Issuu on Google+

C

M

Y

CM

MY

R EA

A C JA W Y T K

CY

(83)

CMY

K

Nr 17(147) / 5 - 11 may 2012 | WEEKLY News and Guides for the Polish Community | thepolishobserver@myownmedia.co.uk | free press | Tel. 0208 1665 700 | facebook.com/PolishObserver | twitter.com/TPObserv

Oszust nie śpi, oszust zarabia

W TYM NUMERZE

Uwaga konkurs! Weź udział w naszym konkursie i wygraj zaproszenia VIP na koncerty Zakopower w Londynie, Bristolu i Bournemouth! Wszystko, co musisz zrobić, to polubić nas na Facebooku! Szczegóły konkursu znajdziesz na stronie 6 gazety.

W święto pracy Brak pracy to tragiczny w skutkach i fundamentalny fakt. Zarejestrowanych bezrobotnych są w kraju ponad dwa miliony. Drugie tyle, to osoby, które wyjechały do pracy za granicę. Kolejne dwa miliony, to ludzie prowadzący działalność gospodarczą i ledwo wiążący koniec z końcem… Felieton Janusza Palikota.

str. 4

fot. © Csakisti - dreamstime.com

Zemsta porzuconej dentystki „Anglia praca od zaraz, odpowiedzialne osoby kobiety i mężczyźni, Royal Mail, sortowanie listów i paczek, angielski niewymagalny, kontakt: 004477969...” Jak myślisz? Prawdziwe czy nie? No właśnie... str. 3

Rozmowa z Arkadiuszem Kotem, wykwalifikowanym inżynierem z Londynu, który po ojczyźniano-emigracyjnych perypetiach, woli jednak inwestować swoje pieniądze na Białorusi niż w Polsce.

Wywiad z wokalistą grupy Zakopower, Sebastianem Karpielem-Bułecką, o majowej trasie koncertowej po Wielkiej Brytanii, a także o różnicach pomiędzy publicznością w Polsce i na emigracji.

Przestrzegano mnie wiele razy przed powrotem do kraju, ale ja te wszystkie przestrogi kładłem na karb typowo polskiego malkontenctwa, szukania dziury w całym. Patrzyłem też na to tak: wszyscy narzekają, ale jakoś żyją, biznesy się rozwijają, lista miliarderów się wydłuża. Ja tam nie miałem wielkich ambicji, nie myślałem o miliardach, chodziło mi tylko o to, żeby zaoszczędzone pieniądze spożytkować tam, gdzie się urodziłem… str. 4

To, co robimy jest prawdziwe i przez nas kochane, więc energia, która płynie ze sceny jest pozytywna i pożądana przez ludzi, którzy potrzebują prawdziwych emocji w tak skomercjalizowanym, plastikowym świecie. Dużo wokół nas jest pędu, żyjemy też w wirtualnym świecie. My prezentujemy coś, co jest podparte szczerymi emocjami. Poza tym, w naszej muzyce obecny jest duch góralski, a już sama góralszczyzna jest prawdziwa. str. 6

Pieniądze wyszły Wejdź na westernunion.co.uk, aby uzyskać więcej informacji

fot. Zakopower - Materiały promocyjne

Skarbnica prawdziwych emocji

fot. Arkadiusz Kot - Archiwum prywatne

Polska to jest dziki kraj

DIRECT TO BANKprzekaz bezpośrednio na konto

O tym, jak fachowo odpłacić się swojemu byłemu partnerowi za rzucenie się w ramiona innej kobiety, śpiącym mężczyźnie, którego przechodnie i policja uznali za zwłoki oraz pewnej polskiej lekarce, która lubowała się w nadawaniu innym zboczonych przezwisk, przeczytasz zaglądając do nowej kolumny pod nazwą „Nie do wiary!”.

str. 5

Horoskop Sprawdź, co czeka cię w najbliższym czasie, czytając analizę astrologiczną przygotowaną specjalnie dla TPO przez profesjonalnego tarocistę i mistrza Reiki, Aleksandrę Lech…

Pieniądze przyszły Zapoznaj się ze szczegółowymi warunkami usługi

fot. Wikipedia

str. 13


facebook.com/PolishObserver

2

Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

z terenu...

Pierwsze czytanie

J

uż kilka razy pisałem o spisku Tuska z Kaczyńskim. Pozwolę sobie przypomnieć i zaraz wyjaśnię dlaczego. Uważam otóż, że Tusk zawarł z Kaczyńskim niepisaną umowę i obaj robią nam wodę z mózgu. Porozumienie to, ma na celu odwracanie uwagi społeczeństwa od istotnych problemów poprzez kierowanie go na sprawy drugorzędne, czyli kwestie, jak krzyże, pomniki, katastrofa smoleńska, TV Trwam, sprawa generała Papały. Sprawy pierwszorzędne to z kolei emerytury, podwyżki opłat za energię, gaz, wodę, paliwa, wzrost cen żywności, itp. Cieszę się, że coraz więcej ludzi to zauważa i miło mi, że taki autorytet, jak Janusz Korwin-Mikke jest podobnego zdania (co wyczytałem niedawno w jednym z jego felietonów). W zasadzie, to jestem skłonny nawet pójść

dalej. Otóż uważam, że kłótnie wszystkich ze wszystkimi, to tylko pozory, które „ciemny lud” nieustannie kupuje, natomiast prawdziwe decyzje zapadają w zupełnie innych miejscach niż rządowe gabinety, czy ławy sejmowe. Zwróćmy uwagę na fakt, że PiS, czy SP, niemal całkowicie stronią od spraw gospodarczych oraz od kondycji społeczeństwa i podobnie jak PO, nie zauważają biedy, wykluczenia społecznego jakiego doświadcza bodaj piąta część polskiego społeczeństwa. Wmawia się ludziom, że najważniejsze dla nich jest wyjaśnienie sprawy smoleńskiej, tymczasem nie chodzi tu o „wyjaśnienie”, lecz o „wyjaśnianie”, lub jak kto woli, gonienie króliczka. Lataniem za nim, zainteresowany jest zarówno Tusk, jak i Kaczyński, gdyż obaj na tym korzystają. Teraz chwilowo żyjemy

Brytyjska policja badająca sprawę napaści na tle seksualnym, udostępniła zdjęcie z kamer CCTV mężczyzny, z którym chciałaby nawiązać jak najszybszy kontakt.

sprawą Papały, pociągną ją miesiąc, tak żeby dotrwać do Euro 2012. Po mistrzostwach, znów wróci Smoleńsk i jakieś nowe okoliczności, że na przykład generał Błasik jednak był i tak w kółko Macieju. *** Grozi nam niż demograficzny, a ja tymczasem widzę zupełnie coś innego i nie wiem, jak to pogodzić ze statystykami. Jeszcze nigdy w swoim życiu, nie widziałem tak wiele młodych Polek przy nadziei i tak wiele młodych mam, jak w ostatnich latach. I to nie tylko na Wyspach, gdzie rodaczkom jest łatwiej, ale również i w Polsce. Patrzę na te młode dziewczyny i widzę jak dumne są z tego, że są matkami, jak troszczą się o swoje maleństwa (powiedziałbym nawet, że przesadnie). Mam nadzieję, że wytrzymają, że dadzą radę. Polki przecież zawsze dawały radę! Janusz Młynarski

Młoda Polka mistrzem literowania!

N

apaść na 17-letnią dziewczynę miała miejsce w sobotę, 19 listopada 2011 roku, około godziny 23:30 na terenie Voudou Bar mieszczącego się przy Wellington Street w miejscowości Barnsley (South Yorkshire, Anglia). Poszukiwany w związku z incydentem mężczyzna widoczny na zdjęciach, to dwudziestoparolatek mający około 180-185 cm wzrostu, przysadzistej budowy ciała, z krótkimi blond włosami, ostrzyżonymi w stylu „na Mohikanina” oraz niewielką, jasną

S

ukces dziewczynki jest o tyle szczególny, że nigdy wcześniej nie brała ona udziału w żadnym tego typu konkursie, ani nie rozwiązywała nigdy jakiegokolwiek testu z literowania. A mimo to, w mistrzostwach organizowanych przez World Education Games, odbywających się za pośrednictwem internetu, zajęła pierwsze miejsce w swojej rodzinnej Walii. Młoda Polka, zdobyła także 7. pozycję w UK oraz 31. na świecie. Warto nadmienić, że w zawodach brało udział 1,5 miliona uczniów z ponad 200 krajów, osób

często dużo lepiej wykształconych od niej. Agnieszka nie uczęszcza bowiem do żadnej szkoły. Stosowne nauki odbiera w domu, mając za mentora swoją mamę, która z zawodu jest nauczycielem oraz ojca lekarza. Nad jej edukacją czuwają także 17-letnia siostra Isabella oraz 6-letnia Magdalena, która choruje na zespół Downa. Dziewięciolatka często czyta po trzy książki dziennie i musi być od nich dosłownie odciągana przez rodzinę. Każdego tygodnia, jeździ z bliskimi do miejscowej biblioteki po nowy zapas publikacji do

bródką. Tego dnia, ubrany był w biały podkoszulek oraz czarną, skórzaną kurtkę. Istnieje prawdopodobieństwo, że poszukiwany mężczyzna jest Polakiem. Każdy, kto może udzielić jakichkolwiek informacji w tej sprawie, proszony jest o kontakt z funkcjonariuszami South Yorkshire Police pod numerem telefonu 101, podając numer sprawy - „740 of the 20 November 2011”, lub też anonimowo za pośrednictwem linii Crimestoppers - 0800 555 111. (mn)

Gdzie jest rodak z Wood Green? fot. Zaginiony Lech Lar

„Oto Agnieszka Runa-Ann Kołaczyńska mieszkająca na co dzień ze swoją rodziną w walijskiej wsi o nazwie Llidiartywaun. Nic dziwnego, że wygrała konkurs i została mistrzem literowania” - rozpoczyna artykuł o małej Polce „Daily Mail”. czytania. Ulubieni pisarze dziewczynki to Michael Morpurgo i Malachy Doyle. Zdaniem Agnieszki, to właśnie tej pasji zawdzięcza ona swój sukces w konkursie. „Z drugiej strony, jeśli potrafisz przeliterować moje imię i adres, możesz przeliterować wszystko. Po tym, jak nauczyłam się literować polskie imiona i walijskie nazwy geograficzne, język angielski to łatwizna” - śmiała się podczas wywiadu dla „Daily Mail” Agnieszka i dodała, że nie mając wcześniej porównania z innymi dziećmi, nawet nie przypuszczała, że jest taka dobra. Jak podkreśliła mama dziewczynki, jej córki nikt nie zmuszał do wzięcia udziału w zawodach. „Sama usiadła przed monitorem i postanowiła rozwiązać zadania, gdyż doszła do wniosku, że sprawdzenie swoich umiejętności i zmierzenie się z dziećmi z całego świata będzie doskonałą zabawą” - mówiła 45-letnia kobieta. „Wszyscy jesteśmy z niej bardzo dumni” - dodała. Zawody w literowaniu odbyły się w marcu. Każdy z uczestników, w ciągu godziny musiał zmierzyć się z kilkoma poziomami testu. (kg)

fot. Materiały South Yorkshire Police - southyorks.police.uk

Ściganie króliczka

Ktokolwiek widział

W

dalszym ciągu, londyńska policja nie ma żadnych informacji na temat losów zaginionego w ubiegłym miesiącu Polaka, zamieszkującego jedną z północnych dzielnic brytyjskiej stolicy. Lech Lar, który przez trzy ostatnie miesiące przebywał wraz ze swoimi bliskimi na Wood Green i musi regularnie przyjmować pewne leki, po raz ostatni widziany był przez swoją żonę w sobotę 21

kwietnia, w swoim domu, około godziny 10:00. Jak podaje na swojej stronie policja oraz portal „Hornsey Journal”, w chwili zaginięcia, mężczyzna ubrany był w czarną kurtkę. Polak ma 170175 cm wzrostu i jest proporcjonalnej budowy ciała. Lech Lar jest nałogowym palaczem tytoniu, lubi przebywać na dworze, szczególnie w parkach i leśnych skwerach, a także przesiadywać w kościołach. Polak nie daje znaku życia od ponad dwóch tygodni. Nie wiadomo także, czy ma przy sobie leki, które powinien regularnie zażywać. Poszukiwany mężczyzna posługuje się jedynie językiem polskim. Każdy, kto może udzielić jakichkolwiek informacji na jego temat, proszony jest o niezwłoczny kontakt z jednostką Haringey Missing Persons pod numerem telefonu 020 8345 1809, lub poza godzinami urzędowania, pod ogólnym numerem policji - 101. (mn)

THE POLISH OBSERVER | My Own Media Ltd. | The Old Fire Station | 140 Tabernacle Street | London (UK), EC2A 4SD | Tel. 020 7300 7321 | EDITOR-IN-CHIEF: Janusz Młynarski, j.mlynarski@thepolishobserver.co.uk | CONTENTS: Anna Sobusiak, anna@thepolishobserver.co.uk; | DTP: Sylwia Boczek | ADVERTISING: Patrycja Strąk – Sales Manager; Larisa Arama - Sales Executive; Tel. 020 7300 7320 Mobile: 078 4606 2331 Fax: 020 7253 2306 Email: sales@myownmedia.co.uk | Advertiser and advertising agency assume liability for all content (including text representation, illustrations, and photographs) of advertisements printed or posted, and also assume responsibility for any claims arising there from made against the publisher | DISTRIBUTION: distribution@myownmedia.co.uk PRINTING PRESS: NEWSFAX LTD Unit 7, Beam Reach Business Park, Consul Avenue, Rainham, RM13 GJ (London) Redakcja zastrzega sobie prawo skracania, redagowania i publikowania na naszych łamach nadesłanych materiałów. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych | Closing date: 03.05.2012.


Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

3

facebook.com/PolishObserver

temat numeru

Oszust nie śpi, oszust zarabia P

olska policja coraz skuteczniej radzi sobie z fikcyjnymi pośrednikami pracy i agencjami. W ubiegłym roku, spośród 475 spraw wytoczonych nieuczciwym pośrednikom, aż 468 zakończyło się wyrokami skazującymi. Cóż z tego, skoro miejsce po aresztowanych fałszywych pośrednikach i agencjach, szybko zapełniają nowi? A, że będzie ich coraz więcej, domyślić się nie trudno, bowiem już na dobre rozpoczął się sezon prac na farmach i w gastronomii. Według danych Komendy Głównej Policji, wzrosła liczba doniesień na fałszywych pośredników oferujących pracę za granicą. W ubiegłym roku, na 530 zgłoszeń, blisko 470 zakończyło się wyrokami skazującymi, kilka z nich jeszcze trwa, a około 40 zostało umorzonych z braku dowodów. To spory sukces, bo jeszcze kilka lat temu, takich spraw było (w skali całego kraju) około 2030. Wszystko dlatego, że oszukani rzadko zgłaszali tego typu sprawy policji, powodowani czy to wstydem, czy to niewiarą w skuteczność działania polskich organów ścigania, czy też zwyczajną niewiedzą. Tymczasem, żadne ze zgłoszeń składane na policji nie było lekceważone i dzięki nim udało się rozbić duże gangi fałszywych pośredników w Słupsku, Środzie Wielkopolskiej, Olsztynie, Chełmie Lubelskim i Białymstoku. Zwiększająca się co roku liczba wykrywanych tego rodzaju przestępstw, nie odstrasza jednak potencjalnych amatorów łatwego zarobku, a nachapać można się całkiem nieźle - od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Ot, wszystko zależy od szczęścia i silnych nerwów. W Kaliszu na przykład, oszuści byli na tyle bezczelni, że oferowali pracę na zagranicznych farmach za pośrednictwem bilbordu usytuowanego w samym centrum miasta. W ciągu roku, udało im się naciągnąć 117 osób, od których pobierano wpisowe w wysokości 400-700 złotych. Z całej tej grupy, tylko jednej osobie załatwiono pracę. Oszuści zostali ujęci dzięki zgłoszeniom poszkodowanych. Grozi im do ośmiu lat więzienia. To przykład hurtowników, ale są także i detaliści, których jest daleko więcej i są oni znacznie trudniejsi do namierzenia. Zatem, do jakich ogłoszeń należy podchodzić nieufnie? Przede wszystkim do takich, które oferują pracę niewymagającą żadnych kwalifikacji i znajomości języka, a numer kontaktowy to komórka (na kartę), stanowiąca jedyną możliwość kontaktowania się w sprawie pracy. Dla uwiarygodnienia ogłoszenia, oszuści czę-

sto podają jako miejsce docelowej pracy, dobrze znane wszystkim firmy na przykład zakłady Hondy w Anglii, markety Tesco czy jakąś znaną sieć hoteli, lub restauracji, albo co bezczelniejsi, placówki państwowe, jak poczta. W ogłoszeniu takim, pojawia się także najczęściej informacja, że praca jest całkowicie legalna i dobrze płatna. Remigiusz Góral z Rzeszowa znalazł w regionalnym dzienniku ogłoszenie o następującej treści:

Według danych Komendy Głównej Policji, wzrosła liczba doniesień na fałszywych pośredników oferujących pracę za granicą. W ubiegłym roku, na 530 zgłoszeń, blisko 470 zakończyło się wyrokami skazującymi, kilka ze spraw jeszcze trwa, a około 40 zostało umorzonych z braku dowodów.

