__MAIN_TEXT__

Page 1


Tam na hori czereszeńka. Nagrania z badań terenowych profesora Romana Reinfussa Там на горi черешенька. Награня з тереновых досліджынь Професора Романа Райнфуса


Płyta tam na h ori cz eres z e ńka prezentuje pieśni i muzykę zarejestrowane przez prof. Romana Reinfussa w trakcie badań terenowych na Łemkowszczyźnie. Teren ten, sięgający od Popradu po Osławę, zamieszkiwany do 1947 roku przez grupę górali ruskich, wchodził klinem między osadnictwo zachodniosłowiańskie – od północy polskie, a od południa słowackie. Mieszkańcy tych rejonów Karpat wytworzyli szczególnie ciekawą kulturę, w tym wyjątkowy folklor muzyczny – pieśni, melodie i tańce. W warstwie muzycznej, jak również słownej, odnaleźć w nich możemy wpływy słowackie czy węgierskie, w szczególności we wsiach granicznych. Teren Łemkowszczyzny budził zainteresowanie wielu badaczy: językoznawców, folklorystów i etnografów m.in. A. Torońskiego, O. Kolberga, F. Kolessy, W. Pola, a także prof. Romana Reinfussa, dzięki któremu możemy dziś usłyszeć autentyczne nagrania sprzed półwiecza. roman reinfuss (1910–1998) to postać wielce zasłużona dla etnografii i folklorystyki. Niekwestionowany autorytet w dziedzinie sztuki ludowej, autor licznych opracowań,


niestrudzony dokumentalista wszelkich przejawów folkloru wielu regionów Polski, ale przede wszystkim badacz i piewca Łemkowszczyzny. Swoją „przygodę” z Łemkowszczyzną rozpoczął w latach młodzieńczych. Pomieszkiwał on bowiem u swego wuja w Gorlicach, skąd wraz z kuzynostwem bądź samotnie udawał się w bliższe i dalsze wędrówki po okolicznych wsiach, zachwycając się niezwykle ciekawą i barwną kulturą ich mieszkańców. Beskidzkie peregrynacje zaowocowały tym, że już w trakcie studiów prawniczych uczęszczał na wykłady z etnografii. Przez wiele lat był pracownikiem Muzeum Etnograficznego w Krakowie oraz Instytutu Sztuki PAN. W roku 1957 związał się z Lublinem, gdzie objął Katedrę Etnografii i Etnologii w umc s . Na obozy naukowe z lubelskimi studentami jeździł głównie na Łemkowszczyznę. Poza ekspedycjami realizowanymi w Uniwersytecie na badania poświęcał każdą wolną chwilę, również rodzinne wakacje, o czym wspomina córka Krystyna, także etnolog, spadkobierczyni zamiłowań ojca. Obok pracy naukowej, badawczej i dokumentacyjnej Roman Reinfuss podejmował też działania


społecznikowskie – był głównym orędownikiem powstania ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Przez wiele lat wspierał STL pod względem merytorycznym, wykorzystując swoje dotychczasowe badania i doświadczenia na niwie sztuki ludowej. W latach 1968–1989 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Naukowej STL . Materiał zawarty na płycie zarejestrowany został na taśmach szpulowych w latach 60-tych (najstarsze nagrania pochodzą z 1963 roku) w dziewiętnastu miejscowościach od zachodnich krańców (Wojkowa, Dubne), aż po wschodnie granice Łemkowszczyzny (Turzańsk). Niepublikowane dotychczas nagrania pochodzą z archiwum Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie. Na płytę składa się zbiór 66 nagrań, głównie pieśni, prezentujących cały rok obrzędowy, cykl obrzędów rodzinnych, a także pieśni powszechnych. Wśród nich na szczególną uwagę zasługują przykłady pieśni pasterskich, sobótkowych, jak również fragmenty z weczyrków, przedstawień w stylu commedia dell’arte, odbywających się w trakcie domowych spotkań podczas trwania postu adwentowego. Płytę dopełniają fragmenty

/7 /


wypowiedzi m.in. o upiorach, weczyrkach, weselu, oracja szczodrówkowa, a także zawołania maziarskie. Niezwykle cenne jest, że większość wypowiedzi zarejestrowana została w języku łemkowskim, do czego namawiał Profesor, sam starając się mówić językiem swoich respondentów, z których większość urodziła się jeszcze w X IX stuleciu. Klasyfikacja gatunkowa w spisie utworów podana została za informacjami zawartymi w nagraniu (określanymi przez Profesora czy samego wykonawcę) bądź notatkach. Nie zawsze udało się też ustalić datę urodzenia respondentów, ich wiek czy datę nagrania. W miejscach gdzie było to możliwe, zostały te dane wskazane. * * * Odsłuchiwanie nagrań Profesora po niemalże półwieczu, to niezwykłe przeżycie i radość, szczególnie w momentach gdy odnajdywałam wśród nich znajome głosy. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Profesor przed tylu laty nagrywał te same osoby co ja wiele lat później. Tak było między innymi w przypadku pani Emilii Jakubiec (5., 41., 60.)


przez Profesora nagrywanej w wieku około czterdziestu lat, przeze mnie już jako osiemdziesięciolatki. Jej rodziców Jana i Matronę Truchan (23., 45.) znałam jedynie z fotografii (fot. s. 22) i opowieści, gdyż sędziwa staruszka, która była jedynaczką wiele o nich opowiadała. Pozostali respondenci to w większości przypadków rodzice, teściowie, dziadkowie bliższych i dalszych znajomych. Znajome głosy, nazwiska, wsie i bardzo szeroki repertuar tworzą niepowtarzalny i autentyczny obraz dawnej Łemkowszczyzny, nie tak odległej jakby to się mogło wydawać. Obraz uniwersalny, bliski dla każdego, kto pokochał ten skrawek ziemi. Marta Graban-Butryn

/9 /


Платня „Там на горi черешенька” представлят пiснi i музыку зареєструвану професором Романом Райнфусом в часi його тереновых досліджынь на Лемковинi. Тота краiна, простір медже Попрадом а Ославом, котру до 1947 рока компактнi заселяли Русины, клином вбият ся медже захiдньославянскє осадництво – од пiлночы польскє, а од полудня словацкє. Жытелi того реґіону Карпат створили особливу і iнтересуючу культуру, в тым i вынятковий музычний фолькльор – пiснi, мелодиi i танцi. На музычным, aй на текстовым рівни, найти в них можна словацкы i мадярскы влияня, предо вшыткым в надграничных селах. Територия Лемковины выкликувала заiнтересуваня вельох дослiдникiв: лiнґвiстiв, фолькльористiв і етноґрафiв, медже iнчыма А. Тороньского, О. Кольберґа, Ф. Колессы, В. Поля та i проф. Романа Райнфуса, вдякы котрому можеме гнеска почути автентычны награня сперед пiл столiтя. Роман Райнфус (1910–1998) то особа барз заслужена для етноґрафii i фолькльористыкы. Беспресперний авторытет


в обшыри народной культуры, автор многых опрацувань, нестераний документалiста рiжнородных видiв фолькльора з вельох реґiонiв Польщы, але предо вшыткым дослiдник i славитель Лемковины. Його захоплiня Лемковином розпочало ся уж в молодых роках. З часу на час мешкал в свого уйка в Ґорлицях, одкаль зо своiма кузынами, або сам, iшол на дальшы ци ближшы прогулькы по околичных селах, захоплюючы ся пребарз iнтересуючом i рiжнокольоровом культуром народу якій в них жыл. Бескидскы вандрівкы стали ся причыном, же в часi юристычных студиiв ходил тіж на выклады з етноґрафii. Вельо рокiв робил в Етноґрафiчным Музею в Краковi i Iнстытутi Штукы Польской Академіі Знань. В 1957 роцi звязал ся з Люблiном, де пeренял Катедру Етноґрафii i Етнолоґii в Унiверситетi Мариi КирiСклодовской. Науковы таборы з люблiнскыма студентами проводил векшыном на Лемковині. Окрем експедиций реалiзуваных на Унiверситетi, дослiджыням посвячал кажду свобiдну хвилю, тiж i родинны вакациi, о чым споминала його дiвка Кристина,

/13 /


тiж етнолоґ i нашлiдниця няньовых науковых пристрасти. Попри науковiй, дослiдничiй i документацийнiй роботі, Роман Райнфус пiднимал ся i інчых громадскых діянь – был головным голосительом основаня загальнопольского Стоваришыня Народных Творцiв. Долгыма роками мериторычнi всперал СНТ, хоснуючы своi дослiджыня i досвiдчыня в обшыри народной штукы. Медже 1968 а 1989 роком был такой ведучым Науковой Рады СНТ. Материял, котрий ся находит на платнi, записаний был на шпульовых тасьмах в 60. роках (найстаршы награня зроблено в 1963 роцi) і в девятнацетьох селах од захiднiх (Вiйкова, Дубне) аж до схiднiх границ Лемковины (Туриньскє). Дотепер непублiкуваны награня походят з архiву Стоваришыня Народных Творцiв в Люблiнi. На платнi находит ся 66 награнь, головнi пiснi представляючы цiлий цикль родинных обрядiв, календарны пісні, пак штоденны спiванкы. Посеред них особливу увагу вартат звернути на примiры пастырскых пiснi, собiтковых, а тiж фраґменты з вечырків, представлiнь в стылю commedia


dell’arte, якы проходят в часi домовых стрiч в перiодi Филипiвкы. Платню дополняют i выповiды о страхах, вечырках, весiлю, щедрівкова проповiд та мазярскы закликы. Барз цiнне є i тото, же векшыну выповiди записано в лемкiвскым языку. До того своiх довiдникiв заохачал Професор, аж i сам прiбувал гварити языком спiлбесiдникiв, спосеред котрых найвеце народило ся iшчы в XIX столiтю. Ґатункову клясифікацию в змiстi пiснi подано згiднi з iнформациями замiщеныма в награню (тото означал Професор або сам выконавец) або в нотатках. Не все повело ся усталити докладну дату вроджыня довiдникiв, iх рокы ци дату награня. В мiсцях де то было можливе, вшыткы тоты даны были вписаны. * * * Слуханя награнь Професора по правi пiл столiтя то чудове пережытя i радiст, особливi в хвилях кєд посеред них находила єм знаємы голосы. Велькє было моє здивуваня коли ся вказало, же

