__MAIN_TEXT__

Page 1

Biuletyn literacki redagowany przez Zesp ł Wydawnictwa ANAGRAM

Magdalena Koperska Businesswoman Awards 2020 NR 2 PAŹDZIERNIK 2020


Współczesne kobiety są mądre, dobrze wyedukowane i potrafią tworzyć dobrze prosperujące biznesy. Jedyne, co mogę dodać, to: wspierajmy się i nie pozwólmy, by ktokolwiek spowodował, że przestaniemy wierzyć w siebie i w to, co robimy. - MAGDALENA KOPERSKA A.K. Magdaleno. Miesiąc temu otrzymałaś statuetkę Businesswoman Awards 2020, przyznawaną przez magazyn „Tygrysy Biznesu”. Jakie towarzyszyły i towarzyszą Ci emocje? M.K. Dziękuję za to pytanie, Agnieszko. Nie czuję się typową business woman, raczej spełnioną zawodowo kobietą. Dlatego przyznanie statuetki było i jest dla mnie ogromną satysfakcją i radością. Przełożyło się także na wiele nowych, ciekawych zawodowych kontaktów. Emocje niesamowite. Po prostu fruwam.

A.K. To prestiżowa nagroda i wyjątkowy tytuł. Czym ona dla Ciebie jest osobiście? Jak ją odbierasz? M.K. Na to pytanie częściowo już odpowiedziałam. Moja pasja przerodziła się w biznes. Przyznanie statuetki to potwierdziło. Dlatego z dumą trzymam ją na biurku, by zawsze sobie przypominać, że warto być konsekwentnym i prawdziwym w tym, co się robi, niezależnie od branży. Pomaga. Polecam. A.K. Co przekażesz współczesnym kobietom? Współczesne kobiety są mądre, dobrze wyedukowane i potrafią tworzyć dobrze prosperujące biznesy. Jedyne, co mogę dodać: to wspierajmy się i nie pozwólmy, by ktokolwiek spowodował, że przestaniemy wierzyć w siebie i w to, co robimy.

A.K. Czujesz się tygrysicą biznesu? M.K. Taką łagodną, na pewno (śmiech).

A.K. Jakie rady, wskazówki, uwagi przekazałabyś tym, którzy zaczynają swoją przygodę z biznesem, prowadzeniem własnych firm?

M.K. Oj to bardzo trudne pytanie. Anagram powstał A.K. Na co zwracasz szczególną prawie 30 lat temu, w zupełnie innej rzeczywistości i przestrzeni. uwagę w swojej pracy? Książka była rodzajem ekskluzywnego produktu. Teraz, M.K. Staram się być zwłaszcza w dobie pandemii, uważna na innych. rynek zmienił chyba każdą Najważniejsze są dla mnie branżę. Nie chciałabym nikomu relacje: z autorami, udzielać porad, ale na pewno drukarzem, redaktorkami. Bez mogę w 100 procentach zachęcić zrozumienia i rozmowy żaden do postawienia na unikalność i biznes nie będzie dobrze oryginalność usługi czy prosperował. Tym bardziej, że produktu. Nie powielajmy, nie praca wydawcy jest dość kopiujmy. I stawiajmy na własny specyficzna. Śmieję się, że rozwój i edukację. Tego nikt nam czasem bywam też coachem… nie zabierze i zawsze sobie i przyznam, bardzo to cenię. poradzimy w życiu, również zawodowym.


O Statuetce i Tytule BusinessWoman 2020 - Marcin Andrzejewski A.K. Co trzeba zrobić, kim być, jakie spełniać kryteria, by taką statuetkę otrzymać? M.A. Trzeba być wyjątkowym. Prawdziwa Businesswoman jest kobietą przedsiębiorczą, wybitnym strategiem, dobrą organizatorką miejsca jak i czasu pracy. To osoba, która potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Kobieta Biznesu XXI wieku nie ma czasu na takie zachowania jak zawiść czy zazdrość, Pokazują to najlepiej bywalczynie moich Women's Business Lunch, które wspierają się , polecają sobie klientów, a nawet tworzą wspólne biznesy. Osoba świadoma swojej wartości jak i celów, które przed nią stoją, mknie do przodu niczym burza, nie spoglądając się wstecz. Taka jest właśnie nasza laureatka Businesswoman Awards. A.K. Coś od siebie do kobiet: M.A. Organizując Women's Business Lunch myślałem, że dobrze znam kobiety. Dziś wiem, że tak mi się tylko wydawało. Wyjątkowym jest fakt, a raczej umiejętność pogodzenia kilku najważniejszych składowych życia, jak choćby prowadzenie domu, wychowanie dzieci, prowadzenie firmy trzy etaty całodobowe. Mój pełen szacunek, Drogie Panie dla Waszej multidoskonałości.

