Monitor Polonijny 2019/04

Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor 4_2019 28.3.2019 22:18 Page 33

e n k ę i p e Taki

święta str. 6

str. 7

Olivier Janiak nie tylko o smogu informacyjnym


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:13 Page 2

Koncert polskiej ,

piesni sakralnej N A Ś R O D KO W Y M P O WA Ż U

niedzielne przedpołudnie 10 marca rzymsko-katolicki kościół św. Stefana Króla w Trenčanskich Teplicach zgromadził tłumy. Najpierw miała w nim miejsce uroczysta słowacko-polska msza święta, celebrowana przez proboszcza Stanisława Ługowskiego, a po niej wystąpił chór z Nowej Dubnicy pod batutą dr. Jozefa Vakoša. Podczas koncertu zabrzmiały utwory m.in. Mikołaja Gomółki, Piotra Janczaka, Wojciecha Kieślara czy Roberta Papperta. Warto dodać, że w szeregach tego chóru śpiewa nasza rodaczka Danuta Berkyová. Tego dnia chór ten wystąpił raz jeszcze, tym razem dla węższego grona Polonusów

W

wa miasta Sláva Gajdošíková oraz burmistrz Trenčanskich Teplic Zuzana Frajková Ďurmeková z mężem. Ponieważ dwa dni wcześniej przypadał Dzień Kobiet, złożono życzenia wszystkim obecnym paniom. Spotkanie było też okazją do pożegnania kończącego misję dyplomatyczną na Słowacji konsula Jacka Doliwy, któremu podziękowano za wsparcie działań słowackiej Polonii, zaangażowanie, współpracę i empatię. ZBIGNIEW MARIAN PODLEŚNY, Dubnica nad Váhom

z Poważa i Nitry, a także dla seniorów z dubnickiego Centrum Dziennego nr 1, z którym KP Dubnica współpracuje. Wśród zaproszonych gości byli obecni konsul RP w RS Jacek Doliwa z małżonką, burmistrz Dubnicy nad Váhom Peter Wolf z partnerką, rzeczniczka praso-

ZDJĘCIA: ZBIGNIEW MARIAN PODLEŚNY I SLÁVA GAJDOŠÍKOVÁ

2

MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 3

Kwiecień plecień, bo przeplata... No to i my przeplatamy różne tematy w kwietniowym numerze „Monitora“. Z jednej strony trochę w nim nostalgii, bo wspominamy to, co wydarzyło się 25 lat temu, czyli założenie Klubu Polskiego na Słowacji, z drugiej prezentujemy nowy produkt naszej organizacji, czyli płytę „To ostatnia niedziela“ z polskimi i słowackimi tangami, które nagrał kwartet Laugaricio i goście (relacja z jubileuszowej imprezy na str. 10). Publikujemy też relacje z innych imprez klubowych, jak choćby z koncertu polskiej pieśni sakralnej, który miał miejsce w Trenčianskich Teplicach (str. 2), czy ostatkowego spotkania w Nitrze (str. 16). Jednak i te wydarzenia miały nieco nostalgiczny charakter, bowiem były też okazją do pożegnań ze słowacką Polonią kończącego swoją misję dyplomatyczną konsula Jacka Doliwy z małżonką (list pożegnalny od konsula publikujemy na str. 4). O blaskach i cieniach pracy w mediach rozmawiamy z jednym z najbardziej znanych polskich prezenterów telewizyjnych Olivierem Janiakiem (str. 7). Nasza redakcyjna koleżanka zachęca Państwa do zwiedzania ciekawych miejsc na Słowacji - tym razem poleca malowniczy zamek Šomoška (str. 23), a w innym artykule przestrzega przed groźnymi zmianami klimatu i poleca, jak dbać o naszą planetę (str. 28). I tak można by kontynuować tę przeplatankę, oferowaną w kwietniowym „Monitorze“, w którym nie brakuje też stałych rubryk, adresowanych do miłośników książek (str. 24), filmu (str. 22), krzyżówek (str. 26), a także dla dzieci (str. 31). A w kolejnym odcinku cyklu „Rozsiani po Polsce“ zapraszamy tym razem z naszym słowackim „przewodnikiem“ przez Pomorze na Śląsk (str. 30). Ponieważ zbliżają się święta Wielkiej Nocy, przygotowaliśmy artykuł o wielkanocnych zwyczajach (str. 4) i ankietę przeprowadzoną wśród naszych czytelników, którzy wspominają różne oblicza wielkanocnej pogody (str. 6). My Państwu życzymy niezmiennie pogody ducha, głębokiego przeżywania Świąt Wielkanocnych w gronie rodzinnym oraz optymistycznego podejścia do zmian, które przynosi nam nie tylko kwiecień plecień, ale i życie w ogóle. W imieniu redakcji

Takie piękne święta

4

Z KRAJU

4

ANKIETA Wielkanoc na śniegu czy w upalnym słońcu?

6

WYWIAD MIESIĄCA Olivier Janiak nie tylko o smogu informacyjnym

7

Z NASZEGO PODWÓRKA

10

O polskiej dżdżownicy na bratysławskim uniwersytecie, czyli jak tu uczą języka polskiego 16 Jest taki dzień... kiedy można pochwalić się swoją supermocą

18

BRATYSŁAWA - MIASTO NIEBANALNEJ URODY W cieniu piramidy

21

KINO-OKO Wszyscy jesteśmy Adasiami

22

SŁOWACKIE PEREŁKI Zamek na pograniczu

23

Robert Kubica powraca do Formuły 1

24

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Córka i żona

24

KRZYŻÓWKA

26

SUBIEKTYWNA HISTORIA KOMIKSU POLSKIEGO Komiksowi bohaterowie (mundurowi): Żbik, Kloss, Karski...

27

Wagary dla przyszłości

28

OGŁOSZENIA

28

ROZSIANI PO POLSCE Przez Pomorze na Śląsk

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Świąteczne odliczanie

31

PIEKARNIK Obiady nie tylko świąteczne

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Alina Kabele, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE: Magdalena Smolińska • TRENČÍN: Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková † (1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620 • KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: SK60 1100 0000 0026 6604 0059 • EV542/08 • ISSN 1336-104X Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov náklad 550 ks • nepredajné Realizované s finančnou podporou Fondu na podporu kultúry národnostných menšín. Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą Laureat Nagrody im. Macieja Płażyńskiego w kategorii redakcja medium polonijnego 2013

KWIECIEŃ 2019

3


ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 4

Szanowni Państwo, Czas nieubłaganie biegnie i wielkimi krokami zbliża się koniec mojej pracy w Ambasadzie RP w Bratysławie. Na zakończenie swego pobytu na Słowacji pragnę Wam, Drodzy Rodacy, którym przyszło mieszkać w tym pięknym kraju, wyrazić słowa podziękowania za współpracę. Na przestrzeni czterech lat i sześciu miesięcy przeżyliśmy wspólnie chwile gorsze i lepsze. Jestem przekonany, że tych drugich było zdecydowanie więcej. Mam nadzieję, że moje konsularne działania, wspierające Polonię słowacką były zauważalne i odczuwalne. Mam jednocześnie świadomość, że nie wszystkie plany i pomysły udało się nam zrealizować. Powyższe słowa kieruję do wszystkich Rodaków, zrzeszonych w organizacjach polonijnych, oraz do sympatyków, również słowackich, Klubu Polskiego i Stowarzyszenia „Polonus”, a także do osób niezrzeszonych, z którymi miałem przyjemność współpracować podczas swej misji na Słowacji. Życzę Wam, całemu środowisku polonijnemu, dalszego rozwoju, realizacji nowych, ciekawych i oryginalnych pomysłów, a w życiu osobistym każdego z Was – samych sukcesów i radości. Wasz Konsul JACEK DOLIWA Bratysława, marzec 2019 r.

3 marca w I turze przedterminowych wyborów ALEKSANDRA DUL KIEWICZ została wybrana prezydentem Gdańska, uzyskując 82,22 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 48,6 proc. Wybory zostały zarządzone po śmierci wieloletniego włodarza miasta Pawła Adamowicza, który zmarł 14 stycznia, po tym jak został zaatakowany nożem w czasie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 4

5 marca premier MATEUSZ MO RAWIECKI przedstawił “mapę drogową” realizacji “nowej piątki PiS”. Wśród zmian są m.in. wprowadzenie programu 500 plus od pierwszego dziecka, obniżenie stawki PIT z 18 proc. do 17 proc., zerowy podatek dla pracujących do 26. roku życia oraz podwyższenie kosztów uzyskania przychodu.

7 marca RADA MIASTA GDAŃSKA pozbawiła ks. prałata Henryka Jankowskiego, kapelana gdańskiej Solidarności, tytułu ho norowego obywatela miasta Gdań ska; zdecydowano też o rozbiórce pomnika duchow-

Takie

awsze, gdy zbliżają się święta – niezależnie czy to Wielkanoc, czy Boże Narodzenie – w naszych rozmowach dominującym tematem staje się pogoda. Uroki klimatu sprawiają, że nigdy nie wiemy, co wydarzy się za oknem w świąteczny poranek. A jako że przed nami Wielkanoc, pragnę przypomnieć, że - przynajmniej w Polsce – bywało przez ostatnie lata, iż w drugi dzień świąt wielkanocnych dzieci lepiły na dworze śniegowe zające. Wydaje się jednak, że w tym roku zimowa aura nam nie grozi. Święta wypadają w drugiej połowie kwietnia, a to czas, gdy śnieg i mróz zdarzają się rzadko. Mamy nadzieję raczej na spektakularny wybuch wiosny, soczystą zieleń pierwszych listków i wspaniałe słońce. Wielkanoc jest okresem, w którym znaczna część świątecznych tradycji związana jest z aktywnościami poza domem – uroczyste nabożeństwa Wielkiego Piątku, święcenie jajek, rezurekcja, Lany Poniedziałek, dlatego tak wyczekujemy ładnej pogody. Przecież wierzymy, że po świętach wielkanocnych chłód i śnieg już nam nie będą groziły, a życie i światło zwyciężą śmierć i mrok. Pamiętam

Z

nego, znajdującego się przed kościołem św. Brygidy, a także o zmianie nazwy skweru noszącego imię kapłana. Ksiądz Jankowski, który zmarł w roku 2010 jest oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich. 9 marca w Jasionce pod Rzeszowem odbyła się KONWENCJA PIS, podczas której przedstawiono deklarację europejską. Zawiera ona 12 punktów, dotyczących m.in. działania na rzecz powrotu UE do wartości, zabiegania o interesy polskich rolników, obrony prawa rodziców do wychowania dzieci, równego trakto-

wania polskich firm, negocjacji korzystnego dla Polski unijnego budżetu. 13 marca w wieku 85 lat zmarła jedna z najpopularniejszych polskich aktorek ZOFIA CZER WIŃSKA, znana z ról w takich serialach jak „Czterdziestola tek“ i „Czterdziestolatek 20 lat później“, „Alternatywy 4“, „Tygrysy Europy“. 14 marca szef MSZ JACEK CZAPUTOWICZ przedstawił w Sejmie informację o priorytetach polskiej polityki zagranicznej w 2019 r. Podkreślił m.in., że ważnym składnikiem procesu integracji europejskiej jest rozMONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 5

piękne święta z dzieciństwa, że na sobotnie święcenie jajek chodziłam do kościoła wystrojona w lżejsze buty, cienkie rajstopy i płaszcz wiosenny – po prostu był to czas, kiedy umownie żegnano się z zimą; przeżywanie Wielkanocy w kożuchu po prostu nie wchodziło w rachubę. Nawet wystrój domu, wszystkie te stroiki, kwiaty na stole czy wianki na drzwiach – nasycone świeżą zielenią, żółcią żonkili, różem stokrotek i fioletem bratków – wyznaczały optymistyczny nastrój na świąteczne i późniejsze dni. Teraz też tak będzie. Wielkanoc jako najważniejsze święto chrześcijańskie była czczona już przez uczniów Chrystusa. Nowa religia stopniowo oddzielała się od judaistycznych korzeni, nadając wyjściu z ciemności grzechu w stronę światła wymiar prawdziwej wolności. W IV wieku naszej ery ustalono, że główne uroczystości wielkanocne bę-

wój współpracy regionalnej w Europie Środkowo-Wscho dniej. Za najważniejsze fora takiej współpracy uznał Grupę Wyszehradzką, Inicjatywę Trójmorza i Bukareszteńską Dziewiątkę. Zapowiedział też wspieranie organizacji polonijnych, polskich mediów i szkolnictwa. 20 marca pełnomocnicy biznesmena GERALDA BIRGFELLNERA złożyli zażalenie na bezczynność prokuratury w sprawie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, złożonego przez Austriaka. Chodzi o postępowanie sprawdzające w związku z podejrzeniem popełnienia przestępKWIECIEŃ 2019

dą odbywać się w niedzielę, a jeszcze później doprecyzowano konkretny czas, kiedy Triduum Paschalne będzie obchodzone w danym roku (trzy dni łącznie z niedzielą po pierwszej wiosennej pełni księżyca). To naturalne, że wraz z upływem czasu sama oprawa świąt oraz część obrzędów się zmieniają. Kiedyś msze rezurekcyjne odbywały się tuż po północy, czyli w pierwszych chwilach Niedzieli Wielkanocnej. Dziś jest inaczej – rezurekcja odbywa się najczęściej o 6 rano i nie trwa tak długo jak kiedyś. Dawniej nie przywiązywano większej wagi do tzw. zajączków, czyli obdarowywania upominkami najmłodszych uczestników świątecznego śniadania, obecnie staje się to coraz popularniejsze. Za to coraz rzadziej słyszymy o pogrzebie żuru i śledzia czy chodzeniu po dyngusie z kurkiem. A tak zwana Siuda Baba? Pobrudzony sadzą mężczyzna przebrany za staruszkę chodzi w wielkanocny poniedziałek jedynie po podkrakowskich wsiach. Są jednak zwyczaje, któ-

stwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Sprawa ma związek z publikacją „Ga zety Wyborczej“. Pod koniec stycznia dziennik opublikował zapisy i nagrania rozmowy prezesa PiS Jarosława Kaczyń skiego z Birgfellnerem w lipcu 2018 r. na temat planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. W prokuraturze zostało złożone zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS; chodzi o brak zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do tej budowy.

