Issuu on Google+

Jedyny taki lifestylowy magazyn na Podbeskidziu

ale numer! 2[7] 2013 czasopismo bezpłatne ISSN 2084-4867 czerwiec – sierpien 2013 www.2bstyle.pl

POLSKI BIZNES W REGIONIE Beata Mitas TESSA

Co nam zostało z „bielskich szybowców”?

Czesiociuch

Kolekcja dla dzieci od Czesława Mozila

KONKURS

dołącz do ART CUBE – zdobądź super zawód

RODZINA MUZYKA HARLEY Maciej Balcar

Wojtek Haratyk Reinvention FW 2013 NIE ZZA FIRANKI Jak mieszkają bielszczanie?

WYSTAWY POD SZKLANYM NIEBIEM – Zadaszony zamkowy dziedziniec 1


REKLAMA

2


Na zdjęciu z okładki Wiktoria i Dagmara Przybyła Wizaż i stylizacja Anna Wieja Zdjęcia: Witek Bączyk Pracownia Artystyczna Drugi Poziom www.baluba.pl

czasopismo bezpłatne ISSN 2084-48

2B STYLE ul. Janowicka 111a, 43-344 Bielsko-Biała przedstawicielstwo: ul. Mostowa 1, 43-300 Bielsko-Biała e-mail: redakcja@2bstyle.pl www.2bstyle.pl Redaktor Naczelny: Agnieszka Ściera tel. 609 637 383 Reklama: reklama@2bstyle.pl Zespół redakcyjny: Agnieszka Ściera (tekst) Anita Szymańska (foto & tekst) Natasha Pavluchenko (dział mody) Anna Foltyniak (współpraca) Zbigniew Weksej (tekst) Yaro (tekst i foto) Magdalena Ostrowicka (foto) Adrian Lach (foto) Grafika i skład: Mediani MCD www.mediani.pl Druk: Drukarnia Printimus ul. Bernardyńska 1, 41-902 Bytom www.printimus.pl Wydawnictwo bezpłatne, nie do sprzedaży. Copyright © MEDIANI Anita Szymańska Przedruki po uzyskaniu zgody Wydawcy. Listy: e-mail: redakcja@2bstyle.pl Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych i nie odpowiada za treść umieszczonych reklam. Redakcja ma prawo do skrótu tekstów. Wydawca ma prawo odmówić umieszczania reklamy lub ogłoszenia, jeśli ich treść lub forma są sprzeczne z obowiązującym prawem lub linią programową lub charakterem pisma. Produkty na zdjęciach mogą się różnić od ich rzeczywistego wizerunku. Ostateczną ofertę podaje sprzedawca. Niniejsza publikacja nie jest ofertą w rozumieniu prawa.

Latanie jest piękne Latanie jest piękne lecz nie każdemu dane. W czasach drewnianych konstrukcji, gdy szybownictwo było sportem pionierskim i radosnym latał mój TATO. Zaraził mnie miłością do tego niezwykłego sportu. I choć teraz spoglądam już w niebo wyłącznie z poziomu ziemi, to z przyjemnością wracam pamięcią do tych lat spędzonych na zielonych lotniskowych łąkach, z nostalgią wspominam podniebne szaleństwa, adrenalinę, gdy zbliżałam się do linii mety po zakończonej konkurencji. Przypominam sobie także tych wszystkich wspaniałych ludzi, których połączyła wspólna pasja. Miałam okazję rozpocząć przygodę z lotnictwem jeszcze pod koniec minionego ustroju, kiedy sprzętu w hangarach było pod dostatkiem, a w Zakładach Szybowcowych oblatywano prototypy. Trochę żal, że te czasy minęły, Zakładów już nie ma. Na szczęście są ludzie, którzy pielęgnują spuściznę pokolenia, które bielski przemysł lotniczy zbudowało. I na pytanie „co nam pozostało z bielskich szybowców?” spróbuje odpowiedzieć mój lotniskowy kolega Zbyszek Weksej. Mam nadzieję, że także moje dziecko spróbuje swoich sił w powietrzu i to tutaj w Aeroklubie Bielsko-Bialskim. Oby lotnisko przetrwało niepewne dla niego czasy. Trudno sobie przecież wyobrazić nasze miasto bez tego pięknego skrawka ziemi, na którym wyrosły pokolenia pilotów samolotowych, spadochroniarzy, szybowników i wszelkiej maści pasjonatów lotnictwa.

FOTO: Anita Szymańska, makijaż Beata Bojda, sukienka Jacpot/Cottonfield

Wydawca: MEDIANI Anita Szymańska, www.mediani.pl ul. Janowicka 111a, 43-344 Bielsko-Biała tel. 504 98 93 97

Redaktor Naczelna Agnieszka Ściera

2B STYLE jest czasopismem zarejestrowanym w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej

polub nas na

3


spis treści

4


OKOLICZNOSCI

URODA

6 Wydarzyło się 7 Projekt Heaven and Hell 8 Super Golce 10 Wedding Show 14 Zapowiadamy 15 Natasha Pavluchenko – Alta Roma po raz drugi

56 58 60

WYWIAD

62 64 66

16

Rodzina, Muzyka, Harley – Maciej Balcar

PSYCHE 26

Dziecko – moja (nie)udana kopia

FELIETON 28

Okiem mężczyzny – Górę mam nieuczesaną

GALERIA - LIFESTYLE 52

LUDZIE 20 30

Drugi Poziom

Biznes w Regionie – 33 elementy – Tessa Marcin Szczotka – Arborysta

REGION 34

Co nam zostało z „bielskich szybowców”

FASHION

40 Czesiociuch 46 Wojtek Haratyk Reinvention FW 2013/14

Nasz test – Yasumi Slim – Stem Cells roślinne komórki macierzyste Piękny uśmiech Nasz test – Dermika Salon & SPA – SPAlarnia kalorii i zbędnych kilogramów

KULINARIA

Kusi Sushi z Moshi Smak wiosny dla zdrowia i urody Rogata dusza na talerzu. Przepisy z Rogatej kuchni

INSPIRACJE 68

SPORT 70

Inspiracje Mokate

Tenis – sport dla wszystkich

ARCHITEKTURA & DESIGN 72 73 74

Nie zza firanki Spotkania Działania – Ceramika Loska KONKURS ART CUBE

PODROZE 80

Kilimandżaro to tylko dodatek

LITERATURA 84 86

Lady Australia – Marek Tomalik Gaudeamus Igitur

TO WARTO 88

Czytamy & Słuchamy

5


okoliczności

WYDARZYŁO SIĘ

Konferencja e-commerce

14 czerwca w bielskim BIT odbyła się konferencja o eHandlu. To pierwsza tego typu impreza organizowana w Bielsku-Białej. Swoją obecnością konferencję uświetniły znane ogólnopolskie sieci sklepów, m. in. z branży sportowej, motoryzacyjnej, duże spółki z sektora przemysłowego. Organizatorami były firmy Divante oraz Lizard Media.

Bubble Tea

Żółwik Bubble Tea to nowe miejsce na kulinarnej mapie Bielska-Białej. Oferuje smaczny napój o nazwie Bubble Tea. Bubble Tea jest to mrożona herbata podawana z dodatkiem mleka, słodkich syropów lub soków owocowych. W zależności od użytych składników może mieć różną barwę i smak. Podstawą napoju jest herbata zielona czerwona bądź czarna. Jest też wariacja kawowa. Pierwotnie do Bubble Tea dodawano perełki tapioki, przygotowywane z korzenia manioku, obecnie dodawane są też inne pyszne dodatki takie jak poping boba czyli kuleczki, które pękają po przegryzieniu uwalniając pyszne soki i żelki smakowe. Wszystko podawane w plastikowym kubku zamykanym na miejscu. Otwarcie kubka następuje po przebiciu wieczka plastikową ostro zakończoną słomką. Żółwik jako „kawiarnia” powstał z myślą o młodych ludziach, którzy zawsze szukają swojego miejsca. Można tu miło spędzić czas ze znajomymi, posiedzieć w strefie WI-FI. | Żółwik, ul. Cechowa 9, Bielsko-Biała

opracowanie: redakcja, materiały osób i firm

The Look of The Year 2013 województwa śląskiego

W konkursie zorganizowanym przez agencję Prestige Edyta Dwornik wzięły udział dziewczyny pretendujące do tytułu ogólnopolskiego konkursu The Look of The Year. W gali zorganizowanej w Kameliowym Zakątku w Bielsku-Białej można było zobaczyć modelki podczas pokazów mody Natashy Pavluchenko, Wojtka Haratyka, Mr Gugu & Miss Go, oraz bielizny Aren. Wyniki konkursu: 1 miejsce – Karina Nowak 2 miejsce – Agnieszka Wiese 3 miejsce – Patrycja Bilof Dzikie karty otrzymały: Magdalena Zaręba, Magdalena Borodeńko

6

Konferencja miała odpowiedzieć na pytanie, jak zaplanować działania eCommerce, zwiększyć ich efektywność, jak skorzystać z marketing automation, jak stworzyć sklep internetowy z wyższej półki i jak zwiększyć efektywność działań e-mail marketingu. Wszyscy prelegenci to praktycy, którzy tworzą i wdrażają rozwiązania eCommerce na rynku polskim od 10 lat. Konferencja została zorganizowana zarówno dla firm działających już w handlu elektronicznym, jak również dla tych, które dopiero planują inwestycje w tej dziedzinie. Na konferencji można było dowiedzieć się również jak już dzisiaj działa M-commerce, czyli sprzedaż poprzez urządzenia mobilne. Na ten temat krąży sporo opinii i spekulacji. Uczestnicy mogli dowiedzieć się, czy to już czas na inwestycje w M-commerce.

Pierwsza w Polsce Aleja Pisarzy

Idea realizacji Alei Pisarzy w Oświęcimiu nawiązuje do popularnych na całym świecie Alei Gwiazd, przy czym w odróżnieniu od idoli masowej kultury medialnej, dowartościowaniu podlega tu sztuka o najwyższej wartości kulturowej – sztuka słowa. Wielkość pisarza nie sprowadza się do krótkotrwałych błysków w doraźnej aktualności, jego dzieło pozostaje na długo w pamięci czytelników, społeczności, narodów, a napisane przez niego książki na wiele pokoleń, czasem stuleci, zapełniają biblioteczne półki oferując duchową strawę odbiorcom. Pisarz, jak każdy inny artysta – a może nawet bardziej – zasługuje na uwiecznienie, także w dosłownym, materialnym sensie, w postaci trwałych znaków rytych w „kamieniu”. Aleja będzie akcentować osobę pisarza, autora, a nie tylko jego dzieła. Często dzieło głębiej pozostaje w świadomości i pamięci czytelnika, a zanika, gubi się w ulotnej pamięci sam autor. Aleja Pisarzy, powstająca przy Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Ł. Górnickiego GALERIA KSIĄŻKI w Oświęcimiu, ma na celu upamiętniać wybitnych żyjących pisarzy, którzy osobiście wezmą udział w uroczystości wmurowania w Alei Pisarzy pamiątkowej płyty, ozdobionej ich autografem i wybranym cytatem z ich twórczości. Ich przyjazd do Oświęcimia stanowić będzie zarazem święto dla wszystkich tych, którzy w dobie dominującej kultury obrazkowej nadal cenią sobie szczególnie wartość dobrego słowa pisanego. Realizowany projekt ma także w oczach społeczności kraju i świata poszerzać symbolikę Oświęcimia – Miasta Orędownika Pokoju – o wartościowe kulturowe, humanitarne i pokojowe treści. Zależy nam na tym, aby zrównoważyć relacje pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością; aby Oświęcim przestał kojarzyć się tylko z byłym obozem KL Auschwitz-Birkenau. Niech słowo „Oświęcim”

nie wywołuje wyłącznie negatywnych konotacji, a przeciwnie, niech stanie się w powszechnej świadomości także synonimem życia, postępu, rozwoju, otwartości. Aleja Pisarzy to projekt niosący w sobie ideę utrwalania pamięci o twórcach słowa pisanego, a spotkania z pisarzami mają w zamyśle organizatorów stanowić wydarzenia artystyczne, przydające miastu Oświęcim roli inicjatora międzynarodowych działań na rzecz przyszłości. Będzie to jeszcze jedna artystyczna forma istnienia naszego miasta. Pierwszym pisarzem, który zaznaczył swoją obecność w oświęcimskiej Alei Pisarzy jest Andrzej Stasiuk. Niezwykły prozaik, poeta i dramaturg, znany jest chyba wszystkim krytykom literackim na całym świecie. Autor „Murów Hebronu”, „Dukli”, „Opowieści galicyjskich”, „Dziewięciu”, „Jadąc do Babadag”, „Taksimu”, „Dziennika pisanego później” i kilku innych książek. Laureat paru nagród, ostatnio Międzynarodowej Nagrody Literackiej Vilenica 2008, Nagrody Literackiej Gdynia 2010, Nagrody Forum Ekonomicznego i Miasta Krakowa Nowa Kultura Nowej Europy im. Stanisława Vincenza 2011 oraz Dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 2011 w dziedzinie literatury. 24 maja odsłonięta została kolejna płyta z brązu dedykowana znanemu współczesnemu polskiemu pisarzowi, laureatowi Literackiej Nagrody Nike, Markowi Bieńczykowi. Oprócz członków Kapituły Alei Pisarzy, towarzyszył mu Andrzej Stasiuk, który w zeszłym roku inaugurował otwarcie Alei przy Bibliotece. Po uroczystości czytelnicy spotkali się z pisarzami. .


Piękne wybory Wybory Miss Podbeskidzia, a obecnie Miss Beskidów to konkurs o wieloletniej tradycji. Już od 25 lat organizuje je i prowadzi niezwykle charyzmatyczna, przyciągająca dobrą energią i wyczuciem piękna Lucyna Grabowska. Spod jej skrzydeł wychodzą podopieczni, którzy osiągają kolejne sukcesy na arenie krajowej, a nawet międzynarodowej. 25-lecie wyborów Miss na terenie Beskidów było i tym razem okazją do spotkania się z pięknem w imię dobra, czyli pomocą charytatywną dla podopiecznych Domu Dziecka w Bielsku-Białej. Nasza gazeta patronowała temu wydarzeniu. W niedzielny majowy wieczór sala Bielskiego Centrum Kultury pękała w szwach. Najliczniejszą publiczność stanowiły rodziny i przyjaciele tych, którzy stawali w rywalizacji o tytuł Naj. Nie mogło też zabraknąć licznych sponsorów i przyjaciół, którzy od lat wspierają organizację konkursu. Okazja do tak świetnej uroczystości była poczwórna – 25-lecie wyborów Miss Beskidów, wybory Miss Beskidów 2013, Mistera Beskidów 2013 i Miss Południa Nastolatek 2013. Od ilości wrażeń, tytułów komplementarnych i zrealizowanego ze smakiem show mogło zakręcić się w głowie! Na scenie zobaczyć można było finalistki i finalistów w kilku odsłonach: w sukniach wieczorowych, koktajlowych czy kostiumach kąpielowych. Pokaz uświetniła prezentacja kolekcji znanej projektantki Anny Drabczyńskiej, a finałowe wyjście kandy-

Projekt Heaven and Hell Polak – Ratownik GOPR Grześ Michałek osiąga największą deniwelację świata

Celem projektu Heaven and Hell było pokonanie przez tego samego człowieka największej różnicy wysokości na ziemi, czyli zejście na dno najgłębszej jaskini Krubera-Voronia i wejście na szczyt Mount Everest. Jest to zarówno tradycyjne, jak i renesansowe podejście do himalaizmu i speleologii, mające na celu ukazanie uniwersalności ludzi gór, przede wszystkim ratowników GOPR, w dobie rekordów na krawędzi zdrowego rozsądku i niesamowitej specjalizacji.

datek do tytułu Miss Beskidów zachwyciło wszystkich. Dziewczęta poruszały się wytwornie w zjawiskowych sukniach ślubnych firmy Karina. Pomiędzy pokazami można było podziwiać występy taneczne i pokaz najnowszej kolekcji bardzo młodej i zdolnej projektantki – Klaudii Nikiel. Kilka godzin wyborów minęło niepostrzeżenie, a publiczność zgromadzona na sali reagowała bardzo żywiołowo, kiedy tylko na wybiegu pojawiała się znajoma kandydatka lub kandydat. Ciepła atmosfera wydarzenia to zasługa organizatorki – Lucyny Grabowskiej, a także dwóch prowadzących pokaz – Aleksandry Kot i Sary Karcz, wraz

z wszystkimi osobami pomagającymi w realizacji widowiska. Tytuł Miss Beskidów 2013 otrzymała Katarzyna Kwaśny, 18-latka z Jasienicy. Misterem Beskidów 2013 został Piotr Chmielniak z Bielska-Białej, a tytuł Miss Południa Nastolatek 2013 otrzymała 18-letnia Joanna Dudzińska. Spośród dotychczasowych zwyciężczyń konkursu wybrano także Miss 25-lecia, którą została Aleksandra Kot. Laureatom gratulujemy wygranych i życzymy, aby ich kariera rozwijała się w oszałamiającym tempie i aby reprezentowali nasz region na ogólnopolskich i międzynarodowych zmaganiach.

Projekt rozpoczął się w roku 2012, wyjazdem do jaskini Krubera-Voronia i próbą zejścia na suche dno -2080 m, który zakończył się sukcesem. 13 sierpnia 2012 roku, ekipa w składzie: Grześ Michałek, Tomek Piprek, Maciek Kwiatkowski oraz Tania (grotołaz z Moskwy), stanęła na dnie najgłębszej jaskini świata Krubera-Voronia. 18 maja 2013 roku Grześ Michałek wchodząc na wysokość 8300 m.n.p.m. zakończył projekt, osiągając największą deniwelację świata

i tym samym jest pierwszym człowiekiem na świecie z takim wynikiem. W świetle panujących złych warunków pogodowych i wysokości, podjęta decyzja o wycofaniu się z dalszej wspinaczki, udowadnia jego dojrzałość jako ratownika. Od teraz każdy chcąc pobić rekord musi zdobyć co najmniej wysokość szczytu Lhotse, wcześniej zdobywając dno jaskini Voroniej. | Więcej na www.kagb.pl

7


okoliczności

WYDARZYŁO SIĘ

Blogerzy kulinarni rywalizowali w Bielsku-Białej Piąty półfinał konkursu BlogerChef gościł 10 – 11 maja br. przewodniczący jury Mirek Drewniak w swoim królestwie – eleganckiej restauracji „Dworek” w Bielsku-Białej. Blogerzy przygotowywali dania w stylu azjatyckim zarówno w sobotę, podczas konkursowych eliminacji, jak i w piątek podczas warsztatów kulinarnych. Mirek Drewniak zaprezentował zastosowanie mięsa drobiowego w autorskich daniach inspirowanych kuchnią Dalekiego Wschodu. Gotował nie tylko szef kuchni, ale także uczestnicy pokazu. Przy specjalnie zaaranżowanych stanowiskach każdy z gości mógł stworzyć własne improwizowane danie z wykorzystaniem certyfikowanego drobiu oraz oryginalnych azjatyckich dodatków. Kolejnym punktem spotkania był pokaz sushi. Maciej Baniak, doświadczony sushi-master, opowiedział zebranym gościom o rodzajach tego popularnego japońskiego specjału i technikach jego przyrządzania. Pokazał też, że nie musi ono zawierać surowej ryby. Mirek Drewniak przygotował dla pasjonatów gotowania jeszcze jedną atrakcję. Możliwość obserwowania jak wydaje się w restauracji„Dworek” kolację dla 50 osób. Dla wielu wycieczka do kuchni była niesamowitym doświadczeniem i pierwszą okazją by zobaczyć jak pracują profesjonalni kucharze w profesjonalnej kuchni.

Super Golce! Kto wygrał konkurs „Superpremiery” podczas festiwalu w Opolu? Bezkonkurencyjny zespół Golec uOrkiestra, który poderwał opolską publiczność żywiołową piosenką „Młody Maj”, przy okazji zgarniając jeszcze 2 nagrody – nagrodę TV Polonia „Artysta bez granic” oraz nagrodę programu 1 Polskiego Radia. Gratulujemy! Nowa płyta grupy Golec uOrkiestra ukaże się na przełomie września i października z okazji 15 lat zespołu. Znajdą się na niej znane piosenki w wersjach zremasterowanych, ale nie tylko. Muzycy nie byliby sobą, jeśli nie zamieściliby kilku nowych, premierowych utworów, a jednym z nich jest właśnie singiel „Młody Maj”. U nas możecie posłuchać nowego singla zespołu, klikając na okienko TV na stronie www.2bstyle.pl. Po kilku latach medialnego milczenia Golec uOrkiestra przypomina się żywiołowym, acz bardzo osobistym wyznaniem, które w obecnej, przyciężkawej atmosferze medialno-społeczno-politycznej może być odebrane, jako prawdziwa manifestacja, a wręcz prowokacja. Bo czy którykolwiek artysta odważyłby się zaśpiewać dzisiaj „kocham ten kraj”, „wierzę w ten kraj”? Wszak

opracowanie: redakcja, materiały osób i firm. FOTO: Adrian Lach, Golec uOrkiestra.

Kobieca Sobota z Saida Dance Academy Wielki Finał Kobiecej Soboty z Saidą odbył się 15 czerwca w Hotelu META w Szczyrku. Panie uczestniczyły w warsztatach tańca brzucha latino solo, warsztatach DRESS CODE, kreaowania wizerunku. Całość zwieńczyła gala tańca oraz pokaz mody. | Więcej: www.2bstyle.pl

8

tego typu wyznania, jako z gruntu podejrzane i niebezpieczne, kojarzyć się mogą z wiecami politycznymi, bądź hasłami wznoszonymi przez organizacje ultra prawicowe. Tak jednak nie jest. Przesłanie utworu wznosi się wysoko ponad jakąkolwiek politykę, uświadamiając nam wszystkim, że pomimo takich czy innych wad miejsca, w którym przyszło nam żyć, jest ono najpiękniejszym zakątkiem na ziemi, którym nie sposób się nie zachwycać. Zwłaszcza w maju! Utrzymany w popowo-etnicznym, a jednocześnie przebojowym charakterze, singiel zaskakuje świeżością i oryginalnością. Charakterystyczna dla zespołu bogata ilustracja muzyczna w pełni oddaje witalność i góralskie postrzeganie świata, a przejmujące i niezwykle rozbudowane solo kilkunastu dudziarzy w drugiej części utworu to prawdziwy muzyczny majstersztyk, którego chce się słuchać na okrągło. Wszystko to razem sprawia, że piosenka może się okazać bardzo trafioną propozycją muzyczną na nadchodzący sezon letni. Przy okazji jest dowodem na to, że zespół pozostał wierny swoim muzycznym fascynacjom.


To dla mnie zaszczyt i przyjemność móc zaprosić Państwa do kliniki „Stomatologia - Agata Roztoczyńska”. Stworzenie tego miejsca było moim wielkim marzeniem. Wraz z zespołem lekarzy-pasjonatów w trosce o Państwa komfort i najwyższą jakość leczenia stworzyłam wyjątkowy, nowoczesny gabinet, w którym najważniejsze jest zadowolenie Naszych Klientów.

Śląska Rzecz 14 czerwca na Zamku w Cieszynie zostały ogłoszone wyniki konkursu Śląska Rzecz 2012. Nagrody i wyróżnienia w konkursie, zorganizowanym już po raz ósmy, przyznawano w trzech kategoriach: produkt, grafika użytkowa (w tym komunikacja wizualna i multimedia) oraz usługa. Nagrodzone i wyróżnione produkty, projekty graficzne i usługi ze wszystkich edycji konkursu trafiły na stałą wystawę. Powstała kolekcja „Dizajn po śląsku. Laureaci konkursu Śląska Rzecz”, która udowadnia, że symbolem Śląska staje się dobre wzornictwo.

