Issuu on Google+

29 marca 2013

Gazeta informacyjna Parku Śląskiego w Chorzowie

Najlepsze atrakcje na jednym bilecie, czyli tańszy sposób na weekend w parku

W numerze:

Zielona wejściówka na wszystko

Święto Parku Śląskiego potrwa trzy dni ZDJĘCIE ŁUKASZ RESPONDEK

STR. 3

Letni sezon zbliża się wielkimi krokami. Park Śląski i instytucje działające na jego terenie, przygotowały w tym roku sporą niespodziankę dla gości: wspólny bilet na wszystkie atrakcje. Jest ekonomiczny i funkcjonalny.

T

aki bilet w Parku Śląskim zostanie wprowadzony po raz pierwszy. Do tej pory, każda z działających na jego terenie instytucji, miała swoją wejściówkę – inna była do zoo, inna do wesołego miasteczka, a jeszcze inne do skansenu, parku linowego czy planetarium. To oczywiście się nie zmieni, ale dodatkowo, wszystkie te atrakcje znajdą się teraz na jednym dokumencie. Dzięki jego nabyciu, zaoszczędzimy sporo czasu w kolejkach oraz – co najważniejsze – również sporo pieniędzy. – Przy wejściu do każdej instytucji, odcinane będą konkretne kupony. Zakupiona raz wejściówka, będzie ważna od początku maja do końca września – tłumaczy Łukasz Buszman, rzecznik prasowy Parku Śląskiego. – Mamy nadzieję, że atrakcyjna cena i funkcjonalność sprawią, że na korzystanie ze wspólnego biletu zdecydują się całe rodziny – podkreśla.

Pierwszy wspólny projekt

STR. 4

W ofercie znalazł się również bilet dla rodzin Warto podkreślić, iż wejściówka to także spore oszczędności. W przypadku jednej osoby, za wstępy na wszystkie atrakcje zapłacimy 80 złotych, czyli jesteśmy w stanie zaoszczędzić 35 procent w stosunku do regularnych cen. Przy bilecie rodzinnym, oszczędności sięgają 50 procent, zamiast 418 zł, wydamy jedynie 200.

Liczymy na turystów Łukasz Buszman tłumaczy, że ten specjalny blankiet to oferta stworzona nie tylko z myślą o mieszkańcach naszego regionu, ale również dla turystów, którzy na Śląsku zamierzają spędzić kilka dni. – Myślimy też o osobach, które chętnie korzystają z turystyki typu city break (krótki pobyt w danym mieście – przyp. red.). Stąd rabaty

na noclegi i konkretne punkty gastronomiczne – mówi i dodaje, że nowym biletem są zainteresowane agencje turystyczne. – Liczymy, że to rozwiązanie zachęci do odwiedzenia parku np. zorganizowane grupy Polaków, którzy na stałe mieszkają w Niemczech – przyznaje rzecznik. Oferta wszystkich instytucji jest bowiem idealna na trzydniowy pobyt: jeden dzień można np. spędzić w zoo, drugi w lunaparku, a trzeciego dnia odwiedzić zarówno Planetarium Śląskie, jak i skansen. Na początek wydrukowano 10 tysięcy biletów. Do obiegu trafią w środę (10 kwietnia). Będzie je można nabyć w kilku miejscach: w kasie wesołego miasteczka, w dyrekcji Parku i w skansenie, a także on-line: sklep.parkslaski.pl

Eko-graffiti na parkowych alejach STR. 5

Łukasz Respondek PARK ŚLĄSKI

Ten specjalny blankiet daje możliwość wejść do Śląskiego Wesołego Miasteczka, Śląskiego Ogrodu Zoologicznego, Planetarium Śląskiego, Śląskiego Parku Linowego i Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie”. Konkretne rabaty oferują też działające w okolicy parku hotele i znajdujące się na jego terenie punkty gastronomiczne. Poza tym, w cenie jest też posiłek. To pierwszy wspólny projekt powołanej w ubiegłym roku przez Marszałka Województwa Śląskiego RadyKonsultacyjno-Koordynacyjnej WPKiW S.A. W jej skład wchodzą m.in. przedstawiciele Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego, prezes Parku, dyrektorzy jednostek, strona społeczna i przedstawiciel gastronomów.

Startuje cykl zajęć nordic walking

Hity Wesołego Miasteczka STR. 6-7

Biały – bilet indywidualny, zielony – bilet rodzinny


Rozmowa miesiąca

Edyta Bartosiewicz o Śląsku, fanach i koncertach

Park pamiętam z Myslovitz

Sezon cały rok ZDJĘCIE: JAKUB NOWAK

2

ZDJĘCIE: MAT. PROM/MARCIN BĄKIEWICZ

Rozmowa z gwiazdą tegorocznego koncertu urodzinowego Parku Śląskiego.

ARKADIUSZ GODLEWSKI, prezes WPKiW

Park Śląski na piątkę!

P

Edyta Bartosiewicz zagra w Parku Śląskim 21 czerwca – Po wielu latach przerwy znów zagrasz na Śląsku. Jak wspominasz tutejszą publiczność? – Zawsze bardzo lubiłam grać na Śląsku. Kiedyś miałam tu sporo fanów. Mam nadzieję, że pomimo upływu lat, nadal mają sentyment do mojej muzyki i wpadną na koncert. Ostatni raz występowałam na Śląsku jako gość zespołu Myslovitz, podczas ich jubileuszu w 2005 roku. Szmat czasu.

łomie 2012 i 2013 roku odbyliśmy trasę, którą nazwałam „Renovatio prelude”. Na południu kraju zagraliśmy wtedy tylko w Krakowie, więc śląska publiczność nie miała okazji posłuchać nas na żywo. Cieszę się, że możemy to nadrobić. Co do „wtyczki” w zespole, to faktycznie takowa istnieje (śmiech). Nasz manager, Jarosław Drąg vel Carramba, pochodzi z Katowic. Jarek z wielkim entuzjazmem odniósł się do waszej propozycji, bardzo zachwalał tę imprezę.

– A samo miejsce koncertu? Byłaś już kiedyś w Parku Śląskim? – Park Śląski znam bardzo dobrze. To piękne miejsce. Pamiętam, że właśnie w 2005 roku, przed koncertem w Mysłowicach, przyjechaliśmy tu z moim ówczesnym managerem. Była piękna pogoda. Obeszliśmy prawie cały teren, potem wypożyczyliśmy kajaki, a na koniec pływaliśmy statkiem. Byliśmy zachwyceni.

– Sprzedałaś ponad milion płyt. Jakie to uczucie, mieć świadomość, że Twoja twórczość, mimo długiej przerwy, jest aż tak popularna? – Najbardziej cieszę się, gdy słyszę, że któraś z moich piosenek stała się ważna w czyimś życiu, że odzwierciedla jego emocje, potrafi podnieść na duchu. To daje mi poczucie sensu i spełnienia.

– Co skłoniło Cię do przyjęcia naszego zaproszenia? Podobno w Twojej ekipie koncertowej mamy swoją „śląską wtyczkę”... – Długo się nie zastanawiałam. To świetny pomysł, by zagrać na waszej imprezie. Na prze-

– Szykujesz jakieś niespodzianki na koncert w parku? – Każdy koncert, który zagraliśmy do tej pory, był inny. Uwielbiam coś na szybko zmienić, przearanżować, bawić się muzyką. Moi koledzy z zespołu śmieją się, że na pewno nie gro-

Z ł a p a n e W czerwcu Park Śląski obchodzi swoje 63. urodziny. W czasie tego wydarzenia swoje koncerty zagrają m.in. Edyta Bartosiecz i Kuba Badach. Internauci nie kryją swojego zadowolenia.

Królowa jest tylko jedna! Miło będzie znów zobaczyć Edytę Bartosiewicz na scenie. gość Jestem muzykiem i bardzo cieszę się, że będzie biletowany wstęp na koncert z takim zestawem wykonawców. Może wreszcie ludzie

N a p i s z

d o

n a s

n a :

zi im rutyna. Sądzę więc, że nie zabraknie niespodzianek. – W nielicznych wywiadach za każdym razem podkreślasz, że nigdy nie byłaś wokalistką rockową, że wolisz, by określano Twoją muzykę jako blues-folk. Skąd bierzesz inspiracje do pisania piosenek? – Wywodzę się z nurtu folkowo-bluesowego. Takie były moje pierwsze piosenki, wystarczy posłuchać płyty „Love”. Inspiruje mnie wszystko, ale najbardziej emocje. Muzyka powstaje bardzo szybko, to intuicyjny proces. Pisanie tekstu trwa zwykle dłużej, ale nie ma reguł. – Obserwując jak fani, media, cała Polska właściwie, błaga Cię o powrót do regularnego koncertowania, nasuwa się pytanie, czy taka presja bardziej pomaga, czy przeszkadza w podjęciu decyzji o powrocie? – To naprawdę niesamowite, że mimo tak długiej przerwy, są ludzie, którzy nadal czekają na mnie i moją muzykę. Daje mi to siłę i napęd do działania. Z drugiej strony presja potrafi być obezwładniająca. Jak to w życiu... Rozmawiał: Wojciech Mirek

w

o raz kolejny Wojewoda Śląski, Zygmunt Łukaszczyk, przyznał nagrody „Śląskie na 5”. Nagrodę specjalną wręczono Parkowi Śląskiemu za uruchomienie Parkowej Akademii Wolontariatu i organizację Kongresu „Obywatel Senior”. Dziękujemy za docenienie naszej pracy. Problematyką aktywizacji osób starszych poprzez wolontariat, zajmujemy się w Parku już trzeci rok i wraz z wiosną pojawią się nowe propozycje. A propos wiosny, jest już obecna astronomicznie i kalendarzowo, ale za oknem wciąż jej nam brakuje. Co prawda 21 marca dzieciaki z okolicznych przedszkoli i szkół pożegnały rytualnie zimę topieniem marzanny, a w biegu na powitanie wiosny wzięło udział ponad 300 biegaczy, jednak to wciąż za mało, by słoneczna wiosna chciała do nas zawitać na dobre. Czekamy. Bieg na powitanie wiosny to pierwsza z propozycji ujętych w Parkową Koronę Biegów, czyli nowy cykl dla biegaczy amatorów, który w tym sezonie będziemy proponować amatorom tego sportu. Cykl biegowy, podobnie jak rozpoczynający się w kwietniu cykl zawodów nordic walking, to propozycja dla lubiących aktywnie spędzać wolny czas na świeżym powietrzu i ceniących sobie ducha sportowej rywalizacji, ale bez tej otoczki profesjonalnego biegania, która część amatorów odstrasza. W kwietniu rusza nasz kolejny nowy produkt – wspólny bilet na atrakcje Parku Śląskiego wraz ze specjalną ofertą rabatową w parkowych restauracjach oraz w wybranych hotelach. Z jednej strony stanowi on duże udogodnienie dla rodzin chcących skorzystać z bogatej oferty Parku, a z drugiej chcemy tym biletem wyjść do nowych klientów Parku, dla których tak skonstruowana oferta może być ciekawym pomysłem na weekend na Śląsku. Pierwsze opinie o naszym nowym produkcie są pochlebne, więc mamy nadzieję, że również rynek zweryfikuje je pozytywnie. Równie intensywne prace trwają nad przygotowaniem Śląskiego Wesołego Miasteczka do nowego sezonu. W gazecie znajdziecie Państwo szczegółowe omówienie nowych atrakcji, jakie dla Was przygotowaliśmy na nadchodzący sezon, który w Wesołym Miasteczku rozpocznie się w tym roku 28 kwietnia. Ale to nie wszystkie nowości, jakie na Was czekają w Parku Śląskim w tym sezonie. O kolejnych opowiemy w następnym numerze Gazety Parkowej.

s i e c i

nauczą się, że kultura WYŻSZA! kosztuje, nawet skromne 20 zł. Taki bilet przyciągnie ludzi głodnych doskonałej muzyki. I bardzo dobrze, będzie można w spokoju delektować się dźwiękami jakie serwuje Badach i przede wszystkim Edyta Bartosiewicz! muzyk

Cieszę się, bo coś się dzieje. Park to piękny obiekt, tyle natury i zabawy. anna Zapowiada się bardzo dobrze. Taki koncert to super sprawa. Ciekawi artyści i szoł na łonie natury. Na pewno przyjdę! kamila

w w w . p a r k s l a s k i . p l


Wydarzenia

3

Gwiazdy w gotowości. Szykuje się huczne Święto Parku

Edyta na 63. urodziny ZDJĘCIA: MAT. PROM.

