Lśnienie Magazyn, maj 2021

Page 1

lśnienie m a ga z y n


list Drodzy Czytelnicy! Choć ostatnie czasy nie były dla nas najbardziej łaskawe, zdaje się, że zza ciemnych chmur zaczynają pobłyskiwać pierwsze promienie słońca. To najwyższa pora na PRZEBUDZENIE, które uczyniłyśmy tematem przewodnim naszego jedenastego numeru. Mamy nadzieję, że rozbudzimy w Was ciekawość i pobudzimy apetyt na zagłębienie się w działach kultury, sztuki i mody. Każde nowe wydanie Lśnienia jest dla nas wielkim zaszczytem i możliwością przedstawienia Wam nowych, niezwykle zdolnych twórców, którzy poszerzą Waszą wiedzę i wzbogacą o nowe doznania estetyczne. Otwórzcie powoli oczy i dajcie się olśnić. Przyjemnej lektury! Maja Kubiaczyk & Martyna Krzykacz

2


zdjęcia Anna Butenin


redakcja & Martyna Krzykacz

Maja Kubiaczyk

4


Sandra Żyłka / Aleksandra Przybyła / Specto Models / Sandra Broniszewska Golden Rules / Maja Michalak / Sztukadom / Maja Kosak / Dominika Wojciuszkiewicz Paulina Ramlau / Weronika Judkowiak / Paulina Frątczak / Dominika Barecka Claris Model Management / Kamil Kiewel / Studio Mleko / Malika Ledeman Dobrochna Marchwiak Marianna Kleczewska / Joanna Smoczyk. / Sylwia Chutnik / Natalia Szerszeń Zuzanna Gołaś / Dominika / Uncover Models Warsaw / Jakub Jezierski / Ania Ciszewska Małgorzata Lewczyk / Kamil Stupecki / Resibo / Kire Skin / Magdalena Czajka / Diana Nimylovych Selective Management / Małgorzata Lewczyk / Klaudia Kupiec / Julia Kostrzewa Klaudia Mielewczyk / Karolina Pisarek / Angelika Roczniak-Tytoń / Agata Bigus / Elleve / Damian Wis Asia Żogała / Isabelle Kapinos / Monika Dziedzic / Kasia Lendzion / Natalia Ratajczyk Melani Meres / Alina Buchko / marshmaglow / the Betwins / SOTE / Aneta Dmochowska Dorota Grzegorczyk / Nicol Szachniewicz / Specto Models / Klaudyna Wójcik / Norbert Stefański Uphagen’s House, Gdańsk / Medbabki / Maja Kamińska / Damian Paradowski / Karolina Jądrzyk Marta Mytych / Elsa Weman / Select Model / Monika Łużyńska / Klaudia Krzykacz do eat / Foods by marta / Agata Dzierżawa / Maja Krysiak / Olga Kozicka / Ewa Wróblewska Karolina Prusaczyk / Agnieszka Kumańska / Aleksandra Buca / Edyta Iljaszewicz Bulletproof Warsaw / Julia Grygolowicz / Paulina Klunder / Anna Butenin Maja Malinowska / Ada Nowakowska / Julia Wieliczko / Mango Models

5


zdjęcia Anna Butenin stylizacja Maja Malinowska makijaż Ada Nowakowska modelka Julia Wieliczko / Mango Models


spis t reści Kultura 22-55

Uroda

68-89

Moda

102-157

Styl Życia 172-217 7


Red spring zdjęcia Sandra Żyłka modelka Aleksandra Przybyła / Specto Models stylizacja, makijaż & włosy Sandra Broniszewska biżuteria Golden Rules

8




11


12




15


16




19


zdjęcia Anna Butenin




Obiecująca. Młoda. Kobieta, Emerald Fennell

The Abundance Project, Lea Kay

Obraz, który został jednym z triumfatorów tegorocznych Oscarów, wielokrotnie nagradzany na najważniejszych festiwalach filmowych- nic dziwnego, że szczyci się tak pochlebnymi opiniami. To flirt wielu form, które tworzą inteligentny komentarz do utartych stereotypów. Miesza w sobie elementy dramatu, komedii i thrillera, w którym nie brakuje ironii i błyskotliwych przemyśleń. Cassie, tytułowa młoda, obiecująca kobieta prowadzi podwójne życie- w ciągu dnia pracuje w kawiarni, a w nocy uwodzi napastliwych mężczyzn. Miała zostać lekarką, lecz dramatyczne wydarzenia z przeszłości sprawiły, że jej plany obrały inny tor. Nieoczekiwane spotkanie daje jej jednak szansę na zmianę losu.

Lea Kay to polska artystka, która swoim głosem i tekstami koi zmysły, docierając do ludzi na całym świecie, po to, aby opowiedzieć im historię o radości, równowadze i wewnętrznym dostatku. Olśniła nas przede wszystkim muzycznym przekazem i świeżym podejściem. W swojej twórczości łączy wpływy bliskiego wschodnioeuropejskiego liryzmu z mnogością elementów harmonicznych oraz rytmicznych, które były zainspirowane londyńską sceną undergroundową. Już na początku czerwca odbędzie się premiera jej pierwszej płyty „The Abundance Project” - opowieści o wewnętrznej drodze przebiegającej w świecie niesprawiedliwości, nierówności rasowych i poważnego zagrożenia klimatycznego.

The Bowl Book, Natalia Kusiak i Natalia Kontraktewicz

Śniadania ze sztuką, Maja Michalak

Ponad 60 przepisów na miski obfitości bogate w prawdziwą eksplozję smaków. To nie jest zwykła książka kucharska- to prawdziwa encyklopedia wiedzy o diecie roślinnej, przewodnik po świecie wegańskiej kuchni, który zarówno pomoże Wam rozpocząć przygodę z roślinnym gotowaniem w domu, jak i zainspiruje do eksperymentowania i tworzenia własnych receptur, obali kilka mitów i zasypie ciekawostkami o technikach gotowania i przechowywania żywności. Stworzony przez dwie autorki z głowami pełnymi pomysłów i doświadczeń, które dopracowały ją w najmniejszym calu- począwszy od samych przepisów, skończywszy na oprawie graficznej. Powiew świeżości w kuchni, którego potrzebowaliśmy!

To poranki, dla których budzisz się z przyjemnością! Niedzielny relaks, inspirujące rozmowy, ogromna dawka wiedzy, pyszne jedzenie – czy nie brzmi jak idealne rozpoczęcie dnia? Śniadania ze sztuką są warsztatami stworzonymi przez Maję Michalak, historyczkę sztuki, znaną pod pseudonimem poza ramami. To trzy godziny przepełnione ogromną ilością wiedzy, ciekawostkami i inspirującymi rozmowami, które jeszcze mocniej rozkochają Was w sztuce. Kiedy? Najbliższe spotkania zaplanowane są na 30 maja i 20 czerwca. Miejsce? Warszawa. PS. Dla fanów późniejszych, popołudniowych sesji z lampką wina- Maja organizuje też wieczory ze sztuką!

23


tekst maja michalak / poza ramami

24



Ciężko w historii sztuki wychwycić konkretne momenty zwrotne, które zdecydowały o narodzinach nowego stylu czy całej epoki. Duże zmiany nie następowały z dnia na dzień. Najpierw pojawiały się pojedyncze myśli, które, czekając na odpowiedni moment, rozkwitały całą swoją okazałością w najbardziej odpowiednim czasie. W wielu momentach historii, artyści z niemal całego świata postanawiali w podobnej chwili odejść od utartych schematów i wyjść poza ramy sztuki, którą dobrze znali. Ale dlaczego kilka osób zaczyna podążać jednocześnie w tę samą stronę? Co powoduje tak zbliżone w czasie przebudzenie bliźniaczych idei? Spójrzmy chociażby na narodziny renesansu, którego “początków” można znaleźć co najmniej kilka. Najczęściej wspomina się konkurs na północne drzwi baptysterium z 1401 roku. Dokładne zadanie polegało na zaprojektowaniu przykładowego panelu z brązu przedstawiającego scenę Ofiarowania Izaaka. Wśród wielu zgłoszeń wyróżniała się szczególnie jedna praca, która zachwyciła nowatorskim podejściem do tematu oraz ekonomicznością wykonania. To właśnie zwycięskie dzieło Lorenzo Ghibertiego jest obecnie powszechnie uważane za punkt zerwania między sztuką gotycką a sztuką renesansu. Ale to nie koniec! Kolejnym “pierwszym” dziełem architektury renesansowej jest kopuła katedry Santa Maria del Fiore, zbudowana w 1420 roku. Pomysłodawca projektu, Filippo Brunelleschi, był pierwszym badaczem starożytnej architektury w Rzymie. Architekt czerpał wyraźne inspiracje ze sztuki antycznej, które później stosował w nowatorskich projektach, takich jak wyżej wspomniana kopuła czy Szpital Niewiniątek we Florencji.

26


drogę do abstrakcji - prace odważne, kolorowe i pozbawione jakichkolwiek rozpoznawalnych odniesień do świata fizycznego. Af Klint tworzyła sztukę inspirowaną przez moce nadprzyrodzone, dla których to namalowała swój pierwszy obraz abstrakcyjny. Rzadko wystawiała swoje dzieła, ponieważ była całkowicie przekonana, że ludzie nie są na nie gotowi. Tymczasem zrobiła niemałą rewolucję, jednocześnie nie mówiąc o niej światu, a jej przełomowe abstrakcje pozostały niewidoczne aż do 1986 roku!

Patrząc na powyższe przykłady nie trudno pomyśleć, że projekty florenckich artystów wyznaczyły początek renesansu w historii. Szczególnie, gdy dodamy jeszcze fresk Masaccia znajdujący się w kościele Santa Maria Novella we Florencji, uznawany za pierwsze dzieło, w którym została zastosowana perspektywa linearna. Jak widać, “początków” tej epoki w historii było wiele, a renesansowe przebudzenie nie nastąpiło jednego dnia.

Jak widać przebudzenie w historii sztuki następuje stopniowo. Wystarczy, że kilku artystów, z innowacyjnymi ideami, zaczyna realizować swoje wizje artystyczne w podobnym momencie. Pamiętajmy przy tym, że każdy człowiek widzi świat na swój sposób. Ma inne doświadczenia, inną wiedzę i inną historię. Nie zapominajmy o tym i doceniajmy nasze wyjątkowe spojrzenie. A może to my zaprowadzimy współczesną historię do nowej epoki?

Ale! Podobne wydarzenia towarzyszyły powstaniu abstrakcji! Dla artystów XX wieku odejście od sztuki akademickiej było koniecznie. Chcieli pójść inną, niezależną drogą. Każda z nich była różna. Jednak to droga abstrakcji była z nich wszystkich najbardziej przełomowa. Dlatego również w tym wypadku chciano uchwycić to pierwsze i najważniejsze dzieło. Rozpoczęły się poszukiwania pierwszego abstrakcyjnego obrazu, co w efekcie stało się pożądaną przez wielu artystów nagrodą. Ostatecznie uznano, że autorem przełomowego dzieła jest Wassily Kandynsky, a sam obraz bez tytułu nazwano “Pierwszą akwarelą abstrakcyjną”. To, czego historycy sztuki wtedy nie wiedzieli, to fakt, że szwedzka malarka Hilma af Klint stworzyła swój pierwszy abstrakcyjny obraz w pracowni w Sztokholmie w 1906 roku. Niemal pięć lat wcześniej niż pierwsze dzieła Kandinsky’ego! Co więcej, artystka wybrała podobną

27


wypełnijmy

pust

domów

SZTUKADOM


te

przestrzenie szt uką .

KADOM


Wypełnijmy puste przestrzenie naszych domów sztuką. Trochę o minimalizmie we wnętrzach mid-century modern. Coco Chanel miała rację mówiąc: „Wnętrze domu jest odbiciem naszej duszy”. Powinniśmy stać się bardziej świadomi swojego otoczenia i zwracać uwagę na przestrzeń, w której żyjemy, bo to właśnie ona kształtuje nasze samopoczucie i wywiera ogromny wpływ na nasze życie. Czas uporządkować swoje miejsce. Wystrój wnętrza zależy od wielu czynników: emocji, motywacji, wyborów albo wieku, płci lub statusu materialnego. Tym, co naszym zdaniem najsilniej wpływa na styl i charakter domu są dodatki, wykończenia oraz dekoracje, które mówią o nas więcej niż nam się wydaje. Przedmioty, którymi się otaczamy, są wyrazem naszej osobowości, a kilka osobistych akcentów o wartości emocjonalnej w przestrzeni sprawia, że nawet nieprzyjemne pomieszczenie może zamienić się w azyl.

zdjęcia :

Spójrzmy na nowo na nasze mieszkania, a może dowiemy się czegoś więcej o nas samych. Chcąc dać się poznać nieco bliżej, w tym artykule skupimy się na przybliżeniu jednego z nurtów, który odzwierciedla założenia sztukidom i odnosi się do miejsca, w którym czujemy się naprawdę sobą. Narodziny mid-century modern Korzenie nurtu upatrujemy w postulatach szkoły Bauhausu, a pierwsza definicja stylu mid-century modern powstała w latach 80., zaś jej autorką była amerykańska pisarka Cara Greenberg. Nurt ten obejmował meble, sztukę, dekoracje i projektowanie przestrzeni miejskiej od 1945 r. do końca lat 60-tych. Po II wojnie światowej świat potrzebował nowego narodzenia, pokolorowania otaczającej nas rzeczywistości oraz odskoczni w postaci nowej wizualizacji. Budując

30

majakosak_art


Trochę o minimalizmie „Najważniejsze w przedmiocie jest to, co stanowi jego istotę. Wszystko inne jest zbędne. Wartością nadrzędną jest prostota i „czystość” projektu. Prostota oznacza także łatwość użytkowania. Przedmiot powinien być jak najprostszy w obsłudze, intuicyjny. Rzeczy powinny być zrozumiałe, oczywiste.” – czytamy w artykule Emilii Braneckiej-Ledwoń „Rzeczowo o minimalizmie – 7 zasad minimalizmu w designie…” czyż nie brzmi to jak manifest Bauhausu, którego wpływy były tak silne, że pomimo sprzeciwów Gropiusa zaczęto utożsamiać szkołę z odrębnym nurtem, a w późniejszym czasie – ze stylem aranżacyjnym? Dziś minimalizm jest odpowiedzią na konsumpcjonizm i nadmiar bodźców, który zalewa nasze społeczeństwo. Szukanie harmonii dobrego życia poprzez wprowadzenie umiaru i ładu w na- sze otoczenie. Nie oznacza to rezygnacji i ascezy, lecz świadomego dokonywania wyborów, dzięki którym mamy to, co zaspokaja nasze potrzeby.

rzeczywistość rosło zapotrzebowanie na nowe domy, a co za tym idzie - elementy ich wyposażenia. Głoszone postulaty Bauhausu jak funkcjonalność, uproszczenie formy, odrzucenie dekoracyjności czy dostęp do designu za niewielkie pieniądze, zwiększały zapotrzebowanie na modne i ładne przedmioty. Ta wizja nowoczesności pozostaje aktualna do dziś. Wiele kultowych i ponadczasowych obiektów w historii designu pochodzi właśnie z tego czasu. Krzesło typu Wire Chair czy znana figurka ptaka, jako ozdoba domowa z serii Eames House Bird zaprojektowane przez Ray i Charles’a Eames. Czy też Barcelona chair krzesło wykreowane przez Miesa van der Rohe i Lilly Reich do pawilonu niemieckiego na Międzynarodowej Wystawie w 1929 r., które triumfuje dzisiaj w każdym modnym domu. Piękno w praktycznej prostocie, dzięki czemu łączy się idealnie z innymi stylami i nadaje indywidualizmu oraz wyjątkowości przestrzeni. Charakter Nie można jednoznacznie wskazać cech nurtu mid-century modern. Stanowi on sumę wielu czynników. Z jednej strony proste geometryczne kształty, linearyzm i organiczne czyste formy, z drugiej zaś zamiłowanie do powierzchni o wyrazistych fakturach np. kamień, cegła, drewno czy też chromowana stal, szkło albo niedrogi plastik. Nowoczesność tego nurtu to odwrót od snobistycznej wymyślności poprzednich epok. Wartością stała się prostota i „czystość” projektu. Architektura pokolorowała szarość otaczającej ludzi rzeczywistości, wprowadzając do palety wnętrz soczyste limonki, kanarowe żółcienie, kolory ziemi, rdzawe czerwienie czy ciemne brązy. Wszystko to stanowiło bazę dla prostych, funkcjonalnych mebli i designu, podkreślając funkcjonalność i użyteczność przedmiotu. Mimo, że mid-century modern jest nurtem ascetycznym i skondensowanym, to nie można określić go stylem minimalistycznym, choć te cechy bardzo pięknie ze sobą współgrają.

sztukadom Sztukadom pełni platformę współpracy pomiędzy artystami i miłośnikami sztuki i designu. Prowadzą konto na Instagramie, które jest inspiracją dla twórców i odbiorców sztuki. Wkrótce powstanie atelier internetowe, www.sztukadom. com, które sprawi, że „mniej” będzie dla nas znaczyło więcej. Zapraszamy do współpracy Instagram @sztukadom.