JEŚLI CZYTASZ TĘ INFORMACJĘ OZNACZA TO, ŻE PODOBNIE JAK MY ZOSTAŁEŚ PODDANY MANIPULACJI. WSZYSCY JESTEŚMY OBSERWOWANI. PROSIMY CIĘ ZACHOWAJ ROZSĄDEK I NIE KONTAKTUJ SIĘ Z POLICJĄ – NIE MA GWARANCJI, ŻE STANIE PO NASZEJ STRONIE. MUSIMY ROZPOZNAĆ SKALĘ ZJAWISKA. ORGANIZUJEMY SIĘ W TYM CELU. Tak brzmiało zaproszenie na niecodzienny - kosmiczny wręcz spektakl pt. SFERIA w Galerii SFERA. Tajne spotkanie organizacji na 6 piętrze parkingu Sfery zgromadziło około 150 osób żywo zainteresowanych tematem oraz niecodziennym miejscem na spotkanie. Aktorzy niezwykle sugestywnie odgrywali swoje role. Gratulujemy całej ekipie, pani reżyser Katarzynie Szyngiera. Bardzo udany projekt, a tym samym wieczór. Czekamy na więcej, a Was zachęcamy do obejrzenia spektaklu.

Zakres usług: stomatologia zachowawcza i estetyczna endodoncja mikroskopowa protetyka implantologia chirurgia stomatologia dziecięca wybielanie zębów pracownia RVG (radiowizjografia) OPG (cyfrowy aparat panoramiczny)

| Więcej: www.teatr.bielsko.biala.pl

Jestem lekarzem stomatologiem z ponad 13-letnim doświadczeniem. Szczególnie bliska jest mi estetyczna odbudowa pięknego uśmiechu oraz leczenie kanałowe. Jestem członkiem PTE, a swoje umiejętności zawodowe zdobywałam i regularnie uzupełniam na kursach w kraju i za granicą. Jestem dumna, że w moim zespole są doświadczeni lekarze specjaliści, których praca gwarantuje Państwu najwyższą jakość leczenia i długotrwały efekt.

Plac Wojska Polskiego 2 43-300 Bielsko-Biała www.roztoczynska.pl e-mail: gabinet@roztoczynska.pl tel. 033 / 816 64 73 kom. 604 194 999

9

*ważne do 31 sierpnia 2013

REKLAMA

Sebastian Kawa już przyzwyczaił nas do zwycięstw. Dlatego nie dziwimy się już kolejnemu. We francuskim Vinon Sebastian Kawa wywalczył Mistrzostwo Europy w klasie 18-metrowej, powiększając tym samym najbogatszą na świecie kolekcję złotych trofeów wśród szybowników. GRATULUJEMY!

Z tym kuponem wybielanie zębów tylko 850 zł *

Kolejne zwycięstwo Kawy!


na zdjęciu Krystian Kurowski z Pako Lorente

okoliczności

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

FOTO: Magdalena Ostrowicka, Tomasz Tomanek

Ślub marzeń w zasięgu ręki Lot balonem, wykwintna dekoracja kwiatowa, doskonałe, urozmaicone menu czy fantazyjny tort? Planując ślub i wesele możesz oszczędzić pieniądze oraz wiele cennego czasu poświęcając go na chwile z ukochaną osobą. Wystarczy, że zwrócisz się do Centrum Doradców Ślubnych, działającego przy bielskiej restauracji-galerii BLU, a marzenie o świetnie zorganizowanym Wyjątkowym Dniu może stać się rzeczywistością. Centrum zainicjowało swoją działalność 15 czerwca, podczas organizacji pierwszego Wedding Show. Wzięły w nim udział aż 33 firmy, które na terenie restauracji BLU prezentowały swoją ofertę. Nie jest to typowa oferta wedding planningu, ale kompleksowa i co najważniejsze – zróżnicowana propozycja dla par pragnących stanąć na ślubnym kobiercu. W czasie Wedding Show pokazane zostały garnitury, suknie ślubne, bielizna, florystyka ślubna. Można było skosztować dań i ciast weselnych a także skorzystać z konsultacji wizażystów, fryzjerów, fotografów czy zespołów muzycznych. Dla zainteresowanych przewidziane zostały przejażdżki stylowym lub nowoczesnym samochodem. Wiele par pragnie mieć indywidualny

10

nadzór nad przebiegiem wesela i móc samemu dokonać wyboru mając do dyspozycji wiele możliwości – od bardziej ekonomicznych po wykwintne. Po co jednak tracić czas jeżdżąc od firmy do firmy? Z tego samego założenia wyszli organizatorzy warsztatów, którzy zrzeszyli się, aby jeszcze lepiej, pełniej i co ważne dla nowożeńców – taniej – oferować swoje usługi. Oferta opiera się na indywidualnie dla każdej pary dobranych rozwiązaniach – oryginalnych, wyjątkowych i znakomicie zorganizowanych. Marzeniem każdej Młodej Pary jest ślub perfekcyjny w każdym calu, na którym Pani Młoda wygląda przepięknie u boku eleganckiego Pana Młodego, goście bawią się znakomicie przy rewelacyjnej oprawie muzycznej, w eleganckich wnętrzach, przy smakowicie i pięknie zastawionych stołach. Ślub, który będzie wspominać się po latach, patrząc na niebanalne fotografie lub film z wydarzenia. Nie mając doświadczenia – wszak ślub bierze się zazwyczaj raz w życiu – łatwo o pomyłkę lub nie sprawdzonego wykonawcę. Aby temu zapobiec, firmy zrzeszone w Centrum wzajemnie wspierają swoje usługi jako sprawdzone i godne polecenia.

Wedding Show był pierwszą imprezą typu live, podczas której odwiedzający mieli do dyspozycji wszystkich uczestników Centrum. W przyszłości organizatorzy zapowiadają kolejne tego typu warsztaty. Każda przyszła Młoda Para może jednak w każdej chwili skontaktować się z przedstawicielem Centrum, który na spotkaniu przedstawi wachlarz propozycji i udostępni kontakty do wybranych firm. Ważne jest też to, że realizując ślub i wesele w oparciu o firmy działające w Centrum można liczyć na dodatkowe, specjalne rabaty. Aby otrzymać ofertę ślubną, umówić się na spotkanie, otrzymać poradę skontaktuj się z: Anna Klajmon / Galeria BLU: tel. 795 142 903 Małgorzata Antonik / MargarettDesign: tel. 501 545 608 mail. doradcyslubni@galeria-blu.pl Kontakt z przedstawicielem jest bezpłatny.


11


PARTNERZY: BLU – Galeria/Restauracja KARINA – Suknie ślubne GRACJA – Suknie ślubne PAKO LORENTE – Moda męska Styl Studio Vena – Moda Damska AREN – Bielizna COBRA OSTRA – Fotografia PHOTOSHOTS – Fotografia FOTO BUDKA – Fotografia DJ BIAN DJ MAREK CUBANA – Szkoła tańca DERMIKA – Pielęgnacja ciała EWA TRZECIAK – Wizaż ELITE LASER SPA – Pielęgnacja ciała La GREEN – Fryzjerstwo CIACHOMANIA – Torty/ciasta KARMELLO – Czekoladki/słodycze THE FINE FOOD GROUP – Wina MARGARETT DESIGN – Dekoracja/ Florystyka SINATRA – Perfumeria FLAIR BROTHER – Pokazy barmańskie SUBARU CHEVROLET SKY ADVENTURE – Lot balonem KARAT – Biżuteria złota i srebrna GALIMATIAS – Grupa teatralna GOLDEN SPA – Pielęgnacja ciała REKORD HOTEL MAGURA HOTEL MINIBUSY – Przewóz osób MOHABE – Charakteryzacja DATURA Studio – Filmowanie

12


Perfumeria Sinatra w Bielsku-Białej

Nowość w Bielsku-Białej!

Perfumeria Sinatra we Włoszech

Sieć Perfumerie Sinatra została założona w czerwcu 1994 roku w Turynie przez rodzinę Sinatra. Po niespełna dwóch latach wizerunek firmy zaczął się znacznie wzmacniać na rynku. Otwarcie drugiej perfumerii miało miejsce w jednym z obszarów o wysokiej wartości handlowej i natychmiast stał się odskocznią do rozwoju tej spółki. W krótkim czasie klienci pozyskali zaufanie do Perfumerii Sinatra poprzez odpowiedni stosunek jakości do ceny. Wysoki profesjonalizm pracowników sprzedaży oraz umiejętność pokierowania klientów do zakupienia produktów ściśle związanych z ich indywidualna potrzebą i poprzez narastające zaufanie i przywiązanie klientów poprowadziło Perfumerie Sinatra do wielkiego rozrostu. Szeroka gama produktów i usług, które oferuje Sinatra, pozwala perfumerii zdobywać rynek i wygrywać z konkurencją w wielu aspektach. Na dzień dzisiejszy Perfumerie Sinatra są symbolem elegancji, wyrafinowania i profesjonalizmu. Doświadczenie i dbałość o szczegóły, od wystroju wnętrza do strategicznego pozycjonowania punktów sprzedaży pozwala osiągać w okresie kryzysu coraz bardziej ambitne cele, eksportując w ten sposób swoje włoskie Know-How do pierwszej polskiej perfumerii Sinatra. MANAGING DIREKTOR: Elżbieta Zielińska e-mail: info@perfumeriesinatra.pl

13

REKLAMA

Perfumerie Sinatra ul. 11 listopada 25, 43-300 Bielsko-Biała


okoliczności

ZAPOWIADAMY

50 Tydzień Kultury Beskidzkiej 27.07 – 4.08

Święto folkloru, a w jego ramach: targi sztuki ludowej, korowody zespołów, koncerty kapel polskich i zagranicznych m. in. z Hiszpanii, Kongo, Bułgarii, Czarnogóry, Rumunii, Paragwaju, Serbii, Brazylii, Ukrainy, Senegalu i Turcji. TKB tradycyjnie odbywa się na kilku scenach w regionie: w Bielsku-Białej, Makowie Podhalańskim, Ujsołach, Oświęcimiu, Żywcu, Szczyrk i Wiśle. 28 lipca o godzinie 15.00 w Amfiteatrze w Wiśle odbędzie się Jubileuszowy Koncert z okazji 50-lecia TKB z udziałem zespołów Wisełka i Wisła.

opracowanie: redakcja, materiały osób i firm. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za zmiany w repertuarach i terminach imprez.

| Więcej: www.rok.bielsko.pl

Lato z Kulturą

Cykl bezpłatnych koncertów odbywających się w wakacyjne soboty w parku Słowackiego i w niedziele na Rynku starego miasta w Bielsku-Białej. 6 lipca, godz. 18.00, park Słowackiego – Czar operetki Orkiestra Kameralna Diverimento 7 lipca, godz. 18.00, Rynek starego miasta – zespół cygański Krystiano & Romen 13 lipca, godz. 18.00, park Słowackiego – Bielska Estrada tańce i piosenki różnych krajów świata 14 lipca, godz. 18.00, Rynek – Orkiestra Telemanna muzyka popularna 27 lipca, godz. 18.00, park Słowackiego – Arleta & Acoustic Warsaw Band Autostopem z malowaną lalą przeboje Karin Stanek 28 lipca, godz. 17.00, Rynek – koncert zespołów zagranicznych Tygodnia Kultury Beskidzkiej 3 sierpnia, godz. 18.00, park Słowackiego – Eleni z zespołem muzycznym 4 sierpnia, godz. 18.00, Rynek – Bielska Orkiestra Dęta formacja paradna 10 sierpnia, godz. 18.00, park Słowackiego – Bielska Orkiestra Dęta formacja wojskowa 11 sierpnia, godz. 18.00, Rynek – Kabaret Marcina Dańca 17 sierpnia, godz. 18.00, park Słowackiego – Kabaret Rak 18 sierpnia, godz. 18.00, Rynek – Shanties na bielskiej starówce Sąsiedzi, Atlantyda, 4 Refy 24 sierpnia, godz. 18.00, Pożegnanie lata – plac obok hali pod Dębowcem IRA 25 sierpnia, godz. 18.00 Maciej Maleńczuk z zespołem Psychocountry – promocja nowej płyty.

XII Jakubowe Święto 2013

20. lipca 2013 Plac św. Jakuba w Szczyrku 12:00 – 13:00 – wprowadzenie do imprezy 13:00 – 13:45 – koncert kapeli góralskiej 13:45 – 14:30 – koncert orkiestry dętej 14:30 – 15:30 – powitanie rajdu Pięciu Parafii – koncert Zespółu Forteca 15:30 – 17:30 – prezentacje muzyczne Dzieci Bożych oraz Oazy Młodzieżowej – Baloniada – Program muzyczno-zabawowy dla dzieci 17:30 – 18:45 – Kabaret Masztalskich 19:30 – 21:00 – Uroczyste otwarcie Jakubowego Święta – koncert gitarowy Bogumiła Łaciaka 21:00 – rozpalenie Jakubowego Ogniska – zaproszenie pod scenę wszystkich 40-latków – wręczenie tytułu Szczyrkowianin Roku 2012 21:30 – Koncert Gwiazdy wieczoru Krystyny Giżowskiej Ok. 23:00 – zakończenie imprezy – PATER NOSTER z Ojcem Świętym Janem Pawłem II Ok. 23:15 – dyskoteka 40-latka Wstęp wolny! | Więcej: www.szczyrk.pl

| Więcej: www.pelnakultura.info

3 Edycja Festiwalu „Hip-Hop na Żywca” Foto Art. Festiwal

11 – 27 października Biennale fotografii światowej Festiwal o ludziach i dla ludzi! Ideą festiwalu jest pokazanie wielości dróg twórczych, jakimi może pójść artysta, wybierając fotografię, jako środek wypowiedzi. Festiwalowi nie przyświeca temat wiodący. Pokazuje dokument, portret, reportaż, pejzaż, eksperyment, fotografię inscenizowaną i przetwarzaną komputerowo. | Więcej: www.fotoartfestival.com

14

Letnia Scena Sfery

Koncerty Letniej Sceny Sfery odbywają się na Placu Bolka i Lolka w Galerii SFERA w Bielsku-Białej. | Więcej na: www.sfera.com.pl

20 lipca, Żywiec, Amfiteatr Pod Grojcem Zagrają: SOKÓŁ I MARYSIA STAROSTA + WŁODI + DJ B DONGURALESKO ŁONA / WEBBER & THE PIMPS MAŁPA ZEUS W.E.N.A. & DJ IKE GRUBY MIELZKY THE PRYZMATS + zwycięzcy konkursu na support Prowadzący: PROCEENTE | Więcej: www.facebook.com/hiphopnazywca


FOTO: Ula Kóska

Natasha Pavluchenko już po raz drugi będzie prezentować swoją kolekcję w Rzymie. Projektantka jako pierwsza Polka w historii przeszła szereg eliminacji rady programowej prestiżowego święta Haute Couture – Alta Roma Alta Moda. „Uświadamiam sobie powoli, że te lata pracy, naprawdę ciężkiej, zaczynają owocować. Nie potrafię nadal jeszcze się pogodzić z myślą, że te wszystkie osoby w stowarzyszeniu Alta Roma, które są dla mnie legendami mody, traktują mnie jak równą sobie” – twierdzi artystka. „Nic by się nie udało gdyby nie partnerzy – marka Loyd wspomaga mnie już drugi raz, to prawdziwe wyróżnienie” – dodaje. Oprócz producenta herbat i nowego napoju energetycznego pokaz w Rzymie wspierają marki Czaniecki, sarenza.pl, Edbox oraz bielski Park Hotel Papuga. Biżuterię do kolekcji Natashy stworzyła ArsDavia. Pokaz kolekcji „SENSES” odbędzie się 6 lipca w Complesso Monumentale di Santo Spirito in Sassia. Przedpremierowe show tej samej kolekcji zamknęło Galę Finałową imprezy Warsaw Fashion Street na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie 23 czerwca. Magazyn 2B STYLE jest oficjalnym patronem medialnym pokazu w Rzymie. Na naszym portalu www.2bstyle.pl będzie można zobaczyć całą kolekcję po pokazie w Rzymie.

15


ludzie

Rodzina Muzyka Harley Maciej Balcar Z Maciejem Balcarem rozmawia Agnieszka Ściera i Anita Szymańska foto: Jarosław Blaminsky

16


Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką? Kiedy TO zawładnęło Tobą i poczułeś, że chcesz śpiewać? Maciej Balcar: Śpiewałem praktycznie, od

kiedy pamiętam, ale znacznie więcej pamiętają moi rodzice. Uwielbiałem ponoć śpiewać w samotności, bawiąc się klockami, byłem jednak mocno zażenowany, kiedy ktoś mnie na tym przyłapał. Właściwie aż do końca podstawówki wstydziłem się publicznie śpiewać, a to, że często byłem do tego zmuszany, jeszcze potęgowało nie-

chęć. Oczywiście rodzice i brat byli poza tą regułą, bo inaczej nie śpiewałbym w ogóle. Co ciekawe, nie miałem żadnych oporów przed występowaniem w teatrze i wygłaszaniem monologów, nie zgadzałem się jednak na śpiewanie. W liceum okazało się, że można nie chodzić na lekcje, obstawiając wszystkie możliwe apele szkolne i mieć bardzo dużo luzu na absolutnym legalu. Poza tym zaczynałem już mieć sygnały od płci pięknej, że śpiewanie romantycznych melodii niesamowicie skraca dystans, a będąc raczej skrytym i

nieśmiałym młodzieńcem, nie mogłem tego nie docenić. Prawie do końca studiów traktowałem jednak muzykę, jako przygodę i wiązałem swoją przyszłość z architekturą. W jaki sposób trafiłeś do zespołu Dżem? Czy przyszedłeś z własną wizją zespołu czy raczej Ty byłeś odpowiedzią na zapotrzebowanie muzyków Dżemu? MB: Z zespołem Dżem poznałem się na długo wcześniej, podczas ich koncertu

17


w moim rodzinnym Ostrowie Wielkopolskim Konferansjerem był wówczas mój starszy kolega, ostrowski guru bluesa, Andrzej Jerzyk, od lat zaprzyjaźniony z Dżemem, to on właśnie przedstawił mnie kapeli. Wiele lat później dostałem propozycję współpracy. Trafiłem do zespołu o wspaniałym dorobku i właściwie od razu wiedziałem, że nie będzie łatwo, ale satysfakcji też nie zabraknie. Kluczem do sukcesu były nasze wspólne fascynacje muzyczne i fakt, że znaliśmy się od wielu lat. Poza byciem frontmanem Dżemu, prowadzisz własne solowe projekty. W 2012 roku wydałeś solową płytę „Live Trax 12”. Opowiedz nam o tej działalności. MB: Pierwszą solową płytę wydałem jesz-

cze przed Dżemem, w 1998 roku. W 2010 za sprawą mojego rodzinnego miasta Ostrowa Wlkp., miałem okazję powrócić do solowej działalności z płytą „Ogień i Woda”. Okazało się to bardzo owocne, ponieważ zacząłem na nowo intensywnie pracować nad muzyką. Gram koncerty

18

z zespołem Nie-bo i bardzo dobrze nam się wspólnie muzykuje. LIVE TRAX 12 to najlepszy przykład tego, jak obecnie brzmi moja muzyka na żywo. Kto jest odbiorcą Twojej muzyki i jakie jest Twoje przesłanie? W jaki sposób powstają Twoje solowe kawałki? MB: Nad muzyką pracuję, kiedy czuję taką

sporo, więc repertuar dzielę na Dżemowy i pozostały. Dżem pozostaje priorytetowy. Terminowo w solowe trasy ruszam wyłącznie w styczniu-lutym, kiedy Dżem ma ferie zimowe. Pojedyncze koncerty solowe, spektakle lub gościnne występy zdarzają się, ale tylko wtedy, kiedy Dżem ma wolny termin. Dzięki takiemu systemowi nie dochodzi do żadnych konfliktów.

potrzebę. Nie zastanawiam się wtedy, czy piszę utwory dla Dżemu, solowe czy jeszcze inne. Stąd też nigdy nie wiem, co osiągnę, siadając do instrumentu. Mojej muzyki słuchają ludzie, którzy dużą rolę przywiązują to warstwy tekstowej. Często posiłkuję się klasykami takimi jak Norwid czy Kasprowicz.

Jak oceniasz to, co obecnie dzieje się w polskiej muzyce? Gdzie powinien skierować się ktoś, kto poszukuje ambitniejszych, niż promowane przez komercyjne stacje, propozycji muzycznych? Na jakie zespoły i wokalistów Twoim zdaniem warto zwrócić uwagę, bo mają do zaproponowania coś ciekawego i wartościowego?

Czy koledzy z Dżemu nie mają nic przeciwko temu, że prowadzisz też karierę solową? Czy trudno jest pogodzić bycie wokalistą Dżemu z solowa aktywnością?

MB: Internet to medium naszych czasów.

MB: Od początku założyłem, że te rzeczy nie

mogą ze sobą kolidować. Pomysłów mam

Jeżeli ktoś szuka ciekawego brzmienia proponuje zanurzyć się w portale muzyczne, które aż kipią doskonałą, nietuzinkową muzyką. Często powtarzam to młodym zespołom: to właśnie ich droga, a przynajmniej nie powinni lekceważyć tej formy


autopromocji. Co do komercyjnych stacji, nie będę się wypowiadał, bo wszyscy wiemy jak jest. To samo, co w polityce, rządzą układy, pieniądze, kolesiostwo.

Jest 2013 rok. Gdzie będziesz muzycznie w 2020 roku? Czy planujesz skrupulatnie swoją przyszłość, czy raczej płyniesz na fali sytuacji, które Ci się w życiu przytrafiają?

Opowiedz nam o swojej aktywności... aktorskiej.

MB: Przez te kilka lat może się naprawdę

MB: To dziedzina uzupełniająca. Muzyka

jest głównym nurtem, aktorstwo traktuję bardziej na zasadzie przygody. Chyba, że jest to teatr muzyczny, wtedy to co innego. Od 2000 roku gram w Chorzowskim Teatrze Rozrywki w rock-operze „Jesus Christ Superstar”. Przez te 13 lat wisiałem już na krzyżu prawie 300 razy i mam nadzieję, że ten nasz spektakl pobije wszelkie rekordy długowieczności. To mój żywioł, uwielbiam to robić na równi z koncertowaniem. Przed kamerą aktorsko mierzyłem się z kilkoma filmami, również kostiumowymi i teatrem telewizji. Oczywiście najważniejszym w dorobku jest „Skazany na bluesa”. Praca przy filmie jest jednak żmudna i wymaga wyjątkowej cierpliwości i koncentracji, teatr ma dużo więcej magii.

wiele wydarzyć i mało, kto wie gdzie będzie w 2020. Wolnych zawodów dotyczy to podwójnie, bo w końcu cały czas musimy się rozwijać i poszerzać swoje horyzonty. Oczywiście, mam pewne pomysły długodystansowe, ale ich powodzenie jest uzależnione od wielu czynników, głównie finansowych.

KONKURS

MB: Przygotowania do 35-lecia Dżemu, któ-

Płyta z autografem Maćka Balcara trafi do pierwszej osoby, która w dniu 31 lipca prześle prawidłową odpowiedź na nasze pytanie. A pytanie to brzmi: W którym roku Maciek Balcar wydał swój pierwszy solowy krążek?

Trzy rzeczy, które są dla Ciebie najważniejsze, to...

Na odpowiedzi czekamy pod adresem: redakcja@2bstyle.pl

A plany na najbliższe miesiące, to?

re już w przyszłym roku. Praca nad kolejną płytą Dżemową i solową, współpraca z kilkoma zaprzyjaźnionymi składami...

Rodzina, muzyka, Harley.

19


33 elementy

20


Z Beatą Mitas umówiłam się po południu, kiedy w jej firmie jest już spokój. W życiu nie przypuszczałam, że to, co mnie spotka po przekroczeniu progu TESSY będzie jak odkrycie tajemnicy, której świadome kobiety strzegą od wieków, a którą nawet im samym tak trudno jest odkryć: tajemnicy pięknego biustu. I nie chodzi tu bynajmniej o operację plastyczną czy cudotwórcze balsamy, ale o materię biustonosza ukształtowaną w taki sposób, aby podkreślić ten piękny element kobiecego ciała. Tekst: Monika Gaj, foto: MEDIANI

Nasze spotkanie z właścicielką firmy TESSA – Beatą Mitas – rozpoczyna się sesją zdjęciową do artykułu. Pani Beata jest osobą tak pełną energii, że trudno było za nią nadążyć! – Ja nie mogę usiedzieć na miejscu, no nie mogę – mówi moja rozmówczyni, w której głowie wciąż powstają nowe, bieliźniane pomysły. Tak też powstała jedna z polskich firm produkujących bieliznę, mająca swoją siedzibę w Bielsku-Białej.

