Page 1

ISSN 1730—9409 / wydawnictwo bezpłatne

notes na 6 tygodni / nr 124 / październik / 2019


okładka

Palestyńscy uchodźcy domagają się uznania ich prawa do powrotu ( jednego z podstawowych praw człowieka według Powszechnej deklaracji praw człowieka i konwencji genewskiej) i wierzą, że pobyt w obozach jest tymczasowy. W Jalazone Refugee Camp wszystkie domy buduje się z cementu. Mieszkańcy nie używają kamienia, ale czasem imitują go na elewacjach. Użycie kamienia oznaczałoby, że pogodzili się z faktem, że nie wrócą już nigdy do miejsc, z których zostali wysiedleni w 1948 roku.  Obóz Jalazone jest jednym z 19 obozów dla uchodźców na Zachodnim Brzegu Jordanu, od 70 lat zajmuje niezmiennie obszar 2 km2. W momencie jego powstania liczba mieszkańców wynosiła 3500. Zostali oni przymusowo przesiedleni z 36 miejscowości usytuowanych na okupowanych terenach palestyńskich (dzisiejszy Izrael), głównie z miast Lydd i Ramleh. Aktualnie w obozie mieszka ok. 15 000 osób, w tym ok. 4000 dzieci. Główny plac w Jalazone jest wyjątkową przestrzenią publiczną i naszym ulubionym miejscem w Palestynie, można tam napić się herbaty i kawy, kupić śliwki i arbuzy, pograć w karty, iść do fryzjera lub obserwować niemożliwy, wydawałoby się, na tak wąskich ulicach ruch uliczny.

Kuba Rudziński Jest grafikiem, prowadzi Studio Lekko, gdzie projektuje identyfikacje wizualne, książki i strony internetowe dla artystów, galerii, wydawnictw i instytucji związanych z kulturą. Jego praktyka opiera się na researchu i nieustannie poszerzanej znajomości typografii. Poza projektowaniem jest instruktorem jogi Iyengara, której uczy od 14 lat. W wolnym czasie jeździ na rowerze i w góry. Mieszka i pracuje w Berlinie. Na rezydencji artystycznej w Ramallah był z Karoliną Grzywnowicz. studiolekko.com


Notes na 6 tygodni

nakład: 3000 egz. Wydawca

Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana Adres redakcji

ul. Mokotowska 65/7, 00−533 Warszawa nn6t@beczmiana.pl Redaktorka naczelna

Bogna Świątkowska, bogna@beczmiana.pl

Redaktorka działu „Orientuj się”

Aleksandra Litorowicz, ola@beczmiana.pl

Redaktor działu badania i raporty:

Maciej Frąckowiak, nn6t@beczmiana.pl

Wersja elektroniczna

issuu.com/beczmiana notesna6tygodni.pl nn6t.pl Projekt / skład

Laszukk+s / Hegmank+s Druk

Petit Skład-Druk-Oprawa ul. Tokarska 13 20–210 Lublin +48 81 744 56 59

korekta

Informacje i ilustracje w dziale „Orientuj się” pochodzą z materiałów prasowych promujących wydarzenia kulturalne. Drukujemy je dzięki uprzejmości artystów, kuratorów, galerii, instytucji oraz organizacji kulturalnych. Kontakt z redakcją: nn6t@beczmiana.pl

Prezeska Zarządu

Bęc Księgarnia Internetowa

Departament Dystrybucji

BĘC SKLEP WIELOBRANŻOWY

Reklama i patronaty

Bogna Świątkowska, bogna@beczmiana.pl Agnieszka Bresińska

Bogna Świątkowska, bogna@beczmiana.pl Ignacy Krzemień, ignacy@beczmiana.pl zamówienia, kontakt z księgarniami i wydawcami: +48 515 984 508 magazyn@beczmiana.pl Księgarnie Bęc / Zespół:

Magda Citko, Katarzyna Nowakowska, Józefina Tomaszewska, Julia Wrzosek

beczmiana.pl/sklep

Warszawa, ul. Mokotowska 65 pn.–pt. 11–19, sob. 12–18 +48 22 629 21 85, +48 516 802843 BĘC: KSIĄŻKI I RZECZY

Warszawa, pl. Żelaznej Bramy 1 pt.–sob. 11–21, niedz. 11–20 +48 515 985 146 Znak FNKBZ

Małgorzata Gurowska

Lokal przy ul. Mokotowskiej 65 w Warszawie jest wykorzystywany przez Fundację Bęc Zmiana na cele kulturalne dzięki pomocy Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.


125 październik 2019

AUTORKI i AUTORZY: Ada Banaszak, Zofia Janina Borysiewicz, Justyna Chmielewska, Bolesław Chromry, Magda Citko, Maciej Frąckowiak, Aleksander Hudzik, Imperium Ducha (Aleksandra Korzelska, Piotr Puldzian Płucienniczak, Łukasz Podgórni), Agata Kiedrowicz, Julia Kozakiewicz, Adrian Krężlik, Marta Królak, Diana Lelonek, Aleksandra Litorowicz, Andrzej Marzec, Michał Michalski, Antoni Michnik, Nagrobki (Maciej Salamon, Adam Witkowski), Adam Przywara, Agnieszka Sosnowska, Karolina Szyma, Bogna Świątkowska


Kuratorzy: Sylwia Szymaniak Sarmen Beglarian

www.narracje.eu Ă› NarracjeGdansk #narracje2019


Nr 3/2019

3 (202) | rok XXXV

Dwie wolności, dwie niepodległości Z okazji 60 rocznicy rozpoczęcia w Polsce stypendialnego Programu Fulbrighta przygotowaliśmy specjalne wydanie numeru, do którego zaprosiliśmy beneficjentów Fundacji. Amerykańscy i polscy autorzy i autorki w porównawczym ujęciu przyglądają się problematyce wolności i niepodległości po obu stronach oceanu. Z jednej strony, model wolności obowiązujący w Stanach Zjednoczonych stał się dla wielu dyskursów paradygmatycznym przypadkiem – tym samym musi stanowić nieustannie sprawdzany probierz. Z drugiej – tradycje wolnościowe odżywają w Polsce w różnorakich wcieleniach na całej (szeroko rozumianej) scenie politycznej. Teksty krytyczne, badawcze, wychodzące od doświadczenia lub case studies zostały uzupełnione przez realizacje artystyczne. Olga Tokarczuk jest obecnie najbardziej znaną na świecie polską pisarką. Dwukrotna laureatka jednej z najważniejszych nagród literackich w Polsce, NIKE, laureatka The International Booker Prize i rok później ponownie do niej nominowana – jest ambasadorką literatury powstającej po roku 1989 zarówno w Polsce, jak i poza granicami naszego kraju. Dwujęzyczne wydanie numeru w wersji polsko- oraz anglojęzycznej było możliwe dzięki życzliwości i wsparciu Ambasady USA w Polsce oraz Fundacji Polska-Amerykańska Komisja Fulbrighta. Pismo dostępne w dobrych księgarniach i salonach EMPiK

Księgarnia internetowa: www.czaskultury.pl/sklep Archiwalne i anglojęzyczne wydania czasopisma w wolnym dostępie: www.czaskultury.pl


Szalona, pełna niesłychanych opowieści i humoru książka o dwudziestu najbardziej rozpowszechnionych językach świata

Odkryj niezwykły lingwistyczny archipelag!


Galeria Miejska Arsenał

Kreatywne stany chorobowe

8.11 – 12.01.2019 udział biorą: Amazonki, Szymon Adamczak, Dobrawa Borkała, Vala Foltyn, Barbora Kleinhamplova, Bartek Arobal Kociemba, Olga Lewicka, Izabela Moczarna-Pasiek, Piotr Nathan, Jaśmina Wójcik, Inga Zimprich grupa badawcza: Luiza Kempińska, Paweł Leszkowicz, Zofia nierodzińska, Jacek Zwierzyński

www.arsenal.art.pl

wernisaż: 8.11.2019, g. 18.00


sztuki performatywne i spotkania Ha na Sad Ume aYa da kko

n mo Szy czak g m on Ada ing s o ng no

A

JB Q TC u o Sh eer llec ow O tiv ca pen e se

sty ife ci n Ma szłoś y prz

program filmowy RT Arte / A d A ja c OF Funda : TRACK S T R O SH ilmów pokaz f TIME & ana ha Ulm c ie jc o W

a,

s

is S/ LA n Am u A-S ory , a j Ug ad

N

www.pawilon.org pawilonpoznan @pawilon_poznan

organizator:

tkie Kró cia ę spi

A, DE I OT ITY S N EAL I R IS TH IS IS H T

koncerty S Ro onic Lo ber Fic we t t , P Aiki ion / iot Au b Ma r C t R egl rey a ad rek z ,

partnerzy:

LAS / Loscil

Projekt finansowany ze środków:


03


DO ZOBACZENIA PO REWOLUCJI! Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury oraz ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej Partner wystawy: Goethe Institut Warschau

artyści i badacze: Aristide Antonas, Goshka Macuga, Karina Bisch, Post-Noviki, Salvatore Lacagnina, Wendelien van Oldenburgh, Zuza Golińska oraz kuratorzy: Adam Przywara, Ewa Tatar, Karolina Matysiak pracują na materiałach archiwalnych autorstwa m.in.Almy Siedhoff-Buscher, Friedl Dicker-Brandeis, Giuseppe Pinot-Gallizia, Hannesa Meyera, Lucii Moholy, Oskara Schlemmera, The International Movement for an Imaginist Bauhaus oraz pochodzących z Archiwum Materiałów Budowlanych Stiftung Bauhaus Dessau i z Muzeum Żydowskiego w Pradze Wystawa na 100-lecie Bauhausu 19.10 –18.12.2019, otwarcie: piątek 18.10.2019, godz. 18 Galeria Arsenał w Białymstoku galeria-arsenal.pl


Komuna Warszawa

10 2019

WOJNA. THE BEST OF

4–6.10. reż. Agnieszka Jakimiak PREMIERA

8.10 12.10

AN ONGOING SONG

reż. Szymon Adamczak

OSKAR DAWICKI

NAJMNIEJSZA APOKALIPSA

performance Organizator: Fundacja Witryna

DOBRZE CI TEGO NIE OPOWIEM

15–16.10

reż. Anna Karasińska

pokaz w Teatrze Studio, Warszawa, pl. Defilad 1

SADA YAKKO

18–19.10 reż. Hana Umeda

RODOS

21–22.10 reż. Wojciech Grudziński

ŚWIĘTA KLUSKA

25–26.10 reż. Agnieszka Smoczyńska 31.10

NOSEXNOSOLO

reż. Agnieszka Jakimiak


cykl

przed wojną / wojna / po wojnie

premiera

4.10 5.10 6.10

wojna the best of

Natasza Aleksandrowitch, Mateusz Atman, Klara Bielawka, Agnieszka Jakimiak, Łukasz Jędrzejczak, Kuba Ziołek, Julia Taczanowska


26

orien

nn6t

uj siÄ™ Strona zaprojektowana krojem pisma Chaim & Aviva / patrz s. 168


27

Piąta, jubileuszowa edycja Vintage Photo Festival przygląda się szczególnie rodzinnym albumom. Sprawdź szczegółowy program październikowego wydarzenia: vintagephotofestival.com. Fot. Rie Yamada: Familien werden


28

orientuj siÄ™ / sztuka i Ĺźycie


orientuj się / sztuka i życie

29

Justyna Chmielewska dla NN6T:

#POLSKA Zanim przyjdzie długa noc, jeszcze jedna pocztówka z wakacji, z „bliskiego wschodu”, gdzie telefon chętniej niż „nasze, polskie” łapie nietutejsze sieci. To kartka z okolic, gdzie podobno panoszy się biała siła i ciemna pamięć – i stamtąd właśnie przyjmijcie pozdrowienia, a najlepiej sami tam jedźcie, podejrzeć ze dwa, a może nawet dwadzieścia dwa szybkie żubry. Warto wstać z samego rana, zapuścić się w puszczę, po cichu przycupnąć na polanie i czekać, co się wydarzy. Bywa pięknie. Tymczasem z pewną rezygnacją czekając, co przyniesie tegoroczny październik, życzyłabym Wam i sobie, żebyśmy częściej widywali na murach – jeśli coś już koniecznie trzeba w ten sposób upamiętniać – tagi „1943 pamiętamy”. Zamiast Polski – Polki walczące o ważne dla nich sprawy, na przykład o prawo decydowania o własnym ciele i życiu. A flaga, jeśli już musi służyć jako plemienny identyfikator, to niech towarzyszy sportowcom – mogą być i piłkarze.


30

orientuj się / sztuka i życie

Koniec z wojną Jaką siłę mają dziś ruchy antyfaszystowskie? Czy antyfaszyzm jako postawa jest dalej uniwersalny i jednoczący? Wystawa Nigdy więcej. Sztuka przeciw wojnie i faszyzmowi w XX i XXI wieku pokazuje, jak przy użyciu sztuki odpowiadano na działania wojenne czy dyskryminacyjne. Całość jest skoncentrowana na trzech ważnych momentach: Guer­ nice Picassa, najbardziej znanym obrazie antywojennym (lata 30.), Ogólnopolskiej Wystawie Młodej Plastyki Przeciw wojnie – przeciw fa­ szyzmowi w ramach V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów (lata 50.) oraz dzisiejszym obrazie postaw antyautorytarnych. Wystawa odbywa się w ramach Roku Antyfaszystowskiego – ogólnopolskiej inicjatywie instytucji publicznych, organizacji pozarządowych, ruchów społecznych, kolektywów oraz artystów, artystek, aktywistów i aktywistek – i jest próbą reakcji na obecne umocnienie dyskursu faszystowskiego i sprzeciwem wobec wszelkich form agresji.

do 17.11 Warszawa, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Wybrzeże Kościuszkowskie 22 artmuseum.pl


orientuj się / sztuka i życie

Wilhelm Sasnal: Nigdy więcej wojny, 2018. Dzięki uprzejmości artysty. Fot. Marek Gardulski

31


32

orientuj się / sztuka i życie

Relacje

w ruchu

Jan Szczepkowski: Remnants, 2019

Inny facet Tytuł wystawy This is the Men’s World został zapożyczony z hitu Jamesa Browna z 1964 roku. Mimo że dzięki dokonaniom feminizmu bardzo wiele się od tamtego czasu zadziało, może wydawać się, że świat nadal należy do mężczyzn. Wystawa odnosi się do tej tezy w przewrotny sposób – być może jest to świat, w którym dualistyczny podział płci ustępuje miejsca wielorako performowanym płciom kulturowym. Zaproszone artystki i artyści podchodzą do pojęcia męskości lekko i z przymrużeniem oka. Taka męskość jest kształtowana dowolnie, nie wstydzi się kolorowych kozaków, delikatności, szaleństwa nieokreśloności. do 7.10 Gdańsk, Kolonia Artystów, al. Grunwaldzka 51 kolonia-artystow.pl

Wystawa Komponowanie prze­ strzeni. Rzeźby awangardy, podążając za eksperymentami rzeźbiarek i rzeźbiarzy awangardy, śledzi kulisy i konsekwencje modernistycznych odkryć dotyczących relacji pomiędzy przestrzenią, ruchem i ciałem. Przewodniczką po nich jest Katarzyna Kobro i jej prace, pokazane w kontekście twórczości współczesnych jej artystów i artystek. Kuratorki Małgorzata Jędrzejczyk i Katarzyna Słoboda badają, w jaki sposób eksperymenty z materialnością i plastycznością czasu, przestrzeni oraz dynamiki rytmów ludzkiego ciała oddawały doświadczenie nowoczesności. Wystawie towarzyszą performatywne oprowadzania zachęcające widzów do przyjrzenia się na nowo sposobom, w jaki angażują swoje ciało i zmysły w odbiór kompozycji wystawy oraz zgromadzonych na niej dzieł.

4.10–2.02.2019 Łódź, ms2, ul. Ogrodowa 19 msl.org.pl


orientuj się / sztuka i życie

Henri Laurens: Tors kobiecy, 1925, Moderna Museet, Stockholm. © Adagp Paris, 2019

33


34

orientuj się / sztuka i życie

Andrzej Tobis: Okienko kabiny, z cyklu A-Z (Gabloty edukacyjne), 2018. Dzięki uprzejmości artysty i Galerii Jednostka

Święto sztuki

Dziewiąta edycja Warsaw Gallery Weekend (20–22.09), czyli święta prywatnych galerii, już za nami. Prócz tych z Warszawy, program tworzyły galerie z Gliwic, Katowic i Poznania. Wystawom będącym przeglądem najciekawszych zjawisk polskiej sztuki współczesnej towarzyszyły oprowadzania kuratorskie, koncerty, spotkania z artystami oraz warsztaty. Nową inicjatywą jest Środkowoeuropejska Platforma Sztuki Współczesnej – spotkanie artystów i kolekcjonerów z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. W październiku i listopadzie nadal można oglądać sporo z prezentowanych wystaw – w tym numerze NN6T piszemy o wystawie Wojciecha Kucharczyka organizowanej przez katowicką Fundację Galeria Szara w Biennale Warszawa, wystawie fotografii Agnieszki Rayss w IFF czy Andrzeja Dłużniewskiego w Fundacji Profile. Trwają między innymi: wystawa Bownika w BWA Warszawa, Wilhelma Sasnala i Artura Żmijewskiego w Fundacji Galerii Foksal, Mikołaja Sobczaka w Polana Institute czy Tymka Borowskiego w Monopolu. Warto również odwiedzić trzy trwające wystawy z programu towarzyszącego – chociażby Józefa Gałązki w Biurze Wystaw. W momencie oddawania tego numeru NN6T do druku nie wiedzieliśmy jeszcze, kto zdobędzie Nagrodę Fundacji Sztuki Polskiej ING – ale już w ciemno gratulujemy! Warszawa, różne lokalizacje warsawgalleryweekend.pl


orientuj się / sztuka i życie

35

Na nowo Co mają zrobić artyści i artystki z pokolenia urodzonego w wolnej Polsce, jeśli czują się zaniepokojeni rosnącymi sporami i nie zgadzają się na wciąż trwający kult wojny. Organizowana w niezależnej, prowadzonej przez artystów galerii JEST wystawa #8_POPRAWKA jest na to odpowiedzią. W trakcie jej trwania skupiają się oni na analizie współczesnego pojęcia patriotyzmu, przyglądają się zakorzenionym w kulturze symbolom oraz zderzają je z aktualnymi realiami. Kolektyw ŁASKI (Anna Shimomura, Jagoda Kwiatkowska, Julia Golachowska) przeprowadzi lekcję polskiego, na której pieśni patriotyczne wybrzmią na nowo, a fascynacja wojną i przemocą ustąpi miejsca opowieści o lęku, wątpliwościach i tęsknocie. Dziewczęce tatuaże patriotyczne Agaty Lankamer pomogą przetransformować zmitologizowane symbole i ponownie je odczytać. Całe wydarzenie rozpocznie się zajęciami ruchowymi i skupi się na współpracy – rozgrzewkę zainicjuje Mateusz Kowalczyk, który podczas POPRAWKI przeprowadzi performatywny mecz. 12.10 Wrocław, JEST galeria, ul. Powstańców Śląskich 22 jestgaleria.com

Mateusz Kowalczyk: Szaman Polski


36

orientuj się / sztuka i życie

Prototypy

upamiętnienia Pomnikomania, jak przystało na wystawę prezentującą pomniki, nie cała zmieściła się pod dachem. Rozgrywa się również na niewielkim publicznym placu w centrum Warszawy. Znajduje się tam siedem prototypów poEgon Seidel: Krajina / Zkouška barev, 1943–1944, rysunek z kolekcji Muzeum Żydowskiego w Pradze mników stworzonych z myślą o festiwalu Warszawa w Budowie. Jest więc nie tyle diagnozą współczesnej polityki monumentalnej, ile raczej postulatem – weW tym roku obchodzimy 100-lecie Bauhausu, zwaniem do stawiania nowych, odmiennych najważniejszej awangardowej uczelni artyform upamiętnień. Ale stycznej XX wieku. Przygotowana na tę roczpo co nam kolejne ponicę wystawa Do zobaczenia po rewolucji!, mniki? Czy to medium którą kuratorują Adam Przywara, Ewa Tatar nie jest przestarzałe? i Karolina Matysiak, jest propozycją rozbicia monolitycznej wizji Bauhausu zakładającej, że Kuratorzy Łukasz Zaremba i Szymon Maliwytworzył on jednorodny styl czy receptę na borski przypominają, że „estetykę modernistyczną”. Zbudowana jest monumenty wyznaczają w dialogu zaproszonych artystów, architektów, projektantów i kuratorów z historycznymi też zestaw możliwych pracami i dokumentami oraz późniejszymi re- ról społecznych, sposobów rozumienia przeminiscencjami szkoły, po raz pierwszy prestrzeni i sfery publicznej, zentowanymi w Polsce. To eksperyment we władzy i wspólnoty. I to wspólnotowym i krytycznym odczytaniu trawłaśnie one mogą kudycji modernistycznej w kontekście współmulować społeczne czesnych praktyk twórczych, edukacyjnych emocje. Kogo upai społecznych. miętnią? Jaką formę 18.10–18.12 przyjmą? Białystok, Galeria Arsenał, ul. A. Mickiewicza 2

Wspólne

odczytywanie

galeria-arsenal.pl

5.10–3.11 Warszawa, Zodiak Warszawski Pawilon Architektury, pasaż Wiecha wwb10.artmuseum.pl


orientuj się / sztuka i życie

Łukasz Surowiec: Licznik długu, 2019

37


38

orientuj się / sztuka i życie

W centrum

Wystawa Pępek świata pokazuje efekty warsztatów przeprowadzonych przez artystów wizualnych z młodzieżą z placówek oświatowych i wychowawczych z Bytomia i Katowic, jak również realizacje wideo współtworzone przez dzieci, powstałe podczas rezydencji artystycznej studentów z pracowni Filmu Eksperymentalnego Akademii Sztuki w Szczecinie. Skupia się na zagadnieniu środka: tego realnego bądź wyobrażonego, przestrzennego i społecznego, indywidualnego lub wspólnego nam wszystkim. Młodzi twórcy pojawiają się i znikają, jeżdżą na motorach, tworzą kasowe blockbustery, cieszą się zamiast strzelać. Wszystko to jest możliwe w centrum ich własnego wszechświata, wokół którego krążą niczym księżyce. Elementem łączącym przedstawione realizacje wystawy jest scenografia w procesie – symboliczna „pępowina” z kolorowego warkocza, tworzona wspólnie przez widzów, edukatorów oraz dzieci. 5.10–15.11 Bytom, Centrum Sztuki Współczesnej Kronika, Rynek 26 kronika.org.pl


orientuj się / sztuka i życie

Fot. dzięki uprzejmości CSW Kronika

39


40

orientuj się / sztuka i życie

Białe

miasta jutra Gdynię od Tel Awiwu dzieli blisko 3000 kilometrów, ale jak wiele je łączy! Oba miasta zbudowane są na marzeniach – powstały w tym samym czasie jako porty-bramy na świat, eleganckie kurorty i perły modernistycznej architektury. Oba odegrały podobną rolę w historii Izraela i Polski. Do ich tworzenia zaproszono znakomitych architektów, często polsko-żydowskiego pochodzenia. Wystawa Gdynia – Tel Awiw prezentuje zdjęcia i makiety najpiękniejszych budynków, dokumenty pokazujące życie codzienne i święta, przedmioty z epoki i dzieła współczesnych artystów. To podróż oczami mieszkańców i artystów, prowadzona od strony architektury, sztuki, dnia codziennego, momentów celebracji i polityki. do 3.02.2019 Warszawa, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, ul. Mordechaja Anielewicza 6 polin.pl

Polonia. Najszybszy statek na linii, ok. 1936, plakat, CZA


orientuj się / sztuka i życie

41

Królikarnia, oddział Muzeum Narodowego, Warszawa, 1996

Trzy kolory Mirosław Filonik jest twórcą instalacji, rzeźb i obiektów. Od 1989 roku używa w swoich pracach świetlówek, układając je w proste geometryczne formy. Jak w przypadku innych swoich projektów, w opolskiej GSW artysta zrealizuje wieloelementową instalację świetlną, ściśle wiążąc jej formę z galerią i jej otoczeniem. Powściągliwa wizualnie, daleka od jakiejkolwiek narracyjności, będzie miała rozwinięcie w warstwie dźwiękowej autorstwa Tadeusza Sudnika. 18.10–17.11 Opole, Galeria Sztuki Współczesnej, plac Teatralny 12 galeriaopole.pl


42

orientuj się / sztuka i życie

Ponadczasowość Czy istnieje coś, co ma nad nami większą władzę niż czas? Spośród haseł wpisywanych w wyszukiwarkę internetową właśnie to słowo ma niebotyczną liczbę wyszukiwań. Czas jest dla nas tajemnicą, fizycy od wieków próbują sprowadzić go do równania, właściwie każdy człowiek ma z nim jakąś indywidualną relację. Standaryzacja czasu jest tylko umowna, nikt nie ma wpływu na jego przemijanie. Wystawa Tylko zepsute zegary pokazują dokładny czas prezentuje różnorodne podejścia do kategorii przemijania, odliczania czy trwania w czasie, poprzez zestawienie ze sobą dzieł polskich i zagranicznych artystów wypowiadających się w różnych mediach. A okrągły jubileusz GGM tworzy jeszcze jeden kontekst dla wydarzenia. do 10.11 Gdańsk, Gdańska Galeria Miejska 2, ul. Powroźnicza 13/15 ggm.gda.pl

On Kawara: One Million Years. Fot. dzięki uprzejmości Gdańskiej Galerii Miejskiej


orientuj się / sztuka i życie

43

Andrzej Dłużniewski, z serii Ikonogramy, 1973–1974

Rzeczy, obrazy i słowa Czym zajmował się Andrzej Dłużniewski? Na to pytanie nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Artysta był niewątpliwie jedną z najważniejszych postaci polskiej neoawangardy. Balansował na granicy malarstwa, performansu i literatury, przyglądając się często zjawiskom na pozór prozaicznym. Oczywisty jest jego udział w neoawangardowych przewartościowaniach i konceptualizacji sztuki, powinowactwa z Fluxusem i przede wszystkim podwójna przynależność jego praktyki artystycznej, realizowanej w obszarze sztuk wizualnych i sztuki słowa. Wystawa O nic nie jestem py­ tany, przygotowana w ramach Warsaw Gallery Weekend, jest retrospektywnym spojrzeniem na jego twórczość. Szeroki przekrój prac pozwala dostrzec jego intelektualne, ironiczne podejście do sztuki współczesnej.

20.09–02.11 Warszawa, Fundacja Profile, ul. Franciszkańska 6 fundacjaprofile.pl


44

orientuj się / sztuka i życie

Synchronizacja

Lola van der W., NYC F©WWIETESKA

Flirt

z historią sztuki

Jaką rolę pełni reprodukcja, interpretacja i cytat w sztuce w dobie cyfrowych technologii? Stara się tego dowiedzieć Wojtek Wieteska, badając pojemność interpretacyjną jednego z najbardziej tajemniczych obrazów w historii sztuki: Portret Damy autorstwa Rogiera van der Weydena. Reprodukcja podróżuje z artystą po świecie i jest przez niego fotografowana w odmiennych scenografiach, w towarzystwie rekwizytów lub różnego oświetlenia. Powstała w ten sposób seria fotografii Lola van der W. to pretekst do rozmowy o manipulacji obrazem, o współczesnym znaczeniu opowieści czy efektywnych sposobach animowania współczesnych cyfrowych archiwów. 24.10–30.10 Warszawa, przestrzeń Anny i Marka Bimer, ul. Zielona 37B wojtekwieteska.pl

Wystawa Zaburzenia realności Kingi Nowak i Anny Panek to wizualny eksperyment, w którym abstrakcyjne formy i kształty ułożone w przestrzeni galerii działają jak obraz. Ich malarstwo jest jak żywy organizm, którego reakcji i ostatecznego kształtu nie da się przewidzieć. Mimo że każda z artystek rozpoczyna z innego punktu i z innymi założeniami, powstałe prace mają wiele cech wspólnych i są wizualnie spójne. Zapewne dlatego, że obie odnoszą się do utopijnych idei awangardy, pozycji kobiet-artystek tworzących w tym czasie w zastanej przestrzeni, a także do języka malarskiego patrona galerii Jana Tarasina. do 19.10.2019 Kalisz, Galeria Sztuki im. Jana Tarasina, pl. św. Józefa 5 tarasin.pl


orientuj się / sztuka i życie

Widok wystawy. Fot. dzięki uprzejmości Galerii Sztuki im. Jana Tarasina

45


46

orientuj się / sztuka i życie

Strona ciemności

Jeśli chcecie zapoznać się z twórczością Alex Urban, publikacja Smoła/Tar jest do tego doskonałą okazją. Wyborowi pięćdziesięciu prac tej współczesnej artystki towarzyszą teksty dotyczące różnych wątków jej twórczości, które stworzyli Cathryn Drake, Łukasz Kropiowski oraz Sylwia Serafinowicz. Swoimi odczuciami podzieliły się Paulina Ołowska, Agnieszka Smoczyńska i Małgorzata Smagorowicz. Jak pisze w swoim tekście Sylwia Serafinowicz: „Prace Alex Urban prowadzą nas przez różne odcienie czerni, która pod naszą szerokością geograficzną w tradycji religijnej, literackiej i malarskiej służyła do zilustrowania ciemności, zagrożenia, pożądania, śmierci, opętania. Te wszystkie trudne do odmalowania stany artystka uchwyciła na twarzach kobiet, głównych bohaterek swoich prac”. Wydawca: Fontarte Editions alexurban.pl, fontarte.com

Boski pierwiastek

Czy kobiety potrafią się dziś jednoczyć? Umieją opowiadać o sobie i swoich przeżyciach? Organizatorki projektu Zapytaj Mokoszy powracają do słowiańskich korzeni, przypominając boginię Mokosz – patronkę kobiet i urodzaju. Nie chodzi tu jednak o dosłowny kult. Taką patronką może być każda kobieta w stosunku do drugiej. Zaproszone do wystawy artystki skupiają się na przekazywaniu wszelkich kobiecych doświadczeń, a przede wszystkim siły, jaka z nich płynie. Pokażą, jak ważne jest wsparcie i zrozumienie zarówno siebie, jak i innych. To w herstory tkwi rewolucja.

do 7.10 Gdańsk, Sztuka Wyboru, ul. Słowackiego 19 zapytajmokoszy.pl


orientuj się / sztuka i życie

Cięta córa, wycinanka

47


48

orientuj się / sztuka i życie

Radykalnie Fundacja Witryna i Komuna Warszawa zapraszają na performans Oskara Dawickiego Najmniejsza apokalipsa. Inspiracją do nowego projektu jest figura płonącego człowieka. Artysta przenosi radykalny czyn – jakim może być akt samopodpalenia się – do sfery sztuki, zastanawiając się, czy taka forma manifestu może posiadać wartość artystyczną, a jeśli tak, to jaką? Wydarzeniu towarzyszy wykład kuratorki Agnieszki Sural poświęcony performatywnym formom protestu. Wydarzenie wpisane jest w program Roku Antyfaszystowskiego.

