nasza gazeta "dwójeczka" nr 4/72

Page 1

nr 4/72 marzec 2022

n a s z a

g a z e t a

rok szkolny 2021/2022

W tym numerze cofniecie się w czasie i dowiecie jak kiedyś obchodzono Święta Wielkanocne oraz czy dawne zwyczaje przetrwały do dzisiaj. Przeczytacie także ciekawe artykuły o innych świętach i obrzędach, takich jak: Dzień Kobiet, Dzień Komplementów i prima aprilis. Polecamy również interesujące wywiady z wyjątkowymi gośćmi. Rozpoczęła się wiosna kalendarzowa i astronomiczna. Powoli możemy odczuć promienie słońca na naszej skórze. Ptaki budzą się i podczas naszej drogi do szkoły towarzyszą nam śpiewem. Powoli też rozkwitają kwiaty w ogrodach, parkach oraz łąkach. W prima aprilis zaskoczy nas wiele żartów i psikusów. Następnie będziemy czekać na Święta Wielkanocne. Pewnie wszyscy powoli wyczekują przeróżnych ciast, zup i wędlin, pakowania koszyczka z rodziną, malowania jajek i zdobienia wnętrz naszych domów świątecznymi dekoracjami. Wielkanoc jest czasem wspomnienia Chrystusa oraz Jego zmartwychwstania, jak i spędzenia dni z rodziną. Anna Nowakowska, Nina Langie klasa 5d

Zielona wiosna

Powoli już śnieg i mróz do mety dobiegli a wiosna wróciła, właśnie nam włosy mierzwi.

Odeszła w zapomnienie biała kraina, słońce ciepłe świeci przy okazji bawiąc dzieci. Świeża trawa przybiera barwę mocniejszą, odświętną wokół roztacza się woń, zapachów piękno. Dzień nam się pomału wydłuża odłóż laptop, póki nie przyszła burza. Natalia Narek klasa 7d


Obyczaje święta Wielkiej Nocy Wielkanoc to święto pełne obyczajów. W niektórych domach prezenty przynosi zajączek, natomiast w innych rodzina dzieli się jajkiem i składa sobie życzenia świąteczne. A jak wyglądała Wielkanoc dawniej? Wielki post rozpoczyna się Środą Popielcową- jest to czas pokuty przygotowujący chrześcijan do Świąt Wielkanocnych. W Niedzielę Palmową przynosimy do kościoła palmy. Wykonujemy je zazwyczaj z wysuszonych, pomalowanych roślin, które rosły przy rzece, czy jeziorze takich jak: wierzba, trawa, tatarak, trzcina. Każda palemka była dekorowana na różne sposoby, dodawano do nich kwiaty, różne piórka bądź suszone zioła. W niektórych kościołach są organizowane konkursy na największe palmy robione własnoręcznie. Dawniej palemki miały ważniejsze zadanie niż teraz. Po ich poświęceniu ludzie przypisywali im różne magiczne cechy – miały zapewniać rodzinie bezpieczeństwo i szczęście. Miały także chronić domowników przed pechem i chorobami, dlatego delikatnie uderzało się nimi mieszkańców, ich dobytek oraz zwierzęta. Palmy miały też chronić przed spaleniem

2

oraz uderzeniem pioruna w dom. Początkiem wiosny, poświęcona palma była palona, a popiół z niej wykorzystany w Środę Popielcową kolejnego roku. Wielka Sobota to dzień, w którym święcimy pokarmy przygotowane w wiklinowych koszykach. W takich koszykach możemy znaleźć przede wszystkim pomalowane jajka, wędlinę lub kiełbasy, chleb, chrzan, sól (w niektórych domach także pieprz), domowe ciasto oraz maślanego czy cukrowego baranka. W dawnych czasach święciło się także masło i chleb. Możemy w nich znaleźć wszystko co w Niedzielę miało zostać spożyte podczas wielkanocnego śniadania. Był też zwyczaj, w którym gdy domownik wracał z poświęcenia pokarmów, obchodził cały dom, a na wsi także stajnie, obory oraz pola mówiąc, „Chrystus zmartwychwstał”. Zwyczaj święcenia pokarmu wywodzi się z pogańskich wierzeń, lecz został zaakceptowany przez kościół. Jajka wielkanocne, które znajdowały się w koszyku, były malowane wyłącznie przez kobiety i dzieci. Jaja są symbolem początku życia, oraz sił witalnych. Były one malowane na trzy sposoby. Pierwsze były ozdabiane za nasza gazeta

nr 4 (72)

pomocą ‚oklejanek’, były to wydmuszki oklejane kolorową włóczką oraz rdzeniem sitowia. Drugim sposobem zdobienia pisanek były nalepianki popularny krakowski i łowicki zwyczaj. Są to jaja ozdobione wycinankami z papieru. Ostatnim zwyczajem zdobienia jajek są kraszanki, znane również jako malowanki i byczki. Nazwa dosłownie znaczy barwić, dlatego pisanki te były barwione, np. w łupinach cebuli, włoskiego orzecha, soku z buraka, kory dębu bądź pędów, by przybrały inny kolor. Później wydrapowano na nich przeróżne wzory. W niektórych domach dalej są zabawy z udziałem pisanek, np. zderzanie się jajkami. Właściciel pisanki, która odniosła mniejsze obrażenia wygrywał. Śmigus Dyngus to aktualnie dzień polewania się wodą. Wcześniej Śmigus i Dyngus przez długi czas były odrębnymi świętami, które później zlały się w jedno i trudno było je rozróżnić. W jeden dzień panny były oblewane zimną wodą, z kolei w drugi dzień to kobiety oblewały mężczyzn. Święto to było zazwyczaj obchodzone na wsi. Katarzyna Leszczak, klasa 7d