POCZĄTEK – Najpierw była porządna praca w porządnej firmie, na etacie. A potem narodził się pomysł. To był gdzieś 1994 rok. Na począt-

ku był oczywiście chaos. Przede wszystkim nauka, bo drogą prób i błędów, do wszystkiego trzeba dojść samemu. Ja też musiałam siedzieć dniami i nocami, wszystkiego się po prostu uczyć – wspomina z uśmiechem właścicielka – Nie kończyłam żadnej szkoły krawieckiej, nawet nie potrafię przyszyć guzika. Zresztą w Polsce nie ma szkół, które uczą bieliźniarstwa, nie ma podręczników, po prostu nie było kogo zapytać i tak jest do dziś. Żadna uczelnia odzieżowa nie prowadzi zajęć z bieliźniarstwa. Owszem są organizowane jakieś kursy, ale one nie dają gruntownej wiedzy jeśli się samemu do tego nie dojdzie. Czasy przed transformacją ustrojową w Polsce nie były zbyt różowe. Na półkach

nie było absolutnie niczego, poza bielizną Triumph w Peweksach. Dopiero pierwsze, pionierskie firmy bieliźniarskie zaczęły pojawiać się na początku lat 90. Wtedy, jak wspomina moja rozmówczyni, sprzedawała się każda wyprodukowana rzecz. W Łodzi kupowało się w hurtowniach koronkę na kilogramy, nie było przedstawicieli fabryk włókienniczych. Z fabryk europejskich przywożono wtedy resztki z produkcji w... worach, w których każde dwa metry tkaniny były inne. Żeby wywalczyć partię towaru, trzeba było pojawić się w Łodzi o 5 nad ranem, kiedy przyjeżdżały transporty. Państwowy przemysł włókienniczy padał, a w jego miejsce powstawały prywatne firmy. Dopiero wejście Polski do

21


Unii Europejskiej przełamało obawy zachodnich producentów przed współpracą z Polakami. Obecnie z każdej europejskiej fabryki tkanin dwa razy w roku zamawiane są próby materiałów. Producenci bielizny mają też do dyspozycji targi branżowe, w tym najsłynniejsze w Paryżu – targi producentów surowców do szycia bielizny.

KROJENIE – Nauczyć się szycia biustonoszy to wyższa szkoła jazdy, to jest totalnie coś innego niż uszycie sukienki – mówi Beata Mitas – Tu jest tyle elementów składowych, że nawet nikt sobie nie zdaje sprawy, ile drobiazgów trzeba ze sobą połączyć.

22

Na naszą prośbę jeden z biustonoszy zostaje rozłożony na czynniki pierwsze i ze zdumieniem odkrywamy, że składa się on z 33 drobnych elementów, z których każdy ma określoną rolę konstrukcyjną albo dekoracyjną.

TAJEMNICA Kolekcje Beaty Mitas są dla wszystkich kobiet – tych, które natura obdarzyła bujniej i tych, które twierdzą, że nie mają biustu. Właścicielka firmy pracuje na „żywych modelach” dzięki czemu u źródła ma okazję poznać obawy kobiet, ich oczekiwania, a także najczęściej popełniane błędy.

– Kiedy przychodzi do mnie dziewczyna, która przez całe życie nosi rozmiar 75A i twierdzi, że nie ma biustu to jest to totalna nieprawda – mówi pani Beata – dobieram jej rozmiar w taki sposób, że na końcu okazuje się, że nosi 65C, a jej biust jest pełny i kształtny. Mnóstwo kobiet nosi po prostu źle dobrane biustonosze, najczęściej mające za duży obwód i za małe miseczki. W takim biustonoszu nigdy nie będzie wyglądać się dobrze. Obwód musi być dopasowany, a miseczka dobrana do wielkości piersi – dodaje. – W Polsce kiedyś średnią krajową i sprzedażową było standardowe 75B, w tej chwili okazało się, że mamy mnóstwo klientek o obwodzie 65 i miseczce D.


„Mam taką filozofię, że to, co pod bluzką, jest równie ważne jak to, co nosimy na wierzchu. Dlaczego? Dlatego, że kobieta ma czuć się pięknie, ma wiedzieć, że jej atuty są pięknie ubrane, a do tego bielizna ma je podkreślać, a nie zniekształcać.”

FILOZOFIA Podczas rozmowy mam okazję przeglądnąć wiele modeli biustonoszy, a niektóre z nich nawet poprzymierzać. Z zachwytem stwierdzam, że leżą idealnie, formują biust tak, jak tego oczekuję, są wygodne i do tego – co tu dużo mówić, po prostu piękne! – Sami konstruujemy modele współpracując przy ich tworzeniu z kobietami o różnych biustach. Potem na bazowym zestawie konstrukcji pracujemy nad efektem wizualnym – doborem materiałów, dodatków, wykończeń. – mówi pani Beata – Ja mam taką filozofię, że to, co pod bluzką, jest równie ważne jak to, co no-

simy na wierzchu. Dlaczego? Dlatego, że kobieta ma czuć się pięknie, ma wiedzieć, że jej atuty są pięknie ubrane. Bielizna ma je podkreślać, a nie zniekształcać. Kiedyś w Polsce produkowało się biustonosze takie, że „to” jakoś leżało, ale z dobrą bielizną nie miało nic wspólnego. Teraz klientki oczekują najwyższej jakości – tego, że bielizna nie zniekształci się w praniu czy podczas noszenia, że fiszbiny nie wbiją się w pachę, a ramiączka nie będą obcierały. A do tego biustonosz musi być po prostu ładny, niezależnie od rozmiaru. Dlatego, jeśli ktoś nad tym nie pracował przez lata, nie ma szans, żeby na rynku dał dziś radę. Reasumując, ja po prostu lubię rozwiązywać problemy kobiet i cieszy mnie mo-

ment, w którym swój biust odkrywają ponownie, a często nawet sylwetkę. Czasem potrzeba naprawdę niewiele aby poprawić swój wizerunek we WŁASNYCH oczach. Firma TESSA ma swoje stałe klientki, które z niecierpliwością czekają na każdy nowy model, a dotychczasowym są wierne i noszą je bardzo długo. Bieliznę marki TESSA można kupić w sklepach stacjonarnych na terenie Polski i za granicą – poprzez kontakt za pośrednictwem sprzedawcy, właścicielka ma bezpośrednią informację z rynku, na co jest zapotrzebowanie i jakie są oczekiwania kobiet.

www.tessa-linea.pl

23


D R U K A R N I A

nowoczesny park maszynowy

wieloletnie

doświadczenie elastyczność

terminowość jakość... sprawdź nas! MKC Print Sp. z o.o. 41-902 Bytom, ul. Bernardyńska 1 tel. +48 32 243 50 35, kom. +48 607DRUKUJ drukarnia@printimus.pl · www.printimus.pl

24


ZNANE... NIEZNANE czyli kilka słów o markach własnych w sieci handlowej

Anna Walczak Specjalista ds. Marketingu w Polskiej Sieci Handlowej Lewiatan, socjolog, od ponad 3 lat zajmuje się społeczną odpowiedzialnością biznesu

Wzbogacając naszą ofertę o markę własną, postawiliśmy sobie za cel, aby nasi Klienci mogli kupować towary dobrej jakości w możliwie najniższych cenach. Po kilkuletniej obecności na rynku produktów marki Lewiatan możemy śmiało stwierdzić, że zamierzenie to realizujemy z pełnym sukcesem: cieszą się one coraz większym zaufaniem i zainteresowaniem Klientów. Obecnie w ofercie posiadamy blisko 250 produktów opatrzonych logo PSH Lewiatan oraz znakiem „Dobry produkt, dobra cena”. To nie tylko dobrej jakości artykuły spożywcze, ale także higieniczne, chemiczne i karmy dla zwierząt. Dbając o szeroki wybór i dobrą jakość naszej marki własnej, testujemy nowe rozwiązania, aby Klienci mogli odnaleźć w naszej ofercie nie tylko dobrą cenę, ale również dobrą jakość. Zależy nam zwłaszcza, aby pomagać Państwu w codziennym dbaniu o zdrowie. Podjęliśmy współpracę z Fundacją Rozwo-

ju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religii, która certyfikuje wybrane produkty, dzięki czemu nasi Klienci mają pewność, że są one zdrowe. Teraz chcemy zaoferować Państwu coś więcej. W czerwcu w sklepach PSH Lewiatan będą dostępne katalogi z ciekawymi przepisami kulinarnymi, które powstały przy współpracy z firmą Kupiec. Mamy nadzieję, że połączenie doświadczenia i wiedzy obu firm pozwoliło na stworzenie oferty, z której będziecie Państwo korzystać. Tym, którzy wolą nowoczesną formę przekazu, polecamy wersję elektroniczną na naszych stronach internetowych. Szukajcie katalogów „Gotuj razem z nami” w wybranych sklepach Lewiatana.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Marki własne sieci handlowych powszechnie kojarzą się raczej z tanim substytutem produktów dobrze znanych producentów. Postrzegane często są jako towar dla klientów, którzy szczególnie zwracają uwagę na cenę produktów. Korzyści z pojawienia się produktów tego typu są obopólne – zarówno dla producentów, jak i klientów. Ci pierwsi osiągają przez to redukcję kosztów produkcji, klienci natomiast otrzymują produkt akceptowalnej jakości w dobrej cenie. Wydaje się jednak, że minęły czasy, gdy klienci zwracali uwagę jedynie na cenę produktów. Współczesne zachowania konsumentów oraz chęć wyróżnienia się sprawiły, że sieci handlowe zaczęły przywiązywać coraz większą uwagę także do jakości produktów wprowadzanych na rynek pod marką własną. Dzięki temu stają się one raczej narzędziem budowania przewagi konkurencyjnej poszczególnych firm. W ofercie niektórych sieci odnajdujemy nawet produkty, które mogą być

wpisane w segment premium, których cena jest porównywalna z wiodącymi markami. Wśród sieci handlowych, które zdecydowały się na wprowadzenie produktów marki własnej jest także Polska Sieć Handlowa Lewiatan. Produkty sygnowane są marką Lewiatan, a produkowane przez polskich producentów. Dlaczego zdecydowaliśmy się na taki krok?

www.bielskobiala.lewiatan.pl www.zory.lewiatan.pl

25


psyche

DZIECKO moja (nie)udana kopia

Edyta Nowak-Żółty Coach i trener rozwoju osobistego, od 10 lat uczy jak budować dobre relacje międzyludzkie, pomaga ludziom osiągnąć cele w różnych dziedzinach życia, wierzy w człowieka, w jego potencjał i możliwości. email: edanowa@gmail.com

Sposób w jaki traktujemy nasze dzieci determinuje przyszłość świata.

Jasper Juul

Jedni mówią, że wychowanie to trudna sztuka, inni że to normalne, bo od wieków się dzieci „chowało”, są i tacy, którzy wychowanie innych traktują jako zawód, a nawet życiową pasję. Ja, mama dziewięciolatka, zgadzam się po trosze ze wszystkimi i mam do tego tematu ogromny szacunek. My dorośli, tworzymy bieg historii naszych dzieci, jesteśmy kreatorami, możemy „zaprojektować” je na szczęśliwych, dobrze radzących sobie ludzi, ale możemy też zniszczyć i zranić tak, że ich skrzydła już nigdy nie wyrosną, a życie będzie smutne i pełne lęku. Gdy dzieci dostają od

26

nas, dorosłych życie, muszą nas przyjąć takimi, jacy jesteśmy, nie mogą nam nic dodać, nie mogą też ująć i przez wiele lat są na nas skazani. Wygląda więc na to, że to my mamy w tym wychowaniu decydujące zdanie i ponosimy sporą odpowiedzialność. Ktoś powie, że było tak zawsze – a jednak szybko zmieniający się świat tak zaskakuje, że trudno dziś o jednoznaczne recepty na sukces w wychowaniu i pomysły na zbudowanie z własnym dzieckiem długotrwałych, zdrowych relacji. To, co mówimy jest często mniej ważnie od tego jak mówimy. Słowa są wtórne, pierwotna jest myśl, z niej dopiero wyrasta słowo. Bądź dobrym dorosłym, to znaczy miej dobre myśli. Mój wielki mentor, psycholog Wojciech Eichelberger uważa, że rodzic powinien przede wszystkim kochać swoje dziecko, często żywo

i życzliwie reagować na potrzeby dziecka. Kiedy tak jest, to dziecko zaczyna wierzyć, że ma w sobie moc sprawczą, że wiele od niego zależy, że świat w którym żyje jest jego światem, bo rozumie i odpowiada na jego potrzeby. Taka pozytywna i aktywna reakcja rodzica procentuje w przyszłości optymizmem, otwartością i wiarą we własne siły u dziecka. Badania psychologiczne potwierdzają, że dziecko kochane łatwiej zachowuje wierność wartościom przekazywanym przez dom rodzinny. Im bardziej dziecko odczuwa miłość rodzica, tym lepiej radzi sobie z presją środowiska. Dlaczego nie piszę tu o teoriach pedagogicznych, o zasadach czy technikach komunikacji międzyludzkiej? Nie piszę, bo wierzę, że jeżeli człowiek naprawdę kocha swoje dziecko, to będzie kompetentnym rodzicem i bez specjalnej wiedzy


książkowej. Co to znaczy kochać swoje dziecko? Wielu rodziców deklaruje miłość do dziecka, lecz to, jak na co dzień je traktuje ma niewiele wspólnego z tą deklaracją.Niestety nie wystarczy w głębi duszy kochać, trzeba też umieć tę miłość mądrze okazywać.

Ciekawe, że z pokolenia na pokolenie dzieci są coraz gorsze, natomiast rodzice coraz lepsi, a więc z coraz gorszych dzieci wyrastają coraz lepsi rodzice.

Wiesław Brudziński

Nasze słowa wypowiedziane spokojnym, zrównoważonym tonem, nasza postawa otwarta na rozmowę, a nawet sposób patrzenia na dziecko, wszystko to kształtuje jego obraz świata, wpływa na jego zachowanie, pokazuje jak traktować innych, jak rozwiązać problem. Jeżeli będę udawać, że słucham dziecko, jeżeli będę karmiła go wyświechtanymi sloganami i utartymi schematami postępowań, to szybko stracę z nim kontakt. Czasami słyszę jak ktoś ze znajomych mówi „muszę się wziąć za wychowanie mojego dziecka” to zwykle oznacza, że biedny maluch będzie przechodził kazanie jak należy postępować, co mówić i kiedy. Tymczasem niewielu z nas czuje, że o wiele większą siłę wychowawczą na dziecko ma to, co pokazujemy, a nie to, co deklarujemy, a w czym jesteśmy często kłamcami. Jeżeli coś, co rodzic głosi (jakaś norma, czy zasada) nie jest poparte przykładem, nie będzie miało wpływu na zachowanie dziecka. Nie możesz nauczyć dziecka współczucia nie pokazując jak współczujesz innym, nie możesz nauczyć życzliwości nie stosując tej życzliwości na co dzień. Niestety często możemy zaobserwować sytuacje, kiedy to rodzice mówią dzieciom rzeczy nie spójne z ich zachowaniem, dzieci szybko wychwytują hipokryzję i przestają szanować takich rodziców. Taka rodzina „wegetuje” wtedy swoim życiem, a dzieci szybko uczą się co mówić i jak zachowywać przy rodzicach by mieć spokój od ich moralitetów. Rodzic może zaś oddać się samozadowoleniu z pozornie właściwego wychowania dziecka. Wszystko wychodzi brutalnie na jaw kiedy po latach rodzic np. potrzebuje wsparcia czy współczucia, a dziecko nie potrafi mu go dać, bo po prostu tego nie umie, nie wyniósł takich postaw ze swego domu. Wtedy jednak rodzic winą za znieczulicę obarcza ten straszny świat zewnętrzny, który tak podstępnie zepsuł mu takie dobre niegdyś dziecko.

My, jako rodzice bądźmy prawdziwi w swoich reakcjach, niczego nie udawajmy, nie obciążajmy też dzieci naszymi kompleksami. Pracujmy nad sobą, pokonujmy nasze słabości i ograniczenia bo wolni od tego jesteśmy najlepszymi wzorami dla naszych dzieci. Budujmy z dziećmi szczere bliskie relacje, nie oceniajmy, nie moralizujmy, dużo słuchajmy, mówmy otwarcie o naszych oczekiwaniach i zdrowo negocjujmy w codziennych wyzwaniach.

Jeżeli się mylisz, przyznaj się do tego przed dzieckiem Jeżeli zawinisz, przeproś swoje dziecko Jeżeli się kłócisz, pokaż jak się godzić Jeśli upadasz, pokaż jak powstawać Nie jesteśmy wstanie dokładnie pokazać dzieciom jak żyć, ustrzec je od wszystkiego co złe, nauczyć wszystkiego co ważne, dzieci i tak uczyły się i będą uczyć także na własnych doświadczeniach. W drodze życiowych eksperymentów, nawet najlepiej wychowane dziecko z całą pewnością wytnie nam jakiś numer, ale o ile mieści się on w normie, nie ma powodów do zmartwień My, jako rodzice bądźmy prawdziwi w swoich reakcjach, niczego nie udawajmy, nie obciążajmy też dzieci naszymi

kompleksami. Pracujmy nad sobą, pokonujmy nasze słabości i ograniczenia, bo wolni od tego, jesteśmy najlepszymi wzorami dla naszych dzieci. Budujmy z dziećmi szczere bliskie relacje, nie oceniajmy, nie moralizujmy, dużo słuchajmy, mówmy otwarcie o naszych oczekiwaniach i zdrowo negocjujmy w codziennych wyzwaniach. Każdy z nas, ma za sobą inną historię, doświadczył czegoś innego, zrozumiał świat inaczej, dlatego każdy z nas musi znaleźć swój sposób działania, który jest najbardziej korzystny dla nas z osobna i naszych dzieci. Jesteśmy wolni, możemy wiele, jednak MIŁOŚĆ do dziecka niech pozostanie zasadą obowiązkową, wartością nadrzędną. Do napisania artykułu zainspirowały mnie książki: „Twoje kompetentne dziecko” – Jasper Juul „Dobra Miłość” – Eichelberger, Samson, Sosnowska „Dobre rozmowy” – Eichelberger, Samson, Jasińska

27


felieton: okiem mężczyzny

Górę mam nieuczesaną Roman Kolano Mężczyzna, z wykształcenia szerszy w ramionach, węższy w biodrach. Sam o sobie mówi, że pisze. Zdjęcie z góry.

Za siedmioma górami... no to z góry wiadomo, że będzie bajka. Niestety, nie dla mnie. Mam coś napisać o górach, ciężko idzie, jak pod górkę. Tak bywa, kiedy temat narzucony jest odgórnie. Spróbuję, może do wieczora coś napiszę... byle do wieczora. A! Jutro święto, a przecież później długi weekend, a później to już poleci. Po pięćdziesiątce to już leci – z górki. Właściwie nie wiem dlaczego tak się mówi, może dlatego, że w tym wieku łatwiej się potknąć i szybciej leci się w dół – dosłownie, ostatecznie, głębinowy. Skoro o dole mowa, to dół w szerszym kontekście geologicznym jest dziurą. Mniejsza dziura najczęściej jest zabita deskami. Większa dziura to dolina. Dolina jest przeciwieństwem góry. Można powiedzieć, że jest jej negatywem – brakiem góry. Dziura to góra w drugą stronę. W górach dziur nie brakuje. Oczywiście z góry, dziury widać lepiej. Z dziury najlepiej nie widać nic. Zakończeniem góry w pionie jest szczyt. Szczyty mogą występować nie tylko w górach lub przyrodzie. Szczytem szczęścia polskich kibiców piłkarskich był remis na Wembley nieprzypadkowo w Anglii w 1973 roku. Niewątpliwym szczytem jest też wspominanie tego faktu podczas każdej transmisji meczu, który odbywa się współcześnie. Dzisiejsza gra reprezentacji również pokonuje pewne szczyty. Oczywiście w tym miejscu należy wspomnieć, że jak Górski to Kazimierz, rower lub Robert. Kazimierz może też być Dolny. Ostatnio widziano go nad Wisłą. Wspomniałem o wielkich osobowościach piłkarskich. Dla kibiców spotkanie, któregoś z nich to byłby zaszczyt.

28

Brakiem góry fizjonomicznie przejmują się niektóre kobiety, a tym, które się nie przejmują wogóle to nie przeszkadza. W niektórych przypadkach nadmiar góry może krępować ruchy. Nadmiar góry u kobiet nie krępuje mężczyzn. Zarówno nadmiar jak i brak góry u kobiet może powodować depresję. Dla tych, którzy mieszkają w blokach sąsiadka może być z góry. No chyba, że jej niewygodnie lub się zmęczy. Ci, którzy nie mieszkają w blokach mogą mieć sąsiadkę na boku. Osobom mającym problemy zdrowotne z kręgosłupem radzę, żeby sąsiadka znajdowała się na dole lub jak kto woli była z dołu. Jeżeli sąsiadki często nie ma w mieszkaniu, to być może jest stewardesą i obecnie znajduje się w górze i nie wykluczone, że z góry obiecała pilotowi jakiś odlot. Środkową część dnia nazywa się najczęściej godzinami szczytu.W przypadku kobiet określenie „godziny” jest mocno przesadzone i wyolbrzymione. Są to raczej minuty, a nawet sekundy i to najczęściej w godzinach wieczornych. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że sekundy szczytu u kobiet przypadają w nocy. Oczywiście kobieta może mieć sekundy szczytu w godzinach szczytu. W przyrodzie, góry spotkać się nie mogą bo tylko leżą. Nic nie robią, a wtedy ludzie im robią – na przykład zdjęcia. Góry leżą na południu, na północy, w południe i o północy. Tam gdzie leżą góry, leżą też górale. Nie każdy góral patrzy na nas z góry. Zazwyczaj jak już leży, to patrzy z dołu, o ile jeszcze może patrzeć. Po wstępnym zapoznaniu wzrokowym, można górala poznać

bliżej. Dowiedzieć się jakie ma zwyczaje, czym się żywi, jak w polu je i dlaczego Zocha trzyma pod pierzyną kota. Przeważnie jednak, jeżeli z góralem przekroczy się granicę wzajemnego poznawania mierzoną w promilach, to może nastąpić impulsywna utrata pamięci. Wtedy góral może nas nierozpoznać, potraktować jak intruza i zaatakować. Istnieje duże niebezpieczeństwo i bardzo duże prawdopodobieństwo, że to my będziemy wtedy leżeć. Tak. Góry są bardzo niebezpieczne. Górale z góry wiedzą jaka będzie pogoda. Nie potrafią tylko powiedzieć w jaki to będzie dzień. Ale są też tacy prorocy, którzy potrafią powiedzieć jaka pogoda była wczoraj a tego nawet najstarsi górale nie pamiętają. Górnik natomiast, nic nie wie o pogodzie, bo pracuje w kopalni i niczego z góry przewidzieć nie może. Najwyżej może krzyknąć z dołu „Ciuliku podej majzlika”. Jeżeli można coś przewidzieć z góry, to może da się też ze środka? Z głębi może. No, ale to chyba jakiś nurek musiałby się wypowiedzieć, czy z głębi morza wogóle coś można powiedzieć, czy to tylko taki bełkot dziecka puszczającego bąki w wannie. Zawsze nurtowały mnie relacje śląsko-góralskie. Są związki. Na Śląsku związki są silniejsze, bardziej skuteczne i zdeterminowane, niż na góralszczyźnie. Są relacje. Górnik, jak wiadomo pracuje na dole albo na przodku. Jak pracuje na przodku, to już nie pracuje ino haruje albo fedruje – to je to samo, ino sie nazwom różni. Nazewnictwo wymyślili górnicy na przodku. Wielokrotnie krzyczałem do dziury w ziemi, żeby górników nie nazywać górnikami,


tylko dolnikami, bo nie robiom na górze ino na dole. Ale nikt mnie chyba nie słyszoł, bo nikt mi nie odpowiedzioł. Tam chyba straszny hałas musi być od tych maszyn. A ci, co chodzą po górach w niedziele, to co? Uprawiają górnictwo? Ja tam nie wiem co oni jeszcze w tych zarośniętych górach uprawiają oprócz turystyki. No a na żonę górnika jak sie woło? Górniczka, górniaczka, góralka? Nicht podobnego! W kolejności chronologicznej – „ślubno”, „mojo”, „mojo staro”, „baba”. Ten ostatni wyraz dźwiękonaśladowczy oddaje charakter zjawiska. Natomiast żona górala to góralka. Wydaje się logiczne. Inaczej być nie może. Jakby się góral dowiedział, że górnik ma jego żonę zapewne użyłby najpierw fonetycznych argumentów, później siekiery lub odwrotnie. No, ale jakby się górnik dowiedział, że góral coś majstrowoł albo fedrowoł przy jego ślubnyj, to by mu majzlikiem ciulnył richtig ferfolc ahtungiem zuich auchen szlaben kaput. Ostatecznie – przed zgonem – góral mógłby się powołać na nieścisłość i niejednoznaczność językową, że przecież przelecioł ino „babe” a „ślubno”, „mojo”, i „mojo staro” łodpuścił. Przerwijmy tą spiralę nienawiści ze zdradą w tle, przecież Ślązak to taki góral, który mieszka na Śląsku, a góral to taki ślązak, który mieszka w górach. Góral ubiera się grubiej jak idzie w góry a górnik jak idzie na gruba. Baba, zarówno górala jak górnika może być gruba. Góralszczyzna to trochę taki sport ekstremalny. Żeby odpowiednio uprawiać góralszczyznę należy mieć odpowiedni strój. Na nogi trzeba, jeżeli się to uda, nasunąć twarde kierpce w kształcie oscypka lub ubrać oscypka zamiast kierpiec. Kierpce to jakby wydrążony oscypek. Różnica między nimi jest taka, że oscypek nie ma sznurówek. Więcej różnic nie ma. Zapachem to się nie różni. Chyba, że kierpce są jeszcze ciepłe. Trzeba też ubrać szorstkie jak wełna gacie. Jak góral ma cały czas zajęte ręce molestowaniem oscypka, a coś go zaswędzi na ciele, to gacie go same drapią. Trzeba mieć też gruby filcowy kapelusz w kształcie półkuli do nakrycia, jednej lub dwóch półkul mózgowych. Co drugi góral myli się, która półkula jest filcowa. No i jak to w sporcie – trzeba mieć mocny i zdecydowany krok. Zejdźmy już z tych regionalizmów, wznieśmy się na wyżyny, na przykład poezji. Przypatrzmy się „górze” lingwistycznie. „Na górze róże na dole fiołki...” W rurze też jest góra, nawet musi. W rurze też mogą być róże. A na dole fiołki... no bo są niższe. No rura musi mieć górę, nie ma rury tylko z dołem tak jak nie ma kija z jednym końcem. Góra rury zakończona jest dziurą. Połączenie „góry” z rurą to „róra”. „Baba z góry – koniom lżej”, jak mówi przysłowie.

