Lady's Club nr 6 (63) 2019

Page 1

 NR 6 (63) GRUDZIEŃ 2019 - STYCZEŃ 2020

DWUMIESIĘCZNIK

ISSN1899-1270

EGZEMPLARZ BEZPŁATNY

NA OKŁADCE KLAUDIA CEL-ZĄTEK, WŁAŚCICIELKA MARKI NOVEL HOME, I JEJ MĄŻ ŁUKASZ ZĄTEK ARCHITEKTURA PRZYSZŁOŚCI – ROZMOWA NA STR. 4



OD REDAKTORA

W

tym numerze, który powinien pachnieć choinką, roztaczać magię świąt i zapowiadać szczęśliwe wydarzenia w nowym roku, jest sporo artykułów i wywiadów dalekich od tych klimatów. Jeśli ktoś szuka atmosfery cudowności,

niech ogląda w telewizji reklamy coca-coli ze sztucznym Mikołajem, sztucznym śniegiem Fot. Magdalena Ostrowicka

i błyszczącymi lampkami. Zauważyliście, że te reklamy zawsze dzieją się w nocy? W dzień świat taki nie jest. My staramy się pokazywać, jaki jest naprawdę. Najlepiej to widać w artykule o Arturze Ligęsce. Większości z nas Dubaj kojarzy się z bajkowymi widokami i bogactwami, a Arturowi z emirackim, koszmarnym więzieniem, w którym spędził trzynaście miesięcy. Nie wszystko złoto, co się świeci. Oscarowi Slaterowi, skazanemu na karę śmierci za morderstwo, którego nie popełnił, Glasgow też nie kojarzył się dobrze. Cudem wywinął się z rąk kata. Takich prawdziwych historii mamy więcej. Z czego wynikają? Andrzej Mleczko w wywiadzie

STANISŁAW BUBIN, redaktor naczelny 509 965 018 redakcja@ladysclub-magazyn.pl s.bubin.ladysclub@gmail.com www.ladysclub-magazyn.pl

dla naszego magazynu, odpowiedział celnie: Będę banalny. Przede wszystkim z głupoty, braku racjonalnego myślenia. I tą myślą wiedziony, życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, w nowym 2020 samych kontaktów z mądrymi i tylko rozważnych, racjonalnych decyzji. Do siego roku!

W NUMERZE 4 ARCHITEKTURA PRZYSZŁOŚCI. ROZMOWA Z KLAUDIĄ CEL-ZĄTEK, WŁAŚCICIELKĄ MARKI NOVEL HOME 10 LISTY Z MONACHIUM 11 WŚRÓD NOCNEJ CISZY. HAIKU KRZYSZTOFA MACHY 12 JAKI BĘDZIE ROK 2020? PRZEWIDYWANIA WRÓŻKI MARGITY 16 WSZYSCY JESTEŚMY MIŁOŚCIĄ. PREMIERA „MARII MAGDALENY” 22 TOWARZYSKI SAMOTNIK – MÓWI O SOBIE ANDRZEJ MLECZKO 25 GWIAZDY TAŃCZYŁY I ŚPIEWAŁY. PŁYTA POD NASZYM PATRONATEM 28 ZMIENIAMY DOMY Z FACHOWCAMI

NA OKŁADCE KLAUDIA CEL-ZĄTEK, NOVEL HOME, I JEJ MĄŻ ŁUKASZ ZĄTEK

WŁAŚCICIELKA MARKI

30 JOLANTA KUBATEK O SAMOTNOŚCI W SIECI 32 KOSZMAR W DUBAJU. PRAWDZIWA HISTORIA ARTURA LIGĘSKI 36 BRAKUJE MI WISŁAWY SZYMBORSKIEJ – TĘSKNI MICHAŁ RUSINEK

®

38 HELTER SKELTER PO 50 LATACH 41 „RYTUAŁY WODY” W RECENZJI ADAMA ZDANOWSKIEGO 42 PREZENTY ZIMOWE Z WYDAWNICTWA ZYSK I S-KA 44 MORDERSTWO W GLASGOW. PRAWDZIWY SHERLOCK HOLMES 46 DOROTA BOCIAN ZASTANAWIA SIĘ NAD ODRZUCENIEM

WYDAWCA FIRMA WYDAWNICZA LADY’S CLUB

48 SPOSOBY NA CHANDRĘ

ADRES REDAKCJI 43-309 BIELSKO-BIAŁA, UL. SUCHA 32

50 JAK POKONAĆ RAKA TRZUSTKI

REDAKTOR NACZELNY STANISŁAW BUBIN, S.BUBIN.LADYSCLUB@GMAIL.COM, TEL. 509 965 018

57 FELIETON MARTY ZDANOWSKIEJ

REKLAMA TEL. 509 965 018, REDAKCJA@LADYSCLUB-MAGAZYN.PL, WWW.LADYSCLUB-MAGAZYN.PL

59 DIRK ROSSMANN, MILIONER Z ZASADAMI 64 JOANNY SKOREK-KOPCIK HOLISTYCZNA DROGA KU ZDROWIU 66 TRENER DAWID CEMBALA ZACHĘCA SENIORÓW DO ĆWICZEŃ 69 GENTLY. EDYTORIAL MAGDALENY OSTROWICKIEJ 74 STRONY EKOLOGICZNE „ZAGRAJMY W ZIELONE” 76 EWA KASSALA O SWOJEJ MARII MAGDALENIE

WSPÓŁPRACA ANNA ADAMUS, ROMAN ANUSIEWICZ, DOROTA BOCIAN, DAWID CEMBALA, EDYTA DWORNIK, MAGDALENA FIRLEJ-PRUŚ, LUCYNA GRABOWSKA-GÓRECKA, KATARZYNA GROS, EWA HECZKO, MARZENA JANKOWSKA, ANNA JURCZYK, KRZYSZTOF KOZIK, ALDONA LIKUS-CANNON, KRZYSZTOF MACHA, KRZYSZTOF ŁĘCKI, MAGDALENA OSTROWICKA, PAULINA PASTUSZAK, NATASHA PAVLUCHENKO, ALEKSANDRA RADZIKOWSKA, KRZYSZTOF SKÓRKA, JOANNA SKOREK-KOPCIK, DOROTA STASIKOWSKA-WOŹNIAK, EWA STELLMACH, ANIKA STRZELCZAK-BATKOWSKA, BEATA SYPUŁA, WIOLETTA UZAROWICZ, MIKOŁAJ WOŹNIAK, MAGDALENA WOJDAŁA, MARTA ZDANOWSKA, ADAM ZDANOWSKI, AGNIESZKA ZIELIŃSKA LAYOUT PAWEŁ OKULOWSKI ISSN

1899–1270

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 1


REKLAMA

AUTUMN / WINTER 2019

ELEGANCE


REKLAMA

Bielsko-Biała: Galeria Sfera, galeria II, tel. 664 · 937 · 123, Katowice: LABIZU Silesia City Center, tel. 694 · 414 · 014

sklep internetowy labizu.pl LABIZU ·

labizu.pl


WYWIAD NUMERU

ARCHITEKTURA

Fot. Kasia Chaciewicz

PRZYSZŁOŚCI Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego, niż uśmiech człowieka otwierającego drzwi swojego domu. Jest to możliwe wtedy, gdy stworzymy pełną synchronię między człowiekiem a wnętrzem.

4 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9


Jak to wszystko się zaczęło? Dlaczego zajęła się pani projektowaniem wnętrz? I nie tylko...

Moja pasja do pięknych wnętrz zaczęła się bardzo wcześnie... Dokładnie kiedy, sama nie wiem. Ona we mnie była chyba zawsze. Pamiętam, w czwartej klasie szkoły podstawowej wychowawca zadał nam pytanie: Co chcecie robić, kiedy dorośniecie? Powiedziałam, że chciałabym być „wizażystką wnętrz” (wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak to nazwać). W domu moja mama dbała o detale. W każdym kącie ramka ze zdjęciem rodzinnym, obok albo świeczka, albo jakaś inna niewielka ozdoba. Zawsze wychodziła z tego piękna kompozycja. Pewnie nie zdawała sobie sprawy, że dzięki temu pogłębia moje zainteresowania i hobby. Teraz nie wyobrażam sobie pracy w innym zawodzie.

Czyli razem w pracy i w życiu?

Razem tworzymy i poszerzamy swoje horyzonty, pomagamy sobie nawzajem, ale wiadomo jak to jest, kiedy wizje i fantazja archi-

Fot. Svetlana Ternovenko

Jeśli chodzi o markę NOVEL HOME, to powstała ona dzięki serii dobrych i złych wydarzeń w moim życiu, które, jak się okazało, dały mi, kolokwialnie mówiąc, kopniaka do działania i dzięki nim stałam się jeszcze silniejszą osobą. Firma stworzona została przeze mnie i mojego męża, o którym muszę tu wspomnieć, bo bez jego wsparcia pewnie nie byłoby mnie w tym miejscu. Łukasz bowiem z zawodu i zamiłowania pracuje w branży budowlanej od ponad 10 lat. Uwielbia robić to co robi i jest człowiekiem, który ciągle musi coś tworzyć. Myślę, że oprócz miłości połączyła nas także pasja. Oboje kochamy to, co robimy. Razem staramy się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom rynku, dlatego też powstał segment NOVEL DEVELOPMENT, zajmujący się budową domów o konstrukcjach stalowych. Ale nie tylko. Dziś mogę każdemu klientowi zagwarantować, że jestem w stanie bezboleśnie przeprowadzić go przez cały proces budowy domu – aż po postawienie ostatniej ramki ze zdjęciem rodzinnym na kominku. Mamy oboje w głowach mnóstwo innych pomysłów na poszerzenie działalności, więc ostrzegam... nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa! (śmiech)

Fot. Svetlana Ternovenko

Dlaczego postanowiła pani stworzyć markę NOVEL HOME, która dziś obejmuje nie tylko studio projektowania wnętrz, ale także własny showroom z dodatkami do domu?

NASZĄ ROZMOWĘ ILUSTRUJĄ ZDJĘCIA PRZYKŁADOWYCH REALIZACJI NOVEL HOME W MIESZKANIACH, APARTAMENTACH I DOMACH W CAŁEJ POLSCE

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 5


tekta spotykają się z realiami budowlanymi. Kocham mojego męża i na co dzień jesteśmy bardzo zgodni, ale pracować i ustalać szczegóły wolę z naszymi ekipami wykończeniowymi. Zdarza się, że skarżą się mojemu mężowi na to, co wymyśliłam, ale to są naprawdę bardzo dobrzy fachowcy, więc większość rzeczy niemożliwych i tak realizują. Klienci NOVEL HOME mogą więc liczyć nie tylko na zaprojektowanie mieszkania, ale też na jego wykonanie?

Oczywiście! Moim założeniem jest wykonać projekt bez większych zakłóceń, dlatego zawsze rekomenduję swoich wykonawców, z którymi współpracuję od dłuższego czasu. Zawsze też kontroluję proces remontowy, by mieszkanie wyglądało tak, jak na wizualizacji komputerowej, a nawet lepiej.

W architekturze pasjonuje mnie to, że nie ma ograniczeń

Fot. Łukasz Kitliński

Fot. Łukasz Kitliński

Czym dokładnie zajmuje się NOVEL HOME i czy tylko na rynku lokalnym?

6 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Mogłabym odpowiedzieć jednym zdaniem: uszczęśliwianiem ludzi! Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego, niż uśmiech człowieka otwierającego drzwi swojego domu. Jest to możliwe wtedy, gdy stworzymy pełną synchronię między człowiekiem a wnętrzem. Dlatego projekt jest dopiero początkiem. Staram się być perfekcjonistką w tym co robię, praca jest dla mnie bardzo ważna. Większość klientów uważa, że w ogóle nie śpię, tylko pracuję. Staram się wykorzystać czas w stu procentach. Każdy człowiek jest inny, każdy oczekuje od swojego domu/mieszkania czegoś innego. Staram się swoich klientów dobrze poznać. Słucham uważnie, co mają mi do powiedzenia, a czasami nawet zaglądam w ich dusze (śmiech). Uwielbiam to, co robię i sprawia mi to wiele radości. Jeśli chodzi o showroom – to po prostu sklep z dodatkami do domu. Stworzyłam go, kiedy zrozumiałam, że diabeł tkwi w szczegółach. We wszystkich zakątkach świata wyszukuję piękne, niebanalne dodatki, dywany, tkaniny i meble, by wszyscy mogli wprowadzić do swojego domu trochę designu. Sklep na razie znajduje się w Bielsku-Białej i tu póki co zostanie. Natomiast jeśli chodzi o projektowanie – nie ograniczamy się wcale. Projektowaliśmy wnętrza w Warszawie, Krakowie, nawet na Pomorzu. Wiadomo, że łatwiej jest sprostać wymaganiom kogoś, kogo się dobrze pozna, ale zdarza się, że robię projekty także online. Skąd czerpie pani inspirację do swoich projektów?


W architekturze pasjonuje mnie to, że nie ma ograniczeń. Czasem wystarczy zamknąć oczy i pozwolić wyobraźni działać. Staram się jednocześnie wyprzedzać trendy, a na to najlepszą inspiracją są podróże. Dbam, by moje projekty były ponadczasowe, by po 10 latach klient patrzył na swój dom tak, jakby dopiero co się do niego wprowadził. Taki rodzaj pracy wymaga też natchnienia, jak w malarstwie czy literaturze? Zdarzało się pani przelać myśli na papier w jakimś zaskakującym momencie?

Natchnienia potrzeba na pewno też, bo czasem zdarza się, że błądzę i nagle doznaję olśnienia, ale raczej jako pierwsze pojawiają się w mojej pracy psychologia i umiejętność słuchania. Wnętrze ma pasować do mojego klienta i to jest mój cel. Chcę odzwierciedlić duszę człowieka w swoim projekcie. Często jestem pośrodku konfliktów małżeńskich, bo, niestety, remonty nie zawsze są łatwe i wtedy staram się stworzyć kompromis we wnętrzu. Końcowy efekt to raczej wynik ciężkiej pracy i analiz. Pani firma to nie tylko projektowanie, budowa i realizacja projektów, lecz także, jak wspomnieliśmy, sklep w pięknym zakątku Bielska-Białej. Co tam można zobaczyć i kupić?

Stworzyłam miejsce pokazujące styl NEW YORK, który jest moim faworytem, miejsce dające przypadkowym osobom możliwość zetknięcia się z architekturą wnętrz. W każdy czwartek jestem do dyspozycji klientów. Bezpłatnie można dowiedzieć się, jak w prosty sposób zmienić wnętrze na bardziej funkcjonalne i piękne zarazem. W naszym sklepie można również znaleźć niesamowite pomysły na prezenty – od najdrobniejszych po całkiem spore. W swojej ofercie posiadamy meble tapicerowane, jak i robione na wymiar meble stolarskie. Mamy pełną gamę tkanin, z których wykonujemy też zasłony i poduszki. Sklep jest po to, by ułatwić życie klientom, zarówno tym z projektów, jak i odwiedzającym sklep z ciekawości. Czemu faworyzuje pani styl NEW YORK we wnętrzach?

Styl NEW YORK jest przede wszystkim bardzo przytulny i praktyczny. Często łączę go z włoskim minimalizmem. Są to dwa style najbliższe moim gustom i zainteresowaniom. Pragnę, żeby dom nie tylko wyglądał, ale był także przyjazny w codziennym życiu. W obu

Pragnę, żeby dom nie tylko wyglądał, ale był także przyjazny w codziennym życiu. N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 7


tych stylach ważne są tapety i tkaniny, które po prostu kocham. Jest w nich pewna swoboda, którą wyczuwa się już od wejścia do domu. W takich pomieszczeniach można pokazać charakter mieszkańców, właśnie w kolorach i wzorach, ułożeniu mebli itd. Zdarza mi się projektować również bardziej nowoczesne wnętrza, ale zawsze zadbam o to, by pojawiły się w tej przestrzeni pasujące zasłony, rolety czy poduszki. Nie jestem zwolenniczką wnętrz zimnych, ultranowoczesnych.

Uważam, że jestem we właściwym miejscu o właściwym czasie. Dzisiaj ludzie chcą mieszkać nie tylko wygodnie, ale również pięknie, dlatego mam mnóstwo pracy i wiele zleceń na najbliższą przyszłość. Czy osiągnęłam wszystko? To pytanie będzie właściwe za jakieś 30 lat (śmiech). Moja droga zawodowa, mimo dynamicznego początku, dopiero się zaczyna. Jednocześnie spełnienie w życiu prywatnym bardzo mnie uskrzydla, a ludzie, których spotykam, są życzliwi i chętni do pomocy. Jestem spełniona, bo już mam komu dziękować. Na pewno chciałby pan wiedzieć, komu? (śmiech) Jest mnóstwo takich osób, ale w szczególności chciałabym podziękować Marii, Oli, Basi, Asi, Ryśkowi, Marioli, Rodzicom i oczywiście mojemu mężowi. Jak powiedziała Diane Ackerman, amerykańska pisarka: Nie chcę pod koniec życia stwierdzić, że przeżyłam tylko jego długość. Chcę przeżyć też pełną jego szerokość. I wiem, że dzięki takim ludziom jest to możliwe.

Oprócz miłości połączyła nas także pasja

Fot. Łukasz Kitliński

Plac Świętego Mikołaja 4 43-300 Bielsko-Biała tel. 534 544 117 biuro@novelhome.com.pl www.novelhome.com.pl

8 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Z KLAUDIĄ CEL-ZĄTEK, właścicielką marki NOVEL HOME, rozmawiał Stanisław Bubin

Fot. Magdalena Ostrowicka

Czy czuje się pani kobietą spełnioną zawodowo? Osiągnęła już pani w tej branży wszystko?


REKLAMA


LISTY Z MONACHIUM

ŻYCIOWE PRZYSTANKI

Współczesnego człowieka niszczy pośpiech. Nigdy się nie zatrzymuje. A przecież tajemnicą szczęścia jest umieć czasem przystanąć. Michel Quoist (1918-1997), francuski duchowny i pisarz

Wbiegłyśmy na dworzec i w ostatniej chwili zdążyłyśmy na pociąg. Długo machałam przyjaciółce, a ona odmachiwała mi zza wielkiej szyby. Gdy ostatni wagon zniknął w oddali, ruszyłam do holu połączonego z peronami. Architektura monachijskiego dworca zachwyca. Wejście na perony umieszczone jest na czele, pasażerowie mają łatwy dostęp do pociągów. Odnosi się wrażenie, że składy odjeżdżają z centralnego holu. W zależności od pory dnia, jest on mniej lub bardziej zatłoczony. Trudno uwierzyć, że dziennie przewija się przez niego do 450 tysięcy podróżnych.

1 0 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Fot. Patrycja Mazurek

P

o drodze przeszłam obok stoiska, gdzie można kupić świeżo wyciskane soki, minęłam policyjny radiowóz i ochroniarzy, którzy bacznie obserwowali wszystkich. Później przecisnęłam się przez tłum podróżnych i dotarłam do księgarni. Czas na moment zatrzymał się. Ku mojemu zaskoczeniu, niewiele się zmieniła. Była dokładnie w tym samym miejscu co dawniej. Na lewo od drzwi wejściowych znajdował się kącik z gazetami. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom – na dwóch górnych półkach zobaczyłam stos polskich gazet: Polityka, Claudia, Przyjaciółka, Życie na gorąco, a także Forbes i Voque. Przypomniał mi się dzień sprzed kilkunastu lat, gdy przyjechałam do Monachium. Spragniona polskiej prasy pobiegłam na dworzec do maleńkiej księgarni. Ten sam róg po lewej stronie od wejścia zawalony był gazetami z całego świata. Lecz nie było żadnej polskiej! Przez lata dworzec pozostał taki sam – zmienił się natomiast stosunek do polskiej kultury i dostęp do polskich mediów. Kiedyś polskie czasopisma i produkty można było kupić tylko w polskim sklepie. Teraz wiele niemieckich sieci oferuje polskie artykuły spożywcze i przemysłowe, a dostęp do polskich gazet, filmu czy teatru nie jest problemem. Opuściłam księgarnię z kilkoma polskimi czasopismami i znowu zaczęłam się przeciskać przez tłum pasażerów. Z zamyślenia wyrwał mnie znajomy głos: Dzień dobry! – krzyczał z daleka nauczyciel niemieckiego. Dzień dobry – odrzekłam mile zaskoczona. Przystanęliśmy, by zamienić parę słów. Jako dziecko miał polską nianię i jego rodzice chcieli, żeby nauczyła go polskiego. Nauczyła. Od tej pory

ALDONA LIKUS-CANNON zawsze szukał okazji, żeby porozmawiać po polsku. W ciągu ostatnich dziecięciu lat miałam okazję poznać wielu Niemców dumnych z tego, że znają nasz język. I wielu Polaków wstydzących się mówić po polsku. Poznałam ludzi, którzy mają problemy z sobą i z każdą obcą narodowością. I ludzi szczerych, otwartych na każdą nową kulturą. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie można wszystkich oceniać tak samo, że stereotypy, które z takim trudem ulegają zmianom, często oparte są na niepełnej wiedzy i wypaczają obraz rzeczywistości. Nauczyłam się niemieckiego, poznałam kulturę i mentalność Niemców, nabrałam pewności siebie. Przestałam zachwycać się wszystkim co niemieckie, a nawet zaczęłam się śmiać z kawałów o Polakach, bo to nie ma nic wspólnego z brakiem szacunku do siebie czy ojczyzny. Skoro możemy żar-

tować z innych i sypać dowcipami o Niemcach, Rosjanach i Amerykanach, dlaczego inni nie mieliby śmiać się z nas? Odrobina dystansu do siebie i humoru jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Zrozumiałam, że ludzie się nie zmieniają – natomiast zmieniają się wzorce i doświadczenia. Nie zmienił się stosunek Niemców do nas. Ci, co mieli uprzedzenia, zawsze je będą mieli. Ci, co ich nie mieli, nadal ich nie mają. Zmianie uległ natomiast stosunek nas samych do siebie. Przyjazd młodego pokolenia, otwartego na świat i możliwości, pokolenia bez uprzedzeń, znającego języki, pewniejszego siebie niż rodzice czy dziadkowie, zmienił bardzo dużo. Nauczyłam się, że jeśli sama siebie nie uszanuję – nikt mnie nie uszanuje. Jako naród nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi, tylko dorastaliśmy w innym systemie i wpojono nam inne wartości. Być może dlatego mamy więcej kompleksów, ale też nikt nie jest ich pozbawiony. Nie istnieją idealni ludzie i doskonałe miejsca. Życie jest ciągłą podróżą, w której wszyscy bierzemy udział i w której zaciera się różnica między przyjeżdżającymi a odjeżdżającymi. Im więcej podróżujemy, tym większego nabieramy doświadczenia, ale też bardziej jesteśmy zmęczeni i potrzebujemy przystanków, żeby zatrzymać się i odpocząć. Tą chwilą refleksji życzę wszystkim wiele szczęścia w podróży zwanej życiem. Szacunku do siebie. I żeby nowy rok był lepszy od mijającego, miał jak najwięcej spokojnych przystani i pięknych przystanków, bo jak napisał Michel Quoist, „współczesnego człowieka niszczy pośpiech. Nigdy się nie zatrzymuje. A przecież tajemnicą szczęścia jest umieć czasem przystanąć”.


HAIKU

WŚRÓD NOCNEJ CISZY

Japońskie haiku, , jest jedną z najbardziej znanych w tym kraju i na świecie form poezji. Poemat składa się z 17 sylab w układzie 5-7-5. Tradycyjne haiku pisane jest w jednej długiej linii pionowej, natomiast w języku angielskim czy polskim podzielone jest na trzy linie poziome. KRZYSZTOF MACHA

dalej bez śniegu buduję bałwana ze stron eseju

Chrystus przydrożny zasypany śniegiem luli luli laj

zimowe słońce wygląda zza komina krakanie wrony

pierwszy śnieg a już zasypuje ślady stóp

nowy kalendarz – tyle miejsca dla ciebie haiku

poszepty mrozu – szybka rozmowa z papierosem

Thank God it’s Christmas – niebiański głos Freddiego wśród nocnej ciszy

orszak Trzech Króli – każdy z uśmiechem patrzy na bałwana

ciupaga w plecy spirytus z kroplą soku w noc sylwestrową

kulig przed oknem z nietęgą miną koń na biegunach

Nowy Rok! mocno już piją czarne lakierki

karnawał w oczach babci szklą się kropelki wspomnień

Autor wierszy (1959) mieszka w Czeladzi. Jest pisarzem, poetą, dziennikarzem, menadżerem. Wydał książki poetyckie Niewystąpienie w pubie Manhattan, Dzieci umierają rosnąc, Autoportret z P. i powieść Dzień Lunatyka. Uczestnik polskiej szkoły klasycznego haiku KUZU. Od grudnia 2017 w wybranych miejscowościach realizuje autorski projekt Wystawa wierszy. Wywiad z Krzysztofem Machą Bo jestem z krajów poetów zamieściliśmy w LC nr 3/60/2019.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 1 1


JAKI BĘDZIE ROK 2020?

PRZEWIDYWANIA WRÓŻKI MARGITY

Rokiem 2020 rządzić będzie Czwórka (2+0+2+0=4). Czwórka znaczy PRACA. To podstawowa wartość tej wibracji. Będzie to rok pracowity dla świata. Szczytne idee trzeba kiedyś wprowadzić w życie, a więc praca. Czasem od podstaw, czasem kontynuacja pomysłów z poprzednich lat. Czasem praca nad sobą, nad związkiem dwojga ludzi. Praca, czyli budowanie fundamentów, na których opierają się nasze materialne bogactwa, nasz dom, rodzina, bezpieczeństwo. Po roku 2019, któremu Trójka nadawała lekkości i zabawy, Czwórka może wydawać się trudna i mozolna, czasem nudna. Jednak po zabawie jest pora pracy, budowania, nauki cierpliwości, konsekwencji, świadomości skutków swoich działań. I pokory. CO MOGĄ OZNACZAĆ WIBRACJE CZWÓRKI? Na świecie w 2020 będą kontynuowane tendencje populistyczne. Jeszcze jakiś czas. Powiększą się różnice majątkowe. Sytuacja polityczna nadal będzie niestabilna. Wśród zwykłych ludzi nastąpi zwrot zainteresowań w kierunku rodziny, zapewnienia równowagi, oparcia się na wartościach znanych i dających poczucie bezpieczeństwa. Nastąpi

1 2 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

zmęczenie ciągłymi publicznymi kłótniami, nakręcaniem spirali strachu i destabilizacji. Będzie dalszy rozdział pomiędzy życiem zwykłych obywateli a rządzącymi. Ludzie zechcą żyć spokojnie. Z owoców swojej pracy zapragną zapewnić godne życie sobie i rodzinie. Nastąpi powolne, ale zauważalne budzenie się z letargu. Czwórka wymaga pracy, lecz w zamian gwarantuje pieniądze, dobry styl życia i spokój. Czwórka daje taką

moc i wibracje, że ludzie zechcą pracować także dla nas wszystkich i naszej wspólnej przyszłości. Sprawy klimatyczne bardzo posuną się do przodu, tematy dotyczące ochrony naszej planety będą interesowały coraz więcej ludzi, aż rządzący nie będą mogli ich ignorować. Jeśli chodzi o gospodarkę światową – media wieszczą kryzys. W związku z tym nastroje ludzi dołują, zaczyna się pesymistyczne myślenie o przy-


szłości i kryzys dzięki temu może przyjść wcześniej, choć nie musi. Nadchodzi spowolnienie gospodarcze, które jest normalną częścią koniunktury ekonomicznej. I tutaj Czwórka daje doskonałe wibracje na trudniejszy czas. Skupienie się na pracy pozwoli wyjść ze spowolnienia znacznie szybciej. Na 2020 rok wybrałam z Kart Anielskich kartę Anioła Nathanaela, który będzie patronował światu. Jego imię oznacza Dar Boga. Jest anielską siłą prowadzącą ludzi z powrotem w kierunku Boga, rozniecającą kosmiczny ogień w ludziach. Nathanael wyprowadza człowieka z błędnego myślenia, że jest on oddzielony od Boga, od źródła mocy. Nathanael jest siłą ewolucji. W erze Wodnika jest również symbolem przebudzenia i prowadzenia. OBLICZ NUMER SWOJEJ DROGI ŻYCIA I ROK OSOBISTY Dodaj do siebie po kolei wszystkie cyfry ze swojej daty urodzenia, aż otrzymasz wynik jednocyfrowy. Na przykład jeśli urodziłaś się 24.04.1980, to: 2+4+0+4+1+ 9+8+0=28, a 2+8=10, czyli 1 (Jedynka) to Twoja Droga Życia. Jesteś Jedynką, a rok 2020 jest Czwórką, czyli dla Jedynki rok 2020 będzie piątym rokiem cyklu osobistego (1+4=5).

PROGNOZY NUMEROLOGICZNE z wibracjami Roku Osobistego dla każdej z Dróg Życia osobno 1. JEDYNKA Dla Jedynek 2020 będzie piątym rokiem osobistym. Wibracje Piątki mogą przynieść nagłe zmiany, niespodziewane wydarzenia. Dodadzą też Jedynkom więcej energii życiowej, chęci do podróżowania, ruszenia się z domu. Jakiś sport, siłownia, spacery, wędrówki. Dużo spotkań towarzyskich i kontaktów. W pracy, zwłaszcza nielubianej, chęć i możliwość zmiany. Piątka pomaga odejść od rutyny. Jedynki powinny jednak spokojnie przemyśleć chęć nagłej zmiany, bo może ona nie być konieczna. Ta wibracja

zwiększa także apetyt na doznania erotyczne. W stałych związkach może to ubarwić ten aspekt życia albo stać się kością niezgody, jeśli partner nie odwzajemni naszych chęci. Samotne Jedynki mogą spotkać partnerów chętnych do romansowania, lecz niekoniecznie chętnych, by stworzyć coś stałego. Dopiero od września, kiedy zacznie się dla Jedynek szósty rok osobisty, duża szansa na poznanie kogoś poważnego, z perspektywą stałego związku. Zdrowie w normie, lecz Jedynki powinny uważać na możliwość ulegania wypadkom. Powinny być uważ-

ne zwłaszcza na drodze – nadmiar emocji może powodować rozproszenie uwagi. 2. DWÓJKA Dla Dwójek 2020 będzie szóstym rokiem osobistym. Jest to wibracja głównie rodzinna. Duże prawdopodobieństwo przyjęcia na siebie wielu obowiązków rodzinnych, które mogą dotyczyć opieki, wygody życia, wychowania, kształcenia. Dwójki w 2020 powinny być przygotowane do kierowania rodziną i jej sprawami finansowymi, które powinny układać się zadowalająco. Możli-

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 1 3


pialni okażą dużą namiętność. Możliwe nieporozumienia w kwestii pieniędzy. Nie jest to najlepsza wibracja dla samotnych Czwórek, bo mogą mieć wysokie wymagania, zwłaszcza materialne, od kandydatów na partnera. Zdrowie Czwórek może zostać narażone z powodu zmęczenia z przepracowania. Może pojawić się osłabienie i skłonność do łapania infekcji. Konieczne będzie znalezienie dystansu i równowagi, a także częstych chwil odpoczynku i relaksu.

wy remont. Czas dla Dwójek będzie biegł wolniej, mniej będzie spraw pilnych i codziennej szarpaniny. Związki uczuciowe, a szczególnie małżeństwa przeżywać będą okres harmonii, poczucia trwałości i głebokich wartości. Samotne Dwójki powinny poznać kogoś interesującego do końca lata, gdyż we wrześniu rozpocznie swoją wibrację siódmy rok osobisty, który bardziej sprzyja rozstaniom niż budowaniu trwałych związków. W pracy stabilnie i spokojnie. Jeśli Dwójki lubią swoją pracę, to sugerowane jest pozostanie tam, gdzie są. Jeśli jednak poszukują nowej pracy, dobrze, aby rozglądały się za pracą spokojną, stabilną (w urzędach), gdzie nie zostaje się po godzinach i nie ma wyścigu szczurów. Dwójki w 2020 roku mogą mieć skłonność do poświęcania się dla rodziny kosztem własnych potrzeb. Może to prowadzić do nadmiernego zmęczenia i braku odporności. Dlatego nie powinny zapominać o relaksie i sprawianiu sobie przyjemności. 3. TRÓJKA Dla Trójek 2020 będzie siódmym rokiem osobistym. To rok, który będzie skłaniał Trójki do kierowania energii bardziej do wewnątrz niż na zewnątrz. Będzie to rok rozliczeń i podsumowań, wyciągania wniosków z dotychczasowych doświadczeń. Dobry czas na dokończenie przerwanych projektów, gdyż wibracje siódemki pozwolą doprowadzić je do szczęśliwego końca. Ta wibracja nie sprzyja związkom. Mogą się pojawiać wzajemne rozczarowania, nieodwzajemniona miłość, rozstania. Będzie to świetny rok na pogłębianie wiedzy, szkolenia, kursy, także rozwoju osobowości, duchowości. W pracy świetny rok. Będą się liczyć doświadczenie i talent organizacyjny Trójek. Z kolei Trójki szukające nowej pracy powinny się skupić na możliwościach rozwoju, jakie ta praca

1 4 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

gwarantuje. Dobry rok na pozytywne zakończenie spraw sądowych i urzędowych. Zdrowie będzie wymagać nieco większej uwagi. Zalecane zrobienie kompletu badań okresowych. Trójki w siódmym roku osobistym mogą czuć się zagubione, jakby zboczyły z kursu i nie umiały ponownie znaleźć drogi. Pomogą medytacja, wyciszenie, warsztaty rozwoju duchowego. 4. CZWÓRKA Dla Czwórek 2020 będzie ósmym rokiem osobistym. Ten rok przyniesie Czwórkom większą pewność siebie. Ta wibracja często niesie ze sobą sukces materialny i wynikające stąd poczucie władzy, wolności. Czwórki mają okazję poczuć się panami swojego życia. Poczuć, że wiele zależy od nich, że mają niezwykłą moc twórczą. Wszystko stanie się dla nich możliwe. W pracy same sukcesy. Ambicja i pomysłowość Czwórek zostaną docenione, niewykluczone awanse i podwyżki. W tym roku Czwórki szczególnie skupią się na pracy, co może rodzić pewne napięcia rodzinne. Czwórki skupiając się na karierze mogą nie mieć czasu i cierpliwości dla bliskich, mogą chcieć rozstawiać wszystkich po kątach. Za to w sy-

5. PIĄTKA Dla Piątek 2020 będzie dziewiątym rokiem osobistym. Wibracja dziewiątki daje efekty kończące pewien etap życia, zamykania spraw, kończenia związków, sprzątania w życiu, w szafie, a tym samym robienia miejsca na wibrację początku, czyli Jedynki. To wibracja podsumowania ostatnich ośmiu lat życia Piątek, czyli bilans. Od jego wyników zależy, czy 2020 ułoży się dla Piątek korzystnie, czy też będzie się rozłaził w rękach, bez żadnych konkretów. Korzystny czas dla zgłębiania zagadnień metafizycznych. Należy podążać za intuicją – pomoże w dokonywaniu właściwych wyborów. Dziewiątka wyciągnie na wierzch niedociągnięcia, zaległości i ukryte spory. W związkach mogą ujawnić się pretensje, różnice charakterów, mogą wrócić stare kłótnie. Jeśli jednak przez osiem lat Piątki pracowały nad swoim związkiem, nie zaniedbywały partnera i rodziny, w związkach zagoszczą pozytywne uczucia, miłość i szczęście. W pracy możliwość stagnacji. Jest to dobra wibracja, jeśli chcemy rzucić nielubianą pracę. Piątki mogą być w nieco słabszej kondycji zdrowotnej, powinny zadbać nie tylko o ciało, lecz także o ducha. Dobrze zrobi im medytacja, może też joga.


