Page 1

www.openscotland.pl ▶ ISSN ▶ 2052-2738 ▶ ISSUE ▶ 24 ▶ | 31 | 08 | 2013

OPEN ▶ POLISH MAGAZINE ▶ IN UK

PR W KAT R

Fot: ANETA SWOBODA

NIOSĄCY SŁOWA

Z POETĄ, ARTYSTĄ I WYDAWCĄ FrederickIEM HerbertEM Rossakovsky-Lloyd ROZMAWIA DAMIAN BILIŃSKI


www.openscotland.pl ▶ ISSN ▶ 2052-2738 ▶ ISSUE ▶ 24 ▶ | 31 | 08 | 2013

TEORIA SPISKOWA

PR W KAT R

HERbERTEM ROSSAkOvSkY-LLOYD NIOSĄCY SŁOWA FREdERIcKIEM ROZMAWIA dAMIAN bILIŃSkI

Fot: ANETA SWOBODA

Z POETĄ, ARTYSTĄ I WYDAWCĄ

OPEN POLISH MAGAZINE IN UK

Redaktor Naczelny | Damian Biliński | ip.openscotland@gmail.com | Tel: 07923378062 Z-ca Redaktora Naczelnego | Gosia Szwed | lejdiz.magazine@gmail.com Reklama i Marketing | Małgorzata Bilińska | mb.openscotland@gmail.com Skład i Grafika | Małgorzata i Damian Bilińscy | Wydawca | Interactive Publishing | SCOTLAND Strona interneowa | www.openscotland.pl | Tel: 07923378062 Współpraca | Agnieszka B. Molak, Anna Kutera, Beata Waniek, Ela Rygas, Joanna Goldberg, Katarzyna Campbell, Natalia Ślesińska, Damian Świątek, Janusz Młynarski, Mateusz Biskup, OPEN POLISH MAGAZINE, jest redagowany przy współpracy z serwisami: Lejdiz Magazine.com | polsport.co.uk | The Polish Review.co.uk Poglądy zawarte w felietonach, opiniach i komentarzach są osobistymi przekonaniami autorów i nie zawsze pokrywają się z poglądami redakcji Open Polish Magazine. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i reklam. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów oraz zdjęć bez wyraźnej zgody redakcji jest niezgodne z prawem.

13

32

OPEN GALERIA - CASTLE PARTY

42 28

OPEN STYL - NOWE STRONY

16

ARKADIUS I JEGO MODA NA ŻYCIE

BLASKI I CIENIE

30

02 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPIS TREŚCI

SPIS TREŚCI ►

OPEN ▶ POLISH MAGAZINE ▶ IN UK

HISTORIA

48 POEZJA INFORMACJE

10


OKO OKO OKO

KLIKAJ I CZYTAJ! www.openscotland.pl www.openebusiness.biz Open Scotland.pl Serwis informacyjny: Open Scotland.pl, Open eBusiness.biz oraz tygodnik online Open Polish Magazine w Wielkiej Brytanii, to miejsca dla osób poszukujących informacji, publicystyki, kultury i rozrywki. To także miejsca na profesjonalną i skuteczną reklamę. To miejsca, a raczej przestrzeń dla ludzi pozytywnie nastawionych, kreatywnych, ale przede wszystkim otwartych na człowieka, rzeczywistość oraz nowe technologie. ZAPRASZAMY do współpracy

www.openscotland.pl Uwaga! Open Polish Magazine dostępny jest na stronach:

www.openscotland.pl www.openebusiness.biz www.thepolishreview.co.uk www.polsport.co.uk www.lejdizmagazine.com www.damianbilinski.com www.ciociasamozloeluta.blogspot.co.uk

03 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA ►


PARADOKS CAMERONA Starożytny filozof Zenon z Elei, znany z paradoksów na temat zmienności czy też raczej niezmienności natury, miał powiedzieć: - Przedmiot, gdy znajduje się w ruchu i ma przebyć jakąś drogę, musi najpierw przebyć połowę tej drogi, potem połowę drogi pozostałej, potem połowę reszty i tak w nieskończoność. Jakkolwiek tedy mała jest droga, którą przedmiot ma przejść, zawsze musi przejść nieskończoną ilość odcinków, a tego w skończonym przeciągu czasu dokonać niepodobna, ruch więc jest niemożliwy.

04

że świat nie jest tylko świąteczną choinką z prezentami, a przede wszystkim sypiącymi się wiórami podczas wycinania tejże. Dlaczego piszę o szkole? Otóż pamiętam lekcje historii, i jak mną wstrząsnęła II wojna światowa. Nie wiem dlaczego wcześniej umknęła mi wiedza na temat wojny poprzedniej. Być może dlatego, iż oddalona w czasie mniej dotyczyła mnie i mojej rodziny? Nie wiem. W każdym razie, myśląc o II wojnie światowej byłem przekonany, że czas okrucieństw dobiegł końca. I nawet cieszyłem się, że to było tak dawno temu i, że się więcej nie powtórzy. No bo, niby jak? Przecież ludzie nie są tak głupi; przecież uczą się i wiedzą, że wojna to nic dobrego... (za eufemizm przepraszam).

A zatem i zmiana również, innymi słowy, nic się nie zmienia. Witam serdecznie wszystkich czytelników, zarówno stałych, zmiennych jak i tych, którzy po raz pierwszy zaszczycili Nas swoją obecnością. Witam i zapraszam do kolejnego wyjątkowego numeru, w którym nie wyróżnię żadnego tekstu z osobna, bowiem wszystkie na wyróżnienie zasługują. Witam tym bardziej, gdyż nieobecność magazynu w okresie wakacyjnym fermentowała dość intensywnie, by ostatecznie zaowocować wieloma refleksjami na temat przyszłości tegoż. Jednakże, bez obawy. Magazyn był (wyjątkowy), jest (wyjątkowy) i, jakby powiedział Parmenides Będzie.

za chwilę, by po raz kolejny grzecznie pochłaniać wiedzę o sobie i świecie. A jest to wiedza radosna, przynajmniej do czasu.

W numerze wakacyjnym pisałem o dzieciach w szkole, grzecznie (?) wyczekujących upragnionego dzwonka, czy też czasu; beztroski, radości, słońca i, folgowania zachciankom wszelakim. Rzecz jasna, w ramach przyzwoitości i przyzwoleniu rodziców. Dzisiaj, pociechy wróciły do szkolnych ławek, albo wrócą

Każdy z nas pamięta szkołę, klasę i ławki; pamięta kolegów, koleżanki i nauczycieli. I choć każdy pamięta nieco inaczej, to trzeba przyznać, iż był to czas magiczny i tajemniczy; o siniakach nie wspomnę. Jednak, był to czas odkrywania wiedzy, a z każdym upływającym rokiem, upadku wielu mitów, rozczarowań i świadomości,

Tymczasem ze szkoły już dawno wyrosłem, a w każdym razie tej z klasycznymi ławkami i, spoglądając na rzeczywistość przez lat kilkadziesiąt i, parafrazując Zenona z Elei, który wielkim filozofem był, powiem tak: Jeśli ludzie zechcieliby zaprzestać wzajemnego zabijania się to, musieliby przebyć jakąś drogę, ale najpierw musieliby przebyć połowę tej drogi, potem połowę drogi pozostałej, potem połowę reszty i tak w nieskończoność. Jakkolwiek tedy mała jest droga, którą ludzkość chciałaby przejść, zawsze musieliby przejść nieskończoną ilość odcinków, a tego w skończonym przeciągu czasu dokonać niepodobna, ruch więc jest niemożliwy - A zatem i zmiana również, innymi słowy, nic się nie zmienia. Ludzie zabijali się, zabijają i jak się wydaje zabijać będą - nawet jeśli tak, jak David Cameron, nie będą robić nic. Ot, taki paradoks. Tako rzecze )

Damian Biliński Redaktor Naczelny

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SŁÓW KILKA

SŁÓW KILKA ►


INFORMACJE ►

05 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► INFORMACJE

WIELKA BRYTANIA

Jest wegetarianinem, a umiera na chorobę wściekłych krów UK ► U 28. letniego mieszkańca

Brighton, Ritchiego Kary, wegetarianina, lekarze wykryli chorobę wściekłych krów. Zdaniem specjalistów w tym stadium choroby, Kara nie przeżyje więcej niż 14 miesięcy.

WIELKA BRYTANIA

Ritchie Kara przeszedł na dietę wegetariańską pięć lat temu. Po roku zaczął odczuwać mocne bóle głowy, jednak lekarze nie zainteresowali się bliżej jego dolegliwościami i każda wizyta kończyła się przepisaniem paracetamolu, lun stwierdzeniem, że „to tylko stres” Dopiero dwa lata temu, gdy mężczyzna przeprowadził się do Brighton lekarz z jego przychodni nabrał podejrzeń,iż mogą to być objawy choroby Creuzfeldta-Jakoba, znanej również pod nazwą “choroby wściekłych krów”. Kara został skierowany do specjalistycznej placówki, w której badania potwierdziły obawy lekarza rodzinnego. Obecnie chory znajduje się już w stadium terminalnym, zdaniem lekarzy nie przeżyje więcej niż 14 miesięcy. Z dnia na dzień pogarsza mu się koordynacja ruchowa, ma coraz poważniejsze problemy z pamięcią, miewa halucynacje cierpi też na somnambulizm. To, że wegetarianin zachorował na tę chorobę nie stanowi zagadki dla lekarzy – musiał spożyć skażona wołowinę kiedy jeszcze nie był wegetarianinem. | kol | The Polish Review

Nalot służb specjalnych na redakcję Guardiana – z powodu Snowdena UK ► Alan Rusbrigder redaktor

naczelny „Guardiana” – brytyjskiego dziennika w którym systematycznie publikował tajne dokumentey uzyskane od Edwarda Snowdena, ujawnił, że miesiąc temu do lokalu redakcyjnego wtargnęli agenci służb specjalnych, zniszczyli twarde dyski w komputerach i grozili dziennikarzom.

Rusbrigder zdecydował się na opisanie gróźb służb pod adresem jego gazety kilkanaście godzin po tym, jak David Miranda, partner dziennikarza Glenna Greenwalda, który posiada materiały od Snowdena, został zatrzymany na lotnisku Heathrow w Londynie. Mirandzie skonfiskowano twardy dysk. Sam David Miranda nie jest dziennikarzem, ale pomagał Greenwaldowi w analizie materiałów przekazanych przez Snowdena. Przedstawiciele służb specjalnych tłumaczyli się, że ich interwencja nie godziła w wolność mediów, ponieważ Miranda

dziennikarzem nie był. Rusbridger stwierdził, że nie jest to istotne czy Miranda jest dziennikarzem, lecz czy materiałów ujawnionych przez Snowdena leży w interesie społeczeństwa. W swoim artykule Rusbridger napisał też, że miesiąc przed zatrzymaniem Mirandy na Heathrow zadzwonił do niego ktoś z rządu i powiedział. - Dość już tej zabawy teraz te dokumenty mają wrócić do nas. Kiedy odpowiedział, że praca nad materiałami od Snowdena nie została jeszcze zakończona, usłyszał: - Nie trzeba już więcej o tym pisać. Krótko po tej rozmowie, do redakcji wpadliagenci brytyjskich służb i zniszczyli twarde dyski zawierające dokumenty od Snowdena. Mieli się upewnić, że „chińscy agenci” niczego nie znajdą w powyginanych kawałkach metalu. Zdaniem Rusbridgera, brytyjski rząd nie rozumie epoki cyfrowej. „Będziemy dalej pracować nad materiałami od Snowdena, ale nie w Londynie”. Kilkadziesiąt tysięcy tajnych dokumentów od Snowdena nadal posiada Glenn Greenwald, który mieszka i pracuje w Brazylii. | tet | The Polish Review


INFORMACJE ►

06 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► INFORMACJE

WIELKA BRYTANIA

Cenzura w BBC – wycięto komentarz UK ► Podczas koncertu Nigela

Kennedy’ego w Albert Hall, któremu towarzyszyła palestyńska orkiestra smyczkowa, muzyk porównał sytuację w Izraelu do apartheidu w Republice Południowej Afryki. BBC, która retransmitowała ten koncert wycięła ten komentarz Zapowiadając koncert Kennedy zwrócił się do publiczności:

WIELKA BRYTANIA

- Dzisiejszy koncert będzie pełen emocji, bo dedykujemy go osobom więzionym i zapewnić je, że świat o nich nie zapomniał - powiedział Kennedy i zadedykował koncert Autonomii Palestyńskiej. BBC zadecydowała o wycięciu tego fragmentu wypowiedzi Kennedy’ ego, z powodów – jak wyjaśniła – redakcyjnych. Rzecznik BBC tłumacząc tę decyzję dziennikarzowi „The Telegraph” powiedział, że w retransmisji taki komentarz nie mógł zostać uwzględniony podczas retransmisji koncertu ponieważ tego rodzaju komentarze nie należą do kompetencji organizatorów ani wykonawców festiwalu muzyki klasycznej. Wybitny wirtuoz nie po raz pierwszy zajął stanowisko wobec konfliktu izraelsko-palestyńskiego odmawiając udziału w koncertach w Izraelu. Wziął natomiast udział w palestyńskim festiwalu w Jerozolimie Wschodniej. Kennedy nie jest jedynym artystą, który w konflikcie izraelsko-palestyńskim w zdecydowany sposób opowiada się po stronie Palestyńczyków. Jeszcze dobitniej robi to Roger Waters, który stosunek Izraela do Autonomii Palestyńskiej porównuje do nazizmu. | emi | The Polish Review

Brytyjczycy zobaczĄ „antysemitów” z Armii Krajowej UK ► Jeszcze w tym roku program

BBC2 wyemituje niemiecki serial pt. „Unsere mütter, unsere väter” („Nasze matki, nasi ojcowie”), który w Niemczech obejrzało już 7 mln widzów. Wyprodukowanie tego filmu zostało uznane w Polsce za skandal, ponieważ żołnierze Armii Krajowej zostali w nim pokazani jako banda prostackich antysemitów.

„Nasze matki, nasi ojcowie” to mini-serial zrealizowany przez niemiecką stację telewizyjną ZDF. Film składa się z trzech części i ukazuje losy pięciorga młodych Niemców podczas II wojny światowej. Sceny, w których pojawiają się żołnierze AK, jednoznacznie pokazują ich jako zatwardziałych i prymitywnych antysemitów. W filmie padają m.in. takie kwestie wypowiadane przez akowców: „ Dobrzy Żydzi, to martwi Żydzi”, „Żydów można poznać po smrodzie”, „Potopimy ich jak koty”. Na wypaczony obraz żołnierzy polskiego pod-

ziemia stanowczo zareagował ambasador RP w Niemczech, Jerzy Margański, wysyłając list protestacyjny, w którym napisał m.in.: „Polska Armia Krajowa oraz większość Polaków została przedstawiona w serialu jako ludzie pod wpływem ciemnego antysemityzmu, niemal nieróżniący się od niemieckich nazistów oraz opanowani przez chciwość, co prowadziło do popełniania przez nich najpodlejszych czynów.” W opinii wielu krytyków, niemiecki film relatywizuje historię II wojny światowej i umniejsza odpowiedzialność Niemców za eksterminację Żydów. Twórcy filmu nie zgodzili się ze stanowiskiem polskiego ambasadora. Tymczasem Sue Deeks, szefowa działu dokonującego zakupu filmów i seriali dla BBC nie kryła zadowolenia z zakupu „Naszych matek i ojców”: - Jestem szczęśliwa, że będziemy mogli pokazać naszym widzom, ten chwalony przez krytyków, prowokujący do myślenia film. - powiedziała. Emisję serialu w BBC przewidziano na październik. | mm | The Polish Review


INFORMACJE ►

07 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► INFORMACJE

SZKOCJA

ZWROTNE BUTELKI PO POLSKU CZY SZWEDZKU? SZKOCJA ► Nieco starsze osoby

doskonale pamiętają czasy, gdy w Polsce nie marnowała się ani jedna butelka a nawet słoik. Dlaczego? Ano dlatego, iż butelki można było oddać w sklepie otrzymując zwrot pieniędzy, albo udać się do najbliższego skupu butelek wszelakich i po prostu sprzedać. Czy w Szkocji będzie podobnie? Niewykluczone.

SZKOCJA

Według szkockiego ministra środowiska, projekty które zachęcają do recyklingu opakowań napojów mogą pomóc rozwiązać olbrzymi problem z jakim boryka się Szkocja. Według ministra, dobrym pomysłem byłoby przyjąć rozwiązania rodem z Szwecji. Minister Richard Lochhead wyjaśnia, iż chodzi m.in. o zwrot kosztów pojemnika. System działa poprzez dodanie niewielkich opłat do ceny napojów, która jednocześnie byłaby zwracana (30 pensów), gdyby pojemnik wrócił do sklepu. Szwedzki system obejmuje zarówno butelki i puszki. Według ministra, system pomógłby rozwiązać problem plastikowych butelek i puszek zalegających w szkockim społeczeństwie, a także w przestrzeni publicznej, której skala jest nie do przyjęcia. Innymi słowy Richard Lochhead proponuje, aby szklane opakowania po prostu wracały do sklepu. Następnie, aby były zbierane i wysyłane z powrotem do fabryki, gdzie opakowania byłyby poddane praniu, zmianie etykiety i, aby ponownie wróciły na sklepową półkę. | db | Open Scotland.pl

EDINBURG AIPORT. IDĄ ZMIANY – ZMIANY NA LEPSZE? SZKOCJA ► Lotnisko w Edynburgu

nie należy do gigantów, choć na tle innych lotnisk w Wielkiej Brytanii prezentuje się całkiem przyzwoicie. Jednak wkrótce nastąpią zmiany – zmiany na lepsze. Jak poinformowała stacja BBC, Edinburgh Aiport ogłosił plany inwestycyjne w wysokości 150 milionów funtów, chcąc uczynić lotnisko w Edynburgu jednym z najlepszych portów lotniczych w Wielkiej Brytanii. Rzecznik prasowy Edinburgh Aiport zapewnia, że obiekt zostanie rozbudowany o kolejne 6000 metrów kw, co pozwoli zwiększyć obszar bezpieczeństwa oraz umożliwi pasażerom sprawniejsze poruszanie się po lotnisku. Dzięki inwestycji powstanie dodatkowych 100 miejsc pracy. Ponadto powstaną nowe obszary sprzedaży detalicznej, centra biznesowe oraz bliższy dostęp

do terminalu z powstającego przystanku tramwajowego. Usprawnienia obejmą również parkingi w tym dla postoju taksówek i autobusów. Gordon Dewar, naczelny dyrektor Edinburgh Airport powiedział: - Nasza ekspansja jest znaczącym sygnałem, iż na poważnie bierzemy doświadczenia naszych klientów, chcąc zapewnić im nowoczesne udogodnienia, znakomitą obsługę oraz najlepsze bezpośrednie połączenie z Europą. Prace nad modernizacją lotniska mają rozpocząć się już w październiku, a zakończyć pod koniec 2014 roku. Nowa powierzchnia handlowa ma być otwarta w roku 2015. Czy do tego czasu pasażerowie będą borykać się z utrudnieniami wynikającymi z modernizacji? Mając na uwadze prace podczas budowy linii tramwajowej miejmy nadzieję, iż rozbudowa portu będzie przebiegać wprost proporcjonalnie do szybkości środka transportu. | db | Open Scotland.pl


INFORMACJE ►

08 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► INFORMACJE

SZKOCJA

150 NOWYCH MIEJSC PRACY W SZKOCJI W SKYSCANERZE SZKOCJA ► Przedstawiciel

turystycznej wyszukiwarki Skyscaner zapowiedział, iż firma planuje zatrudnić w następnym roku kolejne 250 osób, w celu wspierania globalnych planów ekspansji. Firma zatrudnia obecnie 250 pracowników w czterech biurach w Edynburgu, Glasgow, Singapurze, Pekinie, a także w piątym w Miami. Według informacji, które podała BBC, z nowych 250 miejsc pracy, ponad 150 będzie utworzonych w Szkocji. Firma będzie chciała zatrudnić osoby w inżynierii, IT, sprzedaży i marketingu. Mark Logan, szef Skyscanner ds. operacyjnych, powiedział: - Dzięki utalentowanym pracownikom w naszym międzynarodowym zespole, nasz wzrost w ciągu ostatniego roku przekroczył nawet nasze własne ambitne cele. Ponad 20 milionów ludzi na całym świecie używa Skyscanner, aby znaleźć swoje najkorzystniejsze połączenie, wypożyczalnie samochodów i hotele. W każdym miesiącu nasza aplikacja została pobrana ponad 25 milionów razy. Dzięki utworzeniu kolejnych miejsc pracy chcemy dostarczać najlepsze wyniki wyszukiwania dla naszych użytkowników, gdziekolwiek są na świecie.Jak informuje strona: - Miliony ludzi korzystają z serwisu Skyscanner, aby natychmiast znaleźć najtańsze bilety lotnicze. Przeszukujemy niemal wszystkie linie lotnicze i porównujemy ceny dla tysięcy miejsc docelowych na całym świecie, aby znaleźć najtańsze loty dokądkolwiek chcesz się udać. |db | Open Scotland.pl

SZKOCJA

100 METROWY TARAS WIDOKOWY NA SŁYNNYM MOŚCIE W EDYNBURGU EDYNBURG ► Londyn ma

swoją platformę widokową na wieżowcu The Shard na wysokości 250 metrów. Paryż można podziwiać z wieży Eiffla z wysokości 275 metrów, a Statua Wolności mierząca 93 metry daje widok na Nowy Jork. W Edynburgu jest co najmniej kilka fantastycznych miejsc, z których można zachłysnąć się miastem. Według BBC, niebawem przybędzie kolejne.

