Page 1


Spis treści SERWIS INFORMACYJNY

FELIETON Przegrana walka o rząd dusz, czyli ryby

„Produkt polski” — znak nie dla wszystkich . . . . . 2

w starciu z suplementami i dezinformacją

Frosta zwiększy produkcję . . . . . . . . . . . . . . . . . . 2

(Tomasz Kulikowski) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15

Grupa Samskip w Polsce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Jarosław Wałęsa wiceprzewodniczącym komisji . Rozwój BG Production . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Spadek sprzedaży ryb świeżych na polskim rynku detalicznym . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . IV Kongres Rybny: 2 pracowite dni, blisko 50 prelekcji. Warto tu być! . . . . . . . . . . . . . Gwiazdka Michelin dla... Fish&Chips . . . . . . . . . . Hodowla zwierząt futerkowych nie jest zagrożona Maslenica z blinami i kawiorem . . . . . . . . . . . . . . Rosja zniesie embargo na konserwy? . . . . . . . . . Spada wolumen sprzedaży łososi . . . . . . . . . . . . Harmonogram wydarzeń europejskich . . . . . . . . . AKWAKULTURA Ceny karpia konsumpcyjnego (Andrzej Lirski) . . . Zebranie Zarządu Związku Producentów Ryb . . . Rytwiany 2017: miała być „Wiosna w Akwakulturze”, a powiało chłodem . . . . . . . . . . . . Dożynki rybackie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Karp Zatorski certyfikowany . . . . . . . . . . . . . . . . . Pstrąg ze skorzonerą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . SPRŁ uznaną organizacją producentów . . . . . . . . Hodowcy karpi bez rekompensat wodno-środowiskowych — i co dalej? (Tomasz Kulikowski) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Polskie ryby w Watykanie 2016 (Piotr Pagieła, Zbigniew Szczepański) . . . . . . . . .

Nasza lawina (Wacław Szczoczarz) . . . . . . . . . . . 40 EKONOMIKA Produkcja i handel konserwami rybnymi w Polsce w 2015 r. (Małgorzata Kieliszewska) . . . 13 Liderzy rynku konserw rybnych . . . . . . . . . . . . . . . 17 Liderzy rynku przetworów rybnych chłodzonych . 18 Nawyki i preferencje konsumentów ryb w krajach Unii Europejskiej (Tomasz Kulikowski) . 23 RYNEK RYBNY Ceny w specjalistycznych sklepach rybnych . . . . 42 Ceny detaliczne ryb: Hala Rybna w Gdyni . . . . . . 43 Ceny sprzedaży ryb słodkowodnych . . . . . . . . . . 44 Ceny zbytu ryb bałtyckich . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44 Ceny łososi hodowlanych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44 Ceny sprzedaży produktów z pstrąga . . . . . . . . . . 45 Ceny w wybranych sieciach handlowych . . . . . . . 45 RYBOŁÓWSTWO Foki są już plagą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32 Planowane zmiany w programie operacyjnym – zgodne z oczekiwaniami rybaków łodziowych . . . 32 Rybołówstwo śledzi i szprotów przystępuje do oceny MSC . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34 Zarządzanie rybołówstwem morskim w stanie przełowienia (Bohdan Draganik) . . . . . . . . 36 TECHNOLOGIA Łosoś bio norweski zawieszony . . . . . . . . . . . . . . 10 Przegląd powiadomień o zagrożeniach bezpieczeństwa żywności (RASFF) . . . . . . . . . . . 10 WIJHARS Gdańsk: wyniki kontroli ryb mrożonych 10

2 2 2 2 3 8 8 8 8 8 56 46 48 51 52 52 52 52

53 54

RYBNA KULTURA KULINARNA Cudze chwalici, swego nie znacie — czyli Rybi Dum kontra ustecka Syrenka . . . . . . 20 Skrei już jest! Rusza zimowy festiwal skreia w restauracjach w całej Polsce . . . . . . . . . . . . . . 39 Tradycyjne Skreimølje. fot. NSC

Producenci łososia powinni skierować uwagę na nieco zapomniany temat opakowań . . . . . . . . 11 Ocena organoleptyczna konserw marki EvraFish . 22 ZESPÓŁ REDAKCYJNY Tomasz Kulikowski (mpr@mprfish.com), red. naczelny Tomasz Kowalczyk (tech@mprfish.com), red. techniczny Anna Dylewska (anna@mprfish.com), reklama Maja Kowalczyk (maja@mprfish.com), reklama Wioletta Gwiaździńska (wioletta@mprfish.com), reklama Iwona Gilewicz (iwona@mprfish.com), księgowość

ISSN 1428-362X MPR S.C. 81-061 Gdynia, Hutnicza 34, mpr@mprfish.com tel./fax 58 620 37 98; tel. 58 620 56 59

PRENUMERATA Cena prenumeraty rocznej „MPR” wynosi 96,00 zł brutto Sklep internetowy: www.mprfish.com www.facebook.pl/mprfish

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

1


Serwis informacyjny

Rozwój BG Production

Spadek sprzedaży ryb świeżych na polskim rynku detalicznym

Ja podaje „Puls Biznesu” przetwórnia BG Production Sp. z o.o. z Wieniotowa (gm. Ustronie Morskie), zamierza znacząco zwiększyć możliwości produkcyjne, uruchamiając drugi zakład — w Białogardzie. BG Production zatrudnia 220 osób. W 2015 r. spółka uzyskała 129,2 mln zł przychodów i wypracowała 4,0 mln zł zysku netto. Wg PB w 2016 r. przychody osiągnęły już 190 mln zł. BG Production większość produkcji eksportuje do Niemiec, Francji i Szwecji, głównie pod markami nabywców.

W grudniu opublikowane zostały niepokojące dane dotyczące sprzedaży detalicznej ryb i produktów rybnych świeżych w Polsce. W sierpniu 2016 r. sprzedaż świeżych ryb wyniosła 3 262 tony (o wartości 18,4 mln euro) i była nieznacznie wyższa niż w lipcu (3165 ton), ale o 6% niższa niż w sierpniu 2016 r. Najważniejszym powodem spadku sprzedaży jest zaniechanie przez część konsumentów zakupów świeżego łososia, którego ceny detaliczne są bardzo wysokie.

Sprzedaż ryb świeżych we wrześniu wyniosła 4063 tony (o wartości 21,8 mln euro) i była aż o 14% niższa w ujęciu ilościowym oraz 13% niższa w ujęciu wartościowym niż rok wcześniej. Na tej podstawie wnioskować można, że konsumenci powstrzymując się od zakupów łososia tylko częściowo zastępują je innymi rybami (dorszami i pstrągami). Dane opublikowało Europejskie Obserwatorium Rynku dla Rybołówstwa i Akwakultury na podstawie paneli gospodarstw domowych.

Frosta zwiększy produkcję

„Produkt polski” — znak nie dla wszystkich

Jarosław Wałęsa wiceprzewodniczącym komisji

Przepisy ustawy z dnia 4 grudnia 2016r. o zmianie ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych (Dz.U. z 2016r. poz. 2007) wprowadziły nowe regulacje dotyczące dobrowolnego znakowania środków spożywczych informacją „Produkt polski” wraz z określeniem wzoru znaku. Regulacje te dają możliwość producentom podawania w oznakowaniu środków spożywczych informacji dotyczących krajowego pochodzenia wytwarzanego produktu w odniesieniu nie tylko do miejsca wyprodukowania, ale również w odniesieniu do użytych składników. Generalnie w produktach nieprzetworzonych może być do 25% surowca pochodzącego z importu, pod warunkiem, że składniki takie nie są wytwarzane w kraju (np. rodzynki). Produkty przetworzone muszą być przetworzone w Polsce i dodatkowo nie zawierać więcej niż 25% surowców z importu (i to tylko takich, których nie można zastąpić surowcami krajowymi). Warto zapoznać się ze szczegółami regulacji, bo za bezprawne stosowanie znaku grożą wysokie kary.

Poseł Jarosław Wałęsa został ponownie wybrany wiceprzewodniczącym Komisji Rybołówstwa (PECH) Parlamentu Europejskiego. „Bardzo dziękuję moim koleżankom i kolegom z Komisji za zaufanie. Pracuje w tej Komisji już ponad 7 lat i jestem dumny, że mogę na jej forum, jako wiceprzewodniczący, reprezentować polskich rybaków. Praca w tej Komisji jest żmudna i wymagająca zaangażowania, często niewdzięczna, ale dająca dużo satysfakcji. Cieszę się, że mogę pozytywnie wpływać na losy rybaków i społeczności nadmorskich nie tylko z regionu Bałtyku, ale i innych akwenów i obiecuję, że będę dalej sumiennie wykonywał swoje obowiązki” — powiedział poseł Jarosław Wałęsa. Najistotniejszym elementem działalności posła Wałęsy w drugiej połowie ósmej kadencji będzie kontynuacja monitorowania wdrażania reformy Wspólnej Polityki Rybołówstwa (WPRyb), w którą Parlament Europejski był w pełni zaangażowany w ostatnich latach. Ważne, aby była ona w stanie pogodzić różne interesy w celu zapewnienia w perspektywie długofalowej zrównoważonego charakteru środowiska morskiego i zasobów rybnych, rentowności działalności rybaków, gałęzi przemysłu powiązanych z rybołówstwem oraz opłacalności działalności społeczności przybrzeżnych.

Kosztem 65 mln zł bydgoska Frosta rozbuduje swój zakład produkcyjny o kolejne 5,5 tys. m.kw. hal. W efekcie realizacji inwestycji zatrudnienie wzrośnie o 80 osób. Nowa hala wyposażona zostanie w linię produkcyjną do wytwarzania produktów rybnych z sosami i warzywami (nawet 20 tys. ton rocznie). W 2015 r. Frosta odnotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 500,5 mln zł. Zysk operacyjny wyniósł 28,4 mln zł, a zysk netto — 28 mln zł. Frosta jest nie tylko znaczącym eksporterem mrożonych produktów rybnych, ale także liderem na krajowym rynku ryb mrożonych z udziałem rzędu 23-24%. Większość sprzedaży realizowanej jest pod dobrze wypromowana marką producenta.

Grupa Samskip w Polsce Samskip Logistics, międzynarodowy operator logistyczny związany z produktami rybnymi, w grudniu 2016 otworzył w Gdańsku biuro operacyjne na Polskę. Firma specjalizuję się w rozwiązaniach zintegrowanej logistyki towarów mrożonych i chłodzonych, odpraw celnych oraz składowania. Samskip Logistics opiera strukturę siatki biur na kluczowych krajach dla branży rybnej na świecie, jak Chiny, Wietnam, USA, Norwegia, Holandia i teraz Polska. 2

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Wydarzenia

fot. Piotr Monasterski

IV Kongres Rybny: 2 pracowite dni, blisko 50 prelekcji. Warto tu być!

Patronat nad IV Kongresem Rybnym objął Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk

Ponad 250 osób spodziewanych jest na IV Kongresie Rybnym, odbywającym się w dniach 30-31 marca 2017 r. w Sopocie. Patronat honorowy nad Kongresem objął Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk oraz Międzynarodowa Organizacja Eurofish. Patronat merytoryczny objęli: Morski Instytut Rybacki Państwowy Instytut Badawczy oraz Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Organizatorem Kongresu Rybnego jest Stowarzyszenie Rozwoju Rynku Rybnego w partnerskiej współpracy z „Magazynem Przemysłu Rybnego”.

Sesja plenarna otwierająca Kongres

Sesja otwierająca IV Kongres Rybny w Sopocie ma odpowiedzieć na dwa pytania — gdzie znajdujemy się jako szeroko rozumiana branża rybna dziś i jakie są najważniejsze wyzwania dla naszej przyszłości. Wyzwania te mogą być postrzegane rozmaicie — jako wyzwania związane z trendami i oczekiwaniami konsumentów, problemy z surowcem rybnym, wyzwania związane z zarządzaniem zasobami środowiska naturalnego, ale także wyzwania związane z pozyskaniem kapitału, niezbędnego do rozwoju produkcji ryb.

Moderatorem sesji będzie Tomasz Kulikowski — redaktor naczelny „Magazynu Przemysłu Rybnego”. W sesji zaprezentowane zostaną następujące referaty: • Polska gospodarka rybna — stan obecny i perspektywy (Krzysztof Hryszko, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej PIB), • Polskie przetwórstwo rybne — droga do sukcesu, wyzwania przyszłości (Bogusław Kowalski, prezes zarządu Graal S.A.), • Why the fish industry must acknowledge consumer needs and trends to succeed in increasing its profit? (Kristin Pettersen, dyrektor ds. marketingu Norweskiej Rady ds. Ryb i Owoców Morza), • Fish trade and consumer trends in Europe (Ekaterina Tribilustova, Eurofish), • Globalne wyzwania przyszłości (Nicolas Guichoux, MSC Global Commercial Director), • Dlaczego warto wspierać akwakulturę? (Jacek Juchniewicz, prezes zarządu Stowarzyszenia Producentów Ryb Łososiowatych). Wystąpienia anglojęzyczne tłumaczone będę symultanicznie (słuchawkowo) na jęz. polski. Po zakończeniu sesji plenarnej, delegaci udadzą się na przerwę kawową, a następnie wybiorą salę odpowiadającą wybranej sesji tematycznej.

Kristin Pettersen, Norwegian Seafood Council

Ekaterina Tribilustova, Eurofish, Kopenhaga

Nicolas Guichoux, Marine Stewardship Council

fot. Piotr Monasterski

Sesja tematyczna dla przetwórstwa rybnego

Sesja tematyczna „Technologia przetwórstwa i zarządzanie bezpieczeństwem żywności” dedykowana jest przetwórcom ryb, ale interesujące tematy znajdą tu także osoby zajmujące się handlem rybnym. Sesja podzielona będzie na dwa bloki tematyczne. W pierwszym — przed obiadem — swoją uwagę skupimy na zagadnieniach związanych z technologią przetwórstwa, pakowaniem i logistyką. W drugiej, poobiedniej części zajmiemy się kwestiami zarządzania bezpieczeństwem żywnością — od higieny produkcji do znakowania produktów dla konsumentów, zgodnie z prawem żywnościowym. Odpowiadając na sugestie Referat wprowadzający wygłosi Krzysztof Hryszko z Instytutu uczestników poprzedniej edycji Kongresu, konstrukcEkonomiki Rolnictwai Gospodarki Żywnościowej PIB

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

3


ja sesji zapewnia zachowanie balansu pomiędzy prezentacjami dostawców rozwiązań technologicznych, a referatami ekspertów. Moderatorem sesji będzie prof. dr hab. inż. Piotr J. Bykowski. Po zakończeniu sesji, planujemy przeprowadzenie dyskusji, związanej z wyzwaniami w obszarze technologii przetwórstwa, a zwłaszcza kwestiami zmian w prawie żywnościowym. Po zakończeniu sesji, delegaci będą mieli chwilę odpoczynku, aż do wieczornej uroczystej kolacji w sali bankietowej „Panorama” Hotelu Sheraton, którą zaplanowaliśmy na godzinę 19:00. W sesji „Technologia przetwórstwa i zarządzanie bezpieczeństwem żywności” zostaną wygłoszone m.in. następujące prelekcje: Cz. 1: Przetwórstwo, pakowanie i logistyka produktów rybnych • Innowacje w polskim przetwórstwie rybnym w latach 2004-15 — próba oceny (Piotr J. Bykowski, Akademia Morska w Gdyni) • Nowe trendy w technologiach przetwórstwa i bezpieczeństwa żywności. Wpływ techkriogenicznych na Gonzalo Campos, nologii SealedAir, czołowy euro- jakość i wydajność (Grzegorz pejski specjalista w zak- Pawlonka, Product Manager resie marketingu i opa- Linde Gaz Polska Sp. z o.o.) kowań dla ryb • Podwójna dawka chłodu a jakość produktów rybnych (Grzegorz Bienkiewicz, Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie) • Accelerate Fresh! making fish fresh, sexy and convenient! (Gonzalo Campos, European Fish Specialist SealedAir Cryovac Food Solutions Europe) • Systemy opakowaniowe najnowszej generacji w przemyśle rybnym (Grzegorz Wieruszki, InLine Polska Sp. z o.o.) • Innowacje w opakowaniach do ryb i przetworów rybnych (dr hab. inż. Sławomir Lisiecki, Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie) • Nowe możliwości importu surowców dla polskiego przetwórstwa rybnego (Katarzyna Kaźmierska, Biuro Handlowe ProChile, Ambasada Chile) • Systemy składowania magazynowego dedykowane dla przemysłu rybnego (Piotr Żółciak, Stow Polska)

4

Sesja dedykowana akwakulturze

Równoległa sesja tematyczna „Przeszłość krajowej akwakultury” koncentrować się będzie głównie na zagadnieniach rozwoju intensywnej akwakultury, zarówno w obiektach przepływowych, jak i halowych, z zamkniętym obiegiem wody. Sesja te będzie się odbywać w momencie dużego zniecierpliwienia inwestorów oczekiwaniem na uruchomienie PO RYBY 2014-2020 — stąd rozpocznie się ona od wystąpienia przedstawiciela Departa- Kenneth Glomset, Senior Expert Aquaculture mentu Rybołówstwa, który The Linde Group powie o ogłoszonych już przepisach Rozporządzenia w sprawie 2 osi priorytetowej. Niewątpliwie w dyskusji pojawi się też kwestia wycofania się rządu ze wsparcia akwakultury stawowej w ramach rekompensat wodno–środowiskowych (co będzie miało wpływ na oblicze rynku karpi w Polsce, o którym mówić Dr hab. inż. Jacek będzie dr Andrzej Lirski z IRŚ, Sadowski, prof. nadzw. zarazem moderator sesji). Główny nacisk organizatorzy położyli jednak na ocenę postępów technologicznych oraz dyskusję aspektów ekonomicznych w obiektach RAS. Swoje opinie skonfrontują eksperci oraz praktycy. W tej drugiej grupie znajdą się m.in. doświadczeni hodowcy ryb — Krzysztof Grecki (Wylęgarnia Ryb Dąbie), Antoni Łakomiak (GR Gosławice), ale też Jarosław Szysz, prowadzający od 2 lat hodowlę łososi atlanty- Dr Andrzej Lirski modeckich w unikalnym obiekcie, rator sesji akwakultury

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

fot. Piotr Monasterski

Uczestnicy III Kongresu Rybnego

• Oferta Toyoty dla przemysłu przetwórstwa rybnego (Marcin Manka, Toyota Material Handling) Cz. 2: Higiena i zarządzanie bezpieczeństwem żywności • Mobilne systemy dezynfekcji ozonem w przetwórstwie rybnym (Robert Muszański, WOFIL), • Jakość zdrowotna ryb popularnych na polskim rynku (dr hab. inż. Jolanta Szlinder-Richert, Morski Instytut Rybacki PIB), • Knowledge Based Service propozycja dla sektora przetwórstwa ryb (Artur Kryza, Sector Specialist Processed Food w Diversey Polska), • Dokąd zmierzasz Europo? Prawo dla producentów i sprawiedliwość dla konsumentów (Grzegorz Tokarczyk, Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa ZUT), • Jak znakować, to tylko odżywczo, czyli przewartościuj to co jesz (Grzegorz Bienkiewicz, Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa ZUT).

fot. Piotr Monasterski

fot. Piotr Monasterski

Wydarzenia


jakim jest Jurrasic Salmon. Sesję poświęconą hodowli ryb zaplanowano tak, by czasu starczyło na pytania i dyskusję. Zaplanowano m.in. następujące prelekcje: Krzysztof Grecki i Jacek • Zasady finansowania Juchniewicz (WR Dąbie) rozwoju akwakultury w ramach Programu Operacyjnego Rybactwo i Morze 2014-2020 — oś priorytetowa 2 (Adam Sudyk Naczelnik w Wydziale Rybactwa Śródlądowego, Departament Rybołówstwa MGMiŻŚ), • Rynek karpia w Polsce (dr inż. Andrzej Lirski, Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie), • Ślimaki na polskich stołach (Grzegorz Skalmowski, Snails Garden), • Nowe gatunki i technologie — dokąd iść? (dr hab. inż. Jacek Sadowski, Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie), • Technologie natleniania. Znaczenie nowoczesnych rozwiązań w akwakulturze (Kenneth Glomset, Senior Expert Aquaculture, Innovation Centre for Aquaculture and Water Treatment, Ålesund The Linde Group Norwegia), • W którą stronę płynie pstrąg? (Krzysztof Grecki, Wylęgarnia Ryb Dąbie), • Innowacyjna metoda hodowli łososi na lądzie (Jarosław Szysz, Jurrasic Salmon), • System RAS — analiza SWOT (Mirosław Półgęsek, Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie), • Współpraca nauki z praktyką – modele projektów wdrożeniowych (dr inż. Agata Kowalska, Instytut Rybactwa Śródlądowego, dr inż. Radosław Kowalski, Instytut Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN Olsztyn). Naturalnym przedłużeniem sesji akwakultury będzie sesja poświęcona rynkowi produktów z łososi i pstrągów, następnego dnia Kongresu.

Rynek produktów z małych ryb pelagicznych

Drugi dzień IV Kongresu Rybnego, po konsumpcji pożywnego śniadania, rozpocznie się od równoległych sesji tematycznych. Jedna z nich poświęcona będzie perspektywom rynku małych ryb pelagicznych. Rynek szprotów i śledzi — to wielkie wyzwanie. Z jednej strony Polska ma duże kwoty połowowe ryb pelagicznych i mogłaby je w większym stopniu wykorzystywać na cele konsumpcyjne, z drugiej strony — część młodych konsumentów odwraca się od takich • Rynek małych ryb pelagicznych i storni w Unii Europejskiej (Krzysztof Hryszko, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej PIB), • Tunel fluidyzacyjny OctoFrost™ do mrożenia szprotów i śledzi. Energooszczędność, bezpieczeństwo produktu oraz mobilność urządzenia (Anna Dyc, Grupa OctoFrost), • Kierunki i możliwości przetwórstwa drobnych ryb

fot. Piotr Monasterski

Wydarzenia

Uczestnicy III Kongresu Rybnego

pelagicznych na przykładzie szprotów bałtyckich (dr inż. Bogusław Pawlikowski, Morski Instytut Rybacki PIB), • Preferencje polskich konsumentów – wyzwania dla producentów produktów ze szprotów i śledzi (dr Marcin Rakowski, Morski Instutut Rybacki PIB), • Ryby niechciane ze smakiem zjadane (Grzegorz Tokarczyk, Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie).

