Issuu on Google+

Nr 42(125) / 15 - 21 november 2011 | WEEKLY News and Guides for the Polish Community | thepolishobserver@myownmedia.co.uk | free press

Wyspy nędzy i głodu?

W TYM NUMERZE

Narodowcy, kibole, neofaszyści W proteście przeciw zawłaszczaniu słowa „patriota” wyłącznie przez prawicę, środowiska lewicowe zorganizowały coś w rodzaju kontrmanifestacji, nazywając to symbolicznie „blokadą”. Felieton Janusza Palikota.

W ciągu kilku najbliższych miesięcy, z zimna umrze od 20 do 30 tysięcy ludzi, a kolejne 100 tysięcy z niedożywienia. Dwa, może trzy tysiące, z tych właśnie powodów, targnie się na własne życie. I jeszcze jedno - dane te, nie dotyczą któregoś z państw Trzeciego Świata, lecz Wielkiej Brytanii… str. 3

str. 4

Muzyka, praktyka i metafizyka

Na krawędzi pobojowiska

Polonia pod skrzydłami

Zimą będzie gorąco

Rozmowa z Kamilą Dyczko, założycielką i przewodniczącą Stowarzyszenia Na Rzecz Polskich Rodzin „Pyza” przy Collier Wood Community Centre.

Okupacja Londynu trwa już równy miesiąc. Związki zawodowe przygotowują się do dużego strajku, a nad wszystkimi „czuwa” wielki kryzys…

W gruncie rzeczy zadecydował o wszystkim cały splot różnych okoliczności i przypadków. Zaczęło się od spacerów z dzieckiem. Odwiedzając parki i place zabaw poznałam wiele Polek, które przychodziły w tym samym celu - by porozmawiać. A problemów było niemało, począwszy od znalezienia pracy, czy mieszkania, poprzez te, związane ze szkołą, a na polskim lekarzu kończąc. str. 4

W tym tygodniu minie miesiąc, odkąd grupa przedstawicieli społeczeństwa o nazwie „99 procent” rozbiła ponad setkę namiotów w sercu dzielnicy finansowej, dokładnie pomiędzy katedrą Św. Pawła, a budynkami giełdy papierów wartościowych (LSX). Protestują przeciwko korporacjom i bankom - systemowi, w którym mała mniejszość ludzi zgromadziła większość światowego majątku. str. 6

fot. Janusz Młynarski

fot. Archiwum prywatne - Kamila Dyczko „South-London Today”

© Margaretwallace - dreamstime.com

„Londyn to spotkanie innych wzorców i cywilizacji, to rozwój własnego stylu, to wypełnianie przestrzeni muzyką źródeł” - rozmowa z Jackiem Osiorem, gitarzystą, kompozytorem, wieloletnim członkiem kultowej formacji Orkiestra na Zdrowie.

Western Union połączyło siły z artystami i muzykami na całym świecie, by wszystkim żyło się lepiej. Powiedz nam jak Ty możesz uczynić czyjeś życie lepszym, a być może wygrasz 1000 dolarów na spełnienie tego pomysłu. Wejdź na stronę www.worldofbetter.com Promocja potrwa tylko do 15-ego grudnia. Nie wymaga się dokonywania transakcji. Sprawdź warunki.

str. 7

Jeśli wierzyć temu, co napisało na swoich stronach Electronic Arts, przed jej oficjalną premierą kolejka chętnych na posiadanie tej gry sięgała 3 milionów osób. I to już w zupełności wystarcza, by móc okrzyknąć „Battlefield 3” najwspanialszą strzelanką w historii EA.

str. 8

Twój przyjaciel w pracy Każdy ma prawo należeć do związku zawodowego i kosztuje to mniej niż może się wydawać, a dany pracodawca nie musi wiedzieć, że jego podwładny zastanawia się nad wstąpieniem do jednego z nich.

str. 15


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

2

Wiadomości

Pierwsze czytanie Orzeł i krzyż, czyli sztuczny problem

M

inęły wybory i radosne twarze zwycięzców posmutniały. Uszedł gdzieś z nich ten optymizm, którym do przejedzenia wręcz karmili Polaków. Zapowiadały się kolejne sielanki na polskiej „zielonej wyspie”, a tu proszę - im dalej od wyborów, tym ona zamiast, jak obiecywano, nadal się zielenić, zaczyna nabierać koloru zgniłej zieleni, spod której tu i ówdzie prześwieca czerń. Okazuje się, że dobrze nie jest. I co ciekawe, stwierdził to minister finansów Rostowski, absolwent prestiżowej brytyjskiej uczelni, a co ja, prosty pismak stwierdziłem już dawno temu i inni prości ludzie zresztą też. Z drugiej jednak strony, naród jakby się tym wszystkim mało przejmuje. Widać, że inne sprawy zaprzątają głowy rodaków, ot chociażby sprawa śmierci Hanki Mostowiak. Gdyby ktoś nie wiedział, o kim mowa, to śpieszę donieść, że chodzi tu o główną bohaterkę najpopularniejszej w Polsce telenoweli „M jak miłość”. Podobno, co najmniej 12

milionów rodaków, mocno przeżyło fakt śmierci Hanki, a liczba dyskusji na ten temat w internecie biła wszelkie rekordy. Kolejnym tematem, który spowodował ogólnonarodową dyskusję było to, że z koszulek reprezentantów Polski w piłce nożnej zniknął orzełek, a pojawiło się logo PZPN. I tu naród polski, a przynajmniej znakomita jego większość pokazała, że sprawy egzystencjalne są dla niego niczym, w porównaniu z zamachem na orła, czyli na polskość. Teraz będzie gorzej, bo trzeba bronić już nie tylko krzyża, ale i orła, a nie wiadomo czego jeszcze, ale pewien jestem, że jeszcze coś, czego będzie trzeba bronić, wielokrotnie się pojawi. Cokolwiek to będzie, pomoże obecnemu rządowi przepchnąć różne niemiłe rzeczy, odwrócić uwagę od bolesnych dla społeczeństwa decyzji, związanych głównie z gospodarką. Awantury „smoleńskie”, czy „obrony” krzyża, znakomicie odwracały uwagę od rzeczywistych problemów, stając się wentylem do rozładowania frustra-

cji, których powody były zupełnie inne i trzeba przyznać, że zostało to znakomicie wykorzystane przez „piarowców” PO. Myślę, że w przyszłym roku specjaliści od PR podrzucą Polakom kolejne sztuczne problemy i znów się będzie o co kłócić, bić i wyzywać. *** Mamy za sobą kolejne Święto Niepodległości - jedno z najbardziej ponurych polskich świąt. Miliony zniczy, lamenty, egzaltowane, pełne banałów przemówienia. A przecież powinien być to dzień pełen radości, bo choć nasza niepodległość okupiona jest krwią, to przecież nie można ciągle się mazgaić. Nie twierdzę, że należy urządzać dyskoteki na grobach, ale jak powiedział Mikołaj Gogol: „Zrywaj kwiaty życia z radością, jaką daje ulotna chwila, nie sięgaj po korzenie w ziemi, bo tam jest tylko smutek i cisza”. Radujmy się zatem niepodległością, nie zapominając o tych, dzięki którym możemy się nią cieszyć. Janusz Młynarski

Zaciskanie, zaciśniętego pasa

fot. J. Rostowski - Wikimedia

Minister finansów Jacek Rostowski proponuje trzy warianty ratowania budżetu: łagodny, średnio łagodny i restrykcyjny. Który z nich zostanie zastosowany? Wszystko zależy od sytuacji gospodarczej na świecie.

B

ez względu na to, która propozycja będzie realizowana przez resort finansów, Polacy i tak nie będą mieli powodów do radości. W przyszłym roku czeka ich zamrożenie płac w budżetówce. Należy także spodziewać się końca lokat „antybelkowych”. W projekcie budżetu na 2012 roku, przyjętym przed wyborami, rząd zapisał 35 miliardów złotych deficytu. Niby mniej niż pierwotnie zakładano, ale i tak dużo. Można się więc spodziewać, że kontynuowane będzie zamrożenie płac w budżetówce. Zatem o podwyżkach powin-

ni zapomnieć nie tylko urzędnicy i służby mundurowe, lecz również prokuratorzy i sędziowie. Jedynym wyjątkiem będą nauczyciele, którzy mogą się spodziewać niespełna czteroprocentowego wzrostu ich płac. Wzrośnie akcyza na olej napędowy i biokomponenty, co ma dać budżetowi dodatkowo 2,2 miliarda złotych. Za litr oleju kierowcy zapłacą około 20 groszy więcej. Podrożeją wyroby tytoniowe. Tym razem o 4 procenty (około 85 groszy na paczce). Rząd szacuje, że to przyniesie z kolei 245 milionów złotych. Z ofert banków mają zniknąć lokaty „antybelkowe”. Dzięki nim można było uniknąć płacenia 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych, zwanego podatkiem Belki. Spodziewany zysk budżetu dzięki tej operacji to 380 milionów złotych rocznie. Konieczność takich działań, rząd uzasadnia sytuacją w strefie euro i skutkami kryzysu światowego. Polska gospodarka - jak twierdzi Rostowski - ma się znakomicie, ale to, co się dzieje w Grecji i Włoszech może uczynić wyłom w systemie gospo-

darczym UE i trudno oczekiwać, że nie odczujemy tego w żaden sposób. Wystarczy jednak sięgnąć pamięcią w nieodległą przeszłość, by stwierdzić, że przed wyborami ten sam minister bardziej optymistycznie oceniał sytuację. Twierdził, że w przyszłym roku czeka nas czteroprocentowy wzrost, wskazując na fakt, że produkcja wzrosła o 8 procent, a sprzedaż detaliczna o 11 porcent (według danych z września). Już wtedy prognozy ministra spotkały się z negatywnymi opiniami wielu ekonomistów. Po wyborach Rostowski przyznał, że się mylił i na ów wzrost nie ma co liczyć. Obwinił za to Papanderu i Berlusconiego - to ich błędy sprawiły, że trzeba było odstąpić od tych optymistycznych prognoz. To jeszcze nie wszystko w kwestii zaciskania pasa, rozważana jest bowiem podwyżka VAT, a nie można wykluczyć wzrostu składki rentowej oraz ograniczenia dostępu do ulg na dzieci - to jednak dotyczyłoby jedynie najlepej zarabiających podatników. (emi)

„Polskie obozy” na bis Ambasada RP w Londynie wystosowała protest do redakcji tabloidu „Daily Mail”, który pisząc o hitlerowskim obozie jenieckim użył sformułowania „polski obóz koncentracyjny”. Wskutek interwencji, obraźliwy fragment został zmieniony, a wydawca gazety przesłał do polskiej placówki list z przeprosinami.

T

o nie pierwszy raz, kiedy to jakieś obcojęzyczne medium, pisząc o obozach koncentracyjnych, które znajdowały się na terenie Polski użyło błędnego sformułowania. Ostatni tego typu artykuł, ukazał się na początku listopada, na stronie internetowej „Daily Mail” - tabloidu, który często zamieszcza artykuły nieprzychylne Polsce. Tekst dotyczył brytyjskiego weterana II wojny światowej, Reginalda Cleavera, który zginął niedawno w wypadku samochodowym. Jego przeżycia, w tym pobyt w hitlerowskim obozie jenieckim zainspirowały Paula Brickhilla do napisania książki, na podstawie której reżyser John Struges nakręcił w 1963 roku film „Wielka ucieczka” („The Great Escape”). W obrazie tym, pojawiła się znakomita plejada znanych aktorów takich, jak Steve McQuinn, Charles Bronson, James Coburn, czy Richard Attenborough.

Dziennikarka „Daily Mail” pisząc o Cleaverze stwierdziła, że pomagał on w ucieczce więźniom przebywającym w „polskim obozie koncentracyjnym” w Żaganiu. Fakt ten spotkał się z natychmiastową reakcją Ambasady RP w Wielkiej Brytanii. Jej radca prasowy, Robert Szaniawski, wystosował pismo do redaktora naczelnego wydania on-line, Danny'ego Grooma, wytykając obraźliwy charakter publikacji, niezgodność z prawdą historyczną oraz ignorancję. Dzięki temu, z treści artykułu zniknęło niezgodne z prawdą sformułowanie, a Groom wysłał do Ambasady RP list, w którym przeprasza za zaistniały fakt, wyjaśniając, że owo stwierdzenie było niezamierzonym błędem jednego z dziennikarzy. Dodał on również, że zespół redakcyjny otrzymał już odpowiednie instrukcje i podobna sytuacja nie powtórzy się w przyszłości. (mm)

Czesne trzykrotnie wyższe

B

rytyjscy studenci obawiają się, że projekt prywatyzacji uczelni uchwalony przez rząd, doprowadzi do pogłębienia nierówności społecznych, ograniczając dostęp do studiów osobom pochodzącym z niezamożnych rodzin. Tysiące studentów wyszło w ubiegłym tygodniu na ulice Londynu, by zaprotestować przeciwko podwyżkom czesnego i prywatyzacji wyższych uczelni państwowych, planowanych przez rząd w przyszłym roku. Choć, zgodnie z parlamentarnym projektem, dopiero od września 2012 roku zniesiona zostanie dotychczas obowiązująca maksymalna wysokość opłat za studia, to studenci zdecydowali, iż nie będą czekać do ostatniej chwili. Organizatorzy zapowiadają, że jeśli ta akcja nie odniesie skutku, to będą organizować kolejne. Prywatyzacja szkolnictwa wyższego sprawi, a co za

tym idzie, znaczące podwyższenie opłat za studia, ograniczy dostęp do nauki młodzieży pochodzącej z uboższych rodzin. Decyzja ta, zdaniem demonstrantów, pogłębi i tak już spore nierówności społeczne, ponieważ na edukację stać będzie tylko zamożnych. Obecnie w Wielkiej Brytanii (z wyjątkiem Szkocji, która ma inny system) górna granica opłat za studia, to 3290 funtów, tyle samo płacą studenci z krajów Unii Europejskiej. W nowym systemie uczelnie wyższe będą mogły podnieść czesne do 9 tysięcy funtów rocznie. Absolwenci będą zobowiązani do spłaty kredytów zaciągniętych na naukę wówczas, gdy ich zarobki osiągną poziom 21 tysięcy funtów rocznie. Przyjmuje się, że średni koszt trzyletnich studiów wraz z utrzymaniem, to wydatek rzędu 43 tysięcy funtów, a spłata takiego kredytu rozłożona zostanie na 30 lat. (mm)

THE POLISH OBSERVER | My Own Media Ltd. | The Old Fire Station | 140 Tabernacle Street | London (UK), EC2A 4SD | Tel. 020 7300 7321 | EDITOR-IN-CHIEF: Janusz Młynarski, j.mlynarski@thepolishobserver.co.uk | CONTENTS: Anna Sobusiak, anna@thepolishobserver.co.uk; | DTP: Sylwia Boczek | ADVERTISING: Patrycja Strąk – Sales Manager; Larisa Arama - Sales Executive; Tel. 020 7300 7320 Mobile: 078 4606 2331 Fax: 020 7253 2306 Email: sales@myownmedia.co.uk | Advertiser and advertising agency assume liability for all content (including text representation, illustrations, and photographs) of advertisements printed or posted, and also assume responsibility for any claims arising there from made against the publisher | DISTRIBUTION: distribution@myownmedia.co.uk PRINTING PRESS: NEWSFAX LTD Unit 7, Beam Reach Business Park, Consul Avenue, Rainham, RM13 GJ (London) Redakcja zastrzega sobie prawo skracania, redagowania i publikowania na naszych łamach nadesłanych materiałów. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych | Closing date: 13.11.2011.


3

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

temat numeru

W

łaściwie to już się zmienia, ponieważ rządząca obecnie koalicja konsekwentnie amputuje świadczenia socjalne. Ponadto, niemal z miesiąca na miesiąc rosną ceny żywności. Cena mąki wzrosła o 72%, więc tym samym podrożało pieczywo, makarony itp. Do góry, poszły także ceny mięsa, średnio o 15%, cukru - 57%, herbaty - 30%, kawy - 57%, oleju - 30%, produktów mlecznych - 19%. Jakby tego było mało, wzrosły jeszcze opłaty za czynsz, średnio o 10-15%, gaz - 18,5%, energię elektryczną - 11,8% oraz wodę - 9%. Ceny rosną… w przeciwieństwie do zarobków. W budżetówce płace stoją w miejscu, mało tego, rząd obciął pracownikom premie i większość bonusów. Podobnie jest w samorządach. Prywatni pracodawcy również nie kwapią się do podwyżek. Te, jeśli gdzieś są, to dotyczą jedynie bankierów. Tu dotykamy kolejnego problemu społecznego, a mianowicie bezrobocia, które na Wyspach jest obecnie najwyższe od 17 lat. Z raportu Institute for Fiscal Studies wynika, że rosnąca inflacja i pozostające na tym samym poziomie zarobki sprawią, że typowa rodzina z dwojgiem dzieci będzie miała w 2013 roku dochody o 2080 funtów niższe, niż w 2010 roku, ponieważ ich dochody roczne spadną  z 30 tysię-

Wyspy nędzy i głodu? Nie chce się wierzyć, ale w kraju, któremu zazdrościmy bogactwa i poziomu opieki socjalnej, ponad 13 milionów mieszkańców żyje na granicy ubóstwa, a jeśli cokolwiek w tej materii zmieni się w najbliższych latach, to jedynie na gorsze. cy do niecałych 28 tysięcy funtów. Jednak znacznie większe powody do narzekania mają ponad 3 miliony Brytyjczyków, którzy (aż trudno uwierzyć, że jest to możliwe w jednym z najbogatszych państw świata), żyją w skrajnej nędzy. Większość z nich, trzyma się przy życiu dzięki pomocy charytatywnej państwa. Niektórzy jednak nie są na tyle wytrzymali i decydują się na samobójstwo. Tak, jak Mark i Helen Mullins z Bedworth koło Coventry. Małżeństwo to, nie mając prawa do zasiłków, wegetowało przez kilka lat, żyjąc jedynie dzięki zupie i warzywom, które zaoferowała im pewna garkuchnia w Coventry. Jednak żeby napełnić żołądki musieli codziennie przejść 12 mil, bo taki właśnie dystans dzielił ich od domu do miejsca, w którym mogli się pożywić. Mieszkali w zimnym pokoju, bo nie mieli za co go ogrzać. Po latach wegetacji, bez jakiejkolwiek nadziei na przyszłość, odebrali sobie życie. I nie

oni pierwsi. Z 5876 samobójstw, do których doszło w ubiegłym roku, 70% miało związek z depresją wynikającą z ubóstwa. Głód to nie tylko przypadłość Krajów Trzeciego Świata. W Wielkiej Brytanii, jak wynika to z badań ośrodków uniwersyteckich w Oxfordzie i Edynburgu, ponad 160 tysięcy ludzi cierpi głód, a według organizacji charytatywnej Samaritans oraz Trussell Trust, liczba ta jest dwukrotnie większa. Ta druga organizacja, w ramach projektu „Foodbank”, dostarcza paczki żywnościowe wszystkim potrzebującym. Można z niej również skorzystać, w którejś z placówek tej organizacji. Działacze Trussell Trust twierdzą, że od 2009 roku liczba osób korzystających z pomocy żywnościowej wzrosła o 30%. Przychodzą do nich ludzie, którzy jeszcze niedawno byli dobrze sytuowani, posiadali okazałe domy, jeździli drogimi samochodami, a ich dzieci kształciły się w

prestiżowych placówkach edukacyjnych. Krach finansowy, do którego doszło na przełomie 2008 i 2009 roku sprawił, że wielu ludzi straciło pracę, a większość z nich wzięła kredyty hipoteczne na domy, mieszkania, samochody, wyposażenie domu, na dokształcanie się. Tracąc źródło dochodu, nie mogli finansować swoich długów. Teraz są nędzarzami. Na portalu BBC, można poznać historię Sary z Londynu, która jeszcze dwa lata temu mieszkała we własnym domu z czterema sypialniami i rozległym ogrodem na Putney, a do tego miała dwa samochody (jednym jeździła ona, a drugim mąż, który też dobrze zarabiał). Jednak to już wspomnienie. Stracili pracę mniej więcej w tym samym czasie. Co mogli, to sprzedali. Żyją teraz w wynajętym mieszkaniu na Ruislip, żyją z zasiłków, na pracę nie ma widoków. Przed głodem ratują ich paczki żywnościowe. Próby znalezienia nowego za-

trudnienia spełzły na niczym. Jak widać nędza coraz częściej puka do drzwi również i klasy średniej. Coraz większym problemem staje się również tzw. wykluczenie energetyczne. Zjawisko to występuje w wielu krajach Unii Europejskiej, okazuje się jednak, że w Wielkiej Brytanii ma ono bardzo poważne rozmiary. Czym jest ubóstwo energetyczne? To sytuacja, kiedy gospodarstwo domowe zmuszone jest wydać 10% swoich dochodów na opłacenie rachunków za energię na ogrzanie domu. „Rokrocznie, od 20 do 30 tysięcy Brytyjczyków umiera z powodu zimna i niedogrzania mieszkań” - pisze George Monbiot, publicysta brytyjskiego „Guardiana”. Gospodarstw domowych, które można uznać za wykluczone energetycznie jest w Wielkiej Brytanii około 4,5 miliona z czego 1,72 miliona należy do emerytów. Liczba zagrożonych gospodarstw rośnie nieprzerwanie od lat. Przyczyna? Według rządowego departamentu energii i zmian klimatycznych (DECC), wszystko przez rosnące ceny energii - głównie prądu i gazu. W latach 2004-2010, koszty ogrzewania wzrosły na Wyspach o 80%, a w przyszłym roku czekają Brytyjczyków kolejne podwyżki. Czy Cameron usłyszy, od któregoś z nich pytanie: „Panie premierze, jak żyć?” Janusz Młynarski

REKLAMA

Uzyskaj

£200 polecając nas znajomym

quality_claims_doubleAD_good.indd 2

8/25/2011 4:12:44 PM

quality_claims_doubleAD_good.indd 3

8/25/2011 4:12:44 PM


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

4

z terenu...

