Issuu on Google+

bezplatna gazeta pomorska

Rok VII Nr 3/4 (67/68)

Kwiecieñ 2012

Sopot to chyba jedyny w Europie kurort, nieposiadaj¹cy w³asnego szpitala miejskiego. I chyba tak¿e jedno z niewielu europejskich miast tej klasy, w którym od pó³wiecza, z braku oddzia³u po³o¿niczego, kobiety nie mog¹ rodziæ dzieci we w³asnej miejscowoœci.

Fot. kmz

W trosce o zdrowie sopocian Coraz wiêcej sopocian zadaje sobie pytanie, dlaczego - pomimo wyborczych zapowiedzi - nie powsta³ dot¹d w Sopocie ani szpital miejski, ani przynajmniej oddzia³ po³o¿niczy? Radni z ruchu Kocham Sopot zebrali ponad tysi¹c podpisów mieszkañców popieraj¹cych ideê jego budowy. Og³osili równie¿ apel do prezydenta miasta w sprawie remontu przychodni na osiedlu Brodwino.

Mieszkañcy Brodwina narzekaj¹ na warunki, w jakich w oœrodku przy ulicy Kolberga udzielana jest im opieka medyczna i apeluj¹ do radnych o ich poprawê.

Krzysztof M. Za³uski

M

ieszkañcy Brodwina, najwiêkszego sopockiego osiedla, zwrócili siê z proœb¹ do radnych o skierowanie apelu do prezydenta Sopotu w sprawie polepszenia warunków technicznych budynku przychodni na Brodwinie, w jakich udzielana jest im podstawowa opieka medyczna. Wychodz¹c naprzeciw tym proœbom, siedmioro radnych ruchu Kocham Sopot oraz Prawa i Sprawiedliwoœci, zwróci³o siê do prezydenta miasta z apelem o priorytetowe traktowanie sprawy ochrony zdrowia mieszkañców Brodwina. Rajcy zaapelowali do szefa w³adzy wykonawczej, aby zwróci³ szczególn¹ uwagê na kwestie dotycz¹ce remontu przychodni przy ul. Kolberga 7. W piœmie skierowanym na rêce prezydenta Karnowskiego czytamy m.in.: „Sopoccy radni zwracaj¹ siê do Pana z gor¹cym apelem o wziêcie pod uwagê bezpieczeñstwa i

zdrowia mieszkañców osiedla Brodwino, którym przychodnia pomaga w ratowaniu zdrowia, a czêsto tak¿e i ¿ycia”. Apel podpisali: Gra¿yna Czajkowska, Jaros³aw Kempa, Wojciech Fu³ek, Bartosz £apiñski, Andrzej Ka³u¿ny, Piotr Kurdziel oraz Anna Stasierska. Obietnice i pomys³y prezydenta Jeszcze wiêksze emocje budzi sprawa budowy szpitala miejskiego i oddzia³u po³o¿niczego – przypomnijmy, na pocz¹tku listopada 2010 roku, kandyduj¹cy na urz¹d prezydenta Sopot, Jacek Karniowski obiecywa³: „Moja kadencja siê koñczy, a budowa oddzia³u po³o¿niczego, to mój pomys³ na kolejn¹”. Od tamtego czasu minê³a jedna trzecia kadencji, a porodówki jak nie by³o, tak nie ma. Szpitala równie¿. W tej sytuacji rozgoryczenie mieszkañców nie powinno chyba nikogo dziwiæ… - Sopocianie pytaj¹ o szpital na ka¿dym dy¿urze radnych, dzwoni¹ do nas, mailuj¹. Dlatego przygotowaliœmy ankiety,

str. 16

ISSN 1895-7080

Nak³ad 10 000 egz.

dziêki którym zorientowaliœmy siê, ilu mieszkañców tak naprawdê popiera budowê szpitala – powiedzia³a nam Anna Stasierska, radna Kocham Sopot. Ankiety mo¿na by³o pobraæ w urzêdach i spó³dzielniach mieszkaniowych. W ci¹gu zaledwie kilku tygodni wype³ni³o je ponad tysi¹c sopocian. Apel do mieszkañców w tej sprawie wystosowa³ tak¿e przewodnicz¹cy Rady Miasta Sopotu, Wojciech Fu³ek - jego treœæ publikowaliœmy w poprzednim numerze „Riviery”. Radni Kocham Sopot zastanawiaj¹ siê obecnie nad kwesti¹, czy, skoro miasta nie staæ na budowê szpitala z w³asnych œrodków, nie nale¿a³oby rozwa¿yæ opcji partnerstwa publiczno-prywatnego, lub przynajmniej obni¿enia ceny dzia³ki pod szpital. Teraz potrzebny jest ca³y szpital Jacek Karnowski, który pomimo, ¿e cieszy siê z poparcia dla idei budowy szpitala opozycyjnych wobec siebie radnych, nie chce obni¿ki ceny dzia³ki. Jego zdaniem inwestor,

którego nie staæ na dzia³kê, nie bêdzie mia³ równie¿ œrodków na sam szpital. W wypowiedzi dla jednego z lokalnych portali informacyjnych, prezydent Sopotu powiedzia³, ¿e miasto prowadzi w³aœnie negocjacje z prywatn¹ firm¹, która jest zainteresowana budow¹ szpitala. Zapewni³ tak¿e, ¿e jakieœ rozstrzygniêcia powinny zapaœæ w ci¹gu najbli¿szych szeœciu miesiêcy. Jacek Karnowski do swojego pomys³u z okresu kampanii wyborczej podchodzi dziœ z rezerw¹. Twierdzi, ¿e „Sopotowi potrzebny jest ca³y szpital, nie tylko porodówka. Je¿eli jednak nie znajdziemy inwestora, to byæ mo¿e wrócimy do tego pomys³u”. Wygl¹da wiêc na to, ¿e przed letni¹ kaniku³¹ sprawa szpitala nadal nie ruszy z miejsca. Pozostaje mieæ tylko nadziejê, ¿e jesieni¹ wypoczêci w³odarze miasta wróc¹ do tematu. Oby tylko nie skoñczy³o siê na dobrych pomys³ach…

Gdynia. 23 Miêdzynarodowe Targi Inwestycyjne MIPIM

NORDA w Cannes W dniach od 6 do 9 marca w Cannes odby³y siê 23 Miêdzynarodowe Targi Inwestycyjne MIPIM, najwiêksze, najbardziej presti¿owe targi poœwiêcone inwestycjom i nieruchomoœciom w œwiecie. Doœæ powiedzieæ, ¿e do Cannes zjecha³o oko³o czterech tysiêcy inwestorów, oraz 19 tysiêcy wystawców. Miasto Gdynia wziê³o w nich udzia³, wraz z gminami tworz¹cymi Metropolitalne Forum Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów NORDA. Jako partnerzy komercyjni wyst¹pili Dalmor S.A./Grupa Polski Holding Nieruchomoœci S.A., Stocznia Remontowa Nauta S.A., Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna Sp. z o.o., Zarz¹d Morskiego Portu Gdynia S.A., Invest Komfort S.A., Allcon S.A., Nova Investment Sp. z o.o. Wszystkie te podmioty prezentowa³y siê na wspólnym stoisku z Gdañskiem, oraz gminami nale¿¹cymi do Gdañskiego Obszaru Metropolitalnego. (as)

Sopot bêdzie mia³ najwiêksze SPA na Pomorzu

Jeszcze jeden czterogwiazdkowiec Ju¿ w koñcu kwietnia br. swoje podwoje otworzy czterogwiazdkowy Mera Hotel & Spa. Hotel powstaje w po³udniowym Sopocie, tu¿ obok pla¿y, przy ulicy Bitwy pod P³owcami.

Najnowszy sopocki hotel, a zarazem najwiêksze SPA na Pomorzu, powstaje w bezpoœrednim s¹siedztwie morskiego brzegu przy ulicy Bitwy pod P³owcami. Jego otwarcie przewidziane jest pod koniec kwietnia br. Fot. kmz

Mera Hotel & Spa bêdzie mia³ 145 pokoi dla goœci, 35 gabinetów zabiegowych, 4 baseny i sauny. Bêdzie to najwiêkszy hotel typu SPA na Pomorzu. Zbudowano go przy udziale kapita³u szwedzkich inwestorów. Jednak na tym nie koniec - w ci¹gu najbli¿szych kilku lat Sopot wzbogaci siê jeszcze o kilka hoteli o zró¿nicowanym standardzie. Dwu lub trzygwiazdkowy hotel na oko³o 70 miejsc ma powstaæ na terenie Hipodromu. Podobny standard bêdzie mia³ hotel, który zostanie wybudowany przez Ba³tyck¹ Grupê Inwestycyjn¹

S.A. obok dworca kolejowego. Firma Polnord planuje zbudowanie hotelu przy ulicy Haffnera, firma Polonia Ba³tyk na dzia³ce po dawnym Domu Turysty Miramar, zaœ firma Elfeko na ty³ach Algi. Miasto przeznaczy³o równie¿ na hotel du¿¹ dzia³kê (3400 m. kw.) przy ulicy Bitwy pod P³owcami 54. Sopotem zainteresowana jest tak¿e powa¿na firma niemiecka, która szuka na terenie miasta miejsca pod popularny hotel dwu lub trzygwiazdkowy. Aktualnie w Sopocie jest 14 hoteli, dysponuj¹cych 1848 miejscami. (bs)


2

SOPOT

Nr 3/4 (65/66) Kwiecieñ 2012

K¹pielisko Morskie Sopot podnosi ceny biletów

7 z³otych za wstêp na molo datki poniesione na remont mola, oraz fontanny na placu Zdrojowym. W ubieg³ym roku, kiedy bilety równie¿ podro¿a³y, molo odwiedzi³o 830 tysiêcy osób (nie licz¹c tych, którzy mieli prawo wejœæ bez biletów), czyli o 3 tysi¹ce mniej, ni¿ w roku 2010. Czy tegoroczna podwy¿ka odbije siê na frekwencji, przekonamy siê jesieni¹, po podliczeniu ca³ego sezonu.

Fina³ tragedii - prokuratura umarza sprawê Ewy K. i kieruje j¹ na przymusowe leczenie psychiatryczne.

Matka utopionego dziecka

niepoczytalna M³oda kobieta, która 15 listopada zesz³ego roku utopi³a w pobli¿u mola trzyletni¹ córeczkê okaza³a siê chora psychicznie. W zwi¹zku z tym prokuratura wyst¹pi³a o umorzenie œledztwa. Tego dnia osoby spaceruj¹ce po sopockim molo zauwa¿y³y p³ywaj¹ce w wodzie zw³oki dziecka, oraz kobietê stoj¹c¹ po pas w wodzie. Jak stwierdzili lekarze, dziecko zosta³o utopione. Kobieta, która okaza³a siê matk¹ dziewczynki, przyzna³a siê do zbrodni. Po zbadaniu Ewy K. przez psychiatrów wykryto u niej ciê¿kie zaburzenia depresyjne z objawami psychotycznymi. Zdaniem lekarzy

kobieta, w chwili pope³nienia swego czynu by³a ca³kowicie niepoczytalna. Zasugerowali tak¿e umieszczenie jej w szpitalu psychiatrycznym, gdy¿ w dalszym ci¹gu mo¿e byæ niebezpieczna dla swego toczenia. W tej sytuacji prokuratura wyst¹pi³a do s¹du z wnioskiem o umorzenie postêpowania oraz przymusowe leczenie 35-letnej Ewy K. (bs) REKLAMA

Od 28 kwietnia za bilet na molo trzeba bêdzie zap³aciæ 7 z³otych. Wielu mieszkañców Trójmiasta uwa¿a, ¿e jest to cena zaporowa, na szczêœcie sopocianie nadal korzystaæ mog¹ z przywileju darmowego wstêpu.

Laptop, bi¿uteria, monety i starodruki ukryte w œmietniku

Anglik z promilami Fot. materia³y policji

W ubieg³ym roku bilet wstêpu kosztowa³ 5.50 z³otych, od 28 kwietnia bêdzie ju¿ równe 7 z³otych. Na tym samym poziomie pozostan¹ ceny biletów ulgowych – 3.50. Sopocianie, oraz maluchy w wieku do trzech lat nadal bêd¹ mieli wstêp darmowy. Kierownictwo K¹pieliska Morskiego Sopot t³umaczy, ¿e podwy¿ka ma zrekompensowaæ wy-

Fot. kmz

Spacer po sopockim molo ju¿ w zesz³ym sezonie nie by³ tani. W tym ma podro¿eæ jeszcze bardziej. Podwy¿ka cen biletów na pewno nie jest dobr¹ wiadomoœci¹ – zw³aszcza dla turystów.

Policja odzyska³a schowane w œmietniku „pami¹tki rodzinne” 36-letniego pijanego Anglika, obecnie sopoccy policjanci sprawdzaj¹, do kogo faktycznie nale¿a³y.

Ratusz eksmituje sopocian do Straszyna

Kurort nie dla biedaków Choæ Sopot uwa¿any jest za jedno z najbogatszych miast w Polsce, to prawie 700 mieszkañ ma zaleg³oœci czynszowe. £¹czna kwota d³ugów wynosi 6,1 mln z³otych, co oznacza, ¿e przeciêtnie ka¿de z tych mieszkañ jest obci¹¿one sum¹ zbli¿aj¹c¹ siê do 9 tysiêcy z³. 1 kwietnia dla d³u¿ników skoñczy³ siê czas ochronny. Na razie do eksmisji przewidziano osiem rodzin. Piêæ zostanie przeniesionych do lokali socjalnych, a trzy do zastêpczych, które znajduj¹ siê w Straszynie. Tak wiêc najbardziej niewyp³acalnym d³u¿nikom przyjdzie po¿egnaæ siê z kurortem. Dziêki eksmisjom w ci¹gu zaledwie kilku miesiêcy urzêdnikom uda³o siê odzyskaæ ok. 170 tys. z³ d³ugów. (bs)

2,6 promila alkoholu mia³ we krwi pewien Anglik, ujêty przez sopock¹ policjê. Zatrzymanie nast¹pi³o w momencie, gdy mê¿czyzna po wyjœciu z nocnego klubu, kopa³ zaparkowany przy ulicy Majkowskiego samochód. Oczywiœcie nie swój. W trakcie przes³uchania pijany turysta przyzna³ siê, ¿e w œmietniku przy al. Mamuszki schowa³ torbê z rodzinnymi pami¹tkami. Policjanci torby w œmietniku nie znaleŸli, znaleŸli natomiast cz³owieka, który torbê zd¹¿y³ ju¿ sobie przyw³aszczyæ. Rodzinne pami¹tki okaza³y siê z³ot¹ bi¿uteri¹, monetami, starodrukami, oraz laptopem. Policja bada obecnie, czy to wszystko naprawdê stanowi³o w³asnoœæ owego Anglika. (as)

bezplatna gazeta pomorska

Wydawca: PPHU Riviera Sopot 81-838 Sopot, Al. Niepodleg³oœci 753 Redaktor naczelny: Krzysztof M. Za³uski, tel. 796-54-94-50 Adres redakcji: 81-838 Sopot, Al. Niepodleg³oœci 753 e-mail: riviera-77@o2.pl Reklama: e-mail: k63@gazeta.pl Adres do korespondencji: Riviera Literacka 80-833 Gdañsk, ul. Mariacka 50/52 Druk: Polskapresse sp. z o.o. 80-720 Gdañsk, ul. Po³ê¿e 3

Eksmitowani sopocianie musz¹ po¿egnaæ siê ze swoim miastem, urzêdnicy przygotowali dla nich pomieszczenia tymczasowe. fot. bs

Niezamówionych materia³ów redakcja nie zwraca, zastrzega sobie tak¿e prawo do ich redagowania. Za treœæ reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialnoœci.


Sensacyjne odkrycie w worku z makulatur¹ Zbigniew Okuniewski, cz³onek Sekcji Historyczno-Esploracyjnej Towarzystwa Przyjació³ Sopotu, oraz Marek Knoblauch, sopocki antykwariusz dokonali niezwyk³ego odkrycia. Podczas spaceru po górnym Sopocie, zauwa¿yli wystaj¹ce z worka, wype³nionego przeznaczonymi na makulaturê papierami, fragmenty starej gazety. Fot. Anka Badowska

T

próbuje zaw³aszczyæ bud¿et obywatelski Po ostatniej sesji Rady Miasta, otrzymaliœmy od rzecznika prasowego Urzêdu Miasta tekst sygnowany przez wiceprezydenta Sopotu i klub radnych PO i Samorz¹dnoœæ, którzy podczas sesji zbojkotowali powo³anie Komisji d/s Bud¿etu Obywatelskiego. Uwa¿amy za skandaliczn¹ powtarzaj¹c¹ siê niestety praktykê wykorzystywania urzêdowych struktur do dzia³añ o charakterze partyjnym i politycznym, a ewidentnie taki charakter mia³ przekazany nam tekst. Dlatego - dla równowagi - zamieszczamy poni¿ej oœwiadczenie w tej sprawie radnych Kocham Sopot. (red.)

Wojciech Fu³ek i Jaros³aw Kempa – sygnatariusze oœwiadczenia ruchu Kocham Sopot.

