Page 1

POLISH NEWSPAPER IN USA - Colorado | Arizona | New Mexico | Utah | California | Alaska | Ohio

Denver Metro | Boulder | Colorado Springs | Fort Collins | Dillon | Glenwood Springs POLISH NE WSPAPER

IN COLORADO

MIESIĘCZNIK POLONII AMERYKAŃSKIEJ W KOLORADO | 303.396.8880 | www.zycie-kolorado.com WYDANIE 50 | PAŹDZIERNIK/OCTOBER 2013 | BEZPŁATNE - FREE z cyklu “Młoda Polonia w Kolorado”

Z miłości do koni

Annual Westernaires Show 2013 Asha Barteczka

Piszą dla Was: Żyj sportem - Marcin Żmiejko >> str.5 Wiadomości ze świata Anatomia syryjskiego konfliktu - Tomek Winiarski >> str.6 Kalejdoskop Polonijny: Tomasz Zola, Ryszard Urbaniak, Monika Schneider, Anna Romanowska-Deskins >> str.8 Punkt widzenia “Rozmyślania o pięknie” - Grzegorz Malanowski >> str.12

W

dniach 26-27 października odbędzie się w budynku Western Stock coroczny pokaz Westernaires. Organizacja ta została założona w 1949 roku w Golden, CO dla dzieci i młodzieży w celu nauki jazdy konnej i nie tylko. Uczy dyscypliny, zdrowych zasad współzawodnictwa, przyjaźni i pomocy wzajemnej. Jest to organizacja „Non Profit” czyli wszyscy którzy tu pracują lub są instruktorami nie otrzymują żadnej zapłaty – robią to bo kochają konie.

Od dwóch lat uczę się tam nie tylko jeździć na koniach, ale też jak o nie dbać, jak je czyścić, siodłać i karmić. Nie trzeba być właścicielem konia aby do nas należeć, za drobna opłatą można go tutaj wynająć. Westerneirs mają około 200 koni, które trafiły tu z różnych względów a my zajmujemy się nimi jakby były nasze własne. Niektórzy przyjeżdżają tu z własnymi końmi i na nich jeżdżą. Ja należę do tej grupy, która „rentuje” konie. Jest to trochę trudniejsze. Ponieważ każdy koń ma swoją osobowość i trzeba poznać jak do niego podejść, co lubi a co go rozdrażnia. Mimo tego mam już pewne osiągnięcia: zajęłam 4 miejsce w tegorocznym „Interclub” w którym jest oceniana jazda indywidualna, a moja drużyna Trailblazers zajęła 1 miejsce w zawodach zwanych „White Olimpic”. Uczymy sie tutaj przede wszystkim jazdy grupowej, różnych układów, które są później oceniane przez sędziów. Wykorzystujemy nasze umiejętności w pokazach i paradach. Nasze drużyny uświetniają obchody rozpoczęcia i zakończenia National Western Stock Show w Denver, a także inne imprezy w różnych miastach naszego stanu;bo cóż byłby warty dziki zachód bez „cowboys” i „cowgirls” na koniach? Każdego roku w ostatnim tygodniu października mamy swój własny „show” na arenie w budynku Western Stock w Denver. Tam można naprawdę zobaczyć

Herbata czy kawa “Na scenie życia” - Waldek Tadla >> str.14

Nasze drużyny uświetniają obchody rozpoczęcia i zakończenia National Western Stock Show w Denver, a także inne imprezy w różnych miastach naszego stanu; bo cózby był warty dziki zachód bez „cowboys” i „cowgirls” na koniach? FOTO: Roman Barteczka

Pocztówka ze świata “Droga żółtych strzałek” - Halina Dąbrowska >> str.16 Inspiracje słowem “Recepta na życie” - Bożena Michalska >> str.19 “Zapiski znad zatoki SF” - Adam Lizakowski >> str.20 Witold-K “w kącie” >> str. 21 Wieża Babel - Eliza Sarnacka-Mahoney >> str.22 Co w modzie piszczy “H&M, kobalt i trampki” - Asia Dudek >> str. 23 Z życia parafii św. Józefa - ks. Marek Cieśla >> str. 24 Polscy Rycerze Kolumba - Piotr Gibała >> str.24 Zdrowie wewnętrzne “Zaszyj dziurkę póki mała” - Marta Oko-Riebau >> str.26

co potrafimy! Choć nie jesteśmy zawodowcami (jeszcze!?) wszyscy mamy przecież szkołę i inne obowiązki, których nie możemy zaniedbywać. Dobre oceny w szkole są wymagane przez Westernaires, wiec możemy ćwiczyć tylko w soboty. Zapraszam wszystkich starszych i młodszych aby obejrzeli to piękne żywe widowisko, w którym bierze udział około 180 koni, a bilety tańsze niż do kina. Mam nadzieje, że po ukazaniu się tego artykułu znajdą się młodzi Polacy,

którzy chcą jeździć na koniach i z nimi pracować, w końcu pochodzimy z kraju, który słynie z najlepszych i najdroższych koni sprzedawanych w Janowie Lubelskim. W Westernaires w tym roku jeździ około 1000 młodych ludzi w wieku od 9-19 lat. Każdego roku jesteśmy oceniani i przechodzimy do wyższej grupy w zależności od umiejętności. Każdy z nas ma nadzieję, aby kiedyś dostać się do Royal Team.

>> 13

Charaktery.pl “W krzywym zwierciadle” - Maria Halińska >> str.28 Harcerze w Kolorado - Paweł Korowajski, phm


ZAPRASZAMY: wt.-pt. 10.00-18.00 sobota: 9.00-17.00 niedz. i pon. - nieczynne

OFERUJEMY: Szeroki wyrób wędlin z najlepszego miejsca w Chicago: “Mikolajczyk-Andy’s Deli” Świeże pieczywo, słodycze oraz inne rozmaitości europejskie Specjalności kuchni polskiej: pierogi, flaki oraz bigos Karty okolicznościowe, prasa, kosmetyki, lekarstwa i karty telefoniczne Tace z wędlin, serów na różne okazje


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

3

Wspierajcie nasze biznesy: SKLEPY SPOŻYWCZE, PIEKARNIE

Życie Kolorado - mięsiecznik Polonii Amerykańskiej w stanie Kolorado wydawany przez:

MEDIA LITTERA, INC.

www.zycie-kolorado.com tel.: 303.396.8880 5944 S Monaco Way, Ste. #200 Englewood, CO 80111 Waldek Tadla - Redaktor Naczelny waldek.tadla@zycie-kolorado.com Katarzyna Hypsher - Edycja & Skład info@zycie-kolorado.com Marcin Żmiejko - Marketing marketing@zycie-kolorado.com Joanna Dudek - Public Relations joanna_dudek@zycie-kolorado.com Tomek Winiarski - Korespondent z Polski tomek_winiarski@zycie-kolorado.com W sprawach listów, reklam, itp. prosimy o kontakt na powyższe adresy e-mailowe lub telefon. PRENUMERATA:

$5 za każde wydanie, z wysyłką pocztową

WSPÓŁPRACA:

Halina Dąbrowska, Barbara Popielak, Tomasz Skotnicki, Ks. Marek Cieśla TChr., Rycerze Kolumba, Elżbieta Kulesza, Witold-K, Bożena Michalska, Ula Bunting, Grzegorz Malanowski, Piotr Gzowski Eliza Sarnacka-Mahoney, Tomasz Zola - Utah Halina Skora, Ania Jordan - Nowy Meksyk Monika Schneider - Alaska Ryszard Urbaniak - Kalifornia Adam Lizakowski - Chicago Szczepan Sadurski - Polska www.Charaktery.pl www.dobrapolskaszkola.com

Nie wszystkie publikowane teksty autorów odzwierciedlają poglądy redakcji ŻK

Zgłoszenia REKLAM przyjmujemy do 20-go dnia każdego miesiąca. Redakcja Życia Kolorado nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń.

OGŁOSZENIA DROBNE

w gazecie i naszej stronie internetowej: www.zycie-kolorado.com $10 / miesiąc /do 30 słów/ e-mail: info@zycie-kolorado.com

Od Redakcji Drodzy Czytelnicy, We wrześniu natura w Kolorado dała dotkliwie znać o sobie. Wiele rodzin ucierpiało w skutek powodzi, której skala przyniosła ogromne straty. Kolejny przykład na fakt, że ludzkość podlega nieprzewidywalnym prawom przyrody. Ofiary tej powodzi muszą odbudować swoje domy od nowa... A teraz Kolorado, jak co sezon wspaniale prezentuje się w swojej jesiennej szacie, a my staramy się temu pięknu dorównać. Nie wiadomo kiedy stuknęło nam cztery latka. Najwyższa pora aby to nasze amatorskie lecz od serca pisanie uczcić. Serdecznie zapraszamy Was wszystkich na odjazdową zabawę “Życia Kolorado”. Już 5 października w Double Tree Hotel świat się zakołysze w tańcu, a my razem z nim. Dziękujemy Wam Kochani za to, że jesteście. Dzięki Wam - możemy być i my! Ktoś mądry kiedyś powiedział, że stać w miejscu to znaczy się cofać. Aby temu zapobiec otwieramy się na potrzeby naszych Czytelników. W gazecie po krótkiej przerwie znowu zawita polityka, a to dzięki nowemu korespondentowi z Polski – Tomkowi Winiarskiemu. Ciepło witamy Cię Tomku w naszej drużynie! Życzymy Ci lekkiego pióra i pozytywnego odbioru Twoich artykułów. 22 września w Polskiej Szkole w Denver odbyło się spotkanie z panią Elizę Sarnacką-Mahoney, dziennikarką współpracującą z bardzo prężnym portalem Dobra Polska Szkoła w Nowym Jorku. Event zorganizowała Asia Dudek, nasza PR Dyrektor. Mamy nadzieję, że rodzice wynieśli z tego spotkania wiele pożytku w temacie języka polskiego na emigracji i, że będzie to początek innych tego typu interesujących spotkań autorskich. Wiele ciekawych tematów odkryjecie również w tym wydaniu. Jakże żywa mozaika Kolorado - Polski Kościół, Polska Szkoła, Rycerze Kolumba, Harcerze, Piłkarze i cała polonijna społeczność zsynchronizowana na 32 stronach. Nie zapominajmy oczywiście o sponsorach – Popierajmy Polskie Biznesy!!! „Życie Kolorado” obok wymiaru lokalnego zaczyna nabierać coraz poważniejszą rolę łącznika i reprezentanta społeczności polskich w centralno-zachodniej części Sanów Zjednoczonych. W raz z aktywnym zaangażowaniem się w program konsularny, jednoczący i wspierający Polonię na całym świecie, staliśmy się jej bardzo ważnym medialnym ogniwem. Bezpośrednia współpraca z Konsulatem RP w Los Angeles wyjdzie nam wszystkim na dobre. My ze swojej strony obiecujemy wspierać, jednoczyć i pomagać Polonii w naszym konsularnym okręgu, przy jednoczesnym, rzetelnym reprezentowaniu interesów wszystkich polonijnych organizacji w Kolorado. Zainteresowanych tym programem prosimy o kontakt i aktywną kooperację. Życzę przyjemnej lektury i pozdrawiam, Waldek Tadla

Ogłoszenia drobne HOUSE CLEANING COMPANY IS LOOKING TO HIRE TRUSTWORTHY PERSON. From Mon - Fri in happy environment, good pay. We speak Czech, Polish, English. Call:303-406-3365 NAPRAWIĘ SAMOCHODY - wszystkie marki. Wymiana: paski rozrządu, półośki, hamulce i więcej. Niskie ceny, proszę dzwonić pod nr 303-671-0410 (zostawić wiadomość) lub tel. komórkowy: 303-912-4039

• Sawa Meat & Sausage: 303.462.0412, 3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge • Sawa Meat & Sausage: 303.691.2253, 2318 S. Colorado Blvd, Denver • European Gourmet: 303.425.1808, 6624 Wadsworth Blvd, Arvada • Europa: 303.699.1530, 13728 E. Quincy Ave, Aurora • Ukraine Market: 303.423.8081, 720.219.3882, 10390 Ralston Road, • East European Market: 303-639-6171, 4015 E. Arkansas Ave. Denver • East European Market: 303-452-4993,10699 Melody Dr. Northglenn

RESTAURACJE, BARY, CATERING, WYNAJEM SALI • Kinga’s Lounge: 303.830.6922, 1509 Marion St., Denver • Belvedere: 720.251.1132, 323 14th St, Denver

PRAWNICY • Brian Landy: 303.781.2447, 3780 S. Broadway, Englewood

TŁUMACZENIA , INCOME TAX, NOTARY PUBLIC • Mira Habina Intl: 720.331.2477, 8760 Skylark St. Highlands Ranch • Urszula Bunting: 720.937.3787

AGENCI NIERUCHOMOŚCI • Margo Obrzut: 303.241.5802, 11859 Pecos St. #200, Westminster • Tadla & Tadla Real Estate Group: 720.935.1965, 5944 S Monaco Way, Ste#100, Englewood • Ewa Sosnowska Burg: 303.886.0545 • Joanna Sobczak: 720.404.0272 • Ela Sobczak: 303-875-4024

POŻYCZKI NA NIERUCHOMOŚCI • Agnieszka Gołąbek: 720-935-8686

UBEZPIECZENIA • Kużbiel Insurance: 720.974.1716, 3705 Kipling St. Ste.# 107 Wheat Ridge

LEKARZE, STOMATOLODZY, PSYCHOTERAPIA • Dr. Karolina Dybowski-Varnay - 303.932.7957: 6169 S. Balsam Way Ste. #209, Littleton | 303.722.6864: 950 E. Harvard Ave. Ste. #300, Denver • Dr. Joseph Taylor DDS, 303-420-1114, 7913 Allison Way, ste.#203, Arvada • Małgorzata Krościel DDS, 303-757-7175 2660 S. Monaco Parkway Denver • Marta Oko-Riebau MA, 720.588.8656, 50 S. Steele St, ste#435 Denver

ZDROWIE & SPA • Bioenergoterapia: Ela Cybulska. 720.280.8478 • Nef-RA, Krople Życia. 773.344.4600

USŁUGI RÓŻNE • TREE Experts - Jordan Malczyk, 303-931-3405 • AMBER BAND - www.theamberband.com, 720.882.2265


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

4

Pomysły na życie w Kolorado PAŹ D Z I E R N I K 2013 • Oktoberfest Denver 27 września - 6 października 2013 Denver’s Historic Ballpark Neighborhood Larimer Street pomiędzy 20th Street & 22nd Street Denver, CO 80205 Wstęp Wolny Denver’s Ballpark Neighborhood zaprasza na najdłuższy festiwal w mieście i jeden z największych w kraju. www. thedenveroktoberfest.com

DYŻUR KONSULARNY 29-30 października 2013 w Polskim Klubie w Denver WYDARZENIA POLONIJNE

2 październik godz.19:00 - spotkanie Rycerzy Kolumba 5 październik - Bal Życia Kolorado godz. 18.00 Double Tree Hotel w Denver 6 październik - spotkanie z rodzicami w Polskiej Szkole 13 październik, godz. 11.45 - Akademia w Polskiej Szkole 18 październik, godz. 18.00 - Wieczor Poezji w Klubie Polskim

• Fall Bonsai Exhibit at Denver Botanic Gardens do 6 do października 2013 Denver Botanic Gardens 1007 York Street Denver, CO 80206

Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Los Angeles wraz z Konsulem Honorowym w Kolorado, panem Tomaszem Skotnickim, przy uprzejmym współdziałaniu Klubu Polskiego, organizuje kolejny Dyżur Konsularny w Denver. W czasie dyżuru przyjmowane będą wnioski paszportowe i dokumenty pozwalające na odnowienie starych paszportów polskich jak i wyrobienie nowych np. dla dzieci. Dyżur, na który przyjeżdża dwóch pracowników Konsulatu Generalnego, umożliwia złożenie wniosków w Kolorado bez konieczności osobistego podróżowania do Los Angeles. Na miejscu będzie można wykonać odpowiadające przepisom zdjęcia, w pobliskim banku wykupić konieczne Money Order, jako że gotówka i czeki nie są przyjmowane. Dyżur odbędzie się w Klubie Polskim przy 3121 Alameda Ave. w Denver w dniach 29 i 30 października. Osoby zainteresowane przyjmowane będą we wtorek w godzinach od 9-18 i w środę od 9 do 14. W celu dokonania zapisów na konkretną godzinę prosimy skontaktować się telefonicznie z Konsulem Honorowym, Tomaszem Skotnickim tel.303-517-1278 Bardzo prosimy o zapoznanie się z poniższą informacją dotyczącą koniecznych dokumentów.

26 październik godz. 18.30 - Halloween Party w Klubie Polskim

INFORMACJA NA TEMAT WARUNKÓW UZYSKANIA PASZPORTU POLSKIEGO

29-30 październik - 1 Dyżur Konsularny w Klubie Polskim

Na dyżurze konsularnym przyjmowane są WYŁĄCZNIE wnioski o wydanie paszportu. Inne sprawy konsularne załatwiane są drogą pocztową.

14 i 28 październik - Zbiórka harcerzy w Polskiej Szkole Informacje o wydarzeniach parafii w św. Józefa: >> str. 24.

R E K L A M A

Specjały z Polski, Węgier, Bułgarii, Ukrainy, Rumunii, Rosji, Włoch, Niemiec, Francji.... zapraszamy:

Pon - Sobota: 10.00 - 20.00 Niedziela: 10.00 - 18.00

(303) 699-1530 Parker Rd

Quincy Ave EUROPA

Szeroki wybór m. innymi polskich produktów: sery, wędliny, pierogi, przetwory, codziennie świeżo pieczony chleb z Niemiec, słodycze i wiele innych...

13728 E. Quincy Ave, Aurora, CO 80015

www.europaworlddeli.com

Wniosek o wydanie paszportu składa się zawsze OSOBIŚCIE. Gotowe paszporty wysyłamy pocztą FedEx. Czas oczekiwania ok. 2 miesięcy. Dokumenty niezbędne do otrzymania paszportu - osoba dorosła: 1. polski paszport wydany po 1992 roku 2. numer ewidencyjny PESEL 3. fotokopia polskich dokumentów potwierdzających dane osobowe (polski akt urodzenia, polski akt małżeństwa) – dla osób urodzonych poza granicami Polski oraz dla osób, które zmieniły nazwisko po zawarciu związku małżeńskiego poza Polską. 4. 1 zdjęcie paszportowe 5. Money Order na sumę – 160,- USD (144,- za paszport + 16,- za pocztę), dla osób posiadających polską legitymację emeryta/rencisty: 88,- USD dla osób powyżej 70 roku życia: bezpłatnie (opłata wyłącznie za pocztę 16,- USD) Dokumenty niezbędne do otrzymania paszportu - dziecko: 1. dotychczasowy polski paszport lub jeden z rodziców z ważnym polskim paszportem 2. numer ewidencyjny PESEL lub fotokopia polskiego akt urodzenia 3. dwoje rodziców z ważnymi dokumentami (paszporty, ID) lub jeden rodzic ze zgodą notarialną drugiego rodzica. 4. 1 zdjęcie paszportowe 5. Money Order: dla dziecka do 13 lat – 62, - (46,- za paszport + 16,- za pocztę) dla dziecka od 13 do 18 lat - 88,- USD (72,- za paszport + 16,- za pocztę) Jeśli składają Państwo wnioski na paszporty dla paru osób proszę przygotować jeden Money Order na sumę cen za paszporty doliczając jedną przesyłkę pocztową 16,- USD. Np. paszporty dla dwóch osób dorosłych: 304,- USD (144 + 144 + 16) Dla osoby dorosłej i dziecka 5.letniego: 206,- USD (144 + 46 + 16) Jeśli pilnie potrzebują Państwo polskiego paszportu, istnieje możliwość uzyskania paszportu tymczasowego na czas oczekiwania na paszport biometryczny. Należy wtedy przynieść jeszcze jedno zdjęcie paszportowe

oraz doliczyć opłatę 36,- USD (20 za paszport + 16 za pocztę). Na paszport tymczasowy oczekuje się ok. 2 tygodni. Aby sprawdzić czy posiadają Państwo numer PESEL proszę wysłać zapytanie na adres e-mail: katarzyna.gos@msz.gov.pl. W e-mail’u proszę podać następujące dane: imię, nazwisko, datę urodzenia, miejsce urodzenia, imię ojca, imię i nazwisko panieńskie matki. W przypadku braku polskiego paszportu lub jeśli paszport jest wydany przed 1992 r. należy przedstawić jednej z następujących dokumentów: - ważny polski dowód osobisty - potwierdzenie posiadania obywatelstwa polskiego wydane przez Wojewodę - decyzja Ministra Spraw Wewnętrznych o przywróceniu obywatelstwa polskiego - decyzja Prezydenta RP o nadaniu obywatelstwa polskiego Jeśli nie posiadają Państwo żadnego w wyżej wymienionych dokumentów proszę o zapo-znanie się z informacją o warunkach otrzymania ich na stronie internetowej: http://losangeles.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/sprawy_prawne/obywatelstwopolskie/obywatelstwo_polskie W przypadku braku polskich aktów stanu cywilnego: Zagraniczne akty urodzenia i małżeństwa muszą być zarejestrowane w urzędzie stanu cywilnego w Polsce (umiejscowione). Informacja na temat uzyskania polskiego aktu: http://losangeles.msz.gov.pl/pl/ informacje_konsularne/sprawy_prawne/ umiejscowienie_zagranicznych_dokumentow_stanu_cywilnego_w_polsce/ Jeśli w wyniku naturalizacji zmienili Państwo imię/imiona i chcielibyście paszport ze zmienionymi danymi należy ten fakt zarejestrować w Urzędzie Stanu Cywilnego w Polsce. Informacja na temat procedury zmiany imienia/imion: http://losangeles. msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/ sprawy_prawne/zmiana_imienianazwiska/ INFORMACJA DOTYCZĄCA FOTOGRAFII PASZPORTOWEJ Zdjęcie kolorowe, papier wysokiej jakości, jasne tło, zrobione w ciągu ostatnich 6 miesięcy, oprawki okularów nie mogą zakrywać oczu, na szkłach okularów nie mogą występować refleksy.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

5

Wiadomości sportowe

Żyj sportem w Kolorado

kraju. Miejmy nadzieję, że z dobrej strony pokaże się Chris Wondolowski, czyli Polak w barwach USA. KOMPLETNA KICHA – CZYLI DOŁY

Marcin Żmiejko ołowrotek sportów jesiennych kręci się z niezłym rozmachem. Na dobrą sprawę przy każdym weekendzie trzeba się nieźle nagłowić, żeby wybrać transmisję sportową niekolidującą z inną. Jak nie T-Mobile Ekstraklasa to college football, w niedzielę NFL a przecież sezon już niedługo zaczynają hokeiści NHL. Do tego wszystkiego dochodzi Liga Mistrzów, Liga Europejska oraz play-off MLB oraz MLS.

miejsce gwarantujące uczestnictwo w fazie play-off. Dick’s Sporrting Goods Park odwiedziła 14-go września silna grupa polskich fanów, zabawa pomimo niedogodności pogodowych była przednia. Szczegóły na załączonych fotografiach.

Polska Piłka Nożna – Gdzie nie popatrzymy – tam tragedia. W 2013 roku odebrali dowody osobiste ludzie, którzy urodzili się w roku, w którym po raz ostatni polska drużyna grała w Lidze Mistrzów (Widzew). Udaje się zespołom z Białorusi, Cypru, Słowacji a Polakom.. jakoś nie. Legia Warszawa odpadła z rywalizacji do LM po dwumeczu ze Steułą Bukareszt (dwa remisy) i obecnie będzie grała w Lidze Europy (pierwszy

POZYTYWNIE Denver Broncos – NFL. W sumie wielki plus powinna dostać cała liga NFL. Każdy mecz to niespodzianka, prawidłowo rozwijają się „młode wilki” (Russell Wilson, Colin Kaepernick, RG3), do tego dochodzą niespodzianki w postaci wyników np. Kansas City Chiefs. Nas najbardziej interesują Broncos i naprawdę jest się czym zainteresować. Duet Payton Manning/ Wes Welker gra tak jakby grali razem od sezonów, do tego od kilku tygodni nikt nie wspomina perypetii w jakie wpadł Von Miller (mataczenie przy próbkach krwi dla komisji antydopingowej, dwukrotne zatrzymanie przez policję). Nadszedł czas, na który czekali wszyscy w Broncos Country, bo przecież jeśli to nie jest ten rok (na zwycięstwo), to kiedy w końcu ma to nastąpić? Najtańsze bilety na Broncos podchodzą do $200 za mecz. Colorado Rapids – MLS (piłka nożna). Światowa a konkretniej globalna odmiana futbolu to wciąż w USA sport niszowy i raczej nic nie wskazuje na to, że w najbliższych latach będzie inaczej. Zainteresowanie rośnie, aczkolwiek bardzo wolno. Dzięki temu w Kolorado mamy drużynę, którą możemy dopingować na żywo, kupując bilety za przystępną cenę bez specjalnej rezerwacji. Rapids obecnie plasują sie na piątej pozycji w tabeli konferencji zachodniej i jest to ostatnie

Colorado Raockies – MLB. Miało być nieźle ...nie było, zamykamy tabelę naszej ligi. Rockies to permanentny dołujący zespół ligi MLB, nie jest wymieniany jako kandydat do zwycięstwa, nie kupuje najlepszych zawodników i w efekcie przeciętniactwo. W następnym sezonie ekipa z Coors Field będzie sobie radziła bez swojej gwiazdy – Todd Helton odchodzi na emeryturę. Polska Koszykówka – Marcin Gortat i Maciej Lampe mieli poprowadzić biało czerwonych co najmniej do ćwierćfinałów Mistrzostw Europy. Niestety przegraliśmy z takimi „potęgami” koszykarskimi jak Gruzja i Czechy. Jedno zwycięstwo Ze Słowenią na otarcie łez, ostatnie miejsce w grupie i powrót w minorowych nastrojach do kraju. Mistrzem Europy została Francja, gdzie klasą sam dla siebie był Tony Parker (San Antonio Spurs). PO DRUGIEJ STRONIE TĘCZY 23-go września we Wrocławskim szpitalu odszedł Stanisław Szozda. Wielki sportowiec, zycięzca Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne. Medalista olimpijski z Monachium (1972) oraz Montrealu (1976), wicemistrz świata w końcu idol młodych rowerzystów w całej Polsce. Odszedł w wieku 62 lat na dwa dni przed swoimi urodzinami. SENSACJE & AFERY

Polski Fan Club Colorado Rapids.

