Page 1


R E D Y N S Y TIMOTH

E N O I W A W SKR E I M E ZI alinem

a St m e r e l t i H iędzy

Europa m

ietrzyk rtłomiej P

Ba P R Z E KŁ A D

ZNAK HORYZONT • Kraków 2018


Tytuł oryginału Bloodlands. Europe between Hitler and Stalin Copyright © 2010 by Timothy Snyder First published in the United States by Basic Books, A Member of the Perseus Books Group (Pierwsze wydanie książki ukazało się w Stanach Zjednoczonych nakładem Wydawnictwa Basic Books, członka grupy Perseus Books). Projekt okładki Michał Pawłowski / kropka i kreska Ilustracje na okładce pochodzą z domeny publicznej Opieka redakcyjna Natalia Gawron-Hońca Korekta Witold Kowalczyk Aneta Iwan Indeks Tomasz Babnis Opracowanie map Edycja Łamanie Edycja

© Copyright for the translation by Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., 2018 ISBN 978-83-240-3421-5 Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I(II), Kraków 2018. Printed in EU


Spis treści

Przedmowa. Europa   9 Wstęp. Hitler i Stalin  24 Rozdział 1. Sowieckie klęski głodu   47 Rozdział 2. Terror klasowy   88 Rozdział 3. Terror narodowy   120 Rozdział 4. Europa Ribbentropa i Mołotowa   152 Rozdział 5. Ekonomika Apokalipsy  191 Rozdział 6. „Ostateczne rozwiązanie”   226 Rozdział 7. Holocaust i odwet   267 Rozdział 8. Nazistowskie fabryki śmierci   298 Rozdział 9. Opór i całopalenie   325 Rozdział 10. Czystki etniczne   364 Rozdział 11. Stalinowski antysemityzm   392 Zakończenie. Człowieczeństwo Liczby i terminy   471 Streszczenie  479 Podziękowania  483 Bibliografia  487 Przypisy  517 Indeks  559

436


ROZDZIAŁ 1

Sowieckie klęski głodu

W

świecie zachodnim rok 1933 był czasem niedostatku. Ulice miast Ameryki oraz Europy roiły się od pozbawionych pracy mężczyzn i kobiet, którzy przyzwyczaili się czekać w kolejce na posiłek. Rzutki, młody walijski dziennikarz Gareth Jones widział w Berlinie, jak Adolf Hitler porywa bezrobotnych Niemców swoimi mowami. W Nowym Jorku uderzyła go bezradność amerykańskich robotników trzy lata po rozpoczęciu się wielkiego kryzysu: „Widziałem setki nieszczęśników stojących jeden za drugim, niektórzy w porządnych niegdyś ubraniach – wszyscy czekali na dwie kanapki, pączka, kubek kawy i papierosa”. W Moskwie, dokąd Jones dotarł w marcu tego samego roku, głód w krajach kapitalistycznych stanowił powód do radości. Kryzys zdawał się zwiastować światową rewolucję socjalistyczną, a Stalin i jego koteria chełpili się, przepowiadając nieuchronny triumf ustroju, który zbudowali w Związku Radzieckim1. Rok 1933 był jednak rokiem głodu także w  miastach sowieckich, a zwłaszcza na sowieckiej Ukrainie. W tamtejszych ośrodkach miejskich – Charkowie, Kijowie, Stalino, Dniepropietrowsku  – setki tysięcy ludzi czekały każdego dnia na zwykły bochenek chleba. W stolicy republiki Charkowie Jones ujrzał nowe oblicze nędzy. Ludzie ustawiali się tam o drugiej w nocy w kolejkach przed sklepami, które otwierano dopiero o siódmej. Na chleb czekało zazwyczaj około czterdziestu tysięcy osób. By nie dać się wypchnąć, zdesperowani kolejkowicze obejmowali w pasie stojących przed sobą. Niektórych głód tak osłabił, że nie potrafili stać, nie


48

SKRWAWIONE ZIEMIE

opierając się o obcych. Oczekiwanie trwało cały dzień, czasem nawet dwa. Ciężarne kobiety oraz inwalidzi wojenni stracili przywileje i jeżeli chcieli jeść, musieli stać w  kolejce ze wszystkimi. Gdzieś zaczynała krzyczeć kobieta; echo jęków niosło się wzdłuż kolejki i cała wielotysięczna grupa wydawała z  siebie dźwięk podobny do głosu ogarniętego pierwotnym strachem zwierzęcia2. Ludzie w miastach sowieckiej Ukrainy obawiali się stracić miejsce w kolejce i bali się śmierci głodowej. Wiedzieli, że miasto oferuje jedyną szansę zdobycia pożywienia. Miasta ukraińskie rozrastały się szybko w poprzednich pięciu latach, wchłaniając chłopów i przekształcając ich w robotników lub urzędników. Chłopscy synowie i córki Ukrainy, podobnie jak Żydzi, Polacy oraz Rosjanie, którzy mieszkali w tych miastach znacznie dłużej, byli uzależnieni od żywności dostępnej w sklepach. Ich rodziny na wsi nie miały niczego. Było to niezwykłe, gdyż zazwyczaj w czasach głodu mieszkańcy miast udają się na wieś. W Niemczech czy Stanach Zjednoczonych rolnicy niemal nigdy nie głodowali, nawet w latach wielkiego kryzysu. Miejscy robotnicy i przedstawiciele wolnych zawodów musieli sprzedawać jabłka lub je kraść, ale gdzieś w Altes Land czy Iowa pod ręką zawsze były sad, silos czy spiżarnia. Mieszkańcy ukraińskich miast nie mieli się dokąd udać – w zagrodach nie było co szukać pomocy. Większość posiadała kartki, które należało oddać, by dostać chleb. Zadrukowany papier dawał jedyną szansę przeżycia i o tym wiedzieli3. Dowodów nie trzeba było szukać daleko. Głodni mieszkańcy wsi żebrali wzdłuż kolejek, błagając o okruchy. W pewnym mieście piętnastoletnia dziewczynka podeszła, żebrząc, na przód kolejki, gdzie sklepikarz zatłukł ją na śmierć. Stojące w  kolejkach miejskie gospodynie musiały patrzeć na umierające z głodu na chodnikach chłopki. Uczennica idąca codziennie do szkoły widziała rano konających, a po południu już trupy. Pewien młody komunista określił chłopskie dzieci, które zobaczył, mianem „szkieletów”. Członka partii w przemysłowym Stalino przygnębiał widok zwłok ofiar głodu, które znajdował przy tylnym wejściu do domu. Pary przechadzające się po parkach nie mogły przeoczyć znaków zakazujących kopania grobów. Lekarzom i  pielęgniarkom zabroniono zajmować się umierającymi z głodu, którym udało się dotrzeć do szpitala, lub ich żywić. Milicja zgarniała wygłodniałych małych uliczników, by nie kłuli w oczy. W  miastach sowieckiej Ukrainy milicjanci zatrzymywali kilkaset dzieci


1.

