Page 1

3 kwietnia 2015

Bezpłatny miesięcznik informacyjny Parku Śląskiego w Chorzowie

W numerze: Filmowe rarytasy STR. 2

Śląskie symbole, które możesz poskładać samemu

Z Lego można zbudować bramę Śląskiego Ogrodu Zoologicznego, wesołe miasteczko, a nawet… kopalnię „Guido”. Żeby się o tym przekonać, wystarczy odwiedzić wystawę „Gryfne klocki”, którą Park Śląski od 1 maja do 28 czerwca będzie organizował wspólnie ze Stowarzyszeniem Miłośników Klocków Lego „Zbudujmy to!”.

W

ystawa będzie inna niż wszystkie podobne, które do tej pory można było zobaczyć w Polsce. – Przygotowując ją, mieliśmy na uwadze przede wszystkim dwie sprawy: śląskość i interaktywność – podkreśla Aleksandra Mostowik, organizator wystawy. – Pierwszą z nich podkreślimy przez modele, miniatury i makiety, które w pewnej części będą nawiązywały do śląskiej historii i architektury. Druga rzecz, to wysokie zaangażowanie odwiedzających, jakie mamy nadzieję uzyskać poprzez okazjonalne udostępnianie oddziałujących na siebie elementów, imprezy okolicznościowe i strefę, w której będzie można budować z klocków.

ZDJĘCIA: STOWARZYSZENIE „ZBUDUJMY TO!”

Naprawdę „gryfne” klocki

Modele na wystawie w Parku Śląskim, to indywidualne dzieła autorskie

Siedem niecodziennych spacerów STR. 3

Majówka ze sterowaniem ciężarówką

Jednym ze śląskich akcentów będzie model kopalni „Guido”

Grubo ponad milion klocków Wystawa będzie dostępna od poniedziałku do niedzieli, od godziny 10 do 20 w ogromnym namiocie, obok Hali Wystaw „Kapelusz”, nieopodal kanału regatowego. Zobaczymy na niej wieżę wodną z Bytomia, pałacyk „Mały Wersal” ze Świerklańca, wspomnianą kopalnię „Guido”, kilka obiektów parkowych, a także dźwigi, czołgi, samoloty oraz makiety nawiązujące do gier i filmów, m.in. „C. K. Dezerterzy” oraz „Diablo 2” – łącznie około dwieście eksponatów. Będzie też kilka miniaturek z „Wiedźmina” Andrzeja Sapkowskiego. Wśród członków „Zbudujmy to!”, jest grupa miłośników twórczości zmarłego niedawno Terrego

Pratchetta. Jedna z makiet będzie na pewno poświęcona jego książkom. Ile klocków przyjedzie zatem do Chorzowa? – Nikt tego specjalnie nie liczył, ale na pewno grubo powyżej miliona – szacuje Grzegorz Ludwiczek ze stowarzyszenia „Zbudujmy to!”. To on jest autorem makiety pałacu, który Guido Henckel von Donnersmarck wybudował jako prezent dla swojej żony. – Oczywiście część tych konstrukcji budujemy tylko dla frajdy, ale pozostałe mają nieść ze sobą jakieś przesłanie, coś przypomnieć, opowiedzieć jakąś historię. Obok mojej makiety z pałacem, znajdzie się kilka stron dotyczących historii tego obiektu. Tak też będzie w większości tzw. śląskich makiet – podkreśla Ludwiczek.

Stację kolei wąskotorowej też zobaczycie na wystawie

Ceny biletów i zapisy dla grup zorganizowanych Ceny biletów, w porównaniu do podobnych tego typu imprez, są niezbyt wygórowane. Normalna wejściówka kosztuje 10 złotych, a ulgowa 7 zł. Dzieci poniżej 100 centymetrów wzrostu, wchodzą za darmo. Bilet rodzinny (dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci) kosztuje 30 złotych. Za każde kolejne dziecko, trzeba dopłacić 5 zł. Od 15 kwietnia ruszają zapisy na bilety grupowe (minimum 15 osób). Koszt od członka grupy to 5 złotych, opiekun ma wstęp bezpłatny. Więcej informacji uzyskamy pod numerem telefonu 784 530 901 oraz mailem a.mostowik@parkslaski.pl.

Organizatorzy umożliwią też dzieciom zabawę klockami Lego na dwóch stołach. Część eksponatów, jak pociągi czy roboty, dzięki swojej mechanice, pozwala na uczestnictwo zwiedzających. Do tego zostaną przygotowane specjalne eventy, m.in. z okazji otwarcia, czy Dnia Dziecka. Wśród takich okazjonalnych atrakcji, będą m.in. plac manewrowy – odwiedzający będą mogli pojeździć sami i popróbować manewrowania ciężarówkami, np. przyczepą o długości metra, a także ciężarówką Truck Trial. Łącznie zostanie udostępnionych około trzydziestu różnych modeli, którymi goście będą mogli sterować lub w jakiś inny sposób się pobawić. – To nie będzie tylko oglądanie klocków przez szybę – zapewnia Mostowik. – Mamy nadzieję, że wiele osób podczas spaceru lub przed jakąś inną imprezą zechce zobaczyć naszą wystawę. Naprawdę warto – zachęca. Stowarzyszenie „Zbudujmy to!” założyła grupa dorosłych zapaleńców, którzy tworzą z klocków Lego budowle, pojazdy, urządzenia, postaci i inne konstrukcje. W ubiegłym roku organizowali wystawę w nadmorskim Swarzewie. „Morze klocków” zobaczyło ponad 40 tysięcy osób. Prezentowane tam i w Parku Śląskim projekty są w 100 procentach autorskie, nie zobaczymy ich w żadnym sklepie. Jak zatem powstają wykonywane przez członków stowarzyszenia projekty? – Przy budowaniu modeli lub makiet istniejących obiektów, zaczyna się zazwyczaj od zbierania materiałów: planów, zdjęć – wyjaśnia Ludwiczek. – Później buduje się przykładowe elementy, żeby dobrać skalę, w której da się je dobrze odwzorować z istniejących klocków, a potem okazuje się, że coś nie pasuje, coś trzeba zmienić i zaczynamy od nowa – tłumaczy. Łukasz Respondek

Powrót riksz STR. 6

Żyrafy trenują STR. 9


Rozmowa miesiąca

Konserwator uchyla rąbka tajemnicy na temat digitalizowanych obrazów z parkowego archiwum

Sezon cały rok ZDJĘCIE: JAKUB NOWAK

2

Park na filmowej szpuli – Kiedy kilka tygodni temu przyjechał z Parku Śląskiego transport z filmowym archiwum, aż się pan zaczerwienił z wrażenia. – Bo to unikaty, niesamowite materiały. A ja filmami zajmuję się od dziecka. Znam i umiem ocenić ich wartość. Pierwszą kamerę ojciec kupił mi, gdy miałem 12 lat. Tam pierwszy raz spotkałem się z taśmą filmową. To na niej rejestrowało się obrazy. Taśma jest zbudowana z celuloidu, giętkiego podłoża, na które wylana jest emulsja światłoczuła. Działa na zasadzie aparatu fotograficznego, ale w ciągu jednej sekundy, kamera wykonuje 25 zdjęć. Z tą samą prędkością działa też projektor. To cała magia obrazów ruchomych. Wszystko jest jednak niesamowicie delikatne, a filmy, które trafiły do nas z parku, mają ponad 50 lat. Niektóre są w naprawdę niezłym stanie. – Wróćmy do pana. Taśma i film są z panem przez całe życie, czy to zbyt duży skrót myślowy? – Od dziecka byłem zagorzałym kinomanem. Zdawałem bez powodzenia do łódzkiej filmówki, potem byłem związany z Wojskową Agencją Fotograficzną. Współpracowałem ze znanymi obecnie operatorami i filmowcami, m.in. Andrzejem Sekułą (autor zdjęć do „Pulp Fiction” przyp. red.) i Janem Jakubem Kolskim. Do dziś pracuję jako operator kinowy i konserwator taśm. Można więc powiedzieć, że coś w tym jest. – Podglądałem przez chwilę, jak pan pracuje. Każdy ruch i dotyk jest staranny, pieczołowicie przygotowany, wygląda na przemyślany kilkakrotnie… – Jak już wspomniałem, taśma filmowa jest tworzywem niesamowicie kruchym. Dosyć szybko się starzeje. Celuloid w niewłaściwej temperaturze niszczy się w tempie wręcz ekspresowym. W Filmotece Śląskiej reanimujemy te filmy, ratujemy je przed zapomnieniem. – Jak więc wygląda reanimacja takiego „pacjenta”? – Przede wszystkim patrzymy, co mu dolega. Czasem taśma jest zanieczyszczona, innym razem perforacja jest uszkodzona. Gdy taśma jest krucha, konieczne jest użycie określonych preparatów nawilżających. W pudełku nasącza się ligninę z siatką zabezpieczającą, film nawija się luźno, tak, aby opary acetonu, gliceryny i destylowanej wody mogły swobodnie penetrować podłoże. To sprawia, że taśma mięknie i nie jest już tak podatna na rwanie w projektorze filmowym lub w urządzeniu digitalizującym. Taki zabieg, który uelastycznia taśmę, trwa kilka tygodni. Trzeba ją też co jakiś czas przewijać. – Może pan powiedzieć coś o zbiorach Filmoteki Śląskiej? Skąd one pochodzą? – Obecnie mamy 8200 kopii filmowych, około 6 tysięcy tytułów. To są taśmy 35-milimetrowe, 16-milimetrowe i 8-milimetrowe. W przeważającej większości są to filmy fabularne i dokumentalne, ale staramy się też pozyskiwać

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Operacja trwa. Na stole leżą… archiwalne filmy. Kręciła je ekipa filmowa Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku oraz pracownicy Ośrodka Postępu Technicznego. Bohaterem głównym jest oczywiście park, jego atrakcje, imprezy, goście. W rolę lekarza wciela się Jan Ziemba, konserwator filmowych taśm, który współpracuje z należącą do Instytucji Filmowej „Silesia Film" Filmoteką Śląską. Opowiada nam o technologii i zamiłowaniu do filmów na okrągłych szpulach.