Oœwiadczenie Klubu Kocham Sopot Pasjonaci sopockiej historii Zbigniew Okuniewski i Marek Knoblauch znaleŸli egzemplarze gazet z okresu ostatniej wojny. Swoje niezwyk³e odkrycie przekazali do gdyñskiego Muzeum Emigracji.

i Okuniewski zabezpieczyli znalezisko i postanowili przekazaæ je do Muzeum Emigracji, które powstaje w Gdyni. Dar

zosta³ przyjêty z entuzjazmem, natomiast brak dot¹d informacji na temat w³aœciciela archiwalnych dokumentów. Nie wiado-

mo kto i w jaki sposób przywióz³ je do Sopotu i dlaczego po tylu latach zosta³y wyrzucone na œmietnik. (as)

Sopot. Prokuratura z³o¿y³a za¿alenie na decyzjê s¹du

Niewypa³y z II wojny œwiatowej ci¹gle groŸne

Dalszy ci¹g afery sopockiej

Pocisk na £okietka

W grudniu ubieg³ego roku prokuratura apelacyjna w Gdañsku skierowa³a do s¹du w Sopocie akt oskar¿enia przeciwko prezydentowi kurortu, Jackowi Karnowskiemu. Zarzucono mu pope³nienie czterech przestêpstw (wczeœniej by³o osiem zarzutów, z których jednak cztery sopocki s¹d umorzy³). W lutym br. ten sam s¹d umorzy³ kolejne trzy

Karnowski

Fot. kmz

Dziennik ¯o³nierza: Japoñczycy stracili dwa kr¹¿owniki, Niemcy atakuj¹ pozycje 1-szej armii.

ytu³ na pierwszej stronie g³osi³, ¿e Japonia utraci³a ostatnio 14 okrêtów, w tym dwa kr¹¿owniki. Gazeta pochodzi³a z 14 paŸdziernika 1942 roku i by³ to „Dziennik ¯o³nierza”, pismo wydawane przez I Korpus PancernoMotorowy Armii Polskiej na Zachodzie. W worku znalaz³y siê równie¿ inne rarytasy historyczne – egzemplarze wydawanych podczas wojny w Londynie takich pism jak „Dziennik Polski”, „Polska Walcz¹ca”, „Orze³ Bia³y”, oraz „Gazeta Polska – Dziennik WychodŸstwa Polskiego Francji i Belgii”. By³y te¿ rozmaite rêkopisy i maszynopisy. Na przyk³ad protoko³y z zebrañ Ligi Niepodleg³oœci, organizacji dzia³aj¹cej po wojnie na emigracji, oraz fragmenty powieœci i sztuki teatralnej o ¿yciu emigrantów polskich w Wielkiej Brytanii po II wojnie œwiatowej. Panowie Knoblauch

3

SOPOT

Nr 3/4 (67/68) Kwiecieñ 2012

zarzuty, oraz odes³a³ prokuraturze do uzupe³nienia czwarty, dotycz¹cy domagania siê przez Karnowskiego od S³awomira Julkego ³apówki w postaci dwóch mieszkañ. Od tej decyzji s¹du sopockiego prokuratura wnios³a za¿alenie do s¹du okrêgowego w Gdañsku. Apelacja zostanie rozpatrzona 23 kwietnia. (as)

22 marca br., podczas prac ziemnych prowadzonych przy ulicy £okietka w Sopocie, robotnicy odnaleŸli niewypa³. Prace przerwano, policja zabezpieczy³a teren i wezwa³a saperów. Okaza³o siê, ¿e znalezisko to najprawdopodobniej pocisk moŸdzierzowy, pozosta³oœæ II wojny œwiatowej. Ju¿ po czterech godzinach zosta³ on wywieziony z miasta. Saperzy sprawdzili równie¿ przyleg³y teren, ale wiêcej niewybuchów nie wykryto. By³ to czwarty pocisk unieszkodliwiony w bie¿¹cym roku w Trójmieœcie - dwa zosta³y znalezione w Gdañsku (obok rafinerii i na pla¿y w Sobieszewie), a jeden w Gdyni, przy ulicy Janka Wiœniewskiego. (bs)

Klub Kocham Sopot nigdy nie zgodzi siê na lekcewa¿enie g³osu mieszkañców Sopotu w przygotowaniu Bud¿etu Obywatelskiego. Do Rady Miasta przed sesj¹ wp³ynê³y poprawki grupy mieszkañców, które wymagaj¹ szczegó³owego przedyskutowania, po to aby g³osowanie sopocian by³o najdogodniejsze i transparentne. W tym celu powo³ano na ostatniej sesji Komisjê ds. Bud¿etu Obywatelskiego pomimo nieodpowiedzialnego zachowania radnych PO i Samorz¹dnoœci Sopot, którzy nie wziêli udzia³u w g³osowaniu. Udowodnili w ten sposób brak woli wspó³pracy i swojego zainteresowania ide¹ bud¿etu obywatelskiego. Jesteœmy jednak zdeterminowani, aby przeprowadziæ procedurê bud¿etu obywatelskiego przy maksymalnym zaanga¿owaniu mieszkañców. Mamy tak¿e przypuszczenie, ¿e w kolejnym roku wydatki na bud¿et obywatelski ulegn¹ zmniejszeniu, na co nie mo¿emy siê zgodziæ. Przewodnicz¹cy Klubu Kocham Sopot

Przewodnicz¹cy Ruchu Kocham Sopot

Jaros³aw Kempa

Wojciech Fu³ek

Sopot. Regionalna Izba Obrachunkowa do prezydenta Jacka Karnowskiego: „Z dokonanych ustaleñ kontroli wynika, ¿e w kierowanej przez Pana jednostce czêœæ zadañ wykonywanych by³o z naruszeniem przepisów zawartych w aktach prawnych reguluj¹cych zasady gospodarki finansowej jednostek sektora finansów publicznych”.

Kontrola RIO wykaza³a liczne nieprawid³owoœci Przez ponad cztery miesi¹ce, od 16 sierpnia do 28 grudnia 2011 roku, Wydzia³ Kontroli Gospodarki Finansowej Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdañsku przeprowadza³ kompleksow¹ kontrolê miasta Sopotu. Audyt dotyczy³ lat 2007 – 2010, a jego celem by³o sprawdzenie prawid³owoœci realizacji przez organ wykonawczy, czyli prezydenta miasta, uchwa³ Rady Miasta Sopotu i innych zadañ w zakresie gospodarki finansowej oraz zamówieñ publicznych. Z ustaleñ inspektorów RIO wynika, ¿e wiele kontrolowanych czynnoœci by³o dokony-

wanych niezgodnie z obowi¹zuj¹cymi przepisami. W pokontrolnym protokole wypunkto-

wano kilkanaœcie najistotniejszych mankamentów, które przedstawiono prezydentowi

miasta, prosz¹c o ich usuniêcie. Jacek Karnowski zosta³ miêdzy innymi zobowi¹zany do: • stworzenia dokumentacji opisuj¹cej przyjête zasady rachunkowoœci, • terminowego regulowania zobowi¹zañ wobec kontrahentów, • ewidencjonowania zdarzeñ gospodarczych zgodnie z przepisami, • prawid³owego dokonywania odpisów umorzeniowych, • inwentaryzowania wszystkich sk³adników maj¹tkowych jednostki, • terminowego odprowadzania sk³adek na Fundusz Ubezpieczeñ Spo³ecznych, oraz Fundusz Pracy,

• dorêczania decyzji podatkowych, oraz podejmowania czynnoœci sprawdzaj¹cych stosownie do postanowieñ ustawy o ordynacji podatkowej, • przestrzegania przepisów ustawy o wychowaniu w trzeŸwoœci i przeciwdzia³aniu alkoholizmowi przy wydawaniu zezwoleñ na sprzeda¿ napojów alkoholowych, • terminowego dokonywania odpisów na Zak³adowy Fundusz Œwiadczeñ Socjalnych, • zawierania umów z jednostkami sektora finansów publicznych posiadaj¹cymi osobowoœæ prawn¹, którym udzielane s¹ dotacje celowe,

• przestrzegania Prawa zamówieñ publicznych przy udzielaniu tych¿e zamówieñ. Poza tym Izba za¿¹da³a wyeliminowania wszystkich pozosta³ych uchybieñ i nieprawid³owoœci wyszczególnionych w protokole kontroli. Zgodnie z treœci¹ art. 9 ust. 3 Ustawy o regionalnych Izbach Obrachunkowych prezydent miasta ma obowi¹zek w terminie 30 dni od dnia dorêczenia wyst¹pienia pokontrolnego zawiadomiæ Izbê o sposobie wykonania wniosków, lub przyczynach ich niewykonania. Termin up³yn¹³ pod koniec marca br. (bs)


4

ROZMAITOŒCI

Nr 3/4 (65/66) Kwiecieñ 2012

Sopockie co nieco

Czy w Sopocie powstanie szpital?

Wojciech Fu³ek Chcia³bym serdecznie podziêkowaæ wszystkim sopocianom za wsparcie mojego apelu o podjêcie aktywnych dzia³añ na rzecz powstania w Sopocie nowoczesnego szpitala. Pañstwa reakcja przesz³a moje najœmielsze oczekiwania. Podpisy zbierano, bowiem zarówno indywidualnie, wycinaj¹c kwestionariusze z gazety, grupowo i akcyjnie, chodz¹c po domach. Jest ich ju¿ na pewno znacznie ponad tysi¹c, a wci¹¿ trafiaj¹ do mnie kolejne. Œwiadczy to na pewno o jednym: powstanie w Sopocie szpitala musi byæ priorytetem samorz¹dowych w³adz i trzeba zrobiæ wszystko, ¿eby tê ideê w najbli¿szym czasie zrealizowaæ. Poza tym – uzdrowisko bez miejskiego

szpitala jest – w pewnym sensie – „niepe³nowartoœciowe”. Klasyczne us³ugi rehabilitacyjne i pobyty sanatoryjne uzupe³nia siê bowiem w markowych miejscowoœciach uzdrowiskowych specjalistyczn¹ ofert¹ medyczn¹. W Sopocie powstaje w³aœnie nowoczesna komercyjna prywatna baza zabiegowa w ramach kliniki rehabilitacyjnej „Reha-sport”. Szpital z salami operacyjnymi stanowi³by naturalne uzupe³nienie takiej kompleksowej oferty uzdrowiskowej, oferuj¹c zarówno mieszkañcom, jak i kuracjuszom – szeroki zestaw zabiegów i mo¿liwoœci leczniczych. Trzeba prze³amaæ niemoc w tym zakresie i przyst¹piæ do energicznego dzia³ania. Mamy ju¿ przecie¿ nawet zaplanowane miejsce na taki szpital – przy ulicy Polnej. Jeœli siê nie mylê, odby³o siê a¿ 7 przetargów na sprzeda¿ tego terenu z przeznaczeniem na szpital, do tej pory bez rezultatu. Ostatnio nie by³o chyba nawet w ogóle zainteresowanych. Wysoka, „deweloperska” cena skutecznie odstrasza bowiem potencjalnych inwestorów. Poza tym – szpital dziœ to inwestycja niepewna, z du¿¹ doz¹ ryzyka – zw³aszcza przy wci¹¿ zmieniaj¹cych siê przepisach i nieustannych problemach naszej s³u¿by zdrowia.

Dlatego jestem przekonany, ¿e najwy¿szy czas zmieniæ podejœcie do sprawy szpitala i podj¹æ wyzwanie budowy takiej placówki w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Sopot ma ju¿ bogate doœwiadczenia w tej materii, zarówno te dobre jak i negatywne, a inwestycja w s³u¿bê zdrowia na pewno siê nam wszystkim op³aci. Podniesie bowiem presti¿ i atrakcyjnoœæ naszego miasta, jako uznanego kurortu oraz zdecydowanie u³atwi mieszkañcom dostêp do medycznej opieki szpitalnej. Zgadzam siê z pogl¹dem, ¿e Sopotu nie staæ na samodzielne sfinansowanie budowy takiego szpitala (choæ wiele samorz¹dów takiej drogi te¿ próbuje) i ¿e czeka nas teraz „zaciskanie pasa”. Mo¿emy jednak skorzystaæ z doœwiadczeñ np. Poznania czy ¯ywca i poszukaæ partnera do takiej inwestycji w ramach przedsiêwziêcia PPP. To z pewnoœci¹ najszybsza i sprawdzona ju¿ droga do powstania szpitala. Trzeba tylko daæ szansê potencjalnym inwestorom. Nie s¹dzê, ¿eby taki pomys³ znalaz³ jakichœ zdeklarowanych przeciwników, skoro jest korzystny chyba dla wszystkich. Dla mieszkañców jest szans¹ na lepsz¹ i bardziej nowoczesn¹ opiekê medyczn¹ w rodzinnym mie-

œcie, miastu stwarza mo¿liwoœæ uzupe³nienia istniej¹cej bazy uzdrowiskowej i medycznej o now¹ placówkê bez uruchamiania w³asnych œrodków finansowych, a potencjalnemu inwestorowi miejskie partnerstwo daje wiêksz¹ szansê realizacji swojej szpitalnej wizji. Jestem te¿ pewny, ¿e mo¿na takiemu partnerowi postawiæ dodatkowe warunki uzupe³niaj¹ce: np. organizacji oddzia³u po³o¿niczego, aby kolejni sopocianie mogli siê rodziæ w swoim mieœcie, a nie w Gdyni czy Gdañsku. Ja sam zaliczam siê bowiem do coraz mniejszego ju¿, niestety, grona osób, którzy w

dowodzie osobistym jako miejsce urodzenia maj¹ wpisany Sopot. Jestem z tego dumny, ale chcia³bym te¿, aby prê¿nie dzia³aj¹cy „Klub Sopociaków” mogli zasilaæ nowi cz³onkowie, zw³aszcza ci najmniejsi. Do tych dodatkowych warunków zaliczy³bym te¿ np. stworzenie (przejêcie?) oddzia³u pogotowia ratunkowego, którego dzia³alnoœæ przy szpitalu jest nie tylko uzasadniona, ale wrêcz niezbêdna. Mo¿e warto te¿ pokusiæ siê o stworzenie takiego projektu rozwi¹zañ i u³atwieñ komunikacyjnych oraz ma³ej architektury towarzysz¹cej, do którego realizacji by³by zobowi¹zany inwestor szpitala? Zbyt d³ugo ju¿ o sopockim szpitalu siê tylko mówi, zw³aszcza w kontekœcie mglistych, niesprecyzowanych obietnic, od których sopocianie,

jak mniemam czuj¹ siê coraz bardziej zmêczeni i zniecierpliwieni. Tak wielka liczba podpisów osób popieraj¹cych mój apel o podjêcie konkretnych decyzji, które doprowadz¹ w koñcu do budowy takiej sopockiej placówki, na któr¹ czekamy ju¿ wspólnie kilkadziesi¹t lat, jest chyba tego wystarczaj¹cym dowodem. Trzeba dzia³aæ, a kwestia szpitala w naszym mieœcie niech bêdzie tak¹ ide¹, która potrafi ³¹czyæ, a nie dzieliæ. Od redakcji: W ostatnim numerze „Riwiery” opublikowaliœmy apel Przewodnicz¹cego Rady Miasta Sopotu, Wojciecha Fu³ka, dotycz¹cy sprawy sopockiego szpitala. Dziêkujemy naszym czytelnikom za tak ¿yw¹ i natychmiastow¹ reakcjê.


GDAÑSK

Nr 3/4 (67/68) Kwiecieñ 2012

Kilkunastotysiêczny t³um skandowa³ has³a jak za komuny

5

Kontenerowe getta dla wykluczonych spo³ecznie

W niedzielê 18 marca odby³a siê w Gdañsku jedna z najwiêkszych w ostatnich latach manifestacji ulicznych. Zdaniem policji wziê³o w niej udzia³ 7 tysiêcy osób, wed³ug organizatorów – ponad dwa razy wiêcej. Niektórzy jej uczestnicy mówi¹ nawet o 20 tysi¹cach.

To has³o £ukasza Muzio³a z grupy inicjatywnej „Nic o nas bez nas”. Grupa ta ostro sprzeciwia siê pomys³owi w³adz Gdañska przesiedlania ludzi eksmitowanych za zaleg³oœci w op³atach czynszowych do kontenerów.

Przez ca³¹ Polskê przetoczy³a siê fala manifestacji w obronie TV Trwam i wolnych mediów. W Gdañsku na ulice wysz³o kilkanaœcie tysiêcy demonstrantów.

Manifestacja zosta³a zorganizowana w proteœcie przeciwko nieprzyznaniu katolickiej Telewizji Trwam szerokiego pasma na multipleksie. Uczestnicy protestu spotkali siê w Bazylice œw. Brygidy, a nastêpnie, po wys³uchaniu mszy œwiêtej, pochód przeszed³ pod Pomnik Poleg³ych Stoczniowców. Udzia³ w nim wziê³y ko³a „Radia Maryja”, kluby „Gazety Polskiej”, przedstawiciele stowarzyszeñ katolickich Archidiecezji Gdañskiej i Zarz¹du Regionu Gdañskiego NSZZ „Solidarnoœæ” oraz cz³onkowie Obozu Naro dowoRadykalnego. Obecni byli

pos³owie – Anna Fotyga, Andrzej Jaworski, Antoni Maciarewicz i Janusz Œniadek. Œpiewano pieœni religijne i patriotyczne, w wietrze ³opota³y sztandary i transparenty, manifestanci skandowali znane z czasów PRL has³a: „Solidarnoœæ”, „Raz sierpem, raz m³otem w czerwon¹ ho³otê”, oraz „Nie oddamy Telewizji Trwam”. Krajowa Rada Radia i Telewizji twierdzi, ¿e choæ Telewizja Trwam nie znajdzie siê na multipleksie, bêdzie j¹ mo¿na odbieraæ poprzez anteny satelitarne, lub w sieci telewizji kablowej. (kf)

Osiedla kontenerowe wybudowa³y ju¿ takie miasta jak Bia³ystok, Bydgoszcz i Poznañ. Teraz przymierza siê do nich Gdañsk. Urzêdnicy twierdz¹, ¿e do kontenerów trafi¹ wy³¹cznie osobnicy ze œrodowisk patologicznych. Zdaniem dzia³aczy „Nic o nas bez nas”, oraz Federacji Anarchistycznej Trójmiasto, znajd¹ siê tam równie¿ samotne matki z dzieæmi, ludzi starzy, przewlekle chorzy – wszyscy, których nie staæ na op³a-

cenie czynszu. Wskazuj¹ te¿, ¿e budowa osiedli kontenerowych, to tworzenie gett zape³nionych ludŸmi wykluczonymi spo³ecznie, co tylko pog³êbi ich frustracjê, a w rezultacie prowadzi do ró¿nego rodzaju patologii. Tak jest ju¿ np. w Bia³ymstoku. Natomiast w Poznaniu protesty mieszkañców, którzy nie chc¹ s¹siedztwa kontenerów, skutecznie jak dot¹d, uniemo¿liwiaj¹ ich lokalizacjê. (kf)

Miasto wy³o¿y 100 tysiêcy z³otych

fot. archiwum

Akcja „Ludzie to nie œmieci”

Fot. archiwum

W obronie katolickich mediów

Zdaniem spo³eczników z grupy „Nic o nas bez nas”, osiedla kontenerów mieszkalnych to rozsadnik patologii, zdaniem urzêdników – doskona³e rozwi¹zanie na pozbycie siê jej z miasta.

Trójmiejski Rower Miejski rezygnuje

BrzeŸnieñskie molo do remontu

Gdañsk na razie bez wypo¿yczalni

Molo w BrzeŸnie, bêdzie w kwietniu remontowane. Zimowe sztormy poczyni³y tam znaczne spustoszenia. Na wymianê czeka ponad dwieœcie metrów kwadratowych zniszczonej drewnianej promenady, uszkodzone s¹ barierki i boczna odnoga, oraz rozmaite elementy metalowe. MOSiR

W³adze Gdañska i Sopotu ju¿ dawno obiecywa³y, ¿e amatorzy jazdy na rowerze, bêd¹ mogli wypo¿yczaæ pojazdy w ró¿nych punktach miast. W Sopocie prawdopodobnie projekt ten zostanie zrealizowany ju¿ w nadchodz¹cym sezonie letnim. W Gdañsku miejskich rowerów na razie nie bêdzie. Firma Trójmiejski Rower Miejski zapowiada³a wprowadzenie na ulice tysi¹ca rowerów, ale, jak mówi¹ jej przedstawiciele, skutkiem kryzysu zrezygnowa³a z tego pomys³u. W³adze miasta czekaj¹ na kolejn¹ propozycjê, ale jak do tej pory chêtnych na wypo¿yczanie jednoœladów jakoœ brak. (kf)

og³osi³ przetarg na remont, koperty z ofertami zostan¹ otwarte 4 kwietnia. Mimo remontu, molo bêdzie dostêpne dla spacerowiczów. Prace, których wartoœæ szacuje siê na sto tysiêcy z³otych, maj¹ byæ zakoñczone przed mistrzostwami Europy w pi³ce no¿nej. (kf)

REKLAMA


GDYNIA

Nr 3/4 (65/66) Kwiecieñ 2012

Promocyjny klip Gminy Miasta Gdynia

EXPERYMENT dla œrodowiska naturalnego

Nowy projekt gdyñskiego Centrum Nauki Centrum Nauki w Gdyni wyst¹pi³o z now¹ inicjatyw¹, skierowan¹ do mieszkañców miasta. Nosi ona nazwê „Chroñmy œrodowisko, które znamy – szkolenie terenowe z Centrum Nauki EXPERYMENT”. Wizualizacja: AEC Krymow & Rogoyska Architekci, Gdyñskie Centrum Innowacji.

Niezwyk³e miasto, niezwykli ludzie, niezwyk³y klub

Pod tym tytu³em firma Kiwisport, na zlecenie Gminy Miasta Gdynia, nakrêci³a film promocyjny. Nawi¹zuje on osob¹ aktora do spotu, wyprodukowanego wczeœniej z okazji otwarcia nowego stadionu „Arki” - „Teraz tu gramy”.

