PANGEA MAGAZINE JULY-AUGUST 2015

Page 1



CONTENT SPIS TREŚCI BUSINESS | BIZNES

CULTURE | KULTURA

06 | Meet the Outstanding Poles in England, Wales and Northern Ireland! Poznaj Wybitnych Polaków w Anglii, Walii i Irlandii Północnej! 08 | The winners of the “Outstanding Pole in Scotland” announced! Zwycięzcy konkursu „Wybitny Polak w Szkocji” nagrodzeni! 10 | The laureates of the 25th edition of the “Teraz Polska” contest announced! Laureaci XXV edycji Konkursu „Teraz Polska” nagrodzeni! 12 | Thinking under pressure Myślenie w sytuacji stresowej 16 | Art collector or art investor? Kolekcjoner sztuki, czy inwestor? 18 | Brexit – Economic Suicide? Brexit – ekonomiczne samobójstwo?

34 | 36 |

PEOPLE | LUDZIE 22 | 26 | 30 |

The adventures of Aleksander Doba Przygody Aleksandra Doby Stanisław Kierner’s remarks on classical music Stanisława Kiernera rozważania o klasyce Magdalena Durant – Beautiful through and through Magdalena Durant – Piękna na wskroś

40 | 42 |

12

For our Freedom and Yours Za naszą i waszą wolność Pollywood: Producer v. Production Manager Pollywood: Producent vs. Kierownik Produkcji Basements are best for jazz... W piwnicach najlepiej wychodzi Jazz... The Metaphysical Caravan from Lodz at Fringe Festival Wóz Metafizyczny z Łodzi na Festiwalu Fringe

LIFESTYLE | STYL ŻYCIA 44 | 50 Shades of Green - The Ecuadorian Amazon 50 Odcieni Zieleni – Amazonia Ekwadorska 49 | Hum and learn! Nuć i się ucz! 50 | Lisbon – At the edge of the world! Lizbona – Na krańcu świata! 52 | World of Fashion Culture Świat Fashion Culture 56 | Beauty Academy – Metamorphoses Akademia Piękna – Metamorfozy 57 | A beautiful and safe tan? It is possible! Piękna i bezpieczna opalenizna? 58 | Did you know? Czy wiesz, że…?

50

52


A WORD FROM THE EDITOR SŁOWO OD REDAKTORA

It is a fact that Poles – at home and abroad alike – are entrepreneurial and hard-working people. For 25 years now, the “Teraz Polska” Promotional Emblem Foundation has been awarding distinctions to Polish firms that offer their customers products and services of the highest standard, and for 6 years it has also been giving prizes to “Outstanding Poles,” successful at home and abroad. In May the new laureates from Great Britain were announced, and in June we learnt the names of the winners of the global contest, who received their prizes at the official Final Gala held in Warsaw. To ensure an even more energetic progress of Polish business, across our pages we share professional insights prepared for you by our best experts, who work for prestigious Polish and foreign brands. Those who want to relax, on the other hand, can embark on a journey to the world of fashion, beauty and well-being, or even explore the secrets of the Amazon Jungle with Karen Lynn Dixon, a professional globe-trotter from The American Academy of Hospitality Sciences. Enjoy!

Faktem jest, że Polacy, mieszkający zarówno w kraju, jak i za granicą, są przedsiębiorczy i wyjątkowi. Od 25 lat Fundacja „Teraz Polska” honoruje polskie firmy oferujące produkty i usługi najwyższej jakości, zaś od 6 lat nagradza Wybitnych Polaków odnoszących sukcesy na świecie. W maju i czerwcu poznaliśmy nazwiska kolejnych laureatów z Wielkiej Brytanii oraz najznakomitszych osób z całego świata, nagrodzonych podczas gali finałowej w Warszawie. By polski biznes rozwijał się jeszcze prężniej, profesjonalną wiedzą dzielą się z Państwem, na łamach naszego pisma, najlepsi specjaliści, na co dzień pracujący dla renomowanych firm polskich oraz zagranicznych. Tych, którzy pragną się zrelaksować, zabieramy w świat mody, piękna i zdrowego stylu życia, zaś wszystkim, którzy szukają wytchnienia, Karen Lynn Dixon, zawodowa podróżniczka z Amerykańskiej Akademii Gościnności, odkrywa sekrety amazońskiej dżungli. Miłej lektury!

Kinga

PANGEA Magazine published by Pangea Magazine Ltd. Offices: 23 Melville Street, EH3 7PE, Scotland, United Kingdom Tel. +44 (0) 131 468 1874, Mobile +44 (0) 7842 733 214 111 John St, 28 Floor, New York NY 10038, United States of America, Tel. (+1) 646 284 4774, e-mail: info@pangeamagazine.com, www.pangeamagazine.com

Founder & Editor Kinga Elżbieta Plich USA Director Gregory Fryc Media & Content Specialist Dorota Peszkowska Marketing & Media Specialist Tomasz Rembisz Graphic Designer Elwira Niedźwiecka Stylist & Make-up Artist Kinga Jop Gajewska Photographers Thomas Anderson Imaging, Maria Byczyńska, Maciej Chojnowski, Karen Lynn Dixon, Paweł Fesyk, Marcin Kowalik, Elwira Niedźwiecka, Barbara Ostrowska, Joanna Rajs, Marcin Rozbrój, Nick Silver Contributors Karen Lynn Dixon, Natalia Gurgul, Kinga Jop Gajewska, Ewelina Kurek, Andrzej Krakowski, Anna Mężyk, Joanna Napiórkowska, Marzanna Olejniczak, Dorota Peszkowska, Anna Ruszel, dr Dariusz Tarczyński, Emilian Waluchowski, Magdalena Woźniak Translators Dorota Peszkowska English Copyreader Gerry Cassidy Polish Copyreaders Joanna Napiórkowska All rights reserved. Reproduction in whole or in part without written permission is strictly prohibited. All prices are correct at time of going to press but are subject to change. Pangea Magazine cannot be responsible for unsolicited material. The views and opinions of contributors in this magazine may not represent the views of the publishers. Pangea Magazine takes no responsibility for claims made by advertisements in this publication. Pangea Magazine Ltd.

4

PANGEA MAGAZINE



MEET THE OUTSTANDING POLES IN ENGLAND, WALES AND NORTHERN IRELAND! We now know the names of the laureates of the first edition of the “Outstanding Pole in England, Wales and Northern Ireland” contest, organised by PANGEA Magazine and Polish City Club. The award ceremony was attended by Witold Sobków, the ambassador of Poland in the UK, and Andrzej Czernek, “Teraz Polska” foundation CEO.

POZNAJ WYBITNYCH POLAKÓW W ANGLII, WALII I IRLANDII PÓŁNOCNEJ! Znane już są nazwiska laureatów I edycji konkursu „Wybitny Polak w Anglii, Walii i Irlandii Północnej”, zorganizowanego przez PANGEA Magazine i Polish City Club. Uroczystość wręczenia nagród uświetnili swoją obecnością Ambasador Polski w Wielkiej Brytanii, Witold Sobków oraz Andrzej Czernek, Dyrektor Generalny Fundacji „Teraz Polska”. By Joanna Napiórkowsk a Photos: Maria Byczyńsk a

6

PANGEA MAGAZINE


BIZNES

I

n the hospitable interiors of the Polish Institute and the General Władysław Sikorski Museum at 20 Prince’s Gate in London, awards were made in four categories: “Science,” “Culture,” “Personality” and “Young Pole.” The award in the “Science” category went to Dr. Joanna Bagniewska – a zoologist at University of Reading, FameLab 2014 laureate, and a co-creator of Federation of Polish Student Societies in the UK.Dr Bagniewska has a passion to popularize science. The award in the “Culture” category went to Ms. Dana Parys-White – a poet, a writer, author of theatrical translations, and articles and reviews published in English, Canadian and Austrian magazines for the Polish diaspora. The Competition Chapter decided to give the “Personality” award to Mrs. Małgorzata Brady – an originator of many projects, founder of Polish British Integration Centre, and a commentator on Polish and migration issues in media. In this category, two distinctions were also awarded: to Ms. Gosia McKane and Ms. Jolanta Zgłobicka. Mr. Łukasz Samek was the winner in the “Young Pole” category. Łukasz is a director of the Middlesbrough Futsal Club, an author of numerous publications in Polish migrants’ media, and an active member of Round Table, Darlington Town Twinning Association and Arthur Wharton Foundation. He eagerly takes part in all charity actions and events promoting Polish culture. No awards were made in the “Business” category. An additional category was the Internet Users’ Award. Till 15th of April 2015, Internet users could vote for their favourite participant. With almost 10 thousand votes, the winner was Jerzy Byczyński, a 25-year old graduate of International Law at the Westminster University and British Law at BPP, a co-founder of the British Polish Law Association and a leader of a political group, Polish Professionals. Jerzy Byczyński is also a chairman of the Polish Youth Association Patriae Fidelis and British Poles Initiative coordinator. The special awards went to Professor Zbigniew Pełczyński and Professor Sir Leszek Borysiewicz.

W

gościnnych wnętrzach Instytutu Polskiego i Muzeum Generała Władysława Sikorskiego przy 20 Prince’s Gate w Londynie wręczono nagrody w czterech kategoriach: „Nauka”, „Kultura”, „Osobowość” i „Młody Polak”. Statuetkę w kategorii „Nauka” odebrała Joanna Bagniewska – zoolog wykładająca na University of Reading, popularyzatorka nauki, laureatka FameLab 2014, współtwórczyni Federacji Polskich Stowarzyszeń Studenckich w UK. W kategorii „Kultura” wyróżniono Danę Parys-White - poetkę, pisarkę, autorkę przekładów sztuk teatralnych, artykułów i recenzji publikowanych w angielskich, kanadyjskich i austriackich pismach polonijnych. Kapituła konkursu postanowiła wręczyć statuetkę Wybitnego Polaka w kategorii „Osobowość” Małgorzacie Brady – inicjatorce wielu projektów, założycielce unikalnej organizacji Polish British Integration Centre, komentatorce tematyki migracji i Polonii w mediach. W tej kategorii przyznano także dwa wyróżnienia: Gosi McKane oraz Jolancie Zgłobickiej. Łukasz Samek otrzymał statuetkę w kategorii „Młody Polak”. Łukasz jest dyrektorem Middlesbrough Futsal Club, autorem licznych publikacji w mediach polonijnych, czynnym działaczem Round Table, Darlington Town Twinning Association oraz Arthur Wharton Foundation, zaangażowanym w akcje charytatywne i promocję kultury polskiej. W kategorii „Biznes” nie przyznano żadnej nagrody. Dodatkową kategorią była nagroda internautów, którzy mogli głosować na swojego kandydata do 15 kwietnia 2015 roku. Z ilością prawie 10 tysięcy głosów nagrodę tę zdobył Jerzy Byczyński, 25-letni absolwent Prawa Międzynarodowego Uniwersytetu Westminster i Prawa Brytyjskiego na BPP, współzałożyciel British Polish Law Association i szef grupy politycznej Polish Professionals. Jerzy Byczyński jest również Prezesem Polish Youth Association Patriae Fidelis oraz koordynatorem British Poles Initiative. Nagrody Specjalne otrzymali profesor Zbigniew Pełczyński oraz profesor Sir Leszek Borysiewicz.


BUSINESS

THE WINNERS OF “THE OUTSTANDING POLE IN SCOTLAND” WERE ANNOUNCED Ambitious, hard-working and effective – the winners of the prestigious “THE OUTSTANDING POLE IN SCOTLAND” contest proves that the stereotypes about immigrants are not true. The contest is organized by PANGEA Magazine with honorary patronage of the General Consul of the Republic of Poland in Edinburgh, and the Polish Promotional Emblem Foundation “Poland: Now.”

ZWYCIĘZCY KONKURSU „WYBITNY POLAK W SZKOCJI” NAGRODZENI! Ambitni, pracowici, skuteczni – swoją działalnością zadają kłam obiegowym opiniom o imigrantach. Tacy są laureaci prestiżowego konkursu „Wybitny Polak w Szkocji”, organizowanego przez PANGEA Magazine pod patronatem Konsula Generalnego RP w Edynburgu oraz Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”. By Dorota Peszkowsk a Photos: M ARCIN ROZBRÓJ, BARBAR A OSTROWSK A

O

n the 15th of May 2015, in the lush interiors of George Hotel in Edinburgh, the outstanding Poles who live and work in Scotland received awards for their contributions towards the life of Polish diaspora. The special guest of the evening was Aleksander Doba – the Adventurer of the Year 2015 according to National Geographic readers, who was the first man to cross the Atlantic Ocean alone in a kayak, entirely under his own steam. Performing at the ceremony was a duo of young Polish musicians, Jacob Zaborski and Piotr Szumlas, the winners of the Polish edition of “Must be the Music” contest. This year, there were four award categories: “CULTURE,” “BUSINESS,” “PERSONALITY” and “YOUNG POLE.” Apart from the main prizes, the Scottish committee has also awarded four distinctions. Additionally, for the first time this year, non-Poles who actively support the Polish community in Scotland also received awards. And the last but not least, Internet users could cast their vote via a poll on the Pangea Magazine website.

8

PANGEA MAGAZINE

W

luksusowych wnętrzach George Hotel w Edynburgu, 15 maja, odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród wybitnym Polakom mieszkającym w Szkocji. Gwiazdą wieczoru był Aleksander Doba – zdobywca tytułu Podróżnika Roku 2015 w plebiscycie National Geographic, pierwszy człowiek, który samotnie przepłynął kajakiem Atlantyk. Ceremonię uświetnił koncert Jakuba Zaborskiego i Piotra Szumlasa, młodych muzyków, zwycięzców programu „Must be the Music”. W tym roku w Szkocji kapituła przyznała główne nagrody w czterech kategoriach: KULTURA, BIZNES, OSOBOWOŚĆ oraz MŁODY POLAK oraz nadała cztery wyróżnienia. Dodatkowo uhonorowano osoby innych narodowości czynnie działające na rzecz polskiej kultury. Głos zabrali również internauci, którzy poprzez stronę Pangea Magazine mogli zadecydować komu należy się „NAGRODA INTERNAUTÓW”. W kategorii „KULTURA” zwyciężyła Zofia Wierzbowicz-Fraser, dyrektor Związku Polaków w Inverness. Dzię-


BIZNES

The “CULTURE” award went to Ms. Zofia Wierzbowicz-Fraser, the director of Inverness Polish Association. Thanks to her devotion to promoting Polish culture and her support for the local immigrants, Polish culture and language strive even in a remote, northern part of Scotland. The “BUSINESS” distinction was awarded to Ms. Agnieszka Ford, leader of the eminent Business Centre in Edinburgh. Mr. Tomek Borkowy, an actor famous in Poland for his role in the series “Dom”, now the art director at Universal Arts in Scotland, earned himself a distinction here. Dr. Maria Musur- Grieve, an ex-editor of the EBI – Edinburgh News Bulletin – and a member of the Polish-Scottish Cultural Association, actively engaged in the life of the Polish diaspora for dozens of years, was named the “PERSONALITY” of the year. Honourable mentions in this category went to Dr. Izabela Czekaj, the chairperson of the Polish Social & Educational Society in Glasgow, and Mr. Marek Straczyński, the chairperson of the Ex-Servicemen Club in Edinburgh. The title of a “Young Pole of the Year” was awarded to Diana Nowak-Zygadło, a co-founder of the Polish Family Support Centre in the UK, who tirelessly helps Polish families in need. Mateusz Jarża, a painter and an organizer of high-ranking cultural events, including Play Poland Film Festival, won the hearts of the Internet users. He also received an honourable mention by the Committee for his contribution to culture. For the first time in history, special distinctions were also awarded to the Scottish friends of the Polish community abroad: Dr. Colin Kingsley was honoured for promoting Polish culture, as well as Aileen Orr and Simon Daley for promoting Polish heritage.

ki zaangażowaniu pani Wierzbowicz w rozpowszechnianie polskiej kultury i wspieranie lokalnych imigrantów, uczestniczyć w wydarzeniach polonijnych i uczyć się polskiego można nawet w tym odległym mieście położonym na samej północy Szkocji. W kategorii „BIZNES” nagroda główna powędrowała do Agnieszki Ford prowadzącej prestiżowe 23 Melville Street Business Centre w Edynburgu. Za osiągnięcia biznesowe wyróżniono również Tomka Borkowego, aktora znanego m.in. z serialu „Dom”, dyrektora artystycznego Universal Arts. „OSOBOWOŚCIĄ” roku została Dr Maria Musur Grieve, była redaktor Edynburskiego Biuletynu Informacyjnego oraz działaczka Polsko-Szkockiego Towarzystwa Kulturalnego, przez kilkadziesiąt lat energicznie zaangażowana w życie Polonii. Wyróżnienia w tej kategorii powędrowały do Marka Straczyńskiego, prezesa Ex-Servicemen Club w Edynburgu i dr Izabeli Czekaj, prezes Polskiego Towarzystwa Społeczno-Oświatowego im. Gen. W. Sikorskiegow Glasgow. Tytuł „Młodej Polki” zdobyła Diana Nowak-Zygadło, współzałożycielka Polskiego Centrum Pomocy Rodzinie, niestrudzenie niosąca pomoc polskim rodzinom na emigracji. „NAGRODA INTERNAUTÓW” trafiła w ręce Mateusza Jarży, malarza i animatora kultury, organizatora Play Poland Festival, wyróżnionego również przez Kapitułę konkursową w kategorii „KULTURA”. Po raz pierwszy w historii konkursu nagrodzono również szkockich przyjaciół Polonii: dr Colina Kingsleya za promocję polskiej kultury oraz Aileen Orr i Simona Daleya za propagowanie polskiego dziedzictwa narodowego w Szkocji.

PANGEA MAGAZINE

9


THE LAUREATES OF THE 25TH EDITION OF THE “TER AZ POLSK A” CONTEST HAVE BEEN ANNOUNCED During the 25th “Teraz Polska” Gala, awards were made to the best Polish companies, services, innovations and municipalities. The “Outstanding Pole” title was also awarded for the sixth time.