ARKADIUSZ GODLEWSKI, prezes Parku Śląskiego

Wybiegana wiosna

Parkowe materiały wywołują dreszczyk emocji – mówi Jan Zięba Zajrzyj do filmoteki Jeżeli macie jakieś filmy na szpulach, warto zgłosić się do siedziby Filmoteki Śląskiej, przy ul. Sokolskiej 66 w Katowicach. Instytucja prowadzi konserwację i digitalizację tych materiałów. Jak podkreślają konserwatorzy, każda historia jest unikatowa, do każdego materiału podchodzi się indywidualnie. Filmoteka Śląska jest jednym z dwóch miejsc w kraju, gdzie funkcjonują specjalne magazyny, w których panuje optymalna temperatura i wilgotność do przechowywania filmów. Więcej informacji pod adresami mailowymi: a.michnowska@filmotekaslaska.pl oraz a.tecl-szubert@filmotekaslaska.pl. materiały z tzw. alternatywnego obiegu, które nie powstały w oficjalnym systemie produkcji, a np. w amatorskich klubach filmowych lub pozostają w zbiorach prywatnych. Ta część kultury, bardzo zresztą niedoceniana, jest niezwykle cenna. Właściciele tych zbiorów odchodzą, a zostają po nich te szpule. Bardzo ważne, żeby w należyty sposób je chronić. A w rodzinach, które przejmują te zbiory, zazwyczaj nie ma już projektora i te materiały niszczeją. Robimy wszystko, aby je przejmować i troskliwie się nimi zaopiekować. – Wróćmy do „pacjentów”. Z których jest pan najbardziej dumny? – Takich przykładów jest sporo. Z klubów amatorskich trafiły do nas do konserwacji obrazy Franciszka Dzidy i Leona Wojtali. Ostatnio znaleziono na strychu film z czasów II wojny światowej. Obecnie staramy się go przywrócić do stanu, który pozwoli na swobodne odtworzenie. Podobnie zresztą, jak filmy z archiwum parkowego. To wspaniały zbiór. Wśród dostarczonych materiałów najstarsze mają 53 lata. Co ważne, nie są zniszczone. Były właściwie przechowywane, z daleka od wilgoci. Wy-

magają jednak konserwacji preparatami. Reanimacja trwa. – Może pan uchylić rąbka tajemnicy? Co jest na tych filmach? – Nie ukrywam, że pracy nad tymi parkowymi materiałami towarzyszy ogromny dreszczyk emocji, bo do końca nie wiadomo, co znajduje się na tych szpulach. Trzeba tutaj zrobić pokłon w stronę przemysłu niemieckiego. Filmy są bowiem kręcone na produktach Agfy sprzed ponad 50 lat. I co ciekawe, zachowały się w pełnych barwach. To ewenement. Materiały kolorowe starzeją się najszybciej. Dochodzi do rozkładu barwnika i kolory płowieją. Zdecydowanie bardziej odporne są filmy czarno-białe. Na filmach z parkowego archiwum widać przepiękny park w pierwszych latach jego funkcjonowania. Są pierwsze wystawy kwiatów, przechadzki generała Jerzego Ziętka i Edwarda Gierka. Są mieszkańcy okolicznych miast, cieszący się zielenią. Fachowym okiem powiem jasno: to niesamowicie wartościowe materiały. Rozmawiał: Łukasz Respondek

Za nami pierwsze zawody tegorocznego cyklu Parkowa Korona Biegów – powitanie wiosny, z rekordową frekwencją niemal 1200 biegaczy. Wszystkim, którzy wzięli udział w tych zawodach i wszystkim kibicom, którzy 15 marca tłumnie nas odwiedzili, serdecznie dziękuję. Bieg Wiosenny co roku zwiększa frekwencję o niemal 50 proc. i już dziś nie możemy się doczekać następnej edycji w roku 2016. A przed nami przecież kolejne zawody Korony – tym razem, po raz drugi rozgrywany w Parku – Bieg Górski. Nieco bardziej wymagający i z trasą pełną podbiegów, na której miłośnicy aktywnego wypoczynku pojawią się w poświąteczną niedzielę, 12 kwietnia. Ale w Parku Śląskim nie tylko biegamy, także spacerujemy. W marcu wystartowaliśmy z questingiem, czyli niecodziennym, parkowym spacerem z intelektualnym wsadem pełnym pytań o historię i ciekawostki, dotyczące tego miejsca. Wielu z Państwa już z tej formy zabawy korzysta, dlatego zachęcam do kolejnej propozycji skierowanej do osób, które w czasie pieszej wędrówki, chcą pogłębić swoją wiedzę na temat Zielonych Płuc Śląska. Od kwietnia rusza cykl comiesięcznych spacerów z przewodnikiem turystycznym z chorzowskiego Centrum Informacji i Turystyki. Przewodnik, będzie oprowadzał po nieznanych zakamarkach Parku i przybliżał ich historię. Zapisy już ruszyły. W ramach wiosennych remanentów, odnaleźliśmy w parkowych archiwach wiele ciekawych materiałów historycznych, dokumentujących nie tylko proces tworzenia Parku, ale i sposób jego użytkowania przed laty. Dzięki współpracy z Instytucją Kultury „Silesia Film”, obecnie wszystkie te materiały są poddawane obróbce, celem ich digitalizacji, a następnie trafią do publicznie dostępnych zasobów cyfrowych. O postępach prac, będziemy Państwa na bieżąco informować. W marcu oczywiście najgłośniej było o zbliżających się do końca negocjacjach w sprawie wesołego miasteczka, o czym mam nadzieję, szerzej będziemy mogli napisać w kolejnym wydaniu „Gazety Parkowej”. Najważniejszym wydarzeniem ostatnich tygodni, były dla nas przygotowania do kolejnego już Śniadania Wielkanocnego dla samotnych. Wielu wolontariuszy, firm i instytucji, pomogło nam, by ten parkowy, wielkanocny stół, stał się miejscem wspólnego przeżywania wiosennych świąt – zwłaszcza dla osób, które nie mają z kim spędzić tych szczególnych dni. Dziękujemy Wam za dotychczasowe wsparcie i serdecznie wszystkich zapraszamy na Wielkanocne Śniadanie w Parku Śląskim, w niedzielę, 5 kwietnia, o godz. 9 w hali namiotowej przed „Kapeluszem”.

TOP PARKOWYCH IMPREZ I WYDARZEŃ W KWIETNIU 1. Śniadanie Wielkanocne 5 kwietnia od godziny 9. Miejsce: hala przy Kanale Regatowym. Opłata: wstęp bezpłatny.

3. Koncert ku pamięci Jana „Kyksa” Skrzeka 11 kwietnia godzina 20. Zagra Śląska Grupa Bluesowa. Miejsce: Leśniczówka. Bilety: 30 zł.

5. II Piknik Rakietowy 12 kwietnia od godziny 10. Miejsce: Planetarium Śląskie.

2. Bieg Górski 12 kwietnia start godzina 11. Miejsce: Duży Krąg Taneczny. Opłata: 25 złotych, a w dniu biegu 35 zł.

4. Z przewodnikiem po Parku Śląskim 12 kwietnia godzina 11. Miejsce zbiórki: promenada generała Jerzego Ziętka (od strony ulicy Złotej). Opłata: 8 złotych dorośli, 3 zł dzieci i młodzież.

6. Spotkania z cyklu „Turystyka, podróże, wędrówki” 10 kwietnia, godz. 10.30-12. Miejsce: siedziba Fundacji Park Śląski. Wstęp bezpłatny.


Wydarzenia

3

Nowy cykl turystyczny „Z przewodnikiem po Parku Śląskim”

Siedem parkowych wycieczek

Z

przewodnikiem po Parku Śląskim”, to cykl siedmiu spotkań, które będą się odbywać w każdą drugą niedzielę miesiąca, od kwietnia do października. – Chcemy w ten sposób zachęcać do spacerowania po parku oraz do zdobywania o nim nowych informacji. A to, że będą je przekazywać profesjonalni przewodnicy, tylko podnosi rangę całego przedsięwzięcia – tłumaczy Łukasz Buszman, rzecznik prasowy Parku Śląskiego. Park organizuje wycieczki wspólnie z Chorzowskim Centrum Informacji i Turystyki oraz z Urzędem Miasta w Chorzowie. Wabikiem na uczestników ma być natomiast wstęp do kolejnych instytucji w parku po specjalnej cenie. Warunkiem skorzystania z atrakcji, będzie jednak udział w spacerze.

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Przewodnik opowie o Parku Śląskim, a potem zaprosi do jednej z jego atrakcji. I to w specjalnej cenie. Celem nowego cyklu, który jest częścią jubileuszu 65-lecia Parku Śląskiego, jest popularyzacja wiedzy o parku, przypomnienie jego historii oraz ukazanie ciekawych miejsc, do których nie zawsze zaglądamy.

Popularyzacja wartości turystyczno-krajoznawczych Osoby biorące udział w wycieczkach, będą miały możliwość zapoznania się z historią Parku Śląskiego, REKLAMA

jak i poszczególnych atrakcji: skansenu, zoo, planetarium, wesołego miasteczka, ogrodów tematycznych, kolejki linowej i wąskotorówki. – Każda wycieczka ma inny charakter i zaczyna w rożnych miejscach parku – tłumaczy Mirosław Nawrocki z Chorzowskiego Centrum Informacji i Turystyki. I dodaje, że maksymalna ilość uczestników, to 50 osób. – Bardzo zależy nam na jakości obsługi – zaznacza. – To ciekawa forma aktywnego wypoczynku. Taka wycieczka zaspokaja potrzebę wspólnego spędzenia wolnego czasu oraz daje doskonałą możliwość poznawania walorów przyrodniczych i popularyzacji wartości turystyczno-krajoznawczych Parku Śląskiego.

Główną osią parku z zakończeniem na „Elce”

Spacerowicze z pewnością odwiedzą także Rosarium

Zapisz się! Osoby chętne do udziału w wycieczce, powinny dokonać zgłoszenia i opłaty wpisowej. Termin rozpoczęcia zapisów na wybraną wycieczkę, rozpoczyna się każdego pierwszego dnia miesiąca, w którym się ona odbędzie. Miejsce zapisu, to: Chorzowskie Centrum Informacji i Turystyki, ul. Floriańska 42/1 w Chorzowie, w godzinach od 9 do 17, od poniedziałku do piątku. Zgłoszenia można również dokonać telefonicznie, pod numerami telefonu: 32 771 99 74 oraz 502 46 38 28 lub mailowo: info.cciit@op.pl.