31



Childhood zdjęcia Dominika Wojciuszkiewicz scenografia Paulina Ramlau stylizacja Weronika Judkowiak makijaż Paulina Frątczak modelka Dominika Barecka / Claris Model Management oświetlenie, asysta Kamil Kiewel studio Studio Mleko


ubrania Acephala biżuteria Second Hunt



36


sukienka Tokarzewska



39




płaszcz, kurtka, spodnie T hirteenslashseven kapelusz Martoczki biżuteria Second Hunt




płaszcz Krystian Szymczak


św iat t en fanat yczny

t ekst malika ledeman redaktorka naczelna magazynu kraft

38


- No zimno, zimno w tę wiosnę jakoś – powiedziała Pani wydmuchując kłęby papierosowego znudzenia. - Ano, zimno. Ale ja to lubię, ten chłód, lubię go, lubię. – Odkrzyknął kobiecie mężczyzna na drugim balkonie. To właściwie zabawne, że co rano krzyczą tak do siebie z odległych bloków. – Ubierać się nie trzeba, wymówka, by nie robić. No, zimno, ja lubię. - Pogoda się zmienia. – Kontynuowała siwowłosa ubrana w warstwy z piżamo-swetrów. – Młodzi niepocieszeni, ja swoje wiem, oni to biegać chcą, zakupy, imprezy…

właściwie nie wiedzą czy chcą zmiany. Wiedzą, że chcą czegoś czego prawdopodobnie nie ma, bo „dobrze już było” i „lepiej nie będzie”. Pozostaje nam jedynie uszanować ich zdanie i uśmiechać się grzecznie (nie rozmawiając o władzy). A gdy o władzy już mowa… w Warszawie spotkamy takich, co mają. Władzę, gadane, a „przebudzenie” to dla nich naczelna zasada. Nie wiem jak ich nazwać. Może są to przedstawiciele pokolenia nie do końca młodszego ani starszego. Są gdzieś po środku, bo z jednej strony wspomniane na początku „imprezy” ich dotyczą, ale z drugiej strony w politycznych poglądach bliżej im do przedstawicieli pamiętających koniec polskiego stanu wojennego. Oni wierzą w przebudzenie i to, że mają siłę do przebudzenia reszty. Prawdopodobnie nie bez powodu na ukochanym Grochowie znajdziemy całkiem sporo napisów „Patriotyczny Grochów” bądź „Grochów Fanatyczny”. Wydaje mi się czasami, że mam sporo szczęścia, że nie muszę wchodzić z nimi w polemikę. Wstaję wcześnie, więc większych problemów z przebudzaniem się nie mam.

I ogólnie „takie takie” – aż samo nasuwa się do mojej głowy, która mimo zimnych, deszczowych dni, o dziwo, funkcjonuje całkiem dobrze. Zakupy, zabawa, zaliczyć, zapomnieć; ile jeszcze słów na literę „z” uda mi się naliczyć, by w pełni udało mi się zgłębić temat „zmiany” (też na „z”), a co za tym idzie „przebudzenia”. Że młodzi się nie zmienią? W języku polskim słowo „przebudzenie” oznacza stan wyrwania się z czegoś. W zależności od kontekstu może to być stan przerwania pewnej czynności albo zmiana zachowania, nawyku bądź wyglądu. Może „przebudzeniem” nie nazwiemy zmiany koloru włosów w szaleńczym amoku, ale już zmiany w psychice na skutek tego czynu – jak najbardziej.

No ale młodzi, bo do nich chcę dotrzeć. Mimo pośpiechu, odhaczania szczebelków w karierze i życia (czasami) od piątku do piątku, to chyba nie zawsze jest z nami tak strasznie. Rozglądając się dookoła, bardzo często, to właśnie młode pokolenie należy do różnych organizacji wspierających prawa zwierząt, ludzi bądź szerzących wiedzę z zakresu ekorozwoju. Wydaje mi się, że bardzo często milczymy, bo nie wiemy co powiedzieć. Nie dlatego, że nie posiadamy wiedzy, a dlatego, że dzisiejszy świat bardzo silnie próbuje stłumić naszą chęć zmiany. Wolimy się nie wtrącać, nie wychylać – grzecznie robiąc swoje na własnym podwórku. To dobrze. Ale czy to wystarczy, gdy chłód za oknem? Mówienie o własnych poglądach zawsze ma sens. Zawsze, ponieważ prowadzi do zmiany, ale mija się z celem w momencie, gdy krzywdzi innych. Kto z nas chce krzywdzić? Wydaje mi się, że nikt. Bez względu na to czy jest Starszy, fanatyczny czy młodszy inaczej. Przebudzić możemy się tylko my sami.

Sytuacja z domowego podwórka zainspirowała mnie do tego, by stanąć w obronie młodych ludzi. Mieszkając na warszawskim Grochowie każdego dnia dostrzegam uliczną batalię kilku pokoleń. Pierwsze z nich? Oczywiście: starsi. Starsze i starsi. Wiekiem, rozumiem, oczywiście wiedzą i prawdą prawdziwą, która wszechświat objaśnia. Starsi ludzie uwielbiają kupować dużo i tanio. Przeglądają gazetki okolicznych dyskontów, zdarzy się nawet, że o grosik się kłócą, a i odznaki wojskowej nie omieszkają pokazać. Są skorzy do rozmów. Przykro mi tylko, gdy lepiej wiedzą, gdzie powinnam wyrzucać odpady i denerwuję się lekko, gdy markotnieją na widok tęczowej flagi. W dzieciństwie uczono, że tęcza jest ładna, więc chciałabym, by zachowali w sobie ten fragment beztroski. Starsi

47


48


pora przemian tekst: Dobrochna Marchwiak, Marianna Kleczewska ilustracja: Joanna Smoczyk

& Joanna Smoczyk

walki o przetrwanie jak w poprzednich epokach. Jednak nie zmienia to faktu, że wciąż potrzebujemy światła, które stymuluje zarówno nasze ciało, jak i umysł, a może nawet pozwala na pełne zgranie tych dwóch części człowieka. Stąd też wiosna jest symbolem ogólnie pojętego dojrzewania, pięcia się w górę na wzór roślin, ku słońcu, ku światłu, a zatem ku oświeceniu.

Wiosna jest dla nas momentem transformacji, drzewa pokrywają się liśćmi, drobne chwasty uwalniają się z okowów stwardniałej zimowej ziemi, a z zahibernowanych cebulek wyrastają krokusy i przebiśniegi. Powietrze inaczej pachnie, bo ma w sobie obietnicę lepszych czasów, mimo że przecież dzięki postępowi technologicznemu zima nie jest już okresem tak bezwzględnej

49


próbując uwolnić zarówno siebie, jak i rodziców. Chihiro z całą swoją niewinnością i prostolinijnością jest wręcz predestynowana do zwycięstwa. Wykazując się po prostu dobrocią, brakiem zachłanności i ogromną motywacją, z każdą sceną staje się coraz śmielsza, skłonna do odważnych zachowań w imię wyznawanych wartości. Epicka przygoda stanowi tutaj pomost pomiędzy lękiem a odwagą, dzieciństwem a dojrzałością.

Czasem takich dynamicznych przemian, wzrostu i rozwoju, może być okres dojrzewania. Już we wczesnych społecznościach plemiennych odprawiano rytuały inicjacyjne, w trakcie których dziecko musiało zrezygnować ze swojej dotychczasowej tożsamości, opuścić przestrzeń błogiej nieświadomości i zależności, by przejść do odważnego samostanowienia. Główna bohaterka „Gugułów” Wioletty Grzegorzewskiej doświadcza takiej stopniowej inicjacji, wdrożenia w nowe sfery życia, na co wskazuje już sam tytuł, będący regionalnym określeniem na niedojrzałe owoce. Kolejne opowiadania ze zbioru to pozornie przypadkowe wycinki z jej codzienności, które okazują się jednak przełomowe z punktu widzenia jednostki. Początek tej drogi jest znaczący - matka protagonistki opowiada historię jej narodzin. Dalej towarzyszmy dziewczynce w gromadzeniu kolejnych kluczowych doświadczeń – zakochanie, pierwsza menstruacja, ale także przemoc seksualna. Ten ciąg przeżyć symbolicznie finalizuje zetknięcie ze śmiercią, która pozostaje największą tajemnicą ludzkiej egzystencji.

Jednak dojrzewanie nie odbywa się tylko i wyłącznie w wieku nastoletnim. Proces ten potrzebuje do zajścia określonych okoliczności, które nie zawsze pojawiają się w jednakowym momencie. Tak na przykład dzieje się w „Pieśni Salomonowej” Toni Morrison, gdzie główny bohater - Afroamerykanin, osiąga dojrzałość po konfrontacji z ziemią i opowieściami przodków. Dopiero po poznaniu drogi, jaką przebyła jego społeczność, zbliża się do zrozumienia, a może odkrycia własnej tożsamości. Do jego przemiany konieczne jest też porzucenie strefy własnego komfortu, zarówno poprzez opuszczenie miejsca zamieszkania, jak i porzucenie jednowymiarowego odbioru rzeczywistości.

Przygoda, wrzucenie bohatera w świat dla niego obcy, w wir wydarzeń, staje się częstym przeżyciem inicjacyjnym. Wykorzystując motyw katabazy i zestawiając go z japońskim zbiorem wierzeń szintoistycznych, reżyser Hayao Miyazaki umieścił młodą, niepewną siebie i pełną lęków Chihiro w świecie dusz, tytułowym „Spirited Away: Krainie bogów”. Dziewczynka zostaje poddana wielokrotnym próbom, będących splotem następujących po sobie epizodów. Bohaterka mimo strachu zwalcza wszelkie przeszkody,

Zatem życie wewnętrzne człowieka powiązane jest z rytmami natury i kosmosu, a jako ludzie jesteśmy wkomponowani w skomplikowaną i zagmatwaną tkankę świata. W okresie dzieciństwa pozostajemy w relacji zależności od otoczenia, a dorastanie, choć często burzliwe i bolesne, może być próbą zrozumienia naszej rzeczywistości i samodzielnego określenia własnego „ja”.

50


/ dojrzewanie nie od bywa się wyłącznie w wieku nastoletnim.

proces ten potrzebuje do zajścia okr eślonych okoliczności, które

nie zawsze pojawiają się w je dnakowym momencie

/


Przebudzenie Księżniczki tekst Sylwia Chutnik To codzienne zmagania z własnym lenistwem, wątpliwościami, deprecjonowaniem umiejętności. Oczywiście to wszystko zależy od tego, jak się czuję. Czasem ciężko, z trzaskiem, z marudami i fumami zasiadam przy biurku jak na skazaniu. Coś tam dziobię w komputerze, cmokam, klnę pod nosem i ogólnie jestem w obrażeniu. Są również dni, w których moszczę się dumnie jak na balu i omiatam wzrokiem okolice. Czy wszyscy widzą, jak tak sobie subtelnie tkam tekst? Gdzie są brawa?

„Ozdoba Nieba”. Ale nie o sufity świata chodzi, lecz o kontakt z tymi, do których kieruje się słowa. Była kapłanką, poetką, wysoko postawioną w hierarchii. Stanowiła zagrożenie dla słabiej wykształconych mężczyzn. Nie bała się pisać o swoich emocjach tym samym łamiąc kanon hymnów czy pieśni, które skupiały się tylko na opisywaniu i chwaleniu bogów. Była podmiotem w swoich utworach. Była w nich na równych zasadach z tymi, których opisywała. Bez kompleksów, bez przepraszania.

Pisanie jak oddech. Produkowanie puenty, plucie wyrazami, wściekanie się za każdym razem, kiedy zdanie leży nie tak, jak zaplanowałam.

Jakie to trudne, również teraz. Nie wstydzić się, ale też nie chełpić. Być w tekście świadomą swojej roli i tego, co przekazuje się innym. Wiedzieć, kiedy przestać się bać i zaryzykować. Być wobec siebie fair. Przełknąć porażkę.

Jestem wojowniczką liter, rzucam nimi na wszystkie strony, a wy łapcie i czytajcie szybko. Zaraz się okaże, że ostatni wyraz poprzedniego wersu stanie się początkiem nowej opowieści. W tym wyrzucaniu z siebie myśli i emocji staram się podtrzymywać wiekowe tradycje takich, jak ja. Myślę o Enheduannie z Mezopotamii, pierwszej na świecie osobie, która podpisała się pod dziełem własnym imieniem i pisała w pierwszej osobie. Dzięki temu odkryła autorską sztukę pisania. Podkreślania siebie w twórczości. Była sumeryjską księżniczką, jej imię można tłumaczyć jako

Piszę wbrew strachom. Zamykam oczy i brnę. Skoro Enheduanna przełamywała konwencję, to ja też mogę. Ponad cztery tysiące lat później siedzę przy biurku i znowu zastanawiam się, czy ktokolwiek przyjmie moje słowa. Po latach jestem coraz bardziej świadoma ograniczeń, ale i władzy. Boję się i piszę. Dokładnie tak to się rozgrywa każdego dnia.

52


kolaż po co nam sztuka, autor natalia szerszeń


jeszcze będzie pięknie

Natalia Szerszeń


wiosna

Natalia Szerszeń



zdjęcia Zuzanna Gołaś modelka Dominika / Uncover Models Warsaw asystent fotografa Jakub Jezierski stylistka Ania Ciszewska makijaż Małgorzata Lewczyk włosy Kamil Stupecki

70s

.


buty Bebo


59


60


Lewa strona sweter, spódnica Maja Pilarek biżuteria Mokave Prawa strona biżuteria Lotta Love


Lewa strona buty Balagan Prawa strona sweter Maja Pilarek


63



buty Lamoda

65


uroda

zdjęcia Anna Butenin


uroda


nasi kosmet yczni ulubieńcy

Mellow Mango, Nawilżający Krem od Make Me Bio

Regenerujące serum olejowe na noc Flawless od Glow Skincare

To kosmetyk idealny na nadchodzący sezon, który swoim uzależniającym zapachem przywodzi na myśl ciepłe, słoneczne dni lata. Doskonale sprawdzi się do pielęgnacji skóry normalnej i wrażliwej, nie podrażnia i bazuje na naturalnych składnikach. Krem, dzięki zawartym substancjom aktywnym, kompleksowo zadba o pielęgnację nawet najbardziej wymagającej cery, a wzbogacające go olejki zapewnią działanie silnie nawilżające, odżywcze i regenerujące. Formuła kosmetyku została poszerzona także o witaminę E, która jest silnym przeciwutleniaczem i tym samym zapobiega procesom przyspieszającym starzenie skóry. Co istotne, ma lekką konsystencję, świetnie się rozprowadza i bardzo szybko wchłania, dlatego doskonale sprawdzi się na wiosnę i lato.

Powyższe serum to mieszanka kilku zbawiennych dla naszej skóry składników. Połączenie oleju z pestek moreli oraz oleju z pestek brzoskwini, idealnie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza zaczerwienienia skóry. Skwalan i olej shea zapewniają jej odpowiedni poziom nawilżenia oraz pobudzają komórki do regeneracji. Natomiast właściwości oleju z opuncji figowej sprawiają, że skóra staje się rozświetlona i wypoczęta. Wszystko to wzbogacone ulubionym suplementem naszej skóry- witaminą E, która wraz z olejem z rokitnika wygładzają skórę i działają antyoksydacyjnie. Nakładane na noc działa cuda z naszą skórą, która budzi się promienna i niezwykle miękka. Najlepszy sprzymierzeniec jej naturalnych właściwości regeneracyjnych. 68


Rozświetlająca maska do twarzy od czarszka

Serum wzmacniające do skóry głowy od Nowa Kosmetyka

Nowość od Czarszka, którą warto wypróbować. Maska przynosi ekspresowy rezultat, a więc idealnie sprawdzi się przed makijażem czy większym wyjściem. Pomaga wygładzić cerę i przywrócić jej naturalny blask, bez efektu posypania twarzy złotym brokatem. Co istotne, w przeciwieństwie do powszechnych masek rozświetlających- nie zawiera sztucznych barwników i zbędnych dodatków. Swoją skuteczność zawdzięcza przede wszystkim działaniu detoksykującemu białej glinki, pudru ryżowego, lnianego i kwasu hialuronowego. Oprócz tego w kosmetyku znajduje się również ekstrakt z żeń szenia i kurkuma, czyli konkretna bomba antyoksydacyjna! I najprzyjemniejsze- maska aktywuje się po 1 minucie od wymieszania z wodą i przybiera lekką, puszystą konsystencję zmieniając się w lekką jak chmurka piankę, które nie gęstnieje i nie zastyga od razu.