Magdalena Koperska i Marcin Andrzejewski - Redaktor Naczelny Magazynu Tygrysy Biznesu

A.K. Co niesie ze sobą posiadanie takiej statuetki i tytułu? M.A. W naszym wypadku posiadanie statuetki i tytułu to część kampanii marketingowej służącej wzmocnieniu wizerunku i posiadanej marki. Ze swojej strony, poza samym wyróżnieniem, gwarantujemy pełen pakiet promocji, który można wykorzystać do budowania swojego wizerunku w sieci. W skład tego pakietu wchodzą: zdjęcia z wręczenia, zdjęcia ze ścianki, wywiad przed kamerą, wywiad drukowany na łamach Magazynu Tygrysy Biznesu, możliwość poznania potencjalnych partnerów handlowych, gdyż ma się możliwość uczestniczenia na wszystkich wydarzeniach Certyfikacji Krajowej, na które zapraszani są laureaci, jak choćby gale, seminaria, szkolenia.

Z Magdaleną Koperską i Marcinem Andrzejewskim rozmawiała Agnieszka Krizel Fotografie: Katarzyna Saks


ZAPOWIED “Hotel Wielkie Prusy” - nowa powieść kryminalna Bohdana Kołomijczuka pełna awanturniczych przygód i szpiegowskich tajemnic! Rok 1905. Kariera jednego z najlepszych śledczych Galicji, lwowskiego komisarza Adama Wistowicza rozwija się w najlepsze. Aby pomóc młodemu koledze, adiunktowi Samkowskiemu komisarz zabiera się za pozornie błahą sprawę. Z czasem okazuje się jednak, że jej nitki prowadzą daleko za granice Lwowa, a nawet samego Imperium. Śledztwo sprowadza Wistowicza do Prus, gdzie kilku wpływowych urzędników oraz przedsiębiorców zawiera pakt z mafią po to, by pokrzyżować plany rosyjskiej mafii. Nieoczekiwanie członkowie syndykatu zaczynają ginąć w okrutnych okolicznościach. Do zabójstw dochodzi w Berlinie, Poznaniu i innych miastach. W kołowrotku wydarzeń niespodziewanie odnajduje się była żona Wistowicza, berlińska aktorka Anna Kalisz. Komisarz postanawia rozwiązać tę najniebezpieczniejszą sprawę w jego życiu.


