Biuletyn literacki Wydawnictwa Anagram. Nr 4. Luty - marzec 2021 r.

Page 1

LUTY

-

MARZEC

NR

2021

Biuletyn literacki AK R HA a C A rk ram o L t u TO nowa a a Anag ict n w a

d Wy

w

Fot. Bartosz Jastal

CO JESZCZE W NUMERZE? Bogaty w nadesłane przez naszych autorów/twórców i sympatyków wydawnictwa ,,Kącik literacki". Wywiady... Prezentacja nowości wydawniczych, zapowiedzi i wiele, wiele innych ciekawych tematów.

Tola Charak:

,,Moje książki to nie psychologiczne poradniki, chociaż większość Czytelników podkreśla, że dzięki nim można pokonać najtrudniejsze życiowe zakręty, a także docenić siłę, która tkwi w człowieku. Siłę, by przetrwać". Wywiad z autorką na stronie 3.

4


ROZWIJAMY SIĘ DLA CIEBIE! SPRAWDŹ! GDZIE NAS ZNAJDZIESZ?

www.anagram.com.pl


LUTY - MARZEC 2021

Agnieszka Krizel: Tola Charak to Tw j pseudonim artystyczny. Kto tak naprawdę kryje się za Tolą Charak? Tola Charak: Tola Charak to pseudonim literacki. Nie czuję, że jestem artystką, chociaż faktem jest, że słowa układają się w mojej głowie odgrywając swojego rodzaju show. Kto tak naprawdę kryje się za Tolą Charak? Mogę odpowiedzie , że cała ja. Gdyby jednak przyjrze się dokładnie każdej literze z pseudonimu, to zbudowana jestem z pewnego rodzaju afirmacji: T - traumatyczne przeżycia potrafią zmieni każdą cząstkę siebie. O - omijanie niewygodnych temat w doprowadza do wewnętrznych frustracji na długie lata. L - lakoniczne podej cie do trudnych spraw jest tylko zbyt cichym wołaniem o pomoc. A - ambicja bycia kim lepszym zawsze ma racjonalną podstawę.

- Tola Charak. Zbiór moich przeżyć. Zbór moich emocji. Zbiór moich myśli. Zbiór moich fascynacji. Zbiór moich antypatii. Zbór moich doświadczeń. Zbiór moich traum. Zbór moich szczęśliwych chwil. Zbór MOJEGO życia.

F o t. B a r

C - co nas nie zabije, to nas i tak osłabi. Czy to w relacjach z innymi, czy to w relacjach z samym sobą. H - hieny zdarzają się w każdej relacji, nawet tej najbliższej. A - alternatywny wiat, kt ry sobie stworzyli my, może by gorszy od tego, co prawdziwe. R - racji ludzi można wysłucha , niekoniecznie się pod nimi należy podpisa . A - asekuracja zawsze jest dobrym pomysłem. K - koniec jest zawsze jakim czego początkiem. Mamy zatem obraz tego, co w sobie chowam. Traumy, niewygodne dla wielu tematy, trudne sprawy, ambicje, słabo po przej ciach, relacje z bliskimi, relacje z hienami, asekuracja i... koniec, kt ry, w moim przypadku, jest zawsze początkiem czego nowego.

Moje książki to ja

tos

zJ

ast

al

TOLA CHARAK Urodzona 7.09.1975. Kobieta interdyscyplinarna. Przez ostatnie 17 lat Trener Biznesu. Jej życiową pasją, do czasu choroby, która wyeliminowała ją z dotychczasowego życia zawodowego, były szkolenia. Jak sama mówi: ,,Szkolenia zdecydowanie inne od pozostałych. Albo się mnie kochało, albo nienawidziło. Na sali szkoleniowej 100% obecności, poza salą tyle samo". Czas choroby wywołał emocjonalny rollercoaster. Stąd pożegnanie się z traumatycznymi przeżyciami w książce ,,Trauma. 12 opowiadań o nienormalności w normalnym życiu", pożegnanie się z cielesnością w książce ,,Cielesność", a próba rozgrzeszenia mamy w książce ,,Spowiedź emerytki''.

NR 4 AK: Skąd wziął Ci się pomysł na pisanie? TCH: Może zacznę od tego, że przez 17 lat byłam w ciągłym ruchu. W najmniej spodziewanym momencie przyszła choroba. Pamiętam, jak odebrałam wyniki diagnostyczne i zobaczyłam podwyższone markery nowotworowe. Wtedy przed oczami pojawił się m j zmarły tata, kt ry walczył z rakiem przez dziesię lat i przegrał. Po pogłębieniu diagnozy, jedynym wyj ciem z choroby było wycięcie macicy i jajowod w. Po raz pierwszy zderzyłam się z my lą o własnej mierci. Kładziesz się na stole operacyjnym i my lisz, że możesz się już nie obudzi . Potem zderzyłam się z realiami podej cia r żnych lekarzy do mojego b lu. Wmawiano mi, że symuluję. Wmawiano mi, że nie przepracowałam emocji, stąd b l psychiczny stał się b lem fizycznym. Aż do momentu, kiedy obraz z USG wywołał okrzyk lekarza: ,,O Jezu!". Następnie pojawiła się choroba zrostowa i praktycznie wszystko ze wszystkim w brzuchu miałam pozlepiane. Nikt nie chciał się podją uwolnienia zrost w. Powiedziano mi wtedy, że m j stan jest poważny i grozi mi niewydolno pokarmowa - albo zdążę znale się na stole operacyjnym, albo nie. Usiadłam. Z b lem. I fizycznym, i psychicznym. Otworzyłam laptopa. Wy wietliła mi się pusta strona dokumentu programu Word. Ale ja wewnętrznie nie byłam pusta. Zaczęłam się przygląda przeszło ci. Chciałam doj do tera niejszo ci. Odkryłam, że ten b l, kt ry teraz odczuwam, jest b lem po wielu przeżytych traumach. U mnie w rodzinie nikt nigdy nie miał predyspozycji do tego, aby przepracowa ze mną wszystkie złe emocje, kt re pojawiały się za każdym razem, kiedy przeżywałam traumę. Dla nich wszystkich to tylko złe do wiadczenie, kt re zaraz się sko czy, więc nie było tematu. Już od dziecka nauczyłam się zakłada maskę: u miechniętej, silnej, niezależnej, samodzielnej... I najważniejsze: Nigdy nikomu nic nie m wi . Nie panikowa , nie uskarża się, nie prosi o pomoc. Pomimo tego zauważyłam, że jestem wrażliwa na krzywdę innych. Pierwsza by nie pomoc. Pierwsza by wysłucha problem w i możliwie skutecznie pom c w ich rozwiązaniu. Pierwsza, by uszanowa . Co dostawałam w zamian Oczekiwałam akceptacji. Tak. Ja od zawsze walczę o akceptację. Zaczęłam pisa . W przeciągu miesiąca powstał szkielet do mojej pierwszej książki ,,Trauma. 12 opowiada o nienormalno ci w normalnym życiu". W lutym 2020 przeszłam kolejną operację za pomocą noża plazmowego. Trzy godziny. Z wizją zako czenia jej na otwartym brzuchu, jak i mojej mierci. Opr cz zatroskanego męża, zatroskanego syna i jego dziewczyny oraz zatroskanej mamy nikt się mną nie zainteresował. Ani przed operacją, ani tuż po. Cała reszta została we własnych bezpiecznych ramach. Żyła nadal własnym życiem. Od rodziny człowiek oczekuje raczej wsparcia. Tak. Po to jest rodzina, by się wzajemnie wspiera .


AK: ,,Trauma'', ,,Cielesno , Spowied emerytki'' - kt ra z tych książek wycisnęła podczas pisania najwięcej Twoich emocji? Kt ra z tych książek jest Ci bliższa? TCH: Nie będę oryginalna pisząc, że pierwsza książka jest tą, kt ra jest najbliższa memu sercu. I to ona wycisnęła podczas pisania najwięcej emocji. Wchodziłam w takie zakamarki mojej pamięci, że wszystko odżyło. Stałam się dzieckiem i jako dziecko mogłam teraz wykrzycze to, co inni bagatelizowali. Stałam się młodą kobietą i jako młoda kobieta mogłam teraz wykrzycze to, czego inni nie chcieli zobaczy . Stałam się kobietą, a potem dojrzałą kobietą i jako ta kobieta mogłam teraz wykrzycze całe to zło, kt re tak sprytnie przykrywałam pod maską u miechniętej i dla wszystkich życzliwej osoby. ,,Trauma" jest książką, kt rej szkielet stanowią relacje rodzinne. Czyli najbliższe sercu. W moim przypadku okazało się, że te relacje to pasmo traumatycznych do wiadcze . Spojrzałam poza rodzinę. Wtedy zrozumiałam, że traumatyczne do wiadczenia ocierają się skutecznie o moją cielesno . Stąd powstał pomysł na drugą książkę. A trzecia? Nie, nie jest to ratowanie relacji z mamą po tym, jak opisałam w ,,Traumie" to, co stało nam na przeszkodzie, by je chociażby zbudowa . W ,,Traumie" łączyła nas miło bezwarunkowa i tyle. Zaczęłam się zastanawia , dlaczego nie łączy nas blisko . Zaczęłam pyta . Odpowiedzi pomogły mi stworzy szkielet do książki ,,Spowied emerytki". Potem mama płakała. Wylało się z niej wszystko to, co sama pr bowała nam przez wiele lat pokaza . Że jest nieszczę liwa. Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę z tego, że wewnątrz krzyczała. Całe życie i prosiła o pomoc. A moja krzywda? Nieważne. To, co ona przeżyła i co nadal przeżywa, to jest dopiero pasmo traumatycznych przeży . Nie potrafiłam jednak wej w jej emocje. Jeszcze nie zbudowała się pomiędzy nami taka blisko , abym mogła to zrobi . Stąd ,,Spowied emerytki" jest emocjonalnie lżejsza od ,,Traumy".

AK: Twoi bohaterowie zaplątani w fikcji literackiej kreują niecodzienną rzeczywisto , w elementach kt rych wiele czytelniczek znajduje odbicie swojego życia. Kt ry z bohater w przysporzył Ci najwięcej problem w? TCH: Dla mnie to codzienna rzeczywisto . Czytelniczki podkre lają fakt, że znajdują w moich książkach opis własnego życia lub jego czę ci. Obecnie jestem na etapie, w kt rym kto nakazuje mi ponownie sta się szarym człowiekiem. Najlepiej takim, kt remu należą się jedynie życiowe porażki. Ta osoba życzy mi braku odniesienia sukcesu na jakimkolwiek polu, w tym na polu autorskim. Ten kto ma wiele imion. Ten kto to wiele postaci z moich książek. Ale oni się do tego nie przyznają, cho potrafią wypowiedzie wiele złych sł w przez telefon. Jeszcze niedawno były to rozmowy ze mną. Do niedawna zaczęli rozmawia z moją mamą, pragnąc zapewne, aby zerwała ze mną wszelkie kontakty. Jednak mama jest silna, nie poddała się tej manipulacji. Czy będą pr bowa dalej? M j mąż m wi, że tak. Że nie odpuszczą. Czy cokolwiek stało mi na przeszkodzie, by te wszystkie postaci opisa ? Nie. My lę, że teraz tym bardziej nie będę miała skrupuł w, by pokaza wiatu ich naturę. Chociaż przyznam, że to do mnie jedna z tych os b napisała ,,jeste bardzo złym człowiekiem". Bo? Bo opisałam rzeczywisto , kt rą zanurzyłam w fikcji literackiej. Trochę się to wszystko pogmatwało. Te postaci są przekonane, że to, co pojawia się w moich opowiadaniach, to ich biografia. I to jest wła nie bzdura.

AK: Co powiedziałaby swoim bohaterom, je li spotkałaby ich gdzie przypadkiem? TCH: Pozw l, że wybiorę tylko kilka postaci, kt rym chciałabym co powiedzie . Już Mężowi - kocham cię bardzo. Jeste moim wsparciem i oparciem. Kocham cię za to kim jeste i jakim jeste . Kocham cię za wszystko. Kocham cię za nic. Kocham cię i dniem, i nocą. Kocham cię za tw j up r i łagodno . Kocham cię za to, że otaczasz mnie bezpiecze stwem. Kocham cię za to, że akceptujesz mnie taką, jaką jestem. Kocham cię za to, że nie poddajesz się manipulacjom. Kocham cię za wszystkie twoje decyzje, bo zawsze są trafione. Kocham cię, bo ty mnie kochasz. Słodki Syn jeste dla mnie największym życiowym sukcesem. Jestem z ciebie dumna. Bardzo. To, co sobie teraz mocno cenię, to przyja . Miło jest. W ko cu jest to miło bezwarunkowa. Ale wiem, że kochasz, bo to okazujesz. Zawsze. Dziękuję za wsparcie, chociaż to tobie należy się tego wsparcia o wiele więcej. Bo choroba, ale wiem, że jeste samodzielnym i mocno zdyscyplinowanym facetem. I dajesz radę. A wyb r życiowej partnerki to trafny wyb r. Bardzo dobra decyzja. Wspieram was mocno. Matka Rodzicielka - wiesz, że to, co było, to przeszło . Ja ją przepracowałam. Ty też. Zrozumiałam, że nic nie dzieje się bez powodu. Zrozumiałam, że w pewnym momencie swojego życia miała po prostu serdecznie wszystkiego dosy . Dosy zła wok ł ciebie. Czy warto m wi o przeszło ci? Już nie. Liczy się tera niejszo i przyszło . Zostały my same. Nikogo poza nami nie ma. Wiem, że masz jeszcze nadzieję. Wiem, że matczyne serce nadal krwawi. A ja? Ja nie wiem jak mam ci pom c. I nie szukam tej wiedzy, bo nie chcę. Nie chcę, aby ktokolwiek już cię ranił, stąd nie pro mnie, abym była tą mądrzejszą i znowu wyciągnęła rękę do zgody. Już tak było. I co? Wiesz dobrze, że to było na chwilę... Teraz chcę, aby dobrze i pięknie żyła. Może za p no wyrażam to życzenie. Przepraszam.

cd.


Te cia siłacza pocałowałabym w policzek. Z innymi postaciami porozmawiałabym o bieżących sprawach, nieważnych tematach, pogodzie. Z innymi, to znaczy z tymi, kt rzy mieliby ochotę ze mną porozmawia . A wiem, że mają. I pozostają tamci. Za każdym razem, kiedy zbliżam się do nich chociażby my lą, to jedyne co mam ochotę zrobi , to sta się dla nich niewidzialną. Przyznaję, że w głowie pojawiały się i pojawiają r żne scenariusze. Od odwr cenia się na pięcie i odej ciu w sobie tylko znanym kierunku, po wykrzyczeniu wszystkiego, co mam im do powiedzenia. Z tym że ten ostatni scenariusz nie ma prawa się zi ci . Ja po prostu nie potrafię rozmawia z lud mi, kt rzy nie darzą mnie szacunkiem. Nie potrafię rozmawia z cholerykami i nie potrafię rozmawia z osobami, kt rych cechuje bezwzględno . I nie potrafię rozmawia z lud mi, kt rzy potrafią perfidnie zabra szczę cie innym oszukując najbliższe osoby. Czy to już nie cynizm? AK: Jakie warto ci, cechy najbardziej cenisz w swoich bohaterach? TCH: Patrząc na moich bohater w to mamy kilka wiat w o kt re zahaczam. Wszystkie postaci łączy jedno - konsekwencja. Z jednej strony konsekwencja w dobrym tego słowa znaczeniu, z drugiej za , w złym tego słowa znaczeniu. Tę konsekwencję wida w realizacji warto ci, kt re ceni sobie każda z postaci. Staram się przy tym pytaniu by obiektywna. Nierealne, aby mi się to udało. Szanuję przecież tych, kt rzy mnie szanują. Czy nie szanuję tych, kt rzy mnie nie szanują? Nie potrafię nie szanowa . Dla mnie to proste. Warto ci... Zdrowie, miło , szczę cie, przyja , poczucie bezpiecze stwa... Każda z moich postaci realizuje powyższe warto ci, kt re i ja cenię. Niekt re występujące w książkach postaci realizują swoje warto ci, zadeptując moje. Czy jest to cecha, kt rą cenię? Nie. Nikt, ale to nikt, nie zasługuje na to, aby depta po jego warto ciach.

