Page 1

Pomarañcze kubañskich towarzyszy STR. 10

Musimy wróciæ do sopockiej tradycji Rozmowa z radn¹ Ann¹ Stasiersk¹ STR. 11

bezplatna gazeta pomorska

Rok VI Nr 7 (64)

Grudzieñ 2011

Nak³ad 10 000 egz.

ISSN 1895-7080

str. 5

W najbli¿szym numerze „Riviery” rozmowa z Ma³gorzat¹ Niemen - modelk¹, malark¹, aktork¹, a prywatnie ¿on¹ Czes³awa Niemena.

Rodzinnych i Pogodnych Œwi¹t Bo¿ego Narodzenia oraz Szczêœliwego Nowego 2012 Roku, Czytelnikom „Riviery” oraz Mieszkañcom Gdañska, Gdyni i Sopotu, a tak¿e naszym Sponsorom, Reklamodawcom i Wspó³pracownikom ¿yczy redakcja


POMORZE

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

By³y wiceminister sportu nowym Wojewod¹ Pomorskim.

Mianowanie Ryszarda Stachurskiego Fot. archiwum

Z

godnie z przewidywaniami nowym wojewod¹ pomorskim zosta³ Ryszard Stachurski, by³y wiceminister sportu. Kandydatów by³o kilku: wicemarsza³ek pomorski Wies³aw Byczkowski, by³y pose³ i by³y wiceprezydent Sopotu Pawe³ Or³owski, aktualny wicewojewoda pomorski Micha³ Owczarek, a nawet wojewoda mazowiecki Jacek Koz³owski. Decyzja w tej mierze nale¿a³a do premiera Donalda Tuska. Wybór Stachurskiego potwierdza wczeœniejsze spekulacje, ¿e funkcje nowych wojewodów bêd¹ piastowali ludzie dalecy od miejscowych œrodowisk samorz¹dowych. Poniewa¿ Stachurski bêdzie piastowa³ swe stanowisko z nominacji Platformy Obywatelskiej, jego zastêpców wytypuje koalicjant parlamentarny PO – Polskie Stronnictwo Ludowe. Ryszard Stachurski urodzi³ siê 7 grudnia 1950 roku w Gdyni. Ukoñczy³ filologiê polsk¹ na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdañskiego oraz podyplomowe studia prawa i administracji na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, jest tak¿e absolwentem podyplomowych

Ryszard Stachurski nowym Wojewod¹ Pomorskim.

studiów zarz¹dzania w Wy¿szej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wañkowicza w Warszawie. W latach 1990 - 2001 by³ sekretarzem gminy Krokowa, a póŸniej radnym powiatu puckiego. Od marca 2008 roku pe³ni³ funkcjê dyrektora Centralnego Oœrodka Sportu Oœrodka Przygotowañ Olimpijskich „Cetniewo" we W³adys³awowie, a od grudnia 2009 do grudnia 2011 sekretarza stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki. 12 grudnia 2011 premier Donald Tusk powierzy³ mu stanowisko wojewody pomorskiego. Od 32 lat mieszka we wsi Goszczyno w województwie pomorskim.

Zamro¿enie urzêdniczych poborów

Kryzys puka do ratusza Nie bêdzie w przysz³ym roku podwy¿ek pensji urzêdników pomorskich. Mog¹ natomiast byæ redukcje etatów. Gdañsk w roku 2012 przeznaczy na administracjê o 5 % mniej z³otówek ni¿ w roku bie¿¹cym. To ju¿ trzeci rok zamro¿enia wynagrodzeñ. Ciêcia dotknê³y tak¿e limity s³u¿bowych rozmów telefonicznych, oraz przejazdów samochodami s³u¿bowymi. Zad³u¿enie Gdañska osi¹gnê³o 56,72 %, ale jak zapowiada prezydent Pawe³ Adamowicz w nadchodz¹cym roku zmaleje do 51 %. Podobnie jest w Sopocie, którego zad³u¿enie – wed³ug przewodnicz¹cego Komisji Polityki Finansowej i Strategii Miasta Sopotu, Jaros³awa Kempy – przekroczy³o 50 % wartoœci dochodów miasta. Kempa przestrzega nie tylko przed zaci¹ganiem nowych kredytów, lecz równie¿ postuluje uwzglêdnienie w bud¿ecie na rok 2012 powa¿nych ciêæ wydatków. (as)

W role m³odego Hansa Klossa wcieli siê Tomasz Kot, Brunnerem bêdzie Piotr Adamczyk.

J-23 znowu nadaje Najpopularniejszy serial, jaki nakrêcono w PRL „Stawka wiêksza ni¿ ¿ycie” ze Stanis³awem Mikulskim w roli kapitana Klossa, doczeka³ siê kontynuacji. Akcja jednego z odcinków nowej serii, re¿yserowanej przez Patryka Vegê, toczy siê zim¹ roku 1945 w Koenigsbergu, czyli dzisiejszym Kaliningradzie. Do miasta atakowanego przez Armiê Czerwon¹ przybywa agent J-23, czyli Hans Kloss, aby odszukaæ skarb III Rzeszy. Zdjêcia do tego odcinka krêcono na zamku w Malborku, który na trzy dni zamieni³ siê w hitlerowskie gniazdo, z flagami ze swastyk¹ i ¿o³nierzami (oko³o 200 statystów) w mundurach Wehrmachtu. Oczywiœcie Stanis³aw Mikulski nie móg³ wyst¹piæ w swojej roli.

Fot. archiwum

2

Hans Kloss i Hermann Brunner w kultowej „Stawce wiêkszej ni¿ ¿ycie”, czy film Vegi oka¿e siê takim samym hitem, przekonamy siê ju¿ wkrótce.

Od nakrêcenia tamtego, kultowego, jakbyœmy dziœ powiedzieli, serialu minê³o prawie 50 lat i ³ami¹cy damskie serca przystojny oficer Abwehry jest

dziœ starszym panem. Zast¹pi³ go Tomasz Kot. Przeciwnikiem Hansa Klossa by³ - jak pamiêtamy - Emil Karewicz graj¹cy Hermanna Brunnera. I on nie

Elektrownia atomowa na Pomorzu, ale gdzie?

Kwidzyñski biznesmen chce szkoliæ ochraniarzy

¯arnowiec, Lubiatowo lub G¹ski

Arsena³ dla bezrobotnych

Jest ju¿ niemal pewne, ¿e pierwsza polska elektrownia j¹drowa powstanie na terenie województwa pomorskiego. ¯arnowiec, Lubiatowo, lub G¹ski to jedna z trzech miejscowoœci, w których Polska Grupa Energetyczna do roku 2020 pobuduje atomówkê.

M

ieszkañcy tych miejscowoœci, jak równie¿ innych, po³o¿onych w pobli¿u wsi, nie panikuj¹ z tej przyczyny. Na rozpoczêcie tej olbrzymiej inwestycji czeka siê tam raczej z nadziej¹. Bezrobocie w tej czêœci województwa jest wysokie, a przy budowie elektrowni bêdzie zatrudnionych oko³o tysi¹ca osób. Istnieje wiêc szansa na

dobrze p³atn¹ pracê. Najwiêksze obawy budzi mo¿liwoœæ zatrudnienia przez PGE tañszych robotników z zagranicy, przede wszystkim z Chin. Inaczej na problem te patrz¹ dzia³acze Pomorskiej Inicjatywy Antynuklearnej. Ich zdaniem budowa elektrowni j¹drowej jest anachroniczna i szkodliwa. Domagaj¹ siê te¿ otwarcia w pomorskich szpitalach od-

dzia³ów leczenia choroby popromiennej, jakby z góry zak³adaj¹c, ¿e to co æwieræ wieku temu wydarzy³o siê w Czarnobylu, niechybnie stanie siê tak¿e udzia³em naszego regionu. W planach perspektywicznych przewidziana jest budowa w Polsce przynajmniej dwóch elektrowni j¹drowych o ³¹cznej mocy 6 tysiêcy megawatów.

Dochody wynios¹ 831 milionów z³otych, wydatki 847 milionów.

Jest projekt bud¿etu pomorskiego na rok 2012 okaza³a siê ³¹cznoœæ i komunikacja, ogó³em województwo wyda na te cele 241 milionów. W tym 90 milionów poch³on¹ Regionalne Przewozy PKP, a 30 milionów Pomorska Kolej Metropolitalna. PKM jeszcze przez szereg lat bêdzie stanowi³a pompê ss¹c¹ pieni¹dze pochodz¹ce z podatków p³aconych przez mieszkañców Pomorza. Na tê jedn¹ inwestycjê województwo bêdzie musia³o wydaæ oko³o pó³ miliarda z³otych. (kf)

Biznesmen z Kwidzyna postanowi³ za³o¿yæ szko³ê dla pracowników ochrony. W tym celu zwróci³ siê do Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdañsku o wydanie mu zezwolenia na broñ, konieczn¹ do wyszkolenia ochroniarzy. W pierwszym wniosku by³a mowa o 36 sztukach broni rêcznej, w drugim ju¿ o 180. W swoim arsenale biznesmen chcia³by posiadaæ 20 sztuk broni palnej bojowej, 20 pistoletów sygna³owych, 20 pistoletów maszynowych, 20 strzelb powtarzalnych, 20 karabinków samoczynnych, oraz 80 sztuk broni sportowej. Biznesmen chcia³by kszta³ciæ w swojej placówce bezrobotnych z Kwidzyna i okolic i ma ¿al do Policji, ¿e do tej pory nie wyda³a mu stosownego zezwolenia. (as)

bezplatna gazeta pomorska

Wydawca: PPHU Riviera Sopot 81-838 Sopot, Al. Niepodleg³oœci 753 Redaktor naczelny: Krzysztof M. Za³uski, tel. 796-54-94-50 Adres redakcji: 81-838 Sopot, Al. Niepodleg³oœci 753 e-mail: riviera-77@o2.pl Reklama: e-mail: k63@gazeta.pl

Fot. archiwum

28 listopada br. projekt bud¿etu województwa pomorskiego na rok 2012 zosta³ przedstawiony radnym Sejmiku Pomorskiego. Obecnie zajmuje siê nim specjalna komisja, a 28 grudnia odbêdzie siê g³osowanie. Od wielu lat jest to pierwszy tak zrównowa¿ony bud¿et. Dochody województwa wynios¹ 831 milionów z³otych, wydatki 847 milionów. Tak wiêc deficyt wyniesie zaledwie 16 milionów, co jest kwot¹ nieznaczn¹ wobec 145-milionowego deficytu z roku 2011. Najkosztowniejsza

jest ju¿ w wieku, mo¿na by rzec – poborowym. Dlatego rolê demonicznego Sturmbannführera zagra obecnie Piotr Adamczyk.

Pañstwowa Agencja Atomistyki na lokalizacjê przysz³ej elektrowni atomowej wytypowa³a ¯arnowiec. Pod uwagê branych jest jeszcze kilka lokalizacji zastêpczych.

Adres do korespondencji: Riviera Literacka 80-833 Gdañsk, ul. Mariacka 50/52 Druk: Polskapresse sp. z o.o. 80-720 Gdañsk, ul. Po³ê¿e 3 Niezamówionych materia³ów redakcja nie zwraca, zastrzega sobie tak¿e prawo do ich redagowania. Za treœæ reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialnoœci.


POMORZE

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

Nowo wybrani pomorscy parlamentarzyœci otwieraj¹ biura poselskie

Hall na Monciaku, a Biedroñ w… Warszawie

Gdañsk. Mimo wszystko tramwajarze maj¹ siê czym pochwaliæ.

SWING

na krótkich torach

Fot. Maciej Kosycarz /KFP

Starzy i nowi pos³owie, którzy zdobyli mandaty na Pomorzu w aktualnej kadencji Sejmu, otwieraj¹ powoli swoje biura poselskie. Najwy¿ej zainstalowa³ siê Piotr Bauæ z Ruchu Palikota, bo na 9 piêtrze tzw. „Zieleniaka” – najstarszego gdañskiego wie¿owca. Najbardziej presti¿owe miejsce wybra³a by³a minister edukacji Katarzyna Hall – sopock¹ ulicê Bohaterów Monte Cassino. A najtrudniej bêdzie spotkaæ siê z Robertem Biedroniem, poniewa¿ swoje biuro otworzy³ w Warszawie. Pos³owie wybrani z Gdañska najchêtniej szukali

3

Katarzyna Hall otworzy³a swoje biuro poselskie na ulicy Bohaterów Monte Cassino.

miejsc na swe biura we Wrzeszczu, natomiast pos³owie z Gdyni preferowali centrum mia-

sta, takie ulice jak Œwiêtojañska i Starowiejska. (kf)

Nadchodz¹ mrozy, a w niektórych gminach nie ma noclegowni.

Gdañsk nie jest rekordzist¹, nawet jeœli idzie o d³ugoœæ torów tramwajowych. Ich ³¹czna suma wynosi tylko 52 km i pod tym wzglêdem wyprzedza nas nie tylko Górnoœl¹ski Okrêg Przemys³owy i Warszawa, ale tak¿e £ódŸ, Kraków, Wroc³aw, Poznañ i Szczecin. Gdañsk mo¿e siê natomiast pochwaliæ najnowoczeœniejszym taborem tramwajowym, wœród których dominuj¹ wozy typu Swing (ostatni z licz¹cej 35 sztuk serii przybêdzie na Wybrze¿e jeszcze w tym miesi¹cu), oraz

tzw. „dortmundy”, których mamy 39 sztuk. Oznacza to, ¿e 38 % je¿d¿¹cych po torach wozów to tramwaje nowoczesne, przyjazne pasa¿erom. Pod tym wzglêdem Gdañsk bije na g³owê inne miasta. W Krakowie tylko co czwarty tramwaj nale¿y do tej grupy. Gdzie indziej jest jeszcze gorzej. We Wroc³awiu niskopod³ogowce stanowi¹ tylko 10% ca³ego taboru, w Warszawie 8,6%, w Poznaniu 8,5 %. Do obs³ugi nowych wozów przystosowywana jest zajezdnia na granicy Wrzeszcza i Oliwy.