Narodowcy, kibole, neofaszyści

W

Dniu Niepodległości zaplanowana została w Warszawie manifestacja „patriotów”. W proteście przeciw zawłaszczaniu słowa „patriota” wyłącznie przez prawicę, środowiska lewicowe zorganizowały coś w rodzaju kontrmanifestacji, nazywając to symbolicznie „blokadą”. Blokadą neofaszyzmu, myślenia, że monopol na polskość ma prawica w polityce szczucia przeciw innym grupom i narodom. Niestety, Jarosław Kaczyński uznał to za okazję do awantury, do wywołania zamieszek i doprowadzenia do przemocy. Na fali bijatyk i krwi, połączonej z kryzysem gospodarczym, chce wrócić do władzy. Dlatego skrzyknięto, z całym cynizmem, kiboli, którym marzy się każda awantura. I tak oto rozwścieczone grupy prawicowych pseudo-kibiców zaatakowały policję, która odgradzała obie manifestacje. Poleciały kamienie, race, pałki, bruk. Płonęły samochody, policja użyła armatek wodnych i gazu. Są ranni i zatrzymano ponad 300 osób. Niestety na REKLAMA

mieście znaleźli się także anarchiści z Niemiec i wdali się w bijatykę z neofaszystami z ONR-u. Ten fakt natychmiast wykorzystał Kaczyński do ponownego wszczęcia awantury polsko-niemieckiej. Prawdę mówiąc, na to liczył wysyłając kiboli. Połączenie biało-czerwonej flagi, Dnia Niepodległości i niemieckich anarchistów, ma dać paliwo polityczne PiS-owi. To tym bardziej ważne, że PiS się podzielił i odeszła, a raczej została wypchnięta, grupa Ziobry. Teraz więc Kaczyński walczy o uratowanie całej swojej pozycji, a nic tak nie jednoczy, jak niemiecki wróg. To oczywiście przejaw całkowitego nihilizmu społecznego, walka o swoją pozycję bez względu na cenę, jaką za to zapłaci cały kraj. Idą więc ciężkie czasy. I dlatego Tusk musi się wreszcie wykazać odwagą i przedstawić wizję Polski, aby wokół tego zjednoczyć ludzi. Jednak czy jest jeszcze do tego zdolny i czy wystarczy nasza lewicowa determinacja? Janusz Palikot

Polonia pod skrzydłami Rozmowa z Kamilą Dyczko, założycielką i przewodniczącą Stowarzyszenia Na Rzecz Polskich Rodzin „Pyza”. ▪ Wpadła Pani na znakomity pomysł, nawet media brytyjskie, rzadko przychylne Polakom, to doceniły, a do tego została Pani nominowana do nagrody „Our Heroes”… - Udało mi się i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. W gruncie rzeczy zadecydował o wszystkim cały splot różnych okoliczności i przypadków. Zaczęło się od spacerów z dzieckiem. Odwiedzając parki i place zabaw poznałam wiele Polek, które przychodziły w tym samym celu by porozmawiać. A problemów było niemało, począwszy od znalezienia pracy, czy mieszkania, poprzez te, związane ze sprawami urzędowymi i szkołą, a na polskim lekarzu czy dentyście kończąc. Doszłam wówczas do wniosku, że dobrze byłoby gdyby te spotkania przyjęły bardziej zorganizowaną formę - miejsca wymiany informacji, porównywania doświadczeń, ale przede wszystkim do tego, by pomóc sobie i innym w rozwiązywaniu różnych problemów. ▪ Z tego co mi wiadomo, początki nie były łatwe… - To prawda, ale nie zniechęcałam się. Miałam świadomość, że większość Polaków stroni raczej od zorganizowanych form życia społecznego, wolą spędzać czas w zaciszu domowym, lub w wąskim gronie przyjaciół. Jestem zresztą w stanie to zrozumieć. Obcy kraj, inna kultura, do tego niezbyt powszechna znajomość języka, więc większość trochę się boi wyjść na zewnątrz. I to był też mój kolejny cel - wyciągnąć tych ludzi z domu, zachęcić do tego, żeby się otworzyli, zarówno na rodaków, jak i na gospodarzy oraz przedstawicieli innych narodów i kultur. Chciałam ich ośmielić. W głowie miałam już dalekosiężny plan dotyczący bardzo szerokiej działalności obejmującej wiele sfer życia, a to REKLAMA

wiązało się ze stworzeniem formalnie istniejącej organizacji. Wcześniej, musiałam jednak bardzo solidnie opanować język angielski, bo bez tego nie byłoby możliwe zdziałanie czegokolwiek w urzędach i brytyjskich organizacjach społecznych, z którymi chciałam współpracować. Potrzebowałam też ludzi. Kiedy już mój angielski osiągnął właściwy poziom, ruszyłam do boju. Zaczęłam od zorganizowania „play-group”, formy kompletnie nieznanej w Polsce. Polega to, najkrócej mówiąc na tym, że matki wraz dziećmi spotykają się w określonym miejscu i czasie. Dzieci się wspólnie bawią, a mamy mają okazję poznać się, porozmawiać, wymienić się doświadczeniami, czy nawet poplotkować. Dzięki pomocy lokalnych władz spotykamy się w Collier Wood Community Centre. W organizowaniu tego wszystkiego, nieocenionego wsparcia udzieliła mi Agata Bochyńska, wpółzałożycielka i obecny skarbnik naszej organizacji. Trudno zliczyć, ilu ludzi mnie wsparło, ale przede wszystkim bardzo jestem wdzięczna naszym wolontariuszom: Kasi, Justynie, Wioletcie, drugiej Kasi, Iwonie, Monice, Anicie, Agnieszce, Gosi oraz Sławkowi. ▪ I tak, jak Pani sobie zaplanowała, w końcu powstało stowarzyszenie… - Tak, udało się, chociaż zarejestrowanie organizacji charytatywnej jest w Wielkiej Brytanii bardzo czasochłonne, bo wszystko jest bardzo dokładnie prześwietlane. Musiało to trochę potrwać, ale doczekaliśmy szczęśliwego finału. Priorytetem dla nas jest nadal działalność oświatowa na rzecz polskich dzieci. Uznaliśmy, że posyłanie dzieci do szkółek sobotnich jest dla wielu rodziców zbyt absorbujące, ponadto weekendy rodziny wolą spędzać ze sobą, dlatego wpadliśmy na pomysł, by dzieci mo-

fot. Archiwum prywatne - Kamila Dyczko „South-London Today”

Kątem oka Palikota

gły się uczyć polskiego w angielskich szkołach, po zakończeniu „normalnych” zajęć. Trochę baliśmy się, czy dyrektorzy szkół się na to zgodzą, ale nasz koordynator do tych spraw okazał się świetnym negocjatorem i nie tylko nam nie odmówiono, ale wręcz przyklaśnięto. I tak oto polskie dzieci w angielskich szkołach, mają codziennie 1,5 godziny zajęć z języka polskiego, historii i geografii prowadzonych przez wykwalifikowanych nauczycieli. Ponadto urządzamy szereg imprez dla dzieci. Na przykład już 12 grudnia odbędzie się Bal Mikołajkowy. Pamiętamy także i o dorosłych. Organizujemy dla nich między innymi kursy języka angielskiego na trzech poziomach zaawansowania przy bardzo symbolicznych opłatach. Niebawem uruchamiamy kolejny projekt pod nazwą „Czas Mam”. Namawiam wszystkie mamy, by wygospodarowały sobie trochę wolnego w co drugi piątek i spotkały się u nas przy kawie, czy herbacie. Na każde z tych spotkań zapraszać będziemy kosmetyczki czy masażystki i na miejscu będzie można skorzystać z ich porad, a nawet zabiegów w niezbyt wygórowanych cenach. Rozmawiał: Janusz Młynarski Więcej informacji o Stowarzyszeniu na www.polishfamily.co.uk/pl


Polska stacjonarne

Polska Komórki

Tel. Stacjonarne Tel. Stacjonarne

Tel. Komórkowe Tel. Komórkowe

DARMOWE minuty minuty ii SMSy SMSy w w sieci DARMOWE sieci Lycamobile Lycamobile

Top-up Top-up

£30 £30

2000 2000

Top-up Top-up

£20 £20

500 500

Top-up Top-up

£10 £10

250 250

Top-up Top-up

£5 £5

100 100

Po BEZPŁATNĄ BEZPŁATNĄ kartę kartę Lycamobile Lycamobile SIM SIM Po odwiedź www.lycamobile.co.uk lub zadzwoń 020 7132 0322 odwiedź www.lycamobile.co.uk lub zadzwoń 020 7132 0322 Buy and top up online or in over 115,000 stores

Buy and top up online or in over 115,000 stores

Customers may not be able to use Electronic Top-Up at all locations where the top-up logo appears

Customers may not be able to use Electronic Top-Up at all locations where the top-up logo appears

Poland Landline 1p/min & Mobile 3p/min promotion is valid from 01/11/2011 and valid until 30/11/2011. Visit www.lycamobile.co.uk for full terms and conditions and participating countries. *Free minutes and texts in the table are valid during the promotional period and only applied to the&first 3 top3p/min ups inpromotion any calendar month. free minutes valid for 30Visit days from the date of top-up. Once theand freeconditions minutes and free texts have been *Free used minutes or if all the free minutes haveduring expired, to Lycamobile Poland Landline 1p/min Mobile is valid fromThe 01/11/2011 andand validtexts untilare 30/11/2011. www.lycamobile.co.uk for full terms andthe participating countries. and texts in the and tabletexts are valid thecalls promotional period PLUS will be charged at 7p/min and texts to Lycamobile PLUS will be charged at 9p per SMS. This offer is valid for a limited period of time. Any changes or withdrawal will be notified at www.lycamobile.co.uk Free online Top-up offer valid from 10.09.2011 to and only applied to the first 3 top ups in any calendar month. The free minutes and texts are valid for 30 days from the date of top-up. Once the free minutes and the free texts have been used or if all the free minutes and texts have expired, calls to Lycamobile 30.11.2011. Prices are correct at the time of going to print 01.11.2011 PLUS will be charged at 7p/min and texts to Lycamobile PLUS will be charged at 9p per SMS. This offer is valid for a limited period of time. Any changes or withdrawal will be notified at www.lycamobile.co.uk Free online Top-up offer valid from 10.09.2011 to 30.11.2011. Prices are correct at the time of going to print 01.11.2011


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

6

z terenu...

DAMIAN MAĆKOWSKI 22 lata Wzrost: 170 cm Oczy: piwne Ostatnie miejsce pobytu: Peter- borough Pan Damian zaginął w sierpniu 2010 roku.

DIANA BOBRYCKA 26 lat Wzrost: 168 cm Oczy: niebieskie Ostatnie miejsce pobytu: Wielka Brytania Pani Diana zaginęła 24 maja 2007 roku.

MAREK PIŃSKI 53 lata Wzrost: 170 cm Oczy: niebieskie Znak szczególny: opadająca powieka le- wego oka Ostatnie miejsce pobytu: Londyn Pan Marek zaginął 31 października 2007 roku.

Wiadomości o zaginionych prosimy przekazywać do Fundacji ITAKA tel: 0048/226547070 itaka@itaka.org.pl

www.zaginieni.pl REKLAMA

Zimą będzie gorąco Okupacja Londynu trwa już równy miesiąc. Związki zawodowe przygotowują się do dużego strajku, a nad wszystkimi „czuwa” wielki kryzys.

M

ój znajomy porównał niedawno obecny kryzys do serialu „Niewolnica Izaura” - przegapisz trzy odcinki i dalej wiesz o co chodzi. W to porównanie świetnie wpisuje się akcja „Occupy London” (Okupuj Londyn!). W tym tygodniu minie miesiąc, odkąd grupa przedstawicieli społeczeństwa o nazwie „99 procent” rozbiła ponad setkę namiotów w sercu dzielnicy finansowej, dokładnie pomiędzy katedrą Św. Pawła, a budynkami giełdy papierów wartościowych (LSX). Protestują przeciwko korporacjom i bankom - systemowi, w którym mała mniejszość ludzi zgromadziła większość światowego majątku. Raport o stanie City Choć w Wielkiej Brytanii protestujący traktowani są lepiej, niż np. w niektórych miastach Stanów Zjednoczonych, to oczywiście i tu nie obyło się bez awantur. Władze katedry najpierw poparły protestujących, by w ciągu paru dni zmienić kurs i zamknąć świątynię dla pielgrzymów i zwiedzających. Teoretycznie chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa turystom, choć nikt nie miał wątpliwości, że władzom Londynu zależy na szybkim zakończeniu protestu i to prawdopodobnie one naciskają na kościół. Decyzja o zamknięciu katedry (po raz pierwszy od czasów II wojny światowej) pociągnęła za sobą trzy rezygnacje we władzach kościelnych i burzę komentarzy w brytyjskich mediach. Po kilku dniach, świątynię otwarto na nowo, a do pracy wrócił jej główny kanonik, od początku przychylny protestującym. W trakcie debaty

nad otworzeniem katedry wyszło na jaw, dlaczego kościół nie mógł od początku zająć zdecydowanego stanowiska. Działający przy świątyni think-tank opracował w ciągu minionego lata raport, który powstał na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród pracowników dzielnicy finansowej. Wynika z niego, że nawet sami tzw. „krawaciarze”, czyli osoby pracujące w City uważają, że podział ogólnego

Miasteczko „Occupy London” przypomina wielki klub dyskusyjny, gdzie poruszane są aktualne problemy, lokalne i globalne. majątku jest niesprawiedliwy, a działania instytucji finansowych są wątpliwe etycznie. To ciekawe wnioski, bo potwierdzają dokładnie to, przeciwko czemu protestują zebrani pod znakiem „Occupy London”. W końcu władze kościelne zdecydowały, że nie będą prowadzić przeciwko okupującym żadnych działań prawnych. To jednak nie koniec kłopotów ruchu. Czy Londyn to firma? Przy okazji prowadzonej od miesiąca okupacji wielu mieszkańców Londynu dowiedziało się, kto tak naprawdę rządzi w centrum stolicy. Na pierwsze strony gazet trafiła City of London Corporation. Cóż

to takiego? Ciężko streścić w dwóch zdaniach. Korporacja funkcjonuje na podobnych zasadach, co władze innych dzielnic miasta (council), ale ogranicza się do ścisłego centrum, które „zamieszkuje” znacznie więcej firm, niż zwykłych obywateli, a prowadzone dziennie operacje finansowe sięgają setek milionów funtów. Ta charakterystyka sprawia, że City of London Corporation cieszy się szczególnymi przywilejami (sięgającymi zamierzchłych czasów średniowiecznej Anglii) i względami rządzących. Korporacja, jak łatwo się domyśleć, niespecjalnie polubiła namioty i transparenty protestujących antykapitalistów. Wytoczona batalia prawna musiała jednak zwolnić, szczególnie po tym, jak z konfliktu wycofał się angielski kościół, niejako stając po stronie demonstrantów. Kilka dni temu protestujący dostali wezwanie do opuszczenia zajmowanego miejsca. W odpowiedzi okupujący wezwali Korporację między innymi do ujawnienia swoich finansów i rozliczenia się z nich. Mało prawdopodobne, by prawnicy Korporacji pozytywnie rozpatrzyli te prośby, szykuje się więc walka w sądzie. Niekończące się dyskusje Tymczasem samo miasteczko „Occupy London” przypomina wielki klub dyskusyjny, gdzie poruszane są aktualne problemy, lokalne i globalne. Można tu spotkać protestujących syryjczyków i palestyńczyków, lewicujących aktywistów i sceptycznych, pamiętających

czasy komunizmu Polaków. Media podgrzewają atmosferę publikując materiały pro i anty, a ultraprawicowa English Defence League straszy, że niedługo podpali całą wioskę. Większość posłów z dwóch największych partii, wzywa protestujących do opuszczenia centrum Londynu. - Pojawia się pytanie, kto jest publicznością w przestrzeni publicznej. Władze mówią, że muszą usunąć „Was” w zgodzie z interesem publicznym. Odpowiedzcie: to my jesteśmy tym interesem i nie ruszymy się stąd, dopóki interes ten nie zostanie wzięty pod uwagę - mówił w sobotę wieczorem jeden z prelegentów na codziennym zebraniu protestujących (General Assembly). Słuchało go około tysiąca zebranych na schodach katedry. Niezależnie od ruchu „Occupy London” w stolicy trwają też inne protesty. 9 listopada przez centrum miasta przeszedł kilku tysięczny marsz, tym razem protestowali studenci, wciąż rozgoryczeni po ostatniej podwyżce czesnego. Znów nad centrum miasta przez pół dnia wisiały policyjne helikoptery, aresztowano około 20 osób. Na 30 listopada zapowiedziany jest kolejny duży strajk, w którym wezmą udział między innymi wspierani przez największe związki zawodowe nauczyciele, część lekarzy i studenci.