/15 /


пред роками Професор нагрывал самы тоты особы, котры я єм знимала вельо рокiв пiзнiйше. Так было медже iнчыма в припадку Емiлii Якубєц (5., 41., 60.), котру Професор нагрывал кєд мала дас сорок рокiв, а я – коли уж была вiсемдесятрiчном бабцьом. Єй родичiв Йоана і Матрону Трухан (23., 45.) знала єм лем з фотоґрафiй (фот. с. 22) i оповiдань, бо сива-сивіся старовинка, єдиначкa, вельо о них бесідувала. Iнчы довiдникы то предо вшыткым родиче, сватове, дiдове, та i осталы члены родины i приятелi. Знаємы голосы, назвиска, села i барз шырокiй репертуар творят непоновливий і автентычний образ старой Лемковины, хоц не так далекой як бы сме думали. Унiверсальний образ, близкiй каждому, хто залюблений в тым кавальчыку земли. Marta Graban-Butryn


/17 /


The album Over th e re on th e h i l l i s a c h e rry t re e presents songs and music recorded by professor Roman Reinfuss, whilst carrying out his research on Lemkovyna. The region which spreads from Poprad to Osława, was inhabited until 1947 by Ruthenian highlanders and forms a sort of wedge which cuts into the middle of the Western-Slavic settlements. Polish from the northern side and Slovakian from the south. Carpathian people have created a particularly interesting culture and especially exceptional musical folklore – songs, melodies and dances. Both the music and the lyrics embrace Slovakian or Hungarian themes, especially in villages lying on both sides of the border. Lemkovyna aroused curiosity and held the close attention of many researchers: linguists, folklorists and ethnographers. Among them: A. Toroński, O. Kolberg, F. Kolessa, W. Pol as well as professor Roman Reinfuss, thanks to whom we can still listen to the authentic recordings from a half-century ago. Roman Reinfuss (1910–1998) was an outstanding ethnographer and folklorist who enjoyed considerable renown in the realm


of folk art and was a tireless collector and archivist of every form of folklore from nearly all Polish regions. Nevertheless, first and foremost, Professor Reinfuss was a researcher and a eulogist of the Lemko region who started his adventure with Lemkovyna in his early years while living at his uncle’s house in Gorlice. This was a starting point for his expeditions to nearby villages, either on his own or along with his cousins to enjoy the amazing and colorful Lemko culture. Beskidian peregrinations persuaded Professor Reinfuss to attend lectures on ethnography while studying law at university and after that he worked for many years in the Ethnographic Museum in Cracow and the Institute of Art in the Polish Academy of Science. In 1957 the Professor moved to Lublin, where he took over the Chair of Ethnography and Ethnology at UMCS . Together with the students from Lublin, he went for numerous field researching expeditions mainly to the Lemko region. Even outside university during family holidays he devoted every free moment to ethnographic research, as is fondly remembered by his daughter Krystyna who inherited her father’s


passion and is also an ethnologist. In addition to academic research and collecting and archiving work, Roman Reinfuss also undertook public activities. He was a major figure in the establishment of the Association of Folk Artists and for many years supported the Association using his expertise in folklore and folk art. In the years 1968–1989, he served as the Chairman of the Academic Council of the A FA . The material for this particular album was recorded on a “reel to reel” tape recorder in the 1960s (the oldest recordings come from 1963) in nineteen regions from the western (Wojkowa, Dubne) to the eastern (Turzańsk) borders of the Lemko region. Unpublished until this day recordings came from the archives of the Association of Folk Artists in Lublin. Presented on this album is a collection of 66 recordings comprising of songs featuring rituals of the years different cycles (Midsummer Night Celebration, Christmas), ceremonies of family life (wedding, christening, and funeral) and a few popular everyday songs. Particularly interesting are pastoral and midsummer night songs as well as fragments of weczyrky folklore performances in the style of commedia

/21 /


dell’arte played at home visits during Advent. The album is also filled with stories about ghosts, weczyrky and weddings, Christmas carols and maziar hollers. Hugely valuable is the fact that the majority of the recordings were performed in the Lemko language, an idea prompted by the Professor himself who spoke Lemko. This was the first language of his interviewees, who were mainly born as far back as 19th century. Genre classification in the list of songs corresponds with the information provided with each recording (described by the Professor or the performers themselves) or found in attached notes. However, it was not always possible to establish either the date of birth of some respondents or the date of the recording. Where possible, the data is provided. * * * Listening to the Professor’s recordings after almost half a century is an extraordinary experience and joy. Particularly special moments were when I could recognise familiar voices among others. One can only imagine how surprising it was to find out that long before me,


the Professor recorded the same voices as I did many years afterwards. One such case was of Mrs. Emilia Jakubiec (5., 41., 60.), who was recorded by the Professor when she was around forty years old, and again by me when she was eighty. I knew her parents Jan and Matrona Truchan (23., 45.) only from a photograph (photo p. 22) and from stories. Emilia who was their only child talked about them very often. The Professor’s interviewees in most cases were parents, parents-in-law and grandparents of my friends and relations. Familiar voices, names, villages, and a very wide repertoire create a unique and authentic picture of Lemkovyna from the past, but it is not as far away as it seems. This collective and universal image will be close to the heart of anyone who loves this piece of land. Marta Graban-Butryn

/23 /


Nieznany muzyczny świat Łemków Nagrania z kolekcji profesora Romana Reinfussa ukazują nam zapomniany, a w wielu momentach zupełnie nieznany muzyczny świat Łemkowszczyzny. To unikatowy zbiór rejestrujący łemkowski repertuar. Jest on bardzo zróżnicowany, niejednorodny, a płyta jawi się jako swoista muzyczna mozaika. Mozaikowość jest wielką zaletą tego zbioru. Znajdujemy tu bowiem zarówno zróżnicowany regionalnie repertuar będący częścią obrzędów, jak i pieśni powszechne, opowieści, zagadki czy zawołania. W rzeczywistości otrzymujemy niezwykle cenny i w swej mozaikowości panoramiczny obraz muzycznej Łemkowszczyzny. W obszarze obrzędowości rodzinnej mieści się repertuar związany z okresem dzieciństwa. Znalazły się tu różne formy: dwie melodie śpiewane dziecku do snu, choć prezentowane tylko w krótkiej, jednozwrotkowej formie, przywołują bezpowrotnie utracony świat łemkowskich kołysanek i lulanek (1.-2.); dwie kolejne to, według wykonawczyń, pieśni śpiewane podczas chrzcin. Chrzciny to istotny element obrzędowości rodzinnej – przyjęcie do wioskowej


społeczności nowo narodzonego jej członka, ale także okazja do dobrej zabawy (3.-4.). Oj kumo, kumo, dobra horiłka to przykład żartobliwej przyśpiewki o tanecznym charakterze, której bohaterką staje się wszechobecna podczas rodzinnych obrzędów horiłka. De les był czornyj barane to znana na terenie Słowiańszczyzny taneczna dziecięca zabawa Gdzieżeś ty bywał, czarny baranie. Mamy tu łemkowski wariant nie tylko w warstwie słownej, ale także muzycznej (5.). Obraz dzieciństwa dopełniają krótkie rymowane zagadki (6.). Pasanie krów i gęsi to ważne dziecięce zajęcie. Podczas wielu godzin spędzanych na łąkach rodziły się melodie, piosenki, budowano proste instrumenty. Prezentowane na płycie melodie pokazują różne oblicza tej pasterskiej rzeczywistości: smutne dziecięce zawołanie do deszczu (on bowiem jawi się jako kompan małej pasterki; 7.), bolące od biegania za krowami nóżki (częsty motyw w pasterskim repertuarze), opowieści o rodzinnej wsi (8.). Z pasterską tradycją związane były wyłyskania. To charakterystyczny zaśpiew kończący pieśń lub forma samodzielna, wykonywana głównie przez


dziewczęta jako rodzaj swoistej zabawy z echem. Obecne w zakończeniu dwóch pasterskich pieśni wyłyskania ukazują ich indywidualny wykonawczy charakter (9.-10.). Pasanie to także okazja do dziewczęco-chłopięcych konwersacji. Krótka, jednozwrotkowa forma o archaicznym charakterze ukazuje nam jej namiastkę (11.). W zbiorze bogato reprezentowany jest repertuar weselny, znajdują się tu formy z różnych faz wesela oraz z różnych stron Łemkowszczyzny. Wesele było centralnym obrzędem łemkowskim o bardzo rozbudowanej muzycznie formie. W detalach różniło się nawet w sąsiednich wsiach. Muzycznie odmienne formy znane były we wschodniej części Łemkowszczyzny. Z miejscowości Turzańsk, najdalej wysuniętej na wschód łemkowskiej wsi, pochodzi bardzo cenny opis początkowych faz wesela (12.) oraz moment opuszczania przez młodą rodzinnego domu (15.). Pod względem muzycznym mamy tu do czynienia z niezwykle archaiczną formą ładkanky. 13. i 14. to śpiewy towarzyszące obrzędowi błogosławieństwa i zbierania się rodziny do stylcia. Obie melodie to popularne na Łemkowszczyźnie typy melodyczne, występują