O

urodzinowych planach parku mówił w Leśniczówce jego prezes, Arkadiusz Godlewski. – Zwykle świętowaliśmy przez jeden dzień. Tym razem będziemy bawić się przez trzy – tłumaczył. – Po raz pierwszy szykujemy przedsięwzięcie muzyczne na taką skalę – dodawał. Gwiazdą wieczoru 21 czerwca, będzie Edyta Bartosiewicz. To artystka, której specjalnie nie trzeba przedstawiać. Obecnie pracuje nad swoim pierwszym po długiej przerwie albumem. W plenerze występuje jednak niezwykle rzadko. W 2013 roku zagra tylko raz – właśnie w Parku Śląskim. I będzie to jej pierwszy plenerowy, pełnowymiarowy koncert od 10 lat (występowała jedynie okazyjnie, z krótkimi setami koncertowymi w czasie np. Orange Warsaw Festival). Wśród gwiazd zobaczymy również Kubę Badacha, znanego m.in. z przedsięwzięć solowych oraz tych z zespołem Poluzjanci. – Gdy studiowałem w Katowicach, często bywaliśmy w parku. Cieszę się, że będę mógł zagrać na jego urodzinach – podkreśla. Mówi też, że jest pod wrażeniem składu, jaki udało się zaprosić na to święto. – Cieszę się, że organizatorzy zdecydowali się na muzykę bardziej ambitną – dodaje. Z nowym projektem – Archeo Sisters – do parku przyjadą siostry Przybysz. Zagrają przed Edytą Bartosiewicz. Paulina i Natalia,

które są wegankami, wezmą też udział w promującym zdrowy i ekologiczny styl życia Slow Festiwalu, jaki odbędzie się drugiego dnia parkowych urodzin (22 czerwca) w Rosarium. – Goście parku będą pierwszą publicznością, której zaprezentujemy nowy repertuar – mówią. Jego nazwa nawiązuje do sióstr Archeo z filmu „Seksmisja”. – Kobiety biorą tam wszystko w swoje ręce. Postaramy się zrobić to samo – zapowiadają. REKLAMA

Centrum nauki – kolejny krok

W

Drugiego dnia imprezy, oprócz Slow Festiwalu, organizowanym z MDK Batory, ma także zostać otwarta kolejka linowa Elka. Trzeci dzień parkowych urodzin upłynie natomiast pod znakiem ulubionych piosenek ze śląskich list przebojów i wielkiego grillowania na Dużej Łące. Bilety na urodzinowy (piątkowy) koncert gwiazd, kosztują jedynie 20 i 35 złotych. Można je nabyć w serwisie TicketPro. Pozostałe elementy Święta Parku są bezpłatne.

warszawskim Centrum Nauki Kopernik odbyła się V konferencja „Interakcja. Integracja”. Wzięło w niej udział środowisko edukacyjne skupione wokół twórców dużych, nowoczesnych ośrodków zajmujących się poznawaniem i edukacją. Poza centrami nauki, były planetaria oraz twórcy wystaw interaktywnych, uniwersytetów dziecięcych, festiwali nauki, kawiarni naukowych i uniwersytetu trzeciego wieku. Podczas spotkania ustalono treść porozumienia dot. współpracy środowisk naukowych. Park Śląski i Fundacja Parku Śląskiego są jego stronami. Uczestnikami odbywającej się cyklicznie, od 2007 roku konferencji, były zarówno istniejące już ośrodki, te w trakcie realizacji oraz instytucje ubiegające się o ich utworzenie. Poza interesującą sesją naukową, ważnym punktem spotkania było ustalenie ostatecznej wersji porozumienia o współpracy całego polskiego środowiska skupionego wokół centrów nauki. Praca nad dokumentem trwała rok. Jego powstanie ma ułatwić m.in. rozmowy ze stroną rządową na temat pozyskiwania funduszy z nowej perspektywy finansowej na lata 2014-2020. Strony porozumienia podzielono na członków wspierających i pełnych. Park znalazł się w tych pierwszych, a fundacja wśród tych drugich. – W ubiegłym roku Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, mówiła, że będzie chciała rozmawiać ze środowiskiem skupionym wokół centrów nauki. Stworzyliśmy więc odpowiednią platformę do tych rozmów – podkreśla Tomasz Kaczmarek, wiceprezes Parku, który w jego imieniu oraz w imieniu fundacji uczestniczył w tym procesie od samego początku, będąc w komitecie inicjującym powstanie porozumienia. – Uczestnictwo w tych strukturach pozwoli nam wpływać na podział środków rządowych, ale również dowiemy się, w jaki sposób będą one wydawane. Bycie u źródła tych informacji przybliża nas do budowy centrum w Parku – sumuje Kaczmarek.

Łukasz Respondek

Łukasz Responde

Oprócz Edyty Bartosiewicz na scenie pojawią się siostry Przybysz i Kuba Badach

Trzydniowe Święto Parku będzie obfitowało w kilka bezprecedensowych wręcz wydarzeń. W jedynym w tym roku, plenerowym koncercie zagra Edyta Bartosiewicz. Gwiazdami parkowych urodzin będą też Kuba Badach i siostry Paulina i Natalia Przybysz (znane z grupy Sistars). Zaś 22 czerwca o godzinie 15, planowane są pierwsze przejazdy odtworzoną kolejką linową Elką. Można już kupić bilety na to wyjątkowe wydarzenie.

Park przystąpił do porozumienia o współpracy środowisk naukowych


Wydarzenia

4 Cykl dla miłośników nordic walking

Pierwsze części nowej Elki przyjechały już z Austrii

Weź kije i na start!

Technologia przywieziona w tirach

M

W

szyscy, którzy interesują się tym sportem i lubią spacery z kijkami w rękach, zaproszeni są 7 kwietnia na inaugurację sezonu. Start pierwszego z cyklu rajdu zaplanowaliśmy przy wejściu do Hali Wystaw „Kapelusz”. Do przejścia będzie siedmiokilometrowa pętla, Pierwszy marsz cyklu już 7 kwietnia przebiegająca aleją gen. Ziętka oraz trasą wokół Całkowicie rekreacyjną imprezą, połączoną z podziŚląskiego Ogrodu Zoologicznego. Wpisowe wynosi 5 złotych. To nie koniec atrakcji dla wielbicieli nordic walkig, wianiem jesiennej szaty Parku Śląskiego, będzie natoponieważ 26 maja zamierzamy uczcić „marszowo” Dzień miast Rajd Spadających Liści. Trasa tej sportowej impreMatki (w tym roku wypada w niedzielę). Do udziału zy będzie przebiegała przy ciekawych stanowiskach parw rajdzie „Mamy na start!”, zapraszamy wszystkie mamy, kowej zieleni, przewodnik opowie uczestnikom o rośliciocie, babcie, córki oraz wnuczki. Zwyciężczyni otrzyma nach, które rosną w parku. W przerwach przewiduje się tytuł Super Mamy. Rajd odbędzie się na siedmiokilome- porcję ćwiczeń ogólnorozwojowych, przeznaczonych dla trowej trasie na terenie Parku Śląskiego. Panów tym razem uczestników w każdym wieku. Wpisowe, tradycyjnie, wyniesie 5 złotych. Ze względów organizacyjnych, ten zapraszamy do aktywnego… kibicowania. Z kolei 15 września, w Parku Śląskim odbędzie się Je- rajd przewidziano na określoną liczbę uczestników, więc sienny Marsz po Zdrowie. Do udziału w tym rajdzie zapra- chętni do udziału w nim, powinni odpowiednio wczeszamy wszystkich chętnych miłośników nordic walkingu. śniej dokonać rezerwacji. W razie pytań, prosimy o konWpisowe to koszt 5 złotych, a trasa, podobnie do po- takt telefoniczny pod numerem 666031209. przednich propozycji, będzie miała długość 7 kilometrów. Joanna Karweta

inął ponad miesiąc od wbicia pierwszej łopaty pod budowę odtworzonej kolejki linowej Elka. Robotnicy przyznają, że przedłużająca się zima nieco utrudnia im pracę, ale kontynuują ją zgodnie z harmonogramem. Rosną fundamenty i zbrojenia ścian stacji przy Śląskim Wesołym Miasteczku i przy Stadionie Śląskim. Z Austrii przyjechały pierwsze elementy mechanizmu kolejki oraz m.in. słupy. Na placu budowy trwa fundamentowanie oraz uzbrajanie gotowych już fundamentów. Widać pierwsze zarysy ścian nowych obiektów. – Zima nie ułatwia nam pracy, ale jej nie uniemożli-

wia – podkreśla Marcin Góral, kierownik budowy. – W tej chwili na całym odcinku pracuje średnio około 35 osób. Pod koniec tygodnia na placu budowy pojawiły się pierwsze tiry. Z Austrii przywiozły konstrukcje technologiczne stacji oraz elementy podpór. – W najbliższych tygodniach na placu budowy pojawi się ponad połowa wszystkich potrzebnych części – tłumaczy Bogdan Tarko, prezes Doppelmayr Polska. Gondole i krzesła przyjadą znacznie później, niemal na sam koniec budowy. Na razie prace przebiegają zgodnie z harmonogramem. Łukasz Respondek ZDJĘCIA: ŁUKASZ RESPONDEK

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Marszem po Zdrowie zainaugurowany zostanie w Parku Śląskim kolejny cykl – tym razem przeznaczony dla miłośników nordic walking. Przez cały sezon organizowane będą rajdy z kijkami.

Prace na budowie trwają od miesiąca

Pierwsze elementy mechanizmu są już w parku

REKLAMA

PAW z nagrodą wojewody

W zielonych kapeluszach i tanecznym krokiem członkowie Parkowej Akademii Wolontariatu przyszli 15 marca do Sali Marmurowej Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Mieli co świętować – Park Śląski, właśnie za tę niezwykłą inicjatywę i projekt, otrzymał nagrodę specjalną w IV edycji konkursu Wojewody Śląskiego „Śląskie na 5”.

T

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Akademia na piątkę

Członkowie PAW podczas występu

egoroczna edycja konkursu była inspirowana Europejskim Rokiem Aktywności Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej. Nagrody wręczył Andrzej Pilot, wicewojewoda śląski. Poza kategoriami „planowanymi”, tym razem przewidziano też specjalną. To wyróżnienie trafiło właśnie do Parku Śląskiego, za Parkową Akademię Wolontariatu i Kongres „Obywatel Senior”. Charakterystyczną statuetkę odebrał Arkadiusz Godlewski, prezes parku. – Na tę nobilitację zapracowało wiele osób, ale przede wszystkim grupa ponad stu wolontariuszy z akademii, którą uruchomiliśmy w zeszłym roku – mówił podczas odbierania nagrody Godlewski. – To osoby, które postanowiły działać nie tylko na rzecz siebie, ale przede wszystkim dla innych. Prezes, korzystając z okazji, zapraszał też na tegoroczny kongres. – To temat ciągle aktualny. 16 i 17 września po raz kolejny spotkamy

się, aby rozmawiać o tym, co jest ważne dla osób starszych. Gościem specjalnym będzie minister pracy i polityki społecznej. Na sali zebrała się liczna grupa parkowych wolontariuszy. Tuż po występach utalentowanych muzyków, zaprezentowali żywiołowy układ taneczny. – Przez ten rok zrobiliśmy dosyć sporo i czujemy się bardzo wyróżnieni – przyznała Małgorzata Sporniak, jedna z członkiń akademii. – Działanie na rzecz parku, a także współpraca z dziećmi i młodzieżą, daje nam ogromną satysfakcję. Dodatkowo, możemy uczestniczyć w szeregu zajęć, które poszerzają nasze horyzonty – podkreślała wolontariuszka. Wśród pozostałych nagrodzonych przez wojewodę, znaleźli się m.in. Koło Gospodyń Wiejskich z Radlina, Urząd Miejski w Tychach, Zamek Cieszyn, Wodzisławski Uniwersytet Trzeciego Wieku i Małgorzata Gruczelak. Łukasz Respondek


Ekologicznie

5

Czas wypędzić zimę, pora na wielkie porządki

Pąki forsycji dają znak – idzie wiosna ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Na alejach widać już pierwsze oznaki wiosny. Wprawdzie na sadzenie nowych roślin jest jeszcze za wcześnie, ale moment na sprzątanie po zimie jest wręcz idealny. Mówi o tym Aleksander Stodółka, dyrektor działu zieleni w Parku Śląskim.