fot. Błażej Zimnak, Janusz Młynarski

KTOKOLWIEK WIDZIAŁ


7

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

WYWIAD

Muzyka, praktyka i metafizyka „Londyn to spotkanie innych wzorców i cywilizacji, to rozwój własnego stylu, to wypełnianie przestrzeni muzyką źródeł” - rozmowa z Jackiem Osiorem, gitarzystą, kompozytorem, wieloletnim członkiem kultowej formacji Orkiestra na Zdrowie. ▪ Dlaczego Londyn? - Jest jedną ze światowych stolic muzyki i sztuki. Tu właśnie grywali Led Zeppelin i Jimi Hendrix. Wiele opowiedzianych historii na temat wspaniałych osobowości prowadzi do Londynu i to przyciąga innych. ▪ Jak widzisz perspektywę rozwoju artystycznego na Wyspach? Z jakimi muzykami występowałeś w UK? - Londyn to olbrzymie natężenie w wielu sferach życia mogące wręcz prowadzić do przesytu i rodzi konkurencję. Dlatego trzeba dokonywać wyborów. Jednak znamienna wielokulturowość tego miasta daje szanse na poznanie i współpracę z muzykami z wielu krajów i czerpanie wprost z naturalnych źródeł. Mój rozwój artystyczny to sesje z muzykami z Iranu, Izraela, Indii, no i trwająca od wielu lat współpraca z twórcami z Nigerii, grającymi niegdyś z Fela Kutim, czyli zespołem the Socalites teraz Kalakuta. Interesuję się muzyką świata, a tu jest ona podana „na talerzu”. Dotarcie do oryginalnych wykonawców nie zawsze jest oczywiste. Pomimo ogólnej tolerancji istnieją grupy społeczne, które są mniej lub bardziej przenikalne. ▪ W jaki sposób to miasto wpływa na twoją muzykę? Ma jakiś rytm? - Ten rytm to dubstep, to całodobowość, o którą w Polsce rzadko. Londyn, dla mnie i mojej muzyki, to centrum łączące Polskę, Afrykę, Azję… Tu spotykają się wszystkie kontynenty, by w pewien sposób się połączyć. Przy okazji tworzą bardzo ciekawe analogie muzyczne. Na przykład, okazuje się że instrument pochodzący z Iranu był używany w Polsce (podobnie jak podejrzewam gitara ma swe korzenie w Indiach) lub to, że afrykańskie melodie niewiele się różnią (delikatnie rytmicznie) od polskich ludowych. Stąd powodzenie takich grup, jak VooVoo, czy nasza. ▪ Jesteś tu już od dawna. Planujesz pozostać na Wyspach? - Mam pewną wizję dalszej przyszłości. Nie jest jeszcze umiejscowiona na mapie. ▪ Czy ciągnie cię do kariery solowej? - Gdy nagrywam muzykę samemu, głównie klimatyczną, obrazową, filmową, wynika to z potrzeby duszy, a nie z odgórnych założeń. Jest to inna jakość, poniekąd intymna. ▪ Czy masz marzenie, by nagrać „evergreen” i żyć z niego dostatnio? - Tutaj podobnie, jeśli to, co robię podoba się ludziom, jeśli kupują płyty i przychodzą na koncer-

ty, a niektóre utwory podobają im się szczególnie - strasznie się cieszę. Jest to olbrzymi ładunek i motywacja do dalszego działania. Takim szczególnym wydarzeniem jest Woodstock Jerzego Owsiaka, gdzie kilkaset tysięcy ludzi tańczy i radośnie się bawi. To potrafi „trzymać” do kilku miesięcy. Natomiast nie byłbym w stanie zaplanować utworu pod kątem publiki, to byłoby nieautentyczne. ▪ Kiedyś mieliśmy do czynienia z zespołami, które grały latami w danym składzie, teraz istnieją tak zwane projekty, które ciągle kreują nowe połączenia osobowe, muzyczne. Jak to oceniasz? - Technologia się zmieniła, możliwość nagrywania i kreacji „weszła” do domów. Przepływ informacji także i możliwość kontaktów, a co za tym idzie spotkań. Tu mam jedną zasadę: nie ważne jak, ważne co się robi i czemu ma to służyć. ▪ Czy klimat muzyki tworzonej razem z Jackiem Kleyffem jest rozumiany dzisiaj przez publiczność? - Tak, właśnie, na szczęście tak. Trwa to od kilku pokoleń. Teksty się przecież zmieniają, muzyka się zmienia, a ludzi wciąż to urzeka, młodych także. Stąd też gramy w bardzo różnorodnych miejscach, od Pałacu Prezydenckiego po festiwal typu Woodstock. ▪ Jak często koncertujesz? Jakie masz najbliższe plany? - Koncertuję teraz średnio raz, dwa razy w miesiącu, także z muzykami z UK. Najbliższy koncert to występ 20 listopada w Majestic Restaurant na Brixton od 21:00. Przepytał: LL

REKLAMA


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

8

strefa gracza

Na krawędzi pobojowiska Jeśli wierzyć temu, co napisało na swoich stronach Electronic Arts, przed jej oficjalną premierą kolejka chętnych na posiadanie tej gry sięgała 3 milionów osób.

REKLAMA

z powodzeniem mogę obdarzyć go marginesem zaufania. Wreszcie, po tym, co sam widziałem, wcale się nie dziwię, że tylu graczy chce mieć „Battlefield 3” w swojej kolekcji. Tak naprawdę seria „Battlefield” zauroczyła mnie w roku 2006, kiedy to całkiem przypadkiem zaglądając na YouTube, natrafiłem na filmik autorstwa Szwedów ze Snoken Productions o tytułe „Mine”, w którym wyżej wspomniani wykorzystali fragmenty „Battlefield 2” oraz kilku znanych motywów, jak kawałki „It's raining men” i „I like to move it”, ścieżka dźwiękowa z filmu „Pluton” oraz jeden z biurowych skeczy grupy Monty Pythona. Sama gra urzekała, nie tylko swoim wyglądem, ale także do-

pracowanym systemem rozgrywki wieloosobowej. Na tamte czasy, używanie tak powszechnych dziś komunikatorów typu „real-time voice chat” podczas gry, było naprawdę emocjonującym przeżyciem. Świat musiał jednak pójść do przodu, a na kontynuację „Battlefield 2” przyszło jej wielbicielom czekać ponad sześć lat. Czas zrobił swoje. Trójka i nie boję się użyć tego stwierdzenia, po prostu wymiata! Pomijając incydent z organizacją PETA, której zdaniem scena, gdzie gracz ponaglany jest, by zabił szczura, nakazuje traktować zwierzęta w sposób bestialski i może mieć bardzo zgubny wpływ na młodych graczy, „Battlefield 3” to prawdziwa perła w swojej klasie, głównie za sprawą oryginalnego silnika. W najnowszej odsłonie strzelankowej serii, twórcy gry Digital Illusions CE, wykorzystali ulepszoną wersję swojego cacuszka o nazwie „Frostbite”, nadając mu przydomek „2”. Silnik ten, wykorzystuje w pełni biblioteki DirectX 11 i wspiera 64-bitowe procesory, zatem posiadacze DirectX 9 mogą obejść się smakiem. Wyposażony w system Destruction 3.0, pozwala na ulepszenie fizyki obiektów oraz rozpraszanie podpowierzchniowe. Prościej rzecz ujmując, „Battlefield 3” to wielkie, pełne szczegółów krajobrazy oraz ulice miast, efekty wizualizacyjne i świetlne, tworzące prawdziwą kinematograficzną jakość obrazu oraz niesamowita,

wielowarstwowa ścieżka dźwiękowa. A mówiąc dosadnie, to jest mi naprawdę wszystko jedno, czy staję się członkiem elitarnego oddziału żołnierzy, celowniczym czy dowódcą w czołgu, albo pilotem helikoptera, bo czuję się jakbym naprawdę nim był. Bez wątpienia realizm gry i wykreowanego w niej świata to jeden z najmocniejszych atutów „Battlefield 3”. Akcja gry, rozgrywa się także w miastach takich, jak Teheran, Paryż czy Nowy Jork. Kampania dla pojedynczego gracza, która umożliwia wcielenie się w postać amerykańskiego Marines oraz żołnierza Specnazu, została przewidziana na około 10-12 godzin gry. Tryb wieloosobowy pozwala z kolei, na wybranie jednej z czterech ról. Jako szturmowiec („Assault”), zostajesz wyposażony w defibrylatory i apteczki medyczne (takie, jak w „Battlefield 2142”). Wybierając inżyniera („Engineer”), stajesz się automatycznie odpowiedzialny za naprawy. Jako wsparcie („Support”), myślisz głównie o ciężkiej, tłumiącej zaporze ogniowej. Jeśli staniesz się członkiem załogi rozpoznania („Recon”), otrzymasz radiolatarnię, dzięki której wszyscy członkowie twojego teamu będą mogli się zespawnować w dowolnym miejscu mapy, czyli tam, gdzie ty swoją radiolatarnię umieścisz. Oczywiście, niezależnie od tego, jaką rolę wybierzesz, na brak godziwego sprzętu, nie będziesz musiał narzekać. Na obowiązkowym wyposażeniu każdego gracza jest na przykład światło błyskowe o mega mocy, któ-

re podczepione do broni nie tylko rozświetli mroki na przykład paryskiego metra, ale i skutecznie oślepi przeciwnika. Pomijając tryby rozgrywki, jak Conquest, Rush, Squad Deathmatch, Squad Rush, czy Team Deathmatch prawdziwą osłodę dla graczy stanowi wprowadzenie przez producentów „Battlefield 3” specjalnej darmowej usługi internetowej o nazwie „Battlelog”, dzięki której wraz ze swoimi znajomymi, możesz rozplanowywać misje, analizować potyczki, łączyć się w plutony, śledzić statystyki, podglądać postępy innych, etc. Jak przyznał jeden z „odpowiedzialnych”, Fredrik Loving - granie z przyjaciółmi rzeczywiście nigdy nie było takie łatwe. A skoro w wersji na pecety może grać na jednej mapie do 64 zawodników to chyba wszystko wyjaśnia. „Battlefield 3” ma szansę stać się najbardziej uzależniającym i społecznym pobojowiskiem w dziejach gier spod znaku first-person shooter. Jak w jej świetle prezentuje się główny konkurent „Call of Duty: Modern Warfare 3”, powiem wam przy najbliższej okazji… (Llesh)

fot. www.battlefield.com

I

to już w zupełności wystarcza, by móc okrzyknąć „Battlefield 3” najwspanialszą strzelanką w historii EA. Ale tak naprawdę liczba ta jest jedynie symbolicza, bowiem w ciągu pierwszego tygodnia jej sprzedaży, grę zakupiło ponoć 10 milionów osób. Tym samym „Battlefield 3” stała się najszybciej sprzedawaną grą na świecie. Jakoś nie mam powodów, by nie wierzyć tym danym, a to dlatego, że po pierwsze amerykański producent oraz wydawca gier komputerowych i wideo, Electronic Arts jest obecnie pierwszym, co do wielkości wydawcą gier na świecie, z roczną sprzedażą sięgającą 4 miliardów dolarów. Po drugie, wydawca ten, na rynku obecny jest tyle samo lat, co ja na tym świecie, także

REKLAMA

www.catrinatrans.co.uk


9

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

pewnie, że możesz

Dlaczego mam coś zmieniać? J

akiś czas temu, pisałam o łańcuchu doskonałości, czyli strukturze ludzkiego doświadczenia, na którą składają się elementy takie, jak oddychanie, fizjologia, stan oraz działanie, zachowanie. Wpływając na jakikolwiek element łańcucha, pośrednio wpływasz także na inne, ponieważ działa tu efekt domina. Jeśli zaczynasz dokonywać zmian za pomocą jednego z ogniw lub kilku jednocześnie, to masz szansę załapać się także na efekt „śnieżnej kuli”. Gdy puszczasz małą kulkę śnieżną ze stoku, to dołączają się do niej kolejne partie śniegu i co więcej, ona zaczyna mknąć coraz szybciej i tym samym łatwiej. Podobnie jest z twoimi zmianami. Jeśli je rozpędzisz, to z dużym prawdopodobieństwem za zmianami, których dokonałeś w świadomy i celowy sposób, podąży cała paleta zmian pożądanych przez ciebie, ale niekoniecznie związanych wprost z wykonaną przez ciebie w sposób zamierzony pracą. A zatem, jak ludzie funkcjonują na poziomie zmiany zachowania i jak to się dzieje, że w ogóle swoje zachowania modyfikują. Możemy wyróżnić kilka faz, które prowadzą do transformacji poziomu behawioralnego naszego funkcjonowania. REKLAMA

Przedrefleksyjna „faza zero” Nie jesteś jeszcze świadom, że jakieś twoje zachowanie wymaga modyfikacji i tobie nie służy. I w związku z tym nie masz zamiaru zmieniać swoich zachowań, bo nie widzisz problemu. Może się zdarzyć, że pod wpływem uwag lub sugestii osób trzecich podejmujesz pewne próby zmiany, ale jeśli nie

Całe mnóstwo osób, bardzo długo pozostaje w fazie refleksji, braku gotowości na realną i namacalną zmianę. ma wyraźnej presji otoczenia, spokojnie realizujesz swój wzorzec zachowania. Jeden z moich klientów, znalazł się właśnie w takiej sytuacji. Czekał go egzamin zawodowy, który mógł zaowocować zdobyciem nowych kwalifikacji w sposób formalny, a tym samym podwyżką i potencjalnym awansem. Jego żona zasugerowała mu, żeby wziął sobie urlop i zaczął się przygotowywać do testu, przynajmniej tydzień przed nim. Ponieważ on sam nie

widział problemu, zabrał się za przygotowywanie do egzaminu 2 dni przed nim. Okazało się, że jest to niewystarczający czas. Nie zdał egzaminu. W kolejnych dwóch podejściach, które mu przysługiwały w danym roku powtarzał ten sam schemat i oba egzaminy także oblał. Inna moja klientka, przyszła do mnie z problemem pod tytułem „nie mam i nie będę miała męża”. Jak mi opowiadała, w czasie studiów, mężczyźni sami zjawiali się w jej życiu i pozostawali z reguły na rok, półtora lub trochę dłużej. Gdy po studiach zaczęła pracować w takim miejscu, gdzie nie miała szans na spotkanie potencjalnego kandydata na narzeczonego lub męża, sytuacja się zmieniła. Koleżanki sugerowały jej, by zaczęła się rozglądać za chłopakiem bardziej proaktywnie, czyli korzystać z portali randkowych, wychodzić na imprezy, zainwestować w swój wygląd. Jednak na te sugestie reagowała tylko pozornymi działaniami: zarejestrowała się na portalu randkowym, ale nawet nie umieściła tam swojego zdjęcia, wyszła raz na jedną imprezę i stwierdziła, że nie ma to sensu. Zarówno ona, jak i on, tak naprawdę nie uświadamiali sobie nawet, w czym jest problem, co takiego robią, że nie osiągają zamierzonych rezultatów.

Faza refleksji Następuje ona dopiero po jakimś czasie. Wówczas, zaczynasz uświadamiać sobie swój problem i nawet w miarę poważnie myślisz o zmianie. Jednak tak naprawdę, jest to tylko krótka refleksja i raczej jedynie myślenie o zmianie, a nie rzeczywiste działanie zorientowane na modyfikację swojego sposobu funkcjonowania. Całe mnóstwo osób, bardzo długo pozostaje w tej fazie braku gotowości na realną i namacalną zmianę. Jak mój klient, który oblał następne trzy próby zdania egzaminu w kolejnym roku. Oczywiście między egzaminami myślał o tym, że chyba powinien się wcześniej przygotowywać, ale właśnie, tylko myślał. Z kolei klientka poszukująca męża, miała chwilę obniżonego nastroju, czy też chandry. Martwiła się wtedy sobą i swoją sytuacją. Na serio myślała, że coś powinna zmienić. Jak mówiła, średnio tego rodzaju myśli pojawiały się jej raz na trzy miesiące przy okazji imprez rodzinnych (jako reakcja na pytania rodziców, ciotek, babć, dziadków o jej narzeczonego). Jednak ów wygodny emocjonalnie wzorzec zachowania, który sobie wyrobiła przez tygodnie, miesiące, a potem lata, zbyt mocno trzymał ją w szachu. Wytrzymała 5 lat. Długo nieprawdaż? Niektórzy naprawdę

są skuteczni w utrzymywaniu nieużytecznego wzorca, mimo odczuwalnej niewygody. Na szczęście - do czasu. W którymś momencie przychodzi faza przygotowania do działania. O niej, jak i o kolejnych fazach, napiszę w następnym numerze. Nadal zachęcam do dzielenia się swoimi przemyśleniami. Piszcie na adres aga_major@yahoo.com Agnieszka Major * Autorka jest psychologiem, coachem, certyfikowanym trenerem NLP, a także konsultantem programu NHS „Stop smoking”. W ramach prywatnej praktyki (NLPGate.co.uk) pomaga w poszukiwaniu ukrytych zasobów u wszystkich tych, którzy pragną dokonać zmian w swoim życiu lub poprawić jego jakość, prowadząc coaching, terapię indywidualną, par i grupową, warsztaty rozwoju osobistego, hipnoterapię i doradztwo psychologiczne. Współzałożycielka i były prezes PPA.


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

10

historia

Emil August Fieldorf fot. Wikipedia

Śmierć generała „Nila” 10 listopada 1950 roku, generał August Fieldorf, ponownie trafia w ręce komunistycznych siepaczy. Tym razem jednak nie wydostanie się z ich rąk. Po dwóch latach bestialskiego śledztwa, zawiśnie na szubienicy w więzieniu mokotowskim, jak pospolity zbrodniarz.

G

enerał August Fieldorf „Nil” należy w Polsce do grona najtragiczniejszych postaci okresu II wojny światowej i lat późniejszych. Były Legionista, w okresie międzywojennym był między innymi dowódcą batalionu KOP „Troki”, w trakcie wojny - komendantem Obszaru II AK, aż w końcu pierwszym dowódcą Kedywu, a później zastępcą szefa KG AK i „Nie”. *** Urodził się 20 marca 1895 roku w Krakowie, w rodzinie kolejarskiej. Po ukończeniu gimnazjum, a następnie seminarium nauczycielskiego zapisał się do Związku Strzeleckiego. 6 sierpnia 1914 roku wyruszył na front rosyjski jako zastępca dowódcy plutonu w I Brygadzie Legionów Józefa Piłsudskiego. Walczył na Wołyniu. W roku 1917, wcielony został do armii austriackiej i trafił na front włoski. W sierpniu 1918 roku, wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej i jako dowódca oddziału lotnego uczestniczył w rozbrajaniu żołnierzy austriackich. Ochotniczo REKLAMA

zgłosił się do formowanego Wojska Polskiego. Był podporucznikiem w 5 pułku piechoty legionów. W styczniu 1919 roku, brał udział w kampanii wileńskiej i 20 kwietnia wkroczył z pułkiem do Wilna. We wrześniu 1919 i w styczniu 1920 roku, brał udział w walkach o Dyneburg. W lipcu tego samego roku, wraz ze swym pułkiem walczył w Kijowej i pod Żytomierzem. W walkach odwrotowych nad Bugiem i Styrem, jego kompania prowadziła działania zaczepne i poniosła duże straty. Następnie bił się o Białystok i w rejonie Berenik i Staworowa. W roku 1921, otrzymał awans na stopień kapitana. W 1922 roku, skierowano go na kurs Szkoły Podchorążych w Warszawie. Następnie pełnił różne funkcje w 1 pułku i w 1 Dywizji Piechoty Legionów. W roku 1928, otrzymał stopień majora. W latach 1931-1932, przebywał w Paryżu jako zastępca kierownika instruktoratu WF przy Ambasadzie RP w Paryżu. W 1932 roku, awansowany został do stopnia podpułkownika. Trzy lata później, został dowódcą samodzielnego bata-

lionu Korpusu Ochrony Pogranicza „Troki”. Od roku 1937, był zastępcą dowódcy pułku KOP „Wilno”. We wrześniu 1939 roku, walczył w 12 Dywizji Piechoty jako dowódca 51 pp Strzelców Kresowych. Po rozbiciu dywizji, przedarł się do Krakowa. W październiku, podczas próby przedostania się do Francji, został internowany do obozu Pelsöe na Słowacji. Uciekł stamtąd, meldując się w koszarach Bessieres w Paryżu i awansowany został do stopnia pułkownika. W maju 1940 roku, otrzymał przydział do Wojskowego Biura dla Spraw Kraju i jako ochotnik został pierwszym emisariuszem Naczelnego Wodza i Rządu RP do kraju. Po dotarciu do Polski, objął stanowisko oficera do zadań specjalnych przy komendancie głównym ZWZ. W październiku, został przydzielony do komórki inspektoratów głównych KG ZWZ, gdzie objął funkcję inspektora Obszaru Krakowsko-Śląskiego. W lutym 1941 roku, przebywał w Krakowie, gdzie spotkał się - po raz pierwszy po swoim powrocie do Kraju - z rodziną.