/27 /


tu w charakterystycznej dla repertuaru weselnego wariantowej formie. Śpiewy te miały charakter uniwersalny i mogły towarzyszyć zarówno obrzędowi błogosławieństwa w domu młodego, jak i młodej. 16. to śpiewy towarzyszące początkowej fazie wesela, w której drużyna pana młodego zabiegała o wydanie mołodyci. Pod względem muzycznym to kolejny przykład wariantu popularnego weselnego typu melodycznego. 17., 19 i 20. to przykłady weselnych przyśpiewek. Żartobliwe teksty kierowane do różnych uczestników wesela stanowiły integralną część obrzędu, pod względem muzycznym przyjmowały formę taneczną i jako takie komponowały się z muzycznym obrazem wesela. 18. i 21. to śpiewy towarzyszące centralnej fazie wesela, jaką były oczepiny. Śpiewane przez swaszki, opisywały obrzędowe czynności. Porównać możemy tu dwie muzyczne odsłony tego samego wątku słownego. To typowe dla łemkowskiego wesela zjawisko: ten sam tekst słowny mógł być śpiewany na różne melodie. Korowaj – weselny chleb, obrzędowe ciasto, atrybut swaszek, ma także swoje muzyczne miejsce w weselnym obrzędzie. Pod względem muzycznym wykorzystany jest tu popularny


typ weselnej melodii (22.). Każdy element obrzędu i weselnej uczty mógł być dostrzeżony przez uczestników obrzędu i ośpiewany w weselnym repertuarze, nawet kapusta – składnik weselnego jadła (23.). Wybieranie się młodej ze swego rodzinnego domu to moment obrzędu bogato ozdabiany śpiewem. Przykład 24. prezentuje typowy dla tej fazy wątek słowny i melodyczny. Wesele to okazja to tańczenia. Przyśpiewywanie przed kapelą to typowy element zabawy (25.). W zbiorze znajdujemy przykłady melodii tanecznych wraz z opisami tanecznych figur (26.-29.) Chrzciny i wesele to radosne momenty w życiu człowieka. Jego integralnymi elementami są też śmierć i rozstanie. W zbiorze profesora Reinfussa znalazły się także śpiewy związane z tą tematyką. Zagadnienia ludzkiej egzystencji, nieuchronności śmierci pojawiają się często w łemkowskim repertuarze. Tematyka ta znajduje także swoje miejsce w pieśniach żołnierskich, m.in. Wczera weczer iz weczera (30.). Już idu do hrobu to niezwykle cenny przykład śpiewu przy zmarłym (32.). Trwające trzy doby czuwanie wypełnione było podobnymi śpiewami. Śpiewano tam często także pieśni

/31 /


wielkopostne (31.). Niezwykle interesującą jest zarejestrowana na płycie rozmowa profesora Reinfussa z Rozalią Bałarz o upiorach (33.). Profesor starał się uwiecznić na swoich taśmach różnorodne przejawy łemkowkiej tradycji – także unikalne zawołania maziarzy z Łosia (34.-35.). Znani w wielu miejscach Europy łemkowscy maziarze mieli własne hasła reklamowe. Prezentowane dwa to zapewne jedynie namiastka bogatego repertuaru zawołań handlowych. Obrzędowość doroczna, pozbawiona po 1947 roku kontekstu wioskowego, najbardziej narażona była na zapomnienie. Stąd niezwykle cenne są przykłady takiego repertuaru. Typowymi dla łemkowskiej tradycji były weczyrky. Długie jesienne wieczory sprzyjały towarzyskim spotkaniom przy pracy, wiele było podczas tych spotkań wesołości i zabawy. Ich integralną częścią były przedstawienia teatralne, bogato upiększane śpiewami. Z Krempnej pochodzi ciekawy opis weczyrków (36.). Jedną z głównych postaci był niedźwiedź – medwid. Na płycie znalazło się kilka melodii z nim związanych (38.-41.), wiele o żartobliwym charakterze. Ważną postacią


przedstawienia był także bacza (42.-43.) oraz chcący sprzedać konia Żyd (45.). Przy okazji weczyrok nie mogło zabraknąć śpiewów o winie (44.). Łamanyk kończył okres weczyrok, zbliżało się Rizdwo – Boże Narodzenie. W zbiorze profesora Reinfussa znalazły się dwie kolędy ukraińskie, cerkiewne (46.-47.), jedna nagrana z nietypowym dla łemkowskiej tradycji muzycznej akordeonem. Dla tradycji łemkowskiej mają one znaczenie poboczne. Ogromnie cieszy zarejestrowanie łemkowskiego repertuaru bożonarodzeniowego niezwiązanego z tradycją cerkiewną. W hłubokij dolyni źwizda zaśwityła – to niezwykle cenny muzyczny zabytek, przejmujący dialog małego Jezuska ze swoją Matką. Tradycja szczedrakiw, chodzących po wsi z życzeniami, zarejestrowana została pod postacią oracji (49.). Urzeka sposób podania tekstu, rytmizowany, oparty na melorecytacji. Zielone Świątki w łemkowskiej tradycji to jedno ze znaczniejszych świąt dorocznych, święto pasterskie zwane Rusala. W tym dniu pasterze dostawali lepszą meryndiu [śniadanie], rozpalali na halach watru [ognisko] i świętowali (50.).


W wigilię świętego Jana także palono ogniska. Budowano wysoki stóg, ustawiano go na najwyższej w okolicy polanie i zwano go sobitka. Obrzędom tym towarzyszyły sobótkowe śpiewy – na płycie znalazły się dwa archaiczne przykłady z tego repertuaru (51.-52.). Każdy element tradycyjnego życia Łemków znajdował odbicie w śpiewach, także prace w polu – koszenie zboża czy roszenie lnu. Prysterajut leny, żeby sia rosyly to w zbiorze profesora Reinfussa jedna z prawdziwych „perełek”. Zachowana jest cała wielozwrotkowa forma tej archaicznej pieśni (54.). Zbiór pieśni związanych z obrzędowością doroczną zamyka śpiew związany z dniem świętego Andrzeja. To także bardzo interesujący przykład zapomnianych łemkowskich śpiewów. Na płycie znalazły się także pieśni powszechne, wśród nich wiele o żartobliwym charakterze. Jedna opowiada o rozterkach kawalera, który nie może się zdecydować ani na żonę, ani nawet na święto, w które miałby się ożenić (56.). Druga traktuje o problemach zamężnego z żoną, która nie pozwala mu ani jeść, ani pić (57.). Jeszcze

/35 /


inna o dziewczynie, której zachciało się mleka, ale zamiast u krowy szukała go u byka (59.). Każdy z tych żartów ukazuje się w innej muzycznej szacie, oryginalnej i często nieznanej. Wśród łemkowskich śpiewów znajdują się często śpiewanki opowiadające o własnych wsiach, w prezentowanym zbiorze o Wysowej (8.) i o Tylawie (57.). Do repertuaru Łemków wchodziły czasami elementy repertuaru ukraińskiego (53., 64.). Niektóre z pieśni o ukraińskiej proweniencji były zmieniane przez łemkowskich śpiewaków, jak w ciekawym, szczególnie w warstwie słownej, łemkowskim wariancie (64.). Wśród powszechnych pieśni łemkowskich nie może zabraknąć nostalgicznej opowieści o wysiedleniu, o ludzkiej tragedii. Pieśń ta nabiera szczególnego wymiaru, gdy śpiewana jest przez trzynastoletniego chłopca, urodzonego już w łemkowskiej diasporze. W ostatnich słowach pieśni deklaruje on: góry nasze góry, wielkie Karpaty, póki żyjemy będziemy was wspominać. Płyta ze zbiorów profesora Romana Reinfussa daje nam możliwość nie tylko wspomnienia dawnej Łemkowszczyzny, ale wręcz podróży


/37 /


w czasie, daje nam możliwość wizyty w nieistniejącej już dzisiaj łemkowskiej wsi. Ta muzyczna mozaika tworzy obraz spójny – obraz pokazujący z jednej strony bogactwo tradycji, zwyczajów, obrzędów, z drugiej codzienność z jej domowymi obowiązkami, rozterkami młodych ludzi, ich uczuciami, radościami i smutkami. Pokazuje coś jeszcze – wybitnych nosicieli autentycznej łemkowskiej kultury, których głosy znalazły się na tej płycie. Wielu z nich mówi lokalną gwarą, wielu śpiewa z zachowaniem indywidualnych wykonawczych manier. Nie odda tego żadne opracowanie, żaden nutowy zbiór. Tego ducha dawnej Łemkowszczyzny można odczuć tylko wsłuchując się w te pozornie krótkie, może czasami niedoskonale nagrane melodie. Cieszy zatem pomysł pokazania szerszemu odbiorcy tego zapomnianego i czasami zupełnie nieznanego obrazu dawnej Łemkowszczyzny, wskrzeszonego z pamięci urodzonych jeszcze w górach Łemków. Bogumiła Tarasiewicz


