Page 1

c z e r w i e c 2 0 13

RIR

Uwaga! Idą dziki

REGIONALNY INFORMATOR ROLNIC Z Y

str. 12-14

BYDGOSKI

DZIENNIK TORUŃSKI

Nasze targi są w piątce najlepszych w kraju - wywiad z Romanem Sassem, dyrektorem ODR w Minikowie str. 42-44

str. 8-10

<  Gdy pleśnie i grzyby zaatakują zboże

str. 16-18

<  Rolniczy poligon doświadczalny - relacja z Dni Pola w Grubnie

FOT. KAMIL PIK

575013TRTHB


2

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Spis treści Pomoc dla poszkodowanych przez pogodę ������������������� 4 Gdy pleśnie i grzyby zaatakują zboże����������������������8-10 Uwaga, idą dziki!������������������������������������������������12-14 Rolniczy poligon doświadczalny���������������������������� 16-18 Wspaniali mężczyźni na wspaniałych maszynach ����20-21 O rui i płodności bydła ����������������������������������������22-24 Aby zwierzętom żyło się lepiej������������������������������ 26-28 Szynszyla się opłaca��������������������������������������������30-32 Pamiętajcie o bezbronnych pisklętach ����������������������� 34 Wakacje na wsi����������������������������������������������������38-40 Nasze targi są w piątce najlepszych w kraju���������� 42-44 Nie jest źle, ale wszystko ma swoją cenę ������������������� 48 Czy masz kota? Albo psa?����������������������������������������� 50 Rolnik z dyplomem��������������������������������������������������� 52 Praca w gospodarstwie rolnym a emerytura ����������54-56 Swoje poznajcie, innym się chwalcie���������������������� 58-60 Pieniądze na zalesianie czekają ��������������������������������� 62 Przywracanie pamięci����������������������������������������������� 66 Pałac, który zagrał u Zanussiego������������������������������� 68 1104313BDBHA 1133513BDBHA

WYDAWCA: EXPRESS MEDIA Sp. z o.o. Bydgoszcz, ul. Warszawska 13, tel. 52 32 60 733 • Prezes Zarządu: dr Tomasz Wojciekiewicz • Redaktor naczelny: Artur Szczepański • Dyrektor sprzedaży: Adrian Basa, Redaktor prowadzący: Kamil Pik, k.pik@expressmedia.pl • Teksty: Dominika Kucharska, Kamil Pik, Jan Oleksy, Janusz Milanowski, Piotr Wałachowski, Marek Cieszyński, Rafał Kruk • Projekt: Iwona Cenkier, i.cenkier@expressmedia.pl • Skład: Artur Owczarz • Sprzedaż: Agata Zielińska, a.zielinska@expressmedia.pl, tel. 52 32 60 740, Bartosz Andracki, b.andracki@expressmedia.pl, tel. 56 61 18 139 Express Inowrocławski ul. Kr. Jadwigi 42, 88-100 Inowrocław, tel. 52 355 16 51, Nowości Brodnica ul. Przykop 49, 87-300 Brodnica, tel. 56 498 46 36, Nowości Grudziądzkie ul. Wybickiego 38, 86-300 Grudziądz, tel. 56 465 92 64 UWAGA: Redakcja nie zwraca niezamówionych tekstów, zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów. Za treść ogłoszeń odpowiada zleceniodawca.


1145013BDBRA


4

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Pomoc Pogoda zaszkodziła w tym roku uprawom m.in. intensywnymi deszczami.

dla poszkodowanych przez pogodę TEKST: Kamil Pik ŹRÓDŁO: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Minister Stanisław Kalemba zapowiedział pomoc dla rolników poszkodowanych przez tegoroczne klęski żywiołowe.

K

ompleksowy program wsparcia dla rolników, którzy ponieśli w tym roku straty w wyniku nadmiernych opadów, powodzi, gradobicia, wichur czy innych klęsk żywiołowych, przedstawił Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stanisław Kalemba podczas konferencji prasowej zorganizowanej 13 czerwca 2013 r. Trudno w  tej chwili podać skalę wszystkich strat w  rolnictwie, bo w  całym kraju trwa ich szacowanie. Wojewodowie powołali komisje, które przedstawią protokoły i wtedy będzie możliwe dokładne podliczenie strat. Na podstawie protokołów wojewodowie będą mogli wystąpić do Ministerstwa Rolnictwa o  uruchomienie pomocy rozdzielanej m.in. przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jedną w form takiego wsparcia są kredyty na wznowienie produkcji rolniczej - tzw. kredyty klęskowe. Oprocentowanie tych kredytów jest preferencyjne, co oznacza, że jest dużo niższe w porównaniu z  kredytami komercyjnymi. W przypadku kredytów „klęskowych”

wynosi ono 1,5% (w przypadku rolników, którzy posiadali stosowne ubezpieczenie swoich gruntów czy zwierząt gospodarskich) lub 3%, jeśli rolnicy takiego ubezpieczenia nie mieli. Kredyty te uruchamia minister rolnictwa i  rozwoju wsi na wniosek wojewody z  regionu, w  którym wystąpiły klęski żywiołowe. Wniosek ten składany jest na podstawie protokołów strat sporządzonych przez wojewódzkie komisje. Minister Stanisław Kalemba zapowiedział też, że poszkodowani rolnicy będą mogli skorzystać z pomocy z działania „Przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych” należącego do Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 -2013. Zaznaczył, że ponieważ dotychczasowy limit środków zaplanowany na wsparcie z tego działania - ok. 416 mln zł został już wykorzystany w poprzednich naborach, to teraz pieniądze dla poszkodowanych zostaną zabrane z innych działań PROW 2007-2013.

Odpowiadając na pytanie dziennikarzy ujawnił, że spodziewa się przeznaczenia na ten cel ok. 90 mln zł. Ze środków z  działania „Przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w  wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych” będą mogli skorzystać rolnicy, którzy w wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych utracili 30% upraw i ponieśli starty w majątku trwałym o wartości co najmniej 10 tys. złotych. Rolnicy poszkodowani przez klęski żywiołowe będą mogli skorzystać z ulg w podatku rolnym, czyli wystąpić z wnioskiem o rozłożenie płatności na raty, a w szczególnych wypadkach o całkowite jego umorzenie. Podobnie będą mogli postąpić w przypadku zobowiązań względem KRUS czy Agencji Nieruchomości Rolnych. Minister zapowiedział również, że przedstawi Radzie Ministrów propozycję, by rolnicy otrzymali dopłaty do powierzchni upraw zniszczonych przez klęski żywiołowe. Gdyby rząd zgodził się na ten pomysł, to rolnicy otrzymaliby tzw. płatności do hektara. Byłaby to więc pomoc podobna do tej udzielonej w zeszłym roku rolnikom, którym wymarzły uprawy.