Nowe urz¹dzenia pozwol¹ wydatnie skróciæ przegl¹dy i remonty. W najbli¿szych latach równie¿ gdañskie torowiska ulegn¹ zdecydowanemu wyd³u¿eniu. Ju¿ w przysz³ym roku zakoñczy siê budowa linii od dzisiejszej pêtli na Che³mie ku £ostowicom, do skrzy¿owania ulicy Nowo³ódzkiej i Œwiêtokrzyskiej. W nastêpnych latach tramwaje poka¿¹ siê na Morenie. Rozwa¿ana jest te¿ koncepcja objêcia transportem tramwajowym Oruni Górnej, oraz Wyspy Spichrzów. (as)

Wielkie liczenie

bezdomnych

A

w Smêtowie Granicznym, którego schronisko mo¿e pomieœciæ 40 osób. Gdzie indziej jest gorzej. W S³upsku z noclegowni mog¹ korzystaæ tylko osoby trzeŸwe. Pijani mog¹ siê zg³osiæ w miejskiej ogrzewalni, ale tam s¹ tylko miejsca siedz¹ce. Podobna sytuacja jest w Koœcierzynie. W Wejherowie bezdomni w ogóle nie maj¹ miejsca, w jakim mogliby siê ogrzaæ i s¹ odsy³ani do Trójmiasta. Nie ma ich jednak tam zbyt wielu, wed³ug obliczeñ Stra¿y Miejskiej – 14 osób. Policja apeluje do spo³eczeñstwa, aby widz¹c osobê le¿¹c¹ na mrozie, zadzwoniæ na komendê, podaj¹c miejsce, w którym osoba ta siê znajduje. (as)

Fot. kmz

kcja ta trwa ju¿ szósty rok, znana jest wiêc w przybli¿eniu liczba osób, które utraci³y dach nad g³ow¹. I tak szacuje siê, ¿e w Gdañsku jest ich oko³o oœmiuset. Natomiast miasto dysponuje dziesiêcioma noclegowniami, mog¹cymi pomieœciæ 600 osób. W Gdyni jest 5 noclegowni, które wype³niaj¹ siê w miarê jak temperatura na dworze spada. Miejski Oœrodek Pomocy Spo³ecznej dodatkowo podpisa³ umowê z 10 innymi schroniskami i zapewnia, ¿e ka¿dy kto zechce schroniæ siê przed mrozem nie odejdzie z kwitkiem. Dobra sytuacja jest tak¿e w Malborku dysponuj¹cym 110 miejscami noclegowymi, oraz

Najwiêcej bezdomnych na Pomorzu mieszka w Gdañsku, miasto przygotowa³o dla nich noclegowniê, mog¹c¹ pomieœciæ 600 osób.

Fot. kmz

W dniach 9 – 10 grudnia na terenie województwa pomorskiego odbywa³a siê rejestracja bezdomnych. Jej organizatorem by³o Pomorskie Forum Na Rzecz Wychodzenia z Bezdomnoœci.

Nowe gdañskie tramwaje 120Na SWING produkowane s¹ od 2009 przez fabrykê PESA z Bydgoszczy.

Wystawa w Oddziale Etnografii Muzeum Narodowego w Gdañsku.

600 lat choinki Za 8 lat, w roku 2019 bo¿onarodzeniowe choinki bêd¹ obchodzi³y jubileusz szeœæsetn¹ rocznicê swego istnienia. Tradycja iglastego drzewka, obwieszonego ró¿nego rodzaju ³akociami narodzi³a siê w Niemczech. Konkretnie we Fryburgu, kiedy to przed œwiêtami Bo¿ego Narodzenia 1419 roku cech piekarzy ofiarowa³ œciêty œwierk pacjentom szpitala Œwiêtego Ducha. Do Polski obyczaj ten dotar³ na prze³omie XVII i XVIII wieku. Jak ustali³ niestrudzony badacz dziejów Gdañska, Andrzej Januszajtis, to w³aœnie w mieœcie nad Mot³aw¹ stanê³a pierwsza choinka, a by³ to rok 1698. W Polsce przez d³ugi czas utrzymywa³ siê obyczaj ustawiania w rogu pokoju nieom³óconego snopa ¿yta przystrojonego jab³kami i orzechami. Ch³opskie chaty by³y te¿ strojone ga³¹zkami z drzew iglastych. W niektórych dzielnicach dekoracje te utrzymywa³y siê a¿ do pocz¹tku XX wieku. O tym wszystkim i o wielu innych rzeczach zwi¹zanych z tradycj¹

bo¿onarodzeniow¹ mo¿na siê dowiedzieæ zwiedzaj¹c wystawê w Oddziale Etnografii Muzeum Narodowego w Gdañsku, w Spichlerzu Opackim przy ulicy Cystersów 19. Wystawa bêdzie czynna do 29 stycznia 2012 roku, a nosi ona nazwê „Choinki, pod³a¿niczki, sady, czyli historia wigilijnego drzewka”. Bilety normalne – 8 z³otych, ulgowe – 4 z³ote.


4

SOPOT

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

Sopockie po¿egnanie

Miramar czeka na rozbiórkê

fot. kmz

Dziœ jest to ju¿ tylko ruina, s³u¿¹ca w zimie za nielegaln¹ noclegowniê dla bezdomnych. Dzia³ka, na której stoj¹ smêtne resztki Miramaru nale¿y do spó³ki Polonia Ba³tyk, jako jej wieczysta dzier¿awa. Wiosn¹ bie¿¹cego roku kierownictwo Spó³ki zapowiedzia³o, ¿e pod koniec lata budynek zostanie rozebrany. Nic takiego jednak nie nast¹pi³o. Firma nie dotrzyma³a tak¿e nastêpnego terminu, zapowiedzianego na listopad. Pozwolenie na rozbiórkê (ale bez czêœci podziemnej, ³¹cznie ze schronem) pozostaje wa¿ne do roku 2014. Polonia Ba³tyk za-

Kryzys u bram miasta?

fot. archiwum

Pó³ wieku temu na Górze Zamkowej w Sopocie zbudowany zosta³ obiekt o nazwie Dom Turysty Miramar. By³ okaza³y jak na tamte czasy, posiada³ nawet podziemny schron na wypadek ataku amerykañskich imperialistów.

Komentarz Przewodnicz¹cego Komisji Polityki Finansowej i Strategii Miasta Sopotu

Radny Jaros³aw Kempa przestrzega w³adze Sopotu przed zbêdnymi wydatkami.

Jaros³aw Kempa

Miramar powsta³ w roku 1961. Wówczas uwa¿any by³ za wybitne osi¹gniêcie polskiej architektury. Budynek zaprojektowa³ Stanis³aw Sowiñski. Tak hotel wygl¹da³ w czasach swojej œwietnoœci, dziœ pozosta³y po nim jedynie ruiny.

powiada, ¿e dzia³ki nie sprzeda, bo zamierza tam coœ zbudowaæ. Nie precyzuj¹c jednak co. Na

razie smêtnymi resztkami Miramaru interesuje siê tylko Stra¿ Miejska, co jakiœ czas moni-

tuj¹c w³aœciciela o jego prawid³owe zabezpieczenie. (as)

Mieszkañcy kurortu na 6. miejscu wœród najbogatszych

Fot. kmz

Bogaty Sopot

Zamo¿nych Polaków przyci¹ga do Sopotu morze, zieleñ i bogata oferta rekreacyjna.

Wed³ug badañ przeprowadzonych przez Acxiom Public Relations, Sopot zajmuje szóste miejsce w Polsce pod wzglêdem koncentracji w nim ludzi bogatych. Wyprzedza pod tym wzglêdem nie tylko Gdañsk i Gdyniê, ale tak¿e Wroc³aw i Poznañ. Nie dziwi to rzecznika prasowego Urzêdu Miasta, Magdaleny Jachim. Przypomina ona, ¿e Sopot jest idealnie wkomponowany w uk³ad komunikacyjny Gdañska i Gdyni, ma znakomit¹ infrastrukturê zarówno kulturaln¹ jak rekreacyjn¹, mnóstwo zieleni i szeroki dostêp do morza. Posiadanie tutaj domu, czy apartamentu jest po prostu modne i stanowi o presti¿u w³aœciciela. Inna rzecz, ¿e wielu z nich na sta³e mieszka w Warszawie, odwiedzaj¹c kurort dwa razy w roku: podczas wakacji i na Sylwestra. (as)

Do Sopotu nadci¹ga powoli kryzys. W projekcie bud¿etu na szczególny 2012 rok zad³u¿enie wynosi ju¿ ponad 50 % dochodów miasta, przy dopuszczalnym poziomie 60 %. Na tak¹ sytuacjê na³o¿y³y siê dwa czynniki - pierwszy niezale¿ny od w³adz miasta, spowodowany sytuacj¹ gospodarcz¹ Polski, oraz drugi zwi¹zany z kumulacj¹ du¿ych miejskich inwestycji, zwi¹za-

nych np. z rewitalizacj¹ centrum czy szeroko pojêt¹ budow¹ hali widowiskowej. Powagê sytuacji pog³êbia fakt, ¿e z jednej strony zak³adane dochody mog¹ nie rosn¹æ w spodziewanym tempie, np. sprzeda¿ mienia komunalnego, czy te¿ dochody z PIT mog¹ byæ mniejsze ni¿ w poprzednich latach, z drugiej zaœ pozostaj¹ zobowi¹zania, które miasto musi sp³acaæ. Ale kryzys ma tak¿e pozytywne strony. Przede wszystkim zmusza w³adze do lepszego przegl¹dania wydatków, szczególnie tych elastycznych. W obecnej sytuacji nale¿y zdecydowanie podejœæ do ciêæ wydatków w projekcie bud¿etu, który przedstawi³ radnym prezydent Miasta. Te, które kiedyœ okazywa³y siê niezbêdne, a nimi nie by³y, mog¹ przestaæ istnieæ. Myœlê, ¿e debata nad nowym bud¿etem na kolejnej styczniowej sesji bud¿etowej bêdzie bardzo gor¹ca. Styczeñ to miesi¹c wybitnie zimny, ale nie w kurorcie.

Rozpocz¹³ siê proces Jacka Karnowskiego przeciwko „Rzeczpospolitej”.

Prezydent kontra dziennikarze

REKLAMA

15 listopada w S¹dzie Okrêgowym w Gdañsku ruszy³ proces, w którym prezydent Sopotu Jacek Karnowski domaga siê pó³ miliona z³otych odszkodowania od by³ego naczelnego redaktora dziennika „Rzeczpospolita” Paw³a Lisickiego, oraz dziennikarza tej gazety, Piotra Kubiaka. W ci¹gu ostatnich trzech lat „Rzeczpospolita” zamieœci³a ponad 50 artyku³ów dotycz¹cych tzw. afery sopockiej, której g³ównym bohaterem jest prezydent miasta. Zdaniem Karnowskiego artyku³y te wyrz¹dzi³y mu szkody wy¿sze ni¿ wymienione w pozwie 500 tysiêcy z³otych, ale koniecznoœæ wp³acenia kaucji s¹dowej od powy¿szej kwoty uniemo¿liwi³y mu staranie siê o wiêksze odszkodowanie. Pe³nomocnik pozwanych, mec. Jacek Kondracki uwa¿a, i¿ pozew powinien zostaæ odrzucony, poniewa¿ artyku³y w „Rzeczpospolitej” opiera³y siê na rzetelnych materia³ach. Sprawa bêdzie kontynuowana na kolejnym posiedzeniu S¹du Okrêgowego w lutym 2012 roku. (bs)


REKLAMA

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

5

Artyku³ sponsorowany

Przyjazna przestrzeñ, czy krzaki przy torach? Trudno nie zgodziæ siê z tez¹, ¿e inwestycja przebudowy dworca i terenów przyleg³ych pomimo, ¿e siê jeszcze nie rozpoczê³a, ju¿ rozpala wyobraŸniê do czerwonoœci. Atmosfera podgrzewana jest szczególnie poprzez powtarzane pó³prawdy lub zdania zgo³a nieprawdziwe. Oto niektóre z nich: - „wielki jak Warszawa Centralna” – sam nowy lokal dworcowy w Sopocie bêdzie mia³ 580 m2, naprawdê trzeba mieæ

wielkie zdolnoœci, aby porównaæ go do Warszawy Centralnej, - „wygl¹da jak Galeria Ba³tycka” – typowe przek³amanie, po co porównujemy wielkoœæ, estetykê czy mo¿e jeszcze coœ innego? Co do wielkoœci Galeria Ba³tycka to ponad 100 000 m2 powierzchni u¿ytkowej, gdy czeœæ handlowo-biurowa wraz z hotelem Promenady Sopockiej to ok 12 000 m2. Estetyka to równie¿ przepaœæ. Inwestor w Sopocie zaproponowa³

nowoczesne, ró¿norodne rozwi¹zania, które s¹ dobrze lub bardzo dobrze oceniane przez fachowców. Gdyby krytycy na moment mogli siê oderwaæ od lokalnych emocji, to mo¿e by zauwa¿yli, ¿e ludzie z bran¿y na stronie www.bryla.pl w 77% uwa¿aj¹ projekt za bardzo dobry lub dobry. Myœlimy, ¿e podobnie jest w Sopocie. S¹ te¿ argumenty odkrywcze. Jednym z nich jest taki, ¿e inwestor ma „intencje maksymalizacji zysków”. W domyœle ta

straszna intencja powoduje, ¿e inwestor zbuduje domek czarownic. Otó¿ tak nie jest. Zarówno dla inwestora jak i architekta przedstawiona koncepcja jest wizytówk¹, dobrem najwa¿niejszym, którym chc¹ siê chwaliæ. Inne przedstawianie tego jest po prostu postawieniem sprawy na g³owie. Wspólnym mianownikiem krytyki jest brak zrozumienia, ¿e inwestycja bêdzie ³¹czy³a kilka funkcji. Te najwa¿niejsze to publiczna, dworcowa oraz us³ugowa.

Inwestor skupi³ siê na czêœci publicznej. Jak napisano na www.bryla.pl „Ulice Dworcowa i Podjazd zostan¹ odsuniête od dworca, dziêki czemu po wyjœciu z niego od razu znajdziemy siê na typowym, eleganckim miejskim placu, przez który bêdzie mo¿na przejœæ wprost na Monciak. Poprzez zmianê organizacji ruchu wokó³ dworca, architekci planuj¹ zapewniæ du¿¹ sprawnoœæ przep³ywu osób, jak i umo¿liwiæ zagospodarowanie czasu wolnego podró¿-

nym. Sam plac ma byæ udekorowany ma³¹ architektur¹, zieleni¹ miejsk¹ oraz prawdopodobnie fontann¹. Architekci chc¹ te tereny zwróciæ mieszkañcom.” Nic dodaæ nic uj¹æ. Inwestor zosta³ równie¿ zobligowany do wybudowania hotelu. Wszyscy rozs¹dnie myœl¹cy mieszkañcy Sopotu wiedz¹, ¿e taki obiekt to nowe miejsca pracy oraz turyœci odwiedzaj¹cy nasze miasto i zostawiaj¹cy u nas pieni¹dze.

Na pytania odpowiada ekspert firmy Flügger

Jak przeprowadziæ renowacjê okna zewnêtrznego? W moim domu z drewnianych okien zewnêtrznych schodzi farba. Chcia³bym odœwie¿yæ wygl¹d tych okien na wiosnê. Zastanawiam siê, jakich produktów u¿yæ i jak postêpowaæ, ¿eby przywróciæ oknom dawny wygl¹d?