Rozmawiała: Agnieszka Krizel

AK: Jakim mottem kierujesz się w życiu? TCH: To motto akurat mam wytatuowane: ,,Nic nie dzieje się bez powodu". I tutaj mogę odnie się bezpo rednio do wszystkich moich tytuł w: ,,Trauma'', ,,Cielesno '' i ,,Spowied emerytki''. To, co stało się w przeszło ci ma sw j skutek w przyszło ci. Swojego czasu stawiałam sobie pytanie: ,,dlaczego moje dziecko zmarło?". Nic nie dzieje się bez powodu. W tamtym czasie mogłabym powiedzie , że to pytanie jest po prostu głupie. Ale nie ma głupich pyta . Odpowied ma w sobie m j Już Mąż. Bez tego traumatycznego zdarzenia zapewne nie byliby my ze sobą. Kolejny przykład? Gdyby nie choroba nie zaczęłabym zapewne wydawa książek. I kolejny? Gdybym nie napisała ,,Traumy" nie powstałaby ,,Spowied emerytki". I kolejny? Gdyby nie wołanie o refleksję, kt re znajduje się w moich książkach, nigdy bym się nie dowiedziała o prawdziwych intencjach pewnych ludzi. Nic nie dzieje się bez powodu... Co od siebie do czytelnik w: Każdy bałagan można posprząta . I wcale nie chodzi tutaj o porządek w szafie. Każdy, ale to każdy, potrzebuje czu wewnętrzny spok j i balas w my lach, emocjach, słowach, wszelkich sprawach. To daje poczucie bezpiecze stwa. Moje książki to nie psychologiczne poradniki, chociaż większo Czytelnik w podkre la, że dzięki nim można pokona najtrudniejsze życiowe zakręty, a także doceni siłę, kt ra tkwi w człowieku. Siłę, by przetrwa . Moje książki to nie biografie os b z mojego otoczenia, gdzie chce mi się udowodni ten fakt, a potem na tym zbi kasę. Moje książki to ja - Tola Charak. Zbi r moich przeży . Zb r moich emocji. Zbi r moich my li. Zbi r moich fascynacji. Zbi r moich antypatii. Zb r moich do wiadcze . Zbi r moich traum. Zb r moich szczę liwych chwil. Zb r MOJEGO życia. I można by powiedzie , że to życie nienormalne. I tak jest. Stąd wszystko to, co odkryjecie na stronach moich książek wywoła u Was zdziwienie, miech, płacz, szczę cie. Kogo pokochacie, kogo znienawidzicie. Tylko, że to wszystko zdarzy się w ramach czasu, w kt rym zdołacie przebrną przez strony moich książek. A może wywołane emocje zostaną na dłużej? Tak. To potwierdzone. Dlatego powiększa się grono moich Czytelniczek i Czytelnik w, bo panowie też czytają. I co mnie wprawia w osłupienie, że są to mężowie Czytelniczek. Wiem, że te trzy tytuły to tylko początek... Dziękuję za rozmowę.


LUTY - MARZEC 2021

NR 4

,,POEZJA JEST SZCZEGÓLNYM SPOSOBEM ARTYSTYCZNEGO WYRAZU. ALE JEST TAKŻE ŹRÓDŁEM INFORMACJI, CHOĆ PODANEJ W INNEJ FORMIE. DLA KAŻDEGO JEST TO, CO LUBI. JA WCIĄŻ WIERZĘ, ŻE POEZJA NIE MUSI SIĘ BRONIĆ, DOPÓKI ISTNIEJE". AK: Czym dla Ciebie jest poezja? MP-K: Poezja to mowa duszy. Dla mnie jest sposobem na wyrażenie siebie, na wykrzyczenie tego, co mnie uwiera. Poprzez poezję uwalniam najsilniejsze emocje – te, kt re tłumione za bardzo i niedocenione mogą wybucha w niekontrolowany spos b. Dotyczy to nie tylko aktu tworzenia. To samo dzieje się, gdy poezję czytam. Dla mnie to przede wszystkim emocje. AK: Co Cię inspiruje? MP-K: Nie szukam inspiracji na siłę. Pojawia się zazwyczaj sama. Może to by ulotna my l, przeczytana książka, zapamiętany wers czy film. Musi mnie co bardzo poruszy , wprawi w zadumę, musi pojawi się we mnie jakie ważne pytanie. Wtedy jestem gotowa rozpisa to na wersy.

Monika Pertek-Koprowska Fot. z prywatnego albumu autorki

,,POEZJA TO MOWA DUSZY. DLA MNIE JEST SPOSOBEM NA WYRAŻENIE SIEBIE, NA WYKRZYCZENIE TEGO, CO MNIE UWIERA. POPRZEZ POEZJĘ UWALNIAM NAJSILNIEJSZE EMOCJE – TE, KTÓRE TŁUMIONE ZA BARDZO I NIEDOCENIONE MOGĄ WYBUCHAĆ W NIEKONTROLOWANY SPOSÓB".

AK: Kto jest dla Ciebie wzorem, po czyją poezję sięgasz najczę ciej i najchętniej? MP-K: Nie mam jednego wzorcowego poety. Cenię księdza Twardowskiego i Bursę. Uwielbiam poezję w piosence: Jima Morrisona, Katarzynę Nosowską, Grzegorza Ciechowskiego, Ry ka Riedla, Olgę Jackowską. Moim życiowym odkryciem natomiast jest hiszpa ski poeta Vincente Aleixandre, laureat Nagrody Nobla. Kilka tygodni temu, po latach poszukiwa , kupiłam w internetowym antykwariacie egzemplarz chyba jedynego jego tomiku wydanego w języku polskim. AK: Co wyr żnia poezję wsp łczesną od tej klasycznej? Albo odwrotnie. Jakie zauważasz r żnice, jakie zależno ci, jakie punkty wsp lne? MP-K: Zawsze unikam takich zestawie . Klasyka jest wszędzie, w każdej dziedzinie, z niej się czerpie, jest pewnym wzorem, kierunkiem. Potem jest już zupełna dowolno . Gł wną r żnicą pomiędzy poezją klasyczną a wsp łczesną jest forma, gdyż już od dawna odchodzi się od tradycyjnej wersyfikacji i szuka nowych układ w, często zaskakujących. Natomiast rodki stylistyczne wła ciwe liryce wciąż mają się dobrze, cho dostosowują się do swoich czas w, jak wszystko w sztuce od wiek w.


AK: Czy poezja wsp łczesna ma szansę się obroni w chaosie informacyjnym, trudnym położeniu literatury w og le? MP-K: Żyjemy w społecze stwie, kt re z każdej strony zalewane jest r żnorodnymi komunikatami, chcemy wiedzie o wszystkim, ale możliwie jak najszybciej. Nic dziwnego, że szkoda nam czasu na rozszyfrowywanie metafor. Poezja jest szczeg lnym sposobem artystycznego wyrazu. Ale jest także r dłem informacji, cho podanej w innej formie. Dla każdego jest to, co lubi. Ja wciąż wierzę, że poezja nie musi się broni , dop ki istnieje. Nie zmusimy nikogo do czytania, ale dop ki są poeci i cho jeden czytelnik, powinni my to doceni . Od lat m wi się o trudnym rynku dla poezji, ale tez od lat ta poezja się jednak pojawia. Nie zniknęła zupełnie. I to jest jej siła. Powstaje coraz więcej inicjatyw, kt re ją promują. My lę, że wła nie zaczyna by dostrzegana. AK: O czym jest Tw j tomik? Czym on jest dla Ciebie osobi cie? MP-K: M j tomik jest jak dotąd tym pierwszym i jedynym, więc jest jak wyczekiwane przez wier wieku dziecko. To zbi r moich życiowych do wiadcze , zazwyczaj tych gorzkich, ale skłaniających do refleksji. To wiat widziany oczami kobiety dojrzewającej, poznającej rozmaite historie, r żnych ludzi. To nie miały głos, kt ry przez lata był tłamszony, wyciszany. Stąd też tytuł „m wię tylko szeptem”. Dziękuję za rozmowę.

,,Czytajcie poezję, sięgajcie po nią bez obaw. Szukajcie własnych interpretacji, nie myślcie o tym, „co poeta miał na myśli”. Resztę dopowiem wierszem, bo: dziś tylko wiersz moją jest prawdą i tylko noc ukojeniem".

Monika Pertek-Koprowska

Rozmawiała: Agnieszka Krizel

Monika Pertek-Koprowska poetka, pisarka, redaktorka, korektorka. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu oraz logopedię. Autorka tomiku poetyckiego „Mówię tylko szeptem” i hymnów szkolnych. W 2017 roku zdobyła wyróżnienie w II Turnieju Jednego Wiersza o Złote Pióro Iłły. Jej felietony ukazały się w książce Dziękuję Ci za... pod redakcją Ilony Adamskiej i w magazynie "Law Business Quality". Swoje wiersze, opowiadania i relacje z wycieczek publikuje na blogu https://monikapertek.pl/. W wolnych chwilach uczy się języka greckiego albo zwiedza zamki i pałace.

Kup tutaj: http://sklepwydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep /params/category/0/item/ 1198769/


2021 rok jubileusz 30-lecia Wydawnictwa ANAGRAM

doświadczenie profesjonalizm zaangażowanie

Przekonaj się: napisz, skontaktuj się: anagram@adres.pl www.anagram.com.pl 501 693 369


LUTY - MARZEC 2021 | NR

4

SKUŚ S I Ę N A L I T ERATURĘ KĄCI K N I E T Y L KO POETYCKI Wielu z nas robi pewnie takie małe podsumowanie mijającego

roku.

A

w

życiu

często

jak

w

książkach. Podobne historie, podobni bohaterowie, ,,Urodziłam się w Marianówce i nie wyobrażałam sobie,

żeby

mieszkać

w

jakimkolwiek

innym

miejscu. A myśl, że miałabym zamieszkać w domu ciotki Heleny, przerażała mnie. Podziwiałam ją. Była taka wyniosła, elegancka i piękna. Mówiła cicho, ale głosem nie znoszącym sprzeciwu, tak dalekim

od

pokrzykiwań

Michaliny

czy

troski, ale i radości. Prawdy, których zawsze za mało i problemy, których zawsze zbyt dużo. U jednych

kończący

się

rok,

to

,,Wilk stepowy"

Hessego, u innych ,,Czarodziejska Góra" Manna, a jeszcze u innych – ,,W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta lub ,,Idiota" Dostojewskiego. Być może ktoś w swoim podsumowaniu napomknie o

burkliwych, ale serdecznych nawoływań kucharki.

,,Karle" Lagerkvista, ktoś inny o ,,Starym człowieku

Ciotka, pomimo swoich jasnych sukien i wysoko

i morzu" Hemingwaya. Znajoma, wzruszona już

upiętych złotych włosów, budziła trwogę. Raz

samym

widząc, jak biegnę przez podwórze z kromką

Marqueza,

chleba umoczoną w wodzie i posypaną cukrem,

Myśliwskiego. Pewnie znajdą się i tacy, którzy

spojrzała

mrukną: ,,Mistrz i Małgorzata"

tak

złym

wzrokiem,

że

nogi

w

pytaniem, a

powie:

znajomy:

,,Sto

,,Kamień

lat

samotności"

na

kamieniu"

Bułhakowa

czy

okamgnieniu odmówiły mi posłuszeństwa a chleb

szepną

zaczął niemal parzyć w ręce. Nie, za żadne skarby

Konwickiego. W każdym z nas pisze się kolejna,

świata nie chciałam z nią zamieszkać. Stałam więc

wspaniała książka na kolejny rok. Historia, która

pod drzwiami jadalni i kurczowo ściskałam dłonie,

mogłaby

modląc się do przenajświętszej Panienki, żeby

Bestsellerem. I chociaż większość z nas nie potrafi

ojciec nie zgodził się na plan ciotki".

przenieść swojej historii na papier, piszmy ją – w

Maja Jaszewska, fragment nowej powieści

sobie. Najlepiej jak potrafimy. W zgodzie z naturą i

,,Tatarstan"

w opozycji do zła, pomimo, że thrillery i horrory

przejęci:

być

,,Kalendarz

ozdobą

i

wielkiego

klepsydra"

ekranu.

bywają bardziej kasowe. Nie zgubmy przy tym tego, co najcenniejsze. Co buduje, a nie burzy. Co daje Wyrzucone wspomnienia śmietnik pełen wyrzuconych wspomnień: zbieranych w dzieciństwie czasopism, płyt CD (należących wówczas do rzadkości) zawierających poradnik stawiania pierwszych kroków w wirtualnym świecie. Są tam także segregatory kolorowych kartek bohaterów baśniowych opowieści, wycinków z gazet i dodatków do gazet (na szczęście te ostanie miały szansę ratunku). Paweł M. Wiśniewski

radość i oddala smutek. A trzymaną przez Hamleta w dłoni czaszkę zamieńmy w swojej historii na wzrastające drzewo… dobrego i najlepszego. Marek Wołyński JAK W DOBRYCH KSIĄŻKACH Kondycja bycia Siostra, matka, żona, ukochana, sama osobiście Wszystkie pod jednym okapem się zbierają Kobieta, płeć żeńska, dziewczyna i osoba Jak tu opisać ten motyw? Nie zmieniaj zanurzenia Obejmij to, że się liczysz Dlaczego każdy musi być standardem Skoro standard jest narzucony Przestańmy modnie i w normie Zacznijmy po swojemu, w pozie, zgodnie Maria Gulczyńska-Baci


* Nadzieja

rozejrzyj się syzyfie

Czekamy ciągle czegoś lepszego,

z pragnienia wyrastają góry

a ziemskie diabły wciąż pompują ego.

słońce wilgotne i czyste tworzy iluzję piękna cienie kładą się na szczytach

***

trzeba milczeć

znudziła mnie moja twarz

gdy słowa szukają ujścia

odarła z sensu

prawda kamienieje

wszystkie treści

wyślizguje się z dłoni

przemycane w wierszach

rozejrzyj się syzyfie

upozorowana

jest szczyt jest cień

jak śmierć

jest droga

a przyciągała żywych

i człowiek uwięziony

teraz będzie drzewem

w czasie przeszłym niedokonanym

albo kamieniem w polu

Joanna Wicherkiewicz

co wyznacza granicę

Nie zastanawiam się długo Jeśli nie będę panem swego losu, będę jego sługą. Agnieszka Jarzębowska

to bez niej

* Świat się budzi i umiera Obudź się!

BOCZNA ULICZKA

co nie o niej dopełni się w słowie Monika Pertek-Koprowska

Zaloguj się!

To nie wymagało wielkiej odwagi: spakować przedmioty. Zatrzasnąć drzwi bagażówki. Zjeść ostatnią kolację ze znajomymi,

Włącz ekspres do kawy! Zapal papierosa!

którzy niebawem zapomną moje imię.

Włącz komputer!

ostatni raz patrzeć na świt nad Odrą.

Sprawdź Fejsbuka! Wejdź na Insta! Skorzystaj z promocji w sklepie internetowym! Musisz to mieć! Co znowu chcesz? Nie mam czasu! Chciałem tylko coś powiedzieć... Spieszę się do pracy, nie mam czasu Nie zawracaj mi głowy To ja już pójdę... Gdzie jest raport? Sprawozdanie? Zestawienie? Stres, czas, brak czasu to stres Papieros, kawa, papieros Pieniądze, praca, wyścigi Polityka, gierki, układy Czy zagrasz w coś ze mną... Co znowu chcesz? Nie mam czasu! Chciałem tylko coś powiedzieć... Alkohol, internet, telewizja Zaśnięcie w ubraniu Gdzie jesteś? Umarłem! Dlaczego! Dlaczego nic nie powiedziałeś Próbowałem, ale nikt nie miał czasu... Adam Lipiński

Nakręcić zegar na piątą, Zebrać uśpione ciała dzieci, na główkach krzyże palcem skreślić, zapiąć pasy bezpieczeństwa. Wsiąść w samolot, wylądować na biegunie świata, gdzie ludzie mówią na wdechu. Upoić się zapachem twojej skóry. Nie odróżniać białej nocy od szarości dnia. Żyć marzeniem kraju na skraju serca. Patrzeć, jak dzieci rosną na ludzi – protoplastów nowych rodów. Zapodziać gdzieś miarę samotności – kwitnąć pod twoim spojrzeniem. Rozmawiać ze swoim Bogiem nieswoimi słowami i czekać, aż wysłucha. Budować swoje miejsce na ziemi. Wypatrywać starych ludzi i cmentarzy – oswajać myśl, że żyją tam dokąd idziesz. Nadać imiona odcieniom tęsknoty jak kamieniom, którymi wypełnia się kieszenie. Zapomnieć kim się miało być i stać się kimś innym. Każdego dnia mieszkać na bocznej uliczce wolności, gdzie ludzie nie zaglądają sobie w okna. Grudzień 2020, Olga Bartnik


,,POEZJA JEST CZYMŚ, CZEGO DO KOŃCA NIE DA SIĘ OKREŚLIĆ I INTELEKTUALNIE ZROZUMIEĆ. JEST DOTKNIĘCIEM TRANSCENDENCJI, CZYMŚ NIEUCHWYTNYM – NA TYM POLEGA JEJ MAGIA I UROK". AK: Czym dla Ciebie jest poezja? IG: Poezja jest czym , czego do ko ca nie da się okre li i intelektualnie zrozumie . Jest dotknięciem transcendencji, czym nieuchwytnym – na tym polega jej magia i urok. AK: Co Cię inspiruje? IG: Wszystko: otaczający wiat, sytuacje, zasłyszane rozmowy. Ale także własne wnętrze, paleta uczu , wyobra nia. Z biegiem czasu także inne teksty kultury. AK: Kto jest dla Ciebie wzorem, po czyją poezję sięgasz najczę ciej i najchętniej? IG: Mam kilka takich postaci. Miłosz, Herbert, Szymborska – nie będę oryginalna, to kanon estetyczny i etyczny. Ale także np. m j ciągle ukochany Le mian. Oraz kobiety – Emily Dickinson i Anne Sexton. AK: Co wyr żnia poezję wsp łczesną od tej klasycznej? Albo odwrotnie. Jakie zauważasz r wnice, jakie zależno ci, jakie punkty wsp lne? IG: My lę, że te podziały są w dużej mierze umowne. Np. wyobrażam sobie bardzo nowoczesny w przekazie wiersz napisany trzynastozgłoskowcem. Dlatego ja sama chcę się porusza r wnie sprawnie w wierszu białym, jak i w rymie i rytmie. To, co zauważam we wsp łczesnej poezji, to zdecydowane jej oparcie o metaforę – ale moim zdaniem nie powinna by to dominanta.

