Page 1


Spis treści WYDARZENIA V Kongres Rybny: – wiele wyzwań, wiele szans przed polską gospodarką rybną . . . . . . . . . . . . . . . . . . . — branża szuka nowych rynków surowcowych i zbytu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . — ryby i owoce morza potrzebują promocji i lepszej prezentacji . . . . . . . . . . . . . . . . — nowe technologie dla zaspokojenia nowych potrzeb konsumentów . . . . . . . . . . . . . . . — wartości zdrowotne ryb ver. toksyny środowiskowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . — Chile walczy o europejskie rynku zbytu . . . . . . Targi w Brukseli SGE/SPE: — nowości produktowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . — algi, nie tylko dla wegetarian . . . . . . . . . . . . . . — maksymalizacja uzysku . . . . . . . . . . . . . . . . . . — rekordowa polska obecność . . . . . . . . . . . . . . . — automatyzacja i zarządzanie . . . . . . . . . . . . . . RYBOŁÓWSTWO Zatopiona w Bałtyku amunicja chemiczna i ryby (Joanna Szlinder-Richert, Magdalena Podolska, Eugeniusz Andrulewicz) . . Rodzinna tradycja połowów mintaja . . . . . . . . . . . Rybołówstwo morskie — informacje . . . . . . . . . . . TECHNOLOGIA Przegląd powiadomień o zagrożeniach bezpieczeństwa żywności (RASFF) . . . . . . . . . . .

2 3 4 6 7 19 41 42 43 44 45

22 24 40

7

AKWAKULTURA Wielofunkcyjność jako unikatowy walor stawowej gospodarki karpiowej — akwakultury niskointensywnej (Mirosław Cieśla) . . . . . . . . . . . . Najgroźniejsze wirusy ryb hodowanych w obiektach RAS i możliwość ich zwalczania (Marek Matras, Magdalena Stachnik, Ewa Borzym, Joanna Maj-Paluch, Michał Reichert) . . . Akwakultura a środowisko (Mirosław Kuczyński) . Środowiskowe aspekty hodowli ryb . . . . . . . . . . . O przyszłości hodowli ryb w Polsce . . . . . . . . . . . Rozwiązania dla branży akwakultury — najwyższa jakość w najlepszej cenie . . . . . . . . 15-lecie Aller Aqua Ukraina . . . . . . . . . . . . . . . . . . Chiny: wychodzą w marikulturę . . . . . . . . . . . . . . Kanada: Cooke chce zwalczać wszy ekologicznie . Holandia: ASC chce rosnąć w siłę . . . . . . . . . . . . Włochy: przyjazna hodowla labraksa i dorady . . . Hodowla omega–okonia w Belgii . . . . . . . . . . . . . Wędzony nurzyk, kiszony rekin . . . . . . . . . . . . . . . RYNEK RYBNY Ceny detaliczne wybranych produktów rybnych w specjalistycznych sklepach rybnych . . . . . . . . Ceny detaliczne ryb: Hala Rybna w Gdyni . . . . . . Średnie ceny detaliczne ryb . . . . . . . . . . . . . . . . . Zakupy gospodarstw domowych w Polsce dla wybranych produktów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Średnie ceny pierwszej sprzedaży ryb bałtyckich . Sprzedaż bezpośrednia ryb słodowodnych . . . . . Ceny łososia hodowlanego . . . . . . . . . . . . . . . . . . PODRÓŻE KULINARNE Wędzony nurzyk, kiszony rekin . . . . . . . . . . . . . . . WSPOMNIENIE Profesor Bohdan Draganik (1937-2018) — ostatni raz na naszych łamach... . . . . . . . . . . .

26

29 33 48 50 51 52 54 54 55 55 56 47

37 38 38 38 39 39 39 47

20

RYNEK RYB WĘDZONYCH  Rynek ryb wędzonych w latach 2016-2017 . . . . . 8 Liderzy produkcji ryb wędzonych . . . . . . . . . . . . . 10 Łosoś i pstrąg: rynek surowcowy . . . . . . . . . . . . . 13 Makrela: rynek surowcowy i eksport produktów . . 14 Ryby wędzone Seamor najwyższa jakość od 25 lat . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 16 Kierunki eksportu wędzonych łososi i pstrągów . . 18 ZESPÓŁ REDAKCYJNY Tomasz Kulikowski (mpr@mprfish.com), red. naczelny Tomasz Kowalczyk (tech@mprfish.com), red. techniczny Anna Dylewska (anna@mprfish.com), reklama Maja Kowalczyk (maja@mprfish.com), reklama Wioletta Gwiaździńska (wioletta@mprfish.com), reklama Iwona Gilewicz (iwona@mprfish.com), księgowość

ISSN 1428-362X MPR S.C. 81-061 Gdynia, Hutnicza 34, mpr@mprfish.com tel./fax 58 620 37 98; tel. 58 620 56 59

PRENUMERATA Cena prenumeraty rocznej „MPR” wynosi 96,00 zł brutto Sklep internetowy: www.mprfish.com www.facebook.pl/mprfish

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

1


Wydarzenia

V Kongres Rybny w Sopocie: wiele wyzwań, wiele szans przed polską gospodarką rybną

fot. P. Manasterski (6)

Trzystu pięćdziesięciu siedmiu delegatów V Kongresu Rybnego przywitał 12 kwietnia br. Tomasz Kulikowski, redaktor naczelny „Magazynu Przemysłu Rybnego”. Podkreślił, że przed branżą rybną stoją wielkie wyzwania, a jednym z nich jest natłok fałszywych informacji w mediach elektronicznych, poddających w wątpliwość walory pro-zdrowotne produktów rybnych.

357 delegatów uczestniczyło w V Kongresie Rybnym w Sopocie

Grzegorz Mech (GfK Polonia)

Wykłady rozpoczął Grzegorz Mech, analityk rynku. Zwrócił on uwagę, że: polscy konsumenci nie są lojalni wobec jednego formatu sklepów i w coraz większym stopniu wykorzystują dania łatwe w przygotowaniu. Prawie wszystkie gospodarstwa domowe dokonują zakupów produktów rybnych, jednak problemem jest niska częstotliwość i niski wolumen zakupów. Wydaje się, że szansą zwiększenia zakupów są: nowe sposoby przyrządzania, nowe okazje konsumpcji i nowe produkty.

Oli Samro (Farec, Wyspy Owcze)

Ekaterina Tribilustowa (Eurofish, Dania)

wysokiej wydajności) i dla małych firm (które muszą znaleźć swoje nisze rynkowe, bazując w maksymalnym stopniu na lokalnym surowcu, rynku pracy i rynku zbytu). Odnosząc się do rynku surowców, konkrowersyjne tezy zaprezentował Oli Samro z Wysp Owczych. Jego zdaniem stada ryb na Płn.-Wsch. Atlantyku są w świetnej kondycji i mogę być znacznie intensywniej eksploatowane, zaś statystyki rybackie FAO są niewiele warte. Zwrócił też uwagę, że europejska konsumpcja ryb jest w stagnacji, więc europejscy producenci muszą działać coraz bardziej na obcych rynkach zbytu, znajdują-

cych się w krajach, w których rządzą polityczne reżimy. Ekaterina Tribilustowa pokazała, że kraje Europy Środkowo–Wschodniej odpowiadają za blisko 1 mln ton rocznego eksportu ryb i produktów rybnych, z czego 45% przypada na Polskę, a 35% na trzy państwa nadbałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia). Bardzo silnie rozwija się jednak także eksport z Bułgarii, Chorwacji i Słowenii. Po wyczerpaniu możliwości zwiększenia sprzedaży produktów z łososi, kraje te zwiększają obecnie eksport ryb dorszowatych, a także produktów ubocznych oraz wyrobów wieloskładnikowych. teka

Bogusław Kowalski (Graal)

Prezes zarządu Graal S.A. Bogusław Kowalski dokonał analizy szans i zagrożeń stojących przed polskim przetwórstwem rybnym. Mówiąc o perspektywach wskazał różne drogi rozwoju dla dużych firm (które mogą postawić na siłę negocjacyjną z sieciami handlowymi oraz skoncentrować się na 2

Panel prelegentów I sesji plenarnej

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Wydarzenia

fot. P. Manasterski (5)

V Kongres Rybny: branża szuka nowych rynków surowcowych i zbytu

Krzysztof Hryszko (IERiGŻ-PIB)

Marcin Rakowski (MIR-PIB)

Camiel Derichs (MSC)

Syntetycznego przeglądu ekonomiki branży rybnej dokonał Krzysztof Hryszko, który poinformował, że w 2017 r. podaż ryb na rynek krajowy była o około 4,5% niższa niż przed rokiem. Spadło spożycie mintajów, dorszy, łososi, karpi i pstrągów. Wzrosło spożycie makreli, szprotów, morszczuków i owoców morza. Przetwórstwo rybne nadal zorientowane jest bardzo mocno na eksport, który w 2017 r. osiągnął 8,53 mld zł (całkowite obroty przetwórstwa wynosiły 11,2 mld zł). Rosnące ceny surowców, kosztów pracy sprawiają, że zyskowność przetwórstwa jest niska — w 2017 r. zakłady zatrudniające pow. 9 pracowników wygenerowały zaledwie 159 mln zł zysku (dwukrotnie mniej niż przed rokiem), a jednocześnie nadal ponosiły wysokie koszty inwestycji (260 mln zł). Warto zauważyć, że w strukturze produkcji przetwórstwa rybnego rośnie rola produktów świeżych oraz produktów „nowego typu” (dania gotowe, wyroby garmażeryjne), podczas gdy w 2017 r. aż o 13% ograniczona została produkcja ryb wędzonych, w tym o 10% produkcja wędzonych łososi. Polska sektor rybny jest silne uzależniony od importu i eksportu produktów rybnych, na co dzień spotyka się więc nie tylko z kwestią ceł, ale także pozataryfowych barier celnych, o czym mówił dr Marcin Rakowski z Morskiego Instytutu Rybackiego PIB. Na świecie wyróżnia się aż 160 różnych pozataryfowych środków limitujących dostęp do rynków. Należą do nich bariery techniczne (sanitarne, standaryzacje i regulacje, inspekcje), jak również inne środki — kontyngenty, kontrole ilościowe, opłaty wyrównawcze, ograniczenia konkurencji,

obostrzenia w dystrybucji i inne. Przykładem takich obostrzeń są kontrole farmakologiczne (na podstawie rozp. EC 2016/1774) na obecność antybiotyków co drugiego wprowadzanego na rynek UE kontenera z krewetkami z Indii (generuje to dla importera koszty sięgające nawet 2000 euro/kontener). Polskie przedsiębiorstwa najczęściej uskarżają się na: różnice w interpretacji przepisów przez organy administracyjne w różnych częściach kraju; brak współpracy różnych organów kontrolnych oraz brak uproszczonych procedur dla sprawdzonych dostawców.

Mówiąc o bardzo ważnych z punktu widzenia polskiego przetwórstwa rybnego surowcach — makreli i śledziu, Camiel Derichs, dyrektor MSC na Europę, wykazał znacznie większy sceptycyzm, niż Oli Samro z Wysp Owczych. Jego zdaniem, mimo iż stado tarłowe makreli na Północno-Wschodnim Atlantyku ma wielkość rzędu 4 mln ton, dla utrzymania certyfikacji MSC potrzebna jest poprawa zarządzania tym rybołówstwem w latach 2019-2020. Także dla śledzia atlanto-skandynawskiego ICES I&II potrzebne jest lepsze zarządzanie, a także przewidziane są dodatkowe audyty, bo masa stada tarłowego spada od 2008 r. i obecnie znajduje się już poniżej wskaźnika MSYBtrigger.

Andrzej Lirski (IRŚ)

O rosnącym zainteresowaniu surowcem z krajowej akwakultury mówił dr inż. Andrzej Lirski (IRŚ). Łączna podaż ryb słodkowodnych z krajowej produkcji to ok. 40 tys. ton rocznie. Do przetwórstwa trafiają nie tylko pstrągi — w 2016 r. przetworzono już 7,3 tys. ton karpi. Rośnie także przetwórstwo sandaczy, szczupaków, tołpyg, sumów. Biorąc pod uwagę skalę wsparcia dla inwestycji w akwakulturę zwiększających zdolności produkcyjne (228 mln zł), w najbliższych latach istnieją realne szanse na zwiększenie dostaw dla przetwórstwa z krajowej akwakultury, zwłaszcza: pstrągów (5 tys. ton), sumów afrykańskich (1 tys. ton), jesiotrów (1,1 tys. ton) i sandaczy (0,6 tys. ton).

Anna Dębicka (MSC Polska)

Anna Dębicka z MSC Polska przedstawiła ciekawy referat dotyczący rynków produktów rybnych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Wskazała w nim, że choć kraje te (Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria) charakteryzują się niskim spożyciem ryb, to jednak sukcesywnie odnotowywane są wzrosty w wydatkach i w spożyciu. Konsumenci w tych krajach są nastawieni głównie na zakup pakowanych produktów rybnych (świeżych i przetworzonych), co stwarza realne możliwości rozwoju eksportu dla polskich zakładów rybnych. tk

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

3


Wydarzenia

fot. P. Manasterski (3)

V Kongres Rybny w Sopocie: ryby i owoce morza potrzebują promocji i lepszej prezentacji

Gitte H. Mollan (Norweska Rada ds. Ryb i Owoców Morza, Niemcy)

Gitte Mollan z Norweskiej Rady ds. Ryb i Owoców Morza pokazała, jak ważną rolę w marketingu ryb i produktów rybnych pełni właściwa komunikacja pochodzenia ryby (surowca). Wg badań rynkowych SCI blisko 70% konsumentów na 27 przebadanych rynkach deklaruje, że kraj pochodzenia jest istotnym czynnikiem podczas dokonywania zakupów. W pokoleniu milenialsów (pokolenie Y — urodzeni w latach 19841997) osiem na dziesięć osób chce wiedzieć, skąd pochodzi produkt żywnościowy, który kupują. Wśród europejskich konsumentów Norwegia postrzegana jest jako jeden z krajów preferowanego pochodzenia surowca. Na tym właśnie bazuje stworzenie nowego znaku pochodzenia Seafood from Norway i zachęcanie producentów by stosowali go, budując na nim zaufanie do produktu i jego wyższą wartość. Budowanie marki produktu, oparte o komunikację wartości związanych z krajem pochodzenia, pozytywnie ocenił Jacek Kotarbiński, specjalista marketingu, autor Sztuki rynkologii; od lat doradzający polskim i europejskim firmom w zakresie marketingu strategicznego. Zwrócił on jednak uwagę na szereg innych, nie wykorzystywanych przez branżę rybną możliwości w zakresie generycznej promocji spożycia ryb i owoców morza. Po pierwszej J. Kotarbiński stwierdził, że „w miejscu sprzedaży trwa mordercza walka we wszystkich kategoriach FMCG o uwagę i zaangażowanie klienta”, a tymczasem na półce z produktami

rybnymi dzieje się nic albo niewiele... I nie chodzi tu bynajmniej o agresywną i nachalną reklamę, której konsumenci najzwyczajniej w świecie nie chcą, ale o rozwinięcie rynku świadomego konsumenta ryb — budowanie świadomości spożywania, z pokolenia na pokolenie. Jego zdaniem pokolenia Y i Z nie lubią ryb, nie tylko ze względu na ości, ale także dlatego, że: • nie mają tradycji jedzenia różnych ryb, • nikt nie pobudza ich ciekawości odnośnie ryb, jako produktu spożywczego; • nie mają gdzie degustować i wymieniać się uwagami; • nie mają miejsc, gdzie mogą zweryfikować fałszywe informacje o rybach, • brak jest influencerów, którzy wspierani przez marki opowiadają, że warto jeść ryby. Prelegent wskazał też na kilka stosunkowo łatwych działań, które mogą przynieść konkretne namacalne efekty — wykreowanie łatwego formatu konsumpcji ryb (typu fish and chips — w dyskusji rzucono kontrpropozycję: wypromowanie konsumpcji zupy rybnej), czy też wykreowanie nowych świąt ryby (np. tydzień z makrelą, noc łososia, festiwal muli, dzień dorsza). Godzinny wykład zakończony został usystematyzowany 7 kategoriami efektywnego marketingu rybnego.

Gonzalo Campos, SealedAir (Hiszpania)

Jak jeszcze lepiej wyeksponować pro-zdrowotne i łatwe do użycia świeże produkty rybne opowiedział Gonzalo Campos z SealedAir. Podkreślił on, że nadal w sieciach handlowych marnuje się tysiące ton żywności pakowanej, bo ta ulega przeterminowaniu, zepsuciu, co jest m.in. pochodną tego, że aż 99% żywności jest zapakowanej tak nieatrakcyjnie, że nie zachęca konsumentów do zainteresowania się nią i kupienia jej. Na tym tle produkty wygodne do użycia, pakowane w Darfresh® Rollstock czy też Flow-wrap lub Lidding na tackach Cryovac® BDF® zdecydowanie pozwalają na wyróżnienie się (nowe formy prezentacji) i zaoferowanie nowych funkcjonalności dla konsumenta oraz najwyższej ochrony (łącznie z pasteryzacją produktów convenience). Prelekcje poświęcone marketingowi spotkały się z pozytywnym odbiorem delegatów, którzy dyskutowali o nich w kuluarach. tk

Jacek Kotarbiński

4

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Wydarzenia

fot. P. Manasterski (5)

V Kongres Rybny w Sopocie: nowe technologie dla zaspokojenia nowych potrzeb konsumentów

6

cy z polskimi producentami przy produkcji pilotażowych partii produktów. Prof. Tiwari zaprezentował też potencjał odzyskiwania frakcji białkowej z odpadów rybnych, przy wykorzystaniu ekstrakcji metodą sekwencyjnego ISP. To duża szansa na zwiększenie efektywności (do 90% odzysku białka) wykorzyBogusław Pawlikowski, MIR-PIB Piotr Jacko, JBT stania produktów ubocznych, przy W sesji plenarnej Kongresu Ryb- jednoczesnym zmniejszeniu obcią- sezonową jakości śledzi, ale także duży wpływ na jakość: metod nego Piotr Jacko z JBT zwrócił żenia środowiska. i warunków połowu, metod przeuwagę, że pomimo zmiany stylu chowywania ryb na kutrze, czas życia konsumentów codzienne transportu ryb z łowiska do portu trzech posiłków, w tym przynajmoraz warunków przechowywania niej jednego ciepłego pozostaje po wyładunku z ładowni kutra. W bez zmian, co przy szybkim tempie przypadku jednostek rybackich nie życia wymusza sięganie po dania wyposażonych w system RSW lub gotowe. Jednocześnie konsumenci CSW, śledzie poławiane na łowioczekują posiłków pro-zdrowotskach w pobliżu portu, charakterynych. Jak spełnić tak różne oczekizowały się zazwyczaj wyższą jakowania? Między innymi sięgając po ścią i lepszą kondycją niż śledzie innowacyjną technologię: HPP Grzegorz Pawlonka, Linde Gaz Polska poławiane na łowiskach odległych (wysokociśnieniowe utrwalanie Grzegorz Pawlonka z Linde Gaz od macierzystego portu. Dr Pawliżywności). Wysokie ciśnienie hydPolska dokonał charakterystyki kowski wysunął także szereg prorostatyczne nie niszczy składników strukturalnych, smaku, witamin a surowców rybnych, pod kątem pro- pozycji nowatorskiego przetwarzajednocześnie wydłuża termin przy- blemów występujących w mroże- nia śledzi na: wyroby garmażeryjdatności do spożycia. Przemys- niu i przechowywaniu zamrażalni- ne, półprodukty i konserwy z pulłowe rozwiązania w tym zakresie czym. Wskazał m.in. że bogata petów (produkty bazujące na farproponuje Avure Technologies mikroflora psychrofilna, szybki roz- szu) oraz porcje konsumenckie kład trójglicerydów, a także aktyw- świeże MAP oraz mrożone (tuszki, z grupy JBT. ność enzymatyczna poniżej –27°C, płaty). Śledź to ryba o wysokich sprawiają, że zastosowanie mroże- wartościach odżywczych, która nia w temperaturach –40°...–45°C zasługuje na nowe typy produktów, jest dla wielu gatunków ryb (dor- pożądanych przez konsumentów. sze, tuńczyki, ryby arktyczne) zdecydowanie korzystniejsze niż mrożenie w –21°C. Bardzo dobre efekty w przypadku cennych surowców rybnych daje także technologia powierzchniowego podmrażania. Brijesh Tiwari, Teagasc (Irlandia) Następnie zaprezentował szczeTemat innowacyjnych technologii gółowe wyliczenia, porównania utrwalania żywności rozwinął prof. metod mrożenia mechanicznego i Brijesh Tiwari z instytutu Teagasc. kriogenicznego, wskazując, że przy Przemysław Leszczyński, Weber Polska Jego zdaniem przyszłość utrwala- zastosowaniu zaawansowanych nia produktów rybnych to zastoso- urządzeń technicznych, takich jak Przemysław Leszczyński z Weber wanie: wysokich ciśnień, zimnej Cryoline XL, koszty mrożenia krio- Polska zaprezentował gamę proplazmy (plazmy mikrofalowej), pul- genicznego mogą być o ok. 7% duktów z termoplastycznych twosujące pole elektryczne, ozonowa- niższe niż mrożenia mechaniczne- rzyw sztucznych (PE 100 RC / PPnie, akustyka powietrzna, prze- go, gwarantując dodatkowo wyż- H), które ze względu na odporność chemiczną świetnie nadają się twórstwo ultradźwiękami. W szcze- szą jakość produktu. Dr inż. Bogusław Pawlikowski z m.in. przechowywania solanki i gólności skupił się na efektach stosowania wysokich ciśnień, dezyn- Morskiego Instytutu Rybackiego marynat, solankowania (wanny), fekcji filetów rybnych wodą akty- dokonał analizy jakości i kondycji a także do produkcji zbiorników w wowaną zimną plazmą; wyniki są śledzi bałtyckich na podstawie 4- hodowlach ryb (do 250 m3). Wyrobardzo obiecujące, a instytut letnich badań (2014-2017). Wska- by te produkowane są w Polsce, teka Teagasc ma możliwość współpra- zał na bardzo wysoką zmienność w Goleniowie. Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Wydarzenia

fot. P. Manasterski (4)

V Kongres Rybny: wartości zdrowotne ryb ver. toksyny środowiskowe

Joanna Szlinder-Richert (MIR-PIB)

Piotr J. Bykowski (AM Gdynia)

Dr hab. inż. Joanna Szlinder–Richert z Morskiego Instytutu Rybackiego PIB dokonała przeglądu pozytywnych oddziaływań substancji odżywczych zawartych w rybach na organizm człowieka, skupiając swoją uwagę przede wszystkim na roli kwasów tłuszczowych z grupy omega-3 (DHA i EPA). Bazując na dobrze udokumentowanych badaniach omówiła rolę tych kwasów tłuszczowych w zapobieganiu jednej z istotniejszych chorób cywilizacyjnych — cukrzycy insulinozależnej i dislipidemii. Omówiła także interesujący eksperyment, który zostanie przeprowadzony przez konsorcjum, w skład którego wchodzi Morski Instytut Rybacki (projekt ProHealth), a który dotyczyć będzie badania zmian ekspresji genów związanych z metabolizmem tłuszczów w hepatocytach w odpowiedzi na traktowanie ekstraktami tłuszczowymi (pochodzącymi z konserw z ryb pelagicznych). Prezentacja „Ryby i produkty rybne w statystykach RASFF” wygłoszona przez prof. dr hab. inż. Piotra J. Bykowskiego wskazuje, że ryby są stosunkowo bezpiecznym produktem żywnościowym, a ilość powiadomień w systemie RASFF (the Rapid Alert System for Food and Feed) dotyczących ryb i produktów rybnych ustępuje ilościowo liczbie powiadomień dotyczących warzyw, owoców i orzechów oraz nasion. Wśród krajów z których

dostawy są najczęściej kwestionowane przoduje Hiszpania (384 powiadomienia w latach 2012-2016 — głównie dotyczące przekroczonej dopuszczalnej zawartości metali ciężkich) i Wietnam (138 — metale cieżkie oraz pozostałości leków weterynaryjnych). Do produktów wyprodukowanych w Polsce odnosiło się 80 w latach 2012-2016, i aż 86% z nich dotyczyło drobnoustrojów chorobotwórczych (głównie Listeria monocytogenes). Warto zauważyć, że tendencja jest zdecydowanie pozytywna — w latach 2016-2017 notyfikacji dotyczących Polski było 8 rocznie, a jeszcze w latach 20142015 średnio 24 rocznie. Dr hab. inż. Małgorzata Sobczak, prodziekan Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa ZUT, pokazała przykłady, w jaki sposób cenne pod względem żywieniowym mięso ryb nie zawsze akceptowanych przez konsumentów, zwłaszcza młodszej generacji — tj. karpi i sumów, może zostać wykorzystane do produkcji nowego typu pro-

duktów, w tym do profilowania wartości odżywczej produktów mięsnych — na przykładzie kiełbas drobno rozdrobnionych oraz burgerów. W prezentacji pokazano, że odpowiednio dobrana zawartość mięsa ryb, jest dobrze akceptowana przez konsumentów i nie wpływa na pogorszenie cech sensorycznych wędlin i produktów mięsnych. Dr hab. inż. Katarzyna Stepanowska zaprezentowała prelekcję dr hab. inż. Agaty Witczak (ZUT) poświęconą tzw. substancjom priorytetowym w dziedzinie polityki wodnej (Dyrektywa 2013/39/UE). Dyrektywa ta dodała do wykazu substancji priorytetowych 11 związków, których zawartość będzie monitorowana, a kraj członkowski będzie musiał dążyć do całkowitego ograniczenia ich emisji do środowiska. Należą do nich niektóre pestycydy, ale również opóźniacze zapłonu (substancje dodawane do tworzyw sztucznych). Do tej ostatniej grupy należą bromowane difenyloetery, których obecność jest notowana w rybach — dla substancji tych w żywności nie określono wprawdzie NDS, ale KE zaleciła ich monitorowanie.