Cykl rozpocznie się 12 kwietnia, na promenadzie generała Jerzego Ziętka, od ulicy Złotej. Spacer zostanie poprowadzony główną osią parku, a przewodnik opowie o najważniejszych atrakcjach. Później uczestnicy przejadą się „Elką”. Całość potrwa około trzech godzin. Każde z siedmiu spotkań zacznie się o godzinie 11. Koszt udziału to 3 złote dla dzieci i młodzieży uczącej się oraz 8 złotych dla dorosłych. Wyjątkiem będzie wycieczka kończąca się w wesołym miasteczku, gdzie preferencyjna opłata za wstęp zostanie dopiero ustalona. Programy wycieczek będą dostępne w Punkcie Informacji Turystycznej w formie papierowej, jak i w formie elektronicznej na stronach: www.chorzow.travel.pl i www.parkslaski.pl. Łukasz Respondek


Wydarzenia

4 Przed nami 127. Wystawa Kwiatów i Ogrodów

ZDJĘCIA: PARK ŚLĄSKI

W oczekiwaniu na ogrodowe aranżacje i kolorowy kiermasz Róże, azalie, rododendrony, a także ogrodowe aranżacje, znów będą eksponowane w Parku Śląskim. 127. Wystawa Kwiatów i Ogrodów, odbędzie się na terenie Ogólnopolskich Wystaw Ogrodniczych, w dniach od 22 do 24 maja. Czekamy na zgłoszenia osób chętnych do zaprezentowania swoich produktów i florystycznych projektów.

I

mpreza ma ponad 50-letnią historię. Zaczęło się w 1959 roku, w plenerze. W ciągu trzech pierwszych lat, wystawa znalazła szeroką rzeszę odbiorców. Już w 1962 roku padł do tej pory niepobity, frekwencyjny rekord – wystawę odwiedziło 100 tysięcy osób. Między wjazdem głównym, a Halą Wystaw „Kapelusz”, utworzono teren Ogólnopolskich Wystaw Ogrodniczych – „OWO”. Organizatorzy od początku dbali o to, aby wystawa miała odpowiedni prestiż i otoczkę. Tak jest również obecnie.

Nowe trendy i pomysły Ubiegłoroczną wystawę odwiedziło około 50 tysięcy osób. Najważniejsze jej założenia się nie zmienią: ekspozycja w całości będzie miała charakter plenerowy – odbędzie się przy alei Głównej, jest kierowana zarówno do ogrodników, projektantów krajobrazu, wystawców, jak i odwiedzających. Zwiedzanie jest w całości bezpłatne. Tradycyjnie, wystawę podzielimy na dwie strefy: ogrodowych aranżacji i kiermaszu. – Czekamy jeszcze na zgłoszenia. Najbardziej REKLAMA

Wystawa Kwiatów odbędzie się w dniach 22-24 maja zależy nam oczywiście na ogrodach i aranżacjach przestrzennych – nie ukrywa Katarzyna Zazgórnik-Sitz, która koordynuje tegoroczną wystawę. Jak podkreśla, w tym roku duży nacisk zostanie położony na nowatorskie pomysły w projektowaniu ogrodów oraz obowiązujące trendy w ich stylizowaniu i wyposażaniu. – Po to właśnie jest nasza wystawa. Ma być modnie i nowocześnie. W programie są spotkania dotyczące roślin, ogrodów, ale również utrzymania konkretnych gatunków,

Wszystkich chętnych zapraszamy do udziału w tym florystycznym święcie

wyposażenia i narzędzi ogrodniczych. – Specjaliści będą udzielali informacji, jak zagospodarować ogród – tłumaczy koordynatorka. – W tym roku rezygnujemy z poniedziałkowego kiermaszu, który nie cieszył się dużą popularnością – dodaje.

Warto się zgłosić W planach są też wykłady i pokazy florystyczne. Autorzy ogrodowych aranżacji będą dyskutować i udzielać cieka-

wych porad. W programie – podobnie jak w latach wcześniejszych – znajdą się warsztaty ekologiczne dla najmłodszych. Chętni skorzystają również ze strefy gastronomicznej. Natomiast na scenie odbywać się mają występy artystyczne i plenerowe koncerty. Informacje i zgłoszenia do udziału w wystawie bądź kiermaszu, przyjmujemy pod numerem telefonu 666 031 465 lub pod adresem mailowym: katarzyna.zazgornik@parkslaski.pl. Krzysztof Sadowski


Wydarzenia

5

Wielkanocne Śniadanie znów czeka na samotnych

Ś

niadanie Wielkanocne na tak dużą skalę odbędzie się już po raz trzeci. Rozpocznie się od modlitwy i błogosławieństwa duchownych kościołów rzymsko-katolickiego i ewangelicko-augsburskiego. Uczestnicy zobaczą też inscenizację ukrzyżowania i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Organizatorzy przygotują około 2 tysięcy miejsc. – Porcji będzie oczywiście więcej. Każdy, kto przyjdzie, zostanie wpuszczony. Wszyscy są zaproszeni – zapewnia Rykowski i dodaje, że całe przedsięwzięcie ma już wyrobioną markę, a wolontariusze i artyści zgłaszają się sami. Tym razem na scenie zobaczymy, m.in. chór Gospel Sound oraz innych muzyków.

Nieco inna formuła Mikołaj Rykowski tłumaczy, że tym razem formuła śniadania zmieni się w cały dzień wielkaREKLAMA

nocny – namiot dla odwiedzających będzie dostępny również w godzinach późniejszych. – Osoby, które skorzystają z naszego porannego zaproszenia oraz wszyscy pozostali, będą mogli odwiedzić nas również popołudniu. Mamy najładniejszy park w Polsce. Po głównym wydarzeniu, chcemy zachęcić ludzi do spacerowania i powrotu na kawę i ciasto – mówi Rykowski. Kulinarna skala całego przedsięwzięcia, jak zwykle zresztą, jest ogromna. Do przygotowania tak dużego śniadania potrzeba ogromnych ilości produktów: 2,5 tysięcy jajek, 200 kilogramów szynki, 200 kilogramów ziemniaków, 250 kilogramów białej kiełbasy. Na stołach pojawią się tradycyjne potrawy wielkanocne.

Nie ma mowy o rutynie Rykowski podkreśla, że mimo iż „Wolne miejsce” odbywa się już któryś rok z kolei, a na stołach pojawiają się te same tradycyjne potrawy, nie ma mowy o rutynie. – Zawsze jest inne przedstawienie, inny plakat, inna organizacja, ale – co niezwykle ważne – zmieniają się też ludzie. Niektórzy przestają być samotni – podkreśla Mikołaj. Jak zaznacza, grupa wolontariuszy, którzy przygotowywali ostatnią Wigilię, bardzo się scaliła. – To przedsięwzięcie żyje już własnym rytmem. W coraz mniej spraw, tutaj, na miejscu, muszę się angażować. Jest coraz więcej takich, w których odciążają mnie inni – dodaje. Można jeszcze dołączyć do organizatorów. Spotkania wolontariuszy odbywają się w każdy

Mówi ANNA PORAJ, prezes Fundacji Park Śląski

o już kolejna Wielkanoc, w którą chcemy do świątecznego stołu zaprosić osoby samotne czy potrzebujące. Wtedy Święta i dla nas – wolontariuszy, darczyńców, instytucji zaangażowanych w organizację Śniadania, stają się jeszcze pełniejsze i nabierają głębszego sensu, bo skupiają nasze myśli nie wokół zakupów i porządków, ale przy drugim człowieku. W przygotowania Śniadania Wielkanocnego dla samotnych, zaangażowanych jest ponad stu wolontariuszy. Niektórzy z nich już od miesiąca szykują ozdoby wielkanocne, pozyskują dary rzeczowe, opracowują oprawę artystyczną. Mamy też coraz liczniejszą grupę darczyńców i partnerów społecznych, na których możemy liczyć. Cieszy również, że coraz więcej osób decyduje się wyjść poza swoją samotność i spędzić święta przy parkowym stole. Ten pozytywny ferment, który odczuwamy, to chyba najlepsze potwierdzenie tego, że robimy rzecz ważną i potrzebną.

T

Śniadanie Wielkanocne dla samotnych rozpocznie się o godzinie 9

Podobnie jak przy charytatywnej Wigilii, pomaga przy nim wielu wolontariuszy wtorek, o godzinie 18, w „Wiosce Rybackiej”. Chętni mogą również zasięgnąć informacji telefonicznie, dzwoniąc pod numer 694 019 254.

– To ogromna szansa na pomoc innym osobom. Można włożyć w to wydarzenie samego siebie. Ono będzie takie, jacy my jesteśmy – mówi Rykowski. – Tu nie ma ustalonych ram. Każdy wolontariusz coś ciekawego dodaje. Nie jesteśmy zaszufladkowani. Zapraszamy osoby z pomysłami, inwencją, charyzmą. U nas te cechy zostaną dobrze wykorzystane. Warunek jest jeden: chcemy służyć innym. Chcemy iść za przykładem Jezusa, który mył nogi swoim uczniom. Równolegle takie samo śniadanie, o niemal takich samych rozmiarach i specyfice, w tym samym czasie, odbędzie się na Placu Defilad w Warszawie. Krzysztof Sadowski

ZDJĘCIE: PARKŚLĄSKI

W świąteczną niedzielę (5 kwietnia) „Wolne miejsce” znów w Parku Śląskim. Akcja, którą Fundacja Park Śląski organizuje wspólnie z restauratorem Mikołajem Rykowskim, odbędzie się w namiocie przy Kanale Regatowym. O godzinie 9, rozpocznie się Śniadanie Wielkanocne. Przyjść może oczywiście każdy, kto nie chce w tym wyjątkowym czasie zostać sam.

ZDJĘCIA: PARKŚLĄSKI

„Wolne miejsce” także dla Ciebie


Sport i rekreacja

N

abywca oszczędza sporo czasu w kolejkach, ale i pieniędzy. W przypadku wejściówki dla jednej osoby za 80 złotych można zaoszczędzić 38 procent, a w przypadku biletu rodzinnego za 200 złotych, nawet 56 procent. Bilet do Parku Śląskiego uprawnia do wejścia do Śląskiego Wesołego Miasteczka, Śląskiego Ogrodu Zoologicznego, Planetarium Śląskiego, Śląskiego Parku Linowego i Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie” oraz przejażdżki „Elką”. Konkretne rabaty oferują też działające w okolicy parku hotele i znajdujące się na jego terenie punkty gastronomiczne. W cenie jest zniżka na posiłek w wybranych restauracjach. Zakupiona raz wejściówka, jest ważna od początku maja, do końca września. Sprzedaż ruszy 15 kwietnia. Będzie prowadzona w kilku miejscach: w dyrekcji parku i skansenie, a także on-line, za pośrednictwem strony internetowej: sklep.parkslaski. pl. (luk)

Riksze wracają Ważą po 60 kilogramów, są wygodne, zwrotne i – co w Parku Śląskim najważniejsze – ekologiczne. W kwietniu, na alejach, po kilkuletniej przerwie, znów pojawią się riksze.