Kup tutaj: http://sklep-wydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/i tem/nowosci/pochylenia--izabela-galicka/ AK: Czy poezja wsp łczesna ma szansę się obroni w chaosie informacyjnym, trudnym położeniu literatury w og le? IG: Sądzę, że naprawdę dobra poezja nie musi się broni , jest warto cią sama w sobie. Wbrew temu, co uważamy, bardzo wielu ludzi czyta poezję – cho by ze względu na to, że są to teksty kr tkie. Ale chodzi też o kondensację sensu i o emocje, z kt rymi odbiorca chce się utożsami . To ważne i dla poety, i dla czytelnika, że kto czuje, odbiera wiat tak jak ja. AK: Co od siebie dla czytelnik w: IG: Jeste cie nam potrzebni jak haust wieżego, czasami mro nego powietrza. Bez was uprawialiby my tylko poetycką autoterapię. To w waszych oczach, w waszej wrażliwo ci wiersze dojrzewają, ujawniając cały sw j bukiet… Dziękuję za rozmowę.

Izabela Galicka w swojej poezji, a zapewne i w życiu też, stara się stosować słynną myśl Terencjusza, która stała się dewizą humanistów epoki renesansu: „Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce”. W tej poezji znajdujemy odniesienia do wielu innych epok, postaci, zjawisk kulturotwórczych z różnych epok i krajów. W tych wierszach jest miejsce dla Flauberta i Alicji z krainy czarów, dla Camusa i Gershwina, dla Bułhakowa i Szymborskiej, dla Herberta i Cohena, a także dla wielu innych... - Andrzej Rodys.

AK: O czym jest Tw j ostatni tomik? Czym on jest dla Ciebie osobi cie? IG: Sam tytuł już wiele sugeruje – „Pochylenia”. Pochylam się w nim ku r żnym aspektom życia: sztuce, miło ci, mierci, Bogu… To takie moje zanurzenie w te sfery bardzo osobiste. Bardzo lubię ten szczupły objęto ciowo tomik, mam wrażenie, że znalazły się w nim przemy lane i „przeczute” dojrzałe utwory.

Rozmawiała: Agnieszka Krizel

Izabela Galicka - urodziła się w Warszawie. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, Akademię Filmową profesora Toeplitza oraz podyplomowe studia kulturoznawcze w IBL. Debiutowała wierszami w czasopiśmie studenckim „Decentrum”. Wydała cztery książki, między innymi Medytacja uzdrawiająca duszę i ciało oraz Stres w szkole. Jak oswoić potwora, a także dwa tomiki poetyckie Animacje (Anagram 2018) i Jeżeli kiedyś (Mamiko). Publikowała wiersze na wielu forach literackich, a także w antologiach, takich jak Modlitwa o miłość (Astrum), czy Piszemy (Stowarzyszenie Pisarzy Polskich). W 2020 roku Fundacja Polskich Niewidomych i Słabowidzących „TRAKT” wydała autobiografię Izabeli Galickiej, zatytułowaną Moje życie, w której znalazły się jej wiersze, ale również wywiady, sylwetki niewidomych artystów, artykuły o dzieciach z dysfunkcją wzroku. Poetka związana jest z grupą literacką „Poetica” (przy Polskim Związku Niewidomych). Od trzech lat zawodowo zajmuje się problemami osób niewidomych, zwłaszcza w kontekście dostępności kultury. Kocha psy, jazz filmy Almadovara i południe Europy.

LUTY - MARZEC 2021

NR 4

11


LUTY - MARZEC 2021

NR 4

Sięgnij po nowości! ,,Refleksyjność, a niekiedy elegijność wierszy z tomu ,,Ocean zdjął wiatr z moich żagli", połączona z pytaniami o ład i porządek świata, pozwala na zatrzymanie i zadumę. Dokąd zmierzamy i czy koniec świata już nastąpił? Nie są to łatwe pytania, na które nie znamy odpowiedzi, ale jest nadzieja". Na okładce obraz Marii Wollenberg-Kluza ,,Krynica Morska. Szkwał"

Kup tutaj: http://sklep-wydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/item/nowosci/kr ajobraz-swiata-po-basce-er-wspomnienieprzyjazni-z-barbara-rosiek-wino-le/

,,Basiu... Twoja filozofia, Twoja psychologia, Ty, Twoje życie i twórczość to pełnia. Spełniło się – Twoje życie, Ty w nim. Podarowałaś mi unikatowe wydanie Kokainy z 1992 roku (Wydawnictwo Anagram) z dedykacją, że darujesz mi swój największy ból egzystencjalny (ja się rodziłam, kiedy to pisałaś – Ty odchodzisz, kiedy ja to piszę – mój największy ból egzystencji, który daruję również Tobie), i podziękowałaś mi w tej dedykacji, że jestem… Jestem, Basiu, w czasie, kiedy umierałaś, w momencie Twojego pochówku, w wielkich i smutnych chwilach życia; obawiam się, że nabawiłaś się chronicznego przyjaciela… Oprócz wielu innych chorób – zdarzyła Ci się ta miłość najwierniejsza i najczystsza, jak kocha się przyjaciół. Taka miłość była Ci przeznaczona, Twojej subtelnej duszy owianej niezwykłą aurą, która otacza po Twojej śmierci Twoją osobę i nas. Garstkę wybranych, nie boję się tego powiedzieć. [...]" - fragment książki.

,,Życie głównej bohaterki Zofii to nieustanne pasmo dramatycznych, traumatycznych przeżyć. Kobieta niewiele doświadcza w nim chwil radości, czy szczęścia. Los bywa momentami zaskakująco okrutny. Ta książka to opowieść wypełniona troskami, łzami i bólem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Jednak, w tej opowieści, jak w lustrze, przejrzy się wielu Czytelników. Uniwersalizm i wyjątkowo sugestywny język literacki, pozwalają na odczytanie emocji bohaterki i Kup tutaj: głęboką refleksję". - Agnieszka Krizel

12

Kup tutaj: http://sklep-wydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/it em/nowosci/ocean-zdjalwiatr-z-moich-zagli--andrzej-kosmowski/

http://sklep-wydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/i tem/nowosci/spowiedzemerytki---tola-charak-1/


NR 4

LUTY - MARZEC 2021

SKUŚ SIĘ NA LITERATURĘ KĄCIK NIE TYLKO POETYCKI PRZEPAŚĆ Przepaść to rzeczownik rodzaju żeńskiego – bardzo lubi poetów Często przygarnia porzucone wiersze i tuli do dna Marek Wołyński /ze zbioru: „Pod ciężarem skrzydeł”/

Gazeta codzienna znak przejścia dla pieszych przekrzywiony w druga stronę siwy mężczyzna stoi na krawędzi jezdni dwójka młodzieży nie jest tym zachwycona i obrzuca wyzwiskami. Zmienia się światło. W jednej chwili wrzucają go pod pędzącą ciężarówkę. w gazetach informacja o tragicznym wypadku na skrzyżowaniu ulic Berlińskiej i Moskiewskiej. sprawców nie ujęto. Pomimo środka dnia i tłumu ludzi nikt niczego nie widział. kierowcę ukarano mandatem, nie był pod wpływem dopalaczy resztę zrzucono na nieboszczyka niech mu ziemia lekką będzie Paweł M. Wiśniewski

Przypowieść o pisarzu *** Pewien żebrak, wzruszony gestem dobroci ze strony ubogo odzianego pamięć zaczyna rwać się i płowieć przechodnia, który ofiarował mu srebrny sygnet, zapytał: komu podziękować za piętno – Kim jesteś? które jest wyzwoleniem – Jestem, bo piszę – odpowiedział darczyńca. – Kolekcjonuję słowa, nie pamiętamy spłoszonych miłości układam na półkach zdarzeń, lepię z nich podmioty liryczne. Ze słów ran ciętych tłuczonych szarpanych buduję wieże metafor, usypuję kopce epitetów. nieprzekroczonych PAGE 1 | TOP granic 10 FAMILY HOTELS – Dlaczego ofiarowałeś mi ten przedmiot? Musiał być dla ciebie cenny. niepodjętych wojen Sam nie wyglądasz na zamożnego. Być może należał do kogoś, kogo w niepamięć można wrzucić kochasz... – dopytywał żebrak. dom miętę pszczołę – Największa miłość pisarza to wolność. Wolność tworzenia i bywania w ból tęsknotę i śmierć najdziwniejszych światach. brzydota i piękno umiera stadnie Wolność podróżowania w czasie i przestrzeni. Bez biletów, paszportów i taka jest cena spokoju ograniczeń. Stwarzanie siebie i innych wielokrotnie, na nowo. Wyrażanie, Joanna Wicherkiewicz wydobywanie z najciemniejszych szaf umysłu. To wszystko, co mam. A jeśli mam aż tyle, to mogę oddać wszystko. – Zdawało się, że odpowiedź mężczyzny nie ma sensu. – Już rozumiem – odrzekł jednak biedak. – Tylko jeśli znajdę coś, co kocham, będę mógł dzielić się wszystkim. Monika Pertek-Koprowska

PAGE 10 | CHILDREN SLEEPING HABITS

13


Lucynie Brzozowskiej, Nysa 2020 r. LELIJA zapewniam że ta poetka nie jest kłopotliwa z bryłką odwagi pod językiem nie ma wielu warstw wystarczy roztrzaskać skorupę wyjąć nagą pestkę zagrzebać w ziemi by wyrósł las potem oddychać tysiąc lat żyje i chce czuć to swoje ratuje każdą podróż i pożar to co w niej się tli daje ciepło dłoniom meandry dróg pędzą w głąb tkanek dotleniają pulsujące pod piersią marzenia dzisiaj na dzień dobry uratował ją koniec świata pokazał prawdziwą twarz w kałuży były tam prawdziwe chmury ptaki z prawdziwymi dziobami dziobały prawdziwe ziarno siadały na prawdziwych drzewach zrozumiała że to jej planeta i zmoczyła buty w kieszeni nosi zapas minut co nie kurczą się jak drażnione gąsienice nie spodziewa się że zabłyśnie raczej roztopi się w deszczu albo opadnie z resztą płatków i liści by użyźnić ziemię wszystkie kwestie miejsca punkty nosi na skórze linie na czole rozbawiła tym szefa i pół miasta na fejsie teraz szuka okularów do czytania na szybkach osiadł kurz z nieprzeczytanych książek można wkraść się do niej zaangażowaną emocjonalnie historią z lamusa z opisami przyrody dziwne że most Waterloo wzrusza ją tak bardzo że gubi rękawiczki i parasolki przenosi góry od ściany do ściany gdy chce zmienić świat Małgorzata Anna Bobak-Końcowa * Pustka po drugiej stronie słów Zapadła niespodziewanie. Świat uparcie nie chce zmienić Tego niewygodnego stanu rzeczy. Uwiera mnie to drobnym kamyczkiem, Głęboko gdzieś na dnie duszy. Czas wcale nie leczy ran (Niech zniknie ten dręczący slogan). Egoistycznie brnie przed siebie, Nie patrząc na tych co ocaleli. Powoli zbliża nas, nie zawsze pogodzonych Do nieuniknionego – ostatniego spotkania. Kamila Ciołko-Borkowska

14

Matka Zobaczyć jej uśmiech, zasłużyć na gołębich oczu obecny blask marzenie dzieciństwa trzymała w garści nitki dni i nocy słońca i księżyca galaktyk i gwiazd czy zdoła jeden człowiek choćby gigant szczelnie wypełnić dwa przedsionki, dwie komory stać na straży zastawek jak bosman w marynarskiej kuchni zakrzyknąć gdzie smaku życia domiar, a gdzie brak Olga Bartnik

Miłość i przyjaźń na zawsze. Każdy z nas ma głos, by rozprawiać nad działaniami innych ludzi. Każdy może się wahać, czy to wszystko ma sens, by tego jedynego dnia w roku wyznawać sobie miłość, bo wszyscy tak czynią. Telewizja, radio, prasa oraz lokalni sprzedawcy jak mantrę powtarzają słowa : miłość, walentynki, romantyzm. Wszyscy biją na alarm: -,, To właśnie dzisiaj jest dzień zakochanych - 14 lutego!". Czy można przejść obojętnie obok czerwonych od serc sklepowych wystaw? Każdy ma prawo przeżyć ten dzień w swoim stylu. Irlandia, w dniu walentynek ma do zaoferowania coś wyjątkowego. Każdy wie, że święty Walenty jest patronem zakochanych, ale nie wszyscy wiedzą, że urna z jego prochami znajduje się w Dublinie w kościele Karmelitów i jest do dziś miejscem pielgrzymek. Warto pomyśleć czy nie pięknie byłoby ukoronować swoją miłość, zapalając świecę na grobie świętego Walentego? Jak głosi legenda patron zakochanych żył w III wieku w Rzymie. W tajemnicy udzielał ślubów legionistom, za to też został skazany na śmierć. Przez wieki jego ciało spoczywało w rzymskim grobie. Do Dublina relikwie męczennika dotarły za sprawą karmelity (John Spratt), który otrzymał je w podarunku od papieża Grzegorza XVI, podczas wizyty w Rzymie. Pięć lat później Irlandię dotknął Wielki Głód i ogrom ludzi wyjechało. Wówczas tysiące osób zabierały ze sobą poświęcane przez braci Karmelitów tradycyjne, irlandzkie pierścienie Claddagh, pomagające pamiętać o miłości pozostawionej na Zielonej Wyspie. Tutaj warto wspomnieć, iż pierścień ten przedstawia dwie dłonie, trzymające serce w koronie. Serce symbolizuje miłość, dłonie - przyjaźń, a korona lojalność. Istnieją piękne legendy, które wyjaśniają powstanie tej wyjątkowej biżuterii. Wszystkie związane są z miłością i oddaniem. W mieście Galway w Irlandii znajduje się malutkie muzeum, na zapleczu sklepu jubilerskiego, w którym można poznać historię tego niezwykłego pierścienia. Jego symbolika zawarta jest także w sposobie noszenia go na palcu. Współcześnie pełni czasem rolę obrączki, pierścionka zaręczynowego bądź podarunku dla matki, z okazji narodzin dziecka. Jak widzimy każdy kraj ma swoją historię dotyczącą Walentynek. Zarówno Polska jak i Irlandia nastawione są do tego święta bardzo romantycznie. W ten dzień panuje tu atmosfera ciepła i życzliwości. Niezależnie jak odbieramy Walentynki, dajmy się ponieść uczuciom i w myśl symboliki irlandzkiego pierścienia ,,pozwólmy panować miłości i przyjaźni na zawsze..." Anna Radzik


,,Zapomniana baśń dzieciństwa”

SZUKAJ WIATRU W POLU

Tak drobny moment; Chwil kilka wśród płomieni I głos radości tego brzdąca Wprowadza nas w dzieciństwa czar.

Dzisiaj go znajdę na pewno poszukam nad rzeką srebrzystą tam gdzie anioły się bawią swą aureolą mglistą...

Zapach perfum mojej mamy; Nie to, nie to. Dotyk puchu ciepłego, który babcia dała na piąte urodziny; Nie to, też nie to. Rozlana kawa taty, którą pijał każdego ranka przy szeleście gazety; To też nie.

Nimby złociste zatańczą zlewając się w jeden księżyc to będzie nad Czarną Hańczą lub gdzieś w zaroślach pomiędzy...