Serum do skóry głowy jest lekką, ale odżywczą miksturą precyzyjnie dobranych składników, która pomaga znormalizować aktywność gruczołów łojowych oraz zmniejszyć wypadanie włosów. Już po kilku tygodniach użycia pojawiły się zauważalne zmiany. Po pierwsze- skóra głowy przestała się przetłuszczać, a na czole pojawiły się widoczne włoski „babyhair”. Oprócz tego, orzeźwiający aromat serum i jego lekko chłodzące działanie, które spowodowane jest zapewne dodatkiem mięty pieprzowej sprawia, że produkt idealnie sprawdzi się w trakcie upałów. Dodatkowo poprawia krążenie skóry głowy, dostarczając nam składników budujących i wzmacniających włosy, takich jak keratyna czy witamina B5. Bardzo przyjemny i skuteczny kosmetyk, dla którego stracicie głowę!

69


piękna i rozświet lona cera muśnięta słońcem?

czas ją rozbudzić! 46


t ekst maja kubiaczy k

samoopalający `Have Some Tan!, choć przyznaję, że początkowo podeszłam do niego ze sporym uprzedzeniem. Dotychczas unikałam podobnych specyfików, głównie ze względu na złe skojarzenia z nieprzyjemnym zapachem, smugami i pomarańczowym odcieniem skóry. Z drugiej strony, od jakiegoś czasu sporo myślałam o uzyskaniu opalenizny nieszkodliwym sposobem, ponieważ codzienne stosowanie filtrów przeciwsłonecznych na twarzy sprawiło, że postępująco narastał kontrast pomiędzy jasną cerą, a resztą ciała i coraz trudniej było go ukryć kolorowymi produktami. Na szczęście w moje ręce wpadł tonik samoopalający, który okazał się idealnym i niezwykle przyjemnym sposobem na uzyskanie promiennej i muśniętej słońcem cery. Efekt był bardzo delikatny i naturalny, dzięki czemu sprawił, że skóra stała się jednolita i jednocześnie lśniąca, w złocistym odcieniu. Co najistotniejsze produkt zawiera roślinne składniki, dzięki czemu jest świetną alternatywą dla typowych samoopalaczy, bez powszechnych nieprzyjemnych skutków ubocznych - ma przyjemny, ziołowy zapach, nie pozostawia smug i daje naturalną opaleniznę. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że to kosmetyk idealny i pobija konkurentów na głowę. Tym sposobem bohaterem wiosny okazało się Resibo, których produkty stały się moim absolutnym olśnieniem, a ja mogę szczerze przyznać, że fenomen marki poczułam na własnej skórze.

Zima nie jest szczególnie łaskawym okresem dla naszej skóry. Na szczęście ten czas mamy już za sobą i najwyższa pora, by sięgnąć po lżejsze oraz delikatniejsze specyfiki, które nie będą obciążać naszej cery, szczególnie podczas wyższych temperatur. Szukając nowych kosmetyków do wypróbowania w tym sezonie, postanowiłam sięgnąć po jedną z najbardziej polecanych na polskim rynku marek naturalnych - Resibo i sprawdzić jej produkty na własnej skórze. Wybór padł głównie na kosmetyki rozświetlające, których w ostatnim czasie szczególnie potrzebowała moja jeszcze zaspana i zmęczona noszeniem maseczek, poszarzała cera. W tym przypadku zarówno Rozświetlający krem do twarzy, jak i Bright Now. Korygujący krem pod oczy spisały się na medal. Ten pierwszy, dzięki zawartości lśniących drobinek w tonach jasnych i zimnych, dodał pięknego, naturalnego blasku, jednocześnie doskonale dopasowując się do mojej karnacji. Drugi natomiast, świetnie sprawdził się rano, niwelując poranne cienie i obrzęki po przebudzeniu. Do tego stopnia, że zastąpił korektor, dzięki czemu pozwolił pozbyć się dodatkowego, obciążającego kosmetyku z mojego codziennego makijażu. I choć oba produkty naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyły, w rankingu wyprzedził je mój aktualny faworyt - absolutny must have tego sezonu w każdej kosmetyczce - Naturalny tonik

71


sekret

t ek

sand

bronisz


kst

dra

zewska

piękna


Pielęgnacja twarzy w 10 krokach Cytując autorkę książki „Koreańskie podejście do pielęgnacji skóry to coś więcej niż dziesięć kroków i bawełniane maseczki- nie chodzi tylko o to, czego używasz, ale także o to w jaki sposób myślisz.”. Aby dobrze zadbać o swoją skórę trzeba ją oczyszczać, nawilżać, masować. Wprowadzenie nawet 10 minutowej, codziennej rutyny może diametralnie zmienić wygląd naszej cery.

Jakiś czas temu do moich rąk trafiła książka „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji” autorstwa Charlotte Cho. Charlotte jest amerykanką koreańskiego pochodzenia, która swoje nastoletnie lata spędziła w słonecznej Kalifornii. Jej życie potoczyło się jednak tak, że trafiła do Korei Południowej, kraju swoich rodziców. Tam poznała ludzi, którzy mieli zawsze piękne, promienne cery, a na ich twarzach, mimo mijającego wieku, nie było śladu zmarszczek. Charlotte zaintrygował ten fakt- ona, kalifornijska dziewczyna z mocną opalenizną i blond włosami, wyróżniała się pośród śnieżnobiałych, idealnie nawilżonych i pełnych blasku cer. Przeprowadzka do kraju przodków skutkowała stworzeniem Soko Glamsklepu, w którym ludzie z całego świata mogli kupić koreańskie produkty kuszące swoimi opakowaniami (często kolorowymi, bajkowymi, wyglądającymi jak dziecięce zabawki). To łechtało kobiece poczucie estetyki, które znudzone prostymi, jednolitymi opakowaniami rzuciły się na to co nowe, pełne barw i podobno działające cuda. Tak rozpoczęła się światowa era koreańskiej pielęgnacji, którą szczególnie pokochały Europejki. Od tej pory, zamiast maskować niedoskonałości skóry makijażem, na wzór Koreanek zaczęły przywiązywać szczególną wagę do pielęgnacji, aby makijaż podkreślał piękną, a także zdrową cerę.

Dwuetapowe oczyszczanie. Oczyszczanie to podstawa pielęgnacji skóry. Niech pierwsza rzuci kamień ta, która po wieczornej imprezie nie poszła spać z makijażem na twarzy. Niedokładne domycie kosmetyków, wydzielanego przez skórę sebum czy zanieczyszczeń ze środowiska, powoduje nie tylko wykwit pryszczy, ale także przyczynia się do szybszego starzenia naszej cery! Brud gromadzący się na skórze w ciągu dnia zawiera wolne rodniki, które uszkadzają, a także zabijają komórki skóry, co z kolei powoduje rozpad naturalnej elastyny oraz kolagenu (odpowiedzialnych za jędrność i sprężystość skóry). Jeżeli ten krok nie jest Ci jeszcze znany, zachęcam do zagłębiania się w temacie- szczegółowo został omówiony w artykule kilka stron dalej.

Tonizacja Po dwuetapowym oczyszczeniu twarzy warto jest użyć kosmetyku, który przywróci jej naturalne

74


zdjęcia Sandra Żyłka makijaż Sandra Broniszewska retusz North Group modelka Aleksandra Przybyła / Specto Models


po wielu rozmowach z kosmetologami i dermatologami mogę stwierdzić, że powinniśmy zdecydowanie odrzucić ten pierwszy wariant, a sięgać po peelingi enzymatyczne czy produkty z dodatkiem złuszczających kwasów, czyli kosmetyki zawierające substancje rozpuszczające chemicznie martwy naskórek. To, jak często powinny być stosowane zależy od Ciebie. Niektórzy potrzebują złuszczania codziennie, inni trzy razy w tygodniu, a jeszcze inni raz na tydzień. Najczęściej spotykam się z opinią, aby peeling wykonywać raz-dwa razy w tygodniu i sama tak też czynię.

pH. Idealny tonik wspomaga kwaśny płaszcz ochronny oraz nawilża skórę, ponieważ zawiera w sobie składniki odżywcze oraz humektanty (np. glicerynę), które wiążą wodę i pomagają w utrzymaniu nawilżenia. Tonik należy używać codziennie, zarówno przy porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. Warto jednak zaznaczyć, że według pojawiających się badań nie jest to etap niezbędny, ponieważ wiele żeli do mycia twarzy jest już na tyle delikatnych, że nie zaburza naturalnego odczynu skóry. Mimo to, krok ten sama stosuję i osobiście bardzo polecam. P.S. Popularne toniki na bazie alkoholu, tak często używane przez osoby mające tłustą cerę, przynoszą więcej szkód niż pożytku, ponieważ składnik ten podrażnia skórę (może powstawać wtedy więcej ropnych wykwitów), niszczy jej barierę ochronną oraz wspomaga powstawanie wolnych rodników.

Nawilżanie Kolejnym, bardzo ważnym etapem koreańskiej pielęgnacji jest nawilżenie skóry. Niezwykle istotny krok, ponieważ to właśnie on utrzymuje skórę w dobrej kondycji. Bez dodatkowego nawilżenia codzienny kontakt z czynnikami środowiskowymi (szczególnie po myciu twarzy, która jest wtedy “bezbronna”, pozbawiona naturalnych substancji nawilżających, takich jak wyżej wspomniane sebum) zaskutkuje mikroubytkami w najbardziej zewnętrznej warstwie naskórka, przez co skóra może swędzieć, łuszczyć się czy być podrażniona. Ponadto ważna jest kolejność, w jakiej nakładane są kosmetyki. Zaczynamy od tych o najlżejszej konsystencji (np. tonik), a na końcu te najcięższe (np. tłusty krem nawilżający). Po umyciu i stonizowaniu twarzy warto jest użyć serum/ampułki/esencji, które zawierają substancje aktywne pomagające w nawilżeniu skóry, rozjaśnieniu jej (np. serum z wit. C jest genialne na przebarwienia), czy zredukowaniu widoczności drobnych zmarszczek. Kolejnym etapem jest nałożenie kremu nawilżającego odpowiedniego dla naszego typu cery. Kosmetyki te bogate są w składniki aktywne, działające na skórę zmiękczająco. Pamiętajcie, że

Magia złuszczania. Skóra codziennie “zrzuca” miliardy martwych komórek. Jeżeli organizm nie będzie w odpowiedni sposób pozbywał się martwego naskórka, cera stanie się szara i sucha. Przy okazji możesz nabawić się zaskórników oraz wyprysków. Ba, nawarstwiający się martwy naskórek może wywołać nawet łuszczące się stany zapalne skóry, przez które makijaż będzie wyglądał bardzo niekorzystnie. Regularne zabiegi oczyszczania cery sprzyjają pobudzeniu naturalnego procesu złuszczania się skóry, a także wspomagają jej regenerację, przez co staje się jaśniejsza, gładsza oraz ma wyrównany koloryt. Co więcej, pozbywając się martwego naskórka sprawisz, że kosmetyki nawilżające z łatwością się wchłoną i będą bardziej skuteczne. Do wyboru masz dwa rodzaje peelingów — peeling mechaniczny i peeling enzymatyczny oraz eksfoliację kwasami. Z własnych obserwacji,

76

każda nawet wolno niesie produ który Korea właśni w pies raz w

Filtr p

Ultraw nie kr tak, zi przez negaty czynn poniew używa

UVA ka do czynn proce fal, a w poprz tworó długie

Najlep Taki k -trzy neczn niewy przeci mu na koniec nie bę płaci C przeb


a cera potrzebuje nawilżenia, dlatego przy t bardzo przetłuszczającej się skórze nie o doprowadzić do jej przesuszenia. Przyto odwrotny efekt, który przejawi się nadukcją sebum. Dodatkowym kosmetykiem, pomaga w nawilżeniu skóry jest maseczka. a “maseczkami w płachcie stoi”, to stamtąd ie pochodzą wszystkie słodkie maseczki ski, kotki czy tygrysy. Warto jest ją nakładać tygodniu.

przeciwsłoneczny

ważnym krokiem pielęgnacji jest nakładaremu z filtrem ochronnym. Każdego dnia, imą też, ponieważ promienie UV przenikają chmury! Promieniowanie działa niezwykle ywnie na skórę (wpływa na jej starzenie) i jest nikiem kancerogennym (rakotwórczym), waż niszczy DNA komórek. Najlepiej jest ać kosmetyku chroniącego od UVA i UVB.

ma długi zakres fal, co oznacza, że przenigłębokich warstw skóry. UVA jest nie tylko nikiem rakotwórczym, ale też przyspiesza es starzenia się skóry. UVB ma krótki zakres więc nie przenika tak głęboko w skórę jak zedni, ale jest głównym czynnikiem nowoów skóry oraz wszelkich oparzeń od zbyt ego przebywania na słońcu.

piej jest używać kremów z filtrem SPF 50. kosmetyk należy nakładać na skórę co dwiegodziny. Pamiętaj, że ochrona przeciwsłona zawarta w kosmetykach kolorowych jest ystarczająca do skutecznej ochrony. Krem iwsłoneczny stosujemy po nałożeniu kreawilżającego. To krok, który jest absolutną cznością i gwarantuję, że jego wprowadzeędzie miało spektakularne efekty. Skóra odCi się młodzieńczym wyglądem i brakiem barwień, uwierz mi!


nurtujące p ytania Jako dopełnienie artykułu, przygotowałam dla was małą niespodziankę. poprosiłam anię, właścicielkę sklepu areum.pl, w którym zaopatruję się w swoją koreańską pielęgnację, o odpowiedzenie na kilka zadanych przeze mnie pytań. ma ona ogromną wiedzę na ten temat, więc byłam pewna, że osoba, do której się zwracam jest najlepszym specjalistą! miłego czytania



Skąd koreańska pielęgnacja?

cieszy mnie szczególnie to fakt, że coraz więcej dziewczyn przekonuje o konieczności systematycznego chronienia się przed słońcem. Koreanki znają i stosują te metody i kosmetyki od lat, dzięki czemu ich cera wolniej się starzeje, rzadziej bywa przesuszona, i z wiekiem nie traci gwałtownie swej dobrej kondycji. Można rzecz jasna powiedzieć, że to zasługa innych genów, co zapewne częściowo jest prawdą, jednak wystarczy posłuchać doświadczonych dermatologów, żeby potwierdzić, iż trzy filary koreańskiej pielęgnacji to podstawa zdrowej, jędrnej i młodej skóry pod każdą szerokością geograficzną!

Mówiąc szczerze zaczęło się od taniego produktu niedostępnej w Polsce amerykańskiej marki, który imitował kosmetyk bardzo dla koreańskiej pielęgnacji charakterystyczny - esencję. Tamten specyfik nazywał się „fat water” i kupiłam go z ciekawości, będąc w USA i robiąc codzienne zakupy w sieci Target. Kosztował zaledwie 3 dolary, a zmienił moją pielęgnację na zawsze - nie wiedziałam, że można tak nawilżać skórę! Wkrótce dowiedziałam się, że warstwowe nawilżanie jest jednym z filarów koreańskiego rytuału pielęgnacyjnego, obok dwuwarstwowego oczyszczania oraz systematycznej ochrony przeciwsłonecznej. To ostatnie dopełniło całego obrazu - miałam obsesję na punkcie stosowania filtrów SPF od czasu, kiedy mieszkałam w Zatoce Perskiej, gdzie temperatury potrafiły sięgać 50 stopni. Pomyślałam wtedy, że Koreanki naprawdę wiedzą, jak pielęgnować cerę! Reszta jest już historią - przeprowadzka na 2 lata do Środkowej Azji, podróż do Seulu, kiełkująca myśl o areum... A dziś mamy w ofercie kilkanaście kultowych koreańskich marek, cały czas wprowadzamy kolejne i stajemy na głowie, żeby pokazać Polkom, że o ile koreańskie produkty kolorowe może nie zawsze do nas pasują, to już koreańska pielęgnacja to coś, co zdecydowanie przedłuży młodość każdej skóry.

Jak znaleźć odpowiedni produkt dla siebie? Zdaję sobie sprawę, że „koreański rytuał piękna”, składający się z 10 kroków, wielość dostępnych marek i produktów może początkowo przerażać. Jednak pamiętajmy, że słynne 10 kroków to trochę mit - absolutnie nie stosujemy ich wszystkich codziennie. Zapewne nie wszystkie z nas od razu mają intuicyjne rozeznanie takich pojęć jak lotion, esencja, ampułka i jak różnią się od np. serum, ale każdej klientce, która do nas się zgłosi z wielką przyjemnością tłumaczymy jakie są funkcje poszczególnych produktów, kiedy należy je nałożyć, i polecamy indywidualnie dobrany zestaw pielęgnacyjny „na start” w zależności od rodzaju i potrzeb ich cery, oraz problemów z którą ona się boryka. Do każdego - najmniejszego nawet - zamówienia dodajemy też próbki produktów, co dodatkowo pomaga zapoznać się z ofertą poszczególnych marek, przyjrzeć się i poeksperymentować z różnymi konsystencjami, formułami i liniami pielęgnacyjnymi.