rych na szczęście nikt nie próbuje zmieniać. Malowanie pisanek, przygotowywanie i święcenie koszyka ze święconką, śmigus-dyngus to tradycyjne filary Wielkanocy. Nawet jeśli nie przeżywamy już takiej dziecięcej radości przy malowaniu jajek, wraz z postępującą dojrzałością wnikamy głębiej w istotę i sens tych wiosennych świąt, skupiając się na docenianiu życia. Jak wszyscy chyba liczę na wspaniałą wiosnę w te wielkanocne święta. Na długi spacer z bliskimi, coroczny zachwyt świeżą zielonością, która pomaga pozytywnie nastroić się wobec nieubłaganie mijającego czasu… I znowu będziemy po jaśniejszej stronie mocy. Gdy skończą się święta, zaplanujemy wyjazd majówkowy, zaczniemy poważnie myśleć o wakacjach. Oby wszystkie te plany – pogodowe, rodzinne, życiowe – spełniły się nam w duchu wielkanocnej radości życia. Wesołych świąt! AGATA BEDNARCZYK

23 marca RADA KRAJOWA PO zatwierdziła kandydatów partii na listach wyborczych Koalicji Euro pejskiej do Parlamentu Europejskiego. „Jedynkami“ będą Jerzy Buzek, Tomasz Frankowski, Ewa Kopacz, Janusz Lewandowski, Janina Ochojska, Radosław Sikorski, Róża Thun. Z list Koalicji wystartują też kandydaci SLD, Nowoczesnej, PSL i partii Zieloni, m.in. b. premierzy Marek Belka, Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz. 23 marca swoich kandydatów do Parlamentu Europejskiego zaprezentowała też WIOSNA ROBERTA BIEDRONIA. Lider ugrupowania będzie „jedynką“ w War-

szawie. Do PE wystartuje też były działacz Solidarności Zbigniew Bujak oraz działaczka feministyczna Wanda Nowicka. 25 marca zakończyło się REFERENDUM STRAJKOWE, zorganizowane m.in. w szkołach przez Związek Nauczycielstwa Pol skiego w ramach prowadzonego sporu zbiorowego; jeśli w referendum większość głosujących opowie się za strajkiem, rozpocznie się on 8 kwietnia. ZNP domaga się podwyżki wynagrodzeń zasadniczych o 1 tys. zł. Termin strajku może się zbiec z egzaminami gimnazjalnymi oraz egzaminem dla ósmoklasistów. MP 5


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 6

Wielkanoc

na śniegu czy w upalnym słońcu?

325 roku ustalono, że Wielkanoc będzie obchodzona w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni Księżyca. Oznacza to, że Wielkanoc jest świętem ruchomym i przypada pomiędzy 22 marca a 25 kwietnia. Przed laty zdarzało się, że Wielkanoc była biała od śniegu lub gorąca jak na południu Europy. W tym roku Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego wypada dość późno, bo 21 kwietnia. Czy zatem będzie upalnie jak przed rokiem, a może pogoda, która zmienną jest, zaskoczy nas mniej przyjazną aurą? Zapytałam więc naszych klubowych respondentów, które święta wielkanocne wspominają lepiej, te na śniegu czy te w upalnym słońcu.

W

Štefania Gajdošová-Sikorska, Koszyce amiętam, że jednego roku Wielkanoc była dość wcześnie, na początku kwietnia. I wtedy ku zaskoczeniu wszystkich sypał śnieg. Całkiem dużo napadało tego śniegu. Moja bratowa jechała wtedy samochodem do Koszyc i utknęła w wielkiej śnieżnej zaspie. Wielu moich znajomych żartowało w mediach społecznościowych, że będziemy ze śniegu lepić nie bałwany, ale zajączki wielkanocne. Wysyłałam wtedy sms-y do znajomych z życzeniami wesołej Wielkanocy i dużej ilości śniegu. Miałam wrażenie, że są to połączone święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Wspominam też jedną bardzo ciepłą Wielkanoc, kiedy byłam młodą dziewczyną. Chciałam ubrać się do kościoła w krótką sukienkę, ale

P

Kazimierz Filipek, Bratysława

ak, jest co wspominać, bo każdego roku Wielki Tydzień przed świętami spędzamy w innym regionie Polski, tym samym odkrywając i poznając na nowo nasz piękny kraj. Przytrafiło nam się dwa razy, gdy jechaliśmy w Karkonosze i na Kaszuby, że była piękna wiosenna aura, a rano, gdy się obudziliśmy i spojrzeliśmy za okno, wszystko pokryte było śniegiem, a dookoła panowała prawdziwa zima. Na szczęście nie na długo.

6

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

mama mi nie pozwoliła, mówiąc, że na zewnątrz jest zimno i w żadnym wypadku nie zgadza się, bym założyła mini. Gdy wyszłyśmy na dwór, było tak gorąco, że w kościele cały czas się pociłam.

Ilona Wikieł, Bratysława

T

moich latach dziecięcych na święta wielkanocne bywało już bardzo ciepło. Moi rodzice oraz rodzice innych dzieci ubierali nas w krótkie spodenki i sandałki. Mówiło się, że na św. Józefa przylatują bociany i to się zawsze sprawdzało. Kiedyś jednak zima była krótka, ostra i zaczynała się już w listopadzie, kiedy spadł śnieg. Mróz trzymał do końca lutego lub początku marca, a potem zawsze przychodziła ciepła wiosna. Wtedy jakichś większych anomalii pogodowych nie było, choć pamiętam, że gdy wracałem z wojska 24 kwietnia w 1970 roku, to padał śnieg.

W

MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 7

Tomasz Olszewski, Pezinok

Olivier Janiak nie tylko

ie przywiązuję wagi do pogody i nie ma ona dla mnie znaczenia. Liczą się osoby, z którymi spędzam święta. Pamiętam jednak Wielkanoc w 2012 roku, gdyż były to pierwsze święta wielkanocne po przeprowadzce tym, co w życiu ważne, do nowego mieszkania. Wspominam o dziennikarstwie, hejcie i nieśmiałości, je również dlatego, że wtedy po raz pierwszy przyjechali do Pezinka moi której się nie wstydzi, udało nam się rodzice i teściowa. Pogoda wtedy nie porozmawiać z jednym z najbardziej znanych była dla nas łaskawa, było zimno, bardzo wietrznie i mokro. Chcieliśmy polskich prezenterów telewizyjnych, Oliwierem z żoną pokazać rodzinie jak najwięcej Janiakiem, który przybył do Wiednia, gdzie dla ciekawych miejsc, które lubimy, ale tamtejszej Polonii poprowadził „Bal wiosny”. pogoda nie zachęcała do spacerów po okolicy. Dzięki temu zapoznaliśmy się Dlaczego wybrał Pan drogę Z takich rozmów staram się czerbliżej z grupą sąsiadów, którzy dziennikarza telewizyjnego pać jak najwięcej, ale i wypaść dospontanicznie zrobili nam wielkanocną i prasowego, skoro studiował Pan brze. šibačkę i zaprosili do siebie na prawo na wrocławskim uniwersytecie? świąteczny poczęstunek. Jest we mnie ciekawość drugiego Czyli jak? Mimo nieciekawej pogody były to jedne Chcę być partnerem do rozmowy, człowieka. Cenię ludzi za określone z najfajniejszych świąt wielkanocnych, a nie tylko „przepytywaczem”. Cudopostawy. które zapamiętałem. wnie jest dowiadywać się od ludzi, Kogo na przykład? jak oni widzą ten świat, który – mam Są ludzie, na których patrzę z po- wrażenie, że w naszym polskim wydziwem, którzy są ambitni, jak aktor daniu – się rozpada. Żyjemy w czasach, Maciej Musiał. Forbes o nim pisze, że które są mało przewidywalne, jestejest jednym z tych ludzi, którzy przed śmy zadymiani informacjami, które ukończeniem 30 roku życia zmienią niewiele mają wspólnego z prawdą. świat. Żyjemy w świecie, w którym Jak spośród wielu komunikatów wybrakuje autorytetów, więc ich po- brać te, które są prawdziwe. Jak je szukuję. analizować. To są zagadnienia, które w 45 roku mojego życia mają znaczeZnajduje ich Pan? nie nie tylko dla mnie, ale i dla mnie Bogna Zając, Piešťany Moja praca to rozmowy z ludźmi, jako ojca, który ma być przewodnirzypominam sobie zarówno których podziwiam. Czekam na te kiem w życiu swoich dzieci. ciepłe, jak i zimne święta rozmowy z napięciem, bo każde tawielkanocne. Wspominam zwłaszcza kie spotkanie to zetknięcie się z osopewną Wielkanoc, jakieś 15 lat temu. bistościami, które rozpalają wyobraźWybierałyśmy się z mamą do kościoła. nię. W ciągu 20 lat mojej pracy na Było ciepło, więc założyłyśmy pewno takimi osobami byli Janusz odświętne sukienki, a na to ja sweter, Gajos, Krystyna Janda, Wojtek Wagle a mama żakiet. Kiedy wychodziłyśmy wski czy Grzesiek Markowski. po mszy św. z kościoła, to nagle zaczął To są osoby, przed którymi stoi się na padać śnieg. Pamiętam, że szybko baczność? biegłyśmy do domu w naszych Oprócz pracy w telewizji redawiosennych półbutach. guję pismo dla mężczyzn „Elle Wspominam również święta Man” i ostatnio, można powiewielkanocne, gdy było tak ciepło, że dzieć, że stałem na baczność przed spędzaliśmy je z rodziną w domku Wojtkiem Waglewskim, z którym letniskowym, a w Lany Poniedziałek razem z bratem polewaliśmy się wodą przyprowadzałem rozmowę do tego pisma właśnie. Cenię Wojtka z wiader – tak było gorąco. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA za podejście do życia, za intelekt.

N

o smogu informacyjnym

O

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

P

KWIECIEŃ 2019

7


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 8

Nikt nie mówi o smogu informacyjnym, którym jesteśmy zatruwani każdego dnia. W jednym z materiałów niedawno przygotowywanych dla magazynu „Elle Man” pojawiła się rozmowa z młodą fotograf, która zwróciła uwagę na to, że wszyscy mówią o smogu, który ciąży nad Polską, ale nikt nie mówi o smogu informacyjnym, którym jesteśmy zatruwani każdego dnia. Znalazł Pan już sposób, jak pozbyć się tego smogu? Lubię rozmawiać z takimi ludźmi, którzy ten smog trochę rozrzedzają, bo pokazują, co tak naprawdę w życiu jest ważne. I ja tego szukam. Może dlatego, że jestem już po tej drugiej stronie góry? Bo na szczyt swojego jestestwa wszedłem. Nie mówię tego w sensie dokonań, bo tych, mam nadzieję, jeszcze sporo przede mną. Mówię o tym, mając na myśli sens mojej obecności na Ziemi. Na szczęście jestem wciąż na górze i po tej stronie, po której świeci słońce, ale trzeba wiedzieć, jak te chmury i ten smog rozegnać, żeby panorama i perspektywa na resztę życia była przyjemna i dobra. Pan się spotyka nie tylko z polskimi autorytetami. Ma Pan na swoim koncie rozmowy z rożnymi zagranicznymi gwiazdami. Takie wywiady to większe wyzwania, większy stres? Tak, bo jak się siada na przeciwko Brada Pitta, Leonarda di Caprio czy Angeliny Jolie, to przychodzi moment elektryzacji. Przede wszystkim z tego powodu, że w rozmowie telewizyjnej jest mało czasu. To zazwyczaj 5 minut! Chciałbym, żeby te moje 5 minut zostało zapamiętane nie tylko przeze mnie, przez widzów, ale również przez mojego rozmówcę. Udaje się? Miał Pan okazję sprawdzić, czy został zapamiętany? Tak, Richard Gere parę razy tak zareagował, witając się ze mną jakiś czas po naszej rozmowie. Ale nie cza8

rujmy się, taka rozmowa to tylko parę pytań, krótkie strzały, a to przecież nie wystarcza, żeby sobie spojrzeć głębiej w oczy i poruszyć poważniejsze zagadnienia. Za to rozmowy prasowe mają specyficzny klimat! Moja i pani praca - nikt sobie nie zdaje z tego sprawy - to nie tylko wciśnięcie „nagrywaj“, ale spisywanie i obrobianie materiału, żeby tej rozmowie nadać sens. Chce Pan powiedzieć, że prasa przynosi coś głębszego niż telewizja? Niestety, prasa przestaje odgrywać większe znaczenie. Kiedy ja staję na baczność podczas rozmowy z Waglewskim, to o czym rozmawiamy, choćby o ojcostwie, zostaje we mnie na zawsze. I nawet jeżeli niewielu czytelników z tego skorzysta, to ja jako człowiek z tego korzystam namiętnie! Szukam w swojej pracy możliwości, jak budować i podtrzymywać autorytety. A Pan czuje, że jest autorytetem dla innych? Nie czuję się autorytetem, nie chcę się wymądrzać, bo o życiu nie wiem jeszcze zbyt wiele. Chciałbym, żeby moje życie było ciekawe dla moich synów. Wśród pozostałych nie zamierzam wzbudzać zainteresowania na siłę, choć oczywiście prowadzę swój Instagram, bo to narzędzie pracy. W dzisiejszych czasach, przy natłoku informacji, stron internetowych, nie potrafimy wyłowić tego, co ważne. Wie pani, że dziś jednego dnia jesteśmy zasypywani taką ilością informacji, jak chłop pańszczyźniany przez całe życie? Jak w tym wszystkim się nie pogubić? Ma Pan na to jakiś przepis? Jestem na takim etapie, że próbuję się odcinać od tego, co jest niepotrzebne. Zamiast siedzieć w smart fonie, fajnie jest pograć z synami w piłkę czy w grę planszową. Poro zmawiać, no bo jeśli nie damy im

Na szczęście jestem wciąż na górze i po tej stronie, po której świeci słońce.

