Issuu on Google+

Nowa Ziemia Po prostu BĄDŹ

18


Patrząc w siebie Eckhart Tolle jest współczesnym nauczycielem duchowym. Studiował filozofię, psychologię i literaturę. Niezwiązany z żadną konkretną religią ani tradycją. Jest uznawany za najbardziej wpływowego autora książek duchowych na świecie. W Polsce ukazały się publikacje jego autorstwa: Potęga teraźniejszości, Mowa ciszy, Praktykowanie potęgi teraźniejszości oraz Nowa Ziemia.

Tolle daje wskazówki, jak żyć Tu i Teraz, a nie w jakiejś bliższej czy dalszej przyszłości. Głęboko, ale z prostotą mówi, jak wyjść spoza wpływu zniewalającego nas umysłu. Jak uwolnić się od cierpienia i osiągnąć spokój każdego dnia. Jolanta Domagała

O swojej książce Nowa Ziemia Tolle mówi, że „nie jest interesująca”. Ciekawe, prawda? Według niego zwrot „interesująca” zakłada, że czytelnik może zachować dystans do tego, o czym czyta, może rozważać idee i koncepcje zawarte w takiej „interesującej” książce, wreszcie może się z nimi zgadzać lub nie. Tolle nie pragnie dostarczać czytelnikowi (i zaszczepiać w jego umyśle) nowych informacji i przekonań, nie chce czegokolwiek mu udowadniać. Jego publikacja jest próbą zapoczątkowania zmiany w naszej świadomości, przebudzenia jej.

Nowa Ziemia to książka o nas wszystkich. I albo to, co przeczytamy, zmieni stan świadomości każdego z nas, albo nie zostawi po sobie żadnego śladu. Autor wręcz twierdzi, że treść jego książki jest w stanie „obudzić” tylko tych, którzy są na to gotowi. Aby zapoczątkować ten proces, wystarczy przebłysk refleksji. Jedni

doświadczą go podczas czytania, u innych trwa on już od jakiegoś czasu, choć nie są tego świadomi – książka pomoże im to dostrzec i zrozumieć. Początkiem procesu przebudzenia może być też jakaś strata, cierpienie lub spotkanie z kimś szczególnym, na przykład duchowym przewodnikiem. Zasadniczy element przebudzenia to odkrycie w sobie cząstki nieprzebudzonej, czyli również odkrycie swojego ego, które działa, myśli i mówi i które jest głównym elementem uśpienia naszej świadomości. Nowa Ziemia ukazuje właśnie mechanizmy działania ludzkiego ego (zarówno w obrębie jednostki, jak i zbiorowości), umożliwia jego zrozumienie i rozpoznanie. Tolle pisze: „Nie można walczyć z ego i wygrać, tak jak nie można walczyć z ciemnością. Potrzebne jest światło świadomości. Ty nim jesteś”.

19


Duchowe zrozumienie jest stanem umysłu, w którym zdajemy sobie sprawę, że to, co myślimy, postrzegamy i przeżywamy, nie jest w istocie nami. Nie można przecież znaleźć siebie w czymś, co przemija.

Inspirację do tytułu Autor zaczerpnął z proroctw Biblii. Uważa wręcz, że mają one dopiero teraz, w obecnych czasach, swój głęboki wydźwięk. Pojawiają się zarówno w Starym Testamencie, jak i w Nowym, głoszą upadek istniejącego świata i powstanie „nieba nowego i ziemi nowej”. Niebo nie oznacza jednak miejsca, lecz wewnętrzne królestwo świadomości. Natomiast Ziemia to zewnętrzna forma, która zawsze odzwierciedla to, co istnieje wewnątrz. A zatem „niebo nowe” to kształtowanie się przemienionego stanu naszej świadomości, a „ziemia nowa” to przejaw tego w naszym fizycznym świecie. Tolle omawia wszystkie aspekty ludzkiego ego, ukazuje jego wpływ na nasze życie i uświadamia czytelnikowi, co należy zrobić, aby zniwelować jego destrukcyjne działanie. Tak naprawdę tytuł książki mógłby brzmieć Nasze Ego, bo właśnie to ono jest jej głównym „bohaterem”.