Sowieckie klęski głodu

49

dziennie; pewnego dnia na początku 1933 roku norma do wykonania wyniosła dwa tysiące. W Charkowie na śmierć oczekiwało jednocześnie około dwudziestu tysięcy zamkniętych dzieci. Błagały one milicjantów, by pozwolili im przynajmniej dokończyć żywota na świeżym powietrzu: „Pozwólcie umrzeć w  spokoju, nie chcę umierać w  barakach śmierci”4. Głód w miastach sowieckiej Ukrainy był znacznie gorszy niż w jakichkolwiek metropoliach świata zachodniego. W 1933 roku na Ukrainie zmarło z  niedożywienia kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców ośrodków miejskich, jednak ogromną większość martwych i umierających stanowili chłopi – ci sami ludzie, dzięki którym do miast docierał jakikolwiek chleb. Miasta ukraińskie ledwie trzymały się na powierzchni, ale wieś tonęła. Mieszkańcy miast musieli dostrzegać skrajną nędzę ludzi, którzy wbrew wszelkiej logice opuszczali pola, by szukać jedzenia. Stację kolejową w Dniepropietrowsku przepełniali zagłodzeni chłopi, zbyt słabi nawet, by żebrać. W  pociągu Gareth Jones natknął się na rolnika, któremu udało się zdobyć trochę chleba, ale skonfiskowała go milicja. „Zabrali mi chleb” – powtarzał, wiedząc, jaki zawód sprawi głodującej rodzinie. Na stacji Stalino głodny chłop zabił się, skacząc pod pociąg. To miasto, ośrodek gospodarczy południowo-wschodniej Ukrainy, założył w czasach carskich walijski przemysłowiec John Hughes, dla którego pracowała niegdyś matka Garetha Jonesa. Nazwane początkowo na cześć Hughesa Juzowką, teraz sławiło Stalina (dziś nazywa się Donieck)5. Zakończony w 1932 roku stalinowski plan pięcioletni przyniósł rozwój przemysłowy za cenę powszechnej nędzy. W straszliwy sposób obrazowała nowe kontrasty śmierć chłopów pod kołami pociągów. Na całej sowieckiej Ukrainie pasażerowie byli mimowolnymi świadkami okropnych wypadków. Głodni rolnicy podążali do miast wzdłuż linii kolejowych i mdleli na torach, zbyt słabi, by iść. W Charcysku przepędzeni ze stacji chłopi wieszali się na pobliskich drzewach. Wracając z wizyty w rodzinnym Berdyczowie, sowiecki pisarz Wasilij Grossman ujrzał pod oknem przedziału żebrzącą o chleb kobietę. Emigrant polityczny Arthur Koestler, który przybył do Związku Radzieckiego pomagać w budowie socjalizmu, miał podobne doświadczenia. Jak wspominał znacznie później, obok stacji w Charkowie chłopki podsuwały „pod okna wagonów straszne niemowlęta z ogromnymi, kiwającymi się głowami, patykowatymi kończynami i nabrzmiałymi, wystającymi brzuszkami”. Stwierdził, że ukraińskie dzieci


SKRWAWIONE ZIEMIE

50

wyglądały jak „embriony wyjęte ze słojów z alkoholem”. Musiało upłynąć wiele lat, zanim ci ludzie, uważani obecnie za dwóch spośród moralnych świadków XX wieku, napisali o tym, co zobaczyli6. [Mapa 7] Mieszkańcy miast byli przyzwyczajeni do widoku chłopów na targu – rozkładali oni tam tobołki i sprzedawali towary. W 1933 roku rolnicy docierali na znane sobie place targowe w miastach, ale nie żeby sprzedawać, lecz żebrać. Ogołocone z towarów i klientów rynki przepełniał teraz obraz śmierci. O poranku jedynym odgłosem były ciche oddechy konających, skulonych pod szmatami, które niegdyś służyły za odzież. Pewnego wiosennego ranka pośród stosów chłopskich ciał na charkowskim targu niemowlę ssało pierś nieżywej matki, której twarz zdążyła już poszarzeć. Przechodnie widzieli to już wcześniej – nie tylko bezładnie rozrzucone ciała, martwą matkę i żywe niemowlę, ale taką właśnie scenę – malutkie usta, ostatnie krople mleka i zimny już sutek. Ukraińcy mieli na to określenie; przechodząc, mówili do siebie półgłosem: „Oto pąki socjalistycznej wiosny”7. SmoleñVk

Wilno MLñVk

BriañVk

BIAŁORUSKA SRR

Biaï\Vtok

POLSKA BrzeĂÊ

SOWIECKA UKRAINA  (około 1933) 

Mohylew Orzeï

Bagna poleskie

6Xmy

’Xck

Kijów

¿ytomierz Lwów ¿PHUynka

iep r DniepropietURZVk

HXmañ

Kirowograd Krzywy Róg

Dni

est KiVzyniów

Stalino Zaporoĝe

Mikoïajów

CherVoñ

KRYMSKA ASRR SewaVWopol

BXkDUHVzt

BUŁGARIA

CharcyVk RoVtów nad Donem

Morze Azowskie

OdeVVa

RUMUNIA BraVzów

’XgañVk Bogdanówka

MariXpol

r

JaVVy

Stalingrad

PoïWawa

Dn

Winnica

Kamieniec PodolVki

Don Charków

UKRAIŃSKA SRR

Berdyczów

ROSYJSKA FSRR

ZSRR

Czernihów

Kowel

Tarnopol

Woroneĝ

.XUVk

PiñVk

Wo ï g a

Kowno

JDïta

aj Dun

Morze Czar ne

Stawropol

NoworoVyjVk Soczi

ZAKAUKASKA FSRR BatXmi


1.

