Katalog - Jacek Papla GRAFIKA

Page 1





– jak Alfabet Papli. Abecadło w zasadzie. Skąd taka formuła wstępu do katalogu? Choćby stąd, by raz było inaczej, w sposób jak najmniej klasyczny. Wystarczy, iż Papla stał się klasykiem. Bo się stał. Najlepszy dowód, że przy okazji jubileuszowej wystawy Jacka przed trzema laty znany krytyk sztuki Andrzej Haegenbarth nazwał go mistrzem serigrafii i grafiki użytkowej. Ale A to także, a właściwie przede wszystkim, Anna, pierwsza Paplowa córka. Anglistka, by zostać w tych najwyższych alfabetowych rejestrach, mieszkająca na dodatek w Anglii. Zajmuje się kontaktami firmy, w której jest zatrudniona, z zagranicą. Ania szczęśliwie przyszła na świat w takiej chwili, że możemy dziś mówić z Jackiem, iż znamy się od kołyski. Jej kołyski. – jak blues. Ulubiona muzyka bohatera tego katalogu. Co w niej słyszy – trudno powiedzieć. Coś jednak musi słyszeć, skoro pozostaje wierny owemu stylowi od blisko półwiecza. Numerem jeden na paplowobluesowej liście jest utwór Czerwony jak cegła zespołu DŻEM, z którym to tytułem Jacek w pełni się utożsamia. Podczas naszej samochodowej podróży z Warszawy do Poznania odtworzył ten kawałek dwanaście razy. Albo osiemnaście. Ale B to również pewien mały, łaciaty beagle – pies o imieniu Aldo, jeden z wielu w Paplowej sforze, jaką można by utworzyć ze wszystkich psów żyjących z artystą i jego rodziną w ciągu minionych dekad. Tym, co różni owego szalonego beagle’a od reszty wspomnianej pieskiej ferajny, jest nieprawdopodobna ruchliwość. Gdyby się okazało, że w tej chwili penetruje Antarktydę, nie byłoby w tym nic dziwnego. Stawiając zaś kropkę za B – w tym podrozdziale muszą się też znaleźć dwie ważne dla Jacka serie prac: Być (1978), na którą złożyły się cztery grafiki oraz trzyczęściowy Bułgarski notatnik (1983). I tak nam oto powiało zagranicą... – jak cykle: norweski (1987, 1994), wenecki (1997, 2000) i londyński (1999). Co je łączy? Podróż, ciekawość świata. Co odróżnia? W pierwszym Papla zaznaczył swoją obecność przede wszystkim jako świadek i komentator, w dwóch kolejnych wystąpił również w roli uważnego obserwatora, a także demiurga. Wenecję i Londyn potraktował bowiem w sposób inwazyjny. Wykorzystując swoje zdjęcia stworzył takie obrazy owych miast, jakich w rzeczywistości nie ma, choć przecież patrząc na te grafiki wiemy, gdzie jesteśmy. Gdyby nie autorskie wyznanie, pewnie mało kto odkryłby ten przewrotny, syntetyzujący fotografie, a więc i pamięć, zabieg. W przypadku Norwegii Jacek mniej majstrował przy elektronicznych montażach, bardziej zawierzył swojej człowieczej duszy i ręce, w którą ujął malarski pędzel. Kłopot w tym, że o którymkolwiek z cykli nie da się powiedzieć nic złego. Ale C to także chardonnay, ulubione wino Jacka, i cabernet, też dlań ważne, choć mniej ulubione, jak twierdzi. Rzecz się w głowie nie mieści, jednak to prawda: czerwony – a preferuje białe.

Notatnik norweski 1, sitodruk, 100x70, 1994


– jak dyplom. Obronił go w 1976 roku. Dyplomową pracę Papli stanowił tryptyk zatytułowany Ziemia, woda, powietrze, który wedle zasady matrioszka w matrioszkie, składał się z kolejnych podtryptyków, tryptyków niższych stopniem, jeśli można tak powiedzieć. Był to więc tryptyk dalece niebanalny, bo złożony z aż dziewięciu serigrafii. Po kilkudziesięciu latach od tamtej chwili Jacek melancholijnie i z dystansem wyzna: – Każda z nich opisywała rzecz od ogółu do szczegółu, od różnego do tego samego, od pejzażu do atomu, czyli – mówiąc najogólniej – razem miały świadczyć o jedności świata. Myślałem wtedy pewnie, że Amerykę odkrywam w plastyce czy coś takiego... Ale D to też Dora, wielka przyjaciółka Paplowego domu, choć Jacka przede wszystkim – po latach można to wreszcie ujawnić, zwłaszcza że dziś i tak się wszystko ujawnia. Zawsze się rozumieli w lot. Nic w tym dziwnego, bo Dora jest (uroczą, żeby nie było wątpliwości) Węgierką. To tłumaczy wszystko. Wiadomo przecież, że lengyel, magyar, két jó barát, eggyütt harcol, s issza borát. Zgadza się?

Ewa, sitodruk, 86x64, 1985 Sfery wrażliwości, sitodruk, druk cyfrowy, 100x67, 2007

– jak Ewa. Paplowa żona. Kobieta czynu. Autentyczna, żarliwa, skuteczna w działaniu feministka. Politolożka z wykształcenia, artystka z ducha. Kiedyś szefowa galerii sztuki na poznańskim Starym Mieście, potem współwłaścicielka rodzinnego Studia Graficznego MJM, a dziś dyrektorka (powstałego także dzięki jej inicjatywie i unijnym środkom) Programu Aktywizacji Zawodowej Kobiet. Nieoceniona dusza towarzystwa, a na dodatek autorka doskonałych porowych sałatek i tart, nie mówiąc już o – rzewną mgłą pamięci wzrok przesłaniających – kruchych bitkach pod cudnie śliskim sosem z mąki kartoflanej, w tym roku wzbogaconych ponoć jeszcze o nerkowce i karmel. Porzucając zaś kulinaria – nie pamiętam, aby Jacek kiedykolwiek cokolwiek szczególnego mówił o swojej żonie. Doskonale zapamiętałem natomiast to, co o niej kiedyś napisał – nie wprost, lecz w taki sposób, że klękajcie poeci, a inne żony zazdrośćcie: – W oczach córek odnajduję Ewę z tak wielu obrazów zapisanych w pamięci. Powielają to, co tak trudno wyrazić słowami. Ale E to również erotyka. Rzecz jest mocno irytująca, niemniej erotyki w twór czości Papli (powszechnie znanego z hedonistycznych tęsknot i upodobań) prawie ze świecą szukać. Sytuację nieco (nieco: mój Boże, raptem sześć sztuk w sumie) ratują wprawdzie wdzięczne prace z cyklu Poranków (2004), a także Szali (2005), ale i tak niedosyt – wobec mniemanego potencjału – pozostaje gigantyczny. Nieśmiale sygnalizowana dwuznaczność, z jaką Jacek prezentuje odbiorcy kusząco rozwarte odrzwia na Wzgórzu Przemysła, czy też pokazuje całkiem z bliska wznoszącego się pegaza, nie pozostawia złudzeń co do tego, jak kreatywnie mógłby wyrazić istotę nocy poprzedzających tamte Poranki, nocy spowitych w owe zwiewne Szale... Ten smutny wątek ma na szczęście pewien jasny punkt: oto bardzo dobre erotyki wypuszcza spod swojej ręki druga córka Jacka, Zuza. Cóż – i może niech tak zostanie? W końcu dzieci są także od tego, by z czasem zajmować miejsce rodziców. Zwłaszcza w ww. kwestii. – jak fotografia. Gdy sięgam pamięcią wstecz, a na użytek tego alfabetu sięgam najbardziej wnikliwie jak potrafię, przypominam sobie, że Papla z fotografią kojarzył mi się zawsze, bo był to przecież punkt wyjścia do jego prac. Paradoksalnie jednak – nigdy nie widziałem Jacka z aparatem (zwanym w rodzinie aparacikiem) w ręce! Z jakimś intelektualnym pismem albo z pełną szklaneczką – i owszem. Ale z canonem