575013TRTHA


710413TRTHA 748313TRTHA 732013TRTHA

Papowo Toruńskie, Warszawska 94 www.boniek.pl tel. 56 663 10 00

Kompleksowo projektujemy i urządzamy wnętrza

TYLKO U NAS ONTAŻ DOSTAWA I M GRATIS!


592613TRTHA


8

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Gdy pleśnie i grzyby zaatakują zboże

Poza obserwacją cech danej choroby zboża widocznych gołym okiem jej wystąpienie potwierdzić można badaniami laboratoryjnymi.

TEKST: Kamil Pik WYJAŚNIAŁ: Adam Piszczek z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie

Zboża zaczynają chorować w efekcie zachodzących zmian w ich środowisku lub zakłócenia ich procesów życiowych. Choroby wywołują również szkodliwe organizmy, takie jak na przykład grzyby.

R

olnicy uprawiający zboża w  ciągu całego okresu wegetacyjnego mają do czynienia z licznymi zagrożeniami dla roślin - chwasty, szkodniki oraz choroby. Wszystko to powoduje obniżanie się plonów. My postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się zagrożeniom wynikającym z chorób zbóż. Kluczowym dla skutecznej z  nimi walki jest prawidłowe rozpoznanie przyczyn, objawów i dopasowanie właściwego przeciwdziałania. Choroby zbóż mogą być związane z  płodozmianem, czyli uprawa zbóż po sobie przez pewien okres może wywołać na danym stanowisku choroby podsuszkowe, np. łamliwość źdźbła zbóż czy zgorzel podstawy źdźbła oraz choroby związane z  niezaprawianiem ziarniaków, np. głownia pyląca pszenicy, śnieć cuchnąca pszenicy. Choroby grzybowe mogą zredukować plon od 10-15% rzadziej do 30%. W  skrajnych warunkach i przy sprzyjającej rozwojowi choroby pogodzie do 50%.

Jak leczyć i zapobiegać?

Odnosząc się do sposobów leczenia i zapobiegania chorobom zbóż, można rozróżnić kilka metod, które powinny być stosowane przy prowadzeniu upraw. Podstawowe sposoby ograniczenia chorób w  uprawie zbóż to metoda agrotechniczna, hodowlana, a na końcu metoda chemiczna jako ostateczna. - Metoda agrotechniczna - czyli stosowanie odpowiednich zabiegów agrotechnicznych w  celu stworzenia optymalnych warunków dla roślin uprawnych. Metoda ta to m.in. prawidłowe i  terminowe wykonanie wszystkich czynności. Pod hasłem agrotechniki znajdziemy prawidłową lokalizację uprawy (niesąsiadującą z  innymi gatunkami zbóż), racjonalny dobór przedplonu pod uprawę zbóż, sprawdzanie odczynu gleby, przykrywanie resztek pożniwnych, aby ograniczyć istnienie patogenów chorobotwórczych i  przyspieszyć proces mineralizacji resztek pożniwnych. Należy również umiejętnie stosować nawozy w odpowiedniej ilości NPK.

Nie wolno przesadzić z azotem, bo sprzyja to rozwojowi chorób. Trzeba też pilnować terminów zasiewów oraz normy zasiewów, aby łan nie był za gęsty. Zaprawianie nasion zbóż natomiast pozwoli zachować rośliny w pierwszych fazach rozwojowych w  dobrej kondycji i  wolnych od chorób grzybowych. Należy też niszczyć samosiewy, na których może rozwijać się choroba. - Metoda hodowlana - w  jej przypadku bardzo istotny jest dobór odmian z  uwagi na odporność na choroby (według listy opisowej odmian COBORU) i stosowanie kwalifikowanego, zdrowego materiału siewnego - wolnego od zanieczyszczeń zarodnikami przetrwalnikowymi grzyba. - Metoda chemiczna to przede wszystkim stosowanie fungicydów (środków grzybobójczych). Po preparaty te sięgajmy po stwierdzeniu takiego nasilenia występowania choroby, które wskazuje na zbliżenie się lub niewielkie przekroczenie orientacyjnego progu eko-


1020613BDBHA


10

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

nomicznej skuteczności. Niezwykle ważny jest dobór odpowiedniego fungicydu do zwalczanej choroby.

Popularne choroby zbóż

Zgorzel siewek zbóż. Choroba ta pojawić się może na różnych gatunkach

zbożach. Bardziej podatne są pszenica i jęczmień, nieco mniej natomiast jest żyto i owies. Choroba ta ma w uprawie duże znaczenie gospodarcze. Mączniak prawdziwy zbóż może powodować straty w plonie nawet do 30% (pszenica). Próg szkodliwości dla pszenicy w fazie krzewienia wynosi od 50 do 70% roślin z pierwszymi objawami porażenia. W fazie strzelania w źdźbło 10% źdźbeł z  objawami choroby. W  fazie kłoszenia od 5 do 10% źdźbeł porażonych (objawy występujące na liściu podflagowym i  kłosie) lub też od 5 do 10% liści z pierwszymi objawami. Objawy to biały, mączysty nalot na powierzchni zewnętrznej rośliny (liście, niekiedy na pochwach liściowych, kłosie - najgorsze w tym przypadku dla pszenicy) Rdza źdźbłowa zbóż. Choroba ta może pojawić się praktycznie na wszystkich gatunkach zbóż. Najbardziej narażona jest jednak pszenica. Bardziej odporne na chorobę jest pszenżyto. Pojawienie się jej podczas kwitnienia zbóż może wywołać duże straty. Porażone zostają źdźbła i  pochwy liściowe.