Chodzi o światowej sławy most w Szkocji, Forth Bridge, na szczycie którego ma powstać platforma widokowa dająca zwiedzającym widok z wysokości 100 metrów nad poziomem morza. Według ambitnych planów na platformę widokową będzie można dostać się windą. Ale to nie wszystko. Plany zakładają stworzenie przeszklonego centrum edukacyjnego dla zwiedzających wraz siecią gastronomii i sklepów, a dla osób nie cierpiących na lęk wysokości przechadzkę wzdłuż rampy i

wspinaczkę na południową część wieży. David Simpson, z Network Rail Scotland, który spędził 10 lat nad renowacją mostu powiedział: - Jestem podekscytowany słysząc o planach, które oferują społeczeństwu zwiedzenie mostu z tak bliskiej odległości. Ponadto, jest to ambitny cel, który warto byłoby zrealizować choć częściowo do 2015 roku, w czasie obchodów 125-lecia. David Simpson dodał również, że wszelkie zyski z planowanych obiektów będą reinwestowane w konserwację mostu. Przypomnijmy: Most kolejowy, który biegnie przez ujścia Forth między South Queensferry oraz North Queensferry, został wybudowany w latach 1883 i 1890. Mierzy 1,5 km długości; tory położone są na wysokości 45 metrów nad poziomem wody, a szczyty wież sięgają 100 metrów. Pomimo ponad 100 letniej wysługi, most pozostaje kluczowym elementem infrastruktury kolejowej w Szkocji. Przez „staruszka” każdego dnia przejeżdża 200 pociągów. | db | Open Scotland.pl | Fot | za BBC


INFORMACJE ►

09 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► INFORMACJE

WIELKA BRYTANIA

WZROST ADOPCJI, ALE PROCES ADOPCYJNY DO POPRAWKI UK ► Liczba adopcji

w Szkocji utrzymuje się na stałym poziomie, według oficjalnych danych w Anglii i Walii nastąpił nieznaczny wzrost.

Według Narodowego Urzędu Statystycznego (ONS) w Anglii i Walii w 2012 roku nastąpił 9,8% wzrost liczby adopcji. Łącznie adoptowanych zostało 5206 dzieci, podczas gdy w 2011 roku liczba adopcji wyniosła 4740. Jak ocenia ONS, jest to największy roczny wzrost w okresie 15-letnim, w którym były prowadzone badania. Urząd Statystyczny tłumaczy, że wzrost adopcji może być konsekwencją niedawnej poprawy procesu adopcyjnego. Dane ukazują, że w 2011 roku liczba adoptowanych dzieci wynosiła 62%, w 2012 roku adopcja utrzymała się na podobnym poziomie i wyniosła 63%, podczas gdy w 1998 roku odsetek ten wynosił zaledwie 34%. W zeszłym roku, Departament Edukacji, powiedział: - Adopcja może być ostatnią deską ratunku dla zagrożonych dzieci. Jesteśmy zdeterminowani, aby zrobić wszystko co w naszej mocy, aby nastąpił wzrost adopcji, zwłaszcza tych, które były uprzednio pomijane. Dlatego chcielibyśmy kolejnych zmian w prawie, żeby jeszcze bardziej usprawnić proces adopcyjny, po to, aby dać dzieciom szansę na miłość i stabilność. Według wstępnych danych liczba adopcji w Szkocji w latach 2011 i 2012 utrzymywała się na stałym poziomie i wynosiła 500. Porównywalne dane dla Irlandii Północnej nie są jeszcze dostępne. | db | Open Scotland.pl

SZKOCJA

W SZKOCJI SPADA LICZBA BUDOWANYCH MIESZKAŃ SZKOCJA ► liczba budowanych

domów w Szkocji w ubiegłym roku spadła o 14%. Według rządowych danych w zeszłym roku, zbudowano lub wyremontowano tylko 14.629 pomieszczeń mieszkalnych. Spośród nich, jeden z sześciu powstał w Edynburgu lub Glasgow, a jeden z 12-tu był dostępny w Aberdeenshire. Sektor budownictwa obwinia ministrów za zaistniałą sytuację i wzywa szkocki rząd do podjęcia działań mających na celu pobudzenie rynku. Według rządowych danych, budowa niedrogich domów w Szkocji spada i jest trzecim rokiem z rzędu, w którym odnotowuje się spadki, podczas gdy w latach 2003 – 2008, na rynku pojawiało się 25 tys. domów rocznie. Dramatyczna sytuacja dotknęła również budowy mieszkań spółdzielczych. W latach 2009/10 budowało się 5576 mieszkań,

ale cięcia spowodowane kryzysem doprowadziły do tego, że w latach 2011/12 zbudowano tylko 4776 mieszkań, a w zeszłym roku zaledwie 3244. Philip Hogg, szef Homes for Scotland, powiedział, że kraj pogrąża się w kryzysie mieszkaniowym. Ale minister Margaret Burgess, za całą sytuację obwinia światową koniunkturę i trudne warunki ekonomiczne. Minister zapewnia jednocześnie, że Szkocki rząd podtrzymuje swoje zobowiązania (120 milionów funtów), do stymulacji wzrostu budowy tanich mieszkań Z kolei Graeme Brown, dyrektor Housing Charity Shelter Scotland powiedział: - Każdy, kto w Szkocji oczekuje na własny dom nie może powiedzieć, że rządowe dane są dobrymi wiadomościami. Liczby są alarmujące i pokazują, że nawet pomimo zastrzyku rządowej gotówki w Szkocji nie buduje się tylu domów, ile powinno. Szacuje się, że w celu zaspokojenia popytu do 2035 roku, Szkocja potrzebuje 465.000 nowych domów. | db | Open Scotland.pl


INFORMACJE ►

10 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► INFORMACJE

WIELKA BRYTANIA

SCOTLAND YARD – MADELEINE MOŻE ŻYĆ UK ► Scotland Yard przekazał

portugalskiej policji listę ponad 30 osób, które mają zostać przesłuchane w związku z zaginięciem Madeleine McCann, śledczy chcą też zdobyć zeznania 38 osób z różnych krajów Europy. – informuje BBC

Na pierwszym miejscu listy przesłanej portugalskiej policji przez Scotland Yard, figuruje 73.letni Antonio Castela – taksówkarz, który w 2007 r. zeznał, że w dobę po zaginięciu Madeleine zabrał trzech mężczyzn, kobietę oraz dziecko w różowej piżamie, przypominające poszukiwaną dziewczynkę. Pasażerowie mieli sobie zażyczyć kurs spod granicy z Hiszpanią do hotelu w pobliżu Faro. Po złożeniu zeznania taksówkarz nie był już więcej pytany przez policjantów. Madeleine McCann zniknęła w maju 2007 r. , zdaniem rodziców, którzy przez pewien czas znajdowali się również w kręgu podejrzanych, ich córka mogła zostać porwana przez międzynarodową siatkę pedofilów Według rodziców, dziewczynka mogła zostać uprowadzona przez międzynarodową siatkę pedofilów. Do zdarzenia doszło w Portugalii. Tamtejsza policja umorzyła śledztwo w 2008 r., wznowiła je później na prośbę Scotland Yardu. Od tego czasu pojawiło się wiele tropów, z których większość była fałszywa. Poszukiwania Madeleine McCann Scotland Yard prowadzi pod kryptonimem „Operacja Folwark” (Operation Grange). Szefem grupy śledczych jest starszy inspektor Andy Redwood. Jego zdaniem Madeleine McCann wciąż może żyć. W zespole policjantów, którzy w Portugalii mają dokonać przesłuchań, nie znalazł się nikt, kto brał udział w rozmowach ze świadkami w 2007 r. | got | The Polish Review

SZKOCJA

W SZKOCJI KAŻDEGO ROKU PRAWIE 20.000 DZIECI ZACZYNA PALIĆ SZKOCJA ► Jak groźne w skutkach

może okazać się palenie papierosów nie trzeba nikomu tłumaczyć, albo prawie nikomu. Okazuje się, że każdego roku, prawie 20.000 dzieci w Szkocji zaczyna palić. Według przeprowadzonych badań przez organizację Cancer Charity, po papierosy w Szkocji, każdego roku zaczynają sięgać młodzi ludzie w przedziale wiekowym od 11 do 15 lat, a ich liczba wynosi 19.900. Cancer Charity wezwała szkocki rząd do natychmiastowego wprowadzenia nowych przepisów w sprawie ujednolicenia opakowań papierosów. Dlaczego? Badania pokazują, iż ujednolicenie opakowań staje się mniej atrakcyjne dla młodych palaczy, a tym samym ma dobroczynny wpływ na ich zdrowie, gdyż rzadziej po papierosy wówczas sięgają. Przedstawiciel wspomnianej organizacji, Vicky Crichtonhe, powiedziała, że nakłanianie młodych ludzi poprzez różnego rodza-

ju zabiegi marketingowe jest niedopuszczalne. I po raz kolejny przypomniała liczbę 20.000 młodych palaczy, którzy uzależniając się od nikotyny mogą przypłacić to życiem tak, jak 4000 Szkotów rocznie. Rzecznik rządu zapowiedział, że rząd zobowiąże się, w odpowiednim terminie, do wprowadzenia przepisów wymagających standardowego opakowania, jeśli okaże się, iż są wystarczające dowody na to, że młodzież z tego powodu będzie po papierosy sięgać rzadziej. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż podobne przepisy zostały wprowadzone m.in. w Australii. Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Centrum Informacji Zdrowia NHS i Opieki Społecznej, ośmiu na dziesięciu dorosłych palaczy rozpoczęło palenie papierosów w wieku 19 lat, a więcej niż jedna czwarta (27%), młodych osób próbowała choć raz w życiu zapalić papierosa – co stanowi równowartość jednego miliona dzieci w Wielkiej Brytanii. | db | Open Scotland.pl


11 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► INFORMACJE

INFORMACJE ►

SZKOCJA

ODNOTOWANO KOLEJNY SPADEK SPRZEDAŻY SZKOCKICH GAZET SZKOCJA ► Nie ulega

wątpliwości, iż nowoczesne technologie zastępują klasyczne rozwiązania. Nie inaczej dzieje się ze światem mediów. Klasyczne kioski z gazetami znikają tak samo, jak znikają tytuły prasowe, które w obliczu mediów elektronicznych muszą obniżać nakłady, ciąć etaty, a coraz częściej przenosić się do Internetu. I chyba tylko niepoprawni optymiści wierzą jeszcze w to, że druk gazet się odrodzi. Coraz częściej widać, jak zmieniają się witryny internetowe miesięczników, tygodników i dzienników również. Całkiem niedawno swoją witrynę zmienił gigant prasowy w Szkocji. The Scotsman, długo zwlekał ze zmianami, jednak ostatecznie

poddał się i, z konserwatywnej witryny przekształcił się w nowoczesną i bardziej komercyjną, czyli taką która wpasowuje się w nową generację czytelnika. Dlaczego? Spadki czytelnictwa klasycznych gazet odnotowuje się na całym świecie. I, o ile w poprzednich kilku latach proces zdawał się być powolny, to nie ulega wątpliwości, iż przyśpiesza. Według najnowszych danych sprzedaż szkockich gazet w ciągu ubiegłego roku spadła średnio o 11%, a niektóre z nich odnotowały spadek sprzedaży w ciągu 10 lat, nawet o połowę. Ale nie oznacza to, że czytelnik odłożył czytanie, a jedynie, że zmienił nośnik informacji. Według danych, czytelnictwo online dla witryny scotsman.com, systematycznie wzrasta osiągając 120.000 odsłon dziennie. Podobnie The Herald z siedzibą w Glasgow, który odnotowuje 67.000 odsłon dziennie. Jednak problemem dla mediów okazuje się

nie tyle czytelnictwo, ile przychody z reklam. Bowiem wiadomo nie od dziś, że im większy jest nakład gazety tym większy generuje ona przychód z reklamy. Tymczasem ciągłe spadki sprzedaży gazet powodują, iż reklamodawcy po prostu rezygnują z ogłaszania się w klasycznych mediach, co z kolei przekłada się na ogólną wartość tytułu, a w konsekwencji do coraz mniejszego postrzegania tytułu jako ważnej części szkockiej tożsamości. Najnowsze dane Spadek sprzedaży: Scotland on Sunday - 20% The Scotsman - 17% Evening News (Edinburgh) - 15% Evening Times (Glasgow) – 15% | db | Open Scotland.pl


www.openebusiness.biz

OGŁOSZENIA DROBNE ORAZ KATALOG FIRM ZA DARMO NA STRONIE www.openebusiness.biz

*

Nie piszemy małymi literkami! NASZA OFERTA DOSTĘPNA JEST PRZEZ CAŁY ROK! www.openebusiness.biz  www.openscotland.pl


Teorie spiskowe to najlepszy dowód, jak bardzo kreatywny jest ludzki umysł. Świat gna do przodu, a my staramy się po prostu za nim nadążyć. Religia już nie wystarczy, by wyjaśnić wszystkie zagadki XXI wieku. Teorie spiskowe pozwalają ogarnąć naszą pogmatwaną rzeczywistość, wyjaśnić ją, zgłębić i wreszcie w coś uwierzyć.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPOŁECZEŃSTWO

Tekst | natalia ślesińska

TEORIE SPISKOWE


Zasiada sobie taki brytyjski lub amerykański człowiek na kanapie skórzanej i popija herbatę z mlekiem bądź zajada pełne wartości odżywczych chipsy, i widzi w telewizji, że oto na świecie coraz więcej wojen, przemocy, lawin, trąb powietrznych, tsunami, powodzi, trzęsień ziemi, pożarów, niewytłumaczalnych zjawisk oraz inwazji szarańczy i krwiożerczych ryjówek. Pierwsze strony codziennych gazet (nazywam je tak jedynie z powodu wrodzonej kurtuazji) epatują zdjęciami drastycznych wypadków samochodowych, zrównanych z ziemią domostw lub diabolicznych morderców. Jakże tu żyć bez trwogi i dezorientacji? I jakże tu nie zacząć watpić w to, czy aby na pewno jesteśmy w stanie zrozumieć świat, który jest tak absurdalny i dziwny? Gdy przejrzałam jedną z owych wysmakowanych szkockich gazet, dowiedziałam się z niej, że: matka będzie sądzona za wstrzyknięcie botoksu (dobrze przynajmniej, że nie własnoręcznie) ośmioletniej córeczce; inna matka, sfrustrowana problemami z partnerem, włożyła swoje niespełna miesięczne niemowlę do mikrofalówki i ugotowała; mężczyzna został aresztowany za seksulane molestowanie konia; i tak dalej, i tak dalej... o co tutaj chodzi? W obliczu tego szalonego, nieprzewidywalnego, chorego i chaotycznego świata człowiek próbuje znaleźć jakiś klucz. Tym kluczem jest teoria spisku – dziś już zresztą nie jedna, a liczona w set-

kach, z coraz większymi rzeszami wyznawców. To dzięki takiej teorii spiskowej nagle wszystkie kolorowe, rozsypane puzzle same wskakują na swoje miejsca. Eureka! Nareszcie możemy to wszystko ogarnąć, a przy tym cieszyć się z przynależności do wąskiego kręgu wybrańców, znających prawdę. Istnieją koncepcje tak absurdalne i zarazem opisane tak kreatywnie, że ich twórcom należałaby się literacka nagroda Nobla. No to jazda... W 1942 roku naziści podbili kosmos i założyli bazę na księżycu. Jakby tego było mało, udało im się nawiązać kontakt z Obcymi, dysponującymi imponującą technologią. Najwyraźniej hitlerowcy nie chcieli już angażować się emocjonalnie w prowadzenie II wojny światowej i woleli baraszkować z ufokami na srebrnym globie, skoro przegrali z aliantami. Istnieje też pogląd, iż brytyjczycy z powodu wyjątkowego zamiłowania do pacyfizmu, tak bardzo pragnęli przekonać ludzi do zaprzestania walk, że wymyślili II wojnę światową. Tak naprawdę nigdy się ona nie odbyła; zastosowano po prostu efekty specjalne, a dziennikarze przedstawiali fałszywe relacje z frontu. Są też dowody na to, iż Józef Mengele po wojnie dostał się do Stanów Zjednoczonych, by zostać seryjnym mordercą: Boston Strangler (zabójca kobiet, w I połowie lat 60. grasujący w Bostonie) i Zodiac (mordował w Californi pod koniec lat 60.) to w rzeczywistości ta sama osoba, czyli właśnie Mengele Członek The Beatles, Paul McCartney, w 1966 roku miał okropny wypadek samochodowy (pod-

czas jazdy zapatrzył się na ładną kobitkę) i zmarł z powodu licznych obrażeń. “Show must go on” – ogłoszono tajny casting, na którym wybrano najlepszego sobowtóra, poddano go drobnym operacjom plastycznym i zaczął funkcjonować jako Paul. Dowodem są rzekome wskazówki na okładkach albumów, a także puszczane od tyłu fragmenty piosenek. Dbałość o to, by przy życiu trwała większość zespołu, wydaje się zresztą logiczna wobec innej teorii, która głosi, że zespół został stworzony przez brytyjskich wojskowych w celu pernamentnej demoralizacji amerykańskiej młodzieży (i tylko amerykańskiej). Według innych tropicieli zagadek z kolei John Lennon został zastrzelony przez... popularnego autora horrorów i powieści sensacyjnych, Stephena Kinga. Wstawka żywego odpowiednika w miejsce osoby zmarłej miała miejsce także w przypadku królowej Elżbiety I; była ona jednak bardziej drastyczna i fantazyjna, gdyż umarłą dziewczynkę zastąpiono chłopcem (marny to komplement dla urody niedoszłej władczyni); to dzięki Elżbiecie, a właściwie Elżbietowi, zaczęła się budowa kolonialnego imperium, które chciało zawładnąć światem. Jezuici są winni zatonięcia “Titanica” – braciszkowie (chyba z pomocą Boga lub kosmitów?) zdołali umieścić na kursie statku ważącą tysiące ton górę lodową w celu unicestwienia znajdujących się na pokładzie bogatych Żydów. Projekt BLUE BEAM – tajny program wykorzystujący obrazy o charakterze religijnym do stworzenia holograficznej prezentacji na niewy-

14

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPOŁECZEŃSTWO

SPOŁECZEŃSTWO ►


obrażalną wręcz skalę dzięki tzw. elektronicznej telepatii przy wykorzystaniu fal ELF, VLF i LF, penetrujących ludzkie umysły i oddziałujących na naturalne myśli człowieka; ludzie usłyszą głos Boga i zobaczą go ponad swoimi głowami na niebie; ma to związek z tajnym planem iluminatów (o tym – za chwilę), przewidującym zaprezentowanie światu niezwykłe „reality show” pod tytułem: „Inwazja niedobrych obcych”; UFO tak naprawdę są tworzone w tajnych laboratoriach i pracowniach, tzw. Czarnych Projektach, aby symulować pojawianie się kosmitów, porwania i okaleczania bydła, a w rezultacie wywołać pierwotny lęk przed życiem pozaziemskim. Jak widać powyżej, ziemia brytyjska nasza, niemal już ojczyźniana, zrodziła wielu twórców teorii spiskowych, a wśród nich prym wiedzie David Icke – były piłkarz i prezenter, który poznał PRAWDĘ. Wśród nas ukrywa się podstępnie i złowieszczo gatunek Reptilian, czyli dwumetrowych ludzi - jaszczurów. Według niego takimi istotami są m.in. George W. Bush, Tony Blair, królowa Elżbieta II i piosenkarz country Kris Kristofferson. Tworzą oni grupę, określaną przez niego Iluminaci, która kontroluje świat, usiłując stworzyć jeden światowy rząd. Reptilianie mają być odpowiedzialni za szereg katastrof, np. za zamachy z 11 września, za zamach bombowy w Oklahomie i za Holokaust, i – ach, jakże miły ukłon w stronę polskich emigrantów! – za katastrofę smoleńską też. Przytoczone powyżej koncepcje należą oczywiście do kategorii tych najbardziej dzi-

wacznych; jednak generalnie z teoriami spiskowymi jest pewien kłopot. Przyjęło się, że każda już z definicji jest idiotyczna, a jej wyznawca to nawiedzony fanatyk, narażony na śmieszność. Tymczasem “dogrzebywanie się prawdy”, jak pokazuje historia, często przynosi efekty w postaci konkretnych dowodów. Większość ludzi zapomina, że posiadanie zdrowego dystansu do teorii spiskowych to nie tylko wyśmiewanie absurdalnych teorii, ale i zapoznanie się z argumentami ich zwolenników. Krótko po zamachu 11 września lekceważąco traktowano tych, którzy twierdzili, że coś takiego nie miało prawa wydarzyć się bez przyzwolenia rządu; dziś w oficjalną wersję władz nie wierzy już połowa Amerykanów; a przeszło 1800 (liczba ta cały czas rośnie) profesjonalnych architektów i inżynierów zrzeszonych w Architects & Engineers for 9/11 Truth domaga się ponownego, otwartego i niezależnego dochodzenia w sprawie zawalenia się trzech wież WTC; znamienne, że ponad połowa członków NIST (komisji ustalającej przyczyny) wyraziło poważne wątpliwości co do rzetelności i kompletności opracowanego przez nich samych raportu. 11 września 2001 zawaliły się dwie główne wieże WTC i stojący nieopodal budynek WTC7, w który bezpośrednio nie uderzył żaden samolot. Do dziś dnia są to jedyne w historii budynki o konstrukcji żelbetowej, które zawaliły się z powodu pożaru. Wątpliwości jest więcej. Niekiedy okazuje się, że jakaś teoria spiskowa przeistacza się w zbiór rzetelnych dowodów, podważających uznane fakty.