Oczywiście, to taki żart, przysłowie przecież nie może mówić, bo nie ma ust. „Góra z górą się nie zejdzie”, no chyba, że w praniu. Znane jest też powiedzonko, stwierdzenie, zawołanie, komenda, nakaz, rozkaz „ręce do góry”, którego nie wymyślili górale i bezpośrednio do nich się ono nie odnosi. Do górali w podobnym tonie kieruje się raczej uwagę, zwrot „ręce przy sobie”. Tak sobie piszę, drapiąc się między pagórkami, szukając odpowiedniego słowa... i właśnie wpadł mi do głowy kolejny kontekst. Tym razem to nie przypadek, że przy drapaniu...

Politycznie. Wydaje się, że góra powinna być zawsze na wyższym poziomie. Nie zawsze tak jest. Bywa, że poziom jest żenujący, żenująco niski a momentami nawet depresyjny. Górnolotnie stwierdzić można, że przykład idzie z góry. Jeżeli jednak chodzi o władzę, to osobiście unikam takich przykładów. Taki przykład z góry, to ja mam głęboko. Materialnie to chyba nie mam wygórowanych oczekiwań. Z górnej półki może być Lexus XC500 z napędem 3D turbo hybrydowym. Ale w Tesco na regale go nie widziałem. Zawsze są wykupione. W bardzo modnym kontekście kulinarnym można trafić w jedzeniu – zwłaszcza w sałatce – na serek górski. Oczywiście, jak nazwa nie wskazuje serek ten nie jest zrobiony z góry, tylko z mleka owcy, która z góry wiedziała, że baca ją dopadnie. Niektórzy wołają na niego oscypek, a to z tego powodu dumny baca krzyczy, że zawsze mu jakiś scypek wypadnie z gemby przy mieszaniu sera, do tego drewnianego wiadra. „O” jest dodawane przed „scypkiem” jako wyraz zaskoczenia i rutynowego niedowierzania. Scypek powoduje, że ser jest bardziej słony. A do sera trza mieć serce, żeby go zrobić, zdrową wątrobę, żeby go zjeść i mocną głowę żeby go popić. Z góry wszystko spada. To prawo wymyślił Newton, kiedy z góry spadło na niego

jabłko. Nie wszyscy rozumieją fizykę i nie wszyscy muszą się z nią zgadzać. Znajomy Józek twierdzi, że nie spadł z góry, tylko ze stołka. (Jakby się dowiedział, że to Newton jest odpowiedzialny za tą bolesna sytuację, to by mu nogi z...) Wcześniej z góry wpadł sąsiad z butelką, która stała się pośrednią przyczyną upadku. Józek nie odkrył żadnego prawa, za to w szpitalu musiał leżeć odkryty, ponieważ złamaną nogę musiał trzymać w górze – na wyciągu. I nie była to noga od krzesła. Pielęgniarka, na każdym dyżurze podnosiła mu ciśnienie, ma się rozumieć, że w górę. Gdy tylko schylała się – rzecz jasna w dół – Józek czuł, że jemu podnosi się w górę. Takie perypetium mobile. Mechanizm działania był prosty: skłon, sutek i skutek. Skutecznie na dół sprowadziła Józka dopiero niezastąpiona żona, która wjechała windą z dołu do góry. Pielęgniarka schylając się jednocześnie podnosiła ciśnienie. Józek udawał, że ciśnienie ma w normie. Norma – tak miała na imię pielęgniarka. Nikt nie wie, co robiła sama w pomieszczeniu ze szczotkami, bo była wtedy sama. Po tym niefortunnym wydarzeniu Józek musiał zrobić sobie całą górę, tylko lewa czwórka została nienaruszona. Żona obiecała Józkowi, że następnym razem przyjdzie z Heńkiem. Zawodowa wizyta Heńka był gorsza dla Józka od wiadomości o zdradzie z Heńkiem. Heniek był grabarzem. Przybyć miał niechybnie w sprawie pomiarów wielkości dołu. W pewnej oryginalnej, wiejskiej, „Góralskiej Chacie” – restauracji pod Łodzią, oddalonej około 300 km od najbliższych wzniesień – zamówiłem świeżą potrawę pod obiecującą nazwą „góralski kociołek”. Jak się później okazało kociołka zapomniał jakiś góral wracający z przysięgi brata, który w latach 80. wyjechał do Ameryki. Muzycznie nie będę pisał o „górze”, bo musiałbym zaśpiewać – a w tekście pisanym tego nie słychać. Geograficznie lub kolorystycznie góra może być Łysa, Zielona, Jelenia no i rzecz jasna, że Jasna. Łysa Góra może być zarośnięta a łysa nie może. Babia Góra to najwyższa góra beskitu Żywieckiego. Dlaczego właśnie babia a nie chłopska? Dwa razy schodziłem z tej Babiej Góry, ale nigdy nie zobaczyłem samej baby w całej okazałości? Jak to jest tylko babia góra, to jak wygląda reszta baby? Na koniec mogę Państwu obiecać wszystko co tylko chcecie, że będę pisał na temat, że każdy będzie miał pracę i pieniądze. Niektórym obiecać mogę tylko pieniądze. Pogoda będzie taka, że każdego zadowoli, że wszyscy będą bogaci, szczęśliwi i mądrzy. Wszystko mogę wam obiecać nawet złote góry a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Zgórniałem przy tym pisaniu. Zjem sobie ogóra.

29


30

FOTO: Anita Szymańska


Tekst: Agnieszka Ściera

na zebranie szyszek rosnących na drzewach, co nie jest łatwe, bowiem te rosną na samych ich wierzchołkach. Szyszki pozyskuje się w celu przekazania ich do banku genów. Nawet nie przypuszczał, że wspinaniem na drzewa będzie zarabiał na życie. W Polsce jest to mało znana profesja. Stare lub zaniedbane, przeszkadzające drzewa, po prostu się wycina. Panuje bowiem pogląd, że drzewami nie można (nie da się) opiekować. Ale jak stare dobre przysłowie ludowe mówi: wyjątek potwierdza regułę, tak i tu, na naszym podwórku niech przykładem wyjątku będzie piękna około 200-letnia lipa rosnąca obok niedawno wybudowanej hali produkcyjnej. Właścicielka firmy dostrzegła jej urok i zadbała o nią, właśnie rękoma Marcina Szczotki. Dlatego Marcin pokochał swoją pracę i wykonuje ją z pasją tak, jak wspina się po szczytach gór.

FOTO: Wojciech Wandzel

Taternik, alpinista. Jak mówi o sobie: „wspinaczka jest dla mnie zarówno Sposobem Na Życie jak i Fascynującym Wyczynem Sportowym. Połączenie tych dwóch filozofii powoduje, że z takim samym zaangażowaniem i radością oddaję się wyprawom górskim jak i pokonywaniu krótkich ekstremalnie trudnych dróg skalnych”. Wspinał się na wszystkie znaczące szczyty, ale nie jest ich kolekcjonerem. Miłość i pasję do gór i wspinaczki skutecznie łączy z zawodem. Dzisiaj prowadzi firmę, której częścią jest m. in. udostępnianie ścianki wspinaczkowej – uczy dzieci i dorosłych wspinania, organizuje wyprawy i imprezy. Pracuje na wysokościach, wykonując m. in. rzadki w Polsce zawód arborysty, o którym rozmawiamy z Marcinem, spotykając się w siedzibie jego firmy TRANGO. Przygoda z drzewami zaczęła się prozaicznie zleceniem od nadleśnictwa

31


ludzie

FOTO: Anita Szymańska, Wojciech Wandzel

Poprzez pochłanianie dwutlenku węgla, drzewa poprawiają skład powietrza. Jedno duże drzewo ok. 25 m wysokości pochlania tyle CO2 ile dostarczają dwa gospodarstwa domów jednorodzinnych. W procesie fotosyntezy drzewa uwalniają tlen. Jedna 60-letnia sosna wydziela go tyle, ile zużywają 3 osoby, a hektar lasu zaspokaja potrzeby 45 osób. Zdrowe 10 m wysokie drzewo produkuje średnio ok. 118 kg tlenu rocznie, człowiek zużywa go 176 kg – dwa drzewa średniej wielkości zaspokajają potrzeby jednej osoby. Badacze zwracają uwagę na to, że naprawdę skuteczne są duże i stare drzewa. Przykładowo 100-letni buk „wytwarza” w ciągu godziny 1200 litrów tlenu – taką ilość jest w stanie „wytworzyć” ok. 2700 młodych drzewek.

32

Marcin opowiada nam z pasją o pierwszych arborystach. Okazuje się, że pierwszymi treeworkerami byli bartnicy. Już w XVIII wieku przy pomocy konopnych lin wspinali się na pnie drzew po miód. Współcześnie arborysta dba o pojedyncze drzewa użytkowe lub ich skupiska rosnące w obrzeżach miast, zagród, parków, wszędzie tam, gdzie są planowo posadzone. Usuwa także drzewa niebezpieczne, zagrażające zdrowiu i życiu człowieka. Ciekawostką jest jak błędnie myślimy o tym, że drzewa należy przycinać wyłącznie zimą. Okazuje się, że pielęgnacja drzew powinna odbywać się po pełnym rozwinięciu się liści. Marcin od lat pokonuje górskie szczyty i uczy tej sztuki innych, dlatego łatwiej było mu oswoić się z chodzeniem po najcieńszych gałązkach kilkanaście metrów nad ziemią. Ale nie trzeba być alpinistą, aby zostać arborystą. Świetnym tego przykładem są treeworkerzy z Kanady i USA, którzy nigdy nawet nie byli w górach, a opiekują się najwyższymi drzewami na świecie. Sprzęt używany w tym zawodzie wzorowany jest na sportowym, jednak nim nie jest. Zabronione jest wręcz używanie sprzętu sportowego.


W planach Marcina jest wyprawa na Zachodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych do River George, aby popatrzeć na świat z czubka najwyższego drzewa na świecie. W trakcie, gdy powstawał ten artykuł Marcin realizował jedno ze swoich marzeń – znajdował się gdzieś w drodze na szczyt Góry Mc Kinley’a najwyższej góry Ameryki Północnej (6194 m n.p.m.).

FOTO: Wojciech Wandzel

Powoli zawód arborystów zaczyna być w Polsce traktowany jako profesja. Zawiązana została Polska Federacja Arborystów, która organizuje co roku Mistrzostwa Polski we wspinaczce na drzewa. Zawodom towarzyszy konferencja, podczas której specjaliści wymieniają doświadczenia. Zachęcamy do zgłębienia tematu: www. szkoladrzewa.pl, „Poradnik Treeclimbera” Jeff Jepson, www.wspinaczka.info, www. centrumsportowgorskich.pl

33


region

34


Szybowcowy Zakład Doświadczalny – słynne „bielskie szybowce“ to prawie siedemdziesiąt lat historii trwale wpisanej w najnowsze dzieje Bielska-Białej. Chociaż w ciągu tych lat zakład wielokrotnie zmieniał nazwę, począwszy od Instytutu Szybownictwa, a na Allstar PZL Glider skończywszy, to w treści artykułu pozostaniemy przy nazwie SZD, gdyż właśnie ten skrót jest najbardziej rozpoznawalną marką w szybowcowym światku. Tak też są znakowane wszystkie prawie typy skonstruowanych w Bielsku-Białej szybowców.

Zbigniew Weksej Z zamiłowania pilot szybowcowy z ponad dwudziestoletnim stażem. Od ośmiu lat prowadzi firmę handlową w branży kompozytowej, która jest dostawcą dla wielu producentów lotniczych w Polsce.

czej lub kompozytów polimerowych, wykorzystując wiedzę i umiejętności zdobyte w SZD. I chwała im za to, bo dzięki temu powstają w Bielsku-Białej konstrukcje lotnicze światowej klasy i choć nie jest to fakt ogólnie znany i doceniany, dawny zakład szybowcowy wciąż żyje, również w postaci tych nowych firm kontynuujących twórczą działalność lotniczą w naszym Regionie.

ALLSTAR PZL GLIDER To trzon dawnego SZD z zakładem przy lotnisku Aleksandrowice. Nowy właściciel nie związany wcześniej z lotnictwem utrzymał produkcję pięciu typów szybowców. Plany uruchomienia produkcji czteromiejscowego, kompozytowego samolotu dyspozycyjnego, zostały zawieszone w wyniku wydarzeń z 11 września 2001 i związanym z tym późniejszym załamaniem na rynku. General Aviation jednak kierownictwo firmy wciąż pracuje nad wznowieniem tego tematu.

FOTO: Sebastian Kawa

D

zisiaj można powiedzieć, że w okresie największej świetności był to jedyny taki i w dodatku największy na świecie zakład zajmujący się projektowaniem i produkcją szybowców. Co prawda rynek szybowcowy zawsze zdominowany był przez szybowce niemieckie, ale tam robiło to kilkanaście firm, a rozwój wspierało kilka uczelni wyższych (Akaflieg). Trzonem zakładu w Bielsku-Białej było zawsze biuro konstrukcyjne, które wraz z biurem technologii rozwojowych, prototypownią, laboratorium i działem prób w locie stanowiło tzw. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Szybownictwa. Produkcja szybowców odbywała się zarówno w Bielsku-Białej jak i w zakładach zamiejscowych, w samym Bielsku-Białej znajdowały się warsztaty metalowe, stolarskie, laminaty, obróbki plexi, galwanizernia, lakiernia i tapicernia. Wszystko było na miejscu. Przy produkcji w technologii drewnianej zakłady zatrudniały łącznie ponad dwa tysiące osób. Wraz z nastaniem kompozytów polimerowych i znacznym uproszeniu produkcji dzięki nowej technologii ta liczba spadła do kilkuset osób. Do końca lat siedemdziesiątych we wszystkich znaczących zawodach szybowcowych dominowały konstrukcje polskie i niemieckie. Stąd ta zakodowana w głowach wielu rodaków informacja o znakomitej marce polskich szybowców. Potem jednak nastał czas reformy ustrojowo-ekonomicznej lat dziewięćdziesiątych, której Zakład już niestety nie przetrwał mimo, że „na wejściu” do okresu zmian był jednym z nielicznych polskich przedsiębiorstw mających ustaloną renomę na światowych rynkach. Masa upadłościowa została sprzedana dwóm głównym inwestorom: niemieckiej firmie Aviontech oraz Henrykowi Mynarskiemu byłemu pracownikowi zakładu (zakład w Jeżowie Sudeckim). W schyłkowym okresie działalności SZD jako przedsiębiorstwa państwowego z zakładu odeszło wielu inżynierów, którzy w oparciu o nowe zasady gospodarcze otworzyli własne firmy w branży lotni-

SZD-54 Perkoz

35


FOTO: Z. Weksej

region

SZD-54 Perkoz

Aktualnie wszystkie podzespoły kompozytowe produkowanych szybowców wykonywane są przez firmę WKK Andrzej Papiorek w Jasienicy. Oferta Allstara skierowana jest głównie do klubów i amatorów latania przyjemnościowego, gdyż konstrukcje szybowców powstałe kilkanaście lat temu nie należą już do światowej czołówki, jednak dzięki cenie i własnościom pilotażowym dalej są atrakcyjne na rynku. Wyjątek stanowi tutaj SZD-54 Perkoz. Szybowiec, którego projektowanie rozpoczęto w SZD jeszcze w latach osiemdziesiątych został praktycznie na nowo skonstruowany według aktualnych, mocno zaostrzonych przepisów. Jest to szybowiec dwumiejscowy przeznaczony do szkolenia podstawowego, ale również dopuszczony do pełnej akrobacji wyczynowej. W wersji z dokładaną końcówką skrzydła ma doskonałość ponad 42, co czyni go znakomitym narzędziem do szkolenia w kilkusetkilometrowych przelotach. To maszyna z prawdziwego zdarzenia przeznaczona do klubów i szkół lotniczych, z którą Allstar wiąże duże nadzieje na rozwój firmy. Allstar korzysta z części dawnych obiektów SZD przy lotnisku gdzie mieszczą się biura konstrukcyjne, laboratorium, magazyny, warsztat produkcji części metalowych, „pleksiarnia” oraz hangar.

WYTWÓRNIA KONSTRUKCJI KOMPOZYTOWYCH ANDRZEJ PAPIOREK Andrzej Papiorek, który w SZD przez dziesięć lat zajmował się wprowadzaniem nowych technologii i materiałów, a także jako technolog prowadzący, współtworzył ostatnie, opracowane w SZD typy szybowców przejął na siebie główny ciężar wskrzeszenia działalności starego SZD w postaci nowej firmy (Allstar PZL Glider), której jest współwłaścicielem. Wobec fatalnego, bo wieloletniej stopniowej degradacji, stanu

36

obiektów produkcyjnych SZD w Aleksandrowicach produkcja głównych struktur kompozytowych szybowców uruchomiona została w siedzibie WKK w Jasienicy. Początek i rozwój WKK poprzedzał jednak wznowienie produkcji polskich szybowców o ponad 10 lat. W latach dziewięćdziesiątych Andrzej Papiorek nawiązał współpracę z producentem najbardziej wówczas technologicznie zaawansowanego motoszybowca S-10, niemiecką firmą Stemme. W krótkim czasie produkcja całego płatowca przeniesiona została do Polski. Aktualnie firma w Jasienicy produkuje również nowy model motoszybowca S-6 oraz jego ciężką wersję S-15. Potem rozpoczęto produkcję kadłubów do włoskiego samolotu Sky Arrow, a ostatnio również pozostałych elementów struktury tego samolotu. Ponadto WKK produkuje wiele elementów kompozytowych do innych statków latających, między innymi dźwigary skrzydeł do szybowca akrobacyjnego FOX dla ZL M&M, części do samolotów PZL-130 ORLIK i R90-RG i innych oraz śmigła. Ostatnio nawiązano również współpracę z czeską firmą Jihlavan, dla której WKK rozpoczęła produkcję samolotu utralekkiego GP One (skonstruowanego przez Grzegorza Peszke z Krosna), Firma zajmuje się również produkcją nielotniczą – uczestniczyła w uruchomieniu łopat do wiatraków wraz z firmą EUROS, produkuje łopaty do wentylatorów głównego przewietrzania kopalń. Znaczącym rodzajem działalności WKK są obsługi i remonty szybowców i motoszybowców. Z racji posiadanego wyposażenia i doświadczenia firma specjalizuje się w poważnych naprawach szybowców SZD dla klientów z całego świata. Działalność WKK prowadzona jest w miejscu dawnych kurników w Jasienicy. Obecnie firma posiada nowoczesny budynek


ZAKŁAD SZYBOWCOWY JEŻÓW Zakłady Szybowcowe Doświadczalne posiadały dwie filie: we Wrocławiu i w Jeżowie Sudeckim k/Jeleniej Góry. Po upadku zakładów filia wrocławska została zlikwidowana, natomiast zakład w Jeżowie Sudeckim oraz certyfikaty typu ponad trzydziestu historycznych konstrukcji szybowców kupił – Henryk Mynarski. Zakład w Jeżowie Sudeckim był starą przedwojenną manufakturą założoną przez niemieckiego konstruktora Edmunda Schneidera. To tutaj produkowane były słynne Grunau Baby, a po wojnie Jaskółki, Bociany i nawet pierwszy prototyp SZD 54 Perkoz. Zakład posiada własny warsztat mechaniczny produkujący części metalowe. Firma zajmuje się remontami szybowców drewnianych i kompozytowych oraz produkuje kompozytowy szybowiec dwumiejscowy PW-6 skonstruowany na Politechnice Warszawskiej. Szybowiec ten, będący rozwojową wersją jednomiejscowego szybowca PW-5 był produkowany w zakładach PZL Świdnik, jednak po upadku tego zakładu prawa do produkcji i Certyfikaty Typu obu szybowców (PW-5 i PW-6) zostały przekazane do Jeżowa.

prototypu, to Orka uzyskała Certyfikat typu i jest przygotowywana do produkcji seryjnej. Obecnie Firma funkcjonuje na terenie lotniska w Kaniowie.

FOTO: ze zbiorów Zakłady Lotnicze Margański & Mysłowski

produkcyjny o powierzchni ponad 3000 m2 oraz jeden stary budynek o powierzchni 1000 m2.