Drewno jest doskona³ym materia³em do produkcji okien jednak z biegiem lat nawet prawid³owo zabezpieczone okna trac¹ swój urok. Stara pow³oka malarska ulega spêkaniu i ³uszczeniu, odkrywaj¹c surowe drewno, które bardzo szybko ulega zniszczeniu. Renowacjê okien nale¿y przeprowadzaæ cyklicznie, co kilka lat, zanim pow³oka malarska straci swoj¹ szczelnoœæ. Jeœli przegapiliœmy ten okres, to czeka nas sporo pracy, aby okno przywróciæ do wczeœniejszego stanu.

np. za pomoc¹ skrobaka lub no¿a. Wszystkie nierównoœci nale¿y przeszlifowaæ papierem œciernym w celu wyg³adzenia pod³o¿a. Zwróæmy uwagê na stan drewna, jeœli fragment okna jest zbutwia³y lub zniszczony nale¿y go wymieniæ na nowy. Wszystkie fragmenty surowego drewna nale¿y zabezpieczyæ olejem gruntuj¹cym Flügger 90 Aqua. Zapewni dobr¹ penetracjê i optymaln¹ przyczepnoœæ nastêpnym produktom wodnym. Dodatkowo opóŸnia rozwój porostów na powierzchni koñcowego zabezpieczenia oraz wyrównuje ch³onnoœæ pod³o¿a dziêki czemu zu¿yjemy mniej farby nawierzchniowej. Jeœli na powierzchni okna wystêpuj¹ punktowe ubytki nale¿y je wype³niæ Flügger Easy Filler lekk¹ szpachlówk¹ akrylow¹, która po wyschniêciu nie pêka i nie kurczy siê. Po jej pe³nym utwardzeniu i wyszlifowaniu mo¿emy rozpocz¹æ prace malarskie.

Najtrudniejszy pierwszy krok Zaczynaj¹c renowacjê nale¿y usun¹æ wszystkie luŸne fragmenty

Zabezpieczamy Okna najlepiej pomalowaæ specjalnie zaprojektowan¹ do za-

Micha³ Martuzalski

bez pieczenia okien farb¹ Flügger Window Aqua (farba do okien). £atwa w nak³adaniu, ma dobre w³asnoœci wyrównuj¹ce, tworzy bardzo mocn¹ i odporn¹ na czynniki klimatyczne pow³okê. Dobre w³asnoœci aplikacyjne i du¿a zawartoœæ czêœci sta³ych umo¿liwiaj¹ na³o¿enie grubej pow³oki przy jednokrotnym malowaniu. Zgodnie z technologi¹ zaleca siê na³o¿enie 2 warstw produktu. Pamiêtajmy, ¿e wszystkie prace na zewn¹trz robimy wówczas, kiedy temperatura jest dodatnia i wynosi min. + 5 st. C. Wiêcej porad mo¿ecie Pañstwo uzyskaæ we wszystkich sklepach Flügger farby na terenie Trójmiasta: w Sopot, ul. Al. Niepodleg³oœci 692/694, tel. 058 550 75 79 w Gdañsk, ul. Kartuska 218A, tel. 058 322 38 77 w Gdañsk, ul. Przywidzka 7, tel. 058 302 01 44 w Gdañsk Zaspa, ul. ¯wirki I Wigury 8, tel. 058 340 98 13 Gdañsk Matarnia, ul. Z³ota w Karczma 26, tel. 058 522 34 32

w Gdañsk Wrzeszcz, ul. Grunwaldzka 18, tel. 551 32 91 w Gdynia Karwiny, ul. Chwaszczyñska 21, tel. 058 629 47 47

w Gdynia, ul. Morska 123/125, tel. 058 667 01 33 Gdynia, ul. W³adys³awa IV 53, w tel. 058 551 23 72 Rumia, ul. Grunwaldzka 18, w tel. 058 679 32 23


6

TRÓJMIASTO

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

Trójmiasto. Samorz¹dy kupuj¹ now¹ iluminacjê Bo¿onarodzeniow¹.

Gdynia. Nowe inwestycje na ³ê¿yckim wysypisku œmieci.

Eko Dolina

Ponad 600 tysiêcy z³otych wydadz¹ w tym roku trójmiejskie samorz¹dy na iluminacjê bo¿onarodzeniow¹ ulic. W œwi¹teczne ozdoby i oœwietlenie najhojniej zainwestowa³a Gdynia. Miasto wyda³o na ten cel oko³o 345 tysiêcy z³otych, a¿ o 200 tysiêcy wiêcej ni¿ w roku ubieg³ym. Jednak jak zapewniaj¹ w gdyñskim Ratuszu bêd¹ to inwestycje trwa³e, do wykorzystania tak¿e przez kilka kolejnych lat. Gdañsk, odwrotnie ni¿ Gdynia, postanowi³ w tym roku zaoszczêdziæ. Nowe ozdoby, oraz naprawa ubieg³orocznych, kosztowa³y 100 tysiêcy z³otych, na ich monta¿ i rozbiórkê zarezerwowano 135 tysiêcy. W ten sposób, w porównaniu z rokiem 2010, zaoszczêdzono 55 tysiêcy z³otych. Sopot na œwi¹teczne œwiecide³ka wyda³ 80 tysiêcy z³otych, a wiêc o 20 tysiêcy wiêcej ni¿ przed rokiem. Lampki tradycyjnie zawis³y na ulicy Monte Cassino i w alei Niepodleg³oœci. W tym roku rozb³ys³ tak¿e plac Przyjació³ Sopotu. Nowoœci¹ jest równie¿ jedenastometrowa, przypominaj¹ca piramidê, sztuczna choinka - dar sponsora, który jednak nie chcia³ zdradziæ swojej to¿samoœci. (as)

Gdañsk w tym roku na œwi¹tecznych lampkach postanowi³ zaoszczêdziæ, mimo to G³ówne Miasto wygl¹da imponuj¹co.

Fot. Krzysztof Troka

Najhojniejsza okaza³a siê Gdynia przestaje œmierdzieæ Spó³kê Eko Dolina zawi¹za³o siedem gmin m.in. Gdynia i Sopot, oraz Zwi¹zek Gmin „Dolina Redy i Chylonki”. Jej zadaniem jest utylizacja odpadów. Wi¹¿e siê to z nieprzyjemnymi zapachami, co jest szczególnie uci¹¿liwe dla mieszkañców £ê¿yc i s¹siaduj¹cej z zak³adem Rumii. We wrzeœniu br. przedstawiciele Eko Doliny spotkali siê z mieszkañcami tego miasta i musieli wys³uchaæ wielu przykrych s³ów na swój temat. Poskutkowa³o. Œcieki s¹ obecnie dotleniane, co zapobiega ich gniciu. Zatrudniono pracownika, który kontroluje na bie¿¹co stan œrodowiska wokó³ zak³adu. Powsta³o laboratorium do badania odpadów i nowa kwatera, w której gromadzone s¹ œmieci. Kolejne spotkanie, które odby³o siê w listopadzie ju¿ po zakoñczeniu powy¿szych inwestycji, przebiega³o spokojniej. Wprawdzie nie wszyscy mieszkañcy Rumii byli usatysfakcjonowani, ale znaczna czêœæ stwierdzi³a, ¿e fetor wokó³ Eko Doliny wyraŸnie siê zmniejszy³. Ekodolina istnieje ju¿ 13 lat. Mieszkañcy Rumii i okolic wielokrotnie zarzucali spó³ce degradacjê œrodowiska naturalnego, niszczenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego i pogorszenie warunków ¿ycia miejscowej ludnoœci.

Gdañsk. Spalarnia dopiero w dalekiej przysz³oœci

Fot. kmz

Niepewny los wysypiska Szadó³ki prawo, zakazuj¹ce sk³adowania na wysypiskach odpadów nadaj¹cych siê do spalenia. Nie powstanie jednak ani w trzy-

nastym, ani w nastêpnych latach. W tej chwili mówi siê o roku 2019, ale to te¿ nic pewnego. S¹ dwie przyczyny tak Fot. archiwum

Spalarnia gdañskich œmieci mia³a rozpocz¹æ pracê w roku 2013. Czyli w roku, w którym zacznie obowi¹zywaæ unijne

Gdynia. Czy grozi nam katastrofa ekologiczna?

K³opoty ze „Stuttgartem” W roku 1943, w odleg³oœci zaledwie dwóch mil morskich od Gdyni, Anglicy, a mo¿e Rosjanie, zatopili niemiecki statek „Stuttgart”. Statek zaton¹³ razem z za³og¹, oraz zbiornikami wype³nionymi paliwem. W roku 1957 czêœæ wraku zosta³a wydobyta i zapewne z³omowana, zbiorniki z paliwem pozosta³y na dnie Zatoki Gdañskiej, przysypane warstw¹ mu³u. Ta ochronna warstwa sprawia³a, ¿e ska¿enie œrodowiska przez wiele lat by³o ograniczone. Z pocz¹tkiem XXI wieku rozlewisko paliwa zosta³o ods³oniête i obecnie pokrywa ono ju¿ obszar oko³o czterech hektarów. Z raportu opracowanego w Instytucie Morskim w Gdañsku wynika, ¿e stê¿enie niektórych wêglowodanów wynosi w tym miejscu prawie 1500 mg/km, normalne stê¿enie to 0,1

mg/km. Tak wiêc mamy ju¿ do czynienia z lokaln¹ katastrof¹ ekologiczn¹. Spraw¹ zajmuj¹ siê naukowcy z Politechniki i Uniwersytetu Gdañskiego, ale poza stwierdzeniem faktu nic z tego nie wynika. Jedynym rozwi¹zaniem by³oby usuniêcie zanieczyszczonego paliwem piasku. Koszt takiej operacji wyniós³by minimum 200 milionów z³otych. W dodatku do tej pory nikt takiej operacji na Ba³tyku nie przeprowadza³ i zachodzi³aby obawa, aby przy tej okazji jeszcze bardziej nie zanieczyœciæ Zatoki. (kf)

wielkiego opóŸnienia tej jak¿e wa¿nej dla miasta inwestycji. Pierwsza to brak pieniêdzy (na spalarnie nie bêdzie dofinansowania ze œrodków unijnych i budowê miasto musi w ca³oœci pokryæ z w³asnego bud¿etu), druga brak decyzji, gdzie spalarnia mia³aby powstaæ. Przez lata mówi³o siê o Szadó³kach, obecnie alternatyw¹ mog¹ byæ okolice Rafinerii Gdañskiej. Nie ma lokalizacji, nie ma wiêc i projektu architektonicznego. Za rok za niespalone i niezamienione tym samym w ciep³o i energiê elektryczn¹ œmieci trzeba bêdzie p³aciæ kary. (as) Od roku 2013 obowi¹zywaæ bêdzie w Polsce zakaz sk³adowania œmieci nadaj¹cych siê do termicznego wykorzystania, za jego nieprzestrzeganie pomorskie gminy s³ono zap³ac¹.

Gdynia. Rada Miasta uruchamia inicjatywy obywatelskie

Wystarczy 50 podpisów W Gdyni z³o¿enie wniosku, w którym mieszkañcy wystêpuj¹ z obywatelskim projektem ustawy wymaga³o akceptacji 500 osób. Aby zebraæ tak¹ iloœæ podpisów trzeba by³o nieŸle siê nachodziæ, a potem nieraz bywa³o, ¿e forma wniosku okazywa³a siê niezgodna z przepisami i projekt szed³ do kosza. Rada Miasta postanowi³a to zmieniæ. Iloœæ wymaganych

wnioskodawców pozosta³a bez zmian, ale ju¿ przy 50 podpisach wniosek zostaje zarejestrowany przez biuro Rady Miasta i przejrzany przez prawników. Jeœli spe³nia on wszystkie wymogi zasadnicze, wnioskodawcy mog¹ przez kolejne trzy miesi¹ce zbieraæ brakuj¹ce 450 g³osów, aby ich projekt uzyska³ wa¿noœæ i wszed³ na forum obrad Rady Miasta. (kf)

Trójmiasto. Motocykliœci zbierali pieni¹dze dla najubo¿szych dzieci.

Miko³ajowa parada Ju¿ po raz dziewi¹ty w Trójmieœcie odby³a siê wielka parada motocyklistów, przebranych za œwiêtych Miko³ajów i po raz kolejny pobito rekord frekwencji. Z pasa startowego dawnego lotniska na Zaspie wyruszy³o 2468 pojazdów. W³aœciciele motocykli, skuterów i quadów, którzy mieli odpowiedni strój (prócz Miko³ajów w rajdzie udzia³ wziê³y œnie¿ynki, anio³ki, renifery) i op³acili wpisowe (minimum 20 z³otych) przejechali przez Gdañsk ulicami Rzeczpospolitej, Ko³obrzesk¹ i alej¹ Grunwaldzk¹. Nastêpnie alej¹ Niepodleg³oœci minêli Sopot i dalej poprzez alejê Zwyciêstwa, oraz ulice W³adys³awa IV i 10 Lutego dotarli na Skwer Koœciuszki w Gdyni. Tam odby³ siê festyn z konkursami, loteri¹, a nawet z wyborem naj³adniejszej œnie¿ynki. Na scenie przy Akwarium wyst¹pi³ zespó³ „Bielizna”. Ca³y dochód z imprezy, na który z³o¿y³o siê wpisowe motocyklistów, oraz zarobek z festynu wyniós³ ponad 60 tysiêcy z³otych. Kwota ta zosta³a przeznaczona na zakup obiadów dla dzieci z biednych rodzin. (as)


7

TRÓJMIASTO

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

Sopocki Pogrzebacz

Kompania honorowa na sopockim molo Od kilku lat sopockie molo nosi imiê Jana Paw³a II. Ojciec Œwiêty zaszczyci³ je swoj¹ obecnoœci¹ dwukrotnie. To tutaj dost¹pi³ wspania³ego powitania przez mieszkañców i ludzi morza. Po dobudowaniu do mola mariny obiekt stal siê wyj¹tkowym kompleksem reprezentacyjnym, z perspektyw¹ us³ugi powitalnej dla najwy¿szych rang¹ obywateli œwiata. Posiada nawet (na samym koñcu) toaletê z pe³nym zapleczem gastronomicznym.