Michał Kwiatkowski – kolarstwo. Młody zawodnik zdobył drużynowe mistrzostwo świata w jeździe na czas. Jego drużyna – Omega Pharma wyprzedziła podczas zawodów we Florencji australijską Orica-Green Edge zaledwie o 0.88 sekundy. Kwiatkowski to nadzieja polskiego kolarstwa i miejmy nadzieję, że będziemy się emocjonować występami Michała w niejednym Tour de France. Gratulacje! Reprezentacja USA w Piłce Nożnej – Pokonanie Meksyku 2:0 na stadionie w Columbus oznacza awans na MŚ 2014 w Brazylii. Polskiej reprezentacji raczej w Brazylii nie będzie, więc pozostaje nam kibicowanie ekipie z naszego obecnego

R E K L A M A

MH - INTERNATIONAL

Mira Habina

działa od 1980 roku, Lic.# 01825

Notariusz Publiczny Tłumacz Przysięgły Rozliczanie podatków (Income Tax) 8760 Skylark Street Highlands Ranch, CO 80126

mirahabina@aol.com

skiej młodzieżówki (porażka 0:6 z Portugalią). Oj, jak słabo...

720-331-2477

mecz z Lazio Rzym 0:1). We wrześniu mamy tylko jedną drużynę grającą w pucharach. Czyli po staremu, startowały 4 zespoły, pozostał jeden w „Lidze Pocieszenia”. Nie lepiej z reprezentacją. Remis z Czarnogórą (1:1) i zwycięstwo z San Marino (4:1). Pierwszy mecz – koszmar, Czarnogóra grająca jak zespół trzecioligowy, kopiący niemiłosiernie po kostkach i przemachujący się przy strzałach na bramkę. Mecz drugi – co tu pisać – San Marino strzeliło bramkę na 1:1 powodując niesamowite poruszenie na portalach społecznościowych. Do tego dochodzą kary dla Legii Warszawa (mecz w LE przy pustych trybunach), zainteresowanie Interpolu korupcją w polskiej lidze i fatalna postawa pol-

Korupcja w polskiej piłce nożnej jest jak rak, toczy zainfekowany organizm i pomimo wielu prób nie można go wyeliminować. Jak podaje Gazeta Wyborcza tematem zainteresował się Interpol, czyli Międzynarodowa Policja. Według danych przytoczonych przez Interpol 6.2 proc. Polskich piłkarzy styka się z propozycjami korupcyjnymi. Interpol szczególnie intensywnie przygląda się związkom świata piłkarskiego z zakładami bukmacherskimi. Jak wiadomo zakłady bukmacherskie egzystują dzięki obstawianiu wyników meczów i niejako z zasady mogą wpływać na „zaangażowanie” poszczególnych graczy w przykładowych pojedynkach. Smaczku sprawy dodaje fakt, że prezes PZPN – Zbigniew Boniek jest twarzą jednej z firm bukmacherskich (całkiem legalnie).


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

6

Wiadomości ze świata

Anatomia syryjskiego konfliktu Tomek Winiarski ytuacja polityczno – społeczna w Syrii od dawna była w bardzo złym stanie. Od lat 60-tych w kraju obowiązywał „stan wyjątkowy”, który rząd tłumaczył wojną z Izraelem. Prawda jest jednak taka, że dyktatorskiej władzy było na rękę utrzymywanie „stanu wyjątkowego”, ponieważ skutecznie ograniczał on swobody obywatelskie, krępował ręce opozycji i pomagał w zarządzaniu krajem w oparciu o tyranię. Od 1963 roku u władzy znajduje się marksistowska Partia Baas. Jej rządy próbowano obalić, jednak działania te okazywały się bez-skuteczne. Na początku lat 70-tych, po stłumieniu rewolucji, prezydentem Syrii został Hafiz al-Asad. Nowy dyktator zabronił jakiejkolwiek działalności partiom będącym w opozycji. Dyktatorskie rządy partii Baas wielokrotnie napotykały na opór społeczny. Na początku lat 80-tych prezydent Hafiz al-Asad walcząc z islamską rebelią stosował wobec wrogim sobie Sunnitom taktykę „spalonej ziemi”. W dniu 3 lutego 1982 roku Hama, metropolia stanowiąca punkt oporu Sunnitów została zbombardowana bronią chemiczną. Śmierć poniosło wówczas około 40 tysięcy ludzi. W trakcie rządów Asada dochodziło do notorycznego łamania praw człowieka. Syria borykała się i boryka do tej pory z kolejnym problemem, typowym dla wielu krajów muzułmańskich. Mowa tu o radykałach islamskich, terrorystach, którzy wyznają ideologię wojującego islamu, czyli świętej wojny zwanej dżihadem, dążąc do wprowadzenia prawa szarijatu. Wśród przeciwników Asada znajdują się również niebezpieczni wrodzy bojownicy, którzy w imię swojej chorej ideologii gotowi są mordować. Ich celem jest zniszczenie cywilizacji Zachodu, wraz ze wszystkim, co tej cywilizacji zawdzięczamy, a zatem wraz z demokracją, wolnością, tolerancją, równością czy sprawiedliwością. Reżim syryjski również miał i ma do tej pory sojusznicze relacje z terrorystami, tyle że z innych ugrupowań. W obecnie trwającej wojnie domowej, prezydenta Baszszara al-Asada wspierają bojownicy Hezbollahu, a więc organizacji terrorystycznej. Społeczeństwo syryjskie jest podzielone na wyznawców różnych odłamów islamu, co w krajach muzułmańskich często skutkuje krwawymi konfliktami. W szeregach opozycjonistów Asada stoją nie tylko spragnieni wolności obywatele, ale również członkowie alKaidy oraz inni dżihadyści zrzeszeni między innymi w Syryjskim Froncie Islamskim czy też organizacji o nazwie Fatah Al Islam. Obie strony od początku konfliktu dopuszczały się okrutnych zbrodni. Myślę jednak, że stwierdzenie „obie strony” jest poważnym uproszczeniem. Siły walczące z reżimem

Tomek Winiarski urodził się i mieszka w Warszawie. Jest studentem dziennikarstwa w warszawskim Collegium Civitas. Pisze dla Polonii w Stanach Zjednoczonych:dla “Życia Kolorado” (od października 2013), Faktów Chicago i Poland.us. Swoją przyszłość prywatną i zawodową planuje w USA, ponieważ Amerykę uważa za najpiękniejszy kraj na świecie. Amerykanista, dla którego odkrywanie kultury, historii i tradycji tego kraju jest wielką pasją. Dodatkowo interesuje się sportem, aktorstwem i reżyserią. Jeden z jego krótkometrażowych filmów został wyróżniony w konkursie organizowanym przez Ambasadę Stanów Zjednoczonych w Warszawie. O sobie mówi, że stara się żyć pełnią życia, w którym kieruje się mottem: „Nie ma rzeczy niemożliwych.”

rna interwencja przy użyciu regularnej armii, która miałaby wesprzeć syryjską opozycję i obalić reżim. Największym zwolennikiem tego rozwiązania jest amerykański senator z ramienia Partii Republikańskiej – John McCain, były kandydat w wyścigu do Białego Domu oraz zasłużony weteran Wojny w Wietnamie. Społeczeństwo amerykańskie nie jest jednak zbyt chętne wysyłać swoich żołnierzy do syryjskiego piekła. Barack Obama po ataku bronią chemiczną z 21 sierpnia tego roku, w którym zginęło ok. 1400 osób jest podobnie jak McCain zwolennikiem operacji zbrojnej

Wojna domowa w Syrii trwa już ponad dwa lata. Od początku konfliktu śmierć poniosło ponad 100 tysięcy osób. Największą grupę ofiar stanowią cywile, których zginęło już 70 tysięcy. Są to głównie kobiety, dzieci oraz osoby starsze. Dwa miliony ludzi musiało uciekać z kraju. Krwawy konflikt trwa, a ewentualnego zawieszenia broni na pewno nie należy się spodziewać w szeroko rozumianym „najbliższym czasie”.

można podzielić na różne fronty. Terroryści to tylko jeden z kilku, składających się na szeroko rozumianą opozycję, frontów. Barack Obama i inni przywódcy Zachodu zdają sobie sprawę, że wspierając rebeliantów muszą bardzo uważać, by nie wspomóc terrorystów. Opinia publiczna państw zachodnich dosyć jednogłośnie potępia politykę Baszszara al-Asada, jednak co do samej reakcji, jaka powinna zostać podjęta w stosunku do konfliktu syryjskiego sprawa nie wygląda już tak kolorowo. Niektórzy twierdzą, że najlepszym działaniem byłaby milita-

przeciw reżimowi Asada. Chce on jednak uderzyć jedynie przy pomocy rakiet, między innymi „tomahawk”, które trafiając w siły rządowe miałby nie tylko ukarać reżim za przekroczenie wyznaczonej wcześniej „czerwonej linii”, ale również dać ostrzeżenie dla wszystkich dyktatorów, że użycie broni masowego rażenia jest niedopuszczalne i będzie surowo karane przez Stany Zjednoczone. Obama, szukając sojuszników w Unii Europejskiej, znalazł ich w osobie François Hollande’a – premiera Francji, która od momentu przekroczenia czerwonej linii przez reżim Baszszara al-

Asada wydaje się być największym europejskim zwolennikiem uderzenia w siły rządowe Syrii oraz w osobie Davida Camerona – premiera Wielkie Brytanii. Wydawać by się mogło, że największy amerykański sojusznik w Europie weźmie czynny udział w działaniach militarnych. Mało kto spodziewał się jednak, że brytyjski parlament zagłosuje przeciw zaangażowaniu się w konflikt. Kiedy Sekretarz Stanu USA – John Kerry został zapytany przez dziennikarza, czy Asad może jeszcze coś zrobić, by uniknąć uderzenia, odpowiedział bez wahania, że dyktator mógłby oddać całą swoją broń chemiczną w ręce społeczności międzynarodowej. Dodał jednak, że tak się nie stanie, ponieważ, gdyby Asad respektował postanowienia społeczności międzynarodowej, to nie doszłoby do użycia przez niego Sarinu (gaz bojowy) pod Damaszkiem. Wypowiedź Kerry’ego należy zatem traktować, jako „figurę retoryczną”. Niebawem okazało się jednak, że Rosja podchwyciła słowa amerykańskiego polityka i zaczęła grać na zwłokę, chcąc opóźnić interwencję USA w Syrii. Moskwa, jako największy sojusznik Asada oświadczyła, że rząd syryjski jest gotowy oddać w ręce społeczności międzynarodowej cały swój potencjał broni chemicznej. Stany Zjednoczone słusznie obawiają się jednak, że „dodatkowy czas dla Asada”, jaki ugrała na arenie międzynarodowej Rosja, pozwoli syryjskiemu reżimowi wywieźć broń chemiczną poza granice kraju. Zwolennicy syryjskiego reżimu są zdania, że to rebelianci użyli Sarinu, żeby sprowokować Zachód do obalenia Asada. John Kerry, bazując na raportach CIA, stwierdził – „Broń chemiczna w Syrii (...) jest ściśle kontrolowana przez reżim. (…). Trzej ludzie (Asad, jego brat oraz jeden generał) sprawują kontrolę nad przemieszczaniem i stosowaniem broni chemicznej. Sekretarz Stanu USA dodał również, że dowody wskazujące na użycie broni chemicznej przez Asada są tak bardzo wiarygodne, że „można ich użyć w każdym sądzie.”. Niedawno jeden z byłych syryjskich generałów - Zaher al-Sakat,, który zbiegł do Wielkiej Brytanii, w wywiadzie dla tamtejszej prasy mówił, że to Asad decyduje o użyciu broni chemicznej w nękającej Syryjczyków wojnie domowej. Dodał również, że reżim wywiózł już za granicę część swojego chemicznego arsenału. Te słowa potwierdzają tylko amerykańskie obawy, że Asad nie ma zamiaru przestrzegać międzynarodowych zobowiązań. Trudno mimo wszystko liczyć na zdecydowaną reakcję ONZ, w sytuacji, kiedy dwóch stały członków Rady Bezpieczeństwa – Rosja i Chiny to najwięksi adwokaci syryjskiego reżimu. Tomek Winiarski e-mail: tomek_winiarski@zycie-kolorado.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

8

Kalejdoskop polonijny

Piknik polonijny Jordanelle 2013 z Utah - Tomasz Zola sobotę 21 września Razem Utah zaprosiło wszystkich na polonijny piknik. Od wielu lat organizujemy dwa pikniki rocznie. Ostatnio utarło się, że pierwszy, czerwcowy spędzamy nad zaporą Pine View koło Ogden. Witamy wtedy lato, tam spędzamy dwa dni, zabieramy namioty i łódki. Nad Jordanelle żegnamy się z latem, na noclegi jest już za zimno w nocy, ale wystarczająco ciepło w dzień żeby spędzić ze sobą całe popołudnie. Tegoroczny piknik okazał się wielkim sukcesem. Przyjechało ponad 100 osób. Byli starsi, młodsi i całkiem mali. Najmłodsza uczestniczka pikniku, Martusia Miller miała zaledwie 7 tygodni! Była bardzo zadowolona. Nie jadła bigosu, ale reszta tak. Bigos to nasze

tradycyjne danie piknikowe, przygotowuje go przez kilka dni według prastarej receptury mistrz patelni Krzysztof Szewczuk. Tym razem bigos aż roił się od prawdziwków. Nasze lasy w tym roku nie żałowały nam grzybów. Mike Ward i Monika Wilcox serwowali mięsa z grilla. Wielu przyniosło ze sobą domowej roboty smakołyki. Piknik zawsze jest dobrą okazją do poznania nowych ludzi. Tym razem było ich wyjątkowo wielu. Ten rok zapamiętamy jako bardzo dobry jeśli chodzi o polo-

Polonia w Ohio Anna Romanowska-Deskins

nijny bilans. Z Nowego Jorku, Filadelfii, Bostonu, Chicago i paru innych miast przeprowadziło się tu kilka rodzin. Cieszy nas to i liczymy, że zostaną z nami na długo. Nie grozi nam tez niż demograficzny, spodziewamy się wkrótce narodzin kilkorga dzieci. Brawo!

Podczas pikniku można było kupić koszulki “Razem Utah” i bilety na Polish Art Night. To ważne dla nas i nieczęste wydarzenie. 12 października o 6:30 pm w kościele All Saints Episcopal przy Foothill Dr. w Salt Lake City spotykamy się na koncercie muzycznym polskiego duetu Klavitarre i wystawie prac polskiego artysty malarza Andrzeja Skoruta. Przed koncertem o 5 pm spotka się z nami nowo mianowany Konsul Generalny Polski z Los Angeles, pan Mariusz Brymora Wszystkich na te dwa ważne w polonijnym kalendarzu wydarzenia serdecznie zapraszamy. Odwiedzajcie nas na: www.razemutah.com

Specjalna Msza Święta każdą trzecią niedzielę miesiąca spotykamy się na Mszy Świętej w języku polskim. Wrześniowa Eucharystia była bardzo znacząca dla naszej społeczności. Do Columbus przybyło aż trzech księży, którzy poprowadzili wspólnie Mszę Świętą. Dwaj z nich byli misjonarzami z Polski, którzy przylecieli do Ohio na polski dzień w Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej w Bellevue.

Gościem specjalnym był Duszpasterz Polonii, rezydujący w Cleveland – ks. Jan Wąchała. Przywiózł on ze sobą relikwię z kroplą krwi naszego Papieża Jana Pawła II. “Uczestniczmy w polskich Mszach Świętych, (...) bo bije w Was polskie serce i płynie polska krew (…)” - powiedział Ksiądz Jan podczas kazania. Modliliśmy się również za nasze dzieci i ich powodzenie w nowym roku szkolnym. Po Mszy Świętej każdy miał okazję do ucałowania relikwii.

Coroczne spotkanie polonijne o roku w pierwszy weekend września Polonia z Columbus spotyka się na kampingu w Alum Creek Park na obrzeżach stolicy Ohio. W tym roku zgromadziliśmy się już po raz 10-ty. Na naszym 3-dniowym kampingu każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Dla maluszków zorganizowane były zabawy na trawie, dla tych starszych zabawy wodne oraz siatkówka, a nowością w

tym roku było strzelanie z łuku. Aczkolwiek dla dzieci największą atrakcję stanowiło spanie pod namiotami. Niestety nie każdy z członków Polonii jest w stanie spędzić cały weekend na kampingu. W związku z tym, zawsze w sobotę odbywa się wspólna biesiada. Temu spotkaniu towarzyszą przyjazne rozmowy, śpiewy przy dźwiękach gitary oraz mile spędzony czas przy ognisku.

Rozpoczęcie roku szkolnego w PACanowie polskiej szkole PACanów rozpoczął się już nowy rok szkolny. Nasze pierwsze zajęcia odbyły się na placu zabaw. Pomimo jesiennego już chłodu, zgromadziliśmy się w nieco większej grupie niż w zeszłym roku. Na zajęciach pojawiło się kilku nowych uczniów, których serdecznie witamy. Nasza polska szkółka kładzie nacisk nie tylko na naukę, ale również i na zabawę. Nowy rok szkolny przyniesie nieco zmian oraz nowości. Za nami również pierwsze wrześniowe spotkanie na

zajęciach w bibliotece. Dzieci pomimo różnic wiekowych, bardzo chętnie ze sobą współpracują. Starszaki pomagały maluszkom podczas nauki oraz przy grach i zabawach. Naszym podopiecznym największą frajdę sprawiają „Gąski, gąski do domu...” Zapraszamy do polubienia naszej strony: www.facebook.com/PACanowColumbus Zdjęcia: Anna Romanowska-Deskins oraz Marzenna Myszkowska

>> 10


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

10

Kalejdoskop polonijny << 8

Polonia w Ohio Anna Romanowska-Deskins

a początku września przyjechały do Columbus wicemistrzynie Polski w siatkówce kobiet. Zespół MKS Dąbrowa Górnicza przyleciał do Stanów Zjednoczonych na parę tygodni, aby zmierzyć się z tutejszymi drużynami uniwersyteckimi. W ramach swojego tournée siatkarki zagrały z drużyną Ohio State University. Oczywiście na widowni nie zabrakło Polaków, którzy wybrali się na mecz dość pokaźną grupą. Przedstawiciele Polonii z Columbus, ubrani oczywiście

w biało-czerwone stroje, z polskimi flagami i szalikami, zagrzewali nasze dziewczyny do boju. Niestety pomimo wspaniałego dopingu oraz wyrównanej gry, siatkarki z Polski przegrały z OSU 2:3. Był to ich piąty z kolei mecz w tamtym tygodniu. Reprezentacja MKS Dąbrowa Górnicza zyskała niezwykłe, sportowe doświadczenie podczas pobytu w USA, a nam pozostawiła niezapomniane wrażenia. Dziękujemy!

Być może mógł to być wspaniały finansowo dzień. Być może zapłatą za tyle włożonego trudu mogła być masa odwiedzających festiwal gości. Tak nie było. Co jednak się stało było nawet chyba i ważniejsze. Grupa „szaleńców”, która poświęciła godziny swego życia, pracy społecznej na przygotowanie go miała na twarzach uśmiechy. Nikt nie czuł się zniechęcony, zawiedziony, a wręcz przeciwnie – jeden drugiego dobrym słowem, uśmiechem podtrzymywał na duchu. Wspaniały to był widok. Zapdał już zmrok gdy w końcu ostatni ze wspaniałych zakończyli dzień ciężkiej pracy. Nie sposób mi tu wymienić wszystkich, ale jak to bywa w społecznościach złożę podziękowania prezesowi miejscowej organizacji licząc na to, iż on przekaże je wszystkim innym. 21 września 2013 roku był wspaniałym egzaminem zdanym na najwyższą ocenę dla Prezesa Ryszarda Mleczko i zapaleńców takich jak on. Dziękujemy i ... do zobaczenia na czwartym festiwalu w 2014 roku.

Wszyscy i wszystko w strugach deszczu...

Akcja Kazachstan ciągle trwa… Ryszard Urbaniak

Foto: Marzenna Myszkowska

Trzeci polski festiwal uliczny Martinez 2013 z Kalifornii - Ryszard Urbaniak września 2013 roku w kalifornijskim Martinez na wielu kalendarzach zaznaczony był jako dzień dorocznego już – gdyż trzeciego z kolei – polskiego festiwalu ulicznego. Na długo jednak przed nim organizatorzy przygotować musieli potrzebne zezwolenia, jedzenie, program, plan. Jeszcze nie wstało słońce gdy pośród mroku w sam dzień festiwalu grupa społeczników zamknęła ulicę, rozstawiała namioty, sprzęt, dopinała wszystko na ostatni guzik. Zbliżała się dziesiąta rano – godzina jego rozpoczęcia, gdy wraz z szybującymi po niebie chmurami nadeszły pierwsze krople deszczu. Wraz z upływającymi minutami było ich coraz więcej i więcej, by po jakiejś godzinie czy dwóch – zamienić się w nieprzerwaną ulewę. Szybko chowano sprzęt, który nie mógł zmoknąć, a na pustej ulicy w przeciwdeszczowych kurtkach lub i bez nich nawet, czmychali organizatorzy chroniąc dobytek. To jednak nie był koniec wszystkiego. Najpierw pojedynczo, później coraz więcej zaczęli przybywać goście. Polacy i nie tylko. W sali ośrodka polonijnego East Bay Polish –American Association rozstawiono stoły, w rogu zaczęła śpiewać kapela, zrobiło się przytulnie i swojsko. Na

Harcerze z Kazachstanu. Foto: Aleksander Udoczkin

oniec tego roku kalendarzowego jest szczególnie wy pełniony ogólnoamerykańskimi harcerskimi wydarzeniami. Już w przyszłym miesiącu w Kalifornii odbędzie się zjazd polskiego harcerstwa z terenu Stanów Zjednoczonych, na którym zostaną wyłonione min. nowe władze.

Ryszard Mleczko o świcie sprawdza plan imprezy.

twarzach organizatorów nie było śladu zniechęcenia. Ot, nowe doświadczenie z którym trzeba sobie jakoś radzić. Wybiła chyba druga po południu, gdy w końcu deszcz ustał. Na scenie pojawił się znany zespól, a pośród straganów ludzie. Rozpoczęła się druga – słoneczna - część festiwalu. Dzieci z radością chlapały się w kałużach. Dorośli kosztowali kotletów schabowych, bigosu i oczywiście piwa.

Mimo pozornej ciszy, nasza pomoc polskiemu harcerstwu w dalekim Kazachstanie ciągle trwa. Akurat otrzymałem list od drużynowego Aleksandra Udoczkina opisujący ich harcerskie lato; jakże podobne do naszego. Jakże podobne do wielu innych na całym świecie. Fajnie gdy poprzez harcerstwo możemy czuć szczególną w swym rodzaju wieź z tyloma młodymi ludźmi, a to z Europy, a to z Ameryki, Australii czy tak jak oni z Azji. Oto fragmnet listu od Aleksandra Udoczkina z Kazachstanu: “Zaczyna się nowy rok szkolny i co przyniesie będzie zależało od możliwości i en-

tuzjazmu. Radość przychodzi jak widzisz, że cudowne Harcerstwo istnieje i łączy młodzież. Ze daje nam wszystkim wielka radość, nadzieję, wychowuje nas. Dzięki przede wszystkim Bogu za błogosławieństwo naszego harcerstwa w Kazachstanie. Za możliwość, którą dają nam nasi bracia i siostry z Hebronu i Kalifornii, i tym dla kogo harcerstwo stało się życiem na terytorium Kazachstanu. A szczegolnie o. Krzysztofowi za to że zasiał nas i dal możliwość wyrosnąć. Czuwaj! Aleksander Udoczkin”. Nadchodzi jesień. Dla nas to czas harcerskich spotkań – zbiórek. młodzież szlifuje swe wiadomości, zdobywa sprawności, przygotowuje do kolejnej akcji letniej. Nie wiem jeszcze jaką dokładnie formę przyjmie nasza tegoroczna Akcja Kazachstan; zobaczymy. Na razie jednak przygotowujemy się do niej dzieląc chociażby poniższym listem w oryginalnej pisowni od harcerzy z Czkałowa. CZUWAJ! Ryszard Urbaniak, hm


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

11

Towarzystwo Przyjaciół JPII w Denver

Pielgrzymka do St. Malo Barbara Popielak nia 13 sierpnia 1993 roku błogosławiony Jan Paweł II odpoczywał w Katolickim Centrum Rekolekcyjnym Archidiecezji Denver, Camp St. Malo w Allenspark u podnóża Gór Skalistych. Spacerował górską ścieżką wzdłuż strumienia (nazwaną obecnie Szlakiem Jana Pawła II), podziwiał piękno szczytów przypominających Mu ukochane Tatry, odmówił różaniec na Dróżce Różańcowej wijącej się wśród lasu, modlił w historycznym kamiennym kościółku św. Katarzyny i w kaplicy Centrum. Nabierał sił do spotkania z młodzieżą na VIII Światowym Dniu Młodzieży w Denver.

przekonywał, że przyroda może być dla nas lekcją katechizmu, nauką wiary i przekazem Twórcy. Teksty ułożone na podstawie nagrań i zapisów sprzed dwudziestu lat z angielskiego przełożyła pani Hania Altman. Entuzjaści wędrówek górskich , w zależności od sprawności fizycznej, mogą dotrzeć w głąb parku aż do wodospadu lub do podnóża szczytu Meeker (wys. 13911 stóp) górującego nad Centrum.