To kilka chwil, które ciągle przewijają się w mojej głowie Jak klatki najlepszego filmu. To kilka drobnych gestów ludzi, Które czule czuję na swoim karku. To tylko kilka lat, które minęły mi Jak wczorajsza drzemka przy Netflixie. Machina czasu nie przywróci tej pamięci. Kartki albumu zostawią tylko zarys. Zamglony obraz tych złych czasów, Przykrywam tylko pierzyną Tak nielicznych, krótkich baśni. Odebrałeś mi to wszystko, A ból w tym jednym miejscu Przysłania mi miłość do Ciebie... Marta Sikorska

Pomiędzy jawą a snem pomiędzy nocą a dniem pomiędzy lasem a polem pod strzechą albo w stodole... Dzisiaj go znajdę to pewne w leśnych ostępach zielonych wszystkie ścieżki przebiegnę posłucham Druid uśpionych... One jedyne znają to miejsce i zdradzą mi szeptem tę wiedzę więc nie wiem po co i jeszcze wciąż skamieniała tu siedzę...

listopad według statystyk to miesiąc deszczu najdłuższych nocy mrocznych dni i samobójstw to czas w którym wracają zmarli

Pomiędzy jawą a snem pomiędzy nocą a dniem pomiędzy lasem a polem pod strzechą albo w stodole... Elżbieta Charytoniuk

*** Maria go nie znosi W kanałku woda przemija wie że ciasto czekoladowe i komedie romantyczne monotonnie i szaro nie pomogą kiedyś za parę godzin mgła będzie wisieć nad jej domem rozleje się błękitem zalewu odbijając białe płachty żagli Maria zapali świeczkę rozsypie sól na razie płynie odmówi różaniec tutaj jak dni powszednie i będzie czekać bez rozbłysków Monika Milczarek jeszcze wędkarze nad brzegiem jeszcze latem skrzek żab ale już cywilizacja domaga się swoich praw gazociąg w wizjach przemysłowców potężnieje zabierając tlen wycięte połacie dzikości *** w głuchym jęku Jeszcze będzie normalnie nie uświadczysz już śladu sarny Pytanie pro forma: ani bobrzego żerenia to co pierwotne musi się poddać - Co dla kogo - norma? mimo tej destrukcji przychodzę tu co rano wschody słońca nadal Ostrzeżenie odbijają w wodzie Zagrożenie całkiem realne refleksy światła - niektóre maski mogą być niezdejmowalne. pięknie Agnieszka Jarzębowska jeszcze witają mnie ptaki Izabela Galicka, 06.08.2020 r.

15


* Urodziłaś się by tańczyć w deszczu. Szybować pośród chmur błękitu. Wiesz, że jak zwykle mam rację. Musisz do tego dorosnąć. Zrozumieć, że nie ma żadnych granic. Nocne niebo nie musi budzić lęków. Możesz zaprzyjaźnić się z demonami, Które od lat mieszkają w twojej głowie. Musisz tylko zrozumieć, jedną rzecz: Jesteś niczym wiatr i nikt cię nie utrzyma. Urodziłaś się by tańczyć w deszczu. Szybować pośród chmur błękitu. Wiesz, że jak zwykle mam rację. Możesz krzyczeć jeśli chcesz, Płakać jeśli czujesz że tak trzeba. Musisz do tego dorosnąć. Zaprzyjaźnić się z własnymi demonami. Spalić każdy z mijanych płotów. Wiesz, że jak zwykle mam rację. Spójrz mi prosto w oczy – to zajmie tylko chwilę. Wsłuchaj się w moje słowa. Z uwagą patrz na moje usta: Jesteś niczym wiatr i nikt cię nie utrzyma. Nadszedł czas… Kamila Ciołko-Borkowska

Akwarela Dwie kreski poszarpane wspomnieniami. Rozmazana plama we łzach skąpana. Na dalszym planie domeczek zapomniany. Miejsce tajemnicze, legenda opisana. Chmury błękitu dawno nie widziały. O słońcu zapomniał staruszek Bóg. Dwie kreski całości sensu nadawały. Przeskoczyłam wystający zmysłu próg. W okienku chałupy postać stała. Patrzyła nieruchomo w jeden cel. Być może matula na syna czekała. Być może duszyczka zagubiła cień.

Drabina Ty i ja… potem długo nic. Milion błysków na niebie. Nie mogę spać. Drabina wyrosła niespodzianie.

16

Jawa to, czy sen? Przygoda nas wzywa, czy zadanie? Ty i ja i niebo z gwiazdami. Więcej nie trzeba. Serca utkane marzeniami. Dorota Dominiczak-Głowacka

Marcie Klubowicz, Nysa 2020r Może tak być już od pewnego czasu nie interesuje mnie co w polityce i tv gdzie mecz jest sprzedany a benefis przypomina tort wyskakuje naga hostessa ze złotą szarfą obchodzę coraz mniej świąt nieruchomych ruchome ustanawiam sama piję wytrawne czerwone zachody słońca gorzkawy likier gwiazdy łaskoczą w podniebienie czasem z przyjaciółką z Warszawy pijemy wino opowiada historię o Różewiczu był jak skowronek jego nuta trafia do nieprzerobionych na masę papierową towarową towarzyską tacy ludzie boją się ściśniętego gardła a dla Różewicza literatura nie była zabawą z rzężącym jamnikiem który chowa się pod szafę nie zamykał nie kneblował wierszy nie perfumował głosu takich historii nie słyszałam wiele takich nut nie powtórzą ci co myślą że są poetami starają się usilnie czasem wydają oszczędności i tomik własnym sumptem w drukarni od reklam z nośnym tytułem i okładką też nieznośną moja przyjaciółka nie musi się starać kiedy unosi kieliszek - smakuje zachód słońca w pokoju pachnie Toskanią i wiatrem znad Valle del Maipo może tak być że wino nabiera jedwabistej tekstury dzięki rzece Maipo której źródło znajduje się w Andach na zboczach wulkanu Maipo może tak być że gleba pełna mułu i gliny nadaje bardziej owocowy smak naszym rozmowom o poezji może tak być że moja przyjaciółka jest zdolna czuć więcej i mówić co myśli bo przeszła w życiu niejedną grań i nie były one z tektury ale milczenie o tym uznałabym za bardziej wymowne może tak być myślę że Różewicz też by o tym milczał Małgorzata Anna Bobak-Końcowa


,,Boski porządek" Wracałem z pracy do domu. Styrany byłem jak koń z zaprzęgu. Osiem godzin trzeci dzień z rzędu daje w kość, nie ma co. Zaś przede mną była perspektywa dwóch kolejnych dni. Wprost idealny moment na umieranie - jakbym wiedział, że dziś zginę, to z marszu brałbym kredyt i używałbym sobie teraz gdzieś w tropikach. A tak to nie dość, że po ciężkiej orce, to jeszcze lodowato, buro i ponuro, jak to w środku zimy. No i akurat traf chciał, że na dodatek była wtedy śnieżyca. I to taka nieprzyjemna, z wilgotnym topniejącym szybko śniegiem. Jeśli dodać do tego przenikliwy wiatr, to nie trzeba wielkiej wyobraźni, by dojść do tego, że tego dnia wszystkimi trzęsło i telepało. Zęby dzwoniły mi jak kastaniety, gdy przechodziłem przez ulicę. Oczywiście na przejściu dla pieszych i, jakże by inaczej, wtedy, kiedy zaświeciło się zielone światło. I cóż... Mój głupi błąd, że obejrzałem się po angielsku - nie w tę stronę, co powinienem. Zrobiłem krok do przodu i potworna siła wyrzuciła mnie w powietrze. Jeszcze nie czując bólu, przeleciałem dobrych parę metrów, by wylądować w głębokiej zimnej brei na wpół stopionego śniegu. Dopiero po tym popisowym locie zwieńczonym efektownym twardym lądowaniem, pojawił się rwący ból. Kąsał mnie w wielu miejscach. Do gardła wpłynęła słonawa breja, mieszanka śniegu z solą i piaskiem. Zacząłem się krztusić i wymiotować, co przysporzyło mi jeszcze więcej niewymownych cierpień. Gdybym był wierzący - tak po kościelnemu - to pewnie jeszcze z uśmiechem na ustach podziękowałbym za te męki, bo wszak według nich cierpienie uświęca. Na szczęście wierzyłem po swojemu i nie wierzyłem, by Szef wszystkich szefów był takim złośliwym okrutnikiem, by mi celowo to wszystko zafundował. Cóż, w tym wypadku sam to sobie zrobiłem. Wystarczyło być ciut uważniejszym. Jęcząc i charcząc, przez chwilę pomyślałem, że już chyba wolałbym umrzeć, niż dalej tak cierpieć i zupełnie jakby mnie wysłuchano, bo po chwili najzwyczajniej w świecie umarłem. Ha, czyli jednak Stwórca jest litościwy i nie cieszą go cierpienia swych dziatek. Dobrze wiedzieć. Sprawcą mego zgonu był upasiony kierowca ciężarówki, który pochylał się nade mną histeryzując jak dziewczynka, której odmówiono lalki w sklepie z zabawkami. Prócz niego stał już przy mnie wcale niemały wianuszek ludzi. W głębi duszy, którą w rzeczy samej teraz byłem, miałem tylko nadzieję, że pogotowie nie zdąży dojechać na czas i że nie uda im się mnie zreanimować. Do czego miałbym wracać? Do tej okropnej męczarni, którą bym za chwilę poczuł? Do bardzo prawdopodobnego kalectwa? A na to się zapowiadało w każdym razie widząc swe groteskowo powyginane ciało z kilkoma otwartymi złamaniami, byłem tego niemal pewien. O nie, dziękuję. A może do kobiety, która mnie zdradzała, a teraz trzepała po kieszeni alimentami dla mojej - jednak!, bo zrobiłem odpowiednie badania genetyczne - córki, z którą na tyle ogranicza mi kontakt, że mała przestała mnie już poznawać i mówi do mnie per 'pan'. Możliwe, że również dlatego, że ta zołza i jej kochaś, którego o zgrozo, Monisia zaczęła nazywać 'tatą', nagadali jej pewnie na mój temat różnych bzdur, byle tylko zohydzić dziecku prawdziwego ojca. No po prostu, żyć nie umierać! Ale ja wybrałem jednak opcję z umieraniem i unosząc się teraz leniwie nad tym zbiegowiskiem, czułem niewysłowioną ulgę, że opuszczam to miejsce. Nic mnie już nie bolało. Nie czułem zimna. Było mi lekko i wesoło. Czułem się trochę jak balonik wznosząc się coraz wyżej i wyżej. I nie kontrolowałem tego - to się działo samo z siebie; zupełnie jakby jakaś tajemnicza siła zasysała mnie do góry. Ciąg dalszy był już bardzo przewidywalny. Oto wleciałem w jakieś nieznane mi ciemności, które jednak nie wzbudzały we mnie atawistycznego, ludzkiego lęku. Po chwili w oddali ujrzałem osławiony tunel ze światełkiem na jego końcu i nim się obejrzałem, a się w nim znalazłem. Byłem coraz bliżej owego mitycznego światła. I coraz szybciej się doń zbliżałem. W końcu wpadłem z impetem w światłość i spostrzegłem, że znalazłem się w niezliczonym mrowiu dusz. Wręcz w nich tonąłem. Nim jednak duszowe odmęty wchłonęły mnie w siebie, zauważyłem źródło tej światłości - była nim gigantyczna oślepiająca swym blaskiem istota ludzka, która właśnie odkurzała ogromnym odkurzaczem. Ja zaś, podobnie jak cała reszta dusz, uwięziony byłem w gigantycznym worku tej piekielnej machiny... Krzysztof T. Dąbrowski

17


,,Narcyz" „Usta milczą, serce śpiewa, kochaj mnie...” – głos piosenki w wykonaniu Jana Kiepury i Marty Eggerth wypływał z okazałej Toyoty stojącej na parkingu przed supermarketem. Głos dał się słyszeć przy bagażniku, gdzie stał właściciel samochodu. Miał uśmiechniętą twarz. „...Usta milczą dusza śpiewa, kocham cię...” – nucił podczas upychania do bagażnika dopiero co zakupionego towaru. „...Każdy uścisk ręki słodko mówi mi, mówi mi, że kocham cię...”. Z samochodu, który zajechał obok, wysiadł mężczyzna i wydał okrzyk zaskoczenia: - Mietek? Nucący mężczyzna obrócił się do mówiącego – Arek! – Był zaskoczony widokiem kolegi z lat licealnych. – Ale niespodzianka! - Faktycznie! – Arek patrzył na Forda. Zafascynowany nowym modelem, obszedł samochód dookoła i nie omieszkał zauważyć. – Fantastyczny! Nauczyłeś się już prowadzić? – Podał dłoń koledze na powitanie, któremu nagle zrzedła mina. - Musisz wracać do tamtego? – jego głos stał się chropowaty, głęboki i drżący, akcentując słowo ,,tamtego". Na czole pojawiły się krople potu. Artur widział, co się dzieje z kolegą. – No co ty stary! Nie pękaj. Gdyby śmiertelne wypadki zdarzały się za każdym razem, już dawno by ludzkość wyginęła. – Wskazał w stronę supermarketu. – Ty już po zakupach? - Nie, nie... Idę dopiero. Artur jeszcze raz obejrzał się na Forda i mimochodem stwierdził: - Takiej furze potrzebny jest ozdobnik, ale znając ciebie, sam pewnie nie dajesz rady. Mietek zdawał się nic nie słyszeć. Wspomnienie wydarzeń z przeszłości wytrąciło go z emocjonalnej równowagi. Szedł śladem Artura, choćby ten miał go wyprowadzić na złamanie karku. - Widzisz, wszystko jest jak za dawnych lat. Nic się nie zmieniłeś. – Artur zażartował z kolegi, gdy jego uwagę przykuła dziewczyna wychodząca właśnie z supermarketu. Skupił się na zgrabnej, szczupłej blondynce z rozpuszczonymi włosami do ramion, o klasycznej urodzie. Kątem oka spojrzała w ich stronę. Przed sobą pchała wózek wypełniony towarem. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie torebka, która zsuwała się jej co rusz z ramienia. Na domiar złego nie radziła sobie z komórką. Problemy, same problemy! Mimo to dostrzegła nadchodzącego Artura i tuż za nim Mietka. Artur widział, że zyskał zainteresowanie dziewczyny. Wykorzystał sytuację i kiedy ta ponownie spojrzała na niego, zagłębił się w jej oczach. Przetrzymał spojrzenie. Speszona, odwróciła głowę. Na policzkach pojawił się rumieniec. - Pozwoli pani, że pomogę. Dziewczyna poczuła się jeszcze bardziej nieswojo. Spojrzała na Mietka, jakby u niego szukając pomocy. -Daj, kochanie! – Znalazł się tuż obok niej, żeby przejąć wózek. - Kochanie? – zdziwił się Artur. - Moja żona, Ania. – Mietek obojętnie wyjaśnił Arturowi. Artur z wilczą sprawnością przeskoczył wzrokiem na Anię i wpił się w nią. Równocześnie usta ułożyły mu się w słodki uśmiech. - Mirek, jakim cudem udało ci się zapełnić lukę po Madzi? Przecież ty ją tak bardzo kochałeś! – mówił nie spuszczając oka z Ani. – I tyle zarzekałeś się, że już nikogo tak nie pokochasz. - Nie musi kochać! – Ania po raz pierwszy zabrała głos. – Wystarczy, że wie, jak się zaopiekować. - Madzią też się zaopiekowałeś, aż na śmierć... – Mirek wbił kolejną szpilę w serce kolegi. - Artur, przestań! – Mirek cicho szeptał. - Musimy wracać do przeszłości? Wszystkich ona boli. - Nie dziwię się – stwierdził wyniośle. - Powiedz mu wprost, że uratowałeś mnie od popełnienia samobójstwa. – Kobieta wykrztusiła z siebie. Wypowiadane słowa z trudem przechodziły przez krtań. - Aniu! Daj spokój. – Głos Mirka był spokojny ale stanowczy. - Przez oszusta! – rozdygotała się. - Aniu! – Mietek wzmocnił swą stanowczość. - Co za desperacja. Od razu trzeba było wpaść w pierwsze lepsze ramiona? – Artur zdziwił się. Wskazał na Mietka i wyniośle dodał: – Będąc na jego miejscu też bym się dziwił, jak taka mądra osoba trafiła mi się w życiu. - Bo mądrzy trafiają do mądrych, głupich wybierają głupcy! Ania spojrzała w oczy Arturowi. Wtargnęła do jego duszy i pamięci. Dotknęła czegoś, co było schowane na ciemnym dnie. Artur niespokojnie drgnął. Zapadła niezręczna cisza, tylko z samochodu nadal płynęła muzyka z tą samą piosenką, jakby czas, wspomnienia i ludzkie życie zatrzymało się w miejscu: „...że kochasz mnie.” Ewa Singh

18


ROZPACZ

*** to zawsze jest zaskoczenie bo nie w porę bo tyle jeszcze do zrobienia tyle słów niewypowiedzianych słów miłości której nie ma już komu dać zostaje tylko znak zapytania jak klucz do zmartwychwstania lub nicości zostaje nasza niewiedza i bezradność Izabela Galicka, 16.09.2020 r.