Część chorób dotyka dopiero kłosy zbóż nie występując we wcześniejszych fazach wzrostu.

zbóż, najczęściej występuje w pszenicy ozimej, życie, jęczmieniu ozimym, pszenżycie. Może pojawić się w fazie przedwschodowej - wówczas porażane są kiełki i roślina zamiera. Jeżeli choroba występuje w dużym nasileniu, na polu pojawiają się tzw. wypadnięcia (gołe placki). Gdy zgorzel ta występuje w fazie powschodowej, roślina ta szybko żółknie i zamiera. Pleśń śniegowa zbóż. Może pojawić się na życie i  pszenżycie tuż po zejściu śniegów. Choroba ta pojawia się, gdy pokrywa śnieżna długo zalega na polu, a pod nią temperatura oscyluje około zera stopni. Mączniak prawdziwy zbóż. Występować może powszechnie na wielu

Rynchosporioza zbóż zwana jest także plamistością obwódkową zbóż. Występuje głównie w  warunkach chłodnej i  wilgotnej pogody. Porażeniu najczęściej ulega jęczmień, rzadziej żyto oraz pszenżyto. Objawy występują głównie na liściach i pochwach liściowych, rzadziej na plewach Łamliwość źdźbła zbóż. To najgroźniejsza choroba podstawy źdźbła. Występuje na pszenicy ozimej, pszenżycie, jęczmieniu i życie. Najmniej podatny na porażenie jest owies. Pojawia się we wszystkich rejonach uprawy zbóż, szczególnie tam, gdzie są łagodne i wilgotne zimy oraz chłodne wiosny. Pierwsze objawy mogą pojawić się jesienią (słabo widoczne) - słabe rośliny giną na plantacji. Natomiast wiosną

jest widoczne brazowo-miodowe (brunatna nekroza o  kształcie owalnym) przebarwienie na dolnych międzywęźlach. W efekcie końcowym podstawa źdźbła próchnieje i źdźbło łamie się. Rdza żółta. Choroba ta występuje najczęściej i najsilniej na pszenicy. Nieco słabiej poraża jęczmień, a  najsłabiej pszenżyto i  żyto. Choroba występuje placowo w  łanie na liściach zbóż. Pojawiają się na nich żółte lub pomarańczowe skupiska wzdłuż nerwów blaszki liściowej. Rzadziej atakowane są kłosy i plewki. Brunatna plamistość liści zbóż. Występuje na pszenicy (ozima i jara, redukując plon nawet do 50%), pszenżycie i życie. Choroba ta pojawiła się w latach 80. i jej szkodliwość ciągle wzrasta. Może pojawić się tak w  okresie jesiennym, jak i  wiosennym, w  fazie strzelania w źdźbło i liścia flagowego. Efekt pojawienia się jej jest widoczny najpierw na liściach, a  później wraz z  rozwojem choroby na pozostałych organach rośliny. Septorioza paskowana liści. Występuje najczęściej na pszenicy, rzadziej na pszenżycie i życie, może się również pojawić na jęczmieniu. Pierwsze objawy chorobowe mogą pojawić się na oziminach - już jesienią. Widoczne są wówczas na siewkach wyrastających z zakażonych ziarniaków. Grzyb poraża głównie blaszki liściowe. Wiosną na dolnych liściach można zaobserwować owalne lub wydłużone, jasnozielone plamy, które później stają się brunatne i zlewają się w pasma. Wewnątrz plam tkanka zasycha i tworzy nekrozy. Septorioza plew. Najczęściej dotyczy pszenicy oraz jęczmienia, rzadziej pszenżyta i  żyta. Choroba widoczna jest na wszystkich organach rośliny, ale najbardziej na plewach w postaci brunatnych plam.

Prowadząc uprawy zbóż warto pamiętać o: - aktualnym zaświadczeniu o ukończeniu szkolenia w zakresie stosowania środków ochrony roślin (ważne 5 lat) - prowadzeniu ewidencji zabiegów środkami ochrony roślin, która powinna być przechowywana przez okres 3 lat od daty wykonania zabiegu - stosowaniu środków ochrony roślin zgodnie z etykietą - instrukcją stosowania - przebadaniu i atestacji opryskiwacza, którym wykonuje się zabiegi - zwrocie opakowań po środkach ochrony roślin do sprzedawcy


1052813BDBHA 548513BDBHA

1052713BDBHA


12

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Uwaga, idą dziki! TEKST: Rafał Kruk ZDJĘCIA: Sławomir Kowalski

Długa zima zmusiła zwierzęta do poszukiwania pożywienia bliżej ludzkich osad, a okres wzrastania roślin zszedł się w tym roku z ruszeniem dzików na pola. To oznacza szkody dla rolników.

D

ziki najliczniej występują w naszym kraju na zachodzie oraz na Pomorzu, jednak szkody, jakie wyrządzają na polach, są problemem ogólnopolskim. W  ciągu ostatniej dekady populacja tych zwierząt w  naszych lasach się podwoiła, co znacząco przełożyło się na wzrost liczby odszkodowań wypłacanych rolnikom. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w  ciągu ostatnich pięciu lat wartość oszacowanych szkód łowieckich wzrosła z 41,488 mln zł za rok gospodarczy 2007/2008 do 56,998 mln zł za rok ubiegły. Oczywiście, tych szkód nie wywołały jedynie dziki. Za część z nich odpowiedzialne są pozostałe gatunki zwierząt łownych, nie da się zaprzeczyć, że dzik jest gatunkiem wyrządzającym najwięcej zniszczeń w uprawach i płodach rolnych. Według danych Polskiego Związku Łowieckiego wielkość jego populacji na terenie województwa kujawsko-pomorskiego utrzymuje się na stabilnym poziomie z wyraźną tendencją wzrostową. W  ubiegłym roku wyniosła ona 10 645 osobników. Co ciekawe, choć w  regionie ogólnie zanotowano wzrost liczby dzików, w niektórych okręgach jego stan zmniejszył się dość wyraźnie. Taka sytuacja miała miejsce, między innymi, w okręgu bydgoskim, gdzie od dwóch lat notuje się spadek populacji tych zwierząt.

- Mieliśmy dwie ciężkie zimy z rzędu, na skutek których wyginęła masa prosiąt. Część dzików zlikwidowano także celowo, właśnie by sobie poradzić z  wywoływanymi przez nie szkodami - mówi Andrzej Jabłoński z  Polskiego Związku Łowieckiego. W  ten sposób

nia przy szacowaniu szkód oraz wypłat odszkodowań za szkody w  uprawach i płodach rolnych (Dz.U. z 2010 r. nr 45, poz. 272). Wedle tych przepisów, aby rozstrzygnąć, kto odpowiada za szkody łowieckie, należy wpierw ustalić, przez jakie

W sprawach wymagających specjalistycznej porady, informacji na temat szkód łowieckich można zasięgnąć u przedstawicieli KujawskoPomorskiej Izby Rolniczej oraz KujawskoPomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. w ciągu ostatnich dwóch lat udało się zmniejszyć sumę odszkodowań wypłacanych przez Zarząd Okręgowy w Bydgoszczy z 1,778 mln zł za rok gospodarczy 2010/2011 do 1,578 mln zł za zakończony właśnie rok 2012/2013.