„Anglia praca od zaraz, odpowiedzialne osoby kobiety i mężczyźni, Royal Mail, sortowanie listów i paczek, angielski niewymagalny, kontakt: 004477969...” Umówionego dnia, o umówionej porze czekał na Victoria Station. Myślał już, że padł ofiarą niewybrednego dowcipu, bo był to akurat 1 kwiecień. Ale nie, po godzinie zjawił się jakiś młody mężczyzna w ciemnych okularach, zapytał go o nazwisko, popatrzył w jakieś papiery, powiedział, że wszystko się zgadza i poprosił go do samochodu, w REKLAMA

którym siedziały dwie kobiety i jeden mężczyzna - jak się później okaże - współtowarzysze niedoli. - Najpierw zawiozę was na kwaterę, a jutro zabiorę was, żeby podpisać umowy o pracę. Zatrzymał się przed budynkiem stojącym w głębi ogrodu. Wrócił po krótkiej chwili: - Ok, teraz was skasuję za kwatery. Po dwieście od łebka za miesiąc. Posłusznie wręczyli odliczone pieniądze. Tu są klucze, właściciel już czeka i pokaże wam wasze pokoje - to mówiąc pośpiesznie się pożegnał i jeszcze szybciej odjechał. - Dopiero w tym momencie zorientowałem się, że coś tu nie gra - mówi Góral. - Budynek był zamknięty na cztery spusty, a w dodatku był to jakiś kościółek, czy kaplica tylko, że z ulicy nie było widać, bo drzewa zasłaniały. Jeszcze tego samego dnia, poszli na policję, ale wytłumaczono im, że jeśli sprawcy w ogóle kiedykolwiek wpadną, to jedynie przez przypadek, bo nie sposób ich namierzyć. Zamieszczając takie ogłoszenia, oszuści liczą na odzew ludzi niezbyt bywałych w świecie, niedoświadczonych i przyciśniętych brakiem pracy. Jeśli już zdecydujemy się odpowiedzieć na podejrzane ogłoszenie, istnieje kilka możliwości rozwoju dalszych wypadków. Pierwsza to taka: oszust informuje nas, że dalsza procedura rekrutacyjna uzależniona jest od wpłacenia pewnej sumy pieniędzy, w celu załatwienia jakiś niezbędnych dokumentów, pozwoleń, zaświadczeń, biletów, itp. Zazwyczaj suma nie jest duża w okolicach 100-200 złotych. Po wpłaceniu pieniędzy na podane przez oszusta konto, kontakt z oferującym pracę urywa się. Inna opcja: w ogłoszeniu oferowano pracę bez żadnych kosztów - wystarczy tylko przyjechać na gotowe. Czeka na nas praca wraz z mieszkaniem gwarantowanym przez firmę. Kilka dni przed planowanym wyjazdem do pracy,

fot. © Gemenacom - dreamstime.com

Pośrednik oferujący nieistniejącą pracę, musi liczyć się z tym, że w przypadku ujęcia może trafić do więzienia nawet na osiem lat. Jak się okazuje, na wielbicielach szybkiej kasy, wizja długiej egzystencji za kratkami, nie robi zbyt wielkiego wrażenia.

dzwoni oszust i mówi, że trafiła się okazja i może nam wynająć tanie mieszkanie musimy mu tylko przesłać pieniądze za dwa miesiące z góry. W tym przypadku tracimy już więcej pieniędzy i oszust zarabia na nas 200-300 euro lub funtów w zależności od kraju, do którego mieliśmy jechać. Trzeci przypadek: oszust już w pierwszej rozmowie telefonicznej informuje nas, że za pośrednictwo nie pobiera żadnych pieniędzy, musimy mieć tylko pewną kwotę na wynajem mieszkania za granicą i ewentualnie kilka złotych na załatwienie pozwolenia. REKLAMA

Zapewnia nas, że odbierze nas z lotniska, dworca, itp. Po przyjeździe na miejsce, rzeczywiście odbiera nas kierowca podstawiony przez oszusta. W trakcie jazdy samochodem oszust dzwoni do nas i prosi abyśmy pieniądze na mieszkanie wręczyli kierowcy. Albo też kierowca podwozi nas pod jakiś dom, w którym mamy mieszkać. I dopiero tutaj żąda pieniędzy za mieszkanie pod pretekstem, że musi je zanieść właścicielowi lokalu, aby dostać klucze, a my czekając na nie, właśnie daliśmy się oszukać... Piotr Wójtowicz


facebook.com/PolishObserver

4

Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

z terenu...

Kątem oka Palikota

W święto pracy B

rak pracy to tragiczny w skutkach i fundamentalny fakt. Zarejestrowanych bezrobotnych w kraju są ponad dwa miliony. Drugie tyle, to Ci, którzy wyjechali do pracy za granicę. Kolejne dwa miliony, to ludzie prowadzący działalność gospodarczą i ledwo wiążący koniec z końcem. Dochodzą do tego jeszcze młodzi renciści, młodzi emeryci, absolwenci wyższych uczelni, którzy przedłużają studia. To wszystko ludzie uciekający z rynku pracy w kraju. Wśród tych, którzy pracują, aż dwie trzecie pobiera wynagrodzenia poniżej średniej krajowej. Najczęściej wypłacanym świadczeniem jest 1747 złotych! To wstrząsające dane. Dlatego tak ważne staje się święto pracy. Nie po to, aby świętować, bo nie ma czego, ale aby dyskutować o rynku pracy i podnosić owo znaczenie tego najważniejszego problemu w Polsce. Na dramatyczną sytuację na rynku pracy, składa się nie tylko brak wakatów,

czy odpowiedniego rodzaju polityki, której celem byłoby coś więcej niż uzyskiwanie większego wzrostu, ale także polityka „najniższej ceny, za największą jakość”. Lata braku promocji Polski, promocji przez wysokie produkty, jak kultura, wzornictwo, innowacje - te wszystkie lata doprowadziły do zasady „tanie, bo polskie”! A skoro sprzedajemy tanio, to jakie mają być pensje? Oczywiście podniesienie ceny, ma swoje granice w świecie kryzysu i nie może być jedynym rozwiązaniem tych trudności, z którymi spotykamy się na rynku pracy. Konieczne są inwestycje państwa i to w dziedziny strategiczne dla kraju - w przetwórstwo, produkcję drewna, informatykę, biotechnologię. I jak widać wolny rynek sam tego nie zrobi, skoro nie uczynił tego przez ostatnie dwadzieścia lat. Od tej dyskusji uciekają politycy, bo jest ona trudna i przynosi na końcu osobistą odpowiedzialność. Janusz Palikot

Zamknijcie mnie za rasizm!

B

yły wojskowy, który powrócił niedawno do Wielkiej Brytanii z Afganistanu, został aresztowany za zakłócanie porządku publicznego. Podczas zatrzymania zaznaczył, że chce, aby w akta wpisano mu wykrzykiwanie rasistowskich komentarzy. Zdarzenie miało miejsce na ulicach Llanelli. 23-letni Kieran John został aresztowany 25 marca na Marble Hall Road. Dzień wcześniej, mężczyzna opijał z dwójką swoich przyjaciół ich powrót na misję do Afganistanu. W tym czasie, lokalna policja otrzymała zgłoszenie o zakłócaniu porządku publicznego. Po przybyciu na miejsce, funkcjonariusze zobaczyli, jak John rozmawia z grupką Polaków. Mężczyzna spostrzegł policjantów i natychmiast podążył w ich kierunku, zachowując się bardzo agresywnie. Co zastanawia-

jące, były wojskowy nie miał na sobie ani butów, ani skarpetek. John zaczął wykrzykiwać: „Ci *** z Polski nie powinni być w naszym kraju i zabierać naszych *** miejsc pracy! *** nienawidzę ich!”. Policja po kilku ostrzeżeniach, postanowiła zaaresztować mężczyznę. Kiedy zakładano mu na ręce kajdanki powiedział: „Jako powód zatrzymania proszę podać rasizm, bo jestem rasistą. Prawdopodobnie stracę dwójkę moich przyjaciół, zresztą oni jutro wyjeżdżają i po co? *** Polacy!”. Obrońca Johna próbował wskazywać na traumatyczne doświadczenia swojego klienta, jakimi była misja - mężczyzna częściowo stracił słuch podczas służby - oraz ponowne odesłanie na placówkę jego przyjaciół. Sąd ukarał mężczyznę mandatem w wysokości 190 funtów. (mn)

Tysiące funtów na polskich tłumaczy

P

rawie 800 specjalistów-językoznawców zostało wynajętych do pracy przez szpital w Bedford w ubiegłym roku. Rachunek za wyświadczone usługi, opiewa na kwotę 56 tysięcy funtów. Jak pokazują liczby, w latach 20102011 wydano 30800 funtów, a kolejne 26580 w okresie od kwietnia 2011 do lutego obecnego roku. Okazuje się także, że tłumaczami najbardziej pożądanymi w tym okresie, byli specjaliści od języka polskiego, włoskiego, bengalskiego i punjabi. „Świadczenie jak najlepszych usług dla naszych pacjentów, oznacza między innymi dostarczenie dokładnej i wyczerpującej informacji medycznej,

dotyczącej leczenia czy danego zabiegu. Musimy mieć pewność, że osoby, którymi się zajmujemy rozumieją lekarzy i co mówią do nich pielęgniarki. Ponadto pacjenci mają prawo do zadawania pytań, dlatego tak ważna jest dla nas jakość wzajemnej komunikacji” - przyznał cytowany przez „Bedfordshire on Sunday”, dyrektor Nursing and Patient Services wspomnianej placówki, Eiri Jones. Przytaczany raport, wykazał również wpłynięcie 236 skarg na usługi świadczone przez szpital, z czego 13 zostało wycofanych. W tym samym czasie, placówka z Bedford otrzymała 1850 listów i kartek okolicznościowych z podziękowaniami za wspaniałą pomoc. (kg)

Polska to dziki kraj Rozmowa z Arkadiuszem Kotem, inżynierem z Londynu, który woli inwestować na Białorusi niż w ojczyźnie. ▪ Chciał pan w Polsce otworzyć biznes i ulokować pieniądze zarobione w Anglii… - Chciałem, ale już nie chcę. Teraz myślę o tym, jak wrócić i żyć, przynajmniej tak, jak przeciętny Brytyjczyk. ▪ Ale dlaczego? Przecież Polska to kraj otwarty, przyjazny, ziemia prawie za darmo dla wracających… - Ja nie chciałem nic za darmo, ani za złotówkę, chciałem kupić względnie, wydzierżawić. Może byłem naiwny, ponieważ liczyłem na to, że każdy, kto się tam pojawi z kasą w garści, będzie mile witany. Tak przynajmniej twierdziła oficjalna propaganda. ▪ Zdaje pan sobie sprawę, że pańskie słowa mogą zadziałać zniechęcająco na tych, którzy chcieliby osiąść w Polsce i zainwestować zarobione za granicą pieniądze. - Zdaję sobie. Przestrzegano mnie wiele razy przed powrotem do kraju, ale ja te wszystkie przestrogi kładłem na karb typowo polskiego malkontenctwa, szukania dziury w całym. Patrzyłem też na to tak: wszyscy narzekają, ale jakoś żyją, biznesy się rozwijają, lista miliarderów się wydłuża. Ja tam nie miałem wielkich ambicji, nie myślałem o miliardach, chodziło mi tylko o to, żeby zaoszczędzone pieniądze spożytkować tam, gdzie się urodziłem. Nie tylko żyć sobie dobrze, ale pomóc innym, by też żyli sobie dobrze. ▪ I jak pan chciał tego dokonać? - W bardzo prosty sposób zainwestować w ojczyźnie. ▪ Konkretnie w co? - Jestem z wykształcenia inżynierem ochrony środowiska. Poszedłem na te studia z dwóch powodów. Pierwszy, to był bardziej ideologiczny, a drugi, że w niedalekiej przyszłości, będę mógł na tym zarobić, bo wierzyłem, że Polska w krótkim czasie, dołączy do krajów cywilizowanych i fachowcy od szeroko pojętej ekologii będą potrzebni, by zmniejszyć dystans od innych krajów. ▪ No dobrze, skończył pan studia i co? - Jak to co, próbowałem znaleźć pracę. ▪ I jak znam życie nie udało się, bo bez układów i tym podobnych nie da się… - Proszę nie kpić, udało się bez problemu, ale nie w

fot. Arkadiusz Kot - Archiwum prywatne

swoim zawodzie, bo w moim zapotrzebowania nie było. Tu dodam, że skończyłem Politechnikę Warszawską, a nie jakąś prowincjonalną „sorbonkę”. ▪ I? - Poszedłem do pracy w hurtowni komputerowej. Tam poznałem swoją przyszłą żonę. Po pewnym czasie uznaliśmy, że nie ma dla nas przyszłości. Skoro w Warszawie nie mogłem znaleźć pracy w swoim zawodzie, to na prowincji tym bardziej. Trzeba było wyjechać z tego kraju i zacząć żyć godnie. ▪ Ale w Anglii też się nie udało, bo gdyby było inaczej, to nie próbowałby pan otwierać biznesu w Polsce. - Właśnie, że się udało i to nawet, w pewnym sensie, w swoim zawodzie. Pracowałem jako hydraulik, później jako szef ekipy hydraulików, a jeszcze później jako właściciel firmy wodnokanalizacyjnej. ▪ ??? - Jestem inżynierem ochrony środowiska i urządzeń sanitarnych, podłączę panu wodę i kibel. Te usługi, jak wiadomo, sporo na Wyspach kosztują. Ale mnie ciągnęło do Polski. Ubzdurałem sobie, że zacznę uprawiać rzepak i wierzbę, czyli najkró-

cej mówiąc paliwa ekologiczne oraz otworzę fabrykę brykietów. Na początek 30 miejsc pracy. ▪ I co? - Ano nic, okazało się, że jest problem z wykupem ziemi, czy nawet wydzierżawieniem, ponadto urzędnicy wymagają podpisywania umów z wybranymi klientami, bo podobno Unia Europejska tego wymaga. Główny jednak problem to czas, a raczej jego brak. To znaczy mnie czasu brakuje, ale polscy urzędnicy mają go bez liku. Na wszystko musi być decyzja, a na nią się czeka - ZUS, biuro rachunkowe, opłaty administracyjne, a to w zależności od sprawy - 14, 30 dni, a jak coś jest nie tak, to zażalenia, odwołania... a jeszcze ten cały bandytyzm podatkowy. Z polskich przepisów wynikało na przykład, że zwrot VAT może nastąpić… nigdy, chyba, że Naczelny Sąd orzeknie inaczej, ale izby skarbowe i tak tych orzeczeń nie respektują. Ten Rychu, czy Zdzichu miał rację - Polska, to dziki kraj, szkoda tylko, że to dopiero, gdy jemu się do tyłka dobrali. ▪ Czyli? - Chyba lepiej inwestować na Białorusi niż w Polsce. Rozmawiał: Janusz Młynarski


Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

5

facebook.com/PolishObserver

Nie do wiary!