Sowieckie klęski głodu

51

● ● ●

Masowy głód 1933 roku był rezultatem pierwszego stalinowskiego planu pięcioletniego wdrażanego w latach 1928–1932. W tym okresie Stalin przejął władzę na szczycie partii komunistycznej, przeforsował politykę industrializacji i kolektywizacji oraz objawił się jako budzący grozę ojciec udręczonego narodu. Przekształcił rynek w plan, rolników w niewolników, a pustkowia Syberii i Kazachstanu – w sieć obozów koncentracyjnych. Wskutek jego polityki dziesiątki tysięcy ludzi stracono, setki tysięcy zamęczono pracą, a milionom w oczy zajrzał głód. Stalin nadal słusznie obawiał się opozycji w  szeregach partii komunistycznej, miał jednak ogromny talent polityczny, mógł liczyć na pomoc chętnych satrapów i kierował biurokracją, która przypisywała sobie dar przepowiadania przyszłości oraz jej kształtowania. Tą przyszłością był komunizm. Wymagał on przemysłu ciężkiego, który nie mógł powstać bez kolektywizacji rolnictwa, co z kolei implikowało kontrolę nad największą grupą społeczną w Związku Radzieckim, czyli chłopstwem8. Chłop, a  zwłaszcza chłop ukraiński, zapewne nie postrzegał siebie jako trybiku w  tym wielkim dziele mechanizacji dziejów. Nawet jeżeli w  pełni pojmował ostateczne cele polityki sowieckiej, co było wysoce nieprawdopodobne, z  pewnością ich nie popierał. Oczywiste było, że sprzeciwi się polityce, która miała za zadanie pozbawić go ziemi i wolności. Kolektywizacja musiała oznaczać wielką konfrontację pomiędzy dominującą grupą w  społeczeństwie sowieckim  – chłopami – a państwem sowieckim i jego policją polityczną, noszącą wówczas nazwę OGPU. Przewidując te zmagania, Stalin nakazał w 1929 roku największą mobilizację potęgi państwowej w  sowieckiej historii. Jak stwierdził, zadanie budowy socjalizmu będzie podobne do „piętrzenia oceanu”. W grudniu tego samego roku oświadczył, że „kułacy zostaną zlikwidowani jako klasa”9. Bolszewicy przedstawiali historię w kategoriach walki klas – ubożsi wzniecali rewolucje przeciwko bogatszym, popychając historię naprzód. Oficjalnie więc plan unicestwienia kułaków nie był tylko decyzją dochodzącego do władzy tyrana i  jego lojalnej świty; był historyczną koniecznością, darem z rąk surowej, acz łaskawej Klio. Bezlitosny atak organów władzy państwowej na grupę ludzi, którzy nie dopuścili się


52

SKRWAWIONE ZIEMIE

żadnego przestępstwa, wsparła prostacka propaganda. Jeden z plakatów, zatytułowany „Zniszczymy kułaków jako klasę!”, przedstawiał kułaka pod kołami traktora. Na drugim był on człekokształtną małpą ukrywającą zboże, a na trzecim wysysał mleko z krowiego wymienia. Oni są nieludzcy, to bestie – takie było przesłanie10. W praktyce o tym, kto jest kułakiem, a kto nie, decydowało państwo. Zadaniem policji było deportować zamożnych rolników, którzy mieli najwięcej do stracenia w wyniku kolektywizacji. W styczniu 1930 roku Biuro Polityczne uprawniło policję państwową do sprawdzenia całej populacji wiejskiej na terenie Związku Radzieckiego. Odpowiedni rozkaz dla OGPU z dnia 2 lutego wyszczególniał środki niezbędne w celu „likwidacji kułaków jako klasy”. W każdej miejscowości o losie chłopów decydowało trzech ludzi – tak zwana trójka. Złożona z funkcjonariusza policji państwowej, miejscowego przywódcy partyjnego i  prokuratora „trójka” miała uprawnienia do doraźnego ferowania surowych wyroków (śmierć, zesłanie) bez prawa do odwołania. Zalecenia wydawali często miejscowi członkowie partii. „Podczas plenów wiejskiej rady  – mówił jeden z lokalnych działaczy – tworzymy kułaków według własnego uznania”. Chociaż Związek Radziecki dysponował prawami i sądami, ignorowano je – decydowało trzech ludzi. Na mocy wyroków „trójek” stracono około trzydziestu tysięcy obywateli sowieckich11. W pierwszych czterech miesiącach 1930 roku z sowieckiej Ukrainy przymusowo wywieziono jako kułaków 113 637 ludzi. Akcja taka oznaczała opróżnienie jednej po drugiej około trzydziestu tysięcy chłopskich chat, których zaskoczeni mieszkańcy mieli w najlepszym razie niewiele czasu, by przygotować się na nieznane. Oznaczała tysiące mroźnych wagonów towarowych wypełnionych przerażonymi i chorymi pasażerami, zmierzających na północ europejskiej części Rosji, na Ural, Syberię lub do Kazachstanu. Oznaczała wystrzały i przerażone krzyki ostatniego poranka, który zastawał chłopów w domu, odmrożenia oraz upokorzenie w  pociągach, a  wreszcie udrękę i  rezygnację, gdy wysiadali  – już jako niewolnicy – w tajdze lub na stepie12. Chłopi ukraińscy znali deportacje do obozów, gdyż dotykały ich one już w połowie lat dwudziestych XX wieku. Ich pieśń lamentu stała się więc elementem tradycji:


1.

Sowieckie klęski głodu

53

Ach Sołowki, Sołowki! Droga tak długa, Serce bić nie umie, Strach miażdży duszę.

Sołowki były kompleksem więziennym na wyspie wśród wód Oceanu Arktycznego. Dla ukraińskich chłopów symbolizowały wszystko, co obce, represyjne i bolesne na wygnaniu z rodzinnej ziemi. Z punktu widzenia komunistycznego przywództwa Związku Radzieckiego Sołowki stanowiły pierwsze miejsce, gdzie pracę deportowanych przekształcono w  zysk państwa. W  1929 roku Stalin zdecydował się wprowadzić ten model w całym Związku Radzieckim, nakazując budowę osad specjalnych (specposiołków) i obozów koncentracyjnych. Obozy koncentracyjne były wyznaczonymi strefami pracy, zazwyczaj otoczonymi drutem i patrolowanymi przez strażników. Osady specjalne były nowymi wsiami wznoszonymi przez samych więźniów po tym, jak wysadzono ich na pustym stepie lub w tajdze. Ogółem wśród 1,7 miliona kułaków deportowanych do osad specjalnych na Syberii w europejskiej części Rosji i w Kazachstanie znalazło się około trzystu tysięcy Ukraińców13. Zastosowanie masowych deportacji chłopów jako środka karnego zbiegło się z wykorzystaniem na wielką skalę pracy przymusowej w gospodarce sowieckiej. W 1931 roku osady specjalne i obozy koncentracyjne połączono w jeden system zwany GUŁagiem. GUŁag, który sami Sowieci nazwali „systemem obozów koncentracyjnych”, narodził się wraz z kolektywizacją rolnictwa i jego funkcjonowanie było zależne od niej. Ostatecznie miał objąć 476 kompleksów, do których wysłano około osiemnastu milionów ludzi; z tej liczby od półtora do trzech milionów zmarło przed zwolnieniem. Wolni chłopi stawali się niewolnikami pracującymi przy budowie olbrzymich kanałów, kopalń i  fabryk, które w  przekonaniu Stalina miały zmodernizować Związek Radziecki14. Spośród obozów pracy rolnicy ukraińscy najczęściej trafiali na budowę łączącego Morze Białe z Morzem Bałtyckim Kanału Białomorsko-Bałtyckiego (Biełomorkanału), na którego punkcie przywódca ZSRR miał szczególną obsesję. Przez dwadzieścia jeden miesięcy około 170 tysięcy ludzi przekopywało się przez zmrożoną ziemię kilofami i  szpadlami, a czasem też używając glinianych skorup lub własnych rąk. Tysiącami


