Page 1

LISTOPAD/GRUDZIEŃ 2019 › NUMER 36

POLSKA

BEZPŁATNY MAGAZYN O PODRÓŻACH

TEMAT WYDANIA

Dolomity

PODRÓŻE Z PASJĄ

Mjanma czy Birma? Fascynująca podróż przez Kaukaz

City break na

Malcie

ISSN 2353-2416

1


MY LIGHT MY NIGHT RUN

© Kalice

SOPHIE / BERLIN // Nocne bieganie w Berlinie to przygoda. Nigdy nie wiadomo co się się wydarzy w mieście tak tętniącym życiem, pełnym niespodzianek i magicznie oświetlonym. To unikalne przeżycie, którego doświadcza się wśród nieznajomych, innych biegaczy i każdego kto pojawi się na twojej drodze. // #petzlnightrunning

BINDI

Ultralekka latarka czołowa z akumulatorem, przeznaczona do codziennego użycia. 200 lumenów. www.petzl.com

2


OD REDAKCJI

Mam przyjemność powitać Państwa na łamach kolejnego wydania magazynu Planując wyprawę do Danii, najczęściej myśli się o jej stolicy – Kopenhadze. Tymczasem zaledwie 30 km na zachód znajduje się równie fascynujące i znacznie starsze miasto, które było stolicą Danii jeszcze w czasach, gdy morzami rządzili wikingowie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by odwiedzić obie stolice nawet w czasie krótkiej weekendowej wyprawy – zdecydowanie warto. Polecamy materiał na s. 86-92. Niezliczona ilość buddyjskich świątyń, kilometry długich plaż, archipelag kilkuset wysp rozsianych po Morzu Andamańskim, prawdziwy tygiel etniczny, który stara się opierać zachodnim wpływom – Mjanma kusi podróżnych, którzy szukają mniej uczęszczanych szlaków w Azji. Więcej na ten temat na s. 72-82. Bankructwo biur podróży Thomas Cook i Neckermann Polska zatrzęsły rynkiem, jednak dzięki nowym regulacjom rynek nie wstrząsnął podróżnymi tak mocno, jak w przeszłości. W poprzednim wydaniu „Travel Polska” mogliśmy poznać odpowiedź na pytanie, czym jest Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Tym razem podpowiemy, co robić, gdy nasze biuro podróży ogłosi upadłość. Zapraszamy na s. 84-85. To zaledwie kilka propozycji spośród wielu innych – mam nadzieję – równie interesujących.

Z życzeniami inspirującej lektury

Redaktor naczelny

PISZĄ I FOTOGRAFUJĄ DLA WAS

Karina O’Neill

Maciej Majerczak

Kasia Jaszczuk

Zapraszamy na stronę naszego wydawnictwa na: facebook.com/TravelPolskaMagazyn

3


4


5


6


AS TRAS

WS Z YSTKICH

FUEL EX Fuel EX pokona każdą trasę i zrobi to po mistrzowsku. Jeśli masz wybrać tylko jeden rower, to wybierz właśnie ten. trekbikes.com

7


SPIS TREŚCI

12 20 34

AKTUALNOŚCI

Gadżety, trendy, inspiracje TEMAT WYDANIA

Dolomity – na jesień i nie tylko! NOWOŚCI WYDAWNICZE

Z księgarskiej półki

Dolomity

36 38 42 68

48

KēSa House Singapore U podnóża Alp

MIEJSCE Z CHARAKTEREM

City break na Malcie Aktywnie i sportowo w zielonych Katowicach ROZMAITOŚCI

Ciekawostki ze świata Z NOTATNIKA PODRÓŻNIKA

Gruzja, Osetia Północna, Czeczenia: fascynująca podróż przez Kaukaz

FOTO: PIXABAY

50

PRZEWODNIK HOTELOWY

8


Puerto Plata

GoDominicanRepublic.pl 9


SPIS TREŚCI

62 64

72

84 86

Przyprawy Kerali PREZENTOWNIK

Czas gwiazdkowych upominków...

Birma

PODRÓŻE Z PASJĄ

Mjanma czy Birma? Podróż do kraju uśmiechniętych ludzi PRAWO

Upadłość biura podróży Z DALEKA I Z BLISKA

Roskilde: ojczyzna wikingów DOOKOŁA ŚWIATA

Madera: wędrówki po wyspie szczęśliwej

FOTO: PIXABAY

94

ŚWIAT NA TALERZU

10


PRAWDZIWE OBLICZE PRZYGODY

FĒNIX 6 ®

© 2019 Garmin Ltd. lub podmioty zależne.

SERIA

11


NOWOŚCI RYNKOWE

SPORTOWA ELEGANCJA PHILLIPSON TBL.15576JLGN/14 (Timberland) to solidny zegarek na skórzanym pasku – z datownikiem, kopertą o średnicy 46 mm i klasą wodoszczelności 50 m. Cena: 579 zł zibi.pl

PIERWSZY STULATEK WŚRÓD LINII LOTNICZYCH OBCHODZI URODZINY Królewski KLM, który jest najstarszą linią lotniczą na świecie, obchodzi właśnie swój setny jubileusz. Na przestrzeni wieku odważni Holendrzy wielokrotnie byli prekursorami, wyznaczając drogę innym liniom. KLM jeszcze przed II wojną światową jako pierwszy latał na najdłuższej wówczas trasie międzykontynentalnej z Holandii do Indonezji. W latach 50. zaczął wykorzystywać komputery, a w 60. – samoloty odrzutowe – również jako jedna z pierwszych linii na świecie. Magazyn pokładowy, komercyjny lot na biopaliwie, wykorzystanie mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji w obsłudze klienta to także dziedziny, w których KLM był pierwszy. Dziś samoloty KLM docierają do ponad 160 miast na świecie, a stuletnia linia chce wyznaczać standardy dla ekologicznego lotnictwa jutra: stale obniża emisję CO2, buduje fabrykę biopaliwa, pracuje nad samolotem z napędem hybrydowym i zachęca całą branżę do współpracy w programie Fly Responsively. klm.pl, klm 100.com

FASCYNUJĄCA WODA Hydropolis to unikatowe centrum wiedzy, które łączy walory edukacyjne z nowoczesną formą wystawienniczą. Odkrywa procesy, w których bierze udział woda – niezwykła substancja, z którą każdy z nas styka się na co dzień, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z jej istoty. Zgromadzone tu technologie multimedialne, interaktywne instalacje, wierne repliki i modele oraz bogate w informacje ekrany dotykowe służą jednemu celowi: ukazaniu wody z różnych, fascynujących perspektyw. Rzuć się w wir podwodnej przygody! hydropolis.pl

DOMINIKANA ZAPRASZA! Planujesz następną słoneczną przygodę? Może wypróbuj fantastyczną tygodniową wycieczkę z dala od utartej ścieżki i ośrodków all inclusive. Gdzie? W Republice Dominikańskiej. Wakacje na Dominikanie prawie zawsze były synonimem słońca, plaży i ośrodków all inclusive. Oczywiście w całym kraju nadal można znaleźć mnóstwo luksusowych resortów lub białych piaszczystych plaż. Jeśli jednak spędzicie czas w Republice Dominikańskiej między basenem a plażą waszego kurortu, nie będziecie mieli okazji zapoznać się z bogatą kulturą, przepiękną, dziką naturą i uśmiechniętymi, serdecznymi Dominikańczykami. A na pewno warto. godominicanrepublic.pl

12


ODKRYJ ŚWIAT Z TURKISH AIRLINES CODZIENNE POŁ ĄCZENIA Z WARSZAWY

turkishairlines.com 13


NOWOŚCI RYNKOWE

DOM BEZ WILGOCI Pochłaniacze wilgoci HumiStop® to wysokiej jakości urządzenia, które idealnie sprawdzą się w walce z nadmiarem wilgoci. Samodzielnie kontrolują i regulują optymalny poziom wilgoci w pomieszczeniu (40-60%), dzięki czemu nie musisz się obawiać o przesuszenie powietrza. Zapobiegają skraplaniu się wody, powstawaniu pleśni, korozji, a także eliminują nieprzyjemne zapachy, m.in. stęchlizny. Ale to nie wszystko. Pochłaniają też z otoczenia rozmaite zanieczyszczenia, takie jak kurz, tłuszcz kuchenny czy dym nikotynowy. Pochłaniacz wilgoci to niezastąpione urządzenie, sprawdzające się w domu, biurze, garażu, piwnicy, łodzi, kamperze – słowem wszędzie tam, gdzie występuje nadmiar wilgoci. Pochłaniacz skutecznie działa na powierzchni do mniej więcej 18 m² przez 1-3 miesiące. Czas ten jest uzależniony od poziomu wilgotności w pomieszczeniu i częstotliwości jej występowania. Szeroka gama dostępnych kolorów urządzeń HumiStop® (szary, czarny, żółty, biały, granat, magenta) dopasuje się do każdego wnętrza. humistop.pl, sedan.com.pl

STYLOWO I FUNKCJONALNIE Hotel Dal położony jest w samym centrum Kielc. Gwarantuje to wygodę i szybkie dotarcie do wybranych miejsc w mieście i daje możliwość cieszenia się pięknym, zabytkowym otoczeniem. To świetna baza wypadowa do wycieczek – zarówno tych na terenie Kielc, jak i do okolicznych miejscowości. Sale konferencyjne w Hotelu Dal to idealne miejsce do przeprowadzania profesjonalnych szkoleń, wykładów, prezentacji lub innego rodzaju spotkań biznesowych. Każda sala konferencyjna ma połączenie z internetem. Istnieje możliwość zaplanowania przerw kawowych, lunchów, kolacji, bankietów zgodnie z indywidualnymi wymaganiami. W hotelu działają dwie restauracje, cocktail & drink bar oraz dwa kluby muzyczne. W obiekcie bez problemu skorzystasz z licznych masaży. Hotel Dal to także obiekt przyjazny rodzinom z dziećmi. hoteldal.pl

WYTRZYMAŁOŚĆ I KOMFORT Scrambler Low to lekki i wytrzymały but o wyglądzie i charakterze buta podejściowego. Wydłużone sznurowanie, wzmocniony czubek stanowiący ochronę dla palców oraz złożony bieżnik sprawiają, że ma on uniwersalne zastosowanie. Przeznaczony do codziennej aktywności, świetnie sprawdzi się również w niewymagających wspinaczki terenach górskich. W ofercie znajdują się także buty podejściowe z membraną i usztywnioną podeszwą do bardziej wymagających terenów. Produkt występuje w kilku wariantach kolorystycznych – dla niej i dla niego. Cena: 519 zł sklep.jack-wolfskin.pl ZADBAJ O BEZPIECZEŃSTWO SPRZĘTU ELEKTRONICZNEGO PODCZAS PODRÓŻY Cyberprzestępcy nie próżnują, w związku z czym osoby podróżujące muszą zachować czujność. Aby zwiększyć swoje bezpieczeństwo, wystarczy przestrzegać kilku zasad: nigdy nie zostawiaj swoich rzeczy bez nadzoru – ważne przedmioty (laptop, telefon itp.) miej zawsze przy sobie; włącz szyfrowanie danych na swoich urządzeniach – jeżeli ktoś je ukradnie, nie uzyska dostępu do  twoich informacji; nie łącz się z publicznymi sieciami Wi-Fi – mogą być sfałszowane przez przestępców, którzy chcą przechwytywać ruch użytkowników. Więcej porad znajdziesz na oficjalnym  blogu firmy Kaspersky – Kaspersky Daily. kas.pr/2cot

14


WATCH MODEL: SEABROOK #TIMBERLANDWATCH

T I M B E R L A N D . C O M15


NOWOŚCI RYNKOWE

ZIMA ZA PASEM? Gdy za oknem coraz zimniej, a dni coraz krótsze, marzymy o powrocie lata. Najlepszym sposobem na jesienne chłody jest wyjazd do egzotycznych krajów, gdzie sezon najpiękniejszej pogody zaczyna się właśnie wtedy, gdy u nas lato dobiega końca. Spośród propozycji wyjazdowych warto rozważyć wypoczynek na zachodnim wybrzeżu Indii, w stanie Goa. Region ten to niezwykłe połączenie dziewiczych, białych plaż, przepięknych krajobrazów oraz możliwości zwiedzania licznych zabytków. Wszystko to razem sprawia, że nie sposób się tam nudzić. Na Goa będzie można polecieć z Polski bezpośrednio nowoczesnym Dreamlinerem. r.pl

O NAUCE NIEBANALNIE Wizyta w Centrum Nauki Kopernik to dobry pomysł na każdą porę roku, dla dzieci i dorosłych. Można tu znaleźć inspirację do obserwacji, doświadczania, zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi. W Koperniku czekają wystawy stałe, wystawa czasowa, 4 laboratoria edukacyjne oraz planetarium. Odbywają się tu także liczne warsztaty, spotkania, wykłady, pokazy naukowe oraz wydarzenia. Jako jeden z największych w Europie interaktywnych ośrodków edukacji naukowej, Kopernik umożliwia zwiedzającym samodzielne przeprowadzanie doświadczeń, a przez to poznanie i doświadczenie zjawisk oraz praw rządzących światem. Daje możliwość spędzenia wolnego czasu w sposób niestandardowy i ambitny. Rocznie Centrum odwiedza ponad milion osób. kopernik.org.pl

ZDROWE ZĘBY OD NAJMŁODSZYCH LAT Pielęgnacja jamy ustnej u dziecka może być prosta i przyjemna! Aby zapewnić naszym pociechom piękny i zdrowy uśmiech na dziesięciolecia, powinniśmy zaszczepić w nich nawyk szczotkowania już od pierwszego ząbka. Starsze dzieci natomiast trudno nakłonić to regularnego, dwuminutowego szczotkowania. Niezależnie od tego, w jakim wieku jest twoje dziecko, w ofercie GUM znajdziesz rozwiązanie dla siebie! Od szczoteczek z długą rączką do mycia pierwszych ząbków przez szczoteczki migające, odmierzające odpowiedni czas szczotkowania, po pasty i płyny z odpowiednim stężeniem fluoru – w zależności od wieku dziecka. Pamiętaj również, żeby już na zębach mlecznych uczyć dzieci nitkowania! sunstargum.com

MAGICZNE MIEJSCE, W KTÓRYM ZADBASZ O ZDROWIE Designerski, nowoczesny, elegancki, a zarazem magiczny i przytulny. Tu wypoczniesz oraz zrelaksujesz się w nastrojowym SPA, a wykwalifikowani fizjoterapeuci zadbają o twoje zdrowie. Dzięki docenionej w całym kraju restauracji Ponidzie przeżyjesz fascynującą podróż kulinarną. Hotel Słoneczny Zdrój Medical SPA & Wellness to również idealna propozycja na spędzenie magicznych świąt Bożego Narodzenia oraz powitanie Nowego Roku w szampańskich nastrojach. slonecznyzdroj.pl

16


17


NOWOŚCI RYNKOWE

EKO HOTEL In Between Hotel to czterogwiazdkowy obiekt położony w spokojnej okolicy, 8 km od centrum Lublina. Koncepcja nowoczesnego obiektu łącząca wypoczynkowy charakter z miejskim stylem i nawiązaniem do natury sprawia, że jest to miejsce szczególne. Oferta jest skierowana do wszystkich, którzy cenią sobie wysoki standard oraz pragną czerpać przyjemność z pysznego jedzenia, dobrego snu oraz relaksu w kameralnym SPA. Jednym z filarów tworzenia In Between Hotel była filozofia ECO – FRIENDLY, gdzie oprócz najwyższych standardów obsługi, zastosowano rozwiązania, które eliminują plastiki, wykorzystują bogactwo naturalne regionu oraz edukują gości z konieczności zwrócenia uwagi na problem globalnego zanieczyszczenia. Hotel to również największe możliwości konferencyjno-bankietowe o łącznej powierzchni 1250 m2, z systemem ścian przesuwnych. Jest tu sporo miejsca zarówno do aranżacji kameralnych spotkań biznesowych, jak i dużych konferencji, bankietów, organizacji przyjęć weselnych czy eventów. inbetween-hotel.pl

LODY WEGAŃSKIE TO JEST TO! Chocolate, Vanilla i Peanut butter – to trzy nowe smaki kremowych i w 100% roślinnych lodów Grycan Vegan. Lody zostały stworzone z zachowaniem najwyższych standardów firmy bazującej na stuletniej tradycji cukierniczej rodziny Grycanów. Cena 17,90 zł za opakowanie 500 ml. grycan.pl

OPASKA OUTDOOR SPORTS REFLECTIVE BAND Opaska łączy funkcję oświetlenia i odblasku. Dwie 5-milimetrowe diody LED świecą się na czerwono i razem z odblaskowym materiałem opaski gwarantują wysoki stopień widoczności. Chcąc zwiększyć widoczność jeszcze bardziej, użytkownicy mogą wybrać tryb stroboskopowy zamiast ciągłego światła. Opaska jest wodoodporna (IPX4), a jeżeli ulegnie zabrudzeniu, można ją łatwo uprać. Jest elastyczna i ma zapięcie na rzep, co pozwala łatwo dopasowywać rozmiar. Dzięki łatwości użycia i poprawie bezpieczeństwa opaska Outdoor Sports Reflective Band marki Varta jest idealna dla miłośników trekkingu, rowerzystów oraz biegaczy. Cena sugerowana: 35 zł varta.pl

PO CO UBEZPIECZENIE NA ŻYCIE? Polisę na życie ma 44 proc. Polaków. Czyżby reszta to milionerzy z dużą gotówką? Otóż nie. „Wiele osób nie wie, że polisa na życie zapewni bliskim środki w razie poważnej choroby lub śmierci ubezpieczonego. Żeby mieć na życie 250 tys. zł, musieliby odkładać 200 zł miesięcznie przez 100 lat. Dzięki polisie taką sumę otrzymają nawet po wpłacie pierwszej składki. To ważne, by nie martwić się o pieniądze, gdy los funduje większe powody do zmartwień” – komentuje Małgorzata Morańska z Unum Życie. unum.pl

18


19


TEMAT WYDANIA

Dolomity

na jesień i nie tylko! TEKST I ZDJĘCIA KARINA O’NEILL

Dolomity są wspaniałe o każdej porze roku. Zimą to tętniący życiem resort narciarski z niesamowitymi widokami wokół, wiosną na soczyście zielonych łąkach kwitną morza kwiatów, a latem, gdy dni są długie, wszystkie schroniska wysokogórskie są otwarte.

20


J

esień w górach ma wyjątkowy urok. Roślinność wokół zmienia barwy, a na szlakach robi się pusto i cicho. Wprawdzie dni są krótsze, ale za to przyjemne: w te słoneczne jest błogo, ale nie za gorąco. Podczas wędrówek można się przyjrzeć zwierzynie wychodzącej ze swoich kryjówek, a zachody słońca nie mają sobie równych o żadnej innej

Malownicze szczyty Alpe di Siusi

21


TEMAT WYDANIA

Jezioro Antorno o wschodzie słońca

porze roku. To bardzo kolorowy sezon, a Dolomity to jedne z najpiękniejszych gór, w jakie można się wybrać właśnie wtedy. Dolomity uformowane zostały ze skamieniałych raf koralowych w okresie triasu, około 250 milionów lat temu. Nie są częścią łańcucha górskiego, lecz grupami skalnymi podzielonymi dolinami, w których teraz mieszkają ludzie. To bardzo ciekawe ukształtowanie i nadzwyczaj piękne. Tak piękne, że góry te zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

22

W Dolomitach jest sporo malowniczych tras, które można przemierzyć samochodem. Wjazd do Rifugio Auronzo pod Tre Cime, przełęcze Gardena czy Giau są idealne do podziwiania gór na czterech kołach. Sama droga z Bolzano do Cortiny d’Ampezzo to wrota do Dolomitów i ponad 100 km pięknej trasy samochodowej. Wypożyczenie auta lub dojechanie własnym są polecaną opcją, ale istnieje tu także niezły transport autobusowy. Chyba że chce się fotografować o wschodzie lub zachodzie słońca, wtedy samochód to konieczność. Wjazd na Alpe di Siusi jest przepiękny, to jakby wjeżdżało się


do innego świata. Na miejscu można poruszać się tylko pieszo lub wyciągami, ponieważ cała ta alpejska wielka łąka jest obszarem chronionym. Alpe di Siusi to największe alpejskie

pastwisko w Europie. Wznosi się na wysokości od 1680 do 2350 m n.p.m. i ma obszar 52 km2! Wystarczy miejsca dla wielu krów na tej łące... Alpe di Siusi rozciąga się między

REKLAMA

23


TEMAT WYDANIA Alpe di Siusi o poranku

Val Gardeną, Sassolungo i masywem Scillar, który stał się wizytówką Dolomitów. Najlepszym czasem na podziwianie łąk skąpanych w rosie z tymże masywem w tle jest bez wątpienia wschód słońca. Na Alpe di Siusi znajduje się sporo

drewnianych hoteli w alpejskim stylu, skąd rozciąga się widok na rozległe łąki i pasące się na nich konie oraz krowy z wielkimi dzwonami u szyi. Dookoła, gdzie nie spojrzeć, szczyty górskie, często tak wysokie, że mają ośnieżone stoki.