LAUREACI XXV EDYCJI KONKURSU „TER AZ POLSK A” NAGRODZENI Po raz dwudziesty piąty nagrodzono najlepsze polskie firmy, usługi, innowacje i samorządy, podczas uroczystej gali „Teraz Polska”. Po raz szósty przyznane zostały również tytuły Wybitnego Polaka. Photo: Maciej Chojnowski, www.ter azpolsk a.pl

10

PANGEA MAGAZINE


BIZNES

T

he “Teraz Polska” Emblem scores highly on trust, social recognition and is held in high esteem by the public. It guarantees the high quality that consumers receive when they buy a given product or service. For entrepreneurs, this award endows not only prestige, it also gives them a feeling of the business success they have achieved and it opens new doors for them. – This year, at the XXVth edition of the contest, 97% of the products and 100% of the services have been evaluated positively. The general standard of the entrants was very high. Over 40% of the companies have received over 900 (out of 1000) points in the evaluation process, so the competition was incredibly fierce. In the end, the Competition Chapter chose 25 laureates out of 100 participants. These people give testimony to the high quality of Polish products, service, innovatory companies and councils. And it is the quality that our contest is all about. For almost 25 years now we have been proving that it is quality that is the foundation of Polish economy – says Michał Lipiński, the director of the “Teraz Polska” contest. During the evening gala in Teatr Wielki – Polish National Opera in Warsaw – laureates of the 6th edition of the “Outstanding Pole” competition were also announced. They were awarded for their activities as well as numerous successes in promoting the image of Poland and Polish people in the world. This year the “Outstanding Pole” title was given to Jan Kulczyk, Zygmunt Solorz-Żak and Waldemar Dąbrowski. For the fourth time the Competition Chapter presented honorary distinctions to unique events and initiatives that promote Poland in the country and abroad. The Honorary Emblems went to: 1. Polish Radio for its immense role in popularising national and international science and culture. 2. The Coalition for Healthy Aging for creating the atmosphere conducive to the improvement of older peoples’ situation in Poland and abroad as well as organising ambitious national campaigns in aid of older people. 3. Poznań International Fair for organising the Cavaliada Tour, one of the most important equestrian events in Central Europe. – Awarding an honorary distinction award to the Polskie Radio (“Polish Radio,” Poland’s national publicly funded radio broadcasting organization), which celebrates its 90th anniversary this year, is in my view a tribute to the work of generations of Polish radio broadcasters, who for years have been influencing public opinion and taste. I also think it is proof of appreciation for our way of harmoniously realising the role of a public broadcaster in the digital era. At the same time, this award reminds us all that the Polish Radio is a grand national brand we can all be proud of – says Andrzej Siezieniewski, President of the Board and the Editor in Chief at Polskie Radio S.A. The “Teraz Polska” and “Outstanding Pole” Award Gala took place on 8th June in the Grand Theatre – Polish National Opera in Warsaw and was accompanied by an excellent performance by “Włodek Pawlik and Friends” band. Apart from the Grammy Award Laureate, the guests had a chance to hear Marcin Wyrostek, Lora Szafran and Marek Bałata.

G

odło „Teraz Polska” cieszy się zaufaniem, uznaniem społecznym i dobrą opinią publiczną. Jest gwarancją najwyższej jakości, jaką otrzymują konsumenci, nabywający produkt czy usługę. Dla przedsiębiorców nagroda ma charakter nie tylko prestiżowy, ale daje poczucie odniesionego sukcesu biznesowego i otwiera nowe możliwości. – W tegorocznej, XXV edycji konkursu, 97% produktów i 100% usług zostało ocenione pozytywnie. Poziom był wyjątkowo wysoki. Ponad 40% przedsiębiorstw uzyskało, podczas oceny jakości, wynik wyższy niż 900 punktów (na 1000 możliwych). Kapituła Konkursu wyłoniła 25 laureatów spośród ponad 100 uczestników. To grono daje świadectwo najwyższej jakości polskich produktów, usług, przedsięwzięć innowacyjnych i gmin. A właśnie o jakość tutaj chodzi. Od blisko 25 lat udowadniamy, że to właśnie ona jest fundamentem polskiej gospodarki – podsumowuje Michał Lipiński, Dyrektor Konkursu „Teraz Polska”. Podczas wieczornej gali nagrodzono również laureatów VI edycji Konkursu „Wybitny Polak”, którzy swoją działalnością oraz licznymi sukcesami promują wizerunek Polski i Polaków na świecie. W tym roku tytuły „Wybitnego Polaka” otrzymali: Jan Kulczyk, Zygmunt Solorz-Żak oraz Waldemar Dąbrowski. Kapituła Konkursowa po raz czwarty przyznała honorowe wyróżnienia wyjątkowym wydarzeniom i inicjatywom promującym Polskę w kraju i za granicą. Honorowe Godła otrzymali: 1. Polskie Radio – za ogromną rolę w upowszechnianiu dorobku narodowej i światowej kultury oraz nauki. 2. Koalicja na rzecz Zdrowego Starzenia Się – za tworzenie atmosfery sprzyjającej poprawie sytuacji seniorów w Polsce i za granicą oraz podejmowanie ambitnych ogólnopolskich kampanii, służących seniorom. 3. Międzynarodowe Targi Poznańskie – za organizację jednego z najważniejszych wydarzeń hippicznych w Europie Środkowej. - Przyznanie Polskiemu Radiu, obchodzącemu jubileusz 90-lecia, tego prestiżowego wyróżnienia odbieram jako symboliczne uhonorowanie pracy pokoleń polskich radiowców, kształtujących przez dekady opinie i gusta słuchaczy. Ponadto traktuję je jako docenienie współczesnego, harmonijnego łączenia powinności misyjnych nadawcy publicznego z nowoczesnym podejściem do radia ery cyfrowej. Jednocześnie nagroda ta przypomina, że Polskie Radio to wielka narodowa marka, z której wszyscy możemy być dumni – komentuje Andrzej Siezieniewski Prezes Zarządu – Redaktor Naczelny Polskiego Radia S.A. Ceremonia wręczenia statuetek „Teraz Polska” i „Wybitny Polak”, a także wyróżnień honorowych, odbyła się 8 czerwca bieżącego roku, podczas wieczornej gali „Teraz Polska”, w Teatrze Wielkim w Warszawie. Wieczór uświetnił koncert „Włodek Pawlik i przyjaciele”, podczas którego, oprócz laureata prestiżowej nagrody Grammy, usłyszeliśmy Marcina Wyrostka, Lorę Szafran i Marka Bałatę.

PANGEA MAGAZINE

11


BUSINESS

12

PANGEA MAGAZINE


BIZNES

THINKING UNDER PRESSURE When the economic competition is fierce and investors put pressure on companies to achieve good results, the management board recommend changing the management standards, documents circulation and communication with the internal and external customer. However, this pressure is often too strong, and makes it difficult to introduce new solutions.

MYŚLENIE W SYTUACJI STRESOWEJ W sytuacji silnej konkurencji gospodarczej i presji na wynik ze strony inwestorów, zarząd proponuje swoim pracownikom zmiany standardów w zakresie kierowania, obrotu dokumentów, komunikacji z klientem wewnętrznym i zewnętrznym. Jednak presja ta jest często nadmiernym bodźcem, powodującym kłopoty z wprowadzaniem nowych rozwiązań. By Dr Dariusz Tarczyński Photos: Paweł Fesyk

T

his leads to chaos and aggravates the already existing organisation and communication problems, which, in turn, causes impatience among staff members. Constant proposals for improvements make it more difficult to introduce new solutions, provoking impatience in the management board. The new system becomes obsolete before its full implementation, as it is ousted by another optimalisation plan. I can still remember one summer afternoon when, as an 8 or 9-year-old child, I was playing in a lake. My mother kept an eye on me as I was wading in shallow water along the lakeshore. Suddenly, I slipped and fell over on my back into the lake. Although it happened many years ago, I will never forget the look and taste of the murky water, which reminded me of the water in a vase with withered flowers. I was getting more and more scared because I could not stand up. Even when for a short while I was able to stick my head above the surface, the next moment water was entering my nose and throat. I think that at this moment my life was really at stake. I am sure that nobody observing the scene would have realised that I was actually drowning in water half a metre deep. I lost my bearings, I had no idea where the surface was and where the

P

owoduje to chaos i jeszcze większy zator organizacyjno–komunikacyjny, a ten powoduje zniecierpliwienie kadry. Pojawiają się kolejne propozycje zmiany, co przynosi kłopoty z wprowadzaniem nowych rozwiązań, powodujące zniecierpliwienie zarządu i zanim system zostanie wdrożony w sposób pełny, już staje się anachroniczny, bo wypiera go kolejny projekt optymalizacyjny. Do tej pory pamiętam, jak będąc dzieckiem, może 8-9 letnim, w letnie popołudnie bawiłem się nad jeziorem. Moja mama co jakiś czas patrzyła na mnie, jak brodzę w płytkiej wodzie wzdł¬uż brzegu. W pewnym momencie poślizgnąłem się i przewróciłem, plecami uderzając w taflę. Mimo że minęło od tego czasu kilkadziesiąt lat, cały czas mam w pamięci widok mętnej wody i jej smak, przypominający wodę z wazonu, w którym stoją zwiędłe kwiaty. Moje przerażenie narastało z każdą chwilą, bo nie mogłem ustać na nogach. Nawet kiedy na chwilę udawało mi się wydobyć głową ponad toń, w następnym momencie woda znów wlewała się do mojego nosa i gardła. Myślę, że wtedy ważyły się moje losy. Jestem pewien, że nikt, nawet widząc, co się ze mną dzieje, nie pomyślałby, że tonę w wodzie o głębokości około pół metra. Straciłem orientację PANGEA MAGAZINE

13


BUSINESS

bottom was. I was struggling in the hope that my feet would eventually reach the bottom and I would be able to stand up. I cannot say how long this struggle took me, but I was exhausted and I could no longer stand the disgusting taste of the lake water. But then I managed to calm down. It dawned on me that my tactic would not bring any results. When I managed one more time to stick my head above the surface and breathe in some air before falling again, I told myself to get a grip and stop moving. I was tempted to resume my uncontrollable movements, but after a while that seemed like eternity, finally I felt the bottom with my feet and elbows. I knew what I had to do in order to stand up. Despite breathlessness and the feeling that my lungs were about to explode, I slowly stood up. What surprised me most after this experience, was that the water reached just above my knees and that nobody had even noticed my fight for life, the first one I can remember. This story reminds me that our perception – especially in a stressful situation – is always relative. Another example from my life comes from the time when I was 16. I was struggling with a strong fear of death, which could have been the consequence of my lake adventure. I realised that the best way to combat my fear was to face it. At this time, I was given an opportunity to sign up for a parachuting training camp, which I thought was a dangerous idea. I admit that I forged my parents’ signatures and signed up. The first seven times, I jumped the way they do it in the army: the parachute was attached to the airplane with a line which automatically broke and opened the canopy at the moment of the jump. The eighth jump was supposed to be different: I had to pull the pin myself, and deploy the parachute manually. It was a very emotional moment for me, and when the instructor said: “Darek, after you jump, wait for a longer while, then count 121, 122, 123, wait another longer while and pull the handle,” everything seemed quite clear. When the airplane finally reached the proper altitude (it took a long time because we were flying an AN-2, an old, simple and reliable Soviet airplane), and I received the order to “Get up and jump,” I waited for a looooong while, calmly counted 121, 122, 123, waited another longer while, and then finally opened the canopy. After the landing, proud of myself, I asked the instructor if I did everything correctly. He was observing my jump through a telemeter – a kind of strong binoculars. When I asked how good I did, he said that it was excellent, but still, he measured the time from the moment of the jump until the opening of the canopy. In theory, it should be 3 seconds, but in practice my result was 1.1 second. The opening of the canopy itself takes about 0.6 seconds, so what I imagined to be slow counting actually took me 0.5 seconds. It turned out that in very emotional moments, and this was certainly one for me, the time in my head stretches. In a stressful situation, I am thinking much faster. 14

PANGEA MAGAZINE

i nie wiedziałem, gdzie jest dół, a gdzie góra, szamotałem się, z głęboką wiarą, że kiedyś odnajdę grunt i przyjmę wyprostowaną postawę. Trudno mi powiedzieć, jak długo to trwało, ale czułem się już potwornie zmęczony i opity wodą o paskudnym smaku. W pewnym momencie przyszło opanowanie. Wiedziałem już, że tak nic nie wskóram i z chwilą, kiedy po raz kolejny na chwilę mogłem podnieść głowę, aby złapać pół haustu powietrza przed kolejnym zanurzeniem, zapadając się po raz kolejny w wodę, nakazałem sobie spokój i zaprzestanie jakichkolwiek ruchów. Korciło mnie straszliwie, by znów machać rękami i szukać stopami dna. Po chwili, która wydawała mi się wiecznością, poczułem wyraźnie stopami i łokciem podłoże. Wiedziałem już, co zrobić, aby wstać. W zwolnionym tempie, mimo braku tchu i poczucia, że za chwilę płuca mogą mi pęknąć, wstałem. Chyba po wszystkim najbardziej zadziwiło mnie, że woda sięgała mi lekko powyżej kolan oraz to, że nikt nie zauważył mojej walki o życie, pierwszej walki jaką pamiętam. Wspominam to wydarzenie z myślą o tym, jak – szczególnie w sytuacji bardzo stresującej – wszelkie nasze postrzeganie jest względne. Innym przykładem z mojego życia jest historia z czasu, gdy ukończyłem 16 lat. Odczuwałem wtedy silny lęk przed śmiercią, który towarzyszył mi chyba od czasu mojej niefortunnej przygody z wodą. Doszedłem do wniosku, że najlepszym sposobem pozbycia się lęku jest wyjść mu naprzeciw. W tamtych czasach mogłem się zapisać na obóz spadochronowy, co wydawało mi się dość niebezpieczne. Przyznam się, że podrobiłem podpisy rodziców i zapisałem się na skoki. Po pierwszych siedmiu, które wykonałem tak, jak skaczą w wojsku – spadochron jest przyczepiony linką do samolotu i z chwilą oddania skoku linka wyciąga czaszę i sama się zrywa– miałem wykonać skok, w którym sam miałem wyciągnąć z uchwytu zawleczkę i otworzyć ręcznie spadochron. To było dla mnie wielkie przeżycie i kiedy instruktor powiedział: „Darku, jak wyskoczysz, poczekaj dłuższą chwilę, po czym policz 121, 122, 123, poczekaj dłuższą chwilę i pociągnij za uchwyt”, wszystko wydawało się zrozumiałe. Kiedy wreszcie samolot wzbił się na odpowiednią wysokość (trwało to dość długo, bo lataliśmy samolotem AN2, starą , prostą i niezawodną maszyną produkcji radzieckiej), otrzymałem komendę „powstań i skok”, odczekałem dłuuuuugą chwilę, a potem spokojnie liczyłem 121, 122, 123 i przed otwarciem czaszy miałem świadomość, że warto czekać jeszcze kolejną chwilę i wreszcie otworzyłem spadochron. Po wylądowaniu z dumą poszedłem do instruktora, aby zapytać, czy wszystko zrobiłem jak należy. Instruktor obserwował mój skok przez telemetr, czyli silną lornetkę. Kiedy zapytałem, jak mi poszło, odpowiedział, że świetnie, ale pozwolił sobie zmierzyć mój czas od wyskoku do otwarcia spadochronu. Teoretycznie czas ten to 3 sekundy, ale w praktyce okazało się, że zmieściłem się w 1,1 sekundy, a samo otwarcie czaszy zajmuje około 0,6 sekundy.


BIZNES

In business we often make the same mistake. Under stress we overinterpret facts, since we want to solve our problem as quickly as possible. We do not realise that the time in our heads speeds up. While negotiating, we cannot wait for our partner’s move, in sales we are impatient to obtain the customer’s acceptance or to hear the boss’s opinion about our proposal. This kind of impatience results from stress and the feeling that the time has slowed down. My advice for everyone who feels this specific taste of emotions and an adrenaline rush in their blood goes as follows: if you are under pressure and the time has just slowed down, calm down, wait, and then react. React to actions, do not initiate them yourself just because you are impatient. If you do not wait, and instead start bombarding your interlocutor with arguments that prove that your ideas, goods or alternatives are better, you will only show weakness. The other person will realise that you care and may try to pay less for your offer. You should remember that when emotions speed up, you should slow down your thinking, and when emotions slow down, you should speed up thinking. It can save your life, money, or career. I had to change my mind about my own abilities of acting under pressure rather quickly while parachuting. As I was making my 57th jump, the parachute did not open correctly. In this case the procedure is to cut away the main parachute, wait until you start falling with big speed again and deploy the reserve parachute attached to your chest. Obviously, after cutting away the main parachute I started falling face down. When I pulled the pin of the reserve parachute, I realised that as I was opening it in front of me, in a fraction of a second the parachute might wrap around my body. I managed to smoothly turn on my back while the canopy was opening. I survived thanks to the instinct that accelerates thinking under stress. Business, however, is a different kind of struggle: in order to win, you have to slow your thinking down! And this, I hope, you will all manage to achieve.

Czyli moje spokojne liczenie zajęło mi 0,5 sekundy. Okazało się, że w emocjach, a było to dla mnie silne przeżycie, czas w mojej głowie niesamowicie się rozciągnął. W sytuacji stresu myślałem wielokrotnie szybciej. W biznesie często popełniamy podobny błąd, nadinterpretujemy rzeczywistość w sytuacji stresowej, kiedy nam szczególnie zależy, chcemy jak najszybciej rozwiązać nasz problem. Nie zdajemy sobie sprawy, że czas w naszej głowie płynie zdecydowanie za szybko. W negocjacjach nie możemy się doczekać posunięcia drugiej strony, w sprzedaży – akceptacji klienta, czy opinii szefa o naszej propozycji. Jest to wynik stresu i spowolnionego upływu czasu. Moja rada dla wszystkich, którzy odczuwają specyficzny smak emocji i uderzenia adrenaliny do krwi: gdy jesteś w stresie, a czas właśnie uległ zwolnieniu – zwolnij, czekaj i reaguj. Reaguj na działanie, nie inicjuj go sam, bo jesteś zniecierpliwiony. Kiedy nie wytrzymasz i zaczniesz dodatkowo przekonywać do swoich poglądów, towarów, opcji, okażesz słabość. Twój rozmówca już wie, że ci bardzo zależy i może mocno obniżyć płatność za twoją ofertę. Warto pamiętać o zasadzie, że kiedy przyspieszają emocje, należy zwolnić myślenie, kiedy zaś zwalniają emocje – przyspieszyć myślenie. Może to uratować życie, majątek, albo karierę. Sam dość szybko musiałem zweryfikować swoje umiejętności działania w stresie właśnie podczas skoków. Kiedy wykonywałem swój 57 skok, spadochron źle się otworzył. Procedura nakazuje w takiej sytuacji odpiąć spadochron główny, poczekać, aż się nabierze znów dużej prędkości spadania i otworzyć spadochron zapasowy, który jest przypięty z przodu. Oczywiście, po odpięciu głównego, automatycznie zacząłem spadać, lecąc przodem do ziemi. Kiedy wyciągnąłem zawleczkę zapasu, uświadomiłem sobie, że za ułamek sekundy ten spadochron może owinąć się wokół mojego ciała, skoro otwieram go pod sobą; myśląc tak, płynnie odwróciłem się w trakcie otwierania czaszy plecami do ziemi, zdążyłem. Żyję dzięki instynktowi, który przyspiesza myślenie w stresie, ale biznes to inny rodzaj walki, jeśli zwolnisz myślenie, to wygrasz! Czego Państwu życzę. PANGEA MAGAZINE

15


BUSINESS

ART COLLECTOR OR ART INVESTOR? An art collector and an art investor differ in their intentions. A collector looks for items that will please his or her eye and provoke an emotional response within him or her. An investor, on the other hand, is driven by his or her ambition, and looks for items with a high potential, i.e. the highest return for the investment.

KOLEKCJONER SZTUKI, CZY INWESTOR? Kolekcjonowanie sztuki od inwestowania różni się intencjami. Kolekcjoner szuka dzieł, które będą cieszyły jego oko i budowały wartość emocjonalną. Inwestor kieruje się ambicjami i poluje na okazy o wysokim potencjale, czyli najwyższej stopie zwrotu. Wojciech Brewka, Kuszenie, akryl na płótnie 100x150cm, 2015 r.