FRAGMENT POWIEŚCI I POSEN 17.10.1905 Od rzeki ciągnął przenikliwy chłód. Markus opatulił się szczelniej w swoje liche ubranie i przesunął bliżej ognia. Wilgotne polana nie chciały się palić, przez co gryzącego dymu było więcej niż pożądanego ciepła i światła. Mężczyzna z wrogością spoglądał w stronę Bogu ducha winnej Warty, podczas gdy jej wody odpowiadały mu spokojnym pluskotem. Markus Szczypak, trzydziestoletni poznański włóczęga z chęcią przeniósłby się z przemokłego brzegu Chwaliszewa w jakieś bardziej zaciszne miejsce, powiedzmy na Alter Markt, gdzie jesienne wiatry nie dokuczały tak bardzo a litościwe gospodynie od czasu do czasu częstowały ubogich gorącą strawą. Pojawiać się w centrum zabraniali mu inni włóczędzy, którzy stali wyżej w hierarchii i którzy rościli sobie wyłączne prawo na żebranie w najlepszych dzielnicach miasta. Jeśli Markus wbrew zdrowemu rozsądkowi zdecydowałby się jednak wyruszyć w stronę Starego Rynku, to wątpliwe by udało mu się dotrzeć dalej niż do linii Garbar. Zgodnie z niepisanym prawem poznańskiego półświatka w jego stronę poleciałby grad kamieni i szanse Markusa na przeżycie kolejnej nocy istotnie zmalałyby. Ktoś powiedziałby, że należy walczyć o swoje prawo do życia w miejskim centrum, ale Markus nie uważał tego za konieczne. Był bezdomny zaledwie pół roku i wciąż dobrze pamiętał spokój domowego zacisza i smak świeżo wypieczonego chleba. Ciągle jeszcze wierzył, że jego obecna sytuacja to jedynie koszmarny sen albo pomyłka, której przypadkowo dopuścił się Stwórca. Spojrzał w górę. Na tle szaroczarnego zmierzchającego nieba odznaczała się sylwetka mostu Chwaliszewskiego. Jego przęsło znakomicie nadawało się na jako takie schronienie przed deszczem, który w ostatnich dniach padał w Poznaniu coraz częściej. Stara nędzna jesień zaczynała powoli swoje panowanie. Markus nie pamiętał już, kiedy dokładnie zaczął pić. W ciągu kilku miesięcy przepił wszystkie swoje pieniądze i roztrwonił majątek. Wkrótce potem wpadł w długi, które ostatecznie zniszczyły jego życie jako szanowanego obywatela miasta. Szczypak dobrze pamiętał jedynie delikatne ciało swojej małżonki i ciepłe objęcia swoich dzieci. Gdy wspominał je po raz kolejny poczuł, jak łzy zaczynają piec jego oczy. Mężczyzna sięgnął do kieszeni, w której leżał jego dzisiejszy skarb – aromatyczny papieros “Die Reichswehr”, który upuścił na chodnik jakiś urzędnik. Możliwe, że człowiek ten podniósłby go, ale Markus był szybszy. Urzędnikowi nie pozostało nic innego, jak skrzywić się z ohydą i pójść dalej. Mężczyzna przyłożył papieros do nosa, z przyjemnością zaciągnął się zapachem tytoniu i sięgnął do drugiej kieszeni po zapałki. Co prawda, bardziej niż palić chciało mu się jeść, ale dzisiaj trafiło mu się tylko to. Jak tylko końcówka papierosa żarzyła się w ciemnościach, do jego uszu doleciały czyjeś ściszone głosy. Dochodziły z góry, co oznaczało, że ktoś pomimo późnej pory wybrał się na przechadzkę po moście. Markus przysłuchał się głosom i ze zdziwieniem stwierdził, że należą one do kobiet. Na moście rzeczywiście zamajaczyły sylwetki dwóch spacerujących postaci, które półgłosem rozmawiały ze sobą.