“Różaniec, to moja ulubiona modlitwa” - Jan Paweł II

Przed Mszą występ Stanisława Górki i Darii na wiolonczeli

Towarzystwo Przyjaciół Fundacji Jana Pawła II w Kolorado, zainicjowało pielgrzymkę polonijną „Śladami Jana Pawła II”, dla upamiętnienia tego wydarzenia. Dzięki zrozumieniu i uprzejmości ks. Joe Hartmana, proboszcza parafii Our Mother of the Mountain w Estes Park, do której należy Camp St. Malo możemy organizować spotkanie w Centrum. Od 2011 roku, na początku sierpnia, przypominamy uczestnikom jak wypoczywać według wskazówek Ojca Świętego, który powiedział:

„Chodzi o to by wypoczynek nie był odejściem w próżnię, aby nie był pustką. Wtedy nie będzie naprawdę wypoczynkiem. Chodzi o to, ażeby był wypełniony spotkaniem. Mam na myśli - i owszem - spotkanie z przyrodą, z górami, morzem i lasem. Człowiek w umiejętnym obcowaniu z przyrodą odzyskuje spokój, ucisza się wewnętrznie. Ale to jeszcze nie wszystko, co można opowiedzieć o odpoczynku. Trzeba, ażeby został on wypełniony nową treścią, jaka wyraża się w symbolu”Maria”; „Maria”oznacza spotkanie z Chrystusem, spotkanie z Bogiem. Oznacza otwarcie wewnętrznego słuchu na Słowa Jego Prawdy”. Program pielgrzymki rozpoczynamy rano zbiórką przy kamieniu na początku trasy. Tu odpoczywał Ojciec Święty. Po wspólnej modlitwie wyruszamy na Szlak. W sześciu oznaczonych miejscach, w których zatrzymał się Ojciec Święty odczytujemy Jego spostrzeżenia i uwagi na temat przyrody i jej znaczenia w życiu codziennym człowieka, oraz roli jaką jej piękno odgrywa w przybliżeniu nam Boga. Jan Paweł II

Panie Ania Janik i Jadzia Mucha wspierają swoim muzycznym talentem wszystkie uroczystości organizowane przez Fundację

Drugim ważnym elementem spotkania jest odmawianie różańca na Dróżce Różańcowej wijącej się w lesie. Kiedy Jan Paweł II miał okazję przyjąć kogoś na rozmowę, to zazwyczaj dawał mu do ręki różaniec. Jakby chciał powiedzieć: “nasza audiencja trwa tylko chwilę, ale tutaj daję ci kompas na całe życie”. Broszurki z rozważaniami wprowadzającymi do cząstek różańca opracowali pan Szymon Łobocki i pani Jola Wachowicz. Kopczyki Dziesiątek Różańca ułożyli z kamieni pielgrzymi, przybywający tu w ciągu ostatnich 20 lat. Zbudowali mostki, zawiesili kapliczki. Trzecią częścią pielgrzymki jest udział we Mszy Świętej w historycznej kaplicy-kościółku św. Katarzyny ze Sieny. Co roku tę mszę odprawia proboszcz polskiej parafii św. Józefa w Denver ks. Marek Cieśla TCh., kapelan Oddziału Fundacji w Kolorado. W tym roku mszę koncelebrował gość z Polski ks. Andrzej Kukła.

Na Szlaku Bł.Jana Pawła II

Rozpoczynamy różaniec na malowniczej ścieżce różańcowej

Interesująca i pogodna nauka księdza Andrzeja, ciepły uśmiech naszego kapelana ks. Marka, dobra liturgia muzyczna przygotowana i wykonana przez muzyków z polskiej parafii w Denver panie Anię Janik (gitara) i Jadwigę Muchę (śpiew), głęboki głos lektora Szymona, niezwykłe światło promieni słonecznych wpadających przez witraże, wspólna modlitwa przed uśmiechającym się do nas z portretu bł. Janem Pawłem II sprawiły, że atmosfera mszy była wyjątkowa. Mieliśmy poczucie bliskości i wspólnoty. Co roku przed mszą prezentujemy program muzyczny i artystyczny. W zeszłym roku gościliśmy pana Stanisława Górkę aktora teatralnego i filmowego, profesora Warszawskiej Akademii Teatralnej. Przedstawił nam liryczny utwór poświęconym Janowi Nepomucenowi. Podkład muzyczny wykonała pani Daria Joanna – wybitna wiolonczelistka z Denver. Fachową obsługę techniczną zapewniła pani Zo-

fia Górka. W tym roku w związku z 20 rocznicą wizyty Ojca Świętego w Kolorado emitowaliśmy film – sprawozdanie z VIII Światowego Dnia Młodzieży w 1993 roku “Pilgrimage to the Peaks” zrealizowany przez Ch 9News Denver. Film był ciągle powtarzany. Niezwykle wielu turystów odwiedziło historyczny kościółek w tym dniu. Oglądali film ze wzruszeniem i zainteresowaniem. Nie mniej ważną częścią pielgrzymki są wspólnie przygotowywane posiłki. Lunch w szałasie lub nad jeziorkiem, obiad, z prawie że obozową zupą z kotła, kanapki, placki, sałatki, owoce podawane w niecodziennej scenerii szybko znikają. O dobre zaopatrzenie dbają panie: Teresa Descour, Jola Wachowicz, Iwona Salamon, Barbara Popielak, Bogumiła Swięch-Sowa i inne. Zakończeniem spotkania jest ognisko. Zapalenie „prawdziwego” ogniska w dzikim terenie u podnóża Gór Skalistych w Kolorado, to chwila na którą czekamy bo...”gdy ognisko w lesie płonie i rozjaśnia nocy mrok, chciało by się, żeby ono tak świeciło cały rok...”. Rozumiemy wspomnienie uczestnika ogniska w Castel Gandolfo i słowa Jana Pawła II . Cytuję:

„Kiedy Papież przyjeżdża do swej letniej rezydencji w Sastel Gandolfo miejsce to zaczyna tętnić życiem. (...) Rozpala się wtedy wieczorne ognisko, wszyscy siadają w kręgu obok Papieża. Wszyscy mają poczucie bliskości. Toczy się swobodna rozmowa, przeplatana śpiewem. Kiedyś goszcząc polonijną młodzież, odprężony Gospodarz powiedział: „ Za dobrych czasów liczyłem wakacje według ilości ognisk (...) według ilości nocy przespanych pod namiotem. Jeżeli była odpowiednia ilość to wtedy były też dobre wakacje. Teraz sytuacja się zmieniła. Ale tym bardziej cenię każde ognisko, które sią tu pojawi w Castel Gandolfo. (...) Ognisko jest czymś niezwykłym zawsze, gdziekolwiek tapłonie, ściąga ludzi, skupia i ludzie czują się w jego kręgu dobrze.” W tym roku ognisko przygotowali panowie: Roman Popielak, Wojtek Salamon, i inni. Zasiedliśmy w kręgu, rozpoczęli pieśni do których na gitarze akompaniowała nam pani Ania Janik a na akordeonie pan Roman Popielak. Wspominaliśmy pierwszą pielgrzymkę w sierpniu 2011 roku –modlitwę wieczorną w kaplicy Centrum, gdzie na ołtarzu leżał modlitewnik Jana Pawła II, oglądanie pamiątek, nocleg , śniadanie w jadalni z ogromnym kominkiem. Pożar 14 listopada 2011 roku zniszczył tę ogromną część budynku Centrum. Minęło już trochę czasu od pożaru. Jak potoczą się jego losy?


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

12

Punkt widzenia

Rozmyślania o pięknie Grzegorz Malanowski

zliśmy we dwoje wolno przez park w stronę parkingu. Miałem ciągle w głowie dźwięki muzyki, nie chciałem słyszeć chóru cykad dochodzącego z trawników wokół Chautauqua Auditorium w Boulder. Noc zapadła, horyzont rozbłyskał odległą burzą. Rachmaninow, pierwszy i trzeci koncerty fortepianowe. Piękna muzyka, piękne wykonanie. I jakże piękna była ta pianistka, Olga Kern (oj, dostanę po głowie...) I wówczas, nie po raz pierwszy, pomyślałem: czym jest piękno? Popatrzałem na twarze wychodzących z koncertu ludzi i nie u wszystkich znalazłem ten charakterystyczny wyraz urzeczenia pięknem, który niekiedy pojawia się gdy nasz zmysł estetyki, poczucie piękna, zostają nagle zaspokojone. Taki „estetyczny orgazm.” A więc, wyszli z koncertu również i ci słuchacze, dla których ta muzyka była być może ciekawa, efektowna, błyskotliwa czy trudna – ale nie urzekająca, nie piękna. Przypomniałem sobie pierwszy wykład Profesora Stefana Śledzińskiego z estetyki muzycznej (kto z polskich muzyków w Kolorado pamięta Profesora z warszawskiej PWSM?) Przez wielkie głośniki Śledziński odtworzył nam fragment „Bolera” Ravela. Słuchając tego popularnego utworu patrzeliśmy po sobie ze zdziwieniem; gotów byłem przysiąc, że wszyscy studenci znali każdą nutkę. Profesor w milczeniu długo przyglądał się naszym twarzom nim powiedział: „W tej kompozycji temat muzyczny jest niezwykle monotonny, powtarza się przez aż 32 takty. Wydawałoby się więc, że Bolero jest to utwór nudny. A jednak wykonywany jest niezwykle często. Dlaczego? Bowiem uznany jest powszechnie za piękny. Proszę mi więc powiedzieć, co to jest piękno?” Nie było odpowiedzi. Na jeden z koncertów muzyki mechanicznej jakie kiedyś urządzałem co czwartek w moim maleńkim warszawskim mieszkaniu (w piątki chodziło się na koncerty do Filharmonii, kupując „stojące miejscówki pod ścianą”), przyszedł Witold Lutosławski. Kompozytor wrócił właśnie z Paryża, z którego przywiózł płyty gramofonowe z czymś zupełnie dla nas nowym, zwanym „muzyką konkretną”. Nasza studencka gromadka siedziała na podłodze i w nabożeństwie słuchała „Symfonii człowieka samotnego” Schaeffera, sekwencji dźwięków i odgłosów które wówczas w moim pojęciu nie miały nic wspólnego z muzyką. Gdy Mistrz na koniec zapytał „co o tym myślicie? Czy to nie piękne?”, zapanowała kłopotliwa cisza. Wypadało mi, jako gospodarzowi, powiedzieć coś w rodzaju „to rzeczywiście fantastyczny utwór”, ale wraz z gośćmi milczałem, bojąc się

“Babie lato” - Józef Chełmoński, 1875. Muzeum Narodowe w Warszawie.

Czym jest piękno? Filozofowie i poeci pisali o nim traktaty i poematy; wydaje się jednak, że odpowiedź jest prosta: piękno mieszka w naszych oczach i uszach. Znana mi malarka powiedziała: „Piękno jest to wszystko to, co powoduje, że nasza dusza zamiera w zachwycie”. Odbieramy je po swojemu, tak jak umiemy. Odbiór piękna jest funkcją naszej indywidualnej wrażliwości. zbłaźnić. Być może do tego, czego przed chwilą wysłuchaliśmy, nie byliśmy emocjonalnie przygotowani. Myśmy tej muzyki nie rozumieli. To było inne niż

Piękna nie można zdefiniować. To nie jest fizjologia czy geometria. Od wieków przyjęto, że symetria ciała ludzkiego lub zachowanie ustalonych proporcji w ar-

alnego odczucia. Czym jest piękno? Filozofowie i poeci pisali o nim traktaty i poematy; wydaje się jednak, że odpowiedź jest prosta: piękno mieszka w naszych oczach i uszach. Znana mi malarka powiedziała: „Piękno jest to wszystko to, co powoduje, że nasza dusza zamiera w zachwycie”. Odbieramy je po swojemu, tak jak umiemy. Odbiór piękna jest funkcją naszej indywidualnej wrażliwości. Pojęcia „ładne” „miłe” czy „sympatyczne” są pojęciami bardziej powierzchownymi i uniwersalnymi, ale „piękno” jest odczuciem głębokim i subiektywnym, zależy od naszego indywidualnego przygotowania do odbioru czy to wrażeń muzycznych, czy też do podziwiania malarstwa. De gustibus non est disputandum, co w Polsce było ślicznie wyrażane jako „nie to piękne, co piękne, ale to co się komu podoba”. Percepcja sztuki także często ma źródło w aktualnie obowiązującej modzie, tworzącej własne kryteria piękna. To, co w oczach krytyków, wywodzących się z jednej grupy społecznej i z jednej epoki zostało uznane za okropne, w innej może być ocenione jako piękne. Byłem zdumiony widząc pierwszą nagrodę na pewnym konkursie fotografiki artystycznej w Kolorado przyznaną dziełu, realistycznie przedstawiającemu „jelenia na rykowisku”, co przecież było w Polsce przed laty synonimem kiczu. Gdy Pierwszy Koncert Fortepianowy Rachmaninowa, którego właśnie w Chautauqua Auditorium słuchałem, został po inauguracyjnym wykonaniu w 1892 roku uznany przez krytyków za dzieło chybione, jego twórca popadł w ciężką depresję. Dziś ten jego młodzieńczy utwór jest powszechnie wykonywany! Wielokrotnie zdarzało się, że prawykonania utworów muzycznych lub obrazy wystawiane na wernisażach przez młodych malarzy były krytykowane lub wręcz wyśmiewane przez „znawców”, aby po latach, niekiedy dopiero po śmierci twórców, ich dzieła zostały uznane za piękne.

Dzieci w sekcji plastycznej Domu Kultury w Mławie prezentują swoje dzieła. Spójrzcie na dumę, malującą się na ich twarzyczkach! wzorce, stereotypy, które się w nas od wczesnej młodości zakorzeniły. Odbiór i ocena tych nowości wymagała czasu. Milczeliśmy więc.

chitekturze stanowią o pięknie. Ostatnie tendencje w architekturze oraz np. badania nad symetrią twarzy ludzkiej wydają się temu zaprzeczać. Jest to więc w jakimś stopniu zależne od indywidu-

Czy istnieje piękno uniwersalne? Tu poglądy się ścierają. Osobiście uważam, że istnieje uniwersalne piękno, dobro, owa siła powodująca że „nasza dusza zamiera w zachwycie”, jak to określiła


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

13

c.d. moja znajoma. Gdyby tak nie było, gdybyśmy poddali się relatywizmowi (wszystko ma jednakową wartość), to jaki byłby sens w uczeniu naszych dzieci podziwiania Mozarta? Mozart miałby tą samą wagę co gangster-rap music. Kwestionowane jest uniwersalne piękno natury. Większość ludzi urzeka urok niezwykłego kolorytu chmur w czasie zachodu słońca nad Górami Skalistymi, aczkolwiek w epoce Romantyzmu góry były synonimem czegoś groźnego i okrutnego. Oceńcie więc to sami. Odbiór wrażeń estetycznych jest darem natury, wszelako zależy w znacznym stopniu od tego, czy i jak nasza wrażliwość została ukształtowana w dzieciństwie: w domu, w szkole, w „ogniskach muzycznych”, Domach Kultury itp. Od wielu lat obserwuję niepokojącą tendencję na koncertach muzyki klasycznej: widownia staje się „geriatryczna”, wydaje się, że większość słuchaczy osiągnęła wiek matuzalemowy. Prakty-cznie, nie widać młodzieży na koncertach muzyki symfonicznej czy kameralnej. A przecież ta muzyka jest ponadczasowa! Nie widać, jak kiedyś, młodych ludzi zasłuchanych w muzyce, stojących w czasie koncertów pod ścianami sali koncertowej gdy zabrakło im pieniędzy na bilet. Przepraszam: wyjątkiem są koncerty rockowe. Ale przecież jedno nie powinno wykluczać drugiego? Zwiedzałem w ostatnich latach muzea sztuki w USA i w Europie, a także lokalne wystawy w Colorado – ditto! Prawie wyłącznie starsi ludzie. Dlaczego? Nie przyprowadza się dzieci

bo hałasują? Nonsens. Pamiętam z dzieciństwa czasy, kiedy do kin, teatrów, muzeów i na koncerty chodziłem z wycieczkami szkolnymi. Pamiętam, jak na lekcjach religii w szkole (póki ich w PRL nie zlikwidowano) uczono mnie... historii architektury sakralnej! Coś się dziś zmieniło na niekorzyść. Przeciwdziałajmy temu. Rozbudzajmy w naszych dzieciach wrażliwość na piękno. Przygotowujmy je do odbierania piękna zawartego w muzyce, malarstwie czy poezji. To jest przecież rola rodziny, bardziej niż szkoły. Oglądajmy wraz z dziećmi albumy malarstwa. Już od wczesnej młodości zachęcajmy je do rysowania i malowania. Wspólnie słuchajmy muzyki, już od ich wczesnego dzieciństwa. Niech nasze domy rozbrzmiewają muzyką! Zachęcajmy nasze dzieci (i wnuki!) do nauki gry na wybranych przez nich instrumentach. Gdy w ich szkole dostępny jest program edukacji artystycznej, skłaniajcie dzieci do uczestnictwa. Będą Wam za to wdzięczne gdy dorosną.

>> 1 z cyklu “Młoda Polonia w Kolorado”

Z miłości do koni Asha Barteczka Zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia siedziby Westernaires w Golden 15200 W. 6th Ave. Jesteśmy tam w każdą sobotę od 7.00 rano do 16.00 popołudniu. Poza tym można zwiedzić muzeum, otwarte w soboty od 10.00-14.00. W nim znajduje się wiele ciekawych eksponatów związanych z historią dzikiego zachodu, jak na przykład; powóz używany przez Abrahama Lincolna i Bufflo Billa. Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej: www.westernaires.org

A poza tym, jak ślicznie kiedyś napisał krytyk muzyczny Jerzy Waldorff, „muzyka łagodzi obyczaje”. Tego łagodzenia obyczajów bardzo nam dziś potrzeba... Dziękuję wszystkim którzy zechcieli dyskutować ze mną tematy poruszane w tym felietonu w czasie, gdy jego ostateczna forma rodziła się w mojej głowie. Szczególnie dziękuję naszej córce Ewie, która będąc psychologiem poszerzyła moje pole widzenia. © Grzegorz Malanowski 2013

Asha Barteczka | FOTO: Roman Barteczka

R E K L A M A

Happy Birthday Andrea!

Pani Andrei Malanowskiej składamy serdeczne życzenia urodzinowe, które obchodzi 5 października. Pragniemy Jej podziękować za inspirację jaką daje swojemu mężowi, Grzegorzowi Malanowskiemu do pisania felietonów dla “Życia Kolorado”. - Redakcja


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

14

Herbata czy kawa?

Na scenie życia Waldek Tadla yjemy w czasach zupełnie oderwanych od naturalnego porządku. W czasach, w których zachowania ludzkie są mocno wyreżyserowane i nastawione na osiągnięcie odpowiedniego celu. Inżynieria społeczna lub jak kto woli socjotechnika rządzi i kształtuje naszą świadomość. Stojąc na scenie życia odgrywamy jedną z głównych ról w spektaklu „psychiczna manipulacja”. Poddajemy się jej zupełnie bezdusznie, bo tak wypada aby zachować status quo dzisiejszych standardów i nie być socjalnym odmieńcem. Na początku i końcu zawsze musi być uśmiech. To nic, że mamy zły dzień, straciliśmy pracę, a jeszcze do tego wczoraj nas okradli. Lamentując, biadoląc i krzycząc stajemy się ofiarą. Jesteśmy słabi, bezradni, wzbudzamy uczucie litości i pożałowania. Okazywane nam zewsząd współczucie nawet jeżeli jest szczere, jest zarazem puste. Niczego dobrego nie wprowadza, a tylko nas zniewala i rozkleja. Sytuacja zmieni się diametralnie jak w naszą gorycz będziemy umieli wlać odrobinę pewności siebie, kontroli i ... zimno, skalkulowanego uśmiechu. Teraz lubią nas wszyscy, kiedy to wbrew naturze wykrzywiamy usta w szczęśliwym, społecznie akceptowanym grymasie. Jeżeli wiemy już jak mamy się zachować, to nadszedł czas aby nauczyć się jak mamy myśleć i wyglądać. Najlepiej będzie jak podeprzemy całą swoją wiedzę jakąś wyszukaną i modną ideologią. Zacznijmy więc od odchudzania. Muszę się odchudzić aby nie zachorować na cukrzycę. Zupełnie nieźle, nawet dobrze - idźmy więc dalej. Muszę zlikwidować swoje zmarszczki aby młodziej wyglądać. Robi to sens ale na pewno... czy muszę? Muszę wypełnić sobie usta botoksem i piersi silikonem aby ładniej wyglądać. Być może? Bezpieczniej jednak będzie tego nie komentować aby nie płynąć pod prąd socjalnej manipulacji. O Boże! Na horyzoncie trendu naszej cywilizacyjnej akceptacji jawi się nowa sentencja: Muszę zainstalować implanty w pośladkach aby „twerking” jak Miley Cyrus. O dziwo niektórzy już je mają. Dla wszystkich nieznających znaczenia słowa „twerking” obrazowo zaaranżuje randkę psa z suką - w miłosnych wzlotach, z wywieszonymi jęzorami. Oczywiście, że nie krytykuję, sam kiedyś też byłem młody. Staram się jedynie ukazać mechanizmy, którym zupełnie nieświadomie jesteśmy poddawani. Uważam, że warto jest o nich wiedzieć zanim wybierzemy się na klasową prywatkę swoich ukochanych i jakże niewinnych dzieci. I tak zapędziliśmy się w kozi róg! Dla bezpieczeństwa, nie będę kontynuował tego tematu aby nie zagubić się w tych, jakże romantycznych, podpartych chirurgią plastyczną klimatach.

„Życie byłoby nieskończenie szczęśliwsze, gdybyśmy mogli rozpocząć je w wieku lat osiemdziesięciu i stopniowo zbliżać się do osiemnastu.” — Mark Twain

Porozmawiajmy więc o ...pieniądzach. Pieniądze szczęścia nie dają ale w zupełności pozwalają się bez niego obejść. Oczywiście jest to fałsz bo nie każdy bogaty jest szczęśliwy, a każdy pewno chciałby. Dwadzieścia pięć lat temu na Boro Parku w Nowym Jorku pewien pejsaty Żyd powiedział mi życiową prawdę: “W młodości masz

można kupić. W obliczu śmierci, bogaci i biedni - wszyscy jesteśmy równi. Jedyna prawdziwa demokracja. Co w życiu liczy się najbardziej? Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każdy z nas ma inne wymogi i aspiracje. Dla mnie osobiście bardzo istotne są cztery „relacje” . Sta-

Śmiej się, bo jesteś na scenie. Niech reszta świata zastanawia się dlaczego. zdrowie i chęci ale nie masz pieniędzy. Na starość masz pieniądze ale nie masz chęci i zdrowia”. Powoli dorastam do tego aby zrozumieć tę mądrość. Cała istota sprawy rozbija się o hierarchię potrzeb, która na przestrzeni życia szalenie się zmienia. Kiedy jesteśmy młodzi zazwyczaj mamy zdrowie, pragniemy edukacji, kariery, pieniędzy i sukcesu. Jak już zaspokoimy potrzeby podstawowe to wtedy rodzą się potrzeby wyższego rzędu – miłość, rodzina, wiara, samorealizacja i marzenia. Nasze życie to machina pracująca w oparciu o cel i jego realizację, gdzie byt określa świadomość, będąc swoistym kompasem prowadzącym nas do wyznaczonych celów. Wszystko jest jednak dobrze, dopóki jest dobrze, a potem przychodzi taki moment kiedy zaczyna brakować zdrowia. Automatycznie ewaluujemy hierarchie naszych potrzeb - nic nas już tak nie cieszy, a tego co nam brakuje nie

ram się aby były one jak najbardziej pozytywne. Pierwszą jest relacja z Rodziną. Wierze, że są to ludzie, którzy nas najbardziej kochają dlatego warto jest dbać i pielęgnować tę relacje. Druga to Przyjaciele, bez nich życie jest puste i okrutnie smutne. Trzecią jest relacja z Bogiem dzięki której staramy się w swoim życiu przestrzegać norm i zasad z wyższej półki moralnych paragrafów, a jednocześnie nadać sens doczesnej tymczasowości. Ostatnia relacja to stosunek do samego siebie. Optymistyczne nastawienie do świata, zdrowy tryb życia z zachowaniem równowagi psychicznej i odpowiedniego dystansu do samego siebie. Jeżeli wszystkie te relacje są w miarę poukładane to dobrze, ponieważ oddziaływają one pozytywnie na pozostałe aspekty naszego życia i sprawiają, że jest ono znacznie bogatsze i lepsze.