By Magdalena Woźniak – Art Imperium

I

t comes naturally to those who are used to being surrounded by art, and have a family tradition of acquiring art pieces. A potential investor has already a refined taste and a high sensitivity to beauty, and all s/he has to do to succeed is to follow the current situation at the market and the artists’ progress. You also can build your collection. There are many different ways for it. You should choose a specific criterion, e.g. a historical period, a geographical area, a given artist or an artistic group, a theme, a medium, a style, or maybe even a colour scheme. It all depends on your preferences. Art pieces acquisition – refuting the myths

Buying copies of renowned art pieces or photocopied pictures and graphics at supermarkets is simply passé. You can get original, authentic works by young artists for the same price. 16

PANGEA MAGAZINE

T

am, gdzie kultura obcowania ze sztuką i jej posiadania jest tradycją rodzinną, jest to naturalne. Gust i wrażliwość na piękno są ukształtowane – wystarczy śledzić bieżącą sytuację na rynku i rozwój artystów. Budować kolekcję można na wiele sposobów. Kluczem może być wybrany okres historii sztuki, region geograficzny, konkretny artysta czy grupa twórców, temat, medium, styl, a nawet kolorystyka. Wszystko zależy od naszych preferencji. Kupowanie dzieł sztuki – obalanie mitów!

Kupowanie kopii dzieł sztuki, tak samo jak masowo powielanych fotografii i grafik w marketach, jest po prostu passe. Często za te same pieniądze można mieć oryginalne – autentyczne dzieła, np. młodych twórców. Najlepszym porównaniem będzie podróbka zegarka Patek Philippe – chińską można kupić za niewielkie pieniądze, ale to podróbka, której jakością daleko


Marcin Painta, Don’t be a square, Black White 9, akryl na płótnie, 100x100cm, 2014 r.

BIZNES

Buying a photocopy is like buying a Chinese imitation of a Patek Philippe watch – you save money, but the quality is far inferior to the original. Do not forget that what you surround yourself with builds your image and social position. Some people buy paintings “that will go well with the sofa”. Interior catalogues force this mindset, which is a complete misunderstanding. In these catalogues, the art is nothing more than a decorative accent, and an addition to the advertised product. When you build up an art collection at home, remember that you can match works according to their theme, colour scheme and sizes. In collectors’ houses you will find “WALLS OF ART.” Usually every bit of space on such a wall is occupied by oeuvres from different periods, by various artists, with varied colouring and framing; the colour of the sofa has nothing to do with it. “It is a great painting, but I would not hang it at home,” is what some other people say. Usually they think the theme of the painting is too controversial, its aura is too gloomy, or its colours are too vivid. But if you really like a painting, you should just try to figure out where is the best place to hang it in your place. For example, in a living room, you may hang a vividly coloured painting behind the sofa; in a bedroom, you may hang a controversial (erotic) painting over the head of the bed – these are places where you see the paintings when you come into the room, but they do not distract you when you are actually in them. For the same reason, some people hang the paintings along a corridor or in the staircase – there, you can hang almost anything, as you only glance at these paintings in passing, admiring your collection. Another popular misconception is that “art is for the rich and it has to be expensive!” Actually, for little money you can buy paintings of young artists, or some sketches and graphics by famous painters. At auctions you can often acquire amazing items below their market value; especially at charity auctions, where you may find masterpieces sold for pennies – which means you are guaranteed to profit from the purchase. Art is for everyone!

do oryginału. Przecież to, czym się otaczamy, buduje to, kim jesteśmy i naszą pozycję społeczną. Kupowanie obrazu „do kanapy”, to nieporozumienie designerskie utrwalane przez katalogi wnętrzarskie. W nich sztuka jest jedynie akcentem dekoracyjnym i nic nie może przyćmić promowanego produktu. Gdy budujemy kolekcję sztuki we własnym domu, pamiętajmy, że skomponować ciekawie można prace różne zarówno tematycznie, kolorystycznie, czy gabarytowo. W domach kolekcjonerów są „ŚCIANY SZTUKI”. Zazwyczaj każdy fragment przestrzeni jest zagospodarowany dziełami z różnych okresów, różnych artystów, w różnej kolorystyce czy ramie i kanapa nie ma tu żadnego znaczenia. „Ten obraz jest świetny, ale nie powiesiłbym go u siebie w domu”. Zazwyczaj problemem jest poruszony trudny temat, ponury klimat albo, np. zbyt intensywna kolorystyka dzieła. Gdy jednak on się nam bardzo podoba, wystarczy pomyśleć, gdzie można wyeksponować go tak, aby opanować wywoływane przez niego emocje. W przypadku salonu – obrazy z intensywnym przekazem wiesza się z tyłu za kanapą, w sypialni (szczególnie sztukę erotyczną) nad zagłówkiem łóżka – czyli tak, by widzieć je po wejściu do pomieszczenia, ale nie patrzeć na nie podczas normalnego w nim funkcjonowania. Taki sam rezultat osiągniemy wieszając obrazy, np. wzdłuż holu czy schodów – możemy tam powiesić niemalże wszystko i przechodząc okazjonalnie, z satysfakcją zerkać na swoją kolekcję. „Sztuka jest dla bogatych i musi być droga”. Za niewielkie pieniądze można kupić prace młodych twórców, czy np. rysunki i grafiki uznanych artystów. Na aukcjach dzieł sztuki można wylicytować niezwykłe dzieła poniżej ich wartości rynkowej, a na aukcjach charytatywnych często są one wystawiane za bezcen – już przy zakupie gwarantując nabywcy zyskowną inwestycję. Sztuka jest dla każdego!

PANGEA MAGAZINE

17


BUSINESS

BREXIT – ECONOMIC SUICIDE? BREXIT – EKONOMICZNE SAMOBÓJSTWO? Ewelina Kurek Gillespie Macandrew www.gillespiemacandrew.co.uk

Referendum

Referendum

The Tories won the Election so Mr Cameron has hit the ground running with plans to make changes to the EU Treaty and UK / EU relationship. Once the UK / EU renegotiations are complete, the new arrangements will be subject to a referendum. Mr Cameron will campaign for the UK to stay in the EU if he gets the reforms he wants. To date he did not rule out leaving the EU if he doesn’t get what he wants. But what if he gets only some of the reforms he wants? The Election results suggest that Scotland sees its future in the EU. Can Scotland prevent being taken out of the EU by a UK-wide referendum?

Torysi wygrali majowe wybory, więc David Cameron natychmiast rozpoczął prace nad reformowaniem UE oraz stosunków brytyjsko–unijnych. Po zakończeniu negocjacji Camerona z liderami UE członkostwo UK w UE zostanie poddane pod referendum. David Cameron poprze członkostwo UK w UE podczas kampanii referendalnej, jeśli negocjacje potoczą się po jego myśli. Z drugiej strony, brytyjski premier nie wyklucza, że opowie się za opuszczeniem UE przez UK, jeśli proponowane reformy nie znajdą poparcia u liderów UE. Ale co się stanie, jeśli „pakiet” Camerona zostanie zaaprobowany tylko częściowo przez UE?

Welfare Changes

Amongst other things, the Tories want full control of the UK borders to reduce the number of EU citizens moving to the UK to manage the pressures on jobs, health service, etc. The numbers are to be reduced by restricting EU citizens access to welfare benefits to EU citizens: - A 4 year waiting period on the ability of EU citizens to seek inwork benefits or social housing. - Stopping migrants claiming child benefit for children living outside the UK, no matter how long they have worked in the UK. - Stopping EU jobseekers claiming Universal Credit that support people out of work. - Removing EU jobseekers after 6 months if they have not found work. - Restricting migrants’ right to bring non-EU family members into the UK by introducing an income test. - Stopping citizens from new EU countries working in the UK until their economies are as good as economies of established EU states. So, EU citizens should have a job offer before they enter the UK because the taxpayers will not support them if they don’t. Once they are in work, migrants won’t get social benefits or housing unless they have worked in the UK for 4 years. Is this fair and reasonable?

The Tories say that they want controlled immigration shaped around UK’s national interest. They believe that if EU citizens won’t see the UK as a “land of milk and honey” they won’t be so tempted to come. Arguably, the Tories’ policies may not succeed because the availability of jobs in the UK is seen by EU citizens as the number one attraction. 18

PANGEA MAGAZINE

Wyniki wyborów wskazują, że Szkocja widzi swoją przyszłość w UE. Ale czy Szkocja zdoła zapobiec temu, że – być może – przez referendum będzie zmuszona do opuszczenia UE? Reforma Opieki Socjalnej

Jedną z reform, które Torysi chcą wprowadzić w życie, jest przejęcie kontroli nad granicami UK i napływem imigrantów z UE, w celu ustabilizowania rynku pracy, systemu zdrowia itp. Redukcja napływu imigrantów ma nastąpić poprzez ograniczenie im dostępu do zasiłków socjalnych: - imigranci nie będą uprawnieni do zasiłków oraz mieszkań socjalnych przez 4 lata od momentu podjęcia pracy; zasiłki na dzieci, które mieszkają w kraju ojczystym imigranta, zostaną zniesione, bez względu na to, jak długo imigrant mieszka w UK; - imigranci szukający pracy nie będą uprawnieni do zasiłku Universal Credit; - imigranci, którzy nie znajdą pracy w okresie 6 miesięcy, zostaną deportowani; - prawo imigrantów do sprowadzania członków rodziny spoza z UE zostanie ograniczone i będą oni objęci kryterium dochodowym; - wprowadzony zostanie zakaz pracy dla imigrantów z nowych krajów członkowskich, dopóki gospodarki ich krajów ojczystych nie będą porównywalne z gospodarką UK. Zatem imigranci wybierający się do UK powinni posiadać pracę, bo w przeciwnym razie podatnicy nie będą ich utrzymywać. Po znalezieniu pracy imigranci nie będą uprawnieni do pobierania zasiłków socjalnych przez 4 lata. Czy jest to uczciwe i racjonalne?


BIZNES

The Polish Prime Minister refused to support the Tories’ proposed changes during recent talks in Warsaw. Poland has repeatedly criticised the proposals and pledged to block them. If the UK leaves the EU

Possible Trading Relationships: - Norwegian style: The UK joins the EEA and gets access to the Single Market (excluding some financial services). - Swiss style: The UK negotiates trade treaties for each sector. - Turkish style: The UK enters into a customs union with the EU and gets access to the free market in goods (not financial services). - Free Trade Agreement style: The UK negotiates FTA with the EU and gets access to financial services and has some say on rules and standards. - World Trade Organisation style: All EU member states are WTO members, if possible the UK would rely on its membership of the WTO. The UK would lose instant access to the Single Market and the right to take the decisions that regulate the Single Market. The UK could end up being bound by many EU rules without any influence over how they are formed. Negotiation of trade agreements could take years and turn out to be unsatisfactory. This would create huge uncertainty, undermine investment in the UK and impact jobs and wealth. Banks

The UK’s financial services sector could be affected as non-EU countries have limited access to the EU financial market. EEA membership would offer the UK access to financial services but this would mean accepting all the EU rules by the UK. UK jobs

Arguably, thousands of jobs would be lost if global manufacturers and the financial services sector move to lowercost EU countries. In contrast, jobs are linked with trade not EU membership, so if freed from EU regulations and the UK maintain trade links with the EU, we may see a job boom. The freedom of movement has evolved significantly over the years, therefore it will require a lot of hard negotiation. The EU is built on a compromise and hopefully EU leaders will find solutions that will benefit everyone across the EU.

Torysi chcą kontrolowanej imigracji ukształtowanej wokół interesu narodowego UK i wierzą, że jeśli imigranci nie będą postrzegali UK jako ”kraj mlekiem i miodem płynący”, to nie będą tak chętnie tu przyjeżdżać. Polityka Torysów być może mija się z celem, bo to rynek pracy wydaje się być jednym z najważniejszych czynników, przyciągających imigrantów do UK. Polska odmówiła wsparcia reform Torysów, podczas niedawnych rozmów w Warszawie; wielokrotnie krytykowała proponowane zmiany i zapowiedziała ich odrzucenie. Jeśli UK opuści UE

Możliwe powiązania handlowe: - styl norweski: UK przyłącza się to EEA i uzyskuje dostęp do jednolitego rynku (poza niektórymi usługami finansowymi); - styl szwajcarski: UK negocjuje traktaty handlowe w każdym sektorze; - styl turecki: UK wchodzi w unię celną z UE i uzyskuje dostęp do rynku towarów; - styl strefy wolnego handlu: UK negocjuje umowy o wolnym handlu, uzyskuje dostęp do rynku finansowego i ma wpływ na formowanie zasad i standardów; - styl Światowej Organizacji Handlu: UE jest członkiem WTO i UK wykorzystuje relacje z tą Organizacją. ​

UK straci dostęp do jednolitego rynku oraz prawo do jego regulowania. Oznacza to, że UK będzie zobowiązana do przestrzegania praw, na które nie ma wpływu. Negocjacje umów handlowych mogą potrwać lata, a same umowy mogą okazać się niewystarczające. To z kolei spowoduje niepewność na rynkach, podważy inwestycje i wpłynie negatywnie na zatrudnienie oraz dobrobyt w UK. Banki

Sektor finansowy może zostać poważnie dotknięty, gdyż kraje spoza UE mają ograniczony dostęp do rynku finansowego UE. Członkostwo w EEA oferuje dostęp do rynku UE, ale wiąże się to z akceptacją regulacji UE. Praca

Tysiące ludzi może stracić pracę, jeśli globalni producenci i sektor finansowy przeniosą się do innych krajów UE. Z drugiej strony, rynek pracy bardziej połączony jest z handlem, aniżeli z członkostwem w UE, więc jeśli wyswobodzona z regulacji unijnych UK utrzyma powiązania handlowe z UE, to być może zaobserwujemy boom prac.

Jak to mówią, „przywileje łatwo się daje, a trudno zabiera”. Reformy Camerona nie są idealne, ale być może zmierzają we właściwym kierunku? Swobodny przepływ ewoluował znacznie w ciągu ostatnich lat, dlatego też reformy będą wymagały długich negocjacji. UE jest zbudowana na kompromisie, dlatego miejmy nadzieję, że liderzy UE znajdą rozwiązanie, które będzie korzystne dla wszystkich członków wspólnoty. PANGEA MAGAZINE

19




THE ADVENTURES OF ALEKSANDER DOBA Aleksander Doba – born in 1946, a graduate of Poznań University of Technology. A two-time winner of the Polish Open Student Championships in Mountain Kayaking, the first kayaker in history to cross the Atlantic under his own steam, and the National Geographic “Adventurer of the Year in 2014/ 2015.” To date, he has completed two transoceanic expeditions, in 2011 and 2014, and he plans his third one for May 2016.

PRZYGODY ALEKSANDR A DOBY Aleksander Doba – rocznik 1946, absolwent Politechniki Poznańskiej, dwukrotny złoty medalista Otwartych Akademickich Mistrzostw Polski w kajakarstwie górskim. Pierwszy kajakarz, który samotnie przepłynął Atlantyk o własnych siłach, okrzyknięty „Podróżnikiem Roku” w plebiscycie National Geographic 2015. Do tej pory ukończył dwie transoceaniczne ekspedycje, w 2011 i 2014 roku, trzecią planuje na maj 2016. By Dorota Peszkowsk a Photos: Marcin Kowalik & Aleksander Doba

A

Life on the Ocean Waves Crossing the Atlantic, I met many interesting critters. For example, flying fish, who can accelerate up to 90 km/h as they fly. At this speed, they die as soon as they hit the deck. For them that’s a tragedy, but for me – a gift of fortune, a healthy addition to my diet. But the most impressive creature I’ve met yet has been a sperm whale. First, I felt his gaze. When I turned around to see who was watching me amidst the empty 22

PANGEA MAGAZINE

Ż

ycie na fali Podczas przeprawy przez Atlantyk spotkałem wiele ciekawych stworzeń. Wśród nich latające ryby, które w locie osiągają około 90 km/h. Przy tej prędkości zderzenie z kadłubem kajaka zabija je na miejscu – dla nich to tragedia, ale dla mnie istny dar losu i urozmaicenie diety. Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak spotkanie z kaszalotem. Najpierw poczułem na sobie jego wzrok. Gdy odwróciłem się, by sprawdzić,


LUDZIE

ocean, I saw a gigantic head with a penetrating stare. This was the biggest animal I’ve ever met, but the variety of life under the water amazed me every day and night. After the sunset, when I put my paddle into the water, a greenish, angelic glow sparkled around it. The bioluminescent glow was emitted by pigments contained in plankton, called luciferin. 200 days of solitude Everyday I’d paddle non-stop for eight – twelve hours. Alone in the kayak, I had time to think about my life, and to make plans for the future. I was not bored one bit. I would count the paddle strokes and send texts to my wife – until our connection broke off. It was in the area of the Bermuda Triangle. There, the forc-

kto może mnie obserwować pośrodku pustego oceanu, zobaczyłem wielką wielorybią głowę o przejmującym spojrzeniu. To było największe zwierzę, które spotkałem. Ale bogactwo życia w wodzie zachwycało mnie co dzień i co noc. Kiedy po ciemku wkładałem wiosło do wody, wokół niego rozpościerała się anielska zielonkawa poświata. Wytwarza ją plankton zawierający grupę pigmentów zdolnych do bioluminescencji, zwanych lucyferynami, odbijając się o niespodziewaną przeszkodę w wodzie.

200 dni samotności Codziennie wiosłowałem bez przerwy po osiem – dwanaście godzin. Sam w kajaku, myślałem o życiu, robiłem plany na

II TRANSATLANTIC EXPEDITION OF ALEKSANDER DOBA IN NUMBERS:

II EKSPEDYCJA TRANSATLANTYCKA ALEKSANDRA DOBY W LICZBACH:

- 4 million paddle strokes - 521 000 Internet users’ votes in the National Geographic contest - 12 427 kilometres travelled under own steam - 196 days of travel - 67 years of age - 7 meter-long kayak

- 4 miliony machnięć wiosłem - 521 000 głosów oddanych przez internautów w plebiscycie National Geographic - 12 427 kilometrów przebytych o własnych siłach - 196 dni podróży - 67 lat - 7 metrów kadłuba

es of nature almost defeated me. During the fifth consecutive storm, the rudder fell off my boat. It was just an unfortunate coincidence that I also lost connection at that time, but my wife and my fans started fearing for my life. I had to stop at Bermuda, where for the first time since the beginning of the trip I met with other people. The islanders were very friendly and helped me in my repairs. Luckily, after this compulsory break everything went back to normal. After that, I had to cross the Gulf Stream, the warm and swift Atlantic current that originates in Florida and goes all the way to Europe. It is particularly strong by the American shore, where it becomes a challenge for sailors. It is 150 times more powerful than currents in the Amazon River estuary. Trying to pass through it felt like taming a wild horse.