54

SKRWAWIONE ZIEMIE

umierali z wyczerpania i chorób, znajdując koniec na dnie suchego kanału, który po ukończeniu w 1933 roku okazał się mało przydatny dla żeglugi. Umieralność w osadach specjalnych była również wysoka. Władze sowieckie spodziewały się, że umrze 5 procent przebywających w nich więźniów; w  rzeczywistości wskaźnik ten sięgał od 10 do 15 procent. Mieszkaniec Archangielska – największego miasta nad Morzem Białym – narzekał na bezsensowność przedsięwzięcia: „niszczenie kułaków w sensie gospodarczym to jedno, ale niszczenie ich dzieci w sensie fizycznym to zwykłe barbarzyństwo”. Dzieci umierały na dalekiej północy tak licznie, że „ciałka zabierano na cmentarz po trzy i cztery, bez trumien”. Grupa robotników z Wołogdy pytała, czy „droga do rewolucji światowej” musi wieść „przez ciała tych dzieci”15. Umieralność w GUŁagu była wysoka, ale nie wyższa od tej, która miała wkrótce stać się udziałem części ukraińskich wsi. Robotnicy kopiący Biełomorkanał otrzymywali bardzo skąpe racje żywnościowe – mniej więcej sześćset gram chleba (około 1300 kalorii) dziennie. Jedli wszakże lepiej od ówczesnych mieszkańców sowieckiej Ukrainy. Robotnicy przymusowi nad Kanałem Białomorsko-Bałtyckim dostawali dwa, trzy, a nawet sześć razy więcej niż to, na co mogli liczyć w kołchozach w 1932 i 1933 roku rolnicy pozostający na sowieckiej Ukrainie – gdy dawano im cokolwiek16. W pierwszych tygodniach 1930 roku kolektywizacja postępowała na sowieckiej Ukrainie i w całym Związku Radzieckim w oszałamiającym tempie. Moskwa przesyłała liczby okręgów, które należało skolektywizować, do stolic republik sowieckich, gdzie przywódcy partyjni zobowiązywali się wyrobić normę z nadwyżką. Kierownictwo ukraińskie obiecało kolektywizację całej republiki w ciągu roku. Lokalni działacze partyjni, chcąc zrobić wrażenie na przełożonych, dodatkowo przyśpieszali tempo, przyrzekając wykonać zadanie w dziewięć do dwunastu tygodni. Grożąc deportacją, zmuszali rolników, by zrzekali się na piśmie praw do ziemi i  wstępowali do kołchozów. Podczas interwencji policja używała siły, często zabijając. Na wieś wysłano dwadzieścia pięć tysięcy robotników, żeby wzmocnić szeregi policyjne i przełamać opór chłopstwa. Gdy mówiono im, że to chłopi odpowiadają za niedobory żywności w miastach, robotnicy przysięgali „przerobić kułaków na mydło”17. Do połowy marca 1930 roku 71 procent gruntów uprawnych w Związku Radzieckim przyłączono – przynajmniej teoretycznie – do


1.

Sowieckie klęski głodu

55

kołchozów. Oznaczało to, że chłopi w większości zrzekli się praw do gospodarstw i wstąpili do kolektywów. Odtąd nie mieli już formalnego prawa korzystać z  ziemi do własnych celów. Ich zatrudnienie, płaca i wyżywienie jako członków kolektywu zależały od jego kierownictwa. Stracili lub stopniowo tracili zwierzęta gospodarskie, a jedynym źródłem sprzętu, którego zwykle brakowało, były dla nich nowe stacje maszynowo-traktorowe. Magazyny te  – ośrodki kontroli politycznej na obszarach wiejskich – miały natomiast zawsze pod dostatkiem działaczy partyjnych i policjantów18. Na sowieckiej Ukrainie perspektywa utraty ziemi przerażała chłopów być może jeszcze bardziej niż w sowieckiej Rosji, gdzie wspólna uprawa roli wrosła w tradycję. Od zawsze zmagali się z posiadaczami ziemskimi i wydawało się, że walkę tę ostatecznie wygrali podczas rewolucji bolszewickiej. Bezpośrednio po niej, w latach 1918–1921, bolszewicy rekwirowali jednak żywność, tocząc wojny domowe. Chłopi mieli więc powody, by nieufnie spoglądać na państwo sowieckie. Kompromisową politykę Lenina w latach dwudziestych przyjęto bardzo przychylnie, nawet jeżeli rolnicy (słusznie) przypuszczali, że ten kierunek może pewnego dnia się zmienić. W 1930 roku kolektywizacja wydawała im się „drugą pańszczyzną” – początkiem nowej niewoli, tyle że ciemiężycielami nie byli, jak jeszcze niedawno, bogaci właściciele ziemscy, ale komuniści. Chłopi na sowieckiej Ukrainie obawiali się utraty wywalczonej z trudem niezależności, bali się jednak też głodu i zatracenia swoich nieśmiertelnych dusz19. Wiejskie społeczności sowieckiej Ukrainy pozostawały w przeważającej mierze religijne. Wielu młodych i ambitnych, którzy dali się przekonać do urzędowego komunistycznego ateizmu, wyjechało do dużych miast Ukrainy, Moskwy czy Leningradu. Choć ich Cerkiew dotknęły prześladowania bezbożnego reżimu, chłopi pielęgnowali wiarę chrześcijańską, a  wielu uznawało umowę z  kołchozem za pakt z  diabłem. Niektórzy wierzyli, że szatan zszedł na ziemię w  ludzkiej postaci jako działacz partyjny, a spis kołchoźników to piekielna księga ściągająca męczarnie i potępienie. Nowe stacje maszynowo-traktorowe przypominały miejsca gehenny. Niektórzy wyznający katolicyzm polscy chłopi na sowieckiej Ukrainie również interpretowali kolektywizację w kategoriach apokalipsy. Pewien Polak wyjaśnił synowi, dlaczego nie wstąpią do kołchozu: „Nie chcę oddać duszy diabłu”. Zdając sobie sprawę z tej religijności, działacze