15

Z drugiej strony, jeśli taki zwolennik dzierży ów obosieczny miecz swojej tezy, to trudno udowodnić, że nie ma tam ani jednego ziarna (albo i całego plonu, a nawet pokłosia) prawdy – chyba najlepszym przykładem jest słynny koniec świata w 2012. Do NASA napływało mnóstwo listów w tej sprawie, na przykład od zrozpaczonych matek, nie mogących pogodzić się z myślą, że ich dzieci zostały skazane na zagładę. Biedne NASA pociło się i zapierało, że żadnej planety Nibiru nie mogą się dopatrzeć, że bieguny nie mogą się poprzekręcać w jeden dzień, i że ogólnie wszystko zostaje po staremu. Im mocniej jednak zaprzeczało, tym bardziej dla zwolenników niejakiego Patricka Geryla było jasne, że naukowcy i rządy doskonale wiedzą, co jest grane i próbują grać na zwłokę. Logika teorii spiskowych, zwłaszcza tych dotyczących rządowych organizacji, wiąże się bowiem z założeniem, że zaprzeczenie jest potwierdzeniem, a potwierdzenie – potwierdzeniem. Teorie spiskowe to najlepszy dowód, jak bardzo kreatywny jest ludzki umysł. Świat gna do przodu, a my staramy się po prostu za nim nadążyć. Religia już nie wystarczy, by wyjaśnić wszystkie zagadki XXI wieku. Teorie spiskowe pozwalają ogarnąć naszą pogmatwaną rzeczywistość, wyjaśnić ją, zgłębić i wreszcie w coś uwierzyć. Póki co, możecie się śmiać z wyznawców pokracznych koncepcji. Kiedy jednak do waszego domu zastuka dziwny, pokryty łuską człowiek w czarnym płaszczu i kapeluszu, zacznijcie nabierać podejrzeń...

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPOŁECZEŃSTWO

SPOŁECZEŃSTWO ►


“Ludzie są najwiekszą plagą dla planety Ziemia.” Arkadius. Słysząc to imię podnosi się ciśnienie każdego projektanta. Jeden z najbardziej rozpoznawanych projektantów na świecie, ikona mody. Pojawił się i zniknął, niczym gwiazda na niebie. Nieprzeciętny talent, niczym nieograniczona wyobraźnia, źli ludzie na drodze, przesyt konsumpcjonizmem i spektakularne odejście od mody. Tak w skrócie można opisać historię, którą dziś opowiada nam sam Arek. Urodził się w Parczewie, studiował na jednej z najbardziej prestiżowych uczelni modowych na świecie. Pracował u boku legendarnego McQueena, gdzie zdobywał szlify, przyglądał się pracy najlepszych. Już podczas studiów było o nim głośno. Koledzy patrzyli z niedowierzaniem, profesorowie natomiast doceniali oryginalność. Zdobył wiele prestiżowych nagród tj. Nesta Award dla wybitnych artystów sztuki. Uznany również za jednego z czołowych projektantów Wielkiej Brytanii, obok McQueena i Vivienne Westwood. Perła świata mody została jednak ukryta. Pomogła jej w tym polska rzeczywistość. O tym jak Ojczyzna wypluwa swoje talenty, co to jest Ayahuasca, dlaczego zwięrzęta zasługują na więcej szacunku niż ludzie i dlaczego nie lubi symboli religijnych- dziś dla Was opowiada Arkadius. ROZMAWIA | GOSIA SZWED FOT: KOLEKCJA “UNITED STATES OF MIND”

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► ROZMOWA

ARKADIUS i jego moda na życie


17

FOT: KOLEKCJA “PAULINA” 2001

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► ROZMOWA

ROZMOWA ►

Gdzie się podział Arkadius? Gdzie teraz mieszkasz? Wyprowadziłem się z Europy na stałe w roku 2006, mieszkałem w różnych miejscach- przede wszytkim w Indiach, Tajlandii a ostatnio w Brazylii- gdzie obecnie teraz mieszkam. Czy nadal zajmujesz się modą? Nie, od 2006 nie zajmuję się już modą. Zawsze mówiłeś o sobie „buntownik”. Przeciwko czemu dzisiaj się buntujesz? Moja wyprowadzka z Europy, oraz porzucenie mody było bez wątpienia największą formą buntu jaką mogłem popełnić. Zbuntowałem się przeciw

całemu ‘systemowi,’ nie tylko mody ale showbiznesu, i systemowi chorego konsumpcjonizmu. Uważam, że życie jest zbyt krótkie i ciekawe, aby żyć w takim chorym systemie i nie poznać innych, wg mnie zdrowszych systemów, gdzie bogiem nie są koniecznie pieniądze czy sława. Studia w St. Martins College of Art& Design w Londynie to marzenie niemal każdego początkującego designera. Jak się tam studiuje? Uważam, że St Martin’s jest niesamowicie ciekawą uczelnią. Przede wszytkim studiują tam najlepsi. To właśnie dzięki temu można być bardzo kreatywnym, gdyż od początku jest się skazanym na bardzo ostrą konkurencję. Profeserowie dają bardzo dużo wolności i często jeszcze cię stymulują w najbardziej zwariowanych pomysłach.

To właśnie dzięki nim mogłem ‘rozwinąć skrzydła’, bo nawet najbardziej szalone pomysły spotykały się z ich aprobatą. Pracowałeś z Alexandrem McQueenem. Był dobrym szefem? Jak wyglądała praca z mistrzem? Tak, to był okres po moim pierwszym roku w St Martin’s, tuż przed tym jak Lee (McQueen- przyp. redakcji) dostał pracę dla Givenchy w Paryżu. Zacząłem pracę w tym samym dniu co Sarah Burton (obecnie Designer in Chief w domu mody Alexander McQueen), po 3 miesiącach musiałem wrócić do szkoły i pracować aby opłacić czesne i utrzymać się w Londynie. Był to koszt ponad 16tys. funtów rocznie, co wtedy było znaczną kwotą. Sarah zostala u McQueena i jest tam do


18

FOT: KOLEKCJA”VIRGIN MARY WEARS TROUSERS” 2002

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► ROZMOWA

ROZMOWA ►

dnia dzisiejszego, szkoda że Lee odszedł (w 2010 roku popełnił samobójstwo- przyp. redakcji). Był on jednym z dwóch najbardziej utalentowanych projektantów wszechczasów, miał super poczucie humoru, zawsze żartował. To były czasy kiedy w jego „teamie” były tylko 4 osoby, dzisiaj jest zapewne ponad 100! Mój pobyt w jego atelier byl niesamowitym doświadczeniem!

praca kreatywna od razu dostała tak niesamowite recenzje. Niestety ja nigdy nie miałem takiego zaplecza finansowego jaki miał Galliano, więc bardzo trudno było dorównać jego pokazom, które często kosztowały ponad milion dolarów, ja musiałem zrobić show za 20 tys. dolarów.

Po kolekcji dyplomowej okrzyknięto Cię nowym Johnem Galliano. Trudno jest projektować z taką etykietką?

Londyn zawsze mnie bedzię inspirował. Ma swoją, specyficzną, kosmopolityczną energię. To właśnie dzięki temu, że w nim mieszkałem przez ponad 15 lat, czuję się tam jak w domu. W zasadzie w każdym miejscu na świecie, czy jest to Afryka, Azja, czy Ameryka Południowa.

Tak. Myślę, że nie było to zupełnie potrzebne. Takie porównanie do Galliano czy McQueena tylko powodowało więcej stresu w moim życiu, gdyż podnioslo poprzeczkę na najwyższy pułap. Oczywiście był to niesamowity komplement. Moja

Czy Londyn nadal Cię inspiruje?

W pewnym momencie wróciłeś do Warszawy. Świat polskiej mody oszalał. Było o Tobie

głośno. Nagle zniknąłeś. Co się stało? To jest długa i skomplikowana historia, miałem wspólnika w polskim biznesie, który okradał firmę od samego początku, kiedy po dwóch latach to odkryłem, byłem zupełnie zdewastowany. To właśnie to wydarzenie zaważyło na mojej kolejnej decyzji, czyli moim odejściu od mody i dalszej- wyprowadzce z Europy. Wpadłeś w depresję, wyjechałeś do Indii, odnalazłeś siebie? Tak, po tym wszystkim co przeszedłem w Polsce, miałem bardzo ciężki okres, to właśnie wyjazd do Indii pomógł mi odzyskać siły i odnaleźć siebie ponownie. Dzisiaj jestem bardziej szczęśliwy niż kiedykolwiek wcześniej!


19

FOT: KOLEKCJA “UNITED STATES OF MIND” 2004

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► ROZMOWA

ROZMOWA ►

Wróćmy jednak do Polski na chwilę. Kolekcja inspirowana polskim folklorem „Paulina” pokazana w niesztampowy sposób i pokaz, którego finałem jest rozgniatanie tryskających sokiem- truskawek... Czy nie masz wrażenia, że Ojczyzna potraktowała Cię trochę jak tą truskawkę? Ciekawe porównanie, myślę że dokładnie tak właśnie było. Polacy są bardzo zawistni i nie mogą znieść faktu jak ktoś inny odnosi sukces. Myślę, że wielu ludzi nie mogło znieść tego wszystkiego, więc nie jeden przyczynił się do mojego upadku. Przede wszystkim cała ta prasa tabloidowa, która tylko żyje tanią sensacją. Ale w życiu nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, dzisiaj z perspektywy czasu jestem bardzo wdzięczny, że tak sie właśnie stało, gdyż nadal żyłbym w tym

zgniłym i zakłamanym światku, nie wiedziąc, że istnieje też prawdziwe i cudowne życie, które mam teraz. Polski modowy folklor nie jest dla Ciebie?

Myślę, że ani nie zaszkodziło, ani nie pomogło, jeśli robi się coś nowego i kreatywnego w jakiejkolwiek sferze artystycznej, to nieważne skąd się jest, tylko ważne jest to, co się robi. BJöRK jest z Islandii, czy ktoś kiedykowiek słyszał o tym kraju zanim ona się pojawiła?

Żaden modowy folklor nie jest dla mnie, ani polski ani angielski, tym bardziej nie amerykański czy francuski. Było to zapewne bardzo ciekawe doświadczenie ale minęło, nic nie jest wieczne! Teraz mam inne zainteresowania w życiu, inne realia, inne marzenia.

Wprowadziłeś na salony kult religijny. Kolekcja ”Virgin Mary Wears the Trousers” to swoista rewolucja w świecie mody. Nagle na wybieg wkroczył Jezus. Prowokacja czy ekspresja Twojej duchowości?

Wciąż jesteś rozpoznawalną na świecie ikoną mody rodem „Polonia”. Czy pochodzenie kiedyś przeszkodziło Ci w karierze czy wręcz przeciwnie?

Był to bunt przeciwko tym jak jest postrzegana Religia w dzisiejszych czasach. Dla większości ludzi- Religia to pewne symbole religijne: Jezus, Maryja, Krzyż, itd. A nie jak to powinno być, coś więcej, pewne uczucia wyższe jak: miłość, przy-


20

FOT: KOLEKCJA “ PROSTITUTION” 2001

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► ROZMOWA

ROZMOWA ►

jaźń, empatia. Dla mnie Religia jest miłością a nie Jezusem czy Maryją. Te symbole są dla mnie tylko materialne, nie mają one nic wspólnego z prawdziwą Religią. Kolekcja ta była testem socjologicznym, który niestety udowodnił, że ludzie nie rozumieją, co to jest religia i jakie jest jej prawdziwe przesłanie. W jednym z wywiadów przeczytałam, że większość czasu przeznaczasz obecnie na rozwój duchowy. Opowiedz nam o tym... Tak, to jest prawda. Jednym z najważniejszych rzeczy, które obecnie robię to kontakt tylko z tymi ludźmi, którzy są na takiej samej “fali” co ja. Odkąd odszedłem od showbiznesu, nie muszę już “dealować” z ludźmi, od których nie czuję dobrej energii, otaczam się obecnie tylko przyjaciółmi.

Mam bardzo glęboki kontakt z naturą i to właśnie ona jest dla mnie wyznacznikiem wszystkiego, to ona jest dla mnie obecnie najważniejsza. Odkąd spróbowałem zioła bogów czyli Ayahuasca, moja percepcja życia nabrała zupełnie innego znaczenia, inne rzeczy są dla mnie dzisiaj istotne. Czy Polki wyróżniają się duchowością? Myślę, że nie różnią się od innych kobiet, ale to też zależy od kobiety, nie lubię uogólnień. Jak powinna wyglądać Polka w wydaniu Arkadiusa? Powinna być inteligentna, niezależna i silna, a zarazem kobieca.

Przeprowadzając się do Londynu, miałam wrażenie, że nagle puszczają hamulce. To co założę w Londynie, niekoniecznie spotka się z aprobatą warszawskiej ulicy. Tutaj wszystko jest dozwolone. Nawet golizna nie budzi nadmiernego zainteresowania. Czy Polakom brakuje wyobraźni czy to lenistwo umysłowe, a może coś innego? Dlaczego polska moda uliczna to sztampa i nuda? Myślę, że jest to związane z faktem, iż Londyn zawsze był stolicą świata, w związku z tym na ulicach tego miasta można było zobaczyć „blend” (mieszankę- przyp. redakcji) wszystkiego co się działo na świecie. Warszawa natomiast jest stolicą prowincjonalnej i zakompleksionej Polski, więc efekt jest właśnie taki jaki jest.


ROZMOWA ►

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► ROZMOWA

21

Na świecie panuje teraz trend projektowania masowej mody przez wielkich krawców. Ty też masz za sobą ten eksperyment, zaprojektowałeś linię dla Ravela w 2004 roku. Czy to był dobry krok?

Zapoczątkowałeś pokazy mody w stylu kontrowersyjnych happeningów. W tym roku na London Fashion Week - Vivienne Westwood pokazała swoją kolekcję „Climate Revolution”, zwracając uwagę na problem ocieplajacego się klimatu. Czy uważasz, że w tym właśnie kierunku powinna iść moda i jej pokazywanie? Czy moda może być moralna? Myślę, że powinna być. Jeśli projektanci byliby ludźmi wrażliwymi na problemy otaczającego nas świata, zabieraliby głos w wielu sprawach. Niestety 99% z nich martwi się tylko o to, kiedy będzie mógł sobie kupić najnowszą torebkę od Louis Vuitton, czy buty od Laboutin lub pić szampana w bardzo drogim klubie.

Myślę, że jest to dobry pomysł aby udostępnić High Fashion dla ulicy. Wszystko po to, aby była ona dostępna dla każdego. Nie lubię elitarnej mody, nie lubię snobizmu. Jak się zmienił Arkadius, czy dalej jesteś zbuntowanym, Czarnym Piotrusiem mody? Nie, już nie jestem, gdyż nie mam już nic wspólnego z modą. Mam inne życie, inne realia, bardzo daleko od poprzedniego „pustego” świata. Co teraz projektujesz?

Ubierałeś gwiazdy tj. Christina Aguilera, PINK, Dita von Teese. Jak się pracuje z gwiazdami światowej estrady?

Zajmuję się bardziej sztuką, ale czasami też projektuję architekturę, wnętrza, unikatowe meble.

Większość gwiazd światowej estrady nie ma pojęcia o modzie. Współpraca z nimi opiera się zawsze na współpracy ze stylistami, którzy tworzą ich wizerunek. Gdyby nie Nicola Formichetti- to Lady Gaga nigdy nie zaistniałaby na światowej scenie, tak jak zaistniała dzięki jego pracy.

Wrócisz do wielkiej mody? Jednego się w życiu nauczyłem: „never say never”! Czyli nigdy nic nie wiadomo, co może nastąpić w przyszłości, więc nie mówię nie! A do Polski wrócisz?

Powiedziałeś, że w świecie mody czułeś się jak „ryba w klatce a nie w wodzie”. Dlaczego?

Póki co nie mam takich planów, ale nigdy nic nie wiadomo.

Gdyż jest to bardziej świat biznesu i sprzedaży a nie sztuki, czy wartości moralnych.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Jesteś wegetarianinem a Twoje projekty bywały dość „krwawe”. Czy szanujesz bardziej zwierzęta niż ludzi? Zdecydowanie zwierzęta i natura zasługuje na więcej szacunku niż ludzie. Ludzie są najwiekszą plagą dla planety Ziemia.

Rozmawiała: Gosia Szwed Zdjęcia: prywatne archiwum Arkadiusa, www.arkadius.com, internet FOT: “FASHION IN MOTION” V&A MUSEUM KAROLINA KURKOVA


31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► TEMAT NUMERU Frederick Herbert Rossakovsky-Lloyd | Fot: ANETA SWOBODA

NIOSĄCY SŁOWA

PR W KAT R Z POETĄ, ARTYSTĄ I WYDAWCĄ FrederickIEM HerbertEM Rossakovsky-Lloyd ROZMAWIA DAMIAN BILIŃSKI

Frederick Herbert Rossakovsky-Lloyd jest artystą malarzem i literatem w szerokim znaczeniu tego słowa. Współpracuje z kilkunastoma gazetami na terenie całego świata. Jego felietony, eseje i wiersze są drukowane zarówno w prasie polonijnej, jak i angielskiej oraz francuskiej. Pisze opowiadania i dramaty. Kilka z nich („Sok z ogórków”, „Pani Majewska” i „Spowiedź”) wystawianych było na deskach teatrów. Autor ośmiu tomików wierszy, przetłumaczonych na kilka języków: „Wychodzę z Szuflady” (1994), „Senne Majaki” (2001), „Historia związku” (2002), „Katamorgana Futura” (2003), „Ekshibicjonizm Emocjonalny” (2010), „Wypominki i Wspominki” (2011), „Diffido”(2012) oraz Śūnyatā (2013). Jest przewodniczącym International Polish Artists Association – organizacji skupiającej literatów piszących w języku polskim, członkiem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie (Londyn), członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich O/Warszawski II oraz założycielem i liderem grupy poetyckiej – Istnienia Otulone Niebytem, skupiającej kilkuset poetów z całego świata.