Water threats One might think that the most dangerous adversary of a lonely adventurer at sea would be nature, not civilization – but they would be wrong! I knew how to deal with storms – I would stop paddling, hide under the deck and calmly observe the power of the wind from my hatch. The only problem was the lousy air circulation in my cabin; to avoid suffocation, in the breaks between the heats of waves, I had to open the hatch. But it was a meeting with a ghost ship that passed me in the middle of the ocean by only thirty meters which scared me much more

przyszłość. Nie czułem nudy. Liczyłem uderzenia wiosła i wysyłałem żonie SMS-y – dopóki nie urwał się nam kontakt. Było to w okolicach Trójkąta Bermudzkiego, gdzie prawie pokonały mnie siły natury. Podczas piątego z kolei sztormu urwał się ster. Utrata łączności ze światem w tych samych dniach była tylko niefortunnym zbiegiem okoliczności, ale to przez nią żona i wszyscy moi fani najedli się strachu. Musiałem zatrzymać się na Bermudach, gdzie po raz pierwszy od początku wyprawy spotkałem ludzi. Mieszkańcy wysp byli bardzo przyjaźni i pomogli mi w naprawach. Na szczęście, po tym przymusowym postoju wszystko wróciło do normy. Potem płynąłem przez Prąd Zatokowy – Golfstrom – ciepły prąd Atlantyku, który ciągnie się od wybrzeży Ameryki aż po Europę, a koło Florydy przybiera na sile i staje się wyzwaniem dla marynarzy. Przelewa się tam 150 razy więcej wody niż w ujściu Amazonki. Walcząc z prądem czułem się, jakbym ujeżdżał dzikiego mustanga. Niebezpieczeństwa Można by pomyśleć, że największym zagrożeniem na oceanie jest przyroda, a nie kontakt z cywilizacją – nic bardziej mylnego! Na burze i wiatry miałem swój sposób – przestawałem wiosłować, chroniłem się w kabinie kajaka i spokojnie obserwowałem żywioł. Jedynym utrudnieniem była kiepska wentylacja; by się nie udusić, w przerwach między uderzeniami fal na

23


PEOPLE

than any storms. Until the very last moment, I was not sure if I would be run over or not. For some reason, no one from the crew was on the deck to spot my kayak. Theoretically, a bow wave in front of such a big ship would throw my kayak out of its way and I would not sink, but I am happy I didn’t have to test it with my own skin.

Raising the bar My next aim is to depart on May 14th 2016 from continental New York to Portugal. The distance would be similar to last time, but the journey itself would be more challenging because of the weather conditions. I always try to raise the bar and break new records. Boredom? I don’t know what that is.

24

PANGEA MAGAZINE

kilkanaście sekund uchylałem klapę włazu. Zdecydowanie więcej emocji dostarczyło mi spotkanie ze statkiem-widmo, który minął mnie na środku oceanu o jedyne trzydzieści metrów – do ostatniej chwili nie byłem pewny, czy mnie nie rozjedzie. Z jakiejś przyczyny nikt z załogi nie był obecny na pokładzie, by zauważyć, że na trasie znajduje się kajak. Teoretycznie, taki duży statek z przodu wytwarza falę dziobową, więc nawet gdyby miał we mnie wpłynąć, to by mnie nie zatopiło, a jedynie rzuciło na bok. Cieszę się jednak, że nie musiałem tego testować na własnej skórze. Poprzeczka w górę Moim kolejnym celem jest wyruszenie 14 maja 2016 roku, z kontynentalnej części Nowego Jorku, w stronę Portugalii. Odległość do pokonania jest podobna do poprzedniej, ale podróż trudniejsza ze względu na pogodę. Zawsze staram się podnieść sobie poprzeczkę wyżej, bić nowe rekordy. Nuda? Nie wiem, co to jest!


LUDZIE

A TRAVELLER’S GUIDEBOOK

PORADNIK PODRÓŻNIKA

Perhaps, encouraged by Aleksander’s adventures, you’d like to embark on a journey yourselves? Before you start paddling away, read our guidebook, which we have based on his advice.

Może zachęceni przygodami Olka, sami macie ochotę udać się w podróż? Zanim chwycicie wiosła w dłoń, przeczytajcie nasz poradnik, opracowany na podstawie przygód Podróżnika Roku.

AQUATIC PREDATORS

WODNE DRAPIEŻNIKI

“An enemy you know is less dangerous” – Aleksander likes to say. Which animals should you be prepared to meet on a sea journey? Sharks In the Atlantic you will find over a dozen of different breeds of these sharp-toothed predators, including the great white you may remember from “Jaws.” On his voyage, Aleksander met various sharks on several occasions, which discouraged him from taking a swim in the sea. His way of scaring them off? “Hit them with the paddle.” Sea hyenas In the ocean, you might also come across carnivorous mahi-mahi fish. They may attack a human being and cause all sorts of trouble. What kind? “When I was fishing, they tried to steal my catch! For revenge I called them sea hyenas.” Pirates The famous pirates of the Caribbean are long gone – modern pirates prowl different waters, for example the Indian Sea. But lonely travellers may still fall prey to some attacks. After his first transatlantic journey, Aleksander was held at gunpoint three times on the Amazon river in Brazil. This is a sad reminder of the motto: “Man is the most dangerous animal of all.”

„Wróg rozpoznany jest mniej groźny” – przypomina Doba. Na jakie stworzenia uważać, wypływając w przestwór oceanu? Rekiny W Atlantyku żyje ich kilkanaście gatunków, w tym znany ze „Szczęk” żarłacz biały. Na trasie Doba spotykał te zębate drapieżniki kilkakrotnie, co skutecznie zniechęciło go do kąpieli w oceanie. Sposób na agresora? „Wiosłem w łeb”. Hieny morskie W oceanie spotkać można również drapieżne ryby mahi-mahi. Mogą zaatakować człowieka i potrafią przysporzyć problemów. Jakich? Gdy łowiłem ryby, próbowały wykraść moją zdobycz! Z zemsty przezwałem je „morskimi hienami”. Piraci Słynnych piratów z Karaibów już nie ma – współcześni wodni bandyci grasują na zupełnie innych akwenach, na Morzu Indyjskim. Dalej jednak zdarzają się napady na samotnych podróżników. Po pierwszej transatlantyckiej wyprawie, na Amazonce w Brazylii, Olek został napadnięty trzy razy. Ten smutny fakt potwierdza słynną sentencję: „Człowiek to najgroźniejsze zwierzę”.

LIFE-SAVING EQUIPMENT What should you take with you if you plan to cross the ocean on your own? Unsinkable kayak Aleksander Doba, a mechanical engineer, designed his kayak himself, with the help of three designers from Andrzej Armiński’s shipyard in Szczecin. Air chambers provide for the boat’s unsinkability, even if its cockpit and the storage hatches fill with water. The kayak is also equipped with sea anchors to help with navigation during the storms and windy weather. Distress radiobeacon EPIRB This beacon is well known to all sea sailors – it is a tracking transmitter that helps to establish a ship’s position in case of emergency. Upon immersion in sea water it automatically starts sending a distress signal. Satellite phone This is not an ordinary mobile, which would lose network coverage at sea, but a special phone that connects to satellites orbiting the planet. It sends and receives texts, but also enables you to call whomever you want. SPOT A special GPS tracking device that sends out a signal with its coordinates every 10 minutes. It is equipped with two special buttons – a distress signal button that summons the police and the coastguard, and another that can send a pre-written message to selected people. In Olek’s case the lucky two were his wife, Gabriela, and the journey strategist, Andrzej Armiński, the creator and owner of the kayak.

SPRZĘT RATUJĄCY ŻYCIE Co warto ze sobą zabrać przed wybraniem się w samotny rejs przez Atlantyk? Niezatapialny kajak Doba, inżynier mechanik, sam zaprojektował ten kajak. Pomogła mu trójka projektantów ze stoczni szczecińskiej. Komory wypornościowe zapewniają niezatapialność konstrukcji, nawet w razie wypełnienia kokpitu i luków bagażowych wodą. Przewidziano dryfkotwy polepszające sterowność podczas sztormów i silnych wiatrów. Pława EPIRB Sprzęt znany wszystkim morskim wędrowcom – nadajnik radiowy, pozwalający na ustalenie położenia statku w sytuacji zagrożenia życia. W kontakcie z wodą morską zaczyna automatycznie nadawać sygnał alarmowy. Telefon satelitarny Nie jest to zwykły telefon komórkowy, który straciłby zasięg po wypłynięciu na morze, a specjalny aparat nawiązujący łączność z całym światem poprzez satelity. Wysyłać i odbierać można nie tylko SMS-y, ale też rozmawiać. SPOT Specjalny GPS wysyłający co 10 minut sygnał z pozycją aparatu. Wyposażony jest w dwa specjalne przyciski: jeden alarmowy – wzywa policję i służby morskie, drugi można zaprogramować, by wysłał sygnał do wybranych osób. W przypadku Olka Doby – jego żony, Gabrieli i stratega wyprawy – Andrzeja Armińskiego, twórcy i właściciela kajaka.

PANGEA MAGAZINE

25


PEOPLE

STANISŁAW KIERNER’S REMARKS ON CLASSICAL MUSIC Stanisław Kierner, singer, pianist and teacher, was born in Łódź. He began his artistic education by learning piano at a very young age. He won many awards at vocal competitions in Poland and abroad. In 2014, his debut album, featuring Witold Lutosławski’s compositions was published by the prestigious DUX company to critical acclaim, and winning an award from “HI-FI Magazine”.

STANISŁAWA KIERNER A ROZWAŻANIA O KLASYCE Stanisław Kierner – śpiewak, pianista, pedagog, urodzony w Łodzi. Swoją edukację artystyczną rozpoczął w młodym wieku, od nauki gry na fortepianie. Jest zdobywcą wielu nagród na konkursach wokalnych w Polsce i za granicą. W 2014 roku, za swoją debiutancką płytę z utworami Witolda Lutosławskiego, wydaną przez prestiżową DUX, otrzymał świetne recenzje, a sama płyta zdobyła nagrodę branżowego pisma „HI-FI Magazine”. By Emilian Waluchowski

S

tanisław, where do you take your determination from? How did it happen that you chose the difficult path of art in your life? Many people make decisions about their paths rather late in life. Not me. For as long as I can remember I knew that I wanted to do music. Even before I started attending piano lessons, I was able to play quite a lot of songs by ear. I was also rearranging them in my own way. However, the beginnings of my artistic education were quite stressful, because I was raised in a small town. I had to, as a child, travel to a bigger city, to the music school, all by myself – it was all pretty overwhelming. After the first semester they almost crossed me off the student list, because I was avoiding the classes out of the embarrassment. I was saved by the grand piano and my first piano teacher, who begged others to give me a passing grade. After four years of studying grand piano, I made it to the eighth grade – to a music high school in Łódź. Music opened up a new world to me which uplifted me above everyday life. This feeling gave me the power and inspiration to keep on trying and making progress. I was never competitive, but always ambitious.

26

PANGEA MAGAZINE

S

tanisławie, skąd u ciebie ta determinacja? Jak to się stało, że wybrałeś tak trudną drogę w życiu, jaką jest sztuka? Wiele osób decyzję o swojej drodze życiowej podejmuje dość późno. Ja, odkąd pamiętam, wiedziałem, że chcę się zajmować muzyką. Zanim jeszcze zacząłem naukę gry na fortepianie, potrafiłem zagrać ze słuchu całkiem sporo utworów, piosenek, które opracowywałem na swój sposób. Początki mojej nauki wiązały się z wielkim stresem, ponieważ wychowałem się w niewielkiej miejscowości. Musiałem, jako dziecko, sam dojeżdżać do miasta, do szkoły muzycznej – było to bardzo przytłaczające. Już po pierwszym semestrze było blisko do wykreślenia mnie z listy uczniów, gdyż czułem się onieśmielony i nie pojawiałem się na zajęciach. Uratował mnie fortepian i moja pierwsza nauczycielka, która wyprosiła najniższe możliwe promujące oceny z pozostałych przedmiotów muzycznych. Po czterech latach nauki gry na fortepianie, dostałem się do klasy ósmej – było to liceum muzyczne w Łodzi. Muzyka dawała mi świat, który unosił mnie daleko wyżej niż to, z czym mogłem mieć do czynienia na co dzień. To uczucie dawało mi siły i inspirację do dalszego rozwijania się. Nigdy nie znosiłem rywalizacji, ale zawsze byłem ambitny.


LUDZIE

PANGEA MAGAZINE

27


PEOPLE

What can we do to make opera music popular among a wider audience? Serious music does not need to be as serious as its name indicates! Potential audiences are often discouraged by this label. Classical music isn’t an easy partner, but when we get to know and understand it better, it becomes more accessible. As listeners, we become aware that its message concerns our ordinary life, and that it is timeless. The greatest classical compositions have a strong and universal meaning instilled in them, and thus become immortal. In my opinion, in the contact with the audience there is authenticity. My guiding rule is that it is the content which needs to govern the form of an oeuvre, not the other way around. The art has to surprise its recipients, but it also should be simple and contain a well-targeted message; however, it may happen that the last phrase that the artist utters in their oeuvre is a question that needs to be answered by the audiences themselves. The most important rule for me as an artist, is respecting the listener. In my experience, the so-called laymen are often more accurate in their assessment of music than the refined experts. In my opinion, classical art is often forced into a too-big suit and a too-tight bow-tie. When I was learning how to play the piano, I was told something I did not understand at the time: “Don’t play things that are difficult!”. What did it mean? I understand it now: if something is difficult to you, you first need to understand it well enough so that it is easy and clear to you, and only later on try to play it. So, how should we make classical music easy and accessible? What matters most, is the language of communication. Listeners of songs written in foreign languages rarely understand their poetics well enough to link it with the musical layer of the composition. True, they often make this connection instinctively, but it is difficult. Imagine how we could inspire them and what interest we could raise, if we first explained to our audiences what our song was all about. We would discuss what the words are about and how a composer strives to translate them into musical measures – very refined artistic means that express a word with music. In my opinion, we should not just inform the audience that a great singer is about to enter the stage and hope that the name and its aura will be enough to ensure them an artistic experience. Also, it often happens that great oeuvres are created in silence, and a true artists is humbled by his or her work and does not care about fame. Serious music is sometimes associated with snobbery and pretentiousness, but it should not be that way. Many performers focus solely on perfection, 28

PANGEA MAGAZINE

Co zrobić, żeby muzyka operowa docierała do szerszego grona odbiorców? Muzyka poważna, tak naprawdę, nie jest aż tak poważna, jak wskazuje jej nazwa. Odbiorcy, którzy napotykają na to sformułowanie, często reagują w sposób co najmniej niechętny i z dystansem. Muzyka klasyczna jest trudnym partnerem, który jednak zawsze zyskuje na atrakcyjności przy lepszym poznaniu i zrozumieniu. Słuchacz zauważa, że treści, które niesie ze sobą klasyka, w sposób ścisły związane są ze zwykłym życiem i nie tracą na aktualności. Dzieła największe mają bardzo silne i uniwersalne przesłanie, przez co zyskują nieśmiertelność. Moim zadaniem w kontakcie z publicznością oraz odbiorcą jest autentyczność. Naczelną zasadą, którą się kieruję, jest to, by treść przewyższała formę, a nie odwrotnie. Sztuka musi zaskakiwać, ale równocześnie powinna cechować się prostotą oraz trafnym, jednoznacznym przekazem – choć zdarza się także, iż ostatnim zdaniem, które wypowiada artysta, jest pytanie, na które słuchacz sam stara się odpowiedzieć. Moją naczelną zasadą jest szacunek wobec odbiorcy. Z mojego doświadczenia wynika, że często oceny tzw. laików są o wiele bardziej trafne, niż oceny wyrafinowanych znawców. Moim zdaniem, sztuce klasycznej przywdziewa się zbyt szeroki garnitur i ciasną muszkę. Podczas nauki gry na fortepianie usłyszałem kiedyś mądre zdanie, którego długo nie rozumiałem – „Nie graj rzeczy trudnych!” Co to oznaczało? Rzeczy trudne należy uczynić łatwymi, czytelnymi i dopiero później wykonywać. Jak, wobec tego, można uczynić klasykę łatwą i przystępną? Przede wszystkim chodzi tu o język komunikacji. Słuchacz odbierający, np. pieśń, mający do dyspozycji obcojęzyczny tekst, dość rzadko jest w stanie zrozumieć tę poetykę na tyle, by powiązać jej istotę z warstwą muzyczną. Owszem, dzieje się tak często instynktownie, lecz o ile bardziej można by zainteresować słuchacza, gdyby dokładnie przedstawić mu, o czym jest dane dzieło, co wyraża poeta, jak kompozytor, za pomocą wyrafinowanych niekiedy środków artystycznych, jest w stanie poprzez muzykę opisać słowo. Moim zdaniem, nie należy stawiać słuchacza przed faktem, że za chwilę na scenę wychodzi „wielki śpiewak” i samo jego nazwisko oraz aura, jaką wokół siebie roztacza, wystarczą za wszystkie wrażenia artystyczne, których można doświadczyć. Niejednokrotnie też się zdarza, że wielkie dzieła powstają w ciszy, a prawdziwy artysta odczuwa wobec swojej pracy wielką pokorę i nie dba o rozgłos. Muzyka poważna bywa kojarzona ze snobizmem i pretensjonalnością, a niekoniecznie tak powinno być. Wielu wykonawców


LUDZIE

and they leave their personalities, their true colours, aside. Because of that, they are unable to reach their audiences. They create a barrier that listeners find difficult to overcome. In my opinion, those musicians who are open minded and authentic win the hearts of audiences, even if they commit little technical mistakes. Of course, our main task is to look for truth in the art, starting with ourselves. Must classical music be conservative? Can it evolve? Is such an evolution necessary? For many, classical music is like the Bible – they treat it like a sanctity, but they do not understand how closely it relates to their everyday life. Something that this music expressed 300 years ago, or even before, remains valid to this day. Life is a constant art of comprise; if I cannot have everything, I should be content with what I have. For example, if for now I cannot perform at Carnegie Hall, I need to find somewhere else, and create art. If I cannot give a recital with personally selected, beloved songs, which are close to my heart, maybe I can include one or two of them in my program. This way I do not impose my musical taste on the listeners, I simply let them sample and savour something new. I think that classical music is not meant to be conservative, as proved by contemporary stagings, that reinvent the plays from hundreds of years ago. In March, DUX company published an album that you recorded together with a pianist Michał Rot. It is Schubert’s cycle of songs “Winterreise.” Why this material? I had been planning to record Schubert’s songs for a while. Since I started to work on my voice when I was 16, I was always fond of German songs. I like them because as a pianist I can see how closely their words connect with the music, in this particular case – a grand piano. There were many paths that led me towards Schubert. A few years ago I got inspired by a stork that visited my neighbour’s countryside cottage. It was winter. The stork on the snow struck me as an unusual image, and I decided to take some pictures. I felt they would make a great cover for my next album. I managed to realise this dream. I tried to make them instil some positive energy in my interpretations, despite the grim and overwhelming poetics of the song. I filled them with hope and truth. I worked on the interpretations entirely my own. It is one of the first Polish recordings of this series, and the first published in the biggest Polish publishing house of the classical music – DUX. I’d like to add that this series is considered to be one of the most difficult and most outstanding products of the German Lieder. Dear Readers, we have a very special surprise for you. Those who sign up for a yearly subscription of PANGEA Magazine, will receive a CD with Stanisław Kierner’s recordings as a gift. Visit us at www.pangeamagazine.com/subscription.