przykładu, to oni nie wyjdą poza ekran smartfonu. Można im go dać, ale potem przez ileś godzin traci się kontakt. My dorośli robimy to samo. Ma Pan klucz do sukcesu zawodowego? Podobno Pańska kariera jest jedną z ciekawszych, gdyż pracę telewizyjną zaczynał Pan od działu sprzedaży. Trudno mi to ocenić. Pierwszy swobodny program udało mi się przygotować dopiero po kilku latach. To wynika z mojej dużej nieśmiałości. Każde wyjście przed kamerę, na scenę to element stresu i tremy. Pan jest nieśmiały? Może to wynika z szacunku do publiczności? Może z niewiary w samego siebie? Walczę z tym za każdym razem. Kilkadziesiąt razy w roku moderuję różne imprezy, od dużych, promujących najnowsze marki ekskluzywnych samochodów, przez festiwal w Sopocie, po kameralne w małych miejscowościach. Wyjście na scenę to jest zawsze niewiadoma. Spotkanie z drugim człowiekiem jest niewiadomą, bo przecież nie wiemy, kogo spotkamy. To działa w dwie strony. Tak i dlatego najważniejsze jest być człowiekiem w stosunku do drugiego człowieka. Ja nie mam drapieżnej natury. Nie zależy mi na tym, by wywołać sensację w pracy dziennikarskiej, przejechać się po moim rozmówcy, wytknąć mu coś, żeby widz zobaczył, że jestem sprawnym dziennikarzem. Moją rolą jest, by rozmówca czuł się dobrze, żebym tak poprowadził rozmowę, by miał okazję zaprezentować się jako najlepsza wersja siebie. Każdy z nas ma w sobie te lepsze i gorsze cechy, lepsze i gorsze dokonania na koncie, a widz ma się dowiedzieć o tej osobie to, co najlepsze, by ją polubił. Ale Pan zapewne spotykał też takich dziennikarzy, którzy poszukują sensacji. Dlatego od jakiegoś czasu nie udzielam wywiadów. MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 9

Dziękuję więc, że rozmawiamy. Ludzie mają jakieś wyobrażenia na temat innych. Jednym czy drugim wywiadem my ich nie zmienimy. Pozwólmy sobie mieć własne zdanie na czyjś temat. Dziś to, co jest poranną plotką, po południu zaczyna żyć swoim życiem. Jest śmieciem, smogiem zatruwającym czyjeś życie. Wydostać się poza to sztuka. Robert Lewandowski, z którym niedawno rozmawiałem, mówił mi, że w ogóle nie czyta wiadomości na swój temat. A Pan? Ja też nie. Nie muszę się przeglądać w informacjach na swój temat. Mam bliskich wokół siebie, którzy mnie znają. Nie chcę budować opinii o sobie w oparciu o to, co ktoś myśli na mój temat, w oparciu o jakieś fra gmentaryczne, gdzieś przeczytane informacje.

LIK

ZD

E: S JĘCI

TANO

STEH

KWIECIEŃ 2019

Dziś jednego dnia jesteśmy zasypywani taką ilością informacji, jak chłop pańszczyźniany przez całe życie. Co Pana najbardziej w tym przeraża? Mam synów, do których dociera hejt adresowany do mnie. Ja jestem dorosły i poradzę sobie z tym, ale mój 9-letni syn niekoniecznie. Apeluję do tych, którzy to piszą, aby włączyli zdrowy rozsądek. Czy informacja, którą rozpowszechniają lub komentują, jest wiarygodna? Ludzie, którzy piszą w serwisach, chyba nie zastanawiają się nad tym, co mogą spowodować tym, co napiszą. Dlaczego nie zadadzą sobie trudu, by zadzwonić i spytać o zdanie? Nie dadzą szansy, żeby móc się wypowiedzieć na własny temat? Nie pozwólmy, aby smog informacyjny do nas docierał. Nikt przecież nie jest biały czy czarny. Nie oceniajmy się nawzajem. Do tego jest potrzebna wiedza. A gdzie otwartość i szacunek do drugiego człowieka? Bez względu na to, czy jest się wierzącym, czy nie, powinniśmy się kierować przykazaniem: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego“. Jak Pan sądzi, urodziwym ludziom jest w życiu łatwiej? Musi pani spytać urodziwych. Ja się nauczyłem otwartości w klubie „Radio bar“ we Wrocławiu, gdzie zatrudniono mnie jako barmana. Takie wyzwania uczą wyjścia naprzeciw, komunikacji, no i wiary w siebie, której mi brakowało. U mnie zagrało więcej czynników, zbiegów okoliczności, ale i chęci doświadczania nowych wyzwań. Dlatego pewnie dostałem szansę od Mariusza Waltera (założyciel telewizji TVN - przyp. od red.). Moja rzeczywistość mogła wy-

glądać inaczej, przechodziłem różnymi etapami, ale cieszę się z tego, co mam i gdzie jestem. A jeśli chodzi o urodę, to ostatnio pytano się mnie, czy nie chciałbym sobie wstrzyknąć botoksu. Odmówiłem, bo chcę się z godnością zestarzeć, chociaż rozumiem tych, którzy chcą coś poprawić. Bo jeśli im to doda pewności siebie, to czemu nie. Ja zainwestowałem w zęby, które miałem fatalne przez zażywane w dzieciństwie antybiotyki. I dzięki tej inwestycji nauczyłem się uśmiechać do ludzi. Powinniśmy dbać o siebie. Wie pani, że w ciągu 11 sekund oceniamy osobę i budujemy sobie obraz o niej? Warto więc tych 11 sekund wykorzystać. Mógłby Pan zamieszkać za granicą? Myślę, że tak. Byłaby to bardziej emigracja polityczna, wyraz niezgody na to, co jest mi obce - brak tolerancji, który coraz częściej zauważam w Polsce.

W ciągu 11 sekund oceniamy osobę i budujemy sobie obraz o niej Jakie miejsce by Pan wybrał? Ciepłe. Może Włochy, które mają i morze, i góry. Jednym z moich pierwszych wyjazdów zagranicznych były wakacje w Chorwacji. Pamiętam, jak w drodze powrotnej dowiedzieliśmy się, że Wrocław, w którym wtedy mieszkałem, zalewa fala powodziowa. Zatrzymaliśmy się więc w Wiedniu. Po tym mieście wtedy spacerowałem, oglądając wystawy sklepowe. Ceny wszystkich pięknych dóbr były poza moim zasięgiem. Dziś byłoby mnie na nie stać, ale stać mnie też na to, żeby tego nie pragnąć. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, WIEDEŃ Autorka dziękuje pani Marii Buczak ze Stowarzyszenia „Takt“ z Wiednia za umówienie wywiadu. 9


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 10

Jubileusz 25-lecia Klubu Polskiego

! a g tan

ie m t y r w

zruszenie i sentyment – takie emocje budzą właśnie tanga. I takie też towarzyszyły członkom i sympatykom Klubu Polskiego, ich rodzinom, znajomym i przyjaciołom, którzy 9 marca przybyli do Instytutu Polskiego w Bratysławie na jubileuszowe spotkanie z okazji 25-lecia Klubu Polskiego.

W

kwartetu smyczkowego Laugaricio, dzięki któremu goście mogli się przenieść w czasie, do epoki międzywojennej Polski i Czechosłowacji. Tego wieczoru fantastyczni muzycy z kwar-

tetu Laugaricio, czyli Marek Berky (pierwsze skrzypce) Slavomir Glos (drugie skrzypce), Leoš Stanek (altówka) oraz Robert Farkaš (wiolonczela), przedstawili po raz pierwszy polskie i słowackie tanga ze swojej najnowszej płyty „To ostatnia niedziela”, wydanej przez Klub Polski. Warto dodać, iż za dźwięk nagrań odpowiedzialny był Miroslav Valovič, a ich aranżację Adrian Harvan. Chrztu nowej płyty dokonali wicedyrektor Instytutu Polskiego Monika Olech i konsul RP w RS Jacek Doliwa. Pomysłodawcą i organizatorem tego ciekawego muzycznego projektu był aktualny prezes Klubu Polskiego na Słowacji, a jednocześnie szef kwartetu smyczkowego Marek Berky, który do współpracy zaprosił znanych słowackich muzyków, takich jak Marian Jaslovský, Ján Morávek, Marko Pilo, Juraj Griglak, Viliam Sandor, jak również utalentowanych członków Klubu Polskiego.

ZDJĘCIE: JUSTYNA PILIP

Uroczystość rozpoczęła się pięknym nastrojowym utworem „Pamiętasz była jesień”. Następnie zastępczyni dyrektora Instytutu Polskiego Monika Olech przekazała szampana na ręce obecnego prezesa Klubu Polskiego Marka Berky, gdyż – jak zaznaczyła – urodzinowy toast najlepiej wznosi się tym szlachetnym trunkiem. Potem znów rozbrzmiała muzyka i rozpoczęto świętowanie w rytmie tanga. Główną częścią programu był bowiem występ 10


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 11

babcinych prywatek, gdy na polskiej scenie muzycznej królował Mieczysław Fogg. Wśród gości, którzy w sobotni wieczór wystąpili z kwartetem Laugarico był również Filip Jaro, Miro Kyselica czy Barbora Berkyová, córka prezesa KP, która urzekła zebranych swoim przepięknym śpiewem. Podczas uroczystości zabrzmiały popularne utwory, takie jak „Chryzantemy złociste“, „Z kim tak ci będzie źle jak ze mną“, „Miluška moja“, „A ja taka čarna“. Oprócz urzekającej muzyki były także wspomnienia i podsumowania działalności Klubu Polskiego, który powstał 18 stycznia 1994 roku jako Stowarzyszenie Polaków i ich Przyja -

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

ciół na Słowacji. Pod jego aktem założycielskim 25 lat temu podpisali się: Elżbieta Dutková, Zbyhnev Stebel, Ryszard Zwiewka, Martina Jakubčo vá, František Letenay i Pavol Šramko. Ćwierć wieku temu zrodził się również pomysł założenia miesięcznika „Monitor Polonijny”, który rok później został zarejestrowany w Bratysławie i wydawany jest do dziś. „A co Państwo robili 25 lat temu?” – pytała prowadząca uroczystość z Markiem Berky wiceprezes Klubu Polskiego oraz redaktor naczelna „Monitora Polonijnego” Małgorzata Wojcieszyńska, tym samym zachęcając gości do sięgnięcia pamięcią do minionych wydarzeń i podkreślając sentymentalny charakter wieczoru. O swoim „ostatnim tangu” na Słowacji mówił konsul RP w RS Jacek Doliwa,

Podczas jubileuszowego wieczoru zabrzmiało też współczesne tango, skomponowane przez naszego klubowego wirtuoza Stana Stehlika do tekstu Małgorzaty Wojcieszyńskiej. Wykonali je Ewa Sipos i Tomasz Olszewski. Po nich wystąpił Łukasz Cupał, śpiewając znany polski szlagier jeszcze sprzed II wojny światowej „To ostatnia niedziela” i przenosząc słuchaczy w romantyczne czasy

ZDJĘCIE: JUSTYNA PILIP

KWIECIEŃ 2019

11


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:14 Page 12

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

który już wkrótce – po prawie 5 latach dyplomatycznej misji – wraca do kraju na zasłużoną emeryturę. Konsul podsumował ćwierć wieku działalności Klubu Polskiego, podziękował za współpracę, udane pomysły i ciekawe wydarzenia kulturalne. Polonia zaś, żegnając go, podarowała mu wyjątkowy prezent – jego portret z małżonką, namalowany na jedwabiu przez artystkę Štefanię Gajdošovą-Sikorską z Koszyc. Wśród przemawiających osób był także założyciel i pierwszy prezes Klubu Polskiego Ryszard Zwiewka, który wspominając początki prężnie działającej od ćwierćwiecza polonijnej organizacji mówił: W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że dożyjemy 25-lecia, że będzie to już dziesiąty prezes Klubu Polskiego i że tak dobrze się będzie rozwijała działalność Klubu Polskiego. ZDJĘCIE: RYSZARD ZWIEWKA

Wśród przybyłych do Instytutu Polskiego gości byli także członkowie Klubu Polskiego z Poważa, Galanty, Pezinka, Šamorina i Koszyc, dawni prezesi Klubu Polskiego, przedstawicielka Funduszu wspierającego kulturę mniejszości narodowych Tatiana Dri maj Recka oraz goście z zaprzyjaźnionego Klubu Polskiego „Polonus” z Brna z jego prezes Danutą Król. Obecny był także Juraj Marušiak, syn Danuty Meyzy-Marušiak, pierwszej redaktor naczelnej „Monitora Polonijnego”.

Po koncercie przyszedł czas na poczęstunek, rozmowy i refleksje, a także planowanie kolejnych, przedsięwzięć polonijnych. To był niezwykły wieczór, który na długo pozostanie w pamięci wszystkich jego uczestników. Działaczom i przyjaciołom Klubu Polskiego pozostaje życzyć jak najwięcej entuzjazmu, sił i chęci do działania oraz ciekawych pomysłów i wydarzeń polonijnych na kolejne 25 lat! MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Projekt realizowany został z finansowym wsparciem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w ramach Funduszy polonijnych; CD zostało wydane dzięki Funduszowi wspierającemu kulturę mniejszości narodowych. MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:15 Page 13

potkanie z dziennikarką, publicystką, podróżniczką i socjolożką Ludwiką Włodek przyciągnęło w marcowe popołudnie do Instytutu Polskiego sporo osób. Jego głównym celem była prezentacja niedawno napisanej przez autorkę książki o Spiszu, której recenzja ukazała się również w prasie słowackiej. Świadkami dyskusji, prowadzonej przez Piotra Drobniaka z ambasady RP w Bratysławie, byli przedstawiciele różnych sfer akademickich, czyli studenci Uniwersyte tu Komeńskiego, studiujący na kierunku studiów środkowoeuropejskich, wykładowcy, socjologowie i inni miłośnicy literatury. Ludwika Włodek, adiunkt w Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warsza wskiego, interesuje się też Azją Środkową. Efektem te-

S

O Spiszu W INSTYTUCIE POLSKIM

ZDJĘCIA: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

go zainteresowania jest jej książka „Wystarczy przejść przez rzekę”. Najnowszą publikacja autorki są jednak „Cztery sztandary, jeden adres – Historie ze Spisza“, które zostały wydane w maju w 2017 roku i ozdobione zdjęciami Marzeny Hmielewicz. Książka opowiada o Spiszu oczyma jego mieszkańców. Autorka przedstawia Spisz jako

historyczny region, leżący na granicy polsko-słowackiej, w którym przeplatają się kultury jej mieszkańców: Słowaków, Polaków, Węgrów, Niemców, Rusinów, Żydów i Romów. „Interesuje mnie przenoszenie dużej historii z podręczników na małą historię codziennych ludzkich losów. Pokazywanie, jak procesy dziejowe odbijają się na życiu jed-

nostki, fascynuje mnie najbardziej“ – mówiła podczas spotkania Ludwika Włodek, wspominając też swoje dzieciństwo spędzane u babci na Spiszu, a potem powroty w ten region już w życiu dorosłym - jako badaczka i reporterka. Autorka starała się spotykać z bardzo różnorodnymi ludźmi – bogatymi, biednymi, mężczyznami, kobietami – którym oddała głos w swojej książce, by opowiedzieli historię interesującego ją regionu. Po tej ciekawej prezentacji i opowieściach na temat Ziemi Spiskiej przyszedł czas na ożywioną dyskusję, w której prym wiódł profesor Martin Homza z Uniwersytetu Komeńskiego. KINGA FARKAS II rok magisterskich studiów środkowoeuropejskich, UK w Bratysławie