56

SKRWAWIONE ZIEMIE

partyjni propagowali zasadę, którą nazywali pierwszym przykazaniem Stalina: kołchoz służy najpierw państwu, a dopiero potem ludziom. Jak chłopi doskonale wiedzieli, pierwsze przykazanie w swojej biblijnej postaci brzmi: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”20. Deportując kułaków do gułagów, wsie ukraińskie pozbawiono naturalnych przywódców. Nawet pod ich nieobecność chłopi usiłowali jednak ocalić siebie i swoje społeczności. Starali się zachować spłachetki własnej ziemi – niewielkie obszary autonomii. Próbowali utrzymać swoje rodziny z dala od państwa, które objawiło się w fizycznej postaci kołchozów i stacji maszynowo-traktorowych. Sprzedawali lub zarzynali inwentarz, by nie stracić go na rzecz kołchozu. Ojcowie oraz mężowie wysyłali córki i żony, żeby walczyły z działaczami partyjnymi oraz policją, sądząc, że kobiety są mniej zagrożone deportacją. Mężczyźni przebierali się też czasem za kobiety, aby zyskać sposobność potraktowania miejscowego komunisty motyką lub szpadlem21. Zasadnicze znaczenie miał jednak fakt, iż chłopi posiadali niewiele broni i  brakowało im organizacji. Państwo dysponowało niemal całkowitym monopolem na siłę ognia oraz logistykę. Działania chłopów śledził potężny państwowy aparat policyjny, który nie pojmował może kierujących nimi motywów, ale dostrzegał ich ogólny sens. W roku 1930 OGPU odnotowało na Ukrainie niemal milion aktów indywidualnego oporu. Spośród masowych rewolt chłopskich, jakie wybuchły w marcu tego roku na terenie całego Związku Radzieckiego, do niemal połowy doszło na sowieckiej Ukrainie. Część rolników ukraińskich zagłosowała nogami, podążając na zachód, by przekroczyć granicę z sąsiednią Polską. Za ich przykładem poszły całe wioski, zabierając sztandary kościelne, krzyże, a  czasem po prostu czarne flagi przymocowane do drzewców, i maszerując na zachód ku granicy. Tysiące ludzi dotarły do Polski, niosąc wieści o klęsce głodu w Związku Radzieckim22. Ucieczka chłopów do sąsiedniego kraju stanowiła dla Stalina i Biura Politycznego wstydliwy temat na arenie międzynarodowej, mogła też budzić prawdziwy niepokój. Oznaczała bowiem, że władze polskie, które dążyły wówczas do zbliżenia politycznego z własną pokaźną mniejszością ukraińską, zyskują wiedzę o przebiegu oraz skutkach działań komunistów. Polscy strażnicy graniczni cierpliwie przesłuchiwali uchodźców, dowiadując się, jak postępuje i jaką klęskę ponosi kolektywizacja. Niektórzy chłopi


1.

Sowieckie klęski głodu

57

błagali Polaków, by dokonali inwazji, kładąc kres tragedii. Obecność uchodźców dawała również Polsce do ręki ważny oręż propagandowy przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Za rządów Józefa Piłsudskiego Polska nigdy nie zamierzała wszczynać wojny napastniczej przeciw ZSRR, opracowała jednak plany na wypadek jego dezintegracji wskutek napięć narodowościowych, podejmując też pewne działania, które miały przyśpieszyć ten proces. Podczas gdy z sowieckiej Ukrainy uciekali chłopi, Polska wysyłała w przeciwnym kierunku szpiegów, by skłonić Ukraińców do buntu. Na plakatach propagandowych przedstawiano Stalina jako „cara głodu”, który eksportuje zboże, odbierając zarazem chleb własnym obywatelom. W marcu 1930 roku członkowie Biura Politycznego wyrażali obawy, że „rząd polski może interweniować”23. Kolektywizacja była generalnym kierunkiem polityki, Związek Radziecki zajmował ogromne terytorium, a niestabilność w jednym z regionów przygranicznych należało rozważać w świetle ogólniejszych scenariuszy wojennych. Stalin i przywódcy sowieccy uważali Polskę za zachodni element międzynarodowego okrążenia kapitalistycznego; wschodnim miała być Japonia. Stosunki między tymi krajami były dość dobre i wiosną 1930 roku Stalin wydawał się naprawdę zaniepokojony groźbą wspólnej polsko-japońskiej inwazji. Związek Radziecki – bezdyskusyjnie największy kraj świata – rozciągał się od Europy po Ocean Spokojny, więc Stalin musiał baczyć nie tylko na mocarstwa europejskie, lecz także na azjatyckie ambicje Japończyków. Tokio zyskało zresztą reputację wojskową kosztem Rosjan. Japonia stała się mocarstwem światowym, pokonując imperium rosyjskie w wojnie w latach 1904–1905 i przejmując zbudowane przez Rosję linie kolejowe wiodące do portów nad Pacyfikiem. Stalin doskonale wiedział, że zarówno Polska, jak i Japonia interesują się sowiecką Ukrainą oraz kwestiami narodowymi w Związku Radzieckim. Wydaje się też, iż z goryczą wspominał rosyjskie upokorzenie w Azji. Lubił w każdym razie zapowiadającą krwawy odwet na Japończykach pieśń Na wzgórzach Mandżurii24. [Mapa 8] Podobnie jak chaos spowodowany przez kolektywizację na zachodzie Związku Radzieckiego wywołał obawy przed polską interwencją, nieład na wschodzie ZSRR wydawał się sprzyjać Japonii. W  sowieckiej Azji Środkowej, a zwłaszcza w muzułmańskim w dużej mierze Kazachstanie,


SKRWAWIONE ZIEMIE

58 Tatarska ASRR

Samara

Swierdïowsk Ufa Baszkirska ASRR

Nowosybirsk

Omsk

Staliñsk

Kyzyï

TUWIŃ

y Irt

ROSYJSKA FSRR

z

ïga Wo

MONGOLIA

V

Akmoliñsk

Aktiubiñsk

Semipaïatyñsk

Karaganda

LIK A EPUB SK A R LUDOWA

Ob

Orenburg Stalingrad

J

SYBERIA ZACHODNIA

CzelabiñVk

j iVe en

Niemiecka Nadwołżańska ASRR Saratów Engels

(satelita sow.)