Zarówno w spocie, jak i w filmie promocyjnym g³ówn¹ rolê gra œrodkowy pomocnik m³odzie¿owej dru¿yny „Arki” – Marcin Porêba. „Gdynia – niezwyk³e miasto, niezwykli ludzie, niezwyk³y klub” ma promowaæ sport, dowodz¹c, ¿e kibicowanie integruje ludzi niezale¿nie od wieku, p³ci, czy zawodu. Prócz scen ze stadionu, s¹ tu tak¿e kadry ukazuj¹ce najciekawsze miejsca Gdyni, takie jak ulica Œwiêtojañska, port, marina. Film kosztowa³ 50 tysiêcy z³otych i zosta³ przygotowany w dwóch wersjach: jednominutowej i 30-sekundowej. Wyemituj¹ go stacje sportowe: TVP Sport, Pol-

sat Sport, Polsat Sport Extra, TVN Turbo, oraz lokalne pasmo TVP INFO. Kosztem zakupu czasu antenowego Miasto Gdynia podzieli³o siê z klubem „Arka”. Urz¹d Miasta Gdynia sk³ada podziêkowanie Marcinowi Porêbie za jego udzia³ w filmie, oraz firmom, i organizacjom, które przy³o¿y³y siê do powstania dzie³a: Ba³tyckiemu Terminalowi Kontenerowemu, £u¿yckiej Office Park, SKM Trójmiasto, Gdyñskiemu Oœrodkowi Sportu i Rekreacji, klubowi „Arki”, Stowarzyszeniu Kibiców tego¿ klubu, oraz Szkole Podstawowej nr 47 w Gdyni. (as)

Globaltica 2012 rusza pod koniec lipca

Muzyka œwiata na Kolibkach Ósma edycja festiwalu Globaltica World Cultures odbêdzie siê w Gdyni w dniach 24 – 29 lipca br. Jak co roku, miejscem Festiwalu bêdzie uroczy Park Kolibki. Pomorski Park Naukowo -Technologiczny mieœci siê w Gdyni przy Al. Zwyciêstwa 96/98, obecnie jest on rozbudowywany. Wizualizacja przedstawia ostateczny kszta³t obiektu.

Projekt polega na zajêciach z zakresu ochrony œrodowiska. Jego uczestnicy bêd¹ mieli okazje zaznajomiæ siê z faun¹ i flor¹ Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. W programie udzia³ mog¹ wzi¹æ ca³e rodziny, w³¹cznie z dzieæmi powy¿ej pi¹tego roku ¿ycia. Organizatorzy chc¹ zaprosiæ gdynian do uczestnictwa w dwóch spotkaniach.

Pierwsze, to seminarium maj¹ce przygotowaæ uczestników do zajêæ terenowych, polegaj¹cych na zapoznaniu ich z zasadami ochrony œrodowiska i rozpoznawaniu gatunków zwierz¹t i roœlin wystêpuj¹cych na terenie Parku Krajobrazowego. Spotkanie drugie, to wycieczka po Kêpie Red³owskiej i osobiste zetkniêcie siê z przyrod¹ tego miejsca. Udzia³ za-

równo w seminarium, jak w wycieczce jest bezp³atny, projekt dotuje Wojewódzki Fundusz Ochrony Œrodowiska i Gospodarki Wodnej w Gdañsku. Trzeba jednak wczeœniej siê na nie zapisaæ, gdy¿ iloœæ miejsc jest ograniczona. Zapisy i informacje pod numerem 58 – 735-1240, lub na stronie: www.experyment.gdynia.pl (as)

Konkurs „Gdynia tradycyjnie nowoczesna” ju¿ po raz pi¹ty

Nagrody rozdane Z

akoñczy³a siê pi¹ta ju¿ edycja konkursu fotograficznego „Gdynia tradycyjnie nowoczesna”. Jest on organizowany corocznie, oddzielnie dla profesjonalistów i dla amatorów. Jego celem jest przedstawienie rozwoju miasta, zachodz¹cych w nim przemian spo³ecznych, obrazów z ¿ycia codziennego, oraz architektura, pejza¿e i to coœ nieuchwytnego, trudnego do zdiagnozowania, a co nazywamy „duchem miasta”. W tym roku pula nagród wynosi³a 10 tysiêcy z³otych, a do konkursu mo¿na by³o zg³aszaæ zdjêcia wykonane w roku ubieg³ym. W jury zasiedli Anna Bia³ek, Dorota Nelke, Maciej Kosycarz i Witold Wêgrzyn. W kategorii „Profesjonaliœci” jury przyzna³o dwa równorzêdne wyró¿nienia. Otrzymali je Dominik Jagodziñski za zdjêcia „Gdynia 2” i „Gdynia 3”, oraz Bart³omiej Ponikiewski za dwie fotografie z cyklu „Architektura Gdyni”. W kategorii „Amatorzy” nagród by³o wiêcej. Pierwszej nie przyznano, dwie drugie otrzymali: Adam Borkowski za „Schody do

morza” i Pawe³ Matuszewski za trzy zdjêcia z cyklu „80-lecie Chóru Mêskiego – Dzwon Kaszubski”. Dwie trzecie nagrody przypad³y Agnieszce Janczyk za „Molo” i Robertowi Leœniewskiemu za „Gdyñskie impresje”. Wyró¿niona zosta³a tak¿e praca Grzegorza Cezarego Skwarliñskiego: „Teatralne lustro – ods³ona trzecia”. Wszystkie wymienione prace, a tak¿e zdjêcia innych autorów, nie nagrodzone, ale wyró¿nione przez jury mo¿na ogl¹daæ do 4 kwietnia br. w Galerii Ratusz, znajduj¹cej siê na I piêtrze Urzêdu Miasta. Wystawa czynna jest od poniedzia³ku do pi¹tku w godzinach od 8.00 do 16.00. Prócz pok³osia konkursowego w Galerii prezentowana jest równie¿ wystawa prac Przemka Napory „Moja Azja”, na której mo¿na obejrzeæ zdjêcia wykonane przez autora podczas jego ubieg³orocznej podró¿y na Pó³wysep Malajski, do takich krajów jak Singapur, Malezja, Tajlandia. (as)

Tegoroczna Globaltica bêdzie d³u¿sza, ni¿ w latach ubieg³ych. Jest to zwi¹zane z tym, ¿e prócz koncertów organizatorzy przewiduj¹ dodatkowe atrakcje, takie jak warsztaty, dyskusje, wystawy, oraz cykl filmowy Cinema Globaltica. Wiadomo ju¿, ¿e na Festiwalu wyst¹pi grupa Blindnote, któr¹ tworz¹ tacy artyœci jak Karim Baggili, graj¹cy na afrykañskiej hoddu, Vardan Hovanissian z Armenii, pos³uguj¹cy siê instrumentem o nazwie duduk. Emre Gultekin mistrz saz, czyli tureckiej lutni d³ugoszyjnej, meksykañski perkusista Oswaldo Hernandez, Talika Gelle, wokalistka z Madagaskaru. Wkrótce nale¿y siê spodziewaæ kolejnych zg³oszeñ artystów z Polski i œwiata. (as)

Nowoœci i klasyka na Waszyngtona

Cyfra dla klubu filmowego Klub Filmowy w Gdyni, mieszcz¹cy siê przy ulicy Waszyngtona 1 i bêd¹cy jednym z trzech trójmiejskich kin studyjnych, otrzyma³ niedawno nowy projektor cyfrowy. Ma on najwy¿sz¹ z mo¿liwych rozdzielczoœæ, co zdecydowanie poprawi³o jakoœci dŸwiêku i wizji. Dziêki niemu Klub móg³ rozszerzyæ ofertê filmow¹. Widaæ to po repertuarze marca, w którym, p³ac¹c tylko 10 z³otych za seans, mo¿na by³o obejrzeæ „Idy marcowe” George’a Clooneya, „¯elazn¹ damê” Phylllidy Loyd, „RzeŸ” Romana Polañskiego, „Sponsoring” Ma³gorzaty Szumowskiej. Promuj¹c nowoœci, kierownictwo Klubu nie zapomina oczywiœcie o produkcji klasycznej pochodz¹cej z ca³ej ponad stuletniej historii kina. Obecna siedziba Klubu Filmowego to by³a sala BHP Stoczni „Nauta”. Przez czterdziestu mniej wiêcej laty znajdowa³o siê tutaj kino dla marynarzy z ZSRR i krajów tzw. demokracji ludowej, których statki by³y remontowane w „Naucie”. Nie mieli oni prawa wychodzenia poza obrêb stoczni, tote¿ kino w tym miejscu stanowi³o ich jedyn¹ rozrywkê. Klub Filmowy, który gdynianie znaj¹ w obecnym kszta³cie, powsta³ w roku 2005, a jego otwarcia dokona³ Andrzej Wajda. Pierwszym wyœwietlonym filmem by³ „Cz³owiek z ¿elaza” tego¿ re¿ysera. (as)

Z rodzin¹ na Kilimand¿aro

Gdynianie na dachu Afryki Trzy pokolenia gdyñskiej rodziny pañstwa Wagnerów wziê³y udzia³ we wspinaczce na najwy¿szy szczyt Afryki – Kilimand¿aro. Najstarszy uczestnik wyprawy, pan Maciej Wagner liczy³ 67 lat, najm³odszy, czyli jego wnuczek – 12 lat. Wyruszyli w szeœcioro, na szczyt dotar³o troje. Niestety najm³odszy alpinista rozchorowa³ siê na wysokoœci 3500 metrów i musia³ wraz z rodzicami zrezygnowaæ z dalszej wspinaczki.

Fot. archiwum

6

Kilimand¿aro jest najwy¿szym wzniesieniem w Afryce. Le¿y na granicy Tanzanii i Kenii. Sk³ada siê z trzech szczytów pochodzenia wulkanicznego, najwy¿szy z nich ma 5895 m n.p.m.

Szczyt osi¹gn¹³ pan Maciej, z córk¹ Maj¹, gdyñsk¹ radn¹, zarazem nauczycielk¹ jêzyka

angielskiego i synem Bartkiem. Wspinaczka zajê³a im cztery doby, powrót tylko dwie. (as)


GDYNIA

Nr 3/4 (67/68) Kwiecieñ 2012

Gdynia na du¿ym ekranie

Prezydent Szczurek wyró¿niony przez Kaphornowców

Wyk³adowcy Gdyñskiej Szko³y Filmowej, re¿yser i scenarzysta Marcin Borchardt i filmoznawca Krzysztof Kornacki, postanowili zorganizowaæ cykl spotkañ pod nazw¹ „Gdynia filmowa”. Pierwsze z nich odby³o siê 28 lutego br. Ameryki. Tak¹ tendencjê wyra¿aj¹ takie filmy jak „Rapsodia Ba³tyku” Leonarda Buczkowskiego, „Sygna³y” Jerzego Lejtesa, „Ma³y marynarz” Konrada Toma, Jana Nowina-Przybylskiego i Jana £owicza, „Jude³ gra na skrzypcach” Józefa Greena i NowinaPrzybylskiego, „Szlakiem mew” Mieczys³awa Bila Bila¿ewskiego. Gdyni¹, jej rozwojem i przedmiotem dumy ka¿dego Polaka interesowali siê tak¿e realizatorzy Kroniki Filmowej. Niestety z oko³o 600 odcinków kronik nakrêconych przez Polsk¹ Agencjê Te-

legraficzn¹ do dziœ przetrwa³a zaledwie jedna setka. Wiêkszoœæ uleg³a zniszczeniu podczas Powstania Warszawskiego. M³odym widzom warto w tym miejscu przypomnieæ, ¿e w erze przedtelewizyjnej Kronika Filmowa by³a skrótem informacji z ubieg³ego tygodnia, prezentowanym widzom w kinie przed zasadniczym seansem. Gdy niemal w ka¿dym domu zagoœci³ szklany ekran, ten rodzaj przekazu sta³ siê anachroniczny i ust¹pi³ z kin na korzyœæ reklam. (as)

„Packet” zwyciê¿a na XXXI Miêdzynarodowym Festiwalu Piosenki ¯eglarskiej w Krakowie

Przyjaciel Bractwa Bractwo Kaphornowców, to elitarne stowarzyszenie osób, które op³ynê³y Przyl¹dek Horn. Ma ono swoj¹ siedzibê na „Darze Pomorza”, pierwszym polskim jachcie, który w roku 1937 op³yn¹³ Przyl¹dek Horn. Szefem Bractwa, czyli Grotmasztem jest obecnie kadm. Czes³aw Dyrcz. Z jego r¹k, 9 marca 2012 roku prezydent Gdyni Wojciech Szczurek otrzyma³ zaszczytny tytu³ „Przyjaciela Bractwa”. (as)

Fot. kmz

Prelekcje i projekcje Podczas prelekcji zaprezentowane zosta³y fragmenty archiwalnych filmów fabularnych, dokumentalnych, odcinki przedwojennej Kroniki Filmowej, oraz filmy amatorskie. Okaza³o siê, ¿e przed wojn¹ nakrêcono ca³kiem du¿o fabu³, których akcja osadzona jest w Gdyni. S¹ to jednak w wiêkszoœci obrazy nieco naiwne, idylliczno-romantyczne. Miasto by³o w nich przedstawiane jako idealne miejsce do ¿ycia, bardzo nowoczesne w obyczajach, oraz stanowi¹ce furtkê wiod¹c¹ do

7

Prezydent Wojciech Szczurek podczas parady ¿aglowców, która odby³a siê u wybrze¿y Gdyni z okazji zakoñczenia The Tall Ships' Races w roku 2009.

Miasto ma 650 tysiêcy z³otych do rozdysponowania

Najlepszy Shantoclip dla Gdyni Konkurs dla Rad Dzielnicowych

Fot. kmz

Do 31 maja przyjmowane bêd¹ zg³oszenia kolejnej edycji konkursu dla Rad Dzielnicowych i mieszkañców Gdyni. Konkurs jest organizowany w trzech kategoriach: „Piêkna Dzielnica”, „Bezpieczna Dzielnica” i „Gdynia po godzinach”.

W koñcu lutego, w Krakowie, zorganizowano XXXI Miêdzynarodowy Festiwal Piosenki ¯eglarskiej, ”Shanties”. W jego ramach odby³a siê pierwsza edycja konkursu Shantoclip,

stanowi¹cego przegl¹d wideoklipów, nakrêconych do muzyki szantowej. Zwyciêzc¹ zosta³ zespó³ „Packet” z Gdyni. Teledysk zosta³ nakrêcony w Gdyni (czêœciowo na pok³adzie jachtu „Po-

goria”) do utworu „Bia³a barkentyna”. Scenariusz klipu napisa³ Bohdan Sienkiewicz, re¿yserem by³ Miros³aw Kasprzyk, a operatorem zdjêæ Micha³ Popczyk. (as)

Zaproszenie do Muzycznego z okazji Miêdzynarodowego Dnia Teatru

Zagl¹danie za kulisy By³y spotkania z „duchami”, byli aktorzy ukazuj¹cy siê i znikaj¹cy w ró¿nych miejscach, bohaterowie musicali. Zwiedzaj¹cy, podczas wêdrówki, musieli pokonaæ siedem kondygnacji budynku i przejœæ w sumie blisko trzy kilometry korytarzy. To chyba najlepiej œwiadczy o ogromie Muzycznego. (as) Fot. materia³y prasowe

27 marca aktorzy, re¿yserzy i pracownicy techniczni obchodzili œwiêto Miêdzynarodowego Dnia Teatru. Z tej okazji Teatr Muzyczny w Gdyni zaprosi³ swoich wielbicieli na przechadzkê za kulisy tej sceny. By³a to niesamowita „podró¿” po miejscach nieznanych przeciêtnemu widzowi, daj¹ca zarazem pojêcie o tym, czym jest teatr „od kuchni”.

Trwaj¹cy od pó³tora roku remont i modernizacja Teatru Muzycznego w Gdyni potrwa do koñca kwietnia 2013 r. Wizualizacja przedstawia supernowoczesny obiekt, który pomieœci Du¿¹ Scenê dla 1070 widzów, oraz wybudowan¹ od podstaw Now¹ Scenê z 300 miejscami na widowni. £¹czna powierzchnia Teatru wynosiæ bêdzie 19 000 m kw. Kosz inwestycji to oko³o 71,5 mln z³otych.

Na realizacjê projektów zg³oszonych w tych konkursach przewidzianych jest 650 tysiêcy z³otych. Wysokoœæ nagród w kategorii „Piêkna dzielnica” wynosi 400 tysiêcy z³otych, na dwie pozosta³e kategorie przeznaczono po 125 tysiêcy. Pojedyncze nagrody „Bezpiecznej Dzielnicy” i „Gdyni po godzinach” wynosz¹ w przypadku wniosku z³o¿onego przez jedn¹ radê dzielnicy – 25 tysiêcy z³otych, przez dwie rady – 40 tysiêcy i przez trzy lub wiêcej – 50 tysiêcy. W konkursie „Piêkna Dzielnica” projekty maj¹ byæ samodzielne, w tym wypadku nagroda nie mo¿e przekroczyæ 60 tysiêcy.

Jaki jest cel konkursów? W przypadku „Piêknej dzielnicy” chodzi o przedsiêwziêcia podnosz¹ce jakoœæ ¿ycia mieszkañców i buduj¹ce przyjazny wizerunek danego miejsca. Mog¹ to byæ pomys³y dotycz¹ce ma³ej architektury, urz¹dzania skwerów i parków dzielnicowych. Maj¹ one tworzyæ i rozwijaæ miejsca dla spotkañ i wypoczynku mieszkañców. W konkursie „Bezpieczna dzielnica” nie chodzi o dzia³ania œciœle policyjne, lecz przede wszystkim o integracjê mieszkañców, zachêcanie ich do wspólnego dzia³ania, wskazywania i zagospodarowywania miejsce uznanych za niebezpieczne, edukacjê, profilaktykê.

„Gdynia po godzinach” skierowana jest ku najm³odszym mieszkañcom. Projekty kierowane s¹ do œrodowisk m³odzie¿owych, organizacji pozarz¹dowych, samorz¹dów szkolnych, nauczycieli. Przede wszystkim chodzi tu o zajêcie siê osobami wykluczonymi spo³ecznie, niepe³nosprawnymi. Mo¿na to osi¹gn¹æ poprzez kluby m³odzie¿owe, organizuj¹c turnieje sportowe, spotkania tematyczne, zajêcia rekreacyjnoruchowe itp. Wyniki konkursu we wszystkich trzech kategoriach zostan¹ og³oszone w czerwcu br. (as)

24 Targi „Wiatr i Woda” zakoñczone sukcesem

Gdyñskie po¿egnanie

Morska stolica Polski promuje siê w Warszawie

Zmar³ Hipolit Œmierzchalski

W pierwszych dniach marca br. ju¿ po raz 24 odby³y siê w Warszawie Targi Sportów Wodnych i Rekreacji „Wiatr i Woda”. Do Centrum EXPO XXI przyby³o oko³o czterystu wystawców z Polski, Australii, Brazylii, Estonii, Hiszpanii, Chorwacji, Litwy, £otwy, Norwegii, Szwecji, Wêgier i Wielkiej Brytanii. Mi³oœnicy sportów wodnych i rekreacji mieli co do ogl¹dania, wiele z prezentowanych tu jachtów mogli zobaczyæ po raz pierwszy w ¿yciu. Ze zrozumia³ych wzglêdów na Targach nie mog³o zabrakn¹æ Gdyni, jakby nie by³o – morskiej stolicy Polski. I to w³aœnie tutaj – w Gdyni, w dniach od 2 do 5 sierpnia br., odbêdzie siê letnia edycja tej interesuj¹cej wszystkich ludzi morza imprezy. (as)

W wieku 86 lat zmar³ Hipolit Œmierzchalski, cz³owiek tak wszechstronny, ¿e nie wiadomo, jakiej z uprawianych prze niego profesji daæ pierwszeñstwo. Urodzi³ siê w Szubinie, ale ca³e swe doros³e ¿ycie zwi¹za³ z Gdyni¹. Podczas okupacji hitlerowskiej dzia³a³ wraz z trzema swymi braæmi w podziemiu. Po wojnie zosta³ fotoreporterem „Dziennika Ba³tyckiego”. W latach piêædziesi¹tych ubieg³ego wieku, jako zawodnik klubu „Kolejarz”, reprezentowa³ Polskê na zawodach lekkoatletycznych. Jego partnerami byli s³ynni sportowcy, tacy jak Jerzy Chromik, Zdzis³aw Krzyszkowiak, Kazimierz Zimny. W roku 1955, maj¹c ju¿ 31 lat, zdoby³ mistrzostwo Polski w biegu na trzy tysi¹ce metrów z przeszkodami. Przez ca³y czas swojej kariery sportowej pracowa³ jako oœwietleniowiec w gdyñskim teatrze, prowa-

dzonym wtedy przez Danutê Baduszkow¹. Gra³ tak¿e na skrzypcach i na gitarze, uprawia³ malarstwo. Jego przyjació³mi byli ludzie – legendy: Zbigniew Cybulski, W³adys³aw Hasior, Bogumi³ Kobiela, Roman Polañski. Przez 20 lat, a¿ do roku 1998 by³ fotografem na ostatnim polskim statku pasa¿erskim „Stefanie Batorym”. Kiedy „Batory” przeszed³ do historii, zaj¹³ siê rysunkiem i grafik¹. Równoczeœnie dzia³a³ na niwie spo³ecznej, bêd¹c mentorem m³odych twórców - wylansowa³ wielu fotografików, malarzy i muzyków. 12 marca br. zakoñczy³ swój pracowity ¿ywot i spocz¹³ na Cmentarzu Komunalnym Witomino. (as)


8

ROZMOWA RIVIERY

Nr 3/4 (65/66) Kwiecieñ 2012

Lidia Popiel - fotograf, dziennikarka, by³a modelka i ¿ona Bogus³awa Lindy - opowiada o modzie, sztuce i technikach fotograficznych. Zdradza tak¿e receptê na szczêœliwy zwi¹zek ma³¿eñski.