W

roku 2009 na molo odby³o siê oficjalne powitanie premiera Hiszpanii José Luis’a Rodríguez’a Zapatero. Podejmowa³ go premier Donald Tuska. Jednak niewielu mieszkañców Trójmiasta w ogóle o tym zdarzeniu wiedzia³o, dlatego warto przypomnieæ je na zdjêciu. Patrz¹c na ten fakt z perspektywy historycznej, wizyta

na molo by³a szczêœliwa dla premiera Tuska a pechowa dla premiera Zapatero - czyli 1:0. Ale to nie pocz¹tek reprezentacyjnej historii sopockiego molo. Chyba najbardziej fetowana postaci¹ historyczn¹ (przed wizyta Jana Paw³a II) by³ marsza³ek i prezydent Rzeszy Paul von Hindenburg, który – o czym zapewne ma³o kto wie urodzi³ siê w Poznaniu (1847), a

Nie mog³o zabrakn¹æ oczywiœcie dzieci z kwiatami (z prawej budynek molo).

zmar³ w Ogrodzieñcu (1934), mo¿na go wiêc zaklasyfikowaæ do rdzennych poznaniaków s³owem nasz cz³owiek! Hindenburg doszed³ w swej bogatej karierze wojskowej do stopnia feldmarsza³ka, a w karierze politycznej do stanowiska prezydenta Rzeszy (19241934). W czasie swoich rz¹dów stworzy³ tak silny autorytet osobisty, ¿e wzniesiono mu nawet

Huczne powitanie przez kompaniê honorow¹ i w³adze.

mauzoleum w Tannenbergu, gdzie w sierpniu 1914 roku dosz³o do s³ynnej bitwy pomiêdzy wojskami niemieckimi i rosyjskimi (co ciekawe, Tannenberg, a obecnie Stêbark, le¿y w gminie Grunwald - miejscu naszego najwiêkszego zwyciêstwa). Równie¿ aktualne Zabrze, na czeœæ feldmarsza³ka, Niemcy przemianowali na Hindenburg; podobnie jak Katowice komuniœci w latach 50. ubieg³ego stulecia przemienili w Stalinogród. To w³aœnie prezydent Paul von Hindenburg zapocz¹tkowa³ kult, z którego ze znanym skutkiem skorzysta³ póŸniej Adolf Hitler, który z kolei w³aœnie z r¹k Hindenburga, 30 stycznia 1933 roku odebra³ mianowanie na kanclerza Rzeszy. Na zakoñczenie powróæmy do powitania prezydenta Rzeszy w 1924 roku na sopockim molo… Hindenburg przyp³yn¹³ parowcem o starogermañskiej nazwie „Odin” z Memel (aktualnie K³ajpeda). Materia³y archiwalne pochodz¹ z ksi¹¿ki „Tannenberg 1914-1924”, wydanej w Królewcu w 1924 r.

Premier Hiszpanii José Luisa Rodrígueza Zapatero uroczyœcie witany na molo przez premiera RP Donalda Tuska.

Parowiec s/s „Odin” z prezydentem Rzeszy Paulem von Hindenburgiem dobija do sopockiego molo. REKLAMA

Nowa fonograficzna seria wydawnicza

Swinguj¹ce 3-miasto Mówi¹c o historii i dokonaniach polskiego jazzu zazwyczaj zapomina siê o Trójmieœcie, tymczasem, tak jak w przypadku big-beatu i rocka, przez wiele lat w³aœnie ono nadawa³o ton tej muzyce.

T

o tutaj odby³y siê pierwsze festiwale, z których wyklu³o siê „Jazz Jamboree”. To tutaj objawi³y siê talenty tej miary co: W³odzimierz Nahorny, Janusz Strobel, Ryszard Kruza, Jerzy Sapiejewski, Bogdan Skawina, Jerzy Lisewski, bracia Nadolscy, Marianna Wróblewska, Jerzy G³ówczewski i wielu, wielu innych. To tutaj dzia³a³y formacje: Flamingo, Jazz Players, Rama 111, Baszta, Antiquintet. A¿ nadto wymownym jest fakt, ¿e w latach 1964-80 trójmiejscy muzycy a¿ 22-krotnie zdobywali nagrody festiwalu :Jazz nad Odr¹”. Nie mniej imponuj¹cy jest dorobek naszej estrady, bo przecie¿ tutaj powsta³y grupy: Rhythm & Blues, Czerwono-Czarni i Niebiesko-Czarni, Czerwone Gitary). Tutaj zrodzi³ siê ruch Muzyki M³odej Generacji, którym przewodzi³o m.in. Kombi, Cytrus, Mietek Blues Band. Tutaj pierwsze kroki stawiali: Halina Fr¹ckowiak, Tadeusz Chy³a, Ryszard Poznakowski, Janusz Koman, Tadeusz Karmazyn, Rudi Schuberth, Maciek Dzier¿awski, o Wa³ach Jagielloñskich nie wspominaj¹c. Seria wydawnicza „Swinguj¹ce 3-miasto” ma choæ po czêœci przywróciæ pamiêæ o tamtej muzyce, sukcesach i czasach, których ju¿ nie ma. Jest to o tyle wa¿ne, ¿e w czasach absolutnej komercjalizacji mediów i fonografii setki wspania³ych nagrañ znajduj¹cych siê w

archiwach radiowych i prywatnych, które z przyczyn pozaartystycznych nigdy nie trafi³y na p³yty, nie ma praktycznie szans by cieszyæ nasze uszy. To wa¿ne, bo na ca³ym œwiecie zainteresowanie muzyk¹ sprzed lat stale roœnie, a u nas siê o niej po ludzku nie pamiêta. Pomys³odawc¹ i redaktorem serii „Swinguj¹ce 3-miasto” jest Marcin Jacobson (manager wielu polskich gwiazd i animator kultury), który zjedna³ dla projektu sopockiego wydawcê Krzysztofa Karwasza (Soliton) oraz Konrada Mielnika (Polskie Radio Gdañsk). Dziêki tej wspó³pracy niebawem œwiat³o dzienne ujrz¹ najciekawsze nagrania z radiowej taœmoteki, ale te¿ te które znajduj¹ siê w rêkach prywatnych. Partnerem medialnym serii jest m.in. Dziennik Ba³tycki. Seriê „Swinguj¹ce 3-miasto” inauguruje p³yta zespo³u BASZTA cenionej w po³owie lat 70-tych ubieg³ego wieku dzia³aj¹cego przy klubie „¯ak” w Gdañsku, który mimo sporej popularnoœci i znacz¹cych sukcesów (Jazz nad Odr¹ 77) na sw¹ pierwsz¹ p³ytê musia³ czekaæ a¿ 35 lat. W zespole tym pierwsze zawodowe kroki stawiali m.in.: saksofonista Jerzy G³ówczewski obecnie wyk³adaj¹cy na Wydziale Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach; œpiewaj¹cy gitarzysta Leszek Dranicki maj¹cy na swym koncie kilka autorskich p³yt, cz³onek legendarnej formacji Krzak, i Edward „Woitek” Kolczyñski trêbacz, kompozytor i aran¿er, wystêpuj¹cy i wyk³adaj¹cy przewa¿nie w Szwajcarii i Niemczech . (mj) Ju¿ niebawem kolejne p³yty serii „Swinguj¹ce 3-miasto”, Rama 111, Antiquintet, Leszek Dranicki (With a Little Help), Flamingo. Dodatkowe informacje: Marcin Jacobson tel: 600 379 612, marcin@jacobson.pl

„Wypêdzeni do raju”

Do nabycia w wybranych ksiêgarniach oraz na portalu www.merlin.pl


8

ROZMOWA RIVIERY

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

Rozmowa z Krzysztofem Mari¹ Za³uskim, pisarzem, publicyst¹, autorem wydanej niedawno ksi¹¿ki „Wypêdzeni do raju“

Specjalista od odra¿aj¹cych, brudnych, z³ych Anna Gierliñska Roman Ulfik R.U.: Dwie pierwsze pana powieœci zosta³y dobrze przyjête przez krytykê, za to obrazi³a siê prawie ca³a Polonia Niemiecka i najchêtniej by pana zlinczowano. W pañskiej najnowszej ksi¹¿ce „Wypêdzeni do raju” naszym rodakom w Niemczech dosta³o siê jeszcze bardziej. Czy nie boi siê pan, ¿e teraz wjazd do kraju, w którym spêdzi³ pan kilkanaœcie lat móg³by byæ ryzykowny? Prawdê powiedziawszy nie zauwa¿y³em, ¿eby - poza paroma nie do koñca zrównowa¿onymi psychicznie osobnikami - ktoœ siê na mnie za „Tryptyk bodeñski” albo „Szpital Polonia” obrazi³. Wrêcz przeciwnie, dostawa³em od czytelników bardzo wiele dowodów sympatii. Podobnie jest z „Wypêdzonymi…”. A linczu siê nie obawiam, przynajmniej nie ze strony przesiedleñców, którzy generalnie poza „Wró¿k¹” i „CKM” i paroma innymi tego typu magazynami niczego nie czytaj¹. R.U.: Po dwóch pierwszych ksi¹¿kach temat Polaków na emigracji uzna³ pan za wyczerpany i - jak powiedzia³ pan w jednym z wywiadów - zamierza pan napisaæ coœ bardziej uniwersalnego. A jednak wróci³ pan do tematu wychodŸstwa, tym razem dosta³o siê przesiedleñcom, którzy s¹ g³ównymi, chocia¿ nie jedynymi, bohaterami „Wypêdzonych do raju”. Owszem, bo emigracja jest zag³êbiem niewyczerpanej wprost g³upoty, ob³udy, pazernoœci, bezwzglêdnoœci i pospolitego chamstwa. I to nie tylko w wydaniu Polaków w Niemczech. Podobnie jest w Anglii, Stanach czy Izraelu – œwiat wszêdzie bowiem wygl¹da podobnie, ró¿ne s¹ jedynie dekoracje, w których te bezeceñstwa maj¹ miejsce. Mo¿e dlatego równolegle z „Wypêdzonymi…” napisa³em tom opowiadañ „Abecad³o z³a”, który Andrzej Stasiuk uzna³ za jedn¹ z najczarniejszych ksi¹¿ek, jakie zdarzy³o mu siê

przeczytaæ. W porównaniu z bohaterami „Abecad³a…”, postaci z poprzednich moich ksi¹¿ek mog¹ w zasadzie staraæ siê o beatyfikacjê w trybie natychmiastowym. Obecnie pracujê nad powieœci¹ „Ségolene”, traktuj¹c¹ w jednym w¹tku o celtyckich Helwetach i o tym, w jaki sposób ich kulturê zniszczyli równie wspaniali, co prawi Rzymianie, a w drugim o wspó³czesnych analogiach geopolitycznych do tamtego „globalnego” bestialstwa. R.U.: Czy to zapowiedŸ „nowego” Za³uskiego? Mnie podoba siê Za³uski, który „opluwa, gryzie, szczypie, kopie, drapie, doprowadza do wœciek³oœci i refleksji”… Czy nie nosi siê pan z zamiarem napisania czegoœ w tym w³aœnie duchu o III RP? Myœla³em o tym, bo tematów jest rzeczywiœcie sporo… Przez ostatnie siedem lat, które tutaj spêdzi³em, wiele siê nauczy³em o mojej starej-nowej ojczyŸnie. Szczególnie bacznie obserwowa³em lokaln¹ scenê polityczn¹ – zaœciankow¹, pe³n¹ intelektualnych miernot, cwaniaków i karierowiczów. Prawdê mówi¹c, nie trzeba mieæ wielkiej wyobraŸni, ci ludzie dostarczaj¹ gotowy materia³ na powieœæ. To móg³by byæ taki politthriller o mrocznych interesach powiatowej elity w³adzy, o matactwach tych kolesi, o ustawianiu przetargów, korupcji, zwi¹zkach ze œwiatem biznesu i palestr¹, o zdradach przyjació³ i ¿on. Ca³kiem powa¿nie zastanawiam siê nad tak¹ ksi¹¿k¹, ale do tego rodzaju prozy trzeba dojrzeæ, nabraæ dystansu, pozbyæ siê wszelkich uprzedzeñ, a na to potrzeba du¿o czasu… R.U.: Wróæmy wiêc do „Wypêdzonych…”. Proszê powiedzieæ, dla kogo w³aœciwie napisa³ pan tê ksi¹¿kê? Do tematu „przesiedleñczego” namówi³ mnie naczelny gdañskiego „Przegl¹du Politycznego” Wojciech Duda, który na ³amach swojego pisma opublikowa³ parê lat temu obszerny fragment „Wypêdzonych…”. PóŸniej rozbudowa³em akcjê o w¹tek autobiograficzny, pojawi³o siê te¿ t³o historyczne. Kolejne fragmenty

„Wypêdzonych…” publikowane by³y równie¿ w Niemczech. Prawdê mówi¹c, ci¹gn¹³em tê ksi¹¿kê na si³ê, bo dostawa³em za kolejne odcinki przyzwoite pieni¹dze. Przy okazji pisania nasunê³a mi siê refleksja, ¿e moja obecnoœæ w RFN przesta³a mieæ jakikolwiek sens, ¿e krêcê siê w miejscu. Ci wszyscy ludzie, z którymi mia³em stycznoœæ na co dzieñ, nie tylko przestali mnie interesowaæ, lecz wrêcz zaczêli mnie dra¿niæ. Rozpad³a mi siê równie¿ rodzina… Z drugiej jednak strony przez te kilkanaœcie lat emigracji nazbiera³o mi siê tyle obserwacji, ¿e grzechem by³oby ich nie spisaæ. Powiedzmy wiêc, ¿e „Wypêdzonych…” napisa³em dla siebie. Dla moich dzieci. No i tak¿e dla tych paru osób, pochodz¹cych z Polski, ale ju¿ urodzonych zagranic¹, które dziêki lekturze zrozumia³y, w jaki iœcie cudowny sposób ich rodzice i oni sami stali siê nagle Niemcami. R.U.: Niemcy widz¹ w nas z³odziei, pijaków i nacjonalistów, a u pana Polacy to jeszcze zaprzañcy i dziwki. Mo¿e nie jest z nami a¿ tak Ÿle, mo¿e po prostu, jak powiedzia³ Andrzej Mleczko: „je¿eli bêdziemy u¿ywaæ trochê wiêcej myd³a, nie bêdziemy siê niczym ró¿niæ od przeciêtnych Europejczyków”. To, jak widz¹ nas Niemcy, to wy³¹cznie ich problem. Nigdy nie twierdzi³em, ¿e opisujê Polaków, jako jakiœ specyficzny „gatunek” cz³owieka. Opisujê tylko to, co widzê z mojej w³asnej, mo¿e nie do koñca poprawnej politycznie perspektywy. Ale to jest moje spojrzenie i jako pisarz mam chyba do niego prawo? Tak jak Mleczko ma prawo robiæ z nas brudasów. A.G.: Czy naprawdê ma pan prawo os¹dzaæ innych, nie znaj¹c do koñca ani motywów ich postêpowania, ani losów? Myœlê, ¿e tak. Zw³aszcza, ¿e w „Wypêdzonych…” mamy jednak do czynienia z fikcj¹ literack¹. To ja, jako pisarz, wymyœlam wszystkie mo¿liwe scenariusze, powo³ujê do ¿ycia bohaterów, uœmiercam kogo