12.10 (performans) Warszawa, Komuna Warszawa, ul. Lubelska 30/32 22.10 (wykład) Warszawa, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ul. Pańska 3

Fot. dzięki uprzejmości Fundacji Chmura

Czasopisma o sztuce

Nakład własny #2 to druga edycja wydarzenia zorganizowanego przez Fundację Kultury Wizualnej Chmura, którego celem jest popularyzacja niezależnego, artystycznego rynku wydawniczego oraz metod jego archiwizowania i bezpłatnego upowszechniania. Ta odsłona skupia się na prezentacji magazynów artystycznych powstałych po 1989 roku, które publikowane były przez instytucje kultury bądź zostały wydane przy finansowym wsparciu publicznym. Podjęta zostanie także kwestia dokumentowania i archiwizacji działań performatywnych. Poza wystawą zaplanowane zostały liczne działania, skierowane zarówno do badaczy, artystów, jak i do odbiorców sztuki. 4–13.10 Gdańsk, Studio Luks Sfera, ul. Elektryków 132 B oraz Galeria UL, ul. Św. Barbary 3 fundacjachmura.pl


orientuj się / sztuka i życie

49

Fot. dzięki uprzejmości organizatorów

Rozbrat zostaje

Poznański Rozbrat to nie tylko punkt na mapie dzielnicy Sołacz, ale przede wszystkim miejsce rozwijania idei, dzięki któremu materializują się one między innymi w postaci działań w przestrzeni miejskiej. Wszystkie inicjatywy o odzyskanie wpływu na życie, m.in. lokatorskie, pracownicze, ekologiczne, antyfaszystowskie, feministyczne, zostawiały materialne i niematerialne ślady – zarówno w postaci konkretnych zmian politycznych, jak i na murach miasta. Zobaczymy je na warszawskiej wystawie Nie można eksmitować idei. Nie ma Poznania bez Rozbratu, która zwraca uwagę na wpływ 25-letniej działalności Rozbratu na miasto i jego mieszkańców. Samorządność, samoorganizacja, samopomoc, solidarność, równość i powszechny dostęp do praw socjalnych – to między innymi te hasła przyświecają konsolidującemu się na Rozbracie ruchowi politycznemu. Pierwsza odsłona wystawy była pokazywana w poznańskiej Galerii TAK, a zin inspirowany archiwum Rozbratu przygotowało wydawnictwo Bomba. 12.10–31.10 Warszawa, V9, ul. Puławska 37 v9.bzzz.net, rozbrat.org #rozbratzostaje


50

orientuj się / sztuka i życie

Niezgoda

na przemoc

Tytuł Trzy plagi został zaczerpnięty z wydanej w 1993 roku książki Ryszarda Kapuścińskiego Imperium. Pisarz ostrzegał w niej przed trzema zagrażającymi światu zarazami: nacjonalizmem, rasizmem oraz religijnym fundamentalizmem. Wystawa jednak nie traktuje ich jako jedyne zagrożenia – te i inne choroby trawiące świat mają wspólny mianownik, którym są nienawiść, nietolerancja, polityka poszukiwania wroga i niepohamowana ekspansywność człowieka. Prace, mimo że powstały w różnym czasie i w różnych kontekstach, są wynikiem niepokoju, niezgody, krytyki wobec rzeczywistości i ludzi, którzy wciąż są „gotowi na przemoc”. Wypowiadają się zarówno wybrani artyści i artystki, jak i wyłonieni w otwartym naborze studenci i absolwenci wyższych szkół artystycznych, urodzeni po 4 czerwca 1989 roku. Wydarzenie jest częścią obchodów Roku Antyfaszystowskiego. do 10.11 Lublin, Galeria Labirynt, ul. ks. J. Popiełuszki 5 labirynt.com

Grafika dzięki uprzejmości Galerii Labirynt


orientuj się / sztuka i życie

51

Zdzisław Jurkiewicz: Spadające światło, 1970, fotografia. Własność prywatna

Prywatny

wszechświat

Lista zainteresowań Zdzisława Jurkiewicza jest niezwykle długa. Z wykształcenia architekt, był twórcą do tej pory niedocenianym. Swoją pracę zaczynał jako malarz, skupiając się na procesie twórczym i roli przypadku. Intrygowała go także astronomia, rośliny i małe zwierzęta. Książka Zdarzenia. Zdzisław Jurkiewicz pod redakcją Mariki Kuźmicz powstała w celu popularyzowania i przybliżenia jego twórczości. Będzie tu mowa o miniaturowych budowlach dla zwierząt czy naczyniach do pielęgnacji roślin, które powstawały w odpowiedzi na deficyty epoki PRL-u. Opisana została również działalność performatywna Jurkiewicza, inspirowana obserwowanym przez niego kosmosem. Premiera: listopad Wydawca: Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu okis.pl


52

orientuj się / sztuka i życie

Twórcze

spotkanie

Studio Mistrzów to cykliczny przegląd najgorętszych zjawisk młodej polskiej sztuki. Mistrz przyjmuje rolę kuratora, którego zadaniem jest najpierw wybór, a następnie praca z wybranym artystą lub artystami młodego pokolenia. Jej wynikiem będzie wystawa w galerii BWA Wrocław Główny pod koniec 2020 roku. Kuratorką tej edycji została jedna z najważniejszych polskich artystek, Joanna Rajkowska. Przed kandydatami do pracy z nią pierwszy etap projektu – otwarty dla publiczności przegląd propozycji. Uwaga! Nie musicie legitymować się dyplomem ukończenia studiów artystycznych, jednak wymogiem jest prezentacja na spotkaniu kwalifikacyjnym oprócz ewentualnego portfolio, również wstępnego pomysłu na wystawę, pracę lub działanie. nabór: do 10.10 przegląd po kwalifikacjach: 21–25.10 bwa.wroc.pl

Festiwal

idei

Warszawski Festiwal Młodych to druga odsłona święta młodzieży organizowanego przez Stowarzyszenie „Z Siedzibą w Warszawie”. Składa się na niego 80 bezpłatnych i różnorodnych tematycznie wydarzeń w 14 dzielnicach miasta. Zainteresowani technologią zaproszeni są na warsztaty z druku 3D, majsterkowania i programowania. Osoby, którym bliżej jest do działań z zakresu szeroko rozumianej kultury i sztuki, mają do wyboru ponad 30 warsztatów dziennikarskich, fotograficznych, przeglądów filmowych, teatralnych, muzycznych. Tegoroczną nowością są warsztaty z zakresu edukacji medialnej i metod interpretacji przekazów, które pozwalają na dekonstrukcję współczesnej propagandy i rozpoznawanie technik manipulacyjnych. Zajęcia prowadzą organizacje społeczne i grupy młodzieży, jak również cudzoziemcy, którzy w Warszawie działają na rzecz promocji różnorodności kulturowej. Co istotne, Festiwal, który kieruje się ideami równości, współpracy, tolerancji i solidarności, wpisuje się swoimi założeniami w cele inicjatywy Rok Antyfaszystowski. 4–20.10 Warszawa, różne lokalizacje festiwal.wwarszawie.org.pl


orientuj się / sztuka i życie

53

Kamil Kukla: 16SCP, 2016. Własność Jacek Cegiełka

Zakamarki mózgu

Kamil Kukla w wolnych chwilach buszuje po serwisach internetowych takich jak Reddit czy 4chan. Może w ten sposób zaspokoić wstydliwy głód niepoprawnych treści, znajdujących się w strefie kulturowego wyparcia. W tych czeluściach wykluwają się i rozwijają mikrospołeczności, które łączy zamiłowanie do egzotycznych fetyszy. Ważną i witalną rolę odgrywają tu artyści tworzący obrazki „pożądaniowe”, stanowiące wizualną reprezentację fantazji, które z przyczyn prawnych lub technicznych nie mogą się ziścić w prawdziwym życiu. Artystę pociągają te dziwactwa uprawiane na peryferiach kultury i ilustrowane przez bezimiennych twórców amatorów. To, co sam robi, rodzi się w podobnych zakamarkach mózgu. Co to? Możecie przekonać się na wystawie Frukta i paszczęki. Malarstwo, rzeźba, muzyka. do 3.11 Kraków, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, plac Szczepański 3A bunkier.art.pl


54

orientuj się / Architektura i miasto

ADAM PRZYWARA DLA NN6T:

Afryka w centrum historii

Centring Africa: Postcolonial Per­ spectives on Architecture to tytuł czwartego interdyscyplinarnego programu badań Canadian Centre for Architecture w Montrealu. Finansowany przez fundację Adrew W. Mellona program potrwa osiemnaście miesięcy, podczas których zostanie zrealizowanych osiem projektów badawczych. Punktem wyjścia dla inicjatywy są trzy nowe kolekcje archiwaliów w zbiorach CCA, dotyczące architektury i urbanistyki w Afryce, m.in zbiory duńskiego planisty Coena Beekera i niemieckiego architekta Georga Lipps­meiera. Wybrane projekty badawcze zidentyfikują miejsce, jakie architektura – jako dyscyplina i praktyka – zajmowała w procesie, który filozof Valentin-Yves Mudimbe nazwał „wynalezieniem Afryki” przez globalny Zachód. Projekt stawia zatem Afrykę Subsaharyjską w centrum historiografii architektury, aby prześledzić rolę dyscypliny w powojennych procesach dekolonizacji, neokolonializmu i globalizacji. Projekty badaczy, takich jak Dele Adeyemo, Ikem Stanley Okoye, Łukasz Stanek czy Huda Tayob, operują w różnych wpłynięcia na rozwój antykolonialnej skalach – od międzynarodowej wypedagogiki i dekolonialnych praktyk miany wiedzy przez kontynentalne archiwalnych na kontynencie. infrastruktury do urbanistyki pocca.qc.ca jedynczych miast czy specyficznie kolonialnych typologii domów. Inicjatywa z pewnością ma szansę na zmianę zachodnio-centrycznej wizji dziejów architektury. Jednocześnie poprzez warsztaty, prezentacje i wykłady stypendyści mają szansę


orientuj się / Architektura i miasto

National Printing Press, Nouakchott, Mauritania, około 1971. Dzięki uprzejmości Kiran Mukerji Collection, CCA

55


56

orientuj się / Architektura i miasto

ADAM PRZYWARA DLA NN6T:

ADAM PRZYWARA DLA NN6T:

Transfor- Biennale macja

Nie-weneckie

Biennale architektury kojarzy się nam z wyjazdem do Wenecji, przewidywalnymi pawilonami narodowymi i wystawą główną, która poza pamiętną edycją z 2014 nie ma nam zbyt wiele do zaoferowania. Tegoroczna jesień udowadnia jednak, że najciekawszych wydarzeń i wystaw architektonicznych szukać trzeba poza włoską laguną. W Tallinie trwa biennale pt. Beauty Matters: The Re­ surgence of Beauty, kuratorowane Instytut Mediów, Architektury i Dizajnu Strelka w Moskwie ogła- przez architektkę Yael Reisner i prezentujące prace dziewięciu estońsza nowy, 3-letni program edukacyjny pt. Terraforming. Wybranych skich i sześciu międzynarodowych projektantów. Po drugiej stronie At30 aplikantów odbędzie podróże do Stanów Zjednoczonych i do od- lantyku możemy odwiedzić Chicago Architecture Biennial, nad którym ległych lokacji w Rosji, aby zroopiekę sprawuje Yesomi Umolu z Sezumieć architekturę i planowanie pake Angiamą i Paulo Tavaresem. w skali planetarnej, skupiając się Jego tematyka silnie związana jest na przemianie terytoriów planety, z terytorium, prawem do ziemi czy a nie na podziałach na to, co „historyczne”, „naturalne” czy „zapro- wiedzą wernakularną. Z kolei trienjektowane”. Dyrektorem programu nale w Lizbonie pokazuje projekty ponad 30 kolektywów, biur i artyjest teoretyk dizajnu Benjamin H. Bratton. Według niego konteks- stów, które odnoszą się do „poetyki racjonalności” – tematu piątej edytem dla badań jest stale przyśpieszana ekspansja Rosji wewnątrz jej cji wydarzenia. W Oslo zobaczymy długą listę projektantów, którzy własnego terytorium. Rzeczywizgłosili swoje prace w kontekście poście, w kontekście nowych intratszukiwań odmiennych ścieżek roznych dróg morskich na Oceanie woju czy też tytułowej architecture Arktycznym, które powstają pod wpływem ocieplenia klimatu, mo- of degrowth. żemy na nowo przemyśleć, co Tallin, 11.09–17.11 oznacza „planowanie” w „planetab.ee Chicago, 19.09.2019–5.01.2020 tarnej” skali. chicagoarchitecturebiennial.org

na globalną skalę

theterraforming.strelka.com

Oslo, 26.09–24.11 oslotriennale.no Lizbona, 3.10–2.12 trienaldelisboa.com


orientuj się / Architektura i miasto

57

Edward Kreisler, Miejski Dom Wycieczkowy, Kraków, 1929–1931. Fot. MHK

Wspólny dorobek

Tożsamość. 100 lat polskiej architektury to pięć wystaw w pięciu miastach Polski, z których każda przygląda się innemu fenomenowi architektonicznemu po 1918 roku. W Krakowie głównym tematem jest SZTUKA (okres 1918–1939), w Warszawie WŁADZA (okres 1939–1956), w Lublinie SPOŁECZEŃSTWO (okres 1956–1970), w Poznaniu TRANSFER (okres 1970–1989), w końcu w Katowicach PRZEMIANA i ekspozycja obejmująca lata 1989–2018. Wystawy opowiadają o budynkach i przestrzeniach oraz twórcach, którzy wpłynęli na kształt miast po odzyskaniu niepodległości, a także, zgodnie z tytułem cyklu, zadają pytanie o wpływ działalności architektów i urbanistów na polski krajobraz kulturowy oraz tożsamości miejsc, w których mieszkamy. Ponadto organizator przedsięwzięcia, Narodowy Instytut Architektuwry i Urbanistyki, zaprasza na liczne debaty, wykłady, spacery i warsztaty we wszystkich pięciu miastach. Kraków (do 15.12), Dawny Hotel Cracovia; Warszawa (08.10–15.12), Biblioteka Uniwersytecka; Lublin (11.10–15.12), Centrum Spotkania Kultur; Poznań (18.10–15.12), Poznań Główny – (stary) dworzec PKP; Katowice (25.10–15.12), siedziba NOSPR niaiu.pl


58

orientuj się / ARCHITEKTURA I MIASTO

Jaśmina Wójcik, Be My Guest, instalacja I warsztaty, 2019, fot. dzięki uprzejmości artystki


orientuj się / ARCHITEKTURA I MIASTO

59

Anty-

-pomnik

Jaśmina Wójcik stworzyła ogromną instalację podczas tegorocznej edycji odbywającego się w Austrii festiwalu sztuki steirischer herbst. Be My Guest to konstrukcja nawiązująca do niezrealizowanego nigdy Monumentu Trzeciej Międzynaro­ dówki zaprojektowanego przez Vladimira Tatlina. Wykonana z pustych drewnianych skrzyń na owoce jest hołdem oddanym pracownikom sezonowym przybywającym do Puch bei Weiz z Polski, Węgier i Rumunii. Ta niewielka miejscowość słynąca z jabłek leży w sercu styryjskiego przemysłu owocowego. Instalacja wzmocniona jest o abstrakcyjną instalację dźwiękową, która powstała podczas warsztatów z udziałem okolicznych mieszkańców oraz pracujących w sadach migrujących robotników, a opierała się na „wzmocnieniu siebie poprzez użycie głosu i ciała, w których najważniejsze są osobiste interakcje i gesty gościnności”. Be My Guest to anty-pomnik upamiętniający pracę pracowników sadów i alternatywa dla marketingowego kiczu towarzyszącemu sprzedaży owoców jako produktów rynkowych. Do 13.10 Austria, Puch bei Weiz steirischerherbst.at


60

orientuj się / ARCHITEKTURA I MIASTO

Sygnały

z otoczenia

Jeszcze nie opadły emocje związane z warszawską lipcową odsłoną Ogólnopolskiego Spotkania Studentów Architektury, podczas którego jedna z grup zaproponowała stworzenie ogólnopolskiej Izby Studentów Architektury (do posłuchania w Bęc Radio: soundcloud.com/bec_ zmiana), a już inauguruje się OSSA Poznań pod hasłem przewodnim Zakłócenia. Co dzieje się, kiedy nasz odbiór i analiza rzeczywistości natrafiają na coś nowego, odmiennego? Jak reagujemy na zaburzenie? Czy tylko negacją? Jak zawsze na wydarzeniu grono ciekawych tutorów i gości. W temat przewodni wprowadzi na przykład KOSMOS Architects, biuro współpracujące wirtualnie, skupiające partnerów z Bazylei, Moskwy, Bangkoku i Nowego Jorku. 12–20.10 Poznań, różne lokalizacje ossa.com.pl

Nowatorsko

o mieście W ciągu ostatnich pięciu lat na język polski przetłumaczono kilkanaście bardzo ważnych książek o progresywnej polityce miejskiej. Polska prasa śledzi zmiany polityczne w miastach, które doprowadziły do przeorientowania działań samorządów w Europie. W jaki sposób zachodzące procesy mogą być inspiracją dla naszych miast? Cykl Miasto – Myśli – Możliwości chce sprzyjać szczegółowej rozmowie o nowej polityce miejskiej. Kuratorzy Michał Kubieniec i Paweł Jaworski zaprosili do Katowic nie tylko wybitnych miejskich badaczy, aktywistów i urbanistów, ale i burmistrzów, urzędników, aktywistów, artystów czy zaangażowanych mieszkańców. Będą szukać odpowiedzi na pytanie, jakie powinny być nasze miasta w najbliższej przyszłości, a swoją własną pracą pokażą, jak do tego doprowadzić. do 7.11 Katowice, Muzeum Śląskie, ul. T. Dobrowolskiego 1 muzeumslaskie.pl


orientuj się / ARCHITEKTURA I MIASTO

61

Fot. Patrycja Jastrzębska

Uwaga, zabytek! Co sprawia, że dany obiekt jest zabytkiem? Czy mogą być nimi tylko budynki? Jaką rolę w ochronie zabytków mają mieszkańcy? Jakie współczesne obiekty w przyszłości staną się zabytkami i wyraźnym znakiem swoich czasów? To tylko kilka z pytań, na które chce odpowiedzieć cykl wykładów i warsztatów Uwaga, zabytek! realizowany przez Stowarzyszenie Masław i inicjatywę Tu Było, Tu Stało. Podczas 12 spotkań doświadczeni architekci, urbaniści, historycy sztuki i konserwatorzy wspólnie z uczestnikami zajmą się zagadnieniami związanymi z dziedzictwem architektonicznym Warszawy i ochroną obiektów zabytkowych. Odbędzie się również gra spacerowa i debata podsumowująca projekt. Udział w wydarzeniach jest bezpłatny, wymagana jest jedynie rezerwacja na stronie http://bit.ly/uwaga-zabytek. 1.10–10.12 Warszawa, Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków, ul. Nowy Świat 18/20 maslaw.org.pl, tubytustalo.pl


62

orientuj się / dizajn

AGATA KIEDROWICZ DLA NN6T:

Naturo,

co dalej?

Natura – piękna, harmonijna i statyczna – taka, którą znamy, odchodzi do lamusa. Zmieniliśmy siebie i krajobraz tak bardzo, że to technologia wespół z siłami natury kształtuje przyszłość, a człowiek staje się katalizatorem ewolucji. Dzikie oprogramowania i genetyczne manipulacje są równie nieprzewidywalne co huragany i susze, a produkty cywilizacji stają się ludzką drugą naturą. Projektanci (naukowcy, humaniści, artyści) skupieni wokół kolektywu Next Nature nie tworzą technokratycznych rozwiązań, a projektują dyskusje. Używają narzędzi dizajnu (jak i fikcji, humoru, paralelnych światów) niczym symulatora lotu, by przetestować abstrakcyjne idee, zbadać społeczne nastroje, skłonić do refleksji. Badali już przyszłość mięsa in vitro – kolej na reprodukcję człowieka. Czy możliwa jest ciąża pozaustrojowa – w sztucznej macicy? Czy dialog międzygatunkowy zacieśni się tak bardzo, że zwierzęta będą hodować w swoich łonach zarodki innych ras? Czy będziemy projektować członków swojej rodziny? Z tymi kwestiami kolektyw skonfrontuje publiczność na kuratorowanej przez siebie wystawie Reprodutopia. 9.10–30.11 Holandia, Amsterdam, Droog Design Gallery, Staalstraat 7A/B nextnature.net


orientuj siÄ™ / dizajn

Sztuczna macica autorstwa Next Nature Network. Šbram-says/mmc-1

63


64

orientuj się / dizajn

AGATA KIEDROWICZ DLA NN6T:

Doczute

Wracamy do ciała. Do prawd „atomowych” – odczutych dotykiem, nosem, podniebieniem. Manowce technokratycznego świata zioną pustką. Ciało powraca w praktykach artystycznych i projektowych jako medium wypowiedzi, ale i niezbędny, samoświadomy pomost do świata i do Innego. Anna Królikiewicz, praktykująca malarstwo i wielkoformatowy rysunek, od niemalże dekady pędzle i farby zamieniła na materię pokarmu, by być bliżej odbiorcy. Sztukę pokarmu można przeżuć i wypluć, ale ta, przechodząc przez trzewia, zostawia ślad. Wypełnia refleksją, nie zapełniając przestrzeni i archiwów. „W otoczeniu wszechobecnej, chłodnej technologii i w sytuacji wyobcowania ze świata apeluję o dotyk, o kontakt, o autentyczne zanurzenie w przeżywaniu i materii. Liczy się tylko to, co… doczute, jak pisał Miron Białoszewski” – deklaruje artystka. Za manifestem podążają namacalne działania: retrospektywna, wzbogacona o nowe obiekty wystawa od sufitu, od dębu, od marchwi kuratorowana przez Emilię Orzechowską i monograficzne wydawnictwo Międzyjęzyk. Zmysły (wbrew temu, co śniło się niektórym filozofom) jawią się jako fundament, który trwale łączy z doświadczanym światem i z drugim człowiekiem. 3.10–3.11 Sopot, Państwowa Galeria Sztuki, plac Zdrojowy 2 pgs.pl

Bogna Kociumbas: obiekt z serii Elsewhere


orientuj się / dizajn

65

Roos Meerman & Tom Kortbeek: KozieMe, poduszka z wbudowanymi głośnikami. Fot. Michiel Spijkers

AGATA KIEDROWICZ DLA NN6T:

Teraz, razem

By zmienić świat, potrzebna jest współpraca, to oczywiste. Interdyscyplinarna, szeroko zakrojona, eksperymentująca, otwarta, wykraczająca poza ludzkie ego i utarte schematy – już mniej. Taki model praktykuje od ponad dekady Dutch Design Week, zapraszając do debaty o przyszłości projektantów, naukowców, artystów, polityków i wszelkich agentów zmiany. Tegoroczny festiwal podzielony jest na tematyczne sekcje pod szyldem World Design Embassies (Bezpieczeństwo, Cyrkularne i Naturalne Budownictwo, Dizajn Zrównoważony, Zdrowie, Mobilność i Woda), każda uważnie kuratorowana, prezentująca odważne wystawy, projekty, rozwiązania. Jak odnaleźć się w świecie SuperMocy, w które wyposaża ludzkie ciało współczesna technologia? Jak projektować modę dla nowego porządku w rzeczywistości klimatycznych zmian i społecznych wykluczeń? Jak manifestują organizatorzy, holenderski dizajn to stan umysłu, nie narodowości, a DDW to międzynarodowy hub, gdzie rozgrywa się przyszłość. Jeśli nie teraz, to kiedy? 19–27.10 Holandia, Eindhoven, wiele lokalizacji ddw.nl


66

orientuj się / dizajn

Obsesja strzałek Strzałki są aktywnym, ale często niezauważalnym elementem naszej codziennej komunikacji. Skąd pochodzi kursor? Dlaczego prawdopodobnie najstarsza strzała, jaką kiedykolwiek stworzono, wskazuje drogę do domu publicznego? Odpowiedzi na te pytania są częścią wystawy This way! o świecie znaków kierunkowych, na Festiwalu Projektowania Graficznego Weltformat w Lucernie. Kurator inicjatywy Marian Misiak, z rodzimej platformy dystrybuującej cyfrowe fonty Threedotstype, chce wyjaśnić historyczne tło strzał i związanych z nimi zjawisk. Spektrum interpretacji jest szerokie: strzały bywały narzędziem do zabijania (jak w przypadku Robin Hooda), mogą być wskaźnikiem kierunku, a niekiedy symbolizują miłość (atrybut Kupidyna). do 6.10 Szwajcaria, Lucerna, Heroes, Neustadtstr. 6 threedotstype.com, weltformat-festival.ch


orientuj się / fotografia i film

67

Fot. dzięki uprzejmości Muzeum Współczesnego Wrocław

Nieobecna obecność

Dlaczego na zdjęciach, które najpewniej powiążemy z krajobrazem i architekturą Skandynawii, jest pusto? Dlaczego czyste i pastelowe miasteczka wydają się opuszczone? Fotografie z wystawy Łukasza Zgrzebskiego Tamtego dnia wszyscy wyjechali ukazują nieobecną obecność poprzez ślady pozostawione przez ludzi: zaparkowane auta, zapisane szkolne tablice, rzeczy pozostawione przed posesjami. Ale dlaczego ktoś chciałby opuścić krainę dobrobytu? Sam autor zresztą, po kilku latach spędzonych w Norwegii, zdecydował się ten kraj opuścić. Wyjechał, czy kiedyś wróci? Uwagę zwracają również przejrzyste, jakby nierealne kadry – zbyt idealne, jakby wycięte z kartonu. Jakie historie skrywa ta scenografia? Wystawie towarzyszy publikacja wydana przez wydawnictwo i bibliotekę zinów Zinteka. do 25.11 Wrocław, Muzeum Współczesne, plac Strzegomski 2 A muzeumwspolczesne.pl


68

orientuj się / fotografia i film

Maria Svarbova: Basen, © Maria Svarbova

Zbliżenie na fotografię Jak rozwija się fotografia na całym świecie? Jak wyglądają najbardziej

przełomowe ujęcia? Czy dzieła mają coś wspólnego z handlem i przestrzenią komercyjną? Na takich tematach skupiają się organizatorzy FotoArtFestival im. Andrzeja Baturo. To międzynarodowe biennale nie ma konkretnego motywu przewodniego. Jest to przegląd prac najbardziej utalentowanych fotografów z dwudziestu krajów na świecie. Prócz licznych wystaw i wydarzeń organizowany jest maraton autorski, podczas którego zaproszeni artyści przybliżają swoją twórczość. Prezentacje prac odbywają się w wielu galeriach w Bielsku-Białej, także w galerii handlowej Sfera, gdzie sztuka zostaje umieszczona w przestrzeni konsumpcji. Nowością festiwalu jest aukcja kolekcjonerskich fotogramów, z której dochód będzie przeznaczony na cele charytatywne. 11–27.10 Bielsko-Biała, różne lokalizacje fotoartfestival.com


orientuj się / fotografia i film

69

Agnieszka Rayss: Krajobraz z trupem, 2019

Co widzimy?