www.anagram.com.pl

- Głupie kozy - pomyślał. - Nie przejdą nawet dwustu metrów... Po jaką cholerę w ogóle się tutaj pchają bez żadnej opieki? Mężczyzna chciał wrócić do spokojnego wpatrywania się w ogień, kiedy zauważył, jak z drugiego brzegu Warty w kierunku mostu przemknęło kilka cieni. Serce Markusa zamarło. Dobrze wiedział, że kobietom grozi spotkanie z takimi jak on włóczęgami. I jeśli im się poszczęści, to w najlepszym wypadku pozbędą się jedynie kosztowności, które mają ze sobą. - Kozy, kozy, głupie kozy... - szeptał Markus, obejmując swoje kolana i kołysząc się nad dymem niczym afrykański szaman. Po co się tutaj pchają? Po co? W tym czasie dwóch bandziorów obstąpiło nieszczęsne kobiety i oglądając się za siebie zaczęli wyciągać do nich swoje brudne łapy. Kobiety nie śmiejąc nawet krzyknąć zaczęły bezładnie ściągać kolczyki, starając się zrobić to zanim napastnicy mieliby zacząć zrywać je razem z uszami. Wtem jeden z drabów zamarł i kiwnął na obszarpaną postać, która szybko zbliżała się w ich stronę. Markus podniósł pięści na wysokość twarzy i starał się wyrównać oddech. Wciąż pamiętał, jak należy to robić... Nieznany głos zaczął szeptać w jego głowie: “Dwa razy lewa i raz prawa... Krok na bok i krótka z prawej... Ponowić lewą i odskoczyć... Sierpowy nad opuszczoną ręką... Skontrować na szczękę...”. Jeden z napastników przewalił się przez kraj mostu i runął do rzeki. Dwóch pozostałych nieruchomo leżało na ziemi. Robota była skończona. Markus wytarł pot z czoła i spojrzał na kobiety. Wiek pierwszej ocenił na trochę ponad czterdzieści lat, druga zdała mu się znacznie młodszą. Obie patrzyły na swego wybawcę milcząco, gdyż jego wygląd nie odróżniał się czymkolwiek od wyglądu tych, których dopiero co rzetelnie sprał. Mężczyzna postał tak pół minuty, po czym postanowił pójść w swoją stronę. - Proszę zaczekać. Dokąd pan idzie? - przełamała strach starsza i zrobiła krok w kierunku Markusa. Ten nie miał jej co odpowiedzieć. Chyba tylko tyle, że chce wrócić do grzania się przy ogniu pod mostem. - Niech pan poczeka - powtórzyła kobieta. - Dziękuję panu! Dał pan świetną nauczkę tym niegodziwcom! Jak się to panu udało? - Kiedyś byłem bokserem - odpowiedział Markus i sam zdziwił się brzmieniu swojego głosu. Nie używał go od kilku dni i przez ten czas głos znacząco się zmienił. Stał się bardziej chrypliwy i wydobywał się gdzieś z wnętrza płuc. - Czy możemy coś dla pana... - Macie jedzenie? - przerwał jej Markus i przełknął sporą porcję śliny. Kobieta skinęła głową. - Mamy, ale nie tutaj. Czy odprowadzi pan nas do najbliższej dorożki? - Z przyjemnością - powiedział Markus. Okazało się, że nie trzeba było daleko iść. Po dziesięciu minutach cała trójka siedziała już we fiakrze, a młodsza kobieta zerkając co chwila na nieznajomego włóczęgę marszczyła z odrazą swój nosek. Markus sam dobrze wiedział, że cuchnie od niego jak od starego psa, więc tylko opuścił głowę i spokojnie czekał, kiedy dojadą na miejsce. Fiakier zatrzymał się nieopodal kościoła świętego Marcina. - Co panie robiły tam na moście? - cicho spytał Markus, kiedy wyszli na ulicę i starsza kobieta rozliczyła się z dorożkarzem. - To dość dziwne miejsce dla spacerów o tej porze. W odpowiedzi kobieta uśmiechnęła się tajemniczo: - Lepiej, żeby pan nie wiedział. Nieznajoma wskazała na piętrową kamienicę, w oknach której świeciło się światło. - Chodźmy. Tutaj pana nakarmią.


N OWOŚĆ

http://sklep-wydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/item/nowosci/illusion-de-vie--agnieszka-krizel/

Illusion de vie to przewrotna poetycka pochwała życia, w którym: „wiosennie spod rzęs słońce przeciąga mgłę leniwie […]”, ale także: „na mosiężne wskazówki znaczeń upada czas przytłoczony wielością znaczeń”. Nostalgia, chwila, przemijanie to motywy, które pojawiają się w tych, na pozór tylko, utkanych jedynie z promieni słońca i wiosny wierszach, bardzo często. To świat pełen kontrastów, różnorodnych barw i odcieni słowa. [...] Magdalena Koperska


"JAKO POETKA NIE STARAM SIĘ PATRZE POPRZEZ R

NA POEZJĘ

ŻNICE W CZASIE. WIDZĘ JĄ JAKO CAŁO

WSP

.

LNY DLA NICH PUNKT,PONADCZASOWY, TO PIĘKNO I PRAWDA".