Dlaczego koreańska pielęgnacja w Europie? Zauważam, że Polki, podobnie zresztą jak Amerykanki - często po macoszemu traktują pielęgnację twarzy: zaczynają późno, uważają, że tonik to kosmetyk „na trądzik”, krem z filtrem nakłada się tylko na plażę, a do nawilżania wystarczy jeden krem, nakładany bezpośrednio po wyszorowaniu twarzy pianką lub - co gorsza - mydłem. Dopiero ostatnie lata przyniosły wysyp wartościowych treści podkreślających wagę starannego, niezbyt agresywnego, oczyszczania twarzy, zachęcających do zakupu serum dobranego specjalnie do potrzeb skóry oraz np. uczących nas o tym, czy różni się nawilżanie od okluzji. To, co

Filary i kroki pielęgnacji koreańskiej Każda dziewczyna, która chociaż pobieżnie zapoznała się z koncepcją koreańskiego rytuału pielęgnacyjnego, z pewnością słyszała o słynnych 10 krokach opisanych w kultowej już chyba książce Charlotte Cho pt. „Sekrety urody Koreanek”. Faktycznie, o koreańskiej pielęgnacji

80


i rytuale 10 kroków można napisać książkę, ale ja lubię streszczać te kwestie mówiąc, że być może kroków jest 10, ale filary są 3: dwuetapowe oczyszczanie, warstwowe nawilżanie i ochrona przeciwsłoneczna. Dla mnie to sama esencja całej koreańskiej filozofii dbania o skórę. Azjatki traktują swoją skórę delikatnie, dlatego nie przepadają za mocnym, agresywnym oczyszczaniem czy złuszczaniem. To stąd koncepcja oczyszczania dwuetapowego - wpierw produktem z warstwą olejową, który dobrze łączy się i ściąga z naszej twarzy sebum, tłusty osad z kosmetyków i inne zanieczyszczenia. Resztę „zdejmuje się” kosmetykiem na bazie wody, jak choćby piank,ą a złuszczanie rzadko odbywa się za pomocą

gruboziarnistych peelingów - tu stawia się raczej na delikatne kwasy. Toniki z ich zawartością często są wstępem, krokiem przejściowym, do kolejnego filara: warstwowego nawilżania. Ono z kolei wynika z przekonania, iż nasza cera najpierw powinna być nawilżana produktem lekkim, łatwo się wchłaniającym, który „rozpulchni” i przygotuje cerę na kolejne, bardziej treściwe kosmetyki, jak lotiony czy kremy. Kremy koreańskich marek zaś dość już standardowo sformułowane są z zawartością niższego lub wyższego filtra anty-UV, co tylko pokazuje, jak ważne dla Azjatek jest chronienie skóry przed ekspozycją słoneczną i niejako domyka cykl pielęgnacyjny oparty o trzy opisane filary.


ilustracja Agnieszka Kumańska


DIY pobudzająca maska do włosów

Prosty skład, łatwe wykonanie i dwa genialne składniki, które mają zbawienny wpływ na nasze włosy. Mowa tu o miodzie i jego nawilżających właściwościach, który zmiękcza i nadaje blasku oraz cynamonie poprawiającym krążenie krwi w skórze głowy i sprzyjającym porostowi włosów.

składniki 3 łyżeczki miodu 2 łyżki oliwy z oliwek 1 łyżka oleju migdałowego 2 łyżeczki mielonego cynamonu

przygotowanie Miód podgrzej w ciepłej kąpieli, by stał się płynny, następnie wymieszaj go z oliwą z oliwek i olejem migdałowym. Dodaj zmielony cynamon i mieszaj aż do uzyskania kremowej konsystencji. Nałóż maskę na włosy i skórę głowy, następnie zmyj szamponem, najlepiej naturalnym. By łatwiej zemulgować maskę, możesz nałożyć na połowę długości włosów odżywkę bez silikonów.


46


rewolucja w pielęgnacji dwuetapowe oczyszczanie We współpracy z Kiré Skin, polską marką specjalizującą się w japońskiej pielęgnacji, której kosmetyki zawierają innowacyjne składniki poddane procesowi fermentacji. Na właściwej pielęgnacji i oczyszczaniu znają się jak nikt inny, stąd tak skuteczne receptury produktów, które idealnie nadadzą się do stosowania w poniższych krokach.

bariery ochronnej, równowagi pH czy niedomycia i powstawania wyprysków. Same przekonałyśmy się na własnym (nieprzyjemnym) doświadczeniu, dlatego chciałybyśmy podzielić się z Wami kilkoma kluczowymi wskazówkami. Mycie twarzy nie powinno kończyć się jedynie na jej przepłukaniu wodą czy płynem micelarnym. Sama woda nie jest w stanie zmyć tłustej warstwy sebum wraz z zanieczyszczeniami, natomiast płyn, nawet ten najdelikatniejszy, zawiera detergenty, które pozostają na naszej skórze i zaburzają jej naturale pH. Zastanawiacie się teraz zapewne jak powinien wyglądać ten etap pielęgnacji i czym zmyć makijaż, skoro zwykłe środki do oczyszczania nie są wystarczające. Tutaj z pomocą przychodzi dwuetapowe oczyszczanie, o którym warto pamiętać na koniec dnia.

Podstawą pielęgnacji skóry jest jej skuteczne oczyszczenie. Żaden z najlepszych składników nie będzie w stanie efektywnie zadziałać, dopóki twarz nie zostanie właściwie przygotowana do jego przyjęcia. To również kluczowy krok ze względu na fakt, że tylko odpowiednio oczyszczoną skórę można właściwie zregenerować, a zanieczyszczenia tworzą barierę, która to uniemożliwia. W ciągu dnia na naszej twarzy gromadzi się pył, kurz i nadmiar sebum, które należy zmyć wieczorem. Podobnie jak podczas snu, będącego doskonałą okazją do namnażania drobnoustrojów, których powinniśmy pozbyć się rano. Należy jednak pamiętać, że oczyszczanie oczyszczaniu nierówne i choć mogłoby się wydawać tak prostą czynnością, wielu z nas popełnia na tym etapie sporo błędów, prowadząc do naruszenia

85


ETAP 1 - Olejek Pierwszy etap opiera się na delikatnym masażu twarzy specjalnie dobranym olejkiem, który rozpuści i usunie zanieczyszczenia olejowe, takie jak sebum i makijaż. Opiera się on na metodzie OCM (oil cleansing metod), czyli myciu skóry olejem (mieszanką olejów), którego zasadą jest wzajemne rozpuszczanie podobnych substancji, czyli tłuszczu w tłuszczu. Co istotne, oleje usuwają ze skóry zanieczyszczenia, które zmieszały się z sebum i oczyszczają zatkane pory, dlatego jest świetnym rozwiązaniem dla tych, którzy borykają się z ich dużą widocznością. Metoda ta jest bardzo delikatna i bezpieczna nawet dla najbardziej wrażliwej cery, dzięki czemu nie przesusza skóry i nie powoduje uszkodzeń w naturalnym płaszczu lipidowym. Sprawdzi się tutaj przetestowany przez nas olejek oczyszczający od Kiré Skin, Olejek Oczyszczający Zielona Herbata & Meadowfoam, stworzony do codziennego oczyszczania każdego rodzaju skóry. Jego główne składniki aktywne mają zbawienny wpływ na kondycję i wygląd skóry, łącząc przy okazji oczyszczanie z pogłębioną pielęgnacją. Zielona Herbata zawiera bowiem naturalne, opóźniające procesy starzenia katechiny, a olej z nasion meadowfoam zawiera dobroczynne witaminy A i E, znakomicie odżywia i łagodzi podrażnienia.

który został wręcz stworzony do połączenia z olejkiem w dwuetapowym oczyszczaniu. Jest dedykowany do pielęgnacji cery wyjątkowo wrażliwej i potrzebującej, również trądzikowej, a jednocześnie świetnie domywa pozostałości sebum i oleju. Przeznaczony więc do bardzo łagodnego, a zarazem skutecznego oczyszczania skóry. Ponadto nie pieni się - po połączeniu z wodą zamienia w emulsję, dzięki czemu nie pozostawia twarzy napiętej i podrażnionej, natomiast świetnie ją rozświetla.

Sposób użycia: Nałóż małą porcję żelu na wilgotne dłonie, zamknij oczy i wmasuj go okrężnymi ruchami w skórę twarzy. Na koniec opłucz twarz ciepłą wodą (ale nie gorącą!) i również delikatnie wytrzyj ręcznikiem. By dopełnić pielęgnację, jako kropkę nad i możecie zastosować Fermented Pomegranate & Salicylic Acid Moisturizer, który doskonale nawilża i aktywuje regenerację komórek skóry. Posiada naturalne związki chroniące przed słońcem i wolnymi rodnikami, tym samym przeciwdziała starzeniu się skóry, a dodatek kwasu salicylowego sprawia, że świetnie zadziała również przeciw zaskórnikom i zapchanym porom. Dlaeczego dwuetapowe oczyszczanie stało się tak popularne? Po pierwsze — dokładność. Jest niezwykle skuteczną, a jednocześnie bezpieczną metodą, która nie narusza pH skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Co również istotne, jest w stanie pozbyć się wszystkich zanieczyszczeń, w tym mocnego makijażu, nie naruszając warstwy hydrolipidowej skóry. Tym samym nieprzyjemne pocieranie twarzy zostaje zastąpione relaksującym masażem, co niesie podwójne korzyści, ponieważ staje się oczyszczaniem w duchu zero waste- jednorazowe waciki są tutaj zupełnie zbędne! I ostatnia, lecz nie mniej istotna kwestia- sposób ten okazał się remedium na poszarzałą i zmęczoną cerę, która zalśniła zdrowym blaskiem.

Sposób użycia: Nałóż małą porcję olejku na dłonie, następnie zamknij oczy i delikatnie rozprowadź kosmetyk po całej skórze twarzy, wmasowując go okrężnymi ruchami. Opłucz twarz kilka razy ciepłą wodą i łagodnie wytrzyj ręcznikiem (pamiętaj, by często go wymieniać, ponieważ jest doskonałym siedliskiem dla bakterii). ETAP 2 - Żel Podczas drugiego kroku usuwane są pozostałości po pierwszym etapie, jak na przykład resztki makijażu czy sebum, które rozpuszczane są za pomocą delikatnego produktu bazującego na wodzie. Na tym etapie świetnie sprawdzi się delikatny Żel Oczyszczający Fermentowana Woda Ryżowa & Kwiat Lotosu również od Kiré Skin,

86



Naturalne olśnienie

Perfumy w wosku 88


Słodki zapach frezji w połączeniu ze zmysłowym jaśminem, magnolią czy gorzką pomarańczą tworzą wyjątkowo intrygującą i odważną kompozycję, która zapada w pamięć. W tym numerze mamy dla Was kosmetyk idealny, który olśniewa nie tylko swoją nazwą. Obłędnie pachnie, dodaje energii, a także poprawia nastrój. Czego chcieć więcej?

O naturalnych składnikach, wchodzących w skład kosmetyku, można mówić w samych superlatywach. Po pierwsze, wosk pszczeli, który wykazuje szereg dobroczynnych właściwości kosmetycznych. Warto poznać jego działanie i wprowadzić ten składnik do swojej pielęgnacyjnej rutyny. W kosmetyce powszechnie nazywany jest “złotem natury”, a to głównie dzięki działaniu nawilżającemu i odżywczemu. Dociera do głębszych warstw skóry, gdzie doskonale ją nawilża, a na zewnątrz natłuszcza i pozostawia ochronną warstwę. Co istotne, wosk jest bezpieczny dla skóry i nie wywołuje zmian uczuleniowych czy reakcji alergicznych!

To perfumy, które od razu przyciągnęły nasz wzrok - prawie jak zapach sygnowany marką, choć zbieżność nazw to zupełny przypadek. Nie znaliśmy wcześniej Miodowej Mydlarni, a bardzo szkoda, bo po wnikliwym researchu okazało się, że ich produkty cieszą się bardzo dobrą opinią! Wracając jednak do samego zapachu, zamkniętego nie we flakonie, lecz w wosku pszczelim, okazał się naszym olśnieniem! Kosmetyk ma wyrazisty i zdecydowany aromat, ucieleśnia spontaniczność, radość, nieposkromiony optymizm oraz uczuciowe spełnienie. To zmysłowy, a nawet namiętny eliksir, dodający energii i poprawiający humor. Szalony jak pierwsza miłość, zniewalający jak intensywne zakochanie. Jest wprost idealny na wiosnę!

Kolejny składnik to olej jojoba. Można śmiało stwierdzić, że olej ten to kosmetyk oldschoolowy o wyjątkowo innowacyjnym działaniu. Z wielu źródeł wiemy, że znany był już setki lat temu, mimo to nie stracił na wartości i nieprzerwanie jest jednym z najchętniej używanych substancji pielęgnacyjnych. Jego największą zaletą jest fakt, że nadaje się do każdego rodzaju cery! Co istotne, działa stymulująco na tkanki dzięki dzięki czemu regenerują się szybciej i efektywniej, nie tracąc przy tym wilgoci. Jeśli korzystacie z uroków tego kosmetyku, możecie mieć pewność, że Wasza skóra pozostanie odżywiona i nawilżona, bez silnego przetłuszczenia.

Zawarte w nim wosk pszczeli i olej jojoba to doskonałe nośniki nut zapachowych – idealnie chwytają, zakorzeniają i utrzymują aromat, łatwo wchłaniając się w skórę. Co najlepsze - nie pozostawiają tłustego śladu! Stopniowo uwalniają zapach, a jego odczuwanie jest bardziej intymne, osobiste. Takie perfumy to niezwykle intrygujące doznanie - nie tak oczywiste jak po zastosowaniu tradycyjnych perfum, opartych głównie na alkoholu. Perfumy w wosku pszczelim, zwane też twardymi perfumami, to oryginalna, bardzo praktyczna i efektywna forma perfum o dużej koncentracji i trwałości zapachu.

Wszystkie te składniki, tworzą idealną całość - perfumy, które otulą Was sobą i to dosłownie. Nie tylko przyodzieją w uzależniający zapach, ale i otoczą szczególną opieką Waszą skórę. Jeżeli jesteście ciekawi jak pachnie Lśnienie - macie okazję wreszcie to sprawdzić!

89



m

a

j

zdjęcia & stylizacja Magdalena Czajka modelka Diana Nimylovych / Selective Management makijaż & włosy Małgorzata Lewczyk

91


92




koszula & spódnica Krystian Szymczak


96


golf Paulina Janiuk spodnie Vintage


98



moda

zdjęcia Anna Butenin


moda


zdjęcia julia kostrzewa


dziewczyna lśnienia

Klaudia Kupiec 103


Jak zaczęła się Twoja droga z modelingiem i mediami społecznościowymi?

tam jako jedna z nielicznych mikroinfluencerek. Ta współpraca zdecydowanie dodała mi skrzydeł!

Wszystko zaczęło się niewinnie. Odkąd pamiętam, bardzo lubiłam występować przed obiektywem aparatu. Moimi wiernymi fotografkami najczęściej były siostry, które z dużą dozą cierpliwości podchodziły do naszych mało profesjonalnych sesji na tle ściany czy ogrodu w domu rodzinnym. Kiedy w 2014 roku przeprowadziłam się do Warszawy, aby właśnie tutaj kontynuować naukę na poziomie liceum, trochę bardziej zaangażowałam się w moją działalność na Instagramie. Można stwierdzić, że tak w zasadzie wszystko zaczęło się od selfies, które publikowałam na tej platformie. To z kolei przerodziło się w zdobywanie propozycji sesji zdjęciowych- na początku były to najczęściej współprace na zasadach tfp, które pozwoliły na budowanie mojego doświadczenia i portfolio. Chwilę później udało mi się stworzyć pierwszą sesję dla sklepu e-commerce, do której propozycję również otrzymałam poprzez media społecznościowe.

Moda to Twoja praca czy pasja? Co robisz na co dzień? Poniekąd moja praca jest związana z modą i nie dotyczy to jedynie mojej osobistej działalności w mediach społecznościowych. Od blisko roku sporą część mojego serca i energii oddaję pracy dla polskiej marki biżuteryjnej 696 Jewelry. Na co dzień zajmuję się tam marketingiem, planowaniem i rozwojem wyglądu sklepu internetowego, tworzeniem zdjęć i treści na media społecznościowe, organizowaniem kampanii wizerunkowych od pomysłu, poprzez kompletowanie looków, aż po czuwanie, aby wszystko przebiegło zgodnie z planem. To właśnie w tym miejscu mam przyjemność łączyć pasję i pracę!