Widok z drogi ku Tre Cime

24


25


TEMAT WYDANIA

Krajobraz jak z bajki i dostępny dla wszystkich. Jest tu oczywiście wiele tras dla bardziej aktywnych. Rowerzyści też znajdą coś dla siebie. Ta alpejska łąka powinna się znaleźć na trasie turystów o każdej porze roku.

Dolina Val di Funes i kościół świętej Magdaleny o zachodzie słońca

26


Jezioro di Braises o poranku, woda jeszcze niezmącona przez łodzie

Każda dolina jest tu piękna, szczególnie Funes, gdzie małe, białe kościółki wtapiają się w tło stromych górskich ścian Dolomitów, a otaczające łąki są niesamowicie zielone. Dolomity obfitują także w jeziora malowniczo położone wysoko w górach. Chyba najbardziej obfotografowanym jest Braises. Znajduje się na północy i można popływać po nim bordową

łódką. Warto się tam zjawić, zanim ruszy wypożyczalnia, wtedy jezioro staje się lustrem dla gór wokoło, a powierzchnia wody jest niezmącona... Z uwagi na to, że jesienią szlaki, poza tymi najpopularniejszymi, nie są licznie uczęszczane, jest większa okazja, żeby zobaczyć zwierzęta Dolomitów, np. świstaki, jelenie, łasice,

27


TEMAT WYDANIA

tzw. Martes martes. Oczywiście jest tu sporo zwierząt gospodarskich, jak krowy czy owce. Gospodarze z doliny Funes hodują specjalną rasę owiec, które wyglądają tak, jakby miały okulary. Widok na falujące, zielone trawiaste wzgórza nie byłby taki sam bez pasących się koni z jasnymi grzywami. Skuszą się na ogryzki jabłek i dadzą się nawet w zamian pogłaskać. W Dolomitach, niedaleko Cortiny d’Ampezzo (słynna miejscowość), przebiegała linia frontu austriac-

ko-włoskiego, a wojsko budowało wieże strzelnicze i żelazne drogi do wykutych w skale tuneli. Historia żelaznych dróg sięga I wojny światowej, kiedy to poruszali się nimi żołnierze – umocowane w konstrukcji metalowe elementy miały im to ułatwić. Jak się okazuje, większość ofiar Białej Wojny poległo pod lawinami i na skutek odmrożeń. Współcześnie z powodu topnienia lodowców każdego roku odkrywane są zamrożone ciała żołnierzy, którzy następnie są grzebani na cmentarzach

Szlak w okolicach Rifugio Lagazuoi

Zachód słońca na Alpe di Siusi

28


Alpejska chatka na szlaku Adolfa Munkela

wojennych. Oczywiście z honorami. Wojna ta miała też ludzką stronę – podobno podczas lawin walczący żołnierze po obydwu stronach solidarnie ratowali ofiary. Via ferrata, czyli żelazna droga, stała się nietuzinkowym szlakiem górskim, który jest wyposażony w metalowe elementy służące asekuracji. To ścieżki dla osób w dobrej kondycji, niebojących się wysokości. Pierwszą wędrówkę warto odbyć z przewodnikiem, który zadba o bezpieczeństwo i zapewni odpowiedni sprzęt (uprząż, kask itp.).

REKLAMA

29


TEMAT WYDANIA

Jeziora w parku narodowym Tre Cime di Lavadero

Via ferrata jest jedną z największych atrakcji turystycznych Dolomitów. Najliczniej te trasy występują w okolicach Cortiny d’Ampezzo, ale stają się coraz popularniejsze również w Słowenii czy Austrii. Kuchnia w Dolomitach to połączenie włoskich i austriackich smaków, zatem będzie smacznie i ciekawie. Lokalnych specjałów, takich jak knedle, strudel, Krapfen czy szynka, będzie można skosztować w chacie na szlaku czy schronisku. Wiele

30

pensjonatów i hoteli wlicza w pobyt nie tylko śniadanie, ale i trzydaniową kolację. Komu pieczone kasztany? Na koniec kilka słów o jeszcze jednej atrakcji. W Dolomitach znajduje się Muzeum w Chmurach, położone na Monte Rite (2181 m n.p.m.) – między Pieve di Cadore i Cortiną d’Ampezzo w sercu Dolomitów – jest rewelacyjne choćby dla samych widoków. Płaskowyż na szczycie oferuje panoramę 360 stopni na spektakularne górskie krajobrazy... ■


– czas spakować narty!

FOTO: TOURISMUSVEREIN SCHNALSTAL/PETER SANTER

Południowy Tyrol

Jeśli marzycie o idealnym narciarskim urlopie, możecie już teraz rezerwować pobyt w Południowym Tyrolu. Włoski Południowy Tyrol to niezwykłe miejsce, łączące alpejskie krajobrazy i słoneczną pogodę.

Trudno jest zwięźle opisać wszystkie zalety tego regionu. Przez praktycznie cały pobyt towarzyszy nam widok na Alpy i Dolomity niezakłócony przez chmury. Słoneczna pogoda to właściwie pewnik podczas każdej wizyty – bezchmurne niebo można tu podziwiać przez mniej więcej 300 dni w roku. Jednym z najbardziej fascynujących miejsc dla narciarzy i snowboardzistów jest dolina Val Senales/Schnalstal. Dziewicza natura i rewelacyjne warunki do sportu to naprawdę kojące połączenie, które pozwala w spokoju i w pełni cieszyć się aktywnym wypoczynkiem. Sezon narciarski trwa tutaj od końca października do początku maja i pomimo nieustannie słonecznej pogody możemy liczyć na doskonałe naśnieżenie stoków. Jak to możliwe? Odpowiada za to w dużej mierze pokrywający Alpy lodowiec Hochjochferner, który rozciąga się na powierzchni 185 hektarów.

GDZIE WARTO SIĘ ZATRZYMAĆ? Najlepszy kurort narciarski w tym regionie to zdecydowanie miejscowość Maso Corto/Kurzras. Czeka tu na nas 35 km doskonale przygotowanych tras zjazdowych o zróżnicowanym poziomie trudności, rozciągających się na wysokości od

2011 do 3212 m n.p.m. Na szczęście kolejki do wyciągów nie są długie nawet w wysokim sezonie. Pobyt umilają też liczne schroniska, karczmy i chaty, utrzymane w tradycyjnym oraz niezwykle przytulnym alpejskim stylu. Możemy w nich spróbować specjałów lokalnej kuchni oraz oczywiście doskonałych win, wytwarzanych w pobliskiej dolinie Val Venosta. Infrastruktura hotelowa i usługowa stoi tu na naprawdę wysokim poziomie, co sprawia, że pobyt w Południowym Tyrolu staje się jeszcze bardziej przyjemny. ■ www.suedtirol.info/zima www.schnalstal.it FOTO: IDM SÜDTIROL/ALEX FILZ

W

najbardziej wysuniętej na północ części Włoch znajduje się prawdziwy raj dla tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas, a przy tym cieszyć się włoskim stylem życia i kulturą. Południowy Tyrol jest zaskakującą mieszanką najlepszych cech regionów alpejskich oraz śródziemnomorskich. Dotyczy to nie tylko klimatu czy ukształtowania terenu, ale też kultury i kuchni. To miejsce wydaje się stworzone po to, by sprawiać radość miłośnikom podróży, pięknych krajobrazów, dobrego jedzenia i wina oraz – przede wszystkim – sportów zimowych.

>

JAK DOJECHAĆ? Samochodem: dojazd trasą Brennerpass lub „drogą brennerską” (Brennerstrasse). Podróż z Warszawy zajmie 15 godzin, a z Krakowa – 11. Samolotem: lotniska położone najbliżej Południowego Tyrolu są w Innsbrucku lub w Weronie. Inne znajdują się w Monachium, Wenecji, Treviso, Bergamo i Mediolanie. Pociągiem: do wyboru mamy dwie trasy: Monachium – Innsbruck – Brennero/Brenner – Bolzano/Bozen oraz Wiedeń – Salzburg – Innsbruck – Brennero – Bolzano.

31


MIEJSCE Z CHARAKTEREM

Las Vegas zaprasza

do królestwa rozrywki i na pustynię! Położone na południowym zachodzie kraju, w odległości 380 kilometrów od Los Angeles – Las Vegas – stolica stanu Nevada – przyciąga miliony turystów każdego roku.

ZDJĘCIA: LAS VEGAS CONVENTION AND VISITORS AUTHORITY

Z

32

aledwie 108-letnie miasto (założone w 1911), które wyrosło z piasków pustyni, jest amerykańską i światową stolicą rozrywki. To tutaj wiele luksusowych hoteli przyciąga gości licznymi atrakcjami. Spacer główną ulicą pozwala znaleźć się jednocześnie w Wenecji, Paryżu, Rzymie czy Egipcie, kiedy mijamy kopie słynnych budowli świata między innymi – wieżę Eiffla, fontannę di Trevi czy weneckich gondolierów. Las Vegas przyciąga licznymi koncertami i spektakularnymi widowiskami w gigantycznych teatrach, serwujących niezapomniane efekty, a jego ulice i hotele często stanowią tło dla hollywoodzkich filmów. Poza atrakcjami i gwarem miasta przed podróżnymi otwiera się niezwykle atrakcyjna przyrodniczo część USA, z największym skupiskiem parków narodowych. Na styku czterech stanów – Utah, Arizona, Nevada i Kalifornia, można podróżować długimi tygodniami od parku, do parku, podziwiając pustynne, półpustynne i górskie krajobrazy o wyjątkowej urodzie i różnorodności. To właśnie tutaj wyrastają majestatyczne łuki skalne parku Arches i czerwone formacje skalne znanej z wielu westernów Monument Valley. Majestatyczny Wielki Kanion zaskakuje swoimi rozmiarami, choć odwiedzający szybko się przekonają, że te okolice kryją ogrom innych skarbów. Są wśród nich mniejsze, acz równie wyjątkowe kaniony, na czele z wyżłobionymi przez rzeki okresowe kanionami szczelinowymi. Kanion Antylopy, Waterhole i inne liczne „naturalne, skalne teatry” są ulubionym miejscem miłośników fotografii z całego świata. Niezapomnianym dopełnieniem nastroju tego miejsca na świecie są bezkresne przestrzenie, dzika pustynna przyroda i niepowtarzalny urok małych miasteczek Dzikiego Zachodu, gdzie nikogo nie dziwią spacerujące po parkingach kojoty, język hiszpański w każdym sklepie, indiańskie rękodzieło, doskonała kuchnia tex-mex, czy kowbojskie kapelusze w przydrożnym barze z muzyką country. ■


AIR FRANCE KLM AFKL Group logo

WHITE

File : 18J3067E Date : 04/12/2018 AC/DC validation : Client validation :

KLM zaprasza do Las Vegas! Witaj w królestwie rozrywki, ekskluzywnych zakupów, olśniewających widowisk i luksusowych hoteli. Ale to nie wszystko! Stąd miłośnicy przyrody i pieszych wędrówek mogą wyruszyć do najpiękniejszych parków narodowych USA. Teraz KLM Królewskie Holenderskie Linie Lotnicze oferują wygodne loty do Las Vegas, a także do 18 innych miast w Ameryce Północnej. Bilety i więcej informacji na klm.pl

Royal Dutch Airlines 33


Z KSIĘGARSKIEJ PÓŁKI

PORTUGALIA DO ZJEDZENIA Po sukcesie, jakim okazała się „Italia do zjedzenia”, Bartek Kieżun wyruszył do Portugalii gnany potrzebą kolejnej opowieści o malowniczych miejscach oraz kuchni niezwykłej w swej prostocie. „Portugalia do zjedzenia” to połączenie książki kulinarnej i przewodnika po jednym z najczęściej odwiedzanych europejskich krajów. Znajdują się w niej zarówno fantastyczne przepisy, jak i pasjonujące opowieści o historii i sztuce, które sprawiają, że bacalhau (suszony dorsz), francesinha (dekadencki tost z mięsem) i pieczone sardynki smakują jeszcze lepiej. Oprawa twarda, format 21 x 27 cm, 288 s. Cena 69,99 zł WYDAWNICTWO BUCHMANN www.gwfoksal.pl

JAK POSZUKIWANIA LEGENDARNEGO CZŁOWIEKA ŚNIEGU URATOWAŁY HIMALAJE „Co zrobię z yeti, kiedy już go znajdę? Powinienem umieścić go w zoo, ugościć w swoim domu, a może zamknąć w muzeum?” Daniel C. Taylor przez niemal 60 lat badań zadawał sobie te pytania. Doprowadziły go do wyjaśnienia zagadki legendarnego człowieka śniegu. Badacz znalazł odpowiedź w dolinie Barun – najbardziej dzikiej dżungli Nepalu, miejscu, gdzie człowiek żyje w harmonii z naturą, korzystając z jej darów i otaczając ochroną. Dzięki determinacji i zaangażowaniu Taylora w Himalajach utwo­rzono kilka parków narodowych i krajobrazowych, wytyczono także największy w Azji obszar chroniony. Poszukiwania yeti dały początek nowym sposobom dbania o naj­bardziej zagrożone rejony naszej planety, a jednocześnie przyniosły rozwiązanie odwiecznego dylematu: kim (lub czym) tak naprawdę jest yeti – fascynującym zwierzęciem człekopodobnym czy może symbolem czegoś głębszego, co drzemie w każdym z nas? Oprawa miękka, format 15 x 23 cm, 372 s. Cena 44,90 zł WYDAWNICTWO POZNAŃSKIE www.wydawnictwopoznanskie.com

CZY NA PEWNO CHCESZ RZUCIĆ WSZYSTKO I WYJECHAĆ BIESZCZADY? Dwóch najsłynniejszych leśników w Polsce i kulturoznawca konfrontują nasze wyobrażenia o krainie studenckich wypadów, hipisów i dzikiej natury z prawdziwym obrazem Bieszczadów – obszaru wysiedleń, zapomnianej wojny domowej, uciekinierów politycznych, watah wilków, ciekawskich niedźwiedzi i surowych praw natury. Poznajemy losy pustelników, PRL-owskich watażków, dezerterów rodzinnych i ludzi chcących uciec przed miastem do lasu zatopionego w dymie kopcących retort. Autorzy zabierają nas w prawdziwe Bieszczady. Zarówno te, które są obiektem naszych marzeń o zielonej enklawie, jak i do miejsca, o którym nie mieliśmy pojęcia. Zanim ruszymy w Bieszczady, rzuciwszy wszystko na zawsze lub tylko na chwilę, powinniśmy je poznać. Oprawa twarda, format 14,4 x 20,5 cm, 400 s. Cena 49,90 zł WYDAWNICTWO ZNAK HORYZONT www.znak.com.pl

34


35


ZDJĘCIA: KĒSA HOUSE SINGAPORE

PRZEWODNIK HOTELOWY

TEKST SZYMON LACH

KēSa House Singapore Już z zewnątrz hotel KēSa House robi ciekawe wrażenie. Budynek wygląda jak reszta zabudowy w chińskiej dzielnicy, można poczuć powiew historii.

P

o wejściu do hotelu bezpośrednio z ulicy znajdziemy się w lobby połączonym z recepcją, która mocno odbiega od standardowych rozwiązań stosowanych zwykle w miejscu, gdzie wita się gości. Recepcjonistka siedzi przy dużym stole, jaki znamy z przestrzeni coworkingowych. Za nią znajduje się sporej wielkości półka z książkami przytwierdzona do ściany. Nie jest to jednak zwykła ściana, gdyż po delikatnym naciśnięciu otwiera się i pracownicy mogą przejść na zaplecze. To niezwykle ciekawie zagospodarowana przestrzeń. Z lobby można przejść bezpośrednio do kawiarni, gdzie podają świeżą kawę i brownie, którego smak czuję do dzisiaj. Goście hotelowi w porannych godzinach w tym samym miejscu mogą skorzystać ze śniadania. Podobnie jak w innych punktach hotelu, tak i tu zarządzający nim odeszli od standardowych rozwiązań. Dlatego nie ma olbrzymiego bufetu z dużą ilością dań, a zamiast tego jest kilka śniadaniowych pozycji z krótkiego menu do wyboru, do tego kawa lub herbata. Przyjemnie jadło się śniadanie na zewnątrz, siedząc przy jednym ze stołów ustawionych przy ulicy, skąd można obserwować miejskie życie. KēSa House oferuje 60 nowoczesnych i komfortowych pokoi, każdy o niepowtarzalnym układzie i zaprojektowany tak, aby zmaksymalizować przestrzeń. Pokoje są bardzo starannie

umeblowane, aby zapewnić gościom jak najprzyjemniejszy pobyt. Są wyposażone w darmową sieć Wi-Fi, uniwersalne punkty podłączenia i telewizory SMART. Ciekawym rozwiązaniem jest wspólna przestrzeń na pierwszym piętrze, gdzie można swobodnie popracować, napić się kawy, a nawet ją samemu przyrządzić w kuchni dostępnej dla mieszkańców hotelu. Urządzona jest bardzo przytulnie, nienachalnie, dzięki czemu zarówno efektywna praca, jak i odprężający relaks są tu gwarantowane.

Ten butikowy hotel zlokalizowany jest w pobliżu dzielnicy China Town. Do ścisłego centrum, w którym można spróbować specjałów kuchni chińskiej, będziemy szli niecałe 5 minut, zatem lokalizacja jest wspaniała. Stacja metra znajduje się również około 5 minut spacerem od hotelu, a dzięki bardzo dobrze rozwiniętej siatce połączeń można dotrzeć do najdalszych zakątków Singapuru w 30 minut. Pokoje są zaprojektowane w ciekawy sposób, jednak na dłuższy pobyt mogą się okazać zbyt małe. Dlatego rekomenduję ten hotel podróżnym, którzy planują zostać w Singapurze na 2 lub 3 noce, głównie ze względu na jego rewelacyjną lokalizację i bardzo ciekawy, nowatorski design. ■

36


T

en rajski, pięciogwiazdkowy hotel znajduje się na wyspie Kanifushi na Malediwach i zajmuje niemal całą jej powierzchnię. Oferuje 132 wolnostojące wille oraz przestronne apartamenty, z których każdy ma bezpośredni dostęp do plaży i pięknej turkusowej laguny. Cały ośrodek został zaprojektowany i zbudowany tak, by połączyć tradycyjną architekturę z nowoczesnymi udogodnieniami, a przy tym wykorzystać wszelkie zalety krajobrazu wyspy. Zastaniemy tam współczesny komfort połączony z klasycznymi akcentami malediwskiej tradycji i kultury. Wszystkie budynki na wyspie zostały wykonane z naturalnych materiałów: drewna i kamienia. Otacza je tropikalna zieleń, biel piasku oraz błękit oceanu. To chyba najbardziej kojące połączenie kolorystyczne, jakie można sobie wyobrazić. Wizytą w Atmosphere będą zachwyceni przede wszystkim miłośnicy sportów wodnych, takich jak windsurfing i snorkeling. Dla tych ostatnich każdego dnia organizuje się dwie wyprawy w jedno z siedmiu niezwykłych miejsc. Do dys-

ZDJĘCIA: ATMOSPHERE KANIFUSHI MALDIVES

Atmosphere Kanifushi Maldives

pozycji gości oddano też m.in. dwa baseny, rewelacyjną strefę SPA, kilka różnorodnych restauracji, bary przy plaży i basenie, kort tenisowy oraz liczne atrakcje dla najmłodszych w klubie dziecka. Wieczorami odbywają się też codzienne imprezy taneczne. Całość jest otoczona bujną tropikalną roślinnością i wysokimi drzewami kokosowymi, które nie tylko zapewniają cień, ale również chronią prywatność gości. Podróż wodnosamolotem na wyspę Kanifushi z lotniska w Male trwa około pół godziny i już sama w sobie jest ogromną przyjemnością, dzięki zapierającym dech w piersiach widokom. Zdecydowanie warto odbyć taką przejażdżkę. Potwierdzają to również liczne nagrody wyróżniające Atmosphere jako jeden z najlepszych hoteli na Malediwach i w całym regionie Oceanu Indyjskiego. Już standardowa oferta ośrodka to typowy all inclusive, jednak warto zainteresować się także opcją Platinum Plus, która zapewni nam dostęp do pełnej oferty sportów wodnych, a także restauracji i barów bez dodatkowych opłat. ■

37


PRZEWODNIK HOTELOWY

U podnóża Alp TEKST RENATA NAWROCKA

Wprawdzie eleganckie hotele i restauracje w alpejskiej scenerii można znaleźć na terenie całej Szwajcarii, ale tylko w niewielkim St. Moritz są one zgromadzone w tak dużym zagęszczeniu. Jednym z najwspanialszych obiektów jest usytuowany w urokliwej dolinie pięciogwiazdkowy Kempinski Grand Hotel des Bains.