Nostalgia przychodzi z wiekiem bo w młodości, po prostu nie ma na nią czasu. Dlatego warto jest systematycznie spoglądać w tył i uświadamiać sobie rzeczy, o których warto wiedzieć zanim będzie za późno. Ten moment jest Twoim życiem. Moment, w którym żyjesz to jest wszystko co masz, na jutro nie ma żadnych gwarancji. Dlatego żyj pełnią życia - w dobroci, pokoju, bez lęku i żalu. Rób jak możesz najlepiej z tym co masz w danym momencie, nie bój się ryzyka i nigdy nie czekaj na jutro. Życie jest tylko chwilą. Więc o nie wciąż walcz. Walcz o tych co kochasz, o swoje przekonania, o wartości w które wierzysz. Ciesz się z szansy na jutro oraz z tego że jesteś. Pamiętaj; ta chwila nie będzie trwać wiecznie. Dzisiejszy trud i wyrzeczenia odpłaci Ci jutro. Inwestuj w siebie - edukację i biznes. Odpowiedz sobie na pytanie: „Czy chcesz żyć parę lat swojego życia tak jak inni nie chcą, aby potem móc spędzić całą jego resztę tak jak inni nie mogą?” Co Cię nie zabiło na pewno Cię wzmocni. Niepowodzenia to lekcje, z których należy wyciągnąć wnioski, uczyć się, doświadczać i rosnąć w silę. Nie żałuj niczego co wydarzyło się w Twoim życiu. Nie można tego cofnąć i zmienić lecz można wyciągnąć wnioski, a wszelkie niepowodzenia z dumą puścić w niepamięć. Ty jesteś Twoją najważniejszą relacją. Prawdziwe szczęście osiągniesz wtedy jak będziesz w pełni zadowolony z siebie. Dlatego musisz wypracować własny pozytywny wizerunek w swoich oczach aby móc z podniesionym czołem spoglądać w oczy innych, a jednocześnie zbliżać ich do siebie. Nie ważne są słowa lecz czyny. Często napotkasz na swojej drodze krasomówców, mówiących piękne i zawsze właściwe słowa. Nie daj się zwieść tej bajecznej retoryce, oceniaj ich tylko po czynach. Stosuj tę miarę również do siebie. Małe akty dobroci czynią świat lepszym. Uśmiechaj się do ludzi i bądź miły dla nich, ponieważ dobroć jest jedyną inwestycją, która nigdy nie zawodzi. Naucz się dawać, nawet jakby miał być to tylko uśmiech. Pamiętaj, że wśród nas są tacy co nawet tego nie mają. Czas i bagaż życiowych doświadczeń leczy rany. Dlatego stale mieszka w nas nadzieja na lepsze i bardziej słoneczne jutro.

Drogi Czytelniku Uprzejmie proszę o kierowanie wszystkich komentarzy, opinii i spostrzeżeń na temat artykułu zamieszczonego na tej stronie pod adres emailowy: waldek.tadla@zycie-kolorado.com z dopiskiem: "Herbata czy kawa?"


Ewa Sosnowska Burg

Professionalism will move you

Brian Landy, Attorney

DOMY• MIESZKANIA • PARCELE MOTELE • HOTELE • BIZNESY

303-886-0545

B a n k r u p tc y & Wi l l s

• Domy odebrane przez bank • Dostęp do wszystkich domów na sprzedaż (niezależnie od agencji) • Wieloletnie doświadczenie w sprzedaży i kupnie nieruchomości • Pomoc w załatwieniu pożyczki

www.ewarealty.com

Call for a Free Consultation

(303) 781-2447 w w w. l a n d y- l aw. co m

(A Debt Relief Agency under the Bankruptcy Code)

One-on-One Help Since 1995

3780 South Broadway, Englewood

Denver Metro & Colorado

Pomogę Ci kupić lub sprzedać nieruchomość. Serwis za darmo dla kupujących jak również sprzedających jako "short sale".

2011 Denver Five Star Real Estate Agent in 5280 Magazine

Małgorzata Obrzut, Broker Associate

www.margoobrzut.yourkwagent.com emial:margoobrzut@kw.com

11859 Pecos St.#200, Westminster, CO 80234

URSZULA BUNTING Przysięgły Tłumacz Sądowy Court Appointed Interpreter ( Member of ATA, NAJIT, CAPI )

Tłumaczenia ustne i na piśmie: dokumenty, listy, konferencje, składanie zeznań, rozprawy sądowe, wizyty lekarskie.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

16

Pocztówka ze świata

Droga żółtych strzałek z Danielem i Jennifer Stryczułami z Colorado Springs rozmawia Halina Dąbrowska

ruszyłem na trasę. Pomagaliśmy innym. Wychodziłem przed grupę, zostawiałem swój plecak przy drodze i wracałem, żeby pomoc wolniej idącym. Moje Camino było trochę dłuższe. Jednego dnia w ten sposób przeszedłem 42 kilometry.

Panorama Santiago de Compostela. Miasto jest miejscem spoczynku Św. Jakuba Większego jednego z dwunastu apostołów, uczniów Jezusa Chrystusa. Od średniowiecza znany ośrodek kultu i cel pielgrzymek. Do Santiago de Compostela, które było w tamtym czasie jednym z trzech głównych celów średniowiecznego pątnictwa (obok Rzymu oraz Ziemi Świętej), wyruszali ludzie wszystkich stanów. Na szlakach do Composteli, zwanych Drogą św. Jakuba, znajdują się liczne schroniska, prowadzone głównie przez bractwa pątnicze św. Jakuba Apostoła. Przed katedrą w Santiago de Compostela kupić można pamiątkę, znak rozpoznawczy celu podróży – muszlę pielgrzymią, symbol św. Jakuba.

o tegoroczna wakacyjna przygoda rodzeństwa Jennifer i Daniela Styrczułów. Daniel Styrczuła ukończył psychologię i filozofię na Western State Colorado University w Gunnison ze stopniem bachelor degree. Poszukuje pracy. Co chciałby najbardziej robić to nieść pomoc żołnierzom wracającym z różnych akcji militarnych. Jennifer Styrczuła studiowała organizację turystyki na Metroplitan State University w Denver. Zrobila bachelor degree. Pracowała. Myśli o zdobyciu dodatkowych kwalifikacji. Chce być pielęgniarką.

“Camino de Santiago”? Jennifer: Mama przyniosła z kościoła gazetę „Życie Kolorado”. Był tam artykuł o Camino. Randy Cox siedzący przy stole powiedział, że na Camino był jego przyjaciel. Dużo opowiada o tej pielgrzymce. I on też chciałby pójść. Potoczyła się rozmowa. Jennifer zaczęła zaglądać do internetu. Materiałów było dużo. Zaczęło się ich zbieranie, ustalanie czasu wyprawy, kalkulacje finansowe. Ta część już z udziałem mamy Danusi. Przygotowania nabrały rozmachu. HD:

HD: Urodzeni w USA, wychowani w dużych miastach, pozbawieni stałych kontaktów z kościołem, o zredukowanych kontaktach rodzinnych, mając do wyboru wiele innych propozycji wakacyjnych dlaczego wybraliście Camino?

Pomagaliśmy sobie i w noszeniu ekwipunku i opatrywaniu otartych nóg, pożyczaniu pieniędzy, wymianie informacji. W ostatnim spotkaniu kończącym Camino na wspólnym obiedzie spotkało się dwadzieścia osób. Jakubowa rodzina. Z wieloma będziemy utrzymywać kontakty. Zagubiliśmy się na jeden dzień, na szczęście już blisko Compostela. Spotkanie nastąpiło w katedrze. HD: W jakiej kondycji zakończyliście Camino? Daniel: To była fantastyczna wyprawa. Schudłem ze dwadzieścia funtów, Jenny może osiem. Żadnych uszczerbków na zdrowiu - tylko w paru fragmentach odgniecione stopy. Poznaliśmy dużo ludzi, różnych ludzi. Przeszliśmy przez wiele miast i wiosek, wstępowaliśmy do różnych kościołów, jedliśmy lokalne potrawy. Na śniadanie zawsze kawa z mlekiem i ciasto, na obiad próbowaliśmy Caldo Gallego, Pulp Gallego, itd. Zakończenie naszego Camino zbiegało się z Dniami Jakubowymi uroczyście obchodzonymi w Santiago de Compostela. Miały być wielkie uroczystości. Tragiczny wypadek pociągu pokrzyżował wszystkie plany. Było smutnie i żałobnie. HD: Czy Camino wniosło jakieś zmany w Waszym spojrzeniu na swoje i innych ludzi życie?

No właśnie. W jaki sposób

Camino to radość w spełnianiu zwykłych czynności. Podczas wędrówki można cieszyć się każdym nowym widokiem, każdym kwiatkiem, każdym uściskiem bratniej dłoni - Jennifer Stryczuła

Latem tego roku wyruszyli na pielgrzymkę do Camino de Santiago. Trasę z małej francuskiej miejscowości St. Jean Pied de Port położonej w Pirenejach do Santiago de Compostela o długości 800 km przeszli w ciągu 32 dni. Camino francuskie jest bardzo popularne, dobrze opisane, ma bogatą literaturę i materiały ilustracyjne. Tysiące ludzi pokonuje tę drogę – ale dlaczego tam poszli młodzi ludzie z tak odległego Colorado Springs? Halina Dąbrowska: Kiedy po raz pierwszy zetknęliście się z nazwą

przygotowywaliście się do tego wojażu? Daniel: Żadnych fizycznych przygotowań nie prowadziliśmy. Obydwoje dużo chodzimy. Po górach też. Jenny wspina się. Zimą jeździmy na nartach. Jesteśmy zdrowi. Nie przewidywaliśmy żadnych kondycyjnych kłopotów. W przygotowaniu ekwipunku zawierzyliśmy internetowi i radom osób, które były już na szlakach. O trasie też czytaliśmy i robiliśmy notatki, a resztę przełożyliśmy na czas samej wędrówki. Zarzuciłem ważący ponad 30 funtów plecak i

Jennifer: Zachęciły nas wypowiedzi pielgrzymów. To było coś innego i niezwykłego. Połączyliśmy pielgrzymkę z zwiedzeniem i innych krajów Europy, w tym i Polski. I to było nasze Camino – iść, patrzeć, rozmawiać z ludźmi. HD: Czy pamiętacie pierwszy dzień swojej wędrówki? Podobno jest on najważniejszy i najtrudniejszy dla każdego. Daniel: Oczywiście. To była trasa górska. Padało cały czas. Piękne widoki spowiła mgła. Ale przeszliśmy. Potem było już zacznie łatwiej. W takiej samej sytuacji byli i inni pielgrzymi. Najwięcej z USA i Niemiec. Byli i Polacy. Cały czas mieliśmy dużo słońca, ciepło. Zmieniające się krajobrazy. Ciągle coś nowego. I prostota wędrówki. Plecak był naszym całym, najbliższym światem. HD: Wędrowanie to spotykanie ludzi, rozmowy z nim, to nieoczekiwane zdarzenia i nieprzewidywalne ich rozwiązania. Co stało się Waszym udziałem? Jennifer: Spotkaliśmy bardzo dużo, przyjaznych, wspomagających się ludzi.

Jennifer: Odpowiedź nie jest łatwa ani prosta. Myślimy, że człowiekowi nie potrzeba aż tak wiele do życia i bycia szczęśliwym. Spotkaliśmy dwóch Polaków: Robert, kaleka od urodzenia na wózku inwalidzkim i Marcin jego przyjaciel. Robert miał wielkie marzenie odbycia pielgrzymki na Camino. Z pomocą Marcina dokonał tego. I to było 800 kilometrów wymiany usług - Marcin pchał wózek, a Robert cały ich pątniczy ekwipunek trzymał na kolanach. Był to czas ich rozmów i wzajemnej troski. I obydwaj byli zadowoleni i szczęśliwi. Tam cieszyć się można każdym nowym widokiem, każdym kwiatkiem, każdym uściskiem bratniej dłoni. Camino to radość w spełnianiu zwykłych czynności. Takie było Nasze Camino. HD: Czy kusi Was aby pójść na Camino jeszcze raz? Daniel: To już postanowione, ale musi iść i Mama. Jennifer: Pójdziemy też już ze swoimi dziećmi i z babcią Danusią. HD: Buen Camino!


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

17

Kalejdoskop polonijny

Wakacje 2013 z Alaski: Monika Schneider rodzy Czytelnicy “Życia Kolorado” - spieszę podzielić się z Wami wrażeniami z moich ostatnich wakacji. Jestem pewna, że większość z Was doznała wspaniałych przygód, doświadczeń, a również wyciągnęła wnioski z nieprzyjemnych czy niebezpiecznych sytuacji, jakie napotykamy podczas podróży. Bądź co bądź uczymy się na błędach. Na początku czerwca, wraz z trzema koleżankami z pracy, nauczycielkami szkoły podstawowej, wybrałam się na tydzień do stanu Idaho, miasto Stanley nieopodal Boise, na pierwszy w historii przeznaczony tylko dla kobiet spływ na pontonach i kajakach po rwących stokach rzeki Salmon. Cała podróż miała ok. 96 mil długości. Było nas razem 26 kobiet, młodych i nie tylko młodych, jak to się mówi, bardziej doświadczonych lub tych, które mają już za sobą większy kawałek życia. Z tej całej drużyny było nas z Alaski osiem i tworzyłyśmy niejako jedną rodzinę. Jest coś w naturze człowieka, że miejsce urodzenia lub zamieszkania powoduje poczucie przynależności i przyjaźni. Pozostałe kobiety dołączyły z innych stanów, jako że była to wyprawa otwarta dla wszystkich. A wabikiem i zachętą była niewątpliwie zniżka dla tych, którzy znaleźli partnerkę. Wówczas opłata była obniżona aż do połowy, co sprawiło, że cena była super atrakcyjna i dostępna. A dla mnie, żądnej wrażeń, to nie lada gratka. Załoga obsługująca ten kobiecy spływ na rzece, czyli przewodnicy, to też kobiety; doświadczone w wodach i w różnym wieku atletki. Przedstawiały nam cudowne, pełne ekstazy widowiska kajakowe w najbystrzejszych odcinkach rzeki, bo to właśnie podnosiło poziom adrenaliny, zarówno uczestniczek jak i widzów. Pokonywały wodospady i wiry w najniebezpieczniejszych częściach wód i to nie z prądem lecz właśnie pod prąd. Biły się z wirami rzeki, walczyły z tzw. w fachowym języku “dziurami”, czyli miejscami, gdzie woda spada z wyższego poziomu do niższego tworząc dziurę głębinową. Celem było nie dać się pochować w kajaku przez szaleńczą w tym miejscu wodę, lecz utrzymać się na jej powierzchni. Kiedy się nie udało, dzielnie i z zawodową umiejętnością wynurzały się spod wody, nadal w swoich kajakach, aby dalej walczyć z nurtem rwącej rzeki. Dla profesjonalistek to błahostka, one nawet umiały sprawić to, że my, spektatorki, wierzyłyśmy iż tak jest. I to właśnie kusiło wiele z nas, aby tego spróbować i doznać, lecz niestety mimo wszystko wahania były. Owszem, my amatorki próbowałyśmy, ale w mniej rwących wodach i z dala od wodospadów. Te wieczorne pokazy czasami w pełni cudownego słońca, czasami przy jego postępującym zachodzie były niezapomnianą atrakcją tej przygody w Idaho.

Każdego dnia podczas spływu przemierzałyśmy ok.15 mil rzeki Salmon, aby wreszcie dotrzeć do osady o tej samej nazwie, gdzie wyprawa się zakończyła. Każdego poranka wspaniałe przewodniczki budziły nas na gotowe i pyszne śniadanie osobiście przez siebie przygotowane, po czym pakowały całą kuchnię polową, stoły, krzesła, ławy, namioty, materace, nasze bagaże, toaletę i ładowały na pontony. Wszystko to robiły same kobiece ręce, bez żadnej pomocy od mężczyzn. Dodatkowo przygotowały kajaki dla tych z nas, które miały ochotę tego dnia walczyć z wodą w kajaku, a nie na pontonie.

W połowie dnia postój i kolejne przygotowania przewodniczek do lunchu dla 26ciu głodnych kobiet. Czasami w tej porze dnia miałyśmy atrakcje typu krótkie wędrówki po lesie i górach, skałach lub wizyta do przecudownego wodospadu, zw. Veil, pod ogromną skałą, z której spływała woda. Trzy razy miałyśmy okazję wypieścić nasze ciała w gorących źródłach naturalnych. One też stanowiły nasze prysznice. W jaki sposób? Zanurzasz się w rzece, niestety zimnej, mydlisz z dala od rzeki i z pomocą innych opłukujesz wiadrem wody z gorących źródeł. Warunki polowe, na pewno każdy jest z tym obeznany, bo jakże by inaczej? Po lunchu dalej w drogę docierając późnym południem lub wczesnym wieczorem do miejsca noclegu, gdzie obsługa raczyła nas kolejnym pysznym jadłem przygotowanym przez siebie. Oczywiście nie mogło obyć się bez ogniska, dobrego wina, innych smacznych trunków i deseru każdego wieczoru. Były również opowieści, żarty i zdjęcia, a także spacery czy wycieczki w dostępne góry. Nasze nocne postoje odbywały się w ciekawych przyrodniczo miejscach, ba cała podróż odbyła się w owych miejs-

cach: Fire Island (Ognista Wyspa), Marble Left (Marmurowy Lewy), Big Loon (Wielki Nicpoń), Little Pine (Mała Sosna), Cradle (Kołyska). Tam rozpakowałyśmy się, ustawiłyśmy swoje namioty, porozwieszałyśmy mokre rzeczy i zrelaksowałyśmy się. To był już czas dla nas na rozrywkę i rzeczywiście rozrywkę miałyśmy kilka razy. Jednego wieczora, w miejscu zw. Marble Left, ni stąd ni zowąd, odwiedzili nas panowie z innej, męskiej wyprawy. Poprzebierali się za kobiety, chyba żeby nie być potraktowanym za intruza, jako że nasza wyprawa to same kobiety. No więc płeć męska w damskich i letnich, seksownych ubiorach, uwidaczniających owłosienie tu i tam... wyglądała zabawnie. Było to chyba największą atrakcją całotygodniowej przygody. Wygonić ich nie wygoniłyśmy, a wręcz ubawiłyśmy się i porobiliśmy sobie wszyscy pamiątkowe zdjęcia. Było nader wesoło! Ta sama grupa mężczyzn, innego wieczoru już z dziewczynami, znowu dołączyli do nas na dzikiej plaży, gdzie zatrzymałyśmy się na nocleg. To było wspaniałe miejsce, zwane Big Loon, obfite w piękne żółte kwiaty i

jakieś 10 minut stamtąd gorące źródło. Nasi już zapoznani wcześniej przyja ciele urządzili na swoich pontonach bal przebierańców, bo zachciało im się studniówki. Z kolei jedna z naszych uczestniczek miała w ten dzień urodziny, więc był powód, aby to razem uczcić. Mieliśmy zatem małą dyskotekę na piachu z kamieniami. Muzykę pobierałyśmy z iPhone, a ze znalezionych desek w mig ulepszyliśmy podłogę do tańca. Ponadto dwie z naszych przewodniczek zaprezentowały nam widowisko obracając wielkie pierścienie z ogniem. Było super radośnie, fajnie i zabawnie. Podczas wędrówek na pontonach po rzece Salmon oglądałyśmy niesamowicie przepiękne widoki, widziałyśmy dzikie zwierzęta i ptactwo (młody niedźwiadek, barany, sarny, owce, sępy, orły, kaczki, itp). Pamiętnymi dla mnie przez długie lata będą dwie wspaniałe noce, które razem z innymi przespałam pod gołym niebem, pod gwiazdami. Było ciepło i z wrażenia nie mogłyśmy spać, tak więc rozmawiałyśmy długo patrząc na gwiazdy, szukając wielkiego i małego wozu, spadających komet, obserwując poruszające się satelity. Po drugiej nocy pod niebem, rano nieopodal naszych śpiworów na zewnątrz namiotu, napotkałam na węża, nie obyło

się bez pisku. To przywołało widownię i aparaty fotograficzne były w ruchu, a ja, nie wiem właściwie dlaczego, zostałam ogłoszona bohaterką owego poranka. Następne noce były chłodne i deszczowe z czego byłam zadowolona, bo nie chciałabym spać w namiocie jeśli byłaby piękna noc. Ale z kolei po wizycie węża bałabym się spać na zewnątrz. Pogoda więc zachowała się tak jak powinna, abym ja nie żałowała radości spania pod gwiazdami. Pamiętam też dzień, podczas gdy na rzece, kiedy miałyśmy okazję obejrzeć kilku śmiałków wskakujących do wody z mostu, pod którym właśnie miałyśmy przepływać. To też była w swoim stylu sensacja warta przeżycia. W dni, kiedy miałyśmy wystarczająco rąk do wiosłowania na pontonie, przewodniczki pozwoliły nam na rejs na przodzie z nogami wywieszonymi na zewnątrz pontonu. To dopiero była frajda, szczególnie jak napotkałyśmy na wiry, dziury i małe spady. Oprócz miłych wydarzeń podczas tej wyprawy były też i niebezpieczne sytuacje, kiedy dwie z uczestniczących amatorek wypadły ze swoich kajaków podczas próby pokonania bystrej wody klasy III. Klasa VI jest najniebezpieczniejsza w skali od I do VI, oprócz wyjątkowej skali klasy I - X w Grand Canyon wyłącznie. Mając jednak profesjonalną załogę, która liczyła 10 wspaniałych kobiet obsługujących całą wyprawę, kilka z nich natychmiast pospieszyły z ratunkiem i na szczęście nie było problemu ani tragedii. W przedostatni dzień na rzece, kilka z nas wybrało się rankiem przed śniadankiem, na wspinaczkę szczytu Little Pine - 4880 stóp npm. Wyczyn niemały i nagroda przy tym przerastająca nasze wyobrażenia, cudowne widoki na wszystkie strony świata z wysokiego szczytu, a potem gotowe śniadanie. To był dobry trening i wspaniałe wspomnienia. Zaś w ostatni wieczór czekała na nas przemiła niespodzianka, Bal Przebierańców, na który nasze panie przewodniczki przygotowały nawet stroje dla nas, nic niewiedzących. Mając dużo i różnego rodzaju ubiorów, przyszykowały obok ogniska stos kostiumów, peruki, biżuterie i mogłyśmy sobie tak szukać w nim do wyboru, do koloru. Poprzebierałyśmy się w różne postacie, w cokolwiek nam do głowy przyszło zważywszy fakt, że trzeba było niestety ubrać się w to co było dostępne, a nie w to co się chciało. Ale mimo wszystko zabawa się udała i właściwie była tym ciekawsza, bo pomysłowa i wymagająca choć trochę kreatywności. Następnego, szóstego dnia, już tylko finałowe dotarcie do mety, małej osady Salmon, przepakowanie z pontonów do samochodów, pamiątkowe zdjęcia i pożegnanie z małą nutą smutku jak to zawsze przecież bywa. To tyle o moich nie jedynych wakacyjnych wrażeniach tego lata. O innych napiszę może wkrótce. Zatem do usłyszenia w następnym numerze. Pozdrawiam i życzę sukcesów wszystkim czytelnikom oraz redakcji, gdziekolwiek się znajdziecie i we wszystkim cokolwiek robicie.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

18

Profesjonalne porady

Ekonomiczne – fakty, statystyki, ciekawostki Waldek Tadla Fakty ekonomiczne w pigułce Wraz z przejściem rynku nieruchomości z podaży do popytu wzrastają zyski na Giełdzie Papierów Wartościowych. Sierpień był kolejnym miesiącem, w którym odnotowano najniższą od 8 lat ilość wymuszonych przejęć domów przez banki (foreclosure). Ostatni rekord padł w październiku 2005 roku kiedy to zgłoszono 56,063 przejęć w całych Stanach. W sierpniu 2013 został on pobity i wyniósł zaledwie 55,575. Przy stale utrzymujących się rekordowo niskich stopach i rozluźnionej polityce przydziału kredytu popyt na domy wzrasta, podaż maleje, a ich ceny od początku 2013 mają tendencje rosnącą. Optymizm w sektorze nieruchomości przekłada się na nastroje inwestorów z Wall Street, gdzie seny akcji bezustannie szybują w górę. Na jednym z wrześniowych zamknięć Dow Jones Industrial wzrósł o 140,62 pkt. (0,94 proc.) do 15.063,12 pkt. S&P 500 zyskał 16,54 pkt.(1,00 proc.) do 1.671,71 pkt. Nasdaq Composite zwyżkował o 46,17 pkt. (1,26 proc.) do poziomu 3.706,18 pkt. najwyższego od września 2000 roku! Wartym odnotowania jest fakt, iż we wrześniu 2013 Dow Jones Average zdjął ze swojej listy takie tuzy jak Bank of America, Hewlett-Packard i Alcoa i zastąpił je aktywami Nike, Goldman Sachs i Visa. Sierpień był kolejnym rekordowym miesiącem sprzedaży domów w Denver (wg.Metrolist) • 6353 domów weszło pod kontrakt w sierpniu 2013 co stanowi 22,3% wzrost od sierpnia ubiegłego roku. • W porównaniu z lipcem 2013 odnotowaliśmy jednak 14,2% spadek ilości domów pod kontraktem. • 5635 zamknięć odnotowaliśmy w sierpniu 2013 co stanowi 20,3% wzrost w porównaniu z sierpniem 2012. • Ogólnie w 2013 roku sprzedano 37,937 domów co stanowi 21,7% wzrost w porównaniu z rokiem ubiegłym.