Rynek produktów z łososi i pstrągów

Równocześnie z sesją pelagiczną odbywać się będzie semiarium poświęcone produktów z ryb łososiowatych. Tu sytuacja jest diametralnie odmienna — ryby łososiowate są chętnie konsumowane przez konsumentów, lecz podaż surowców jest niedostateczna, przez co ceny są wysokie. Na horyzoncie rysują się jednak problemy wizerunkowe związane z czarnym PR wokół hodowli ryb. To tylko niektóre zagadnienia, które zostaną poruszone podczas tej Grzegorz Mech, Busisesji. Referat wprowadzający ness Development Mawygłosi dr Grzegorz Mech z nager w GfK Polonia GfK Polonia, który przedstawi szereg niepublikowanych, aktualnych danych rynkowych dotyczących zakupów łososi i pstrągów na krajowym rynku detalicznym. W sesji wygłoszone zostaną m.in. następujące prezentacje: • Rynek produktów z pstrąga i łososia (Grzegorz Mech, GfK Polonia), • Optymalizacja procesów pro- Raúl Squadritto, Agrodukcji wykorzystujących ob- europa S.P.A róbkę cieplną i technologię mrożenia Frigoscandia – rozwiązania oferowane przez firmę JBT (Piotr Jacko, John Bean Technologies Sp. z o.o.), • Ryby łososiowate oczami konsumentów (Tomasz Kulikowski, Morski Instytut Rybacki PIB), • Chilijski łosoś w świecie nowej logistyki (Raul Squadritto, Agroeuropa, Włochy).

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

5


Wydarzenia

fot. T.Kulikowski

Sesja plenarna i dyskusja podsumowująca Kongres

6

Po dyskusjach w grupach tematycznych i przerwie kawowej wszyscy delegaci IV Kongresu Rybnego mają możliwość uczestniczenia w sesji plenarnej poświęconej Rozwojowi rynku rybnego i promocji ryb. Tu z pewnością będzie wiele dobrych powodów do dyskusji — wszak od rozwoju rynku wewnętrznego uzależnieni są wszyscy związani z rybami — rybacy morscy, hodowcy, przetwórcy oraz handlowcy. Dlatego też celem zaprezentowanych prelekcji będzie pobudzenie do dyskusji i wspólnego wypracowywania pomysłów na pobudzenie rynku, z zwłaszcza na przekonanie młodych konsumentów do częstszego spożywania produktów rybnych. Przed dyskusją zaprezentowane zostaną następujące prelekcje: • Zwyczaje żywieniowe i kanały sprzedaży ryb oraz produktów rybnych (Grzegorz Mech, GfK Polonia), • How to build trend for new fish species? Skrei marketing activities 2016-2017 (Gitte Hannemann Mollan, dyrektor polskiego i niemieckiego rynku Norweskiej Rady ds. Ryb i Owoców Morza), • Sukcesy i wyzwania w promocji ryb (Anna Dębicka, Katarzyna Skawińska, MSC Polska), • Finansowanie kampanii proGitte Hannemann mocyjnych oraz promocja eksMollan, NSC

Hotel Sheraton w Sopocie, widok od strony morza

portu w ramach Programu Operacyjnego Rybactwo i Morze 2014-2020 — oś priorytetowa 5 (Piotr Słowik, Naczelnik w Wydziale Rynku i Przetwórstwa Rybnego); • Ogólnopolska kampania promująca spożycie ryb — wstęp do dyskusji panelowej (dr Monika Kołodziejczyk, starszy specjalista w Wydziale Rynku i Przetwórstwa Rybnego). Branżę rybną czekają dwa bardzo pracowite dni, wypełnione prelekcjami i dyskusjami panelowymi. Postaramy się wszystko zorganizować tak, nie zabrakło też czasu na rozmowy kuluarowe podczas przerw kawowych i obiadowych oraz na integrację podczas uroczystej kolacji. Zapraszamy do uzdrowiskowego Sopotu. Tomasz Kulikowski

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Serwis informacyjny

Rosja zniesie embargo na konserwy? Rosyjskie służby weterynaryjne Rosselchoznadzor zasugerowały w grudniu ub.r., że na początku 2017 r. są gotowe do zniesienia zakazu importu konserw rybnych z Łotwy i Estonii. Wcześniej Rosjanie zarzucali, że łotewskie fabryki są przestarzałe, nie spełniają norm w zakresie zawartości substancji smolistych w szprotach, a kiedy indziej mówili o stosowaniu preparatów płynnego dymu. Łotwa eksportowała przed embargiem, blisko 50 000 ton konserw rybnych do Rosji i krajów CIS.

Hodowla zwierząt futerkowych nie jest zagrożona Hodowla zwierząt futerkowych została zakazana w kilku krajach europejskich (m.in. Wlk. Brytania, Austria i Holandia — z okresem przejściowym). W Polsce producenci zwierząt futerkowych generują 1,3 mld zł przychodu i około 4% udziału w wartości eksportu polskich produktów rolno-spożywczych (jesteśmy drugim producentem w Europie, po Danii). Istnienie hodowli zwierząt futerkowych jest istotne dla przetwórstwa rybnego. Zgodnie z informacją PSPR, przetwórstwo rybne w Polsce sprzedało hodowcom mięsożernych zwierząt futerkowych w 2015 r. około 320 tys. ton produktów ubocznych nieprzeznaczonych do spożycia przez ludzi, kat. 3 za kwotę ok. 350 mln zł. Na chwilę obecną hodowla zwierząt futerkowych wydaje się nie być zagrożona. Ministerstwo Rolnictwa nie wyraża zgody na wykreślenie norki amerykańskiej z listy zwierząt gospodarskich oraz nie wyraża zgody na wpisanie jej przez ministerstwo środowiska na listę gatunków inwazyjnych. teka 8

Gwiazdka Michelin dla... Fish&Chips Kingfisher Fish and Chips, najlepszy lokal serwujący ryby i frytki (2017 National Fish & Chip Awards) może niebawem otrzymać... gwiazdkę Michelin! Nigdy wcześniej nie zdobył go żaden bar szybkiej obsługi w Europie. Kingfisher sprzedaje trzynaście rodzajów ryb (w tym 12 z certyfikatem MSC) — powszechnie znanych i mniej popularnych, lokalnych — a poza tym również rybne zapiekanki czy homara. Duża porcja ryby i frytek kosztuje £8.55. Wszystkie składniki są naturalne i świeże. Craig, właściciel Kingfisher,

Właściciele baru Nikki Mutton i Craig Maw

przyznaje, że „nigdy nie był w nawet jednej restauracji z gwiazdką Michelin. To dla nas wielka przyjemność, że rozważają nasz lokal jako aż tak dobry.”

Maslenica z blinami i kawiorem Od 17 do 26 lutego na terenie moskiewskiego centrum wystawienniczego WDNCh odbywają się „Targi zapustowe”. Maslenica to odpowiednik polskiego Tłustego Czwartku, a lokalnym przysmakiem są bliny (forma naleśników). Wśród nich: bliny z krabami, naleśniki rybne w sosie serowym oraz najbardziej tradycyjne: bliny rosyjskie z dodatkiem kawioru i szlachetnych gatunków ryb, np. łososiowych.

Obchody Maslenicy

fot. Sputnik

Spada wolumen sprzedaży łososi W styczniu br. Norwegia wyeksportowała 170 000 ton ryb o wartości 7,6 mld koron. W ujęciu ilościowym oznacza to redukcję o 11%. „Początek 2017 r. upłynął pod znakiem redukcji dostaw łososi z Norwegii i ciągłego wzrostu cen tych ryb. Co więcej spadek dostaw łososi zanotowano głównie na rynku Unii Europejskiej, odnotowując jednocześnie wzrosty w eksporcie do USA i Azji. Ze względu na złą pogodę w styczniu odnotowano też niskie połowy dorszy, nie można było w pełni rozpocząć sezonu na skreia”, mówi Geir Håvard Hanssen z Norweskiej Rady ds. Ryb i Owoców Morza. W styczniu eksport łososi z Norwegii wyniósł 70 100 ton (5,3 mld koron). Dostawy na rynek Unii Europejskiej były o 5400 ton mniejsze niż przed rokiem. Średnia cena w eksporcie wyniosła 72,37 korony norweskiej za 1 kg (to aż o 30% więcej niż roku temu

Łosoś atlantycki to jedna z ulubionych ryb Europejczyków, ale ceny stają się zaporowe

w styczniu). Największymi odbiorcami łososi były: Polska, Francja i Dania. Największy spadek dostaw zanotowano do Hiszpanii, gdzie łosoś został niemal całkowicie zastąpiony na półkach sklepowych innymi rybami. Wg ekspertów Nordea Bank, w 2016 r. wskutek zakażenia wszą morską produkcja łososi na świecie spadła o 9%. W 2017 r. przewidywane są dalsze spadki produkcji łososi, sytuacja nie poprawi teka się więc.

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Technologia przemysłu rybnego

Łosoś bio norweski Przegląd powiadomień o zagrożeniach zawieszony bezpieczeństwa żywności (RASFF) Pod koniec stycznia br. rząd norweski poinformował, że kwestia eko-certyfikacji łososi zostanie włączona do prawodawstwa EOG. „Jest to bardzo dobra wiadomość dla Norwegii. Nowy rząd Islandii szybko zajął się tą sprawą, co pokazuje wagę problemu dostępu do rynku. Ujednolicone przepisy UE i EOG poprawią konkurencyjność sektora akwakultury zarówno w Islandii, jak i w Norwegii” powiedział norweski Minister Spraw UE i EOG Frank Bakke-Jensen. Od jesieni ubiegłego roku, organiczny łosoś nie miał dostępu do rynku w niektórych krajach UE (w tym w Polsce na podstawie decyzji Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych), ponieważ prawodawstwo UE w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych nie jest włączone do porozumienia EOG. „Teraz mamy nadzieję, że organiczny łosoś norweski będzie wkrótce w sklepach także w tych krajach Europy, gdzie został zbojkotowany" powiedział Per Sandberg, minister rybołówstwa Norwegii. teka

W okresie od 12 grudnia 2016 r. do 25 lutego br. w systemie RASFF opublikowano 52 notyfikacje, z których trzy dotyczyły Polski. 10 lutego br. polskie graniczne służby weterynaryjne odrzuciły dostawę anchowetki indyjskiej (Stolephorus indicus) z Wietnamu. Powodem był brak świadectwa weterynaryjnego oraz nieuprawniony dostawca. 9 lutego Holandia zgłosiła do systemu RASFF powiadomienie odnośnie skażenie, wyprodukowanego w Polsce, łososia wędzonego na zimno bakterią patogenną Listeria monocytogenes (w próbce z 16 stycznia znajdowało się mniej niż 10 CFU/g). 13 stycznia br. Francja zgłosiła powiadomienie odnośnie skażenie, wyprodukowanego w Polsce, łososia wędzonego na zimno bakterią patogenną Listeria monocytogenes (w próbce z 12 grudnia ub.r. znajdowało się 980 CFU/g). Z pozostałych powiadomień o istotnym ryzyku dla konsumentów, 12 przypadków dotyczyło przekroczenia dopuszczalnego poziomu rtęci, 5 powiadomień dotyczyło wspomnianej już Listerii monocy-

togenes (produkty z Norwegii, Irlandii, Litwy, Niemiec, Holandii). W niektórych próbach wykryto niedozwolone lub nadmiernie stosowane substancje chemiczne: • antybiotyk azytromycynę w mrożonej tilapii (Oreochromis spp.) z Wietnamu (7 µg/kg), • polifosforany — aż 10,5 g (!) na 1 kg produktu w mrożonym mintaju z Chin, • chemioterapeutyk trimetoprym (880 µg/kg) w mrożonej tilapii (Oreochromis spp.) z Wietnamu, • zanieczyszczenia przemysłowe w wędzonym sumie afrykańskim z Ghany: benzo(a)antracen (163,1 µg/kg), benzo(a)piren (81,2 µg/kg), benzo(b)fluoranten (65,2 µg/kg), chryzen(198,4 µg/kg), wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (507,9 µg/kg). • antybiotyk oksytetracyklina (250 µg/kg) in chłodzonym zębaczu (Anarhichas lupus) z Francji, • benzo(a)piren (5,64 µg/kg) i wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (60,92 µg/kg) w solonych, wędzonych sardynelach (Sardinella spp) z Ghany. teka

WIJHARS Gdańsk: wyniki kontroli ryb mrożonych W IV kwartale 2016 r. kontrolę jakości handlowej mrożonych przetworów rybnych przeprowadzono u 11 producentów. Warunki składowania i magazynowania mrożonych produktów rybnych były prawidłowe. Badaniami laboratoryjnymi objęto 30 partii produktów i przetworów rybnych o łącznej masie 22909,9 kg, w tym: 23 partie ryb mrożonych glazurowanych o łącznej masie 20330,09 kg, 6 partii paluszków rybnych o łącznej masie 2467,4 kg i jedną partię produktu rybnego typu mielonka o masie 112,5 kg. W ramach przeprowadzonych badań w zakresie oceny organoleptycznej w stosunku do jednej partii stwierdzono nieprawidłowość wskazującą na nieprzydatność partii 38,4 kg paluszków do spożycia. W ramach badań fizykochemicznych niezgodności z deklaracją producenta stwierdzo10

no w 6 próbkach, reprezentujących 6 partii o łącznej masie 2184,4 kg, i tak: • stwierdzono w stosunku do jednaj partii filetów rybnych mrożonych zawyżony poziom glazury wodnej w stosunku do deklaracji producenta (partia 401 kg, która została zakwalifikowana jako partia o niewłaściwej jakości handlowej), • wykryto w próbkach 5 partii paluszków rybnych obecność mięsa ryby pozyskanego poprzez mechaniczne odkostnienie ryby, co nie zostało zadeklarowane przez producentów w wykazie składników (5 partii paluszków rybnych o łącznej masie 1783,4 kg, które zostały zakwalifikowane jako wyroby zafałszowane). W 3 partiach (10%) produktów rybnych reprezentujących łącznie 7810 kg stwierdzono wady oznakowania, w tym: • w partii 520 kg filetów rybnych

głęboko mrożonych glazurowanych nie zamieszczono pełnej nazwy podmiotu pod którego firmą produkt jest wprowadzany do obrotu, • w partii 7230 kg tuszek rybnych głęboko mrożonych stwierdzono: — brak zamieszczenia informacji „produkt głęboko mrożony”, — brak podania w nazwie produktu rodzaju oprawienia surowca rybnego, tj. nie podano wyrażenia „bez głowy i płetwy ogonowej”, • w partii 60 kg paluszków rybnych stwierdzono: — brak zamieszczenia pełnego składu wyrobu, tj. nie wykazano użytej soli oraz dodatków do żywności: substancji zagęszczającej E412 i regulatora kwasowości E 450, przypisanie kurkumie funkcji technologicznej „barwnik”, co spowodowało uznanie partii za zafałszowaną. teka

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Artykuł promocyjny

Producenci łososia powinni skierować uwagę na nieco zapomniany temat opakowań Łosoś od 19 lat nieprzerwanie zajmuje czołowe miejsca w rankingu popularności na rynku ryb. Globalne spożycie w 2015 roku osiągnęło ponad 2 miliony ton — wzrost o 270% w porównaniu do poziomu konsumpcji w roku 1997. Stale rosnąca popularność i wzrost cen nie motywuje producentów do inwestowania w innowacje, między innymi w nowoczesne opakowania. Większość produktów dostępnych dzisiaj na rynku, jak łosoś wędzony, pakowana jest dokładnie tak samo jak 50 lat temu, w termokurczliwe folie z nadrukiem.

Nowa era wędzonego łososia Gonzalo Campos, Manager Marketingu dla sektora ryb w Sealed Air Food Care zauważa: „Wzrost sprzedaży może sprawić, że producenci przeoczą korzyści płynące z zastosowania opakowań z dodatkową funkcjonalnością czy nowych procesów pakowania. Stabilny wzrost nie motywuje do zmiany formatu opakowań. Chcemy jednak pokazać producentom w branży rybnej, że optymalizacja procesu pakowania może być źródłem dodatkowych zysków. Innowacyjne technologie pakowania zwiększają wydajność operacyjną, zmniejszają ilość odpadów ale przede wszystkim pomagają wyróżnić produkt w gąszczu konkurencji, a to otwiera nowe możliwości.” Alternatywą dla dominujących dzisiaj formatów opakowań są opakowania próżniowe typu skin, jak Cryovac® Darfresh® on Tray. System wykorzystuje gotowe tacki, także płaskie tacki z powlekanego kartonu i umożliwia pakowanie nawet bardzo delikatnych produktów. Sprawia, że produkt nie tylko doskonale wygląda, ale także nie traci wilgotności ani masy, bo hermetycznie przylegająca folia nie powoduje wydzielania się i absorpcji soków do opakowania. Stała popularność łososia wynika z trzech trendów rynkowych – konsumenci poszukują smaku, wygody i wartości odżywczych, a to przekłada się na rosnącą popularność gotowych produktów rybnych.

Wydłużona świeżość otwiera drogę do nowych rynków zbytu

Gotowe w 8 minut „Łosoś jest bogaty w łatwo przyswajalne białka, kwasy tłuszczone omega-3 oraz składniki mineralne i witaminy. To niezwykle atrakcyjny produkt dla zapracowanych osób, które chcą odżywiać się zdrowo. To również czynnik wpływający na rozwój nowych opakowań dla przekąsek rybnych, np. sushi. Aby w pełni wykorzystać zalety produktu, opakowanie musi ewoluować. Dodatkowe funkcje, jak łatwość otwierania i poręczny format mogą stworzyć całkowicie nowe możliwości sprzedaży przekąsek rybnych” — mówi Gonzalo Campos. Konsumenci wymagają wysokiej jakości i smaku, jednak ryby i owoce morza często przysparzają im trudności w przygotowaniu posiłku. Odpowiedzią na to są pakowane, świeże dania, gotowe do przyrządzenia w kilka minut, które nie wymagają od konsumentów dużego zaangażowania, jak marynowanie lub podlewanie. Gonzalo Campos dodaje: „Łosoś w sosie lub w przyprawach zwiększa dochodowość przetwórców i sieci handlowych i dlatego warto na nowo zaprojektować jego opakowanie. Musi być odporne na wysokie temperatury, aby pozwolić konsumentom na przyrządzenie posiłku bezpośrednio w piekarniku lub kuchence mikrofalowej. Przykładem takiego rozwiązania są opakowania Cryovac® Oven Ease® i koncepcja „Bake-8” (gotowe w 8 minut). To nowy koncept Sealed Air, który umożliwia przygotowanie ryb w piekarniku w osiem minut”.

Europa jest największym rynkiem zbytu a zarazem importerem owoców morza i stanowi 20-25% rynku światowego. Jednak coraz częściej przetwórcy szukają możliwości rozwoju poza Unią Europejską, np. w Brazylii, Chinach czy Afryce. Gonzalo Campos komentuje: „Wydłużenie okresu trwałości oraz zapewnienie jednolitej jakości jest niezwykle ważne dla europejskich programów sprzedaży pakowanej świeżej żywności, które opierają się na wzroście liczby produktów eksportowanych. Każdy dzień w transporcie oznacza krótszą o dzień ekspozycję na półce sklepowej i utratę wartości produktu ze względu na bliższą datę przydatności do spożycia.” „Producenci, którzy chcą eksportować na większe odległości mogą efektywnie wydłużyć okres trwałości produktów wykorzystując nowe technologie schładzania, pasteryzacji wysokociśnieniowej (HPP) oraz zamrażania. Pomocna może być dla nich technologia pakowania próżniowego i rozwiązania, takie jak Cryovac® Darfresh Bloom® i Cryovac® Darfresh® on Tray”. Darfresh on Tray skraca proces pakowania o 35%, zwiększając efektywność operacyjną z 20 do nawet 140 opakowań na minutę. Ta innowacyjna technologia sprawia, że ryba zachowuje swoją świeżość oraz jakość przez dłuższy czas. Dodatkową korzyścią jest mniejsze o 40% zużycie folii oraz mniejsza o 50% w porównaniu do innych systemów pakujących objętość opakowania. Gonzalo Campos podsumowuje: „Opakowania zmieniły się znacznie na przestrzeni ostatnich 50 lat. Dzisiejsze zaawansowane rozwiązania zapewniają najwyższą ochronę produktu, promocję marki, bezpieczeństwo, efektywność kosztową i możliwość personalizacji w celu wyróżnienia produktu. Mają możliwość napędzania sprzedaży poprzez bezpośrednie odwoływanie się do potrzeb konsumenta. Oznacza to, że dla przetwórców i sprzedawców detalicznych opakowanie powinno stać się priorytetem.”