Dyktando ku pamięci Gustawa Herlinga-Grudzińskiego

sali multimedialnej Instytutu Polskiego w Bratysławie 18 mar ca studenci Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie wzięli udział w międzynarodowym dyktandzie z języka polskiego. Do zabawy przystąpili na zaproszenie lektorki języka polskiego z Bałtyckiego Uniwersyte tu Federalnego im. I. Kanta w Lenin gradzie Małgorzaty Grochowiny. Na tamtejszym uniwersytecie dy ktanda takie odbywają się corocznie od 2003 r., a inspiracją dla nich są zawsze teksty na temat patronów danego roku, ogłaszanych rokrocznie przez Senat RP. Nad tegorocznym dyktandem i towarzyszącą mu prezentacją unosił się duch polskiego pisarza Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, bowiem w tym roku przypada setna rocznica jego urodzin. Studenci pisali dyktando na dwóch poziomach – A2 i C1/C2. Trzeba przyznać, że z tekstem przeznaczo-

W

KWIECIEŃ 2019

nym dla poziomu wyższego kłopoty miałby niejeden Polak. Można w nim było bowiem znaleźć zdania typu: „Czereda czczych dni szczękiem capstrzyka wszczynanych, nimże umarzanych…”. Jak się okazało, studenci poradzili sobie z większością ortograficznych pułapek całkiem nieźle. Na szczegól-

ne wyróżnienie zasłużyły studentki Oxana Sopko oraz Stela Kubeková, które popełniły najmniej błędów. Wszystkim uczestnikom dyktanda gratulujemy, choćby za to, że wytrwale toczą bój z niełatwą przecież polską ortografią i nie zamierzają się poddać! MAGDALENA ZAKRZEWSKA-VERDUGO

13


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:15 Page 14

„Twój Vincent”

W BRATYSŁAWIE ednym z wyjątkowych i bardzo ciekawych wydarzeń, które towarzyszyły tegorocznemu międzynarodowemu festiwalowi filmowemu Febiofest była wystawa obrazów, stanowiących klatki zdjęciowe polsko-brytyjskiego animowanego filmu „Twój Vincent” (tyt. ang. „Loving Vincent“).

J

Pełnometrażowy film animowany wykonany techniką malarską został stworzony przez polską reżyserkę Dorotę Kobielę oraz Hugh Welchmana. Już od pierwszego ujęcia patrząc na film ma się wrażenie, że ogląda się pięknie namalowany obraz, który za pomocą magii ożywa na oczach widza. Wybrane obrazy, które stworzyły ten wyjątkowy film, zostały zaprezentowane 25 marca w Instytucie Polskim w Bratysławie w ramach wystawy „S láskou Vincent”. Film „ Twój Vincent” opowiada o burzliwej historii życia oraz tajemniczej i tragicznej śmierci Vincenta van Go gha, jednego z najbardziej znanych malarzy w historii. Fabuła filmu jest osnuta na kanwie jego obrazów. Aż 130 dzieł mistrza zostało zgrabnie wkomponowanych jako tło dla poszczególnych scen filmu. Animowane postacie, które są bohaterami dzieł Van Gogha opowiadają o życiu arty14

sty. Ten wybitny holenderski malarz urodził się w 1853 roku. W ciągu swojego krótkiego, zaledwie 37 - letniego życia stworzył ponad dwa tysiące dzieł, z czego 860 to obrazy olejne, a ponad tysiąc to akwarele, rysunki i szkice. Choć za życia udało mu się sprzedać tylko dwa obrazy, to dzisiaj uznawany jest za wielkiego mistrza i prekursora sztuki nowoczesnej. Zmarł tragicznie, dwa dni po samobójczym strzale w brzuch. O filmie głośno było w zeszłym roku, kiedy otrzymał Europejską Nagrodę Filmową, dwie nagrody Polskiej Akademii Filmowej oraz nominację do Oskarów, Złotych Globów, brytyjskiej nagrody BAFTA i polskich Złotych Lwów. Chociaż produkcja ta nie zdobyła najważniejszej filmowej nagrody świata to mówiono o niej na całym globie, gdyż jest to jedna z najciekawszych i najoryginalniejszych animacji wszechczasów. Film bowiem składa się z 65 000 obrazów malowa-

nych farbą olejną na płótnie, wykonanych w ciągu 7 lat przez przeszło 125 malarzy z 40 krajów techniką wiernie naśladującą twórczość van Gogha. Na jedną sekundę filmu przypada 12 obrazów. Obrazy składające się na film powstawały w pracowniach w Gdańsku, Wrocławiu i Atenach. W Instytucie Polskim zaprezentowano zaledwie 20 barwnych, obrazów co stanowiło niewielki ułamek prac użytych do tego wyjątkowego i innowacyjnego filmu. Niemniej jednak wystawa ta przyciągnęła do Instytutu Polskiego miłośników kina

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA - OLSZEWSKA

i sztuki oraz była jedyną w swoim rodzaju malarską i zarazem filmową przygodą. Gościem specjalnym na wernisażu w Instytucie Polskim był generalny dyrektor Słowackiego Instytutu Sztuki Filmowej Peter Dubecký. Wystawa została zorganizowana we współpracy z Urzędem Miejskim Wrocławia i potrwa do 5 kwietnia. Gorąco polecam. MAGDALENA ZAWISTOWSKA - OLSZEWSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:15 Page 15

ć ś o t s y z c o r U

w Szkolnym Punkcie Konsultacyjnym

Szkolnym Punkcie Konsult acyjnym w Bratysławie odbyła się w połowie marca uroczystość, podczas której pożegnano kończącego misję dyplomatyczną konsula Jacka Doliwę, świętowano Dzień Języka Ojczystego oraz uczczono Żołnierzy Wyklętych. Z tej okazji od-

W

była się uroczysta akademia, przygotowana przez nauczycielkę historii panią Annę Kasperską. Jej podopiecznym towarzyszył w śpiewie jeden z rodziców – Łukasz Cupał. Były też recytacje wierszy, co wywołało łzy wzruszenia wśród słuchających. Potem przyszedł czas na łamigłówki językowe w wykonaniu Natalki, Amelki, Hani i Mai z klasy VI-VII, Marysi z klasy I oraz taty Zoi i… pana konsula. I chyba tylko oni poradzili sobie z wierszykami, recytując je bezbłędnie, nie łamiąc sobie języka. Publi czność słuchała ich z podziwem.

Przy okazji wręczono nagrody uczniom, którzy wzięli udział w konkursie rysunkowym „100 kartek dla Niepodległej”. Pod koniec uroczystości podziękowano konsulowi RP w Bratysławie, panu Jackowi Doliwie, za wspar-

cie, życzliwość i obecność podczas uroczystości szkolnych i warsztatów, zaś uczniowie wręczyli mu niespodziankę: serce z podpisami wszystkich obecnych i mały upominek, przygotowany przez Radę Rodziców. MH

ZDJĘCIA: ANETA IWAN

KWIECIEŃ 2019

15


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:15 Page 16

O polskiej uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie kilkudziesięciu studentów zgłębia tajniki języka polskiego. Za ich naukę są odpowiedzialne trzy panie: lektorka oddelegowana z Polski Magdalena ZakrzewskaVerdugo, która prowadzi lektoraty główne, Anna Šírová Majkrzak, ucząca polskiego w ramach tzw. drugiego lektoratu, oraz Zuzana Obertová, specjalistka od przekładu. By przyjrzeć się, jak wygląda nauka polskiego, zasiedliśmy w uniwersyteckich ławach.

Na

Nitrzańskie pożegnania itrzańska Polonia na zakończenie okresu karnawałowego zorganizowała tradycyjne spotkanie u księży salwatorianów. Tym razem uczestników biesiady czekał festiwal smaków bigosowych, gdyż można było na nim popróbować tego polskiego specjału, przyrządzonego według różnych receptur z różnych zakątków Polski. Na stołach królowały więc bigosy: śląski (konkretnie z Dolnego Śląska),

N

ZDJĘCIA: IRENA CIGAŇOVÁ

16

galicyjski, góralski czy też „Pan Tadeusz“, a także bigos-specjalność księży. Każdy z nich był wyśmienity! Koniec kulinarnego festiwalu zdominowały wspaniałe wypieki cukiernicze, przyjazna atmosfera, serdeczne rozmowy. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie najsmutniejszy punkt programu – pożegnanie kończącego misję dyplomatyczną konsula Jacka Doliwy i jego małżonki, którym w imieniu nitrzańskiej Polonii składamy bardzo serdeczne podziękowania za długoletnią pracę dyplomatyczną z sercem i „ludzką twarzą“. Obojgu Państwu życzymy dużo zdrowia, odpoczynku, szczęścia, radości i zapraszamy do Nitry – kiedykolwiek. W imieniu Klubu Polskiego w Nitrze ROMANA GREGUŠKOVÁ

Sposób na dżdżownicę Bąbelki, szelest, dżdżownica – to tylko niektóre z polskich słów, które sprawiają trudność obcokrajowcom. I właśnie między innymi o tych słowach toczy się rozmowa na lektoracie języka polskiego, który na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie prowadzi Magdalena Zakrzewska-Verdugo. W sali na drugim piętrze budynku uniwersytetu przy ulicy Gondovej kilkanaście pań siedzi nad podręcznikiem „Kto czyta, nie błądzi“, autorstwa Anny Seretny, i zastanawia się nad „Sposobem na dżdżownicę“. Taki bowiem tytuł ma jedna z lekcji podręcznika, poświęcona... Steffenowi Mollerowi, najbardziej znanemu Niemcowi (dzięki udziałowi w programie telewizyjnym „Europa da się lubić“) mieszkającemu w Polsce. Tego dnia patrzymy na język polski oczami Niemca, wymieniającego trudności językowe, z którymi spotkał się w Polsce. A to punkt wyjściowy do kolejnych zadań, jakie staMONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:15 Page 17

dzdzownicy

N A BR AT YSŁAWSK IM U NIW ER S Y TE CIE, CZYLI JAK TU UCZĄ JĘZYKA POLSKIEGO

wia przed studentkami ich lektorka: trzeba bowiem stworzyć wypowiedzi z użyciem następujących zwrotów: podobnie jak..., w przeciwieństwie do...., całkowicie zgadzam się z..., odmiennie niż...

opieką osoby z ostatniego roku polonistyki, uczące się, jak tłumaczyć, a Anna Šírová Majkrzak prowadzi zajęcia z literatury i języka polskiego dla niepolonistów, czyli osób studiujących inne języki.

Trzy panie od języka polskiego

Studia środkowoeuropejskie

To ciekawe doświadczenie przysłuchiwać się, jak z naszym językiem ojczystym radzą sobie cudzoziemcy, którzy zdecydowali się zgłębiać jego tajniki. Kiedy jeszcze przed zajęciami rozmawiam z lektorką Magdaleną Zakrzewską-Verdugo dowiaduję się, że na bratysławskim uniwersytecie obecnie prowadzi zajęcia z języka polskiego dla 59 studentów studiów środkowoeuropejskich i polonistyki. Jej koleżanka, doktorantka Zuzana Obertová, ma pod

KWIECIEŃ 2019

Dopytuję Magdalenę Zakrzewską-Verdugo, co to takiego te studia środkowoeuropejskie, i dowiaduję się, że na tych humanistycznych studiach studenci - również obcokrajowcy - mają do wyboru dwa języki środkowoeuropejskie. Wśród nich najbardziej popularny jest polski i słoweński. „Ja uczę tylko języka polskiego, pozostałe przedmioty zaś prowadzone są po angielsku“ – wyjaśnia moja rozmówczyni i dodaje, że i ona musi znać angielski.

ZDJĘCIE: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

. .

Ma­gdaleną­ Zakrzewską-Verdugo

17


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:15 Page 18

Choć swoich zajęć w tym języku nie prowadzi, to jednak - jeśli jakiś obcokrajowiec potrzebuje wyjaśnienia - udziela go właśnie po angielsku. Poza tym prace licencjackie, których lektor bywa również promotorem, studenci piszą po angielsku. „Zastrzegam studentom, że nie robię korekty językowej takiej pracy, ale de facto często poprawiam i takie błędy, nie tylko merytoryczne“ - opisuje. Poza tym angielski tu jest nie tylko językiem wykładowym, ale i kołem ratunkowym dla zestresowanych studentów z bardziej odległych krajów. ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

ZDJĘCIE: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Anna­Šírová­Majkrzak­

Drugi język słowiański Zajęcia z języka polskiego w ramach przedmiotu „drugi język słowiański“, który prowadzi Anna Šírová Majkrzak, to tygodniowo 90 minut nauki przez dwa lata, czyli cztery semestry. Zastanawiam się, czy to dostatecznie dużo czasu, by nauczyć się języka. Anna Šírová Majkrzak jest zdania, że lektorat na studiach powinien dawać podstawy do samokształcenia, nauczyć pracy z tekstem, dać podstawy orientacji w danej kulturze i kompetencji socjolkulturowych, niezbędnych do funkcjonowania w niej. „Raczej chodzi o znajomość bierną, która często jest niedoceniana.