Zemsta porzuconej dentystki

J

ak fachowo odpłacić się swojemu byłemu partnerowi za rzucenie się w ramiona innej kobiety? Wystarczy użyć swoich zawodowych umiejętności. Dosłownie... Od kilku dni, światowe media rozpisują się o pewnej polskiej dentystce, która w dość osobliwy sposób postanowiła zemścić się na mężczyźnie, który ją porzucił. O ile cała sprawa nie jest żartem brytyjskich tabloidów, bo i takie krążą o całym zdarzeniu słuchy, akcja horroru, rozegrała się w jednym z wrocławskich gabinetów stomatologicznych. Kilka dni po zakończeniu związku, 45-letni Marek Olszewski, udał się do swojej byłej wybranki z bólem zęba. Początkowo, 34-letnia Anna Maćkowiak, zachowywała chłodny profesjonalizm. Jednak widząc swojego byłego ukochanego, cierpiącego i siedzącego bezradnie na fotelu, coś w niej pękło, choć lepiej powiedzieć chyba, że wezbrało la-

winą żółci i chęci zemsty za porzucenie. Zaaplikowała ona swojej ofierze potężną dawkę środka znieczulającego, po czym wyrwała mu wszystkie zęby po kolei, jeden po drugim. Po „operacji”, obwiązała szczęki byłego kochanka bandażami, aby nie mógł otworzyć swoich ust. Odurzony mężczyzna czuł, że coś jest nie tak, ale z „powagi sytuacji”, zdał sobie sprawę dopiero po powrocie do domu, kiedy spojrzał w lustro. Olszewski planuje wstawienie sobie implantów. Niestety, jego kolejna partnerka, nie była wstanie stawiać czoła bezzębności swojego lubego i opuściła go niedługo po całym wydarzeniu. Anna Maćkowiak mierzy się teraz z zarzutami postępowania niezgodnie z etyką lekarską. Ekstrakcyjna zemsta, może kosztować ją nawet do trzech lat pozbawienia wolności. Chociaż w polskim więziennictwie, zapewne przydaliby się prawdziwi fachowcy z pasją do wykonywania swojego zawodu... (kg)

Zboczone wyzwiska są bardzo zabawne „Pan ciastko z dziurką”, czy „kiełbasiane cycki” to tylko niektóre z określeń, w jakich używaniu lubowała się pewna doktorka z wydziału psychiatrycznego placówki ze Stafford, mówiąc nie tylko o swoich współpracownikach, ale i co gorsza o pacjentach. Jak donosi „Daily Mail”, 41-letnia Elizabeth Jasiak, będąc w 2009 roku pracownicą „niezwykle stresującego środowiska”, jakim jest Stonefield House, zajmujący się między innymi osobami mającymi trudności z nauką, dopuszczała się do nadawania licznych obraźliwych i mających podtekst seksualny przydomków. Ponadto, jak usłyszał w minionym tygodniu General Medical Council, Polka, która na co dzień pozostaje w związku partnerskim ze swoją żoną Yasmin, regularnie komentowała biust jednej ze swoich koleżanek w pracy („Zeszłam na dół tylko żeby popatrzeć na twoje cycki”) i proponowała jej udział w trójkącie. O koledze, który boryka się z problemem nadwagi, często mówiła, że bardzo lubi wprawiać go w zakłopotanie i widzieć jak się czerwieni oraz że chęt-

nie poszłaby z nim do łóżka, gdyby był kobietą, albo miał wielkie piersi. Chwile „wolne od pracy”, polska lekarka spędzała na chatowaniu ze znajomymi na Facebooku i innych portalach, oglądaniu stron biur podróży i wszelkiego rodzaju bileterii. Apogeum konfliktu z „rubasznym psychiatrą” nastąpiło, kiedy jeden z kolegów przesunął fontannę feng-shui Polki mówiąc, że wydaje ona zbyt głośne dźwięki. Wówczas z ust kobiety, posypały się lawinowo inwektywy z podsumowaniem, że „Brytyjczycy są kompletnie pozbawieni manier”. Zirytowani koledzy postanowili w końcu donieść na Jasiak, co również nie zostało pozbawione komentarza na „fejsie” ze strony winnej - „Liz Jasiak właśnie została wylana z pracy, ponieważ jedna ci***a narzekała, iż zachowywałam się nieodpowiednio w stosunku do niej, stosując podteksty o charakterze seksualnym”. Ciekawe, jakimi określeniami Polka zwracała się w stosunku do pracowników rady lekarskiej, skoro postanowili oni, po bardzo dokładnym rozpatrzeniu wniosku, oczyścić ją z zarzutów rzucania obraźliwymi przezwiskami? (mn)

Zasnął żywy, obudził się martwy

B

udowlaniec z Polski, który uciął sobie drzemkę w trakcie obiadowej przerwy na tylnych siedzeniach swojego samochodu, został uznany przez funkcjonariuszy policji za zwłoki. 36-letni Bartek Bablewski ��miertelnie wystraszył kilku mieszkańców Poznania, pochrapując donośnie z wnętrza swojego pojazdu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że zaciekawieni przechodnie, zaglądający przez szybę do wnętrza auta, nie brali go najpierw za zmarłego, zanim usłyszeli odgłosy śpiącego smacznie mężczyzny. „Zdjąłem swoją koszulę, ponieważ było gorąco i zawsze śpię z rękoma skrzyżowanymi na piersi. Często zasypiam w trakcie przerwy na lunch, gdyż murarka to ciężka praca. Ocknąłem się, kiedy policja i medycy próbowali wyłamać drzwi w moim samochodzie. Nieźle się wystraszyli, gdy zacząłem się ruszać. Zresztą sam najadłem się strachu” - relacjonował zdarzenie Polak. Funkcjonariusze policji przepraszali za całe nieporozumienie tłumacząc się, że otrzymali kilka niepokojących zgłoszeń na temat ciała porzuconego w samochodzie niedaleko jednego z miejskich placów budowy. (kg)

REKLAMA

Uzyskaj

£200 polecając nas znajomym

quality_claims_doubleAD_good.indd 2

8/25/2011 4:12:44 PM

quality_claims_doubleAD_good.indd 3

8/25/2011 4:12:44 PM


facebook.com/PolishObserver

6

Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

z terenu...

Skarbnica prawdziwych emocji Zakopower to jeden z najbardziej znanych zespołów w Polsce, który z powodzeniem połączył muzykę Podhala z nowoczesnymi brzmieniami oraz rockową estetyką. Rozmowa o majowej trasie koncertowej po Wielkiej Brytanii, a także o różnicach pomiędzy publicznością w Polsce i na emigracji z wokalistą grupy, Sebastianem Karpielem-Bułecką. ▪ Najbliższa trasa koncertowa, nie będzie waszym pierwszym występem na Wyspach Brytyjskich. Poprzednio pojawiłeś się wraz z grupą podczas Nigel Kennedy’s Polish Weekend w Londynie. Jak wspominasz ten koncert? - To były dla nas bardzo udane występy. Zagraliśmy wtedy dwa koncerty. W jednym, zaprezentowaliśmy naszą muzykę, a w drugim, zagraliśmy z zespołem Nigel Kennedy. Był to bardzo ciekawy projekt, ponieważ wtedy opisywaliśmy muzyką mecz, który miał miejsce w 1978 roku na Wembley, pomiędzy Polską a Anglią. Dodatkowo, już jako solista, zagrałem z Nigelem podczas występu, który był poświęcony Fryderykowi Chopinowi. ▪ A czy Nigel Kennedy dołączy do was w trakcie majowej trasy koncertowej? - Mam nadzieję, że pojawi się gdzieś wśród publiczności. Jednak jeśli chodzi o jakiś wspólny występ, to jeszcze nie mamy takich planów, aczkolwiek wszystko może się wydarzyć. ▪ Jeśli chodzi o repertuar przygotowywany na brytyjskie występy... planujecie coś specjalnego? - Zagramy na pewno piosenki z naszej ostatniej płyty zatytułowanej „Boso” oraz jakiś cover, który będzie dotyczył Wysp. Zatem i po angielsku również coś się znajdzie. ▪ Podczas występów w UK, zagracie w sześciu miastach, koncertując od Szkocji, przez środkową Anglię, aż po Londyn i Bournemouth na południu. Każde z tych miast, wyróżnia się innym klimatem. Czy jest jakiś koncert, którego nie możecie się doczekać? - Cieszymy się, że zagramy w każdym tych miejsc i każde z nich jest dla nas równie ważne. Za każdym razem będziemy wkładać tyle samo przygotowań i serca, tak więc nie wyróżniamy żadnego z miast. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony.

▪ Czy jest coś, czym twoim zdaniem, publiczność na emigracji różni się od tej w Polsce? - Tu i tam są Polacy, więc żadnych różnic nie ma, oprócz tego, że jednym przystało mieszkać na emigracji, a innym w ojczyźnie. Podejrzewam jedynie, że emigranci są trochę bardziej stęsknieni za polską kulturą, bo jednak mieszkają poza granicami ojczyzny i mają mniejszą styczność z Polską i rodzimą muzyką. Przywieziemy jednak ze sobą trochę kultury i mamy nadzieję, że będzie to dla was miłe przeżycie.

To, co robimy jest prawdziwe i przez nas kochane, więc energia, która płynie ze sceny jest pozytywna i pożądana przez ludzi, którzy potrzebują prawdziwych emocji w tak skomercjalizowanym, plastikowym świecie.

▪ Zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii, można wziąć udział w programach typu „X Factor”, „Idol” czy „Must be the music”. Z punktu widzenia artysty, czy twoim zdaniem pomagają one młodym wykonawcom w osiągnięciu sukcesu, czy tworzone są jedynie w celach komercyjnych? - Z tego, co zaobserwowałem, to niestety są to bardziej przedsięwzięcia komercyjne. W tego typu programach, poza kilkoma wyjątkami, nic się dzieje. Ja nad tym bardzo ubolewam, ponieważ ci ludzie idą tam z nadziejami, a czę-

sto niestety wszystko kończy się rozczarowaniem. Miejmy nadzieję, że jednak coś się zmieni i po czasie zostaną wyciągnięte z tych audycji jakieś wnioski. ▪ Próbowałeś sił w takim programie? - Nie. Kiedy zaczynałem karierę, takich programów nie było, może poza „Idolem”, który jednak miał wzięcie. Nigdy nie odważyłem się wystąpić w takim programie. Miałem swój zespół i nagrałem płytę, która została dobrze przyjęta, więc nie potrzebowałem takiego wsparcia. ▪ Łączycie muzykę Podhala z rockową estetyką. Jak wam się to udaje? Jesteście prawdziwym fenomenem na rynku polskim i nie tylko... - Przede wszystkim to, co robimy jest prawdziwe i przez nas kochane, więc energia, która płynie ze sceny jest pozytywna i pożądana przez ludzi, którzy potrzebują prawdziwych emocji w tak skomercjalizowanym, plastikowym świecie. Dużo wokół nas jest pędu, pośpiechu, fałszywych emocji. Często żyjemy też w wirtualnym świecie. My prezentujemy coś, co jest prawdziwe i podparte szczerymi emocjami. Poza tym, w naszej muzyce jest obecny duch góralski, a już sama góralszczyzna jest prawdziwa. Nie da się tego udawać, trzeba to wynieść z domu. Natomiast nie gramy muzyki góralskiej. Tak naprawdę oprócz instrumentarium i naszego góralskiego ducha, nie ma tam więcej z Podhala wziętego. To jest taka mieszanka, którą trudno zdefiniować. Ja bym to nazwał muzyką etniczną, czy też „world music”. Może to jest dobre określenie?... ▪ Piosenka „Boso” jest utworem o przemijaniu. Skąd wziął się pomysł na taki przebój, u tak

Z

fot. Zakopower - Materiały promocyjne

młodego człowieka, którym przecież jesteś? - Przemijanie dotyczy każdego z nas i nieważne, ile mamy lat. To jest może mocne, co powiem, ale śmierć tak samo dotyczy człowieka, który ma 16, 30, jak i tego, który ma 80 lat, prawda? Ja często myślę o takich rzeczach i to nie jest nic nienormalnego. Uważam, że trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że wszystko kiedyś się skończy, że jesteśmy tutaj tak naprawdę na chwilę. Ludzie czasami mocno przywiązują się do tego świata, do rzeczy materialnych, które towarzyszą naszemu życiu. A to nie jest takie ważne. Chciałbym, aby ludzie zwracali uwagę na rzeczy, które są ponadczasowe, jak miłość, czy przyjaźń. ▪ Słówko na temat emigracji. Jak myślisz, powinna trwać nadal, czy może czas już wracać do Polski? - Na pewno rodacy są w Polsce potrzebni. To nie ulega wątpliwości. Dużo zdolnych ludzi opuściło nasz kraj, osób, które nie były zadowolone z tego, co się w nim działo lub które szukały innych rozwiązań na życie dla siebie. Nie wiem, jakie są naprawdę powody, aby wyjechać z Polski. Osobiście, bym się cieszył, jakby wszyscy do kraju wrócili. Rozmawiał: Tomasz Dyl

espół Zakopower bardzo często wspiera wszelkiego rodzaju akcje charytatywne, czy też działania ekologiczne, mające na celu niesienie pomocy tym najbardziej potrzebującym. Nie inaczej będzie w przypadku majowej trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii, bowiem część dochodu ze sprzedaży biletów, przeznaczona zostanie na Medical Aid For Poland Fund. Koncerty zespołu Zakopower odbędą się: - 9 maja w Edynburgu (HMV Picture House) - 10 maja w Glasgow (O2 ABC Glasgow) - 12 maja w Birmingham (HMV Institute) - 13 maja w Londynie (HMV Forum) - 14 maja w Bristolu (O2 Academy Bristol) - 15 maja w Bournemouth (O2 Academy Bournemouth) Dodatkowo, zespół będzie także gościem specjalnym festiwalu ulicznego w Manchesterze - „Eurocultured Street Festival”, który odbędzie się w poniedziałek, 4 czerwca. Bilety na koncerty Zakopower w cenie od 10 funtów, są do nabycia między innymi za pośrednictwem internetu na stronach hmvtickets, ticketmaster, ticketweb i seetickets. Więcej informacji na temat brytyjskiej trasy koncertowej grupy Zakopower, dostępnych na zakopower.co.uk.

podwójny bilet VIP na koncert

Zakopower

Zakopower fot. Adam Pańczuk

w Londynie, Bristolu lub Bournemouth! Wstęp umożliwi Ci nie tylko zabawę podczas koncertu, będziesz mieć również okazję do spotkania zespołu za sceną! Aby wziąć udział w losowaniu, polub nas w serwisie Facebook pomiędzy sobotą rano (5 maja), a środą wieczorem (9 maja). Adres:

facebook.com/PolishObserver Wejdź i sprawdź szczegóły!