Redaktor naczelny kwartalnika artystycznego E=Sztuka do kwadratu, właściciel i główny administrator portalu artystycznego e-sztuka.com. Zajmuje się promowaniem kultury polskiej na świecie. Współpracując z licznymi organizacjami polonijnymi organizuje różne imprezy. Jest jurorem w wielu konkursach poetyckich i malarskich. Prowadzi także działalność wydawniczą. W roku 2013, nakładem wydawnictwa 2Kings&Luv Publishers, ukaże się „Niosący Słowa – Antologia” oraz „Wielka Encyklopedia Współczesnej Poezji Polskiej”. Jako artysta malarz jest twórcą charakterystycznych postaci bez rysów twarzy – którym krytycy nadali nazwę „The Noughtes”, od dekady w której powstały (pierwsze dziesięciolecie XXI wieku). Jak do tej pory, artysta miał 44 wystaw indywidualnych w wielu krajach Europy jak i poza jej granicami.


Damian Biliński: Gdyby spojrzeć na twoją notę biograficzną można by powiedzieć, iż Frederick Herbert Rossakovsky-Lloyd jest niemałą orkiestrą, w której słychać wiele oryginalnych instrumentów, ba, zdaje się iż Rossakovsky-Lloyd jest nawet batutą. Możesz powiedzieć, jaka to melodia?

Myślę, że czytelników poezji jest dokładnie tyle samo, ilu piszących (śmiech). Poezja nie była i nie będzie nigdy przeznaczona dla mas. A jeśli chodzi o portal, to przede wszystkim jest on bardzo młody. Dałem mu rok na “rozkręcenie”. Nie wyznaczyłem kierunku - pozwalam, żeby szedł w swoją stronę, sam torując sobie drogę. Już teraz jednak widzę, że poezja przeważa. Użytkownicy czytają swoje wiersze, kłócą się, wyłapują podobieństwa, oskarżają o kradzieże własności intelektualnej... świat poetów jest bardzo dynamiczny i nieprzewidywalny. Z zewnątrz może się wydawać, że panuje tam stagnacja; nie ma nic bardziej mylnego. W świecie poetów jest jak w ulu, a w zasadzie jak w gnieździe szerszeni. Ci, którzy przetrwają, którzy nie załamią się krytyką, nie padną pod ciężarem: zdrad, intryg i gierek różnego rodzaju będą czytani, nie tylko przez towarzyszów portalowych kółek adoracyjnych.

Frederick Herbert Rossakovsky-Lloyd: Taki mix: techno, muzyki klasycznej i dźwięków zaczerpniętych z toru wyścigowego. Nie lubię stagnacji jestem życiowym hazardzistą i wierzę (a to wiara sprawdzona, więc już prawie wiedza), że “jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”. Jednym słowem, każdy z nas może być tym, kim chce być. To bardzo proste. Całym światem rządzi prawo przyczyny i skutku. Mam zwyczajny życiorys, stosowny do wykonywanego zawodu i wieku. Gdybym był kolarzem, ścigałbym się pewnie wszędzie tam, gdzie się da, zbierałbym medale i najprawdopodobniej nauczałbym pozostałych jak skutecznie pedałować. Na świecie są: kierujący i kierowani. Więc jeśli o batutę i orkiestrę chodzi, to wolę być dyrygentem. W takim razie porozmawiajmy chwilę o przyczynach. Jesteś Redaktorem Naczelnym kwartalnika artystycznego E=Sztuka do kwadratu, oraz właścicielem i głównym administratorem portalu artystycznego e-sztuka.com. Jakie były powody, założenia absolutnie niekomercyjnych (niedochodowych?) serwisów? Pieniądze są rzeczą drugorzędną. Nie zarzynam się dla nich. Swego czasu dowodziłem hipermarketem i świetnie zarabiałem - straciłem cztery lata młodości. Z tego okresu pamiętam tylko ściany mojego gabinetu. Później próbowałem zrobić coś w Polsce, zajmując się sztuką - długi spłacałem pięć lat, “przyjaciół” nie odzyskałem. Budda powiedział, że trzeba znaleźć “drogę środka”. Myślę, że w tych słowach jest więcej mądrości, niż jesteśmy w stanie pojąć. Tym właśnie jest

23

Frederick Herbert Rossakovsky-Lloyd

moje malowanie, pisanie i jednoczesne prowadzenie mniej dochodowych działalności pro publico bono. Nauczyłem się pływać, mam łódkę (całkiem dużą), mogę na nią zapraszać innych. Spełniam potrzeby z najwyższej półki “piramidy Maslowa” - satysfakcja - to jest powód. W serwisie można przeczytać kilka recenzji, podpatrzeć sztukę i fotografię. Jednak najmocniejszymi stronami serwisu są: proza (154 wpisy) i poezja, która posiada aż 3568 wpisów. W niektórych środowiskach, w tym literackich, mówi się iż poetów jest znacznie więcej, niż czytelników tejże poezji. Prawda czy fałsz?

Mocne słowa, zważywszy że całkiem niedawno zagotowało się w środowisku literackim po artykule w „Dzienniku Polskim”, choć właściwie zawrzało po donosie na temat powstającej antologii dziecięcej. Zdawać by się mogło, iż w środowisku, które powinno pielęgnować określone wartości, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że niektórzy intelektualiści knują znacznie bardziej wyrafinowane intrygi, niż zwykły „konsument poezji”. Ludzie przede wszystkim chcą mieć swoje “pięć minut”. Zdarza się, że sami piszą na siebie donosy, tylko po to, by ich nazwisko nie zeszło z łamów gazet. Takie czasy. Moda na bycie celebrytą, wygrała z dobrymi obyczajami i godnością. Teraz każdy jest gotowy pokazać dupę, jeśli nie ma na nią chętnych za kulisami. Jeszcze raz powtórzę - takie czasy. Dziennik Polski poprosił mnie o opinię w sprawie donosu. Powiedziałem, że Siemieńczyk zrobił dużo dobrego dla Polonii i że należy mu się szacunek. Prywatnie byłem zdziwiony. Donosy nie powinny być brane pod

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► TEMAT NUMERU

TEMAT NUMERU ►


uwagę. Gnid jest dużo. Jeśli ktoś nie ma cywilnej odwagi podpisać się pod oskarżeniem, powinien być traktowany tak, jak śmieć - ja swoje wyrzucam do kosza; nie grzebię też w kubłach sąsiadów. Swoją drogą, jeśli publicznie obiecuje się wydanie książki w określonym terminie, trzeba być idiotą, żeby tego terminu nie dotrzymać... cóż mogę powiedzieć? Wiele ludzi czuje niesmak lub zażenowanie; dla innych była to świetna okazja, żeby załatwić prywatne porachunki. Wszyscy przegrali. Takich rzeczy się nie robi. Przede wszystkim, nie kopie się leżących.

przysłanie bezpłatnego egzemplarza (zamówienia będą realizowane do wyczerpania nakładu). Książka nie będzie leżała w szufladach. Autorzy otrzymają od jednego, do trzech autorskich egzemplarzy. Reszta idzie w świat. Osoby indywidualne mogą składać zamówienia już teraz, na adres e-mail: antologia@e-sztuka.com Koszt egzemplarza to 9 funtów brytyjskich, plus koszty wysyłki. W ofercie przedpłatowej (tylko na terenie Polski), która obowiązuje do końca sierpnia, książka wraz z kosztami wysyłki kosztuje 45 złotych. W tomie I zaprezentowałem 34-autorów. Decydowała kolejność zgłoszeń. Mam już materiał na kolejne tomy.

Zostawmy na chwilę problemy polonijne, a skupmy się nad tym, co wydarzy się niebawem. Jesteś wydawcą kwartalnika artystycznego, ale w najbliższym czasie przygotowujesz wydanie antologii. Możesz opowiedzieć o tym przedsięwzięciu? Antologia “Niosący Słowa”, wychodzi 31 sierpnia, natomiast premiera jest w Wilnie 12 września. Angielska premiera nastąpi 28 września w Birmingham. Książka, która ukaże się ostatniego dnia sierpnia, jest chyba pierwszą tego typu publikacją. Nie jest to typowa poetycka książka. Sam wcześniej mówiłeś - pytając, że zainteresowanie odbiorem poezji jest nikłe. Prawie nikt we współczesnym świecie, nie ma czasu na czytanie wierszy. To był powód, dla którego szukałem nowych rozwiązań. I znalazłem. Poprosiłem autorów, aby przygotowali ciekawostki ze swojego życia i przesłali mi je wraz z rodzinnymi zdjęciami. Do tego dodałem poezję, obrazy i fotografie. Stworzyłem książkę dla większej publiczności - dostosowałem ją do czasów w jakich żyjemy. “Niosący Słowa” mogą zainteresować i babcię i wnuczka. Można ją wziąć do pociągu bez obawy, że zadziała jak środek nasenny. I o to mi chodziło. Poezja nie musi kojarzyć się nudą. Komunikacja w społeczeństwie staje się coraz bardziej obrazkowa. Wystarczy spojrzeć na cieszące się ogromną popularnością serwisy oferujące za-

24

OKŁADKA: NIOSĄCY SŁOWA

miast słów, „obraz”. W tym kontekście pomysł na tego rodzaju antologię wydaje się trafiony. Możesz nam zdradzić, kogo będzie można poczytać i niejako obejrzeć? Ponadto, kto dokładnie jest wydawcą, jakim nakładem ukaże się antologia, jakim kosztem i, gdzie będzie można ją zdobyć? Wydawcą jest 2Kings&Luv Publishers, należące do mnie i mojego męża. Głównym sponsorem książki jest Portal e-sztuka.com oraz autorzy, którzy współfinansowali druk książki. Tom I ukaże się w nakładzie 2500 egzemplarzy i będzie rozsyłany do wszystkich bibliotek i ośrodków polonijnych na świecie. Każda organizacja polonijna będzie miała prawo zwrócić się z prośbą o

Pełna lista autorów to: Anna Zięba, Bożena Helena Mazur-Nowak, Dominik Witosz, Leszek Posyniak, Grażyna Winniczuk, Alina Kuberska, Piotr Kasjas, Joanna Otorowska-Duda, Hanna Orłowska, Aleksander Sławiński, Dariusz Bereski, Bogumiła Olaniecka, Ludwika Słowikowska Cramer, Marta Precht, Ewa Słupińska, Przemysław Olgierd Piwkowski, Barbara Orlowski, Alicja Kuberska, Beata Tylecki, Danuta Duszyńska, Aleksy Wróbel, Yvette Popławska-Matuszak, Irena Bonitenko, Anna Mróz, Renata Brodzka, Iwona Stokrocka, Paulina Krzyżaniak, Marlena Zynger, Apolonia Skakowska, Beata Korabiowska, Aleksander Nawrocki, Barbara Jurkowska, Wanda Stańczak i ja. Lista autorów robi wrażenie. Z pewnością wykonałeś setki telefonów, maili, rozmów, korekta, etc. Jak nad tym zapanować? Ile trwało przygotowanie antologii? Praca nad antologią jest zajęciem czasochłonnym. Poświęciłem jej kilka miesięcy. Aby taka książka powstała, trzeba zebrać materiały - to chyba jest najtrudniejsze. Później należy to wszystko zredagować; niektórzy autorzy przysyłali mi skany całych gazet, fotografie stron z książek, z tekstami ich wierszy, które musiałem przepisywać. Inni przesadnie skromni - dostarczali tak zdawkowe informacje, że musiałem szukać reszty w inter-

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► TEMAT NUMERU

TEMAT NUMERU ►


necie. Oczywiście wisiałem na telefonie, a raczej na skype bo zamieszczeni przeze mnie twórcy pochodzą z różnych, odległych krajów. Następnie był skład i korekta. Pomagały mi w tym dwie przyjaciółki po piórze - administratorki portalu e-sztuka.com: Ewa Słupińska i Joanna Otorowska-Duda. Bez dziewczyn nie dałbym rady. Ślęczały całymi godzinami wyłapując najdrobniejsze błędy; ja siedziałem i wyzywałem, że tak dużo znajdują (śmiech). Tak naprawdę jednak, była to świetna przygoda, dzięki której poznałem wiele osób. Dotknęliśmy swoich dusz, zaprzyjaźniliśmy się i to jest bezcenne. Warto było.

Poza tym praca z modelem (lub modelką) jest czynnością wybitnie kameralną, bazującą głównie na (współ)odczuwaniu. To intymne działania polegające na komunikacji niewerbalnej. Przyjaciele się do tego nie nadają. Rozmowa zabija wenę, burzy atmosferę i zdecydowanie rozprasza. Tak więc pracuję z modelami, ale maluję zupełnie nowe postaci. To moje dzieci stworzone na obraz i podobieństwo osób, które biorą pieniądze za pozowanie. Lubisz prowokować. Postacie z cyklu „Historie zakazanego pożądania” w gruncie rzeczy nie mają twarzy, co powoduje przekierowanie uwagi na narządy płciowe. Czy we współczesnym świecie ludzie patrzą sobie w oczy, czy tylko spoglądają?

Na stronie Facebook, 34 przyjaciół/znajomych można zdobyć w godzinę. Ty, „zdobywałeś” przyjaciół przez kilka miesięcy. Na okładce antologii pojawia się obraz nagiego mężczyzny. Nie obawiasz się komentarzy sugerujących przemyt osobistego wątku homoseksualnego? Antologia adresowana jest do ludzi światłych nie sądzę, aby opacznie zrozumieli przesłanie mojego obrazu. A głupi ludzie potrafią dopatrzyć się w zacieku po płynie do mycia naczyń, twarzy świętej - nie będą mi tacy mówili, co mam robić i jak żyć. Wykorzystałem fragment mojego malowidła - przyciąłem mu dolne części ciała do wysokości przyzwoitej. Teraz jest to po prostu męski tors, który w każdej kulturze jest dobrze przyjmowany; nawet wizerunek Chrystusa jest obnażony do tej właśnie wysokości na obrazach przedstawiających ukrzyżowanie. A jeśli chodzi o orientację seksualną pana z obrazu - myślę, że to jego prywatna sprawa. Swoją drogą prowokować lubię i mam zamiar to robić. Jeśli chodzi o przyjaciół... ich zdobywa się latami. Ostatnio rozmawialiśmy na ten temat w naszym najbliższym gronie i doszliśmy do wniosku, że internet zubożył ludzkość emocjonalnie. Wirtualne znajomości, uczucia, cyberseks - okropne. Zaczynam rozumieć ludzi

25

którzy wpadają w depresję, gdy ktoś usunie ich z grona wirtualnych znajomych. Ludzie po prostu cofnęli się emocjonalnie o kilka stuleci. Postacie na twoich obrazach to, przyjaciele, znajomi, czy tylko imaginacja? Zależy o który cykl obrazów pytasz. Moja estetyka jest coraz bardziej mimetyczna, coraz wierniej odtwarzam prawdę. Do takiego malarstwa potrzebuję modeli. Zajmuję się też rzeźbą - tutaj również korzystam z ich usług. Wcześniejsze obrazy malowałem inną techniką i często wystarczała mi moja wyobraźnia. Nie korzystam z usług przyjaciół. Wolę nieznane.

Dzisiejszy świat jest - jak już powiedziałem wcześniej - coraz uboższy emocjonalnie. Człowiek żyje w samotni i traci umiejętność współodczuwania. Patrzymy na siebie coraz rzadziej. Współczesny język emocji zapisany jest w emotikonach, a spoglądanie w oczy rzadko możliwe. Życie emocjonalne człowieka współczesnego rozgrywa się z dala od świata realnego - wirtualna rzeczywistość jest o wiele bardziej atrakcyjna. Moim zdaniem - mimo iż uważam, że człowiek współczesny dzisiejszy nie różni się od historycznego - rzadziej patrzymy sobie w oczy a często spoglądamy, słyszymy ale nie słuchamy i tracimy zainteresowanie światem w ogóle. Dlatego prowokacja jest fantastycznym zabiegiem. Wyrywa ludzi z odrętwienia, przynajmniej niektórych. Artysta powinien prowokować, flirtować i wzbudzać emocje. Bo odbiór sztuki bazuje na emocjach. Prawidłowo odkryłeś jeden z moich zabiegów. Nie maluję twarzy, właśnie dlatego, żeby przenieść uwagę odbiorcy na inne elementy. W oczy rzuca się to, co ma być najbardziej widoczne. O to właśnie chodzi.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► TEMAT NUMERU

TEMAT NUMERU ►


Prowokujesz także słowem. Jesteś poetą, piszesz felietony, eseje i opowiadania. Niektóre z twoich dramatów zostały wystawione na deskach teatru. Najchętniej podejmowane przez ciebie tematy to? Jeśli miałbym być własnym krytykiem, to zamiast “prowokuję”, użyłbym sformułowania “pobudzam do myślenia”. Moje wczesne sztuki miały często charakter antyklerykalny. Dotykałem też problematyki społecznej. Najsławniejszy mój dramat “Spowiedź”, był skandalem w każdym znaczeniu tego słowa. Bojówki osiedlowe zapowiadały pikiety. Skończyło się na tym, że w dniu premiery przenosiliśmy spektakl do innego miejsca; potem sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała... to było okropne. Poezja wydaje się ewoluować wraz ze mną. Zaczynałem od opisów przyrody, następnie koncentrowałem się na zagadnieniach filozoficznych, później na własnych emocjach. Obecnie piszę o ludzkiej naturze, patrząc na zjawiska poprzez pryzmat filozofii wschodu, zwłaszcza buddyzmu. Po symbole i archetypy sięgam zaś do różnych mitologii. Najbardziej “prowokacyjna” jest chyba moja proza, ponieważ w niej dotykam tematów tabu. Czy w dobie Internetu tematy „tabu” jeszcze istnieją? Myślę, że tak. Autocenzura działa nadal w każdej kulturze, środowisku, czy w grupach społecznych. Chronimy rzeczy, których nie chcemy obnażać - zwłaszcza te, których nie potrafimy bronić. Nie ma znaczenia, że w internecie można znaleźć prawie wszystko. Seks, religia i historia to obszary bardzo niebezpieczne. I stare jak świat. Nic się nie zmienia? Tu się nie do końca mogę z Tobą zgodzić. Religia na przykład podpina się pod kulturę i zwyczaje, przez co staje się nierozerwalną częścią nasze-

26

nę z odziedziczonymi po przodkach lękami. Dlatego też, gdy artysta obnaża tabu pojawiają się emocje, co u prymitywniejszych jednostek prowadzi do niekontrolowanej agresji. Jednak wiele się zmieniło. Za moją twórczość - wcześniej - byłbym w najlepszym wypadku szykanowany. W najgorszym przypadku byłbyś poddany torturom, nabity na pal, a koniec końców spalony na stosie razem z wiedźmami. Chyba, że okazałbym się prawdziwym czarownikiem. Wtedy ogień nie mógłby mnie zranić. Mówią, że “prawdziwa sztuka, krytyk się nie boi”, tak samo prawdziwy artysta nie obawia się zatrutych jadem języków. Mnie osobiście nie rani krytyka nieprzemyślana. Jeśli zorientuję się, że ktoś wypowiadają się o tym co robię negatywnie, tylko dlatego, żeby zrobić krzywdę - czuję smak zwycięstwa.

Frederick Herbert Rossakovsky-Lloyd

go życia. Jednak rozwój kulturalny, obyczajowy i naukowe odkrycia zmuszają wiarę do postępu. Instytucje religijne, organizujące stosunek człowieka do sił transcendentalnych, zmuszone są do wydawania sprostowań. I choć teksty źródłowe są nienaruszalne, interpretacje do nich i tym samym ich odbiór, jest inny w każdej epoce. Jeśli chodzi o historię i informacje w ogóle - są one łatwiej dostępne. Nie oznacza to jednak, że żyjemy w otoczeniu prawdy. Obawiam się, że zmiany w tej materii poszły w gorszą stronę. Seksualnie się wyzwalamy. Kobiety mówią o swoich potrzebach i w końcu mężczyźni też! Seks wyszedł spod pierzyny, przestaje być rzeczą wstydliwą. To wielki sukces ludzkości. Niemniej ciągle toczymy woj-

“Prawdziwa sztuka, krytyk się nie boi”. A zatem poczekajmy na prawdziwą krytykę „Prowokatora niosącego słowa” i życzmy, aby w tej szermierce odniósł zwycięstwo. A z całą pewnością. Dziękuję bardzo. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Damian Biliński

Fotografie pochodzą z prywatnego archiwum: Frederick Herbert Rossakovsky-Lloyd Strona internetowa:

www.e-sztuka.com

Za tydzień zapraszamy do galerii obrazów pochodzących z cyklu „Historie zakazanego pożądania”

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► TEMAT NUMERU

TEMAT NUMERU ►


FACEBOOK! Open Scotland.pl - Dołącz do nas! ZAPROŚ SWOICH ZNAJOMYCH! :)


31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► STYL

STYL

Z orgazmem w chowanego ► Brak orgazmu to wciąż jeden z głównych proble-

mów, z jakimi przychodzą kobiety do seksuologa. Przyczyny tego zaburzenia często mają jedno źródło, a jest nim nieznajomość własnej reaktywności seksualnej.