Незнаний музычний світ Лемків Награня з колекциі Романа Райнфуса вказуют нам забытий, а в велькій мірі, i цілком незнаний, музычний світ Лемковины. То єдиний такій збірник презентуючий лемківскій репертуар. Він єст барз рiжнородний, гетероґенний, а платня явит ся як свого рода музычна мозаікa. Вера, розмаітіст є вельком приметом той колекциі. Як в мозаіці, находиме ту i ріжнородний реґіональні репертуар, будучий частином обрядів, і штоденны пісні, оповiданя, загадкы ци закликы. Доправды, достаєме барз цінну i панорамічну представу музычной Лемковины. Платня з материялом з колекциі професора Романа Райнфуса дає нам можливiст не лем припамятаня давной Лемковины, але i подорожы в часi, дає нам можливiст візыты в неiстнуючым лемкiвскым селi. Вшыткы пiснi творят образ, котрий з єдной страны вказує богатство традициi, звыкiв, обрядiв, а з другой обычний ден з домашнiма обовязками, старунками молодых люди, iх учутями, радостями i смутками. Вказує такой іщы єдну


рiч – выдатных репрезентанiв лемкiвской культуры, якых голосы нашли ся на ноній платнi. Вельо з них бесідує свойом льокальном бесiдом, вельо спiват з захованьом iндывідуальных манєр. А тото не даст ся представити в науковым опрацуваню або нутовым записi. Того духа старой Лемковины почути можна лем през вслухiваня ся в тоты короткы, може часом i недoсконалы, мелодиi. Барз тiшыт думка, жебы шыршому oдберачови вказати тот забытий i часом докiнце незнаний образ старой Лемковины, воскреснутий з памяти Лемкiв, котры вродили ся iщы в рідных горах. Bogumiła Tarasiewicz

/41 /


Unknown musical world of Lemkos Recordings of Professor Roman Reinfuss reveal the forgotten and almost unknown musical world of Lemkovyna. This is a unique register of Lemko repertoire. Very diverse and multi-faceted the album stands as a kind of musical mosaic, which adds great value to the collection and as in a mosaic we find here a regionally diverse selection of songs which form parts of rituals as well as popular songs, novels, riddles or hollers. Essentially we get an indisputably precious and panoramic image of Lemko music. Anthology by Professor Reinfuss not only brings memories of an old Lemkovyna, but also gives us a unique chance to travel in time by visiting Lemko villages from the past and those which cease to exist. The songs from the album form an image showing, on the one hand, wealth of traditions, customs and ceremonies and on the other everyday life with daily household duties, dilemmas of young people and their feelings, joys and sorrows. There is something else – outstanding authentic Lemko culture-bearers whose voices appear on


the album. Many of them use the local dialect, many sing in their own particular style which is impossible to replicate by any reproduction or set of notes. The wonderful and extraordinary spirit of the past Lemkovyna is in these short and perhaps sometimes imperfect melodies. It is for this reason why it is such a pleasure to show this forgotten and sometimes completely unknown image of old Lemkovyna, brought back by Lemkos born in the mountains. Bogumiła Tarasiewicz


Badania terenowe na Łemkowszczyźnie Fascynacja Łemkowszczyzną mojego Ojca, Romana Reinfussa, zaczęła się koło 1928 roku. W Gorlicach mieszkał wuj, Władysław Mnerka (adwokat), którego często odwiedzała siostra Zofia Reinfussowa (moja Babcia). Babcia owdowiała, kiedy Ojciec miał 9 lat, żyła z niezbyt wysokiej renty wypłacanej po mężu, który był urzędnikiem galicyjskim – radcą sądowym. Pomieszkiwała Babcia u swojego ojca, Rudolfa Mnerki, w Głogowie Małopolskim lub Rzeszowie albo jeździła do Gorlic, do brata. Mój Ojciec towarzyszył matce w podróżach tylko w czasie wakacji, gdyż uczęszczał do szkoły w Tarnowie, gdzie mieszkał na stancji u pani Müllerowej. W latach 1928–1936 mieszkał w Gorlicach przez dłuższy czas. W 1928 roku, tuż przed maturą, został relegowany ze szkoły za przynależność do nielegalnego Związku Młodzieży Socjalistycznej. Otrzymał wtedy tzw. wilczy bilet, który uniemożliwiał mu przystąpienie do egzaminu dojrzałości, został też sądownie oddany pod kuratelę Władysława Mnerki. Z Gorlic dojeżdżał do Krakowa, gdy zapisał się, aby nie trwonić czasu


(jak mawiał), na roczny Wyższy Naukowy Kurs Spółdzielczy na Wydziale Rolniczym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studia prawnicze rozpoczął w 1931 roku, po zdaniu matury jako ekstern w V Liceum w Krakowie, w czasie których zaczął studiować również etnografię na Wydziale Filozoficznym U J. Po uzyskaniu stopnia magistra prawa podjął pracę w kancelarii notarialnej w Gorlicach (1935). Wuj Władysław Mnerka miał dwoje dzieci, syna Władysława i córkę Ewę, którzy byli mniej więcej w tym samym wieku co Ojciec. Władysław junior, Ewa, Roman i ich koledzy oraz znajomi wspólnie spędzali wolny czas. W lecie chodzili nad Ropę i na wycieczki, w zimie jeździli na nartach. Przyjaciele Ojca z tarnowskiego gimnazjum często odwiedzali Go w Gorlicach, kiedy był „na zesłaniu”. Ojciec chętnie chodził na wycieczki w bliższe i dalsze okolice Gorlic, bo pozwalały mu one zniknąć spod czujnego oka wuja. W latach 1930–1931 często zapuszczał się w rejony Bednarki, Rozdziela, Rychwałdu i innych miejscowości. Z tego czasu zachowały się szkicowniki, w których rysował np. chałupy z Bednarki i Rychwałdu, wnętrze chałupy z Rychwałdu, stroje

/47 /


i elementy ubiorów łemkowskich: Biała gunia z Rychwałdu, Gorsety z Rychwałdu, Rękawica łemkowska z brązowej włóczki samodziałowej z białym oznaczeniem, Typ Łemka i Typy Łemków (rysunki przedstawiające osoby w strojach) i inne. Pasterstwo na Łemkowszczyźnie dawniej a dziś – to pierwsza opublikowana praca Ojca, która ukazała się w 1931 roku w „Kurierze Literacko-Naukowym”, dodatku niedzielnym do „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”. Artykuł ilustrowany jest zdjęciami, które zostały wykonane aparatem fotograficznym wuja Mnerki. Pierwszy aparat kupił sobie Ojciec za honoraria otrzymane za publikacje w IKC -u. Podobno lepiej płacili za zdjęcia niż wierszówki. Aparat fotograficzny towarzyszył mu we wszystkich wyprawach terenowych. Na początku lat trzydziestych poznał Ojciec Seweryna Udzielę – dyrektora Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Dyrektor zachęcił Ojca do zbierania materiałów z Łemkowszczyzny i zaproponował mu współpracę, która polegała na tym, że Ojciec dostarczał z badań terenowych zdjęcia, za które dyrektor dawał mu książki. Seweryn Udziela namówił też Ojca do podjęcia studiów etnograficznych.


W wolnym czasie organizował Ojciec wycieczki na nartach lub rowerem po bezdrożach zachodniej Łemkowszczyzny1, w których towarzyszyli mu szkolni koledzy, najczęściej Mieczysław Gofron i Władysław Müller. W cyklu ośmiu artykułów Na nartach po Łemkowszczyźnie, opublikowanych w „Tempie Dnia” w 1935 roku, relacjonuje tygodniową wyprawę w Beskid Krynicki, zorganizowaną w marcu rok wcześniej. Z Gorlic wyruszył z kolegą Mietkiem Gofronem. Po drodze odwiedzili wiele miejscowości (Klimkówkę, Czarną, Brunary, Śnietnicę, Ropki, Czertyżne, Izby, Łabową, Wierchomlę, Żegiestów, Milik, Berest, Polany, Florynkę, Ropę i inne). Wśród ekwipunku na wyprawę poczesne miejsce zajmowały dwa aparaty fotograficzne i statyw. W opisach miejsc, które odwiedzili, znajdują się etnograficzne informacje. W Uhrynie zatrzymali się na nocleg w starej kurnej chacie, 1 R. Reinfuss, „Tempo Dnia”, rok 1935. Wszystkie odcinki Na nartach po Łemkowszczyźnie oraz Rowerem po Łemkowszczyźnie drukowane w „Tempie Dnia” zostały przedrukowane w publikacji Pytania do źródeł – Roman Reinfuss, wyd. przez Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, 2009.