chcê, komu chcê dajê inteligencjê, szczêœcie albo w zêby. R.U.: Jednak podczas lektury trudno oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e mamy do czynienia z pana autentycznymi prze¿yciami. Protoplastami moich bohaterów byli ¿ywi ludzie, tego nie ukrywam. Tyle tylko, ¿e ich losy zosta³y tak wymiksowane, ¿e trudno mówiæ o autentyzmie. Taki na przyk³ad mój Wowka Kloss, z autentycznym Niemcem z Kazachstanu, którego mia³em okazjê poznaæ w obozie dla przesiedleñców w Singen, ma tyle wspólnego, ¿e ostro chla³, kandydowa³ w jakichœ lokalnych wyborach, i ¿e na koniec trafi³ do szpitala psychiatrycznego. Tam jednak prawdziwy „Kloss” nie poder¿n¹ sobie gard³a, jak to uczyni³ mój bohater. Autentycznego „Klossa” nie podejrzewa³bym o jakiekolwiek dylematy poza trawiennymi. Tego spektakularnego wyczynu dokona³ za to ktoœ zupe³nie inny, kto w „Wypêdzonych…” w ogóle nie wystêpuje, bo nie pasowa³by do ca³oœci. Z innymi bohaterami by³o podobnie. A.G.: Pisze pan, ¿e: „w koñcu ka¿dy ma prawo gardziæ, kim zechce”. Muszê przyznaæ, ¿e to stwierdzenie po prostu mnie zaszokowa³o. Co daje cz³owiekowi prawo do pogardzania innymi? To powiedzia³em ja, czy mój bohater? Ale niech bêdzie, ¿e to moja w³asna sentencja, chocia¿ wyrwana z kontekstu. Proszê pani¹, jeœli jakiœ Burakievitz na „geburstagu” u cioci szkaluje wszystkich znajomych, a jak ju¿ zaaplikuje sobie odpowiedni¹ iloœæ gorza³y, to i ¿onê, i dzieci, i solenizantkê, i przede wszystkim Polskê i Polaków, to czy ktoœ mu da³ do tego prawo? Sam sobie da³ prawo obra¿ania

czêsto Bogu ducha winnych ludzi. Nie inaczej jest z pisarzami – nie od dzisiaj wiadomo, ¿e pisarze to wyj¹tkowo wredna swo³ocz. Jeœli Philip Roth w „Kompleksie Portnoya” opisa³ ¯ydów w sposób co najmniej dwuznaczny, to czy to znaczy, ¿e z nich szydzi³? On ich najwy¿ej obna¿y³. Albo Kosiñski w „Malowanym ptaku” polskich ch³opów? Na pewno niejeden po takiej lekturze móg³by siê poczuæ ura¿ony. Ale to ju¿ jego sprawa. Ten sam rodzaj odrazy znajdziemy u innych pisarzy czy re¿yserów – doprawdy szkoda czasu na wyliczanie setek nazwisk. I oni wszyscy w jakiœ sposób gardzili stworzonymi przez siebie postaciami. Wydaje mi siê, ¿e pisarz nie mo¿e pozostawaæ obojêtny na ludzk¹ pod³oœæ i chamstwo. To przecie¿ nie ma nic wspólnego z pogard¹ dla biedy, nieszczêœcia, osamotnienia, dla u³omnoœci fizycznych, tych wszystkich stanów, których cz³owiek nie zawsze sam jest winien. Moja pogarda jest pogard¹ dla ³ajdactwa. Tylko i wy³¹cznie. A.G.: Napisa³ pan: „…na to w³aœnie zda³a siê ofiara Grudnia i Sierpnia, po to ginêli ludzie, by ktoœ inny móg³ siê odnaleŸæ w nowej rzeczywistoœci”. Dla mnie to przejmuj¹co trafne stwierdzenie. Czy s¹dzi pan, ¿e to nasza polska specyfika, czy po prostu historyczna prawid³owoœæ?

Zwykle rewolucja po¿era w³asne dzieci. W Polsce widaæ nie mog³o staæ siê inaczej. Bo niby dlaczego mielibyœmy byæ wyj¹tkiem od regu³y? W polityce liczy siê efekt koñcowy, w tym wypadku zmiana formacji ustrojowej z karykaturalnego w ostatniej fazie komunizmu, na ustrój umo¿liwiaj¹cy globalnemu kapita³owi ekspansjê gospodarcz¹ na terytorium Bloku Wschodniego. Kiedyœ odby³oby siê to z pomoc¹ armat. W XXI wieku si³¹ napêdow¹ cywilizacji jest nie imperializm kolonialny, lecz ekonomiczny. Cel uœwiêca œrodki, ktoœ musia³ ponieœæ ofiarê, ¿eby inni poznali gorzki smak wolnoœci. Tak zawsze by³o, i bêdzie… Komu siê to nie podoba, mo¿e wyprowadziæ siê do sza³asu w Bieszczady. A.G.: Przez karty pañskiej powieœci przewija siê wiele postaci. O bardzo nielicznych z nich wyra¿a siê pan z sympati¹. Na koñcu jednak mowa jest o spotkaniu wielu serdecznych, uczciwych i zwyczajnie dobrych ludzi. Czy¿by Krzysztof Maria Za³uski zacz¹³ dostrzegaæ w koñcu tak¿e jasn¹ stronê ksiê¿yca? Zawsze j¹ mia³em przed oczami, tyle ¿e od jej opisywania s¹ inni, bardziej uzdolnieni w tym kierunku pisarze. Ja wola³bym pozostaæ specjalist¹ od „odra¿aj¹cych, brudnych, z³ych”.

Krzysztof Maria Za³uski Urodzi³ siê w Gdañsku w 1963 roku. Prozaik, publicysta, wydawca, absolwent politologii Uniwersytetu Gdañskiego. Publikowa³ w Polsce, Niemczech, Holandii, Szwajcarii i Kanadzie W latach 1992 – 98 by³ redaktorem naczelnym kwartalnika literackiego „b1”, by³y cz³onek Zwi¹zku Pisarzy Polskich na ObczyŸnie. Autor trzech ksi¹¿ek: „Tryptyk bodeñski”, „Szpital Polonia” i „Wypêdzeni do raju”. Uczestnik antologii: „Zwischen den Linien”, „Lekcja pisania”, „Napisane w Niemczech – „Geschrieben in Deutschland” oraz „Neue Geschichten aus der Pollakey”.


Nr 7 (64) Grudzie単 2011

REKLAMA

9


10 ŒWIÊTA

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

Wigilijne wspomnienie

Pomarañcze kubañskich towarzyszy Pachn¹ca, uroczyœcie przystrojona choinka, stó³ nakryty bia³ym obrusem, a pod nim sianko, op³atek, dwanaœcie potraw i symboliczne jedno wolne miejsce przy stole. Tak od wieków nasi przodkowie i my, rokrocznie obchodzimy to najpiêkniejsze chrzeœcijañskie œwiêto. Maciej Szemelowski

B

o¿e Narodzenie, to czas kiedy miêdzy najbli¿szymi wygaszane s¹ nieprzychylne emocje i kiedy ¿ycz¹c sobie wszystkiego najlepszego myœlami wracamy do najbli¿szych nam osób, które odesz³y od nas na zawsze. Cieszymy siê kiedy rodziny nasze powiêkszaj¹ siê o nowo narodzonych. I w³aœnie dla tych najm³odszych, jest to szczególnie magiczny wieczór, który potem ju¿ jako doroœli nosimy w swoim sercu do koñca naszych dni. Jest to czas, kiedy rozsiane po ca³ym œwiecie rodziny chc¹ byæ blisko siebie, je¿eli nie dos³ownie to choæby myœlami. REKLAMA

To w ten wieczór samotnoœæ najbardziej jest bolesna. Papierowy ³añcuch Moje wspomnienia z dzieciñstwa to okres g³êbokiego socjalizmu. To czas, kiedy przed Œwiêtami rodzice „zdobywali” wszelkiego typu wiktua³y. Mieszkanie wype³nione by³o przeró¿nymi zapachami unosz¹cymi siê z kuchni. To by³o najwa¿niejsze miejsce, gdzie dziêki mamie powstawa³y niepowtarzalne smaki. Do obowi¹zku ojca nale¿a³o „za³atwiæ” najpiêkniejsz¹ i najwiêksz¹ choinkê, która do ostatniego dnia czeka³a na balkonie na swój moment wniesienia do salonu. Równie¿ na balkonie mrozi³y siê szynki i inne przysmaki,

gdy¿ ma³o kto posiada³ wówczas lodówkê, a w ca³ej kamienicy za oknami wisia³y zaj¹ce. Pamiêtam, jak po zakoñczonych pracach kulinarnych mama schodzi³a do sutereny gdzie mieszka³ dozorca, któremu sk³ada³a ¿yczenia i wrêcza³a kopertê. A ¿y³o siê wtedy wszystkim skromnie. Wieczorami przez wiele godzin razem z mam¹ i bratem kleiliœmy z kolorowych papierów ozdoby na choinkê, ci¹gn¹ce siê przez wiele pokoi ³añcuchy. Z radia dobiega³y do nas najpiêkniejsze polskie kolêdy œpiewane przez eksportowy zespó³ pieœni i tañca „Mazowsze”. A w wiadomoœciach radiowych najwa¿niejsz¹ informacj¹, jaka dociera³a do wszystkich Polaków,

by³a wiadomoœæ, ¿e na redzie Zatoki Gdañskiej stoi ju¿ statek pe³en pomarañczy i bananów od towarzyszy kubañskich. Orzechy, pomarañcze i banany To by³y rarytasy, które w œwiêta raz w roku jad³o siê z wielkim namaszczeniem. Ale dla nas, ma³ych brzd¹ców najwa¿niejsze by³y prezenty przyniesione przez prawdziwego œw. Miko³aja. Z czasem, kiedy podroœliœmy, kiedy rodziców nie by³o w domu, zorientowaliœmy siê, ¿e prezenty przed œwiêtami niewiadomo dlaczego œw. Miko³aj ukrywa w naszym domu w trudno dostêpnych miejscach. Najwa¿niejszy jednak by³ wigilijny wieczór, kiedy ca³a

rodzina odœwiêtnie ubrana, czekaj¹c na pierwsz¹ gwiazdê sk³ada³a sobie ¿yczenia dziel¹c siê op³atkiem, a nastêpnie zasiadaliœmy do sto³u. Potem ojciec zapala³ zapa³kami po kolei wszystkie œwieczki na choince, a nastêpnie intonowa³ kolêdê „Cicha Noc”. Po odœpiewaniu kolêd wszyscy z niecierpliwoœci¹ czekaliœmy na przybycie œw. Miko³aja, który stu-

kaniem do drzwi oznajmia³ o swoim przybyciu. To by³a dla nas z bratem bardzo stresuj¹ca chwila, gdy¿ œw. Miko³aj pyta³ o nasze zachowanie. Mo¿na by³o spodziewaæ siê rózgi. Na szczêœcie jednak œw. Miko³aj okazywa³ siê bardzo wyrozumia³y i hojnym œwiêtym. Po tych mocnych prze¿yciach o pó³nocy, szczelnie opatuleni, w trzaskaj¹cym mrozie, udawaliœmy siê do koœcio³a na Pasterkê. Po latach, ju¿ jako doros³y cz³owiek, po studiach artystycznych, realizuj¹c przez wiele lat w gdañskiej TV min. programy Bo¿onarodzeniowe mog³em poczuæ siê jak dziecko kreuj¹ce na ekranie wraz z Marianem Ligez¹ ca³y ten magiczny œwi¹teczny œwiat. A wszystko to by³o okraszone piêknymi kolêdami wykonanymi przez czo³owych artystów naszych estrad. Œwiêto konsumpcji Niestety po tzw. transformacji, to najpiêkniejsze chrzeœcijañskie œwiêto, powoli zamienia siê w œwiêto nieokie³znanej konsumpcji. Supermarkety ju¿ od póŸnej jesieni atakuj¹ klientów nadmiarem ofert sprzeda¿y. Wszêdzie s³ychaæ anglojêzyczne kolêdy, a z ka¿dego k¹ta dopada nas naci¹gacz w czerwonym, niczym puszka coca-coli kubraku. Gdzieœ zagubi³o siê sacrum. A ja wbrew modzie i ideologii, tak jak nasi przodkowie, rok rocznie obchodzê z moj¹ rodzin¹ tradycyjnie œwiêta Bo¿ego Narodzenia, czego i Pañstwu z ca³ego serca ¿yczê. Alleluja i do przodu!


ROZMOWA RIVIERY

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

11

Wraz z radn¹ Ann¹ Stasiersk¹, przewodnicz¹c¹ Komisji Kultury, Promocji i Wspó³pracy Zagranicznej Rady Miasta Sopotu, podsumowujemy pierwszy powyborczy rok, rozmawiamy te¿ planach na najbli¿sze lata.

Musimy wróciæ do sopockiej tradycji Krzysztof M. Za³uski Riviera: W³aœnie min¹³ rok od wyborów samorz¹dowych i ukonstytuowania siê nowej Rady Miasta Sopotu. Jaki to by³ czas dla radnych i dla pani osobiœcie? Anna Stasierska: Gdybym mia³a odpowiedzieæ w dwóch s³owach – bardzo pracowity. Od pierwszego posiedzenia Komisji Kultury, Promocji i Wspó³pracy Zagranicznej Rady Miasta Sopotu wyznaczy³am sobie i Komisji kilka celów, które powinny zostaæ zrealizowane. Poprosi³am równie¿ radnych o zg³aszanie pomys³ów, które pomog³yby sopock¹ kulturê bardziej otworzyæ na mieszkañców. To znaczy? Na przyk³ad chcia³abym zachêciæ m³ode osoby do anga¿owania siê w przedsiêwziêcia kulturalne, a tak¿e stworzyæ mo¿liwoœci do wspó³pracy na tym polu sopockich seniorów z m³odzie¿¹. Priorytetem jest równie¿ nawi¹zanie wspó³pracy i dobrych, partnerskich relacji z instytucjami kulturalnymi Sopotu. Chodzi³o mi o to, aby móc otwarcie rozmawiaæ nie tylko o problemach, jakie powstaj¹ przy realizacji ró¿nych zadañ, ale te¿, a mo¿e przede wszystkim, o pomys³ach, w których wdra¿aniu w ¿ycie radni mog¹ pomóc. Komisja Kultury, Promocji i Wspó³pracy Zagranicz-

nej sta³a siê zatem komisj¹ otwart¹ na wszystkie osoby, które pragn¹ coœ zmieniæ w sopockiej kulturze, maj¹ plany, na przyk³ad warsztatów teatralnych czy innych, mo¿liwych do realizacji przedsiêwziêæ kulturalnych. Jak w takim razie nale¿y zachêcaæ dzieci i m³odzie¿ do anga¿owania siê w sopock¹ kulturê? Czêsto jest tak, ¿e w pobli¿u naszego domu, istnieje np. Ognisko Plastyczne, w którym zajêcia prowadz¹ utalentowani ludzie - artyœci, maj¹cy serdeczny stosunek do m³odych ludzi, dbaj¹cy o to, aby odkryty talent nie zosta³ zmarnowany. Ludzie tacy poœwiêcaj¹ swój czas, wiedzê i zdolnoœci, aby ten talent w m³odym cz³owieku rozwijaæ. Problem w tym, ¿e du¿o osób nie wie o istnieniu takich miejsc. Jednym z nich jest Sopockie Ognisko Plastyczne przy ul. Ksiê¿ycowej. To tam w³aœnie wyrastaj¹ przyszli sopoccy mistrzowie kultury i sztuki. Zachêcam wszystkich, aby odwiedzali to miejsce, bo nie wykluczone, ¿e czas spêdzony w Ognisku oka¿e siê o wiele bardziej produktywny ni¿ ten spêdzony w œwietlicy szkolnej, czy z opiekunk¹. W jaki sposób zamierza pani dotrzeæ do mieszkañców Sopotu z informacj¹ o istnieniu takich miejsc, jak choæby wspomniane Ognisko?