kładzie nacisk wyłącznie na perfekcję, pozbawiając się osobowości, a przez to nie potrafią nawiązać kontaktu z odbiorcami. Wykonawca klasyczny wydaje się wytwarzać barierę, przez którą słuchaczowi trudno jest się przebić. W moim odczuciu zyskują ci, którzy są otwarci i autentyczni, nawet kosztem niewielkich błędów i potknięć. Oczywiście nadrzędnym zadaniem jest zawsze poszukiwanie prawdy w sztuce, na bazie samego siebie. Czy muzyka poważna zdana jest na konserwatywność w swojej formie i czy może ewoluować? Czy w ogóle taka ewolucja jest potrzebna? Wszyscy kojarzą muzykę klasyczną niczym Biblię – znają pewne świętości, ale nie rozumieją i nie potrafią sobie wyobrazić, jak blisko te treści są związane z życiem codziennym każdego człowieka. To, co zostało powiedziane 300 lat temu, bądź wcześniej, jest aktualne do dnia dzisiejszego. Życie to nieustanna sztuka kompromisu, jeżeli nie mogę mieć wszystkiego, to musze zadowolić się tym, co mam; jeżeli na razie nie jest mi dane zaśpiewać w Carnegie Hall, musi mi wystarczyć inne pomieszczenie do wykonywania mojej sztuki. Jeżeli nie mogę wykonać recitalu wyłącznie z moimi ukochanymi pieśniami, które ja rozumiem, mogę ich podczas tego występu wykonać kilka. W ten sposób nie narzucam odbiorcy mojego stylu, tylko proponuję mu coś innego, dając mu szanse w tym zasmakować. Moim zdaniem, muzyka poważna/klasyczna nie jest skazana na konserwatywność, dowodem na to są chociażby nowoczesne inscenizacje, które aktualizują przesłanie sprzed kilkuset lat. W marcu, nakładem wydawnictwa DUX, ukazała się płyta twoja i pianisty Michała Rota – cykl pieśni „Winterreise” Schuberta. Co miało wpływ na wybór materiału? Z zamiarem nagrania tych pieśni Schuberta nosiłem się już od kilku lat. Odkąd zacząłem kształcić swój głos (od 16-go roku życia), śpiewałem bardzo wiele pieśni niemieckich. Podobały mi się, ponieważ jako pianista dostrzegałem w nich silny związek tekstu z muzyką, w tym przypadku partią fortepianu. Było wiele dróg, które kierowały mnie na śpiewanie pieśni Schuberta. Klika lat temu zainspirowałem się zimowym pobytem bociana u sąsiada na wsi, gdzie mam działkę. Bocian na śniegu wydał mi się na tyle oryginalny, że spontanicznie postanowiłem zrobić kilka zdjęć, intuicyjnie w myślach przeznaczając je na okładkę mojej przyszłej płyty. Marzenie to udało mi się zrealizować i tak powstała bociania podróż zimowa. Starałem się, żeby przekaz mojej płyty, mimo dość ponurej i przygniatającej treści poetyckiej, był również pozytywny, pełen nadziei i prawdziwy. Interpretacja pieśni, które usłyszą Państwo na płycie, jest w całości moja autorska. Jest to jedno z pierwszych polskich nagrań tego cyklu i pierwsze wydane w największej polskiej wytwórni dzieł muzyki klasycznej – DUX. Warto też wspomnieć, że cykl ten uchodzi za jedno najwybitniejszych i najtrudniejszych dzieł niemieckiej liryki wokalnej. Dla naszych Czytelników przygotowaliśmy specjalną niespodziankę. Każdy, kto zamówi roczną prenumeratę PANGEA Magazine, otrzyma w prezencie płytę Stanisława Kiernera. www.pangeamagazine.com/subscription. Zapraszamy!

PANGEA MAGAZINE

29


PEOPLE

MAGDAENA DUR ANT BEAUTIFUL THROUGH AND THROUGH “The voice is a reflection of our soul” – says Magdalena Durant, an opera singer and voice teacher, who performs on German, British and American stages. If that is true, this distinguished and talented Polish soprano should be described as beautiful through and through.

MAGDALENA DUR ANT PIĘKNA NA WSKROŚ „Głos to odbicie duszy” – mówi Magdalena Durant, śpiewaczka operowa i nauczycielka śpiewu koncertująca na niemieckich, brytyjskich i amerykańskich scenach. Jeśli to prawda, to o tej dystyngowanej i utalentowanej polskiej sopranistce można powiedzieć: piękna na wskroś. By Dorota Peszkowsk a Photos: Nick Silver www.nicksilver.photo Hair & MUA: Kinga Jop Gajewsk a

30

PANGEA MAGAZINE


LUDZIE

H

er voice has a special colour that makes her an engaging performer – says Peter Nelson, a composer and the former Head of Music at the University of Edinburgh. Perhaps this is why directors eagerly give her demanding roles: Pamina in Magic Flute, Teseo and Suor Angelica in Mozart’s, Haendel’s and Puccini’s operas. Another trait that distinguishes her from the majority of opera singers is her vast repertoire: Magdalena delivers amazing performance in both classical and light repertoire, from jazz to folk and free improvisation. Music has always been an integral part of her life. – I loved singing as a child. That’s why my parents wanted me to sing Schubert’s “Ave Maria” for their twenty fifth wedding anniversary. It was before I received any musical education, I didn’t know notes, so I bought recordings of the song, and learnt to sing it from hearing. Someone heard my performance, and they said that such a talent should not be wasted. So I started taking voice classes, studying theory... I remember frantic preparations for the Music Academy entry exam; as the only candidate I did not graduate from a music school, but I got in with the first place anyway! Apart from music, she likes to paint and has a keen interest in photography. But it was thanks to music that she found her voice. Now she teaches others. – I became fascinated with working on voice. It is, in fact, a work on psyche. A person who is internally conflicted sings with a strange voice. During the classes, I explain to my students how to become one with their bodies and become a resonating instrument, discovering boundaries of their bodies. Learning to sing is like learning to play a musical instrument with eyes closed. I help my students open them. – Magdalena uses many graphic metaphors that help her stir students’ imagination. – Think about a ball that bounces on a stream of fountain water. To flourish, your voice needs to be like that ball, carried freely on your breath, unstifled in the throat. Magdalena moved to Edinburgh with her husband and two children after having graduated from the prestigious Cologne State Higher School of Music. Now she co-organizes local artistic projects. – Students here are not acquainted with Polish composers. Thanks to celebrating the centenary of Lutosławski’s birthday, many young artists from Edinburgh started appreciating his creations. Now I plan to promote Szymanowksi, during a cycle of co-called lunch concerts at the University of Edinburgh. I miss German stage: it is the world’s capital of opera, and the audiences there need no encouragement to come and listen to bold projects, like for example Adriana Hölszky’s opera “Bremer Freiheit” with which I was involved.

J

ej głos ma niezwykłą barwę, która porywa widownię – mówi o niej Peter Nelson, kompozytor i były dziekan wydziału muzycznego na Uniwersytecie w Edynburgu. Może dlatego reżyserzy chętnie angażują ją do wymagających ról: Paminy w „Czarodziejskim Flecie”, Teseo i Suor Angeliki w operach Mozarta, Haendla i Pucciniego. Od większości śpiewaczek operowych odróżnia ją szerokie spektrum możliwości: Magdalena sprawdza się zarówno w repertuarze klasycznym, jak i rozrywkowym, od jazzu, przez folk, po wolną improwizację. Muzyka była zawsze nieodłączną częścią jej życia. – Śpiewałam od dziecka. Dlatego rodzice wymarzyli sobie, bym wykonała „Ave Maria” Schuberta na dwudziestą piątą rocznicę ich ślubu. Nie miałam jeszcze wykształcenia muzycznego, nie znałam nut, więc kupiłam nagrania utworu, nauczyłam się śpiewać ze słuchu... Ktoś usłyszał moje wykonanie i powiedział, że mojego talentu nie można zmarnować. Zaczęłam więc chodzić na lekcje śpiewu, uczyć się teorii... Pamiętam gorączkowe przygotowania do egzaminu na Akademię Muzyczną; jako jedyna kandydatka nie kończyłam liceum muzycznego, a mimo to dostałam się do szkoły z pierwszą lokatą! Od zawsze czuła, że należy do świata artystów; interesuje się malarstwem, fotografią, grą na instrumentach. Jednak to dzięki muzyce odnalazła swój głos. Teraz sama uczy innych. – Zafascynowała mnie praca nad głosem. To tak naprawdę praca nad psychiką. Człowiek, który nie jest w zgodzie ze sobą, śpiewa nieswoim głosem. Podczas lekcji śpiewu tłumaczę uczniom, jak poczuć jedność ze swoim ciałem: stać się rezonującym instrumentem, poznać swoje zahamowania. Nauka śpiewu to jakby uczenie się gry na instrumencie z zamkniętymi oczami. Pomagam je otworzyć. – Magdalena używa wielu obrazowych metafor, które pomagają rozbudzić wyobraźnię uczniów. – Pomyśl o piłeczce, która balansuje na strumieniu wody z fontanny. By twój głos rozkwitł, musi unosić się swobodnie na oddechu, niezdławiony w gardle. Do Edynburga przeprowadziła się z mężem i dwójką małych dzieci, po ukończeniu prestiżowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Kolonii. Obecnie współorganizuje lokalne projekty artystyczne. – Tutejszym studentom nie są znani polscy kompozytorzy. Dzięki obchodom roku Lutosławskiego, wielu młodych muzyków doceniło jego utwory. Obecnie planuję wypromować muzykę Szymanowskiego, podczas cyklu tzw. koncertów lanczowych organizowanych przez Uniwersytet Edynburski. Tęsknię za niemiecką sceną; to stolica światowej opery, a widowni nie trzeba przekonywać do odważnych projektów artystycznych – takim był jeden z moich tamtejszych angaży w Operze Kameralnej w Berlinie, we współczesnej operze Adriany Hölszky “Bremer Freiheit”. PANGEA MAGAZINE

31


BEZPŁATNA POLSKA SZKOŁA

FREE POLISH SCHOOL MAMO, TATO

CHCĘ MÓWIĆ PO POLSKU!

“WYCHOWANIE. JEŚLI DAŁEŚ KOMUŚ ŻYCIE, DAJ MU RÓWNIEŻ INSTRUKCJĘ UŻYTKOWANIA” Valeriu Butulescu

PRZEKAŻ JĄ PO POLSKU TRWAJĄ ZAPISY! www.libratus.edu.pl/PM



CULTURE

FOR OUR FREEDOM AND YOURS Recently Norman Tebbit, the former leader of the Conservative Party, said he “is extremely glad we had a wave of Polish immigration in 1940. We would have lost the Battle of Britain without them”. In the context of today’s debate on immigration in the UK, I reached back into the family archive and will try to bring to life an incredible story of one of my relatives. A Polish pilot who sacrificed his life for ‘our freedom’ - the Poles and the British.

ZA NASZĄ I WASZĄ WOLNOŚĆ Ostatnio Norman Tebbit, były przywódca Partii Konserwatywnej, powiedział, iż „bardzo dobrze się stało, że mieliśmy falę polskiej emigracji w 1940 roku, ponieważ bez nich przegralibyśmy Bitwę o Anglię”. W kontekście dzisiejszej debaty na temat imigracji toczącej się we Wielkiej Brytanii - ja sięgam do archiwum rodzinnego i postaram się przybliżyć niesamowitą historię mojego krewnego – polskiego pilota, który oddał życie za „naszą wolność” – Polaków i Brytyjczyków. By Anna Ruszel Polish Professionals Forum in Europe (PPF)

T

hirty years after the ‘Battle of Britain’, the wreckage of a plane was found in the marshes of Kent with the ashes of one of the participants – A Polish pilot from the 65 Squadron ‘East India Company’, Llieutenant Franciszek Gruszka. Franciszek graduated with honours from the elite Dęblińska School of Eaglets in 1934. After full of dreams and hope for the future, he was sent to Lwow as a flight instructor, before he went to war. As a lieutenant with the Lodz Army, he fought during the September campaign in 1939. After 17th September he was evacuated through Romania and Yugoslavia to France. After December 1939, when the British saw their shortcomings and realised their risky position, they welcomed the opportunity to supply more fighters with undisguised relief and enthusiasm. Franciszek Gruszka, one of the first Polish airmen, escaped to England, where after training on a Supermarine Spitfire aircraft , qualified as a Flying Officer (F / O - lieutenant) and was assigned to 65 Squadron ‘East Indies’ RAF Hornchurch. Shortly after the training he recorded the following in his personal diary; addressing his family; ‘I’m very pleased. I am about to face with fighting (...) I will meet with the Germans, and I will avenge our wrongs. I do not know when I will die, but you will be proud of me that I was killed in a fight with an

34

PANGEA MAGAZINE

T

rzydzieści lat po powietrznej Bitwie o Anglię, w bagnach hrabstwa Kent, odnaleziono szczątki samolotu, a w nich prochy jednego z uczestników – polskiego pilota z 65 Dywizjonu Myśliwskiego „Indii Wschodnich”, Franciszka Gruszki. Franciszek ukończył z wyróżnieniem dęblińską elitarną Szkolę Orląt w 1934 roku, po czym – pełen marzeń i nadziei na przyszłość – został skierowany do Lwowa, jako instruktor pilotażu, gdzie zastał go wybuch wojny. Wraz z Armią Łódź wziął udział, już w stopniu porucznika, w kampanii wrześniowej w 1939 roku, a po 17 września przedostał się, przez Rumunię i Jugosławię, do Francji. Po grudniu 1939 roku, kiedy Brytyjczycy widzieli już swoje braki i zdali sobie sprawę z groźby położenia, przyjęli możliwość zasilenia lotnictwa myśliwskiego przez zagranicznych pilotów z nieukrywana ulgą i entuzjazmem. Franciszek, jako jeden z pierwszych polskich lotników, przedostał się do Anglii, gdzie po przeszkoleniu na samolotach Supermarine Spitfire i zakwalifikowaniu jako Flying Officer (F/O – podporucznik), został przydzielony do 65 dywizjonu „Indii Wschodnich” RAF w Hornchurch. Tuż po przeszkoleniu, zanotował w pamiętniku słowa, przeznaczone dla swojej rodziny: „Jestem bardzo zadowolony. Jestem w obliczu walk (…) Spotykać się będę z Niemcami i będę mścić nasze krzywdy. Nie wiem, kiedy zginę, lecz będziecie


KULTURA

dumni ze mnie, że zginąłem w walce z równym przeciwnikiem, w obronie Waszej wolności, to będzie jedna z wielu ofiar, dla Was, żyjących w udręce (…). Jestem zdecydowany sprzedać moje życie, ale bardzo drogo (…).” Cztery dni przed śmiercią napisał w liście do znajomego: „Zginąć tu jest bardzo łatwo i wcześniej, czy później, to samo mnie czeka. Jeśli kiedyś wrócisz do kraju, to powiedz mojej rodzinie (…)że walczyłem, aby Ojczyzna żyła i mój obowiązek spełniłem. Kochałem tak, jak potrafiłem najlepiej i jeśli życie oddałem, to za Wasze życie i całe pokolenia…” Fatalnego dnia, 18 sierpnia 1940 roku, dywizjon 65. stoczył zaciekłą walkę z serią Messerschmittów w pobliżu Dover. Franciszek już z tego lotu nie powrócił. W 1975 roku członkowie Towarzystwa Szukania Pamiątek Wojennych znaleźli szczątki Spitfire nr 6713, należącego do porucznika pilota Franciszka Gruszki. Specyfika bagienna sprawiła, że po 35 latach mundur, polska odznaka lotnicza i liczne drobiazgi oraz złote wieczne pióro z dedykacja od kolegów, zachowały się w dobrym stanie. Ze złotym piórem – niezbitym dowodem tożsamości, wiąże się również pewna anegdota. Ujrzawszy dedykację na piórze: „Por. Gruszce …”, Brytyjczycy wyrazili wątpliwości, czy to jednak to samo nazwisko, co „Gruszka”. Jednak po krótkiej lekcji zawiłej gramatyki polskiej, zrozumieli, iż chodzi o tę samą osobę. Dnia 17 lipca 1975 roku, porucznik Gruszka został pochowany z honorami wojskowymi, jako ostatni uczestnik Bitwy o Anglię, na cmentarzu wojennym w Northwood, pod Londynem. Jest to historia jednego z tak wielu Polaków, którzy – młodzi i pełni nadziei na przyszłość – nie zawahali się złożyć swojego życia w ofierze na obcej im ziemi – za wolność przyszłych pokoleń.

Zdjęcie (ze zbiorów rodzinnych) zrobione w Hornchurch 12 sierpnia 1940 r. (Public Domain, Wikipedia Commons)

equal opponent, in defence of your freedom, it will be one of many for you guys out there living in anguish (...). I am determined to sell my life, but for a very expensive price (...) ‘. Four days before his death, he wrote in a letter to a friend: ‘To die here is very easy and sooner or later the same thing is waiting for me. If you ever come back to the country, tell my family (...) that I fought for freedom of our Homeland and fulfilled my obligation. I loved it the best I could, and if I gave my life – I gave it for Your life and the whole generations ...’ On the fateful day, 18th of August, 1940 - Squadron 65 fiercely fought in battle with a series of Messerschmitts near Dover. Franciszek never returned from this flight. In 1975, members of the Society Searching for the War Remnants found the remains of Spitfire number 6713, belonging to the pilot Franciszek Gruszka. The swamp area made it possible that after 35 years; the uniform, Polish airline badge, numerous trinkets and a golden fountain pen with dedication from colleagues remained preserved in good condition. With the gold pen, irrefutable proof of his identity, there is also a link to a certain anecdote. The British, after seeing the dedication on the pen ‘Por. Gruszce ...’ expressed doubts whether it is the same surname as ‘Gruszka’. However, after a short lesson into the complexity of Polish Grammar, they understood that this is the same person. On July 17, 1975, Franciszek was buried with full military honours as the last participant of the Battle of Britain at the military cemetery in Northwood, near London. This is just one of so many more stories of Polish soldiers, who despite being so young and full of hope for the future, did not hesitate to sacrifice their lives on a foreign land - for the freedom of future generations.

PANGEA MAGAZINE

35


CULTURE

Promised Land

36

PANGEA MAGAZINE


KULTURA

POLLYWOOD

PRODUCER V. PRODUCTION MANAGER My mum would often say that a bad film and a good film take the same energy and money to make, so I should not waste time on the bad ones, and just do the quality films right away. If only it was so simple.