Kto za co zapłaci?

Szczegółowe zasady szacowania i wypłacania odszkodowań zostały określone w rozdziale 9. „Szkody łowieckie” ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie (Dz.U. z 2005 r. nr 127, poz. 1066 ze zm.) oraz w rozporządzeniu ministra środowiska z dnia 8 marca 2010 r. w sprawie sposobu postępowa-

zwierzę oraz na jakim terenie zostały one wyrządzone. Odpowiedzialność za szkody spowodowane przez dziki, sarny, daniele i  jelenie ponoszą bowiem zarządcy obwodów łowieckich, na których terenie doszło do powstania zniszczeń. Za żubry, wilki, rysie, niedźwiedzie, bobry i łosie odpowiedzialny jest z kolei skarb państwa. Ustawa nie reguluje, kto ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez takie zwierzęta jak lisy, zające czy wydry, co oznacza, że pokrycie ich kosztów spoczywa na samych rolnikach. 1 sierpnia 2009 r. weszły za to w życie przepisy umożliwiające rekom-


1152613BDBHA


14

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

pensatę właścicielom gospodarstw na obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich. Wnioski o wypłatę takich odszkodowań kierowane są do zarządu województwa. - Z każdym rokiem liczba zgłoszeń jest coraz większa, a  co za tym idzie, rośnie też łączna kwota wypłacanych odszkodowań. W roku 2010 rozpatrzono dwa wnioski o odszkodowanie z tytułu szkód łowieckich, na łączną kwotę 4700 zł. W roku 2011 zgłoszono już 15 wniosków, które rozpatrzono pozytywnie na 51081 zł, natomiast w 2012 roku odnotowano ponad 20 zgłoszeń na 67096 zł - informuje Beata Krzemińska, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego. Zarząd województwa wypłaca odszkodowania za szkody wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny. Podobnie jak i na terenach wchodzących w skład obwodów łowieckich, za najwięcej z nich odpowiedzialne są u nas dziki. - Ich obecność w miastach stała się powszechnym zjawiskiem. Najbardziej narażonymi na występowanie szkód związanych aktywnością tych zwierząt są obszary miast położone w sąsiedztwie lasów. Dotyczy to głównie peryferyjnych dzielnic Bydgoszczy i  Grudziądza oraz mniejszych miejscowości, takich jak Brodnica, Ciechocinek lub Łasin. Szkody wyrządzane przez pozostałe gatunki zwierząt łownych, tj. jelenie, sarny, daniele i łosie, są odnotowywane sporadycznie - słyszymy w  Departamencie Ochrony Środowiska UM w Toruniu.

Zgłaszamy szkodę

Szczegółowa procedura postępowania przy szacowaniu szkód łowieckich jest identyczna zarówno na obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich, jak i w ich granicach. Ważne jest, by pamiętać, że szkodę należy zgłosić najpóźniej w ciągu trzech dni od jej wystąpienia. Zgłoszenie składa się w formie pisemnej na adres odpowiednio Urzędu Marszałkowskiego lub Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego.

CZERWIEC 2013

Kiedy do urzędu? Zarząd województwa wypłaca odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzęta na terenach niewchodzących w skład obwodów łowieckich, określonych w art. 26 ustawy Prawo łowieckie. Należą do nich: parki narodowe i rezerwaty przyrody, tereny w granicach administracyjnych miast, tereny zajęte przez zabudowania mieszkalne i gospodarcze wraz z przyległymi placami i ulicami, tereny przeznaczone na cele społeczne i gospodarcze oraz obiekty o charakterze zabytkowym i specjalnym. W zgłoszeniu należy podać rodzaj uszkodzonej uprawy i  jej dokładną lokalizację, orientacyjną wielkość powstałej szkody oraz gatunek zwierzyny podejrzewany o spowodowanie zniszczeń. Podczas oględzin i  szacowania szkody pomocne mogą być dodatkowe dokumenty, takie jak wypis z ewidencji gruntów lub decyzja ustalająca wysokość podatku rolnego dla danej nieruchomości oraz dokumentacja fotograficzna wyrządzonych szkód. Osoby odpowiedzialne za szacowanie szkód są zobowiązane do przeprowadzenia wstępnych oględzin najpóźniej do siedmiu dni od otrzymania zgłoszenia. W  ich trakcie sporządzany jest protokół, który będzie stanowić podstawę procesu ubiegania się o rekompensatę. Ostatecznego szacowania, podczas którego ustala się, m.in. wysokość odszkodowania, dokonuje się na dzień przed planowanym sprzętem uszkodzonej lub zniszczonej uprawy.

Wysokość odszkodowania oblicza się uwzględniając wartość utraconego plonu według aktualnych cen w danym sezonie wegetacyjnym oraz koszty doprowadzenia uszkodzonej powierzchni do stanu pierwotnego. Wypłaty odszkodowań dokonują dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich w terminie do trzydziestu dni od dnia sporządzenia ostatecznego protokółu. Jeżeli rolnik nie zgadza się z ustaleniami szacujących, może wystąpić do sądu z pozwem o zapłatę.

Lepiej zapobiegać, ale...

Idealną sytuacją byłoby, gdyby do takich szkód w  ogóle nie dochodziło. Walka ze zwierzyną łowną nie należy jednak do najłatwiejszych, o czym dobrze wiedzą ci, których gospodarstwa sąsiadują z lasami zamieszkanymi przez dziki. - Samo grodzenie niewiele pomaga, bo siatka dzika na długo nie powstrzyma. By osiągnąć efekt, trzeba zainwestować też w odstraszacze, elektryczne lub dźwiękowe. Pastuch elektryczny sprawuje się całkiem dobrze, choć to konkretny wydatek. Na rynku dostępne są też petardy i repelenty odstraszające dziki. Środków chemicznych jest akurat duży wybór. Wśród domowych metod znane jest rozwieszanie ludzkich włosów, których zapach ostrzega dziki przed obecnością człowieka, zwierzęta te są jednak coraz odważniejsze i jak już do miast wchodzą, to i to ich na długo nie powstrzyma - słyszymy od jednego z rolników z Nowej Wsi. Najskuteczniejszą, ale też najdroższą metodą na pozbycie się dzików z terenów, które nie należą do obwodów łowieckich, jest ich odławianie. - W ostatnich latach odłowiliśmy siedemdziesiąt sztuk dzików. To bardzo mozolny i długotrwały proces. Najpierw trzeba przyzwyczaić zwierzę, że w danym miejscu stale znajduje pożywienie. Takie kontrolowane dożywianie może trwać od dwóch tygodni nawet do pół roku. Następnie ustawiamy pułapki z zapadnią i wywozimy zwierzęta do ośrodka hodowli zwierząt tłumaczy Maciej Krzywdziński z ośrodka Animal Patrol w Brzozie.