Ziemia Nas potrzebuje

Nasza planeta Ziemia zmaga się obecnie z coraz większymi problemami środowiskowymi, m.in. z plastikiem zalegającym w oceanach, zanieczyszczeniem powietrza, malejącą bioróżnorodnością, czy zaśmiecaniem lasów. Aby lepiej zrozumieć zagrożenia z tego wynikające, postanowiłam, że z okazji Dnia Ziemi przeprowadzę wywiad z Panem Bogdanem Wertzem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Matylda Drzewiecka: Na czym polega Pana praca? Bogdan Wertz: Jestem pracownikiem Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie i moja praca to przede wszystkim badanie tego, jak rośnie las. Wydaje się, że wiemy o tym już bardzo dużo, ale tak naprawdę jeszcze wiele pozostało do odkrycia. Drugą rzeczą w mojej pracy jest uczenie młodych ludzi, przede wszystkim takich, którzy chcą w przyszłości być leśnikami. Moją specjalnością są metody pomiaru lasu, które każdy wykształcony leśnik powinien bardzo dobrze znać. MD: Jaki mamy wpływ na klimat? BW: To bardzo ciekawe pytanie, na które niestety niełatwo jest odpowiedzieć. Nawet wśród naukowców zdania są podzielone odnośnie tego, w jakim stopniu ludzie wpływają na to, że klimat się zmienia. Niewątpliwie jednak obserwowane zmiany klimatyczne

mają bardzo duże znaczenie dla wielu organizmów żywych i mogą sprawić, że wiele różnych gatunków roślin i zwierząt będzie zagrożonych ze względu na swoje wymagania odnośnie środowiska, w którym żyją. MD: Czy zmiany klimatu bezpośrednio wpływają na Polskę? Dlaczego? BW: Obecne zmiany klimatyczne dotyczą całej naszej planety, więc oczywiście również Polski. Patrząc z punktu widzenia naszych lasów, wraz ze wzrostem temperatury wydłuża się okres wegetacyjny, czyli czas kiedy drzewa wytwarzają pokarm w wyniku fotosyntezy. To sprawia, że drzewa mogą dłużej rosnąć na wysokość oraz grubość w ciągu każdego roku. Z drugiej jednak strony, w związku z większym przyrostem rosną ich wymagania odnośnie wody, której ze względu na coraz częstsze susze, zaczyna im coraz bardziej brakować. W efekcie, niestety, w

nasza gazeta

nr 4 (72)

wielu miejscach w Polsce leśnicy obserwują pogorszenie stanu zdrowia drzew i obecnie wielu naukowców bada, w jaki sposób można sprawić, aby nasze lasy były zdrowe i niezagrożone. To tym bardziej trudne, ponieważ las rośnie wiele lat i już dziś trzeba przewidzieć, co będzie się działo za 100 lat. MD: W jaki sposób możemy dbać o nasze środowisko? BW:Przede wszystkim wszyscy powinniśmy traktować przyrodę jako nasze wspólne dobro, starać się szukać wiedzy na jej temat i nie bać się stawać w jej obronie. Na szczęście, obecnie coraz więcej osób zaczyna myśleć o tym, jak bardzo zmieniamy świat dookoła i zdawać sobie sprawę, że nasz styl życia, niestety, często bardzo negatywnie wpływa na nasze otoczenie. Wytwarzamy ogromne ilości śmieci, bardzo zanieczyszczamy środowisko, wydobywamy i spalamy ogromne ilości węgla, ropy naftowej i gazu, aby uzyskać energię, przyczyniając się do zmian klimatycznych. Są to bardzo trudne wyzwania dla całej ludzkości, ale z pewnością warto zaczynać zmieniać świat od „własnego podwórka” – szanować przyrodę, segregować śmieci, w miarę możliwości rezygnować z samochodu, a także sprzeciwiać się tym, którzy niszczą nasze wspólne środowisko. MD: Bardzo dziękuję, że zgodził się Pan udzielić mi wywiadu. Matylda Drzewiecka, klasa 7e