W niedzielę, 12 kwietnia, zaplanowaliśmy drugi start cyklu Parkowa Korona Biegów. Nietypowy, bo zawodnicy zamiast asfaltowych alejek, będą pokonywać leśne ścieżki i dukty.

B

D

o parku trafią te same riksze, które w zeszłym roku można było spotkać na głównych ulicach Katowic. Pojazdy mogą przewieźć dwie bardziej lub trzy mniej korpulentne osoby. Będą ruszały spod Hali Wystaw „Kapelusz”, z miejsca, gdzie dostępna jest też parkowa wypożyczalnia rowerów. Za riksze odpowiada ich operator – Stowarzyszenie Pro-Kulturamedia oraz ich właściciel, Szymon Janik. Kursy nie będą biletowane. Kierowcy mają rozdawać gadżety i informatory dotyczące oferty kulturalnej, a pasażer zapłaci w formie zbiórki publicznej na cele statutowe organizacji, która pod różnymi postaciami wspiera przedsięwzięcia kulturalne i artystyczne. Szymon Janik zapewnia, że riksze nie będą uciążliwe dla pieszych. – Ich maksymalna prędkość, to 15 kilometrów na godzinę. Są wyposażone w dzwonki i klaksony – mówi. – Nasi kierowcy doskonale radzą sobie na przeludnionej Mariackiej. W parku również nie powinni mieć problemu – dodaje. Riksze po Parku Śląskim zaczną jeździć od 11 kwietnia, od godziny 11. Na początku sezonu, ich właściciele planują udostępnić trzy pojazdy w piątki, soboty i niedziele. W środku sezonu, po parku ma jeździć siedem riksz, i to przez cały tydzień.

Sport w wielkim mieście

Wiosenne porządki

Riksze zaczną kursować po parku od poświątecznego weekendu

Wypożyczalnie rowerów Miłośnicy dwóch kółek, od 17 kwietnia znów będą mogli korzystać z wypożyczalni rowerów, która mieści się obok „Kapelusza”. Do dyspozycji użytkowników jest 35 rowerów zwykłych i 16 elektrycznych. Wśród nich jest kilka BMX-ów i dwa, które posiadają siedzenia dla dzieci. Wypożyczalnia działa w zależności do pogody – przy niesprzyjającej aurze, jest zamykana. Od poniedziałku do piątku, cykliści mogą z niej korzystać od 11. do 18., a w weekendy od 10. do 19. Godzina jazdy kosztuje 5 złotych. Przed wypożyczeniem, konieczne trzeba jednak okazać dokument tożsamości oraz wpłacić zwrotną kaucję, w wysokości 100 złotych. Wypożyczalnia będzie otwarta do końca października.

– Pierwsze tygodnie będą rozruchowe. Chcemy się przekonać, jakie jest zapotrzebowanie na nasze usługi – tłumaczy pan Szymon i dodaje, że sporo będzie zależało do pogody. – Na pewno nie należy się nas spodziewać w dni deszczowe – zaznacza. Riksze będą jeździć po głównych alejach parku. O kursach skierowanych w stronę

obie i swojej diecie, która ma wpływ nie tylko na naszą sylwetkę, ale także cerę, włosy, paznokcie, a poza tym – poprawia nasze samopoczucie. Po zimie organizm jest zmęczony, a ciało rozleniwione i pozbawione energii. Dlatego, zanim nadejdzie „sezon bikini”, warto o siebie zadbać i zaplanować wiosenne porządki nie tylko w mieszkaniu. Mamy jedno ciało i to właśnie w nim powinien panować bezwzględny ład i porządek. Dlatego wiosnę powinniśmy zacząć od detoksu, czyli pozbycia się wszelkich toksyn z naszego organizmu. Toksyny w organizmie pochodzą ze wszystkiego, co jemy i czym oddychamy. Nie jesteśmy w stanie się ich ustrzec. Większość spożywanej przez nas żywności jest wysoko przetworzona, pełna substancji konserwujących, sztucznych aromatów i barwników. Wielu z nas nadużywa leków, co nie wpływa korzystnie na równowagę biologiczną i prowadzi do zaburzeń równowagi wewnętrznego mikroekosystemu człowieka. Nasz organizm traci naturalną zdolność do samooczyszczania i warto go w tym procesie regularnie wspomagać. Raz na jakiś

ieg Górski odbędzie się w Parku Śląskim już po raz drugi. W ubiegłym roku wystartowało w nim 77 osób. Tym razem, na kilka tygodni przed imprezą, na liście startowej jest już ponad sto nazwisk. Organizatorami biegu są Grupa Nonstop Adventure i Park Śląski. Start i meta zostaną przygotowane na Dużym Kręgu Tanecznym. Początek o godzinie 11. Zawodnicy będą mieli do wyboru dwie trasy: krótszą 4,5 –kilometrową oraz dłuższą 9-kilometrową. Podbiegną jedną lub dwie pętle. – Trasa ma być bardzo techniczna i urozmaicona, pełna podbiegów i zbiegów. To dobry moment, żeby rozpocząć swoją przygodę z górskim bieganiem, ale też ciekawe urozmaicenie dla zawansowanych biegaczy. Nie trzeba bowiem wcale wyjeżdżać w góry, żeby sprawdzić się na górzystej trasie – mówi Filip Żok, organizator imprez biegowych. Zapisy na Bieg Górski już ruszyły. Przed imprezą koszt udziału to 25 złotych, a w dniu biegu 35 zł. Tym razem – podobnie jak w Biegu Wiosennym – zostanie przygotowany start dla dzieci. Udział jest bezpłatny. Szczegóły na naszej stronie internetowej. (luk)

Planetarium Śląskiego zdecydują już sami kierowcy. – Trzeba brać pod uwagę, że taka osoba ma do przewiezienia kilkaset kilogramów. Dlatego jazda po wzniesieniach, może być dla nich zbyt wyczerpująca – zastrzega Janik. Więcej informacji można uzyskać pod numerem telefonu 791 590 722. Krzysztof Sadowski

Bieg Górski – drugi start Korony

Biegaj z Augustem

Nasz trzeci rok

Ciepłe dni zaczynają nieśmiało nas rozpieszczać. Wkrótce zrzucimy z siebie czapki i kurtki – zaczniemy dbać o swoje ciało. Co jednak z naszym wnętrzem? O tej porze roku warto przyjrzeć się sobie bliżej.

S

Bieg Górski leśnymi duktami

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Zoo, skansen, planetarium, wesołe miasteczko, park linowy, kolejka linowa „Elka” – wszystko na jednej wejściówce. To trzeci sezon z Biletem do Parku Śląskiego. Wejściówki do obiegu trafią 15 kwietnia.

Drugi start Parkowej Korony Biegów

ZDJĘCIE: BUBUSŁAWA GÓRNY

Na jednej wejściówce

Kolejne ekologiczne pojazdy na alejach

ZDJĘCIE: MAT. NADESŁ.

Trzeci sezon z Biletem do Parku Śląskiego

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

6

czas należy zastosować trzydniowe oczyszczanie. Jest ono często mylone z dietą. Faktycznie, specyficzny sposób odżywiania jest częścią całego procesu, ale utrata wagi znajduje się na ostatnim miejscu korzyści. Detoks można bezpiecznie przeprowadzić w domu, pod warunkiem, że poprzedzą go odpowiednie przygotowania. Najpóźniej na trzy dni przed detoksem, należy zrezygnować z kofeiny, alkoholu, cukru, papierosów, białej mąki, czerwonego mięsa, mleka, jajek i innych produktów pochodzenia zwierzęcego. Zamiast kawy, należy pić dużo wody i herbat ziołowych. Zaraz po przebudzeniu, powinniśmy wypijać letnią wodę z cytryną, a w ciągu dnia spożywać orzechy – ziemne powinniśmy odstawić, ponieważ zawierają skrobię, która negatywnie wpływa na proces eliminacji toksyn. Oczyszczanie może trwać kilka dni – sama je przetestowałam. Zachęcam do poczytania o tym na moim blogu, gdzie szczegółowo opisałam własny, 20-dniowy detoks, przeprowadzony pod okiem specjalistów. Klaudia Kapica

Rozpoczynamy trzeci rok wspólnych, parkowych treningów biegowych. W tym czasie liczba uczestników zdecydowanie wzrosła i przybyło wiele nowych osób w bardzo różnym wieku i różnej płci. Osoby zaczynające samodzielne treningi, chcą szybko odrobić zaległości powstałe w wyniku często wieloletnich zaniedbań. Dlatego zaczynają od razu narzucać organizmowi obciążenia, których ten nie jest w stanie znieść. Nasz organizm nie lubi pośpiechu – trzeba mu dać czas na to, by się przystosował i odpowiednio zareagował na bodźce. Inaczej najczęstszym efektem takiego pośpiechu jest kontuzja i zniechęcenie. W bieganiu zabójczym czynnikiem zawsze jest dystans, nigdy zaś szybkość. Dlatego, aby osiągnąć wymarzony cel, należy najpierw skoncentrować się na wydłużaniu pokonywanych odległości, a dopiero potem na zwiększaniu tempa biegu. Jeśli jednego dnia wykonujesz trening mocny (interwały, długie wybieganie, trening tempowy), to następnego dnia powinieneś wykonać trening lekki – trucht, maksymalnie bieg w drugim zakresie tętna. Inaczej organizm nie zdąży się zregenerować i ulegnie kontuzji. Te wyżej wymienione podstawowe zasady treningu, realizujemy w czasie naszych spotkań, a efekty są rewelacyjne. W czasie ostatniego Biegu Wiosennego, zostało ustanowionych bardzo wiele rekordów życiowych, między innymi przez Pawła Świerkota, który pokonał 10 km w rewelacyjnym czasie 37:52. Doskonałym przykładem regu-

larnego treningu z „głową” jest Wioletta Jończyk, która zaczęła przychodzić na treningi do parku od września ubiegłego roku i w swoim debiucie, w półmaratonie uzyskała czas 1:48:07. Z kolei, na przykład Ewa Papla, ustanowiła w tym roku rekord życiowy w maratonie (3 godziny 28 minut). Niektórzy na pierwszym treningu mieli problem z pokonaniem w biegu ciągłym dystansu 1 km, ale już po paru tygodniach przebiegają 5 km bez zadyszki i są bardzo zadowoleni. Siła sportowca to w większości siła jego psychiki. Zdrowy umysł, to zazwyczaj zdrowe ciało. Głowa spętana problemami i „odłączona” od reszty ciała, to w praktyce niemożność zrealizowania celów sportowych. Musimy sobie uświadomić, że nasz organizm odbiera bodźce nie tylko w czasie treningu, ale przez cały czas – to podstawa. Ile i jak śpimy, co i kiedy jemy i pijemy, jak wypoczywamy – wszystko to ma znaczenie dla naszego zdrowia. No i dla wyników, czyli – by tak było – spotykamy się w każdy czwartek w Parku Śląskim, o godz. 18 na wspólnym treningu. August Jakubik


Ekologicznie

7

Christian Grüssen, jeden z szefów European Garden Heritage Network z roboczą wizytą w Parku Śląskim

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Europejskie wskazówki i zachodnie podejście – Macie piękny park, a największym jego skarbem jest natura – powiedział Christian Grüssen, współzałożyciel, główny koordynator i jeden z managerów zarządzających siecią European Garden Heritage Network, podczas swojej roboczej wizyty w Parku Śląskim. Przypomnijmy: park od stycznia jest członkiem tej organizacji, która zrzesza ponad 150 ogrodów z całej Europy.