W sierpniu 2013 wystawiano na sprzedaż zaledwie 10,587 domów. Ostatni sierpień z tak niską ilością domów na sprzedaż był w 1999 roku Średnia cena domu w miesiącu sierpniu 2013 wyniosła 345,487 dolarów co stanowi 10,8% wzrostu w porównaniu z sierpniem 2012 (311,893 dolarów)

Wg. prezydenta Metrolist Kirby Slunaker: dynamika wzrostu sprzedaży powinna być utrzymana na tym samym poziomie w nadchodzących miesiącach zimowych. Downtown Denver przeżywa swój największy budowlany rozkwit. Powyżej projekty budowlane realizowane w ścisłym downtown Denver 2012/13. Poniżej: Nowy projekt w downtown Denver: 1501 Tremont Place. Po prawej: “Spire” - nowym budynek condominium.

Najnowsze statystyki dotyczące rynku pracy w Kolorado Do lipca 2013 stan Kolorado stworzył 59.400 nowych miejsc

pracy, co stanowi wzrost o 2,6% i jest o pełny punkt procentowy wyższy od średniej krajowej. Tylko w ścisłym miejskim obszarze (metro Denver) widzieliśmy wzrost liczby miejsc pracy o 2,7% - 38,100 nowych miejsc pracy w tym roku. Sektory przemysłu o największych wzroście zatrudnienia to „zasoby naturalne” i „budowlanka” - 5,900 nowych miejsc pracy, a „usługi

profesjonalne i biznesowe” wytworzyły 14,100 nowych miejsc pracy w 2013 roku. Strefa edukacji i służby zdrowia jak zwykle zatrudnia wykwalifikowaną kadrę pracowników. Na miejskim obszarze Denver stopa bezrobocia w lipcu 2013 wyniosła - 6,6%. Natomiast sprzedaż detaliczna ukształtowała się z wysokim 7,7% wzrostem w porównani z lipcem 2012 roku. Na poziomie krajowym, większość wzrostów pracy odnotowano w niepełnym wymiarze czasu i w tymczasowych miejscach pracy - w sektorach handlu detalicznego i restauracjach - niska płaca. Nasze sektory charakteryzują się pełnym wymiarem pracy i wyższą płacą. Tak więc, nasz lokalny rynek pracy ma się o wiele lepiej niż w krajowy. A praca jest najbardziej krytyczną częścią dla popytu mieszkaniowego. Ludziom, którzy czują się finansowo bezpiecznie o wiele łatwiej jest podjąć decyzję kupna i sprzedaży własnego domu, a to napędza całą ekonomię Kolorado. Jeżeli rozważasz możliwość kupna (sprzedaży) nieruchomości w stanie Kolorado, to bardzo uprzejmie proszę o kontkat: Waldek Tadla, tel: (720) 935-1965


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

19

Inspiracje słowem

Recepta na życie Bożena Michalska d jakiegoś już czasu poszukuję sposobu na życie, pewnego rodzaju przewodnika. Czegoś, co udzieli mi odpowiedzi na pytanie, jak żyć żeby było dobrze. Obserwuję siebie, innych, oglądam filmy, czytam książki, czytam wszystko co wpadnie mi w ręce. Szukam wskazówek w historii. Poznaję nowych ludzi przeróżnych nacji. Rozmawiam i wsłuchuję się bardzo uważnie w wypowiedziane słowa. Zadaję pytania sobie i innym. Porównuję i wyciągam wnioski. Szukam i szukam. I tak bawiąc się w detektywa pytam innych wokół siebie o sposób na życie. Wszyscy otwierają oczy ze zdziwienia. Czy jest coś nienaturalnego w tym pytaniu? W odpowiedzi słyszę “nie ma żadnej recepty, żyjesz i idziesz do przodu”. Proste, nic dodać, nic ująć.

Zastanawiające jest dlaczego każdy kieruje się innymi wartościami, podąża inną drogą, podpierając się własnymi zasadami, tworząc tym samym własny sposób na życie z własnymi celami do zrealizowania. Co człowiek, to inna recepta. Penetrując wszelkie dostępne źródła natrafiłam na chińskie legendy. Odkryłam bogactwo prostoty krótkich historyjek, jakże mądrych i zaskakujących w swoim przekazie, zakończonych zawsze zadziwiająco oczywistą prawdą. Filozofia pełna wskazówek. Według tychże legend dawno temu istniała jedna wiedza o życiu, jego sensie i pełni. Spójna i jasna, aczkolwiek składająca się z wielu prawd-drogowskazów dopełniających się nawzajem, jak drobnych koralików zawieszonych na nitce. Jeden po drugim, a każdy koralik jest bardzo ważny, stanowiący ułamek całości. Dawno temu

człowiek przez swoją nieostrożność, czy z innych pobudek rozerwał ten sznur korali nie potrafiąc zatrzymać i ułożyć rozsypujących się prawd. Koraliki rozproszyły się w przeróżne strony świata. Każdego dnia zdarza się, że ktoś znajdzie jeden lub kilka koralików próbując zawiesić je na zerwanej nitce, na której zawsze jest miejsce dla nowej, szlachetnej prawdy. Mojej i Twojej prawdy.

bogactwem jest rzeczą złudną, w zamian zawsze coś się traci. Warto czasem zatrzymać się i spojrzeć na swoje życie z dystansu. Wyciągnąć wnioski, próbować przewidzieć skutki swoich decyzji. Zadać sobie pytanie: Co mną tak naprawdę kieruje? We wszystkim zachować umiar, ten złoty środek, który zawsze się sprawdza. Nie poszukiwać prawdy w nieprawdzie i żyć tak żeby niczego nie żałować.

Myślę, że znalazłam kilka koralików. I chociaż trzymam je w dłoni, czuję jak bezwładnie prześlizgują się między palcami i gubią się, a ja na nowo je odnajduję i tym bardziej je doceniam. Tylko brakuje mi tej nitki, oparcia, tej ciągłości, pewności. Być może ta pewność przychodzi wraz z wiekiem. Moja recepta jest prosta. Zrozumiała tak jak powinna być, niewymagająca szczególnej czy nadzwyczajnej wiedzy. Ilość składników dowolna. Proporcje, tego jeszcze nie wiem.

Przychodzi w życiu taki czas gdzie radości czy zmartwienia osiągają swój szczyt. Jakiś graniczny, kulminacyjny punkt, punkt zwrotny. Jest to moment, w którym należy zachować spokój i równowagę. Moment, gdzie można spodziewać się odmiany losu, ponieważ życie ma zawsze asa w rękawie. Życzliwość ludzka, nieodzowna każdego dnia. Znaleźć i otoczyć się prawdziwymi przyjaciółmi. Warto przy okazji zapoznać się z definicją prawdziwych przyjaciół, bo żyje się przecież z ludźmi i dla ludzi.

Na pierwszym miejscu jest zdrowie, które jest fundamentem, zaraz za nim jest czyste sumienie. Żyć nie krzywdząc nikogo, mieć szacunek do siebie i innych. Mieć nadzieję bez względu na okoliczności. To jak obserwować naturę. Po burzy zawsze przychodzi spokój, a po nocy następuje dzień. Po złych dniach przychodzą te dobre. Gonić za

Oto moja recepta, prosta i oczywista, którą rozwijam każdego dnia, to moje znalezione koraliki. Uświadamiam sobie teraz, że tą nicią potrzebną do nasuwania tych drobnych paciorków, jest nasza droga życia, wspólna, gdzie możemy uczyć się od siebie nawzajem i dzielić się znalezionymi koralikami.

Różności

Yo papa, yo mama czyli internet, cyrk i lama WIO KONIKU... PO MAŁYM ŁYKU

OFICJALNIE ZATWIERDZONE

Zanim nastąpiła seria powodzi, w okolicach Boulder aresztowano osobnika jadącego konno w stanie upojenia alkoholowego. Osobnik, którego imię nie zostało podane do wiadomości publicznej był w drodze na ślub swego brata. Ślub miał się odbyć w Utah. Po spędzeniu dnia w areszcie jeździec ponownie dosiadł swego rumaka i jak Koziołek Matołek wyruszył w swoją 600-milową podróż. Tylko konia szkoda...

W listopadzie 2012 roku wyborcy w stanie Kolorado przegłosowali poprawkę 64-tą i tym samym zobligowali władze stanowe do zatwierdzenia rekreacyjnego używania marihuany. To prawo stanowe jest w konflikcie z prawem federalnym, jednakże rząd w Waszyngtonie nie będzie sądził ani ścigał tych, którzy zapragną puścić bucha w Kolorado. Osoby, które chciałyby sprzedawać „zioło” w sposób oficjalny, muszą zapłacić $5,000 kosztów aplikacyjnych i jeśli zostaną zaaprobowani przez odpowiedni panel stanowy, będą mogli wykupić licencję na handel konopiami indyjskimi. Sama licencja to koszt mieszczący się w przedziale $2,500 do $14,000. Czeka nas jeszcze jedno głosowanie – tym razem w sprawie wysokości podatku za zakup „towaru”. Pierwsze lokale sprzedające marihuanę zostaną otwarte już w styczniu 2014. Więc; para buch - płuca w ruch.

ODWOŁANI PO RAZ PIERWSZY W HISTORII Mieszkańcy Colorado Springs i okolic pokazali jak należy postępować z politykami, którzy prowadzą swoją własną grę i niekoniecznie reprezentują interesy swoich wyborców. Jak wiadomo „constitutional second ammendment”, czyli druga poprawka do konstytucji USA daje obywatelom prawo do posiadania broni. To prawo jest niezmienne, jednakże w Kolorado wprowadzono pewne restrykcje i przepisy dotyczące broni automatycznej. Prezydent Stanowego Senatu – John Morse oraz Senator Stanowy – Angela Giron, głosowali za przyjęciem wyżej opisanej restrykcji, przez co wzbudzili niezadowolenie wśród wyborców w swoim okręgu. Wyborcy doprowadzili do głosowania i odwołali dwójkę Stanowych Senatorów – pierwszy raz w 137-letniej historii stanu Kolorado. Wielkie zwycięstwo konserwatystów i jasna wiadomość przyszłym kandydatom do władz stanowych.

ANTYNOBLE Jak co roku na Harvard University w Cambridge, Massachusetts odbyła się ceremonia wręczenia nagród IG Noble, potocznie nazywanych Antynoblami. Nagrody są przyznawane za najbardziej

nieprawdopodobne, aczkolwiek prawdziwe badania naukowe. Kategorii jest wiele, i tak w dziedzinie psychologii odznaczono naukowców, którzy odkryli, że ludzie pijani uważają się za atrakcyjniejszych. Połączone siły biologów i astronomów udowodniły, że zagubione żuki gnojowe używają Drogi Mlecznej w celu odnalezienia właściwego kierunku podróży. Medycyna to odkrycie dowodzące, że myszy po przeszczepie serca, żyją 27 dni dłużej słuchając La Traviaty – opery Giuseppe Verdiego. W końcu nagrodę pokojowego Antynobla dostał prezydent Białorusi – Aleksander Łukaszenka. Ostatni dyktator Europy zakazał klaskania w miejscu publicznym, a następnie aresztował jednorękiego mężczyznę za złamanie owego prawa. Pierwszy raz w 23-letniej historii IG Noble przyznano nagrodę pieniężna, czyli 10 bilionów dolarów Zimbabwe, a są to całe... 4 dolary USA. NOMINACJA OSKAROWA PRZED PREMIERĄ Nagrody Akademii Filmowej – Oscary odbędą się prawie za pół roku, jednakże polski kandydat jest już znany. Będzie to „Wałęsa, człowiek z nadziei”, najnowsze dzieło mistrza Andrzeja Wajdy. Film oficjancie wchodzi do kin w październiku ale już wiadomo, że będzie reprezentował Polskę w kategorii najlepszy film nie anglojęzyczny. W roli tytułowej wystąpi Robert Więckiwicz, a w roli Danuty Wałesowej – Agnieszka Grochowska, ponadto na ekranie zobaczyć można Macieja Stuhra, Zbigniewa Zamachowskiego i Cezarego Kosińskiego. Film na podstawie scenariusza Janusza Głowackiego przedstawia

Wałęsę jako związkowca, ojca oraz prezydenta. Ostatnim filmem polskim oficjalnie nominowanym do Oscara był „W ciemności” Agnieszki Holland. SPASIONY CZY NIE? Polskie media często opisują sytuacje w których kuratorzy sądów rodzinnych niewystarczająco przykładają się do pracy i nie pilnują czy niewinne dzieci nie są maltretowane, głodzone, bądź wykorzystywane niezgodnie z prawem. Wprost przeciwnie i nadzwyczaj gorliwie postąpił pracownik sądu rodzinnego w Środzie Śląskiej. Urzędnik ów oskarżył dziadków 5-letniego Maćka o upasienie malucha do wagi 31 kilogramów, sugerując pozbawienie dziadków praw opiekuńczych do wnuka. Sprawa trafiła do sądu, który odrzucił podstawę wniosku. Maciuś pozostanie z dziadkami... a przy odrobinie nieuwagi mógł trafić do ośrodka opiekuńczego. TELEFON Z GROBU „To nie żart” - taki telefon odebrał dyspozytor katowickiego pogotowia ratunkowego - „Dzwonię z grobu”, oznajmił głos w słuchawce. Telefon nieprawdopodobny a jednak prawdziwy. Dzwoniącym okazał się 21-letni mężczyzna, który jak twierdził został pobity i wrzucony do grobowca na cmentarzu w Chorzowie. Natychmiast wysłano pomoc i uwolniono młodzieńca, który okazał się kompletnie upojony alkoholem. Do tego w wyniku późniejszych ustaleń odkryto, że osobnik sam wpadł do grobowca po wcześniejszej konsumpcji płynów wyskokowych na tymże cmentarzu. Rzekomo wracający do domu młodzian poślizgnął się i wylądował w niezabezpieczonym grobie, zrzucając płytę nagrobkową. Oj gdyby nie ta komórka...


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

20

Pamiętnik Adama Lizakowskiego

Zapiski znad Zatoki San Francisco Adam Lizakowski, odcinek 32 2 maja 1983 Oddzwonił w końcu pan Suchecki i poprosił abym stawił się u niego w biurze. Widocznie ma dla mnie coś ważnego. Przez telefon nie chciał o tym mówić. Pojechałem. Zaczął rozmowę od zwrócenia mi uwagi, że przestałem chodzić do kościoła. On jest tam ze swoją gazetą co niedzielę. Nawet nie wiedziałem, że ma jakąś gazetę. Pod kościołem sprzedaje miesięcznik “Polonian”, więc widzi każdego. Mnie nie widział tam od dłuższego czasu. Z jakiego powodu? Powiedziałem mu, że przeprowadziłem się, mieszkam z Amerykanami, a oni co niedzielę do kościoła nie chodzą, tylko ubierają trampki, podkoszulki i idą biegać do parku, więc i ja z nimi biegam. Niedzielny czas spędzam z nimi na porannym bieganiu, później nad oceanem czytam książki, a wieczorem idę do kawiarni na pogaduszki. “To bardzo niedobrze” – powiedział pan Suchecki. Według niego powinienem być Polakiem, trzymać się Polaków. Takie latanie po parku lub wysiadywanie wieczorami w kawiarni do niczego dobrego mnie nie doprowadzi. To po pierwsze, a po drugie, wpadłem w złe towarzystwo. Pan Suchecki poprawił okulary i dalej mówił, że właśnie zawiązuje się nowa polska organizacja dla nowo przybyłych. Chłopaki zakładają swoje własne pismo, którego wydawcą będzie Polish Community Center, czyli on. Organizacja będzie się nazywać “Młoda Polska”, a pismo “San Francisco Beacon”. Wszyscy na mnie liczą, bo mam najwięcej czasu. Wiedzą, że nie pracuję i chodzę do szkoły. “Ależ panie Suchecki - powiedziałem mu właśnie w ten sposób - ja nic z tego nie rozumiem, jaka organizacja, jakie pismo? Ja na pewno nie nadaję się do tego, nigdy nie wydawałem ludziom żadnych poleceń, ani nie byłem w żadnej organizacji. Bardzo słabo dogaduję się z ludźmi, nie mam tak zwanego gadanego, poza tym nie mam czasu. Myślałem, że dzwonił pan do mnie w sprawie pracy, wie pan doskonale ile jest wart człowiek bez pracy w tym kraju.” “A to już tylko pana wina - odpowiedział mój przyszły wydawca - bo nie chodzi pan ani do kościoła ani do Domu Polskiego, dlatego nic pan nie rozumie. Z nowo przybyłymi może się pan realizować, ogłaszać w gazecie wiersze swoje, nie będzie pan sam.” “Ależ ja nie jestem sam i od Polaków nie stronię, ale, pan rozumie, z Polakami angielskiego się nie nauczę - odparowałem Sucheckiemu. Cena jaką płacę za naukę tego języka jest ogromna. Wyrzeczenia moje są tak wielkie, że nigdy w życiu bym nie pomyślał, że aż tyle muszę z siebie dać, aby kiedyś osiągnąć to, co sobie wyznaczyłem. Bez angielskiego nie zdobędę żadnej porządnej pracy mój angielski to podstawa do tego aby tutaj być. Angielski to sens mojego życia. Czy pan to rozumie? “Na Amerykanów niech pan nie stawia

- powiedział mój rozmówca - jest pan już za stary na ten kraj. W Ameryce robi się karierę gdy ma się 16 lat, a nie 26. Zanim nauczy się pan angielskiego, jeśli w ogóle się go pan nauczy, będzie pan miał lat 30. Nie wiem o jakiej pracy pan mówi, za ile? Zdaje mi się że żyje pan jakimiś mrzonkami. Pańskie 15 minut nadeszło właśnie teraz, proszę się zdecydować.”

Transamerica Pyramid – 260-metrowy wieżowiec zbudowany w 1972 roku w kształcie charakterystycznego ostrosłupa. Jest on najwyższą konstrukcją w San Francisco (48 pięter). Zaprojektowana tak sylwetka sprawia, że do otaczających budynek ulic dociera więcej światła i świeżego powietrza. W “skrzydłach” wyrastających blisko wierzchołka znajdują się szyby wind. FOTO: wikipedia

Następnie objaśnił mi o czym właściwie mówił, czyli pokazał format gazety. Była to jedna twarda kartka papieru złożona na pół, czyli cztery strony. W dwa dni mam przygotować materiały, skontaktować się z ludźmi, których nazwiska mi podał. Podziękował mi za czas i przybycie. Nie wiedziałem czy mam się śmiać czy płakać, jedna kartka złożona na pół i to ma być gazeta. Suchecki naprawdę jest wariatem. W sumie wziąłem od niego wszystkie informacje, ale tak naprawdę, w duchu, nie byłem zdecydowany na pracę tego typu. Jaka to praca, to kpiny! Żałowałem, że nie roześmiałem mu się w nos, albo nie pokazałem figi. Postąpiłem wbrew sobie. Wychodząc od niego stromymi schodami w dół nawet nie zapytałem, czy ktokolwiek zapłaci mi za moją pracę, czy są jakieś szanse na zwrot pieniędzy za telefony. Z góry wiedziałem, że wszyscy będziemy pracować za darmo. “Jest pan na Amerykę już za stary, w Ameryce robi się karierę gdy się ma 16

lat”. Słowa te kołatały mi się po głowie i czułem się bardzo podle. Bałem się rozważyć czy Suchecki ma rzeczywiście rację czy nie. A co by było gdyby faktycznie miał rację? Jaką karierę przyjechałem do Ameryki robić? 7 maja 1983 Niezwłocznie skontaktowałem się telefonicznie z ludźmi, o których wspomniał pan Suchecki. W nawiązaniu rozmowy nie było żadnych problemów. Kilka osób znałem już wcześniej, niektóre nazwiska nic mi nie mówiły. Bardzo mile rozczarowałem się, bo każdy rozmawiający ze mną był autentycznie zapalony do pomysłu i większość z nich, w przeciwieństwie do mnie, wierzyła w powodzenie całego przedsięwzięcia. Zredagowaliśmy ulotkę o następującej treści: “Stowarzyszenie Solidarność – Młoda Polska” jest charytatywną organizacją społeczno-kulturalną. Cele organizacji: a) Integracja środowiska nowej emigracji. b) Informowanie członków o możliwościach znalezienia pracy, taniego mieszkania i jego wyposażenia, tanich sklepów, dobrej szkoły języka angielskiego i przysposobienia zawodowego. c) Informowanie członków o sposobach uzyskania karty identyfikacyjnej (ID), prawa jazdy, social security, karty rezydenta (green card), telefonu, kont bankowych i kart kredytowych. d) Współpraca ze społecznymi i zawodowymi organizacjami w Ameryce. e)Pomoc dla twórców sztuki. f) Kultywowanie ducha polskiego. Skontaktować się z “Solidarnością – Młoda Polska” możesz telefonując do: Janusza Korbera lub Adama Lizakowskiego w San Francisco. Tadeusza Kickiego w Concord, Tadeusza Torańskiego w San Jose, Zuzanny Perek w Oakland, Stanisława Wołosza w Martinez.” 11 maja 1983 Sprawy potoczyły się nagle i tak niespodziewanie, że nawet nie miałem czasu pomyśleć o nich, a cóż dopiero zdobyć się na ich analizę. Największe kłopoty miałem ze zdobyciem maszyny do pisania. Mogłem pożyczyć ją od jednej ze swoich współlokatorek, szczupłej niebieskookiej Amerykanki, ale nie chciałem. Trudno byłoby mi wytłumaczyć, że właśnie na tej maszynie ma być pisana polska gazetka redagowana przez ludzi, którzy dopiero co przyjechali do Ameryki. Domyślam się, że spotkałbym się z ironicznym uśmiechem moich współmieszkanek. A Susan pierwsza powiedziałaby: “O boy, weź się lepiej za angielski, patrz z czego masz zapłacić rent za mieszkanie, patrz z czego będziesz żył”. Z pomocą przyszedł mi malarz, konserwator obrazów, Andrzej Pawlikowski,

który na szczęście dla mnie miał malutką, podręczną, walizkową maszynę do pisania. Maszyna, jak wszystko u Andrzeja w domu, to jest w mieszkaniu, była antyczna i jestem pewien, że pamiętała czasy wielkiej depresji w Ameryce. Mieszkanie malarza to jedna wielka galeria, w której znajdują się rzeczy na pięć galerii: obrazy, rzeźby, pozłacane ramy, zastawy obiadowe srebrne i pozłacane, wielki stół w stylu barokowym, nie wspominając o skórzanych fotelach (nowoczesnych) i dużej ławie szklanej, na której ustawione są wszelkiego rodzaju koszyki, salaterki, cukierniczki i solniczki ze różnego rodzaju materiału i tworzywa. Andrzej jest w pejzażu Polonii San Franciszkańskiej dużą osobowością, zna wiele ludzi z tak zwanych wyższych sfer, począwszy od Potockich, Antoniego (tych od Piwnicy pod Baranami), którzy obecnie mieszkają z drugiej strony mostu Bay Bridge w Oakland, a skończywszy na panu Sucheckim, dla którego namalował poczet królów polskich wiszący na ścianach Polish Community Center. Artysta żyje, jak to się mówi, godnie i wygodnie, robi to, co lubi i na czym się zna. Jego klientami są bardzo bogaci Amerykanie, nie wspominając starej rosyjskiej arystokracji np. hrabiny Tolstoy (i ludzi z jej kręgu), która bywa na różnych spotkaniach w fundacji pani Wandy. Właśnie na jednym z takich spotkań poznałem Andrzeja. Z wielkim trudem napisałem słowo wstępne do pierwszego numeru “San Francisco Beacon”. Nie wiedziałem od czego zacząć,, ponieważ zawsze byłem aspołeczny i do tego brak doświadczenia i wiary w sens i powodzenie sprawy nie pozwalały mi skoncentrować się nad kartką papieru. Koledzy z “Solidarności” obecnie ciężko pracują nad statutem nowej organizacji, która zdążyła się tymczasem przenieść z Domu Polskiego do organizacji pana Sucheckiego. (Tego, że organizacja zawiązywała się w Domu Polskim nie wiedziałem). Jest to zły znak i bardzo niezręczne posunięcie dyplomatyczne. Pana Sucheckiego mało kto lubi w San Francisco, zresztą jego kontrowersyjność właśnie na tym polega, że nikt naprawdę nie wie jaki on jest i jak się może zachować w danej chwili. Dom Polski ma ponad 60-letnią tradycję i jest neutralny. Byłoby o wiele lepiej dla młodej organizacji być właśnie tam. 17 maja 1983 Pierwszy numer pisma “Młodej Polonii” poszedł już do druku. Teraz sam bardzo jestem ciekawy jak to wszystko się ułoży. Atmosfera jest dobra, dużo ciekawości i życzliwości, a ponadto pojawiło się kilka nowych twarzy, o których dotychczas nikt nie wiedział (ludzie ci więcej zrobili reklamy ustnej pismu, chociaż nikt go jeszcze nie wiedział niż Suchecki z cała swoją maszynerią reklamy). Są to malarze, aktorzy, architekci, prawnicy, lekarze znaleźli się nawet jacyś literaci, poeci, z którymi warto się zaprzyjaźnić, którzy mogą być potrzebni gdy pismo nabierze rozmachu. Mimo tego patrzę nieufnie w przyszłość, po prostu nie wierzę aby pismo mogło żyć własnym życiem, ale powoli wciągnąłem się w tak zwane środowisko polskie. W środowe wieczory w siedzibie Polish Community odbywają się spotkania młodych. Coś się dzieje, coś fermentuje, widać gołym okiem jakiś ruch. Mam nadzieję, że >> 29


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

21

Felieton

Witold-K (w kącie) ój synu drogi, rośniesz tak strasznie szybko, wydaje mi się, że jeszcze wczoraj trzymałem ciebie na kolanach. Potem nagle poszedłeś do szkoły i kiedy przychodziłem po ciebie rzucałeś mi się w ramiona, ale już w czwartej klasie nie chciałeś tego, zwłaszcza przy kolegach, po czym w domu na tapczanie natychmiast przytulałeś się do mnie, jak mały psiak i prosiłeś abym ci opowiadał jakieś historie z mojego życia. Teraz czułość nabiera innego formatu i bliskość innego wymiaru, a jednak żal tych minionych chwil kiedy miałem cię małym. Masz 16, prawie 17 lat. Wyrastasz z ubrań i powinieneś wiedzieć, że każdego dnia twoje młode ciało powiększa się we wszystkich kierunkach i bardzo obcisłe ubrania hamują rozwój i krążenie krwi. Sposobem ubierania, szczególnie za młodu, jak również i potem, rzeźbisz swoją sylwetkę i zdrowiu pomagasz. Są niektóre szczególnie ważne detale, na które powinieneś zwrócić uwagę. Twoje rozwijające się ciało potrzebuje przestrzeni, swobody, aktywności. Zakładaj luźne, nieobcisłe majtki. Jakkolwiek byś nie oceniał proces ewolucji, przyznać musisz, że czas robi swoje. Ogórki setki lat temu nie były tak duże jak dziś, nie mówiąc o owocach, orzechach i tak dalej. Niestety takich dużych jaj jak za czasów dinozaurów, nie ma. Z dziew-czynkami jest odwrotnie. Obciskały się gorsetami przez parę ostatnich wieków i na dobre im wyszło. Japonki dziś mają małe stopy, gdyż popracowały nad tym solidnie. Chłopcy nie muszą mieć małych stóp. Ten blondyn, szofer mojego ojca mówił, że jeżeli chcesz mieć sukcesy u bab, załóż pętlę na penisa i powieś się. Jeśli już jesteśmy przy ubraniach (o książkach później) nie rzucaj, proszę, ubrań na podłogę, tak jak to robią najmłodsze, rozpuszczone od nadmiaru, pokolenia. Piętrzy się i rośnie śmietnik w ich głowach i sypialniach. Bądź inny. Dbaj o swoje łóżko i ściel je rano z szacunku dla samego siebie i twojego otoczenia. Jeżeli będziesz siebie szanował, to wszystko będzie wskazywać na to, ze zasłużysz na szacunek innych. Nawet kiedy spieszysz się do szkoły, ściel, ściel szybko. Pomoże ci to umocnić twoją wewnętrzną dyscyplinę, która może okazać się przydatna przy większych sprawach dotyczących sypialni. Synku, dalej powtarzam do znudzenia, że człowiek ma dwa ważne zadania w życiu: starać się panować nad ideami i ...rzeczami. Są ludzie, którzy posiadają albo jedną albo drugą umiejętność. Cała sztuka życia polega na tym aby rozwijać obydwie jednocześnie, a egzystencja stanie się mniej uciążliwa. Dobrze jest dbać o równowagę pomiędzy tymi dwoma wektorami, nieustannie spychającymi się nawzajem. Zachowanie właściwych proporcji pomiędzy

twoim intelektualnym życiem, a dbałością o rzeczy wokół nas, dbałością o posiadanie, bywa trudne, ale warte zachodu. A w ogóle to bywa niełatwo i z tym należy się pogodzić i przyjąć jako nieuchronność naszej egzystencji. Są ludzie wyłącznie dbający o rzeczy i stale ścierają kurz z półek, na których nie ma książek, jedynie brzydkie drobiazgi kupowane na lotniskach i inni, na tyle roztrzepani, że wkładają dwie różne skarpetki. Osobiście wolę tych drugich.