Wygraj bilety z Lycamobile na koncerty Zakopower: Edynburg 9 maj, Glasgow 10 maj, Birmingham 12 maj, Londyn 13 maj, Bristol 14 maj, Bournemouth 15 maj Więcej szczegółów na facebooku Globeman Lycamobile

Tylko teraz! Nielimitowane rozmowy z Wielkiej Brytanii do Polski w sieci*

Ekstra £10 kredytu na rozmowy GRATIS!** Wymagane doładowanie online w wysokości £20

Warunki i postanowienia: * Obowiązują zasady właściwego użytkowania. Za pierwsze 3000 minut opłata nie będzie naliczana. Po wykorzystaniu dostępnych bezpłatnych minut, naliczona zostanie standardowa taryfa. Oferta ważna od 1 maja 2012 do 31 maja 2012 roku. ** Oferta £10: Jeśli doładujesz swoje konto online kwotą £20 w maju, otrzymasz dodatkowe £10 kredytu na rozmowy. Oferta ważna tylko przy dwóch pierwszych doładowaniach £20 w miesiącu maju 2012 roku


facebook.com/PolishObserver

8

Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

historia

Generał niezwyciężony Po czterodniowych walkach z Wehrmachtem pod Kockiem, złożył broń jako ostatni polski generał kampanii wrześniowej. Pozostał jedynym dowódcą SGO bez porażki - przeciwnik pod Kockiem został pobity, a on sam zmuszony do podpisania kapitulacji tylko z powodu braków w zaopatrzeniu i amunicji.

F

ranciszek Kleeberg urodził się 1 lutego 1888 roku w Tarnopolu. Pochodził z rodziny o głęboko zakorzenionym patriotyzmie, był synem powstańca styczniowego Emiliana i Józefy z domu Kuschée. Kształcił się w szkole w Hranicach, a w 1905 roku zdał egzamin dojrzałości. W latach 1905-1908 studiował w Wojskowej Akademii Technicznej w Austrii. W 1911 roku, zakończył edukację na wyższej Szkole Strzeleckiej Artylerii w Hajmasker. Następnie rozpoczął naukę w Szkole Sztabu Generalnego w Wiedniu. Jego edukację zakończyła I wojna światowa. W maju 1915 roku, wstąpił do Legionów Polskich i został szefem Sztabu II Brygady. Potem był kolejno zastępcą szefa Sztabu i szefem Sztabu Komendy Legionów Polskich. W 1916 roku natomiast, objął stanowisko szefa Sztabu III Brygady Legionów. Do zakończenia I wojny światowej, pełnił jeszcze rozmaite funkcje. Wspomnieć należy przede wszystkim o pozycji komendanta Kursu Wyszkolenia Artylerii w Garwolinie, skąd odszedł w kwietniu 1918 roku. W czerwcu 1918 roku, Kleeberg znalazł się armii austriackiej. Jego prośba o zmianę obywatelstwa na polskie została rozpatrzona negatywnie. Do końca wojny służył w 54. Brygadzie Piechoty. Po zakończeniu I wojny światowej, został przyjęty do Wojska Polskiego. Pełnił tam funkcję szefa Sztabu Dowództwa „Wschód”. Następnie, od kwietnia do czerwca 1919 roku, był szefem Sekcji Or-

ganizacyjnej, od czerwca 1919 roku do marca 1920 roku zastępcą szefa Departamentu Mob i l i za c y j n o - O rga n i za c y j n e g o i zastępcą szefa Oddziału I Mobilizacyjno-Organizacyjnego Sztabu Ministerstwa Spraw Woj-

Franciszek Kleeberg urodził się 1 lutego 1888 roku w Tarnopolu. Pochodził z rodziny o głęboko zakorzenionym patriotyzmie, był synem powstańca styczniowego Emiliana i Józefy z domu Kuschée. Kształcił się w szkole w Hranicach, a w 1905 roku zdał egzamin dojrzałości. W latach 1905-1908 studiował w Wojskowej Akademii Technicznej w Austrii.

skowych. W marcu 1920 roku, otrzymał przydział na stanowisko pomocnika szefa Oddziału Organizacyjno-Mobilizacyjnego. W lipcu 1920 roku został szefem Sztabu 1. Armii, a po miesiącu szefem Sztabu Grupy Operacyjnej gen. Raszewskiego. Po za-

kończeniu wojny polsko-bolszewickiej był szefem Sztabu Okręgu Generalnego „Poznań”. Stanowisko to objął 7 października 1920 roku. Sprawował je do października 1922 roku, kiedy to objął dowództwo 14. Dywizji Piechoty. Pracował tam do czerwca 1924 roku. Wtedy też nakazano mu wyjazd do Francji, gdzie studiował w Wersalu i Metzu (w centrach wyszkolenia piechoty i artylerii). Uczył się również w elitarnej École Supérieure de Guerre. Po powrocie do Polski, najpierw krótko był jednym z dyrektorów Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie, a następnie w 1927 roku, został dowódcą 29. Dywizji Piechoty. 1 stycznia 1928 roku, został mianowany generałem brygady. Awans ten niewiele zmienił w rozwoju jego kariery. Dopiero w roku 1936, nastąpiła zmiana miejsca jego służby, gdy został mianowany dowódcą Okręgu Korpusu nr III na terenie Grodna. W 1938 roku, mianowano go z kolei dowódcą Okręgu Korpusu nr IX, tym razem w Brześciu nad Bugiem. Na tym stanowisku znajdował się w momencie rozpoczęcia II wojny światowej. Na początku kampanii wrześniowej, jego jednostki nie zostały mocno zaangażowane walkę. 9 września, powierzono mu dowodzenie Samodzielną Grupą Operacyjną „Polesie”. Wraz ze swoją jednostką, stoczył ostat-

ni bój Wojny Obronnej 1939 roku pod Kockiem. 5 października, z powodu niewystarczającej ilości amunicji, lekarstw i żywności, postanowił poddać ostatnią zorganizowaną jednostkę polską. Bitwa została jednak uznana za zwycięstwo oręża polskiego, a sam Kleeberg wydał ostatni rozkaz do jednostek Wojska Polskiego, kończąc tym samym kampanię wrześniową. Po bitwie dostał się do niewoli niemieckiej i przebywał w Oflagu IVB. Zmarł 5 kwietnia 1941 roku w niemieckim szpitalu wojskowym. Pochowano go na cmentarzu w Neustadt, lecz w 1969 roku, w rocznicę bitwy pod Kockiem, jego prochy przeniesiono na cmentarz wojskowy w Kocku. Pośmiertnie został mianowany generałem dywizji z dniem 1 stycznia 1943 roku. Odznaczono go: - Krzyżem Komandorskim, Kawalerskim, Złotym i Srebrnym Orderu Virtuti Militari - Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski - czterokrotnie Krzyżem Walecznych - węgierskim medalem zasługi wojskowej Signum Laudis - Krzyżem Komandorskim Orderu Legii Honorowej - Krzyżem Żelaznym II klasy. (C.Z.)

ROZKAZ DOWÓDCY SAMODZIELNEJ GRUPY OPERACYJNEJ „POLESIE” Żołnierze! Z dalekiego Polesia, znad Narwi, z jednostek, które się oparły w Kowlu demoralizacji - zebrałem Was pod swoją komendę, by walczyć do końca. Chciałem iść najpierw na południe - gdy to się stało niemożliwe - nieść pomoc Warszawie. Warszawa padła, nim doszliśmy. Mimo to nie straciliśmy nadziei i walczyliśmy dalej, najpierw z bolszewikami, następnie w 5-dniowej bitwie pod Serokomlą z Niemcami. Wykazaliście hart i odwagę w czasie zwątpień i dochowaliście wierności Ojczyźnie do końca. Dziś jesteśmy otoczeni, a amunicja i żywność są na wyczerpaniu. Dalsza walka nie rokuje nadziei, a tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może. Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność na siebie. Dziś biorę ją w tej najcięższej chwili - każąc zaprzestać dalszej bezcelowej walki, by nie przelewać krwi żołnierskiej nadaremnie. Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą karność, wiem, że staniecie, gdy będziecie potrzebni. Jeszcze Polska nie zginęła! Powyższy rozkaz przeczytać przed frontem wszystkich oddziałów. Dowódca SGO „Polesie” (-) Kleeberg gen. bryg.


Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

9

facebook.com/PolishObserver

pewnie, że możesz

Zaufanie nie zwalnia od myślenia Kilka tygodni temu, haker włamał się na moje konto mailowe. Poza wykasowaniem większości danych, podszywając się pode mnie, wysłał do osób, którzy byli na mojej liście mailingowej rozpaczliwą wiadomość...

P

oinformował, że znajduję się obecnie w Hiszpanii, jestem w kłopotach i proszę o wsparcie finansowe, gdyż straciłam wszystko łącznie z telefonem. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że wiadomość była napisana w języku angielskim. Uzasadnieniem tego faktu, było zdanie informujące, że ze względów technicznych, nie mogę pisać w innym języku. Osoby odpowiadające na ową dziwnie brzmiącą prośbę, przekierowywane były na zupełnie inną skrzynkę pocztową (adres był wizualnie zbliżony do mojego). Następnie otrzymywały instrukcje, ile pieniędzy i gdzie mają je przesłać. Mam nadzieję, że nikt mimo wszystko nie kontynuował tej korespondencji i nie przesłał żadnych pieniędzy. W kręgach informatycznych, tego typu działanie określa się jako SCAM. Dostawcy kont pocztowych, w takich sytuacjach, zalecają natychmiastową zmianę hasła. W ten sposób, haker straci dostęp do naszej poczty i nie będzie mógł wyrządzić więcej szkód. W ostatnim czasie, obserwuje się niestety, wiele tego typu przypadków wyłudzania pieniędzy, danych osobowych, czy też innych informacji. Zatem, jeśli otrzymujemy „podejrzanego” maila z adresu naszego znajomego, należy się z nim skontaktować sprawdzając, czy to aby na pewno on i faktycznie potrzebuje pieniędzy, zanim podej-

miemy jakiekolwiek działania. Jedna z moich znajomych, w odpowiedzi na mojego rzekomego maila (wtedy jeszcze nie wiedziała, że to próba wyłudzenia pieniędzy), napisała prośbę o weryfikację, czy ja to ja, zadając pytanie: „Kto był poprzednim

Bez względu na to, jak bardzo ufamy danej osobie, powinniśmy włączyć racjonalne myślenie i z ciekawością dziecka sprawdzać, testować zdobyte informacje. W ten sposób nie tylko nasz umysł będzie miał gimnastykę, ale również unikniemy wielu rozczarowań i przykrości.

prezesem Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii” (za kadencji tego prezesa, byłam członkiem Prezydium tej organizacji). Odpowiedź rozbawiła nas do łez - Lech Aleksander Kaczyński, nie pozostawiając wątpliwości co do autorstwa maila. Cała ta historia pokazała mi, jak wielu moich przyjaciół, znajomych i klientów jest skłonnych zwyczajnie poinformować mnie, że mój mail został zhakowany. To, co było jednak szczegól-

nie uderzające, to fakt, jak wiele z tych osób, automatycznie bez sprawdzenia sytuacji, było skłonnych przekazać mi również pieniądze. Ktoś by powiedział: „Fajnie. Ciesz się. Bierz kasę i jedź na wakacje. Wykorzystaj to!” - takie komentarze też usłyszałam. Czy to jednak faktycznie takie fajnie? Mnie bynajmniej nie cieszy. Wręcz przeciwnie, bowiem potwierdziło coś, co od lat badają psycholodzy społeczni, to mianowicie, że ludzie mający zaufanie do pewnych osób, nie sprawdzają, nie kwestionują ich opinii i przyjmują je automatycznie jako fakt - prawdę oczywistą. Tym sposobem, pozwalają sobie na manipulację ze strony innych. Przez bezmyślność, dają się oszukiwać. Jak pokazały badania, osoby wykorzystujące ten mechanizm psychologiczny, wcale nie muszą tworzyć niesamowicie skomplikowanej historyjki, aby przekonać kogoś do swoich racji, czy aby uwierzyli w coś. Media, różne instytucje rządowe, czy też naukowe zarządzające przepływem informacji, mając dostęp do szerokiej masy ludzi w dowolny sposób, bezkarnie mogą kreować rzeczywistość, bo i tak nikt tego nie sprawdzi. Zadziwia mnie często, jak wielu moich klientów powtarza zasłyszane historie o jakiś rzekomych faktach naukowych, wierząc w nie, kompletnie negując, że nie mają one żadnego odnośnika w rzeczywistości, a wręcz są z nią sprzeczne. Nie sprawdzają, nie testują, nie podchodzą krytycznie do tego, co w ich mniemaniu głoszą autorytety. Pewnie nie raz słyszeliście od innych zdania typu: „Pan profesor powiedział”, „lekarz zalecił”, „napisali w gazecie”, „powiedzieli w telewizji”... Bez względu na to, jak bardzo ufamy danej osobie, tym częściej powinniśmy włączyć racjonalne myślenie i z ciekawością dziecka sprawdzać, testować zdobyte informacje. W ten sposób nie tylko nasz umysł będzie miał gim-

REKLAMA

www.catrinatrans.co.uk

nastykę, ale również unikniemy wielu rozczarowań i przykrości. Pamiętajmy zaufanie nie zwalnia od myślenia. Nadal zachęcam do dzielenia się swoimi przemyśleniami. Piszcie na adres: aga_major@ yahoo.com. Osoby, które kontaktowały się ze mną i nie otrzymały jeszcze odpowiedzi, prosiłabym o ponowne przesłanie wiadomości. Ze względu na opisane przygody z moim mailem, niestety większości danych nie udało mi się odzyskać, stąd nie mam możliwości, by odpowiedzieć na Wasze zapytania. Agnieszka Major * Autorka jest psychologiem, coachem, certyfikowanym trenerem NLP, a także konsultantem programu NHS „Stop smoking”. W ramach prywatnej praktyki (NLPGate.co.uk) pomaga w poszukiwaniu ukrytych zasobów u REKLAMA

wszystkich tych, którzy pragną dokonać zmian w swoim życiu lub poprawić jego jakość, prowadząc coaching, terapię indywidualną, par i grupową, warsztaty rozwoju osobistego, hipnoterapię i doradztwo psychologiczne. Współzałożycielka i były prezes PPA. Jeśli chcesz skutecznie rzucić palenie zgłoś się do Polskiej Kliniki Rzucenia Palenia przy PPA/ Kick it/NLPGate pisząc na info@ nlpgate.co.uk lub dzwoniąc pod numer telefonu 07832376622. Serwis jest darmowy, refundowany przez NHS.


facebook.com/PolishObserver

10

Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

opowiadanie

w naszym angielskim domu Janusz Młynarski

N

Spekulanci dają mi spokój. Zalety poświątecznych podróży. Perfumy groźniejsze od noża. Z Polski o Polsce. Gdzie Viktoria ma Ahmeda.

ie nie wiem, co się dzieje, ale wszystko wskazuje na to, że spekulanci walutowi odczepili się ode mnie, a nawet idą mi na rękę - a wcześniej zawsze było odwrotnie. Ilekroć zamierzałem wybrać się do Polski, kurs funta leciał na łeb, na szyję, kiedy opuszczałem Polskę, natychmiast wzrastał. Wybór na podróż terminu poświątecznego ma swoje dobre strony, właściwie to wyłącznie dobre. No chociażby aspekt finansowy po świętach bilety są wielokrotnie tańsze, po drugie unikamy rannego wstawania w celu spożycia śniadania wielkanocnego, po trzecie: nie musimy nikomu składać życzeń świątecznych, po czwarte: w samolotach jest przestronniej i spokojniej, bo większość rodaków woli się prezentować w Polsce właśnie podczas świąt. To chyba pierwsza moja podróż w ciągu minionych pięciu lat, z której jestem zadowolony, choć dnia przed zachodem słońca chwalić nie należy - czeka mnie jeszcze przecież, podróż powrotna. Właściwie to nie do końca było tak wspaniale. Zapomniałem o wodzie kolońskiej, to znaczy zapomniałem ją włożyć do piep***j przeźroczystej torebki i w związku z tym, mój bagaż trafił na „bocznicę”. Woda przepadła, a niewiele brakowało i nie zdążyłbym na samolot. Mam pretensję do siebie o swój imbecylizm, bo to nie pierwszy raz mi się zdarzyło. Z drugiej strony, śmieszy mnie ta skrupulatność służb celnych, bo jakoś im nie przeszkadzało, że podróżowałem (o czym sam nie wiedziałem) z pokaźnym... nożem. Owo narzędzie znalazło się w mojej torbie przez przypadek. A było to tak. W ubiegłym roku, pod koniec lipca, wybrałem się do Polski i zatrzymałem się u mamy. Przed wyjazdem kupiłem buty turystyczne, bo miałem zamiar połazić po różnych ostępach. Jednak obuwie to miało pewien mankament - u góry, na przyszwach znajdowały się metki, które drażniły moje golenie. Przypomniałem sobie o tym, kiedy zacząłem je wzuwać. Udałem się do kuchni i znalazłem odpowiednio ostry nóż. Metki odprułem bez trudu, a nóż - przez roztargnienie - wrzuciłem do swojej torby podróżnej, którą miałem pod ręką, bo z niej wyjmowałem te buty i zapomniałem o nim. Mama momentalnie zauważyła brak noża, bo był to jej najlepszy sprzęt do krojenia, a dostała go w prezencie od siostrzenicy z Niemiec, wraz z całym kompletem. Ten, który ja niechcący zwinąłem, miał około 30 cm. Przeszukaliśmy później cały dom - nóż przepadł, a mnie, ani razu nie przyszło do głowy, że może być w torbie.