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

11


Reklama

12

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Rynek konserw rybnych

Małgorzata Kieliszewska

Produkcja i handel konserwami rybnymi w Polsce w 2015 r Tabela 1. Wielkość i wartość sprzedaży konserw rybnych w Polsce w latach 20132016, wg danych z RRW-20

Według danych z formularzy RRW20 o wynikach ekonomicznych zakładów przetwórstwa rybnego, zbieranych i analizowanych przez Morski Instytut Rybacki — PIB w ramach Narodowego Programu Zbioru Danych Rybackich, produkcja i handel konserwami rybnymi na przestrzeni ostatnich lat wy-

kazuje tendencję rosnącą. W 2015 r. zakłady przetwórcze, które przesłały formularze RWW-20, wyprodukowały ponad 44,4 tys. ton konserw rybnych, tj. o 6% więcej niż według danych raportowanych w 2014 r., natomiast wartość produkcji zwiększyła się o 7% do ponad 706 mln zł. Sprzedaż towarów ryb-

Rysunek 1. Struktura produkcji konserw według gatunków ryb w 2015 r., wg danych z RRW-20

Rysunek 2. Struktura handlu konserwami rybnymi według gatunków w 2015 r., wg danych z RRW-20 Uwaga do wykresów: W kategorii „Ryby różne” mogą zawierają się również wcześniej wymienione gatunki, a szczegółowość podanych danych, zależy od stopnia wypełnienia formularza przez zakład przetwórstwa rybnego.

nych (konserw), które nie podlegały przetworzeniu, a jedynie odsprzedaży, wyniosła ponad 15 tys. ton o wartości ponad 306 mln zł, tj. o 39% ilościowo i 35% wartościowo więcej niż raportowano w 2014 roku. Łączne przychody z własnego przetwórstwa i sprzedaży konserw rybnych wyniosły ponad 1 mld zł, tj. o 14% więcej niż w 2014 r. W produkcji konserw rybnych w Polsce, pod względem ilości, jak i wartości, dominują konserwy z trzech gatunków ryb: śledzia, makreli i szprota. W 2015 r. wielkość produkcji konserw ze śledzia zwiększyła się o 14% i wyniosła prawie 12,8 tys. ton o wartości ponad 200,3 mln zł (+7%). Produkcja konserw z makreli nie była już tak dynamiczna i wyniosła 10,3 tys. ton (+1%) o wartości ponad 185 mln zł (+3%). Zmniejszyła się natomiast produkcja konserw ze szprota o 14% do 8,4 tys. ton o wartości 105,7 mln zł, tj. o 9% mniej niż w stosunku do danych raportowanych w roku 2014 r. W 2015 r. zakłady przetwórstwa rybnego w Polsce, które również handlowały konserwami rybnymi sprzedały najwięcej konserw ze śledzia (29%), makreli (23%) i szprota (19%). Podobnie wyglądała struktura przychodów ze sprzedaży konserw: śledź (28%), makrela (26%) i szprot (15%). W przypadku działalności handlowej zakładów przetwórczych, w 2015 r. najwięcej sprzedano konserw ze śledzia (957 ton o wartości prawie 12 mln zł), następnie konserw z makreli (848 ton o wartości 12,5 mln zł), konserw z tuńczyka (573 tony o wartości ponad 20,6 mln zł) oraz konserw ze szprota – 565 ton o wartości ponad 6,5 mln zł. W handlu towarami jakimi są konserwy rybne, struktura gatunkowa jest mniej jednorodna niż w przypadku produkcji. Zakłady przetwórstwa rybnego, które przedłożyły formularze RRW-20 wykazały, że handlują w największym stopniu konserwami ze śledzia i makreli (po 6%) oraz tuńczyka i szprota (po

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

13


Rynek konserw rybnych Tabela 2. Przetwórstwo własne oraz sprzedaż towarów i materiałów według kierunku sprzedaży w latach 2014-2015, wg danych z RRW-20

4%). Natomiast największe przychody z odsprzedaży konserw odnotowano dla tuńczyka (7%), makreli i śledzia (po 4%), szprota (2%) oraz dorsza (1%). Produkcja konserw z ryb w 2015 r. była głównie przeznaczona na rynek krajowy (75%). Eksport konserw rybnych wyniósł prawie 11 tys. ton (+28% w stosunku do 2014 r.) o wartości 266,6 mln zł i zwiększył się o 15% w stosunku do danych raportowanych w 2014 roku. Natomiast eksport towarami jakimi są konserwy z ryb wyniósł 577 ton o wartości prawie 11,8 mln zł. Ogółem udział eksportu w przychodach z produkcji i handlu konserwami rybnymi w 2015 r. wyniósł 19% pod względem ilościowymi i 27% pod względem wartościowym. Zakłady przetwórstwa rybnego, które złożyły sprawozdania RRW20, swoją produkcję konserw rybnych eksportowały głównie do Rumunii, Włoch i Stanów Zjednoczonych Ameryki, przy czym największe przychody uzyskano na rynkach amerykańskim i rumuńskim. W zakładach przetwórstwa rybnego, które odsprzedawały konserwy rybne, najwięcej przychodów z eksportu przyniosła sprzedaż do Rumunii i Niemiec, odpowiednio 19% i 16% udziału. Wg danych MIR-PIB, w 2015 r. do produkcji konserw używano głównie tusz z ryb (62%) oraz filetów (24%), natomiast w konserwach, które podlegały jedynie odsprzedaży znajdowały się tusze (15%) i mięso rozdrobnione z ryb (6%). Konserwy rybne produkowane są głównie w większych zakładach przetwórstwa rybnego. Najwięcej

14

Rysunek 3. Struktura eksportu konserw według ważniejszych krajów w 2015 r., wg danych z RRW-20 W kategorii „Pozostałe” zawierają się również wcześniej wymienione kraje, a szczegółowość podanych informacji, zależy od stopnia wypełnienia formularza przez zakład przetwórstwa rybnego.

konserw rybnych w 2015 r. wyprodukowały przedsiębiorstwa zatrudniające od 50 do 249 pracowników (51%), następnie powyżej 250 pracujących (49%). W przypadku wartości, najwięcej generowały przedsiębiorstwa największe (>250 pracowników) – 61% udziału. W handlu konserwami rybnymi, dominowały również zakłady największe, których udział pod względem ilościowym wyniósł 98%, a wartościowym 99%. Ogólnie, łączne przychody zakładów z własnego przetwórstwa oraz ze sprzedaży towarów rybnych jakimi są konserwy (handel), wyniosły w 2015 r. ponad 1 mld zł, z czego 74% przychodów pochodziło z zakładów największych zatrudniających powyżej 250 pracowników. W ujęciu ilościowym, największy udział w całości przychodów przetwórni rybnych miały również przedsiębiorstwa największe (61%). Dynamika sprzedaży konserw była dodatnia dla wszystkich kategorii przedsiębiorstw, ale największą odnotowano dla zakła-

dów małych, zatrudniających od 10 do 49 pracowników. Wartość produkcji i handlu konserwami rybnymi stanowi ok. 10% całkowitych przychodów z przetwórstwa własnego i sprzedaży ryb i produktów rybnych zakładów przetwórstwa rybnego w Polsce, wg danych z RRW-20. Na przestrzeni ostatnich 10 lat produkcja i handel konserwami rybnymi oscylowały w granicach 40-60 tys. ton roczne, o wartości od 315 mln zł w 2006 r. do ponad 1 mld zł w 2015 roku. Rośnie znaczenie śledzia w produkcji konserw, natomiast maleje produkcja konserw ze szprota, która najprawdopodobniej w najbliższych latach nadal będzie się zmniejszała.

Małgorzata Kieliszewska Zakład Ekonomiki Rybackiej Morski Instytut Rybacki Państwowy Instytut Badawczy mkieliszewska@mir.gdynia.pl

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Felieton

Przegrana walka o rząd dusz, czyli ryby w starciu z suplementami i dezinformacją

El sueño de la razón produce monstruos — Kiedy rozum śpi budzą się demony (Francisco Goya) „Zdolność oddzielania prawdy od chłamu jest ważniejsza niż znajomość logarytmów czy historii wojen i powstań” powiedział niedawno w wywiadzie dla „Przeglądu” prof. Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. U progu lotów na Marsa, podłączeni niemal na stałe do globalnej sieci transferującej już nie terabajty, lecz zettabajty informacji, w swej zdolności do oceny wartości wciskanego nam płynu na porost włosów wydajemy się nie różnić znacząco od mieszkańca średniowiecznej Europy. Konsumenci żywności, czyli my wszyscy, co dzień karmieni jesteśmy informacyjną papką, niewiele mającą wspólnego z obiektywną wiedzą, efektem falsyfikowalnych i weryfikowalnych badań. Jedni nazywają to fake news, inni dezinformacją, przerysowaniem, czy też postprawdą. Szkoda, bo jak mawiał nieoceniony śp. ks. Józef Tischner to po prostu „gówno prawda”. Najłagodniejszą, wydawałoby się, formą takiego kłamstwa, jest promocja określonych produktów czy składników żywności, jako superżywności (superfoods). Pal licho, jeśli w efekcie takiego przekonania będziemy częściej pili sok z buraków, czy jedli chleb z dodatkiem siemienia lnianego. Gorzej

gdy wiara ta powoduje, że zamiast zrównoważonej urozmaiconej diety bogatej w różne składniki, zdamy się na wyrywkową suplementację, zmienianą zresztą w zależności od mody aktualnie panującej w mediach. Jeszcze gorzej, gdy wiara w superfoods w obliczu poważnej choroby doprowadzi do odrzucenia lub opóźnienia leczenia farmakologicznego. Ale groźny jest też sam schemat myślenia, w którym idziemy na skróty, wierzymy, że jest jakieś cudowne, magiczne rozwiązanie, które ukrywają przed nami naukowcy, przemysł farmaceutyczny i mainstreamowe media. Europejski i amerykański przemysł rybny do takich przekonań same też dołożyły swoje „trzy grosze” promując ryby, nie jako produkt smaczny i urozmaicający dietę, lecz głównie jako źródło kwasów tłuszczowych omega-3 „wpływających na wszystko”. W jakim więc znajdujemy się miejscu? Konsumenci skonfudowani są sprzecznymi informacjami o walorach zdrowotnych poszczególnych grup żywności i chłoną jak gąbka coraz bardziej bzdurne informacje. Reklamy w radio i telewizji usłużnie podpowiają, że jest proste rozwiązanie — suplement, który załatwi wszelkie problemy — od otyłości po ruszanie nogami podczas snu. Wg najnowszego raportu NIK reklamy suplementów diety stanowią aż 24% budżetu reklamowego RTV. Polscy konsumenci, deklarujący w wielu badaniach, że żywność jest droga, wydają lekką ręką 4 mld zł na suplementy diety! Spory kawałek suplementowego tortu przypada na trany i „kapsułki omega-3”, zastępujące konsumentom spożywanie ryb tłustych (np. makreli, śledzi, szprotów). Z drugiej strony, gdy promuję jedzenie ryb w mediach społecznościowych lub gdy spotykam się z konsumentami na spotkaniach grup fokusowych, słyszę jak całymi garściami czerpią oni z „demaskatorskich” programów telewizyjnych i artykułów prasowych o produkcji ryb: „łosoś i ryby hodowlane są trujące, bo karmi się je paszami przemysłowymi z dodakiem chemii i antybiotyków”, „ryby bałtyckie są

szkodliwe, bo morze jest zanieczyszczone, a ryby są poparzone iperytem z czasów II wojny światowej”; „karpie żyją w brudnej wodzie”. Szacuję, że tak myśli już co czwarty–piąty konsument. Co z pozostałymi? Na szczęście nie wierzą lub nie są wrażliwi na tego rodzaju negatywne doniesienia medialne, podejmują decyzje zakupowe kierując się przyzwyczajeniami i ceną, ale jednocześnie są to osoby, które wykształciły w sobie taki poziom odporności na informacje o pro-zdrowotnych walorach żywności lub ich braku, że żadna pozytywna kampania oparta o taki przekaz również na nich pobudzająco już nie zadziała. W tym momencie nasuwa się jedno pytanie: dlaczego wielu polskich konsumentów chętniej przyswoi niegatywną informację o norweskim łososiu, czy rybach w ogóle, niż negatywną informację np. o mięsie kurczaka, czy wędlinach. Odpowiedź jest prosta: działa tu racjonalizacja — znany w psychologii mechanizm obronny. Wiele osób nie zwiększa spożycia ryb (mimo, że czuje społeczną presję na takie zachowanie i często uważa, że są one rzeczywiście korzystne dla diety), bo ryby są drogie, a ich smak jest mniej lubiany niż smak drobiu, chętnie więc sami usprawiedliwiają się, mówiąc post factum: ryby i tak wcale nie są takie zdrowe... Ten sam konsument, „zaatakowany” negatywną informacją o zdrowotności ulubionych i tanich kurczaków, usprawiedliwi się, myśląc „coś w końcu muszę jeść”, „inne produkty są jeszcze gorsze”, „a w ogóle to wszyscy kłamią i nie ma komu ufać”... Przyzwyczajnie jest drugą naturą człowieka, więc z dnia na dzień ludzie nie przestaną jeść ryb, chociażby od rana karmiono ich negatywnymi informacjami o rybach. Ale nie będą też ich jeść więcej — bo niby czemu? Wysokie ceny, umiarkowana jakość, stosunkowo niska innowacyjność i brak pozytywnej promocji — gdzie tu czynniki, które miałyby pobudzić polskiego konsumenta do zwiększenia konsumpcji ryb? Tomasz Kulikowski

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

15


Rynek konserw rybnych

Liderzy rynku konserw rybnych Rynek producentów konserw ryb- największych producentów — spó- sprzedaży konserw rybnych, dokonych jest silnie skoncentrowany. Po- łek prawa handlowego. Spółki te nywanym przez przetwórnie rybne. niżej prezentujemy dane czterech miały w 2015 r. 71% udziału w Więcej: patrz str. 13. red.

Graal S.A.

Spółka Graal S.A. konsekwencje umacnia swoją dominację na rynku konserw rybnych. W 2015 r. przychody z ich sprzedaży wyniosły 335,4 mln zł (przychody spółki ogółem wyniosły 527,7 mln zł). Skonsolidowane przychody grupy kapitałowej Graal wyniosły w 2015 roku 933 mln zł.

Po trzech kwartałach 2016 r. skonsolidowane przychody Graal S.A. wyniosły 747,7 mln zł (wzrost

o 15%). Wyniki finansowe za cały 2016 będą opublikowane dopiero pod koniec kwietnia br.

Thai Union Poland Sp. z o.o.

Thai Union Poland, zatrudniający ok. 570 pracowników, jest drugim co do wielkości producentem i największym eksporterem konserw rybnych. Obok publikujemy wyniki finansowe na podstawe sprawozdań rocznych (wg Infoveriti) oraz sprawozdania za okres od 1

stycznia do 31 września 2016 r. (wg Verdict). Na podstawie sprawozdań można zakładać, że spółka przekro-

czyła 200 mln zł rocznych przychodów ze sprzedaży konserw rybnych (głównie w eksporcie).

Przetwórstwo Rybne Łosoś Sp. z o.o.

Przetwórstwo Rybne Łosoś Sp. z o.o. uzyskała w 2015 r. 133,3 mln zł przychodów ze sprzedaży własnych produktów (konserwy rybne) oraz 7,3 mln zł przychodów ze sprzedaży towarów handlowych.

Evrafish Sp. z o.o.

Evrafish Sp. z o.o. uzyskuje rocznie blisko 50 mln zł przychodów ze sprzedaży konserw rybnych. Realizując sprzedaż głównie na rynku krajowym, ma na nim trzecią pozycję. Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

17


Ekonomika przemysłu rybnego

Liderzy rynku przetworów rybnych chłodzonych Poniżej prezentujemy wyniki finan- chłodzonych przetworów rybnych, kujemy na podstawie informacji sowe czterech liderów rynku past i sałatek rybnych. Dane publi- Infoveriti z KRS. red.

Lisner

Poznański Lisner Sp. z o.o., od wielu lat lider krajowego rynku przetworów rybnych oraz lider eksportu chłodzonych przetworów rybnych, w 2015 r. uzyskał 528,9 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i 108 mln zl przychodów ze sprzedaży towarów handlowych. Spółka przejęła w 2016 r. drugiego na rynku gracza — Nordfish-Foodmark, który w 2015

roku uzyskał 152 mln zl przychodów. Jeśliby więc dokonać teoretycznej konsolidacji wyników —

Lisner z przejętą spółką legityminowałby się w 2015 r. kwotą 680,9 mln zł przychodów netto.

W ciągu trzech kwartałów 2016 roku sprzedaż produktów rybnych przyniosła spółce 88,6 mln zł i była

o 7% wyższa niż w analogicznym okresie 2015 r.

Seko S.A.

Seko S.A. jest drugim co do wielkości i wartości dostawcą chłodzonych przetworów rybnych na krajowy rynek. W 2015 r. wartość sprzedanych produktów wyniosła 126 mln zł (co odpowiadało 14 073 ton marynat, sałatek, past, ryb solonych i konserw rybnych).

Contimax S.A.

Contimax S.A. w okresie od lipca 2014 r. do czerwca 2015 r. wprowadził na rynek produkty rybne chłodzone, wędzone oraz konserwy rybne i dania gotowe o wartości 117,9 mln zł.

Dega S.A.

Specjalizująca się głównie w produkcji sałatek, ale także rybnych wyrobów garmażeryjnych i wyrobów sterylizowanych z ryb (paprykarz), spółka Dega uzyskała w 2015 roku 75,4 mln zł przychodów. 18

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Podróże kulinarne

Cudze chwalici, swego nie znacie — czyli Rybi Dum kontra ustecka Syrenka Dość powszechne jest przekonanie o niskiej jakości dań rybnych serwowanych wzdłuż polskiego wybrzeża Morza Bałtyckiego. „Ryby smażone na oleju nie pierwszej świeżości, królują gofry i fryty. Wszędzie gra muzyka, w każdej knajpie faceci w gastronomicznej ciąży opędzają się od swoich dzieci i umęczonych żon. Wiadomo, dobry browar to podstawa!” — tak Agata Młynarska podsumowała w ubiegłym roku swój pobyt we Władysławowie. W Internecie autorka zdrowo oberwała za tą wypowiedź, bo oczywiście takie generalizowanie jest niesprawiedliwe wobec dobrych smażalni, których na Wybrzeżu nie brakuje. Choć nie ukrywajmy — średni poziom wybrzeżowej gastronomii jest taki sobie. Uznałem więc, że trzeba na chwilę uciec od Wybrzeża tak daleko, jak to w Polsce możliwe, czyli aż do Cieszyna, a nawet nieco dalej, bo przekroczyłem polskoczeską granicę. Tuż za nią postanowiłem skonsumować słodkowodną rybę w obiekcie, który został wybudowany właśnie po to, by promować ryby i rybactwo na najróżniejsze sposoby — Rybi Dum w Karwicach, bo o nim mowa, to jednocześnie restauracja rybna, obiekt noclegowy, łowisko oraz sala z całkiem sporymi i zadbanymi akwariami z rybami słodkowodnymi i morskimi. Obok mnie w restauracji siedziały same polskie rodziny, co niemal upewniło mnie, że musi być to prawdziwa mekka dla smakoszy ryb słodkowodnych. Zachęcająca była też karta, w której aż ciężko było wybrać spośród kilkudziesięciu propozycji dań z pstrągów, jesiotrów, sumów, karpi oraz ryb morskich (te od razu odrzuciłem — wszak nie po to jechałem kilkaset kilometrów, by zjeść morszczuka). Wybór padł na dwa dania, które skojarzyły mi się z tradycyjną kuchnią czeską — biała zupa (zabielana zupa rybna) i karp zapiekany pod kruszonką ze słoniny. Do tego lampka morawskiego, białego wina z odmiany Veltlínské zelené. Kelnerka była bardzo miła, odebrała bez problemu zamówienie odpowiadając łamaną 20

Czeski karp ze słoninką (Rybi Dum)

Polskie śledzie (Syrenka)

polszczyzną. To niewątpliwy urok składania zamówień w słowiańskich krajach. Po chwili przyszło wino oraz zupa. Wino — wspaniałe. Zupa — nijaka. Taka jarzynówka z małym dodatkiem ryby, w której nic nie dominowało. Pewnie gdybym miał babcię na Morawach, to bym się ucieszył, że to taki domowy smak. Ale babci na Morawach nie mam, więc mnie zupa nie ucieszyła. Ale jak to mówią, pierwsze koty za płoty — czas na czeskiego karpia. Na stole pojawił się dość zwyczajnie zaserwowany filet (z małymi ośćmi, które mi nie przeszkadzają w konsumpcji), zapieczony pod chrupiącą słoninką. Smakowite danie, ciekawe połączenie ze słoniną, karp tłusty i słodkawy. Smaczne, choć nie tak atrakcyjne, by przejechać ponad pół tysiąca kilometrów. Na pocieszenie szybko przemieściłem się do znajomego winiarza, by uzupełnić zapasy morawskich win. Minęło kilka tygodni i przyszedł czas na wizytę w Ustce. Tu poprosiłem o rekomendację odpowiedniej knajpki, by uniknąć doświadczeń Agaty Młynarskiej. Pracownicy Aukcji Rybnej w Ustce, po chwili wahania zarekomendowali Syrenkę, po kuchennych rewolucja Marty Gessler. Osoba Pani Gessler nie specjalnie mnie zachęcała, ale cóż... spróbować warto. Trafiliśmy

do sympatycznego lokalu, w którym od razu uderzył nas przyjemny aromat wędzonej tradycyjnie ryby. Menu krótkie i bardzo zaskakujące, jak na polskie wybrzeże. Wybór nie był wcale łatwy, bo kusił i placek z wędzonymi rybami i placki ziemniaczane z łososiem, i inne specjały. Jeśli do czegoś by się można przyczepić, to jedynie tego, że nie są to dania lokalne, tradycyjne. Wybór padł na zupę rybną, a na dania główne zamówiliśmy: talerz smażonych śledzi (z zapewnieniem, że są świeże i od usteckich rybaków) oraz gołąbki z farszem rybnym. Przed zupą podano nam jednak gratisową przekąskę — po trzy pyszne, tłuściutkie podwędzane szprotki. I w tym momencie byliśmy już kupieni... Po szprotkach szybko zostały tylko łebki. Na zupę nie przyszło czekać zbyt długo — okazała się aromatyczna (prawdziwie rybna), odpowiednio pikantna i pełna ładnych, nie rozwalających się kawałków dorsza. Gołąbki rybne w sosie pomidorowym cieszyły oko, w smaku delikatne; ogólnie niezłe. Śledzie — usmażone na złocisty kolor, w ilości zaspokajającej nawet wilczy apetyt. W podsumowaniu napiszę krótko: podczas kolejnej wizyty w Ustce sprawdzone zostaną kolejne potrawy z menu Syrenki.

Zupa rybna (Syrenka)

Gołąbki rybne (Syrenka)

Tomasz Kulikowski & Wioletta Gwiaździńska

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Rynek konserw rybnych

Ocena organoleptyczna konserw marki EvraFish Analizę sensoryczną wybranych konserw marki EvraFish przeprowadził zespół osób mających prawidłowe progi rozpoznawania smaków podstawowych oraz umiejętność właściwego rozpoznawania posmaków i zapachów, zgodnie z definicjami zawartymi w CODEX GUIDELINES FOR THE SENSORY EVALUATION OF FISH AND SHELLFISH IN LABORATORIES (CAC-GL 31-1999). Analiza sensoryczna wykonana została metodą próby ślepej. Próby miały temperaturę ok. 18°C. Analizę wykonano na życzenie firmy EvraFish Sp. z o.o.

Filety z makreli w oleju 170 g Gramatura: 170 g, 60% mięso z makreli ze skórą Ocena: estetyczna, przetłaczana puszka aluminiowa z zachęcającą litografią kryje we wnętrzu jednolity, estetyczny filet rybny (jeden kawałek) w klarownym oleju. Aromat i smak delikatny. Olej bez obcych posmaków.

Filety z makreli w sosie pomidorowym 170 g Gramatura: 170 g, 55% mięso z makreli ze skórą Ocena: estetyczna, przetłaczana puszka aluminiowa z zachęcającą litografią kryje we wnętrzu jednolity, estetyczny filet rybny (jeden kawałek) w lekkim sosie pomidorowym. Aromat i smak ryby oraz sosu — bardzo delikatne.