Jak wygląda Twój dzień sesji? Czy w specjalny sposób się do niego przygotowujesz? Przede wszystkim zawsze staram się być wypoczęta! Jestem szczęśliwą posiadaczką wanny w mieszkaniu, dlatego w przeddzień sesji zdjęciowej lubię wziąć długą kąpiel, by móc się zrelaksować i pozytywnie nastroić na nadchodzący dzień. Sprawdzona maska na twarz (nie polecam testować nowych kosmetyków dzień przed sesją:)), peeling ciała i ust, zadbanie o dobry wygląd dłoni oraz włosów zdecydowanie pomagają poczuć mi się pewniej przed obiektywem. Na plan zdjęciowy nie zapominam zabrać energii, której mam do spożytkowania całkiem dużo, otwartej głowy, uśmiechu i pewności siebie. Podczas sesji, poza aktywną współpracą z osobami zaangażowanymi w projekt, zawsze fajnym akcentem jest muzyka, która potrafi naprawdę rozluźnić atmosferę! Z racji, że jestem fanką hitów z lat 70 – 90. to do pozowania porywają mnie numery od Spice Girls po zespół ABBA.

Współpraca, z której najbardziej jesteś dumna, to…? Odpowiadając na to pytanie, nie mogłabym nie wspomnieć o mojej dwuletniej przygodzie jako ambasadorka marki Maybelline New York. Miałam zaszczyt znaleźć się w gronie świetnych, 12. dziewczyn-influencerek z całego kraju, z którymi wspólnie reprezentowałyśmy polski #maybellinesquad. Zawsze z uśmiechem na twarzy wspominam pracę przy tworzeniu kampanii reklamowych Maybelline. Po każdym takim dniu zdjęciowym zmęczenie odchodziło na drugi plan, a wygrywała ogromna satysfakcja i motywacja do działania. Jestem wdzięczna, że mogłam brać udział w tym projekcie i pojawić się

104




Przebudzenie to temat przewodni naszego numeru, masz swoją poranną rutynę na dobry początek dnia?

możemy spotkać modelki o nietypowej urodzie, kiedyś mocno odbiegającej od kanonu szeroko pojmowanego ideału. Podobnie sprawa przedstawia się z wymiarami ich ciała. Myślę, że jest to kwestia nie tylko zmieniającego się rynku, ale również charyzmy i wyjątkowości danych modelek. Chciałabym zaznaczyć, że ja również nie wpasowuję się w określone ramy dotyczące wzrostu czy wymiarów pełnoprawnej modelki, ale wciąż mam możliwość pracować w tej dziedzinie choćby na własną rękę.

Poranna rutyna jest dla mnie bardzo ważną częścią, która ma duży wpływ na organizację czasu i przebieg mojego całego dnia. Bardzo cenię sobie spokój i brak pośpiechu, dlatego swój dzień rozpoczynam o godzinie 6:30, biorę poranny prysznic na pobudzenie, wykonuję pielęgnację twarzy i delikatny makijaż. Nieodzownym elementem każdego poranka jest pożywne śniadanie i herbata/kawa w towarzystwie mojej drugiej połówki. Zagospodarowanie czasu na wspólne spędzenie tej ważnej części dnia pozwala mi pozytywnie wkroczyć w codziennie obowiązki. Następnie zmierzam w kierunku przystanku autobusowego i w drodze do pracy organizuję swoje zadania do zrealizowania, planując resztę dnia.

A w wolnej chwili- co najbardziej zajmuje Twój czas? Książka, film, a może aktywność fizyczna? Dużą rolę w moim życiu odgrywają bliskie mi osoby (przyjaciele, rodzina, mój chłopak), dlatego najczęściej to im poświęcam swój czas wolny od pracy. Wspólne oglądanie filmów, spacer, a może planszówki? Czemu nie! Jeżeli jednak potrzebuję chwili tylko dla siebie to najczęściej zanurzam się w wannie pełnej piany, słuchając w tle podcastów ulubionych twórców bądź audiobooków. Oczywiście nie mogę też pominąć moich uwielbianych wypadów na rower, longboard czy oglądania seriali wieczorną porą.

Mówi się, że trudno zalśnić w świecie modelingu, a koniecznością jest spełnienie odpowiednich kryteriów, posiadanie określonych wymiarów. Jakie Ty masz zdanie na ten temat? Liczy się tylko wygląd czy jednak też charyzma? Świat modelingu na tyle się rozwinął, że ciężko zalśnić posiadając tylko określone wymiary czy wygląd. Pamiętajmy, że modeling to nie tylko zapozowanie do aparatu, ale również świadomość własnego ciała, mimiki twarzy, umiejętności aktorskie oraz zaangażowanie i dobre relacje z osobami współpracującymi przy projekcie. Chyba nikt nie chce pracować z modelką, która notorycznie się spóźnia, nie przyjmuje rad i uwag czy zachowuje się niestosownie oraz nie traktuje poważnie pracy. Na wybiegach, kampaniach reklamowych, w sieci coraz częściej

Kto Cię inspiruje? Opowiesz nam o swoich olśnieniach? Staram się czerpać inspiracje naprawdę zewsząd, dlatego nie jestem w stanie przedstawić konkretnych nazwisk osób, które pełnią taką rolę w moim życiu. Taką inspiracją może być pan poznany w pociągu, z którym przegadałam całą trasę, ale również osoba, która osiąga ogromne sukcesy na skalę światową. Myślę, że najważniejsze w zdobywaniu olśnień jest posiadanie otwartej głowy na wszystko co nowe i nam nieznane!

107



op en your ey es zdjęcia Klaudia Mielewczyk modelka Karolina Pisarek stylistka Angelika Roczniak-Tytoń makijaż Agata Bigus

109


110




113


114




117





121


elleve. t ekst

elleve. maja kubiaczy k




to prawdziwe atrybuty przebudzenia. Idealne na rozpoczęcie przygody z odpowiedzialną modą, a także doskonałe propozycje na nadchodzące dni pełne słońca. Są delikatne i zwiewne, nie ograniczają ruchów, nosząc się niezwykle komfortowo i przyjemnie, a do tego bardzo stylowo! To manifest kolorów, wolności i miłości do życia. Ten brak ograniczeń i swoboda stały się szczególną inspiracją do stworzenia najnowszej kolekcji, której wszystkie 11 modeli posiadają nazwy wiatrów wiejących z różnych części świata. Mają symbolizować wolność, której poczucie chce Wam podarować Elleve.

Elleve to w języku duńskim jedenaście. 11 powiązała numerologicznie dwie twórczynie marki – Asię i Paulinę, które postanowiły połączyć siły i przełożyć swoją kreatywność oraz miłość do kobiecego piękna w autorską markę odzieżową, bazującą na ponadczasowej klasyce i minimalizmie. Zabawa formą, klasyczne projekty, przyjemne dla skóry, a przede wszystkim naturalne i wysokiej jakości tkaniny, to największe atuty marki, która doskonale wpisuje się w naszą estetykę. Jej projekty olśniewają nieoczywistą prostotą, stanowiąc świetną podstawę, jak i główną rolę wielu wariantów stylizacji. Jak same podkreślają właścicielki marki: „Kolekcje kapsułowe mają pasować do Was i do siebie nawzajem, aby każda kobieta odnalazła ubrania nie na sezon, lecz na lata! Wszystko co tworzymy robimy z myślą o Was i o naszej planecie, która jest naszym wspólnym domem.” Nieprzypadkowo więc Elleve w każdej swojej kolekcji ukazuje się w jedenastu różnych modelach bazujących na naturalnych tkaninach utkanych w minimalistyczne formy. Symbol jedenastu ubrań ma również ukazywać wagę roli mody w odniesieniu do przyrody i środowiska, które właścicielki marki kochają tak samo jak kreatywność, tworzenie czy życie. 11 w numerologii jest oznaczana jako liczba mistrzowska, wysoce wrażliwa na piękno i sztukę. Stąd też w modelach znajdziecie kreatywność, zmysłowość i przede wszystkim kobiecość. To odpowiedzialne, tak istotne dla nas podejście, odnaleźliśmy również w samej produkcji i działalności marki. Począwszy od samego doboru naturalnych tkanin, realizacji projektów poprzez wybieranie lokalnych szwalni w Polsce (by pozostawiać jak najmniejszy ślad węglowy), skończywszy na ekologicznych opakowaniach i wydrukach zdobiących pudełka. Wszystko po to, jak podkreślają Asia i Paulina, by mieć wpływ na środowisko i dawać pozytywny przykład innym. Odnosząc się już do samych projektów, bo zapewne na to szczególnie czekacie - ubrania Elleve

125


zdjęcie Damian Wis modelka Asia Żogała stylistka Isabelle Kapinos makijaż & włosy Monika Dziedzic


must

h av e


Sukienka Mary’Lin Windslow Ta lniana sukienka w stylu kimono łączy w sobie nutę romantyzmu z przyciągającą charyzmą. Naturalny materiał świetnie reguluje temperaturę naszego ciała, doskonale nadając się na nadchodzące ciepłe dni. Projekt, który idealnie sprawdzi się do szpilek, jak i sneakersów, stanowiąc świetną bazę stroju na każdą okazję.

Cut Back Bodysuit with Chain Saintbody Klasyczne, czarne body z oryginalnym wycięciem na plecach, z odpinanym srebrnym łańcuszkiem o próbie 0,925. To krój, który idealnie dopełni zarówno codzienną, jak i wieczorową stylizację, szczególnie ze względu na lśniący dodatek, który stanowi ciekawą odmianę biżuterii. Body wykonane z podwójnej warstwy delikatnej dzianiny wiskozowej produkowanej w Polsce.

128


Sukienka a’la marynarka z lnu Holystic Jakiś czas temu pokochaliśmy na nowo duże, oversaziowe marynarki, nosząc je jako sukienki, najlepiej przewiązane w pasie z podkreśloną talią. Propozycja od marki Holystic skradła nasze serca z dwóch względów. Przede wszystkim krój, idealnie wpisujący się w ponadczasowe trendy, który w połączeniu z lnem, będącym jednym z naszych ulubionych materiałów, szczególnie na lato, stał się jedną z ciekawszych propozycji wiosennych stylizacji.

Elaine Mustard Nadu

Rękodzieło w modzie to coś, co naprawdę nas zachwyca. Oryginalna torebka została wykonana w kształcie niezwykle modnego w ostatnich czasach modelu baguette. W połączeniu z musztardowym kolorem rozkocha w sobie szczególnie fanki vintage’u, ale i nie tylko. Jeżeli czujecie, że jest to Wasza estetyka- koniecznie sprawdźcie inne projekty od Nadu.

129


zdjęcia Natalia Ratajczyk modelka Melani Meres

asystent Alina Buchko kolczyki marshmaglow


mcqueen i apokalipsa . co ich łączy ? Analiza pokazu Alexandra McQueena SS10 „Plato’s Atlantis”

tekst Kasia Lendzion

Czymś, co odróżnia prawdziwą modę od produkcji masowej jest inspiracja. To ona stanowi esencję projektowania. Jest wprowadzeniem do naszej historii. Lee skupił się na tematach wciąż niezwykle bliskich społeczeństwu, zwłaszcza w trakcie pandemii. „Kolekcja przewiduje przyszłość, w której stopią się pokrywy lodowe... podniosą się wody i... życie na ziemi będzie musiało ewoluować, aby przetrwać pod powierzchnią wody lub zginąć. Ludzkość wróci tam, skąd przyszła” czytamy w programie pokazu.

Każdy z nas zetknął się z legendarną, utopijną krainą, jaką jest Atlantyda. Opisana przez Platona w 360 roku p.n.e. symbolizuje szczyt technologiczny, dostatek materialny, ale i również schyłek cywilizacyjny. Przez wieki poszukiwano położenia wyspy, jednak obecnie wątpi się w jej istnienie. Mimo to, 6 października 2009 roku w Paryżu świat ujrzał przez moment skrawek dawnego blasku Atlantydy. Alexander McQueen nie szukał mitycznego królestwa po oceanach i morzach, sam stworzył je od podstaw.

131


„Predatora” Johna McTiernana oraz „Otchłani” Jamesa Camerona. Każdy z tych filmów odnosi się do scince-fiction, budzi lęk, zdenerwowanie. Są to dokładne uczucia, jakich oczekiwał od nas Lee, i które oddano również w soundtracku podczas pokazu. DJ-em został John Gosling, angielski producent muzyki elektronicznej. Po latach tworzył muzykę dla największych wystaw McQueena w muzeum V&A w Londynie oraz „Savage Beauty” w MET w Nowym Jorku.

Projektant po raz kolejny chciał zwrócić uwagę na rosnące zanieczyszczenie środowiska, skomentować nadmierny konsumpcjonizm oraz wytknąć wszechobecną bezczynność. Te rozważania doprowadziły go do zagłębienia się w teorię ewolucji Darwina. Wywodzimy się od organizmów, które wyszły z oceanów na ląd i przeszły transformację. Z powodu presji, jaką wywołujemy na przyrodzie, McQueen przepowiada nasz upadek i powrót do morskiego ekosystemu. Podkreśla nieubłagalność przyrody w stosunku do człowieka.

Projektant przedstawił czterdzieści pięć sylwetek. Pokaz otworzyła polska modelka Magdalena Frąckowiak ubrana w sukienkę o teksturze skóry węża, idąc w najbardziej kontrowersyjnych szpikach świata - Armadillo. Każda sukienka była dziełem wygenerowanej komputerowo sztuki, skrzyżowanej z charakterystycznym, ostrym krojem McQueena. Projektant pracował np. z kryształami, co możemy poznać po refleksach światła wydrukowanych na materiale. Tak długo przeistaczał ten wzór, aż zaczął przypominać materiały używane przez inną, wyższą technologicznie cywilizację. Według Sarah Burton, proces na początku opierał się na badaniu przemian gatunkowych, naturalnych kamuflaży i widoku ziemi z lotu ptaka. Lee chciał od razu pracować na materiale. Upinał różne elementy tak, aby wyglądały, jakby same wyodrębniły się z ciała. „Tylko biorąc materiał i obserwując, jak się porusza, można wymyślić coś nowego”- powiedziała obecna dyrektor kreatywna marki.

W dobie fashion weeków online mało osób wie, że po części zawdzięczamy je właśnie tej kolekcji. McQueen połączył siły z Nickiem Knightem oraz jego platformą SHOWstudio. SS10 reklamowali jako pierwszy pokaz mody całkowicie streamowany na żywo. Pokaz zapoczątkował też nową formę promocji - influencer marketing. Pół godziny przed streamem Lady Gaga oznajmiła sześciu milionom fanów na Twitterze, że jej najnowszą piosenkę „Bad Romance” usłyszymy właśnie u McQueena. Fani całkowicie przeciążyli serwery. Projektant nie znosił dmuchanej uwagi, chciał, by to jego kolekcja była główną postacią, dlatego nie dbał o ilość sławnych modelek, krytyków czy influencerek na widowni. „Plato’s Atlantis” rozpoczął się od nagrania, przedstawiającego nagą Raquel Zimmermann, leżącą na piasku, wokół której owija się wąż. Następnie dwie, zrobotyzowane kamery jeździły wzdłuż wybiegu, nagrywając publiczność. Ten ogromny zestaw wizualny potęgował uczucie niepokoju. Widownia została skonfrontowana z własnymi wizerunkami. Projektant czerpał z „Obcego” Ridleya Scotta,

McQueen lubił o sobie myśleć jak o chirurgu plastycznym. Widzimy łuski, kręgosłupy, jakby sam wymodelował nową wersję człowieka. Modelki miały silikonowe wkładki na kościach policzkowych i skroni, co mocno deformowało twarze.