A.K. Czym dla Ciebie jest poezja? M.P. Jest duszą języka i językiem duszy (jednym z kilku...). Otulamy ją kokonem określeń, a istota pozostaje tajemnicą. Niekiedy (ta wielka) unosi zasłony, by postawić w prawdzie człowieka i świat (ale dlaczego Platon poezję i prawdę umieszcza na przeciwległych biegunach i wygania poetów z idealnego państwa?). Niekiedy bywa strumieniem piękna (patrz: Zygmunt Krasiński) płynącym przez niepiękną ludzką istotę... A.K. Co Cię inspiruje? M.P. Inspiracją może być wszystko – treść i forma świata oraz sam język – jeśli się objawi jako epifania. Mój tomik „Mgnienia” powstał z inspiracji tym, co chciałam w języku uchwycić jako „przedjęzykowe”, będące jakby doznaniem na peryferiach pola widzenia, mgnieniem obrazu właśnie, zanim umysł rozpozna go w języku. Tomik „W g-moll” inspirowany jest muzyką, miłością do niej, samym dźwiękiem, instrumentami muzycznymi, konkretnymi utworami. „Okopcony tygielek” to zbiór haiku nawiązujących do klasycznej ich formy, więc inspiracja szła ze strony przyrody, ale także inspirująca była dla mnie dyscyplina formalna: powściągliwość, rezygnacja z ego i z metafor.

A.K. Kto jest dla Ciebie wzorem, po czyją poezję sięgasz najczęściej i najchętniej? M.P. Szekspir, Rilke, Eliot, Leśmian, Barańczak, Karpowicz, Białoszewski... Po nich sięgam najchętniej, choć niekoniecznie często, celebrowanie wymaga czasu. Częściej może słucham poezji śpiewanej przez Ewę Demarczyk i Czesława Niemena. Moimi mistrzami aktualnie stali się minimaliści, poeci haiku: Issa, Buson, a przede wszystkim Basho. Wzór odległy w czasie i niedościgły (w pięknie obrazu, powściągliwości i rezygnacji).

http://sklepwydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/ item/nowosci/i-reszta--maria-jolanta-piasecka/ A.K. Co wyróżnia poezję współczesną od tej klasycznej? Albo odwrotnie. Jakie zauważasz równice, jakie zależności, jakie punkty wspólne? M.P. Istnieją oczywiście różnice formalne, tematyczne i inne, jak we wszystkich dziedzinach sztuki zmieniającej się w następstwie epok, jednak jako poetka nie staram się patrzeć na poezję poprzez różnice w czasie. Widzę ją jako całość. Wspólny dla nich punkt, ponadczasowy, to piękno i prawda.

A.K. Czy poezja współczesna ma szansę się obronić w chaosie informacyjnym, trudnym położeniu literatury w ogóle? M.P. Nurt poezji nie wysycha, płynie własnym światłowodem. Rzeka informacji ma całkiem inne koryto. A.K. O czym jest Twój ostatni tomik "...i reszta"? Czym on jest dla Ciebie osobiście? M.P. Tomik jest o miłości, śmierci i tytułowej „reszcie” (tym, co być może mniej istotne od miłości i śmierci?), o nieuchwytnych przebłyskach rzeczywistości. Jest zamknięciem dość długiego odcinka czasu, doświadczeń, przemyśleń, uczuć połączonych w dwa główne cykle tego, co w życiu najważniejsze. A.K. Coś od siebie dla czytelników: M.P. Dużo, dużo przestrzeni dla własnej interpretacji, wielowymiarowej. Niech będzie haiku Issy w tłumaczeniu Agnieszki Żuławskiej-Umeda: wieczór – szczyt Fuji tuż obok mały tyłek krzykliwej żaby

MARIA JOLANTA PIASECKA - poetka, pisarka, literaturoznawczyni. Autorka tomików poezji: Mgnienia (wiersze i grafiki), W g-moll i Okopcony tygielek. Ma w dorobku książki prozatorskie: Przypowieści z Ziemi Run i Jedwabna pajęczyna. Dziennik współuzależnionej (pseud. Marta Bocian), studium historycznoliterackie Mistrzowie snu. Mickiewicz, Słowacki, Krasiński oraz poradniki przybliżające symbolikę dywinacyjną różnych kultur (m.in. Medytacyjna moc run, I Cing w obrazkach dla niecierpliwych i zabieganych).Uprawia haiku, praktykuje japońskie malarstwo sumie, maluje akwarele, ćwiczy kaligrafię europejską. Ostatnio publikowała w kwartalni-ku „Podgląd” Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, w almanachach Polskiego Stowarzyszenia Haiku oraz w japońskim miesięczniku „KUZU”.