J

edną z najbardziej widocznych oznak wiosny są rozwijające się na wierzbach „bazie”. Jeszcze do niedawna można było natomiast zaobserwować żółte kwiaty na oczarach omszonych, usytuowanych w zacisznych oraz osłoniętych miejscach ogrodu japońskiego oraz na jego przedpolu. Rośliny te, jako jedne z nielicznych, kwitną zimą. W większości przypadków rozwój kwiatów tego gatunku jest też najlepszą oznaką, że ta wspomniana pora roku pomału chyli się ku końcowi. Inną przesłanką zbliżającej się wiosny jest m.in. kwitnąca leszczyna pospolita, czy też turecka z kotkami męskimi, o barwie zielonej lub jasnożółtej. Minimalne, rozwijające się pąki o barwie jasno- lub ciemnożółtej, widać już także na forsycjach, ale na kwiaty trzeba będzie jeszcze poczekać, gdyż intensywnie rozwiną się na przełomie marca i kwietnia. – To jeden z najbardziej widocznych i charakterystycznych „wiosennych” krzewów w naszej strefie klimatycznej – tłumaczy Aleksander Stodółka. – Poza forsycją, wcześnie kwitną też wawrzynki, wilcze łyko o kwiatach różowych, rzadko białych, wonnych oraz dereń jadalny. W nieco późniejszym okresie magnolie – dodaje. Zwiastunami wiosny są oczywiście przebiśniegi, śnieżyce wiosenne i krokusy. W parku nie ma

Wiewiórki i zające

W parku jest sporo pracy przed sezonem letnim ich jednak zbyt wiele. Można je podziwiać m.in. w najbliższym otoczeniu dyrekcji. Azalie wielkokwiatowe rozpoczynają swoje kwitnienie od połowy kwietnia aż do czerwca, co uzależnione jest od odmiany. – Cechuje je też ogromna różnorodność barw: biała, żółta, pomarańczowa, czerwona i różowa oraz wiele odcieni pośrednich – wyjaśnia dyrektor.

Sprzątanie po zimie Śnieg stopniał i obecnie jak na dłoni widać wszystkie nieczystości, które pozostawiali odwiedzający wyprowadzający swoich czworonogów. Są one usuwane razem z jesiennymi liśćmi, które pozostały na alejach przed opadami. – Trzeba też przejrzeć stan drzew i krzewów, jeżeli chodzi

Jest on aktywny przez ok. 4 godziny, a następnie pogrąża się w bardzo głębokim śnie na okres ok. 3 godzin (podczas którego chrapie). – I tak na trawnikach pojawiło się sporo kopczyków, które trzeba będzie ręcznie usunąć, aby kosiarki mogły bezawaryjnie kosić trawę – podkreśla Chmielewski. – Pielęgnacja samych trawników również będzie konieczna. Na pewnych obszarach pojawiła się pleśń śniegowa, na którą po wystąpieniu pierwszych objawów choroby, stosujemy oprysk środkiem chemicznym. Łatwiejsze jest jednak jej zapobieganie – wyjaśnia Stodółka. – Należy pamiętać, aby jesienią w ogródkach przydomowych unikać nawożenia nawozami azotowymi oraz stosować napowietrzanie i piaskowanie trawników. Nie powinno się też chodzić po trawie, gdy jest pokryta śniegiem, żeby nie powstała śniegowa skorupa nieprzepuszczalna dla powietrza – kończy.

o tzw. przemrożenia oraz dokonać ewentualnych cięć korekcyjnych, technicznych i pielęgnacyjnych – mówi Stodółka. W dziale zieleni ten sezon zapowiada się dosyć intensywnie – zaplanowano szereg działań związanych m.in. z przygotowaniem wału różanego przy al. Harcerskiej. Sporo pracy wiosną jest też w Rosarium. Konieczne jest tam bowiem czasochłonne rozkopczykowywanie krzewów róż. Szereg robót czeka także parkowych ogrodników w Ogrodzie Bylinowym. – Po zimie zostało też sporo bałaganu po kretach. Kret nie zapada w sen zimowy, jest zwierzęciem bardzo ruchliwym i aktywnym, co ma wpływ na wygląd trawników i łąk – wyjaśnia Bogusław Chmielewski z działu zieleni. I dodaje, że ciekawostką jest dobowy cykl aktywności kreta.

Zmienia się barwa zajęczej sierści, a na alejkach widać coraz więcej wiewiórek. Głodne po zimie, potrafią podchodzić bardzo blisko. – Zauważyliśmy, że coraz więcej osób dokarmia te zwierzęta. Dziennie widać ich kilka, a nawet kilkanaście – przyznaje Chmielewski. – W tym miejscu warto przypomnieć o naszym apelu sprzed kilku miesięcy, aby tego nie robić. Wiewiórki to dzikie zwierzęta i same powinny sobie szukać pożywienia – dodaje. W parku można już zauważyć wzmożoną aktywność ptaków. Coraz bardziej słychać ich wesoły śpiew, a te, które wyczuwają wiosnę, przygotowują się do budowania gniazd. Śpiew, który jest dla nas synonimem wiosny, to odgłos godowy samca, który wabi samice, aby razem przystąpić do lęgów. Łukasz Respondek

Zaproszenie dla wszystkich dbających o środowisko

Wyczarowane z błota, czyli współpraca z agencją Green Graffiti

Flora i fauna na ekologicznych warsztatach

Mleko i woda zamiast farby

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

d maja Park Śląski rozpoczyna cykl warsztatów ekologicznych. To wyjątkowa oferta edukacyjna przeznaczona specjalnie dla uczniów ostatnich trzech klas szkół podstawowych. Udział w zajęciach jest bezpłatny. W ubiegłym roku park zorganizował na swoim terenie jednorazowe zajęcia tego typu. Zgłoszonych zostało aż dwustu uczniów. – To wyraźnie pokazuje, że jest duża potrzeba przygotowywania takich przedsięwzięć – uważa Kamila Okoń, jedna z organizatorek warsztatów. Ich tematyka jest spójna z programem nauczania. Zajęcia trwają dwie godziny lekcyjne. Odbywają się w formie spaceru, a prelegentami są wykwalifikowani pracownicy działu zieleni. Uczniowie w trakcie zajęć mają okazję poznać florę i faunę parku. Zajęcia są podzielone

na konkretne bloki tematyczne, m.in. o charakterystycznych roślinach dla naszej strefy klimatycznej i wręcz odwrotnie – o tych, które u nas występują niezwykle rzadko. – Chcemy, aby poprzez te spacery dzieci uczyły się dbałości o środowisko. Parkowe aleje nadają się do tego idealnie – podkreśla Okoń. – Uczniowie mają okazję obcować z naturą, a poprzez praktyczne poznanie, nauczą się doceniać jej walory – dodaje. Warsztaty będą odbywały się w maju i w czerwcu oraz we wrześniu i w październiku. Zainteresowanie jest duże – na dwa pierwsze miesiące nie ma już miejsc. Więcej informacji można uzyskać pod numerem telefonu 666 031 512 lub pod adresem mailowym: kamila.okon@parkslaski.pl. Łukasz Respondek

Warsztaty dla dzieci i młodzieży rozpoczną się w maju

imonka, mleko, trochę… brudu i reklama gotowa. W pełni ekologiczna i idealnie komponująca się z otoczeniem. Wkrótce takie ogłoszenia, dzięki współpracy Parku Śląskiego z agencją Green Graffiti, pojawią się na naszych alejach. Green Graffiti używa do działań marketingowych technik, które są przyjazne dla środowiska. Niezależnie od formy przekazywanej wiadomości, ich metody są zawsze takie same – ekologiczne i innowacyjne. Agencja współpracuje z organizacjami rządowymi, pozarządowymi i pożytku publicznego na całym świecie. Jej charakterystyczne reklamy pojawiają się m.in. w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, a nawet w Korei Południowej. W Polsce oferowane przez nią produkty również są coraz popularniejsze – chętnie korzystają z nich we Wrocławiu, Krakowie i Łodzi. Green Graffiti do swoich reklam używa mchu, wody pod dużym ciśnieniem, piasku, śniegu i roślin. Reklamy, które pojawią się na parkowych alejach, będą wykonane ze specjalnej mlecznej mieszanki, kwasu cytrynowego oraz tzw. pigmentu ziemnego, czyli po prostu błota. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z nawiązania współpracy z parkiem – przyznaje Bartosz Suchecki, przedstawiciel agencji. – To miejsce ma się kojarzyć z ekologią, my również stawiamy na ochronę środowiska. Pasujemy do siebie idealnie – twierdzi. Ekologiczne ogłoszenia mają pojawić się na alejach Różanej, Ziętka i Głównej. Zostaną utworzone na asfalcie i na kostce brukowej. Mają być w pełni neutralne dla środowiska. Ich trwałość,

w zależności od pogody, wyniesie około 2,5 miesiąca. Dzięki współpracy z agencją, na alejach pojawią się zaproszenia na imprezy proekologiczne, które w tym roku odbędą się w parku, m.in. Wiosenną Wystawę Kwiatów i Śniadanie na Trawie. Green Graffiti przygotuje też konkretne reklamy. Nie oznacza to jednak, że każdy produkt będzie mógł się pojawić na parkowych alejach. – Mamy zasadę, że nie tworzymy ogłoszeń, które nie zgadzają się z naszą linią i przekonaniami i promują produkty, które źle oddziałują na środowisko – podkreśla Suchecki. – Nie reklamujemy tytoniu, alkoholu i innych tego typu rzeczy. Nasz target w tym przypadku to głównie firmy sportowe i produkujące akcesoria dla dzieci, matek i ojców. Łukasz Respondek PROJEKT: GREEN GRAFFITI

O

L

Ekologiczne graffiti pojawi się na parkowych alejach


Śląskie Wesołe Miasteczko

6

Krzywe Lustra na nowo, Grota Strachu, a do tego Wesołe at Night

Osiem hitów zbliżającego się sezonu W tym roku sezon w śląskim lunaparku rozpocznie się 28 kwietnia. Pojawi się w nim kilka karuzel, których jeszcze w Chorzowie nie było. Wśród nich nie zabraknie urządzeń ekstremalnych. Będą też nowe strefy tematyczne. Zbudujemy w nich dom, pojeździmy na rowerku wodnym i zagramy w paintballa. Przygotowaliśmy listę największych hitów tego sezonu. Nie zabraknie też wyjątkowych imprez. Jedną z nich będzie z pewnością Wesołe at Night.

1

Kręcenie w filiżankach Największą inwestycją w tym roku będzie zakup karuzeli Filiżanki (Cups). Zostanie przywieziona z Hide-Parku w Soltau pod Hamburgiem. Jej montaż wymaga wzniesienia specjalnego fundamentu. Podobna atrakcja w śląskim lunaparku już działała. Ta będzie jednak na zdecydowanie wyższym poziomie. Zadaszeniu nadano formę pagody, która na Dalekim Wschodzie symbolizuje rytuał parzenia herbaty. Na platformie o średnicy czternastu metrów jest zamontowanych dwanaście gondoli, w centralnym miejscu znajduje się dzbanek. W pewnych miejscach karuzela jest ozdobiona unikatowym, kwiatowym ornamentem. Urządzenie kręci się wokół własnej osi. Podobnie, dzięki sile ludzkich ramion, każda z filiżanek. Dodatkowo trzy z nich są umieszczone na specjalnej platformie, która również się obraca. Karuzela została wyprodukowana w 1986 roku, ale – jak zapewniają w miasteczku – przeszła w Niemczech generalny remont i z pewnością będzie jednym z lepszych urządzeń na terenie lunaparku. Otwarcie filiżanek zaplanowano na 1 czerwca, w prezencie na Dzień Dziecka.