3


Staram się je czasem zadać w nieco inny sposób, żeby uzyskać Tomek Doksa. Dzienni-karz, który pisze o muzyce i roz- odmienną odpowiedź od tej, którą mawia z artystami już od 20 lat. być może artysta już kiedyś w innym wywiadzie udzielił. Zaczynał w rzeszowskim wydaniu „Gazety Wyborczej”, W: Gdzie najczęściej współpracował z portalem Interia i magazynami „Aktiprzeprowadzasz swoje wywiady? vist” oraz „Exklusiv”, przez kilka lat prowadził redakcję T: Prawdopodobnie zasmucę muzyczno-filmową w Onet.pl. Kiedyś także zastępca Cię tą odpowiedzią, ponieważ redaktora naczelnego serwisu T-Mobile Mu-sic i „Gazety w obecnym czasie pandemii Magnetofonowej”, obecnie channel manager, czyli redak- wywiady przeprowadzam głównie telefonicznie. Czasem spotykamy tor prowadzący serwisu Red Bull Music. się przed kamerą internetową, ale naj-częściej moi rozmówcy nie siedzą przed ekranem komputera Wanda Podgajska: Cześć, Przez przygotowanie rozumiem czy smartfona, jak my podczas Tomku. Jestem dziennikarką pozyskanie informacji o tej naszej rozmowy, tylko łatwiej im w naszej szkolnej gazecie. osobie. Dla przykładu, gdy to jest się rozmawia ze słuchawką w uchu. Chciałabym, żeby na stałe znalazła artysta i wydał płytę, to przede Mogą w tym czasie robić inne się tam sekcja z wywiadami z wszystkim najpierw ją włączam. rzeczy albo przemieszczać się z ciekawymi ludźmi, dlatego chętnie Jedną, drugą, trzecią… - jeśli ma miejsca na miejsce. (śmiech) posłucham, jak wy-gląda Twoja ich więcej, później sprawdzam, Kiedy jednak znowu będzie praca jako dziennikarza. co o danym artyście powie mi normalnie i znowu będziemy Jak wyglądają Twoje wyszukiwarka internetowa oraz mogli uczestniczyć w imprezach przygotowania do wywiadów. Gdy co się u niego dzieje na kanałach maso-wych, to najczęściej wywiady nie znasz do końca jakiegoś artysty, społecznościowych. to skąd czerpiesz informacje o Gdy już z kimś rozmawiam, zależy będę przeprowadzał przy okazji koncertów i festiwali, gdzie nim? mi zawsze na tym, żeby poznać spotykam wielu różnych artystów. Tomasz Doksa: To ja odpowiem tego artystę jako osobę, nie tylko Trzeba jednak więc brać pod pytaniem na pytanie: jak Ty się jako piosenkarkę, aktora, czy uwagę, że spotkanie z artystą na przygotowywałaś do wywiadu sportowca, ale przede wszystkim koncercie lub festiwalu obarczone ze mną, co zrobi-łaś, żeby na jaką jest osobą, co ma do pojest pewnym ryzykiem, nie zawsze przykład ułożyć pytania? wiedzenia. wtedy jest czas, by swobodnie W: Przygotowywałam głównie W zależności od tego, gdzie się pytania związane z tym, czym spotykamy (a może to być koncert, porozmawiać, bo wiadomo - koncert jest najważniejszy, trzeba się się zajmujesz. Starałam się amfiteatr, ulica) - zawsze staram przed nim skoncentrować, a po wymyślić oryginalne zagadnienia, się znaleźć jakieś pytanie, które poprosiłam również swoich sprawdzi się “tu i teraz”. Dokładnie nim rozluźnić. Praca dziennikarza robiącego przyjaciół o ich sugestie. Potak, jak zapytałem Ciebie o wywiady wiąże się z tym, że są one szukuję rad, które pomogą mi w “Dwójeczkę”, abyś opowiedziała często przekładane, niekiedy trzeba przyszłości przeprowadzać coraz mi o Waszej gazecie. To już jest czekać kilka dni, a może i tygodni, lepsze wywiady. dobry początek wywiadu, żeby by twój rozmówca znalazł dla T: Ze mną jest podobnie. Zdarzyło następnie z każdym kolejnym Ciebie czas. Artyści jeszcze mają mi się często przeprowadzać pytaniem poznać ciebie jeszcze to do siebie, że trasy koncertowe wywiady z osobami, których lepiej. pochłaniają ich w całości. Nie zupeł-nie nie znałem lub Podsumowując - najważniejszy zawsze jest to miłe uczucie, ale jeśli robiłem je pod wpływem chwili, jest research, czyli znalezienie przeprowadzasz ciekawe wywiady na przykład podczas jakiegoś w wielu źródłach informacji na z interesującymi ludźmi, to warto wydarzenia, gdy trzeba było tam temat danego artysty i co ważne poczekać. z kimś porozmawiać. Wtedy to (co słusznie zauważyłaś) warto W: Czy kiedykolwiek zdarzyło jest największa trudność - gdy nie zadawać oryginalne pytania, czyli Ci się rozzłościć artystę podczas jesteś w stanie się przygotować. takie, które jeszcze nie padły.

4

nasza gazeta

nr 4 (72)


wywiadu? T: Nie, nie zdarzyło mi się nigdy rozzłościć żadnego artysty. Z każdym, z którym przeprowadziłem wywiad, utrzymuję dalej kontakt. Nie z każdym się dobrze znam, ale myślę, że gdybyśmy się spo-tkali ponownie, to rozmawiałoby się nam równie dobrze, jak za pierwszym razem. W: A jak wyglądały Twoje początki dziennikarskie? T: Niedawno znalazłem płytę z moimi pierwszymi w życiu profesjonalnymi wywiadami, byłem wtedy w liceum. Moim pierwszym poważnym wywiadem z mikrofonem była rozmowa z Maćkiem Maleń-czukiem. On mi bardzo imponował i był moim wielkim idolem przez długie lata, dlatego kiedy w koń-cu się z nim spotkałem, byłem bardzo zestresowany. Poszedłem na jego koncert, po koncercie spo-tkaliśmy się na backstage. Siedzieliśmy tam nie tylko ja i on, ale też kilku muzyków i trochę się ze mnie śmiali. Wiesz, byłem pośród nich najmłodszy, nie wyglądałem jak profesjonalny dziennikarz. (śmiech) Ale jakoś dałem radę. Kiedy ostatnio odsłuchałem sobie te nagrania to powiem szczerze, że dziś takich pytań bym nie zadał, ale wtedy byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Inna sprawa, że wiele ta rozmowa, to spotkanie, mnie nauczyło. Każda kolejna była już tylko lepsza. W: Czy podczas wywiadów zdarzały Ci się zabawne sytuacje, którymi możesz się podzielić? T: Podczas półgodzinnej rozmowy staram się wykorzystać czas jak najlepiej. Do wywiadów podchodzę profesjonalnie, zadaję pytania i zbieram odpowiedzi. Jeśli chcesz z kimś bardzo zrobić wywiad, czekasz na tę osobę trochę