August Fieldorf „Nil” urodził się 20 marca 1895 roku w Krakowie. Po ukończeniu gimnazjum, a następnie seminarium nauczycielskiego zapisał się do Związku Strzeleckiego. 6 sierpnia 1914 roku wyruszył na front rosyjski jako zastępca dowódcy plutonu w I Brygadzie Legionów Józefa Piłsudskiego. W listopadzie, oddelegowano go do Okręgu Wileńskiego, a następnie w marcu i kwietniu 1942 roku, został komendantem Obszaru II ZWZ w Białymstoku. Od sierpnia, stał się szefem Kedywu (Kierownictwa Dywersji) Komendy Głównej AK pod pseudonimem „Nil”. Wniósł znaczny wkład w organizację tego nowego pionu walki bieżącej. Od połowy 1943 roku, na polecenie generała Tadeusza „Bora” Komorowskiego, przygotowywał na okres okupacji sowieckiej odrębną strukturę tajnej organizacji „Niepodległość” („Nie”). W lutym 1944 roku, przekazał dowództwo Kedywu swemu zastępcy, Janowi Mazurkiewiczowi, poświęcając się pracy nad organizacją „Nie”. 29 lipca 1944 roku, po wyznaczeniu generała Okulickiego na następcę komendanta głównego AK (w przypadku niemożności wykonywania tej funkcji przez generała Komorowskiego), został wyznaczony na jego zastępcę. Pełnił tę funkcję od października 1944 roku do rozwiązania AK, czyli 19 stycznia 1945 roku. Obaj generałowie zostali odsunięci od zadań bieżących KG AK i mieli pozostawać zakonspirowani REKLAMA

na czas powstania w Warszawie. We wrześniu 1944 roku „Nil” awansowany został na generała brygady. 7 marca 1945 roku w Milanówku, August Fieldorf zostaje aresztowany przez NKWD. Ma przy sobie fałszywe dokumenty, więc nie zostaje rozpoznany. 26 marca wywieziono go do łagru, skąd, po ponad dwóch latach, po ciężkiej chorobie zostaje zwolniony. Cały czas pod fałszywym nazwiskiem. Po powrocie do kraju, mieszkał w Krakowie, a następnie w Łodzi. Od stycznia 1948 roku, był rozpracowywany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Nie prowadził wówczas żadnej działalności konspiracyjnej. W lutym 1948 roku, idąc za radą generała Stanisława Tatara, ujawnił się przed Rejonową Komendą Uzupełnień w Łodzi. 10 listopada 1950 roku, stawił się na drugie wezwanie łódzkiego UB i po przesłuchaniu został zatrzymany. Podczas śledztwa, na pytanie o stosunek do Polski „ludowej" oraz do Związku Sowieckiego, odpowiedział oficerowi UB: „Mój stosunek do Polski „ludowej” był wyczekujący, obliczony na zmiany. Liczyłem na szybkie nadejście tych zmian. Stosunek mój do Związku Sowieckiego był wrogi”. Osadzony w warszawskim więzieniu przy Koszykowej, odmówił także współpracy ze sfingowanym przez komunistów, prowokatorskim V Zarządem WiN, zachowując godną postawę podczas całego śledztwa. Przeniesiony do więzienia mokotowskiego został 16 kwietnia 1952 roku, po czym skazany przez Sąd Wojewódzki dla Miasta Stołecznego Warszawy na karę śmierci - pod fałszywym zarzutem wydawania rozkazów o mordowaniu żołnierzy sowieckich. Sąd Najwyższy w rozprawie rewizyjnej, zatwierdził ten wyrok. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski, o które wystąpiła rodzina. Augusta Fieldorfa zamordowano w więzieniu mokotowskim, przez powieszenie, 24 lutego 1953 roku o godzinie 15:00. Miejsce pochówku do dziś pozostaje nieznane. W roku 1957, po odwołaniu przez świadka oskarżenia, obciążających generała „Nila” zeznań, wznowiono postępowanie sądowe, umorzone ostatecznie w lipcu 1958 roku wobec „braku dowodów winy”. W marcu 1989 roku, prokurator generalny PRL, wycofując się z oględnego i upokarzającego stwierdzenia o „braku dowodów winy” przyjął, że „August Emil Fieldorf nie popełnił zarzucanego mu czynu”. (C.Z.)


11

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

poezja londyn

Radość ptaków Czy można dorosnąć do ciszy? Czy Platon znajduje się tylko w świecie pojęć idealnych, czy też czasem zstępuje do ludzi? Czy można nauczyć się być?

J

jest zapisem. Jest świadomość tego, co było w świecie wewnętrznym: „…mówię ojcze nasz a słowa coraz cichsze, a słowa tak daleko od strun głosowych…” Jest obserwacja i wiedza o tym, co było w relacjach z innymi:  „…mejle do niej wracają…” Szukanie komunikacji postępuje. Rozwój poetyckich struktur prowadzi do odnalezienia wartości w słowach rzadko używanych (jednak). „…i teraz już umiem być dobra poznałam siłę dobrych słów…” I być może odczucie pełni trwało tylko chwilę. Świadomość istnienia tejże pozostaje. Czy to tworzy umiejętność radzenia sobie ze światem w całej rozciągłości? Pewnie nie ma narzucanej innym recepty. Jest jednak znalezienie odpowiedzi na pytanie życia. Poprzez czujną obserwację. Poprzez przyjmowanie rad innych następuje odnalezienie dialogu ze samą sobą. Czym jest

poezja@mail.com 0 7939 965 569

Wiersze matematyka matematyka to nie wymysły kwadrat istnieje i możesz zobaczyć przekątną ktoś odkrył koło - odkrycie a nie wynalazek matematyka to drogi do nieskończoności drogi po brzegu kwadratu i po okręgu drogi w kształcie serca i relacje jednocześnie bliskie i dalekie z dowodami formalnymi na te sprawy mój świat fikcyjny który narodził się z rozmów z lalkami z książek z zielonego wzgórza mój świat istnieje - odkrycie geograficzne zielonego wzgórza odkrycie nie wynalazek kiedyś spotkamy nieskończoność zmarli przychodzą do nas i oni gdzieś istnieją czy mogą przyjść do mnie moje lalki jak bohaterowie powieści podejść i podać rękę?

namalowałam tło jakaś wyszukana tekstura abstrakcyjny lambrekin pisałam laurkę co napisać co napisać pytałam ta dziewczyna doradziła „dziękuję za waszą miłość” parsknęłam śmiechem uprawiam dobrą poezję metafory niedopowiedzenia ucieczki od marzeń gdzie miłość kwiaty i zachody słońca to zakazane słowa za często używane przez niepoetów napisałam „dziękuję za waszą miłość” i teraz już umiem być dobra poznałam siłę dobrych słów siłę kiczu albo siłę miłości

Niezawodny zawodowiec

z teki plastyka

Kasia Pętkowska

Adam Siemieńczyk

zakazane słowa

Danuta Błaszak fot. Archiwum prywatne

eszcze zdążymy razem umrzeć… (…) Jaką drogę musiała przejść Danuta Błaszak, by uzyskać taką pewność istnienia, bliskość z drugim człowiekiem (sobą?) i uzewnętrznioną wolę życia? Czy podpowiedzią mogą być kolejne etapy, które przebywa się, by dotrzeć do doskonałości - nazwa, definicja, obraz, wiedza i w końcu idea? „…jak platońskie idee przecież istnieją gwiazdy wspomnień…” To wypowiedź z pozycji wiedzy. Więc poprzednie etapy: nauka nazywania, poetyzowanie; szukanie definicji, dodawanie słów i znaczeń; konstruowanie obrazu, komponowanie siebie - to wszystko jest drogą przebytą. Więc retrospekcja może być tylko podpowiedzią. Jesteśmy w momencie, kiedy można zadać pytanie: „czy mnie słyszysz”. Jest tu potrzeba rozmowy. Jest świadomość, że poezja to dialog. To chyba nie jest częste, że piszący wie, że będzie czytany. I nie musi mówić, że jest to poezja. Przemawia jej środkami wyrazów. I nie są to półśrodki. To wiadomo. I jest to osadzenie się w czymś długo poszukiwanym. I jest to „odkrycie a nie wynalazek”. Nie ma tu przydania sobie roli Demiurga. Mamy poezję, która

twórczość? Czy słowa należy tworzyć, czytać, rejestrować czy odbierać? Poezja to nie tylko umiejętność użycia słowa. To dotarcie do odczucia tego, co kryje się pod szyldem danego znaczenia. A co ze światem idealnym? On jest. Matka do Ojca  „uciekła do niego wiosenną nocą”. To stan świadomości. „…i nagle wiedziałam on czekał…” Ta pojawia się. Nagle? W nieznanym momencie? Nie. Jest to efekt współuczestnictwa w zmaganiu się. Z życiem? Ze słowem? Z materią istnienia. Uczestnictwo w dzianiu się sprawia. Są ludzie, którzy mają tłumną nierozumność. Ale oni u kresu swej drogi mają „już tylko zmarzłe cienie”. Świat, dążenie jest czymś innym. Platońskie idee. Są przecież „miękkie ruchy kotów i radość ptaków i wszystko w harmonii”. I myślę, że kot powinien zagrać na harmonii, gdyż najważniejsze jest, by odczuć RADOŚĆ PTAKÓW. Sądzę również, że „można dorosnąć do ciszy  (…) odejść pod prąd do gór”.

***

***

dwóch wlepionych w brud muru ćpunów unosiło w dłoniach białe płomienie lodów jak tryumfalne znicze w kruchych kubkach czasu z wafli ich ciała z wafli wchłaniają chłodny żar ogień wycieka szybko pali dłonie wypala myśli w wafli jak krótkometrażowe tatuaże zanim przestanie płonąć razem z nimi i pozostawi lepki ślad na murku który łapczywie zliże deszcz

na rauszu

ta dziewczyna potem się pokłóciła i poszła swoją drogą mam od niej ten klucz do bramy do krainy szczęścia miłości kwiatów serca otworzyłam autorka: Danuta Błaszak

poranne słońce odgryzło kawał komunistycznego bloku z betonowej dziury wyjrzały zdziwione głowy katolików zahukanych i biednych jak myśl kościelna przy ołtarzu przerażona ogromem blichtru zupełnie spokojnie przeszedłem przez autostradę w niewiarę mgły była silniejsza niż zdziwienie mieszkańców autor: Grzegorz Spis

Obiecujący Believe in me Believe in me when the sun rises, Trust in me so that I can know you; Believe in me when the sun sleeps, Trust in me so that I can woo you; Believe in me when the moon alights, Trust in me so that I can show you That I believe in you, day and night. Believe in me when the tide rises, Trust in me so that I can love you; Believe in me when the tide sleeps, Trust in me so that I can calm you; Believe in me when the stars sparkle, Trust in me so that I can grow you; That flower in my eye, stem and petal. autor: Graham Jarvis


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

12

opowiadanie

w naszym angielskim domu Janusz Młynarski

L

„Christmassostwo” już się szerzy. Czarny śnieg, czyli kumpel z Zimbabwe. Marion, brzydota cór Albionu i pieprzeni cudzoziemcy. Sąsiadka pojawia się i znika.

istopad, więc „christmassowstwo” szerzy się już na dobre, przynajmniej w sklepach. Z głośników sączą się kolędy i utwory kolędo-podobne. Czyste wariactwo. Kolumbijka Pilar, która mieszka w sąsiedztwie ubrała właśnie choinkę. Kiedy widząc ją dwa dni później w sklepie zapytałem, czy dobrze się czuje, czy to jednak nie za wcześnie odparła, że to ze względu na jej dzieci, które bardzo choinkę lubią. No, skoro tak, to nie powinna jej w ogóle rozbierać, niech stoi non-stop. To właśnie ta wydłużona „przedświąteczność” zniechęciła mnie, już dawno temu, do świąt - czy to bożonarodzeniowych, czy wielkanocnych, no i te tłumy ogłupiałych, podekscytowanych, zmanipulowanych reklamami ludzi. Jeszcze to, jeszcze tamto, jeszcze tu trzeba pójść, jeszcze tam. Amok, po którym przychodzi kac, nie tylko poalkoholowy. Już po wszystkim rzut oka na konto i westchnienie: „O Jezu, ale pieniędzy poszło! Nie już koniec z tym!”. Deklaracje bez pokrycia, bo w lutym kolejne wariactwo - durnowate Walentynki, a później Wielkanoc. Gdzieś w tym wszystkim zapomina się, jakie jest prawdziwe przesłanie świąt. Nie ma czasu na refleksję. Niby to Chrystus jest głównym bohaterem, ale czy ktoś o tym jeszcze pamięta, czy on w ogóle jeszcze się liczy, czy ktoś słucha jego słów? Mam nieodparte wrażenie, że nawet jeśli ktoś pamięta, to nie mówi o tym głośno, bo to przecież obciach jakiś, choć krzyż wisi na honorowym miejscu, Matka Boska z Dzieciątkiem na ścianie w sypialni, na wigilijnym stole żłobek, w telewizji kolędy, w kościele się było, albo pójdzie się na pasterkę, po paru głębszych rzecz jasna. Cmentarzy dniu Wszystkich Świętych też unikam, bo widać, że większość ludzi myśli bardziej o wystawnej dekoracji grobu niż o zmarłym, a wizytę na cmentarzu traktuje jako okazję do tzw. lansu, zaprezentowaniu nowych tekstyliów, nowej fury itp. I patrzę teraz na Omara i moich muzułamańskich sąsiadów. Oni też mają swoje święta, ale widzę, że obchodzą

je zawsze skromnie, nie gonią jak zwariowani za jakimiś przedmiotami, a przecież, choćby taki Omar - stać go na spore wydatki, skoro ma 24 sklepy w Londynie i mieszka na Chelsea. *** Dave przedstawił mi swojego kumpla, który pochodzi z Zimbabwe, jest czarny jak heban, a na nazwisko ma… Snow. John Snow. Kiedy przyjechał do Wielkiej Brytanii jako dziecko, miał nazwisko afrykańskie. Po jakimś czasie jego rodzice uznali, że należy je zmie-

Dave był już nieźle wyprowadzony z równowagi. Pieprzeni cudzoziemcy, nic tylko narzekają! Ciągle im źle! Oto wdzięczność zasranych imigrantów. My im płacimy za to, że są, a oni jeszcze pyskują, zamiast dziękować! Wyhodowaliśmy sobie żmije na własnej piersi! nić na anglosaskie, bo brzmi dziwnie i jest trudne do wymówienia. Z sobie tylko znanych powodów wybrali „Snow”. Chciałem się dowiedzieć, dlaczego nie „White” na przykład, ale uznałem, że nie wypada. Dave znów zaczął przynudzać o kapitalistach i o rewolucji, więc nie zamawiałem już drugiej kawy, by tego nie słuchać, ale sytuacja się zmieniła, gdy przysiadła się do nas Marion, młoda Brazylijka mieszkająca w sąsiedztwie. Dziewczyna urodziwa i bardzo dynamiczna, mówi dużo, głośno, nie zawsze sensownie, ale to akurat nie szkodzi, bo swoim nadejściem przerwała Dave'owi jego „rewolucyjne” wywody i narzuciła własny temat dyskusji. Zainspirowała ją para z dwojgiem małych dzieci, przechodząca obok. Marion bardzo spontanicznie wyraziła swoją opinię: - Nie mogę pojąć jak to jest, Angielki są brzydkie, Anglicy też, a dzieci mają takie śliczne. Rzeczywiście dzieci były bardzo ładne, jak z portretów Wyspiańskiego, natomiast rodzice mało urodziwi - mówiąc delikatnie. Powiedziała to na tyle głośno, że tamci usłyszeli. Spojrzeli w naszą stronę i uśmiechnęli się, a kobieta nawet nam pomachała. Poczułem się głupio i niezręcznie i wyobraziłem sobie, jak zareagowałaby polska para na takie

dictum. Marion zapewne straciłaby wszystkie włosy i zęby. Dave, który ostatnimi czasy mówi wyłącznie o wieszaniu kapitalistów, całkiem niespodziewanie podjął temat urody swoich rodaków. Zgodził się z Marion, że to swego rodzaju fenomen. - To w ogóle dziwna sprawa. Gdyby jeszcze rodzice byli ładni, a dzieci brzydkie, to byłbym w stanie to pojąć. Diabli wiedzą, o co tu chodzi. - Ubrać też się nie potraficie, zero gustu! Łazicie w łachmanach. Grubaski wciągają na siebie obcisłe rzeczy, a szczupłe dziewczyny chodzą w porozciąganych - znęcała się nad rodakami Dave'a, Marion. - A faceci też nie lepsi, jacyś tacy nieproporcjonalni. - Bez przesady, a Roger Moore, a Richard Burton, a Pierce Brosnan? - bronił Anglików, Dave. - Daj spokój, to są wyjątki. Przecież, to aktorzy. Nie powiesz mi chyba, że wszyscy Anglicy tak wyglądają! - Może nie wszyscy, ale kobiety na całym świecie kochały się w nich, a wymień mi chociaż jednego brazylijskiego aktora, który robił takie wrażenie na kobietach? Marion sypnęła nazwiskami, ale Dave z pogardą machnął ręką. - Nikt ich nie zna. To prawda, o żadnym z wymienionych przez Marion, nie słyszałem, reszta towarzystwa zresztą też. Ambicja Dave'a została podrażniona, więc zaczął myśleć, jakby tu dopiec Brazylijce. Myślał, myślał i wymyślił, po czym ze złośliwym uśmieszkiem wycedził: - Ale dzieci masz z Anglikiem. Co robiłaś, jak szłaś z nim do łóżka? Zawiązywałaś oczy? Strzał, choć celny nie wyrządził Marion żadnych szkód, odparowała natychmiast: - To jeden z wyjątków, który poświadcza regułę. I od tej chwili Marion nikomu nie pozwoliła dojść do głosu. Zadawała pytania i sama sobie odpowiadała. Twierdziła na przykład, że z trzech Angielek można zrobić jedną w miarę niebrzydką, bo jak ma ładną twarz, to reszta jest nie taka, bo albo dół niezgrabny, albo góra. Całe szczęście, że nie miała po ręką jakiegoś noża, czy tasaka, bo prawdopodobnie zaczęłaby przerabiać tu i teraz wszelkie mijające nas córy Albionu, które według niej nie spełniały kryteriów urody. Nie mogę powiedzieć, żebym po części się z nią nie zgadzał, bo rzeczywiście sporo, tu na Wyspach, a w Londynie szczególnie, wybryków natury. W sumie nie wiem, dlaczego Marion jest tak cięta na swoją nową ojczyznę. Nową, bo od kilku miesięcy jest obywatelką brytyjską i z dumą nosi przy sobie paszport Zjednoczonego Królestwa. Tak myślę, że z dumą, bo co kilka minut szuka czegoś w torebce i niczego nie znajdując, bardzo ostentacyjnie eksponuje ów paszport.