Otulona kołdrą nadziei łkająca dusza wciąż dygoce z zimna łzy które płyną z jej ciała roztapiają poduszkę bezpieczeństwa ona sama nie czuje już nic połączyła się z czarną rozpaczą pędzi z zawrotną szybkością wprost w otchłań przepaści Elżbieta Charytoniuk

ŻE KOCHAM TAK MOCNO… Że kocham tak mocno, nie do mnie pretensje. Mżawkę wiń, że wątła, by emocje studzić. Żalem podlej róże, akacje, hortensje, Co miały bez-czelność fantazje rozbudzić. Obrzuć obelgami mgłę - starą wywłokę, Za to, że mieć śmiała aż na tyle pary, By opaść bezwstydnie nad szkiełkiem i okiem I do gruntu przykryć wszystkie twe przywary. Z błotem zmieszaj potem bałamutne deszcze, Co wstyd ze mnie zmyły tej nocy upalnej. Śniegowi - łotrowi naubliżaj jeszcze, Że topniał dosłownie i że namacalnie. Ptakom daj po dziobie, że znalazły sposób, By ćwierkać co rano rzewnie o miłości. Opluj wiatr - łobuza, co to zamiast włosów Rozwiewa codziennie drobne wątpliwości.

(S)PÓŁKOWANIE Odkładałeś mnie na półkę Raz po raz Między nuty a rachunek Ten za gaz. Więc się nie dziw, żem jest teraz

jesień Maria wygląda przez okno widzi jabłonkę która od roku nie owocuje zastanawia się czemu sąsiad jej nie zetnie podobno się przyzwyczaił bo pięknie kwitnie Maria dotyka łona jest jabłonią Monika Milczarek

Po tamtej stronie... Samochód zatrzymał się tuż przy zbiegu Alei Jabłonnej z ulicą Marcinkową. Kierowca wysiadł i otworzył tylne drzwi. Starsza pani w szykownym, uszytym na miarę chabrowym kostiumie i wytwornym kapeluszu z szerokim rondem, przekładała nerwowo z ręki do ręki maleńką torebkę, rozglądając się, gestykulując i mówiąc coś do kierowcy. Pamiętała dokładnie ten adres, to musiało być gdzieś tutaj. Z sąsiedniej bramy wyłoniła się grupka młodych mężczyzn, prowadzących żywą dyskusję. Minęli starszą panią, ale jeden z nich odwrócił się w stronę kobiety, jakby szukając w jej twarzy czegoś znajomego. Kobieta kluczyła miarowym krokiem brukowany chodnik w zamyśleniu, pod ramieniem dostojnego kierowcy. Lekko przygarbiona Marianna zatrzymywała wzrok na drzwiach, mijanych kamienic. Dokładnie pamiętała ich kolor, fakturę, a nawet zapach. Tamte drzwi pachniały wojną i bólem, tęsknotą, nadzieją, a nawet modlitwą i błaganiem. Okupione łzami i cierpieniem ich mieszkańców. Przez tamte drzwi przechodziła ostatni raz, kiedy była małą dziewczynką. W tamtych drzwiach pozostawiła swoją rodzinę. Ciotka ciągnęła ją w pośpiechu za rączkę, kiedy Niemcy wkroczyli do miasteczka, a matka błagalnym wzrokiem prosiła, by zaopiekowała się jej córeczką. Za tamtymi drzwiami miała na imię Jasmina, ale kiedy ciotka cudem zdążyła z nią uciec, zostawiając na wpół otwarte drzwi domu jej ciotecznej siostry, otrzymała nowe imię i życiorys. Od tamtej pory miała na imię Marianna. Są. Wreszcie są. Nowo odmalowane. Z innym zapachem, ale ślad po kuli, od której zginął jej maleńki braciszek jeszcze w nich pozostał. Ledwo dostrzegalna rysa. Marianna nachyliła się i opuszkiem palca dotknęła tego miejsca. Naraz odżyły wspomnienia. Po chwili wyprostowała się i złapała za klamkę. Już była po tamtej stronie... Agnieszka Krizel

Przesiąknięta Trochę gazem, trochę potem Dyrygenta. Urszula Lewartowicz

19


Twoje oczy Twoje oczy są jak rzeka smutków Muzyko rzeczna… nieś mnie Za i poza czasem Muzyko rzeczna zostałaś utracona Pani… wtedy mnie stracili Nad nimi są czarne łzy Twoje oczy Czy mogę powiedzieć, że Cię kocham, mój księżycu? Och, gdybym mógł Nie posiadam na świecie nic Z wyjątkiem twoich oczu i moich smutków Moje statki w porcie płaczą Mój przeklęty los mnie złamał Zabrał moją wiarę w mojej piersi Podróżuję bez Ciebie tej nocy? O najpiękniejszy… najpiękniejszy z moich kolorów Powinienem zostawić Ciebie i naszą historię? Słodszą, niż powrót króla Słodszą, niż gardenia kwiatowa W mroku polskiej poezji O moja jedyna miłości… Nie płacz Twoje łzy wbijają mi się w twarz Nie posiadam na świecie nic Oprócz twoich oczu... i mojego smutku Mówię, że cię kocham, mój księżycu Och, gdybym mógł Jestem zaginioną osobą Nie wiem, gdzie jestem na ziemi Zgubiłaś moją ścieżkę... zgubiłaś mnie Mam na imię... straciłam adres Moja historia Zapomniałem o tym Jestem kotwicą, która nie cumuje Co ci daję? Odpowiedz mi! Mój niepokój? Co ci daję? Taniec w dłoni diabła Kocham cię... więc odejdź Nie mam nic na świecie Z wyjątkiem twoich oczu... i moich smutków Mohsen Zahran, z arabskiego przetłumaczyła Dorota Dominiczak-Głowacka

POPOŁUDNIE a może by tak spakować resztę życia na wszelki wypadek walizkę kupić za dużą (koniecznie z drugim dnem) w dobre ręce zaadresować w kolejce do siebie prawa poukładać przedwieczne te przeciw, te za na nowo rozważyć pytania wyłącznie właściwe i miejsce dla ciebie zostawić przed drogą się na szczęście złudne zaszczepić zaszłości z przeszłości na czas odmroczyć żeby wieczór jasny mieć bezpieczny tymczasem popołudnie mówisz: młodość ma swoje prawa mówię: miłość ma prawa wszystkie Kordian Michalak

Zakochana Przypala pierogi na obiad nie gasi światła w łazience strąca dzbanek ze stołu a gdy czajnik zaczyna gwizdać na gazie myśli że tak gwiżdże pociąg który ją wiezie do Ciebie. Magdalena Szkwarek

20


Święta Urszula Jasnomilcząca Pamięci Urszuli C. z Barda Śląskiego Moja szkolna koleżanka Urszula, miała jasną skórę, pszeniczny warkocz i piegi. Jej milczenie też było jasne, a oczy szare jak życie. Ryzykowała gniew mamy, a nawet lanie, zapraszając nas do komórki, gdzie ukryte w sianie gruszki wysychały jak małe mumie. Sięgając po nie, zanurzała ręce jak w wodę i łowiła je dla nas z głębi siana. Cieszyła się, że tak nam smakują. Nie zastanawialiśmy się nawet, dlaczego tak ryzykowała. Przecież bawiła się z nami bardzo rzadko i chyba nie dlatego, że wstydziła się swojej biedy. Przyjmowała ją jakby z pokorą. Zawsze była gdzieś obok, ale nie dlatego, że nas nie lubiła, albo była przez kogoś nielubiana. Nie odpychała nas, ani my jej, a mimo to była osobno, nie sprawiając wrażenia, że cierpi przez swoją samotność. Nie była smutna, chociaż rzadko się uśmiechała. Jej szeroki uśmiech pamiętam tylko przy tych gruszkach. Sama ich nie jadła, bo dobrze znała ich smak. Wolała poczęstować nas. Każdy owoc był cenny i miał doczekać zimy, a było dopiero babie lato. Na zbiorowym zdjęciu z Pierwszej Komunii stoi ani smutna, ani wesoła. Ani ładna, ani brzydka. Niewyróżniająca się niczym, a jednak inna. Nie ma wiersza, który mógłby opisać smak suszonych gruszek u Urszuli. Za to jej śmierć opisać łatwo. Mąż pił z kolegami w ich mieszkaniu. Nie spodobało mu się, co zawsze milcząca Urszula, powiedziała. Udusił ją poduszką, wepchnął pod łóżko i pił dalej z kolegami. Urszula o jasnej skórze i milczeniu, leży w suchej ziemi na górce. Jej ciało wyschło jak ostatnia gruszka, zapomniana w sianie. Nie została świętą, chociaż już nią była, ryzykując lanie, rozdając gruszki koleżankom, których nie obchodził jej los. Marta Klubowicz

*** Poślub dziewczynę, która uwielbia pisać. Będziesz jej bohaterem i źródłem inspiracji. Kiedy będzie zła, powie Ci jej pióro, A ona będzie Cię dręczyć swoimi słowami. Kiedy będzie głęboko i szaleńczo w Tobie zakochana, Będzie z Tobą romansować. A to, co o Tobie napisze, będzie wieczne. Napisze do Ciebie i będzie się z tobą kłócić pisząc. To będzie jej wielka miłość. Poślub dziewczynę, która uwielbia pisać. Nigdy się Tobą nie znudzi. Będzie cię kochać przez cały czas. Okaż jej miłość, uwagę, a może strach… Mohsen Zahran, z arabskiego przetłumaczyła Dorota Dominiczak-Głowacka

*** pachnie tobą powietrze powietrze którym oddycham oddycham powoli powoli zapominam zapominam o tobie a tobą pachnie powietrze Magdalena Szkwarek

GDZIEŚ mieszka ze sobą coraz częściej coraz dalej od bóg wie czego coraz bardziej bóg wie gdzie przestał się już dziwić że nikt nie wcisnął czerwonego guzika a syreny tylko w bajkach nie szuka się przecież niezaginionych ‒ o zagubionych nie wspomina się nawet w żartach choć żarty i tak dawno przestały być śmieszne czas poszedł po niego i nie wrócił pewnie go znalazł Kordian Michalak

21


STAROŚĆ

Kuszenie

Dziś jak lato pachnący życiodajnym deszczem, Przeżywamy zachłannie słońce oraz burzę, Nie tak młodzi jak wiosna, ale młodzi jeszcze, Mamy kwiaty i ciernie tak jak wszystkie róże.

Adamowi H. tylko nazwij mnie tylko wypowiedz mnie tylko wezwij wywołaj mnie jedynie określ mnie nadaj postać i kształt granice

Tyle śmiechu i wzruszeń mam ci do oddania, Aż się spełni proroctwo, które niegdyś snułem, Nasze ciała tak wrzące od lat miłowania, Teraz będą niepalne, ale światłoczułe. Będę gładził twych włosów srebrną pajęczynę I tłumaczył, że księżyc ją zabarwił światłem, Tak jak kiedyś na słońce przerzuciłem winę, Gdy mieniły się złotem, uwierzyłaś łatwiej. Starość wsuwa na oczy mglisty woal bielma, Coraz więcej czułości musi dawać dotyk, Obolałym muśnięciem, nieskończenie dzielna, Gładzisz ciało zmienione w nazbyt ostry gotyk. Cienkiej skóry bibuła brzmi szelestem w ruchu, Żył błękitne powrozy demaskują tętno, Dawno temu tropione za pomocą słuchu, Prześwituje przez ciało twego serca piękno. Kości trzeszczą jak burty dawnych galeonów, Już gotowe wypłynąć w swą ostatnią drogę, Spakowane wspomnienia w kufrze koło domu, By móc o czym rozmawiać z dobrym Panem Bogiem. Gdy zapyta nas o to, co jest najpiękniejsze, Łez zbieranych latami flakon Mu pokażę, Powiem o tym jak płaczesz, słysząc moje wiersze, Zamiast grzechów, łzy twoje ofiaruję w darze. Bóg się wzruszy jak człowiek, swoje łzy obudzi I po niebie wieczornym gwiazda się potoczy, Ale ona nie dla nas, tylko znak dla ludzi, Którzy wciąż na kochanie zamykają oczy.

a stanę się a będę tym kim zawsze byłem kim jestem i pozostaję u początków tylko nazwij mnie tylko wypowiedz wywołaj mnie a nadejdę i rozbłysnę w tobie stanę się na nowo od początku nadejdę i będę w tobie i poprzez ciebie jedynie tym czego od zawsze pragniesz tylko dla ciebie Alan Migoń

Piotr M. Cieński Tamta kobieta To ona - ta kobieta z jasnymi włosami, przyprószonymi siwizną. Ona - przytulona do fotela, w ciepłych kapciach. Swoje niepokoje starała się przegonić, słuchając muzyki. Każdego dnia słyszała echo swojego sumienia, bardziej zatracając się w świecie swych dzieci i męża. Czasem czuła się wspaniale, ale tego dnia zamęt w jej głowie i sercu, wkradał się niczym niezmącony. Czasem zadawała sobie pytanie, nie rozumiejąc odpowiedzi. Miała marzenia, ale prysły jak balon i przysłoniły śniegiem w dzień zimowy. Podeszła do okna. Niebo było szare, z oddali czaił się już księżyc. W oknach świeciły się lampy. Kika osób umykało chodnikiem, mijając samochody. Spojrzała w niebo. Miała wrażenie, że gwiazdy uśmiechają się do niej. Gdzieś tam pośród nich był jej mąż, od roku czuwał nad nią i babcią. We wspomnieniach powróciły wspólne dni, które razem spędzili. Słyszała szepty: jesteś wyjątkowa. Nie może zapomnieć tych wszystkich wspaniale przeżytych lat. Pamięta jak leżał w szpitalu, jak wolnym rytmem spływała do żył kroplówka. Na twarzy smutek, ciężki stan. Brakowało ej tego entuzjazmu i kreatywności, przytulając go do siebie z troską. Wtedy nie wiedziała, że widzą się po raz ostatni. Następny dzień przyniósł tylko łzy. Pragnęła tylko ciszy. Błądziła myślami wciąż, zadając sobie pytanie: dlaczego? Przecież nie tak miało być. Dlaczego tak, czemu on pierwszy? Teraz jest sama. Spotkania z dziećmi i przyjaciółmi dają jej odrobinę szczęścia. Odtąd nastała szara rzeczywistość. Nieraz miała ochotę zamknąć swe oczy na wieczność. Pewnego dnia otrzymała wiadomość sms - z nieba - od męża: nie martw się, jutro będziemy razem. Rana jest głęboka, serce nie chce zapomnieć, a umysł uruchomić wspomnień. A łzy ciągle spływają po policzkach.

22

Ewa Kaczmarczyk


KREW Zapamiętam tę chwilę, kiedy we mnie wstąpiłaś Jak po drobiazg, a oczy zachodziły mi mgłą. Lecz zostałaś, a reszta wydarzyła się w żyłach, Rozszalałaś się rzeką i tak stałaś się Krwią. Ożywiłaś, co było obumarłe od wieków, Wypłukałaś z tętnicy igły lodu i rdzę. Martwe serce zabiło jak w szczęśliwym człowieku, Trzepotało jak skrzydła ćmy spłoszonej we śnie. Szumisz w uszach potokiem i pulsujesz mi w skroniach, Kiedy serce zaczyna z niepokoju się tłuc. W sieć kanałów i żyłek wpływasz bosko czerwona, I poruszasz strunami, grasz na harfie mych płuc. Gdy się zatnę księżycem, srebro płonie czerwienią, Ty na ostrzu tak drżąca się zaperlisz by lśnić, Ja cię wsysam najczulej, nim się gwiazdy zapienią, Abyś, słodka Krwi moja, mogła moją znów być. Wypełniłaś mnie sobą, aż po brzegi jak czarę, Abym widział, smakował, czuł, dotykał i śnił. Gdy jest ciebie za mało, schnę jak drzewo prastare. Nawet szczury zdychają z braku ciepła i krwi. Piotr M. Cieński

Znajdź czas Może wpadłbyś na kawę wytłumaczył mi prosto czy ten świat macie ciągle w budowie? Co planujesz w tym roku? Które dni będą lepsze i te, w które stać będę na głowie. Jakbyś wolał herbatę grzeszę konsumpcjonizmem pod przykrywką zbyt krótkiej pamięci: Takiej jeszcze nie piłam… O, zielona się kończy… Później półki się gną przy krawędzi. Wpadnij chociaż na chwilę i wytłumacz mi prosto puszczę Ci parę płyt, chcesz coś z jazzu? Mam też dużo nadziei, wiary i stos zawierzeń. Może wpadłbyś na kawę dziś, Jezu. Aleksandra Świerczewska