Katarzyna Stepanowska (ZUT)

Małgorzata Sobczak (ZUT)

Podsumowując panel „chemiczny” V Kongresu Rybnego stwierdzić należy, że w rybach, jak w każdej żywności występują toksyny środowiskowe, ale korzyści ze spożywania ryb przeważają nad ryzykami zwiąteka zanymi z ich konsumpcją.

Przegląd powiadomień o zagrożeniach bezpieczeństwa żywności (RASFF) W okresie od 5 marca do 5 maja 2018 r. w systemie RASFF opublikowano 42 notyfikacje (w tym 17 określonych jako poważne ryzyko), z których tylko jednak dotyczyła Polski.

11 kwietnia br. administracja francuska zakwestionowała partię wędzonego pstrąga i łososia z Polski, próbki zawierały ponad 100 CFU Listerii monocytogenes w 1 g produktu. Podjęto decyzję o wyco-

faniu produktów i wezwaniu konsumentów do zwrotu zakupionych produktów. Najwięcej powiadomień (13) dotyczyło produktów z Hiszpanii (metale cieżke i nicienie). teka

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

7


Rynek łososi i produktów wędzonych

Rynek ryb wędzonych w latach 2016-2017 Wędzenie ryb należy do najstarszych form ich konserwacji, a jednak ryby wędzone są nadal szeroko akceptowane przez konsumentów — choć miejsce całych ryb wędzonych stopniowo zajmują produkty pakowane, bazujące na filetach. Stosunkowa łatwość prowadzenia procesu wędzarniczego i niskie nakłady inwestycyjne (w stosunku do produkcji np. ryb mrożonych czy konserw), sprawiają, że wędzeniem ryb zajmuje się kilkadziesiąt zakładów uprawnionych do handlu na terenie UE oraz kilkaset podmiotów wprowadzających produkty na rynki lokalne. W 2016 r. wg danych Morskiego Instytutu Rybackiego PIB (Morska Gospodarka Rybna na podstawie danych badania RRW), produkcja ryb wędzonych wynosiła 100,5 tys. ton, z czego 2,5 tys. ton stanowiła produkcja w zakładach, dla których przetwórstwo rybne nie było podstawową formą działalności. Wartość wprowadzonych do obrotu ryb wędzonych wyniosła 4,0 mld złotych (ok. 40% całkowitej wartości

8

Tab. 1 Produkcja ryb wędzonych w Polsce 2013

2014

2015

2016

Wielkość (ton)

95 162

98 085

103 712

100 536

Wartość (tys. zł)

3 204 947

3 462 617

3 625 562

4 028 744

źródło: Morska Gospodarka Ryba, MIR-PIB, na podst. RRW

przetwórstwa rybnego), a dodatkowo wartość usługowego wędzenia z surowca powierzonego wyniosła 33,5 mln zł. Na tle 2015 roku odnotowano niewielki regres — produkcja ryb wędzonych była o 3% mniejsza. Ten trend był kontynuowany w 2017 r., kiedy to szacunkowo produkcja była o 6-7% niższa niż w roku 2016. Jeszcze większy regres w produkcji ryb wędzonych szacowany jest przez Krzysztofa Hryszko (IERiGŻ) na podstawie danych z

dużych zakładów zatrudniających pow. 49 osób, szacuje on 12,6% spadek produkcji (w tym spadek produkcji wędzonych łososi o 10% do 54,4 tys. ton). Spadek produkcji ryb wędzonych w latach 2016-2017 spowodowany jest dekoniunkturą na rynku łososi — wysokie ceny surowców, a w efekcie wysokie ceny detaliczne ograniczają popyt na wędzone łososie, zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Stabilną pozycję utrzymuje nato-

Tab. 2 Eksport ryb wędzonych z Polski 2013

2014

2015

2016

2016

Wielkość (ton)

52 663

53 028

54 608

56 222

52 872

Wartość (mln eur)

583 841

646 085

644 450

701 386

748 620

źródło: opr. własne, statystki Eurostat/Comex/EUMOFA

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Rynek łososi i produktów wędzonych Tab. 3 Szacunkowa wielkość polskiego rynku ryb wędzonych Produkcja

2013

2014

2015

2016

2016

95 162

98 085

103 712

100 536

94 000 (E)

Import

1 809

2 428

1 854

1 909

2 393

Eksport

-52 663

-53 028

-54 608

-56 222

-52 872

Rynek wew.*

39 041

42 182

45 497

40 600

38 233

źródło: opr. własne, statystki RRW; EUMOFA; wielkość eksportu zwiększono o 10%, bazując na różnicach w statystykach lustrzanych

miast produkcja innych ryb wędzonych, w tym makreli wędzonej. Polska eksportuje rocznie ponad 50 tys. ton ryb wędzonych (52,9 tys. ton w 2017 r., 56,2 tys. ton w 2016 r. — przy uwzględnieniu statystyk lustrzanych wielkości te są o około 10% wyższe) i ma blisko 35% udziału w całkowitym eksporcie ryb wędzonych dokonywanym przez wszystkie kraje UE (łącznie ze sprzedażą wewnątrzwspólnotową).

W eksporcie dominują produkty z łososi (ok. 43 tys. ton w 2017 r.), pstrągów (7,5 tys. ton) oraz makreli (5 tys. ton). Import ryb wędzonych do Polski jest niewielki, jednak rośnie. W 2017 r. było to blisko 2,4 tys. ton, z czego 1,7 tys. ton stanowił wędzony łosoś — z Niemiec. Wielkość rynku krajowego wynosiła w rekordowym 2015 r. około 45,5 tys. ton, obecnie kształtuje się

na poziomie zbliżonym do lat 2012–2013, tj. ok. 38 tys. ton. Wyliczenie to bazuje na obliczeniach bilansowych. Wg danych Europanel gospodarstwa domowe w Polsce kupują rocznie ok. 14 tys. ton makreli — w 2017 r. odnotowano 4% spadek zakupów tego produktu. Polscy konsumenci choć polubili wędzone łososie, nie są w stanie zaakceptować skali podwyżki ich cen (o 31% w ciągu 3 lat). W tej sytuacji należałoby postawić na promocję spożycia produktów z wędzonych ryb produkowanych w Polsce, w tym: pstrągów, jesiotrów, sumów afrykańskich, karpi, szprotów, śledzi, dorszy i fląder. Kluczem do powodzenia jest różnorodność i atrakcyjne formy prezentacji. Tomasz Kulikowski Morski Instytut Rybacki Państwowy Instytut Badawczy

Tab. 4 Ceny detaliczne wybranych ryb wędzonych 2014

2015

2016

2017

2017/2016

2017/2014

Makrela

16,72

15,88

15,58

16,12

+3,4%

-3,6%

Pstrąg

31,88

32,40

33,04

33,38

+1,0%

+4,7%

Łosoś

77,54

76,20

84,50

101,80

+20,5%

+31,2%

źródło: Rynek Ryb [w;} Rynek Rolny, IERiGŻ, na podst. GUS

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

9


Rynek łososi i produktów wędzonych

Liderzy produkcji ryb wędzonych Morpol Wg raportu rocznego za 2017 r. grupa kapitałowa Marine Harvest wprowadziła na rynki zbytu 124 tys. ton produktów rybnych dla konsumentów, co oznacza spadek o 7,9%. Spadek odnotowano m.in. w przypadku wędzonego łososia, co jednak nie przełożyło się na pogorszenie wyników operacyjnych — zysk operacyjny na produkcji wędzonego łososia wyniósł 33 mln euro w 2017 r. wobec 20 opublikowane są do 2016 r. — zaś zyski netto osiągnęły 196,3 mln wówczas spółka uzyskała aż 2,7 zł (wzrost o 59%). mln euro w 2016 r. źródło: KRS (Infoveriti)/Raport roczny MH Dane dla Morpol S.A. znane mln zł przychodów (wzrost o 23%),

Suempol W 2016 r. przychody Suempol Sp. z o. o. wyniosły 848 mln zł (wzrost o 19%. Spółka wykazała 55,6 mln zł straty netto (rok wcześniej 28,3 mln zł zysku). Suempol prowadzi działalność przetwórczą zarówno w Polsce, jak i we Francji. Od pewnego czasu firma zapowia inwestycje w hodowlę łososi. Jak się dowiedział nieoficjalnie „Magazyn Przemysłu Rybnego” poza lokalizację hodowli lokalizacja we Francji, z poborem polskiego inwestora władze samow Polsce rozważana jest także wody morskiej, na co namawiają rządowe Boulogne-sur-Mer. źródło: KRS

Koral W 2016 r. przychody Koral S.A. wyniosły 524,4 mln zł (wzrost o 19%). Spółka wykazała jednak 18,6 mln zł zysku straty (wobec 10 mln zł zysku rok wcześniej). Koral S.A. należy do Grupy Kapitałowej Graal, w której specjalizuje się w produkcji produktów z łososia (na rynek polski i eksport, głównie do Włoch).

Limito W 2016 r. przychody Limito wyniosły 220,7 mln zł (wzrost o 12%). Spółka wykazała 22,1 mln zł straty netto (łącznie w latach 2012-2016 78,3 mln zł straty netto). źródło: KRS (Infoveriti)

10

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Rynek łososi i produktów wędzonych

SoNa SoNa należy do krajowych liderów zarówno w dostawach ryb świeżych (w tym pakowanych MAP), jak i wędzonych. W znacznej mierze bazuje na surowcu z krajowej akwakultury. Do czerwca 2016 roku spółka uzyskała 116,4 mln zł przychodów, wypracowując 2,6 mln zł zysku netto. źródło: KRS

BK-Salmon W 2016 r. spółka BK-Salmon uzyskała 103,8 mln zł przychodów (wzrost o 31%), jednak pogorszyły się wyniki finansowe — spółka zanotowała 4,8 mln zł straty, wobec 2,2 mln zł zysku rok wcześniej. źródło: KRS (Verdict)

Almar W 2016 r. przychody spółki Almar wzrosły o ponad 24% do 68,8 mln zł. Spółka wypracowała też 569 tys. zł zysku netto (wzrost o 6,3%). W 2017 r. Almar znacząco zwiększył możliwości produkcyjne inwestując w budynek po dawnym Wilbo w Gdyni i wyposażając go w nowoczesne linie przetwórcze łososia. źródło: KRS (Infoveriti)

Seamor W 2017 r. spółka Seamor uzyskała 30,4 mln zł przychodów ze sprzedaży ryb wędzonych. Seamor dostarczył na rynek także ryby świeże i mrożone. Rok 2017 spółka zamknęła przychodami w wysokości 60,1 mln zł i zyskiem netto źródło: KRS (Verdict) 1,0 mln zł.

Meralliance W roku finansowym 2015/2016 spółka Meralliance Poland uzyskała 50,6 mln zł przychodów (2,5krotny wzrost przychodów w stosunku do wcześniejszego roku finansowego). Specjalizująca się w produkcji eksportowej łososia spółka zamknęła 2016 r. zyskiem netto w wysokości 3,7 mln zł. źródło: KRS (Infoveriti)

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

11


Ekonomika przemysłu rybnego

Łosoś i pstrąg: rynek surowcowy W 2017 r. wolumen dostaw łososia dla polskiego przemysłu przetwórczego był po raz pierwszy od wielu lat mniejszy niż rok wcześniej, i to aż o 17%. Dostawy łososi w postaci świeżej wyniosły 102,9 tys. ton, z czego 94,7 tys. ton przypadło na ryby patroszone, a 8,2 tys. ton na filety. Dostawy łososi mrożonych ukształtowały się w 2017 r. na poziomie zbliżonym do dostaw zrealizowanych w 2016 r. — tj. ok. 18 tys. ton (z tego 9,5 tys. ton w postaci ryb całych/patroszonych, a 8,2 tys. ton w postaci filetów). Sumaryczne dostawy surowca z łososi atlantyckich i pacyficznych dla polskiego przetwórstwa rybnego wyniosły w 2017 r. 120,6 tys. i były o 21 tys. ton mniejsze niż w 2016 r. (lub 20,5 tys. ton uwzględniając 0,5 tys. ton produkcji krajowej). Można więc uczciwie mówić o dekoniunkturze w przetwórstwie łososi, zwłaszcza, że średnioroczne ceny były w 2017 r. zbliżone do cen z 2016 r. i wynosiły około 6,40 euro/kg ryby świeżej patroszonej (wzrosły natomiast kolejny raz ceny: filetów świeżych — do średnio 8,60 euro/kg; ryb całych mrożonych — do 6,65 euro/kg i filetów mrożonych do 7,34 euro/kg). W strukturze geograficznej dostaw łososi na polski rynek, można zaobserwować, że całość spadku dostaw przypada na Norwegię, podczas gdy inni — mniejsi —

Tab. 1 Import do Polski łososi patroszonych świeżych i mrożonych Kraj

2016

2017

tys. ton

eur/kg

tys. ton

eur/kg

101,3

6,37

75,3

6,40

W-py Owcze

5,9

5,73

6,9

5,89

Wlk. Brytania

4,3

6,79

4,2

6,68

Irlandia

0,2

8,20

2,3

9,10

Norwegia

źródło: Eurostat/Comex

dostawcy w większości utrzymali wielkość swoich dostaw (prawie dwukrotnie, do 675 tys. ton, spadły jednak dostawy łososi pacyficznych z USA). Wzrost dostaw zaobserwowano w przypadku Irlandii: ze 160 do 2 300 ton (w większości łosoś certyfikowany ekologiczny, stąd cena ok. 9,10 euro/kg) i Chile (z 803 do 1 600 ton). Spadł także wolumen zakupów pstrągów, które w 2017 r. charakteryzowały się średnią ceną o 14% wyższą niż rok wcześniej. Dostawy z Danii zmalały o 41%, do 1 527 ton (cena średnia 4,43 euro/kg); dostawy hiszpańskie także spadły niemal dwukrotnie (do 780 ton, w cenie średnio 3,30 euro/kg), o 30% spadły dostawy z Włoch (do 1 tys. ton, w cenie średnio 2,88 euro/kg), a dostawy z Norwegii były mniejsze o 40% (i osiągnęły 3,7 tys. ton, przy średniej cenie 6,62 euro/kg). Wzrosły jedynie dostawy z Finlandii. Jedynym dostawcą, który zwiększył dostawy pstrągów na polski rynek

była Turcja: wzrost o 16% do 2,1 tys. ton (przy średniej cenie 3,49 euro/kg). Dokładniejsza analiza dostaw pstrągów pokazuje, że spadek importu nastąpił zarówno w odniesieniu do pstrągów porcyjnych, jak i pstrągów dużych. Co ciekawe jednak, w 2017 roku wzrósł nieznacznie eksport produktów z pstrągów (z 6,8 w 2016 r. do 7,2 tys. ton w 2017 r.), co sugeruje, że wolumen dostaw pstrągów na rynek krajowy był mniejszy niż przed rokiem (o około 17-20%, co częściowo potwierdzają dane Europanel mówiące o 9% spadku zakupów pstrągów przez gospodarstwa domowe w Polsce). Łącząc dane handlu zagranicznego z danymi Nowego Serwisu Pstrągowego SPRŁ można szacować, że udział importu w zaopatrzeniu polskiego rynku przetwórczego i konsumenckiego spadł z 42% w 2016 roku do 37% w 2017 roku. teka

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

13


Ekonomika przemysłu rybnego

Makrela: rynek surowcowy i eksport produktów Makrela to jeden z podstawowych surowców polskiego przetwórstwa rybnego. Sprowadzana do Polski makrela (zazwyczaj w postaci ryb mrożonych) używana jest do produkcji konserw rybnych oraz do produkcji ryb wędzonych. W 2017 r. dostawy makreli mrożonej osiągnęły 47,8 tys. ton i były o 12% wyższe niż przed rokiem. Był to kolejny rekord w imporcie makreli w ostatnich latach, co sugeruje, że przy względnej stagnacji w wędzeniu makreli i niewielkich wzrostach w produkcji konserw makrelowych (+8%), surowiec jest w coraz większym stopniu używany do produkcji innych wyrobów — w tym produktów garmażeryjnych i past, a także stopniowo zaczyna gościć w supermarketach jako ryba świeża (a raczej rozmrażana, bo wolumen dostaw makreli świeżej wyniósł w 2017 roku zaledwie... 12 ton). Re-eksport mrożonej makreli sprowadzanej do Polski wyniósł w 2017 r. 5,8 tys. ton i był prowadzony głównie na Ukrainę, do Rumunii, a także: Serbii, Bułgarii, Niemiec

14

Tab. 1 Import makreli świeżej i mrożonej do Polski w latach 2017-2018 Kraj:

2017

2018

Zmiana 2018/2017

Holandia

16 052

19 049

+19%

Islandia

6 340

9 972

+57%

Wyspy Owcze

8 841

6 793

-23%

Norwegia

1 252

3 903

+212%

Wlk. Brytania

4 990

2 168

-57%

Grenlandia

637

2 034

+219%

Pozostałe

4 394

3 866

-12%

Razem

42 504

47 785

+12% źródło: Eurostat/Comex

i Ghany. Skala re-eksportu była mniejsza niż w 2016 r. (wówczas reeksportowano 7,7 tys. ton). Bilansowo dostawy surowca makrelowego dla polskiego przetwórstwa rybnego (wyłączając konfekcjonowanie produktów mrożonych) wzrosły z 34,9 do 42,0 tys. ton, tj. aż o 20%. W 2017 r. polscy przetwórcy odnotowali wzrost eksportu produktów z makreli. Do 5 tys. ton wzrósł eksport makreli wędzonej. Była ona dostarczana głównie na rynki: nie-

miecki (3,7 tys. ton, wzrost o 68%), czeski (0,33 tys. ton, wzrost o 14%), rumuński (0,24 tys. ton, wzrost o 18%) oraz brytyjski (0,23 tys. spadek o 3%). Eksport makreli w konserwach wyniósł w 2017 r. 2,3 tys. ton i był o 18% większy niż rok wcześniej. Konserwy z makreli dostarczano głównie do: Rumunii (0,58 tys. ton, wzrost o 27%), Wlk. Brytanii (0,42 tys. ton, wzrost o 26%), Belgii (0,28 tys. ton, bez zmian) i Norwegii (0,23 tys. ton, wzrost o 9%). teka

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Specjalistyczne linie do nastrzyku ryb SAS SYSTEM

MASZYNY I URZĄDZENIA dla przetwórstwa spożywczego i higieny produkcji

• unikalny system usuwania nadmiaru solanki z powierzchni nastrzykiwanego surowca • stabilność parametrów w czasie pracy • zmniejszenie ubytków wagowych w dalszych procesach przetwórczych ryb (np. procesach wędzenia) • zwiększenie rentowności produkcji

SIŁA NOWYCH TECHNOLOGII

Komora do ryb NOVOTHERM z horyzontalnym obiegiem powietrza przeznaczona do procesów obróbki termicznej ryb, przetworów rybnych, pozwala na prowadzenie procesu wędzenia zarówno gorącego jak i zimnego. Możliwość pracy w dwóch trybach obiegu powietrza: • horyzontalny obieg powietrza • wertykalny-modyfikowany obieg powietrza

www.metalbud.com Podlas 3 | Rawa Mazowiecka | tel. 46 814 55 00 | metalbud@metalbud.com


Artykuł Promocyjny

Ryby wędzone Seamor najwyższa jakość od 25 lat

Prezes Małgorzata Pawliszak dumnie reprezentuję firmę SEAMOR.

Firma Seamor specjalizuje się w produkcji wędzonych ryb i owoców morza wykorzystując surowiec importowany z przeróżnych części świata i zawsze od sprawdzonych dostawców, z którymi współpracuje od lat. Produkty firmy Seamor dostępne są właściwie w całej Polsce a cztery firmowe sklepy w województwie zachodniopomorskim zapewniają mieszkańcom dostęp do świeżych wędzonych produktów przez cały rok nie rzadko przyciągając również klientów spoza województwa, w tym także sąsiadujących Niemiec. Nietrudno zrozumieć, dlaczego marka Seamor cieszy się taką popularnością. Produkty firmy Seamor to bogactwo kolorów i smaku, różnorodność gatunków oraz form. Dodatkowo wyjątkowa dbałość o świeżość i jakość sprawiają, że stają się one rzeczywiście pierwszym wyborem dla wszystkich smakoszy ryb wędzonych. Jakość, zarówno surowca jak i produktu końcowego, niezmiennie jest dla firmy największym priorytetem. Zwrócenie uwagi na jakość jest szczególnie ważne w obecnej sytuacji rynkowej, gdzie presja ze strony konkurencji i supermarketów powoduje, że producenci często rezygnują z jakości na rzecz bycia bardziej konkurencyjnym cenowo. Firma Seamor istnieje na rynku od ćwierćwiecza i zdaje sobie sprawę jak ważne jest zachowanie wysokiej jakości, nie tracąc na konkurencyjności, którą stara się podnosić nieustannie wprowadzając nowe, innowacyjne produkty. Obok 16

tradycyjne wędzonych ryb w ofercie Seamoru znaleźć można produkty takie jak wędzone krewetki, małże, polędwice z jesiotra, tuńczyka czy filety retro z halibuta wędzone na zimno i filety z makreli bez ości, które stopniowo wzbudzają coraz większe zainteresowanie wśród odbiorców z Niemiec, Holandii, Francji czy Japonii. Metody wędzenia, praktykowane w firmie Seamor, są pod wieloma względami tradycyjne. Naturalne sposoby solankowania i wędzenie przy użyciu dymu z bukowych zrębków wędzarniczych są jedynymi stosowanymi konserwantami. W przypadku filetów z makreli sprzedawanych na rynek Japoński, ości wyjmowane są ręcznie. Podobnie rzecz ma się z przygotowaniem pod produkcję polędwic czy filetów. Automatyzacja nie jest realną opcją w przypadku tak różnorodnego asortymentu. Obecnie w ofercie Seamoru jest około 100 rodzajów produktów wytwarzanych z 30 różnych gatunków ryb i owoców morza. Przez wiele lat firma sprzedawała swoje produkty luzem w kartonach, co zgadzało się z ówczesnymi potrzebami rynku krajowego, ale przez to w dużej mierze pozostawała anonimowa dla konsumenta. Mimo to, udało jej się uzyskać silna pozycję rynkową i względna rozpoznawalność na rynku detalicznym. Obecnie produkty firmy Seamor dostępne są również w opakowaniach indywidualnych, co zdecydowanie umocniło markę i wraz z możliwością mrożenia otworzyło drogę na eksport.

Firma Seamor idąc z duchem czasu, stworzyła również linię produktów specjalnie dedykowaną na rynek HoReCa, gdzie jakość produktów wciąż zdarza się być doceniana bardziej niż najniższa cena.

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

Seamor International Ltd Pl. Batorego 4 70-207 Szczecin www.seamor.com.pl e-mail: biuro@seamor.com.pl


Rynek łososi i ryb wędzonych

Kierunki eksportu wędzonych łososi i pstrągów (czerwony — wędzony łosoś, 2017, źródło: statystyki lustrzane Comex, opr. własne; dane w tonach) (pomarańczowy — wędzony pstrąg 2017, źródło: statystyki lustrzane Comex, opr. własne; dane w tonach)

1↑ 20↓ 3↑ 1↓

125↑

750↑ 4↓

10↑

4↑ 31↑

12↑

992↓

59↓

289↓

7↑

2↓ eks.wędz.łososi: 43 433 ↓

80↑ 29060↓

3↓

6935↑ eks.wędz.pstrągów: 7 499 ↑ 167↑

530↑

1= 41↓

478↑ 2↓

4↓ 4538↓ 395↑

52↓

41↓

10↑

55= 6↑ 2↑

462↑

4655↓ 13↓

37↓

3↓

4↑ 6↑ 16↓ Izrael 16↓

W 2017 r. polskie przedsiębiorstwa wyeksportowały do krajów trzecich oraz wysłały do krajów UE w ramach procedury dostaw wewnątrzwspólnotowych 43,4 tys. ton łososi wędzonych oraz 7,5 tys. ton wędzonych pstrągów. Spadły dostawy na rynek niemiecki (29,1 tys. ton łososi i 6,9 tys. ton pstrągów wędzonych), włoski (4,7 tys. ton łososi) i francuski (4,5 tys. ton). Największy wzrost zanotowano do Skandynawii: wyekportowano 750 ton wędzonych łososi do Szwecji oraz 125 ton do Norwegii. W dostawach na rynki pozaunijne największe znaczenie jako rynki zbytu miały: Stany Zjednoczone (366 ton), Japonia (338 ton i bardzo duży wzrost), 18

Izrael (16 ton, prawie dwukrotny spadek), Indie (16 ton), Kanada (10 ton), Szwajcaria (4 tony). Jednym z najbardziej egzotycznych kierunków polskiego eksportu jest Ghana — 8 ton wędzonych łososi. Dla handlu zagranicznego w 2017 r. charakterystyczne były: • spadek eksportu łososi wędzonych ogólnie o 10%, zmniejszenie dostaw na większość dotychczasowych rynków; • częściowe zastępowanie łososia wędzonym pstrągiem (Niemcy, Szwajcaria, Francja), • poszukiwanie nowych rynków zbytu, także pozaeuropejskich. opr. Tomasz Kulikowski

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Wydarzenia

Chile walczy o europejskie rynku zbytu Chilijski przemysł rybny, oferujący nie tylko hodowlanego łososia, ale całe bogactwo ryb i owoców morza, podejmuje szerokie starania by produkty te gościły na europejskich rynkach. Chile jest światowym liderem w produkcji produktów z omułków, mrożonych ostroboków oraz produkowanego z alg agar-agar. Produkcja omułków (małże patagońskie) sięga 120 000 ton. Ze względów logistycznych, większość eksportu tych mięczaków dokonuje się w postaci mięsa blanszowanego i mrożonego. Aż 75% importowanych do Europy produktów z omułków pochodzi z Chile. W 2017 r. polscy importerzy sprowadzili z Chili omułki mrożone i konserwowane o wartości ok. 750 tys. dolarów. Kolejnym ważnym produktem z Chile jest oczywiście łosoś hodowlany, którego ten kraj jest drugim co do wielkości globalnym producentem. Szacuje się, że w 2018 r. chilijskie farmy wyhodują 820 tys. ton łososi i pstrągów, o 30 tys. ton więcej niż w 2017 r. W 2017 r. Polska sprowadziła z Chile ryby i filety rybne mrożone o wartości 38,5 mln dolarów (wzrost rok do roku o 29%). Główne produkty importowane z Chile to mrożone filety z miruny Macruronus magellanicus (20,4 mln dolarów) oraz mrożone filety z hodowlanych łososi. Co

Katarzyna Kaźmierska, ProChile, podczas V Kongresu Rybnego fot. P.Manasterski

Jose Miguel Barros (Patagonia Mussel) promuje w Brukseli chilijskie omułki

ciekawe Polska jest największym na świecie odbiorcą chilijskich mirun. Aktywność chilijskich eksporterów jest bardzo wysoka,

wiele wskazuje więc, że dostawy z tego kraju na europejskie rynki tk będą rosły.