6. SZÓSTKA Dla Szóstek 2020 będzie pierwszym rokiem osobistym. Ta wibracja daje siłę i wolę, inicjatywę, odwagę i moc realizacji planów. Szóstki z wibracją Jedynki mogą w 2020 realizować marzenia, rozpoczynać projekty, budować nowe związki. Wszystko, co wymyślą i postanowią wdrożyć, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki spełni się. Oczywiście nic samo nie przyjdzie, trzeba chcieć i podjąć działania. Szóstki będą w tym roku naturalnymi liderami, w pracy i w domu. Ich entuzjazm będzie porywał innych. Mogą liczyć na awans i podwyżkę. Jeśli zechcą rzucić nielubianą pracę, to jest to najlepszy moment. Dobra wibracja, aby założyć firmę i zostać swoim własnym szefem. Wibracja Jedynki sprzyja zmianom. W stałych związkach nastąpi powiew nowości i zmian na lepsze. Szóstki rozruszają każdą relację i imprezę. Dobry rok, aby poznać kogoś interesującego, a nawet zakochać się na poważnie. Duża szansa, że nowe relacje zakończą się przed ołtarzem. Szóstki w 2020 będą nie do zdarcia. Jedynka zaopatrzy je w taką porcję energii życiowej, że będą mogły góry przenosić. Dopiero pod koniec roku odczują spadek formy, zmęczenie intensywnością życia i doznań. Wtedy zapragną się wyciszyć, nawet odciąć na jakiś czas od ludzi. 7. SIÓDEMKA Dla Siódemek 2020 będzie drugim rokiem osobistym. Ta wibracja da Siódemkom poczucie więzi z ludźmi i chęć współpracy. W roku drugim powinny więc zadbać o dobre relacje. Dualność Dwójki może też spowodować, że część Siódemek będzie niezdecydowana, zmienna, bardziej bierna. Mogą być pasywne, skoncentrowane częściej na drobiazgach niż rozległych działaniach. W tym roku najistotniejszym polem ich działania będą jednak stosunki partnerskie: przyjaźń, współpraca, miłość. Stałe związki mają szansę rozkwitnąć, świetnie będą razem funkcjonować. Single mogą się zakochać prawdziwie i z wzajemnością. W pracy przydadzą się umiejętności nawiązywania kontaktów i dyplomacja. Siódemki będą mieć dar przekonywania i wzbudzania zaufania, bez trudu dostaną to, o co poproszą. Świetny czas dla współpracy w ramach lokalnych społeczności, na rzecz innych, charytatywnie. Może to być czas słabszej odporności, zwłaszcza zimą i wiosną. Polecane suplementowanie witaminami, mi-

nerałami, środkami zwiększającymi odporność. Siódemki powinny zwrócić także uwagę na wrażliwy układ pokarmowy. 8. ÓSEMKA Dla Ósemek 2020 będzie trzecim rokiem osobistym. Jest to wibracja gwarantująca dobrą zabawę, radość i szczęście. Tak właśnie, szczęście! Nawet jeśli w tym roku Ósemkom przydarzy się coś niemiłego, mają prawo oczekiwać, że sytuacje te skończą się dla nich szczęśliwie. Przed nimi rok sukcesów i czerpania zysków z wcześniejszych wysiłków. Przypływ gotówki może spowodować rozrzutność, gdyż Ósemki będę mieć w tym roku ułańską fantazję. Jest to rok realizacji i wyrażania siebie przez sztukę, komunikację, literaturę i każdą możliwą dziedzinę, którą się zajmują. Ósemki poczują się wybrane, wyjątkowe i popularne. Możliwe dalekie podróże, zwiedzanie miejsc dotąd niepoznanych, znalezienie sympatycznych znajomych, podzielających pasje Ósemek. Będą też w tym roku doceniane w pracy, gdyż nie zabraknie im kreatywnych pomysłów i energii do wprowadzania ich w życie. Jeśli Ósemki będą szukać nowej pracy, nie powinny mieć z tym żadnego problemu. Optymizm i radość życia Ósemek będą udzielać się innym. Będą poszukiwanymi towarzyszami imprez. Dla płci przeciwnej staną się bardzo atrakcyjne, czeka je wiele przygód, flirtów, przelotnych romansów. W tym roku nie będą skłonne do poważnych rozmów i deklaracji. „Carpe diem” (chwytaj dzień) – to ich hasło na 2020. Ósemki zechcą zająć się swoją urodą, upiększaniem. Mogą zmienić zapach perfum, kolor włosów, garderobę. Muszą uważać na dodatkowe kilogramy, gdyż często pobłażają sobie przy stole. 9. DZIEWIĄTKA Dla Dziewiątek 2020 będzie czwartym rokiem osobistym. Jest to wibracja bardzo pracowita. Obdarzy Dziewiątki wielką cierpliwością, konsekwencją, świadomością celu działania i pokorą. Będą tym samym budowały solidne podstawy dla swojej przyszłości, a nagrodą będzie poczucie bezpieczeństwa, stabilny fundament. Przyjdzie więc Dziewiątkom ostro wziąć się do roboty. Mogą napotkać na swojej drodze liczne przeszkody – po to jednak, aby poznały swoje ograniczenia, nauczyły się szanować siebie i innych. W pracy będzie dużo obowiązków, stabilnie, a czasem nudno. Nie

SOPHIE G. ANDERSON, PORTRET WRÓŻKI (1869). MOTYLE, KWIATY I KLEJNOTY PRZEPOWIADAJĄ SZCZĘŚCIE

jest to najlepszy czas na zmianę zawodu. Dziewiątki bez trudu znajdą nową pracę, ale może się ona okazać niewiele lepsza od poprzedniej. Jest to rok, w którym Dziewiątki mogą nawiązać poważny romans lub zawrzeć solidny i trwały związek małżeński. Wobec bliskich Dziewiątki mogą stać się bardziej krytyczne i wymagające, co może rodzić napięcia w stałych relacjach. Będzie to rodzaj sprawdzianu z miłości i przyjaźni. Z korzyścią dla Dziewiątek mogą się zweryfikować niektóre znajomości. Zdrowie Dziewiątek upomni się o uwagę. Mogą odezwać się stare kontuzje lub schorzenia. Coś, co zostało ledwie zaleczone i nie wyleczone do końca. To dobry czas, aby dokończyć leczenie. Dziewiątki w roku czwartym mogą się przepracowywać. Dobrze, aby w każdej dziedzinie życia zachowywały równowagę.

WRÓŻKA MARGITA

Numerolog, runistka, zafascynowana Aniołami i Duchami Natury. Od lat zgłębia tajemnice wszechświata i natury ludzkiej, poznaje ludzkie historie, pomaga w rozwoju duchowym. Kontakt: margita55@interia.pl.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 1 5


PREMIERA

WSZYSCY JESTEŚMY MIŁOŚCIĄ

Najnowsza powieść E wy Kassali jest już po oficjalnej, ogólnopolskiej premierze w auli Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach. Maria Magdalena i jej autorka ściągnęły do stolicy Śląska ponad 300 osób.

N

ieprzypadkowo to wyjątkowe wydarzenie kulturalne odbyło się 19 listopada, w dniu urodzin Doroty Stasikowskiej-Woźniak, piszącej pod rodowym nazwiskiem Ewa Kassala. Wieczór był pełen atrakcji, między innymi rozmów o silnych kobietach, nie tylko w Biblii, pokazów mody (aż trzech), wystawy malarstwa pełnego aniołów Łucji Kłańskiej-Kanarek z Krakowa. A patronowała temu wszystkiemu ona – Maria Magdalena, kobieta, z którą możemy się utożsamiać, bo tak jak my kocha, błądzi, cierpi, waha się, marzy o miłości – wiecznej, ponadczasowej. Kim była? Powiadają, powołując się na źródła pisane i przekazy ustne, że kapłanką Izydy, jawnogrzesznicą, prawdziwą damą i apostołką, zdecydowana podążać za Jezusem. A może autorką własnej ewangelii? Doskonałością nad doskonałościami? Pięknością nad pięknościami? Była wykształcona i wrażliwa, dobra i obdarzona duchową mocą. Ale też naiwna, zarozumiała i próżna. Po upadku na samo dno przeszła przemianę, odrodziła się do nowego życia, odkryła misję. Została towarzyszką Jezusa i obok matki – najważniejszą kobietą jego życia. A także strażniczką wiecznego ognia i opiekunką kobiecej cząstki boskiej energii. No i niewątpliwie kobietą od wieków poruszającą serca i umysły ludzkie, kobietą wielu życiorysów i opowieści. Na marginesie dodajmy, że w 2016 roku papież Franciszek obwieścił, że odtąd co roku 22 lipca kościół będzie obchodził dzień św. Marii Magdaleny jako święto katolickie. W czasie książkowej premiery Marii Magdaleny sporo się mówiło o tej najbardziej chyba znanej postaci biblijnej. O niej i o sprawach kobiet współczesnych dyskutowali prelegenci: ksiądz dr prałat Stanisław Puchała, prezes BetaMed SA Beata Drzazga, prezydent Kędzierzyna-Koźla Sabina Nowosielska i wykładowca Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach dr Moni-

1 6 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

PREMIERA KSIĄŻKI I URODZINY – TO WIELKI DZIEŃ EWY KASSALI. NA ZDJĘCIU Z MAŁGORZATĄ PIECHOCZEK

ka Bogusławska-Bączek. Mówiąc o swojej bohaterce, Ewa Kassala wyznała, że Maria Magdalena po prostu jej się wyśniła: Musiałam o niej napisać książkę! Dodajmy, drugą z cyklu poświęconego silnym kobietom z Biblii, a trzecią już autorka pisze, ma się ukazać w 2020 roku. Ewa Kassala ma także w dorobku, jako jedyna na świecie, trylogię o wspaniałych królowych egipskich: Kleopatrze, Nefretete i Hatszepsut. Wszystkie jej powieści tłumaczone były na angielski i hiszpański, znane są na całym świecie. Po tych wystąpieniach nadszedł czas relaksu. Modę młodych kreatorek, Martyny Jaworskiej i Sylwii Leśniak, zaprezentowały studentki WST, a kolekcję domu mody Dono da Scheggia w Katowicach – wspaniałe śląskie kobiety biznesu i sukcesu. Wieczór autorski prowadziła Nina Nocoń, prezenterka TVS. Były też dwa torty urodzinowe, ciasta i ciasteczka, gesty przytulania się, całuski

i ucałowania, kwiaty, prezenty i prezenciki, zdjęcia pamiątkowe i autografy. No i kolejki po książki Ewy Kassali, wydane przez Videograf, czyli Królową Saby i Marię Magdalenę. Nic dziwnego! Wartka akcja, mocne charaktery, plastyka i dynamika zdarzeń. Czyta się je świetnie. Ach, takiej premiery książki nie miałam jeszcze nigdy! – powiedziała szczerze wzruszona pisarka. I w uniesieniu dodała: Wszyscy jesteśmy miłością. Tego dnia słów poświęconych miłości padło naprawdę wiele. No, ale jak nie mówić o uczuciach, gdy Maria Magdalena patronuje wydarzeniu?! Organizatorami wieczoru byli Telewizja TVS, Fundacja TVS i Wydawnictwa Videograf (dyrektor Małgorzata Piechoczek i prezes Franciszek Leki). Dodajmy, że złotówka z każdego sprzedanego egzemplarza Marii Magdaleny zostanie przekazana na cele statutowe Fundacji Akogo? Ewy Błaszczyk.


2 1 3 1. GOŚCIEM I PATRONEM WIECZORU BYŁA BEATA DRZAZGA, PREZES BETAMED SA • 2. ROZMOWA SILNYCH, TWÓRCZYCH KOBIET O DĄŻENIU DO SUKCESU, KARIERZE, RODZINIE, SZCZĘŚCIU I MIŁOŚCI • 3. PREZES VIDEOGRAFU, FRANCISZEK LEKI, JAK PRZYSTAŁO NA WYDAWCĘ, WRĘCZYŁ PISARCE W PREZENCIE KSIĄŻKĘ

*** PROLOG. Fragment książki Maria Magdalena

Upadła na twarz i objęła jego stopy. Pokrywał je pustynny pył, a sandały były tak zakurzone, że nie widać było ich pierwotnego koloru. Szedł z daleka. Dopiero co wkroczył do miasta. Podniósł rękę. Towarzyszący mu mężczyźni stanęli i otoczyli ją kręgiem. Patrzyli na nią, ciekawi reakcji Mistrza. Niektórzy z nich wiedzieli, kim była. Maria, pani na Magdali, siostra Marty i Łazarza. Wykształcona w egipskich świątyniach, kobieta światowa, niezależna, pewna siebie, ufna w swoją mądrość, przekonana, że może wszystko. Intrygująca, kontrowersyjna, zdeprawowana. Zamożna, zbuntowana i wolna. A przy tym piękna. Jeszcze do niedawna. Od kilku miesięcy mówiono, że wstąpiły w nią złe duchy. Że jest szalona, niezrównoważona, nienormalna. Widywano ją na pustyni i nabrzeżach, w niecieszących się dobrą sławą dzielnicach miasta, błąkającą się bez celu, pła-

Ewa Kassala, Maria Magdalena. Kapłanka. Dama. Apostołka. Premiera listopad 2019. Wydawnictwa Videograf Chorzów (www. videograf.pl), str. 528. Magazyn Lady’s Club jest jednym z patronów medialnych książki.

czącą i śmiejącą się na przemian. Zawodziła cicho i łkała jak dziecko lub wrzeszczała, z całych sił drapiąc, kopiąc i wyzywając każdego, kto próbował się do niej zbliżyć. Gwałcona, bita, opluwana, wzgardzona. Kobieta z marginesu. Wyrzutek. Opętana. Wyła jak ciężko ranione zwierzę. Na przemian posypywała głowę piaskiem, krzyczała bez opamiętania, szarpała się za włosy, drapała twarz, rozrywała resztki sukni. Z ust wydobywała się ślina zmieszana z pianą. W jej przekrwionych oczach było widać paniczny lęk, strach, cierpienie i zagubienie, ale też desperację przemieszaną z rezygnacją i bezsilnością. Niegdyś wspaniała suknia z jedwabiu została postrzępiona i lepiła się do wynędzniałego ciała. Maria Magdalena była obolała i posiniaczona. Jej skórę pokrywały stare i świeże rany. Długie włosy, tak niegdyś starannie pielęgnowane, od dawna nie widziały grzebienia ani olejków. Zmierzwione, potargane i brudne, dopełniały obrazu upadku. Tłum powiększał się. Ci, którzy jeszcze niedawno rzucali w nią kamieniami i opluwali, teraz patrzyli na Mistrza. Od dawna szła za nim sława cudotwórcy, uzdrowiciela i nauczyciela. Niektórzy obwoływali go Mesjaszem, a nawet Synem Bożym. Uczniowie i gapie zastanawiali się, jak ten, według którego najważniejszym przykazaniem jest miłość, potraktuje tę, która już dawno powinna zostać ukamienowana. A ona nie miała siły. Dłużej nie mogła. Uciekała jak śmiertelnie raniona gołębica. Z połamanymi skrzydłami, wyrwanymi piórami i potłuczonym dziobem. Skulona u jego stóp, chciała ujść od okrucieństwa, niesprawiedliwości, braku zrozumienia i losu, który od dawna wydawał się jej nieunikniony. Była na skraju. Pokaleczona do granic ludzkiej wytrzymałości, chciała umrzeć. Równocześnie musiała wykonać ostatni wysiłek. Była go sobie winna. Sobie, babce, Wielkiej Kapłance, ojcu, matce, siostrze, bratu, przeszłości i ideałom, którym dochowywała wierności jeszcze do niedawna. Kapłankom, które nauczyły ją wiele, ale nie powiedziały, jak bardzo świat bywa okrutny, jak odrzuca odmienność i potępia tych, którzy nie do-

pasowują się do reguł „Dostosuj się albo giń powinno być zasadą, której uczą młodych w świątyniach”, myślała. I pragnęła spojrzeć w oczy temu, który nie bał się żyć po swojemu. Tak jak kiedyś, nad jeziorem Genezaret, gdy ich spojrzenia spotkały się po raz pierwszy, gdy ujrzała w nich bezmiar przestrzeni i wolności, za którą tęskniła. Teraz chciała, żeby znów na nią spojrzał, dotknął, oczyścił lub odrzucił, skazując na niebyt. Był jej ostatnią szansą na nowe życie lub śmierć, wreszcie kończącą cierpienia. Jezus pochylił się. Wyciągnął do niej rękę. Uklękła. Położył obie dłonie na jej głowie. Trzymał je tak przez chwilę. – Wstań! Jesteś zdrowa – obwieścił. Podniosła się i spojrzała mu prosto w oczy. Na jej twarzy nie było już ani śladu obłędu. – Znalazłam umiłowanego mej duszy, pochwyciłam go i nie puszczę *) *)

Pieśń nad Pieśniami 3, 4

PISARKA WSPOMINAŁA SWOJĄ MAMĘ, BABCIE I WSZYSTKIE KOBIETY Z RODZINY... TO IM DEDYKOWAŁA KSIĄŻKĘ

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 1 7


ARTYKUŁ SPONSOROWANY

JAK ZJEŻDŻAĆ

BY NIE ZJECHAĆ NA STÓŁ OPERACYJNY

Poważne uszkodzenie kolana, złamanie podudzia, uraz barku – to już naprawdę ostatni moment, by zadbać o formę przed wyjazdem na narty i uniknąć tak poważnej kontuzji. Na stokach dochodzi do coraz większej liczby wypadków. Według lekarzy, najczęstszą przyczyną jest brak odpowiedniego przygotowania. Sprawdź, co o typowo narciarskich urazach mówi dr MARIUSZ SMOLIK, ortopeda i traumatolog, specjalista medycy sportowej z Kliniki Nieborowice. hoć narciarstwo stało się w kraju nad Wisłą sportem masowym – bo jego uprawianie deklaruje nawet 5,6 mln Polaków – to wiedza o przedsezonowych przygotowaniach do zjazdów nie dorównuje przekonaniu o własnych umiejętnościach. Coraz lepszy sprzęt, w jaki wyposażeni są narciarze, nie jest równoznaczny z brakiem wypadków. Zdaniem ekspertów, kontuzji związanych z uprawianiem sportów zimowych jest coraz więcej, zmienił się jednak ich charakter. – To są wręcz zatrważające statystyki, liczba urazów kolan w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła o niemal 250 procent. Dotyczy to przede wszystkim urazów skrętnych kolan – mówi dr Mariusz Smolik, ortopeda-traumatolog, specjalista medycyny sportowej z Kliniki Nieborowice. – To rezultat zmiany techniki jazdy na nartach na carvingową, która bardzo obciąża stawy przy słabszych umiejętnościach technicznych i nieprzygotowaniu kondycyjnym. NARCIARSTWO TO NAJBARDZIEJ URAZOWY SPORT, zaraz po piłce nożnej. W obu przypadkach ważne są ogólna kondycja i wytrzymałość. Wciąż jednak zbyt wiele osób uważa, że są w stanie doskonale jeździć podczas zimowego wypoczynku na nartach

1 8 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Fot. KamPas Sport

C

DR MARIUSZ SMOLIK JEŹDZIŁ NA NARTACH JUŻ JAKO 3-LETNIE DZIECKO. PASJĘ DO SPORTÓW ZIMOWYCH I ZAWODU ODZIEDZICZYŁ PO OJCU, KTÓRY RÓWNIEŻ BYŁ ORTOPEDĄ I LEKARZEM KADRY NARCIARSKIEJ POLSKI. JEST ZAŁOŻYCIELEM POLSKIEGO STOWARZYSZENIA NARCIARSKIEGO LEKARZY POLSKIMED. CO ROKU WYJEŻDŻA NA MISTRZOSTWA ŚWIATA LEKARZY. PODCZAS JEDNYCH Z NICH ZAJĄŁ 4 MIEJSCE, A 3 LATA TEMU ZORGANIZOWAŁ MISTRZOSTWA EUROPY LEKARZY. W TYM ROKU ODBĘDĄ SIĘ ONE W AUSTRII.

lub desce snowboardowej, nawet jeśli ich trening sprowadza się do ośmiogodzinnego dnia pracy za biurkiem przez cały rok. Nic bardziej mylnego – takie podejście oznacza bowiem ryzyko poważnej kontuzji na stoku. Odpowiedni trening i regularne uprawianie jakiejkolwiek dyscypliny sportowej znacznie zmniejszają

takie ryzyko. – Najważniejsza jest kondycja ogólna. Dlatego każdy sport uprawiany w lecie ma znaczenie, bo poprawia naszą wydolność. Potrzebny jest też trening specjalistyczny z zakresu narciarstwa alpejskiego, ponieważ nawet kilka sesji treningowych potrafi przygotować nasze mięśnie do sezonu – tłumaczy dr Mariusz Smolik. – Urazy ty-

powo narciarskie spowodowane są między innymi złym balansem mięśniowym, a osłabione mięśnie dają większą skłonność do kontuzji. Skręcenia kolana to najczęściej wynik osłabienia mięśnia czworogłowego uda. Gdy przechylamy się na nartach do tyłu, nie jesteśmy w stanie tego skorygować, noga nam ucieka i skręcenie gotowe.


ARTYKUŁ SPONSOROWANY

W takich przypadkach najczęściej dochodzi do uszkodzeń więzadeł krzyżowych lub uszkodzeń wielowięzadłowych. Na drugim miejscu są urazy barku i kciuk narciarski oraz – nieco rzadziej – kontuzje stawu skokowego. Jeszcze 10 lat temu dominowały złamania podudzia, co wynikało z używania sprzętu narciarskiego gorszej jakości, ale dziś urazy tego typu są najczęściej wynikiem upadków podczas jazdy z dużą prędkością. Gdy narciarz przekroczy swoje możliwości, naraża się na tak zwany uraz wysokoenergetyczny, a co za tym idzie – także skomplikowane leczenie. Jednak nawet taka kontuzja nie oznacza końca narciarskiej pasji. – Medycyna poszła do przodu, dzięki czemu urazy więzadeł krzyżowych, które kiedyś wykluczały z uprawiania sportu, obecnie rokują bardzo

dobrze – tłumaczy ortopeda z Kliniki Nieborowice. – Wielu zawodowych narciarzy jest w stanie zdobywać medale już kilka miesięcy po zakończeniu leczenia. NIEZWYKLE WAŻNA JEST SZYBKA DIAGNOSTYKA SPECJALISTYCZNA, która przekłada się na większe prawdopodobieństwo szybkiego powrotu do zdrowia. – Sprawdzamy stan pacjenta w badaniu palpacyjnym. Wstępną diagnozę złamania potwierdzamy rentgenem i tomografią, a w przypadku urazu więzadłowego zlecamy rezonans magnetyczny. To wszystko odbywa się oczywiście w czasie jednej wizyty, praktycznie w pół godziny pacjent powinien być kompleksowo zdiagnozowany, z ustalonymi wskazaniami do leczenia operacyjnego – mówi dr Mariusz Smolik.

DR MARIUSZ SMOLIK ORTOPEDA-TRAUMATOLOG

Dr MARIUSZ SMOLIK pracuje w Klinice Nieborowice i specjalizuje się w leczeniu urazów i schorzeń narządu ruchu ze szczególnym uwzględnieniem kontuzji sportowych. Jego obszar działań medycznych to między innymi: • leczenie niestabilności stawów, w tym rekonstrukcje wielowięzadłowe, • artroskopia stawów, • endoprotezoplastyka stawów, • zespolenia złamań, • osteotomia, • inne.

rehabilitację. To zresztą jeden z najważniejszych etapów powrotu do zdrowia. – W naszym ośrodku pacjent jest rehabilitowany już w 8 godzin po zabiegu, ponieważ sprawność ruchowa powinna być przywrócona jak najszybciej – informuje dr Mariusz Smolik. To doskonała informacja dla pacjentów, wciąż jednak warto pamiętać, że jeszcze nie jest za późno na kondycyjne przygotowania do sezonu zimowego. n

Większość zabiegów w obrębie kolana wykonuje się technikami małoinwazyjnymi, przede wszystkim metodą artroskopową, która w czasie zabiegu pozwala lekarzowi dokładnie zobaczyć staw od środka za pomocą małej kamery. Dzięki temu specjalista jest w stanie naprawić więzadło krzyżowe czy uszkodzenia chrząstki. Głębsze urazy oznaczają tradycyjne leczenie, choć przy dzisiejszej wiedzy nie wymagają gipsowania, co pozwala na szybką

Kasztanowa 5, 44-144 Nieborowice

www.klinika-nieborowice.pl Jeżeli chcesz poznać więcej szczegółów dotyczących zabiegów przeprowadzanych w Klinice Nieborowice

zadzwoń: 32 213 42 09

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 1 9


Fot. ARC

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Z UBEZPIECZENIAMI CI DO TWARZY

BĄDŹ SPOKOJNA NA ŚWIĘTA

W

domu pachnie już świętami.

Magda właśnie wyciąga z piekarnika cudowny makowiec. Obok w pokoju Łukasz z dziećmi przygotowują ozdoby choinkowe z papieru. Nie może przecież na choince zabraknąć własnoręcznie zrobionego łańcucha. Chyba świetnie się przy tym bawią, bo ich śmiech rozbrzmiewa w całym domu. Magiczna atmosfera świąt Bożego Narodzenia zagościła u nich na dobre. To będzie pierwsza gwiazdka w nowym domu. Noc po cichu zagląda do okien – pora spać...

M

Fot. Barbara Oleksa

agdę budzi w środku nocy duszący dym. Budzi Łukasza. Biegną do pokoju dzieci, łapią je za ręce i wybiegają z domu! Stoją boso na śniegu, wpatrując się niczym zahipnotyzowani w znikający w płomieniach dom. Zawala się dach, a z nim również ich życie. Od teraz nic już nie będzie takie samo. W pożarze tracą dobytek swojego życia i ukochanego psa, Lusię.

JOWITA TRZASKA

2 0 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

ŚWIADOMOŚĆ POLAKÓW DOTYCZĄCA UBEZPIECZENIA DOMU czy mieszkania jest coraz większa. Szacuje się, że 80% Polaków już takie ubezpieczenia posiada. Tylko czy one na pewno spełniają swoją rolę? Może w szufladach mamy bezwartościowe papierki? Powszechnym problemem ubezpieczeniowym jest niedoszacowanie mienia. Chcemy płacić jak


ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Z ZALANYM SUFITEM CZY ŚCIANĄ PORADZISZ SOBIE bez polisy, to nie są duże koszty. Pytanie, co zrobisz, kiedy zostaniesz bez dachu nad głową, a polisa pokryje niewielką część strat? Jak dobrać odpowiednią, właściwą sumę ubezpieczenia mienia? Z doświadczenia wiem, że najczęściej podajemy wartość domu/ mieszkania widniejącą na umowie kupna. O ile w przypadku nowych nieruchomości to się jeszcze obroni, to przy starszych może dojść do wielkiego przekłamania, z uwagi na rosnące koszty odbudowy. Naszą nieruchomość powinniśmy ubezpieczać według wartości odtworzeniowej. Wartość odtworzeniowa to taka, która pozwoli nam odbudować dom czy kupić nowe mieszkanie o podobnych parametrach. Swoim klientom proponuję wyliczenie wartości domu/ mieszkania na podstawie metrażu, czyli ceny metra kwadratowego na danym terenie. Jak to zrobić? Mnożymy metraż razy koszt odtworzenia metra kwadratowego w danej lokalizacji. Gdzie się dowiedzieć, jaka to kwota? Raz na sześć miesięcy wojewoda obwieszcza wskaźnik przeliczeniowy. W województwie śląskim aktualny wskaźnik przeliczeniowy to 3.786 zł, a w Katowicach 4.376 zł. Suma ubezpieczenia, jaką uzyskasz z takiego działania, to wartość murów Twojego mieszkania czy domu. Do niej powinnaś dodać koszt tzw. elementów stałych. Każde towarzystwo trochę inaczej definiuje elementy stałe. Część firm mówi wprost, co dla nich jest elementem stałym i wymienia je literalnie (powłoki ścienne, podłogowe, instalacje, zabudowane meble itp.),

a część definiuje je w ten sposób, że chodzi o wszystko, co jest zamontowane na stałe i wymaga użycia narzędzi do demontażu. Dla Ciebie, ubezpieczonego, na pewno druga definicja jest bezpieczniejsza, bo po prostu szersza, daje więcej możliwości. JEŚLI MASZ JUŻ USTALONĄ SUMĘ UBEZPIECZENIA DOMU i wiesz, że w razie jego zniknięcia z powierzchni ziemi (na przykład po wybuchu gazu) otrzymasz pieniądze na odbudowę i wykończenie, pora zastanowić się nad tym, co w nim będzie. To, co posiadasz w środku domu czy mieszkania towarzystwa ubezpieczeniowe definiują jako ruchomości domowe. Co jest ruchomością domową? Tu, podobnie jak przy stałych elementach, są dwie definicje: zamknięta, która wprost nazywa to, co uznaje za ruchomości, i otwarta, która mówi, że ruchomością domową jest całe mienie ruchome znajdujące się w mieszkaniu (ciekawostka – do mienia ruchomego często zaliczane są zwierzęta domowe). Mówiąc obrazowo – jeśli odwrócisz swój dom/ mieszkanie do góry nogami, to wszystko, co z niego wypadnie, jest ruchomością, a zatem kwalifikuje się do ruchomości domowych (o ile w ogólnych warunkach ubezpieczenia w katalogu ruchomości domowych jest to także wymieniane). Bezpieczniejsza dla Ciebie zawsze będzie definicja otwarta – bez katalogu. Nie musisz się wtedy zastanawiać, co jest ruchomością, a co nie. Jak zatem określić sumę ubezpieczenia ruchomości domowych? ZRÓBMY MAŁY EKSPERYMENT: SPÓJRZ DO LUSTRA, przyjrzyj się, w co jesteś ubrana. Jaką masz biżuterię na sobie, jakimi kosmetykami się pomalowałaś. A teraz policz, ile kosztuje wszystko, co masz na sobie: bluzka, spodnie, bielizna, buty, biżuteria, kosmetyki. Otrzymaną kwotę pomnóż razy dwa. Dlaczego? Przecież musisz mieć jakieś ubrania na zmianę. Teraz tę kwotę pomnóż razy cztery. Mamy cztery pory roku, nie będziesz paradowała w krótkich spodenkach w środku zimy. Pomnóż teraz tę liczbę razy ilość domowników. Wiem, wyliczenia mogą czasem szokować. A teraz pomyśl, że to tylko dwa komplety ubrań na dwie pory roku. Ile takich zestawów masz w szafie? Ile warta jest Twoja szafa? Tym sposobem dowiesz się, ile pieniędzy potrzebujesz na minimalne komplety ubrań dla siebie i członków rodziny. A co z resztą? Gdzie meble, sprzęty AGD,

Fot. Materiały Prasowe

najmniejsze składki, więc obniżamy wartość domu i tego, co w nim jest. Tylko czy to ma sens? Czy taka polisa pomoże nam, gdy zaistnieje szkoda? Czy stać nas, żeby kupować tanie ubezpieczenia? Wiem, wiem!... Teraz pewnie przemknęło Ci przez głowę, że na zalanie wystarczy. A czy polisa zadziała, gdy spłonie mieszkanie, a z nim dorobek całego życia? Czy wiesz, jak szybko płonie choinka? Suche drzewko zapala się w ciągu 10 sekund. Po 30 sekundach płonie już całe pomieszczenie. Według danych straży pożarnej, w poprzednich latach 2/3 pożarów dotyczyło domów jednorodzinnych lub wielorodzinnych. W wyniku pożarów w 2018 zginęło 526 osób. Najczęstsze przyczyny? Zaprószenie ognia, wadliwa instalacja elektryczna, nieprawidłowe wykorzystanie pieców i grzejników.

ATMOSFERA ŚWIĄTECZNA NIE POWINNA ZWALNIAĆ Z TROSKI O BEZPIECZEŃSTWO WŁASNE I RODZINY – LEPIEJ SPRAWDŹ SWOJĄ POLISĘ UBEZPIECZENIOWĄ

RTV, środki czystości, pościel, garnki?... Nie wymagam, byś teraz zliczyła cały swój dobytek, ale chcę Ci uzmysłowić, że suma ubezpieczenia 20 tys. zł, która najczęściej pojawia się na polisach ubezpieczeniowych w rubryce „Zdarzenia losowe”, to trochę za mało. Spokojnie pomyśl, co powinnaś mieć w pierwszej kolejności, co będzie Ci niezbędne do życia, gdybyś musiała zacząć wszystko od początku. Pomyśl o podstawowych potrzebach, takich jak sen, jedzenie, higiena, praca, wypoczynek. Na ich podstawie określ minimalną sumę ubezpieczenia ruchomości domowych. A teraz zerknij na sumę ubezpieczenia, jaką masz w swojej aktualnej polisie. Czy nadal będziesz spała spokojnie? Pamiętaj jednak, każdą umowę można aneksować i podwyższyć sumy ubezpieczenia na polisie. A jeśli jeszcze nie masz ubezpieczenia, to teraz już wiesz, co jutro powinnaś zrobić.