Po ostrej krytyce powłoki doczesnej Anglików, Marion przystąpiła do ataku na ich cechy psychiczne. Że zimni, że sztucznie uprzejmi, że nie potrafią współczuć itp. - Gdybyśmy nie potrafili współczuć, to nie dalibyśmy ci paszportu, a ty i twoje bachory nie miałyby zasiłków. Źle ci tu, to wynocha do Brazyli! - Dave był już nieźle wyprowadzony z równowagi. Pieprzeni cudzoziemcy, nic tylko narzekają! Ciągle im źle! Gdyby nie tacy jak wy, miałbym wyższą emeryturę, ale płacę na was i nie biadolę. „Gdyby nie tacy jak wy” - te słowa trochę mnie zabolały, bo w sumie też jestem „pieprzonym cudzoziemcem” tyle, że nie biorę żadnych zasiłków. - Oto wdzięczność zasranych imigrantów. My im płacimy za to, że są, a oni jeszcze pyskują, zamiast dzię-

Dave przedstawił mi swojego kumpla, który pochodzi z Zimbabwe, jest czarny jak heban, a na nazwisko ma… Snow. John Snow. Kiedy przyjechał do Wielkiej Brytanii jako dziecko, miał nazwisko afrykańskie. Po jakimś czasie jego rodzice uznali, że należy je zmienić na anglosaskie. Z sobie tylko znanych powodów wybrali „Snow”. kować! Wyhodowaliśmy sobie żmije na własnej piersi! - pienił się Dave. Popatrz, ilu tu ludzi z całego świata i wszyscy żyją z naszych pieniędzy. Marion jednak nie zamierzała ustępować: - I słusznie, to jest wasz obowiązek. Rabowaliście, ile wlezie przez kilkaset lat, mordowaliście, niewoliliście ludzi, więc czas najwyższy, żeby za to wszystko zapłacić. Wcale nie mam wyrzutów sumienia. Może poducz się trochę historii własnego narodu, wtedy podyskutujemy. Dave zamilkł, widocznie uznał, że te argumenty są nie do odparcia. Tymczasem Marion sięgnęła bezceremonialnie po paczkę papierosów leżących na stoliku, wyjęła jednego i zapaliła. Zdarzenie, to nie byłoby warte odnotowania, gdyby nie fakt, że należały one do Dave' a. Myślałem, że dojdzie do awantury, ale on w ogóle

nie zareagował. Po dłuższym milczeniu, Marion podniosła się z krzesła i powiedziała na odchodym: - Tak, tak stary głupku. A Dave, jak gdyby nic się nie wydarzyło, zaczął mówić o meczu Arsenal - Chelsea. *** Nie chcę, ale muszę. Chodzi o sąsiadkę. Po tym, jak zabrało ją pogotowie, natychmiast przystąpiłem do sprzątania. Trwało to kilka godzin (20 przerw na papierosa), ponadto bez przerwy ktoś mi przeszkadzał, głównie lokatorzy z parteru i pierwszego piętra, zainteresowani przyjazdem karetki. Wreszcie pojawił się sam Omar. Naprędce wymyśliłem bajeczkę, że Viktoria jakiś czas temu miała operowany wyrostek robaczkowy i szwy puściły, stąd krew na podłodze. Przyjmowali to ze współczuciem, dopytując się, czy to niebezpieczne dla życia, ale uspokoiłem ich, że nie. Z tego wszystkiego zapomniałem o tym, by do niej zadzwonić. Zrobiłem to dopiero nazajutrz. Okazało się, że zaplanowany na ten dzień zabieg przesunięto na kolejny. Skarżyła się, że jest słaba i bardzo głodna, a przez 24 godziny dzielące ją od zabiegu nie wolno jej nic jeść. Ben oczywiście do niej nie dzwonił. Wróciła do domu po dwóch dniach. Nadal narzekała, że jest słaba, senna, ale ból i krwotok minęły. Mówiła rozwlekle i z widocznym wysiłkiem, jak naćpana. - Porozmawiamy później - rzuciła i poszła do swojego pokoju. Nie minęły nawet dwie godziny, kiedy zaczęła się szykować do wyjścia. Nie chciało mi się wierzyć, że decyduje się gdziekolwiek wychodzić w takim stanie. Chyba, że na zakupy do Omara, ale przecież nawet do tego się nie nadawała. Wyszedłem i zaproponowałem, że jeśli czegoś potrzebuje, to sam pójdę i jej kupię, ale sąsiadka odrzekła, że jedzie do… Bena, czym zresztą kompletnie mnie zaskoczyła. Kilka dni temu zarzekała się przecież, że z Benem kończy kategorycznie, że żłob, bydlę, świnia itp. W związku z tym, moje pytanie o stan jej mózgownicy było całkiem zasadne. Wyjaśniła mi, że jedzie do niego, bo chce się dowiedzieć, dlaczego on nie chce się z nią spotkać, a jej na to, że znam powód i wcale nie musi tam jechać. - Teraz, przez kilka dni będziesz dla niego bezużyteczna, a jak się wszystko wygoi, to chętnie cię powita. Po jej minie widać było, że nie dociera, co do niej mówię. Żegnając się powiedziała jedynie, że wróci nazajutrz wczesnym rankiem i wszystko mi opowie. Nie wróciła na rano, ani następnego dnia, a kiedy się pojawiła, to miałem wrażenie, że mnie unika. Nie przejąłem się tym zbytnio, ale rozjuszyło mnie coś innego w jej zachowaniu, w związku z czym zrobiłem jej solidną awanturę. Cdn.


13

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

Poradnik

Kiedy zawiodą przepisy BHP Podstawowa zasada jest zawsze ta sama - jeśli ucierpiałeś z powodu zaniedbania innej osoby to prawo upoważnia cię do występowania o odszkodowanie za tę niesprawiedliwość. Jeśli twoja sprawa się powiedzie, zazwyczaj opłacona zostanie przez ubezpieczycieli osoby, która jest winna.

P

ozwy, dotyczące szkód niemajątkowych zazwyczaj kwalifikują się do jednej z pięciu kategorii wypadków w pracy, wypadków samochodowych, wypadków w miejscach publicznych, chorób zawodowych (schorzenia spowodowane warunkami w miejscu pracy) oraz zaniedbań lekarskich. Oto studium wypadków, do których może dojść w miejscu twojej pracy. Trochę statystyk W ciągu ostatniego roku, wypadki w pracy przyniosły 152 ofiary śmiertelne, a także 26061 poważnych uszkodzeń ciała i 95369 kontuzji, które spowodowały co najmniej trzydniowe zwolnienie z pracy. W tym samym czasie, zanotowano 15881 uchybień z zakresu zdrowia i bezpieczeństwa pracy, za co Health and Safety Executive nałożyło kary o łącznej kwocie ponad 13 milionów funtów. Pracodawcy są odpowiedzialni przed prawem za ochronę swoich pracowników przed wypadkami i chorobami, wynikającymi ze specyfiki ich miejsca pracy. W jednej z naszych niedawnych spraw, pewien klient nie był pewien, czy może złożyć pozew na swojego pracodawcę, ponieważ ten zmusił go do podpisania umowy, w której zrzekał się prawa ochrony zdrowia i bezpieczeństwa w pracy swojego pracownika. To taki typowy przykład próby oszukania podwładnego przez pracodawcę, który nie do końca zna się na obowiązującym na terenie UK prawie, lub próbuje wyzyskiwać swoich pracowników w iście okrutny sposób. RIDDOR Zgodnie z zestawem przepisów, zwanym „Repo-

rting of Injuries, Diseases and Dangerous Occurrences Regulations 1995” w skrócie RIDDOR, pracodawcy, osoby samozatrudnione oraz ludzie opiekujący się nieruchomością są zobowiązani przez prawo do zgłoszenia: - śmiertelnych wypadków w pracy, - poważnych kontuzji, - uszkodzeń ciała, zmuszających ofiarę do opuszczenia powyżej 3 dni pracy, - chorób i przypadłości związanych z wykonywaną pracą, - niebezpiecznych wypadków (bliskich konsekwencji). Dodatkowo, jeśli ktoś zatrudnia więcej niż 10 pracowników lub jest właścicielem kopalnii, kamieniołomu lub fabryki, musi prowadzić „kronikę wypadków”. Raporty składane są do Centrum Wypadków, zazwyczaj telefonicznie pod numerem 0845 300 99 23 lub poprzez wysłanie wiadomości pocztą elektroniczną na adres riddor@connaught.plc.uk. Mogą także zostać przesłane online pod adresem www.hse. gov.uk/riddor/online.htm lub tradycyjną pocztą na adres Incident Contact Centre, Caerphilly Business Park, Caerphilly CF83 3GG. Dane zgromadzone dzięki tym raportom pozwalają HSE i lokalnym władzom badanie poważnych wypadków i identyfikowanie szczególnie zagrożonych miejsc i okoliczności, aby podjąć środki prewencyjne.

Czas działać Jedną z pierwszych rzeczy, jakie powinieneś zrobić po wypadku (oczywiście po upewnieniu się, co do twojego stanu zdrowia), jest zebranie jak największej ilości dowodów. Większość osób posiada telefon komórkowy z wbudowanym aparatem fotograficznym i w miarę możliwości powinieneś go użyć, aby zrobić zdjęcia z miejsca wypadku. Jeśli miałeś świadków, zanotuj ich imiona i nazwiska oraz adresy zamieszkania. Na pierwszy rzut oka, może to wydawać się niepotrzebne, ale jeśli sprawa przeciągnie się w sądzie (pamiętaj, że masz trzy lata na złożenie pozwu), to po kilku miesiącach dane osób, które nie pracują już w firmie, a były obecne przy wypadku mogą okazać się bardzo pomocne w sprawie. Nie tylko osoby, które ucierpiały w wyniku wypadku w pracy, ale również świadkowie takich zdarzeń mają obawy, że zostaną zwolnione z pracy, jeśli wystąpią przeciwko swojemu pracodawcy. Pamiętaj, że w świetle obowiązujących przepisów, pracodawcy nie mogą zwolnić cię z powyższych dwóch powodów. Jeśli jednak to uczynią, wówczas przysługuje ci prawo do założenia sprawy w związku z niesłusznym zwolnieniem z pracy. Dodatkowo, nawet jeśli nie zostaniesz pozbawiony pracy, ale pracodawca utrudni ci wykonywanie twoich obowiązków i poczujesz się zmuszony do odejścia to masz tym samym podstawy do złożenia pozwu. Oprócz udokumentowania okoliczności wypadku, powinieneś także prowadzić dokładny zapis jego konsekwencji, czyli całej korespondencji pomiędzy tobą a pracodawcą (włączając tę dotyczącą czasu, kiedy musisz opuścić pracę z powodu kontuzji), wszystkich bólów i dolegliwości, jakich doświadczasz po wypadku oraz rachunków za wszystkie wydatki, które wyniknęły z powodu zdarzenia (na przykład wydatki na dojazd do miejsca leczenia). Powinieneś także zachować wszystkie ubrania, które uległy zniszczeniu podczas wypadku. Jeśli ktoś pomaga ci w rekonwalescencji, notuj, jak dużo czasu poświęca ta osoba

na opiekę nad tobą. Jeśli twoja sprawa się powiedzie, prawnicy będą w stanie odzyskać wszystkie z wymienionych kosztów. Często słyszymy o przypadkach, w których informacja o potencjalnie groźnych okolicznościach zostaje zaraportowana do pracodawcy, a ten nie podejmuje żadnej akcji. Jeśli wypadek zdarzył się z powodu

W ciągu ostatniego roku, wypadki w pracy przyniosły 152 ofiary śmiertelne, a także 26061 poważnych uszkodzeń ciała i 95369 kontuzji, które spowodowały co najmniej trzydniowe zwolnienie z pracy. W tym samym czasie, zanotowano 15881 uchybień z zakresu zdrowia i bezpieczeństwa pracy, za co Health and Safety Executive nałożyło kary o łącznej kwocie ponad 13 milionów funtów.

uchybień, o których pracodawca wcześniej słyszał, to szanse na uznanie go winnym przed sądem rosną. Zatem, jeśli masz jakiekolwiek uwagi odnośnie respektowania przepisów BHP w twoim miejscu pracy to powinieneś poinformować o nich odpowiednie osoby w firmie i upewnić się, że zostały one odnotowane i poświadczone przez innych. Najlepszym wyjściem jest skorzystanie z oficjalnego protokołu firmy, przewidzianego dla tego typu okoliczności. Jeśli takowego nie ma, to zawsze możesz wysłać oficjalny e-mail. Każda tego typu uwaga jest lepsza od jej braku. Jeden z naszych klientów ucierpiał z powodu niezabezpieczonych półek w winiarni, gdzie pracował. Podczas uzupełniania zapasów spadły one na niego rozcinając mu rękę i

powodując uszkodzenie oraz ból pleców. Mężczyzna ten wielokrotnie ostrzegał menedżera, że półki te są niestabilne, ale nie podjęto żadnych kroków, by je zabezpieczyć. To jeden z przykładów zaniedbania ze strony podwładnych, które kwalifikuje się do złożenia pozwu, tym bardziej, że wnoszący roszczenie miał świadków, potwierdzających jego rozmowę z przełożonym. Składać czy nie? Angielskie prawo ustala trzyletni limit na pozwy o odszkodowania z tytułu wypadku w pracy. Nie czekaj, aż będzie za późno na dochodzenie swoich praw. Jeśli twój pozew jest słuszny, nie bój się go składać. Pieniądze otrzymane z odszkodowania pomogą ci szybciej i w pełni wrócić do zdrowia. Nie będziesz musiał zamartwiać się z powodu braku dochodów, gdyż nie jesteś w stanie wykonywać podczas rekonwalescencji swoich obowiązków. Podejmowanie pracy jak tylko szybko się da, może mieć poważne i długoterminowe konsekwencje dla twojego zdrowia. Udany pozew pomoże także uniknąć tobie i innym podobnych wypadków w miejscu twojej pracy w przyszłości. Rzadko zdarza się, że pracodawcy wypłacają odszkodowania z własnej kieszeni, bowiem według prawa muszą oni być ubezpieczeni na wypadek tego typu pozwów. To ubezpieczyciele będą odpowiadali (i prawdopodobnie negowali) twoje roszczenia. Owszem, firmy te posiadają duże możliwości prawnicze, ale tak długo, jak zachowasz zdrowy rozsądek i pozyskasz sobie solidnego prawnika, nawet najdroższy adwokat nie pomoże, kiedy twoja sprawa będzie poparta mocnymi dowodami. Jeśli kiedykolwiek wnosiłeś roszczenie odszkodowawcze w Wielkiej Brytanii, powiedz nam o tym. Chętnie usłyszymy, jak przebiegała twoja sprawa i jakie miałeś w związku z nią odczucia. Napisz do nas na adres: Springfield House, Water Lane, Wilmslow SK9 5BG z dopiskiem „Polish Observer”, lub wyślij e-mail na polishobserver@hamiltonbrady.co.uk z dopiskiem w tytule „Moja sprawa, mój prawnik”. Zespół Hamilton Brady (www.hamiltonbrady.co.uk)


15

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

poradnik

Twój przyjaciel w pracy Ile razy krew zalewała cię na wieść, że pracownicy jakiegoś sektora publicznego w Wielkiej Brytanii podjęli strajk ostrzegawczy, paraliżując nie tylko państwową gospodarkę, ale i życie mieszkańców Wysp, w tym także i twoje?

A

ile razy przy takiej okazji poczułeś się zazdrosny, że walczą oni o swoje prawa, najczęściej podwyżki czy płatne urlopy i najprawdopodobniej postawią na swoim? Najgorsze jest to, że dobrze wiesz, dlaczego. Bowiem nie działają oni w pojedynkę. W każdym z państw, jego system prawny dla przebywającego w nim obcokrajowca, może sprawiać wiele trudności. Nie inaczej jest w przypadku emigrantów przyjeżdzających na Wyspy Brytyjskie. Prawo obowiązujące na terenie Zjednoczonego Królestwa jest bardzo złożone i jego zrozumienie może okazać się bardzo pracochłonne. A w tym czasie, może zdarzyć się, że dany pracodawca, czy biuro pośrednictwa pracy złamie prawo, a pracownik na tym ucierpi, bo nie będzie wiedział, jak przeciwdziałać wyzyskowi. Dlatego REKLAMA

też zawsze warto zastanowić się nad wstąpieniem do jednego z działających w Wielkiej Brytanii związków zawodowych. Jedyną organizacją zrzeszającą związki zawodowe na terenie Zjednoczonego Królestwa jest Kongres Związków Zawodowych - Trades Union Congress, w skrócie TUC. W jego skład wchodzi 66 związków członkowskich, które razem zrzeszają 6,5 miliona osób. TUC jest niezależny od pracodawców, rządu i jakiejkolwiek partii politycznej. Każdy ma prawo należeć do związku i kosztuje to mniej niż może się wydawać, a dany pracodawca nie musi wiedzieć, że jego podwładny zastanawia się nad wstąpieniem do jednego z nich. Średni koszt przynależności do związku zawodowego wynosi tylko £1 tygodniowo dla pracujących w niepełnym wy-

miarze godzin i £2 dla pracujących na cały etat. Przynależność do związku może pomóc w obronie praw jednostki i podnieść jej status pracowniczy. Związek zawodowy może wpłynąć na polepszenie wynagrodzenia danego pracownika, warunków jego pracy, zdrowia, bezpieczeństwa i otrzymywanych szkoleń. Może zapewnić także wsparcie, jeśli dany pracownik jest poddawany mobbingowi (prześladowaniu podwładnego lub współpracownika w miejscu pracy, które ma na celu lub skutkuje: poniżeniem, ośmieszeniem, zaniżeniem samooceny lub wyeliminowaniem albo odizolowaniem pracownika od współpracowników), lub jeśli jest dyskryminowany, czy też zwolniony z pracy. Dany pracodawca nie musi być powiadomiony o tym, że jego pracownik wstąpił do związ-

ku zawodowego, a wszystko, o czym dowie się reprezentant związku będzie traktowane z zachowaniem wszelkiej poufności. W wielu brytyjskich zakładach pracy, działają związki zawodowe o wieloletniej historii. Jeśli w danym miejscu pracy nie ma organizacji związkowej ani żadnego z jej członków, to i tak jeden ze związków TUC może służyć swoją pomocą. Zwłaszcza, jeśli jest wiele osób mających te same problemy i pragnących razem znaleźć ich rozwiązanie. Kongres Związków Zawodowych wydaje także szereg darmowych ulotek, które zawierają więcej informacji o prawie pracy. Aby je otrzymać można dzwonić pod numer infolinii Kongresu Związków Zawodowych „Znaj swoje prawa” - 0 870 600 4882 lub skorzystać ze strony internetowej www.tuc.org.uk

Przykładowe związki zawodowe w Wielkiej Brytanii

* Association of Teachers and Lecturers (ATL) - dla nauczycieli i wykładowców * Bakers, Food and Allied Workers Union (BFAWU) - dla piekarzy i pracowników branży spożywczej * Broadcasting, Entertainment, Cinematograph and Theatre Union (BECTU) - dla pracowników branży telewizyjno-radiowej, rozrywkowej, kina i teatru * Fire Brigades Union (FBU) - dla strażaków * Musicians' Union (MU) - dla muzyków * National Association of Probation Officers (NAPO) - dla kuratorów sądowych * National Union of Journalists (NUJ) - dla dziennikarzy * National Union of Mineworkers (NUM) - dla górników * National Union of Teachers (NUT) - dla nauczycieli * Prison Officers Association (POA) - dla pracowników więziennictwa * National Union of Rail, Maritime and Transport Workers (RMT) - dla pracowników transportu * Union of Shop, Distributive and Allied Workers (USDAW) - dla sklepikarzy i dystrybutorów


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

16

strefa kobiet

Obroń się sama! Krótki kurs samoobrony, przygotowany przez zawodników Polskiego Klubu Sportów Walki z Bristolu Roberta Antosiaka (5 dan w jujitsu) oraz Dariusza Pawluczaka. W tym odcinku powracamy do sytuacji, kiedy zostaliśmy zaatakowani przez napastnika od tyłu, ale w trochę inny sposób. Na pierwszym zdjęciu widać, jak agresor zdołał unieruchomić nasze obie ręce. W takiej sytuacji należy najpierw odepchnąć intruza za pomocą silnego wypchnięcia miednicy do tyłu. Dzięki temu, możemy złapać napastnika za jego ręce i przy jednoczenym skręcie ciała w lewą stronę, znaleźć się w pozycji tuż za nim. Ostatnie zdjęcie pokazuje, jak w prosty i skuteczny sposób można powalić i obezwładnić przeciwnika, nie używając do tego dużej siły. Wierzcie nam, że naprawdę nie trzeba być wielkim i silnym człowiekiem, by wykonywać proste, a zarazem skuteczne techniki samoobrony. Słówko o trenerze PKSW Polski Klub Sportów Walki w Bristolu od stycznia 2010 roku prowadzi Dariusz Telus, który swoją przygodę ze sportami walki rozpoczął w wieku 14 lat od nauki judo. W latach 1996-2004, po przeprowadzce z rodzimego Sławna do Szczecinka trafił pod skrzydła trenera Wojtka Hurki (2 dan-kyokushin karate) i zdobył 4 kyu uprawniające do walk w mistrzostwach Polski. Z tego okresu pochodzą zdobyte przez niego 2 medale i 3 puchary. Przez 2 lata trenował także kickboxing pod okiem wspaniałego zawodnika Tomasza Dziomby. Do Anglii przeprowadził się w roku 2004. Trzy lata później trafił do Bristolu, gdzie zdobył brązowy pas w karate tradycyjnym. W roku 2009 jako pierwszy Polak w MMA (Mixed Martial Arts - Mieszane sztuki walki) wystąpił podczas zawodów w klatce. Na swoim koncie ma także turnieje w Weston Super-Mare. Na jednym z nich, w listopadzie 2010 roku podczas mistrzostw Anglii i Walii południowej zdobył brązowy medal.