2

Głową w dół W tym sezonie w miasteczku pojawi się też Sky Flyer. To ekstremalna atrakcja, która z opcją późniejszego zakupu zostanie wylizingowana od jednej z holenderskich firm. Dwie gondole na 20-metrowych ramionach wykonują obrót wokół własnej osi. Poruszają się z różną prędkością, mogą też zatrzymać się w momencie, gdy pasażerowie pozostają odwróceni głowami w dół. Łącznie mogą się tam bawić 32 osoby. Atrakcja przeszła niedawno generalny remont.

3

Pamiętacie karuzelę Rock&Roll? Przed laty została sprowadzona z Włoch, z powodu awarii utknęła w magazynach. Teraz dostanie drugie życie, zostanie odświeżona i powróci jako Mix Machine. Urządzenie należy do typowo ekstremalnych – jedzie się w gondoli, która przypomina bęben z pralki. Wokół własnej osi – ze sporą prędkością – kręci się zarówno cały mechanizm, jak i każda z dziesięciu gondoli.

4

Zabawa w piasku Na terenie lunaparku powstanie duża piaskownica. Dostępne będą w niej specjalne akcesoria, być może nawet jakaś koparka. Zostanie utworzona w miejsce urządzenia Morskie Skarby, które było już bardzo mocno wyeksploatowane. Dodatkowo, przy Smoczej Jamie powstanie strefa, w której dzieci będą mogły jeździć na specjalnych rowerkach.

5

Kora i sztuczna trawa Niedaleko ześlizgu do wody zostanie utworzona specjalna ścieżka sensoryczna. Podczas spaceru będzie można sprawdzić swoje zmysły. Ścieżka ma być ułożona m.in. ze sztucznej trawy, kamieni i kory. W kształcie przypominać ma literę „S” i przebiegać między drzewami. Dodatkowo zostanie tam ustawiona pajęczyna.

6

Strzelanie farbą Chętni skorzystają w tym sezonie z pola paintballowego. Jego powierzchnia ma mieć około trzystu metrów kwadratowych. Znajdzie się na nim co najmniej dziesięć dmuchanych przeszkód. Uczestnicy zabawy mają mieć możliwość m.in. powalczyć o flagę. Wypożyczenie podstawowego zestawu złożonego z markera, pięćdziesięciu kulek, stroju i maski będzie kosztowało 10 złotych. Osoby niepełnoletnie korzystać z nowej atrakcji mogą za zgodą rodziców.


Śląskie Wesołe Miasteczko

7

Liczymy, że ten sezon będzie dużo lepszy od poprzedniego Rozmowa z Pawłem Cebulą, dyrektorem ds. Śląskiego Wesołego Miasteczka

7

Zbudują i pomalują Dwa lata temu w parku działało „Explorado”. Tym razem Park Odkrywców powstanie w nieco mniejszej skali na terenie lunaparku. Jest on kierowany głównie do najmłodszych. Dzieci do 12 roku życia, używając prawdziwych materiałów budowlanych, będą mogły zbudować dom, pociągnąć kanalizacyjny rurociąg, ułożyć drogę lub pomalować płot. Zabawa ma kosztować 10 złotych.

8

Leżaki na upał Na plaży Kon-Tiki będzie można skorzystać z rowerków wodnych. Znajdą się tam również leżaki i parawany. Klimat ma być iście hawajski. To świetna alternatywa wypoczynku na upalne dni. Na miejscu uruchomiona zostanie też strefa gastronomiczna.

– Wielkimi krokami zbliża się nowy sezon w lunaparku. W poprzednim, goście nie byli do końca zadowoleni z ilości atrakcji. Tym razem będzie inaczej? – Bardzo bym chciał i dołożę wszelkich starań, żeby ten sezon był inny. I to zarówno, jeżeli chodzi o poziom naszych usług, jak i spełnienie oczekiwań gości, którzy nas odwiedzą. Ubiegły sezon dla naszego miasteczka był trudny – musieliśmy uporządkować sprawy związane z gastronomią, nie było nowych urządzeń. W tym roku planujemy mocne otwarcie, z dużą ilością atrakcji. Będziemy je sprowadzać również w trakcie sezonu. – Macie jakiś jasno wytyczony plan, cel na ten sezon? – Zarząd parku stawia sprawę jasno: chce, aby odwiedziło nas 200 tysięcy osób. Mamy nadzieję, że uda się te zamierzenia zrealizować. Choć bez wątpienia będzie to miało związek z ogólną koniunkturą w gospodarce. Jeżeli ludzie mają problem z pracą i pieniędzmi, to i rozrywka na tym cierpi. Trzeba się z tym liczyć. – Nowe karuzele i strefy tematyczne to jedyne atrakcje, które planujecie na nowy sezon? – Poza sprowadzeniem atrakcji, chcemy też wyremontować te, których nie było w zeszłym sezonie. Mam tu na myśli głównie Krzywe Lustra. Nasi goście często o nie pytali i warto, aby wróciły. W międzyczasie planujemy też otwarcie Groty Strachu. Zobaczymy czy to się uda – przed rozpoczęciem sezonu mamy jeszcze mnóstwo innych zadań, związanych właśnie z nowymi strefami i karuzelami. – A eventy? Jakich imprez okolicznościowych można się spodziewać w nadchodzącym sezonie? – Pierwszym wydarzeniem, które przygotujemy, będzie wielkie otwarcie. Prócz tego, będziemy witać jesień, a tuż przed tym, 1 września, hucznie pożegnamy lato. Coś przygotujemy też na długi, sierpniowy weekend. Najważniejszym wydarzeniem, które chcemy bardzo mocno wypromować, będzie impreza niezależna od naszej „codziennej” działalności – Wesołe at Night. – Otwieranie miasteczka na noc to dobry pomysł? – Uważamy, że doskonały. Pierwszy raz planujemy zorganizować takie wydarzenie 29 czerwca. Kierujemy je do osób pełnoletnich. Imprezie ma przyświecać klimat hawajski. Między godziną 22 a 2 w nocy, będzie można skorzystać z ekstremalnych atrakcji naszego miasteczka oraz wziąć udział w zabawie na plaży z didżejem lub zespołem koncertowym. Liczymy, że będzie to doskonała alternatywa np. dla dyskoteki w klubie muzycznym. Wstęp będzie biletowany. Wejście ma kosztować 30 zł. Zachodnie lunaparki bardzo często są otwarte do późnych godzin nocnych. Ta formuła się sprawdza.

ZDJĘCIA PARK ŚLĄSKI

u w Śląskim Wesołym Miasteczku


Po sąsiedzku

8 Walczyli o przepustkę do Grecji

Poznajmy się

Młodzi specjaliści od gwiazd

D

o Chorzowa przyjechało 19 najlepszych w kraju młodych astronomów. Podczas finału olimpiady, 10 marca, rozwiązywali zadania z szeroko pojętej astronomii. Stawka była wysoka – najlepsza piątka będzie reprezentować nasz kraj na VII Międzynarodowej Olimpiadzie z Astronomii i Astrofizyki, która na przełomie lipca i sierpnia odbędzie się w greckim Volos. Na sali gościnnie pojawili się też zeszłoroczni olimpijczycy, którzy w Rio de Janeiro odnieśli wielki sukces, zdobyli jeden złoty, jeden srebrny i dwa brązowe medale. Tuż przed ogłoszeniem wyników, na sali panowała dosyć napięta atmosfera. – Nie wiem jak to się stało. Po rozmowach z innymi wydawało mi się, że ich wyniki będą znacznie lepsze od mojego – przyznał zwycięzca. Mówił też, że zadania były nieco inne od tych, które rozwiązywał zazwyczaj. – Bałem się tylko, żeby nie zająć ostatniego miejsca. Zalecki od dawna interesuje się przedmiotami ścisłymi, ale jasno sprecyzowanych planów na przyszłość jeszcze nie ma. – Teraz cieszę się, że

ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO

M

ZDJĘCIE: ŁUKASZ RESPONDEK

– Najlepszy w Polsce? Ja? Wcale się tak nie czuję – mówił tuż po ogłoszeniu wyników LVI Olimpiady Astronomicznej Paweł Zalecki, jej zwycięzca. Krakowianin był wyraźnie zaskoczony ogłoszonymi w Planetarium Śląskim wynikami.

Rodzina Faith

Do Chorzowa przyjechało 19 najlepszych młodych astronomów z całej Polski będą mógł jechać do Grecji. Jeszcze tam nie byłem – sumował. Poza zwycięzcą, nasz kraj będą reprezentować również Jakub Ahaddad z Krosna, Wojciech Marciniak z Gdyni, Damian Mazurek z Lublina oraz Tomasz Różański z Krakowa. Ta ostatnia trójka ex aequo zdobyła trzecie miejsce. – Zadania w tym roku nie należały do najtrudniejszych, przez co poziom był bardzo wyrównany – przyznawał Marciniak. – W niektórych zrobiłem błędy rachunkowe, a to praktyczne z analizy danych, było dosyć żmudne. Tym bardziej cieszę się, że udało się zająć satysfakcjonującą pozycję. Stefan Janta, wicedyrektor Planetarium Śląskiego podkreśla, że poziom uczestników od kilku lat nie spada. – Po wynikach widać, że są dobrzy. I podobnie jak nasze reprezentacje z lat poprzednich, mają duże szanse na medale za granicą – ocenia. – Czy zwiążą swoje życie z astronomią? Proszę zauważyć, że większość polskich profesorów w tej dziedzinie to właśnie laureaci naszej olimpiady. Łukasz Respondek

am na imię Faith i z racji wieku jestem obecnie głową rodu nosorożców białych w śląskim zoo. Urodziłam się w Parku Narodowym Umfolozi w Południowej Afryce, 31 maja 1970 roku. Stamtąd trafiłam do ogrodu zoologicznego w czeskim Dvur Kralove, po to by ostatecznie na początku listopada 1980 roku zamieszkać w Chorzowie. Tutaj, razem ze śp. Bosiem, stworzyłam szczęśliwą rodzinę, w której zdrowo odchowały się 4 młode. Co ciekawe, najstarszy z nich był owocem nieformalnego związku jeszcze z moim czeskim partnerem… Na szczęście Boś go uznał i szybko zaakceptował, i tak pomimo politycznej zawieruchy, żyliśmy spokojnie, aż do czasu, gdy mój pierworodny syn musiał wyjechać do zoo na Wybrzeżu. W 1986 roku doczekaliśmy się kolejnego potomka, znowu syna, który w końcu osiadł na Zachodzie, w niemieckim Gelsenkirchen. Najmłodsza dwójka – Zulus i Hope – nadal mieszka ze mną. Może i trochę za długo, może Zulus powinien w końcu poznać jakąś atrakcyjną pannę? W każdym razie, jako matka nie narzekam i nie naciskam. Wszak to jeszcze prawie dzieci – Zulus niedawno osiągnął pełnoletniość, a Hope ma dopiero 11 lat. Gdzie im będzie lepiej? W Chorzowie mamy dobrą opiekę. Trawy, siana i warzyw pod dostatkiem, dzienną porcję „miziania” i do tego możliwość zażywania błotnych kąpieli. I to bez końca! Raj! Tymczasem na świecie czyha tyle niebezpieczeństw. Jako nosorożec wiem coś o tym… Rogi są naszą najbardziej charakterystyczną ozdobą, której zawdzięczamy naszą nazwę, ale przy tym także status zwierzęcia zagrożonego wyginięciem. Są one zbudowane z keratyny, czyli białka występującego również w ludzkich włosach i paznokciach. Pomimo tego, na świecie,

a zwłaszcza na Dalekim Wschodzie, mielony róg nosorożca używany jest jako lek obniżający gorączkę, a także stosowany w chorobach skóry i niektórych narządów wewnętrznych. Poza wątpliwymi właściwościami leczniczymi, niektórzy przypisują rogom także właściwości afrodyzjaków, a inni produkują z nich rękojeści tradycyjnych sztyletów. Z tego powodu „nie najlepiej” nam się wiedzie. Nielegalne polowania szybko stały się jedną z głównych przyczyn, które w ciągu zaledwie 100 lat doprowadziły do wymarcia ponad 96% nosorożców. Ta tragiczna sytuacja dotknęła także moich przodków, afrykańskie nosorożce białe. Jeszcze na początku XX wieku żyło ich na sawannach ledwie kilkadziesiąt! Szczęśliwie, dzięki ogromnej pomocy dobrych ludzi, którzy podjęli się naszej ochrony, przetrwaliśmy i zdołaliśmy odbudować nasz ród. Niestety, ci źli ludzie, nie dają za wygraną i ciągle na nas polują. W Azji także! I po co to wszystko, ja się pytam? Czy nie łatwiej byłoby dla krzepy i końskiego (hmm… ludzkiego?) zdrowia obgryzać paznokcie? Może i łatwiej, ale czy na pewno chodzi tutaj o czyjeś zdrowie?