Iluzoryczne „ja” Człowiek utożsamia się ze strumieniem myśli, które nieprzerwanie płyną w jego głowie. Jego „ja” jest silnie związane z całym procesem myślowym i ze wszystkimi towarzyszącymi mu emocjami. To utożsamianie się – bezwarunkowe i bezwiedne – oznacza właśnie „życie w duchowej nieświadomości”. „Czy umiesz choć na moment przestać identyfikować się z własnymi myślami, czy umiesz być – miast treścią własnego umysłu – obecną w tle świadomością?” – pyta Tolle. Głównym problemem ludzkiej egzystencji jest myślenie, któremu nie towarzyszy świadomość. Jedna z podstawowych form nieświadomości i jeden z głównych umysłowych wzorców przejawiania się ego to przypisywanie sobie słuszności i uznawanie, że inni są w błędzie.

Mam, więc jestem? Aby ego mogło istnieć i być bezpieczne, musi ciągle zrównywać posiadanie z Istnieniem, czyli: Mam, więc jestem. A im więcej mam, tym bardziej jestem. Wciąż porównujemy się do innych ludzi i pilnujemy, by „mieć więcej”. Inni w tym przypadku są potrzebni, aby dać nam poczucie naszego„ja”. Posiadanie – idea własności – jest jednak fikcją, jaką stwarza ego, aby zapewnić sobie podstawy solidności i trwałości. A ponieważ żadne ego nie może trwać długo, jeśli nie ma potrzeby posiadania więcej, więc „chcenie” jest tym, co utrzymuje je przy życiu. I to o wiele skuteczniej niż samo posiadanie. Ego bardziej chce chcieć niż mieć. Myślenie

20


typu „ja”, „moje”, „chcę”, „muszę mieć”, „mam za mało” – to typowe struktury ego. Dopóki nie dostrzeżemy w sobie takich form myślowych i dopóki ich sobie nie uświadomimy, dopóty będziemy w nie wierzyli i szukali coraz to nowych, zaskakujących nawet nas samych, dążeń, które w efekcie nie przyniosą żadnego zaspokojenia. Bez względu bowiem na to, co będziemy mieć lub co uzyskamy, poczucie szczęścia pozostanie niezaspokojone. Zawsze będziemy szukać czegoś innego, co niesie za sobą obietnicę większego zaspokojenia i co zniweluje odczucie braku, jakie stale nam towarzyszy. Zatem ego jest zawsze utożsamianiem się z formą i szukaniem siebie w tych formach. Takimi formami mogą być, oprócz rzeczy materialnych, również formy myślowe. Powstają one bez ustanku w polu naszej świadomości. Są to zlepki energii. Jeśli słyszymy w głowie głos, który nigdy nie przestaje mówić, to jest to właśnie strumień myśli, a każda z nich pochłania naszą uwagę, gdy mocno się z nią utożsamiamy. Każdej myśli towarzyszy emocja. Jeśli poddamy się jej, wpadamy w uścisk ego.

Pretensja oznacza, że czujemy się skrzywdzeni, urażeni, oburzeni. Ego to uwielbia. Uwielbia oceniać innych – bo wtedy „ja” jestem lepszy, doskonalszy. Często „wada”, którą dostrzegamy u innych, w rzeczywistości nie istnieje; jest po prostu mylną interpretacją i projekcją umysłu, który widzi wszędzie wrogów, a sobie przypisuje rację lub wyższość. Tolle pisze: „Niereagowanie na cudze ego to najskuteczniejszy sposób, by wznieść się ponad własne. W momencie kiedy przestajemy personalizować ego drugiego człowieka, przestaje on być naszym wrogiem”. Powstrzymanie się od reakcji nie jest słabością, lecz siłą. Siłą jest również bycie świadomym nieświadomości innych. Ego uwielbia narzekać i żywić urazę nie tylko do innych osób, ale również do okoliczności. W każdej sytuacji można dostrzec wroga. Powstrzymanie się od narzekania nie oznacza jednak, że akceptujemy niewłaściwe postępowanie. Chodzi bardziej o sposób reagowania, o energetykę reakcji. O to, czy odczuwa się w niej mocno położony akcent na moje „ja”: „ja” jestem lepszy, mądrzejszy, niesłusznie skrzywdzony.