Degustacja omułków patagońskich

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

19


Wspomnienie

Profesor Bohdan Draganik (1937-2018) — ostatni raz na naszych łamach... 31 sierpnia 2017 r. Słoneczny dzień. Ruszam spod budynku MIR w krótką delegację służbową na Kaszuby, towarzyszy mi emerytowany profesor — Bohdan Draganik. Mój mentor i źródło wiedzy o wielu kwestiach środowiskowych i rybackich. Po drodze rozmawiamy, jak zawsze, o wszystkim — o hodowli ryb, rybakach przybrzeżnych, węgorzu, rakach, Hiszpanii i Wileńszczyźnie... Na miejscu Profesor żywo interesuje się hodowlą raków, dyskusja z hodowcą mogłaby zapewnie trwać po blady świt... Rozstając się, Profesor wręcza mi (a właściwie przekazuje mojej żonie) własnej roboty nalewkę orzechową. To było ostatnie nasze osobiste spotkanie. Potem Profesor chorował, ale i tak zdążył przygotować jeszcze dwie publikacje do druku w „Magazynie Przemysłu Rybnego”. 28 marca 2018 r., na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku, żegnaliśmy Go po raz ostatni. Nasza znajomość trwała 20 lat. W 1997 r., gdy zaczynaliśmy wydawać „Magazyn Przemysłu Rybnego” był jednym z pierwszych przedstawicieli środowiska naukowego Morskiego Instytutu Rybackiego, którzy zaakceptowali naszą obecność na wydawniczym rynku. Przez te lata opublikował kilkadziesiąt artykułów, głównie z zakresu interakcji pomiędzy rybołówstwem a środowiskiem naturalnym oraz zarządzania rybołówstwem morskim, ale także mówiących o rybach w kulturze i sztuce kulinarnej. Wspierał nas jednak nie tylko własnymi publikacjami, ale także dobrym słowem, nienachalną radą, a nawet sernikiem, który wiele razy przynosił nam „do kawy”. W życiu nie przyjął od nas wynagrodzenia autorskiego, bo jak mówił nie to jest jego celem. Cieszył się z każdej publikacji, którą skromnie nazywał grafomanią. Próbował też mobilizować innych autorów oraz dbać o poziom merytoryczny publikacji w naszym czasopiśmie, także kierując przez kilka lat Radą Naukową „Magazynu Przemysłu Rybnego”. Poglądy profesora bywały ra-

20

dykalne. Lecz, co ciekawe, mimo że na gruncie politycznym Profesor reprezentował idee odmienne od moich, rozmawiało mi się z Nim dobrze i zawsze z obustronnym szacunkiem. W kwestiach zaś zawodowych potrafił być zarazem wymagający i wyrozumiały, rzadka to umiejętność. Długo by opisywać karierę Profesora, począwszy od ukończonych studiów i asystentury w Olsztynie, poprzez lata spędzone w Morskim Instytucie Rybackim (w tym na stanowisku Dyrektora MIR), kilka lat pracy na prestiżowym stanowisku w Madrycie (sekretarz wykonawczy Międzynarodowej Komisji Rybołówstwa Południowo-Wschodniego Atlantyku), aż po wspieranie macierzystego olsztyńskiego wydziału już na emeryturze. Ale my zapamiętaliśmy Profesora, nie przez pryzmat jego dokonań, ale przez pryzmat tego kim był, jaki był i jakie miał pasje. A pasje miał liczne — dobrą kuchnię (w tym, a jakże, także rybną, z uwielbieniem dla turbota i raków, ale i kresową); kolekcjonowanie wiedzy o mięczakach i zbieranie ich muszli; skorupiaki (jako obiekt połowów, hodowli i konsumpcji); rybackie noże; ryby w starożytnej historii i sztuce. Coraz mniej takich ludzi... Popijam ostatni łyk nalewki orzechowej. Twoje zdrowie Profesorze! Niech Ci się wiedzie w rybackim niebie. Tomasz Kulikowski

Na pokładzie m/t Wiczno, rok 1965 fot. z arch. B.Draganika

Bohdan Draganik odchodzi na emeryturę. Grudzień 2007 fot. z arch. MIR-PIB

Bohdan Draganik podczas jubileuszu wydziału rybactwa UWM, wrzesień 2011 fot. z arch. J.Guziura

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


EDUKACJA EKOLOGICZNA W ZAKRESIE RACJONALNEGO KORZYSTANIA Z ŻYWYCH ZASOBÓW WÓD ŚRÓDLĄDOWYCH I MORSKICH Celem przedsięwzięcia jest podniesienie świadomości ekologicznej wśród osób związanych zawodowo z rybactwem morskim i śródlądowym. Przedsięwzięcie to uzyskało pozytywną opinię Ministra Środowiskowa, a następnie dofinansowanie ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Projekt realizuje następujące cele szczegółowe: • ukazanie, w jaki sposób rybactwo jest i może być w przyszłości elementem racjonalnego zarządzania żywymi zasobami wód i utrzymania zasobów dla przyszłych pokoleń, • ukazanie, że nie każde negatywne oddziaływanie na środowisko jest związane z działalnością rybacką, • promowanie zwiększania spożycia ryb produkowanych lokalnie, o niższym śladzie węglowym. W ramach przedsięwzięcia realizowane są następujące zadania: • w dniach 7-8 grudnia 2017 r. w Hotelu Morze w Ustce odbyła się konferencja poświęcona zagadnieniom racjonalnej eksploatacji żywych zasobów Morza Bałtyckiego. • w dniach 12-13 kwietnia 2018 r. w Hotelu Sheraton w Sopocie, obyła się się druga konferencja, poświęcona akwakulturze przyjaznej środowisku oraz rybołówstwu śródlądowemu. Tematyka tego spotkania objęła zarówno omówienie pro-środowiskowych walorów ekstensywnej hodowli ryb, jak i nowoczesnych systemów intensywnej akwakultury z recyrkulacją wody. Dyskutowane były zagadnienia technologiczne i ekonomiczne; • materiały merytoryczne powstałe w ramach projektu są dostępne na stronie internetowej: www.EkologicznaRybaWygrywa.pl • osoby zawodowo związane z rybołówstwem, akwakulturą i przetwórstwem rybnym otrzymały cztery 16-stronicowe wkładki tematyczne, z których ostatnią przekazujemy na Państwa ręce. Zapraszamy do lektury i czekamy na Państwa uwagi oraz komentarze: biuro@srrr.org.pl

Stawy karpiowe pełnią nie tylko ważną funkcję produkcyjną, dostarczając żywności o walorach pro-zdrowotnych, ale także stanowią wartościowe siedliska setek gatunków roślin i zwierząt. Pełnią także istotną rolę w rentencji wody i kształtowaniu lokalnego mikroklimatu. fot. Janusz Madejski, licencja CC

Obiekty akwakultury z wysokim stopniem recyrkulacji wody, charakteryzują się niskim poborem wody i ograniczoną emisją wód poprodukcyjnych (zwłaszcza w połączeniu z redukcją zrzutu biogenów poprzez wykorzystanie lagun lub hydroponiki). Ograniczenie poboru energii możliwe jest dzięki zastosowaniu lokalnych źródeł energii odnawialnej.


Edukacja ekologiczna

Joanna Szlinder-Richert, Magdalena Podolska, Eugeniusz Andrulewicz

Zatopiona w Bałtyku amunicja chemiczna i ryby Problem wpływu amunicji chemicznej na ekosystem Morza Bałtyckiego, na choroby ryb a nawet na zagrożenie zdrowia konsumentów tych ryb co pewien czas powraca na łamy mediów. W ostatnim czasie pojawiło się wiele alarmistycznych doniesień, przewidujących katastrofę ekologiczną z powodu korodujących beczek i amunicji zawierającej gazy bojowe, zatopionych po II Wojnie Światowej. Wyciekający z nich iperyt i inne środki toksyczne miałyby powodować masowe owrzodzenia u dorszy i zanieczyszczenia ryb zagrażające ludziom, którzy je jedzą. Budzi to uzasadniony niepokój wśród odbiorców takich wiadomości. Poniżej znajdują się odpowiedzi na najczęściej pojawiające się w tej kwestii pytania: Czy broń chemiczna (bojowe środki toksyczne — BŚT) zatruje Bałtyk? O broni chemicznej zatopionej w Bałtyku napisano już wiele artykułów przeglądowych (np. Kasperek 1999, Ostojski i in. 2010, Filipek i in. 2014, Andrulewicz 2016). Realizowanych było i jest wiele przedsięwzięć mających na celu m.in. ocenę ryzyka, opracowanie metod lokalizacji BŚT, badanie ich wpływu na ekosystem (grupa robocza HELCOM CHEMU i SUBMERGED, projekty MERCW, UMBRELLA, CHEMSEA, MODUM, DAIMON). Szacuje się, że w Bałtyku zatopiono 50 tys. ton amunicji zawierającej BŚT. Najwięcej broni zatopiono na wschód od Bornholmu (ok. 35 tys. ton broni zawierającej ok. 13 tys. ton BŚT, na głębokościach od 70 do 105 m). Na Głębi Gotlandzkiej zatopiono przynajmniej 2 tys. ton broni (głębokości 80-100 m). Ostatnie oficjalne miejsce zatopień to południowa część cieśniny Mały Bełt (30 m). W okresie zimnej wojny broń chemiczna została również pozostawiona w rejonie Głębi Gdańskiej. Istnieją przesłanki aby sądzić, że część broni chemicznej mogła zostać wyrzucona za burtę po drodze do docelowego miejsca zatopienia.

W przypadku oficjalnych miejsc depozycji, wybierano (za wyjątkiem Małego Bełtu) rejony głębokie, pokryte kilkumetrową warstwą mułu. Zarówno w Głębi Gdańskiej jak i Głębi Gotlandzkiej przy dnie panują warunki beztlenowe, co ogranicza zarówno procesy korozji metalu jak i możliwość kontaktu z organizmami żywymi. Wymiana wody zalegającej przy dnie w tych dwóch rejonach jest uzależniona od częstotliwości i intensywności wlewów wód z Morza Północnego. Największe obawy związane są z BŚT w rejonie Basenu Bornholmskiego. Większość BŚT charakteryzuje się większą gęstością od wody (Kosmacz i Astel 2015), co oznacza, że będą pozostawać na dnie, nawet jeżeli zbiorniki w których była przechowywane skorodują. Nie będą wypływać na powierzchnię i dryfować. Może je przemieścić przypadkowo człowiek (trałowanie denne przy połowach ryb, prace podwodne). W przypadku znacznego rozdrobnienia nie można wykluczyć przemieszczania za sprawą silnych prądów przydennych. Przypadkowe wydobycie broni chemicznej może się skończyć poparzeniami, a nawet śmiercią. W miejscach znanych zatopień amunicji chemicznej nie wolno łowić ryb z użyciem włoków dennych (Sanderson i in. 2009). Zarówno rybacy jak i osoby zajmujące się pracami podwodnymi muszą znać procedury postępowania w przypadku kontaktu z podejrzaną substancją. Zostały one stworzone przez grupę roboczą HELCOM CHEMU, a także w efekcie realizacji projektu CHEMSEA. Słaba rozpuszczalność większości BŚT w wodzie powoduje, że po uwolnieniu z pojemników w miejscu ich depozycji, mogą się rozkładać bardzo długo. Proces rozkładu (hydrolizy) zależy od rodzaju BŚT i temperatury wody — najszybciej rozkłada się tabun, najwolniej adamsyt. Większość BŚT zatopiono w rejonach głębi, poniżej tzw. termokliny (warstwa skoku termi-

cznego), gdzie temperatura jest stała i wynosi 4-6 °C. Jeżeli jednak słabo rozpuszczalne BŚT znajdzie się w wodzie o temperaturze wyższej, tempo rozkładu znacznie przyspieszy. Zagrożeniem dla ekosystemu morskiego są przede wszystkim środki, które zawierają arsen (adamsyt, Clark I, Clark II, luizyt) oraz iperyt, który również był mieszany ze środkami zawierającymi arsen (Sanderson i in. 2009). Toksyczność samego iperytu jest wysoka jednak jego niska rozpuszczalność w wodzie morskiej znacząco ogranicza narażenie organizmów żywych. Uwolniony z korodujących pojemników pozostanie na dnie w formie stałej i będzie ulegał powolnemu rozpadowi. Iperyt rozkłada się ostatecznie do substancji nietoksycznych, jednak niektóre pośrednie produkty jego hydrolizy są toksyczne. Osławiony Cyklon B i tabun rozkładają się w wodzie morskiej szybko a produkty ich rozkładu nie są toksyczne. Arsen ma zdolność do kumulacji w organizmach żywych (Katkova 2011). Należy jednak podkreślić że związki arsenu występują w środowisku morskim powszechnie i ich naturalne stężenie w oceanie to około 1-2 µg/L (Sanderson i in. 2009). Arsen może występować w środowisku w formie organicznej lub nieorganicznej. Badania wykazały, że najbardziej toksyczną formą jest arsen nieorganiczny. W wodzie morskiej ponad 90% arsenu jest obecne właśnie w tej formie, ale w organizmach żywych do 95% arsenu przybiera dużo mniej toksyczną formę organiczną (Katkova 2011, Sanders i in. 2009). Czy można stwierdzić, że ryby miały kontakt z BŚT? Ryby, które miały bezpośredni kontakt z BŚT będą miały objawy poparzeń i nie są dopuszczane do sprzedaży. W praktyce bardzo rzadko zdarza się, aby ryby z jakimikolwiek zewnętrznymi objawami chorobowymi były zatrzymywane na burcie. W przypadku iperytu, przepro-


Edukacja ekologiczna wadzono badania polegające na bezpośredniej ekspozycji żywych ryb na ten środek bojowy. W tkankach mięśniowych węgorza poddanego eksperymentom nie wykryto iperytu ani produktów jego rozkładu (Torrea i in. 2013). Ryby narażone na długotrwałe oddziaływanie BŚT zawierających arsen charakteryzują się podwyższonym poziomem tego pierwiastka (Sanderson i in. 2009, Amato i in. 2006). Ryby po kontakcie z BŚT lub toksycznymi produktami ich rozkładu mogą mieć szereg niespecyficznych objawów charakterystycznych dla tzw. stresu środowiskowego. Symptomów tych (takich jak spadek współczynników kondycji, zewnętrzne objawy chorobowe, zarażenie ryb pasożytami, zmiany stabilności membrany lizosomalnej, zmiany histopatologiczne tkanek) (Torrea i in. 2013) nie można wiązać wyłącznie z amunicją chemiczną, ponieważ te same efekty mogą wywołać inne czynniki, takie jak: • niedostatek tlenu; • zarażenie pasożytami; • brak odpowiedniej ilości pokarmu; • przegęszczeniu stada ryb; • narażenia na inne zanieczyszczenia, które mogą występować w morzu. Substancjami wskaźnikowymi typowo oznaczanymi pod kątem obecności BŚT są: • tiodiglikol (TDG) — ostateczny produkt rozkładu iperytu. Jest związkiem komercyjnie stosowanym przy barwieniu tekstyliów (Bassia i in. 2009). Tzw. dawka referencyjna doustnego pobrania tej substancji stosowana przy ocenie narażenia człowieka jest 10 000 razy wyższa dla TGD niż dla iperytu (Sanderson i in. 2009). Uważany za nietoksyczny, jest rozkładany przez bakterie; • 1,4-Dithian (TD) — ostateczny produkt rozkładu iperytu. Jest związkiem występującym naturalnie np. w pomidorach. Uważany za nietoksyczny (substancja nie klasyfikowana jako niebezpieczna dla zdrowia ani środowiska zgodnie z przepisami CLP, dopuszczona jako dodatek do żywności); • Trifenylarsyna (TPA) i tlenek kwasu trifenyloarsynowego (TPAO) – związki zawierające arsen.

Najwięcej na Bałtyku zatopiono iperytu siarkowego. A zatem, nawet jeżeli w osadach dennych zostanie oznaczona substancja wskaźnikowa dla tego związku (TDG lub TD), nie oznacza to „katastrofalnego zatrucia ekosystemu” czy ryb, ponieważ te substancje nie są toksyczne. Czy można bezpiecznie jeść ryby z Bałtyku? Zawartość substancji zanieczyszczających, które mogą zagrozić zdrowiu konsumentów, jest monitorowana i odnoszona do najwyższych dopuszczalnych poziomów określonych w prawie unijnym (Rozp. Komisji (WE) 1881/2006 z dn. 19 grudnia 2006 r.) do którego odnosi się również polska Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. 2006 nr 171 poz. 1225). Najwyższe dopuszczalne poziomy są określane na rygorystycznym poziomie biorącym pod uwagę ryzyko związane z konsumpcją. Produkty zawierające zanieczyszczenia powyżej tych poziomów nie mogą być wprowadzane do handlu. Różnego rodzaju substancje zanieczyszczające znajdują się w każdym rodzaju żywności, nawet w nieprzetworzonych zbożach (np. mykotoksyny), warzywach liściastych (azotany), owocach, mleku, mięsie, winie itd. Nie ma surowca czy produktu, który nie byłby zagrożony zanieczyszczeniami. Z tego powodu zaleca się dietę różnorodną, co dodatkowo zmniejsza ryzyko spożycia nadmiernej ilości niepożądanych składników jednego rodzaju. W przypadku ryb, zawierających wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, korzyści dla zdrowia wynikające z włączenia ich do diety 2-3 razy w tygodniu przewyższają ryzyka związane z zanieczyszczeniami. Z tymi i innymi faktami na temat bezpieczeństwa i korzyści ze spożywania ryb można się zapoznać w przewodniku dla konsumenta — Bezpieczne produkty rybne, opublikowanym w 2017 r. w ramach projektu ECsafeSEAFOOD (dostępny w języku angielskim i hiszpańskim na stronie: www.ecsafeseafood.eu/ecsafeseafoodresults/safe-seafood-guides

Zawartość substancji zanieczyszczających (kadm, rtęć, ołów,

dioksyny i dioksynopodobne, polichlorowane bifenyle, pestycydy chloroorganiczne, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne) w rybach bałtyckich są w Polsce monitorowane w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska prowadzonego przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska oraz w ramach monitoringu żywności prowadzonego przez Państwową Inspekcję Weterynaryjną. Dodatkowo podejmowanych jest szereg projektów badawczych mających na celu bardziej szczegółową ocenę bezpieczeństwa surowców bałtyckich. Wbrew doniesieniom prasowym, wyniki badań świadczą, że ryby i przetwory rybne zawierają niewielkie zawartości zanieczyszczeń i nie zagrażają konsumentom (Szlinder-Richert i Usydus 2016). Uwagę należy zwrócić jedynie na duże łososie bałtyckie (a dokładniej — ich tłustą część brzuszną), które powinny być monitorowane w większym zakresie z uwagi na zagrożenie zanieczyszczeniem dioksynami. Warto wiedzieć, że tego zagrożenia można łatwo uniknąć, nie spożywając jedynie tej części łososia. dr hab. inż. Joanna Szlinder-Richert, prof. nadzw. dr hab. Magdalena Podolska, prof. nadzw. dr hab. inż. Iwona Psuty dr Eugeniusz Andrulewicz Morski Instytut Rybacki Państwowy Instytut Badawczy

Znane miejsca zatopień amunicji chemicznej w Morzu Bałtyckim. Źródło: http://chemsea.eu


Edukacja ekologiczna

Rodzinna tradycja połowów mintaja Najlepszy sposób, żeby zrozumieć, jak działa Program MSC oraz jaki ma wpływ na środowisko naturalne i życie ludzi na całym świecie, to oddanie głosu osobom, które są w niego zaangażowane. Zapraszamy do zapoznania się z historiami o ludziach z pasją, którzy codziennie podejmują ogromny wysiłek, aby chronić morza i oceany. Z daleka, wygląda jak stadion dryfujący w ciemnej otchłani. To trawler C/P Starbound do połowu mintaja na Morzu Beringa na Alasce z pokładem oświetlonym tak, że praca na nim może trwać całą dobę. Od godz. 20 do 8 rano jest to domena Tylara Loewena. Loewen, 29 lat, jest szefem nocnej zmiany, a jego zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo sprzętu i załogi nawet wtedy, gdy wysokie fale uderzają z hukiem o dziób, tworząc ścianę wody na tyle wysoką, że mogłaby rozbić szyby sterówki. Praca na wzburzonym morzu jest trudna, ale jeśli kończy się zmianę wciągając sieć pełną ryb, to jest tego warta. Jesteśmy szczęśliwi; przynosimy pieniądze. To najbardziej ekscytujące w naszej pracy. — podkreśla Loewen.

Dla Loewena, jak i dla wielu w tej branży, łowienie ryb jest sprawą rodzinną. Jego tata jest kapitanem podobnego statku. Loewen także ma ambicje zostać kiedyś kapitanem i aby to udowodnić zapracował już na licencję pomocnika. Loewen planuje spędzić na morzu dziesiątki lat i ma nadzieję, że przez cały czas będą tu także mintaje. Jest to bardzo prawdopodobne, gdyż amerykańskie rybołówstwo mintaja jest jednym z najlepiej zarządzanych na świecie.

Najwyższe oceny Mintaj pochodzący z amerykańskich łowisk posiada certyfikat MSC. Oznacza to, że zespół niezależnych naukowców stwierdził, że rybołówstwo posiada skuteczny system zarządzania, który zapewnia utrzymanie połowów w ustalonych naukowo granicach oraz minimalizuje wpływ na inne gatunki i środowisko morskie. Wyniki niezależnego zespołu oceniającego są przedmiotem recenzji oraz konsultacji społecznych, a tylko ryby i owoce morza z certyfikowanych przez MSC rybołówstw mogą używać niebieskiego znaku MSC.

W 2005 r. rybołówstwo mintaja w Stanach Zjednoczonych otrzymało certyfikat MSC, a oceny jakie otrzymało w procesie certyfikacji należą do najwyższych spośród wszystkich certyfikowanych przez MSC rybołówstw.

Podróż pełna innowacji W zrównoważonych połowach nie chodzi tylko o dokumentację, ale o ciągłe dostosowywanie się do nowych wyzwań związanych ze środowiskiem i rynkiem, tak aby zdrowie populacji ryb i dobrobyt rodzin utrzymujących się z rybołówstwa, takich jak rodzina Loewena, były zabezpieczone na przyszłość. Jednym z najbardziej rewolucyjnych kroków w kierunku zrównoważonego rybołówstwa mintaja było wprowadzanie w 1999 r. systemu podziału połowów. Nowy system rozdzielił dozwolony roczny połów między poszczególne łodzie, eliminując tym samym rywalizację między nimi. Wcześniej łodzie ścigały się ze sobą albo pracowały w trudnych warunkach, aby złowić jak najwięcej ryb przed osiągnięciem rocznego limitu. Teraz mogą skupić się na osiągnieciu


Edukacja ekologiczna indywidualnego limitu w dobrych warunkach i sprzedać niewykorzystaną kwotę połowową. System podziału połowów wypłynął nie tylko na wyrównanie tempa połowów przez cały sezon, ale zapewnił też przetwórcom ciągłość pracy i możliwość dostosowywania się do zmian popytu. Pomiary tempa połowów i przetwórstwa pomagają zapewnić najwyższą jakość i wydajność, a także umożliwiają przetwórcom produkcję większej ilości żywności z takiej samej ilości ryb. Teraz każda łódź wie z wyprzedzeniem, jak duży będzie połów. Sedno tkwi w utrzymaniu niskich kosztów i otrzymaniu z ryb jak najwięcej. Nikt nie przechwala się ilością złowionych ryb — mówi Loewen. Liczy się to, ile są one warte. Firmy takie jak Starbound przetwarzają świeże ryby prosto z oceanu. W przeciągu kilku godzin mintaje są filetowane, mrożone i pakowane. Etykiety wskazują, gdzie i kiedy ryby zostały złowione. Mięso, które nie jest filetowane, staje się rybnym produktem mielonym, z którego wytwarza się owoce morza typu surimi, takie jak imitacja kraba czy innych owoców morza. Ikra, przysmak na rynkach azjatyckich, jest oddzielana i sortowana według klas. W 2014 r. trawler C/P Starbound przeszedł generalny remont. Łódź została przecięta na pół, aby przyspawać nową przestrzeń o szerokości około 18m. Ta zmiana pozwala nam w pełni wykorzystać każdą rybę wyłowioną z oceanu — mówi Karl Bratvold, który przez 22 lata był kapitanem Starbounda, po czym udał się na ląd, by zarządzać projektem renowacji. Wcześniej przygotowywaliśmy tylko filety, surimi i ikrę. Teraz możemy tworzyć więcej produktów, uzyskać dostęp do większej liczby rynków i zmniejszyć ilość odpadów. Obecnie statek wytwarza mączkę rybną, stosowaną jako składnik pasz dla wielu rodzajów produktów akwakultury. Produkuje także olej z ryb dla rynku suplementów żywnościowych, chociaż jego część jest wykorzystywana na pokładzie jako odnawialne źródło paliwa do zasilania kotła, co zmniejsza zużycie paliwa kopalnego.

zapomnienia ustąpiło miejsca profesjonalnemu, dobrze regulowanemu, najnowocześniejszemu przemysłowi. Tutejszym rybakom to odpowiada. Kiedy konsumenci wybierają produkty z mintaja ze znakiem MSC, decydują się wspierać rodziny, takie jak Garrisona i Loewena. Mogą być także pewni, że jedzą świeży, zrównoważony produkt. Naszym obowiązkiem jest pozostawienie rzeczy takimi, jakie je zastaliśmy — wyjaśnia Garrison. Kiedy [kupujący] zobaczą etykietę naszego produktu [z niebieskim znakiem MSC], mam nadzieję, że rozumieją, że dbamy o zasoby ryb, które się tutaj znajdują. W Ameryce Północnej i Europie filety mintaja są wykorzystywane w popularnych wyrobach piekarniczych oraz produktach takich jak kanapka Filet-O-Fish w McDonald’s czy paluszki rybne BirdsEye Omega 3. Inne produkty rybne oraz surimi stają się coraz popularniejsze. To smak Morza Beringa, Projekt rozbudowy statku trwał który nie przestaje zachwycać. dziesięć miesięcy i kosztował 45 Marine Stewardship Council milionów dolarów. To ogromna inwestycja, mówi Bratvold. Gdyby rybołówstwo w Stanach Zjednoczonych nie było zrównoważone, a rybacy i przetwórcy mintaja nie wprowadzaliby ciągłych ulepszeń, nie wydawalibyśmy na łódź 45 milionów dolarów.