Ognisko nie jest instytucj¹, która ma œrodki na reklamê, dlatego najlepszym rozwi¹zaniem - i w pewnym sensie rodzajem reklamy - s¹ wystawy, które najm³odszym sopocianom mo¿na organizowaæ w tak znakomitych i t³umnie odwiedzanych sopockich instytucjach, jak Pañstwowa Galeria Sztuki czy Dworek Sierakowskich. W paŸdzierniku br. zobowi¹za³am siê wobec dyrekcji Sopockiego Ogniska Plastycznego, ¿e sopockie dzieci i m³odzie¿ bêd¹ mia³y w roku 2012 swoj¹ wystawê w Pañstwowej Galerii Sztuki. Poprosi³am tak¿e o to na posiedzeniu Komisji dyr. PGS oraz dyr. Sopockiego Ogniska Plastycznego. Dyrektor Zbigniew Buski wyrazi³ zgodê, co mnie ogromnie cieszy. Zaproponowa³am te¿ p. manager Teatru na Pla¿y, aby przy tworzeniu scenografii do przedstawieñ wykorzystaæ zdolnoœci plastyczne sopockich dzieci. Komisja pozytywnie odnios³a siê równie¿ do projektu p. Micha³a Derlatki i Sopockiej Sceny off de Bicz, zachêcaj¹cego dzieci do czytania ksi¹¿ek, poznawania bohaterów lektur poprzez udzia³ w przedstawieniu realizowanym w bibliotece. Które ze zdarzeñ kulturalnych mijaj¹cego roku uzna³aby pani za najwa¿niejsze? By³o ich w Sopocie tak wiele, ¿e trudno w jednym zdaniu przyznaæ jakiemuœ okreœlonemu wydarzeniu „z³oty meREKLAMA

dal”. Tak samo wszystkie sopockie instytucje kulturalne zas³uguj¹ na wyró¿nienie. Mam jednak s³aboœæ do jednego wydarzenia i muszê przyznaæ taki laur Muzeum Sopotu za projekt „Sopocianie”. Absolutnie rewelacyjny pomys³. Spaceruj¹c po mieœcie mo¿na by³o poznawaæ historiê Sopotu poprzez biografie ludzi, którzy tu ¿yli i tworzyli. Na Placu Przyjació³ Sopotu wyœwietlany by³ równie¿ film o podobnej tematyce. Wiem, ¿e dyr. Buchholz-Todoroska chce kontynuowaæ ten projekt, a ja ju¿ dziœ deklarujê, ¿e ma moje pe³ne poparcie, bo to œwietny sposób, aby prezentowaæ historiê Sopotu patrz¹c na ni¹ nie tylko przez pryzmat faktów, lecz tak¿e ¿yciorysy Polaków, Niemców, ¯ydów i osób innych narodowoœci, które mieszka³y w Sopocie. A jakie inwestycje kulturalne uwa¿a pani za priorytetowe dla sopocian? Nie wiem, czy Sopocki Festiwal Piosenki mo¿na nazwaæ inwestycj¹… Mo¿e raczej powrotem do sopockiej tradycji, do historii. Przez wiele lat Sopot by³ kojarzony przede wszystkim z molo i Oper¹ Leœn¹, gdzie odbywa³ siê Miêdzynarodowy Festiwal Piosenki. Byliœmy dumni, ¿e jesteœmy sopocianami, bo festiwalu zazdroœci³a nam ca³a Polska. To przecie¿ na deskach Opery Leœnej wystêpowa³y najwiêksze gwiazdy œwiatowej estrady. Zabrak³o festiwalu, zacz¹³ siê remont Opery Leœnej i ta czêœæ Sopotu praktycznie wymar³a. Nie wyobra¿am sobie, jako sopocianka, aby festiwalu mog³o nie byæ. S³ysza³am opinie ró¿nych osób, w tym tak¿e opinie urzêdników ratusza - ¿e festiwal nie jest potrzebny, ¿e wystarczy zapraszaæ od czasu do czasu gwiazdy i to wystarczy. Szanujê

odmienne pogl¹dy, nikt nie musi przecie¿ „kochaæ” sopockiej tradycji, ale warto pomyœleæ o kilku argumentach. Przede wszystkim, je¿eli mamy aspiracje, aby byæ kurortem o znaczeniu miêdzynarodowym, to Miêdzynarodowy Festiwal Piosenki podnosi presti¿ miasta, a dodatkowo przyci¹ga uwagê inwestorów. Obecnoœæ zaœ w mieœcie tak du¿ej imprezy, plus obecnoœæ inwestorów, to stworzenie nowych miejsc pracy dla sopocian – nawet, je¿eli mia³aby to byæ oferta sezonowa, to moim zdaniem warto. Dlatego od lutego 2011 r., tj. od kiedy wiceprezydent Joanna Cichocka-Gula zainicjowa³a debatê publiczn¹ na temat przysz³oœci Sopockiego Festiwalu Piosenki, aktywnie wspieramy w³adzê wykonawcz¹ w tym, aby Miêdzynarodowy Festiwal Piosenki w Operze Leœnej sta³ siê faktem ju¿ w nadchodz¹cym roku. Jednak nie sam¹ muzyka cz³owiek ¿yje… Czy przewiduje pani jakieœ projekty dotycz¹ce kultury wy¿szej? Oczywiœcie. Zg³osi³am ju¿ prezydentowi miasta projekt powrotu do Sopotu Targów Ksi¹¿ki. Coraz czêœciej internet, telewizja wygrywaj¹ rywalizacjê z ksi¹¿k¹, a przecie¿ to ksi¹¿ka w³aœnie ma t¹ cudown¹ moc rozwijania wyobraŸni. Zale¿y mi na tym, aby zachêcaæ sopocian do czêstego siêgania po ksi¹¿ki i cieszy mnie to, ¿e prezydent Karnowski podziela moje zdanie. Na jednej z ostatnich Komisji Turystyki i Uzdrowiska Rady Miasta prezydent poinformowa³ mnie, ¿e postara siê wdro¿yæ ten pomys³ w ¿ycie. By³oby wspaniale, aby pierwsze Targi Ksi¹¿ki odby³y siê ju¿ na wiosnê 2012 r. Gdzie mia³aby siê odbywaæ taka impreza?

Zaproponowa³am Park Pó³nocny, nieformalnie nazywany sopockim „Parkiem Kultury”. Wydaje mi siê, ¿e ten cudownie zielony zak¹tek miasta by³ i chyba nadal jest ulubionym miejscem artystów, ludzi kultury i sztuki. Przypomnijmy, ¿e to tutaj swoj¹ pracowniê rzeŸbiarsk¹ mia³ Stanis³aw HornoPop³awski. Tu równie¿ na spacery przychodzi³a Agnieszka Osiecka. W Parku istniej¹ ju¿ trzy alejki nazwane imionami wielkich polskich artystów zwi¹zanych z Sopotem. Ale to nie wszystko, co mo¿na zrobiæ dla przypomnienia historii tego miejsca i jego zwi¹zków z kultur¹ i sztuk¹, to dopiero wstêp. Moim marzeniem jest, aby w Parku zaczê³y odbywaæ siê warsztaty artystyczne, plenery malarskie, koncerty, a dzieci i m³odzie¿ mia³y szansê w otoczeniu zieleni na lekcje sztuki i literatury. Park to tak¿e œwietne miejsce na organizowanie wiosn¹ i latem spotkañ z artystami, na czytanie poezji, fragmentów prozy. Czego ¿yczyæ Komisji, której pani przewodniczy, na kolejny rok pracy? Abyœmy w roku 2012 mieli jeszcze wiêcej wystaw najm³odszych i tych starszych sopockich artystów, abyœmy œwiêtowali powrót do kurortu Targów Ksi¹¿ki i Miêdzynarodowego Festiwalu Piosenki, i byœmy, otwieraj¹c nasze teczki radnych, wyjmowali z nich coraz wiêcej projektów artystycznych sopocian. Ale przede wszystkim, aby udawa³o nam siê jak najczêœciej znajdowaæ œrodki na ich realizacjê. No to ¿yczymy tego i pani, i radnym, i przede wszystkim sopocianom.


12 RECENZJE

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

Wystawa Jana M³odo¿eñca w sopockiej PGS

Kolorowa wyspa Za komuny polskie miasta przypomina³y czarno-bia³y thriller. W tle sypi¹cych siê budynków nagle, ni st¹d ni z ow¹d, pojawia³y siê wielobarwne dzie³a sztuki. Zupe³ny surrealizm.

Maciej Szemelowski

J

akby na przekór szarej rzeczywistoœci ówczeœni artyœci kreowali na papierze nowy, wspania³y œwiat. Obok tych propozycji trudno by³o przejœæ obojêtnie. To by³a istna orgia kolorów, œwiat pe³en symboli, dowcipu, kreacji artystycznej. Jednym z najwybitniejszych plakacistów tamtego okresu by³ Jan M³odo¿eniec. Z ca³ej plejady artystów wyró¿nia³ siê w³asnym niepowtarzalnym jêzykiem. Pañstwowa Galeria Sztuki prezentuje w³aœnie drogê artystyczn¹ tego twórcy. Pierwsze plakaty pochodz¹ z lat 50. S¹ to min. ilustracje do filmów radzieckich. Symbolika

jest doœæ toporna, a kolorystyka mocno zgaszona. Ale lata szeœædziesi¹te, to ju¿ nowy wykrystalizowany jêzyk M³odo¿eñca, tak charakterystyczny dla jego póŸniejszych prac. Lapidarnoœæ, skrót myœlowy, wrêcz odnosi siê wra¿enie, ¿e jest to szkic do wiêkszego dzie³a. Ale to b³¹d. Te dzie³a s¹ skoñczone. Twórca pozostawia jedynie miejsce dla wyobraŸni odbiorcy. Plakaty z lat 60. i 70. eksploduj¹ kolorami, barwne plamy czêsto obwiedzione s¹ czarnym konturem, postaci potraktowane w sposób szkicowy i symboliczny. Dowcip jest w nich sta³ym elementem narracji. Przy okazji, jakby na marginesie w bocznej sali prezentowane s¹ czarno-bia³e grafiki artysty, wykonane tuszem lub temper¹ – inny kameralny œwiat. Ogl¹daj¹c wystawê ma siê wra¿enie, ¿e artysta, tworz¹c

sugerowa³, ¿e sztuka nie musi byæ koniecznie powa¿na, napuszona, koturnowa. Plakaty najczêœciej anonsuj¹ g³oœne wydarzenia kulturalne - sztuki teatralne, premiery kinowe, ale równie¿ imprezy komercyjne. Na sopockiej wystawie zauwa¿y³em tak¿e ok³adki popularnej w latach 80. gazety „Ty i Ja” oraz miesiêcznika „Polska”. „Polska” by³a wówczas wizytówk¹ tego, co najlepsze w kulturze i nauce polskiej. By³ to miesiêcznik eksportowy, trochê wzoruj¹cy siê na zdobywanej spod lady „Ameryce”. Tak siê z³o¿y³o, ¿e w jednym z numerów „Polski”, projektowanym przez Jana M³odo¿eñca, pojawi³ siê reporta¿ z toruñskiego Uniwersytetu Miko³aja Kopernika, gdzie wraz z grup¹ studentów uwieczniony zosta³em na zdjêciu, jako student pierwszego roku na wydziale artystyczno–pedago-

gicznym. Z kolei po piêciu latach traf chcia³, ¿e w tym samym miesiêczniku umieszczono reprodukcjê mojego obrazu dyplomowego w s¹siedztwie obrazu Andrzeja Wróblewskiego. W nastêpnych latach „nasze drogi równie¿ siê skrzy¿owa³y”. A sta³o siê to w Warszawie w Muzeum Plakatu w £azienkach. Nasze plakaty o tematyce cyrkowej eksponowane by³y obok siebie. To by³o dla mnie m³odego adepta sztuki du¿e wyró¿nienie. Dzisiaj polskie ulice coraz bardziej nabieraj¹ europejskiego blichtru. Niestety prawie zupe³nie znik³y z nich artystyczne plakaty. Zast¹pi³y je komputerowo obrabiane wielkoformatowe fotografie. Mi³oœnicy sztuki mog¹ ju¿ tylko od czasu do czasu natkn¹æ siê w jakieœ galerii na wystawê polskiego plakatu - ostatnio mój syn odnalaz³ w internecie plakaty mojego

autorstwa, licytowane na aukcjach za wysokie stawki dolarowe. To mi³e, ¿e istniej¹ kolekcjonerzy tych ulotnych dzie³ sztuki. Opuszczaj¹c sopock¹ wystawê Jana M³odo¿eñca wychodzimy przepe³nieni optymizmem i wiar¹ w ozdrowieñcze dzia³anie sztuki. Jestem pewien, ¿e po jej obejrzeniu, nie tylko ja zapragn¹³em ozdobiæ œcianê swojego domu plakatem tego artysty.

Autor tekstu jest znanym sopockim artyst¹ - plastykiem, fotografikiem, scenarzyst¹, twórc¹ teledysków, filmów telewizyjnych, kampanii reklamowych i wyborczych. Jest tak¿e autorem i wspó³autorem licznych albumów, min.: "Gdañsk", "Warszawa jak ze snu", "Sopot - Moje podró¿e do...", "Sopot, sezon, miejsca, chwile", „Krótka historia nieskoñczonoœci - Sopockie Molo XIX - XXI wiek”.

pisarz. – A z ka¿dego nawet tego najbardziej koszmarnego mo¿na siê w koñcu obudziæ. I to mo¿e byæ nowy pocz¹tek. Bo Œmieræ jest tylko podró¿¹ przez Czas. Na koñcu tej podró¿y znajduje siê przejœcie przez Granicê do Innego Œwiata. A granice s¹ w³aœnie przecie¿ po to, aby je przekraczaæ”. Aforyzmy zawarte w „Od koñca do pocz¹tku lub odwrotnie” mo¿na by cytowaæ niemal w nieskoñczonoœæ. Ale po co? Najlepiej ksi¹¿kê tê przeczytaæ samemu. Byæ mo¿e najpierw powinni to uczyniæ rodzice. A dopiero po jej przetrawieniu wspólnie ze swymi

pociechami. Jedno jest pewne. „Od koñca do pocz¹tku lub odwrotnie” powinno znaleŸæ siê w ka¿dym rodzinnym domu, w którym chcia³o by siê widzieæ dzieci nie jako szczury bior¹ce udzia³ w wyœcigu do b³yskotek tego œwiata, ale jako istoty czuj¹ce i myœl¹ce.