Ziemię rozkopaną przez dziki nietrudno rozpoznać.


1157513BDBHA

GOLPASZ S.A.

Producent mieszanek paszowych i koncentratów dla drobiu, bydła i trzody chlewnej Wytwórnia Pasz w Golubiu-Dobrzyniu tel. 56 683 51 11;

e-mail:golpasz@golpasz.pl

Wytwórnia Pasz w Janowcu Wlkp. tel. 52 30 23 200;

e-mail:janowiec@golpasz.pl

Wytwórnia Pasz w Radominie tel. 56 683 75 68;

e-mail:radomin@golpasz.pl

GOLPASZ GWARANCJĄ SUKCESU W HODOWLI

1153013BDBHA


16

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

Na kiermaszowych stoiskach można było kupić swojskie wyroby.

CZERWIEC 2013

Rolniczy poligon doświadczalny TEKST I ZDJĘCIA: Janusz Milanowski

Kilkaset odmian zbóż i innych roślin mogli zobaczyć rolnicy, którzy zjawili się w Grubnie na Dniach Pola.

K

ujawsko-Pomorskie Dni Pola organizowane są od 20 lat na terenie Zakładu Rolne go w  Grubnie koło Chełmna, należącego do Pr y watnego Gospodarstwa Rolnego Janiny Madej w Działowie. Dla rolników to bardzo ważna impreza, gdyż tylko tam mogą zobaczyć kolekcje odmian roślin uprawnych w  trakcie wegetacji oraz gatunków roślin energetycznych, spotkać producentów, poznać technologie upraw i zobaczyć efekty działania środków ochronnych. A  było co oglądać. Na obszarze 3 ha poletek demonstracyjnych rośnie 300 odmian zbóż, kukurydzy, ziemniaka, rzepaku, roślin strączkowych

i  pastewnych. Poletka otoczyła wystawa nowoczesnych maszyn, punkty konsultacyjne firm doradczych, ubezpieczeniowych i banków. Rzecz jasna był też kiermasz różnorakich wyrobów i  znakomite punkty gastronomiczne pachnące z daleka karkówką z grila. Trwające dwa dni Dni Pola odwiedza rokrocznie ok. 20 tys. gości.

samym sprzętem i  w  tym samym czasie, z  takim samym nawożeniem i  środkami ochrony. Każde poletko jest oznakowane tabliczką z  nazwą odmiany, informacją o  producencie i  zastosowanych środkach ochrony i nawożenia. - Każda odmiana inaczej reaguję na zastosowaną technologię wyjaśnia Marek Radzimierski z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego Oddziału w  Przysieku. - Dzięki temu rolnik może wybrać najkorzystniejsza odmianę dla swojego gospodarstwa.

Zielone łany poletek

Poligon doświadczalny

Rośliny na poletkach doświadczalnych uprawiane są w systemie łanowym Każda odmiana hodowana jest w łanie szerokim na 3 m i długim na 15. Stosowana jest jedna technologia uprawy dla wszystkich odmian. Wszystkie zabiegi robione są tym

Trzeba podkreślić, że kolekcja uprawowa w  Grubnie nie jest kolekcja pokazową. To jakby wielki poligon doświadczalny, prezentujący wzrost odmian w  naturalnych warunkach. Jak na dłoni widać ich reakcje na suszę, na zimno albo na długotrwałe


648913BDBHA


18

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

opady. Jako przykład Marek Radzimierski wskazuje na łubiny wysiane w jednym terminie tym samy sprzętem na tej samej głębokości. - Proszę zauważyć, że stan tych roślin jest różny. W  tym fragmencie uprawy widzimy, co się dzieje, gdy jest zastoisko wodne: są wyraźnie mniejsze wskazuje Radzimierski. - Pytanie, co jest przyczyną? Czy tylko woda, czy zbyt sztywne podglebie? Widzimy więc potencjał odmiany i  na co źle reaguje. Odmian zbóż jest tysiące. Samej pszenicy będącej w obrocie Unii Europejskiej jest ponad 400 odmian. Cykl hodowlany jednej odmiany może

Topinambur i sylfia przerośnięta

W Grubnie jest też poletko z roślinami energetycznymi: wierzba, ślazowiec pensylwański, miskant olbrzymi, miskant cukrowy, sylfia przerośnięta, perz wydłużony, kukurydza, rzepak. Rośliny energetyczne zbiera się późną jesienią i  w  zimie, gdyż wówczas tracą wodę i  dopiero wtedy są cennym materiałem dla potrzeb energetycznych. Maria Sikora, specjalistka z przysieckiego oddziału KPODR, demonstruje uprawę perzu wydłużonego, którego pierwszą odmianę zarejestrowano w zeszłym roku w Stacji Hodowli w Raciążku. - Od typowego perzuchwastu różni się systemem

je plonów; zieloną masę, którą można spalać, i bulwy, których można nawet zebrać do 30 t z hektara. Jest bardzo wytrzymały. Temperatura minus 18 st. C nie jest dla niego problemem. W  dawnych czasach, kiedy była bieda, topinambur zastępował ziemniaki. Leśnicy dokarmiają nim zwierzynę. Problem z tą roślina jest taki, że jest chwastem niezwykle trudnym do zlikwidowania nawet silnymi środkami chemicznymi. Najbardziej popularną rośliną energetyczną jest wierzba, ale hodując ją trzeba pamiętać, że stanowi ulubiony przysmak dzikich zwierząt. Z kolei mało znana jest u  nas sylfia przero-

korzeniowym - wyjaśnia specjalistka. Chwast ma system rozłogowy, czyli im bardziej potniemy korzenie, to tym lepiej się rozmnaża i zachwaszcza pole. Natomiast perz wydłużony ma system zbito kępkowy i  wyrośnie nawet na gorszych glebach. Korzeniami sięga do dwóch metrów w głąb w poszukiwaniu wody. Inna ciekawą rośliną z  poletka w Grubnie jest topinambur, czyli słonecznik bulwiasty. Daje on dwa rodza-

śnięta, zwana też rożnikiem przerośniętym. Rośnie wysoko i szybko, ale tylko, gdy jest ciepło. Tegoroczne Dni Pola jak zwykle odwiedziło kilkanaście tysięcy rolników z  regionu i  nie tylko. Już choćby to świadczy o randze imprezy dostarczającej im fachowej wiedzy o uprawach. Jak co roku zorganizował je przysiecki oddział Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie. 