Brytyjskim, ani polskim kontrolerom również, choć mają tyle specjalistycznego sprzętu, że potrafią wykryć igłę, czy szpilkę. I tak przywiozłem ten nóż do UK, a później ponownie do Polski. Cały czas leżał sobie pod ruchomym denkiem torby i byłby pewnie tam jeszcze długo, gdybym nie szukał paracetamolu, który gdzieś mi się w tej torbie zawieruszył. I cóż wart jest ten cały sprzęt i te wszystkie procedury?! A z drugiej strony: wolę nie myśleć o tym, co by się stało gdyby znaleźli. Niechybnie powędrowałbym do aresztu i pewnie dość długo bym tam posiedział, zanim wyjaśniłoby się, że nóż w moim bagażu znalazł się przypadkowo.

Wybór na podróż terminu poświątecznego ma swoje dobre strony, właściwie to wyłącznie dobre. No chociażby aspekt finansowy po świętach bilety są wielokrotnie tańsze, po drugie unikamy rannego wstawania w celu spożycia śniadania wielkanocnego, po trzecie: nie musimy nikomu składać życzeń świątecznych, po czwarte: w samolotach jest przestronniej i spokojniej. *** Co rzuca się w oczy w Polsce? Niestety ciągle to samo, co na co dzień zapewne umknęłoby uwadze - sporo smutnych, złych, zaciętych twarzy i gburowatość - piszę o tym z wielką niechęcią, bo chciałbym, żeby było inaczej. Otwieram drzwi, przepuszczam osoby starsze, kobiety i rzadko słyszę słowo „dziękuję”, jeszcze rzadziej widzę uśmiech. O nastrojach, jakie panują w społeczeństwie najwięcej można dowiedzieć się na przystankach. Ludzie dyskutują tu o wszystkim, starsi głównie o lekach i o drożyźnie, o wyborach przed jakimi stają każdego dnia: chleb, czy mleko, lekarstwa, czy opłaty. Może nie powinienem aż tak bardzo się dziwić temu smutkowi, czy zaciętości, bo z czego

tu się cieszyć? Na przystankach widać (i słychać), jak schorowana jest starsza część naszego społeczeństwa - sześćdziesiąt kilka lat, to w Anglii średni wiek, to jeszcze ludzie pełni werwy, chęci do życia, ale w Polsce większość osób w tym wieku, już choruje i to nierzadko poważnie. I te zęby, a raczej ich brak. Jeżeli za granicą, czy to zachodnią, czy wschodnią natknę się na osobnika płci męskiej, lub żeńskiej z niepełnym uzębieniem, albo z tak zwanymi pniaczkami, to ani chybi jest to rodak. Problem z uzębieniem istniał u nas od zawsze, bez względu na ustroje i okupantów, no może jedynie w Wielkopolsce trudniej spotkać szczerbatych. Młode małżeństwo poznane w kawiarnianym ogródku, dwoje dzieci. On pracuje, ona na zasiłku, bez perspektyw znalezienia pracy, dzieci w wieku szkolnym. Jej płatny zasiłek skończy się niebawem, a on w każdej chwili może pracę stracić: - Bo u nas to jest normalne - gorzki uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Dziś pracujesz, a jutro lądujesz na bruku. I to w sensie dosłownym nie masz pieniędzy, to nie płacisz czynszu, a jak nie płacisz, to przychodzi komornik i wywala na ulicę. Ale przynajmniej nie jest nudno. Oto, żeby znów coś się działo, zadbał kilka dni temu zakład energetyczny - wyrównanie za prąd - 1200 zł. Tyle, ile wynosi jego pensja. Elektrownia wspaniałomyślnie rozłożyła mu opłatę na dwie raty: - Nieprędko będę mógł wziąć dzieciaki na lody tak, jak dziś. Chyba, że kupię w „Biedronce”. Zastanawiam się, gdzież znikła ta pogoda ducha, której nie brakowało Polakom nawet podczas ponurych lat stanu wojennego. Zagadka chyba jest prosta do rozwiązania nawet wówczas, kiedy były kartki, rządzili komisarze wojskowi, a ograniczono i tak już ograniczoną wolność, to byt materialny, czy to rodziny, czy pojedynczego człowieka nie był zagrożony. Kto chciał pracować, pracował, kto chciał lepiej zarabiać, kształcił się i awansował. Kto nie chciał pracować ten i tak musiał, bo uchylanie się od pracy było zagrożone karą administracyjną i można było trafić nawet do aresztu. Nie po to „najlepszy z ustrojów” zapewniał obywatelowi pracę, żeby ten miał się od niej uchylać. Chyba warto spojrzeć z tej ponad dwudziestoletniej perspektywy na dawne czasy i zastanowić się, co ważniejsze, w miarę równomierny rozwój społeczeństwa, czy wprowadzenie kapitalizmu w jego najdzikszej, pierwotnej formie? Pamiętamy słynną ustawę Rakowskiego, wprowadzoną jeszcze za PRL, choć

już u jej schyłku, która uczyniła z Polski kraj największej wolności gospodarczej w Europie. Kto chciał zakładał własny interes i handlował, lub produkował, Polska stała się swoistym „eldorado” dla przybyszów z post-sowieckich republik, kwitł handel, małe i większe firmy, ludzie się bogacili, powstawały miejsca pracy, zwalniani brali się za własne biznesy. Bazar w Przemyślu, 20 lat temu jeden z największych w Europie, dziś jedynie wspomnienie

Co tylko wejdę na Skype'a jestem nagabywany przez sąsiadkę. Pytania jakie mi zadaje są przeważnie głupie i nudne, dotyczą przeważnie pogody w Polsce i tego czy jestem bardzo opalony, czy tylko trochę, czy w ogóle. Nie było wyjścia musiałem włączyć kamerę i pokazać.

w postaci może stu, może dwustu straganów. W takich miejscach rodził się własny kapitał Polaków i wtedy pojawił się Balcerowicz i zrobiło się źle, a później coraz gorzej i to gorzej, trwa do dzisiaj. Zachwycony natomiast jestem zmianami na polskiej wsi. Nie wiem, jak jest w innych regionach Polski, ale na Podkarpaciu wioski prezentują się znacznie lepiej od polskich miast. Lepianki, czy nieotynkowane domostwa z pustaków zniknęły już bezpowrotnie z krajobrazu, tak jak pryzma gnoju w każdym niemal obejściu i nigdy nie schnąca kałuża gnojowicy pośrodku podwórza. Polska wieś coraz bardziej przypomina niemieckie osiedla domków jednorodzinnych i to bynajmniej nie za sprawą plastykowych krasnali, czyli muchomorów, lecz czystości, porządku, dopracowanych szczegółów. Polskie gminy są dobrze oświetlone i mają dobre drogi, „byle” wójt lepiej rządzi swoją gminą, niż premier państwem. Polska gmina, jest już w Europie, ale reszta jeszcze nie. W miastach reprezentacyjne są tylko centra, ale wystarczy zapuścić się nawet nie na peryferie, lecz w boczną uliczkę któregoś z wypasionych deptaków, by natknąć się na

zasikane bramy, podwórka studnie i odpadający płatami tynk, cuchnące grzybem ściany. *** Dzień przed powrotem do Londynu. Czuję się dziwnie - tyle bliskich mi miejsc, stało się nagle bardzo odległymi, obcymi. Już nie są moje, nie czuję się z nimi związany. Może to i dobrze, że widzę je teraz „po nowemu”, ale z drugiej strony trochę się gubię, nie wiem co to wszystko oznacza i w co przekształci się z czasem. *** Co tylko wejdę na Skype'a jestem nagabywany przez sąsiadkę. Pytania jakie mi zadaje są przeważnie głupie i nudne, dotyczą przeważnie pogody w Polsce i tego czy jestem bardzo opalony, czy tylko trochę, czy w ogóle. Nie było wyjścia musiałem włączyć kamerę i pokazać. Dowiedziałem się, że smutno beze mnie i nie tylko jej, lecz również Omarowi i pozostałym lokatorom. A Omarowi niby czemu ma być smutno, przecież zapłaciłem mu z góry!? A z pozostałymi byłem ostatnio w nie najlepszych stosunkach, więc też ta ich tęsknota stanowi dla mnie zagadkę. A może ja mam w sobie jakieś dobre energie, z istnienia których nie zdaję sobie sprawy? Nie no, wątpię. Viktoria się mną zbytnio nie nacieszy, bo ja mam być w Londynie wczesnym popołudniem, a ona wieczorem wylatuje do Budapesztu na tydzień. Bilet kosztował ją 130 funtów, gdyby Ahmed pożyczył jej wcześniej zapłaciła by 60 funtów mniej, ale na tydzień przed jej wylotem, zniknął i nie dawał znaku życia, kiedy się pojawił, już nie był potrzebny. Viktoria dostała wypłatę i kupiła bilet z własnych pieniędzy. Na „citizenship” też już nie potrzebuje kasy od nikogo, bo w maju dostanie zwrot podatku, prawie tysiąc funtów, więc opłaci sobie bez czyjejkolwiek łaski, dlatego ma go gdzieś. Cdn...


Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

11

facebook.com/PolishObserver

zdrowie

J

ak pokazują badania, mniej więcej co dwudziesta osoba mieszkająca na terenie Zjednoczonego Królestwa, w ciągu swojego życia zachoruje na raka jelita. Jest to trzeci, najczęściej występujący w Wielkiej Brytanii rodzaj nowotworu, a zarazem drugi na liście chorób nowotworowych prowadzących do zgonów. Każdego roku, na raka jelita umiera około 16 tysięcy osób. Ryzyko zachorowania wzrasta wraz z wiekiem. 80 procent osób, u których wykryto raka jelit, ma przeszło 60 lat. Być może teraz, póki jesteś młodszy, nie myślisz o konsekwencjach trybu życia jaki prowadzisz, ale pamiętaj, że w przyszłości, złe nawyki mogą się bardzo zemścić na twoim zdrowiu. Pomocna dłoń Statystyki dowodzą, że regularne badania przesiewowe zmniejszają ryzyko zgonu w wyniku choroby nowotworowej jelita grubego o 16 procent. Dlatego też, NHS oferuje specjalny program badań przesiewowych, skierowany do wszystkich kobiet i mężczyzn w wieku od 60 do 69 lat. Osoby w tej grupie wiekowej automatycznie otrzymają od swoich lekarzy zaproszenie na badania, a następnie własny zestaw do ich REKLAMA

Zadbaj o swój brzuch Lubisz czerwone mięso, a jak ognia unikasz warzyw i owoców? Stronisz od gimnastyki i innych form rekreacji ruchowej? A może cierpisz z powodu nadwagi? Uważaj, bowiem im jesteś starszy, tym bardziej kwalifikujesz się do grupy osób zagrożonych zachorowaniem na nowotwór jelita grubego. przeprowadzenia, umożliwiający wykonanie testu w domu. Po pierwszym badaniu przesiewowym będziesz otrzymywać kolejne zaproszenia wraz z zestawami do testu, co dwa lata, aż do ukończenia 69 roku życia. Jeśli masz 70 lat lub więcej, możesz poprosić o zestaw do badań dzwoniąc pod numer bezpłatnej infolinii 0800 707 60 60. Cel badań Badania przesiewowe mają na celu wykrycie nowotworu we wczesnej fazie rozwoju (u osób, u których nie występują symptomy choroby), kiedy jest większe prawdopodobieństwo skutecznej terapii. Zabieg pomaga także przy wykrywaniu polipów, które nie mają charakteru złośliwego, ale z czasem mogą jednak rozwinąć się w nowotwór. Badanie przesiewowe nosi fachową nazwę testu na krew

utajoną w stolcu (Faecal Occult Blood - FOB - test). Przeprowadza się go w domu. Zestaw do testowania pozwala w prosty sposób pobrać niewielkie próbki. Wymaz dokonany na specjalnej karcie należy przesłać w higienicznie uszczelnionej kopercie (przesyłka bezpłatna - Freepost) do laboratorium, gdzie zostanie on poddany analizie. Szczegółowe instrukcje dołączone są do każdego zestawu. Czas na wynik Wyniki testu powinny dotrzeć listownie w ciągu dwóch tygodni od wysłania próbki do laboratorium. Można otrzymać trzy rodzaje wyników. 1) Normalne wyniki oznaczają, że w twoim stolcu nie wykryto krwi. Większość osób (około 98 procent) uzyskuje normalny wynik. Niewielka grupa z nich

będzie powtarzać test z powodu niejasnego rezultatu badań. 2) Niejasny wynik oznacza, że w twojej próbce badania FOB śladowo wystąpiła krew. Przyczyną mogły być hemoroidy albo wrzody żołądka. Uzyskanie niejasnego wyniku nie oznacza, że masz raka. Mniej więcej cztery osoby na 100 otrzymują niejasne wyniki. Większość z nich, po przeprowadzeniu kolejnego testu, uzyska normalny wynik badań. 3) Wyniki odbiegające od normy wykazują obecność krwi w próbce stolca - nie stanowi to diagnozy raka, oznacza jedynie, że zaproponowane ci zostanie wziernikowanie, w celu ustalenia czy zachodzi konieczność leczenia. Około 2 procent osób poddawanych testom uzyskuje wyniki odbiegające od normy. (Department of Health)

Znaki ostrzegawcze Najczęstszymi symptomami przy nowotworze jelit, na które należy zwracać uwagę, są: - uporczywe zmiany nawyków oddawania stolca, zwłaszcza częste chodzenie do ubikacji lub utrzymująca się przez kilka tygodni biegunka; - krwawienie z odbytu bez oczywistej przyczyny; - bóle brzucha, szczególnie jeśli są silne, - wyczuwalne guzy na brzuchu. Pamiętaj, że wystąpienie któregokolwiek z symptomów nie oznacza automatycznie, że masz raka. Jeśli jednak któryś z nich (lub kilka naraz) występuje przez cztery do sześciu tygodni, należy udać się do lekarza.