W budynku znajduje się łącznie 211 pokoi i wystawnych apartamentów o różnych typach i zróżnicowanej wielkości. Najmniejszy z pokoi liczy 25 m2, zaś największym hotelowym lokum jest 320-metrowy, dwupoziomowy apartament „prezydencki”. Wszystkie zostały urządzone w klasycznym stylu z dużą dbałością o szczegóły. Najnowsze (choć dyskretnie ukryte) osiągnięcia technologiczne pozwalają korzystać z dobrodziejstw cywilizacji w wykwintnym otoczeniu. Standardem dla tej klasy hoteli jest posiadanie kompletnego zaplecza bankietowo-konferencyjnego, des Bains nie jest wyjątkiem.

H

otel może się poszczycić nieczęsto spotykaną kombinacją zapierającej dech w piersiach lokalizacji i połączenia tradycji z luksusem. W dodatku położenie w kurorcie St. Moritz powoduje, że jest to atrakcyjne miejsce wypoczynku zarówno zimą, jak i latem. Warto wiedzieć, że to właśnie w tej miejscowości realizowano znaczną część zdjęć do jednego z filmów o przygodach Jamesa Bonda – „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”.

38


39


PRZEWODNIK HOTELOWY

Kompleks hotelowy oferuje swoim gościom trzy restauracje serwujące potrawy i dania kuchni międzynarodowej. Jedna z nich – Cà d’Oro – wyróżniona została jedną gwiazdką w słynnym przewodniku kulinarnym Michelin. Posiłkami można się też delektować w zaciszu swojego pokoju, niezależnie od pory dnia i nocy – hotelowi kamerdynerzy pozostają do dyspozycji przez całą dobę.

Zresztą woda, a dokładniej wody termalne (wykorzystywane we wspomnianym SPA), to jeden ze znaków rozpoznawczych tego hotelu, który został zbudowany właśnie nad źródłem, odkrytym w tym miejscu w połowie XIV wieku. Do wody nawiązuje nawet fragment nazwy obiektu: „des Bains” w wolnym tłumaczeniu oznacza przecież łaźnię. ■

ZDJĘCIA: KEMPINSKI GRAND HOTEL DES BAINS

W hotelu znajdują się dwa baseny: kryty oraz odkryty. Pierwszy z nich posiada dość niezwykły element – jedna ze ścian pomieszczenia została zbudowana z fragmentów alpejskich skał. Dzięki temu panuje tutaj specyficzny mikroklimat, a powietrze jest naturalnie chłodzone. Hotelowe SPA oferuje saunę, łaźnię turecką, solarium, jacuzzi, masaże tajskie, indyjskie oraz shiatsu.

40


Hydropolis to unikatowe centrum wiedzy, które łączy walory edukacyjne z nowoczesną formą wystawienniczą. Odkrywa procesy, w których bierze udział woda – niezwykła substancja, z którą każdy z nas styka się na co dzień, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z jej istoty. Zgromadzone tu technologie multimedialne, interaktywne instalacje, wierne repliki i modele oraz bogate w informacje ekrany dotykowe służą jednemu celowi: ukazaniu wody z różnych, fascynujących perspektyw. Zajrzyj na www.hydropolis.pl i zarezerwuj bilety już dziś.

RZUĆ SIĘ W WIR PODWODNEJ PRZYGODY!

41


MIEJSCE Z CHARAKTEREM

City break na Malcie TEKST KRZYSZTOF KOTLARSKI

City break to krótkie, zazwyczaj weekendowe, wypady do najciekawszych miast i regionów Europy. Jednym z najlepszych pomysłów na tego typu wycieczkę jest lot na Maltę. Tylko tu bowiem podczas krótkiego wyjazdu możemy poznać bliżej wiele różnorodnych kultur i doświadczyć licznych świadectw historii.

IDEALNY CZAS Z każdym dniem coraz trudniej zapomnieć, że w Polsce rozpoczęła się jesień. Tym bardziej warto w tym okresie odwiedzić miejsce, gdzie przywita nas słońce i powiew ciepłego powietrza. Szanse na piękną pogodę na Malcie są naprawdę duże, jako że wyspa cieszy się słoneczną aurą przez (aż!) 300 dni w roku. Jesienią temperatura sięga 25 stopni Celsjusza, więc nie będziemy narażeni na upały, dzięki czemu warunki do zwiedzania są zwykle o tej porze roku wprost idealne. Co więcej, Malta jest na tyle niewielkim krajem, że podczas weekendowego wypadu możemy zwiedzić największe atrakcje całego kraju, nie ograniczając się wyłącznie do jednego miasta. Szybkie dostanie się na wyspę również nie powinno nastręczać żadnych trudności. Regularne bezpośrednie połączenia na Maltę startują ze wszystkich największych lotnisk w Polsce: Gdańska, Katowic, Krakowa, Poznania, Warszawy i Wrocławia.

TARGANA WIATREM HISTORII Pierwsze zorganizowane ludzkie osiedla pojawiły się na Malcie już ponad 5 tys. lat p.n.e. Swoje kolonie mieli tu Fe-

42


nicjanie, Grecy i Rzymianie. Piętno na wyspie odcisnęli też Arabowie, Skandynawowie, Francuzi, Anglicy i Włosi. Przez kilkaset lat wyspą władali także Wielcy Mistrzowie Zakonu Kawalerów Maltańskich. Jedną z najwspanialszych pamiątek po tym okresie jest stolica państwa – Valetta. Została założona w XVI wieku przez przywódcę zakonu Jeana Parisot de la Vallette. Stosunkowo niewielkie miasto posiada aż 320 miejsc oficjalnie umieszczonych na liście zabytków. Według statystyk to właśnie na Wyspach Maltańskich znajdziemy najwięcej zabytków na kilometr kwadratowy na całym świecie. Niemal przy każdej uliczce odnajdziemy tu kilkuwiekowy kościół, pałac, twierdzę czy park. Pomiędzy nimi znajdują się muzea, galerie i sklepiki z lokalnym rzemiosłem. Ulicami Valetty można wędrować godzinami, podziwiając nagle zmieniające się style architektoniczne przypominające o zmiennych losach Malty. Miłośnicy podążania śladami historii po prostu muszą w swoim życiu odwiedzić Valettę. Do najciekawszych zabytków miasta należy barokowa konkatedra św. Jana. Stanowiła ona jedną z głównych świątyń władającego wyspą zakonu joannitów. Jej budowa ukończona została w 1578 roku. Boczne

nawy kościoła, nawiązujące do grup narodowych rycerzy tworzących Zakon Kawalerów Maltańskich, są niezwykle bogato zdobione działami sztuki z epoki. Wśród nich znajdują się także dwa obrazy pędzla słynnego Caravaggia, w tym „Ścięcie Świętego Jana Chrzciciela”, które jest jedynym podpisanym obrazem malarza na świecie. Mówiąc o zakonie, nie sposób pominąć także Pałacu Wielkich Mistrzów w Valettcie. W zabytkowym budynku mieści się obecnie siedziba prezydenta kraju. Oryginalna budowla wzniesiona została w 1571 roku i od tego czasu niemal nieprzerwanie pełni funkcję rezydencji najwyższych władz, od Wielkich Mistrzów Zakonu przez brytyjskich gubernatorów po obecną głowę państwa. Poza specjalnymi okazjami budynek jest dostępny dla zwiedzających. W tutejszej zbrojowni odnajdziemy jedną z najbogatszych kolekcji militariów z okresu świetności pałacu. Jedną z najbardziej zapadających w pamięć atrakcji Valetty są z pewnością Ogrody Barrakka. Składają się na nie dwa kompleksy parkowe o niemal identycznych schematach, jeden w górnej części miasta, drugi w dolnej. Ciekawa aranżacja fontann, rabat kwiatowych i szpalerów drzew sprawia, że jest

43


MIEJSCE Z CHARAKTEREM

to niezwykle popularne miejsce pośród osób szukających wytchnienia od zgiełku miasta. Co ciekawe, w tym zapewniającym bliski kontakt z naturą miejscu odnajdziemy... windę. Łączy ona ogrody z innymi chętnie odwiedzanymi przez turystów punktami miasta. Najsłynniejszym zabytkiem kulturalnego świata Malty jest z kolei Teatr Manoel. Pełni on funkcję zarówno sceny teatralnej, jak i operowej. Siedziba teatru wzniesiona została w 1731 roku. Repertuar prezentowany na deskach Teatru Manoel jest bardzo szeroki, od klasycznych dramatów i komedii przez musicale i opery po koncerty i festiwale muzyczne. Nazwa teatru wywodzi się od nazwiska jego fundatora, jednego z Wielkich Mistrzów Zakonu. Przedstawienie historycznego dziedzictwa Malty nie byłoby pełne bez przedstawienia dawnej stolicy kraju, miasta Mdina. To średniowieczne osiedle jest jednym wielkim zabytkiem, a spacerowanie po jego wąskich uliczkach to czysta przyjemność, której oddawać się możemy przez cały dzień. Mdina zwana jest niekiedy Cichym Miastem. Nie bez przyczyny. Możemy się tu bowiem poczuć niczym w miejscu, gdzie czas się zatrzymał. Sprzyja to chwili wyciszenia i refleksji. Z Mdiną sąsiaduje Rabat, miejscowość znana z rozległego labiryntu podziemnych katakumb rozciągającego się pod miastem.

DLA KAŻDEGO COŚ MIŁEGO Malta, mimo swojej niewielkiej powierzchni, jest krajem bardzo różnorodnym. Nie tylko pod względem kulturowym, na co wpływ miała burzliwa historia wyspy, ale także pod względem przyrodniczym. Jeżeli obcowanie z duchem historii nie jest naszą ulubioną formą rozrywki, to nic nie szkodzi! Malta wychodzi także naprzeciw turystom oczekującym bardziej nowoczesnych rozrywek. Centrum nocnego życia wyspy jest z pewnością miejscowość Paceville, położona na północnym wybrzeżu wyspy. Znajdziemy tu uliczki, przy których wszystkie budynki zajęte są przez bary, kluby, dyskoteki i restauracje. Co więcej,

44

wstęp do większości z nich jest bezpłatny. Nie oznacza to jednak, że w Valettcie brakuje dobrych lokali, a miasto zamiera wraz ze zmierzchem. Wręcz przeciwnie, tu również możemy się doskonale bawić do białego rana. Prawdę mówiąc, większość Malty wieczorami zamienia się w prawdziwy wulkan pozytywnej energii. Świadczy o tym chociażby liczba i ranga organizowanych na wyspie festiwali muzycznych. Do najważniejszych należą Isle of MTV, Glitch Festival, Summer Daze oraz letni Jazz Festival. Isle of MTV to coroczny festiwal, który odbywa się na Malcie już od 2007 roku. Obecnie jest jedną z największych imprez muzycznych w Europie. Jednodniowe wydarzenie organizowane jest na przełomie czerwca i lipca. Gromadził już takie gwiazdy jak Lady Gaga, Snoop Dogg, Nelly Furtado, Enrique Iglesias czy Jason Derulo. Festiwal Glitch to jedna z największych imprez sceny house i techno, a Summer Daze to aż tygodniowe święto muzyki klubowej. Nie oznacza to jednak, że Malta żyje samą muzyką. Miłośnicy nieco spokojniejszego spędzania wolnego czasu także znajdą tu coś dla siebie, wybierając spośród bogatej oferty imprez kulturalnych. Notte Bianca to coroczne wydarzenie odbywające się w październiku, będące celebracją szeroko pojętej kultury i sztuki. Nocne ulice Valetty wypełniają się wówczas światłami i licznymi atrakcjami, takimi jak wystawy sztuki wizualnej czy spektakle teatralne. W podobnej konwencji utrzymana jest impreza Birgu by Candlelight. Z tym że tu przepiękne uliczki Birgu iluminują światła setek świec. To jednak nie koniec. Na Malcie czekają na nas również wspaniałe imprezy karnawałowe, Festiwal Barokowy oraz Malta Tattoo Expo dla miłośników tatuaży. Bliższy kontakt z nieco spokojniejszą odsłoną współczesnej kultury wyspy nawiążemy chociażby w rybackiej wiosce Marsaxlokk, gdzie odbywa się popularny targ rybny. Położone na południowo-wschodnim wybrzeżu osiedle jest jednym z naj-


toki Golden Bay. Tutejsza piaszczysta plaża położona u stóp klifu należy do ulubionych miejsc miłośników kąpieli słonecznych. Oddalenie od większych osiedli sprawia, że odnajdziemy tu spokojną atmosferę przywodzącą na myśl małe tropikalne wysepki. Błękitna Laguna zaś to jedna z wielu maltańskich zatok, która odznacza się niezwykłą urodą. Swoją nazwę zawdzięcza krystalicznie czystym wodom, które w ostrym maltańskim słońcu nabierają błękitnej barwy. Dzięki bogactwu tutejszej podwodnej fauny Laguna jest doskonałym miejscem dla nurków i miłośników snorkelingu, którzy mogą tu podziwiać morskie życie we wszystkich jego przejawach.

RÓŻNORODNOŚĆ WYSP MALTAŃSKICH Być może nie wszyscy wiedzą, że Republika Malty nie obejmuje wyłącznie wyspy o tej samej nazwie, lecz cały archipelag Wysp Maltańskich. Składa się on z kilkunastu mniejszych lub większych lądów. Trzy główne wyspy to jednak Malta, Gozo i Comino.

bardziej czarujących miejsc na wyspie, ze swoją niską zabudową utrzymaną w pięknych kolorach. Możemy tu również podziwiać dekoracyjnie malowane tradycyjne łodzie luzzu wypływające na codzienny połów. Gdy zechcemy odpocząć nieco od miejskiej atmosfery, warto zawędrować w mniej zamieszkane regiony wyspy, gdzie ujawnia się bardziej naturalne oblicze Malty. Ciekawostek przyrodniczych jest tu multum. Warto wymienić chociażby majestatyczne klify Dingli, jaskinię Blue Grotto, plażę Golden Bay czy Błękitną Lagunę na wyspie Comino. Klify Dingli to najwyższe miejsce na całej Malcie, dochodzące do wysokości 253 metrów. Znajdująca się na zachodnim wybrzeżu wyspy formacja oferuje niezapomniany widok na rozciągające się poniżej wody Morza Śródziemnego. Warto jednak zobaczyć je także z innej perspektywy, płynąc łodzią u ich podnóża. Widząc ich strome zbocza, łatwo wyobrazić sobie, czemu stanowiły doskonały naturalny wał obronny. Piękna naturalna jaskinia Blue Grotto to z kolei prawdziwa gratka dla miłośników eksplorowania podziemnych korytarzy. Płynąc łodzią poprzez system tuneli, możemy ujrzeć niezwykłe formacje skalne i piękne barwy rzucane na ściany groty przez odbijające się w wodnej tafli promienie słoneczne. Jeżeli jesteście amatorami wylegiwania się na plaży, z pewnością traficie do za-

45


MIEJSCE Z CHARAKTEREM

Wyspa Gozo jest miejscem zdecydowanie spokojniejszym od obleganej przez turystów Malty. Nie znaczy to jednak, że jest mniej ciekawa. Jednym z najbardziej interesujących miejsc jest megalityczna świątynia Ġgantija. Jest ona jednym z kilkunastu tego typu obiektów na Wyspach Maltańskich. Sześć z nich, w tym Ġgantija, wpisanych zostało na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Powstałe ponad 3,5 tys. lat p.n.e. budowle są najstarszym zachowanym architektonicznym dziełem człowieka w Europie i jednym z najstarszych na świecie. Dokładne przeznaczenie konstrukcji do dziś nie zostało ustalone przez naukowców. Do wykonanych ręką ludzką atrakcji Gozo zaliczyć możemy również Cittadellę w Victorii, wieżę Dwejra czy bazylikę Ta’ Pinu. Cittadella to niewielkie zabytkowe osiedle powstałe wokół średniowiecznej twierdzy, które w 1998 roku zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sama Victoria, czyli stolica wyspy Gozo, to piękne, żyjące nieco na uboczu miasteczko. Znacznie spokojniejsze od pełnej turystów Valetty, oferujące jednak równie ciekawe wrażenia estetyczne. Na Gozo za czasów panowania joannitów stworzono siedem wież obserwacyjnych umieszczonych na wybrzeżu wyspy. Każda kolejna znajdowała się w zasięgu wzroku obserwatorów z innych wież, tworząc w ten sposób bardzo skuteczny system wczesnego ostrzegania przed nadchodzącym atakiem. Najlepiej zachowanym elementem tego systemu jest właśnie wieża Dwejra. Bazylika Ta’ Pinu to z kolei najważniejsza świątynia na wyspie Gozo oraz jeden z istotniejszych obiektów sakralnych na Malcie. Powstały w początkach XX wieku kościół jest dziś niezwykle ważnym sanktuarium kultu maryjnego. Druga co do wielkości wyspa ma również warte odnotowania naturalne walory. Wśród nich warto wymienić chociażby popularne baseny solankowe i malowniczą zatokę Inland Sea. Baseny solankowe to kwadratowe i prostokątne

46


zarówno ze strony napojów alkoholowych, jak i bezalkoholowych, od lat utrzymuje swoją pozycję jako najpopularniejszy napój na wyspie. Lekko gazowany bursztynowy napój doskonale gasi pragnienie. Jest także świetną bazą do drinków. Wyspy Maltańskie to region niezwykle bogaty pod każdym względem. Możemy tu spędzić wspaniały weekend, podczas którego dzięki niewielkim odległościom będziemy w stanie zasmakować wszystkiego, co ma do zaoferowania Malta. Możemy tu również spędzić miesiąc i nie nudzić się nawet przez jeden dzień. Pełna słońca wyspa jeszcze nigdy nie była dla nas tak łatwo dostępna. Grzechem byłoby nie skorzystać z tej okazji. ■

ZDJĘCIA: MALTA TOURISM AUTHORITY

zagłębienia służące do pozyskiwania soli z wody morskiej. Przemysł ten, silnie rozwinięty w północnej części Gozo, ma już 350-letnią tradycję. Zaś Inland Sea, jak wskazuje nazwa, to niewielka zatoka pozornie odcięta od pełnego morza. Akweny są jednak połączone wąskim przesmykiem pośród wapiennych skał. Jest to popularny cel rejsów łodziami wokół wyspy. Inne przyrodnicze ciekawostki Gozo to wąwóz Wied il-Ghasri, most skalny Wied il-Mielah Window, a także liczne miejsca do nurkowania wśród wraków i ciekawych formacji geologicznych. Warto tu jednak wspomnieć, że zwiedzanie Malty oraz Gozo to nie tylko podziwianie pięknych widoków. Większość przewodników i biuletynów turystycznych będzie was słusznie przekonywać, że Wyspy Maltańskie warto zwiedzać w sposób aktywny. Choć wzniesienia na Malcie nie robią wielkiego wrażenia na miłośnikach gór, to jednak piękne trasy trekkingowe zachęcają do tej formy poznawania maltańskiej przyrody. Jeżeli wolicie nieco większe prędkości, możecie skorzystać z kolei z wielu interesujących i dobrze utrzymanych tras rowerowych. Majestatyczne klify zaś to dobry teren do ćwiczenia wspinaczki skałkowej. Wyspy Maltańskie poznawać możecie także od strony wody, przemieszczając się morskimi kajakami, które są bardzo bezpiecznym środkiem transportu na tutejszych spokojnych wodach.