czy smieną? W życiu! Nigdy też nasza rozmowa nie zeszła na tematy fotografii. Dlatego też mogę jedynie wierzyć w to (i z wiarą tą głosić prawdę dalej), co zacytował wspomniany już Andrzej Haegenbarth w publikacji poświęconej Papli, wydanej przy okazji 20-lecia istnienia Stowarzyszenia Polskich Artystów Malarzy i Grafików Wielkopolska: – Jestem przekonany – powiada artysta – że moje postrzeganie świata jest zdominowane przez „widzenie fotograficzne”, że myślę kadrem. Według mnie świat nie ma granic. To właśnie kadr ujmuje go w ramy, porządkuje go, nadaje mu sens. Ale F to i Flekkefjord, rodzinna miejscowość Knuta. Knut jest Norwegiem, któremu swego czasu skutecznie wpadła w oko Iwona, przyjaciółka Paplów, dzięki czemu on też stał się przyjacielem tego stadła. – Dzięki ich zaproszeniu zobaczyliśmy Norwegię taką jakiej nie widzą zwykli turyści – mówi Jacek. – Norwegię szczerych, prawdziwie otwartych ludzi i przyrody wybuchającej zielenią krótkiego lata, choć jednocześnie mglistej i deszczowej, czego doświadczyliśmy właśnie w drodze do Flekkefjord, a czego dowodem jest cykl szaroniebieskawych grafik, niby zimnych, ale jednak z wibrującą i niepokojącą zielenią. – jak grafika. Paplowa domena od niepamiętnych lat. Owszem, zmuszany był też (z niezłym skutkiem skądinąd) do olejnego malarstwa, ale po dyplomie zdecydowanie przyciągnął do siebie ulubione sito. Gdy minęło kilka dekad, napisał o tym tak: Poczynając od pierwszych prac graficznych starałem się być blisko spraw dziejących się wokół mnie. Nie była to bliskość reportera czy gawędziarza mówiącego o codzienności, lecz raczej osobisty komentarz do wszystkiego, co mnie otaczało i dotykało. Zarówno w opisie dosłowności krajobrazu, jak i osobistych odczuć człowieka aktywnego. Wybór serigrafii jako techniki był naturalną konsekwencją posługiwania się aparatem fotograficznym używanym do zapisu rzeczywistości. Korzystałem z najbliższego otoczenia, krajobrazu, osób, by jasnym, prostym przekazem oddać to, co było w tym momencie dla mnie najistotniejsze. Ale G to także gitara. Na tym poletku Jacek był samoukiem. Opanował czytanie nut tak dobrze, że bez tremy grał z nich muzykę klasyczną. Choć z pozoru można by sądzić, że Ewę poderwał na wspomniany aparacik, by nie podkreślić roli rastra w tym dziele, prawda jest inna: ujął ją strunowymi transpozycjami Bacha. Potem, krótko acz z przyjemnością, grał jeszcze – na pożyczonej sławnej basowej czechosłowackiej jolanie – w zespole bluesowym, który występował w znanym poznańskim klubie medyków Aspiryna. I pomyśleć, że gdyby tego zajęcia nie porzucił, grałby sobie dziś chłop gdzieś na świecie z B.B. Kingiem czy Johnem Mayallem, a nie psuł oczy przy grafikach... – jak Homokterenye. Rodzinna wioska Dory. To także mała ojczyzna Istvana, ojca tej damy, farmaceuty, który oprócz leków ratujących zdrowie potrafi też wyczarować, na przykład ze śliwek, specyfiki podnoszące człowieka na duchu. Trudno się dziwić, że jedna z prac Jacka nosi w tytule nazwę tej wsi. Ale H to również haczyk. Na żyłce. Są dowody na to, że Papla łowił, są zdjęcia. Inna rzecz, że robił to ze dwa, trzy razy w życiu, zazwyczaj bez przyjemności. Bo z przyjemnością tylko raz – wtedy, gdy udało mu się złowić Rybę zodiakalną: Ewę.

Droga do Flekkefjord, sitodruk, 70x100, 1981

Zaduma 3, sitodruk, 100x70, 1983 Homokterenye, sitodruk, 70x100, 1980


– jak imponderabilia. Chociaż śmiesznie to dzisiaj brzmi, Papla wyznaje archaiczne zasady bycia oraz życia i nie zamierza się z nimi rozstawać. Nie ma sposobu, by w tych kwestiach przestawić go na inny tor. Wciąż wierzy w człowieka, ciągle też, choć moda dawno minęła, angażuje się w działalność społeczną. Co z tego ma? Pewnie aprobatę kolegów, w imieniu których kieruje związkiem plastyków. I jeszcze – może – dobre myśli ze strony studentek i studentów, dla których organizuje konkursy czy wystawy. Idealista, nie da się ukryć, idealista, by pozostać przy wiodącej literze. Jeden z tych – na szczęście wciąż wielu – którzy się jeszcze ostali z minionych czasów. Bo naśladowców w czasach obecnych brak. Ale I to też import, w tym wypadku import myśli. Wiele lat temu Jacek objawił mi, cytując profesora Tadeusza Brzozowskiego, że sztuka wywodzi się od sztuczki. Zapamiętałem. Sprawdziłem. Zgadza się co do joty. Co niniejszym, za Paplą i Brzozowskim, pozwalam sobie poddać dalej pod rozwagę.

Muzeum Narodowe, druk cyfrowy, 60x40, 2002 Jestem, sitodruk, 70x90, 1978

Oboje, sitodruk, 64x86, 1980

– jak Jacek. Imię pochodzące z Grecji. Dawniej funkcjonowało jako zdrobnienie od Jacentego (przekształcenie Hiacynta). Liczba imienia Jacek równa się trójce, co oznacza ludzi o żywym umyśle, dzielnych i zaradnych, pomysłowych, błyskotliwych i z góry skazanych na sukces. Typowy Jacek szybko myśli, wyciąga wnioski i podejmuje decyzje. Zwykle ma rozległe zainteresowania i chętnie zabiera głos na najróżniejsze tematy. Lubi dyskusje, słowne starcia. Wśród Jacków jest wielu podróżników. Jako że imię to z natury rzeczy ma brzmienie zdrobniałe, jego nosiciele nawet w wieku dojrzałym zachowują dziecięcą świeżość spojrzenia. Żywo wspominają przygody z harcerstwa, podchody i grę w dwa ognie. W ich świecie jest wiele miejsca na zabawę. Ale J to także dwuczęściowa praca z końca lat 70. zatytułowana Jestem. Prosta w formie, duży raster, kolor brązowy, płaski teren fotografowany pod słońce. – Dlaczego jest dla mnie ważna? – zastanawia się artysta. – Jest ważna, bo świadczy o tym, że jestem, jestem w stanie odebrać to wszystko, co mnie tyczy i co nie tyczy. Jestem i widzę, jestem i robię, po prostu jestem. – jak kocham. – Kocham to słowo, którego nie używam – wyznał Papla przy jakiejś okazji. – Ubogi mąż, biedna żona, brak uczuciowy? Rzecz w tym, że ciągle ocierając się o banał, sam obawiam się go wypowiedzieć. Więc nie mówię, ale szczęśliwie rozumiemy się bez słów, wspólny czas pozwolił nam nauczyć się nas samych w geście, dotyku, spojrzeniu, intonacji głosu. Opowieść o kobiecie i mężczyźnie jest trudna, odnoszę wrażenie, że zawsze lepsze jest niedopowiedzenie, nieznane, tajemnicze i potęgujące obszar doznań. Kobieta w oczach mężczyzny, męskie fascynacje w oczach samego autora, opowieść krótka, otwarta na nowe. Opowieść o doznaniach, ocena przez przedmioty i pozy znane na co dzień, a przecież ciągle fascynujące, dające radość i spełnienie. Fotograficzny obiektywizm zapisanych przedmiotów i gest ręki opisujący to, co znane od lat. Wspólnie tworzą opowieść o osobistym świecie dwojga ludzi oddanych sobie bez reszty. Akt i martwa natura – kolejny banał abecadła sztuki, przelotny w częstych spotkaniach, budzący pozaestetyczne tęsknoty. Ale K to również korty poznańskiego AZS, Akademickiego Związku Sportowego. Wraz z kolegą Tomaszem Ozdowskim Jacek rozpoczął tam treningi u sławnego w latach 60. i 70. Wiesława Gąsiorka, uczestnika wielkoszlemowych imprez, wieloletniego obroń-


cy polskich barw w Pucharze Davisa, mistrza Europy amatorów w deblu. – Zabawa trwała bardzo krótko – wspomina Papla – ponieważ przyszedł doktor Jan Fibak z synem i skończyło się: z jednej strony zainteresowanie trenera nami, a z drugiej – nasze tenisem... Góry moje, sitodruk, 70x100, 1986

– jak lewa. Oto paradoks: Papla, człowiek niezwykłej prawości, ma lewicowe poglądy, a na dodatek jest z natury leworęczny. Czy to w ogóle możliwe, by ktoś prawy miał lewą rękę? Okazuje się, że tak. W dodatku jest to ręka poniekąd uciemiężona. – Piszę prawą, oduczono mnie pisania lewą w szkole w sposób drastyczny: linijką po łapie – wspomina Jacek. Żartobliwie można by powiedzieć, że to wyznanie objaśnia jego dorosłą lewicowość, ale byłby to żart marny. Bo niezłomna, chwalona także przez politycznych wrogów lewicowość Jacka ma swoje źródło w doświadczeniu dalece wykraczającym poza ściany szkolnej klasy. Wzięła się przede wszystkim z uważnych, wrażliwych obserwacji natury socjalnej, z licznych dyskusji o tym, czy lepiej mieć, czy lepiej być, z wnikliwej lektury kanonicznych książek. Ale L to też Lisewo, wieś na Pomorzu, gdzie Papla spędzał letnie wakacje u ciotek góralek. Owszem, jest w tym zdaniu pewien dysonans, lecz nie ma błędu: w latach 20. część rodziny Jackowego ojca wyemigrowała za chlebem do Brazylii, do Kurytyby, część zaś – na Pomorze. Nic dziwnego, że ci drudzy postawili dom, najprawdziwszą drewnianą góralską chałupę, akurat we wspomnianym Lisewie, skoro na polu obok rosły, niczym w Beskidzie, najprawdziwsze rydze. Po latach, jakie minęły od dziecięcych Jackowych bytności w owej góralsko-pomorskiej wsi, kilka kilometrów od niej, w Krokowej, w Muzeum Okręgowym, którego sala wystawowa mieści się w zabudowaniach gospodarczych słynnego pałacu rodziny von Krokow, została otwarta wystawa zatytułowana Jacek Papla – Grafiki. Za sprawą młodzieńczych wspomnień Jacek zalicza ją dziś do najważniejszych ekspozycji swoich prac. A skoro tak, to jeszcze dwa słowa na ten temat: wystawę zorganizowali pewni dobrzy ludzie mający dom w Karwieńskich Błotach, cztery kilometry od Krokowej. Efektem Paplowego wyjazdu na wernisaż stały się zaś grafiki z cyklu Karwieńskie Błota. – jak ławka. Z okazji 750-lecia lokacji Poznania, które przypadło na rok 2003, ktoś mądry wymyślił akcję pod nazwą Artystyczne Ławki. Chodziło o to, by poznańscy artyści plastycy zaprojektowali niebanalne siedziska, które – stawiane latem na Starym Mieście, głównie na Starym Rynku – byłyby ni to plenerowymi rzeźbami, ni to właśnie zwykłymi ławkami, służącymi strudzonym wędrowcom. Jednorazowa akcja zaowocowała kolejnymi, dorocznymi edycjami. Od dwóch lat w cieniu ratusza, w ostentacyjnym sąsiedztwie Galerii Miejskiej Arsenał, od czerwca do października stoi ławka zaprojektowana przez Paplę. Co tam – stoi! Kłuje! Na szczęście tylko w oczy. Jest jadowicie czerwona i zgryźliwie czarna. Złośliwie czerwono-czarna. Ale Ł to także łatwa technika. Tak się mówi o sitodruku. Łatwa jak łatwa. W przypadku grafik weneckich bohater katalogu drukował prace o formacie 100x70 cm z siedemnastu matryc. I marzy o tym, by poznać kogoś, kto podobnie morderczy wysiłek powtórzy.

