Magazyn Maszkety #10 jesień

Page 8

Wbrew obiegowym opiniom, kuchnia niemiecka, dzięki swemu geograficznemu położeniu, jest szalenie różnorodna. Można w niej znaleźć wpływy szwajcarskie, francuskie, włoskie, greckie, hiszpańskie, tureckie, polskie i czeskie. I to one, plus lokalne praktyki oraz dostęp do rozmaitych produktów, tak naprawdę ją tworzą. Niektóre z produktów regionalnych stały się symbolami całego kraju, np. szynka szwarcwaldzka, szparagi czy wino Liebfraumilch. A do światowego kanonu weszły mające niemieckie korzenie mięsne rolady, hot-dogi i hamburgery.

Ten obraz jakoś kłóci się z krajem, który ma najdłuższy karnawał świata, bo trwający od listopada, nazywany piątą porą roku. I tak, jak w przypadku wszystkich stereotypów, znacznie upraszcza postrzeganie świata, a co za tym idzie, również go zubaża. Kuchnia niemiecka także nie oparła się takiemu postrzeganiu i często uważana jest za przyciężkawą i niezbyt wyszukaną. O ile z pierwszym stwierdzeniem mogę częściowo się zgodzić, zwłaszcza, że kuchnia polska do najlżejszych również nie należy, bo i jakie mają być w nie najcieplejszym klimacie, to drugie świadczy o całkowitym braku jej znajomości.

Zaczynając jednak od początku, czyli od przystawek,

Maszkety

6

Oktoberfest, fot. senator86, CC BY 2.5, Wikimedia Commons

Gdy mowa o naszym zachodnim sąsiedzie, padają takie słowa jak porządek i dyscyplina. Kraj ten zamieszkują mężczyźni w zielonych, skórzanych, krótkich spodniach oraz blondyny o wielkich niebieskich oczach, potrafiące unieść kilkanaście olbrzymich kufli piwa. Za pożywienie mają kiełbasę z musztardą, tudzież golonkę z kapustą. A ich narodowym świętem jest Oktoberfest, polegający na wypiciu jak największej ilości wspomnianego piwa


Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.