Filety z makreli w oleju roślinnym i sosie pomidorowym 170 g Gramatura: 170 g, 55% mięso z makreli ze skórą Ocena: estetyczna, przetłaczana puszka aluminiowa z zachęcającą etykietą kryje we wnętrzu jednolity, estetyczny filet rybny (jeden kawałek) zanurzony w oleju oraz gęstym sosie pomidorowym. Aromat i smak z umiarkowanie wyczuwalnym bukietem przypraw. Podsumowanie: Wszystkie oceniane produkty charakteryzowały się dobrą jakością organoleptyczną — największym walorem ocenianych konserwy była wysoka zawartość filetów rybnych (55-60%) oraz prezentacja ryby w postaci jednolitego kawałka. Konserwy pozbawione były obcych smaków, posiadały delikatny aromat. Podsumowując: zaprezentowane produkty tworzą pozytywny wizerunek konserwy rybnej, jako produktu smakowitego, o wysokiej zawartości estetycznego filetu rybnego. 22

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Ekonomika przemysłu rybnego

Nawyki i preferencje konsumentów ryb w krajach Unii Europejskiej Przez wiele lat wierzyliśmy, że konsumpcja ryb, zwłaszcza w Polsce, będzie nieprzerwanie rosła, a kwestią jest jedynie pobudzenie dynamiki tego wzrostu. Tymczasem pod koniec drugiej dekady XXI wieku obserwujemy spadek konsumpcji ryb w większości rozwiniętych rynków na świecie, w tym w Unii Europejskiej. Rozwój konsumpcji ryb w Polsce i krajach Europy Wschodniej, pomimo teoretycznego potencjału, jest niewielki, niemal zerowy. O przyczynach tego stanu rzeczy wiele mówi najnowszy raport „EU consumer habits regarding fishery and aquaculture products”1.

Konsumpcja per capita

Pomiędzy 2005 a 2014 r. konsumpcja ryb, wyliczana bilansowo (produkcja krajowa plus import minus eksport), w przeliczeniu na wagę żywych ryb, spadła w większości krajów UE, o których mówi omawiany raport. Niewielkie wzrosty zanotowano m.in. w Niemczech (1,1%), Polsce (1,9%) i Bułgarii (1,9%). Istotnie wzrosła konsumpcja ryb w Chorwacji (9,4%). Należy jednak pamiętać, że wzrost na poziomie 1-2% jest marginalny i obarczony dość wysokim błędem 1

pomiaru, zwłaszcza w przypadku krajów takich tak Polska, gdzie mamy do czynienia z re-eksportem ryb na wielką skalę. Co więcej należy zauważyć, że nawet ten minimalny wzrost konsumpcji w Polsce (o ile rzeczywiście istnieje) spowodowany był nie tyle zmiana preferencji konsumentów, ile zmianą (poprawą) dostępności produktów świeżych w handlu detalicznym (produkty świeże pakowanie MAP, wprowadzone do sieci handlowych). And last not least konsumpcja ryb po 2014 r. spadła w Niemczech, niwelując pozytywne zmiany we wcześniejszych latach.

Częstotliwość konsumpcji

Dwoma najważniejszymi parametrami charakteryzującymi konsumpcję ryb w danym kraju, silnie skorelowanymi z wielkością konsumpcji obliczoną bilansowo, są: odsetek konsumentów regularnie (przynajmniej raz w miesiącu) sięgającymi po ryby oraz odsetek konsumentów nigdy nie jedzących ryb. Zależność ta nie jest liniowa, jednak wraz ze wzrostem odsetka regularnych konsumentów i spadkiem odsetka osób nie konsumujących ryb, wielkość konsumpcji ryb

EU consumer habits regarding fishery and aquaculture products, EUMOFA, Maritime Affairs and Fisheries, styczeń 2017;

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

23


Ekonomika przemysłu rybnego rośnie. Można to tłumaczyć następująco: o wielkości konsumpcji ryb w większym stopniu decyduje jej regularność i masowość (penetracja rynku). Mały odsetek konsumentów, nawet często sięgając po ryby, zjada ich mniej niż społeczeństwo, w którym większość sięga po ryby regularnie, nawet gdy nie są to duże ilości zjadane jednorazowo. W tym układzie Polska, podobnie jak Niemcy, czy Rumunia, należy do krajów gdzie regularnie (minimum 1 raz w miesiącu) po ryby sięga 60-80% konsumentów, a ponad 10% (w Polsce ok. 15%) w ogóle nie je ryb. Wyjaśnia to zbliżony poziom konsumpcji ryb w Polsce i w Niemczech. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego konsumpcja ryb we Włoszech i Portugalii (o podobnym układzie wspomnianych cech) jest zdecydowanie wyższa. Warto więc podkreślić, że w innych badaniach2, dotąd niepublikowanych stwierdzono, że parametrem o wyższej korelacji z wielkością konsumpcji ryb jest odsetek w danej populacji konsumentów często spożywających ryby (tj. przynajmniej raz w tygodniu). To właśnie ten parametr wyjaśnia różnicę w wielkości konsumpcji pomiędzy np. Polską, a np. Włochami i Norwegią. Konsumenci, którzy jedzą ryby każdego tygodnia decydują o obliczu rynku. Jaka jest konsekwencja, tego dość oczywistego stwierdzenia? Otóż większość kampanii promocyjnych ukierunkowanych jest na dotychczasowych konsumentów ryb i zachęcenie ich do zwiększenia konsumpcji, gdyż jest to tańsze i łatwiejsze. Tymczasem jest to myślenie bardzo krótkoterminowe, w dłuższej skali czasowej powodujące zbliżenie się do bariery popytowej — ci, którzy często jedzą ryby, nie mogą w nieskończoność zwiększać spożycia, mogą co najwyżej zmieniać strukturę spożycia (inne gatunki, produkty, marki). Równocześnie większość osób pozostaje na marginesie działań promocyjnych i coraz rzadziej sięga po ryby3.

Różne grupy demograficzne

W niemal wszystkich krajach Unii Europejskiej najwyższy odsetek regularnych konsumentów i najniższy odsetek osób nie jedzących ryb jest w grupie powyżej 45 roku życia. Im niższa grupa wiekowa — tym mniejszy odsetek regularnych konsumentów ryb i większy odsetek tych, którzy ryb w ogóle nie jedzą. W przypadku grupy wiekowej 15-24 lata możemy mówić niemal o katastrofie. Wyjątkiem są Włochy (tu największa konsumpcja jest w średniej grupie wiekowej), ale także Niemcy, Słowacja i Węgry — gdzie młodzi ludzie sięgają po ryby z podobną częstotliwością, jak reszta społeczeństwa. Bardzo duże dysproporcje w spożyciu ryb pomiędzy osobami starszymi i najmłodszymi odnotowywane są w Polsce, Holandii, Belgii, Finlandii i Francji. Ryby (zwłaszcza świeże) są produktem stosunkowo elitarnym. W całej Europie obserwujemy, że wyższa klasa średnia (managerowie, prowadzący działalność gospodarczą) jedzą ryby zdecydowanie częściej niż osoby nisko uposażone (studenci, bezrobotni, robotnicy niewykwalifikowani). W niektórych krajach konsumpcja ryb ma jednak charakter bardziej egalitarny — tak jest w Chorwacji i Grecji, gdzie osoby o niższym statusie społecznym równie często jedzą ryby. Na drugim biegunie jest Polska, Łotwa, Czechy, Szwecja i Hiszpania, gdzie ryby są konsumowane głównie przez bogatszą warstwę społeczeństwa.

Preferencje

W Unii Europejskiej konsumenci stosunkowo najczęściej sięgają po ryby świeże, ryby mrożone oraz konserwy rybne. Stosunku najrzadziej po ryby wędzone oraz panierowane. Ściślej mówiąc: • ryby świeże nabywane są przez 85% konsumentów, w tym przez 35% — często; • ryby mrożone kupują niemal wszyscy konsumenci (>90%), w tym 25% dość często;

• po ryby mrożone panierowane sięga 70% konsumentów (w tym często — jedynie 10%). Na tym tle Polacy wyróżniają się jedynie mniejszym odsetkiem osób często konsumujących ryby świeże (zwłaszcza na tle takich nacji, jak Hiszpanie) oraz wyższą penetracją rynku dla konserw rybnych i panierowanych produktów rybnych. Ogólnie Polska jest jednym z niewielu krajów UE, gdzie spożycie przetworzonych produktów rybnych jest ważniejsze niż konsumpcja ryb świeżych i mrożonych. Istnieje grupa krajów w UE, gdzie produkty pochodzące z rybołówstwa (dzikie ryby) są zdecydowanie preferowane. Należą do nich: Grecja, Malta, Portugalia, Francja, Cypr, kraje nadbałtyckie, Hiszpania, Finlandia i Szwecja. Na przeciwnym biegunie znajdują się kraje, gdzie ryby hodowlane są pozytywnie odbierane: Węgry, Polska, Rumunia, Austria, Słowacja, Czechy, Belgia, Holandia i — co jest pewnym zaskoczeniem — Włochy (tu warto dodać, że konsumenci preferują ryby hodowlane z wód morskich). Należy tu zrobić jednak pewne zastrzeżenie: pozytywny wizerunek ryb hodowlanych odnosi się w Polsce i krajach Europy Środkowej, do ryb pochodzących z lokalnej hodowli i nie może być łatwo transponowany na ryby pochodzące z marikultury, czy słodkowodnej akwakultury tropikalnej. Drugie istotne zastrzeżenie, to odsetek konsumentów mających zdanie w tej kwestii: w narodach, w których preferowane są ryby morskie z połowów (np. Grecja, Malta) kwestia metody produkcji jest ważna dla większości konsumentów. W Polsce, Czechach i na Litwie, kwestia ta jest istotna dla co trzeciego konsumenta, pozostali nie różnicują ryb wg ich metody produkcji. W Rumunii 77% konsumentów deklaruje, że nie ma pojęcia z jakiej metody produkcji pochodzi dana ryba. Ogólnie też, kwestia metody produkcji ryb, jest ważniejsza dla starszych konsumentów, młodzi nie specjalnie się tym interesują. Jeśli chodzi o formę sprzedaży

2 Kulikowski Tomasz, Mytlewski Adam, Survey on consumer preferences for fish product purchasing decisions. Results of market research in four European countries, raport w ramach projektu Innovative processing to preserve positive health effects in pelagic fish products (ProHealth), MIR-PIB, grudzień 2016 (niepublikowany); 3 Young consumer trend, reLAKSation no 802, Callander McDowell, 25 lutego 2017 r., online newsletter.

24

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Ekonomika przemysłu rybnego ryb świeżych (luzem ver. pakowanie w opakowania z modyfikowaną atmosferą), to w Grecji, Hiszpanii i Francji konsumenci preferują ryby luzem, na lodzie, a odsetek akceptujących ryby pakowane jest niski. W krajach takich, jak Portugalia, Malta, Polska, Irlandia, Finlandia i Holandia część konsumentów preferuje luzy, ale też stosunkowo dużo konsumentów sięga po pakowane ryby świeże. To ciekawe, bo sugeruje to, że wprowadzenie ryb pakowanych w MAP do polskich sieci dyskontowych rozszerzyło grono nabywców ryb świeżych, ale w kwestii wizerunku (i być może jakości) pakowanych ryb świeżych wiele jest jeszcze do zrobienia. potwierdzają to zresztą badania fokusowe prowadzone z polskimi konsumentami, gdzie ryba świeża kojarzona jest z ryba na lodzie, a nie w opakowaniu. Innym potwierdzeniem jest istnienie dużej liczby sklepów rybnych w Polsce, które nie splajtowały po wprowadzeniu ryb pakowanych do sieci dyskontowych. Pakowane ryby najbardziej akceptowane są w krajach Europy Środkowej — Niemcy i dawne Autro-Węgry, ale także w Wlk. Brytanii.

Powody sięgania po ryby

Badacze podzielili przyczyny kupowania na: • związane ze zdrowiem i samopoczuciem; • hedonistyczne (przyjemność, doznania kulinarne) • związane z łatwym przygotowaniem. To dość dyskusyjny wybór, bo o ile przyczyny hedonistyczne i pro-zdrowotne są potencjalnie pierwotnymi czynnikami wyboru ryb, o tyle łatwość przygotowania jest jednym z wielu parametrów odnoszących się raczej do produktu niż do konsumenta (obok ceny, wielkości opakowania, jego składu, zaufania do marki itd.). Druga wątpliwość to brak badania nad istotnością przyzwyczajenia, tradycji wyniesionej z domu — z innych badań jasno wynika, że może to być najważniejszy czynnik zakupowy4. Wg raportu najważniejszym 2

powodem kupowania ryb są ich walory pro-zdrowotne. W zaproponowanym układzie, najbardziej hedonistyczni okazali się mieszkańcy krajów basenu Morza Bałtyckiego (Szwedzi, Estończycy, Łotysze, Litwini, Polacy, częściowo także Duńczycy), przy czym dla Szwedów i Estończyków ważne było równocześnie łatwe przygotowanie ryby. na przeciwnym krańcu znaleźli się Hiszpanie, Maltańczycy, Czesi, Słowacy i Słoweńcy, którzy podkreślali pro-zdrowotny charakter ryb. Wyniki te na gruncie intuicyjnego postrzegania narodów, są zaskakujące. Nie zaskakuje natomiast fakt, że pro-zdrowotne cechy ryb są szczególnie istotne dla osób starszych, zaś przyjemności — dla osób w średnim wieku i młodszych. To poniekąd daje pewną nadzieję, na wzrost konsumpcji ryb w przyszłości, wraz ze starzeniem się społeczeństw europejskich. Jeśli chodzi o zewnętrzne czynniki wyboru ryb, to aż 68% konsumentów deklaruje, że kupowałoby ryby, gdyby były one tańsze. Z pewnością zależność między ceną a wolumenem zakupów istnieje, a ryby są drogie (na tle alternatywnych źródeł białka zwierzęcego). Widać to chociażby po ujemnej korelacji pomiędzy ceną detaliczną filetów z łososia a poziomem ich konsumpcji w wielu krajach. Z drugiej strony należy pamiętać, że cena jest rozważana przez konsumenta w kontekście konkretnego wyboru produktu — a nie całej kategorii. Co więcej konsumenci europejscy płacą za ryby coraz więcej również dlatego, że orientują się na produkty z droższych ryb (łososie, pstrągi, dorsze), coraz rzadziej jedzą tańsze ryby pelagiczne (szproty, sardynki, sardele, śledzie). Najmniej wrażliwi na poziom cen ryb są według unijnego badania: Niemcy, Holendrzy i Szwedzi. Najbardziej wrażliwi na cenę są mieszkańcy Europy Wschodniej (od Estonii do Bułgarii), a także Hiszpanie, Portugalczycy i Cypryjczycy. Aż 60% europejskich konsumentów oczekuje lepszego, bardziej różnorodnego zaopatrzenia

w ryby i produkty rybne. Nie dziwi to, także w kontekście ubogiego wyboru w pakowanych ryb świeżych w sklepach dyskontowych. takie oczekiwanie charakterystyczne jest zwłaszcza dla Europy Wschodniej, ale także Hiszpanii czy Cypru — co mocno zaskakuje. Konsumenci w Niemczech i Holandii są zadowoleni z dostępnego asortymentu ryb. Aż 56% konsumentów chciałoby spróbować nowych produktów rybnych podczas akcji promocyjnych z degustacjami. Obserwacja ta w pełni pokrywa się z wnioskami z grup fokusowych z polskimi konsumentami, przeprowadzonych w bieżącym roku przez Morski Instytut Rybacki PIB. Dodajmy jednak, że konsumenci, którzy próbują nowości na festynach i targach, chcieliby jednocześnie uzyskać informację na temat możliwości zakupienia tych produktów w późniejszym okresie.

Dlaczego niektórzy nie jedzą ryb?

Większość osób, które nie jedzą ryb, nie robi tego, bo... nie lubi smaku i zapachu ryb oraz ości (55% spośród nie jedzących ryb). W przypadku tej grupy odpowiedzią — w pewnym zakresie — może być przygotowanie nowych, innowacyjnych produktów łatwych w odbiorze organoleptycznym. Druga grupa nie jedzących ryb, to osoby, które deklarują, że nie mają takiego przyzwyczajenia, nie wyniosły z domu odpowiednich nawyków i nie mają wiedzy na temat przyrządzania ryb. Ta grupa jest szczególnie liczna w centralnej części Europy. Jest to wg autorów raportu grupa docelowa kampanii nastawionych na zwiększenie liczby konsumentów ryb. Trzecia grupa (14% niejedzących ryb), szczególnie aktywna w krajach północnej Europy to osoby nie jedzące ryb z powodów ideologicznych, głównie ze względu na wegetarianizm. Powyższe trzy grupy konsumentów dają pośrednio odpowiedź, dlaczego konsumpcja ryb jest niska wśród młodych osób — starsze pokolenia (na skutek m.in.

Kulikowski T., Mytlewski A., op.cit.

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

25


Ekonomika przemysłu rybnego rozpadu tradycyjnego modelu rodziny i zasiadania do wspólnych posiłków) nie przekazały młodym przyzwyczajenia do konsumowania ryb oraz umiejętności ich obróbki. Na dodatek to młodzi ludzie są najbardziej podatni na negatywne opinie o rybach (m.in. w kontekście dobrostanu ryb i jakości środowiska), co część z nich pcha w stronę pełnego lub częściowego wegetarianizmu.

Stosunek ceny do jakości

Najbardziej wymagającymi kupującymi ryby są Grecy, Litwiny, Łotysze i Estończycy. Oczekują oni zarówno niskiej ceny, jak i świetnego wyglądu (świeżości) kupowanej ryby. Włosi i Maltańczycy są skłonni zapłacić więcej, ale także przy gwarancji dobrej jakości. Chorwaci są stosunkowo bardziej zainteresowani ceną niż jakością, natomiast Szwedzi, Brytyjczycy, Niemcy i Austriacy, mają stosunkowo najniższe wymagania. Nie należy jednak wyciągać z takiej obserwacji pochopnych wniosków — większe postulaty odnośnie jakości mają bowiem najczęściej ci, którzy tej jakości nie dostają na co dzień, zaś mieszkańcy krajów anglosaskich, z jednej strony są powściągliwi i nieskłonni do postaw roszczeniowych, a z drugiej strony — przyzwyczajeni do poprawnej jakości obecnej na ich rynkach. Polacy w odniesieniu do jakości i ceny plasują się blisko unijnej średniej, podobnie jak Francuzi.

Źródła informacji o rybach

Stopień wyedukowania konsumentów w znaczący sposób przekłada się na ich preferencje i skłonność do regularnego nabywania ryb. Konsumenci, którzy nie mają wiedzy o rybach, metodach ich produkcji oraz sposobach ich obróbki w domu, są skłonni do ich unikania i stosowania w diecie innych, łatwiejszych substytutów. Stąd tak ważne jest nie tylko promowanie (reklamowanie) ryb, ale także edukowanie konsumentów. Niestety, aż dla 52% konsumentów głównym źródłem informacji o rybach są pracownicy sklepów. Co to oznacza w przypadku Polski nie 26

trzeba objaśniać (uczył ślepy kulawego). Co trzeci konsument czerpie wiedzę o rybach od znajomych (taki szeptany przekaz jest szczególnie istotny we wschodniej części EU) oraz ze środków masowego przekazu (tu niestety możemy trafić zarówno na wiarygodne źródła, jak i informacje wyssane z palca, które dzięki mediom społecznościowym rozchodzą się szybciej niż kiedykolwiek w historii ludzkości). Co istotne — telewizja jest ważnym nośnikiem informacji tylko dla osób w wieku od 45 do 74 lat i stopniowo traci na znaczeniu. Roli Internetu też nie należy wyolbrzymiać: jest on bardzo ważny dla studentów, najmłodszych konsumentów, ale nie jest głównym źródłem wiedzy o rybach dla tzw. „białych kołnierzyków” (kadra zarządzająca). Publiczne instytucje i organizacje pozarządowe pełnia marginalną (!) rolę w informowaniu społeczeństwa o rybach (na informacjach z tych źródeł bazuje raptem 4-5% konsumentów). To jest wielka porażka systemu, bo to właśnie te instytucje konsumują gros środków na „promocje ryb”.

Zaufanie do etykiet

Zdecydowana większość konsumentów (81%) wierzy w prawdziwość informacji podawanych na etykiecie produktu, zwłaszcza tych obowiązkowych. Stosunkowo najufniejsi są Finowie, Portugalczycy, mieszkańcy Wysp Brytyjskich. Najbardziej sceptyczni są Litwini, Łotysze i Chorwaci. Polacy są nieco mniej ufni niż wynosi średnia unijna, jednak w większym stopniu niż Niemcy oraz Francuzi wierzą w zapewnienia ze strony sprzedawców i marek handlowych. W badaniach jakościowych polskich konsumentów, prowadzonych przez MIR-PIB wyczuwalny jest jednak bardzo niski stopień zaufania do certyfikatów i wszelkich dobrowolnych oznaczeń na produktach. O ile w krajach Północnej Europy ponad 82% konsumentów deklaruje zrozumienie dla treści umieszczanych na etykietach, o tyle w krajach wschodniej części Europy tylko 66% deklaruje, że etykiety są klarowne.

Jeśli chodzi o oczekiwania konsumentów wobec etykiet największą porażką jest umieszczanie na produkcie informacji o narzędziu połowowym — we wschodniej części Europy takie oznakowanie jest przydatne dla kilku procent konsumentów. Znacznie ważniejsze dla konsumentów jest oznakowanie obszaru połowu — nawet we wschodniej części Europy jest to ważne dla połowy konsumentów. Czego oczekują konsumenci w przyszłości? Przede wszystkim — daty produkcji lub daty połowu. Takiej informacji żąda aż 80% konsumentów i to niezależnie od miejsca zamieszkania na terenie Unii Europejskiej. Dodajmy, że informacji tej nie ma na etykiecie, dzięki działaniu rybackich grup lobbystycznych w Parlamencie Europejskim. Inne informacje odnośnie środowiska, etyki, bandery statku są interesujące dla mniej niż 30% konsumentów i to głównie w krajach Europy Północnej i Zachodniej.

Zaufanie do etykiet

Omówiona publikacja Komisji Europejskiej, do której materiały zbierał i opracowywał także autor niniejszego artykułu, stanowi bardzo ciekawy materiał analityczny dotyczący potrzeb i oczekiwań europejskich konsumentów, w małym jednak stopniu odpowiada na pytanie, co zrobić by młodzi konsumenci zaczęli sięgać po ryby i w jaki sposób zreformować system edukacji konsumenckiej i promocji ryb w Europie. W opracowaniu wymienionych zostało blisko 700 kampanii promocyjnych, przeprowadzonych na terenie Unii Europejskiej. Nikt jednak nie podjął się krytyki ich skuteczności i finansowej efektywności. I to jest największa bolączka instytucji unijnych — jest świadomość problemów, brak metod znajdowania rozwiązań na miarę XXI wieku.