Pomysł na mini-ogrody

G

rüssen wręczył zarządowi parku oficjalną flagę i plakietkę organizacji. Można ją oglądać przy wejściu do dyrekcji. To pierwsza oficjalna wizyta przedstawiciela EGHN w Parku Śląskim. – Wcześniej Christian Grüssen był w parku razem z przedstawicielami europejskich parków i ogrodów, które uczestniczyły w unijnym projekcie realizowanym z udziałem Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie – tłumaczy Wojciech Zamorski, koordynator współpracy z EGHN z ramienia Parku Śląskiego. – Już podczas tej wizyty, nasz park zrobił na nim duże wrażenie. Teraz nasz gość przyjrzał się mu lepiej. Nie szczędził też cennych rad i wskazówek.

Christian Grüssen po raz kolejny odwiedził Park Śląski

Wyróżnia nas „Elka”

powy, innowacyjny sposób podziwiania parkowej natury z kilkunastometrowej wysokości. To atrakcja, która zdecydowanie wyróżnia nas nawet w skali europejskiej – zaznacza Zamorski. Podczas swojej wizyty, Grüssen miał okazję zobaczyć nie tylko to, co w parku piękne, ale również jego części wy-

EGHN interesuje się przede wszystkim przestrzeniami zielonymi i ich zagospodarowaniem. Na dalszym planie stawia imprezy i rozrywkę. – Jedynym elementem, który z punktu widzenia stowarzyszenia w tym kontekście jest ciekawy, to „Elka”. Kolejka jest postrzegana, jako niety-

magające udoskonalenia. Przedstawiono mu plany dotyczące Ogrodu Japońskiego i nakreślono ramy współpracy ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Zabrano go do Ogrodu Bylinowego i Rosarium. Ogromne wrażenie zrobiła na nim parkowa fauna. – To ogromny atut tego miejsca, szczególnie biorąc pod uwagę jego loka-

Ratunku, mój pies jest nadpobudliwy!

ZDJĘCIE: MAT. NADESŁ.

REKLAMA

Na luźnej smyczy

Twój pies nie potrafi nawet przez chwilę spokojnie przebywać w jednym miejscu, ciągle wymusza na Tobie różne działania, w obecności gości skacze i szczeka?

Ż

eby poradzić sobie z nadmiernie aktywnym psem, powinieneś pamiętać o kilku zasadach: Zabezpieczaj potrzeby podstawowe psa (Gazeta Parkowa Lipiec 2014), między innymi potrzebę eksplorowania i węszenia. Pamiętaj jednak, że samo zmęczenie fizyczne nie wyciszy Twojego psa. Czasem wręcz przeciwnie, dużo aktywności fizycznej może stymulować go do jeszcze większego pobudzenia i coraz trudniej będzie Ci go uspokoić. Naucz Twojego psa podstawowych poleceń, które pomogą Ci lepiej kontrolować jego zachowanie. Co jednak ważne, nagradzaj go za spokojne zachowania w codziennym funkcjonowaniu i stopniowo przedłużaj trwanie psa w prezentowaniu tych zachowań. Wymaga to konsekwentnej pracy i cierpliwości w każdym kontakcie z psem i, co ważne, nie można się poddać po kilku próbach. Jeśli tak się stanie, pies może nauczyć się coraz intensywniej wymuszać na Tobie działania. Polecenia powinny mieć swój początek i zakończenie. Tylko dzięki temu, pies będzie potrafił nauczyć się

lizację i poprzemysłowy rodowód –podkreśla Grüssen. – Na Zachodzie kwestia ekologii i rekultywacji terenów poprzemysłowych jest teraz bardzo na topie. Wasz park, to przykład udanych działań w tym kierunku aż sprzed 65 lat. To imponujące. Jesteście europejskimi prekursorami w tej dziedzinie.

coraz dłuższego prezentowania spokojnego zachowania, bez zrywania go. Na koniec, jeśli Twój pies nie potrafi się opanować, a nie wie przecież, że to co robi jest złe w Twoich oczach, pokaż mu, że może się w danej sytuacji zachować inaczej. Uniemożliwisz wtedy pojawienie się zachowania nieakceptowanego przez Ciebie oraz unikniesz nadmiernego pobudzenia psa. Magdalena Grabowska Trener szkolenia psów Canid Oddział Katowice Behawiorysta zwierzęcy

Park Śląski chce być aktywnym członkiem EGHN. Podczas wizyty Grüssena, nakreślono wspólne priorytety w działaniach na najbliższe miesiące. Jednym z pomysłów, który sprawdza się m.in. w niemieckich parkach, jest zaangażowanie komercyjnych producentów i hodowców roślin do promocji swoich wyrobów na terenie parku. – Na jedną taką aranżację przeznacza się kilka, kilkanaście metrów kwadratowych. Takie mini-ogródki, ciekawie wypełniają przestrzeń, a ich twórcy mają reklamę w formie tabliczki stojącej tuż przy aranżacji – wyjaśnia Zamorski i dodaje, że możliwe jest też nawiązanie kontaktu z hodowcami róż, którzy uzupełnią Rosarium swoimi produktami, np. w zamian za możliwość organizacji kiermaszu. – Tutaj szczególnie liczymy na kontakty z ogrodami w Niemczech i Holandii, które również mają bogate kolekcje róż. Chcemy się dowiedzieć, w jaki sposób są tam finansowane i aranżowane ekspozycje. Być może komercyjni partnerzy, współpracujący z tamtymi parkami, zainteresują się też Parkiem Śląskim. Christian Grüssen, podczas swojego dwudniowego pobytu w Chorzowie, wskazał też, na co położyć główny nacisk, aby ściągnąć zachodnioeuropejskich turystów. – Można to zrobić, eksponując przestrzeń zieloną w ciekawy sposób. Chodzi o innowacyjne pokazywanie natury: kwiatów, klombów, krzewów – podkreśla Grüssen. – To, w naszym przekonaniu, ma zdecydowanie dużo większe znaczenie, niż aspekt rozrywkowo-rekreacyjny – dodaje. Łukasz Respondek


Z parkowych archiwów

8

Historia jednej z najmłodszych atrakcji Parku Śląskiego

ZDJĘCIA: PARK ŚLĄSKI

Od „Bambina” do Śląskiego Parku Linowego Najpierw „Palenisko”, teraz Śląski Park Linowy. To jedna z ostatnich atrakcji, jakie powstały w Parku Śląskim. W 2007 roku, na terenie po dawnym ogrodzie „Bambino”, zbudowano jedną z największych w kraju atrakcję tego typu.

N

a początku był tu ogród. Niewielki, ale bardzo lubiany. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy ta sympatia była spowodowana ciekawą aranżacją roślinności, czy bezpośrednim sąsiedztwem Śląskiego Wesołego Miasteczka. W każdym razie dzieci były tu częstymi gośćmi – stąd też nazwa „Bambino”.

Ogniska, apele i półkolonie

Najdłuższa trasa parku linowego liczy 296 metrów

W latach 70. obok Ośrodka Harcerskiego było to główne miejsce organizowania obozów dla dzieci z terenów wiejskich. Namioty, apele, ogniska, niewielki basen – to wszystko sprawiało, że przyjezdni czuli się w tym miejscu, jak podczas leśnego biwaku. Z tą jednak różnicą, że w odległości kilkuset metrów, mieli do dyspozycji całe mnóstwo atrakcji. Tak o obozach w 1979 roku pisała Trybuna Robotnicza z 13 lipca: „Piętnaście nowiuteńkich namiotów harcerskich tworzy ośrodek kolonijny „Bambino”, zlokalizowany wśród zieleni Śląskiego Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie. W czerwcu i lipcu br. – mówi dyrektor WPKiW mgr Julian Koba – organizujemy w naszym parku 21-dniowe turnusy dla 200 dzieci pracowników przedsiębiorstw gospodarstwa komunalnego z woj. katowickiego i konińskiego. Nasi podopieczni – informuje kierowniczka „Bambina”, Lucyna Wojtczak – czują się wyśmienicie. Korzystają nie tylko z Wesołego Miasteczka, ale ze wszystkich atrakcji WPKiW: ZOO i kąpieliska „Fala”. Ponadto urządzamy dla nich wycieczki do Jury Krakowsko-Częstochowskiej i w Beskidy”.

Liny na 26 słupach Z czasem atrakcyjność turystyczna parku dla osób spoza miast aglomeracji malała. Malało też znaczenie ogrodu „Bambino”. Próbowano zaadaptować teren pod różne funkcje, m.in. prowadząc tam szkolenia psów. Jednak stałej funkcji ciągle nie było. Aż do 2007 roku. Wtedy też, na powierzchni 1,5 hektara, przy alei Dojazdowej 1, rozpoczęła się budowa „Paleniska”, parku linowego z prawdziwego zdarzenia. Atrakcji wyjątkowej na owe czasy pod względem wielkości i ilości przeszkód. Pochłonęła 450 tysięcy złotych. – Wówczas to był największy park linowy na Śląsku i jeden z największych w kraju – przypomniana Patrycja Szymura, obecna koordynatorka parku linowego. – Jeszcze osiem lat temu takich obiektów było w Polsce niewiele. Prawdziwy boom na parki linowe zaczął się dopiero później. Przez kilka miesięcy obiekt budowały trzy firmy: jedna wykonała projekt, druga fundamenty pod metalowe kotwy, a trzecia wieszała liny i montowała całą konstrukcję. Składa się ona z 26 słupów drewnianych, na których umieszczono trzy trasy o różnym stopniu trudności. Każdy słup ma 14 metrów wysokości. Park linowy po raz

Po linach można się tu wspiąć na wysokość nawet 10,5 metra

Park linowy to świetna propozycja dla aktywnych pierwszy otwarto w sierpniu 2007 roku. Zainteresowanie już wtedy było ogromne. Tak o atrakcjach nowego obiektu w parku pisała „Gazeta Wyborcza” 16 sierpnia tego roku: „Kolejne przeszkody to m.in. zjazd na linie, skok indiański, most dwulinowy (po jednej linie na nogi i ręce). Przejście po wiszącej sieci przypomina zabawę z placu zabaw, gdzie trzeba wspinać się po siatce, tyle że kilka metrów w powietrzu. W tym miejscu uświadomiłem sobie, że spacer po linach w temperaturze powyżej 30 stopni, męczy dwa razy bardziej, ale to w końcu Palenisko. Zostały jeszcze surfer, beczki i moje ulubione trapezy – to kilka desek przywieszonych na sznurach, które rozsuwając się, zachęcają do szpagatu. Na koniec 60-metrowy zjazd. I piękne uczucie, że stoi się na ziemi”.