REKLAMA

OSIEM NOWYCH KIERUNKÓW REGULARNYCH Z KATOWICE AIRPORT Od środy 27 marca br. w całej Europie zacznie obowiązywać wiosenno-letni rozkład lotów. Początek wiosny to czas, kiedy linie lotnicze wprowadzają do swojej oferty nowe kierunki z wybranych lotnisk. Tak właśnie będzie w Międzynarodowym Porcie Lotniczym Katowice w Pyrzowicach, z którego linie lotnicze realizujące loty na trasach regularnych otworzą, aż osiem nowym kierunków. Największa w Europie niskokosztowa linia lotnicza Ryanair uruchomi z Pyrzowic cztery nowe połącznia. Destynacja do Barcelony-Girony uruchomiona zostanie 1 kwietnia. Rejsy odbywać się będą dwa razy w tygodniu, w poniedziałki i piątki. Druga hiszpańska trasa to Alicante. Inauguracyjny lot zapowiedziano również na 1 kwietnia. Połączenie realizowane będzie w każdy poniedziałek. Kolejną z nowości jest Kreta-Chania. Ten typowo turystyczny kierunek zostanie udostępniony od 6 kwietnia. Jak w przypadku Alicante dotrzemy tam raz w tygodniu, ale w soboty. Ponadto 31 marca Ryanair uruchomi z pyrzowickiego lotniska rejsy do Edynburga, które będą wykonywane dwa razy w tygodniu – w środy i niedziele. Nie tylko Ryanair zapowiedział otwarcie nowych tras z Katowice Airport. Zrobi to także niskokosztowa linia lotnicza Wizz Air, która na stałe bazuje w Pyrzowicach cztery 180 osobowe Airbusy A320. Wizz Air podobnie jak Ryanair także otworzy od wiosny 2013 cztery nowe trasy. Połączenie do norweskiego Bergen uruchomione zostanie 28 marca, z rejsami realizowanymi w środy i niedziele. Inauguracja lotów do Kutaisi w Gruzji nastąpi 18 maja br. Obsługiwane będą dwa razy w tygodniu, we wtorki i soboty. Od 21 maja br., również we wtorki i soboty, polecimy z pyrzowickiego lotniska do włoskiego Neapolu. Z kolei pierwszy lot z Katowice Airport do Larnaki na Cyprze odbędzie się 30 maja br. Na tej destynacji przewoźnik operować będzie w niedziele. Wszystkie nowe kierunki Wizz Air zapowiedział, jako całoroczne. W sprzedaży z wylotem z Katowice Airport znajdują się aktualnie 74 trasy w tym 35 kierunków regularnych i 39 połączeń czarterowych.

Adres redakcji: Aleja Różana 2, 41 – 501 Chorzów Tel. 601 472 618, fax. 032 793 70 09 E – mail: gazeta.parkowa@parkslaski.pl Redaktor naczelny: Łukasz Buszman

Redakcja: Joanna Karweta, Wojciech Mirek, Wojciech Zamorski, Łukasz Respondek,Yen Projekt i redakcja graficzna: Marek Michalski

Dział sprzedaży reklam: Katarzyna Zazgórnik-Sitz tel. 666 031 465 Wydawca: Park Śląski w Chorzowie

Gazeta Parkowa także w internecie na: www.parkslaski.pl Kolejny numer Gazety Parkowej ukaże się: 26 kwietnia 2013


Muzycznie

WOJCIECH ZAMORSKI prezentuje

Mały, wielki człowiek… T

ak mówili o nim nie tylko przyjaciele, ale także dziennikarze muzyczni i koledzy po fachu. A on – słynący z poczucia humoru i dystansu do siebie – często dodawał, że „małe jest piękne”. Niewysoki, a przy tym muskularny i ponadprzeciętnie szeroki w ramionach, zawdzięczał swoją sylwetkę młodzieńczej karierze kajakarza. Trzykrotnie był mistrzem kraju i kandydatem do kadry narodowej na Olimpiadę w Tokio w 1964 roku. Z zawodu był zecerem. Ostatecznie zrezygnował z wyczynowego uprawiania sportu na rzecz muzyki. Czas pokazał, jak trafna była to decyzja. Andrzej Zaucha był muzycznym samoukiem. Debiutował w grupie Czarty jako… perkusista. Wokalne szlify zdobywał w zespole Telstar, a w roku 1968 został solistą wspaniałej, krakowskiej grupy rockowo-jazzowej Dżamble, zapamiętanej głównie dzięki znakomitemu albumowi „Wołanie o słońce nad światem” oraz współpracy z czołowymi polskimi jazzmanami (grali z nimi m.in. Michał Urbaniak i Tomasz Stańko). Były to czasy, gdy królował u nas tzw. big bit, a zespoły występujące w strojach ludowych (No To Co) śpiewały o „opolskich dziouchach” lub, podszywając się pod francuskich muszkieterów (Trubadurzy), zachwycały się urodą radzieckiej dziewczyny o imieniu Wiera, bądź zapraszały mamę na wojskową przysięgę. Tymczasem Andrzej Zaucha – nie zważając na smutną twarz Anny Marii (Czerwone Gitary) i rezygnując z poszukiwania odpowiedzi na pytanie komu podaruje „takie ładne oczy” ich piękna właścicielka – rzeźbił swoją wokalną tożsamość, wsłuchując się w muzykę klasyków jazzu i bluesa oraz głosy amerykańskich wokalistów soulowych z Rayem Charlesem, Otisem Reddingiem i Jamesem Brownem na czele.

Po Dżamblach na krótko związał się z zespołem Anawa (zastąpił w nim Marka Grechutę), a potem na wiele lat wyjechał z kraju za muzycznym chlebem. Pracując w lokalach rozrywkowych, dobrze opanował międzynarodowy katalog nieśmiertelnych przebojów. Jako wokalista niezwykle muzykalny, obdarzony doskonałym słuchem i wspaniałym feelingiem, bez trudu odnalazł się w roli piosenkarza błyskawicznie zdobywającego uznanie i sympatię. Występ na festiwalu w Opolu w 1988 otworzył mu drogę do piosenkarskiej ekstraklasy. Przy brawurowych interpretacjach przeboju „Czarny Alibaba” z repertuaru Heleny Majdaniec czy przedwojennego szlagieru Eugeniusza Bodo „Baby, ach te baby”, w malowniczym duecie z Ryszardem Rynkowskim (różnica wzrostu!), bawiła się cała Polska. „Byłaś serca biciem”, „Bądź moim natchnieniem”, „Siódmy rok”, „C’est la vie – Paryż z pocztówki” i wiele innych piosenek ponadczasowo funkcjonuje w pamięci fanów Andrzeja Zauchy, który nawet w repertuarze lżejszego kalibru, nigdy nie zapominał o artystycznym rodowodzie, dbając w swoim śpiewaniu o dyskretną i szlachetną obecność swinga oraz „czekoladowych” rytmów i nastrojów. Był artystą niezwykle wszechstronnym. Grał w filmach, występował w kabarecie i na teatralnej scenie. Niestety, w odniesieniu do Zauchy, coraz większym sukcesom na polu muzyki towarzyszyły nieszczęścia i niespełnienie w życiu prywatnym. W roku 1988 pochował żonę, w której zakochał się już jako siedemnastolatek. 10 października 1991 wychodził z krakowskiego teatru STU w towarzystwie swojej nowej partnerki – Zuzanny Leśniak. Zginęli oboje od kul wystrzelonych przez chorobliwie zazdrosnego męża tej młodej i utalentowanej aktorki. W roku 2009, na pomysł przypomnienia największych przebojów Andrzeja Zauchy w innowacyjnych i nader ciekawych aranżacjach, wpadł Kuba Badach, którego wokalne upodobania pod pewnymi względami można traktować jako nawiązanie do muzycznych preferencji Zauchy. Jako wybitny wokalista solowy o ugruntowanej renomie oraz członek znakomitych zespołów The Globetrotters i Poluzjanci, Kuba Badach zaproponował nowy i zaskakująco odkrywczy sposób „wczytywania się” w muzyczną mentalność Andrzeja Zauchy. Repertuar albumu Obecny – Tribute to Andrzej Zaucha, podziwialiśmy 6 marca w chorzowskiej Leśniczówce – błyszczącym punkcie na muzycznej mapie Parku Śląskiego i całej aglomeracji. Kuba Badach zaprezentował wówczas akustyczne wersje piosenek z tej płyty, ograniczając akompaniament do dźwięków fortepianu. Przeboje Zauchy, w kompletnej, zelektryfikowanej postaci, pojawią się u nas w wykonaniu Kuby ponownie 21 czerwca, tym razem na dużej, plenerowej scenie, podczas dorocznego Święta Parku. Wcześniej, bo już 14 maja, odbędzie się koncert galowy piątej edycji Festiwalu Pamięci Andrzeja Zauchy pn. SERCA BICIE. Każda okazja, by ocalić od zapomnienia repertuar Andrzeja Zauchy, zasługuje na sławę i chwałę! Tylko dlaczego taki festiwal nie odbywa się w jego rodzinnym Krakowie lecz w Bydgoszczy…? Na deser polecam ciekawe źródło informacji nt. Andrzeja Zauchy: http://www.dalton.cp.win.pl/zaucha/

Wielkie muzyczne powroty

Nigdy nie mów nigdy ZDJĘCIE: MAT.PRAS.

ZDJĘCIE: EWA SWADLO

Rock na trawie

9

S

tało się. Po wielu latach przerwy, Edyta Bartosiewicz wraca na scenę. Najbardziej wyczekiwana polska wokalistka postanowiła zagrać pierwszy od blisko 10 lat plenerowy koncert. Na dodatek w miejscu, które nas najbardziej cieszy, czyli w Parku Śląskim. Już 21 czerwca będziemy mieli okazję przypomnieć sobie jej największe przeboje, miejmy nadzieję, że przeplatane nowymi utworami, nad którymi aktualnie pracuje w studiu nagraniowym. Jednak, nie tylko Edyta tego dnia wykona wielki powrót. Również siostry Przybysz – Paulina i Natalia, znane dotychczas z formacji Sistars, pojawią się w Parku Śląskim z zupełnie nowym projektem. Sistars formalnie rozpadło się kilka lat temu, a dziewczyny kontynuowały karierę, tworząc swoje własne, solowe projekty. Teraz, po raz pierwszy od zakończenia „sistarsowej” przygody, wystąpią w parku pod szyldem nowego, muzycznego tworu o nazwie Archeo Sisters, które jak same przyznały, jest mocno inspirowane „Seksmisją” Juliusza Machulskiego. Historia muzyki zna jednak kilka równie ciekawych muzycznych powrotów. Całkiem niedawno, na sklepowych półkach pojawiła się płyta „Celebration Day” grupy Led Zeppelin, będąca zapisem jedynego koncertu od ponad 30 lat, który odbył się w grudniu 2007 roku w Londynie. Olbrzymia produkcja, blisko 20 milionów chętnych do zdobycia biletu, których było „tylko” 20 tysięcy. Pokazuje to potęgę muzyki, jaka wyszła spod pióra pilotów ołowianego sterowca. Jest to chyba najbardziej spektakularny muzyczny powrót w dziejach muzyki rozrywkowej, który niestety był tylko jednorazowym wydarzeniem. Wracają – miejmy nadzieję że na dłużej – kolejni giganci hard rocka, brytyjska formacja Black Sabbath. Właśnie są w trakcie nagrywania albumu z premierowym materiałem. Płyta pojawić się miała na rynku już w ubiegłym roku, plany storpedowała jednak choroba nowotworowa gitarzysty Tony'ego Iommi, którą na szczęście udało się wyleczyć.