Tomasz Kulikowski Zakład Ekonomiki Rybackiej Morski Instytut Rybacki Państwowy Instytut Badawczy mkieliszewska@mir.gdynia.pl

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


6]XNDV]ŔZLHŰ\FKSRP\VãyZ" 7HFKQRORJLHJD]RZH/LQGHGODSU]HP\VãXU\EQHJR =\VNDMQRZHPRŰOLZRŔFLWHFKQRORJLF]QH SRGQLHŔSURGXNW\ZQRŔþLĂMDNRŔþVWRVXMĉFQDV]H QRZRF]HVQHUR]ZLĉ]DQLDGHG\NRZDQHGOD SU]HP\VãXU\EQHJR

3RGPUDŰDQLH ZDSRELHJD]EU\ODQLXGHOLNDWQ\FKSURGXNWyZ UHGXNXMHLORŔFLXVXV]NLSU]\ŔSLHV]DSURFHV\ SURGXNF\MQHQSNURMHQLHZĂSODVWU\

0URŰHQLHNULRJHQLF]QH NLVNLHQDNãDG\LQZHVW\F\MQHGRVNRQDãDMDNRŔþ LĂWUZDãRŔþSURGXNWyZ

&RDWLQJ EIHNW\ZQHPURŰHQLHGDĿJRWRZ\FK]ĂUyŰQ\FK VNãDGQLNyZ

3DNRZDQLHZĂ0$3 UWU]\PDQLHZ\VRNLHMMDNRŔFLLĂZ\GãXŰHQLHWHUPLQX SU]\GDWQRŔFLGRVSRŰ\FLDU\EŔZLHŰ\FKZęG]RQ\FK PDU\QRZDQ\FKLĂLQQ\FKSU]HWZRUyZU\EQ\FK

'RWOHQLDQLHVWDZyZKRGRZODQ\FK IQVWDODFMHGRQDWOHQLDQLDZRG\ZĂDNZHQDFK KRGRZODQ\FK]QDF]ĉFR]ZLęNV]DMĉSURGXNW\ZQRŔþ LĂ]PQLHMV]DMĉ]XŰ\FLHZRG\

/LQGH*D]3ROVND6S]Ä‚RR XOSURI0LFKDãDů\F]NRZVNLHJR.UDNyZ 7HOHIRQ)D[ZZZOLQGHSO

1LHERLP\VLęWUXGQ\FKWHPDWyZ²Z\P\ŔOLP\ UR]ZLĉ]DQLHVNURMRQHQDĂPLDUę7ZRLFKSRWU]HE

]Q 6NRQWDNWXMVLÄ™

HP DV]\PHNVSHUW

 7HO

FSMS 522225


Rybołówstwo morskie

Planowane zmiany w programie operacyjnym – zgodne z oczekiwaniami rybaków łodziowych Zdecydowana większość rybaków łodziowych (jednostki do 12 metrów) uważa, że sytuacja na Bałtyku jest katastrofalna — wynika z naszych rozmów prowadzonych w portach polskiego wybrzeża w styczniu i lutym 2017 r. Słaba kondycja dorsza i niskie wydajności połowowe tej ryby — to kwestie ogólnie znane od kilku lat. Teraz rybacy twierdzą, że obserwują coraz więcej symptomów złego stanu zasobów ryb pelagicznych (mniejsze koncentracje śledzi i coraz mizerniejsze osobniki). Do tego rybożerne foki stały się tematem numer jeden, gdzieniegdzie poddając pod wątpliwość sens prowadzenia połowów (np. w okolicach ujścia Przekopu Wisły, gdzie kolonia tych ssaków morskich liczy blisko 300 osobników). Niewiele lepsza jest sytuacja z flądrą — zaczyna jej brakować w Zatoce Gdańskiej i Puckiej, rybacy mówią też, że wpadające w sieci stornie są coraz mniejsze. Morscy rybacy łodziowi z nadzieją przyjmują więc zapowiadane kierunki zmian w programie operacyjnym, który ma być ukierunkowany na łagodzenie skutków sytuacji na Bałtyku, poprzez finansowe rekompensaty dla rybaków (w tym czasowe zawieszenie działalności połowowej). Ich zwiększenie będzie możliwe dzięki zabraniu środków przeznaczonych pierwotnie na rekompensaty wodno-środowiskowe dla hodowców ryb (producentów karpi). Minister Marek Gróbarczyk jednoznacznie za priorytet w obszarze rybołówstwa uznaje

wspieranie małoskalowego, rodzinnego rybołówstwa morskiego. Wielu rybaków uważa, że to im bardziej należą się środki, bo o ile hodowla karpi to działalność komercyjna, w której hodowca decyduje o powodzeniu swojego przedsięwzięcia, o tyle rybołówstwo jest ściśle regulowane przez administrację, a rybacy cierpią wskutek błędnych decyzji podejmowanych w poprzednich latach na szczeblu unijnym i krajowym. Rozumowanie rybaków zaczyna znajdować zrozumienie w Komisji Europejskiej. Pod koniec września 2016 r. Komisarz Karmenu Vella (z dwumiesięcznym opóźnieniem) odpisał na list ministra Marka Gróbarczyka, dotyczący m.in. okresu ochronnego dorsza i niezbędnych działań dotyczących poprawy sytuacji na Morzu Bałtyckim. Pismo Komisarza stanowi w pewnym sensie przyznanie się do błędów w zarządzaniu zasobami ryb na

Morzu Bałtyckim i potwierdzenie, że diagnoza o bardzo złym stanie zasobów jest prawdziwa, a połowy są obecnie nierentowne. Najważniejszym jednak elementem pisma jest dość jednoznaczna akceptacja a nawet zachęta ze strony Komisarza do przeprowadzenia zmian programu operacyjnego, w stronę wykorzystania środków finansowych na łagodzenie skutków społecznych stanu, w którym znajduje się rybołówstwa. Istotne obecnie pytanie brzmi, czy polskie Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej jest w stanie przekonać Komisję Europejską, że zmiany w PO RYBY 2014-2020 doprowadzą do sytuacji, o której pisze Komisarz K. Vella, czyli przywrócenia rentownych połowów na Bałtyku. Jeszcze ważniejsze pytanie brzmi jednak: czy tak się rzeczywiście kiedykolwiek stanie? Tomasz Kulikowski

Foki są już plagą Nikt chyba nie spodziewał się, że program restytucji fok do polskich wód Morza Bałtyckiego odniesie (z punktu widzenia organizacji proekologicznych) taki sukces. Tymczasem powtarza się sytuacja, z którą wcześniej mieliśmy do czynienia na przykładzie kormorana — ochrona gatunkowa bez określenia jej celu (w postaci określenia orientacyjnej wielkości populacji, do której dążymy, uwzględniającej pojemność środowiska oraz uznającej człowieka — ryba32

ka, ale i konsumenta ryb, za jeden z jego elementów) prowadzi do rozmiaru populacji, który zagraża egzystencji innych elementów ekosystemu. Dziś tymi „innymi elementami’ ekosystemu są: rybacy łodziowi oraz wiślane łososie i trocie. U ujście Wisły, gdzie znajduje się największa obecnie koncentracja fok (szacowana na 274 osobniki) Spółdzielni „Troć” w Tczewie zanotowała spadek odłowów troci wędrownych i łososi praktycznie do zera (jeszcze w latach 2011-

-2012 było to odpowiednio 25000 i 530 sztuk). Dziś rybacy nie są już w stanie odławiać tarlaków, potrzebnych do produkcji materiału zarybieniowego. Rybacy z Mierzei Wiślanej, łowiący na Zatoce Gdańskiej też powoli zwijają żagle. Nawet jeśli foki nie są problemem w skali całego Bałtyku, to są nim z pewnością lokalnie, na tym obszarze. Ciekawe tylko, co foki sądzą o przekopie Mierzei Wiślanej i czekających na nie przekąskach z Zalewu? teka

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Rybołówstwo morskie

Rybołówstwo śledzi i szprotów przystępuje do oceny MSC

Połowy śledzi i szprotów na pującego do oceny rybołówstwa Bałtyku stanowią ponad 90% śledziowego i szprotowego z użyciem włoków i pułapek są stada na połowów morskich Finlandii 31 stycznia 2017 r. Fiński Związek Rybacki (Finnish Fishermen's Association, FFA) zgłosił rybołówstwo śledziowe i szprotowe do pełnej oceny zgodności ze Standardem Rybołówstwa Marine Stewardship Council (MSC). Rybołówstwo to pozyskuje ponad 90% morskich połowów Finlandii i jako pierwsze w tym kraju przystępuje do oceny MSC. Za przeprowadzenie oceny odpowiedzialna jest niezależna jednostka certyfikująca Acoura Marine, która ustali, czy fińskie rybołówstwo spełnia uznawane na świecie standardy MSC dla najlepszych praktyk w dziedzinie zrównoważonego rybołówstwa. Proces potrwa od 12 do 18 miesięcy. Zapraszamy do udziału w procesie wszystkich posiadających informacje na temat zarządzania tym rybołówstwem w zrównoważony sposób.

Rosnący popyt na surowiec z certyfikatem MSC

Świadomość konsumentów dotycząca ryb i owoców morza ze zrównoważonych połowów stale wzrasta. Na rynku wzrasta również zainteresowanie surowcem z certyfikatem MSC, wykorzystywanym w mączkach i olejach rybnych. Przedmiotem połowów przystę-

34

podobszarach ICES 25–32 (z wyłączeniem Zatoki Ryskiej, podobszar 28.1). W 2015 roku fińscy rybacy złowioli około 132 tysięce ton śledzi i około 12 tysięcy ton szprotów. Oba gatunki są ważne w produkcji mączki i oleju rybnego, jak również w lokalnej konsumpcji i produkcji suplementów diety. „Około 20% pozyskiwanych rocznie dziko żyjących ryb na świecie przeznaczane jest na produkcję mączki i oleju rybnego — mówi Janne Posti, Manadżer Projektu MSC w Finlandii. Większość tych składników trafia do karm dla zwierząt, wzrasta też udział tłuszczów rybnych wykorzystywanych w produkcji suplementów i środków odżywczych i jest to jeden z kluczowych powodów dla których ważne jest aby zasoby gatunków z niskiego poziomu troficznego, takich jak śledź i szprot, były zarządzane w sposób zrównoważony. Bardzo cieszymy się z decyzji Fińskiego Związku Rybaków o przystąpieniu do oceny wg Standardu MSC rybołówstwa śledziowego i szprotowego.”

noważonej produkcji ryb i owoców morza jako motoru zrównoważonego wzrostu. Uznaje się również znaczenie niezależnej certyfikacji. Projekt zgodny jest również z fińskim planem działań Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego (ang. European Maritime and Fisheries Fund, EFMR). „Śledź i szprot bałtycki są niezwykle istotnymi gatunkami dla fińskiego sektora rybołówstwa i cieszymy się, że rybołówstwo w Finlandii przystępuje do oceny MSC. Doceniamy znaczenie zrównoważonego rybołówstwa. Wiemy jak ważne jest, że zasoby ryb będą dostępne dla przyszłych pokoleń. Dostrzegamy również, że przemysł oleju i mączki rybnej jest sektorem, w którym szczególnie wzrasta zapotrzebowanie na certyfikowane i zrównoważone składniki.” – mówi Kim Jordas, Dyrektor Zarządzający Fińskiego Związku Rybaków.

Konsultacje społeczne

Pełna ocena MSC obejmuje stan zdrowia stad, wpływ rybołówstwa na środowisko morskie oraz zarządzanie rybołówstwem. Wszelkie informacje na temat stanu rybołówstwa zostaną poddane analizie, a konsultacje z interesariuszami odbędą się podczas wizyt lokalnych oraz zapytań przedstawicieli niezależnej jednostki certyfikującej Acoura Marine. Aby zgłosić swoje zainteresowanie udziałem w procesie konsultacji, prosimy o kontakt pod adresem: fisheries@acoura.com

Wsparcie rządu fińskiego

Fińskie Ministerstwo Rolnictwa i Leśnictwa, odpowiedzialne również za rybołówstwo, opracowało Plan Działania na rzecz Bioekonomii do roku 2020. W dokumencie tym dostrzega się potencjał zrów-

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Rybołówstwo morskie

Bohdan Draganik

Zarządzanie rybołówstwem morskim w stanie przełowienia Przed II Wojną Światową zaledwie garstka naukowców zastanawiała się nad konsekwencjami ekspansji rybołówstwa morskiego. Ewentualnym wyczerpaniem zasobów ryb morskich nikt się nie przejmował. W ówczesnych polskich kręgach akademickich niewiele osób dysponowało wiedzą na poziomie europejskim o ilościowych relacjach: liczebność stada wolno żyjących ryb a tempo redukcji tego stada powodowane połowami. Studia „rybackie” kończyłem (rok 1958) w przekonaniu, że kamieniem węgielnym sprawnego gospodarowania zasobami wolno żyjących ryb i bezkręgowców wodnych jest przestrzeganie środków ochronnych jakim są wymiary i okresy ochronne. Pierwszy z nich – wymiar ochronny umożliwia rybie pozostawanie w środowisku poza zasięgiem narzędzia połowu aż do osiągnięcia masy zapewniającej zainteresowanie konsumenta. Drugi ma zapewnić stadu (populacji) ryb przy jego obecnym stanie wydanie możliwej maksymalnej ilości potomstwa. Jako studenci nie raz zastanawialiśmy się jaki ma sens zakaz połowu ryb w terminie — określającym okres ochronny, skoro skupione w tym okresie ryby są łatwiejsze do złowienia niż przed okresem ochronnym. Zauważmy, że celem pierwszych legislacyjnych aktów regulujących połowy było dążenie do zabezpieczenia rybom warunków do reprodukcji dla uzupełnienia eksploatowanej populacji nowymi pokoleniami. Przykłady z rybactwa śródlądowego: w XIII wieku dekret królewski ustala minimalne odległości pomiędzy sieciami ustawianymi w nurcie rzek hrabstwa Cumberland, aby umożliwić przepłynięcie w górę rzeki łososiom migrującym na tarło. Przestrzeń określona w tym dekrecie nazywano potocznie „odstępem królewskim”. W XVII wieku w miejscowościach leżących w rejonie Cape Cod (stan Massachussetts), leśniczy ustalał dnie w których mieszkańcy (tylko rezydenci) miasta 36

mogli poławiać aldozy zmierzające na tarło w górę rzek. Z czasem ta forma regulacji mająca na celu ochronę eksploatowanej populacji okazywała się niewystarczającą. Małe populacje łatwo uległy redukcji i nie mogły one zapewnić generacjom potomnym oczekiwanej (przez rybaków) liczebności — niezbędnej do zrównoważenia ubytku powodowanego połowami (wzrastającym nakładem pracy połowowej). W XIX w. zanotowano pierwsze próby ograniczenia śmiertelności połowowej wprowadzając tytułem eksperymentu w Szkocji w latach 1886-1896 okresy ochronne. W Ameryce Północnej, Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił Alaskańską Ustawę Łososiową (1896), mocą której wprowadzono zamknięte dla rybołówstwa obszary i zakaz połowów w porze wieczornej i soboty. Najbardziej spektakularne osiągnięcia na tym polu zanotowała Międzynarodowa Komisja Halibuta Pacyficznego powstała w 1923 r. Restauracja stada halibuta w latach 1930-1960 była olbrzymim sukcesem Komisji, mimo że szereg naukowców sceptycznie ocenia rolę Komisji w odbudowie tego stada. Restrykcje długości sezonu połowów halibuta utrzymane do końca lat 50. pozwoliły na zwiększenie połowów w latach 1961-1976. Konwencja podpisana w 1933 r. przez Danię, Szwecję, Niemcy, Polskę, Wolne Miasto Gdańsk ustalająca wymiary ochronne dla płastug M. Bałtyckiego przyczyniła się do zmniejszenia śmiertelności połowowej ryb należących do tej grupy gatunków i była zarazem pierwszym tego rodzaju międzynarodowym aktem prawnym obowiązującym na obszarze Atlantyku. Po ponad ćwierć wieku intensywnej gospodarki rybackiej, niekiedy dłużej, wiele zasobów podtrzymujących rybołówstwo morskie zostało wyczerpanych bądź uznanych z punktu widzenia komercyjnego za „wymarłe”. Dlaczego tak się dzieje i co należy zrobić debata

trwa. Aby zmierzyć się z tym pytaniem należy wykluczyć założenie, że cała gospodarka rybacka się nie powiodła, bądź że wszystkie połowy morskie są zagrożone. Ale stała troska o przełowienie znajduje odzwierciedlenie w raportach FAO, agencji międzyrządowych, instytutach rybackich a szczególnie organizacji pozarządowych dla których stała się „paliwem” szczególnej troski. Zatroskanie osiągnęło etap, po którym niektórzy naukowcy przewidują koniec połowów wolno żyjących ryb morskich, a zaopatrzeniem rynku konsumenta w ryby i owoce morza przejmą dynamicznie obecnie rozwijające się przedsiębiorstwa akwakultury. Słowo przełowienie jest jednym z tych słów o nieuporządkowanej budowie (amorficznych), a oznacza ono, że zbyt wiele ryb jest odławianych, ale rzadko w sposób dający się skwantyfikować „jak zbyt wiele”. Z chwilą gdy jakieś stado ryb jest po raz pierwszy eksploatowane jego biomasa ulega zmniejszeniu. Samo zmniejszenie nie może stanowić definicji przełowienia. Zatem połowy z określonego stada osiągają stan przełowienia w momencie, gdy kontynuowane ulegają sukcesywnemu zmniejszaniu aż do zaniku komercyjnego stada. Efektem tego jest niestabilność zasobów przy aktualnym tempie eksploatacji. Należało „wymyślić” takie kryterium celu gospodarowania, które zadowoliłoby wszystkich. Na krótki okres, okazało się nim MSY. U podstaw tej koncepcji legło założenie, że pomiędzy znikomym połowem, nie mającym żadnego wpływu na liczebność populacji, a odłowieniem prawie całej populacji istnieje pewna wielkość połowu, która choć znaczna, nie będzie stanowić zagrożenia egzystencji populacji, a zatem połów na tym poziomie powinien być trwały, oscylując w przewidywalnych granicach. Poziom ów określono pojęciem Maksymalnego Trwałego Połowu

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Rybołówstwo morskie (MSY), a na prace poświęcone temu problemowi zużyto tony papieru. Nie jest przedmiotem niniejszego artykułu szczegółowa analiza tej koncepcji. Została ona wyczerpująco i krytycznie omówiona przez znaczne grono krytyków, spośród których na wyróżnienie zasługuje Larkin (1970). Dla biologów koncepcja ta miała wiele zalet. Wydawała się oddzielać „czystą” biologię od „brudnej” polityki i ekonomii. Z punktu widzenia biologa koncepcja MSY opiera się na założeniu niemożliwym do spełnienia w warunkach naturalnych — braku przerwy czasowej pomiędzy oddziaływaniem rybołówstwa a reakcją eksploatowanego stada. Również stosowanie MSY jako kryterium racjonalnego gospodarowania odrębnie dla każdego stada było pomysłem chybionym. Maksymalny zrównoważony połów (MSY) jest pojęciem statycznym, w środowisku, będącym permanentnie w ruchu, możemy zatem wątpić w skuteczność MSY w definiowaniu przełowienia. Było ono jeszcze jedną próbą zwolenników widzenia człowieka, jako tego który podporządkowuje przyrodę do swych celów, i jest przeciwieństwem poglądu zgodnie z którym człowiek jest jednym z elementów przyrody, współistniejącym z nią w harmonii. Wiara w celowość stosowania osiągnięć nowoczesnej technologii do eksploatacji zasobów naturalnych, nawet „odnawialnych” jakimi są populacje ryb, bez uprzedniego określenia bezpiecznych granic tej eksploatacji musi nieuchronnie prowadzić do wyczerpania tych zasobów. Aktualna technika gospodarowania zasobami ryb wykorzystuje zgromadzoną wiedzę o ilości przeżywających z roku na rok pokoleń, bilansie naturalnego przyrostu ich biomasy i ubytków w efekcie śmiertelności powodowanej połowami i przyczynami niezależnymi od rybołówstwa. W ten sposób określany Całkowity Dopuszczalny Połów (TAC), opiera się na nauce rybackiej, w szczególności ocenie „wytrzymałości” stad rybnych i sprowadza się do ustalenia w kolejnych latach limitów połowowych (wydobycia). Jeśli są rygorystycznie przestrzegane zatem nakład pracy połowowej jest wystarczają-

co ograniczony i nie stanowi zagrożenia dla zasobów. Nasuwają się następujące obawy: (1) w jakim stopniu problem przełowienia wynika z aktualnego stanu nauki rybackiej; (2) co należy zrobić żeby powstrzymać wszechobecny proces przełowienia wolno żyjących stad ryb morskich. Jeden punkt widzenia jest taki, że jakość nauki rybołówstwa musi generować wystarczająco lepsze prognozy, aby umożliwić menedżerom rybołówstwa oprzeć się presji ze strony przemysłu. Argument jest taki, że krytycznym ogniwem brakującym w nauce rybołówstwa jest zrozumienie naturalnej zmienności zasobów rybnych, w szczególności długoterminowych wahań cyklicznych (Steele i Hoagland, 2003). Alternatywny punkt widzenia jest taki, że zasoby rybne zostały przełowione ze względów ekonomicznych i kulturowych, niezależne od jakości zarządzania nauką rybacką. W związku z tym nowe metody zarządzania rybołówstwem, mniej zależne od wyników badań naukowych, są konieczne (Zeller i Russ, 2004). Jeśli zarządzanie rybołówstwem zależy od TAC, a TAC zależy od oceny zasobów, to jest jasne, że niedokładne oceny, które są „dociskane do góry” z jakiegokolwiek powodu, będą prowadzić do nadmiernych TAC i przełowienia. Słabość nauki jest zasadniczą przyczyną kryzysu rybołówstwa. Szacunki zasobów podlegają niewyjaśnionym błędom. Błędy te wynikają z dwóch źródeł. Po pierwsze, stochastyczna natura biologii ryb i środowiska morskiego jest ich cechą wrodzoną. Jeśli wariancja jest na tyle duża, że uniemożliwia osiągnięcie odpowiedniej precyzji oszacowań aktualnego stanu zasobów wtedy problemy w zakresie zarządzania rybołówstwem zależne od nauki nie mogą być rozwiązane. Po drugie, niedokładność szacunków wynika z braku wiedzy. Dwa źródła błędów wymagają różnych analiz, ale jeden efekt jest wspólny dla obu. To jest, że lokalizują w umysłach społeczeństwa wątpliwości o wynikach badań naukowych, a tym samym na decyzjach menedżerskich opartych na tych wynikach. Gdy menedżerowie rybołówstwa próbują znaczne ogra-

niczenie nakładu połowowego w reakcji na opinię naukową, siły ekonomiczne często prowadzą do sprzeciwu uczestników połowów, przynajmniej w części z powodu unieruchomienia kapitału i siły roboczej w przemyśle. Gdyby byłoby zaufanie do porad udzielanych przez naukowców, opór byłby mniejszy. Szacunki generowane przez naukowców mają dużą wariancję. Kiedy naukowcy szacują, że biomasa stada ulega zmniejszeniu i zalecają, ograniczenie połowów, zalecenie to jest uwikłane w niepewności. W istocie, do rybaków docierają informacje, że nawet jeśli nakład połowowy będzie ograniczony, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że stado będzie nadal się zmniejszać. Rybak to interpretuje, jako fakt iż jest wymagane od niego „wycofanie się” z połowów, co z kolei nieuchronnie prowadziłoby do zmniejszenia jego zarobków. Jeśli on się nie cofnie, rybołówstwo może zakończyć się niepowodzeniem. Schwytany między środowiskowym „może być” i pewnością strat ekonomicznych, rybak (lub spółki rybackie) użyje dowolnych możliwych instrumentów ekonomicznych i politycznych. W ten sposób możemy dojść do wniosku, że głównym brakiem wcześniejszych systemów zarządzania rybołówstwem i prawdopodobnej „awarii” nowszych, jest niepewność prognoz generowanych przez naukę rybacką. Być może przy nieograniczonych środkach finansowych kierowanych przez dłuższy czas do nauki niepewność prognoz naukowych mogłaby być zawężona na tyle, aby negować presję gospodarczą i polityczną. Alternatywnie, mogą zachodzić przełomy technologiczne w procesie szacowania i prognozowania populacji ryb. Ale dopóki nie wystąpi którykolwiek z tych mało prawdopodobnych zdarzeń, zarządzanie rybołówstwem powinno być albo zaniechane jako marnowanie wysiłku i pieniędzy, lub przyjąć techniki zarządzania rybołówstwem, które byłyby mniej uzależnione od niepewnych szacunków naukowych. Dla czytelnika powinno być oczywiste, że omawiane tutaj problemy są mniej krytyczne dla „lekko” eksploatowanych zaso-