Wyobrażenie wojny większość z nas konstruuje na podstawie rozmaitych obrazów. Ich szczególnym typem są rekonstrukcje tworzone jako rodzaj spektaklu, widowiska organizowanego tak, aby oglądać je z oddali. A z oddali widać inaczej. Wystawa A więc wojna Agnieszki Rayss, odbywająca się w ramach Warsaw Gallery Weekend, jest efektem obserwacji tego fenomenu. Śledzi ona rekonstrukcje historyczne w zmieniającym się w ostatnich latach kontekście społecznym i (geo)politycznym. Dostrzega w rekonstruktorach – świadomych lub nie – twórców obrazów-klisz, którzy współuczestniczą w procesach kształtowania współczesnych tożsamości Polaków i sposobów postrzegania wspólnotowej historii. I tak jak dwuznaczne etycznie wydaje się „odgrywanie” wojny, tak i sam obraz czy fotografia, będąc rodzajem estetycznej rekonstrukcji, może w tym kontekście budzić ambiwalentne odczucia. Wydarzenie odbywa się w ramach Warsaw Gallery Weekend 2019. do 17.11.2019 Warszawa, Galeria IFF, Fort Mokotów – budynek 06, ul. Racławicka 99 instytutfotografiifort.org.pl


70

orientuj się / fotografia i film

ANDRZEJ MARZEC DLA NN6T:

Obywatel Jones. Fot. Robert Palka / Kino Świat ANDRZEJ MARZEC DLA NN6T:

Kino postprawdy

Feministyczne reprezentacje

Nagrodzony za scenariusz na festiwalu w Cannes Portret kobiety w ogniu to pierwszy kostiumowy film Céline Sciammy i jednocześnie najlepszy obraz w jej karierze. Obywatel Jones to klasycznie zreaReżyserka nie tylko próbuje odzylizowany film o sztucznie wywołaskać feministyczną historię sztuki, nym wielkim głodzie na Ukrainie upominając się o zapomniane arna początku lat 30. XX wieku. Agtystki XVIII wieku, ale również stara nieszka Holland decyduje się się zredefiniować pojęcie artystycznakręcić obraz historyczny, jednocześnie zajmując pozycję krytyczną nej reprezentacji, wpłynąć na sam sposób przedstawiania. W jej filmie wobec współczesności. Oglądanie znajdziemy mężczyzn, portrejąc przeszłe wydarzenia, mamy przed oczami świat postprawdy, al- towane są jedynie kobiety. Jest to zgodne z dawną, patriarchalną zaternatywnych faktów, konfliktu sadą malarską, która nie pozwalała w Syrii, brexitu, wygranej Donalda artystkom tworzyć męskich portreTrumpa itp. Jones jest prekursotów ani zapoznawać się ze szczegórem współczesnych whistleblołami męskiej anatomii. Reżyserka wers – demaskując fałsz, stara się na planie filmowym współpracuje pokazać, że wojny światowe zdarzają się dlatego, że nikt nie zwraca głownie z kobietami, jest założycielką ruchu 50/50, którego postuuwagi na ich symptomy. Niezwylatem jest wprowadzenie parytetu kle klasyczny i poprawny film jest we francuskiej kinematografii. Jej prawdopodobnie adresowany do publiczności amerykańskiej, ale na- najnowsze dzieło to niezwykle poruszająca historia o pożądaniu wet ją czarno-białe postaci mogą zmęczyć, podobnie jak czas trwania oraz miłości, która jednak nie wykorzystuje motywów związanych (po premierze w Berlinie film został skrócony o 20 minut). Z podaną z dominacją lub poczuciem władzy. Portret, który tradycyjnie kow bardzo przystępny sposób opojarzy się z pasywną modelką oraz wieścią trudno się nie zgodzić, ale aktywnym artystą, u Sciammy staje film wydaje się przez to bezdyskusyjny – straszy, przestrzega, ale nie się wspólnym dziełem przynajmniej oferuje niczego ponad lekcję histo- dwóch twórczych osób. rii. Dlatego w porównaniu do bardziej nowatorskich Pokotu lub 1983, Premiera: 18.10 Obywatel Jones wydaje się niestety krokiem w tył w karierze reżyserki. Premiera: 25.10


orientuj się / fotografia i film

71

© Nachmittagfilm

ANDRZEJ MARZEC DLA NN6T:

W nie swoim domu

Byłam w domu, ale… to jeden z najbardziej kontrowersyjnych oraz najbardziej dyskutowanych filmów w konkursie głównym tegorocznego Berlinale, a także zwycięzca Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię. Philip, 13-letni syn Astrid, ucieka z domu i bez słowa do niego wraca. Okazuje się, że zniknięcie miało prawdopodobnie związek ze śmiercią jego ojca. Angela Schanelec zaprasza nas do dziwnego i niepokojącego filmowego świata, w którym główni bohaterowie pogrążeni w melancholii, próbują wykonać pracę żałoby. Śmierć ojca, podobnie jak w szekspirowskim Hamlecie, staje się przyczyną dziwnych wydarzeń i rozpadu domu. Schanelec, posługując się oszczędną, minimalistyczną estetyką, szeregiem niezręczności oraz dziwnym, czarnym humorem, próbuje pokazać rzeczywistość spustoszoną przez utratę członka rodziny. Premiera: 29.10 Poznań, Pawilon, ul. Ewangelicka 1 pawilon.org


72

orientuj się / ruch i dźwięk

AGNIESZKA SOSNOWSKA DLA NN6T:

Zapach

Polaka

Esencja Polski to tytuł nowej pracy Wojtka Ziemilskiego, która zostanie zaprezentowana podczas otwarcia festiwalu CultureScapes w Bazylei. Festiwal odbywa się co dwa lata, za każdym razem koncentrując się wokół innego kraju albo regionu. Patrząc wstecz, mamy Grecję, Islandię, Tokio czy Bałkany. Rok 2019 został poświęcony Polsce, a w programie znajdziemy między innymi nową produkcję Michała Borczucha Książę Niezłomny, Chór Kobiet z Hymnem do miłości, Krzysztofa Warlikowskiego z Wyjeżdżamy. Bardzo ciekawie zapowiadają się dwie wystawy indywidualne w prestiżowym Kunsthalle Basel: idącego ostatnio jak burza Alexa Baczyńskiego-Jenkinsa oraz Joanny Piotrowskiej. Wszystko wskazuje na to, że Ziemilski po Polacy wyjaśniają przyszłość w Nowym Teatrze zdecydował się trzymać tematyki narodowej rozumianej w charakterystyczny dla niego przewrotny sposób. Festiwal otworzy bowiem prezentacją perfum Essence of Poland, nad którymi pracował we współpracy z szwajcarskim perfumiarzem Andreasem Wilhelmem. Jak czytamy w zapowiedzi: „Jest to propozycja dla miłośników dreszczyku emocji i zaskakujących wydarzeń. Perfumy skrywają uczucie, ulotny obraz i związek z abstrakcyjnym i zmysłowym pojęciem, jakim jest kraj”. Brzmi zagadkowo, a biorąc pod uwagę obecny klimat polityczny w Polsce, zwiastuje raczej otwarcie puszki Pandory niż flakonu Chanel. 5.10 Szwajcaria, Bazylea, Theater Basel, Elisabethenstrasse 16 culturespaces.ch

Projekt: Kinga Gazda / PODPUNKT


orientuj się / ruch i dźwięk

73

AGNIESZKA SOSNOWSKA DLA NN6T:

Koń na

szpilkach

Miet Warlop należy obecnie do grupy najbardziej rozpoznawalnych artystek kręgu flamandzkiego – szczególnie sceny performatywnej. Wywodzi się ze środowiska sztuk wizualnych, jednak od wielu lat tworzy na scenie, odważnie eksperymentując z formatem spektaklu. Praktyka artystyczna Warlop nie zna bowiem żadnych granic formalnych, to wybuchowa mieszanka dyscyplin. Artystka tworzy animowane rzeźby, żywe obrazy i działania performatywne. W jej ostatnich pracach powraca estetyka i żywioł koncertu rockowego wraz z jego destrukcyjnym potencjałem. Współpracuje z muzykami, którzy stają się w ich obrębie zarówno performerami, jak i wykonawcami warstwy muzycznej. Krótkie działanie HORSE. A Man, A Woman, A Desire for Adventure, które będzie prezentowane w Zachęcie w ramach Projektu X, to świetna próbka jej humoru – koń na szpilkach galopujący przez przestrzenie wystawiennicze. 10.10 Warszawa, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, plac Małachowskiego 3 zacheta.art.pl


74

orientuj się / ruch i dźwięk

Antoni Michnik dla NN6T:

Z nostalgii za indierockiem

Tej jesieni jako dziecko epoki „rocka alternatywnego” czy gitarowego indie czekam pomiędzy festiwalami również na dwa wieczory po praskiej stronie Wisły. Najpierw w październiku w sile trzech zespołów do Warszawy zawita wytwórnia Italians Do It Better, znana z mieszania indie z przepracowywaną na różne sposoby tradycją disco. Sztandarowemu projektowi jej szefa, Johny’ego Jewela, czyli formacji Chromatics, będą towarzyszyć dwa inne projekty: Desire i In Mirrors. W nich również Jewel macza palce, choć pewnie i tak większość publiczności przyjdzie posłuchać materiału z odkładanego od lat Dear Tommy Chromatics. Z kolei na początku listopada przyjeżdża jeden z moich ulubionych współczesnych zespołów nawiązujących do tradycji postpunka, czyli szkocki The Twilight Sad. Od lat wydają równe, bardzo dobre, skandalicznie niedoceniane płyty, a tegoroczna It Won/t Be Like This All the Time należy do ich najlepszych. Żeby tego było mało, przez nimi zagra obiecujący, poruszający się w podobnej stylistyce Man of Moon. 12.10 Chromatics, Desire, In Mirrors Warszawa, Praga Centrum, ul. Szwedzka 2/4 07.11 The Twilight Sad, Man of Moon Warszawa, Hydrozagadka, ul. 11 Listopada 22

Antoni Michnik dla NN6T:

Między dźwiękiem i obrazem

Od kilku lat środowisko wokół wytwórni Wet Music organizuje na jesieni festiwal Fonomo, badający pogranicza muzyki niezależnej, filmu i sztuk wizualnych. Ósma edycja to nie tylko koncerty, lecz również m.in. wystawa Bartosza Zaskórskiego (kultowy już chyba projekt Wsie), przegląd prac videoartowych i szereg pokazów filmowych. A same koncerty? W lineupie dominuje elektronika wykraczająca poza samą muzykę – kluczową postacią jest Kevin Martin, który wystąpi zarówno solo, jak i jako część King Midas Sound. Do tego równie mroczni Belief Defect, grający inspirowane kinem eksperymentalne techno Szwedzi z Roll the Dice czy Tonstich, muzyczno-modowy projekt Amelie Duchow. Poznamy również efekty współpracy bydgoskiego Innercity Ensemble z pochodzącym z Argentyny Lucasem Gutierrezem, operującym zarówno dźwiękiem, jak i obrazem czy cyfrowymi danymi. Dodajmy do tego resztę polskiej reprezentacji, tworzącej całe elektroniczne środowiska dźwiękowe: opierający się na logice performansu sceniczny duet Inire oraz wpisujący się w archeologię mediów projekt MTV:Modulartelevision. Program dopinają: Andreas Tilliander, pod szyldem TM404 grający na syntezatorach analogowych, oraz krautrockująca formacja Beak>. 16–19.10 Bydgoszcz, różne lokalizacje fonomo.pl


orientuj się / ruch i dźwięk

75

to come (extended). Fot Jens Sethzman AGNIESZKA SOSNOWSKA DLA NN6T:

Panerotyczna przyjemność

W 2017 roku wybuchł głośny skandal wokół zmiany dyrekcji słynnego berlińskiego teatru Volksbühne. Frank Castorf, po 25 latach wyznaczania kierunku teatru, nieco z zaskoczenia został zastąpiony przez Chrisa Dercona – wcześniej dyrektora Tate Modern w Londynie. Ta budząca kontrowersje zmiana była zapowiedzią próby otwarcia instytucji na szeroko rozumiane sztuki performatywne – przede wszystkich choreografię i performans. Pochodząca z Danii choreografka Mette Ingvartsen wraz z Borisem Charmatzem zostali zaproszeni do pracy nad programem tanecznym dla instytucji. To anegdota, ale dobrze pokazuje, jaką pozycję ma obecnie artystka na międzynarodowej scenie artystycznej. Remake jednej z jej najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych prac z 2005 roku – to come – będzie można obejrzeć podczas tegorocznej (już osiemnastej!) edycji festiwalu Ciało/ Umysł. Na klinicznie białym tle sceny widzimy performerów i performerki ubranych w niebieskie, lateksowe kostiumy zakrywające całe ciało i twarz. W ciszy budują ruchome rzeźby z seksualnych pozycji, katalogując formy ludzkiej seksualności. Seks jest wypreparowany, opakowany w gładki plastik, minimalistyczny estetycznie. Artystka mówi o to come (extended) jako „zbiorowej rekonstrukcji orgazmu” albo „mumifikacji seksualnej”, nawiązując do jego paranaukowego i statycznego charakteru.

11–12.10 Warszawa, Nowy Teatr, ul. Madalińskiego 10/16 cialoumysl.pl


76

orientuj się / ruch i dźwięk / TECHNOLOGIA I PRZYSZŁOŚĆ

ANTONI MICHNIK DLA NN6T:

Syntezator maratoński

Od kilku lat gdański kwartet smyczkowy Neo Quartet organizuje własny festiwal muzyki współczesnej, który stopniowo rozrasta się w coraz ważniejszy punkt na jesiennej festiwalowej mapie. Tradycję stanowi już wizyta kompozytora-rezydenta – w tym roku w tej roli wystąpią Brytyjczycy Gwyn Pritchard, którego twórczość wyrasta z modernistycznych tendencji lat 60. i 70., oraz jego córka Alwynne, która tworzy kompozycje transmedialne. Poświęcony ich twórczości koncert monograficzny to jeden z głównych elementów programu, tak jak premiera nowej kompozycji Piotra Peszata Into Heart of Hearts czy koncert monograficzny dwójki współczesnych chińskich kompozytorów: Zhong Junchenga oraz Wen Dequinga. Kuminację stanowi jednak monumentalny, dwunastogodzinny maraton koncertowy, podczas którego między innymi Hashtag Ensemble zagra koncert współczesnych polskich kompozytorek, usłyszymy koncert Via Nova Ensemble z muzyką kompozytorów niemieckich czy solowy koncert pianisty Jonathana Powella. Ostatnie 7 godzin to czas Mortona Feldmanna – najpierw za sprawą słuchowiska Words & Music, które stworzył wraz z Samuelem Beckettem, a następnie jego sześciogodzinnego II kwartetu smyczkowego, którym gospodarze zamkną ósmą edycję festiwalu NeoArte: Syntezator Sztuki.

23–27.10 Gdańsk, różne lokalizacje neoarte.pl

ADA BANASZAK DLA NN6T:

OD PODSTAW, U PODSTAW Nowy rok szkolny inauguruje Autonomiczna Przestrzeń Edukacyjna – kolektyw, który za cel stawia sobie wyrównanie dostępu do wiedzy oraz stworzenie alternatywy dla skostniałej edukacji publicznej oraz elitarystycznej edukacji prywatnej. Nad działaniami APE unosi się duch edukacji wolnościowej i pedagogiki krytycznej oraz myślicieli takich jak Ivan Illich czy Janusz Korczak. W chwili, w której NN6T idzie do druku, dokładny plan zajęć nie jest jeszcze znany, ale w dwóch poprzednich latach obok zajęć językowych, konwersatoriów poświęconych m.in. historii lewicy oraz korepetycji z geografii, matematyki czy fizyki, znalazło się sporo zajęć z programowania (m.in. w językach Python i Java), a nawet warsztaty z majsterkowania z Arduino. Jeżeli macie ochotę pogłębić w nadchodzącym roku swoją wiedzę dotyczącą nowych technologii (i nie tylko) lub podzielić się swoimi umiejętnościami jako edukator, bardzo zachęcam do przyjrzenia się działalności tej organizacji! Wszystkie kursy w APE są bezpłatne, a lekcje odbywają się na warszawskim Jazdowie. Warszawa, ul. Jazdów 5A/4 facebook.com/ape.edu


orientuj się / TECHNOLOGIA I PRZYSZŁOŚĆ

77

Fot. dzięki uprzejmości artysty ADA BANASZAK DLA NN6T:

NEO-KOLONIALIZM

Pozyskiwanie rzadkich surowców naturalnych wiąże się m.in. z utrzymywaniem postkolonialnej równowagi sił, eksploatowaniem środowiska naturalnego ponad granice jego możliwości oraz – co nieuniknione – z powolnym wyczerpywaniem się źródeł cennych minerałów na Ziemi. Na szczęście nie jesteśmy sami w kosmosie, a – parafrazując główne hasło serialu Z archiwum X – „the resources are out there”. Jednym z państw najbardziej zaangażowanych w program odwiertów w tzw. obiektach bliskich Ziemi (konkretnie w asteroidach) obok Stanów Zjednoczonych jest niegdyś bogaty w rudy żelaza Luksemburg. Kolonizatorskie ambicje tego malutkiego kraju udokumentował, a raczej wizualnie skomentował, włoski fotograf Ezio d’Agostino w swoim cyklu NEOs. W jego zdjęciach uderza kompletny brak ludzi, totalna mechanizacja wydobycia i fetyszyzacja kosmicznych surowców. Jak twierdzi artysta: „Za sto czy dwieście lat prywatne korporacje mające dostęp do przestrzeni kosmicznej będą kontrolowały rynek surowców i wody na kompletnie ich pozbawionej Ziemi. Dziś takie korporacje możemy policzyć na palcach jednej ręki”. Zdjęcia można obejrzeć na stronie artysty, w wydanej w marcu książce oraz podczas nadchodzącego Noorderlicht International Photography Festival (6.10–1.12). eziodagostino.com, skinnerboox.com/books/neos


78

orientuj się / technologia i przyszłość

Dość!

Jedzenie jest jednym z najważniejszych aspektów naszego życia. Tymczasem produkujemy go więcej, niż możemy spożyć. Zużywamy więc stanowczo za dużo wszelkich zasobów ziemskich. Kwestie tego niepohamowanego apetytu i apatii, z której jako ludzkość zdajemy się nie otrząsać, towarzyszą tegorocznemu Festiwalowy Przemiany. Poznamy produkty, prototypy i procesy, w których wykorzystuje się rezultaty najnowszych badań, oraz nowe technologie odmieniające przemysł rolno-spożywczy. Zobaczymy, jak pod wpływem danych, wynalazków i innowacji zachodzą zmiany społeczne. Będzie to również okazja, by przyjrzeć się skuteczności działań takich jak protesty, bojkoty czy lobbing, a także poszukać sposobu na to, by spożywanie posiłków znów miało charakter wspólnotowy. 3–6.10 Warszawa, Centrum Nauki Kopernik, Wybrzeże Kościuszkowskie 20 kopernik.org.pl

Marije Vogelzang: Volumes


orientuj się / technologia i przyszłość

79


80

orientuj się / technologia i przyszłość

Dzięki uprzejmości wydawcy ADA BANASZAK DLA NN6T:

BROTOPIA

Tłumaczenia zagranicznych książek poświęconych nowym technologiom czy warunkom pracy w jednym z najszybciej rozwijających się sektorów – IT, to w Polsce rzadkość (nie wspominając już o rodzimych pozycjach poświęconych tym tematom). Tym bardziej godna podziwu wydaje się determinacja Katarzyny Suskiej, która – sfrustrowana problemami, które napotyka na co dzień jako kobieta pracująca „w technologiach” – założyła wydawnictwo, aby opublikować polski przekład bestsellera Brotopia. Breaking Up the Boys’ Club of Silicon Valley. Na łamach książki napisanej na podstawie własnych doświadczeń oraz wywiadów z ponad 400 osobami pracującymi w Dolinie Krzemowej, Emily Chang – dziennikarka Bloomberg Technology – opisuje środowisko uprzywilejowanych, bogatych i wykształconych inżynierów i inwestorów, w którym innowacja jest nieodłącznie związana z dyskryminacją, mizoginią, molestowaniem seksualnym i spotkaniami biznesowymi w jacuzzi. Chang tłumaczy również, dlaczego kobiet w IT – wbrew pozorom – jest procentowo coraz mniej i jaki ma to wpływ na jakość technologii, z których korzystamy na co dzień. Choć sama, w przeciwieństwie do Suskiej, nie widzę swojej przyszłości w kalifornijskim świecie startupów, uważam, że warto się mu uważnie i krytycznie przyglądać. Mam bowiem wrażenie, że Dolina Krzemowa i jej okolice, ze swoimi pogłębiającymi się nierównościami, kryzysem bezdomności, brotopijnymi klikami bogatych mężczyzn, seksizmem i często ślepym zachwytem nad możliwościami technologicznymi, nie jest wcale tak odległa od świata, w którym żyjemy na co dzień. Brotopia. Kobiety a Dolina Krzemowa Wydawnictwo Jackfruit jackfruit.com.pl


Centrum Kreatywności Nowa Praga w Warszawie

Z myślą o przedsiębiorcach sektora kreatywnego, twórcach kultury i mieszkańcach powstaje przestrzeń przy ul. Targowej 80A  i Inżynierskiej 3 na stołecznej Pradze. W ramach Forget Heritage, międzynarodowego projektu współpracy miast, w którym uczestniczy Warszawa, zakończono pracę nad etapem konsultacji społecznych i tworzenia założeń dla planowanego Centrum. Na bazie działań pilotażowych powstaną rekomendacje programowe dla nowych placówek, wyłoniono projekt architektoniczny. Budowa obiektów ma się zakończyć w grudniu 2022 r.

Centrum Kreatywności Nowa Praga, koncepcja pokonkursowa, Trektura – pracownia architektoniczna, Tomasz Ginter, Łukasz Katarzyński s.c. (zespół autorski: Tomasz Ginter, Łukasz Katarzyński, Alicja Tomaszewicz, Stefania Kochaniak, Sylwia Marcinowska), 2018

Nowe idee potrzebują starych budynków Jane Jacobs


K

ierunek przemian na Pradze Północ wyznacza Zintegrowany Program Rewitalizacji m.st. Warszawy do 2022 roku. Centrum Kreatywności Nowa Praga jest nie tylko kontynuacją działań miejskich na rzecz wsparcia sektora kreatywnego, ale także ma ożywiać miejsca zabytkowe, tworzyć dobrej jakości przestrzenie publiczne i poprawiać środowisko naturalne zgodnie z wymogami gospodarki niskoemisyjnej. Do tego dochodzi tworzenie nowych miejsc pracy i podniesienie aktywności lokalnej. Ucząc się od innych miast możemy lepiej programować inwestycje w Warszawie. Nasza rola, jako miasta, w tego rodzaju procesach się zmieniła. Wcześniej skupialiśmy się na modernizacji budynku, obecnie widać, jak ważne jest włączanie na wczesnych etapach inwestycji użytkowników i przyszłych operatorów przestrzeni. To naprawdę pomaga w jej sensownym programowaniu. Motywem przewodnim partnerstwa Forget Heritage jest cytat z Jane Jacobs: „Nowe idee potrzebują starych budynków”. Kluczowe jest, że stare przestrzenie potrzebują nowego życia i przywrócenia do użytkowania przez lokalną społeczność. Proces zdobywania wiedzy w mieście nigdy się nie kończy. Małgorzata Dąbkowska

Biuro Rozwoju Gospodarczego Wydział Centrum Przedsiębiorczości Smolna Urząd m.st. Warszawy


Tytuł projektu Forget Heritage oznacza postępowe i ponadnarodowe podejście do zagospodarowania przestrzeni miejskiej. Pomaga wykorzystać ukryty potencjał ogólnodostępnych miejsc dziedzictwa kulturowego poprzez działalność podmiotów z sektora kulturowego i kreatywnego w celu poprawy jakości życia mieszkańców.

Centrum Kreatywności Nowa Praga, koncepcja pokonkursowa, Trektura – pracownia architektoniczna, Tomasz Ginter, Łukasz Katarzyński s.c. (zespół autorski: Tomasz Ginter, Łukasz Katarzyński, Alicja Tomaszewicz, Stefania Kochaniak, Sylwia Marcinowska), 2018

Zespół budynków przy ul. Inżynierskiej 3, wraz z kamienicą przy ul. Targowej 80 A, należy do kompleksu budynków dawnych Składów Towarzystwa Akcyjnego Przechowywania i Transportowania Mebli i Towarów A. Wróblewski i S-ka. Zbudowany został około 1910 r. przetrwał obie wojny światowe, do rejestru zabytków trafił w 1982 r.


Inwestycja Centrum Kreatywności Nowa Praga (ul. Targowa 80 A i Inżynierska 3) to łącznie ok. 3500 m2. Według planu w kamienicy przy ul. Targowej 80 A mieścić się będą pracownie dla rzemieślników o specjalnościach niepowodujących hałasu, sale konferencyjne, klubokawiarnia, przestrzenie do spotkań warsztatowych i działań społecznych. Znajdzie się tam także miejsce na wystawy, działania kulturalne i edukacyjne. Przylegający pawilon zamieni się w kawiarnię z concept store, a w budynkach sąsiadujących z przyszłym Centrum zachowane zostaną dotychczasowe funkcje, czyli działalność lokalnej organizacji pozarządowej i prowadzonej przez nią jadłodajni. Zagospodarowane zostaną również podwórza – znajdzie się na nich dużo zieleni, przestrzeń do odpoczynku, gier i zabaw Planowane jest także stworzenie pasieki i ogrodu społecznego oraz elementy małej architektury.

Centrum Kreatywności Nowa Praga, koncepcja pokonkursowa, Trektura – pracownia architektoniczna, Tomasz Ginter, Łukasz Katarzyński s.c. (zespół autorski: Tomasz Ginter, Łukasz Katarzyński, Alicja Tomaszewicz, Stefania Kochaniak, Sylwia Marcinowska), 2018


Centrum Kreatywności Nowa Praga, koncepcja pokonkursowa, Trektura – pracownia architektoniczna, Tomasz Ginter, Łukasz Katarzyński s.c. (zespół autorski: Tomasz Ginter, Łukasz Katarzyński, Alicja Tomaszewicz, Stefania Kochaniak, Sylwia Marcinowska), 2018

Dostępna wiedza na temat różnych etapów realizacji Forget Heritage: • dobre praktyki zarządzania miejscami dziedzictwa kulturowego oraz najlepsze praktyki dotyczące szkoleń związanych z zarządzaniem miejscami dziedzictwa kulturowego (ang.); • spis aktów prawnych dotyczących ochrony oraz finansowania dziedzictwa materialnego w postaci budynków zabytkowych lub innych budynków, lub obiektów budowlanych, wpisujących się w założenia programu Forget Heritage (pol., ang.); - podręcznik zarządzania/ Management Manual (pol., ang.); • raport z realizacji zogniskowanych wywiadów grupowych (pol., ang.); • raport z badań potrzeb szkoleniowych osób zarządzających obiektami o wartości historycznej, w których prowadzona jest działalność w ramach przemysłów kulturowych i kreatywnych, oraz pracowników administracji publicznej realizujących projekty związane z rozwojem sektora kreatywnego (pol.); • raport z lokalnej oceny ex-ante dotyczącej projektu pilotażowego Centrum Kreatywności Nowa Praga (pol.); • raport z przeprowadzonych szkoleń: Adaptacja i zarządzanie obiektami o wartości historycznej przy wykorzystaniu formuły PPP ( pol., ang.). Dodatkowo ma powstać strona Offspaces – platforma informacyjna dotycząca pustostanów, które mogą być przeznaczone na działania kulturalne lub związane z działalnością sektora kreatywnego. Strona zawierająca spis budynków z 10 miast partnerskich projektu jest obecnie w przygotowaniu. https://off-spaces.eu


Myśleć szeroko, słuchać uważnie Rozmowa z Marią Dąbrowską-Majewską i Zofią Iwanicką z Fundacji Zmiana, prowadzącej działania pilotażowe projektu Forget Heritage na Pradze Północ w Warszawie Wymyślenie programu Projektu Pilotażowego pod nazwą Innowacje w dzielnicy Praga Północ – Centrum Kreatywności Nowa Praga to bardzo odpowiedzialne zadanie. Ta placówka powinna służyć mieszkańcom najbliższej okolicy, stwarzać miejsce do rozwoju branż kreatywnych, wpływać na rozwój miasta. Jakimi narzędziami się posługiwałyście?

MDM: Opracowanie tego tematu było możliwe dzięki konsultacjom społecznym przeprowadzonym w latach ubiegłych. Projektując i realizując działania pilotażowe, rozmawiając z okolicznymi mieszkańcami, przedstawicielami zawodów kreatywnych i potencjalnymi użytkownikami Centrum, wykorzystywałyśmy wnioski z wcześniej przeprowadzonych badań.

Fot. archiwum Fundacji Zmiana


Fot. archiwum Fundacji Zmiana

Znamy dobrze Zintegrowany Program Rewitalizacji, z którym Forget Heritage jest spójny. Realizacja tak dużego projektu obciążona jest biurokracją, ale nie przeszkadza to nam. To naturalne przy tak dużej skali odpowiedzialności. Programowanie przyszłości jest dziś bardzo trudnym zadaniem. Co było największym wyzwaniem przy tworzeniu programu działań pilotażowych dla Centrum Kreatywności Nowa Praga?

ZI: Stworzyłyśmy go w oparciu o nasze wszystkie dotychczasowe doświadczenia, a mamy ich naprawdę sporo i – co ważne – są to doświadczenia z bardzo różnorodnymi grupami społecznymi. Istotą naszej propozycji jest pragnienie, by Centrum miało siłę oddziaływania znacznie większą niż lokalna. Powinny się w nim znaleźć nowe przestrzenie nie tylko dla artystów, przedstawicieli zawodów kreatywnych, ale także dla nowych, powstających dopiero rodzajów rzemiosła miejskiego. A wszystko to ze świadomością zmian, jakie zachodzą w strukturze demograficznej Pragi. Przybywa nowych i młodych mieszkańców, chętnie spędzają tu czas turyści zagraniczni.


Poprawiła się komunikacja z lewym brzegiem miasta. Myślałyśmy więc o Szkole Nowych Rzemiosł, takiej, która czerpie szeroko z różnych kultur świata, jest świadoma współczesnych deficytów i potrzeb, reaguje na te problemy, które będą wyznaczać wyzwania w nadchodzącej przyszłości. Pomyślałyśmy, że przy tym tempie przemian, jakie dzielnica przechodzi obecnie, wyobrażenie sobie precyzyjne tego, co ma się tu dziać za 10 lat, jest wyzwaniem trudnym dla ekspertów, a co dopiero dla mieszkańców. Projekt realizowany jest w partnerstwie międzynarodowym. Obok Warszawy są tu miasta tak różne jak Rijeka, Genua, Norymberga, Bydgoszcz czy Uście nad Łabą. Czy jako organizacje biorące udział w projekcie macie okazję wymiany doświadczeń?

ZI: Spotkanie wszystkich organizacji działających w ramach projektu w miastach partnerskich było bardzo pouczające. Mimo różnic między miastami problemy, z którymi musimy się mierzyć, są podobne. Okazało się też, że jesteśmy organizacją z długim stażem i dzięki temu możemy służyć radą. Na przykład taką, że opieranie działań na wolontariuszach podczas realizacji wieloletnich projektów nie jest dobrym pomysłem. Albo że działania artystyczne nie będą lekarstwem na problemy ekonomiczne mieszkańców. Niektóre z realizowanych w ramach innych projektów przedsięwzięcia podziwiam za prostotę. My myślimy na wiele lat w przód, szeroko, a ludzie robią takie proste rzeczy: zamykają kawałek ulicy, robią kino letnie i już! Na Pradze Północ tego rodzaju działania są już prowadzona od lat – Otwarta Ząbkowska przecierała szlaki. Wasze zadanie jest jednak trudniejsze – w ramach projektu wyremontowane i oddane do użytku mają zostać dwa zabytkowe, a obecnie bardzo zniszczone budynki. Realizacja tego zamierzenia potrwa wiele lat, budowa ma się zakończyć w roku 2022. Czy jesteście przygotowane na trudności, jakie mogą być z tym związane?

MDM: Nasze doświadczenia powoduje, że nie dajemy się zbić z tropu przejściowymi trudnościami, które – co oczywiste – pojawiają się w projekcie o tej skali. Wiemy na przykład, że trudno jest utrzymać uwagę, energię i entuzjazm uczestników


Fot. archiwum Fundacji Zmiana

w przedsięwzięciu, które trwa 5 lat. Spotkanie wszystkich interesariuszy jest trudne: zebranie ich, współtworzenie wspólnego oblicza, innowacje, które nie mogą się ograniczać do drukarki 3D. Zmodyfikowałyśmy to, co zastałyśmy w projekcie jako spadek po poprzednich etapach realizacji, przystosowałyśmy do nowych metod pracy kreatywnej, wprowadziłyśmy nacisk na rozwój kompetencji i umiejętności. Po prostu wiemy, że w takich projektach potrzebny jest czas na zbudowanie relacji, szacunek do różnorodności, a przede wszystkim współpraca między wszystkimi stronami. Wtedy to, co zostanie wypracowane, nie tylko dobrze „zmieści” się w przygotowywanych budynkach, ale będzie promieniować, sięgnie dalej niż lokalnie.

Fundacja Zmiana – działająca od 2008 r. warszawska organizacja pozarządowa. Prowadzi działania w przestrzeni publicznej, zajmuje się animacją społeczną, pracą z grupami zmarginalizowanymi. Realizuje projekty kulturalne, z których najbardziej znane są Biblioteki Sąsiedzkie oraz akcje doposażania i tworzenia

bibliotek w Zakładach Karnych. Na zlecenie m.st. Warszawy Fundacja Zmiana prowadzi w podwórku na Inżynierskiej 3 działania animacyjne i warsztaty przybliżające ideę CKNP i zachęcające mieszkańców, artystów, przedsiębiorców do współpracy przy tworzeniu wizji i misji tego miejsca. http://fundacjazmiana.pl


Forget Heritage realizowany był w latach 2016–2019 w ramach programu Europejskiej Współpracy Terytorialnej Interreg Europa Środkowa 2014–2020, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Budżet całościowy projektu: 2 470 570,45 euro

Partnerzy projektu:

Miasto Genua (Włochy) lider projektu, Instytut Badań Ekonomicznych (Słowenia), Agencja Rozwoju Regionalnego Regionu Ljubliana (Słowenia), Miasto Norymberga (Niemcy), Miasto Bydgoszcz (Polska), Stowarzyszenie Centrum Kompetencyjne Innowacji Kulturalnej (Węgry), Miasto Rijeka (Chorwacja), Miasto Usti nad Labem (Czechy), Region Lombardia (Włochy), Miasto Warszawa (Polska) Realizacja w Warszawie:

Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, Biuro Rozwoju Gospodarczego www.um.warszawa.pl www.forgetheritage.eu Strona programu Europa Środkowa:

https://europasrodkowa.gov.pl/ Strona programu Interreg Central Europe

http://www.interreg-central.eu Aktualności o projekcie:

http://firma.um.warszawa.pl/projekty/forget-heritage/


Fundacja Sztuki Polskiej ING

Jak widzą swoją przyszłość studenci kierunków artystycznych? Pełna wersja raportu znajdzie się w listopadzie na stronie internetowej Fundacji Sztuki Polskiej ING.