Karwieńskie błota, druk cyfrowy kolorowany, 70x100, 2000

Ławka, projekt J. Papla, 2005


Moje, Twoje, Nasze, sitodruk, 70x100, 1986

Pantoflarz, druk cyfrowy kolorowany, 70x100, 2005

– jak Moje, twoje, nasze, kolejny Paplowy tryptyk, będący konsekwentną kontynuacją pracy dyplomowej, tym razem jednak tylko trzyczęściowy, złożony z rastrowanych, zbrązowionych tatrzańskich pejzaży. Bardzo ważna praca. To pierwsze dzieło Jacka, jakie – na dodatek tuż po zakończeniu przezeń studiów – zostało zakwalifikowane na prestiżowe Międzynarodowe Biennale Grafiki w Krakowie, przegląd odbywający się dziś w cyklu trzyletnim. Wtręt osobisty: zasypiam z jedną trzecią tej pracy pod powiekami i budzę się patrząc na nią dzień w dzień od dziesiątków lat. Trzymam bowiem tę tercję artystyczną w sypialni, traf chciał – na wprost wezgłowia. Wieczorem działa znacznie lepiej niż liczenie baranów. A rano – każe piąć się w górę, bo to serigrafia przedstawiająca nadmorskooki Wołoszyn. Ale M to również M jak Miłość. Telewizyjny serial będący współczesnym symbolem nieskończoności. Niniejszym zaświadcza się, że Jacek Papla z przedsięwzięciem tym nie ma nic wspólnego. Od 1972 roku kręci bowiem, a właściwie kręcą oboje z Ewą, swój serial na ten temat, na dodatek z codzienną emisją. Jedyne, co łączy obie produkcje, to – jak można sądzić – wspomniana nieskończoność. – jak Nagroda Artystyczna Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego, przyznawana przez Prezesa Rady Ministrów. Najbardziej przez Jacka ceniona spośród wyróżnień jakie otrzymał. Odbierał ją w roku 1985, w Sali Kolumnowej Pałacu Namiestnikowskiego, późniejszego Pałacu Prezydenckiego. Aż głupio się przyznać – bo wygląda z tych zapisków na to, że chodziłem za Paplą jak cień, niczym oficer prowadzący – niemniej i przy tym wydarzeniu, chcąc nie chcąc, byłem obecny. Ale też tylko dlatego pamiętam, że pośród laureatów nagrody znalazła się wówczas także znakomita tancerka baletowa Ewa Głowacka i świetna skrzypaczka Barbara Górzyńska. Skład męski – poza Jackiem – reprezentował m.in. Juliusz Machulski oraz zespół Kombi. A kto był wówczas premierem? Wojciech Jaruzelski, nie chce być inaczej! Ale N to też Nekielka. Nieodległa od Nekli, przytulona do lasu wieś, w której państwo Paplowie postanowili szukać swojego miejsca. Wstępnie zbudowali więc na wielkiej polanie domek z przyjaźnie otwartym, użytkowym poddaszem, a także z tarasem wspaniale służącym słonecznemu śniadaniu i wieczornemu biesiadowaniu, potem wysypali ceglanym proszkiem kort... A skoro już o nim mowa: z pierwszą wiosną kort zarósł zielskiem, na trawiastych zaś, jak wiadomo, grają tylko mistrzowie. Zamiast podjąć wyzwanie i równać do najlepszych, Ewa i Jacek postanowili wymienić nawierzchnię na trawę sztuczną. Papla powiada, że dopiero wtedy, gdy to zrobią – bo przecież są jakieś priorytety – przystąpią do stawiania domu z pracownią. Wygląda na to, że szukanie swojego miejsca właśnie w Nekielce znalazło szczęśliwy finał.

Ona 1, sitodruk, 68x110, 1981

– jak Ona. Jak tytuł pracy z 1981 roku, uhonorowanej w Łodzi, na Ogólnopolskim Konkursie na Grafikę, nagrodą prezydenta miasta. – Ona – mówi Papla – to kobieta, ale także Polska, czyli ojczyzna. To obraz roku trudnego: na różny sposób dla wielu z nas. Mroczny, szaro-czarny pejzaż z lasu, z oczkiem wodnym, z centralnym światłem, takim światełkiem w tunelu. Nie ukrywam, że robiłem Oną spontaniczne, jako odpowiedź na to, co się dzieje. Był to niewypowiedziany wprost obraz moich nastrojów – zmartwień o przyszłość mojej rodziny, o pracę i dom... Ale O to także ojczyzna. Vide O, akapit pierwszy.


– jak Papla. Zdaniem Jacka – nazwisko wzięło się z przezwiska. Z ustnych rodzinnych przekazów wynika, że Paplowie przybyli do Polski z południa, z Mołdawii – może z Bukowiny, może z rumuńskich Karpat. Na pewno byli góralami, najprawdopodobniej pasterzami. Gdy osiedli w Beskidzie, założyli wieś Głuchaczki, kto wie, czy nie nazwaną tak od otaczającej to miejsce głuszy, skąd z czasem Jackowy dziadek Michał, z żoną Rozalią, przeniósł się do Białej pod Bielskiem, by stamtąd, wraz z piątką dzieci, przyjechać za chlebem do Poznania. Tu jeden z ich trzech synów, Franciszek, poznał Stanisławę z Nowaczyków i zamiast – zgodnie z rodzinnym planem – wyruszyć do Kurytyby, by pomóc starszemu bratu Rudolfowi w budowie domu, wrósł w Gród Przemysława na stałe. To między innymi dlatego wyrosły z tego związku Jacek nie jest dziś nie tylko bluesmanem, lecz także rozchwytywanym brazylijskim piłkarzem czy królem salsy. Ale P to również przyjaciele. – Nie muszę ich widzieć codziennie – powiada Papla na wypadek, gdyby ktoś z tego bratniego towarzystwa, nie daj Boże, chciał się spotykać częściej. – Wiem jednak, że gdyby nie oni, przestałbym wierzyć w ludzką bezinteresowność, nie poznałbym wielu pięknych miejsc, rzeczy trudne pozostawałyby trudne, a rozmowy o życiu i zniuansowane żarty byłyby tylko konwersacją i rozrywką. Nie mam pojęcia, czy Jacek zalicza mnie do grona przyjaciół, niemniej profilaktycznie widuję się z nim nie częściej, niż raz na trzy lata. – jak rodzina. Stanowczo za długo byłoby mówić na ten temat; katalog mógłby zamienić się w całkiem grubą księgę. Vide więc A, E, P, vide U i Z. Tam jest już wszystko na ten temat. No – prawie wszystko. Ale R to także rabany, rabaty, rachunki, racje, radości, rady, radykałowie, rajstopy, ramy i ramki, reakcje, reaktywacje, rebusy, recepty, rondle, rostbefy, rozczarowania, rozjazdy, rozterki, rytuały... Każdy się o to potyka, prawda? Jacek też. Może niekoniecznie o rajstopy, ale o rachunki na sto procent... – jak sztuka. Był rok 1983. Jakiś podszept sprawił, że postanowiłem porozmawiać z Paplą na łamach niezwykle wtedy popularnego, adresowanego do młodzieży tygodnika Razem „o życiu”. Wyszedł z tego wywiad okładkowy, co zawsze jest wyróżnieniem, ale bynajmniej nie „o życiu”. Jacek przede wszystkim objaśniał małolatom, czym jest, a w zasadzie nawet – czym nie jest sztuka. – Sztuka nie jest leksykonem, który uczy życia od razu – mówił. – Trzeba się przyznawać, iż się czegoś nie rozumie, bo tak się dochodzi do rozumienia całości. (...) Sztuka może być albo piękna, albo szokująca. Musi natomiast być na tyle wyrazista, by nie wymagała werbalnych objaśnień. Niekoniecznie przy tym dzieło musi być zrozumiałe, bo przecież tajemnica też pociąga. Rzecz w tym, by widza zatykało – pięknem, myślą. Ale S to też wspomniane wcześniej Stowarzyszenie Polskich Artystów Ma larzy i Grafików Wielkopolska (SPAMiG). Papla jest jego prezesem. Sam chciał. Gdyby nie chciał, to by nie był. Takie są możliwości potencjalnych prezesów. Przecież gdyby Ryszard Ochódzki nie chciał być prezesem Klubu Sportowego Tęcza, też by nim nie był, może nie? Na tym jednak analogie dotyczące obu mężów definitywnie się kończą. – jak tysiąc dziewięćset pięćdziesiąty pierwszy. W tymże roku urodzili się: Bertie Ahern, premier Irlandii; Pedro Almodóvar, hiszpański reżyser i scenarzysta filmowy; Phil Collins, wiadomo kto... Wtedy też nad Wisłą przyszły na świat takie postaci jak

Ona 2, sitodruk, 68x110, 1981 Leniwa niedziela, sitodruk, druk cyfrowy, 200x300, 2004


Ewa Bem, piosenkarka; Jan Krzysztof Bielecki, były premier; Leszek Cichy, słynny himalaista... I pomyśleć, że to dopiero pierwsze litery alfabetu... Zjedźmy niżej, na P... Roman Paszke, sławny żeglarz. Marek Piekarczyk, lider TSA. Romina Power, włoska piosenkarka i aktorka. No i Papla. Tak jest – Jacek Papla. Ale T to również Tadeusz. Co za Tadeusz? A niby przy jakiej ulicy Paple w Poznaniu mieszkają? Kościuszki, prawda? No to skąd pytanie, o którego Tadeusza chodzi? Przecież nie o tego z... E, mniejsza z tym....