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

37


Rybołówstwo morskie bów. Niemniej problem pozostaje ważny, zaakceptowanie potencjalnie zwiększonych połowów może tylko szybko doprowadzić do nadwyżki zdolności połowowej i przełowienia. W przypadku rybołówstwa morskiego, zrozumienie tej konieczności dostępu do tego co jeszcze w XX wieku nazywano „wspólnym dobrem” nastąpiło z opóźnieniem, a to z racji przestrzeni na jakiej owo „dobro” jest rozmieszczone. Z powodu różnic politycznych pomiędzy dotychczasowymi użytkownikami „wspólnego dobra” — ryb morskich wypracowanie i wyegzekwowanie zasad efektywnego ograniczenia nakładu pracy połowowej okazało się niemożliwe. Skończyło się (na razie) na aneksji wód szelfowych przez państwa nadbrzeżne, wraz z odrzuceniem respektowanej dotychczas zasady nabytych praw historycznych. Jednakowoż z punktu widzenia reakcji stada ryb na nakład pracy połowowej, obojętnym jest kto i w jakiej formie ów nakład aplikuje. Istotny jest efekt, który z kolei jest funkcją wielkości aplikowanego nakładu pracy oraz cele jakim ewentualne ograniczenia nakładu mają służyć. Uznając fakt, iż znane dotychczas restrykcje nakładu pracy połowowej, powszechnie określane pojęciem: „regulacji rybołówstwa”, lub „gospodarowaniem zasobami” miały zapewnić ciągłość połowów stan ten wymaga utrzymania na odpowiednim poziomie liczebności eksploatowanego stada. Możemy utożsamiać owe zabiegi z ochroną ryb będących częścią ekosystemu. Daje to asumpt do zaprezentowania jak ewaluowała koncepcja regulacji połowów w perspektywie historycznej. Stymulowana była ona rozwojem populacji człowieka, jak i środków technicznych umożliwiających zwiększanie efektywności jednostki nakładu pracy połowowej będącej w dyspozycji rybaka. Człowiek może łatwo przewyższyć zdolność „obronną” populacji zwierząt, ale nie odwrotnie. To co redukowało efektywną „zdolność łowczą” naturalnego drapieżcy — tworzenie zwartych ławic przez drobne ryby pelagiczne, okazało się dla nich zgubne w zetknięciu z okrężnicą i włokiem pelagicznym.

38

W tym miejscu pragnę wskazać na dwa elementy najczęściej przemilczane w pracach poświęconych regulacji połowów w oparciu o koncepcję MSY. Stosowanie jej wymaga danych z serii lat ubiegłych — eufemistycznie określanych pojęciem statystyki rybackiej. Twórcy koncepcji nie mając wyboru zmuszeni byli korzystać z jedynych dostępnych danych a zbieranych przede wszystkim dla celów administracji rybołówstwa (ponoszonych nakładów na inwestycje, efektywności operacji połowowych, opłat celnych i podatkowych etc). Dane te „adaptowano” do celów biologicznych. Istniała presja, żeby nie powiedzieć popyt polityków na szybkie uzyskanie „naukowo uzasadnionych”, kwantyfikowanych wskaźników stanu stad. Reprezentatywność tych danych to element, który zaważył istotnie na efektywności MSY jako narzędzia kontroli reakcji stada na wydatkowany nakład pracy połowowej. Znalazło to odbicie w relacjach pomiędzy politykami a biologami, dokładniej, stopniu zaufania jakim darzyli się wzajemnie. Biolodzy, których zalecenia ostrożnego formułowania w zakresie większych połowów były nieodmiennie ignorowane, czuli się w obowiązku przedstawiania aktualnego stanu i prognoz zasobów w pesymistycznej tonacji. Politycy zaś mieli tendencje do lekceważenia niepomyślnych prognoz dopóki nie zostaną one „naukowo udowodnione”. Domagali się „dowodów” przełowienia. Jednym z przykładów takowego podejścia była sytuacja w rybołówstwie dorszowym M. Bałtyckiego. W większości przypadków, konserwatywne podejście biologów znajdywało niestety potwierdzenie w prędzej czy później obserwowanych faktach. Skuteczność efektów stosowania tych kryteriów „zamazuje” dodatkowo czynnik socjo-ekonomiczny. Wbrew rozpowszechnionemu w literaturze mitowi, że rybactwo jest działalnością wyłącznie ekonomiczną, w większości krajów było i jest ono subsydiowane. W tych warunkach zainteresowanie stanem eksploatowanych populacji schodzi na dalszy plan ustępując miejsca konieczności zaspokojenia natychmiastowych wydatków związanych z utrzymaniem zatrudnie-

nia, dostaw żywności, dostępu do dewiz. W tych warunkach większe perspektywy na praktyczne zastosowanie ma „dostosowawczy” model gospodarowania proponowany przez Hilborna i Siberta (1988). Zamiast traktować doskonalenie form gospodarowania jako ciągłe przybliżanie się do utopijnego optimum, powinniśmy utożsamiać proces gospodarowania z ciągłym procesem poznawczym systemu ekonomicznego i biologicznego. Wymaga on uznania konieczności synchronizacji fluktuacji zasobów i presji rybołówstwa. Gospodarowania nie należy utożsamiać z powolną wspinaczką na górę o łagodnym zboczu celem zażycia radości wypoczynku na jej szczycie, ale jako śledzenie marszruty czubka góry lodowej będącej w ciągłym ruchu. Zatem istotą naszych poczynań nie powinna być odpowiedź na pytanie: jaki jest optymalny połów, ale propozycja doboru środków gospodarowania tak, aby nie stracić z widoku „przesuwającego się czubka góry” i zapewnić rybołówstwu ekonomiczną żywotność. Niemożliwe do przewidzenia są efekty ochrony wybranych organizmów na pozostałe obecne w środowisku. Nawet w przypadku sprawnie regulowanego rybołówstwa nie jesteśmy w stanie przewidzieć efektu eliminacji z eksploatowanego stada największych (najstarszych) osobników. W przypadku rosnącej płodności z wiekiem, jak ma to miejsce u ryb ilość i jakość składanej ikry może w sposób szczególny wpływać na uzupełnienie, a zatem na liczebność populacji i trwałość połowów. Do czego prowadzi eksploatacja zasobów ryb na większości łowisk, gdy „zarządzający” zasobami usiłują znaleźć kompromis pomiędzy znanymi (według nich) prawami rządzącymi środowiskiem a doraźnymi potrzebami ekonomii człowieka, napisano tomy. Niech Czytelnicy mi wybaczą „wchodzenie w buty” niezliczonych poprzedników, że zaprezentuję w formie graficznej historię rozwoju i upadku większości połowów niezależne od szerokości geograficznej (Rys. 1). Rozpoczęciu eksploatacji każdego „nowego” łowiska towarzyszy wysoka wydajność stosowanych na-

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Rybołówstwo morskie rzędzi połowu. Z upływem czasu ich wydajność ulega zmniejszeniu mimo doskonalenia konstrukcji. Łowione ryby bywają coraz mniejszych rozmiarów i sukcesywnie maleje ilość gatunków występujących w połowach. Nagromadzenie nietrafnych decyzji zarządzających rybołówstwem prędzej czy później kończy się zaniechaniem rybołówstwa. Aktualnie organizacje rządowe jak i pozarządowe epatują społeczeństwo programem głoszącym zasadę „zrównoważonego rybołówstwa”. Każdy proces mający doprowadzić do „zrównoważenia” wymaga stosowania standardowych porównywalnych mierników. W przypadku środowiska morskiego mamy do dyspozycji mgławicę mierników, ale w jakim stopniu i czy mogą one służyć do porównywania warunków środowiska i rybołówstwa? Kto jest w stanie dowieść istnienia „bezpiecznych”, „przyjaznych rybom łowisk”?

Rys. 1. Powtarzająca się historia na większości eksploatowanych łowisk

Trudno nie zgodzić się z konkluzją jaką zamieszcza A. Longhurst (2010) w ostatnich słowach swojej książki „Mismanagement of Marine Fisheries”: „…jesteśmy teraz tak liczni na naszej małej planecie, że nawet jeżeli bylibyśmy wszyscy tak spartańscy i rozumni jak on (Plutarch z Cheronei B.D.), nasz popyt na żywność pochodzącą z morza byłby wystarczający by sprawić, iż populacje ryb morskich byłyby se-

ryjnie wyczerpywane wyjąwszy kilka faworyzowanych i dobrze zarządzanych regionów naszego Oceanu. To jest nierozsądne udawać, że przyszłość światowego uprzemysłowionego rybołówstwa morskiego jest świetlana na planecie tak przepełnionej jaką się stała Ziemia.”

prof. dr hab. Bohdan Draganik

Skrei już jest! Rusza zimowy festiwal skreia w restauracjach w całej Polsce Skrei, pojawi się w menu 30 prestiżowych restauracji w Polsce! Pochodząca z wód Morza Arktycznego ryba uznawana jest za prawdziwy rarytas kulinarny na całym świecie. „Skrei już jest!” — ten okrzyk wzbudza wielkie poruszenie wśród szefów kuchni i smakoszy na całym świecie! Oznacza, że właśnie rozpoczął się krótki sezon na norweskiego dorsza zimowego — skreia. Skrei dostępny jest tylko od stycznia do maksymalnie kwietnia. I to właśnie wtedy króluje w menu restauracji, które cenią najwyższą jakość i sezonowość produktów. Skreia można nazwać „rybą koneserów”. Na taką nazwę zasługuje nie tylko dlatego, że jest trudno dostępny, ponieważ łowiony jest tylko przez niespełna trzy miesiące w roku, ale także z powodu zwartego, wykwintnego białego mięsa i nieskazitelnego smaku. Skrei jest nową gwiazdą w międzynarodowym świecie kulinarnym. Francuzi mówią na nią „Le Skrei”, Hiszpanie „Złoto z Lofotów”, a cechujący się większą powściągliwością Niemcy, nazywają ją po prostu Skrei. Dzisiaj daleko poza granicami Norwegii

znane jest wyrażenie „Skrei już tu jest”, które w dawnych czasach rozlegało się w oczekiwaniu na uroczystą kolację, inaugurującą sezon na tę rybę. Do dziś, kiedy skrei się pojawia mieszkańcy północnej Norwegii zasiadają do

tradycyjnej kolacji z ryby skrei, która ma bogatą i niepozbawioną fanfar oprawę: tradycyjne mølje to posiłek składający się z ryby, wątróbki i ikry, z ciastkami z dorsza i językami dorszowymi, wszystko podane na jednym talerzu razem z ziemniakami. Skrei dostępny jest już w Polsce. Dzięki akcji Norweskiej Rady ds. Ryb i Owoców Morza trzydziestu uznanych szefów kuchni proponuje swoje wariacje na temat skreia. „Czuję się zaszczycona, że tak znamienici szefowie kuchni zaproponują swoim gościom jeden z najcenniejszych skarbów Norwegii. I mam nadzieję, że skrei podbije serca szefów kuchni oraz smakoszy w całej Polsce.” – mówi Gitte Hannemann-Mollan, dyrektor polskiego rynku Norweskiej Rady ds. Ryb i Owoców Morza. Szefowie kuchni 30 restauracji przygotują specjalne, autorskie menu, których bohaterem będzie właśnie Skrei. Dań z wykorzystaniem norweskiego dorsza zimowego będzie można spróbować od 10 lutego do końca marca br. informacja prasowa

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

39


Akwakultura

Nasza lawina „Lawina bieg od tego zmienia po mieni powinna istnieć przestrzeń jakich toczy się kamieniach” zarówno rozważnej współpracy, jak (Czesław Miłosz, Traktat moralny) i odpowiedniego dystansu pomiędzy „dysponentem” i rybakami. Równo siedemdziesiąt lat temu Bez tego dystansu strony pozbyCzesław Miłosz, nasz wielki Nob- wają się autonomii niezbędnej w lista, pisał o lawinach zmiatających procesie podejmowania optymalsystemy wartości stanowiące nych decyzji. Warunkiem konieczo człowieczeństwie. „Traktat moral- nym do utrzymania prawidłowych ny” jest próbą ocalenia tych war- relacjach między rybakami a „dystości i do dzisiaj nie stracił nic na ponentem” jest także wzajemne zaufanie i szacunek, bez których aktualności. Ale są też małe, lokalne lawiny, „dysponent” zaczyna zarządzać chociaż i one dla jednostek mogą przez konflikt, a rybacy z poczubyć niebezpieczne. Nasza akwa- ciem utraty wpływu na swoje sprakultura i wszystko co jej dotyczy, to wy, odpowiadają tym samym, reaktaka mała lawina, której bieg, tywując Ogólnopolski Komitet Propoprzez strategię rozwoju wytycza testacyjny Rybaków. Tego, czy ogłoszona 9 lutego br. „dysponent” unijnych i krajowych środków. Kamienie, po których w Rytwianach podczas Ogólnopollawina się toczy, to my — rybacy. skiej Konferencji Rybackiej „WiosKamienie mogą być porozrzucane na 2017 w Akwakulturze” decyzja w bezładzie lub mogą tworzyć zor- Ministra Gospodarki Morskiej ganizowaną strukturę zdolną do i Żeglugi Śródlądowej o wycofaniu zmiany biegu lawiny. Zjednoczona, (wbrew wcześniejszym ustaleniom) przedstawicielska struktura ryba- rekompensat wodno-środowiskoków, powinna uzgadniać czytelne wych dla akwakultury, jest jeszcze reguły gry z kompetentnym „dys- naciąganiem czerwonej linii, czy ponentem”. Na styku lawiny i ka- już jej przekroczeniem i zarządza-

40

niem przez konflikt, z wszelkimi obustronnymi konsekwencjami, dowiemy się wkrótce. Dzisiaj, aby uniknąć ekspresyjnego bałaganu i egoistycznej perspektywy w relacjach społecznych, powinniśmy budować w sobie umiejętność robienia miejsca innym. Mądry rodzic zostawia przestrzeń dla następcy, mądry prezes zostawia przestrzeń dla konstruktywnej krytyki, mądra władza zostawia przestrzeń dla opozycji. Inaczej popadamy w egoistyczne pułapki, które zazwyczaj kończą się dużym bałaganem. To zostawianie miejsca, dotyczy także funkcjonowania naszej akwakultury. Czy dzisiaj w naszym Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej jest zostawiona przestrzeń dla akwakultury, adekwatnie do potrzeb i możliwości? Obawiam się, czy nie jest to już pytanie retoryczne.

Wacław Szczoczarz Towarzystwo Promocji Ryb

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Rynek Rybny

Ceny detaliczne wybranych produktów rybnych w specjalistycznych sklepach rybnych wg regionów (ankieta własna) — w lutym 2017 r. Dorsz — filet świeży z/sk*

31,38

31,70

(30,38)

(33,80)

31,88

Panga — filet mrożony b/sk

15,38 = (15,38)

13,10 (12,72)

12,43

(33,46)

(12,18)

30,85 (34,23)

(14,95)

33,05 (36,48)

14,95 =

15,28 37,20

(15,07)

12,63 (12,50)

(38,10)

* ceny dotyczą dorsza altantyckiego rozmrażanego — dorsz bałtycki jedynie w pasie nadmorskim

Śledź solony a’la matjas

17,68 (17,48)

17,74 (17,26)

17,40 (17,80)

Makrela — wędzona tusza

17,28 = (17,28)

18,10

(17,04)

17,64 17,85

(17,53)

(17,70)

42

17,33 = (17,33)

17,68

= cena bez zmian

(17,84)

17,14

(17,65)

(17,67)

18,74

wzrost ceny

17,48 (16,95)

spadek ceny

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

Dane z 34 sklepów


Rynek Rybny

Ceny detaliczne ryb: Hala Rybna w Gdyni (22-02-2017) Dorsz świeży tusze Dorsz świeży filet z/s Dorsz świeży filet b/s Dorsz wątroba Dorsz wędzony Flądra cała Flądra tuszka Flądra filet Flądra wędzona Halibut (rozmrażany) tusze, kawałki Halibut wędzony Leszcz cały Łosoś bałtycki, filet z/s Łosoś hodowlany świeży Łosoś hodowlany świeży dzwonka Łosoś hodowlany świeży filet z/s Łosoś hodowlany wędzone steki

13,00 ↓ 27,00 ↔ 32,00 ↔ 12,00 25,00 ↓ 8,00 ↑ 12,00 ↑ 18,00 ↓ 17,00-20,00 35,00 ↔ 47,00 ↓ 9,00 ↔ 80,00 ↔ 37,00 ↓ 60,00 ↑ 75,00 ↑ 75,00 ↑

Łosoś hodowlany wędzona polędwica Makrela wędzona Nototenia rozmrażana Pstrąg świeży Pstrąg świeży patroszony Pstrąg filet z/s Pstrąg filet b/s Pstrąg wędzony Sandacz świeży Sandacz filet Sum filety Szprot wędzony Śledź świeży Śledź tuszki Śledź wędzony pikling Śledź wędzony płat na zimno Węgorz wędzony

85,00 ↑ 17,00 ↓ 14,50 ↔ 20,00 ↔ 22,00 ↑ 30,00 ↔ 35,00 ↔ 37,00 ↔ 36,00 ↓ 55,00 ↔ 35,00 11,90 7,00 ↓ 10,00 ↓ 12,00 21,00 ↑ 140,00 ↑

Bieżąca sytuacja na rynku rybnym Rybołówstwo W 2016 r. połowy ryb na Bałtyku, wg wstępnych danych, wyniosły 137,7 tys. ton i były o 2,3% większe niż w roku poprzednim. Największy wzrost połowów odnotowano w przypadku storni (o 57% do 14,8 tys. ton. Wyraźnie większe były także wyładunki śledzi (o 10% do 43,8 tys. ton) oraz ryb pozostałych (o 18% do 8,9 tys. ton). Spadły natomiast połowy szprotów (o 6% do 60,0 tys. ton) oraz dorszy (o 26% do 10,1 tys. ton). Wykorzystanie kwot połowowych w 2016 r. wyniosło: dla szprotów 97,7%, dla śledzi 81,2%, a dla dorszy 77,5%. Ceny detaliczne 2016 r. ceny detaliczne ryb, przetworów rybnych i owoców morza wzrosły w porównaniu z rokiem poprzednim o 3,6%, a w grudniu 2016 r. były wyższe niż w analo-

gicznym miesiącu 2015 r. o 5,3%. Wzrost ten znacznie przekraczał wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych ogółem, które średniorocznie podrożały o 0,8%. Wyraźnie pogorszyły się relacje cenowe pomiędzy rybami a wszystkimi rodzajami mięs, których ceny były w 2016 r. nie zmieniły się oraz taniejącym nabiałem (spadek cen o 2,0%). Spośród asortymentu rybnego największymi podwyżkami w 2016 r. objęto ryby świeże i chłodzone (wzrost o 7,1%), w tym przede wszystkim świeże filety z łososi (wzrost o 16,4% do 51,20 zł/kg). Ceny ryb mrożonych wzrosły średnio o 3,9%, w tym m.in. filety z dorszy o 6,2% (32,40 zł/kg), z morszczuków o 6,7% (24,10 zł/kg), a z miruny o 6,8% (23,83 zł/kg). Ryby i owoce morza suszone, solone i wędzone podrożały średnio w

2016 r. o 2,5% i podobnie jak w przypadku ryb świeżych największy wpływ na ceny w tym asortymencie miały łososie, które w postaci wędzonej podrożały o 10,9% do 84,50 zł/kg. Tańsze niż przed rokiem były natomiast wędzone makrele (o 1,9% do 15,58 zł/kg), a relatywnie niewielkie podwyżki dotyczyły solonych filetów ze śledzi (o 3,0% do 12,56 zł/kg). Wzrost cen produktów wysokoprzetworzonych (konserw, marynat, past czy sałatek) był umiarkowany (o 1,4%), przy dużej rozpiętości pomiędzy poszczególnymi produktami. Niższe ceny konsumenci płacili w 2016 r. np. za konserwowane tuńczyki (o 1,1% do 5,70 zł/170 g), a o 5,6% podrożały filety śledziowe w sosach (do 8,49 zł/400 g). źrodło: K. Hryszko, Rynek Ryb [w:] Rynek Rolny, IERiGŻ-PIB, luty 2017

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

43


Rynek Rybny

Ceny zbytu ryb bałtyckich („z burty”) w wybranych portach rybackich (ankieta własne) — w lutym 2017 Ceny udostępniła firma Necfish

Ceny udostępniła firma Nawigator Dorsz cały Śledź S Płastuga Gładzica

7,00 1,70 1,50 2,20

Dorsz cały Śledź D Śledź S Szprot Szprot paszowy Płastuga

Ceny udostępnił KOŁ-206 Śledź D 2,50-2,60 Śledź S 1,80 Szprot 1,10-1,20 Szprot paszowy 0,90

6,50 2,50 1,80 1,40 0,78 2,00

WŁADYSŁAWOWO JASTARNIA

HEL

USTKA

KALINIGRAD GDYNIA

KOŁOBRZEG

TOLKMICKO

DZIWNóW TRZEBIEŻ

Ankietę przeprowadzono w dniu 24.02.2017

* łowisko zachodnie

Ceny łososia hodowlanego 2016

2017

Ceny zbytu ryb hodowlanych dla ilości detalicznych i małych ilości hurtowych (ank. własna). Luty 2017 Region

Ceny sprzedaży ryb w zł/kg Karp Sielawa Sieja Szczupak Sandacz

44

Okoń Węgorz Jesiotr Płoć Leszcz

Lin

Amur Tołpyga

Sum

Polska płn.–wsch. 13,33 20,00

18,00

15,50

27,50

12,50

76,80

30,00

5,00

5,72

15,50

Polska płn.–zach. 15,10 16,50

18,00

12,80

18,00

10,03

62,50

29,50

6,13

15,50

9,00

24,00

Polska płd.–wsch.