132


133



Ich włosy przypominały duże płetwy, które łączyły się z warkoczami biegnącymi przez środek głowy. Zastosowany makijaż był bezbarwny, a twarze mokre i błyszczące. Pokaz szczyci się trzema legendarnymi już rodzajami szpilek: Armadillo, Alien i Titanic. Swoim wyglądem przerażają, a modelki bały się w nich chodzić. Układ stopy w Armadillo, przypomina pointy używane w balecie. Projektant, mimo groteskowej wielkości i wybrzuszenia butów, chciał zmaksymalizować uczucie „wzniesienia się” i zdeformować nogę modelki. Moment, w którym pierwsza modelka weszła na wybieg dosłownie wstrząsnął historią mody. „Plato’s Atlantis” podzielił ludzi na zawsze, ponieważ przyczynił się do postrzegania przemysłu przez pryzmat sztuki, co wywołało spore kontrowersje. Ubrania kojarzone z biznesem, konsumpcjonizmem nagle mają być wieszane w muzeach? Kolekcja silnie kwestionowała komercyjność, użytkowość mody. Do dziś jest przodującym argumentem na bezguście i zatracenie młodego pokolenia używanym przez osoby całkowicie niezwiązane z modą. Większość sylwetek posłużyło jedynie jako „show only pieces”, co znaczy, że nie były produkowane z intencją sprzedaży masowej. Projektant tworzył z myślą przekazania głębszych wartości niż problemy codzienne. Dramatyczność tych osiemnastu minut sięga najwyższego skupienia, zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, że jest to ostatni pokaz, na którym McQueen był obecny. Zmagał się z głęboką depresją, uzależnieniem od narkotyków, chorował na HIV. Trzy miesiące później popełnił samobójstwo. Jego kolekcje oddawały chaotyczność, skrajne emocje, jakich doświadczał, mimo to zawsze na końcu całe przedstawienie łączyło się w perfekcyjnej harmonii.


daydream


najnowsza kolekcja t he betwins

pełnej subtelnych fasonów kolekcji. W sezonie wiosna / lato 2021 marka udowadnia, że minimalizm i klasyczna elegancja nigdy się nie zestarzeją. Nie zabraknie więc ponadczasowych i komfortowych kimon, które stały się już znakiem rozpoznawczym the Betwins, tym razem debiutujących w soczystych odcieniach. W kolekcji pojawiają się także tkaniny delikatnie odbijające światło, kwieciste wzory oraz kobiece akcenty pod postacią sukienek na jedno ramie czy nietuzinkowych wiązań na szyi. The Betwins pozostaje wierne naturalnym materiałom, czyniąc z ekologicznego podejścia do produkcji swój największy atut. W tym sezonie właścicielki postawiły na klasyczną bawełnę, nowoczesny tencel i cupro czy szlachetną, pochodząca z Włoch, wełnę merino — wszystkie stworzone

Najnowsza kolekcja the Betwins jest połączeniem charakterystycznego dla marki minimalizmu i klasyki w formie z nutą ekstrawagancji nawiązującej do marzeń o włoskich podróżach. W tym niecodziennym czasie, który na wiele miesięcy zamknął nas w domach to właśnie marzenia dodawały nam otuchy i pozwalały choć na kilka ulotnych chwil oderwać się od otaczającej nas szarej rzeczywistości. Aby przywołać niepowtarzalny, wakacyjny klimat, w nowej kampanii, marka postawiła na przesiąknięte słońcem, czarujące kadry oraz projekty noszące nazwy włoskich miast.

Przenieśmy się w marzeniach do słonecznej Italii — tak brzmi hasło przewodnie, które zainspirowało założycielki marki do stworzenia tej letniej,

137


zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej dotyczącymi produkcji odpowiedzialnej względem środowiska naturalnego. Wykonane z wysokiej jakości dzianiny z certyfikatem OEKO-TEX®, posłużą przez wiele sezonów i zapewnią niezawodny komfort noszenia. Zgodnie z filozofią marki kolekcja DAYDREAM to nie tylko ukłon w stronę marzeń, ale także aktywna współpraca z innymi polskimi markami - MUSK, Stag czy rett frem, które wzbogaciły kampanijne zdjęcia swoimi wyjątkowymi produktami. Sesja odbyła się również w klimatycznych wnętrzach wyjątkowego miejsca na mapie Warszawy. O marce The Betwins kieruje swoje projekty do kobiet w każdym wieku, które wiedzą czego pragną od życia, są pewne siebie, a jednocześnie kobiece, wrażliwe i delikatne. Proponowane przez markę modele idealnie wpisują się w kanon elegancji zachowując tym samym ogromne poczucie komfortu. Odnajdą się perfekcyjnie zarówno podczas wydarzenia o szykownej konwencji, romantycznej kolacji przy świecach, drinku

z przyjaciółką, jak i na co dzień - nigdy nie wiadomo co czeka za rogiem. Sekretem projektów the Betwins jest to, że zapewniają wyjątkowy wygląd w każdej chwili, podkreślając to, co najważniejsze - naturalne piękno. W związku z główną ideą marki, którą jest tworzenie projektów zapewniających poczucie komfortu oraz ponadczasowej elegancji, projektantki skupiają się nie tylko na tym co przyjemne dla oka, ale również na najwyższej jakości tkanin, których szyją. - W życiu, jak i w pracy stawiamy na świadome wybory - dlatego w swoich kolekcjach wykorzystujemy naturalne oraz certyfikowane tkaniny — podkreślają siostry.

138




sote lśnienie ukryte w biżuterii Sote to rodzinna firma założona przez parę młodych projektantów, Elenę i Janka Lewczuków, absolwentów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Stworzyli lokalną markę biżuterii, która zdobywa ogromną sławę nie tylko w Polsce, ale i na arenie międzynarodowej. Ich projekty charakteryzuje szlachetność i ponadczasowość, co nie jest równoznaczne z zachowawczością i nudnym minimalizmem. Celem Sote jest przede wszystkim tworzenie biżuterii wiecznie aktualnej, czyli takiej, którą przekazuje się z pokolenia na pokolenie, dlatego sięgają po materiały mające znacznie i wartość, a projektując czerpią z klasyki i tradycji. Złotnictwo jest dla nich czymś więcej niż tylko rzemiosłem, czerpią ze sztuki i stawiają na wysoką estetykę, co widać i czuć w najmniejszych detalach. Swoją biżuterią dają początek małym—wielkim historiom, inspirując i dbając ze szczególną troską o każdego klienta. Postanowiliśmy zagłębić się nieco bardziej w filozofię marki i dowiedzieć co stoi za tak dużym sukcesem Sote. Olśnienie na wielu płaszczyznach.

Czy możecie opowiedzieć nam o początkach i historii SOTE? Sote powstało bardzo naturalnie, po tym jak w ramach jednego z naszych wielu projektów, podczas studiów, stworzyliśmy serię biżuterii i tak zainteresowaliśmy nimi naszych bliskich i znajomych, że po prostu zaczęliśmy przyjmować zamówienia. Następnie wzięliśmy udział w świątecznych targach, gdzie sprzedaliśmy zaskakująco dużo rzeczy. Pojawił się budżet na pierwsze inwestycje, wynajęcie pracowni, zatrudnienie pracowników. Wszystkie nasze kroki były intuicyjne i na bieżąco uczyliśmy się prowadzenia firmy. W tym roku minie pięć lat od powstania Sote, dla nas wydarzyło się w tym czasie wszystko, a jednocześnie czujemy, że to dopiero początek. Mamy śliczny sklepik stacjonarny przy ulicy Mokotowskiej 61 w Warszawie, bardzo dobrze zorganizowane zaplecze produkcyjne i mnóstwo serdecznych klientów, coraz częściej z różnych zakątków świata. To daje nam dużo motywacji i energii do działania, by robić więcej i wciąż się rozwijać.

141


Jaką technikę wykorzystujecie w tworzeniu biżuterii? Stawiacie na tradycyjne metody jubilerskie czy może sięgacie po nowoczesne technologie?

Czym jest dla Was tworzenie biżuterii? Rzemiosło czy sztuka? A może ich synteza? Wydaje nam się, że rzemiosło i sztuka od wieków są ze sobą w ciekawej relacji, rywalizują ze sobą i współpracują równocześnie. Bierzemy z nich po równo i dodajemy jeszcze elementy zasad rzetelnego projektowania produktu. Dobry wzór balansuje pomiędzy tymi pierwiastkami.

Nasze pierwsze projekty wykonywaliśmy własnoręcznie, a przez początkowy okres działalności zajmowaliśmy się również fabrykacją, choć była to oczywiście maleńka skala. Dziś nad nowymi kolekcjami pracujemy w 3D, a wielkość produkcji wymaga doświadczonych i sprawnych rzemieślników oraz dobrze przemyślanej linii produkcyjnej. Wszystko jednak odbywa się lokalnie, niemal rodzinnie, a nasze produkty są coraz doskonalsze i niezmiennie wykonywane ręcznie przy użyciu tradycyjnych technik złotniczych.

Transparentność — to od długiego czasu ważny temat i istotne kryterium przy wyborze naszych ulubionych marek. Jakie macie podejście do mody odpowiedzialnej? Sote to możliwie najszczerszy projekt na każdym polu. Tacy jesteśmy i tak prowadzimy naszą markę. Zaczynając od zweryfikowanych źródeł naszych minerałów, przez recyklingowane złoto i srebro, które dzięki swojemu charakterowi jest w ciągłym obiegu, po lokalną produkcję i ekologiczny packaging. Ważne są dla nas też relacje w zespole i dobra atmosfera pracy oraz zaangażowanie w klientów. Sądzimy, że za zrównoważonym produktem, powinna stać dobra energia, w której dany przedmiot powstał. To nadaje mu jeszcze większą wartość.

Skąd czerpiecie inspiracje? Jaka jest Wasza filozofia i czy za projektami kryje się jakaś symbolika? Lubimy proste, ponadczasowe rozwiązania i takie też są nasze projekty. Chcielibyśmy, żeby biżuteria, którą powołujemy do życia służyła długo i mogła być potem przekazana następnym pokoleniom. Dlatego sięgamy tylko po naturalne i szlachetne materiały, które oprócz swojej długowieczności mają też dużą wartość materialną. Praca ze złotem, diamentami i innymi drogocennymi kamieniami, takimi jak opale, jest w pewnym sensie magicznym doświadczeniem. Biżuteria o tej wartości jest najczęściej wybierana na zaręczyny i różne wyjątkowe okazje w życiu, staje się symbolem miłości i przyjaźni. Tym sposobem dajemy początek różnym pięknym historiom. W projektowaniu najczęściej inspiruje nas stara biżuteria, regularnie sięgamy do muzealnych zbiorów, gdzie najlepiej można zaobserwować szczerość form, wynikającą z tradycyjnych technik wykonania, bardzo to do nas przemawia. Nie odtwarzamy starych wzorów, interpretujemy je i zawsze przechodzą przez filtr naszego wzorniczego klucza- spójność i ciągłość kolekcji jest dla nas bardzo ważna.

Minerały pełnią bardzo ważną rolę w SOTE. Jak dobieracie kamienie? Czy zwracacie uwagę na ich znaczenie? Minerały, kulturowo, są niezwykle związane z symboliką, każdemu przypisuje się nadprzyrodzone moce ochronne, a ludzie od tysięcy lat noszą wykonane z nich amulety. Ciekawi nas to i nie widzimy powodu, aby rezygnować z tej zakrętki. W dzisiejszym, racjonalnym świecie takie tematy powodują, że można się na chwile trochę oderwać od przyjętych schematów rozumowania. Podoba nam się również aspekt personalizacji i przypisania kamieni do konkretnych charakterów, zachowań czy potrzeb. To sprawia, że biżuteria staje się nie tylko ozdobą, ale i atrybutem.

142



polskie wyroby przodują

144


Pani Janina Świtalska w jedwabnej sukni nagrodzonej podczas balu pierwszą nagrodą. Fotografia pozowana — bal „polskiego jedwabiu” w Warszawie, 1929 rok.


Trudna sytuacja związana z pandemią koronawirusa sprawiła, że pojawiło się wiele działań mających na celu wsparcie lokalnych biznesów i polskich marek. Promocja krajowych wyrobów jest nie tylko korzystna z punktu widzenia gospodarki, ale także ze względu na stan, w jakim obecnie znajduje się nasza planeta. Historia polskiej mody zna wiele sytuacji, w których państwowe produkty odegrały kluczową rolę. Jedną z najważniejszych było promowanie krajowych tkanin w okresie międzywojennym.

Polskie wyroby zaczęły częściej pojawiać się w prasie, mówiono o patriotycznym obowiązku, jakim jest wspieranie krajowej gospodarki, organizowano nawet specjalne bale. Tendencje te zaczęły pojawiać się wraz z odzyskaniem niepodległości w 1918 roku, ale mocno nasiliły się w latach 30. XX wieku. Działanie to było niezwykle ważne w dobie światowego kryzysu gospodarczego, który wybuchł pod koniec wcześniejszej dekady. Był to czas, kiedy konfekcja, czyli gotowe ubiory produkowane seryjnie, nie była jeszcze

Pelagia Chwiałówna i Eugenia Jarczewska prezentują stroje lniane z motywami ludowymi, które otrzymały dwie pierwsze nagrody na pokazie mody w Turku. Stroje lniane z motywami ludowymi, 1937 rok.

146


Jedwabnicza została założona w 1924 roku przez rodzeństwo Henryka i Stanisławę Witaczków w podwarszawskim Milanówku. Założeniem jednostki była nie tylko produkcja włókien jedwabnych i tkanin, ale również edukacja na temat uprawy morwy oraz hodowli jedwabników. Stanisławie Witaczek zależało również na wzornictwie i modzie, co sprawiło, że w latach 30. XX wieku powstało Studio Mody, które poszerzyło zakres działalności milanowskiej firmy. W prasie radzono, jak z jedwabiu uszyć najmodniejszą suknię, a w Warszawie organizowano „Bale Polskiego Jedwabiu”. Wyroby z Milanówka prezentowano na wielu wystawach, podobnie jak leszczkowskie samodziały.

zjawiskiem tak popularnym, w sprzedaży nadal częściej pojawiały się tkaniny, z których można było uszyć sukienkę czy spódnicę domowymi metodami lub zlecić to zadanie pracowni krawieckiej. Dużą konkurencję stanowiły wówczas zagraniczne materiały, z czym chciano walczyć w imię ratowania polskiego przemysłu. Wybór krajowych tkanin stał się patriotycznym obowiązkiem, o którym przypominały artykuły i reklamy w żurnalach. Jednym z najczęściej wymienianych w prasie surowców był len. Wiązało się to również z inną tendencją tego okresu – niezwykle modne okazały się lniane bluzki czy sukienki, które zdobione były haftami nawiązującymi do polskiej kultury ludowej. Tkaninie, idealnej na ubiory letnie, sportowe czy bieliznę, poświęcono wiele podręczników i wystaw. Na jednej z nich, zorganizowanej w Przemyślu w 1934 roku, obok ubiorów zaprojektowanych przez uczennice tamtejszej Średniej Żeńskiej Szkoły Zawodowej Towarzystwa Szkoły Ludowej w Przemyślu widniało hasło: „Len to bogactwo kraju”. Ośrodków miejskich związanych z przemysłem lniarskim było wiele, wśród nich Żyrardów, do którego rozwoju przyczynił się właśnie ten surowiec. Innymi materiałami produkowanymi w Polsce na dużą skalę były tkaniny bawełniane, w tym perkal. Perkalowi w 1930 roku poświęcono bal, który zorganizowany został w Prezydium Rady Ministrów w Warszawie.

Historia „Leszczkowa” sięga 1926 roku. Zakłady produkowały m.in. wełniane samodziały, czyli tkaniny wytwarzane na ręcznych krosnach. Produkty te słynęły z wysokiej jakości, a o ich wzornictwo i walory estetyczne dbała Karolina Żurowska – żona Romana Żurowskiego. W reklamach z lat 30. XX wieku pojawiały się hasła podkreślające krajowy charakter sprzedawanych tkanin: „Polskie wyroby przodują!” (Kalendarz Ilustrowanego Kuryera Codziennego na rok 1934), a co więcej: „Każda wytworna pani i pan chodzą wyłącznie w samodziałach leszczkowskich, które pod żadnym względem nie ustępują najprzedniejszym angielskim” („Dziennik Poranny” z 1936 roku). Te patriotyczne tendencje pokazują, jak ważna jest troska o krajową gospodarkę, szczególnie teraz, kiedy lokalne firmy walczą o przetrwanie. Wbrew pozorom, pomimo prawie stu lat, które minęły od okresu międzywojennego, zjawisko promocji polskich tkanin pod wieloma aspektami niesie przesłania i refleksje o niezwykle aktualnym charakterze.