Ta wewnętrzna równowaga powinna być ćwiczona od zarania. Niestety te nieprzytomnie kochające swoich synów matki bez mężów, pomagające dziecku we wszystkim, na każdym kroku, usuwające wszystkie przeszkody przed młodą drogą życia, osłabiają charakter i krzywdzą, krzywdzą własnych synów.

Synu, ja muszę być podwójnie wymagający wobec ciebie. Nie zawsze będzie ci się to podobać, ale kiedyś, któregoś dnia, kiedy będę już jedynie światłem księżyca, jak mówi poeta Gałczyński, docenisz moje intencje. Kiedy ja miałem 16 lat, świat wokół mnie był tak inny. Mieszkaliśmy na terenie szpitala psychiatrycznego Tworki, gdzie twój dziadek, a mój ojciec był doktorem, psychiatrą i dyrektorem szpitala. To był ten straszny rok 1948, kiedy sowiecka hydra, ośmiornica, swoimi imperialistycznymi mackami zniewoliła resztki swobody i barbarzyńskim systemem, konsekwentnie niszczyła przejawy polskiego patriotyzmu, oczywiście, w imię szczęścia całej ludzkości. Honor i prawdomówność były niebezpieczne i w polskich więzieniach pozbywano się nosicieli tych cech strzałem w tył głowy. Władze sprawowała prymitywna gawiedź. Odkopujemy dziś prawdę zasypaną warstwami zbrodni. Jeden z moich wujków już wówczas siedział, skazany na śmierć osobiście przez Stalina; a takim był jego wielbicielem i dumnym komunistą i wierzył, że przez rewolucję osiągniemy sprawiedliwość na świecie. Byłem harcerzem Siedemdziesiątej Pierwszej Mazowieckiej Drużyny i to był ten smutny rok, kiedy władze tzw. Polski Ludowej rozwiązały harcerstwo przecinając pępowinę dostarczającą czystą krew dla nadchodzących pokoleń. Udało mi się jeszcze być w Szczecinie na ostatnim ogólnopolskim zlocie harcerstwa. Tam Urząd Bezpieczeństwa, plewy polskiego narodu, dokonał prowokacji, o którą oskarżono nas, dumnych i szlachetnych polskich harcerzy. Większość władz harcerskich więziono i poszukiwano tych, którym udało się ukryć. Niektórzy mieli szczęście ujść tortur, przekradając się na „Zachód” przez granice, które wówczas gdzieniegdzie były jeszcze nieszczelne.

Napoleon przekraczający przełęcz świętego Bernarda w 1800 roku. Jacques-Louis David (1748–1825). Kolekcja Pałac Wersalski, Francja. Foto: Wikipedia.

Są tacy, którym musimy wybaczyć trudny kontakt z rzeczywistością. Kiedy za czasów socjalizmu wyrzucono mnie z architektury i przeniesiono na wydział Elektryfikacji i Mechanizacji Rolnictwa w Warszawie, miałem profesora od matematyki, który zaabsorbowany jakimś swoim rozwiązaniem, wyjął kredę z kieszeni i na tramwaju, który się przed nim zatrzymał zaczął wypisywać jakąś formułę. Kiedy tramwaj ruszył profesor narobił strasznego krzyku, zanim się zorientował, że to nie tablica. Takim musimy wybaczyć, że nie ścierają kurzów i mają stos niepozmywanych naczyń w zlewie.

Życie to bieg przez plotki, a matki usuwają plotki. Mądry ojciec podnosi co jakiś czas synowi poprzeczkę. Z dziewczynkami jest inaczej. Można je rozpieszczać do woli. Czasem żałuję, że nie urodziłem się córką. No tak, ale pewnie byłoby mi brak matki jeszcze bardziej. Wszystkie matki kochają swoje dzieci, ale niewiele jest takich, które kochają mądrze. Mądre były; matka Aleksandra Wielkiego i matka Napoleona.

To były czasy kiedy nie wyrzucało się skarpetek - bo dziura. Cerowałem je. Cerowania nauczyło mnie harcerstwo. Nauczyło mnie jak rozpalić ogień bez zapałek i zapalniczek i kochać Polskę. Nauczyło mnie stolarki i odwagi w ciemnym lesie i nocą na cmentarzu. Jak szanować starszych i kalekom pomagać w razie potrzeby. Nauczyło mnie szacunku dla gór i huraganów i opiekuńczości dla ptaka, który złamał skrzydło, podziwu dla wszechświata i cudów jakimi przyroda nas obdarza. Wiary, że wiara jest potrzebna i należy jej wierzyć, gdyż utrata nadziei to utrata wiary w życie, a to niewdzięczność za niezwykły dar. Ojciec oprócz szpitala miał na głowie Polski Czerwony Krzyż. Reprezentował Polskę na międzynarodowych konferencjach w Genewie, Paryżu, Londynie, Berlinie i w Belgradzie i nagle nie spodobał się władzom. Wtedy właśnie kiedy miałem 16 lat niewiadomy los kładł się cieniem na moje rodzinne życie. © Witold Kaczanowski 2013


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

22

Wieża Babel

Po (polskiej) nitce do (uniwersalnego) kłębka wiedzy Eliza Sarnacka-Mahoney

proszę pani, nawet mój tata miał łzy w oczach, chociaż, gdyby mu pani to powiedziała, to na pewno by zaprzeczył, pani wie, jaki on jest, ten mój tata, a ja i Eliana to ryczałyśmy jak bobry, no bo to naprawdę była największa niegodziwość i takie straszne, straszne, że ludzie mogli w ten sposób żyć. I że w ogóle! W niedzielę rano, niewiele po tym jak zeszłam na dół i zaparzyłam sobie kawę, podczas gdy reszta rodziny wciąż przeciągała się łóżkach ewentualnie doczytywała literaturę, której doczytanie uniemożliwiłam jej dnia poprzedniego odbierając spod kołder latarki, do drzwi tarasowych rozległo się znajome pukanie i z podmuchem mrozu i śniegu wpadła moja nieletnia sąsiadka. Bardzo się z tą sąsiadką lubimy. Jest w wieku mojej starszej córki i zagląda do nas w każdej wolnej chwili. Gdy nadszedł moment, że moje własne dzieci w końcu pojęły istotę weekendu i przestały mnie w te dni budzić o godzinę wcześniej niż w dni powszednie, wtedy właśnie w weekendowe poranki zaczęła mnie odwiedzać nieletnia sąsiadka. Miłe dziecko jest z natury rannym ptaszkiem, do tego podręcznikowym ekstrawertykiem i za każdym razem rozkłada mnie na łopatki argumentem, że atmosfera w moim domu, nawet w weekendowe poranki, jest o niebo ciekawsza i bardziej stymulująca niż w jej własnym, gdzie się tylko śpią lub ogląda telewizję. Przypomnę – siedziałam okutana szlafrokiem i ze wzrokiem wbitym w ścianę piłam kawę. Ciekawi mnie i intryguje ta zagadka: może do szczęścia wystarczy czasem człowiekowi tylko obecność drugiego, o ile ten drugi siedzi, ma otwarte oczy i sprawia wrażenie, że słucha? Tego ranka sąsiadka opowiadała mi o swoich mocnych doświadczeniach na seansie „Les Miserables”, który zaliczyła dzień wcześniej. - Wiesz, oczywiście, że zanim był film, była książka, i że w dodatku jest to literatura z gatunku tych słabiej przetwarzalnych?

- Ekran, niestety, jeszcze nigdy nie oddał sprawiedliwości książce – udało mi się wbić komentarzem w jej szczelny monolog. Dziecko zamilkło w niemym szoku. Nie może być! No wiedziała, wiedziała, że wcześniej był musical, przedstawienia na całym świecie, nawet zna imię kompozytora, ale że to się wzięło … z książki? I dlaczego tata jej o tym nic nie wspomniał? Nie wiem. Nie dociekam. Nic to nie zmieni. Podekscytowana wiedzą, młoda sąsiadka nie mogła doczekać się chwili, kiedy podzieli swym odkryciem z moimi dziećmi. Zareagowały prawidłowo – atmosfera zrobiła się szpiegowska, poszła w ruch drabinka do biblioteki, encyklopedie i przewodniki po literaturze. Proszę, odnalazły! Victor Hugo nazywa się ten autor, żył we Francji i był … romantykiem! Gdy po młodej sąsiadce zostały już tylko niedomknięte drzwi na taras starsza córka przypadła do mnie z oczami wielkimi jak spodki i aż kipiąc od emocji. - Mamo, ona naprawdę tego nie wiedziała! Że „Les Mis” to książka! I jej tata może nie wiedział! A przecież jest wykształcony. Wyobrażasz to sobie? Wyobrażasz? Bez najmniejszego trudu, kochanie. Wyobraźnia, jak na razie, mi nie szwakuje. Nie osądzajmy jednak za szybko i nie dokarmiajmy w sobie trolla od pochopnych decyzji. Szkoła w Ameryce jest jaka jest, literatura światowa pojawia się tu w omówieniach dopiero w liceum, a i to tylko u co ambitniejszych nauczycieli. Masowa kultura zmierza w kierunku, w którym „Anna Karenina” doczeka się za chwilę ekranizacji jako film wojenny, a Victor Hugo będzie wysyłał swoich bohaterów na średniowieczną krucjatę. Wszystko, rzecz jasna, w imię wolności słowa i …inspiracji. - A pamiętasz skąd ty znasz „Nędzników”? – zadałam córce celowo perfidne pytanko. Nie pamiętała i nie miała zamiaru się do tego przyznawać. Ona jest wykształcona. Ona się na takich podstawowych sprawach zna. Ona po prostu wie. Pozwoliłam sobie na równie perfidny chichocik. - Czytałyśmy o tym przy okazji wstępu do romantyzmu. Z polskiego podręcznika do historii. Zdumiała się niesłychanie. - I nawet skojarzyłaś nazwisko z niedawnym filmem – podpowiedziałam i postanowiłam wykorzystać sytuację do końca. – No to co, opłaca się czytać w drugim języku? Opłaca się mieć dostęp do innego spojrzenia na świat, innej kultury, tych samych informacji, ale może czasami inaczej podanych?

Nie odpowiedziała, bo o polski podręcznik do historii właśnie się dość posprzeczałyśmy. Córka nie bardzo widziała sens w śledzeniu przebiegu wojny w Europie ze wszystkimi „tymi europejskimi” datami, bitwami, nazwiskami. Wojnę będą przecież przerabiać za chwilę w szkole, i wtedy się zobaczy jakie daty, bitwy i nazwiska naprawdę się liczą. - Gdyby to od ciebie zależało, to wszystko byłoby tak samo ważne! – burknęła niezbyt uprzejmie i uznała rozmowę za zakończoną. Gdyby to ode mnie zależało… He-he, no przecież właśnie zależy. Artykuł pochodzi z portalu: www.dobrapolskaszkola.com

22 września 2013 w kafeterii Polskiej Szkoły w Denver odbyło się spotkanie z panią Elizą SarnackąMahoney - dziennikarką, felietonistką, współpracującą m.in. z portalem Dobra Polska Szkoła w Nowym Jorku. Podczas trwania zajęć szkolnych, rodzice mieli okazję posłuchać cennych doświadczeń pani SarnackiejMahoney związanych z pracą nad językiem polskim w rodzinach polskich i mieszanych na emigracji. Spotkanie zorganizowała Asia Dudek - Pubic Relation Dir. “Życia Kolorado”. Pani Elizie serdecznie dziękujemy za poświęcony nam czas i wzbogacenie naszej wiedzy.

Foto: Asia Dudek. Więcej zdjęć na str.25

www.DobraPolskaSzkola.com - Polonijny Portal w Nowym Jorku


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

23

Co w modzie piszczy do eleganckich garniturów. Trampki Converse to podstawa garderoby wielu trendsetterów, bloggerów i gwiazd na całym świecie. Są wygodne, modne i ponadczasowe - niemal jak czerwone szpilki. Noszą je zarówno dzieci jak i dorośli. Nic dziwnego, bo buty tej marki ewoluują z sezonu na sezon, pozostając przy tym samym takie jak dawniej.

H&M, kobalt i trampki Asia Dudek olejne sezonowe targi mody za nami, a jeszcze większa ich ilość przed nami. Tak jak to w modzie, nie ma czasu na spoczynek, dzieje się dużo i często. Wizerunki nieustająco zmieniają się. Bogactwo ubrań nie zawsze jednak jest upojnym odzwierciedleniem naszych nastrojów. Z przykrością stwierdzam, że ostatni czas nie przyniósł żadnych drastycznych zmian. Parę ciekawych propozycji, ale niestety żaden szał…

Obok wzorzystych sukienek, czy rozszerzanych spodni, jest przodującym kolorem wśród kreacji gwiazd jest go dość sporo. Może jest to spowodowane jego szlachetnym wyglądem, może również stanowić alternatywę dla czerni. Dominował u Missoni, Jil Sander, Ce-

Szybki rozwój grupy H&M powoduje rozszerzenie portfolio brandów oraz poważne inwestycje w tę markę szwedzkiej korporacji. Pomimo, że H&M jest bardzo znaną sieciówką nie każdy zdaje sobie sprawę, iż do tej pory co sezon wypuszczali tylko limitowane kolekcje. Właściwie od czasu pojawienia się na rynku, sieciówka miała osiem lat przerwy. Dopiero w lutym br. zrobiła swój szałowy come-back. Przypadek to dość osobliwy, bo pokazując jesienną kolekcję w lutym, wpisali się w długi cykl produkcyjny luksusowych marek. To zapewne tylko trzon oferty H&M na przyszły sezon, ale mimo wczesnej premiery, kolekcja była bardzo bliska trendom z pokazów ważnych domów mody. Tego samego dnia na pokazie u Diesa van Notena, zarówno jak i H&M oglądać można było długie strusie pióra, zapewne to nie przypadek! W zdominowanej przez czerń kolekcji można było wyłowić także elementy stylu casual w eleganckim wydaniu. Klasyka i prostota z seksownymi, koronkowymi elementami to ich propozycje. Wśród najnowszych trendów znalazły się skórzane spodnie, jeansowe koszule, gładkie koszulki i koronkowe bluzki, które świetnie sprawdzają się w połączeniu z jeansami i ołówkowymi spódnicami. Nikt inny jak Brazylijka Gisele Bundchen, najsłynniejsza i najlepiej zarabiająca modelka świata lansuje tę markę na wybiegach. Gwiazda prezentuje również dwurzędowy płaszcz, legginsy, oraz moherowe sweterki, czyli stonowane stylizacje, utrzymane odrobinę w stylu retro z lat 60. i 70.

line, House of Holland, oraz Loewe. Światowe gwiazdy również skusiły się na ten charakterystyczny kolor. Jednak szczególną uwagę zwróciła modelka, Karlie Kloss, która zaprezentowała się podczas urodzinowej imprezy domu mody DKNY w ciekawej, kobaltowej mini, o mocno rozkloszowanym fasonie. Do takiej kreacji, Kloss dobrała oryginalne szpilki, również w tym kolorze. Trzeba przyznać, że modelka wyglądała obłędnie. Popularna, amerykańska stylistka Rachel Zoe również zaprezentowała ciekawy wizerunek. Zwiewną maxi sukienkę, w żywym kobaltowym kolorze, połączyła z cięższymi czarnymi botkami, skórzaną kurtką i grubym łańcuchem na szyi. Takimi dodatkami sprawiła, że jej stylizacja zyskała glam-rockowy charakter.

Dziś też chcę skupić troszeczkę uwagi na kolorze, jakim jest kobalt- głęboki, ciemny odcień niebieskiego lub nieco jaśniejszy i cieplejszy chabrowy niebieski. Romansujący z ciemnym fioletem indygo pojawia się coraz częściej na czołówkach z modą. Na imprezach i ulicach podczas trwającego tygodnia mody w Nowym Jorku, można zaobserwować wyraźnie jego obecność.

Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu słyszał o butach Converse, a dokładniej o trampkach. A o ich flagowym produkcie chyba wszyscy, którzy odrobinę interesują się modą lub Ci, którzy maja w swoim gronie młodociane pokolenie. A wszystko to zaczęło się w latach 20. ubiegłego stulecia, kiedy to koszykarz Charles „Chuck” H. Taylor zaczął rozgrywać mecze w kultowych

KULTOWE TRAMKPKI dla wszystkich!

wych trampkach Converse z gwiazdą na kostce. Dzisiaj sportowcy nie ćwiczą w tych butach, ale miliony ludzi na świecie noszą je niemal przy każdej okazji. Panowie naszą je do jeansów, ale również

R E K L A M A

Nie oznacza to jednak, że marka nie reaguje na sezonowe trendy. Zgodnie z obowiązującą, tendencją kolorów zobaczymy mini zmiany również w tym stylu!


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

24

Polski Kościół w Denver

Z życia Parafii świętego Józefa ks. Marek Cieśla TChr a początku roku szkolnego mówiło się kiedyś także o lekcjach religii. Dzisiaj ten zwrot zastępujemy słowem katecheza. Od początku września mówimy w kościele o katechezie. Co to jest katecheza? Katecheza to edukowanie w zakresie zasad wiary. Jest to rodzaj formacji chrześcijańskiej. Ma na celu przekazanie wiary osobom nieochrzczonym oraz ochrzczonym. Katecheza jest przeznaczona nie tylko dla dzieci czy młodzieży. Katecheza dorosłych jest także ważnym elementem życia religijnego. Katecheza to nie jest zwykłe uczenie się na pamięć katechizmu lecz także kształtowanie postaw osoby, która będzie w przyszłości dojrzałym wyznawcą wiary. Nie jest to zwykłe uczenie się na pamięć katechizmu lecz przekazywanie wiary. To przekazywanie wiary dokonuje się w rodzinach. To rodzice są pierwszymi nauczycielami i przekazicielami wiary. Aby pomóc rodzicom w przekazywaniu wiary Kościół organizuje spotkania katechetyczne w salach parafialnych. Chciałbym zaznaczyć, że to nie tylko katechetka, czy katecheta przekazuje wiarę. Cała Wspólnota, cała parafia bierze udział w tym kształtowaniu człowieka, w przekazywaniu wiary. Pamiętam jeszcze moje własne przeżywanie spotkań katechetycznych w sali parafialnej gdzie już jako małe dziecko prowadziła mnie moja Mama. Te lekcje były ukoronowaniem tygodniowej pracy mojej Mamy. To ona codziennie klękała ze mną do modlitwy, to ona brała moją rękę i pomagała czynić znak krzyża. Już jako pięcioletnie dziecko codziennie mówiłem w pacierzu dziesięć przykazań Bożych i wiele innych modlitw. Nie było dnia bez modlitwy. Na katechezie zobaczyłem, że nie wszystkie dzieci miały tak wielką pomoc swoich matek. Były dzieci, które nie umiały się nawet przeżegnać. Katechetka, prosiła matki o pięć minut modlitwy z każdym dziec-kiem ale podkreślała – „każdego dnia”. Pamiętam, aby pomóc

zajętym rodzicom, którzy nie mieli czasu na pacierz ze swymi dziećmi, dała mi zadanie uczenia kulku dzieci Znaku Krzyża. To są wspomnienia, które ciągle mi mówią, że rodzice nie tylko dają życie dziecku, nie tylko dbają o ich ubranie, nakarmienie czy edukację ale są rodzice także pierwszymi i najlepszymi nauczycielami wiary. Nikt nie może zastąpić rodziców w tym radosnym przekazywaniu wiary w Boga. Miesiąc temu napisałem, że w tym numerze “Życia Kolorado” będzie kilka słów i zdjęć z Festiwalu Polskiego Jedzenia. I w tym miejscu chciałbym z serca podziękować Koordynatorowi Festiwalu Krzysztofowi Trytkowi, wszystkim Rycerzom Kolumba ich najbliższym i tym, którzy tak czynnie i ofiarnie włączyli się w zorganizowanie i w przeprowadzenie Festiwalu. Wspaniałą pracę wykonaliście wszyscy w imieniu Polskiej Parafii świętego Józefa. Bez oglądania się na siebie, bez narzekania poprowadziliście wszyscy piękną KATECHEZĘ na temat „Co to jest Parafia”. Wszyscy nasi goście byli po prostu zauroczeni Waszym działaniem. Serdeczne Bóg zapłać.

W najbliższym czasie w Parafii: •

2 października – Środa - Msza święta polska o 19:00 – Wypominki roczne • 4 października - Pierwszy Piątek Miesiąca: 18:00 – wystawienie Najświętszego Sakramentu, Spowiedź święta 19:00 – Msza św. i nabożeństwo pierwszo-piątkowe • 6 października – W czasie Katechezy dzieci robią różańce. Msza święta dziecięca o 10:30 • 9 października – Po Mszy św. Wieczornej – Żywy Różaniec, prowadzony przez Rycerzy Kolumba. • 10 października - spotkanie Seniorów od 11:00 do 13:00 • 13 października – XIII Dzień Papieski; „ Jan Paweł II – Papieżem Dialogu” • 19-20 października – W czasie Mszy św. Rycerze Kolumba mówią o swojej organizacji. • 1 listopada – Wszystkich Świętych – Dzień Obowiązkowego uczestniczenia we Mszy św. Msze św. : 8:00 – w j. angielskim 19:00 – w j. polskim • 2 listopada – sobota – Dzień Zaduszny – 15:00 – Różaniec za naszych zmarłych po polsku •

Mt.Olivet Cemetary 12801 W 44th Ave. Wheat Ridge: • BAL ŚWIĘTYCH: 1. dla dzieci: 1 listopada - piątek – godzina 18:00 2. Dla młodzieży: - 3 listopada – niedziela – godz. 18:00 Msze św. w kościele św. Józefa: Sobota: 17:00 – w j. angielskim 18:30 – w j. Polskim Niedziela: 8:00 – w j. Angielskim 10:30 – w j. polskim 12:30 – w j. polskim 19:00 – w j. polskim /młodzieżowa/ Październik - Miesiąc Dziedzictwa Polskiego

25 sierpnia 2013 - Pierwszy Festiwal Polskiego Jedzenia przy Paraffi św. Józefa w Denver Zdjęcia: Janusz Hankiewicz

Parafia Świętego Józefa zaprasza do kafeterii na specjalne uroczystości w sobotę 19 października, 2013: 15:00 – przywitanie, koktajl 16:00 – Obiad /polskie jedzenie/ 17:00 – część artystyczna Od 28 września bilety do nabycia po Mszach świętych oraz w biurze parafialnym.