Co trzecia kobieta miewa kłopoty z jego osiągnięciem a co czwarta przyznaje, że nie miała go nigdy. Orgazm, bo o nim mowa, to subiektywny, indywidualnie przeżywany stan rozkoszy. Fizjologicznie, jest to silna reakcja całego organizmu na podniecenie i nagromadzone napięcie seksualne. Jak wygląda rozładowywanie skumulowanej energii? Stworzony przez R. Basson model kobiecej reaktywności seksualnej jest cyrkularny, inny niż u mężczyzn, a jego istotą jest to, iż zawarte w nim fazy nie muszą następować kolejno po sobie. Są to stany pożądania, podniecenia, plateau, orgazmu i odprężenia. U kobiet odprężenie może nastąpić zaraz po podnieceniu, z kolei sam orgazm zaraz po fazie podniecenia. Kobiety, które nie mogą osiągnąć orgazmu pomijają często istotny czynnik, zapalnik, bez którego osiągnięcie kolejnych stanów jest niemożliwe, czyli pożądanie. Mogą one cierpieć z powodów; braku emocjonalnej bliskości z partnerem, odpowiedniej stymulacji, nie dostatecznej satysfakcji ze związku, niskiego poczucia własnej wartości, przeszłych negatywnych doświadczeniach a także braku poczucia bezpieczeństwa. Warto także pamiętać o podstawowej zasadzie, która towarzyszy przy każdej prowadzonej w tym kierunku psychoterapii. Aby orgazmy były, nie mogą stać się celem samym w sobie. Przemysław Potorski, Edukator seksualny i doradca psychologiczny w Wielkiej Brytanii. Prowadzi prywatną praktykę, warsztaty i szkolenia.


„Prawdziwy facet sprawi, że poczujesz się seksowna, silna i w stanie zdobyć cały świat… a nie, sorki, to jednak wino, tak wino to powoduje…” Agnieszka B. Molak ► Jakbym dostała obuchem w łeb, tak właśnie poczułam się po przeczytaniu tych słów skrzętnie podesłanych przez jedną z facebookowych koleżanek. Pewnie nie na wszystkich zrobią one takie wrażenie a większość uśmiechnie się jedynie pod nosem i prześle cytat dalej. Niestety ja mam nieznośną tendencję do myślenia i zgłębiania sensu życia. Nawet pod wpływem tak niespodziewanych bodźców. Co więcej „im dalej w las” tym bardziej „wiem, że nic nie wiem”. Ale koniec z tymi cytatami i do rzeczy! Życie kobiety jest okrutne. Od dziecka mamią nas opowieściami o biednych, ciężko pracujących i na nic nieskarżących się dziewczynkach, które od złego losu ratują królewicze na białych koniach. A potem to już tylko żyją razem długo i szczęśliwie. A w realu jakoś tak wychodzi na odwrót. Żyjemy sobie wygodnie rozpieszczane przez całą rodzinę a tu nagle zjawia się królewicz i… zamienia nas w Kopciuszka. Potem dzieci tylko pieczętują sprawę a my, nie skarżąc się na swój los, jak nas bajki nauczyły, po cichutku robimy dalej swoje. Tylko jakoś nikt nie chce nas ratować. A w dodatku jakaś inna, młodsza królewna zerka z wzajemnością na naszego królewicza… I co tu robić, kiedy życie nie chce być bajką? Jak je pokolorować? Winem, Prozakiem czy endorfinami po intensywnym treningu w fitness clubie? A może psychoterapeuta będzie umiał Kopciuszka

29

przemienić w królewnę? Bo na królewicza nie ma co liczyć. Jemu jest wygodnie, więc dlaczego miałby coś zmieniać? A tak między Bogiem a prawdą to w sumie nie jego wina. On tylko dopasował się do sytuacji, zamienił matkę na żonę i dalej żyje w swoim wygodnym świecie. Paradoksalnie to my same się w to wszystko władowałyśmy. Po prostu nasze nierealne oczekiwania zderzyły się z szarą rzeczywistością. Stąd ta potrzeba „koloru”. Tylko ile można biernie czekać? Ile butelek wina musi zostać wylanych i jak bardzo musimy znienawidzić winnych naszego nieszczęścia – królewicza i dzieci, żeby odkryć, że tylko my same możemy się uratować? Przecież to absurd myśleć, że za NASZE pozbawione kolorów życie odpowiedzialni są inni. Tylko my możemy tak naprawdę zrobić coś dla siebie. Tylko my jesteśmy odpowiedzialne za nasze emocje. Tylko my wiemy co jest dla nas dobre. Może więc czas zadbać przede wszystkim o siebie, pokochać siebie taką jaką się jest i uśmiechnąć do siebie w lustrze. Do tego nikt nam nie jest potrzebny. Oczywiście bywają chwile, kiedy sprawy zajdą za daleko. Życie staje się szare, świat przerażający a my nie jesteśmy w stanie się zorganizować, pamiętać o sprawach do załatwienia a myślenie nagle zdaje się nas przerastać. Wtedy krótka kuracja pigułkami szczęścia staje się konieczna by móc dalej żyć. To nie musi być od razu Prozac, czasem wystarczy ziele dziurawca lub naturalne źródła serotoniny. Mała chemiczna pomoc, by mieć siłę zawalczyć o swoje szczęście. Tak naprawdę tylko my same możemy sprawić, że poczujemy się „silne, seksowne i w stanie zdobyć cały świat”. Żaden facet a tym bardziej wino sprawić tego nie mogą. Dlatego niech kopciuszek czeka aż ją królewicz uratuje w swojej bajce na półce między książkami. A my przestańmy marzyć o byciu królewną. Bądźmy kobietami, które szczęście mają tylko w swoich rękach.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► STYL

Silne, seksowne i w stanie zdobyć cały świat

STYL ►


Macierzyństwa cienie i blaski, cz. I

Obrazoburczo wypięłam się na mądrość ludu, postanowiwszy poszukać nieco mniej tajemniczego, a bardziej racjonalnego wytłumaczenia dla stanu mojego dziecka. O dziwo, znalazłam.

Jeżeli myślicie, że nieprzespane noce czy ząbkujący maluch to najgorsze rzeczy, jakie mogą spotkać młodą mamę zdrowego dziecka, to grubo się mylicie – przynajmniej w moim odczuciu. Tak, moi drodzy, to pikuś jest w porównaniu z czym każda kobieta, już od momentu „zaciążenia”, dożywotnio, mierzyć się musi. Nieprzespane noce bowiem miną, zęby wyrżną się i wypadną, a ów cień najstraszniejszy towarzyszyć będzie mamusi jeszcze bardzo, bardzo długo. O czym mowa? O wypowiadanych arbitralnym, niecierpiącym sprzeciwu tonem, dobrych radach, zaczynających się od sakramentalnych słów: „powinnaś”, „musisz”, „bo ja to” albo „to na pewno jest”. Każdej matce włos dęba staje, a krew w żyłach zamarza, kiedy słyszy te słowa. I o ile jeszcze te porady (porady! Rozkazy raczej) są w miarę racjonalne, można je przełknąć. Najgorzej jest, kiedy wszyscy lepiej wiedzą, jak wychować twoją latorośl, co jej dolega i kiedy jest odpowiedni czas na każdy krok milowy (wiedzą o tym, moi drodzy, nawet lepiej niż samo dziecko). I o tym właśnie traktować będą moje felietony. Na pierwszy ogień pójdzie moje ulubione schorzenie wie-

Fot: Anna Kutera

Anna Kutera ► Jakiś czas temu łaskawy los postanowił zrobić ze mnie kobietę spełnioną, stuprocentową i prawdziwą – w skrócie, obdarzył mnie dzieciem. Dzieć ów rośnie sobie zdrowo i im starszy jest, tym częściej nachodzi mnie refleksja, że macierzyństwo to rzecz trudna i wymagająca. Ba, powiecie, nic nowego. Ano, w gruncie rzeczy nic, nie wyobrażałam sobie bynajmniej, że będzie to droga różami usłana i na wiele byłam gotowa. Czasem jednak zdarzały się chwile, kiedy cienie macierzyństwa przesłaniały jego blaski.

30

ku niemowlęcego, a mianowicie – SCHYNIĘCIE. Schynięcie jest schorzeniem tyleż groźnym, co i tajemniczym. Nie wiadomo dokładnie, co je powoduje i czym dokładnie jest – wszystko zależy od tego, skąd czerpiecie informacje. Wiadome są jednak i powszechnie znane główne objawy owego – płacz, brak apetytu i ogólne rozdrażnienie. Zdarzyło się, że i u mojego dziecia, liczącego sobie podówczas około 8 tygodni, schynięcie wystąpiło. Jak? Dlaczego? W drodze kolejnego wykluczania wszystkich możliwości padło na traumatyczny poród. Czemu więc ustrojstwo objawiło się tak późno? Nie wiadomo. Tak czy inaczej, grobowym tonem oznajmiono mi, że dziecię moje jest schynięte i wymaga natychmiastowej terapii, albowiem skutki cholerstwa są nieprzewidziane i bardzo straszne. Wizje niepełnosprawności wszelakiej, głównie fizycznej, roztoczono barwnie przed moimi oczami. Co więc powinnam zrobić, by moje dziecko uniknęło takiego losu? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie, nie do lekarza mam iść, a pakować manatki i w te pędy biec do mądrej baby. Babę taką łatwo znaleźć w niemal każdej wsi i tylko ona potrafi właściwie przeprowadzić terapię, polegającą na masowaniu (zwanym także smarowaniem) dziecka. Zabieg ten, o ile się orientuję, jest bardzo bolesny dla pacjenta. Lecz czymże jest ból, jeśli w zamian dziecko zostanie w tajemny sposób uleczone z dolegliwości, szczęśliwe i spokojne jak aniołek? Niczym, powiadam wam... Z niezrozumiałych dla osób przejętych mojego niemowlęcia losem, nie wsiadłam w najbliższy samolot i nie poleciałam do Polski w celu znalezienia mądrej baby. Obrazoburczo wypięłam się na mądrość ludu, postanowiwszy poszukać nieco mniej tajemniczego, a bardziej racjonalnego wytłumaczenia dla stanu mojego dziecka. O dziwo, znalazłam. Dzieć przechodził skok rozwojowy (dla zainteresowanych: http://wiki.28dni. pl/7_skokow_rozwojowych_-_1_rok_zycia_dziecka). Uciążliwe dolegliwości minęły po kilku dniach jak ręką odjął, bez smarowania i wkładania do pieca na trzy zdrowaśki. Jaki z tego morał, zapytacie? Taki mianowicie, że trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nagła zmiana zachowania dziecka z a w s z e powinna obudzić naszą czujność, ale nie powinniśmy słuchać ludzi, którzy po jednym (w dodatku niezbyt dokładnym) rzucie oka, opiniują, co dolega naszym pociechom. Zwłaszcza jeżeli wspominają przy tym o mądrych babach i barbarzyńskich zabiegach. Cdn.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► STYL

STYL ►


Nikt mi nigdy nie powiedział a może po prostu nie chciałam słuchać, że poród to nie jest koniec, ale początek, że miłość do dziecka nie zawsze jest prosta i oczywista” Agnieszka B. Molak ► Kiedy przyglądam się mojej piętnastomiesięcznej córeczce wiem, że na całym świecie nie ma piękniejszego widoku. Uwielbiam patrzeć jak się uśmiecha, tańczy, biegnie do telewizora, kiedy usłyszy reklamy i wszystko oddałabym za buziaczka od niej. Kiedy zasypiam w myślach tulę ją do siebie a kiedy się budzę, jest pierwszym, o czym myślę. Jest dla mnie najważniejszą osóbką na świecie i wiem, że ja dla niej też jestem najważniejsza. Żadnej innej więzi nie da się porównać do miłości matki i dziecka. Jest najpiękniejszym i najsilniejszym uczuciem, jakie znam. Ale jest jeszcze druga strona macierzyństwa, ta mroczna. W dzisiejszych czasach na dzieci decydujemy się coraz później a potrzeba niezależności u kobiet jest coraz większa. I w ten sposób dziewczyna około trzydziestki, często po studiach i z marzeniami o wielkiej karierze zniszczonymi przez polskie realia, ląduje w szkockiej fabryce i postanawia skupić się na zarabianiu funciaków, żeby móc wreszcie kupić dom na kredyt i założyć rodzinę. Pomimo obrączki na palcu jest niezależna. Z dala od bliskich, nie wie jak bardzo ich wsparcie jest ważne, gdy na świat przychodzą dzieci. A w weekendy – zakupy, wreszcie może sobie pozwolić na jakiś markowy ciuch, wieczorem pub, potem dyskoteka. Jakoś trzeba odreagować. Decyzja o dziecku jest odkładana, bo jeszcze nie ma stałego kontraktu, bo wciąż wynajmujemy mieszkanie ze współlokatora-

31

mi, bo jeszcze nie mamy oszczędności… I w końcu odkrywa, że właściwy moment nie nastąpi nigdy, bo zawsze będzie jeszcze coś do zrobienia zanim przyjdzie czas na dziecko. I kiedy marzenia stają się rzeczywistością okazuje się, że ciąża nie jest magicznym czasem pełnym uniesień. To znaczy chwilami jest, ale na co dzień łączy się z tysiącem okropnych dolegliwości. Z początku energia życiowa zanika i najlepszym przyjacielem okazuje się łóżko, jedzenie śmierdzi i powoduje mdłości a rozum i inteligencja jakby zanika. Potem ubrania okazują się za ciasne i coraz częściej zaczyna się zaglądać do szafy męża, droga do przychodni wydłuża się koszmarnie a wygodna, relaksująca pozycja okazuje się niemożliwa do osiągnięcia bez względu na nachylenie do horyzontu. I jedyne, o czym się marzy to wypchnięcie tego maleństwa jak najszybciej ze swojego brzucha a chwilę później przychodzi obezwładniający lęk przed porodem… I póki jest się w ciąży zupełnie nie podejrzewa się, że to nie jest najtrudniejsze przeżycie, które nas czeka. Nikt mi nigdy nie powiedział a może po prostu nie chciałam słuchać, że poród to nie jest koniec, ale początek, że miłość do dziecka nie zawsze jest prosta i oczywista a niekiedy przychodzi z czasem, że bywają chwile, gdy masz ochotę wyrzucić dziecko przez okno albo wyjść z domu i nigdy nie wrócić, że śpisz kiedy możesz a nie kiedy chcesz, zaś do łazienki najczęściej już biegniesz, kiedy wreszcie uda ci się uśpić lub nakarmić dziecko i że nagle obezwładnia cię lęk o twoje maleństwo, męża i siebie samą, bo wasze życie i zdrowie przestaje być już tylko waszą sprawą… Początki macierzyństwa są chwilami piękne i wzruszające, ale nigdy przenigdy w dotychczasowym swoim życiu nie czułam się tak wyczerpana fizycznie i psychicznie, nie miałam tylu dylematów i nigdy dotąd nie utraciłam tak bardzo swojej niezależności. I właśnie o tym wszystkim chciałabym Wam pisać. Dość już milczenia, dość gloryfikowania. Macierzyństwo to nie bajka.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► STYL

Macierzyństwo to nie bajka

STYL ►


CASTLE PARTY

Każdego roku festiwal cieszy SIĘ ogromną popularnością nie tylko WŚRÓD fanów mrocznych dźwięków, ale i turystów, którzy z goth nurtem mają niewiele wspólnego REPORTAŻ dAMIAN ŚWIĄTEK.

FOT | Damian Świątek

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

OPEN GALERIA


OPEN GALERIA ►

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

Niewielka lodziarnia na rynku. Starszy pan podjeżdża zieloną damką, opiera ją o ścianę, schyla się do okienka i zamawia średniego - Co tu się dzieje? Każdy tak na czarno? - pyta przygarbionej ekspedientki. - A to taki festiwal dla tych punkowców - odpowiada kobieta w budce. Weekend 11 – 14 lipca, w tym czasie rynek i dziedziniec zamku w Bolkowie zamienił się w krainę mroku i magii. Odbyła się tu bowiem już XX edycja festiwalu Castle Party, który zgromadził tysiące fanów muzyki gothic, dark wave,, electro, ambient, neo classic. Oprócz koncertów zwracały uwagę mroczne, gotyckie stroje uczestników. Królowały głównie piękne, balowe suknie, niczym z czasów baroku, ale również cyber gotyckie stroje, stylizowane na future. Klimat jaki towarzyszył festiwalowi udzielał się nawet licznym mieszkańcom Bolkowa, którzy tego dnia ubrali się w czarne kreacje. Castle Party to jedna z największych imprez tego typu w Europie. Pierwsza edycja festiwalu miała miejsce w 1994 na zamku Grodziec i trwała jeden dzień. Z racji, że zamek Grodziec nie mógł pomieścić zbyt dużej liczby osób, a impreza cieszyła się coraz większą popularnością, w roku 1997 festiwal został przeniesiony do Bolkowa. Koncerty odbywały się na dwóch różnych scenach tj. na dziedzińcu zamku i w starym kościele ewangelickim. W tegorocznej edycji oprócz głównej gwiazdy – Lacrimosy, wystąpili również: Kat & Roman Kostrzewski, Anneke van Giersbergen, XIII Stoleti, Sirrah, Icon of Coil oraz wiele innych zespołów. Każdego roku festiwal cieszy się ogromną popularnością nie tylko wśród fanów mrocznych dźwięków, ale i turystów, którzy z goth nurtem mają niewiele wspólnego. Tekst | Fot | Damian Świątek |

33

FOT | Damian Świątek


34 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

OPEN GALERIA ►

FOT | Damian Świątek

FOT | Damian Świątek


35 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

OPEN GALERIA ►

FOT | Damian Świątek

FOT | Damian Świątek


36 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

OPEN GALERIA ►

FOT | Damian Świątek

FOT | Damian Świątek


37 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

OPEN GALERIA ►

FOT | Damian Świątek

FOT | Damian Świątek


31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

OPEN GALERIA ►

38


31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

OPEN GALERIA ►

FOT | Damian Świątek

39


31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN GALERIA

OPEN GALERIA ►

FOT | Damian Świątek

40


kalendarium | historia | książka | poezja | felieton | galeria | teatr | muzyka | film

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► OPEN KULTURA

OPEN KULTURA


Autor | Mateusz Biskup | Blog Biszopa http://blogbiszopa.pl/ Korea, okolice ujścia rzeki Yalu, 15 września 1952 roku, godzina 10:00. Kapitan James „Robbie” Risner śledził wzrokiem poczynania pilota MIG-a-15, któremu przed chwilą długą serią odstrzelił kopułę kabiny. Radziecki myśliwiec odwrócił się na plecy i runął w dół. „To będzie moje najłatwiejsze zwycięstwo” – pomyślał kapitan i czekał na moment, w którym na ziemi wykwitnie purpurowa kula w miejscu, gdzie roztrzaskał się wrogi samolot. Mylił się. Pilot MIG-a wyszedł z półpętli dosłownie kilka metrów nad ziemią. Wyrównał lot nad korytem wyschniętej rzeki i ruszył na pełnym gazie do przodu. Kapitan Risner pochylił swojego Sabre’a na skrzydło i runął w dół w pogoni za wrogiem. Mocniej zacisnął dłonie na drążku sterowym. Wiedział, że w MIG-u nie siedzi żaden żółtodziób. To as nad asy. Pierwsze samoloty bojowe o napędzie odrzutowym weszły do służby jeszcze podczas II Wojny Światowej. Niemiecki myśliwiec Me 262 górował osiągami nad maszynami alianckimi, lecz został wprowadzony zbyt późno, by zahamować nieuchronną klęskę III Rzeszy. Do pierwszych walk odrzutowców doszło kilka lat później nad Koreą. 25 czerwca 1950 roku wojska północnokoreańskie wkroczyły na terytorium południowego sąsiada i wkrótce zdobyły Seul. ONZ natychmiast uchwaliła wysłanie na półwysep sił międzynarodowych, głównie amerykańskich. Myśliwce F-80 Shooting Star i F-84 Thunderjet błyskawicznie rozprawiły się z rachitycznym lotnictwem północnokoreańskim i zaczęły