Rośliny na poletkach doświadczalnych w Grubnie uprawiane są w systemie łanowym. Każda odmiana hodowana jest w łanie szerokim na 3 m i długim na 15. MAREK RADZIMIERSKI KP ODR ODDZIAŁ W PRZYSIEKU

trwać 10, 15 a  nawet 30 lat. Proces hodowlany polega tym, że najpierw się tworzy materiał mateczny, potem powstają elity różnego rodzaju. Jest to proces rozłożony na lata. Celem hodowli jest uzyskanie najlepszych efektów produkcyjnych pod względem ilości i  jakości, albo jako paszy, albo jako żywności w danych warunkach klimatycznych. A mówiąc zwyczajnie: ponad 7 mld ludzi na świecie musi mieć co jeść.


718313TRTHA


20

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Wspaniali mężczyźni

na wspaniałych maszynach TEKST I ZDJĘCIA: Janusz Milanowski

Prezesowi stowarzyszenia szkoda, że choć sławni są w całej Polsce, to nie mają miejsca, gdzie mogliby prezentować wszystkie swoje cacka. Marzy mu się, żeby zrobić z nich żywe muzeum.

Aleksandra - tak prezes Michał Piotrowski nazwał swój ulubiony stary traktor rodem z Kuby. To na cześć tej lepszej połowy, która nie protestuje, gdy zasiedzi się w garażu.

W

 Golubiu-Dobrzyniu działa niezwykłe stowarzyszenie: RETRO-TRAKTOR. Czterdziestu pasjonatów i dwie pasjonatki od sześciu lat za własne pieniądze zbiera i restauruje stare ciągniki, maszyny, silniki spalinowe i  wszelkie urządzenia rolnicze, które już dawno mogłyby przerdzewieć na złomowiskach. Zgromadzili ponad 100 eksponatów, a najstarszy pochodzi z XIX w. Niektórzy mają nawet po 30 ciągników. Zrobili z nich prawdziwe, lśniące nowością cuda, na widok których wszystkim pasjonatom techniki żywiej biją serca. Nie mają swojej siedziby ani miejsca ekspozycji. „Cuda” trzymają w swoich garażach i  na podwórkach starannie przykryte plandekami. Pokazują je na zlotach, festynach, pokazach i  wystawach, promując przy okazji swoje miasto.

Wyrwać Niemcom maszynę

Wszystko zaczęło się dlatego, żeby „wyrwać starą maszynę parową” przygotowywaną do wywiezienia do Niemiec. Maszyna należała do Agencji Nieruchomości Rolnych. - Jako osoby fizyczne nie mogliśmy nic zrobić - wspomina Michał Piotrowski, prezes klubu. - Dlatego zawiązaliśmy stowarzyszenie. Rozmawiamy w  jego garażu przy odnowionej lokomobili, ale o  niej za chwilę. Pan Michał urodził się na wsi. Skończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Gronowie i całe życie przepracował jako mechanik maszyn rolniczych w POM-ach, pegeerach i Kółkach Rolniczych. - Pasją zbierania maszyn zaraził mnie kolega, pan Przystalski, który zajmował się tym poważnie. A ja chciałem mieć chociaż jeden traktorek - mówi prezes. - I znalazłem w Węgiersku starego farmalla z 1946 r. Panie, ja kilka lat

o niego walczyłem. Właściciel raz chciał go przerobić na białoruśkę albo jakiś ładowacz, aż w końcu sprzedał mi za 450 zł. To był kompletny złom, ale zrobiłem z niego znowu traktor.

Parowa sprawa honoru

A  z  parową lokomobile, która przed wojną napędzała duże młocarnie na polach, było tak... To była sprawa honoru pana prezesa, ponieważ niejaki pan inżynier Dekarczyk z  Grudziądza powiedział, że jej odtworzenie jest niemożliwe. Jednak pan Michał postawił na swoim. Wszystkie części znalazł na złomie. Z  nowych zakupił tylko parę rurek, zawory, manometr i  płynowskaz. Wał jest od fiata 125 p (przerobiony), duże koło zamachowe jest od sieczkarni, mniejsze od śrutownika, lejek - z butli tlenowej, końcówki komina - z butli gazowych, silnik parowy


CZERWIEC 2013

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

Przednionapędowy ciągnik Man z 1956 r. kryje w sobie silnik acker diesel 18A o mocy 18 KM. Technologicznie był bardziej zaawansowany niż produkowany wówczas w Polsce ursus C 25.

przerobiony jest z pompy Wartingtona, mechanizm unoszenia komina pochodzi od ciągnika RS 09, smarownice - odpowietrzniki centralnego ogrzewania - rok pracy z  przerwą na trzy tygodnie pobytu w szpitalu z powodu kłopotów z sercem. Lokomobila została uruchomiona. Inżynier Dekarczyk zaniemówił.

Ursus, lotus, morgan

Na innym podwórku pan Michał demonstruje „gadżecik klubowy”: replika ursusa C 35. Zrobił ją Wiesław Błaszkiewicz, szewc z zawodu, a z serca mechanik. Na swym koncie ma też repliki aut: przepięknego, przedwojennego lotusa i morgana. - Na wszystkich zlotach pytają się ludzie, z którego roku jest ten lotus - opowiada ze śmiechem prezes Michał. - Mówimy, że z 2010. Lśniący, czarny lotus z czerwoną tapicerką stoi w piwnicy. Silnik, skrzynia i  tylny most - od beemki. Kierownica z  boazerii, wycieraczki od malucha. Wszystko to ręczna robota. Jeździ na gaz, którego zbiornik mieści się w atrapie zapasowego koła. Cudo! - No, widzi pan jacy my bajkowi ludzie jesteśmy -

śmieje się pan prezes patrząc na mój zachwyt.