Zadbaj o kręgosłup! W dzisiejszych czasach, prawie wszyscy prędzej czy później, skarżą się na swój kręgosłup. Komuś coś doskwiera, innemu strzyka, trzeciego pobolewa. Są też i tacy, którzy naprawdę mają spore problemy z główną osią naszego ciała. Nic zatem dziwnego, że większość z nas, dochodzi do wniosku, iż z upływem lat kręgosłup człowieka mniej lub bardziej się starzeje…

Z

dałam sobie z tego sprawę, podczas obserwowania pewnych przypadłości u bliskich mi osób. Idąc dalej i analizując kilka ze schorzeń kręgosłupa zauważyłam, że gdybyśmy chodzili na czworakach, jak psy, koty i większość zwierząt, to z czysto mechanicznego podejścia do budowy ludzkiego ciała, byłoby nam łatwiej oczyszczać nasze nerki, opróżniać pęcherz, a przede wszystkim nasz kręgosłup miałby mniej do dźwigania, jako że ciężar ciała całkiem inaczej by się w stosunku do niego rozkładał. Jednak ewolucja postawiła nas pionowo, na naszych nogach i najwyraźniej miała w tym pewien swój zamysł, zatem to w naszym dobrym interesie leży zadbanie o stan owej głównej osi. Kręgi człowieka, w miarę upływu lat zużywają się, bez względu na to, czy ktoś się w ogóle nie przemęcza, nie robi zbyt wiele, nie pracuje fizycznie, czy siedzi przed komputerem, a na dodatek odżywia się prawidłowo itd. Owszem, jest wielce prawdopodobne, że jego dyski międzykręgowe wraz z upływającym wiekiem zużyją się trochę mniej niż u aktywniejszych osób, ale mimo wszystko będą się zużywały. Dlatego też, nawet dla bardzo zdrowych kręgosłupów, specjaliści zalecają pewną profilaktykę. Nie chodzi tu o uprawianie od razu sportów ekstremalnych, ale o ruch w ogólnym tego słowa znaczeniu. Dano nam takie ciało, które aby było sprawne domaga się ciągłego ruchu, bo akurat do tego jest przeznaczone. Chodzi o to, żeby się krzątać, wykonywać różne drobne czynności przez cały dzień, co powoduje uaktywnienie wszystkich części ciała i przede wszystkim kręgosłupa. Teraz coś z własnego doświadczenia. Będąc w dość młodym wieku, pojawiły się u mnie przykre dla mnie doznania związa-

ne z kręgami lędźwiowymi i coś, co medycyna zgrabnie określa jako „rwa kulszowa”. Obok leczenia konwencjonalnego, odkryłam wówczas zadziwiające właściwości jogi. Być może to zasługa bardzo dobrych nauczycieli, do jakich

Kręgi człowieka, w miarę upływu lat zużywają się, bez względu na to, czy ktoś się w ogóle nie przemęcza, nie robi zbyt wiele, nie pracuje fizycznie, czy siedzi przed komputerem, a na dodatek odżywia się prawidłowo itd. Nawet dla bardzo zdrowych kręgosłupów, specjaliści zalecają profilaktykę. Nie chodzi tu o uprawianie od razu sportów ekstremalnych, ale o ruch w ogólnym tego słowa znaczeniu. trafiłam, ale z ręką na sercu mogę przyznać, że hata joga jest rehabilitacją dla kręgosłupa! Mogłabym teraz zacząć wymieniać wszystkie jej pozytywne efekty i skutki, ale naprawdę nic nie zastąpi jednak własnego doświadczenia. Jeśli ktoś stęka i kwęka, że boli go kręgosłup, niech weźmie choć kilka lekcji z jogi to zaraz poczuje różnicę. Polecam także okłady i masaże wykonywane z pomocą oleju rycynowego. W Japonii stosuje się go właśnie na problemy

z układem kostnym i skórą. Jest on dobrym, naturalnym środkiem leczniczym i warto się z nim zapoznać. Jakiś czas temu, jedna z czytelniczek „Księgi Gości” na „Rose of Sharon”, napisała o pewnym bardzo specyficznym sposobie, który jest jej znany z medycyny ludowej. Zaciekawiła mnie ta metoda i wypróbowałam ją na sobie. Polega ona na wymieszaniu w równych proporcjach oliwy z oliwek oraz amoniaku (czyli wody amoniakalnej), którą należy przechowywać w szklanej, szczelnie zamkniętej butelce, a sam kręgosłup, smarować miksturą najlepiej wieczorem. Specyfik ma powodować likwidowanie złogów, które czasami pojawiają się między kręgami. Stosowałam niezbyt regularnie przez dwa miesiące. Po pewnym czasie ze zdziwieniem stwierdziłam, znacznie większy zakres wykonywania skrętów kręgosłupa w czasie ćwiczenia jogi. Jest to dla mnie pozytywnym efektem stosowania tej dość nietypowej domowej terapii. Jest jeszcze jedna dobra metoda - stosowanie olejku dziurawcowego. Jej zwolennicy uważają, iż olej ten regeneruje dyski międzykręgowe, które z wiekiem stają się mniej elastyczne i zużywają się. Należy wcierać ten olejek w kręgosłup. Można go kupić lub zrobić samemu zbierając kwiaty dziurawca i zalewając oliwą z oliwek lub olejem sezamowym. Uważa się, że olejek ten wcierany w stawy, likwiduje także stany reumatyczne i haluksy. Jest to jednak kuracja dla cierpliwych, która wymaga systematyczności i czasu. Oczywiście, warto także, jak najczęściej pływać. Pamiętajmy, naszemu ciału potrzebny jest ruch. Nasze stawy, mięśnie, więzadła muszą być używane zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Dorota Bylica (www.imagebydorota.co.uk)

Biust pod specjalnym nadzorem

W

ażnym elementem znajomości własnego ciała jest samobadanie piersi. Jest to proces dokładnego ich poznawania i oswajania się z ich wyglądem. Regularne badanie piersi dotykiem pomaga poznać ich normalną strukturę, a także umożliwia wczesne wykrycie wszelkich nieprawidłowości. Na co zwracać uwagę? Po pierwsze, na wygląd. Jakiekolwiek zmiany kształtu piersi, zwłaszcza na skutek ruchu ramion albo podnoszenia piersi, a także pomarszczenie lub wgłębienia skóry. Po drugie, ból. Nietypowe pobolewanie bądź ból odczuwalny

w jednej piersi, zwłaszcza jeśli jest nowy i uporczywy. Należy zwracać uwagę także na wszelkie guzki, stwardnienia lub wypukłości na jednej z piersi lub pod pachą, a także na miejsca różniące się od analogicznego rejonu drugiej piersi czy pachy. Bardzo ważne, jeśli pojawi sie coś nowego. Kolejną niepokojącą sprawą są zmiany na brodawce takie, jak wypływająca z niej wydzielina, świeżo zaobserwowana i nie mleczna oraz krwawienie lub wilgotne zaczerwienienia, które się nie goją. Trzeba zwracać uwagę również na wszelkie zmiany pozycji brodawki - wciągnięcie, lub inny kąt ustawienia oraz na wysypkę, która pojawiła się nagle wokół lub na brodawce.

Jeśli wykryjesz zmiany Może być wiele przyczyn zmian zachodzących w piersi. W większości są one niegroźne, ale wszystkie trzeba zbadać, gdyż istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że mogą być pierwszą oznaką nowotworu. Jeśli znajdziesz jakiekolwiek, odbiegające od normy, zmiany w swojej piersi, bezzwłocznie poinformuj o tym lekarza. Pamiętaj, że nie marnujesz niczyjego czasu. Jeśli pojawił się nowotwór to im szybciej zostanie rozpoznany, tym prostsze będzie leczenie, co poprawi szansę na lepszą jakość życia. Rak piersi bardzo rzadko występuje u kobiet poniżej 40

roku życia. Prawdopodobieństwo zachorowania wzrasta wraz z wiekiem. Jeśli ukończyłaś 50 lat, zalecane jest korzystanie, w ramach państwowej służby zdrowia (NHS) z programu badań przesiewowych na obecność nowotworu piersi, dzięki któremu co trzy lata przeprowadza się mammografię. Jest to badanie rentgenowskie umożliwiające wykrycie zmian w piersi na bardzo wczesnym etapie. Więcej informacji na temat programu badań przesiewowych udzieli lekarz domowy. Możesz także zajrzeć na stronę brytyjskiej służby zdrowia, lub departamentu zdrowia - Department of Health.


Wesołych Swiat!

Prześlij uPomiNek PieNiężNy już

od

£4.90

*

Wybierz sposób, w jaki chcesz wysłać pieniądze:

w placówce

westernunion.co.uk

0800 833 833 od £6.90*

Western union połączyło siły z artystami i muzykami na całym świecie, by wszystkim żyło się lepiej. Powiedz nam jak Ty możesz uczynić czyjeś życie lepszym, a być może wygrasz 1000 dolarów na spełnienie tego pomysłu. Wejdź na stronę www.worldofbetter.com Promotion ends on December 15, 2011. No purchase necessary – subject to official rules.

* Poza prowizją należną za przekaz zastosowany zostanie kurs wymiany, ustalony przez Western Union. Sprawdź warunki przekazu.

© 2011 WESTERN UNION HOLDINGS, INC. All rights reserved.

Nie masz pomysłu na prezent?


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

18

Kultura

Tydzień z bandem W

fot. www.myspace.com/balkanatics

I tak oto, dobiega końca czwarta edycja Festiwalu Jazzu Wschodnioeuropejskiego, który od 15 października gościł na scenie Jazz Café POSK. W najbliższą sobotę odbędzie się koncert finałowy, a po nim przyjdzie czas na kolejną imprezę pod hasłem „Tydzień z Big Bandem”. Żyrmonta, Vlad Miller Group rosyjskiego pianisty Vladimira Millera, czy zespół serbskiego muzyka Nicola Kodjabashia Ensamble. Wieńczący wydarzenie koncert finałowy, który odbędzie się w sobotę, 19 listopada, uświetnią swoją muzyką artyści z Serbii, Macedonii i Wielkiej Brytanii, występujący pod nazwą Balkanatics. Ta niezwykle popularna na londyńskiej scenie muzycznej grupa, reprezentuje nurt ethno-jazzu. Tworzą ją profesjonalni brytyjscy i wschodnioeuropejscy muzycy, którzy prezentują własną unikalną wersję jazzu bałkańskiego, opartą na charakterystycznym dla tego regionu, pulsującym rytmie z towarzyszeniem rozbudowanej sekcji instrumentów dętych.

F

estiwal Jazzu Wschodnioeuropejskiego to unikalna w skali światowej impreza muzyczna, organizowana wyłącznie przez Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny w Londynie. Podczas tegorocznej edycji festiwalu, której celem było ukazanie twórczego wkładu, jaki wnoszą wschodnioeuropejscy artyści jazzowi w kooperacji ze swymi międzynarodowymi kolegami do bogatej kultury muzycznej brytyjskiej stolicy, zaprezentowali się między innymi Groove Razors Tomasza

Koniec festiwalu, nie oznacza jednak pożegniania z królestwem synkopowanych rytmów w Jazz Café POSK, bowiem już w środę 23 listopada rozpocznie się od koncertu Young Music Makers i ich gości, impreza pod hasłem „Tydzień z Big Bandem”. Grupę tę, stanowi reprezentacyjny big band muzycznej szkoły Young Music Makers z północnego Londynu. Podczas wieczoru, zespół zaprezentuje program klasycznych jazzowych standartów w oryginalnej aranżacji lidera orkiestry Simona da Silvy. W drugiej części koncertu wy-

Paul McCartney

stąpią zaproszeni przez zespół, inni znani muzycy z brytyjskiej stolicy. Środa 23.11. godz. 19:30, wstęp - £5 Kolejną grupą będzie, występujący w każdy ostatni piątek miesiąca, jeden z najlepszych londyńskich big bandów, kierowany przez weterena jazzowego, saksofonistę Willie Garnetta, którego kariera muzyczna trwa już ponad 50 lat. Wokalistką zespołu jest znakomita Leslie Christianne. Piątek 25.11. godz. 20:30, wstęp - £6 „Tydzień z Big Bandem” zakończy występ Denmark Street Big Band, prezentującego muzykę najbardziej zbliżoną do złotej ery swingu. W repertuarze zespołu znajdują się klasyczne standarty, które na stałe weszły do historii jazzu, dzięki takim artystom, jak Frank Sinatra, Dean Martin, Sammy Davis Jr czy Bobby Darin. Na każdy koncert w Jazz Café POSK, lider zespołu Paul Burch zaprasza nowych wokalistów, którzy zawsze zadziwiają publiczność swym wspaniałym kunsztem wykonawczym. Sobota 26.11. godz. 20:30, wstęp - £6 gdzie: Jazz Café POSK 238-246 King Street Londyn, W6 0RF info: www.jazzcafeposk.co.uk

Melanie C

Znany głównie jako członek grupy The Beatles, a od lat 70. ubiegłego stulecia występujący solo, a także z towarzyszeniem innych muzyków, Sir James Paul McCartney to także kompozytor, multiinstrumentalista, piosenkarz oraz kawaler Orderu Imperium Brytyjskiego i zdobywca wielu prestiżowych nagród. Jego wachlarz utworów jest bardzo obszerny. W Księdze Rekordów Guinnessa widnieje jako twórca, który może pochwalić się tym, iż dzięki ponad 60 złotym płytom i setkom milionów sprzedanych krążków, doniósł największy sukces w historii muzyki. Według ankiety, opracowanej na podstawie e-mailowego sondażu firmy konsultingowej Creators Synectics, został uznany za jednego ze 100 żyjących geniuszy.

Jedna z członkiń grupy muzycznej Spice Girls, występująca pod pseudonimem „Sporty Spice”, obecnie zajmuje się karierą solową oraz wychowywaniem swojej niespełna dwuletniej córeczki Scarlet i wychodzi jej to nadzwyczaj dobrze. Zdaniem krytyków, a także i postronnych słuchaczy to właśnie Melanie C po przejściu na własną ścieżkę twórczą, świeci najmocniej ze wszystkich „Spicetek”. Po raz pierwszy, gwiazda tej wokalistki zabłysła, kiedy to Melanie C. postanowiła nagrać wraz z Bryanem Adamsem piosenkę „When you're gone”. Było to w roku 1999, a utwór od razu stał się ogólnoświatowym hitem. Podczas wieczoru, artystka zaprezentuje materiał ze swojej ostatniej płyty „The Sea”.

kiedy: 5 grudnia gdzie: The O2, Peninsula Square, London SE10 0DX info: www.theo2.co.uk

kiedy: 9 grudnia gdzie: Scala, 275-277 Pentonville Rd, London N1 9NL info: www.scala-london.co.uk

Apteka śladami Witkacego

ramach trasy koncertowej pod hasłem „Apteka Witkacy Express”, już 24 listopada na terenie Polskiego Klubu w Bristolu, będzie miało miejsce niezwykłe wydarzenie muzyczne. Występy w trzech europejskich miastach, które odegrały niezwykle ważną rolę w życiu Stanisława Ignacego Witkiewicza (podróżował po Chorwacji, Rosji i Wielkiej Brytanii) stanowią właśnie główną ideę trasy koncertowej zespołu Apteka, który wraz z gościnnym udziałem artystów z odwiedzanego na szlaku kraju, zabierze publiczność w dwugodzinną podróż inspirowaną postacią tego wielkiego polskiego malarza, fotografika, dramaturga i filozofa. Specjalnymi gośćmi koncertu w Bristolu, będą Andy Scholes i James Morton. Andy Scholes to znakomity didżej, selektor, producent związany z nurtem dub, dubstep i trip hop. Działał z takimi

artystami, jak UB 40, czy Henry & Louis. James Morton z kolei, uznany został za jednego z najlepszych młodych saksofonistów w Wielkiej Brytanii. Oprócz swojego składu Porkchop, występuje również gościnnie z Still Black Still Proud - African tribute to James Brown, Andym Sheppardem, Fredem Wesley’em, Cheikiem Lo, Marthą High, Angelique Kidjo oraz Tonym Allenem. Występ „Apteka Witkacy Express” na Wyspach Brytyjskich, dofinansowywany ze środków Instytutu Adama Mickiewicza, dzięki czemu wstęp na niego będzie całkowicie bezpłatny, stanie się także zwieńczeniem opisywanej już wystawy malarstwa „Art Meeting 2011”, której organizatorem jest Polskie Radio Bristol. kiedy: 24 listopada gdzie: Polish Club, 50 St. Pauls Road, Clifton, Bristol BS8 1LP

Kartka z kalendarza the Year”. Płyta „Double Fantasy” podpisana w dniu śmierci przez Lennona, dla jego zabójcy, została w roku 2003, sprzedana na aukcji za 525 tysiące dolarów.

15 listopada 1977 Miała miejsce premiera amerykańskiego filmu science-fiction „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” („Close Encounters of the Third Kind”) w reżyserii Stevena Spielberga. Ten kultowy już film, opowiada historię Roy’a Neary’ego, pracownika elektrowni, który badając przyczyny zakłóceń energetycznych, dostrzega pewnego dnia statek kosmiczny. Przeżycie spotkania z istotami pozaziemskimi staje się jego obsesją i mocno odbija na życiu rodzinnym. Po czasie okazuje się, że w całą sprawę zamieszane jest wojsko, które także chce uczestniczyć w potencjalnym spotkaniu z kosmitami… W rolach głównych wystąpili Richard Dreyfuss, François Truffaut, Teri Garr, Melinda Dillon i George DiCenzo.

18 listopada 2000 W Nowym Jorku pobrali się Michael Douglas i Catherine Zeta-Jones. Laureatka Oscara za drugoplanową rolę w filmie „Chicago”, przyszła na świat 25 września 1969 w Swansea jako Catherine Jones. Mając 15 lat wyjechała do Londynu. W wieku 19 lat zagrała główną rolę w serialu „42. ulica”, a przełomem w jej karierze była „Maska Zorro”, gdzie wystąpiła u boku Antonio Banderasa. Potem przeniosła się do USA. Ze związku z Douglasem ma dwójkę dzieci: syna o imionach Dylan Michael (ur. 2000) i córkę Carys Zeta (ur. 2003).

17 listopada 1980 Odbyła się premiera albumu „Double Fantasy”. Był to siódmy solowy krążek Johna Lennona i zarazem drugi, wydany z udziałem Yoko Ono. To także ostatni album nagrany i wydany za życia artysty, bowiem kilka dni później, 8 grudnia Lennon został zastrzelony. „Double Fantasy” to zbiór kompozycji, które przypominają rozmowę. Piosenki autorstwa Lennona, to głównie utwory o jego rodzinie „Woman”, skierowane do Yoko, „Beautiful Boy (Darling Boy)”, opisujące miłość do syna, czy „(Just Like) Starting Over”, mówiące o „drugim początku życia” wraz z rodziną. Płyta ta, uhonorowana została 24 stycznia 1982 roku, Nagrodą Grammy w kategorii „Album of

20 listopada 1992 Wybuchł pożar na zamku Windsor. Jedna z jego części, niemal doszczętnie spłonęła. Dla zgromadzenia funduszy potrzebnych do prac budowlanych udostępniono wówczas publiczności fragment Pałacu Buckingham. Po odbudowie, ponownie został udostępniony dla zwiedzających w 1997 roku. Zamek królewski w Windsorze pełni funkcję rezydencji królów angielskich od roku 1110. Składa się z licznych zabudowań otoczonych murami z wieżami i bramami, a wzniesiono go z inicjatywy Wilhelma I Zdobywcy. Królowa Elżbieta II spędza w zamku wiele weekendów w ciągu roku, przyjmując tu zarówno oficjalnych, jak i prywatnych gości.