BAJKA O DZIEWCZYNCE W BIAŁEJ SUKIENCE Mamie miała prostą białą sukienkę. nie sprawiała kłopotu rodzicom. zadowalała nauczycieli. była czysta mądra grzeczna i miła. w nagrodę włożono jej na głowę wianek z kwitnącego krzewu. jesteś księżniczką. noś swoją koronę. jesteś piękniejsza od innych dzieci. księżniczka posłusznie nie zdjęła wianka, choć kolce ją bardzo kłuły. z korony opadły kwiaty i ciernie powoli wrastały w głowę. dziewczynka cierpiała lecz nauczona cierpliwości dla cierpienia bawiła się sama na pustyni i myślała że tak musi być. pustynia nie była ani gorąca ani wypalona słońcem. roślinność była skąpa gdyż ledwie widoczne słońce i całe niebo zakrywała szara gęsta mgła. pewnego dnia dziewczynka znalazła w piasku złotą kulę. kula była chłodna błyszczała i dźwięczała czystym dźwiękiem. dźwięk ten musiał zwabić orła. wielki ptak krążył nad samotną dziewczynką a ta patrząc w górę zafascynowana nie potrafiła uciekać. orzeł pikował w dół i dopadł dziewczynkę. wczepił pazury w koronę. zerwał ją i odleciał. dziewczyna krzyknęła z bólu i upuściła kulę. krew zalewała jej oczy i plamiła białą sukienkę. rzuciła się na piasek w poszukiwaniu kuli. kiedy ją znalazła przytuliła do serca. z szarych chmur zaczął padać deszcz. nie znała tego zjawiska. patrzyła zadziwiona. słońce zaczęło świecić mocniej i wokół niej powietrze zabarwiło się na kolor czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony niebieski i fioletowy. była w środku tęczy. z piasku wyrastały zielone pędy i rozkwitały pąki. ulewny ciepły deszcz zmył jej z twarzy krew. kula dźwięczała w rękach. po raz pierwszy nie czuła bólu. kobieta obudziła się . pierwszy raz od dłuższego czasu za oknem świeciło słońce. nie została tego dnia w łóżku. zdjęła białą koszulę. umyła się ubrała zjadła śniadanie i po raz pierwszy od miesięcy wyszła z domu. Marta Klubowicz

23


Ogień ,,Przez jedność każdy jeden odnajdzie siebie. (...) oczyści się z wielości ku jedności wchłaniając (pożerając) materię w siebie samego na wzór ognia, i - jak ciemność [znika] przez światło, śmierć przez życie.” EV 25: 10-29, za: Hans Jonas, Religia gnozy, tłum. M. Klimowicz, Kraków 1994, s.75 Ogień musimy najpierw wchłonąć w siebie świat wchłonąć w siebie wielość pochłonąć ją i pożreć by móc świat zniszczyć rozłożyć go od wewnątrz od środka bo by posiąść świat by go zdobyć by się narodzić musimy go rozwiązać samymi nie ulegając rozwiązaniu musimy wchłonąć w siebie wielość pochłonąć ją i pożreć by móc ją zniszczyć na wzór ognia który przenika materię na wskroś i ją pochłania by żyć i rozrastać się poprzez śmierć tego co spala by odzyskać nasze życie by się narodzić musimy przyjąć na siebie śmierć jako nasz udział bo śmierć może umrzeć jedynie w nas i poprzez nas bo ogień można strawić jedynie w sobie jedynie w sobie samym można wyczerpać jego niszczącą moc i władzę bo to jedynie ogień świat rozkłada rozwiązuje w nas samych wypalając wielość i oczyszcza nas czyniąc nas prostymi całymi pełnymi i niezłożonymi u kresu bo świat staje się i przemija bo świat staje się i przemija a my pozostajemy żywymi

Alan Migoń

24

Znajomość Wpadły do baru któregoś letniego popołudnia. Siedziałam w kącie niczego nieświadoma nie od razu zwróciły moją uwagę ładne, pomyślałam – roześmiana para z błyskiem młodzieńczej świeżości. A potem przysiadły się i wzięły mnie na spytki uwiodły szarym błękitem wesołości i było tak jakbym znała je od dawna jakby właśnie przyszły tu tylko dla mnie. I stało się – Twoje oczy są teraz moje. Magdalena Wytrębowicz

W paradoksach Chciałoby się to życie przeżyć gładko i w różu na spokojnie, a jednak namiętnie. Gdy ochota na taniec zdmuchnąć z płyt trochę kurzu, aż gramofon ponętnie zajęknie. Chciałoby się być wyżej bez wchodzenia pod górę Bez wysiłku mieć widok na szczęście I nie znając proporcji ubić białko na chmurę I nie utyć, a jeść znacznie częściej. W paradoksach żyjemy - marzyciele leniwi W kadrach z dłoni mieścimy wieżowce Chciałoby się nas czasem zrugać, że tacy tkliwi Byśmy nie pobłądzili jak owce. Aleksandra Świerczewska


Wszystkiemu winien jest BUL Nie, to nie błąd. To właśnie BUL wlał morze radości w jej życie. Zaczęło się od marzeń. O tym, żeby robić w życiu coś niezwykłego. Tym bardziej że zawsze brakowało jej pewności siebie. Długo nad tym myślała, w końcu coś przyszło jej do głowy. Nauczy się rzadkiego języka. A kiedy już zacznie się nim posługiwać, wszystkich wprawi w zdumienie. Trzeba przyznać, że do języków miała dryg. Rosyjski i niemiecki w szkole średniej, trochę angielskiego na kursie w domu kultury. Całkiem niezły początek. W końcu dziwnym trafem wybrała norweski. Co? A w Norwegii w ogóle mają własny język? – pytano ją raz po raz. Pewnie, że mają. No to powiedz coś po norwesku, prosili, gdy już zaczęła studia. Mówiła kilka prostych zdań. Jak ma na imię, skąd pochodzi, i że norweskie fiordy są przepiękne. Cha cha cha! To przecież brzmi jak po węgiersku! – żartowali. Po węgiersku to ona ani be ani me. Po fińsku też nie, choć węgierski i fiński należą do tej samej – ugrofińskiej – grupy językowej. Jednak Węgier z Finem raczej się nie dogadają. Za to Norweg ze Szwedem lub Duńczykiem, owszem. Tym ostatnim wprawdzie jakby kluski w gardle stawały, ale z odrobiną cierpliwości rozmowa jakoś się turla. Znajomi kiwali głowami i… pukali się w czoło. Z norweskim to marne szanse na pracę. Ona tylko wzruszała ramionami. Nie będzie się martwić na zapas. To nie w jej stylu. I dobrze. Nie była nawet w połowie studiów, a praca sama zaczęła się o nią upominać. A wracając do BULu… Zjawił się pewnego dnia, latem, w postaci czterdziestki roześmianych, spontanicznych Norwegów z dalekiej Północy. Norwegów młodych i młodych duchem – zrzeszonych w BULu czyli Bondeungdomslaget – norweskim Zrzeszeniu Młodzieży Wiejskiej. Tydzień wcześniej ktoś jej zaproponował, by zatrudniła się jako pilot dla grupy Norwegów. Nigdy wycieczek nie pilotowała, i to w obcym języku. Wahała się, miała tremę, ale powiedziała: tak. Spędziła z nimi osiem zwariowanych dni, które wywróciły jej spokojne życie do góry nogami. Zjeździli autokarem pół Polski. Zwiedzali, robili szalone zakupy i tańczyli norweskie tańce ludowe. Ona opowiadała im o Polsce, oni zarzucali ją najdziwniejszymi pytaniami w stylu: „dlaczego krany montuje się u was pół metra nad umywalkami i woda chlapie na wszystkie strony?”. Sypiała po cztery godziny na dobę, załatwiała posiłki, pomagała w wymianie walut (co w końcu lat 80 nie było łatwe), radziła, co warto kupić, bo kupić pragnęli wszystko. Pierwszy raz była w klubie nocnym, bo chcieli zobaczyć zakazany w Norwegii striptiz. W dzień pożegnania wszyscy się popłakali. I wtedy ktoś rzucił: – Wiesz, co? My już postanowiliśmy, że do nas przyjedziesz. I to na cały rok. Wszystko się załatwi. Nawet studia. Pod warunkiem, że będziesz z nami co tydzień ćwiczyć taniec ludowy :-). Wróciła do domu umordowana, wzruszona i pełna sprzecznych myśli. Przespała ciągiem dwadzieścia godzin. Gdy się obudziła, zrozumiała, że to wcale nie był sen. Nie wiadomo kiedy, marzenia zaczęły się spełniać. Jedno, drugie, piąte…

Luty 2021, Magdalena Wytrębowicz https://smakinorwegii.pl/ Pod wpływem Moje pole magnetyczne zaczęło wariować. Ulegam zbiorowym emocjom, kiedy liczę kalorie jak nieudolnych kochanków. Blaszany deszcz zapowiada wojnę przeciwciał. Na końcu łóżka zaczyna się histeria, bo ptaki przyrosły do parapetów. Czarne koty mają złowrogie spojrzenia jak ty, kiedy pytam o miłość. Tanio sprzedałam ci skórę.

Iwona Sztachelska Tom poezji autorki - Skutki uboczne - ukaże się w Wydawnictwie ANAGRAM wiosną tego roku.

25


NASZE BESTSELLERY

,,Świetnie skonstruowana intryga kryminalna i wciągająca akcja. A przy tym jeszcze doskonale wykreowany obraz Poznania początku XX wieku. To wszystko sprawia, że od tej książki nie sposób się oderwać."

Polecam. Ryszard Ćwirlej KUP TUTAJ: http://sklep-wydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/item/ proza/hotel-wielkie-prusy--bohdan-kolomijczuk/

,,Oleh Poliakov jest nazywany twórcą nowej prozy chimerycznej w literaturze ukraińskiej. Jego powieść (druga, zatytułowana Dzieje mglistej Troi) nie łamie praw fizyki, nie przekracza granic zdrowego rozsądku, a jednocześnie niektóre fragmenty są tak dziwne i nierealistyczne, że nie każdy pisarz fantastyki odważyłby się na taki zabieg literacki. Niewolnice i przyjaciele pani Tekli została okrzyknięta jedną z najlepszych książek (debiut) ostatnich lat KUP TUTAJ: w literaturze ukraińskiej.

http://sklep-wydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/item/pr oza/niewolnice-i-przyjacielepani-tekli---oleh-poliakov-1/

26


NR 4 | LUTY - MARZEC 2021

,,Dla Damosfery to wspaniały czas. Należy pamięta , że ludzie bardziej, niż dotychczas zaczynają funkcjonowa w sieci, więc wzrasta r wnież poczytno

artykuł w''.

,,Każda z nas zasługuje na odrobinę luksusu, nie każda jednak potrafi po niego sięgnąć...".

Fot. z prywatnego albumu Katarzyny Krauss

Wywiad z Katarzyną Krauss - prawnikiem, radcą prawnym, która od dziesięciu lat prowadzi firmę Damosfera skierowaną w głównej mierze do kobiet.

Rozmawiała: Agnieszka Krizel

Zapraszamy na: http://www.damosfera.com/ 27


AK: Jakim miejscem jest DAMOSFERA? Jak to się

AK: Czy jakiś temat okazał się dla Ciebie trudny, ale

stało, że to miejsce w ogóle powstało?

nie niemożliwy do zrealizowania, podjęcia go?

KK: Damosfera od momentu powstania przeszła wiele.

KK: Jest wiele wywiadów, które z początku wydają się

Zaczynała od organizowania spotkań dla kobiet z

trudne z uwagi na osobę rozmówcy – pewnej ikony w

polskimi

danym obszarze. I nagle, w trakcie wywiadu, okazuje

projektantami

mody.

Następnie

powstał

portal dla kobiet www.damosfera.com.

się,

że

to

normalni

ludzie,

którzy

uwielbiają

Przez chwilę Damosfera prowadziła również salon,

rozmawiać. Lubią być zaskakiwani nowymi pytaniami,

który

a nie sztampowymi z internetu. Mają dorobek, mają

miał

autorskich,

być

miejscem

mini

wernisaży,

pokazów

mody

i

wieczorów

miejscem

dla

charyzmę, są ikonami, ale jednocześnie są takimi

wyjątkowych projektantów. Jednak były to gigantyczne

samymi

przedsięwzięcie, bardzo kosztowne. Na chwilę obecną

uśmiechnąć i jest od razu łatwiej.

Damosfera

to

działalności Torze

portal

dla

organizuję

Wyścigów

kobiet.

konkursy

Konnych

Ale

w

jak

my.

Wystarczy

się

do

nich

ramach

kapeluszowe

Służewiec.

ludźmi

na

Damosfera

AK:

Jakie

współczesne

kobiety,

odbiorczynie

Twoich treści?

współpracuje również z największą platformą w Polsce

KK: To na szczęście kobiety coraz bardziej świadome,

– Onet.

choć,

wychodzi

problemy, AK:

Jaki

był

pandemia

ubiegły

miała

rok

jakiś

dla

Damosfery?

bezpośredni

wpływ

Dla

Damosfery

to

gdy

czas

poruszamy

tkwiące

w

prawnicze

stereotypach

z

Czy

przeszłości – że największym osiągnięciem kobiety jest

na

mężczyzna i dzieci, że ona sama się nie liczy, że musi

funkcjonowanie tego miejsca? KK:

cały

to,

posiadać faceta, bo inaczej jest nikim. Czasem trudno Należy

w to uwierzyć, jak uświadomimy sobie, że mamy XXI

pamiętać, że ludzie bardziej, niż dotychczas zaczynają

wspaniały

czas.

wiek, a jednak to poddaństwo i uzależnienie kobiet od

funkcjonować w sieci, więc wzrasta również poczytność

facetów cały czas trawa i ma się całkiem dobrze. Ale

artykułów. To również początek współpracy z Onet,

jednak,

więc dla Damosfery rok 2020 to dobry rok, choć

kobiety stawiają na rozwój – kursy, szkolenia, studia

oczywiście nie można spocząć na laurach.

podyplomowe. Udzielają się społecznie, piszą, chodzą

niezależnie

od

powyższego,

współczesne

na spotkania. Są niezwykle aktywne, a jedocześnie AK: Przekrój tematyczny portalu jest imponujący.

skromne.

niezwykle

ambitne,

a

jednocześnie

Twoje największe wyzwanie w ramach działania w

niedoceniające się. Są naprawdę wspaniałe.

Damosferze. KK:

Myślę,

kapeluszowe.

że

za

każdy

Szczególnie

razem trudny

to był

są ten

konkursy podczas

AK:

Co

chciałabyś

im,

nam,

sobie

przekazać,

powiedzieć?

największej gonitwy sezonu Wielkiej Warszawskiej,

KK: Wiele bym chciała przekazać.

bowiem w całości odbywał się w internecie. Było to nie

Po pierwsze – niech uwierzą w siebie. Wiem, że to

lada wyzwanie, ale uwieńczone sukcesem.

łatwo powiedzieć, ale faceci, niejednokrotnie mając gorsze kompetencje, są zachwyceni sobą. My mamy lepsze kompetencje, jesteśmy bardziej obowiązkowe, odpowiedzialne, a jednak brak nam wiary. Zatem uwierzmy w siebie i nasze możliwości. Po drugie – facet nie stanowi o naszej wartości. Super jak jest, ale nie ma dramatu, gdy go nie ma. Po trzecie – bądźmy solidarne. Mówi się o tym wiele,

Fot. z prywatnego albumu Katarzyny Krauss

28

Od ponad dwudziestu lat jestem prawnikiem, radcą prawnym. Ta praca to moja pasja. Uwielbiam zagadnienia prawne, z którym do naszej kancelarii przychodzą klienci. Jeszcze większą radość sprawia mi skuteczna pomoc w ich problemach. Od prawie 10 lat prowadzę firmę Damosfera skierowaną w głównej mierze do kobiet. Damosfera jest wydawcą internetowym (www.damosfera.com) własnych treści. Współpracuje z wieloma dziennikarkami. Od niedawna Damosfera współpracuje również z Onetem. W ramach publikowanych tematów Damosfera przedstawia niejednokrotnie niełatwe treści w sposób nie nadzwyczaj trudny. Stara się motywować kobiety do większej wiary w siebie, samodzielnego działania a co najważniejsze współpracy, bo to ona jest niezwykle ważna. Damosfera jest również organizatorem konkursów kapeluszowych na Torze Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie. Damosfera wspiera polskich projektantów.

jednak nasza solidarność kończy się wówczas, gdy na horyzoncie pojawia się facet. Naprawdę jest tego wart? Jeżeli tak, to ok, tylko niech się potem kobieta nie dziwi,

że

przestaje

być

traktowana

serio.

W

nas

kobietach tkwi niesamowita siła i dzięki niej, a także naszej inwencji, kreatywności, empatii, wrażliwości możemy

budować

wspaniałe

relacje,

biznesy,

aktywności. Po czwarte – jeżeli masz do opowiedzenia ciekawą historię, chcesz coś napisać, bo czujesz, że masz talent pisarski, serdecznie Cię zapraszam. Dam Ci przestrzeń do realizacji.

Dziękuję za rozmowę.


Miejsce na Twoją reklamę! Napisz: anagram@adres.pl i dowiedz się szczeg ł w!

29


LUTY - MARZEC 2021 ***** NR 4

,,Smaki Indii" są pr bą przybliżenia problem w, jakie napotyka człowiek w relacjach z innymi lud mi, często bardzo niebezpiecznymi, kt re potrafią zniszczy człowieka już na całe życie.