http://sklep-wydawnictwaanagram.mozello.pl/sklep/categ ory/nowosci/


O poezji z Markiem Woły skim A.K. Czym dla Ciebie jest poezja? M.W. Wisława Szymborska pisała: „Tylko co to takiego poezja? Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła. A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy”. Być może ta moja odpowiedź byłaby wg naszej Noblistki kolejną „chwiejną”. Ale jeśli już miałbym na to pytanie odpowiedzieć, według mnie poezja (również i dla mnie) jest sztuką ubierania emocji (ale i wydarzeń, opisów – np. przyrody) w metafory – wieloznaczne, odkrywcze, najlepiej takie, które docierając do zakamarków naszej wrażliwości, pozwalają nie tylko uruchomić wyobraźnię, ale też poczuć piękno słowa, doświadczyć, jak wielką ono ma moc. Metafory, przenośnie, niczym znaleziska w nieograniczonych pokładach wyobraźni twórcy – wydobyte i oszlifowane – są jak szlachetne kamienie; dają czytelnikowi nie tylko tysiące możliwości, by emocje zrozumieć, poznać ich źródło, ale przede wszystkim by dzięki nim doświadczać pięknych obrazów, wzruszać się, budować do życia, skłaniać do głębszych refleksji lecz przede wszystkim budzić najdelikatniejsze obszary wrażliwości. Tworzenie wiersza jest dla mnie nie tylko opisywaniem emocji, lecz także ucieczką od takiego świata, z którym nie do końca się zgadzam; często „wyładowaniem” z siebie złych emocji, swoistą terapią, ucieczką w „zapomnienie”. Jest również ciężką, mozolną pracą, by słowa wiersza wybrzmiały z jak największą siłą i nie tylko przekazywały poprzez metafory to, co czuję, ale by wiersz miał również swój styl, oryginalną formę, „melodię”; był wolny od zbędnych słów, dopowiedzeń, zapożyczeń, a nawet banałów. Żeby był do „zapamiętania”, pozostał w pamięci czytelnika jako swoisty kod, przy pomocy którego będzie on mógł poczuć i zobaczyć „więcej”. Poezja bywa często jak lekarstwo, którego składnikiem są metafory. Wtedy mamy całe apteki wierszy. I niekiedy są to antydepresanty, po „zażyciu” których świat jawi się w pełnym słońcu, innym zaś razem – bolesne zastrzyki, gorzkie syropy, mające nas wyleczyć ze złudzeń, sprowokować refleksje, piętnować zjawiska, które nas zatruwają, a nawet – zniewalają. A.K. Kto jest dla Ciebie wzorem, po czyją poezję sięgasz najczęściej i najchętniej? M.W. W latach 80. w krótkim przedsłowiu do zbioru „Ściszonym głosem” Zbigniew Jerzyna napisał, że „wywodzę swoje wiersze z tradycji różewiczowskoherbertowskiej”. I coś w tym musi być, bo poezja Zbigniewa Herberta i Tadeusza Różewicza jest i była ze mną od zawsze. Ale jest również Josif Brodski, Halina Poświatowska, Kamil Baczyński, Anna Świrszczyńska, Julian Przyboś, William B. Yeats czy Ewa Lipska. Ostatnio coraz częściej sięgam po wiersze Tomasza Różyckiego, Józefa Barana i Harry’ego Dudy.

10


A.K. Czy poezja współczesna ma szansę się obronić w chaosie informacyjnym, trudnym położeniu literatury w ogóle? M.W. Jeśli będą istniały i przetrwają takie wydawnictwa jak Anagram – tak :) Jest w tym chaotycznym świecie coś, co nie tylko ludzi buduje, ale też powinno trwać do końca świata. To właśnie poezja. Jej ponadczasowość pozwala bowiem zrozumieć, że tak naprawdę zmienia się tylko to, co na zewnątrz. W nas pozostaje zawsze coś potężnego – siła, która sprawia, że nasze życie nie jest tylko kolejną kartką zerwaną z kalendarza. I jeśli poezji zabraknie, tej siły również może w nas zabraknąć. A.K. Co Cię inspiruje? A.K. Coś od siebie dla czytelników: M.W. Może taki wiersz o poezji? POEZJA Jeśli jest jak źródło i dla myśli drogowskaz – potrafi pokonać bezsilność i gorycz Bez niej świat nie upadnie lecz jego historia może się zamienić w banalne epizody

M.W. Prawie wszystko. Nawet kamień.