T-TALK

Dzwoń Tanio do Polski Korzystaj z tej samej karty SIM Używaj kredytu na rozmowy z dowolnej komórki lub tel. domowego Nie musisz posiadać kontraktu z Auracall Możesz doładować konto na wiele sposobów Używaj serwisu T-Talk i dzwoń za darmo na numery 0800 Używaj serwisu T-Talk i dzwoń tanio na numery 0845/0870 Używaj wygodnej opcji automatycznego doładowanie konta Polskojęzyczna Obsługa Klienta

1 Doładuj £10 kredytu

Stawki do Polski na tel. domowy

Stawki do Polski na komórkę

1

5

Wyślij GADU na 65656

(koszt £10 + std.SMS)

£5

kredytu

Wyślij GADU na 81616

(koszt £5 + std.SMS)

Przy doładowaniu przez Internet

.70

pence/min

.90

pence/min

2.00

7.00

1

5

pence/min

.45 pence/min

2 Zadzwoń Wybierz

0370 041 0037

*

i postępuj zgodnie z instrukcją operatora. Proszę nie wybierać ponownie.

pence/min

.10 pence/min

Najniższe ceny dostępne na www.auracall.com/observer

Polska Obsługa Klienta: 020 8497 4622 *T&Cs: Ask bill payer’s permission before using the service. SMS costs £5 or £10 + standard sms. Calls billed per minute, include VAT & apply from the moment of connection. The charge is incurred even if the destination number is engaged or the call is not answered, please replace the handset after a short period if your calls are engaged or unanswered. Connection fee varies between 0p & 25p depending on the destination. Calls to 03 number cost standard rate to a landline and can be used as part of the bundled minutes. We will automatically top-up your T-Talk account with the initial top-up amount when you will have 3 minutes talk time remaining. To unsubscribe text AUTOOFF to 81616. Credit expires 90 days from the last top-up. Rates are subject to change without prior notice. Prices correct at 28/02/2012. This service is provided by Auracall Ltd.


Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

13

facebook.com/PolishObserver

Astrologia

Aleksandra Lech

astrolog, tarocistka Udziela konsultacji zarówno osobiście w Bristolu, jak i on-line przez skype lub telefonicznie. Kontakt: tarot.astrology@yahoo.co.uk lub 07762 867174.

Baran 21.03-20.04 Zapowiada się ciekawy tydzień. Życie rodzinne przysporzy Ci niezapomnianych wrażeń. Zacznie się od kłótni, jednak szczera rozmowa wiele wyjaśni i w rezultacie zbliżycie się do siebie. Nie unikaj problemów, staraj się je konstruktywnie rozwiązywać.

Lew 23.07-23.08 Zawładnie tobą potrzeba wyrażenia siebie, bycia w centrum uwagi, czy wręcz chęć zaspokojenia swojej próżności. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma do tego prawo. Spożytkuj ten nadmiar energii na twórcze działanie, nawet jeśli będą to tylko popisy kulinarne.

Panna 24.08-22.09

Byk 21.04-20.05 Rozleniwisz się niemiłosiernie. Czas będzie Ci się dłużył, czymkolwiek się nie zajmiesz. Nie staraj się skupiać na czymś konkretnym i nie obiecuj swojego zaangażowania w ważne sprawy. W tym tygodniu po prostu wrzuć na luz i pozwól sobie na nicnierobienie.

Bliźnięta 21.05-21.06 Komunikacja będzie obecnie dla Ciebie największym wyzwaniem i źródłem nieporozumień. Nawet jeśli masz się z tym dziwnie czuć, powtarzaj swój przekaz kilka razy i upewnij się dokładnie, że rozmówca zrozumiał o co Ci chodzi.

Pilnuj swych finansów. Sam sobie możesz okazać się w tym tygodniu wrogiem, wydając więcej, niż posiadasz. Impulsywne zakupy nie są w twoim stylu, jednak każdemu zdarzają się odchylenia od normy. Niech zwycięży zdrowy rozsądek!

Waga 23.09-23.10 Uważaj, żeby nie przesadzić w pewnej ważnej dla Ciebie obecnie sferze życia. Jeśli chce się czegoś za bardzo, łatwo jest przedobrzyć. Postaraj się wyciszyć, zatrzymaj się i zaufaj losowi. Nie wszystko znajduje się w sferze twojej kontroli.

Skorpion 24.10-22.11

Rak 22.06-22.07 W pracy szykują się niespodzianki, niekoniecznie przyjemne. Wydarzy się coś zaskakującego, pewna intryga wyjdzie na jaw lub osoba, której ufałeś okaże się oszustem. Warto mieć oczy dookoła głowy i nie obdarzać współpracowników zbytnim zaufaniem.

Będą pociągać Cię mroczne tajemnice. Zechcesz albo zgłębiać sekrety rodzinne z przeszłości albo wciągnie Cię jakaś afera z życia publicznego. Uważaj, żeby nie dopowiadać sobie czegoś, czego nie ma. Znajdź złoty środek i umiarkowanie we wszystkim, co robisz.

Rok smoka

O

bchodzony jest właśnie teraz, a rozpoczął się 23 stycznia tego roku. Po nim nastąpią lata węża, konia, kozy, małpy, koguta, psa, świni, szczura, bawołu, tygrysa i kota. Chiński Nowy Rok, bo to o nim mowa, jest datą ruchomą, przypadającą na pierwsze dwa miesiące roku. Według podań, kalendarz chiński został wynaleziony i ustanowiony około 2637 p.n.e. przez Huanga Di. Jest to kalendarz księżycowo-słoneczny, który dzieli rok na 12 miesięcy - po 29 i 30 dni. Co pewien czas - 7 razy w ciągu 19-letniego cyklu - dodaje się 13 miesiąc. Jest to tzw. cykl Metona z Aten (analogicznie jak w kalendarzu babilońskim). Miesiące nie mają nazw, a jedynie num-

ery i podzielone są na dekady. Z czasem, chiński podział roku, ewoluował w kierunku kalendarza słonecznego. Składa się on z sześćdziesięcioletnich cykli, które stanowią kombinację dwunastu ziemskich gałęzi (ziemskich konarów) reprezentowanych przez 12 zwierząt i pięciu niebiańskich pni ukazywanych przez 5 żywiołów woda, ziemia, drewno, ogień, metal - każdy w wariancie yin lub yang i opiera się na precyzyjnej obserwacji wysokości słońca oraz faz księżyca. Z chińskim kalendarzem, związany jest horoskop urodzeniowy. Odpowiednim przedziałom czasowym, przypisywane są w nim odpowiednie znaki. Każdy z nich charakteryzuje się innymi cechami i przypisywane są mu odrębne

powiązania partnerskie. I tak na przykład, najlepszym partnerem dla Konia jest Tygrys, a szczęśliwe związki utworzy również z Kozą i Psem; dla Małpy idealny jest Smok i Szczur; Świnia najgorsze związki utworzy z Tygrysem, Kotem i Wężem; dla Psa wszystkie znaki są przyjazne oprócz Smoka i Kozy; dla Tygrysa najlepszy jest Koń lub Pies; Kotu jedynie Kogut i Tygrys nie są przyjazne; partnerami dla Koguta są Bawół, Świnia i Smok; dla Kozy - Koń i Świnia; dla Bawoła - Kogut, Szczur, a także Małpa; dla Węża - Bawół, Kogut i Małpa; dla Szczura - Smok i Bawół. Z kolei Smok, najlepiej czuje się w samotności, a jeśli już zdecyduje się na związek, to powinien wybrać kogoś spod znaku Szczura. (mn)

SMOK

WĄŻ

KOŃ

27.01.52-13.02.53 13.02.64-01.02.65 31.01.76-17.02.77

14.02.53-02.02.54 02.02.65-20.01.66 18.02.77-06.02.78

03.02.54-23.01.55 21.01.66-08.02.67 07.02.78-27.01.79

KOZA

MAŁPA

KOGUT

24.01.55-11.02.56 09.02.67-29.01.68 28.01.79-15.02.80

12.02.56-30.01.57 30.01.68-16.02.69 16.02.80-04.02.81

31.01.57-17.02.58 17.02.69-05.02.70 05.02.81-24.01.82

PIES

ŚWINIA

SZCZUR

18.02.58-07.02.59 06.02.70-26.01.71 25.01.82-12.02.83

08.02.59-27.01.60 27.01.71-15.01.72 13.02.83-01.02.84

28.01.60-14.02.61 16.01.72-02.02.73 02.02.84-19.02.85

BAWÓŁ

TYGRYS

KOT

15.02.61-04.02.62 03.02.73-22.01.74 20.02.85-08.02.86

05.02.62-24.01.63 23.01.74-10.02.75 09.02.86-28.01.87

25.01.63-12.02.64 11.02.75-30.01.76 29.01.87-16.02.88

Strzelec 23.11-21.12 Zaskoczy Cię w tym tygodniu przyjaciel. Nie będzie to wielka sprawa, jednak poczujesz się mile połechtany z powodu jakiegoś komplementu lub ciekawej propozycji. Korzystaj ze swojej popularności i staraj się pomagać otaczającym Cię ludziom.

Koziorożec 22.12-20.01 Całkowicie poświęcisz się sprawom zawodowym. Będzie warto. Twoje obecne wysiłki zaowocują wyjątkowo korzystnymi propozycjami w bliskiej przyszłości. Nie próbuj nawet skupiać się na życiu rodzinnym czy towarzyskim, nie będziesz w stanie.

Wodnik 21.01-19.02 Rozmarzysz się całkowicie i będziesz miał trudności z realizacją przyziemnych, codziennych planów. Znajdź ujście tej przedziwnej energii angażując się w jakiś projekt artystyczny. Zrodzi się z tego nowe, fascynujące hobby.

Ryby 20.02-20.03 Sprawy finansowe i zawodowe będą na pierwszym miejscu. Nadszedł taki czas, kiedy sprawy pragmatyczne całkowicie przysłonią Ci świat, czy tego chcesz, czy nie. Im bardziej skupisz się teraz na rozwiązaniu tego typu problemów, tym szybciej one znikną.


facebook.com/PolishObserver

14

Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

zdrowie i uroda

Krótki kurs samoobrony, przygotowany przez zawodników Polskiego Klubu Sportów Walki z Bristolu - Dariusza Telusa oraz Roberta Antosiaka (V dan w jujitsu). Zostaliśmy zaatakowani od tyłu dzięki uchwytowi za bark. Najprostszym sposobem, by się obronić jest złapanie za rękę napastnika, która znajduje się na naszym ciele, prawą dłonią i pociągnięcie jej do przodu. W ten sposób, ręka agresora zostaje odciągnięta, dzięki czemu możliwy jest cios łokciem w żołądek lub żebra. Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące technik samoobrony, piszcie na adres: dario3868@wp.pl. Słówko o trenerze PKSW Polski Klub Sportów Walki w Bristolu od stycznia 2010 roku prowadzi Dariusz Telus, który swoją przygodę ze sportami walki rozpoczął w wieku 14 lat od nauki judo. W latach 1996-2004, po przeprowadzce z rodzimego Sławna do Szczecinka trafił pod skrzydła trenera Wojtka Hurki (2 dan-kyokushin karate) i zdobył 4 kyu uprawniające do walk w mistrzostwach Polski. Z tego okresu pochodzą zdobyte przez niego 2 medale i 3 puchary. Przez 2 lata trenował także kickboxing pod okiem wspaniałego zawodnika Tomasza Dziomby. Do Anglii przeprowadził się w roku 2004. Trzy lata później trafił do Bristolu, gdzie zdobył brązowy pas w karate tradycyjnym. W roku 2009 jako pierwszy Polak w MMA (Mixed Martial Arts - Mieszane sztuki walki) wystąpił podczas zawodów w klatce. Na swoim koncie ma także turnieje w Weston Super-Mare. Na jednym z nich, w listopadzie 2010 roku podczas mistrzostw Anglii i Walii południowej zdobył brązowy medal.

REKLAMA

Walka z czasem

Starzenie skóry dotyka każdego człowieka. Jest to problem, który prędzej, czy później ujawnia się i niekorzystnie wpływa na nasze samopoczucie.

Z

miany w organizmie, styl życia oraz środowisko zewnętrzne niekorzystnie oddziałują na stan naszej skóry podobnie, jak nadmierna jej ekspozycja na słońce. Warto o tym pamiętać szczególnie teraz, gdy coraz częściej łapiemy przebijające się przez chmury promienie słoneczne i chcemy, jak najszybciej opalić się przed nadejściem lata. Koncentrując się na twarzy, w zależności od naszego wieku, obserwowalne zmiany w jej wyglądzie to: - nadmiar skóry powiek górnych, powodujący ich opadanie oraz tzw. „kurze łapki” w kącikach oczu (30 lat), - bruzdy od skrzydełka nosa do kącika ust, poprzeczne zmarszczki czoła i zmarszczki pionowe międzybrwiowe, tzw. „marsowe” (40 lat), - opadanie końca nosa, zmarszczki szyi, opadanie bocznych części policzków (50 lat), - zanik tkanki podskórnej, wyraźne zmarszczki na całej twarzy (60-80 lat). Biorąc pod uwagę przyczyny starzenia się skóry, rozróżniamy: - starzenie wewnątrzpochodne związane z wiekiem (chronologiczne) i hormonalne (menopauzalne), - starzenie mimiczne (miostarzenie), - starzenie zewnątrzpochodne powstające pod wpływem czynników zewnętrznych takich, jak promieniowanie UV, dym papierosowy, ułożenie skóry podczas snu, działająca na nasze ciało grawitacja (starzenie naturalne). Mówiąc najogólniej, do pierwszych nieodwracal-

Z

nych zmian starczych możemy zaliczyć: wiotczenie i szarzenie skóry, brak zdrowego kolorytu, pojawiające się przebarwienia oraz pierwsze płytkie zmarszczki. Jedną z bardzo skutecznych metod walki z upływem czasu, jest zastosowanie

Fotoodmładzanie światłem IPL jest zabiegiem, który w sposób kompleksowy poprawia kondycję skóry. Jest jedną z bardzo skutecznych metod walki z upływem czasu.

technologii IPL. Fotoodmładzanie światłem IPL jest zabiegiem, który w sposób kompleksowy poprawia kondycję skóry. Zabieg rozpoczyna się od dokładnego oczyszczenia cery. W tym czasie, najczęściej przeprowadzany jest peeling, po którym skóra jest tonizowana. W kolejnym etapie, skóra pokrywana jest

transparentnym żelem, którego zadaniem jest jej zabezpieczenie przed powikłaniami wynikającymi z przegrzania. Wszystkie urządzenia mają wbudowaną końcówkę chłodzącą, która dodatkowo chroni skórę przed przegrzaniem. Do odpowiednio przygotowanego pola zabiegowego przykładana jest końcówka urządzenia IPL i po kilku sekundach, gdy skóra dokładnie schłodzi się, uruchamiany jest błysk IPL, składający się z serii minibłysków. Powyżej opisana sekwencja powtarzana jest kilka razy. Intensywne światło IPL bez uszkodzenia skóry przenika przez nią, a następnie jest absorbowane przez hemoglobinę lub melaninę. Światło pobudza komórki wewnątrz skóry, pobudzając je do naturalnego procesu leczenia. Dzięki pulsacyjnemu światłu włókna kolagenowe skóry ulegają skróceniu, a skóra staje się jędrniejsza oraz bardziej elastyczna. Ponadto, zmniejszają się rozszerzone pory i wygładzają drobne zmarszczki. Zabieg IPL jest bardzo bezpieczną metodą na usuwanie pierwszych oznak starzenia skóry. Niemniej jednak istnieją pewne przeciwwskazania do przeprowadzenia takiego zabiegu i są nimi ciąża, świeża, mocna opalenizna, zażywanie leków światłouczulających, zapalenia skóry, bielactwo oraz choroby krwi. Dorota Bylica (imagebydorota.co.uk)

Badania po siedemdziesiątce

ważywszy na fakt, że kobiety w wieku powyżej 70 lat nie są automatycznie zapraszane na badania przesiewowe na raka piersi, wiele z nich uważa, że nie są narażone na ryzyko zachorowania na nowotwór piersi. To duży błąd. Starsze kobiety są znacznie bardziej narażone na ryzyko zachorowania na nowotwór piersi niż ich młodsze koleżanki, dlatego też tak ważne jest regularne samobadanie piersi, jak i korzystanie z programu profilaktycznych badań, oferowanego przez brytyjską służbę zdrowia. Badania przesiewowe umożliwiają wykrycie, często w bardzo wczesnym stadium, nowotworów piersi. Badanie takie polega na wykonaniu specjalnego prześwietlenia rentgenowskiego zwanego mammogramem. Program badań przesiewowych na obecność nowotworu piersi, prowadzony w ramach państwowej służby zdrowia (NHS), dostępny jest

nieodpłatnie dla wszystkich kobiet w wieku 50 lat i powyżej. Kobiety w wieku od 50 do 70 lat zapraszane są na badanie co trzy lata. Jeśli ukończyłaś 70 lat, nie otrzymasz automatycznego zaproszenia na badanie przesiewowe. Masz jednak prawo, jeśli o to poprosisz, raz na trzy lata poddać się temu zabiegowi. Wystarczy zadzwonić albo napisać do lokalnego ośrodka badań przesiewowych na raka piersi i ustalić datę spotkania. Badanie przesiewowe pozwoli wykryć niewielkie zmiany w piersi zanim pojawią się inne oznaki czy symptomy. Jeśli wykryje się takie zmiany wcześniej, istnieje większe prawdopodobieństwo pełnego wyleczenia. Wykonanie mammografii może odbyć się szpitalu lub w lokalnym ośrodku badań przesiewowych na raka piersi, może też odbyć się w objazdowym ambulansie badań mammograficznych. Ośrodek badań przesiewowych weźmie pod uwagę,

przy wyznaczeniu wizyty, takie okoliczności jak: - potrzebną pomoc we wstawaniu czy przy rozbieraniu się, - możliwość wjazdu wózkiem inwalidzkim, - problemy z dojazdem do ośrodka. Aby móc wykonać prześwietlenie, trzeba rozebrać się do pasa. Warto założyć spódnicę albo spodnie i bluzkę. W dniu badania nie należy używać talku ani dezodorantu, gdyż mogą one ujawnić się na prześwietleniu jako białe kropki. Wizyta może trwać około 30 minut, choć samo prześwietlenie trwa zaledwie pięć minut. U niektórych kobiet maszyna rentgenowska, która przyciska ciasno piersi, powoduje nieprzyjemne czy nawet bolesne odczucie - jednak trwa ono tylko przez kilka sekund. Przed opuszczeniem kliniki otrzymasz ulotkę z informacją o tym, kiedy i w jaki sposób otrzymasz wynik. (NHS, Department of Health)

fot. Krimar - dreamstime.com

Obroń się sama!