PRODUCENT vs. KIEROWNIK PRODUKCJI Moja matka często powtarzała, że tyle samo energii i pieniędzy zabiera zrobienie dobrego filmu, ile złego i radziła mi, żebym nie tracił czasu i od razu robił dobre. Gdyby to było takie proste! By Andrzej Kr akowski New York

I

mention this, because for years now I have been hearing producers’ complaints about the lack of good screenplays. But the lack of screenwriters and screenplays is not really the problem; the lack of good, creative producers is. Many years ago, we stopped training producers and started educating production managers instead. The scope of competence of the two is completely different. One is an employee, the other – the employer. The manger arrives when the means for production have already been secured by the producer. S/he

W

spominam o tym, ponieważ od lat obserwuję utyskiwania ze strony producentów na chroniczny brak dobrych scenariuszy. Problemem nie jest jednak brak dobrych scenarzystów lub scenariuszy, lecz brak dobrych, twórczych producentów. Wiele lat temu przestaliśmy kształcić producentów, na korzyść kierowników produkcji. Zakres ich wiedzy, to dwie diametralnie różne rzeczy. Jeden jest pracownikiem, drugi – pracodawcą. Kierownik zjawia się, gdy są już środki na film, PANGEA MAGAZINE

37


CULTURE

would not be able to find means for a bad screenplay, and even if s/he somehow managed to do it, I suspect this would be their last film. So how do bad films get funded? The answer is simple – by the government. If we looked at the countries in which a system of government funding has been implemented – including Poland – we would notice that in a relatively short time the quality of films there degenerated. Why is that? Let us look at the beginning of Hollywood. The makers of the American film industry – many of whom come from our part of the world, including Goldwyn, Mayer, Selznick, Warners – brought with them into the new business experiences from their previous professions. Goldwyn knew how to deal with gloves, Mayer traded waste, Zanuck knew his way around jewellery, and the Warners came from the shoe industry background. It was obvious to them that they would not be able to sell something their clients would not be willing to buy. And clients like good quality, low prices and novelties. Because they knew that, the pioneers of Hollywood would diagnose the audience’s needs, and deliver only what it wanted to see. The current production had to bring enough money to pay for the upcoming one. The number of tickets sold was what mattered the most. In the system of government funding, completely different factors come into play. In the entire world, government officials do not like controversies, and think it is the best to follow a well-trodden path and stay away from precedences. But it is the precedences that fill the film theatres with spectators! In the system of government funding, the dominant doctrine is that of “plausible deniability.” The clerks who grant funding want to be able to say: “We gave money for this film, because we paid for a similar one in the past, and it was safe.” In this structure, there is no place for ambitious and experimental films. Producers, just like everyone else, have to earn enough money to live by. And they can only live from donations for project development or film budget for production. It is true all around the world, and not only in the film industry. In the American schooling system, teachers have been sounding the alarm for years, repeating that students would pass exams without knowing much, because their goal became to pass the exam and not to broaden their horizons or retain their knowledge in their heads. Young people are intelligent, and in the era of standardized testing, just like lab mice or Pawlow’s dog, they simply learn to follow the procedures. In the government-funded film industry, it does not take much time for applicants to learn how to “pass the exams” and feel content with their results. Producers earn money for their bread, and no-one drags them into parliamentary hearings to accuse them of funding films incongruent with the program of the currently ruling party. In contrast, to find money, American pioneers of the industry did their damnedest. There is a famous story about Goldwyn from the time when he was still selling gloves. The American government lowered the duty tax, which threatened Goldwyn’s family business. It was 1913. Goldwyn crossed the Atlantic and bought directly from French manufacturers all available cheap gloves. But he demanded they be packed into boxes separately; 38

PANGEA MAGAZINE

producent musi je zdobyć. Na marny scenariusz producent pieniędzy nie zorganizuje, a jeśli mu się uda, podejrzewam, że będzie to jego ostatni film. Skąd więc biorą się pieniądze na nieudane filmy? Odpowiedź okazuje się prosta –z państwowej dotacji. Jeśli spojrzymy na kraje, w których powstały systemy dotacji rządowych – Polska jest jednym z nich – zauważymy, że w stosunkowo krótkim czasie spada w nich jakość filmów. Z czego to wynika? Prześledźmy początki Hollywood. Twórcy amerykańskiego przemysłu filmowego – wielu z nich pochodzących z naszych stron – tacy jak Goldwyn, Mayer, Selznick, Warnerowie – przynieśli do nowo powstającego przemysłu praktyczne doświadczenie z innych dziedzin. Goldwyn z rękawiczek, Mayer z handlu odpadkami, Zanuck z jubilerstwa, a Warnerowie z reperacji butów. Oczywiste dla nich było, że nie uda im się sprzedać klientowi czegoś, czego ten nie chce kupić. A klienci lubią dobrą jakość, niską cenę i nowości. W związku z tym, pionierzy uważnie mierzyli puls publiczności i dostarczali tylko to, co widzowie chcieli zobaczyć. Poprzednia produkcja musiała zarobić na następną. Liczyła się ilość sprzedanych biletów. W systemie dotacji rządowych w grę wchodzą zupełnie inne czynniki. Na całym świecie urzędnicy państwowi nie lubią kontrowersji – najlepiej iść raz już przetartym szlakiem, by nie stwarzać precedensów. Tymczasem to właśnie precedensy zapełniają sale w kinach. W systemie dotacji państwowych góruje doktryna tzw. „plausible deniability”, czyli wiarygodnego wyparcia się. Dotowaliśmy ten film, gdyż poprzednio daliśmy na podobny i okazał się bezpieczny. W tego typu strukturze ambitne lub eksperymentalne dzieła wielkich szans nie mają. Producenci, jak wszyscy inni, muszą z czegoś żyć. A żyć mogą tylko z dotacji na rozwój projektu, lub budżetu filmu skierowanego do produkcji. Jest to fenomen światowy i równie namacalny w innych dziedzinach. W amerykańskim systemie szkolnictwa pedagodzy od lat biją na alarm, że studenci zdają egzaminy, a niewiele wiedzą; celem ucznia jest zdanie egzaminu a nie poszerzenie horyzontów lub zachowanie wiedzy. Młodzież jest inteligentna i w epoce standaryzowanych testów, jak myszki laboratoryjne lub psy Pawłowa, szybko uczy się odfajkowywać odpowiednie okienka na egzaminacyjnej karcie. W naszym przemyśle nie zajmuje dużo czasu, by petenci nauczyli się zdawać egzaminy i byli zadowoleni. Producenci mają co jeść, a szefów funduszy nikt nie ciąga na przesłuchania parlamentarne i zarzuca, że za pieniądze podatników finansują filmy niezgodne z programem partii, która jest właśnie u władzy. Amerykańscy pionierzy filmu w ramach szukania pieniędzy prześcigali się w pomysłowości. Słynna jest historia Goldwyna z okresu, gdy sprzedawał rękawiczki, a rząd amerykański obniżył taryfy importowe niszcząc w ten sposób rodzimy przemysł. Był to rok 1913. Goldwyn wyruszył za ocean. We Francji wykupił u fabrykantów wszystkie dostępne tanie rękawiczki i zażądał, by zamiast – jak zazwyczaj – pakować w pary, tym razem zapakowali je osobno. W jednym pudle tylko prawe, w drugim same lewe. Podzielił towar na sześć części i w odstępach tygodnia każdą z osobna wysłał do innego portu w USA. W ten sposób lewe rękawiczki wylądowały w Bostonie, a prawe w Filadelfii, itd. Następnie wrócił do Nowego Jorku i spokoj-


KULTURA

left-hand with left-hand, right-hand with right-hand. He then divided the boxes with mismatched gloves into six loads, and every week sent a load into a different port in the USA. This way, all the left-hand gloves were sent to Boston, all the righthand gloves went to Philadelphia, etc. Then he came back to New York and patiently waited for six months. After this time, according to the law, the American government had to consider the unclaimed parcels abandoned, i.e. belonging to no-one. And if they were no-one’s, there was no-one to enforce taxes on. After this, according to the procedures, the port directory had to auction the parcels to make up for the storing costs. But no-one wanted to buy mismatched gloves. Goldwyn would go to a different auction each week, and buy the gloves for a song. He stored and rematched them in New York. In the times when the glove industry was on its knees, his company was at the peak of its prosperity. The most interesting part of the story is that he violated no law, but he turned to his advantage every loophole. However, in order to achieve this, he had to know regulations: on imported goods, customs, duty taxes, mail, internal and external commerce and God knows what else – and he was only a glove merchant. And that’s the difference. A producer with a production manager mentality will only apply for financing from generally available means, and become another number in a line of applicants; a true producer will create a unique model for financing their own production. As soon as s/he gets the money, his first employee will be a solid and efficient production manager. Because it is true that to make a film you need both of them.

nie odczekał sześć miesięcy. Po pół roku, bo tak nakazywało prawo, rząd amerykański uznał przesyłkę za porzuconą, czyli niczyją. A skoro niczyja, to nie ma z kogo ściągnąć cła i podatków. Następnie zgodnie z obowiązującymi przepisami, zarząd portów musiał wystawić towar na licytację, żeby odebrać sobie koszty magazynowania. Tyle, że nikt nie chciał kupować rękawiczek nie do pary. Goldwyn co tydzień pojawiał się na licytacji w innym porcie i za grosze odkupował zamówione rękawiczki. Przywoził je do Nowego Jorku i przepakowywał w pary. W czasach, gdy przemysł rękawiczarski dogorywał, jego firma biła rekordy sprzedaży. Najciekawsze w tym wszystkim było to, że nie przekroczył żadnych praw, natomiast każdą lukę w przepisach wykorzystał na swoją korzyść. Po to jednak, by zrobić coś takiego, musiał znać się na regulacjach: importowych, celnych, podatkowych, pocztowych, handlu wewnętrznego i zagranicznego, i Bóg wie jeszcze jakich – a był tylko sprzedawcą rękawiczek. I to jest ta różnica. Producent o mentalności kierownika produkcji będzie zabiegał o finansowanie ze źródeł ogólnie dostępnych i stanie się kolejnym numerkiem w kolejce, natomiast producent z prawdziwego zdarzenia stworzy unikalny model finansowania własnej produkcji. Gdy już zdobędzie pieniądze, pierwszym pracownikiem, którego przyjmie, będzie solidny, sprawny kierownik produkcji. Bo prawdą jest, że po to, by film powstał, potrzebni są obydwaj.

Promised Land


BASEMENTS ARE BEST FOR JAZZ... Marek Greliak, the originator and founder of the Polish Jazz Café POSK in London, arrived in Great Britain 37 years ago. As a man with an artistic education and experience in the field of culture, he joined the local POSK right away.

W PIWNICACH NAJLEPIEJ WYCHODZI JAZZ... Marek Greliak, pomysłodawca i założyciel Jazz Cafe w Londynie, przyjechał do Wielkiej Brytanii 37 lat temu. Jako człowiek z artystycznym wykształceniem i doświadczeniem w działalności kulturalnej, od razu związał się z POSK. By Joanna Napiórkowsk a Interview by: Anna Mężyk Photo: Elwir a Niedźwieck a


A

P

Its stage is big enough to hold a jazz orchestra; it can also be used for theatrical performances. The club also hosts a Polish poster gallery with unique pieces of art in its stock. At the beginning, Marek could find only musicians who would agree reluctantly to give a performance at POSK; however, after their first concert they would always appreciate the atmosphere there and come back with pleasure. Today, eight years after the opening, musicians wishing to perform often have to book the stage a year in advance. The club is open on Fridays and Saturdays. It is frequented not only by Poles; Greliak highlights that the majority of the regulars are in fact British. Jazz Café welcomes musicians from all around the world, including America and Japan, but the priority is to popularize Polish jazz; the organisers try to make sure a Polish band plays at least once or twice a month. The repertoire is quite diverse – from the classic jazz to improvised pieces, or even creative mixes with funky and rock. As the Jazz Café has gradually become increasingly popular it has developed a fine reputation. The media are interested – including the Polish magazine “Jazz Forum,” which regularly publishes reviews of the concerts. The club is also an integral part of the annual Hammersmith Art Festival. Its owners collaborate with Jazz Festival London. Stars such as Michał Urbaniak and Leszek Możdżer have already visited the club, and Marek’s dream is to invite to Jazz Café a violin virtuoso, Nigel Kennedy.

strę jazzową; wystawiane są tu również spektakle teatralne. W klubie znajduje się też galeria polskiego plakatu, posiadająca w swoich zbiorach unikalne na skalę światową prace. Na początku działalności klubu Marek Greliak zabiegał o muzyków, którzy niezbyt chętnie zgadzali się na występ, ale już po pierwszym koncercie doceniali panującą tam atmosferę i chętnie wracali. Dziś, po ośmiu latach od otwarcia Jazz Cafe, muzycy często muszą umawiać swoje występy z rocznym wyprzedzeniem. Klub jest czynny w piątki i soboty. Przychodzą tu nie tylko Polacy – Greliak podkreśla, że większa część stałych bywalców to Brytyjczycy. Choć w Jazz Cafe występują muzycy z całego świata, między innymi z Ameryki i Japonii, priorytetem jest upowszechnianie polskiego jazzu; organizatorzy starają się, aby przynajmniej raz czy dwa razy w miesiącu zagrała tu grupa z Polski. Repertuar klubu jest urozmaicony – od jazzu klasycznego, przez improwizowany, do jazzu z dodatkiem funky czy rocka. Jazz Cafe cieszy się coraz większą popularnością i coraz lepszą reputacją. Przyciąga zainteresowanie prasy i telewizji – między innymi polskie „Jazz Forum” regularnie publikuje recenzje z odbywających się tu koncertów. Klub jest również nieodłączną częścią corocznego Hammersmith Art Festival. Współpracuje również z Jazz Festival London. Występowały tu już takie gwiazdy jazzu, jak Michał Urbaniak i Leszek Możdżer, a marzeniem Marka Greliaka jest zaproszenie do Jazz Cafe wirtuoza skrzypiec, Nigela Kennedy’ego.

fter a flood in 2005, which ruined the basement in the building where POSK (Polish Social & Cultural Association) is located, the establishment underwent a general renovation. The official reopening of the building took place in March 2007; that was also when the jazz club in its basement started off; the location was chosen because, as Marek says, “jazz likes underground.” Jazz Café is a great addition to the cultural offering of POSK.

www.jazzcafeposk.org

o powodzi w 2005 roku, w wyniku której zostały zalane piwnice POSK, przeprowadzono generalny remont klubu. Oficjalne otwarcie miało miejsce w marcu 2007 roku; wtedy też miała miejsce inauguracja klubu jazzowego – w piwnicach POSK, bo przecież „jazz lubi podziemne klimaty”, jak mówi Marek Greliak. Jazz Cafe jest świetnym uzupełnieniem oferty kulturalnej POSK. Jego scena jest na tyle duża, że może pomieścić orkie-

www.jazzcafeposk.org


CULTURE

THE METAPHYSICAL CAR AVAN FROM LODZ AT FRINGE FESTIVAL The Metaphysical Caravan is an extraordinary mobile stage presenting the work of the Pinocchio Theatre from Poland. Parked up at Summerhall this festival, it will host three different solo performances with no spoken dialogue and very creative workshops. A special, imaginative experience for the whole family, running for one week only.

WÓZ METAFIZYCZNY Z ŁODZI NA FESTIWALU FRINGE Wóz Metafizyczny to fantazyjna, mobilna scena przystosowana do prezentacji kilkunastominutowych etiud lalkowych w technice klasycznej i współczesnej, które zostaną zaprezentowane przez Teatr Pinokio z Łodzi. Wóz stanie w Edynburgu, na dziedzińcu Summerhall podczas tegorocznego Fringe Festival i wystawi trzy różne etiudy.

42

PANGEA MAGAZINE


KULTURA

“The Sunset” (11.00 am)

„Zachód słońca” (11.00)

Imagine a common room with an armchair, lamp and a TV set showing nothing but white noise. In that room sits an old lady, the one who you can sometimes pass by crossing the street or on the staircase. Stop for a moment. The old lady invites you to her home and into her everyday life. Find out what she thinks and what she longs for. Etude is not only a poetic tale of ageing, loneliness and going by, but also a journey into the beautiful memories and dreams.

Etiuda „Zachód słońca” w wykonaniu Małgorzaty Krawczenko to poetycka opowieść o starości, samotności i odchodzeniu, ale także podróż w krainę pięknych wspomnień i marzeń. Spektaklowi towarzyszy tematyczny warsztat „Poznaj pewną Babcię”. Celem zajęć jest pomoc dzieciom w nawiązywaniu relacji i zacieśnianiu więzi z osobami starszymi z ich najbliższego otoczenia.

“A table for two people” (1.00 pm)

There is a table, two chairs, two plates, two sets of cutlery and one man. How will he cope with the excess of food and unbearable loneliness? Using just sole imagination he is able to connect with the surrounding objects and bring a companion to life. Etude “Table for Two People” is a metaphorical story about loneliness, friendship and unlimited power of human creation. “Re-animation” (3.00 pm)

There is a cosy bedroom with a big comfy bed, floppy rug and a night cupboard with many trinkets. A woman who lives there, after putting her tired head on the pillow and bad leg under the cover discovers that when her brain is sleeping… her hands and legs are… awake! Solo performance “Re-animation” is a funny story about the weak points of our body, first-aid and power of love.

„Stolik dla dwóch osób” (13.00)

„Stolik dla dwóch osób” to metaforyczna opowieść o samotności, przyjaźni i nieograniczonej sile ludzkiej kreacji. Etiudzie towarzyszą warsztaty „Ulep świat”. Podczas zajęć uczestnicy wspólnie stworzą z plasteliny modelarskiej przedmioty, nauczą się je animować i opowiadać za ich pomocą historię. „Re-animacja” (15.00)

„Re-animacja” w wykonaniu Hanny Matusiak to wesoła opowieść o cielesnych bolączkach, udzielaniu pierwszej pomocy oraz uzdrawiającej mocy miłości. Etiudzie towarzyszą warsztaty „Ożyw się”. Uczestnicy zajęć odkryją, jakie stwory i przedmioty mogą powstać z ich rąk oraz jak je animować, by wyrazić ich charakter i poczucie humoru. www.themetaphysicalcaravan.blogspot.co.uk

Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Urzędu Miasta Łodzi.

www.themetaphysicalcaravan.blogspot.co.uk

The project is co-financed by the Ministry of Culture and National Heritage of the Republic of Poland and Lodz City Council.

PANGEA MAGAZINE

43


6 THINGS TO EXPECT ON YOUR JUNGLE JOURNEY

50 SHADES OF GREEN THE ECUADORIAN AMAZON A trip to the Amazon jungle is an adventure filled with nature’s most spectacular wonders and discoveries. It’s an experience that evokes the senses through its deep lush green landscape and backdrop of symphonic animal calls from birds to monkeys to frogs and crickets. The jungle simply invites one to venture into its windy rivers and twisting paths to explore its never-ending subtleties and surprises.

6 NIESPODZIANEK, KTÓRE ODNAJDZIESZ W DŻUNGLI

50 ODCIENI ZIELENI AMAZONIA EKWADORSK A Wycieczka do amazońskiej dżungli to przygoda pełna cudów natury i małych odkryć. To doświadczenie pobudza zmysły głębią zieleni i arią odgłosów wydawanych przez ptaki, małpy, żaby i świerszcze. Amazonia zaprasza podróżnych, by zbadać meandrujące rzeki i powikłane ścieżki, by odkryć subtelne i pełne niespodzianek bogactwo przyrody. Text & photos: K aren Lynn Dixon

twitter @karenlynndixon

44

PANGEA MAGAZINE


STYL ŻYCIA

O

ne of the most accessible and pristine parts of the Amazon basin is in the country of Ecuador, located in the UNESCO protected Yasuni Biosphere Reserve and Park. Within this 9,820 square kilometers, or 3,792 square miles, there are more than 300 species of mammals, 567species of birds and 800 species of fish, making it one of the most bio-diverse places on the planet. Researchers estimate that in a single acre of Yasuni, there are as many as 100 different species of trees and 70,000 species of insects!

Accommodation A traditional way to experience the magic of the jungle is by staying at an Eco-Lodge. I recommend two different lodges as they artfully combine comfort with adventure for a delightful immersion into unadulterated nature. La Selva Jungle Lodge is located just outside of Yasuni National Park. Refurbished and re-opened in 2012, this celebrated lodge offers guests a luxurious experience in the jungle. There are 15 suites and 3 family cabins, all of which have a private porch or balcony. La Selva’s Spa has one of world’s most coveted views overlooking Lake Garzacocha and they also offer regular yoga sessions. The dining experience is superb and the staff is very attentive to guest’s individual dietary restrictions and requests. Napo Wildlife Wildlife Center is designed and operated exclusively by the local Kichwa Añangu Community. There are 16 private bungalows and a soon to be completed observatory tower that will captivate guests with its unobstructed and scenic views of the beautiful Añangu Lake. It is a world-class eco-tourism project replete with solar panels and advanced water processing - a perfect model of sustainable tourism and local community involvement. Both lodges have hot water, electricity, purified water coolers and Internet connectivity.