Wielki powrót „zaliczyli” m.in. Led Zeppelin W lipcu 2005 roku na krótkim, 20 minutowym występie, podczas gigantycznego koncertu charytatywnego z serii Live 8, organizowanego przez Boba Geldofa, zebrali się członkowie grupy Pink Floyd – wydarzenie było o tyle ważne, że liderzy – Roger Waters i David Gilmour – są ze sobą na co dzień dość mocno skonfliktowani i nie widzą możliwości trwałej, dalszej współpracy. Podobnie sprawa miała się w latach 80. ubiegłego wieku – Keith Richards i Mick Jagger, liderzy legendarnej formacji The Rolling Stones, praktycznie całkowicie zawiesili działalność koncertową zespołu, dopiero w 1991 roku udało im się dogadać i powrócić na scenę. Dzięki temu, mogą świętować 50-lecie działalności. Niestety, nie wszystkim udaje się dogadać i powrócić po wielu latach. Cały rockowy świat czeka, aż Axl Rose i Slash zakopią topór wojenny (który według jednej z wersji pojawił się podczas wspólnego oglądania jednego z finałów Super Bowl) i wspólnie na scenie, pod szyldem Guns N' Roses, zagrają wielki koncert. Póki co, wszystko wskazuje na to, że będzie to tylko jedno z wielu niespełnionych marzeń. Jednak trzymanie kciuków jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Cieszmy się tym, że na naszym polskim, muzycznym podwórku udało się nam skłonić Edytę Bartosiewicz do czegoś, do czego nie namówił jej nikt. 21 czerwca pojawi się na Polach Marsowych i wspólnie z wielotysięcznym tłumem zaśpiewa wszystkie swoje największe przeboje. Wojciech Mirek

KONKURS

KONKURS

Drodzy Czytelnicy,

Kolejny miesiąc za nami więc czas na nową przygodę z dobrą książką i równie dobrą płytą. Najnowszą książkę Katarzyny Grocholi „Houston, mamy problem” zapewne przeczytała już pani Agata z Pielgrzymowic, a z nową płytą Adele zaprzyjaźniła się pani Izabella z Lachowic. Serdecznie gratulujemy obu Czytelniczkom naszej gazety! Wszystkich Państwa zapraszamy do udziału w kolejnej zgaduj zgaduli i polecamy wizytę w salonie empik działającym w Silesia City Center przy ul. Chorzowskiej 107 w Katowicach. W tym miesiącu – na powitanie wiosny – przygotowaliśmy dla Państwa dwa przeboje wydawnicze ostatnich tygodni! – Książka miesiąca to „Cacko”, w którym Krystyna Sienkiewicz – popularna i powszechnie lubiana aktorka – gwiazda kina, teatru, telewizji i kabaretu uchyla drzwi do swojego świata wspomnień, przeżyć i wrażeń, które warto było zapisać. „Zapraszam na piękne podwórko, do pięknego domu, w piękną podróż po moim własnym świecie. Uchylam drzwi i proszę do środka” – zachęca autorka. Warto skorzystać z takiego zaproszenia! – Płyta miesiąca. „Passione” czyli pasja – słowo, które najlepiej oddaje temperaturę uczuć i artystycznych emocji, które przekazuje nam w swoich utworach Andrea Bocelli – włoski śpiewak, właściciel jednego z najwspanialszych głosów we współczesnej wokalistyce.

Wśród Czytelników, którzy do 10 kwietnia 2013 r. nadeślą na adres: gazeta.parkowa@parkslaski.pl prawidłowe odpowiedzi na oba pytania miesiąca, rozlosujemy dwie nagrody – książkę i płytę.

PŁYTA MIESIĄCA A

KSIĄŻKA K SIĄŻKA MIESIĄCA S Krystyna K ry ystyna Sienkiewicz

Cacko C accko

Oto aktualne zadanie i pytanie: 1. Proszę podać nazwę jednego z kilku słynnych kabaretów, w których gwiazdą jest Krystyna Sienkiewicz. 2. Andrea Bocelli śpiewa tenorem, barytonem czy basem?

Andrea Bocell Bocellii

poleca:

To n To ni nie ie jjes ie jest estt biogr es b biografia. i Nie ma tu dat, nie ma chronologii, nie ma ku pamięci. To zaproszenie ap os en do świata lirycznej komediantki Krystyny Sienkiewicz. Cudownej, magicznej, pełnej urody przestrzeni wrażeń i odczuć wartych zapisania i zapamiętania. To podróż po życiowych drogach i bezdrożach pamięci, po pięknej krainie z rzeczy małych i dużych, radzenia sobie w każdych okolicznościach i postrzegania świata w jasnych barwach. W „Cacku” wszystko podane jest w sposób, w jaki Krystyna Sienkiewicz patrzy na życie i ludzi – dowcipnie, inteligentnie, czasem komicznie, a kiedy trzeba melancholijnie i lirycznie. Panie i panowie ! Przed nami wiosna. Także kolejna wiosna życia. Niechaj zaświeci nam słońce – za oknem i w sercach…

Passione e

ó i i piosenki i i o miłości. i ś Na „Passione” Andrea Bocelli zebrał swoje ulubione, śśródziemnomorskie Płyta jest niejako kontynuacją albumu „Amore”, jednak tym razem włoski tenor sięga po wiele różnych gatunków muzycznych. Na „Passione” Bocelli wykonuje takie ponadczasowe hity jak „Love Me Tender” czy „Girl From Ipanema”. Gościem na tej płycie jest m.in. słynny trębacz jazzowy Chris Botti. Bocelli zaprosił też do współpracy gwiazdy pop – na płycie zaśpiewały z nim Jennifer Lopez oraz Nelly Furtado! Artysta przygotował też swoją wersję „La Vie En Rose", w której pojawia się oryginalny głos Edith Piaf!


Trendy

10

Miłośniczki sportu będą doradzać Czytelnikom naszej gazety

Siła zdrowych stóp

W mieście i w… parku

Biegaj z Augustem Biegamy wspólnie już od jesieni, nadszedł więc czas, by nasze treningi przebiegały według określonych planów. Musimy przede wszystkim wyznaczyć sobie cel, jaki chcemy osiągnąć w danym roku. I w tym miejscu proszę o rozsądek – z bieganiem jest tak, jak z wchodzeniem po schodach – idąc po jednym stopniu, zajdziemy na najwyższy szczyt, natomiast skacząc po kilka, możemy się przewrócić. Dlatego nie polecam w pierwszym roku biegania startu w maratonie. Pamiętam, że do pierwszego maratonu trenowałem ponad 2,5 roku. Zbudowałem solidny fundament i na nim osiągam przyzwoite rezultaty przez kolejnych ponad 20 lat – oczywiście cały czas rzetelnie trenując.

ZDJĘCIE: MAT.PROM.

Praca, szkoła, codzienne obowiązki często pochłaniają znaczącą część dnia, a wraz nim naszą energię. Oprócz braku wolnego czasu, człowiek cierpi na chroniczne zmęczenie, a poświęcenie chwili na odrobinę zdrowego wysiłku fizycznego wydaje się niemożliwe.

N

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

a przekór takiemu przekonaniu wychodzą Klaudia Kapica i Dominika Grab, założycielki strony internetowej sportwwielkimmiescie. pl. Obie panie w ciągu dnia pochłonięte są pracą i studiami, aktywnym wypoczynkiem zajmują się popołudniami. Do stworzenia strony internetowej skłoniła je wspólna pasja do zdrowego stylu życia, odżywiania, a także mody. – Pomysł na założenie takiej strony pojawił się dawno temu, jednak brakowało mi motywacji. Dopiero spotkanie z Dominiką przy kawie było momentem, który zmobilizował nas do wspólnego działania – mówi Klaudia Kapica Większość informacji prezentowanych na stronie dotyczy dyscyplin i wydarzeń sportowych oraz punktów, w których można się nimi zajmować. Dzięki temu, że miejsce zamieszkania siemianowickich blogerek bezpośrednio sąsiaduje z Parkiem Śląskim, są one jego stałymi gośćmi. Swobodnie korzystają z możliwości oraz atrakcji, jakie zapewnia park swoim aktywnym bywalcom, dlatego wspólnie spędzane weekendy dedykują bieganiu. Klaudia, właścicielka kudłatego pupila, spaceruje po alejkach codziennie, trzy razy w tygodniu biega indywidualnie, oprócz tego w domu trenuje na rowerze spinningowym. – Park, poza tym, że idealnie nadaje się do treningów biegowych, jest także świetnym miej-

Dominika Grab i Klaudia Kapica – założycielki bloga scem na spacery z psem, które sprawiają mi wiele przyjemności – dodaje Kapica. Ważnym elementem przygotowań do uprawiania sportu jest dla blogerek dobranie stroju, w którym mają się czuć równocześnie swobodnie i modnie. O tym również piszą, tłumacząc m. in., że obuwie przeznaczone do biegania musi być dopasowane do rodzaju stopy. Doradzają wreszcie, jak budować wysportowaną sylwetkę i dobre samopoczucie, korzystając ze zdrowej,

zbilansowanej diety. Proponują wiele ciekawych i prostych w wykonaniu przepisów, pozwalających nie rezygnować np. ze słodkich deserów. O swojej pasji i doświadczeniu będą opowiadać Czytelnikom Gazety Parkowej, a ich felietony – mamy nadzieję – uzupełnią wiedzę, którą od jesieni przekazuje na naszych łamach August Jakubik. W aktualnym numerze, pierwszy z nich. Alicja Sitarz

ZDJĘCIE: MAT.PROM.

Sport w wielkim mieście

Tekst piosenki Jerzego Stuhra brzmi: „Śpiewać każdy może – trochę lepiej lub trochę gorzej”. Podobnie jest z bieganiem.

T

yle, że nie trochę lepiej lub gorzej, ale już o każdej porze roku na pewno. Trzeba jedynie odpowiednio się do tego przygotować. Jak to zrobić? Wystarczy zapoznać się z kilkoma prostymi radami.

Obuwie Zacznijmy od tego, że zanim kupimy buty do biegania, powinniśmy odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. Pierwsze, dość istotne – jaki mamy budżet? Drugie pytanie – jaki jest rodzaj naszej stopy? Trzecie może wydawać się trywialne, ale takim nie jest, jaki mamy rozmiar stopy?

Na początek weźmy pod lupę budżet. To chyba najważniejsze pytanie, ponieważ im więcej zainwestujemy w obuwie, tym lepsze zakupimy. Oczywiście te z niższej półki też będą się nadawać do biegania, ale mogą nie posiadać np. właściwej termowentylacji, czy wyprofilowania podbicia stopy. Najważniejsze, aby nasza stopa w obuwiu była mocno osadzona, zapobiegnie to skręceniu kostki, na co, niestety, jesteśmy narażeni uprawiając tę dyscyplinę sportu. Następnie powinniśmy wyróżnić rodzaj stopy, a takowe są trzy: stopa pronująca, stopa supinująca oraz stopa neutralna. Aby się dowiedzieć jaki jest nasz rodzaj stopy, możemy zrobić test, i to w domowych warunkach. Na kartkę formatu A4 kładziemy mokrą stopę. Odcisk stopy da nam jednoznaczną odpowiedź: pełny zarys stopy informuje nas, że jesteśmy w posiadaniu niskiego sklepienia. Oznacza to, że nasza stopa ma charakter pronujący. Wysokie sklepienie oznacza, że nasza stopa jest supinująca, zaś średnie sklepienie informuje nas o tym, że nasza stopa jest neutralna. Każdy rodzaj stopy to inny rodzaj obuwia. Podczas rozmowy ze sprzedawcą, koniecznie należy poinformować go o naszym rodzaju stopy. Ostatnie zagadnienie – rozmiar obuwia. Każdą parę butów musimy zmierzyć. Nie możemy sugerować się rozmiarem obuwia, który nosimy na co dzień. Buty do biegania powinny być nieco większe, chociażby ze względu na fakt, iż nasze stopy podczas biegu puchną. Zakup obuwia do uprawiania dyscypliny sportu, jakim jest bieganie, za-

planujmy w porach wieczornych. Wtedy stopy, będąc zmęczone po całym dniu, są największe.