Wprowadzenie Prezentujemy wybrane wnioski z badań realizowanych przy okazji tegorocznej edycji projektu „Artysta – Zawodowiec” (AZ) – zainicjowanego przez Fundację Sztuki Polskiej ING i skierowanego do studentów uczelni artystycznych. Projekt AZ odbył się w tym roku po raz trzeci, w dziesięciu miastach w Polsce: Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Toruniu, Warszawie i we Wrocławiu. Celem projektu jest przekazanie studentom uczelni artystycznych praktycznej wiedzy o tym, jakimi prawami rządzi się świat sztuki, żeby ułatwić im samodzielne funkcjonowanie po opuszczeniu uczelni. Wykłady dotyczyły mechanizmów rynkowych, korzyści płynących z kolektywnego działania, możliwości zdobywania doświadczeń za granicą, a część warsztatowa składała się z konsultacji portfolio i treningu pisania i mówienia o własnej twórczości.


Podobnie jak w poprzednich edycjach, tak i w 2019 r. częścią projektu „Artysta - Zawodowiec” były badania ilościowe prowadzone w gronie jego uczestników, dotyczące ich opinii, aktywności i wyobrażeń na temat sztuki i jej studiowania1. Dzięki ankiecie internetowej udało nam się zebrać odpowiedzi od 653 osób. W tym roku po raz pierwszy z uczestnikami i wykładowcami prowadzono także wywiady jakościowe, których problematyka koncentrowała się na najbliższej przyszłości młodych artystów. Interesowały nas wyobrażenia dotyczącego tego, jak zmieni się świat sztuki w Polsce, najbliższych lat w zawodzie, ułatwień i utrudnień w odnalezieniu się w świecie sztuki ( jaką rolę pełni w tym procesie akademia oraz aktywność studencka), a także prognozowanych zmian w szkolnictwie artystycznym. Łącznie przeprowadzono 17 takich wywiadów (12 z uczestnikami oraz 5 z prowadzącymi zajęcia w 2019 r.). Główne wnioski z badań jakościowych zestawiamy poniżej z wybranymi wynikami badań ilościowych, by w ten sposób zachęcić czytelników do snucia własnych tropów i rozważań na temat przedstawionych zagadnień. Wspólnej refleksji warta wydaje się m.in. pozorna sprzeczność między zadowoleniem ze studiów a przekonaniem, że w niewielkim stopniu przygotowują one do zawodu artysty, a także deklaracje, że dla stania się zawodowym artystą studia są dużo mniej ważne niż na przykład spotkania z artystami. Więcej dyskusji wydają się także wymagać – chyba za proste – interpretacje, które za główny problem polskiego świata sztuki uznają niskie wynagrodzenia, a także rozwiązania, które remedium na wszystkie troski upatrują w „upraktycznieniu” studiów artystycznych. W końcu, wielu rozmowom towarzyszyła także atmosfera wyczekiwania zmian w kształceniu artystycznym przy jednoczesnym przekonaniu, że mogą się one dokonać w zasadzie jedynie na drodze rewolucji (co wiąże się z określonym ryzykiem). Maciej Frąckowiak, Karolina Szyma

1 Zob. P. Policht, Artysta – zawodowiec: raport z badania, „Szum” 19.11.2018.

Pozostali autorzy badania i osoby współpracujące: Agata Nowotny, Adrianna Drozdowska, Maja Demska, Hubert Borowski, Filip Schmidt, Janina Zakrzewska, Jakub de Barbaro oraz Mikołaj Hałabuda.

W redakcji „Notesu na 6 tygodni” utworzyliśmy w ubiegłym roku minizespół badawczy. Pracowaliśmy nad stworzeniem bazy danych i narzędzi analitycznych, które ułatwią zrozumienie tego, od jakich czynników zależy podejmowanie decyzji o uczestniczeniu w kulturze. Naszym partnerem jest Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy – Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego. Dzięki tej współpracy i danym pochodzącym z bibliotek działających na terenie Mazowsza przygotowaliśmy mikroopracowania dotyczące zainteresowań czytelników i czytelniczek – w samej Warszawie z ponad 190 bibliotek, czytelni i punktów bibliotecznych korzysta 250 000 osób.


Do jakiego typu zawodu przygotowuje Cię twój kierunek studiów?

50%

25%

61,7% artystyczny (np. malarstwo, rzeźba, sztuka mediów) 23,5% projektowy (np. architektura, wzornictwo, projektowanie graficzne) 9,3% inny

0%

5,5% teoretyczny (np. historia sztuki, edukacja artystyczna)

Rok studiów uczestników biorących udział w badaniu 100%

3,3% doktorat 10,2% absolwent(ka) 17% V rok (II rok studiów magisterskich) 19,5% IV rok (I rok studiów magisterskich) 17,7% III rok studiów

18,8% II rok studiów 13,5% I rok studiów 0%

A3 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


W niedalekiej przyszłości artyści zajmować się będą nie tylko tworzeniem unikatowych dzieł, ale także twórczym uczestnictwem w sieciach i sytuacjach społecznych. Myśląc o bliskiej przyszłości polskiego świata sztuki, rozmówcy wskazywali m.in., że rozwinie się kolekcjonerstwo – coraz częściej zajmować się nim będzie nie tylko wąska grupa ludzi bardzo bogatych oraz garstka pasjonatów, ale także pracowici mieszkańcy miast. Rosnąć będzie też zainteresowanie działaniami z pogranicza sztuki i ekologii czy sztuki i spółdzielczości; na horyzoncie pojawia się także szansa na większą rolę artystów jako pracowników w kreatywnych zawodach przyszłości. Rozwinie się także artystyczne podziemie, choć będzie to smutny skutek skurczenia świata NGO-sów w rezultacie malejącego publicznego finansowania sztuki współczesnej.

„Bardzo wierzę, że mimo niesprzyjającej koniunktury dla organizacji pozarządowych coraz więcej będzie działań, gdzie znajdą miejsce artyści, którzy chcą zmieniać świat i głosić różne idee […] Nawet nie chodzi tylko o działania oddolne, może trochę polityczne, dotyczące zmiany swojego otoczenia, tylko o wkład w budowanie czegoś, co ma związek ze współpracą z biznesem. Szczególnie, że tyle się mówi o sztucznej inteligencji, o tym, że czeka nas kolejna rewolucja”. Członkini zespołu AZ A4 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Prezentacja i sprzedaż prac 100%

Prezentacja prac w internecie 71,6%

Udział w wystawie 82,3%

Sprzedaż pracy 60,2%

Gotowe portfolio 51,5% 50%

0%

* Na wykresie przedstawiono odsetki respondentów odpowiadających twierdząco na pytania: „Czy masz gotowe portfolio?”, „Czy prezentujesz swoje prace w internecie”, „Czy brałaś / brałeś kiedykolwiek udział w wystawie?” oraz „Czy sprzedałaś / sprzedałeś kiedykolwiek swoją pracę?”.

A5 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Studenci są zdeterminowani do tworzenia, mimo przeczucia, że ze sztuki się nie utrzymają – poszukują więc alternatyw. Wejście na szerszy rynek pracy ułatwić mogą doświadczenia dorywczych prac podejmowanych w czasie studiów, zarówno w zawodach zbliżonych do studiowanego kierunku: grafik, animator czy praca w ZPAP, jak i bardziej od niego odległych: tłumacz, pracownik w korporacji, call center, sali zabaw dla dzieci, kawiarni czy sklepie zoologicznym. Ubocznym skutkiem tych ostatnich zajęć paradoksalnie może być wzmocnienie kompetencji, którym obecnie na uczelniach nie poświęca się zbyt dużo miejsca, a które mogą się przydać, także w pracy w roli artysty. Skazanie na sztukę grozić może tymczasem zupełną niemożnością jej praktykowania.

„Kończę studia i idę, wiadomo, na bezrobocie czy coś, więc: rejestracja i zatrudniam się w jakiejś wspaniałej knajpce czy gdzieś. I ta praca tymczasowa tak mnie wciągnie, że wrócę do mojego miasta i przez sytuację rodzinną się okaże, że muszę się tutaj trochę pokręcić. Znajdę sobie jakiegoś faceta i nagle się rozmnożę i będą inne priorytety: będę potrzebowała pieniędzy i zapomnę o tych marzeniach czy życiu, które teraz wydaje mi się normalne. I po prostu będzie mi wystarczać praca w kawiarni czy w Mac-u w małym mieście, z dziećmi, z mężem. I chodzenie do pracy od ósmej do szesnastej, codziennie robienie tego samego”. Studentka V roku sztuki mediów A6 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Przyszłe źródła utrzymania 0%

100%

41,5% Zamierzam łączyć pracę twórczą z inną działalnością, bo tylko w ten sposób będę w stanie się utrzymać na satysfakcjonującym poziomie

39,1% Chciał(a)bym w przyszłości utrzymywać się w 100% z mojej twórczości i sądzę, że uda mi się w ten sposób zarobić na satysfakcjonujący poziom życia.

19,4% Chciał(a)bym w przyszłości utrzymywać się w 100% z mojej twórczości, choć wiem, że to oznacza skromny poziom życia

Czy pracujesz zarobkowo poza sprzedawaniem własnych prac? Tak 46,7%

0%

Nie 53,3%

100%

A7 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Działania kolektywne i zagraniczne doświadczenia pomagają stać się rozpoznawalnym w lokalnym świecie instytucjonalnym. Zaistnienie i utrzymanie się w świecie sztuki ułatwiają zdaniem rozmówców relacje zawarte na uczelniach, przy okazji wernisaży oraz udziału w różnorakich warsztatach i zajęciach fakultatywnych, które stanowią okazję do poznawania innych ludzi, sposobów myślenia, niekoniecznie związanych z maksymalizacją zarobków, a nawet ze sztuką. Z tego samego powodu warto przynajmniej raz wziąć udział w rezydencji artystycznej, Erasmusie lub innym zagranicznym stypendium. Umiejętność wspólnej pracy nabywa się z kolei dzięki udziałowi w organizacji wystaw czy w projektach.

„Sama organizacja dużo mi dała, bo w tym momencie wiem, na co mogę się w przyszłości porywać; co jest realistyczne do zrealizowania, jeśli chodzi o wystawę […] Pisanie maili do poważnych instytucji czy wypełnianie wniosków o granty też mi dużo dało […] Bo dużo osób nie wie, że są granty na twórczość artystyczną, a jak ktoś wie, to często nie potrafi się do tego zabrać .” Studentka V roku rzeźby A8 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Co cię motywuje do uczestnictwa w wydarzeniach związanych ze sztuką (np. wystawa, wernisaż, spotkanie z artystą, wykład otwarty, warsztaty)? Zdobycie, rozwinięcie wiedzy lub umiejętności z interesującego mnie obszaru 79,6%

Orientacja w sztuce aktualnej 76,8%

Poszukiwanie inspiracji dla własnej twórczości 66,9%

Potrzeba uczestnictwa w życiu środowiska artystycznego 56,7%

Budowanie sieci zawodowych, chęć nawiązania współpracy 47,6%

Rozrywka, wypełnienie czasu wolnego, spędzenia czasu ze znajomymi 40,7% 0%

50%

100%

* Odsetek respondentów wskazujących na wybrane motywacje. Można było zaznaczyć wiele odpowiedzi. Motywacje uszeregowano pod kątem ich popularności.

A9 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Młodzi artyści pracują 24 godziny na dobę, a jednak pozostają a marginesie. Wejście w świat sztuki utrudnia kolejny paradoks: przyszli czy początkujący artyści są zarazem od życia odseparowani, jak i się w nim rozmywają. Rozmywają, bo artystą jest się nieustająco, a brak jasnego i zrozumiałego dla innych podziału na czas pracy artystycznej i działalności poza nią sprawia m.in., że społeczeństwo traktuje działalność artystyczną jako niepoważne zajęcie. Odseparowani, bo nawet w murach uczelni dyskutowanie o zarobkach, regułach rynku czy strategiach walki o lepszą pozycje zawodową zbyt często – jak twierdzą rozmówcy – uważane jest za coś „nieładnego”. Zamiast podobnych dyskusji uczestniczy się tam w wytwarzaniu „artystycznej atmosfery” i obietnicy prowadzenia „artystycznego życia”.

„Rozmawiamy o sztuce, a nie o pieniądzach. Pamiętam jak bardzo się wstydziłam w ogóle wyceniać swoją pracę, odpowiadałam: ja nie wiem, w ogóle nie chcę żadnych pieniędzy [śmiech]! Wiesz, to jest urocze, że przychodzimy do akademii z taką słodką naiwnością. Ale myślę, że to jest bardzo ważne, żeby akademia też powiedziała: To jest zawód, który ma dawać wam środki do życia i tyle!”. Artystka i wykładowczyni AZ * Odp. na pytania „Na ile istotne są dla Ciebie poniższe aspekty pracy zawodowej w obecnym momencie?” oraz „Na ile istotne będą dla Ciebie poniższe aspekty pracy zawodowej za 5 lat?” przedstawione łącznie. Respondenci oceniali wpływ każdego z tych czynników w skali 1–5. Liczby poszczególnych wskazań zostały przemnożone przez wartość skali, uszeregowane oraz przedstawione w zakresie od 0–100 punktów (PT).

A10 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Aktualne i przyszłe priorytety zawodowe 0 PT

T E R A Z I Z A 5 L AT

100 PT

76

66

Posiadanie umowy o pracę

81

76

Uznanie krytyki, zdobywanie nagród

83

80

Kontakt z ludźmi

84

76

Rozpoznawalność

84

80

Zróżnicowane zadania, projekty

85

75

Stabilność zatrudnienia

86

85

Elastyczność

87

80

Zachowanie równowagi między pracą a życiem prywatnym

87

81

Możliwość łączenia pracy z innymi aktywnościami

88

78

Posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego Uczenie się nowych rzeczy

94

91

Praca w branży artystycznej

89

92

93

Rozwój własnego języka artystycznego

88

Godne wynagrodzenie 0 PT

T E R A Z I Z A 5 L AT

92

96 100 PT

A11 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Na uczelniach artystycznych mocno trzyma się stary porządek, który utrudnia przygotowywanie przyszłych artystów na to, co nadchodzi. Rozmówcy zwracali uwagę, że uczelnie owszem – nauczają rzemiosła, ale mniej uczą funkcjonowania w zawodzie artysty i używania tych kompetencji poza światem sztuki. Wspominano też niedostatek dyskusji nad palącymi problemami i charakterystycznymi zjawiskami współczesnego świata. Skutkiem tych deficytów jest np. zbytnie przywiązanie do indywidualistycznego modelu uprawiania sztuki, utrudniającego pracę w grupie, a tym samym sukces w sztuce i poza nią. Mimo iż pojawiają się jaskółki zmian: nowy sprzęt, budynki, prowadzący, którzy łamią schematy, to jednak zmienia się mniej, niż mogłoby. Przeszkadza w tym mechanizm zastępowania zasłużonych wykładowców przez następców wybranych na ich podobieństwo. Utrwala to obecne od dawna postawy artystyczne i pedagogiczne, a przez to utrudnia studentom odnalezienie się w zmieniających się realiach (narzekanie na to grozi z kolei ageizmem).

„Tyle się zmieniło przez ostatnie cztery lata. Powstała pracownia grafiki 3D, która cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem studentów […] Zaczął wykładać Wojtek Bąkowski i jego pracownia ma gigantyczne zainteresowanie, bo jest o kilka dekad młodszy, jest też spoza, więc wprowadza inny rytm”. Studentka V roku sztuki mediów A12 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Jak ogólnie czujesz się przygotowana(y) do zawodu artystki / artysty? 100%

Bardzo źle 5,8%

Raczej źle 20,4%

Średnio 47,8%

Raczej dobrze 22,3%

Bardzo dobrze 3,7%

0%

Jaki wpływ mają poniższe miejsca / instytucje / osoby na Twoje przygotowanie do zawodu artysty? Bezpośredni kontakt z artystami

85

Kontakt z instytucjami i galeriami

78

Lektura książek, tykułów poświęconych sztuce

75

Uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych

73 67

Studia na uczelni artystycznej

64

Znajomi Rodzina

49 0PT

50PT

100PT

* Respondenci oceniali wpływ każdego z tych czynników w stkali 1–5 (bardzo źle przygotowują – bardzo dobrze przygotowują). Liczby poszczególnych wskazań zostały przemnożone przez wartość skali, uszeregowane oraz przedstawione w zakresie od 0–100 punktów (PT).

A13 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Superaktywność w czasie studiów to największa szansa na zawodowe spełnienie. Działania w kolektywach, staże, samizdatowe wystawy i podobne aktywności cenione są jako szansa uzupełnienia wszystkiego tego, czego brakuje uniwersyteckiemu kształceniu. Wiele wypowiedzi wskazywało na realną pomoc, jaką w jej praktykowaniu otrzymali od niektórych wykładowców. Rzadziej była jednak mowa o uniwersyteckich mechanizmach wsparcia pozauczelnianej aktywności. Między innymi dlatego utrwala się przekonanie, że aktywność to wyłącznie dyspozycja określonych studentów, a nie rozwijająca się w czasie kultura wzmacniana przez określone rozwiązania instytucjonalne. Brak tej świadomości jest podwójnie dotkliwy: uniemożliwia budowanie skutecznych mechanizmów wspierania tych, którym bycie aktywnym przychodzi ciężej, a na dodatek ich stygmatyzuje.

„Bardzo dużo młodych ludzi idzie na tę uczelnię i oni jeszcze nie wiedzą co ze sobą zrobią w tej sztuce, jakby jeszcze nie czują tego. Nie wiem, ciężko powiedzieć. No widzę, że większość ludzi jest bardzo aktywna. Przykro czasami patrzeć, jak ktoś nie wykorzystuje jakiegoś momentu”. Studentka III roku malarstwa A14 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Tylko niewielka liczba absolwentów uczelni artystycznych zostanie artystami „z prawdziwego zdarzenia”, więc akademie zwrócą się ku szeroko rozumianej sztuce użytkowej. Pytając o przewidywane zmiany w edukacji artystycznej, rozmówcy wskazywali, że studenci oczekiwać będą, by umiejętnościom artystycznym w kształceniu towarzyszyły kompetencje projektowe, wiedza dotycząca funkcjonowania na rynku sztuki, publicznego wsparcia dla twórczości oraz bezpieczeństwa socjalnego. System rozsadzać będzie dodatkowo wysoka aktywność studentów przyjeżdżających zza wschodniej granicy. Struktura kadry zmieniać się będzie ewolucyjnie w kierunku większego udziału wykładowczyń, a także większego dopuszczania do nauczania osób rozwijających swoje kariery poza akademią.

„Ja widzę fundamentalny deficyt, problem z większością akademii w Polsce, że one kompletnie izolują tych młodych ludzi od świata zewnętrznego, tworząc zredukowany, nikomu niepotrzebny świat. Podczas ostatniej wizyty [na jednej z akademii] było wstrząsające, że tam się pielęgnuje postawy, które można nazwać wręcz autystycznymi, takiego wycofania się ze świata, nieuczestniczenia i rozważania zupełnie abstrakcyjnych kwestii związanych z plamami, fakturami”. Kurator A16 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Jak myślisz, ile średnio miesięcznie netto zarabiają w Polsce artystki / artyści? 100%

2001 – 4000 zł 53,4% 0 – 2000 zł 25,1%

4001 – 6000 zł 18,3%

Powyżej 6000 zł 3,3% 0%

Największe problemy, z jakimi artystka / artysta musi mierzyć się na polskim rynku pracy. 0%

50%

100%

Niskie wynagrodzenia 79%

Duża konkurencja 36,6% Brak umowy / praca w szarej strefie 33,6% Konieczność realizacji projektów typowo komercyjnych 29,8% Trudna współpraca z galeriami, instytucjami 28,2% Nieuregulowane prawnie kwestie (np. w zakresie współpracy, korzystania z cudzej własności intelektualnej) 25,4% * Odsetek respondentów wskazujących na wybrane problemy (można było zaznaczyć maksymalnie trzy odpowiedzi). A17 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Za najskuteczniejsze czynniki zmiany akademii uznaje się te, które są wobec niej zewnętrzne. W rozmowach zwracano uwagę na inwestycje infrastrukturalne, konkurencję ze strony prywatnych kursów i uczelni, odgórną zmianę sposobu kwantyfikacji dorobku lub obniżenie wieku emerytalnego, a także społeczny stereotyp artysty czy napięcia polityczne. Niewiele mówi się za to o czynnikach zmiany o bardziej endogennym charakterze i regionalnym zasięgu, jak strategia rozwoju uczelni czy studencka aktywność na rzecz zmian. Powraca argument o skostnieniu struktury utrudniającej zmiany od wewnątrz. To, co kiedyś chroniło autonomię uczelni, może zatem prowadzić do rosnącej akceptacji dla zmian, które przyjdą spoza niej. Taka myśl wzbudza u części rozmówców niepokój – strach przed przemianą uczelni w przedsiębiorstwa.

„Reforma [szkolnictwa wyższego] zakłada, że uczelnie będą musiały być jednostkami, które zarabiają na siebie, więc to nie jest dobra wizja […] Podejrzewam, że w momencie, kiedy już w ogóle te wydziały przestaną być osobne, to duża część z nich zostanie po prostu zamieciona. Dlatego, że nie są ani prestiżowe, ani dochodowe te kierunki i przedmioty, więc mogą zniknąć z programu, niestety”. Studentka I roku edukacji artystycznej A18 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Na ile jesteś zadowolona(y) ze swoich obecnych studiów na uczelni artystycznej? 0%

50%

100%

Bardzo zadowolona(y) 30,6% Raczej zadowolna(y) 42,1% Średnio zadowolona(y) 20,5% Raczej niezadowolona(y) 5,6% Bardzo niezadowolona(y) 1,3%

Gdybyś ponownie podejmował(a) decyzję o studiowaniu, czy wybrał(a)byś kierunek artystyczny? 100%

Tak, wybrał(a)bym tę samą uczelnię 61,1%

Nie, nie wybrał(a)bym studiów artystycznych 1,4%

Tak, ale wybrał(a)bym inną polską uczelnię Tak, ale 20% wybrał(a)bym uczelnię zagraniczną 17,5%

0% A19 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Wyobrażenia przyszłości są zakorzenione w teraźniejszych doświadczeniach, dlatego w jej projektowaniu ważna jest gotowość do konfrontowania się z tym, co nowe, inne. Pytanie o oceny prognozowanych zmian, jak i w ogóle o to, co nadejdzie, sprawiało rozmówcom trudność. Okruchów przyszłości dopatrywano się raczej w tym, co spotkać można już teraz za granicą albo w wybranych polskich pracowniach. Takie pozytywne zalążki to m.in. nowe formaty pedagogiczne, formuły pracy czy rozszerzanie świata sztuki, a także polepszające się miejskie polityki wsparcia artystów czy crowdfunding. Obawę budzi z kolei ryzyko redukowania rozwoju szkolnictwa do zmian infrastrukturalnych czy dalsze ukorzenianie się myślenia o sztuce przez pryzmat autorskiej produkcji dzieł.

„Często w Skandynawii czy w Niemczech jest tak, że wybierasz sobie profesora i masz z nim konsultacje, kiedy chcesz. I nikt cię nie ocenia. Oczywiście, to trzeba wyważyć, bo każdy system ma swoje wady i zalety. I na przykład na początku może dobrze jest spróbować różnych rzeczy, a dopiero pod koniec studiów pracować tylko z jednym profesorem i rozwijać się, pracować nad swoimi rzeczami”. Studentka V roku sztuki mediów

Czy rozważasz co najmniej kilkuletni pobyt za granicą w najbliższych latach?

0%

Tak 50%

Nie 50%

100%

A20 RAPORT / JAK WIDZĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ STUDENCI KIERUNKÓW ART YST YCZNYCH?


Nowy słownik wzbogaca się po to, by umożliwić raczej upraszczanie niż rozumienie świata. Edward W. Said Za ostatnim niebem. Palestyńczycy

nowy wyraz* to rubryka w NN6T, która ma charakter leksykonowy. Wraz z zaproszonymi autorami tworzymy spis słów, które mają znaczący wpływ na opisywanie lub rozumienie zjawisk zachodzących obecnie, albo takich, które „produkowane” są przez postępujące zmiany w układzie sił polityczno-ekonomiczno-społeczno-kulturalno-naukowo-technologiczno-obyczajowych. Pracę nad leksykonem pragniemy kontynuować do roku 2019. Propozycje haseł można nadsyłać na adres redakcji: bogna@beczmiana.pl

* Nazwa inspirowana jest czasopismem „Nowy Wyraz. Miesięcznik Literacki Młodych”, wydawanym w Warszawie w latach 1972–1981. Debiuty pisarzy, poetów i krytyków były tam ilustrowane pracami artystów młodego pokolenia. Nazwa miesięcznika nawiązywała do pisma międzywojennej awangardy „Nasz Wyraz” (1937–1939).

nr16


92

nowy wyraz / nr 16

Nie ma jednego właściwego sposobu użytkowania placu. Tak jak nie ma jednego rodzaju placu – są place sterowane, migrujące, chwilowe czy place oazy, zależne od cech przestrzeni, ludzkiej aktywności, własności i procesów miejskich. Proponujemy nowe spojrzenie na place jako przestrzenie wytwarzane poprzez użytkowanie, a nie właściwości urbanistyczne, charakterystykę architektoniczną czy rzeczywistość administracyjną danego miejsca. Sześć nowych scenariuszy dla placów to wizje wynikające z analizy materiału badawczego zebranego przez nas w trakcie trzech lat badania warszawskich placów w ramach projektu Place Warszawy (do odzyskania). Wszystkie scenariusze są wsparte przykładami i odniesieniami do przeszłości lub teraźniejszości placów Warszawy. Zwracają uwagę na te właściwości przestrzeni publicznych, które wzmacniane lub świadomie wykorzystywane, mogą znacząco poprawiać jakość życia w mieście w przyszłości. Aleksandra Litorowicz, Bogna Świątkowska www.placewarszawy.pl Prace graficzne: Zofia Kofta

Plac konstelacja Stanowi część sieci przestrzeni miejskich, dzięki czemu nie tylko usprawnia komunikację pomiędzy nimi, ale również pozwala na pełniejsze doświadczanie miasta. Możliwość niezakłóconego, czytelnego pieszego przemieszczania się pomiędzy przystankami takiej konstelacji przynosi większą satysfakcję z korzystania z infrastruktury miasta. Dążenie do sieci połączeń między placami przeciwstawia się też ich odseparowaniu, przełamuje statyczne pojęcie placu jako przestrzeni wyłącznie autonomicznych zdarzeń lub celu samego w sobie. W tym scenariuszu wyzwaniem projektowym pozostają także jakość przestrzeni między placami i oferowane przez nią doświadczenie. Plac konstelacja odnosi się nie tylko do fizycznego doświadczenia, ale również nowej logiki miasta kształtowanej przez technologię informatyczno-internetową. W tym ujęciu place są częściami niewidzialnej sieci nieustannej wymiany informacji.


nowy wyraz / nr 16

Plac celowy Jest używany w określonym celu, jednak często w sposób nieprzewidziany i niezaplanowany przez urbanistów. Funkcjonuje różnie, w zależności od doraźnie formułowanych priorytetów użytkowników. Punktem wyjścia placu celowego jest fizyczne miejsce o określonych właściwościach przestrzennych. To przestrzeń w mieście, którą można różnie zapełnić, w zależności od – czasem skrajnych – potrzeb. Takimi przestrzeniami mogą stać się miejsca, które pozornie zupełnie nie przypominają placu, jak fragment dachu, ruchliwa ulica zamknięta na weekend albo miejski nieużytek. To, co definiuje plac celowy, to ludzka aktywność i potencjalność odbywania się na nim różnych wydarzeń oraz gotowość na zmianę swoich funkcji. Celem jest użyteczność – służba mieszkańcom.

Plac chwilowy Pojawia się w konkretnej chwili, by zaraz zniknąć. Jest dowodem na społeczny potencjał pewnych miejsc. Nie musi być odgórnie powoływany do życia ani przywiązany do określonej przestrzeni. Plac chwilowy dzieje się najczęściej w miejscach, w których brakuje historycznie wykształconych placów, na przykład przed instytucjami, urzędami czy świątyniami, i jest tworzony poprzez aktywność związaną z tymi miejscami. To również moment, kiedy jakieś wydarzenie albo społeczna aktywność, inicjowana często przez działania artystyczne lub animacyjne, wpływają pozytywnie na jakość danego miejsca – nawet jeśli tylko na chwilę.

93


94

nowy wyraz / nr 16

Plac euforii To plac dostarczający przyjemnych doznań. Można na nim zanurzyć się w przyjaznej miejskości: obserwować ludzi, krajobraz oraz zmieniającą się pogodę. Sprzyja temu nieuchwytna aura miejsca, ale też elementy wyposażenia i wystroju, takie jak wygodna, dobrze rozplanowana mała infrastruktura, ukształtowanie terenu czy otwarcie krajobrazowe. Na tym placu dowartościowane są proste cielesne i zmysłowe przyjemności. To miejsce, w którym nie krępujesz się leżeć na trawie, siedzieć na murku, opierać o drzewo, biegać, grać, lepić bałwana, bawić się czy oglądać sztukę albo po prostu toczące się życie miejskie. Tutaj przypatrujesz się innym obecnym i jeśli masz na to ochotę, wchodzisz z nimi w interakcje. Plac euforii przypomina, że miasto to nie tylko praca, mobilność i wykonywanie racjonalnych i zoptymalizowanych w czasie czynności – to też radość i możliwość kreatywnego dostosowywania otoczenia do swoich potrzeb.

Plac oaza Schronienie na czas, gdy miejski gwar przestaje cieszyć, a zimno lub upał dają się we znaki. Mogą to być park albo fontanna, ale także zakamarki i murki, o które można się oprzeć. Najczęściej to miejsce budowane przez naturę – zieleń jest tu jednak nie tylko miejską dekoracją, ale również najważniejszym bohaterem. Miejskie oazy są zbawienne dla środowiska i mieszkańców, oddają cechy klimatu, stanowią odpowiedź na dominującą tendencję umiastawiania przestrzeni. Upominanie się o obecność takich miejsc to konieczność w epoce antropocenu, coraz głośniej wyrażana przez środowiska nie tylko ekspertów, ale też mieszkańców.


nowy wyraz / nr 16

Plac sterowany Przestrzeń zarządzana na podstawie własności. Podejmowane decyzje lub ich odraczanie wpływają na funkcję, charakter i krajobraz miejsca – w ich wyniku powstają na przykład place parkingi, place puste, podzielone, animowane, chronione lub prywatne. Od właściciela placu zależy, jakie priorytety będą realizowane w zarządzaniu przestrzenią – w ich wyniku powstają na przykład place zagęszczone lub puste, place pełne samochodów lub place dla ludzi. Najczęściej intencja wspomagana jest intensywnymi i konsekwentnie prowadzonymi działaniami, których źródłem może być chęć osiągnięcia korzyści społecznej, wizerunkowej lub biznesowej. Obecnie dominuje przekonanie o społecznej roli wszystkich dostępnych przestrzeni miejskich, nawet jeśli stanowią własność prywatną. Krajobraz jest dobrem wspólnym. Odpowiedzialność za niego staje się horyzontalna – troska kapitału, wciąż mocno przywiązana do obrębu posiadanej działki, zaczyna obejmować także sąsiedztwa, staje się bardziej wertykalna. Żwawość ekonomii stanowi miarę żwawości miasta. Współodpowiedzialność to najważniejszy element placu sterowanego – kiedy w użytkowaniu i trosce o przestrzeń bierze udział jak najwięcej grup mieszkańców, wtedy jest sukces.