Życzę Wam magicznych świąt i szczęśliwego, bezpiecznego nowego roku! Zapraszam do śledzenia moich artykułów z cyklu Z UBEZPIECZENIAMI CI DO TWARZY KONTAKT

Jowita Trzaska www.linkedin.com/in/jowitatrzaska kontakt@jowitatrzaska.pl tel. + 48 501 745 604

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 2 1


Fot. Mikołaj Mikołajczyk

ROZMOWA

JESTEM TOWARZYSKIM SAMOTNIKIEM MÓWI ANDRZEJ MLECZKO, RYSOWNIK, GRAFIK I SAT YRYK

Najpierw będzie pytanie o sens życia, a potem przejdziemy do trudniejszych spraw, jak w aforyzmie z pana albumu Sens życia. Co jest sensem życia według Andrzeja Mleczki?

Nic. Życie nie ma szczególnego sensu, ale proszę tego nikomu nie mówić, bo wiele osób mogłoby się zmartwić albo wziąć to sobie za bardzo do serca. Czego szczególnie nie lubi pan w ludziach?

Tego, że jest ich trochę za dużo, jak na mój gust. Już za parę lat ciężko się będzie przecisnąć. Poza tym cech tych jest cała masa. Wszyscy wiemy, jakie są ludzkie cechy negatywne. One mnie wkurzają, a cechy pozytywne cieszą.

2 2 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Ale co szczególnie pana drażni w ludziach?

Będę banalny. Przede wszystkim głupota, brak racjonalnego myślenia. Czym jest dla pana poczucie humoru?

Poczuciem dystansu. Przeczytałem wiele książek na temat poczucia humoru, bo wielu filozofów połamało sobie na tym zęby, od Heideggera do Freuda. Im dłużej czytałem, tym mniej wiedziałem na ten temat. Jest to sprawa tak ulotna i tak trudna do sprecyzowania, że trudno byłoby ją ująć w jakąś definicję. Na pewno nie chodzi o to, że ktoś często się śmieje. To nie jest poczucie humoru. Znam ludzi ponurych, którzy mają poczucie humoru i śmiejących się idiotów, którym go brak.

Wyobraża pan sobie życie bez humoru?

Moje czy w ogóle? Jedno i drugie.

Mojego sobie nie wyobrażam. Natomiast życie jako takie bez poczucia humoru z pewnością byłoby trudniejsze do zniesienia. Są dwa rodzaje ucieczki przed absurdem istnienia. Pierwsza to wszelkiego typu metafizyka, a druga – właśnie poczucie humoru. Więc żeby nie zwariować, jedni oddają się metafizycznym rozmyślaniom, a drudzy traktują świat z dystansem i poczuciem humoru. Jedna i druga metoda jest dobra, żeby sobie jakoś poradzić ze sobą i swoim miejscem w życiu.


Kolejny cytat z pana książki: Czy Bóg ma poczucie humoru?

Wraz z córką Ewą stworzyliście wspólnie dzieło o smoczku Marianie.

spowodować społeczną burzę. Na przykład podpadłem feministkom aforyzmem który brzmiał: Molestowanie brzydkich kobiet powinno być karane łagodniej. Organizacje kobiece pisały wtedy listy do Polityki, z którą na stałe współpracuję, żeby nie publikowała moich rysunków. Tłumaczyłem w TVN, że wręcz przeciwnie – sam jestem prawie feministą, chodzę na marsze równości i popieram kobiety.

Przejdźmy do tematu, który często gości w pana rysunkach, do kobiet. Kobiety są faktem, a z faktami się nie dyskutuje – napisał pan.

Czy jest coś takiego, co pana szczególnie niepokoi?

Przeczytałam w jednym z wywiadów, że lubi pan nudę. Ale ma pan na koncie prawie 60 książek i 21 tysięcy opublikowanych rysunków!

Chwilami tak, chwilami nie, zależy na co spojrzeć na tym ziemskim padole. Czasem wydaje mi się, że umierał ze śmiechu, gdy coś wykombinował, ale w obliczu milionów nieszczęść na ziemi to poczucie humoru go zawodziło. Ponieważ jestem niewierzący, nie jest to problem, który mnie szczególnie interesuje.

Ten aforyzm stał się tak popularny i tak lubiany, że mam go już na koszulkach, kubeczkach, kartkach pocztowych i w wielu innych formach w moich galeriach w Krakowie i Warszawie, do których serdecznie wszystkich zapraszam. Przygotował pan też fartuchy kuchenne dla mężczyzn. Ale mężczyzna bez kobiety to tak nie bardzo...

Moja córka pyta mnie zawsze: Tato, czy musisz każdą wypowiedź zaczynać od „Obawiam się, że?”... Jak widać, tych tematów jest trochę. To jednak dla mnie rodzaj zaklinania rzeczywistości. To rozumowanie pesymisty, który przewiduje najgorsze, żeby nic złego się nie stało. Amerykanie odwrotnie, zawsze są optymistami i zakładają, że dzięki temu wszystko będzie super. Obie metody są dobre, chociaż amerykańska przyjemniejsza. Istnieje coś, co stanowi dla pana wewnętrzne tabu? Coś, co nie może być poddane satyrze?

Takiego tabu nie ma. Pewnym ogranicznikiem są wydawcy, szefowie pism, z którymi współpracuję i oni od czasu do czasu przycinają moje zapędy czy zbyt daleko idące pomysły. Natomiast w swojej pracowni rysuję co chcę. Być może kiedyś te rysunki pokażę, ale nie jestem typem, który uwielbia prowokować. Tym bardziej, że wiek już nie ten! Tym bardziej, że nie ma nic łatwiejszego niż

We mnie, w środku, jest konserwatysta, który nie tyle lubi nudę, co nie lubi zmian. Gdy idę przez Rynek do galerii w Krakowie, a mieszkam obok, i widzę, że na miejscu pana, który tam zwykle sprzedaje obwarzanki stoi ktoś inny, to odczuwam dyskomfort. Lubię, żeby wszystko było tak jak jest i żeby nie było wielkich zmian wokół mnie. Wystarczająco dużo dzieje się w mojej głowie, w związku z tym wolałbym, żeby na zewnątrz był święty spokój. Co w najbliższym czasie?

Na początku przyszłego roku będę obchodził 50-lecie pracy twórczej. Z tej okazji chciałbym wydać album 1000 najlepszych rysunków (tak jak niedawno wydałem 100 najlepszych rysunków). Muszę tylko znaleźć wydawcę. Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁA AGNIESZKA ZIELIŃSKA

Fot. Materiały prasowe

No nie wiem. Kilku mnichów bardzo dobrze się czuje ze swoim odosobnieniem. To też kwestia indywidualna. Ja jestem towarzyskim samotnikiem, łączę życie towarzyskie z samotnością. Potrafię się upajać życiem rodzinnym, towarzyskim, ale i samotnością. Zresztą, mam pracownie w Krakowie i Warszawie, w których siedzę sam, rysuję, rozmyślam i bardzo dobrze się czuję sam ze sobą. Zdarza mi się coraz częściej, że zaczynam gadać ze sobą. Zastanawiam się, czy nie pora udać się do psychoanalityka.

Tylko zilustrowałem tę książkę. Wkrótce zresztą ukaże się jej drugie, rozszerzone wydanie. Ta praca dała mi wiele przyjemności i byłem mile zaskoczony, że Ewa napisała tę publikację dla swojego syna, a mojego wnuka, który wtedy miał lat kilka, a teraz ma 15 i 195 centymetrów wzrostu. Wyglądam przy nim z moimi 182 centymetrami jak liliput.

PRACE ARTYSTY PO RAZ DRUGI PREZENTOWANE BYŁY W MUZEUM MIEJSKIM SZTYGARKA W DĄBROWIE GÓRNICZEJ. ANDRZEJ MLECZKO SPOTKAŁ SIĘ TEŻ Z MIESZKAŃCAMI W CZASIE FESTIWALU ZAGŁĘBIE WOOD.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 2 3


Rys. Andrzej Mleczko, Zbiory Muzeum Miejskiego Sztygarka / Dąbrowa Górnicza

ANDRZEJ MLECZKO Rocznik 1949. Rysował już jako kilkulatek. Gdy mama posłała jego rysunki do Mariana Walentynowicza, rysownika Koziołka Matołka, ten powiedział: Ładnie rysujesz, Andrzejku, ale czemu twoje rysunki są takie smutne? Ukończył architekturę na Politechnice Krakowskiej. W 1971 debiutował w tygodniku Student. Od tego czasu zajmuje się rysunkiem satyrycznym, a także plakatem, scenografią, grafiką i rysunkiem reklamowym. Posługuje się głównie piórkami i tuszem. Jego twórczość była prezentowana na kilkuset wystawach indywidualnych w kraju i za granicą. Przyjaźnił się ze Sławomirem Mrożkiem. Mikołaj Grabowski i Stanisław Radwan przygotowali spektakl Opera Mleczana w Teatrze Starym w Krakowie, przenosząc w 2003 Fot. Adam Gołda

jego rysunki na scenę. W 1982 utworzył Galerię Autorską w Krakowie przy Św. Jana 14. W 2000 powstała filia w Warszawie przy Marszałkowskiej 140. Odbywają się tam wernisaże, spotkania i promocje książek. 2 4 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9


Zdjęcia: Arc Domowe Mz/Az

PŁYTA POD NASZYM PATRONATEM

PRZED MIKROFONEM W MP STUDIO ŚPIEWAJĄ MARTA ZDANOWSKA I KSIĄDZ PRZEMEK

DZIEWCZYNKI Z BIELSKA-BIAŁEJ NAGRAŁY NAJPIĘKNIEJSZE POLSKIE KOLĘDY I PASTORAŁKI

GWIAZDY

M

TAŃCZYŁY I ŚPIEWAŁY

arta Zdanowska, bohaterka wywiadu w jednym z ubiegłorocznych wydań Lady’s Club (nr 2/53/2018) i stała współpracowniczka magazynu, zaprosiła nas za kulisy ciekawego i sympatycznego projektu. Gwiazdy tańczyły to tytuł jednej z popularnych pastorałek, która stała się motywem przewodnim materiału filmowego pt. Projekt K. Gwiazdy nie tylko tańczyły, ale śpiewały i dysponowały niezmierzonymi zasobami energii, angażując się całkowicie w nowe przedsięwzięcie, jakim było przygotowanie, nagranie i wydanie okolicznościowej płyty z 15 pięknymi kolędami i pastorałkami. Owe gwiazdy to 7 fantastycznych dziewczynek w wieku 6‒11 lat ze scholi przy salwatoriańskiej parafii NMP Królowej Polski w Bielsku-Białej: Julka, Kasia, Maja, Zosia, Wiktoria, Ewa i Ania. W zespole, ochrzczonym niedawno nazwą SalvaScholka, jest oczywiście więcej dziewcząt, lecz z różnych przyczyn tylko ta siódemka mogła uczestniczyć w nagraniu. Zarówno dla dzieci, jak i dorosłych zaangażowanych w projekt to była prawdziwa harówka. Wyjazd do studia w podkrakowskich Olszowicach dla nagrania partii wokalnych był już tylko zwieńczeniem wielu tygodni prób i przygotowań. Przez blisko dwa miesiące artyści spotykali się na 2‒3 godziny trzy razy w tygodniu i szlifowali repertuar. W końcu udało się znaleźć wolny termin w studiu, a za tym poszły kolejne wyzwania logistyczne i organizacyjne: transport, ubezpieczenie, apro-

UCZESTNICY PROJEKTU. MARTA ZDANOWSKA I JEJ MĄŻ ADAM GRALI NA GITARACH, HARMONIJKACH USTNYCH I DZWONKACH CHROMATYCZNYCH

wizacja. Wspólnie z ks. Przemysławem Marszałkiem, nominalnym opiekunem scholi, dopięte zostały wszystkie szczegóły i można było rozpocząć kolejny etap przygody – nagranie dziecięcych wokali. Etiudę filmową z tego szalonego i pełnego wrażeń dnia warto obejrzeć na YouTube (Projekt K, czyli Kolędy i Pastorałki) i na stronie Agencji Pracy Twórczej Noomer (www.noomer.pl), sprawującej nadzór nad stroną artystyczną i logistyczno-organizacyjną przedsięwzięcia. Tam również można znaleźć galerię zdjęć i kupić płytę Kolędy i Pastorałki w wykonaniu dziecięcej grupy SalvaScholka. *** Dla Czytelników magazynu mamy od wydawców 5 płyt z kolędami. Otrzymają je ci

z Państwa, którzy pierwsi odpowiedzą na pytanie: Co po łacinie oznacza zwrot Salvē schola? Odpowiedzi wysyłajcie na adres mailowy redakcja@ladysclub-magazyn.pl.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 2 5


Fot. Image Stock

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE

SCHUDNĘ!

REALNE PLANY Każdy chciałby zobaczyć efekty swoich postanowień w ciągu tygodnia, jednak trzeba zdrowego rozsądku i cierpliwości, bo na pewne rezultaty musimy czekać długo. Jeżeli Twoje postanowienie dotyczy zmiany sylwetki, musisz pamiętać, że zdrowe spadki na wadze mogą wynosić najwyżej 0,5‒1 kg na tydzień. Warto racjonalnie podejść do tego procesu i uwzględnić swój styl życia i osobowość. Jeżeli często spotykasz się z przyjaciółmi, czy też masz sporo imprez rodzinnych, warto wcześniej poinformować znajomych o decyzji, wtedy będzie Ci łatwiej, a ich wsparcie będzie dodatkowym motywatorem. Ponadto Twój cel powinien być realny. Na początek lepiej zaplanować zrzu-

2 6 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Fot. Marta Gworek-Kędzierska

Zazwyczaj po okresie świątecznego wyluzowania zaczynamy zastanawiać się, co zmienimy w naszym życiu po no wym roku. 1 stycznia to symboliczna data. Większość z nas uważa, że nastąpi wtedy jakiś przełom i wszystko się zmieni. Deklaracje noworoczne bywają różne, jednak najczęściej brzmią one tak : Schudnę! Rzucę palenie! Będę żył zdrowiej! Zacznę uprawiać sport! Niestety, tylko około 8% Polaków zrealizuje założone cele. Dlaczego tak mało? Jak to zmienić?

MAŁGORZATA SKÓRZAK cenie 10 niż 30 kg, żeby w połowie drogi się nie poddać. WSPARCIE BLISKICH Jeżeli postanowisz włączyć aktywność fizyczną od nowego roku, najlepiej namów kogoś z rodziny lub przyjaciółkę, żeby Ci towarzyszyli. Gwarantuję, że będziecie się wzajemnie moty-

wować i w chwilach kryzysu nie poddacie się na pewno. Pamiętaj również, żeby wybrać taką formę ruchu, która będzie Ci sprawiała przyjemność. W innym przypadku szybko się zniechęcisz i odpuścisz. A przecież chodzi o to, żeby to był początek naprawdę dobrych zmian, a nie coś na chwilę.

CEL PO CELU Wielu z nas postanawia na początku roku, że zmieni całe swoje życie na lepsze. Jednak patrząc na to realnie, nie jest to możliwe bez konkretów. Lepiej więc wyznaczyć sobie najpierw jeden cel do zrealizowania i skupić się tylko na nim, niż próbować zmienić wszystko i w konsekwencji niczego nie doprowadzić do finału. Jeżeli po paru miesiącach odniesiemy sukces i nasz plan zostanie doprowadzony do skutku, wtedy warto ustalić następny, niezależnie od tego, jaki to będzie miesiąc. Dzięki temu do końca następnego roku będziemy mieć na koncie wiele sukcesów. POZYTYWNE NASTAWIENIE Jeżeli planujesz zrzucić po nowym roku nadprogramowe ki-


ARTYKUŁ SPONSOROWANY

NIE POPADAJ W SKRAJNOŚCI Już nigdy nie tknę żadnego ciastka! Do końca życia nie zjem pizzy, hamburgera ani żadnych innych fast-foodów! Myślisz, że z takim podejściem zmiana nawyków będzie Ci się dobrze kojarzyła? Jestem pewna, że nie. Jeżeli będziesz jeść dobrze na co dzień, to niewielkie odstępstwa, na przykład kawałek ciastka raz na tydzień, nie spowodują, że cała dieta runie. Ale bądź rozsądna! Kawałek, a nie pół blachy!

Fot. Materiały Prasowe

logramy, nie traktuj tego jako walki czy poświęcenia, bo wtedy na pewno polegniesz! Nastaw się pozytywnie. Potraktuj to jako wstęp do zmiany swoich nawyków żywieniowych, poprawy samopoczucia i testowania nowych, pysznych posiłków! Z takim podejściem jest duża szansa, że osiągniesz ten cel szybciej niż się spodziewasz.

JEŻELI BĘDZIESZ JEŚĆ DOBRZE NA CO DZIEŃ, TO ŚWIĘTA NIE SPOWODUJĄ, ŻE CAŁA DIETA RUNIE

jeszcze trudniej uregulować organizm. Oczywiście możemy tego wszystkiego uniknąć, wystarczy, że podejmując decyzję o schudnięciu udamy się do specjalisty, który zadba o to, aby dieta była nie tylko przyjemna, ale też skuteczna i zdrowa. Dietetyk dobierze dietę indywidualnie, uwzględniając wiek, aktywność i styl życia oraz weźmie pod uwagę wszystkie choroby i schorzenia, jeśli występują. Dzięki temu szybko przekonamy się, że dieta to styl życia, który naprawdę może być przyjemny. Dodatkowo częste spotkania z dietetykiem spowodują, że w momentach kryzysu będziemy zmotywowani, nie poddamy się, gdy coś pójdzie nie tak.

Nasze postanowienia powinny być przemyślane, świadome. Warto spisać na kartce wszystkie plusy tego celu. Uświadomić sobie, że na przykład przejście na dietę nie tylko spowoduje, że będziemy lepiej wyglądać, ale również lepiej się czuć. Poprawią się nasza kondycja i wyniki badań. Warto wcześniej zastanowić się, czy walkę z nadwagą podejmiemy na własną rękę (jeżeli tak, to trzeba ustalić plan diety i wzbogacić wiedzę, żeby wprowadzić odpowiednie nawyki), czy też skorzystamy z pomocy specjalisty (warto więc wcześniej poszukać idealnego dietetyka, który wiele rzeczy nam uświadomi i pomoże wprowadzić odpowiednie zmiany w życiu).

NIE MA DOBREGO MOMENTU NA DIETĘ? SKORZYSTAJ Z POMOCY SPECJALISTY, NA PEWNO CI POMOŻE

NIE BÓJ SIĘ OKAZJI Coś pokrzyżowało plany i nie udało Ci się wystartować ze zmianami na początku nowego roku? Nic straconego! Każda pora jest dobra, nie ma znaczenia, jaki mamy miesiąc czy dzień tygodnia. Ważne jest, żeby być konsekwentnym i nie poddać się na wstępie. Wielokrotnie słyszę od pacjentów w czasie wizyt, że nie mieli dobrego momentu na dietę, bo były urodziny, wesele, świę-

Fot. Pexels

POMOC SPECJALISTY Bardzo często podejmując decyzję o schudnięciu przechodzimy na restrykcyjną dietę, bo wychodzimy z założenia, że jak dieta, to głodówka. Nic bardziej mylnego. Taka dieta – poza wyczerpaniem, zniechęceniem i osłabieniem – nie prowadzi do niczego dobrego. Jedząc w ten sposób nie tylko spowalniamy metabolizm, ale też rujnujemy naszą gospodarkę hormonalną. A potem

ta... Nic bardziej mylnego! Właśnie wtedy najlepiej poddać się kontroli specjalisty, żeby wiedzieć, jak sobie poradzić i nie przytyć. Różne okazje towarzyszą nam przez całe życie i jeżeli przy takich okazjach zmienimy nawyki na lepsze – to już żadne spotkania towarzyskie nie spowodują, że nagle nasza waga dramatycznie wzrośnie. *** Rozsądek i zdrowe podejście – tego Wam życzę w nowym roku 2020. Jak również sukcesów w dążeniu do celu, pozytywnego nastawienia do zmian i uśmiechu na co dzień.

Autorka Małgorzata Skórzak jest dietetykiem, pracuje od lat w Centrum Dietetycznym Naturhouse przy ul. Gazowniczej 1 w Bielsku Białej tel. 504 160 442 www.naturhouse-polska.pl bielsko.gazownicza @naturhouse-polska.pl

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 2 7


REMONT PO POLSKU

ZMIENIAMY DOMY Z FACHOWCAMI

trWa budoWlany boom – aż 75% polakóW deklaruje W sondażach, że planuje przeproWadzić remont domu lub mieszkania. i faktycznie, często zmieniamy otaczającą nas przestrzeń. Wiele osób nie robi tego jednak samodzielnie. gdy prace są skomplikoWane, prosimy o pomoc profesjonalistóW.

2 8 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Fot. Materiały prasowe

D

la większości z nas remont to jedna z pięciu najbardziej stresujących sytuacji w życiu prywatnym. Wymaga nie tylko sporych nakładów finansowych, ale też czasu i dobrego przygotowania. Każdy wie, że o remoncie warto pomyśleć kilka miesięcy wcześniej, bez względu na to, czy mamy w planach ogromne zmiany, czy tylko wymianę sprzętów w kuchni lub łazience. Coraz ważniejsza staje się dla nas wygoda, więc szukamy firm oferujących dodatkowe usługi i odciążących nas z ogromu obowiązków. Polakom coraz bardziej zależy, żeby wnętrza oddawały ich charakter i upodobania. Nie poprzestajemy na ich odświeżeniu, lecz podejmujemy się generalnego remontu. Głównymi powodami, dla których decydujemy się na remont, jest chęć zmiany, odnowienia pomieszczeń, powiększenia rodziny lub nagła usterka. Coraz nowocześniej odnawiamy łazienki, kuchnie i sypialnie. W większości z nich konieczna jest wymiana sprzętów AGD i RTV, a co za tym idzie – instalacji i podłączenia. Większość z nas korzysta z pomocy fachowców – potrzebuje ich ponad 60% respondentów. – Współczesny konsument oczekuje kompleksowej obsługi, a kupując nowe urządzenia chce możliwie szybko cieszyć się ich pełną funkcjonalnością. Dlatego klienci są zainteresowani tym, jakie usługi oferują nasze specjalistyczne sklepy. Pytania dotyczą dostawy, wniesienia sprzętów, instalacji elektrycznej i internetowej, podłączenia do sieci gazowej i kanalizacyjnej. Rynek się zmienia, a sklepy z elektroniką użytkową dynamicznie rozwijają ofertę usług dodatkowych. Doświadczenia zakupowe nie kończą się już w momencie opuszczania sklepu – podkreśla Gregor Nawrath z sieci MediaMarktSaturn Polska. Wymieniając sprzęty na nowe, większą uwagę przykładamy teraz do tego, czy

KOMPLEKSOWA OBSŁUGA, CZYLI ZAKUP, DOSTAWA I INSTALACJA PRZESĄDZAJĄ O TYM, GDZIE DECYDUJEMY SIĘ KUPOWAĆ SPRZĘTY AGD I RTV

sprzedawca oferuje dodatkowe usługi. Jedną z najbardziej pożądanych form pomocy jest dostawa i wniesienie kupionego sprzętu. Równie chętnie korzystamy z ochrony urządzeń, czyli z usług zwiększających bezpieczeństwo i funkcjonalność nowych produktów. Pytamy o możliwość ich podłączenia, a także o montaż czujników czadu i dymu. W przypadku niektórych elektromarketów, takich jak MediaMarkt, oferta usług dodatkowych obejmuje większość koniecznych czynności, dzięki którym możemy w pełni korzystać z zakupionych urządzeń. Fachowcy nie tylko zainstalują i skonfigurują nowy telewizor, przełożą drzwi w lodówce,

ale pomogą także podłączyć urządzenia AGD do sieci wodno-kanalizacyjnej czy gazowej, uruchomią je i dokonają wpisu w karcie gwarancyjnej. Co więcej, zabiorą z mieszkania elektrośmieci, takie jak stara lodówka, telewizor czy pralka. Wystarczy zgłosić taką potrzebę przy zamawianiu dostawy nowych urządzeń. Dzięki temu stare sprzęty są źródłem cennych surowców. Oferta usług dodatkowych proponowanych przez sklepy z elektroniką stale się poszerza. To właśnie kompleksowa obsługa często przesądza o tym, gdzie klient decyduje się na zakupy. Plan usług dodatkowych MediaMarkt można znaleźć na stronie www.mediamarkt.pl.


REKLAMA

.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 2 9


Fot. Adobe

INTERNET

SAMOTNOŚĆ W SIECI

Samotność człowieka stawiającego na pierwszym miejscu kontakty przez internet ponad bezpośrednimi nie jest zjawiskiem nowym. Kiedy nikt nie widzi, łatwiej nam pisać i wypowiadać się w sprawach, o których nie porozmawialibyśmy w świecie realnym. Niewiele jednak wiemy, jak bardzo jesteśmy podatni na negatywne skutki korzystania z mediów społecznościowych i kontaktów internetowych. O kilku takich czynnikach przeczytacie poniżej.

3 0 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

grymas na twarzy czy przewracanie oczami. Potrzeba chwili na podanie rezultatu, czyli czasu na uruchomienie Systemu 2, żeby wykonać obliczenie. Kiedy musimy dotrzeć na 5 piętro, chętniej wybieramy windę niż schody. Podobnych przykładów można podać więcej.

Fot. Łukasz Bera

LENIWY MÓZG Daniel Kahneman w książce Pułapki myślenia omawia pewne aspekty funkcjonowania ludzkiego mózgu, uzasadniając je badaniami naukowymi. Otóż, w dużym skrócie, nasz umysł pracuje w Systemie 1 – łatwym do obsługi i Systemie 2 – trudniejszym, wymagającym. Nietrudno się domyślić, że najczęściej wybieramy system prosty. Mózg nie lubi się przemęczać, woli zdecydowanie szybkie i niewymagające myślenia zadania, co pozwala mu na oszczędzanie cennej energii. Podobnie wygląda łatwość, z jaką mózg korzysta z internetu i mediów społecznościowych. Artykuły w sieci są przez niego raczej skanowane po nagłówkach, niż wnikliwie czytane. Łatwo to zobrazować: kiedy kogoś pytamy o wynik działania 2+5, odpowie szybko i bez zastanowienia. Ale kiedy mu zadamy pytanie o wynik działania 236x3, zauważymy chwilę zastanowienia, może nawet

JOLANTA KUBATEK

SZYBKO, ŁATWO, BEZ WYSIŁKU Komunikacja zmienia się mocno w ostatnich latach, począwszy od zaniku interpunkcji w wiadomościach tekstowych (SMS, Messenger, WhatsApp itp.), na wiadomościach głosowych kończąc. Preferują je zwłaszcza dzieci w wieku 8‒11 lat. Niejednokrotnie można od nich usłyszeć: Nagram się, będzie szybciej. Czyli że nie muszę pamiętać o ortografii i interpunkcji, nie muszę pisać. Wygrywa System 1, komiksowy styl komunikacji. Emotikony i zaraźliwe Wow zastępują opis reakcji. Podobnie jest z wypowiadaniem


CHOROBA FOMO Kolejnym elementem wpływającym na osamotnienie w realnym świecie są zdefiniowane już cywilizacyjne choroby – na przykład FOMO (z ang. Fear of Missing Out). Chodzi o lęk przed tym, że nas coś ominie, że umkną nam ważne informacje na temat wydarzeń, które nas dotyczą albo w których możemy wziąć udział. – Objawia się to przymusem ciągłego zerkania na smartfona, sprawdzania powiadomień, wchodzenia na portale społecznościowe czy informacyjne – zauważa Igor Rotberg, psycholog i psychoterapeuta*1). Jak wynika z zeszłorocznych badań, aż u 16% polskich internautów powyżej 15. roku życia widać objawy FOMO, potężnego lęku przed brakiem dostępu do internetu i mediów społecznościowych. To ponad 4 mln osób! Pierwsze badania na ten temat przeprowadził zespół naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego wraz z analitykami panelu badawczego Ariadna*2). Zanurzanie się w sieć w każdej wolnej chwili, zerkanie do smartfona w towarzystwie innych osób, sprawdzanie komunikatów zaraz po przebudzeniu i w czasie posiłków, zabieranie telefonu do łazienki, stan ciągłej gotowości na każdy dźwięk z telefonu prowadzą wprost do zaniedbywania prawdziwych relacji. Jeśli stan jest długotrwały, szybko traci się kontakt ze znajomymi i rodziną – przestają nam być potrzebni. DEPRESYJNOŚĆ SOCIAL MEDIÓW Tematy, o jakich mówimy, na szerszą skalę badane są od ubiegłego roku, ale już teraz

wiadomo, że stają się realnym problemem w wielu krajach. Nastolatek korzystający intensywnie z mediów społecznościowych, utożsamiający się z idolami, ze zdjęciami publikowanymi przez celebrytów, często nie zdaje sobie sprawy, na czym polega rzeczywisty cel publikowania takich zdjęć, że nad wizerunkami gwiazd pracują sztaby specjalistów. Bezkrytyczne przyjmowanie treści zamieszczanych w social mediach może powodować wiele negatywnych konsekwencji. Jeśli młody człowiek widzi, że zdjęcia kolegi czy koleżanki są lajkowane przez 300 osób, a jego tylko przez kilkanaście, jeśli czyta pozytywne komentarze pod wpisami innych, a pod swoją twórczością prawie żadnych, spada u niego samoocena, zaczynają występować uczucia niedowartościowania, beznadziei, samotności, co prowadzi często do gniewu, w skrajnych przypadkach do samookaleczania, prób drastycznego odchudzania czy innych zaburzeń. Im bardziej realne kontakty, rozmowy z drugim człowiekiem, zastępowane są przez smartfon i komunikatory, tym częściej się to dzieje. Utożsamianie się z osobami popularnymi w mediach społecznościowych może być powodem depresji. Znów wygrywa System 1, stawiający łatwość przyswajania obrazów i treści nad szeroką i głęboką analizą. Nie bez powodu Facebook testuje teraz (na razie tylko w Australii) system ukrywania ilości lajków pod postami, żeby użytkownicy lepiej się czuli. Podobne zmiany zapowiadane są na Instagramie. CO SIĘ DZIEJE W GŁOWIE? Człowiek jest stworzeniem stadnym. W grupie lepiej rozwijają się dzieci, lepiej funkcjonują dorośli. Możliwość wymiany poglądów, egzystowanie z różnymi osobami w szkole i pracy uczy wielu ważnych i potrzebnych zachowań społecznych. W obrębie mózgu, głównie w dwóch obszarach – w ciele migdałowatym i podwzgórzu – zachodzą reakcje odpowiedzialne za zachowania społeczne. Badania przeprowadzone w laboratorium prof. Davida J. Andersona na myszach świadczą jednoznacznie o wpływie izolacji na zachowanie. Zmiany behawioralne to m.in. zwiększona agresja w stosunku do nieznanych osobników, nadwrażliwość na zagrożenia, ciągły niepokój i postawy obronne. Na zwiększenie intensywności tych zachowań wpływ ma neuroprzekaźnik (związek chemiczny) o nazwie tachykinina. Pojawia się w zwięk-

Fot. Pixabay.com

się na różne tematy w sieci – często bez zastanowienia, bez refleksji, bez przekonania, czy faktycznie tak myślę. A może tylko chcę, żeby odbierano mnie w inny sposób? Niech myślą, że jestem lepszy/lepsza! W sieci to łatwe – w kontaktach bezpośrednich zdecydowanie trudniej. Działają zmysły – wzrok, słuch, węch, podświadoma analiza gestykulacji. Osobom wycofanym, introwertykom, zakompleksionym łatwiej jest zaistnieć w internecie i mediach społecznościowych. Nie tylko im – dotyczy to wszystkich. Kuszeni pięknymi zdjęciami, łatwością pozostawiania komentarzy, prostotą pisania przez komunikatory pod nickami, a nie prawdziwymi nazwiskami, możemy niezauważenie spędzać godziny w sieci, rezygnując z prawdziwego życia, zaniedbując rzeczywiste kontakty, obowiązki zawodowe i domowe. Stąd tylko krok do zerwania relacji zbudowanych ze znajomymi czy rodziną.