Polska płd.–zach. 13,93

22,33

30,00

8,00

0,00

10,00

26,50

14,00

0,00

18,50 12,57

10,00

23,50

Średnia

13,73 17,67

18,00

18,94

24,33

11,74

72,71

30,55

4,98

6,11

15,84 14,09

9,50

23,75

Minimalna

10,50 13,00

16,00

8,40

18,00

7,00

60,00

24,00

1,80

1,60

11,60 10,00

8,00

20,00

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Rynek Rybny

Ceny detaliczne brutto ryb (zł/kg) luzem, w wybranych sieciach handlowych (ankieta własna) — luty 2017 Ryby świeże i rozmrażane ASORTYMENT AUCHAN* 25,63 — 32,99 32,99 18,59 13,59 39,99 — — — — 11,99 45,99 — 69,99 — — 24,99 36,99 — 13,99 19,99 b/d

Amur tusza Dorada Dorsz, filet b/s Dorsz, filet z/s Dorsz, tusza Flądra (stornia), tusze b/s Halibut, tusze (rozmrażane) Gładzica Karp, cały Karp, filety z/sk. Labraks, cały Leszcz, tusza Łosoś importowany, patroszony Łosoś importowany, dzwonka Łosoś importowany, filet z/sk Makrela patrszona Płoć, tusza Pstrąg, patroszony Pstrąg, filet z/s Sandacz patroszony Śledź, filet z/s Tołpyga tusza Tuńczyk

HIPERMARKET / HURTOWNIA MAKRO** Piotr i Paweł**** — — 32,54 — 33,59 39,90 32,54 37,00 24,14 29,00 11,54 — 45,69 — 21,30 — — — — 31,50 35,64 — 13,64 — 43,77 60,80 — 65,00 62,99 70,00 — — — 15,90 19,94 22,99 — 39,99 — — — — 11,54 — b/d 97,00

E.LECLERC*** — 47,99 32,99 26,99 12,79 13,99 31,99 — 25,99 34,99 — 21,99 — 51,98 54,99 — — — — 48,99 — 15,99 b/d

Lokalizacje: * Rumia, ** Gdynia, *** Warszawa, Wrocław, Lublin, Gdańsk ****Toruń / w dniach 22-24.12.16

Ryby wędzone ASORTYMENT AUCHAN* Dorsz Halibut Łosoś importowany, brzuszki Łosoś importowany, filety n/z Kabanosy z łososia Karmazyn Makrela Makrela płat z warzywami Pstrąg Sieja Szprot Śledź, pikling Śledź, filet/płat Trewal Węgorz

— 49,99 17,99 (+1) 76,60 28,99 25,99 15,59 31,99 29,99 — 12,99 — 26,99 — 99,99

HIPERMARKET / HURTOWNIA MAKRO** E.LECLERC*** Piotr i Paweł**** 34,64 63,54 14,27 (+1) 85,04 29,39 — 14,58 — 26,97 27,29 12,17 11,01 — — 119,69

21,99 49,99 13,99 — — — 16,99 — 29,99 — 12,99 12,99 — — 129,99

29,90 49,90 32,90 89,00 — — 15,00 — 35,50 — 15,10 — — 28,50 —

Ceny sprzedaży produktów z pstrąga „loco grobla” dla ilości detalicznych — luty 2017 Region / cena w zł/kg Północno-wschodnie Północno-zachodnie Południowo-wschodnie Południowo-zachodnie Średnia Minimalna

cały/żywy

patroszony

filety / płaty

wędzony

18,67 16,75 18,50 17,38 17,82 15,00

21,50 22,05 19,00 — 20,39 16,00

36,00 — — — b/d b/d

33,50 30,70 30,00 40,00 33,07 29,40

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

45


Akwakultura

Andrzej Lirski

Ceny karpia konsumpcyjnego Ceny detaliczne karpia w Polsce i wybranych Polska dysponuje największym krajach UE Wstęp

rynkiem karpia w Unii Europejskiej, szacowanym w ostatnich latach na około 23 tys. ton. Pojemność rynku karpia, liczona według formuły: [(produkcja krajowa + import) – eksport], wynosiła w 2013 roku 22,3 tys. ton, natomiast według prognoz w 2016 roku zwiększyła się do około 22,8 tys. ton. W Czechach, w tym samym okresie, pojemność rynku szacowana była na 13,0 tys. ton, na Węgrzech 13,0 tys., w Niemczech 8,5 tys., Rumunii 4,9 tys., na Litwie 2,6 tys., Słowacji 2,4 tys., oraz w Bułgarii na 2,2 tys. ton. Najwyższa konsumpcja karpia na mieszkańca odnotowywana jest na Węgrzech (1,3 kg/osobę/rok), w Czechach 1,2 kg oraz na Litwie 0,9 kg. Szacowana wielkość konsumpcji karpia w Polsce w 2016 roku to około 0,6 kg/os./rok1. Spożycie karpi w Polsce i w większości krajów produkujących ten gatunek w UE charakteryzuje się dużą sezonowością, w naszym kraju około 80% rocznej podaży karpia konsumowane jest w grudniu. Związane jest to z tradycją traktowania karpia jako niezbędnego składnika wieczerzy wigilijnej.

Ceny detaliczne karpia w Polsce, w odróżnieniu od większości innych krajów europejskich, charakteryzują się dużą zmiennością sezonową. W naszym kraju ceny te w grudniu zazwyczaj są najniższe, co ilustruje opracowanie EUMOFA2, publikowane przez Generalną Dyrekcję d/s gospodarki morskiej i rybołówstwa Komisji Europejskiej. Średnie roczne ceny detaliczne w trzech krajach, Polsce, Łotwie i Litwie są zbliżone. Według cytowanego raportu, w Polsce średnia cena detaliczna karpia w okresie styczeń 2013–luty 2016 roku wynosiła 3,42 euro/kg, z wahaniami pomiędzy 3,07 a 3,62 euro/kg, na Łotwie w okresie styczeń 2013–kwiecień 2014 była równa 3,45 euro/kg, natomiast na Litwie 3,50 euro. W grudniu 2012 i 2013 r. cena minimalna w Polsce to 3,08 euro/kg, na Litwie i Łotwie ok. 3,50 euro. Według informacji własnych, ceny detaliczne żywego karpia w sprzedaży ulicznej w Czechach w grudniu 2016 roku wynosiły w przeliczeniu na polską walutę od 11 do 15 zł/kg, na Węgrzech w hipermarke-

tach około 12-15 zł (według kursu walut z 22.12.2016). Średnie detaliczne ceny grudniowe karpia w Polsce i ich relacja do cen hurtowych została przedstawione w tabeli 1. Według powyższych danych, wzrost cen detalicznych w analizowanym okresie siedemnastu lat wyniósł 47,1%, natomiast hurtowych około 69,5%. W latach 2000–2015 średnia różnica cen hurtowych i detalicznych wynosiła ok. 46% (zakres od 35,8% do 55,9%). W opracowaniu EUMOFA3 prezentowana jest analiza struktury cen karpia na Węgrzech z lipca 2015 r. Uśredniona różnica pomiędzy ceną w sprzedaży hurtowej a ceną detaliczną wynosiła tam około 59%.

Ceny karpia w hipermarketach i dyskontach Rywalizacja wizerunkowa pomiędzy sieciami dyskontów i hipermarketów powoduje, że ceny wybranych produktów (w tym karpia) w okresie sprzedaży grudniowej są wyjątkowo niskie i korzystne dla klientów. Taktyka handlowców sprowadza się do przyciągnięcia klientów atrakcyjnymi i konkurencyjny-

Tab. 1. Grudniowe ceny detaliczne i hurtowe karpia konsumpcyjnego w w latach 2000-2016

P — prognoza A – ceny detaliczne (zł/kg), dane GUS, w 2015 roku badania przeprowadzono w 209 rejonach badań cen B – ceny hurtowe (zł/kg) dane z RRW-22, średnia ważona cen całej zarejestrowanej w poszczególnych latach produkcji karpia C – różnica pomiędzy ceną hurtową a detaliczną (%) Tab. 2. Średnie ceny detaliczne karpia żywego w hipermarketach (zł/kg)4

opracowanie własne Sedlak&Sedlak na podstawie ofert handlowych 1 2 3 4

46

Dane na temat konsumpcji — IERiGŻ-PIB EUMOFA, Monthly Highlights nr 08/2016. EUMOFA Case study. Price structure in the supply chain for fresh carp in central Euripe. June 2016 Kiełtyka K. - 2016 „Na ile karpi stać przeciętnego Polaka w 2016 roku”

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Akwakultura mi cenami karpia, co w połączeniu z terminami promocji daje w efekcie znaczące zwiększenie sprzedaży. Z powyższych względów średnie ceny karpia w sieciach handlowych są zazwyczaj znacznie niższe, niż ceny podawane przez GUS, które uwzględniają wszystkie kanały dystrybucji karpi. Według powyższego zestawienia, ceny detaliczne w 2016 roku były zdecydowanie najniższe w osSprzedaż na Słowacji tatnich siedmiu sezonach. fot. R. Ronchetti Tak niskie ceny detaliczne w trakcie ostatniej sprzedaży dr inż. Andrzej Lirski karpia mają związek z agresywnyInstytut Rybactwa Śródlądowego mi promocjami w sieciach dyskon- Żywy karp w Makro w Olsztynie fot. W. Andrzejewski tów i hipermarketów, co przedstawiono w tabeli 3. Ceny były Tab. 3. Wybrane ceny karpia w sprzedaży detalicznej w grudniu 2016 r. zróżnicowane w tych samych sieciach, zależne były od strategii cenowej położonych w pobliżu konkurencyjnych sklepów. Sprzedaż karpia w wybranych sieciach w 2016 roku rozpoczęto już w połowie listopada (tab. 4.), dotychczas rozpoczynano ją znacznie później, zazwyczaj w grudniu. Widoczna jest również taktyka dostosowywania strategii cenowej do działań konkurencyjnych sieci. Efektem szeroko zakrojonej promocji karpia w 2016 roku był bardzo dobry zbyt ryb z gospodarstw, co zaowocowało niemal całkowitą sprzedażą karpia krajowego i pochodzącego z importu.

* przyjęto orientacyjny średni wskaźnik wydajności rzeźnej karpia: płat – 50%, patroszony – 80%, filet ze skórą – 45% , tusza i dzwonki – 60%. Ceny z gazetek promocyjnych, artykułów prasowych i obserwacji własnych Tab. 4. Zestawienie cen detalicznych żywego karpia (zł/kg) w dwóch sieciach handlowych w 2016 roku

Oferta handlowa Lidl, listopad 2016 r.

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

47


Akwakultura

Zebranie Zarządu Związku Producentów Ryb

W dniach 15-16 lutego 2017 r. w Gnieźnie odbyło się dwudniowe posiedzenie Zarządu Związku Producentów Ryb. Podczas posiedzenia przedstawiono i omówiono szczegółowo „Sprawozdanie z działalności ZPRyb w 2016 r”. Dużo uwagi poświęcono tematyce handlu karpiem, w tym sprawom powołanej z inicjatywy Związku spółki POLSKIE RYBY Sp. z o.o. Poruszono również kwestię kończącej się w bieżącym roku czteroletniej kadencji władz Związku Producentów Ryb. Przyjmując plan na 2017 r., pos-

48

Zarząd Związku wystosował do Ministra Marka Gróbarczyka wniosek o umożliwienie pilnego spotkania z Zarządem ZPRyb, celem omówienia zaistniałej sytuacji, jak również opracował obszerne stanowisko na spotkanie, wskazujące na fakt, że podjęcie ww. decyzji: • zaprzecza przyjętemu wieloletniemu krajowemu planowi strategicznemu dla akwakultury, pn.: „AKWAKULTURA 2020 – Plan strategiczny rozwoju chowu i hodowli ryb w Polsce w latach 2014-2020”, jak również polityce UE w tym zakresie, • niesie ogromne zagrożenie dla bytu stawowych gospodarstw rybackich w Polsce. W dniu 16 lutego w Gnieźnie odbyło się również posiedzenie Komisji Rewizyjnej ZPRyb, które prowadził Przewodniczący — Kazimierz Rak. Komisja Rewizyjna przeanalizowała bilans ZPRyb za 2016 r. oraz ustaliła plan pracy Komisji na rok 2017.

tanowiono m.in. zorganizować w drugiej połowie czerwca br. „Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy”. Powołano Komitet Organizacyjny Zjazdu, któremu przydzielono konkretne zadania. W ramach spraw bieżących, najwięcej uwagi poświęcono niepokojącym planom Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, zmierzającym do wycofania z Priorytetu 2 – PO „Rybactwo i Morze” na lata 20142020 poddziałania pn. „Akwakultura świadcząca usługi środowiskowe”, celem przekazania środków Wioletta Paroń — Dyrektor biura z tego poddziałania na Oś 1.

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Akwakultura

fot. Mateusz Szczoczarz

Rytwiany 2017: miała być „Wiosna w Akwakulturze”, a powiało chłodem

Uczestnicy konferencji w Rytwianach

Konferencje hodowców ryb w Rytwianych odbywają się cyklicznie i cieszą się coraz większą popularnością. W tym roku ciężar organizacji wzięły na siebie aż trzy organizacje: RLGD Świętokrzyski Karp, Polski Karp Organizacja Producentów oraz Towarzystwo Promocji Ryb. Patronem prasowym spotkania był „Magazyn Przemysłu Rybnego”. W konferencji uczestniczyło około 120 osób — głównie hodowcy ryb. Większość z nich przyjechała, ze względu na wystąpienie Dyrektora Departamentu Janusza Wrony, który pół roku temu w tym samym miejscu zapewniał, że lada dzień ruszy oś priorytetowa 2, w tym wypłaty rekompensat wodnośrodowiskowych. Dyrektor Wrona nie przyjechał jednak. Konferencja rozpoczęła się od prezentacji Adama Sudyka, naczelnika w Departamencie Rybołówstwa MGMiŻŚ, który szczegółowo omówił zasady dofinansowania inwestycji akwakulturę w ramach PO RYBY 2012-2020 – informujac jednocześnie, że Rozporządzenie dot. osi 2, jest już w Rządowym Centrum Legislacyjnym i lada dzień wejdzie w życie. Jednocześnie Adam Sudyk poinformował, że Minister Marek Gróbarczyk podjął decyzję o przesunięciu środków przewidzianych na rekompensaty wodno-środowisko (92 mln euro) na cele związane z realizacją osi 1 (rybołówstwo morskie). Uczestnicy spotkania

wyrazili głębokie niezadowolenie oraz dyskutowali formy akcji protestacyjnej przeciwko w/w decyzji. W kolejnej prezentacji dr Andrzej Lirski przedstawił zasady sprawozdawczości akwakultury (formularz RRW-19) oraz potrzeby rzetelnego realizowania obowiązków statystycznych. Dr Mirosław Cieśla (SGGW) omawiał korzyści wynikające z prowadzenia ksiąg stawowych dla stawów rybnych. W dalszej części spotkania Tomasz Kulikowski, reprezentujący Morski Instytut Rybacki PIB, przeprowadził debatę rynkową dotyczącą sytuacji na rynku karpia — z punktu widzenia hodowców i konsumentów. Prezentacja poprzedzona została przedstawieniem sygnalnych wyników z badań konsumenckich w ramach projektów, w których uczestniczy MIR-PIB. Pomimo minorowych nastrojów hodowcy karpi dość długo dyskutowali o sytuacji na rynku karpi. Najważniejsze wnioski, jakie można wyciągnąć to: • sprzedaż produktów z karpi rozciąga się w czasie, konsumenci zainteresowani są produktami z karpi przez cały rok, dość intensywna sprzedaż może być prowadzona nie tylko w grudniu przed świętami, ale także w październiku i listopadzie; • nadal większość konsumentów woli karpia w postaci żywej, względnie świeżej lodowanej ryby, na sprzedaż w formie produktów

takich jak filety czy płaty (także pakowane w MAP) przypada nie więcej niż 30% rynku; • kampanie promocyjne sieci handlowych (dyskonty, hipermarkety) kreują pozytywny wizerunek karpia i przekładają się na efekty sprzedażowe, jednak nie wiadomo czy w przyszłości sieci nadal będą skore do finansowania takich promocji oraz dofinansowania sprzedaży elementów z karpia i całego karpia poniżej cen zakupu, co obserwowaliśmy w 2016 r. i poprzednich latach; • cena uzyskana przez hodowców w 2016 r. była satysfakcjonująca, pozwalała większości obiektów wygenerować przynajmniej minimalne zyski; • cena w imporcie (który szacowany jest na co najmniej 5500 ton) była stabilna – około 2,2 euro/kg. Zagraniczni dostawcy karpi (Czechy, Litwa, Węgry) praktycznie wyczerpały możliwości istotnego zwiększenia dostaw na polski rynek w przyszłości, choć Czesi zakładają w swoim programie operacyjnym zwiększenie produkcji karpi o 5-10%. • sprzedaż produktów z karpi (takich jak płaty) związana jest z atrakcyjnością ceny — gdy sieci dyskontów urealniały cenę, w lodówkach pozostawały nie sprzedane produkty; • hodowcy mają świadomość, że nie docierają ze swoim przekazem promocyjnym i proekologicznym wizerunkiem stawów do młodych konsumentów, którzy znacznie rzadziej niż starsi sięgają po karpie; • hodowcy obawiają się, że w przypadku braku rekompensat wodno-środowiskowych nie tylko część produkcji będzie nierentowna, ale także większość gospodarstw zostanie pozbawiona środków, które przeznaczyłaby na wkład własny w planowane inwestycje, dofinansowywane w 50% z PO RYBY 2014-2020; • hodowcy wierzą, że rynek karpiowy powoli będzie ewoluował w stronę rynku produktów o wyższym stopniu przetworzenia (filety), jednakże uważają też, że kon-

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

51


Dożynki rybackie Podczas XIII Dożynek Rybackich w Dworze Anna w Jakubowicach Konińskich wybrano najlepsze dania rybne. Zwyciężyły: filet z sandacza w pistacjach i boczku z restauracji Zaścianek w Lublinie, tarta rybna Zespołu Szkół Rolniczych w Pszczelej Woli oraz karp wędzony na drzewie owocowym Gospodarstwa Rybackiego Grabowce Dolne. Drugie miejsce w kategorii restauracje zajął tort z karpia przygotowany przez Dwór Mościbrody, a trzecie – pasztet z pstrąga Hotelu Biesiada w Bogucinie. W kategorii szkół i kół gospodyń wiejskich drugie miejsce przyznano Kołu Gospodyń Wiejskich w Moszczance za pasztet z karpia ze szpinakiem, a trzecie – Kołu Gospodyń Wiejskich Sobole za pyzy z nadzieniem z karpia w sosie grzybowym. W kategorii gospodarstw rybackich laureatem drugiej nagrody został żurek na wędzonym sumie Gospodarstwa Rybackiego Bełżec, a trzecia nagroda trafiła do Gospodarstwa Rybackiego Gosławice za kawior Antonius z polskich jesiotrów. Wyróżnienia przyznano dla pstrąga w galarecie Hotelu Huzar, sakiewek rybnych z bulionem z ryb Grupy Teatralnej „Ogniwo” w Samoklęskach oraz pstrąga marynowanego z Pustelni Gospodarstwa Rybackiego Pstrąg Pustelnia. źrodło: „Dziennik Wschodni” 52

Kolacja w Rytwianach odbyła się pod hasłem Polski Karp i Polskie Wino. Nie zabrakło też wyśmienitych ryb wędzonych (w tym: karpi, sumów, makreli, halibutów)

darstw w ramach Kodeksu Dobrych Praktyk Rybackich w Akwakulturze (dr Mirosław Kuczyński). Paweł Wielgosz przedstawił zasady funkcjonowania uznanej organizacji producentów – Polski Karp Sp. z o.o., która może mieć duży wpływ dla dalszego funkcjonowa-

SPRŁ uznaną organizacją producentów

nia rynku karpi w Polsce. Zbigniew Szczepański, prezes Towarzystwa Promocji Ryb, omówił efekty projektu promocyjnego „Pan Karp w Watykanie”, a prof. Janusz Guziur wspominał spotkanie rybaków–absolwentów UWM w Olsztynie. Tomasz Kulikowski Z głębokim smutkiem zawiadamiamy, że 14 grudnia 2016 r. opuścił nas

Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia Producentów Ryb Łososiowatych zaakceptowało propozycję Zarządu dotyczącą rozpoczęcia procedury ubiegania się o status uznanej organizacji producentów akwakultury podczas spotkania, które odbyło się 12 października 2016 r. w Gdyni. Po spełnieniu wszystkich wymagań formalnych, kompletny wniosek został złożony w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Decyzją Ministerstwa spełniono wszystkie warunki wymagane do uznania i wpisano SPRŁ na listę uznanych organizacji producentów akwakultury. inf.pras.