Szkice polskie, sitodruk, 64x86, 1982

– jak Uniwersytet Zielonogórski. Tamtejszy Wydział Artystyczny, a dokładniej mówiąc – Instytut Sztuk Pięknych, to miejsce dydaktycznej pracy adiunkta Papli od lat dziesięciu. Związał się z tą uczelnią po blisko dwudziestoletniej współpracy z poznańską Państwową Wyższą Szkołą Sztuk Plastycznych, której zresztą jest absolwentem, a która – gdy ją opuszczał – była już Akademią Sztuk Pięknych. Dziś jest Jacek wicedyrektorem wspomnianego instytutu i prowadzi w nim dwie pracownie: sitodruku oraz grafiki edytorskiej. Ale U to i ule. Paplowy tata, z zawodu ślusarz precyzyjny, z zamiłowania stolarz i pszczelarz, miał tychże uli aż siedemnaście, a Jacek od dziecka pomagał wybierać z nich miód. Nic dziwnego, że dziś Papla zapowiada, iż na emeryturze także sprawi sobie swoje ule. Historia (pszczelarstwa) zatacza koło... – jak wystawy. Począwszy od roku 1975 ma Papla na koncie kilkanaście ekspozycji indywidualnych i kilkadziesiąt zbiorowych, zarówno w kraju, jak i za granicą. Te najważniejsze to... – Jeśli chodzi o indywidualne – powiada – zawsze najważniejsza jest ostatnia, czyli w tym wypadku ta prezentowana w roku 2005 w Galerii SPAMiG i następna, a zatem obecna, w Jastrowie. Rzecz polega na tym, że ogląd powieszonych w odpowiednim porządku prac poprzednich pozwala zrozumieć ich ułomności, pozwala ocenić, co jest marne, a co warto kontynuować, także z myślą o kolejnej ekspozycji. Spośród wystaw zbiorowych najważniejsze są dla Jacka te, na których zauważone zostały jego prace, np. Pokonkursowa Wystawa Grafiki w Łodzi w roku 1979, czy też Biennale Grafiki Europejskiej w Baden-Baden w roku 1983. Co to znaczy: zauważone? Nagrodzone bądź też wyróżnione zasłyszanymi podczas wernisaży opiniami. Kto wie, która forma aprobaty lepsza... Ale W to również cykliczne wydawnictwo 6na9 – adresowane przede wszystkim do licealistów i studentów. W sumie ukazało się pięć numerów tego – wymyślonego i własnymi siłami wypuszczanego przez Jacka w świat – niezwykłego magazynu poświęconego sztuce. Nic dziwnego, że tylko pięć, bo periodyk ów miał kilka istotnych wad. Po pierwsze – w założeniu chciał nieść sztukę do szkół, co w dzisiejszych czasach jest pomysłem absurdalnym. Po drugie – redagowany był jako pismo naprawdę ambitne, co w dzisiejszych czasach... Po trzecie – był bezpłatny, a jednocześnie dość luksusowy, co w dzisiejszych czasach... Po czwarte wreszcie – umówmy się, że tytuł był kontrowersyjny, co w dzisiejszych czasach... Sumując... Idea była szczytna (vide: I), ale gdy schłodzono gospodarkę – Jacka zmroziło, i tak oto kolejna, szlachetna obywatelska inicjatywa wzięła w łeb przez bejmy, jak mówią w Poznaniu. Jakkolwiek ożywczo czy groźnie by to brzmiało – Papla ma w zanadrzu kilka kolejnych projektów.


– jak XXX. To tytuł pracy Jacka z 1978 roku. Całkiem sporej (rzecz składa się z czterech formatów o wymiarach 200x140 cm), dlatego też absolutnie na miejscu będzie pytanie o to, dlaczego autor nie użył nazwy XXXL. Wątpliwości jest więcej. XXX to przecież swoiste logo treści obscenicznych... Papla idzie jednak w zaparte i twierdzi, że temat pracy zaczerpnięty został z alei wiązów w Rogalinie. – Na jej widok – wspomina z sentymentem – głos uwiązł mi w gardle i nie zdołałem wykrzesać z siebie innego tytułu poza XXX... Spróbujmy mu uwierzyć. Zwłaszcza, że każdemu by na widok wiązów uwiązł. Ale X to także równanie pierwszego stopnia z jedną niewiadomą. Wreszcie coś, czego Jacek szczerze nienawidzi. Nic dziwnego. Spójrzmy: (x+3)(x-4) = x(x-5). Co to w ogóle jest?! Podobno wynik liczenia wynosi 5/7x = 2/14, jednak w okolicy od dawna nie ma nikogo, kto mógłby to potwierdzić. – jak Yale. To prawda, co się powszechnie mówi – Papla rzeczywiście nigdy nie ukończył studiów w Yale University, zwłaszcza że ich nigdy tam nie zaczął. Ma za to studio zamykane na yale. Ale Y to też Yamato – japoński okręt wojenny, pancernik. W młodości Jacek był modelarzem i robił model tegoż okrętu. Nie skończył go, niestety, ze szkodą dla... Dla wszystkich, taka jest prawda. Zrobił jednak dziesiątki innych modeli, głównie kartonowych, ale także drewnianych, zarówno okrętów jak i samolotów. Papla powiada, że plastykiem został właśnie z zamiłowania do prac ręcznych. I zapewnia, że – tak jak do uli – wróci na emeryturze do modelarstwa. To krzepiąca wiadomość. Sam widziałem, co potrafił ulepić z wałka plasteliny. Dodam, że nie był to ani samolot, ani okręt. – jak Zuzanna. Druga Paplowa córka. Artystka, po ojcu. Wspomniana wcześniej autorka interesujących erotyków. Tu anegdota – Paple mieszkali wtedy na niższym poddaszu swojej pięknej podniebnej siedziby, a smutna Zuza, która miała ze trzy lata, siedziała na schodach wiodących na poddasze wyższe. Tego wieczoru coś przeskrobała i Ewa zapowiedziała jej, jak pamiętam, że o wszystkim powie tacie, kiedy ten wróci do domu. Gdy tylko Jacek stanął w drzwiach, Zuza gromkim dziecięcym głosem rzuciła: – Jak tatuś dzisiaj ładnie wygląda! Ale Z to również zabawa. Z Paplą zawsze udana. No to – wesołej zabawy!

XXX, sitodruk, 140x200, 1978


Dziewczyny, druk cyfrowy, 70x100, 2005


“A garbage of art“? Jacek Papla – Spheres of sensitivity – Areas of activity Akt, martwa natura, pejzaż, „śmietnik” artysty, niepotrzebny balast w twórczym rozwoju. A jednak potrzebny i, jak się okazuje, parafrazując słowa Stanisława Lema, niezbędny składnik, a właściwie podstawowy składnik rozwoju. Mam szacunek dla postaw awangardowych, doceniam potrzebę poszukiwań twórczych, lecz pozwólcie mi być „śmieciem” sztuki, bo tylko przy obopólnej akceptacji i wyrozumiałości można wznieść się na wyższy stopień zrozumienia.

Jacek Papla

Działalność artystyczna Jacka Papli – bo to chyba określenie precyzyjniejsze i pełniejsze niż słowo twórczość – obejmuje kilka obszarów. Wynika to ściśle z jego przekonania o konieczności zakorzenienia sztuki w szerszym niż tylko koneserski kontekście odbiorców-współtworców. U podstaw tejże działalności leży wiara w pragmatyczne oddziaływanie sztuki i jej wysokie etyczne posłannictwo. Sztuka według jego definicji to nie tylko sfera doznań estetycznych, lecz – znacznie bardziej – kultura materiału oraz stymulowanie wrażliwości artystycznej. Efektem tego jest świadoma postawa wyrastająca Wenecja 1, sitodruk, 70x100, 2000

A nude, still life, landscape, an artist’s “garbage” an unnecessary baggage in artistic development. And yet necessary and, it seems, paraphrasing Stanisław Lem’s words, an indispensable, or actually the basic component of development. I have respect for avant-garde approaches, I appreciate the need for artistic search, but let me be “the garbage” of art, because only with mutual acceptance and understanding can one reach a higher level of comprehension.