SMAKI MALTY Jednym z mniej oczywistych czynników przyciągających turystów na Maltę jest tutejsza doskonała śródziemnomorska kuchnia. W daniach serwowanych przez miejscowe restauracje możemy doszukać się wpływów kuchni włoskiej, brytyjskiej oraz arabskiej. Podstawą lokalnych dań są bardzo często, rzecz jasna, owoce morza oraz świeże ryby, ale nie tylko. Weźmy chociażby tradycyjny „talerz maltański”, czyli zestaw przekąsek w typie hiszpańskich tapas. Składają się na niego zwykle ser z wyspy Gozo, marynowane pomidory, oliwki, regionalne kiełbaski oraz fasolowa pasta bigilla. Inne ciekawe dania to zapiekany makaron Timpana z mielonym mięsem i pomidorowym sosem, faszerowane paszteciki z ciasta francuskiego Pastizzi czy doskonała receptura na przygotowanie królika (fenek). Spragnionym polecamy zaś fantastyczne wytwory tutejszych winnic, a także lokalny napój Kinnie wytwarzany z pomarańczy z gatunku chinotto. Kinnie, mimo ogromnej konkurencji

Z

Do

Częstotliwość

Ceny już od

Katowice

Malta

2x tyg. poniedziałki, piątki

89 zł

Warszawa Lotniskio Chopina

Malta

2x-3x tyg. – wtorki, (czwartki), soboty

169 zł

47


ROZMAITOŚCI

CIEKAWOSTKI ZE ŚWIATA

OPRACOWANIE RENATA NAWROCKA

FOTO: PIXABAY

HISTORIA PIŁKĄ SIĘ TOCZY... Grających w piłkę można oglądać już na staroegipskich płaskorzeźbach pochodzących sprzed 2 tysięcy lat p.n.e. Z kolei najstarsze odkryte ślady archeologiczne znaleziono na terenach pomiędzy Arizoną a dzisiejszym Hondurasem. Doliczono się tam pozostałości ok. 1,5 tysiąca ówczesnych „boisk”, używanych przez Azteków, Majów i Olmeków do rozmaitych gier zespołowych z wykorzystaniem kulistego przedmiotu, wykonanego z naturalnego gotowanego lateksu i ważącego ok. 4,5 kg. Wymagało to niewątpliwie zręczności, ale także sporej siły fizycznej. Trochę lżej mieli starożytni Grecy, którzy w VIII w. p.n.e. bawili się świńskim pęcherzem nadmuchiwanym powietrzem. Z kolei Rzymianie za pomocą kijów odbijali piłkę wypchaną ziarnami figi. Przeznaczone do tego celu specjalne pomieszczenia organizowano w... łaźniach. Nieco później – ok. 500 lat p.n.e. – Chińczycy kopali piłkę wykonaną z surowej skóry wypełnionej końskim włosiem.

PROJEKT: SUMITOMO FORESTRY CO.

Kilka lat temu w szwedzkim mieście Eskilstuna powstała oryginalna galeria handlowa o nazwie ReTuna. Można tam kupić tylko rzeczy naprawione lub pochodzące „z drugiej ręki”. Zasada funkcjonowania tego sklepu (działającego od 2015 roku) jest bardzo prosta. Można tam dostarczyć przedmioty niepotrzebne lub zepsute, takie jak m.in. meble, sprzęt AGD/RTV, ubrania, książki czy rowery. Zdarzają się również rzeczy bardziej nietypowe, jak drzwi wejściowe z demontażu, a nawet... używana kostka brukowa. Przeszkoleni pracownicy sprawdzają, czy towar nadaje się do ponownego użytku i przekazują go prowadzącym stoiska w galerii. Ci z kolei naprawiają je lub od razu wystawiają na półki. Niektóre przedmioty poddawane są też tzw. upcyklingowi, co oznacza, że rzeczy pierwotnie przeznaczone do określonego celu po niewielkich przeróbkach zyskują całkowicie nową funkcjonalność. Przykładem może być choćby widoczna na jednym ze zdjęć lampa zrobiona ze starego durszlaka. ReTuna obecnie zatrudnia kilkadziesiąt osób, jednak ze względu na dużą popularność sklepu planowane jest poszerzenie jego działalności, co wiąże się także ze zwiększeniem zatrudnienia.

48

ZDJĘCIA: RETUNA

NOWY WYMIAR RECYKLINGU

WSTRZĄSOODPORNY Duże trzęsienie ziemi w mieście oznacza gigantyczne straty i trudną do oszacowania liczbę ofiar. Współczesna inżynieria robi wszystko, by temu zaradzić. W Tokio powstaje drapacz chmur o wysokości 350 metrów, niemal w całości zbudowany z drewna. Będzie to najwyższy drewniany budynek nie tylko w Japonii, ale i na całym świecie. Wieżowiec będzie liczył 70 pięter i na 185 tys. m2 pomieści biura, hotel, przestrzeń handlową i apartamenty do wynajęcia. Ponadto na dachu zaplanowano ogród, balkony ma porastać roślinność, a w holu znajdą się sadzawki z rybami. Wszystko po to, by zapewnić jego mieszkańcom kontakt z naturą. Dlaczego najwyższy drewniany budynek świata powstaje w Tokio, które uchodzi za najaktywniejsze sejsmicznie miasto na ziemi? Właśnie dlatego! Idea drewnianych domów, które będą w stanie przetrwać trzęsienie ziemi, nie jest w Japonii niczym nowym. Pierwowzorem dla tamtejszych inżynierów są słynne pagody, które mimo upływu setek lat nadal stoją w niemal nienaruszonym stanie. Najlepszą wizytówką trwałości tych niesamowitych budowli jest fakt, że w ciągu 1400 lat zawaliły się tylko dwie spośród... pięciuset!


49


Z NOTATNIKA PODRÓŻNIKA

Gruzja, Czeczenia, Osetia Północna

– czyli fascynująca podróż przez Kaukaz TEKST I ZDJĘCIA WITOLD MOSAKOWSKI

Odkąd pamiętam, zawsze fascynował mnie szeroko pojęty świat. Marzenia o pierwszych podróżach zawiodły mnie do Europy Wschodniej oraz na kontynent azjatycki. Pragnąłem tam odkrywać to, co w większym lub mniejszym stopniu zdołało uchronić się przed negatywnymi skutkami globalizacji. Przyciągała mnie tam różnorodność kultur, odmienność obyczajów.

50


W

tym roku postanowiłem powrócić do Rosji, ale przede wszystkim odwiedzić niewielki kraj położony na pograniczu Europy i Azji. Kraj, który w ostatnich latach stał się niezwykle popularnym kierunkiem turystycznym. Po otrzymaniu wizy do Rosji wykonałem kolejny krok, kupiłem bilet lotniczy do Kutaisi, niewielkiego miasta na zachodzie Gruzji. Kilka przenikliwych spojrzeń i dostaję z powrotem mój paszport, w środku nietypowa, zielona pieczątka. Omijam taksówkarzy i kieruję się w stronę autobusu, którym postanowiłem pojechać do stolicy Gruzji, Tbilisi. Po kilku godzinach jazdy docieram w końcu do celu. Zatrzymujemy się na placu Wolności, obok kolumny, na szczycie której znajduje się pomnik św. Jerzego, patrona Gruzji. Odwiedzam pobliską restaurację, gdzie kosztuję chaczapuri – zapiekany placek z serem to niezwykle pożywne danie, które będzie mi towarzyszyć do końca pobytu w tym kraju. Przez kolejne dni spaceruję ulicami Tbilisi, doświadczając typowo wschodniego sposobu organizacji życia. Szybko się tutaj odnalazłem, przywykłem bowiem do takiego stanu rzeczy. Uliczni sprzedawcy

Niedaleko centrum Władykaukazu znajduje się niewielka cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, ulokowana między niepozornymi, małymi uliczkami.

Miasteczko Stepancminda na północy Gruzji, położone malowniczo na wysokości ponad 1700 m n.p.m.

51


Z NOTATNIKA PODRÓŻNIKA

Spacerując ulicami Tbilisi, można się natknąć na popiersie Lecha Kaczyńskiego, który nadal cieszy się tutaj szacunkiem i popularnością.

oferujący prawosławne ikony, sznurowadła i skaczące pluszowe pieski, tanie jedzenie w ulicznych barach i budy z miejscowymi wypiekami, sprzedawane na sztuki papierosy i pojazdy, które pomimo licznych ubytków jeszcze poruszają się po drogach. Przyjemny, przedziwny klimat tego, co pamiętamy z minionych czasów naszej polskiej, szarej codzienności. W pewnym momencie dostrzegam ulicę imienia Lecha Kaczyńskiego, a tuż obok jego popiersie z umieszczoną na słupie flagą Polski. Prezydent Lech Kaczyński otoczony jest w Gruzji kultem, jakiego nie doczekał się chyba nawet w rodzinnych stronach. Wszystko za sprawą kilku słów, które wypowiedział w sierpniu 2008 podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej. Przemawiając w centrum Tbilisi do tysięcy zgromadzonych Gruzinów, podbił ich serca, dzisiaj jego imieniem nazywa się tutaj ulice. O tamtych czasach przypominają też naklejki, które dostrzegam pod bagażnikami niektórych samochodów. Zarys Gruzji i antyrosyjski napis mówiący o tym, że nieuznawane przez społeczność międzynarodową Abchazja i Osetia Południowa w dalszym ciągu stanowią według Gruzinów integralną część ich terytorium. Przypominają o tym fakcie wszystkie miejscowe mapy. Barierę językową pokonuję jednak, używając języka rosyjskiego, nie budzi to żadnych zastrzeżeń, chociaż polski akcent i wtrącane często słowa wywołują uśmiech na twarzach miejscowych. Polska kojarzy im się nie tylko z Lechem Kaczyńskim, ale przede

Dzaug Bugulov, bohater lokalnej historii, spogląda na siermiężną zabudowę Władykaukazu.

52


53


Z NOTATNIKA PODRÓŻNIKA

Jeden z symboli Władykaukazu, pomnik radzieckiego generała Issy Plijewa

wszystkim z polskimi turystami, którzy chętnie i licznie odwiedzają co roku ten kraj. „Otkuda ty”, to słowa, które słyszę najczęściej, zwłaszcza gdy rozmówca zdaje sobie sprawę z tego, jak kaleczę język rosyjski. Odpowiedź „Polska” przynajmniej w jednym przypadku powoduje, że oprócz zakupionego kotleta otrzymuję jeszcze za darmo ogórki i kawałek sera.

Tbilisi; w centrum miasta wznosi się kolumna z pozłacaną rzeźbą św. Jerzego, patrona Gruzji

54

KIERUNEK PÓŁNOC – CORAZ WYŻEJ, W DRODZE DO ROSJI Czas spędzony w Tbilisi zaczyna powodować, że mam ochotę ruszyć dalej, powoli, w kierunku mojego kolejnego celu, jakim jest Federacja Rosyjska. Udaję się więc metrem na dworzec Didube, z którego codziennie odjeżdżają dziesiątki marszrutek i taksówek. Poradzi sobie tutaj każdy. Właściwy pojazd można odnaleźć, kierując się wykrzykiwanymi przez kierowców nazwami miast i miasteczek. Nie słyszę jednak kluczowego słowa „Stepancminda” ani „Kazbegi”. Stepancminda to osiedle typu miejskiego nazwane tak na cześć św. Szczepana, położone na północy kraju, zaledwie kilka kilometrów od granicy gruzińsko-rosyjskiej. Miejsce to znane jest z niemal pocztówkowych widoków, zdjęcie klasztoru Cminda Sameba odnaleźć można chyba w każdym folderze turystycznym reklamującym Gruzję. Kazbegi to dawna nazwa, która nadal funkcjonuje w publicznej świadomości, chociaż przypomina czasy sowieckiej okupacji. Mijając kolejne marszrutki, zagaduję ich kierowców, korzystając z podanych przez nich informacji. W końcu docieram do miejsca, gdzie dostrzegam wielki napis „Stepancminda/ Kazbegi”. Odjeżdżamy w momencie, gdy brakuje już miejsc w pojeździe. Jedziemy tzw. Gruzińską Drogą Wojenną, która biegnie od Tbilisi do Władykaukazu w Rosji. Nazwa tej drogi ma swoje korzenie jeszcze w XIX wieku, gdy Gruzja pozostawała pod panowaniem Imperium Rosyjskiego i miały tu miejsce liczne, krwawe potyczki. Sama trasa jest wielką atrakcją, bowiem po drodze podziwiać można przepiękne miejsca, np. osiągający głębokość do 1000 m Wąwóz Darialski, malowniczo położona, leżąca nad rzeką Aragwi twierdza Ananuri oraz kryjące się za mgłą i pokrywą chmur wierzchołki gór. Zatrzymujemy się w przydrożnym barze, obok którego starsze kobiety sprzedają miejscowe rękodzieło, oprócz tego kupić można bazarowe bibeloty, ciepłe skarpety, czapki i swetry. Mały autobus zatrzymuje się na parkingu przy głównej ulicy. Stojący obok mężczyźni zaczepiają turystów, oferując nocleg w jednym z miejscowych hosteli. Dziękuję im i udaję się spokojnym krokiem w kierunku małego pensjonatu, który znajduje się w prywatnym domu. Po krótkiej rozmowie z właścicielką otrzymuje herbatę od jej matki i mogę spokojnie usiąść na tarasie, ciesząc się zapierającymi dech w piersiach widokami. Przede mną rozpościerają się góry Kaukazu. Za moimi


plecami znajduje się górski szlak, który zaczyna się w wiosce Gergeti, a prowadzi w kierunku klasztoru Cminda Sameba położonego w sąsiedztwie wysokiego na ponad 5 tysięcy metrów szczytu Kazbek. Ruszam w dalszą drogę właśnie tym szlakiem. Zatrzymuję się po pokonaniu prawie całej trasy, nade mną zbierają się niepokojące ciemne chmury, z nieba pada deszcz, a niska temperatura sprawia, że z powodu braku odpowiednio ciepłych ubrań wracam do wioski. Idąc poboczem drogi, staram się zatrzymać przejeżdżające auta. W końcu pojawia się wysłużony samochód na rosyjskich rejestracjach, którego kierowca opuszcza szybę i zaprasza mnie do środka. Okazuje się przemiłym Gruzinem, który zajmuje się handlem i dzieli swój czas między Tbilisi a Władykaukazem. Dojeżdżamy do granicy, o której słyszałem wiele interesujących historii. Na gruzińskiej stronie dostaję szybko pieczątkę wyjazdową, już w Rosji zostaję uważnie zmierzony wzrokiem. Kończy się jednak na kilku pytaniach o cel mojego przyjazdu. Kierowca czeka na mnie cierpliwie w swoim samochodzie, śmiejąc się po drodze, że pojazd ma już ponad trzydzieści lat, ale pokonał trasę w jednym kawałku. Po pewnym czasie dojechaliśmy do domu mojego nowego znajomego, w którym dostałem coś do jedzenia. Pomógł mi też zamówić taksówkę do mojego hotelu, która okazuje się tutaj tanim i idealnym środkiem transportu. Początkowo miasto robi na mnie wrażenie ponurego i zaniedbanego, ale serdeczna pomoc miejscowych i ich życzliwe nastawienie sprawiają, że zaczynam myśleć pozytywnie o moim pobycie w tej części Rosji. Władykaukaz to

W centrum Władykaukazu najlepszym środkiem transportu jest tramwaj.

stolica Osetii Północnej-Alanii, położonej u stóp Kaukazu. Było to także najdalej wysunięte na południe miasto, do którego w 1942 dotarły wojska niemieckie. Już pierwszego dnia wybieram się na spacer, mijając liczne chruszczowki, to znaczy typowe dla byłego Związku Radzieckiego bloki mieszkalne charakteryzujące się małym metrażem i tanim wykończeniem. Docieram w końcu do Prospektu Mira, to główna aleja miasta, przyjemne miejsce pełne drzew, sklepów, restauracji, z przebiegającą tuż obok linią tramwajową. Pytając miejscowych o drogę, spotykam się, zresztą jak zwykle, z ciekawością i pytaniami o moje pochodzenie. W jednym ze sklepów spożywczych dowiaduję się, jak dojechać do miasteczka Biesłan, położonego ok. 20 kilometrów na północ.

REKLAMA

55


Z NOTATNIKA PODRÓŻNIKA

O TYM JAK BYŁO I JAK JEST – TRUDNA PRZESZŁOŚĆ REGIONU Na dworcu autobusowym kręcę się początkowo bez sensu, starając się odszukać marszrutkę jadącą w kierunku Biesłanu. Dostrzegam rozkład jazdy wiszący tuż nad moją głową, ale uwzględnia on tylko dalekobieżne autobusy. Podchodzę do pewnej kobiety i pytam o Biesłan, wskazuje mi palcem na stojącą obok marszrutkę. Rozglądając się po wnętrzu pojazdu, rzucam słowo klucz „Biesłan”. Jeden z pasażerów przytakuje mi głową. Teraz pozostaje czekać, aż wszystkie

miejsca się wypełnią, i ruszymy w drogę. Biesłan kojarzy się większości osób z tragedią, która wydarzyła się tutaj we wrześniu 2004 roku. Pierwszego dnia szkoły do budynku wtargnęła grupa czeczeńskich separatystów, którzy przez kolejne dni przetrzymywali tutaj zakładników. Ostatecznie po szturmie rosyjskiego wojska nastąpiła wymiana ognia, co skutkowało śmiercią ponad trzystu osób, w tym wielu nieletnich uczniów. To wydarzenie zmieniło na zawsze oblicze tego niepozornego miasteczka, sprawiając, że do dnia dzisiejszego słowo „Biesłan” przywraca wspomnienia o tamtych krwawych wydarzeniach. W czasie mojej podróży zaczął padać ulewny deszcz, a niebo zakryła gruba warstwa białych chmur. Zatrzymaliśmy się przy głównej drodze, zaraz obok niewielkiej stacji benzynowej. Podbiegł do mnie niepozorny, mały kundel, prosząc swoim ufnym wzrokiem o coś do jedzenia. Razem z moim nowym towarzyszem doszliśmy dość szybko do centrum tego małego miasteczka. Głównym celem mojej wycieczki była oczywiście słynna szkoła, a raczej jej pozostałości. Będąc już blisko, zatrzymałem stojącą na ulicy starszą kobietę, która powiedziała, że zabierze mnie na miejsce. Zgodziłem się. Po przejściu kilku metrów zaczęła opowiadać mi w szczegółach o swoim synu, który zginął tamtego dnia na terenie szkoły. Wydarzenie, które znałem jedynie z ekranu telewizora i kilku artykułów, nabrało realnych kształtów. Ujrzałem prawdziwe łzy rozpaczy, powiedziałem więc, że moja przewodniczka nie musi ze mną

Budynek szkoły i sali gimnastycznej w miasteczku Biesłan, niegdyś tętniące życiem, obecnie stanowią miejsce pamięci.