Pstrąg ze skorzonerą W szrankach konkursu kulinarnego w Zespole Szkół Gospodarczych w Elblągu (18 lutego br.) uczniowie szkół gastronomicznych mieli nie lada wyzwanie: przygotować potrawę z pstrąga, buraków, skorzonery i kaszy pęczak. Młodzi kucharze wyczarowali prawdziwe arcydzieła, a nauczycielom należą się brawa za ciekawy dobór surowców — zdrowych, tradycyjnych i produkowanych w naszym kraju.

prof. dr Stanisław Konstanty Bontemps urodzony 18 września 1925 r. w Sierakowie; żołnierz Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego; współtwórca polskiego pstrągarstwa; dobry Człowiek Redakcja

Karp Zatorski certyfikowany W dniu 30 listopada 2016 r. firma certyfikująca BC COBICO przeprowadziła pozytywną certyfikację Karpia Zatorskiego jako Chronionej Nazwy Pochodzenia. Certyfikat został uzyskał Rybacki Zakład Doświadczalny IRŚ. Objęty unijną ochroną prawną Karp Zatorski nie może być pod ta nazwą oferowany przez innych hodowców niż RZD w Zatorze. inf.pras.

teka

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

fot. Agencja Rynku Rolnego

sumenci nie są gotowi na szybkie wycofanie sprzedaży żywych karpi (np. w efekcie decyzji sieci handlowych czy decyzji administracyjnej). Po debacie przyszła pora na pyszną kolację, podczas której królował wyśmienity karp z polskich stawów, wędzone ryby oraz wina z lokalnej winnicy Carolus, należącej do hodowcy karpi — Wacława Szczoczarza. Jego czerwone wytrawne wino (Regent), które trafiło już nawet na watyńskie stoły i które wybornie smakuje z wędzonym karpiem, zdobyło złoty medal konkursu Galicja Vitis. Do ryb i ikry świetnie pasowały też wina: białe (Seyval–Hibernal) i różowe. W drugim dniu konferencji omawiane były zasady współpracy hodowców ze służbami weterynaryjnymi (lek. wet. Izabella Handwerker) i zasady certyfikacji gospo-

fot. Mateusz Szczoczarz

Akwakultura


Akwakultura

Hodowcy karpi bez rekompensat wodno-środowiskowych — i co dalej? Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej zapowiedziało zmiany w programie operacyjnym, w tym przesunięcie całych środków (92 mln euro) z zaplanowanych rekompensat wodno-środowiskowych na działania w osi 1 (rybołówstwo morskie). Hodowcy karpi są zszokowani decyzją i trybem jej podjęcia. Można by powiedzieć, że Minister Marek Gróbarczyk postanowił w trybie przyspieszonym urynkowić hodowców karpi. Skoro prowadzą biznes — niech sobie radzą. I można by się z tym rozumowaniem zgodzić, gdyby nie fakt, że stosuje się je nader wybiórczo, inne miary przykładając do śródlądówki, a inne do rybołówstwa morskiego.

Okiem hodowcy karpi Gospodarka na stawach ziemnych jest specyficzna. Ekstensywna produkcja, technologicznie niewiele różna od średniowiecznej. Duży areał do utrzymania przy niskiej rentowności (podyktowanej m.in. długim cyklem produkcyjnym, niską ceną rynkową karpi i dużą na tle akwakultury intensywnej pracochłonnością). W wielu przypadkach dochodzi szereg obostrzeń środowiskowych (zwłaszcza na obszarach Natura 2000), nie wspominając o stratach powodowanych przez ustawowo chronione zwierzęta rybożerne, na czele z kormoranem. Z drugiej strony — niepodważalne są walory pozaprodukcyjne stawów rybnych: utrzymywanie bioróżnorodności, retencja wody, walory krajobrazowe, walory kulturowe itd. Stąd pomysł, by nakłady ponoszone na pewne aspekty utrzymania stawów (utrzymania ich w odpowiednim porządku i kondycji) rekompensować finansowo. Taką formę wsparcia zapisano więc w PO RYBY 20142020, a także wpisano do dokumentów kreujących strategię utrzymania gospodarki stawowej: Karp 2020 i Akwakultura 2020 – Plan strategiczny rozwoju chowu i hodowli ryb w Polsce w latach 2014-2020. Ten drugi dokument wskazywał na konieczność wypłacania rekompensat, przy jednoczesnym ich zreformowaniu (tak by nie stymulowały one negatyw-

nie wielkości produkcji karpia) oraz przy założeniu, że będą one stopniowo (a nie drastycznie) wygaszane, aż do momentu osiągnięcia rentowności gospodarki stawowej, m.in. w efekcie dywersyfikacji działalności. Hodowcom karpi obiecywano więc sukcesywnie od 2 lat szybkie wdrożenie odpowiednich przepisów i rozpoczęcie wypłaty rekompensat. Następnie poinformowano ich, że rekompensat nie budziet. Poinformowano dodajmy — w formie ustnej, nie widząc potrzeby prowadzenia konsultacji społecznych w tym zakresie.

Okiem ekonomisty Gospodarka stawowa charakteryzuje się generalnie niską rentownością, choć deficytowych jest tylko mała część obiektów. Oznacza to, że bez rekompensat wodno-środowiskowych, większość gospodarstw rybackich karpiowych jest w stanie egzystować (pomijając skrajne przypadki deficytowych obiektów, takich jak Stawy Milickie), ale nie jest w stanie wygenerować strumienia środków finansowych niezbędnych do powstrzymania dekapitalizacji (stawy są obiektami kosztochłonnymi), nie mówiąc już o inwestycjach. To jeden z największych problemów kasacji rekompensat wodno-środowiskowych — choć nie miały one charakteru inwestycyjnego, to pozwalały gromadzić wkład własny do projektów inwestycyjnych, także tych współfinansowanych z PO RYBY 2014-2020. I pomijając marginalne przypadki „przejedzenia” rekompensat wypłaconych w poprzednich latach, duża część środków, jeśli pozwoliły one gospodarstwu wyjść „na plus”, została właśnie zainwestowana w gospodarstwa rybackie. Szkoda, że nikt nie jest w stanie szybko dostarczyć wiarygodnych danych na ten temat na biurko Ministra Gróbarczyka. A gdy wery-

Rybacki Sztab Kryzysowy Polski Karp: Andrzej Dmuchowski, Sławomir Litwin Przewodniczący, Paweł Wielgosz ZPRyb: Marian Rapacewicz, Leszek Staniszewski, Zdzisław Banaszak Pan Karp: Zbigniew Szczepański, Anna Kuśmierczak-Kuceł SPRŁ: Jacek Juchniewicz OPRJ: Mirosław Purzycki PTRyb: Marek Ferlin, Marian Tomala, Agnieszka Andruszewska Niezrzeszeni: Hubert Kulesza fikowalnych danych brak — każdy przeciwnik rekompensat może opowiadać farmazony na temat luksusowych wydatków właścicieli stawów karpiowych sfinansowanych z dotacji „na koszenie trawy”.

Co dalej? Wiadomość o skasowaniu rekompensat wodno-środowiskowych została przekazana w Rytwianiach przez posłańca. Na „karpiówce” potwierdził ją Dyrektor Departamentu J. Wrona i teraz Ministerstwo będzie zapewne czekać na reakcję branży. Sam Minister Marek Gróbarczyk (w odpowiedzi na interpelację poselską) mówi, że priorytety ministerstwa to: inwestycje produkcyjne w akwakulturę oraz wspieranie rodzinnego rybactwa morskiego. Jednocześnie jednak zapewnia, że jest jeszcze czas na konsultacje z branżą i że dyskusje będą prowadzone. Ze strony rybaków będzie je zapewne prowadził zawiązany właśnie Rybacki Sztab Kryzysowy (patrz ramka). Być może uda mu się wywalczyć chociaż okrojone środki na rekompensaty wodno-środowiskowe. Będzie to zapewne ostatnie takie wsparcie dla stawów karpiowych, warto więc aby ich włodarze zaczęli myśleć w twardych kategoriach ekonomicznych, optymalizując koszty i walcząc o jak najlepsze ceny zbytu. Tomasz Kulikowski

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

53


Akwakultura

Polskie ryby w Watykanie 2016

Ekipa „Pana Karpia” w Watykanie

Rybacy na tyle przyzwyczaili się do akcji promocyjnych z polskimi rybami w Watykanie, że już wczesną jesienią ubiegłego roku pytali o kolejny wyjazd. Jednak tym razem nie było to takie proste i to z dwóch powodów. Pierwszy, formalny — w związku z niespokojną sytuacją w Europie, także władze Watykanu przedsięwzięły szereg kroków dla podniesienia bezpieczeństwa, co z oczywistych względów nie ułatwiało uzgodnienia szczegółów naszego przyjazdu promocyjnego. Drugi powód, bardziej przyziemny, to w odróżnieniu od lat poprzednich, nasza akcja nie miała zapewnionego dofinansowania ze środków publicznych. Zdobycie ich od sponsorów, co było naturalną i jedyną alternatywą dla zorganizowania niezbędnego budżetu, było więc swego rodzaju testem opinii rybaków, co do efektów promocyjnych dotychczasowych wyjazdów do Watykanu (2013-2015). Na szczęście okazało się, że postrzeganie wypraw watykańskich w branży było pozytywne. Na przykład ze zdobyciem surowca rybnego na wyjazd nie było żadnego problemu. Nieco więcej wysiłku trzeba było włożyć w zabezpieczenie niezbędnej gotówki, ale i tu ostatecznie sprawy przybrały pozytywny obrót. Do Rzymu dotarliśmy w poniedziałek 19 grudnia 2016 r. późnym wieczorem, a nasi dzielni kucharze, czyli Norbert Sokołowski, Mariusz Powierża oraz Jarosław Uściński, we wtorkowy poranek. Od razu zabrali się za przygotowywanie wykwintnych potraw, które jeszcze tego samego dnia miały trafić na 54

stoły najważniejszych osób w Watykanie. Do dyspozycji kucharzy postawiliśmy świeże karpie, jesiotry, szczupaki, okonie, sandacze, śledzie i raki, a także wędzone karpie i jesiotry. Z tego wspaniałego surowca m.in. powstały Karp bez kości, Szczupaki śpikowane świeże warzone czy Ryby smażone z chrzanem. Menu na wszystkie spotkania zostało sporządzone w oparciu o pierwszą polską książkę kucharską Compendium Ferculorum autorstwa Stanisława Czarnieckiego z 1628 r., obecnie wydawaną przez Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Trzeba jeszcze wspomnieć, że oprócz ryb i raków, na stoły w Watykanie trafiły także ciasta i pierniczki przygotowane przez panie z podtoruńskiej Złotorii oraz wino z rytwiańskiej winnicy Carolus. Wtorkowe popołudnie rozpoczęliśmy od spotkania z ambasadorem Unii Europejskiej przy Stolicy Apostolskiej — Janem Tombińskim i jego żoną Agnieszką. Państwo Tombińscy już wcześniej prosili nas o prawdziwe karpie z prawdziwych polskich stawów, bo jak mówił ambasador „tylko takie ryby sprawią, że ich Wigilia będzie taka, jak w Polsce”. Spotkanie, prawie przed Domem Świętej Marty w Watykanie stało się także okazją do rozmowy o sposobach przygotowania wigilijnego karpia. Pani Agnieszka powiedziała, że jeśli karp to tylko panierowany, smażony na klarowanym maśle, które podkreśla jego słodki, jedyny w swoim rodzaju smak. Dowiedzieliśmy się także, że w domu Państwa Tombińskich istnieje swoista „linia pro-

dukcyjna”, w której każdy członek rodziny ma swoje zadanie przy obróbce i przygotowaniu ryb. Mamy nadzieję, a nawet pewność, że polskie karpie były o niebo lepsze, niż te, które widzieliśmy potem na jednym z rzymskich bazarów. Kolejnym punktem wtorkowego popołudnia była wizyta w watykańskim Sekretariacie Stanu, gdzie dostarczyliśmy gotowe już do spożycia potrawy. A tam… niespodzianka. Sekretarz Stanu — Jego Eminencja Kardynał Pietro Parolin, znalazł dla nas czas i zaprosił na dość długą audiencję, w czasie której pytał o polskie ryby, o nasze wcześniejsze wizyty w Rzymie i o to, czy Polacy jedzą owoce morza. Interesowały go przepisy, na podstawie których powstały dania, a nawet życie prywatne kucharzy i reszty naszej delegacji. Zdziwienie Kardynała wzbudziło połączenie zawodu ichtiologa i dziennikarza (autor) ale szybko wspólnie ustaliliśmy, że św. Piotr był najpierw rybakiem i łowił ryby, zaś potem dopiero zaczął „łowić ludzi”. Na zakończenie Kardynał Parolin zaprosił nas znów za rok i obiecał podzielić się potrawą ze wszystkimi obecnymi tego dnia pracownikami sekretariatu. Tuż po tym, za zgodą kardynała, mieliśmy możliwość zobaczenia miejsc, które nie są dostępne dla zwykłych turystów. Warto było. Po tej wizycie powróciliśmy w gościnne progi Domu Pielgrzyma „Sursum Corda”. Środa, 21. dzień grudnia przywitała nas pięknym słońcem i wysoką, jak dla nas, temperaturą, która po południu osiągnęła 17°C. Atmosfera w kuchni była jednak o wiele bardziej gorąca, bo kucharze od świtu szykowali kolejne dania. Tego dnia mieliśmy umówione spotkania w Papieskiej Radzie Kultury oraz Papieskiej Kongregacji do spraw Edukacji Katolickiej. Rzymskie korki były nam niestraszne dzięki pomocy nieocenionej Pani Ani, pracowniczki jednej z watykańskich instytucji. Udało nam się zaparkować dwa samochody na środku zamkniętej tego dnia dla ruchu Via della Conciliazione. Zaraz potem przyjął nas Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury Kardynał Gianfranco Ravasi. Tu także padały pytania o polskie ryby, sposoby

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Akwakultura ich produkcji oraz przygotowania na talerze. A jak dowiedzieliśmy się nieco później od zaufanych informatorów, półmiski z potrawami szybko znalazły swoich amatorów. Po tej wizycie pojechaliśmy do Kongregacji do spraw Edukacji Katolickiej. Jako, że środa była dniem audiencji generalnej, znalezienie miejsca do parkowania było bardzo trudne. Na szczęście we Włoszech trzeba cierpliwie negocjować i to nawet, gdy po drugiej stronie są umundurowani panowie z długą bronią palną. Ostatecznie wskazano nam legalne miejsce na „zakazie”, po to by jak najszybciej przekazać podarunki od polskich rybaków. Kardynał Giuseppe Versaldi był zaskoczony naszą hojnością. Przy okazji tej wizyty rozmawialiśmy o edukacji, choćby po to, by wspomnieć, iż w polskim elementarzu powinno znaleźć się miejsce dla biblijnej ryby. Usłyszeliśmy słowa kardynała, że edukacja, szczególnie ta dotycząca tradycji, w tym spożywania postnych rybnych potraw, jest bardzo ważna i trzeba ją wpajać od najmłodszych lat. Ostatnim, ale najważniejszym punktem wizyty za murami Watykanu, było spotkanie z Papieskim Jałmużnikiem Arcybiskupem Konradem Krajewski. Nasz rodak podziękował w imieniu Ojca Świętego, którego decyzją nasze ryby nie trafiły do Domu Świętej Marty (siedziby papieskiej), ale do podopiecznych domu noclegowego „Dar Miłosierdzia”. Arcybiskup wyraził nadzieję, że nasza wizyta nie była ostatnią, bo dary dla biednych i bezdomnych zawsze zostaną odpowiednio zagospodarowane. Środowy wieczór upłynął na wspólnej kolacji w Sursum Corda z Siostrami Antoninkami oraz Ojcem Konradem Hejmo. Entuzjazm Polaków mieszkających w Rzymie dla ryb z ich ojczyzny był ogromny. A jak mówiła Siostra Sabina, nic nie może się zmarnować, bo ryby stanowią ogromną wartość, także sentymentalną. Serca i kubki smakowe sióstr Antoninek podbił też domowy ser przygotowany osobiście przez „Pana Karpia”, szczególnie próbowany w kompozycji z rytwiańskim „Carolusem”. Towarzystwo Promocji Ryb ma przyjemność podziękować następującym podmiotom za pomoc w organizacji wyjazdu promocyjnego

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin (w środku) podejmuje polską delegację z udziałem: Piotra Pagieły (Polskie Radio Katowice, drugi od lewej), Zbigniewa Szczepańskiego (Towarzystwo Promocji Ryb, trzeci od lewej) i kucharzy: Jarka Uścińskiego, Norberta Sokołowskiego i Mariusza Powierżę.

do Watykanu w grudniu 2016 roku: Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach i nadleśnictwom Brynek, Olesno, Rybnik i Kędzierzyn, spółce Polski Karp Organizacji Producentów, spółce SoNa, Gospodarstwom Rybackim: Ełk-Knyszyn, PGL LP Krogulna, Rytwiany, Sieragi, Stobno, Gorzakiew, Szwaderki i Panu Januszowi Preuhsowi. Jesteśmy też wdzięczni mieszkankom podtoruńskiej Złotorii za ofiarowanie całej palety słodkości świątecznych. Ciekawym doświadczeniem i przyjemnością była też współpraca z członkami Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni i Cukierników – Jarosławem Uścińskim, Norbertem Sokołowskim i Mariuszem Powierżą. Osobne podziękowania składamy redakcji „Magazynu Przemysłu Rybnego” i zarządowi Polskiego Radia Katowice S.A. za objęcie naszej akcji patronatem medialnym. Dziękujemy Annie i Adamowi Dziedzińskim za obsługę fotograficzną wyprawy, a także dziennikarzom wielu redakcji, dla których coroczna „Akcja Watykan” jest doskonałym pretekstem do rozsławiania nie tylko zalet polskich ryb, ale też całej polskiej branży rybnej. Relacje z naszego wyjazdu promocyjnego ukazały się w dniach 15-21.12.2016 r. Z prasy były to m.in.: „Dziennik Zachodni” (czytelnictwo 543 tys. osób), „Gazeta Wyborcza”, „Nasz Dziennik”, „Nowości”. W Internecie, to m.in. onet.pl, strony Katolickiej Agencji Informacyjnej, regionalnych rozgłośni radiowych Polskiego Radia, a także portale kulinarne. Dzięki pracy towarzyszącego nam radio-

wego korespondenta Piotra Pagieły, w trakcie wyjazdu do Watykanu, do Informacyjnej Agencji Radiowej trafiły cztery materiały, które „poszły” do serwisów wszystkich 17 rozgłośni regionalnych i ogólnopolskich Polskiego Radia (Pr. I, II, III, Polskie Radio24), a za pośrednictwem Polskiego Radia dla Zagranicy nasze karpiowe informacje były słyszane w: Wielkiej Brytanii, Irlandii, na Litwie, Ukrainie, w USA, Indiach, a nawet Australii. Radio Katowice wyemitowało cztery dodatkowe materiały w serwisach informacyjnych, jedną dłuższą relację dźwiękową i zamieściło 2 blogi na swojej stronie www. W I Programie Polskiego Radia tuż przed wyjazdem wyemitowano również szeroki wywiad z kucharzami. Ponadto osobną dłuższą relację przygotowało Radio Pomorza i Kujaw z „odprawy” ciast watykańskich w Złotorii. W telewizji można było zobaczyć informacje i ujęcia z konferencji prasowej m.in. w „Teleexpresie”, „Agrobiznesie” i TV „Świat Rolnika”. Warto było zorganizować kolejny wyjazd polskich ryb do Watykanu, bo mimo skromnego budżetu, udało się za pośrednictwem mediów dotrzeć z pozytywnym przekazem o karpiu i innych rodzimych gatunkach ryb, a także o rybakach i przetwórcach, do milionów polskich konsumentów akurat w trakcie podejmowania decyzji zakupowych przed świętami Bożego Narodzenia 2016. Piotr Pagieła Zbigniew Szczepański

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017

55


Serwis informacyjny

Harmonogram wydarzeń europejskich M MA AR RZ ZE EC C 2 20 01 17 7 12. North Atlantic Seafood Forum Bergen, Norwegia 7-9 marca 2017 r. www.nor-seafood.com Największa w Europie konferencja przemysłu rybnego.

4. Kongres Rybny Sopot 30-31 marca 2017 r. www.kongresrybny.pl Największy zjazd przemysłu rybnego w Polsce, organizowany przez Stowarzyszenie Rozwoju Rynku Rybnego

KWIECIEŃ 2017 AquaME Dubaj, ZEA 10-12 kwietnia 2017 r. http://aqua-middleeast.com/ Targi i konferencja akwakultury

Seafood Expo Global Seafood Processing Global Bruksela, Belgia 25-27 kwietnia 2017 r. www.seafoodexpo.com/global Największe targi rybne na świecie

MAJ 2017 PLMA Amsterdam, Holandia 16-17 maja 2017 r. www.plmainternational.com Targi żywnościowe (marki prywatne)

CZERWIEC 2017

Riga Food Ryga, Łotwa 6-9 września 2017 r. www.bt1.lv/bt1/rigafood Targi żywnościowe

Polagra Poznań 25-28 września 2017 r. www.polagra-food.pl/pl Międzynarodowe targi produktów spożywczych

PA Ź D Z I E R N I K 2 0 1 7

CZERWIEC 2018 AquaVision Stavanger, Norwegia 11-13 czerwca 2018 r. www.aquavision.org Konferencja akwakultury

SIERPIEŃ 2018 Aqua 2018 Montpellier, Francja 25-29 sierpnia 2018 r. www.aquaeas.eu Światowa konferencja i wystawa akwakultury

Conxemar 3-5 października 2017 r. www.conxemar.com Konferencja i targi rybne

42. Konferencja Producentów Ryb Łososiowatych 5-6 października 2017 r. Hotelu Mercure Gdynia Centrum www.sprl.pl Doroczna Konferencja Stowarzyszenia Producentów Ryb Łososiowatych

Aquaculture Europe Dubrownik, Chorwacja 16-20 października 2017 r. www.aquaeas.eu Europejska konferencja i wystawa akwakultury

LUTY 2018 Fish International Brema, Niemcy 25-27 lutego 2018 r. www.fishinternational.de Międzynarodowe targi rybne

PA Ź D Z I E R N I K 2 0 1 8 SIAL Paryż Nord Villepinte, Francja 21-25 października 2018 r. www.sialparis.com Targi żywnościowe

L I S T O PA D 2 0 1 8 9. Międzynarodowa Konferencja Jesiotrowa Warszawa 3. tydzień listopada 2018 r. www.sialparis.com Targi żywnościowe

PA Ź D Z I E R N I K 2 0 1 9 Aquaculture Europe Berlin, Niemcy 8-10 października 2019 r. www.aquaeas.eu Europejska konferencja i wystawa akwakultury

14. Międzynarodowe Targi Przetwórstwa i Produktów Rybnych POLFISH Gdańsk, Polska 7-9 czerwca 2017 r. http://polfishtargi.amberexpo.pl/ Największe targi rybne w Polsce

SIERPIEŃ 2017 World Seafood Shanghai Szanghaj, Chiny 19-21 sierpnia 2017 r. http://www.worldseafoodshanghai.com/en

WRZESIEŃ 2017 Seafood Expo Asia Wanchai, Hong Kong 5-7 września 2017 r. http://www.seafoodexpo.com/asia/ Targi ryb i owoców morza

56

Magazyn Przemysłu Rybnego nr 1 (115) / 2017


Magazyn Przemysłu Rybnego 1(115)/2017  

Dwumiesięcznik dla przetwórstwa rybnego, handlu rybnego, akwakultury i rybołówstwa

Magazyn Przemysłu Rybnego 1(115)/2017  

Dwumiesięcznik dla przetwórstwa rybnego, handlu rybnego, akwakultury i rybołówstwa

Advertisement