Rodzinny biznes U steru jest dziś Jeff Garrison, 46 lat. Podobnie jak Loewen, spędził dzieciństwo na łodziach rybackich; jego tata był kapitanem mierzącego 38 metrów trawlera z portu rybackiego Dutch Harbor w Unalasce, będącego ośrodkiem mintaja na Alasce. To była piękna łódź — mówi Garrison. Dorastałem na niej. Bawiliśmy się na niej. Była naszym prywatnym placem zabaw. Jak wspomina, tata nie był w stanie zniechęcić go do pracy w rybołówstwie. Widzisz swojego tatę i myślisz, że jest kuloodporny, ponieważ wypływa na ocean. I jako małemu chłopcu bardzo Ci się to podoba i reagujesz: Wow, chcę być taki jak on. Dutch Harbor nadal jest miasteczkiem rybackim na końcu świata, ale na samym łowisku poczucie


Edukacja ekologiczna

Mirosław Cieśla

Wielofunkcyjność jako unikatowy walor stawowej gospodarki karpiowej — akwakultury niskointensywnej Stawowa gospodarka karpiowa ma w Polsce bardzo długą tradycję, równą niemal historii naszej państwowości. Istniejące dokumenty pozwalają stwierdzić, że już w XII stuleciu budowane były na terenach obecnej Polski tzw. „rybniki”, czyli stawy. Wiek XII i XIII to pierwszy okres dynamicznego rozwoju i budowy stawów typu karpiowego w naszym kraju. Powstały w tym czasie funkcjonujące po dziś dzień obiekty stawowe w okolicach Milicza, Zatora, Łyszkowic czy Przygodzic. Budowa stawów związana była bezpośrednio z upowszechnieniem i umocnieniem się na ziemiach polskich religii chrześcijańskiej, w której obowiązywało wiele dni postnych, nawet ponad połowa w ciągu roku. Religia chrześcijańska, w dużym uproszczeniu, rozwijała się od południa ku północy naszego kraju, czyli od terenów ubogich w naturalne zbiorniki ku pojezierzom. Dlatego też, na terenach, gdzie nie było naturalnych wód, Polska południowa i Centralna, konieczne było budowanie sztucznych akwenów, służących najpierw przetrzymywaniu ryb, a z czasem także ich produkcji, aby zapewnić w miarę stałe zaopatrzenie w ryby. Z tego powodu pierwsze stawy lokowane były w bezpośrednim sąsiedztwie klasztorów, z czasem stały się także nieodzownym elementem niemal każdego majątku ziemskiego czy też zespołów parkowo-pałacowych. „Złotym wiekiem” dla polskiego karpiarstwa był XV-XVI wiek, gdy produkcja rybacka w stawach stała się bardziej dochodowa a niżeli produkcja zbóż. Powstawały w tym czasie ogromne kompleksy stawowe, a nawet pojedyncze stawy wielkości jezior. Przykładem może być staw „Zygmunta Augusta”, wybudowany w 1560 r. koło Knyszyna pod osobistym patronatem króla Zygmunta II Augusta. Jego powierzchnia wynosi 460 ha i jest to

do chwili obecnej największy staw karpiowy w Polsce. Całkowitej zmianie uległ również sposób budowania stawów karpiowych. Nie były to już prymitywne zbiorniki retencyjne, obwałowane ziemią, ale budowle wodne z własną infrastrukturą hydrotechniczną. Wyposażano je w urządzenia do doprowadzenia i odprowadzenia wody, systemy rowów osuszających dno oraz tereny przyległe, rowy doprowadzające i odprowadzające wodę. O popularności stawów i gospodarki stawowej może świadczyć fakt, że w 1573 roku ukazał się napisany w języku polskim podręcznik budownictwa stawowego oraz hodowli ryb autorstwa Olbrychta Strumieńskiego. Uważany za twórcę literackiego języka polskiego Mikołaj Rej, w poemacie „Zwierciadło” z 1568 r. pisał o celowości czy wręcz konieczności chowu ryb. Autor wskazuje, że dzięki rybom gospodarz zyskuje dodatkowy przychód, ludzie pracę, zaś stawy same w sobie stanowią rozkosz dla oczu. Jednakże doskonalenie zarówno samego budownictwa stawowego jak również systemu chowu ryb, odbywało się w bardzo ścisłym powiązaniu czy wręcz uzależnieniu od warunków naturalnych. Zmiany w sposobie chowu ryb w stawach miały charakter powolnego, wielowiekowego doskonalenia technologii w powiązaniu i harmonii ze środowiskiem naturalnym. Prowadzono jednocześnie działania służące poprawie wyników produkcyjnych i większej efektywności chowu. Ta cecha pozostała niezmieniona do chwili obecnej, przez okres niemal tysiąca lat, co sprawia, że chów karpi w stawach ziemnych jest zupełnie unikatową formą ekonomicznej działalności człowieka, która nie niszczy, ale wspiera naturalne środowisko, ponieważ sama jest częścią tego środowiska. Wiodącą funkcją stawowej gospodarki karpiowej była i nadal jest

produkcja doskonałej jakości ryb. Jednakże oprócz tego stawy typu karpiowego generują dodatkowe wielowymiarowe korzyści typu ekonomicznego, ekologicznego i społecznego. Stawowa gospodarka karpiowa określana jest z języka angielskiego przymiotnikiem „ekstensywna”, co mylnie tłumaczone jest jako „niskotowarowa” lub „małowydajna”. Jest to mylna definicja, ponieważ w rzeczywistości chodzi o termin „rozległa”, „odbywająca się na dużej powierzchni”. Albowiem charakterystyczną cechą tradycyjnych stawów typu karpiowego rzeczywiście jest ich duża powierzchnia, dużą na tyle, aby utrzymywane w stawach karpie mogły znaleźć odpowiednio dużo naturalnego pokarmu, niezbędnego do ich wzrostu. Karp jest gatunkiem żerującym w dnie, dlatego też jego obsadę należy liczyć nie w doniesieniu do kubatury wody, ale do powierzchni dna, które jest dla tego gatunku swoistym „pastwiskiem”, na którym znajduje niezbędny dla siebie pokarm. Udział pasz w ogólnym przyroście karpi nie przekracza z reguły 30-40%. Karpie w pierwszym roku życia niemal całkowicie rosną na naturalnych zasobach pokarmowych stawów, w drugim i trzecim roku udział pasz z reguły nie przekracza 40-50% w całkowitych przyrostach. Ponieważ pokarm naturalny namnaża się powoli i w limitowanej ilości, aby zapewnić hodowanym rybom odpowiednią bazę pokarmową, obsady ryb nie mogą być zbyt intensywne i jednocześnie niezbędne są duże powierzchnie stawów. Jednakże do utrzymania tak dużych powierzchni w odpowiedniej kulturze (mechanizacja wielu prac jest niemal niemożliwa lub bardzo ograniczona) konieczne jest zatrudnianie znacznej liczby pracowników, niezbędnych zarówno do bieżącej konserwacji stawów jak i odłowów


Edukacja ekologiczna ryb. Z tego względu stawy typu karpiowego są miejscem zatrudnienia dla wielu tysięcy osób, w tym wbrew pozorom również kobiet, zatrudnianych sezonowo podczas obsad i odłowów do sortowania i ważenia ryb. W społecznym jest to nader ważka rola tego sektora gospodarki, ponieważ stawy karpiowe w ogromnej większości przypadków zlokalizowane są na terenach o małym nasyceniu przemysłem i wysokim bezrobociu, często o charakterze strukturalnym. Stawy karpiowe budowane są najczęściej na gruntach o znikomej wartości ekonomicznej i/lub nieprzydatnych do typowego użytkowania rolniczego. Świadczy o tym chociażby fakt, że szacunkowo połowa powierzchni stawów karpiowych w Polsce stanowią obiekty mające kilka wieków. Gospodarka rolna, a szczególnie produkcja zbóż, przechodziła w tym czasie kilka okresów dynamicznego rozwoju ze względu na wysoka opłacalność produkcji zbóż. Fakt, że stawy w tych okresach nie zostały po prostu zaorane dobitnie świadczy, że tereny te po prostu nie nadają się do innej działalności gospodarczej, i mogą przekształcić się jedynie w nieużytki. Tym samym gospodarka stawowa znacząco podnosi i utrzymuje na stosunkowo wysokim poziomie wartość ekonomiczną gruntów, na których stawy się znajdują. Tradycyjna gospodarka karpiowa podnosi wartość gruntów nie tylko w wymiarze ekonomicznym, ale również przyrodniczym. Około 75% stawów zlokalizowanych jest na obszarach, gdzie brak jest naturalnych zbiorników wodnych. Są to również tereny o niewielkiej różnorodności biologicznej roślin i zwierząt zamieszkujących takie tereny ze względu na braki wody, bo jak wiadomo powszechnie „woda to życie”. Wprowadzenie do takich siedlisk dużych połaci terenu znajdujących się pod wodą, jakimi są tradycyjne stawy karpiowe, niejako z automatu powoduje wzrost biologicznego zróżnicowania gatunków roślin i zwierząt zamieszkujących zarówno bezpośrednio same stawy jak i tereny przyległe. Nieprzypadkowo około trzech czwartych wszystkich stawów karpio-

wych w Polsce włączono do sieci Natura 2000. Należy wszakże pamiętać, że prośrodowiskowe walory stawów karpiowych są efektem specyficznego sposobu gospodarki, jakim jest chów ryb, i dzięki tej produkcji walory te są kształtowane oraz utrzymywane na przestrzeni wieków. Bez opłacalnej ekonomicznie produkcji ryb przyrodnicze walory stawów również zanikną, ponieważ hodowcy nie będą mieć środków na utrzymanie stawów i ich prośrodowiskowych walorów. Poprzez zachowanie tradycyjnego systemu chowu ryb w stawach, hodowcy karpi są zarówno strażnikami ochrony przyrody jak również kustoszami środowiska naturalnego, ponieważ bez zachowania we właściwej kulturze stawów nie będą mogli osiągać korzyści ekonomicznych. A tylko właściwie utrzymane, produkujące ryby stawy tworzą warunki do tego, aby gromadzić i utrzymywać w nich wodę, w której hodowane są ryby. Retencyjna rola stawów przez wie-

le lat nie byłą doceniana a nawet w ogóle zauważana. W końcu nie da się hodować ryb bez wody. Jednakże na ten aspekt stawowej gospodarki karpiowej również należy zwrócić uwagę. Gospodarka wodą w stawach karpiowych oparta jest na jej retencjonowaniu. Stawy napełniane są wodą w okresie, gdy jest jej w środowisku dużo lub nawet jest jej nadmiar, czyli w okresie jesienno-zimowo-wczesnowiosennym. Tym samym stawy pełnią w lokalnym wymiarze funkcje przeciwpowodziowych zbiorników retencyjnych — łączna kubatura stawów karpiowych w Polsce jest szacunkowo dwukrotnie większa niżi kubatura największego zbiornika retencyjnego w naszym kraju, jakim jest Zbiornik Solina. Woda zgromadzona w stawach powraca do środowiska na skutek przesiąków i parowania tworząc specyficzny lokalny mikroklimat oraz podtrzymując przepływy w rzekach w okresie letnich deficytów wody. Szacuje się, że około 70%


Edukacja ekologiczna wody pobieranej na stawy wraca do środowiska właśnie droga przesiąków i/lub ewaporacji. Tylko 30% stanowi woda odprowadzana w okresie odłowów stawów. Ważne jest również to, że woda retencjonowana w stawach podlega procesom naturalnych przemian, identycznych jak w zbiornikach naturalnych. Biogeny znajdujące się w stawach włączone zostają do naturalnego łańcucha pokarmowego rozwijającego się w stawie. Znaczna część tego pokarmu naturalnego jest wyżerowana przez obsadzane w stawach ryby, przez co biogeny wyciągane są ze środowiska w postaci ryb. Ponadto biogeny ulegają mineralizacji w okresach, gdy stawy są całkowicie odwadniane, co z reguły ma miejsce jesienią i zimą. W efekcie zaprzęgnięcia naturalnych procesów biologicznych do napędzania żyzności stawów karpiowych, jakość wody odprowadzanej ze stawów jest znacząco lepsza od jakości wody pobieranej na stawy. Stawy karpiowe są z pewnością użytkownikiem wody, ale z całą pewnością nie są jej konsumentem, ponieważ oddają do środowiska wodę o lepszej jakości niż ją pobierają. Tradycyjna stawowa gospodarka karpiowa to unikatowy przykład działalności gospodarczej, mającej wielofunkcyjny charakter, czyli pełniącej jednocześnie szereg funkcji o charakterze produkcyjnym jak również przyrodniczym, ekologicznym i społecznym. Główną funkcją stawów jest dostarczanie bardzo dobrej jakości ryb dla celów konsumpcyjnych jak również do zarybiania wód naturalnych. Równie ważną funkcją jest zagospodarowanie nieużytków rolnych do tejże produkcji i przekształcenie odłogów w grunty rolne wysokiej jakości i wartości ekonomicznej. Główne funkcje pozaprodukcyjne to retencja wody, kreowanie siedlisk i środowiska bytowania dla licznej grupy roślin i zwierząt, wspieranie bioróżnorodności środowiska, ochrona przyrody. Stawy karpiowe są również obecnie trwałym elementem krajobrazu Polski, stanowiąc bezcenną wartością dodaną regionów wiejskich i stając się kulturowym dziedzictwem naszego kraju. Wszystkie

funkcje produkcyjne, okołoprodukcyjne i pozaprodukcyjne tradycyjnej gospodarki karpiowej znajdują się w stanie tzw. dynamicznej równowagi. Należy zawsze pamiętać, że w przypadku stawów karpiowych, które są sztucznymi elementami środowiska, ich wielofunkcyjność jest efektem specyficznego, ukształtowanego przez setki lat sposobu produkcji karpia. Dlatego też warunkiem utrzymania różnorodnych walorów stawów typu karpiowego jest zachowanie ekonomicznie opłacalnej produkcji ryb, jako wiodącej formy działalności. Czy w tym kontekście można przyjąć, że każdy „dołek z wodą” jest równie cennym i wielofunkcyjnym elementem środowiska? Czy atrybut wielofunkcyjności wiąże się z wypełnionym wodą „zagłębieniem w ziemi” czy też bardzo specyficznym modelem gospodarki? Odpowiedź na takie zadane pytanie ma wymiar strategiczny, ponieważ określa główny podmiot kreujący wielofunkcyjność i determinuje przyszłościowe działania w tym sektorze. Zdecydowanie należy stwierdzić, że wielofunkcyjność i pozaprodukcyjne walory są atrybutami tradycyjnej stawowej gospodarki karpiowej, kształtującej bardzo szczególne siedliska, jakimi są właściwie utrzymane stawy karpiowe. Bardzo dobrym argumentem, świadczącym o słuszności takiego stwierdzenia są przykłady pokazujące, że wraz z zaniechaniem produkcji karpiowej giną walory przyrodnicze stawów. Paradoksem jest, że stawy karpiowe stały się obecnie w pewnym sensie „zakładnikami” walorów, które same wykreowały. Zdarza się, niestety coraz częściej, że gospodarka stawowa zostaje zdominowana przez działania na rzecz ochrony środowiska, a czasami wręcz te dwie funkcje, czyli produkcyjna i ochronna, są sobie przeciwstawiane. Z drugiej strony wartość pozaprodukcyjnych walorów gospodarki karpiowej jest 10 razy większa niż wartość samej produkcji ryb. Prośrodowiskowe walory stawów, wygenerowane dzięki wyjątkowemu systemowi gospodarowania, stają się obecnie realnym zagrożeniem dla dalszego istnienia tej formy

produkcji rybackiej w naszym kraju. Dlatego też konieczna jest wycena pozaprodukcyjnych walorów stawów karpiowych. Równie ważkie znaczenie ma szeroka popularyzacja i edukacja społeczeństwa o walorach tradycyjnej gospodarki karpiowej, ale również o tym, z czego te walory wynikają i co jest konieczne, aby je zachować. W celu zachowania dla następnych pokoleń unikatowych walorów wielofunkcyjnej gospodarki karpiowej konieczne jest: • w wymiarze ekonomicznym — wsparcie sektora poprzez zagwarantowanie użytkownikom istniejących obiektów karpiowych stabilnych i przyjaznych dla produkcji warunków formalno-prawnych oraz dostępu do środków finansowych, umożliwiających unowocześnienie produkcji jak i rozwój działalności około- i pozarybackiej, • w wymiarze środowiskowym — w przypadku obiektów o odpowiedniej kulturze — utrzymanie ich stanu, w przypadku obiektów zaniedbanych lub nieużytkowanych — przywrócenie w nich produkcji. Cel ten powinien zostać osiągnięty m.in. poprzez zagwarantowanie dostępu do środków umożliwiających odbudowę i modernizację budowli i urządzeń hydrotechnicznych, zwiększenie zdolności retencyjnych istniejących stawów karpiowych oraz system rekompensat wyrównujących producentom karpi ograniczenia i straty w produkcji wynikające ze świadczenia usług na rzecz ochrony przyrody, poprawy jakości wód i wspierania bioróżnorodności środowiska naturalnego, • w wymiarze społecznym — upowszechnienie i utrwalenie w społeczeństwie wizerunku stawowej gospodarki karpiowej jako kulturowego dziedzictwa kraju, trwałego elementu tradycyjnego krajobrazu Polski, enklaw przyrody służących ochronie biologicznej różnorodności środowiska jak również źródła zdrowej żywności o doskonałej jakości. Dr inż. Mirosław Cieśla, Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie, Rybacki Zakład Doświadczalny w Żabieńcu


Edukacja ekologiczna

Marek Matras, Magdalena Stachnik, Ewa Borzym, Joanna Maj-Paluch, Michał Reichert

Najgroźniejsze wirusy ryb hodowanych w obiektach RAS i możliwość ich zwalczania Wstęp Główne gatunki ryb hodowane w Europie to łosoś atlantycki (Salmo salar), pstrąg tęczowy (Oncorhynchus mykiss) i karp (Cyprinus carpio). Najczęściej są one utrzymywane w tradycyjnych obiektach rybackich gdzie taka sama ilość wody doprowadzonej do obiektu jest z niego następnie odprowadzana (Olesen i wsp. 2017). Malejące zasoby wodne i większy nacisk na ograniczenie zanieczyszczenia środowiska doprowadziły do sytuacji gdzie dotychczas stosowane metody nie zapewniają już odpowiedniej rentowności lub są limitowane restrykcyjnymi przepisami. W zaistniałej sytuacji coraz większe zainteresowanie wzbudzi recyrkulacyjny system akwakultury (RAS), stosowany dotąd w akwarystyce czy obiektach wylęgarniczych. W przypadku ryb słodkowodnych, hodowanych w obiegach zamkniętych, takich jak: pstrąg tęczowy, sum afrykański czy węgorz. Natomiast popularną rybą morską utrzymywaną w obiektach o recyrkulacyjnym obiegu wody jest turbot. W opracowaniu A Guide to Recirculation Aquaculture wymieniane są gatunki ryb, których tucz w warunkach RAS jest opłacalny, a mianowicie: palia, łosoś atlantycki, węgorz, granik, pstrąg tęczowy, okoń morski, dorada, jesiotr, turbot, seriola lalanda (Bregnballe 2015). Największym zagrożeniem dla hodowli pstrąga tęczowego i wielu innych gatunków jest wirusowa posocznica krwotoczna ryb łososiowatych (VHS) oraz zakaźna martwica układu krwiotwórczego ryb łososiowatych (IHN). Dla gatunku łososia atlantyckiego groźną epizoocję stanowi zakaźna anemia łososi (ISA), która występuje przede wszystkim w morskiej hodowli sadzowej. W przypadku zakaźnej anemii łososi Polska zostały uznane za wolne od wyżej wymienionej jednostki chorobowej (Decy-

ki, u których choroba przebiega najczęściej w postaci ostrej powodując do 90% śnięć. U starszych pstrągów i smoltów łososi występuje sporadycznie. Źródłem infekcji wirusa IHN są chore ryby, ryby nosiciele, ikra, Wirusowa posocznica zakażona woda, sprzęt rybacki i środki do transportu ryb. Ryby krwotoczna (VHS) rozsiewają wirusy z odchodami, Wirusowa krwotoczna posocznica moczem, produktami płciowymi obserwowana jest głównie u pstrą- i śluzem powłok zewnętrznych. gów tęczowych powodując masowe śnięcia tych ryb należących do Zakaźna martwica wszystkich kategorii wiekowych. Chore ryby wykazują anemię skrze- trzustki (IPN) li, wybroczyny na powłokach zewZakaźna martwica trzustki jest nętrznych, w narządach wewnętchorobą młodych pstrągów oraz rznych i mięśniach. Na wirusową łososi, wywoływaną przez wirus z krwotoczną posocznicę chorują rodziny Birnaviridae. również pstrągi potokowe i pstrągi Choroba występuje głównie u źródlane, jednak przypadki kliniwylęgu pstrąga tęczowego, zwykle cznej postaci VHS u tych ryb nou ryb o ciężarze 0,5-1,5 g. Szczetowane są bardzo rzadko. gólnie patogenne szczepy powoPomimo tego, że VHS jest zwaldują śnięcia dochodzące do około czana w Europie od wielu lat, stale 40% obsady (Matras i wsp. 2006). występuje w wielu państwach Unii Poszczególne izolaty wirusa zaEuropejskiej, w Polsce również. kaźnej martwicy trzustki wykazują bardzo różną patogenność. Dużą Zakaźna martwica rolę w patogenezie IPN odgrywają układu krwiotwórczego czynniki usposabiające, np. stres (IHN) osłabiający odporność ryb. Chore ryby wykazują wytrzeszcz Na podstawie analizy objawów chorobowych i zmian anatomopa- gałek ocznych, anemię i zaburzetologicznych, obserwowanych u ryb, nia w zakresie funkcjonowania ukłaprzypuszcza się, iż pierwsze przy- du pokarmowego. Zmiany anatopadki IHN wystąpiły w latach czter- mopatologiczne występują głównie dziestych XX wieku w Ameryce w trzustce. Północnej. Ogromne śnięcia notowano w śródlądowych obiektach Zakaźna anemia rybackich, gdzie hodowano łososie łososia (ISA) nerka (Oncorhynchus nerka). W latach osiemdziesiątych pojawiły się Zakaźna anemia łososia jest wirudoniesienia o obecności wirusa sową chorobą łososia atlantyckIHN w Europie. Zakaźna martwica iego (Salmo salar). W przebiegu układu krwiotwórczego jest najpo- choroby obserwuje się u ryb objaważniejszą chorobą ograniczającą wy anemii i dużą śmiertelność. W dochodowość hodowli łososi Ocea- badaniu sekcyjnym stwierdza się nu Spokojnego w Stanach Zjedno- obrzęk i przekrwienie wątroby i śleczonych oraz powoduje duże straty dziony oraz wybroczyny w otrzeww hodowli pstrąga tęczowego w nej. Badanie histopatologiczne wykazuje zwyrodnienie komórek wątEuropie. Najbardziej wrażliwe na zakaże- robowych. W Polsce nie stwiernie wirusem IHN są młode osobni- dzono dotychczas tej choroby.

zja Komisji 2009/177/WE). W przypadku karpi i ryb karpiowatych największe straty powoduje zakażenie herpeswirusem koi (KHV) oraz wirus wiosennej wiremii karpia (SVC).


Edukacja ekologiczna

Zakażenie herpeswirusem koi (KHV) Wirus KHV rozwija się w organiźmie zakażonej ryby w temperaturze 17-28°C. Najczęściej obserwowane objawy chorobowe to zmiany martwicze w skrzelach, przebarwienia skóry oraz złuszczanie naskórka. Na podstawie obserwacji przypadków klinicznych dostarczanych do laboratorium oraz piśmiennictwa wynika jednoznacznie, iż wszystkie grupy wiekowe od narybku przez kroczka oraz rybę handlową są wrażliwe na infekcje wirusem KHV. Choroba przebiega najczęściej w postaci ostrej powodując do 90% śnięć.