Marek Wołyński - jest absolwentem Studium Kulturalno-Oświatowego w specjalizacji teatralnej we Wrocławiu oraz Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu. Debiutował w 1981 r. w prasie studenckiej. W latach 80. publikował m.in. w Szpilkach, Radarze, Integracjach i miesięczniku Opole. W 1986 r. został laureatem ogólnopolskiego konkursu Młodzieżowej Agencji Wydawniczej na książkowy debiut poetycki (zbiór ciszonym głosem). W 1992 r. wydał w opolskim Wydawnictwie WERS zbiór wierszy Arena, a w 1999 r. – przy współpracy tegoż Wydawnictwa oraz firmy MW ukazało się bibliofilskie, pierwsze wydanie Miłosnego abecadła. W 1993 r. został członkiem Związku Literatów Polskich. Kilka lat temu – po blisko 20-letniej przerwie – wrócił do pisania, wydając nakładem Wydawnictwa ANAGRAM zbiory wierszy: Mój labirynt (2017), Miłosne abecadło (wyd. II, 2018) i Moje legendy (2019). Pisze również miniatury prozą – niektóre publikuje (od 2017 roku) na blogu: www.marekwolynski.pl Od 1989 r. jest mikro-przedsiębiorcą, pełni też (od 2001) funkcję dyrektora Loży Opolskiej Business Centre Club. Jest również członkiem BCC.

"Poezja bywa często jak lekarstwo, którego składnikiem są metafory. Wtedy mamy całe apteki wierszy. I niekiedy są to antydepresanty, po „zażyciu” których świat jawi się w pełnym słońcu, innym zaś razem – bolesne zastrzyki, gorzkie syropy, mające nas wyleczyć ze złudzeń, sprowokować refleksje, piętnować zjawiska, które nas zatruwają, a nawet – zniewalają." - Marek Wołyński

A.K. Co wyróżnia poezję współczesną od tej klasycznej? Albo odwrotnie. Jakie zauważasz różnice, jakie zależności, jakie punkty wspólne? M.W. Odróżnia ją przede wszystkim forma zapisu zdecydowanej większości wierszy. Obecnie „króluje” wiersz biały, choć np. współcześnie tworzący Harry Duda często stosuje unikatową, autorską formę zapisu wiersza 13-zgłoskowcem sylabicznym, 8wersowym niekiedy 7-wersowym lub 16-wersowym, o układzie rymów żeńskich A/B/A/C/B/D/C/D. Jeśli dodamy do tego ogromną sprawność językową i erudycję tego Autora, jego wiersze można by śmiało zaliczyć do klasyki współczesnej. I to tej z najwyższej półki. Podobnie też, oryginalną i rozpoznawalną formę zapisu wierszy ma świetny poeta Tomasz Różycki. Wracając do wiersza białego, jest on z jednej strony ogromnym wyzwaniem, by nie był po prostu zapisaną w formie wiersza prozą, z drugiej pozwala na zalewanie „rynku poetyckiego” wieloma grafomańskimi produkcjami (co w dobie Internetu stało się już prawdziwą plagą), gdzie autorzy takich „dzieł” układają prozę w słupki i… publikują. A nawet wydają sobie książki metodą „selfpublishing” (samopublikowania). Korzystając z Internetu, choćby z Facebooka, bardzo często natrafiam na takie wierszo-podobne „dzieła”. Wracając do pytania – trudno na nie odpowiedzieć kilkoma zdaniami. Sądzę, że punktem wspólnym zawsze jest „temat” i powód, dla którego wiersz powstaje. Różnice, to najczęściej forma zapisu. Mógłbym jeszcze dodać, że od dawien dawna metafory dzielnie opierają się (i – mam nadzieję – będą opierać) modzie oraz technologicznym nowinkom. A te najlepsze zawsze będą miały w sobie dźwięczny rytm maszyny do pisania, ostrze stalówki, a nawet atramentowe łzy.