Jest taki dzień..., est taki dzień, tylko jeden raz do roku… – chcia łoby się zanucić za Czer wonymi Gitarami, bo rzeczywiście Dzień Otwartych Drzwi na Wydziale Filo zoficznym Uniwersytetu Komeńskiego w Braty sławie odbywa się tylko raz w roku. Katedra Języków Sło wiańskich FiF UK, w ramach której naucza się m.in. języka polskiego,

J

18

również przygotowała program dla potencjalnych studentów. W dwóch salach oferowano polskie, słoweńskie, chorwackie, bułgarskie i serbskie smakołyki, a także strawę duchową: prezentacje podręczników, materiałów na temat Polski i innych krajów słowiańskich, których języków można się uczyć w ramach studiów środkowoeuropejskich,

To z oczytania i osłuchania bierze się aktywna znajomość języka“ – wyjaśnia moja rozmówczyni. Według niej opanowanie języka obcego to sprawa osobistej decyzji i wzięcia odpowiedzialności za swoją naukę. „Dla mnie celem nadrzędnym jest niezniechęcenie do języka, nierobienie z niego straszaka i narzędzia tortur“ – opisuje. Dla wielu osób to właśnie ona być może jest pierwszą osobą z Polski, którą poznają osobiście i na tej podstawie tworzą sobie obraz Polski i Polaków. „Po prostu albo będą kojarzyć nas i nasz kraj dobrze albo źle i zdecydowanie zależy mi na tym, żeby kojarzyli dobrze“ – dodaje.

kiedy można pochwalić się swoją supermocą

słowiańskich oraz przekładoznawstwa. Wielu licealistów pytało o możliwości wyjazdów studenckich. Wydawali się zachwyceni, poznając bogatą ofertę wymian zagranicznych poprzez pro gramy Erasmus+, CEEPUS, umów bilateralnych oraz szkół letnich (w tym na prestiżowych polskich uniwersytetach) i kilkudniowych wycieczek (w tym

roku do Trójmiasta!). Do tego wyjątkowego dnia bratysławscy slawiści przygotowali się też od strony wizualnej. Gości przekonywali do nauki polskiego czy słoweńskiego, argumentując m.in. tym, że angielski znają już wszyscy, a biegła znajomość rzadszego języka może stać się prawdziwą supermocą. Takie też hasło widniało na ich koszulkach – oczywiście w języku anMONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:15 Page 19

Treningi tłumaczeniowe A jak sobie radzą studenci Zuzany Obertovej, którzy pod jej okiem przygotowują się do pracy tłumaczy ustnych lub pisemnych? Ciekawi mnie, czy można ocenić już na pierwszy rzut oka, czy ktoś się nadaje do tej pracy, czy nie. Moja rozmówczyni wyjaśnia, że studenci, którym początkowo nie idzie, często są tylko zestresowani. „W tłumaczeniu symultanicznym trzeba się przyzwyczajać do podziału uwagi na słuchanie i mówienie, w tłumaczeniu konsekutywnym na początku studenci nie są przyzwyczajeni do pracy z pamięcią we właściwy sposób oraz łączenia pracy pamięci z notowaniem“ – opisuje. Z kolei w tłumaczeniu pisemnym należy najpierw zwracać uwagę na istotę przekładu, czyli odpowiednie sformułowanie myśli w języku docelowym. „Studenci częstokroć nie sprawdzają konkretnych znaczeń wyrazów lub nie są świadomi stylistycznych niuansów, ale właśnie po to są studia, by się tego wszystkiego nauczyć“ – konstatuje i dodaje, że ci którzy stresu nie potrafią pokonać, najczęściej sami rezygnują z pracy tłumacza ustnego, bo właśnie odporność na stres, a także szybki czas reakcji, pamięć, zdolność do koncentracji oraz zdrowa pewność siebie, to podstawy w tej pracy.

Nie oznacza to jednak, że studenci, którzy takich predyspozycji nie posiadają, nie mogą tych studiów skończyć. Mogą przecież tłumaczyć pisemnie. Dopytuję jeszcze, czy ma tu znaczenie talent. Ten podobno może odegrać pewną rolę, przede wszystkim na początku, ale z czasem ważniejsze jest podejście każdego studenta do własnego kształcenia. „Przekład należy trenować i właśnie studia dają tę możliwość“ – podsumowuje Obertová.

„Obyci“ kontra „świeżynki“ Słowakom często wydaje się, że znają nasz język (podobnie jak i nam Polakom, że znamy słowacki), ponieważ mieli z nim do czynienia na wyjazdach tuż za miedzę lub oglądali polską telewizję. Pytam Magdalenę Zakrzewską-Verdugo, z kim jej się łatwiej pracuje: z kimś, kto miał z językiem do czynienia, czy z takimi studentami, dla których polski to zupełna nowość. Lektorka zastanawia się i po chwili namysłu bardziej chwali współpracę z tymi, którzy przychodzą na zajęcia z „czystą kartą“, choćby dlatego, że tym, którzy już się z polskim zetknęli, wydaje się, że nie muszą się uczyć. „Popełniają błędy, które bardzo trudno jest usunąć“ – ocenia i chwali pracę ze studentami pochodzenia węgierskiego, nie tylko za ich pilność, ale i pokorę.

Anna Šírová Majkrzak ma najczęściej do czynienia ze studentami, którzy z Polakami już się zetknęli, od których nauczyli się głównie... niecezuralnych słów. „Nie ma się więc co dziwić, że tak nas potem widzi świat!“ – ubolewa. Na jej lektoraty przychodzą również Ukraińcy, Białorusini czy Serbowie, którzy przyjechali na Słowację w ramach programu Erasmus+. „Oni w ogóle stanowili dla mnie ciekawy przypadek: umieli język dobrze, nawet bardzo dobrze, ale kompletnie nic nie wiedzieli o Polsce, o jej ważnych osobistościach, pisarzach, historii“ – mówi.

gielskim, ponieważ to on jest językiem wykładowym studiów środkowoeuropejskich. I pewnie dzięki temu oferowane przez nich studia przyciągają studentów różnych narodowości, którym ani polskie nosówki, ani słowackie dyftongi czy słoweńska liczba podwójna nie są straszne. W związku z tym ściany na ul. Gondovej 2 zdobiła galeria studentów studiów środkowoeuropejskich, dumnie trzymających tabliczki z napisami w językach, których się uczą i którymi się posługują – angielskim, polskim, słoKWIECIEŃ 2019

wackim, węgierskim, ukraińskim i rosyjskim. Tegoroczny Dzień Otwartych Drzwi minął bardzo szybko. W ciągu kilku godzin FiF UK odwiedziło wielu uczniów szkół średnich, niemających co prawda jeszcze matury, ale przekonanych o tym, że od nowego roku akademickiego chcą dołączyć do grona studentów studiów środkowoeuropejskich, uczących się m.in. języka polskiego. ZUZANA OBERTOVÁ

19


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:16 Page 20

Zmory językowe

ZDJĘCIA: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Co jest największą zmorą w nauce polskiego? Wszystkie moje rozmówczynie wskazują na gramatykę, która w ich ocenie wypada najsłabiej. „Sporo osób ma problem, żeby się przełamać i zacząć mówić po polsku“ – ocenia ZakrzewskaVerdugo, zrzucając to na karb nauczania w szkołach podstawowych czy średnich, które tych, co popełniają błędy, często napiętnują. Ona sama stara się nie budować dystansu, nie śmieje się z błędów swoich podopiecznych, ale zawsze próbuje znaleźć coś pozytywnego i chwalić ich postępy. „Pamiętam stres ze szkoły, dlatego nie chcę, żeby studenci przychodzili na zajęcia ze ściśniętym żołądkiem“ – dodaje.

Ciekawa praca

Zuzana­Obertová Moje rozmówczynie zwracają uwagę na to, że studenci, zgłębiając tajniki polskiego, popełniają błędy wynikające z interferencji językowej, myląc np. „różnicę“ z „rozdziałem“. „W kółko powtarzam, co znaczy po polsku obecny czy bezcenny” – dodaje Šírová Majkrzak. Ale oczywiście bywają też zabawne sytuacje, głównie wtedy, kiedy studentom przyjdzie do głowy, by pomóc sobie translatorem internetowym. „Raz dziewczyna usprawiedliwiała się, że nie przyjdzie na zajęcia, bo ma zapał pułku, zamiast zapalenie płuc“ – śmieje się Magdalena Zakrzewska-Verdugo. 20

Wszystkie moje rozmówczynie są zadowolone ze swojej pracy. Zuzanę Obertovą cieszy, że może tłumaczyć i uczyć, jak tłumaczyć. Według niej to wdzięczna rola, która umożliwia porozumienie i wzajemne zrozumienie się dwóch stron. „Kiedy to się uda, komunikacja jest sprawna. Jest to dla mnie największa satysfakcja. No i jest oczywiście radość z własnych tzw. wyborów translatorskich, kiedy coś udaje się szczególnie ładnie ująć w języku docelowym“ – opisuje Obertová. Magdalena Zakrzewska-Verdugo ceni sobie dobry kontakt ze studentami. „Spotykam tu, na uniwersytecie, młodych, otwartych ludzi, z którymi dobrze mi się współpracuje“ –

ocenia. Podobnie to widzi Anna Šírová Majkrzak, ceniąca sobie możliwość porozmawiania z ludźmi młodszymi, poznania ich zdania na tematy społeczno-polityczne. „Dużo prawdy jest w stwierdzeniu, że do 40. roku życia należy się trzymać ze starszymi, a po 40. z młodymi“ – konstatuje na koniec. Niektórzy studenci, którzy wyjdą spod skrzydeł moich rozmówczyń będą tłumaczami, inni być może wykorzystają znajomość języka w pracy w turystyce czy w biznesie. Lektorki w ich życiu odgrywają zaszczytną rolę, podprowadzając ich do tych ról życiowych, szlifując ich umiejętności, podpowiadając, jak najlepiej poruszać się po drodze, którą wybrali. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:16 Page 21

W cieniu piramidy ierwszym przystankiem na szlaku nieoczywistych atrakcji architektonicznych Bratysławy będzie stojący przy ulicy Mýtnej budynek Słowackiego Radia (Slovenský Rozhlas). Wybór jest nieprzypadkowy – mierząca 80 metrów wysokości odwrócona piramida jest konstrukcją doskonale oddającą ducha czasów, w których powstawała. Znakomicie odzwierciedla zamiłowanie socrealistycznych architektów do monumentalnych, przeskalowanych rozwiązań, w założeniu symbolizujących państwową siłę i potęgę. Przez wielu mieszkańców Bratysławy wciąż zresztą jest, nie bez złośliwości, nazywana „żelazną pięścią reżimu”. Konkurs na siedzibę Słowackiego Radia przepro wadzono w 1963 roku. Zwyciężył projekt Miloša Chorváta, który jednak ostatecznie, po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, odrzucono, decydując, że zrealizowana zostanie koncepcja z drugiego miejsca – stalowa piramida, zaproponowana przez zespół architektów w składzie: Štefan Svetko, Štefan Ďurkovič oraz Barna báš Kissling. Ostateczny kształt projektu zatwierdzo-

P

no jednak dopiero w 1967 roku; po długich rozmowach, negocjacjach i wprowadzeniu rozmaitych modyfikacji. Prace budowlane rozpoczęły się wkrótce potem i trwały aż do 1983 roku. Štefan Svetko wspominał po latach, że gmach Slovenskiego Rozhlasu powstawał w bólach, a twórcy musieli mierzyć się z problemami i ograni czeniami, których wcześniej nie brali pod uwagę. Zastosowanie stali jako głównego budulca było pionierskim rozwiązaniem w krajowej architekturze, co postawiło przed projektantami wyzwanie w postaci konieczności znalezienia specjalistów, mających jakiekolwiek doświadczenie w stawianiu konstrukcji z tego materiału. Poszukiwania zakończyły się fiaskiem, a konsultacje z zagranicznymi inżynierami nie wchodziły w rachubę; siłą rzeczy nie udało się

więc uniknąć pewnych błędów. Architekci przyznali, że z części pomysłów musieli zrezygnować, bo ich wykonanie było po prostu nierealne. Piramida rosła i budziła duże kontrowersje. Krytycy podnosili nie tylko argumenty merytoryczne, dyskutując o estetyce powstającego budynku, ale również zupełnie irracjonalne – konstrukcja miała być rzekomo pomniejszoną wersją piramidy Cheopsa i emitować złą energię. Ten ostatni zarzut architekci traktowali z humorem, podkreślając, że może lepiej zwrócić uwagę także na wnętrze piramidy, które dzięki ich wysiłkom idealnie nadawało się do bycia siedzibą Słowackiego Radia. Svetko i spółka zadbali o to, by gmach był przestronny i doskonale izolowany od zewnętrznego hałasu, co pozwoliło nie tylko na zbudowanie studiów nagraniowych i sali koncertowej, ale nawet na umieszczenie w nim olbrzymich organów – do dziś są one największym tego typu instrumentem na Słowacji. Nadawanie sygnału radiowego ze Slovenskiego Rozhlasu rozpoczęto w 1985 roku. Po latach budynek stał się jednym z najbardziej charakterystycznych punktów

BRATYSŁAWA miasto niebanalnej urody w krajobrazie miasta i wciąż budzi ogromne emocje. Przez środowisko architektów – nie tylko na Słowacji – jest doceniany jako nowatorski, wspaniały przykład brutalizmu. Ale już brytyjski „The Telegraph” w 2012 roku umieścił go na liście kandydatów do miana najbrzydszego budynku na świecie, co wywołało żywą dyskusję w słowackich mediach. Zwiedzający Bratysławę turyści również są w kwestii Slovenskiego Rozhlasu podzieleni. Jedni krytykują

go za niezrozumiałą, toporną formę, mówiąc wprost, że jest upiornie brzydki i szpeci miasto. Inni chwalą go za oryginalność, niesztampowość. Uważają, że Słowacy zdecydowanie powinni tra ktować go jako jeden z symboli Bratysławy i chwalić się nim, bo jest jedyny w swoim rodzaju. Do tego Słowaków nie trzeba przekonywać – w grudniu 2017 roku nadali piramidzie status pomnika dziedzictwa narodowego (Národná kultúrna pamiatka Slovenskej republiky). KATARZYNA PIENIĄDZ 21


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:16 Page 22

Wszyscy jesteśmy AdAsiAmi

arek Koterski znów wrócił do swojego bohatera Adasia Miauczyń skiego, tym razem rozkładając na czynniki pierwsze dzieciństwo tej kultowej już w polskim kinie postaci. Codzienność pełna absurdu w połączeniu z bolesnym realizmem znana jest nam z wcześniejszych filmów tego reżysera: „Dzień świra”, „Nic śmiesznego”, „Aj lawju”, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, „Baby są jakieś inne” i wiele innych, w których Miauczyński był naszym polskim everymanem, czyli każdym z nas po trochu. W najnowszym filmie „7 uczuć” Koterski rozprawia się z demonami przeszłości, a właściwie dzieciństwa, okresu, który powinien być najszczęśliwszy w życiu każdego z nas. Reżyser stawia tezę, że przyczyn wszy stkich naszych problemów emocjonalnych, z którymi się borykamy jako dorośli, należy szukać w pierwszych latach naszego życia. Problemy w wyrażaniu emocji, niemożność stworzenia trwa łych relacji, kompleksy czy