Krzysztof M. Za³uski Riviera: Jesteœ fotografem, czy fotografikiem? Czym to w³aœciwie siê ró¿ni? Lidia Popiel: Pojêcie fotografik zosta³o wymyœlone jeszcze przed wojn¹, najczêœciej u¿ywane w okolicach Zwi¹zku Artystów Fotografików, jest nieco przestarza³e i mia³o oznaczaæ nierozerwalny zwi¹zek fotografii ze sztuk¹, a œciœlej grafik¹. Mia³o ono odró¿niæ rzemieœlników od artystów. A ja? Ja jestem fotografk¹-agrafk¹… (œmiech). Agrafk¹, bo zaczyna³aœ jako modelka… Powiedz, w jaki sposób trafi³aœ do œwiata mody? Mia³am szczêœcie, bo zna³am paru fotografów, a raczej fotografików, bo to byli cz³onkowie Zwi¹zku - uznani artyœci. I oni zabierali mnie czasami, jako tak¹ swoist¹ „zapchaj dziurê” na ró¿ne sesje zdjêciowe. A póŸniej to ju¿

jakoœ posz³o. Mia³am coraz wiêcej pokazów, zdjêæ, wyjazdów, wreszcie dosta³am anga¿, jako modelka… Zaczê³am te¿ projektowaæ w³asne ciuchy, wspó³pracowa³am miêdzy innymi z Galeri¹ Gra¿yny Hasse. A nastêpnie te swoje projekty fotografowa³am. I tak to siê zaczê³o… Od momentu, kiedy rozpoczê³aœ karierê modelki parê lat ju¿ minê³o… Parê dobrych lat (œmiech)… I to zarówno od pocz¹tku jak i od koñca… …Czy od tamtego czasu mocno zmieni³ siê styl pracy w modelingu? Podobno wspó³czesne modelki wa¿¹ nawet 26 kilogramów mniej od przeciêtnej kobiety. W moich czasach modelki by³y dosyæ grube. Ale nie wszystkie (œmiech). To zale¿a³o gdzie odbywa³y siê pokazy. Im g³êbsza prowincja, tym waga modelek mog³a byæ wiêksza. Ale w warszawskiej Modzie Pol-

skiej dziewczyny musia³y byæ szczup³e. I niektóre by³y wrêcz bardzo szczup³e – na przyk³ad moja kole¿anka Ewa Weinert mia³a w tali 56 centymetrów… mieœci³a siê dos³ownie w d³oniach. O tak siê j¹ obejmowa³o. Widaæ to? (œmiech). Widaæ, oczywiœcie, ¿e widaæ… Podobno w „twoich” czasach modelki dba³y o zdrowie, nie g³odzi³y siê, nie popada³y w anoreksjê. A teraz jedz¹ nawet watê i ligninê, ¿eby sprostaæ wymaganiom bran¿y. Pierwszy raz s³yszê, ¿eby ktoœ jad³ watê… Mówi³a mi o tym ca³kiem niedawno pani Ma³gorzata Niemen. Tak Ma³gosia mówi³a? No proszê, a ja o tym nic nie wiem… (œmiech). Ale powa¿nie, dawniej te¿ siê zdarza³o, ¿e dziewczyny stosowa³y drakoñsk¹ dietê, na pewno jednak nie tak¹. Mo¿e nie op³aca³o siê rujnowaæ sobie zdrowia, bo stawki by³y zbyt niskie?

Modeling by³ zawsze na tyle wci¹gaj¹cym i atrakcyjnym zajêciem, ¿e pieni¹dze, które dziewczyny wówczas dostawa³y, nawet jeœli nie by³y to zbyt wielkie sumy, mo¿na by³o potraktowaæ jako dodatek do fantastycznej zabawy. Akurat ja i kilka innych dziewczyn zarabia³yœmy tyle, ¿e starcza³o nam na bie¿¹ce wydatki. Zdajê sobie jednak sprawê, ¿e by³y wówczas, i pewnie nadal s¹ takie dziewczyny, które, ¿eby siê dostaæ na wybieg, zrobi³yby wszystko. Niestety wielkie poœwiêcenie nie wiele daje, poniewa¿ tak naprawdê, to czy kandydatka na modelkê bêdzie w stanie sprostaæ wymogom bran¿y, czy nie, zale¿y g³ównie od natury. To ona bowiem ma decyduj¹cy g³os. Jeœli ktoœ nie uroœnie do minimum metra siedemdziesiêciu iluœ tam, to po prostu nie uroœnie i nic siê na to nie da poradziæ. Oczywiœcie sam wzrost i wygl¹d to nie wszystko. Potrzebna jest jeszcze praca nad sob¹, pielêgnacja, odpowiednia dieta, treningi… A mo¿e tak zmieni³ siê kanon piêkna, ¿e obecnie trzeba wiêcej poœwiêceñ? Jak patrzê na zdjêcia dzisiaj i te sprzed dwudziestu, czy nawet trzydziestu lat, to wydaje mi siê, ¿e dziewczyny zawsze by³y takie same. Czasami czêœciej wybierane by³y te z wê¿szymi ustami, ostrzejszymi rysami twarzy, czasami modny by³ bardziej lalkowaty typ urody. Kwestia noszenia siê, stylizacji, fryzury i makija¿u te¿ wiele znaczy. Wszystko zale¿y od trendów i potrzeb firm, które szukaj¹ twarzy do swoich produktów.

Fot. kmz

PrzejdŸmy, jeœli pozwolisz, na drug¹ stronê obiektywu… Jak ta przemiana odby³a siê u ciebie? To by³o dosyæ p³ynne przejœcie. Podczas jednej z sesji zdjêciowych, do której pomaga³am robiæ stylizacjê i makija¿ Bognie Sworowskiej - a Bogna mia³a wtedy 16 lat - zrobi³am jej parê portretów. W tym czasie bra³am jeszcze udzia³ w pokazach, ale jeŸdzi³am ju¿ ze swoimi kolekcjami do Mediolanu. Wchodz¹c na wybieg, jako stara dwudziestosiedmio-

Fot. kmz

Wystarczy chcieæ

letnia kobieta… (œmiech), powtarza³am sobie, ¿e to ju¿ ostatni raz, ¿e nie chcê pozowaæ do ¿adnych zdjêæ, ¿e ju¿ mnie to wszystko nie interesuje. Tak sobie mówi³am, ale modeling ci¹gn¹³ siê za mn¹ jeszcze do urodzenia dziecka, a nawet jeszcze trochê d³u¿ej. Jak cz³owiek, taki jak ty, znosi popularnoœæ, to bycie celebrytk¹? Ja nie jestem celebrytk¹. Absolutnie. Wprawdzie niektórzy ludzie rozpoznaj¹ mnie na ulicy, zaczepiaj¹ i uœmiechaj¹ siê, co na swój sposób jest na pewno przyjemne. Ale zauwa¿y³am równie¿, ¿e jeœli publicznie wyra¿ê swoj¹ z³oœæ, czy niezadowolenie, to moje reakcje oceniane s¹ zupe³nie inaczej ni¿ identyczne zachowanie ludzi, którzy nie s¹ w najmniejszym nawet stopniu osobami publicznymi. A jak zmieni³ siê do ciebie stosunek ludzi, odk¹d zaczê³aœ pokazywaæ siê w towarzystwie Bogus³awa Lindy? W ogóle siê nie zmieni³. Przynajmniej ja nie zauwa¿y³am jakiegoœ wzmo¿onego zainteresowania moj¹ osob¹. Kiedy pozna³am Bogusia, nie by³o jeszcze w zwyczaju, aby media zajmowa³y siê ¿yciem prywatnym aktorów, piosenkarzy, sportowców i temu podobnych ludzi. Kiedy siê poznaliœcie? Po raz pierwszy spotka³am go na przyjêciu w ambasadzie indyjskiej. Boguœ udawa³, ¿e mnie nie zna, ale to nie by³a prawda. Zna³ mnie ze zdjêæ, tak ja go zna³am z filmów. Ju¿ wtedy mnie oczarowa³, ale to by³o wszystko. Po bankiecie ka¿de posz³o w swoj¹ stronê. Kolejny raz spotkaliœmy siê

dopiero podczas zdjêæ do filmu „Kroll”. W³adys³aw Pasikowski poprosi³ mnie wówczas, abym przespacerowa³a siê na planie, jako (pierwsza) Angela. I tak siê to zaczê³o… I trwa ju¿ 22 lata. Trudno siê ¿yje z „pierwszym macho III RP”? Nie wiem, trudno mi to oceniæ. Boguœ ma wdziêk i jest niezwykle inteligentny, ale ³atwo na pewno nie jest… Potrafiê doceniæ, ¿e w naszym domu jest na ogó³ zwyczajnie i normalnie. Boguœ potrafi fenomenalnie gotowaæ, nie stroni te¿ od zwyk³ych zajêæ domowych. Czy mog³abyœ zdradziæ naszym czytelnikom przepis na d³ugi, udany zwi¹zek? Mój przepis na zwi¹zek, to… brak przepisu. Mo¿e to bana³, ale naprawdê ¿ycie pod jednym dachem z drugim cz³owiekiem nie jest proste, nawet jeœli jest to Bogus³aw Linda… (œmiech). Myœlê, ¿e najwa¿niejsza jest akceptacja odmiennoœci tej drugiej osoby. Na pewno wa¿ne jest tak¿e dbanie o wspólne zainteresowania. Nie mniej istotna sprawa, to uk³adanie swoich zajêæ w taki sposób, aby mo¿na by³o jak najwiêcej czasu poœwiêcaæ rodzinie i sobie nawzajem. Dobrze jest te¿ daæ tej drugiej stronie du¿o wolnoœci, tak, aby mia³a w³asne miejsce, w którym mog³aby swobodnie oddawaæ siê swoim ulubionym sprawom. Trzeba po prostu nauczyæ siê siebie nawzajem, zaprzyjaŸniæ siê ze sob¹, polubiæ, pokochaæ i zaakceptowaæ. I to jest chyba ca³a tajemnica sukcesu. Jakie s¹ wasze wspólne pasje?


ROZMOWA RIVIERY

Nr 3/4 (67/68) Kwiecieñ 2012

Film, ksi¹¿ki, podró¿e. Oboje lubimy te¿ dobrze zjeœæ… (œmieje siê).

etc. Ale nie ze wszystkimi udaje mi siê wejœæ na satysfakcjonuj¹cy mnie poziom komunikacji.

Wróæmy wiêc do fotografii… Co lubisz fotografowaæ najbardziej?

Ostatnio fotografujesz zgni³e owoce… … i warzywa. Jest to mój wyraz protestu przeciwko marnotrawstwu jedzenia. Nie wiem czy wszyscy s¹ œwiadomi, ¿e w Polsce rocznie wyrzucamy tysi¹ce ton jedzenia. A w innych krajach Europy i Ameryki Pó³nocnej to marnotrawstwo jest jeszcze wiêksze. Marnu-

Po pierwsze trzeba dobrze poznaæ swój sprzêt. Zorientowaæ siê, co mo¿na zrobiæ z aparatem fotograficznym. Po drugie nauczyæ siê obserwowaæ œwiat³o. Bo fotografia to w³aœnie œwiat³o. Trzeci wa¿ny aspekt to kompozycja, no i oczywiœcie baczne obserwowanie malarstwa.

Fot. kmz

Najbardziej odpowiada mi robienie portretów. WyobraŸ sobie ile interesuj¹cych historii otwiera siê przed tob¹, kiedy celujesz w kogoœ obiektywem aparatu. Nie ma dwóch jednakowych ludzi, dwóch jednakowych historii, dwóch jed-

Na koniec kilka pytañ do pani profesor Warszawskiej Szko³y Filmowej. Jak zrobiæ dobre zdjêcie?

nakowych twarzy ani nawet sylwetek. Wiêc ci¹gle odkrywam ludzi na nowo. Robienie komuœ portretu rozpoczynam od rozmowy. Nie biorê od razu aparatu do rêki, bo cz³owieka trzeba poznaæ, skomunikowaæ siê z nim, trochê siê z nim oswoiæ. Bez poznania nie ma mowy o portrecie. Czy poszukuj¹c modeli zawsze trafiasz na cz³owieka, którego chcesz fotografowaæ? Czy musi to byæ koniecznie „nazwisko”? Absolutnie nie musi. Fotografujê równie¿ znajomych i nieznajomych nie maj¹cych nic wspólnego ze sztuk¹, filmem

jemy prawie po³owê produkowanej ¿ywnoœci. A przecie¿ 79 milionów Europejczyków ¿yje poni¿ej granicy ubóstwa. To jest jakaœ paranoja, na któr¹ postanowi³am zwróciæ uwagê. Fotografowanie zepsu tych warzyw i owoców jest równie¿ protestem przeciwko przemys³owej produkcji po¿ywienia. Metody, jakie s¹ obecnie stosowane, krzywdz¹ nie tylko zwierzêta hodowlane, lecz tak¿e ludzi, którzy produkuj¹ ¿ywnoœæ tradycyjnymi metodami w przydomowych ogródkach czy niewielkich gospodarstwach rolnych, bez u¿ywania sztucznych nawozów, pestycydów, genetycznych modyfikacji i tego wszystkiego, co rujnuje nam zdrowie.

Lidia Popiel Fotografka, modelka, dziennikarka, dzia³aczka spo³eczna. Wspó³pracowa³a m.in. z takimi pismami jak Zwierciad³o, Pani, Sukces, prowadzi swój program w Polsat Cafe, redaguje magazyn FineLIFE.pl, wyk³ada tak¿e na wydziale fotografii w Warszawskiej Szkole Filmowej i udziela siê spo³ecznie w fundacji Polska jest kobiet¹ i Partii Kobiet. W 2007 prezydent miasta Gdañsk nada³ Lidii Popiel tytu³ Ambasadora Bursztynu. W 2009 roku zosta³a umieszczona w 12. rankingu Najbardziej Wp³ywowych Kobiet w Polsce. Ranking og³osi³ magazyn ekonomiczny Home&Market. Prywatnie ¿ona Bogus³awa Lindy.

Czy w dobie fotografii cyfrowej ka¿dy mo¿e byæ fotografem? Czy jednak nieodzowny jest talent? W zasadzie fotografowaæ z niez³ym skutkiem mo¿e ka¿dy, pod warunkiem oczywiœcie, ¿e powa¿nie zainteresuje siê tematem, poœwiêci mu trochê czasu, bêdzie dobrym obserwatorem i bêdzie po prostu chcia³ robiæ wartoœciowe obrazy, a nie jedynie pstrykaæ fotki. Jaki sprzêt poleci³abyœ kandydatom na fotografa? Najpierw trzeba siê zastanowiæ, co chcemy fotografowaæ. I jak ju¿ wiemy, dopiero wówczas dobieramy sprzêt. Bo jeœli ktoœ zamierza na przyk³ad zajmowaæ siê fotografia sportow¹, to bêdzie potrzebowa³ d³u¿szych obiektywów. Jeœli maj¹ to byæ wiêksze plany np. pejza¿e, to ten obiektyw musi byæ krótszy. Je¿eli mo¿na zrobiæ zdjêcie z bliska to równie¿ wystarczy krótki obiektyw. Takiego samego obiektywu u¿ywamy, je¿eli chcemy, aby zdjêcia by³y bardziej dynamiczne. D³ugoogniskowe obiektywy daj¹ bowiem zupe³nie inn¹ ekspresjê. Jaki sprzêt jest dla nas optymalny, z czasem podpowie nam doœwiadczenie. Najwa¿niejsza w fotografii jest jednak idea, pomys³, znalezienie odpowiedzi na pytanie, co chcê osi¹gn¹æ, jako fotograf.