Wiosenna wiremia karpia (SVC) Najczęściej choroba ta występuje u karpi i koi karpi. Stosunkowo rzadko SVC występuje u innych karpiowatych, a mianowicie u amurów (Ctenopharyngodon idellus), tołpyg białych (Hypophthalmichthys molitrix), tołpyg pstrych (Aristichthys mobilis), karasi srebrzystych (Carassius auratus), karasi pospolitych (Carassius carassius), linów (Tinca tinca), leszczy (Abramis brama), płoci (Rutilus rutilus) i brzan (Barbus barbus). Ryby te mogą być natomiast źródłem wirusa. Wiosenna wiremia stwierdzono również u wylęgu suma (Silurus glanis), który nie należy do ryb karpiowatych. SVC w postaci klinicznej może wystąpić u karpi w każdym wieku, najczęściej na wiosnę, ale niekiedy również jesienią. Wirusy SVC rozprzestrzeniają się od obiektu zarażonego do innych gospodarstw rybackich za pośrednictwem ryb, wody, mułu, ptaków, pasożytów zewnętrznych i sprzętu rybackiego.

Zwalczanie wirusowych chorób ryb w myśl przepisów UE Podstawą zapobiegania rozprzestrzeniania dotychczas nie występujących wirusowych chorób ryb na terenie Unii Europejskiej, zgodnie z dyrektywą Rady 2006/ 88/WE, tak zwanych egzotycznych

chorób, jest natychmiastowa likwidacja ognisk zakażenia (odłów i zniszczenie ryb, osuszenie, oczyszczenie i dezynfekcja stawów, dezynfekcja urządzeń hydrotechnicznych i sprzętu rybackiego). Takie postępowanie dotyczyć będzie epizootycznej martwicy układu krwiotwórczego EHN (mogą chorować pstrągi tęczowe i okonie). W przypadku wystąpienia chorób nieegzotycznych a mianowicie: VHS, IHN, KHV i ISA w państwie członkowskie, strefie lub enklawie nieuznanych za wolne od tej choroby państwo członkowskie, którego to dotyczy, podejmie odpowiednie środki w celu zapobiegnięcia rozprzestrzenianiu się tej choroby. Środki te powinny obejmować przynajmniej: • uznanie danego gospodarstwa za zakażone, • określenie obszaru zapobiegania rozprzestrzenianiu się danej choroby wokół danego gospodarstwa uznanego za zakażone, • ograniczenie przemieszczania zwierząt akwakultury z obszaru zapobiegania rozprzestrzenianiu się choroby, tak aby takie zwierzęta mogły być jedynie wprowadzane do gospodarstw o statusie zakażonym lub zbierane i uśmiercanie w celu spożycia przez ludzi, • usuwanie i utylizację martwych ryb pod nadzorem właściwego organu. Powyższe minimalne środki zapobiegania rozprzestrzenianiu się choroby zawierają się w przepisach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych zwierząt w myśl Ustawy z dnia 11 marca 2004r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. Stosowanie powyższych środków na terenie Polski w stosunku do VHS, IHN oraz KHV z pewnością ogranicza występowanie nowych ognisk, jednak nie pozwala na całkowita eliminację wyżej wymienionych chorób. W zakresie zwalczania wirusowych chorób ryb w krajach Unii Europejskiej, takich jak VHS, IHN czy KHV stosowane są stałe programy zwalczania. W przypadku, gdy państwo członkowskie dąży do uzyskania dla określonych obiektów rybackich statusu „wolny od określonych chorób”, wówczas w

zależności od statusu danego obszaru Główny Inspektorat Weterynarii opracowuje program nadzoru dla gospodarstw o statusie nieznanym oraz program eliminowania poszczególnych chorób dla stref, w których istnieją gospodarstwa o statusie zakażone. Na podstawie Decyzji wykonawczej Komisji (UE) 2015/1554 z dnia 11 września 2015 r. określony jest sposobu uzyskiwania status wolnego od VHS, IHN lub KHV w przypadku stref, który występują gospodarstwa zakażone należy wyznaczyć strefę zapobiegania rozprzestrzenianiu się choroby. Ze wszystkich gospodarstw zakażonych muszą zostać usunięte ryby, a następnie przeprowadzana jest dezynfekcja i odłogowanie (minimum 6 tygodni). Wszystkie gospodarstwa zakażone po odłogowaniu muszą zostać zarybione rybą pochodzącą ze stref, enklaw o statusie wolnym od VHS, IHN czy KHV. Następnie chcąc uzyskać status „wolne od danej choroby”, gospodarstwa powinny poddawać się przeglądom weterynaryjnym połączonym z pobieraniem próbek do badań laboratoryjnych przez kolejne cztery lub dwa lata (w zależności od liczby ryb w próbce). Warunkiem uzyskania statusu „wolny od VHS i IHN” jest brak w okresie 2 lub 4 lat jakichkolwiek objawów wskazujących na obecność VHS czy też IHN oraz uzyskanie ujemnych wyników badań ryb w kierunku obecności wirusów wywołujących te choroby w całym tym okresie. Po otrzymaniu statusu „wolne od VHS, IHN czy KHV” przeprowadza się nadal przeglądy weterynaryjne i badania laboratoryjne przy ściśle określonej częstotliwości.

Wirusy ryb w recyrkulacyjnych systemach akwakultury W systemie recyrkulacyjnym jakość wody może podlegać większym wahaniom niż w dużych basenach czy stawach o stałym przepływie wody. Może wystąpić chwilowy wzrost stężenia amoniaku czy azotynów. Takie wahania środowiska wodnego mogą powodować u ryb supresję układu im-


Edukacja ekologiczna munologicznego co w konsekwencji może prowadzić do większej wrażliwości tych zwierząt wodnych na wirusy i ewentualnego wystąpienia choroby zakaźnej. Większe zagęszczenie ryb niż w innych systemach hodowli, osady i powrotne wykorzystanie tej samej wody mogą doprowadzać do nagromadzania się patogenów. W celu uniknięcia problemów zdrowotnych u ryb utrzymywanych w recyrkulacyjnym systemie akwakultury ważnym jest aby zrozumieć gdzie patogeny mogą występować, w jaki sposób ryby ulegają zakażeniu oraz jak uniknąć wprowadzenia ich do obiektu. W celu uniknięcia wprowadzenia do obiektu RAS wirusów patogennych dla ryb należy wdrożyć program bioasekuracyjny. Taki program powinien zabezpieczać przed ewentualnym wprowadzeniem do obiektu zakażonych ryb jak i skontaminowanej wody. W pierwszej kolejności powinno się zapewnić, aby materiał obsadowy wprowadzany do obiektu rybackiego był wolny od wirusa (najlepiej pochodzący z obiektu oficjalnie uznanego za wolny od patogenu). W przypadku gdy niemożliwe jest pozyskanie materiału zarybieniowego z obiektu rybackiego o statusie „wolny od danego wirusa/choroby” należy pozyskać materiał z wylęgarni czy też gospodarstwa rybackiego, które prowadzi regularne badania diagnostyczne ryb w uznanym laboratorium, a uzyskiwane wyniki są ujemne, jeżeli chodzi o obecność wirusów. Bardzo skutecznym zabiegiem zapobiegającym wprowadzeniu patogenu do obiektu rybackiego jest kwarantanna, czyli przetrzymanie nowo zakupionego materiału zarybieniowego w specjalnym, wydzielonym basenie czy też grupie basenów, przed wprowadzeniem go do obiektu docelowego. W trakcie kilkutygodniowej kwarantanny ryb należy obserwować czy nie wykazują one żadnych objawów chorobowych i dopiero wtedy można je wprowadzić do obiektu. Jest to znakomity środek zapobiegawczy, jednak w wielu przypadkach jest niemożliwy do zastosowania z powodu warunków technicznych obiektów rybackich, bądź też ograniczeń wynikających z wymagań

technologii chowu i hodowli danych gatunków ryb. Z transmisją wirusa za pośrednictwem wody mamy do czynienia, gdy do źródła zasilania w wodę obiektu rybackiego wprowadzony będzie patogenny wirus wraz z zakażonymi rybami. Sytuacja taka może zaistnieć jeżeli do zasilania systemu recyrkulacyjnego wykorzystywana jest woda rzeczna. W przypadku hodowli ryb bardzo często kilka obiektów rybackich pozyskuje wodę z tego samego cieku wodnego. Jeżeli w gospodarstwie położonym w górnym biegu wspomnianego cieku wystąpi choroba wirusowa, to dla podmiotów znajdujących się poniżej istnieje poważne ryzyko przeniesienia wirusa sianego przez zakażone ryby wraz ze śluzem, moczem i kałem do wody. Duży problem mogą stanowić również ryby „uciekinierzy” z obiektu rybackiego. Zakażone ryby „uciekinierzy”, siejący wirus, mogą się przemieszczać bez przeszkód i podpływać pod ujęcie wody obiektu rybackiego, który jest wolny od danych choroby. Możliwość transmisji wirusa wraz z wodą w dużym stopniu eliminuje pozyskiwanie wody ze studni głębinowych lub innych ujęć, które nie mają kontaktu z wodami, w których występują wrażliwe gatunki ryb lub wektory zakażenia. W przypadku obiektu o systemie recyrkulacyjnym, gdzie hodowla prowadzona jest w basenach na otwartym powietrzu ptactwo wodne może być roznosicielem wirusów patogennych dla ryb np. wirusa VHS w przypadku pstrągów (Olesen N.J., Vestergard Jorgensen P.E. 1982) lub wirusa SVC w przypadku ryb karpiowatych (Manual of Diagnostic Tests for Aquatic Animals 2012). Bardzo często łupem ptaków padają najsłabsze, chore osobniki, które są najłatwiejszą zdobyczą. Ptaki rybożerne polujące w obiektach, w których występuje zakażenie wirusowe ryb stanowią więc potencjalne zagrożenie transmisji patogenu. Wydaje się, że wszystkie zwierzęta (również ptaki roślinożerne, ssaki), które przemieszczają się w obrębie gospodarstwa, jak i między obiektami stanowią potencjalne źródło rozprzestrzeniania wirusa. W celu minimal-

izacji wyżej wymienionej drogi zakażenia obiekt rybacki powinien być ogrodzony a nad nim rozpięta specjalna siatka zabezpieczająca przed przedostawaniem się ptaków rybożernych. Ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa KHV związane jest również z człowiekiem. Personel pracujący w obiekcie rybackim, osoby odwiedzające gospodarstwo w celu nabycia ryb, lekarze weterynarii, mogą przyczynić się do rozprzestrzeniania /zawlekania wirusów patogennych dla ryb. Każda z wymienionych osób, jeżeli wcześniej była w gospodarstwie, w którym ryby były zakażone wirusami VHS, IHN, KHV, może wraz ze skontaminowanym obuwiem lub ubraniem przenieść wirus nawet na znaczą odległość. Należy więc zwrócić szczególną uwagę, aby w przypadku posiadania kilku obiektów i wykorzystywania tej samej obsługi przeprowadzać dezynfekcje obuwia i ubrań. Od gości odwiedzających gospodarstwo rybackie również powinno się wymagać dezynfekcji obuwia, podczas wejścia jak i wyjścia z obiektu oraz ograniczenia poruszania się po obszarze gospodarstwa. Nie można przenosić czy też używać tego samego sprzętu do pracy z rybami różnych kategorii wiekowych, natomiast budynek wylęgarni powinien być chroniony w szczególny sposób poprzez zakaz wstępu osób trzecich, używanie w nim oddzielnego sprzętu a personel wylęgarni nie powinien w niej przebywać dłużej niż wymaga to wykonanie niezbędnej czynności. Należy również pamiętać aby między cyklami produkcyjnymi przeprowadzać mycie i dezynfekcje sprzętu wykorzystywanego w gospodarstwie, basenów. Ważne jest również aby personel obiektu został gruntownie przeszkolony i stosował ustalone zasady postępowania w codziennej praktyce. Szkolenie powinno również obejmować sposób postępowania pracowników gospodarstwa, kiedy wystąpią ponadnormatywne śnięcia ryb lub objawy charakterystyczne dla choroby podlegającej obowiązkowi zwalczania. Należy wówczas powiadomić o tym posiadacza ryb oraz lekarza weterynarii opieku-


Edukacja ekologiczna jącego się danym obiektem rybackim i ustalic z nim kolejnych działań. Opieka lekarza weterynarii nad obiektem rybackim powinna polegać na prowadzeniu okresowych badań stanu zdrowia ryb, stosowania odpowiednich działań z zakresu immunoprofilaktyki nieswoistej jak i swoistej oraz ewentualnego właściwego postępowania terapeutycznego. Bioasekuracja nie dotyczy wyłącznie zagadnień związanych z wprowadzaniem do obiektu ryb oraz zasilaniem go w wodę, ale polega również na próbie zniszczenia ewentualnych patogenów w obiekcie oraz zapobiegania ich rozprzestrzenianiu się w systemie recyrkulacyjnym. Dlatego ważnym aspektem programów biasekuracyjnych jest dezynfekcja. Popularnym systemem wykorzystywanym w obiektach RAS do dezynfekcji krążącej wody jest promieniowanie UV oraz ozonowanie. Promienie UV przenikając przez komórki uszkadza RNA, DNA oraz białka. W przypadku ozonowania woda mieszana jest z ozonem w mieszalnikach i nasycona przepływa przez zbiornik kontaktowy. Silne właściwości utleniające ozonu niszczą wirusy patogenne dla ryb. Dezynfekcję w przypadku wystąpienia ogniska choroby podlegającej obowiązkowi zwalczania z urzędu w obiekcie rybackim należy przeprowadzać po całkowitym usunięciu ikry oraz ryb. Działaniem tym należy objąć baseny, sprzęt rybacki i pojemniki używane do transportu ryb. Przed spuszczeniem wody ze wszystkich basenów w celu ewentualnej inaktywacji patogenów można zastosować podchloryn sodu w dawce 50 mg wolnego chloru na litr przez 24-48 godzin. Po określonym czasie chlor można inaktywować tiosiarczanem sodu (na 10 kg chloru należy użyć 28,5 kg tiosiarczanu sodu) bądź też poprzez pozostawienie na okres dodatkowych 48 godzin (O.I.E., 2009). Wszelkie osady i pozostałości powinny być z nich usunięte, a stawy i baseny oczyszczone, spłukane (najlepiej gorącą wodą), a następnie czyste już powierzchnie należy dezynfekować środkami wirusobójczymi. Zaleca się aby baseny wypełnić wodą, a następ-

nie dodać podchloryn wapnia w takiej ilości, aby uzyskać minimalnie 200 ppm wolnego chloru (O.I.E., 2009). Wodę w basenie należy pozostawić na noc, a następnie po inaktywacji chloru usunąć i pozostawić basen do całkowitego osuszenia. Sprzęt rybacki należy umyć w roztworze detergentów, opłukać gorącą wodą, a następnie dezynfekować środkami wirusobójczymi (jodofory, związki zawierające chlor, wodorotlenek sodu), a następnie osuszyć. Personel obiektu rybackiego przed wejściem do strefy produkcyjnej gospodarstwa powinien założyć ubrania ochronne (płaszcz, rękawice, buty), a obuwie oraz ręce powinny zostać zdezynfekowane. Nie można opuścić obiektu bez pozostawienia obuwia i odzieży ochronnej. Odzież taka zawsze musi pozostać na terenie obiektu.

Budynki wykorzystywane w gospodarstwie rybackim w części produkcyjnej powinny być dezynfekowane w kilku etapach. Na początku należy usunąć pozostałości organiczne jak i nieorganiczne poprzez np. odkurzanie, a następnie mycie powierzchni przy użyciu detergentu. Ostatnim działaniem będzie zastosowanie preparatów zawierających chlor i tak ściany należy opryskać roztworem zawierającym około 1600 ppm wolnego chloru; w przypadku materiałów wrażliwych należy zastosować preparaty jodoforowe (200 ppm wolnego jodu). Podłogę należy dezynfekować preparatami zawierającymi chlor w stężeniu 200 ppm wolnego chloru. Następnie po 48 godzinach należy powierzchnie spłukać wodą. Dezynfekcję obuwia czy drobnego sprzętu można prowadzić przy zastosowaniu jodoforów w stężeniu 200-250 mg jodu na litr roztworu lub preparatów zawierających chlor w stężeniu 50 mg chloru na 1 litr roztworu.

Podsumowanie W przypadku utrzymywania ryb w obiektach RAS należy dołożyć wszelkich starań, aby skutecznie zapobiegać wprowadzenia wirusowych chorób ryb do obiektu (kwarantanna, dezynfekcja). Skuteczne zapobieganie i zwalczanie wirusowych chorób ryb jest w dużej mierze uzależnione od przeprowadzenia w sposób skrupulatny i rzetelny dezynfekcji w obiekcie. Dezynfekcja będzie efektywna jeżeli cała akcja zostanie przeprowadzona prawidłowo i komplementarnie; a mianowicie zostaną usunięte pozostałości, dokładnie przeprowadzone będzie mycie i czyszczenie, płukanie i suszenia oraz zostanie zastosowany dobry środek dezynfekujący. Ważne jest również stosowanie tego środka w odpowiednich, zalecanych przez producenta, dawkach oraz o aktualnej dacie jego ważności. Marek Matras, Magdalena Stachnik, Ewa Borzym, Joanna Maj-Paluch, Michał Reichert Państwowy Instytut Weterynaryjny Państwowy Instytut Badawczy, Zakład Chorób Ryb


Edukacja ekologiczna

Mirosław Kuczyński

Akwakultura a środowisko Prapoczątki relacji człowiek — ryby tkwią głęboko w rozwoju cywilizacyjnym naszego gatunku, sięgając mezolitu. Materialne ślady początków rybołówstwa, odnajdywane w wykopaliskach archeologicznych, stanowią najcenniejsze eksponaty działów muzealnych traktujących o rozwoju człowieka. Pojawienie się akwakultury obok rybołówstwa, należy rozpatrywać w kategorii zbliżonej do przejścia z myślistwa i zbieractwa do chowu zwierząt i uprawy roli. Podobny charakter zmian i podobne umiejscowienie w otaczającym środowisku, z całkiem także zbliżonymi problemami. Pierwsze fakty dotyczące początków akwakultury datowane są na schyłek epoki brązu, a tym samym początek panowania dynastii Zhou w ówczesnych Chinach, przypadający na okres około 1000 lat p.n.e. Pięć wieków później, Fan Li opisał po raz pierwszy karpia, jako gatunek służący do chowu na potrzeby konsumpcyjne. Li, znaczy „karp”. Z tego tez powodu, około 618r p.n.e. Cesarz Li z dynastii Tang całkowicie zakazał chowu karpia, który zapożyczył sobie jego imię. Wówczas, ówcześni rybacy podjęli próby chowu innych, podobnych ryb karpiowatych, co przyjmuje się dzisiaj jako podwaliny polikultury w akwakulturze, w dodatku wykorzystującej płynne odchody utrzymywanych w gospo-

darstwie zwierząt do stymulacji rozwoju biomasy glonów, jako podstawy żyzności stawu. W ten sposób, akwakultura wpisana w realia przyrodnicze danego regionu, korzystała wyłącznie z zasobów w postaci rodzimych, lokalnie występujących gatunków. W Europie, starożytni Rzymianie, koneserzy ryb i ostryg, utworzyli pierwsze farmy produkujące ostrygi i wykorzystali asyryjskie vivaria, zbiorniki typu lagunowego, w których utrzymywano ryby i skorupiaki, początkowo także lokalnie występujące. W zamożniejszych domach tworzono vivaria, gdzie domownicy i goście mogli wybierać menu spośród zasiedlających je ryb i bezkręgowców. Już wówczas, tworzenie sztucznych zbiorników i obszarów chowu ryb i innych organizmów wodnych, zarysowało podstawowe elementy wzajemnych relacji akwakultura — środowisko. Wykorzystanie lokalnie występujących warunków środowiskowych oraz lokalnie lub regionalnie typowych gatunków zwierząt, stanowiły pierwotną podstawę akwakultury, dobrze osadzonej w środowisku. W obecnych czasach, przy niezmiernie rozbudowanych i niejednokrotnie wysublimowanych formach uprawiania akwakultury, relacje ze środowiskiem naturalnym pozostały w dużej mierze podobne co niegdyś, zmieniła się jedynie świadomość tych

relacji. Zmieniły się także reguły dotyczące lokalności utrzymywanych gatunków zwierząt akwakultury. W początkach współcześnie prowadzonych badań relacji akwakultura — środowisko, podstawowym kierunkiem były analizy skali zanieczyszczeń generowanych w systemach akwakultury, traktowanych jako czynnik negatywnie przekształcający stan środowiska naturalnego, głównie oczywiście wodnego. Dzisiejsza wiedza odnośnie relacji akwakultura — środowisko, uwzględnia spojrzenie znacznie bogatsze, wielowymiarowe, traktowane jako sieć powiązań dwukierunkowych, w których akwakultura oddziałuje na środowisko w stopniu zbliżonym do tego, jak środowisko oddziałuje na akwakulturę. Termin „środowisko” pojawia się nie bez przyczyny w odrębności od przymiotnikowego opisu samego środowiska, świadomie, aby nie tworzyć prostego skojarzenia jedynie ze środowiskiem przyrodniczym, w którym akwakultura jest od swego zarania mocno osadzona. Środowisko społeczne, ekonomiczne, czy wreszcie kulturowe, to pozostałe elementy współtworzące pojęcie „środowisko” i jako takie, dotyczą także akwakultury, oczywiście niemal zawsze w wymiarze dwukierunkowym.


Edukacja ekologiczna

Środowisko przyrodnicze datkowym elementem sprzyjają- fakt, którego waga jest nie do Mimo istnienia głosów przeciwnych, nie ma wątpliwości, ze współczesna akwakultura może generować znaczne ładunki stanowiące potencjalne zanieczyszczenie wód odbierających odpływ z obiektów, zwłaszcza o dużej intensywności produkcji. Rzecz jednak nie w tym, ile zanieczyszczeń zostało w systemie wygenerowanych, lecz bardziej w tym, jaka ich część trafia do wód z odpływem oraz w jakiej formie. W tradycyjnej akwakulturze stawowej, gdzie intensywne metody w dalszym ciągu nie stanowią udziału dominującego, ładunek materii organicznej, na który składają się: biomasa ryb, nawożenie, karma, a przede wszystkim przyrost wynikający z fotosyntezy glonów, ulega w zdecydowanej większości respiracji lub wbudowaniu w biomasę, a jedynie około 2% całości ładunku odpływa wraz z wodą do otaczającego środowiska. Podobnie zawiesina mineralna, nie tyle jest generowana w misie stawowej, ile ulega przemieszczaniu w czasie, pomiędzy dopływem z wodami rzecznymi doprowadzanymi do stawu, a zrzutem wody poprzedzającym odłów ryb. Dotyczy to zresztą nie całej objętości, lecz około 10–15% wody przydennej. Z drugiej strony jednak, substancje biogenne obecne w dopływającej do stawów wodzie, ulegają inkorporacji w system troficzny stawu, uczestniczą w procesie przyrostu biomasy ryb i finalnie ulegają zatrzymaniu. W akwakulturze intensywnej, w której woda jako naturalne środowisko życia ryb jest mniej bioreakcyjna, a bardziej spełnia funkcję przemieszczania substancji (tlen, metabolity, odchody), zmiany technologiczne postępujące w ostatnich latach, niemal zupełnie wyeliminowały zagrożenie emisją znacznych ładunków zanieczyszczeń do środowiska rzecznego. Pierwotnie osadzanie zanieczyszczeń stałych w lagunach, obecnie coraz częściej aktywna filtracja mechaniczna i biologiczna oraz wprowadzanie technik recyrkulacji wody, prezentują znacznie wyższy poziom ochrony odpływu, aniżeli w początkach istnienia tej gałęzi akwakultury. Do-

cym zmniejszeniu ładunków zanieczyszczeń odpływających z obiektów akwakultury jest także bez wątpienia doskonalenie technologii produkcji pasz, obejmujące zarówno stopień zbilansowania składu pasz ze specyficznymi wymaganiami poszczególnych gatunków ryb, jak i metody produkcji zmniejszające stopień wymywania i rozpad granul. Podobnie kształtują się relacje akwakultura — woda w ujęciu ilościowym. Z jednej strony, akwakultura czerpie i bazuje na naturalnych dopływach wodnych, z drugiej jednak, nie pochłania znacznych ilości wody. Tutaj także dochodzi do różnie rozłożonego przemieszczenia wody w czasie. Szybszy przebieg stwierdza się w systemach akwakultury intensywnej, przepływowych, natomiast w stawach, czy RAS, zatrzymanie wody ma miejsce na znacznie dłuższy czas. W każdym z systemów akwakultury, najważniejsze znaczenie ma jednak zatrzymanie wody na pewien czas, retencja, nie zaś fizyczne, bezpowrotne zużycie. To często nie rozumiany i z trudem akceptowany

przecenienia w kraju o słabych zasobach wody na śródlądziu. Osobnym rozdziałem, który otwiera się w relacjach akwakultura – środowisko, jest problem potencjalnej destabilizacji puli genowej populacji ryb funkcjonujących w sposób naturalny dla danego obszaru. To często podnoszony argument przeciwników akwakultury jako takiej i trzeba przyznać, istnieją, na szczęście niezbyt liczne dane wspierające ten negatywny pogląd. Pierwotny wymiar akwakultury jako sposobu wykorzystania lokalnych warunków wodnych, klimatycznych i spektrum gatunków występujących lokalnie, ulegał stopniowej zmianie wraz z doskonaleniem metod i technologii akwakultury. Pierwszym przykładem może być karp, który przemieszczany z naturalnego obszaru występowania stopniowo adaptował się do lokalnych warunków i w wielu miejscach, z uwagi na czas występowania, został uznany za gatunek rodzimy. Trudno dzisiaj także wyobrazić sobie świat akwakultury bez obecności w nim pstrąga tęczowego, choć obszar naturalnego występowania tego gatunku jest nieraz bardzo odległy od miejsc, w których jest z powodzeniem produkowany. Łosoś atlantycki w Chile, karp w Australii, węgorz europejski w Chinach, tilapia nilowa niemal wszędzie, sum afrykański w Polsce, azjatyckie, czy latynoamerykańskie krewetki obecne w wielu miejscach na Ziemi, gatunki mięczaków i skorupiaków, to tylko przykłady przemieszczania gatunków biologicznych poza obszary naturalnego występowania. Istotą ewentualnego problemu nie jest jednak sam fakt przemieszczania gatunków poza obszary naturalne. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy dochodzi do niekontrolowanego przenikania danego gatunku do obszaru środowiska, w którym dotychczas nie występował. Dotyczy to zarówno uciekinierów o typowej dla gatunku konstytucji genetycznej, jak i osobników o genomie zmienionym przez człowieka. Poważną barierą przetrwania uciekinierów mogą być występujące w otoczeniu obiektu akwakultury warunki naturalne,


Edukacja ekologiczna których parametry wybiegają daleko poza zakresy tolerancji organizmów uciekinierów. Znacznie bardziej niebezpieczny przebieg ewentualnych zdarzeń ma miejsce wówczas, kiedy warunki naturalne są akceptowane przez organizm uciekiniera lub też jest on w stanie przebyć proces adaptacji do tych warunków. W miarę upływu czasu może wówczas stać się gatunkiem ewidentnie inwazyjnym, w sposób niekontrolowany zaburzającym np. stosunki pokarmowe dla gatunków rodzimych, bądź też, co gorsza, krzyżując się z nimi. Klasycznym przykładem może być pandemoniczna ekspansja karasia srebrzystego. Jest to gatunek wysoce ekspansywny, którego specyficzny sposób rozmnażania wyjątkowo sprzyja zasiedlaniu nowych terenów i wypieraniu gatunków rodzimych. Wystarczy stymulująca obecność mlecza innego gatunku ryby karpiowatej, a ikra karasia srebrzystego, gynogenetycznie zaczyna się rozwijać aż do skutecznego wylęgu. Następująca później presja pokarmowa zubaża naturalną bazę dla karasia pospolitego, którego zanik w wodach obserwuje się od lat. W tym obszarze, szczególną role do spełnienia ma odpowiedzialne postępowanie producenta akwakultury. Nie tylko prawnym obowiązkiem jest zabezpieczanie obiektów przed niekontrolowaną ucieczką produkowanych ryb. To jednak przede wszystkim obowiązek moralny, wynikający z zakorze-

nionej głęboko potrzeby dbałości o środowisko naturalne, nie wspominając już nawet o wizerunku akwakultury i jej społecznym postrzeganiu. Przykłady powyższe dość dobrze obrazują sposób narracji wzajemnych relacji pomiędzy środowiskiem a akwakulturą, relacji ewidentnie dwustronnych, których ostateczny wektor zależy zawsze jednak od człowieka. Środowisko przyrodnicze, to jednak nie wyłącznie substancje o potencjale biogennym, pula genowa, czy woda. To także wymiar kształtowania skali różnorodności biologicznej w otoczeniu obiektów akwakultury z jednej strony, z drugiej zaś, presja rozbudowujących się tamże populacji gatunków wykorzystujących ten potencjał na swoje potrzeby, skierowana na produkty akwakultury, zatem konkurencyjna wobec działalności człowieka. Skutkiem są niemal w każdym przypadku zaburzenia relacji akwakultura – ekonomia.