M

22

lęki to pokłosie tego, co zasiano w nas w dzieciństwie, najczęściej w dobrej wierze. Bohaterowie Koterskiego udowadniają nam niejako, że garnek nie jest winny temu, jak ulepił go garncarz. Koterski jest czujnym obserwatorem rzeczywistości i ma talent do opowiadania smutnych i poważnych rzeczy w sposób groteskowy, absurdalny, a nawet komediowy. Reżyser, który jest również autorem scenariusza, zabiera nas w bolesną

i zabawną jednocześnie podróż. Świat edukacji szkolnej z jej natłokiem bezużytecznej wiedzy, absurdy metod wychowawczych, serwowanych w domach rodzinnych „dla dobra dziecka”, ukazane są w sposób wyrazisty, śmieszny, ale i przygnębiający. Momenty absurdalnego przerysowania, przeplatające się z dosłownością przekazu, mogą momentami irytować, ale wzbudzają emocje, a o to przecież chodzi. Najsilniejszą stroną filmu jest obsada, w której przewija się plejada gwiazd polskiego kina. Pojawiają się też i ci, znani z wcześniejszych filmów o Adasiu Miauczyńskim. Na ekranie zobaczymy więc Andrzeja Chy-

rę, Adama Woronowicza, Marcina Dorocińskiego, Maję Ostaszewską, Katarzynę Figurę, Maję Bohosiewicz i wielu innych. W rolę Adasia wciela się syn reżysera Michał Koterski, fantastycznie prezentujący rozedrganie emocjonalne głównego bohatera. Reżyser zastosował świetny zabieg, obsadzając dorosłych w rolach dzieci. Dzięki temu przekaz filmu staje się oczywisty – te małe dzieci, to przyszli dorośli; co zrobisz dziecku, będzie miało swoje konsekwencje w jego dorosłym życiu. Koterski nie uniknął kilku potknięć. Film jest trochę za długi, pojawiają się w nim powtórzenia, jakby reżyser wielokrotnie udowadniał to samo. Wielu krytyków zarzuca mu też pewien protekcjonalizm wobec widza, mówienie do niego „z góry” i moralizowanie. Myślę jednak, że ten zabieg był celowy, aby widz poczuł, jak nieprzyjemne jest, gdy ktoś nas traktuje jak dziecko. Nie czyń więc drugiemu, co tobie niemiłe. Koterski jest specyficzny we wszystkim, co robi, na pewno ma swój rozpoznawalny styl, któremu jest wierny. Film „7 uczuć” nie przypadnie do gustu każdemu; jest kąśliwy, ostry i gorzki, a śmiech pojawia się przy zaciśniętym gardle. Warto zobaczyć, warto pomyśleć. Polecam. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:16 Page 23

tałam na wysokiej wieży przy granicy słowacko-węgierskiej i podziwiałam piękną panoramę, rozpościerającą się na oba te kraje. Życie na pograniczu musiało być kiedyś bardzo ciekawe – myślałam, upajając się widokiem z jednego z najbardziej malowniczych słowackich zamków Šomoška. Zamek Šomoška, a właściwie ruiny tego średniowiecznego zamku wznoszą się nad węgierską wioską Somoskő na terenie gminy Šiatorská Buko vinka, ok. 10 kilometrów od miasta Fiľakovo, na granicy węgierskiej, która przebiega przez zamkowe wzgórze. Dawniej znany był także jako Castrum, Somoskw, Somoskew, Drieňový kameň albo Drieňov. Legenda głosi, że w okresie tatarskich najazdów król Bela IV, uciekając po przegranej bitwie, znalazł się w okolicach Karanča, gdzie w lesie

Słowackie perełki

S

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

wśród skał znalazł schronienie, a następnie postanowił, że na wzgórzu wybuduje zamek. W ten sposób pod koniec XIII wieku powstała warownia. W tamtych czasach zamek stanowił integralną część rozległego łańcucha twierdz przygranicznych, chroniących ówczesne Królestwo Węgier skie przed tureckimi najazdami. Źródła podają, iż w 1310 roku twierdza była we władaniu Mateusza Czaka, zaś po jego śmierci król Karol Robert darował ja Tomaszowi Szécsényiemu, który stał się jednym z najbardziej wpływowych panów Novohradu, a z zamku Šomoška uczynił centrum życia tamtejszego regionu. Pierwotnie zamek składał się z jednego budynku mieszkalno-obronnego i niewielkiego dziedzińca. Rodzi na Lossonczych, która była kolejnym jego właścicielem, rozbudowała go i zwiększyła możliwości obronne KWIECIEŃ 2019

Zamek na pograniczu twierdzy. W XVI wieku dobudowano między innymi barbakan i dwie baszty. Podczas najazdów tureckich zamek Šomoška pełnił rolę warowni pogranicznej, a później znajdował się na pierwszej linii obrony antytureckiej. Dzięki położeniu i nietypowemu ukształtowaniu terenu bardzo długo opierał się ofensywie tureckiej, ale ostatecznie został zdobyty i przez kolejnych 20 lat okupowany przez Turków. W 1703 roku, podczas powstania antyhabsburskiego na Węgrzech, zamek został zajęty przez wojska carskie i z rozkazu Leopolda I Habsburga podpalony i zniszczony. Od tego czasu opuszczony i zaniedbany zaczął popadać w ruinę, a ostatnia wieża spłonęła od uderzenia pioruna. Pierwsze prace konserwatorskie przeprowadzono dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku. Zrekonstruowano wtedy m.in. jedną z wież, na szczycie której utworzono taras widokowy, umożliwiający podziwianie pięknych widoków na słowacką i węgierską część Cerovej vrchoviny oraz zamek Salgovar, położony po stronie południowych sąsiadów. Przyglądając się zachowanym do dziś starym murom, chłonęłam historię tego ciekawego miejsca, które w swojej twórczości uwiecznił renesansowy poeta i liryk doby starowę-

gierskiej Bálinta Balassi. Niezwykło ści zamkowi dodaje jego unikatowe położenie na szczycie wygasłego wulkanu, na wysokości 526 metrów. Główny budulec zamku stanowiły 5- i 6-boczne słupki bazaltowe o szerokości 15-20 cm, które łączono ze sobą za pomocą zaprawy. Wzgórze zamkowe tworzy bowiem bazaltowy nek, wyróżniający się w morfologii terenu. Pod zachodnią basztą wyraźnie widać strumienie zastygłej bazaltowej lawy. Warto zwrócić również uwagę na położone poniżej zamku rumowisko bazaltowych skał, nazywane kamiennym morzem, a także

kamienny wodospad (opisany w MP nr 10/2017). Do zamku, znajdującego się w granicach Narodowego Rezerwatu Przyrody Šomoška oraz transgranicznego Geoparku, wiedzie przez las ścieżka dydaktyczna, a malowniczo położony i częściowo odnowiony zamek stanowi unikatową atrakcję zarówno historyczną, jak i turystyczną. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA 23


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:16 Page 24

Robert Kubica POWRACA DO FORMUŁY 1 chwili, gdy czytają Państwo te słowa, rozpoczął się już jubileuszowy 70. sezon najsłynniejszej serii samochodowych wyścigów świata. Chodzi o Formułę 1, która rozgrzewa umysły kibiców od 1950 roku. W tym roku najwięcej emocji będą budzić wyścigi prawdopodobnie wśród polskich fanów, a to dlatego, że po ośmiu latach nieobecności do świata F1 powrócił Robert Kubica. Nasz rodak podpisał kontrakt z legendarnym zespołem Williams już w poprzednim sezonie. Chodziło wówczas jednak o rolę kierowcy rezerwowego i rozwojowego. Teraz u boku młodszego Brytyjczyka George’a Russela polski kierowca będzie walczyć o najwyższe trofeum bezpośrednio w każdym z 21 wyścigów. Powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 został już okrzyknięty przez światowe media największym comebackiem nie tylko w historii wyścigów, ale sportu w ogóle. Będąc u szczytu sławy i mając realne szanse na tytuł mistrza świata (Robert miał już podpisany kontrakt z ekipą Ferrari), polski kierowca uległ koszmarnemu wypadkowi podczas rajdu w roku 2011.

W

Pierwszym z nich był jej ojciec, największy amant polskiego kina Andrzej Łapicki, drugi to mąż (z czasem były mąż), chyba najbardziej znany w Europie polski aktor Daniel Olbry chski. Łapicki już za życia był legendą, zaś Olbrychski grał w filmach na całym świecie i nie odmawiał sobie romansów. Obaj wybitni, inteligentni i dowcipni z silnymi charakterami i je szcze silniejszymi cechami narcystycznymi. Pani Zuzanna miała więc życie niepospolite, kolorowe, jednak zawsze pozostawała w cieniu. Kiedy Janusz Głowacki powiedział jej, że ma talent 24

Wydawało się, że przekreśliło to na zawsze marzenia nie tylko o mistrzostwie, ale wręcz o wyścigowym prowadzeniu jakiegokolwiek samochodu. Trwająca latami rekonwalescencja oraz nieudane operacje pozostawiły ślad w postaci częściowego niedowładu ręki. Jak dzisiaj powtarza Robert, podczas rehabilitacji największą walkę musiał stoczyć z... własnymi myślami. Na szczęście Kubica mimo często powracającego zwątpienia, nigdy się nie poddał. Nauczył się żyć z fizy cznymi ograniczeniami i zmienił również swoją mentalność. Ważnym elementem rehabilitacji był... powrót za sportową kierownicę. W roku 2013 Robert wziął udział w rajdowych mistrzostwach świata i od razu został

mistrzem w kategorii WRC2. Kolejne starty pokazały, że mimo istniejących ograniczeń talent pozwala mu na nawiązanie walki z najlepszymi kierowcami. Mogły już pojawić się nieśmiałe marzenia o powrocie do F1. Były zespół Roberta, Renault, umożliwił przetestowanie bolidu w Hiszpanii w czerwcu 2017 roku. Choć Robert otrzymywał takie propozycje już wcześniej, tym razem nie odmówił. W wywiadzie udzielonym kilka miesięcy wcześniej dał jasny sygnał o swojej gotowości: „Trzy lata temu Mercedes dał mi szansę testowania samochodu F1, ale wówczas nie miałem pewności, że zrobię to dobrze. (...) Dziś chciałbym spróbować jazdy w samochodzie Formuły 1. Minęło trochę czasu, odkąd jeździłem takim, więc musiałbym sprawdzić samego siebie, ale myślę, że mógłbym zrobić to dobrze“. Swój test Robert zdał celująco. Wciąż było jednak wiele wątpliwości, czy będąc częściowo niesprawnym kierowcą, nie stanowiłby zagrożenia dla innych kierowców na torze. Kolejne testy na torze i badania w specjalistycznych ośrodkach medycznych rozwiewają obawy. Wyniki są rewelacyjne i nawet stonowany w osądach Kubica już wie, że droga do powrotu jest otwarta: „Nigdy się nie poddałem i coś ciągle mówiło mi, że wrócę. Czułem się nawet lepiej niż

Córka i żona uzanna Łapicka to kobieta, która z jednej strony miała bardzo barwne życie, wypełnione podróżami, sztuką i znajomościami z największymi artystami i intelektualistami Polski i Europy, z drugiej strony spędziła to kolorowe życie w cieniu dwóch mężczyzn.

Z

gawędziarski i powinna zacząć pisać, nie od razu podążyła za jego radą. Sama tak o tym mówiła: „Od wielu osób słyszałam wielokrotnie, że powinnam swoje wspomnienia zanotować. Mówiono mi tak zwłaszcza wtedy, gdy zaba-

wiałam towarzystwo anegdotami o znanych i intrygujących osobach, które udało mi się w życiu spotkać. Zabierałam się za pisanie parę razy, a potem je zarzucałam. W końcu uznałam, że jednak powinnam. Nie ma co odkładać na później,

bo może nie być później, jak mawiała Agnieszka Osiecka. Nie jestem pisarką, dlatego doszłam do wniosku, że najlepiej będzie, jeśli moje zapiski będą miały taki sam kształt, jak moje towarzyskie monologi. Będą trochę chaotyczne, pełne dygresji oraz skoków w czasie i przestrzeni między Paryżem, Warszawą, Chałupami i Nowym Jorkiem”. Słowa pani Łapickiej niestety oddają bardzo prawdziwie to, co znajduje się w jej książce. „Dodaj do znajomych” (Agora SA 2018) pomimo wielu ciekawych anegdot ze świata znanych i lubianych gwiazd kina, liMONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:16 Page 25

podczas testów w Walencji. Miałem dużą pewność siebie”. Gdy managerem Polaka zostaje jego były kolega z toru Formuły 1, Nico Rosberg, sprawy nabierają tempa. Williams, który poszukuje optymalnego składu na sezon 2018, bierze pod uwagę polskiego kierowcę. Niestety, ostateczna decyzja ma słodko-gorzki smak. Robert zostaje „tylko“ kierowcą rezerwowym. Decydująca okazuje się zła sytuacja finansowa brytyjskiego zespołu, który postanawia zatrudnić kierowców wnoszących dodatkowe środki finansowe. Mimo prezentowanej przez Polaka najwyższej formy górę wzięła komercyjna strona wyściteratury i sztuki jest książką chaotyczna, pełna dygresji oraz skoków w czasie i przestrzeni. Z jednej strony czyta się to lekko, łatwo i przyjemnie, z drugiej strony pozostaje pewien niedosyt głębi, czegoś mniej powie rzchownego. Autorka pisze o Agnieszce Osieckiej, Jere mim Przyborze, Stanisławie Mrożku czy Krzysztofie Kie ślowskim, ale pisze o nich tylko i wyłącznie anegdoty, niestety bezrefleksyjne. Mamy tu wspomnienia o Federicu Fellinim, Andrzeju Wajdzie czy Gustawie Holou bku. Dowiadujemy się, co lubili jeść, gdzie spędzili wakacje i z kim na nie przyKWIECIEŃ 2019

gów, jakże inna od tej, która obowiązywała w 2010 roku, kiedy Robert ostatni raz ścigał się na torze. Było jasne, że również w przypadku Kubicy musi pojawić się sponsor. Na szczęście nasz rodak nie musiał się martwić o brak wsparcia. Jego powrót do ścigania w Formule 1 był możliwy głównie dzięki wsparciu polskiej firmy, koncernowi PKN Orlen. Robert stoi w tym momencie przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Nie tylko dlatego, że – jak sam stwierdził – „nie jest sztuką wrócić do F1, ale kolejny raz utrzymać się w niej“. Zespół Roberta, Williams, znajduje się obecnie w największym

jechali. Czytając miałam ciągłą potrzebę dowiedzenia się, o czym rozmawiali, jakie mieli refleksje, co było naprawdę pod powierzchownie opowiedzianą historyjką. Miałam w głowie tysiące pytań, które zadałabym tak wybitnym osobistościom, tymczasem dowiedziałam się, że gdy autorka siedziała z Mrożkiem w paryskim bistro, to… padał deszcz. Łapicka przenosi nas do emigracyjnego Pa ryża z lat 80. i na warszawskie salony, ale literacko nie wychodzi poza sferę anegdotek i historyjek, tworząc taki trochę „Pudelek” wyższych sfer, z dawnych lat.