Tekst powstał jako część wystawy Place. Instrukcja użycia, która od czerwca do września 2019 prezentowana była w Zodiaku Warszawskim Pawilonie Architektury. Znalazł się także w towarzyszącej wystawie bezpłatnej publikacji, która w formie drukowanej dostępna jest w księgarni Fundacji Bęc Zmiana (Mokotowska 65, Warszawa), a w wersji elektronicznej na stronie projektu www.placewarszawy.pl, gdzie gdzie opublikowane są także rekomendacje i wyniki badań.

95


96

laszuk

Komuna Warszawa: Brak zaangaĹźowania w praktykÄ™ wytwarza teoretyczne halucynacje, fragment wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. K. Mozolewski


laszuk

Kapitalizm

jest

Z Grzeg orzem L aszu k i e m z Komuny Warszawa o tym, co jest, a czego nie ma, rozmawia B og n a Św iątkows k a

97


98

laszuk

Czy to, że masz kredyt we frankach, wpłynęło jakoś na tegoroczny program rezydencji Komuny Warszawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie? Nie, ponieważ ja jestem szczęśliwym posiadaczem kredytu we frankach. W ogóle nie zmienia on mojego podejścia do systemu kredytowego i wolnego rynku. Jestem ich nieustającym entuzjastą. Wasze działania zatytułowane są Kapitalizm jest. Rok temu drukowaliśmy na łamach NN6T wasz manifest, który był zapowiedzią podjęcia tego wątku. Co z tym kapitalizmem? Zwłaszcza że Komuna Warszawa ma w samej nazwie odwołanie do świata bez niego? Już rok temu chciałem zmienić nazwę z „Komuny Warszawa” na „Kapitalizm Warszawa”. Niestety zostałem przegłosowany przez członkinie i członków stowarzyszenia, że to jednak nie jest ten czas. Mam do nich żal o to. Dałem się też niestety zwieść kuratorowi, który nie chciał, żeby nasza wystawa w MSN nazywała się Kapitalizm jest OK! Wynika z tego, że jest bardzo wiele nieścisłości na poziomie języka. Dopóki nie zdefiniujemy, jak rozumiemy słowo „kapitalizm”, to możemy sobie wyobrażać, że to jest taki zły człowiek z brodą, w kapeluszu, z amerykańską flagą, z karabinem, strzelający do biednych afrykańskich dzieci. Nie ma logicznej rozmowy, kiedy miesza się pojęcia z różnych słowników. Ale kultura i twórczość artystyczna to nie jest obszar, gdzie się rozmawia logicznie i na poziomie pogłębionej wiedzy, tylko właśnie dużą rolę odgrywają wyobrażenia, przerysowane emocje, podkręcone do maksimum przegięcia, które kształtują zarówno komunikat wydobywający się na zewnątrz, jak i całą dyskusję, która się odbywa wewnątrz środowiska. Jeżeli tak to definiujesz, to dopuszczasz, że kultura i sztuka jest polem oszustw, nadużyć i głupoty. A różni się czymś od świata zewnętrznego pod tym względem? Nie, i dlatego ja staram się rozmawiać w sposób, który jednak wypełnia jakiekolwiek znamiona logiki, wysnuwania wniosków z wcześniej postawionych tez. Oczywiście kultura i sztuka dają nam pożywkę emocjonalną, ale po stanie afektywnego wzmożenia, który towarzyszy nam w trakcie oglądania jakiegoś dzieła, powinien przychodzić moment refleksji, czyli powrót do języka faktów, i wtedy już trzeba rozmawiać inaczej. Żeby nie było: na naszej wystawie prezentujemy prace, które nie są traktatem filozoficznym. Jest to nasze wyobrażenie świata czy też opowieść o świecie


laszuk

99

stworzona na polu sztuki. Staramy się jednak opowiadać językiem, który zachowując reguły wypowiedzi artystycznej, nie zaprzecza elementarnej logice, mówi: a to a, b to b. Jeżeli ja mówię o tym, że kapitalizm jest OK, to opowiadam o tym, że kapitalizm jako system wymiany dóbr jest OK, ponieważ dopuszcza wielość graczy na rynku, jeśli chodzi zarówno o sprzedaż usług, jak również rzeczy. Takie były założenia ideałów liberalnych, bo do tej tradycji filozofii się odwołujemy. Myślimy o tym dziewiętnastowiecznym ideale utylitaryzmu Johna Stewarta Milla, który zakładał, że ludzie powinni być szczęśliwi i mieć dostęp do wielu dóbr oraz budować swoje szczęście na własnych zasadach. Wiele osób mylnie definiuje kapitalizm jako system polityczny, a tak naprawdę jest to system wymiany dóbr. Oczywiście, jeśli my obywatele, obywatelki dopuszczamy do tego, żeby na tym polu w ramach funkcjonowania państwa czy świata dochodziło do nadużyć, to są to wyłącznie nasze ustępstwa, zaniechanie naszych obywatelskich obowiązków. My nie pilnujemy, żeby świat się rozwijał w dobrym kierunku, co powinno się odbywać za pomocą stanowionych przez nas praw, poprzez demokrację i wszystkie narzędzia, które ona nam daje. Jeśli dobrze się ograniczy naturalną dynamikę kapitalizmu, która współgra z naturalnymi ludzkimi egoizmami, to ten system jest naprawdę bardzo wydajny. Może przysparzać nam wielu radości i przyjemności, bo temu służy ludzkie życie, przynajmniej według mnie. Możemy sobie znajdować nisze, w których możemy się cieszyć różnymi przedmiotami, których potrzebujemy, usługami, których potrzebujemy do spędzania wolnego czasu, albo też sami możemy pracować w różnych dziedzinach czy obszarach rynku pracy, które sprawiają nam przyjemność. Chodzi o to, żeby poważnie rozmawiać o kapitalizmie. Używanie wyłącznie wyobrażeń w ogóle nie zmienia kapitalizmu ani świata demokratycznego. Promowane swego czasu przez wydawnictwa Krytyki Politycznej antykapitalistyczne manifesty Rancière’a, Agambena czy Žižka, są totalnie bełkotliwe. Nic nie wniosły do poważnej rozmowy. Jeśli dobrze zrozumiałam, to kapitalizm jest po prostu pewną formą życia społecznego. Tak, jest jedną z najważniejszych części życia społecznego. Wymiana oparta na wzajemnej korzyści czy na osiąganiu korzyści kosztem drugiej osoby jest obecna w cywilizacji ludzkiej… Muszelka za skórę lwa. Uśmiech za kamień. Mówisz o wyobrażeniach, które są szkodliwe dla efektywności wymiany myśli. Tymczasem


100

laszuk

membrana oddzielająca wyobrażenia od faktów jest bardzo cieniutka. Karmione emocjami, stają się wykoślawionym sosem, w którym dziś pływa postprawda. Czy możemy się jakoś przed tymi wyobrażeniami osłonić? Jaką one rolę dzisiaj odgrywają? Chyba nikt tego nie wie. Jednak to, że pewne wyobrażenia rządzą światem, nie znaczy, że należy się im poddawać. Osoby chcące się wypowiadać poprzez sztukę rzekomo o systemie ekonomicznym czy o socjologii, czy o różnych sprawach, które są dla nich w jakiś sposób ważne, powinny się edukować. Czym jest ten kapitalizm, jak to działa? Napędzające się emocje nic nie wnoszą do tego, jak ten świat można urządzać. Bądźmy też realistami. To, że w kilku galeriach odbędzie się kilka znakomitych wystaw, nie znaczy, że w jakikolwiek sposób wpłynie to na wyniki wyborów w Polsce czy w innych krajach. Ja nie po to chodzę do galerii czy do teatru, czy do kina, żeby ktoś mi wciskał kolejną głupotę, w której widzę nieprzeczytane książki z dziewiętnastego wieku, nieprzeczytane książki z dwudziestego wieku, tylko przeczytane naprędce artykuły z miesięcznika czy kwartalnika o sztuce, w których ktoś opisał inne wystawy, które odbywały się w zamorskich galeriach, które są modne. Brak pogłębionej refleksji, a wręcz dziury w edukacji, powodują, że ta cała rzekomo zaangażowana krzątanina artystyczna nic nie wnosi do poważnej rozmowy. Natomiast bardzo wiele może wnosić do przyjemności oglądania różnych prac. Wciąż czasami chodzę do galerii, bo widzę tam ładne obrazy, nawet jeżeli niemądrze konstruują wizję świata. Doceniam kunszt, rzemiosło artysty, artystki, ich wizje. Skupiam się na tym, co jest ładnego w tych dziełach sztuki, a co jest istotą sztuki przecież. Z tego, co mówisz, wyziera bokami, że w tej waszej propozycji jest jakiś plan pozytywny. Czy możesz go sformułować? Jest to zachęta do tego, żeby myśleć rozsądnie, czule i solidarnie o innych ludziach. Żeby zachować równowagę, nie popadać w skrajności myślowe, które właśnie mówią: kapitalizm – nie, ale w zasadzie nie wiadomo co innego. Odrzucić wyobrażenia o niespełnionych utopiach ładnie opisanych przez krytyków i krytyczki sztuki, czy ładnie wyglądających w galeriach, które nie mają absolutnie żadnego przełożenia na realne życie ekonomiczne czy społeczne. Chodzi o to, żeby ten mały światek artystyczny nie myślał, że utopijne chwilowe wspólnoty, które powstają w galeriach czy w działaniach partycypacyjnych artystycznych, można przełożyć na sprzedaż biletów w kasie ZTM albo codzienne funkcjonowanie


laszuk

101

Komuna Warszawa: Brak zaangażowania w praktykę wytwarza teoretyczne halucynacje, fragment wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. K. Mozolewski

w słynnej oczyszczalni ścieków Czajka czy codzienne dojazdy pociągami tam i z powrotem. Świat jest tak skomplikowany, że takie prostackie – co tu dużo mówić – manifesty czy działania, które nawołują: „bądźmy razem, czyńmy Ziemię lepszą”, ośmieszają myślenie. Żal energii pompowanej w balony ideowych manifestów artystycznych. Tak naprawdę trzeba bardzo ciężko pracować, pracować politycznie, pracować uczciwie w zakładach pracy, w relacjach sąsiedzkich, płacić składki na jakąś partię, a przynajmniej głosować regularnie. Ale to w ogóle nie jest pole sztuki, więc artyści i artystki słabo są tym zainteresowani, bo w gruncie rzeczy chcą zaistnieć na rynku sztuki, zgodnie ze schematem kapitalizmu, który rzekomo zwalczają. Ale jesteś za użytkowaniem sztuki? Jesteś za tym, żeby ona była używana? No, żeby wisiała na ścianach albo żeby wieczorem można było iść do teatru i spędzić miło czas. To jest podstawowa rola użytkowa sztuki. Czasem wystarczy, że coś jest dobrze zrobione. W sumie to jest najważniejsze, bo co jest warte nadęte dzieło artystyczne, które nie cieszy oka?


102

laszuk

Czy ten ton nie jest czasem spowodowany tym, że Komuna obchodzi w tym roku swoje trzydziestolecie? Inaczej myślisz o możliwościach przewrócenia systemu, znalezienia sobie nowej drogi, kiedy masz lat dwadzieścia, a inaczej, kiedy masz pięćdziesiąt. Macie ogromny kapitał – używam tego zwrotu z rozmysłem – doświadczeń i wiedzy pochodzącej także z tego, że środowisko Komuny wniknęło nie tylko w świat kultury, ale także w samorząd, nie mówiąc o organizacjach pozarządowych. Skupiacie sporo wiedzy spoza artystycznej bańki. Od niedawna, od kilku miesięcy, dostajemy pieniądze za pracę, którą wykonujemy w Komunie. Przez trzydzieści lat byliśmy wolontariuszkami i wolontariuszami, utrzymywaliśmy się z pracy na rynku wymiany. Ja żyłem i żyję wciąż w dużej mierze z tego, że jestem kapitalistą. Mam firmę i wystawiam faktury za usługi graficzne. Kiedy współpracuję z klientami, rozmawiając o kształcie logotypu, który dla nich robię, to wiem, że to nie jest sztuka. To są negocjacje, które mają na celu, żeby wyprodukować coś, co ja drogo sprzedam, a oni tanio kupią, i gdzieś muszą spotkać się nasze realne możliwości i potrzeby. Mój dystans do świata sztuki wynika z tego, że nie jestem do końca jego częścią. Widzę z boku, jak odbijają się pingpongowe piłeczki rzucane przez krytyków i artystów. Cytujecie Richarda Rorty’ego: „Brak zaangażowania w praktykę wytwarza teoretyczne halucynacje”. Podobne hasła stosuje też oświecony biznes. Co wy macie na myśli? Kiedy zakładaliśmy Komunę – wtedy jeszcze Komunę Otwock – mieliśmy zawołanie, że jesteśmy anarchistyczną wspólnotą działań. Było tak, bo wcześniej przeczytaliśmy jednak kilka książek o praktykach dziewiętnastowiecznych anarchistów, dwudziestowiecznych hipisów i wiedzieliśmy, czym się kończyły te wszystkie utopijne komuny. Czyli że w pierwszym miesiącu rewolucji artystycznej zmienimy świat, nikt na świecie nie będzie nieszczęśliwy i głodny. A po dwóch miesiącach wszystko upada, bo oczywiście ludzie nie potrafią się dogadać, kto posprząta kibel. Dlatego nie chcieliśmy tworzyć komuny bycia ze sobą, ale komunę działań. To było pragmatyczne podejście – jak zrobić wystawę, jak zrobić radio, jak wydać książkę, jak zorganizować koncert, i poprzez praktykę, uczyliśmy się kontaktu z ludźmi. To praktyka była naszym celem, a nie głoszenie idei. Przestawaliśmy wydawać manifesty: „zmieńcie się ludzie”, tylko manifesty: „przyjdź, posprzątaj kibel”, „zrób z nami coś konkretnego”. Dzięki temu byliśmy też


laszuk

103

odsunięci od hardkorowego światka anarchistycznego, który skupiał się na manifestacjach, malowaniu na murach pięknych haseł. Często jednak zapominał o pragmatyce długiego dystansu, o tworzeniu miejsc, które będą miały trwałość, zapewniały komfort użytkownikom. Powiedziałeś, że jesteś kapitalistą. Ale jesteś czy po prostu działasz w rzeczywistości, w której kapitalizm jest obecny? No nie, zatrudniam jedną osobę, w związku z czym według definicji marksowskiej jestem wyzyskiwaczem, bo „zabieram” sobie wartość dodaną. To jest chyba za płytka analiza. Dajesz pracę do wykonania, ale i wynagrodzenie. Ale nie dzielę się po równo. Powinienem się dzielić całym zyskiem firmy, natomiast ta wartość dodana to jest coś, co ja zabieram koleżance. Zabierasz i ładujesz w ten kredyt we frankach. To jest moja prywatna sprawa, co ja z tym robię. Z analiz ekspertów wynika, że wciąż jestem do przodu na tym kredycie, bo kiedyś było tanio, teraz jest drogo, ale wciąż sumuje mi się na plus, więc proszę nie demonizujmy kredytu – to bardzo ważna i potrzebna metoda rozwoju gospodarczego i społecznego. Odpowiednio nadzorowana i mądrze używana przez klientki i klientów przynosi wiele korzyści. Świat sztuki, mimo że proklamuje nieustająco swoją autonomię, oparty jest na formie pracy najemnej. Kultura musi być „zatrudniona” przez kapitał, państwo lub odbiorców, w każdym razie przez jakieś finansujące ją siły, które spowodują, że twórczość zostanie podtrzymana. Praca najemna jest także pewną propozycją oporu – w świecie nadprodukcji metoda kopisty Bartleby’ego „wolałbym nie” jest już uznaną metodą wkładania kija w szprychy systemu. Nie wiem, co to jest praca najemna. Figura oporu brzmi jak wyjęta z francuskich książek, których nie lubię. Uważam za to, że wszyscy chcemy zarabiać pieniądze. Artyści i artystki też, więc czuję delikatny fałsz w chęci porzucania systemu kapitalistycznego. Jak w słynnej pracy Grzegorza Klamana Nienawidzę tego systemu, ale kocham możliwości, które on stwarza. Chcemy z niego korzystać i z dobrodziejstw, które daje, z możliwości wymiany, nabywania różnych dóbr. To ciekawe, że antykapitalizm dobrze się sprzedaje w galeriach. Artyści i artystki robią te plakaty antykapitalistyczne,


104

laszuk

a z drugiej strony przychodzą do nas z fakturami – płaćcie nam, płaćcie nam, płaćcie nam. Ja nie mam z tym problemu. Trzeba się pogodzić z myślą, że chcemy żyć w tym systemie i raczej rozmawiać o tym, jak go sprawiedliwie urządzić, a nie kwestionować jego wspaniałe możliwości. Jeśli tę naszą ludzką chęć wymiany, kupowania, sprzedawania dobrze obuduje się tamami, które nie pozwolą złym ludziom być jeszcze gorszymi, jeżeli nie da się im możliwości politycznych, żeby niszczyli puszczę amazońską czy białowieską, to tę energię – jak widać na przykładach szwedzko-duńsko-norweskich – można wykorzystać poprzez podatki, poprzez zaangażowanie ludzi w konkretne działania, które w efekcie są społecznie użyteczne. Nie można odcinać gałęzi, na której się siedzi, ponieważ te wszystkie profity, które mają być wpompowywane w społeczeństwo jako usługi społeczne, nie pochodzą z tego, że państwo ma drukarkę, którą drukuje pieniądze, ale z tego, że ludzie płacą podatki. Kupując dobre wino w sklepie, płacimy VAT akcyzę, płacimy podatki od pracy itd. Ostatecznie cały ten chaos kapitalizmu jako systemu ekonomicznego daje możliwość tworzenia usług publicznych, na które się zgadzamy również poprzez uczestnictwo w systemie demokratycznym. Ważne jest myślenie oddzielające pojęcia kapitalizmu jako systemu ekonomicznego, w którym kręcą się różne dziwne interesy, i demokracji, czyli systemu politycznego, w którym możliwe jest dobre wykorzystanie obu tych rzeczy. Czyli chodzi o równowagę, którą wielokrotnie przywołujemy na naszej wystawie jako coś, co daje możliwość zaistnienia dobrobytu społecznego. O metodach funkcjonowania w zachwianej równowadze piszą autorzy tekstów wydanej przez nas książki Błędnik. Utrzymując równowagę pod redakcją Marka Krajewskiego i Zofii Małkowicz-Daszkowskiej. Potrzeba poszukiwania równowagi wzrasta wraz z poczuciem chaosu i rozchwiania. Czy w działaniach Komuny widać to szukanie równowagi, czy może stabilności? Kilka lat temu realizowaliśmy cykl Przyszłość. Zadawaliśmy pytanie o przyszłość Europy, a było to jeszcze przed kryzysem brexitowym. Nasze kobiece intuicje pokazywały, że trzeba poważnie myśleć o tym, co może się wydarzyć z przyszłością Europy. Było też o biopolityce, czyli o przyszłości człowieka i różnych możliwościach zmian w genotypie. Czy będą roboty, czy ich nie będzie. Nasze projekty to raczej seria zadanych pytań, bo zasadą działania Komuny nie jest szukanie jednej odpowiedzi. Przez to, że zapraszamy bardzo różne artystki i artystów, którzy mają różne gusty,


laszuk

105

Komuna Warszawa: Brak zaangażowania w praktykę wytwarza teoretyczne halucynacje, fragment wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. K. Mozolewski

sposoby działania, tworzymy uczestnikom naszych działań możliwość wyboru wśród bardzo różnych punktów widzenia. Produkujemy bardzo szeroką gamę opowieści estetycznych, ale przede wszystkim opowieści o różnorodności świata. Mam nadzieje, że ludzie, którzy do nas przychodzą, poszerzają sobie horyzonty wyobrażeń o tym, jak inni ludzie wyobrażają sobie świat. To jest to, o co chodzi. Znajdujemy jakąś chwiejną równowagę, wiedząc, że ten świat nigdy nie jest w równowadze, tylko cały czas wibruje. Trzeba starać się, żeby ta wibracja nie odchyliła się za bardzo ani w lewo, ani w prawo. Ten moment w rozmowie doprowadził nas do rozważenia zalet tworzenia szerokiej platformy, na której można osadzić różnorodność po to, żeby coś się z nią zadziało pożytecznego. To nas prowadzi do powołania Radia Kapitał. Jest to taka idea, którą miałeś już co najmniej od roku. No nie ja jeden. Nie ty jeden, bo pomysł powołania radia społecznościowego chodził po różnych środowiskach w Warszawie.


106

laszuk

Udało się go zrealizować przy okazji waszej rezydencji w MSN – siłą kolektywnego wysiłku wielu środowisk Radio Kapitał działa od czerwca. Jaka jest jego rola? Najważniejsza jest otwarta platforma. Nie jesteśmy tubą jakiejś idei. Radio społecznościowe polega na tym, że się przychodzi z audycją, opowiada jakąś historię, która jest i osobista, ale i zakotwiczona w doświadczeniu społecznym. Tak jak działania Komuny tworzą taką platformę dla artystów i widzów, żeby mogli się konfrontować w ramach spektaklu, tak podobnie jest z tym radiem. Bardzo cieszę, że tak wiele osób dołącza cały czas ze swoimi wspaniałymi audycjami, nie tylko muzycznymi. Największą słuchalność ma audycja Beaty Siemieniako Siemanko prawko, w której Beata opowiada o bardzo ważnych problemach społecznych, dzieli się swoją wiedzą prawniczą i zaprasza ekspertów, z którymi rozmawia o tym, jak bronić się przed eksmisją, jak działać w ruchach lokatorskich, jakie mają prawa pracownicy instytucji kultury, a jakie artyści współpracujący z instytucjami sztuki. Zofia Borysiewicz ma audycję o odpowiedzialnej turystyce. Tematy, które proponują autorki i autorzy audycji, pokazują, czym dziś ludzie się interesują. I o to nam chodziło od samego początku. To jest oczywiście pewna ideologia – otwartość i robienie oddolnego radia, które nie ma stałej ramówki, ma bardzo różnorodne gatunki muzyki, jest mozaiką. Co chwila ktoś pyta, jak zrobić audycję, my wysyłamy tutorial i po dwóch dniach dostajemy godzinną audycje z dżinglem, z piosenkami, z jakąś opowieścią. I puszczamy to na antenę. Finansowanie Radia Kapitał oparte jest na społecznościowym zaangażowaniu. Zaproponowałeś, żeby uruchomić akcjonariat społeczny, i wciąż można stać się akcjonariuszem radia, kupując akcje o wartości 10, 20, 50 i 100 zł. Można to zrobić nie tylko w czasie imprez organizowanych przez Radio, ale także m.in. w księgarni Bęca w Warszawie. Wydaje mi się, że ta forma jest adekwatna do profilu radia. Wszystkie osoby, które się angażują – również finansowo – będą miały poczucie sprawczości, współtworzenia lub wspierania radia. Mamy zebrania akcjonariackie, można przyjść, zgłosić swoje postulaty, zażądać wypłaty wyjebanej dywidendy, a może jednak przeznaczyć ją na kolejne potrzeby radia. Takich jak dość jednak skomplikowana strona internetowa. Radio społecznościowe finansowo powinno być zarządzanie również społecznościowo.


laszuk

107

Ale w dzisiejszych czasach tyle rzeczy mamy do sfinansowania, tyle instytucji do podtrzymania, tyle inicjatyw, tyle protestów, marszów. I co teraz? Dlatego musimy mieć fajną stronę internetową, budować nasz program tak, żeby był interesujący, i tak, żeby ludzie chcieli nas finansować. W gruncie rzeczy to niedrogie radio, bo miesięcznie potrzeba około dziesięciu tysięcy, żeby mogło funkcjonować i nadawać. To teraz na koniec przebij czymś ten optymizm. Przebić? A po co? Zło przyjdzie samo. Ludzie, kochajcie się i wydawajcie pieniądze w każdy możliwy sposób, nakręcajcie koniunkturę, ponieważ to z tego cholernego, kapitalistycznego rynku wpłyną pieniądze na dojazdy do szkół w małych miejscowościach i zakupy autobusów elektrycznych. Rynek musi się kręcić. Lenin powiedział: „Bogaćcie się”, i tak naprawdę o to chodzi. Nic nie powstrzyma marszu kapitalizmu w świetlaną przyszłość, bo tylko spożywając i wydalając, tak naprawdę podtrzymujemy życie nas, ludzi. Oczywiście planeta umrze niebawem, no ale cóż… Trzeba się z tym pogodzić. Planeta nie umrze, ona nas przeżyje. Po prostu my umrzemy. Tym bardziej cieszmy się! Cieszmy się, póki jeszcze możemy.

grzegorz laszuk grafik, reżyser, współzałożyciel Komuny Warszawa www.komuna.warszawa.pl


108

Grzywnowicz

Karolina Grzywnowicz: Every Song Knows Its Home, obóz dla uchodźców Balata koło Nablusu. Rozmowa przed salonem fryzjerskim, Palestyna, 2019, fot. Kuba Rudziński.


Grzywnowicz

Każda pieśń zna swój dom Z K a rol in ą G rzyw n owi c z , o Palestynie, codzienności okupacji i o tym co w takiej sytuacji może sztuka, rozmawia B og n a Św iątkows k a

109


110

Grzywnowicz

Twój kilkutygodniowy pobyt w Palestynie na Zachodnim Brzegu Jordanu był efektem konkursu na rezydencję artystyczną w Ramallah – nieformalnej stolicy Palestyny, której problemy z państwowością i niepodległością się nie kończą. Był to twój pierwszy kontakt z tym skomplikowanym obszarem świata. Co zgłosiłaś w konkursie? Od samego początku wiedziałam, że nie chcę jechać do Palestyny z gotowym pomysłem na projekt. Uważam, że wyjazd do kraju, w którym się nigdy nie było, z wymyślonym z góry projektem jest rzeczą niewłaściwą. Chciałam się dopiero wystawić na to, co mnie tam spotka, na historie, rozmowy. Poszukać tematu na miejscu, z ludźmi, których tam poznam. Natomiast w aplikacji konkursowej trzeba umieścić przynajmniej jakiś zarys tego, co zamierza się zrobić. Dlatego opisałam projekt, nad którym pracowałam już wtedy od kilku miesięcy. Every Song Knows its Home polega na tym, że zbieram oddolne, amatorskie piosenki migrantów. Szukam ich w różnych archiwach, ale też nagrywam. Piosenki te, w różnych językach, pochodzące z różnych regionów i okresów, opowiadają o szeroko rozumianym doświadczeniu migracji. Czasami jest to opowieść o podróży, czasami wyraz tęsknoty za domem, a czasami opis tego, jak ludzie próbują poradzić sobie w nowych warunkach i zbudować w nich swój świat na nowo. Wydawało mi się, że bardzo ważne jest rozpoczęcie właściwej pracy nad tym projektem w Palestynie, gdzie mamy do czynienia z tak ogromną liczbą ludzi, którzy nieprzerwanie od 1948 roku mieszkają w obozach dla uchodźców, co czyni ich najstarszą grupą uchodźców na świecie. Sytuacja Palestyńczyków mieszkających w tych obozach, niemogących wrócić do swoich rodzinnych miejscowości, mimo że leżą nie kilkaset, tylko kilkadziesiąt, kilkanaście kilometrów od miejsca ich tułaczki, jest bardzo przejmująca. Trudno powstrzymać emocje, słuchając ich historii, ale jest jasne, że to, o co im chodzi, to nie emocjonalne reakcje, ale zakończenie okupacji. Obserwowałam cię przy pracy i wiem, że bardzo dużo czasu i energii poświęcasz na zbieranie informacji. Robisz to różnymi metodami, przez lektury, rozmowy z ekspertami i zwykłymi ludźmi. Czy wśród spotkań, które tam odbyłaś, było jakieś, które można nazwać punktem zwrotnym? W trakcie nagrywania w Balacie, największym obozie dla uchodźców na Zachodnim Brzegu, niedaleko Nablusu. Poznałam tam


Grzywnowicz

111

Karolina Grzywnowicz: Every Song Knows Its Home, Ramallah, popularna kawiarnia i miejsce spotkań, rozmowa z Tyseerem i Silwadim (Saaleek) – raperami z obozu dla uchodźców Qalandya, Palestyna, 2019, fot. Kuba Rudziński

niesamowitą kobietę. Tohfa jest nauczycielką arabskiego, bardzo ciepłą i hojną osobą, o wspaniałym głosie. Zaśpiewała mi przepiękne piosenki, opowiedziała historie o tym, jak wraz z rodziną, wykorzystując fakt, że dostali przepustkę do szpitala i mogli wjechać na teren Izraela, pojechała nad Jezioro Galilejskie, skąd pochodzi, i tam wszyscy razem śpiewali piosenki o nakbie, o tym, co stracili i o tym, że kiedyś tam wrócą. Śpiewali i płakali. Podczas spotkania z Tohfą nagrałam również kołysanki, które śpiewała swoim dzieciom. I wtedy pomyślałam, że to jest ważny temat, że chcę zacząć nagrywać kołysanki w obozach dla uchodźców. Większość osób w obozie cierpli na syndrom stresu pourazowego i związane z tym zaburzenia snu. Wojsko izraelskie zjawia się w obozach głównie w nocy. Wtedy właśnie odbywają się przeszukania domów i aresztowania. Uchodźcy cały czas żyją w niepewności, czy mogą zasnąć, czy nie. Deprywacja snu to jedna


112

Grzywnowicz

Karolina Grzywnowicz: Every Song Knows Its Home, Nigmeh Hassan Mahmoud na progu swojego domu w obozie Jalazone, Palestyna, 2019, fot. Kuba Rudziński