Kazachska ASRR

T\Ġis

ioro Jez

Dagestańska ASRR

K arak

ZAKAUKASKA FSRR Morze K aVpijVkie

Jezioro $UDOVNLH

ałpac

k a AS

Kyzyï2Uda $ïPDAta

RR

Aszchabad

UZBECKA SRR

Kirgiska SRR Kaszgar

CHINY

Stalinabad

TADŻYCKA SRR

Teheran

PERSJA

SINKIANG

Frunze Taszkient

TURKMEŃSKA SRR

BaïchaVz

AFGANISTAN Kabul

INDIE

(kolonia bryt.)

SOWIECKA AZJA ŚRODKOWA (około 1933) 

kolektywizacja przyniosła większy wstrząs niż na sowieckiej Ukrainie. Wymagała ona tam jeszcze drastyczniejszej transformacji społecznej – ludy Kazachstanu nie były rolnicze, lecz koczownicze, a pierwszym etapem sowieckiej modernizacji było wymuszenie osiadłego trybu życia. Zanim kolektywizacja mogła w ogóle się rozpocząć, nomadyczna ludność musiała zająć się rolnictwem. Tego rodzaju polityka pozbawiła pasterzy inwentarza, a tym samym źródła utrzymania. Koczownicy przekraczali granicę na wielbłądach lub koniach, udając się do muzułmańskiego Sinkiangu w Chinach (zwanego też Turkiestanem Wschodnim), co skłaniało Stalina do przypuszczeń, że mogą oni być agentami Japonii – najważniejszego mocarstwa angażującego się w konflikty wewnętrzne w Chinach25. Nic nie szło zgodnie z planem. Kolektywizacja, która miała umocnić sowiecki porządek, wydawała się destabilizować pogranicza. Zarówno w sowieckiej Azji, jak i w sowieckiej Europie plan pięcioletni, niosący w  zamierzeniu socjalizm, przyniósł zamiast niego straszliwe cierpienia, a państwo, które miało uosabiać sprawiedliwość, posłużyło się w reakcji bardzo tradycyjnymi środkami bezpieczeństwa. Mieszkających w ZSRR Polaków deportowano z zachodniej strefy przygranicznej, wzmacniając też wszędzie ochronę granicy. Rewolucja światowa musiała nastąpić za zamkniętymi granicami, a Stalin był zmuszony uczynić kroki, by ochronić twór zwany przez siebie „socjalizmem w jednym kraju”26.


1.

Sowieckie klęski głodu

59

Przywódca Związku Radzieckiego musiał powstrzymać na jakiś czas zagranicznych przeciwników i ponownie przemyśleć plany wewnętrzne. Nakazał zatem sowieckim dyplomatom rozpocząć rozmowy z Polską i Japonią na temat paktów o nieagresji. Dopilnował też, aby Armia Czerwona osiągnęła w  zachodnim Związku Radzieckim pełną gotowość bojową. Co najbardziej wymowne, zawiesił wdrażanie kolektywizacji. W artykule w „Prawdzie” z 2 marca 1930 roku, błyskotliwie zatytułowanym Zawrót głowy od sukcesów, Stalin utrzymywał, że problem z kolektywizacją brał się stąd, iż wprowadzano ją nieco zbyt entuzjastycznie. Stwierdził, że błędem było zmuszanie chłopów, by wstępowali do kołchozów. Te ostatnie znikały teraz równie szybko, jak wcześniej się pojawiły. Wiosną 1930 roku rolnicy na Ukrainie zbierali pszenicę ozimą i zasiewali jesienne plony, jak gdyby ziemia należała do nich. Mogli sądzić, że zwyciężyli27. Odwrót Stalina był posunięciem taktycznym. Przemyślawszy sprawę, Stalin i Biuro Polityczne znaleźli skuteczniejszą metodę podporządkowania chłopów państwu. W następnym roku politykę sowiecką na wsi prowadzono znacznie zręczniej. W 1931 roku kolektywizacja miała nadejść, gdy chłopi nie będą już widzieć innego wyjścia. Na niższych szczeblach ukraińskiej organizacji partii komunistycznej przeprowadzono czystkę, by zagwarantować, że ludzie pracujący we wsiach będą ideowo pewni i świadomi tego, co ich czeka, gdyby zawiedli. Na niezależnych rolników nakładano podatki do chwili, gdy jedynym schronieniem stał się kołchoz. Powoli przegrupowującym się kołchozom dano możliwość wywierania pośredniego nacisku na pobliskich niezrzeszonych chłopów. Mogły na przykład przegłosować odebranie im ziarna siewnego. Ziarno siewne, czyli część plonów zatrzymywana, by zasiać następne, jest niezbędne w każdym gospodarstwie, a jego selekcja i przechowywanie są podstawą rolnictwa. Prawie zawsze w dziejach ludzkości zjadanie ziarna siewnego było oznaką skrajnej rozpaczy. Rolnik, który tracił kontrolę nad ziarnem siewnym na rzecz kolektywu, tracił też zdolność utrzymywania się z własnej pracy28. Deportacje wznowiono, a  kolektywizacja postępowała. Na przełomie 1930 i 1931 roku z sowieckiej Ukrainy wywieziono członków kolejnych 32 127 gospodarstw domowych  – mniej więcej taką samą liczbę, jak podczas pierwszej fali deportacji rok wcześniej. Chłopi sądzili,