6 things to expect on your Jungle Journey

Rain Regardless of the time of year, a little rain will probably fall during your time in the Amazon jungle. It is after all, a rain forest. Both La Selva and Napo supply guests with a pair of rubber boots to wear for hikes and explorations through mud and soiled land. I wore mine everyday so be sure to pack yourself some knee socks. They also provide rain ponchos for downpour protection during canoe rides. Canoe Rides Travelers will spend a lot of time in canoes. Since there are no paved roads in the jungle, everything moves along the river via handy fleets of different styled canoes. Both La Selva and Napo lodges transport arriving and departing travelers along the main Napo River in large silicon motorized canoes. They move relatively fast and are built to transport multiple passengers at

P

rzygodę z Niziną Amazonki warto zacząć w Ekwadorze, gdzie o kontakt z pierwotną, nieskazitelną naturą nietrudno. Znajduje się tam chroniony przez UNESCO obszar Rezerwatu i Parku Biosfery Yasuni. Tam, na zaledwie 9 820 kilometrach kwadratowych żyje ponad 300 gatunków ssaków, 567 gatunków ptaków i 800 gatunków ryb, co czyni z tego terenu jeden z najbardziej zróżnicowanych biologicznie obszarów na całej ziemi. Według naukowców, na jednym akrze Yasuni znaleźć można nie mniej niż 100 różnych gatunków drzew i 70 tysięcy gatunków insektów!

Zakwaterowanie By doświadczyć pierwotnej magii tego miejsca, najlepiej zamieszkać w lokalnym eko-domku. Polecam tu dwa fenomenalne ośrodki z takimi domkami, które zapewniają gościom wygodę podczas amazońskiej przygody, pozwalając przyjezdnym zatracić się w kontakcie z przyrodą. Pierwszy z nich, La Selva Jungle Lodge, znajduje się nieopodal Narodowego Parku Yasuni. Po gruntownym remoncie i ponownym otwarciu w 2012 roku, ten sławny ośrodek zapewnia gościom odrobinę luksusu w dżungli. Znajduje się w nim piętnaście w pełni wyposażonych sypialni oraz trzy apartamenty rodzinne, każdy z własną werandą lub balkonem. W La Selva jest również kompleks SPA; korzystając z jego usług można podziwiać spektakularny widok na jezioro Garzacocha; wśród zajęć, oferowanych przez SPA, znajdziemy jogę. Jedzenie serwowane przez obsługę ośrodka smakuje nieziemsko, a kucharze sporządzą każdą potrawę, według indywidualnych potrzeb dietetycznych i wskazówek gości. Ośrodek Napo Wildlife powstał z inicjatywy lokalnej społeczności Kichwa Añangu. Jej przedstawiciele prowadzą go do dziś. W skład kompleksu wchodzi szesnaście prywatnych bungalowów. Kończą się prace nad budową wieżyczki obserwacyjnej, z której goście podziwiać będą mogli piękne i malownicze jezioro Añangu. Cały ośrodek to imponujące, światowej klasy przedsięwzięcie eko-turystyczne. Budynki wyposażone są w panele słoneczne oraz systemy uzdatniania wody; jest to modelowy przykład na prowadzenie odpowiedzialnej społecznie działalności turystycznej i aktywizację lokalnych społeczności. Obydwa ośrodki zapewniają gościom ciepłą wodę, elektryczność, automaty z chłodzoną wodą i Internet.

6 niespodzianek, które odnajdziesz w dżungli

Deszcz Niezależnie od pory roku, podczas pobytu w lesie amazońskim na pewno można liczyć na opady – stąd nazwa „las deszczowy”. Zarówno La Selva, jak i Napo, zapewniają gościom kalosze na piesze wycieczki po błotnistych ścieżkach. Ja się ze swoimi nie rozstawałam, dlatego doradzam spakować podkolanówki. Ośrodki wypożyczają także poncha przeciwdeszczowe, chroniące przed przemoczeniem podczas spływu canoe. PANGEA MAGAZINE

45


LIFESTYLE

46

PANGEA MAGAZINE


STYL ŻYCIA

one time. The rest of the experience is spent with a guide and naturalist aboard smaller man-paddled canoes that maneuver well through the little river paths of the jungle.

Subtle Discoveries Although the jungle is densely packed with an incredible amount to see, the viewing is subtle and slow. Everything is camouflaged among the 50 shades of green. It can be challenging for an un-trained eye to spot small insects, birds and animals. However, don’t despair, the Guides and Naturalists, one of which accompany every tour group excursion at La Sleva and Napo, are experts in navigating, seeking and spotting wildlife. Although they do exist, do not expect to see dramatic sightings of jaguars or any close up encounters with monkeys or other animals for that matter. Most of the wildlife in the jungle is happening above the ground within the layered canopies of the trees. A good pair of binoculars and some patience is recommended. Birdwatchers will be in heaven.

Early mornings and full days The day starts early in the Amazon. Guided excursions depart at 5:30am. Although if requested, both La Selva and Napo are flexible with guests and offer extended breakfast hours and the opportunity to remain at the lodge to lounge. When the sun gets hot, there are always shady places to relax. For those who want to explore, guided tours are offered every morning, day and night – rain or shine.

Spływy Canoe Podróżni spędzą dużo czasu w canoe – indiańskich łodziach. Ponieważ w dżungli nie ma brukowanych dróg, wszelki transport odbywa się wodą; użyteczna jest przy tym flota różnorodnych canoe. La Selva i Napo zapewniają transport przyjeżdżającym i wyjeżdżającym gościom w pojemnych, silikonowych, mechanicznych łodziach. Są dość szybkie i pojemne. Pozostałe podróże odbywają się w towarzystwie przewodnika i przyrodnika w mniejszych, napędzanych siłą mięśni canoe, którymi można sprawnie manewrować między przeszkodami na małych rzecznych dróżkach.

Małe odkrycia Dżungla skrywa wiele skarbów, ale by je dojrzeć, trzeba na to zasłużyć i cierpliwie czekać. Wszystko kryje się w pięćdziesięciu odcieniach zieleni. Niewprawnemu oku trudno wyłowić małe robaczki, ptaki i zwierzęta. Nie ma jednak co rozpaczać; przewodnicy i przyrodnicy, obecni na każdej wycieczce, specjalizują się we wskazywaniu cudów przyrody towarzyszom podróży. Wszystko się może zdarzyć, ale nie ma co liczyć na dramatyczne spotkanie z jaguarem czy bliski kontakt z małpami i innymi zwierzętami. Większość chowa się w koronach drzew. Turystom zaleca się zabrać ze sobą lornetkę i uzbroić się w cierpliwość. To raj dla ornitologów.

Wczesne pobudki i dni pełne wrażeń W Amazonii dzień zaczyna się wcześnie. Wycieczki z przewodnikiem ruszają o 5:30. Jednak na specjalną prośbę gości, PANGEA MAGAZINE

47


LIFESTYLE

Insects There are plenty of mosquitos in the jungle, as well as many other critters like spiders, crickets and ants. Thankfully, they are not as pestering as one might expect and certainly are not to be feared. The lodges always recommend that travelers consistently wear bug repellent and all of the rooms in both La Selva and Napo have screened windows and mosquito nets over the beds Peace and calm There is nothing quite like the profound depth of tranquility that the jungle provides to its visitors. Guests of La Selva and Napo have the chance to experience this serenity from both an observatory tower at 160 meters high as well as from ground level via river or walking paths. Both opposing perspectives bring new impressions of the vastness and mystery of the jungle, a concert hall to hear its exotic sounds and a place to feel its misty air. This is the place to receive nature’s big hug of wellbeing. Lodge Info La Selva Jungle Lodge: www.laselvajunglelodge.com Napo Wildlife Center: www.napowildlifecenter.com

godziny śniadaniowe mogą ulec wydłużeniu, a czas można spędzać w domku relaksacyjnym. Gdy słońce przygrzewa, na terenie ośrodka znajdzie się mnóstwo cienistych zakątków do relaksu. Wycieczki organizowane są co rano, w ciągu dnia i wieczorem – czy to słońce, czy to deszcz.

Insekty W dżungli jest mnóstwo komarów, pająków, świerszczy i mrówek. Na szczęście, nie są aż tak kłopotliwe, jak można by się spodziewać, a już na pewno nie są groźne. Zaleca się, by na wycieczki zawsze zabierać ze sobą środki na owady. Wszystkie pokoje, zarówno w La Selva jak i w Napo, mają zabezpieczone okna i moskitiery nad łóżkami.

Cisza i spokój Nic nie może się równać z głębią spokoju, jaką dżungla zapewnia swoim gościom. Mieszkańcy La Selva i Napo mogą się nim delektować zarówno ze stusześćdziesięciometrowej wieżyczki obserwacyjnej, jak i pozostając na ziemi lub spływając rzeką. Niezależnie od tego, czy pozostaniemy na ziemi, czy wzniesiemy się ponad nią, czeka nas moc wrażeń zapewnionych przez pełną tajemnic dżunglę, która jest niczym przestronna sala koncertowa, gdzie pobrzmiewają egzotyczne dźwięki natury. Poczujemy tam dotyk natury i zatracimy się w pełni istnienia.

Informacja o domkach La Selva Jungle Lodge: www.laselvajunglelodge.com Napo Wildlife Center: www.napowildlifecenter.com

48

PANGEA MAGAZINE


HUM AND LEARN! “Hum and learn” (Nuć i się ucz) are sets of books and CDs that help you learn foreign languages through song. The originator of this unique method is Dr. Dariusz Tarczyński, who suggests we should learn foreign languages like children do: spontaneously.

NUĆ I SIĘ UCZ! „Nuć i się ucz” to zestawy (książka z płytą CD) do nauki języków obcych przez piosenki, według autorskiej metody dr. Dariusza Tarczyńskiego, który proponuje uczenie się języka obcego w sposób podobny do uczenia się przez dzieci, czyli jak najbardziej spontaniczny.

B

y listening, humming, singing and repeating after the reader simple and complex phrases, we absorb the text and pronunciation, and we learn grammar en passant. The music relaxes us, enhancing the process of learning. It also helps us to associate the text with the rhythm and melody of the song, which helps in memorising the words, phrases and expressions. Learning and memorizing words and phrases, and overcoming the fear of talking, becomes easy thanks to this method. Why? The left half of our brains listens, focuses on the details, verbalises and rationalises the content. The right half is activated by colours, music, and entire sentences that stir the imagination. When we listen to music, both halves of our brain are stimulated; the right by rhythm, rhymes and melody, and the left by sentences, syntax and verbalization. Taken together, this means that when we learn a language with songs, we understand, memorise and sing (talk) with more ease. The brain does not like boredom, which is why the reader explains on the CD the meaning of the songs, and analyses the grammatical constructions used and the shifting meaning of words in various contexts. Check out this method by visiting our web page: www.nucisieucz.pl

S

łuchając, nucąc, podśpiewując, powtarzając za lektorem frazy proste i bardziej złożone, przyswajamy tekst i wymowę, natomiast gramatyki uczymy się przy okazji. Muzyka działa relaksująco, wspomaga uczenie się, a kojarzenie tekstu z rytmem i melodią piosenek sprzyja zapamiętywaniu słówek, zwrotów, całych konstrukcji zdaniowych. Uczenie się, zapamiętywanie, przełamywanie barier w mówieniu staje się łatwe dzięki tej metodzie. Dlaczego tak się dzieje? Nasza lewa półkula zajmuje się słuchaniem, zapamiętywaniem szczegółów, werbalizacją, racjonalizacją. Prawa półkula działa intensywniej, gdy pojawiają się kolory, słuchamy muzyki, czy gdy zajmujemy się zadaniami , które wymagają wyobraźni. Kiedy słuchamy piosenki, mobilizujemy obydwie półkule – prawą przyciągają: rytm, rymy, melodia, a lewą – rozumienie zdań, składnia, werbalizacja. To współdziałanie sprawia, że ucząc się języka angielskiego przez piosenki, łatwiej i szybciej osiągamy efekty w rozumieniu, zapamiętywaniu oraz śpiewaniu (mówieniu) w tym języku. Mózg nie lubi nudy, dlatego lektor uczy rozumienia tekstu piosenki, a także idzie dalej, wyjaśniając konstrukcje gramatyczne, czy przedstawiając znaczenie słów w różnych kontekstach. Sprawdź działanie tej metody, odwiedzając stronę: www.nucisieucz.pl

PANGEA MAGAZINE

49


LISBON – AT THE EDGE OF THE WORLD! I landed in Portugal on March the 8th 2015, and I decided that starting from this day, the sun would always shine in my life. There comes a moment in life when we want to live for 100%, and I too want to share my happiness with the rest of the world. My motto is: to travel is to live, so I landed in the place where the world ends and starts.

LIZBONA – NA KR AŃCU ŚWIATA! Wylądowałam na ziemi portugalskiej 8 marca 2015 roku i postanowiłam, że od tego dnia w moim życiu będzie zawsze świecić słońce! Przychodzi taki moment w życiu, że chcemy żyć na 100 %, więc ja zaczęłam i chcę się dzielić z cały światem moim szczęściem. Moje motto to: „Podróżować, znaczy żyć”, więc wylądowałam tam, gdzie kończy i zaczyna się Świat! By Marzanna Olejniczak Photos: Joanna R ajs

O

N THE EDGE OF THE WORLD – HERE I am! As if I could be anywhere, by transgressing the wall of time I grow into the space. ON THE EDGE OF THE WORLD – HERE I am! At the edge of planet Earth. I caress the sunlight in my arms. I penetrate a sphere protected by the angels – HERE, at the edge of our planet, where the ocean strokes sandy shores, a little piece of heaven for the seagulls. I touch a ground outside gravity. “Further memories – smaller wounds; bigger dreams – closer happiness.” HERE, at the edge of the world... this beautiful poem by Margherita Villa best visualizes my current feelings.

50

PANGEA MAGAZINE

N

A KRAŃCU ŚWIATA – Jestem TU! Jakbym mogła być wszędzie, przenikając ścianę czasu, wrastam w przestrzeń. NA KRAŃCU ŚWIATA – Jestem TU! TU, na krawędzi Ziemi. Pieszczę w ramionach światło słońca. Wnikam w obszar strzeżony przez anioły – TU, na skrawku planety, gdzie ocean głaszcze piaszczyste brzegi, mały fragment raju dla mew. Dotykam pola poza grawitacją. „Wspomnienia dalsze – rany mniejsze; marzenia większe – radości bliższe”. TU, na krańcu świata... piękny wiersz Margherity Villa, który najbardziej obrazuje moje obecne uczucia.


STYL ŻYCIA

As an old saying goes: “Who does not love wine, women and song / Remains a fool his whole life long” – we cannot be sure whether the author had Portugal in mind, but without a doubt this poem lists the three vital elements of this remarkable country, which make it difficult not to fall in love with it at once. This country unleashes emotions, puts aside our fears and inhibitions, inspires us. It is full of passion, enchanted in its landscape, architecture, people and music. That is what I would like to write about, as it makes me feel like a sailor-explorer setting out to create his or her own empire. I strongly believe everyone should live in such a way to ensure that their legend may live on. As I was exploring Lisbon, I met people who embarked on the journey to create their own legend. One of them was Renata Pawelec, a painter, teacher, a graduate of Academy of Fine Arts in Warsaw, who, from her short trip to Lisbon in 2011, came back to Warsaw with... fado. Her admiration for this genre was so strong that for several years she continuously listened to Amalia’s songs, singing, translating the lyrics. She spent a year struggling with the decision to leave a good job and move to a city where she only had a few FB acquaintances. But she realised her dream to meet and sing fado at its source, in Alfama, in order to discover its traditions and roots. She now works on her personal projects – Fado Rene and Uma nota Só. Inspired by the multiculturalism of Lisbon, and by her longing for Poland, she included in her repertoire more and more old Polish tangos and lyrical songs. Nowadays, she gives performances in Lisbon, she writes a book, and she creates a cycle of collages about fado. A magical woman! A second extraordinary person I would like to introduce to you is Eduardo Ferrari Pompeo. He comes Renata Pawelec - malarka from Brazil. He graduated from Architecture at the University of Lisbon. It is a man with a beautiful soul; in his presence you may forget about civilization, when he plays and sings the world comes to a halt. Eduardo collects tunes and binds them together into rhythms and melodies – calm and romantic at times, emotional and exploding with energy at others. It is a fusion of traditional Portuguese and Brazilian music. The word “Lisbon” supposedly comes from the name “Allis Ubbo,” given to this place by the Phoenicians. It means “a safe haven, a safe harbour” – so... I feel safe here. Let us be the explorers and the discoverers of new places! Let us go to Portugal, which will delight us with its remarkableness, benign climate, picturesque beaches, and last but not least: the Mediterranean culture. In here, we can explore and rest to no end.

Stare powiedzenie mówi: ,,Kto nie lubi kobiet, wina i śpiewu, pozostanie głupcem przez całe życie” – choć trudno dziś ocenić, czy dotyczy to Portugalii, bez wątpienia są tu wymienione trzy nieodłączne elementy tego niezwykłego kraju, których nie sposób nie pokochać na zawsze. Ten kraj wyzwala emocje, odsuwa lęki i zahamowania, inspiruje i pobudza. Jest pełen namiętności i pasji zaklętej w krajobrazie, architekturze, ludziach i muzyce. O tym chcę pisać, poczuć się cudownie, jak żeglarz odkrywca i tworzyć własne imperium. Każdy powinien żyć tak, aby pozostała po nim legenda. Podczas wędrówek po Lizbonie poznałam ludzi, którzy zaczęli tworzyć własną legendę. Jedną z nich jest Renata Pawelec, malarka, pedagog, absolwentka warszawskiej ASP, która po kilkudniowej wizycie w Lizbonie, w 2011 roku, przywiozła z sobą do Warszawy... fado. Zachwyt był tak silny, że przez kilka lat słuchała na okrągło nagrań Amalii i śpiewała razem z nią, tłumaczyła teksty. Rok zbierała się z decyzją o odejściu z dobrej pracy, by wyjechać do miasta, w którym miała jedynie kilku znajomych z FB. Spełniła pragnienie, by poznawać i śpiewać fado u źródła, w Alfamie, dotrzeć do jego tradycji i korzeni. Rozwinęła je w swoje osobiste projekty – Fado Rene i Uma nota Só. Zainspirowana wielokulturowością Lizbony i tęsknotą za Polską, coraz częściej włącza do repertuaru stare polskie tanga i liryczne piosenki, śpiewa i koncertuje w Lizbonie, pisze książkę i tworzy cykl kolaży o fado. Kobieta-magia! Drugim cudownym człowiekiem jest Eduardo Ferrari Pompeo. Wyjechał z Brazylii, skończył architekturę na Uniwersytecie w Lizbonie, ale jego prawdziwa pasja to gitara i śpiew. Wkomponował się w magiczną atmosferę Lizbony. To człowiek o pięknej duszy i dużej wrażliwości; w jego obecności można zapomnieć o cywilizacji, kiedy gra i śpiewa, wszystko się zatrzymuje. Eduardo zbiera dźwięki i splata je w rytmy i melodie – czasami spokojne i nastrojowe, niekiedy emocjonalne, eksplodujące żywiołem i energią. To fuzja, na którą składa się rdzenna muzyka Brazylii i Portugalii. Słowo „Lizbona” ma pochodzić od nazwy „Allis Ubbo”, którą nadali temu miejscu Fenicjanie, co oznacza „bezpieczną przystań, bezpieczny port” – więc... czuję się bezpieczna. Bądźmy poszukiwaczami, odkrywcami nowych miejsc i udajmy się do Portugalii, która zachwyci swoją niezwykłością, łagodnym klimatem, malowniczymi i czystymi plażami, atmosferą kultury śródziemnomorskiej. Tutaj, w blasku słońca, można zwiedzać i wypoczywać bez końca.