Trzecia trasa ciągle trudna Trasa mała to 12 przeszkód, rozwieszonych pomiędzy 11 platformami, na wysokości od 2,5 do 3 metrów. Jej długość to 117 metrów. O ponad 70 metrów dłuższa jest druga trasa. Składa się z 14 przeszkód, rozwieszonych pomiędzy 13 platformami, na wysoko-

Adres redakcji: Aleja Różana 2, 41 - 501 Chorzów Tel. 601 472 618, fax. 032 790 53 76 E – mail: gazeta.parkowa@parkslaski.pl Redaktor naczelny: Łukasz Buszman

ści od 6 do 9 m. Trasa trudna to 17 przeszkód, rozwieszonych pomiędzy 15 platformami, na wysokości od 6,5 do 10,5 metra. Długość tej trasy to 296 metrów. Jest ona przewidziana dla młodzieży i osób dorosłych, o wzroście powyżej 160 cm oraz osób, które mają doświadczenie i są przygotowani na nieco bardziej ekstremalne wyzwania. Kończy ją ponad 90-metrowy zjazd tyrolski. – Ta trasa, mimo że w międzyczasie otwarto wiele nowoczesnych obiektów, nadal uważana jest przez wspinaczy, jako jedna z najtrudniejszych w kraju. Ona znacznie podnosi naszą atrakcyjność – przyznaje Szymura. Wkrótce potem „Palenisko” zmieniło swoja nazwę na Śląski Park Linowy. W 2011 roku otwarto mini-park z myślą o małych wspinaczach. – To taki duży plac zabaw na wysokości 3,5 metra. Do dyspozycji jest 11 domków i 12 przeszkód – wylicza Szymura. W 2013 roku ofertę parku linowego uatrakcyjniła 7,5-metrowa ścianka wspinaczkowa. – Może nie jesteśmy już najwięksi, ale na pewno mamy jedną z najlepszych lokalizacji. To też doskonałe miejsce dla firm na imprezy branżowe – tłumaczy Szymura.

Redakcja: Ewa Kulisz, Wojciech Mirek, Łukasz Respondek, Krzysztof Sadowski Wojciech Zamorski, Yen Projekt i redakcja graficzna: Marek Michalski

Mini park linowy powstał w 2011 roku

Rusza sezon w Śląskim Parku Linowym 18 kwietnia rusza sezon w Śląskim Parku Linowym. Obiekt będzie dostępny do końca września. Osoby do 15 lat płacą 25 złotych, a od 16 lat – 35 zł. Bilet do mini parku linowego, kosztuje 15 zł (czas i ilość przejść bez ograniczeń). Zapraszamy na stronę www.slaskiparklinowy.pl, park linowy znajdziecie też na Facebook i YouTube. Więcej informacji uzyskacie pod numerem telefonu 666 031 384 oraz pisząc na adres mailowy: info@parkslaski.pl.

Łukasz Respondek

Dział sprzedaży reklam: Katarzyna Zazgórnik-Sitz tel. 666 031 465 Wydawca: Park Śląski w Chorzowie

Gazeta Parkowa także w internecie na: www.parkslaski.pl Kolejny numer Gazety Parkowej ukaże się: 24 kwietnia 2015

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych ogłoszeń i reklam.


Po sąsiedzku W Śląskim zoo

Zabawki dla czworonogów

W trosce o zdrowie żyraf

bając o harmonijny rozwój zwierząt zamieszkujących Śląski Ogród Zoologiczny – dyrekcja zakupiła zabawki dla swoich podopiecznych. Zabawki mają na celu wspomagać rozwój zwierząt. Piłki zostały przekazane na wybiegi dla niedźwiedzi, tygrysów, małp, świń, zebr, wielbłądów, osłów i żyraf. Ich celem jest rozwijanie kreatywności. Mają wpływać na koncentrację, myślenie, rozwijać zmysły i reakcje na bodźce. Wśród zabawek są też piłki zapachowe, które można zawiesić na linie lub swobodnie położyć, by zwierzęta mogły przesuwać je w dowolne miejsce oraz piłki do lizania (dla sajmiri).

Ulembo trenuje

D

Krakowski waran

Pamiętacie zapewne, że w 2013 roku, w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym zakończyła się budowa nowego pawilonu dla żyraf. Chwilę później zamieszkał w nim samiec Ulembo, który przyjechał tu z Drezna. W przeciągu dwóch tygodni, dołączyły do niego dwie samice – Liani i Lindani, które przyjechały z Duisburga. Teraz przyszedł czas na trening.

ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO

W

Śląskim Ogrodzie Zoologicznym trwa proces adaptacyjny warana czarnego. Obecnie waran przebywa w budynku słoniarni, gdzie przygotowany został dla niego wybieg. Przyjechał do nas z Krakowa, wcześniej został odłowiony w Czechach i póki co, musi zaaklimatyzować się do otoczenia i nowego domu. W przyszłości dołączy do niego samica.

Ponad 100 uczestników testu

W

ZDJĘCIE: ŚTADION ŚLĄSKI

kolejnej edycji testu Coopera, czyli jednej z najpopularniejszych prób wytrzymałościowych na świecie, organizowanego przez Stadion Śląski, wystartowało ponad 100 biegaczy. Po 12-minutowym nieprzerwanym biegu, najlepszy wynik osiągnął Adam Jagieła, który przebiegł 3498 metrów, a wśród pań Barbara Nenko 2741 metrów. Na mecie każdy z uczestników otrzymał certyfikat z osiągniętym wynikiem. Mat. Śląskie zoo, Stadion Śląski

REKLAMA

C

horzowscy opiekunowie żyraf – Olga Mierzejewska i Tomasz Matyja – by usprawnić pracę nad swoimi podopiecznymi, pojechali na szkolenie do gdańskiego zoo. Tam przez tydzień uczestniczyli w treningach żyraf. Teraz zabrali się za działania. Codziennie rano, pod ich okiem trening rozpoczyna Ulembo, który jest bardzo łasy na nagrody. Pada komenda wypowiedziana przez trenera – sekundę później Ulembo podnosi prawą nogę do góry, aby chwilę potem usłyszeć dźwięk clickera. To sygnał, że zadanie zostało dobrze wykonane i może rozkoszować się śniadaniem z wiadra, w którym znajdują się płatki owsiane, siemię lniane, wysłodki buraczane, a to wszystko połączone z witaminami. Trening nie jest łatwy, ponieważ żyrafy z natury są płochliwe, dlatego tak ważne jest zdobycie ich zaufania. Ulembo zazwyczaj podchodzi do trenera pewnie, jest zdyscyplinowany, natomiast samice, zanim zdecydują się wziąć udział w treningu, obserwują wszystko dookoła. Zbyt gwałtowny ruch może je spłoszyć. Jednak spokój i cierpliwość Olgi i Tomka, zawsze zwycięża. Trening odbywa się codziennie w tym samym miejscu w żyrafiarni. Aby był skuteczny, każda żyrafa ćwiczy oddzielnie. Ulembo po skończonym trenin-

ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO

W skrócie

9

Trening z Ulembo gu przechodzi do boksu obok, gdzie dalej może kontynuować śniadanie, a trzeba przyznać, że żyrafy jedzą sporo, bowiem codziennie zjadają około 15 kilogramów pokarmu. Tyle o procesie, według którego przebiega trening. Teraz pozostaje odpowiedzieć na pytanie: po co żyrafom trening? Czemu on ma służyć? Otóż jest on połączony z zabiegami medycznymi. Aby pobrać krew, zazwyczaj trzeba żyrafy usypiać, a później wybudzać, co jest zabiegiem ryzykownym. Jeśli są zajęte ćwiczeniami, można to zrobić w czasie ich trwania. W momencie schylania, żyrafa pozwala zaufanemu opiekunowi na ukłucie i zbadanie krwi. Dzięki temu, zabieg jest nieinwazyjny. Ponadto, dzięki treningom, codziennie można sprawdzić stan kopyt zwierząt. Przypomnijmy jeszcze, że żyrafy w śląskim zoo mieszkają już półtora roku i zdecydowanie są już zadomowione. Ulembo z natury jest flegmatykiem, lubi sobie leżeć i odpoczywać, natomiast Lindani wszędzie zagląda, jest ciekawa wszystkiego, co dzieje się dookoła. Liani to prawdziwa dama, która ze spokojem obserwuje swoich pobratymców, którzy uwielbiają ze sobą spędzać czas. Mat. Śląskie zoo REKLAMA


10

Parkowa Akademia Wolontariatu ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Edukacja osób starszych

Wyszkolony jak PAW Lidka kończy pisanie doktoratu z socjologii turystyki. Lidia zjeździła już pół Polski, żeby szkolić się z rękodzieła u najlepszych fachowców. Maria na angielski jeździ w trzy różne miejsca, słucha BBC, CNN. – Muszę się nakręcić, żeby umysł mi nie zardzewiał – mówi.

M

ają od ponad 50 do ponad 70 lat i ambicje: Lidka lubi wiedzieć, więc łyka wiedzę; Lidia chce bardzo fachowo uczyć rękodzieła, więc uczy innych i ciągle uczy się; a Maria… musi się nakręcać. Lidka pisze doktorat od 8 lat, w tym roku ma zamiar się bronić. Lidia rękodzieło studiuje od 3-4 lat i nie zamierza przestać. Podobnie jak Maria, która za angielski wzięła się trzy lata temu.