9

Gdynia. XIV Ogólnopolskie Spotkanie Podró¿ników, ¯eglarzy i Alpinistów

Kolosy wrêczone 12 marca br. zakoñczy³o siê w Gdyni XIV Ogólnopolskie Spotkanie Podró¿ników, ¯eglarzy i Alpinistów. Jego uczestnicy mieli okazjê wys³uchania ponad 80 prelekcji, poœwiêconych niemal wszystkim zak¹tkom œwiata, wszystkim miejscom, gdzie mo¿na zobaczyæ coœ ciekawego, prze¿yæ egzotyczn¹ przygodê. Andrzej Stanis³awski Na stoiskach w Hali Sportowo-Widowiskowej w Gdyni prezentowano sprzêt ¿eglarski i podró¿niczy. Mo¿na te¿ by³o kupiæ ksi¹¿ki najbardziej znanych polskich globtroterów oraz otrzymaæ ich autografy. Super Kolos 2011 Najwa¿niejszym momentem, wieñcz¹cym Spotkania, by³o wrêczenie Kolosów, czyli nagród za najwybitniejsze dokonania podró¿ników w roku ubieg³ym. Super Kolosa za ca³okszta³t osi¹gniêæ otrzyma³ kajakarz, Aleksander Doba - jego pierwszym wyczynem by³o przep³yniêcie Polski kajakiem z Przemyœla do Œwinoujœcia. By³o to w roku 1989. Rejs zaj¹³ Dobie 13 dni, a jego trasa wynosi³a 1149 kilometrów. W dwa lata póŸniej pop³yn¹³ wzd³u¿ morskiej granicy Polski, z Polic do Elbl¹ga. Trzecim wyczynem sta³o siê, w roku 1999, okr¹¿enie brzegów Ba³tyku. Oczywiœcie równie¿ samotnie, na kajaku. Ten rejs trwa³ 80 dni, trasa liczy³a 4227 kilometrów. Rok milenijny Doba uczci³ kajakow¹ wypraw¹ poza ko³o podbiegunowe. Wtedy po raz pierwszy zosta³ wyró¿niony Kolosem w kategorii „Wyczyn roku”. Podobna nagroda przypad³a mu w roku 2009, kiedy w podobny sposób, w ci¹gu 41, jako pierwszy Polak, op³yn¹³ jezioro Bajka³. Maj¹c ju¿ 64 lata, póŸn¹ jesieni¹ 2010 roku, Aleksander Doba wyruszy³ w kolejn¹ podró¿, dokonuj¹c rzeczy niewyobra¿alnej dla przeciêtnego cz³owieka. W ci¹gu 99 dni (bez 18 minut), na licz¹cym 7 metrów d³ugoœci kajaku „Olo”, bez jakiegokolwiek wsparcia, przep³yn¹³ Atlantyk, 2 lutego 2011 roku docieraj¹c do Acarau w Brazylii. Przed nim wyczynu tego dokona³y zaledwie trzy osoby, ale tylko jedna, podobnie jak on, nie korzysta³a z ¿agla. Poza tym tamte rejsy dokonane zosta³y na krótszych trasach. Bêd¹c w Brazylii Doba chcia³ sp³yn¹æ najwiêksz¹ rzek¹ œwiata – Amazonk¹. Tym razem na przeszkodzie stanê³a mu jednak nie przyroda, lecz ludzie. Dwukrotnie napadniêty i obrabowany musia³ poniechaæ rejsu. ¯eglarstwo Nagrodê w kategorii „¯eglarstwo” otrzyma³ Bronis³aw Radliñski za rejs „Morskim szlakiem Polonii 2010 – 2011”. Rejs ten, odbyty na jachcie „Solanus” trwa³ 502 dni. W tym czasie ¿eglarze (w tym trzech, jako za³oga sta³a, prócz Radliñskiego: Roman Nowak i Witold Kantak – inni marynarze wymieniali siê w trakcie rejsu) op³ynêli obie Ameryki, Po³udniow¹ wokó³ Hornu i Pó³nocn¹ przez przejœcie Pó³nocno-Zachodnie, odwiedzili 20 krajów, 59 portów, pokonali 29.786 mil morskich, a w sztormach spêdzili 713 godzin. W tej samej kategorii wyró¿nienia zdobyli Aleksander Hanusz i Filip Su³kowski za rejs „Flotylli Œledziowej” do Skanii, oraz Monika Witkowska i Börje Ivarsson za rejs na Czukotkê i Wyspê Wrangla. Wyczyn roku Nagroda w kategorii „Wyczyn roku” przypad³a Piotrowi Kuryle za „Bieg dla Pokoju” dooko³a œwiata. Kury³o wystartowa³ z Augustowa i przebieg³ przez ca³¹ Europê do Lizbony. Nastêpnie samolotem dotar³ do Nowego Jorku, przemierzy³ wszerz USA, z San Francisco – znów samolotem – dolecia³ do Azji i z W³adywostoku, przez Syberiê, Kazachstan i europejsk¹ czêœæ Rosji, po 365 dniach, powróci³ do Augustowa. Ca³y swój ekwipunek ci¹gn¹³ na wózku, a w³aœciwie na kilku kolejnych wózkach, bo nogi podró¿nika okaza³y siê trwalsze od materia³u, z jakiego by³y wykonane jego pojazdy. Wyró¿nienia w tej kategorii otrzymali Zbigniew Florecki za zdobycie letniej i zimowej Korony Gór Polskich, Krzysztof Paul za „Zimowe zajêcia dla panów po siedemdziesi¹tce” i Krzysztof Starnawski za rekord œwiata w nurkowaniu na obiegu zamkniêtym – 283 metry. Eksploracja Jaskiñ Kolejna kategoria Ko³osów, to „Eksploracja Jaskiñ”. Tu nagroda by³a zespo³owa. Otrzyma³o j¹

22 cz³onków Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego, którzy odbyli wyprawê w Salsburskie Alpy Wapienne w rejon szczytu Hoher Göll. Zeszli oni na g³êbokoœæ 1264 metrów poni¿ej otworu jaskiñ, docieraj¹c do syfonu w jaskini Unvollendeterschacht. Groto³azi odkryli te¿ pó³ kilometra nowych korytarzy w Hochscharte Höhlensystem. Wyró¿nieni zostali: wyprawa Hagengebirge 2011 za eksploracjê Interessante Hoehle i Speleoklub „Bobry” za eksploracjê Jack Daniel's Höhle w masywie Tennengebirge. Podró¿e Kolejna kategoria Kolosów, to „Podró¿e”. Tu laureatem zosta³ Pawe³ Kilen za piêcioletni¹ wêdrówkê przez cztery kontynenty. Porusza³ siê pieszo, rowerem, tratw¹, autostopem, jachtostopem. Na pocz¹tku wyprawy towarzyszy³a mu dziewczyna, potem wêdrowa³ ju¿ sam. Podczas tej piêcioletniej wyprawy przeby³ ponad 220 tysiêcy kilometrów. To tak jakby piêæ i pó³ razy okr¹¿y³ kulê ziemsk¹ po równiku. Wyró¿nienia w tej kategorii przypad³y Paw³owi Baszanowskiemu, Sebastianowi Królikiewiczowi, Arturowi Niewiadomemu i Paw³owi Pietrzyñskiemu za „No Experience Expedition”, oraz Annie i Jakubowi Urbañskim za wyprawê etnograficzn¹ na terytorium Papui. Alpinizm W kategorii Kolosy 2011 – Alpinizm jury nie przyzna³o nagrody g³ównej. Wyró¿nienia otrzymali: Tomasz Kowalski za zdobycie w rekordowym czasie czterech siedmiotysiêczników, Dariusz Za³uski za wejœcie pó³nocnym filarem na K2 w Himalajach, oraz Micha³ Król i Andrzej Soko³owski za now¹ drogê na œcianie Kizyl Asker w Kirgizji. Nagroda Specjalna Nagrod¹ Specjaln¹ uhonorowana zosta³a sztafeta „Afryka Nowaka”. Zorganizowana zosta³a dla upamiêtnienia wyczynu Kazimierza Nowaka, który w latach 1931 - 1935 przemierzy³ Afrykê od Morza Œródziemnego a¿ po Kraj Przyl¹dkowy i z powrotem. W sztafecie udzia³ wziê³o 117 wêdrowców z Polski i z zagranicy. Start honorowy nast¹pi³ 4 listopada 2009 roku w miejscowoœci Boruszyn w Wielkopolsce, sk¹d pochodzi³ Nowak. Start w³aœciwy w Trypolisie. Trasa by³a podzielona na prawie 30 etapów, z których ka¿dy pokonywano w czasie mniej wiêcej jednego miesi¹ca, a uczestniczy³o w nim od dwóch do szeœciu osób. Na mecie etapu przekazywali oni pa³eczkê kolejnej ekipie. W sumie uczestnicy sztafety pokonali 33,5 tysi¹ca kilometrów, pos³uguj¹c siê tymi samymi œrodkami lokomocji, jakich u¿ywa³ Nowak. Po dotarciu do Kapsztadu, sztafeta zawróci³a na pó³noc, aby po 799 dniach dotrzeæ do Algieru. Podczas wêdrówki uda³o siê odnaleŸæ szeœæ osób, z którymi zetkn¹³ siê Kazimierz Nowak w latach trzydziestych ubieg³ego wieku. Najstarszy uczestnik sztafety mia³ prawie 80 lat, najm³odszy 7 miesiêcy. W Muzeum Miasta Gdyni przy ul. Zawiszy Czarnego 1 do 31 marca br. eksponowana by³a wystawa „Rowerem i pieszo przez Czarny L¹d – niezwyk³a podró¿ Kazimierza Nowaka przez Afrykê w latach 1931 – 1936”. Mo¿na by³o na niej obejrzeæ prawie sto unikatowych zdjêæ dokonanych przez ubieg³owiecznego podró¿nika. Kto nie zd¹¿y³ jej obejrzeæ, bêdzie móg³ to sobie powetowaæ w lipcu br. Wtedy na gdyñskim Dworcu Kolejowym zostanie zaprezentowana wystawa zdjêæ dokonanych przez uczestników sztafety. Znajd¹ siê na niej tak¿e wybrane zdjêcia Nowaka. …i inne Prócz Kolosów przyznane zosta³y tak¿e inne nagrody. I tak nagrodê im. Andrzeja Zawady otrzyma³a Aleksandra Dzik za projekt pierwszego kobiecego wejœcia zim¹ na drugi co do wysokoœci szczyt Hindukuszu – siedmiotysiêcznik Noszak. Nagroda ta, w wysokoœci 15 tysiêcy z³otych, przyznawana jest przez prezydenta Gdyni, Wojciecha Szczurka jako grant podró¿niczy dla m³odego globtrotera. Piotra Kloczowskiego uhonorowano Grand Prix Wystawy Fotoglob za „Ofiary w Tana Toraja”, a Miros³awa Wlek³ego za najlepsze zdjêcie tej wystawy „U rzeŸnika”.


10 HISTORIA

Nr 3/4 (65/66) Kwiecieñ 2012

Dawno temu w Sopocie

Sopockie punkty

widokowe Drugie piêædziesiêciolecie XIX wieku to dla Sopotu istny boom gospodarczy. Niewielka wioska w szybkim czasie przekszta³ci³a siê wówczas w modny kurort. Doœæ powiedzieæ, ¿e w ci¹gu 45 lat liczba sta³ych mieszkañców wsi zwiêkszy³a siê ponad dziesiêciokrotnie, zaœ osób korzystaj¹cych z leczniczych w³aœciwoœci kurortu blisko piêtnastokrotnie. doznañ estetycznych, czeka³y wêdrowca goœcinne progi restauracji lub kawiarni. Id¹c pla¿¹ w kierunku Or³owa, dochodzi³o siê do trzech restauracji posiadaj¹cych tarasy, sk¹d jedz¹c obiad, mo¿na siê by³o napawaæ widokiem na ca³¹ Zatokê Gdañsk¹. Kolejno by³y to: Stolzenfels (u zbiegu dzisiejszych ulic Haffnera i Powstañców Warszawy), Brauershöhe w miejscu dzisiejszego AquaParku oraz Bergschloss stoj¹cy do dziœ, popadaj¹cy w ruinê budynek na koñcu ulicy Zamkowa Góra. Tu¿ ko³o Grodziska, w miejscu gdzie przep³ywa potok Babidolski, na wafle zaprasza³a restauracja Talmühle (Dolinny M³yn), której czêœæ zabudowañ stoi do dziœ. Pozosta³e punkty widokowe znajdowa³y siê na wzgórzach w czêœci leœnej. Wœród tych wiod³a prym panorama sopocka, widziana z Konigshöhe (Wzgórze Królewskie). O popularnoœci tego wzniesienia mo¿e œwiadczyæ mnogoœæ widokówek (z których pierwsze pochodz¹ jeszcze z XIX stulecia), produkowanych przez najbardziej licz¹cych siê wydawców. W tej materii mog³y konkurowaæ z Królewskim Wzgórzem – Grosser i Kleiner Gaisberg

Grzegorz Krzy¿owski

K

uracjuszy przyje¿d¿aj¹cych do Sopotu na pocz¹tku XX wieku oczekiwa³a dobrze rozbudowana baza noclegowa. Sk³ada³o siê na ni¹ siedem hoteli i ponad 100 pensjonatów. Goœcie mogli spodziewaæ siê tutaj wielu atrakcji, takich jak codzienne koncerty orkiestry zdrojowej, rejsy parowymi statkami po Zatoce Gdañskiej, czy krótkie wycieczki wzd³u¿ linii brzegowej wynajêtymi od miejscowych rybaków ³odziami. Jednak najpopularniejsz¹ form¹ spêdzania czasu przez przyjezdnych by³y spacery po usytuowanych na wysoczyŸnie gdañskiej okolicznych lasach. Morenowe wzgórza poprzecinane malowniczymi dolinami i sp³ywaj¹cymi po nich licznymi potokami, poroœniête mieszanym lasem by³y idealnym celem pieszych wêdrówek. Najwiêksz¹ atrakcj¹ spacerów by³y niew¹tpliwie mieszcz¹ce siê na okolicznych wzgórzach punkty widokowe, z których rozci¹ga³a siê przepiêkna panorama na rozbudowuj¹c¹ siê wieœ. Do najczêœciej odwiedzanych nale¿a³y te, na których prócz

(Glinna Góra i Zajêcze Wzgórze) oraz Erdbeerberg (Poziomkowe Wzgórze) – wzniesienia zamykaj¹ce Dolinê Owcz¹, a tak¿e Kaiserhöhe usytuowane tu¿ przy ul. Conrada.

Panorama Sopotu ze Wzgórza Strzeleckiego (zabudowania cegielni, na drugim planie budynek s¹du).

Panorama z restauracji „Dolinny M³yn”.

gospodarka œwiata Wróci³em w³aœnie z Hongkongu. Ten skrawek Chin od lat przewodzi w rankingach wolnoœci gospodarczej najbardziej konkurencyjnych gospodarek œwiata. Jest tak¿e jednym z najwa¿niejszych centrów handlowo-finansowych. 1 lipca 1997 roku Hongkong powróci³ administracyjnie do komunistycznych Chin. Nadal cieszy siê jednak szerok¹ autonomi¹, posuniêt¹

Widok ze Wzgórza Królewskiego.

Braeurshöhe, st¹d rozpoœciera³ siê jeden z piêkniejszych widoków na Zatokê Gdañsk¹.

Najbardziej konkurencyjna

do tego stopnia, ¿e (to do niedawna brytyjskie terytorium) mo¿e prowadziæ samodzieln¹ politykê migracyjn¹, dla nas Polaków przyjazn¹, bo nie musimy posiadaæ wiz na pobyt do dziewiêædziesiêciu dni. Doœæ

Park Pó³nocny widziany z restauracji Stolzenfels.

Na pierwszym planie kamienice przy ulicach Kopernika i Krótkiej.

Widziane z Warszawy

Mariusz Patey

Wymieniæ tak¿e trzeba pozosta³e punkty widokowe: Schützenhöhe (Wzgórze Strzelec kie), Dreidamenkuppe (Wzgórze Trzech Gracji), Margotshöhe (Wzgórze Ma³gorzaty) oraz Wzgórze Olimpijskie. Miejsca by³y zadbane, w ka¿dym z nich na spacerowiczów czeka³y ³awki, a w niektórych lunety lub lornetki. Zarz¹d miejski kierowa³ pracowników, którzy panoramy przeœwietlali (przycinali ga³êzie, usuwali krzewy), aby widok by³ jak najlepszy. Po 1945 roku nast¹pi³a powolna degradacja punktów widokowych. Wiêkszoœæ z nich zaros³a drzewostanem, inne zosta³y zas³oniête przez wybudowane domy. Na miejsk¹ panoramê popatrzeæ dziœ mo¿emy ze Wzgórza Strzeleckiego, placu zabaw przy ulicy Okrê¿nej czy dziedziñca Koœcio³a pw. Zes³ania Ducha Œwiêtego na ul. Kujawskiej, do czego serdecznie Pañstwa zachêcam. Fot. archiwum autora + KC

restrykcyjnie traktowani s¹ natomiast rodacy z Chin Ludowych... System podatkowy Hongkongu jest doœæ prosty, chocia¿ niepozbawiony pu³apek. Niskie podatki od zysku i niewielkie

narzuty na p³ace odró¿niaj¹ to terytorium od etatystycznych systemów europejskich. Kataster, mobilizuje do efektywnego gospodarowania nieruchomoœciami. Neutralnoœæ systemu podatkowego w stosunku do rodzaju sprzedawanych dóbr równie¿ odró¿nia Hongkong od wiêkszoœci ordynacji podatkowych - brak akcyzy, ce³ i podatku VAT, podatek od dochodu utrzymuje siê na poziomie 15% - 16,5% od zysków korporacji. W oczy rzuca siê niezwyk³a funkcjonalnoœæ obiektów w przestrzeni publicznej, dba³oœæ o komfort i wygodê obywateli konsumentów. Miasto robi wra¿enie ju¿ w chwili l¹dowania - bardzo sprawna odprawa i dojazd szybk¹ kolej¹ do centrum. Podziw wzbudza tak¿e sposób po³¹czenia kolei z metrem, bardzo przejrzysty system op³at

za przejazd, œwietne oznakowanie (napisy w jêzyku chiñskim i angielskim), czystoœæ, przywi¹zanie do detalu, estetyki rozwi¹zañ i ergonomii. Najbardziej zaskakuj¹ce s¹ jednak wskaŸniki ekonomiczne: PKB na mieszkañca wynosi rocznie ok. 43 tys. USD, wskaŸnik Giniego (mierz¹cy przychód na rodzinê) ponad 55 %, czyli jest wiêkszy ni¿ w Rosji i na Ukrainie, a rozwój spo³eczny ponad 43%! Jednoczeœnie poziom ¿ycia w tej czêœci Chin nie odbiega zasadniczo od standardów europejskich. Jak to mo¿liwe? A no w³aœnie dziêki przyjaznemu systemowi podatkowemu, który nie tylko sprawia, i¿ kumulowany prywatny kapita³ nie ucieka w sposób niekontrolowany zagranicê i jest reinwestowany w gospodarkê Hongkongu, lecz równie¿ przyci¹ga kapita³ zagraniczny

tworz¹c nowe miejsca pracy i infrastrukturê. I jeszcze jedna uwaga - pomimo niezwykle sprawnego sektora us³ug publicznych, procentowo ten sektor w ogólnym PKB kraju, nale¿y do jednego z najni¿szych wœród pañstw uprzemys³owionych. Tak wysoka jakoœæ us³ug jest zas³ug¹ oddania kompetencji sektorowi prywatnemu. Rz¹d ustala standardy i kontroluje ich przestrzeganie, a firmy prywatne wykonuj¹ us³ugi na rzecz obywateli. Wnioski dla Polski? Nie bójmy siê wolnego rynku. Brak regulacji na ogó³ jest lepszy ni¿ ich nadmiar. Hongkong twórczo skorzysta³ z doœwiadczeñ brytyjskich. A jak to wygl¹da w Chinach Ludowych? To ju¿ temat na osobny felieton.


KULTURA

Nr 3/4 (67/68) Kwiecieñ 2012

11

Szanujmy wspomnienia…

By³o kino… Maciej Szemelowski

Ma³e kino, Czy pamiêtasz ma³e nieme kino? Na ekranie Rudolf Valentino, A w zacisznej lo¿y Ty i ja. Na ekranie, On j¹ kocha i umiera dla niej, My wierzymy boœmy zakochani, Dla nas to jest prawda, a nie gra.