Młodszymi firmami, które zasłynęły w okresie międzywojennym, była Centralna Doświadczalna Stacja Jedwabnicza w Milanówku oraz Zakłady Rolniczo-Przemysłowe Romana Żurowskiego w Leszczkowie. Milanowskie jedwabie i leszczkowskie samodziały cieszyły się uznaniem w całym kraju, a prasa donosiła o kolejnych sukcesach. Centralna Doświadczalna Stacja

147


zdjęcie: Kopiszka

modowy elementarz. przewodnik Po polskich markach (a—l )


zdjęcie: Moye

zdjęcie: Chylak


anka& k

Anka Krystyniak czyli magia, symbol księżyc. Numerologia i moc szlachetnych kamieni to tajemnica stojąca za projektami biżuterii tej projektantki.

blisko

Wrażliwość to siła Blisko store, która nadaje rytm działaniom. Nawet jeśli ten rytm odstaje od pędzącego świata, to jest w zgodzie z nami i naturą.

chylak

Torebki Chylak nie są jedynie ładnym dodatkiem. To pierwsze, polskie „it-bags”, które zdobyły międzynarodową renomę. Są praktyczne, ponadczasowe i modne jednocześnie.


zdjęcie: Anka Krystyniak

zdjęcie: Blisko

zdjęcie: Chylak


zdjęcie: Delicate

zdjęcie: Eppram

zdjęcie: Fiore Femmes


delicate Delicate czerpie z subtelności i delikatności ludzi. Markę ujmuje siła wrażliwości — jej mocne strony takie jak kreatywność, dobrze rozwinięta wyobraźnia oraz empatia.

eppram

EPPRAM to marka utrzymana w duchu minimalizmu, która stawia na kolorystykę i oryginalne kroje, które można nosić na wiele sposobów. .

fiore

Fiore Femmes reprezentuje kobiecy punkt widzenia mody od talii do kostek. Nosząc ich rajstopy, poczujecie paryski szyk i włoski seksapil.


gau

Gau to marka less-waste, która wszystkie ubrania szyje dopiero, gdy je zamówisz. Dzięki takiemu podejściu ogranicza nadprodukcję ubrań, a także straty materiałowe oraz ślad węglowy.

hollie

Hollie Warsaw to marka stworzona z połączenia prostoty i najwyższej jakości. Torebki są projektowane z myślą o nowoczesnych kobietach,

inherite

INHERITE wyraża tło powstania marki, czyli odziedziczenie rodzinnej firmy, a także chęć tworzenia ubrań. Marka tworzy modę wolną od presji, czerpiącą z tego, co zwyczajnie piękne.


zdjęcie: Gau

zdjęcie: Hollie

zdjęcie: Inherite


zdjęcie: Jagg.

zdjęcie: Karolina Naji

zdjęcie: Lovli


jagg.

jagg. to niepowtarzalna biżuteria dla kobiet ceniących piękno. Projekty zachwycają nie tylko miłośniczki mody, ale także wielbicielki wyrafinowanych kształtów i przedmiotów.

k. naji

Karolina Naji to marka skupiająca się na koszulach. Nowoczesny design łączy się z nutą romantyzmu i retro stylu. Projektantka stawia na elegancję oraz design połączone z wygodą i komfortem.

lovli

Lovli Silk to połączenie najwyższej jakości z ponadczasową formą. Marka nie goni za trendami, stawia na naturalne piękno jedwabiu i kroje, które pozwolą na setki różnych stylizacji.


zdjęcia & koncept Dorota Grzegorczyk modelka Nicol Szachniewicz / Specto Models stylistka Klaudyna Wójcik makijaż Sandra Broniszewska asysta & retusz Norbert Stefański przestrzeń Uphagen’s House, Gdańsk

doll— house


koszula Mateusz Jagodziński


LEWA ST RONA kombinezon, bluzka Ela Olszewska

PRAWA ST RONA płaszcz Ela Olszewska kombinezon Magdalena Wilk - Dryło

160




total look Ela Olszewska

163



LEWA ST RONA kombinezon Mateusz Jagodziński kapelusz Magdalena Wilk - Dryło biżuteria Iluzja Jewellery

165


płaszcz Ela Olszewska

166




LEWA ST RONA kombinezon Ela Olszewska biżuteria Iluzja Jewellery

169


st y l życia

zdjęcia Anna Butenin


st y l życia


Profilaktyka dla Twoich piersi. Nie obudź się za późno.


t ekst

medbabki

MEDBABKI to dwie studentki medycyny, Kasia i Paulina, których celem jest edukacja kobiet i mężczyzn w tematyce profilaktyki, przebiegu oraz radzenia sobie z powszechnymi jednostkami chorobowymi. Ich platforma jest przestrzenią, w której dziewczyny starają się przekazywać rzetelną i opartą na najnowszych badaniach medycznych wiedzę z zakresu medycyny, seksuologii oraz psychologii. Robią to w niezwykle przystępny i ciekawy sposób, zwiększając świadomość obserwatorów na tematy ważne, zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego. Postanowiłyśmy połączyć siły i stworzyć specjalny cykl, w którym MEDBABKI podzielą się na łamach Lśnienia swoją wiedzą, doświadczeniem i pomogą Wam zadbać o swoje wewnętrzne lśnienie.

ryzyko zachorowania. Badania kliniczne wykazały, że w grupie kobiet w wieku 50–69 lat, które wykonywały badania mammograficzne co rok lub co 2 lata umieralność zmniejszyła się o 25 – 30%. Jeżeli wynik mammografii jest prawidłowy, dostaje się zaproszenie na kolejne badanie za 2 lata. Jeżeli natomiast współistnieją pewne czynniki ryzyka (np. rak piersi u matki lub córki oraz mutacje w obrębie genów odpowiedzialnych za raka piersi (BRCA 1 lub/i BRCA 2) lekarz zaleci ponowne badanie za 12 miesięcy. Jakie są zalecenia dla młodszych kobiet? Otóż nie ma oficjalnych wytycznych w kontekście innych badań dla młodszych grup wiekowych. Nie oznacza to jednak, że nie jesteśmy w stanie samodzielnie prowadzić profilaktyki. Poczynając od działań prozdrowotnych (aktywność, szeroko pojęty styl życia itp.), przechodząc przez (niestety) często pomijane samobadanie. Do jego wykonania nie potrzebujesz żadnych narzędzi, ani dodatkowych informacji. Wystarczy, że skrupulatnie raz w miesiącu- najlepiej kilka dni po miesiączce, staniesz przed lustrem i dokładnie obejrzysz oraz podotykasz swoje piersi. Badanie to można wykonać również w pozycji leżącej. Jeśli zauważysz którykolwiek z tych objawów, skontaktuj się z lekarzem, aby pogłębić diagnostykę: zmiana wielkości lub kształtu piersi, zaczerwieniona, zgrubiona, przebarwiona skóra piersi lub obecna na niej nadżerka, wyczuwalny guzek w piersi, brodawka sutkowa stała się wciągnięta lub stercząca, wyciek z brodawki – krwisty, bezbarwny lub mleczny (nie dotyczy kobiet w okresie karmienia piersią), zmiana obrysu otoczki sutkowej, żyły na piersi uległy powiększeniu, obrzęk ramienia, powiększenie węzłów chłonnych w dole pachowym.

Słownikowo profilaktyka zdrowotna to wszystkie działania podjęte w celu zapobiegania chorobom, przez ich wczesne wykrywanie i leczenie. W praktyce można powiedzieć, że obejmuje ona zarówno działania podejmowane przez nas samodzielnie, jak i te związane z wizytą u lekarza podczas tzw. badań screeningowych. Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem u kobiet w Polsce. Z jego powodu w ciągu roku umiera około 6 tysięcy Polek. W początkowym okresie choroby rak piersi zazwyczaj nie daje objawów, jednak wcześniejsze wykrycie zwiększa szanse na pełne wyleczenie. Dlatego tak istotne jest aby kobiety z każdej grupy wiekowej poddawały się samobadaniu i innym kontrolom zwiększającym wykrywalność raka piersi. W Polsce badaniem refundowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest mammografia po 50 roku życia. Ta granica wieku wynika z tego, iż u kobiet po 50 roku życia zdecydowanie wzrasta 173


wewnętrzne

MIND FUL NESS przebudzenie zdjęcie

@karoljia

46


tekst maja kamińska i damian paradowski

/ uważne głowy

jesteśmy w stanie wyrwać się z trybu autopilota, a w trakcie medytacji wrócić do koncentracji. Jesteśmy po prostu bardziej „tu i teraz”. A o to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

Pół miliarda! Według niektórych statystyk nawet tyle osób medytuje współcześnie na świecie! A wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? Że to nie koniec. Uważność w świecie zachodnim dopiero nabiera rozpędu. Spójrzmy przykładowo na dane z USA. Liczba medytatorów od 2012 roku została tam... POTROJONA! Podobną zależność widzimy również w środowisku nauki. Działanie mindfulness udokumentowało już dobrych kilka tysięcy badań. Dlatego jeśli jeszcze nie zaczęliście praktykować, to zważywszy na aktualną łatwość wejścia w ten świat, serdecznie do tego zachęcamy!

No dobrze, ale skąd w ogóle bierze się w głowie nadmierna ilość myśli? Oprócz typowych powodów takich jak stres, przytłaczająca ilość bodźców czy też wysokie tempo życia, kluczowy wydaje się również... oddech! Dlaczego? Już tłumaczymy. Jeśli nadmiernie oddychasz, to usuwasz ze swojego organizmu zbyt duże ilości CO2. Gaz ten, wbrew obiegowej opinii, jest w naszym organizmie bardzo, ale to bardzo potrzebny. Odpowiada on między innymi za zmniejszenie pobudliwości korowej. W przypadku niskiego stężenia dwutlenku węgla w ciele, pobudliwość korowa zwiększa się, a to powoduje generowanie nadmiernej ilości samorodnych myśli. Podsumowując, jeśli Twój oddech jest zwyczajowo zbyt duży, to automatycznie masz większe predyspozycje by tracić kontrolę nad swoim umysłem. A taki stan rzeczy jest niestety bardzo prawdopodobny, bo w XXI wieku mamy chmarę czynników negatywnie wpływających na jakość pracy naszego układu oddechowego.

Porozmawiajmy jednak o pułapkach, które zdarzyć się mogą na drodze nowych adeptów sztuki medytacji. Jedną z nich jest... większa ilość myśli w głowie w pierwszych tygodniach praktyki. Czy to nie brzmi paradoksalnie? Prawie każda osoba zasiadająca do medytacji chce przecież tak naprawdę zmniejszyć częstotliwość błądzenia umysłem. A tu psikus i okazuje się nagle, że na samym początku zauważamy tych myśli więcej. Tylko no właśnie, słowo klucz, ZAUWAŻAMY. Ich ilość pozostaje niezmienna. Inaczej pracuje po prostu nasza percepcja. Za wszystko odpowiedzialna jest sieć wydatna mózgu (z ang. Salience Network). W trakcie praktyki nieustannie powtarza się pewien cykl- jesteśmy w stanie koncentracji, gubimy tę koncentrację, łapiemy się na tym i ponownie wracamy do naszego obiektu skupienia. Z każdym powtórzeniem tego cyklu wzmacnia się nasza sieć wydatna mózgu. Oprócz przeróżnych korzyści, oznacza to w tym wypadku mniej więcej tyle, że częściej zdajemy sobie sprawę z naszych wycieczek umysłu. Taki stan rzeczy bardzo często powoduje natomiast irytację. Wydaje nam się, że robimy coś źle, że nie jesteśmy stworzeni do medytacji. Jest jednak zupełnie przeciwnie! To super, że zauważamy więcej myśli w głowie. Dzięki temu częściej

Jak jednak znaleźć na to wszystko czas? Przede wszystkim ustalmy sobie jedno, przygodę z medytacją możemy zacząć już od naprawdę 5, a nawet 3 minut dziennie! Oczyszczenie głowy zaowocuje natomiast efektywniejszą pracą i pozwoli nam szybciej skończyć zadania, które mamy do wykonania. Jest też coś takiego jak praktyka nieformalna. Nieformalnie praktykujesz wtedy, gdy w pełnym skupieniu robisz cokolwiek poza medytacją. Może to być coś względnie mniej przyjemnego, jak np. prasowanie, ale może to być także... spacer na przystanek autobusowy. Pełna dowolność. Po prostu odłóżmy na chwilę telefon, skupmy się na tym wyjątkowym momencie i bądźmy tu i teraz! 175


zdjęcia & art direction Marta Mytych modelka Elsa W


Weman / Select Model makijaż & włosy Monika Łużyńska


178






183




186






191


192



tekst klaudia krzykacz zdjęcie

/ do eat

@karoljia

46


dieta

nie daj uśpić swojej czujności.

o świadomej diecie słów kilka .

oczyszczenie, ziołowe suplementy na odchudzanie, koncentrację i witalność… To tylko niektóre z haseł, na które powinniśmy szczególnie uważać. Wszelkie obietnice szybkich efektów, bez zmiany stylu życia, powinny obudzić naszą czujność i wątpliwości. W większości przypadków będą to preparaty/produkty, które zamiast oczyścić nas z toksyn, wyczyszczą i odchudzą nasze portfele.

Klaudia Krzykacz wraz z Natalią Imburską są założycielkami do eat! czyli poradni dietetycznej online, której misją jest dostarczanie rzetelnej wiedzy i pełne empatii inspirowanie do zmian.

Wiosna to moment, gdy natura budzi się do życia. To również czas, kiedy sami odczuwamy więcej energii — dni są coraz dłuższe, mamy więcej czasu na codzienne aktywności, godzinami pozostajemy w ruchu. Dłuższy dzień to też więcej czasu spędzonego w promieniach słonecznych, dzięki którym wytwarzamy wit. D, tak ważną dla naszego organizmu. Wraz ze wzrostem temperatury, zwiększa się też dostęp do szerokiej gamy warzyw i owoców, których brakowało zimą. Jemy więc więcej witamin i minerałów naturalnego pochodzenia (które przy okazji są lepiej przyswajalne niż suplementy diety). Piękna pogoda zachęca również do spacerów, aktywności fizycznej, na którą nie mogliśmy sobie pozwolić w chłodniejszych miesiącach. To wszystko — odżywienie, ruch, dobre samopoczucie — sprawia, że i my budzimy się z zimowego letargu, nabieramy energii do działania i zmian!

DIETY SOKOWE W internecie znajdziemy wiele propozycji tzw. diet sokowych. W ofercie 4-6 owocowo-warzywne soki dziennie, przez okres 3-5 dni. W cenie kilkuset złotych oprócz soków znajdziemy również zapewnienia o oczyszczeniu organizmu i dobrym przygotowaniu naszego ciała na kolejne etapy diety. Innymi słowy: jest to jedna z droższych głodówek mogących znacząco obciążyć nasz organizm. Koktajle i smoothies są bardzo dobrym rozwiązaniem na zwiększenie dziennego spożycia warzyw i owoców. Są świetną opcją dla zabieganych oraz dla dzieci, które nie przepadają za stałą formą tych produktów. Dostarczają dużo błonnika i cennych witamin. Stanowią ciekawe urozmaicenie codziennego jadłospisu. Dzieje się tak o ile (!) są częścią zbilansowanej diety, bo tylko w ten sposób nie niosą za sobą niepożądanych skutków i nieprzyjemnych konsekwencji. Dieta składająca się wyłącznie z samych warzyw i owoców jest dietą bardzo niedoborową, ponieważ nie dostarcza odpowiedniej ilości

Zanim ochoczo podejmiemy pierwsze kroki i radośnie sięgniemy po pomocne strony internetowe i profile instagramowe, przyjrzyjmy się tym kilku wyjaśnieniom. Chcemy Was bowiem przestrzec przed dietetycznymi pułapkami, których oferty kwitną na wiosnę niczym forsycja, kasztan i bez. Dieta sokowa, warzywno-owocowe

195


Większość tego typu specyfików to mieszanina ziół, witamin i minerałów. Pamiętajmy jednak, że rynek suplementów diety (to zawsze będą suplementy diety, nie leki) nie jest w Polsce regulowany prawnie co znaczy, że ich skuteczność i skład nie są dobrze kontrolowane. Ilość witamin i składników mineralnych może się różnić, i przeważnie odbiega od tego co deklaruje producent na opakowaniu. Może się więc okazać, że produkt nie będzie działał i nie wpłynie na poziom tych składników w organizmie. I choć bardzo kuszące są to reklamy i obietnice, nie zapominajmy, że wszystko to co najlepsze, natura oferuje nam w o wiele bardziej przystępnej i tańszej formie. Nic bowiem nie pobije wchłanialności witamin i minerałów z produktów pochodzenia naturalnego, czyli z owoców, warzyw i innych produktów roślinnych. Są ogólnodostępne, świeże i tanie- w zupełności wystarczą by uzupełnić niedobory, pod warunkiem, że będziemy spożywać je w zalecanej ilości (min 400 g owoców i warzyw dziennie). Jeśli jednak z jakiś powodów (choroby przewlekłe, genetyczne itp.) nadal borykacie się z niedostatecznym poziomem witamin i składników mineralnych, pamiętajcie, że konieczne jest monitorowanie sytuacji badaniami laboratoryjnymi, a suplementację należy konsultować z lekarzem lub dietetykiem.

niezbędnych makroskładników: białek, tłuszczy, węglowodanów. Kilka dni takich ograniczeń może skutkować objawami takimi jak: zmęczenie, brak koncentracji, senność, głód, złe samopoczucie, a nawet problemy żołądkowo-jelitowe. Szczególnie brak przygotowania do takiej głodówki może mocno zaszkodzić naszemu organizmowi. Nie jest to więc najlepsza forma oczyszczania organizmu, a spadek masy ciała będzie wynikiem przyspieszonego pasa-

żu jelitowego, a nie upragnionej utraty tkanki tłuszczowej. Utrzymywanie odpowiedniego poziomu energii przy niedoborach pokarmowych będzie po prostu dużym obciążeniem dla naszego organizmu. Co więcej, taka dieta, może się zakończyć wilczym apetytem i napadami objadania się- co na pewno odbije się na naszym zdrowiu psychicznym i relacji z jedzeniem. DETOKS I OCZYSZCZANIE ORGANIZMU Kolejna pułapka, która może na nas czyhać, to zapowiedzi oczyszczenia organizmu z toksyn i metali ciężkich za pomocą tabletek/kropli/plastrów na stopy. Musimy pamiętać, że nasze organizmy są wyposażone w naturalne systemy oczyszczające ciało na co dzień. Są nimi płuca, nerki i wątroba. Te narządy dbają o utrzymanie naturalnej równowagi naszego organizmu. Dopóki one działają, nie musimy się martwić o zakwaszenie/niedokwaszenie czy powolne zbieranie w sobie toksyn.