EM-10 Bielik

EM-11c Orka

FOTO: Z. Weksej

Kolejny konstruktor lotniczy, który swoje losy związał z SZD – Edward Margański – w latach osiemdziesiątych otworzył pierwszą prywatną firmę lotniczą Zakład Remontów i Produkcji Sprzętu Lotniczego. Najpierw w pomieszczeniach Górskiej Szkoły Szybowcowej ŻAR remontował samoloty i szybowce, a później w hangarze przy Aeroklubie Bielsko-Bialskim powstały szybowce akrobacyjne S-1 Swift i MDM-1 Fox. Później odrzutowiec Bielik i czteromiejscowy samolot dyspozycyjny EM-11 Orka. O ile Bielik pozostał w fazie

FOTO: S. Wierciak

ZAKŁADY LOTNICZE MARGAŃSKI & MYSŁOWSKI

SZD-55

37


FOTO: Z. Weksej

region

SZD-59 Acro

B.O.T Aircraft

Adam Kurbiel, główny konstruktor pierwszego w całości laminatowego szybowca Jantar, a później mający znaczący wkład w konstrukcjach całej rodziny Jantarów. Było to wdrożenie z wielkim sukcesem nowej „szklanej technologii“. Tak wówczas nazywano kompozyty szklano-epoksydowe. Łącznie wyprodukowano kilkaset Jantarów w różnych wersjach od klasy standard do otwartej. Wersja SZD-59 Acro jest wersją rozwojową Jantara Std 3 produkowaną do dzisiaj. Adam Kurbiel za namową Gienka Pieniążka zainteresował się powstającą wtedy nową klasą samolotów utralekkich. Wtedy były to tzw. „latające parasole” konstrukcje z rurek kryte płótnem lub dakronem, przeznaczone głównie do latania przyjemnościowego w okolicy lotniska. Kurbiel użył technologii szybowcowych i zbudował najpierw samolot jednomiejscowy Moskito, a później dwumiejscowego Eola. Ten drugi był już można powiedzieć samolotem z prawdziwego zdarzenia. Bezpieczny i łatwy w pilotażu, prosty w obsłudze i nadający się do kilkusetkilometrowych przelotów ze średnią prędkością 150 km/h. To była nowa jakość. Samolotem zainteresowała się niemiecka firma REMOS, z którą Adam Kurbiel zawiązał spółkę. Zmodyfikowany Eol pod nazwą Remos Gemini zaczął być produkowany w Wapienicy. Spółka rozpadła się. Adam Kurbiel rozpoczął kolejnego zmodyfikowanego Eola w nowej firmie, która po tragicznej śmierci Adama i późniejszej kilkukrotnej zmianie właściciela i nazwy dzisiaj funkcjonuje jako 3Xtrim i produkuje samolot o nazwie 3Xtrim w kilku wersjach. W Remosie stworzono nową wersję Gemini G-3, której głównym konstruktorem był Jerzy Cisowski, również wieloletni konstruktor SZD, mający swój udział w szybowcach Margańskiego Swift i Fox. Kilka lat temu Remos przeniósł swoją produkcję do Niemiec, a halę produkcyjną kupiła firma B.O.T Aircraft.

SC07 Speed Cruiser to konstrukcja Jerzego Cisowskiego zrealizowana na zamówienie pakistańskiego przedsiębiorcy mieszkającego w Poznaniu. W budowę prototypu zaangażowani byli również pracownicy byłego SZD. Projekt ten jednak upadł, ale został wykupiony przez niemiecko-belgijsko-luxemburską spółkę B.O.T. Konstruktorem prowadzącym pozostał Jerzy Cisowski i po wielu modyfikacjach samolot wdrożono do produkcji. Do dzisiaj wyprodukowano kilkanaście egzemplarzy, a równocześnie uruchomiono produkcję symulatorów lotu w oparciu o kokpit i konstrukcję SC07

38

FOTO: ILKKA PORTTI

REMOS i 3Xtrim

B.O.T SC07 Speed Cruiser

BIURO PROJEKTOWE BOGUMIŁ BEREŚ Nowoczesna konstrukcja szybowca SZD-56 Diana powstała jeszcze przed upadkiem SZD. Główny konstruktor szybowca Bogumił Bereś wykorzystał do maksimum zalety włókien węglowych tworząc ma-


szynę o niespotykanych własnościach. Był to szybowiec, w którym zastosowano nowatorskie rozwiązania technologiczne, szczególnie w konstrukcji skrzydła o bardzo cienkim profilu. Po upadku SZD konstruktor kontynuował działalność we własnej firmie wdrażając do produkcji nową wersję szybowca Diana-2. Tutaj przy opracowaniu skrzydła pomógł znakomity aerodynamik Krzysztof Kubryński. Nowy szybowiec jest najlepszą na świecie konstrukcją w klasie 15-metrowej, co potwierdzają najlepsze wyniki na Mistrzostwach Świata oraz wyścigach Grand Prix. Obecnie konstruktor pracuje nad nowym modelem szybowca dwumiejscowego w klasie 20 metrowej.

Założona przez Leszka Matuszka, inżyniera mechanika w SZD i Bolesława Kawika przedstawiciela SZD na terenie Niemiec. Chcieli produkować specjalizowane przyczepy do transportu szybowców. Ale SZD nie było tym zainteresowane. Za zgodą SZD uruchomili więc własną firmę najpierw na terenie Zakładu, a później w swojej hali w Górkach Wielkich. Tam też rozpoczęli produkcję części kompozytowych na zlecenie niemieckiej firmy Extra do samolotu Extra 300L. Produkowali również przyczepy do transportu koni dla firmy Westfalia, a dzisiaj promują własny produkt, znakomitą przyczepę do transportu koni Columbus.

CO NAM ZOSTAŁO...

Extra 300L

aż trudno uwierzyć ile prezentowanych tam konstrukcji ma swój bielski rodowód, albo tak czy inaczej jest powiązana z SZD. Często kryją się pod szyldami zagranicznych firm i nic nie zdradza ich prawdziwego pochodzenia. Nie jest to jednak istotne. Ważne jest, że wiedza, doświadczenie zdobywane przez kilka dziesięcioleci nie zostało zmarnowane. Miejmy nadzieję, że działalność wszystkich firm – córek dawnego SZD, przyczyni się do odbudowy marki „bielskich szybowców”, należy dołożyć wszelkich starań aby wesprzeć tych wszystkich ambitnych i odważnych ludzi w ich działalności, aby w przyszłości nikt nie musiał ronić łez na wspomnienie dawnej świetności i ze smutkiem konstatować, że „to se uż ne vrati”.

FOTO: Z. Weksej

Będąc w tym roku na targach lotniczych we Friedrichshafen, największych tego typu targach w Europie obejmujących małe samoloty, szybowce, wiatrakowce i masę innego sprzętu dla latania,

FOTO: Z. Weksej

AVIONIC S.J.

SZD-56 Diana

39


fashion

KONCEPCJA

Zdjęcia z sesji: Adam Pluciński/MOVE

Pomysł powstał w głowie Czesława Mozila, jeszcze za czasów jego pracy jako przedszkolanka w Danii. Potem, podczas II edycji X Factor, Czesław opowiedział o nim swojej przyjaciółce i stylistce Dorocie Zielińskiej i tak zaczęła powstawać koncepcja firmy i pierwszej kolekcji. Do najnowszej kolekcji grafiki zrobiła pochodząca z Bielska-Białej a na stałe mieszkająca w Kornwalii Sonia Hensler.

Czesław Mozil:

F I LO ZO F I A Czesław Mozil:

Trudno ją opisać jednym zdaniem. Chcemy łączyć sprzedaż oryginalnych, ciekawych designersko ubrań z szerzeniem idei traktowania dziecka jako pełnowartościowego człowieka. Nie unikamy trudnych tematów, za to mówimy stanowcze „nie” stereotypom, schematom i infantylizacji. Chcemy wzmacniać pozycję marki jako świadomej i zaangażowanej w rozwój małego człowieka, który kiedyś będzie decydował o kształcie świata. Ubrania to tylko mała część naszej działalności. Wkrótce w asortymencie Czesiociucha znajdą się książki, audiobooki i muzyka.

Dorota Zielińsk a: To, co nosimy, definiuje naszą tożsamość. Jestem przekonana, że to dotyczy każdego z nas, w każdym wieku. Zdaję sobie sprawę, że środowisko, rodzina, media, trendy wpływają na kształtowanie estetyki, także dziecka, ale chciałabym dać mu możliwość wyboru nie tylko pomiędzy lalką Barbie i Spiderman’em. Kształtowanie na siłę płci dziecka poprzez jego ubranie, w rezultacie bardzo je ogranicza. Z naszych doświadczeń i wielu maili od rodziców wynika, że dzieci rewelacyjnie czują się w naszych projektach, zarówno pod względem ich formy, jak i kolorów. Świadczy o tym chociażby stale rosnąca liczba wiernych klientów. Ubrania adresowane są do wszystkich dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Dla małych indywidualistów, szalonych aktywistów i wszystkich tych, którzy czują się wyjątkowi.

40

Dorota Zielińsk a i Czesław Mozil

Uwielbiam pracować z dziećmi, co wynika jeszcze z moich duńskich doświadczeń. Są szczere, spontaniczne i kreatywne. Pierwotny pomysł, który ograniczał się do koszulek, od razu był skierowany do dzieci, wówczas jedynie tych, których rodzice są moimi fanami. Potem nabrało to aktualnych kształtów. Czy dzieci lubią takie ubrania, czy to raczej wybór dorosłych? Myślę, że to jednak wybór dzieci. W pewnym wieku nie da się na siłę założyć im czegoś, co podoba się dorosłym, ale nie wzbudza ich własnego uznania. Dzieci, tak jak i dorośli, chcą podkreślać swoją indywidualność, nawet w najfajniejszej i zgranej grupie. Taki jest świadomy człowiek, niezależnie od tego ile ma lat. Irytuje mnie to, że z daleka mogę najpierw rozpoznać płeć dziecka, a potem dopiero poznać, czy jest fajne i interesujące. A co z chłopcami pacyfistami i rockowymi uczennicami? My dajemy im i ich rodzicom wybór. To nasz cel!

TKANINY Dorota Zielińsk a: Tkaniny kupujemy w Polsce, od Polskich producentów. Niektóre wzory są tkane specjalnie na nasze zamówienie, wg projektów utalentowanych polskich grafików m.in. Mateusza Paji i Katarzyny Boguckiej. Korzystamy głównie z dzianin bawełnianych i wiskozowych, czyli włókien naturalnych, skupiamy się na wygodzie noszenia i praktyce użytkowania. Każda z tkanin posiada certyfikat gwarantujący dziecku bezpieczeństwo noszenia. Każdy model jest testowany przez dzieci naszych przyjaciół, tak sprawdzamy jego wygodę i wytrzymałość.


PROJEKT Y

Dorota Zielińsk a: Najbardziej inspirujące są rozmowy z Czesławem. Jego pomysłowość i życiowa aktywność stymuluje moją kreatywność. To niewyczerpane źródło inwencji twórczej. Inspiracji dostarcza mi też mój siostrzeniec. Jest niestrudzonym testerem nowych form. Pracujemy z utalentowanymi polskimi twórcami, z czego jestem niezmiernie dumna, m. in. z: Kropki Kreski, Sonią Hensler, Kasią Bogucką czy Mateuszem Pają. W ten sposób powstają wzory tkanin, grafiki i ilustracje, które prezentujemy w kolekcjach.

Sonia Hensler:

Nawiązałam kontakt z firmą Czechociuch, ponieważ bardzo mi się spodobała ich stylistyka. Sama jestem mamą dwójki dziewczynek (3 i 2 lata) i kocham ubrania nietypowe, nie różowe, nie niebieskie, nie infantylne. Czesiociuch ma znakomite formy, wzory i ponadczasowe kolory, takie jak sama dla siebie wybieram. Było parę różnych koncepcji ilustracji i w efekcie wybrane zostało konkretne zwierzę – głowa tygrysa inspirowana najnowszymi trendami.

GDZIE KUPIĆ:

Przede wszystkim w sklepie internetowym www. czesiociuch.pl. Ubrania można także znaleźć w sklepie „Mały Styl” w Krakowie. Za granicą do kupienia w sklepach w Belgii i Korei Płd. Dla klientów zagranicznych powstał też sklep anglojęzyczny www.czesiociuch.com

Sonia Hensler

Ubrania projektuje Dorota, ale każdy poszczególny model jest dyskutowany z Czesławem Mozilem. Wspólnie są podejmowane decyzje od koncepcji, przez wybór tkanin, kolorów, aż po strategię marketingową.

41


42


43


44


45


fashion

Kolekcja Reinvention bazuje na klasycznych elementach męskiej garderoby. Z pozoru klasyczne płaszcze, marynarki czy spodnie zostały jednak zinterpretowane tak, by z łatwością wpasowywały się w klimat i styl życia współczesnej metropolii. Zabieg zaprojektowania od nowa, odmiennej interpretacji, powstał z przemyśleń projektanta nad modą męską, z zadanego sobie pytania: „Czy bym to ubrał?” i „Jak bym to nosił”. Efektem współczesnej interpretacji klasyki są dwurzędowe płaszcze czy marynarki z szerokimi klapami, które w połączeniu z dopasowanymi rurkami budują niezwykle męską, dystyngowaną sylwetkę. Kolekcja z założenia ma być nie tylko ultramęska ale też utylitarna, pomyślana jest tak, aby wszystkie elementy można było łatwo ze sobą łączyć. Szykowny lecz jednocześnie nowoczesny look podkreślają subtelne kroje jedwabnych koszul. Klasyczny charakter kolekcji przełamują nowoczesne modele takie jak wykonane z delikatnej dzianiny oversizeowe bluzy z kapturem czy proste longsleevy. Projektant bazuje na bogactwie tkaniny, inspiruje się jej strukturą. W kolekcji zostały użyte najwyższej jakości wełny, kaszmiry, jedwabie czy skóra. Zdecydowana, męska kolorystyka nawiązuje do czasów kolonialnych. Burgund, granat, szmaragd czy oliwkowa zieleń wzbogacają klasyczną paletę czerni, bieli i odcieni szarości. Reinvention to kolekcja zaprojektowana z myślą o mieszkańcu wielkiego miasta, ceniącym sobie klasyczną elegancję we współczesnym, casualowym wydaniu.

PHOTO: MARCIN GIERAT (STUDIOQUAGLI) PRODUCTION: NATALIA JEZIOREK MAKE UP/HAIR: BEATA BOJDA (PACHNIDŁO) MODEL: MATTHIAS ŚWIDNICKI – PANDA MODELS

46


47


fashion: ludzie

48


49


50


51


lifestyle

Najpiękniej fotografuje się dzieci, które nie pozują. Zajęte swoimi „bardzo ważnymi” sprawami dają nam ogromne możliwości uchwycenia prawdy w ich zachowaniu. Dzieci na tych zdjęciach dobrze się znają ze szkoły, przedszkola. Dla nich to była świetna zabawa a dla nas bardzo przyjemna praca. Na zdjęciach są dwie sesje, jedna dla potrzeb firmy, a druga z okazji komunii. Zachęcamy rodziców do tego rodzaju zdjęć komunijnych, oddających radość i szczerość naszych dzieciaczków. Na zdjęciach dzieci ze szkoły i przedszkola Waldorfskiego. Wizaż i stylizacja: Anna Wieja Zdjęcia: Witek Bączyk Pracownia Artystyczna Drugi Poziom, www.baluba.pl

52


53


lifestyle

54


55


uroda

ul. Żywiecka 132, Bielsko-Biała tel. (+48) 537 000 587 email: bielsko.biala@yasumi-slim.pl www. yasumi-slim.pl

Stem Cells to zabieg przeciwzmarszczkowy,  zatrzymujący młodość skóry. Komórki macierzyste zawarte w kosmetykach, mają chronić nasze własne niczym tarcza. Utrzymują właściwą strukturę skóry będącą podstawą piękna. Zabieg zapewnia długotrwałe odżywienie skóry, opóźnienie procesów starzenia się. Podczas zabiegu następuje regeneracja DNA komórki. Skóra po zabiegu jest odżywiona, zregenerowana, nawilżona, napięta i elastyczna.

Efekty / korzyści:

Zregenerowany naskórek Nawilżona skóra Ujędrniona skóra Zapobiega utracie wody przez naskórek Złagodzone podrażnienia Napięta skóra

56

Stem Cells Serum Serum z komórkami macierzystymi z jabłoni szwajacarskiej zamkniętymi w liposomach przeznaczony do każdego rodzaju cery. Składniki aktywne zawarte w serum zwiększają naturalną zdolność skóry do regeneracji i odbudowy, dodatkowo silnie wzmacniając barierę ochronną skóry. Komórki macierzyste z jabłoni szwajcarskiej chronią ludzkie komórki macierzyste i odbudowują zniszczoną z wiekiem strukturę skóry. Silnie regenerują, liftingują, zwalczają oznaki i opóźniają proces starzenia się komórek skóry, pozostawiają młodzieńczy wygląd i witalność. Fucogel® silnie i długotrwale nawilża, a także tworzy film ochronny na powierzchni skóry, który zabezpiecza przed utratą wody. Gliceryna ułatwia długotrwałe wiązanie wody w głębszych warstwach skóry. Silne antyoksydanty zawarte w kremie hamują proces starzenia się skóry i wzmacniają barierę naskórkową. Witamina A poprawia elastyczność i jędrność skóry, przywracając jej młodość i blask. Kwas mlekowy zmiękcza warstwę rogową naskórka, ułatwiając substancjom aktywnym wnikanie w głąb skóry.


Nasza testerka AGNIESZKA: CZAS | Test opisuję dopiero 2 tygodnie po zakończeniu ostatniego – piątego zabiegu. Dlatego, że tak naprawdę teraz dopiero zaczynam odczuwać ich efekty. Wiedziałam, że już po pierwszym zabiegu moja skóra będzie bardzo intensywnie nawilżona, ale pełny efekt serii zabiegów można zaobserwować dopiero po pewnym czasie od ich zakończenia. 5 półtoragodzinnych zabiegów odbyło się w tygodniowych odstępach. PRZED ZABIEGIEM | Ponieważ to kolejny test jaki przeprowadzam w Salonie SPA Yasumi, wiem już, że czeka mnie tu miła i sympatyczna obsługa. Nie muszę też wypełniać specjalnego formularza dla nowych klientów ponieważ ten obowiązkowy wywiad został przeprowadzony ze mną przy okazji pierwszej wizyty w Yasumi. Za to bardzo szczegółowo opisany został zabieg, czego mogę się po nim

spodziewać, jakich efektów, ewentualnych skutków ubocznych. Jest nim np. reakcja alergiczna na zastosowane kosmetyki. Generalnie brak jest przeciwwskazań do poddania się tym zabiegom. ZABIEG | Zabieg rozpoczyna się od demakijażu SPA wraz z peelingiem enzymatycznym (zawierającym papainę, enzym rozkładający białka martwych komórek rogowej warstwy naskórka). Krótko mówiąc moja twarz została oczyszczona z makijażu. Następnie przygotowano skórę do zabiegu z zastosowaniem Nano Streamera i preparatu liposomowego zwiększającego penetrację składników aktywnych. Innymi słowy moja skóra została „rozmiękczona” parą wodną dzięki czemu pory rozszerzyły się i zostały przygotowane na przyjęcie właściwego preparatu. Przy pomocy jonoforezy, urządzenia emitującego fale radiowe, wtłoczone zostało w skórę serum z komórkami macierzystymi (Stem Cells Serum).

MASAŻ | Kolejnym etapem jest nałożenie biocelulozowej maski z komórkami macierzystymi (Stem Cells Biocellulose Mask), pod którą pozostaję około 20 minut i za każdym razem ucinam sobie drzemkę. Na zakończenie czeka mnie prawdziwy relaks, po którym nie mam już ochoty robić niczego do końca dnia – masaż twarzy, podczas którego wmasowany zostaje krem z komórkami macierzystymi (Stem Cells Cream). EFEKTY | Po pierwszych dwóch zabiegach skóra na twarzy oprócz tego, że była naprawdę niesamowicie odżywiona, mocniej pracowała, a raczej jej pory. To prawdopodobnie efekt detoksykacji. Po zakończeniu serii zabiegów ten efekt uboczny zanikł, zniknęły też drobne zmarszczki i mogę cieszyć się jędrną, niesamowicie nawilżoną skórą, co wobec zbliżających się letnich, gorących dni będzie fantastycznym jej przygotowaniem.

57


dbaj o zęby z „Polmedico”

Piękny uśmiech od dziecka

Własna szczoteczka i pasta? Instrukcja i nadzór podczas mycia zębów? Ograniczenie słodyczy? To w dzisiejszych czasach za mało. Przed nowoczesnym, świadomym rodzicem staje kolejne wyzwanie – zadbać o uśmiech dziecka od najmłodszych lat, aby ograniczyć problemy ze zdrowiem jamy ustnej w przyszłości.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Skutki szkodliwych mitów Dwadzieścia, trzydzieści lat temu dbanie o zęby u dzieci ograniczało się do fluoryzacji w szkołach i nadzoru higienistki czy pediatry. Wynikało to za pewne z niewystarczającej świadomości rodziców i braku profesjonalnej opieki dentystycznej dla najmłodszych. Wielu dorosłych ludzi boryka się przez to z problemami. Rozwinięta próchnica, krzywy zgryz – to tylko przykłady skutków niedopatrzeń

58

w wieku dziecięcym. Wiele szkody przynosi również podtrzymywany do dziś mit: „zębów mlecznych się nie leczy”. Zniszczone próchnicą zęby mleczne mogą zakłócić rozwój stałych, uszkodzić ich zawiązki, spowodować ich nieprawidłowe wyrzynanie się, czy doprowadzić do zainfekowania próchnicą wszystkich wyrzniętych zębów. A jakie żniwo zbiera próchnica zębów stałych, powszechnie wiadomo. Rozwój pedodoncji poparty nowoczesnymi technikami sprawia, że

dziś stomatologia wychodzi naprzeciw najmłodszym pacjentom. Fachowe oko specjalisty w połączeniu z troską czujnego rodzica może przynieść świetne efekty. Zarówno w leczeniu, jak i zapobieganiu problemom z zębami.

Kiedy z pierwszą wizytą? Do gabinetu specjalistycznego dzieci trafiają zwykle zbyt późno. Rodziców sprowadza widoczny problem – ból zęba, stan


zapalny lub próchnica zauważona u pociechy. Tymczasem pierwszą wizytę najlepiej odbyć zanim pojawią się wszystkie zęby i najlepiej wtedy, kiedy są jeszcze zdrowe. Pedodonta obejmie opiekę nad dzieckiem już od pojawienia się pierwszych mleczaków i położy silny nacisk na profilaktykę. Do jego zadań należą m.in.:

• • • • • •

edukacja rodziców opieka nad rozwojem pierwszych zębów zapobieganie i leczenie próchnicy, lakowanie i fluoryzacja kontrola wymiany uzębienia mlecznego na stałe profilaktyka ortodontyczna

Warto zatrzymać się dłużej przy ostatnim wymienionym punkcie. Zadaniem stomatologa w pracy z dzieckiem jest m.in. kontrola uzębienia pod kątem występowania nieprawidłowości zgryzu. Stomatolog zadba o uzupełnienie braków zębowych za pomocą protezy dziecięcej lub tzw. utrzymywacza przestrzeni. Dzięki temu zęby stałe w przyszłości będą miały dość miejsca, aby się rozwinąć i nie dojdzie do ich stłoczenia. Dzięki wizytom w gabinecie we wczesnym wieku łatwo można zdiagnozować wady, które mogłyby pogłębić się w przyszłości. Wśród najważniejszych należy wymienić: wysunięcie, cofnięcie, asymetrię żuchwy i wady w zwieraniu się łuków zębowych. Wczesne skierowanie dziecka do ortodonty jest bardzo ważne. Szybko wykrytą wadę można usunąć poprzez wyeliminowanie szkodliwych nawyków, odpowiednie ćwiczenia mięśniowe i proste ruchome aparaty.

• • •

po zjedzeniu słodkości zawsze myję zęby słodycze jem tylko za zgodą rodziców w każde moje święto mam prawo do porcji słodyczy

Jasne jest, że budowanie regulaminów nie przyniesie efektów jeśli rodzic nie będzie konsekwentny. Należy powiadomić o umowie zawartej z dzieckiem osoby z otoczenia. Rozpieszczająca dziecko babcia czy ciocia, która zawsze przynosi ze sobą ciastka może utrudnić wyrobienie w dziecku właściwej postawy. Jeśli mimo wszystko trudno dotrzymać reżimu dietetycznego, mamy w odwecie „zdrowy cukier”- ksylitol, zupełnie nieszkodliwy dla zębów. Ma on również korzystne ogólnozdrowotne działanie na organizm. Na rynku dostępny jest tez specyficzny probiotyk Biogaia prodentis którego szczepy hamują namnażanie szkodliwych dla zębów bakterii. Ważne jest też dobranie odpowiedniej szczoteczki i pasty. Szczoteczka powinna być bardzo miękka, najlepiej wykonana z wysokiej jakości silikonu.