„Od koñca do pocz¹tku lub odwrotnie” – nowa ksi¹¿ka Wojciecha Fu³ka

Ma³y Ksi¹¿e z Sopotu Stanis³aw Za³uski

P

odobnie jak literatura dla doros³ych, tak i literatura dzieciêco-m³odzie¿owa ma ró¿ne oblicza. W du¿ym uproszczeniu mo¿na j¹ podzieliæ na cztery zasadnicze piony. Pierwszy, którego adresatem s¹ dzieci w wieku przedszkolnym, to baœnie zaludnione przez krasnoludki, z³e wilki, czarownice, sierotki, zaczarowane ksiê¿niczki i szlachetnych rycerzy. Klasykami tego gatunku s¹ Hans Christian Andersen i bracia Grimm. Ten rodzaj literatury zosta³ w ostatnich latach potwornie zachwaszczony przez pseudoliterackie podróbki seriali telewizyjnych, których grafomania wo³a o pomstê do nieba. Drugie oblicze, to powieœæ przygodowa, skierowana do dzieci starszych. Prekursorami jej s¹ James Cooper z jego sag¹ indiañsk¹, od „Ostatniego Mohikanina” poczynaj¹c, Julius Verne i jego „Tajemnicza wyspa”, oraz „20 tysiêcy mil podmorskiej ¿eglugi”, a na naszym rodzimym gruncie Henryk Sienkiewicz z niezapomnianymi dla wielu pokoleñ m³odych czytelników przygodami Stasia i Nel z „W pustyni i w puszczy”. Ten typ

literatury m³odzie¿owej ca³kiem dobrze rozwija³ siê w PRL, któ¿ z czytelników w wieku œrednim nie pamiêta emocji zwi¹zanych z lektur¹ „Ksiêgi urwisów” Edmunda Niziurskiego, przygód Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego, serii przygód Tomka na ró¿nych kontynentach Zbigniewa Nienackiego, czy niezapomnianego „Do przerwy 0 : 1” Adama Bahdaja? Trzeci nurt literatury m³odzie¿owej skierowany jest do bardziej wymagaj¹cych czytelników. To powieœæ psychologiczna, nawi¹zuj¹ca do Edmondo De Amicisa („Serce”), czy Ferenc Molnara („Ch³opcy z placu broni”). Jego chyba najwybitniejsz¹ wspó³czesn¹ przedstawicielk¹ by³a Astrid Lindgren i jej „Dzieci z Bullerbyn”. I wreszcie czwarty pion tej wyliczanki, od którego w zasadzie nale¿a³oby zacz¹æ, to baœñ filozoficzna, której fundamentalne dzie³a z równym zainteresowaniem poch³aniane s¹ zarówno przez dzieci, jak rodziców, którzy te dzie³a czytaj¹ swoim pociechom. „Ma³y ksi¹¿ê” Antoine'a de Saint-Exupéry, „Przygody Alicji w krainie czarów” Lewisa Carrolla, „Kubuœ Puchatek” Alana Aleksandra Milne’a. Kto raz przeczyta³ i prze¿y³ dog³êbnie te ksi¹¿ki na zawsze ju¿ pozostanie mi³oœni-

kiem literatury – tej z najwy¿szej pó³ki. Polskim pisarzom jakoœ nie le¿a³ ten rodzaj baœniowofilozoficznej gawêdy. Z tym wiêksz¹ satysfakcj¹ warto zauwa¿yæ, ¿e takie dzie³o w³aœnie siê ukaza³o i to w samym sercu Trójmiasta – w Sopocie. A napisa³ je nie kto inny, jak Wojciech Fu³ek, wieloletni wiceprezydent kurortu, obecnie przewodnicz¹cy Rady Miasta, a jako literat najbardziej znany z ksi¹¿ek, w których pisze o historii Sopotu, przypominaj¹c dzieje Opery Leœnej, czy najd³u¿szego w Europie drewnianego mola. Ale Fu³ek jest tak¿e poet¹ i pedagogiem, i teraz napisa³ filozoficzn¹ bajkê dla dzieci, tak¹ z najwy¿szej pó³ki. „Od koñca do pocz¹tku lub odwrotnie”, to ksi¹¿ka tyle¿ fas-

cynuj¹ca, co zmuszaj¹ca do myœlenia, opowiedziana jêzykiem nieco trudnym dla maluchów. Zreszt¹ mo¿e tak, a mo¿e nie... Bo mo¿e dzieci s¹ m¹drzejsze ni¿ nam – doros³ym siê wydaje. Ju¿ Saint-Exupéry zauwa¿y³, ¿e od doros³ych nie mo¿na za du¿o wymagaæ, a Fu³ek dodaje, jeszcze, ¿e „…doroœli mogliby siê wiele nauczyæ od dzieci, gdyby tylko sami tego chcieli”. Bohaterami ksi¹¿ki s¹ ma³e stworki, ni to ludziki, ni zwierzaczki o dziwnych imionach jak Onio, Bandziuœ, Drumla, Przyczepek, Pyziol… Te ma³e stworzonka lubi¹ siê m¹drzyæ, a dyskurs jaki tocz¹ ze sob¹, dotyczy spraw najistotniejszych, zarówno dla dziecka, jak i cz³owieka doros³ego. O jêzyku, który jest form¹ porozumienia pomiêdzy istotami myœl¹cymi, o jawie i œnie, o pocz¹tku i koñcu wszystkiego. Fu³ek, jako jeden z nielicznych bajkopisarzy (mo¿e jako pierwszy?) oœmiela siê przypomnieæ dzieciom o istnieniu czegoœ takiego jak œmieræ. W tradycyjnych bajkach œmieræ bywa co najwy¿ej d³ugotrwa³ym snem, z którego bohaterowie byli zbudzeni, aby potem „¿yæ d³ugo i szczêœliwie”. Wed³ug Fu³ka Koniec i Pocz¹tek to dwaj bracia, niby ró¿ni, ale tak podobni do siebie, ¿e ³atwo ich pomyliæ. Powitanie i Po¿egnane. Narodziny i Œmieræ. Dwie kostki tej samej historii. „Œmieræ jest tylko z³ym Snem. – mówi

Wojciech Fu³ek – Od koñca do pocz¹tku lub odwrotnie”, Wydawnictwo Piszesiê.pl, Gdañsk 2011, stron 174, cena 24 z³, ISBN 978-83-63007-03-4


Nr 7 (64) Grudzie単 2011

PROMOCJA

13


14 HISTORIA

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

Z archiwum sopockiego pasjonata

KURORT

w œwi¹tecznej szacie

Najstarsza zachowana sopocka karta pocztowa zosta³a wys³ana z tutejszej poczty przez jednego z licznych zimowych goœci ba³tyckiego k¹pieliska do Berlina w styczniu roku 1891. Bo Sopot – aspiruj¹c do miana miêdzynarodowego kurortu – chcia³ przyci¹gaæ swoich letnich goœci równie¿ zim¹.

Niemcom, a Sopot przyjmuj¹c jako wersjê kaszubsk¹. W takiej te¿ – najczêœciej u¿ywanej w jêzyku polskim – wersji nazwa miejscowoœci znalaz³a siê w grudniu 1935 roku w ilustrowanym polskim magazynie „AS”, wydawanym w Krakowie. Anonimowy autor anonsowa³ wtedy swoim czytelnikom wybitym na ok³adce tytu³em, ¿e „Sopoty zapraszaj¹ na swój sezon œwi¹teczny – od 25 grudnia do 1 stycznia”. Zimowy sezon sopocki, choæ krótszy ni¿ letni, obfitowa³ w liczne rozrywki i atrakcje, Jak przysta³o na szanuj¹c¹ swoj¹ renomê - „miêdzynarodow¹, œwiatow¹ miejscowoœæ k¹pielow¹”. Bowiem, jak mo¿emy przeczytaæ:

Nad brzegiem ch³odniejszego morza Z tym ostatnim stwierdzeniem pewnie trudno by³oby siê jednak – zarówno wtedy, jak i dziœ – zgodziæ. Sopot nigdy nie zalicza³ siê bowiem do miejscowoœci tanich, choæ zim¹ ceny w hotelach i pensjonatach by³y i s¹ oczywiœcie odpowiednio ni¿sze. Ale sam okres œwi¹teczny znów, tak jak kiedyœ, by³ i jest kolejn¹ okazj¹ do wydrenowania kieszeni sopockich goœci. Ale niech zawsze bêdzie ich jak

Kurort przez ca³y rok Polski przewodnik dr. Mieczys³awa Or³owicza z roku 1921 informowa³, i¿ w Sopotach „sezony zimowe s¹ te¿ o¿ywione. W czasie mrozów urz¹dza siê œlizgawkê przed kurhauzem, gdzie odbywaj¹ siê festyny na lodzie, a w lasku za

Autor zalicza siê do coraz liczniejszego grona sopockich pasjonatów, na naszych ³amach bêdziemy, jako pierwsi publikowaæ niebawem fragmenty jego najnowszej, sopockiej ksi¹¿ki „Wchodziæ bez pukania”, która uka¿e siê na pó³kach ksiêgarskich w drugiej po³owie roku 2012).

Gdyby braæ pod uwagê duchowy i religijny wymiar œwi¹t, pozostaje g³ównie symbol op³atka, bo przecie¿ nawet dok³adna data narodzin Dzieci¹tka Jezus jest tylko umowna. Wigilia, wyj¹tkowo wa¿na dla krêgu naszej kultury – w wielu innych europejskich krajach, nie mówi¹c o reszcie œwiata, w ogóle praktycznie nie funkcjonuje. Tam najczêœciej wa¿ny jest tylko œwi¹teczny obiad i prezenty dla najbli¿szych. A mo¿e zadajmy sobie wspólnie

pytanie o prawdziwy sens i magiê tych œwi¹t, które funkcjonuj¹ poza sklepowymi wystawami, ekranami telewizorów, sztucznymi choinkami, pseudokolêdami, nagrywanymi przez pseudo-gwiazdy? O prawdziwy sens pustego miejsca przy wigilijnym stole, dyskusji z najbli¿szymi o wa¿nych dla nich sprawach, o sens udzia³u w pasterce lub bezpoœredniej rozmowy z Panem, o sens ³amania siê kruchym op³atkiem? O prawdziwy sens spêdzania chwil razem, a nie ka¿dy osobno? O sens zrobienia dla kogoœ obcego paczki z autentycznej potrzeby serca, a nie w ramach zabiegów o odpowiedni wizerunek w mediach? O sens dzielenia siê z kimœ rodzinnym ciep³em i dokonania remanentu wszystkich dobrych i z³ych uczynków, na które naraziliœmy innych od ostatniej wigilii? Ten g³êbszy sens tkwi – jak s¹dzê – nie tyle w naszym sto-

sunku do samych œwi¹t, co do innych ludzi i wiary. Jeœli nie potrafi siê szanowaæ na co dzieñ innych ludzi, nie tylko tych najbli¿szych, to œwiêta nie zmieni¹ nas nagle w osoby, pochylaj¹ce siê z trosk¹ nad „dziewczynk¹ z zapa³kami” i zziêbniêtym wróbelkiem. Albo bêd¹ to dzia³ania wy³¹cznie na pokaz. Jeœli wyznanie wiary podczas niedzielnej mszy nie powoduje w nas ¿adnej skruchy ani pokory, nie wyzwala autentycznego poczucia winy za wszystkie krzywdy, wyrz¹dzone innym, to wiara te¿ pozostaje tylko œwi¹tecznym kostiumem, publiczn¹ mask¹, pod któr¹ skrywamy w³asne kompleksy, lêki, u³omnoœci. I nie zmieni tego fakt, ¿e odwiedzimy kilka koœcio³ów tego samego dnia. Bo nie czyni nas to automatycznie lepszymi i „bardziej wierz¹cymi” od innych. No có¿, mia³o byæ odœwiêtnie, uroczyœcie, optymis-

tycznie… Ale te¿ nie ka¿de œwiêta s¹ przecie¿ dla nas dniami radosnymi, zw³aszcza, jeœli przychodzi je spêdzaæ np. pierwszy raz samotnie, bez najbli¿szej do tej pory osoby. Zdarza siê równie¿, ¿e czas œwi¹teczny bardziej nas rani, ni¿ koi rany. Jeœli jednak potrafimy dotrzeæ do tego najprawdziwszego, najg³êbszego sensu œwi¹t, odrzucaj¹c ich zewnêtrzne, „handlowe” opakowanie, to jest szansa, ¿e odkryjemy skrywane dot¹d pok³ady wra¿liwoœci, emocji, uczuæ i wiary. Wiary w prawdziwy, a nie pozorowany bezpoœredni kontakt zarówno z drugim cz³owiekiem, jak i z Bogiem. Wiary w to, ¿e ten prawdziwy sens œwi¹t tkwi w naszych sercach i naszych duszach, wzbogacaj¹c nas znacznie hojniej, ni¿ najdro¿sze prezenty, które pozostan¹ tylko martwymi przedmiotami.

Fot. archiwum autora

G³ówn¹ stanowi³o jednak kasyno, wybudowane w latach 1924 – 1926.

Strzelnic¹ (dziœ Hotel „Opera” niedaleko Opery Leœnej) - tor saneczkowy. Kurhaus oraz wiêkszoœæ hoteli i pensjonatów otwarte s¹ przez ca³y rok”. Po wybudowaniu w latach 1924-1926 (sk¹din¹d za dochody z funkcjonowania kasyna, w którym miasto mia³o swoje udzia³y) „Kasino Hotel” (czyli dzisiejszego Grand Hotelu), najnowoczeœniejszego w owym czasie i najbardziej ekskluzywnego hotelu nad Ba³tykiem, iloœæ eleganckich goœci, równie¿ zimowych, znacznie wzros³a. Najczêœciej u¿ywano wówczas nazwy Sopoty, uznaj¹c j¹ za rdzennie polsk¹, nazwê Zoppot pozostawiaj¹c oczywiœcie

Sopockie co nieco

G³êbszy sens Co roku zastanawiam siê, czy okres œwi¹teczny rzeczywiœcie – jak muzyka – ³agodzi obyczaje, czy te¿ wrêcz przeciwnie – wyzwala w ludziach te gorsze instynkty. Wojciech Fu³ek

W

ydawa³oby siê, ¿e magia œwi¹t i towarzysz¹ce im okolicznoœci powinny uspokajaæ wzburzone nastroje, wyzwalaæ wy³¹cznie pozytywne emocje i przyjazne do ludzi i œwiata nastawienie. Jednak gor¹czka œwi¹tecznych zakupów, w ramach których najczêœciej dochodzi do rodzinnych k³ótni i zaostrzenia

pokoleniowych podzia³ów, tysiêczne powtórki tych samych filmów, komercyjny kanon radiowych hitów, zwi¹zanych ze œwiêtami, kiczowate ozdoby uliczne i sklepowe, nag³y przyp³yw empatii w tabloidach, które przeœcigaj¹ siê w namawianiu do akcji „paczek na pokaz”, aby tylko zrobiæ kilka zdjêæ… To wszystko mo¿e doprowadziæ bardziej wra¿liwe jednostki do za³amania nerwowego i obrzydzenia œwi¹t ca³ej masie innych.