Jacek Papla

Jacek Papla’s artistic activity, which is probably a more precise and more complete term than the word “creativity”, comprises a few areas. It is so mainly because of his belief that art must be rooted in a context broader than that of art lovers or co-creators. At the basis of this activity there is a belief in the pragmatic impact of art and its ethical mission. Art, in Papla’s definition, is not only a sphere of aesthetic experiences but it the culture of the material and stimulation of artistic sensitivity. As a result we get a conscious approach to art stemming from the tradition of the reform of arts and crafts – a belief that


z tradycji reformy sztuk i rzemiosł, a więc przekonanie o jedności sztuki użytkowej i wysokiej. Ma ona na celu eliminację brzydoty i tandety oraz kształtowanie estetyki codzienności.

przekazania elementy procesu twórczego. Jacek Papla uważa, że dzieła sztuk wizualnych winny być na tyle wyraziste, by obywały się bez werbalnego komentarza, sam jednak nie stroni od autorefleksji, czego cennym przykładem jest esej autorski Pochodną tej postawy jest wyjątkowy sza- w katalogu z 2004 roku. W swych wycunek Jacka Papli dla pracy dydaktycznej. powiedziach na temat sztuki, zwłaszcza Przez dwadzieścia lat współpracował począwszy od wywiadu Dama z widelcem z poznańską Akademią Sztuk Pięknych, z połowy lat osiemdziesiątych, podkreśla a od dziesięciu prowadzi pracownie si- z jednej strony nienormatywny i indywitodruku i grafiki edytorskiej w Instytucie dualny charakter doznania estetycznego, Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Zie- z drugiej jednak ponadindywidualne znalonogórskim. Zasadą pracy ze studen- czenie jej oddziaływania poprzez edukację tami jest dla niego przede wszystkim i kształtowanie wzornictwa przemysłostopniowe, gruntowne wtajemniczanie wego oraz estetyki codzienności. Postaw arkana rzemiosła. Relacje mistrz-uczeń wę taką określić można ostrożnie jako pojmuje głównie jako wskazywanie drogi post- bądź neopozytywistyczną, częścioku sprawności technicznej, będącej pod- wo opozycyjną wobec romantycznej konstawą swobodnej artykulacji wewnętrz- cepcji artysty-demiurga i indywidualisty. nych przeżyć i estetycznych preferencji. Wyrasta ona zarówno z tradycji reformy To ona jest komunikowalna, to jej można sztuk i rzemiosł, jak i z etosu dydaktyka nauczyć. Natchnienie, inspirację i talent właśnie, w znaczeniu szerszym niż tylko uznaje z kolei za subiektywne, trudne do odnoszonym do działań w murach uczel-

Wenecja 2, sitodruk, 100x70, 2000

Wenecja - kanały 1, sitodruk, 70x100, 2000

ni artystycznych, dotyczącym bowiem szerokiej gamy działań prospołecznych, pokrewnych w pewnym sensie z „rzeźbą społeczną” Josefa Beuysa. Bardziej niż o komunikowanie określonej filozofii życia czy kanonów piękna, chodzi tu o nawiązanie kontaktu z odbiorcą, o inicjowanie interakcji i przekazanie inspiracji w sensie pozytywnej energii życiowej. W tym kontekście istotnym obszarem działalności twórczej Jacka Papli jest, poza aktywnością stricte dydaktyczną stworzenie forum do dyskusji nad filmem, muzyką, literaturą i plastyką jakim było czasopismo 6na9, które wydawał z własnych środków i dzięki bezinteresownej energii współpracowników w latach 1998-2002. Poszczególne, starannie dopracowane graficznie numery pisma poświęcone były w szczególności takim twórcom jak: Maciej Mańkowski, Antoni Zydroń, Andrzej Załecki, Grzegorz Marszałek czy Izabella Gustowska. Dla samego wydawcy, poza


high and utility art are one and the same. It is aimed to eliminate what is ugly and trashy and to shape the aesthetics of everyday life. There is one derivative of this attitude and it is Jacek Papla’s respect for the ethos of a teacher. For twenty years he taught at the Poznań Academy of Fine Arts and for ten years he has headed the serigraphy and editorial graphics studios at the Institute of Fine Arts at the University of Zielona Góra. He believes that students should be gradually and completely initiated into the tricks of the trade. He understands the master-pupil relations mainly as guidance and counselling, showing how to become technically proficient, which is the basis for free articulation of internal experiences and aesthetic preferences. Art is communicable, it can be taught. Inspiration and talent are the subjective elements of the creative process, difficult to teach. Jacek Papla believes that works of visual art should be expressive enough to

be understood without any verbal commentary. However, he himself is not free from self-reflection, which can be illustrated with his own essay published in the 2004 catalogue. In his opinions about art, particularly starting with that expressed in the A Lady with a Fork interview given in the mid 1980s, he stresses the non-normative and individual character of aesthetic experience on the one hand, and on the other – the supra-individual importance of its impact through education and development of industrial design and the aesthetics of everyday life. Such an approach can be cautiously defined as post- or neo-positivistic, partly in opposition to the romantic concept of the great master of art and individualist. It stems from both the tradition of the reform of arts and crafts, and from the ethos of a teacher, in a meaning broader than that related to activities at artistic schools, because it concerns a wide range of prosocial activities, related in a sense to the

Wenecja - kanały 3, sitodruk, 70x100, 2000

“social sculpture” of Josef Beuys. It is more about establishing contact with the onlooker, about initiating interaction and communicating inspiration in the sense of positive life energy than about communicating some specific philosophy of life or canons of beauty. In this context, apart from purely didactic activity, the 6na9 magazine, which was a kind of a forum discussing film, music, literature and art, was an important area of Jacek Papla’s creative activity. Jacek paid for the publication of the magazine. Thanks to the selfless energy of Jacek and his associates, the magazine appeared between 1998 and 2002. Each issue was devoted to individual artists: Maciej Mańkowski, Antoni Zydroń, Andrzej Załecki, Grzegorz Marszałek or Izabella Gustowska. For the publisher himself, the editorial aspect of this enterprise was equally important. It revealed itself later in book publications, which were produced to his

Wenecja 3, sitodruk, 100x70, 2000


Nekielka, druk cyfrowy, 100x300, 2004

ideowym, istotny był tu także aspekt edytorski całego przedsięwzięcia. Później ujawnić się miał on także w wydawnictwach książkowych i seryjnych powstających według jego koncepcji. Należy do nich choćby Biuletyn Instytutu Sztuk Pięknych w Zielonej Górze czy podręcznik Grafika warsztatowa opublikowany w 2006 roku. W szerszym sensie aspiracje edytorskie realizuje prowadząc studio graficzne MJM w Poznaniu. Właśnie w odniesieniu do tych obszarów działalności Jacka Papli, przy okazji wystawy jubileuszowej w 2004 roku Andrzej Haegenbarth określił go mianem mistrza serigrafii i grafiki użytkowej. Serigrafię i inne techniki plastyczne, także parama-

larskie, artysta stosuje jednak nie tylko w sztuce użytkowej, lecz także w jednorazowych, osobistych realizacjach o wysokim ładunku emocjonalnym. Z nich to, z serii jego prac plastycznych i z werbalnego autokomentarza, emanuje utopijna wręcz wiara w komunikowalność emocji i czegoś tak nieuchwytnego jak wrażliwość artystyczna. Znamienny jest tu także fakt, iż taka ich funkcja realizować się ma głównie za pośrednictwem pozornie zobiektywizowanego, zdepersonalizowanego niemal do maksimum medium artystycznego. W swych realizacjach plastycznych Jacek Papla preferuje techniki graficzne, głów-

nie sitodruk. Mimo zasadniczej wierności temu medium, stopniowo w jego twórczości nastąpiła ewolucja. Ostatnio coraz częściej wyraża się za pomocą techniki mieszanej, druku cyfrowego i sitodruku łącznie. – Myślę, że w tej zbitce technik jestem prekursorem. Szczerze mówiąc nie kojarzę osoby z naszego kręgu opisującej swe prace w ten sposób – wyznaje Jacek Papla w udzielonym niedawno wywiadzie. Niekiedy sięga także po inne środki artystycznej ekspresji, jednak i wówczas swoistą bazą jest grafika. Zapytany o pozostałe dyscypliny jego artystycznych fascynacji, wskazuje na rysunek i malar-


design, including the Bulletin of the Institute of Fine Arts in Zielona Góra or the Workshop graphics textbook published in 2006. Today Jacek’s editorial aspirations are realized by his MJM graphic studio in Poznań. It is precisely with reference to these areas of Jacek Papla’s activity that on the occasion of the jubilee exhibition in 2004 Andrzej Haegenbarth called him the master of serigraphy and utility graphics. The artist uses serigraphy and other art techniques, including quasi-painting techniques, not only in utility art but also in one time, personal and highly emotional projects. It is from them, from a series of

his works, and from the verbal self-commentary, that the Utopian belief in the communicability of emotions and artistic sensitivity, hardly perceptible, emanates. The fact that this function should be realised through a seemingly objective, almost maximally depersonalized artistic medium, is significant. In his artistic works Jacek Papla prefers graphic techniques, among them silkscreen printing. Despite being basically faithful to this medium, he has evolved. Recently, he has been expressing himself more and more often through a mixed technique – digital printing and silkscreen printing. I think that I am a ‘forerunner’

of this mixture of techniques. Frankly speaking, I can’t name any of my colleagues who would describe their works in this way, Jacek Papla admitted in a recent interview. Sometimes he resorts to other means of artistic expression, although even then it is graphics that serves as a base. Asked about other disciplines of his artistic fascinations, he mentions drawing and painting, but he adds a reservation that the latter requires more distance and time. Therefore, he more often goes for colour in drawing than for true painting.