Co do pasty zaś, warto dokładnie przeanalizować skład. Powinno się unikać past zawierających: mentol, fluor, barwniki, substancje konserwujące. Pasta powinna być bardzo łagodna – tutaj warto zwrócić uwagę na obecność w składzie delikatnie myjącego żelu krzemionkowego i wspomnianego wcześniej ksylitolu. Nowością dla wielu rodziców może okazać się fakt, że istnieją pasty, które można stosować do pielęgnacji zębów niemowląt. Przykładem może być pasta nenedent – baby, która ze względu na przyjazny skład nie wymaga wypluwania. Warto zatem szukać nowych rozwiązań i nie powielać szkodliwych mitów. Odpowiednia opieka nad stanem zdrowia zębów u dziecka z pewnością przyniesie nam mniej trosk i wdzięczność dziecka w przyszłości. A co w tym wszystkim najważniejsze? Jeśli sami nie pokażemy dziecku, że dbamy o zęby i jest to dla nas ważne, niestety... Żadne starania i prośby nie przyniosą efektu. Dlatego warto dbając o uśmiech dziecka, nie zapominać również o swoim.

Zadania rodzica Rodzic może przyczynić się w ogromnej mierze do prawidłowego rozwoju zębów i zdrowia dziecka. Wymaga to jedynie odrobiny chęci i czasu. Przede wszystkim należy zadbać o zbalansowaną dietę pociechy, co ograniczy ryzyko chorób zębów i dziąseł. Produkty zbożowe, owoce i warzywa, nabiał i mięso – nie można zapominać o żadnej grupie składników. Nie oznacza to, że mamy pozbawić dzieci prawa do odrobiny słodkości. Najlepsze są oczywiście słodkości pochodzenia naturalnego np. suszone owoce. Trudno jednak przekonać dziecko, że są lepsze od reklamowanego batona czy żelek. Jeśli dziecko sięga po takie słodkości warto wypisać wspólnie listę warunków czy przykazań, np.:

raz w tygodniu mogę jeść słodycze do woli (np. sobota)

Poliklinika Stomatologiczna „Pod Szyndzielnią” w Bielsku-Białej jest wielospecjalistyczną kliniką stomatologiczną , oferująca kompleksowe leczenie pacjentom w każdym wieku w przyjaznej i bezstresowej atmosferze. Polmedico to ponad 15 lat doświadczenia, 18 nowoczesnych stanowisk dentystycznych, wykwalifikowani specjaliści, miła i profesjonalna obsługa, indywidualne podejście do każdego klienta, najnowocześniejszy sprzęt medyczny oraz wieloletnia współpraca ze Ślaską Akademią Medyczna i dwoma innymi wyższymi uczelniami na Ślasku. Świadczymy szeroki zakres usług: chirurgia stomatologiczna, implantolo-

gia, protetyka, stomatologia estetyczna, dziecięca, ortodoncja oraz ciesząca się rosnącą popularnością stomatologia odmładzająca. W „Polmedico” zadbamy o piękny uśmiech każdego pacjenta. Przekonaj się o tym osobiście – zatroszcz się o swój uśmiech. Zapraszamy!

Aleja Armii Krajowej 193 43-309 Bielsko-Biała tel: (033) 815 15 15 kom: 0 697 15 15 15 www.polmedico.com mail: info@polmedico.com

59


uroda

Seria zabiegów została ukierunkowana na brzuch i talię. Kuracja wyszczuplająco-ujędrniająca trwała 6 tygodni (tyle czasu potrzebuje nasz organizm by przeprowadzić trwały cykl lipolityczny). Każda wizyta w Salonie trwała około 1,5 godziny.

Kuracja obejmowała następujące zabiegi:

Zabieg firmowy Ekspresowe SOS

Tym zabiegiem rozpoczęłyśmy i zakończyłyśmy naszą serię. To kompleksowy zabieg na całe ciało. Peeling ciała przygotował skórę do przyjęcia substancji kosmetycznych. Maska zdetoksykowała skórę a przyjemny, chociaż bardzo mocny masaż znakomicie ją ujędrnił.

Technologia Endermologie LPG

To zabiegi za pomocą urządzenia wykorzystującego elementy masażu i podciśnienia. Głowica zasysa fałd skórny i mięśniowy a specjalne rolki w sposób mechaniczny rozbijają tkankę tłuszczową. Najistotniejsze, że zmiany po zabiegu zaobserwowałam bardzo szybko i to w miejscach gdzie były one najbardziej pożądane, przy zachowaniu bez zmian takich miejsc, gdzie zmniejszenie objętości nie było potrzebne.

Elektrostymulacja metodą Body Sound Program

Czyli urządzenie działające poprzez opatentowaną kombinację ultradźwięków i elektrostymulacji. Ultradźwięki rozbijają komórki tłuszczowe a impulsy elektryczne zmuszają mięśnie do cyklicznych skurczów zastępując tym samym trening na siłowni.

przed zabiegami

Bandaż AROSHA*

Kluczowy element każdej terapii wyszczuplającej – składniki aktywne, którymi nasączone są bandaże na ciało napinają skórę po stracie kilku kilogramów tak aby zachowała swoją jędrność i sprężystość.

Efekty

Przed rozpoczęciem kuracji i po ostatnim zabiegu masażystka w Salonie wykonała dokładne pomiary obwodów, wagi i proporcji wody, tłuszczu i mięśni w organizmie oraz zdjęcia. POMIAR I

POMIAR II

EFEKT

Talia 73 cm

71 cm

- 2 cm

Brzuch 80 cm

76,5 cm

- 3,5 cm

Biodra 91 cm

88,5 cm

- 2,5 cm

*AROSHA To bandaże wskazane przy: utracie napięcia i elastyczności skóry, gdy pojawiają się rozstępy, cellulit. Mamy możliwość wykonywania ukierunkowanych zabiegów, skupiając się na wybranych miejscach ciała: nogi i pośladki, brzuch i talia. Zabieg można łączyć z urządzeniami (elektrostymulacja, endermologia) oraz masażami co pozwala zwielokrotnić efekty zabiegowe.

60

po zabiegach


Nasza testerka MONIKA: Kiedy dostałam propozycję przetestowania zabiegów w Dermika Salon & Spa pomyślałam – dlaczego nie, może te zabiegi ujędrnią moje ciało które po dwóch ciążach nie wróciło do pięknej, jędrnej sylwetki jak przed ciążami. Mój brzuch wygląda jakbym była cały czas wzdęta, talia i uda nie są jędrne, więc się zgodziłam – może akurat się uda? SALON | W umówionym terminie zjawiłam się w Dermika Salon & Spa, gdzie przywitała mnie świetna obsługa, ciepły wystrój wnętrz, relaksująca muzyka. W duchu pomyślałam, że właśnie tego mi brakowało w moim dotychczasowym stylu życia. Po przemiłej rozmowie z masażystką prowadzącą moją serię zabiegów poczułam się bardzo wyjątkowo, za sprawą jej rewelacyjnego podejścia do klienta.

Słoneczny konkurs

oraz

ZABIEGI | Zostałam przed pierwszym zabiegiem zważona, zmierzona, zostały wykonane zdjęcia mojej sylwetki. Zaraz po tych czynnościach zostałam zaproszona do pierwszego zabiegu, który wspominam bardzo dobrze, delikatnie oraz relaksująco. EFEKTY | Największym wrażeniem był wynik końcowy, ponieważ według pomiarów wstępnych oraz ponownych, wykonanych po seri zabiegów była różnica o kilka centymetrów, natomiast brzuch zrobił się twardy i jędrny. W trakcie zabiegów masażystka poinformowała mnie, że końcowy efekt nastąpi po około 6 miesiącach od zakończenia ostatniego zabiegu, kiedy pojawią się nowe, odżywione włókna kolagenowe pod skórą. Dla mnie efekt na dzień dzisiejszy jest rewelacyjny i w końcu będę mogła założyć strój dwuczęściowy oraz powiedzieć, że wyglądam jak super mama.

Opisz jak dbasz o swoją skórę i kondycję latem. Najciekawsze prace zostaną nagrodzone kosmetykami DERMIKA oraz zabiegiem w salonie DERMIKA SPA. Odpowiedzi prosimy nadsyłać na adres: redakcja@2bstyle.pl do dnia 31 lipca. W tytule prosimy napisać KONKURS – DERMIKA.

Regulamin na stronie: www.2bstyle.pl

ul. Wyspiańskiego 8, 43-300 Bielsko-Biała Tel. (33) 810-69-89

61


kulinaria

Kusi sushi z Moshi Robert Kowal Redaktor naczelny www.bielsko.biala.pl

FOTO: bielsko.biala.pl, Moshi Moshi Sushi

Restauracje i warsztaty sushi mnożą się niczym grzyby po deszczu. Polscy smakosze, w tym coraz częściej bielszczanie, są przekonani, że smak kuchni japońskiej wyssali z mlekiem matki tak, jak pomidorówki z ryżem czy schabowego z młodą kapustą. Błąd! Sushi kryje w sobie ocean tajemnic, o czym przekonujemy się w bielskiej restauracji Moshi Moshi.

Restauracja przy ul. Cechowej w Bielsku-Białej była pierwszym lokalem w naszym mieście oferującym potrawy kuchni hinduskiej. Szef lokalu świeżo wrócił wtedy z kilkunastoletniego pobytu w Londynie, gdzie jako kucharz terminował w kilku etnicznych restauracjach. Jeżeli więc w czasie pierwszej wizyty w Moshi Moshi zaproponowano nam wyprawę do krainy curry, to wiedzieliśmy, że będzie to podróż w najlepszej klasie i pod opieką licencjonowanego przewodnika. Osobny rozdział należy się drugiej specjalności restauracji – potrawom kuchni japońskiej. – Większość składników sushi przyrządzanego w warunkach domowych jest dostępna w hipermarketach, najczęściej sprowadzono jej z Chin lub Korei. To prawda, kompozycje zestawów można opanować w krótkim czasie. Najważniejszym składnikiem tej potrawy jest jednak ryż. Jego właściwe przygotowanie, to 70% sukcesu – podkreśla Marcin Blok, który był szefem kuchni w japońskiej restauracji w Londynie. Każdy kucharz ma swoje tajemnice, dzięki którym jego danie wyróżnia się niepowtarzalnym smakiem. Z opowieści pana Marcina wynika,

62

że w Japonii pracownik kuchni musi terminować kilka lat przy płukaniu ryżu, aby móc awansować do baru i lepić sushi. Codzienne płukanie ryżu zajmuje w Moshi Moshi pół godziny. Trzeba pamiętać o częstej wymianie wody. Gotowanie ryżu w specjalnych urządzeniach trwa godzinę, a kolejne pół potrzeba na studzenie. Lekko ciepły ryż czeka w termosach na zamówienia klientów. W bielskich restauracjach sushi podawane są w zestawach o podobnych nazwach, które różnią się wyłącznie niuansami smakowymi. Londyński szyk w lokalu przy Cechowej polega m.in. na przyrządzaniu zestawów przeznaczonych dla kobiet w ciąży lub innych osób z różnych powodów nie mogących jeść surowych ryb. Oprócz tradycyjnych rolek wegetariańskich, w karcie jest np. łosoś wędzony lub z grilla albo krewetki smażone w głębokim oleju. Do Moshi Moshi często przychodzą panowie z paniami przy nadziei, które pochłaniają całe zestawy rolek w stylu fusion. Najbardziej doświadczeni smakosze zamawiają zestawy Nigiri z surowymi rybami lub owocami morza: octopus (ośmiornica) – 16 zł, kunsei sake (łosoś wędzony) – 14 zł, ebi (krewetka) – 14 zł, maguro (tuńczyk) – 18 zł, tai (dorada) – 16 zł czy unagi (węgorz) – 20 zł. Ryby są zawsze świeże. Dostawca przywozi je trzy razy w tygodniu z Wiednia i z Warszawy. Ryż i glony pochodzą z Japonii. Ale kuchnia japońska to nie tylko sushi. W Moshi Moshi dostępne są zupy: miso (z serkiem tofu, glonami wakame, szczypiorkiem i

grzybkami shiitake) – 10 zł oraz Osumashi, czyli złocisty bulion na warzywach z odrobiną oleju sojowego, krewetkami, łososiem, tuńczykiem i glonami wakame) – 16 zł. Przy posiłku bielscy konsumenci najczęściej proszą o sok aloesowy (8 zł) lub wino śliwkowe z kruszonym lodem (Choya Ume Plum - 10 zł). W weekendy pija się więcej Hakutsuru sake (42 zł za 300 ml), ale tak naprawdę w hurtowych ilościach zamawiane jest japońskie piwo Kirin (10 zł). Do posiłków obsługa podaje drewniane pałeczki. Aby posługiwać się nimi przy jedzeniu, potrzeba odrobiny wprawy. W Moshi Moshi równie dobrze można jednak jeść przy pomocy tradycyjnych w naszej części świata sztućców lub zgoła – podobnie jak w kulturze hinduskiej – rękami. Jak zapewnia Marcin Blok, znaczna część gości świetnie radzi sobie bez pałeczek. Latem warto usiąść w ogródku pod parasolem, by przy zestawie sushi z lampką białego wina (10 zł) przyjrzeć się światu na ul. Cechowej. Zdaniem Marcina Bloka, jego sushi jest nie tylko najsmaczniejsze, ale także najtańsze w Bielsku-Białej. Restauracja Moshi Moshi, Bielsko-Biała, ul. Cechowa 12/3. Czynna codziennie od godz. 12 do ostatniego klienta (kuchnia podaje do godz. 23). Recenzje z innych bielskich restauracji czytaj na www.bielsko.biala.pl w zakładce: Bielsko-Biała na talerzu


REKLAMA

63


Smak wiosny dla zdrowia i urody Stragany wypełnione po brzegi kolorowymi warzywami są oznaką długo oczekiwanej wiosny i motywują do zmiany codziennego menu. Nawet dziś, kiedy większość produktów dostępna jest przez cały rok, z utęsknieniem czekamy na soczyste pomidory, aromatyczny szczypior, czy pachnące ogórki. Jak wybierać, gdzie przechowywać i z czym jeść, by zapewniły nam zdrowie? Rzodkiewka, szczypiorek i zielona sałata zachęcają nas w sklepach swoim wyglądem i cieszą smakiem, kiedy znajdą się na kanapce. Aby spełniały funkcję nie tylko estetyczną, ale przede wszystkim odżywczą należy pamiętać o kilku ważnych rzeczach.

64


Gdzie kupować?

Zwykle, spragnieni nowalijek, sięgamy po nie od razu, kiedy tylko pojawią się na sklepowych półkach. Początkowo jednak podchodźmy do nich z pewną ostrożnością. Sztucznie hodowane, nadmiernie nawożone, często uczulają. Warto poczekać więc na polskie warzywa, dojrzewające w naszym klimacie. Wyznacznikiem tego, że właśnie rozpoczął się na nie sezon, jest pojawienie się ich w dużych ilościach na małych, lokalnych bazarach. Trafiają tam z mniejszych gospodarstw, gdzie produkcja nie jest nastawiona na masową sprzedaż. W przeciwieństwie do warzyw pochodzących z importu są również dużo tańsze i nie muszą być opryskiwane preparatami, zachowującymi ich świeżość podczas transportu. Wybierając warzywa zwracajmy również uwagę na ich kształt, zapach i kolor. Liście sałaty powinny być delikatne, kruche i mieć jasnozielony kolor. Intensywna zieleń powinna być dla nas znakiem ostrzegawczym, tak samo jak pomidory, które nie pachną. Gwarancją jakości będzie na pewno własna uprawa roślin. Jeśli nie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami przydomowych ogródków, warto pomyśleć o zrobieniu małego zielnika na kuchennym parapecie. Doskonale do domowej uprawy nadaje się np. rzeżucha, niepozorna roślinka, która zawiera komplet witamin, soli mineralnych, żelazo, magnez i chrom, ma właściwości

dezynfekujące i poprawia trawienie. W doniczkach równie dobrze rośnie pietruszka – najcenniejsze źródło, dobrej dla oczu witaminy A, szczypiorek – skarbnica potasu, wapnia i magnezu oraz witaminy C.

Jak przechowywać i z czym jeść?

Nowalijki zwykle spożywamy nieprzetworzone. Są składnikiem naszych kanapek, past i sałatek. Dlatego należy je bardzo dobrze umyć. Gdy zdecydujemy się na zupę np. z botwinki, starajmy się gotować ją jak najkrócej – wówczas nie starci cennych składników. Marchew, pietruszkę i ziemniaki możemy natomiast ugotować na parze. Należy również pamiętać, że część związków organicznych, a dokładnie witaminy A, D, E, K rozpuszczają się wyłącznie w tłuszczach– mówi Wojciech Wilczek, dietetyk – Dlatego, aby je przyswoić, kanapkę warto posmarować dobrym tłuszczem roślinnym, np. margaryną Śniadaniową, a do sałatki dodać odrobinę oleju rzepakowego. Warzywa zachowają wszystkie walory odżywcze i smakowe, kiedy będziemy je odpowiednio przechowywać. W lodówce powinny być umieszczone w dolnych szufladach. Zachowanie odpowiednich odstępów między produktami pozwali na właściwą cyrkulację powietrza. Dzięki temu będą one lepiej schłodzone, przez co dłużej pozostaną świeże i nie stracą wilgoci.

Margaryna „Śniadaniowa z Masłem” jest nowością Z.T. „Bielmar” przygotowaną dla miłośników świadomego, wygodnego odżywiania i smacznych potraw. Śniadaniową wyróżnia dodatek naturalnego masła i bogate walory smakowe produktu. Duża zawartość kwasów Omega-3 stawia margarynę wśród ważnych źródeł tych niezbędnych związków w naszej diecie. Śniadaniowa z masłem przeznaczona jest do smarowania pieczywa i potraw wymagających wzbogacenia dodatkiem tłuszczu: gotowana kukurydza, pieczony ziemniak, grillowany pstrąg, chrupiąca grzanka, czy ciepły tost. Spółka „Bielmar” wprowadza produkt w nowoczesnym, kwadratowym opakowaniu. Zielony kolor dominujący w grafice „Śniadaniowej z Masłem” symbolizuje świeżość i dobrą energię. REKLAMA

65


kulinaria

Karczma Rogata w Bielsku-Białej słynie z wyjątkowej atmosfery i dań regionalnych. Została wpisana na listę restauracji „Śląskie Smaki”. Specjalnie dla 2B STYLE Szef Kuchni uchyla rąbka tajemnicy i dzieli się z nami swoimi sekretnymi przepisami na...

Zupa Babuni – Krem chrzanowy rosół 150 ml | śmietana 18 % 50 ml | chrzan 20 g

FOTO: MEDIANI

| masło | jajko | tost | ser żółty 20 g Wcześniej ugotowany rosół przecedzamy, następnie na klarowanym maśle podduszamy świeży chrzan dodając odrobinę bulionu do zagotowania. Tak ugotowany krem uzupełniamy bulionem, śmietaną i jajkiem na twardo. Podajemy na talerzu w towarzystwie tostu zapieczonego z serem żółtym.

66


Roladki drobiowe z fetą filet z kurczaka 200 g | ser feta 50 g | świeża bazylia | ryż 80 g sos ziołowy: bulion 0,4 L | śmietana 18 % 0,03 L | cebula biała 10 g | czosnek 10 g | natka pietruszki | koperek | zioła prowansalskie | sól | pieprz surówka z marchwi: marchewka 200 g | brzoskwinia konserwowa 50 g | sok ze świeżej cytryny do smaku | cukier brązowy do smaku Fileta z kurczaka rozbijamy, przyprawiamy i formujemy z niego roladkę nadziewając fetą i ziołami. Następnie owijamy folią aluminiową i wkładamy do piekarnika. Gotujemy ryż, a w międzyczasie przygotowujemy surówkę ze świeżej marchwi i konserwowej brzoskwini doprawiając do smaku świeżym sokiem z cytryny oraz cukrem brązowym. Przygotowujemy sos przysmażając zioła, cebulkę i czosnek podlewamy bulionem i zabielamy śmietaną gotując do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Na wcześniej przygotowany talerz nakładamy surówkę. Po upieczeniu przekrawamy roladkę na pół i układamy na sosie ziołowym tworząc dwa stożki, formujemy ryż, dekorujemy i podajemy naszym gościom.

Sałatka Włoska filet z kurczaka marynowany 50 g | tortilla 1 szt | mieszanka sałat | kukurydza konserwowa | pomidor | ogórek zielony | papryka czerwona | ananas konserwowy | ser żółty | tost 1 szt | masło 20 g | zioła prowansalskie | brzoskwinia konserwowa | oliwa z oliwek | zioła | bazylia Filet z kurczaka kroimy na strąki i grillujemy, tortillę formujemy i zapiekamy aż uzyska złocisty kolor. Do tak uformowanego spodu dodajemy mix sałat, pokrojone ogórki, pomidora, paprykę, ananasa oraz kukurydzę, dodajemy kurczaka i polewamy sosem, całość posypujemy startym serem.

Dla czytelników 2B STYLE prezentowane dania -15 % do 31 sierpnia 2013

67


inspiracje

SYLWIA MOKRYSZ Czas relaksu

Coś dla dzieci i mam

Wraz z nastaniem lata chętniej sięgamy po orzeźwiające napoje, zwłaszcza, jeśli czas beztroski i relaksu dzielimy z najbliższymi. Na cieplejsze dni Mokate zachęca do sięgnięcia po znaną i lubianą herbatę Minutka – w nowej, nie znanej dotąd, mroźnej odsłonie Ice Tea. Smakoszom kawy polecamy orzeźwiającą Ice Latte lub klasyczną Café Cappucino jak z ulubionej kawiarni. Tego lata dozwolone są wszystkie smaki!

Marka Loyd zaprasza do odkrycia niezwykle nastrojowych kołysanek Justyny Steczkowskiej, które z pewnością przypadną do gustu najmłodszym i... ich mamom. Dzieci mogą też wygrać dla swojej mamy wycieczkę w konkursie Super Mama, o którym piszemy na stronie obok. Sylwia Mokrysz z Zarządu Mokate S.A.

Ice Tea od Mokate Na początku lata firma Mokate wprowadziła na rynek nowe napoje herbaciane Ice Tea sygnowane marką „Minutka”. Są to „Minutka Ice Tea” o smaku cytrynowym oraz „Minutka Ice Tea” o smaku brzoskwiniowym. O kulisy powstania nowego napoju herbacianego zapytaliśmy Panią Sylwię Mokrysz z Zarządu Mokate: – Herbata jest naszą pasją. Dlatego po wielu latach zbierania doświadczeń na rynku herbat tradycyjnych, owocowych i ziołowych, postanowiliśmy uzupełnić naszą ofertę o napoje gotowe do picia typu Ice Tea. Swoją marką herbacianą „Minutka” gwarantujemy jakość nowych napojów. Liczę na to, że tak, jak utytułowana wieloma nagrodami herbata „Minutka” zdobyła pozycję lidera na rynku herbat tradycyjnych, tak samo nasz nowy produkt „Minutka Ice Tea” zyska uznanie zwolenników gotowych napojów herbacianych. Nowe produkty Mokate mają duże szanse, aby z powodzeniem konkurować z liderami rynku ka-

tegorii Ice Tea. Doskonałą ich jakość gwarantuje wieloletnie doświadczenie Mokate: – Nie możemy sobie pozwolić na wprowadzenie do sprzedaży produktu niespełniającego naszych wyśrubowanych norm jakościowych. Dlatego nowa „Minutka Ice Tea” nie zawiera konserwantów – jednak zastosowanie nowoczesnego aseptycznego procesu rozlewania napoju na zimno gwarantuje mu co najmniej roczną trwałość. Dodatkowo filtr UV, który posiadają butelki, znacząco ogranicza wpływ promieni słonecznych na zawartość, a specjalna receptura i składniki „Minutka Ice Tea” – opracowane przez fachowców z Mokate – zapewniają jej doskonały smak – stwierdza Sylwia Mokrysz. Mokate zadbało też o wygodę konsumentów – butelka PET „Minutka Ice Tea” ma nowoczesny, ergonomiczny kształt, szeroką wylewkę oraz różne kolory nakrętek – ułatwiających odróżnienie „Minutka Ice Tea” o smaku cytrynowym od napoju o smaku brzoskwiniowym.