60

SKRWAWIONE ZIEMIE

że mają do wyboru śmierć z wyczerpania w gułagu lub z głodu w domu, i woleli tę drugą. Listy od zesłanych przyjaciół i rodziny przedostawały się czasem przez cenzurę; jeden zawierał następującą radę: „Cokolwiek by się działo, nie przyjeżdżajcie. Umieramy tu. Lepiej się ukrywać, lepiej umrzeć tam, ale cokolwiek by się działo, nie przyjeżdżajcie tutaj”. Ukraińscy chłopi, którzy ugięli się przed kolektywizacją, wybrali – co rozumiał jeden z działaczy partyjnych – „głód w domu [zamiast] zesłania w nieznane”. Ponieważ w 1931 roku kolektywizacja nadchodziła wolniej – rodzina po rodzinie, a nie całymi wsiami naraz – trudniej było się jej oprzeć. Brakowało nagłego ataku, który sprowokowałby rozpaczliwą obronę. Przed końcem roku nowe podejście przyniosło sukces. Około 70 procent gruntów uprawnych na sowieckiej Ukrainie zostało skolektywizowanych. Ponownie osiągnięto poziom z marca 1930 roku, tym razem na stałe29. Po falstarcie z  1930 roku rok później Stalin odniósł polityczne zwycięstwo. Triumf w polityce nie przekładał się jednak na ekonomię. Z plonami zbóż działo się coś złego. Zbiory w 1930 roku zachwycały obfitością. Rolnicy deportowani na początku 1930 roku zdążyli wcześniej zasiać pszenicę ozimą, którą wiosną mógł zebrać ktoś inny. Styczeń i luty, podczas których w 1930 roku na papierze skolektywizowano większość kraju, były dla rolników i tak czasem bezczynności. Po marcu, gdy kołchozy rozwiązano, wolni znów chłopi mogli zasiać zboże jare. Pogoda tego lata była nadzwyczaj piękna. Ukraińskie zbiory 1930 roku ustawiły poprzeczkę na poziomie, któremu nie dało się dorównać w roku 1931, nawet gdyby skolektywizowane rolnictwo okazało się równie wydajne jak indywidualne – a tak nie było. Rekordowe plony z 1930 roku dostarczyły liczb, które partia wykorzystała, planując dostawy na rok 1931. Moskwa oczekiwała od Ukrainy znacznie więcej, niż ta mogła z siebie dać30. Jesienią 1931 roku klęska pierwszych skolektywizowanych zbiorów stała się oczywista. Powodów było wiele: pogoda nie sprzyjała, pojawiły się szkodniki, brakowało siły pociągowej, gdyż chłopi sprzedali lub zarżnęli zwierzęta, produkcja traktorów okazała się znacznie niższa od przewidywanej, najlepszych rolników deportowano, zasiewy i żniwa zakłóciła kolektywizacja, a  mieszkańcy wsi, którzy stracili ziemię, nie widzieli powodu, by ciężko pracować. Kierujący partią na Ukrainie Stanisław Kosior doniósł w sierpniu 1931 roku, że plany dostaw są nierealistyczne


1.

Sowieckie klęski głodu

61

ze względu na niskie plony. Łazar Kaganowicz oświadczył mu wówczas, iż rzeczywisty problem stanowią kradzież i ukrywanie ziarna. Kosior, choć wiedział, że jest inaczej, zmusił podwładnych, by trzymali się tej linii31. W 1931 roku z sowieckiej Ukrainy wywieziono ponad połowę dobrego ziarna. Aby osiągnąć wyznaczone normy dostaw, wiele kołchozów oddało ziarno siewne. Piątego grudnia Stalin nakazał, aby kołchozy, które nie wypełniły jeszcze rocznych zobowiązań, wydały to ziarno. Być może podejrzewał chłopów o ukrywanie żywności i sądził, że groźba utraty ziarna zmotywuje ich do przekazania schowanych zapasów, ale wtedy wielu naprawdę już nic nie miało. Pod koniec 1931 roku liczni chłopi cierpieli już głód. Bez własnej ziemi i właściwie niezdolni oprzeć się rekwizycjom, po prostu nie potrafili zapewnić swoim rodzinom wystarczającej liczby kalorii. Na początku 1932 roku nie dysponowali zaś ziarnem siewnym, by mieć co zebrać jesienią. W  marcu 1932 roku kierownictwo partii ukraińskiej zwróciło się z prośbą o ziarno siewne, zasiewy zdążyły się jednak opóźnić, co oznaczało, że zbiory jesienne będą słabe32. Na początku 1932 roku ludzie zaczęli prosić o pomoc. Komuniści z Ukrainy żądali, by ich przełożeni w partii ukraińskiej przekonali Stalina o konieczności wezwania Czerwonego Krzyża. Kołchoźnicy próbowali pisać listy do władz państwowych i partyjnych. Jeden z nich, po kilku akapitach formalnego języka używanego w  administracji, kończył się błaganiem: „Dajcie nam chleba! Dajcie nam chleba! Dajcie nam chleba!”. Członkowie partii ukraińskiej pisali z pominięciem Kosiora do samego Stalina, pytając w gniewnym tonie: „Jak możemy budować socjalistyczną gospodarkę, gdy wszystkich nas czeka śmierć głodowa?”33. Groźba masowego głodu była oczywista dla władz sowieckiej Ukrainy i stawała się taka również dla Stalina. Działacze partyjni i funkcjonariusze tajnej policji donosili o  niezliczonych przypadkach śmierci głodowej. W czerwcu 1932 roku szef partii w obwodzie charkowskim pisał do Kosiora, że w każdym z podlegających mu okręgów odnotowano głód. Kosior otrzymał też datowany na 18 czerwca 1932 roku list od komsomolca, który w drastyczny sposób opisywał zapewne aż za dobrze już znaną sytuację: „Kołchoźnicy idą w pole i znikają. Po kilku dniach odnajduje się zwłoki i zupełnie bez emocji, jak gdyby było to normalne, grzebie się je. Następnego dnia można już znaleźć ciało kogoś, kto


62

SKRWAWIONE ZIEMIE

dopiero co kopał groby innym”. Tego samego dnia, 18 czerwca 1932 roku, sam Stalin przyznał prywatnie, że na sowieckiej Ukrainie doszło do „klęski głodu”. Dzień wcześniej kierownictwo partii ukraińskiej prosiło o pomoc żywnościową, ale spotkało się z odmową. Stalin odparł, że całe ziarno na sowieckiej Ukrainie trzeba zebrać zgodnie z planem. Zgadzał się z Kaganowiczem, że „koniecznością jest niezawodny i niezwłoczny eksport”34. Na podstawie własnych obserwacji Stalin doskonale zdawał sobie sprawę, co nastąpi. Wiedział, że pod rządami sowieckimi dochodziło już do klęsk głodu. Rosja i Ukraina doświadczyły ich podczas wojen domowych oraz bezpośrednio po nich. Słabe zbiory w połączeniu z rekwizycjami zamorzyły wówczas na Ukrainie, zwłaszcza w  1921 roku, setki tysięcy chłopów. Niedostatek żywności był jednym z  powodów, dla których Lenin w ogóle zawarł kompromis z chłopstwem. Stalin doskonale znał tę historię, w której sam uczestniczył. Oczywiste było też, że jego własna polityka kolektywizacji może prowadzić do masowego głodu. Do lata 1932 roku, o czym wiedział, w sowieckim Kazachstanie z głodu zmarł już ponad milion osób. Za tę tragedię winił lokalnego przywódcę partyjnego Filipa Gołoszczekina, musiał jednak mieć świadomość jej strukturalnych uwarunkowań35. Jako mistrz polityki personalnej Stalin przedstawił klęskę głodu na Ukrainie w takim właśnie ujęciu. Jego pierwszym odruchem – i trwałą skłonnością – było uznanie głodowej śmierci ukraińskich chłopów za wynik zdrady tamtejszej partii komunistycznej. Nie dopuszczał do siebie możliwości, że winę za tragedię ponosi jego własna polityka kolektywizacji; szkopuł musiał tkwić w sposobie jej wdrożenia, w lokalnym kierownictwie – wszędzie, tylko nie w samej koncepcji. Gdy forsował transformację w pierwszej połowie 1932 roku, problemem dla niego nie było cierpienie ludzi, lecz groźba zszargania reputacji jego polityki kolektywizacji. Uskarżał się wówczas, że głodujący chłopi ukraińscy opuszczają swoją republikę i demoralizują innych obywateli sowieckich „jęczeniem”36. Wiosną i latem 1932 roku Stalin wydawał się żywić niejasne przeświadczenie, że jeżeli klęsce głodu uda się zaprzeczyć, problem sam zniknie. Być może uważał, iż Ukraina jest i tak przeludniona, a śmierć kilkuset tysięcy ludzi na dłuższą metę niewiele zmieni. Od lokalnych