/51 /


poczerniałej od dymu. Olbrzymi gliniany piec bez komina zajmował jeden kąt izby, w drugim stał warsztat tkacki (krosna), dookoła izby ciężkie ławy i łóżka. Pod powałą, na półkach z okrąglaków, suszyły się polana drzewa, obok grubych motków lnianego przędziwa. Przy kopcącej lampce zgromadziła się grupa prządek. (…) Do izby przybywają coraz to nowi ludzie, dziewczęta i chłopcy, każde z kądzielą pod pachą i wiązką przędziwa. Przędą nie tylko dziewczęta, ale i mężczyźni. (…) Stary gazda (…) kazał znieść do izby komplet narzędzi tkackich, snowadła, motowidła, szarwały itp. W Szczawniku zwiedzili folusz. Urządzenie wewnętrzne folusza jest bardzo proste, koryto na sukno, trzy potężne stępory poruszane kołem wodnem, bijące na zmianę, a w przeciwnym końcu piecyk gliniany z wmurowanym kotłem do grzania wody. (…) Łemkowie tkają na własny użytek dość dużo sukna wełnianego. Tkanina taka po zdjęciu z krosien jest za rzadka i kurczy się na deszczu, trzeba ją najpierw zanieść do folusza (…). Po folowaniu sukno staje się grube i bardzo gęste. W czasie wędrówki widział Ojciec również mieszkańców wsi w strojach ludowych, które już mniej widuje się (…), ale


w każdym razie są one jeszcze w użyciu i nie spadły do rzędu rekwizytów teatralnych ubieranych na banderję, dożynki i inne oficjalne występy. Zachwyciła Go czuha, którą sfotografował i narysował w notatniku oraz opisał. Czuha jest to długa opończa z dużym kołnierzem z tyłu, który ozdobiony jest rzędem białych frędzli. W relacjach z wyprawy znajdują się informacje, np. o cerkwiach, młynach, pożywieniu, gospodarce leśnej itp. Na zakończenie zimowej odysei napisał Ojciec: bo ja wolałem się spytać, czy we Florynce jest dobra woda do picia, czy dzieci chodzą chętnie do szkoły i czy kury się niosą, co sugeruje, że już wtedy prowadził wywiady i usiłował zdobyć jak najwięcej informacji. W wyprawie rowerowej w góry Łemkowszczyzny towarzyszył Ojcu również Mietek Gofron. Wycieczka zaczęła się w Banicy, a kończyła w Gładyszowie. Przejechali przez wiele miejscowości: Radocynę, Wołowiec, Żmigród, Bednarkę, Duklę, Bartne i inne. W czasie wędrówki wstąpili do chałupy, w której był warsztat tokarski z prymitywną tokarką i wszędzie mnóstwo „towaru”. Przy okazji została omówiona opłacalność wyrobów drewnianych, sprzedawanych na

/53 /


targach i jarmarkach. W relacji z wycieczki znajdujemy informacje: o badaczach Pisma Świętego, adwentystach, którzy mieszkali w Wapiennym, Bednarce, Szklarach, Męcinie, o spotkaniu z maziarzem, który jeździ po zapadłych wioskach górskich i sprzedaje chłopom maź w zamian za owies, ziemniaki itp., o używaniu eteru jako napoju zastępującego alkohol, o wizycie u czarownicy, która „odjęła” mleko, o warsztatach kamieniarskich w Krempnej i inne. W „Tempie Dnia” (1935) ukazało się sześć reportaży z wyprawy rowerowej2. Badania prowadzone w czasie wycieczek pieszych, rowerowych i na nartach oraz kwerendy biblioteczne pozwoliły zebrać tyle materiału, że w 1935 roku powstał cykl reportaży zatytułowany Wędrówki po miasteczkach i miastach środkowego Podkarpacia. W artykułach drukowanych w I KC -u zostały opisane następujące miejscowości: Gorlice, Biecz, Dębowiec, Żmigród, Tuchów,

2 Ibidem.


Ciężkowice, Bobowa, Grybów, Muszyna, Tylicz, Piwniczna, Stary Sącz, Nowy Sącz, Jaśliska, Krosno, Jasło, Dukla, Bukowsko, Sanok. W 1936 roku zaczął Ojciec pracować w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, dostał służbowe mieszkanie. Do ukochanej Łemkowszczyzny było teraz dalej. W następnym roku zaczął na pograniczu łemkowsko-bojkowskim badania terenowe, które zostały przerwane wybuchem drugiej wojny światowej. Po wojnie Akcja Wisła, która polegała na przesiedleniu miejscowej ludności na inne tereny, przeszkodziła dalszym badaniom. W czasie turystycznych wycieczek, w 1953 i ’54 roku, przeszli Rodzice z Aleksandrem Jackowskim trasę od Żywca do Komańczy. Wrażenia były dość przygnębiające. Opuszczone wsie, walące się domostwa, dziczejące sady i gdzieniegdzie samotna cerkiew. Kilka lat później (1959) prowadził Ojciec badania w czasie obozu naukowego Państwowego Instytutu Sztuki PAN , który miał bazę w Turaszówce. Były to jednomiesięczne badania zespołowe, które objęły środkową i północną część powiatów: Gorlice, Jasło, Krosno oraz przyległe obszary powiatów: Sanok i Brzozów. Na początku lat

/57 /


sześćdziesiątych, kiedy Łemkowie z ziem zachodnich zaczęli powracać do swych dawnych siedzib, wznowił Ojciec badania ze swoimi lubelskimi studentami z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Studenci odbywali praktyki, zbierali materiały, które później zostały przez nich wykorzystane przy opracowaniu monografii Nad rzeką Ropą, wyd. 1965 (Maria Brylak ­– Zajęcia pozarolnicze ludności łemkowskiej oraz Wierzenia i przesądy, Maria Brylak, Jan Madzik – Zwyczaje rodzinne Łemków). Praktyki w ocenie studentów nie były łatwe, baza była w Bartnem, ale do okolicznych wsi trzeba było dojść pieszo, autobusy prawie wcale nie kursowały albo kursowały o nieodpowiednich godzinach. Anna Wiśniewska, studentka UMCS , tak wspomina praktykę (…) Profesor wziął nas na rekonesans. Szliśmy w kierunku Magurycza, oglądając po drodze piękne kamienne krzyże (w Bartnem był ośrodek sztuki kamieniarskiej, wykonujący krzyże przydrożne i nagrobne dla całej okolicy) (…) Nam, mieszczuchom, nogi wchodziły do miejsca, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę, ale Profesor-zapaleniec i wielki miłośnik Łemkowszczyzny, nawet tego nie zauważył. W Bartnem


robiłam „zdobnictwo w obrzędach”, znaczyło to, że będę miała kontakt w przeważającej mierze z kobietami. Przydziałowe papierosy, które dostawaliśmy po to, by częstując, rozwiązać język informatora, zastąpiłam cukierkami. Przez cały tydzień rozmawiałam z członkiniami Koła Gospodyń Wiejskich, których na kolejne sesje wywiadowe przybywało. Przychodziły gromadnie. (…) Przez tę zbiorowość wywiad rozrastał się, nabierał barwy, kobiety przynosiły różne rekwizyty, pokazywały „miastowej panience” jak maluje się pisanki, robi palmy wielkanocne, korony weselne czy piecze ciasto obrzędowe. (…) Mieliśmy za zadanie opracować jeden wywiad dziennie. (…) Z rozpisaniem wywiadów na głosy poradziłam sobie. Zebrałam personalia kobiet i napisałam bodaj siedem odrębnych obowiązujących wywiadów. Nigdy się nie pochwaliłam tym. Ale nie było to przecież żadne oszustwo. Ja z nimi wszystkimi na raz przeprowadzałam wywiad!3. W czasie badań terenowych studentom towarzyszyła asystentka Ojca, pani mgr Krystyna Marczakowa, 3 Anna Wiśniewska, Wspomnienia, maszynopis, własność Krystyny Reinfuss-Janusz.

/59 /


która po zakończonych badaniach zbierała opracowany przez studentów materiał i wysyłała pocztą do Krakowa. Tutaj Ojciec sprawdzał prace i odsyłał do Lublina z listem, w którym były czasami liczne uwagi, np. Przesyłam w załączeniu cały posiadany w Krakowie materiał dotyczący Komańczy. Materiał K. bardzo mi się podoba. Oczywiście, że tu i ówdzie zdarzy się jakieś niedociągnięcie, ale to wynika z małego jeszcze doświadczenia terenowego. Natomiast na pierwszy plan wysuwa się sumienność i uczciwość w naukowej robocie, co daje jak najlepsze perspektywy dla dalszej pracy etnograficznej tej dziewczyny. Każdy jej wywiad jest w drobnych szczegółach inny, co wskazuje na porządne notowanie i niesugerowanie się czy wręcz przepisywanie z innych wywiadów prowadzonych na ten temat. Proszę ją w moim imieniu bardzo pochwalić, to samo należy się za Komańczę P., która mimo całego swego roztargnienia i postrzelenia dała serię inteligentnych i ciekawych wywiadów. Jednak nie zawsze było tak wspaniale ze studenckimi pracami, w tym samym liście czytamy: Co do materiałów G. i W., to G. wykorzystuje materiały z jednego wywiadu w sprawozdaniach następnych (odpisuje


od siebie samego), co oczywiście obniża wartość materiałów, poza tym niechlujnie w terenie notuje i niechlujnie przepisuje, skutkiem czego do wywiadu dostają się jedynie ochłapy z wywiadu i to przekręcone – piszę to na podstawie tego, co znalazło się w sprawozdaniu ze wspólnego ze mną wywiadu u sołtysa. Zresztą zupełnie podobnie ma się rzecz z materiałami z Bartnego, gdzie pogubił masę ciekawych wiadomości. W. nie zrobił sprawozdania z układu rolnego Komańczy i nazw miejscowości. Co do odpisanych wywiadów G. i W., to proszę ich uświadomić, że: 1. Oddanie odpisanych wywiadów jest zwykłym oszustwem, które dyskwalifikuje badacza moralnie, a w wypadku pracy płaconej jest sądownie karalnym przestępstwem. Oczywiście tego rodzaju konsekwencji nie mam zamiaru w stosunku do nich wyciągać, gdyż sądzę, że zrobili to z głupoty niż ze złej woli. Nie mniej konsekwencje muszą ponieść w tej formie, że badania powtórzą. (…)4 Ojciec zawsze sprawdzał prace wykonywane