MOKATE Moje Inspiracje

Ice Latte

Dobra wiadomość dla miłośników kawy – kolejna kawiarniana nowość Mokate z popularnej serii „Moje Inspiracje” jest już na rynku: Ice Latte, czyli doskonały sposób na błyskawiczną kawę na zimno z mlekiem bez użycia ekspresu do kawy. Biorąc pod uwagę ogromną popularność wcześniejszych produktów z tej serii (Latte, Café Cappuccino, Café Mocha, Café Macchiato i Choco Duo) Ice Latte z pewnością zdobędzie przychylność konsumentów. „Moje Inspiracje” Ice Latte sprzedawane jest w wygodnej duo-saszetce. Dzięki temu, podobnie jak inne specjalności kawiarniane z linii „Moje Inspiracje”, przygotowuje się je w bardzo prosty i szybki sposób, bez użycia ekspresu – maksymalnie w 3 minuty. Niezwykle subtelne w smaku, delikatne, aromatyczne, z puszystą pianką – takie, jak w ulubionej kawiarni. Dzięki produktom z serii „Moje Inspiracje” możemy poczuć się jak w ulubionej kawiarni wszędzie tam, gdzie tylko mamy na to ochotę – w domu, w pracy czy na wycieczce.

68

Jak przygotować wyśmienite Ice Latte? Zawartość większej saszetki wsypujemy do szklanki, zalewamy mlekiem lub wodą (w obu przypadkach smakuje wyśmienicie!) i mieszamy aż do całkowitego rozpuszczenia. Zawartość mniejszej saszetki wsypujemy do filiżanki, zalewamy zimną wodą i wlewamy do szklanki z mleczną pianką. Powstaje doskonałe Ice Latte – idealne na lato!


„Puchowe Kołysanki 2” pod patronatem herbat Spokojne zasypianie dziecka i jego zdrowy sen są dla wielu mam bardzo ważnym elementem życia ich dzieci. Pomoże w tym na pewno najnowsza płyta uznanej piosenkarki i ambasadorki marki Loyd, Justyny Steczkowskiej. Z przyjemnością informujemy, że marka herbat Loyd zastała partnerem wydania nowej płyty Justyny Steczkowskiej – „Puchowe Kołysanki 2”. Album „Puchowe Kołysanki 2”, zawiera, jak sama nazwa wskazuje, kołysanki i bajki dla najmłodszych. Jest to kontynuacja wyjątkowej drogi muzycznej Justyny Steczkowskiej – już pierwszy wydany z tej serii album z 2008 roku, odniósł niebywały sukces, okrywając się platyną.

I tym razem projekt został stworzony specjalnie z myślą o najmłodszych, jednak dzięki swoim niezwykłym dźwiękom i subtelności pokochali go również dorośli. Justyna Steczkowska słynąca z anielskiej barwy głosu prezentuje przepiękne melodie tulące do snu zarówno dzieci jak i dorosłych. Lekki jak puch wokal Justyny uspokaja i wycisza. Specjalnie dobrane dźwięki odprężają i wprowadzają w błogi stan, koją umysł. To idealna terapia relaksacyjna oraz skuteczny sposób na małe skarby i ich piękny sen. Dodatkowym atutem albumów są magiczne bajki czytane przez Justynę Steczkowską.

Lista utworów „Puchowe Kołysanki 2” 1. Pieśń EOS 2. Otulam Cię 3. Zagubiony Skrzat 4. Sny domowe sny 5. Maleńka 6. W Bajkogrodzie 7. Synku już przytulam Cię + bajki 1. Rudolf jedyny i wyjątkowy / część I 2. Rudolf jedyny i wyjątkowy / część II 3. Rudolf jedyny i wyjątkowy / część III

Jak zostać Super Mamą? Z wielu konkursów organizowanych na przestrzeni ostatnich lat przez Mokate, Super Mama pod patronatem jednej z najpopularniejszych herbat – Minutki, wyróżnia się w sposób szczególny. Nadsyłane prace pokazują ogrom i szczerość dziecięcych uczuć, a w wielu przypadkach, nieograniczoną niczym dziecięcą wyobraźnię. – Z roku na rok przychodzi do nas coraz więcej zgłoszeń. Wśród tysięcy prac ciężko jest wybrać tę najpiękniejszą, zwłaszcza że obradom Kapituły konkursu towarzyszy zawsze ogromne wzruszenie. – podkreśla Sylwia Mokrysz, z Zarządu Mokate S.A. Ważny jest jeszcze jeden aspekt tego konkursu – bezpośredni kontakt z laureatkami, który trwa mimo zakończenia kolejnych edycji.

Dla dzieci:

Od 1 kwietnia 2013 r. Mokate czeka na Wasze prace, w których pokażecie dlaczego Wasza Mama zasługuje na tegoroczny tytuł Super Mamy. Praca może mieć różną formę: wiersz, rysunek, kolaż zdjęć z ilustracją, ciekawe zdjęcie, zabawny filmik, a może po prostu jakieś fajne nagranie. Pamiętajcie jedynie, że format pracy graficznej nie może przekroczyć rozmiaru kartki A4, a w przypadku filmu lub pliku audio wielkość pliku może mieć maksymalnie 5 MB. Szczegóły i regulamin konkursu na: www.supermama.minutka.pl

69


sport

Łukasz Mrozek. Przygodę z tenisem rozpoczął w wieku czterech lat. Na pierwszy turniej tenisowy pojechał jeszcze w szkole podstawowej i tam zajął szóste miejsce. Później z powodzeniem brał udział w wielu turniejach, mistrzostwach Śląska i Polski. Wygrywał turnieje w rodzinnym Bielsku-Białej. Od sześciu lat jest trenerem i zaraża miłością i pasją do tego pięknego sportu. Łukasza Mrozka można spotkać codziennie na kortach przy ul. Partyzantów w Bielsku-Białej.

70

Wiele osób uprawia jakąś dyscyplinę sportową: pływanie, piłkę nożną, koszykówkę, tenis ziemny, siatkówkę, fitness, narciarstwo. Każdy z wymienionych rodzajów sportu jest przepiękny i buduje naszą kondycję i dobre samopoczucie. Przytoczę przykład tenisa ziemnego – mojej ulubionej dyscypliny. Tenis ziemny jest sportem elitarnym, medialnym oraz pożądanym pod względem zarobkowym i zawodowym. Znani tenisiści zarabiają świetne pieniądze, czego dobrym przykładem są nasze polskie tenisistki, siostry – Agnieszka i Ula Radwańskie. Można powiedzieć, że dziewczyny urodziły się z rakietą. Ojciec-trener wprowadził swoje pociechy na najwyższe szczeble światowego tenisa. Siostry bardzo ciężko pracowały, trenowały, wylewały na kortach siódme poty po to, aby teraz być sławnymi i popularnymi. Wielu Polaków śledzi losy gwiazdy Agnieszki Radwańskiej zastanawiając się, czy nie pójść w ślady naszej tenisistki, może choćby w maleńkim stopniu. Sport to jednak nie tylko sława, pieniądze czy popularność. To przede wszystkim zdrowie i dobra kondycja. Tenis ziemny jest doskonałym sposobem na spędzenie aktywnie wolnego czasu wśród przyjaciół, biegając po korcie. Nie trzeba wychodzić w góry, biegać w terenie, wystarczy zabrać ze sobą rakietę i już jesteśmy gotowi do gry w tenisa. Wybierając tę dyscyplinę można jednocześnie poprawić kondycję, zaczerpnąć świeżego powietrza i spotkać się towarzysko. Grając na korcie wśród otaczającej nas przyrody, śpiewu ptaków, można się świetnie zrelaksować po całodziennej pracy za biurkiem. Nasze samopoczucie od razu się poprawi, skóra nabierze barw i nabierzemy siły do zmagania się z codziennością. Tenis to także gra zespołowa, singiel oraz debel. Wystarczą cztery osoby i do boju, w ciągu jednej godziny można wypocić się, spalić zbędne kalorie. Nie trzeba kupować tabletek odchudzających. Tenis przyciąga jak magnes. Jedno uderzenie piłeczki sprawia, że chce się więcej i więcej razy odbić, a po zakończonej grze ze smutkiem żegnamy się, mówiąc „jutro też jest dzień” i znowu spotykamy się na korcie... Pragnę zachęcić wszystkich sympatyków, miłośników tenisa ziemnego do spróbowania swoich sił na kortach. Polecam wszystkim dzieciom, młodzieży i dorosłym (bez względu na wiek). A może Ty zostaniesz drugą Agnieszką Radwańską?


REKLAMA

71


architektura & design

Nie

zza firanki

„Nie Zza Firanki” to zapowiedź nowego cyklu, który będzie gościł na łamach magazynu 2B STYLE. Czy będziemy podglądać? Tak! Ale nie ukradkiem zza firanki, nie zza rogu ulicy, również nie na „fejsie”. Będziemy podglądać tak, jak nam na to pozwolą nasi bohaterowie – nasi sąsiedzi, może ktoś z pierwszych stron gazet, ktoś, kogo mijamy na ulicy. Osoby, dla których ważne jest to, jak mieszkają, jakimi przedmiotami się otaczają. Dzięki temu poznamy czym się pasjonują i co jest dla nich ważne. Wystarczy czasem przekroczyć próg domu, aby od razu zorientować się z kim mamy do czynienia. Każdy z nas od czasu do czasu z ciekawością spogląda w okna mijanych budynków i zastanawia się kto za nimi mieszka, czy jest szczęśliwy, czy jest gościnny?

STYLIZACJA: Gaba Kliś, ZDJĘCIA: Rita Lorenc

Pomysłodawczynią „Nie zza firanki” jest bielszczanka, stylistka i projektantka wnętrz Gaba Kliś, na co dzień współpracująca z ogólnopolskimi magazynami wnętrzarskimi (m.in. „Czas na wnętrze”), tworząc dla nich stylizacje wnętrz do publikacji. Swoją pasją Gaba Kliś zaraża swoich bliskich i znajomych, a także absolwentów Krakowskiej Szkoły Praktycznych Umiejętności Art Cube, tworzy również stylizacje planów zdjęciowych do sesji wnętrzarskich do katalogów i reklam. Ciągle coś przestawia, upiększa zmienia w swoim mieszkaniu i mieszkaniach swoich przyjaciół. Jest fascynatką architektury postindustrialnej. W naszym cyklu „Nie zza firanki” wraz z fotografką Ritą Lorenc, z którą tworzy zgrany i bardzo twórczy duet, odwiedzi nietuzinkowe mieszkania nietuzinkowych ludzi. A zaczyna od swojego miejsca, które w najmniejszym detalu stworzyła sama, dając upust wyobraźni i kreatywnemu myśleniu, a przy okazji odkrywając nieco swoją duszę. Zapraszamy zatem na spacer po miejscu wysmakowanym, będącym także dowoBetonowa ściana, lewitujące schody z ruchomym modułem dolnym, krzesło insp. verner panton, dem na to, że stylowo i fajnie wcale nie kultowa lodówka Smeg, spatynowany dywan z second handu i ukochana „prawie”znajda z charakterkiem – Koka musi oznaczać drogo.

72


Marzyła, aby zamieszkać w lofcie i wydawać by się mogło, że w mieście o tak dużych tradycjach przemysłu włókienniczego nie powinno to być problemem. Niestety adaptacje starych fabryk są nadal niezwykle kosztownymi inwestycjami, a moda na lofty raczkuje. Znalazła alternatywną przestrzeń – bazę do szaleństw. Zburzyła to, za co wcześniej zapłaciła, ale dzięki temu uzyskała przestrzeń, na której najbardziej jej zależało. W efekcie w mieszkaniu jest wiele niekonwencjonalnych rozwiązań, które stanowią o wyjątkowości tego miejsca. Brak w nim tradycyjnego przedpokoju. Wchodząc do mieszkania gość od razu znajduje się w salonie z aneksem kuchennym, a wtopiona w ścianę szafa dyscyplinuje do włożenia do niej wierzchnich okryć i butów, więc zawsze jest porządek. Lewitujące schody sprawiają wrażenie zawieszonych w powietrzu, pomimo tego, że wykonane są ze stali i solidnego dębu, sprawiają wrażenie koronkowej konstrukcji. Zakończone są nie zintegrowanym z całością modułem, który można odsunąć i użyć jako moduł do siedzenia, jednocześnie uniemożliwiając wdrapywanie się na antresolę dzieciom i wszędobylskiej suni. Betonowa, szara ściana stanowi świetną bazę kolorystyczną i jednocześnie jest ukłonem w stronę stylu industrialnego. Architektoniczny beton pokrywa również łazienkę wraz z blatem, na którym króluje piękna, kamienna umywalka... pamiątka z podróży po ukochanych Włoszech. Meble nie są przypadkowe, większość z nich towarzyszy stylistce od lat, pochodzą z poprzednich mieszkań. Czasami odświeża je, zmienia kolor, czasami formę. Właściwie oprócz szalonej różowej lodówki Smeg i wymarzonych krzeseł inspirowanych Vernerem Pantonem, wszystko czym się otacza ma swoją historię. Wypełniający radością amarantu grafitową pracownię fotel towarzyszy jej 14 lat, to jego prawdopodobnie piąte kolorystyczne wcielenie. Kolejne metamorfozy poszczególnych mebli projektuje i planuje sama, w wykonaniu pomaga jej brat i zaprzyjaźniony tapicer. Bardzo oszczędnie gospodaruje dodatkami, to inspiracja z podróży do Japonii. Jej dewiza to „mniej znaczy więcej”. Nie jest kolekcjonerką. Pomimo wielu podróży do Azji, Ameryki Łacińskiej, Afryki w jej mieszkaniu nie ma rytualnych masek, posągów Buddy, chińskich lampionów i innych pamiątek. Za to namiętnie fotografuje i gromadzi z wielkim pietyzmem przewodniki.

Gaba Kliś

Odbicie kuchni w lustrze z targu staroci, ceglana ściana, prosta biała kuchnia z mdf-u fragment starej przedwojennej witryny z targu staroci i jej kolejne życie

Widok ogólny i widoczny jak na dłoni brak przedpokoju

Kanapa Chesterfield w starej bawolej skórze, stolik z odzysku i jego trzecie „wybielone” życie, dywan second hand, ulubione piwonie z ogródka babci

73


Kamienna umywalka na betonowym blacie, lustro w bogato zdobionych ramach almi decor Sypialnia na antresoli: szyba zamiast ściany, szalona tapeta w czarne kropki

Gaba KliĹ›: www.gabaklis.pl, tel. 601 555 743, pracownia@gabaklis.pl Rita Lorenc: www.lorenc.name, tel. 693 626 798

74


Pracownia na antersoli i piąte amarantowe życie fotela, stól kolonialny – prezent od mamy lustro w ramie odziedziczonej od babci, lampa inspirowana Moooi i lampa Arco

75


architektura & design

spotkania-dzialania

Agnieszka Loska: Tworzenie, formowanie, kształtowanie. Wciąż na nowo, w ruchu. Przetwarzanie-stwarzanie. Kim jestem twórcą czy belfrem uwikłanym w schematy? Siłą zmian czy utrwaleniem ograniczeń... Mam ogromną chęć zmiany, kreacji. Ceramika jest moją pasją. Chwilą wytchnienia i wyciszenia szaleństwa myśli. Siadam przy szarej bryle gliny i lepię zapominając o bożym świecie. Zanika czas, potrzeby, wchodzę w świat ukojenia. Materia poddaje się moim dłoniom. Powstaje NOWE. Czasem spotykam się z innymi na małe pogaduchy. Lepimy razem, śmiejemy, czasem pijemy dobrą kawę i zjemy smaczne ciacho. Tworzymy.

76

Agnieszka Loska prowadzi warsztaty ceramiczne w Jasienicy i Rudzicy. W zeszłym roku otworzyła pracownię w swoim domu w Mazańcowicach, do której zaprasza znajomych i ich dzieci. To dla niej nowa przestrzeń i bodziec do tworzenia całkiem nowych i zaskakujących form. Agnieszka Loska, agaloska@wp.pl, tel. 600 330 639. Fan page na FB LoskaArt.


a ro w st w yliz p zo ac ar roje rnic ja w p ch kt tw n vis roto itek owa o p ętrz ua ty tur ni rz l m po a e w em er wa kra nę ys ch ni jo tr ło an e i bra z we dis gr zu ing afik a ko m pu te

Dołącz do nas i zdobądź prestiżowy zawód. Przekonaj nas, że to właśnie Ciebie powinniśmy zaprosić do naszej Uczelni. Nasi absolwenci pracują w atrakcyjnych zawodach, dołącz do nas, zdobądź voucher na 10.000 zł i rozpocznij z nami karierę na wybranym przez Ciebie kierunku, w jednej z najbardziej prestiżowych prywatnych uczelni w Polsce Art Cube Szkole Praktycznych Umiejętności. Czekamy na Twoją pracę przekonaj nas o swojej pomysłowości i stwórz oryginalny utwór, który może być przedmiotem, dokumentem, prezentacją, myślą, dźwiękiem, obrazem itp. o tematyce związanej z jednym z kierunków na naszej Uczelni. Forma i technika pracy dowolna. Zaskocz nas i dołącz do grona naszych słuchaczy. Prace konkursowe do dnia 31 sierpnia 2013 r. wykonane w dowolnej technice należy przesłać na adres e-mail lub adres pocztowy podany w Regulaminie. Regulamin konkursu na www.2bstyle.pl oraz www.artcube.edu.pl Organizator konkursu:

patronat medialny:

77


architektura & design

J

Tekst: Anita Szymańska

uż za kilka miesięcy bielszczanom przybędzie nowa sala... pod niebem. Wszystko za sprawą szklanego dachu, który przykryje dzie-

Przed kilkoma tygodniami zniknęły dźwigi, wystające poza obrys zamkowych murów. Prace nad wznoszeniem konstrukcji podpierającej szklany baldachim zostały zakończone. Teraz ekipy realizujące projekt mają za zadanie odnowić elewację wewnętrzną zamku, przeszklić i pomalować konstrukcję oraz wykonać posadzkę. – Prace ziemne były prowadzone kilkuetapowo – mówi Iwona Purzycka, dyrektor Muzeum. – Przede wszystkim wykonywali je archeolodzy, którzy docierali stopniowo do głębszych partii, odsłaniając podstawowy układ poziomów użytkowych dawnego dziedzińca od XIII do XIX wieku, przy okazji odkrywając np. XV-wieczny rynsztok. Odsłanialiśmy też elementy historyczne do naukowej weryfikacji. Wszystko, co odkryliśmy, zostało starannie udokumentowane i zabezpieczone. Pod nową posadzką dziedzińca należało ułożyć sieci kanalizacyjne, deszczowe, instalacje elektryczne. Na to nałożymy górną warstwę posadzki w której będzie ogrzewanie podłogowe. W kilku miejscach należało kopać na kilka metrów w głąb – chodzi o punkty, w których znajdują się słupy podtrzymujące konstrukcję – dodaje dyrektor Zamku. Po co zamykać szklanym dachem zamkowy dziedziniec? To pytanie zadaje sobie wielu bielszczan, z zainteresowaniem śledzących postęp prac na Zamku. – Przede wszystkim wydarzenia na zamku będą bardziej dostępne dla mieszkańców, co teraz jest niemożliwe z braku miejsca. Powierzchnie wystawiennicze na Zamku tak naprawdę są niewielkie, z racji bardzo szerokich murów, które znacznie ograniczają przestrzeń sal zamkowych. Największa z nich liczy teraz sto metrów, a po przykryciu dziedzińca dachem, zyskamy około 400 metrów dodatkowej powierzchni, która będzie mogła służyć różnym wydarzeniom – mówi Iwona Purzycka. – Jest to też bardzo istotne dla zbiorów znajdujących się na Zamku – ich bezpieczeństwo to odpowiednia temperatura i wilgotność, które to parametry bardzo trudno utrzymać przy obecności dużej liczby gości jednocześnie. Organizacja wydarzeń o charakterze bardziej masowym była z tego względu nie-

78

FOTO: Marek Kocjan

Muzeum w Bielsku-Białej.

wizualizacja

dziniec bielskiego Zamku siedziby


możliwa. Normalne zwiedzanie ekspozycji jest czymś zupełnie innym, niż eventy odbywające się na terenie Zamku. Liczę, że ten problem zostanie zlikwidowany poprzez pojawienie się tej dodatkowej powierzchni, dedykowanej właśnie dla wydarzeń nie związanych z wystawami i stałą ekspozycją – dodaje dyrektor, zarządzająca już od ponad 10 lat Muzeum. Warto zaznaczyć, że dziedziniec będzie całoroczny i w pełni dostosowany do organizacji imprez, wernisaży czy spotkań artystycznych. Będzie to możliwe dzięki nowoczesnemu systemowi ogrzewania i klimatyzacji. Zadaszenie da także ochronę wewnętrznych ścian budynku, które dotychczas narażone były na działanie chłodu i wilgoci, co przekłada się na bardziej ekonomiczne ogrzewanie zamku i utrzymanie temperatur wymaganych dla eksponatów. Podobne zadaszenia nie są niczym niezwykłym we współczesnym muzealnictwie – pozwalają łączyć wieki tradycji i spuścizny poprzednich pokoleń z nowoczesnymi rozwiązaniami odpowiadającymi potrzebom naszych czasów. Na całym świecie stosuje się tego typu nowoczesne elementy, znakomicie komponujące się z zabytkową tkanką, podkreślając jej walory. – Pojawiają się co prawda zarzuty, że wybrana koncepcja jest zbyt... nowoczesna, że powinna nawiązywać do historycznych rozwiązań. Są to jednak głosy marginalne, na szczęście większość osób rozumie potrzebę takiego zadaszenia i z utęsknieniem na nie czeka. Zresztą – zamek jest budowlą ewoluującą przez kilka stuleci, od średniowiecza po czasy przebudowy w XIX stuleciu – do którego z jego

etapów miałaby więc nawiązywać taka „stylizowana” realizacja? – pyta Iwona Purzycka. – Przyjęte rozwiązanie najlepiej uwzględnia dzieła minionych pokoleń. Słupy, na których wspiera się konstrukcja w żaden sposób nie ingerują w tkankę murów budowli, nie naruszają jej – są wolno stojącymi elementami zbliżonymi jedynie do ścian budynku. Wyłącznie przykrycie konstrukcji jest zespolone z obecnym dachem. W konstrukcji przykrywającej dziedziniec przewidziane są liczne urządzenia usprawniające pracę całej instalacji, od możliwości podwieszania elementów przestrzennych, poprzez oświetlenie, odwodnienie, klimatyzację, systemy ochrony itp. Budowa zadaszenia pozwoliła na zastosowanie jeszcze jednego udogodnienia – zainstalowania windy dla osób niepełnosprawnych, które będą mogły wygodnie dostać się na pierwsze piętro mieszczące główną ekspozycję Muzeum – dodaje Iwona Purzycka. Dyrektor podkreśla, że budowa szklanego dachu to efekt wieloletnich starań o uczynienie Zamku i wydarzeń w nim się odbywających jeszcze bardziej dostępnych dla wszystkich mieszkańców. Poza remontem elewacji, który można było śledzić przez wiele miesięcy, zadaszenie pozwoli na podniesienie atrakcyjności tego miejsca dla bielszczan i turystów odwiedzających to miasto. Dzięki temu rozwiązaniu możliwe będzie organizowanie wydarzeń, które dotąd nie były możliwe ze względu na ograniczoną przestrzeń i bezpieczeństwo zbiorów. Prace postępują bardzo sprawnie i wszystko wskazuje na to, że za kilka miesięcy doczekamy się inauguracji nowego etapu w dziejach bielskiego Zamku.

FOTO: Ernst Ptok

FOTO: Patrycja Haftarczyk

Konstrukcja została osadzona na pionowych słupach i „wtopiona” w dach zamku.

Podobny dach osłania dziedziniec Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie. Jego autorem jest Ieoh Ming Pei, zwany mistrzem nowoczesnej architektury. Jego dziełami są między innymi piramida przed Luwrem, Centrum Nauki w Makao, czy wieża Bank of China w Hong Kongu. Na dziedzińcu berlińskiego muzeum odbywają się sympozja, koncerty i przedstawienia.