Pułkownik Paul Robinson Risner po zwolnieniu z wietnamskiej niewoli. niepodzielnie panować w powietrzu. Siły ONZ do listopada 1950 roku zajęły 90% terytorium Korei Północnej i podeszły pod granicę z Chinami. Wtedy do konfliktu włączyli się Chińczycy. Ich siły powietrzne zostały nieco wcześniej znacząco wzmocnione – otrzymali oni najnowszy produkt radzieckiego przemysłu zbrojeniowego, doskonały myśliwiec MIG-15. Najmłodsze dziecko radzieckiej myśli technicznej po raz pierwszy wzbiło się w powietrze w grudniu 1947 roku. Zrodziło się ono ze strachu przed amerykańskim atakiem atomowym. W tamtym czasie jedynym samolotem

zdolnym przenosić broń nuklearną był bombowiec B-29 Superfortress. MIG-15 powstał właśnie po to, by strącać owe Fortece zanim dotrą nad radzieckie miasta. Był samolotem o prostej konstrukcji i bardzo lekkim. Wyposażony był w turboodrzutowy silnik Rolls Royce’a, który po skopiowaniu przez radzieckich inżynierów otrzymał nazwę RD-45F. Miał doskonałe osiągi – był bardzo szybki (1075 km/h), miał olbrzymią prędkość wznoszenia (50 m/s) i świetnie spisywał się na dużych wysokościach (maksymalny pułap – ponad 15 km). W dodatku był silnie uzbrojony w dwa działka kalibru 23mm i jedno kalibru 37mm. Taki dobór uzbrojenia podyktowany był potencjalnym celem myśliwca – miał przecież zwalczać silnie opancerzone bombowce. Radzieccy inżynierowie uznali, że do zniszczenia B-29 wystarczy kilka celnych trafień. By unieszkodliwić o wiele słabiej opancerzone amerykańskie myśliwce wystarczyło zaledwie jedno trafienie… Amerykańskie F-80 i F-84 zaczęły spadać na ziemię w płomieniach. Chińscy i koreańscy piloci stosowali mało wyrafinowaną technikę walki – wznosili się na maksymalny pułap, po czym spadali na Amerykanów od strony słońca otwierając ogień z działek. Osiągi MIG-a były szokiem dla amerykańskich pilotów. Na front koreański skierowali oni swój najnowszy myśliwiec – F-86 Sabre. Górował on minimalnie nad MIG-iem pod względem prędkości maksymalnej (1107 km/h), ale ustępował mu w prędkości wznoszenia (37 m/s) oraz maksymalnym pułapie (14600 metrów). Był też gorzej uzbrojony. Sześć karabinów maszynowych Browninga kalibru 12,7mm robiłoby może wrażenie podczas II Wojny Światowej, ale nie podczas zmagań nad Koreą. Te mankamenty rekompensowało lepsze wyszkolenie pilotów oraz nowocześniejsza awionika. F-86 był wyposażony w celownik z radarowym dalmierzem, który automatycznie

42 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

Pojedynek w Alei MIGÓW

HISTORIA ►


korygował trajektorię pocisków z karabinów maszynowych. To bardzo ułatwiało amerykańskim pilotom celowanie do przeciwnika wykonującego gwałtowne manewry. Amerykański myśliwiec był też łatwiejszy w pilotażu, niż jego radziecki odpowiednik. Oba myśliwce były do siebie bardzo podobne z wyglądu. Zarówno Sabre, jak i MIG były samolotami jednosilnikowymi, o skośnych skrzydłach i podobnych statecznikach pionowych. Aby rozpoznać przeciwnika amerykańscy piloci często zabierali ze sobą lornetki. W późniejszej fazie konfliktu na Sabre’ach zaczęto malować szerokie żółte pasy, by ułatwić identyfikację. Chińscy i północnokoreańscy piloci nie dorównywali pod żadnym względem swoim amerykańskim przeciwnikom. Byli o wiele gorzej wyszkoleni, często niedożywieni, a ich wyposażenie pozostawiało wiele do życzenia. Nie mieli np. kombinezonów przeciwprzeciążeniowych, co często skutkowało utratą przytomności przez pilota i katastrofą. Już w połowie 1951 roku na froncie koreańskim pojawili się świetnie wyszkoleni piloci radzieccy. Olbrzymia większość z nich była weteranami II Wojny Światowej. Zdobywali doświadczenie walcząc z niemieckimi Messerschmittami, Focke-Wulfami oraz Stukasami i potrafili radzić sobie z ogromnymi przeciążeniami. Ich udział w konflikcie koreańskim musiał jednak pozostać tajemnicą. Rosjanie mieli kategoryczny zakaz operowania nad terytoriami opanowanymi przez Amerykanów oraz nad Morzem Żółtym. Schwytanie żywcem rosyjskiego pilota spowodowałoby ogromny międzynarodowy skandal oraz zagroziłoby wybuchem III Wojny Światowej. Nigdy do tego nie doszło. Jeden z rosyjskich pilotów został zmuszony do awaryjnego lądowania na terenie zajętym przez Amerykanów. Natychmiast po zatrzymaniu maszyny popełnił samobójstwo. Inny, który wyskoczył na spadochronie nad

43 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

HISTORIA ►

MIG-15, myśliwiec, który napsuł Amerykanom wiele krwi nad Koreą. Morzem Żółtym został ostrzelany i zabity przez swoich kolegów. Rosjanie walczący nad Koreą pilotowali MIG-i noszące chińskie lub koreańskie znaki rozpoznawcze. Uczono ich także podstawowych zwrotów używanych podczas pilotażu w języku chińskim i koreańskim. W ferworze walki jednak najczęściej krzyczeli do siebie po rosyjsku, a ich rozmowy były nagrywane przez amerykańskie stacje nasłuchowe. Na szczęście Amerykanie nie upubliczniali tego, obawiając się eskalacji konfliktu. Oni także mieli zakaz wlatywania w chińską przestrzeń powietrzną. Często go jednak łamali. Radzieckie myśliwce stacjonowały w Chinach, na terenie Mandżurii wzdłuż granicznej rzeki Yalu. Przylegająca do niej północno-zachodnia część Korei zyskała wśród amerykańskich pilotów miano Alei MIG-ów. Stała się ona areną najbardziej zaciekłych walk powietrznych tej wojny. Do najbardziej niezwykłego pojedynku

doszło w dniu 15 września 1952 roku. Kapitan James „Robbie” Risner zaciągnął się do US Air Force jeszcze podczas II Wojny Światowej, jednak nie dane mu było zmierzyć się w powietrzu z Niemcami, ani Japończykami. Po przeszkoleniu na Warhawkach i Airacobrach trafił do 30. Dywizjonu Myśliwskiego stacjonującego w Panamie. Lotnisko było położone w środku dżungli, a warunki bytowania były fatalne. Jedyną pozytywną stroną tego przydziału był fakt, że James mógł spędzać w powietrzu tyle czasu ile chciał. Wyszedł do cywila w 1946 roku, szybko się ożenił i zaczął imać się różnych prac, by utrzymać rodzinę. Pracował jako mechanik samochodowy, dzierżawił stację samochodową, założył warsztat. Wstąpił do Gwardii Narodowej Oklahomy, gdzie latał na Mustangach. Pewnego dnia, podczas lotu do Teksasu zgubił drogę w fatalnej pogodzie i wylądował w Meksyku, gdzie ledwo uszedł z życiem. Zmuszony do lądowania na dnie wyschniętego jeziora zobaczył jakieś uzbrojone sylwetki


biegnące w stronę jego samolotu. W ostatniej chwili udało mu się zapalić silnik i uciec bandytom sprzed nosa. Kiedy wybuchła wojna w Korei Risner został powołany do służby czynnej. Przeszedł przeszkolenie na myśliwcach F-80 i został przydzielony do 185. Dywizjonu Taktyczno-Myśliwskiego, z którym miał trafić do Korei. Tuż przed wyjazdem za ocean złamał rękę spadając z konia. W obawie przed uziemieniem zataił ten fakt przed przełożonymi. Przybył do Korei 10 maja 1952 roku i otrzymał przydział do 15. Dywizjonu Rozpoznawczego stacjonującego w bazie Kimpo. Miesiąc później korzystając z faktu, że dywizjon myśliwski z tej samej bazy szukał doświadczonych pilotów przeniósł się do 4. Skrzydła Myśliwskiego i przeszedł trening na Sabre’ach. Jego maszyna nosiła przezwisko Ohio Mike i była ozdobiona wizerunkiem Królika Bugsa na kadłubie. Pierwsze zwycięstwo nad MIGiem odniósł 5 sierpnia. Nieco ponad miesiąc później, 15 września 1952 roku kapitan Risner leciał na czele klucza czterech Sabre’ów osłaniających kilka myśliwsko-bombowych Thunderjetów, które miały za zadanie zbombardowanie fabryki chemicznej leżącej niedaleko ujścia rzeki Yalu. Nagle na horyzoncie pojawiły się srebrne sylwetki czterech MIGów. Radzieckie myśliwce widząc amerykańską armadę wykonały zwrot o 180 stopni. Risner uznał jednak, że to pułapka mająca na celu oderwanie eskorty od bombowców i nie popędził za nimi. Miał rację. Po chwili MIGi wróciły i zaatakowały Thunderjety. Rozpoczęła się gwałtowna walka powietrzna. Kapitan Risner bierze na cel jeden z MIGów i puszcza długą serię z karabinów maszynowych. Widzi, jak pociski roztrzaskują szklaną kopułę kabiny myśliwca, lecz nie ranią pilota. Ten odwraca maszynę na plecy i nurkuje w dół. Amerykanin uważnie śledzi lot MIGa pędzącego ku ziemi. Jest pewien, że za mo-

44 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

HISTORIA ►

F-86 Sabre, główny przeciwnik MIGów. Fot. Paul Maritz ment zobaczy, jak nieprzyjacielski pilot kończy żywot w wielkiej kuli ognia. Nic takiego jednak nie następuje. MIG wychodzi z półpętli dosłownie kilka metrów nad dnem wyschniętego koryta rzeki. Risner widzi, jak podmuch z silnika wzbija w powietrze kłęby kurzu. Rzuca się w pościg. Pozostałe trzy MIGi zawracają i uciekają. Dwa Sabre’y ruszają w pościg za nimi. Przy Risnerze zostaje jego skrzydłowy Joe Logan. Leci nieco wyżej od niego. Risner pędzi za MIGiem korytem rzeki. Już wie, że jego przeciwnik to nie jakiś żółtodziób, tylko prawdziwy twardziel. Prawdopodobnie Rosjanin. Niemal na pewno weteran II Wojny Światowej. Amerykanie nazywali radzieckich pilotów „honcho”, co w języku japońskim oznacza lidera, dowódcę. MIG i Sabre pędzą korytem rzeki na pełnym gazie. Lecą tak nisko, że gazy wylotowe z silnika MIGa wzbijają w górę kamienie,

które uderzają w kadłub amerykańskiego myśliwca. Risner jednak nie odpuszcza. Trzyma się Rosjanina jak rzep psiego ogona. Mocno trzyma drążek sterowy – leci w strumieniu gazów wylotowych MIGa i Sabre trzęsie się niemiłosiernie. Radziecki pilot chce za wszelką cenę pozbyć się intruza siedzącego mu na ogonie. Wykonuje gwałtowne manewry, podrywa się i obniża, robi nagłe skręty. Risner patrzy na niego z coraz większym podziwem. Ten facet to as nad asy! W dodatku robi to wszystko z odstrzeloną kopułą kabiny! Pęd powietrza pewnie zrywa mu skórę z twarzy… Nagle Rosjanin włącza hamulce aerodynamiczne w nadziei, że Sabre wyprzedzi go i stanie się łatwym celem. Risner natychmiast temu przeciwdziała wznosząc się i wykonując beczkę, co pozwala mu na szybką utratę prędkości. Nadal jest za MIGiem. Szaleńczy pościg trwa. Rosjanin przyspiesza. Risner puszcza


za nim serię. Odstrzeliwuje mu kawałek ogona. MIG zaczyna dymić. Rzeka zakręca u stóp wysokiej góry. MIG obraca się na plecy i leci w górę, wzdłuż zbocza. Risner nie wierzy własnym oczom. Rosjanin wznosi się lecąc do góry nogami, niemal szorując głową o krzaki porastające wzgórze! Na szczycie MIG odwraca się i leci w dół. Oba myśliwce ponownie znajdują się w korycie wyschniętej rzeki. MIG ponownie włącza hamulce aerodynamiczne. Risner robi to samo. Przez kilka sekund oba myśliwce lecą tuż obok siebie, skrzydło w skrzydło. Risner spogląda w lewo i widzi jak rosyjski pilot wygraża mu pięścią. Nu, pogodi, Amierikaniec! Nagle wykonuje gwałtowny skręt w prawo. Oba myśliwce lecą teraz nad rozległym płaskowyżem. MIG stopniowo zwiększa pułap lotu. Risner cały czas siedzi mu na ogonie. Nagle wokół Sabre’a wykwitają dziesiątki czarnych obłoczków. To pociski artylerii przeciwlotniczej. Risner spogląda w dół i klnie. Chytry Rosjanin zaprowadził go nad chińską bazę Ta Tung Kou. Teraz będą walczyć na jego podwórku. MIG zniża się nad pas startowy lotniska. Chińscy artylerzyści nieustannie strzelają w kierunku ścigającego go Risnera i lecącego nieco wyżej i dalej za swoim dowódcą Joego Logana. Mimo tego Risner nadal nie ma zamiaru mu odpuścić. Przy końcu pasa startowego Rosjanin gwałtownie wyrywa w górę. W tym samym momencie Risner puszcza długą serię, która odstrzeliwuje kawał skrzydła MIGa. Ten płonie. Jeśli chce przeżyć musi natychmiast lądować. Robi ciasny skręt i zawraca nad lotnisko. Risner jeszcze raz naciska spust i trzyma go aż do całkowitego wyczerpania amunicji. Płonący MIG wali się w dół… prosto w szereg zaparkowanych radzieckich myśliwców. Nad lotniskiem wykwita

ogromna kula ognia. - Wow! Właśnie zniszczyłeś im całe siły powietrzne! – „Robbie” Risner słyszy w słuchawkach śmiech swojego skrzydłowego, Joego Logana. Sabre’y nabierają wysokości i zawracają na południe, nad morze. Nadal ścigają ich pociski artylerii przeciwlotniczej. Jeden z nich trafia w samolot Joego Logana. Sabre zaczyna tracić paliwo. Risner podlatuje do skrzydłowego, by ocenić zniszczenia. Jeden rzut oka wystarczy mu, by stwierdzić, że Joe nie zdoła dolecieć do domu. Musi natychmiast lądować w najbliższej amerykańskiej bazie. Taka baza znajduje się na wyspie Cho Do. Odległość do niej wynosi sto mil. Risner poleca Loganowi wyłączyć silnik i przejść do lotu szybowego. Kiedy silnik skrzydłowego gaśnie podlatuje ostrożnie do niego, umieszcza dziób swojego Sabre’a w wylocie silnika samolotu Logana i… zaczyna go pchać. Redukuje w ten sposób szybkość opadania i odzyskuje nadzieję, że im obu uda się bezpiecznie dotrzeć do domu. Jednocześnie wzywa na pomoc śmigłowce ratownicze z bazy w Cho Do. Kiedy helikoptery pojawiają się na horyzoncie Risner przestaje pchać samolot kolegi. Joe Logan rzuca do mikrofonu „Do zobaczenia w domu, Robbie!”, po czym katapultuje się i ląduje w morzu. Wkrótce zawisa nad nim śmigłowiec ratunkowy. Risner obserwuje scenę z powietrza i jest pewien, że przyjaciel wyjdzie z tego cało. Niestety – linki od spadochronu zaciskają się na szyi Joego i nieszczęsny pilot tonie, mimo, że ratunek jest tak blisko… Dwa dni później Risner zestrzeliwuje kolejnego MIGa. Kiedy wyjeżdża z Korei w 1953 roku ma na koncie osiem zestrzelonych maszyn. Po powrocie do Stanów pozostał w Siłach Powietrznych pnąc się powoli po stopniach kariery. Służył w szeregu baz lotniczych oraz w Niemczech Zachodnich. Ukończył Air

45

War College i pracował w sztabie Dowództwa Sił Pacyfiku na Hawajach. W sierpniu 1964 roku jako podpułkownik objął dowództwo 67. Dywizjonu Taktyczno-Myśliwskiego stacjonującego na Okinawie. W lutym 1965 roku razem z jednostką przeniósł się do Tajlandii i rozpoczął regularne misje nad Wietnamem Północnym. 16 sierpnia 1965 roku jego myśliwiec bombardujący F-105 Thunderchief został ostrzelany około 80 mil na południe od Hanoi i zaczął płonąć. Pułkownik Risner musiał się katapultować i niemal natychmiast został schwytany przez Wietnamczyków. Przewieziono go do osławionego więzienia Hanoi Hilton, poddano długotrwałym torturom, po czym wtrącono do izolatki, w której spędził ponad trzy lata. Jako starszy oficer starał się podtrzymywać na duchu towarzyszy niedoli. Jego hart ducha i poczucie humoru podtrzymywały morale jeńców i pomagały przetrwać najgorsze chwile.W wietnamskiej niewoli spędził siedem lat, cztery miesiące i 27 dni. Po powrocie do domu służył jeszcze przez trzy lata w Siłach Powietrznych i odszedł na emeryturę w stopniu generała 1 sierpnia 1976 roku. Miliarder Ross Perot bardzo zaangażowany w pomoc jeńcom wojennym ufundował nagrodę imienia Risnera, która corocznie wręczana jest najlepszemu absolwentowi Szkoły Uzbrojenia Sił Powietrznych w bazie Nellis w Newadzie. Pomnik generała (także ufundowany przez Perota) stoi na terenie Akademii Sił Powietrznych w Colorado Springs. Generał James Robinson Risner mieszka dzisiaj w Teksasie. Czuje się świetnie i często angażuje się w sprawy weteranów.

Źródło: Mig Alley-Ep1-Season1-Dogfights, http://www.youtube.com, Dostęp 25.08.2013. Mike Spick, Asy światowego lotnictwa myśliwskiego 1914-2000, Wydawnictwo Bellona 2006. James Robinson Risner, http://en.wikipedia.org, Dostęp 25.08.2013.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

HISTORIA ►


A więc piję sobie spokojnie swoją pierwszą kawę prawie każdego ranka. Rozkoszując się jej smakiem i aromatem, rozmyślam o sprawach, które mam do załatwienia, ludziach, z którymi mam się spotkać itp. Niekiedy wspominam dzień miniony, albo najzwyczajniej na świecie nie myślę o niczym szczególnym. Umysł powoli próbuje się wyrwać z przyjemnych macek snu. Tak jak już wspomniałam poranna kawa to rytuał każdego poranka. Nie inaczej było 21 sierpnia tego roku, 7 lipca 2005 r., czy 11 marca 2004 r. albo 11 września 2001r. Ciekawe czy ktokolwiek jest w stanie zliczyć ile w tych dniach osób wypijało swoją kawę, herbatę, jadło chrupiącą grzankę z dżemem, kochało się, a ilu spędziło poranek na kłótni. Dla mnie początek każdego z tych dni niczym szczególnym się nie wyróżniał. Nie pamiętam o czym myślałam lub nie myślałam w marcu czy we wrześniu albo w lipcu. Kompletnie nie pamiętam swoich uczuć, myśli, pragnień, kiedy toczyła się wojna w Czeczeni, Bośni, Albanii, Afganistanie… Nie potrafię powiedzieć czy w jakikolwiek sposób, choćby najmniejszy, wstrzą-

snęła mną informacja o użyciu broni chemicznej w Syrii. To wszystko przecież toczy się tak daleko i ani mnie, ani moich bliskich nie dotyczy. Ale czy aby na pewno? Dlaczego ja – humanistka z takim spokojem otwieram gazetę i czytam o kolejnej wojnie, jej ofiarach, broni, a potem bez problemu pomiędzy jednym łykiem kawy a drugim, na innej stronie tej samej gazety zagłębiam się w sytuację rodzinną znanej osoby? To mój strach, czy raczej głupota? Co stało się z naszym światem, że bardziej przyciągają nas cycki jakiejś celebrytki niż

46

rzeczywiste problemy? Każda wojna, to polityka, walka o władzę, wpływy i pieniądze. Dorabia się do tego lep ideologiczny, za który umierają zwyczajni ludzie marzący o dobrym, prostym acz szczęśliwym życiu. Pytania, które cisną mi się do głowy pojawiły się po lekturze książki Grażyny Jagielskiej „Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym”. Autorka – żona znakomitego dziennikarza Wojciecha Jagielskiego – w przejmujący sposób opowiada o piętnie, jakie odcisnęła na ich wspólnym życiu wojna. Historia Jagielskich zaczyna się w ośrodku zdrowia psychicznego, gdzie autorka leczyła się z tzw. stresu bojowego. Dla przeciętnego zjadacza chleba, to dość paradoksalne, bo przecież ona nie narażała życia, nie jeździła na wojnę. Ona tylko czekała na powrót męża. Ponad 50 razy „zaczynałam czekać niespodziewanie, między jedną czynnością a drugą, prawie niezauważalnie, w momentach, które tego nie zapowiadały, w trakcie zamiany płaszcza na żakiet, w drodze do łazienki. (…) Tkwiłam już przy telefonie albo przed ekranem telewizora. Nie chodziłam do pracy, do sklepu po chleb, na wywiadówki w szkole. […] I za każdym razem umierałam niemal do końca”. Życie w ciągłym paraliżującym strachu i stresie, których nie jest w stanie zagłuszyć nowy dom, komplet wypoczynkowy, banalna codzienność. Intymne zapiski Grażyny Jagielskiej, to sugestywny obraz psychicznego spustoszenia wywołany przez wojnę. To także historia miłości trudnej, samotnej, ale bardzo prawdziwej. Nie wiem czy lektura tak osobistych wyznań może wpłynąć na nasze postrzeganie wojny. Dla mnie osobiście była o wiele mocniejszym uderzeniem niż codzienne suche gazetowe informacje o tysiącach zabitych w walce. Jestem tylko zwykłą kobietą, która po ludzku odczuwa strach, ale mimo to jutro i każdego następnego dnia rozpocznie swój dzień od gorącej kawy zaparzanej w ulubionym czarnym kubku. Wypiję ją z przyjemnością, choć tuż obok toczy się wojna… Cyt: Grażyna Jagielska: Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym. Znak 2013.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

Beata Waniek ► Każdy dzień, z małymi wyjątkami, zaczynam od wypicia kawy. Te kilka minut po przebudzeniu stanowi ważne preludium czekającego mnie dnia. Kawa jest bardzo gorąca z odrobiną mleka, ale bez cukru. Zaparzana obowiązkowo w moim ulubionym czarnym kubku, z którego oprócz mnie rzadko ktoś może cokolwiek pić. To jedno z nieszkodliwych dziwactw, których wszyscy jesteśmy pełni, a do których niechętnie się przyznajemy.