56


57


Z NOTATNIKA PODRÓŻNIKA

wchodzić do środka. Chciała jednak koniecznie pokazać mi zdjęcie syna, które wisiało na jednej ze ścian dawnej sali gimnastycznej. Po chwili zaproponowała mi wspólne odwiedziny cmentarza poświęconego ofiarom tej zbrodni. Pojechaliśmy tam taksówką. Zadbane groby, rodzice składający kwiaty na mogiłach swoich dzieci, poczułem się nieco przybity tymi widokami i grzecznie poprosiłem o pozwolenie zrobienia tutaj kilku zdjęć. W oczekiwaniu na powrót do miasteczka zamieniliśmy jeszcze kilka słów. Refleksje starszego człowieka, pełne wspomnień i wniosków płynących ze zmieniających się czasów. Słowa prawdy o życiu w siermiężnym Związku Radzieckim, a jednocześnie stwierdzenie, że kiedyś było jakoś inaczej. Życie płynęło wolniej, spokojniej. Wysiadając w centrum z taksówki, uścisnęliśmy sobie dłonie z tą niesamowitą kobietą, która poświęciła mi czas i specjalnie dla mnie powróciła do miejsc, które wywołują w niej cierpienie. W zadumie spaceruję jeszcze po okolicy, ale szybko wracam

Grozny; niegdyś miasto ruin, obecnie wyrastają tu kolorowe, szklane kwiaty

do głównej drogi, żeby złapać transport do Władykaukazu. W strugach deszczu zatrzymuje się rozpędzona marszrutka. Wskakuję do środka. Kolejnym etapem na trasie jest Grozny, stolica Czeczenii. Jeszcze w 2003 roku Grozny uznano za najbardziej zniszczone miasto na ziemi. Sama Czeczenia kojarzy się do dzisiaj

Modernistyczna architektura centrum Groznego, symbol nowoczesności miasta odbudowanego z gruzów

58


Symbol dominującego w Czeczenii islamu i duma miasta; meczet Achmada Kadyrowa, jeden z największych w Europie

głównie z wojną i terroryzmem, co nie powinno raczej nikogo dziwić. Przez prawie całe lata 90. XX wieku, jak i na początku XXI wieku Czeczenia była świadkiem dwóch wojen i licznych zamachów terrorystycznych – wszystko z powodu antyrosyjskiego sentymentu i niepodległościowych dążeń. Zdecydowana większość państw odradza swoim obywatelom podróż w ten region Rosji, ale ja podejmuję to ryzyko. Na własne oczy przekonuję się, że Grozny podniosło się z ruin, w niczym nie przypominając już miasta, które można oglądać na wykonanych nie tak dawno fotografiach. Sercem miasta jest bez wątpienia modernistyczne centrum, które razem z otwartym w 2008 roku meczetem Achmada Kadyrowa stanowi oblicze nowego rozdziału w historii miasta. Jest symbolem odbudowy, rozwoju, a przede wszystkim powracającego w te strony spokoju. O tym, że Czeczenia zacieśnia swoje związki z Rosją i prowadzi politykę zgodną z oczekiwaniami Kremla, przypomina fakt, że jedna z głównych ulic miasta nosi imię Władimira Putina. Rzuca się tutaj w oczy wszechobecny kult Ramzana Kadyrowa i jego ojca Achmada. Kolejno obecnego i poprzedniego prezydenta Czeczenii. Achmad Kadyrow spogląda na człowieka z licznych portretów zawieszonych na budynkach, natomiast jego sprawujący rządy silnej ręki syn pojawia się nawet na koszulkach, które można kupić w sklepie z pamiątkami. O tym, gdzie się znajduję, przypomina mi dość liczna w porównaniu z innymi miejscami ilość wojska i policji. Sam zostaję zatrzymany przez wojskowych w momencie, gdy próbuję zrobić zdjęcie instalacji gazowej. Strach spogląda mi w oczy, gdy słyszę, że biorą mnie za dziennikarza. Wyjaśnie-

Opera Narodowa w centrum Groznego

nie, że jestem tylko nieświadomym turystą z Polski, sprawia, że po usunięciu zdjęcia dostaję pozwolenie na opuszczenie tego miejsca. Niestety, poza rozwijającą się w szalonym tempie stolicą, Czeczenia nadal pozostaje biednym regionem, w którym realnym problemem pozostają korupcja, bezrobocie i oskarżenia o łamanie praw człowieka.

POWRÓT DO GRUZIŃSKIEGO KRAJU W Gruzji odwiedzam jeszcze rodzinne strony Józefa Stalina, miasto Gori. Znajduje się tam słynne, otwarte w 1937 roku muzeum poświęcone życiu przywódcy Związku Radzieckiego. Zgromadzono tutaj nie tylko obrazy wodza, ale również jego osobiste rzeczy i socrealistyczne rzeźby. Jest

59


Z NOTATNIKA PODRÓŻNIKA

Gori; socrealistyczna rzeźba przedstawiająca Józefa Stalina wita odwiedzających muzeum poświęcone życiu Generalissimusa.

to dość specyficzne miejsce, która może stanowić jedynie ciekawostkę, ale na pewno nie jest obiektywnym źródłem informacji o życiu Stalina. Wpadam też do położonej tuż nad rzeką Aragwi miejscowości Mccheta, która urzeka mnie swoim klimatem. To jedno z najstarszych miast w Gruzji, którego główną atrakcją jest wybudowany w XI wieku kościół katedralny Sweti Cchoweli, który pomimo licznych renowacji przypomina o bogatej tradycji i historii tego małego kraju.

Prawosławny kościół katedralny Sweti Cchoweli, siedziba patriarchy kościoła gruzińskiego, jest nie tylko celem pielgrzymek, ale też obowiązkowym przystankiem na turystycznej trasie.

60

Kraju zmagającego się z przeciwnościami losu, na którego dzieje wpływał wielki sąsiad z północy. Kraju spoglądającego z nadzieją w przyszłość. Otrzymuję błogosławieństwo od miejscowego popa, który na informację o tym, że jestem z Polski, uśmiecha się szeroko i prawie bez akcentu mówi „dzień dobry”. Kolejny raz uświadamiam sobie, jak wielką popularnością cieszą się tutaj moi rodacy. Czekając na powrotny samolot, jestem pewny, że zarówno Gruzja, jak i mniej popularny rosyjski Kaukaz to miejsca, które urzekną każdego, kto w podróży oczekuje bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem, bo gościnność w obydwu miejscach jest już legendarna. ■


61


ŚWIAT NA TALERZU

Przyprawy Kerali TEKST I ZDJĘCIA MACIEJ MAJERCZAK

Kerala, niewielki stan w Indiach, to nie tylko przepiękne plaże, górzyste krajobrazy, dzikie słonie i tygrysy, ale także bogactwo kulinarne, którego skomplikowany i pełen aromatów smak to zasługa keralskich przypraw.

W

62

Kerali znajdowało się epicentrum światowego handlu przyprawami, które swego czasu były cenniejsze od złota, co poniekąd doprowadziło do kolonizacji Indii. To właśnie do Koczin, portowego miasta w stanie Kerala, Vasco da Gama dotarł drogą morską jako pierwszy Europejczyk, tym samym ułatwiając nam nieograniczony handel z Azją Południową.

pośrednikami w handlu między Azją a Starym Kontynentem. Pieprz z uwagi na swoją drogocenność (porównywaną do złota) był tak pożądany, że Portugalczycy, by wyeliminować arabskich pośredników, ruszyli na podbój Indii. W Kerali można spotkać czarny, zielony oraz biały pieprz, a najbardziej znane odmiany tej przyprawy to Panniyu, Karimunda, Arakkulam Munda czy Kuthiravally.

Kuchnia południowych Indii to bogaty wybór przepięknych kolorowych dań, przede wszystkim opartych na sosach. Należą do nich na przykład puttu i kadala curry, sambar czy też erissery, w których główną rolę odgrywają przyprawy korzenne. W Europie pieprz został odkryty dzięki Arabom, którzy byli

Kolejną przyprawą, z której słynie Kerala, jest kardamon uważany za afrodyzjak. Ma wyjątkowy, intensywny aromat, który jest często wykorzystywany w produkcji perfum. Świeżość kardamonu, a tym samym jego jakość, można sprawdzić w bardzo prosty sposób. Należy wziąć kilka ziarenek do ręki


Pieprz

i zgnieść: łupiny z łatwością powinny się kruszyć, odsłaniając przepiękne jasnozielone „serce” nasiona, a zapach błyskawicznie uderzyć w nasze zmysły. Anyż to małe brązowe gwiazdki o specyficznym zapachu, często kojarzącym się z grecką wódką Ouzo. O ile nie każdy przepada za jej smakiem, o tyle anyż w połączeniu z innymi przyprawami nadaje keralskim potrawom fantastyczny smak, który jednak w nich nie dominuje, jak to się dzieje w przypadku greckiej wódki. Starsi mieszkańcy Kerali do dziś wierzą w lecznicze właściwości anyżu, stosują go m.in. w dolegliwościach trawiennych oraz reumatycznych.

ków i smaku uwalnia ten w laskach, starty własnoręcznie. Plantacje cynamonowców bardzo trudno dostrzec, gdyż łodygi tego drzewa są zielone i często gubią się wśród tropikalnej flory. To tylko część przypraw, które występują w Kerali, lecz by je wszystkie wymienić, potrzebowalibyśmy co najmniej jednego tomu w encyklopedii. Z bardziej znanych i stosowanych przypraw w Polsce można również wymienić kurkumę, tamarynd, ziarna kolendry czy kmin. Keralskie curry nie jest łatwe do zrobienia, gdyż zawiera kilkanaście składników, ale rezultat z pewnością wynagrodzi nam wysiłek włożony w przygotowanie tego dania. ■

Popularny w ostatnich latach w Polsce jako doskonały dodatek (np. do herbaty) imbir to korzeń o jasnożółtym kolorze. Jego keralskie odmiany są uważane za jedne z najlepszych na świecie. Ścierany w moździerzu razem z czosnkiem, chili i innymi przyprawami stanowi nieodzowny składnik indyjskich sosów, a jego sok to fantastyczny i zdrowy dodatek do napojów owocowych i smoothie. Nie byłoby indyjskiej kuchni bez cynamonu, czyli wysuszonej kory drzew cynamonowca, o słodkawo-korzennym aromacie, z lekką nutą pikantności. W Polsce cynamon jest dostępny w postaci jasnobrązowego proszku, używanego często jako dodatek do szarlotki, jak również do innych deserów. Najwięcej olej-

Gałka muszkatołowa; po lewej w postaci „naturalnej”

Aloes (w środku)

63


PREZENTOWNIK

Czas gwiazdkowych upominków...

Szczoteczka Soniczna GUM ActiVital Sonic to naukowo udowodniona wyższa skuteczność. Stożkowe, zwężające się włosie, usuwa do 50% więcej płytki bakteryjnej z przestrzeni międzyzębowych oraz dociera 47-krotnie głębiej poniżej linii dziąseł niż szczoteczka manualna. Wibracje soniczne o częstotliwości 12 000 cykli na minutę zapewniają efektywne, ale delikatne oczyszczenie oraz stymulują dziąsła.

Zegarek Aquaracer (TAG Heuer) to propozycja nie tylko dla miłośników nurkowania. Ponadczasowa sportowa stylistyka została podkreślona granatową tarczą ze szlifem słonecznym i datownikiem, szafirowym szkłem oraz stalową bransoletą. Wodoszczelność – 300 m. 5690 zł tagheuer.com

59,99 zł sunstargum.pl

Niezwykle ciepłe, damskie śniegowce Snovalley2 zaprojektowane przez specjalistów z kanadyjskiego Kamika. Przeznaczone do użytku miejskiego oraz do rekreacji na świeżym powietrzu, również w warunkach nierównego terenu. W warstwie cholewki zastosowana została technologia bazująca na mikrowłóknach 3M™ Thinsulate™. Zapewnia ona świetną oddychalność i ciepło w zróżnicowanych warunkach atmosferycznych, nawet przy temperaturze sięgającej -40°C. Przyczepność do podłoża gwarantuje wykonana z syntetycznej gumy, antypoślizgowa podeszwa zewnętrzna. 489 zł kamik.com

64

Podręczny statyw Flex 2 w 1 to kompaktowy rozmiar (14 cm wysokości) oraz elastyczna budowa umożliwiająca umieszczenie na różnych powierzchniach i obiektach. System 2 w 1 pozwala na zamocowanie smartfonów i kamer GoPro o rozmiarze od 5,5 do 7,8 cm. Model dostępny jest w trzech kolorach: czarnym, czerwonym oraz niebieskim.

Power bank VARTA Slim o pojemności 6000 mAh wyposażony jest w dwa porty wyjściowe: USB typu C oraz USB 2.4A, umożliwiające ładowanie dwóch urządzeń jednocześnie. Dzięki wykorzystaniu technologii litowo-polimerowej jest wyjątkowo płaski – zmieści się w każdej torbie podróżnej. Aktualną pojemność można łatwo sprawdzić dzięki czterem diodom LED. Power bank można naładować za pomocą kabla Micro USB (w zestawie).

49,90 zł hama.pl

ok. 129 zł varta.pl


65


PREZENTOWNIK

Biodrówka antykradzieżowa Pacsafe Venturesafe X została wyposażona w szereg zabezpieczeń przeciw kradzieży. Pomieści 7-calowy tablet, ma liczne kieszenie i solidną konstrukcję. Pojemność 4 l, długość paska 82 do 121cm. 299,99 zł pacsafe.pl

SEGWAY od polskiej marki VELEX jest jednym z najciekawszych pojazdów elektrycznych na rynku. To pojazd samobalansujący dwukołowy, jednoosiowy, którego elektronika powoduje, że utrzymuje równowagę i nie przewraca się. Najnowszą propozycją jest wersja terenowa pojazdu OFF-ROAD X2. Silniki 2 x 2000 W i ogromne koła 21 cali pozwalają jeździć prawie w każdym terenie. od 12 499 zł velex.pl

ROLLINSFORD TBL.15637JYB/02 (Timberland) to solidny zegarek na skórzanym pasku – z datownikiem, kopertą o średnicy 42 mm i klasą wodoszczelności 50 m. 499 zł zibi.pl

Bardzo lekka i bardzo ciepła kurtka Argon Hoody, w której zastosowano najnowszą technologię od Jacka Wolfskina: syntetyczną ocieplinę Microguard Superloft. Nowe wypełnienie posiada sprężystość i termiczne właściwości zbliżone do puchu, zachowując przy tym wytrzymałość na działania zewnętrzne. Kurtkę wyposażono także w dobrze dopasowany kaptur i utrzymujące temperaturę zwężenia rękawów. 649 zł sklep.jack-wolfskin.pl

66

Kamera HERO8 Black oferuje nowy standard stabilizacji obrazu HyperSmooth 2.0. Działa ona przy każdej rozdzielczości i liczbie klatek, ma nowy tryb Boost, a w aplikacji dostępna jest także funkcja poziomowania. Nowa funkcja TimeWarp 2.0 umożliwia automatyczną regulację prędkości nagrywania i dotykowe sterowanie „rampingiem”. Kamerę wyposażono w cztery obiektywy cyfrowe ułatwiające wybór kadru, dźwięk z ulepszonym systemem redukcji szumu wiatru, niestandardowymi profilami ustawień trybu oraz lżejszą konstrukcję bez ramki, wyposażoną w składane słupki montażowe. Media Mod (ok. 349 zł), Display Mod (ok. 349 zł) i Light Mod (229 zł) to akcesoria modułowe, dzięki którym kamera HERO8 Black może zyskać profesjonalną jakość dźwięku, przedni ekran i zaawansowane oświetlenie. 1899 zł (cena rekomendowana kamery) gopro.com


67


MIEJSCE Z CHARAKTEREM

Aktywnie i sportowo w zielonych Katowicach

Wiele osób zaskakuje informacja, że Katowice to trzecie najbardziej zielone miasto w Polsce. Lasy, parki i stawy stanowią prawie połowę powierzchni stolicy województwa śląskiego.

ZDJĘCIA: RADOSŁAW KAZMIERCZAK

W

68

katowickiej Dolinie Trzech Stawów, porównywanej przez wiele osób do nowojorskiego Central Parku, warto założyć rolki i przetestować prawie 4-kilometrową rolkostradę lub wypożyczyć kajak. Można tam także spotkać setki biegaczy i wziąć udział w wielu imprezach biegowych, w których tradycyjnie wspólnie uczestniczą wytrawni zawodnicy i amatorzy. Natomiast największą letnią atrakcją dla dzieci jest tu wodny plac zabaw. Z kolei lasy na południu miasta cieszą się wielką popularnością wśród rowerzystów. W całym mieście jest 180 km dróg i tras rowerowych, a osoby niemające jednośladów mogą skorzystać z największej w województwie sieci wypożyczalni rowerów miejskich rozsianych po całym mieście. Właśnie ta „zielona” polityka miasta, a także kładzenie dużego nacisku na walkę o czyste powietrze oraz ekologiczny transport wpłynęły na to, że Katowice zajęły po raz drugi


linii tramwajowej, powstanie drewniana promenada. Przy Hubertusie I powstaną pomosty wędkarskie. Uzupełnieniem całości będą m.in. kręgi do grillowania, boisko do siatkówki plażowej, elementy małej architektury – ławki, kosze na śmieci, stojaki na rowery, oświetlenie. – Zakres prac będzie olbrzymi, a koszt wyniesie na pewno kilkadziesiąt milionów złotych. Traktujemy to jednak jako inwestycję w wysoką jakość życia katowiczan. Dzięki temu ten obszar stanie się miejscem, w którym tysiące mieszkańców będą spędzać swój czas – tak jak dzisiaj ma to miejsce w Dolinie Trzech Stawów – podkreśla prezydent Marcin Krupa. ■

FOTO: UM KATOWICE

z rzędu pierwsze miejsce w rankingu w kategorii „najbardziej ekologiczne miasto w Polsce”. Jednocześnie przemianę Katowic z miasta przemysłowego w nowoczesną stolicę ponad dwumilionowej metropolii zauważono w skali międzynarodowej. To właśnie stolica województwa śląskiego otrzymała od ONZ status gospodarza Szczytu Klimatycznego COP24, który w grudniu ubiegłego roku przyciągnął do Katowic ponad 20 tysięcy osób z całego świata. W ostatnich tygodniach Katowice wybrano również na gospodarza kolejnego wydarzenia – w 2022 roku w mieście odbędzie się Światowe Forum Miejskie. Miasto nie osiada na laurach. Na bieżąco realizuje szereg inwestycji, które poprawiają jakość życia w mieście. Ważnym elementem jest stała inwestycja w rozwój terenów zielonych. Powstają nowe parki i strefy zielone. Przykładem jest rozpoczynająca się rewitalizacja okolic stawów Morawa, Borki oraz trzech Hubertusów, które tworzą urokliwy kompleks przyrodniczo-krajobrazowy „Szopienice-Borki”. Wielu mieszkańców Katowic, którzy po raz pierwszy odwiedzają to miejsce, jest zaskoczonych ogromnym rozmiarem tego obszaru. Sama powierzchnia wspomnianych stawów wynosi 91 hektarów (czyli blisko 130 pełnowymiarowych boisk piłkarskich) – co oznacza, że jest aż 10 razy większa niż powierzchnia zbiorników w popularnej Dolinie Trzech Stawów. Jak się zmieni obszar stawów? – Kierując się wskazaniami mieszkańców, chcemy, by Dolina Pięciu Stawów umożliwiała rodzinny, aktywny wypoczynek – z zachowaniem jej spokojnego, zielonego charakteru – podkreśla prezydent Marcin Krupa. Aktualnie dobiegają końca prace nad utworzeniem koncepcji architektoniczno-urbanistycznej dla tego miejsca. Przewiduje ona m.in. stworzenie sieci dróg rowerowych okalających wszystkie stawy, utworzenie kilku plaż kąpielowych nad Borkami i Morawą, modernizację harcerskiej stanicy żeglarskiej z możliwością wypożyczania łódek i kajaków. Dużą zmianą będzie utworzenie wodnego połączenia pomiędzy stawami Morawa i Borki, która zwiększy możliwości osobom uprawiającym sporty wodne. Wzdłuż wschodniego brzegu Morawy, przy skarpie wzdłuż

69


MIEJSCE Z CHARAKTEREM

Katowice wielu osobom kojarzyły się jeszcze kilkanaście lat temu wyłącznie z szarością, kopalniami i węglem. Dziś ciekawa i zróżnicowana oferta kulturalna przyciąga nie tylko mieszkańców Katowic, ale też tysiące turystów z całego kraju i z zagranicy.