Aleksandra z byłej NRD

Każdy z  członków stowarzyszenia w  czymś się specjalizuje. Pan Wit Sobecki, którego dwie córki to klubowe traktorzystki, zajmuje się elektryką. Jedna z nich, Anna, napisała nawet prace magisterską o ich i innych takich stowarzyszeniach. Natomiast jej siostra Ewa prowadzi stronę internetową (www. cgdretro-traktor.pl). „Nadwornym malarzem” jest pan Jan Wróblewski, znakomity lakiernik. Z  kolei pan Andrzej Budny to największy kolekcjoner nie tylko ciągników, ale także starych motorów, których ma 80. Natomiast największą kolekcję samych ciągników ma pan Grzegorz Przystalski. Liczy ona 30 egzemplarzy. A pan Michał? Pan Michał ma m.in. „Aleksandrę”. Tak na cześć swej wybranki nazwał odnalezionego na terenach byłej NRD trümerlacka z początków lat 60., który wcześniej orał Kubę. - Musiałem jakoś wynagrodzić mojej drugiej połowie ten czas, który spędzam w garażu - wyjaśnia.

Michał Piotrowski, prezes stowarzyszenia RETRO-TRAKTOR, odtworzenie maszyny parowej lokomobile traktował jako sprawę honorową.

21


22

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

O rui

i płodności bydła TEKST: Piotr Wałachowski *

W Polsce najbardziej rozpowszechnioną rasą bydła mlecznego jest rasa holsztyńsko-fryzyjska odmiany czarno-białej. Stanowi ona około 90 procent pogłowia w naszym kraju.

H

odowcy na całym świecie interesują się zagadnieniami związanymi z płodnością i dążeniem do wysokiej wydajności mlecznej krów holsztyńsko-fryzyjskich. Na płodność duży wpływ mają czynniki dziedziczne, które na skutek warunków środowiskowych mogą ulegać modyfikacjom. Kilka lat temu Światowa Federacja Holsztyńsko - Fryzyjska (WHFF) poprosiła swoich członków o  udział w  ankiecie mającej posłużyć określeniu poziomu płodności bydła mlecznego w  różnych krajach i  w  różnych systemach produkcyjnych. W ankiecie tej poszczególne kraje jako główny powód problemów z płodnością wymieniały permanentny

wzrost wydajności i większą wrażliwość bydła Hf na różne jednostki chorobowe oraz rozprzestrzenianie się chorób wirusowych pogarszających poziom rozrodu.

Przebieg rui

U  większości krów cykl rujowy trwa 21-28 dni, ze średnim odchyleniem 2,33 dnia. Klasyczny podział cyklu rujowego obejmuje cztery okresy. Zewnętrzne objawy aktywności płciowej samicy obserwowane są w czasie rui i objawiają się wzmożonym popędem płciowym i gotowością do kopulacji, zwiększoną sekrecją śluzu, rozrostem nabłonka pochwy i  warstwy gruczołowej błony śluzowej macicy, zwiększoną kurczliwością mięśniówki

macicy i jajowodów, obrzękiem i zwiotczeniem warg sromowych oraz przekrwieniem przedsionka pochwy. Krowa często porykuje, zwiększa ruchliwość, wygina grzbiet, ma podwyższoną ciepłotę wewnętrzną, daje się obskakiwać. Po niej następuje okres porujowy, kiedy to na jajniku tworzy się ciałko żółte produkujące progesteron, a macica przygotowuje się na przyjęcie zarodka. Następnie wyróżnia się okres międzyrujowy trwający u krów kilka dni i jest to okres rozwoju i trwania ciałka żółtego, które w przypadku braku ciąży zanika stopniowo zmniejszając działalność endokrynalną. Okres przedrujowy jako ostatni w cyklu rujowym, trwa u bydła krótko, tj.


Przedsiębiorstwo Obsługi Rolnictwa 1051713BDBHA

87-300 Brodnica, ul. Podgórna 65a tel. 56/69 707 65, 56/69 771 57, fax. 56/69 76 156 www.agromabrodnica.pl STACJA KONTROLI OPRYSKIWACZY

SZEROKI ASORTYMENT CIĄGNIKÓW I MASZYN ROLNICZYCH

1053613BDBHA

www.agromabrodnica.pl

1118213BDBHA 597213TRTHA


24

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

około 1-2 dni i charakteryzuje się tworzeniem i  rozwojem nowego pęcherzyka jajnikowego. W  tym czasie też pojawiają się objawy rujowe.

Biorąc pod uwagę cykl rozrodczy samic, największe kłopoty hodowcy zauważają w sferze wczesnej i późnej straty embrionów, większej częstotliwości występowania chorób macicy, obniżania się wskaźnika zapłodnienia, wydłużania się czasu od porodu do wystąpienia pierwszej rui oraz słabsze oznaki rui i zaburzenia długości cyklu. Wszystkie te problemy powodują, że naciski hodowców na doskonalenie płodności są bardzo duże. Wykrywanie rui

* Piotr Wałachowski, inżynier rolnik. Wspólnie z żoną Patrycją (zootechnikiem) prowadzą gospodarstwo rolne w Brąchnówku, powiat toruński

Najlepszym sposobem wykrywania rui jest obserwacja zachowania krów. Aby obserwacja była skuteczna, konieczna jest znajomość objawów rui, doświadczenie, dobra organizacja i systematyczność. Obserwacja zachowania zwierząt powinna być przeprowadzana trzy razy dziennie. Pierwszy raz między 4 a  5 rano, następnie koło południa i  trzeci raz wieczorem, im później, tym lepiej. Każdy okres obserwacji powinien trwać nie mniej niż pół godziny, ponieważ krowy obskakują się zwykle co 15-20 minut. Najskuteczniejsza jest obserwacja na wybiegu, a w oborach z uwięziami wczesna poranna i późna wieczorna.

Inne sposoby

Systematycznie prowadzony rejestr oborowy stanowi istotną pomoc i ułatwienie. Stosownie do spodziewanego terminu wystąpienia rui, można zwracać szczególną uwagę na określone zwierzęta. Stosowane w  większych oborach programy komputerowe informują o  terminach spodziewanego wejścia w ruję każdej krowy. Do wykrywania rui można stosować wiele innych rozwiązań niż obserwacja lub łączyć je razem. Ciekawym sposobem jest układanie psów, żeby reagowały na zapach krowy w rui. Można stosować urządze-

nia wskazujące zmianę przewodnictwa śluzu w pochwie krowy, jaka może się zaznaczać w  czasie rui. W  czasie rui może też wzrastać o 0,2-0,30 st.C temperatura mleka, co mogą wskazywać termometry instalowane w dojarkach.