Indie wybrałam za tło w trylogii, ponieważ znam ten kraj z autopsji, od ponad 27 lat. Wykorzystałam posiadaną wiedzę o tym kraju, co może także stanowić dla czytelnika dodatkową atrakcję. Indie postrzegane inaczej niż oczami turysty. ROZMAWIAŁA: AGNIESZKA KRIZEL AK: Ewo, jesteś autorką trylogii ,,Smaki Indii". Dla Ciebie, jako autorki, czym są Twoje powieści? I, gdybyś mogła opisać w kilku słowach, aby zachęcić potencjalnych czytelników do sięgnięcia po nie, o czym są Twoje opowieści. ES: ,,Smaki Indii" są próbą przybliżenia problemów, jakie napotyka człowiek w relacjach z innymi ludźmi, często bardzo niebezpiecznymi, które potrafią zniszczyć człowieka na całe życie. Mając na uwadze, że najbardziej podatnymi na doznanie zła są młodzi ludzie, trylogię napisałam pod kątem młodzieży: wartka akcja - połączenie przygody z thrillerem, nawet z otarciem się o wątek kryminalny, z zaznaczeniem różnych społecznych problemów i oczywiście romantyczna miłość, a w tle Indie: historia, kultura, życie od kuchni. "Smaki Indii" nie są próbą wyjaśnienia problemów, ale poinformowaniem o ich istnieniu, czy też przypomnieniu, że cały czas są aktualne, by w codziennym pędzie nie zawieruszyły się, nie zostały przeoczone. AK: Należy czytelnikom zdradzić, że od kilku lat mieszkasz w Indiach. Co Cię zafascynowało w tym tak różnorodnym kraju? Czym i w czym my, Polacy, różnimy się od Hindusów? ES: Indie wybrałam za tło w trylogii, ponieważ znam ten kraj z autopsji, od ponad 27 lat. Wykorzystałam posiadaną wiedzę o tym kraju, co też może stanowić dla czytelnika dodatkową atrakcję. Indie postrzegane inaczej niż oczami turysty. Kraj ten najczęściej kojarzy się z egzotyką poprzez swoje zewnętrzne opakowanie: zapachy, barwy, inne rozwiązania urbanistyczne i co najważniejsze - ze względu na inną religię. Może być jednak dużym zaskoczeniem, kiedy pod tą zewnętrzną powłoką ukazuje się styl życia niewiele odbiegający od polskich tradycji, tylko nie tych obecnych - nowomodnych, a dawnych. Posuwając się jeszcze dalej w porównaniu świata polskiego i indyjskiego, odnoszę wrażenie, że polska kultura to wypadkowa między starosłowiaństwem i chrześcijaństwem, z których jedno, może drugie albo i jedno i drugie ukształtowało się pod wpływem hinduizmu (ewentualnie hinduizm ukształtował się pod wpływem starosłowiaństwa, tylko że hinduizm nadal trwa w swojej całej okazałości a starosłowiaństwo dogorywa). Takich zależności nie da się dostrzec, patrząc na Indie w sposób powierzchowny. Dziękuję za rozmowę.

30

KUP: http://sklepwydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep /item/proza/smaki-idndiiczesc-1-saga-rodzinysehvag---ewa-singh/ AK: Jak w Indiach radzą sobie z pandemią, która dotknęła i dotyka cały świat? Jak Wy, jako rodzina, najbliżsi znajomi radzicie sobie w tym trudnym czasie? ES: Na początku pandemii zrodziła się prawdziwa panika. Po ogłoszeniu lockdawnu ludzie wcisnęli się do swoich domów, aż trudno było uwierzyć, że to społeczeństwo, a nie na porządku dziennym bardzo żywe, nie mogące spokojnie pozostać w jednym miejscu, nagle zaszyło się w domach, czyniąc ulice zupełnie opustoszałymi. Ale od tamtego czasu minął już prawie rok. Ludzie oswoili się z zagrożeniem i stopniowo powrócili do normalnego trybu życia. Teraz, kiedy wirus zbiera nadal swoje żniwo, nikt nie myśli o tym problemie jako pandemii. Ludzie wyluzowali się, jakby zaszeregowali covid 19 do przeciętnej grypy, na którą też się umiera, ale grypa to grypa, a nie straszny covid. A praca "on line" kontynuowana z domu zamiast biura czy szkoły, to też sposób na życie. Wszystko jest do opanowania, potrzeba tylko trochę kreatywności przy rozwiązaniu problemu i optymizm, a tego, na szczęście, nie brakuje także w mojej rodzinie, więc obecny czas chorobowego szaleństwa mija nam w miarę spokojnie. AK: Jakie miejsce w Indiach polecasz podróżującym, jako punkt konieczny do zobaczenia? ES: Polecam zapoznanie się z mapą i uświadomienie sobie, jak duże odległości dzielą te małe punkciki oznaczające tam miasta. Kiedy już wiadomo, że Indie to dość spory kawałek ziemi i nie da się go objechać podczas jednej wycieczki, proponuję wyznaczenie priorytetowego celu. Ludzie mają różne marzenia, np. zobaczenie jakiegoś miasta, zabytku, świątyni, czy zapoznanie się z indyjską naturą. Ze swojej strony nie polecam jakiegoś konkretnego jednego miejsca, gdyż jest ich za dużo: specyficznych, owianych historią i intrygujących. Niech decyzje podejmują sami podróżujący. To jest ich wycieczka. AK: Kuchnia indyjska. Jakie są Twoje ulubione dania, potrawy? Czym w ogóle kuchnia indyjska różni się od polskiej? ES: Kuchnia indyjska jest diametralnie inna od polskiej. Bazuje na wegetariańskich potrawach z dużą ilością przypraw. Nie jestem zwolennikiem ostrych smaków, może dlatego bardzo lubię wszelkie słodkie przysmaki i indyjską herbatę.

Ewa Singh - pisarka powieści dla młodzieży, od prawie trzydziestu lat mieszkająca w Indiach. Od dziecka wiedziała, że zostanie pisarką. Spełniła swoje marzenie. Teraz stawia nowe życiowe wyzwania, jak chociażby to, by pokazywać ludziom co zapomniane i prawdziwe. Tym samym odkrywać świat na nowo.


LUTY - MARZEC 2021 | NR 4

,,Pierwszy rok działania fundacji, to jedno ufundowane stypendium wypłacane co miesiąc w całym roku szkolnym, dwie dotacje (rzeczowa i finansowa) dla jednej z warszawskich szkół średnich. W tym roku chcemy ufundować kolejne stypendium i zwiększać zakres dotacji dla szkół, którym potrzebny jest lepszy i szybszy Internet, komputery, środki na remonty. Wsparliśmy także wydanie książki obiecującego młodego twórcy". F Z Witoldem Migoniem, prezesem FUNACJI VITA BREVIS, rozmawiała Agnieszka Krizel AK: Dzie dobry. Fundacja Vita Brevis organizuje programy stypendialne dla dzieci i młodzieży. Na czym to polega i jaki jest Pa stwa cel? WM: Zaczęło się ponad 10 lat temu; znajomi i przyjaciele podrzucali nam adresy wielodzietnych rodzin w potrzebie. Robili my składki rzeczowe w gronie rodziny i znajomych. Na więta pakowali my paczki z odzieżą, art. spożywczymi, książkami, przyborami do pisania. Na początku kilka, p niej coraz więcej. Z czasem doszli my do przekonania, że taka dorywcza pomoc oferowana jest w wielu miejscach, a brakuje inicjatyw, kt re z założenia pomagają ludziom systematycznie i konkretnie. Tak pojawił się pomysł, aby zaczą wydawa pieniądze wyłącznie na edukację dzieci i młodzieży. Ale obr t pieniędzmi (także cudzymi) trzeba było już sformalizowa , dlatego założyli my fundację. Pierwszy rok działania fundacji, to jedno ufundowane stypendium wypłacane co miesiąc w całym roku szkolnym, dwie dotacje (rzeczowa i finansowa) dla jednej z warszawskich szk ł rednich. W tym roku chcemy ufundowa kolejne stypendium i zwiększa zakres dotacji dla szk ł, kt rym potrzebny jest lepszy i szybszy Internet, komputery, rodki na remonty. Wsparli my także wydanie książki obiecującego młodego tw rcy. AK: Mamy wyjątkowo uzdolnioną młodzież? WM: W kraju mamy obszerne połacie ub stwa. Wielu rodzinom brakuje pieniędzy na podstawowe produkty żywno ciowe i odzież. Rodzice nawet je li mają wiadomo , że ich dziecko potrzebuje rodk w na rozw j talent w, wybierają z konieczno ci zakup np. odzieży, a na opłacenie zaję dodatkowych pieniędzy już brakuje. Publiczne rozwiązania systemowe działają słabo np. zapomoga czy dodatek na dziecko w kwocie 500 zł. niewiele daje, bo rzadko przeznaczana jest w cało ci na potrzeby edukacyjne dziecka. Nasza koncepcja polega na starannym doborze stypendyst w nie tylko pod kątem ich uzdolnie i potrzeb. Staramy się monitorowa proces tak, aby powierzane pieniądze prawdziwie zaspokoiły potrzeby intelektualne dziecka, jego gł d wiedzy. Tak, każdy dzieciak jest wyjątkowy, nie każdy wyjątkowo uzdolniony i każdy ma prawo do zaspokojenia potrzeb edukacyjnych na najlepszym z możliwych poziomie. A za to trzeba dopłaca , gdyż systemowe rozwiązania publiczne dalekie są od ideału.

UN

DAC

J A Vit a

v Bre

AK: Jaki był dla Pa stwa miniony rok? Jaki wpływ miała na Pa stwa funkcjonowanie pandemia? WM: Ubiegły rok to pierwszy rok działalno ci pod szyldem fundacji i 10-ty stara grupy ludzi, kt rzy działają z potrzeby serca. Pandemia nie ma znaczącego wpływu na naszą działalno , nie zakł ca jej. Nie ponosimy koszt w utrzymania biura, nie zatrudniamy odpłatnie pracownik w, nie płacimy za czas po więcony fundacji. Nie ma dług w, to nie ma stresu z powodu osłabienia ekonomicznego otoczenia. Tyle, że o sponsor w trudniej więc zakasujemy rękawy i sami staramy się więcej zarabia , aby było się czym dzieli . Wszyscy nasi wsp łpracownicy są zdrowi i oby tak dalej. Pandemia otworzyła przy tym kolejne strumienie potrzeb dzieci i plac wek o wiatowych. Np. młodzież i nauczyciele potrzebują komputer w i oprogramowania do nauki zdalnej. Rozpisali my akcję zbi rki sprzętu dla potrzebujących. Odzew darczy c w jest jednak bardzo mały. AK: Przesłanie, kt re znalazłam na Pa stwa stronie internetowej, to słowa Ryszarda Kapu ci skiego: ,,Żeby napisa jedno własne zdanie, trzeba przeczyta tysiące cudzych". Czym jest dla Was tytuł Mecenasa Kultury? WM: Nie czujemy się mecenasami. Dzieląc czas na obowiązki zawodowe, rodzinne i działalno społeczną z mozołem zamykamy każdy dzie . Cieszą nas oznaki sympatii od (p ki co) jednego podopiecznego czy słowa podziękowania od komitet w rodzicielskich. Stare, afryka skie porzekadło m wi: „Do wychowania dziecka, potrzebna jest cała wioska”. AK: Z jakim przesłaniem, celem, projektem weszli Pa stwo w nowy rok? WM: W 2021 roku chcemy ufundowa kolejne stypendium. Aby tak się stało, liczymy na pozyskanie nowych sponsor w. To trudne złożone działanie, wymaga systematyczno ci i zabezpiecze ; nie każdy sponsor jest w stanie sprosta nawet mimo szczerych chęci, ponieważ wypłata stypendium to działanie długoterminowe, kt rego nie może zakł ci nic, szczeg lnie zmiana pomysłu na życie u sponsora czy epidemia. Założyli my, że jedno stypendium funduje co najmniej kilku sponsor w i to działa. Rozglądamy się także za talentami z obszaru literackiego. Wypracowali my budżet, kt ry przeznaczymy na dofinansowanie kolejnego młodego tw rcy. Dziękuję za rozmowę.

31

is


JAK MA SIĘ CZYTELNICTWO W CZASIE PANDEMII? LUTY - MARZEC 2021 • NR 4

NA TO I INNE PYTANIA ODPOWIADA EWA TENDERENDA-OŻÓG ROZMAWIAŁA: AGNIESZKA KRIZEL AK: Dzie dobry. Pani Ewo, miniony rok był trudny. Zajmuje się Pani badaniem rynku księgarskiego i wydawniczego. Jak pandemia wpłynęła na te dwa sektory? ET-O: Książka z tej pandemii wyszła na szczę cie obronną ręką. Danych za zeszły rok co prawda jeszcze nie ma, ale z pierwszych podsumowa wynika, że wydawnictwa odnotowały dodatnie wyniki sprzedaży. Co prawda wiele zaplanowanych premier książkowych zostało przesuniętych na ten rok, ale okazuje się, że czytelnicy chętnie sięgali po starsze tytuły z tzw. backlisty. Polacy, zamknięci w domach w czasie locdownu, spędzali czas na czytaniu – sobie lub dzieciom. Największą popularno cią cieszyła się bowiem literatura dla dzieci i młodzieży. Rodzice szukali sposob w na zajęcie swoich pociech i – co cieszy – sięgali wła nie po książki. Zyskały na znaczeniu także książki elektroniczne – e-booki i audiobooki. Ograniczenia przemieszczania się, zamknięte miejsca rekreacji, ograniczony dostęp do kultury, a z drugiej strony łatwo z uzyskaniem pliku, wła ciwie już po chwili od opłacenia zam wienia. Coraz więcej os b przekonuje się do tego formatu, także przez atrakcyjną ofertę platform oferujących te formaty. W czasie lockdownu i ogranicze związanych z pandemią Covid-19 r wnież kanał e-commerce zanotował skokowy wzrost popularno ci, sprzedaż książek przez internet w ostatnim roku nabrała znacznego przyspieszenia. Stał się w tej chwili dominującym kanałem sprzedaży książek. Niestety odbyło się to kosztem księgar stacjonarnych. Czas pandemii bardzo le wpłynął na rynek księgarski. Księgarze zostali odcięci od klient w – z uwagi na ograniczenia mobilno ci całego społecze stwa. Drastyczny spadek sprzedaży odnotowały najbardziej lokalne księgarnie, małe firmy rodzinne, a także księgarnie specjalistyczne, np. akademickie. Ponieważ studenci uczą się zdalnie, ruch na uczelniach, przy kt rych działają, praktycznie zamarł. Realizacja zam wie wysyłkowych nie rekompensuje strat. Księgarze zostali pozostawieni sami sobie, nie zostali objęci najnowszą tarczą. Nasz rząd nie uznał książek za produkty pierwszej potrzeby a branża księgarska za strategiczną.

32

AK: Z jakimi problemami musieli zmierzy się zar wno wydawcy, jak i księgarze? ET-O: Najgorsza zar wno dla wydawc w, jak i księgarzy tuż po wybuchu pandemii była niepewno . 13 marca, kiedy zapadła decyzja o lockdownie i zamrożeniu gospodarki, wiele wydawnictw miało już uruchomione promocje nowych tytuł w, kt re czekały w magazynie albo ko czył się ich druk. I nagle trzeba było wszystko wstrzyma . Decyzje były podejmowane z dnia na dzie . Nikt nie wiedział, kiedy to zamrożenie się sko czy. Wydawcy musieli przestawi się na tryb pracy zdalnej, nauczy się m.in. organizowa spotkania online. Trzeba było podją decyzję, kt re tytuły należy odłożonych w czasie, a dla tych skierowanych do wydania jak zorganizowa promocję w social mediach. Odwoływano kolejne targi książki. Wydawcy i autorzy nie mogli się spotyka z czytelnikami, a zawsze te spotkania są bardzo inspirujące. Księgarze też musieli przystosowa się do nowych warunk w, trzeba było nieraz postawi na uruchomienie własnego sklepu internetowego, zaangażowa się bardziej w komunikację z klientami poprzez media społeczno ciowe, zainwestowa w nowe narzędzia i technologie pozwalające lepiej dociera do klient w zamkniętych w domach. Jak już wspomniałam, ruch zakupowy przeni sł się w większo ci do internetu. A księgarz nie jest w stanie konkurowa z gigantami ehandlu. Na pewno nie ceną, bo przecież on ma realne koszty do pokrycia, jak chociażby czynsz. Zakup przez internet wymaga większej wiadomo ci tego, czego się szuka, zajmuje też więcej czasu, a w przypadku zakup w w księgarni możemy polega na rekomendacji księgarza, kt ry na podstawie kr tkiej rozmowy jest w stanie zaproponowa tytuł, kt ry przypadnie nam do gustu. Dużym wsparciem okazała się akcja wymy lona ad hoc przez Jędrka Biega skiego – Książka na telefon. Dzięki niej wielu Polak w dowiedziało się o tym, jak ważne są lokalne księgarnie, że warto je wspiera , a można to robi zamawiając książkę przez e-mail, messengera czy telefon.

cd.