Pieniądze wyszły

Direct to Bank – przekaz bezpośrednio na konto

Nowa usługa

bezpośrednio na konto

Wejdź na westernunion.co.uk, aby uzyskać więcej informacji

Przekazy pieniężne Zapoznaj się ze szczegółowymi warunkami usługi

Pieniądze przyszły


facebook.com/PolishObserver

16

Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

kultura

Ostre granie z Northampton Już 12 maja, w klubie Badlands na terenie Bedford, miastową ciszę swoim graniem rozszarpie rockowo-metalowa kapela o nazwie Panic Disorder z Northampton.

Z

grupy. Na gitarze basowej gra Filozof. Ich muzyka charakteryzuje się mieszaniną rocka, trashu, metalu i punka. Grupę supportować będzie polski zespół S.P.A.M. również z Northampton. Kapela ta oscyluje w polskich coverach rockowych, granych w nowych aranżacjach (Brakeout, Kasia Kowalska, Urszula). To dopiero będzie czad! A 20 maja, czeka nas coś z zupełnie innej beczki. W Polskim Klubie na terenie Northampton odbędzie się bowiem „Wieczór z klasyką”, na którym nie zabraknie utworów takich kompo-

zytorów, jak Chopin, Beethoven, Debussy, czy Wieniawski. Utwory będą wykonywane na fortepianie i skrzypcach przez Grażynę i Waldemara Kaseja. Rozpoczęcie koncertu o godzinie 20:15. Bilety dostępne są w cenie 3 funtów. Rezerwacja - irekbroda@gmail.com. Panic Disorder gdzie: Badlands Club, 1-3 Silver Street, Mk 40 1sy, Bedford drzwi otwarte: 19:30 bilety: £4 info: badlandsniteclub.co.uk myspace.com/kacpersky myspace.com/s.p.a.m

fot. Panic Disorder - Materiały promocyjne

espół ten powstał 11 kwietnia 2007 roku i był garażowym rockowym eksperymentem. Pod ich nazwą, kryją się setki pracowitych godzin, kilometry zerwanych strun, masa odcisków, litry potu i sterta połamanych pałek. Polska grupa koncertuje głównie po większych miastach Wielkiej Brytanii. Skład ten, napotykał na różne przeciwności losu oraz ulegał ciągłym zmianom, lecz trzonem zespołu nadal są Andrzej (gitara/wokal) oraz Irek Broda (bębny), czyli założyciele

Filmy

„Safe” (kino) Luke Wright partaczy jedną z ustawionych walk. Rosyjska mafia postanawia zrobić z niego przykład dla innych i zabija mu całą rodzinę, a jego samego skazuje na banicję. Wędrując po slumsach Nowego Jorku, Luke dręczony jest poczuciem winy i świadomością, że każdy, kto się do niego zbliży, zostanie zgładzony. Wszystko zmienia się, kiedy na jego drodze staje 12-let-

nia dziewczynka Mei, ścigana przez tych samych gangsterów...

„J. Edgar” (DVD) Jako zwierzchnik amerykańskich organów ścigania przez prawie pięćdziesiąt lat, J. Edgar Hoover budził postrach i podziw, był przeklinany i szanowany. Ale za zamkniętymi drzwiami skrywał tajemnice, które mogły zniszczyć jego wizerunek, karierę i życie. Nominowany do Oscara Leonardo DiCaprio, wciela się w postać jednej z najbardziej wpływowych,

kontrowersyjnych i tajemniczych osobistości XX wieku...

„Hans Kloss” (kino) Książka

„Władcy ciemności” Frank E. Peretti

Rok 1957. Interesy rodzinnej księgarni Sempere i Synowie idą tak marnie jak nigdy dotąd. Daniel Sempere wiedzie stateczny żywot jako mąż pięknej Bei i ojciec małego Juliana. Następny w kolejce do porzucenia stanu kawalerskiego jest przyjaciel Daniela, Fermín Romero de Torres, osobnik tyleż barwny, co zagadkowy - jego dawne losy wciąż pozostają owiane mgłą tajemnicy. Ni stąd, ni zowąd przeszłość Fermina puka do drzwi księgarni pod postacią pewnego odrażającego starucha. Daniel od dawna podejrzewał, że skoro przyjaciel nie chce mu opowiedzieć swej historii, to musi mieć ważny powód. Ale gdy Fermín wreszcie zdecyduje się wyjawić mroczne fakty, Daniel dowie się „rzeczy, o których Barcelona wolałaby zapomnieć”. Niepogrzebane upiory przeszłości nie dadzą się tak łatwo wymazać z pamięci. Daniel coraz lepiej rozumie, że będzie musiał się z nimi zmierzyć...

Małe, niepozorne miasteczko uniwersyteckie staje się celem wysłanników szatana. W okolicy zaczynają się gromadzić dwie armie, reprezentowane przez najznakomitszych wojowników wszech czasów. Przeciw armii ciemności zostaje wysłany doborowy korpus armii światłości. Tymczasem okultystyczna mafia stopniowo przejmuje władzę nad Ashton. Początkowo nikt nawet nie podejrzewa, jakie niebezpieczeństwo zawisło nad miastem. Życie płynie w miarę zwyczajnie, jednak z czasem coraz częściej dochodzi do dziwnych zdarzeń, a sprawiedliwość staje się tylko nic nieznaczącym słowem. Ludzie, którzy próbują przeszkodzić w osiągnięciu celów sił ciemności, w tajemniczy sposób znikają z miasta. Mieszkańcy bardziej podatni na manipulacje stają się narzędziami w rękach szatana, który sprytnie wnika do ich podświadomości za pomocą niewinnie wyglądających przewodników duchowych...

Warto posłuchać

„Więzień nieba” Carlos Ruiz Zafon

„Thousand Mile Stare” Chicane

Twórca legendarnych klasyków „Offshore”, czy „Saltwater”, który ma na swoim koncie kolaboracje z takimi artystami, jak Brian Adams, Tom Jones czy Natasha Bedingfield, prezentuje piąty autorski album. Materiał składa się z 12 bardzo emocjonujących i ekspresyjnych kompozycji, a wśród nich znajdziemy także dwa utwory nagrane z islandzką grupą Vigri.

Koenigsberg, 1945 rok. Hans Kloss, agent polskiego wywiadu o kryptonimie J-23, wpada na trop skarbu zrabowanego przez nazistów. W intrygę zaangażowany jest stary znajomy Klossa - Hermann Brunner. Polak, próbując pokrzyżować plany wroga, stara się ocalić z wojennej pożogi piękną Elzę, dla której gotów będzie zaryzykować bezpieczeństwo swojej misji. Najnowsze wcielenie przygód agenta J-23, moż-

na obejrzeć także i na terenie Wielkiej Brytanii w kinach sieci Cineworld.


Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

17

facebook.com/PolishObserver

sport

Tyson wizytuje Polskę W wywiadzie dla Eurosportu, słynny amerykański bokser Mike Tyson przyznał ostatnio, że nawet za 200 milionów dolarów nie wznowi kariery i nie wróci do ringu. A tymczasem, pojawił się w Warszawie. Podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce, odwiedził także Kraków. dy, to boks był wielką zabawą powiedział. Znakomity pięściarz nigdy nie ukrywał, że w ringu zarobił fortunę, ale pieniądze stracił. - Byłem dobrym zawodnikiem, ale nie byłem dobrym finansistą. Bawiłem się, nie dbałem o pieniądze. Nie mam obsesji na ich punkcie - wyjaśnił. Tyson twierdzi, że się zmienił, sporo czasu poświęca najbliższym - żonie i dzieciom. - W życiu zdecydowanie najwięcej kłopotów miałem z powodu kobiet (Tyson był w więzieniu za gwałt - przyp. red.), bo one przypominały mi o kolejnych moich życiowych problemach.

fot. Mike Tyson - Wikipedia

P

adają różne kwoty, słyszę pytania, czy wróciłbym za 45, 60 czy 200 milionów dolarów? Odpowiedź brzmi: nie. Na pewno nie wrócę do boksowania. Byłoby obrzydliwe, gdyby kibice zobaczyli mnie i mój brzuch wystający zza spodenek - powiedział Tyson na konferencji prasowej w Warszawie. Najmłodszy w historii zawodowy mistrz świata wagi ciężkiej (miał wówczas 20 lat) przyjechał do Polski na zaproszenie sponsora. Towarzyszą mu żona, dwoje dzieci i teściowa. - Na razie niewiele widziałem, ale chciałbym pozwiedzać - przyznał Tyson, który w 2000 roku walczył z Andrzejem Gołotą. - Pamiętam tę walkę, miałem trochę kłopotów, bo wykryto w moim organizmie marihuanę.

Właściwie nie ma o czym mówić, bo pojedynek trwał bardzo krótko. Z polskich pięściarzy znam też Tomasza Adamka. Nawet nie widziałem, że będzie walczył teraz z Eddiem Chambersem. Tak naprawdę nie interesuję się za bardzo obecnym pięściarstwem, zajmuję się innymi sprawami - zapewnił. Tyson odniósł się również do informacji o możliwej potyczce Gołoty z Riddickiem Bowe (USA) w tzw. wrestlingu. - Dlaczego nie, wspaniały pomysł. Ja na pewno się nie dołączę, za dużo narkotyków w przeszłości przyjmowałem, zbyt dużo walk stoczyłem i dużo zdrowia mnie to kosztowało. Powtarzam, że nie brakuje mi boksu. Naprawdę ciosy rywala odczuwa się i wizyty w szpitalu nie są żadną przyjemnością. Oczywiście, jak byłem mło-

Z kolei o celach na przyszłość, mówi krótko: - Chcę żyć w spokoju, prowadzić pozytywny tryb życia, odrzucić negatywną stronę. Chcę oddawać cześć Bogu. Być może ja w ogóle nie obchodzę Boga, ale chciałbym wieść lepsze życie, niż przez ostatnie 20 lat. Ale żadnych konkretnych planów na przyszłość nie mam. Niczego też bym z życia nie wymazywał, niczego bym nie zmieniał, nawet gdybym mógł. Bóg przeznaczył każdemu z nas los i trzeba sobie z nim radzić. Po co miałbym czas? A może znalazłbym się w takiej sytuacji, że zostałbym wcześniej zabity? Tyson przyznał też, że nigdy nie zamierza zostać trenerem, zdecydowanie bardziej woli boks na... Play Station. - Nie mam do tego cierpliwości. Do prowadzenia kogoś potrzeba mnóstwo skupienia, dyscypliny, a ja nie chcę brać aż takiej odpowiedzialności. Moja żona potrafi zajmować się wieloma sprawami na raz, ale nie ja. Od paru lat wolny czas spędzam bawiąc się na Play Station, mam fajną grę o... Mike'u Tysonie - zakończył legendarny bokser. (jj)

Isia znów nie dała rady Azarence Agnieszka Radwańska przegrała w półfinale turnieju WTA w Stuttgarcie z liderką światowego rankingu tenisistek Wiktorią Azarenką 1:6, 3:6, ale obiecała, że za rok tutaj wróci po... samochód. Zwyciężczyni zawodów otrzymuje bowiem Porsche.

T

o jedna z najlepszych imprez tenisowych na świecie. Organizacja jest świetna i co roku cieszę się, że mogę tu zagrać. Czuję się tu prawie jak w domu. Zresztą to najbliższy turniej tej rangi od Krakowa. Zrobię wszystko, by wrócić tu za rok. W końcu chcę wygrać ten samochód - powiedziała 22-letnia krakowianka. Dla triumfatorki zawodów, organizatorzy przygotowali w tym roku białe Porsche 911 Carrera S Cabriolet o wartości 115 tysięcy euro. Obecnie Radwańska jeździ Mercedesem klasy E, ale znana jest z zamiłowania do szybkich i dobrych aut. Czwarta w światowym rankingu

tenisistek Polka, jest zadowolona z dotarcia do półfinału w Stuttgarcie. Zwłaszcza, że nawierzchnia ziemna nie należy do jej ulubionych, a dodatkowo narzeka jeszcze na ból pleców. - On pojawia się zawsze, gdy występuję „na cegle”. Co roku z nim walczę i powoli się przyzwyczajam. Robię wszystko, by go zniwelować, ale nie jest to łatwe. To jeden z powodów, dla których tak bardzo nie lubię „mączki” - zaznaczyła zawodniczka. Azarenka jest jedyną przeciwniczką, z którą krakowianka w tym roku nie może sobie poradzić. Obie panie spotkały się po raz piąty w sezonie. Przed turniejem w Stuttgarcie walczyły w ćwierćfinale Indian Wells na twardej nawierzchni. Białorusinka zwyciężyła wówczas 6:0, 6:2. - To kolejny półfinał, w którym udało mi się w tym roku wystąpić i jestem z tego bardzo zadowolona. Ale gra ciągle przeciwko tym samym zawodniczkom nie sprawia radości, zwłaszcza jak się przegrywa. Azarenka prezentuje się bardzo dobrze, a sobotni mecz był jej kolejnym świetnym występem - oceniła Polka. Radwańska teraz na kilka dni wraca do Krakowa. - Muszę trochę zadbać o plecy i potrenować, a potem udam się do Madrytu na kolejny turniej - zapowiedziała Isia. (jj)


facebook.com/PolishObserver

18

Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

rozrywka

Quizzes Thinking, right or wrong 1) All your suggestions will be carefully __________ before we come to a decision. A - conserved B - understood C - considered D - undermined 2) Do you believe __________ ghosts? A - on B - in C - at D - to 3) After careful __________ on the pros and cons, she decided to go ahead and do it. A - thinking B - dreaming C - examination D - reflection 4) James couldn't concentrate on his work that day, he could only think of his girlfriend. He spent the whole morning __________ thought. A - lost in B - missed in C - lost on D - missed on 5) Her opinion of me is not important, in fact, I __________ what she thinks about anything. A - couldn't care B - couldn't care more C - couldn't care less D - could care more 6) Don't ________with that, it's just not worth thinking about. A - trouble B - struggle your head C - trouble head D - trouble your head 7) Some computer users ______