1.

Sowieckie klęski głodu

63

oficjeli ukraińskich żądał wykonania planów dostaw zboża, mimo że niższe plony były już pewne. Miejscowi funkcjonariusze partyjni znaleźli się między czerwonym młotem Stalina a sierpem kostuchy. Problemy, jakie dostrzegali, miały charakter obiektywny i nie dało się ich rozwiązać ideologią ani retoryką: chodziło o brak ziarna siewnego, późne zasiewy, złą pogodę, niewystarczającą liczbę maszyn, by zastąpić zwierzęta pociągowe, chaos wynikający z ostatniej fali kolektywizacji pod koniec 1931 roku oraz niezdolnych do pracy, głodnych chłopów37. Rzeczywistość, jaką musieli widzieć lokalni działacze partyjni na ukraińskiej wsi, znacznie trafniej od lapidarnych poleceń i  sloganów propagandowych płynących z Moskwy opisywała poniższa rymowanka ukraińskich dzieci: Ojcze Stalinie, popatrz sam, Kołchozy szczęście dają nam. Chata w ruinie, z dachu kapie, Wszystkie konie nędzne szkapy. Jest na chacie sierp i młot, A w chacie jest śmierć i głód. Nie ma krów, świń też nie stanie, Tylko portret twój na ścianie. Są w kołchozie tata z mamą. Dziecko płacze w domu samo. Chleba nie ma, smalcu brak, Partia uczyniła tak. Nikt już nie jest tu łagodny. Dziecko swe zjadł ojciec głodny. Partyjniacy żyć nie dają, Na Syberię nas zsyłają38.

Wokół lokalnych działaczy partyjnych szalała śmierć; ponad nimi panowało zaprzeczenie. Głód był brutalnym faktem, obojętnym na słowa, formuły, deportacje i rozstrzelania. Osiągnąwszy pewne stadium wycieńczenia, głodujący chłop nie mógł już wydajnie pracować i żadna właściwa postawa ideologiczna ani osobiste zaangażowanie tego nie zmieniały. Przekazywane w górę instytucjonalnymi kanałami przesłanie


64

SKRWAWIONE ZIEMIE

to traciło jednak moc. Podczas plenum Komitetu Centralnego partii ukraińskiej, które odbywało się od 6 do 9 lipca 1932 roku w Charkowie, rzetelne raporty o głodzie z dołu zderzyły się z presją polityczną z góry. Ukraińscy mówcy skarżyli się, że roczne plany dostaw ziarna są niewykonalne, zostali jednak uciszeni przez Łazara Kaganowicza i Wiaczesława Mołotowa – przysłanych z Moskwy członków Biura Politycznego. Stalin nakazał im pognębić „ukraińskich destabilizatorów”39. Mołotow i Kaganowicz byli lojalnymi i zaufanymi sojusznikami Stalina, którzy wspólnie z nim zdominowali Biuro Polityczne, a więc rządzili Związkiem Radzieckim. Stalin nie był jeszcze samowładnym dyktatorem, a Biuro Polityczne pozostawało w zasadzie organem zbiorowej dyktatury. W przeciwieństwie do jego poprzednich sprzymierzeńców w politbiurze ci dwaj ludzie byli jednak bezwarunkowo lojalni. Stalin nieustannie nimi manipulował, lecz tak naprawdę wcale nie musiał. Służąc jemu, służyli rewolucji i zwykle nie rozróżniali tych dwóch rzeczy. Kaganowicz nazywał już wręcz Stalina „naszym ojcem”. W lipcu 1932 roku w Charkowie obydwaj oświadczyli ukraińskim towarzyszom, że opowieści o głodzie są tylko wymówką leniwych chłopów, którym nie chce się pracować, oraz działaczy, którzy nie są gotowi ich zdyscyplinować i zarekwirować ziarna40. Stalin przebywał już wówczas na wakacjach w uroczym uzdrowisku Soczi nad Morzem Czarnym, dokąd pojechał zaopatrzonym w wyśmienity prowiant pociągiem z Moskwy na południe przez głodującą Ukrainę. Pisali do siebie z  Kaganowiczem, utwierdzając się we wspólnym przekonaniu, że klęska głodu jest wymierzoną w nich intrygą. Stalinowi udało się zgrabnie odwrócić kota ogonem – uznał, że to chłopi, a nie on, posługują się głodem jako bronią. Kaganowicz uspokajał go, pisząc, iż określanie Ukraińców mianem „niewinnych ofiar” to tylko „zgniłe usprawiedliwienie” dla partii ukraińskiej. Stalin wyraził z kolei obawę, że „należy się liczyć z utratą Ukrainy” i stwierdził, iż trzeba ją zamienić w „twierdzę”. Obydwaj zgadzali się, że jedynym rozsądnym wyjściem jest ścisłe trzymanie się polityki rekwizycji i jak najszybsze eksportowanie zboża. Stalinowi udało się wreszcie znaleźć, przynajmniej na własny użytek, związek między głodem a brakiem lojalności ukraińskich komunistów: głód był wynikiem sabotażu, którego dopuścili się miejscowi działacze, zdrajcy na wyższych szczeblach chronili swoich podwładnych, a wszyscy pozostawali na żołdzie polskich szpiegów41.


Skrwawione ziemie  

Bestsellerowa książka Timothy'ego Snydera. Historia największego ludobójstwa w dziejach świata Polska, Ukraina, Białoruś, kraje bałtyckie i...

Skrwawione ziemie  

Bestsellerowa książka Timothy'ego Snydera. Historia największego ludobójstwa w dziejach świata Polska, Ukraina, Białoruś, kraje bałtyckie i...