N

a pierwszy plan zdecydowanie wybija się muzyka. To właśnie w Katowicach odbywają się znane w całej Europie festiwale muzyczne – Tauron Nowa Muzyka i OFF Festival. Dla wielbicieli bluesa najważniejszą imprezą w roku jest oczywiście Rawa Blues Festival. Warto przypomnieć, że właśnie ten gatunek muzyki w Polsce ma swoje korzenie w Katowicach, co stało się inspiracją do stworzenia projektu „Szlak Śląskiego Bluesa”. Wchodząc na stronę internetową www.szlak-bluesa.pl, możecie posłuchać historii opowiadanych m.in. przez Irka Dudka, Sebastiana Riedla czy Leszka Windera, a korzystając z interaktywnej mapy – każdy z nas może samodzielnie poszukać śladów bluesa, ruszając w miasto. – Organizacja festiwali doskonale wpisuje się w przyjętą przez nas strategię inwestowania w kulturę. Jej efektem było m.in. przyznanie Katowicom prestiżowego tytułu Miasta Kreatywnego UNESCO w dziedzinie muzyki – tym samym weszliśmy do elitarnego klubu miast. UNESCO doceniło intensywność i różnorodność życia muzycznego w naszym mieście – silnego muzyką poważną, dumnego ze

70

ZDJĘCIA: RADOSŁAW KAZMIERCZAK

Apetyt na kulturę w Mieście Muzyki UNESCO

swojego wkładu w rozwój polskiego jazzu i bluesa, szczycącego się najlepszymi festiwalami muzyki alternatywnej i elektronicznej – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic. Wielbiciele klasycznych i eksperymentalnych brzmień chętnie odwiedzają siedzibę Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (NOSPR) w powstałej kosztem ponad miliarda złotych Strefie Kultury. Licząca 1800 miejsc sala koncertowa jest przez specjalistów uznawana za jedną z najlepszych w świecie, a każdy koncert przyciąga komplet publiczności. Dlatego warto już dziś sprawdzić repertuar na stronie internetowej www.nospr.org.pl i wcześniej kupić bilety! Życie muzyczne Katowic zostało zauważone i docenione! Pod koniec 2015 roku Katowice otrzymały prestiżowy tytuł Miasta Muzyki UNESCO – jako jedyne miasto w Polsce i jedno z zaledwie 13 w Europie. Stolica województwa śląskiego ma też bogate tradycje filmowe. To właśnie tutaj urodził się, mieszkał i tworzył Kazimierz Kutz. Jego filmy są niezwykle realistyczne i wiarygodne. Sam zwykł mawiać, że nie wierzy w olśnienia, tylko w realną


FOTO: T. MAKULA

mią Sztuk Pięknych i Akademią Muzyczną dużą popularnością cieszy się także Wydział Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, który przeniósł się rok temu do nowej siedziby. Od czasu ukończenia budowy katowickiej Strefy Kultury żadna inna architektoniczna realizacja w mieście nie wzbudzała tak powszechnego zachwytu. Nowy budynek Wydziału RiTV zyskał uznanie w oczach ekspertów, mieszkańców i samych studentów i jako jedyny obiekt w Polsce uzyskał nominację do nagrody im. Miesa van der Rohe. O życiu kulturalnym w Katowicach można wiele przeczytać, a także obejrzeć filmy, dokumenty. Ale najlepiej po prostu tu przyjechać, by posmakować go samemu. ■

FOTO: L.NAZDRACZEW

pracę. Te słowa zapewne pozwoliły mu zrealizować jedne z największych arcydzieł polskiej kinematografii, w których często można odnaleźć właśnie Katowice. Z krajobrazu Katowic w swoich filmach korzysta także Lech Majewski, który w ostatnim czasie realizował w mieście film „Brigitte Bardot cudowna”. Dzisiejsze Katowice stają się także coraz bardziej atrakcyjną destynacją dla studentów chcących kształcić się na kierunkach artystycznych, muzycznych i filmowych. Poza Akade-

71


PODRÓŻE Z PASJĄ

Mjanma czy Birma?

Podróż do kraju uśmiechniętych ludzi TEKST I ZDJĘCIA JULIA SAWICKA-GRANDÍA

Birmańska dziewczyna w obowiązkowym makijazu chroniącym przed słońcem

72


Niezliczona ilość buddyjskich świątyń, kilometry długich plaż, archipelag kilkuset wysp rozsianych po Morzu Andamańskim, prawdziwy tygiel etniczny, który stara się opierać zachodnim wpływom – Mjanma kusi podróżnych szukających mniej uczęszczanych szlaków w Azji.

„T

ak wyglądała Tajlandia 30 lat temu” – to jedno ze stwierdzeń na temat Mjanmy, dawniej oficjalnie zwaną Birmą. Sprawdziłam, jak jest naprawdę. Po latach odizolowania i panowania dyktatury wojskowej Mjanma coraz bardziej się otwiera. Ponad pięćdziesięciomilionowy kraj położony w Azji Południowo-Wschodniej sąsiaduje z Tajlandią, Laosem, Chinami, Indiami i Bangladeszem. Może pochwalić się prawie 2000 kilometrów linii brzegowej nad Morzem Andamańskim i Zatoką Bengalską. To bardzo bezpieczny kraj, co potwierdza się także podczas mojej kolejnej wyprawy w to

miejsce. Urzeka mnie ogromna uprzejmość ludzi i zaskakuje względnie mała ilość naciągaczy, co jest rzadkie w tej części świata. Bez oporów korzystam z nocnych autobusów i przemieszczam się dość sprawnie po całym kraju średniej jakości drogami. Po jakimś czasie przestaje mnie szokować jeden z najbardziej powszechnych tutejszych obyczajów – żucie liści pieprzu betelowego, który pobudza ślinianki i zostawia czerwony kolor na dziąsłach. Przyzwyczajam się do nieustannych uśmiechów oraz publicznego wypluwania nadmiaru mazi i rzucanego w moją stronę powitania „Mingalaba”.

Buddyjskie stupy przyciągają do Bagan rzesze turystów

73


PODRÓŻE Z PASJĄ

Świątynia na Wzgórzu Mandalay (240 m n.p.m.) to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Mandalay – drugim ważnym po Yangonie mieście w Mjanmie.

UNIKAJĄC TŁUMÓW Gdy w okresie okołosylwestrowym rzesze turystów kierują się do Tajlandii, Wietnamu czy na Sri Lankę, postanawiam ponownie udać się do Mjanmy, zakładając, że najwięcej zwiedzających będzie w Bagan, Mandalay czy nad jeziorem Inle, o których jeszcze wspomnę. Z Yangonu (lub Rangunu) kieruję się na samo południe kraju, do Dawe, które zachwyca kolonialną architekturą. To także najlepsze miejsce do rozpoczęcia eksploracji samego południa kraju i odwiedzenia przepięknych plaż. Cypel, który rozciąga się od Dawe i wędruje w głąb morza, kryje wiele zakątków, które nie są jeszcze zdewastowane przez masową turystykę. Główna droga z miasta, licząca ok. 70 kilometrów, prowadzi do rybackiej wioski Shin Maw, w której znajduje się buddyjska pagoda. Pierwsze dni spędzam jednak w nadmorskiej miejscowości Maungmagan, oddalonej 20 minut jazdy samochodem od Dawe. Jeden duży hotel i resorty z bungalowami są najbardziej skomercjalizowanym miejscem na cyplu. Mimo szczytu sezonu prawie nie ma tu turystów, nie licząc birmańskich rodzin. Na rozległej plaży obserwuję codzienne życie rybaków. Na wypoczynek przyjeżdżają także mnisi, których darzy się tu ogromnym szacunkiem. Podobno w całej Birmie ich liczba może sięgać nawet pół miliona! Kolumny małych lub nieco starszych dzieci, z ogolonymi główkami, ubranych

74

Ulice Dawe


75


PODRÓŻE Z PASJĄ

Rybak na jeziora Inle

Mieszkanka jednej ze społeczności na jeziorze Inle

w bordowe szaty, nikogo tu nie dziwią. Wiele z nich spędza kilka lat w buddyjskich klasztorach. Intrygują mnie bezludne plaże, dlatego wyruszam m.in. do rybackiej wioski San Hlan. Po pokonaniu rowerem pagórkowatych wertepów oraz podmokłych po odpływie piasków docieram na szeroką ogromną plażę, która jest pusta. Potwierdza się jedna z zasłyszanych opinii, że najpiękniejsze plaże Birmy są trudno dostępne, a w ich okolicach nie ma jeszcze infrastruktury turystycznej takiej jak w Tajlandii.

MORSCY CYGANIE I ARCHIPELAG MERGUI Za ten stan rzeczy odpowiadają władze kraju, które wciąż wiele miejsc strzegą przed turystami, a poszczególne prowincje lub regiony otwierają stopniowo dla rzeszy zwiedzających. Jednym z takich birmańskich skarbów jest bez wąt-

Jedna z miejscowości nad jeziorem Inle

76

pienia Archipelag Mergui, położony niedaleko Tajlandii. 800 wysp rozsianych na Morzu Andamańskim jest w większości niedostępnych. Tylko kilka z nich jest zamieszkałych. By się tam dostać, zatrzymuję się najpierw w portowym mieście Myeik, które początkowo robi na mnie złe wrażenie. Zatłoczone, głośne i niezbyt czyste, zwłaszcza nad samym brzegiem morza, wydaje się moim najgorszym wyborem, jego odczarowanie następuje później. Najpierw zamawiam wycieczkę – jednodniowy rejs po kilku wyspach archipelagu kosztuje mniej więcej 80 dolarów. Podróż na własną rękę nie jest możliwa. Jeśli chce się zwiedzić to wyjątkowe miejsce, trzeba wybrać wycieczkę, która jest dostępna w danym okresie. Dzięki polityce nienastawionej na masowego odbiorcę, rafa koralowa wokół wysp tego archipelagu uchodzi za jedną z najlepiej zachowanych na świecie. Lazurowa woda,


Świątynia i klasztor królewski Maha Aungmye Bonzan Kyaung położony w Inwa (okolice Mandalay)

Po prawej: w klasztorze Mahagandhayon Kyaung, niedaleko Mandalay, kształci się ok. 1,5 tys. mnichów

złocisty piasek w uroczych zatokach wysp, których większość porasta tropikalny las, jest idealnym miejscem do nurkowania lub snorkelingu. Największe emocje wzbudza jednak spotkanie przedstawicieli Mokenów, czyli Morskich Cyganów. Ta etniczna grupa nomadów liczy 2-3 tysiące ludzi, ma własny język i żyje poza cywilizacją, pod ochroną rządu Birmy. Ich życie toczy się na morzu, sporadycznie w okresie monsunowym mieszkają na wyspach.

YANGON I ZŁOTA DUMA Kontrastem do spotkania z Mokenami jest pobyt w największym mieście w kraju – Yangonie, który z niezrozumiałych przyczyn od prawie piętnastu lat nie jest już stolicą. To jednak wciąż ważny ośrodek ekonomiczny i kulturalny. Jego dumą jest pagoda Szwedagon, wzniesiona na wzgórzu Singuttara, przez co jest charakterystycznym elementem krajobrazu miasta. Wyznawcy buddyzmu wierzą, że powstała aż 2,5 tysiąca lat temu. Jej centralny punkt to złota stupa o wysokości 99 m – miejsce licznych pielgrzymek. O wiele mniej spektakularną świątynią jest pagoda Sule w samym centrum miasta, niedaleko dworca autobusowego. Przyglądam się mieszkańcom. Im dalej w głąb kraju i na północ, tym bardziej są wierni swojej tradycji. Zarówno młodzi, jak i starzy mężczyźni, ze względu na niemiłosierne upały, noszą longyi, długi przepasany materiał przypominający spódnicę. Kobiety i dzieci nie wychodzą na dwór bez obowiązkowego makijażu – finezyjnie nałożonej na

Posąg Buddy w jednej ze świątyń kompleksu w Bagan

77


PODRÓŻE Z PASJĄ

Rybacy i ich rodziny z miejscowości Maungmagan

Birmański street food na plaży

twarz thanaki, która ma chronić przed mocnym słońcem. Moim ulubionym miejscem w Yangonie staje się Pansodan Gallery – galeria współczesnej sztuki birmańskiej, prowadzona przez birmańsko-kanadyjską parę. Artyści wystawiają tu kolorowe, abstrakcyjne obrazy malowane różnymi technikami. Z jednej strony mocno czerpią z lokalnych tradycji, z drugiej – chętnie eksperymentują.

MALOWNICZE INLE I BAGAN Po zatłoczonym Yangonie znów pora ruszyć w egzotyczne zakątki kraju. Do największych atrakcji należy

78


79


PODRÓŻE Z PASJĄ

jezioro Inle, które ma 22 km długości, jest przy tym dość płytkie i zewsząd otoczone górami. Magii temu miejscu dodają wybudowane nad taflą jeziora wioski, w których ludzie mieszkają w domach na palach. Metr nad wodą znajdują się też świątynie, szkoły i sklepy. Mieszkańcy poruszają się między nimi drewnianymi łodziami. Nieodłącznym elementem Inle są rybacy, którzy zarzucają sieci i łowią ryby, sterując łódką… nogami. Na jednym z brzegów jeziora odbywa się targ, na którym można spotkać przedstawicieli różnych grup etnicznych, w tym kobiety, których ozdoba głowy przypomina fantazyjnie zawiązany ręcznik. Po kilku dniach spędzonych nad Inle udaję się do najbardziej rozsławionego miejsca w Birmie – Bagan, które urzeka rozsianymi kilkoma tysiącami pagód, świątyń i klasztorów pochodzących z X-XIII wieku. Zanim jednak wjadę do miasta, muszę okazać paszport w jednym z punktów kontroli. Takie miejsca funkcjonują mię-

Ulice Yangonu

80

Most tekowy U Bein liczy 1,2 km i jest jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w Mjanmie


Rybacy z Nyaungshwe – stąd odbywają się kursy na jezioro Inle.

Świątynie na plażach to jeden z powszechnych widoków w nadmorskich miejscowościach Mjanmy.

dzy prowincjami i miastami, turyści bez wyjątku wraz z Birmańczykami wywoływani są do obowiązkowej kontroli. Ta procedura przypomina, że przez długi czas w kraju rządziła wojskowa junta. Bagan to jednak inny, zaczarowany dawny świat, z którego niechcący wyrywają się coraz liczniejsze knajpki i hostele tworzone pod oczekiwania zachodnich turystów. Ceglaste świątynie najbardziej okazale prezentują się o wschodzie i o zachodzie słońca. Budowle rozsiane na terenie blisko 100 tys. km2 najlepiej zwiedzać poruszając się motorowerem.

81


PODRÓŻE Z PASJĄ

Centrum Yangonu (Rangunu) tętni życiem

Podobny kompleks świątyń, choć mniej okazały, znajduje się w miejscowości Myauk U, w kierunku granicy z Bangladeszem. Pora monsunowa krzyżuje mi jednak plany zwiedzania go na rowerze. Deszcz pada bez przerwy, dzień i noc. Jed-

U brzegu jednej z 800 wysp Archipelagu Mergui na Morzu Andamańskim

82

nak kameralna atmosfera miasteczka bardzo mnie ujmuje. Niestety, co rusz główną ulicą przejeżdżają kolumny birmańskiego wojska. Kilkadziesiąt kilometrów dalej trwa przymusowe wysiedlanie Rohindżów do Bangladeszu. ■


mp a C r e t n i W

Obóz Jeździecki dla Dzieci i Młodzieży Zima 2020 Serdecznie zapraszamy dzieci i młodzież na zimowy obóz jeździecki w najpiękniejszej zabytkowej Stadninie Koni w Polsce! Mamy wiele zalet, ale położenie naszego ośrodka zaledwie 5 km od morza, to coś co nas wyróżnia i daje możliwość na połączenie treningu z wypoczynkiem. Zapraszamy uczestników o różnym stopniu zaawansowania na 7-dniowe turnusy treningowe. Do Waszej dyspozycji oddajemy profesjonalną infrastrukturę, wykwalifikowaną kadrę szkoleniową, doskonałe warunki mieszkalne. Zapewniamy także moc dodatkowych atrakcji. Podczas szkolenia będziecie mieli możliwość między innymi uczestniczenia w zajęciach z jazdy konnej, pracy z koniem z ziemi i spotkaniach z kowalem.

Pomorskie, Ciekocinko 9, 84-210 Choczewo I e-mail: slawomir.bialoboki@ciekocinko.pl I tel.: +48 668 497 550 I www.palacciekocinko.pl

83


FOTO: PIXABAY

PRAWO

Upadłość biura podróży TEKST MACIEJ KUCMIN, RADCA PRAWNY POD REDAKCJĄ KRZYSZTOFA BUDNIKA, ADWOKATA – KANCELARIA PRAWNA BUDNIK, POSNOW I PARTNERZY

Bankructwo biur podróży Thomas Cook i Neckermann Polska zatrzęsły rynkiem, jednak dzięki nowym regulacjom rynek nie wstrząsnął podróżnymi tak mocno, jak w przeszłości. W poprzednim wydaniu „Travel Polska” mogliśmy poznać odpowiedź na pytanie, czym jest Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Tym razem podpowiemy, co robić, gdy nasze biuro podróży ogłosi upadłość.

Z

agadnienie niewypłacalności biur podróży (czyli fachowo „organizatora turystyki”) reguluje ustawa z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach (tj. Dz.U. z 2019 r. poz. 548) stanowiąca implementację dyrektywy unijnej 2015/2302 z 25 listopada 2015 r. w sprawie imprez turystycznych i powiązanych usług turystycznych (Dz. U. UE. L. z 2015 r. Nr 326, str. 1). W zakresie nieuregulowanym do upadłości biura podróży stosuje się ustawę z dnia 28 lutego 2003 r. – Prawo upadłościowe (tj. Dz. U. z 2019 r. poz. 498). Wojaże łączą się z ryzykiem, często zatem klienci liczą na szczególną opiekę biur podróży. Sytuacja wyjeżdżających jednak się komplikuje w przypadku ogłoszenia jego niewypłacalności. W tym zakresie można wyszczególnić różne sytuacje prawne. Inne prawa mają turyści, których informacja o niewypłacalności zastała na miejscu odpoczynku, odmienne roszczenia przysługują osobom, które nie zdążyły udać się w podróż, wreszcie inna jest sytuacja po prostu niezadowolonych ze swojego pobytu. W razie upadłości biura podróży turyści pozostający na wyjeździe powinni skontaktować się ze swoim rezydentem, o ile jest obecny i wyznaczony. Warto też zwrócić się bezpośrednio do urzędu marszałkowskiego właściwego dla siedziby biura, który zazwyczaj w ciągu 48 godzin zapewnia powrót do kraju lub możliwość kontynuowania podróży.

WRÓCIĆ DO KRAJU... Istnieje wiele okoliczności, za które odpowiada biuro podróży. Z jego niewypłacalnością najczęściej kojarzy się kwestia powrotu podróżnego do kraju. O ile impreza turystyczna obejmuje transport podróżnych, to organizator turystyki musi zapewnić im powrót do kraju zgodnie z umową. Jeżeli tego nie czyni, ma obowiązek podstawić równoważny środek transportu bez obciążania swoich klientów dodatkowymi kosztami. Uprawnienie to jest na tyle ważne, że ustawodawca przyznaje podróżującym możliwość zorganizowania samo-

84

dzielnego powrotu do kraju na koszt biura podróży, a także prawo do uzyskania pokrycia kosztów pobytu w uzasadnionej wysokości, w tym kosztów niezbędnego zakwaterowania do 3 dni, nawet w przypadkach, gdy przedłużony pobyt wiąże się z sytuacjami nadzwyczajnymi. Natomiast podróżny nie będzie miał możliwości uzyskania zwrotu kosztów zorganizowanego przez siebie powrotu, jeżeli: - zapewniono mu powrót w oznaczonym terminie, jednak zdecydował się na powrót wcześniejszy i nie wskazał przyczyny leżącej po stronie biura podróży, - podróżny podjął decyzję o powrocie z powodu uchybienia co do jakości świadczonych usług, lecz są one nieistotne i umożliwiają zgodny z umową wypoczynek. Również wtedy, gdy umowa przewiduje dojazd własny, podróżny nie uzyska refundacji środków, chyba że z przyczyn leżących po stronie biura podróży wyjazd zakończy się wcześniej, a nie zostanie zapewniony mu powrót. Jeżeli biuro podróży, mimo obowiązku, z powodu niewypłacalności nie zapewnia powrotu do kraju, koordynuje go marszałek województwa właściwy ze względu na siedzibę tego przedsiębiorcy turystycznego (zazwyczaj jest nim Marszałek Województwa Mazowieckiego). On bowiem, mocą ustanowionych zabezpieczeń finansowych, jest upoważniony do wydawania dyspozycji wypłaty z tych zabezpieczeń zaliczki na pokrycie kosztów powrotu podróżnych, a także innych świadczeń przynależnych podróżnym. Faktyczna realizacja tego zadania zazwyczaj polega na zawarciu przez marszałka umów z innymi operatorami transportu, dzięki którym wyjeżdżający mogą wrócić do umówionego miejsca bez dodatkowych płatności. W sytuacjach nadzwyczajnych pomocna może się okazać polska ambasada lub konsulat w kraju pobytu podróżnego. Zgodnie z art. 20 prawa konsularnego pomoc udzielana jest w niezbędnym zakresie w razie konieczności nagłego powrotu obywatela polskiego pozbawionego środków finansowych do


kraju albo do państwa zamieszkania. Na szczęście, ze względu na obligatoryjny charakter zabezpieczeń finansowych biur podróży i ich wysokości, przypadki takie są incydentalne.