Rycerze Kolumba Piotr Gibała spólnota Rycerzy Kolumba jest oparta o cztery filary - miłosierdzie, braterstwo, wiarę i patriotyzm. W poprzednim numerze była mowa o miłosierdziu. Dziś skupimy się na braterstwie. Może ono być praktykowane na wiele sposobów. Po pierwsze w rodzinie, bo wszyscy w naturalny sposób kochamy i dbamy o siebie w tej wspólnocie. Bracia zawsze pozostaną braćmi, nawet jeśli nie będą się ze sobą zgadzać. Rycerski pomysł braterstwa to idea zjednoczenia. Jak każda rodzina tak i Rycerze skupiają się i pracują na jej rzecz. Tworzymy wspólnotę, nazywamy się braćmi i nimi jesteśmy. Nie tylko w krwi, tak jak rodzeństwo, lecz także honorowo zjednoczeni pod hasłem miłosierdzia. Rycerze pracują jak bracia. Jeden nie jest lepszy od drugiego. Wszyscy działamy w jedności. Bywają czasami napięcia, kiedy bracia nie mogą się zgodzić w kontrowersyjnej sprawie. Zawsze jest jednak miedzy nami przebaczenie. Brat bratu zawsze wybacza, bo wie, że lepiej jest darować drugiemu niż trzymać urazę. Rycerz wie ze czasami propozycja albo pomysł się nie przyjmie albo nie powiedzie. Nigdy jednak nie traci nadziei, że następnym razem będzie lepiej. Chcę zachęcić mężczyzn do zapisanie się do naszej rady. 20-ego października w polskim kościele będę mówił o działalności naszych rycerzy i o korzyściach płynących z uczestnictwa w naszym braterstwie. Każdy członek jest ważny i potrzebny w przyszłych planach naszej rady. Jako Wielki Rycerz nigdy nic nie robię sam. Zawsze mam wsparcie wspólnoty i staram się jej służyć. Nie pracuje dla siebie, lecz dla braci. Umiłowanie braterstwa jest koniecznym warunkiem aby uczestniczyć w naszej pracy i spotkaniach. Wszyscy się tu wzajemnie szanują i słuchają. Rycerze żywią wielkie nadzieje na współpracę z naszym nowym księdzem - Adamem. Wierzymy, że razem możemy jeszcze bardziej zjednoczyć i wzmocnić tutejszą Polonię. Jak zawsze, zachęcam mężczyzn powyżej 18 lat do zgłoszenia się do rycerstwa i oczekuję Was na następnym spotkaniu. Piotr Gibała- Wielki Rycerz


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

Polska Szkoła w Denver 22 września 2013 Spotkanie z panią Elizą SarnackąMahoney z rodzicami w Polskiej Szkole przy parafii św. Józefa FOTO: Asia Dudek

R E K L A M A

25


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

26

Zdrowie wewnętrzne R E K L A M A

Zaszyj dziurkę póki mała… – o pracy nad zdrowym związkiem Marta Oko-Riebau B. pracuję w terapii od kilku miesięcy. Choć przychodzi sama, większość czasu spędzamy pracując nad jej związkiem. Praca oczywiście skupia się na jej roli w związku, gdyż rzeczą niemożliwą jest pracowanie nad nieobecnym w terapii partnerem. B. wyszła za mąż z przekonaniem, że wystarczy mieć wizję tego jak związek powinien wyglądać, i wówczas wszystko powinno się ułożyć. Nie była ani zbyt młoda ani zbyt naiwna gdy wypowiadała sakramentalne ‘Tak’, a mimo wszystko kilka lat później znalazła się w moim gabinecie wypłakując smutki związane z jej związkiem. Co wydarzyło się pomiędzy ślubem dwojga zakochanych ludzi a rozpoczęciem rozważań na temat rozwodu? Romans? Zdrada? Uzależnienie? Przemoc? Nie, nic z tych rzeczy. Zwykły brak komunikacji doprowadził tą, i wiele innych par do smutnego zakończenia ich romansu. B. od początku miała wiele (całkiem realistycznych) oczekiwań wobec swojego partnera, ale nigdy nie uznała, że warto byłoby o nich z nim porozmawiać. Wielu z nas myśli, że jeśli partner kocha to powinien wiedzieć jakie są nasze potrzeby i marzenia. Jest to powszechnie popełniany w związkach błąd, który bardzo często prowadzi do rozczarowania obu stron, a w konsekwencji, nierzadko, do rozstania. Bo niby skąd nasz partner ma wiedzieć co nas drażni, rani, cieszy i smuci jeśli jemu/jej o tym nie powiemy? Każdy z nas posiada własne, unikatowe wartości, przemyślenia i oczekiwania. Gdy wnosimy je do związku musimy się upewnić, że nasz partner je rozumie

i szanuje. Oczywiście, im wcześniej owe oczekiwania są przedyskutowanetym dla związku lepiej. Dlatego tak ważnym jest by partnerzy rozmawiali o swoich oczekiwaniach, marzeniach i lękach od samego początku. B. wraz z mężem pominęli tę istotną fazę w ich małżeństwie. Od samego początku dla B. ważne było aby mąż pomagał jej w zajmowaniu się domem i dziećmi; by był dla niej partnerem i przyjacielem. Dla męża nie było to oczekiwanie zgodne z jego wizją małżeństwa. Jedynym czego on oczekiwał od swojej atrakcyjnej żony był regularny kontakt fizyczny. Nie wiedział, że seks bez emocjonalnej więzi, z punktu widzenia jego żony, budował coraz większy między nimi mur. Gdyby wspomniani tu partnerzy prowadzili szczerą komunikację, oboje znaliby swoje oczekiwania na długo przed ślubem. Być może, jeśli ich wizje związku okazałyby się skrajnie różne, nawet nie zdecydowaliby się na małżeństwo. Ale ponieważ jak wiele innych par, zamiast postawić sprawy jasno od samego początku, liczyli na to że wszystko się jakoś ułoży bez ich wkładu, B. samotnie odwiedza dzisiaj gabinet terapeuty i rozważa rozwód. Choć moim zdaniem nigdy nie jest za późno, jeśli istnieje wola i zaangażowanie obu stron, praca nad komunikacją w związku jest zwykle tym łatwiejsza im wcześniej ją rozpoczniemy. Jak w powiedzeniu „zaszyj dziurkę póki mała”- im dłużej czekamy by naprawić problem w naszym związku, tym większy się ów problem staje, i tym trudniej jest go rozwiązać. Szczera, otwarta komunikacja powinna być obecna w związku od samego

początku. Nie możemy liczyć na to, że po paru latach nasz partner sam nauczy się spełniać nasze oczekiwania i czytać nasze myśli. Mimo, że z biegiem lat poprawa komunikacji może być coraz trudniejsza, to możemy się jej nauczyć w każdym momencie. Czasem terapia par może być dobrym rozwiązaniem dla związków, które mają poczucie „utknięcia w martwym punkcie”. W innych przypadkach wystarczy wola zmiany i ocalenia związku z obu stron. Jednak w jeszcze innych przypadkach rozstanie może być najzdrowszym rozwiązaniem dla skonfliktowanych partnerów.

Ciekawostki przyrody w Kolorado

Zwiastun ciężkiej zimy? Barbara Popielak rzepowiednie pogody synoptyków oparte na naukowych badaniach są często bardzo trafne. Od wieków obserwowano i zapisywano oznaki na niebie i ziemi, które wróżyły jaka będzie pogoda. Mniej lub więcej dokładne przepowiednie miały duże znaczenie dla rolników i nie tylko. Wróżono z zachowania się pszczół w ulu, przygotowań i pory odlotu ptaków do ciepłych krajów, niespodziewanym za-

kwitaniem wiosennych kwiatów późnym latem lub wczesną jesienią. Kwitnący krzaczek bzu zauważyłam przy drodze z Parker do Elizabeth dnia 2 września (zdjęcie obok). Piękny kolor i niezwykle silny zapach są zdumiewające. Przekonamy się czy tradycyjne metody przewidywania pogody sprawdzą się.

Artykuł jest dostępny w angielskiej wersji językowej na stronie: www.EndeavorCounseling303.com Marta Oko-Riebau, MA jest terapeutką pracującą z dorosłymi, dziećmi i parami. Marta pracuje z klientami zmagającymi się z problemami w związkach, stresem, depresją, zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami osobowości, brakiem asertywności, i kłopotami z doświadczaniem i wyrażaniem emocji. Jej biuro mieści się w Denver, Kolorado.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

27

W zdrowym ciele - zdrowy duch

Inne spojrzenie na jedzenie

Urszula Bunting ukończyła Institute for Integrative Nutrition w Nowym Jorku i uzyskała tytuł Health Coach. Jest także dyplomowanym i doświadczonym Instruktorem jogi oraz członkiem AADP (American Associacion of Drugless Practicioners).

Urszula Bunting rzez ostatnie kilka lat, temat jakości produktów spożywczych wzbudza coraz większe zainteresowanie nawet wśród osób, które do niedawna nie przywiązywały szczególnej uwagi do sposobu odżywiania. W Stanach Zjednoczonych, gdzie tradycja zasiadania do wspólnego posiłku w rodzinnej atmosferze prawie zaniknęła, przyrządzanie świeżego jedzenia znalazło się na liście obowiązków niedogodnych, a wręcz uciążliwych. W związku z tym korporacje produkujące, gotowe do spożycia, przetworzone produkty spożywcze bez problemu trafiły do serc, a raczej żołądków, amerykańskich konsumentów. Zamiast spędzać drogocenny czas na gotowanie, można go poświęcić na przykład pracując nadgodziny, robiąc zakupy (nie koniecznie spożywcze), przy komputerze lub przed telewizorem. Mimo to świadomość jakości pożywienia i jego wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne, zaczyna rosnąć oraz często wzbudzać kontrowersje. Trend ten związany jest między innymi ze wzrostem poważnych chorób typu rak, wysokie ciśnienie, zawał serca, alergia, cukrzyca, choroby kręgosłupa, bezpłodność. Wiele z tych chorób wiąże się otyłością, która w Stanach Zjednoczonych przekracza granice zdrowego rozsądku. Według statystyk, obecnie około 2/3 społeczeństwa amerykańskiego walczy z nadwagą. Mimo zwiększonej świadomości, diet i starań, liczba ta ciągle rośnie w przerażającym tempie. Około 10 milionów dzieci w wieku 6-12 lat jest otyłych. Rośnie zagrożenie, że po raz pierwszy w historii ludzkości oczekiwana długość życia obecnej generacji dzieci będzie krótsza niż ich rodziców. Otyłość to już nie tylko osobista sprawa amerykańskich obywateli i podczas ostatnich kilku lat zaczyna być dostrzegana jako poważny problem narodowy nie tylko w środowisku medycznym ale również politycznym. Choroby związane z nadwagą pożerają niesamowite kwoty związane z opieką zdrowotną, jak również stanowią istotny problem dla narodowej obrony kraju. Coraz więcej młodych ludzi w wieku poborowym po prostu nie nadaje się do służby wojskowej z powodu nadwagi lub chronicznych chorób możliwych do uniknięcia przy odpow-

Czytelnicy mogą się z nią skontaktować pisząc e-mail: polishlanguage@optonline.net

prawidłowego funkcjonowania organizmu. Wiąże się to z ustawą polityczną zatwierdzoną po zakończeniu II wojny światowej, której zadaniem było finansowe wspomaganie rolników w produkcji żywności. Prawie 70 lat po zakończeniu wojny, ustawa ta ciągle jest efektywna z wyjątkiem, że zamiast wspierać małe, ekologiczne farmy uprawiające warzywa i owoce, rząd amerykański dofinansowuje duże korporacje produkujące kukurydzę, pszenicę, bawełnę, soję, ryż i bydło*. Produkty the mają niewiele wspólnego ze zdrowym odżywianiem ludności. Większość z nich jest genetycznie modyfikowana, zawiera chemiczne pestycydy, a w przypadku żywności pochodzenia zwierzęcego antybiotyki, steroidy i hormony. Dodatkowo, nie-

humanitarne traktowanie zwierząt stwarza wiele wątpliwości co do wartości i bezpieczeństwa amerykańskiej żywności. Niewątpliwie, agencje rządowe, instytucje opieki medycznej, korporacje produkujące żywność i agencje reklamowe w dużej mierze przyczyniają się do tego co znajduje się na talerzu przeciętnego amerykańskiego konsumenta. Mimo to, dobre zdrowie zarówno psychiczne jak i fizyczne jest odpowiedzialnością każdego człowieka. Każde zakupy spożywcze i każdy posiłek oznacza wybór, który ma wpływ na własne zdrowie, sytuację polityczną i ekonomiczną kraju, przyszłość naszych dzieci i przyszłość naszej planety. *Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie internetowej www.farm.ewg.org

SPONSORING MEDIALNY

www.historypaint.pl

iednim odżywianiu i zdrowym stylu życia. Podczas konferencji prasowej w 2006 roku, Dr. Richard Carmona, były Naczelny Lekarz dla rządu Stanów Zjednoczonych, opowiedział reporterom, że otyłość jest jego zdaniem największym zagrożeniem dla kraju i w Stanach Zjednoczonych jest to „terroryzm od wewnątrz”. Według sprawozdania Departamentu Stanu z 2006 roku, 28 obywateli amerykańskich zmarło z powodu zamachów terrorystycznych, podczas kiedy w tym samym roku 119,000 osób poniosło śmierć spowodowaną otyłością. Mimo iż Stany Zjednoczone produkują dwa razy więcej pożywienia niż amerykańscy konsumenci są w stanie zjeść i wyżywienie w USA jest znacznie tańsze niż w innych krajach, wielu ludzi, szczególnie z nadwagą cierpi na niedożywienie. Oznacza to, że większość spożywanych produktów zawiera bardzo niewiele wartości odżywczych niezbędnych do


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

28

Psychologia dla Ciebie - “Charaktery” - wygląd

W krzywym zwierciadle Maria Halińska lga jest atrakcyjną, młodą kobietą. Wiele osób mówi jej, że jest bardzo ładna. Ale ilu komplementów by nie usłyszała, Olga i tak uważa, że jest za gruba. Jej największym kompleksem są nogi. Uważa, że są krzywe, a na dodatek o wiele za grube w udach. Kupowanie spodni to dla niej katorga. Jej mąż z godną podziwu cierpliwością powtarza, że nogi Olgi są zupełnie normalne. Mógłby to recytować jak mantrę, codziennie, ale to i tak nic nie da. Olga wciąż patrzy na siebie w lustrze, podszczypuje ciało, wygina się, usiłując sprawdzić, jak wyglądałyby jej nogi, gdyby były... trochę inne. Olga czasem miewa chwile, w których stwierdza: „Świetnie wyglądam!”, ale ten stan jest ulotny. Przygląda się sobie wtedy uważniej, skupia się na brzuchu, udach... I znów popada w przygnębienie. Nienawidzi swojego wyglądu. A z drugiej strony nie może oderwać od siebie wzroku – idąc ulicą, spogląda na swoje odbicie w każdej sklepowej witrynie. Według raportu „Prawdziwe Piękno. Redefinicja”, przygotowanego na zlecenie firmy Dove, zaledwie 2 procent Polek uważa się za atrakcyjne (przy średniej światowej 4 proc.). Z kolei 8 proc. Polek określiłoby siebie jako „ładne”, ale żadna nie powiedziałaby, że jest piękna. Prawie wszystkie – aż 98 proc. – czują dyskomfort, gdy są proszone, aby pomyślały o sobie „jestem piękną kobietą”. – W dzisiejszym świecie dzieje się coś, co wiele osób doprowadza do problemów z obrazem swojego ciała – sugerują dr James Clairborn i Cherry Pedrick, autorzy książki “Jak pokochać swój wygląd”. Lęk przed brzydotą Wśród kobiet, które codziennie dostrzegają uszczerbki swej urody, średnio dwie na sto dotknięte są dysmorficznym zaburzeniem ciała (dawniej dysmorfofobia, ang. body dysmorphic disorder, BDD). Jest to rodzaj zaburzenia psychicznego, w którym chory nadmiernie koncentruje się na domniemanych deformacjach swego ciała. Owładnięty tym zaburzeniem, wierzy, że jakaś część jego ciała jest niezwykle brzydka, szpecąca, co wprowadza go w zły nastrój, wywołuje lęk, doprowadza do depresji. W dłuższej perspektywie nieleczone BDD może doprowadzić do samobójstwa (szacuje się, że próby samobójcze podejmuje 24–28 proc. zaburzonych) lub skutkuje tym, że osoba boi się spotykać z ludźmi – rozwija się u niej agorafobia (irracjonalny lęk przed wychodzeniem z domu, pokazywaniem się w miejscach publicznych). Według badań profesor psychiatrii Kathrine A.

wynika, że wielu pacjentów wstydzi się powiedzieć o swoich lękach lekarzowi, mimo że większość z nich tak naprawdę pragnie podzielić się z kimś swoim problemem. Milczą, bo tak bardzo wstydzą się swojej domniemanej brzydoty. Bo boją się odrzucenia z jej powodu. Na dodatek BDD często towarzyszą depresja, zaburzenia odżywiania czy obsesyjnokompulsywne (np. nerwowe poprawianie włosów czy elementów ubrania). One są widoczne i bywa, że właśnie je próbuje się leczyć czy poprawiać, nie docierając do sedna problemu. W efekcie pacjenci pomocy szukają u dentysty, chirurga plastycznego, kosmetologa... zamiast u psychologa czy psychiatry. – Zaburzeni próbują rozwiązać Godzinami wpatrują się w swoje odbicie swój problem, bo na dłuższą metę w lustrze. Uważają, że są za grubi, za nie da się z nim chudzi, mają krzywe nosy. Ludzie z zażyć, ale zaczynają burzeniem dysmorficznym są przekonani, od złej strony – uważa Kathrine że ich ciało jest zdeformowane. Phillips. Portal Zdrowia podaje, że wśród klientów klinik chirurgii Phillips z Oxford University dysmorfofo- plastycznej osoby z BDD stanowią aż bicy najczęściej fiksują się na wyglądzie 15 proc. Paul Lorenc, chirurg plastycswojej cery, włosów, nosa, okolic brzu- zny polskiego pochodzenia pracujący cha, czy wreszcie na tym, że zbyt dużo w USA, również nie ma wątpliwości, ważą. Osoby takie za wszelką cenę że wielu jego klientów rzeczywiście ma starają się ukryć pod ubraniami, kape- zaburzenia dysmorficzne. – Nigdy nie luszami swoje rzekomo zniekształcone zapomnę pewnego młodego człowieka, części ciała. Przechadzając się po ulicy, który przyszedł i prosił o usunięcie obserwują swoje odbicie w witrynach blizny z twarzy. Upierał się, że ma sklepowych, porównują się z innymi, wielką bliznę potrądzikową. Szukałem a w porównaniach zawsze wypadają jej za pomocą specjalnej lupy, ale nie gorzej. Całymi dniami potrafię patrzeć znalazłem. On natomiast skupiał całą na swoje odbicie w lustrze. Moja cera swoją uwagę właśnie na tym policzku. wygląda coraz gorzej – pisze na jednym Najgorsza rzecz, jaką mógłbym zrobić, z forów internetowych Joanna. – Teraz to ulec mu i faktycznie operować. Wtedy to już nie tylko twarz, ale i dekolt! Jest dopiero miałby bliznę – opowiadał Lorlipiec, a ja nie mogę założyć koszulki enc w wywiadzie dla portalu Psychology na ramiączkach, sukienki. Nie mogę Today. opalać się w miejscach publicznych, bo wydaje mi się, że wszyscy na mnie Ciągle porównywani patrzą z obrzydzeniem. Każda dziewczyna wygląda lepiej! Czuję się jakbym Zaburzenia dysmorficzne pojawiają miała oszaleć, cały dzień płaczę. Nie się najczęściej w okresie dojrzewania, wiem, co z tym zrobić. Dermatolog nie największy ich odsetek notuje się u osób chce mi przepisać kolejnej dawki leku, między 17. a 24. rokiem życia. To czas, bo mówi, że nie ma takiej potrzeby. Nikt w którym ciało intensywnie się zmienia, co dla młodego człowieka może być nie dostrzega problemu oprócz mnie. źródłem utrapień, kompleksów czy wstydu. Te negatywne emocje mogą być Złe diagnozy dodatkowo wzmacniane – świadomie Diagnozowane przypadki zaburzeń dys- bądź nie – wypowiedziami rodziców czy morficznych to prawdopodobnie jedynie rówieśników. Najwięcej negatywnych wierzchołek góry lodowej. – Z wielu komunikatów dziewczęta słyszą od powodów BDD nie jest rozpoznawane swoich ojców – stwierdziła na podstawie tak często jak powinno – uważa prof. swych badań Donna J. Schwartz, psychoKathrine A. Phillips. Z jej doświadczeń log z University of South Florida. Z kolei

profesor psychologii Michael P. Levine z Kenyon College in Gambier wykazał, że prawdopodobieństwo pojawienia się zaburzeń odżywiania i spostrzegania u dzieci rośnie, gdy matka wywiera silną presję, by córka utrzymywała niską wagę. Lorrisa Bayley z St. John’s University i dr Andrea Bastiani Archibald z Columbia University zauważyły też, że swoistym zagrożeniem dla dzieci mogą być rodzice, którzy walczą z własnymi niedoskonałościami, np. otyłością. Osoby takie mają zwykle tendencję do pilnowania, by dziecko utrzymywało „idealną wagę”. Skutki takiego zachowania opisuje w internecie Kate: Nigdy nie zaakceptowałam swojego wyglądu. Był dla mnie źródłem przykrości, wstydu, a ostatecznie depresji, z której leczyłam się ponad dwa lata. Dopiero terapia pomogła mi odkryć źródła moich zaburzeń. W gabinecie zaczęłam sobie przypominać docinki i żarty rodziców dotyczące mojego wyglądu, gdy miałam około 12 lat. Nie zrozumcie mnie źle. To wcale nie było jakieś psychiczne znęcanie się. Po prostu żarty na temat „boczków” i cienkich włosów. Jako dorosła kobieta nagle zrozumiałam, że całe życie estem na dietach i zapuszczam włosy! Coś tak banalnego doprowadziło mnie na skraj załamania nerwowego. Dr Alison E. Field z Channing Laboratory wraz ze współpracownikami z Massachusetts i Kalifornii przez kilka lat prowadziła badania kwestionariuszowe z udziałem dzieci w wieku 9–14 lat. Wynikało z nich, że 6 proc. dziewcząt i 2 proc. badanych chłopców było mocno zaniepokojonych swoją wagą. Około 4 proc. wszystkich uczniów było na nieustannej diecie. Dzieci, które starały się utrzymać dietę, przyznawały, że ich wygląd jest ważny dla rodziców. Problem analizowali również badacze z Texas A&M International University pod kierunkiem dr. Christophera Fergusona. Według nich największy wpływ na to, że dziecko jest niezadowolone ze swego wyglądu mają rówieśnicy, a właściwie rywalizacja z nimi (która odbywać się może m.in. za pośrednictwem portali społecznościowych). Klasyczne media – prasa czy telewizja – i kreowane przez nie wzory piękna mają niewielkie znaczenie dla wykształcania się zaburzeń dysmorficznych u dzieci. Rodzinne skazy Zaburzenie dysmorficzne może być przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jedną z jego form jest bowiem lęk nie o swój wygląd, ale o wygląd potomstwa. Osoba zaburzona wyobraża sobie, że córka czy syn są z jakiegoś powodu nieatrakcyjni, co wywołuje i u rodzica, i u dziecka lęk i dyskomfort psychiczny. Taką sytuację opisuje dr Elias Aboujaoude, psychiatra ze Stanford University. „Dana nie trafiła do mnie z gabinetu psychiatrycznego, dermatologicznego czy od chirurga plastycznego. Przysłał ją... pediatra jej córki. Odnosząca sukcesy kobieta, projektantka wnętrz, po burzliwym rozwodzie z mężem, zamiast


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

29

c.d. cieszyć się spokojem, zaczęła zwracać nadmierną uwagę na swoją 5-letnią córkę. Doszła bowiem do wniosku, że mała ma ogromne uszy, podobne do uszu Mr. Spocka ze »Start Treka«. Wyobrażała sobie, że inne dzieci będą się z niej wyśmiewać, martwiła się o jej przyszłe związki. Kazała jej zapuścić włosy, by ukryć »ogromne« uszy. Nie pomagały zapewnienia lekarza i innych, że córka ma najzwyklejsze uszy na świecie. Miarka przebrała się, kiedy Dana zaczęła planować operację plastyczną dla dziewczynki. Na miejscu żaden lekarz nie chciał jej operować, ponieważ z uszami nie było żadnego problemu. Dana postanowiła więc szukać pomocy w Azji”. Ira M. Sacker i Marc A. Zimmer w książce “Wolę umrzeć, niż przytyć” przestrzegają, że dosadne komentarze na temat cech fizycznych dziecka mogą mu wyrządzić ogromną psychiczną krzywdę: wpędzić w kompleksy, niezadowolenie z siebie, nadszarpnąć i obniżyć samoocenę, a nawet doprowadzić do poważnych zaburzeń (jak np. zaburzenia spostrzegania swojego ciała). Kiedy jest się nastolatkiem – piszą Sacker i Zimmer – i w pewnej chwili „traci” kontrolę nad własnym zmieniającym się ciałem, takie uwagi nie będą odebrane obojętnie. Z kolei na młodsze dzieci wpłynąć mogą zaobserwowane u dorosłych zachowania czy zasłyszane wielokrotnie rozmowy, uwagi czy informacje o dietach, idealnym wyglądzie. Dzieci, niewłaściwie je interpretując, mogą zaniepokoić się,