Sudoku

Ambasada RP w Wielkiej Brytanii

the risks of going online and, as a result, don't have the virus protection or parental controls that they really need. A - mislead B - mislay C - misjudge D - mishear 8) A: I'm sorry, I really thought you wouldn't mind if I used your phone. B: Well, __________ I don't, but you should have asked me first! A - as it happens B - when it happens C - as a matter D - for that matter 9) At first, she confirmed what I'd said earlier, but then she changed her mind and I was left __________. A - stretching my legs B - without a leg to stand on C - on my last legs D - pulling my leg 10) __________, spiders aren't insects, although lots of people think that they are. A - In strict confidence B - Speaking strictly C - Confidently D - Strictly speaking 11) There wasn't a __________ of truth in what he said. He's such liar. A - seed B - grain C - half D - matter 12) These measurements don't look right. My calculations must have __________ somewhere. A - gone astray B - been astray C - falsified D - deluded

47 Portland Place Londyn WIB IJH Tel.: 087 0774 2700 Fax: 0207 2913 576 polishembassy.org.uk

Konsulat Generalny w Londynie 73 New Cavendish Street Londyn WIW 6LS Tel.: 087 0774 2800, 020 7291 3900 Fax: 020 7323 2320 polishconsulate.co.uk

Konsulat Generalny w Edynburgu 2 Kinnear Road EH3 5PE Edinburgh SCOTLAND Tel.: 013 1552 0301 Fax: 013 1552 1086 polishconsulate.org

Konsulat Generalny w Manchesterze

14th floor, Rodwell Tower 111 Piccadilly M1 2HY, Manchester Tel.: 016 1245 4130 Faks: 016 1236 8709 manchesterkg.polemb.net

Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Londynie 15 Devonshire Street Londyn WIG 7AP Tel.: 020 7580 5481 Fax: 020 7323 0195 polishemb-trade.co.uk

Instytut Kultury Polskiej

Answers: 1 - C, 2 - B, 3 - D, 4 - A, 5 - C, 6 - D, 7 - C, 8 - A, 9 - B, 10 - D, 11 - B, 12 - A. bbc.co.uk

Kuchnie świata - Belgia

Naleśnikowy przysmak SKŁADNIKI * 1 jajko * 25 g cukru * 25 g mąki * szczypta soli * 185 ml mleka * zapach waniliowy * 50 g masła * 50 g białej czekolady * 2 kulki lodów waniliowych * 50 g owoców leśnych (maliny, truskawki, jagody, jeżyny) PRZYGOTOWANIE Dokładnie wymieszać jajko, cukier, mąkę, sól, 25 gram roztopionego masła oraz zapach waniliowy. Następnie wlewać powoli mleko (100 ml), ciągle mieszając trzepaczką. Naleśnik smażyć powoli na maśle, przyrumieniając z obu stron. Czekoladę pokruszyć na drobne kawałki i wsypać do rondelka, dodać resztę mleka i mieszać trzepaczką, podgrzewając na wolnym ogniu aż do uzyskania jednolitej masy. Naleśnik ozdobić owocami i lodami, polać czekoladowym sosem. Smacznego!

Ważne adresy

Humour What would you get if you cross a trumpet and a serpent? A snake in the brass. *** One day a Viking named Leif returned after a long sea voyage and found that during his absence his name had been removed from the town register. He sent his wife to the town hall make a complaint to the mayor. “I'm sorry” - said the mayor - “I must have taken Leif off my census”. *** A woman goes into an antique shop and says to the owner: “When I was in here last week I saw a big mug with a flat head that holds a lot of beer. I'd like to buy it”. “Sorry” - replied the owner “but I can't sell you that”. “Why not” - asked the customer? “Because that's my husband”.

*** Two packets of crisps were walking along the road. A passing car stopped and the driver asked if they would like a lift. “No thanks” - said the crisps “we're Walkers”. *** A commercial traveler was passing through a small town when he came upon a huge funeral procession. “Who died” - he asked a nearby local. “I'm not sure” - replied the local - “but I think it's the one in the coffin”. *** The famous Statesman, William Penn, had two old aunts named Natalie and Ellie who were great at baking pies. But, alas, they got greedy and raised the prices up and up till all the people in Quakertown were talking about the pie rates of Penn's aunts.

52-53 Poland Street Londyn W1F 7LX Tel.: 020 3206 2004 Fax: 020 7434 0139 polishculture.org.uk

Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny 238-246 King Street Londyn W6 0RF Recepcja: 020 8741 1940 Sekretariat: 020 8742 6411 Fax: 020 8746 3798 posk.org

Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii 240 King Street Hammersmith Londyn W6 0RF Tel.: 020 8741 1606 Fax: 020 8741 5767 zpwb.org.uk

Polska Misja Katolicka w Anglii i Walii 2 Devonia Road, Islington, London N1 8JJ Tel.: 020 7226 3439 Fax: 020 7704 7668 polishcatholicmission.org.uk


Nr 17(147) / 5 - 11 May 2012

19

facebook.com/PolishObserver

Ogłoszenia

Zamieść ogłoszenie drobne na www.thepolishobserver.co.uk, a te niekomercyjne ukażą się również w The Polish Observer

PRACA - zatrudnię POLSKI SKLEP. przyjmę do pracy dziewczynę z doświadczeniem, praca w polskim sklepie, wymagania: - doświadczenie w sprzedaży (branża spożywcza), znajomość j. angielskiego, obsługa krajalnicy, dyspozycyjność i punktualność. Proszę o przesłanie CV wraz ze zdjęciem na polishdelicatessen@wp.pl PRACA W BIURZE KSIĘGOWYM Poszukujemy osób komunikatywnych, kreatywnych i dynamicznych do pracy w naszym zespole. Wymagania: - wykształcenie min. średnie, - mile widziane osoby mające doświadczenie w pracy z ludźmi, - wysoka kultura osobista, - zdolności interpersonalne, - uczciwość, odpowiedzialność i samodzielność, - wysoka motywacja do pracy i chęć zdobywania nowych doświadczeń, Oferujemy: - stale wynagrodzenie, - nieprowizyjne, - wyzwania intelektualne, elastyczne godziny pracy, - możliwość awansu i rozwoju zawodowego. Opis stanowiska: Osoba zatrudniona na tym stanowisku odpowiedzialna będzie za: - kontakt z klientem, - przygotowanie listy zamówień i wyszukiwanie najtańszych dostawców, - przygotowywanie faktur dla podwykonawców, - kształtowanie pozytywnego wizerunku firmy, Ewa Tychoniuk, Financial Republic, MAIN +44 [0] 20 8767 4088, DIRECT +44 [0] 20 8682 3950, EMAIL ewa@ financialrepublic.org.uk Poszukuję MONTERA Polska stolarnia zatrudni montera mebli. Wymagane doświadczenie na terenie UK. Mile widziana znajomość języka angielskiego. Zainteresowane osoby prosimy o kontakt pod numerem: 0208 8107 788 PRACA - szukam SZUKAM pracy jako pomocnik budowlany, posiadam duże doświadczenie, mam 25 lat. Pomocnik przy: remontach, montażu drzwi, wykopie fundamentów, demolkach, praca ze stolarzem, praca z murarzem, praca z brukarzem, przy przeprowadzkach. Samodzielna praca: ogrodnik, malarz. Jestem osobą pracowitą, odpowiedzialną, sumienną, ambitną, komunikatywną, punktualną i szybko się uczę. Posiadam: NIN, UTR. Język angielski w stopniu komunikatywnym - potwierdzony "OCR Level 2 Certificate in Adult Literacy". Ukończyłem również kursy matematyczny i IT: OCR Level 2 Certificate in Adult Numeracy, BSC Level 1 Award in IT User Skills (ECDL Essentials) (ITQ). Mój numer telefonu: 0751 1776 577 KUPIĘ / SPRZEDAM Sprzedam kosiarkę spalinową. Proszę o kontakt 07511293603 Skupujemy Auta w UK Lhd Rhd złomowanie pojazdów, odbiór z adresu transport pojazdow. Odszkodowania po wypadku. Ubezpieczenia pojazdów. www.skupaut.co.ukwww.skupaut. co.uk Kontakt: 0800 21 00 569 / 07930 755 799. mieszkanie - SZUKAM Szukam pokoju w Bedford. Pracujący, po

Usługi

50-tce, szuka pokoju niedrogiego w Bedford od maja, Kontakt: Piotr 07774953790 MIESZKANIE - WYNAJMĘ Mieszkania / pokoje Stratford i okolice (wschodni Londyn). Dwójki od 95£, jedynki od 55£, miejsce w dwójce od 50£. Domy oddalone są od stacji średnio 5 minut pieszo. W każdym z domów są minimum 2 łazienki, living room, kompletnie wyposażona kuchnia, aneks jadalny, ogród, telewizja, telefon, możliwość podłączenia pod internet. Wszystkie opłaty wliczone. Depozyt 2 tygodniowy. Ponieważ aktualni mieszkańcy dbają, aby w domu panował spokój i porządek, szukam osób, które to uszanują i będą dbały o to wraz z innymi lokatorami. Witek 0777 3602 748 TOWARZYSKIE SUCCESFULL ENGLISH BUSINESSMEN (46) would like to meet an attractive Polish lady for fun filled days and romantic evenings. John: 07570913858 SOBOTNIA GRUPA SZKOLNA Czy Twoje dziecko woli rozmawiać z rówieśnikami po angielsku? Martwisz się że w razie powrotu miałoby problemy w szkole? Nie możesz wysłać swojego skarbu do polskiej szkoły sobotniej, bo ma inne zajęcia? Chciałabyś mieć chwilę dla siebie po południu? Przyprowadź dziecko do nas! Świetna lokalizacja przy Tate Modern, malutka grupa, wesoły nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem, potwierdzone wyniki, przystępne ceny - same plusy. Jeśli to cię zainteresowało nie zwlekaj i napisz do nas po więcej informacji od razu na adres: sloneczka24@gmail.com, tel. 020 3583 1867, do zobaczenia! PRAWDZIWA PRZYJACIÓŁKA Hej, mam 30 lat i jestem mamą 4-letniego chłopczyka, szukam sympatycznej i wesołej mamy z dzieckiem w podobnym wieku do wspólnych wyjść na plac zabaw, wspólnch wycieczek czy spotkań na ciacho i kawkę. Pozdrawiam, Oliwka, e-mail:  oliwka252525@tlen.pl   POLSKIE MAŁŻEŃSTWO z dzieckiem (2.5 roku, chłopak) szuka mamy / pary z dzieckiem w podobnym wieku. Cel - wspólne spędzanie czasu (głównie weekendy), ale jeśli jesteś(cie) z południowo-wschodniego Londynu, także w tygodniu po południu (nasza pociecha uczęszcza do przedszkola od 8 do 13). W planach mamy rożne atrakcje dla dzieciaków: zoo, cyrk, farmy, akwarium, kids club. Jeśli przeszkoda (dla Ciebie / dla Was) stanowią kwestie finansowe - bez obaw :) Kilka słów o nas: Tato, 29 lat - pracuje 6 dni w tygodniu, Mama, 32 lata - nie pracuje, Syn, 2.5 roku - do spokojnych nie należy. Preferujemy "mamę" lub parę w zbliżonym do nas wieku. Ze wschodniego, południowego (SE, SW) Londynu. Jeśli Twoje / Wasze dziecko jest w zbliżonym do naszego wieku - nie krępujcie się, tylko napiszcie kilka słów do nas: fubusa@ interia.pl - w temacie "mama szuka mamy" MAMA SZUKA MAMY (NW LONDON) Witam poszukuję koleżanki na rozmowy, spacery jak i od czasu wypad na piwko. Mój mąż dużo pracuje, więc jestem samotna, mam 2-letnią córeczkę. Z miłą chęcią zaprzyjaźnię się z koleżanką z okolic, piszcie pozdrawiam i czekam na e-mail: ewelinabakierska@wp.pl

Redakcja The Polish Observer nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

transport - przeprowadzki Firma Catrina ltd oferuje transport z i do Polski, przeprowadzki. Paczki Anglia, Szkocja, Walia i Irlandia Północna z Belfastem. Cena paczki do 30kg – to £20 (to tylko £0.66 za kilogram), codzienny odbiór, 3 - 5 dni roboczych na dostarczenie, www.catrinatrans.co.uk. Kontakt: 01237476030 / 012 37238086

Lotniska i przeprowadzki Doświadczenie i bezpieczeństwo. Samochód sześciosobowy oraz dostawczy. Rejon South Hampshire i West Sussextel. 075 18 00 97 85

przeprowadzki Tanio i solidnie (Blackpool, Blackburn, Bolton, Chorley, Preston, Manchester) Tel.0793 40 99 202

NAUKA GRY na gitarze, pianinie, skrzypcach w Londynie. Oferujemy również naukę muzyki: czytania z nut, teorii, harmonii, kompozycji, improwizacji. Kontakt: 0798 8929 586, www.nauka-muzykilondyn.co.uk

STUDIO NAGRAŃ Jesteś profesjonalnym lub amatorskim muzykiem? Szukasz miejsca prób dla swojego zespołu? Arch Studios ze Stamford Brook zaprasza. Zapewniamy pełen back-line i dobrą atmosferę. Stawki już od £8.50 za godzinę. Adres: Arch 196 Prebend Gardens Stamford Brook, London W6 0XT. Więcej informacji i kontakt: http://www. archstudios.co.uk 020 8747 1116

przewozy na Lotniska Szybko - Tanio - Bezpiecznie. Blackpool, Blackburn, Bolton, Chorley, Preston, Manchester. Gwarantowany profesjonalizm. Kontakt: Roman: 0793 40 99 202

Przewóz osób i przesyłek – Polska – Anglia – Polska. Przewóz osób od £80. Paczki do 25kg za £19. Transport quadów, motocykli oraz samochodów. Dowóz pod wskazany adres, zawsze na czas. Tel. 07958 170819, +48603413769.

DENTYSTA MANCHESTER Zapraszamy do skorzystania z usług stomatologicznych. Miła atmosfera i ceny na każdą kieszeń. Do każdego leczenia znieczulenia gratis. Także implantologia, ortodoncja oraz protetyka. Zapraszamy dzieci i dorosłych. Rejestracja czynna 7 dni w tygodniu od godz. 8 do 22. Zadzwoń i dowiedz się więcej. Kontakt: Rafał Kołodziejski, 01617071983, 07955280690, rkolodziejski73@googlemail.com

prawo ILAS (LLP) specjalizuje się w prawie imigracyjnym. Działamy już 7 lat. Oferujemy konkurencyjne ceny i profesjonalną obsługę. deportacja. blogspot.com, www.ilas.org.uk (cennik nie zawiera promocji i zniżek), ilas@btconnect. com, info@ilas.org.uk 020 8539 6611 Sylwia Wawrzynczak Nelson House, 341 Lea Bridge Road, London, E10 7LA

Pomagasz w przeprowadzce? Organizujesz przewozy na lotniska? Wywozisz śmieci? Ogłoś swoje usługi na naszych stronach za jedyne £5 + VAT! Zadzwoń pod nr 0784 606 2331.

Chcesz sprzedać auto? Wynająć pokój? Pozbyć się starej lodówki? Ogłoś to za darmo na naszych stronach! Wyślij sms na numer 0784 606 2331 lub napisz:

ads@thepolishobserver.co.uk


5 sposobów przesyłania i odbierania pieniędzy

Wybierz sposób w jaki chcesz przesłać pieniądze?

WESTERN UNION 5 sposobów przesyłania i odbierania pieniędzy Prześlij tak jak zechcesz

W placówce Western Union

westernunion.co.uk

0800 833 833

Więcej niż jeden rodzaj klienta, więcej niż jeden sposób by im służyć

Bezpośrednio na konto Przedpłacony transfer pieniężny


The Polish Observer 17(147)