Grzywnowicz

113


114

Grzywnowicz

z cech tamtejszej codzienności. Nawet po wyprowadzeniu się z obozu Palestyńczycy śpią po 2–3 godziny na dobę, i to tylko wtedy, gdy uznają, że mogą sobie na to pozwolić. Sen w tamtejszych warunkach jest luksusem i aktem odwagi. O czym są palestyńskie kołysanki? Bardzo różnie. Często są związane z życiem w obozie. Są próbą uspokojenia, zapewnienia komfortu, komunikatem, że teraz jest bezpiecznie i możesz zasnąć. Ale równocześnie odwołują się do sytuacji mieszkania w obozie i tego, że oni cały czas czekają na moment, kiedy będą mogli wrócić do swoich domów i spać spokojnie. W Palestynie zetknięcie się z życiem codziennym i tym, jak ludzie sobie – jednak i mimo wszystko – radzą, jest dla przybyszów z zewnątrz zaskakujące. Ale też przywraca wiarę w człowieka i w to, że jesteśmy w stanie nadać sens naszemu życiu nawet w obliczu najgorszych scenariuszy. Byłaś w bardzo wielu obozach uchodźców. Obserwowałaś, jak ich mieszkańcy funkcjonują. Co przykuło twoją uwagę? Ciekawym tematem jest kwestia codziennych form oporu. To był zresztą tytuł tej rezydencji. Ponieważ okupacja ma wpływ na absolutnie każdy aspekt życia Palestyńczyków, to de facto każde działanie jest formą oporu. Sam fakt pozostawania w tym miejscu i niewyjeżdżania jest formą oporu. Istnieje nawet specjalne słowo na to w języku arabskim: sumud, czyli właśnie trwanie, pozostawanie w miejscu. Każda czynność może być rozumiana jako oddolna praca i opór. To może być uprawianie ogródka, wytwarzanie przedmiotów ze śmieci, gromadzenie wody, wspólne gotowanie. Albo wspólne śpiewanie piosenek. Każda czynność, która polega na performowaniu obecności i kultywowaniu zwyczajów, jest oporem przeciwko poddawaniu się procesom wymazywania z krajobrazu, z historii, z mapy. Tak jak stosowanie tradycyjnych ziół i przypraw ważnych dla kuchni palestyńskiej, których zbieranie zostało obłożone zakazami przez Izrael. Te regulacje prawne wydają się absurdalne: złośliwość pozbawiania ludzi tego, co jest tradycyjnym składnikiem ich pożywienia, jest jeszcze jedną odsłoną „oczyszczania” terytorium z dotychczasowych mieszkańców. Historia o zaatarze jest dobrą ilustracją tego stanu rzeczy. Dużą część mojego riserczu poświęciłam roślinom, które mogą opowiedzieć o izraelskim kolonializmie i okupacji. Obecnie


Grzywnowicz

Karolina Grzywnowicz: Every Song Knows Its Home, nagranie z Tohfą Abo Ebyea w obozie dla uchodźców Balata, Palestyna, 2019, fot. Kuba Rudziński

najbardziej aktualna jest kwestia dotycząca tymianku, szałwii i rośliny, która nazywa się akoub. Wszystkie trzy są stosowane w kuchni palestyńskiej od zawsze. Tymianek wchodzi w skład zaataru, czyli przyprawy, która jest stosowana do wszystkiego – posypywać nim można właściwie wszystkie potrawy, chleb je się z zatarem i oliwą. Szałwia, czyli maramiya, też jest podstawowym składnikiem w kuchni palestyńskiej, bardzo popularna jest herbata z szałwii. A akoub (Gundelia tournefortii) to roślina, która

115


116

Grzywnowicz

występuje tylko dziko, taki karczoch z kolcami. Palestyńczycy dokładnie wiedzą, gdzie rośnie, kiedy i jak go zbierać, żeby nie uszkodzić korzenia i żeby w przyszłym roku znów pojawił się na łąkach. Zbieranie akoubu to zajęcie kobiece, często stanowi dodatkowe źródło utrzymania dla tych, których mężowie są w izraelskich więzieniach. One zbierają akoub, oczyszczają z kolców i przyrządzają wspaniałe, tradycyjne dania, które wszystkim Palestyńczykom kojarzą się z dzieciństwem. Tak więc te trzy rośliny są ważnym składnikiem nie tylko palestyńskiego pejzażu, palestyńskiej kuchni, ale także palestyńskiej tożsamości. I wszystkie one zostały przez Izrael wpisane na listę chronionych gatunków, których zbieranie jest obecnie zakazane. Nawet mając przy sobie bardzo małą ich ilość, można dostać wysoką grzywnę albo trafić do więzienia. Rabea Eghbariah, palestyński prawnik mieszkający w Hajfie, który zajmuje się przypadkami dotyczącymi zaataru, opowiadał mi, że w ramach kary za posiadanie ziół często konfiskowane są samochody Palestyńczyków i przez miesiące, a nawet lata przetrzymywane są na terenie żydowskich fortyfikowanych osiedli, tzw. settlementów. Tak naprawdę nie ma żadnego uzasadnienia dla wpisania tych roślin na listę gatunków chronionych. Nie było żadnych badań na temat zmniejszania się ich populacji. Tymianek i szałwia występują powszechnie na terenie Palestyny. Akoub, który nie występuje w Europie, rośnie tylko wiosną, ale Palestyńczycy dokładnie wiedzą, jak należy go zbierać – robią to od wieków. Wpisanie tych roślin na listę chronionych gatunków jest przykładem greenwashingu Izraela. Na zewnątrz wygląda to jak szlachetne działanie – ochrona przyrody – znajdujące pełne zrozumienie w świecie zachodnim, a tak naprawdę jest kolejnym zabiegiem mającym na celu próbę wykorzenienia Palestyńczyków. Podobnym zabiegiem jest ustanawianie kolejnych parków narodowych i rezerwatów przyrody, których głównym celem jest przejmowanie coraz większego terytorium dotychczas zamieszkiwanego i wykorzystywanego przez Palestyńczyków. Działania proekologiczne to element narracji bardzo silnie wykorzystywanej przez Izrael przedstawiający się jako jedyna demokraca na Bliskim Wschodzie, która nie tylko respektuje, ale praktykuje zachodnie wartości, takie jak np. ochrona natury. Co w tej sytuacji może sztuka? To jest bardzo trudne pytanie. I chyba najuczciwiej będzie, jeśli powiem: nie wiem. Cały czas zastanawiam się nad pozycją, z jakiej występuję, i jakie mam prawo do tego, żeby opowiadać o tym, co


Grzywnowicz

117

tam zobaczyłam, usłyszałam. Co zrobić, żeby nie doszło do nadużycia, zawłaszczenia? Co mogę wnieść, jaki rodzaj perspektywy, doświadczenia. Co możemy sobie dać, czego się od siebie nauczyć. Wiem na pewno, że nie chcę zrobić kolejnego projektu o uchodźcach, w którym mówi się o nich i za nich. Projekt Every Song Knows its Home ma być tylko pewnego rodzaju platformą, gdzie to ich własne piosenki, ich głosy zyskają może większą słyszalność. Szukam tych piosenek w zakurzonych pudełkach w archiwach i nagrywam z ludźmi, których głos jest uciszany. Tohfa z Balaty powiedziała mi na koniec naszego spotkania: „Powiedz im w Europie, czego my tutaj doświadczamy, opowiedz im, jak wygląda nasze życie, bo my nie możemy tego zrobić. Jedyne, co możemy, to przekazać tobie, jak to wygląda, a ty możesz ponieść tę informację dalej”. Oni naprawdę mają świadomość tego, jak łatwo mogą zostać wymazani, dlatego starają się jak najrzetelniej zdać relację każdemu, kto zechce posłuchać.

Codzienne formy oporu to kilkuletni projekt, podczas którego artyści z Europy (Polski, Finlandii i Belgii) spędzili kilka miesięcy w Palestynie, badając tamtejszą rzeczywistość i możliwości społecznego zaangażowania sztuki. Z kolei palestyńscy rezydenci w Polsce rozwijali wątki, którymi zajmują się w swojej codziennej praktyce: Mirna Bamieh wykorzystuje jedzenie jako medium artystyczne, a Mohammad Saleh działa w obszarze agroekologii. 4–6.10.2019 w U–jazdowskim odbędzie się Zgromadzenie będące okazją do spotkania wszystkich uczestników projektu, a także przedstawicieli i przedstawicielek palestyńskich instytucji zajmujących się sztuką i kulturą. Tematem będzie codzienność okupowanej Palestyny i roli artystów, praktyków kultury i instytucji sztuki w trudnym politycznie kontekście, praktykowanie wspólnoty i gościnności. u-jazdowski.pl Program rezydencyjny Everyday Forms of Resistance realizowany jest dla twórców z krajów reprezentowanych przez instytucje partnerskie: Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, AIR Antwerpia, Helsiński Międzynarodowy Program na Rzecz Artystów (HIAP) oraz GminA Ramallah. Fundacja Bęc Zmiana i NN6T są PARTNERAMI MEDIALNYMI programu.

Karolina Grzywnowicz interdyscyplinarna artystka wizualna. Jej prace ukazują rośliny w kontekstach społecznym i politycznym, często nasyconych przemocą. Praktyka artystki bazuje na badaniach z wykorzystaniem materiałów archiwalnych, wywiadów, relacji ustnych oraz zapisów bibliograficznych. Absolwentka komparatystyki literackiej na Uniwersytecie Jagiellońskim (2003—2008). Jej prace wystawiano m. in. w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki (Warszawa), Onomatopee Projects (Eindhoven, Holandia), Office for Cultural Translations (Lipsk, Niemcy), Centrum Sztuki WRO (Wrocław) oraz galerii BWA (Katowice). Mieszka i pracuje w Berlinie.


118

włostowska

Widok wystawy Aby się dobrze latało, trzeba dużo pracować, 2017, Instytut Chemii Przemysłowej, fot. Paulina Mirowska


włostowska

119

PORTRETY PRZEDMIOTÓW O konstrukcjach analogowych, archeologii przedmiotów i miejskim rękodziele z artystką Pau l in ą Włostows k ą rozmawia Al e ksa n dra L ito r owi c z


120

włostowska

Aleksandra Litorowicz: Jesteś młodą artystką, która zrezygnowała z cyfrowego świata i oferowanych przez niego narzędzi. Wykorzystujesz go właściwie tylko w związku z przepływem informacji na temat swoich działań. Wybrałaś pracę z przedmiotem, kontekst rzemieślniczy. Paulina Włostowska: Cały mój warsztat opiera się na działaniu mocno intuicyjnym i emocjonalnym, zespojonym z moim rodzajem wrażliwości i percepcji. Wynika z konkretnych wątków, które poruszałam, zainteresowań przedwojenną sztuką awangardową oraz powojenną sztuką i architekturą modernistyczną, gdzie kształt wpisuje się w myślenie o materiale, a konstrukcje wykonuje się na podstawie rysunków. Wykorzystuję też archiwalia z tego okresu, na przykład rysunki techniczne, tabelki, stare papiery, instrukcje obsługi. Są dla mnie bardzo ekscytujące, bo to rzeczy, które są już w jakimś stopniu wyrzucone na margines myślenia. Szkicowość ich zapisu została już przerobiona i weszła na etap cyfrowy, który umożliwia ich nieograniczone rozpowszechnienie. Na twojej niedawnej wystawie w Miejscu Projektów Zachęty część rzeźb od razu kojarzy się z modelami, makietami, które przecież gdy powstawały, miały wyłącznie utylitarny charakter, tak samo jak wspomniane już przez ciebie rysunki techniczne i instrukcje obsługi. Modele przestrzenne zatrzymują w jakiś sposób czas w ruchu, są zakotwiczone w przestrzeni, w ideach awangardowych, konstruktywistycznych. Takie konstrukcje są obecne tak naprawdę we wszystkich moich działaniach – rysunkowych, rzeźbiarskich, fotograficznych i przede wszystkim malarskich. W trakcie studiów byłam na rezydencji w BilbaoArte, fundacji, która powstała na fali tzw. efektu Guggenheima i przemian w mieście z końca lat 90. To postindustrialne miasto było dla mnie bardzo mięsiste i interesujące w swojej tkance. Chodząc po pustostanach i dawnych zakładach, znalazłam dużo rysunków technicznych, papierów, materialnych artefaktów, obiektów, archiwalnych fotografii, które zostały tam porzucone, bo utraciły już swoje użytkowe znaczenie. To doświadczenie było znamienne w kontekście moich dalszych działań, zainteresowania geometrią, konstruktywizmem, rozwinięciem tych wątków na polu mojej własnej twórczości. Istotne są dla mnie wszelkie konstrukcje analogowe, rysunki techniczne, elementy typograficzne, konstruowanie obrazu poprzez rysunek. Ale też czerpanie z kontekstu miejsca. W Bilbao było to badanie


włostowska

121

Widok wystawy Tworzywa sztuczne, materiały malarskie i ich zastosowanie, 2019, Miejsce Projektów Zachęty, fot. Anna Zagrodzka

przestrzeni i zaskoczenie elementami, które w niej znajdowałam, przeglądanie form detalu architektonicznego, samej architektury, obiektów, starych dokumentów, które w toku wydarzeń historyczno-społecznych zostały po prostu porzucone. A ty przedłużasz im życie. Staram się dostrzec wszystko, co można z nich wyciągnąć. Często są to na przykład dawne rysunki techniczne, instrukcje obsługi, statystyki lub wykresy, które w zawiły dla laika sposób tłumaczą, jak obsługiwać równie starą maszynę. Niekiedy maszyn tych lub urządzeń już nie ma, nigdy ich nie widziałam. Nie znałam funkcji maszyny, nie mogłam określić jej przeznaczenia, obserwowałam jedynie pozostałe odręcznie wykonane opisy lub schematy, stały się więc dla mnie czysto abstrakcyjnymi formami. Własnymi narzędziami artystycznymi oraz intuicją mogę nadać im nowy kontekst i przesunąć ich znaczenie oraz odbiór wizualny z praktycznego na artystyczny. Używasz też pozostałości, ścinków, wykorzystujesz rzeczy, które są często po prostu wyrzucane do kosza albo sprzedawane na Olimpii. A potem jeszcze je dokumentujesz.


122

włostowska

Moje obiekty rzeźbiarskie konstruuję często z nietrwałych albo archiwalnych elementów, albo właśnie ścinków, które gdzieś znalazłam lub mam od dawna – papiery, które ktoś mi przyniósł albo które mam z dzieciństwa i nigdy ich nie wyrzuciłam, stare kartki, papiery plastyczne. To też przedmioty w jakiejś części znalezione w przestrzeni. Powstałe w ten sposób prace są lapidarne i szkicowe. I po prostu szybko się niszczą pod wpływem czasu, wilgoci, kurzyły się, deformowały – stąd wynikła potrzeba ich dokumentacji. Twoja wystawa Tworzywa sztuczne, materiały malarskie i ich zastosowanie powstała w wyniku przebywania w pracowni zmarłego sąsiada twoich rodziców, artysty Czesława Gendka. Znowu – znalazłaś tam nieużywane już przedmioty, narzędzia, stare rysunki, inspirowałaś się też przestrzenią pracowni. To równie narracyjne jak w Bilbao. Rzeczywiście, w Bilbao ten wątek kontekstualizacji materiałów pojawił się jako pierwszy i też związany był z badaniem sytuacji zastanej. W pracowni pana Czesława miałam okazję zaznajomić się z narzędziami i przedmiotami, których przeznaczenie nie do końca znałam. Znalazłam też ścinki i pozostałości. To był jednak wątek bardziej lokalny, osobisty, a relacja bardziej intymna, bo sąsiedzka. Chciałam oddać szacunek do artysty i do jego historii, zrekonstruować go poprzez różne przedmioty czy materiały, które po nim pozostały. W rezultacie stworzyłaś wystawę-szkatułkę, pełną form, kształtów i kolorów, na której można było spędzić dużo czasu. Dużo w tej wystawie było o robieniu wystawy (śmiech). Interesowały mnie same aspekty formalne związane z tworzeniem takiej ekspozycji w przestrzeni, to znaczy że są gablotki, archiwalia,


włostowska

123

Przestrzenne kompozycje rzeźbiarskie, fotografia kolorowa, 2019, fot. Paulina Włostowska

przedruki, fotografie. Mnie samej podobają się takie wystawy, które odwołują się do archiwaliów i konstruują narrację na podstawie elementów znalezionych, dotyczących na przykład danego artysty, ruchu czy zjawiska społecznego. Czerpię z nich inspiracje, co chyba było w Miejscu Projektów Zachęty dość widoczne. Chciałam pokazać wieloaspektowość tych obiektów. Stąd główny pomysł na samą formę ekspozycji – budowania jej poprzez fotografię,


124

włostowska

gabloty, slajdy analogowe, regał z drukami, podręcznikami, książkami, ale także poprzez wyciągnięcie z przestrzeni tamtej pracowni, z tamtego punktu na osi czasu, rzeźb czy obrazów. Z kolei wszystko, co było pokazane z moich prac, powstało w przeciągu ostatnich kilku lat. Właśnie przez fotografię dodałam do tego znaczenia historyczne, stworzyłam taką archiwalną narrację. W jaki sposób? Obrazy fotograficzne oraz fotografie powstawały na podstawie obiektów rzeźbiarskich. Same obiekty można było obejrzeć bezpośrednio zarówno na wystawie, jak i na prezentowanych fotografiach w ramach lub gablotach w formie czarno-białych ręcznych odbitek, kolorowych slajdów, portretowych obrazów temperowych czy grafik w zinach. Multiplikacja ich reprezentacji poprzez różne techniki pozwoliła mi na budowanie wielowątkowej narracji. Ważna była chyba też przestrzeń? Jeśli chodzi o samą architekturę wystawy, to ważne były dla mnie wątki z samej przestrzeni pracowni pana Czesława Gendka – jej układ, kompozycja. Zdecydowałam, że rzeźby postawię pod ścianą, jak obiekty, które służą raczej jako modele fotograficzne, a nie dzieła sztuki do oglądania z każdej strony. Kompozycja przestrzenna z obrazów z cyklu Ścinki również wynikała z pewnej architektury pracowni artystycznej, z niezamierzonych grup obrazów, które powstają z układania krosien jednych na drugich. Albo decyzja o pokazaniu mebli z pracowni, stolików, wysokiego krzesła. Zakomponowałam więc przestrzeń wystawy również oryginalnymi elementami z przestrzeni pracowni, co też jest wątkiem archiwalnym. I te przedmioty bardzo, bo bezpośrednio, rozwinęły tę archiwalną narrację. Bardzo ciekawy w twoich projektach jest ten przeplataniec mediów. W twoim starszym projekcie Zaburzanie przechodziłaś z kolei z medium analogowego na cyfrowe, trochę nabierając oglądającego. Ten cykl robiłam ze znajomymi w ramach działań Grupy Jest, między innymi w Lizbonie, na południu Francji i w Polsce. Budowaliśmy obiekty i makiety w mikroskali, tak że na przykład obrazy były wielkości pudełka od zapałek. Fotografowaliśmy je potem w taki sposób, budując adekwatne do skali obrazów makiety przestrzenne, że wyglądają jak obrazy normalnej wielkości w zwykłej przestrzeni ekspozycyjnej. Bawiliśmy się więc zaburzeniem w odbiorze. Nie zapraszaliśmy na te wystawy, tylko wrzucaliśmy na naszego bloga dokumentację z wystaw czy normalnej wielkości plakaty prezentujące wydarzenia, które przecież nigdy nie miały


włostowska

125

Przestrzenne kompozycje rzeźbiarskie, fotografia kolorowa, 2019, fot. Paulina Włostowska

miejsca. Wystawy konstruowaliśmy więc na etapie postprodukcji, czyli tego, co się działo w obiegu internetowym. Dokumentacja w twoich projektach wychodzi właściwie poza swoją standardową rolę, staje się składową procesu. Działania twoje i kolektywu artystycznego Grupy Jest, którą współtworzysz, można poznać także poprzez małe formy drukarskie. Tworzymy je w ramach grupy, do której należą między innymi Paulina Mirowska, Szczęsny Szuwar, Magda Magdziarz i inni nasi


126

włostowska

znajomi. Każdy z nas robi swoje rzeczy, dzielimy czas na pracę zawodową i na swoją praktykę artystyczną – malarską, rzeźbiarską, fotograficzną. Oddolnie organizujecie wystawy i konsekwentnie rozwijacie self publishing. Dlaczego sami robicie te rzeczy? Bo jest to dla nas forma niezależnego działania. Mamy względem tego pełną sprawczość – co do zawartości plastycznej, a także estetyczną. Robienie zinów jest może mocno czasochłonne, ale jest to dla nas forma wspólnego spędzania czasu. Wiąże się z rodzajem energii i działania rękodzielniczego. To jest dla nas bardzo ważne, że wszystko jest przez nas ręcznie wykonywane. Ziny są najczęściej formą dopełniającą wystawy i po prostu dobrym przyczynkiem do tego, żeby potem móc o tym rozmawiać, wrócić do tego. Zostaje nie tylko dokumentacja fotograficzna, ale coś w formie prawie że równoważnej do tych działań przestrzennych i czasowych. Z jednej strony dbasz o ciągłość materialności przedmiotów, dajesz im drugie życie. Z drugiej strony działasz też w etosie porządku ulicznego, który nie boi się ulotności i nie przywiązuje się do określonego miejsca na zawsze – poprzez właśnie ziny, ale i murale, które tworzysz. Na razie stworzyłam dwa, ale bardzo chcę rozwijać ten temat. Jeden wpisywał się mocno w kontekst dworca PKP Śródmieście. Drugi na ścianie V9 był bardziej projektem rzeźbiarsko-malarskim i powstał na podstawie rzeźby, również stworzonej ze ścinków. Mural interesuje mnie ze względów materialnych, rękodzielniczych, kwestii pozostałości – wiadomo, że ich zbiór jest skończony w mieście, ale obserwujemy je w różnych momentach i kondycji. Niektóre z nich nagle pojawiają się w przestrzeni, bo zburzono zasłaniający je budynek, jak w przypadku muralu na rondzie ONZ, niektóre są znienacka zamalowywane, jak praskie murale Jubiler i Foton. Czasem widać ich skrawki, czasem są zupełnie wyżarte przez słońce, zależne od stanu ściany, czasem zanikają, ale jednak są. To bardzo ciekawe podejście, traktowanie miejskich murali jako zbioru, na podstawie którego można śledzić mijający czas i przemiany w mieście. To zainteresowanie muralami umiejscawiam w szerszym kontekście samego warsztatu rzemieślniczego, wykonywania przedmiotów, przeznaczania na to czasu. Można to odnieść do obecnie wykonywanych ręcznie przedmiotów i usług, które odchodzą,


włostowska

127

Uwaga po trzecim torze przejedzie pociąg bez zatrzymywania, 2016, mural na stacji PKP Śródmieście, fot. Paulina Włostowska

nie są już powszechnym elementem stylu życia czy krajobrazu miasta, tylko stają się na przykład towarem luksusowym. Kultura komercyjna nie sprzyja ręcznemu tworzeniu na przykład typografii w przestrzeni publicznej, szyldów, neonów i tym podobnych elementów. Fajnie by było, gdyby w przestrzeni było więcej miejsca na ręczne wykonawstwo, i co za tym idzie, wypływającej z tego energii. To nie tylko ręczne wykonywanie, ale i projektowanie przy pomocy rysunku, wynikające z umiejętności, praktyki rzemieślniczej i tego sposobu myślenia. To wychodzi poza na przykład szyldy projektowane w komputerze i wykonane z naklejek, które zewsząd nas otaczają.

Paulina Włostowska (ur. 1987) W 2012 ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, dyplom na Wydziale Malarstwa obroniła w pracowni profesora Jarosława Modzelewskiego. Od 2014 współdziała w ramach kolektywu artystycznego Grupy Jest i duetu artystycznego ze Szczęsnym Szuwarem. Tworzy prace malarskie, obiekty, grafiki, murale, fotografie oraz ziny. paulinawlostowska.com


128

lewandowska


lewandowska

129

Żywioł pamięci

Z M a rysią L ewa n dows k ą , artystką zamieszkałą w Londynie, o jej pracy z archiwami rozmawia B og n a Św iątkows k a


130

lewandowska

Jesteś współautorką projektu, o którym zrobiło się głośno w Polsce w połowie lat dwutysięcznych. Wraz z Neilem Cummingsem zaprezentowaliście w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski Entuzjastów. Był to wybór filmów nakręconych przez amatorów, ale również prezentacja pracy z archiwami oraz ich znaczenia dla włączania twórczości nieprofesjonalnej do ożywionej rozmowy o tym, w jaki sposób sztuka i życie się przenikają. To było w roku 2004. Od tamtej pory Entuzjaści byli prezentowani w wielu różnych instytucjach na świecie. W tym roku powracają dzięki zaangażowaniu Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które włączyło projekt Archiwum Entuzjastów do swojej kolekcji. To jest punkt wyjścia do naszej rozmowy. Ale ponieważ jesteś artystką, której twórczość jest inspirowana archiwami, to zacznijmy od tego, jaka jest twoja relacja z czasem? Ta relacja jest dla mnie życiodajna. Jeśli myślimy o czasie, którego wykładnikiem jest archiwum, to archiwum jest pewnego rodzaju żywiołem związanym z poziomem świadomości społecznej. Jest też intrygującym, często przypadkowym, ale wewnętrznie powiązanym zbiorem. Dla mnie najbardziej interesującym aspektem każdego archiwum jest to, że mówi nam coś o ludziach poprzez narrację zarchiwizowanych wydarzeń. Rozumienie archiwum poprzez jego żywiołowość przypomina nam, że jest zbiorem nieobliczalnym, a każdy, kto zagląda do archiwum – w sensie metaforycznym – musi się liczyć z moralnym ryzykiem. Często dowiadujemy się o czymś, o czym tak naprawdę wolelibyśmy nie wiedzieć. Wolelibyśmy się od tej wiedzy uchronić. Dla mnie to jest właśnie element życiodajny tego archiwalnego żywiołu, który należy intelektualnie dokarmiać. Jeżeli archiwum nie jest odżywiane, nikt się nim nie interesuje, nie ma żadnego zastosowania, wtedy społecznie obumiera. Przystępując do pracy z archiwami, nigdy nie szukam czegoś konkretnego. Tak było też w wypadku projektu Entuzjaści z amatorskich klubów filmowych. Gdy rozpoczynaliśmy badania nad pozostałościami tamtej twórczości, nie było ani archiwum, ani pojęcia „entuzjastów”, które wyłoniło się w procesie wspólnej pracy konceptualnej. I bardzo ważne. Dziś, właśnie po prezentacji waszego projektu, ten termin pozwala rozpoznać istotne źródła funkcjonowania obiegu kultury. W Polsce lat dwutysięcznych z entuzjazmem odbywało się odkrywanie:


lewandowska

131

sztuki, architektury, przestrzeni miejskiej, możliwości działania poza instytucjami. Tytuł waszej wystawy stał się pomocny w rozpoznaniu entuzjazmu jako paliwa napędzającego kulturę. Jaka jest historia wybrania tego pojęcia na tytuł wystawy? To wiązało się z charakterem naszej pracy artystycznej. Współpracowaliśmy z Neilem od 1995 roku. Gdy po raz pierwszy prezentowaliśmy projekt Entuzjaści w roku 2004, upłynęło 15 lat od przemian 1989, czyli dosyć czasu na refleksję nad polityką kulturalną socjalistycznej Polski. Teraz, kiedy przygotowaliśmy nową edycję w postaci Archiwum Entuzjastów dla kolekcji MSN-u, minęło następne 15 lat. Czyli są dwie cezury: możliwość zrealizowania projektu 15 lat po systemowych przemianach i dalsze15 lat, które musiało upłynąć, żeby projekt został doceniony artystycznie w swojej autonomicznej formie. Charakterystycznym rysem naszej artystycznej współpracy było zainteresowanie krytyki instytucjonalnej pojęciem wartości w sensie symbolicznym, społecznym, oraz sposób, w jaki muzeum, archiwum, uniwersytet produkują te wartości. Dopiero po prawie 20 latach od wyjazdu z Polski dojrzałam do Neil Cummings, Marysia Lewandowska krytycznego zetknięcia się z ko- Enthusiasm. Films of Love, Longing and Labour, okładka publikacji towarzyszącej zagranicznym munizmem. Mogłam spojrzeć na prezentacjom wystawy, projekt graficzny sam system nie poprzez osobistą Grzegorz Laszuk, dzięki uprzejmości artystki historię, tylko poprzez działania i twórczość filmowców amatorów. Pomysł narodził się podczas rozmowy z Pawłem Politem o filmie Amator Kieślowskiego. Tu nasunęło mi się pytanie o to, co stało się z twórczością amatorów typu Filipa? Czy i gdzie zachowały się ich filmy? Czy można by je jeszcze gdzieś znaleźć? To był impuls. W trakcie dwuletniego okresu rozpoznawania tematu odkryliśmy społeczność ludzi, którzy należeli do klubu często z powodów towarzyskich, ale także


132

lewandowska

z potrzeby osobistej wypowiedzi w rzeczywistości, która nie dawała im na to szans. Istotne było to, że to nie byli intelektualiści, to byli ludzie pracy. Jak każdy z naszych projektów Entuzjaści powstawali organicznie: z rozmów, podróży, przypadkowych okoliczności i kontaktów. Wojciech Krukowski, ówczesny dyrektor CSW Zamek Ujazdowski, mianował kuratorem Łukasza Rondudę, dzisiejszego kuratora w Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Łukasz już wtedy pracował z filmem awangardowym i współpraca z nami była dla niego wyzwaniem i pierwszym poważnym projektem kuratorskim. Pracowaliśmy z filmowcami, których udało się odnaleźć, ale także włączyliśmy kuratora Sebastiana Cichockiego, który opracował część dotyczącą wolnego czasu w PRL-u, i Adama Szymczyka, zainteresowanego postacią amatora jako kogoś, kto nie jest „zarażony” sztuką. Wtedy zdecydowaliśmy się na tytuł sugerujący, że de facto każde działanie w kulturze wymaga entuzjazmu. Bez entuzjazmu niemożliwe jest zrobienie czegokolwiek. Jest to wartość, która towarzyszy każdemu aktowi twórczemu. Nowym dla nas wyzwaniem było przygotowanie projektu dla Whitechapel Gallery w Londynie, Kunstwerke w Berlinie i Fundació Antoni Tàpies w Barcelonie, czyli dla publiczności, która nie znała specyfiki polskiego systemu komunistycznego i nie była też jej tak bardzo ciekawa. Tutaj właśnie pojęcie entuzjazmu pozwoliło zderzyć dwa różniące się od siebie systemy. Entuzjaści kręcili filmy w czasie wolnym od pracy i byli najbardziej produktywni, kiedy pracowali dla siebie i nad sobą. Natomiast w systemie kapitalistycznym entuzjazm jest wymogiem i oczekiwaniem, jako że ta cecha przyczynia się do osiągniecia maksymalnej produktywności. To był klucz, który pozwolił publiczności poza Polską zidentyfikować się z tą postawą w innym systemie – i skojarzyć ją również ze wspólnotową, marginesową pozainstytucjonalną inwencją. Dzięki temu przesłanie Entuzjastów stało się czytelne nie tylko w rzeczywistości, która ich naznaczyła. Mówisz o zanurzaniu się w archiwach jak o pewnej czynności niepoddanej rygorowi metody. Do jakiego stopnia archiwa są plastyczne? Należy dokonać rozróżnienia strukturalnego między archiwum a kolekcją. Archiwum jest zbiorem wolnym, ponieważ bardzo często powstaje przypadkowo, bez udziału interpretacji czy konieczności prezentacji zasobów. Nie odnajdziemy tam gotowej warstwy narracyjnej, obecnej w kolekcji muzealnej, której funkcjonowanie wymaga sponsora, kuratora, opisu, jest już zinstytucjonalizowane. W związku z tym każde archiwum jest zbiorem bardzo


lewandowska

133

Marysia Lewandowska It’s About Time, widok wystawy, Biennale Sztuki w Wenecji, 2019, fot. Xavier Ribas

atrakcyjnym szczególnie dla artystów. A praca z archiwum to jest praca z materiałem, któremu można nadać własny kształt. Archiwum oczekuje nas i oczekuje czegoś od nas. Archiwum oczekujące, archiwum spragnione interpretacji kogoś, kto w nim ułoży swoją narrację – to brzmi jak duże pole do tworzenia fikcji, bytów, które wcale nie należą do historii, odbiegają od rzeczywistych wypadków, może są nawet nadużyciem. Czy w pracy z materiałem archiwalnym zbieżność z rzeczywistymi wypadkami jest ważna? To zależy od intencji projektu. Dla mnie praca z archiwami jest współtworzeniem narracji. Muszę wejść w relację, a w strefie każdej relacji istnieje także możliwość nadużyć. Postrzegam relacje z archiwum poprzez proces mediacji. Staram się dotrzeć do jakiejś prawdy o tym, co ono zawiera, ale też przyglądam się pustym miejscom. Jak w każdej relacji jest tam też dużo nieobecności. A samo archiwum nie jest w stanie niczego zadeklarować czy też odpowiedzieć na pewne pytania. W mojej ostatniej pracy na Biennale w Wenecji zdecydowałam się uzupełnić „braki” w archiwum. No właśnie. Bo rozmawiamy nie tylko w przeddzień udostępnienia projektu Archiwum Entuzjastów, ale także w trakcie trwania Biennale Sztuki w Wenecji, gdzie zostałaś zaproszona przez Ralpha Rugoffa, kuratora wystawy głównej, do skonstruowania projektu, którego