czasu i w końcu się z nią spotykasz, to maksymalnie wykorzystujesz wspólny czas na rozmowę. Oczywiście żartujemy w trakcie, bywa zabawnie, ale skupiamy się przede wszystkim na konwersacji. Bardziej pamiętam takie sytuacje, gdy zrobiło się nerwowo. Na szybko przypominam sobie jedną taką historię. W: Możesz ją opowiedzieć? T: Spotkałem się z jednym z raperów w hotelu w Krakowie po jego koncercie. Miałem przy sobie telefon z włączonym dyktafonem i ten telefon leżał na stole. Spokojnie zadawałem pytania, rozma-wiamy, a po jakimś czasie zerkam na telefon, która jest godzina, i co się okazuje? Że dyktafon nie nagrywa. Straciłem jakieś 10 minut rozmowy, którą musiałem później nieco odtworzyć z pamięci... Dlatego tutaj ważna uwaga dla Was, młodych dziennikarzy, jeśli nagrywacie jakieś wywiady i nawet jeśli macie dobry sprzęt pod ręką, sprawdzajcie, czy wszystko się nagrywa. Jak ci o tym opowiadam, przypomniała mi się jeszcze jedna anegdota. Grzegorz Skawiński, lider zespołu Kombi, znanego choćby z numeru “Pokolenie”. Spotkałem się z nim dawno temu, miałem profesjonalny sprzęt, nagrywałem przez 1,5 godziny, a na koniec okazało się, że… mikrofon nie był naładowany. (śmiech) W: I nic z tego nie wyszło? T: Niestety nic, nie nagrałem ani minuty. Śmieszne, prawda? W: Bardziej przykre. T: Przykre również, ale dzisiaj mogę się już z tego tylko śmiać. (śmiech) W: Jakie masz inne rady dla młodych dziennikarzy? T: Niech rozmawiają jak najwięcej! nasza gazeta

nr 4 (72)

To nie muszą być od razu wielkie gwiazdy. Trzeba zacząć robić różne wywiady z ciekawymi ludźmi, po prostu. W szkole na pewno macie kogoś fajnego, interesują-cego, kto ma jakąś pasję - weźcie go na rozmowę. W tych wywiadach chodzi o to, żeby przez roz-mowę z drugim człowiekiem nie tylko go poznawać, ale też poznawać lepiej świat, dzięki jego spo-strzeżeniom i doświadczeniom… Jeśli my, ludzie, będziemy się ze sobą chętniej spotykać i rozma-wiać, to wszyscy będziemy mądrzejsi. Muszę przyznać, że sam przez długi czas nie lubiłem wywia-dów, właśnie dlatego, że musiałem na kogoś czekać, musiałem kogoś o to prosić. Dzisiaj jest mi trochę łatwiej, bo jestem dziennikarzem, którego ktoś już kojarzy, więc artyści sami chętnie umawiają się na rozmowę, ale jestem przekonany, że wywiad to bardzo ciekawa forma dziennikarskiego rzemiosła. Warto rozmawiać, poznawać ludzi i odkrywać dzięki temu dziedziny życia, których się wcześniej nie znało. W ubiegłym roku na przykład rozmawiałem z kandydatem do tytułu mistrza świata w szachach, JanemKrzysztofem Dudą - młodym chłopakiem z Krakowa. Od razu się przy-znam, że na szachach nie znam się w ogóle, nie umiem w nie grać, nie mam o nich pojęcia, a mimo to zrobiłem z nim ponad godzinną rozmowę, która bardzo się podobała. Pewnie dlatego, że przede wszystkim chciałem go poznać jako człowieka. Zachęcam do tego, żeby w waszych wywiadach iść właśnie w tę stronę. Powiem jeszcze jedną rzecz. Jeśli prowadzisz wywiad, rozmowę, zawsze to nagrywaj, miej to na taśmie, by potem spokojnie spisać całość ze słuchu. Nie spisuj jednak wszystkiego słowo w

5


słowo. Rozmówcy mogą różnie odpowiadać - niektórzy pięknie i płynnie, inni bardzo chaotycznie, nerwo-wo. Staraj się uchwycić sens ich wypowiedzi, ale jeśli to tylko to możliwe, staraj się twoją rozmowę jak najlepiej przenieść na papier. Co to znaczy? Podam przykład: jeżeli ktoś, np. urwał swoją wypowiedź w połowie zdania, albo mówił trochę od rzeczy, możesz mu, jako dziennikarz, pomóc w lep-szym wyrażeniu siebie. Czy to zmieniając nieco szyk zdania lub styl wypowiedzi. Trzeba tylko pa-miętać, by nie wkładać w jego usta słów, których rozmówca nie powiedział i pod którymi mógłby się nie podpisać. Jeśli powiedział - OK, padło, mamy to. Ale nie w drugą stronę. Także dlatego po każ-dym wywiadzie wysyłam spisaną rozmowę do autoryzacji. Nawet jeśli mój rozmówca mówi, że nie ma takiej potrzeby, wolę się upewnić, że wszystko na papierze wygląda dobrze. W: Chyba dobiegliśmy do końca. Dziękuję Tomku za wywiad. T: Bardzo dziękuję, Wando. Wanda Podgajska, klasa 5f