Wiosna to czas, gdy mamy więcej energii i znacznie wzrasta motywacja przed zbliżającym się latem do podejmowania kroków w kierunku zmiany. To bardzo dobrze! Wykorzystajmy to w dobry sposób. Pamiętajmy jednak, by do promowanych ofert podchodzić z rozwagą i namysłem. Przyjacielem zmian żywieniowych jest metoda małych kroków. Drobne zmiany, które nie rewolucjonizują naszego życia, to większa szansa, że zdrowe nawyki zostaną z nami na dłużej i w efekcie przyniosą upragnione efekty. Bądźmy czujni, na zdrowie!

SUPLEMENTY Naturalne wyciągi z roślin, skarbnica witamin, minerałów i fitoskładników? Brzmi zachęcająco i bardzo obiecująco. Wszystko pięknie opakowane, z dobrym hasłem reklamowym i polecane przez nasze ulubione instagramowe konta. Przeważnie nie są to trucizny czy oszustwa. Musimy jednak poznać szerszą perspektywę, by móc samodzielnie ocenić sytuację i dany produkt.

196


/ wszelkie obietnice szy bkich efektów, bez zmiany stylu życia powinny obu dzić naszą czujność i wątp liwości

/


Wiosenna tarta z botwinką i kozim serem przepis , fotografie :

marta grabowska- brzeczek

/

foodsbymarta

składniki 275 g surowego ciasta francuskiego, pęczek botwinki, 30 g masła, 30 g oleju rzepakowego, 2 ząbki czosnku sól i pieprz do smaku, 100 g sera koziego świeży koperek

&

128



przygotowanie: Piekarnik nagrzać do 200°C (180°C termoobieg). Blachę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto francuskie rozłożyć na blasze i przeciąć na trzy prostokąty o takiej samej wielkości. Botwinkę dokładnie umyć. Odciąć buraczki, obrać, przekroić wzdłuż na pół i pokroić na plastry. Łodygi odciąć od liści i pokroić na ok. 1 cm kawałki. Liście posiekać. Na patelni rozgrzać masło i olej. Czosnek posiekać na drobną kosteczkę i wrzucić na ciepłą patelnię. Podsmażyć około minuty, do momentu aż zacznie zmieniać kolor na złoty. Dodać pokrojone na plastry buraczki i posiekane łodygi botwinki, doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem i podsmażyć 4 minuty. Następnie dodać liście i smażyć jeszcze przez 4 minuty. Botwinkę rozłożyć na prostokątach ciasta francuskiego. Ser kozi pokroić na plastry i ułożyć na wierzchu. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 15 minut. Przed podaniem posypać świeżym koperkiem.

200




Victoria Sponge ze świeżymi owocami i konfiturą składniki na ciasto: 200 g masła, 150 g cukru, 4 jajka, 200 g mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia na krem: 400 g śmietany kremówki 30% lub 36% (schłodzona), 2 x 9 g fix do śmietan, 70 g cukru pudru do przełożenia i dekoracji: 214 g kwaśnej konfitury (np. z czerwonej porzeczki) świeże truskawki

&

203



przygotowanie: ciasto : Przygotować dwie tortownice o średnicy 18 cm cm i wyłożyć dno papierem do pieczenia. Boki wysmarować margaryną i wyłożyć pasami papieru do pieczenia. Rozgrzać piekarnik do 180°C (górna i dolna grzałka, lub 160°C termoobieg). W misie miksera planetarnego umieścić masło i cukier i ucierać na średnich obrotach przez 5 minut, aż masa będzie biała i puszysta. Łopatką zeskrobać ciasto z brzegów misy. Dodać jajka po jednym na raz, za każdym razem mieszając do połączenia się składników. Zeskrobać brzegi misy i wymieszać całość jeszcze przez 30 sekund. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i dodać w dwóch porcjach do ciasta, po każdej miksując na wolnych obrotach tylko do połączenia się składników. Na koniec całość miksować na średnich obrotach jeszcze przez 30 sekund. Wyrobione ciasto wlać do wcześniej przygotowanych tortownic. Piec na środkowej półce przez 35-40 minut (do suchego patyczka). Po tym czasie wyjąć ciasto z piekarnika, położyć na kratce do studzenia aż do całkowitego ostygnięcia.

krem : W dużej misie miksera planetarnego umieścić schłodzoną śmietanę i ubić krótko (około minuty) mikserem na wysokich obrotach. Cukier puder połączyć z fixem do śmietan, wsypać do bitej śmietany i ubijać na wysokich obrotach do momentu uzyskania puszystej i sztywnej masy.

dekoracja : Ostudzone blaty ciasta wyjąć z tortownic, obrać z papieru do pieczenia. Ściąć górkę na wierzchu każdego blatu tak, aby uzyskać równą powierzchnię. Jeden blat umieścić na paterze do ciasta. Rozsmarować na nim równą warstwę konfitury i przełożyć połową ubitej śmietany. Na wierzchu umieścić drugi blat, delikatnie uciskając dłonią z wierzchu. Rozsmarować na nim pozostałą bitą śmietanę, układając ‘fantazyjne’ kształty łyżką. Udekorować świeżymi owocami. Do czasu podania przechowywać w lodówce.


Przebudzenie. Mało przyjemny moment nowego początku. t ekst: agata dzierżawa , autorka bloga o rozwoju duchowym „a journey to yourself”. ilustracja: maja krysiak do art ykułu

„t emperat ura cia ła i emocje”, znajdującego się na blogu „a journey to yourself”.

206



/ Sny przemijają, świat się zmienia i tylko śpiący zawsze pozostaje ten sam / Jak już zauważył Heraklit z Efezu „jedyną stałą rzeczą we Wszechświecie jest zmiana”. Cały Wszechświat znajduje się w nieustannym procesie zmiany. Wzrasta i ewoluuje, bo taka jest jego natura. A my będąc jego integralną częścią ewoluujemy wraz z nim. Dzieje się to zarówno wtedy, kiedy jesteśmy tego świadomi jak i wtedy, kiedy nie jesteśmy. Ewoluujemy we wszystkich aspektach i kierunkach, poziomo i pionowo, wewnętrznie i zewnętrznie.

naszej zwierzęcej naturze, która pragnie jedynie szeroko rozumianego bezpieczeństwa.

Mimo, że jest to dla nas oczywiste na poziomie intelektualnym, nieustannie dajemy się zwodzić

Natychmiast wręcz przywiązujemy się do aktualnych warunków życiowych, rozsiadamy się

Instynktowny lęk o przetrwanie sprawia, że łapiemy się każdej iluzji poczucia stabilizacji świata, w którym żyjemy i trzymamy się jej kurczowo tak długo, dopóki możemy. Daje nam to złudne poczucie bezpieczeństwa, wpływu i kontroli nad naszą rzeczywistością. Tymczasem jedyne na co mamy wpływ jesteśmy my sami. Nic więcej i aż tyle.

208


pozwalaliśmy sobie na samodzielne myślenie, odczuwanie i słuchanie swojej intuicji. Czy też ślepo daliśmy się zwieźć iluzji. A także od tego, jak bardzo uzależniliśmy się od tych, którzy podtrzymywali w nas wizję, w którą uwierzyliśmy i w którą chcieliśmy wierzyć w swojej naiwności i ignorancji.

w nich komfortowo, rozluźniamy i powoli, aczkolwiek skutecznie zapadamy w swego rodzaju sen. Ten letarg sprawia, że tracimy uważność. Skupieni na swoim własnym grajdołku, sprawach powszednich, brzuchach, problemach osobistych, telefonach i emocjach, ignorujemy wciąż zachodzący wokół i wewnątrz nas nieustanny proces przemiany.

Wszak nie można obudzić kogoś, kto nigdy nie spał.

Zadomawiamy się w swoim śnie i taktujemy go jak rzeczywistość. Jest nam dobrze, bezpiecznie i miło. W pełni się z nim utożsamiamy i zatracamy się w nim. Kochamy swoje wygodne legowisko. Nie chcemy go opuszczać i wychodzić poza znane sobie terytorium. A nawet często, za wszelką cenę i mimo wszelkich kosztów bronimy swojej oazy stabilności w niestabilnym świecie.

Im bardziej oddaliśmy się od swojej wewnętrznej prawdy, zagłuszając ją napędzaną potrzebami ego i niekończącą się pogonią za pieniądzem, poszukiwaniem miłości i akceptacji przez innych, tym trudniej nam będzie się wybudzić. Jak wiadomo przecież, im głębiej zapadasz w sen, tym trudniejsze przebudzenie. Im mocniej uwierzyliśmy, że sen, w który zapadliśmy był rzeczywistością, tym trudniej będzie nam uwierzyć, że nowa rzeczywistość, w której się znaleźliśmy, nie jest koszmarem.

Bezkrytycznie ufając swojej wizji świata zauważamy wokół jedynie to, co zdaje się potwierdzać jej realność. Wydaje się nam, że mamy wszystko pod kontrolą, nic nam nie grozi, nic nas nie zaskoczy, wszystko rozumiemy i wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Usypiamy swoją czujność, bo nie widać realnego wroga. Tymczasem jak wiadomo licho nie śpi i robi swoje. Nie bacząc na to, co robimy my.

Co w takim razie zrobić, żeby przebudzenie było przyjemniejsze? Mocno skupić się na sobie i swoim wnętrzu, aby zrozumieć, że wszystko czego potrzebujemy by czuć się bezpiecznie już mamy - wewnątrz siebie. I miłość, której szukamy i poczucie bezpieczeństwa i stabilizację.

W takim śnie jesteśmy w stanie trwać tak długo, dopóki ktoś lub coś nas z niego nie wybudzi. Czy to choroba, czy wypadek, okoliczności, wydarzenia czy inni ludzie. Przebudzenie może być gwałtowne i szokujące, stopniowe i niezauważalne albo niestety nieskuteczne. Jedno jest pewne - jest nieuniknione, bo to nie świat śpi, lecz my.

Kiedy znajdziemy oparcie w sobie możemy nieustannie wybudzać się i zapadać w kolejne sny, bo każdy z nich, nawet najpiękniejszy ma to do siebie, że kiedyś się kończy. Jeśli uwierzyliśmy w coś innego, najwyższy czas się przebudzić. Marzenie senne jest tylko marzeniem, a każda pobudka, mimo że nie zawsze przyjemna, jest początkiem czegoś nowego.

Szok poznawaczy po wybudzeniu, zależy od tego jak głęboko zapadliśmy w sen, a w jakim stopniu czuwaliśmy. Czy była to tylko krótka drzemka, czy też głęboka śpiączka. Jak uważnym byliśmy obserwatorem zmian zachodzących wewnątrz nas i wokół nas. Wszystko zależy od tego czy

Sny przemijają, świat się zmienia i tylko śpiący zawsze pozostaje ten sam.

209


ciało emocjonalne. jedno z wielu Zdjęcia: Olga Kozicka Modelka: Ewa Wróblewska Tekst: Ewa Wróblewska

210




Jakbyśmy się czuli, mając dostęp do tańca, nie jako wyniosłej formy, przeznaczonej jedynie dla wybitnych baletmistrzów, ale jako naturalnej potrzeby ciała ludzkiego, której nie ogranicza poczucie wstydu? Dla mnie taniec jest narzędziem umożliwiającym mówienie prawdy.

różne jakości, gęstości, temperatury, prędkości, bo jej natura jest zmienna. Gdy nie pozwalamy poruszać się ciału emocjonalnemu, w swoim rytmie, zaczyna się ono blokować i napiętrzać, tworząc cyklon, czasem o katastrofalnych skutkach. Jak nie dopuścić do cyklonu, bądź jak poruszać się w nim, gdy jeszcze dotykamy gruntu?

W sanskrycie, języku starożytnych Indii, ciało fizyczne nazywane jest annamayakosha obok ciała mentalnego- manomayakosha oraz bardziej subtelnego ciała emocjonalnego. Przypominają one warstwy, z których się składamy. Nałożone na siebie, niczym powłoki, wpływają na to co czujemy, jak widzimy i o czym myślimy. Czyli na to, jak postrzegamy codzienność.

Wydechem dla emocji, które wirują w zakamarkach, jest taniec. Pozwalamy masom powietrza przenikać wnętrzności, a one w zamian powodują ruch ciała fizycznego. Dane jest nam ciało, i to nie jedno, więc taniec jest naszym naturalnym i podstawowym sposobem bycia. Osobiście odkrywam taniec codziennie. Kończąc słowami, chcę zaprosić Was do wchłonięcia osobistej wypowiedzi-ruchowej.

Ciało emocjonalne i ruch są bliskimi przyjaciółmi. Ciało emocjonalne to powłoka, jak masa powietrza, która nieustannie się porusza. Przybiera ona

213




Tożsamość marki

tekst Karolina Prusaczyk ilustracja Agnieszka Kumańska

216


Na pewno masz wiele ulubionych marek, którym jesteś wierny i cenisz je z pewnych względów. Przekonały Cię do siebie i nigdy nie zawiodły. Przyszedł jednak czas, w którym myślisz o stworzeniu własnej firmy i choć jest to świetny plan, musisz wiedzieć, że wejście na rynek nie jest wcale tak łatwe. Zbudowanie wiarygodnej i wartościowej marki w oczach konsumentów to ciężka praca. Nie da się tego osiągnąć w tydzień, miesiąc, czy rok. Na obraz marki pracuje się latami, jednak ten wysiłek z pewnością się opłaca. Stworzenie tożsamości, z której będziesz dumny i którą pokochają klienci to wielki sukces, przekładający się na wiele pozytywów. Czym jest tożsamość marki? Czym właściwie jest tożsamość marki? To po prostu sposób, w jaki przedsiębiorstwo chce, aby konsumenci je postrzegali. To w pewnym sensie zbiór cech, które składają się na obraz marki w oczach klientów. Mówiąc krótko, tożsamość określa po prostu jej charakter, to kim jest. Różnica polega na tym, że to pożądany obraz, a nie obraz rzeczywisty. Dzięki niej, marka staje się spójna i trwała. Pamiętaj jednak, że tożsamość i wizerunek nie są równoznaczne. Ten drugi jest sposobem, w jaki klienci postrzegają firmę i wiąże się z ich osobistymi odczuciami. To Ty jako twórca tożsamości, decydujesz o tym, jaka ma ona być, jak mają widzieć ją inni. Kluczowa jest dbałość o to, by wyróżniła się na rynku wśród konkurencji. To bardzo ważny element podejmowanych działań w tym zakresie. Podczas powyższego procesu, Twoim zadaniem jest nadanie marce unikalnych cech i emocji, które będzie wywoływała. Sam moment wprowadzenia jej na rynek, to czas konfrontacji stworzonego przez Ciebie obrazu z rzeczywistym jej

odbiorem przez klientów. To bardzo trudny etap, którego nigdy nie możesz być do końca pewny i przewidzieć reakcji klientów, ponieważ to właśnie oni decydują o tym, jaki marka będzie miała ostateczny wizerunek. Jak zbudować tożsamość marki? Pojawia się bardzo ważne pytanie, jak w takim razie zbudować tożsamość marki? Po pierwsze, konkretność. Nie może budzić wątpliwości, a klient musi odczuwać, że jest czymś wyjątkowym, że jest w pewnym sensie nagrodą, pracownicy cenią firmę, są odpowiednio traktowani i w pełni akceptują jej filozofię. Jakie pytania warto sobie zadać przy budowaniu tej tożsamości? Czym jest dany produkt, po co i dla kogo został on stworzony, jakich wartości może dostarczyć konsumentowi, jakie zaspokaja potrzeby i w jaki sposób to robi, czym wyróżnia się wśród konkurencji. Klucz do sukcesu Budowanie tożsamości jest kluczowe, ponieważ pozwala Ci stworzyć silny produkt, który będzie w stanie wyróżnić się na przepełnionym rynku. Dziś konsumenci mają bardzo szeroki wybór, często trudno jest im się zdecydować i wybrać konkretną markę, potrzebują bodźca. Twoim zadaniem jest uwydatnić swoje zalety i pokazać klientowi, że to właśnie ten wybór będzie dla niego najlepszy. Będzie on wiedział z kim ma do czynienia i czego może się spodziewać, a to bardzo ważne przy podejmowaniu decyzji co do zakupu produktu. Oczywiście jest to tylko jeden z czynników wpływających na dobre wyniki oraz sukces, ale sam w sobie stanowi podstawę do budowania marki, dlatego też niezwykle istotne, by jej tożsamość i wizerunek były zgodne.


Zmysły zdjęcia Aleksandra Buca art direction Edyta Iljaszewicz / Bulletproof Warsaw modelka Julia Grygolowicz makijaż Paulina Klunder

218



220




222



225


226



lśnienie m a ga z y n