Moja historia Czy próbowaliście kiedyś osiągnąć stan, w którym bylibyście świadomi, że myślicie? Większość z nas całkowicie identyfikuje się z głosem w swojej głowie, z nieprzerwanym strumieniem myśli oraz z emocjami, które im towarzyszą. Nasz umysł – umysł egotyczny – ma wtedy nad nami całkowitą władzę, a my nawet sobie tego nie uświadamiamy.

Udowadnianie innym swojej racji powoduje naszą wyższość moralną w stosunku do osób i sytuacji, które są osądzane i uznawane za niedoskonałe. Właśnie do takiego poczucia wyższości dąży nasze ego i dzięki niemu umacnia się.

Zniekształcone interpretacje Nasze myślenie przeważnie jest uwarunkowane przeszłością – wychowaniem, tradycjami, rodziną. Nasze ego to myśli, emocje, wspomnienia – coś, z czym się całkowicie utożsamiamy jako „ja i moja historia”. Nasze ego to role, jakie bezwiednie odgrywamy, to zbiorowe identyfikacje (narodowość, religia, rasa, przynależność polityczna). A wreszcie nasze ego to nasz stan posiadania, wygląd zewnętrzny, nasze opinie, pretensje czy oceny.

Narzekanie – pożywka dla ego Każde ego, aby przeżyć, musi siebie chronić i powiększać. I to bezustannie. Jedną z jego strategii jest narzekanie. Wtedy zdecydowanie się umacnia. Każda nasza skarga to stworzona przez umysł historia, w którą wierzy nasze „ja”. I nieważne, czy narzekamy głośno, czy tylko w myślach. Niektórym ego łatwo udaje się przetrwać tylko dzięki narzekaniom. Przyczepianie innym negatywnych etykietek, obmawianie, obraźliwe epitety, pretensje – to wszystko są emocje, które dają ego mnóstwo energii.

Każde ego myli opinie z faktami. Nie widzi różnicy między zdarzeniem a swoją reakcją na nie. Każde „ja” jest mistrzem wybiórczej percepcji i zniekształconej interpretacji. Tylko dzięki świadomości – a nie dzięki myśleniu – możemy odróżnić fakt od opinii. Tolle mówi: „Tylko dzięki świadomości będziesz umiał powiedzieć: tam jest zaistniała sytuacja, a tutaj gniew (emocja), jaki czuję w stosunku do niej. Tylko poprzez własną świadomość będziesz umiał ujrzeć sytuację lub drugą osobę jako całość, zamiast patrzeć na nią z jednej (ograniczonej) perspektywy” – z perspektywy własnego „ja”.

Duchowy stan umysłu Duchowe zrozumienie jest stanem umysłu, w którym zdajemy sobie sprawę, że to, co myślimy, postrzegamy i przeżywamy, nie jest w istocie nami. Nie można przecież znaleźć siebie w czymś, co przemija. Nieświadome dążenie ego polega na tym, by wciąż utrwalać wizerunek osoby, którą jesteśmy (według siebie). Tego iluzoryczne-

21


Pretensja oznacza, że czujemy się skrzywdzeni, urażeni, oburzeni. Ego to uwielbia. Uwielbia oceniać innych – bo wtedy „ja” jestem lepszy, doskonalszy.

Na podstawie: Eckhart Tolle, Nowa Ziemia Wydawnictwo MEDIUM 05-510 Konstancin-Jeziorna Czarnów 172/2 (ul. Diamentowa 11)

22


go „ja”, które powołaliśmy do życia w momencie, gdy nasze myśli przejęły nad nami kontrolę i przerwały nasze poczucie łączności z Istnieniem, Źródłem, Bogiem. Ego pragnie poczucia oddzielenia. Musi istnieć przeciwnik, na tle którego się wyróżnia, będzie wyjątkowe. Ono chce władzy, uwagi. Musi wciąż sprawować kontrolę nad wszystkim i wszystkimi. Ego żyje dzięki emocjom, a podstawowa emocja, która nim kieruje, to strach. Strach przed nieistnieniem, unicestwieniem, przed śmiercią. Bo dopiero śmierć eliminuje ego. Dlatego ono przez całe nasze życie usilnie dąży do pozbycia się lęku i do poczucia bezpieczeństwa. Szuka go w bliskich związkach uczuciowych z innymi ludźmi, w gromadzeniu dóbr materialnych, w dążeniu do kariery zawodowej. Szuka formy, z którą mogłoby się utożsamić. A jednocześnie dobrze wie, że żadna forma nie jest trwała, stabilna, bo każda przemija. Stąd obecny w nas ciągły brak satysfakcji, poczucia spełnienia, poczucia bezpieczeństwa. Bo czy iluzja może zrodzić satysfakcję i bezpieczeństwo? Duchowe zrozumienie to również dostrzeżenie tej iluzji.