Zadzwońcie do nas pod numer 0784 606 2331 lub napiszcie na adres

thepolishobserver@myownmedia.co.uk,

aby poinformować o organizowanych przez was imprezach i wydarzeniach


19

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

kultura

Mocny, polski akcent demonami wojny. W jaki sposób Feliks Falk odpowiedział na podstawowe pytania dotyczące bytu człowieka, możecie zobaczyć sami, 16 listopada o godzinie 18:45 w kinie Everyman Hampstead. Podczas „UK Jewish Film Festival” pokazane zostaną także:

M

owa o filmach, które stanowią część „UK Jewish Film Festival”, wydarzenia artystycznego, które odbywa się już po raz piętnasty. Podczas tegorocznej edycji festiwalu, który potrwa do 20 listopada, zaprezentowany jako pierwszy zostanie obraz „Joanna” w reżyserii Feliksa Falka. Autor filmu, starał się odszukać klucz do ludzkiego serca w czasach, w których trudno o prawdziwe wzruszenia i emocje, czyli podczas II wojny światowej. Tytułowa bohaterka Joanna (w tej roli

znakomita Urszula Grabowska), w drodze do jednego z kościołów, gdzie chciała pomodlić się i wyprosić u Boga nadejście wiadomości z frontu, dotyczących jej walczącego męża, spotyka przerażoną, ośmioletnią Rose, dziewczynkę żydowskiego pochodzenia, która jakimś cudem zdołała umknąć nazistom. W chwili, kiedy Joanna zdecydowała się przygarnąć i ukryć Rose, jej świat uległ całkowitej przemianie. Każdy następny dzień jej matczynego życia, to słodko-gorzka egzystencja w ciągłym strachu przed

- „Księżyc to Żyd” w reżyserii Michała Tkaczyńskiego oraz „Ala z elementarza” w reżyserii Edyty Wróblewskiej 16.11. godz. 19:00 - Odeon Swiss Cottage - „Moja Australia” w reżyserii Ami Drozd 17.11. godz. 19:00 - Kilburn Tricycle - „8 historii, które nie zmieniły świata” w reżyserii Ivo Krankowskiego. 15.11. godz. 19:00 - Kilburn Tricycle „UK Jewish Film Festival” po raz pierwszy odbył się w roku 1997 w Brighton, a po 6 latach uznany został na jedno z brytyjskich wydarzeń o znaczeniu narodowym. Więcej informacji na temat festiwalu, dostępnych jest na jego stronie internetowej www.ukjewishfilm.org.

„Cesarskie cięcie”

sobota 19.11. godz. 01:50, TVP 1 W pewnym województwie ma przyjść na świat milionowy obywatel. Władze chcą wykorzystać ten fakt do podreperowania interesów regionu. Kandydatek na sławną matkę jest siedem. Każda zdaje sobie sprawę, że jeśli urodzi „milionowego”, może spodziewać się profitów. Rozpoczyna się wyścig kobiet chcących urodzić ważnego obywatela. Władze mają jednak preferencje. Nieoficjalnie powołują więc „pełnomocnika do spraw

narodzin”, którego zadaniem jest dopilnowanie, by milionowy obywatel miał odpowiednio reprezentatywny rodowód…

„Leningrad” niedziela 20.11. godz. 20:20, TVP 1 Koniec 1941 roku. Zamyka się pierścień niemieckiego okrążenia wokół Leningradu. Do miasta można dotrzeć jedynie drogą lotniczą lub wodną przez Ładogę. Do oblężonego miasta przybywa grupa zachodnich korespondentów wojennych z Angielką Kate Davis. Podczas wizyty w strefie przyfrontowej, dziennikarze zostają nieoczekiwanie zaatakowani przez lotnictwo niemieckie, wszyscy giną a sama Kate oszołomiona cudem uchodzi

z życiem. Zostaje uznana za zaginioną, a następnie za martwą. Dociera jednak do miasta i trafia na posterunek milicji…

Szkocja w pigułce Isle of Arran już dawno okrzyknięto mianem „Szkocji w miniaturze”, a to przez wzgląd na jej północną górzystą i południową łagodniej pofalowaną część.

G

łównym atutem tej wyspy, obok pięknych krajobrazów są także pola golfowe, przyciągające każdego roku setki amatorów tego sportu. Miejsce to, stanowi także nie lada gratkę dla geologów, którzy zafascynowani odkryciami Sir Jamesa Huttona, tłumnie przybywają na jej malownicze tereny. Arran to również miejsce niezapomnianych wycieczek górskich, szczególnie na najwyższy szczyt wyspy, jakim jest Goat Fell. U stóp tej góry, leży z kolei Zamek Brodick będący niekwestio-

nowaną perłą architektoniczną regionu. Do jego terenów należą przepiękne ogrody stanowiące istny skarbiec egzotycznych roślin. Drugim zamkiem na wyspie jest Locharanza Castle. O ile za zwiedzanie tego pierwszego trzeba zapłacić około 10 funtów, tak odwiedziny w tym drugim są już całkowicie bezpłatne. Wędrówkę po wyspie, można urozmaicić wizytą w lokalnej gorzelni Arran Distillery. Pochodząca stamtąd whisky cieszy się bardzo dobrą opinią, choć fabryczka ta, do starych wcale nie należy. Destylarnię zbudowano na wyspie w 1995 roku, gdy wydział geologii Uniwersytetu w Glasgow stwierdził, że właśnie na Arran znajdu-

je się najczystsza woda w całej Szkocji. Co ciekawe, na wyspie tej wcześniej także wytwarzano alkohol, lecz czyniono to nielegalnie. Arran Distillery jest zatem pierwszą gorzelnią z koncesją od ponad 150 lat. Nieopodal zachodniego wybrzeża Arran znajdują się monolity Machrie Moor wywodzące się z czasów neolitycznych. Kolejną atrakcją wyspy jest jaskinia św. Molio, w której znajdziemy naścienne napisy w wymarłym języku piktyjskim. Powszechnie uważa się, że na wyspie zatrzymali się św. Kolumban z Iony

oraz św. Ninian. W przeszłości Arran było bowiem częścią średniowiecznego biskupstwa Sodor and Man. W jaskiniach poniżej Keil Point znajduje się płyta, która w dawnych czasach służyła najprawdopodobniej za ołtarz. Kamień ten posiada dwa petrosomatoglify, odciski prawej stopy, które przypisuje się świętemu Kolumbanowi. W stronę Isle od Arran podróżują dwa promy Caledonian MacBrayne. Pierwszy z nich odpływa z Ardrossan w Ayrshire do Brodick. Drugi, z Claonaig w Kintyre do Lochranzy. Więcej o turystyce w Szkocji na polemi.co.uk.

fot. Wikipedia

fot. Kadr z filmu „Joanna” w reżyserii Feliksa Falka

Wraz z początkiem listopada, w kilku kinach na terenie Londynu można obejrzeć polskie produkcje o międzynarodowym znaczeniu.

Nie przegap


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

20

kultura

Klasycy i debiutanci się takimi sławami, jak reżyserzy Polański, Has, Wajda, Zanussi i Kieślowski, operatorzy Kamiński, Idziak, Sobociński i Edelman, czy kompozytorzy Penderecki, Komeda, Preisner i Kaczmarek. Ten wielki festiwal polskiego filmu organizowany z okazji Polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej, to także próba pokazania tego, jak ekran filmowy stawał się odbiciem polskiej rzeczywistości, bez względu na ograniczenia cenzury komunistycznej lub obyczajowej. Pełen harmonogram przeglądu, który potrwa do 1 grudnia, dostępny jest na stronie internetowej polandonscreen.pl. A oto kilka z pozycji filmowych, które odbędą się w najbliższym czasie:

P

oland On Screen jest projektem stanowiącym wyjątkową prezentację polskich obrazów, która w niczym nie przypomina nudnego wykładu z historii kinematografii państwa z byłego Bloku Wschodniego. Przegląd ten jest próbą ukazania różnorodności kina polskiego, które może poszczycić

19 listopada, godz. 15:00 - kino Ritzy Picturehouse (Brixton Oval, Coldharbour Lane, SW2 1JG) „Cześć Tereska” (reż. Robert Gliński, 2001) 20 listopada, godz. 13:30 - Hackney Picturehouse (270 Mare Street, E8 1HE) - „Dom zły” (reż. Wojciech Smarzowski, 2009)

20 listopada, godz. 14:45 - kino Clapham Picturehouse (76 Venn Street, SW4 0AT) - „Matka Teresa od kotów” (reż. Paweł Sala, 2010) 21 listopada, godz. 18:30 - kino Ritzy - „Dzień świra” (reż. Marek Koterski, 2002) 22 listopada, godz. 20:30 - kino Stratford Picturehouse (East London, Salway Road, E15 1BX) - „Dług” (reż. Krzysztof Krauze, 1999) 23 listopada, godz. 20:30 - kino Greenwich Picturehouse (180 Greenwich High Road, SE10 8NN) - „Rezerwat” (reż. Łukasz Palkowski, 2007) 24 listopada, godz. 15:30 - kino Gate Picturehouse (87 Notting Hill Gate, W11 3JZ) - „Edi” (reż. Piotr Trzaskalski, 2002) 27 listopada, godz. 13:30 - kino Hackney - „Kronika wypadków miłosnych” (reż. Andrzej Wajda, 1985) 28 listopada, godz. 20:45 - kino Ritzy „Szamanka” (reż. Andrzej Żuławski, 1996)

Książka

„Oblężenie” „Całkiem inna historia” Arturo Perez-Reverte Hakan Nesser

K

ilkoro Szwedów spędza wspólnie czas podczas dwutygodniowego urlopu w Finistère w Bretanii. Zażywają kąpieli, rozkoszują się francuskim jedzeniem, organizują wycieczki i flirtują, nie zważając na zobowiązania małżeńskie. Na pamiątkę zostaje im kilka fotografii, jakieś zdjęcie grupowe, akwarelka i anonimowy pamiętnik opisujący ich eskapady. Pięć lat później, ktoś zaczyna ich zabijać, jedno po drugim, informując wcześniej listownie o swoich planach inspektora kryminalnego Gunnara Barbarotti w Kymlinge. Sprawa odbija się szerokim echem w mediach, które rozpętują nagonkę na policję. Morderca ciągle zwodzi śledczych, a jego działanie jest coraz bardziej niezrozumiałe i pełne zagadek.

Warto posłuchać

fot. Materiały organizatora, polandonscreen.pl

Poland on Screen, czyli wielki przegląd polskiego kina w Londynie to 49 filmów, podzielonych na 7 cykli tematycznych. Podczas tego trwającego siedem tygodni festiwalu, zaprezentują się nie tylko mistrzowie kina, ale i jego wschodzące gwiazdy.

„The Greatest Hits On Earth” Deathstars

K

adyks, czas wojen napoleońskich. Hiszpania walczy o niepodległość, a równocześnie jej południowoamerykańskie kolonie walczą o swoją wolność. Na ulicach najbardziej liberalnego miasta Europy toczy się walka zupełnie innego rodzaju. Pojawiają się zwłoki młodych kobiet, zakatowanych knutem. W każdym z miejsc, gdzie znajdowane są zwłoki, wcześniej lub później spada francuska bomba. Wyznacza to złowrogi plan, nakładający się na mapę Kadyksu. Pod powierzchnią gwaru i zgiełku wielkiego miasta splatają się wątki sensacyjne, miłosne, łotrzykowskie, a nawet… botaniczne. „Oblężenie” to smutna refleksja autora nad tym, co Hiszpania mogła mieć, a czego nigdy nie miała i to z własnej winy.

Czołowy światowy przedstawiciel gotyckiego metalu podsumowuje swoją dotychczasową działalność. Istniejący od 2000 roku kwintet ze Sztokholmu, wyselekcjonował na kompilację kawałki ze swoich trzech płyt, które ukazały się między 2003 a 2009 rokiem. W zestawie, pojawiły się także dwie premierowe kompozycje „Death Is Wasted On The Dead” oraz „Metal”.

Filmy

„Immortals 3D” (kino) Wiele lat po mitycznym zwycięstwie Bogów nad Tytanami na horyzoncie pojawia się nowe zagrożenie. Żądny władzy król Hyperion wypowiada wojnę ludzkości. Plądrując bezbronne, wobec jego brutalnej armii, ziemie Grecji poszukuje legendarnego Łuku - broni o niewyobrażalnej mocy, wykutej niegdyś w niebiosach przez Boga Wojny, Aresa. Ten kto ją posiądzie, będzie dowodził czekającymi na uwolnienie Tytanami. Jedynym,

który postanawia przeciwstawić się Hyperionowi jest wybrany przez bogów Tezeusz…

„Something Borrowed” (DVD) Rachel pracuje w wielkiej firmie prawniczej, gdzie odnosi spektakularne sukcesy zawodowe. Ma wszystko, czego pragną kobiety. Prawie wszystko, bo wciąż nie znalazła swojej drugiej połowy. Jej samopoczucia nie poprawia także zbliżający się ślub najlepszej przyjaciółki Darcy oraz przygotowania związane z uroczystością. Sprawy mocno się skomplikują, gdy po hucznych obchodach 30. urodzin Rachel obudzi się rano w łóżku z Dexem. Nie dość, że męż-

czyzna jest obiektem jej cichej fascynacji, to niedługo ma stanąć na ślubnym kobiercu z jej najlepszą przyjaciółką!

„The Twilight Saga: Breaking Dawn Part 1” (kino) Po pięknym ślubie i hucznym weselu, Bella i Edward wyjeżdżają na miesiąc miodowy do Rio de Janeiro. W tym gorącym mieście karnawału, młodzi mogą wreszcie w pełni cieszyć się sobą i oddawać namiętności. Wkrótce Bella odkrywa, że jest w ciąży. Pełne dramatyzmu narodziny dziecka rozpoczynają łańcuch nieodwracalnych zdarzeń. Pojawienie się nowego członka w

rodzinie, budzi niepokój Volturi przywódców świata wampirów…

Mesjasz w Southampton

W

sobotę, 3 grudnia na terenie Southampton Guildhall, zaprezentuje się chór o nazwie Southampton Philharmonic, który wykona oratorium „Mesjasz”. To skomponowane w 1741 roku przez Georga Friedricha Händla dzieło, stanowi najbardziej rozpoznawalną kompozycję XVIII-wiecznego mistrza, a słynny chór „Hallelujah” z tego oratorium, przyniósł kompozytorowi światową sławę i niezmiennie w każdej epoce przyjmowany jest z zachwytem. Grudniowe wykonanie „Mesjasza”, będzie zarazem pierwszym od dziesięciu lat. Chórowi towarzy-

„How Do You Do” Mayer Hawthorne

szyć będzie profesjonalna orkiestra symfoniczna New London Sinfonia I z czterema wybitnymi solistami, specjalizującymi się w muzyce barokowej: Ericą Eloff (sopran), Catherine King (mezzo-sopran), Josephem Cornwellem (tenor) i Alexandrem Robinem Bakerem (baryton). Całość pod batutą artystycznego dyrektora chóru, Davida Gibsona. Wieczór ten będzie doskonałym przygotowaniem do nadchodzącego powoli Bożego Narodzenia. gdzie: Southampton Guildhall Civic Centre, Southampton, SO14 7LP info: www.southamptonphil.org

Swój zachwyt nad jego twórczością okazali już Snoop Dogg, Justin Timberlake, Mark Ronson i sam Kanye West. Dla artysty, który na swoim koncie ma tylko jedną płytę, nie może być chyba lepszej rekomendacji. Drugi krążek Mayera Hawthorne’a utwierdza słuchaczy w jego wyrafinowanym stylu, przywołującym na myśl takich mistrzów soulu, jak Smoky Robinson, czy Curtis Mayfield.


21

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

sport

„Biało-czerwoni” ulegli Włochom Piłkarska reprezentacja Polski przegrała z Włochami 0:2 (0:1) w towarzyskim meczu, który odbył się we Wrocławiu. Bramki zdobyli Mario Balotelli i Giampaolo Pazzini. W końcówce spotkania, rzutu karnego nie wykorzystał Jakub Błaszczykowski. Od lewej: Jakub Wawrzyniak, Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski fot. Wikipedia

W

łosi pokonując Pola- To jednak po jego stracie piłki ków 2:0, przerwa- w 30. minucie Mario Balotelli li serię pięciu me- precyzyjnym strzałem z ponad czów bez porażki w wykonaniu 30 metrów, pokonał Wojciecha „biało-czerwonych”. Polacy roz- Szczęsnego. To jego pierwsze poczęli spotkanie dość agre- trafienie w reprezentacji Włoch. sywnie, atakując rywali już na Uderzenie napastnika Mancheich połowie. Nie potrafili jed- steru City było efektowne, ale nak poważniej zagrozić bramce gdyby bramkarz Arsenalu nie wystrzeżonej przez Gianluigiego szedł tak daleko z bramki, miałby Buffona. Najgroźniejszą sytuację szanse na skuteczną interwencję. w pierwszej części spotkania Niezły był Eugen Polanski, ale na stworzyli w 13. minucie, ale Sła- Włochów, to było za mało. Po womir Peszko nie trafił w bramkę. jego zejściu, przewaga gości była „Biało-czerwoni” ataki w pierw- już wyraźna - przegrywaliśmy już szej połowie przeprowadzali dwiema bramkami. W 60. minugłównie lewą stroną boiska, gdzie cie fatalny błąd popełnił bowiem aktywni byli jedynie Jakub Waw- w polu karnym Arkadiusz Głowacrzyniak i wspomniany Peszko. ki, przepuszczając piłkę do SzczęSłabiej wyglądało to po drugiej snego, ale polskiego bramkarza stronie, gdzie Łukasz Piszczek ubiegł Giampaolo Pazzini i z blinie włączał się do akcji ofensyw- skiej odległości wpakował piłkę do nych, do czego przyzwyczaił w siatki. Świetną okazję na zdobycie swoich poprzednich meczach. bramki, Pazzini miał już w pierwDopiero po przerwie ożywił się szej połowie, ale wówczas ubiegł natomiast Jakub Błaszczykowski. go Damien Perquis. W 66. minuW środku pola niewidoczny był cie powinno być 0:3, ale Szczęsny Rafał Murawski, a nieco lepiej świetnie zachował się w sytuacji z Alessandro Matrim. spisywał 070911_150.8x172.5_TTX_OBSERVER_03700410037_pl.ai się Ludovic Obraniak. sam na sam 1 07/09/2011 12:02:26

W 85. minucie szansy na zdobycie honorowej bramki nie wykorzystał Błaszczykowski, który źle wykonał rzut karny. Pomocnik Borussii uderzył niemal w środek bramki i Buffon nie miał problemów z obroną. Rzut karny podyktowany był po faulu na Robercie Lewandowskim, który był wyróżniającym się zawodnikiem w ze-

REKLAMA

T-TALK

Międzynarodowe Rozmowy z komórki

2

p 7p

Polska tel. stacjonarny

C

M

Y

CM

MY

Bez nowej karty SIM

CY

Polska tel. komórkowy

/min

/min

Stałe stawki 24/7

£1 EXTRA do ka żdeg doładowania £1 o 0

CMY

K

Kredyt £5 - Wyślij smsa o treści GADU na 81616 (koszt £5 + std. sms) Kredyt £10 - Wyślij smsa o treści GADU na 65656 (koszt £10 + std. sms) Wybierz 0370 041 0037*, a następnie numer docelowy (np. 0048xxx) i zakończ #. Proszę nie wybierać po numerze docelowym. Więcej informacji i pełny cennik na www.auracall.com/observer

* Koszt połączenia z numerem 0370 to standardowa opłata za połączenie z numerem stacjonarnym w UK, naliczana według aktualnych stawek Twojego operatora; połączenie może być również wliczone w pakiet darmowych minut.