Poranek 1, druk cyfrowy, 70x100, 2004

stwo, zastrzegając jednak, iż to ostatnie wymaga większego dystansu i czasu. Dlatego też częściej wybiera raczej kolor w rysunku niż pełnokrwiste malarstwo. Na poziomie obrazowania w jego twórczości Ryszard K. Przybylski dostrzega znamienne napięcie natura naturata – natura naturans. Pozorny obiektywizm starannie „kadrowanych” wycinków rzeczywistości przesycony jest bowiem emocjonalną i subiektywną ich interpretacją. „Kadrowanie” to słowo-klucz, którym artysta posługuje się w autokomentarzu do swych dokonań, uznając je za metodę selekcji zjawisk najbardziej istotnych oraz porządkowania świata, jego zdaniem pozbawionego granic. Prawo ramy jest zasadą jego wyborów artystycznych. To rama, wywodząca się z techniki dokumentacji fotograficznej, a ograniczona formatem realizowanych prac. Jest ona sposobem wskazywania na to, co w otaczającej rzeczywistości nietypowe, zaskakujące, zapomniane czy przeoczone. Wszystko tu dalekie jest od pato-

Poranek 2, druk cyfrowy, 70x100, 2004

su i przerysowania, dobierane dyskretnie i starannie. Constans tej twórczości to inspiracja – człowiek i przyroda oraz wola dzielenia się z odbiorcą fascynacją, refleksją nad rzeczywistością i szeroko pojętą wrażliwością. To pragnienie transpozycji czegoś tak nieuchwytnego jak emocje i intymne spostrzeżenia czy przeżycia, na język plastycznych realizacji, a zarazem stawanie wobec problemu przekładu idei na płaszczyznę technicznej realizacji.

W sferze realizacji technicznej akcentuje świadomość wyraźnej różnicy miedzy tym, co preferował w początkowym okresie swej pracy z mediami plastycznymi, czyli czystego fotograficznego kadru bez autorskiej ingerencji, a coraz częściej objawiającą się w niej obecnie warstwą subiektywnego gestu.

Charakteryzując swe ostatnie dokonania artysta wskazuje na znaczące tytuły – Poranek I, Poranek II, Poranek III i Dojrzałość artystyczną Jacek Papla po- dodaje: – Jest taki czas między snem strzega w swobodnym operowaniu jak a dniem kiedy budząc się jesteśmy najbogatszym zestawem formalnych z własnymi myślami. Tyczą one rozmaśrodków wyrazu, coraz to nowymi tech- itych spraw, jednak zawsze są one barnikami i technologiami oraz w coraz wyż- dzo osobiste, angażujące nas bez reszty, szej świadomości sprawności manualnej. na dobre i na złe. Moje ostatnie prace To wszystko ma być jego zdaniem szansą dotyczą tych dobrych. Wszystkie one są na uzyskanie efektów optycznych gwa- emocjonalnie ważne. rantujących aprobatę szerokiego kręgu Zapytany o stałą cechę swych dotychczaodbiorców. W tym kontekście podkreśla sowych wyborów twórczych, Jacek Papla on, iż aktualny kierunek jego poszukiwań deklaruje przeświadczenie o ekwiwalencji artystycznych pozostaje w pewnej opozy- inspiracji i jej plastycznej wizualizacji. cji do tego z początków jego twórczości. Jednocześnie jednak wskazuje na moment


Poranek 3, druk cyfrowy, 70x100, 2004

Ryszard K. Przybylski notices significant natura naturata – natura naturans pressure in Papla’s paintings. The apparent objectivism of carefully “framed” segments of the reality is saturated with their emotional and subjective interpretation. “Framing” is the keyword, which the artist uses in the self-commentary to his works, considering them the right method to select the most significant phenomena and to put some order to the world, which, in his opinion, has no boundaries. The law of the frame is the principle of his artistic choices. It is the frame that stems from the photographic documentation technique and which is restricted with the format of his works. It is a way to indicate what is unusual, surprising, forgotten or overlooked in the reality surrounding us. All this is far from pathos and exaggeration, selected discreetly and carefully. Inspiration is the constans of this creativity – man and nature and the will to share the fascination, reflection upon the reality and broadly understood sensitivity

with the spectator. This desire to translate something so imperceptible as emotions and intimate observations or experiences into the language of artistic realizations, and, at the same time, facing the problem of the translation of ideas into the levels of technical realizations. Jacek Papla perceives artistic maturity in the free use of a complete set of formal means of expression, new techniques and technologies and higher awareness of manual efficiency. In his opinion all this should offer a chance to get optical effects that guarantee approval by a great many onlooker. In this context he emphasizes that the current direction of his artistic freedom is in some opposition to that from the beginnings of his work. Technically he stresses the clear difference between what he preferred at the beginning of his artistic life, when he worked with artistic media, i.e. the pure photographic frame without any interference, and the layer of subjective gesture more and more visible today.

When talking about his recent achievements, the artist mentions their significant titles – Poranek I [Morning I], Poranek II [Morning II], Poranek III [Morning III], and adds: There is time between night and day when upon waking up we are with our own thoughts. We think of different things, but they are always personal, absorbing us completely, for good or bad. My recent works are about the good things. They are all emotionally important. Asked about the common feature of his creative choices, Jacek Papla declares his belief in the equivalence of inspiration and its plastic visualization. At the same time, however, he points out to a critical moment, which sometimes can be detected in his works: The common feature of my works is, I think, the noticeable inspiration – man and the surroundings. And here we can’t talk about redefinitions, I am constant in my beliefs as they are the food for my creativity. I do not distance


Szal 1, druk cyfrowy kolorowany, 70x100, 2004

krytyczny, ujawniający się niekiedy w jego dziełach: – Stałą cechą moich prac jest, jak myślę, zauważalna inspiracja – człowiek i otoczenie. I tu nie może być mowy o przewartościowaniach, jestem stały w przekonaniach, a one są pożywką dla twórczości. Nie dystansuję się wobec swoich prac, choć oczywiście są i takie których nie uznaję za spełnione, bardziej w sferze warsztatu niż idei. To właśnie warsztat prowadzi do klarownego przekazu idei i tu najwyraźniej ujawnia się problem, którym jest artystyczne niespełnienie. Wychodząc od koncepcji sztuki jako pamiętnika, „dziennika podróży”, sztuki jako kolekcjonowania i zatrzymywania chwil, począwszy od lat dziewięćdziesiątych, artysta – homo viator – waloryzuje „banał życia”, autoironiczne spostrzeżenia zaczerpnięte z codzienności, potoczności i sfery prywatnej. Czyni to choćby w pracach Pantoflarz, Całuśnicy i Weterani rocka. Na podobnej zasadzie prezentuje dyskretne transformacje i montaż elektro-

Szal 2, druk cyfrowy kolorowany, 70x100, 2005

niczny wycinków krajobrazu miejskiego. Służy to z jednej strony podejmowaniu gry ze schematycznym ich postrzeganiem i to zarówno w odniesieniu do turystycznego kanonu „miejsc do zwiedzania”, turystycznych zakątków, jak i nazbyt już oswojonych widoków z sąsiedztwa, z drugiej zaś stymulowaniu wyobraźni. Siłą jego jest wskazywanie na nietypowe elementy, a to dzięki precyzyjnemu doborowi kadrów. Taka „artystyczna interwencja” służyć ma łamaniu stereotypów postrzeżeniowych, usankcjonowanych nie tylko w sferze świadomości, lecz również i mimowolnych podświadomych ich wizualizacji. Zadanie wskazywania na nietypowość tego, co zwykło się traktować jako oczywiste, artysta traktuje nie jako dokumentację, lecz jako osobisty komentarz do przedstawianych zjawisk. Ich dostrzeżenie i wskazanie na nie jest wręcz powoływaniem do istnienia. Taki efekt wywołują choćby – posnaniensia – widoki starówki poznańskiej czy też inne cykle – bułgarski, wenecki, londyński i norweski. Dla przykładu, w tym ostatnim krajobraz kojarzony

zwykle z chłodem i ostrym, pełnym kontrastów kolorytem, ukazany jest w okresie jakby najbardziej nietypowym, w trakcie upalnego lata, w czerwcu, emanującym skumulowaną siłą i skondensowaną energią. Z kolei widoki polskiego wybrzeża, bezkresne plaże Karwieńskich błot, przypominają pustynie czy rafy koralowe, a niekiedy wręcz krajobraz księżycowy. W ostatnim czasie obok barw naturalnych w pracach Jacka Papli często pojawiają się także te antynaturalistyczne, „syntetyczne”, jak choćby złoty nadruk czy zjadliwa czerwień w cyklu na temat pór roku, w jednej z prac akcentująca monstrualne igły świeżych sosen. Jednocześnie coraz większą rolę odgrywać zaczyna format, niekiedy niemal monumentalny – osiągający nawet 200 x 300 cm. W autocharakterystyce swego ponad trzydziestoletniego dorobku, Jacek Papla stwierdza: – Moje prace są próbą mówienia o rzeczach uniwersalnych językiem czytelnych obrazowych sformułowań,


Szal 3, druk cyfrowy kolorowany, 70x100, 2005

myself from my works, although obviously among them there are ones, which I do not find artistically complete, more in the sphere of technique than the idea. It is the technique that helps to clearly communicate the idea and it is here that the problem of artistic non-fulfilment appears.