Zapiski... << 21 | A. Lizakowski wszystko będzie dobrze i nawet jeśli się rozstaniemy, nie będziemy się obrzucać błotem i nikt na nikogo nie będzie wylewał pomyj. W najbliższą niedzielę pojadę z panem Sucheckim i pierwszym numerem naszej gazetki do kościoła w San Jose, aby promować zarówno gazetę jak i nową organizację. Jeszcze tam nie byłem, a już jestem sceptycznie nastawiony do tamtejszej Polonii. Znając z obserwacji tych, którzy przychodzą do kościoła w San Francisco, w San Jose na pewno będzie podobnie. Sto razy będę opowiadał w kółko o tym samym a ludzie i tak będą się pytać: “Panie, czy ta nowa organizacja jest aby na pewno potrzebna?” “Potrzebna droga pani, oj, potrzebna, odpowiem” jej, a ona mi odpowie tak: “Potrzebna jak dziura w moście”. W domu natomiast bez istotnych zmian. Koniec roku szkolnego, bractwo uczy się na potęgę. Spotykają się przy kuchennym stole, jedni piją herbatę, drudzy kawę. Woda przez cały czas się gotuje i nigdy jej nie ma w czajniku. Życie towarzyskie jakby zamarło. Nikt nie wychodzi wieczorami i telefon jakby stracił głos bo przestał dzwonić. Każdy zajęty jest wkuwaniem. Spokój i cisza - to mnie dręczy. Musi się dziać coś niedobrego, bo mam wrażenie, że Susan mnie unika. Gdy spotkamy się przypadkiem w kuchni rozmowa dotyczy tylko mnie i mojej pracy. Najwyraźniej przeszkadzam jej jako bezrobotny. Otwarcie tego nie mówi, ale nie potrzeba słów, abym wiedział co o mojej postawie lenia myśli.

czy one same „właściwie” wyglądają. I zażądać wprowadzenia dla nich diety, zacząć się odchudzać, odmawiać jedzenia, intensywnie ćwiczyć czy poprosić o operację plastyczną. – Nie mam wątpliwości, że powód, dla którego coraz młodsze dziewczęta trafiają do ośrodka leczenia anoreksji, to ciągłe rozmowy i informacje o dietach, ćwiczeniach, zdrowym odżywianiu. O tym, że każdy powinien codziennie biegać, o diabelskiej naturze węglowodanów. Te dzieci, które są bardziej wrażliwe na wpływy najbliższego otoczenia, pilnie słuchają takich wypowiedzi. Martwią się, że też powinny ćwiczyć i odchudzać się – mówi dr Dee Dawson, dyrektor Rhodes Farm Clinic w filmie dokumentalnym „Dana, 8-letnia anorektyczka”. Nauka akceptacji Coraz młodsze dziewczęta przeliczają kalorie i proszą o operacje plastyczne. Co robić z tym niepokojącym trendem? Czy można mu przeciwdziałać? Co począć, gdy dzieci zewsząd bombardowane są informacjami o tym, jak wygląda idealne ciało? Jak uchronić dziecko przed tego typu negatywnymi wpływami, jeśli nie akceptujemy siebie samych? – Na samoocenę wpływa poczucie przynależności. Wiara w to, że jest się do czegoś zdolnym, że nasz wkład jest wartościowy i trwały – mówi terapeutka rodzin dr Jane Nelsen, współautorka Positive Discipline. – W dużej mierze to od rodziców zależy, jaką samoocenę będzie miało ich dziecko, jak Moja praca, a raczej jej brak tak weszła jej w głowę , że o niczym innym już nie mówi tylko o pracy. Zaczęła doszukiwać się wśród moich niepowodzeń mojej własnej winy. Winne jest nawet moje polskie nazwisko i brak doświadczenia w wypełnianiu formularzy, w których głównie należy kłamać, a ja kłamać nie umiem. Żyjąc w komunie przez 24 lata nie nauczyłem się kłamać, bo kłamstwo nie było mi do niczego potrzebne. Poza tym nie za bardzo wiem jak takie formularze o pracę wypełniać, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Susan widzi jednak wszystko o wiele prościej niż ja. Na moją obronę, że mówię z ciężkim słowiańskim akcentem, a nikt nie lubi ludzi z akcentem, rozbraja mnie swoim uśmiechem. Akcent to żadna przeszkoda w S.F. ”Akcent mają wszyscy” - twierdzi - na przykład mój jest południowy. Wszyscy w aplikacjach kłamią i nikt z tego powodu nie ma wyrzutów sumienia, ani nie musi się spowiadać przed księdzem. Natomiast nazwisko może być główną przeszkodą, dla której nie mogę znaleźć pracy. Pierwszy lepszy bubek, który przyjmuje aplikacje, gdy weźmie ją do ręki, nie potraktuje poważnie kogoś z nieangielskim nazwiskiem. Prawdę mówiąc, nigdy nie myślałem o zmianie nazwiska. To, które mam, bardzo mi się podoba, ale nie chcę zadrażniać sytuacji i sprzeciwiać się Susan. Mówi poważnie o zmianie przeze mnie nazwiska, prawie bezwarunkowo i ledwo pozwala mi na jakieś większe wywody. Dlaczego mam je zmieniać? Według Susan wszyscy cudzoziemcy, czy emigranci powinni zmienić swoje nazwiska na angielskie, pozbyć się starego balastu i narodzić się po raz drugi. Ciekawa filozofia, ale do mnie nie przemawia. Wyszedł pierwszy numer “San Francisco Beacon” – czyli cztery strony głosu udzielonego młodym. Te cztery strony

będzie o sobie myślało. Celem rodzica powinno być wykształcenie w dziecku dumy i szacunku dla samego siebie oraz wiary w swoją skuteczność – przekonuje Nelsen. I podaje kilka praktycznych wskazówek dla rodziców: 1. Okazuj dziecku bezwarunkową miłość. Dziecięca samoocena rozkwita wraz z rosnącą pewnością, że miłości rodziców nie można tracić czy zdobywać. Ona po prostu zawsze jest. 2. Podaruj dziecku swoją uwagę. To sygnalizuje mu, że ci na nim zależy, że jest ważne i wartościowe. Pozwala również śledzić rozwój dziecka, i kiedy nagle w jego zachowaniu dzieje się coś niepokojącego, pozwala na szybką reakcję. 3. Pozwól popełniać błędy. Na nich można się uczyć nowych, wartościowych rzeczy. Jeśli już wydarzy się mały wypadek, pomóż dziecku pomyśleć, dlaczego tak się stało, by mogło zrozumieć konsekwencje zachowania. 4. Ciesz się z sukcesów swojej pociechy – nagradzaj ją i pokazuj, co zrobiła dobrze. 5. Nie porównuj – do rodzeństwa, rówieśników, do dzieci sąsiadów. Porównania, nawet te pozytywne, mogą być szkodliwe, ponieważ dziecko czuje wtedy przymus ciągłego wdrapywania się na podium. 6. Wspieraj dziecko, gdy sobie nie radzi. Każdy potrzebuje czasem usłyszeć: jestem z tobą; wiem, że ci ciężko. Dorośli również potrzebują wsparcia. Wstyd i zakłopotanie wynikające z poczucia własnej brzydoty

mogą powstrzymywać od poszukiwania pomocy. Próby poprawiania natury u zaburzonych osób nie przynoszą efektów, ponieważ zniekształcone jest myślenie o sobie, a nie wygląd. Tymczasem zaburzenie dysmorficzne zazwyczaj samo nie znika. Potrzebna jest pomoc specjalistów. Tym bardziej że nieleczone może coraz mocniej utrudniać codzienne funkcjonowanie. Uświadomienie problemu daje szanse na przezwyciężenie destruktywnej mocy negatywnego obrazu siebie, braku akceptacji siebie. Umożliwi też odnalezienie prawdziwego źródła zaburzeń, którym najczęściej wcale nie jest żadna fizyczna deformacja. W pokonaniu BDD może pomóc terapia poznawczo- behawioralna, skupiająca się na pracy nad przekonaniami na własny temat. Dzięki niej możemy dostrzec własne piękno. A to ważne, bo jak pisał amerykański pisarz i filozof Ralph Waldo Emerson: Choćbyśmy cały świat przemierzyli w poszukiwaniu piękna, nie znajdziemy go nigdzie, jeśli nie znajdziemy go w sobie.

gazety można metaforycznie porównać do czterech stron świata. Nie dlatego, że każda jest w inną stronę skierowana, ale dlatego, że tworzą jedność, czyli całość. Byłem już w kościele w San Jose i “walczyłem” z naszymi parafianami w San Francisco. Wrażenia z dystrybucji pisma mam nie najlepsze: ludzie odwracali się plecami. Dlaczego – o tym za chwilę. W pierwszym numerze w artykule “Od redakcji” napisałem: “Oddajemy w ręce Państwa pierwszy numer naszej gazetki mając nadzieję, że znajdziemy u Państwa zrozumienie i poparcie dla naszego pomysłu. Jest to nam bardzo potrzebne. Celem naszej skromnej gazetki jest chęć rozbudzenia w jeszcze większym stopniu niż dotychczas, poczucia wspólnoty narodowej i kultury. Chcemy aby słowo polskie było w każdym pomieszczeniu, gdzie jest polski duch. Każdy, kto będzie chciał publicznie zabrać głos w sprawach dotyczących nas wszystkich, będzie mógł swobodnie to zrobić na łamach naszego czasopisma. Drugim celem naszego przedsięwzięcia jest informowanie Państwa o wydarzeniach w świecie polityki, ekonomii, medycyny, kultury, itd, kładąc szczególny akcent na wydarzeniach w naszym kraju. Trzecim planem czasopisma jest humor i satyra. Wiadomo przecież, że Polacy mają poczucie humoru i to w bardzo wysokim stopniu. Na ostatniej stronie znajdziecie Państwo humor – nasz rodzinny, znad Zatoki Świętego Franciszka, a także humor zza granicy, np: z czego śmieją się Polacy we Francji lub w Szwecji. Czwartym punktem, na który też zwróciliśmy uwagę, jest kultura, która tworzy się nawet w najmniejszej społeczności. Wiemy, że bardzo dużo osób z Polonii osiadłej i osiedlającej się tutaj ma tak zwane tendencje kulturotwórcze. Na stronie kulturalnej ludzie pióra będą mogli udostępnić swoje utwory Czytelnikowi. Mamy również nadzieję, że każdy potencjalny Czytelnik

naszego czasopisma (tygodnika) będzie zadowolony i znajdzie coś dla siebie, a czas przeznaczony na czytanie nie będzie czasem straconym.”

MARIA HALIŃSKA jest absolwentką psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Stale współpracuje z „Psychologią w Szkole” oraz „Charakterami”. Tekst pochodzi z wydania tabletowego „Charakterów” nr 9/2013 (dostępne w App Store, Google Play)

Tak napisałem w pierwszym numerze, od redakcji, starając się odwrócić uwagę czytelnika od polityki, której każdy emigrant boi się jak diabeł święconej wody. Natomiast nie spodobała mi się forma rozprowadzania pisma wśród uczestników niedzielnych mszy świętych. Musiałem być zaraz po mszy pod drzwiami kościoła i agitować ludzi, machać przed oczyma gazetą, zaczepiać w uprzejmy sposób, próbując sprzedać gazetę. Jeszcze nie wiem czy jest to jedyna metoda, ale wiem na pewno, że jest to jedna z najgorszych metod. Jak na razie, nie widzę innego sposobu. Większości parafian to się nie podobało, mnie też. Na pomoc księdza czy rady parafialnej w promocji pisma absolutnie nie mogłem liczyć. Większość nowo przyjezdnych w ogóle nie ma ochoty na zadawanie się w jakikolwiek sposób, czy w jakiejkolwiek formie z “Solidarnością”. Oni przyjechali do Ameryki na zarobek, są przestraszeni i Ameryką i agentami komunistycznymi, którzy tylko czekają, aby uwzględnić ich działalność w swoich raportach do Polski. Słowem – sukces pisma był “trzy kreski powyżej zera”. Pismo kosztuje niewiele, bo 25 centów. Cały dochód ze sprzedanych egzemplarzy jest przeznaczony dla mnie. W sumie zarobiłem 3 dolary i 75 centów za pracę od 9:00 do 1:00 po południu. Mam nadzieję, że będzie lepiej, że z czasem ludzie przyzwyczają się do mnie i do pisma – sami będą wyciągać ręce po gazetę. Nie mam na tyle odwagi, aby podejść do każdego parafianina i poprosić go o kupno naszej gazetki. A bez tego nie może być żadnego sukcesu pisma. c.d.n.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

30

Rozerwij się KAWAŁY u lekarza: Przychodzi baba do lekarza z książką w ustach. Lekarz pyta: - Co pani jest? - Facebook. * Lekarz przychodzi do pacjenta po ciężkim wypadku. - Mam dla pana dobrą i złą nowinę. Która pierwsza? - Niech będzie zła - odpowiada pacjent. - Musimy amputować panu obie nogi. - A ta dobra? - Pacjent z sąsiedniego łóżka chce kupić pańskie kapcie.* * Stefan bije się z myślami: “Przecież nie jestem pierwszym lekarzem, który sypia ze swoją pacjentką i po mnie też na pewno jakiś lekarz będzie sypiał ze swoją pacjentką”, trochę uspokoił sumienie aż tu nagle głos ze środka: “No tak Stefan, ale Ty jesteś przecież weterynarzem.” * Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, bardzo swędzi mnie między palcami u nóg. - Między którymi? - Między dużymi. * Pacjent ustala szczegóły dotyczące zbliżającej się operacji: - A ile będzie kosztować narkoza? - pyta. - 1500 złotych - odpowiada anestezjolog. - 1500 złotych za to, żeby mi się film urwał? Trochę za drogo, nie sądzi pan? - Nie. Urwany film dostaje pan gratis. Opłata jest za to, żeby znowu zaczął się wyświetlać… * Dentysta mówi do pacjenta: - Proszę o wybaczenie, ale przez pomyłkę usunąłem panu zdrowy ząb, teraz muszę się zabrać za chory. - Całe szczęście, że nie jest pan okulistą. * Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Proszę pana, mam problem... - Słucham pana - Ale czy nie będzie się pan śmiał? - Nie - Spuchło mi jądro - Proszę pokazać - Ale czy na pewno nie będzie się pan śmiał? - dopytuje się - Na pewno Facet wyciąga jądro wielkości piłki. Lekarz zwija się ze śmiechu. - No widzi pan!!! W takim wypadku nie pokażę panu tego spuchniętego!!! * U okulisty. - I jak, doktorze, co z moim wzrokiem? - Szczerze? - Oczywiście. - W ogóle nie rozumiem jak pan trafił do mojego gabinetu. * Przychodzi gruba baba do lekarza. Lekarz pyta: - Bierze pani te tabletki na odchudzanie? - Tak, biorę. - A ile? - Ile, ile... Aż się najem!! * Przychodzi facet do dentysty i pyta, ile będzie kosztowało wyrwanie zęba mądrości. - 200 złotych - Hmm, za drogo!

- Mogę oszczędzić na znieczuleniu i wyrwać go za 150. - Taniej nie można? To wciąż za dużo. - Za 50 złotych mogę go wyrwać po prostu obcęgami. Co pan na to? - A nie da się jeszcze taniej? - No cóż, za 10 zł, bez znieczulenia, obcęgami, w ramach praktyki może to zrobić student. - Wspaniale, cudownie. Proszę zapisać żonę na czwartek!

Krzyżówka Życia Kolorado

* Psychiatra bada trzech pacjentów: - Ile to jest 2 razy 2? - pyta pierwszego. - 5432. - Ile to jest 2 razy 2? - pyta drugiego. - Środa. - Ile to jest 2 razy 2? - pyta trzeciego. - Cztery. - Świetnie! wykrzykuje uradowany lekarz. - W jaki sposób pan to wywnioskował? - Zwyczajnie. Podzieliłem 5432 przez środę. * Przychodzi pacjent do dentysty i mówi: - Mam jakieś takie żółte zęby. Co mi pan doradzi? - Brązowy krawat.

Horoskop WAGA 22 październik - 22 listopad Osoby urodzone w znaku Wagi są niezwykle eleganckie, pełne wdzięku, czarujące. Przywiązują dużą wagę do wyglądu zewnętrznego, norm zachowania, konwenansów towarzyskich. Są zrównoważone, spokojne, rozważne. Mają talenty dyplomatyczne, które biorą się z tego, że Wagi starają się widzieć każdy problem ze wszystkich stron, starannie rozważają wszystkie za i przeciw, widzą i wady i zalety danej osoby i sytuacji. Ale też z tego samego powodu często mają trudności z podejmowaniem decyzji, nie potrafią zdecydować, jaka opcja będzie najkorzystniejsza, im dłużej się zastanawiają, tym więcej opcji im się pojawia i w efekcie stają się kłótliwe i rozdrażnione, jak sparaliżowane, mogą doprowadzić się w ten sposób do nerwicy, choć na zewnątrz nie będzie tego widać. Starają się być bezstronne, sprawiedliwe, uprzejme. Mają mocno rozwinięty intelekt, rozsądnie podchodzą do życia, uwielbiają intelektualne dyskusje, starają się być obiektywne. Cenią sobie piękno, są estet-

ami, odbiorcami sztuki, bywalcami galerii, teatrów, filharmonii. Same również często zostają artystami, ale raczej trudno ich znaleźć wśród artystów buntowników, raczej będą nastawione na sztukę estetyczną, klasyczną i piękną w swej formie. Również potrzebują, by ich otoczenie było harmonijne, pięknie wykończone, wystylizowane. Pomaga im to zachować równowagę wewnętrzną. A równowaga to kluczowe słowo dla ich osobowości, starają się ją zachować we wszystkich dziedzinach życia. Nie lubią ciężkiej i niewdzięcznej pracy. Nie są zbyt ambitne. Najlepiej czują się w zawodach związanych ze sztuką, modą, dekoracją wnętrz, w zwodach wymagających talentów dyplomatycznych i mediacyjnych oraz we wszystkich zawodach wymagających kontaktów z ludźmi.

wych energii może powstać w przyszłości naprawdę stały i dobry dla ciebie związek. Nie podchodź do znajomości za poważnie, bo to może był dotychczas twój błąd. Baw się z ludźmi, szalej, płyń na fali. Właśnie radość przyciągnie do ciebie właściwego człowieka. W stałych związkach dobre chwile. Nawet zajęte wagi mogą spotkać na swojej drodze wiele zainteresowanych nimi osób.

Miłość. Mimo twojego bardzo zrównoważonego charakteru, droga Wago - wstąpi w ciebie prawdziwy diabeł. Będziesz uwodziła i olśniewała otoczenie. Mężczyźni będą leżeć u twoich stóp, kobiety będą zachwycone każdym twoim słowem. To twój czas na zdobywanie uznania, nowych znajomości. Właśnie z takich romanso-

Zdrowie. Twoim słabszym punktem zdrowotnym jest kręgosłup. Nie żałuj czasu i pieniędzy na zażegnywanie drobnych kłopotów, żeby w przyszłości nie wyszły z tego jakieś poważne problemy.

Kariera. Tylko osoby, od których zależy twoje być czy nie być w firmie, mogą doprowadzać cię do szewskiej pasji. Niestety, nie jest to najlepszy czas na rozwój. Raczej trzeba przesiedzieć go w kącie, nie wychylać się i robić swoje. Z dokładnością i zaangażowaniem, ale nie wysuwać pomysłów i inicjatyw. I tak nie zostaną one uwzględnione. Nie dla ciebie teraz kariera. Nawet obiecane podwyżki mogą przychodzić z opóźnieniem. Szukając pracy skup się na ludziach nie na zarobkach, bo w innym przypadku możesz jeszcze pozostać osoba bezrobotną.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2013

31

Harcerze w Kolorado

Mam szczerą wolę... Paweł Korowajski, phm OŚRODEK HARCERSKI W DENVER jest organizacją „NON PROFIT” i jeżeli ktoś byłby chętny pomóc nam finansowo to z góry serdecznie DZIĘKUJEMY. Czeki można wystawiać na POLISH SCOUTING ORGANIZATION i wysyłać na: Ośrodek Harcerski w Denver, 8342 Club Crest Drive, Arvada, CO 80005 lub wpłacać w banku Wells Fargo na konto POLISH SCOUTING ORGANIZATION, nr. Konta: 8939525393

am szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim, i być posłusznym prawu harcerskiemu na wypowiedziane te słowa podczas Przyrzeczenia Harcerskiego instruktor przyjmujący odpowiada „Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy”. Noc, którą zapewne wielu z nas pamięta na całe życie. Przyrzeczenie harcerskie jest to uroczysta deklaracja składana przy otrzymywaniu krzyża harcerskiego. Stanowi ono lapidarny opis trzech podstawowych zasad wychowawczych obowiązujących w harcerstwie: służby, samodoskonalenia, braterstwa. Przyrzeczenie harcerskie nie jest równoznaczne z przyjęciem do harcerstwa, które następuje zazwyczaj znacznie wcześniej, tj. najczęściej w momencie rozpoczęcia regularnego uczęszczania na zbiórki. Potwierdzeniem złożenia przyrzeczenia harcerskiego jest wręczenie (na ogół przypięcie do munduru harcerskiego) krzyża harcerskiego. Z kroniki Ośrodka Harcerskiego - Denver : WRZESIEŃ 2013 9 września rozpoczęliśmy Rok Harcerski. Mimo to że strasznie padał deszcz spotkaliśmy się na kominku w polskiej szkole, zamiast ogniska. Było bardzo wesoło i przyjemnie. Dziękujemy rodzicom, przyjaciołom, ks. Adamowi

oraz druhostwu za przybycie i spędzenie tak wesołego dnia z nami. 10 września spotkaliśmy się w Polskim Klubie na już III Spotkaniu Organizacji Polonijnych aby ustalić kalendarz polonijny. CO W PAŹDZIERNIKU: Spotykamy się na zbiórce w poniedziałek 14 października o godzinie 18:30. 20 października będziemy brali udział w Mszy Świętej w Kościele Świętego Józefa o godzinie 10:30. Jest to już wieloletni zwyczaj w naszym ośrodku, kiedy w każdą 3 niedziele miesiąca w pełnym umundurowaniu spotykamy się na mszy świętej. Druga zbiórka miesiąca odbędzie się 28 października o godzinie 18:30 w Polskiej Szkole w Denver. Zapraszamy chętnych na zbiórkę. Chętni oraz chętne w wieku od 6 lat do ...(nie ma ograniczenia wiekowego), są proszone o kontakt pod numer telefonu 303.564.2154. Pamiętajmy że harcerstwo wychowuje dzieci i młodzież już od ponad 100-stu lat. Z roku na rok coraz więcej mamy chętnych. A więc zapraszamy na harcowanie: na przeżycie tej WIELKIEJ przygody. Z harcerskim, CZUWAJ !

ZHPpgK INFORMUJE O NABORZE ZUCHÓW/HARCEREK/HARCERZY DO SWOICH DRUŻYN w DENVER - Posiadasz trochę czasu wolnego? - Ukończyłaś/Ukończyłeś 6 lat? - Lubisz przygodę, wyzwania, dobrą zabawę? Przyłącz się do nas! Z nami na pewno nie będziesz się nudził/a!!! Co robimy w Harcerstwie ZHP? - Organizujemy zbiórki w terenie (gry terenowe)! - Jeździmy na obozy, biwaki i rajdy! - Uczestniczymy w ważnych wydarzeniach związanych z Polonią i naszą Ojczyzną - Organizujemy zbiórki w Harcówce i ... wiele wiele innych !!! Życia Harcerki/Harcerza nie da się OPISAĆ! Musisz to przeżyć! Harcerstwo to jednak nie tylko zabawa i rozrywka! To obowiązki które z dużą radością będziesz wykonywała/wał. Zobaczysz!! ZOSTAŃ HARCERKĄ/HARCERZEM ZHP!

ZAPRASZAMY NA NAJBLIŻESZE ZBIÓRKI: Poniedziałki: – 14 i 28 Października godz.: 18:30-20:30 Budynek Polskiej Szkoły przy parafii św. Józefa w Denver. WIĘCEJ INFORMACJI: Paweł Korowajski: 303-564-2154


W obydwóch sklepach polecamy szeroki wybór własnych wyrobów mięsnych i garmażeryjnych, jak również szeroki asortyment polskich produktów spożywczych po najniższych cenach w Kolorado. Polecamy duży wybór wędlin zrobionych specjalnie na Wasz grill!

ZAPRASZAMY DO NASZYCH SKLEPÓW:

2318 S. Colorado Blvd, Denver tel: 303.691.2253 Pon.: zamknięte Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge tel: 303.462.0412 Pon.: 10.00 - 18.00 Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

OFERUJEMY: CATERING I WYSYŁKI PACZEK DO POLSKI PACZKI MORSKIE: .99centów za FUNT + $15 shipping & handling www.sawasausage.com

email: info@sawasausage.com

Zycie kolorado october2013  

Polish Newspaper in Colorado

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you