AK: Czy są rokowania, by te sytuacje po pandemii się poprawiły? ET-O: Cała branża z nadzieją patrzy na ten rok! Że wreszcie nastąpią poluzowania w obostrzeniach, będą się mogły odbywa targi i festiwale. Będzie można się wreszcie spotyka ! Niestety wciąż niepewny los czeka księgarnie, bez systemowego wsparcia ze strony pa stwa i samorząd w możemy spodziewa się znacznego spadku liczby księgar stacjonarnych. Tradycyjne księgarstwo nie zostało objęte ostatnią tarczą kryzysową, nie przygotowano z my lą o nich żadnego programu pomocowego. Od kilku lat funkcjonuje jedynie program Ministerstwa Kultury „Partnerstwo dla książki”, w kt rym księgarze mogą się ubiega o dofinansowanie wydarze w księgarniach. Ale w 2020 roku było to niemożliwe do przeprowadzenia stacjonarnie, a tylko takie działanie ma sens i przekłada się na sprzedaż. Pomocną dło wyciągnęło do lokalnych księgar kilka samorząd w – przede wszystkim Krak w, a dołączyły do niego Warszawa i Szczecin. Mamy zapowied z Poznania. To kropla w morzu. Niezależnych księgar w całym kraju jest ok. 1000. Ratunkiem, jak podkre lają księgarze, byłoby wprowadzenie ustawy o stałej cenie książki, kt ra zlikwidowałaby nasilające się wojny rabatowe. AK: Po jakie książki sięgali my, jako Czytelnicy, najchętniej? Chodzi mi o formę: papier, e-book, audiobook? ET-O: Najczę ciej wybieranym formatem jest książka papierowa. Nowe publikacje o największym potencjale sprzedażowym wydawane są jednocze nie w trzech formatach: papierowym, jako e-book i audiobook. Większo wydawc w przyjęła zasadę, że wszystkie nowe publikacje są wydawane jako e-booki (o ile pozwala na to licencja, z wyłączeniem publikacji ilustrowanych), podczas gdy rednio jeden na dwana cie tytuł w jest r wnież wydawany jako audiobook. E-booki i audiobooki nie konkurują z tradycyjnymi książkami papierowymi, lecz stanowią ich uzupełnienie. Ale te dwa elektroniczne formaty książek, z kt rych można skorzysta na smartfonie, szybko zakupu i możliwo czytania czy słuchania już po transakcji, szeroki wyb r tytuł w w ramach usługi abonamentowej rzeczywi cie ostatnio znacznie zyskały na popularno ci. Chciałabym nie tylko uwzględni w naszym wywiadzie negatywne strony pandemii, bo tych się w og le nie podważa, ale... AK: Czy jednak, mimo wszystko, pandemia nie spowodowała wzrostu czytelnictwa? Jaki był w og le miniony rok pod tym względem? Czy Polacy czę ciej, niż w latach poprzednich sięgali po książki? ET-O: Na dane z Biblioteki Narodowej jeszcze musimy poczeka , ale jestem przekonana, że będą one optymistyczniejsze niż te z ostatnich lat. Pandemia koronawirusa niewątpliwie przysłużyła się czytelnictwu. Niekt rzy może dopiero w czasie lockdownu docenili, jak wietną rozrywkę może stanowi książka i ten nawyk by może zostanie z nimi na dłużej. Ciekawe wnioski płyną z francuskiego badania Instytutu Odoxa, kt rym wzięło udział 990 pełnoletnich mieszka c w Francji. Badano, jaki wpływ na stan czytelnictwa w tym kraju miała pandemia koronawirusa. Aż 33 proc. respondent w zaczęło czę ciej sięga po książki. Najczę ciej taka deklaracja padała ze strony os b poniżej 25 roku życia. Francuzi deklarowali, że podczas pandemii czę ciej czytają żeby walczy z nudą, oderwa się od ledzenia wiadomo ci i spędza mniej czasu w mediach społeczno ciowych. Co ciekawe, w grupie wiekowej 25-34 najczę ciej podawanym powodem było unikanie surfowania po internecie. Można spekulowa , że w Polsce było podobnie.

AK: Jakie trendy w r d gatunk w literackich wiodły prym w roku 2020? ET-O: Tryumfy więciły literatura obyczajowa, biografie, powie ci kryminalne i thrillery. I oczywi cie książki dla dzieci i młodzieży. Obserwujemy też w ostatnich latach coraz silniejsze przenikanie się wiata filmowego i książkowego. Ekranizacje napędzają popyt na książki. W r d najlepiej sprzedawanych tytuł w w minionym roku wymienia się chociażby „Wied mina” – to zasługa netfliksowego serialu. Ostatnio na topkach tryumfy więci „Gambit kr lowej” – r wnież z tego samego powodu. Książki w filmowych okładkach niemal gwarantują sukces sprzedażowy. AK: Nowe informacje dotyczące wiata literackiego: ET-O: Nastąpił intensywny rozw j zjawiska self-publishingu. Wystarczy spojrze na ogromną popularno Wattpada, czyli największej platformy dla amator w publikowania, kt rzy dzielą się tam swoimi wierszami czy opowiadaniami. Jako wydawca dw ch pism literackich i książek obserwuję istny wysyp propozycji do publikacji, wiele os b chwyciło w czasie pandemii za pi ra. I odnoszę wrażenie, że jest więcej os b piszących, niż czytających. A żeby dobrze i ciekawie pisa , trzeba dużo czyta ! Ale oczywi cie mamy w naszym kraju fantastyczne debiutantki i debiutant w, utalentowane młode poetki i poet w. Zako czę jeszcze jednym pozytywem – na naszym rynku wciąż jest miejsce na niezagospodarowane nisze, powstają nowe bardzo ciekawe projekty wydawnicze. Z wielką przyjemno cią obserwuję, jak rozwijają się te małe profesjonalne wydawnictwa, jakie perełki odkrywają przed czytelnikami. Dziękuję za rozmowę.

33


Ewa Tenderenda-Ożóg Z branżą książkową związana od stycznia 2000 roku. Prezes zarządu spółki Biblioteka Analiz (od kwietnia 2017 roku, wcześniej, od października 2011 roku wiceprezes zarządu), firmy zajmującej się badaniem rynku książki. W 2002 roku weszła w skład zespołu „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”, od stycznia 2009 roku jest zastępcą redaktora naczelnego. Od stycznia 2019 roku redaktor naczelna dwutygodnika „Biblioteka Analiz”. Od 2016 roku zastępca redaktora naczelnego „Kwartalnika Literackiego Wyspa”. Redaktor inicjujący w wydawnictwie Biblioteka Słów, które publikuje literaturę wysokoartystyczną z tzw. „małych języków”. Pisze artykuły monograficzne i recenzje. Jest redaktorką naczelną serwisu Rynekksiazki.pl. Od 2015 roku członek zespołu zarządzającego Ogólnopolską Bazą Księgarń. Organizatorka szkoleń dotyczących aspektów pracy z książką. Współtwórca „Who is who” – jednego z tomów publikacji „Rynek książki w Polsce” (wszystkie wydania w latach 2008-2017). Pracowała jako asystentka rzecznika prasowego podczas 45., 46. i 49. Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie i 16. Krajowych Targów Książki w Warszawie. Współautorka „Raportu o książce” opracowanego na zlecenie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jednego z Raportów o Stanie Kultury przed Kongresem Kultury Polskiej we wrześniu 2009 roku i kolejnych edycji raportów „The Polish Book Market” na zlecenie Instytutu Książki. Jest członkiem jury Nagrody Magellana za najlepsze przewodniki turystyczne i publikacje kartograficzne, była sekretarzem jury Nagrody im. Jerzego Kuryłowicza dla tłumaczy. Od 2020 roku członek Rady Polskiej Izby Książki. Otrzymała odznakę honorową Zasłużony dla Kultury Polskiej i medal pamiątkowy PTWK za działalność na rzecz książki i kultury.

34


LUTY - MARZEC 2021 | NR 4

..WYDAJE MI SIĘ, ŻE UNIWERSALNA DLA POEZJI JEST CIEKAWOŚĆ ŚWIATA I WRAŻLIWOŚĆ JEJ TWÓRCÓW. WYOBRAŻAM SOBIE, ŻE ZACHWYT NAD LETNIM WIATREM, BEZMIAREM OCEANU, ZAPACHEM TRAWY JEST WIECZNY I ABSOLUTNY". O poezji i potyckich inspiracjach z Małgorzatą Kwiecień

Są takie zdarzenia, które coś we mnie zaczynają i potem trwają sobie

w

moim

ciele,

i

przychodzą jako wiersze pod postacią snów. ROZMAWIAŁA: AGNIESZKA KRIZEL AK: Czym dla Ciebie jest poezja?

MK: Poezja, a raczej chwila jej tworzenia, jest całkowitym momentem skupienia i wyłączenia. Porównywalnym tylko z

prowadzeniem samochodu na torze. Jestem tylko ja i

wyobrażenie tego, co wydarzy się za chwilę, ale czego

nigdy, mimo znajomości materii, nie można poznać

ostatecznie. Poezja jest również moją wolnością od świata. Mój przyjaciel polarnik, powiedział kiedyś, że wybrał

biologię, bo ona po prostu jest jak jest, niezależna od

polityki, poglądów, innych ludzi. Takim zjawiskiem jest dla

mnie poezja. Jeśli przefiltrowana przez wrażliwość odbiorcy trafia

go

celnie

i

rezonuje

z

wybranym

Gęstniejesz Pod moim palcami Widzę cię w twoim kształcie Jeśli jesteś kwarkiem Ja jestem jaguarem

organem

wewnętrznym – tętno przyspieszy, mrówki przejdą po podbrzuszu, to świetnie, znaczy, że działa. Jeśli nie – to jest po prostu Twoja, a to jej święte prawo – nic nie musieć.

35


AK: Kto jest dla Ciebie poetycką inspiracją, po czyją poezję sięgasz najczęściej i najchętniej? MK: Są takie zdarzenia, które coś we mnie zaczynają i potem trwają sobie w moim ciele i przychodzą jako wiersze pod postacią snów. Te zdarzenia to książki Julio Cortazara, autoportrety Fridy Kahlo, wiersze Haliny Poświatowskiej i Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, patrzenie na obraz „Pomarańczarka” Aleksandra Gierymskiego i szkic - obraz Władysława Hasiora, który nazywam „spacerem, bo nie znam prawdziwego tytułu. AK: Co wyróżnia poezję współczesną od tej klasycznej? Albo odwrotnie. Jakie zauważasz równice, jakie zależności, jakie punkty wspólne? MK: Wydaje mi się, że uniwersalna dla poezji jest ciekawość świata i wrażliwość jej twórców. Wyobrażam sobie, że zachwyt nad letnim wiatrem, bezmiarem oceanu, zapachem trawy jest wieczny i absolutny. Podobnie, jak szacunek do słów. Troska o ich dobre samopoczucie i zacne towarzystwo. I wiara w ich nieograniczoną kulturą ani czasem moc. Co różni klasykę od współczesności? Jeśli jest arcydziełem – to nic. Będzie zawsze opowiadać o kondycji człowieka, jego pragnieniach i lękach. Jeśli jest kiepska - stanie się pochopna, płytka, niedbała. Ale kiepskość nawet starożytna, niewiele różni się od współczesnej.

AK: Jaki był dla Ciebie miniony rok, jakie wiążesz nadzieje z obecnym? MK: Działo się, że hej, ale to był dobry, refleksyjny rok. W naturalny sposób wybrał z grona ludzi, tych najbliższych, z którymi naprawdę chcę się przebywać. Nauczył, że nie na wszystko mam wpływ i muszę czasem wyłączyć przycisk „kontrola”. Pozwolił mi napisać pierwszą w życiu prawdziwą książkę! Sprawił, że większość czasu spędziłam w domu w lesie, z dala od szumiącego miasta, za to blisko saren, lisów, drzew i przede wszystkim moich najszczęśliwszych psów. Od tego roku chciałabym deklaracji, że nie będzie tak szalał, zachowa nas w zdrowiu i da codziennie jakiś mały powód do uśmiechu. AK: Coś od siebie do czytelników: MK: Życzę Wam i sobie, abyśmy przez całe życie odkrywali książki, które nas zmieniają i które w nas zostają. Dziękuję za rozmowę.

AK: Czy poezja współczesna ma szansę się obronić w chaosie informacyjnym, trudnym położeniu literatury w ogóle? MK: Myślę, że poezja nie musi się przed niczym bronić. Są słowa, które po prostu w Ciebie zapadają, mieszkają w Twoich ubraniach, przychodzą do stołu przy śniadaniu, albo do łóżka. Są osobne, niezależne od chaosu. Są Twoją tarczą, bo czujesz, że dzięki nim jesteś naprawdę. AK: O czym jest Twój ostatni tomik? Czym on jest dla Ciebie osobiście? MK: „Awokado” to moja rozmową z Fridą Kahlo, podziw dla witalności, soczystości każdego dnia. To podziw dla siły życia, która każdą traumę wypluła i zapisała w postaci obrazu, zamiast chować ją w sobie. To radość z doświadczania swojego ciała i cudzego ciała, radość z bycia tu i teraz, nawet jeśli koniec chroboce, gdzieś za ścianą. MAŁGORZATA KWIECIEŃ Od urodzenia w 1984 r. do teraz jestem niecierpliwa, czytam, piszę wiersze, przyjaźnię się z dwoma podengo portugalskimi Pixie i Kimi, prowadzę też hodowlę tej rasy. Ukończyłam studia na Wydziale Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie Centrum Studiów Latynoamerykańskich, także na UW. Od 13 lat prowadzi audycję publicystyczną „Mała Czarna” w Radiu Kampus 97.1. Wydałam trzy tomiki poezji: „Spacery”, „Niedokończona Runda” i „Wrzeciona snu”, z wydawnictwem Anagram. Prowadzę spotkania autorskie z pisarzami i artystami m.in. w ramach Warszawskich Targów Książki oraz na zlecenie polskich i międzynarodowych wydawnictw, Festiwalu Big Book Cafe, czy Domu Spotkań z Historią. Współtworzę butik kreatywny Pina Agency, w którym na co dzień pracuje z ludźmi i ze słowami. W następnym wcieleniu będę wilczycą lub kierowcą rajdowym.

36


WIEDŹ WYD O P AW ZA IN C Z A

,,Dziewczyny z La La Land" Agnes Motti

Fot. Priscillia SBroekhoff

Zadałam sobie pytanie: kim jest kobieta marzyciel? Czy ma jakieś konkretne rysy? Kim są polskie dziewczyny, które w pewnym momencie swojego życia zdecydowały się na taki ,,skok z bungee” rzucają swoje kariery, studia, chłopaków i przyjeżdżają tutaj. Co się w nich dzieje? Jak się przystosowują, a co najważniejsze, jaki znajdują sposób na to, aby żyć w tym La La Landzie, czy też w końcu w pewnym momencie podjąć decyzję, żeby z niego zrezygnować. Pomimo, że faktycznie wszystkie dziewczyny w tej książce wykonują, bądź wykonywały zawód stewardessy, dla mnie ta profesja to bardziej metafora symbolizująca podróże, ucieczkę od rzeczywistości, glamour, atrakcyjność, odlot, nierealność i zapomnienie o tym, co przynosi nam codzienność. To metafora walki o swoje marzenia, swoją drogę i dążenie do swoich celów. To metafora wyruszenia w drogę, wyjścia jej naprzeciw i zmierzenia się z nią bardziej świadomie, ale tym samym, skazując się na większą samotność i niezrozumienie.

Agnes Motti, Dziewczyny z La La Land

Napisałaś/eś książkę? Wydaj z nami! Prześlij swoją propozycję tekst Word niesformatowany, czcionka Times New Roman na: anagram@adres.pl w tytule: Propozycja wydawnicza,

w treści kilka słów o autorze i przesłanym tekście

37


Opowiedz nam swoją historię, my pokażemy ją światu! Jaki jest cel naszego projektu? Wyeksponowanie i pokazanie innym historii ciekawych ludzi, które nie tylko są zapisem drogi zawodowej i życiowej bohatera (bohaterki), ale przede wszystkim pełnią rolę edukacyjną i są drogowskazem dla innych. Pokazują, że z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, jest wyjście i że warto walczyć o siebie. Książki, które inspirują, motywują do działania, do zmian. Poznaj szczegóły! https://business-and-life.mozello.pl/

38


BIULETYN LITERACKI WYDAWNICTWA ANAGRAM PUBLIKOWANY TYLKO W FORMIE ELEKTRONICZNEJ

REDAKCJA:

Magdalena Koperska Agnieszka Krizel

SKŁAD, OPRACOWANIE GRAFICZNE:

Agnieszka Krizel W sprawie biuletynu, możliwości umieszczenia reklam, innych materiałów prasowych, a także wszelkie pytania prosimy kierować: anagram@adres.pl wydawnictwoa@gmail.com

Nadesłane przez autorów materiały stanowią ich własność.

39


Miejsce na Twoją reklamę Zapytaj o szczegóły: anagram@adres.pl Zapraszamy także na naszą stronę: www.anagram.com.pl


Millions discover their favorite reads on issuu every month.

Give your content the digital home it deserves. Get it to any device in seconds.