miliar views in the neighbourhood, and on the other to stimulate imagination. His strength lies in the emphasis put on unusual elements, which he achieves by proper selection of frames. This “artistic interference” is used to break perception stereotypes, sanctioned not only in the sphere of consciousness but also in their subconscious visualisations. The duty to Starting from the concept of art as point to the unusual of what we used to a diary, a travelogue, art as collection and treat as obvious is treated by the artist retention of moments, the artist, homo not as documentation but as personal viator, from the beginning of the 1990s, commentary to the phenomena that he is has valued the “banality of life”, self- showing. Their perception and indication ironic observations drawn from everyday of them is not a call for existence. This life, informality and private sphere. He effect is produced by the posnaniensia, did that in the Pantoflarz [Henpecked the views of the old market in Poznań, or husband], Całuśnicy [Kissers] and We- other views – of Bulgaria, Venetia, Lonterani rocka [Rock old-timers]. Using the don, or Norway. For example, in the case same principle he discreetly presented of Norway landscape is usually associathe transformations and electronic mon- ted with cold weather and local colour full tage of fragments of the city landscape. of contrasts. But in Jacek’s works NorThis was used to, on the one hand, play way is shown at the most unusual time, with their schematic perception, both with during the hot summer, in June, which reference to the tourist canon of “places emanates with accumulated strength and to see”, tourist nooks, and the more fa- condensed energy. On the other hand the

views of the Polish seacoast, the endless beaches in Karwieńskie Błota, remind one of deserts or coral reefs, and sometimes of lunar landscape. In the recent times, next to natural colours, in Jacek Papla’s works anti-naturalistic, “synthetic” colours are often present, e.g. a golden overprint or garishly red in the series on the seasons of the year. In on of the works he stressed the monstrous needles of fresh pine trees. At the same time it is the format that starts to play a more and more important role. Sometimes it is truly monumental – 200 x 300cm. When asked to sum up his śuvre to date, the achievements of over thirty years of work, Jacek Papla says: My works are an attempt at speaking about universal things in a language of vivid expressions, on the one hand made objective through the frame of a camera, and on the other made individual with a personal gesture, expressive interference or selection of frames. I think that the test of time has been best passed by the works, in which


Całuśnicy, druk cyfrowy kolorowany, 100x300, 2003

z jednej strony zobiektywizowanych przez kadr aparatu fotograficznego, a z drugiej zindywidualizowanych osobistym gestem, ekspresyjną wrażeniową ingerencją czy doborem kadru. Sądzę, że próbę czasu najlepiej zniosły grafiki o największym zasobie osobistej ekspresji (np. prace Oboje, Mafia, Całuśnicy) oraz te, które starały się jak gdyby stanąć z boku i w plastycznym obrazowaniu wydają się być obiektywne, jednak z założenia mówią o sprawach uniwersalnych i stałych (np. Moje, twoje, nasze, Ona, Jestem). Te skrajne zestawy prac są, tak myślę dla mnie najważniejsze. W każdym z nich dla przedstawienia tego, co istotne, odwołałem się do techniki, najlepiej oddającej i podkreślającej to, co chciałem wyrazić. Chronologia też ma swoje znaczenie, a to ze względu na fakt, że doświadczenia życiowe nabywa się w czasie i trudno o głębszą refleksję przy zbyt „krótkiej” perspektywie. Krótko mówiąc – Jestem – zawsze, Oboje – wymaga czasu dla refleksji.

„Pozaestetyczne tęsknoty” i tradycyjne gatunki artystyczne, te „banały abecadła sztuki”, ten „śmietnik artysty”, jak je sam określa, artysta uznaje za fundament swej twórczości, zachowując przy tym szacunek dla postaw awangardowych. We wczesnych pracach akcentował mechaniczne transformacje obrazu fotograficznego, uzyskiwane choćby przez rozbijanie go za pomocą rastrów czy grafizowanie, by z czasem stosując montaż elektroniczny zmierzać ku znakomitemu efektowi „naturalności” w istocie starannie skomponowanych prac. To właśnie w kompozycji i wyborze czy w zaakcentowaniu określonych motywów w jego pracach najwyraziściej ujawnia się pierwiastek osobisty i artystyczna inwencja. Efekt pozornego obiektywizmu, na pierwszy rzut oka niezakłócony śladem kreatywnej obecności twórcy, na który od lat zwracają uwagę komentatorzy, oraz niezmienne inspiracje, to elementy, które od dawna determinują dorobek Jacka Pa-

pli. A jednak można tu wyraźnie dostrzec ewolucję postawy twórczej artysty. O ile w latach siedemdziesiątych, gdy jego ulubiony sitodruk ledwie co awansował do rangi techniki artystycznej, i już samo posługiwanie się nim było autodefinicją i deklaracją niemalże ideową, o tyle z czasem w jego pracach coraz wyraźniej pojawiają się elementy autorskiego gestu, elementy naddane, demaskujące i dookreślające osobowość twórcy. W początkach jego twórczości już samo sięganie po „młodą”, „awangardową” technikę uchodziło bowiem za autodeklarację, równoznaczną z eliminacją wszelkiej odręczności i niwelowaniem „anegdoty biograficznej”, monochromią pozornie obiektywnych obrazów, rozbitych jedynie mechanicznym rastrem. Obiektywizacja i zdanie się na przekaz z pozoru bezosobowy, dopuszczały jedynie margines inwencji w postaci doboru kadru, kompozycji – i rastra. To ograniczenie prowadziło jednak do znakomitych efektów w typie współczesnej vanitas.


Mafia, druk cyfrowy, 40x100, 2004

Weterani rock’a, druk cyfrowy kolorowany, 70x100, 1998


Karwieńskie błota 2, druk cyfrowy, 70x100, 2000 Środek nocy 1, sitodruk, 100x70, 2000

Z czasem, w latach osiemdziesiątych, gdy sitodruk stał się oczywistością, ów neutralny, pełen zadumy i dystansu obraz, wzbogacony zostaje o metaforyczny, zakodowany komentarz na temat sytuacji społeczno-politycznej, element osobistego gestu i polichromię. Artysta stosuje nawet do osiemnastu barw w jednej pracy. Do procesu twórczego zaanektowany zostaje ślad ołówka, jako signum autentyzmu, dyskretne akcentowanie osobistego znaku. Począwszy od lat dziewięćdziesiątych, proces ten ulega intensyfikacji. Dodatkowym elementem niekiedy wyrafinowanie poetyckiej kroniki codzienności, staje się kolor potęgujący ekspresję. Na poziomie techniki element ten wnoszą farby wod-


Karwieńskie błota 3, druk cyfrowy, 70x100, 2000 Środek nocy 2, sitodruk, 100x70, 2000

there is a lot of personal expression (e.g. Oboje [Both], Mafia [The mob], Całuśnicy [Kissers] and the ones, which tried to stand aside and seem to be objective in what they depict, although the assumption was that they should speak about universal and constant things (e.g. Moje, twoje, nasze [Mine, yours, ours], Ona [She], Jestem [I am]. These works are, in my opinion, most important to me. In each of them in order to show what is significant I had to use a technique which best emphasized what I wanted to express. Chronology is of importance as well, simply because experience is gained over time and it is difficult to attempt a more profound reflection when the perspective is too “short”. In a nut-


Cztery pory roku - wiosna, druk cyfrowy, sitodruk, 80x124, 2007

ne i ołówek. Przyglądając się tej ewolucji w porządku retrospektywnym, wyeliminować należy przypadek. Jacek Papla przyznaje bowiem, że jeszcze w trakcie studiów artystycznych profesorowie sugerowali mu zmianę kierunku studiów na malarstwo. Czym jest twórczość artystyczna Jacka Papli? Jaka jej definicja sprawdza się w odniesieniu do większości prac prezentujących galerię ludzi i miejsc? To balansowanie na granicy obiektywizmu i skrajnie osobistego, emocjonalnego przekazu, dosłowności i metafory. To tworzenie obrazów wolne od koturnowości, historycznego rekwizytorium i teatralnych dekoracji. To abstrahowanie do definiowania absolutu z odwołaniem do metod matematyki czy socjologii. W twórczości tej szczególną rolę odgrywa kategoria bezpośredniości

komunikatu, jego autentyzmu, czytelności i prostoty, a nie patosu, ekwilibrystyki formalnej czy ryzykownych filozoficznych uzasadnień. Twórczość Jacka Papli to mówienie komunikatywnym obrazem i zaproszenie do rozmowy, to zaproszenie do kontaktu z naturą i ze sztuką postrzeganą w oryginale, tam, gdzie przemawia formatem, zapachem farby czy gestem malarskim.


Cztery pory roku - lato, druk cyfrowy, sitodruk, 80x124, 2007

shell – Jestem [I am] – always, Oboje [Both] – requires times for reflection. “The extra-aesthetic longing” and the traditional artistic genres, these “clichés of the ABC of art”, this “artist’s garbage”, as he defines them, are considered by the artist to be the foundation of his artistic work, while, at the same time, he respects avant-garde approaches. In his early works he stressed the mechanical transformations of photographic pictures, which he obtained by breaking the latter up with half tones or graphization. Later he resorted to electronic montage, which helped him to achieve the effect of “naturalness” in the carefully composed works. It is in the composition and the selection or emphasis put on specific motifs in his works that the personal element and artistic invention are seen most clearly. The effect of apparent objectivism, at the

first glance not disturbed with the trace of the artist’s creative presence, which critics of his works have been pointing out for years, and the never changing inspirations are the elements, which have determined Jacek Papla’s work for long. And yet, we can clearly notice here the evolution of his creativity. Back in the 1970s, when his favourite silkscreen printing was hardly an artistic technique, its use was a self-definition and ideological declaration. Elements of original gesture, superimposed elements, exposing and more precisely defining the personality of the author appeared later. At the beginning of his artistic career the use of the “young”, “avant-garde” technique was treated as self-declaration, equivalent to the elimination of a “biographical anecdote”, a monochrome of seemingly objective pictures, broken up with a mechanical

half tone only. Objectivization and reliance on seemingly impersonal expression permitted only a margin of ingenuity – proper selection of frames, composition and the halftone. This restriction produced excellent results in the type of modern vanitas. With time, in the 1980s, when silkscreen printing became obvious, that neutral picture, full of reverie and distance, is enriched with a metaphorical encoded commentary on the socio-political situation, an element of personal gesture and polychrome. The artist uses as many as eighteen colours in one work. A pencil is employed in the creative work as the signum of authenticity, discreet emphasis of the personal mark. Starting in the 1990s, this process is intensified. Colour, which intensifies expression, becomes an additional ele-