Rozmawiała: Agnieszka Krizel

A.K. O czym jest Twój ostatni tomik? Czym on jest dla Ciebie osobiście? M.W. Był przede wszystkim nie lada wyzwaniem, by z blisko 120 (bardzo różnych tematycznie) wierszy wybrać 60 i ułożyć je (nie bez udziału literackiego redaktora tomu) w spójny, liryczny dziennik. A w nim – trzy rozdziały. Najpierw o domu i bliskich, jednak też sporo pytań – nie tylko egzystencjalnych. Później mój „gabinet” – czyli wiersze o pisaniu wierszy, o poezji. Na koniec rozmyślania o przemijaniu, o śmierci. Ale również o poszukiwaniu źródła nadziei. „Pod ciężarem skrzydeł” – bo taki ma tytuł najnowszy zbiór, to przede wszystkim mój dialog z samym sobą, ale również ze światem, który dla mnie nigdy nie będzie idealny. I choć czuję, że mam skrzydła, równocześnie też czuję ich ogromny ciężar. Może dlatego, że chciałbym unieść zbyt wiele? Albo zbyt wiele rzeczy (zjawisk) mnie przytłacza? Myślę, że Czytelnik sam znajdzie odpowiedź po przeczytaniu zbioru.

Premiera niebawem!

Okładka: Katarzyna Wołyńska

11


Najnowsze książki Fundacji Duży Format THAT'S ALL FOLKS Ian Kemp Ian Kemp - autor opowiada i wierszy. Publikował w: "Lampie", "Arteriach", "Ricie", "Inter-", "Elewatorze", "Faarcie", "Obszarach Przepisanych" i "Tlenie Literackim". Autor zbioru opowiada Chcemy się tylko podpali . (Dom Literatury w Łodzi, 2018)

https://fundacjadf.pl/wydawnictwo/ksiazki/thats-allfolks/

IMIONA TKANEK Jacek Dudek "Kiedy zaczyna się dojrzało u mężczyzny? Czy jest to moment, gdy umiera w nas ostatnia tkanka dzieci stwa? Czy jest to wyznaczone datą urodzin? Czy może, zaczyna się po osiągnięciu pewnej wielkiej kumulacji życiowych do wiadcze , po kt rych przychodzi wygrana lub nie? W swojej najnowszej książce poetyckiej Jacek Dudek usiłuje nie tylko znale te newralgiczne punkty przełomu, kiedy to owa dojrzało wysiewa się w życiu mężczyzny, ale także podejmuje się analizy jej narastania i wpływu na życie, ciało, relacje.W poezji Dudka dojrzało jest niczym nieżna kula. Wielka, zimna, rozpędzona, tocząca się ze stromego zbocza, po drodze zbierająca życiowy gruz i ludzi; tocząca się w ciekle, aż do osiągnięcia pewnego maksimum, w kt rym to uderza w nas samych – w to dziecko wystraszone czyją dorosło cią." - Tomasz Pietrzak

Książki Fundacji Duży Format znajdziecie: 12 https://fundacjadf.pl/

https://fundacjadf.pl/wydawnictwo/ksiazki/imionatkanek/


Prowadzisz działalność, tworzysz? Chcesz, aby Twoja reklama/promocja dotarła do większej liczby odbiorców?

to jest właśnie miejsce na twoją reklamę/promocję Napisz, zadzwoń, ustalimy warunki: anagram@adres.pl 501 693 369


PAŹDZIERNIK 2020 Zapraszamy do odwiedzania strony internetowej i sklepu Wydawnictwa ANAGRAM www.anagram.com.pl

Numer 2 - Październik 2020 Biuletyn literacki zredagowała, opracowała graficznie, merytorycznie: Agnieszka Krizel (stokrotka954@wp.pl)

Profile for WydawnictwoAnagram

Biuletyn literacki - numer 2 - październik 2020  

Drugi numer biuletynu literackiego - październik 2020 - redagowanego przez zespół Wydawnictwa ANAGRAM. Zachęcamy do współpracy! Jesteś twó...

Biuletyn literacki - numer 2 - październik 2020  

Drugi numer biuletynu literackiego - październik 2020 - redagowanego przez zespół Wydawnictwa ANAGRAM. Zachęcamy do współpracy! Jesteś twó...

Advertisement