4 Korespondencja Romana Reinfussa, Domowe Archiwum prof. Romana Reinfussa, Dział Kontekstów Kulturowych M E K .

/63 /


przez uczestników badań terenowych, zarówno etnografów (opracowanie wywiadów), jak i rysowników wykonujących dokumentacje. Obozy naukowe – jednomiesięczne badania terenowe, prowadzone w ramach Pracowni Badania Sztuki Ludowej IS PA N , organizowane były w różnych miejscowościach od 1947 do 1962 roku. Za całość przedsięwzięcia odpowiedzialny był mój Ojciec. Badania odbywały się zawsze w sierpniu, więc jeden miesiąc wakacji siostra i ja spędzałyśmy na obozie naukowym. Kiedy zaprzestano organizowania kolejnych obozów naukowych (z przyczyn finansowych), to okazało się, że mamy kolejny miesiąc wakacji. Zwykle lipiec spędzałyśmy z Mamą nad morzem, bo jod był wskazany – szczególnie na moje dolegliwości laryngologiczne. Ojciec z nami nie jeździł, bo nad morzem nudził się. Nie pływał, bo woda była za zimna, a o leżeniu na plaży nie było mowy. Ojciec wypoczywał tylko w ruchu. Rodzice podjęli decyzję, że na sierpień będziemy jeździć do Wysowej, a był to czas, kiedy były zbierane materiały do monografii Nad rzeką Ropą. W latach 1963–1971, co roku sierpień spędzaliśmy w Wysowej, w przedwojennym uzdrowisku


z wodami leczniczymi. Najpierw mieszkaliśmy niedaleko cerkwi, później w domu przy drodze do parku zdrojowego. Rodzice wynajmowali zawsze dwa pokoje, w jednym mieszkały dzieci – dziewczynki (czyli my), w drugim Rodzice. Dzienny plan był podobny. Rano śniadanie, a potem spacer-wycieczka, raz krótsza, raz dłuższa. Najczęstsze to: z Wysowej przez Ropki do Hańczowej, albo przez Kozie Żebro do Kwiatonia, albo z Uścia Gorlickiego na Magurę Małastowską, na granicę w Blechnarce (tam rosły prawdziwki), czasami na Jaworzynę Krynicką. Zwykle po drodze napatoczył się jakiś rozmówca i Rodzice prowadzili wywiady. Jeżeli wycieczka była krótsza, to wracaliśmy na obiad do gospody w Wysowej, a jak wyprawa była dłuższa, to biwakowaliśmy nad strumykiem, posiłek zaś gotowaliśmy na kocherze. Po południu dzieci zajmowały się sobą, bo Rodzice pracowali albo szli na badania terenowe. Ojciec często wdawał się w dyskusje z naszymi gospodarzami, a była to ciekawa rodzina. Najstarsze pokolenie chodziło do cerkwi, średnie przynależało do badaczy Pisma Świętego, a najmłodsze było katolikami. Niektórzy członkowie rodziny „zażywali” eter. Dużą

/65 /


atrakcją dla mnie (moja siostra była już wtedy dorosła i nie jeździła z nami) był przyjazd pana Janusza Mroczka (muzykologa z Krakowa), z którym Ojciec nagrywał łemkowskie piosenki i melodie taneczne. Pan Janusz miał bardzo piękny, stary, przedwojenny samochód. Tym samochodem jechaliśmy w teren do różnych miejscowości. Na tylne siedzenie ładowała się Mama, ja i mój pies, a przywalone byłyśmy magnetofonem (przynajmniej jednym), czasami też aparatami fotograficznymi. Panowie siedzieli z przodu. Samochód nie był zbyt duży, a pan Janusz był wysoki, ale szczupły, natomiast mój Ojciec był też wysoki, ale dość tęgi. Aby panowie mogli choć trochę rozprostować nogi, siedzenia były odsunięte do tyłu. Osoby siedzące z tyłu miały mało miejsca. Samo nagrywanie było (dla mnie) nudne, bo osoby, które śpiewały, myliły się i kilka razy powtarzały tę sama piosenkę. Jeszcze gorzej było z tańcami, jak pan Janusz rozpisywał kroki. Zebrane materiały wykorzystał pan Mroczek do układów tanecznych i repertuaru zespołu „Słowianki”, który prowadził pod względem muzycznym. Czasami przyjeżdżał Jan Madzik z Bartnego albo przysyłał materiały potrzebne


do opracowania rozdziałów monografii Nad rzeką Ropą. Prace nad tą publikacją były też prowadzone w czasie wakacji w Wysowej. Redaktor książki, pani Zofia Żarnecka, spędzała urlopy w Wysowej, przyjeżdżali państwo Motykowie (prof. Stanisław Motyka był Przewodniczącym Komisji Obchodu Tysiąclecia Państwa Polskiego, który częściowo sponsorował wydawnictwo) i pani Wanda Kłapkowska (z Wydziału Kultury z Gorlic), dyskusje prowadził Ojciec jako redaktor naukowy. Ojciec często odwiedzał popa z Hańczowej, który odprawiał także nabożeństwa w Wysowej i Blechnarce. Pewnego razu dowiedział się Ojciec, że w Blechnarce będą chrzciny, więc poszliśmy zobaczyć. Nabożeństwo i chrzciny trwały przeszło dwie godziny, bo pop chciał się pochwalić, jaka to piękna uroczystość w cerkwi. Co rusz intonował kolejną pieśń. Po skończonej ceremonii wszyscy dziwili się, dlaczego tak długo trwał ten chrzest. Do Wysowej przestaliśmy jeździć w 1971 roku, dlatego że Ojciec kupił niewielką działkę z domkiem niedaleko Krakowa i cały wolny czas poświęcał uprawom (pomidory, marchewka, czosnek, maliny, drzewa owocowe itp.), a ja

/69 /


byłam dorosła i sama jeździłam na wakacje lub urlopy. O ukochanej Łemkowszczyźnie Ojciec nigdy nie zapomniał. Jak tylko nadarzyła się jakaś okazja, powracał na wcześniej poznane tereny. Najczęściej Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku organizowało badania terenowe w poszukiwaniu obiektów do skansenu lub objazdy, mające na celu inwentaryzację cerkwi. Ojciec dołączał do pracowników M B L i wraz z nimi dokumentował pozostałości kultury ludowej Łemków. Zebrane materiały, te z lat trzydziestych X X wieku i późniejsze, zostały wykorzystane w licznych publikacjach przedwojennych i powojennych. Pierwsze artykuły o Łemkowszczyźnie ukazywały się w „Kurierze Literacko-Naukowym” I KC -a, „Tempie Dnia” i „Orlim Locie”, późniejsze w „Polskiej Sztuce Ludowej”, „Płaju”, „Halach i Dziedzinach” i innych. Praca doktorska Ojca pt. Łemkowie jako grupa etnograficzna ukazała się drukiem w 1948 roku. Po półwieczu uzupełniona i poprawiona wersja została wydana przez M B L w Sanoku (1998). Ojciec jest autorem książki pt. Śladami Łemków, wydanej w 1990 roku. Monografia Nad rzeką Ropą to praca zbiorowa,


w której obok innych autorów znajdują się również materiały pisane przez Rodziców, redaktorem naukowym opracowania był Ojciec. Ojciec wielokrotnie powracał do już opracowanych tematów, prowadził badania, ciągle zdobywał nowe informacje, co prowadziło do stałego rozbudowywania zagadnienia, do dokładniejszego opracowania. W bibliografii Ojca ponad 100 pozycji (wszystkich jest około 400) odnosi się do zagadnień związanych z Łemkowszczyzną. Krystyna Reinfuss-Janusz

/71 /


Тереновы дослiджыня на Лемковинi Няньо радо ходили на прогулькы в ближшы i дальшы околицi Ґорлиц, бо завдякы ним могли ся вырвати спiд чуйного уйкового ока. В роках 1930–1931 часто доходили аж до Боднаркы, Роздiля, Рыхвалду i iнчых сел. З того часу заховали ся його шкiцовникы. Все, на каждым тереновым дослiджыню, мали зо собом i фотоапарат. На початку тридцетых рокiв Няньо познали Северина Удзєлю, директора Етноґрафiчного Музею в Краковi. Директор заохачал Няня до збераня материялiв з Лемковины i запропонувал му спiлпрацу, котра про iстоту была така, же Няньо доносили знимкы з тереновых дослiджынь, а директор давал Iм книжкы. Северин Удзєля нагварил Няня до записаня ся на етноґрафічны студия. Медже 1963 а 1971 роком, каждого літа, серпен проводили сме в Высовi, в предвоєнных купелях з лiковитыма щавами. На початку мешкали сме коло церкви, пiзнiйше в хыжи при дорозi до купельового парку. Родиче все вынаймували два покоi, в єдным мешкали дiти – дівчатиска (значыт мы), а в другым Родиче.