Fot: Beata Waniek

WOJENNY DZIEŃ JAK CO DZIEŃ

FELIETON ►


FELIETON ►

Premiera obrazu miała miejsce w Toronto podczas trwającego tam festiwalu filmowego. Zebrał on pozytywne recenzje i uważany jest za fantastyczny pod względem filmowanych scen i oprawy muzycznej. Jak zapewniają producenci jest to odpowiedź Szkocji na piękne krajobrazy greckich wysp gdzie kręcona była Mamma Mia. Oczywiście za tym kryje się przyciągnięcie większej liczby turystów do Edynburga. Film opowiada historie dwóch najlepszych przyjaciół. Davy (George MacKay) i Ally (Kevin Guthrie) powracają ze służby wojskowej w Afganistanie. Mężczyźni w odróżnieniu od swych kolegów nie chcą dalej wieść życia jako żołdacy i planują się ustatkować. Marzą o prawdziwej miłości i o dostatnim życiu. Davy proponuje małżeństwo z Yvonne (Antonia Thomas), zaś Ally planuje zaproponować małżeństwo siostrze Davy’ego, Liz (Freya Mavor).

Fot: Ela Rygas

Ela Rygas ► Mamma Mia, Grease, Singin’ in the Rain, West Side Story to fabryki przebojów i prawdziwa zabawa dla każdego fana musicali. Do tej kolekcji możemy śmiało dodać kolejny hit spod znaku śpiewu i tańca. Sunshine on Leith to do tej pory druga płyta popularnego zespołu Proclaimers. Od tej chwili stanie się maszynką do robienia pieniędzy. Z dniem 4 października film Sunshine on Leith wchodzi do kin w całej Wielkiej Brytanii.

Tymczasem, rodzice Davy i Liz Rab (Peter Mullan) i Jean (Jane Horrocks), planują obchody z okazji ich dwudziestej piątej rocznicy ślubu. Całość przerywa wieść o niespodziewanej utracie posady przez ojca a matka Davyiego, która pracuje jako sprzątaczka na Royal Yacht Britannia nie chce odwoływać zaplanowanej imprezy. Całość powinna być radosna jednak jak to w życiu bywa zawsze są lepsze i gorsze dni. Na pomoc zawsze przychodzi muzyka i to jest część najmocniejsza filmu. Ta strona projektu należy do braci Craiga i Charliego Reid, założycieli duetu Proclaimers; mu-

zyków na stałe osiadłych w Edynburgu, którzy są klejnotami w koronie szkockiej sceny muzycznej. Piosenki Proclaimers są idealną równowagą do głębokich tematów jak i piosenek porywających do tańca. Scenarzysta Stephen Greenholm tak sprytnie połączył sceny, że z głębokich refleksji wyrywa widza nieoczekiwany flash mob w wykonaniu młodych tancerzy. Ponadto Greenholm ma dar do akcji lekkiej, łatwej i przyjemniej. Jest on autorem scenariusza River City, pierwszego szkockiego tasiemca zrealizowanego dla BBC. Po wcześniejszych projektach reżysera jak Bugsy Malone czy Band of Brothers, Fletcher chciał stworzyć sympatyczny i optymistyczny współczesny film. Trochę romantyczny a zarazem podnoszący na duchu. Większość scen kręcono w Glasgow jednak momenty popisowe filmu kręcone były w Edynburgu (The Mound oraz Calton Hill jak i Port O’Leith pub). W scenie finałowej zaangażowano setki statystów, którzy wykonują największy przebój Proclaimers I`m Gonna Be (500 Miles) na placu przed National Gallery.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

SŁOŃCE NA LEITH

47

Rydwany ognia, Atlas chmur, Jeden dzień, Braveheart, Płytki grób, Hallam Foe, Ecstasy, Księga krwi, Iluzjonista i najsłynniejszy Trainspotting tworzą galerie filmową miasta. Sunshine on Leith to kolejny film osadzony w realiach Edynburga. Czy i ten obraz przejdzie do historii kinematografii? O tym już zadecydują widzowie. Sunshine on Leith W kinach od 4 października.


48

Jacek, z pochodzenia Świdwinianin od lat 45, dziesięć lat wcześniej stał się Jack’iem. I dobrze, bo brytyjskie określenie “Jack of all trades” pasuje do niego jak ulał: Jacek uczył języka angielskiego, był przedstawicielem handlowym, specjalistą d/s importu-eksportu oraz gastronomem.

POEZJA ► JACEK WĄSOWICZ

Co do szeroko pojętej kultury i sztuki, parał się muzyką (występy w duecie gitara/flet), sztuką (wystawy obrazów), grafiką komputerową i składem tekstu. Jednak jednego Jacek nie tykał nigdy: pisania. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały, że wraz ze złożeniem egzaminu maturalnego, Jacek złoży wszystkie sobie znane (i nieznane również) pozycje literackie do najgłębszej szuflady na wieki wieków amen. A jednak… Wyczulenie na emocjonalną, intelektualną, a nawet fizyczną kondycję współczesnego człowieka, połączona z chroniczną nieumiejętnością ignorowania obecnego stanu rzeczy, znalazły sobie ujście w tworzeniu Słowa. Obserwacje otaczającego świata, najpierw tego znad Wisły, później tego znad Tamizy, zaowocowały mniejszymi formami literackimi, np. poezją, felietonem, reportażem czy krótkim opowiadaniem. Jest też (pisana na bieżąco) powieść obyczajowa full-wypas. Od 2011r. Jacek prowadzi stałą kolumnę pt. “Kij w mrowisko” w polonijnym tygodniku “Polish Express”, a także aktywnie uczestniczy w kulturalnym życiu UK, współpracując z innymi twórcami na brytyjskiej scenie literackiej, muzycznej i artystycznej. Obecnie, Jacek dopina projekt wydania w Polsce wspólnej publikacji ze znanym polskim rysownikiem Remkiem Dąbrowskim. Publikacja zawierać będzie teksty Jacka opatrzone humorystycznymi rysunkami Remka. Tytuł projektu: “Sto kijów w (nie tylko polskie) mrowisko”. WIERSZE WYBRANE: Na nieróbstwo Jacek Wąsowicz © 2002.06, 2013.02 Mam na lenia ochotę, Do nieróbstwa tęsknotę, Złożyć członki swe biedne I tak zalec bezwiednie. Dobrze mi tak na wznak. Leżę se jak ten ptak Co mu skrzydełka ‘ciach’; Już nie wzleci na dach.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

Jacek Wąsowicz

POEZJA ►


Ale po co, po co na tym dachu!? Nie lepiej w wyrze leżeć sobie, brachu? To piwko se spijesz, to żony nie zbijesz, A hulajże dusza – dziś się nie umyjesz! Nie chciałbym nic zechcieć. Głupotę – to może, Lecz jakąś głupawą, Co niezbyt pomoże w ogóle materii. Bo leżę jak wół spasiony na prerii Co chrzani tę drakę I kładzie nań lachę. Czy ktoś mi pomoże w nieróbstwie mojem? Lub chciałby - umęczon swych członków znojem Dołączyć, ukonstytuować fan-klub, Co zagrzmi tym hasłem: ‘Nie ruszać swych dup”…? Nie…? Więc Ty spraw to, Boże I niech to Cię łechce, By coś mi się chciało Tak jak mi się nie chce.

49 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

POEZJA ►

POEZJA ► JACEK WĄSOWICZ

Ajfon w dom – Bóg w Dom Jacek Wąsowicz © 2012.X Na początku był Ajfon. I Ajfon rzekł: niech stanie się światłość! I stała się światłość na jego ekranie. A potem Ajfon stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, A ten zaraz ustawił się w kolejce pod salonem Apple’a. I tak upłynął człowiekowi pierwszy dzień i poranek. Człowieku, puchu marny! Jam jest Alfa i Omega. Nikogo na ziemi nie nazywaj swoim ojcem; Jeden jest bowiem Ojciec Twój – Ten w sklepie. Tak bowiem Apple umiłował świat, że syna piątego Ajfonowatego dał, Aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął z nudów, ale miał zajęcie wieczne. Bo Pan Wasz, Ajfon Piąty, przygotował dla Was to, Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło – To przygotował Ajfon tym, którzy go miłują. Lecz strzeżcie się, albowiem łatwiej jest Ajfonowi przejść przez ucho igielne Niż bogatemu wejść do salonu Apple. Bo zaprawdę, powiadam Wam: Błogosławieni cierpliwi, w kolejkach wystający, albowiem oni jako pierwsi Ajfona oglądać będą; Błogosławieni mocnego serca, albowiem oni Ajfonem się rozpalą. Przeklęci zaś ubodzy i niecierpliwi, albowiem ich Królestwo Ajfonowe ominie. Zostaną oni na zewnątrz, a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Dlatego, choćbyś szedł ciemną doliną, długiej kolejki się nie ulękniesz. Wzywam więc Was, byście kieszeni swych nie zatwardzali i oddali cesarzowi co cesarskie,a Ajfonowi kilkaset funtów. Jest wszak napisane, że który jest bez Ajfona, ten niechaj pierwszy parę stówek rzuci. Bo nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym bajerem,


które z ekranu jego pochodzi. Lecz strzeżcie się fałszywych proroków, Którzy przychodzą do was w samsungowej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi androidami! Omamiają Was, namawiają – A to przecież wszystko marność nad marnościami i wszystko marność. Dlatego po ich Ajfonach ich poznacie. Nie możecie bowiem służyć Ajfononi i samsungowej namowie. Nikt nie może służyć dwóm panom! A jeśli posłyszycie głos wołającego na pustyni psychiatry, wzywającego Was na kozetkę – Nie chowajcie Ajfona swego do pochwy, bo to nieprawda, że wszyscy, którzy za Ajfon chwytają, od Ajfona giną. Zdarzyć się może, iż w nieuwadze swej, zamroczony młodym winem, zawołasz – “Ajfonie mój, Ajfonie mój, czemużem Cię upuścił?” Wtedy, jeśliby Twój Ajfon się zepsuł – nie unoś się, nie naprawiaj, tylko nabądź drugi Ajfon. Dlaczego? Albowiem zaprawdę, powiadam Wam: u Ajfona nie ma względu na osobę. Dlatego nakazuję Wam, śmiertelnicy, żebyście się wzajemnie gadżetowali.

50

POEZJA ► JACEK WĄSOWICZ

Zawód–lokator Jacek Wąsowicz © 2010.XII, 2011.I Gdy poznaliśmy się, była radosna, zajmująca; Powiedziałbym, zaangażowana. Później – gotowa do przeprowadzki. Mnie uprowadziły jej oczy – ją, najwyraźniej, moje pochodzenie. Nie żeby były za nie punkty, lecz – bądź co bądź – adres to nie rękawiczki, A pochodzenie, to już w ogóle. W tęczowych barwach były jej korale – ja widziałem tylko róż. Taka nobilitacja! – rachowałem. Takie podnoszące! – myślałem. Podnoszące w oczach, i to jej oczach! – marzyłem. Wiem – śniłem. Pewnego dnia odebrałem klucze; gospodarz domu z wielką miotłą napomknął coś O jej drugim obliczu – Bajdurzył…! Skrzyczałem Go w duchu wtedy. Dobrze, że tylko w duchu – myślę teraz. Więc wprowadziła się, od stóp do głów: w żółtą szafę, szarą komórkę, czerwone serce. Ja tymczasem, karmiąc się nadziejami, zapychałem lodówkę różowym kawiorem. Lecz wszystko ma swój termin ważności: Kawior bladł; nie nadążałem z wyjadaniem zapasów – zamówić sprzątanie…? I znów przyszedł On, ze swoją miotłą: Najpierw delikatnie pukał nią do drzwi rozsądku – wywaliłem Go. Podszedł do okna na świat z naocznymi dowodami – nie patrzyłem. Wreszcie, spróbował przez komorę do serca – tę, niegdyś czerwoną. Zatrzasnąłem ze szczękiem, lecz wiem – powiało chłodem. Gospodarzu, gdzie Twoje klucze!? Chcę wpuścić Go – Chyba. Chcę wpuścić Go! – Na pewno? Chyba nie umiem… Chcę, lecz chyba nie umiem rozmawiać z administracją budynku. Na pewno nie umiem…

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

POEZJA ►


51

POEZJA ► JACEK WĄSOWICZ

Z fryzurą na bakier Jacek Wąsowicz © 2010.XII, 2011.X Tylko ten pukiel mi po nich został; W poszarzałym woreczku. Pamiętam – gdy On pokazywał mi nową grę planszową, zagadywał: “Tu to, tu tamto, synu”, W tym czasie, matka ścinała mnie znienacka, po kryjomu. Zawsze lubiłem gry. Oni też o tym wiedzieli; Nie na darmo nazywałem ich Rodzicami. Nie na darmo… A jednak! Na darmo, bo koniec gier, koniec fryzur. Nie było komu trzymać nożyczek. I mody na ścięcia weszły różne: Pierwsza była zakładu fryzjerskiego, tego koło starej apteki. Pan Mietek z głupim przedziałkiem ćwiczył na mnie swój autoportret. Musiał być żołnierzem: Głowa w dół, synu! Wypiąć kark! W lewo patrz! Synu…? Tylko orderu i broni nie dawał, sukinsyn. Może i lepiej – inaczej bym go zabił za odbicie matki. Potem weszła moda samowolna: Coś się przycięło, Tu i ówdzie ujęło, Czasami koledzy nawet się nie śmiali. Jeszcze potem była moda “na przypadek”; z tych niby dorosłych: Ścięła ta, Przycieniła tamta, Nikt nic nie widział, właściciel głowy nie pamiętał – bo i po co? Przecież dla nich to tylko gra. Aż wczoraj, mała rączka otwarła dolną szufladę Jakby zatęskniła za relikwiami starego świata. Na dnie leżał pukiel – z zastygłym odciskiem rodzicielskiego podstępu. Ale poszarzał… Tylko ten pukiel mi po nich został. Nie na darmo go mam. Nie na darmo uczę Michasia nowej gry – niech wie, niech pamięta: Mama już nie wróci.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► KULTURA

POEZJA ►


MUZYKA ► ALTERNATYWA NA FOLKOWO W EDYNBURGU Kathryn Williams to genialna interpretatorka takich sław muzyki jak John Lennon, Bob Dylan czy Simon and Gartfunkel. Williams nie boi się niczego. Ani posądzenia o przesadyzm ani to, że większość utworów przerabia na folkowe. Tak, i takiego potraktowania sprawy możemy się spodziewać podczas trasy koncertowej, która zawita do Edynburga. Williams zaprezentuje utwory Nicka Drake i Joni Mitchell. Czy i tym razem artystka zmierzy się z niewykonalnym. O tym przekonamy się już wkrótce. Kathryn Williams Gdzie| The Caves, Edynburg Kiedy | 11 październik | Godzina; 19.30 Bilety | £15 FORTH VALLEY CHORUS ACAPPELLA LIVE Pasja z jaką panie występują i interpretacje jakie razem dokonują zapiera dech w piersiach. Tak brzmi każda recenzja po występach Forth Valley Chorus. 100 kobiet i jeden dyrygent David Sangster to istna maszyna do robienia zamieszania w całym świecie muzycznym. Zespół podczas swych występów nie tylko śpiewa także tańczy czyniąc z przedstawienia istną mieszankę tańca, śpiewu i radości. Podczas wieczoru grupa zaprezentuje wybrane klasyki jazzu, swingu, gospel, popu a nawet country. Wszystko podane acapella i z uśmiechem. Gdzie | Usher Hall, Edynburg Kiedy | 28 września | Godzina; 19.30 Bilety | L16, £14

ŚWIĘTO TRANCE I HAUSE W GLASGOW Armin Van Buuren to obok DJ Tiësto jeden z najlepszych DJ świata. Z pochodzenia Holender na stałe gości na listach przebojów z granicy trance i house. Jego numery popisowe to „Sail”, „This World Is Watching Me” i „Serenity” na stałe cieszą uszy znawców tematu. Tym razem publika szkocka 5 października ma okazję do posłuchania swego idola. Van Buuren wystąpi w Glasgow gdzie zagra swe najlepsze numery oraz zapoda swój najnowszy krążek pt. This Is What It Feels Like. Gdzie | O2 Academy Glasgow, Kiedy | 5 października | Godzina; 19.00 Bilety | wkrótce w sprzedaży NICK CAVE INACZEJ NIŻ ZWYKLE Nick Cave w innym wydaniu. Cztery zespoły ta sama muzyka, ale inne wykonanie. Stylizacja ta sama i duch wszechobecnego Nicka Cave. Do tego interpretacja publiczności i jej świetny humor. Znane i te mniej znane utwory Nicka Cave wykonywać będą Mike Melville, Isaac Brutal, Trailer Trash Express a utwory takie jak Birthday Party, Grinderman czy Bad Seeds przypomną jego właściciela i twórcę Nicka Cave. Cry of the Cave People Gdzie | Citrus Club Kiedy | 14 września | Godzina; 19.00 Bilety | £7

INFORMACJE OPRACOWAŁA ELA RYGAS www.openscotland.pl

52

PAUL CARRACK W GLASGOW Paul Carrack człowiek orkiestra. Ten urodzony w Sheffield angielski multiinstrumentalista to, tekściarz oraz wokalista. Współtwórca takich zespołów jak Ace, Squeeze i Mike + The Mechanics. Carrack przez ponad trzydzieści lat utrzymuje się w czołówce najlepszych muzyków. Oprócz swoich bandów Carrack jest także chętnie widzianym artystą w składzie takich gwiazd jak Eric Clapton. Swoją muzykę artysta określa jako mieszanka rocka z popem a całość łatwo wpada w ucho. Po latach milczenia wraca w trasę koncertową jako solista ze swoją najnowszą płytą Good Feelings. Paul Carrack | Gdzie | The Queen`s Hall, Edynburgh, Royal Concer Hall, Glasgow Kiedy | 11, 10 stycznia 2014 | Godzina; 19.30 Bilety | £28.50 BORRELL I ZAZOU W GLASGOW Najgorzej ubrany mężczyzna zdaniem GQ. Główny zarzut pod adresem wokalisty? Za szeroki… dekolt. Takim mianem chwali się Johnny Borrell. Młody i utalentowany muzyk. Frontman Razolight tym razem wystąpi ze swym nowym zespołem i w nowych aranżacjach. Do tego przedsięwzięcia potrzebne było Borellowi natchnienie w postaci kraju Basków i słowa Zazou. Na koncertach wokaliście towarzyszą trzej muzycy Fred Stitz, Joao ‚John’ Mello i Darren Barry. Ich wspólny pierwszy album Dahlia Allegro/ Pan European Supermodel Song poniósł się szerokim echem w świecie jako intrygujący i szalenie inspirujący. Johhny Borrell and Zazou Gdzie | Cabaret Voltaire, Edynburg, King Tuts Wah Wah Hut, Glasgow Kiedy | 1, 2 października | Godzina; 19.00 Bilety | £ 12