T

ak przed wielu laty œpiewa³ Mieczys³aw Fogg. Ja oczywiœcie tych czasów nie pamiêtam, z prostej przyczyny – po prostu nie by³o mnie wówczas na tym œwiecie… Pierwsze nieme filmy o nieskomplikowanej fabule ilustrowane by³y muzyk¹ gran¹ na pianinie przez tzw. tapera, siedz¹cego w czasie seansu tu¿ przed ekranem. Jego zadaniem by³o tworzenie nastroju i atmosfery do zmieniaj¹cych siê obrazów. W czasach Blue-Ray, Dolby Surround, 3D i innych niesamowitoœci trudno wprost uwierzyæ, ¿e coœ takiego jak nieme kino w ogóle mog³o istnieæ. A jednak istnia³o, i mia³o siê ca³kiem dobrze. Œwiat w zupe³nie starym stylu Moje najwczeœniejsze wspomnienia, dotycz¹ce tego magicznego œwiata, to lata 60. ubieg³ego wieku - choæ nie by³o to ju¿ nieme kino. Z X Muz¹ poznaliœmy siê w Gdyni, gdzie przyszed³em na œwiat i mieszka³em przez trzy dekady. Doskonale pamiêtam, jak podnios³ym wydarzeniem by³o wybraæ

siê ze starszym bratem na niedzielny seans filmowy. A do wyboru mieliœmy piêæ kin: „Goplana”, „Ba³tyk”, „Warszawa”, „Mimoza” i „Studyjne”. Wszystkie mia³y swoj¹ indywidualn¹ atmosferê, na któr¹ sk³ada³ siê zazwyczaj skromny wystrój wnêtrza, specyficzny zapaszek, gdy¿ nie by³o wentylacji, oraz trzaskaj¹ce fotele. Owoc zakazany Do kasy biletowej sta³y d³ugie kolejki, czêsto wij¹ce siê na mrozie niczym œwie¿o z³owiony wêgorz. A by³ to okres kolejek po wszystko - jedna z wielu atrakcji socjalistycznej rzeczywistoœci. Stanie w kolejce bywa³o mocno stresuj¹ce, gdy¿ przed kas¹ mo¿na by³o dowiedzieæ siê, ¿e bilety zosta³y wysprzedane. Gorzej, gdy po zdobyciu upragnionego biletu na film od 14 lat, starszy brat wchodzi³ do kina bez problemu, a ja, mimo stawania na palcach, musia³em pozostaæ na zewn¹trz. Tak w³adza ludowa dba³a o moralnoœæ m³odzie¿y… Po latach, czytaj¹c jakiœ wywiad z Romanem Polañskim dowiedzia³em siê, ¿e jego rów-

nie¿, ze wzglêdu na smarkaty wygl¹d, nie wpuszczono do kina na film w³asnego autorstwa. Kto wie, mo¿e to by³ „Nó¿ w wodzie”… Pod latarnia najciemniej Moim ulubionym kinem by³a „Mimoza”. By³o to specyficzne miejsce, gdy¿ dziêki swojemu po³o¿eniu wzbudza³o dodatkowy dreszczyk emocji. Mieœci³o siê w budynku komendy Milicji Obywatelskiej na ul. Portowej. By³a to dzielnica, gdzie w okolicznych knajpach urzêdowali cinkciarze, alfonsi i panie lekkich obyczajów, czyli „mewki”. Ca³e to towarzystwo kontrolowane by³o przez tajniaków. Nastrój grozy potêgowali s³ynni bracia W., którzy bezkarnie terroryzowali widzów podczas seansów. O efekty specjalne dba³a z kolei babcia klozetowa, posiadaj¹ca swoje królestwo pod scen¹, sk¹d podczas seansu g³oœno komentowa³a akcjê filmu. Samotny Szeryf Pierwszymi filmami, które dociera³y do nas zza „¿elaznej kurtyny” by³y westerny. Mia³y prosty schemat i tak banalny przekaz, ¿e cenzorom nie chcia³o siê nawet siêgaæ po no¿yce - samotny, szlachetny Szeryf, walcz¹cy ze z³em i przeœladowani tubylcy – Indianie. Dla komunistycznych w³adców PRL by³ to wprost idealny obraz zgni³ego Zachodu… Wypalona s³oñcem bezkresna preria, gdzie tylko hula wiatr i rosn¹ z rzadka rozsiane kaktusy. Nagle na horyzoncie,

wraz ze wschodz¹cym s³oñcem, wy³ania siê ma³y punkcik – to On, Szeryf na swym bia³ym koniu zbli¿a siê do drewnianej osady, gdzie ¿yj¹ proœci i uczciwi mieszkañcy. Ich egzystencji zagra¿a grupa zbirów, którzy po napadzie na Bank terroryzuj¹ ca³e miasteczko. Ich baz¹ wypadow¹ jest „Saloon”, w którym gasz¹ pragnienie wlewaj¹c w siebie hektolitry whisky i zabawiaj¹ siê z

fanie. W tle pojawia siê samotna i piêkna Lady, która dyskretnie obserwuje supermena, wspiera go myœl¹ i czynem. Kulminacyjnym punktem jest zbiorowe wyst¹pienie mieszkañców osady (pod wodz¹ Szeryfa oczywiœcie) przeciw czarnym charakterom, którzy zdziesi¹tkowani w pop³ochu uciekaj¹ gdzie pieprz roœnie. Po dobrze wykonanej pracy urzêdowej,

panienkami o wielkich sercach. I w tych rozpaczliwych warunkach do akcji wkracza On i postanawia zaprowadziæ porz¹dek i prawo. Pocz¹tkowo nieufnie przyjmowany przez mieszkañców, stopniowo zdobywa ich zau-

czas pomyœleæ o w³asnym szczêœciu. Szeryf i piêkna Lady w mi³osnym poca³unku, na tle zachodz¹cego s³oñca, rozp³ywaj¹ siê w gor¹cej kuli, niczym fatamorgana… Czy¿ mo¿e byæ coœ bardziej ckliwego? Najg³oœniejszymi filmami tamtego okresu by³y „Dyli¿ans”, „W samo po³udnie”, „Bia³y Kanion”, „Rio Brawo”… Happy end Ale to ju¿ by³o i nie wróci. Nie ma ju¿ takich filmów i nie ma tamtych kin. Zast¹pi³y je bezduszne multipleksy… A jednak uda³o mi siê niedawno znaleŸæ miejsce, w którym choæ na chwilê mo¿na przenieœæ siê w œwiat kina z dawnych lat. Myœlê o gdañskim „Kameralnym”, mieszcz¹cym siê przy ulicy D³ugiej 57. Tu czas jakby siê zatrzyma³ w okresie przaœnego socjalizmu. Ekran swoimi wymiarami przypomina przeœcierad³o, a trzeszcz¹ce fotele sprawiaj¹ wra¿enie, jakby mia³y siê za moment rozpaœæ. Nad widzami unosi siê ten sam specyficzny zapach, jaki pa miê tam z dzieciñstwa. A jednak mo¿na tu zobaczyæ, ambitne filmy, które w tzw. normalnej dystrybucji, z braku szerszego zainteresowania, przelatuj¹ przez multipleksy niczym kometa Halleya. Co istotne, koneserzy kina nie s¹ tu nara¿eni na rozgrzewkê w postaci pó³godzinnej dawki ró¿norakich filmowych zwiastunów, pe³nych agresji, krwi, morderstw i wyuzdanego seksu, czyli wszystkiego tego, czym karmi siê tzw. „masowego” widza. Naprawdê gor¹co polecam, zw³aszcza, ¿e nie wiadomo jak d³ugo jeszcze „Kameralne” po¿yje.

Apele czytelników w Apele czytelników w Apele czytelników w Apele czytelników

Proœba o pomoc

Ratujmy ma³ego Hipolita

Maciej Szarafiñski - starszy inspektor Stra¿y Miejskiej Sopotu, jest wspania³ym cz³owiekiem, który ma w sobie pe³no ciep³a, energii. Wszyscy znamy go, jako przyjaciela, na którym zawsze mo¿na polegaæ. Niestety, ciê¿ka choroba, jak¹ jest stwardnienie rozsiane dotknê³a w³aœnie Macieja. Jego leczenie, rehabilitacja i specjalistyczny sprzêt poch³aniaj¹ spore sumy pieniêdzy. Maciej nie jest w stanie udŸwign¹æ takiego ciê¿aru wydatków. Dlatego zwracamy siê do wszystkich ludzi dobrej woli, o pomoc finansow¹ dla naszego kolegi. Za ka¿d¹ przekazan¹ z³otówkê bêdziemy bardzo wdziêczni. Je¿eli jesteœcie Pañstwo zainteresowani pomoc¹ dla Maæka, prosimy o kontakt z zastêpc¹ komendanta Stra¿y Miejskiej Sopotu, Tomaszem Dusz¹, tel. 58-521-38-54. Stra¿nicy Miejscy z Sopotu

Hipolit urodzi³ siê bardzo chory. Jego schorzenie jest z³o¿on¹, wrodzon¹ wad¹ serca, zwan¹ zespo³em Fallota. Choroba wystêpuje w ok. 3 – 5 % przypadków wrodzonych wad serca. Na zespó³ Fallota sk³adaj¹ siê cztery elementy, tj. zwê¿enie drogi odp³ywu prawej komory, du¿y ubytek w przegrodzie miêdzykomorowej, przesuniêcie w prawo aorty oraz przerost prawej komory serca.

? Nr konta na wp³aty z³otowe: PL 57 1160 2202 0000 0002

0905 3111, ? Nr konta na wp³aty w euro: PL 09 1160 2202 0000 0001 2152

Malec jest ju¿ po pierwszej paliatywnej operacji wykonanej w drugim tygodniu ¿ycia (operacja zespolenia). Jeszcze w tym roku czeka go kolejny bardzo powa¿ny zabieg (korekcja serca). Wszystkich ludzi dobrej woli prosimy o pomoc i przesy³anie wsparcia finansowego na nr konta: Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwi³³owej, ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa.

1272, ? SWIFT BIGBPLPW koniecznie z dopiskiem: Hipolit Boroñ

Mo¿ecie Pañstwo równie¿ na leczenie Hipolita przeznaczyæ 1% ze swojego podatku. W tym przypadku w rozliczeniu rocznym PIT nale¿y podaæ: KRS 0000266644, a w polu informacji dodatkowych: Hipolit Boroñ. Pieni¹dze potrzebne bêd¹ na zapewnienie opieki dziecku w szpitalu, dalsze leczenie, sprzêt rehabilitacyjny, dojazdy na kontrole i wizyty lekarskie. Z góry wszystkim Pañstwu dziêkujemy Lucyna Kujawa i Piotr Boroñ


12 TRÓJMIASTO CZYTA

fot. archiwum

Nr 3/4 (65/66) Kwiecieñ 2012

fot. archiwum

Wypêdzeni do raju (12)

Sen elizejski ie wiem, od czego to zale¿y. Mo¿e od konsystencji œwiat³a, mo¿e od temperatury powietrza, a mo¿e od stê¿enia zab³¹kanych zapachów, dŸwiêków i myœli, które przecie¿ unosz¹ siê wszêdzie i zawsze, niby bakterie. I mo¿e to w³aœnie jakieœ zupe³nie realne, choæ nie do koñca sobie uœwiadamiane, mikroby podsuwaj¹ nam skojarzenia, determinuj¹ nastroje, podpowiadaj¹ w¹tki naszym snom? Mo¿e to one decyduj¹ o tym, czy coœ jest piêkne i podnios³e, czy jedynie upiornie patetyczne? Mo¿e… Lecz przecie¿ równie dobrze wszystko mo¿e zale¿eæ od iloœci wypitego alkoholu albo od kwadry ksiê¿yca – nie bez powodu pacjentom szpitali psychiatrycznych do reszty odbija podczas pe³ni: w czasie jej trwania liczba prób sa-

w ca³kiem nowe sensy; podobnie jak oddechy i jak g³osy, które ju¿ jakiœ czas temu wyrwa³y siê z pijanych garde³, odbi³y od granicy przebiegaj¹cej pomiêdzy istnieniem a niebytem i dopiero teraz do³¹czy³y do g³osów tych wszystkich nieszczêœników, którzy mieszkali w tym baraku przede mn¹, do tych dziesi¹tek, setek, tysiêcy ludzi, z których wielu byæ mo¿e spêdzi³o w tym ³ó¿ku ostatni¹ w ¿yciu noc. Lecz potem wszystko ucich³o i s³ychaæ by³o jedynie pochrapywanie, gdzieœ za œcian¹. Le¿¹c w ciemnoœciach próbowa³em wyobraziæ sobie tamtych ludzi: te legiony brudnych, g³odnych, wycieñczonych, obdartych Übermenschów, tych wszystkich „szkopów”, „fryców” i „hitlersynów”, którym uda³o siê uciec przed rosyjskimi ³odziami podwodnymi, tych, którzy prze¿yli amerykañskie naloty dywanowe, gwa³ty, rabunki i transport na Zachód.

Brak wspó³czucia to objaw tchórzostwa, to wspó³uczestnictwo w zbrodni. Ka¿demu przecie¿ nale¿y siê wspó³czucie i przebaczenie – nawo³ywanie do nienawiœci, do zemsty, stosowanie odpowiedzialnoœci zbiorowej, podobnie jak rozpamiêtywanie w nieskoñczonoœæ cudzych, autentycznych czy domniemanych win, stawia ofiary na równi z oprawcami… Grzech nie posiada bowiem narodowoœci. Narodowoœci nie maj¹ tak¿e ci wszyscy zbrodniarze w krawatach, którzy w imiê krzewienia cywilizacji, postêpu, wolnoœci, demokracji, zdobywania Lebensraumu, dostêpu do ropy i temu podobnych niedorzecznoœci, pod¿egaj¹ do wojen i ludobójstwa… Narodowoœæ w momencie œmierci trac¹ równie¿ ofiary – poczynaj¹c od dwustu piêædziesiêciu oœmiu tysiêcy celtyckich Helwetów wymordowanych w przeci¹gu jednego dnia pod Bibracte przez legiony boskiego Cezara, i na pewno nie

mobójczych na oddzia³ach zamkniêtych wzrasta trzykrotnie. No, chyba, ¿e racjê maj¹ ci, którzy twierdz¹, i¿ ludzkie istnienie jest jedynie kwesti¹ przypadku, i ¿e teraz, po ostatecznej œmierci Boga, los gatunku homo sapiens zale¿y wy³¹cznie od jego w³asnej woli – wszak cz³owiek, jako jedyny, posiad³ umiejêtnoœæ odsiewania plew od nasion. Ale tamta noc by³a czarna, bezgwiezdna i nie wia³ nawet najl¿ejszy wiatr. Okna w pokoju by³y otwarte, a mimo to powietrze sta³o w bezruchu. Mo¿e dlatego myœli œpi¹cych ludzi tak swobodnie, niczym duchy zmar³ych bohaterów, przep³ywa³y pomiêdzy piêtrowymi pryczami; mo¿e dlatego miesza³y siê ze sob¹, przenika³y, stapia³y i rozsypywa³y

Próbowa³em litowaæ siê nad nimi. Naprawdê próbowa³em – a jednak nie potrafi³em siê przemóc. Umia³em wspó³czuæ jedynie kobietom, dzieciom i starcom, którzy piêæ lat wczeœniej uciekali na Wschód: pieszo albo na ci¹gniêtych przez konie wozach, wprost w objêcia NKWD. I nie musia³em wytê¿aæ wyobraŸni, by zobaczyæ bydlêce wagony, którymi jechali w niekoñcz¹ce siê stepy Kazachstanu, w wieczne œniegi Komi, w tajgê i tundrê Syberii. I widzia³em te¿ tych, którzy nie mieli dok¹d uciekaæ: za drutami, palonych ¿ywcem we w³asnych domach, rozstrzeliwanych i zagazowywanych; widzia³em stosy ¿ywych jeszcze szkieletów w wysypanych wapnem grobach i dymy nad budynkami krematoriów.

koñcz¹c na tysi¹cu kilkuset Amerykanach, którzy jedenastego wrzeœnia 2001 roku otworzyli listê ofiar nakrêcanej na naszych oczach nieludzkiej histerii, zwanej przez zachodnich polityków „antyterrorystyczn¹ krucjat¹”, „zderzeniem kultur” albo „wojn¹ cywilizacji”. Tak, tej nocy nie potrafi³em wczuæ siê w ból ludzi, którzy musieli odejœæ ze swoich domów, którzy zostali wypêdzeni bez wzglêdu na to, z czyjej winy wybuch³a tamta wojna. Nie potrafi³em i chyba nadal nie potrafiê do koñca im wybaczyæ. A przecie¿ powinienem, bo tamta hekatomba zniszczy³a nieodwracalnie równie¿ œwiat moich dziadków i moich rodziców, a mnie samego, ju¿ w momencie

Krzysztof Maria Za³uski

fot. archiwum

N

przyjœcia na œwiat, uczyni³a emigrantem… Moja rodzina ze strony matki pochodzi ze Lwowa, a ze strony ojca – z pó³nocnego Mazowsza, gdzie posiadaliœmy dwa maj¹tki ziemskie. Jedni i drudzy dziadkowie zostali ze swoich domostw nie tylko wypêdzeni, lecz tak¿e doszczêtnie, kolejno przez Niemców, Rosjan i polskich komunistów, ograbieni. Wiêkszoœæ rodziny matki zmar³a z g³odu za ko³em podbiegunowym, o czym ju¿ wspomina³em. Rodzina ojca mia³a wiêcej szczêœcia: zginê³a tylko jedna osoba. Ja urodzi³em siê w Gdañsku, a wiêc te¿ nie do koñca u siebie – wówczas, osiemnaœcie lat po zakoñczeniu wojny, Niemcy nie tylko nie chcieli pogodziæ siê z faktem, ¿e ich Danzig jest czêœci¹ Polski, ale w ogóle nie uznawali granicy na Odrze i Nysie – st¹d zapewne to dziwne pe³nomocnictwo Ralfa Kirschberga… W niemieckich encyklopediach niemal do koñca ubieg³ego stulecia widnia³ zapis, ¿e Gdañsk, od roku 1945 do 1990, znajdowa³ siê jedynie pod polsk¹ administracj¹ i dopiero po zawarciu w czerwcu 1990 roku polskoniemieckiego traktatu miasto znalaz³o siê w Polsce (dos³ownie: Danzig kam 1945 unter polnische Verwaltung; seine Zugehörigkeit zu Polen wurde 1990 durch den Deutsch-Polnischen Grenzvertrag anerkannt. – Bibliographisches Institut & F. A. Brockhaus AG, 2001). Tak wiêc ju¿ w chwili urodzenia by³em naznaczony, je¿eli nawet nie piêtnem emigracji i wypêdzenia, to na pewno znamieniem obcoœci. Po raz pierwszy odczu³em to bardzo boleœnie, kiedy komunistyczni pedagodzy wyrzucili mnie ze szko³y i przez dwa lata nie wolno mi by³o kontynuowaæ nauki. Potem to uczucie towarzyszy³o mi ju¿ zawsze: i w Londynie, i w pó³nocnej Anglii, i podczas podró¿y po Europie, i tu, w Niemczech… I mo¿e w³aœnie dlatego nie potrafiê wi¹zaæ siê z miejscami. Mo¿e dlatego wszêdzie czujê siê tak samo obco, a jednoczeœnie tak samo u siebie. Kiedy siê obudzi³em, pokój by³ pusty.