/73 /


Дневний плян был все подiбний. Рано сніданя, пак прогулька, раз коротша, а раз долша. Найчастійше iшли сме з Высовы през Рiпкы до Ганчовы або през Козє Ребро до Квятони, або з Устя Ґорлицкого на Маластовску Маґуру, на границю в Бліхнарцi (там росли правдивкы грибы), часом на криницку Яворину. По дорозi все нашол ся даякiй довiдник і Родиче водили з ним iнтервю. Кєд прогулька былa коротша, на полуденок вертали сме до корчмы в Высовi, а як была долша – робили сме бiвакы над потiчком, а iдло варили сме на кохерi. По полудни дiти бавили ся сами зо собом, бо Родиче робили або iшли на тереновы досліджыня. Няньо часто зачынали бесіду з нашыма ґаздами, а была то барз iнтересуюча родина. Найстарше поколiня ходило до церкви, середнє до дослiдникiв Святого Писма, а наймолодше было римокатоликами. Krystyna Reinfuss-Janusz


Fieldwork in the Lemko region My Father would eagerly visit nearby villages close to Gorlice as it allowed him to disappear from his uncle’s watchful eye. In 1930–1931, he would frequently travel to Bednarka, Rozdziele, Rychwałd and all other nearby villages and settlements. We still have sketchbooks and notes from that period. He used to take his camera with him for all the field trips. In the early thirties, my Father met Seweryn Udziela, the Director of the Ethnographic Museum in Krakow. The director encouraged him to collect materials from Lemkovyna and offered him support which included exchanging photographs from his fieldwork for books from the director. Seweryn Udziela also encouraged my Father to undertake ethnographic studies. In the years 1963–1971 we used to spend every August in Wysowa, the health resort with medicinal waters built before the second world war. At first, we lived near orthodox church and later moved to another house situated on the road to the resorts’ park. My parents would always rent two rooms, one for the children – girls (us) and one for

/75 /


themselves. Daily schedules were always the same, breakfast in the morning and walk afterwards, sometimes longer sometimes shorter. The most popular routes were from Wysowa by Ropki to Hańczowa or by Kozie Żebro to Kwiatoń or from Uście Gorlickie to Magura Małastowska on the border in Blechnarka (boletuses were growing there), sometimes to Jaworzyna Krynicka. Usually my parents would come across someone eager to talk and they conducted their interviews. When our trip was short, we would come back to Wysowa for lunch; if it was long, we would camp near a small stream and cook a meal on a portable stove. In the afternoon, the children stayed alone, because parents would work or go to carry out their research. My father would frequently enter into discussion with our hosts, a very interesting family from the point of religion. The oldest generation would to go to the Orthodox Church; the middle one became researchers of the Holy Scripture; and the youngest belonged to Roman Catholic Church. Krystyna Reinfuss-Janusz


1. Uśnij, że mi uśnij, welykie wyrosnyj / Усьній, же мі усьній, великє выросний / Fall Asleep, Fall Asleep, Grow Up Big Kołysanka – Maria Buriak, lat 29, Tylawa ▶ 0:13 2. A lulu mi lulu, ej wszyju ty koszulu / А люлю мі, люлю, ей вшыю ти кошулю / Good Night, Good night, I Will Sew a Shirt for You Kołysanka – Helena Barna, Kunkowa/Nowica ▶ 0:18 3. Oj, jakyj tot nasz kum sprawedlywyj / Ой, якій тот наш кум справедливий / How Just Is This Our Godfather Przy chrzcinach – Zofia Demiańczyk, ur. 1913 r., Wysowa ▶ 1:14 4. Oj, kumo, kumo, dobra horiłka / Ой, кумо, кумо, добра горілка / Godmother, Godmother, This Is Good Horilka Pieśń chrzcinna – NN, Pętna ▶ 1:44 5. De les był, czornyj barane / Де лєс был, чорний баране / Black Sheep, Where Have You Been Zabawa dziecięca – Emilia Jakubiec, ur. 1928 r., Blechnarka ▶ 1:31 6. Zagadki / Загадкы / Riddles NN, Gładyszów ▶ 0:33 7. Ne lij dojdżu, ne lij / Не лій дойджу, не лій / Don’t Rain, Don’t Rain Piosenka przy krowach – Helena Barna, Kunkowa/Nowica ▶ 0:23 8. Paste sia mi, paste, korowyczky samy / Пасте ся мі, пасте, коровичкы самы / Pasture My Cows, Pasture Yourself Zofia Demiańczyk, ur. 1913 r., Wysowa ▶ 1:20


9. Paste sia mi, paste, korowyczky samy / Пасте ся мі, пасте, коровичкы самы / Pasture My Cows, Pasture Yourself Julia Cyparska, Wysowa ▶ 0:52 10. Napasłam korowy / Напасла-м коровы / I Pastured the Cows Helena Barna, Kunkowa/Nowica ▶ 0:15 11. A ty z hory, a ja z doły, ta nawertaj jahniatka / А ты з горы, а я з долы, та навертай ягнятка / Downhill You, Uphill Me , Let’s Herd the Lambs Przy pasieniu – Teodor Bałarz, Grab ▶ 0:14 12. O weselu (z ładkaniem) / О весілю (з ладканьом) / About Wedding (with ladkania) Początek wesela – Anastazja Konik, ur. 1892 r., Turzańsk ▶ 2:02 13. Schodte sia rodyno do stilcia sidaty / Сходте ся, родино, до стільця сідати / Gather Round the Table, Family Błogosławieństwo – Olga Basałyga, Śnietnica ▶ 0:27 14. Treba by nam treba stilcia szyrokoho / Треба бы нам, треба, стільця шырокого / We Need, We Need a Wide Table Do błogosławieństwa – Janina Ferencowa, Wysowa ▶ 0:55 15. O weselu (z ładkaniem) / О весілю (з ладканьом) / About Wedding (with ladkania) Przenosiny – Anastazja Konik, ur. 1892 r., Turzańsk ▶ 1:33 16. Ne budeme isty, ne budeme pyty / Не будеме істи, не будеме пити / We Won’t Eat, We Won’t Drink NN, Pętna ▶ 0:49

/79 /


17. Czom wy swaszky ne śpiwate / Чом вы, свашкы, не співате / Why Don’t You Matchmakers Sing Maria Krynicka, ur. 1912 r., Wojkowa/Dubne ▶ 0:20 18. O, a jak my pani młodu czepyly / О, а як мы пані млоду чепили / When We Capped the Bride Pieśń oczepinowa – Rozalia Korbelak, ur. 1902 r., lat 68, nagrane w 1970 r., Hańczowa ▶ 0:17 19. A czom drużba konia ne ma / А чом дружба коня не ма / Why Doesn’t the Best Man Have a Horse Olga Basałyga, Śnietnica ▶ 0:19 20. Ej, drużba ja sy drużba / Ей, дружба я си, дружба / I Am the Best Man NN, Śnietnica ▶ 0:14 21. Własy, moi własy, moi żołty własy / Власы, моі власы, моі жолты власы / Hair, My Hair, My Fair Hair Pieśń oczepinowa – Janina Ferencowa, Wysowa ▶ 0:34 22. Nasz korowiar takyj krasnyj / Наш коровяр, такій красний / Our Korovai Baker Is So Handsome Pieśń weselna do korowaja – Emilia Madzik, Bartne ▶ 0:38 23. Już sme poily z boczky kapustu / Юж сме поіли з бочкы капусту / We Have Already Eaten Cabbage from a Barrel Pieśń oczepinowa – Jan (ur. 1900) i Matrona Truchan, Blechnarka ▶ 0:13


24. Wyberaj sia Maryś, wyberaj, wyberaj / Выберай ся Марись, выберай, выберай / Prepare Yourself Marysia, Prepare – przy przenosinach Anna Dziubak, Regietów ▶ 0:41 25. Zahraj mi hudaczku na tońku struneczku / Заграй мі гудачку на тоньку струнeчку / Play for Me Fiddler on This Thin String Antoni Pawełczak, Gładyszów ▶ 0:38 26. Melodia do tańca zwany szijer / Мельодия до танця званого шієр / Szijer Dance Anna Dziubak, Regietów ▶ 0:22 27. Taniec potriasanyj / Танец потрясаний / Potriasanyj Dance Zofia Demiańczyk i NN, Wysowa ▶ 1:18 28. Melodia do madziara / Мельодия до мадяра / Melody for Madziar Antoni Pawełczak, Gładyszów ▶ 0:17 29. O tańcach / О танцях / About Dancing Anastazja Konik, ur. 1892 r., Turzańsk ▶ 0:55 30. Wczera weczer, iz weczera / Вчера вечер, і з вечера / Yesterday Evening Duet niewiast (NN), Łosie ▶ 3:32 31. Oj, iszła, iszła śwata Jilena / Ой, ішла, ішла свята Йiлена / Saint Helen Walked Pieśń wielkopostna – Maryna Wańko i Anna Ciomcio, Krempna ▶ 1:10 32. Już idu do hrobu / Юж іду до гробу / I Am On My Way to Grave Pieśń śpiewana przy zmarłym – Barbara Kowalowa, Wysowa ▶ 0:51