FACEBOOK TESTUJE SYSTEM UKRYWANIA ILOŚCI LAJKÓW POD POSTAMI, ŻEBY UŻYTKOWNICY CZULI SIĘ LEPIEJ

szonej ilości właśnie w podwzgórzu i ciele migdałowatym. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że podobne byłyby wyniki badań na ludziach, ponieważ mamy analogiczny system związany z tachykininą. Odkryty właśnie mechanizm może mieć w przyszłości wpływ na zrozumienie ludzkich przypadłości – stresu i samotności. W każdym razie już teraz można powiedzieć, że nałogowe kontakty ze światem internetu powodują, że mamy mniej czasu dla innych, przez co stajemy się ludźmi coraz bardziej samotnymi w realnym życiu. Źródła: 1) www.forbes.pl/wiadomosci/fomo-choroba-cywilizacyjna-naszych-czasow/1efht1m 2) Raport z badań Polacy a lęk przed odłączeniem dostępny jest na stronie Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW www.wdib.uw.edu.pl

JOLANTA KUBATEK

Marketing manager z praktyką trenerską i konsultacyjną w firmach i korporacjach od 2006. Pomaga firmom zaistnieć w internecie i social mediach, wspiera rozwój rynkowy. Jednym z filarów jej działalności są autorskie szkolenia dotyczące marketingu internetowego i skutecznej komunikacji. Wiedzę zdobywała w Bielskiej Wyższej Szkole im. J. Tyszkiewicza, Wyższej Szkole Ekonomiczno-Humanistycznej i krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, gdzie ukończyła studia podyplomowe z zakresu digital marketingu. Więcej na stronie www.fasteps.pl.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 3 1


ZDARZENIA

KOSZMAR W DUBAJU

Prawdziwa historia Polaka niesłusznie przetrzymywanego w emirackim więzieniu. Tak brzmi nadtytuł książki Inna miłość szejka, w której Artur Ligęska opisał 13 miesięcy swojego piekła na ziemi. Mieszkaniec Podkarpacia skazany został na dożywocie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W dążenie do jego uwolnienia, poza oczywiście rodziną, przyjaciółmi i dziennikarzami, zaangażowali się również Rzecznik Praw Obywatelskich, minister spraw zagranicznych, Parlament Europejski, Watykan, organizacja pozarządowa Detained in Dubai. T ylko dzięki temu Polak nie zginął, nie został rozstrzelany czy spalony na pustyni, lecz odzyskał wolność. Dziś w szpitalu w Warszawie leczy się na oddziale stresu pourazowego. LIGĘSKA GOŚCIŁ OSTATNIO W WIELU PROGRAMACH telewizyjnych i radiowych. Zdarzenia, które opisał w książce i o których wciąż opowiada, były tak straszne, że wręcz niewiarygodne. Nie ma jednak powodów, żeby mu nie wierzyć. Gdy w zwykłym człowieku zakochuje się książę, mamy do czynienia z bajką. Ale gdy książę należy do emirackiej rodziny królewskiej, bajka zamienia się w koszmar. Tak było w przypadku 38-letniego Artura. Polak spędził ponad rok w ciężkim więzieniu tylko dlatego, że odrzucił homoseksualne zaloty szejka. ZANIM TO SIĘ WYDARZYŁO, ARTUR LIGĘSKA BYŁ W POLSCE TRENEREM PERSONALNYM, twórcą klubów fitness na Podkarpaciu. Nie wytrzymał jednak presji i z przepracowania, a potem z powodu problemów zdrowotnych popadł w długi i nałogi (kokaina, seks). Po bankructwie postanowił zacząć życie od nowa – w bogatym Dubaju. Tam jednak znów spotkała go trauma, o wiele gorsza od polskiej. – Pracowałem jako trener i wspierałem projekty fitnessowe dużej spółki w Abu Zabi. Na jednej z imprez zostaliśmy sobie przedstawieni, to znaczy ja, Polak, trener personalny, zostałem przedstawiony temu komuś, kto okazał się synem jednego z najpotężniejszych ludzi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

3 2 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

CV SPRZED UWIĘZIENIA

Imię i nazwisko: Artur Ligęska Firma: Twój Fitness Sp. z o.o. Funkcja: od 2012 prezes zarządu, właściciel klubów fitness SOHO Body Spirit Brwinów, Dębica, salonów kosmetyczno-fryzjerskich SOHO Beauty, sklepu z suplementami Fit Shop, kortów do squasha, ośrodka szkolenia dla menadżerów i kadr klubów fitness. Liczba zatrudnionych w firmie: 50. Kwalifikacje: ukończenie National Fitness Business Alliance, Atlanta, USA. Kariera zawodowa i osiągnięcia: stworzenie profesjonalnych klubów fitness w miastach, gdzie wcześniej ich nie było. SOHO Body Spirit Dębica uznany został za najlepiej zarządzany klub fitness w Polsce w 2015. Plany na przyszłość: uruchomienie franczyzy SOHO Body Spirit w krajach Bliskiego Wschodu, tj. Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej.


KONKURS

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Burda Książki (www.burdaksiazki.pl) mamy dla Was 4 egzemplarze wywiadu-rzeki z Arturem Ligęską Inna miłość szejka. Otrzymają je ci Czytelnicy, którzy pierwsi odpowiedzą na pytanie: Na którym miejscu w 2019 znalazły się Zjednoczone Emiraty Arabskie w rankingu poszanowania wolności mediów, opublikowanym przez organizację Reporterzy bez Granic? Odpowiedzi wysyłajcie na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.

ARTUR POLECIAŁ DO DUBAJU DO PRACY. Planował, że po kilkunastu miesiącach zarobi 2 miliony złotych. Ale, jak wyznał niedawno, nie odrobił lekcji ze znajomości kultury, zwyczajów, mentalności i religii islamskiej. Nie miał pojęcia, że społeczeństwo emirackie jest na wskroś plemienne, że wydumane zarzuty, wymuszone biciem zeznania, niesłuszne aresztowania i niesprawiedliwe procesy to codzienność. Że surowo karane są wszelkie przejawy krytyki państwa, także w mediach społecznościowych. Za brak poszanowania symboli narodowych, hymnu czy islamu, a nawet za odwiedzanie stron internetowych krytykujących państwo można na długie lata trafić do więzienia. Że można zgnić w celi za posiadanie popularnego leku przeciwbólowego z kodeiną albo za kawałek makowca, bo mak uważany jest za narkotyk. Wiedział tylko, że w Dubaju narkotyki są surowo zakazane, więc „czysty”, wolny od nałogu, chciał zacząć życie od nowa, bez żadnych pokus. Nie spodziewał się, że w mieście luksusu spotka go gehenna. Turyści z całego świata widzą Emiraty Arabskie jako nowoczesne, bajecznie bogate państwo o wielkich możliwościach, a dla niego okazały się mirażem, rządzonym przez hipokryzję i zakłamanie. Tam, gdzie narkotyki, alkohol i prostytucja są oficjalnie zakazane przez prawo i Koran, codziennie po zachodzie słońca w luksusowych pałacach i hotelach odbywają się orgie narkotykowo-seksualne. PRZEZ OBSESYJNĄ MIŁOŚĆ ANIOŁA, księcia Abu Zabi, Artur spędził w więzieniu 13 miesięcy. Bez dowodów i możliwości obrony został skazany w groteskowym procesie na dożywocie. Wrzucono go do celi-lochu o powierzchni czterech metrów kwadratowych. Bez światła i łóżka, bez prysznica, często bez wody, za to z mrówkami i jaszczurkami, z dziurą w betonie zamiast WC. Duchota sięgała 50 st. Celsjusza. Był szykanowany, upokarzany, gwałcony i szprycowany narkotykami, bo odrzucił „chorą miłość” szejka. Mówi, że przetrwał tylko dzięki modlitwie, ćwiczeniom fizycznym i zapiskom w pamiętniku. Cudem wyszedł na wolność. LIGĘSKA W EMIRATACH PRZEBYWAŁ OD PAŹDZIERNIKA 2017. Zatrzymano go w kwietniu 2018, kiedy chciał wyjechać do Londynu. Na lotnisku w Dubaju

Fot. Facebook

Nie było żadnej relacji seksualnej między nami, tylko rozmawialiśmy, przyjaźniliśmy się. To był bardzo inteligentny człowiek. Nazwałem go Aniołem. Od razu wyłożyłem mu karty na stół. Powiedziałem, że przyjechałem na dwa lata kontraktu, żeby zarobić na długi, a potem wracam. Odpowiedział, że momentalnie może mi je spłacić, chciał mnie od siebie uzależnić – stwierdził Ligęska w programie Skandaliści. Artur i Anioł ćwiczyli razem, Polak był jego trenerem personalnym. Znajomość trwała 3 miesiące, kiedy Ligęska dostał propozycję pracy w Londynie. – Chłop się we mnie zakochał. Powiedział, że jeśli będę chciał wylecieć, uwięzi mnie albo zabije. Mówił, że miłość jest różna, niekiedy kocha się kogoś, nie wiedząc, jak się nazywa, innym razem kocha się wirtualnie. Dobry był z niego facet. Ale to dziewczyna w ciele męskiego przystojniaka – wspominał.

ARTUR LIGĘSKA TRAFIŁ DO ARABSKIEGO WIĘZIENIA, BO ZAKOCHAŁ SIĘ W NIM SYN SZEJKA

usłyszał od oficera: „Wróć do domu i zastanów się”. Tego samego dnia pod swoim domem został aresztowany przez 19 funkcjonariuszy „w związku z narkotykami”. – Oficerowie policji CID rzucili mnie na ziemię, krzycząc po arabsku, po czym strasząc użyciem prądu, zakuli mnie w kajdanki, zabrali telefon i próbowali zmusić do przyznania się, że mam narkotyki, używam ich i nimi handluję. Nikt mnie nie przeszukał. Ani mnie, ani moich rzeczy, ani samochodu i mieszkania – relacjonował. Przy Arturze znaleziono rzekomo w dniu aresztowania 0,004 grama metamfetaminy. Nie było śledztwa, procesu, nikt go nie zrewidował. Po prostu odstawiono go do aresztu Bur Dubai, a później do więzienia Al-Sadr na pustyni, gdzie przebywał do 9 maja 2019. „Rozbierają mnie do naga, przeprowadzają bardzo szczegółową kontrolę osobistą, łamiąc wszelkie zasady nietykalności osobistej, skanują twarz i gałki oczne, a następnie wtrącają do izolatki” – opisywał warunki, jakie tam panowały. Prokuratura zarzuciła mu posiadanie i zażywanie metamfetaminy. Nie przyznał się winy. W jego sprawie nie było żadnych dowodów, nie wezwano świadków, testy nie potwierdziły obecności narkotyków. – W styczniu wszedłem do sądu pełen optymizmu, myślałem, że za chwileczkę będę wolny. Po pięciu sekundach usłyszałem od sędziego dwa słowa: „Artur, dożywocie”. Sędzia nawet nie popatrzył na mnie – relacjonował rozprawę. Jego przyjaciele upu-

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 3 3


Fot. Facebook

więźniów, głodzeniu ich, odcinaniu dostępu do wody i o gwałtach na osadzonych. On też tego doświadczył. „Zbiorowego gwałtu nie zgłosiłem, chociaż przez kilka dni zastanawiałem się, co robić. Doszło do tego pod koniec kwietnia, a ja za miesiąc miałem mieć apelację. Gdybym zgłosił to władzom więzienia, musieliby automatycznie uruchomić postępowanie wyjaśniające. Tyle że jako skazany na dożywocie nie miałem szans na wygraną. Próbowałem przemycić kartkę z dowodem gwałtu, ale przed widzeniem z konsulem przeszukali mnie i mi ją zabrali” – opowiedział.

W WARSZAWSKIM SZPITALU NA ODDZIALE LECZENIA STRESU POURAZOWEGO, LISTOPAD 2019

3 4 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

TEN CZAS PRZYSZEDŁ W INNEJ MIŁOŚCI SZEJKA. W wywiadzie-rzece Ligęska opowiedział ze szczegółami, jak wyglądał los skazanego na dożywocie w Emiratach. Napisał o rozstrzeliwaniu

Fot. Facebook

blicznili dramatyczny apel Ligęski z prośbą o pomoc i nagłośnienie sprawy. Opisywał, że jest więziony w niehumanitarnych warunkach i bez dostępu do niezbędnych leków. W izolatce jadł z podłogi. Konsul RP w Abu Zabi był w stałym kontakcie ze skazanym i podejmował różne działania przewidziane polskimi i emirackimi przepisami, ale sytuacja Ligęski nie poprawiała się, ponieważ... o wszystkim decydował Anioł, „chory z miłości” syn szejka. Dopiero 22 maja 2019 Artur Ligęska ogłosił ogólnikowo na YouTube: „Z wielką radością informuję, iż decyzją prezydenta ZEA Chalify ibn Zajida Al Nahajjana i księcia, następcy tronu emira, Abu Zabi Mohammeda bin Zajida Al Nahajjana, 9 maja 2019 r. zostałem uniewinniony i zwolniony z więzienia jeszcze przed zakończeniem procesu apelacji. Jestem od kilku dni w Polsce”. I dodał w formie komentarza: – Potrzebuję czasu na zaadaptowanie się do życia po 13-miesięcznym pobycie w niezwykle trudnych warunkach więzienia i izolacji w ZEA. Proszę o uszanowanie mojej prośby. Na wszystko przyjdzie czas...

MÓWI TERAZ GŁOŚNO O SWOJEJ HISTORII, aby przestrzec wszystkich, którzy zamierzają pracować w tamtym rejonie świata. Nie oczernia Dubaju. Mówi tylko, jak ważne jest odrobienie lekcji o arabskiej kulturze i mentalności. „Doszedłem do tego, pisząc w więzieniu pamiętnik i rozmyślając o wielu rzeczach. Uważam, że jestem dobrym człowiekiem, ale ten dobry człowiek też miał w życiu prawo do popełniania błędów, a tych zrobiłem mnóstwo. Należy do nich brak odwagi w mówieniu prawdy, gdy trzeba ją było wykrzyczeć komuś prosto w oczy. Kłamałem, ale robiłem to w dobrej wierze” – napisał Artur Ligęska w swojej książce. Co będzie teraz robił? Chce zostać mówcą motywacyjnym i domagać się szeroko poszanowania praw człowieka na Półwyspie Arabskim. W imieniu tych, którzy nadal niewinnie gniją w emirackich więzieniach.

WYWIAD TELEWIZYJNY. NA KOSZULCE NAPIS PO ARABSKU: ARTUR, CELA NR 32


***

FRAGMENT WSPOMNIEŃ ARTURA Z KSIĄŻKI INNA MIŁOŚĆ SZEJKA (...) Widziałem w więzieniu potworności, o których wcześniej mi się nawet nie śniło. Tortury, gwałty, bardzo dużo zła. Widziałem, jak bito psychicznie chorych ludzi, widziałem wyprowadzanie ludzi na rozstrzelanie i gwałty na współwięźniach. Na moich oczach wkładano ludziom węże strażackie w odbyt albo w usta. Niektórych z tych sytuacji osobiście doświadczyłem. (...) Przypominam sobie człowieka, którego związano łańcuchem tak mocno, że jego kręgosłup zaczął przypominać wielbłądzie garby. Mam przed oczami sceny, kiedy bracia muzułmanie najpierw oddawali się seksualnym zabawom, a gdy przychodził czas modlitwy, wyciągali jeszcze ociekające spermą penisy z odbytu kolegi i biegli pokłonić się Allahowi. To wszystko naprawdę się tam zdarzyło! (...) Wielokrotnie przecierałem oczy ze zdumienia, gdy widziałem przechadzających się strażników więziennych, czasami nawet wysokiej rangi. Zachowywali się jak modelki na wybiegu. Homoseksualizm jest w Emiratach na porządku dziennym. Nie mówię tylko o więzieniu, lecz także o życiu, które pamiętam wcześniej. Rozmawiałem z wieloma Emiratczykami, którzy twierdzili, że stosunek z chłopakiem to dla nich coś oczywistego. Mimo że grozi za to więzienie. Kobieta w Emiratach jest wyłącznie po to, by rodzić dzieci, ewentualnie dbać o dom, facet jest natomiast od wszystkiego, z łóżkiem włącznie. Państwa z rejonów Zatoki Perskiej – Kuwejt, Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar i Emiraty – cechują się bardzo dużą otwartością na stosun-

ki homoseksualne. (...) Do izolatek bardzo często przyprowadzano chłopaków, którzy trafiali tam, bo uprawiali seks grupowy czy indywidualny z Filipińczykami lub Afrykanami. Układ był prosty: ja cię dzisiaj „puknę”, a jutro ty mi kupisz dodatkowy obiad w więziennej kantynie. Seks był jedną z podstawowych walut i wszyscy o tym wiedzieli. Masaż z tak zwanym finałem należał w więzieniu do najpopularniejszych usług. (...) Gdy mnie zabierali w późniejszym czasie do telefonu, musiałem przejść przez cały kompleks więzienny. Widziałem facetów, którzy trzymają się za ręce, którzy się całują, spędzają ze sobą czas, przytulają się do siebie. Jednocześnie regulamin surowo zabraniał dotykania kobiety podczas jej wizyt w więzieniu. Nikogo natomiast nie dziwiło, że strażnicy całowali się na powitanie prosto w usta, częściej niż zwykle podawali sobie dłonie. (...) Co ja mogłem zrobić, kiedy nagle wchodził do mnie oficer i kazał patrzeć, jak się przede mną masturbuje. A tamtej pamiętnej najgorszej nocy obudziłem się i jedyne, co pamiętam to to, że ktoś mi wbija igłę w pośladek. Kiedy się ocknąłem, byłem kompletnie wyczerpany. Cały we krwi i w płynach ustrojowych. Cela mokra od wody. Prawdopodobnie wsadzili mi w odbyt wąż strażacki. Kiedy przypominałem sobie to wszystko, czytając pamiętnik, pytałem sam siebie: „Czy to wszystko się naprawdę zdarzyło? ” (…)

Artur Ligęska, Inna miłość szejka, Wydawnictwo Burda Książki. Str. 208. Współpraca Oskar Maya. Premiera 16 października 2019.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 3 5

Fot. Shutterstock

NIE ODROBIŁEM LEKCJI ZE ZNAJOMOŚCI KULTURY, ZWYCZAJÓW I RELIGII ISLAMSKIEJ – WYZNAŁ ARTUR. ZDERZENIE NOWOCZESNOŚCI Z PLEMIENNĄ MENTALNOŚCIĄ OMAL NIE KOSZTOWAŁO GO UTRATY ŻYCIA


Fot. Adrian Grycuk / Wikimedia Commons

ROZMOWA

BRAKUJE MI WISŁAWY SZYMBORSKIEJ MÓWI MICHAŁ RUSINEK, PISARZ, TŁUMACZ I BYŁY SEKRETARZ NOBLISTKI

Wyobraża pan sobie swoje życie zawodowe bez Wisławy Szymborskiej?

Trudno mi je sobie wyobrazić, bo pracowałem dla niej 15 lat, choć pierwotnie miałem pracować zaledwie trzy miesiące – od momentu przyznania do wręczenia jej Nagrody Nobla. Zostałem sekretarzem Wisławy Szymborskiej dzięki pośrednictwu jej znajomej, prof. Teresy Walas z polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, która była promotorką mojej pracy magisterskiej i poleciła mnie poetce. Myślę, że gdybym nie podjął się pracy sekretarza, być może nie odważyłbym się pisać i tłumaczyć samemu. Pewnie ograniczyłbym się do pracy naukowej. Kim była dla pana polska noblistka? Czy brakuje jej panu i w jakich sytuacjach jest to najbardziej odczuwalne?

3 6 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Wisława Szymborska nie lubiła zinstytucjonalizowanych relacji z ludźmi, ale też nie odważyłbym się nazwać naszej relacji przyjacielską. Określenie „przyjaciel” miała zarezerwowane dla ludzi, z którymi znała się dłużej. Może więc powiem, że byliśmy zaprzyjaźnieni. Oczywiście, że mi jej brakuje! Podróżując po świecie łapię się na tym, że chciałbym jej kupić coś, co lubiła najbardziej – jakiś kiczowaty przedmiot. Ale nie mam już komu.

Myślę, że pozostawałyby w serdecznych relacjach. Jestem przekonany, że Fundacja Wisławy Szymborskiej, którą mam zaszczyt prowadzić, będzie współpracować z fundacją, którą Olga Tokarczuk ma zamiar założyć. Wyobrażam już sobie jakieś możliwe wspólne przedsięwzięcia, wspierające ludzi pióra i upowszechniające czytelnictwo w kraju, w którym tak niewiele się czyta.

W czasie spotkania autorskiego na festiwalu Zagłębie Wood w Dąbrowie Górniczej powiedział pan, że Wisława Szymborska i Olga Tokarczuk poznały się i przypadły sobie do gustu. Czy mogłyby bliżej współpracować i co mogłoby je łączyć najbardziej?

To dowód na wielkość i uniwersalność pisarstwa Olgi Tokarczuk. Na to, że – jak mówił w uzasadnieniu przyznania Nagrody Nobla sekretarz Szwedzkiej Akademii – jej pisarstwo ma siłę przekraczania granic, zarówno w sensie metaforycznym, jak i dosłownym. O tym drugim świadczy ilość

Co dla pana oznacza literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk?


Mógłby pan zostać współpracownikiem albo powiem wprost – sekretarzem kolejnej polskiej noblistki?

Och, nie! Myślę, że to zadanie dla kogoś młodszego. Na rynku wydawniczym już jest pana najnowsza książka, poświęcona językowi polityków i innych osób publicznych. Zawiera aż 69 rozdziałów! Co się w niej znalazło? Czy nasz język codzienny schodzi na psy? Ostatnio przeczytałam o uprawianiu grobingu, czyli odwiedzaniu bliskich na cmentarzach i porządkowaniu grobów...

Książka Dobra zmiana, czyli jak się rządzi światem za pomocą słów (Znak 2019), jaką napisałem z prof. Katarzyną Kłosińską, to próba przyjrzenia się formom manipulacji – strategiom rządzącym od kilku lat naszym językiem publicznym i modelującym rzeczywistość, w jakiej żyjemy. Jest to słownik dyskursu politycznego, który „zaraża” język nasz codzienny. Czy przez to język schodzi na psy? Nie powiedziałbym. Owszem, wchłania on na przykład

Fot. Materiały prasowe

przekładów jej książek na tak wiele języków. Sądzę także, że to wyraz uznania dla polskiej literatury. Co więcej – dla polskiej prozy! Proszę zwrócić uwagę, że ostatnie literackie Noble dostali polscy poeci. Okazało się, że prozę też potrafimy pisać świetną. Nie zapominając przy tym, że to nie nagroda dla całej polskiej literatury, lecz tylko dla jej znakomitej przedstawicielki.

SPOTKANIE W BIBLIOTECE Z MICHAŁEM RUSINKIEM ODBYŁO SIĘ W RAMACH FESTIWALU ZAGŁĘBIE WOOD

wiele anglicyzmów, ale też wierzę, że język jest żywiołem, który sobie poradzi. Trzeba mu się po prostu przyglądać, bo pokazuje on zmiany społeczne, często niepokojące. Nasza książka Dobra zmiana jest rezultatem obserwacji i badań prowadzonych w latach 2015‒2019 i układa się w słownik języka władzy tego okresu. Język rządzących nie tylko przenika do naszej mowy, ale też kreuje rzeczywistość. Może być źródłem żartu, ale i przemocy. Postanowiliśmy podjąć próbę ujawnienia, co kryje się za najpopularniejszymi z używanych przez władzę słów i zwrotów i jak one wpływają na naszą codzienność i postrzeganie świata.

torce, którą poinformował pan, że nazwisko Rusinek się deklinuje? *)

Potrzebujemy wiedzy o poprawności językowej? Dlaczego denerwuje pana słowo Witam we wstępie informacji mailowej? I czy prawdziwa jest dykteryjka o akwizy-

*) Dialog z akwizytorką brzmiał tak: – Czy zastałam pana Michał Rusinek? – Proszę pani, ja się deklinuję! – A to przepraszam, zadzwonię później.

Potrzebujemy, oczywiście! Dykteryjka jest, owszem, prawdziwa. A przytoczyłem ją kiedyś, żeby pokazać absurdalne przekonanie, że nieodmienianie nazwisk jest formą dowartościowania odbiorcy. Co do Witam – niepokoi mnie ta uproszczona i niepoprawna forma, bo jest ona znakiem dehumanizacji naszej komunikacji i zanikania form adresatywnych, dostosowanych do odbiorców. Dziękuję za rozmowę. ROZMAWIAŁA AGNIESZKA ZIELIŃSKA

MICHAŁ RUSINEK

Fot. Materiały prasowe

Rocznik 1972. Pisarz, literaturoznawca, tłumacz. Od 1996, gdy Wisława Szymborska otrzymała Nagrodę Nobla, aż do śmierci poetki w 2012, jej jedyny sekretarz. W 2016 wydał książkę Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej. Prezes i jeden z inicjatorów powstania Fundacji Wisławy Szymborskiej, promującej młodych poetów i propagujących czytelnictwo. Na co dzień adiunkt w Katedrze Teorii Literatury na Wydziale Polonistyki UJ. Członek Rady Języka Polskiego PAN. Specjalizuje się w retoryce. Autor blisko 30 książek, m.in. Pypcie na języku, Kefir w Kairze. Rymowany przewodnik po miastach świata, Limeryki i inne wariacje oraz wydawnictw dla najmłodszych, do których rysunki tworzy jego siostra Joanna. W czasie wolnym głównie czyta, pisze i jeździ na nartach. Z CZYTELNIKAMI MIEJSKIEJ BIBLIOTEKI PUBLICZNEJ W DĄBROWIE GÓRNICZEJ-STRZEMIESZYCACH

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 3 7


Fot. Arc Images

HELTER SKELTER

ZBRODNIA

9

PRZY CIELO DRIVE

50. rocznica masowej zbrodni w rezydencji przy 10050 Cielo Drive w Beverly Hills, zamożnej dzielnicy Los Angeles. Czworo członków tzw. R odziny, sekty kierowanej przez Charlesa Mansona (1934-2017), zamordowało pięć osób, w tym 27-letnią Sharon Tate, żonę Romana Polańskiego, która była w dziewiątym miesiącu ciąży. Następnej nocy członkowie tej samej bandy okrutnie zabili małżeństwo LaBianca, właścicieli sieci sklepów spożywczych. sierpnia

2019

minęła

W CIĄGU PÓŁWIECZA NA TEMAT MORDERSTW przy Cielo Drive, a także aktorki Sharon Tate, Mansona i jego sekty ukazała się na świecie niezliczona ilość artykułów i książek, odkrywających kolejne nieznane, wstrząsające fakty z życia zabitych i psychopatycznej Rodziny, założonej w marcu 1967 w San Francisco. Część tych publikacji ujawniała skomplikowane mechanizmy śledztwa i wymiaru sprawiedliwości w Kalifornii. Z naszego (czytaj:

3 8 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

europejskiego) punktu widzenia nieprawdopodobne wydają się liczne błędy i zaniedbania popełnione w śledztwie przez policję i prokuraturę. Szokujący jest także fakt, że Manson i członkowie sekty byli blisko uniknięcia kary. Tylko zdeterminowanie rodzin ofiar i niektórych prawników, takich jak główny oskarżyciel w procesie Mansona, prokurator Vincent Bugliosi, spowodowało, że bramy więzień za większością morderców zatrzasnęły się na zawsze.

DO DZIŚ TRUDNO POJĄĆ, JAK MANSON, unikający mydła grafoman o wzroście 162 cm, stał się nowym wcieleniem Chrystusa? Jak ten człowiek swoim zwolennikom prał mózgi i nakazywał zabijać? Mówił swoim wyznawcom: „Zabij dla mnie, zgiń dla mnie”. Łączył w sobie paskudny charakter, kompleks niskiego wzrostu i atawistyczny strach przed silniejszymi. Niedoszły, niespełniony muzyk, wielbiciel zespołu The Beatles, na czole rozżarzoną szpilką na-


NA WIELU OSOBACH SHARON SPRAWIAŁA WRAŻENIE, JAKBY TO W NIEJ DOSZŁO DO IDEALNEGO SPRZĘGNIĘCIA ŻYCIA I MIŁOŚCI

willi. Parent właśnie wyjeżdżał z willi samochodem, gdy napastnicy wtargnęli do Cielo Drive, uprzednio przeciąwszy kable telefoniczne. Za tymi morderstwami stał Charles Manson i członkowie jego grupy religijnej. Dzień później z ich rąk zginęło małżeństwo LaBianca. W ciągu dwóch upalnych nocy życie oddało 7 niewinnych osób. Śledztwo wykazało, że ofiar zabójstw ze strony tej sekty było jeszcze więcej, około 14. Człon-

Fot. Arc Images

W POSIADŁOŚCI PRZY CIELO DRIVE 9 sierpnia 1969 została zamordowana piękna aktorka, żona Romana Polańskiego, Sharon Tate, a wraz z nią ich nienarodzone dziecko, ponadto fryzjer hollywoodzkich gwiazd Jay Sebring, przyjaciel Polańskiego ze studiów w łódzkiej filmówce Wojtek Frykowski i jego narzeczona, córka potentata kawowego, Abigail Folger. Piątą, przypadkową ofiarą, był Steven Parent, 18-letni znajomy dozorcy Williama Garretsona, stróża mieszkającego w domku dla gości obok

Fot. Arc Images

rysował znak X, co miało znaczyć, że wypisał się ze świata tradycyjnych wartości. Jak ten zakompleksiony artysta stał się ikoną lat 60.? Dlaczego członkinie sekty, morderczynie Susan Atkins, Patricia Krenwinkel i Leslie Van Houten, były tak okrutne w domach Polańskiego i LaBianca? Nie działały przecież ani pod wpływem LSD, ani żadnych innych narkotyków. Manson chciał bowiem, żeby podczas dwóch nocy bestialskiego szlachtowania ludzi jego zabójcy całkowicie panowali nad swoimi zmysłami. Dlaczego później te dziewczyny tak demonstracyjnie kpiły ze swoich ofiar? Dlaczego nie było im żal ciężarnej Sharon Tate, której zbyt krótkie życie nie pozwoliło zaznać pełni ani miłości, ani sławy. I dlaczego, mimo bestialstwa członków Rodziny, ideologia Mansona nieustannie przyciąga tak wielu młodych ludzi, nawet po jego śmierci?

TAKĄ PIĘKNĄ SHARON CHCĄ NA ZAWSZE ZAPAMIĘTAĆ MIŁOŚNICY FILMU

kowie Rodziny przechwalali się natomiast zamordowaniem 35 osób. JAKIMI MOTYWAMI KIEROWAŁ SIĘ Manson, kiedy zlecał morderstwa? Jak udowodniono w procesie sądowym, to był człowiek, który namiętnie upodobał sobie zadawanie ludziom gwałtownej śmierci i który miał umysłowość skrajnie anarchistyczną (kochał tylko zwierzęta, nie pozwalał ich zabijać – kiedyś z wściekłości omal nie zlinczował człowieka, który w jego obecności zabił grzechotnika). Roman Polański i Sharon Tate od lutego 1969 wynajmowali dom od Rudiego Altobelliego, agenta Katharine Hepburn i Henry’ego Fondy. W momencie zbrodni Polański był w Londynie i pracował nad kolejnym filmem. „Jedziemy załatwić parę pieprzonych świń” – zapowiedziała Susan Atkins w imieniu czwórki członków Rodziny, wyruszając zdezelowanym żółtym fordem falconem z rancza Spahn Movie. Do Cielo Drive dotarli po północy. Samochód prowadziła, a później stała na czatach, Linda Kasabian. Rzezi dokonali Charles Tex Watson, Susan Atkins i Patricia Krenwinkel. Wszyscy mieli noże myśliwskie, Watson także rewolwer. Zabijali w sposób przerażający: Folger otrzymała 28 ciosów, u Frykowskiego naliczono 51 ran kłutych, 13 urazów czaszki i dwie rany postrzałowe, Tate zginęła od 16 ciosów nożem. Jej krwią Atkins napisała na drzwiach frontowych słowo Świnia (Pig). Powiedziała póź-

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 3 9


Fot. Arc Images

zdolni utrzymać z powodu braku doświadczeń. Ten plan, kuriozalny już na pierwszy rzut oka, zrodził się z głębokiego przekonania Mansona, że członkowie angielskiego zespołu The Beatles przemawiają do niego przez teksty swoich piosenek.

SHARON TATE I ROMAN POLAŃSKI NA PREMIERZE „DZIECKA ROSEMARY”, 24 STYCZNIA 1969

niej, że krew Tate była „ciepła, lepka i miała przyjemny smak”. Następnej nocy Rodzina, tym razem z Mansonem, zamordowała małżeństwo LaBianca. Manson wybrał ich dom przy Waverly Drive 3301 w Los Feliz tylko dlatego, że mieszkał kiedyś w jego sąsiedztwie. Kasabian znów stała na czatach, a zabijali Watson, Krenwinkel i Leslie Van Houten. Leno LaBianca, właściciel sieci supermarketów, otrzymał 26 ciosów nożem, jego żona Rosemary – 41. W CIĄGU DWÓCH NOCY ZABÓJCY ZADALI w sumie 169 ran kłutych. Wypisali na ofiarach krwią różne hasła, wbili nóż w gardło Leno LaBianca i widelec w jego brzuch, a na skórze wycięli słowo Wojna (War)... Dowody wykazały, że dziewczyny na usługach Mansona, fanatycznie mu oddane, chętnie uczestniczyły w tych masowych mordach, zabijały z przyjemnością i bez opamiętania. Rosemary LaBianca została pchnięta nożem 41 razy, Wojtek Frykowski 51 razy, ponadto został dwukrotnie postrzelony i 13 razy uderzony w głowę kolbą rewolweru. Aż pękła oprawa z masy perłowej. W śledztwie te drobne dziewczyny wykazały, że niezależnie od wpływu Mansona miały w sobie niespotykaną żądzę mordu. To wszystko było tak niewiarygodne i dziwaczne, że śledczy długo nie mogli znaleźć prawdziwego motywu tych zbrodni. Zwłasz-

cza że z domów nic nie zniknęło. Susan Atkins zeznała później: „To wszystko zrobione zostało po to, żeby zastraszyć establishment i doprowadzić do paranoi. A także w celu pokazania czarnemu człowiekowi, w jaki sposób ma zapanować nad białym”. Manson kierował się bowiem jednym celem – chciał przeprowadzić na świecie rasowy holocaust. NA BRZUCHU LENO LABIANCA MORDERCY WYCIĘLI SŁOWO Wojna, na ścianach salonu namazali jego krwią Śmierć świniom i Powstanie. Na drzwiach napisali z błędem Healter Skelter, tytuł piosenki Beatlesów Helter Skelter z ich dwupłytowego Białego albumu, wydanego w 1968. Prokurator Vincent Bugliosi w książce Helter Skelter wyłożył teorię, że Manson zapowiadał w ten sposób wojnę rasową, którą ochrzcił właśnie Helter Skelter (po angielsku ten zwrot oznacza między innymi chaos). Czarni mieli zaatakować białych. Manson chciał ich do tego sprowokować, stwarzając pozory, że za zbrodniami Rodziny stoją Czarne Pantery. Potem Rodzina zamierzała uciec przed Helter Skelter do Doliny Śmierci na pustyni Mojave, skryć się w Studni Czeluści (której nazwę zaczerpnął z dziewiątego rozdziału Apokalipsy, ostatniej księgi Nowego Testamentu), a następnie wrócić i przejąć władzę, której – w przekonaniu Mansona – czarni nie będą

HELTER SKELTER OZNACZAŁO REBELIĘ czarnego człowieka przeciwko białemu establishmentowi oraz wymordowanie całej białej rasy – naturalnie z wyłączeniem samego Mansona i jego wybranych uczniów. Manson oczywiście nienawidził czarnych równie silnie jak bogatych i wpływowych białych, których nazywał świniami (stąd napisy krwią w miejscach zbrodni). Rodzina planowała też kolejne zabójstwa. Zginąć mieli Elizabeth Taylor, Richard Burton, Tom Jones, Steve McQueen, Frank Sinatra i inni. Plany posypały się, kiedy Susan Atkins, która trafiła do więzienia w związku z zabójstwem Gary’go Hinmana, muzyka i dilera narkotykowego, znajomego Mansona, wygadała się współwięźniarkom, że brała udział w masakrze przy 10050 Cielo Drive. Te szokujące informacje trafiły także do policji w Los Angeles. Po długim procesie w marcu 1971 Manson i wykonawcy jego woli zostali skazani na karę śmierci. Rok później karę śmierci uznano w Stanach za niekonstytucyjną i członkom Rodziny zamieniono ją na dożywocie. Pomimo rozlicznych starań o przedterminowe zwolnienia, nigdy do nich nie doszło. Mimo upływu 50 lat od tamtych zdarzeń, nie wiadomo, co zawierają liczne nieznane opinii publicznej dokumenty z archiwów policji, FBI i CIA. Od czasu makabry w domu Polańskiego powstaje wciąż jeszcze mnóstwo pytań dotyczących zbrodni przy Cielo Drive. OPRAC. (BUS)

ZAMIAST KOMENTARZA

Susan Atkins i Tex Watson wzięli ślub, mają prawo do odwiedzin małżeńskich, napisali razem książkę i twierdzą, że są bardzo szczęśliwi. Gdy się zastanowić nad tym, co zrobili, jest to znamienne dla wymiaru sprawiedliwości w Ameryce. Jeśli zdefiniujemy sprawiedliwość jako przyznanie człowiekowi tego, co słusznie mu się należy, a więc pochwały za dobry czyn lub kary za przestępstwo, to w tym przypadku sprawiedliwości nie stało się zadość. Ci mordercy wymigali się od kary. Vincent Bugliosi

Źródła: Vincent Bugliosi, Curt Gentry: Helter Skelter, Zysk i S-ka 2019; Alisa Statman, Brie Tate: Sharon Tate, Znak Horyzont 2019.