Bielizna termoaktywna Mówi się, że aby biegać, nie musi być pięknej pogody za oknem. Śnieg, deszcz czy słońce… zawsze jest odpowiedni czas by zażyć trochę sportu i uwolnić endorfiny, odpowiadające za nasz poziom szczęścia. Wystarczą chęci, motywacja i... odpowiednia bielizna. Termoaktywna oczywiście. Bielizna powinna być elastyczna i dobrze skrojona. Nie może krępować naszych ruchów. Musi przylegać do ciała, aczkolwiek nie zaleca się, by była zbyt obcisła. Dzięki bieliźnie termoaktywnej, nie musimy zimą zakładać na siebie kilku warstw ubrań, ani tym bardziej, puchowych kurtek. Odpowiedni materiał zapewni odparowanie wilgoci i nie dopuści do przepuszczania ciepła naszego organizmu. Bielizna termoaktywna pozwala nam czuć się komfortowo nawet w czasie bardzo intensywnego wysiłku fizycznego. Skóra, jak i bielizna, pozostają suche. Zimą taka garderoba skutecznie izoluje od wpływu warunków atmosferycznych na nasze ciało. Dzięki temu odczuwamy przyjemne ciepło. Biegać naprawdę każdy może. Warunki atmosferyczne nie powinny mieć wpływu na to, czy wychylimy nos zza domowego progu, czy też nie. Odpowiednie obuwie, właściwa bielizna, nakrycie wierzchnie i szczypta motywacji – właśnie tyle jest nam potrzebne do uprawiania biegu przez cały rok. A więc... w drogę! Klaudia Kapica, Dominika Grab

Czytaj też: www.sportwwielkimmiescie.pl

August Jakubik W pierwszym okresie biegania osiągamy największy postęp w wynikach, jednak należy pamiętać o tym, że stopień zaawansowania to nie sam suchy wynik, a ogólny stan organizmu. Początkujący biegacz ma słabsze mięśnie, słabsze stawy, nie jest przyzwyczajony do specyficznego wysiłku biegowego. Zdarza się, że pierwsze tygodnie początkującego są łatwe, a progres bardzo szybki. Wtedy biegacz dokłada większą objętość, częstsze treningi, biega mocniej, zaczyna wprowadzać elementy treningu dla zaawansowanych. To błąd, który często kończy się kontuzją, przetrenowaniem, zniechęceniem. Każdy musi odbyć swój „staż” jako początkujący, przyzwyczaić do treningu nie tylko serce i płuca, ale również mięśnie, stawy, kości. W żargonie biegowym mówi się „swoje trzeba wybiegać”. Dlatego przez pierwszy rok biegania zalecam 3 treningi w tygodniu. Na jednym robimy dłuższe wybieganie (8-15 km), kolejny trening to siła biegowa w formie spokojnych podbiegów, na trzecim treningu proponuję delikatne elementy szybkości biegowej, w postaci rytmów na odcinkach 100-200 m. Oczywiście każdy trening zaczynamy rozgrzewką, czyli truchtamy 2-3 km, następnie gimnastyka ogólnorozwojowa (koniecznie!!!), zasadniczy trening i element rozbiegania w postaci spokojnego biegu, podobnie jak na początku treningu, na dystansie 2-3 km. Zapraszam w każdy czwartek na treningi do Parku Śląskiego, gdzie wspólnie będziemy realizować te wskazówki. August Jakubik


Parkowa Akademia Wolontariatu

11

Aromat w kuchni i radość przy stole

P

amiętacie wspaniałe bożonarodzeniowe przepisy, które niejako pod choinkę podarowała naszym Czytelnikom Jolanta Nowak z Parkowej Akademii Wolontariatu? Podobny prezent społeczniczka sprawiła na zajączka – przygotowała kilka wspaniałych receptur, które w jej rodzinnym domu, na Wielkanoc wykorzystywane są od dziesięcioleci. Warto po nie sięgnąć. Przypomnijmy, że gotowanie to bodaj największa pasja pani Nowak. A święta są dla niej zawsze okazją, aby się wykazać. Jej przepyszne potrawy są uwielbiane przez całą rodzinę. – Ze swoich przepisów korzystam od wielu lat. I bardzo się cieszę, że mogę je udostępnić – podkreśla. Zdaniem pani Jolanty, gotowanie bożonarodzeniowe od wielkanocnego różni się zasadniczo. – Przede wszystkim towarzyszącym mu zapachem w domu – mówi i tłumaczy, że na święta grudniowe jest on przesiąknięty aromatami korzennymi: cynamonem, gałką muszkatołową, goździkami, anyżem. – W okresie wielkanocnym u mnie w domu góruje zawsze wanilia i zapach

ciasta drożdżowego. W Boże Narodzenie królują głównie pierniki i makowce, na Wielkanoc, wspaniały, puchaty sernik, właśnie ciasto drożdżowe i własnej roboty chrzan. Wówczas można też wyczuć specyficzny zapach gotowanej szynki. Pani Jola opowiada też o wystroju mieszkania – palmach, baziach i żonkilach. Ważna, jak podkreśla, jest rzeżucha. – Zawsze siejemy ją dziesięć dni wcześniej. Gdy wyrasta „czupryna”, stawia się w niej baranka. U mnie w domu to taki wyjątkowy akcent świąteczny – wyjaśnia wolontariuszka. – Typowe gotowanie zaczyna się zazwyczaj w Wielki Czwartek. Tylko chrzan trze się kilka dni wcześniej, aby przeszedł. Potem dodaje się jabłko lub jajka. Wszystko zazwyczaj jest gotowe w Wielką Sobotę. U pani Joli na świątecznym stole nie zabraknie z pewnością sernika, kaczki z jabłkami, mazurka na kruchym spodzie oraz żuru. – A na podwieczorek podam wspaniały likier mleczny – zapowiada. – Najważniejszy jest spokój w kuchni i radość ze spotkania z rodziną –radzi wolontariuszka. Łukasz Respondek

ZDJĘCIE: ŁUKASZ RESPONDEK

Święta pachnące wanilią i ciastem drożdżowym

Jolanta Nowak z wielkanocnym barankiem własnej roboty

Wielkanocne przepisy Jolanty Nowak Ciasto na baranka wielkanocnego Składniki: Tyle ile ważą jajka, tyle mąki, cukru, tłuszczu. W zależności od ilości, dodaję proszek do pieczenia. Przykładowo, na 3 jajka średniej wielkości, daję ½ łyżeczki proszku do pieczenia. Wykonanie: Wszystkie składniki wkładam do miksera i mieszam na jednolitą, pulchną masę. Formę do baranka lub zajączka smaruję masłem, wysypuję tartą bułką lub rozkruszonymi herbatnikami, napełniam formę ciastem mniej więcej do 2/3 wysokości. Piekarnik nagrzewam do temperatury około 180 stopni. Ciasto piekę około 30 – 40 minut. Sprawdzam patyczkiem, czy jest suche, jeśli nie, dodaję jeszcze około 5 minut. Po wyłączeniu piekarnika, zostawiam ciasto na 10 – 15 minut, aby „doszło”. Następnie wyciągam i czekam aż całkowicie wystygnie. Wyjmuję z formy i posypuję cukrem pudrem. Inną wersją owego baranka jest „baranek czarny”. Wtedy do ciasta podstawowego daję około 1 łyżki kakao, by baranek miał ciemny kolor. Jeśli chcę mieć baranka „łaciatego”, ciasto podstawowe dzielę na 2 części i do jednej z nich dodaję około 1– 2 łyżeczek kakao. Następnie wlewam na przemian do formy: 1 łyżkę ciasta jasnego, 1 łyżkę ciemnego. Dalej postępuję tak, jak w przepisie podstawowym.

Chrzan ze śmietaną Korzeń chrzanu obieramy i ścieramy na tarce. Ja robię go w sokowirówce, a potem miąższ łączę z sokiem, przelewam wrzątkiem i rozprowadzam ze śmietaną, aby powstał gęsty krem. To jest podstawa. Potem są jego różne wersje. Dodaję żółtko i jest ładny kolor i ciekawy smak. Chrzan solę i słodzę – do smaku. Ze względu na domowników, dodaję też jabłko – szarą renetę lub inne winne. I tak z podstawowego chrzanu mam: naturalny, żółtkowy oraz jabłkowy. Pychota. Nadmieniam, że robię je minimum na tydzień przed świętami, aby wszystko się „przegryzło”.

Żurek Najlepiej robiła go moja mama. Zakwas na żurek kupowało się u zaprzyjaźnionej i sprawdzonej gosposi na targu w Gliwicach. W domu gotowało się wywar z kiełbasy (surowa, wędzona polska), żeberek wędzonych, szynki wędzo-

nej na działce, suszonych grzybków i warzyw. Przelewało się to przez sito do żuru. Potem doprawiało do smaku solą, czosnkiem roztartym z solą (teraz czosnek przeciskam przez wyciskacz do czosnku). U mnie w domu jadło się go z jajkiem ugotowanym na twardo, natomiast wujek jadł go z ziemniakami.

Kiedy jako dziecko (i potem już jako dorosła osoba) jechałam z rodzicami na Wielkanoc do Poznania (rodzina taty), zawsze na obiad był podawany indyk z maleńkimi kluseczkami gotowanymi na parze i z ćwikłą. Smak tego dania czuję do dziś. Obecnie już nie robię całego indyka, tylko połowę. Pozwólcie więc, że przypomnę ten przepis, choć trochę zmodyfikowany.

Schab tradycyjny Schab (wąski i długi bez kości, około 1,5 kg) nacieramy solą, czosnkiem i majerankiem. Zostawiamy minimum na 24 godziny w chłodnym miejscu. Następnie do rondla (brytfanki) dajemy smalec i olej. Rozgrzewamy i wkładamy schab. Równo go rumienimy ze wszystkich stron. Podlewamy wodą i na małym ogniu (mrugającym) dusimy – często podlewając go wodą (nie jest wtedy wysuszony) około 1,5 godziny. Zasada jest taka: tyle ile waży schab – taki jest czas duszenia. Ja pod koniec duszenia (około 15 minut) dodaję trochę masła – jest smaczniejszy. Potem zostawiam go na 40 minut w brytfance. Po tym czasie wyciągam i gotowe.

Schab gotowany w mleku Wszystko tak jak poprzednio. Tylko, że zamiast go smażyć (dusić), gotuję go w mleku. Potrzeba będzie około 4 litrów mleka. Mleko zagotowujemy i do wrzącego wkładamy schab (nie przerywając gotowania). Gdy mleka jest za mało (schab powinien być cały czas przykryty), dolewamy gorącą wodę i niech mruga tak przez 90 minut. Kiedy schab jest już miękki (widelec lekko wchodzi w mięso), zostawiamy go na około 30 minut w wywarze, po czym wyjmujemy na półmisek. Kiedy mam go podać na stół – kroję go w plastry i układam na półmisku. Znika w pierwszej kolejności.

Schab ze śliwkami Dobry przez cały rok, więc jest uniwersalny. Przepis ten różni się od poprzednich tylko tym, że do środka wkładam suszone śliwki (najlepiej kalifornijskie). Tak przygotowany schab przekładam do brytfanki, w której roztopiłam olej, smalec i margarynę. Opiekam go na rumiano ze wszystkich stron i duszę do miękkości około 90 minut (1,5 kg schabu). Podlewam cały czas wodą, aby nie był suchy i nie przypalił się. Pozostawiam do wystygnięcia, a tłuszczyk zużywam do smarowania pieczywa.