/81 /


33. O strachach / О страхах / About Nightmares Rozalia Bałarz, lat 97, Wyszowatka/Grab ▶ 4:35 34. Zawołanie maziarske / Мазярскы закликы / Maziar Holler Wacław Dudra, Łosie ▶ 0:17 35. Zawołanie maziarskie / Мазярскы закликы / Maziar Holler Piotr Wspólnik, ur. 1883, lat 79, Łosie ▶ 0:30 36. O weczyrkach / О вечырках / About Weczyrky NN, Krempna ▶ 2:04 37. Prosyme was, paniczki, prosyme do chaty / Просиме вас, панічкі, просиме до хаты / Come In, Come In To The House Maria Krynicka, Wojkowa/Dubne ▶ 0:11 38. Medwiedku daj lapku, pideme po babku / Медвeдику дай лапку, підеме по бабку / Bear, Give Me Your Paw, Let’s Go For The Grandma Maria Krynicka, Wojkowa/Dubne ▶ 0:17 39. Iszoł medwid koło wody / Ішол медвід коло воды / Bear Walked By The Water Barbara Kowalowa, Wysowa ▶ 0:08 40. Medwedusiu, medwedziusiu / Медведусю, медведзюсю / Bear, Bear Julia Cyparska, Wysowa ▶ 0:12 41. Yszoł medwid popid horu kapustu sadyty / Iшол медвід попід гору капусту садити / The Bear Went to Plant Cabbage Under the Hill Emilia Jakubiec, ur. 1928 r., Blechnarka ▶ 0:42


42. Rubał som czatynu / Рубал сом чатину / I Chopped Wood Weczyrky – Olga Basałyga, Śnietnica ▶ 1:09 43. A ja bacza, bez korbacza / А я бача, без корбача / I am Bacza Without a Whip Weczyrky – Maria Korbicz, Śnietnica ▶ 0:41 44. Tota szklaneczka, tota nadobna / Тота шклянечка, тота надобна / This Glass, This Beautiful Weczyrky – Maria Szlanta, Śnietnica ▶ 0:21 45. Żyd z koniem na weczyrkach / Жыд з коньом на вечырках / Jew With a Horse at Weczyrky Jan Truchan, ur. 1900 r., Blechnarka ▶ 1:34 46. Nowa radist stała / Нова радіст стала / Something New And Joyful Happend Kolęda z akordeonem – NN, Łosie ▶ 3:54 47. Po wsemu świtu stałaś nowyna / По всему світу сталась новина / Message Went Around The World Kolęda – Maria Szlanta, Śnietnica ▶ 1:20 48. W hłubokij dolyni źwizda zaśwityła / В глубокій долині звізда засвітила / In a Deep Valley A Star Shone Kolęda – Helena Barna, Kunkowa/Nowica ▶ 1:01 49. Szczadryj wecziur, światyj wecziur / Щадрий вечюр, святий вечюр / Good Evening, Holy Evening Oracyjka na szczedriwku – Anna Łątka, Tylawa ▶ 0:36

/83 /


50. Rusala, Rusala, wpekly mama pala / Русаля, Русаля, впекли мама паля / Rusala, Rusala, the Mother Has Baked a Loaf Pieśń rusalna na Zielone Święta – Julia Cyparska, Wysowa ▶ 1:25 51. A na Jana, na Janońka, horiła nam sobitońka / А на Яна, на Янонька, горіла нам собітонька / On the Saint John’s Night Sobitonka’s Burning Pieśń sobótkowa – Zenobia Demczko, Wysowa ▶ 0:24 52. Na światoho Jana sobitku palyme / На святого Яна собітку палиме / On the Saint John’s Night We Will Light up Sobitka Pieśń sobótkowa – Maria Makara, lat 65, Wysowa ▶ 1:32 53. Yszly żenci żyto żaty / Ішли женці жыто жати / Reapers Went To Harvest Rye Pieśń śpiewana przy żniwach – Helena Barna, Kunkowa/Nowica ▶ 1:30 54. Prysterajut leny, żeby sia rosyly / Пристерают лены, жебы ся росили / Spread The Flax Zofia Demiańczyk, Wysowa ▶ 2:39 55. Na św. Andrzeja / На святого Андрия / On Saint Andrew’s Day Olga Basałyga, Śnietnica ▶ 0:43 56. Oj żeny, żeny poradte wy mia, koly ja sia żenyc mam / Ой, жены, жены, порадте вы мя, коли я ся жениц мам / Women, Women Tell Me When I Shall Marry Pieśń żartobliwa – Daniel Demczko, Wysowa ▶ 1:12


57. Ił bym, pył bym, żena mi ne dast / Іл бым , пил бым, жена мі не даст / I Would Eat , I Would Drink, But My Wife Won’t Let Me Maria Dziubyna, Gładyszów ▶ 0:57 58. Tylowa, Tylowa okruhłe seleczko / Тыльова, Тыльова, округле селечко / Tylowa, Tylowa Is a Round Village Maria Buriak, lat 29, Tylawa ▶ 0:29 59. Moja myła zachotiła mołoka / Моя мила захотіла молока / My Sweetheart Wants Milk Maria Buriak, lat 29, Tylawa ▶ 0:12 60. Ej, de tota kaczeczka / Ей, де тота качечка / Where Is This Duck Emilia Jakubiec, ur. 1928 r., Blechnarka ▶ 0:56 61. Iszlo diłcza luczkamy / Ішло дівча лучками / A Girl Was Walking Through Meadows Zofia Demiańczyk, Wysowa ▶ 0:31 62. Oj, jawore, jawore, oj czom ne prokwytajesz / Ой, яворе, яворе, ой чом не проквитаєш / Sycamore, Sycamore, Why Won’t You Bloom Maria Buriak, lat 29, Tylawa ▶ 0:46 63. Czudujut sia lude, czudujut, czudujut / Чудуют ся люде, чудуют, чудуют / Wonder, People Wonder Maria Buriak, lat 29, Tylawa ▶ 0:55 64. Oj, pidu ja luhom, luhom / Ой, піду я лугом, лугом / I’ll Go Through Meadows Olga Basałyga, Śnietnica ▶ 1:21

/85 /


65. Tam na hori czereszeńka, a pid horom sad / Там на горі черешенька, а під гором сад / Over There On The Hill Is A Cherry Tree NN, Pętna ▶ 1:33 66. Tam w horach Karpatach smutny dny nastały / Там в горах Карпатах смутны дни настали / Sad Days Came Over Karpathians Pieśń wysiedleńcza – Wacław Szlanta, lat 13, Łosie ▶ 4:57

cz as trwania / ча с з а пис у / total time ▶ 72:26


foto grafi e  [na okładce] Badania terenowe – Olchowiec, 1964 r., Archiwum prywatne Krystyny Reinfuss-Janusz; [s. 2] Roman Reinfuss; Archiwum prywatne Krystyny Reinfuss-Janusz; [s. 8] Roman Reinfuss fotografuje przydrożny kamienny krzyż, w tle samochód pana Janusza Mroczka, 1970 r., fot. Z. Cieśla-Reinfussowa, Archiwum prywatne Krystyny Reinfuss-Janusz; [s. 16] Krystyna Reinfuss przed pomnikiem upamiętniającym ofiary obozu w Thalerhof (Austria), okolice Wysowej, 1968 r., fot. R. Reinfuss, Archiwum prywatne Krystyny Reinfuss-Janusz; [s. 22] Jan, Matrona i Emilia Truchan z Blechnarki, pocz. lat 40. X X w., Archiwum Fundacji Stara Droga; [s. 26–27] Architektura łemkowska, Bartne, lata 80. X X w., fot. Władysław Graban; [s. 30] Łemkowska rodzina z Radocyny, lata 30. X X w., Archiwum Fundacji Stara Droga; [s. 35] Kopuły cerkwi w Bartnem, lata 80. X X w., fot. Władysław Graban; [s. 40] Wesele, Radocyna, lata 30. X X w., Archiwum Fundacji Stara Droga;


[s. 46] Drużyna weselna, Radocyna, lata 30. X X w., Archiwum Fundacji Stara Droga; [s. 52] Wywiad z Nikiforem, na zdjęciu od lewej: Nikifor, Anna Kisielewska (MBL), R. Reinfuss i Zofia Żarnecka (psycholog, redaktor Wydawnictwa Literackiego w Krakowie), Krynica, lata 60. X X w., Archiwum prywatne Krystyny Reinfuss-Janusz; [s. 58] Roman Reinfuss fotografuje prymitywną tokarkę, Nowica 1964 r., fot. J. Świderski, Archiwum prywatne Krystyny Reinfuss-Janusz; [s. 64] Studenci UMCS i pracownicy MB L w drodze do Nowicy, 1964 r., fot. J. Świderski, Archiwum prywatne Krystyny Reinfuss-Janusz; [s. 70] Cerkiew w Pętnej, lata 80. X X w., fot. Władysław Graban;

/89 /


Tam na h ori cz eres z e ńka. Nag r a n ia z badań te renow ych Profe s or a Rom a na Re i n f us s a Nagrania pochodzą z archiwum Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie. wyb ór nag ra ń  Marta Graban-Butryn opr ac owani e i  reda kcja   Marta i Krzysztof Butrynowie tekst y   Marta Graban-Butryn, Bogumiła Tarasiewicz, Krystyna Reinfuss-Janusz masteri ng   Michał Kowalski ▶ Bam Bam Audio korekta   Oksana Graban tłumacz enia   Tomasz Kwoka (język łemkowski), Oleksandra Matushenko, Paul i Magdalena McCauley (język angielski) projekt g ra fi c z ny   Rafał Rola ▶ studioformat.pl skł ad   Tomek Smołka ▶ studioformat.pl wydawc a   Fundacja Stara Droga wsp ó łprac a   Stowarzyszenie Twórców Ludowych Copyright © Wydawnictwo Stara Droga, 2014 Copyright © Stowarzyszenie Twórców Ludowych, 2014 www.staradroga.com | fundacja@staradroga.com isbn 978-83-89638-71-1


/91 /


dofinansowano ze środków ministra kultury i dziedzictwa narodowego

Profile for Studio Format

Lem CD  

Lem CD  

Advertisement