w swojej historii kryzysie. Poprzedni sezon skończył na ostatnim miejscu w kategorii kierowców oraz konstruktorów (samochodu). W tym roku nie udało się nawet dostarczyć na czas bolidu do testów. Zgodnie z regulaminem jest to jedyna możliwość, aby kierowcy mogli potrenować przed sezonem w nowym modelu samochodu wyścigowego. Nawet spokojny i opanowany zazwyczaj Robert nie ukrywał swojego rozgoryczenia, podkreślając, iż jest to dla niego tak naprawdę kolejny debiut i stąd tak ważne jest poznanie nowego bolidu podczas treningów. W ciągu ostatnich lat bowiem zmieniły się nie tylko regulaminy wyścigów, ale i konstrukcja samych bolidów, które są większe i cięższe. Mimo wszystko warto spojrzeć z optymizmem na nadchodzący sezon wyścigów. Jeśli tylko konstrukcja bolidu okaże się bardziej udana od ubiegłorocznej, jest szansa, że polski kierowca nabierze w trakcie sezonu pewności siebie i będzie mógł znów udowodnić swoją wartość. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, z pewnością znajdzie się w kręgu zainteresowania mocniejszych ekip. Wierzę, że choć z drobnym poślizgiem, to jeszcze doczekamy się polskiego mistrza Formuły 1. ARKADIUSZ KUGLER

Jeżeli chcą Państwo trochę przewietrzyć umysł, nie zmęczyć się intelektualnie, ale spędzić czas z książką, to jest to pozycja godna

polecenia. To lektura lekka, wesoła, do przeczytania w jeden wieczór. Niestety, tak jak szybko się ją czyta, tak szybko się też o niej zapomina. Pani Łapicka chyba chciała trochę wyjść z cienia dwóch genialnych mężczyzn swego życia, ale według mnie jej opowieści są tylko odzwierciedleniem tego cienia. Brak im blasku, czegoś, od czego nie można oderwać oczu, o czym nie można zapomnieć. „Dodaj do znajomych” to książka przeczytana w mgnieniu oka, mimochodem, bez wysiłku, ale z pewną przyjemnością. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 25


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:17 Page 26

Poziomo 2 3 5 9 11 12 14 16 18 21 22 23 25 27 31 32 36 37 38 39 40 41 42 43

26

wyspa jak model seata z cyrklem i linijką leczy stawy Resich-Modlińska zajmuje się magią cyfr nazwa ścieżki dźwiękowej otwierającej album lub singiel rozgrywki wstępne pan omnibus telefon z Finlandii pospolicie kopara ojczyzna białego niedźwiedzia łączy metale indygowanie, molestowanie jaszczurka gigant np. „kto przygarnie“ miejsce królewskie grzanka nie każde angielskie pies w sforze krypa w ręku elektronika arogancja zaangażowanie, zapał haracz

Pionowo 1 4 6 7 8 10 13 15 16 17 19 20 24 26 28 29 30 33 34 35

Owsiakowe pozdrowienie padaczka herb i oparcie odwołanie się od wyroku lodowisko stolicy Konstanty.. Gałczyński tendencja w sztuce sztuczne wylęganie lico budynku materiał na pomniki wróg Żydów konflikt sprzedawca obnośny personifikacja bóstwa lub osoby w odmiennym świecie pokarm bogów papierowa figurka biblijny prorok „kask“ na palec ssak jajorodny z Australii subtelna wzmianka

Oto kolejna krzyżówka, która ma Państwa zmobilizować do główkowania i która powstała specjalnie z myślą o Państwu. Hasło zostało ukryte w polach oznaczonych numerami w następującej kolejności: 20 - 27 - 2 - 6 - 30 - 18 - Ą - 13 - 24 - 34 - 37 15 - 16 - 21 - 4 - 31 - 6 - 23 - 11 - Ą - 33 - 22 - 1 - 36 - 9 - 25 - 12 - 16 - 40 - 7 - 32 - 5 - 41 - Ę 43 - 42 - 10 - 14 - 39 - 38 - 17 - 19 - 8 - 29. Jednocześnie informujemy, że hasło poprzedniej krzyżówki brzmiało: Kto nie ma kobiety, nie ma duszy. Red.­T.O.

MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:17 Page 27

nogość obrazkowych opowieści wydanych po wojnie wyklucza skrótową informację o wszystkich bohaterach. Ale kilku z nich tworzy kanon polskiej popkultury i komiksu. Palma pierwszeństwa, bez dwóch zdań, należy się Janowi Żbikowi, oficerowi Milicji Obywatelskiej. Jako porucznik pojawił się na komiksowych kartach w 1968 r., a skończył jako major w zeszycie Smutny finał (1982 r.) Ukazały się 53 zeszyty (niektóre wznawiane w zmodyfikowanej szacie graficznej). Inicjatorem serii i wiodącym scenarzystą był W. Krupka, oficer milicji, a komiksy rysowało siedmiu twórców, w tym takie tuzy, jak G. Rosiński, B. Polch i J. Wróblewski. Kapitan Żbik był przystojnym, wysportowanym mężczyzną (choć niemającym – jak filmowy porucznik Borewicz – życia prywatnego), wszechstronnie uzdolnionym oficerem, równie dobrze znającym prawo, jak i chwyty judo. Udanie rozprawiał się z przestępcami wszelkiej maści: złodziejami, bandytami, kłusownikami, fałszerzami, ale też zwalczał szpiegostwo przemysłowe i polityczne. Chętnie pomagał dzieciom i młodzieży. Jednym słowem – bohater idealny. To, że wszystko było podszyte silnie ideową treścią, nie wpłynęło negatywnie na popularność tej postaci. Dodatkowo w każdym zeszycie była opowiastka o ofiarnej służbie funkcjonariuszy MO, którzy zostali odzna-

M

KWIECIEŃ 2019

Komiksowi bohaterowie (mundurowi): Żbik, Kloss, Karski... czeni Medalem za Ofiarność i Odwagę. O znaczeniu Żbika dla polskiego komiksu niech świadczą opracowania popularnonaukowe (np. Ka pitan Żbik. Portret pamięciowy), wznowienia całej serii czy próby reaktywowania tej postaci po 1989 r. (zeszyty Pięć błękitnych go ździków, Tajemnica „Plaży w Pourville”). Postać majora Żbika pojawia się także w komiksie Kim jest „Biała Mewa“, którego głównym bohaterem jest jego wnuk, komisarz Michał Żbik. Warto także dodać, że policja w województwie kujawskopomorskim wykorzystała postać Żbika, by zachęcić do pracy w swojej formacji (komiks Warto wstąpić). A ja mogę zdradzić, że moim ulubionym zeszytem jest Diadem Tamary, narysowany przez G. Rosińskie go, opowiadający o kradzieży biżuterii.

ILUSTRACJE: ARCHIWUM AUTORA

Subiektywna historia

komiksu polskiego

Drugi ulubiony bohater jest ściśle powiązany z ksią żką, telewizyjnym teatrem sensacji i serialem. To kapitan Hans Kloss. Zeszyty komiksowe z nim pojawiły się w 1971 r. i powstały z inspiracji Szwedów, bowiem w Szwecji ten filmowy serial był równie popularny jak w Polsce. W trzy lata powstało 20 zeszytów (ekspresowe tempo!). Ich rysownikiem był M. Wiśniewski, który po Klossie nie narysował już żadnego komiksu. Autorami scenariuszy byli Z. Safjan i A. Szypulski, znani pod pseudonimem A. Zbych autorzy serialu. Ciekawostką jest, że za faworyta konkursu na rysownika komiksu uważał się S. Kobyliński. W dużej części zeszyty stanowią odwzorowanie od-

cinków serialu, a rysunkowi bohaterowie mają rysy serialowych aktorów. Ale są również odcinki nawiązujące do granego wtedy na żywo telewizyjnego Teatru Sensacji (np. Noc w szpitalu, W ostatniej chwili). Komiksy, podobnie jak serial, ukazały się w wielu krajach, także w Czechosłowacji. Warto odnotować, iż w 2002 r. czeskie wydawnictwo przygotowało ich wznowienie w jednym tomie. Do dzisiaj, agent J-23 stanowi inspirację dla wielu komiksowych twórców, a o jego niesłabnącej popularności świadczą próby kontynuacji komiksów czy to poprzez wykorzystanie rysunków z istniejących zeszytów (Bez instrukcji), czy też filmowych fotosów (Hotel Excelsior). I na koniec jeszcze słów kilka o poruczniku Sławomirze Karskim, bohaterze serii Pilot śmigłowca, mającej być polskim odpowiednikiem francuskiego cyklu Tanguy et Laverdure. W sumie od 1974 r. ukazało się 11 zeszytów, opowiadających przygody pilota odrzutowców, który z powodu kontuzji został pilotem śmigłowców. Zagmatwany scenariusz, a przede wszystkim niekoniecznie udane zmiany trzech rysowników (G. Rosiński, M. Kurzawa, M. Szyszko) spowodowały, że jedyny polski cykl komiksowy poświęcony lotnictwu nie zyskał oczekiwanej popularności. JACEK GAJEWSKI

27


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:17 Page 28

amiętam, jak w podstawówce całą klasą poszliśmy na wagary. Żeby było śmieszniej, uciekliśmy przez okno z wysokiego parteru. Była wiosna, zrobiło się cieplej, a słonce skusiło nas, by czas spędzić na powietrzu, a nie w szkolnych murach nad książkami. W zeszłym miesiącu 15 marca w 50 krajach i w 500 miastach na świecie młodzi ludzie również poszli na wagary, ale nie dla przyjemności, ale w obronie własnej przyszłości.

P

Wagary dla przyszłości

Młodzież wyszła na ulice domagać się zatrzymania niekorzystnych zmian klimatycznych na całym globie i konkretnych działań, a nie tylko obietnic. Młodzieżowy strajk klimatyczny odbył się również w kilku największych miastach Polski, gdzie uczniowie i studenci protestowali przeciwko działaniom prowadzącym do zmian klimatycznych oraz emisji gazów cieplarnianych. Już teraz doświadczamy skutków zmian klimatu, a naukowcy ostrzegają, iż mamy 12 lat na ich zatrzymanie. Jeśli średnia temperatura Ziemi podniesie się o 1,5 stopnia w stosunku do temperatury z czasów przedprzemysłowych, grozi nam katastrofa, a człowiek przestanie mieć już jakikolwiek wpływ na zachodzące zmiany. Za protestami nastolatków stoi 16-letnia Szwedka Greta Thunberg, która stworzyła ogromny ruch organizujący protesty. Ta odważna dziewczyna na szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach pod koniec ubiegłego roku wygłosiła poruszające przemówienie, dotyczące bagatelizowania przez polityków zmian 28

klimatu. Wystąpienie Grety obiegło świat – pokazywano je w telewizji, mediach społecznościowych, pisano o nim w prasie. „Jeśli kilkoro dzieci może trafić na okładki gazet całego świata, tylko dlatego, że nie poszło do szkoły, to wyobraźcie sobie, co moglibyśmy razem osiągnąć“- mówiła. Na apel Grety odpowiedzieli uczniowie szkół na całym świecie, którzy właśnie 15 marca zamiast pojawić się na lekcjach, poszli na manifestacje zorganizowane w swoich miastach. Protesty odbyły się na całym świecie, gromadząc tysiące osób m.in. w Nowej Zelandii, Australii, USA, Rosji, Azji, Meksyku, RPA, Japonii, Kubie, Brazylii czy Izraelu. W Berlinie przed federalnym Ministerstwem Gospodarki oraz Urzędem Kanclerskim demonstrowało aż 5 tys. uczniów. Greta Thunberg namawia do szukania rozwiązań problemu i działania, a nie wyrażania jedynie nadziei na rozwiązanie poważnego i naglącego problemu. „Chcę, byście działali, jakby płonął wasz dom, bo tak się dzieje“ – mówiła młoda aktywistka na światowym forum gospodarczym w Davos w Szwajcarii. Nastolatka nie tylko przemawia od serca, jej czyny i sposób życia są spójne z tym, o czym mówi. Do Polski na szczyt klimatyczny przyjechała pociągiem i samochodem elektrycznym, ponieważ z latania samolotem zrezygnowała dwa lata temu, by zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych do atmosfery. Od zeszłego roku dziewczyna w każdy piątek prowadzi protest przed szwedzkim parlamentem przeciw zmianom klimatu, żądając od władz działań w kierunku poprawy sytuacji. Chociaż wielu dorosłych mówi: „Dzie ciaki, do książek!”, „W głowach im się poprzewracało!”, to ja jestem pod wrażeniem tego, iż dzisiejsze młode pokolenie zaczyna być świadome narastającego problemu smogu i zanieczyszczonego powietrza i nie zgadza się na bierność wobec zmian klimatycznych. Młodzi ludzie zaczęli zdawać sobie sprawę z wagi problemów związanych z naszą planetą oraz faktu, w jakich warunkach ekologicznych przyjdzie im żyć za kilkanaście i kilkadziesiąt lat. Na działanie i szukanie rozwiązań jeszcze wciąż nie jest za późno. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Życzenia świąteczne Święta Wielkanocne są najważniejszymi świętami chrześcijańskimi, a jednocześnie świętami wiosny. Wspaniałe jest regionalne zróżnicowanie tradycji związanych z tymi świętami. W Prievidzy w Wielkanocny Poniedziałek oblewa się dziewczęta wodą, 50 kilometrów dalej, na Valašskiej, chodzi się z biczykami, a u nas w Dubnicy nad Wagiem najpierw dziewczęta biczujemy, potem oblewamy. Ja jednak nigdy nie zapomnę, jak w Wielkanocny Poniedziałek – ku mojemu ogromnemu zdziwieniu – polski kuzyn oblał wodą mnie. Tradycyjnie. Po polsku. Życzę wesołych świąt! Marek Berky prezes Klubu Polskiego na Słowacji