Poprzeczka idzie w górę Są prawdziwą elitą, bo – według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej – w Polsce tylko niecały 1 proc. osób po 55. roku życia korzysta z zajęć edukacyjnych. Średnia dla Unii Europejskiej wynosi 4 proc. Najchętniej uczą się starsi Duńczycy, Szwedzi, Finowie – w tych krajach średnia unijna przekroczona jest dwu-, trzylub ponad pięciokrotnie. REKLAMA

Zaczynały różnie: Maria uznała, że z rosyjskim i francuskim zbyt wiele nie zwojuje, bo świat mówi po angielsku. W poniedziałki chodzi więc na zajęcia do biblioteki. W piątki do Spółdzielni Piast – 45 minut podstaw. A na uniwersytecie trzeciego wieku ma konwersacje. Maria ma jednak swoją teorię: – Jak się człowiek sam nie uczy, to się nie nauczy. I słucha po angielsku telewizji informacyjnych. W sumie jakieś 6 godzin tygodniowo nauki. Czasem ma dość i robi sobie 2-3 dni przerwy, ale jak się jakieś słówko do niej przyklei, to grzebie, szuka, czyta na jego temat... U Lidii na początku był artykuł. Przeczytała, zamarzyła, pojechała do Łodzi na prywatne warsztaty i wróciła z kwiatem na jedwabiu i szalikiem. Potem była wystawa w Galerii Sztuki Użytkowej prac, czyli sukienek Anny Kantorysińskiej (to najlepsza kolorystka). Zobaczyła, zachwyciła się i pojechała na dwudniowe, indywidualne warsztaty do Kołobrzegu. Od rana do nocy szkoliła się u profesjonalnej projektantki mody (8 własnych pokazów w Polsce, udział w 21 pokazach w Polsce i Rosji), twórczyni szali i ubrań z filcu, nauczycielki filcowania. Wróciła z żakietem. Potem były jeszcze warsztaty z sutaszu, haftu koralikowego, malowania wełną czesankową obrazów, naszywania aplikacji, ekoprint, farbowanie na zimno… Po kilka dni. Ustroń, Warszawa… I wszystko za własne pieniądze. Niemałe. Teraz zbiera na kurs robienia frywolitek. Lidka pracowała w turystyce: była pilotem, jeździła po świecie (- Malowałam na wysokościach, żeby zarobić na wyjazdy), Indie, Nepal, Włochy. Potem uczyła. Kiedy przyszedł czas na podniesie-

nie poprzeczki, zdecydowała się na doktorat z socjologii turystyki. Sama przygotowuje ankiety, robi badania, jeździ do gmin, publikuje artykuły, prowadzi wykłady… Cztery rozdziały pracy ma już gotowe, piąty szlifuje. W maju chce złożyć całość.

Ucz się, seniorze, ucz Według badań, uczenie się wpływa na większą aktywność, zachowanie dobrego zdrowia i niezależności do późnych lat, przeciwdziała wykluczeniu społecznemu osób starszych. Uczące się osoby starsze, są też bardziej zaangażowane w działania na rzecz swojego i młodszego pokolenia, na rzecz społeczności lokalnych. To prawda: Lidka, Lidia i Maria działają w Parkowej Akademii Wolontariatu. Lidia uczy rękodzieła, wystawia swoje prace na kiermaszach, w bibliotekach. Maria już wkrótce pomoże prowadzić czytelnię w szpitalu geriatrycznym. Wszystkie trzy, razem z innymi wolontariuszami z PAW, pomagają w czasie parkowych imprez w planowaniu, prowadzeniu recepcji, obsłudze uczestników, organizują zajęcia dla dzieci... Wolontariusze PAW szkolą też innych: z obsługi komputera, nordic walking, konwersacji w językach obcych, rękodzieła. Bo PAW to moda na nauczanie, uczenie się przez całe życie i pomaganie. Zimą kilkunastu członków Akademii skończyło kurs asystenta osoby niepełnosprawnej, zorganizowany przez Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli i Instruktorów z Katowic i ZHP. Dostali certyfikat i będą pomagać niepełnosprawnym gościom Parku Śląskiego. Ewa Kulisz

Lidia (stoi) prowadzi zajęcia z rękodzieła


Muzycznie

REKLAMA

społu, bo ilość podkręcających tempo numerów, jest w ich dyskografii ogromna, ale przypomniałem sobie jeszcze o jednej kapeli, o której na końcu wspomnę. Podstawa mojej playlisty do biegania, to twórczość legendy heavy metalu na świecie, czyli grupy Iron Maiden. Specyficzna rytmika, przypominająca serię z karabinu maszynowego, będąca znakiem rozpoznawczym tej brytyjskiej formacji, jak żadna zachęca do dalszego biegu. Jest szybko, ostro i z fantastycznymi gitarowymi solówkami. Zacznijmy od utworu, w którym zakochałem się po pierwszym odsłuchaniu koncertowej płyty „Rock in Rio”, będącej zapisem finałowego koncertu z trasy promującej w moim odczuciu najlepszą płytę Maidenów od czasów WOJCIECH MIREK prezentuje „Number of the beast”. Świetny riff i bardzo ostre tempo, pozwalają już na starcie naszego biegu totalnie wyłączyć w głowie myślenie o czymkolwiek innym, niż kolejne przebiegnięte kilometry. Zwłaszcza, że w kolejce do odsłuchania czeka kolejny utwór – „Wrathchild”, pochodzący z płyty „The Killers”, wydanej w 1981 roku. Ja, jako maniak koncertów, upodobałem sobie oczywiście wersje koncertowe tej piosenki, które są jeszcze szybsze niż wersja studyjna. Wszak poszliśmy biegać, a nie spacerować za rączkę z ukochaną osobą w blasku księżyca. Gdy grałem kilka ładnych lat tebecny rok jest dla Parku Śląmu, w zespole mieliśmy taką zasadę skiego rokiem szczególnym – przy układaniu koncertowej playliobchodzimy przecież 65-tą rocznicę sty, że najpierw gramy 2-3 szybkie jego powstania. Co mnie osobiście numery, potem jeden wolny, żeby cieszy, to fakt, że obok wielu wydadać odpocząć słuchaczom. Na szczęrzeń i akcji o jubileuszowym charakście, tu nie muszę trzymać się tej zaterze, udało nam się nawiązać stałą sady i mogę dołożyć kolejny ostry współpracę z najlepszą agencją evenutwór. Po raz kolejny Iron Maiden tową w Polsce, czyli agencją Live Sp. i ich chyba najbardziej znana pioz o.o. To firma, która w portfolio zresenka, grana od kilkudziesięciu lat alizowanych wydarzeń, ma wiele Iron Maiden – dobre do biegania zawsze na koniec koncertów – „Run znanych w całym kraju – wymienię tylko kilka – Orlen Verva Street Racing, Męskie Granie czy naj- to the hills”. Krótki, lecz piekielnie szybki kawałek, powinien ważniejszy maraton w Polsce, czyli Orlen Warsaw Mara- porządnie nas wymęczyć, przydaje się zwłaszcza przy więkthon. I to właśnie przy tej ostatniej imprezie, będziemy mieli szych podbiegach, by wykrzesać z nas rezerwy sił. Wreszcie na koniec wspomniany utwór innego zespołu. Kiedyś okazję, razem z naszym naczelnym organizatorem parkowych biegów, Filipem Żokiem, wykazać się swoimi umiejętnościami. już o nich wspominałem, przy okazji piosenek do podróży, jedDoświadczenia zdobyte przy tej okazji, z pewnością wykorzysta- nak do biegania jedna piosenka z repertuaru warszawskiej grupy Mama Selita, nadaje się idealnie. Numer nazywa się „Rocky” i nimy już przy następnym biegu, organizowanym przez park. Przygotowując się do tej 2-tygodniowej wizyty stażowej, czym Sylvester Stallone w filmie o tym samym tytule, po prostu związanej z realizacją Orlen Warsaw Marathonu, przygotowa- powinien nas znokautować w trybie przyspieszonym. Ciężki riff, łem sobie w głowie listę utworów, przy których mi się najlepiej ciężka sekcja rytmiczna i bardzo charakterystyczny wokal Igora biega. Wiem, że biegacze stanowią potężną grupę parkowych Seidera, jak znalazł na bieg. Mam nadzieję, że moje propozycje gości, więc liczę, że ten krótki poradnik przyda się przy projek- sprawdzą się również przy Państwa treningach, a ja obiecuję spitowaniu waszej playlisty na najbliższy trening. W zasadzie, ca- sać odpowiednią relację z naszej wizyty na Orlen Warsaw Marały tekst byłbym w stanie oprzeć na utworach jednego tylko ze- thonie przy okazji kolejnego wydania Gazety Parkowej.

Run to the hills! Biegowa playlista O

ZDJĘCIE: MAT. PROM.