134

lewandowska

punktem wyjścia miało być archiwum Biennale. Co to znaczy zająć się archiwum tak znaczącego wydarzenia, które jest ponad stuletnie, zgromadziło ogromne zasoby? Jak podeszłaś do tego wyzwania? Początkowo z dużą niepewnością, czy będę w stanie zaangażować jakiś ładunek emocji w dialogu ze zgromadzonym tam materiałem. W końcu chodziło nie tylko o interwencję w sensie konceptualnym, ale też o zagospodarowanie 400 m2 przestrzeni w Pawilonie Sztuk Stosowanych w Arsenale, we współpracy z Biennale i z Victoria & Albert Muzeum w Londynie. Projekt musiał się wpisać w interesy dwóch różnych instytucji, co było dla mnie niełatwe do zaakceptowania, a wiec też dosyć stresujące. (śmiech) Udało ci się wybrnąć w sposób bardzo przemyślany i praca przyciąga ogromną uwagę. Postanowiłaś na bazie archiwów stworzyć projekt dźwiękowy. Archiwum Biennale w Wenecji jest fantastycznie zorganizowane. Jest to przede wszystkim archiwum historyczne, które rzeczywiście zawiera wszystko z każdej edycji: dokumenty, fotografie, prasówkę, materiały audiowizualne. No, ale nie miałam czasu, żeby wszystkim się zająć. Moją uwagę w sposób intuicyjny przyciągnęły dokumenty z roku 1895, pierwszej edycji Biennale. To były raporty z posiedzeń weneckiej rady miejskiej, która zbierała się za sprawą swojego burmistrza, Riccarda Selvatico. To on przekonywał, że stworzenie międzynarodowego wydarzenia artystycznego przyciągnie do Wenecji fundusze i europejską elitę. Biennale od początku było projektem aspiracyjno-finansowym. Selvatico był dramaturgiem, czyli myślał w kategoriach wydarzenia, a nie tylko wystawy. Zgromadził wokół tego przedsięwzięcia 35 osób, wśród nich byli ludzie z kręgów biznesu, radni, intelektualiści, artyści. Główną innowacją była idea biennale, czyli imprezy powtarzającej się co dwa lata. Ten nowoczesny wątek przyciągnął moją uwagę. Znam trochę włoski i przeczytałam wszystkie raporty i notatki z ich spotkań, które odbywały się nie w budynku rady miasta, tylko w kawiarni Florian. To mnie zafascynowało: źródła tego wydarzenia były dostępne dzięki dokumentacji, która zachowała się, ponieważ była częścią dyskursu publicznego. Czytając to wszystko, patrząc na nazwiska osób biorących udział w spotkaniach – we Włoszech do dzisiaj operuje się tylko nazwiskami bez imion – zastanawiałam się, czy brały w nich udział kobiety. Oczywiście okazało się, że nie. Dzięki zaangażowaniu w projekt weneckiej feministki Franceski Tarocco, poznałam historię Felicity Bevilacqua La Masa. Była ona pierwszym „krytykiem” Biennale.


lewandowska

135

Mówiła otwarcie o nim jako o wydarzeniu elitarnym, które nie inwestuje ani w młodych ludzi, ani w młodą sztukę. W ostatniej woli ufundowała – być może na znak sprzeciwu – program stypendiów dla młodych artystów włoskich, na który przeznaczyła wszystkie swoje środki wraz z pałacem Ca’ Pesaro, dzisiaj siedzibą Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Jednocześnie zobowiązując radę miejską Wenecji do administrowania tych stypendiów na wieczność. Zrobiła to właśnie w odpowiedzi na według niej zbyt konserwatywny program Biennale. Uczyniłaś ją osią swojego projektu dla Biennale? Chodziło mi o przypomnienie tej postaci, nadanie jej miejsca w historii Biennale, w której nigdzie nie figuruje. Uznałam, że zamiast podważać, zaproponuję rozszerzenie tego, o czym mówią dokumenty ze spotkań rady miejskiej. Stworzyłam więc fikcyjną relację ze spotkań kobiet równolegle organizowanych przez Bevilacqua’ę La Masa w jej pałacu. Do realizacji tej części projektu zaprosiłam grupę włoskich feministek zamieszkałych w Londynie. Wspólnie nie tyle odtworzyłyśmy, ile stworzyłyśmy tę rozszerzoną historię, zadając pytanie, jak wyglądałoby Biennale w Wenecji, gdyby w jego planowaniu brały udział kobiety. Każda z siedmiu londyńskich feministek proponoMinikatalog do wystawy, projekt graficzny: Robert Jack wała różne rozwiązania, interpretacje, krytykę. W pewnym momencie zaczęłam nagrywać ich głosy w studiu dźwiękowym. Rezultat to słuchowisko ze spotkania w pałacu Ca’ Pesaro. Dostępność to nie jest tylko sprawa systemu prawnego, to też kwestia bytu fizycznego. Dlatego oprócz fikcji w postaci nagrania-słuchowiska, stworzyłam wokół projektu miniinstytucję, aby jego realizacja miała charakter partnerskiej współpracy. Zaprosiłam do instalacji architektów (Studio Abroad), projektanta mebli (Michael Mariott), grafika (Luke Gould) i wielu innych, wspólnie tworzących brygadę produkcyjną.


136

lewandowska

No właśnie, w twoich pracach można się doszukać wątków, które są gorąco dyskutowane. Po pierwsze instytucja. Po drugie dostępność. Po trzecie wykorzystanie materiałów archiwalnych. Po czwarte kwestia zapisu – w jaki sposób on powstaje, kto decyduje o tym, co zostanie zapisane, a co ulegnie zapomnieniu. I wreszcie to, co wydaje mi się szczególnie istotne, a nie do końca jeszcze to nazwałaś: znaczenie dla współczesnych. Przywołanie różnych wątków, które odnajdujesz w archiwach, jest bardzo pożyteczne dla ludzi, którzy dzisiaj myślą o tym, w jaki sposób powinniśmy się dzielić naszą wiedzą, jak dystrybuowany jest dostęp do refleksji, czy też do materiałów źródłowych pozwalających na podejmowanie kluczowych decyzji. Nie jest to praca osadzona wyłącznie w pamięci i w przeszłości. Wydaje mi się, że te wektory są dużo bardziej skomplikowane. Że one się jakoś ze sobą przenikają. Twoje projekty archiwalne są takie interesujące, inspirujące i otwierające, bo pokazują nam, jak moglibyśmy rozumieć naszą współczesność. Czego możemy się nauczyć od ludzi, którzy kiedyś zostawili nam te materialne ślady. Powiedz, który z tych motywów – instytucja, dostępność, użycie, zapis czy też dialog ze współczesnością – określiłabyś jako sobie najbliższy? Najciekawsze w tym wszystkim, co wymieniłaś, są relacje pomiędzy tymi aspektami. Relacja tego, kto decyduje o zapisie względem tego, kto go udostępnia, kiedy to się dzieje, i jak instytucja z jednej strony chroni, z drugiej kontroluje dostęp do zbiorów archiwalnych. Problem kontroli jest dla mnie kluczowy. Jako artystka mam szansę zrobienia czegoś, co nie jest łatwe do kontrolowania. Moja fascynacja archiwum nie ogranicza się do zainteresowania jego zawartością. Przyciąga moją uwagę zarówno to, co w nim jest, jak i to, czego tam nie ma, w konsekwencji zderzenie dzisiejszego „teraz” z ówczesnym „teraz”. To czego tak bardzo brakowało mi w archiwum weneckim, to mojego feministycznego „teraz”. Nie znalazłam w nim partnerów do rozmowy. Złożoność i poczucie niesprawiedliwości tamtych realiów była dla mnie motywacją do tego, żeby zająć się problematyką reprezentacji kobiet. Nie mam na myśli reprezentacji w sensie obrazowym, tylko właśnie w sensie dyskursu i udziału głosu. Zabieram głos, żebym mogła coś wyrazić, głos musi należeć do mnie. Dana chwila musi należeć do mnie. To się dzieje też w rozmowie, którą teraz nagrywamy. Gdy


lewandowska

137

ja zabieram głos, ty mnie słuchasz. W momencie, kiedy ty mówisz, ty zabierasz mi głos. Mój projekt oparty na badaniach w archiwum Biennale był bodźcem dla stworzenia kontekstu, w którym będziemy mogli usłyszeć kobiety. To one nareszcie zabiorą głos. To jeszcze został nam tytuł tej weneckiej wystawy. Jak przełożyć go na język polski? Wersja włoska Era Hora nie pozostawia wątpliwości, natomiast tytuł angielski It’s about Time daje wiele różnych możliwości rozumienia. Od całkiem miękkich, że praca dotyczy czasu, do dość twardych i stanowczych deklaracji, że już nadszedł najwyższy czas na to, żeby zmienić – no właśnie – co? Sposób rozmawiania o sztuce, udziału w decydowaniu o tym, co będzie tą sztuką? Dla mnie tytuł nie pełni funkcji dodatku, ale jest sygnałem czegoś, czego nie możemy pominąć. Jest też atraktorem, kluczem, magiczną różdżką. Więc tytuł It’s about Time, w angielskim rozumieniu, prowadzi nas w dwóch przeciwnych kierunkach. Raz po prostu skłania do zastanowienia się nad czasem albo wybrzmiewa niecierpliwością w sensie: nareszcie, najwyższy czas. W domyśle: najwyższy czas, żeby w historię Biennale równoprawnie włączyć głos i postawę kobiet. Bo kobiety zbyt często to istoty ontologicznie przeźroczyste, istoty drugorzędne, wyparte z narracji historii. Zapoznanie się z dokumentami archiwalnymi Biennale było pre-tekstem, a tekstem była nowa jakość, którą zawdzięczamy udziałowi ich głosów. Wystawę It’s About Time oglądać można w ramach Biennale Sztuki w Wenecji do 24.11.2019 r. w Arsenale Entuzjaści dostępni będą w kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie od 28.10.2019

MARYSIA LEWANDOWSKA artystka urodzona w Polsce, od 1985 roku na stałe mieszkająca w Londynie, współpracująca z Neilem Cummingsem w latach 1995–2008. Do ich wspólnych projektów należą m.in.: The Value of Things (Birkhauser/August, 2000); Give & Take (Victoria & Albert Museum, 2000); Capital (Tate Modern, 2001); Entuzjaści (CSW Zamek Ujazdowski, Whitechapel Gallery, Kunst Werke, Tapies Foundation, 2004–2006); Screen Tests (The British Art Show, 2006) oraz Museum Futures (Moderna Museet, 2008), Enthusiasts Archive (Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa, 2004–2019). Indywidualnie autorka instalacji: Czułe muzeum (Muzeum Sztuki, Łódź, 2009), Women’s Audio Archive (2009); How Public is the Public Museum? (Moderna Museet, Stockholm, 2010), Subject to Change (RCA, London, 2011). Filmy: Triple C. Editing the Century (Vienna Biennale, MAK, 2015); ReNegotiation (Artspace, Auckland, 2015); Property, Protest, Commons (Asia Art Archive, Hong Kong 2015); Comment Is Free (Institute of Modern Art, Brisbane 2016); Millions Will Thank You (Hayward Gallery, London, 2017); Rehearsing the Museum (Entrée Gallery Bergen 2018); Cinema Island (Abu Dhabi Art, UAE 2018/19). Autorka projektu It’s about Time prezentowanego na 58. Biennale Sztuki w Wenecji. Współredaktorka z Laurel Ptak książki Undoing Property? (Sternberg Press, 2013) dotyczącej problemów przestrzeni publicznej i alternatywnych postaw wobec własności w sztuce współczesnej. Równolegle z praktyką artystyczną od 1986 roku zaangażowana w uczelniach artystycznych: Goldsmiths’ College (1994 – 2003), profesorka na wydziale sztuki w Konstfack w Sztokholmie (2003–2013), Chinese University of Hong Kong (2014–2016). www.marysialewandowska.com www.womensaudioarchive.org


138

Miki Tkacz, dzięki uprzejmości artysty

tkacz


tkacz

139

U mnie to się bardzo miesza Z M ikim T kacze m rozmawia M ag da C itko


tkacz

140

Jest ostatnio bardzo gorąco. Czy wierzysz w katastrofę klimatyczną i nadchodzący koniec świata? W końcu – jak sam śpiewasz – wszystko przemija. Zacząłem śpiewać wcześniej, niż wiedziałem o tej katastrofie. Faktycznie, jest to bardzo przygnębiające. Z drugiej strony nie wiadomo, jak jutro będzie wyglądał świat, i może ktoś zaraz wymyśli coś takiego, że po prostu nie będzie to problematyczne. W sumie tego nie wiemy, bo tyle się zmienia, tyle się wymyśla i tyle się dzieje. Ale tekst Wszystko przemija wziął mi się z tego, jak się generalnie dużo w świecie zmienia, dużo rzeczy się urywa albo przeobraża w co innego. Tak jak u Sidneya Polaka „niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie”. Niby to bzdura i frazes, ale myślę, że to przejmujący i prawdziwy tekst. No i zaraz po studiach, jak robiłem ten utwór, to faktycznie miałem takie uczucie, że wszystko przemija, jest tymczasowe. Czy nie uważasz, że sztuka się trochę męczy? Nie jest to nic złego, ale mam wrażenie, że w naszym pokoleniu większość ma wyjebane w manifesty1. Twórczość staje się bardziej osobista i koncept nie jest tak szczegółowo opracowany. Wszystko idzie w kierunku tzw. ignorantu. Czy czujesz się częścią czegoś takiego? Nie czuję się częścią tego, ale dużo bardziej się z tym zgadzam niż z usilnym realizowaniem manifestów. Tak naprawdę wydaje mi się, że często jeśli ktoś sobie wymyśli, że coś ma być takie i nie inne, to wcale to tak nie działa. Jak opowiadasz komuś o swojej pracy, to z tej opowieści często nie wynika to, jak ta praca działa. Coś robisz i musisz wytłumaczyć, dlaczego to robisz. Często myślę o tym, jak ktoś mi opowiada, co się dzieje na wernisażach w Galerii Śmierć Frajerom, i widzę nagrania stamtąd. Tam nikt nie musi nic tłumaczyć, bo po prostu nie ma nic do tłumaczenia. I to jest właśnie fajne. Sam jestem z tej praktyki, żeby robić i jak najmniej tłumaczyć. Jak zaczynam coś tłumaczyć, to przestaje to tak działać. Czyli można powiedzieć, że bardziej zależy ci na bezpretensjonalności. W ignorancie chodzi w takim razie o emocje? Tak, ale nie wydaje mi się do końca, że to jest ignorancja. To jest takie coś, że jak podchodzisz do znajomych i przyjaciół i mówisz o sobie tylko dlatego, żeby wyciągnąć coś od nich, żeby powiedzieli też coś od siebie. Właśnie w ten sposób to postrzegam. 1

Zwrot pochodzi od Galerii Śmierć Frajerom, jest jej hasłem przewodnim.


tkacz

141

Miki Tkacz, Pośnione, dzięki uprzejmości artysty

A jakie masz podejście do uczenia się sztuki? Sam studiowałeś na Akademii Sztuki w Szczecinie, teraz robisz doktorat na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Czy uważasz, że edukacja akademicka ma wpływ na jakość robionych przez ciebie rzeczy? Trudno mi mówić na ten temat w prosty sposób, bo mam dużo wątpliwości – teraz, jak jestem po studiach. Dużo rozmyślam nad tym, że ludzie, idąc na takie studia, robią określone rzeczy do pracowni. Bardzo się stresują wymyślaniem czegoś, do czego nie do końca są przekonani. A poza zajęciami widzę, jak robią rzeczy bardzo swobodnie. Sam to miałem na studiach, że się wysilałem bardzo, żeby robić prace, i robiłem często takie, których sam z siebie bym nie zrobił. Za to w czasie wolnym robiłem mnóstwo rzeczy, które przez swój luz i niewymuszenie są mi po latach dużo bliższe niż prace, które robiłem na uczelni. Może trzeba się mierzyć z tym, że jakieś 90% z takiego trybu pracy wyjdzie takie sobie, a 10% wyjdzie super. Może właśnie o to chodzi w uczeniu się sztuki. Tak naprawdę uczelnia artystyczna to pewien luksus, dostrzegam to po latach. Dużo bardziej zaczęła mnie przekonywać formuła warsztatów, kiedy ludzie


142

tkacz

zupełnie niezwiązani ze środowiskiem artystycznym wchodzą w to i mają odskocznię od rzeczywistości. Jednocześnie nie mam takiego podejścia, że to nie ma sensu, żeby ktoś szedł na uczelnię artystyczną. Ma duży sens, bo jesteś wśród ludzi, którzy cię inspirują, z którymi działasz. W tym wszystkim trzeba do tego zachować dystans. Widzę po czasie, że najbardziej przydaje się uczenie technicznych rzeczy, a tego często brakuje na kierunkach zajmujących się nowymi mediami. Super to opisałeś. Moja przyjaciółka jest właśnie na takim kierunku. Na pierwszym roku nie wychodziła z domu, bo miała natłok pracy. Robiła mnóstwo prac i finalnie nie jest prawie z niczego zadowolona. Wykładowcy zdążyli wyrobić sobie opinię na temat tego, co robi, a to wcale nie są rzeczy, które ona chce robić. Myślę, że to strasznie problematyczne, że później nie możesz od tego uciec i wybić się na rzeczach, które są w stu procentach twoje. Dokładnie. To jest bardzo niezdrowe, bo nie masz czasu na porządne przemyślenie tych rzeczy. Też miałem to na pierwszym roku, było to strasznie spinające. Czasami zapominałem o niektórych pracach i robiłem je na szybko, nie mając już czasu. Jak miałem pierwszą sesję, to ściągałem filmiki z YouTube i pokazywałem, je jako ready made’y, które pasowały do tematu. Pamiętam, że moi wykładowcy byli bardzo tym wtedy skonsternowani. Po latach myślę, że to było całkiem zabawne, ale teraz widzę, że mogłem cokolwiek zrobić z tymi filmikami. Dopiero później zacząłem dokładać do rzeczy własną narrację. Często niestety efekty są słabe, kiedy człowiek jest zmuszony, by działać mechanicznie. Przez to się nie skupiasz. To prawda, widać ogromną presję. Niby nie robisz prac, które faktycznie chcesz robić, ale i tak musisz udowadniać, że jesteś w tym dobry. No i co właściwie robisz w tym momencie, co nie? W swoich utworach bardzo często odwołujesz się do skrajności – wszystko lub nic. „Nic nie ma”, „Gdziekolwiek idę, idę nigdzie”. To w sumie trochę nihilistyczne. Skąd się wzięło takie generalizowanie? U mnie to się bardzo miesza. Zawsze byłem bardzo wesoły, ale jednocześnie bardzo szczerze podchodziłem do ulotności rzeczy. Myślę, że to może wynikać z tego, że rzeczywiście gdziekolwiek idę, idę nigdzie. Może trudno jest poczuć się tak naprawdę usatysfakcjonowanym. Jesteśmy tak przepełnieni chodzeniem wszędzie,


tkacz

143

Miki Tkacz, dzięki uprzejmości artysty

że możemy czuć, że wszędzie jest tak samo. Może być też tak, że gdzieś idziemy i w sumie sami nie wiemy po co. Zupełnie nie chodzi o to, że dosłownie tak myślę. Nie zawsze tak jest, te piosenki po prostu mają taki klimat. No i często jak byłem gdzieś na imprezach, to mówiłem znajomej, że chętnie bym teraz posiedział na chacie i porobił muzykę albo porysował. Odpowiadała mi wtedy: „Mikołaj, to czuć”. I wcale nie było tak, że mi się wtedy nie podobało. Po prostu nie czułem z tego aż takiej satysfakcji. Czasami w sumie boję się mówić teksty tego materiału, że Wszystko to nic. Kilka osób mi powiedziało, że mówię to, jakbym pokazywał, że rozumiem kogoś, kto tego słucha, a nie mówił, by być zrozumianym. To jest fajne i bardzo mnie cieszy. Ale ciągle boje się, że ten materiał w finalnej formie (wciąż nagrywam ostateczną wersję) będzie zbyt przygnębiający. To jest moja duża obawa. Ostatnio wziąłem sobie wolne od grania tego materiału i gram nowe utwory. Finalną wersję chciałbym nagrać zimą, w ciemności, na Islandii. Pomyślałem, że to będzie sprzyjający klimat.


144

tkacz

Podczas swoich występów często łączysz te swoje „nihilistyczne” teksty z podskokami i dziecięcym uśmiechem. Myślę, że to naprawdę świetny kontrast. Przywiązujesz wagę do energii, kiedy grasz? Czy to wynika po prostu z tego, że granie sprawia ci radość? To są dwie rzeczy, które się mieszają. Bardzo mnie to cieszy, ale przywiązuję ogromną wagę do energii na scenie. Chcę, żeby to było mocne i żeby wyzwalało coś we mnie. Skutkiem tego wyzwalania jest właśnie radość. Cieszę się, że to wyrzucam z siebie. To właściwie nie są teksty, które są dla kogoś niemiłe, nie czuję tego w ten sposób. Nie czułbym się dobrze, gdybym wyrzucał teksty, które są niemiłe dla ludzi. Są wyzwalające i dla mnie, i pewnie dla słuchających. Jasne, dla niektórych mogą być też za ciężkie. A uśmiech jest dla mnie naturalny w tym wszystkim. Kiedyś moja znajoma zadała mi pytanie, czy nie jest to może śmiech przez łzy albo dobra mina do złej gry. Sam wcale tak tego nie czuję, to mimowolne. Czasami po prostu uśmiecham się do ludzi, bo urzeka mnie, że tego słuchają i jest to dla mnie cieszące. Myślę, że nie można przywiązywać wagi do tego, że to uśmiech wśród smutnych tekstów. To bardziej fizyczna sytuacja. Czy muzyka może być mądra? Czy muzyka naprawdę nie ma sensu?2 Ha, ha, to są teksty, które wpisywałem w translator Google, kiedy grałem na żywo na streamie dla V9 i nie miałem mikrofonu. Słuchając tej muzyki przy graniu, sam zacząłem się nad tym zastanawiać. Czy muzyka może być mądra, czy musi być głupia? Chyba to jest coś, co mnie bardzo cieszy w robieniu muzyki, że mogę bardzo oderwać głowę. I nie muszę czuć, że to ma sens. Nie jest tak, że bez sensu to robię. Chodzi o to, że znaczenie tej muzyki nie musi być koniecznie wiadome. Pamiętam, że kiedyś słuchałem albumu R.I.P Actressa, w którym utwory nie są parkietowe, ale też nie są łatwe do słuchania tak po prostu. Zastanawiałem się, o co chodzi w tym albumie i po co w ogóle on powstał. Po czasie do niego wróciłem i tak mi się spodobał właśnie przez to, że nie wiem, jaka jest użyteczność tej muzyki! I że to jest taki niesamowity twór, nieco bez celu. Dlatego cieszę się, że jest muzyka, która jest bez sensu. Mam wrażenie, że jak próbuje się nadać muzyce jakiś sens i bardzo głęboko się nad nią myśli, to łatwo jest przekroczyć granicę egzaltacji. 2 Inspiracją do sformułowania pytań był album Mikołaja zatytułowany Muzyka nie ma sensu, który ukazał się w 2018 roku.


tkacz

145

Miki Tkacz, dzięki uprzejmości artysty

No i traci jakiś urok. Zarówno w Naprawdę Nieśmiesznych Rysunkach, jak i w swoich kawałkach bazujesz na słowie samym w sobie. Większość jest bardzo spontaniczna i ujmująco niespójna. Czy słusznie wyczuwam wpływy Wojciecha Bąkowskiego? Ha, ha, tak, oczywiście! To rzecz, z którą się nigdy nie kryję. Jak miałem z czternaście lat, to przez mojego brata trafiłem na muzykę Wojtka. Też jestem z Poznania, a Wojtek na początku był znany głównie tu. Miał jeszcze wtedy zespół KOT, gadał wtedy do loopów z magnetofonów. Mój brat raz przy śniadaniu opowiedział mi o tym, jak był na jego koncercie, i z miejsca od samego wyobrażenia z opowieści zostałem fanem. Później dostałem na pendrivie wideo zmontowane z różnych teledysków KOT-a i oglądałem w kółko. Pamiętam, że z moimi przyjaciółmi gadaliśmy do siebie mnóstwo fragmentami z KOT-a. Bardzo mnie inspirował słowem, trochę też muzycznie. W gruncie rzeczy przez długi czas nie


146

tkacz

robiłem rzeczy ze słowami, które mogłyby nawiązywać do rzeczy Wojtka. Potem, jak zaczynałem studia, byłem przesiąknięty jego rzeczami, przez to ile ich słuchałem i oglądałem, jak dorastałem. Pamiętam, że jak pojawiła się Niwea, to miałem poczucie, że to już przeszło do mainstreamu i już to nie to samo, nie ten urok co KOT. Pamiętam, że jak zaczynałem dawać wokale, to się bałem, że będą zbyt podobne do jego. Jak tak o tym myślałem, powiedział mi, żebym się tym nie przejmował, bo rzeczy się po prostu mówi i kiedy jest to naturalne, to jest w porządku. Co do słowa i jego spontanicznego używania, to często mi się bierze z samych rozmów. Lubię w rozmowach podłapywać słowa i ich podwójne znaczenia w różnych sytuacjach. To często pokazuję w Nieśmiesznych Rysunkach i czasami w tekstach. Przejdźmy do twojego udziału w Out Of Office – letnim projekcie Zachęty. Podczas otwarcia można było cię odwiedzić w namiocie i opowiedzieć swoje sny. Ty wszystko nagrywałeś i sklejałeś cotygodniowe audycje. Czy coś cię podczas tego projektu zaskoczyło, odkryłeś coś nowego? Zaskoczyło mnie, że ludzie mają tyle koszmarów. I to, że aż tyle dziwnych lęków wychodzi w snach. Nie wiem przez to, na ile nazwa „marzenia senne” jest sensowna, bo w większości nie były to marzenia. Jednocześnie to jest super, że z ludzi wychodzi tyle lęków podczas snu. Zapomniałem o tym przez lata, bo traktowałem sny bardzo abstrakcyjnie. Nie skupiałem się na tym, ile się z nich możesz dowiedzieć. Nagle zaczynasz rozmawiać z ludźmi i uświadamiasz sobie, że to wcale nie jest takie abstrakcyjne, że to jest rzecz, która się przydaje. Tak samo jak na koncercie gram muzykę, i dopiero wtedy widzę, jak działa i po co. Dwie pierwsze audycje zmontowałem ze snów innych ludzi. Przy sklejaniu drugiej czułem ciężar, bo wyszła mi o złych snach. Audycje musiałem wypuszczać co tydzień, więc czerpałem wtedy z tego, co już miałem. Jak wybierałem sny do drugiego odcinka, to zdziwiłem się, ile dostałem ciężkich snów. Przy trzecim odcinku miałem wejście w siebie, albo w sumie bardziej wyjście z. Nagrałem bez myślenia to, co mi się przypominało o moim śnieniu, po tym jak tyle o nim się nasłuchałem. Uświadomiłem sobie też przez ten projekt, jak ważne jest, by spać normalnie. Montowałem te audycje całymi nocami, do rana, bo czułem się wtedy tak, jakbym spał. Niestety byłem po tym kompletnie wyczerpany. Wtedy zobaczyłem, jak ważne dla zdrowia jest zwyczajne wysypianie się, bo prawie przestałem mieć sny.


tkacz

147

A wiesz, że jak spojrzysz po przebudzeniu w okno, to już nie pamiętasz, co ci się śniło? Sny z jednej strony są bardzo osobiste, a z drugiej chyba istnieje jakiś repertuar ogólnych motywów w snach. Jakie ty masz podejście do swoich własnych? Spisujesz je albo wyszukujesz w sennikach? Nie sprawdzam, ale słyszałem, że jak sprawdzasz w sennikach z różnych źródeł, to możesz zebrać te motywy i je dopasować do swojej interpretacji. Jak sama znasz więcej kontekstów swojego snu, to lepiej dopasujesz jego znaczenie do własnej sytuacji. Oczywiście, jak ktoś mi opowie o znaczeniu czegoś w moim śnie, to sobie o tym myślę i czasem to fajne. Ale samemu jakoś nie sprawdzam, bo wolę intuicyjnie je rozumieć. W tych rozmowach do audycji często też przewijał się temat świadomego snu. Moja koleżanka doprowadziła do tego, że miała stale świadome sny i strasznie ją to męczyło, bo nie mogła się nigdy wyłączyć. Ja nigdy o świadome sny się nie starałem, bo zupełnie mnie to nie kręci. Właśnie dlatego, że lubię, jak sny zaskakują i przychodzą same, bez powodów. Co do zapisywania, to kiedyś to robiłem na potrzeby scenariuszy do komiksów, ale porysowałem i już mi się nie chciało. Sny są dla mnie bardzo inspirujące jako forma opowieści i narracji, przez to jaka jest porwana i bardzo naturalna. To jest super, że sny to też trochę nasza twórczość, ale bez tego elementu zastanawiania się. I narracja nie prowadzi się logicznie, tylko po prostu płynie.

Mikołaj Tkacz Urodzony w 1991 roku w Poznaniu. Absolwent Akademii Sztuki w Szczecinie i doktorant Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Rysownik komiksowy, współzałożyciel grupy komiksowej Maszin, połowa duetu twórców Naprawdę Nieśmiesznych Rysunków, autor projektu muzycznego WSZYSTKO. W ostatnich latach wydał m.in. albumy komiksowe Przygody Nikogo, Spałem, ale wstałem i płyty Nie ma tytułu oraz Muzyka nie ma sensu. Prowadzi niezależne wydawnictwo muzyczne Fajniość oraz współprowadzi -Superi Magię. Obecnie pracuje nad albumem punkrapowym Wszystko to nic i zbiorem rysunków z ostatnich lat.