A MOŻE ZOSTAĆ? Organizacja i finansowanie powrotu nie jest jedyną możliwością, jaką dysponuje marszałek województwa. Wraz z nową ustawą w stosunku do umów zawartych po 1 lipca 2018 r. została wprowadzona możliwość sfinansowania kontynuacji imprezy turystycznej w taki sposób, by podróżni nie odczuli zapaści finansowej swojego biura podróży. Jak się wydaje, nie organizacja powrotu, lecz kontynuacja wypoczynku do daty planowanego wyjazdu powinna stanowić zasadę, którą kieruje się marszałek województwa. Zakres świadczeń wypoczynkowych pozostaje jednak ograniczony do niezbędnej potrzeby. Co ważne, w odróżnieniu od powrotu samodzielnego, koszty samodzielnego kontynuowania pobytu nie są refinansowane z zabezpieczenia finansowego. Jak wynika z komunikatu Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego z dnia 1 października 2019 r., spośród 3600 turystów przebywających za granicą 2100 z nich powróciło do kraju, w tym wszyscy planowo (stan na dzień komunikatu). Ta statystyka może świadczyć o skuteczności wprowadzonej regulacji. W powyższym kontekście należy zauważyć szczególnie oburzające informacje o ograniczeniu wolności turystów dotkniętych zapaścią finansową swojego biura podróży, jedynie eufemistycznie nazwanym „aresztem hotelowym”. Jeszcze bardziej porusza fakt, że niejednokrotnie w tym procederze brała udział miejscowa policja. Należy podkreślić, że takie działanie hotelarzy jednoznacznie naruszyło art. 9 ust. 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, a ich postawy nie można ocenić inaczej niż jako próby przeniesienia swojego ryzyka na stronę znajdującą się w niekorzystnej sytuacji z przyczyn przez siebie niepowodowanych.

KTO ZA TO ZAPŁACI? Środki na wskazane powyżej świadczenia (kontynuacja lub powrót) pokrywane są z zabezpieczenia finansowego biura podróży. W rachubę wchodzą tu gwarancja bankowa lub ubezpieczeniowa oraz ubezpieczenie na rzecz podróżnych. Gdyby nie dało się pokryć tych należności z tego zabezpieczenia, wyrównanie ich finansowania gwarantuje Turystyczny Fundusz Gwarancyjny, który został opisany w poprzednim numerze magazynu. Gdyby i ten fundusz ich nie zaspokoił, pozostaje jeszcze Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

NIESPEŁNIONE MARZENIA W tym znaczeniu w najlepszej sytuacji są osoby, które na urlop jeszcze nie wyjechały. Mogą one wystąpić do podmiotu udzielającego zabezpieczeń finansowych (banku lub zakładu ubezpieczeń) o zwrot wpłat wniesionych do biura podróży tytułem zapłaty za imprezę turystyczną lub powiązane usługi turystyczne. W zgłoszeniu należy podać imię i nazwisko oraz adres do korespondencji podróżnego, a także dołączyć do niego: kopię umowy o udział w imprezie turystycznej, kopię dowodu wpłaty, swoje oświadczenie stwierdzające niewykonanie zobowiązań umownych przez biuro podróży oraz oświadczenie wskazujące rachunek rozliczeniowy albo inny sposób wypłaty zwracanych środków. Podmiot udzielający zabezpieczenia ma obowiązek rozpatrzyć zgłoszenie w ciągu 30 dni, a w bardziej skomplikowa-

nych przypadkach termin ten może ulec wydłużeniu do 90 dni. Pieniądze powinny zostać wypłacone w ciągu 30 dni od wydania decyzji przez podmiot udzielający zabezpieczenia. Zaznaczyć należy, że również marszałek województwa jest upoważniony do dyspozycji wypłaty wskazanych środków. Tę samą procedurę należy zastosować w odniesieniu do: - zwrotu podróżnemu części wpłat, jeżeli nie została zrealizowana jedynie część imprezy turystycznej, - zwrotu podróżnemu kosztów powrotu do kraju, w przypadku samodzielnej organizacji tego powrotu przez podróżnych. Dodatkowo wyłącznie osoby, które nie wyjechały na urlop, a zapłaciły za niego kartą płatniczą, mogą wystąpić z reklamacją do swojego banku i na podstawie procedury chargeback, określonej przez regulaminy organizacji wydających karty płatnicze, wstecznie obciążyć transakcję płatniczą.

NIE TYLKO ZABEZPIECZENIE FINANSOWE ORGANIZATORA TURYSTYKI Podsumowując, pieniędzy od podmiotu udzielającego zabezpieczenie możemy oczekiwać w przypadku: - żądania zwrotu wpłaty niezrealizowanej z powodu niewypłacalności organizatora turystyki (biura podróży) imprezy turystycznej, - żądania zwrotu części wpłat, jeżeli nie została zrealizowana część imprezy turystycznej, - żądania zwrotu kosztów powrotu do kraju, w przypadku samodzielnej organizacji tego powrotu przez podróżnych. Pod warunkiem że przyczyny tej sytuacji leżą po stronie organizatora turystyki. Natomiast marszałek województwa w formie usług świadczonych na rzecz podróżnych zapewnia kontynuację imprezy turystycznej lub powrót do kraju. A co z roszczeniami, które nie zostały wymienione powyżej, w szczególności z odszkodowaniem za „zmarnowany urlop”? Mogą one zostać zgłoszone w trybie ogólnego postępowania upadłościowego. Zgłoszenie powinno zostać wniesione w terminie 30 dni od dnia ogłoszenia upadłości biura podróży, ponieważ w późniejszym terminie może się to wiązać z dodatkowymi kosztami, a w sytuacji niewielkiego majątku upadłego biura podróży nawet zostać nieuwzględnione. W określonych sytuacjach roszczeń odszkodowawczych można dochodzić również od członków zarządu spółki będącej biurem podróży. W obu przypadkach, ze względu na skomplikowany charakter i długotrwałą procedurę, wskazana jest rozważna analiza możliwości takiego działania. W kontekście upadłości należy przypomnieć, że jej ogłoszenie nie oznacza, że biuro podróży nie ma już wierzytelności do swoich podwykonawców. Obowiązek rozliczenia z upadłym może wynikać z różnych podstaw i warto o nim pamiętać. W każdej sytuacji podróżni mogą dochodzić swoich roszczeń bezpośrednio od wykonawców usługi turystycznej (np. przewoźnika, hotelarza), zgodnie z przepisami regulującymi ich odpowiedzialność. Jak widać z powyższych uwag, podróżni w aktualnym stanie prawnym nie powinni się obawiać utraty swoich roszczeń z powodu upadłości biura podróży. Przypadek biur Thomas Cook i Neckermann Polska udowadnia jednak, że choć z pewnym opóźnieniem, wprowadzone mechanizmy ochrony praw podróżnych co do zasady zdały egzamin. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak życzyć udanej podróży. ■

85


Z DALEKA I Z BLISKA

Roskilde

Ojczyzna wikingów TEKST MARCIN GOMÓŁKA

Planując wyprawę do Danii, najczęściej myśli się o jej stolicy – Kopenhadze. Tymczasem zaledwie 30 km na zachód znajduje się równie fascynujące i znacznie starsze miasto, które było stolicą Danii jeszcze w czasach, gdy morzami rządzili wikingowie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by odwiedzić obie stolice nawet w czasie krótkiej weekendowej wyprawy – zdecydowanie warto.

Gotycka katedra, w której spoczywa 39 duńskich władców.

86


ATRAKCJE

FOTO: CUCOMBRELIBRE/WIKIPEDIA

Miasto z tak długą i barwną historią zachwyci każdego gościa. Perłą tutejszej architektury jest niewątpliwie gotycka katedra w Roskilde, wybudowana w XII wieku. Jako pierwszy w północnej Europie obiekt sakralny w tym stylu, była ważnym krokiem w kształtowaniu stylu architektonicznego całej Skandynawii. Ważniejsza od wyglądu katedry jest jednak jej rola w kształtowaniu duńskiego chrześcijaństwa. Katedra sta-

ła się m.in. miejscem pochówku 39 królów i królowych Danii. Ze względu na swoje znaczenie historyczne została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jeśli odwiedzimy Roskilde, z pewnością natrafimy na ślady wikingów. To zdecydowanie najmocniej eksponowana część historii tego pięknego miasta. Najlepiej widać to oczywiście w Muzeum Łodzi Wikingów w Roskilde. W latach 60. ubiegłego stulecia u wybrzeży Roskilde odnaleziono wraki pięciu drewnianych okrętów, wybudowanych w XI wieku. Dobrze zachowane wraki stały się najważniejszym odkryciem związanym z wikingami w historii. Aby dać im godne i bezpieczne schronienie, wybudowano muzeum. Znajduje się ono tuż nad brzegiem fiordu, z którego wyłowiono pozostałości statków. Muzeum Wikingów w Roskilde to jednak nie tylko eksponaty oraz repliki statków i broni. Możemy tu naprawdę

Muzeum Łodzi Wikingów

FOTO: THE VIKING SHIP MUSEUM

R

oskilde zostało stolicą Danii około roku 980 i pozostało nią do 1443. Historia miasta zaczęła się jednak znacznie wcześniej. Szacuje się, że pierwsze osady ludzkie na terenach dzisiejszego Roskilde powstawały już 12-14 tysięcy lat temu. Potwierdziły to liczne odkrycia archeologiczne, świadczące o obecności człowieka w regionie Roskilde Fjord już w epoce późnego paleolitu.

87


ZDJĘCIA: SLAUNGER/WIKIPEDIA

Z DALEKA I Z BLISKA

Klasztor (Roskilde Kloster) z XVI/XVII w. – z dobudowanym skrzydłem z 1907 r.; powstał jako instytucja dla panien stanu szlacheckiego

poznać historię wikingów, biorąc udział w licznych aktywnościach dodatkowych, takich jak rejs na pokładzie łodzi i żaglowców, a nawet spróbować posiłków, jakimi raczyli się wikingowie po udanych grabieżach.

Budynek stacji kolejowej w Roskilde – to najstarszy zachowany obiekt tego typu w Danii, z 1847 r.

88

Jeśli Muzeum Wikingów nie zaspokoi waszej ciekawości, zdecydowanie warto udać się także do Muzeum Roskilde, które od roku 1929 gromadzi eksponaty związane z historią miasta i regionu. Główna część muzeum mieści się w starej


89


Z DALEKA I Z BLISKA

cukrowni, ale jest także kilka mniejszych oddziałów rozproszonych po mieście. Zaliczają się do nich np. żywe muzea, naśladujące sklepy z początku XX wieku. Miejscem wartym odwiedzenia jest także otwarte w roku 2016 Muzeum Ragnarock, również wchodzące w skład Muzeum Roskilde. Choć nazwa znowu kojarzy się z wikingami, to jest to obiekt, w którym motyw przewodni stanowi muzyka rockowa oraz związana z nią kultura i historia.

WYDARZENIA Jeśli szukacie przeżyć o nieco bardziej dynamicznym charakterze, warto zainteresować się wydarzeniami kulturalnymi, które odbywają się w Roskilde. Co dwa lata organizowane są tu pokazy lotnicze Roskilde Airshow. Ostatnia edycja odbyła się w sierpniu bieżącego roku, więc na następną będzie trzeba poczekać aż do sierpnia 2021. Długi czas pomiędzy kolejnymi pokazami da się wytłumaczyć tym, że to ogromne i wszechstronne przedsięwzięcie, podczas którego

ZDJĘCIA: AIRSHOW

Pokazy lotnicze Roskilde Airshow organizowane są co 2 lata.

90


FOTO: THORBJORN HANSEN/RCKPHOTO

można podziwiać maszyny latające z całego świata. Z wizyty na Roskilde Airshow będą zadowoleni zarówno miłośnicy współczesnych i historycznych militariów, jak i ludzie zafascynowani akrobacjami w przestworzach. Znajdzie się nawet coś dla tych, którzy planują zakup prywatnego samolotu lub helikoptera. Dużo większą popularnością cieszy się odbywający się od roku 1971 Roskilde Festival. To największa impreza muzyczna w Północnej Europie, gromadząca co roku nawet 130 tysięcy gości. W roku 2020 odbędzie się jubileuszowa, 50. edycja festiwalu. Karnet wstępu na festiwal to niestety dosyć poREKLAMA

FINLANDIA Turku WYSPY Helsinki ALANDZKIE Kapellskär

SZWECJA

Sztokholm

Mariehamn

Tallinn ESTONIA

Innowacyjna i na wskroś nowoczesna: Nasza nowa statek

Viking Glory

Przykładowe ceny M/S VIKING XPRS Tallinn–Helsinki v.v. 2 osoby i jeden samochód* pakiet od € Pasażerowie za osobę już od €

rozpocznie swoje rejsy na początku 2021 roku na trasie Sztokholm–Turku

50 20

*pojazd do 5 m długości i 1,9 m wysokości

91


FOTO: SLAUNGER/WIKIPEDIA

Z DALEKA I Z BLISKA

ważny wydatek – bilet kosztuje ponad 1000 zł. Biorąc jednak pod uwagę rozmach trwającej 8 dni imprezy, w tym przede wszystkim występujące tam gwiazdy największego formatu i wliczony w cenę nocleg, cena wydaje się wręcz okazyjna. Istnieje też możliwość zakupu wejściówki na konkretny dzień festiwalu, jednak nie jest to do końca opłacalne – jednodniowy bilet kosztuje tyle, co połowa karnetu na osiem dni. Zdecydowanie warto zostać tu na dłużej. Niezależnie od tego,

jakiego rodzaju muzykę preferujemy, na pewno usłyszymy coś dla siebie przy jednej z kilku scen. Jeśli jednak nie jesteśmy zainteresowani udziałem w tym wydarzeniu, mimo wszystko powinniśmy sprawdzić, kiedy dokładnie się odbywa – zwykle jest to 8 dni na przełomie czerwca i lipca. Choć większość uczestników festiwalu wybiera nocleg na polach kempingowych, podróż do Roskilde w tym terminie może być utrudniona z powodu dużego obłożenia hoteli. ■

FOTO: CHRISTIAN HJORTH

Roskilde Festival

92


Życzymy Wam wspaniałych Świąt, ciekawych podróży i szczęśliwego Nowego Roku! LOKALIZACJA W SAMYM CENTRUM DOSKONAŁE MIEJSCE WYPOCZYNKU ZNAKOMITE OTOCZENIE DLA BIZNESU KOMFORTOWE POKOJE I APARTAMENTY KONFERENCJE I BANKIETY AUTORSKA KUCHNIA WELLNESS I SPA

IBB ANDERSIA HOTEL

Plac Andersa 3, 61-894 Poznań (+48) 61 667 8000 andersia@andersiahotel.pl www.andersiahotel.pl

IBB GRAND HOTEL LUBLINIANKA

Krakowskie Przedmieście 56, 20-002 Lublin, (+48) 81 44 66 100 grandhotel@lublinianka.com www.lublinianka.com

www.ibbhotels.com

IBB HOTEL DŁUGI TARG

Długi Targ 14-16, 80-828 Gdańsk (+48) 587 178 700 | 519 073 785 info@hoteldlugitarg.pl www.hoteldlugitarg.pl

93


DOOKOŁA ŚWIATA

Wędrówki po wyspie szczęśliwej TEKST TOMASZ JARACZEWSKI ZDJĘCIA BARBARA I TOMASZ JARACZEWSCY

Kraina zieleni, wielobarwnych kwiatów i fruwających motyli, miejsce pełne miłości, relaksu, sielankowej ciszy i beztroski, gdzie wieje delikatny wiatr, a do snu tuli kojący szum fal oceanu. Taką właśnie wizję Madery, jakby żywcem zaczerpniętą z wiersza „Prośba o wyspy szczęśliwe” Gałczyńskiego, wymodelowały w naszych umysłach internetowe opisy i zdjęcia, które przeglądałem z żoną przed wyruszeniem w podróż.

94


Z

reguły marzenia i oczekiwania turystów rozmijają się z zastaną na miejscu rzeczywistością. Okazuje się ona niebywale przyziemna i daleka od wyobrażeń. Z Maderą było zupełnie inaczej. Oczarowała nas swoim pięknem i niezwykłością od pierwszych chwil pobytu na niej.

SPOTKANIE Z MADERĄ Niecodziennych emocji doświadczamy już podczas lądowania samolotu na maderskiej ziemi. Część miejscowego pasa startowego, który z obu stron kończy się wodami oceanu, oparta jest na 180 betonowych kolumnach, co powoduje, że lądowanie wymaga od pilota najwyższego kunsztu i skupienia. Ci z nas, którzy są tego świadomi, trzymają kciuki za miękkie lądowanie oraz wyhamowanie samolotu, zanim pas startowy ustąpi miejsca ogromnej skale, o którą rozbijają się fale Atlantyku. Pilot okazuje się profesjonalistą w pełnym tego słowa znaczeniu, a bliskość Machico – miasteczka, które staje się naszą bazą wypadową na najbliższe dwa tygodnie – sprawia, że

meldujemy się w hotelu godzinę po tym, jak koła samolotu dotknęły płyty lotniska. Madera to jedna z tych nielicznych wysp, na których można połączyć wypoczynek na plaży i w górach z oddawaniem się niespiesznym wędrówkom oraz zwiedzaniu urokliwych miasteczek. My sami należymy do osób, którym w zupełności wystarcza symboliczny pobyt na plaży, nie stronimy od ludzi, ale męczy nas gwar charakterystyczny dla dużych ośrodków wypoczynkowych. Dlatego cieszymy się ogromnie na myśl o czekającym nas poznawaniu „wyspy wiecznej wiosny”, biorąc pod uwagę szeroki wachlarz możliwości, jakie Madera ma do zaoferowania każdemu aktywnemu turyście.

WŚRÓD OGNISTOKOLOROWYCH KLIFÓW Po jednodniowym odpoczynku przeznaczonym na poznawanie atrakcji Machico – najstarszego miasteczka wyspy, a zarazem jej pierwszej stolicy – nasze nogi domagają się bardziej ambitnych celów. Postanawiamy dotrzeć do najdalej na

Z każdym kolejnym krokiem ukazuje się całe piękno półwyspu São Lourenço

95


DOOKOŁA ŚWIATA

Widok z „dachu” Madery na okoliczne doliny i zbocza górskie

wschód wysuniętego krańca wyspy, którego kontury widoczne są z tarasu naszego hotelowego pokoju. Oprócz tego, że miejsce to ma walory krajoznawcze, traktujemy dotarcie tam jak zaprawę przed wędrówką po górach, którą planujemy odbyć w drugiej połowie naszego pobytu na wyspie. Po czterdziestominutowej podróży, w trakcie której mijamy kolorowe centrum Caniçal, autobus zatrzymuje się na końcowym przystanku powyżej wioski Baia d’Abra, nieopodal małego parkingu. To ostatni punkt w postaci ronda, do którego doprowadzono asfaltową drogę w tej części wyspy. Można się stam-

Endemiczne jaszczurki z gatunku Lacerta Dugesii są jedynymi zwierzętami zamieszkującymi niegościnne tereny półwyspu.

96

tąd udać albo w drogę powrotną, albo iść dalej, by po kilkudziesięciu metrach znaleźć się na terenie rezerwatu przyrody. Podczas trzygodzinnej wędrówki przekonujemy się, iż Półwysep Świętego Wawrzyńca ma zupełnie inny charakter niż pozostała, soczyście zielona część wyspy. Różne odcienie czerwieni, brązu, popielu, pomarańczu w połączeniu z lazurem nieba i błękitem oceanu zapierają dech w piersiach. Dodając do tego podziwiane po drodze strome urwiska, opadające pionowo do morza wielowarstwowe klify oraz dzikie fale rozbijające się o skały – wędrówka jest samą przyjemnością.