Przy stole siedzia³a tylko staruszka w kraciastej chuœcie. Przywita³em siê z ni¹, ale ona nawet tego nie zauwa¿y³a. Patrzy³a w otwarte okno i uœmiecha³a siê do w³asnych myœli. Zebra³em swoje rzeczy i wolnym krokiem ruszy³em w stronê budynku, w którym odbywa³a siê rejestracja „wypêdzonych do raju”. Aleja pomiêdzy barakami by³a pusta. Puste by³y ³awki, puste krawê¿niki, nikt nie siedzia³ na zas³anych puszkami i petami schodach. Matowe s³oñce nie rzuca³o cieni. Kobiety, mê¿czyŸni, dzieci i starcy, wszyscy zdolni do poruszania siê o w³asnych si³ach, stali ju¿ od paru godzin pod biurem meldunkowym. Stali jak Henryk IV pod murami Canossy: cisi, malutcy, d¿insowi, przyk³adnie poni¿eni przez historiê. Patrzy³em na te ich w¹sate, s³owiañskie, skatowane gorza³¹ i prac¹ gêby. Patrzy³em na szerokopienne, pozbawione jakiejkolwiek refleksji, utapirowane baby. Patrzy³em na d³ugorêkich, krêpych ch³opo-robotników, na pomiêtych starców i wystrojone, niby bo¿onarodzeniowe choinki, dzieci. Patrzy³em na nich wszystkich, jakbym ich widzia³ pierwszy raz, albo jakbym zapomnia³ o istnieniu tego kuriozalnego podgatunku homo sapiens, zamieszkuj¹cego miêdzyrzecze Odry, Wis³y i Bugu, podgatunku, który nosi krawat w kwiaty do ró¿owej koszuli i d¿insowej marynarki, a do tego mokasyny, bia³e skarpetki i czapkê bejsbolówkê, który pije koniak z col¹, wódkê z piwem i mielon¹ kawê zalan¹ wrz¹tkiem w blaszanym kubku… Jeszcze tego samego dnia mia³em przekonaæ siê, ¿e ludkowie ci zdolni s¹ do wszystkiego: do zaparcia siê w³asnej krwi, w³asnej historii, w³asnej to¿samoœci narodowej, do zaparcia siê samych siebie – i ¿eby to by³o jasne: zaparcia siê z w³asnej woli, bez najmniejszego przymusu, jedynie z pobudek materialnych… I zrobi³o mi siê g³upio, bo w koñcu by³em jednym z nich, obojêtnie jak ¿arliwie bym temu zaprzecza³. Ko³o po³udnia w t³umie pojawi³y siê rozespane, piersiaste blondynki. Dziewczyny kiwa³y siê

na wysokich obcasach, klê³y i piszcza³y, jakby za wszelk¹ cenê chcia³y zwróciæ na siebie uwagê. Czuæ by³o od nich marnymi perfumami, aldehydem i papierosowym dymem. Towarzyszyli im faceci o fizjonomiach liskówchytrusków: czarne i rude skóry, narzucone wprost na dresy adidasa zgrabnie wymija³y d¿insowe marynarki. Z³ote sygnety i kilka niemieckich „ferdamtych szajsów” te¿ robi³o wra¿enie – zreszt¹ ci w d¿insach nigdzie siê nie spieszyli, kiwali tylko g³owami i mówili: bitte, bitte… Nastêpnego dnia widzia³em, jak te same dziewczyny ustawiaj¹ siê w kolejce do Czerwonego Krzy¿a po „dary” i walcz¹ o torby z bielizn¹, o myde³ka fa, o rêczniki i wodê toaletow¹ – rude skóry zagrzewa³y je do walki ochryp³ym rechotem. Przyjmowanie „darów” we Friedlandzie by³o obowi¹zkowe. Bez parafki na karcie obiegowej, potwierdzaj¹cej odbiór paczki, niemieccy urzêdnicy nie chcieli zwracaæ kosztów podró¿y, nie wspominaj¹c o wyp³acie „powitalnego”. No wiêc nastêpnego dnia ja te¿ stan¹³em pod Niemieckim Czerwonym Krzy¿em, i te¿ coœ dosta³em. Dali mi ortalionowe dresy, parê tenisówek, w³óczkowy sweterek, „Pismo œwiête Nowego Testamentu” i karton budyniu czekoladowego. Oko³o drugiej przekroczy³em próg biura meldunkowego, oderwa³em numerek i wype³niwszy wszystkie formularze, zacz¹³em ws³uchiwaæ siê w przyciszone rozmowy, w szepty, w oddechy i pokaszliwania… Nie stara³em siê myœleæ. Chcia³em byæ jedynie wzrokiem: kalekim, niedoskona³ym organem, który niczym kamera w supermarkecie przesuwa siê po twarzach, rejestruj¹c ich seledynow¹, nierzeczywist¹ obecnoœæ. Nu¿y³ mnie sen. Nu¿y³o gor¹co. Obrzydzeniem napawa³ smród potu, bij¹cy od tych pozbawionych charakteru cia³. W pewnej chwili ktoœ mnie potr¹ci³… (cdn.) Ksi¹¿ka do nabycia w wybranych ksiêgarniach i na portalu www.merlin.pl


PROMOCJA

Nr 3/4 (67/68) Kwiecieñ 2012

Kwiaty Fortuny

Wielkanoc w pastelach Zima w³aœnie siê skoñczy³a i trwa czas postu, po którym nast¹pi Niedziela Palmowa, a póŸniej, z pocz¹tkiem kwietnia, Wielkanoc.

Magda Masny

W

kulturach tradycyjnych okres postu poprzedza najwa¿niejsze œwiêta, koniec roku lub pocz¹tek nowego

czasu, odrodzenia i powrotu do ¿ycia. Powrót ptaków, wy³aniaj¹ce siê z ziemi gdzieniegdzie pêdy ¿onkili i krokusów, przebiœniegi i pastelowo kwitn¹ce ciemierniki zwiastuj¹ prze³om i wnosz¹ nadziejê. W kwiaciarniach króluj¹ roœliny cebulowe, zakomponowane w doniczkach i mniej tradycyjnych pojemnikach, fili¿ankach, dzbankach, wszystko zaœ pulsuje kolorami. Na tegoroczn¹ Wielkanoc floryœci proponuj¹ zaskakuj¹ce barwy. Stroiki na sto³y i wianki na drzwi oraz okna utrzymane s¹ w kolorystyce pastelowej, lila, miêty, zgaszonego pomarañczu. Wielobarwne jajeczka, ukryte miêdzy mchem w naczyniach, ozdobione kawa³kami kory, oplecione s¹ wst¹¿kami w subteln¹ lub weso³¹ kratkê. Tradycyjne kurczaczki zast¹piono piórkami w kolorach ¿ó³tym, zielonym lub kremowym, tu i ówdzie „pasie siê” ceramiczna g¹ska lub nieœmia³o zerka zaj¹czek. Stroiki z ¿onkilami kwitn¹ dodatkowo wst¹¿kami a w naczyniach wyeksponowane s¹ ich cebulki. Wiosna coraz bli¿ej, œmia³o wiêc siêgajmy po bratki, które dobrze znosz¹ lekkie przymrozki a równie¿ piêknie prezentuj¹ siê na wielkanocnym stole.

Czytelnikom ¿yczymy piêknych i kolorowych Œwi¹t Wielkanocnych!

13


14 LITERATURA

Nr 3/4 (65/66) Kwiecieñ 2012

Recenzja. Anna Flisikowska „Gdañsk Literacki 1945 – 2005”.

Doktorancki gniot Ostatni informator dotycz¹cy œrodowiska literackiego Pomorza ukaza³ siê w roku 1981. Wyda³a go Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Gdañsku. Zatytu³owany by³ „Dorobek twórczy pisarzy Wybrze¿a Gdañskiego 1945 – 1980”. Znalaz³y siê w nim szczegó³owe noty biograficzne 68 pisarzy, g³ównie (ale nie tylko) cz³onków Zwi¹zku Literatów Polskich. Stanis³aw Za³uski

P

o ponad 30 latach, z twórców wówczas prezentowanych wœród ¿yj¹cych pozosta³o niewiele ponad dwadzieœcia osób. Obie dzia³aj¹ce na Pomorzu organizacje pisarskie: Zwi¹zek Literatów Polskich, oraz Stowarzyszenie Pisarzy Polskich licz¹ obecnie ponad 60 osób. Ponadto wielu ludzi pióra nie nale¿y ani do jednej, ani do drugiej organizacji. Jak z tego widaæ sk³ad personalny pomorskich twórców uleg³ ogromnym przemianom, a poniewa¿ starsi sta¿em pisarze tak¿e nie pró¿nowali przez te lata, pisz¹c i wydaj¹c ksi¹¿ki, informacje zawarte w biuletynie Biblioteki Wojewódzkiej przesta³y byæ aktualne. Manna z nieba Pomys³ wydania kolejnego informatora podj¹³ d³ugoletni prezes Gdañskiego Oddzia³u ZLP, Kazimierz Radowicz. Jego staraniem na prze³omie wieków zosta³y wydane dwie ksi¹¿ki pod wspólnym tytu³em „Ksiêga Pisarzy Gdañskich”. Czêœæ pierwsz¹, obejmuj¹c¹ okres, w którym Gdañsk wchodzi³ w sk³ad pañstwa Zakonu Krzy¿ackiego, a potem nale¿a³ do I Rzeczpospolitej, napisa³

profesor Edmund Kotarski, drug¹ – od 1793 do 1945 roku – badacz niemiecki, Peter Oliver Loew. Obie ukaza³y siê nak³adem wydawnictwa „Mestwin”, maj¹cego sw¹ siedzibê w prywatnym domu Kazimierza Radowicza. Trzecia czêœæ mia³a obj¹æ literaturê gdañsk¹ od roku 1945 do dnia dzisiejszego. I tu wynik³y problemy. ¯aden z licz¹cych siê na Wybrze¿u literaturoznawców i krytyków literackich nie chcia³ podj¹æ siê tego zadania. By³y te¿ k³opoty ze sfinansowaniem publikacji. Kiedy wreszcie pieni¹dze siê znalaz³y (trzeci tom „Ksiêgi” podjê³a siê sfinansowaæ Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdañsku wraz z Urzêdem Marsza³kowskim Województwa Pomorskiego), Radowicz zleci³ napisanie jej m³odej doktorantce Wydzia³u Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdañskiego, Annie Flisikowskiej. Akurat przymierza³a siê ona do pracy doktorskiej na temat literatury Pomorza Gdañskiego po roku 1945, tak wiêc okazja wydania swej pracy w formie ksi¹¿kowej spad³a na ni¹ niczym manna z nieba. Z archiwum PZPR Autorka mog³a oczywiœcie pójœæ œladem informatora z roku 1981, rozszerzaj¹c go i uzupe³-

niaj¹c. Jej obowi¹zkiem winno byæ zebranie pe³nego dorobku twórczego ka¿dego pisarza, oraz przeprowadzenie rozmów z osobami, których biogramy mia³y zostaæ pomieszczone w ksi¹¿ce. Ale Flisikowska tego nie zrobi³a. Zamiast rozmów z pisarzami, którzy karierê literack¹ rozpoczynali ju¿ w latach piêædziesi¹tych ubieg³ego wieku (w Trójmieœcie ¿yje jeszcze paru takich), autorka wola³a oprzeæ swoj¹ ksi¹¿kê na materia³ach archiwalnych komitetu wojewódzkiego PZPR, protoko³ach z zebrañ podstawowej organizacji partyjnej PZPR przy Zwi¹zku Literatów Polskich, oraz tym podobnych Ÿród³ach, w których znajdowa³o siê du¿o propagandy i polityki, ale niewiele literatury. W rezultacie ksi¹¿ka pe³na jest nieœcis³oœci, pó³prawd, pospolitych plotek. Twórczoœæ jednych pisarzy jest nadmiernie rozdêta, innych autorka pomija ca³kowitym milczeniem - i tak siê jakoœ dziwnie sk³ada, ¿e ci drudzy to osoby, które w³aœciciel wydawnictwa „Mestwin” darzy nieskrywana antypati¹. Nie wiadomo dlaczego Zbigniew ¯akiewicz, pisarz manifestacyjnie katolicki i opozycyjny wobec ówczesnych w³adz, zosta³ tu „wpisany” w poczet cz³onków PZPR. Mog³a Flisikowska nie mieæ wiedzy na

temat zapatrywañ politycznych ¯akiewicza, ale nie móg³ ich nie znaæ Radowicz. Dlaczego nie skorygowa³ ewidentnego b³êdu – nie wiadomo. Zdaniem autorki Mieczys³aw Czychowski by³ z PZPR wyrzucony za pijañstwo. Znów nieprawda! Czychowski zosta³, na polecenie Komitetu Wojewódzkiego, skreœlony z listy cz³onków partii za rzuceniem ka³amarzem w klubie Rudy Kot w kierunku prominentnego dzia³acza tej¿e partii. A czy by³ w tym momencie po kieliszku, czy przed, nie ma nic wspólnego z jego wspania³¹, choæ nie zawsze docenion¹ twórczoœci¹ poetyck¹. Ale Flisikowska woli miern¹ sensacyjkê od rzetelnej analizy twórczoœci poety. O prezesie Gdañskiego Oddzia³u ZLP na prze³omie lat osiemdziesi¹tych i dziewiêædziesi¹tych, prof. dr hab. Andrzeju Piskozubie, wspomina tylko, ¿e zosta³ wybrany, nie wymieniaj¹c ani jednej jego publikacji i pomijaj¹c tytu³y naukowe. Zreszt¹ dotyczy to nie tylko jego. Autorzy kilkunastu lub kilkudziesiêciu ksi¹¿ek s¹ ledwie wspomniani, ¿e gdzieœ tam, w któryœ roku zadebiutowali. Nic niewn¹sz¹ce rewelacje Sposób w jaki Flisikowska ocenia pomorskich pisarzy najlepiej zilustrowaæ na jednym przypadku, odnosz¹cym siê do twórczoœci Ró¿y Ostrowskiej. Oto co autorka „Gdañska Literackiego” ma do powiedzenia na jej temat: „W zestawie tekstów portretuj¹cych now¹ rzeczywistoœæ odnajdujemy tak¿e reporta¿ Ró¿y Ostrowskiej „Odcinek „C” zwyciê¿y³ zimê”, zamieszczony w „Rejsach” – dodatku do „Dziennika Ba³tyckiego” – w 1951 roku. Pokazywa³ on nie tylko wspó³zawodnictwo ukierunkowane

na bezpieczeñstwo i oszczêdnoœæ materia³ów przy odbudowie kamienic wzd³u¿ ulicy D³ugiej, Garbary i Ogarnej, zainicjowane przez przodownika pracy Stanis³awa Talaœkê, ale tak¿e awans spo³eczny robotników, którzy te nowo odbudowane domy zasiedl¹”. Co ten be³kot ma wspólnego z „Ksiêg¹ Pisarzy Gdañskich” wiadomo chyba tylko pani Flisikowskiej i osobie, która dokonywa³a redakcji tej ksi¹¿ki. W innym miejscu, poœwiêconym poecie Zbigniewowi Szymañskiemu Flisikowska znów wspomina o Ostrowskiej: „ZaprzyjaŸniony ze Zbigniewem Herbertem, wówczas jeszcze nieznanym nikomu m³odym poet¹ mieszkaj¹cym w Sopocie, spêdza³ d³ugie godziny z paczk¹ przyjació³ – Lechem B¹dkowskim, Franciszkiem Fenikowskim, Ró¿¹ Ostrowsk¹, czasem z Mieczys³awem Czychowskim”. Nazwisko Ostrowskiej pojawia siê jeszcze wielokrotnie, gdy mowa o wiecach studentów na Politechnice Gdañskiej w roku 1956 i 1968, na których pisarka wyg³asza³a „p³omienne, odwa¿ne w treœci przemówienia” (tu ca³a szpalta z tekstem przemówienia, dziœ niewnosz¹cym absolutnie niczego zarówno do literatury, jak i do polityki). I jeszcze informacja TW „Maria”, którego Flisikowska rozszyfrowuje jako Jana Mariê Gisgesa, nazywaj¹cego: „Ró¿ê Ostrowsk¹ i Lecha B¹dkowskiego terenowymi rozrabiaczami, ¿e podczas lutowego zebrania (…) domagali siê uniewa¿nienia pomarcowego Zjazdu ZLP w Bydgoszczy, na który nie dopuszczono opozycji”. O ksi¹¿kach Ró¿y Ostrowskiej, takich jak znakomita „Wyspa”, czy rewelacyjny, choæ niedokoñczony skutkiem œmierci autorki „Mój czas osobny” – g³ucha cisza.

nej w tym przypadku selekcji oraz „obróbki graficznej”. Z tak¹, mówi¹c delikatnie, nonszalancj¹ edytorsk¹, dawno siê nie spotka³em i na pewno bêdê z daleka omija³ wszystkie kolejne publikacje Warszawskiej Firmy Wydawniczej, która okaza³a siê g³ównym sprawc¹ tej katastrofy. Otrzymaliœmy bowiem bubel wydawniczy, nie tylko pozbawiony atrybutów prawdziwej ksi¹¿ki – np. stron tytu³owych czy niezbêdnego – moim zdaniem wstêpu, ale i przyk³ad zmarnowania benedyktyñskiej pracy autora, który rok po roku systematycznie zbiera³ wycinki i informacje na temat festiwalowych wykonawców. Przy rzetelnym opra-

cowaniu redaktorskim i profesjonalnym podejœciu jego praca nie posz³aby na marne. W ksi¹¿ce brak jest jednak nawet œladu ingerencji czy próby selekcji zgromadzonego materia³u fotograficznego i zaproponowanych podpisów pod zdjêciami. Dlatego strasz¹ w ksi¹¿ce œlady no¿yczek, którymi topornie wycinano ze zdjêæ prasowych czy katalogowych poszczególne sylwetki oraz wszystkie inne „brudy”, których nie starano siê nawet maskowaæ. Brak korekty widaæ nawet na ok³adce, gdzie anonsuje siê „sopockie festiwale 1961-2008” – w sytuacji, kiedy autor relacjonuje je swoimi wpisami i zdjêciami do ostatniego festiwalu w roku 2009. Nie piszê ju¿ nawet o tym, ¿e z³amano z pewnoœci¹ wszelkie prawa autorskie, nie podaj¹c ani jednego nazwiska autora zdjêæ. Mo¿e sk¹din¹d zreszt¹ s³usznie, bo nie s¹dzê, aby jakikolwiek fotoreporter czy fotografik chcia³by siê chwaliæ tak¹ publikacj¹. Sporo te¿ w tym wydawnictwie ewidentnych b³êdów i potkniêæ choæby w Ÿle przywo³anych nazwach (np. laureata Bursztynowego S³owika z roku 2006, brytyjskiej grupy Mattafix) czy te¿ nieprecyzyjnych informacjach (dotycz¹cej zerwania dachu

Recenzja: „Sopockie festiwale” – zawiedzione nadzieje.

Piosenka nie zna granic? Wojciech Fu³ek Zazwyczaj zach³annie rzucam siê na wszystkie nowe ksi¹¿ki dotycz¹ce Sopotu. Czasami, jak siê okazuje, zbyt zach³annie, gdy¿ mo¿e to groziæ czytelnicz¹ niestrawnoœci¹. Tak tez siê sta³o ostatnio w zwi¹zku z ksi¹¿k¹ „Sopockie festiwale”. I nie do koñca winny jest temu sam autor, Mieczys³aw Paw³ów, na pewno zaliczaj¹cy siê do grona pasjonatów i zbieraczy pami¹tek, zwi¹zanych z histori¹ sopockiego festiwalu. Ta legendarna ju¿ impreza, która w roku ubieg³ym obchodzi³a swoje (zupe³nie, niestety, przemilczane i niewykorzystane) 50-lecie, niestety nigdy nie doczeka³a siê odpowiedniego dla swojej rangi opracowania. By³y podejmowane próby monografii czy albumów, ale trudno je uznaæ za udane. Z tym wiêksz¹ ciekawoœci¹ kupi³em, za poœrednictwem internetu, bo jakoœ nie mog³em znaleŸæ tej pozycji w ksiêgar-

niach (co ju¿ powinno stanowiæ dla mnie ostrze¿enie) wspomnian¹ ksi¹¿kê, maj¹c¹ – jak mog³em wyczytaæ z krótkiej notki – ambicjê opisu historii sopockiej imprezy od jej pierwszej edycji w roku 1961 po jej ostatni¹ – przynajmniej do tej pory – ods³onê w wersji TVN-owskiej z roku 2009. „Je¿eli jest ktoœ zainteresowany fenomenem, jakim by³y te wydarzenia artystyczne, kto œpiewa³, jakiego rodzaju piosenki by³y prezentowane, jakie utwory by³by nagradzane i jaki by³ ich los. Kim byli uczestnicy, jak zaprezentowali siê na festiwalach w Sopocie, z pewnoœci¹ znajdzie odpowiedŸ na te pytania w tej ksi¹¿ce. Bêdzie móg³ powróciæ do lat minionego ju¿ wieku!” – przeczyta³em i – niepomny na trochê nieporadn¹ gramatycznie formê tego zaproszenia – niecierpliwie czeka³em na zamówion¹ przesy³kê, licz¹c na kompendium festiwalowej wiedzy i profesjonalny przewodnik po pó³wiecznej historii sopockiej imprezy.