Grecy, wywodzi się ona z mitu o Demeter i Korze. Córka Demeter została porwana przez Hadesa właśnie na początku kwietnia i gdy bogini urodzaju starała się ją odnaleźć, kierowała się echem, które ją zwiodło. Obecnie najczęściej przyjmowaną tezą jest ta, że gdy po wprowadzeniu przez chrześcijan kalendarza gregoriańskiego pierwszym dniem roku ustanowiono 1 stycznia, część osób dalej używała starej wersji kalendarza, w której nowy rok przypadał właśnie w prima aprilis. Zaczęto wówczas stroić sobie z nich żarty i ten obyczaj przyjął się na całym świecie. Natomiast nazwa prima aprilis wywodzi się z języka łacińskiego, co oznacza po prostu “pierwszy kwietnia”. Co roku w prima aprilis żartują z nas nie tylko rodzina i znajomi, ale też duże firmy. Przykładowo kanał telewizyjny Paramount Channel postanowił tego dnia emitować ten sam film przez cały dzień. Innym razem sklep z wyposażeniem Home&You nabrał klientów na spolszczenie jego nazwy na Dom&Ty, zaś McDonald 1 kwietnia zaprezentował burgery w formie sushi, z ryżem zamiast bułZ pozoru zwykły dzień, ki oraz wasabi i łososiem w środku. lecz nie byle jaki. Ten obchodzoOkazuje się, że w szkole również ny pierwszego kwietnia zwyczaj możemy obchodzić prima aprilis polega na robieniu sobie różnych na różne sposoby. kawałów, nabieraniu innych, czy Regularnie tego dnia odbywa się też na opowiadaniu zmyślonych historii tak, by inni w nie uwierzy- w naszej szkole “Dzień na opak”, czyli dzień, w którym uczniowie li. Wszyscy to święto uwielbiają, zamieniają się rolami z nauczycielecz nie wszyscy wiedzą, skąd się lem i sami prowadzą lekcje tak, by wywodzi. były one ciekawe. Uczniowie mogą Jest wiele wersji tego, jak narodził w tym dniu poczuć, jak to jest być się ten obyczaj, lecz pewnym jest, że jako pierwsi obchodzili go staro- nauczycielem. To bardzo ciekawy żytni Grecy i Rzymianie. Niektó- sposób na przeprowadzenie dnia rzy uważają, że obchodzono go na szkolnego inaczej niż zwykle, zatem bawcie się dobrze i… nie cześć bogini Ceres, która szukając swojej córki została wyprowadzona dajcie się nabrać! w pole. Podobną wersję powtarzają Domnik Kubiak, klasa 7d

prima aprilis

6

nasza gazeta

nr 4 (72)

e-dyrektor W czasie pandemii wiele osób było objętych kwarantanną, zachorowało na Covid-19 i borykało się z wieloma trudnościami. Uczniowie na całym świecie uczestniczyli w zajęciach on-line. Niejeden uczeń mówił, że jest to dobra alternatywa, lecz nie wszystkim ten typ nauki przypadł do gustu. Nauczyciele niekiedy musieli borykać się ze sprzętem oraz organizacją zajęć. Za koordynowanie pracy nauczycieli i uczniów w naszej szkole odpowiedzialna jest nasza Pani dyrektor Jolanta Gajęcka, z którą porozmawiamy na temat jej pracy w związku z zajęciami on-line. Dzień dobry! Jolanta Gajęcka: Dzień dobry. Dwójeczka: Jaką pracę wykonywała Pani w związku z koordynowaniem zajęć on-line? Jolanta Gajęcka: Konieczność przejścia na nauczanie zdalne, praktycznie z dnia na dzień, wywołała u wszystkich ogromne poruszenie. Nie byliśmy do tego przygotowani, a wiedzieliśmy, że musimy sobie poradzić – wszyscy – uczniowie, nauczyciele i ja. Początki były szczególnie trudne, ponieważ decyzje, na które wszyscy czekali, podejmowałam będąc w Szkole praktycznie sama. Trudno było cokolwiek planować, bo okoliczności często nas zaskakiwały. Znikąd nie miałam pomocy. Mogłam jedynie liczyć na własną kreatywność, pracowitość i wiedzę z nadzieją, że zorganizuję wszystko najlepiej, jak potrafię. Cieszę się, że moje decyzje w ogromnej większości były przyjmowane z życzliwością zarówno nauczycieli, jak i rodziców. Chcieliśmy, abyście w tych trudnych okolicznościach,


e-dyrektor czuli się bezpiecznie. D: Czy praca podczas zajęć zdalnych była dla Pani łatwiejsza i dlaczego? JG: W pytaniu założyliście, że moja praca podczas zajęć zdalnych była łatwiejsza. Niestety jest to błędne założenie. Szkoła funkcjonująca poza budynkiem, to zupełnie nowe wyzwania i problemy. Nie było Was na korytarzach, w salach, dlatego nie trzeba było rozwiązywać codziennych konfliktów typu „on się brzydko odezwał”, „on mnie uderzył”, „ktoś zniszczył drzwi do toalety”, ale pojawiły się inne. Zdarzało się niestosowne zachowanie podczas lekcji zdalnych, niemiła korespondencja na czacie, a nawet obrażanie siebie nawzajem czy oszukiwanie nauczycieli i kolegów. Rozwiązywanie bieżących problemów, kiedy wszyscy są na miejscu, kiedy można podejść, wyjaśnić, dopytać, poinformować, jest o wiele prostsze. Kiedy w budynku nie było ani Was, ani nauczycieli, było o wiele trudniej. Poza tym, szczerze Wam powiem, że byłam zmęczona pisaniem... Pisałam do Was, do Waszych Rodziców, do Nauczycieli, do urzędów, bo tylko tak mogłam dotrzeć z informacją. Organizowałam pracę wciąż od nowa, bo zmieniały się okoliczności... Były dni, że zwyczajnie nie miałam siły i chciało mi się płakać... D: Co sądzi Pani o systemie w jakim odbywają się lekcje zdalne? JG: Pojawienie się pandemii spowodowało, że znaleźliśmy się w sytuacji, do której wcześniej nikt nas nie przygotował. Na wiosnę 2020 roku rozpoczęliśmy nauczanie zdalne w niezwykle trudnych