Wyspa, niezależnie od pory roku, jest swoistym ogrodem pełnym przepięknych kwiatów, wśród których króluje strelicja – nomen omen – królewska.


97


DOOKOŁA ŚWIATA

Typowy widok wnętrza wyspy: „uczepione” wzgórz zielone tarasy przywodzą na myśl azjatyckie pola ryżowe

Madera jest wyspą pochodzenia wulkanicznego. Za malowniczo wypiętrzone skały, skaliste klify i kaniony oraz postrzępione góry odpowiedzialne są erupcje podwodnego wulkanu, do których doszło kilka milionów lat temu. Sama wyspa stanowi niewielką część tej formacji. Aż trzy czwarte wulkanu Madery skrywają wody Oceanu Atlantyckiego. Przez cały czas naszego wędrowania szlakiem Ponta de São Lourenço towarzyszą nam niezliczone ilości wygrzewających się w słońcu jaszczurek. Ta część wyspy o półpustynnym klimacie jest szczególnie uboga w roślinność, a z powodu często wiejących północnych wiatrów nie rosną tam żadne drzewa. W związku z tym, kiedy reszta wyspy lub znaczna jej część pogrążona jest w chmurach, nad półwyspem świeci słońce. Gdy ścieżka, którą wędrujemy, skręca w prawo, za naszymi plecami ukazuje się majestat i piękno wyspy. Widzi-

98

Rua de Santa Maria, za sprawą miejscowych artystów, uchodzi za jedną z najciekawszych ulic stolicy Madery.

my najpierw wijącą się jak wąż trasę, którą podążamy; następnie mały punkcik, który jest parkingiem, skąd zaczynaliśmy naszą wędrówkę. Idąc dalej, z obu stron ścieżki widzimy turkus oceanu przywodzący na myśl nostalgię za dawnymi morskimi peregrynacjami do Nowego Świata. Podczas chwili odpoczynku spoglądamy za siebie i kontemplujemy zachwycającą panoramę Madery. Doskonale widoczne jest Caniçal, typowe miasteczko rybackie, gdzie dopiero w 1981 roku zaprzestano połowów wielorybów. Nadal żyją tam ludzie pamiętający, jak miejscowa flota wielorybnicza wypływała w morze. Miasteczko w dalszym ciągu funkcjonuje jako port, z tym że rybacy obecnie wypływają w morze na połów tuńczyka albo pałasza atlantyckiego. Wielu z nich trudni się również organizowaniem wycieczek dla turystów, w czasie których, jeśli dopisze szczęście, można obserwować wieloryby na pełnym morzu.


Ponieważ kończy nam się woda pitna, rezygnujemy z ostatniej części trasy, dość ostrego podejścia pod górę, ze szczytu której podobno doskonale widać wschodni cypel wyspy z latarnią morską oraz niedalekie wyspy Desertas i Porto Santo. W drodze powrotnej, mimo że już zmęczenie daje o sobie znać, delektujemy się bliską obecnością Atlantyku, widokiem ognistokolorowych skał i odgłosem pikujących nad taflą oceanu ptaków oraz orzeźwiającym morskim wiatrem. Po mniej więcej trzech godzinach wędrówki i przebytych ośmiu kilometrach trasy wracamy na parking.

MAŁA LIZBONA We włosach czujemy delikatne powiewy wiatru znad pobliskiego oceanu, a nasze twarze gładzą ciepłe promyki wrześniowego słońca. Oddajemy się niespiesznym spacerom uliczkami „małej Lizbony”, jak nieoficjalnie określa się stolicę wyspy. Bogactwa Funchal odkrywamy w ciągu dwóch dni, gdyż mgła oraz mżawka, która pierwszego dnia przeradza się w ulewę, uniemożliwiają nam poznanie zabytków miasta w krótszym czasie. Nasze kroki kierujemy najpierw do późnogotyckiej katedry Sé, przed którą stojący na kamiennym cokole Jan Paweł II spogląda na ludzi przechadzających się głównym deptakiem miasta. Następnie wkraczamy w gościnne podwoje Piwnic św. Franciszka, których ściany od podłogi po sufit wypełnione są gąszczem półek pełnych butelek madery.

Jedna z uliczek w zabytkowej części Funchal

REKLAMA

99


DOOKOŁA ŚWIATA Jeziorko zasilane wodami małego wodospadu stanowi punkt centralny Ogrodu Tropikalnego Monte Palace

Naturalne baseny wulkaniczne w miejscowości Porto Moniz zasilane są wodami Oceanu Atlantyckiego

Nie namyślając się długo, oddajemy się smakowaniu kilku rodzajów tego smakowitego trunku. Mijając wkrótce potem wybrukowany kostką plac miejski, zahaczamy o dziedziniec ratusza, po czym, podążając wąskimi uliczkami starówki, wzdłuż których wznoszą się domostwa z fikuśnie malowanymi drzwiami, docieramy do słynnego targu Mercado dos Lavradores. Spędzamy w nim kilkadziesiąt minut, napawając wzrok widokiem tropikalnych owoców we wszystkich kolorach tęczy, po czym wracamy do centrum na kawę, którą delektujemy się w małej kawiarence, tuż obok postumentu Józefa Piłsudskiego. Sporo czasu podczas drugiego dnia pobytu w Funchal przeznaczamy na poznawanie osobliwości egzotycznej przyrody, przechadzając się alejkami ogrodu botanicznego i ogrodu tropikalnego. Wczesnym popołudniem rozkoszujemy się niebiańskim smakiem pałasza atlantyckiego podawanego

z pieczonymi bananami i batatami oraz sosem z marakui, które zamawiamy w restauracji położonej na wzgórzu Monte. Z pełnymi brzuchami, a co za tym idzie, radością w duszy, decydujemy się na zjazd toboganem, czyli wiklinowo-drewnianymi saniami o śliskich, metalowych płozach. Przejażdżka, którą Hemingway ponad sześćdziesiąt lat temu określił jako najbardziej emocjonujące doświadczenie w swoim życiu, potrafi sprawić dużo frajdy: w ciągu dziesięciu minut pokonujemy dwa kilometry, pędząc po wyślizganym asfalcie stromymi uliczkami Funchal.

POŚRÓD WIELOBARWNEJ PRZYRODY Kolejną okazją, aby rozruszać kości w sposób bardziej intensywny niż zwiedzanie Funchal i przygotować nasze nogi do górskiej wędrówki, są peregrynacje lewadami. Lewady to obok strelicji element najbardziej chyba kojarzony z Maderą

Dwupoziomowy warzywno-owocowo-kwiatowo-rybny targ Mercado dos Lavradores zachwyca feerią barw i zapachów oferowanych produktów.

100


101


DOOKOŁA ŚWIATA

Powyginane gałęzie drzew tworzące niesamowity tunel przypominają opowieści ze świata baśni

– jej wizytówka w pewnym sensie. To sprawna do dziś, a budowana od XVI wieku, sieć kanałów wykorzystywanych do transportowania wody deszczowej z północno-zachodniej, wilgotniejszej części wyspy, do jej bardziej suchych, a zarazem rolniczych rejonów na południu. Pierwsze lewady powstały wraz z pojawieniem się osadników na tej portugalskiej wyspie i były kopane ręcznie lub wykuwane w skale po to, by doprowadzić wodę do plantacji trzciny cukrowej. To właśnie trzcina cukrowa w tamtej epoce była głównym źródłem dochodu mieszkańców wyspy i jej najcenniejszym bogactwem, zanim utraciła je na rzecz krajów Ameryki Południowej. Dzisiaj trudno uwierzyć, że takie przedsięwzięcie inżynieryjne było możliwe do zrealizowania pięć wieków temu. Spacerując tymi trasami, warto się zastanowić, ile trudu musiało ono kosztować osoby, które nad nim pracowały! Wielu niewolników i skazańców specjalnie po to sprowadzonych z Afryki Zachodniej zapłaciło najwyższą cenę. Drążyli te tunele w trudno dostępnych miejscach, podwieszeni w koszach, które zwisały ze skalnych ścian lub gałęzi drzew. Od miejscowego kierowcy taksówki dowiadujemy się, że Madera ma do zaoferowania ponad dwieście lewad o łącznej długości przekraczającej dwa tysiące kilometrów. Jeśli znalazłaby się osoba pragnąca „poznać” najdłuższą z nich, musiałaby poświęcić na nią dwadzieścia cztery godziny. Spacery lewadami są możliwe dzięki ścieżkom biegnącym wzdłuż tych kanałów, które umożliwiają ich kontrolę i utrzymanie drożności. Poznawanie lewad zaczynamy od Vereda dos Balcões, prostej i krótkiej trasy wiodącej z miasteczka Ribeiro Frio do punktu widokowego Balcões. Nazwa Ribeiro Frio znaczy

102

„zimna rzeka”, i faktycznie jest tu znacznie chłodniej niż w Machico, ale nie powinniśmy się temu dziwić, w końcu miasteczko położone jest na wysokości 830 metrów n.p.m. Wchodząc na szlak, wkraczamy do świata, w którym króluje drzewo laurowe. Laurissilva – las laurowy na Maderze, wpisany w 1999 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jest niezmiernie ważny jako „dostawca wody”. Kiedy opadają mgły, woda skrapla się na liściach drzew, które transportują ją do ziemi, a stamtąd przenika do wód powierzchniowych. Oprócz drzewa laurowego dostrzegamy po drodze smaczliwkę, kolejny gatunek endemiczny, oraz egzotyczne drzewa liściaste, takie jak dąb angielski czy platan klonolistny. Po półgodzinnym spacerze, pod koniec którego zostajemy lekko zmoczeni przez deszcz, dochodzimy do punktu widokowego i otwieramy buzie z zachwytu! Pomimo że część scenerii zasłaniają chmury, to i tak widoki są oszałamiające. Z lewej strony dominują wysokie, zielone stoki gór okryte nisko usytuowanymi chmurami, a po przeciwległej stronie – głęboka dolina Ribeira da Metade z wijącą się wzdłuż pagórków rzeczką. I rzecz najcudowniejsza: obie strony tej panoramy łączy tęcza, tworząc wielobarwny most i niesamowite dla naszych oczu widowisko. Wracamy tą samą drogą, wsłuchując się w szum wody pobliskich strumieni i źródeł oraz śpiew ptaków. Odwiedzamy w miasteczku farmę pstrągów, kupujemy przeciwdeszczową pelerynę oraz posilamy się w miejscowej restauracji. Wyruszamy następnie w dalszą drogę, tym razem lewadą do Furado. Trasę tę, najdłuższą, jaką przebyliśmy, bo liczącą jedenaście kilometrów, przyszło nam pokonywać w co rusz zmieniającej się aurze. Odkrywając bogactwa Madery, trzeba być przygotowanym na częste zmiany pogody. Piękne


poranne słońce na nieskalanie czystym niebie nie oznacza, że za godzinę nie lunie rzęsisty deszcz. Przekonaliśmy się o tym wielokrotnie, chociażby podążając szlakiem do Furado. Mimo iż trzeba na niego poświęcić pięć godzin, wędrówka nie jest ani uciążliwa, ani monotonna. Za sprawą kanału wodnego obrośniętego mchem, dzikiej przyrody, która aż kipi intensywnością zieleni, strużek wody spływającej po ścianach porośniętych paprociami, kamiennych mostków oraz małych tuneli, jakby żywcem wyjętych z filmów o Indianie Jonesie, czujemy się tak, jakbyśmy byli odkrywcami podążającymi ku nieznanemu.

TOUR DE MADERA W trakcie naszego pobytu na wyspie wypożyczamy samochód, aby w niespiesznym tempie poznać to, co nas szczególnie interesuje. I tak oto pierwszego dnia „objazdówki”, wracając z Porto Moniz, gdzie zażywaliśmy kąpieli w skalnych basenach, zatrzymujemy się w Rabaçal. Chcieliśmy jeszcze pod koniec dnia zrobić sobie „spacerek” lewadą 25 Fontes, która kończy się podobno pięknym wodospadem. Ale przed dotarciem do niego mijamy po drodze wiecznie zielone drzewa wawrzynowe, wrzośce drzewiaste, jałowce cedrowe, obserwujemy pływające w lewadach ryby oraz zanurzamy się raz po raz w gęstwinie upiornie powyginanych drzew, jakby

żywcem wziętych z kart opowieści o hobbitach. Wreszcie dochodzimy do niezbyt dużej, półkolistej doliny, w której króluje robiąca na nas ogromne wrażenie kilkudziesięciometrowa pionowa skała. Z jej szczytu spada do jeziorka woda, tworząc ponad dwadzieścia pięć strumieni. Według miejscowej legendy osoba, która zanurkuje w wodach jeziora, nigdy już nie wypływa. Tak też się kiedyś stało z pewnym Anglikiem, który chciał obalić ten przesąd: zanurkował w „tajemnych głębinach” jeziora i od tego czasu nikt go już nie widział. Zabobon, mit czy prawda? Nie odważyliśmy się tego sprawdzać. Ostatnią lewadą, jaką udało nam się przejść już pod koniec naszego pobytu na wyspie, była sześciokilometrowa Levada dos Maroços, łącząca miejscowości Maroços i Machico. Podążając tym szlakiem, czujemy unoszący się w powietrzu intensywny zapach mimozy (inna nazwa tej lewady to właśnie Levada das Mimosas), widzimy typową lokalną zabudowę oraz obserwujemy, jak miejscowa ludność wykorzystuje każdy skrawek ziemi pod uprawę ziemniaków, cebuli, sałaty lub owoców. Dzięki bardzo żyznej, powulkanicznej glebie i łagodnemu klimatowi „wiecznej wiosny” mieszkańcy zbierają ziemniaki cztery razy w roku. Co kawałek zachwycamy się przepiękną, naturalną przyrodą, wielobarwnymi kwiatami oraz zapierającymi dech w piersi widokami na dolinę Machico, ocean i połyskujące na horyzoncie wyspy Desertas.

Rozwiązania urbanistyczne na Maderze zachwycają i, co tu dużo ukrywać, wywołują lekką zazdrość kogoś, kto mieszka w Polsce.

103


DOOKOŁA ŚWIATA

Podczas górskiej eskapady czekają na nas niesamowicie piękne widoki skalnych turni, setki wykutych w skale stopni i poczucie niczym nieograniczonej wolności.

WŚRÓD SKALNYCH TURNI Na ten dzień bardzo czekaliśmy, nie tylko dlatego, że jesteśmy zapalonymi „górołazami” i wszędzie, gdzie przebywamy, doszukujemy się skrawka gór, ale te wszystkie dotychczasowe eskapady, jakie odbyliśmy na Maderze, miały nas przygotować do odbycia właśnie tej wędrówki. Dla wszystkich piechurów i miłośników górskich wędrówek to bardzo atrakcyjny szlak. Łączy trzeci co do wysokości szczyt Madery (Pico de Arieiro – 1817 m n.p.m.) z najwyższą górą wyspy – Pico Ruivo, liczącą 1862 m n.p.m. Zdobycie Pico de Arieiro nie jest żadnym wyczynem ani powodem do dumy, gdyż prawie na sam szczyt prowadzi asfaltowa droga, która kończy się parkingiem. Dopiero później zaczyna się prawdziwe górskie łazikowanie. Zanim w ogóle rozpoczęliśmy wędrówkę pasmem maderskich szczytów, zdążyliśmy się trochę zniechęcić panującymi na górze warunkami atmosferycznymi. Cały Pico de Arieiro spowity jest gęstymi jak wata cukrowa chmurami, a temperatura nie przekracza ośmiu stopni Celsjusza. Pomyśleliśmy, że nic nam z podziwiania pięknych widoków nie wyjdzie, gdy zobaczyliśmy, że widoczność wynosi metr. Na szczęście nie zarzuciliśmy pomysłu odkrywania uroku miejscowych gór. Na początku naszej wędrówki chmury na chwilę się rozstępują, dając możliwość rzucenia zachłannie okiem na rozciągające się po horyzont pejzaże, by po chwili spowić każdy centymetr przestrzeni wokół nas. Jednak z każdym przebytym metrem jest ich coraz mniej, a kiedy idziemy granią, po prawej stronie króluje bezkres mlecznej zawiesiny, a za przeciwległą krawędzią roztaczają się oszałamiające widoki długiego łańcucha górskich wierzchołków, za którymi rozpościera się bezmiar oceanu. Szlak jest dobrze zabezpieczony i w miarę łatwy, pomimo że niezliczoną ilość razy stromo wznosi się i opada. Początkowo idziemy po wybrukowanej ścieżce, która z każdym kolej-

104

nym krokiem staje się coraz bardziej urozmaicona. Pokonujemy setki wykutych w skale stopni, przechodzimy kilkoma wąskimi balkonami, zza krawędzi których zieje otwarta gardziel przepaści, przedzieramy się przez cztery skalne tunele i wiele razy przystajemy, aby delektować się oszałamiającą scenerią monumentalnych gór. Na odcinku ostatnich stu pięćdziesięciu metrów szlak pnie się ostro w górę, trasa robi się męcząca, toteż wiele razy zatrzymujemy się dla złapania oddechu oraz uzupełnienia elektrolitów. Niecałe sto metrów przed szczytem natrafiamy na casa do abrigo, małe schronisko, przy którym możemy się odświeżyć, posilić, uzupełnić zapasy wody oraz przyjrzeć się imponującej, górującej nad nami sylwetce Pico Ruivo. Ruszamy dalej i po upływie mniej więcej pół godziny niespiesznego, acz dość forsownego marszu, docieramy na wysokość 1862 m n.p.m. Na „dachu” Madery napawamy się niesamowitymi widokami rozciągających się w dole wzniesień, głęboko wciętych dolin oraz oceanu, którego wody zlewają się w oddali z błękitem nieba. Ponieważ lotem błyskawicy przybywa na niebie chmur zwiastujących deszcz, szybko ruszamy w dalszą drogę i kierujemy swe kroki ku położonemu na wysokości 1535 m n.p.m. schronisku Achada do Teixeira, gdzie czeka na nas taksówka. Tym sposobem nie musimy wracać na szczyt Pico de Arieiro, skąd zaczynaliśmy naszą wędrówkę. Madera jest wyjątkowo urokliwą wyspą. Zawdzięcza to przede wszystkim odmienności znajdujących się tam krajobrazów, bujnie rosnącej roślinności, zacisznym miasteczkom i wioskom oraz cudownemu klimatowi. Każda forma relaksu na tej wyspie przyniesie satysfakcję, chociaż piechurzy będą znacznie bardziej zadowoleni niż osoby lubiące się rozkoszować błogim lenistwem: na wyspie są zaledwie dwie piaszczyste plaże, a długość tras do uprawiania pieszych wędrówek wynosi ponad tysiąc kilometrów. ■


Więcej niż lepsza.

105


W następnym wydaniu

TRAVEL POLSKA m.in.:

AN DE Z/U NS PLA SH

FOTO: SHU TTE RSTOCK

Z notatnika podróżnika Meksyk

FOTO : PO LOX HE RN

Dookoła świata Azerbejdżan

Zapraszamy na stronę naszego wydawnictwa: facebook.com/TravelPolskaMagazyn

Wydawnictwo MajerMedia ul. Tadeusza Kościuszki 26 21-500 Biała Podlaska Tel. 83 411 50 11

www.majermedia.com redakcja@majermedia.com prenumerata@majermedia.com reklama@majermedia.com

106

DYREKTOR ZARZĄDZAJĄCY: Maciej Majerczak REDAKCJA: Redaktor naczelny: Rafał Nowicki Redaktor prowadząca: Katarzyna Jaszczuk Zespół redakcyjny: Paweł Ilczuk, Aleksandra Makaruk, Renata Nawrocka, Robert Nienacki, Karina O’Neill Współpraca: Michał Stolarewicz Korekta: Anna Nalikowska Skład: Grzegorz Waszczuk

Druk: Mazowieckie Centrum Poligrafii Okładka: foto - Malta Tourism Authority Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo redagowania nadsyłanych tekstów. Wydawca nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Wydawnictwo MajerMedia jest członkiem Izby Wydawców Prasy


107


108

Profile for MajerMedia

Travel Polska 6 2019  

Travel Polska 6 2019