Polska Obsługa Klienta: 020 8497 4622 T&Cs: Ask bill payer’s permission. SMS costs £5 or £10 + standard SMS. Calls billed per minute, include VAT & apply from the moment of connection. The charge is incurred even if the destination number is engaged or the call is not answered, please replace the handset after a short period if your calls are engaged or unanswered. Connection fee varies between 1.5p & 20p (depending on the destination). Calls to 03 number cost standard rate to a landline and can be used as part of bundled minutes. We will automatically top-up with £5.00 credit if you are a user of the 81616 code or with £10.00 credit if you are a user of the 65656 code before your calling credit is about to run out. To unsubscribe text AUTOOFF to 81616 or 65656 at any time. Calls made to mobiles may cost more. Credit expires 90 days from last top-up. Rates are subject to change without prior notice. Prices correct at 07/09/2011. This service is provided by Auracall Ltd.

spole gospodarzy. W pojedynkę nie potrafił jednak nic zdziałać i „biało-czerwoni” przegrali 0:2. Tym samym, pierwszy mecz reprezentacji Polski na Stadionie Miejskim we Wrocławiu nie wypadł okazale. Na trybunach zasiadł niemal komplet publiczności (42 tysięcy widzów), po końcowym gwizdku piłkarzy żegnały gwizdy. Po meczu, podczas konferencji prasowej, trener reprezentacji Włoch, powiedział między innymi: - Mecz zaczęliśmy dość spokojnie z założeniem, żeby rozpocząć właściwą grę dopiero, po rozpoznaniu przeciwnika. Polacy mają dobrą drużynę i widać, że intensywnie pracują. Na początku troszkę nas zaskoczyli narzucając bardzo szybkie tempo i musieliśmy im dorównać, ale nie mogli go długo utrzymać i w końcu to my przeważyliśmy. Po zdobyciu pierwszej bramki przejęliśmy inicjatywę. Myślę, że w tym trudnym okresie podarowaliśmy naszym rodakom trochę radości. Z kolei Franciszek Smuda przyznał, że jego drużyna chciała z tak trudnym rywalem zagrać „pressingiem”, elementem, nad którym Polacy ostatnio intensywnie pracowali i zobaczyć, jak on funkcjonuje. - Ale okazało się to bardzo trudne. Nie czekaliśmy na przeciwnika, ale staraliśmy się atakować wcześniej i do straconej bramki nam to wychodziło. Niestety, po golu wszystko się posypało - powiedział Smuda i dodał: - Nie podobało mi się, że przegrywaliśmy za dużo fizycznych pojedynków. Włosi byli bardzo silni, a my odbijaliśmy się od nich czasami jak piłeczki pingpongowe. Włosi zagrali zdecydowanie i agresywnie, a nam dzisiaj tego zabrakło. Spotkanie dało nam szkołę, jak trzeba być fizycznie przygotowanym i jak agresywnie trzeba walczyć o każdą piłkę. - Nie mam pretensji do Wojtka Szczęsnego, bo takie sytuacje, jak przy pierwszej bramce się zdarzają - ciągnął dalej

szkoleniowiec „biało-czerwonych”. - Bramkarz wyszedł, bo byliśmy przy piłce, ale Obraniak zrobił błąd, który został wykorzystany przez naszych rywali. Mówi się trudno. Wojtek bronił dobrze, a strzał Balotellego był znakomity. Jeżeli będziemy dobrze przygotowani fizycznie i dobrze zorganizowani pod względem taktycznym, to jesteśmy w stanie powalczyć z każdym. Być może, gdyby do przerwy utrzymał się wynik 0:0, to drużyna funkcjonowałaby inaczej. Zdaniem Smudy, w meczu z Włochami padło zbyt wiele błędów, ale na szczęście zdarzyły się one teraz, a nie podczas rozgrywek Euro 2012. - Wiemy, że w przyszłym roku nie mogą się one powtórzyć, bo wtedy nie mamy co marzyć o wyjściu z grupy. Mamy czas, żeby nad tym popracować… (jj) Polska - Włochy 0:2 (0:1) Bramki: 0:1 Mario Balotelli (30), 0:2 Giampaolo Pazzini (60). Żółta kartka: Polska - Eugen Polanski. Włochy - Angelo Ogbonna. Sędzia: Laurent Duhamel (Francja). Polska: Wojciech Szczęsny - Łukasz Piszczek, Arkadiusz Głowacki, Damien Perquis (68. Marcin Wasilewski), Jakub Wawrzyniak - Jakub Błaszczykowski, Eugen Polanski (65. Adam Matuszczyk), Rafał Murawski (80. Dariusz Dudka), Ludovic Obraniak (56. Paweł Brożek), Sławomir Peszko (65. Adrian Mierzejewski) - Robert Lewandowski. Włochy: Gianluigi Buffon - Ignazio Abate, Andrea Ranocchia, Giorgio Chiellini, Domenico Criscito (77. Angelo Ogbonna) - Andrea Pirlo (46. Simone Pepe), Daniele De Rossi (46. Thiago Motta), Riccardo Montolivo (62. Antonio Nocerino), Claudio Marchisio (61. Alessandro Matri) - Mario Balotelli, Giampaolo Pazzini (62. Alberto Aquilani).


Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

22

rozrywka

Quizzes Computers and the internet 1) Make sure you __________ your computer before you leave the office. A - close B - shut down C - restart D - lock up 2) How long are you going to be _____ the computer? A - at B - in C - to D - on 3) Oh no! This stupid computer has _________ again! A - crashed B - broken down C - had an accident D - failed 4) I can spend the whole weekend just _________ the net. A - sailing B - swimming C - surfing D - windsurfing 5) Now we have broadband, we're __________ to the internet 24 hours a day. A - joined B - linked C - connected D - attached 6) To open a file, just _______ on it with the mouse. A - press B - cluck C - hit D - click 7) Can you send him the report and __________ me? From now

Sudoku

Ambasada RP w Wielkiej Brytanii

on, I want both of you to keep me informed of how the project is going. A - carbon copy B - copy by C - Bcc D - Cc 8) '...Let's meet for lunch next week. __________ and we'll sort something out...' A - Drop me a line B - Send email C - Please reply at your earliest convenience D - Communicate with me via an electronic mail system 9) I used to get lots of __________ but since I started using that new filter I haven't had one of those get-rich-quick promises. A - spam B - ham C - steak D - fish 10) I'm not sure if this email is exactly right yet. I want to be friendly but still make her understand how serious this issue is. I'll __________ and decide tomorrow whether to send it or not. A - save it as a practice B - delete it C - send it to her D - save it as a draft 11) At work we're not allowed to send photos or __________ that are bigger than five megabytes. A - clip-ons B - paper clips C - attachments D - additions

47 Portland Place Londyn WIB IJH Tel.: 087 0774 2700 Fax: 0207 2913 576 polishembassy.org.uk

Konsulat Generalny w Londynie 73 New Cavendish Street Londyn WIW 6LS Tel.: 087 0774 2800, 020 7291 3900 Fax: 020 7323 2320 polishconsulate.co.uk

Konsulat Generalny w Edynburgu

2 Kinnear Road EH3 5PE Edinburgh SCOTLAND Tel.: 013 1552 0301 Fax: 013 1552 1086 polishconsulate.org

Konsulat Generalny w Manchesterze

14th floor, Rodwell Tower 111 Piccadilly M1 2HY, Manchester Tel.: 016 1245 4130 Faks: 016 1236 8709 manchesterkg.polemb.net

Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Londynie 15 Devonshire Street Londyn WIG 7AP Tel.: 020 7580 5481 Fax: 020 7323 0195 polishemb-trade.co.uk

Instytut Kultury Polskiej

Answers: 1 - B, 2 - D, 3 - A, 4 - C, 5 - C, 6 - D, 7 - D, 8 - A, 9 - A, 10 - D, 11 - C. www.bbc.co.uk

Kuchnie świata - Węgry

Krumpli z papryką SKŁADNIKI * 1 duża cebula * 100 g bekonu * 200 g wędzonej kiełbasy * 750 g ziemniaków * 2 łyżeczki papryki w proszku * pół łyżeczki chilli w proszku * pół łyżeczki kminku * kwaśna śmietana * sól PRZYGOTOWANIE Pokrojoną w plasterki cebulę, podsmażamy razem z boczkiem na rumiano. Dodajemy czerwoną paprykę i chilli. Do garnka wrzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki, dodajemy podsmażoną cebulę i boczek oraz kminek i sól. Dolewamy wody, tak by zakryła wszystkie składniki i gotujemy około 15 minut. Dodajemy pokrojoną w plastry wędzoną kiełbasę. Danie serwujemy z kawałkami chrupiącego pieczywa oraz łyżką kwaśnej śmietany. Smacznego!

Ważne adresy

Humour Did you hear about the man who entered a pun contest in a newspaper. He sent in ten different puns, in the hope that at least one of the puns would win the prize. Unfortunately, no pun in ten did. *** The famous Statesman, William Penn, had two old aunts named Natalie and Ellie who were great at baking pies. But, alas, they got greedy and raised the prices up and up till all the people in Quakertown were talking about the pie rates of Penn's aunts. *** Two little old ladies were walking through the park one Sunday afternoon. The band was playing a catchy sounding tune, and one of the old ladies said, “I wonder what the name of that tune is”. The other one noticed a sign posted near the bandstand and said, “It looks like they post the names of their selections. I'll go down

and see”. A while later she came back and told her companion, “It's the Refrain from Spitting”. *** Last night police were called to a branch of Pizza Hut after a body of a member of staff was found covered in mushrooms, onions ham and cheese. The police spokesman said that there was a strong possibility that the man had topped himself. *** And why couldn't the loutish baseball umpire have his little boy sit in his lap? Because the son never sits on the brutish umpire. *** A man goes into a fish n chip shop with a salmon under his arm. He asks: “Do you sell fish cakes here?” “No” - was the reply. “Shame, it's his birthday”.

52-53 Poland Street Londyn W1F 7LX Tel.: 020 3206 2004 Fax: 020 7434 0139 polishculture.org.uk

Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny 238-246 King Street Londyn W6 0RF Recepcja: 020 8741 1940 Sekretariat: 020 8742 6411 Fax: 020 8746 3798 posk.org

Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii 240 King Street Hammersmith Londyn W6 0RF Tel.: 020 8741 1606 Fax: 020 8741 5767 zpwb.org.uk

Polska Misja Katolicka w Anglii i Walii 2 Devonia Road, Islington, London N1 8JJ Tel.: 020 7226 3439 Fax: 020 7704 7668 polishcatholicmission.org.uk


23

Nr 42(125) / 15 - 21 November 2011

Ogłoszenia

Usługi

Zamieść ogłoszenie drobne na www.thepolishobserver.co.uk, a te niekomercyjne ukażą się również w The Polish Observer

Praca - Zatrudnię POSZUKUJEMY PRACOWNIKÓW NA NASTEPUJACE STANOWISKA PRACY: stolarz, tynkarz, murarz, kierowca wózka widłowego (kat. Reach, counter balance itp). Wymagany język angielski. Po więcej szczególow proszę dzwonić na nr 0238 0630 655. Poszukuje niani - doświadczonej, uczciwej, pełnej energii oraz kochającej dzieci do 2 dzieci (2,5roku oraz 8 miesięcy). Praca od poniedziałku do czwartku (od 9-18).Czasami dodatkowo Babysitting w weekend. Płatne 160 £+płatne za dojazd. Babysitting płatny 5£ za godzinę. Poszukuję tylko z okolic: Ealing, South Ealing, West Ealing, Hanwell, Acton. Proszę dzwonić pod numer: 07925597014 Poszukuję opiekunki do dziecka, w godz. porannych od 5.00 do 7.30. Pracuję systemem 4 na 4, więc to są ruchome dni, oprócz niedzieli i czasami poniedziałku. Najlepiej blisko LODGE ROAD. cena do uzgodnienia. proszę dzwonić po 18. tel. 0756 4828 676 kubulontko21@interia.pl Praca w Alfreton, na pełen etat, stawka £6.50/h. Oferujemy bezpłatną pomoc w znalezieniu zakwaterowania blisko zakładu pracy. Wymagane: doświadczenie w szyciu tapicerki meblowej. Kontakt: Zbigniew Kowalski, tel: 0773 898 6987, tel: 0120 4393 000, e-mail: zbigniew.kowalski@ euroforceltd.com Poszukujemy dziewczyny, która byłaby zainteresowana sprzątaniem mieszkań w apartamentowcach, domków prywatnych w centrum Slough jak i w pobliskich okolicach. Preferowane osoby posiadające własny samochód. Proszę o email na adres: rekrutacja-cleaning@o2.pl Essential Recruitment poszukuje kandydatow do pracy na farmie z drzewkami świątecznymi. Praca tymczasowa w okolicach Wetherby. Obowiązki obejmują znakowanie drzewek, przycinanie i pakowanie. Wymagana jest komunikatywna znajomość języka angielskiego. Własny transport nie jest konieczny ale byłby pomocny ze względu na lokalizacje. Jeżeli jesteś zainteresowany/a zadzwoń do nas jak najszybciej. Kontakt: Tomasz, 0192 485 6006, wake-

field@essentialrecruitment.co.uk Zostań Konsultantką Oriflame! To przyjemny i prosty sposób na dodatkowe pieniądze i tańsze kosmetyki. Ewa tel: 0790 204 9923, e-mail: ewatok@googlemail.com, www.ewaoriflame.com

praca - Szukam Poszukuję pracy w charakterze przedszkolanki. n-la j. polskiego oraz Security Guard. Kwalifikacje angielskie. Kontakt: tel. 078 7787 9178. Krystyna Jaroszewska, krystynajaroszewska@wp.pl Zaopiekuję się Twoją pociechą u siebie lub u Ciebie w domu (okolice SHERLEY), mam doświadczenie, znam rożne zabawy dziecięce bo sama mam dwuletnie dziecko. Zainteresowane mamy proszę o kontakt mailowy. szusz85@ interia.pl

sprzedam Sprzedam Peugot 406 LX, 1.9 diesel. 1998 rok, 140 mil., Cena 500 funtów. Bristol tel. 075 1595 6931 Sprzedam spacerówkę Hauck, stan bardzo dobry, zdjecia na maila, cena 15f. tel. 07517484575, zeriba@wp.pl Sprzedam Audi A4 1,9 tdi 1997 r, elektryczne szyby i lusterka, 5 miesięcy MOT, 5 miesięcy Tax Road. Cena do uzgodnienia. Zainteresowanych proszę o kontakt. Preston. Tel. 0740722858. Sprzedam Suzuki Vitara, rok produkcji 1995, pojemność 2998, Mot 23.02.2012, Rad tax 31.01.2012, automat. Cena 750 funtów. Tel. 07533595625

mieszkanie - wynajmę Pokoje do wynajęcia pomiędzy Altrincham centrum i Atlantic Street. Bardzo dobre warunki mieszkaniowe, dom jest po niedawnym generalnym remoncie, nowe kuchnie, łazienki, dywany, żaluzje okienne. Pokoje są umeblowane. Całe mieszkanie składa się z 3 sypialni (wszystkie z prywatnymi łazienkami), kuchniojadalni i pokoju wypoczynkowego. Podwójny pokój z łazienką: f370 miesięcznie + f24.11 Council Tax, woda, gaz, prąd wedle zużycia. Dwa pokoje z łazienką: 495f miesięcznie +

f24.11 Council Tax, woda, gaz, prąd wedle zużycia. Zainteresowane osoby proszę o telefon 07887 550858. Agnieszka Manchester – Altrincham 07887550858 Wynajmę pokój dla jednej osoby lub dla pary. Dostęp do telewizji polskiej i internetu. Preferowane osoby spokojne, niepalące. W domu mieszkają tylko 2 osoby. Koszt wynajęcia dla 1 osoby 90f, dla dwóch 110f. Stacja metra Arnos Grove – New Southgate. Tel. 07922471538 Ładny, duży, umeblowany pokój w przyjaznym domu na Whitchurch. Dostępny od zaraz. Kuchnio/jadalnia, salon, 2 łazienki, ogród, garaż i parking pod domem. 3 min bus stop, 15 min Asda store, 3 min park, 15 min do centrum (autem). Bardzo ładna i spokojna okolica. Dostępny od zaraz. 250/ miesiąc rachunki wliczone. Zdjęcia na email mimi234@hotmail.co.uk tel 07733362838 Wynajmę pokój w poole spokojnej osobie. Więcej informacji - proszę dzwonić po godz.18. Telefon: 07741509934 Poszukuję współlokatora, spokojną osobę, cena 200 f. miesięcznie, wliczone rachunki, mieszkanie znajduje się na Roundhay Road. Jeżeli jesteś zainteresowany, proszę o kontakt tel 0771 421 8868 Mam pokój do wynajęcia na Brynmill 3 pokojowe mieszkanie, 2 miłych Polaków. £200/miesiąc plus rachunki. Umeblowane. Marcin 0751 4947 201

nieruchomości Sprzedam działkę budowlaną 1585m2 z udziałami w drodze. Wspaniałe spokojne miejsce, gdzie spokój sam uspokaja. Działka jest przy samej drodze oraz posiada podciągnięte potrzebne udogodnienia. Cena 90.000,00 zł woj. zachodniopomorskie Polska, kontakt email yinliuan@hotmail.co.uk

towarzyskie Nie myślący o stałym związku spokojny 60-latek szuka miłej pani z zachodniego Londynu z własnym lokum, możliwy sponsoring. Proszę o smsowy kontakt tel 0776 3665 222.

BIURO KSIęGOWE

Czyszczenie dywanów

przy stacji metra putney bridge, profesjonalna obsługa i przystępne ceny. Beata tel: 02079985974 lub 07921778865.

TANIO! (£65 two bedroom flat, £25 pokój) Piotr 077 4222 5713 lub tel. 01202 759458 Bournemouth, Southampton, Salisbury, Dorchester

Lotniska i przeprowadzki Doświadczenie i bezpieczeństwo. Samochód sześciosobowy oraz dostawczy Rejon South Hampshire i West Sussex tel. 075 18 00 97 85

transport przeprowadzki Firma Catrina ltd oferuje transport z i do Polski, przeprowadzki. Paczki ANGLIA, SZKOCJA, WALIA i Irlandia Północna z Belfastem. CENA PACZKI DO 30KG - to 20 funtów TO TYLKO 0.66£ ZA KG, codzienny odbiór 3-5 dni roboczych dostarczenie, www.catrinatrans.co.uk tel. 012 37 476 030 012 37238 086

przeprowadzki Tanio i solidnie (Blackpool, Blackburn, Bolton, Chorley, Preston, Manchester) Tel.0793 40 99 202

Pomagasz w przeprowadzce? Organizujesz przewozy na lotniska? Wywozisz śmieci? Ogłoś swoje usługi na naszych stronach za jedyne £5 + VAT! Zadzwoń pod nr 0784 606 2331.

Profesjonalne czyszczenie wykładzin i dywanów Czyścimy dwustopniowo. 1. Szorowanie na mokro. 2. Odsysanie brudnej wody. Detergenty wysokiej jakości. 7 lat doświadczenia w UK. Ceny przystępne. Southampton i okolice. Tel. 0751 694 8125

przewozy na Lotniska Szybko - Tanio - Bezpiecznie Blackpool, Blackburn, Bolton, Chorley, Preston, Manchester. Gwarantowany profesjonalizm. Kontakt: Roman: 0793 40 99 202

Ulotki, plakaty, wizytÓwki, banery reklamowe, design, tŁumaczenia, dystrybucja ulotek. Szybki czas realizacji zleceń! Promotional&Marketing Agency - tomaszdyl PR, tel. 02380 586 749 lub 07882 381 668, www.tomaszdylpr.co.uk

Chcesz sprzedać auto? Wynająć pokój? Pozbyć się starej lodówki? Ogłoś to za darmo na naszych stronach! Wyślij sms na numer 0784 606 2331 lub napisz: ads@thepolishobserver.co.uk

Redakcja The Polish Observer nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

Get your latest immigration news on Your news, your guides, your concerns, your beauty, your recipes, your people. This one is all about you! www.foreignersinuk.co.uk


Nie masz pomysłu na prezent?

Wesołych Swiat!

od

£4.90

*

Wybierz sposób, w jaki chcesz wysłać pieniądze:

w placówce

westernunion.co.uk

0800 833 833 od £6.90*

Western union połączyło siły z artystami i muzykami na całym świecie, by wszystkim żyło się lepiej. Powiedz nam jak Ty możesz uczynić czyjeś życie lepszym, a być może wygrasz 1000 dolarów na spełnienie tego pomysłu. Wejdź na stronę www.worldofbetter.com Promotion ends on December 15, 2011. No purchase necessary – subject to official rules.

* Poza prowizją należną za przekaz zastosowany zostanie kurs wymiany, ustalony przez Western Union. Sprawdź warunki przekazu.

© 2011 WESTERN UNION HOLDINGS, INC. All rights reserved.

Prześlij uPomiNek PieNiężNy już


The Polish Observer 42(125)