Indyk Oczyszczonego i nasolonego indyka, smarowało się masłem (tak można zrobić też z połówką). Jak pamiętam, indyk był nadziewany wątróbkami. A oto przepis: 500 g wątróbki cielęcej (może być drobiowo – wieprzowa), 2 łyżki tartej bułki, 100 g słoniny, 2 jajka, łyżka masła, ćwierć łyżeczki gałki muszkatołowej, szczypta soli, cukru i pieprzu. Wykonanie: wątróbkę kroimy w drobną kostkę, mielimy i mieszamy ze zmieloną słoniną. Żółtka ucieramy dokładnie z masłem, dodajemy przyprawy i przesianą tartą bułkę, a następnie wątróbkę ze słoniną i sztywną pianę z białek. Mieszamy i nadziewamy tą masą indyka. Zaszywamy (jeśli jest to połówka, to zawijamy w folię lub wkładamy do rękawa do pieczenia). Tak przygotowanego indyka wstawiamy do bardzo gorącego piekarnika i pieczemy, przez pierwsze 20 minut często polewając masłem (w rękawie jest to niekonieczne, bo indyk jakby się samoczynnie dusi). Gdy z wierzchu jest już ładnie zrumieniony, zmniejszamy temperaturę i pieczemy przez ponad dwie godziny (pod koniec pieczenia w rękawie, rozrywamy go i pieczemy do uzyskania złoto-brązowego koloru). Jak się za bardzo zrumieni, to przykrywa się go nasmarowanym tłuszczem papierem pergaminowym lub folią aluminiową.

Babka drożdżowa 500 g mąki, 40 g drożdży, 80 g masła, 80 g cukru, 4 żółtka, 10 g migdałów (niekoniecznie), 1 szklanka mleka, mała łyżeczka soli, skórka otarta z cytryny (przedtem wyparzonej wrzątkiem), 100 g rodzynek (najlepsze są sułtanki lub kalifornijskie) namoczonych w alkoholu (też niekoniecznie). Wykonanie: Rozrobić drożdże w letnim mleku z łyżeczką cukru, dodać pół szklanki mąki, zrobić zaczyn i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wbić żółtka do garnka, garnek wsta-

wić do rondla z ciepłą wodą, dodać cukier i skórkę cytrynową, porządnie ubić, aż do białości żółtek. Zdjąć z garnka, dodać obrane i posiekane migdały (niekoniecznie) i połączyć z rozczynem. Dosypując resztę mąki, wyrabiać ciasto tak długo, aż będzie odstawało od ręki, następnie dodać ciepłe mleko, stopione masło i dalej wyrabiać, aż będzie lśniące i gładkie (puchate). Na końcu dodać rodzynki (obsypane mąką, wtedy nie opadną w cieście). Formę wysmarować masłem i wypełnić do połowy ciastem, przykryć czystą ściereczką i zostawić w cieple do wyrośnięcia. Następnie wstawić do gorącego piekarnika i piec około 60 minut. Babka jest pracochłonna, ale warta zachodu – efekt i zachwyt rodziny gwarantowany. W moim domu rodzinnym do tego rodzaju bab używało się form kamionkowych z kominem. Po upieczeniu, babkę wyjmowało się na paterę, posypywało cukrem pudrem, a w miejscu gdzie był „komin”, wkładało „czuprynę” z bukszpanu.

Mazurek kajmakowy Ciasto: 30 dkg mąki pszennej, 10 dkg cukru pudru, 20 dkg masła, 2 żółtka. Wykonanie: ciasto zagnieść, wstawić do lodówki na około 30 minut. Następnie rozwałkować na wielkość formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez 25 minut w piekarniku nastawionym na 200 stopni. Masa kajmakowa: 2 szklanki mleka pełnotłustego (3,2%), 20 dkg cukru, 10 dkg masła lub wersja prostsza: 1 puszka skondensowanego, słodzonego mleka. Przygotowanie kajmaku: Wariant I-szy: mleko należy gotować z cukrem, ciągle mieszając, aż z mleka i cukru zrobi się gęsta masa (uważać, aby się nie przypaliło), do masy dodać masło i wyłożyć na placek. Udekorować wg własnego gustu. Wariant II-gi: puszkę mleka wstawić do garnka, zalać wodą i gotować na małym ogniu około 2 godzin (puszka musi być stale przykryta wodą). Po tym wyjąć ją z wody i czekać aż przestygnie. Po otwarciu przestudzonej puszki, kajmak rozsmarować na cieście i udekorować. Mazurek jest pracochłonny, ale pyszny. Obecnie są w sprzedaży gotowe masy kajmakowe i krówkowe. Nie wiem jak smakują – ja robię kajmak według tego II-go sposobu. W czasie, gdy gotuje się mleko, robię coś innego w kuchni.


Poradnik

12

Igła, filc, a może wosk? Sposobów na wielkanocną ozdobę jest wiele

ZDJĘCIA: ŁUKASZ RESPONDEK

Jajko i kurczak wymagają cierpliwości Wielkanoc tuż, tuż. Poza akcentami typowo kościelnymi, to również czas robienia ozdób, malowania jaj, tworzenia kwiatowych kompozycji.

W

poszukiwaniu ciekawych porad, wybraliśmy się do chorzowskiego skansenu oraz do Hali Wystaw „Kapelusz”. Odbyły się tam warsztaty jak najbardziej „na czasie” – kroszonkarskie oraz filcowania.

Igłą na jajku Swój pożyteczny spacer rozpoczynamy od chałupy z Panewnik. Małgorzata Drożdż, laureatka wielu kroszonkarskich konkursów, prowadzi tam warsztaty zdobienia jaj woskiem. Dosiadamy się do uczestników. Wszyscy mają przy swoich stanowiskach pracy zapaloną świeczkę. Instruktorka udziela pierwszych wskazówek. – Obok rytowniczej i oklejania sitowiem, technika malowania woskiem jest jedną z najstarszych i najbardziej cenionych, tradycyjnych technik kroszonkarskich – wyjaśnia pani Małgosia. – Ważne, aby podtrzymać tę tradycję w domach. To również pokazanie możliwości spędzania w ciekawy sposób czasu wolnego – dodaje. Narzędzia do malowania jaj są, można by rzec, prymitywne: w wyczyszczonej, metalowej puszce po śledziach, roztapia się naturalny pszczeli wosk, potrzebny jest też ołówek z wbitą „od główki” szpilką. – Jeżeli chcemy zrobić coś efektownego, to posiadając manualne umiejętności, trzeba poświęcić co najmniej 30 minut – tłumaczy pani Małgosia. – Jeśli natomiast chodzi o technikę rytowniczą, na zdobieniu spędzimy dobrych kilka godzin – mówi. Efekty pracy uczestników były bardzo ciekawe. Szczególne wrażenie zrobiły jajka malowane świecowymi kredkami.

Pani Małgorzata wyjaśniała, na czym polega malowanie jajek woskiem

Koronką i aksamitem W drugiej części naszej wizyty w skansenie, odwiedzamy chałupę ze Strzemieszyc. Warsztaty ozdabiania jaj prowadzi tu Hildegarda Szymczyk. Mieszkanka Rudy Śląskiej od dzieciństwa jest pasjonatką tej sztuki. – Polega ona na obszywaniu jajek koronkami, aksamitem i koralikami, różowymi, złotymi i srebrnymi nićmi – wylicza pani Hildegarda. – Trzeba mieć plan i pomysł na wykonanie. Potem dobiera się kolor i koronkę oraz wykończenia, czyli ozdoby: kwiaty, kurczaki, koraliki. Ważne jest zachowanie odpowiedniej palety barw. Po zebraniu materiałów, można już przystąpić do szycia. Tak też zrobiły uczestniczki warsztatów. W tej technice jaja są wykonane ze styropianu. Dzięki temu trwałość pisanki może wynosić nawet dziesięć lat. Długość pracy zależy od wielkości jajka i rodzaju materiałów. – Trzeba się liczyć z pokłutymi palcami – przyznaje Szymczyk. Dodaje jednak, że satysfakcja po zakończeniu pracy jest ogromna. – Jeżeli sprawia to radość, nie liczy się godzin. Przed rozpoczęciem pracy warto zajrzeć do pasmanterii. Choć, jak przyznaje prowadzą-

Warsztaty oklejania jajek prowadziła pani Hildegarda z Rudy Śląskiej

Filcowanie wymaga sporej zręczności i cierpliwości

ca warsztaty, materiały warto zbierać przez cały rok. – Mam specjalną szufladę. Gromadzę w niej wszystko, co wpadnie mi w oko – mówi pani Hildegarda. – Technika nie jest bardzo trudna, ale na pewno wymaga cierpliwości.

mę. Po odwróceniu formy można je wówczas założyć na drugą stronę. – W kontakcie z wełną trzeba mieć suchą dłoń. Wilgotna zamyka włoski i wełna się filcuje – dodaje pani Lidia. Trzecią warstwę układa się również prostopadle do poprzedniej. W kolejnej części zakładamy siatkę i spryskujemy ją gorącą wodą. Następnie smarujemy formę mydłem. Nie oszczędzamy go. Dalej, odwracamy pracę. Po założeniu „wąsów” wykonujemy wszystkie wcześniejsze czynności, poza zostawianiem końcówek wełny. Dodatkowo, z kawałków czerwonej wełny, wykonujemy kilka tzw. dredów na grzebień naszej kurki. Następnie, przez kilkanaście minut masujemy formę, a potem składamy ją w rulonik. Nakładamy kawałek kuchennej ściereczki. W niej kilkanaście razy obracamy pracę. Po jej wyciągnięciu, płuczemy całość w gorącej wodzie, wyciągamy formę i wyrabiamy kształt od środka. Skurczona pod wpływem rolowania kurka, nabierze kształtów. – Zrobienie takiego kurczaka trwa około dwóch godzin – mówi Zaczek. – Wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się więcej, zapraszamy na warsztaty – kończy.

Wodą po mydle Lidia Zaczek, prowadzi czwartkowe warsztaty rękodzieła w Parkowej Akademii Wolontariatu. Odwiedzamy ją podczas zajęć z filcowania w „Kapeluszu”. Tłumaczy, że robienie ciekawych ozdób z wełny czesankowej to jej wielkie hobby. I bardzo chętnie zaraża nim innych. – Ozdoby są różne. Można zrobić też takie specjalnie na Wielkanoc – podkreśla. Tym razem proponuje kurkę. Do jej wykonania potrzebna jest wełna czesankowa, forma z pianki podłogowej lub z folii bąbelkowej, gorąca woda i mydło. Na wilgotnej formie, w sposób dachówkowy układa się wełnę w dowolnym kolorze. – W tym celu odrywamy z kolejnych pasm kawałki wełny. Druga warstwa powinna być ułożona prostopadle do pierwszej – pokazuje kolejne czynności prowadząca. Tłumaczy, że końcówki wełny powinny wystawać poza for-

Łukasz Respondek

REKLAMA

Trzy możliwości zdobienia jajek wielkanocnych KREDKAMI. Na zabarwionym jajku maluje się kolorowymi kredkami świecowymi. Rozgrzaną igłę moczy się w takiej właśnie kredce i nakłada się wzór na jajko. Efekt jest natychmiastowy, a wszystko co nie wyjdzie, można zdrapać.

RYTOWNICZA. Na ufarbowanym zwykle na ciemny kolor jajku, ostrym narzędziem wykonuje się różne wzory, To najbardziej pracochłonna i czasochłonna z technik.

BATIK. Na białe jako nakłada się wosk pszczeli. Potem używa się barwnika np. żółtego. W dalszej kolejności nakłada się wzór oraz ciemniejszą barwę. Po kilku podobnych czynnościach wychodzi wielobarwna pisanka. Wosk ściąga się za pomocą rozgrzanej bawełnianej szmatki.


Gazeta Parkowa - Marzec 2013