Szok, jaki prze¿y³em, otrzymuj¹c w koñcu to wydawnictwo, w miarê „wczytywania siê” w to dzie³o zacz¹³ ustêpowaæ zdumieniu. Nieprzypadkowo opatrzy³em s³owo „wczytywaæ” cudzys³owem, okaza³o siê bowiem, ¿e najbardziej rozbudowane zdania umieszczone zosta³y na ok³adce. Natomiast samo wnêtrze tego wydawnictwa sk³ada siê z fatalnej jakoœci amatorskich zdjêæ i „wycinanek” (dos³ownie!) fotograficznych z prasy, czasami tak zamazanych, ¿e praktycznie nieczytelnych. To po prostu coœ w rodzaju pami¹tkowego zeszytu, do którego niew¹tpliwy i szczery fan sopockiego festiwalu wkleja³ przypadkowe zdjêcia wykonawców, opatruj¹c je lakonicznymi najczêœciej podpisami typu: „Irena Dziedzic zwi¹zana od pocz¹tku z sopock¹ estrad¹”. Wydaje mi siê, ¿e edytor „Sopockich festiwali”, wyrz¹dzi³ autorowi ksi¹¿ki ewidentn¹ krzywdê, publikuj¹c jego zbiory bez wiêkszej ingerencji – redakcyjnej, merytorycznej i niezbêd-

Bubel za pieni¹dze podatników Byæ mo¿e ksi¹¿ka mia³aby jakiœ sens, gdyby nosi³a tytu³ „Postawa literatów gdañskich wobec komunizmu”. Wtedy autorka mog³aby opisywaæ zebrania partyjne, manifesty wydawane przez pisarzy, cytowaæ ówczesn¹ prasê. „Gdañsk Literacki” Flisikowskiej, jako trzeci tom „Ksiêgi Pisarzy Gdañskich” jest absolutnym nieporozumieniem. Nie wnosi kompletnie niczego do wiedzy na temat twórczoœci pisarzy Pomorza, nie mo¿e te¿ byæ pomocny nauczycielowi, czy bibliotekarzowi, który tê twórczoœæ chcia³by przybli¿yæ m³odzie¿y. Oczywiœcie Anna Flisikowska mog³a napisaæ to, co napisa³a, prywatne wydawnictwo „Mestwin” mog³o to wydaæ w formie ksi¹¿ki, dlaczego jednak za ów bubel zap³acili podatnicy, czyli my wszyscy?

Anna Flisikowska, „Gdañsk Literacki - od kontrolowanego do wolnego s³owa (1945 – 2005)”, Wyd. Mestwin, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Josepha Conrada Korzeniowskiego – Gdañsk 2011, s. 187 , ISDN 978-8389285-62-1.

Opery Leœnej przez burzê podczas festiwalu w roku 1964, kiedy w rzeczywistoœci mia³o to miejsce ponad tydzieñ przed rozpoczêciem koncertów, dziêki czemu ekipy remontowe zd¹¿y³y z napraw¹). Jednak, mimo tych wszystkich mankamentów, autorowi uda³o siê zebraæ trochê ciekawostek z ¿ycia festiwalu i jego uczestników, które – nie pretenduj¹c do rangi skarbnicy wiedzy – mog³yby zainteresowaæ zaprzysiêg³ych fanów sopockiej imprezy i wszystkich, którzy chcieliby odkurzyæ swoje wspomnienia z Opery Leœnej. Z pewnoœci¹, gdyby wydawca podszed³ profesjonalnie do swoich obowi¹zków, otrzymalibyœmy pozycjê, która uzupe³ni³aby nie tylko moj¹ pó³kê festiwalow¹. Ta ksi¹¿ka i tak oczywiœcie na ni¹ trafi, ale z przestrog¹ dla wszystkich ewentualnych jej nabywców, aby nie oczekiwali od niej zbyt wiele. A szkoda…

Mieczys³aw Paw³ów, Sopockie festiwale 1061-2008, Warszawska Firma Wydawnicza, 2011, brak informacji o nak³adzie.


KULTURA

Nr 3/4 (67/68) Kwiecieñ 2012

Nazwiska laureatów Pomorskiej Nagrody Artystycznej za rok 2011 og³oszone zostan¹ 11 maja 2012 r.

Obradowa³a Kapitu³a

Pomorskiej Nagrody Artystycznej 21 marca w Ratuszu Staromiejskim w Gdañsku obradowa³a Kapitu³a Pomorskiej Nagrody Artystycznej. Jej zadaniem by³o wy³onienie kandydatów do tej¿e nagrody, których osi¹gniêcia twórcze z roku 2011 wydaj¹ siê najbardziej spektakularne.

K

apitu³a liczy 19 cz³onków i s¹ to przede wszystkim przedstawiciele zwi¹zków i stowarzyszeñ twórczych, oraz uczelni artystycznych. Mieli oni przed sob¹ trudne zadanie, gdy¿ do nagrody by³o zg³oszonych ponad 190 osób. Po wielogodzinnych obradach (w niektórych wypadkach konieczne okaza³y siê bara¿e) Kapitu³a nominowa³a do nagrody 10 osób. Wœród nich znalaz³o siê dwoje pisarzy: Anna Czerwiñska-Rydel, autorka ksi¹¿ek dla dzieci oraz Tadeusz D¹browski, poeta i eseista. Przepad³ natomiast zwi¹zany z nasz¹ redakcj¹ Wojciech Fu³ek, autor wydanej niedawno znakomitej ksi¹¿ki dla dzieci „Od koñca do pocz¹tku albo odwrotnie”. Kreacja Najwiêksz¹ grupê nominowanych stanowi¹ muzycy. Kapitu³a zaproponowa³a do nagrody El¿bietê Sikorê, autorkê muzyki do wystawionej w Operze Ba³tyckiej „Madame Curie”, oraz Annê Miko³ajczyk, wykonuj¹ca tytu³ow¹ partiê w tej¿e operze. Nominacjê otrzymali tak¿e Wojciech Mazolewski za p³ytê „Smells Like Tape Spirit”, S³awomir Jasku³ke za projekt „Chopin na 5 fortepianów”, prof. dr Alina KowalskaPiñczak za znakomite wykonanie cyklu koncertów w ramach obchodów trzydziestolecia Cappelli Gedanensis, oraz trio: Renata Gos³awska, Agnieszka Pawlak i Magdalena Smuk – aktorki mistrzowsko wykonuj¹ce spektakl „Tango Nuevo” w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Nominowany zosta³ równie¿ Adam Nalepa za re¿yseriê „Nie-boskiej komedii” Zygmunta Krasiñskiego w Teatrze Wybrze¿e i Alicja GrucaFlorczak, wraz z Robertem Florczakiem za spektakle multimedialne „Triumf ognia cia³ i maszyn”, oraz „Œwi¹tynia sztuk wszelkich”. Z tej dziesi¹tki zostan¹ wybrani trzej laureaci, którzy 11 maja br. otrzymaj¹ Po-

morsk¹ Nagrodê Artystyczn¹ za rok 2011. Kapitu³a wy³oni³a tak¿e trzech kandydatów do nagrody – Pomorska Nadzieja Artystyczna. S¹ nimi m³odzi artyœci: Filip Jacobson – filmowiec, Anna Wypych – malarka, oraz kwartet smyczkowy „NeonQuartet” w sk³adzie Karolina Pi¹tkowskaNowicka, Pawe³ Kapica, Micha³ Markiewicz i Krzysztof Paw³owski. Mecenat Nominowani do honorowej nagrody za mecenat w dziedzinie kultury zostali: Grupa Lotos S.A. za wsparcie finansowe 36. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, XI Festiwalu „Dwa Teatry – Sopot 2011”, XV Festiwalu Szekspirowskiego, XV Festiwalu Gospel, Festiwalu Solidarity of Arts, a tak¿e za zakup i przekazanie Muzeum Narodowemu w Gdañsku obrazu, bêd¹cego czêœci¹ kolekcji portretów Peetera Danckersa De Rij, Wega S.A. Zak³ad Pracy Chronionej za sta³¹ opiekê udzielan¹ grupie baletowej Rapsodia z ¯ukowa (przekazano ³¹cznie ponad 200 kostiumów scenicznych) oraz Marian Zieliñski za osobiste sponsorowanie S³upskich Koncertów Kameralnych i koncertów odbywaj¹cych siê w ramach Estrady M³odych podczas 45. Festiwalu Pianistyki Polskiej w S³upsku, a tak¿e za wspieranie dzia³añ Muzeum Pomorza Œrodkowego w S³upsku, w tym za przekazanie w darze zbioru zdjêæ, dokumentów, bi¿uterii, strojów i ksi¹¿ek zwi¹zanych z histori¹ S³upska. Nagroda specjalna Prócz powy¿szych nagród, podczas uroczystej gali w dniu 11 maja, marsza³ek województwa pomorskiego Mieczys³aw Struk wrêczy, wybranemu przez siebie artyœcie, nagrodê za ca³okszta³t osi¹gniêæ artystycznych, lub dokonañ na rzecz kultury. (as)

15

Sopocki Pogrzebacz

Wstydliwa rocznica (2) Min¹³ rok 2011, a wraz z nim szansa na fetowanie wyj¹tkowej rocznicy w historii Sopotu. Z wielkim hukiem obchodziliœmy co prawda 50-lecie powstania Non-Stopu, ale o 50-leciu Sopockiego Festiwalu Piosenki - cisza! W powojennej historii miasta w³aœnie ta impreza sta³a siê jego wizytówk¹ i nada³a nowy muzyczno-rozrywkowy charakter Sopotowi. To dziêki niej przez kurort przewinê³a siê ca³a plejada gwiazd, ludzi show-biznesu i t³umy wspania³ej publicznoœci.

J

ak wspomniano w poprzednim odcinku – g³ównym pomys³odawc¹ i organizatorem Miêdzynarodowego Festiwalu Piosenki by³ W³adys³aw Szpilman - dyrektor dzia³u muzycznego Polskiego Radia i kierownik dzia³u muzyki rozrywkowej. Rzeczywistym organizatorem imprezy by³a natomiast przez wiele lata Ba³tycka Agencja Artystyczna BART (wczeœniej funkcjonuj¹ca jako Wojewódzka Agencja Imprez Artystycznych WAIA).

Kultura i produkcja Pierwszy festiwal zosta³ zaplanowany na trzy dni 25, 26 i 27 sierpnia 1961 roku. Pomyœlany zosta³ jako zwieñczenie i kulminacja sezonu letniego w Sopocie. Artyœci mieli zamieszkaæ w Grand Hotelu, a na koncerty wymarzono najbardziej

50 lat minê³o… Pierwszy Miêdzynarodowy Festiwal Piosenki sk³ada³ siê z trzech dni koncertowych: dnia polskiego, zagranicznego i konkursu laureatów. Wystêpy oceniane by³y przez miêdzynarodowe jury, powo³ane z 13 najlepszych dostêpnych dla organizatorów fachowców. Doœæ intryguj¹cym z dzisiejszej perspektywy jest nieobecnoœæ fachowca z ZSRR, podczas gdy zarówno NRF i NRD posiada³y pe³n¹ reprezentacjê! Po g³êbokiej analizie pierwszego festiwalu sytuacjê naprawiono i to ze znaczn¹ rekompensat¹. W dniu polskim wyst¹pi³o dziesiêciu krajowych wykonawców wyselekcjonowanych wstêpnie na antenie Polskiego Radia w specjalnym plebiscycie. W tym odcinku przypomnijmy w kolejnoœci alfabetycznej pierwszych piêciu wykonawców. Byli nimi: Regina Bielska, Wies³awa Drojecka, Ludmi³a Jakubczak, Jerzy Po³omski i S³awa Przybylska. W materia³ach prasowych festiwalu znalaz³y siê oczywiœcie ich zdjêcia. Ju¿ na pierwszy rzut oka widaæ, ¿e 50 lat minê³o i stylistyka siê mocno zmieni³a. Zreszt¹ wed³ug tego samego wzorca, czyli rynku amerykañskiego.

Gwiazdy z tamtych lat Wies³awa Drojecka.

celebrowany w Trójmieœcie obiekt – sopock¹ Operê Leœn¹. Entuzjazm organizacyjny by³ tak du¿y, ¿e dopiero przed samym koncertem okaza³o siê, i¿ przeprowadzenie Festiwalu pod go³ym niebem by³ob nierealne i grozi³o kompromitacj¹. Opera Leœna nie mia³a ¿adnego zadaszenia, zaplecza ani profesjonalnej aparatury. Jak to by³o w czasach PRL – na pomoc przysz³a klasa robotnicza i stoczniowcy udostêpnili na potrzeby festiwalu halê stoczni. Mo¿na powiedzieæ, ¿e niechc¹cy zapocz¹tkowano wówczas niezwyk³y precedens – hala fabryczna sta³a siê na kilkadziesi¹t lat g³ówn¹ hala widowiskow¹ Trójmiasta. ¯aden kraj socjalistyczny nie móg³ siê poszczyciæ takim zbli¿eniem kultury i produkcji. I gdyby nie spali³a siê w trakcie jednej z imprez w 1994 roku, mog³a mieæ szansê na modernizacjê przed EURO 2012.

Regina Bielska, urodzona wilnianka, by³a w ówczesnym czasie gwiazd¹ wokaln¹ rozg³oœni gdañskiej, a zespó³ jej mê¿a, pianisty Romualda Millera „Albatros” by³ sta³ym elementem wybrze¿owej estrady. Po

Jerzy Po³omski.

festiwalu stali siê równie¿ obecni w TVP i na rynku europejskim. To artystyczne ma³¿eñstwo nadal mieszka w Gdañsku i warto o nich pamiêtaæ. Wies³awa Drojecka, urodzona w Grodnie – to prawdziwa gwiazda lat szeœædziesi¹tych. Nagrywa³a z najlepszymi polskimi orkiestrami przeboje polskie i zagraniczne. Osoba o

Regina Bielska z gdañskim zespo³em muzycznym Albatros.

wyj¹tkowo szerokim spektrum zainteresowañ muzycznych. Wykonanie utworu Bronis³awa Broka i W³adys³awa Szpilmana „Nie wierzê piosence” zapewni³o jej nagrodê prasy zagra-

S³awa Przybylska.

nicznej i Ekspresu Wieczornego na I Miêdzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie. Nie zosta³a zapomniana i 24 czerwca 2011 r. Wies³awa Drojecka otrzyma³a Nagrodê Wroc³awia za ca³okszta³t pracy artystyczne. Ludmi³a Jakubczak sta³a siê legend¹ polskiej piosenki, maj¹c na swoim koncie bardzo niewiele wystêpów i nagrañ. Urodzona w 1939 roku w Tokio (trudno uwierzyæ!) wykazywa³a predyspozycje do piosenek swinguj¹cych i poetyckich. Niestety kilka miesiêcy po wystêpie na festiwalu zginê³a w wypadku samochodowym. Paradoksalnie ta krótka kariera zostawi³a najmocniejszy wpis do historii polskiej muzyki rozrywkowej, a jej charakterystyczne utwory s¹ nagrywane do dziœ, staj¹c siê klasyk¹ tego gatunku. Jerzy Po³omski to osoba wyj¹tkowo ³atwo rozpoznawalna na rynku muzyki rozrywkowej. Urodzony w Radomiu, absolwent warszawskiej Pañstwowej Wy¿szej Szko³y Teatralnej, sta³

siê klasykiem profesjonalnej interpretacji piosenek o charakterze nawi¹zuj¹cym do polskiej muzyki przedwojennej. W roku 2007 sam zosta³ cz³onkiem jury Sopot Festiwal. Ku uciesze swoich zwolenników jest dalej obecny na rynku muzycznym. S³awa Przybylska, pochodz¹ca z Podlasia, by³a bardzo indywidualnym odkryciem w kategorii muzyki popularnej. Najwiêkszym jej sukcesem w okresie debiutanckim by³a piosenka „Pamiêtasz by³a jesieñ” do filmu „Po¿egnania” Wojciecha Hasa. Film ten pamiêta ju¿ niewielu, ale piosenka jest ci¹gle nagrywana i chêtnie s³uchana. Po festiwalu S³awa Przybylska sta³a siê jedn¹ g³ównych gwiazd polskiej estrady. Nagra³a wiele piosenek przedwojennych i do dziœ jest bo¿yszczem estrad polonijnych w Stanach i Kanadzie. Prezydent RP odznaczy³ j¹ Krzy¿em Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jak na po³owê polskiego sk³adu I Miêdzynarodowego Festiwalu Piosenki – to ca³kiem udany zestaw…

Ludmi³a Jakubczak.


16 REKLAMA

Nr 3/4 (65/66) Kwiecieñ 2012

Na pytania odpowiada ekspert firmy Flügger

Renowacja tarasu

Micha³ Martuzalski Nawet prawid³owo zaolejowany taras wraz z up³ywem czasu zaczyna ulegaæ zniszczeniu pod wp³ywem niekorzystnych warunków atmosferycznych. Naturalny kolor drewna p³owieje, a na jego strukturze pojawiaj¹ siê mchy i porosty. Chc¹c odœwie¿yæ kolor pod³o¿a nale¿y zastosowaæ skuteczne œrodki czyszcz¹ce. Pomocny przy renowacji tarasów na zewn¹trz bêdzie zasadowy Flügger Œrodek do drewna A. P³yn doskonale czyœci powierzchniê drewna sosnowego, œwierkowego usuwaj¹c przy tym przebarwienia i resztki starego oleju. Po aplikacji preparatu nale¿y odczekaæ 10 minut i

zanim œrodek wyschnie, wyszorowaæ dan¹ powierzchniê tward¹ szczotk¹ a nastêpnie sp³ukaæ obficie czyst¹ wod¹. Produkt o wysokiej wydajnoœci siêgaj¹cej 1520 m2/l. Przy mocnych przebarwieniach mycie nale¿y powtórzyæ. Ostatnio coraz czêœciej tarasy wykonywane s¹ z egzotycznych gatunków drewna. Poddaj¹c renowacji taras z drewna egzotycznego lub liœciastego, zniszczonego przez czynniki klimatyczne wskazane jest zastosowane kwaœnego œrodka Flügger œrodek do drewna B. Przed u¿yciem taras nale¿y zwil¿yæ wod¹. Œrodek najlepiej aplikowaæ pêdzlem, wcieraj¹c go w strukturê pod³o¿a tym samym wymywaj¹c zanieczyszczenia. Po

15 minutach powierzchniê nale¿y wyszorowaæ tward¹ szczotk¹ i obficie zmyæ czyst¹ wod¹. Oprócz tarasów œrodki Flügger A i B do czyszczenia drewna mo¿emy wykorzystaæ do przeprowadzenia renowacji p³otu, elewacji, bramy drewnianej, mebli ogrodowych itp. Po wyschniêciu pod³o¿a mo¿emy przyst¹piæ do ponownego olejowania tarasu. Flügger Olej Aqua doskonale zabezpieczy drewno przed wnikaniem wilgoci. Mniej wilgoci w strukturze drewna to d³u¿szy czas zabezpieczenia pod³o¿a przed ponownym porastaniem. Zwiêkszona zawartoœæ œrodków przeciwporostowych dodatkowo wyd³u¿a okres po którym koniecz-

Wraz z nadchodz¹ca wiosn¹ chcia³abym odnowiæ taras w swoim ogrodzie. Jego stan znacznie siê pogorszy³ od momentu zakupu - straci³ kolor i na jego powierzchni zaczê³y pojawiaæ siê jakieœ porosty. Chcia³abym przywróciæ mu dawny wygl¹d, jak siê za to zabraæ?

ne bêdzie przeprowadzenie renowacji. Prawid³owe zabezpieczenie Flügger Olejem Aqua oraz stosowanie odpowiednich œrodków pielêgnuj¹cych umo¿liwi nam d³ugotrwa³e u¿ytkowanie tarasów i innych powierzchni drewnianych. Mo¿ecie Pañstwo zwróciæ siê równie¿ po poradê do handlowców z sieci Flügger farby: w Sopot, ul. Al. Niepodleg³oœci 692/694, tel. 58 550 75 79 w Gdañsk, ul. Kartuska 218A, tel. 58 322 38 77 w Gdañsk, ul. Przywidzka 7, tel. 58 302 01 44

Gdañsk Zaspa, ul. ¯wirki w i Wigury 8, tel. 58 340 98 13 Gdañsk Matarnia, w ul. Z³ota Karczma 26, tel. 58 522 34 32 Gdañsk Wrzeszcz, ul. Grunw waldzka 18, tel. 551 32 91 Gdynia Karwiny, w ul. Chwaszczyñska 21, tel. 58 629 47 47 Gdynia, ul. Morska 123/125, w tel. 58 667 01 33 Gdynia, ul. W³adys³awa IV 53, w tel. 58 551 23 72 Rumia, ul. Grunwaldzka 18, w tel. 58 679 32 23


Riviera - Marzec 2012