Nasze role w życiu Ego, aby zaspokoić swoje potrzeby, musi ciągle grać jakąś rolę. My, ludzie, jesteśmy takimi rolami. Służą one temu, by zwrócić na siebie uwagę innych, zainteresowanie, zbierać pochwały. Ego wtedy rozkwita. „Ja” może jednak rosnąć nie tylko poprzez uznanie ze strony innych. Prowokowanie ludzi do negatywnych reakcji, sprowadzenie na siebie „potępienia” innych też jest „osiągnięciem” w oczach ego. Wtedy również czuje się wyróżnione, ważne, podkreśla w ten sposób, że istnieje. Trudno byłoby nie wspomnieć o roli ego w związku emocjonalnym dwojga ludzi. Odgrywamy wtedy rolę osoby, która chce, musi, przyciągnąć do siebie kogoś uznanego przez nasze ego za osobę, która

„uczyni nas szczęśliwym i zaspokoi wszystkie nasze potrzeby”. To coś w rodzaju kontraktu: „ja zagram kogoś, kim chciałbyś, żebym był, a ty zagraj kogoś, kim chciałbym, abyś była”. To swoista umowa, którą zawiera dwoje ludzi. Odgrywanie ról jest jednak ciężką pracą i dlatego kiedyś gra musi się skończyć. Kiedy więc role znikają, okazuje się, że ta druga osoba nie spełnia wymagań naszego ego – nie usuwa lęku i poczucia braku, które nadal w nas tkwią. To, co nazywamy zakochaniem, jest zwykle nasileniem egotycznych oczekiwań i potrzeb. Jest uzależnieniem się od drugiej osoby, a raczej od naszego wyobrażenia na jej temat. Nie ma to nic wspólnego z prawdziwą miłością, która przecież nie stawia żadnych wymagań ani oczekiwań.

Nie bój się, nie znikniesz Aby przestać odgrywać swoje role, spróbujmy zrezygnować z definiowania siebie – zarówno przed sobą, jak i przed innymi. „Nie bój się – pisze Tolle – nie umrzesz, nie znikniesz. Wręcz przeciwnie – narodzisz się. I nie zastanawiaj się nad tym, jak określają cię inni. Bo gdy cię osądzają – ograniczają sami siebie, a więc to jest ich problem, nie twój. Gdy kontaktujesz się z innymi ludźmi, pamiętaj, by nie być dla nich żadną rolą (nie grać), żadną funkcją. Bądź po prostu polem Świadomej Obecności. Bądź Obecnością, która słucha, patrzy, dotyka czy mówi. Bo gdy nie odgrywasz żadnych ról, oznacza to, że w tym, co robisz, nie ma „ja” (ego). Nie ma zamiaru ochrony i umacniania ego. Dzięki temu możesz całkowicie skoncentrować się na danej sytuacji, a twoje czyny będą bardziej skuteczne, gdyż nie działasz już z punktu widzenia ego. Ego nie interpretuje po swojemu zaistniałej sytuacji. Czyli zamiast być myślami, emocjami i reakcjami, bądź Świadomą Obecnością, która tylko obserwuje te stany. Oddziel się od myśli, emocji, reakcji. Jeśli ci się to uda, oznaczać to będzie, że zaczynasz żyć świadomie, że przebudziłeś się do życia w świadomości”. Jolanta Domagała — mieszka i pracuje w Krakowie (prowadzi z mężem firmę handlową). Z zamiłowania humanistka. Mówi o sobie: wrażliwiec afirmujący życie, kochający przyrodę, muzykę i książki. Lubi samotność, gdyż, jak twierdzi, to właśnie ona pozwala człowiekowi odzyskać samego siebie. Współtwórczyni Adremidy.

23


Nowa ziemia eckhart tolle