4 0 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9


RECENZJA

ZBRODNIA W BIAŁYM MIEŚCIE

Mało rzeczy na świecie obarczonych jest równie wielkim obciążeniem co sequel. Nie dość, że – jak bohater filmu Marka Koterskiego, Adaś Miauczyński (Nic śmiesznego, 1995) – jest zawsze drugi, to nieustannie porównuje się go z poprzednikiem, zarzucając mu wtórność, brak świeżości i „ jazdę na opinii”. Bezspornym faktem jest (przynajmniej w sztuce popularnej ), że kontynuacje rzadko osiągają poziom udanego poprzednika.

W

śród produktów X Muzy z czystym sumieniem wymienię trzy takie pozycje: Ojciec Chrzestny 2, Imperium kontratakuje i Terminator 2 – Dzień sądu. W beletrystyce, a precyzyjniej rzecz ujmując, w powieści kryminalnej, takich przypadków mogę wskazać więcej, poczynając od cyklu o Harrym Hole (Jo Nesbø), przez Larssonowe Millenium, do rodzimych autorów opowieści o prokuratorze Szackim (Zygmunt Miłoszewski), komisarzu Popielskim i radcy kryminalnym Mocku (Marek Krajewski). To subiektywny wybór i taka też będzie recenzja najnowszej powieści Evy Garcíi Sáenz de Urturi. Rytuały wody to kontynuacja bestsellerowej Ciszy białego miasta, która wiosną zawojowała polskich czytelników. Wydawnictwo MUZA zaanonsowało wysyłkę drugiego tomu Trylogii Białego Miasta z ponad miesięcznym wyprzedzeniem. Czekałem. Na pierwszy tom wystarczyły mi dwa dni, więc może i teraz... Nie, teraz nie wystarczyły. Przez głowę przewijał mi się motyw z wiersza polskiej noblistki, wyśpiewany przez Korę i zespół Maanam: Nic dwa razy się nie zdarza. Nie tym razem. Fani trylogii Evy Garcíi Sáenz de Urturi – zaliczam się do nich – pamiętają dramatyczne wydarzenia wieńczące koniec pierwszego tomu. Główni bohaterowie wychodzą z tarapatów żywi (ledwie), ale nie w komplecie i nie bez uszczerbku na zdrowiu. Śledczy Unai Lopez de Ayala cierpi na afazję Broki, która jest skutkiem poważnej rany głowy, zadanej mu przez byłego męża jego przełożonej, podkomisarz Alby Diaz de Salvatierry, która spodziewa się dziecka i nie jest do końca pewna, czy tatusiem przyszłej latorośli jest Unai, czy prawowity (były już, bo martwy) małżonek, sprawca rozciągniętej na wiele lat krwawej zemsty na społeczności baskijskiej stolicy. Lubię zdania wielokrotnie złożone, ale wierzcie mi, naprawdę musiałem się postarać, żeby to streścić i nie uronić nic istotnego. Scenarzyści południowoamerykańskich tasiemców wzięliby taki motyw

ADAM ZDANOWSKI w ciemno. Ja jednak oczekiwałem innego rozłożenia akcentów. Liczyłem na więcej dreszczyku, suspensu i napięcia, a mniej mocno rozwlekłych dylematów głównego bohatera. Mamy nietypową, wyrachowaną i wystylizowaną zbrodnię, która jest początkiem całego ciągu zła. W górach znaleziono

Eva García Sáenz de Urturi, Rytuały wody. Cykl Trylogia Białego Miasta (t. 2), Wydawnictwo MUZA 2019. Przekład Katarzyna Okrasko. Str. 544.

ciało kobiety w ciąży. Bez wątpienia to morderstwo. Ofiara została utopiona w zabytkowym celtyckim kotle z wodą i powieszona za nogi na drzewie. Sprawca inspirował się pochodzącym sprzed wieków rytuałem potrójnej śmierci. Dotykamy ważkich problemów: dobrego i złego rodzicielstwa, despotycznych i toksycznych bliskich, obciążeń wynikających z pokoleniowego łańcucha przemocy. Mamy sięgające głęboko w przeszłość korzenie zbrodni. Mamy baskijskich górali i ich przepiękną krainę. Są elementy fascynującej i długiej historii tego regionu. Mamy w końcu naprawdę ciekawych i wyrazistych bohaterów, a jednak... czegoś mi zabrakło. Podobne uczucie towarzyszyło mi w czasie zimowych IO w Salt Lake City w 2002, kiedy Adam Małysz pojechał jak po swoje, a wrócił „tylko” ze srebrem. Wiem, to niemądre. Wiem, że odniósł sukces i wciąż pozostaje dla mnie Wielkim Mistrzem, ale... był drugi. Niecierpliwie czekałem na Rytuały wody, bo „kupiłem” tę baskijską historię w całości. Z cudownym klimatem białej Vittorii, z jej duchowością, charakternością mieszkańców pięknej, nieprzystępnej krainy, z ciężkim bagażem historycznych zaszłości, zarówno tych w czerwono-złotych odcieniach kastylijskich, jak i w biało-zielono-czerwonych barwach Baskonii. Uwiodła mnie Eva García Sáenz de Urturi pięknym słowem, rytmem i czymś jeszcze, czego nie umiem określić, a czego zabrakło mi w drugim tomie. I nagle sobie uświadomiłem. Sprawdziłem, porównałem Rytuały wody z Ciszą białego miasta i zrozumiałem, że kluczową różnicę zrobiła... zmiana tłumacza. Już po kilkunastu stronach zacząłem tęsknić za klimatem pierwszej części, nie rozumiejąc, dlaczego. Taki fajny kryminał był, komu to przeszkadzało? Czy Rytuały wody mnie rozczarowały? Tak. Czy to słaba książka? Nie. Jednak, moim zdaniem, mogłaby być lepsza. Czy przeczytam Władców czasu, ostatni tom trylogii? Ależ oczywiście! Ale na koniec wyartykułuję wyraźnie, czego oczekuję od wydawcy: Joanno Ostrowska wróć!

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 4 1


NOWOŚCI WYDAWNICZE

KSIĄŻKI NA ZIMOWE WIECZORY PYTANIE: Kto nakręcił horror według opowiadań Schwartza i Gammella, podaj tytuł filmu?

ALVIN SCHWARTZ Upiorne opowieści po zmroku. Więcej upiornych opowieści po zmroku Dwa tomy makabry, zemsty i nadprzyrodzonych wydarzeń. Chodzące zwłoki, tańczące kości, szaleńcy z nożami i ucieczki krętymi uliczkami przed śmiercią – wszystkie te motywy znajdziemy w mrożących krew w żyłach historiach o wiedźmach i duchach. Klasyczna kolekcja, zebrana i opowiedziana przez zbieracza folkloru Alvina Schwartza i zilustrowana przez Stephena Gammella.

JOANN CHANEY Dopóki śmierć nas nie rozłączy Matt informuje strażników leśnych: Moja żona chyba nie żyje! Stwierdził, że byli na wycieczce, kiedy spadła z urwiska do rwącej rzeki. Akcja ratunkowa kończy się fiaskiem. Nieszczęśliwy wypadek? Pierwsza żona Matta też zginęła. Kiedy policja wyciąga z rzeki ciało, Matt musi odpowiedzieć na wiele niewygodnych pytań. Detektywi Loren i Spengler chcą się dowiedzieć, czy jest pogrążonym w żałobie mężem, czy bezwzględnym mordercą. PYTANIE: Jaki tytuł nosił wydany w Polsce debiutancki kryminał tej autorki?

STEPHEN BAXTER Ultima Na planecie Per Ardua krążącej wokół gwiazdy Proxima odkry-

4 2 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

a sesje przeradzają się w zadania do wykonania. Jessica zaczyna czuć, że dr Shields zna jej myśli i wie, co ukrywa. Popada w paranoję. Dziewczyna przekonuje się, że niektóre obsesje bywają zabójcze. PYTANIE: To drugi thriller tych pisarek. Jaki tytuł nosiła pierwsza ich wspólna książka?

to artefakty obcych – Włazy, które pozwalają ludziom pokonywać lata świetlne. Ta łatwość podróżowania w przestrzeni ma swoje konsekwencje. Gdy ludzkość odkrywa prawdziwą naturę wszechświata, ujawnia się przerażająca prawda. Wszyscy mamy niezliczone przeszłości zbiegające się w jednej teraźniejszości, a nasza przyszłość jest skończona. We wszechświecie są umysły liczące miliardy lat, które nami sterują... PYTANIE: Baxtera uważa się za najwybitniejszego spadkobiercę słynnego pisarza fantastycznonaukowego. Jakiego?

GREER HENDRICKS, SARAH PEKKANEN Anonimowa dziewczyna Jessica Farris zgłasza się do udziału w badaniu psychologicznym prowadzonym przez tajemniczą dr Shields. Jest pewna, że będzie musiała odpowiedzieć na kilka pytań, po czym odbierze kasę i na tym koniec. Jednak pytania stają się coraz bardziej natarczywe,

CAROLINA SETTERWALL Bądźmy dobrej myśli Carolina otrzymuje od swojego chłopaka Aksela mail z hasłem do komputera i instrukcją na wypadek jego śmierci. Aksel kończy wiadomość słowami: Bądźmy dobrej myśli! Pięć miesięcy później już nie żyje. Powieść o intensywnym uczuciu i szoku, kiedy kobieta znalazła w łóżku jego martwe ciało. Z dokumentalną dokładnością rekonstruuje szczegóły ich życia przed tragedią, starając się znaleźć jakieś wyjaśnienie. Przejmująca historia o śmierci bliskiej osoby, lecz również o miłości.


ELŻBIETA CHEREZIŃSKA Wojenna korona

PYTANIE: Książka określana jest mianem powieści autobiograficznej. Wymień przynajmniej 3 autorów, którzy uprawiali ten gatunek literacki?

Na skroniach Władysława Łokietka spoczęła królewska korona. Ale wrogowie rosną w siłę. Jan Luksemburski wygrywa bitwę pod Mühldorf i wyrasta na europejskiego gracza. Krzyżackie intrygi sprawiają, że wyrok papieski jest nie do wykonania. Władysław zaczyna pojmować, że dyplomacja nie pozwoli mu odzyskać Pomorza. Wchodzi w sojusz, który nikomu w Europie nie przyszedłby do głowy. Zaskakuje wrogów i wkracza na wojenną ścieżkę... PYTANIE: Wymień wszystkie tytuły bestsellerowego cyklu, do którego należy ta powieść?

baku, któremu cześć oddawali jego przodkowie. PYTANIE: Jaki tytuł nosiła saga fantasy George’a R.R. Martina, w oparciu o którą powstał kultowy serial HBO?

PYTANIE: Autorka debiutuje w cyklu fantasy. Wymień dwie wcześniejsze jej powieści?

ERIC FLINT 1632

WERONIKA KUROSZ Zielony Kapelusz i jego czereda Autorka 8 książek dla dzieci tym razem ukazuje świat leśnej fauny od żuczka gnojowniczka po wilka. Zwierzęta nie muszą chodzić do szkoły ani do pracy, cóż za cudowne życie! Czy na pewno? Zwierzęta, podobnie jak ludzie, zakładają rodziny, budują domy, troszczą się o dzieci i zastanawiają się, co będą jadły. Często to, co robią, jest pożyteczne dla innych. Pracować można na wiele sposobów, a w przyrodzie każdy ma swoje zadanie! PYTANIE: Weronika Kurosz jest także tłumaczką z hiszpańskiego. Jakie książki dla dzieci przełożyła?

GEORGE R.R. MARTIN W domu robaka DOROTA PASEK Alabastrowe panny Starcie dwóch potężnych sił. Wysokich rodów z Kharu i draińskich Przewodniczek. Na Aberię zamieszkaną przez Drainów z wodą z topniejących śniegów spływają z gór hordy uzbrojonych Kharów. Wojska ścierają się w bitwach, lecz pokojowo nastawieni Draini nie mają szans z urodzonymi wojownikami, którzy splądrowali pół kontynentu...

Opowieść w stylu dark fantasy. Pod walącym się w gruzy miastem na zapomnianej planecie kryje się świat pełen spisków i zdrady. Niepokojąco klaustrofobiczny opis rzeczywistości. Autor w sposób metaforyczny opowiada o bezsensowności wojny i o tym, że lubimy wyobrażać sobie nieprzyjaciół jako bezmyślnych, pozbawionych twarzy morderczych obcych. Młody Annelyn musi zapuścić się w czeluści, by odkryć prawdę o mitycznym Białym Ro-

Współcześni bohaterowie przenoszą się w czasy wojny trzydziestoletniej. Rok 1632. Sytuacja w Niemczech jest tragiczna. Głód, zaraza, rzezie religijne. Rok 2000. Sytuacja w Grantville w Wirginii Zachodniej jest świetna. Na ślub siostry Mike'a Stearnsa przybywa mnóstwo gości, zabawa trwa. I nagle wszystko się zmienia... Gdy kurz opada, Mike idzie sprawdzić, co się stało. Drogę do miasteczka przecięto niczym mieczem. Po drugiej stronie rozgrywa się piekielna scena: mężczyzna wisi przybity do drzwi chaty, a jakaś banda napastuje jego żonę... PYTANIE: Wymień przynajmniej 3 autorów reprezentujących nurt historii alternatywnej?

WSZYSTKIE TE PIĘKNE KSIĄŻKI SĄ DLA WAS. WYSTARCZY ODPOWIEDZIEĆ NA PROSTE PYTANIA! Dzięki życzliwości Wydawnictwa ZYSK i S-ka (www.zysk.com.pl) wszystkie rekomendowane przez nas bestsellery (mamy aż 15 egzemplarzy!) możecie zdobyć, odpowiadając na pytania zamieszczone pod notatkami o każdej z książek i przysyłając prawidłowe odpowiedzi na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl. Uprzejmie informujemy, że jedna osoba ma prawo do jednego tytułu. Życzymy uśmiechu szczęścia przy zdobywaniu tych tytułów!

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 4 3


MORDERSTWO W GLASGOW

PRAWDZIWY SHERLOCK HOLMES

Oscar Slater, niemiecki Żyd z Beuthen na Górnym Śląsku (dzisiaj Bytom), w 1909 został niesłusznie uwięziony za kradzież biżuterii i zabójstwo 82-letniej bogatej panny Marion Gilchrist z Glasgow. Przez prawie dwie dekady przebywał w Peterhead, jednym z najcięższych więzień w Szkocji, gdzie pracował w kamieniołomach. Najpierw został skazany na śmierć, później, na 48 godzin przed wejściem na szafot, wyrok zamieniono mu na karę dożywotniego więzienia. Po zaangażowaniu się w sprawę twórcy Sherlocka Holmesa, sir Arthura Conan Doyle’a, który prowadził kampanię na rzecz uwolnienia Slatera, skazanie zostało uchylone dopiero w lipcu 1928.

Fot. Kirsty Wigglesworth

N

SIR ARTHUR CONAN DOYLE. ZDJĘCIE ZROBIONE W JEGO DOMU NA KRÓTKO PRZED ŚMIERCIĄ W 1930

zieniu Bogu ducha winnego Oscara Slatera. Bo pasował śledczym do obrazu mordercy – był obcym, pojawił się w Glasgow nie wia-

Fot. Crown

ie ma nic równie mylącego jak „oczywisty fakt” – napisał Conan Doyle w Przygodach Sherlocka Holmesa. W tej historii, nazwanej szkocką sprawą Dreyfusa, fakty były oczywiste i układały się w logiczną całość. Tak twierdzili policjanci, prokuratorzy i sędziowie. Było to jedno z najgłośniejszych, najbardziej brutalnych i mrocznych morderstw epoki wiktoriańskiej. Ofiara pochodziła z arystokracji, zniknęła diamentowa brosza, podejrzanego ścigano aż do Nowego Jorku, a pokojówka wiedziała więcej, niż skłonna była zeznać... Zbrodnia nie była jednak wytworem literackiej fikcji, lecz dotyczyła prawdziwych wydarzeń, za które zapłacić miał życiem niewinny człowiek. Za to zabójstwo (popełnione – jak wiemy dzisiaj – przez wysoko postawionego we władzach miejskich członka rodziny panny Gilchrist) ścigano przez kontynenty, skazano, omal nie powieszono i dręczono przez lata w wię-

OSCAR SLATER W 1909 ROKU, PO WTRĄCENIU DO CELI WIĘZIENNEJ W PETERHEAD

4 4 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

domo skąd, nikt się za nim nie wstawił, miał krzywy nos i na domiar złego był Żydem. Ta niesprawiedliwość, jak się wyraził Conan Doyle, na zawsze pozostanie w kryminologii przykładem niekompetencji i zatwardziałości urzędowej. Sprawa pochłaniała pisarza, publicznego bojownika o prawdę, przez dwie dekady jego życia. Poświęcił jej książkę i mnóstwo artykułów. Conan Doyle i garstka obrońców Slatera (wśród nich policjant, który prowadził prywatne śledztwo i utracił przez to stanowisko) wykazywali wielokrotnie, że śledztwo było pełne policyjnych, prokuratorskich, lekarskich i sędziowskich błędów, manipulowania świadkami, pomijania dowodów, przekupstw i fałszywych zeznań. Była to odrażająca zmowa, w której równą rolę odgrywały głupota i nieuczciwość – stwierdził autor książek o Sherlocku Holmesie. W sprawie tego morderstwa Conan Doyle stosował te same metody dedukcji, jakimi posługiwał się jego słynny detek-


Fot. Archiwum NRS

tyw z Baker Street. Pisarz, a także lekarz, znany na świecie niestrudzony obrońca uciśnionych, w niewinność Slatera wierzył od początku. Jego olbrzymi autorytet, sława i holmesowska dociekliwość, z jaką rozłożył na czynniki pierwsze pełne złej woli działania policji i oskarżycieli, nie zdołały jednak przez dwie dekady doprowadzić do uwolnienia Slatera, nie skruszyły muru zaangażowanych w politykę prawników, którzy nie mogli i nie chcieli potwierdzić błędów policji, nie przyznając się równocześnie do własnych. To, że historia ta nie zakończyła się śmiercią Slatera w więzieniu na północy Szkocji, jest w głównej mierze zasługą Conan Doyle’a, który dla pokrzywdzonego zrobił więcej niż ktokolwiek inny. Pisarz nie mógł się pogodzić, że w sprawie więźnia nr 2988 zastosowano najprostszą metodę diagnostyczną: Slater był winny, bo był obcy, bo nie był jednym „z nas”. Całe ówczesne ustawodawstwo i sądownictwo oparte było na uprzedzeniach klasowych, pozwalających na takie brutalne traktowanie podsądnych. Dzieje Slatera są więc z jednej strony historią odwagi i uczciwości jego publicznych obrońców, z drugiej – historią urzędowej bezduszności, pełną pruderii, ksenofobii, nacjonalizmy i antysemityzmu. O tym, jak sir Arthur Conan Doyle wcielił się w detektywa i zajął sprawą morderstwa, traktuje książka amerykańskiej pisarki i dziennikarki Margalit Fox. Mimo nieoczywistych dowodów żydowski imigrant został osądzony i skazany. Autorka stworzyła porywające true crime, osadzone u schyłku epoki wiktoriańskiej. Książka Fox to nie tylko sprawa Slatera, lecz także biografia Conan Doyle’a i kompendium wiedzy na temat metod, jakimi posługiwała się policja. Margalit Fox starannie pokazała, jak pisarz przy pomocy technik Sherlocka Holmesa rozwikłał zagadkę zbrodni, obnażając przy tym niekompetencję policji, jej uprzedzenia i niedopatrzenia, które doprowadziły do zniszczenia życia niewinnego człowieka. Sir Conan Doyle za pomocą racjonalnych i naukowych metod kryminalistyki odkrył prawdę, a my otrzymaliśmy dzięki Margalit Fox fascynujące studium zbrodni rzeczywistej i zbrodni sądowej z tłem historyczno-społecznym. Po przeczytaniu tej książki, opartej na licznych szczegółowych źródłach, inaczej już będziemy patrzeć na Sherlocka Holmesa i czasy, w jakich rozwiązywał swoje skomplikowane sprawy. On na pewno nie oskarżyłby Slatera za sam wygląd i pochodzenie. Z mieszkania

OSKARŻONY SLATER, ZAMORDOWANA PANNA GILCHRIST I SALA SĄDOWA W GLASGOW

zabitej zniknęła wartościowa broszka wysadzana diamentami. Policja szybko wpadła na trop potencjalnego winnego, dandysa parającego się (przypuszczalnie) sutenerstwem i wspomagającego budżet hazardem. Policjanci ustalili, że Slater też miał diamentową broszkę, którą zastawił w lombardzie, chcąc zdobyć pieniądze na wyjazd do Ameryki. Czy miało znaczenie, że to była inna broszka? To wystarczyło, by oskarżyć go, że chciał zbiec i że jest winny zbrodni, choć nie znał panny Gilchrist i nie miał motywu, by ją zabić. Był jednak podobny do człowieka, którego świadkowie widzieli pod domem staruszki i na miejscu zdarzenia. Zatem wszystko odbyło się według wypróbowanej metody sowieckiego prokuratora Wyszyńskiego: dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf. Oscar Slater przesiedział w więzieniu Peterhead 18 lat 4 miesiące i 6 dni. Za jego krzywdę władze Szkocji bez żadnego postępowania wypłaciły mu ledwie 6000 funtów odszkodowania. W dwa lata po całkowitym oczyszczeniu z winy Slatera, sir Conan Doyle zmarł 7 lipca 1930 w wieku 71 lat w swoim domu w Crowborough. Człowiek, o którego wolność walczył przez 18 lat, Oscar Slater, a właściwie Oscar Leschziner, zmarł w swoim domu w Ayr 31 stycznia 1948 w wieku 76 lat. Nigdy nie wrócił do Niemiec. Gdyby wrócił, zapewne zginąłby jak wszyscy członkowie jego rodziny w Auschwitz, Treblince i Terezinie. Z tych samych antysemickich powodów, z jakich trafił do szkockiego gułagu. Więzienie Jej Królewskiej Mości w Peterhead

ostatecznie zamknięto w 2013. Obecnie mieści się tam muzeum, w którym znajdują się eksponaty związane z najsłynniejszym więźniem nr 2988. Nikt nigdy, poza niewinnym żydowskim imigrantem, nie odpowiedział przed sądem za zamordowanie Marion Gilchrist. STANISŁAW BUBIN

Margalit Fox, Arthur Conan Doyle i sprawa morderstwa. Prawdziwe śledztwo twórcy Sherlocka Holmesa (oryg. Conan Doyle for the Defense. The True Story of a Sensational British Murder, a Quest for Justice, and the World’s Most Famous Detective Writer). Wydawnictwo Poznańskie 2019. Przekład Maciej Miłkowski. Str. 360.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 4 5


Fot. Istock

NASZ WIEK XXI

STRACH PRZED ODRZUCENIEM

Kilka dni temu przechodziłam przez dworzec w Katowicach. Przede mną szła kobieta, dosyć szybko, nie patrząc pod nogi. Nagle potknęła się, runęła i przez chwilę była w szoku. Podeszłam, spytałam, czy nic się nie stało. Chyba sama nie wiedziała, czy jest cała, czy nie. Minął moment, nim się pozbierała. I co odrzekła? „Matko, co ludzie powiedzą?! Pewnie pomyślą, że jestem pijana”. Nie muszę dodawać, że pijana wcale nie była. W tym miejscu dworca leżą gigantyczne kafle – zelówki butów same robią sobie na nich tańce, niezależnie od nas.

P

ożegnałyśmy się, powiedziałam coś w stylu „niech się pani nie przejmuje”, każda poszła w swoją stronę. Nie mogłam jednak przestać o niej myśleć. Dlaczego jej pierwsze zdanie po oprzytomnieniu nie brzmiało: „Jak dobrze, że nic mi się stało, nogi nie złamałam, skóry nie zdarłam, obcasy mam całe, ubranie nie podarte”. Nie, pierwszą wyartykułowaną myślą było: Co ludzie powiedzą? Jako istoty społeczne tworzymy wielopoziomowe relacje. Społeczności, w jakich żyjemy – począwszy od rodziny i przyjaciół, kończąc na znajomych i członkach takich związków, jak kościół, organizacje czy partie – wpływają na wiele obszarów naszego życia. Społeczność jest dla nas punktem odniesienia, dostawcą norm, źródłem informacji o nas w perspektywie zewnętrznej. Chcemy należeć do wspólnoty, być częścią czegoś.

4 6 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

To dlatego przywiązujemy wagę do opinii o nas, bo uważamy, że to główne kryterium społecznej aprobaty. Dlaczego jednak cudza opinia, osąd ludzi, których nie znamy i których nigdy nie poznamy, ma dla nas tak duże znaczenie? Dlaczego ta opinia musi być pozytywna? Jeżeli nie jest, wręcz odczuwamy ból, psychiczne cierpienie. Obawiamy się krytyki niemal na każdym polu, począwszy od ubioru i jedzenia, skończywszy na tym, czego słuchamy, co czytamy, w co wierzymy, kogo obserwujemy w mediach społecznościowych...

DOROTA BOCIAN

W ZAMIERZCHŁYCH CZASACH, kiedy żyliśmy w plemionach, spełnianie grupowych standardów zapewniało bezpieczeństwo i różne korzyści, a wykluczenie z grupy mogło grozić nawet śmiercią. Dziś jednak, kiedy zamykamy się w czterech


PRZYPOMNIAŁ MI SIĘ JIA JIANG, amerykański przedsiębiorca chińskiego pochodzenia, który na przełomie lat 2012‒2013 przez 100 dni przeprowadzał osobliwy eksperyment. Nie mogąc znaleźć inwestorów do swojego projektu i zdając sobie sprawę, że ma problem z odrzuceniem, próbował znaleźć w internecie sposoby na to, jak sobie z tym poradzić. Zainspirował się pomysłem pewnego kanadyjskiego przedsiębiorcy. Postanowił przez 100 dni prosić ludzi o różne dziwne rzeczy, żeby usłyszeć NIE. Dokładnie

JIA JIANG, PRZEDSIĘBIORCA, BLOGER, AUTOR KSIĄŻKI „REJECTION PROOF” (DOWÓD ODRZUCENIA)

Fot. Si Photography

ścianach i każdy samodzielnie przynosi „mięsko do swojej jaskini”, nie potrzebujemy walidacji wszystkiego co robimy od środowiska społecznego, w jakim żyjemy. Więc po co to robimy? Chcemy być akceptowani, lubiani przez wszystkich i co za tym idzie – panicznie boimy się odrzucenia, nawet przez obcych. Jeżeli nie zależy nam na jakiejś osobie (bo jej na przykład nie znamy), to zależy nam na jej opinii. A przecież z odrzuceniem spotykamy się dosyć często i pewnie często sami też odrzucamy. Koleżanka nie miała czasu na kawę, kolega nie pomógł zrobić raportu, bank nie udzielił kredytu, mąż wolał obejrzeć mecz niż pójść z tobą do kina. W tym roku nie zaprosimy teściów na święta, nie kupimy dziecku Play Station, nie pójdziemy na występ siostrzenicy w szkole baletowej... Przykładów można podać więcej. A biznes? Przecież to nieustanny taniec pomiędzy TAK i NIE. Jak sobie z tym radzić? Jak spowodować, by naszą pierwszą reakcją nie było: Co ludzie powiedzą?

NIE MARTW SIĘ, CO INNI POWIEDZĄ. DLACZEGO TAK BARDZO ZALEŻY NAM NA DOBREJ OPINII OBCYCH LUDZI?

tak! Zadanie kończyło się sukcesem, jeżeli dana osoba odmawiała. To wszystko zaczął filmować i prezentować na swoim blogu. Oczywiście nie mogły to być zwykłe rzeczy, jak prośba o ustąpienie miejsca w metrze czy zaproszenie dziewczyny na randkę. Musiały to być rzeczy zwariowane, żeby nie było wątpliwości, że zostaną odrzucone. I tak pierwszego dnia wyzwaniem było pożyczenie 100 dolarów od nieznajomego. Nieznajomy odparł krótko: Nie, dlaczego mam ci pożyczyć? Jia podziękował i uciekł. Potem stwierdził, że gość był całkiem miły, bo zapytał dlaczego. Kiedy przyszedł czas na kolejne wyzwanie, zamówił hamburgera i poprosił o darmową dokładkę. Znowu usłyszał nie. Tym razem nie uciekł, lecz został i zaangażował się. Zaczął pytać dlaczego, komplementował sieć i pracowników, w końcu usłyszał, że nie dostanie darmowego burgera, ale manager dowie się o tej sugestii. Kolejnym razem Jia pojechał do sieciowej pączkarni prosić o zrobienie symbolu igrzysk, pięciu pączków w różnych kolorach w formie zachodzących na siebie kółek. Zadanie wydawało się tak absurdalne, że nie było szans usłyszeć czegoś innego niż nie. Jednak pani, która go obsługiwała, podeszła poważnie do zadania i po kilkunastu minutach przyniosła mu pokolorowane pączki w formie kółek olimpijskich. To go wbiło w krzesło. Poniósł porażkę, nie został odrzucony, lecz wzruszyło go zaangażowanie pracownicy. Uparcie realizował jednak swoje 100 dni odrzucenia, prosząc o rzeczy z góry skazane na odmowę. Prosił obcych o darmowy nocleg w drogim hotelu w Boże Narodzenie, o możliwość pogrania w piłkę w ogrodzie, zasadzenia róży na podjeździe, podzielenia się sekretem, pójścia na kolację z nim i jego żoną. Stał również

na skrzyżowaniu i prosił o pieniądze na cele dobroczynne. Jaki był ostateczny wynik eksperymentu? Owszem, słyszał NIE, ale okazało się, że zadziwiająco często ludzie mówili TAK. O wiele częściej niż myślał. DLACZEGO WIĘC MÓWIMY NIE? Otóż nie dlatego, że mamy coś przeciwko tobie, ale po prostu występuje jakaś przeszkoda, nie możemy, nie zależy to od nas. Fascynujący eksperyment, polecam opowieść Jia Jianga na stronie: www.ted.com/ talks/jia_jiang_what_i_learned_from_100_ days_of_rejection. Warto dowiedzieć się, dlaczego boimy się jak ognia bólu i wstydu z powodu odrzucenia. Ciekawe, czy w Polsce rezultaty eksperymentu byłyby podobne? Czy nasza trochę mniej otwarta natura pozwoliłaby obcej osobie pograć w piłkę w ogrodzie czy wyjawiać jakiś sekret na ulicy? Może gdybyśmy bardziej byli sobą, nie paraliżowałby nas strach, że komuś się nie spodobamy, czegoś nie dostaniemy lub zostaniemy skrytykowani. Gdybyśmy częściej pytali i prosili, mając na uwadze, że mamy prawo pytać i prosić, a ty i oni macie prawo odmówić i że to jest w porządku, odkrylibyśmy nowe, nieznane możliwości, których wciąż nie widzimy. A zdanie Co ludzie powiedzą? nie byłoby pierwszym zdaniem po upadku, nie tylko na śliskiej podłodze. Wesołych Świąt. Autorka prowadzi Open Business Boutique. Ostatnio rozpoczęła projekt Sensitive & More – Coaching Osób Wysoko Wrażliwych. Promuje działalność na własny rachunek i harmonię. Dzieli życie i pracę między Polskę a Włochy.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 47


RELAKS

CIEPŁE OKŁADY Z ZAGĘSZCZONEGO MLEKA KOZIEGO ŚWIETNIE ROBIĄ NA SKÓRĘ I PRZYJEMNIE RELAKSUJĄ

SPOSOBY NA CHANDRĘ

Nadejście

jesieni i zimy to dość radykalne zmiany trybu życia, a co za tym idzie

naszego organizmu.

sposobu funkcjonowania

dni, długie wieczory i brak słońca sprawiają, że zaczynamy wykazywać symptomy

Przyjrzyjmy się zatem sposobom, które pomogą nam skutecznie jej przeciwdziałać.