Socjoekonomiczne relacje akwakultura — środowisko Rozwój człowieka związany jest od zawsze z bliskim sąsiedztwem wody płynącej lub stojącej, w każdym razie dostępnej człowiekowi. Bliskość ta, nabrała szczególnego wymiaru od czasu wykorzystywania akwakultury jako sposobu produkcji żywności. W miarę jej roz-

woju, na obszarach, gdzie to było możliwe, stopniowo coraz bliższa stawała się granica dostępności lądu i — co najważniejsze — wody, co sprzyjało zarówno wzrostowi pozycji ekonomicznej producentów, jak i pozytywnie kształtowało wzajemne relacje wewnątrz społeczności. Zatrzymanie rozwoju przed przekroczeniem tej granicy stwarzało znakomite warunki do kohabitacji i wspólnego czerpania korzyści. Całkowitej zmianie jednakże podlegały te relacje wówczas, kiedy bądź to przekroczono wydolność hydrologiczną zlewni, bądź też, zasoby wodne z jakiejkolwiek przyczyny uległy zmniejszeniu. Stan taki, prędzej czy później, wywoływał zawsze ten sam efekt, w postaci pogarszania się warunków prowadzenia akwakultury, zmniejszania się przychodów, aż do ostatecznego zaniku opłacalności. Zwykle dochodziło wówczas do naturalnego procesu zanikania słabszych obiektów, z równoczesnym wzmocnieniem silniejszych. Rozpoczynało się zbywanie gruntów i obiektów przez słabszych, na rzecz podmiotów o lepszym potencjale ekonomicznym. W dalszym ciągu jednak, niezależnie od kierunku i zakresu tych ruchów, wody nie przybywało. Dochodziło więc z czasem do zaostrzania się wzajemnych negatywnych relacji użytkowników wody, wykorzystujących ją na potrzeby akwakultury. Klasycznym już przykładem rozwiązań o nieprzewidywalnie niebezpiecz-


Edukacja ekologiczna nym kierunku rozwoju, były niesnaski pomiędzy księciem zatorskim Januszem IV, a kasztelanem Myszkowskim. Niesnaski, których podłożem była konkurencja o zmniejszające się zasoby wody dostępnej dla stawów przybrały ekstremalny wyraz, kiedy po przypadkowym spotkaniu zakończonym pojedynkiem, książę Janusz dokonał swego żywota. Choć sposób rozwiązywania konfliktów o wodę dla obiektów akwakultury dzisiaj przybiera zdecydowanie inny kierunek, nic nie zmienia faktu, że dość często występuje konflikt żywotnych interesów producentów. Konflikt, którego podłożem często jest niedobór wody, a bywa, że wody o odpowiedniej dla chowu ryb jakości. Skutkiem natomiast jest bądź to powszechne zmniejszenie skuteczności produkcyjnej, a tym samym potencjału ekonomicznego wszystkich korzystających z wody na danym terenie, bądź też zdecydowana przewaga mocniejszych nad słabszymi, prowadząca w skrajnych przypadkach do stopniowego zaniku zdolności produkcyjnej i ubożenia tych ostatnich. Innym punktem rozważań socjoekonomicznych związków akwakultura — środowisko może być kształtowanie stosunków wodnych terenu otaczającego obiekty akwakultury. W przypadku stawowych gospodarstw rybackich, zwłaszcza posiadających większą powierzchnię, wyraźnie zaznacza się wyższa wilgotność powietrza i gleby. Bujniej rozwijająca się roślinność, łagodniejszy przebieg okresów suszy, to tylko widzialne przejawy tego związku. Z tego także względu, uprawy sadownicze lub ogrodnicze znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie dużych obiektów stawowych, zyskują na oszczędności w zaopatrzeniu upraw w wodę. Kształtują się więc nie tylko pozytywne stosunki wodne w obszarze produkcji gruntowej, ale i relacje międzyludzkie producentów rolnych i producentów akwakultury ulegają podniesieniu na wyższy poziom. Zupełnie jest jednak przeciwnie w przypadku, kiedy nadmiar wody w otoczeniu obiektu akwakultury stwarza problemy dla korzystających z sąsiednich gruntów. I tutaj zatem, relacje pomiędzy ak-

wakulturą a szeroko rozumianym środowiskiem, kształtują się w sposób dwubiegunowy i nie jest możliwe jednoznaczne opisanie kierunku tych relacji bez szczegółowej analizy przyczynowo-skutkowej.

Akwakultura, a klimat Ten obszar, szczęśliwie dla akwakultury, dotychczas nie budził kontrowersyjnych skojarzeń, przynajmniej ze strony klimatologicznej. Trudno bowiem uznać za negatywny wpływ akwakultury na klimat fakt gromadzenia wody. Wręcz przeciwnie, zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się większe kompleksy stawowe, dochodzi do dobrze opisanego zjawiska skracania obiegu pary wodnej w atmosferze, którego głównym wymiarem jest zapobieganie przesycania górnych warstw atmosfery parą wodną. Trudno także dopatrywać się nadmiernej emisji innych gazów cieplarnianych. Dwutlenek węgla absorbowany jest w znakomitej części przez procesy akwakultury roślin wielu poziomów zasiedlających toń wodną. Metanogeneza osadów dennych obiektów akwakultury w ogólnej puli emisji metanu może zostać zupełnie pominięta, bowiem występuje w rzędzie wielkości uzasadniającym całkowitą marginalizację. Odwracając jednak optykę o 180°, uzyskujemy katastroficzny obraz ewentualnych skutków, jakich może doświadczyć akwakultura na skutek globalnie powszechnego ocieplenia klimatu. Wzrost temperatury powodujący topnienie lodowców, przesunie proporcje mas wody w kierunku oceanicznym. Intensywnie parujące oceany dostarczą obszarom lądowym intensywnych opadów o gwałtownym przebiegu, których skutkiem będą gwałtowne przybory wód niosących potężne ilości zawiesiny mineralnej. Podniesienie temperatury spowoduje zmniejszenie stopnia rozpuszczalności gazów w wodzie, niejako „przy okazji” zwiększy się stopień beztlenowej amonifikacji martwej materii zalegającej w osadach. Równie poważne dla akwakultury konsekwencje mogłoby przynieść globalne ochłodzenie, skutkujące lodowaceniem coraz większych powierzchni lądu. Powyższe

spekulacje wskazują dość wyraźnie, że w przypadku relacji akwakultura — klimat, w znacznie gorszej sytuacji znajduje się akwakultura. W obu jednak przypadkach, w sukurs może przyjść rozwój technologii, umożliwiający prowadzenie chowu zwierząt akwakultury w sposób izolowany od warunków naturalnych. Już dzisiaj, coraz bardziej zauważalna staje się akwakultura krajów o zdecydowanie pustynnym charakterze, przynajmniej w części regionów. Istnieją także wyspecjalizowane jednostki badawcze, prowadzące prace związane z akwakulturą obszarów pustynnych (np. The Bengis Center for Desert Aquaculture w Izraelu). Przedstawione powyżej fakty i przemyślenia wyraźnie wskazują, że wzajemne relacje akwakultura – środowisko, przebiegają wzdłuż osi wyważonej, której przekroczenie może zdestabilizować jedną ze stron. Korzystając z zasobów środowiska naturalnego, akwakultura wydaje się jednym z najbardziej zrównoważonych obszarów ludzkiej aktywności. Zrównoważonych nie tylko przyrodniczo, ale i w większości aspektów istotnych, które współtworzą środowisko istnienia, działania i rozwoju dla akwakultury. Jednakże wyraźnie widać, że w większości przypadków ciężar równoważenia ponosi jednak człowiek. Od jego odpowiedzialności zależy zatem w jakim kierunku akwakultura będzie się rozwijać i jak będzie postrzegana. Zatem, by akwakulturę można było nazwać zrównoważoną, musi ona być prowadzona odpowiedzialnie. Mirosław Kuczyński


Rynek Rybny

Ceny detaliczne wybranych produktów rybnych w specjalistycznych sklepach rybnych wg regionów (ankieta własna) — w kwietniu 2018 r. Dorsz — filet świeży z/sk*

31,00

34,28

(31,10)

(33,76)

31,07

Panga — filet mrożony b/sk

14,00 (13,25)

13,90 (12,70)

12,44

(31,08)

(12,95)

36,23 (34,36)

(13,86)

34,27 (32,62)

13,10

15,42 38,60

(13,97)

12,33 (12,75)

(36,70)

* ceny dotyczą dorsza altantyckiego rozmrażanego — dorsz bałtycki jedynie w pasie nadmorskim

Śledź solony a’la matjas

17,30 (17,68)

17,82 (17,58)

17,14 (17,18)

Makrela — wędzona tusza

17,18 (17,28)

(16,86)

16,83 (17,24)

17,06

18,68 17,33

(17,12)

(17,78)

= cena bez zmian

(18,34)

17,45

16,30 (17,96)

(17,94)

18,82

wzrost ceny

17,93 (17,18)

spadek ceny

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

Dane z 34 sklepów 37


Rynek Rybny

Ceny detaliczne ryb: Hala Rybna w Gdyni (25-04-2018) Produkt: Dorsz świeży tusze Dorsz świeży filet z/s Dorsz świeży filet b/s Dorsz wędzony Dorsz mięso mielone Flądra cała Flądra tuszka Flądra wędzona Halibut (rozmrażany) tusze, kawałki Halibut wędzony Leszcz cały Łosoś bałtycki patroszony Łosoś bałtycki, filet z/s Łosoś hodowlany świeży Łosoś hodowlany świeży dzwonka Łosoś hodowlany świeży filet z/s Łosoś hodowlany wędzone steki

cena (zł/kg) 16,00 ↓ 30,00 ↑ 32,00 ↔ 27,00 ↑ — — 8,00 — 9,50 ↔ 20,00 — 38,00 ↔ 52,00 ↑ — — 48,00 ↓ 66,00 ↓ 40,00 ↑ —— 65,00 ↔ 75,00 ↔

Łosoś hodowlany wędzona polędwica Makrela wędzona Płoć świeża patroszona Pstrąg świeży Pstrąg świeży patroszony Pstrąg filet z/s Pstrąg filet b/s Pstrąg wędzony Sandacz świeży Sandacz filet Szczupak cały Szprot wędzony Szprot świeży Śledź świeży Śledź tuszki Śledź wędzony pikling Węgorz świeży patroszony Węgorz wędzony

80,00 ↔ 17,50 ↓ 12,00 — 21,00 ↔ 27,00 ↑ 34,00 ↑ — — 32,00 ↓ 38,00 ↓ 58,00 ↑ 25,00 — 15,00 — 5,00 — 7,50 ↓ 9,50 ↓ 14,00 — 90,00 — 130,00 ↓

Średnie ceny detaliczne ryb — w grudniu 2017 Cena średnia (zł/kg) III.2018

Produkt

Zmiana ceny 12 m-ce 36 m-cy

Ryby i owoce morza schłodzone: Pstrąg świeży, chłodzony 1 kg Łosoś dzwonka, filet, 1 kg Krewetki schłodzone (rozmrażane), 500 g

23,54 57,24 29,16

+1% -4% 0%

+5% +29% 0%

Ryby i owoce morza głęboko mrożone: Dorsz, filet mrożony, 1 kg Morszczuk, filety mrożone, 1 kg Morszczuk, tusze mrożone, 1 kg Miruna, filety mrożone, 1 kg Paluszki rybne mrożone, 250 g Krewetki mrożone, 500 g

32,39 24,40 16,22 26,42 5,88 33,97

-1% -1% +1% +6% +1% +6%

+8% +11% +2% +21% +7% +25%

Przetwory rybne: Filety śledziowe w sosie śmietanowym, 400g Filety śledziowe a'la matjes w oleju, 1 kg Śledź solony bez głowy, 1 kg Pasta rybna, 145 g Ikra z gromadnika barwiona, 100 g

8,69 16,03 13,24 7,47 13,17

-3% -3% +2% 0% -1%

+6% +8% +7% +2% -11%

Ryby wędzone: Makrela wędzona (tuszka), 1 kg Pstrąg wędzony, 1 kg Łosoś wędzony, plastrowany, 100 g

16,19 33,57 10,03

0% 0% -1%

+2% +4% +31%

5,70 8,22 4,87

+3% +5% +6%

-1% +4% +9%

Konserwy rybne: Tuńczyk w sosie własnym, 170 g Filety śledziowe w sosie pomidorowym, 310 g Sardynki w oleju, 160 g

Zakupy gospodarstw domowych w Polsce Zmiana

Karp żywy/świeży Łosoś świeży Pstrąg świeży Inne ryby świeże Razem ryby świeże Makrela wędzona

Wielkość sprzedaży detalicznej (ton — waga produktu) III.2016-II.2017 III.2017-II.2018 9 660 8 810 9 374 7 976 6 709 6 119 21 084 20 418 46 827 43 323 14 025 13 458

Zmiana

Karp żywy/świeży Łosoś świeży Pstrąg świeży Inne ryby świeże Razem ryby świeże Makrela wędzona

Wartość sprzedaży detalicznej (tys. euro) III.2016-II.2017 III.2017-II.2018 30 034 31 943 91 217 85 919 36 711 34 277 105 122 107 076 263 084 259 214 47 254 48 552

-9% -15% -9% -3% -7% -4%

+6% -6% -7% +2% -1% +3% źródło: EUMOFA

38

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Rynek Rybny

Średnie ceny pierwszej sprzedaży ryb bałtyckich — I-II.2018 (zł/kg), wg dokumentów wyładunku Darłowo: Stornie 1,97 Dorsze 6,62 Trocie 36,61 Łososie 39,91

Świnoujście: Śledzie 1,77 Stornie 1,92 Gładzice 3,69 Dorsze 6,27 Sandacze 19,56

Dziwnów: Stornie 2,00 Gładzice 3,16 Dorsze 6,43

Kołobrzeg: Szproty 0,95 Inne denne 1,27 Śledzie 1,84 Stornie 1,92 Gładzice 3,08 Dorsze 6,04 Skarpie 17,71

Łeba: Śledzie 1,80 Stornie 1,82 Gładzica 2,02 Dorsze 6,08 Skarpie 16,60 Trocie 37,67 Łososie 38,28

Ustka: Szproty 0,73 Śledzie 1,58 Stornie 1,94 Gładzice 3,80 Dorsze 6,27 Trocie 36,89 Łososie 38,38

Hel: Szproty 0,68 Śledzie 0,79 Stornie 1,18 Dorsze 5,21 Trocie 36,41 Jastarnia: Łososie40,01 Dorsze 6,35 Trocie 39,10

Władysławowo: Szproty 0,71 Stornie 1,93 Śledzie 1,01 Dorsze 5,97 Trocie 39,14

Mikoszewo: Trocie 37,74

źródło: EUMOFA. Kolorem szarym oznaczono ceny średnie dla wyładunków w danym porcie o wartości poniżej 2000 zł

Sprzedaż bezpośrednia produktów z pstrąga (sprzedaż detaliczna w gosp. rybackich) — kwiecień 2018 Region / cena w zł/kg

cały/żywy

północno-wschodni północno-zachodni południowo-wschodni południowo-zachodni średnia minimalna

19.00 16.75 19.00 18.25 18.32 15.00

patroszony

zł zł zł zł zł zł

22.50 22.05 20.00 20.73 21.32 16.00

filety / płaty

zł zł zł zł zł zł

wędzony

36.00 zł — — — 36.00 zł 36.00 zł

34.50 30.70 31.00 40.00 33.57 29.40

zł zł zł zł zł zł

Sprzedaż bezpośrednia ryb słodowodnych (sprzedaż detaliczna w gosp. rybackich) — kwiecień 2018 Ceny sprzedaży ryb w zł/kg

Region

Karp Sielawa Sieja Szczupak Sandacz

Okoń Węgorz Jesiotr Płoć Leszcz

Lin

Amur Tołpyga

Sum

północno-wsch.

14.63 21.00

25.00

15.50

29.00

12.50

85.00

30.67

4.75

6.02

15.75 14.00

10.00

północno-zach.

15.33 16.50

18.50

14.25

21.15

10.63

67.50

29.50

5.25

6.50

13.55 15.50

10.00

29.00

13.17

9.50

25.00

południowo-wsch. 13.54

22.33

30.00

8.00

południowo-zach. 14.50

27.50

14.00

90.00

31.80

19.50 13.17

10.00

25.50

Średnia

14.36 18.75

20.67

18.25

23.77

12.04

81.67

30.91

4.92

6.37

15.62 13.94

10.00

26.25

Minimalna

10.50 13.00

17.00

12.00

16.60

6.00

65.00

24.00

1.80

1.60

12.00 10.00

9.99

21.00

Ceny łososia hodowlanego (FPI Oslo, euro/kg) Ceny spot: tydzień 17 / 2018: 7,11 euro/kg zmiana — 12 miesięcy: +5% zmiana — 24 miesiące: +14% zmiana — 36 miesiący: +70%

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

39


Rybołówstwo morskie

Wyniki połowowe polskiej floty na Bałtyku W okresie styczeń-luty 2018 r. połowy ryb na Bałtyku wyniosły 39,6 tys. t i były o 42,6% większe niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Zwiększono wyładunki wszystkich podstawowych gatunków ryb, z wyjątkiem dorszy (spadek o 30,0% do 700 ton). Największy wzrost wystąpił w połowach śledzi (2,2-krotny do 9,8 tys. ton). Połowy szprotów były większe niż przed rokiem o 30,9% (23,6 tys. ton), a storni o 20,1% (5,0 tys. ton). źródło: Krzysztof Hryszko, „Rynek Ryb”, IERiGŻ-PIB, kwiecień 2018

Morskie farmy wiatrowe

Do 2020 r. Urząd Morski w Gdyni opublikuje Plan zagospodarowania Polskich Obszarów Morskich w skali 1:200 000. Powstanie planu poprzedziły konsultacje społeczne, wiele spotkań interesariuszy, a także interdyscyplinarne badania, prowadzone przez takie instytucje jak Instytut Morski w Gdańsku i Morski Instytut Rybacki PIB. W tym roku światło dzienne ma ujrzeć pierwsza wersja projektu, który wskaże między innymi, gdzie mogą powstać na Bałtyku elektrownie wiatrowe. — Planujemy w połowie roku, w czerwcu, wyłożyć projekt do konsultacji i uzgodnień — mówi Agnieszka Cwilewicz z Urzędu Morskiego w Gdyni. Morskie farmy wiatrowe budzą wiele negatywnych emocji wśród rybaków morskich. Boją się oni, że farmy utrudnią przejścia jednostek na łowiska, a także, że wokół farm zostaną wyznaczone strefy ochronne, wyłączone z eksploatacji rybackiej. Zaniepokojenie wielu rybaków budzi potencjalna lokalizacja turbin na Ławicy Słupskiej. źródło: WysokieNapiecie.pl, opr. wł.

40

Holendrzy bronia połowów elektrycznych Instytucje UE pracują nad regulacjami mogącymi doprowadzić do zakazu połowów za pomocą rażenia prądem. Przeciwna jest Holandia, która stosuje tę metodę na Morzu Północnym. Zgodnie z obowiązującymi przepisami każdy kraj członkowski może dokonywać do 5% połowów tą metodą. Impulsy wysyłane przez sieci oddziałują nie tylko na wielkie ryby. Ekolodzy twierdzą, że od 50 do 70% połowu dokonywanego przy pomocy tej metody jest odrzucane — pisze PAP. Do organizacji przeciwnych połowom elektrycznym należy m.in. sieć LIFE (Low Impact Fishers of Europe), zrzeszająca też polskich rybaków przybrzeżnych. 10 stycznia odbyła się debata na ten temat w Parlamencie Europejskim, a 16 stycznia na sesji ple-

narnej większość europosłów opowiedziała się za całkowitym zakazem połowów elektrycznych. Stanowisko Parlamentu, nie znalazło jednak odzwierciedlenia w decyzji Rady UE. Ostatecznie kompromisowe rozwiązanie Rady UE przewiduje utrzymanie obecnego stanu prawnego. Warto zauważyć, że istnieją także argumenty merytoryczne na rzecz prowadzenia połowów pulsacyjnych — przy odpowiednio dobranym osprzęcie jest to metoda bezpieczna dla rybaków, a jednocześnie w znaczący sposób, ograniczająca destrukcyjny wpływ trałowania dennego na dno morskie. Ryby z połowów elektrycznych mają także lepszą jakość konsumencką (co udowodniono przy połowach soli zwyczajnej). T. Kulikowski

Przedstawiciel Uniwersytetu Waningen pokazuje osprzęt do połowów pulsacyjnych i tłumaczy zasadę jego działania fot. Tomasz Kulikowski

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Wydarzenia

SGE Bruksela — nowości produktowe

Kiełbasy na bazie mięsa ryb nie są nowością, ale kabanosy z łososia zyskują w estetycznym, nowoczesnym opakowaniu, ukierunkowanym na pozyskanie młodego konsumenta. Na zdjęciu powyżej produkt Viciunai, na bazie łososia dzikiego z dodatkiem mango.

W odpowiedzi na obawy konsumentów jeden z włoskich producentów zastosował oznakowanie „Antibiotic Free” (na produktach z hodowlanej dorady). Można jednak mieć wątpliwość, czy takie oznakowanie nie podtrzymuje negatywnych stereotypów w postrzeganiu ryb hodowlanych.

Rosnąca popularność sałatek warzywnych, dań łatwych w użyciu (także konsumowanych „w biegu”), przy jednocześnie nie słabnącym zainteresowaniu kuchnią inspirowaną smakami Dalekiego Wschodu, stwarza świetne warunki do rozpropagowania poke, o którym już kilkakrotnie pisaliśmy na naszych łamach. Targi SGE pokazują, że na wprowadzenie poke do asortymentu decyduje się coraz więcej producentów w Europie, USA i Azji.

Spójność przekazu jest ważna, zwłaszcza gdy oferowany produkt ma wyróżniać się na rynku. Marka followfish koncentruje się na trzech aspektach: pełnej identyfikowalności, bio-produkcji oraz gwarancji sprawiedliwego handlu (fair trade). Linia opakowań stworzonych dla tej marki odzwierciedla te wartości: jest prosta, bazuje na kartonie, szkle i metalu. Tworzywa sztuczne używane są w niewielkim stopniu, a kolorystyka jest uproszczona, podkreślając transparentny i proekologiczny wizerunek. Jędrne i bardzo smaczne mięso, idealne zarówno po obróbce termicznej, jak i w postaci świeżej to niewątpliwe zalety kobii (zdjęcie z lewej — mięso kobii z hodowli w Panamie). Ryba te charakteryzuje się także wysoką użytecznością w hodowli (szybki wzrost), jednak jak na razie jej cena ogranicza zastosowanie głównie do rynku produktów premium. fot. T. Kulikowski (6), SGE (4)

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

41


Wydarzenia

SGE Bruksela — algi, nie tylko dla wegetarian

Glony stanowią klasyczny składnik kuchni azjatyckiej, w tym szczególnie koreańskiej i japońskiej. Pomimo ich dostępności w wodach europejskich, na stoły na naszym kontynencie trafiały w czasach historycznych okazjonalnie i raczej jako darmowy substytut warzyw w okresach kryzysu. Wraz z rosnącą popularnością kuchni azjatyckich coraz więcej konsumentów sięga po nie, upatrując w nich jeden z rodzajów super-foods. Także fala wegetarianizmu powoduje, że warto zainteresować się tym surowcem.