KULTURA ►

53

SZALONA ERA ROCKA W GLASGOW I EDYNBURGU

CAFE VOICES

NOWA FOTOGRAFIA W MIEŚCIE

Szalone lata 50, 60, 70 tym razem zagoszczą w Edynburgu i Glasgow. Dokładniej w wybranych obiektach wyspecjalizowanych w wodewilach i musicalach. Tym razem będzie podobnie. Organizatorzy i artyści zapraszają wszystkich na widowisko That’ll Be the Day, podczas którego usłyszymy znane hity do tańczenia i słuchania. Cofniemy się także, by podziwiać modę i styl ówczesnych niepokornych. Wielki dzień już wkrótce. That’ll Be the Day Gdzie | Pavilion Theatre, Glasgow, Edinburgh Playhouse, Edynburg Kiedy | 27, 28 września | Godzina; 19.30 Bilety | £23–£24

Scottish Storytelling Centre w Edynburgu tym razem zaprasza na spotkanie w innym wymiarze. Cafe Voices z prowadzącą Bea Ferguson przedstawiać będzie Winners & Losers w literaturze. Sesji będzie towarzyszyć oprawa muzyczna i dobry nastrój. Wydarzenie w ramach spotkań teatralnych wspominać będą zwycięzców i przegranych w literaturze, poezji, muzyce oraz wspomnieniach wielkich tego świata. Gdzie | Scottish Storytelling Centre, Edynburg Kiedy | 11 września | Godzina; 19.00 Bilety | £5

Dwieście zdjęć ocenionych przez najlepszych znawców tematu. Tysiące odsłon i tyleż samo zwiedzających. Tak w skrócie można opisać 151 beniale nowej fotografii. Po raz pierwszy w Edynburgu i po raz pierwszy na tak dużą skalę modern photography rozgościło się w samym sercu miasta. Całości patronuje Edinburgh Photographic Society a obok dominujących tematów czerni i bieli na reprodukcjach można także zapoznać się z imponującymi zbiorami organizatora wystawy. 151 International Exhibition of Photography Gdzie | Edinburgh Photographic Society Kiedy | 10 sierpnia – 1 września | Godzina; 10.00 – 17.00 Bilety | £4

WYPRAWA PO ZŁOTE RUNO Dziwaczne, śmieszne i ciekawe. Tak spektakl Jazon i Argonauci opisują recenzenci. Mit o złotym runie i bohaterskich czynach argonautów od zawsze rozpalały umysły. Tym razem Festival Theatre zaprasza na niecodzienną przygodę dla każdego fana mitycznych przygód. Przedstawienie poza doskonałą grą aktorską będzie zadziwiać scenografią, by nadać wydarzeniu smak fantastyki i bajkowości. Visible Fictions: Jason & the Argonauts Gdzie | The Studio at Festival Theatre Kiedy | 25, 26 września | Godzina; 10.30, 18.00 Bilety| £6 ZAKRĘCONE I DZIKIE Confiusion is Sex to jeden z okrętów flagowych Bongo Club. Pomieszanie z poplątaniem dla innych a dla drugich świetna zabawa. Zakręcony mix burleski z techno glamem i electro. Do tego brzmienia punka i rocka to zdaniem organizatorów pomysł na nowe brzmienie a odnajdywanie dziwactwa w normalności już nikogo nie powinno dziwić. Confiusion is Sex Gdzie | The Bongo Club Kiedy | 27 września | Godzina; 23.00 | Bilety | £7

WIELCY SZKOCI WIEKU NAUKI I POSTĘPU David Hume i Allan Ramsay to dwa nazwiska, które wszystkim kojarzą się ze światowym oświeceniem i Szkocją. Myśliciel i malarz. Dwaj wielcy swej epoki. Jeden intelektualista i filozof. Drugi wybitny malarz. Hume i Ramsay to także bohaterowie niezwykłej wystawy im poświęconej. Ponadto można zapoznać się również z takimi postaciami jak: Adam Smith, Hutcheson, Ferguson czy Reid. Wystawa każe nam także spojrzeć na relacje pomiędzy samymi bohaterami oraz środowiskami, które ich otaczają. XVIII wiek zmienił postawy świata. Nadał renomę nauce i postępowi a dzięki temu genialni Szkoci zapisali się trwale w panteonie wielkich tego świata. Galeria Narodowa w Edynburgu swym zbiorem nie tylko przypomina każdemu o ważnych osiągnięciach dla rozwoju ludzkości, ale każe także pamiętać i o tych skromniejszych sprawach jak życie prywatne intelektualistów doby oświecenia ich rodzin oraz przyjaciół. Citizens of the World: David Hume & Allan Ramsay Gdzie | Scottish National Portrait Gallery, Edynburg Kiedy | 31 grudnia 2011 – 31 grudnia 2015 | Godzina; 10.00 – 18.00 | Wstęp wolny

PAPIERKOWA ROBOTA 81 letnia Dame Elizabeth Blackadder zaskakuje z roku na rok coraz wyraźniej. Trzydzieści lat pracy artystycznej to nie tylko akwarele, dzierganie i malarstwo. Pełnia życia jaką autorka ma w sobie przenosi na swe prace. Tym razem malarka zaprasza na wybór akwarel o tematyce jak najbardziej uwielbionej przez wszystkich a mianowicie piękna natury. Tematami przewodnimi będą kwiaty, liście i koty, które są jednym z najwdzięczniejszych zagadnień autorki. Nie zabraknie i niespodzianek takich jak np. studia skorupiaków. Nie zabraknie także i eksperymentów ze światłocieniem. Blackadder ma do udowodnienia każdemu, że pomimo wieku wszystko jest możliwe a piękno można ujrzeć wszędzie nawet w pospolitych skorupiakach. Elizabeth Blackadder; Works on Paper Gdzie | The Scottish Gallery Kiedy | 10 sierpnia – 4 września | Godzina; 10.00 – 18.00 Wstęp bezpłatny


31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPORT

Fot: Fotolia

Mistrzowie Anglii z nowym sponsorem

Siatkarski mistrz Anglii - Polonia Londyn - kilka dni temu pozyskał strategicznego sponsora. Od teraz zawodnicy klubu mogą siĘ już koncentrować wyłącznie na rozwijaniu swoich umiejętności. Sponsorem klubu została największa polskojęzyczna firma księgowa w Wielkiej Brytanii, Capital Bussiness Link Ltd. Jak informują działacze klubu kontrakt opiewa na najwyższą kwotę w historii angielskiej siatkówki, dokładnej sumy jednak nie podano. Na czas trwania umowy zespół zmieni nazwę na CBL Polonia Londyn. Logo sponsora pojawi się również w hali, jak i na koszulkach. Siatkarski sezon w Anglii rozpoczyna się 28 sierpnia i potrwa do końca kwietnia przyszłego roku. Tymczasem już 31 sierpnia w Bełchatowie dojdzie do towarzyskiego meczu z drużyną PGE Skra Bełchatów. Spotkanie odbędzie się w ramach Siatkarskiego Weekendu Mocy organizowanego przez PGE Skrę. Tydzień później siatkarskiego mistrza Anglii będziemy mogli oklaskiwać w Crystal Palace, gdzie w dniach 7 i 8 września odbędzie się międzynarodowy turniej Volleyfest. Daniel Kowalski | polsport.co.uk


SPORT ►

The Eagle FC jest klubem odznaczonym certyfikatem Charter Standart. Zajęcia odbywają się w Newmarket (okres wiosenno – letni) koło Cambridge oraz w Soham ( sezon zimowy). Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu, w kazdą środe i piątek od godziny 18:00. Więcej informacji udziela sekretarz klubu, Remigiusz Zalech, pod numerem telefonu 07544824883 lub drogą elektroniczna email: eagleclub@ymail.com

Fot: Agata Leszczyńska

W związku z szybkim rozwojem akademii piłkarskiej klub The Eagle FC poszukuje osób zainteresowanych współpracą z klubem na stanowiskach : trener koordynator grup młodzieżowych, trener piłkarski oraz kierownik drużyny młodzieżowej.

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPORT

The Eagle Ely szuka trenerów

55

To nie była zwykła impreza. Zagrali dla Juliany W miniony weekend na obiektach Venue360 w Luton rozegrano kolejny polonijny turniej piłkarski. To nie była zwykła impreza, bo cel był niezwykle szczytny. Cały dochód (blisko 2500 funtów) z tego przedsięwzięcia przekazano bowiem na leczenie Juliany, córki założyciela klubu piłkarskiego Jedenastka FC Luton. Do rywalizacji przystąpiło dwadzieścia drużyn m.in. z Londynu, Slough, Luton oraz Stevenage. Były też dwa angielskie kluby grające w rozgrywkach Luton

District and South Beds League. O sprawidedliwość na boisku zadbało sześciu arbitrów. Pięciu z nich delegował Bedfordshire FA, a stawkę uzupełnił sędzia Polskiej Ligi Piątek Piłkarskich z Londynu, Tomasz Chajdecki. Mecze rozgrywano na czterech boiskach, a każdy z pojedynków trwał 12 minut. Podczas, gdy piłkarze walczyli o kolejne bramki i punkty wolontariusze zbierali datki do puszek, sprzedawali również okolicznościowe cegiełki. Nie obyło się również bez licytacji koszulek piłkarskich. Za trykoty Lecha Poznań, - czytaj dalej...


56 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPORT

FOTORELACJA Z TURNIEJU ►

Fot: Agata Leszczyńska

WYNIKI FAZY FINAŁOWEJ 1/4 finału: FC Polska Lndyn - FC Labamba 2:2 karne 2:1 Four Model Luton - No Name Luton 2:1 FC Scyzoryki Londyn - Joga Bonito 0:0 karne 2:1 White Wings Seniors Londyn - Inter Team Londyn 1:0 1/2 finału: FC Polska - FC Scyzoryki 0:2 Four Model - White Wings Seniors 1:1 karne 2:1 Mecz o 3. miejsce: FC Polska - White Wings Seniors 1:1 karne 1:0 Finał: FC Scyzoryki - Four Model 1:1 karne 2:3

Fot: Agata Leszczyńska


Jej rodzice usiłowali dowiedzieć się co to może być wielokrotnie odwiedzając lekarzy pierwszego kontaktu. Ci jednak pełni ignorancji stawiali niewłaściwe diagnozy bagatelizując problem. Dopiero po

cydowali, by operować i usunąć chorą nerkę. Niestety druga również była zainfekowana przez komórki rakowe. Julka jest obecnie poddawana chemioterapii, która jest jej jedyną szansą na pokonanie choroby. Potrzebuje specjalnej opieki nie tylko ze strony medycyny, ale również w domu, gdzie rodzice muszą być bardzo czujni na jakiekolwiek zmiany. Karmienie specjalistycznym urządzeniem, regularne obserwacje i pomiary oraz wyjazdy do szpitala, gdy tylko pojawi się coś niepokojącego, co niestety nie jest rzadkością w przypadku choroby Julki. Jej rodzice przeprowadzili się do nowego mieszkania, aby móc pogodzić opiekę nad Julką z zaprowadzaniem starszego syna do szkoły oraz pracą. Niestety stan wynajmowanego przez Council domu pozostawiał wiele do życzenia po przeprowadzce. Teraz własnymi siłami remontują go na ile tylko pozwala czas i domowy budżet. Mama jest przy Julce praktycznie non-stop 24 godziny na dobę, ojciec Juliany – zawodowy kierowca nie może pracować w pełnym wymiarze czasowym, ze względu na częste dojazdy do szpitala i opiekę nad nią. Nie przyspiesza to niestety remontu domu i marzenia o pokoju dla Julki przystosowanym do jej potrzeb.

Historia choroby małej Julki Juliana urodziła się dwa lata temu, była zdrową dziewczynką i nawet w najgorszych snach jej rodzice nie przypuszczali, że może aż tak ciężko zachorować. Pierwsze objawy pojawiły się już w lecie 2012 roku, kiedy u małej Julii pojawił się widoczny guzek w okolicy brzuszka.

57

licznych naciskach ze strony ojca Juliana została przyjęta na oddział i dokładnie zbadana. Niestety obawy rodziców co do powagi sytuacji sprawdziły się. Rak na nerce to okropna choroba, zwłaszcza, kiedy dotyka małego człowieka, który dopiero co pojawił się na tym świecie. Julka trafiła do kliniki w Cambridge w której pracują jedni z najlepszych na świecie fachowców w leczeniu chorób nowotworowych. Jedna z jej nerek na której był guz była już rozmiaru dwukrotnie większego niż u jej rówieśników. Lekarze zde-

Chyba nikt nie mógłby spojrzeć na tę historię obojętnie. Tym bardziej jego koledzy. To Leon ojciec Julki był założycielem klubu FC Jedenastka i prowadził go przez dwa lata zanim urodziła się jego ukochana córeczka. Zrezygnował, aby spędzać jak najwięcej czasu z dziećmi, pracował też więcej, aby zapewnić im wspaniałe dzieciństwo. Nie miał więc już czasu na zajmowanie się drużyną. Teraz zarząd klubu chce pomóc choć trochę swojemu koledze organizując m.in. charytatywny turniej piłkarski. Tekst | Daniel Kowalski | polsport.co.uk

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPORT

Korony Kielce, reprezentacji Polski oraz strongmanów uzykano łącznie 490 funtów. Ponadto zwycięskie ekipy zrzekły się finansowych nagród, co wzbogaciło charytatywne konto o kolejne 140 funtów. Podczas całej imprezy organizatorom udało sie zebrać 1823 funty i 71 pensów. Dodatkowo ligowcy z Londynu wsparli rodzinę chorej Julki kwotą 600 funtów. Jeśli chodzi o stronę sportową, turniej zdominowały ekipy z Londynu, które w komplecie awansowały do ćwierćfinału. Stawkę ośmiu drużyn uzupełniły drużyny Four Model Luton, FC Labamba Slough oraz No Name Luton. Poziom w fazie playoff był bardzo wyrównany, co potwierdzają rezulaty spotkań. Zwycięzców aż pięciu, z sześciu spotkań, wyłoniły rzuty karne. Turniej ostatecznie zakończył się zwycięstwem Scyzoryków Londyn, którzy w karnych okazali się lepsi od Four Models Luton. Mecz o trzecie miejsce również wyłoniły “jedenastki”, ale była to już wewnętrzna sprawa drużyn z Londynu. Na turnieju pojawiła się również chora Juleczka, jednak ze względu na stan zdrowia jej wizyta była bardzo krótka.

Fot: Agata Leszczyńska

SPORT ►


58

W uroczystości zakończenia VI edycji turnieju wzięły udział znane osobistości. Nagrody uczestnikom wręczali m.in.: były marszałek Sejmu RP Marek Jurek, były selekcjoner oraz główny organizator turnieju Jerzy Piekarzewski — honorowy prezes KS Polonia Warszawa.

Tylko Fortuna Duesseldorf okazała się lepsza od młodych adeptów futbolu z klubu 303 Polish Soccer Club Northampton w piłkarskim turnieju o Puchar Pamięci Małego Powstańca, który odbył się na stadionie warszawskiej Polonii. — Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego sukcesu, a wraz z całym sztabem szkoleniowym, dumny, że razem mogliśmy wychować i nauczyć chłopaków grać w piłkę — mówi jeden z trenerów, Piotr Słonina. — Dziękujemy też wszystkim zawodnikom za osiągniecie tak wielkiego sukcesu, a firmom K Cars oraz Stagecoach za wsparcie w całym minionym

sezonie — dodaje szkoleniowiec PSC. W finale zespół z Northampton uległ swoim niemieckim kolegom 0:3. Dla Fortuny Dusseldorf był to już drugi triumf w tej imprezie. Poprzednio wygrali turniej w Warszawie w roku 2011. W meczu o trzecie miejsce Karpaty Lwów wysoko, 5:0 wygrały z najlepszą krajową drużyną turnieju – Przyszłością Włochy. Najbardziej zaciekła rywalizacja toczyła się o przedostatnie, siódme miejsce. W spotkaniu pomiędzy zespołami Milanu Milanówek i FK Lwów padł rzadko spotykany w meczach tej kategorii wiekowej bezbramkowy remis. W rzutach karnych lepsi okazali się reprezentanci Milanówka.

— W mojej ocenie zdecydowanie najlepszymi drużynami turnieju były Fortuna i Karpaty, które rozegrały też najciekawszy mecz zawodów, o zwycięstwo w grupie. Trzeba jednak docenić również wielki postęp, jakiego dokonali piłkarze z Northampton. Doszli do finału, ale na bardzo silną Fortunę okazali się jeszcze nieco za słabi. Polskie drużyny wypadły w tym roku słabiej, wyraźnie odstawały od zagranicznych rywali. Myślę, że trenerzy wyciągną wnioski z tych porażek. Możemy się pocieszać, że prawdziwą gwiazdą turnieju i królem strzelców był polskiego pochodzenia gracz Fortuny Eryk Surmański — podsumował rywalizację dyrektor turnieju Tomasz Płochocki. Impreza miała wymiar nie tylko sportowy, ale także edukacyjny. Pierwszego dnia turnieju młodzi piłkarze zwiedzili Muzeum Powstania Warszawskiego. 1 sierpnia o godzinie “W” uczestnicy zawodów tradycyjnie złożyli kwiaty pod pomnikiem Małego Powstańca na Podwalu. Po powrocie spod pomnika na dziedzińcu głównym stadionu Polonii odbył się Piknik Powstańczy, w którym wzięło udział kilkuset uczestników. Były gry i zabawy sportowe, wojskowa grochówka, zagrała Kapela Warszawska Stanisława Wielanka, swoje radiowozy oraz motocykl udostępniła dla najmłodszych policja, a wóz strażacki straż pożarna. - czytaj dalej...

31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPORT

Wielki sukces młodych piłkarzy z Northampton

SPORT ►


Klasyfikacja końcowa: 1. Fortuna Duesseldorf (Niemcy) 2. 303 PSC Northampton (Anglia) 3. Karpaty Lwów (Ukraina) 4. Przyszłość Włochy 5. MUKS Kosa Konstancin 6. MKS Polonia Warszawa 7. Milan Milanówek 8. FK Lwów (Ukraina) Wyniki decydujących spotkań: Mecz o 1. miejsce: Fortuna Duesseldorf - 303 PSC Northampton 3:0 Mecz o 3. miejsce: Karpaty Lwów – Przyszłość Włochy 5:0 Mecz o 5. miejsce: Polonia Warszawa - Kosa Konstancin 1:2 Mecz o 7. miejsce: FK Lwów - Milan Milanówek 0:0 k. 1:2 Wyniki 303 PSC Northampton w fazie grupowej: Polonia Warszawa – 303 Polish Soccer Club Northampton 1:5 FK Lwów – 303 Polish Soccer Club Northampton 2:4 Przyszłość Włochy – 303 Polish Soccer Club Northampton 1:4 Tabela grupy A: 1. 303 PSC Northampton 2. Przyszłość Włochy 3. Polonia Warszawa 4. FK Lwów

3 3 3 3

9 6 3 0

13:4 8:6 9:7 4:17

303 Polish Soccer Club Northampton reprezentowali: Arkadiusz Różyczka Jr, Jack Cutler, Jakub Chyrc, Cezary Malec, Pedro Fernandes, Michał Wojtera, Alex Ciempa, Filip Frątczak, Kacper Basa, Christopher Michnikowski, Oskar Skuza, Karol Potomski, Gaspar Motowidło, Filip Mielniczyn, Daniel Kowalski, Kacper Różyczka. Trenerzy: Piotr Słonina, Arkadiusz Różyczka, Przemysław Instunajd, Krystian Pietrycha Adam Wójcik | polsport.co.uk

59 31 | 08 | 2013 | OPEN ► 24 ► SPORT

SPORT ►


FACEBOOK! Open Scotland.pl - Dołącz do nas! ZAPROŚ SWOICH ZNAJOMYCH! :)

Open polish magazine issue 24  
Open polish magazine issue 24  

OPEN POLISH MAGAZINE

Advertisement