Życzenia

Drogiej Krysi Zindlerovej z okazji okrągłego jubileuszu życiowego życzymy zdrowia, szczęścia i wielu pięknych, pogodnych dni w gronie bliskich. Krysiu, dziękujemy Ci za Twoją serdeczność, gościnność, otwarte serce i optymizm! Przyjaciele z Klubu Polskiego MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:17 Page 29

Poznajmy się, proszę

Instytut Polski w Bratysławie i Klub Polski na Słowacji zapraszają 5 kwietnia (piątek) o 18.00 do Instytutu Polskiego (Nám. SNP 27) na spotkanie z primabaleriną Słowackiego Teatru Narodowego Rominą Kołodziej oraz śpiewaczką Ewą Sipos w ramach nowego cyklu „Poznajmy się, proszę“. Spotkanie poprowadzi Małgorzata Wojcieszyńska. Celem cyklu jest prezentacja w formie rozmów przeplatanych występami artystycznymi osobistości ze świata Polonii lub Słowaków polskiego pochodzenia. Wstęp wolny.

a i r a w A

cach oszy K ,w

Teatr

PATCHWORK

rzy ik p

na S

r ie Jo

cen

ulic

o4 skéh v o j y Ta

00

. 19.

odz ela)o g i z d e i ia (n

etn 7. kwi

wystąpi grupa teatralna Klubu Polskiego „PATCHWORK”, która zaprezentuje spektakl pod tytułem „Awaria“ w reżyserii Magdaleny Marszałkowskiej. Bilety w cenie 5 euro do nabycia w kasie teatru od wtorku do piątku oraz na godzinę przed spektaklem. Więcej na: www.bdke.sk

Viii Światowy zjazd nauczycieli Polonijnych w toruniu odbędzie się w dniach 13 - 16 czerwca 2019 r. Rekrutacja uczestników potrwa do 15 kwietnia 2019 r. Więcej informacji na stronie www.polonia.sk KWIECIEŃ 2019

Klub PolsKi wraz z Partnerami zaPrasza ją 11 kwietnia (czwartek) do siedziby i na dziedziniec bratysławskiego uĽuV przy ul. Obchodnej 64 na przedsięwzięcie pod hasłem

aszego powszedn n a b iego le h C “ „

13:00 - 13:45 ➠ Występ grupy JaBlCo i Ewy Sipos 13:45 - 14:00 ➠ Uroczyste otwarcie wystawy „Chleba naszego powszedniego“ artystki pracującej z ceramiką Kataríny Tesař 14:00 - 15:00 ➠ Wykład na temat tradycyjnych sposobów przygotowywania chleba na zakwasie - Naty Žureková Štefková 15:00 - 16:00 ➠ Warsztaty twórcze dla dzieci - modelowanie z gliny garncarskiej - Katarína Tesař z zespołem 16:30 - 17:00 ➠ Pokaz zdobienia i pieczenia chleba, rozdawanie zakwasu - Naty Žureková Štefková 17:00 - 18:00 ➠ Wykład na temat tradycji powiązanych z pieczeniem chleba - Rastislava Stoličná

A ponadto:

➠ degustacja polskiego żurku przygotowywanego na zakwasie ➠ degustacja chleba na zakwasie ➠ wideoprezentacja przygotowywania tradycyjnych receptur ➠ prezentacje polskich rzemieślników ludowych Referat Konsularny Ambasady RP w Bratysławie informuje, że zgodnie z art. 3 oraz art. 513 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. Kodeks wyborczy (Dziennik Ustaw z 2018 r. poz. 754, poz. 1000 i 1349 oraz z 2019 r. poz. 273):

w tych samych wyborach głosować można tylko jeden raz oraz wyborca, który więcej niż jeden raz uczestniczył w głosowaniu w tych samych wyborach podlega karze grzywny. Oznacza to, iż obywatel polski zamieszkały na stałe na terytorium Słowacji ma prawo udziału w głosowaniu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, zarządzonych na dzień 26 maja 2019 r. W obwodzie głosowania utworzonym za granicą na kandydatów na posłów zgłoszonych przez komitety wyborcze do Państwowej Komisji Wyborczej (na kandydatów polskich) po wcześniejszym zarejestrowaniu się do spisu wyborców prowadzonego przez Konsula RP lub na kandydatów na posłów do Parlamentu Europejskiego wg ordynacji wyborczej Republiki Słowackiej (na kandydatów słowackich) po wcześniejszym zarejestrowaniu się do spisu wyborców (zoznamu voličov v Slovenskej republike) w miejscu swego stałego zamieszkania w RS. Udział dwu- lub wielokrotny w wyborach do Parlamentu Europejskiego 2019 uniemożliwiają zarówno ww. przepisy prawne, jak i stosowne systemy zabezpieczenia teleinformacyjnego.

29


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:17 Page 30

Przez Pomorze na Śląsk

kolejnym odcinku naszego cyklu „Rozsiani po Polsce“, prezentującego losy Słowaków, którzy zamieszkali w Polsce, dostaniemy się na Śląsk, ale przez... Pomorze Zachodnie. Tu bowiem los rzucił naszego bohatera, który na Słowacji poznał miłą studentkę ze Szczecina i dla niej przeprowadził się do naszej ojczyzny.

W

Swoją przygodę z Polską rozpocząłem w 2014 r., na początku trzeciego roku studiów w Bańskiej Bystrzycy. Jako student kierunku stosunki międzynarodowe, szykujący się na wymianę studencką, chciałem się trochę zapoznać z innymi kulturami i poprawić swoje umiejętności komunikacyjne oraz językowe. Zapisałem się więc jako wolontariusz do studenckiego stowarzyszenia, zajmującego się pomocą dla studentów zagranicznych na Słowacji. W ten sposób zostałem opiekunem dwóch studentów zagranicznych – z Francji i Polski. Zacząłem się bardziej integrować ze studentami zagranicznymi. Zaraz po rozpoczęciu roku akademickiego poznałem mojego podopiecznego oraz jego współ-

lokatora Michała z Polski i jego koleżankę Barbarę. Oboje pochodzili ze Szczecina, miasta, które w tamtym czasie było dla mnie abstrakcyjnym, dalekim portem na północy Polski, o którym nie wiedziałem praktycznie nic. Moja wiedza na temat Polski ograniczała się wówczas do podstaw: do pewnego stopnia rozumiałem po polsku, ale z pisaniem było gorzej. No i ani trochę nie mówiłem po polsku! Tak naprawdę, oprócz zakupów, na które jeździliśmy w dzieciństwie z mojej rodzinnej Čadcy do Cieszy na, nie miałem z Polską żadnej styczności.

Trudne początki Jak to bywa, wspólne imprezy, wycieczki i spędzanie wolnego czasu z nowym towarzystwem, pozwoliły mi nawiązać nowe przyjaźnie i nie tylko. Po pa30

ru miesiącach znajomości z Barbarą nasza znajomość przerodziła się w związek. Na początku porozumiewaliśmy się w języku angielskim, jednak wkrótce postanowiłem, że nauczę się polskiego. Znajomość języka polskiego postrzegam jako niesamowity atut na rynku pracy. Początki były trudne, szczególnie w piśmie. Liczba błędów, które robiłem, pisząc, była ogromna, a rozróżnianie sz, cz od ś, ć wydawało się niemożliwe. Oczywiście zdarzały się także śmieszne sytuacje. Na początku nie do końca znałem znaczenia wszystkich słów, więc zdarzyła mi się wpadka, gdy pomyliłem „właśnie” z „prawie” i powiedziałem Barbarze komplement: „Prawie wyglądasz ładnie”. Na szczęście, przyjęła to z uśmiechem. Udało mi się opanować język polski na poziomie komunikacyjnym w miarę szybko.

Co dalej? Wymiana studencka kończyła się pod koniec stycznia i musieliśmy z Basią podjąć decyzję, co dalej z nami. Zdecydowaliśmy się na związek na odległość. Chociaż na jakiś czas. Oboje musieliśmy skończyć swoje studia. Przez kolejne pół roku się odwiedzaliśmy. Udało mi się zobaczyć ten daleki Szczecin, po drodze odwiedziłem też Katowice, nie wiedząc jeszcze, iż kiedyś w tym mieście będę mieszkał. Latem 2015 roku, po skończeniu studiów licencjackich, spędziliśmy wspaniałych pięć tygodni w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim. To bardzo urokliwe rejony, do których i dziś uwielbiam wracać między innymi po to, by zjeść py szną rybę prosto z Bałtyku lub wyśmienite tradycyjne dania kuchni polskiej, na które zawsze się cieszę, gdy jedziemy w odwiedziny do rodziny Basi.

Francja czy Polska? W tamtym czasie byłem zdecydowany, by nadchodzące dwa lata studiów magisterskich wykorzystać w maksymalnie możliwym stopniu i odbyć jak najwięcej wymian zagranicznych. Po jednym semestrze Eras musa we Francji zastanawiałem się, co dalej. Barbara w międzyczasie przeprowadziła się ze Szczecina do Katowic, częściowo z przyczyn zawodowych, częściowo z przyczyn prywatnych. A ja szukałem możliwości, jak połączyć moje zamiłowanie do Francji z mieszkającą w Polsce dziewczyną. I znalazłem. PAVOL ŠKULAVÍK, KATOWICE Dokończenie w kolejnym numerze „Monitora“ MONITOR POLONIJNY


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:17 Page 31

Świąteczne odliczanie iosna już w pełnym rozkwicie, ogrody i balkony w tęczowych barwach cieszą nasze oczy. Dlatego, korzystając z nowej energii, warto pomyśleć o dekoracjach wielkanocnych, które umilą nam świąteczny czas i wydłużą przeżywanie tych radosnych dni. Dominującymi kolorami nadchodzących świąt są zazwyczaj jednolite pastele, jednak coraz częściej projektanci zachęcają do wprowadzania odważniejszych barw oraz ozdobnych deseni. Strojenie mieszkań najczęściej należy do pań, aczkolwiek warto przygotować takie dekoracje razem z dziećmi. Najmłodsi lubią bowiem mieć swój wkład w świąteczne porządki. Przy okazji darujemy im przyjemne wspomnienia, a wspólnie spędzony czas można wykorzystać na opowiadanie im o tradycjach wielkanocnych. W sklepach jest mnóstwo niedrogich, nieszablonowych i gotowych do wykorzystania materiałów. Od styropianowych i szklanych jajek, materiałowych lub papierowych kwiatków, brokatowych posypek czy bibuł po przygotowane do pokolorowania lub oklejenia szablony. Można również wysiać rzeżuchę lub owies, by ozdobić nimi wielkanocny stół. Potrzeba jedynie trochę chęci i inwencji. Polecam również niekończące się inspiracje z blogów kreatywnych rodziców. Jeśli jednak nie znajdziecie czasu na domowe twory, możecie kupić gotowe ozdoby, świeże gałązki czy bazie, które już przed świętami wprowadzą do Waszych domów wielkanocny nastrój. A.K.

W

Hania T Hania

Radek K.

Alinka 3 l.

NATURALNE BARWNIKI WIELKANOCNYCH PISANEK: • kurkuma, szafran, curry, rumianek • ciemne łupiny cebuli • sok z buraka, żurawiny lub maliny • łupiny z czerwonej cebuli, hibiskus • jagody i czerwona kapusta • szpinak i pietruszka

DRoDZY CZYTelNiCY, Ogłaszamy konkurs na najładniejszą pisankę!

uWAgA koNkuRs! KWIECIEŃ 2019

Zdjęcia prac możecie przesyłać stronkadladzieci@gmail.com do 25 kwietnia 2019. Do wygrania podwójne zaproszenie do kina Cinema City. Ogłoszenie wyników w numerze majowym. 31


Monitor 4_2019 28.3.2019 22:18 Page 32

Kwietniowe zakupy spożywcze w tym roku kręcą się wokół świąt. Jakie upiec ciasta, jakie przygotować mięsiwa, ile pomalować jajek… Chociaż wielkanocne menu oparte jest głownie na tradycji, nie brakuje zakusów, by czasami przygotować coś innego. Tak czy siak, na przygotowanie świąt od strony

kulinarnej potrzebujemy sporo czasu. Ale jeść trzeba nie tylko w Wielkanoc i czasami przydaje się pomysł na danie nietrudne, pomysłowe i łatwe w wykonaniu. Dlatego z radością prezentujemy w „Piekarniku” podesłany do redakcji przepis pani Janki Berkyovej, żony prezesa Klubu Polskiego.

Ciasto wątróbkowe z mięsem wędzonym • 500 g wątróbki kurczaka • 200 g karkówki wędzonej lub boczku • 8 lekko czerstwych rogalików (bułek z poprzedniego dnia) • 7 jajek • duża garść natki pietruszki • duża cebula • sól, pieprz, suszony czosnek • 2 dcl mleka • tłuszcz do smażenia • bułka tarta ZDJĘCIA: MAREK BERKY

Sposób przyrządzania Bułki rozdrabniamy i zalewamy mlekiem, następnie dodajemy drobno pokrojone mięso i wątróbkę oraz uduszoną na złoto cebulę. Siekamy drobno natkę pietruszki i dorzucamy ją do masy mięsnej. Jajka ubijamy na pianę i również dodajemy do reszty składników. Doprawiamy solą, pieprzem, czosnkiem. Blaszkę lub naczynie żaroodporne natłuszczamy i osypujemy bułką tartą. Gotową

masę wylewamy do środka i czekamy ok. 10 minut, aż składniki się nieco przenikną. Następnie całość pieczemy 35 – 45 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Myślę, że taki obiad może być pyszny, na przykład z misą wiosennej zielonej sałaty i rzodkiewki. Pokrojony w cienkie apetyczne plastry, zastąpi makaron w zupie i podbije serca domowników.

A gdyby tak wątróbkowe ciasto wylądowało na stole pomiędzy świątecznymi pisankami, ćwikłą i majonezem? Też byłoby super! Po prostu jest pyszne. Smacznego! AGATA BEDNARCZYK