W Norwegii pozyskanie (zbieranie) glonów nie jest limitowane wobec małej skali tego procederu. Z alg produkuje się głównie produkty suszone, oferowane jako żywność funkcjonalna, źródło witamin i minerałów, a zarazem pamiątka turystyczna (na zdjęciu: „sól z nori” i „umami z Lofotów”).

W Bretanii pozyskuje się do celów konsumpcyjnych przynajmniej osiem różnych gatunków makroglonów i roślin morskich. Zyskują one coraz większą popularność, i są obecnie nie tylko w menu wyrafinowanych restauracji (do których najczęściej trafiają w postaci zasolonej i schłodzonej — jak na górnym zdjęciu), ale także na półkach sklepów wielkopowierzchniowych, gdzie trafiają najczęściej jako dania gotowe do spożycia — sałatki, marynaty (zdjęcie poniżej).

Choć polski rynek jest konserwatywny i u nas nie brakuje prób wprowadzenia do jadłospisu glonów morskich — na targach SGE białoruskie przedsiębiorstwo Santa Bremor pokazało opakowania przeznaczone na polski rynek z sałatkami z alg morskich (w Rosji glony te oznaczane są nazwą ‘kapusta morska’).

Pozyskanie alg dziko rosnących oraz ich uprawa w wodach morskich w statystykach międzynarodowych ujmowane jest w dziale „ryby i owoce morza”. W 2016 r. wykazano połowy 1,3 mln alg i roślin wodnych. Produkcja akwakultury dała zaś ponad 27 mln ton alg! Największymi obszarami uprawy glonów są: Chiny i Indonezja. Jak podaje FAO, wielkość produkcji alg w Europie jest śladowa. fot. T. Kulikowski (5), SGE (6)

42

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Wydarzenia

SGE Bruksela — maksymalizacja uzysku

Skóra z dorsza może być atrakcyjnym surowcem do produkcji żywności przekąskowej (na zdjęciu produkt islandzkiej firmy). Inżynier z firmy Baader prezentuje niemal przezroczystą, nieuszkodzoną skórę, uzyskaną na separatorze (zdjęcie poniżej). To dodatkowy zysk, bo skóra łososia może być wykorzystywane do produkcji wyrobów odzieżowych i ozdobnych.

Farsz rybny homogenizowany to wyśmienity surowiec do produkcji kiełbas rybnych. Na zdjęciu parówki z mięsa hodowlanej ryby mlecznej (chanosa) z Filipin. Farsz wyprodukowano z mięsa ryby po oddzieleniu polędwic (na zdjęciu poniżej).

Przemysł rybny wciąż dysponuje surowcami ubocznymi, z których można wykreować produkty delikatesowe. Na zdjęciu produkty których wartość bazuje głównie na oryginalności pochodzenia — gotowane kulki rybne oraz zupa ze skorupiaków. Także polski przemysł dysponuje bazą surowców do produkcji atrakcyjnych zup rybnych.

Farsz rybny zyskuje na wartości w atrakcyjnych formach dań wygodnych w użyciu. Same kulki (kotleciki) rybne wymagają przynajmniej sugestii podania (jak na górnym zdjęciu). Ciekawsze jest jednak zaoferowanie konsumentowi gotowego dania, jak w przypadku hiszpańskiej marki Campos, gdzie kulki z tuńczyka zaoferowano w dobrze doprawionym sosie pomidorowym.

fot. T. Kulikowski (6), SGE (6)

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

43


Wydarzenia

SGE Bruksela — rekordowa polska obecność

Polski pawilon na targach w Brukseli odwiedzili: minister Marek Gróbarczyk, europoseł Czesław Hoc, poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk i arcybiskup Andrzej Dzięga. fot. MGMiŻŚ W tegorocznej edycji targów rybnych Chłodnia Gdańsk (chłodnia składowa rybołówstwa). Ofertę Seafood Global Expo, wzięła udział produktów rekordowa liczba wystawców z Polski. urządzeń dla przetwórstwa rybnego zaNa niezależnych stoiskach swoją ofertę prezentowali m.in.: Metalbud Nowicki, prezentowali: Abramczyk (ryby mrożo- Rex-Pol i ZatokaTech. ne), Graal (konserwy, wędzony łosoś), tekst/fot. T. Kulikowski Suempol (wędzony łosoś), Gadus (ryby białe), BK-Salmon, Paula Fish (ryby pelagiczne, wędzone) oraz Sushi Factory, a na stoiska międzynarodowych m.in. Morpol i Pescanova Nord. Rozszerzono także powierzchnię polskiego pawilonu narodowego, zorganizowanego ze środków unijnych przez konsorcjum utworzone przez Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Kołobrzeską Grupę Producentów Ryb. Stoiska polskich wystawców w ramach narodowego pawilonu były ładniej zaaranżowane niż przed rokiem i wreszcie pojawiły się na nich nazwy firm oraz marki towarowe. Swoją ofertę zaprezentowały: Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb, Contimax (przetwory chłodzone, konserwy, ryby wędzone), Seko (przetwory rybne chłodzone), EvraFish (konserwy rybne), PR Łosoś (konserwy rybne), Stanpol (filety z łososia i dorsza), GR Gosławice — Antonius Caviar (kawior z jesiotra), Barkas (ryby wędzone), Seamor International Ltd. (ryby wędzone, mrożone), Dasson Production (przetwórstwo łososi), Koga Maris (ryby pelagiczne i flądra), Rybhand (ryby wędzone, mrożone, przetwory), Mirko (przetwory chłodzone), Resko (krewetki zimnowodne i hodowlane), PIRS (produkty świeże z ryb bałtyckich, ryby mrożone), Mieszko (filety z okonia i sandacza) oraz

44

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Wydarzenia

SPE Bruksela — automatyzacja i zarządzanie

RoboBatcher Flex to robot pakujący od firmy Marel, którego walorem jest nie tylko zastąpienie wielu pracowników na linii pakowania filetów rybnych, ale także znaczące ograniczenie operacji manualnych, co ma wydatny wpływ na jakość finalnego produktu.

Zaawansowana technologia Marel skanowania filetów rybnych w celu wykrywania wszelkich niedoskonałości (pozostawione ości, jakość trymów, przebarwienia) to rozwiązanie służące zapewnieniu bezkompromisowej jakości i eliminowaniu problemów nie tylko na linii technologicznej, ale w całym łańcuchu dostaw surowca.

BioFish 700 to podręczne urządzenie do szybkiej analizy zawartości siarczynów w skorupiakach oraz histaminy w tuńczyku (10-50 mg/kg). BioFish 300 umożliwia z kolei testowanie produktów z ryb makrelowatych. Testy są proste, wymagają tylko dodania odczynnika, czas oczekiwania na wynik wynosi od 1 do 4 minut.

Baader zaprezentował na targach Seafood Processing Europe w Brukseli, obok gamy udoskonalonych urządzeń (w tym fileciarek, separatorów), także nowatorską koncepcję zintegrowanego systemu zbierania danych — futurelab. System ten, ma służyć do optymalizowania procesów produkcyjnych. Dane mogą być wprowadzane ręcznie przez operatorów, lub automatycznie przy wykorzystaniu komputerów najnowszych urządzeń przetwórczych Baader. Jak podkreśla Torsten Krausen (fot. powyżej), dyrektor Nordischer Maschinenbau Rud. Baader GmbH & Co.KG, obecnie najważniejszym elementem w rozwoju systemu jest zapewnienie bezpieczeństwa i ciągłości dostępu do danych, czemu mają służyć rozwiązania powstające we współpracy z firmą Siemens (platforma MindSphere). Zdaniem przedstawicieli lubeckiego Baadera, to rozwiązanie nie tylko dla dużych firm. To właśnie często w małych i średniej wielkości firmach zaniedbuje się wykorzystanie cennych danych, które można przełożyć na wzrost rentowności.

Active Integrated Motion™ to rewolucyjne rozwiązanie Intralox w zakresie sortowania tacek na taśmie. Wieloliniowy Sorter AIM pozwala na wydzielenie aż 20 stref sortowania na długości 30 m, oferuje przy tym duże prędkości (200 fpm tj. ok. 60 m / min.), z odstępami tak małymi jak 76 mm. Sortownice są przystosowane do pracy w środowisku centralnych systemów mycia. tekst/fot. T. Kulikowski (5), SGE (5) Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

45


Reklama

MARKA DLA PROFESJONALISTĂ“W

BAKTOSAN WIPES NIEZAWODNY SYSTEM UTRZYMANIA HIGIENY CHUSTECZKI CZYSZCZĄCE Z PŠYNEM DEZYNFEKCYJNYM BAKTOSAN • do utrzymania higieny powierzchni w przemyśle spoşywczym kontaktujących się z şywnością • zalecany do stref produkcyjnych o podwyşszonym ryzyku zakaşeń • wysoka jakość czyściwa • nowoczesne rozwiązanie dopasowane do Twoich potrzeb • oszczędność czasu – gotowe do uşycia • niezaprzeczalne walory uşytkowe

www.sanechem.com.pl

2UJDQL]DFMDSR]DU]ÇGRZD06&]DSUDV]DQD 

MSC commercial meeting for Central Europe ɧ.UDMRZLL]DJUDQLF]QLSUHOHJHQFL ɧ$NWXDOQRÄ?FLGRW3URJUDPX06&PLQGRVWĂ›SQRÄ?ÉVXURZFDNRQVXOWDFMHSURJUDPX DNWXDOL]DFMD6WDQGDUGX06&ZăDĆFXFKXGRVWDZ ɧ3U]\NÄ„DG\ZVS¾ĄSUDF\NUDMRZHMLPLĂ›G]\QDURGRZHM

6DYHWKHGDWH ZU]HÄ?QLD:DUV]DZD :LĂ›FHMLQIRUPDFMLRZ\GDU]HQLXMXÄžZNUÂľWFHQDVWURQLH ZZZPVFRUJSO

46

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Podróże kulinarne

Wędzony nurzyk, kiszony rekin

Wikingowie, którzy zasiedlili Islandię na przełomie IX i X wieku p.Chr., wiedzieli, że rekin polarny (Somniosus microcephalus) jest niejadalny*, jednak znaleźli sposób by mięso tej ryby nie zmarnowało się. Poddane 3-miesięcznemu kiszeniu (mięso umieszcza się w żwirku i przyciska kamieniem), a następnie suszeniu, staje się jadalne. Znane pod nazwą hakarl, serwowane jest w nielicznych barach i restauracjach, promujących tradycyjne potrawy islandzkie. Kelner w Íslenski Barinn w Rejkjawiku podał nam kosteczki hakarl w słoiczku sugerując, by pod ręką trzymać brennevin (wódkę kminkówkę). Po otwarciu słoiczka silny zapach amoniaku zniechęcił do konsumpcji dwie trzecie z naszej trzyosobowej grupy. Zostałem sam! Ryba okazała się jednak... smaczna. Konsystencja, wbrew opisom w Internecie, nie była wcale galaretowata, mięso nie było też ani gorzkie, ani kwaśne, jak to opisuje wielu turystów. Kosteczki rozpływały się w ustach (zbyt twarde były jedynie fragmenty z ciemniejszym, czerwonawym mięsem) i miały rybno-maślany, przyjemny posmak. Dodatek ostrej kminkówki nie był więc niezbędny, choć pozwolił przepłukać kubki smakowe przed dalszą degustacją.

* zawiera tlenek trimetyloaminy

Kolejny specjał, którego ze świecą szukać poza Islandią, to wędzona pierś z nurzyka zwyczajnego (Uria aalge aalge). Nurzyk to ptak morski zamieszkujący obszary subpolarne. Żywi się rybami i bezkręgowcami morskimi. Jego mięso jest krwistoczerwone, przypomina z wyglądu wołowinę. W smaku dobre, nieco tłuste, bez rybnych akcentów, nieco podobne do mięsa dzikich kaczek. Skoro tematem konsumpcji były zwierzęta morskie, na stole nie zabrakło też płetwy wieloryba. Ta była jednak podana w postaci mocno wysmażonej, co spowodowało, że trudno było rozpoznać charakterystyczny i ceniony przeze mnie smak (który określam, jako ‘wołowino-tuńczykowy’), znany mi z norweskiego wybrzeża. Uczta zawierała jeszcze kilka lokalnych przysmaków, wśród których wygrały bezapelacyjnie (i to trzema głosami współbiesiadników): słodowy chleb i smażony bekon barani. Íslenski Barinn to jednak raczej wyjątek na kulinarnej mapie południowo-wschodniej części Islandii. Większość restauracji rybnych serwuje dania smaczne, ale oparte o kilka podstawowych gatunków ryb, takich jak: dorsz, łosoś i palia alpejska. Czasem trafi się zębacz lub inna ryba dnia, ale rozmaitości serwowanych ryb daleko do oferty znanej z krajów Europy Południowej. Za to jakość podawanych potraw, nawet gdy jest to fish&chips, jest pierwszorzędna, co dowodzi, że przy gotowaniu ryby najważniejszy jest świeży surowiec. Kuchnia islandzka docenia też suszone dorsze — sztokfisze i klip-

fisze. Produkty te używane są po namoczeniu do wyrobu zapiekanek, ale spożywane są także samodzielnie w postaci suchych „czipsów” — harðfiskur. Dotąd przekąski tego rodzaju uważałem za danie trapera, który cieszy się kawałkiem wysokobiałkowej strawy, nie oczekując od niej walorów smakowych. Moje podejście zmienił islandzki kelner, który pokazał, że najlepiej smakują one w połączeniu z miękkim, smarownym masłem. W tej postaci, mogę je uznać nawet za rarytas. Islandzkie połowy dorszy atlantyckich (Gadus morhua) sięgają w latach 2017-2018 ćwierć miliona ton rocznie! Do pozazdroszczenia jest także waga osobnicza łowionych ryb (co pokazuje zdjęcie poniżej z wyładunku dorszy w porcie Grindavik). W efekcie islandzki

przemysł rybny dysponuje kilkunastoma tysiącami ton wyśmienitej wątroby dorszowej, która z powodzeniem przerabiana jest na smakowite konserwy rybne. Produkt ten można zakupić nawet w porcie lotniczym Keflavik, pod chwytliwą marką iCan. Szkoda, że pyszna wędzona wątróbka, okazuje się wątróbką z dodatkiem aromatu wędzarniczego, ale i tak pozytywne wspomnienia z Islandii pozostaną na długo w mojej głowie i na moim języku. Tomasz Kulikowski

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

47


Artykuł promocyjny

fot. P. Manasterski (5)

Środowiskowe aspekty hodowli ryb

Mirosław Półgęsek

W dniach 12-13 kwietnia br. w Sopocie odbywała się konferencja „Akwakultura przyjazna środowisku”, która zgromadziła ponad 140 uczestników — hodowców ryb, naukowców oraz przedstawicieli administracji odpowiedzialnej za rozwój akwakultury oraz ochronę środowiska. Konferencja została zrealizowana przez Stowarzyszenie Rozwoju Rynku Rybnego i dofinansowana przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie.

wilgotności powietrza na obszarach stawowych i brak negatywnych oddziaływań na klimat charakterystycznych dla produkcji zwierząt ciepłokrwistych.

Jan Żelazny

Mirosław Kuczyński

Dr Mirosław Kuczyński omówił skomplikowane interakcje pomiędzy hodowlą ryb, a środowiskiem naturalnym, skupiając się głównie na ekstensywnej hodowli w stawach ziemnych. Podkreślił, że relacje pomiędzy środowiskiem przyrodniczym, ekonomicznym i społecznym a akwakulturą, to relacje zawsze dwustronne, i od prowadzącego zależy ich ostateczny wymiar i dominujący kierunek oddziaływania. Zwrócił przy tym uwagę na rolę akwakultury w redukcji biogenów (azotany, fosfor) dopływających do stawów rybnych, a także stabilizację

48

pozwoleń. Po zapytaniu o zgodność inwestycji z planem miejscowym (gmina), przyszły inwestor rozpoczyna kompletowanie pozwoleń od wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (gmina z udziałem RDOŚ). Na podstawie wniosku wydawania jest decyzja środowiskowa bez raportu oddziaływania na środowisko lub wezwanie nakazujące sporządzenie raportu oddziaływania na środowisko. W drugim przypadku po opracowania raportu oddziaływania na środowisko składany jest ponowny wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia (gmina i RDOŚ). Dopiero wówczas składamy wniosek o wydanie decyzji o warunkach zabudowy (w przypadku braku planu miejscowego); wniosek o wydanie pozwolenia wodno-prawnego (starostwo powiatowe) oraz wniosek o wydanie pozwolenia na budowę. Akwakultura w obiegu zamkniętym może być dopełniona przez hydroponikę (uprawa roślin w wodzie), tworząc układ akwaponiczny. W takim układzie uprawa roślin lub glonów pochłania substancje biogenne z akwakultury i dokonuje oczyszczenia wody. Wymaga to jednak odpowiedniego doboru ryb i roślin w układzie (zbilansowanie obiegu

Dr Jan Żelazny z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego PIB podkreślił w swoim wystąpieniu, że ryby są bezpiecznym pokarmem dla człowieka, gdyż jako organizmy o dużej wrażliwości na skażenia środowiskowe, w przypadku ich wystąpienia, sną zazwyczaj w trakcie sezonu hodowlanego. Natomiast z punktu widzenia hodowcy wysoka jakość wody jest priorytetem, gdyż jedynie ona gwarantuje wyhodowanie ryb do rozmiaru handlowego. Nawet niewielkie lub jedynie okresowe przekroczenia niektórych wskaźników jakości wody nie powodujące skutków bezpośrednich w hodowli ryb, stanowią jednak czynnik usposabiający do wystąpienia niektórych chorób ryb. Mirosław Półgęsek (ZUT) omówił etapy planowania inwestycji w hodowlę ryb w zamkniętym obiegu wody, a następnie etapy uzyskiwania Jacek Sadowski

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Artykuł promocyjny materii), często również suplementowania układu. Dr hab. inż. Jacek Sadowski (ZUT) podał w prezentacji przykłady doboru ryb oraz roślin, zarówno w układach zamkniętych (RAS), jak i półotwartych. I tak hipotetycznym rozwiązaniem dla wykorzystania biogenów z hodowli łososi jest uprawa solirodu (Salicornia europaea), natomiast na wodzie z hodowli pstrągów uprawiana może być rukiew wodna (Nasturtium officinale). Choć o rozwoju systemów akwaponicznych zdecyduje ekonomika, to rozwiązań technologicznych już w chwili obecnej jest wiele, a zyski środowiskowe są bardzo duże.

Halina Kendzierska

wyborze lokalizacji hodowli oraz niskie zapotrzebowanie na wodę. W tym kontekście przedstawione zostały wstępne wyniki eksperymentalnej hodowli krewetek białych (L. vannemei) na Uniwersytecie Gdańskim w ramach projektu InnoAquaTech. Hodowlę prowadzono od krewetek w stanie postlarwalnym (<1 g). Po 15 tygodniach osiągnięto średnią masę 10 g. W kolejnej fazie projektu zostaną wyeliminowane problemy techniczne zidentyfikowane w I fazie badania, co daje nadzieję, na znaczące zmniejszenie śmiertelności i udowodnienie, że hodowla krewetek białych jest w Polsce możliwa.

wód geotermalnych w Polsce. Wody takie służą do zasilania przynajmniej jednej hodowli ryb — hodowli łososi Jurassic Salmon w woj. zachodniopomorskim. Jak powiedział dr hab. inż. Arkadiusz Krawiec, dysponujemy całkiem sporym zasobem wód geotermalnych. Co więcej, jak

Arkadiusz Krawiec

pokazano w prezentacji nie wszystkie odwierty są wykorzystywane, mimo obiecujących parametrów chemicznych i termicznych uzyskiwanej wody.

Marek Matras

Mariusz Teodorowicz Radosław Kowalski

Dr Radosław Kowalski (PAN Olsztyn) w barwnie ilustrowanej prezentacji pokazał wielkie wyzwania przyszłości — takie jak globalne ocieplenie i zakwaszenie oceanów, które poważnie grozi bioróżnorodności. Następnie przeszedł do zagadnień utrzymania bioróżnorodności poprzez akwakulturę, m.in. w celu restytucji zasobów naturalnych. Omówił zaawansowane techniki tworzenia banków genów poprzez kriokonserwacji nasienia, a następnie wykorzystania go w procesie androgenezy oraz transplantacji PKP z użyciem triploidalnych ryb. Wracając do zagadnień hodowli ryb ciepłolubnych w zamkniętych obiegach wody, przedstawiony został referat dotyczący dostępności

Dr hab. inż. Mariusz Teodorowicz w prelekcji ilustrowanej przykładami z różnych krajów (m.in. Turcja, Łotwa), wskazał na zagrożenia, jakie niesie ze sobą sadzowy chów ryb, zwłaszcza, jeśli biogeny trafiają bezpośrednio lub pośrednio do wrażliwego ekosystemu jeziorowego. W tym sensie referat był negatywną odpowiedzią na wysuwaną tezę, że w polskiej strefie brzegowej Bałtyku istnieją możliwości do sadzowej hodowli pstrągów, podobnej do prowadzonej w wodach duńskich. Dopełnieniem prelekcji były godzinne warsztaty, podczas których uczestnicy projektu dyskutowali nad skuteczną promocją ryb z akwakultury przyjaznej środowisku. Materiały konferencyjne są dostępne na stronie internetowej: www.ekologicznarybawygrywa.pl

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

fot. P. Manasterski (4)

Dr Marek Matras (PIWet) powiedział, że choć ryzyko wystąpienia chorób wirusowych w obiektach RAS jest zdecydowanie niższe niż w przypadku obiektów przepływowych, pobierających wodę z rzek, to jednak kluczowym czynnikiem powodzenia w hodowli jest zapewnienie bioasekuracji, na którą składają się: • zapobieganie przed wprowadzeniem patogenu do obiektu RAS, • zapobieganie przed rozprzestrzenieniem patogenu w obiekcie RAS, • utrzymanie warunków, które będą minimalizowały ryzyko wystąpienia choroby zakaźnej. Istotnymi elementami bioasekuracji są: kwarantanna, właściwe warunki sanitarne i dezynfekcja. W przypadku wystąpienia wirusa w hodowli w obiegu zamkniętym trzeba liczyć się z faktem, że dezynfekcja doprowadzi do zniszczenia mikroflory filtrów biologicznych. Dr Halina Kendzierska przypomniała o podstawowych zaletach hodowli w obiegu zamkniętym, do których należą m.in.: niski wpływ na środowisko; kontrola warunków i narażenia na patogeny; dowolność w

49


Akwakultura

W ramach Kongresu Rybnego sukcesywnie rozbudowywany jest program dedykowany akwakulturze. W tym roku, w dniach 11-13 kwietnia, w Sopocie, przedstawionych zostało 16 prelekcji związanych z akwakulturą — zgrupowanych nie tylko w ramach konferencji „Akwakultura przyjazna środowisku” (relacja na stronach 48-49), ale także w ramach sesji plenarnej, ekonomicznej i specjalistycznego seminarium, zorganizowanego przez firmy Linde Gaz Polska i Veolia Water Technologies, w przededniu Kongresu, tj. 11 kwietnia 2018 r.

fot. P. Manasterski (6)

O przyszłości hodowli ryb w Polsce

Stefan Dullstain (Linde, Niemcy)

Olga Szulecka (MIR-PIB)

stania pasz; zmniejszenie stresu i stymulację układu immunologicznego; lepszą koncentrację odchodów; zwiększenie obsady. Badania na Uniwersytecie Stirling potwierdziły, że zastosowanie Solvox OxyStream może polepszyć o 21% współczynnik FCR.

dycyjnymi oraz potencjał targowisk, jarmarków i bazarów produktów „ekologicznych”.

Jacek Juchniewicz (SPRŁ) Frederic Gaumet (Veolia, Norwegia)

Dr Frederic Gaumet z Veolia zaprezentował kompleksowe rozwiązanie Veolia i Krüger Kaldnes w odniesieniu do obiektów z wysokim stopniem recyrkulacji wody. Na świecie powstaje coraz więcej takich instalacji pozwalających hodować ryby słodkowodne i słonowodne, niezależnie od bliskości wód morskich i płynących. Najszybciej rozwijają się akwakultura RAS dla fazy smolt i post-smolt łososi atlantyckich. Obiekty te zapewniają bowiem wysoką bioasekurację. Rozwijają się także projektu dotyczące chowu ryb towarowych, w tym coraz liczniejsze hodowle łososi. Niebawem Veolia ogłosi publicznie swoją pierwszą dużą kompleksową realizację RAS w Polsce. W hodowli RAS, w której hodowca może ściśle zaprojektować poszczególne parametry, pewne niuanse mogą decydować o powodzeniu całego przedsięwzięcia. W tym kontekście dr Stefan Dullstein z Linde Gas Munich, omówił nie tylko efektywne technologie natleniania wody ale także doświadczenie prowadzone w celu wypracowania optymalnej hydrauliki wody w zbiorniku, która wpływa na: efektywność wykorzy50

Krzysztof Grecki (WR Dąbie)

Krzysztof Grecki z Wylęgarni Ryb Dąbie, jeden z czołowych polskich ekspertów akwakultury i wylęgarnictwa ryb łososiowatych, omówił techniki troploidyzacji, pozwalające na uzyskanie sterylnych, triploidalnych populacji samiczych pstrąga tęczowego i źródlanego oraz międzygatunkowych krzyżówek, takich jak sparctic. Jednym z walorów hodowli stad jest uniknięcie wczesnego dojrzewania, co pozwala hodować duże pstrągi — konkurujące z łososiami. Hodowla pstrągów do masy ok. 2,5 kg zajmuje 3 lata, a koszt produkcji 1 kg ryby jest o 10% wyższy niż w przypadku pstrąga porcyjnego, jednak potencjalnie hodowla taka jest znacznie bardziej zyskowna niż hodowla małych pstrągów. Dr inż. Olga Szulecka (MIRPIB), zainteresowała słuchaczy małoskalowym przetwórstwem ryb słodkowodnych i ich sprzedażą lokalną w systemach RHD, sprzedaży bezpośredniej oraz MLO. Zdaniem prelegentki hodowcy i mali przetwórcy ryb nadal nie do końca wykorzystują zainteresowanie konsumentów produktami tra-

Prezes zarządu Stowarzyszenia Producentów Ryb Łososiowatych omówił historię „konsultacji społecznych” przepisów prawa oddziaływującego na akwakulturę, głównie prawa wodnego. De facto w ostatnich latach były to ciężkie boje, bo proponowane przez rządzących regulacje w zakresie opłat, przepływów nienaruszalnych, opomiarowania i normy ściekowych, poddawały w wątpliwość przyszłość prowadzenia hodowli ryb. Zmienność przepisów prawa nie sprzyja też inwestowaniu w ten sektor.