Smutne pożegnania i bluesowa wiosna Leszka Windera… P

Z drugiej strony sceny

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

gi, bluesowy dom. Rok wcześniej Leszek Winder zaprosił Skibę do wspólnego grania w Krzaku, a potem, już jako duet, „nadawali na tym samym zakresie” w formacji Skibiński-Winder Super Session. Nie zdążyli zrealizować wielu wspaniałych projektów, a Krzak zamilkł wówczas aż na 18 lat. Kolejnego przyjaciela Winder żegnał 11 lat później. Był już wówczas gospodarzem chorzowskiej Leśniczówki – legendarnej sceny i muzycznego schroniska, służącego nie tylko śląskim bluesmanom. W świeżo wyremontowanym budynku na terenie Parku Śląskiego, zorganizował Dom Pracy Twórczej oraz (z gitarą w rękach) patronował licznym koncertom, festiwalom i sesjom nagraniowym. Ryszarda Riedla poznał na dłuWOJCIECH ZAMORSKI prezentuje go przed gościnnym udziałem w nagraniu płyty Dżemu – Cegła (1985). W lipcu 1994, Winder wraz z kilkoma kolegami przewieźli gasnącego Riedla wprost ze szpitala do Leśniczówki, aby wspólnie odbyć jeszcze jedną bluesową podróż. W ostatnim koncercie, Ryśkowi towarzyszyli Leszek Winder na gitarze, Michał Giercuszkiewicz na bębnach, gitarzysta Dżemu, Adam Otręba oraz Jerzy Kawalec na gitarze basowej. Kilkanaście dni później, Riedel dołączył do Skiby, Jima Morrisona, Hendrixa i Janis Joplin… W drugiej połowie lat 80., przyjaciele z Apogeum – Leszek Winder, Jerzy „Kawa” Kawalec i Michał „Gier” Giercuszkiewicz, grają znowu razem, a domem dla Bezdomnych Psów staje się oczywiście Leśniczówka. Wraz z nadejoświęcenie kolejnego felietonu Leszkowi ściem XXI wieku, sensacyjny powrót Krzaka Winderowi, zaplanowałem już miesiąc temu, w najsilniejszym składzie stanowił dla Windeżegnając zmarłego Janka Skrzeka. Kiedy Janek zara i Kawalca przepiękną, muzyczną klamrę. mieszkał w niebie, Leszek – jeden z jego najlepOtwierał się nowy, wspaniały rozdział w histoszych i najwierniejszych przyjaciół – kontynuuje rii ich 30-letniej współpracy. Niestety, życie namisję, której wspólnie służyli przez ponad 40 lat. pisało inny scenariusz – we wrześniu 2003 KaJest przecież jeszcze tyle muzyki do zagrania, w tywa zmarł, boleśnie pomniejszając grono najlu składach, w tylu wspaniałych miejscach. Są mubliższych przyjaciół Windera. Leszek nie dał zycy, z którymi warto realizować nowe pomysły, za wygraną. Po tragicznych przeżyciach, przez są koncerty, festiwale, sesje nagraniowe i twórcze Leszek Winder kolejne lata stopniowo powracał do apogeum warsztaty, które warto organizować i wspierać swoim autorytetem. Renoma gitarzysty legendarnej grupy swoich artystycznych możliwości. Brzmienie jego gitary ozdaKrzak zobowiązuje. Są przecież młodzi adepci bluesa, którym bia muzykę Śląskiej Grupy Bluesowej i kolejnych mutacji okanależy przekazywać swoje umiejętności i wieloletnie doświad- zjonalnie reaktywowanego Krzaka. Po każdej zimie w końcu przychodzi wiosna. Swoją kolejną czenie, utwierdzając ich w przekonaniu, iż obrali słuszną drogę wiosnę Leszek Winder inauguruje z nowym zapasem energii osobistego rozwoju w niełatwych realiach rynku muzycznego. W artystycznym życiorysie Leszka Windera, niedawne i motywacją do upowszechniania i pielęgnowania śląskiej traodejście Janka Skrzeka, z którym grywał w legendarnej grupie dycji bluesowej. 26 marca, w kinoteatrze Rialto, zorganizował Apogeum już w roku 1973, nie było pierwszym, bolesnym po- wspaniały koncert upamiętniający Janka Skrzeka, a 13 kwietżegnaniem bliskiego przyjaciela i członka śląskiej rodziny blu- nia ukaże się jego album, zatytułowany '3B'. Na płycie znajdą esowej. W roku 1983 na muzyczną, wieczną wartę odszedł Ry- się fragmenty koncertów, które zarejestrowano w Leśniczówce szard „Skiba” Skibiński (Kasa Chorych), który pochodził z To- w latach 1996-1997. Spoglądając na kwitnące w parku krokurunia i mieszkał w Białymstoku, ale na Śląsku miał swój dru- sy, życzę Leszkowi słońca – w sercu i za oknem… ARKADIUSZ DZIELAWSKI

ZDJĘCIE: EWA SWADLO

Rock na trawie

11


W dobrym towarzystwie

12

Przemysłowa dzielnica Oerlikon w Zurychu, kusi parkowymi przestrzeniami

Komin, świecąca ława i bluszcz

O

erlikon, środek miasta. Dzielnica hal i magazynów. Jej rewitalizacja rozpoczęła się na początku XXI wieku. W środku zwartej zabudowy powstało kilka otoczonych biurowcami i mieszkaniami parków. Trzy z nich – Oerliker Park, Traugott Wahlen Park i MFO Park – robią szczególne wrażenie. – Cała okolica w bardzo zgrabny sposób łączy trzy różne potrzeby: pracę, mieszkania i wypoczynek. Rewitalizacja całej dzielnicy polegała na miksowaniu funkcji mieszkalnej, biurowej i rekreacyjnej – tłumaczy Jakub Botwina, architekt krajobrazu.

Park z kominem Oerliker Park to przedzielony na dwie części prostokąt. Nad pierwszą, trawiastą częścią, góruje wysoki komin. Na górze dostępny jest taras widokowy, z którego rozpościera się widok na całą okolicę. Na trawie zaprojektowano leżaki i ławy, dostępne są też place zabaw. Druga cześć parku ma charakter placu z regularnym nasadzeniem małych drzew, układem wodnym oraz centralnie położoną charakterystyczną, czerwoną altaną – służącą jako kameralna scena. – Podobne obiekty można spotkać również w innych współczesnych parkach. To taki wyznacznik nowoczesnego projektowania – przyznaje Botwina.

Park ze świecącą ławą Na dwie części podzielony jest też Traugott Wahlen Park. To również wkomponowany w tkankę miejską

ZDJĘCIA: JAKUB BOTWINA

Przenieśmy się do największego miasta w Szwajcarii. Zurych to też główny krajowy ośrodek gospodarczo-przemysłowy. Jednak w mieście, które działa jak przysłowiowy „szwajcarski zegarek”, nie mogło zabraknąć miejsc do odpoczynku i rekreacji. Tworzy się je nawet w dzielnicach, które przez setki lat służyły tylko i wyłącznie produkcji – taki jest obowiązujący trend.

Czerwona altana to symbol Oerliker Park prostokąt, przedzielony na dwa pasy. W pierwszym zamontowane są urządzenia do zabawy dla dzieci oraz sprzęt do ćwiczeń dla dorosłych, a drugi tworzy szeroka murawa – boisko, przeznaczone do przeróżnych form rekreacji. Całość wieńczy długa ława, wykonana z niebieskich luksferów. – Wysoka na 40 centymetrów, szeroka na około 2 metry i długa na kilkadziesiąt metrów konstrukcja, jest podświetlona i szczególne wrażenie robi po zmroku – mówi Botwina.

Zieleń w MFO Park oplata konstrukcję starej hali przemysłowej

Park w ogromnej hali Zieleń w MFO Park oplata konstrukcję starej hali przemysłowej. Zaprojektowane pnącza tworzą zielone ściany, a szczególnie atrakcyjnie wyglądają jesienią. Dach hali wykorzystano na taras widokowy, a poziom 0, to idealne miejsce na imprezy i wydarzenia artystyczne. Całość jest bardzo prosta i funkcjonalna. Jak podkreśla Botwina, te trzy parki łączy bardzo przyzwoity, nawet jak na warunki szwajcarskie, standard. – Wszystkie te miejsca mają rangę parków osiedlowych, głównie dla mieszkańców. Zaprojektowane w minimalistycznym stylu, wykonane zostały z bardzo dobrych materiałów, a każdy z nich ma jakiś charakterystyczny element, swój własny wyróżnik – kończy architekt. Łukasz Respondek

Traugott Wahlen Park jest wkomponowanym w tkankę miejską prostokątem

KONKURS

Drodzy Czytelnicy, To już wiosna! Jak śpiewają Skaldowie – cieplejszy wieje wiatr i znów nam ubyło lat. Świadczy o tym promienny uśmiech zawsze pięknej Sophii Loren oraz dumny połysk korony na okładce najnowszej płyty grupy Scorpions świętującej swoje półwiecze. Jak zwykle zapraszamy do radosnej rywalizacji o dwa atrakcyjne upominki tradycyjnie ufundowane przez empik, który także wiosną zaprasza Państwa do swojego katowickiego salonu w Silesia City Center przy ul. Chorzowskiej 107. Wśród Czytelników, którzy na adres: gazeta@parkslaski.pl nadeślą prawidłowe odpowiedzi na oba pytania rozlosujemy książkę oraz płytę miesiąca. Do odpowiedzi należy dołączyć jednozdaniowe uzasadnienie – „dlaczego to właśnie do mnie powinna trafić akurat ta nagroda” (wygrywają te najciekawsze!).

Wczoraj, dziś, jutro. Moje życie

Termin nadsyłania odpowiedzi: 22 kwietnia 2015. Prosimy także o podanie adresu pocztowego i numeru telefonu.

PŁYTA MIESIĄCA

KSIĄŻKA MIESIĄCA Sophia Loren

Oto aktualne pytania: 1. Jak nazywa się odkrywca talentu Sophii Loren, jej mąż słynny włoski producent filmowy? 2. Jak nazywa się Polak, który w grupie Scorpions gra na gitarze basowej?

poleca:

Wieść eść o pi pier pierwszym ier erws wszy ws zym zy m Os O Osc Oscarze sca carze d carz dotarła do niej, gdy przygotowywała pomidorowy sos. W wieku id i k 72 lat wzięła udział w sesji dla kultowego kalendarza Pirelli. Sophia Loren — ostatnia wielka ikona kina. Naprawdę nazywa się Sofia Scicolone. Przyszła na świat 20 września 1934 roku w Rzymie na specjalnym szpitalnym oddziale dla samotnych matek. Dzieciństwo, naznaczone nędzą, wojną i głodem, spędziła w prowincjonalnym miasteczku pod Neapolem. „Wczoraj, dziś, jutro" to historia wychudzonej dziewczynki z nieślubnego związku i jej drodze od epizodycznej roli w ekranizacji Sienkiewiczowskiego „Quo vadis" po Oscara za całokształt twórczości.

Scorpions

Return To Forever

nych ch h kom kkompozycji ompo om pozy po zycj cji ji wy wybó bórr ut bó utwo two woru ru, Mając na jednym krążku aż 12 świetnych wybór utworu, d T ł ś i przestawia t i się i promującego płytę jest wyjątkowo trudny. Takk właśnie sytuacja z nowym albumem studyjnym grupy Scorpions! Legenda rocka z okazji 50-lecia działalności powraca z krążkiem zatytułowanym „Return To Forever”. Płytę promuje utwór „We Built This House”, odzwierciedlający najlepsze cechy grupy: czystą energię, nieomylne wyczucie melodii i harmonii, gitarowe brzmienie oraz rozpoznawalny na całym świecie, wokal Klausa Meine. Pół wieku historii i filozofii reprezentowanej przez Scorpions zostało zawarte w tej jubileuszowej płycie.

Gazeta Parkowa - marzec 2015  

W numerze między innymi: "Naprawdę „gryfne” klocki - wystawa klocków", "Filmowe rarytasy", "Siedem niecodziennych spacerów", "Powrót riksz",...

Gazeta Parkowa - marzec 2015  

W numerze między innymi: "Naprawdę „gryfne” klocki - wystawa klocków", "Filmowe rarytasy", "Siedem niecodziennych spacerów", "Powrót riksz",...

Advertisement