Cztery pory roku - jesień, druk cyfrowy, sitodruk, 80x124, 2007


Cztery pory roku - zima, druk cyfrowy, sitodruk, 80x124, 2007

ment of poetic chronicle of everyday life. At the level of technique this element is introduced by watercolours and a pencil. When we look at this evolution retrospectively, we must eliminate sheer chance. Jacek Papla admits that when he was a student his professors suggested that should also study painting. What is the artistic work of Jacek Papla? Which definition of his artistic work can be applied to most of his works that depict a gallery of people and places? This balancing on the border of objectivism and extremely personal emotional message, literality and metaphor. This creation of pictures, free from pomposity, histori-

cal repository and theatrical decoration. This abstracting from the definition of the absolute with reference to methods of mathematics or sociology. It is directness of communication, its authenticity, readability and simplicity, and not pathos, formal acrobatics or risky philosophical justifications that play a special role in Papla’s works. Jacek Papla speaks with a communicative picture and invites us to take part in a conversation. He invites us to a make a contact with nature and with art perceived genuinely, where it speaks with a format, the smell of paint or the painter’s gesture.


Wybrana literatura: - Ankieta autorki skierowana do artysty i przeprowadzony z nim wywiad w maju 2007; - 3. Biennale der europäischen Grafik. Baden-Baden (katalog). Baden-Baden 1983; - Jolanta Dąbkowska-Zydroń: Fotorealizm i nurt kreacjonizmu fotograficznego. Jacek Papla. W: Artyści Poznania 1945-1985. Poznań 1986; - Lidia Głuchowska: Zielona grafika. Polifoniczność medium i wielowątkowość narracji. W: www. zielona grafika. pl. Instytut Sztuk Pięknych. Uniwersytet Zielonogórski 2006; - Andrzej Haegenbarth: Papla – mistrz serigrafii i grafiki użytkowej. W: Jacek Papla. Grafika 1977-2004. Poznań 2004; - Jacek Papla. Grafika. Prace 1977-2004. Katalog wystawy SPAMiG. Poznań 2005; - Sztuka Młodych 1975-1980, MAW 87, Maryla Sitkowska, Grze- gorz Dziamski, Warszawa 1987; - Landschaftsveränderungen. Przemiany krajobrazu. Wspól- na wystawy młodych grafików z Polski i NRD (katalog). Berlin 1988; - Marek Rudnicki: Jacek Papla. Sztuka nie jest leksykonem, który uczy życia od razu. Dama z widelcem. W: Razem 6 listopada 1983; - Jolanta Dąbkowska-Zydroń: Jacek Papla / Grafika, katalog wy- stawy BWA Poznań, 1985; - Ryszard K. Przybylski: Grafiki Jacka Papli. W: katalog wystawy: Jacek Włodzimierz Papla – Grafika, BWA, Łódź (katalog). Łódź 1986; - 7. mbg ‘78. Międzynarodowe Biennale Grafiki. BWA Wrocław, ZPAP Poznań, BWA Galeria Sztuki Współczesnej Awangarda (katalog), Wrocław 1978; - 8. Ogólnopolska Wystawa Grafiki (katalog). Warszawa 1978; - Międzynarodowe Triennale Rysunku (katalog). Wrocław 1978; - VI. Ogólnopolska Wystawa Pokonkursowa Grafiki. Ośrodek Propagandy Sztuki. Łódź (katalog). Łódź 1979; - 9. Ogólnopolska Wystawa Grafiki. Emocja Racja Fakt (kata log). Warszawa 1981; - VII. Ogólnopolska Wystawa Pokonkursowa Grafiki, XXX (kata log) 1981; - 1`re Triennale Inernationale de Gravure. Spa 83 (katalog). Spa 1983; - 10. Międzynarodowe Biennale Grafiki (katalog) Kraków 1984; - Ogólnopolski Konkurs Graficzny im. Aleksandra Raka (katalog). Katowice 1986; - Ogólnopolska Wystawa Stypendystów Młodej Grafiki. BWA Po znań (katalog). Poznań 1986; - 1. Triennale Rysunku pod Patronatem Tadeusza Kulisiewicza. Kalisz 1986; - Pierwsza Wystawa ZPAMIG (katalog). Poznań 1987; - 6na9. Film, Muzyka, Literatura, Plastyka. Red. Jacek Papla. Nr. 1-5/ 1996-2002;


Jacek Papla (rocznik 1951) - artysta grafik. Zajmuje się grafiką warsztatową i projektową. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych (teraz ASP) w Poznaniu. Po zakończeniu blisko 20-letniej współpracy z tą uczelnią, gdzie prowadził pracownię sitodruku, od 9 lat związany jest z Uniwersytetem Zielonogórskim. Jest adiunktem w Instytucie Sztuk Pięknych, prowadzi pracownie sitodruku oraz grafiki edytorskiej. Jest również prezesem Stowarzyszenia Polskich Artystów Malarzy i Grafików Wielkopolska oraz właścicielem Studia Graficznego MJM. Wystawia od 1975 roku. Miał kilkanaście wystaw indywidualnych, uczestniczył w kilkudziesięciu najważniejszych ekspozycjach zbiorowych w kraju i za granicą. Spośród otrzymanych nagród najbardziej ceni sobie przyznaną mu w 1985 roku Nagrodę Artystyczną Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego. Wystawy indywidualne: 1975 - Galeria Cicibór Poznań 1980 - Galeria ON Poznań 1980 - Galeria BWA Przemyśl 1981 - Muzeum Salgotarian, Węgry 1982 - Galeria BWA Konin 1985 - Galeria BWA Poznań 1986 - Galeria BWA Łódź 1986 - Galeria 72 Poznań 1986 - Galerie Petite Kopenhaga 1988 - Galeria Bazart Poznań 1988 - Galeria AVE Berlin 1991 - Galeria BWA Gniezno 2002 - Muzeum Regionalne w Krokowej 2003 - Biblioteka Sztuki Uniwersytetu Zielonogórskiego 2003 - Prace w toku…, Galeria miejska Arsenał w Poznaniu 2005 - Jacek Papla Grafika, Galeria SPAMiG, Poznań Wystawy Zbiorowe, wybór: 1978 - Wystawa grafiki, Krajobrazy, Galeria ON Poznań 1978 - Ogólnopolska Wystawa Młodej Grafiki, BWA Poznań 1978 - Ogólnopolska Wystawa Młodej Grafiki, Zachęta, Warszawa 1978 - Międzynarodowe Biennale Grafiki, Kraków 1978 - Intergrafia, Katowice 1978 - Międzynarodwe Triennale Rysunku, Wrocław 1979 - Wystawa Grafiki Polskiej, Sofia 1979 - Czas zatrzymany, Łódż, Poznań 1979 - Młoda Grafika, Kilonia 1980 - Poznańscy Laureaci Nagród i konkursów ogólnopolskich, Poznań 1980 - Graficy z Poznania, BWA Sopot 1980 - 10 x Grafika, BWA Zielona Góra 1980 - Międzynarodowe Biennale Grafiki, Kraków 1980 - Intergrafia, Katowice 1980 - Przestrzeń w rzeźbie i grafice, Muzeum, Gniezno 1980 - Sztuka Młodych, Łódź 1980 - Graficy z Poznania, Dom plastyka, Warszawa 1980 - Ogólnopolska Wystawa Grafiki, Zachęta, Warszawa 1981 - Graficy z Poznania, Liege (Belgia) 1981 - Polska Grafika, Praga 1981 - Polska Grafika, Piszczany 1981 - Polska Grafika, Płowdiw 1983 - Międzynarodowe Biennale Grafiki, Baden- Baden 1983 - Międzynarodowe Biennale Grafiki, Spa 1984 - Biennale Grafiki, Kraków 1984 - Pokonkursowa Wystawa Grafiki, Łódź 1984 - Intergrafik, Berlin 1984 - Kolor w Grafice Polskiej, Toruń 1985 - Laureaci wystaw Młodej Grafiki, BWA Poznań 1986 - Biennale Grafiki, Kraków 1986 - Intergrafia, Katowice 1986 - I. Triennale Rysunku, Kalisz 1986 - Wystawa Młodej Grafiki Polskiej, Berlin 1986 - Statens 99, Oslo 1988 - I. wystawa ZPAMiG, Poznań 1989 - 2. Międzynarodowy Festiwal Sztuki, Belgia 1992 - Postawy, galeria PWSSP Poznań 1993 - Indywidualność w wielości, galeria Pałac Kultury, Poznań 1995 - wystawa Grafiki, Łódź 2000 - Pracownicy Instytutu Sztuki i Kultury Plastycznej, Muzeum w Zielonej Górze 2006 - ZielonaGrafika.pl, Instytut Sztuk Pięknych UZ w Zielonej Górze Nagrody: - Nagroda - Stypendium Ogólnopolskiego Konkursu Grafiki w Poznaniu, 1978 - Nagroda Prezydenta Łodzi na VI Ogólnopolskim Konkursie Grafiki w Łodzi, 1979 - Wyróżnienie na 7. Pokonkursowej Wystawie Grafiki, Łódź 1981 - Nagroda Artystyczna Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego, 1985




J AST ROWO 2 0 0 7


Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.