Fot. Ultra Realtions

chandry.

Krótsze

CHANDRĘ MOŻNA ZWALCZAĆ NA WIELE SPOSOBÓW, ALE NAJLEPSZY JEST RELAKS WE DWOJE W SPA

4 8 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

K

luczem do zwalczenia chandry jest szeroko rozumiany relaks. W okresie jesienno-zimowym organizm dla zachowania optymalnej kondycji potrzebuje zdecydowanie więcej odprężenia. Relaks każdemu kojarzy się z czymś innym – jedni decydują się na aktywny wypoczynek, inni preferują ciepły koc przed telewizorem, a jeszcze inni wiedzą, że dobrze nam zrobi wizyta w SPA, gdzie profesjonalni terapeuci i wyjątkowe ceremonie całkowicie pozwolą nam zapomnieć o szarówce i niedogodnościach tej pory roku. Dzięki spersonalizowanym zabiegom możemy przygotować dla każdego specjalną ofertę na chandrę – zapewnia Ewa Nickel, manager instytutu Resort SPA&Sport Gwiazda Morza we Władysławowie. – Mogą to być rytuały i ceremonie złożone z relaksującego masażu stóp i głowy lub masaż rozgrzewający kamieniami, gorącą

świecą albo ciepłymi stemplami z odpowiednio dobranymi olejkami. Ważne są też ciepłe okłady na ciało i wizyty w saunie. Można również rozpocząć morsowanie. To ten rodzaj aktywności, która uodparnia organizm na wszelkie wahania pogodowe – dodaje Ewa Nickel. Wybór zabiegów rozgrzewających w saunie fińskiej o temperaturze do 110 st. C lub decyzja o rozpoczęciu przygody z morsowaniem zależą od wskazań bądź przeciwwskazań lekarskich. Jeśli borykamy się z problemami zdrowotnymi, na przykład z żylakami, powinniśmy zdecydować się na łagodniejsze formy ogrzewania ciała w saunie na podczerwień. W trakcie terapii nie można zapomnieć o skórze, która wymaga regeneracji po nasłonecznieniu. Po lecie skóra jest przesuszona, dlatego powinno się zadbać o odpowiednie złuszczenie naskórka i silne


W WODZIE Z DODATKIEM AROMATYCZNEJ PIANY I PŁATKÓW KWIATOWYCH WYPOCZYWA SIĘ WSPANIALE

nawilżenie. Dobrze sprawdzają się okłady z dyni oraz zabiegi na bazie mleka koziego czy oleju migdałowego. Na noc zaleca się serum o silnym działaniu regeneracyjnym i nawilżającym. W zabiegach na twarz i ciało warto skorzystać z produktów z winogron, chmielu, jęczmienia i dyni, która obfituje w witaminy i sole mineralne, a jej miąższ zawiera wapń, potas, fosfor, magnez, żelazo oraz witaminy C, E, PP i z grupy B, w tym kwas foliowy. Te składniki doskonale regenerują przesuszoną skórę. Wytłoczyny z czerwonych winogron intensywnie wygładzają naskórek, a kwasy owocowe wspomogą jego odnowę i eliminują toksyny. Rezultatem jest świeża, dotleniona skóra. Zabiegi z wykorzystaniem chmielu i wysłodzin jęczmiennych ze względu na dużą zawartość witamin z grupy B, enzymów, aminokwasów, składników mineralnych i białek, działają odmładzająco i doskonale wpływają na skórę, włosy i paznokcie. Dodatkowo pobudzają przemianę materii, poprawiają krążenie krwi i odprężają. Ta pora roku to także dobry czas na aktywność fizyczną na świeżym powietrzu. Treningi, a nawet zwykłe spacery, powodują przecież wydzielanie endorfin poprawiających samopoczucie. MATEUSZ SIEDLECKI

ODPRĘŻAJĄCY MASAŻ Z UDZIAŁEM WONNYCH OLEJKÓW

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 4 9


Fot. Gettyimages

MEDYCYNA

ZNACZENIE WCZESNEGO WYKRYCIA Jak pokonać raka trzustki

Na raka trzustki zmarli Anna Przybylska, Luciano Pavarotti, Patrick Swayze i Steve Jobs. Sława i pieniądze nie pomogły. Rak tego gruczołu jest najtrudniejszym do leczenia nowotworem. Długo nie daje żadnych objawów, a kiedy się pojawią, na skuteczne leczenie często jest za późno. W dalszym ciągu jedyną szansą wyleczenia jest zabieg chirurgiczny – pod warunkiem, że zostanie wykonany we wczesnym stadium choroby. A początek raka trzustki łatwo przegapić. Pierwsze objawy są na tyle niespecyficzne, że lekarze, ale i sami pacjenci mylą je ze zwyrodnieniowym bólem pleców lub niegroźną biegunką. Kiedy choroba zostaje prawidłowo zdiagnozowana, często jest już w zaawansowanym stadium, gdy obecne są przerzuty, a guz jest nieoperacyjny.

Z

a zgodą Wydawnictwa Prószyński i S-ka (www.proszynski.pl) drukujemy fragment wydanej właśnie książki Rak trzustki, czyli jak wygrać z cichym zabójcą. Pochodzący z Bielska-Białej profesor Paweł Lampe, najwybitniejszy polski specjalista od raka trzustki, w rozmowie z red. Magdaleną Żakowską opowiada o przyczynach i odmianach nowotworów trzustki, ale też

5 0 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

o najnowszych metodach leczenia, gdy kluczowy jest czas. Ta książka uczy, jak go najlepiej wykorzystać i pokonać chorobę. MAGDALENA ŻAKOWSKA: Nie myślimy o niej na co dzień. Mało kto potrafi wskazać jej miejsce w ciele. Nie oszczędzamy jej jak wątroby czy żołądka. Często nie wiemy nawet, co ją chroni, a co truje. I nie zdaje-

my sobie sprawy, że odgrywa kluczową rolę w naszym życiu. Jak serce, płuca czy mózg. Trzustka wygląda niepozornie, to różowo-szary „śledź” schowany w górnej części jamy brzusznej, ale jest błyskotliwa i niezłomna. Pracuje dzielnie na dwóch etatach: produkuje niezbędne do życia hormony i enzymy trawienne, które, opakowane w wodę, wędrują do dwunastnicy, gdzie rozpoczynają


swoją pracę. Potrafi wyprodukować nawet 3 litry soku trzustkowego dziennie i rzadko narzeka, gdy coś jej dolega. Nie marudzi, nie kłuje, nie boli. Dzielnie znosi każdą golonkę z grilla popijaną piwem, każdego papierosa, każdy kapuśniak. Pracuje na pełnych obrotach, dopóki ma na to siły, a kiedy tych sił jej brakuje, często jest już za późno, by ją uratować. Dlatego zasługuje na naszą uwagę i czułość (…). Z rakiem trzustki wciąż wiąże

się najniższy wskaźnik przeżywalności w porównaniu z innymi częstymi nowotworami. To jedyny nowotwór z jednocyfrowym – pięcioletnim – wskaźnikiem przeżycia. Każdego dnia jest diagnozowany u ponad 1250 osób na całym świecie i szacuje się, że 1180 z nich umrze z powodu tej choroby. Chociaż medycyna rozwija się w imponującym tempie i dostępne są coraz skuteczniejsze metody leczenia, to statystyki się nie popra-

wiają, bo zachorowalność na raka trzustki rośnie, a chorzy są coraz młodsi. Naukowcy nie mają wątpliwości, że ma to podłoże cywilizacyjne. Plastik, smog, wysoko przetworzona żywność, pestycydy – nawet jeśli bardzo dbamy o zdrowie, nie jesteśmy w stanie do końca uchronić się przed trującymi substancjami, a jest ich wokół coraz więcej. (...) Ta książka jest jednak o tym, jak żyć z chorą trzustką, a nie jak umierać.

***

FAKTY I MITY NA TEMAT GUZÓW PROFESOR PAWEŁ LAMPE W ROZMOWIE Z MAGDALENĄ ŻAKOWSKĄ

D

Fot. Tomasz Hołod

iagnostyka i leczenie nowotworów trzustki zaliczają się do najtrudniejszych wyzwań współczesnej onkologii. Rak nie daje początkowo żadnych widocznych objawów, ale w krótkim czasie skuteczne leczenie jest już niemożliwe. Pięćdziesiąt procent nowotworów podczas diagnozy to już zmiany rozsiane, a radykalna resekcja guza w tym momencie jest możliwa tylko u 15‒20% pacjentów. Średnia długość życia z nieresekcyjnym guzem wynosi od 4 do 6 miesięcy, ale mimo tych smutnych statystyk rak trzustki coraz rzadziej oznacza wyrok śmierci. Im więcej o nim wiemy, tym łatwiej go pokonać albo żyć z nim na znośnych dla pacjenta warunkach. Mówi się, że rak trzustki to wyrok śmierci.

Z reguły jest diagnozowany za późno. Latami rozwija się bezobjawowo.

W żaden sposób nie da się go wcześniej zdiagnozować?

Na wczesnym etapie? Raczej nie.

Z rakiem trzustki nie wygrał ani genialny Steve Jobs, ani Patrick Swayze...

Pieniądze oraz ułatwiony dostęp do diagnostyki i leczenia to jednak nie wszystko. Poziom życia, miejsce urodzenia nie mają wpływu na to, czy ktoś zachoruje, czy nie?

Nie, nie mają, ale już w procesie leczenia może to mieć podstawowe znaczenie. W walce z rakiem trzustki szanse ludzi mieszkających w dużych ośrodkach miejskich są większe, bo szybciej przebiega u nich diagnostyka. Pieniądze też odgrywa-

PROFESOR PAWEŁ LAMPE

ją rolę, ponieważ można korzystać z nierefundowanych metod leczenia. Czy to prawda, że Steve Jobs, kiedy się dowiedział, że ma przerzuty z trzustki do wątroby, przeszczepił sobie całą wątrobę?

Tak, rzeczywiście. Tego typu operacji w zasadzie nie wykonuje się w przypadku raka trzustki. Jobs chorował na nowotwór neuroendokrynny i można było wykonać przeszczep. Jeśli jednak choroba nowotworowa jest obecna poza wątrobą (najczęściej nie wiadomo o tym w czasie przeszczepu, bo są to mikroogniska), zabieg ten, zamiast ratować pacjenta, przyśpiesza jego śmierć. U Steve’a Jobsa w wyniku zastoso-

wanej po przeszczepie wątroby immunosupresji (hamowanie procesu wytwarzania przeciwciał i komórek odpornościowych po przeszczepie narządu, aby zwiększyć szansę jego przyjęcia) układ immunologiczny przestał się bronić przed komórkami nowotworowymi, które powstały w otrzewnej. W ciągu kilku tygodni nowotwór zaatakował organizm i doprowadził do śmierci. Myśli pan, że Jobs miał świadomość tego, jakie jest ryzyko?

Raczej nie. Miał pieniądze i był zdeterminowany, a czasem jest tak, że duże pieniądze tylko przeszkadzają w procesie leczenia. Dlaczego?

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 51


Co powoduje rozwój raka trzustki? Geny?

Nie wiemy tego do końca, tak samo jak nie wiemy, dlaczego nagle zmniejszyła się liczba rozpoznań raka żołądka u kobiet w wieku około 40 lat i zwiększyła się liczba raka przełyku. Jest kilka typów guzów trzustki.

Fot. Materiały prasowe

Guzy mogą być zapalne lub nowotworowe. Mogą dotyczyć części wewnątrzwydzielniczej albo zewnątrzwydzielniczej, ewentualnie obu jednocześnie. Guz może urosnąć w jednej z części trzustki (głowie, trzonie lub ogonie), może też obejmować cały narząd (tak jest w przypadku mnogich nowotworów endokrynnych). SCHEMAT PRZEDSTAWIAJĄCY TRZUSTKĘ I GUZ NA TYM GRUCZOLE

Ludzie bogaci lub wpływowi mają zwykle osobistych lekarzy, którzy bardzo o nich dbają, ale nie ma gwarancji, że mają wystarczającą wiedzę ze wszystkich dziedzin medycyny. Teraz decyzje dotyczące leczenia pacjenta podejmuje się na wielospecjalistycznych konsyliach. Na raka trzustki umarła legendarna piosenkarka soul Aretha Franklin.

Miała 76 lat. To nie jest zły wiek, urodziła się jeszcze w czasie drugiej wojny światowej i – jak to artystka – przez większość życia nie oszczędzała zdrowia. Dziś coraz częściej na raka trzustki umierają trzydziestolatkowie. Ania Przybylska miała 35 lat, kiedy umarła na raka trzustki. Dlaczego ofiary tej choroby są coraz młodsze?

Różne, to zależy od lokalizacji guza. Nowotwór usytuowany w głowie narządu może powodować żółtaczkę. Inne to bóle w nadbrzuszu, utrata apetytu, ból pleców w odcinku lędźwiowym, a czasem międzyłopatkowym. Jedna z najbliższych mi osób długo leczyła się u ortopedy, zanim zdiagnozowano u niej raka trzustki. Cóż, szewc bez butów chodzi. Odbyliśmy niejedną rozmowę i kiedy słyszałem skargi na kręgosłup, polecałem wybitnych masażystów. Do głowy mi nie przyszło, że to może być trzustka. Objawów może być więcej. Nietypowe stolce i gromadzenie gazów mogą oznaczać, że trzustka nie pracuje. Cukrzyca typu drugiego wykryta po pięćdziesiątym roku życia też sugeruje nowotwór trzustki – jeśli ktoś dostaje cukrzycy ni z gruszki, ni z pietruszki, to należy go bardzo uważnie zbadać.

Nie wszystkie choroby związane z trzustką biorą się z części zewnątrzwydzielniczej?

Nie wszystkie, te z części zewnątrzwydzielniczej z reguły są łatwiejsze do zdiagnozowania. W części wewnątrzwydzielniczej tworzą się grupy guzów neuroendokrynnych, czyli takich, które często wydzielają hormony. Oprócz specyficznych objawów związanych z wydzielanym hormonem dają objawy niespecyficzne, które mogą wskazywać na wiele innych chorób. Zanim zostanie postawiona prawidłowa diagnoza, pacjenci często są leczeni z powodu innych schorzeń, takich jak wrzody przewodu pokarmowego, jelito nadwrażliwe, astma, rak płuc, a nawet alkoholizm czy choroba psychiczna. Wynika to przede wszystkim z tego, że lekarze niemający na co dzień do czynienia z guzami neuroendokrynnymi nie podejrzewają tego

To kwestia rozwoju cywilizacyjnego i zagrożeń, które on niesie. Tylko w tym roku leczyłem ponad 10 trzydziestolatków, którym nowotwór niestety nie dał szans.

Może nie częściej, tylko szybciej. Jak człowiek jest stary i ma, jak ja to mówię, nadżyte, to jego komórki też już ledwo zipią – w tym komórki rakowe. Procesy biologiczne u starego człowieka przebiegają wolniej i myślę, że w guzie jest tak samo. Młody pacjent szybciej się goi, ale rak też niestety rozwija się szybciej. Nowotwór trzustki nie jest już chorobą szóstej czy siódmej dekady życia, lecz czwartej. Jakie są objawy raka trzustki?

5 2 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Fot. Northwell Health

Dlaczego młodzi pacjenci umierają częściej niż starsi?

SYMBOL WALKI Z RAKIEM. KLINICYŚCI STARAJĄ SIĘ POMÓC PACJENTOM Z RAKIEM TRZUSTKI ŻYĆ JAK DŁUŻEJ


Skoro są to tak rzadkie guzy, to dlaczego w Polsce mamy aż tyle przypadków? Z czego to wynika?

Wynika to z renomy i kompetencji ośrodka, który zatrudnia wielu specjalistów, nie tylko endokrynologów. Guzy neuroendokrynne dzielą się na hormonalnie czynne, które wydzielają związki hormonalne, i hormonalnie nieczynne, które nie dają objawów klinicznych związanych z funkcją hormonów. W przypadku tych guzów chemioterapia jest stosowana wyłącznie w wybranych przypadkach. W pozostałych leki pomagają chorym nie tylko opanować objawy, lecz także zahamować chorobę. A jakie mogą być objawy guza neuroendokrynnego?

Jeśli ktoś cierpi na przykład na nieoczekiwane objawowe spadki cukru, to najpewniej ma insulinomę – guza, który produkuje nadmiar insuliny. Często trudno jest takie guzy zdiagnozować, zlokalizować. W obrazie tomografii komputerowej są one jaśniejsze od innych, niekiedy kilkumilimetrowe, tak małe, że współcześnie istniejącymi metodami diagnostycznymi nie jesteśmy ich w stanie wypatrzeć. Miałem dwudziestoparoletnią pacjentkę, która traciła przytomność z powodu spadku cukru. Udało nam się znaleźć guz odpowiedzialny za występujące objawy i go wycięliśmy. Zdziwiliśmy się, kiedy już

Fot. Welt.de

nowotworu. Mimo wzrostu ich wykrywalności przez ostatnie 20 lat prawidłowa diagnoza wciąż jest stawiana zbyt rzadko lub za późno. Guzy neuroendokrynne mogą występować w różnych narządach, ale aż 70 proc. z nich jest zlokalizowanych w przewodzie pokarmowym. Znanym w całej Polsce specjalistą w diagnostyce i leczeniu guzów neuroendokrynnych jest profesor Beata Kos-Kudła, przewodnicząca Polskiej Sieci Guzów Neuroendokrynnych. Przy naszej klinice założyła centrum leczenia nowotworów tego typu o najwyższej referencyjności, mające europejski certyfikat Center of Excellence (Neuroendocrine Tumor ENETS Center of Excellence). Takich miejsc w całej Europie jest zaledwie 37 – oddział kierowany przez panią profesor jest jedynym w Europie Środkowo-Wschodniej. Na świecie guzy neuroendokrynne są uważane za ekstremalnie rzadkie, tymczasem u nas, w centrum, operujemy je dość często. Pani profesor z zespołem ma pod opieką ponad 700 chorych z całego kraju.

UMIEJSCOWIENIE TRZUSTKI Z NOWOTWOREM W JAMIE BRZUSZNEJ

miesiąc po operacji okazało się, że wystąpiły u niej kolejne spadki cukru – ich przyczyny nie znamy, mimo pogłębionej diagnostyki. To bardzo trudne przypadki. Występuje też guz wywołujący zespół Zollingera-Ellisona, gastrinoma – wydziela w nadmiarze gastrynę. Efektem tego jest zwiększone wytwarzanie soku żołądkowego, a w konsekwencji trudne do leczenia owrzodzenie żołądka i dwunastnicy, a czasem nawet jelita cienkiego. Tego rodzaju patologię nawet oczytanemu lekarzowi trudno jest zdiagnozować. Czy guzy zewnątrzwydzielnicze też są takie trudne do zdiagnozowania?

Trzustka najogólniej składa się z trzech części – głowy objętej pętlą dwunastnicy oraz trzonu i ogona sięgającego do wnęki śledziony. Jeśli guz jest usytuowany bliżej ogona, to z reguły objawia się wahaniami poziomu cukru. Najczęściej łatwiej jest go zoperować – wystarczy obciąć kawałek trzustki, czasem wyciąć również śledzionę. Problem pojawia się wtedy, kiedy taki guz jest późno wykryty. Naciek na żyłę śledzionową, która biegnie prosto do wątroby, sprzyja transportowi komórek nowotworowych i powstaniu przerzutów. W skrócie – guzy w ogonie trzustki są zazwyczaj łatwiejsze do zoperowania, ale wykryte w późniejszym stadium źle rokują. Guzy, które są po prawej stronie, czyli w głowie, często naciekają na przewód żółciowy

i pacjent staje się żółty jak pisklak. To tzw. bezbólowa żółtaczka, która jest książkowym objawem raka głowy trzustki. Kłopot w tym, że nie wszyscy lekarze mają tego świadomość. Pacjent jest kierowany przez lekarza rodzinnego na oddział zakaźny, gastroenterologii, chirurgii lub interny i zaczyna się diagnostyka, która trwa średnio od dwóch do trzech miesięcy. Te miesiące mogą być istotne dla jego życia. Pacjenci, którzy mają wszystkie objawy raka trzustki, nie są dostatecznie szybko diagnozowani i z powodu opóźnienia w terapii umierają. Najbardziej wredny i trudny do wykrycia jest guz zlokalizowany w trzonie trzustki. Nie wywołuje żółtaczki, nie zawsze wywołuje cukrzycę, ale rośnie. Z reguły za późno orientujemy się, że coś jest nie tak – pojawia się wtedy naciek nowotworowy na tętnicy krezkowej górnej, co zwykle przesądza o resekcyjności. Pacjent zaczyna mieć silne dolegliwości bólowe spowodowane naciekiem na nerwach i naczyniach. Bóle mogą się nasilać po posiłkach. Co to jest naciek na naczyniach?

Trzustka jest narządem głęboko schowanym w jamie brzusznej. Mają z nią kontakt droga żółciowa, żołądek, dwunastnica, jelito cienkie i grube, tętnica i żyła unaczyniająca jelita (krezkowa górna). W zależności od tego, do czego przywiera guz trzustki (do narządów czy do naczyń), jest on re-

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 5 3


mogli nowotwór wyleczyć. Na razie jeszcze żaden onkolog na świecie nie może powiedzieć: „Wyleczyłem raka trzustki metodami immunologicznymi”.

Fot. 2revive

Wielu pacjentów uważa, że NanoKnife jest ratunkiem na każdy rodzaj guza.

OFIARĄ RAKA TRZUSTKI BYŁ STEVE JOBS, TWÓRCA APPLE. „MIAŁ PIENIĄDZE I BYŁ ZDETERMINOWANY, A CZASEM JEST TAK, ŻE DUŻE PIENIĄDZE TYLKO PRZESZKADZAJĄ W PROCESIE LECZENIA” – UWAŻA PROF. LAMPE

sekcyjny (usuwalny) lub nie. Naciek guza na naczynia powoduje, że jego usunięcie jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. Może prowadzić do śródoperacyjnego krwotoku lub niedokrwienia jelit. Zmiany guzowate w trzustce dzielimy na trzy grupy: resekcyjne i nieresekcyjne oraz określane jako borderline, czyli na granicy resekcyjności. W tej ostatniej grupie guz przylega do naczyń lub w małej części je otacza. U tych chorych stosuje się chemioterapię, czasem naświetlania. Najkorzystniejsze dla pacjenta jest następnie usunięcie guza z przyległymi węzłami i w zdrowych granicach (ujemny margines resekcji). Co to jest przeszczep wysp Langerhansa?

Jest to zabieg, który u nas w katedrze, jako jeden z pierwszych w Polsce, wykonał mój kolega profesor Krzysztof Ziaja. Przeprowadził doświadczenie na psach i na nim oparł przewód habilitacyjny. W obwodowej części trzustki, czyli bliżej ogona, znajduje się najwięcej wysp Langerhansa, które produkują insulinę. Łącznie jest ich kilka milionów. Są rozrzucone w całym narządzie i pracują bardzo intensywnie. Stanowią około 2 proc. masy całego narządu. Kiedy wycinamy całą trzustkę, możemy ją poddać trawieniu ficyną, enzymem otrzymywanym z krwi, aby oddzielić na separatorze wyspy Langerhansa od miąższu trzustkowego i podać je z powrotem pacjentowi w różne miejsca, na przykład do śledziony czy do wątroby. Dzięki temu nadal jest możliwe naturalne wydzielanie w organizmie insuliny. Okazało się niestety, że jeśli wyspy Langerhansa znajdują się w nienaturalnym środowisku, w nienaturalnej lokalizacji, to mogą być dość szybko usunięte z organizmu, ale czę-

5 4 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

sto pacjent po takim zabiegu stosunkowo długo sam sobie radzi z produkcją insuliny. Jak się postępuje z guzami?

Wychodzę z założenia, że po rozpoznaniu guza trzustki i po potwierdzeniu, że można go wyciąć z małym ryzykiem śmierci, należy to zrobić jak najszybciej. Guzy mają jednak różne histopatologiczne utkanie. Całkiem niedawno u trzydziestoletniego człowieka wycięliśmy taki zróżnicowany sześciocentymetrowy guz. Podobne przypadki podważają skuteczność biopsji cienkoigłowej, bo co z tego, że w miejscu nakłucia guz ma określone cechy, skoro kilka milimetrów dalej może mieć inne. Zbyt długie deliberowanie nad potencjalnie złośliwymi zmianami w trzustce może skutkować ich rozsianiem, wówczas na ingerencję chirurga jest już za późno. W przypadku zmian nieresekcyjnych, dopóki nie dają one przerzutów i są ograniczone do trzustki, można stosować wiele metod – traktować guza chemią, próbować działać za pomocą RFA (radiofrequency ablation) – elektrodą, która w guzie zachowuje się jak mikrofalówka i go niszczy. Można zastosować nieodwracalną elektroporację (NanoKnife) albo SBRT – rodzaj radioterapii, która niszczy tkankę nowotworową znajdującą się nawet blisko naczyń. Często po zastosowaniu którejś z tych terapii pacjent nadaje się do operacji i można guza usunąć, ale największy sens ma ona wtedy, kiedy można wyciąć wszystkie komórki nowotworowe, do zera. Myśli pan, że za kilka lat terapia będzie na tyle skuteczna, że śmiertelność pacjentów spadnie?

Śmiertelność spadnie, kiedy upowszechnią się celowane immunoterapie i będziemy

To jest bardzo drogi zabieg, w Polsce nierefundowany. Leczenie metodą NanoKnife ma jasno sprecyzowane kryteria zastosowania: zmiana nowotworowa nie może być większa niż 3,5‒4 cm, musi mieć geometrię koła i nie mogą występować przerzuty. Niektórzy pacjenci upierają się, by zastosować w ich przypadku tę metodę, chociaż z góry wiem, że nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Staram się ich zniechęcić, ale nie zawsze się udaje. A więc NanoKnife to droga zabawka, która ma niezbyt szerokie zastosowanie?

Niekoniecznie. Metoda nieodwracalnej elektroporacji jest jedyną, którą można zastosować, gdy przez guz przechodzi ważne dla życia naczynie.

A w przypadku pojedynczych przerzutów w wątrobie?

W takiej sytuacji genialnie sprawdzą się wszystkie ablatory (narzędzia niszczące tkankę). Tego rodzaju guzy niszczy zimno albo, jak mówią Ślązacy, hica, czyli ciepło. Ablacja ma zastosowanie, kiedy w wątrobie mamy do czynienia z małą liczbą zmian o określonej wielkości. Jakich pacjentów kwalifikuje się do operacji z użyciem NanoKnife?

Takich, którzy mają naciek na naczyniach, ale nie ma u nich przerzutów. Problem polega na tym, że ta metoda nie jest refundowana w Polsce przez NFZ i pacjent opłaca zabieg z własnej kieszeni, a jest to spory wydatek. Pacjenci na operację z użyciem NanoKnife przyjeżdżają do mnie z całej Polski, wracają do domu i często nie mam już z nimi kontaktu, zatem nie jestem w stanie ocenić skuteczności metody. Niektórzy odzywają się do mnie, dają znać, jak się czują, ale przecież nikogo nie mogę do tego zmusić. Na czym polega rozsiewanie komórek rakowych?

Część rozsiewa się drogą limfatyczną i tu barierą są węzły chłonne, część drogą krwiopochodną, a większość obiema drogami. Należy również uwzględnić możliwość roz-


siewania komórek nowotworowych podczas operacji, dlatego ważne jest trzymanie się zasad czystości onkologicznej. Takiej czystości nie da się osiągnąć w stu procentach.

Może dałoby się ją zwiększyć, gdyby po części resekcyjnej operacji i po wypłukaniu jamy brzusznej zmieniano narzędzia. Tyle że to by zwiększało koszty. Byłoby dużo drożej?

Pewnie niedużo, ale już dziś operacje trzustki są na tyle niedoszacowane i niedoinwestowane, że i tak topią szpital – do każdej trzeba dołożyć. Do naszego szpitala klinicznego z reguły trafiają pacjenci z powikłaniami po operacjach i tacy, którzy kwalifikują się do bardzo rozległych operacji. Zabiegi, które wykonujemy, są znacznie bardziej kosztowne niż w innych szpitalach. Myślę, że dyrektor z ulgą przyjmie dzień, kiedy pójdę na emeryturę. Za dużo pan kroi?

I szpital dokłada do każdej takiej operacji. Co by pan powiedział człowiekowi, który zachorował na raka trzustki?

Powiedziałbym, że jak zżółknie, to natychmiast powinien udać się do lekarza, najlepiej gastrologa. Gastrolog, diagnozując pacjenta, zleca badania obrazowe (USG, tomografię, rezonans) i orientuje się, czy ma do czynienia ze zwężeniem drogi żółciowej, czy z inną patologią. To ważne, aby badanie tomograficzne lub rezonans oceniał radiolog z odpowiednimi kwalifikacjami. Kontrast powinien

być podany zarówno doustnie, jak i dożylnie, zgodnie z wytycznymi. Dobre badanie radiologiczne może odpowiedzieć na wiele pytań: czy zmiana jest resekcyjna, czy dotyczy drogi żółciowej, czy miąższu trzustki, czy kontakt z naczyniami jest duży. Kiedy jest już za późno na leczenie chirurgiczne?

Za późno jest wtedy, kiedy pojawiają się przerzuty w wątrobie, otrzewnej czy płucach, czyli tzw. odległe. Dopóki ich nie ma i nie ma nacieku na naczynia, to trzustkę z nowotworem można wyciąć. Współczesne przesłanki są takie, że jeśli obywatel pali papierosy i pije dużo alkoholu, to powinien badać trzustkę. Na czym polega korelacja między paleniem a rakiem trzustki? Rak płuc jest u palacza logicznym następstwem, ale trzustka?

Substancje toksyczne przenikają do krwiobiegu, a trzustka jest narządem doskonale ukrwionym. Znam jednak wiele takich osób, które lubią i alkohol, i papierosy, a trzustkę mają zdrową, za to z rozsiewem nowotworowym trzustki przychodzą do mnie zacne, stroniące od używek gospodynie domowe. Czy to są guzy dziedziczne?

Predyspozycja może być dziedziczna. Badania genetyczne pod tym kątem zaczęły się relatywnie niedawno i są stosunkowo trudne. Na pewno dużo bardziej zorientowany w tym zakresie jest profesor Jan Lubiński, specjalista w dziedzinie genetyki klinicznej, kierownik Zakładu Genetyki i Patomorfo-

logii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie i działającego przy tej uczelni Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych. Jeśli mój dziadek umarł na raka trzustki, to powinna zapalić mi się w głowie czerwona lampka? Powinnam częściej się badać? Zrobić badania genetyczne?

Oczywiście warto zrobić badania genetyczne i w ogóle regularnie się badać. Pobawmy się w fakty i mity na temat raka trzustki.

Proszę bardzo, chociaż to dla nas, lekarzy, trudny temat. Codziennie musimy się z tymi mitami zderzać w szpitalu. Pacjenci wyczytują w internecie jakieś kompletne bzdury i oczekują, że będziemy się do nich odnosić. Ale słucham. Czy to prawda, że jedzenie w dużych ilościach tłustego czerwonego mięsa sprzyja rozwojowi nowotworu...

...jelita grubego. Nie ma badań, które by jednoznacznie, w sposób akademicki wskazywały, że jedzenie jakiegoś pokarmu ma wpływ na rozwój nowotworu trzustki. W Polsce największym problemem są alkohol i papierosy, na szczęście liczba palaczy regularnie spada. Pamiętam, jak w 1989 roku profesor Tadeusz Popiela, chirurg, organizował zjazd Towarzystwa Chirurgów Polskich w Krakowie, natknąłem się wówczas na szwedzkiego lekarza, który szukał miejsca bez dymu papierosowego. Prawie wszyscy wtedy palili. Dziś tylko nieliczni.

Fot. Shutterstock

Raka trzustki można zamęczyć.

PIERWSZE OBJAWY RAKA TRZUSTKI SĄ TAK NIESPECYFICZNE, ŻE PACJENCI, ALE I LEKARZE, CZĘSTO MYLĄ JE ZE ZWYRODNIENIOWYM BÓLEM PLECÓW

Kompletna głupota, to znaczy mit. Miałem pacjenta, który miał guza w trzonie trzustki, czyli bardzo źle rokującego, z przerzutem do wątroby. Namawiałem go na leczenie onkologiczne, ale odmówił. „Ja tego guza zamorduję zmęczeniem”, powiedział. Wsiadł na rower i dwa razy objechał na nim Polskę w koło. Jak przyszedł do mnie na kolejną wizytę kontrolną, to już nie było zdrowego miąższu wątroby między przerzutami. Mechanizm jest prosty – pobudzenie układu krążenia powoduje, że komórki nowotworowe porywane przez krew szybciej osadzają się w wątrobie. Kiedy mamy nowotwór, nie jest wskazany wszelki nadmierny wysiłek sportowy, jak bieganie, wyczynowa jazda na rowerze itd. Zdrowy, sportowy tryb życia jest dla pacjentów onkologicznych

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 5 5


zagrożeniem – ich choroba może się przez to rozwijać szybciej. Czy to znaczy, że lepiej jest w tej sytuacji spowalniać procesy życiowe?

Tak.

To może zadziała głodowa dieta, skoro spowalnia metabolizm i krążenie?

W końcowym etapie guz doprowadza do wyniszczenia organizmu, bo zaczyna naciekać na dwunastnicę, dochodzi do niedrożności przewodu pokarmowego. Człowiek sprawia wrażenie, jakby się zagłodził, po co sztucznie przyspieszać ten proces i dodatkowo osłabiać i tak już mocno wycieńczony organizm? To jak może pomóc sobie pacjent, któremu właściwie żadna forma terapii już nie pomoże?