148

Ol Inklusiw


Ol Inklusiw

149

Bolesław Chromry rysownik, ilustrator, autor powieści graficznych. Czasem nazywają go poetą, czasem pajacem. Za to dowodzie ma napisane Damian Siemień.


150

ARCHITEKTURA I KLIMAT

KRYZYS I BUNT Adrian Krężlik

W trosce o naszą wspólną przyszłość traktujmy architekturę jako element ekosystemu, przez projektowanie regenerujmy środowisko.

„Houston, mamy problem!”, krzyknął John Swigert, gdy okazało się, że na pokładzie Apolla 13 wybuchł zbiornik z tlenem. Lądowanie na Księżycu odeszło na dalszy plan. Teraz trzeba było sprowadzić astronautów do domu. Dziś na Ziemi również mamy problem: dalekosiężne cele zostały przesłonięte przez Wielki Kryzys. Aby ocalić Ziemię, protestują Greta Thunberg, Alexandra Ocasio-Cortez, Extinction Rebellion i  Obóz dla Klimatu. Każdy na swój sposób. Bo metod buntu jest wiele. Cioran pisze, że dziedziczność rebelii stanowi o naszej zachodniej tożsamości. Może właśnie jesteśmy świadkami momentu, kiedy to jedynym rozwiązaniem jest bunt? Ale co to znaczy bunt? Przeciwko komu mamy się buntować? Wydaje się, że kolejne państwa, miasta i organizacje starają się zrozumieć, co mogą zrobić, aby zapobiec katastrofie. Zmieniają retorykę, zamiast mówić: zmiany klimatyczne, mówią: kryzys. Sam akt nazwania zjawiska początkuje jego istnienie w  dyskusji. Prze-

cież dopiero Raport Brundtland z roku 1987 roku wprowadza pojęcie „zrównoważony rozwój” i rozpoczyna debatę o  systemowej zmianie. Efekty niewystarczających działań i nieodpowiedzialnych decyzji w każdej dziedzinie odczuwamy na własnej skórze. Zabetonowane miasta, pasywne rozwiązania architektoniczne zastąpione przez energochłonne rozwiązania technologiczne, ubożejąca bioróżnorodność – to cechy opisujące naszą współczesność. Pod koniec maja tego roku siedemnaście wpływowych brytyjskich pracowni podpisało Deklarację o  stanie nadzwyczajnym. Architekci wskazują, że niezbędne są zmiany w całym przemyśle. Przywołują paradygmat projektowania regenerującego jako ten, który należy przyjąć za obowiązujący standard. Chcą, aby miernikiem sukcesu danego budynku był jego stosunek do środowiska, klimatu i bioróżnorodności. Według deklaracji powinny to być nowe kryteria przyznawania nagród i wyróżnień. Po każdym z  nich należałoby postawić wykrzyknik. Dwa tygodnie później Brytyjski Królewski Instytut Architektów (RIBA) ogłosił pięcioletni plan, który między innymi zakłada pomoc w  opracowaniu standardów dotyczących planowania cyklu życia budynku, ze szczególnym uwzględ-


ARCHITEKTURA I KLIMAT

151

Earthships to jedno z rozwiązań, które zbliża nas do odpowiedzialnej architektury. Nave Tierra Ushuaia, architekt Mark Coppola, fot. Adrian Krężlik

nieniem jego performatywności. RIBA czytelnie wskazuje ogólne cele, które mają działać na poziomie systemowym, prawodawczym, aby określić nowe standardy dla całego sektora. Ale! Wydaje się, że na początku powinniśmy postawić pytanie o sam rozwój i  jego potrzebę w  kontekście granic planetarnych. W  wielu miejscach architektura stała się narzędziem ekonomii kapitalistycznej do kumulowania i pomna-

żania zasobów. Jeśli spojrzymy na nią z pozycji degrowth, okaże się, że musimy przemyśleć, po co budujemy. Projektowanie w tym kontekście wymaga skupienia się na tych tematach, które wynikają z rzeczywistych potrzeb społecznych, a nie z ekonomicznego zysku. Degrowth jest synonimem zdroworozsądkowego i  gospodarnego zarządzania. Pytanie o potrzebę powstawania architektury staje się pierwotne wobec kolejnych decyzji.

Adrian Krężlik projektant, który zajmuje się współczesnymi problemami architektury w kontekście zmian technologicznych i kryzysu ekologicznego. Prezes Fundacji Architektury Współczesnej, założyciel platformy edukacyjnej Architektura Parametryczna, wykładowca Weißensee Kunsthochschule w Berlinie oraz School of Form, doktorant Uniwersytetu w Porto. Doświadczenie zdobywał, projektując biurowce w Chinach, centra kultury w Meksyku i placówki badawcze na Bliskim Wschodzie.


152

ARCHITEKTURA I KLIMAT

Deklaracja ARCHITEKTÓW o ochronie klimatu i różnorodności biologicznej Zostały przekroczone trzy z dziewięciu granic planetarnych. Kryzys klimatyczny i utrata bioróżnorodności są najważniejszymi wyzwaniami współczesności. Prawie 40% energii związanej z emisją dwutlenku węgla pochodzi ze środowiska zabudowanego. Równocześnie tereny zajmowane przez rozlewające się miasta i infrastrukturę zagrażają naturalnym siedliskom. Raport IPCC z 2019 roku wskazuje, że kolejną granicą, na którą trzeba zwrócić uwagę, jest sposób użytkowania terenów. Dla wszystkich pracujących w branży architektonicznej i budowlanej zaspokajanie potrzeb naszego społeczeństwa bez naruszania granic planetarnych będzie wymagało radykalnej zmiany. Razem z naszymi klientami powinniśmy projektować budynki, miasta i infrastrukturę jako integralne elementy większego, ciągle regenerującego się i samowystarczalnego systemu.

Badania i technologia istnieją po to, aby rozpocząć transformację teraz. Do tej pory brakowało wspólnego postanowienia i celu. Uznając to, zobowiązujemy się do zmiany naszych praktyk, aby tworzyć architekturę, miasta, wsie i tereny zagospodarowane, które będą miały bardziej pozytywny wpływ na otaczający nas świat.


ARCHITEKTURA I KLIMAT

Jako architekci będziemy dążyć do:

153

• podniesienia świadomości na temat zagrożeń związanych z kryzysem klimatycznym i utratą różnorodności biologicznej oraz pilną potrzebą działania wśród naszych klientów, współpracowników, a także dostawców; • współpracy z inżynierami, ekspertami, przyrodnikami, którzy pomogą lepiej oszacować wpływ projektu na środowisko; • lobbowania na rzecz szybszych zmian w naszej branży w kierunku praktyk projektowania regenerującego; • lobbowania na rzecz wzrostu nakładów publicznych na projekty działających pozytywnie na ekosystem; • zmiany sposobu wyboru projektów konkursowych, nagród i wyróżnień, tak aby troska o klimat i wzmacnianie różnorodności były elementami kluczowymi; • dzielenia się wiedzą i badaniami na zasadach open source; • oceniania wszystkich nowych projektów pod kątem dążenia do pozytywnego wpływu na klimat i wzmocnienie bioróżnorodności; • ulepszania istniejących budynków lub rozbiórki i budowy nowych (tam, gdzie to konieczne) w zależności od tego, która strategia zmniejsza ostateczną produkcję dwutlenku węgla i nie zaburza bioróżnorodności; • uwzględnienia cyklu życia budynku, ilości energii i dwutlenku węgla potrzebnych do jego eksploatacji, wpływu na środowisko, aby obniżyć wykorzystanie zasobów w trakcie budowy, a także w czasie życia budynku; • przyjęcia w naszych pracowniach regenerujących zasady projektowania, tak aby projektować architekturę i przestrzeń, która wykracza poza używany standard net zero carbon; • współpracy z inżynierami, kontrahentami i klientami w celu dalszego zmniejszenia odpadów budowlanych, a docelowo ich eliminacji w myśl ekonomii cyrkularnej; • używania materiałów, których wydobycie, przetwarzanie, eksploatacja i utylizacja wymagają niskich nakładów energetycznych i są bezpieczne dla wszystkich gatunków; • zminimalizowania zużycia zasobów w architekturze, planowaniu urbanistycznym i krajobrazu, zarówno pod względem ilościowym, i jakościowym. Tekst jest oparty na UK Architects Declare Climate and Biodiversity Emergency i uzupełniony. Opublikowany został przez Fundację Architektury Współczesnej https://fundacja-aw.org


154

ARCHITEKTURA I KLIMAT

Lodowiec Rodanu w Alpach Szwajcarskich, żródło rzeki Rodan, białe płachty mają spowolnić procesy topnienia, wrzesień 2019, fot. Diana Lelonek


ARCHITEKTURA I KLIMAT

155


156

art-terapia

ART TERAPIA Subiektywnie o tym, jak sobie radzić z życiem w ciekawych czasach

MARTA KRÓLAK

Witajcie, czytelnicy! Miło mi do Was pisać po wakacyjnej przerwie, bo przysięgam, byłam pewna, że umrę w upale. Musimy porozmawiać! Tak się składa, że pod tym tytułem nadawałyśmy z moimi przyjaciółkami przez cały sierpień audycję w ramach projektu Out-of-Office. Kto przegapił, tego zapraszam na stronę Zachęty Narodowej Galerii Sztuki, gdzie do końca świata, czyli tak naprawdę niezbyt długo, można sobie naszej oraz innych równie ciekawych audycji posłuchać. Wakacyjne słuchowisko się skończyło, ale tematy do przegadania pozostają. Na tapecie ostatnio na przykład depresja klimatyczna, czyli załamanie nerwowe spowodowane poczuciem niemocy w związku z  rychłą śmiercią ludzkości. Ja tam się osobiście nawet cieszę, że wkrótce spotka nas podobny los jak dinozaury, ale nie wszyscy podzielają ten pogląd. Trudno im się dziwić, skoro żyjemy w poczuciu wyjątkowości i  niezależności i  nagle okazuje się, że zagłada spadnie na nas zupełnie inaczej, niż to sobie planowaliśmy. Sama niejednokrotnie się przekonałam, że niemoc jest chyba najbardziej upokarzającym uczuciem. Jak przystało na miłośniczkę teorii spi-

skowych, zastanawiam się, czy aby automatyczna bezsilność nie jest jakąś wyrafinowaną strategią konsumpcyjną, łabędzim śpiewem późnego kapitalizmu, żeby ktoś mógł się jeszcze przed śmiercią naszym kosztem nachapać po nas resztek. Starając się nie popaść w paranoję, zaczynam szukać jakiegoś rozwiązania, które sprawiłoby, że ostatnie nasze podrygi fikalibyśmy przynajmniej z godnością, nawet jeśli bez przekonania. I  otóż przypomina mi się twórczość Francisa Alÿsa, a  konkretnie jego słynna praca When Faith Moves Mountains. Dla niewtajemniczonych przypomnę pokrótce, że w  2002 roku artysta przeprowadził w  Peru z  udziałem pięciuset uczestników akcję przesunięcia wydmy piaskowej o kilka centymetrów. Działanie miało nawiązywać do ówczesnej sytuacji politycznej w Peru i odbyło się pod hasłem „Maksymalny wysiłek, minimalny rezultat”. Jednak kiedy myślę o tej pracy dziś, nie postrzegam tej akcji w  kategoriach mini czy maxi. Widzę za to, że działanie pięciuset osób udowadnia nam, że to nie wiara, ale ludzie przenoszą góry. I nie ma to dla mnie większego znaczenia, że pozycja wydmy zmieniła się zaledwie o kilka centymetrów. Bo


art-terapia

157


158

art-terapia

skoro kilkaset osób było w stanie w  jeden dzień dosłownie ją przesunąć, to co jest w stanie osiągnąć chociażby jedno pokolenie w ciągu całego swojego życia? Dobra, wiem, że mówię jak stara baba, i  że to wszystko nie jest takie proste. Ale wydaje mi się, że teraz właśnie takiej sztuki potrzebujemy, a  wcale nie kolejnego performansu choreograficznego. Na horyzoncie majaczy koniec epoki wielkich gestów, co zresztą podkreślam na łamach Art terapii już od jakiegoś czasu. Ogromna prośba do wszystkich artystek i artystów: skończmy już ze statementami, pora zacząć działać! Na przykład na naszym rodzimym gruncie wraz z rocznicą wybuchu II wojny światowej pojawiła się koalicja Rok Antyfaszystowski, której działania w  obszarze sztuki i  kultury zdają się nastawione przede wszystkim na aktywizację. Drugie, sekretne imię neoliberalizmu, tzn. bierność, a wcale nie poczucie bezsilności, to teraz nasz największy wróg. Ale trzeba się angażować mądrze. Mnie na przykład osobiście denerwuje bezpodstawny zakaz wyprowadzania psów w konkretnych miejscach, ale odkładam to na bok, bo oszczędzam siły na aktywizm klimatyczny. Pamiętaj, że podnoszenie rabanu z  byle powodu jest niezdrowe dla ciebie i dla twojego otoczenia. Całe szczęście, w trzecim odcinku Musimy porozmawiać kuratorka Iza Kaszyńska uświadomiła słuchaczy, że wcale nie trzeba chodzić na wszystkie manifestacje w każdej sprawie, bo można chociażby pojechać do lasu i to już jest forma zaangażowania w ochronę środowiska. Na pytania artystów dotyczące sensu tworzenia sztuki zaangażowanej politycznie czy społecznie odpowiedziałabym

tak, jak blogerki z The White Pube: Nie każda twoja praca musi dotyczyć współczesnych problemów, ale głupio by wyszło, gdyby twoja artystyczna praktyka w  ogóle nie poruszała trudnych tematów. Wygląda na to, że jako ludzka masa jesteśmy teraz w  takim miejscu, w  którym możemy od nowa nauczyć się zrzeszać w  imię wspólnego dobra. Podam kolejny przykład: podobno w  Polsce obecnie na jednego mężczyznę przypada 7 kobiet. Jeśli to prawda, to właściwie dlaczego wciąż pozwalamy sobie na życie w  patriarchalnym, opresyjnym dla większości systemie? Nie ma znaczenia, czy winimy za to braki w edukacji, nierówny dostęp do informacji, utraconą zdolność współpracy czy jasnej komunikacji. „Maksymalny wysiłek, minimalny rezultat” kojarzy mi się właśnie z konserwatywnymi postawami i  tą chorą potrzebą obrony tzw. tradycyjnych wartości, czymkolwiek by one były. Cytując mema: „Nie śpię, bo trzymam Erechtejon”. Czy teraz już widzicie, do jakich absurdów prowadzi bierność? Ostatnio wnikliwie studiuję pisma psychoterapeuty Fritza Perlsa, twórcy nurtu Gestalt. Według niego życie to ciągłe bycie w kreatywnym, twórczym kontakcie z  otoczeniem. Z  tego przekonania wynika, że gwarancją szczęścia jest wydobycie kreacyjnego potencjału pacjentki lub pacjenta – bierne życie to po prostu nie jest pełne życie. Gestaltyści zakładają też, że to całość determinuje, jak wyglądają jej poszczególne części, a te z kolei również są jakimiś całościami i  tak dalej. Oprócz okrytego złą sławą popędu seksualnego dzięki Perlsowi dostaliśmy też zasadę pregnacji, czyli dążenia do domykania, uzupełniania braków. To,


art-terapia

co motywuje ludzi każdego dnia, to niedomknięte figury. Angażowanie się, budowanie, tworzenie według Gestaltu naturalnych schematów dających poczucie spełnienia. Nie wiem, jak jest u Was, ale mnie osobiście nic tak nie poprawia nastroju jak przekonanie, że odwaliłam dobrą robotę. Niestety widzę, że z każdym kolejnym odcinkiem Art terapii popadam w  jakiś nieznośny, moralizatorski ton, ale Gestalt to naprawdę rewolucyjne podejście do zdrowia psychicznego, gdy badany przypadek nie jest zbiorem niezależnych objawów, tylko kumulacją związków i  reakcji. Dążenie do dopełnienia niejedno też mówi o  kondycji naszego gatunku. W zasadzie

159

nie jest z nami tak źle, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Terapia Gestalt kładzie też dużo większy nacisk na świadomość – człowiek naprawdę świadomy jest uznawany za prawdziwie wolnego. Nie możecie się ze mną nie zgodzić, że bierność jest WIĘZIENIEM UMYSŁU. Pora więc puścić ten Erechtejon i  zacząć tworzyć lepsze, bardziej przyjazne otoczenie. Możecie zacząć od siebie – ja na przykład zapisałam się do szkoły psychoterapii Gestalt. Jak dobrze pójdzie, za 4 lata będę już nie tylko „notesową terapeutką”. O ile oczywiście do tego czasu nie zostanę usmażona. Pora puścić ten Erechtejon i przesunąć chociaż jakiś pagórek.

Marta Królak felietonistka, kuratorka, współpracowniczka NN6T. Pod adresem marta@beczmiana.pl udziela porad i rozwiązuje problemy. Anonimowość gwarantowana!


160

będzie tylko gorzej

Najlepsze są kolaboracje Niedawno jedna z polskich gwiazd Instagrama pochwaliła się współpracą z portalem zajmującym się sprzedażą podrabianych gadżetów z Chin. Znana zaś polska projektantka mody, której kreacje „pokochał Paryż”, zdecydowała się połączyć szyk salonów z menu popularnej restauracji o dwóch złotych łukach, serwującej dania „na szybko”. Kolaboracje to prawdziwy kulturowo-marketingowy trend. Z jakimi podmiotami z branży biznesowej mogliby współpracować przedstawiciele sztuk wizualnych?

– zastanawia się specjalista do spraw wizerunku i marketingu Aleksander Hoodzik.

Stach Szumski „Meble, a na imię jej …”

Jesienny katalog wnętrzarskich nowości, a w nim limitowana selekcja produktów ze sklepów rodzimej sieci meblowej o cudownym imieniu. Linia niezwykła, bo sygnowana nazwiskiem Stacha Szumskiego. Szumski – jak najlepsi rzemieślnicy sprzed lat – rzeźbi, drąży i wypala ornamenty w drewnie. Zamiast inkrustować szafy drogimi kamieniami, wysadza je cenniejszą niż kruszec polskością. Jest więc motyw toporła -plemnika wypalony w drewnianym puzderku i metroseksualny husarz na drzwiach szafy. I od tej jesieni zamiast na stoliku LACK kładlibyśmy zmęczone trudem dnia stopy i stawiali kubki gorącej kawy na obrazie orła białego. W słynnych muzeach już nie sztuki, a dizajnu: Stach, nie z Warty, a z sudeckich gór!

#DIY, #Handmade #Outofthewoodwork


będzie tylko gorzej

161

Małpeczki zakłady produkcji napojów wysokooktanowych

Łódka Bolls? To już śpiew przeszłości. Teraz marka musi reprezentować sobą coś jeszcze. Siłę, energię, prze-bo-jo-wość. I choć dziś nie wypada już głośno tego powtarzać – dzikość, ale także odpowiedzialność za przyszłość konsumentek i konsumentów. No więc Małpeczki, „słodkie iskierki, tańcząc i bawiąc”, w centrach sztuki współczesnej niech proklamują dobry zwyczaj: zamiast picia trunków w o gramaturze 100 mililitrów – czyli tak zwanych małpeczek, które niszczą, jak dowodzą badania, potencjał narodu polskiego – niech ten naród upaja się sztuką. Niechaj spada procent spożycia, a wzrasta poziom życia! Pijmy z tego wszyscy!

#piłeśniejedz #kampaniaspoleczna #robsztuke

Norbert Delman sieć siłowni McSprawność

Skoro projektantka może współpracować z sieciówką na „M”, to dlaczego nie mógłby tego robić znany i lubiany polski artysta wciąż młodego pokolenia. Norbert Delman, znany bodybuilder i artystyczny kulturysta, mógłby nam pokazać, jak umęczyć ciało uprzednio nakarmione burgerami, frytkami i lodami o smaku cola zero! Trzeba wiedzieć, jak zrobić martwy ciąg i przysiad bułgarski, i inne wygibasy z drążkiem, tak jak trzeba wiedzieć, z czego ulepić swoje nowe ciało duchowe i mentalne. Kuratorzy naszych ciał – artyści!

#fit #sweatselfie

Jaśmina Wójcik fabryka traktorów Niedźwiadek

Najlepsze kolaboracje to te, które wynikają z tak zwanego DNA obu marek. Wielka kolaboracja rodzi się tam, gdzie synergia potrzeb klienta i wrażliwość artysty influencera przeradza się w projekt skrojony idealnie pod określony wcześniej target. Fabryka traktorów z warszawskiego Niedźwiadka mogłaby wskrzesić linię kultową sygnowaną numerem 330, której okazami niegdyś polska wieś i miasta powiatowe stały. Kampania promocyjna jest już przygotowana. Wystarczy wyświetlić ją na ekranach smartfonów i czekać, by w pogoni za modnymi ostatnio ogródkami działkowymi stołeczni hipsterzy zamiast w nowe SUV-y obkupili się w trzystatrzydziestki. I niech wszystkich nas jeszcze raz zaskoczy zapach spalin unoszący się w powietrzu.

#Nostalgia #dobrebopolskie #RetroPRL Alek Hudzik

pisze o sztuce na FB i o kulturze w „News­w eeku”. Czasem też do innych gazet. Z NN6T związany od numeru 61, czyli od wielu, wielu lat.


162

usuń poezję

IMPERIUM DUCHA przedstawia

KRZYŻUCHA-ROZPIERDUCHA Poziomo:

1. miejscowość w samym środku Polski 5. zrogowaciała tkanka na łokciu 6. brązowe, smaczne kulki 9. na chodniku w niedzielę rano 11. robisz je, jak jesteś zrobiony 12. pobłażliwie o klesze 14. część komórki (chyba) 15. kostne zwroty od sowy 17. sierść z kociego brzucha 18. w nim świecą gwiazdy 19. piec lub z nosa Pionowo:

1. brodawka na języku 2. taka bułka jak pita 3. poliki zwisające po bokach psa 4. leśne bolerko od kleszcza 7. kolorowy ptasio łowi ryby 8. parząca przyjaciółka z chwastów 10. cenna rzecz z wnętrza kaszalota 13. ścięta część pędu użyta jako sadzonka 16. wgłębienie w ścianie Kolorowe pola w krzyżówce odpowiadają kolorowym polom w formularzu hasła. Rozwiązanie krzyżówki prześlij na adres kontakt@imperiumducha.com z hasłem „Rozpierducha” w temacie. Wśród zgłoszeń nadesłanych do ostatniego roboczego piątku października rozlosujemy nagrody. Do wygrania: pierwsza osoba – tatuaż z hasłem krzyżówki, książka i print; druga osoba – książka i print; trzecia osoba – print; czwarta i dalsze – nic.


usuń poezję

163


164

książki

Wiadomości książkowe czyli co ostatnio wydarzyło się w świecie książki co mogliście przegapić, a nie powinniście Michał Michalski

N

iedawno w „Gazecie Wyborczej” mogliśmy przeczytać całkiem interesujący artykuł o tym, jak seriale zarzynają literaturę, a tu Netflix ogłosił, że realizuje produkcję na podstawie prozy Jacka Dukaja, a dokładniej: chodzi o Starość askolotla. Jednak co bardziej zorientowani w temacie mówią, że po przerobieniu na obraz z  tej wyjątkowo krótkiej jak na Dukaja książki niewiele zostało.

czymś przesadnie racjonalnym, to jednak książka po chińsku się ukaże. Tak samo jak wcześniej ukazała się po niderlandzku czy węgiersku.

A

le to nie koniec wieści dotyczących Masłowskiej. Jedna z najbardziej znanych na świecie wytwórni filmowych – Warner Bros – wchodzi do Polski i pierwszą rzeczą, jaką zrobi, to do spółki ze studiem Madants przygotuje filmową adaptację Innych luie jest jednak tak, że prze- dzi. Premierę zaplanowano na 2020 mysł filmowy interesują wy- rok. łącznie dzieła względnie nowe. Siedem klasycznych powiewiatowy bestseller Yuvala Ności doczeka się w najbliższym czaaha Harariego 21 lekcji na XXI sie nowych ekranizacji. Większość wiek ukazał się w końcu w Roz nich była już filmowana z lepszym bądź gorszym skutkiem. Są to: Ta- sji. Tyle tylko że z  drobną zmiajemniczy ogród, Diuna, Niewidzialny ną. Rozdział o  kłamstwach Putina człowiek, Zew krwi, Rebeka, Śmierć zmieniono w rozdział o kłamstwach Trumpa. Filozof tłumaczył się niena Nilu, Nowy wspaniały świat. zbyt zachwyconej tym wszystkim opinii publicznej, że wszystko jest iezbyt zazwyczaj aktywna na w  porządku, bo myśl przewodnia Facebooku Dorota Masłowska została zachowana – to przecież jepodzieliła się niedawno opinią, dynie przykłady uległy zmianie. że choć tłumaczenie Wojny polsko-ruskiej na język chiński nie jest

N N

Ś


książki

O

burzona opinia publiczna w Polsce natomiast żyje sprawą trochę mniejszego kalibru. Książka o Islandii Rekin i baran autorstwa dwójki instagramerów, wydana przez Wydawnictwo Poznańskie, okazała się plagiatem. Przynajmniej w opinii połowy internetu. Oraz islandzkiej pisarki, Aldy Sigmundsdóttir, której książka miała zostać „przepisana w  90%”. Autorka swoich praw zaczęła dochodzić publicznie, poprzez Facebooka, po tym jak wszelkie próby załatwienia sprawy polubownie zakończyły się milczeniem ze strony polskiej. Za to teraz mamy festiwal przerzucania się oskarżeniami oraz oświadczeniami. Plus jest taki, że chyba wszystkie media zainteresowały się nagle rynkiem książki w Polsce.

W

ydawnictwo Pauza całkiem niedawno postanowiło wykonać interesujący ruch na linii świat książki–internet. Do zaprojektowania okładki do jednej ze swoich książek: Mój rok relaksu i odpoczynku Ottessy Moshfegh, zatrudniło popularny fanpage Sztuczne Fiołki, który zajmuje się dekorowaniem

165

klasycznych obrazów bardziej lub mniej udanymi dialogami. Wyszło niezgorzej, a czy popularność facebookowej strony przekuje się w tym wypadku na wyniki sprzedaży książki, będzie można stwierdzić najpewniej za kilka miesięcy.

T

rochę inną, chyba mniej szczęśliwą drogę sprzedawania książek okładką obrało stare i szanowane wydawnictwo ZNAK. Na okładce powieści Znikanie Izabeli Morskiej wydawnictwo zamieściło hasło reklamowe. Brzmi ono: „Proza jak zastrzyk w serce”. Okładkę zdobi oczywiście ilustracja przedstawiająca serce.

N

ie tylko przemysł filmowy drąży literaturę w celach zarobkowych, co ciężko mieć mu za złe. Polskie studio The Dust pozazdrościło CD Projektowi sukcesów i ogłosiło, że przygotują gry (liczba mnoga!) na podstawie tak zwanego Cyklu inkwizytorskiego autorstwa Jacka Piekary. Jednak jak dotąd nie podano przybliżonej daty premiery, a zaanonsowano jedynie, że prace nad projektem zostały rozpoczęte.

Michał Michalski interesuje się książkami, ale zajmuje się dzieckiem. Wymyśla nowe sposoby na szerzenia czytelnictwa, takie jak artrage.pl. Ma uczulenie na wstawianie kitu. „Wiadomości książkowe” można czytać na Telegramie.


166

nagrobki dla nn6t


nagrobki dla nn6t

167


168

typografia XXI wieku

chaim aviva

Krój Chaim & Aviva łączy digitalizację przedwojennego kroju Chaim Jana Lewitta ze specjalnie doprojektowanym zestawem łacińskich znaków, rozszerzonym o polskie diakrytyki. W ten sposób Chaim stał się pismem multiskryptowym, a projektantka dopisała kolejny rozdział w historii Chaim, która toczy się pomiędzy Warszawą a Palestyną/Izraelem od końca lat 20. XX wieku po dziś dzień. Autorka adaptacji Zofia Janina Borysiewicz, rozpoczynając proces projektowy od hebrajskiego, który jest niełacińskim systemem pisma, chciała odwrócić typowy europocentryczny (właściwie

łacinocentryczny) kierunek projektowania i zwrócić uwagę na to, jak wiele skryptów jest latynizowanych.  Pierwsza wersja projektu powstała jako praca dyplomowa na specjalizacji Communication Design w School of Form pod okiem Viktoriyi Grabowskiej (typografia) i Agaty Szydłowskiej (socjologia).  Krój nie pozostał tylko projektem studenckim i doczekał się już wdrożeń. Nadal jest poszerzany o nowe znaki i udoskonalany. W przyszłości Borysiewicz planuje doprojektować również komplementarną cyrylicę. 


typografia XXI wieku

169

Zofia Janina Borysiewicz Chaim & Aviva, fot. dzięki uprzejmości autorki W każdym numerze NN6T przedstawiamy inny krój pisma zaprojektowany przez polskich projektantów w XXI wieku. Zbierz wszystkie numery NN6T i posiądź mikroleksykon nowej polskiej typografii.


170

typografia XXI wieku

chaim aviva regular aąbcćdeęfghijklł mnńoóqprsśtuwvxyzźż aąbcćdeęfghijklł mnńoóqprsśtuwvxyzźż aąbcćdeęfghijklł mnńoóqprsśtuwvxyzźż

chaim aviva condensed aąbcćdeęfghijklł mnńoóqprsśtuwvxyzźż aąbcćdeęfghijklł mnńoóqprsśtuwvxyzźż aąbcćdeęfghijklł mnńoóqprsśtuwvxyzźż

Zofia Janina Borysiewicz (ur. w 1988 r.) – absolwentka antropologii kulturowej na Uniwersytecie Warszawskim (2014) i Communication Design w School of Form (2019). Lubi uważnie przyglądać się literom, dlatego przez prawie pół roku, gdy przygotowywała krój Chaim & Aviva, mieszkała w Hajfie. Poza typografią zajmuje się składem książek i ilustracją. Publikowała na łamach magazynu „Kontakt”, „Małego Formatu” oraz „Wizji”. Na stałe pracuje jako graficzka w Fundacji Katalyst Education. http://zofiajaninaborysiewicz.tumblr.com zofia.janina@gmail.com


Fundacja Bęc Zmiana poleca nowość SYSTEM DO MIESZKANIA. PERSPEKTYWY ROZWOJU DOSTĘPNEGO BUDOWNICTWA MIESZKALNEGO Zamów online: beczmiana.pl/sklep

Partnerzy wydania:

Patronat medialny:

Agata Twardoch

Profile for Fundacja Bęc Zmiana

Notes.na.6.tygodni #125  

Na okładce: Obóz uchodźców w Jalazone, Palestyna, 2019, fot. Kuba Rudziński, więcej: www.nn6t.pl

Notes.na.6.tygodni #125  

Na okładce: Obóz uchodźców w Jalazone, Palestyna, 2019, fot. Kuba Rudziński, więcej: www.nn6t.pl

Profile for beczmiana