PANGEA MAGAZINE

51


LIFESTYLE

WORLD OF FASHION CULTURE From Psychedelic Alice in The Wonderland through a wicked trip on LSD to a toy store. That sentence would perfectly describe what is happening on The Fashion Culture runway shows. You’ve never been a part of it? You should. It’s like following the white rabbit, not to its hole but to The White House in West London where Britney Spears and Lady Gaga are releasing their horrendously expensive video clips.

ŚWIAT FASHION CULTURE Psychodelia Alicji w Krainie Czarów, mocnej jazdy po LSD i zwariowanego sklepu z zabawkami w jednym – taka panuje atmosfera na wybiegach Fashion Culture. Nigdy nie braliście w nich udziału? A powinniście. To jak pogoń za białym króliczkiem, ale nie do dziury, a do Białego Domu w Zachodnim Londynie, w którym Britney Spears i Lady Gaga nagrywają swoje horrendalnie drogie teledyski.

Photo shoot “The Morning After The Night Before” Photogr aphs by Filipe Serr alheiro Styled by K alina Maria Dobesz Hair & MakeUp: Natalie Opar ah Photogr apher’s Assistant : Richard Stone Model: Tanya @ Zone Models Production: K atarzyna Kwiatkowsk a-Dzialak, Fashion Culture Genar al Assistant: Artur Broniarz Featured designers: Clothes: Victoria Rowley & Christina Tir an Footwear: Michael Azu Accessoriees: Gina Melosi Ginny Ning Christopher Thompson- Royds Location: The White House, Ealing

52

PANGEA MAGAZINE


STYL ŻYCIA

F

ashion Matrix. A zone between fantasy and the reality. Would you like a blue or a red pill? The red one will keep you in the place you are now. The blue one will transfer you into the world of textures, materials, images. Into the world of fashion. Into the world of Fashion Culture. The Fashion Culture project is an innovative platform created to support young, promising designers by paving their way into the fashion industry. After two successful editions it’s time to make a third. The baldest and the craziest ever. I bet the Little Mermaid would choose to attend this show over her love to Prince Eric. I bet Cinderella would pick the show over her Prince as well. Because our project is a Prince Charming for your mind. This year’s contestants, to name but a few, included Nadia & Zehra – twins representing Polimoda in Florence, Yojiro Kake from Japan, Erik Bjerkesjo who hails from Stockholm and Anna Wilhelmi of Berlin. The 16 young hopefuls were presenting a mix of womenswear and menswear. The Fashion Culture show exposed their brands to some of the industry’s most influential movers and shakers. And they all delivered the best fashion menu you could have imagined. Because fashion is like food. It feeds your eyes, spirit and the soul. Edition III of Fashion Culture Project took place on the 14th of June 2014 in the White House palace in London and it was a ride that the guests won’t forget in a hurry. From satin dresses to a contemporary vision of men’s suits to weird furry coats and streetwear mixed with the roots of hip hop and glamour. It was a fashion wrestling bout between the best competitors and the debuting ones who came out as strong as the regular ones. The White House is a re-creation of a palace in Poland, which was owned by Prince John Zylinski’s grandmother. During World War II she was expelled from her palace by the Communist Government who burnt it to the ashes. After a spell in a Concentration Camp she went to London, where her grandson John was born. Brought up on stories of this wonderful Polish Palace, John promised her when he was 6 years old that he would re-

F

ashion Matrix. Strefa między fantazją a rzeczywistością. Niebieska czy czerwona – którą pigułkę wybierzesz? Weź czerwoną, a zostaniesz gdzie jesteś. Połknij niebieską, a trafisz w świat tkanin, materiałów, obrazów. W świat mody. W świat Fashion Culture. Projekt Fashion Culture to innowacyjna platforma wspierająca młodych, obiecujących projektantów, która pomaga im zrobić pierwsze kroki w świecie mody. Po sukcesie dwóch pierwszych edycji, czas na kolejną, najodważniejszą i najbardziej zwariowaną. Mała Syrenka wybrałaby nasz pokaz zamiast Księcia Eryka. Kopciuszek też rzuciłby męża. Bo nasz projekt jest jak książę na białym rumaku, ale dla twojego umysłu. Tegoroczni uczestnicy konkursu, to, m.in. Nadia & Zehra – bliźniaczki ze szkoły mody Polimoda we Florencji, Yojiro Kake z Japonii, Erik Bkerkesjo ze Sztokholmu i Anna Wilhelmi z Berlina. W sumie szesnastka młodych i pełnych nadziei projektantów, przedstawiających kolekcje kobiece i męskie. Pokaz Fashion Culture dał im okazję zaprezentowania swoich marek sławom, które trzęsą imperium mody. A młodzi dostarczyli prawdziwej uczty dla oczu; moda jest jak pożywka dla umysłu, wzroku i duszy. III Edycja Projektu Fashion Culture odbyła się 14 czerwca 2015 roku w Białym Domu w Londynie. Goście długo nie zapomną imprezy. Ani prezentowanych strojów: satynowych sukienek, współczesnej wariacji na temat męskich garniturów, ekstrawaganckich futrzanych płaszczy i streetwearu łączącego elementy stylu hip hopowego i glamour. Były to modowe igrzyska; znani czempioni mierzyli się z obiecującymi młodzikami, którzy, jak się okazało, niczym nie ustępowali mistrzom. Biały Dom to rekonstrukcja pałacu Żylińskich z Polski. Pierwowzór należał do babki księcia Jana Żylińskiego. Podczas II Wojny Światowej z pałacu wyrzucili ją komuniści, którzy pozostawili po sobie jedynie zgliszcza i popiół. Po pobycie w obozie koncentracyjnym, babka księcia Jana wyjechała do Londynu, gdzie urodził się jej wnuk. Książę dorastał, słuchając historii PANGEA MAGAZINE

53


LIFESTYLE

build it. Prince John kept his promise to his grandmother. The White House construction was completed in May 2009. Imagine a place sinking in gold ornaments and posh, heavy curtains like those in “Gone With The Wind”. Scarlett O’Hara would love to be there and walk on the runway – if she had ever existed. But instead of Scarlett, Britney Spears, Rihanna and Lady Gaga were filming their videos there. And the palace became a great place for Fashion Culture. It became a part of its bedtime story for naughty children. This year the public’s award went to Victoria Rowley and Christina Tiran from London College Of Fashion who described their collection as a crazy trip happening inside someone’s mad mind. The beautiful dresses, straight from a fairytale, were made out of 30 or 60 meters of material. But they weren’t ordinary dresses – each, made of a delicate chiffon had a graphic on it of massive fingers, human organs or penises. The audience was taken by storm. As a celebration of their art, Fashion Culture organized a photo shoot to fully immerse into the magic world of their fashion. This is just the beginning of the journey. Come, sit down with us. Look around, listen to the sound of the music. Listen to your heart. Are you graduating this year? Scream. Shout. Shout your talent. We can put you down in our menu. Hoping that the audience will enjoy the meal you are serving. Because Fashion Culture is not only the next big thing. We are the must-see place on the map of Europe. And we are not about to stop. Next edition of Fashion Culture Show is happening very soon. This year, September 12th in the White House in Ealing our fairy-tale will happen once again. Since the beginning, Fashion Culture has been supported by many influential representatives from the wider circle of art, culture and diplomacy, such as Prince Jan Zylinski and Republic of Poland Ambassador to the United Kingdom – Witold Sobkow. Partners of the third edition of the project include: University of the Arts – London College of Fashion and Central Saint Martins College of Art and Design (UK) Beckman’s College of Design (Sweden) , Polimoda (Italy) Flanders Fashion Institute (Belgium), ESMOD (Germany) Cracow School of Art and Fashion Design and Cracow School of Art and Fashion Design -SAPU (Poland).

54

PANGEA MAGAZINE

o cudownym pałacu w Polsce, i w wieku sześciu lat obiecał babce, że go odbuduje. Książę Jan dotrzymał słowa. Budowę pałacu zakończono w maju 2009 roku. Wyobraźcie sobie miejsce tonące w złotych zdobieniach i eleganckich, ciężkich zasłonach, jak te z „Przeminęło z wiatrem”. Scarlett O’Hara na pewno chętnie by wystąpiła na naszym wybiegu – gdyby tylko nie była fikcyjną postacią. Zamiast Scarlett, pałac odwiedziły już Britney Spears, Rihanna i Lady Gaga, które nagrywały tu swoje teledyski. To tu odbywają się kolejne edycje Fashion Culture; pokazy stały się częścią legendy tego miejsca, którą można opowiadać dzieciom na dobranoc. W tym roku nagroda publiczności trafiła w ręce Victorii Rowley i Christiny Tiran z London College Of Fashion. Ich kolekcję podsumowano jako „wycieczkę po szalonym umyśle”. Piękne bajkowe suknie uszyto z kilkudziesięciometrowych belek materiału. Nie były to jednak zwykłe suknie – na delikatnym szyfonie widniały wielkie palce, ludzkie narządy wewnętrzne i penisy. Publiczność przyjęła projekt entuzjastycznie. Został on uwieczniony na zdjęciach z sesji zorganizowanej przez Fashion Culture; pozwalają one całkiem zanurzyć się w magicznym świecie zwariowanych kreacji. To dopiero początek podróży. Przyjdź, usiądź z nami. Rozejrzyj się, wsłuchaj w muzykę, w głos swojego serca. Kończysz studia w tym roku? Krzyknij. Obwieść światu swój talent. Możemy wpisać cię do naszego modowego menu, mając nadzieję, że goście zagustują w twoich kreacjach. Bo Fashion Culture to nie tylko wielki projekt; to obowiązkowy punkt na kulturalnej mapie Europy. I nic nas nie powstrzyma. Następna edycja Fashion Culture odbędzie się już wkrótce, 12 września 2015 roku. Tego dnia do rezydencji Biały Dom w londyńskim Ealing ponownie zawita magia. Projekt Fashion Culture od samego początku był wspierany przez wpływowe postaci ze świata sztuki, kultury i dyplomacji, takie jak książę Jan Żyliński, czy ambasador Polski w Wielkiej Brytanii, Witold Sobkow.

Partnerami trzeciej edycji projektu są: Akademia Sztuk Pięknych w Londynie (UAL), London College of Fashion i Central Saint Martins College of Art and Design (Wielka Brytania), Beckman’s College of Design (Szwecja), Polimoda (Włochy), Flanders Fashion Institute (Belgia), ESMOD (Niemcy), Cracow School of Art and Fashion Design i Cracow School of Art and Fashion Design – SAPU (Polska).



LIFESTYLE

BEAUTY ACADEMY – METAMORPHOSES SMOKY EYES, the black classic - a smoky makeup that never goes out of style!

AK ADEMIA PIĘKNA – METAMORFOZY SMOKY EYES, czyli czarny klasyk, „dymny” makijaż oczu, który nigdy nie wychodzi z mody! Model: Federica Lucia Vinella Hair & make up: Kinga Jop-Gajewsk a, BeBeautyful.co.uk Photos by: Thomas Anderson Imaging, Thomasandersonimaging.co.uk

M

astering this make-up takes time, but you should give it a try, and spend some time practicing, because it is very elegant and universal, and it goes well with almost all types of eyes. Smoky does not always have to be black – other colours lighten up your eyes. Smoky looks great with a fair–coloured iris, but it does not mean you can’t try it with brown eyes. As an artist, she and her partner manage the Vinella & Krupa company. Usually she walks around her studio with brushes and other tools – today we will see her in a different light. In Federica’s make up, it is the black smoky eyes that steal the show. In the second picture she fancies a similar look but brightened up with Inglot blue powdery shade. Subtly highlighted lips and cheekbones finish the look. The beautiful hair of our model was straightened as a perfect fit for the make-up and beige dress. The shoot took place in Cramond Japan Garden, Lauriston Castle in Edinburgh. Federica Lucia Vinella

BEFORE / PRZED

56

PANGEA MAGAZINE

AFTER / PO

O

panowanie tego typu cieniowania wymaga praktyki, jednak warto poświęcić czas na naukę, ponieważ makijaż ten jest bardzo elegancki, uniwersalny i pasuje do większości oczu. Smoky eyes nie muszą być zawsze w wersji black – w połączeniu z innym kolorem oczy wydają się bardziej świetliste. Smoky bardzo dobrze wygląda przy jasnych tęczówkach, ale ciemny kolor oczu wcale go nie wyklucza. Na co dzień artystka, prowadząca z partnerem firmę Vinella & Krupa, krzątająca się po pracowni z pędzlami i narzędziami, wymazana farbą – dziś w zupełnie innej odsłonie. W makijażu Federici główna rolę odgrywają wyraziste oczy, zrobione w wersji black, natomiast na drugim zdjęciu widzimy oczy rozjaśnione niebieskim cieniem sypkim Inglot. Całość dopełniają delikatne usta i muśnięte kości policzkowe. Piękne włosy naszej bohaterki wyprostowałam, by stanowiły idealną całość z makijażem i beżową sukienką. Sesję wykonaliśmy w Cramond Japan Garden, Lauriston Castle, Edynburg.


STYL ŻYCIA

A BEAUTIFUL AND SAFE TAN? IT IS POSSIBLE! What woman does not dream about a pretty, peachy complexion, delighting others with a fresh youthful look?

PIĘKNA I BEZPIECZNA OPALENIZNA? Która z nas nie marzy to tym, aby mieć ładną, brzoskwiniową cerę, w dodatku zachwycającą młodym i świeżym wyglądem? By Natalia Gurgul Model: Ania Siwiersk a

U

nfortunately, nowadays we seem to read everywhere that tanning is unhealthy, and that to many visits to the beach and the solarium make the skin dry and flabby, or even cause premature wrinkles. But there is also the other side of the coin. Without sun, there is no life. Plants, animals and humans need solar energy to remain healthy. To benefit from the sun and absorb vitamin D3 in sufficient quantities, every day between 11am and 3pm, take a 20-minute walk. Make sure at least 18% of your body is exposed. Do not use a UV filter! It also helps to include green vegetables in your everyday diet; they are rich in chlorophyll, which will give your tan a pretty brown shade, and will make it last longer. The best source of chlorophyll on the planet is algae – for example chlorella, incidentally also rich in vitamin D3. When planning your holiday, don’t forget to give some thought to your tanning routine. Definitely avoid lotions with UV filters. Most of them contain dangerous parabens and other chemical substances. You should also avoid perfumes; when heated up, they can be dreadfully dangerous to your body. During the summer months, choose natural oils for your skin, not lotions. Most of the oils contain natural sunscreen filters, and in addition they moisturise and nurture your skin and delay the ageing process.

To discover new, 100% organic, cold pressed oils, visit our online shop www.eco-cosmetics4u.co.uk

N

iestety, w większości mediów słyszymy, że opalanie się jest niezdrowe, a częste kontakty ze słońcem bądź solarium mogą wysuszyć i zwiotczyć skórę, a także spowodować przedwczesne zmarszczki. Istnieje jednak druga strona medalu – bez słońca nie istnieje życie. Energii słonecznej potrzebują zarówno rośliny, zwierzęta oraz ludzie. Aby utrzymać zdrowie w dobrej kondycji i dostarczyć sobie odpowiedniej dawki witaminy D3, należy codziennie, w godzinach od 11.00 do 15.00, wyjść na 20-minutowy spacer, zadbać o to, aby mieć odkryte minimum 18% ciała i nie używać wtedy filtra. Nie zapominajmy również o codziennej dawce zielonej żywności, bogatej w chlorofil, który sprawia, że opalenizna będzie miała piękny brązowy odcień i dłużej będziemy mogły się nią cieszyć. Najbogatszym źródłem chlorofilu na naszej planecie są algi – na przykład chlorella, która dodatkowo zawiera witaminę D3. Planując wakacje, koniecznie trzeba zadbać o bezpieczne opalanie i zdecydowanie unikać kremów z filtrami UV! Większość z nich zawiera niebezpieczne parabeny i inne substancje chemiczne, nie wspominając już o perfumach, które pod wpływem wysokiej temperatury mogą mieć tragiczne skutki dla organizmu. Dlatego zamiast kremu używajmy naturalnych olejków, których większość zawiera naturalne filtry przeciwsłoneczne, a także dodatkowo nawilżą i odżywią naszą skórę oraz opóźnią procesy starzenia. Po naturalne, zimnotłoczone i 100% organiczne olejki do ciała zapraszamy do sklepu online www.eco-cosmetics4u.co.uk

PANGEA MAGAZINE

57


LIFESTYLE

Photo: Rafał Stachurski

Photo: Alexandr Frolov

THE WIELICZKA SALT MINE

THE EUROPEAN BISON

The Wieliczka Salt Mine, near Cracow, is the only salt mine in the world that has been in use from the Middle Ages until the present time. Every year it is visited by more than one million tourists from all over the world. They also stay for treatment of asthma and allergies.

In the wilderness of the forests of Poland you will meet the European bison, cousin of the American bison and the largest mammal in Europe, which lives only in Poland. The bison became extinct in the wild in 1918, but was successfully reintroduced thanks to the efforts of Polish zoologists.

Kopalnia soli w Wieliczce, niedaleko Krakowa, jest jedyną kopalnią soli na świecie czynną od średniowiecza do chwili obecnej. Każdego roku jest odwiedzana przez ponad milion turystów z całego świata. Można także zostać tutaj dłużej, na zabiegach leczących astmę i alergie.

58

CZY WIESZ, ŻE…?

PANGEA MAGAZINE

W polskiej puszczy można spotkać żubra, kuzyna amerykańskiego bizona; jest to największy ssak w Europie, który występuje tylko w Polsce. Dziki żubr wyginął w 1918 roku, ale – dzięki staraniom polskich zoologów – powrócił do swego naturalnego środowiska.

[Public domain] via Wikimedia Commons

DID YOU KNOW?

THE FIRST CONSTITUTION IN EUROPE Poland adopted the first constitution of its type in Europe and the second ever in the world after that of the United States. The Constitution of 3 May 1791 was adopted by the Great Sejm (parliament) of the Polish–Lithuanian Commonwealth, a dual monarchy comprising Poland and Lithuania. Polska przyjęła pierwszą konstytucję w Europie i drugą na świecie, po Stanach Zjednoczonych. Konstytucja 3 Maja została uchwalona w 1791 roku przez Sejm Wielki Rzeczpospolitej Obojga Narodów, łączącej Polskę i Litwę.



The project is co-financed by the Ministry of Culture and National Heritage of the Republic of Poland and Lodz City Council.

F UN D I NG

PART N E R S

MEDIA

Tickets: ÂŁ5, Box office: 0131 226 0000 | Venue No.26, Summerhall, 1 Summerhall, Edinburgh, EH9 1PL

www.themetaphysicalcaravan.blogspot.co.uk