warunkach – nie mieliśmy sprzętu, narzędzi, wiedzy i umiejętności, a musieliśmy działać. Wyglądało to trochę tak, jakbyśmy byli partyzantami na wojnie, którzy chwycili za to, co mieli pod ręką i próbowali ratować namiastkę szkoły. Organizowaliśmy się i uczyliśmy się równocześnie. Potem, kiedy okazało się, że pandemia pozostanie z nami na dłużej, w rok szkolny 2020/2021 weszliśmy bardziej przygotowani. Kilka lat wcześniej rozpoczęliśmy współpracę z amerykańską JDO Foundation, dzięki czemu mieliśmy nauczycieli przygotowanych do pracy z wykorzystaniem narzędzi służących do nauczania zdalnego. Pani Justyna Mika i Pan Maciej Binger w naturalny sposób stali się nauczycielami dla innych nauczycieli i dzięki temu zdecydowaliśmy się na wybór narzędzi Google do pracy zdalnej. Potem wszystkiego nauczyliśmy Was. Teraz, po blisko dwóch latach szkoły w pandemii, już sporo umiemy. Rodzice zadbali o to, abyście mieli w domu odpowiedni sprzęt, nauczyciele nauczyli Was, jak pracować zdalnie i sami zdobyli spore doświadczenie. Ja jestem spokojniejsza, bo zrozumiałam, że nie zaradzę wszystkim problemom... Uważam jednak, że w nauczaniu zdalnym powinno być realizowanych mniej lekcji, abyście nie musieli tyle czasu spędzać unieruchomieni przed komputerem, dlatego mam nadzieję, że ministerstwo o tym pomyśli porządkując kwestię zdalnej szkoły na przyszłość. D: Niektórzy uczniowie preferują zajęcia on-line. Czy podziela Pani ich opinię i dlaczego? JG: Ocena nauczania on-line jest bardziej skomplikowana. Są zalety tej formy, ale jest też sporo wad. Patrząc z Waszego punktu widzenia nie dziwię się, że dla wielu jest to wygodniejsze – nie trzeba nasza gazeta

nr 4 (72)

zrywać się wcześniej rano z łóżka, ubierać się, wychodzić do Szkoły. Nie trzeba siedzieć tyle godzin w jednym miejscu, można wyjść do toalety, kiedy się chce, zjeść, kiedy się chce i... zniknąć z lekcji, kiedy nauczyciel zada trudne pytanie, na które nie zna się odpowiedzi. Można przykleić tekst „Inwokacji” na monitorze i udawać przed nauczycielem siedzącym po drugiej stronie monitora, że się recytuje z pamięci... Łatwiej jest kogoś oszukać albo się ukryć wyłączając kamerkę... Są też uczniowie, którym przeszkadza szkolny hałas, nie mogą się skupić, bo kolega dogaduje, a w domowym zaciszu czują się bezpieczniej. To bardzo indywidualne odczucia. Chcę jednak wierzyć w to, że ogromna większość z Was marzy o tym, żeby znowu znaleźć się w Szkole wśród kolegów i nauczycieli. Może w domu jest wygodniej, ale w Szkole z pewnością jest weselej Jak widać nauka zdalna która towarzyszy nam prawie od 2 lat była na początku niespodziewana zarówno dla uczniów jak i dla nauczycieli. Początki dla nas wszystkich były trudne, bo każdy musiał nauczyć się pracować w nowym systemie. Nie małą role odegrała nasza Pani dyrektor. Jej praca stała się trudniejsza ze względu na to, że wiele spraw musiała robić sama, a codzienne problemy szkolne takie jak niewłaściwe zachowanie uczniów stały się cięższe do wyjaśnienia. Wśród wielu wad można znaleźć także pozytywne strony nauczania zdalnego. Nie trzeba wcześniej wstawać do szkoły, można wyjść do toalety kiedy się chce a także można odpocząć od szkolnego hałasu w zaciszu domowym. Jednak każdy z nas wie, że w szkole z kolegami i koleżankami jest o wiele weselej niż przed monitorem komputera. Dominik Kubiak i Damian

7


Fascynujaca , psychika

2 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Z tej okazji przeprowadziłam wywiad z moją mamą, która pracuje w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Szczególnie w ten dzień ważne jest, abyśmy poszerzali wiedzę na ten temat, więc zapraszam do przeczytania. Pola Krymula: Na początek podstawowe pytanie: Czym jest autyzm? Ewa Kruk: Autyzm jest całościowym zaburzeniem rozwoju o podłożu neurologicznym, być może genetycznym. Ujawnia się już w dzieciństwie i trwa tak naprawdę całe życie. Charakteryzuje się objawami na poziomie funkcjonowania społecznego, mianowicie te najbardziej znane dotyczą unikania kontaktów, wycofywania się, czyli w sferze komunikacyjnej dziecko zachowuje się inaczej, niż rówieśnicy. PK: Powiedziała pani, że autyzm to prawdopodobnie zaburzenie genetyczne. Co to właściwie oznacza? EK: Oznacza to, że w wielu badaniach, które zostały przeprowadzone u autystycznych dzieci i dorosłych wykazano pewne nieprawidłowości w działaniu mózgu. Ogólnie mówiąc, zakłócenia w jego rozwoju widoczne są już u płodu na wczesnym etapie i mogą sugerować przyczyny powstawania tego zaburzenia właśnie na poziomie genetycznym. Również wiadomo, że jeżeli jedno dziecko ma autyzm, to prawdopodobieństwo, że kolejne też go będzie mieć wynosi 20%, a jeśli dwoje dzieci to prawdopodobieństwo wynosi już 33%. Takie statystyki dają do myślenia. PK: A jakie są główne objawy autyzmu? EK: Tak jak wcześniej powiedziałam, pojawiają się one we wczesnym dzieciństwie, zwykle