79


podróże

Kilimandżaro to tylko dodatek

FOTO: Adam Pałyga

Adam Pałyga Podróżnik, pilot, marzyciel

Góry i zdobywanie ich szczytów są moją pasją od lat szkolnych. Natomiast od dobrych kilku lat bardzo fascynuje mnie Afryka. Próbując połączyć te dwie pasje wymyśliłem, że doskonałym połączeniem tych dwóch tematów będzie Kilimandżaro. No i stało się. Po długim czasie zbierania funduszy, studiowania literatury i obmyślania wszystkiego, sta-

80

nąłem wreszcie na wymarzonym Czarnym Lądzie. Wylądowałem w Nairobi i stamtąd dostałem się do Arushy, która jest główną „bazą wypadową” na Kilimandżaro. Dużo by pisać o drodze, podejściu, szczycie i pięknych widokach. Pokonawszy wszelkie trudności – udało się, wyszedłem na Kilimandżaro i zszedłem równie szczęśliwie. Jednak okazało się, że wszystkie pozytywne doznania związane ze zdobywaniem góry i niesamowitej, otaczającej mnie przyrody, jakże innej od tej jaką dotąd znałem, zostały bardzo mocno przesłonięte przez objawy choroby wysokościowej, która dawała mi się we znaki od wysokości około 5200 m.n.p.m. Doskwierała zresztą nie tylko mnie, ale całej 7-osobowej ekipie. Rzecz jasna, warto było się pomęczyć, aby wejść na najwyższy szczyt Afryki, jednak nie było to takie, jak sobie wyobrażałem.

DODATEK DO AFRYKI Natomiast nie zawiodła mnie reszta Afryki. Dwa dni safari z aparatem fotograficznym po parkach Lake Manyara i Ngorongoro. Spotkać zwierzęta znane dotąd tylko z ZOO i książek, w ich naturalnym środowisku, to było coś. Wylegujące się na słońcu lwy, obojętnie i leniwie patrzące na wszystko wokół, ciekawie zaglądające żyrafy, przeżuwające liście drzew, groźne bawoły, gnu wyglądające jak starcy z siwymi brodami, niezliczone ilości zebr, dostojne słonie, zadziornie wyglądające guźce i wiele, wiele innych zwierząt jak hipopotamy, strusie, flamingi, małpy, antylopy, czaple i nawet swojsko wyglądające bociany. Potem droga przez sawanny afrykańskim „pekaesem” przez około 800 km, co było bardzo ciekawym przeżyciem, aby dotrzeć nad Ocean Indyjski do


81


podr贸偶e

82


Daar es Salam, skąd promem dopłynąłem na Zanzibar. Na Zanzibarze poznałem wielu interesujących ludzi, tamtejszych mieszkańców, którzy są bardzo serdeczni i cieszą się, jeżeli ktoś interesuje się ich okolicą i nimi samymi. Niektórzy do tego stopnia, że zapraszają do siebie, pokazując jak żyją na co dzień. Mój nowy przyjaciel Abdul zaproponował mi, że oprowadzi mnie po swojej okolicy. W rzeczywistości była to czterogodzinna „przechadzka” po dżungli, gdzie próbowałem wszystkiego, co dało się zerwać z drzewa albo wykopać z ziemi i Abdul stwierdził, że mnie to nie zabije, a wręcz jest smaczne i warto tego spróbować. Generalnie, po tym wszystkim, co widziałem stwierdzam, że Kilimandżaro to tylko dodatek do Afryki, który oczywiście warto zobaczyć, ale nie za wszelką cenę z wierzchołka.

MOJA AFRYKA Moja Afryka… Powstało już przynajmniej kilka książek i filmów o tym tytule i ktoś

mógłby zapytać: „Jak można tak powiedzieć po kilku zaledwie tygodniach pobytu na tym kontynencie i to w jednym tylko kraju?”. Sam bym tak pomyślał jeszcze jakiś czas temu. Jednak po przeczytaniu tych kilku książek, po rozmowach z ludźmi, którzy byli w „czarnej” Afryce i wreszcie będąc samemu w tej malutkiej zaledwie części Afryki, nabrałem przeświadczenia, że można tą część świata pokochać od pierwszego wejrzenia lub po prostu może się tylko spodobać jak wiele innych miejsc na ziemi. Myślę, że ta pierwsza grupa może mówić o tym miejscu „moje”, tak jak mówi się o kochance. Ta pierwsza grupa od pierwszego pobytu i zauroczenia, będzie robić wszystko, co tylko możliwe, żeby tam wracać jak najczęściej. I jednym się to uda, a innym nie, tak jak to bywa w miłości. Wszystko wskazuje na to, że znalazłem się właśnie w tej grupie i z żalem wracałem do naszej codzienności, aby znowu wskoczyć w „tryby maszyny”, jednak z nadzieją powrotu i głową pełną pomysłów, jak to zrobić znowu.

83


literatura

Lady Australia

Z Markiem Tomalikiem rozmawia Agnieszka Kaszok

KONKURS MT: Australia dała mi wiele – ja tylko pró-

Agnieszka Kaszok: Twoja najnowsza książka „Lady Australia” jest już trzecią z kolei, która traktuje o tym właśnie kontynencie. Czego zatem zapomniałeś napisać w poprzednich? Co ją odróżnia?

buję jej to odwzajemnić. Wracam tam od prawie ćwierć wieku. To już 10 wypraw, setki chwil, zachwyt nad pięknem ale i grozą dziewiczych miejsc bezkresnego kraju – kontynentu.

FOTO: Marek Tomalik

Marek Tomalik: „Lady Australia” jest uzupeł-

nieniem poprzedniej książki „Australia, gdzie kwiaty rodzą się z ognia”. Koncepcja „Lady” zrodziła się w mojej głowie znacznie wcześniej, ale ze względu na swoją „nietypowość” długo szukałem wydawcy. Różni się podejściem do tematu, jest impresyjna, bardziej zmysłowa – zarówno poprzez zdjęcia, które grają tu pierwsze skrzypce, jak i tekst utkany z różnych skojarzeń. Ma swojego patrona literackiego, którym jest William Blake, angielski poeta, mistyk i wizjoner. Są też próby moich tekstów poetyckich. Kolejną warstwą książki jest muzyka – każdy z rozdziałów ma swojego przewodnika muzycznego. Oglądając, czytając książkę można posłuchać wybranej przeze mnie muzyki. „Lady Australia” jest najbardziej osobistą z moich książek. AK: Porównujesz Australię do kobiety, dlaczego tak zmysłowo ją postrzegasz?

84

AK: Czy opowieść o „Lady A” – Twojej miłości ma początek, środek i koniec?

Jak nazywa się australijski interior, w który zaprasza Marek Marek Tomalik? Podpowiedź: www.wsednosprawy.com.pl 3 pierwsze osoby, które 1 sierpnia prześlą prawidłową odpowiedź na adres: redakcja@2bstyle.pl otrzymają książkę z autografem autora.

MT: Raczej nie ma. Być może ma koniec, trochę przewrotny… Książka jest tak pomyślana, że można ją dawkować na chybił trafił. Nie trzeba jej czytać od deski do deski. Ma kusić oko obrazami. Jeśli te wciągną, tekst powinien dopełnić impresyjną propozycją opisu Australii. Jednak nie chciałbym, aby tekst został odebrany dosłownie. Książka jest dialogiem z czytelnikiem, formą bezpretensjonalnej zabawy w skojarzenia. AK: W książce opowiadanie przeplata się z poezją i muzyką. Pojawiają się duchowi przewodnicy. Jaką rolę pełnią i skąd te konkretne inspiracje? MT: Muzyczni przewodnicy i cytaty z Wil-

liama Blake’a dodają książce przestrzeni,


przenoszą ją w inny wymiar. Blake wpadł w moje życie niespodziewanie. Im dłużej go czytałem, tym bardziej pasował do mojej wizji Australii. Pomysł na ilustrację muzyczną książki zrodził się w mojej głowie samoistnie. Dla mnie jest niemal oczywisty, ponieważ muzyka w moim życiu była zawsze bardzo ważna. Muzyka niesie bardzo silne emocje, podobnie jak Australia… AK: Dla kogo jest ta książka, bo z pewnością nie jest to typowa książka podróżnicza? MT: To jest książka dla mojej DrAguli, ponie-

AK: Jak zaczęła się Twoja historia z Australią? Kiedy stała się Lady? MT: Każdy z nas podróżujących ma swój

skrawek ziemi, do którego wraca. Nie wiem, kiedy Australia weszła do mojej głowy, to się stało bardzo dawno. Już się nad tym nie zastanawiam. Nie znam satysfakcjonującej odpowiedzi na to pytanie. „Lady” to pomysł na tytuł książki, nigdy wcześniej tak o niej nie myślałem, tak jej nie nazywałem. Wolę nie popadać tutaj w patos i niezrozumiałe uwielbienie. AK: A czego w Australii (jak to kobieta – i wady mieć musi) nie lubisz? MT: Nie podoba mi się, że jest tak daleko, że

nie mogę skoczyć tam na weekend. I że jest tak kosztowna. Jej rzeczywiste i domniemane fantasmagorie akceptuję w całej rozciągłości.

AK: Które miejsca w Australii są Ci szczególnie bliskie, a które poleciłbyś osobom wybierającym się tam po raz pierwszy? MT: Najbliższy jest mi surowy, pustynny

interior, zwany „Outbackiem”. Aby się tam wedrzeć, trzeba dobrze przygotować samochód terenowy, zdobyć szlify buszmena i ogarnąć lęki. To nie jest dla wszystkich, ponieważ wiąże się z brakiem wygód i rezygnacją z cywilizacyjnych przyzwyczajeń. Jeśli ktoś jedzie do Australii pierwszy raz polecam wschodnie wybrzeże z pięknymi plażami i rafą koralową, a także przyjazne metropolie – Melbourne i Sydney. Dobrym wstępem do złapania bakcyla będzie lektura moich reportaży i fotografii – www. australia-przygoda.com. AK: Czym się zajmujesz poza (kochaniem) pisaniem? MT: Organizuję co roku wyprawy w austra-

lijski Outback – www.wsednosprawy.com. pl – zapraszam na wyprawę w październiku! Piszę artykuły dla National Geographic i Jazz Forum. Organizuję kolejne edycje Festiwalu Podróżników Trzy Żywioły i Festiwalu Filmów Świata Trzy Żywioły – www.3zywioly.pl. AK: Jesteś podróżnikiem, w jakich innych krajach dobrze się czujesz? Planujesz porzucić kiedyś na chwilę Lady A, a jeśli tak, to czy masz już pomysł na nową wyprawę? MT: Uwielbiam Azję południowo-wschod-

nią. Tam czuję się niemal jak w domu. W Europie najbliższa memu sercu jest Rumunia. W Polsce – Beskid Żywiecki nade wszystko! Tak, nasyciłem się Australią. Teraz nadszedł czas na podróż w innych wymiarach. To zupełnie nowe wyzwanie, być może najtrudniejsze z dotychczasowych…

Marek Tomalik — urodził się w Kozach, od ponad 20 lat (z małymi przerwami) mieszka w Bielsku-Białej, podróżnik, dziennikarz prasowy i radiowy, z wykształcenia geolog. Pasjonat i znawca Australii, do której jeździ systematycznie od 1989 roku. Organizuje wyprawy w Outback (www.wsednosprawy.com.pl). Jest współtwórcą Festiwalu Podróżników „Trzy Żywioły”. Organizuje imprezy artystyczne (kino form dokumentalnych, koncerty, festiwale). Pisze książki i artykuły o podróżach i muzyce. Publikuje m.in. w „National Geographic” i „Jazz Forum”. Przez piętnaście lat prowadził w Radiu Kraków program „Globtroter”, przez kilka lat miał rubrykę „Nastaw uszu” w „Przekroju”. „Lady FOTO: Agnieszka Kaszok

waż – jak już wspomniałem – jest to książka bardzo osobista. Jest dla tych, którzy szukają ciepła. Dla tych, którzy tam byli i dla tych, którzy chcą tam pojechać. To jest książka dla ludzi wrażliwych.

Australia” to jego piąta książka. Wcześniej ukazały się „Australia, moja miłość”, „Podróże marzeń – Nepal i Australia, gdzie kwiaty rodzą się z ognia” (bestseller). Australia to jego miejsce na ziemi, zawsze jednak wraca w Beskidy.

85


literatura

W zorganizowanym w kwietniu przez Program Trzeci Polskiego Radia Turnieju Małych Form Satyrycznych w Bogatyni jury – po zapoznaniu się z utworami 109 autorów zakwalifikowało do finału na Tekst Satyryczny – teksty sześciu autorów, w tym dwa teksty bielszczanina, Jarosława Szymańskiego. Jednym z nich jest „Gaudeamus igitur”, który prezentujemy obok.

Gaudeamus igitur Tekst: Jarosław Szymański

86


– Kto jest dzisiaj magister? – zawołał, jakby chciał zapytać bez pytajnika, przez półotwartą szybę samochodu. – Som liście do zagrabienia mienia – nieco ściszonym głosem dodał zachęcajaco pasażer. Zanim dokończył zdanie do samochodu podbiegła grupka cherlawych, kaszlących, wełnianych płaszczy. Te dwuosobowe biegły wolniej. Był bardzo ciepły sierpień tego lata. Druga grupa płaszczy usiłowała oderwać się od ściany budynku. – Ty, ty i ty – facet w aucie skinął brodą nie naruszając mimimiki twarzy – do bagażnika. Bagażnik limuzyny otworzył się samoczynnie i cztery płaszcze zaczęły upychać się na szmacie rozłożonej w środku. – Panie docencie, powiedział „magistrów” – wykasłał się jeden z płaszczy do płaszcza, w którym okazał się docent. Kulturalnie, ale zdecydowanie zatrzymał głowę docenta brudną jak ziemia stopą. – Nasz obecny paradygmat nie pozwala na zastosowanie egzystencjalnego personalizmu – wsadził mu przy tej kwestii duży palec stopy do nosa, przekręcił i potwierdził nieszkrobaną od miesięcy piętą. – Poza tym trochę przyzwoitości... Docent odpowiedział krwotokiem z nosa oraz ogólnym bezwładem ciała. Zryta twarz utwierdziła docenta w przekonaniu, że upadł na asfalt. „Doceńcie mnie” – pomyśłał błagalnym tonem docent – „byłem wielokrotnie rehabilitowany i tylko raz reanimowany”. Ostatni spłaszczony magister chwycił od środka zamek bagażnikai szybko zatrzasnął klapę. Docent zachłysnął się jeszcze spalinami, co przypomniało mu, że tymi ustami kiedyś coś już jadł. – Dobra weszli – odezwał się kierowca w okularach przeciwsłonecznych – możemy jechać. Muszę jeszcze popływać w basenie, żeby się zmęczyć, bo jak nic nie robię cały dzień, to mi sie później spać nie chce. Nudna ta egzystencja. – Nie używaj słów, których nie znasz. Egzystencja? A co to za imienie jest? – No, żeńskie jakieś, jak to mówią magistry, he, he, he... – A, no to musisz mie z niom zapoznać. – No, ale ona tak jakoś wcześnie z imprezy wyszła, że twarzy nie pamiętam. – Dobra, jechajmy bo muszę jeszcze kasę policzyć, liczenia do rana – zwrócił się słowami pasażer zamykając przyciemnianą szybę. – A powiem ci Józek, że nigdy nie będzie dobrze w tym kraju, jak już jest osiemnasto procentowe magisterium – skwitował kierowca. Najnowszy model limuzyny miał bezszelestnie odjechać, ale docent na to nie pozwolił trzymając się kurczowo zębami rury wydechowej. Odjechała, ale nie bezszelestnie. Urząd Rejestracji Magistrów popularnie zwany „pośredniakiem” otwarto jak zwykle o ósmej. Kto jeszcze miał siły, ustawił się w kolejce. Weryfikowane urzędniczki nie mające nic współnego z magisterium, spisywały wszystkie zeznania petentów. Głodne kobiety z dwudziestoletnimi dziećmi na rękach opóźniały kolejkę. Lepiej było zostawić ich na przedmieściach na pastwę losu, to może by się choć trochę tym losem napasły. Niektórzy pozostawali magistrami do śmierci, ale niektórym czterdziestolatkom udawało się znaleźć pracę. Wobec tych, którzy przyznali się do kupna dyplomu na targu, stosowano abolicję i w ramach resocjalizacji zapewniano mieszkanie

i dobrze płatną pracę. Prawdziwych magistrów, którzy zdali wszystkie egzaminy na prawdziwych uniwersytetach i przyznali się do tego czynu, obejmowano instytucją magistra koronnego, fundowano operacje plastyczne (kobietom prostowano nosy, odsysano tłuszcz, powiększano piersi, nawet usuwano wieloletnią grzybicę) wysyłano dożywotnio na egzotyczne wyspy w najbardziej atrakcyjne miejsca na ziemi. Wielu zdesperowanych magistrów, zwłaszcza zakompleksionych kobiet, skorzystało z tej propozycji. Jednak niektórzy najbardziej zdemoralizowani magistrowie nie zdecydowali się na zerwanie z dotychczasowym życiem. Wielu z nich było uzależnionych od czytania książek, autorefleksji czy nawet powtarzania w pamięci poezji. Posługiwali się wulgarnym językiem, używali słów potocznie uznanych za obelżywe, takich jak „dzię...” „przeprasz...”. Stworzyli swój własny gryps. Magistry nie spotykali się na coniedzielnych, rodzinnych ustawkach ligowych jak większość zdrowego społeczeństwa. Te degeneraty w tajemnicy obkładali się książkami i czytali je z podziałem na role, co jakiś czas spuszczając dywan z sufitu. Coś jakby rap tylko bez muzy. Prawdziwy dramat. Policja surowo karała takie politologie. Władze państwowe robiły co mogły, żeby chronić społeczeństwo przed zmagistrowaniem. Szczególnie dbano o młodzież emitując w ogólnoprzestępczej telewizji seriale propagandowe. Podniesiono VAT na książki, żeby utrudnić młodym kontakt z kulturą, którą pomimo surowych kar rozpowszechniali przed szkołami dealerzy. Magistra łatwo było poznać w tłumie. Nie posiadał karku, ani swojego ani innego. Miał wyraźnie zarysowaną szyję. Zwężenie pomiędzy na ogół zarośniętą głową a nie zarośniętą resztą ciała powstało na wskutek noszenia szalika w zimie i nie spożywania sterydów. Niektóre magistry przenikały do grup przestępczych, zostając wysoko w hierarchii organizacji adjunktami a nawet profesorami. Byli bezwzględnie oczytani, ale jak to zwykle na szczytach mafii – żyli intensywnie, ale krótko. Po nich przychodzili następni, jeszcze bardziej zwyrodniali eurydyci, których tępienie stawało się coraz trudniejsze. – Józek, idziesz na drinka, już dwunasta... – zawołał spawacz Józek do wycierającego się na basenie hydraulika. – No, już, spoko – odpowiedział przeciętny miliarder pracujacy kiedyś zawodowo przy kranie. Obaj zasiedli na słonecznym tarasie, zerkajac jak wełniane płaszcze grabią rękami liście, zagryzając potajemnie za pazuchą. – Ciepło dzisiaj, weźże za bardzo grzejesz wodę w basenie, przykręć trochę termofor. A coś ty taki markotny dziś? – Aaaa... moja stara, mnie menczy. Ciągle tylko, paprok jesteś i niezdara... – Z tym pierszym bym się zgodził, z tym drugim nie – przerwał mu hydraulik wspominając wczorajszą libację. – Nie o to, nie o to. Ciągle marudzi, kto to widział, żeby po dwóch klasach zawodówki mieć jeden basen. Czasu cholera stary nie cofniesz, skończyłem dwie i co, mam się powiesić? Ten stolarz z nad przeciwka, uciął se palec skrawarką specjalnie, żeby nie skończyć pierwszej klasy i patrz, jeden basen dla sie, drugi dla żony a trzeci dla syjamskiego kota. Siedzi w domu a w wolnych chwilach robi licencje pilota. No szlag by cie nie trafił?

87


to warto

CZYTAMY & SŁUCHAMY Smakując Toskanię

Beth Elon – autorka książek kulinarnych w Toskanii mieszka ponad 30 lat. Pozostawia jednak za sobą komercyjną stronę Toskanii – pamiątki, turystów, fast foody. Pokazuje piękne zabytki, pyszne jedzenie i miejsca, o których wiedzą jedynie mieszkańcy. O wszystkich uroczych miejscach opowiada z niebywałą dbałością o szczegóły. Nie zapomina oczywiście o kuchni, która w książce odgrywa najważniejszą rolę. Bo Beth lubi się dzielić swoją pasją z innymi, a gotowanie to jej największa miłość. Do książki dołączony jest plan podróży, dzięki czemu podążanie jej śladami jest o wiele łatwiejsze. Szczególnie bogate są opisy restauracji godnych polecenia. W książce znaleźć można ponad 100 przepisów z najlepszych restauracji w Toskanii. | www.pascal.pl

Wojny rodziny Gucci

Jak przetrwałam morderstwo i intrygi w samym sercu największego domu mody na świecie. Pewnego dnia wydarzyło się jednak coś, co zmieniło bieg sprawy i rzuciło mroczny cień na rodzinę Guccich…Ta pełna intryg książka, daje wgląd na prawdziwe życie kobiety, która miała wszystko, ale zapłaciła za to najwyższą cenę. | www.pascal.pl

Nowy album zespołu Lizard

Nowy, szósty album zespołu Lizard zatytułowany „Master & M” ukazał się 5 czerwca. Znajdzie się na nim 5 kompozycji. Muzycznie zespół prezentuje kontynuację swojego dobrze znanego stylu opartego na rozbudowanych riffowych utworach inspirowanych art-rockiem lat 70. ubiegłego wieku. W kompozycjach jak zawsze można dostrzec silne wpływy King Crimson, Genesis, Yes czy ELP. Pojawią się również nowe, ciekawe klimaty, za które odpowiedzialni są muzycy, którzy zasilili szeregi zespołu. Na płycie będzie można usłyszeć aż trzech nowych artystów: pianistę Pawła Fabrowicza, gitarzystę Daniela Kurtykę oraz perkusistę Aleksandra Szałajko. Album w warstwie tekstowej inspirowany jest powieścią Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. | www.lizard-band.com

Opracowanie: redakcja, foto: mat. prasowe firm

Dieta garstkowa

Kolejny poradnik autorki bestsellera „Jedzenie to leczenie”. Książka zawiera 140 unikalnych przepisów (od śniadania do kolacji) podzielonych na 4 pory roku. Przepisy są łatwe w przygotowaniu (od 15 do 30 minut), wykorzystują składniki dostępne w polskich sklepach. Autorka poświęciła też sporo miejsca na przypomnienie zasad swojej Diety Garstkowej, która jest prawdopodobnie jedynym skutecznym programem dla wszystkich tych, którzy odchudzając się nie chcą rezygnować z przyjemności jedzenia. Bo dieta, jak pisze autorka, to po prostu styl życia, który obejmuje zdrowe żywienie, ruch, pracę, odpoczynek i rozrywkę. Grażyna Wolszczak, aktorka Okazuje się, że osoba z nadwagą może być niedożywiona! Przepisy Dr Lewitt pokażą ci jak się żywić, żeby się odżywić, a przy okazji zrzucić to i owo. Pozdrawiam życząc wytrwałości w jedzeniu sobie i Państwu. Katarzyna Kwiatkowska, aktorka : Ania Lewitt napisała kolejna książkę, w której pełno wspaniałych wskazówek ułatwiających nam codzienne sprawianie sobie zdrowych przyjemności. Wystarczy przejrzeć przepisy, żeby przestać się bać burczenia w brzuchu i innych przykrych spraw – dzień można zacząć np. sałatką z awokado, na drugie śniadanie zjeść tartę ze śliwkami, widzimy tu takie potrawy jak pieczeń rzymska z jajkiem, lasagna z bakłażanem czy grillowane krewetki na sałacie – słowem uczta. Ania podpowiada jak przyrządzić te wszystkie potrawy w taki sposób, żeby miały jak najmniej kalorii a smakowały wspaniale. Nie raz próbowałam jej kuchni i każdemu polecam. Smacznego! | www.wydawnictworodzinne.pl

88


salon i serwis

www.wektor.pl

89

REKLAMA

WEKTOR


90


2b style no7