Waldermar Mlaś (DHI)

Dużo zainteresowania i kontrowersji wzbudziła prezentacja Waldemara Mlasia i M.J. Birkelanda z firmy DHI, którzy pokazali, że w polskiej strefie brzegowej Bałtyku istnieją możliwości hodowli sadzowej pstrągów, zbliżone do wód duńskich. Ciekawe, czy ktoś podejmie ten kierunek rozwoju polskiej hodowli ryb. teka

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Artykuł Promocyjny

Rozwiązania dla branży akwakultury — najwyższa jakość w najlepszej cenie Veolia Water Technologies jest jednym z wiodących globalnych dostawców rozwiązań dla branży akwakultury, które mają na celu umożliwienie prowadzenia działalności produkcyjnej na lądzie w sposób odpowiedzialny, wspieranie zrównoważonego rozwoju i zapewnienie biobezpieczeństwa hodowli ryb.

20% większej wydajności filtra bębnowego Hydrotech. Nowy panel filtracyjny jest także kompatybilny ze starszymi modelami filtrów będącymi w eksploatacji.

• Pompy do backwashu — nie oszczędzamy na jakości Do wyboru mamy dwa typy wysokosprawnych i bezproblemowych pomp płuczących renomowanej marki: standardowe pompy CR Hydrotech™ — najlepsze filtry oraz niezawodne pompy MTR monbębnowe na rynku Filtry Hydrotech, oferowane od towane na zbiornikach, z wirnikami 30 lat przez Hydrotech/Veolia, są zanurzonymi w pompowanej woprodukowane w Szwecji z zachowa- dzie. niem rygorystycznych standardów kontroli jakości. To gwarantuje ich • Dysze samoczyszczące — najwyższą trwałość i jakość, będącą ewenement na skalę światową poza zasięgiem konkurencji. Na ca- W 2016 r. wprowadziliśmy unikalne łym świecie pracuje ponad 9000 za- w skali światowej dysze samoinstalowanych filtrów Hydrotech, a w czyszczące, jednocześnie umożliostatnich trzech latach — łącząc w wiając zamianę dotychczasowych sobie najwyższą jakość w najlepszej standardowych dysz myjących na cenie — zyskały również duże uz- nowe. Dzięki temu rozwiązaniu zrenanie polskich hodowców pstrąga. dukowana została ilość konieczFiltry bębnowe Hydrotech™ nych czynności konserwacyjnych. umożliwiają usunięcie ponad 90% Zasada działania jest bardzo proszawiesiny, czyli ograniczenie fos- ta, a co za tym idzie skuteczna – foru o ponad 80% oraz BZT o 80%. poprzez zmniejszenie podawanego Dobierając model filtra należy ciśnienia wody w instalacji płucząuwzględnić kilka parametrów, w cej w efekcie powodujemy cofnięszczególności maksymalny prze- cie wewnętrznego tłoku i czyszczepływ i wielkość cząstek zawiesiny. nie zapchanej dyszy z kłaczków i innych zawiesin. Veolia jest wyłącznym dostawcą fil• Pionierskie, innowacyjne, trów Hydrotech™ na terenie Polski. solidne rozwiązania Konstrukcja modułowa umożliwia zastosowanie 5-ciu różnych średnic bębna — od 0,5 m do 2,0 m przy powierzchni filtracji od 0,35 m2 do 22,5 m2 przy 50 panelach filtracyjnych. Filtr bębnowy Hydrotech dostępny jest w dwóch wersjach różniących się jednostkami napędowymi: napęd bezpośredni lub przekładnia łańcuchowa. Napęd bezpośredni stosowany jest w przypadku dwóch najmniejszych roz- Rys. 1. Typ 1, Zbiornik miarów bębnów: 0,5 metra i 0,8 m. W pozostałych urządzeniach zastosowano przekładnię łańcuchową zapewniającą optymalną pracę filtrów. • Nowe panele — skuteczność filtracji i zwiększona wydajność przy tej samej ilości paneli Dzięki wprowadzeniu nowych paneli możliwe jest uzyskanie do Rys. 2. Typ 2H / 2S, Otwarty dopływ

System Kaldnes® RAS (Recirculating Aquaculture System) do uzdatniania wody System półzamkniętego obiegu Kaldnes® RAS, oferowany przez Veolia Water Technologies/Krüger Kaldnes, wyposażony w funkcje aeracji i usuwania cząstek, został zaprojektowany z myślą o maksymalizacji produktywności przy jednoczesnym zmniejszeniu ilości zanieczyszczeń i zużycia wody. Zapewnia on ponowne wykorzystanie wody nawet do 99% oraz spełnienie najsurowszych parametrów wymaganych przepisami. System RAS usuwa materię organiczną, azot amonowy, zawiesiny, CO2, N2 i szkodliwe bakterie/wirusy, a także optymalizuje pH i zasadowość.

Może być stosowany w hodowli różnego rodzaju gatunków ryb zapewniając ekonomiczną opłacalność prowadzonej działalności oraz zmniejszenie kosztów instalacji i wymaganej powierzchni. Veolia/Krüger Kaldnes współpracuje z centrum Nofima — największym ośrodkiem R&D RAS w Europie, a lista referencyjna zrealizowanych systemów Kaldnes® RAS obejmuje blisko 40 obiektów, w tym instalacje dla wiodących globalnych producentów takich jak: Marine Harvest, Lerøy, Salmar, Seafarm, Sundsfjord i wielu innych.

Veolia Water Technologies Sp. z o.o. e-mail: info.poland@veolia.com, www.veoliawatertechnologies.pl • Warszawa, ul. Puławska 2, tel. +48 22 568 83 00 • Kraków, ul. Balicka 48, tel. +48 12 423 38 66 • KONTAKT: Tychy, ul. Metalowa 3, tel. +48 32 217 82 06, e-mail: poland.service@veolia.com

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

51


Akwakultura

15-lecie Aller Aqua Ukraina W dniach 18-19 kwietnia 2018 odbyły się uroczystości 15-lecia Aller Aqua Ukraina, spółki-córki Aller Aqua Polska. Z tej okazji blisko 100 hodowców ryb z różnych regionów Ukrainy uczestniczylo w specjalistycznej dwudniowej konferencji w Winnikach pod Lwowem. Konferencję otworzyli: Galina Tsymbala, dyrektor Aller Galina Tsymbala dyrektor Aller Aqua Ukraina i Jacek Aqua Ukraina Juchniewicz, prezes zarządu Aller Aqua Polska. Na konferencji zaprezentowano szereg specjalistycznych wystąpień, poświęconych postępom w produkcji funkcjonalnych pasz dla ryb, wylęgarnictwie i chowie ryb łososiowatych, sandaczy, jesiotrów oraz sumów afrykańskich, a także referat poświęcony rozwojowi polskiego przetwórstwa rybnego. Prelegenci ukraińscy omówili prawne aspekty funkcjonowania rybactwa na Ukrainie, kwestie weterynaryjne w hodowli pstrągów oraz przemysłowe metody reprodukcji ryb jesiotrowatych. Ukraińska akwakultura zdominowana jest obecnie przez produkcję ryb karpiowatych (ok. 11 tys. ton karpi i 15 tys. ton tołpyg), szybko rozwija się jednak hodowla pstrągów. Gdy Aller Aqua dostarczał pierwszą partię swojej ekstrudowanej paszy na Ukrainę — 15 lat temu — roczna produkcja tej ryby wynosiła ok. 5 ton, dziś jest to już ponad 2000 ton. Pstrągi z ukraińskiej hodowli trafiają niemal w całości na rynek krajowy, na którym konkurują z pstrągami z Norwegii (duże pstrągi fiordowe używane są do produkcji filetów świeżych oraz wędzonych), Danii i Turcji (w 2015 import pstrągów wyniósł 3625 ton, z czego 3176 ton sprowadzono w postaci świeżej). Wg lokalnych hodowców, ukraińscy konsumenci, choć dysponujący ograniczonymi możliwościami finansowymi, doceniają pstrągi z krajowej produkcji i są za nie skłonni płacić nieco więcej niż za ryby importowane. Cena detaliczna świeżych pstrągów na Ukrainie jest dość wysoka — 170-200 UAH za 1 kg patroszonych pstrągów 200-400 g na lodzie (ok. 22 zł/kg — ceny z Makro i Auchan; kwiecień 2018 r.). Konsumenci ukraińscy doceniają także smak czerwo-

Uczestnicy konferencji z okazji 15-lecia Aller Aqua Ukraina

Od lewej: Zbigniew Kreft, Marcin Walczak i Jacek Juchniewicz (Aller Aqua Polska), Galina Tsymbala (Aller Aqua Ukraina), Krzysztof Grecki (Wylęgarnia Dąbie), Mirosław Szczepkowski (IRŚ), Tomasz Kulikowski (Morski Instytut Rybacki), Mirosław Kuczyński (PIW). Z przodu: Dorota Juchniewicz-Pasquier (Aller Aqua Polska) i Florian Nagel (Aller Aqua Research).

nej ikry z pstrąga (w detalu 1200-1700 UAH/kg, w zależności od marki producenta i wielkości opakowania). Obchody piętnastolecia Aller Aqua Ukraina, były dla prelegentów z Polski świetną okazją do zapoznania się z ukraińskimi hodowcami i ich problemami oraz nadziejami na przyszłość, a także do zakosztowania tradycyjnej kresowej gościnności. Tomasz Kulikowski

Migawki z ukraińskiego handlu rybnego Poczesne miejsce na półkach rybnych w supermarketach zajmują wędzone filety z dobrze wybarwionego pstrąga i łososia, popularnością cieszą się także: ikra oraz chłodzone pasty na bazie ikry z łososia, dorsza, czy molwy.

52

Handel rybny kwitnie na Ukrainie równolegle, jakby w dwóch rzeczywistościach, z jednej strony nowoczesne super– i hipermarkety, a z drugiej — nie słabnąca popularność handlu bazarowego, gdzie nabyć można ryby świeże, wędzone, a także wciąż popularne tu — ryby suszone. Przeciętne spożycie ryb na Ukrainie jest nieznacznie wyższe niż w Polsce (13,5 kg), pomimo aż 20% spadku konsumpcji w ostatnich 10 latach.

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Akwakultura

Wiadomości ze świata akwakultury Chiny: wychodzą w marikulturę W połowie kwietnia urzędnicy z prowincji Hainan i China Shipbuilding Industry Corporation (CSIC) wzięli udział w ceremonii podpisania dokumentów powołujących do życia konsorcjum, którego celem będzie wybudowanie na Morzu Południowochińskim trzech nowoczesnych „super farm”. Wartość tego projektu to blisko 1 miliard dolarów. Zgodnie z raportem projekt obejmuje budowę trzech „pełnomorskich platform hodowlanych” lub „super-rybnych farm”, z których każda będzie większa niż jakiekolwiek instalacje sadzowe zbudowane na świecie. Każda platforma ma średnicę 120 metrów na powierzchni, co odpowiada długości boiska piłkarskiego. Platformy będą miały 75 m wysokości, co odpowiada 22piętrowemu budynkowi i będą miały 250 tys. metrów sześciennych wody. Zakłada się, że w każdej z nich będzie możliwe wyhodowanie 6 tys. ton ryb. W raporcie napisano, że platformy będą wykorzystywać w miarę możliwości „technologię zdalnego sterowania i automatyzacji”, dostarczania paszy, monitorowania ryb i usuwania martwych ryb. W przypadku sztormów operatorzy będą mogli zdalnie zanurzyć platformy pod wodą. Projekt, który jest planowany dla okręgu Lingshui na południowym wschodzie wyspy Hainan, jest wspierany przez konsorcjum firm, w tym: Wuchuan Shipbuilding Industry Group, filię CSIC, jednego z największych chińskich państwowych producentów statków, oraz Bank of China. Pozostali członkowie konsorcjum to Hainan Ocean Development, przedsiębiorstwo państwowe wspierane przez rząd, Beida Jade Bird, firma założona przez Uniwersytet w Pekinie i Lingao Haifeng, przedsiębiorstwo hodowli ryb i rybołówstwa z siedzibą w Hainan. Jak możemy przeczytać dalej: „Projekt ma pomóc przekształcić tradycyjne rybołówstwo regionu w nowoczesną inteligentną marikulturę, której wartość dla lokalnej gospodarki może wynieść nawet 20 miliardów yuanów oraz dostarczy miejsc 54

pracy dla 10 tysięcy ludzi. Hainan to tropikalna wyspa, znana głównie z lądowej hodowli tilapii”. Wśród ludzi z branży krążą opinie, iż chińskie super–farmy mogą być kopią Ocean Farm 1, wielkiego sadza zaprojektowanego przez norweski SalMar do hodowli łososia. Firma zamówiła jego wykonanie w chińskiej Stoczni Wuchuan (Qingdao). Transport gotowej konstrukcji miał miejsce latem zeszłego roku. Podejrzewa się, że w tym czasie została wykonana kopia dokumentacji, którą obecnie próbuje się wykorzystać w chińskim projekcie. Ocean Farm 1 jest nieco mniejszy niż platformy Hainan, ma średnicę 110 m i wysokość 68 m (chociaż pojemność jest taka sama – 250 tys. metrów sześciennych). Ocean Farm 1 nie jest też zanurzalny. Ocean Farm 1 to pierwszy z sześciu planowanych sadzów dla projektu o wartości 300 mln dolarów. Podpisanie tak dużego projektu wskazuje na wzrost zainteresowania chińskiego rządu oraz chińskich firm marikulturą. Zeszłego lata konsorcjum firm z siedzibą w Fujian i De Maas SMC uzgodniło projekt farmy morskiej wartej 1 mld CNY dla Fujiana. De Maas — firma z siedzibą w Qingdao, założona przez dwóch Holendrów świadczących usługi dla morskiego przemysłu naftowego i gazowego — zaprojektuje i zbuduje pięć sadzów SSFF150 (Semi-submersible Spar Fish Farm) o średnicy 139 m i wysokości 12 metrów. Tymczasem w listopadzie 2017 roku chińskie ministerstwo rolnictwa ogłosiło „Krajowy plan budowy stref demonstracyjnych dla marikultury (2017-2025)”, który ma na celu stworzenie do 2025 roku 1725 pilotażowych farm morskich na chińskich wodach. Zmniejszenie zasobów i degradacja środowiska już stały się wąskimi gardłami dla rozwoju rybołówstwa. Popieranie rozwoju „błękitnych farm” pomoże zaspokoić potrzebę poprawy struktury miejskiej i wiejskiej podaży żywności, w tym potrzeby dostarczania białka wysokiej jakości, czytamy w komunikacie ministerstwa w stosunku do planu.

Kanada: Cooke chce zwalczać wszy ekologicznie

Kanadyjski potentat w hodowli łososi Cooke Aquaculture skupił się ostatnio na poszukiwaniu przyjaznych dla środowiska metod walki z wszą morską, która jest bardzo uciążliwym pasożytem łososi hodowanych w sadzach. W tym celu firma postanowiła zainwestować 1 mln dolarów na badania i rozwój. Jak na razie skupiono się na norweskim pomyśle, który do usuwania wszy stosuje ciepłą wodę. Zakupiono specjalną łódź, z pomocą której prowadzi się kąpiele ryb. Technologia „Thermolicer” polega na prowadzeniu 30 sekundowych kąpieli w ciepłej wodzie. Wesz jest wrażliwa na nagłe zmiany temperatury, więc po takim szoku bardzo łatwo odpada od swojego żywiciela. Dotychczasowe testy wykazały 98% skuteczność takiego zabiegu. Pasożyty są zbierane i utylizowane. Jak podają pracownicy firmy ryby przy tym zabiegu nie są uszkadzane oraz nie podlegają stresowi. Dodatkowym atutem jest ograniczenie środków chemicznych, które do tej pory były wykorzystywane w walce z wszami. Norweski „Thermolicer” nie jest jedyną testowaną technologią. Inżynierowie z Cooke opracowali dwa narzędzia mechaniczne do odwszawiania — „Cooke R” oraz „Hydrolicer”, które już tego lata mają zostać poddane testom w warunkach hodowli.

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Akwakultura

Holandia: ASC chce rosnąć w siłę Aquaculture Stewardship Council (ASC) to certyfikat przyznawany hodowcom organizmów wodnych, którzy prowadzą swoje farmy w sposób zrównoważony. Ponieważ przemysł akwakultury w dalszym ciągu rozwija się w szybkim tempie, ASC zamierza stać się wiodącym programem certyfikacji i znakowania odpowiedzialnie hodowanych owoców morza. Do tej pory certyfikowano ponad 600 gospodarstw, z których większość znajduje się w Europie i Azji, a na rynku dostępnych jest 11000 różnych produktów opatrzonych znakiem ASC. Celem ASC jest przekształcenie światowych rynków owoców morza i promowanie najlepszych praktyk w zakresie akwakultury ekologicznej i społecznie odpowiedzialnej. Przeszliśmy długą drogę od 2010 roku, ale aby upewnić się, że pozostajemy w zgodzie z oczekiwaniami naszych farmerów, prze-

prowadziliśmy globalne badanie pod koniec 2017 roku. Zapytaliśmy ich za co cenią certyfikat ASC, jakie ekonomiczne, środowiskowe, pracownicze i społeczne korzyści czerpią z faktu posiadania certyfikatu — powiedział Chris Ninnes, dyrektor naczelny ASC. Wyniki były bardzo zachęcające, przy czym większość (92%) respondentów stwierdziło, że ich reputacja została wzmocniona przez certyfikację, 90% skorzystało z zaspokajania preferencji kupujących, a 87% uzyskało dostęp do nowych możliwości rynkowych. Ponadto wielu hodowców zaczęło doceniać ograniczenie negatywnego wpływu ich działalności na środowisko naturalne, a trzy czwarte stało się bardziej świadomymi kwestii zrównoważonego rozwoju związanego z wykorzystywanymi paszami. Dodatkowo ponad 30% przyznaje, że dzięki certyfikacji

ograniczyło profilaktyczne stosowanie antybiotyków i innych leków, ponad 25% hodowców poprawiło wskaźniki wykorzystania paszy, co przełożyło się na lepsze wyniki ekonomiczne. Dzięki certyfikacji znacząco poprawiła się jakość wody wykorzystywanej w procesie produkcji oraz znacząco spadła śmiertelność ryb. Należy dodać również, że program ten popierają lokalne społeczności, które doświadczyły poprawy stosunków z hodowcami, a ci często wpierają różne społeczne inicjatywy. Również pracownicy farm twierdzą, że dzięki certyfikatowi poszerzyli swoją wiedzę oraz poprawili swoje warunki pracy. Ich płace wzrosły, a rotacja została zmniejszona, odnotowuje się mniej wypadków i zwolnień chorobowych, co jest bardzo pozytywnym zjawiskiem dla pracodawców.

Włochy: przyjazna hodowla labraksa i dorady Włoska spółka akwakultury Compagnie Ittiche Riunite Società Agricola (CIR) została uznana za spełniającą wymogi zrównoważonego rozwoju Friend of the Sea dla europejskiego labraksa i dorady. Firma została założona w 1992 roku. Działalność operacyjna rozpoczęła się w Golfo Aranci, wykorzystując technologię opartą na sztywnych, pływających sadzach. W 1996 farma przeszła gruntowną modernizację wprowadzając sadze z polietylenu, które są pływające i zakotwiczone w dnie za pomocą naciągów. Podstawową działalnością firmy jest hodowla labraksa i dorady i jego sprzedaż na rynki hurtowe. Rocznie możliwa jest produkcja około 600 ton ryb. Certyfikat Friend of the Sea przyznano spółce za fakt, że produkcja odbywa się w sadzach chronionych siatkami o różnej strukturze i wielkości oczek, co zapobiega zaplątywaniu się ptactwa oraz ucieczkom ryb. Również stosowana w tuczu pasza spełnia wszystkie wymogi zrównoważonego rozwoju. Ponadto firma przestrzega wszystkich wymogów odpowiedzialności społecznej, zgodnie z wymogami Friend of the Sea.

23 sadze o różnej wielkości rozciągają się na przestrzeni 7500 metrów kwadratowych w pobliżu wyspy Figarolo na Sardynii we Włoszech. Wyspa, nazwana na cześć powszechnej obecności drzew figowych, wraz z Capo Figari została uznana za miejsce mające znaczenie dla społeczności (SCI). Jest siedliskiem muflona i kilku gatunków ptaków, w tym myszołowów i kruka. Santino Cherchi z CIR opowiada o pomyśle certyfikacji: Początkowo zobaczyliśmy znak Friend of the Sea u jednego z naszych klientów. Wtedy postanowiliśmy ubiegać się o certyfikat zrównoważonego rozwoju, którego zasady i wartości są podstawą naszej pracy. Ponadto nasze gospodarstwo znajduje się w obszarze zainteresowania środowiskowego. Z tego

powodu szanujemy środowisko morskie, w którym znajdują się nasze sadze i przestrzegamy praktyk zrównoważonego rozwoju. Położenie geograficzne oraz czystość otaczających nas wód umożliwiają CIR dostarczanie świeżej ryby w ciągu 24 godzin do wszystkich dużych włoskich odbiorców. Labraks i dorada eksponowane są na półkach marketów Esselunga z etykietą Naturama. Akwakultura zyskuje coraz większe znaczenie na międzynarodowym rynku owoców morza — mówi Paolo Bray, założyciel i dyrektor Friend of the Sea. Firmy detaliczne i firmy zajmujące się akwakulturą, takie jak CIR, coraz częściej współpracują, aby zmniejszyć swój wpływ na środowisko morskie na zrównoważonym poziomie.

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018

55


Akwakultura

Hodowla omega–okonia w Belgii Czy chwytliwa nazwa i technologia produkcji gwarantująca pro-środowiskowy charakter produkcji wystarczą, by „omega-bas” z belgijskiego systemu RAS odniósł sukces rynkowy? Czas pokaże, nie ma jednak wątpliwości, że to ciekawe i innowacyjne przedsięwzięcie. Zacznijmy od ryby — omegabass (fl. omega-baars, dosł. pl. omega-okoń) to handlowe określenie ryby z gatunku Scortum barcoo (syn. Therapon barcoo). W języku angielskim ryba znana jest pod nazwą Jade perch. Należy do rodziny teraponowatych (rząd: okoniokształtne). Jest endemicznym gatunkiem zamieszkującym Australię. Jest wszystkożerna i oportunistyczna w wyborze pokarmu. W hodowli Aqua4C w Kruishoutem, we Wschodniej Flandrii (Belgia), omega-okoń hodowany jest w hali produkcyjnej. Woda zasilająca hodowlę to wyłącznie deszczówka, która w sezonie letnim ogrzewana jest w szklarniach, w których uprawiane są pomidory. Woda zrzucana z hodowli, wzbogacona w biogeny, trafia do szklarniowej produkcji pomidorów (nie jest zawracana). Ryby karmione są wyłącznie paszą z komponentów pochodzenia roślinnego, bez dodatku mączki rybnej. Pomimo roślinnego profilu karmy, producent zapewnia, że mięso ryby jest niezwykle bogatym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3 — których zawiera trzykrotnie więcej niż łosoś (niestety nie podaje profilu tych kwasów, przez co nie jest znana zawartość DHA/EPA). W marketingu ryby podkreślany

56

jest jej lokalny charakter (100% belgijskiej produkcji), przyjazność środowisku, brak antybiotyków, metody rozrodu przyjazne rybom, a także wyjątkowa świeżość. Smak ryby jest dobry, delikatny. Mięso jest dość zwarte. Pozwala na przygotowanie rozmaitych dań. Rob Stockman, odpowiedzialny za marketing i sprzedaż w hodowli Aqua4C, mówi, że większość ryb trafia do handlu sieciowego w Belgii. Ważnym odbiorcą jest Carrefour, który docenia naturalny i przyjazny środowisku charakter ryby. Niestety próby wprowadzenia ryby do tradycyjnych sklepów rybnych nie skończyły się dużym powodzeniem. Cena ryby na sklepowej półce jest bardzo wysoka, sięga nawet 25-30 euro/kg filetów pakowanych w MAP. Menadżerowie hodowli zapowiadają budowę kolejnej hali i próby sprzedaży ryb w eksporcie, także na polskim rynku. T.Kulikowski

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 2 (122) / 2018


Profile for MPR Publishing House

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 122  

Kwartalnik dla branży rybnej - nr 2 (122)/2018

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 122  

Kwartalnik dla branży rybnej - nr 2 (122)/2018

Advertisement