8

przed 3. rokiem życia i dotyczą symptomów takich jak brak uwagi w sytuacjach, gdy inne dzieci to robią, na bodźce, słowa, polecenia i gdy nie ma odpowiedniego kontaktu wzrokowego. Charakterystyczne zachowania dziecka autystycznego dotyczą, np. tego, że wpatruje się ono w jakiś jeden punkt, może to trwać długo – nawet godzinami, że interesuje się jakimś jednym typem aktywności i właściwie wyłącznie przy niej spędza czas, bez interakcji i kontaktów społecznych. Można powiedzieć, że zamyka się w świecie swoich oryginalnych pasji, zabawek – tak, jakby otoczenie nie było potrzebne do realizacji siebie. Czasami pojawiają się problemy z mową, może być ona nielogiczna oraz reakcje na otoczenie mogą występować w małym stopniu lub w ogóle. W późniejszym wieku obserwujemy nietypowe, wybiórcze zainteresowania. Dziecko może skupiać się wyłącznie na jednej rzeczy, np. układaniu klocków w określony sposób. Posiada powtarzalną czynność, która wypełnia mu dnie. Także jeśli mamy podsumować najczęściej spotykane objawy autyzmu, to są to specyficzne aktywności, brak potrzeby interakcji społecznych oraz zabaw z rówieśnikami. W komunikacji zarówno słownej jak i bezsłownej (chodzi o mimikę), dziecko rzadziej się uśmiecha, unika kontaktu wzrokowego, czasami jest nadpobudliwe. Wszystkie te objawy mogą być niepokojące dla rodziców i otoczenia, jednak zwykle osoby, które zajmują się maluchem, chociażby w przedszkolu zwracają na to uwagę i wtedy jest on kierowany na profesjonalną diagnozę do poradni psychologiczno-pedagogicznej. PK: Jakie są podobieństwa i różnice między zespołem Aspergera a autyzmem? EK: Tak jak wcześniej nasza gazeta

nr 4 (72)

wspomniałam; autyzm jest całościowym zaburzeniem rozwoju i dotyczy wielu objawów na początku funkcjonowania, natomiast zespół Aspergera może dotyczyć, np. – i to jest najczęstsze – osób, u których rozwój można powiedzieć kształtuje się normalnie lub w granicach normy, a taka osoba ma specyficzne zainteresowania. Ludzie z zespołem Aspergera często mają bardzo wysoki iloraz inteligencji, zwykle przechodzą przez system szkolny z sukcesami. Aczkolwiek widoczne są problemy w interakcjach z innymi, czy impulsywnością i to jest część wspólna jeżeli chodzi o autyzm. PK: Jak powinniśmy zachowywać się w stosunku do takich osób? EK: Przede wszystkim z uważnością. Uważność ta dotyczy zrozumienia podłoża ich problemów i w związku z tym potrzeb, jakie reprezentują. Ważne, żeby ich słów/ gestów nie brać przeciwko sobie, tylko traktować je jako symptom rozwojowy. Na pewno przyda się cierpliwość i empatia. PK: Czy powinniśmy edukować się na ten temat? Jeżeli tak, to dlaczego? EK: Zdecydowanie tak, ponieważ warto mieć umiejętności dotyczące traktowania i funkcjonowania razem z osobami z różnymi typami deficytów, bo w różnych sytuacjach możemy się z nimi spotkać, a im lepiej będziemy wiedzieć jak się wtedy zachować, tym lepiej będzie dla nas jak i osób, które tak naprawdę potrzebują od nas wsparcia. PK: Bardzo dziękuję za wywiad i mam nadzieję, że wielu ludzi wyciągnie z niego mądre, przydatne informacje. Pola Krymula, klasa 7e


KOMPLEMENTY SZYTE NA MIARĘ Dzień Kobiet to święto obchodzone 8 marca. Upamiętnia ono kobiety, które wywalczyły swoje prawa. W naszej szkole również jest ono celebrowane. Chłopcy wręczają swoim koleżankom kwiaty oraz upominki i organizują imprezę z tej okazji. Odbywają się różne gry i konkursy. Każda kobieta lubi być doceniania przez swoją drugą połówkę. Oto kilka rad dla mężczyzn: 1. Komplementy powinny być odpowiednio dobrane do wyglądu i charakteru kobiety. Zwróć uwagę na twarz, dołeczki w policzkach, uśmiech, spojrzenie. 2. Unikaj określeń typu ,, ładna’’. Komplement musi być wyjątkowy, a nie banalny. 3. Pochwalaj zmiany. 4. Zwróć uwagę na poczucie humoru. Miłe słowa, które dla Ciebie wydają się zabawne, mogą urazić kobietę. 5. I najważniejsze komplement musi być wypowiedziany ze szczerością, uśmiechem. Musi być naturalny, płynący prosta z serca. Komplementowanie to prawdziwa sztuka. Warto jednak to robić, ponieważ komplementy tworzą przyjemną atmosferę i sprawiają, że ludzie wokół czują się docenieni i zauważeni.

paczki ‚ i inne przysmaki Dziadkowie jednej z naszych uczennic prowadzą piekarnię działającą miejscowości Klimontów, w województwie małopolskim. Udało nam się z nimi skontaktować, opowiedzieli nam o tym jak właściwie jest w takiej piekarni oraz jak wygląda tworzenie pączków od kuchni. Zakład Produkcyjno-Handlowy „Te-Pe”, Spółka Cywilna jest małą firmą rodzinną produkującą: pieczywo, drożdżówki oraz pączki i okazjonalnie, np. na tłusty czwartek faworki, na święta barany, kurczaczki i babki, na imprezy okolicznościowe chleby i chlebki ozdobne. Chleb jest produkowany na naturalnym kwasie, wszystkie wyroby są przygotowywane tradycyjnie, bez polepszaczy. Produkcja dzienna wynosi 1000 sztuk pieczywa, 200 sztuk bułek, 100 sztuk drożdżówek i 100 sztuk pączków. Wyjątkiem są dni przed i w tłusty czwartek, kiedy produkuje się około 800 sztuk