Fot. archiwum autora

Sopoty na Bo¿e Narodzenie „Sopoty przygotowuj¹ w zale¿noœci od pory roku odpowiednio atrakcyjny sezon. Sopoty ze swoj¹ cudown¹ okolic¹ maj¹ specjalnie idealnie warunki dla sportów zimowych,, jak narciarstwo, saneczkowanie i ³y¿wiarstwo. Sopoty przygotowuj¹ sezon na Bo¿e Narodzenie z wielk¹ starannoœci¹. Na podstawie doœwiadczenia z lat ubieg³ych program przewiduje przedewszystkiem urz¹dzenie wielkich i eleganckich zabaw towarzyskich. Frekwencja na tych zabawach w roku ubieg³ym by³a tak wielka, ¿e program na rok bie¿¹cy zostanie znacznie rozszerzony. W nowoczeœnie urz¹dzonych salach zabaw graæ bêd¹ pierwszorzêdne orkiestry. W Kurhausie i Hotelu „Kasino”, tym najpiêkniejszym hotelu nad Ba³tykiem, odbêd¹ siê wielkie wieczory towarzyskie. W „Indrze”, tym tak dobrze znanym bywalcom Sopot dancingu-variete, wystêpowaæ bêd¹ pierwszorzêdne miêdzynarodowe si³y rewjowe. Pomyœlano równie¿ o mi³oœnikach kina: w Kurhausie wyœwietlane bêd¹ filmu „Chopin” i „Kocham wszystkie kobiety” z Kiepur¹. Oto program na okres œwi¹teczny: od 25 grudnia do 1 stycznia. Kulminacyjnym punktem programu bêd¹ wielkie bale sylwestrowe w Kurhausie i Hotelu „Kasino”. Koncesjonowane przez pañstwo, miêdzynarodowe kasyno

Wojciech Fu³ek Tor saneczkowy, zorganizowany w roku 1908 z finiszem w miejscu dzisiejszej sceny Opery Leœnej, który zosta³ wkrótce przeniesiony na s¹siednie wzgórze, z uwagi na prace, zwi¹zane z przygotowaniem leœnej sceny; œlizgawki na Placu Kuracyjnym przed molem, wystawne bale w hotelach – wszystko to stanowi³o atrakcjê nie tylko dla mieszkañców pobliskiego Gdañska, ale i licznych przybyszy z zagranicy. Po odzyskaniu przez Polskê niepodleg³oœci i ustanowieniu Wolnego Miasta Gdañska, w którego administracyjnych granicach znalaz³ siê równie¿ Sopot, goœci wcale nie uby³o. A pomys³ kasyna gry, które dzia³a³o przecie¿ bez przerwy przez ca³y rok, przyci¹ga³ kolejne zastêpy spragnionych mocniejszych, hazardowych wra¿eñ.

Spacery nad zamarzniêtym morzem by³y jedn¹ z zimowych atrakcji Sopotu.

w Sopotach cieszy siê du¿¹ popularnoœci¹ w ci¹gu ca³ego roku i zajmuje pod tym wzglêdem przoduj¹ce miejsce. W kasynie sopockim odbywa siê, wed³ug miêdzynarodowych zasad, gra w baccara i ruletkê; we wspania³ych i elegancko urz¹dzonych salach gry i salonach towarzyskich spotykaj¹ siê goœcie ze wszystkich stron œwiata. Wjazd na teren Wolnego Miasta Gdañska nie wymaga ¿adnych wiz, niema te¿ ¿adnych ograniczeñ dewizowych dla cudzoziemców, tem samem mog¹ byæ swobodnie wywiezione sumy, wygrane w kasynie. Pod koniec nale¿y dodaæ, ¿e pobyt w Sopotach jest naprawdê tani, tote¿ ka¿dy kto zamierza przepêdziæ œwiêta poza domem, powinien zwa¿yæ, czy zwiedzenie Sopot nie jest najciekawszem rozwi¹zaniem tego zagadnienia.”

najwiêcej i niech nie ¿a³uj¹ swojej decyzji o wyborze Sopotu na zimowy pobyt. Gdyby tylko za ich pieni¹dze mo¿na te¿ by³o zapewniæ sopocianom prawdziw¹ zimow¹ aurê… Bo lodowisko urz¹dzane co roku na placu przed molem (kiedyœ – naturalne, dziœ – sztuczne) oraz warunki narciarskie na £ysej Górze oraz leœnych biegowych trasach narciarskich, a zatem prawdziwe zimowe atrakcje s¹ niestety - uzale¿nione od kapryœnej czasami aury. Za to koncerty, bale oraz inne atrakcje, przygotowane przez liczne hotele, kluby, restauracje czy sceny artystyczno-muzyczne – na szczêœcie ju¿ nie. Podobnie jak np. wizyta w Aquaparku, na krytych kortach tenisowych czy spacer brzegiem „ch³odniejszego morza”, jak pisa³ o Ba³tyku Rainer Maria Rilke. Zimowy Sopot jest dla mnie równie piêkny, a czêsto nawet piêkniejszy, ni¿ ten zat³oczony letni. Dlatego namawiam wszystkich na pokochanie sopockiego kurortu w jego zimowej ods³onie.


ROZMAITOŒCI

Nr 7 (64) Grudzieñ 2011

15

Kwiaty Fortuny

Choinka musi byæ weso³a Wigilia i Bo¿e Narodzenie to uroczysty czas w naszych domach. W dawnych czasach zwi¹zany by³ z ogromn¹ iloœci¹ obrzêdów, z których wiele przetrwa³o a¿ do dziœ, choæ w zmienionej formie. Tradycyjnym elementem jest oczywiœcie choinka – œwierk, jod³a, oœwietlona lampkami, kolorowa. Magda Masny W tym roku floryœci proponuj¹ ozdobiæ drzewko w stylu naturalnym – ozdobami ze s³omy, z³otymi orzechami, zawieszonymi na rafii laskami cynamonu, papierowymi lalkami i… oklejonymi filcem wydmuszkami. Choinka powinna byæ przede wszystkim weso³a. Doskonale, jako

ozdoby sprawdzaj¹ siê niewielkie jab³uszka, przymocowane drucikiem do ga³¹zek, s¹ przy tym niezwykle trwa³e. Odchodzi moda na jednobarwne, formalne choinki, do tej pory strojone w bombki w jednym, najczêœciej srebrnym lub z³otym, kolorze. Ca³kowit¹ awangard¹ s¹ ozdoby czarno – srebrne. Zarówno lakierowane, b³yszcz¹ce, jak i w kolorze postarzonej

czerni. Prze³amane sercami wyciêtymi z wybielanej skorupy kokosa stanowi¹ mocny, nowoczesny akcent. W tej samej tonacji, co choinka powinna byæ utrzymana kolorystyka sto³u œwi¹tecznego. Jeœli decydujemy siê na bogate ubranie drzewka, wówczas na stole powtarzamy najwy¿ej dwa kolory – np. czerwony i z³oty. Ten styl jest ponadczasowy. Stroik powinien byæ wykonany

Sopockie schronisko dla czworonogów przygotowuje siê do zimy

Wspomó¿ nasze Ciapkowo W Polsce istnieje oko³o stu schronisk dla bezdomnych psów i kotów. Wiêkszoœæ z nich dzia³a pod patronatem Towarzystwa Opieki nad Zwierzêtami w Polsce lub innych tego typu fundacji. Jednym z takich obiektów jest Schronisko dla Bezdomnych Zwierz¹t w Sopocie.

T

owarzystwo Opieki nad Zwierzêtami w Polsce rozpoczê³o swoj¹ dzia³alnoœæ w Sopocie wkrótce po zakoñczeniu II wojny œwiatowej. Jego pracownicy pierwsze lata poœwiêcili g³ównie na walkê z okrutnym traktowaniem koni poci¹gowych, u¿ywanych wówczas powszechnie do przewozu wêgla. Starali siê tak¿e pomóc b³¹kaj¹cym siê po mieœcie bezpañskim psom. Mimo ciê¿kich, powojennych warunków sopocianie okazali siê wyj¹tkowo wra¿liwi na los bezdomnych zwierz¹t. Dziêki ich determinacji i pieni¹dzom, na prze³omie lat 50. i 60. powsta³ zal¹¿ek dzisiejszego sopockiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierz¹t. Od roku 1963 Schronisko dzia³a w porozu-

mieniu z w³adzami miasta, które czêœciowo dotuj¹ jego utrzymanie. Sopockie schronisko po³o¿one jest na skraju lesie, w pobli¿u Opery Leœnej. Na sta³e przebywa w nim ponad 300 zwierz¹t. S¹ to psy, koty i ptaki. Wszystkie straci³y swój dom. Têskni¹ i czekaj¹ na swoich w³aœcicieli lub nowych dobrych, odpowiedzialnych opiekunów. Jak podkreœlaj¹ pracownicy Schroniska, wœród ich podopiecznych znajduj¹ siê zarówno psy dojrza³e, zrównowa¿one, odpowiednie dla osób starszych i samotnych, jak i szczeniaki i m³ode psy dla rodzin dysponuj¹cych wiêksz¹ przestrzeni¹ mieszkaln¹. Mieszkaj¹ tutaj równie¿ du¿e psy, nadaj¹ce siê do pilnowania dobytku w³aœcicieli.

Rezydentami Schroniska s¹ te¿ koty - ma³e znalezione w krzakach bezdomne kociêta i dojrza³e kanapowce, wyrzucone z domu po stracie w³aœciciela. Zwierzêta te wydawane s¹ do adopcji wy³¹cznie osobom pe³noletnim, samodzielnym, mog¹cym zapewniæ godne warunki swoim nowym podopiecznym. Co nale¿y podkreœliæ, wszystkie czworonogi po trafieniu do sopockiego Schroniska przechodz¹ kwarantannê oraz s¹ szczepione przeciw wœciekliŸnie. Od pocz¹tku istnienia sopockie Schronisko korzysta z ró¿norodnej pomocy przyjació³ zwierz¹t, a przede wszystkim z hojnoœci mieszkañców Sopotu, pomocy m³odzie¿y szkolnej, instytucji sponsoruj¹cych oraz goœci przyje¿dzaj¹cych w lecie nad morze. Jest to pomoc bardzo istotna, niestety niewystarczaj¹ca. Dlatego te¿ pracownicy Schroniska licz¹ na dalsze wsparcie, zarówno finansowe jak i rzeczowe. Ka¿dy, choæby najmniejszy datek sprawia, ¿e warunki bytowania mieszkaj¹cych tutaj zwierz¹t staj¹ siê lepsze. Sta³ym sponsorom Schronisko zapewnia miejsce z logo firmy na specjalnej Tablicy Sponsorów. (kf) Osoby nieobojêtne na los bezdomnych czworonogów proszone s¹ o dokonywanie wp³at na konto Schroniska dla Bezdomnych Zwierz¹t w Sopocie: PKO BP S.A. 80 1020 1853 0000 9102 0010 1485. Wolontariuszy pragn¹cych wesprzeæ sopockie Schronisko w inny sposób prosimy o kontakt : ul. 1 Maja 32, 81-828 Sopot, tel. (58) 551 24 57, www.toz.pl/sopot, e-mail: toz@sopot.pl.

fot. kmz

na bazie zielonych ga³¹zek, zdobiony bombkami, cynamonem, kr¹¿kami pomarañczy. Wœród nowoœci pojawia siê w tym roku ró¿owa gwiazda betlejemska. Do tej niezwyk³ej odmiany, jasnoró¿owej, o jasnych listkach, proponujemy

romantyczne, niewielkie choinki z bia³ych piórek z ró¿owymi koralikami. To doskona³y œwi¹teczny akcent do sypialni lub dziecinnego pokoju. ¯yczê wszystkim Czytelnikom „Riviery” piêknych i spokojnych Œwi¹t Bo¿ego Narodzenia.

Magda Masny – niegdyœ fotomodelka, hostessa teleturnieju Ko³o Fortuny, prezenterka telewizyjna, a obecnie florystka, prowadzi dwie kwiaciarnie: w Sopocie na ulicy Koœciuszki 2 i w Gdyni na ul. ród³o Marii 19 £.

Z zapisków smakosza

Le¿ajsk Pszeniczne OdpowiedŸ na pytanie, „dlaczego piwo pszeniczne tak dobrze smakuje jesieni¹?” jest bardzo prosta: „poniewa¿ jest to trunek, który jak ¿aden inny pozwala przywo³aæ lato”.

Adam Kamiñski Jak¿e siê zdziwi³em, kiedy niedawno w absolutnie podstawowym markecie spo¿ywczym, w zasiedlonej przeze mnie czêœci Karwin Biedronki - ujrza³em kilka palet z butelkami nowej odmiany Le¿ajska - Pszenicznego. Rzut oka ponad nie zmusi³ mnie do dwukrotnego przetarcia oczu, raz ze zdziwienia, dwa - ze wzruszenia. Ca³kiem estetyczna i zapowiadaj¹ca ciekaw¹ zbo¿ow¹ przygodê butelka kosztowa³a jedynie 2,69 z³. Postanowi³em od razu nabyæ dwie. Wracaj¹c do domu, myœla³em o tym, ¿e to mi³o, i¿ czêsto pod³e, wydawa³oby siê, zabetonowane pod wzglêdem klienteli, browary próbuj¹ wkraczaæ na rynek z nowymi propozycjami. Niedawn¹ tak¹ prób¹ Le¿ajska by³a odmiana niepasteryzowana, tak¿e eksponowana w "Biedzie", tania i ca³kiem nawet interesuj¹ca. No, ale jeœli odmiana niepasteryzowana nie wymaga

szczególnych zabiegów produkcyjnych, to piwo pszeniczne jest jednak sporym wyzwaniem. Po powrocie z zakupów, ja i piwo och³onêliœmy nieco, a nastêpnie przyst¹piliœmy do wzajemnego badania. Le¿ajsk kusi interesuj¹cym, przyjemnym aromatem. Piana bez rewelacji, wystarczaj¹ca jak dla piwa pszenicznego, ale bez odlotu (jaki funduje np. Obo³oñ). Kolor w³aœciwy dla piw pszenicznych, bardzo przyjemna wizualnie nieprzejrzystoœæ, gêsta konsystencja (kilka razy wiêksza ni¿ np. w Okocimiu Pszenicznym). W smaku Le¿ajsk Pszeniczne jest doœæ g³adkie. Dominuje w nim nuta gorzka, bardzo delikatnie rozbita kwaskowatoœci¹. Zostawia na podniebieniu d³ugi gorzkawy (ale nie bardzo gorzki) posmak. Dla wielbicieli goryczki w piwie mo¿e byæ to bardzo ciekawa propozycja. Wydaje siê, ¿e piwu temu uda³o siê wypracowaæ w³asny charakter, który mo¿e siê podobaæ lub nie, ale tylko ze wzglêdu na jednostkowe preferencje do tych czy innych smaków. W Le¿ajsku Pszenicznym nie ma nic strasznego, nic przera¿aj¹cego, nic niesmacznego, co przydarza siê nieraz w o wiele dro¿szych i lepiej rozpoznawalnych markach.

Jestem jak najbardziej za, przede wszystkim ze wzglêdu na bardzo dobry stosunek ceny do jakoœci. Warto spróbowaæ, u nas jeszcze trochê tego le¿y.


16 REKLAMA

Nr 7 (64) Grudzie単 2011

Riviera - Grudzień 2011  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you