Kiedy zaczynałem zajmować się trzustką, onkologia była na takim poziomie, że chemia właściwie dobijała pacjenta, była potwornie toksyczna. Dziś jest już zupełnie inaczej, onkologia zrobiła imponujące postępy: jest dużo większa gama mniej toksycznych leków, nauczyliśmy się stosować skutecznie leki w połączeniu z radioterapią. CBD, czyli kannabidiol występujący w konopiach – w przeciwieństwie do THC – nie ma działania psychoaktywnego, ale podobno działa przeciwnowotworowo: hamuje namnażanie się komórek rakowych i prowadzi do apoptozy, czyli ich samobójstwa. Fakt czy mit?

CBD działa przeciwbólowo, przeciwzapalnie, to doskonałe lekarstwo w ostatnim stadium choroby. Ale nie leczy. Być może należy zażywać ten środek profilaktycznie. Jedno jest pewne – CBD musi pochodzić ze sprawdzonych źródeł. Zdecydowanie odradzam kupowanie go w internecie. A jad błękitnego skorpiona z Kuby? Podobno jest skutecznym lekarstwem w walce z nowotworami. Fakt czy mit?

Jad powoduje immunomodulację układu odpornościowego – układ odpornościowy zaczyna niszczyć nowotwór. Podobno. Faktem jest, że kubańscy lekarze piętnaście lat trzymali przy życiu Fidela Castro z zaawansowanym rakiem. Najważniejsze jednak jest to, że żadna z alternatywnych terapii nie zastąpi klasycznego leczenia. I nie uzdrowi pacjenta. Ponadto wszelkie alternatywne le-

5 6 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

karstwa muszą pochodzić ze sprawdzonych źródeł, od znanych dostawców, w przeciwnym razie ich działanie może być odwrotne do pożądanego. Opowiada pan pacjentom o alternatywnych formach leczenia chorób?

To jest kwestia indywidualna. Jedni się do takiego leczenia nadają bardziej, inni mniej. Żadna z tych metod nie ma ugruntowanej pozycji w medycynie akademickiej. To wciąż eksperymenty. Czkawka może być objawem zapalenia trzustki. Fakt czy mit?

Czkawka może być objawem raka przełyku i raka trzustki, bo zwykle wynika z nacisku na nerw przeponowy i błędny, ale też wszystko, co zaburza funkcję tych nerwów, na przykład przepełniony żołądek, może powodować czkawkę. Czy to znaczy, że jak człowiek ma często czkawkę, to powinien się zbadać?

Tak. W niektórych przypadkach – trzeba dodać, że rzadkich – kojarzy się czkawkę z naciekiem nowotworu na dwunastnicę albo okolicę przeponową, ale ja jeszcze takiego pacjenta w swoim długim życiu nie spotkałem.

Pacjenci twierdzą, że tylko lewoskrętnej! Podobno leczy wszystkie rodzaje raka! Stosuje się ją w dużych ilościach dożylnie, zabieg sporo kosztuje, a ja nie mam zdania na ten temat. Cały problem polega na tym, że nie wiemy, czy jajko na twardo, które zjemy, wzmocni nasz organizm, czy nowotwór. Potrzebne są intensywne badania nad skutecznością witaminy C. Generalnie chciałbym przy tej okazji zaapelować do pacjentów, żeby nie wierzyli w to, co jest napisane w internecie. Pytajcie lekarzy, sprawdzajcie ich diagnozy u innych lekarzy, traktujcie nas z największą podejrzliwością, ale nie leczcie się sami. Prof. dr hab. n. med. PAWEŁ LAMPE

Wybitny chirurg, pionier wielu technik zabiegowych, specjalista w zakresie chirurgii przewodu pokarmowego, w tym niezwykle trudnych w leczeniu nowotworów trzustki. W latach 1997-2018 pełnił funkcję kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego w Centralnym Szpitalu Klinicznym im. Kornela Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Wiśnie, winogrona i borówki leczą trzustkę.

Wspomagają pracę, ale nie leczą. Kurkuma i imbir też…

Stosowane w kuchni mogą spowolnić występowanie zmian zapalnych w tym narządzie, bo mają działanie przeciwzapalne. A szpinak i zielona herbata?

Szpinak polecam, bo nawet jak trzustki nie wyleczy, to ma pozytywne profilaktyczne działanie w chorobach jelita grubego, szczególnie w przypadku zalegania w jelicie grubym. Witamina B12 stymuluje rozwój komórek rakowych.

Fakt. Witamina B12 stymuluje rozwój wszystkich komórek, w tym rakowych. Według dzisiejszej wiedzy chorzy na nowotwory nie powinni jej zażywać. Czy pominęłam jakieś mity?

Dla mnie najbardziej intrygującym mitem jest ten o cudownym działaniu witaminy C.

RAK TRZUSTKI, czyli jak wygrać z cichym zabójcą. Profesor PAWEŁ LAMPE w rozmowie z MAGDALENĄ ŻAKOWSKĄ, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2019, str. 222. Kupując tę książkę, wspierasz Fundację Onkologiczną ALIVIA. Dziękujemy Wydawcy za wyrażenie zgody na udostępnienie fragmentu książki.


FELIETON

APRAJSING ZBOOTOWANEGO LAPKA

Współpraca ze znakomitym lifestylowym magazynem (każda okazja dobra, aby przypomnieć o sobie Naczelnemu), to oczywisty powód do satysfakcji. Z drugiej strony jest to równie oczywisty wyzwalacz stresu i napięcia, bo regularnie, w terminie, należy przesłać do redakcji tekst. Nie byle jaki tekst, tylko TEKST! ierwszą linią frontu jest oczywiście Naczelny, drugą – jeszcze ważniejszą – grono szanownych fanów LC. To najbardziej obiektywna weryfikacja, z jaką miałam do czynienia. Więc jest lekki niepokój. Tematów do poruszenia jest oczywiście tyle, ile torebek i butów w wyśnionej garderobie. Nam, kobietom, nieobce jest jednak uczucie pewnej bezradności, które dopada nas w chwili, gdy należy dokonać wyboru – prawda? Przejdźmy zatem do wstępnej selekcji tematów: „Kryzys polityczny w Belgii 2007‒2011”, „Rozwój ruchu komunistycznego w Albanii w I połowie XX wieku”, „Przegląd rodzajów ściegów angielskich”, „Kambium trachealne naczyń wiązowa…” Trach! Tego nawet mój laptop nie wytrzymał. Zastygłam z rękami nad klawiaturą, czekając na cud, ale ciemny ekran wyświetlał jedynie odbicie mojej bezbrzeżnie zdziwionej twarzy. Wyjrzałam przez okno. Sąsiad walczył z opadłym listowiem, kurier szukał miejsca do zaparkowania, a kocur z pobliskiego domostwa czaił się na rodzinę srok, które uwiły sobie gniazdo na drzewie przed domem. Nasz pies nawet nie uniósł łba, a rybki w akwarium... Wróć! Nie mamy akwarium. Ok, to jeszcze nie to – świat wciąż trwał. Wróciłam myślami do komputera i przypomniałam sobie uniwersalne panaceum na większość kłopotów z elektroniką: Weź go z palca. Wzięłam, nawet trzy razy! I nic. Upsss... Syna nie ma, zresztą jego „nadgryzione jabłko” nie nadaje na tych samych falach, co ja. Mąż również w terenie. A ja „w lesie” z felietonem. No przecież nie będę stukać na maszynie – pomyślałam i zachowałam się niczym „Siara” Siarzewski z filmu Machulskiego: Memory, fajf, dzwonię. – No cześć, siostra, streszczaj się, bo mam za minutę kola w kejsie brifa i muszę estymować tajmingi do timu – usłyszałam. – Rany boskie! Co będziesz robił? – zapytałam niespokojnie. – Jak co będę robił? Nie mam czasu, dawaj mi swoje ISIU, bo będę się musiał zwrapować, wrzucę cię na holda albo dam call back później – odpowiedział. – A możesz po prostu oddzwonić? – zapytałam nieśmiało. – No przecież mówię – i roz-

Fot. Magdalena Ostrowicka

P

MARTA ZDANOWSKA łączył się. Chwilę dochodziłam do siebie, trawiąc komunikaty w nieznanym mi języku. Postanowiłam zrobić sobie herbatkę i poczekać. Na wszelki wypadek spróbowałam jeszcze dwa razy „z palca”. Nie pomogło. No cóż. 30 minut później oddzwonił. To znaczy miałam call back. – No teraz cię słucham, rimajdnąłem pokemonom dedlajny, jestem cały twój. Co się stało? – Powiem ci, ale rozmawiaj ze mną po polsku – niemal widziałam oczami wyobraźni, jak wzruszył ramionami po drugiej stronie. – Komputer mi nie działa – dodałam. – Tyle zdążyłem wymyślić sam, po co miałabyś do mnie dzwonić o tej porze? – odparował z lekko wyczuwalnym wyrzutem. – No nie działa. Pisałam sobie i działał, a teraz przestał, nagle mi wszystko zgasło, a pojutrze muszę oddać tekst. – Pojutrze? To czego mi gitarę zawracasz w piątek przed lunchem? Myślałem, że to jest ASAP i masz zapgrejdowany dedlajn. Zajrzę do was wieczorem, się zobaczy. – Ale, ale... – zaczęłam mamrotać. – Żadne ale! Ty, a masz prąd? – zapytał nagle. – Jaki prąd? – No elektryczny, w gniazdku – sprecyzował. – Robisz ze mnie kretynkę? – zapytałam podejrzliwie. – Weź wrzuć luźne gumy, dziewczyno. Brak prądu, niepodłączony kabel i rozładowana bateria odpowiadają za 90%

problemów z hardłerem. Mówię ci to jako ajtimen z piętnastoletnim stażem. Sprawdź bezpieczniki, a potem upewnij się, czy twój laptop jest podłączony do prądu, bo może rzeczywiście siadła ci bateria. – No dobra, sprawdzę, a jeśli to nie to? – Jeśli to nie to, nie wytłumaczę ci przez telefon. Nic nie poradzę, póki go nie zobaczę. – Naprawdę nic nie możesz pomóc w tej chwili? – zapytałam niemal rozpaczliwie. – Nie mogę i módl się, żeby to był brak prądu, bo taka nagła awaria mogła na przykład spowodować aprajzing bedsektorów na hadedeku i trzeba będzie zapuścić mu niski format, a wcześniej czeka nas biforek z beekapem danych. Zabawimy się w Master or servant, jak u Depeszów. – Czy ty mnie obrażasz? – nadąsałam się na wszelki wypadek. – No co ty, staram się uzmysłowić ci, że przyczyn może być wiele. Jak cię lubię i tak nie zrozumiesz. Si yaa! Będę wieczorem – rozłączył się, a ja zostałam jak Himilsbach z angielskim, a właściwie z jakimś innym „obcym językiem”. Nie trzeba było jednak zabaw w Panów i niewolników, nie trzeba było bootować lapka, ani uruchamiać nowej wersji programu flashującego. Przyczyną w istocie był prąd, a dokładnie awaria listwy zasilającej i rozładowanie się baterii. Ta sytuacja nasunęła mi pewną refleksję, związaną ze zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia. Komunikujemy się ze sobą, używając tak wielu różnych języków, że momentami przestajemy się rozumieć. Mówimy dużo, często, o wszystkim. Mówimy cokolwiek, żeby się ślina w gębie nie zagrzała (jak prawił imć Zagłoba). Mało tego – jesteśmy przekonani, że wszystko co mówimy z siłą karabinu maszynowego dociera do naszego odbiorcy. Komunikujemy się, a nie rozmawiamy. Rozmowa zakłada akcję i reakcję, mówienie i słuchanie. W wigilię podobno nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem. Może warto wykorzystać tę okazję, aby znów usłyszeć naszych bliskich? Może warto samemu przemówić ludzkim głosem? Wesołych Świąt.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 5 7


REKLAMA

Nasz gabinet zrodził się z zamiłowania do fizjoterapii. To zainteresowanie i pasja nas połączyły. Ufamy, że rodzinna, domowa atmosfera z profesjonalną opieką czynią to miejsce wyjątkowym, sprzyjając powrotowi do sprawności. Stworzyliśmy gabinet dla pacjentów z dolegliwościami natury ortopedycznej i dla sportowców. Pracujemy z wykorzystaniem nowoczesnych technik: • terapii manualnej • mięśniowo-powięziowych • suchego igłowania • treningu stabilizacyjnego i funkcjonalnego KAROLINA i WOJCIECH GANDORSCY

FIZJOTERAPIA NA LESZCZYNACH: kompleksowa rehabilitacja w or topedii i sporcie, skuteczna pomoc w bólach kręgosłupa, stawów i mięśni, terapia po urazach, wypadk ach i operacjach KONTAKT: Gen. Stanisława Maczka 9, Bielsko-Biała, tel. 781 353 454 www.facebook.com/fizjoterapiabielsko/ fizjoterapialeszczyny@gmail.com • www.fizjoterapialeszczyny.pl


Fot. Novum / Walter Schmidt

KARIERY

DIRK ROSSMANN

MILIONER Z ZASADAMI

Dla większości ludzi Rossmann to nazwa drogerii. Nie kojarzą jej z kimś konkretnym. Niewielu wie, że Rossmann, Dirk Rossmann, twórca i właściciel międzynarodowej sieci drogerii, to niemiecki biznesmen, społecznik i przy okazji, a może przede wszystkim fantastyczny, charyzmatyczny człowiek . Właśnie w Wydawnictwie Znak ukazała się książka o nim, która w fascynujący sposób pokazuje wszystkie twarze

Dirka Rossmanna. Kiedy pojawiła się na niemieckim rynku, od razu stała się bestsellerem. R ozeszła się w ponad 200 tysiącach egzemplarzy. JEŚLI CZEGOŚ CHCĘ, TO CHCĘ W dniu osiemnastych urodzin, 7 września 1964 roku, Dirk Rossmann dostał powołanie do wojska. Był wówczas jedynym żywicielem rodziny: ojciec zmarł sześć lat wcześniej, matka chorowała na reumatyzm, a starszy brat studiował i nie był w stanie pomagać w prowadzeniu małego rodzinnego biznesu – drogerii w Hanowerze. Dirk wiedział, że służba w wojsku oznacza utratę z trudem prowadzonego sklepiku. Postanowił zaskarżyć swoje po-

wołanie i pozwać państwo niemieckie. Do wojska poszedł, ale skutecznie utrudniał życie przełożonym: nie wykonywał poleceń, nie brał udziału w ćwiczeniach, był krnąbrny i nieposłuszny. Wylądował w karcerze, potem został wysłany do szpitala psychiatrycznego. W końcu na znak protestu... wszedł na drzewo. Na największy dąb w okolicy. Prośby i groźby przełożonych nie przyniosły rezultatu. Wokół drzewa zebrał się tłum żołnierzy. Przynosili mu z kantyny piwo i obserwowali rozwój

sytuacji. Dirk Rossmann stał się większą atrakcją niż mecz Bundesligi w telewizji. W końcu do akcji wkroczyła straż pożarna i ściągnęła nieposłusznego żołnierza na ziemię. Po tym incydencie Bundeswehra zwolniła Rossmanna ze służby. Czterdzieści lat później życie dopisało do tej historii pointę: klub oficerski z południa Niemiec zaproponował krnąbrnemu niegdyś żołnierzowi członkostwo honorowe. Dirk Rossmann do dziś nie wie, skąd wziął wtedy odwagę i determinację, by walczyć

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 5 9


o swoje prawa. Jeśli czegoś chcę, to chcę – powtarza w wywiadach. JESTEM PEŁEN SPRZECZNOŚCI Nie miał jeszcze dwóch lat, kiedy ciężko zachorował. Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. W małym mieszkanku Rossmannów było przenikliwie zimno, brakowało opału i jedzenia. Dirk cudem przetrwał ten ciężki czas, a teraz z przekonaniem mówi: Musiałem mieć silną wolę życia. Nieśmiały i zamknięty w sobie chłopiec źle się uczył. Nie znosił szkoły. Jako 14-latek postanowił jednak, że przeczyta i zrozumie Schopenhauera. Przez 4 lata co wieczór studiował rozprawę Świat jako wola i przedstawienie. I dopiął swego. Jeśli czegoś chce, potrafi działać jak opętaniec. Twierdzi, że drzemią w nim dwa bieguny: flegmatyczność i siła woli. Jestem pełen sprzeczności – podkreśla. PRZEDSIĘBIORCZY OD DZIECKA Ojciec Dirka zmarł, gdy chłopak miał 12 lat. Sytuacja rodziny drastycznie się pogorszyła. Dwa lata później Dirk dowiedział się, że jego prawdziwym ojcem jest mężczyzna, którego uważał za wujka. Ta informacja mocno wpłynęła na jego życie. Rodzinie wciąż brakowało pieniędzy, więc musiał wykazywać się pomysłowością, by je zdobywać. Pierwsze 8 marek zarobił w wieku 10 lat, gdy Hannoversche Allgemeine Zeitung opublikowała jego wielkanocny wierszyk. Często pomagał w drogerii prowadzonej przez matkę. Za zaoszczędzone pieniądze kupował czekoladę, którą sprawiedliwie dzielił się z bratem. Na tę chwilę obaj czekali cały tydzień. Możliwe, że Dirk był pierwszym obwoźnym sprzedawcą w Hanowerze. Kupował towary od matki i sprzedawał je, jeżdżąc na rowerze od domu do domu. Był też pionierem wynajmu okazjonalnego. Oferował swój pokój przyjeżdżającym do miasta na imprezy targowe. PIERWSZA WŁASNA DROGERIA Kiedy na początku lat 70. rząd Niemiec postanowił uwolnić ceny na produkty drogeryjne – wcześniej były regulowane przez państwo – Dirk uznał, że to szansa dla niego. Miał wówczas 25 lat i postanowił otworzyć własny sklep. Nawet nie marzył, że ta pierwsza drogeria otwarta w 1972 w Hanowerze zapoczątkuje istnienie międzynarodowej sieci drogeryjnej, znanej w wielu krajach Europy. Pierwszą reklamą sklepu

6 0 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

była ulotka wydrukowana na powielaczu i roznoszona od drzwi do drzwi: Na ustach wszystkich w dzielnicy List jest drogeria-dyskont Rossmann. Mały sklep, świetny wybór, miła obsługa i ponad 1000 niskich cen na znane markowe artykuły. Reklama zadziałała fantastycznie. Otwarcie tego sklepu wyglądało jak otwarcie współczesnej galerii handlowej: ponad tysiąc osób stłoczonych przed wejściem i napierających na szyby. Porządku musiała pilnować policja. To, na co postawił Rossmann, samoobsługa i niskie ceny, było strzałem w dziesiątkę. Inteligentne i pomysłowe akcje promocyjne sprawiły, że nazwisko Rossmann znalazło się na ustach wszystkich. WIDMO BANKRUCTWA Biznes to dla Dirka Rossmanna nie tylko praca nad firmą, ale przede wszystkim nieustanna praca nad sobą. Rossmann opowiada o 10 latach terapii, która była cenną lekcją życia. Tak był zafascynowany psychologią, że pisywał do fachowych pism. Namawia też pracowników, żeby pracowali nad sobą i organizuje im terapię grupową. Jej celem jest poprawa komunikacji w zespołach. Mimo nowoczesnego i odpowiedzialnego podejścia do biznesu, w latach 90. firma otarła się o bankructwo. Kulą u nogi okazały się kredyty zaciągnięte w 20 bankach, by sieć mogła prowadzić ekspansję nie tylko w Niemczech, ale też na rynkach wschodnich. Do tego Dirk zaczął spekulować na giełdzie, oczywiście na kredyt. Stres, napięcie, nieustanna praca i zadłużenie firmy w 1996 doprowadziły go do zawału. Mimo złego stanu zdrowia nie przestawał pracować. W pewnym momencie było tak źle, że jedynym ratunkiem stała się operacja serca. Po tych przejściach biznesmen stał się spokojniejszy, w interesach postawił na szczerość i transparentność. Pokazał bankom raport finansowy i poprosił o rok na wyciągnięcie firmy z długów: 17 banków przychyliło się do prośby, a Rossmann dobrze wykorzystał czas. Po 12 milionach straty w 1996 firma wypracowała milion zysku. I odtąd sukcesywnie rośnie, a on... od czasu do czasu gra w ruletkę. ZAPRACOWANY I LENIWY Teraz biznesmen ma więcej czasu na czytanie (uwielbia Balzaca, Dostojewskiego, Zolę) i chodzenie po parku, a także na działalność społeczną i charytatywną. Jego poglądy i wypowiedzi bywają kontrowersyjne,

ale zawsze szczere. W 1991 z przedsiębiorcą Erhardem Schreiberem założył Niemiecką Fundację Ludność Świata, która działa na rzecz regulacji liczby urodzeń w Afryce. Ostatnie 10 lat uznaje za najlepsze w życiu. Uwielbia spędzać czas na rozmowach z żoną, czytaniu książek i spacerach. Niewielu znam ludzi bardziej leniwych ode mnie. Moja żona mówi, że leniłem się właściwie przez całe życie, choć stoi to w jaskrawej sprzeczności z tym, co osiągnąłem. Najwyraźniej jestem osobnikiem pełnym sprzeczności. Zawsze tak było i pod tym względem nic się już nie zmieni – podkreśla. DROGERIE ROSSMANN Sieć to obecnie 4002 sklepy w Niemczech, Polsce, na Węgrzech, w Czechach, Albanii i Turcji, zatrudniające ponad 55 tys. pracowników, w tym 19 tys. w naszym kraju. Pierwszy sklep w Polsce powstał 23 maja 1993 przy Piotrkowskiej w Łodzi. 30 stycznia 2015 została otwarta tysięczna drogeria w Złotych Tarasach w Warszawie. Obecnie w Polsce pod szyldem Rossmann działa 1360 drogerii. Codziennie robi w nich zakupy ok. 800 tys. osób. Logo firmy powstało w latach 90. Widoczne jest na nim nazwisko założyciela. W literę O wbudowany jest wizerunek centaura, mitycznego skrzyżowania konia i człowieka. Połączenie składa się na nazwisko Rossmann. Słowo ross oznacza rumaka, a mann to człowiek. Do dziś nie wiadomo, kto wpadł na pomysł, żeby centaura użyć do logotypu firmy. Pierwsze projekty z człowiekiem wyrastającym z konia pojawiły się w latach 70. W 2017 drogerie Rossmann osiągnęły obrót w wysokości 9 miliardów euro. Znakiem akcesoriów dla psów w drogeriach Rossmann jest Holly, suczka kanclerza Gerharda Schrödera. Dirk Rossmann mówi, że ludzie bogaci powinni płacić wyższe podatki. Sam chętnie je płaci, a biznes prowadzi transparentnie. W mediach niemieckich jest określany jako milioner z zasadami. Gdy podejmuje ważne decyzje, kieruje się emocjami i intuicją. Prawo jazdy zrobił w wieku 16 lat, a jego pierwszym samochodem był pomarańczowy volkswagen garbus. Teraz jeździ ośmioletnim mercedesem. Używa starego telefonu komórkowego, nie ma laptopa, jachtu ani też prywatnego odrzutowca. Nie nosi przy sobie portfela. Kiedy wychodzi z domu, wkłada do kieszeni kilka banknotów. Moda nie odgrywa w jego życiu żadnej roli.


Fot. Rossmann.de

TWÓRCA SIECI DROGERII Z OKŁADKĄ NIEMIECKIEJ AUTOBIOGRAFII, KTÓRA SPRZEDAŁA SIĘ W 200 TYSIĄCACH EGZEMPLARZY

Mówi DIRK ROSSMANN o uczciwości Przez całe swoje życie starałem się być uczciwy, nawet jeśli w konsekwencji mogło się to obrócić przeciw moim interesom. Dla kogoś, kto żyje z handlu, jest to trudne, bo oczywiście wolałbym nie zrażać do siebie części klientów dlatego, że mam inne od nich przekonania polityczne. Ale próbuję nie ulegać niczyim naciskom, to nie leży zresztą w moim charakterze. Za rzecz najważniejszą i najcenniejszą dla przedsiębiorcy uważam zaufanie, a warunkiem zaufania jest uczciwość. Kto kłamie, temu się nie wierzy. o determinacji Arthur Schopenhauer powiedział kiedyś, że ludzie nie odnoszą w życiu sukcesu, bo za wcześnie się poddają. Pod tym względem zawsze stosowałem właściwą taktykę: nigdy nie poddawałem się za wcześnie.

Potrafię być nieugięty. Jeśli czegoś chcę, to chcę. o pieniądzach Dla kogoś z zewnątrz być może zabrzmi to dziwnie, ale już jako dziesięciolatek wiedziałem, co chcę w życiu robić. Moje życie miało być, po pierwsze, pełne przygód – chciałem po prostu coś przeżyć. Po drugie, chciałem dobrze zarabiać. Nie dla samego posiadania pieniędzy, tylko żeby być wolnym od przymusów i zależności, jakie nękały moją rodzinę. Człowiek potrzebuje pieniędzy, żeby być wolnym. To prosta prawda. o wolności finansowej Wolność zawsze idzie w parze z niezależnością finansową i gospodarczą. Nie chodzi o luksus, o to, żeby mieć największy dom czy najdroższe auto, lecz żeby być wolnym od niepokoju o jutro, o to, za co się będzie żyć, czy będzie się w stanie utrzymać rodzi-

nę. Takie było zawsze moje myślenie i starania w tym kierunku. o byciu ojcem Jeśli dzieci wychowuje się liberalnie, swobodnie i pozwala im się w tym duchu dojrzewać, wyrastają z nich ludzie świadomi siebie, a nie tacy, którzy są dostosowani i na wszystko mówią „tak”. o firmie Obaj moi synowie zajmują kierownicze stanowiska w firmie, Raoul jest szefem odpowiedzialnym za zakup produktów, Daniel jako członek ścisłego kierownictwa czuwa nad ekspansją firmy. Lubię myśleć, że w przyszłości nadal pozostaniemy firmą rodzinną, której historię rozpoczął mój dziadek, otwierając przed stu laty swój sklep. Jego drogeria założona w czasach I wojny światowej trwała w czasach republiki weimarskiej i Trzeciej Rzeszy. Ludzie zawsze kupowali u Roßmanna. o dobroci Mówiłem sobie: „Tylko pełne ręce mogą dawać, kto nic nie ma, ten nie może się dzielić”. o byciu szefem Dzięki terapii grupowej dostałem szansę bycia lepszym szefem. Dobry szef powinien być przewidywalny, autentyczny i konsekwentny. Wtedy jego twarde decyzje również będą akceptowane. Mój styl kierowania ludźmi dzisiaj? Swobodnie, ale konsekwentnie, czasami bardzo serio, a czasem wesoło. Czuję, kiedy jestem napięty do granic albo kiedy zawalam, kiedy nie jestem dobrym szefem. Najważniejsza jest przede wszystkim autentyczność i umiejętność przyznania się do tego, że ma się z czymś problem. Moim celem jest stworzenie dobrego zespołu, w którym przy jasnej hierarchii będą panować otwartość i uczciwe relacje. Najmniej mam w sobie z klasycznego patriarchy. Gdybym miał patriarchalny styl rządzenia, już dawno byśmy splajtowali. o zarządzaniu Myślę, że prawdziwie owocna współpraca możliwa jest w atmosferze zaufania z obu stron. Podstawę zaufania stanowi szczerość. Ludzie, którzy długo ze mną pracują, wiedzą, że mogą mi powiedzieć, co myślą. Jeśli mówię któremuś z nich: „Jak pan myśli, co ja o panu sądzę? ”, najczęściej pierwszą reakcją jest zdumienie, ale potem tym szczersze słyszę odpowiedzi. Moja największa umiejętność jako przedsiębiorcy i szefa to integrowanie ludzi. Jestem człowiekiem, który wyczuwa nieporozumienia i otwarcie o nich mówi. To najczęściej przynosi dobre skutki.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 61


6 2 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Fot. Materiały Prasowe

o sukcesie Kiedy zacząłem zakładać sieć sklepów drogeryjnych, miałem ambicję, by w tej dziedzinie przejąć w Niemczech stery. Dziś prowadzimy 4002 filie w sześciu krajach Europy i w 2017 po raz pierwszy udało nam się przekroczyć granicę 9 miliardów euro obrotu. W rankingu najbogatszych Niemców prowadzonym przez Manager Magazin zajmuję 43. pozycję – nieźle, jeśli wziąć pod uwagę, jakie były moje początki i jak niepewny był wtedy mój dalszy los. Kiedy mówię, że jestem lekko zwariowany – moja żona twierdzi, że lekko to mało powiedziane – to nie jest żadna kokieteria. Może trzeba być troszkę innym niż większość, by móc osiągnąć wielki sukces. o pracy w Polsce Mniej więcej w 1994 pojechałem z moim synem Danielem do Polski na decydującą rozmowę z tamtejszymi menadżerami. Ci ludzie wychowani w czasach komunizmu nie znali nic innego poza gospodarką planową i jasną strukturą władzy. Co oznaczało, że jeden decyduje, inny wykonuje. Polscy menadżerowie nie rozumieli, że znacznie więcej można osiągnąć poprzez dialog i otwartość, w tym lepsze porozumienie wewnątrz firmy. Z każdym z nich siadałem przy stole osobno, rozmawiałem godzinę, ale widziałem, że do nich nie trafiam. Im chodziło praktycznie tylko o to, kto powinien wydawać decyzje, a kto słuchać; kto ma ostatnie słowo. Oczywiście decyduje szef i on nadaje ton, ale w moim rozumieniu trzeba stawiać na współpracę, na angażowanie współpracowników w sprawy przedsiębiorstwa. Tylko wtedy może ono dobrze funkcjonować. Jak jednak miałem znaleźć w Polsce ludzi, którzy by w sposób nowoczesny pojmowali kierowanie przedsiębiorstwem i byli w stanie wspólnie dopracowywać się najlepszych rozwiązań? W międzyczasie wiele się zmieniło. Dziś mamy świetny zespół pracowników w Polsce i w innych krajach Europy Wschodniej, w których jesteśmy aktywni. Tylko w Polsce nasze obroty wynoszą ponad 2 miliardy euro, przy 1360 sklepach. W Polsce rzadko używa się określenia drogeria, mówi się po prostu: Rossmann. Staliśmy się synonimem tego terminu, tak jak Adidas jest synonimem butów sportowych. o pracownikach Dziś wiem, że my, przedsiębiorcy, robimy wielki błąd, domagając się od ludzi efektów w pracy i nie oferując im – nie mam tu na myśli uczciwego wynagrodzenia – nic w zamian. Dopiero gdy to zmienimy

ROSSMANN: TO, CO MNIE CZYNI BOGATYM, TO RELACJE MIĘDZYLUDZKIE, KTÓRE WSZYSTKIEMU NADAJĄ SENS

(i to pod warunkiem, że dopisze nam szczęście), możemy coś od nich uzyskać. W wywiadzie dla Financial Times powiedziałem kiedyś, że w moim przedsiębiorstwie chodzi o to, żeby ludzie chętnie przychodzili do pracy. Naprawdę tak uważam. Tylko w ten sposób mogę jako przedsiębiorca mówić o długofalowym sukcesie. Błędy zdarzają się zawsze i wszędzie, jestem tego najlepszym przykładem. Ale tylko wtedy, kiedy otwarcie umie się o nich rozmawiać, można ich uniknąć na przyszłość. A jeśli się je jeszcze analizuje, wszystko się poprawia. o zaufaniu Najcenniejszą rzeczą, którą wypracowaliśmy przez lata, jest zaufanie. Zaufanie stanowi podstawę wspólnego życia i współpracy między ludźmi. Wcześnie zrozumiałem, także po moich doświadczeniach, że inteligencja jednej osoby nigdy nie gwarantuje sukcesu przedsiębiorstwa. Sukces gwarantuje natomiast inteligencja wspólnoty. Oczywiście zdarza się, że bardziej lubię tego czy innego pracownika, ale mimo to staram się być obiektywny. To mi się zawsze udawało, zwłaszcza w ostatnich 20 latach. Silna wspólnota, kontynuacja i – jeśli niebo pozwoli – zdrowie: to są filary sukcesu. o porażce Słowa „porażka” nie używam. Mogę żyć z trudnościami, wyzwaniami, problemami, przeciwnościami – tak, z tym mogę żyć. „Pokonywanie przeciwności” to trafne określenie na moje radzenie sobie z trudnymi sytuacjami. Tak jak na przykład moje wdrapanie się na drzewo w akcie protestu przeciw służbie wojskowej. Albo później, gdy jako szef firmy musiałem walczyć z wewnętrzny-

mi oporami, kiedy przyszło mi zwolnić złego pracownika. (...) Ale – jest to również nauka płynąca z doświadczeń roku 1996 – nauczyłem się, że nie należy walczyć za wszelką cenę. Zrozumiałem, że nie muszę być najlepszy we wszystkim, dopóki mam pracowników, którzy są mądrzejsi ode mnie. Mam umiejętność wykuwania wspólnoty, w której każdy zgodnie ze swoimi uzdolnieniami daje z siebie to, co najlepsze. o konkurentach Często zadawano mi pytanie, czy nie mam wyrzutów sumienia, że polityką cenową i ekspansją Rossmann zagraża mniejszym konkurentom. Odpowiadałem wtedy, że wolę być myśliwym niż zwierzyną łowną. Jeśli uczestniczy się w ostrej konkurencji, nie można wszystkim dogodzić. A konkurencja – o tym trzeba pamiętać – wymusza niższe ceny, co w ostatecznym efekcie jest korzystne dla klientów. Mimo konkurencji trzeba jednak działać fair. Moja zasada brzmi: nie być bezwzględnym, zwracać uwagę na innych ludzi. Odnosi się to zarówno życia prywatnego, jak i zawodowego. To zaś oznacza, że jestem właściwie kiepskim handlowcem. Kiedy chcę coś od kogoś odkupić, od razu podaję maksymalną cenę, jaką mogę zaoferować. o bogactwie Tak, jestem niewiarygodnie zamożnym człowiekiem i mam tu na myśli różne aspekty życia; może trafniejsze byłoby słowo „majętny”. To, co mnie czyni bogatym w szerokim sensie, to relacje międzyludzkie, jakie wykształciły się z upływem lat, wspólnota z ludźmi, która wszystkiemu nadaje sens. Za to jestem losowi bardzo wdzięczny.


o hazardzie Granie jest moją pasją i lubię wygrywać. Ale jeśli tracę, świat się nie wali. Umiem przegrywać. Lecz kiedy gram, jestem w stu procentach nastawiony na wygraną. Potrafię na przykład przez osiem godzin nieprzerwanie grać w skata. Cała moja rodzina uwielbia grę, współzawodnictwo. Piłka czy stół tenisowy wystarczą, żebyśmy wszyscy byli szczęśliwi. o polityce Jeśli politycy z trudem nadążają za wydarzeniami, nie mając wizji przyszłości, skutki są fatalne. Odpowiedzialna polityka nie może być obliczona na efekt, powinna być prowadzona z myślą o konsekwencjach. o szczęściu w życiu i biznesie Wiem, że zawsze miałem wielkie szczęście. Nie sądzę zarozumiale, że wszystko, co osiągnąłem, jest moją zasługą. Zapewne nie wszystkie moje posunięcia były błędne, ale bez szczypty szczęścia, polegającej na tym, żeby we właściwym czasie być na właściwym miejscu i spotkać ludzi, którzy byli gotowi iść ze mną i mnie wspierać, wiele rzeczy byłoby niemożliwych.

o wytrwałości Wielu ludzi napina się i wysila, lecz ma poczucie, że ich sprawy nie posuwają się do przodu. Jeśli ktoś naprawdę bardzo się przykłada, jest wytrwały, nie poddaje się i robi swoje, wtedy w pewnym momencie stwierdzi: o, nie muszę się już tak natężać, prąd spraw sam mnie niesie. Przedarłem się przez mielizny, zostawiłem je za sobą. Wszystko posuwa się naprzód, trud się opłacił. Cierpliwość zostaje nagrodzona, wiem to. o elastyczności Lubię porównywać się do kota. Kot potrafi być niesłychanie szybki, gotów w każdej chwili do skoku, umie błyskawicznie reagować, ale potrafi też godzinę czy dwie się wylegiwać i nie robić nic. W życiu potrzebne są obie te umiejętności. Potrzebna jest refleksyjność, uważność, umiejętność wycofania się, ale czasami trzeba też z impetem w coś się włączyć, wziąć szybko sprawy w swoje ręce. Trzeba umieć powiedzieć: dotąd i ani kroku dalej. To nie ze mną. Należy umieć stawiać granice, uczyć się czasami mówić „nie” Opinie Dirka Rossmanna pochodzą z książki ...i wtedy wspiąłem się na drzewo

Dirk Rossmann ...i wtedy wspiąłem się na drzewo. Opowieść o karierze, odwadze i życiu. SIW Znak 2019 (www.znak.com.pl). Przekład Urszula Poprawska. Stron 320. REKLAMA

Joanna Skorek-Kopcik

HOLISTYCZNA PIELĘGNACJA • • • • •

tel: 515 903 300 Joannaskorekkopcik@gmail.com SARNÓW koło Będzina ul. Główna 8b

japoński masaż twarzy KOBIDO ajurwedyjskie masaże twarzy i ciała terapie odmładzające kwasami mezoterapia mikroigłowa twarzy indywidualnie dobrane programy pielęgnacyjne


Fot. Materiały Prasowe

PROJEKT JESTEM PIĘKNA

DOCENIAJMY WARTOŚCI PŁYNĄCE Z MASAŻU I ZABIEGÓW STYMULUJĄCYCH SKÓRĘ BEZ ZABIEGÓW INWAZYJNYCH

HOLISTYCZNA DROGA KU ZDROWIU

CIESZY MNIE CORAZ BARDZIEJ ŚWIADOME PODEJŚCIE do terapii odmładzających. Chcemy wyglądać młodo i być w dobrej formie, ale zależy nam też na zdrowym, racjonalnym podejściu do tematów urodowych. Coraz częściej zaczynamy sobie zdawać sprawę, że jedyną skuteczną drogą ku poprawie jakości życia jest wprowadzenie zdrowych, regularnych nawyków. Chodzi o równowagę na poziomie ciała, umysłu, ducha i emocji. Mówią o tym lekarze, kosmetolodzy, fizjoterapeuci i dietetycy. W CZASIE KONFERENCJI SZCZEGÓLNE ZAINTERESOWANIE WZBUDZIŁ wykład prof. dr hab. nauk chemicznych Walentyny N. Burkowej z Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych, dyrektor Instytutu Naukowo-Badawczego Biolit z Tomska.