pączków. Sprzedaż odbywa się w piekarni przyzakładowej oraz w 25 sklepikach znajdujących się na terenie powiatu proszowickiego. W przeddzień tłustego czwartku smażone są pączki i faworki. Do produkcji pączków używane są: mleko, drożdże, trochę cukru, mąka pszenna, szczypta soli, cukier waniliowy, jajka oraz do nadzienia: marmolada różana, do posypania: cukier puder lub lukier oraz olej słonecznikowy do smażenia. Do sporządzenia faworków używane są: mąka pszenna, żółtka, spirytus, szczypta cukru i soli, gęsta śmietana, do smażenia olej słonecznikowy oraz cukier puder do posypania. Może Wam też uda się usmażyć pyszne pączki, podzielcie się z nami przepisem oraz prześlijcie zdjęcia pysznych łakoci. Natalia Narek, klasa 7d

Martyna Serafin, klasa 7d nasza gazeta

nr 4 (72)

9


Kopalnia wiedzy - Dzień Nauki w naszej szkole

10

ją młotkiem! Potem jeden z prowadzących opisał gadżety tj. ledy czy joystick. Moje zainteresowanie wzbudziła drukarka 3D – była w trakcie tworzenia niewielkiej wieży Eiffla. Można też było obejrzeć Baby Yodę, zrobionego właśnie przez ten wynalazek. Po pokazach dokończyliśmy projekty plakatów i wywiesiliśmy je na korkowych tablicach w pawilonie D Cudownie wyglądał korytarz całkowicie ozdobiony efektami naszej wspólnej pracy! Na sam koniec zrobilismy klasowe zdjęcie z okazji Światowego Dnia Zespołu Downa, na którym mieliśmy na sobie skarpetki nie do pary. Następnego dnia rano braliśmy udział w jeszcze jednym, ostatnim pokazie, tym razem prowadzonym przez osoby z Małopolskiego Centrum Nauki Cogiteon. Pokazali nam jak zrobić domową zapalniczkę, gaśnicę oraz rakietę z alkoholu. Tak właśnie wyglądały te dwa dni, które dla każdego ucznia były wartościowe i jednocześnie atrakcyjne. Radośnie spędziliśmy czas wśród przyjaciół podczas bardzo ciekawych atrakcji. Mam nadzieję, że podobne wydarzenie nastąpi za rok, i w kolejnych latach. Pola Krymula, klasa 7e

fot. T. Diaczuk

Dzisiaj opiszę wam wydarzenia, które miały miejsce w naszej szkole. Zorganizowany został Dzień Nauki, podczas którego wszystkie klasy miały lekcje z wychowawcą przez cały dzień. Podczas tych zajęć mieliśmy zrobić projekt na temat największych osiągnięć nauki w służbie pokoju na świecie. 7 klasy zrobiły projekty na temat odkryć nauki dotyczących ekologii. Wszystko wyglądało mniej więcej tak: Dobraliśmy się w grupy i zaczęliśmy tworzyć prace. Później udaliśmy się na kilka ciekawych pokazów. Poszliśmy do sali C27 i co zobaczylismy? Dziwny, mały pojazd na macie oraz dwóch ludzi – byli to studenci z Akademii Górniczo-Hutniczej, z kółka informatycznego Creative. Zaczęli nam opowiadać o robotyce i do czego może być ona przydatna, gdy nagle usłyszeliśmy ogłoszenie Pani Dyrektor – dowiedzieliśmy się, że cała szkoła zaśpiewa razem polską wersję „We are the world”! Każdy z nas czuł tę niesamowitą atmosferę wspólnoty, szczególnie w tak trudnym czasie. Po tym krótkim, lecz ważnym wydarzeniu prowadzący opisali i wyjaśnili działanie fascynujących rzeczy stworzonych przez innych studentów, tj. elektroencefalografia, pozwalająca na sterowanie np. urządzeniem na pomocą myśli lub prasa, która skanuje dany materiał, odczytuje jaka siła potrzebna jest do jego deforma-

fot. P. Krymula kl. 7e

fot. P. Krymula kl. 7e

cji i inne jego właściwości. Następnie wróciliśmy do klasy, jednak zanim zdążyliśmy zabrać się za projekty dowiedzieliśmy się, że mamy pójśc na kolejny pokaz do sali C15. Zastaliśmy kolejne osoby z akademii - studenta i studentkę z koła naukowego: zajęcia kowalstwa artystycznego. Opowiedzieli o procesach, typu tworzenie genialnych rzeczy z metalu (zwykle stali). To jakby roztopiony metal stawał się zwykłą plasteliną! Mielismy również okazję pooglądać elementy stroju kowalskiego i poznać ich funkcję. Aczkolwiek uważam, że najciekawszą rzeczą była prezentacja tego, jak ludzie przewodzą prąd! Niesamowite! Kolejne zajęcia, w których uczestniczymy odbywały się w auli. Nie mieliśmy pojęcia, czego się spodziewać. Po paru minutach weszliśmy do środka. Spostrzegliśmy jakieś dziwne, komputerowe urządzenia ustawione wzdłuż ściany i napis na tablicy, przedstawiający główny temat spotkania: Ciekły Azot. Osoby z koła naukowego AGH Era Inżyniera pokazali nam fascynujące rzeczy. Na początku obserwowalismy, jak poszczególne przedmioty (kwiatek, balon) zachowują się po włożeniu do pojemnika z wspomnianą substancją. Cytryna była tak twarda, że trzeba rozbić

redaguje zespół: p. Ilona Piotrowska-Fryc - opieka merytoryczna p. Teresa Diaczuk - skład komputerowy www.sp2.krakow.pl nasza gazeta

nr 4 (72)


Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.