6 4 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Fot. Magdalena Ostrowicka

W listopadzie odbyła się w Katowicach międzynarodowa konferencja naukowa „Holistic Health & Beauty”. Była to już trzecia edycja tej konferencji, a ilość uczestników utwierdziła mnie w przekonaniu, że kilka lat temu, wprowadzając do zabiegów kosmetycznych holistyczne koncepcje zdrowia i urody, podjęłam właściwe działania.

JOANNA SKOREK-KOPCIK

Pani profesor jest autorką wielu artykułów i publikacji naukowych na temat wykorzystania zaawansowanej wiedzy o związkach roślinnych do praktyki klinicznej. Opracowała program medycyny profilaktycznej i rekonstrukcyjnej na bazie preparatów naturalnych, produkowanych na czystych ekologicznie obszarach Syberii i Ałtaju. Dowodzi, że otrzymywane w ten sposób wyciągi roślinne w sposób holistyczny wpływają na utrzymanie zdrowia organizmu. Jest to bardzo istotne w profilaktyce przeciwstarzeniowej, ponieważ nie możemy mówić o odmładzaniu skóry bez zadbania o zdrowie organów wewnętrznych. Te, niestety, narażone na szkodliwe związki zawarte w powietrzu i pożywieniu, są coraz słabsze. Niepokojące jest to, że zwiększa się liczba młodych osób, u których wykryto nowotwory. Żyjemy dłużej, wyglądamy lepiej niż


WIDZĘ POZYTYWNE EFEKTY U ZADOWOLONYCH KLIENTEK i jestem szczęśliwa. Są salony kosmetyczne, które mocno promują taping twarzy (zabieg z wykorzystaniem plastrów liftingujących), bańki do masażu twarzy i akupunkturę jako formę anti-age. Ja lubię łączyć różne terapie, żeby bodźcować skórę, i oprócz masaży wykonuję mezoterapię mikroigłową i zabiegi z kwasami. Jestem przekonana, że za rok na konferencji holistycznej w Katowicach pojawi się jeszcze więcej osób. Dwudniowy cykl wykładów i warsztatów pokazał, jak bardzo potrzebujemy wiedzy o naturalnych metodach leczniczych i profilaktyce zdrowia. Jeśli w odpowiedni sposób zadbamy o ciało i umysł, będziemy dłużej cieszyć się dobrą kondycją i młodym, naturalnym wyglądem.

ZDROWE NAWYKI W ŻYWIENIU TO PIERWSZY KROK DO UZYSKANIA BALANSU CIAŁA, UMYSŁU I DUCHA

*** Czytelnikom Lady’s Club życzę w nowym roku dobrych wyborów pielęgnacyjnych i zapraszam do mojego gabinetu Holistyczna Pielęgnacja. Może to będzie początek Waszej holistycznej drogi ku zdrowiu? Autorka jest kosmetologiem, ekspertem ds. zdrowia i urody

Fot. People Images

JESTEM PRZEKONANA, ŻE HOLISTYCZNY NURT W KOSMETOLOGII to już nie tylko trend czy moda. To po prostu zmiana sposobu myślenia o urodzie i pielęgnacji. Moje klientki doceniają wartości płynące z masażu twarzy i zabiegów stymulujących skórę bez konieczności inwazyjnych zabiegów przy użyciu wypełniaczy, botoksu czy nici liftingujących. Chcę być wiarygodna w swoich działaniach i daję dobry przykład. Czasem panie są zaskoczone, kiedy słyszą, ile mam lat, a stosuję tylko naturalne sposoby na poprawę napięcia i jędrności skóry. Staram się wysypiać, praktykuję jogę, dbam o to, żeby w mojej diecie było dużo warzyw. Lubię stymulować skórę kwasami i masażami. Na japoński masaż

twarzy kobido (nieinwazyjny lifting twarzy) chodzę do zaprzyjaźnionej terapeutki pani Izy. Rewelacyjne efekty przynoszą joga twarzy i automasaż, wykonywane na bazie naturalnych olejów. Polecam popularny w ajurwedzie olej sezamowy, który jest bogaty w kwasy omega 6, witaminę E i skwalen.

Fot. Shuter Stock

nasi dziadkowie, ale też częściej chorujemy. Organizmy są słabsze. Małe dzieci chorują na astmę, cukrzycę, mają nadwagę i alergie pokarmowe. Przyczyn należy upatrywać w zmodyfikowanej żywności, postępującym uprzemysłowieniu, promieniowaniu jonizującym. Życie w biegu nam nie służy, dlatego tak chętnie sięgamy do medycyny chińskiej, ziołolecznictwa i naturalnych zabiegów pielęgnacyjnych.

ŻYCIE W BIEGU NAM NIE SŁUŻY, DLATEGO SIĘGAMY DO JOGI, MEDYCYNY CHIŃSKIEJ, ZIOŁOLECZNICTWA.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 6 5


Fot.stock Photo

TRENER OSOBISTY

ĆWICZENIA DLA SENIORA DAWID CEMBALA

W ZDROWYM CIELE ZDROWY DUCH. JAK WIECIE, REGULARNA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA WPŁYWA ZBAWIENNIE NA SPOWOLNIENIE PROCESU STARZENIA SIĘ. JEDNAK GDY ZACZYNAMY MYŚLEĆ O SIŁOWNI, KOJARZY NAM SIĘ ONA Z MIEJSCEM PEŁNYM MŁODYCH, WYSPORTOWANYCH I ZDROWYCH LUDZI. TO BŁĄD! CZY WIEK MOŻE BYĆ JAKĄKOLWIEK PRZESZKODĄ? CZY PO SZEŚĆDZIESIĄTCE NIE MOŻNA REGULARNIE ĆWICZYĆ W FITNESS KLUBIE? NIE

N

ajwyższy czas, by trening siłowy zaczęli doceniać także seniorzy, ponieważ badania naukowe potwierdzają, że ćwiczenia z obciążeniami przynoszą osobom starszym dużo korzyści zdrowotnych. Dobrze dobrane i regularnie wykonywane ćwiczenia siłowe cofają zegar biologiczny o 10‒15 lat. Seniorzy, którzy odwiedzają siłownię, wyglądają młodziej, są sprawniejsi, zdrowsi i przede wszystkim szczęśliwsi. Trening siłowy po 60. roku życia nie tylko

6 6 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

zwiększa masę mięśniową, ale także spowalnia zanik mięśni, wzmacnia kości i więzadła. ZALETY TRENINGU SIŁOWEGO 1. Wzmacnia kości i mięśnie – z upływem lat tracimy tkankę kostną i mięśniową, przez co spada sprawność organizmu. Dzięki odpowiednim ćwiczeniom spowalniamy rozwój osteoporozy i zmniejszamy ryzyko złamań przy upadku. Mocniejsze mięśnie to ogólna lepsza wydolność organizmu. sprawność i

Fot. Szymon Wójcik

TYLKO MOŻNA, ALE WARTO!

Zmniejszamy ryzyko utraty równowagi i powstania kontuzji. 2. Wzmacnia serce – nasze serce słabnie z upływem lat. Żeby pompować krew,


Fot. Materiały Prasowe

LUDZIE W STARSZYM WIEKU POWINNI ĆWICZYĆ POD OKIEM DOŚWIADCZONYCH TRENERÓW

8. Pozwala zmniejszyć ilość przyjmowanych leków – jak wiemy, regularne ćwiczenia zmniejszają bóle stawów, nadciśnienie, regulują poziom cukru, dzięki czemu można odstawić część przyjmowanych leków. W klubach fitness zajęcia dla seniorów stają się coraz bardziej popularne, widać więcej osób po 60. roku życia zainteresowanych treningami z pomocą doświadczonych trenerów, którzy pozwolą im zachować zdrowe i silne ciało. Warto jednak przed rozpoczęciem ćwiczeń wybrać się do lekarza, żeby mieć pewność, że nie rozwija się w nas żadna choroba czy zwyrodnienie. Po badaniach lekarz powie, jakie są wskazania czy też przeciwskazania do ruchu, a trener dzięki temu będzie mógł rozpisać prawidłowy plan treningowy. Ruch musi być dostosowany do możliwości seniora. Ma to być forma rehabilitacji i szansa na poprawę zdrowia.

Fot. CSUK

musi być szybsze. To niekorzystny proces dla układu krążenia. Przez regularny trening wzmacniamy serce, przez co usprawniamy pracę układu krwionośnego. Udowodniono, że dzięki ćwiczeniom siłowym obniża się tętno i normuje ciśnienie krwi. 3. Zmniejsza ryzyko wystąpienia poważnej miażdżycy poprzez poprawę elastyczności naczyń krwionośnych. 4. Chroni i leczy stawy – trening siłowy jest idealny dla osób, które mają problemy ze stawami lub nadwagą, ponieważ odbywa się on w powolnym tempie przy pełnej kontroli ruchu. Nie ma w nim silnych uderzeń stóp o podłoże ani wyskoków, więc nie nadweręża chorych, przeciążonych stawów. W czasie ćwiczeń wytwarza się więcej mazi stawowej, odżywiającej i leczącej stawy. 5. Wspomaga leczenie cukrzycy – ćwiczenia są bardzo zalecane osobom z cukrzycą lub insulinoopornością, ponieważ uwrażliwiają komórki na działanie insuliny. 6. Poprawia pracę mózgu i pamięć – w czasie ćwiczeń komórki mózgu są regularnie dotleniane. W organizmie wytwarzają się hormony stymulujące pracę centralnego układu nerwowego. 7. Poprawia samopoczucie i wygląd – redukuje wagę, o którą w starszym wieku trudniej zadbać ze względu na spowolniony metabolizm. W przypadku kobiet: pozytywne zmiany w gospodarce hormonalnej, widoczne przede wszystkim w okresie menopauzy. Regularny ruch pomaga utrzymać prostą sylwetkę i kształtuje mięśnie. W czasie treningu mózg wytwarza endorfiny, hormony szczęścia, więc poprawia się nastrój.

TRENINGI W GRUPIE SĄ BARDZIEJ EFEKTYWNE – WARTO CHODZIĆ NA ZAJĘCIA ZE ZNAJOMYMI

PODSTAWOWE ZASADY ĆWICZEŃ 1. Nie powodować bólu, nie pogarszać problemów, niezależnie od tego, czy są to kontuzje pourazowe czy zwyrodnieniowe. To najważniejsza zasada. Wyczerpanie, bóle stawów czy mięśni nie są normalną reakcją po standardowym, regularnym treningu. Jeżeli takie dolegliwości doskwierają zbyt długo, należy skonsultować się z lekarzem. 2. Nie jest wskazane, by seniorzy ćwiczyli beztlenowo. Tego typu trening niesie za sobą ryzyko podniesienia ciśnienia tętniczego, z którym często borykają się osoby po 60. roku życia. 3. Przed podjęciem ćwiczeń należy skonsultować ich intensywność i kolejność z trenerem. Unikniemy w ten sposób kontuzji i szybciej odczujemy korzyści. 4. Nie należy mocno forsować organizmu. Lepiej ćwiczyć mniej i wolniej, a częściej. Pamiętajmy, by każdy trening rozpocząć rozgrzewką przygotowującą mięśnie i stawy do wysiłku. Zmniejszymy w ten sposób ryzyko kontuzji. Treningi wzmacniają mięśnie i kości, toteż po zakończeniu zajęć nie należy zapominać o ćwiczeniach rozciągających. Dają one zdecydowanie większą swobodę ruchów, pozwalają na aktywność i mimo upływu lat wzmacniają wytrzymałość i siłę.

Autor jest absolwentem Beskidzkiej Wyższej Szkoły Umiejętności w Żywcu na kierunku fizjoterapia, pasjonatem sportów siłowych, wytrzymałościowych i treningu funkcjonalnego. Więcej na www.twojtrener.bielsko.pl.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 6 7


REKLAMA REKLAMA REKLAMA

Świąt białych, pachnących choinką, skrzypiących śniegiem pod butami, spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze. I szczęśliwego Nowego Roku 2020. MAGDA MAGDALENA OSTROWICKA FOT. ROMAN HRYCIÓW

FOTOGRAFIA • wizerunkowa • biznesowa • komercyjna • ślubna • portretowa • katalogowa • reportażowa • fashion • beauty/faces • models • sesje w studiu i plenerze • sesje rodzinne • sesje kobiece i dziecięce

www.cobraostra.pl • cobraostra@cobraostra.pl • tel. 513 740 783 www.facebook.com/cobraostra •

www.instagram.com/cobraostra

• Nie masz czasu na prowadzenie firmowej strony na Facebooku czy LinkedIn? • Promujesz posty, ale reklama nie jest efektywna? • Nie wiesz, jakie jeszcze działania podjąć, aby zaistnieć w wyszukiwarce Google?

ROZPOCZNIJ WSPÓŁPRACĘ Z PRAKTYKIEM MARKETINGU INTERNETOWEGO Zobacz, w czym mogę Ci pomóc: ✓ przygotowywanie i prowadzenie kampanii płatnych w mediach społecznościowych, a także ustawianie pojedynczych reklam ✓ prowadzenie stron w mediach społecznościowych ✓ audyt strony www wraz z analizą konkurencji ✓ przygotowanie do kampanii Google Ads ✓ szkolenia dla Ciebie i pracowników

Zapraszam do współpracy! JOLANTA KUBATEK www.fasteps.pl • biuro@fasteps.pl • tel. 793 905 008


MODA

gently Ĺ‚agodnie


7 0 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9



7 2 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9


concept & photo Magdalena Ostrowicka www.CobraOstra.pl model Weronika Krawczyk Grabowska Models / www.grabowskamodels.pl make-up artist Ewa Heczko /

www.facebook.com/ewazalotmakeup

lingerie Vanilla Body Shop / www.vanillabodyshop.pl space Novel Home / www.novelhome.com.pl especially for Lady’s Club www.LadysClub-Magazyn.pl


ZAGR A JMY W ZIELONE Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach

D

zień Czystego Powietrza ustanowiony został 14 listopada w 2005 roku przez Fundację Ekologiczną Arka z Bielska-Białej. I właśnie dzięki Arce, wspieranej przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, powstaje coraz więcej inicjatyw poprawiających jakość powietrza, którym oddychamy. Tegoroczny Dzień Czystego Powietrza był doskonałą okazją, by przypomnieć, że spalanie śmieci w piecach niesie poważne konsekwencje nie tylko dla środowiska, ale przede wszystkim dla zdrowia i życia mieszkańców. O tym, jak się tworzy smog i jaki ma skład mówiła Alicja Fober z Fundacji Ekologicznej Arka. 14 listopada w Galerii Sfera otwarta została pierwsza w kraju Tlenodajnia – miejsce, gdzie można nie tylko łyknąć świeżego powietrza, ale także poczy-

MONIKA MAGNER (Z LEWEJ) I DAGMARA GĄSIOREK ZE SFERY BYŁY GOSPODYNIAMI OTWARCIA TLENODAJNI. Z PRAWEJ ANITA SOWA Z KWIACIARNI SOFI FLORA

tać, odpocząć lub wziąć udział w warsztatach ekologicznych. Na pomysł stworzenia Tlenodajni wpadł Wojciech Owczarz, prezes Arki. Przed dwoma laty Bielsko-Biała znalazło się na niechlubnej liście 50 miast w Europie o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu. Największy udział w zanieczyszczeniu ma niska emisja, której źródłem jest trujący dym z nieefektywnych, nieekologicznych pieców w domach jednorodzinnych. Dyrektor Sfery, Monika Magner, podkreśliła, że galeria zdecydowała się na otwarcie miejsca wolnego od smogu, ponieważ od dawna wspiera inicjatywy proekologiczne, a problem złego powietrza dotyka wszystkich mieszkańców. W Tlenodajni zastosowano m.in. oczyszczacze powietrza, które jest dodatkowo filtrowane przez specjalne rośliny. Nad ich doborem i stanem czuwa bielska Sofi Flora. Zdaniem Anity Sowy z tej kwiaciarni, najlepiej oczyszczają powietrze chrobotek, skrzydłokwiat, bluszcz, monstery, difenbachia, paproć i sansewieria. Tlenodajnia jest bezpłatna i czynna w godzinach działalności galerii. W czwartki są tam organizowane warsztaty, podczas których dzieci i młodzież dowiedzą się, czym jest smog i jak się przed nim ustrzec.

Fot. Materiały prasowe

BIELSKA TLENODAJNIA

PLAKAT NA TEGOROCZNY DZIEŃ CZYSTEGO POWIETRZA

Mieszkańcy regionu mogą wpłynąć na jakość powietrza, inwestując w środowisko. Taką możliwość dają programy Czyste Powietrze i Mój Prąd. Dzięki nim w WFOŚiGW można zdobyć dofinansowanie na wymianę systemu ogrzewania na ekologiczny, docieplenie domu, a także montaż instalacji odnawialnych źródeł energii, by produkować prąd i ciepło na własne potrzeby.

DORADCY ENERGETYCZNI JUŻ POMAGAJĄ N a czym polega rola doradcy energetycznego? W jakich sprawach można się do niego zwrócić? Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach bierze udział w ogólnopolskim projekcie wsparcia doradczego dla sektora publicznego, mieszkaniowego, przedsiębiorców i osób fizycznych. Projekt polega na doradzaniu nieodpłatnie w sprawach efektywności energetycznej i gospodarki niskoemisyjnej, a także odnawialnych źródeł energii. Jeśli przedsiębiorca, samorząd terytorialny, wspólnota mieszkaniowa czy osoba fizyczna chcieliby poprawić efektywność energetyczną, zmniejszając zużycie energii cieplnej czy elektrycznej, mogą zwrócić się do doradcy, który wskaże, gdzie trzeba szukać wsparcia w postaci na przykład dofinansowania do termomoderni-

74 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

zacji czy wymiany starego pieca na nowy. W WFOŚiGW w Katowicach pracuje 5 osób, które po przejściu kilkutygodniowego szkolenia, zakończonego egzaminem, otrzymały tytuły certyfikowanego doradcy energetycznego. Doradcom przypisane zostały poszczególne gminy, w których świadczą swoje usługi. Województwo śląskie podzielone zostało na 5 regionów – do każdego z nich przypisano ok. 30 spośród 167 gmin. Prezes Funduszu, Tomasz Bednarek, i certyfikowani doradcy energetyczni wzięli niedawno udział w cyklu audycji Radia Katowice Doradca energetyczny – w czym mogę pomóc? Fachowych porad można wysłuchać na stronie www.wfosigw.katowice.pl/ doradcy-energetyczni/2503-doradca-energetyczny-w-czym-moge-pomoc.html?

KONTAKT Z DORADCAMI Kierownik Zespołu Doradców Energetycznych: Elżbieta Kisiel Tel. 32 60 32 268, 887 447 771, e-mail: e.kisiel@wfosigw.katowice.pl Dodatkowy e-mail: doradztwo@wfosigw. katowice.pl. Biuro Doradców Energetycznych: ul. Wita Stwosza 2, Katowice, segment A, pokoje 201, 204 i 205, czynne w dni robocze, godz. 8-15. Lista doradców: www.wfosigw.katowice. pl/kontakt-de.html.


ZAGR A JMY W ZIELONE Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach

PRACOWNIE ŚLĄSKIE I BESKIDZKIE

Kolejne Zielone Pracownie otwarte zostały w ostatnich tygodniach w szkołach województwa śląskiego. Powstały one przy znaczącym wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w K atowicach.

W OTWARCIU PRACOWNI W SP NR 17 W ŚWIĘTOCHŁOWICACH I SP NR 19 W LIPINACH ŚLĄSKICH WZIĘLI UDZIAŁ PREZES FUNDUSZU TOMASZ BEDNAREK I RADNY WOJEWÓDZKI RAFAŁ KANDZIORA

kompleksowo wyremontowana i doskonale wyposażona. 11 października w SP im. Kornela Makuszyńskiego w Zajączkach Drugich w gminie Krzepice otwarto pracownię „Eko-Zajączek”, już 34. w ramach 5. edycji konkursu Zielona Pracownia 2019. Kolejne powstały w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Lipowej, a także w Twardorzeczce, Słotwinie i Siennej, w SP nr 2 w Chełmie Śląskim oraz w SP nr 6 w Czuchowie w gminie Czerwionka-Leszczyny. To zadanie kosztowało 45 tys. zł, z czego ok. 30 tys. przekazał WFOŚiGW, a pozostałe 15 tys. dołożyła gmina. Adam Lewandowski, zastępca prezesa Zarządu Funduszu, otworzył

ekopracownię „Z Beskidów w świat” w SP w Jaworzynce. Fotorolety okienne przedstawiają tam zdjęcia płazów i gadów karpackich, w gablotach eksponowane są skały i minerały z regionu. W pracowni powstał Kącik Badacza do zadań praktycznych – pracy z mikroskopem, przeprowadzenia doświadczeń i pomiarów. Koszt pracowni to 38 tys. zł. Szkoła uzyskała nagrodę i dofinansowanie w wysokości 37 tys. zł. Z kolei w SP nr 6 z Oddziałami Integracyjnymi im. Jana Pawła II w Łaziskach Górnych otwarta została pracownia przyrodniczo-ekologiczna „Czas na las”, gdzie kwota dofinansowania z Funduszu wyniosła 37,5 tys. zł.

Zdjęcia Wfośigw Katowice

października klasy przystosowane do prowadzenia lekcji przyrody i biologii na wysokim poziomie otwarte zostały w SP z Oddziałami Integracyjnymi nr 17 w Świętochłowicach i SP nr 19 im. Bolesława Chrobrego w Lipinach Śląskich. W każdej sali znajdują się tablice multimedialne i przyrządy do przeprowadzania badań. Z kolei 19 października w SP im. Józefa Piłsudskiego w Czernichowie odbyło się uroczyste otwarcie nowoczesnej pracowni przyrodniczo-ekologicznej „W krainie rzeki Soły”. Szkoła wzięła udział w konkursie WFOŚiGW na tworzenie pracowni do nauki przyrody, biologii i ekologii. W wydarzeniu wzięli udział członek Rady Nadzorczej WFOŚiGW Przemysław Drabek i radny wojewódzki Stanisław Baczyński. Otwarciu Zielonej Pracowni towarzyszył piknik ekologiczny „Cud-Miód”. Zielone Pracownie otwarte zostały także w Powiatowym Zespole Szkół w Lędzinach, w SP im. Władysława Broniewskiego w Dąbrowie Zielonej i Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Gorzyczkach, gdzie sala o nazwie „Zielony Zakątek” została

Fot. Miasto Świętochłowice

23

1 2 1. PROMESY NA ZAKUP SPRZĘTU PRZEKAZUJE TOMASZ BEDNAREK, PREZES WFOŚIGW W KATOWICACH • 2. PAMIĄTKOWA FOTOGRAFIA Z UROCZYSTOŚCI W WODZISŁAWIU ŚL.

WSPARCIE DLA STRAŻAKÓW

N

a placu manewrowym przed Komendą Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Wodzisławiu Śląskim odbyła się na początku października uroczystość przekazania samochodów ratowniczo-gaśniczych dla jednostek OSP w Turzy Śląskiej i Biertułtowach. Przedstawiciele Zarządu Wojewódzkiego

Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, Tomasz Bednarek i Adam Lewandowski, przekazali także 56 promes na kwotę ponad 220 tys. zł dla jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych z powiatów wodzisławskiego, raciborskiego i rybnickiego oraz z Żor i Jastrzębia-Zdroju

na zakup specjalistycznego sprzętu i wyposażenia. W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej, w tym śląski komendant wojewódzki PSP nadbryg. Jacek Kleszczewski, komendanci powiatowi i miejscy, przedstawiciele Ministerstwa Energii, posłowie i radni wojewódzcy.

N R 6 3 / 2 0 1 9 • L A DY ’ S C L U B 7 5


WSZĘDZIE PROBLEMY. PRZELUDNIENIE, UCHODŹCY, ZANIECZYSZCZENIE ŚRODOWISKA. CHINY ŚCIGAJĄ SIĘ ZE STANAMI, A MOŻE ODWROTNIE. UNIA EUROPEJSKA CHWIEJE SIĘ W POSADACH. BREXIT NIE MOŻE SIĘ SKOŃCZYĆ, CHYBA NAWET NA DOBRE SIĘ NIE ZACZĄŁ. W POLSCE DYWAGACJE DOTYCZĄCE KANDYDATÓW W PRZYSZŁOROCZNYCH WYBORACH PREZYDENCKICH. ZAMIESZANIE WOKÓŁ KRAJOWEJ RADY SĄDOWNICTWA I TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO. SMOG JUŻ NIE TYLKO ZIMOWY...

EWA KASSALA

Fot. Sylwia Stasikowska-Wieczorek

FELIETON

RÓŻOWA MAGIA

NO TAK, DUŻO SIĘ DZIEJE, JAK ZAWSZE. A my? Wiemy o tym wszystkim więcej lub mniej, ale tak naprawdę jesteśmy zaprzątnięci przede wszystkim codziennością, nazywaną bez żadnego powodu szarą. Teraz przygotowujemy się do świąt. Ach, jak szybko ten czas leci – myślimy. Dopiero ustawialiśmy choinkę, a tu znów Boże Narodzenie. Każdego dnia biegniemy w zadyszce. Do pracy, do domu, na kolejne spotkanie. Mamy tysiące spraw do załatwienia. Czasami nie nadążamy z tempem, które sobie narzucamy. Troszczymy się o wszystkich i wszystko wokół. Najbardziej oczywiście o zdrowie swoje i bliskich, a może nawet – my, kobiety – najpierw o zdrowie bliskich, a dopiero później swoje. Wiadomo, zdrowie najważniejsze! I pędzimy!... Ale przychodzi moment, kiedy zatrzymujemy się w biegu. Tak, święta to czas refleksji. Najczęściej zamykamy się wtedy w przestrzeni naszych magicznych, ciepłych domów. Stworzyłyśmy ją dla siebie i dla tych, których kochamy. Czujemy się tam bezpiecznie, dobrze. Zapraszamy tylko najbliższych.

Chcę pamiętać piękne chwile z tymi, których kocham. Jestem z Rodziną. Wtedy przychodzą do mnie również bohaterki moich powieści. One są przecież cząstką mnie. Lubię je. W tym roku w czasie grudniowych świąt znów będą ze mną Kleopatra, Nefretete, Hatszepsut, królowa Saby Makeda i Maria Magdalena. Ta ostatnia była ze mną przez cały mijający rok bardzo często. Książka o niej pojawiła się w Polsce w połowie listopada. Jest piękna i pachnie farbą drukarską. Maria Magdalena wciąż do mnie mówi. W zaciszu domu, przy kominku, kiedy patrzę w ogień, jeszcze wyraźniej słyszę jej słowa. Prosi, żebym przekazała je dalej. I żebyśmy pamiętały o nich nie tylko z okazji świąt Bożego Narodzenia.

OD LAT SPĘDZAM ŚWIĘTA Bożego Narodzenia w moim starym domu na wsi. Celebruję czas, próbuję sprawić, by się zatrzymał, a przynajmniej płynął wolniej.

CO MÓWI DO NAS MARIA MAGDALENA? „Bez względu na miejsce i czas, w którym o mnie pomyślą, pokażę im ich moc. Czy są z kimś czy same, czy właśnie kochają, czy

76 L A DY ’ S C L U B • N R 6 3 / 2 0 1 9

Słowa Marii Magdaleny

wspominają miłość, czy już ją pożegnały albo dopiero na nią czekają, powiem im, że są potężne, silne, mądre i piękne. Że są pełnią także w błądzeniu i upadaniu, i wtedy, gdy szukają drogi i nie potrafią jej znaleźć, ale przecież idą i nie poddają się. Przypomnę im, że mają siłę. I zawsze miały. Albo ją w nich obudzę. Pomogę im odrzucić to, co je ogranicza i zniewala, będę z nimi w najtrudniejszych chwilach. W słabości, bólu, utracie, bezsilności i w największych życiowych dramatach. Będę im towarzyszyć w drodze jako cicha, wspierająca przyjaciółka, jako jedna z nich, taka sama, jak one. Podzielę się moją mocą. Gdy dzielimy się nią z innymi, stajemy się silniejsze. Dzięki kobiecym kręgom stajemy się królowymi naszego życia. Każda z nas”. Maria Magdalena mówi jeszcze: „W potrzebie wyciągnę do ciebie rękę. Zechciej ją przyjąć. A gdy obok ciebie ktoś kiedyś będzie potrzebował twojej dłoni, podaj mu ją. Bądź sobą. Bądź taką kobietą, jaką chcesz być. Korzystaj, twórz, dawaj, pamiętając, że jesteś tu tylko raz. Rób to, co uważasz za słuszne, dobre i właściwe. Kieruj się i rozumem, i sercem. Bądź mądra i dobra. Poprowadzi cię Światło, które jest w tobie. Zaufaj wewnętrznemu głosowi. Idź z godnością, z wysoko podniesioną głową, a gdy się zatrzymasz, otrzep z sukni podróżny pył i spójrz w oczy ludzi. I w słońce. Uśmiechaj się do siebie i świata. Nieś i dawaj miłość. Ona jest najważniejsza, ona powołuje nas do życia, dzięki niej istniejemy, a na zakończenie drogi tutaj, wracamy właśnie do niej. Czy tego chcemy czy nie – wszyscy jesteśmy miłością”. DOBRYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i wszystkiego co piękne w nadchodzącym roku! Z pozdrowieniami od starożytnych królowych, ucałowaniami od Marii Magdaleny i oczywiście także ode mnie. Ewa Kassala


PIELĘGNACJA TWARZY PIELĘGNACJA CIAŁA TKALNIA FIGURY Najnowocześniejszy sprzęt na Podbeskidziu

Szukasz idealnego prezentu? Podaruj zaproszenie upominkowe na wyjątkową pielęgnację. QR CODE

Wygenerowano na www.qr-online.pl

ul. Legionów 26-28 budynek H kompleks Nowe Miasto, 43-300 Bielsko-Biała, tel. 533 463 443 www.tkalniaurody.pl rezerwacja online: www.moment.pl/tkalnia-urody-day-spa