Wpływ żywienia na rozród

Stan odżywienia energetycznego krowy uważa się powszechnie za najważniejszy czynnik żywieniowy wpływający na płodność. Krowa niedożywiona energetycznie ma najczęściej problemy z rozrodem. Przyjmuje się, że zaburzenia płodności występują u  tych zwierząt, u których stężenie glukozy we krwi jest niższe od 2 mmol/l (52 mg/dl). W  okresie poporodowym, a  także w kilku ostatnich dniach przed wycieleniem, krowy wysoko wydajne nie są zdolne do pobierania takiej ilości paszy, która pokrywałaby zapotrzebowanie energetyczne na produkcję mleka. Dotyczy to ponad 80 procent krów, zwłaszcza tych o  wysokim potencjale produkcyjnym. W  sytuacji ujemnego bilansu energii potrzeby energetyczne krów pokrywane są częściowo w wyniku mobilizacji rezerw energetycznych, co powoduje utratę masy ciała i pogorszenie kondycji krowy.

Bilans energii

Nadmierna mobilizacja rezerw może być przyczyną: gromadzenia się tłuszczu w wątrobie (stłuszczenie wątroby), powstawania ciał ketonowych (ketoza), pogorszenia wskaźników rozrodu. Warto pamiętać, że ujemny bilans energii oddziałuje na płodność krów w sposób bezpośredni oraz pośredni, poprzez choroby metaboliczne, które dodatkowo potęgują skutki deficytu energii. Nadmiernie ujemny bilans energii wynika przede wszystkim ze słabego apetytu krowy oraz z niskiej koncentracji energii w dawce pokarmowej (pasze słabej jakości, mało pasz treściwych w dawce, zły bilans dawki pokarmowej itp.). Mechanizmy ujemnej zależności pomiędzy przemianami energii i płodnością krów nie zostały jeszcze w pełni poznane.


1184713BDBHA

1135113BDBRA


26

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Aby zwierzętom żyło się lepiej TEKST: Kamil Pik WYJAŚNIAŁ: Zbigniew Szemczak, doradca w Kujawsko-Pomorskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego Oddział w Przysieku

W poprzednim wydaniu RIR-a przyjrzeliśmy się tzw. zasadom wzajemnej zgodności dotyczącym trzody chlewnej. Wracamy do tematu i omawiamy te zasady, które dotyczą hodowli wszystkich zwierząt.

T

ermin „cross-compliance”, czyli zasady wzajemnej zgodności, związany jest z reformą Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) przyjętą w Luksemburgu w 2003 r. Zasady te wprowadzano etapowo od  1 stycznia 2009 roku. Od stycznia tego roku weszła w życie ostatnia część przepisów zdefiniowanych pod pojęciem cross-compliance. Nieprzestrzeganie przez rolników minimalnych wymagań określonych w ramach zasady wzajemnej zgodności będzie skutkowało sankcjami. Przepisy określają bowiem powiązanie pomiędzy wysokością wsparcia w postaci dopłat a  przestrzeganiem wspomnianych zasad odnoszących się do gruntów rolnych, produkcji rolniczej oraz działalności w obszarze ochrony środowiska, zdrowia publicznego, zdrowia zwierząt, zdrowotności roślin, dobrostanu zwierząt oraz dobrej kultury rolnej zgodnej z ochroną środowiska. Powiązanie to umożliwia całkowite lub częściowe cofnięcie wybranych unijnych płatności w razie nieprzestrzegania określonych norm. Co zatem stanowią zasady wzajemnej zgodności?

Rolnik po szkole

Według nich zwierzęta powinny być pod opieką wystarczającej liczby personelu posiadającego odpowiednie umiejętności, wiedzę i  kompetencje zawodowe. Każdy, kto opiekuje się zwierzętami, powinien posiadać podstawową wiedzę dotyczącą żywienia zwierząt, ich pielęgnacji, bezpiecznej obsługi, naturalnych - zdrowych zachowań, obsługi urządzeń wykorzystywanych w przyjętej technologii. Jako gwarancję posiadania kwalifikacji można uznać ukończenie szkoły rolniczej, studiów, kursów, szkoleń (musi to być poświadczone stosownymi dokumentami), Dysponowanie niezbędną wie dzą może też dowodzić posiadanie doświadczenia w  gospodarstwie (samokształcenie).

Podstawowe założenia

Rolnik zobowiązany jest chore lub ranne zwierzęta gospodarskie niezwłocznie otoczyć opieką, a w przypadku, gdy opieka rolnika nie przynosi rezultatów, w  miarę potrzeby odizolować je oraz niezwłoczne zasięgnąć porady wetery-

narza. Jeżeli wymaga tego stan zdrowia, zwierzę to należy utrzymywać na ściółce. Jeżeli zauważone zostaną niepokojące objawy dotyczące stanu zwierząt, należy natychmiast otoczyć opieką chore czy też ranne zwierzę. W przypadku grupowego utrzymania zwierząt należy chore lub podejrzane o chorobę zwierzę odizolować od reszty grupy, zapewnić mu odpowiednie warunki (ściółka, stały dostęp do wody), a  jeżeli nasza opieka nie przynosi rezultatu, wezwać lekarza weterynarii. Rolnik jest zobowiązany wyposażyć pomieszczenia (w  tym pomieszczenia bez żadnego oświetlenia), w  których utrzymywane są zwierzęta gospodarskie, w stałe lub przenośne oświetlenie sztuczne w celu umożliwienia kontroli tych pomieszczeń i doglądania umieszczonych w  nich zwierząt o  każdej porze. Wymóg ten dotyczy również zwierząt utrzymywanych w  systemie otwartym.

Bezpieczeństwo zwierząt

Rolnik zobowiązany jest zapewnić zwierzętom gospodarskim utrzymanie w  warunkach nieszkodliwych dla ich zdrowia oraz niepowodujących urazów, uszkodzeń ciała lub cierpień. Sprawdzić należy, czy powierzchnia bytowania, sposób żywienia, sposób wiązania, stosowane urządzenia nie przyczyniają się do kaleczenia zwierząt i nie są utrzymywane w  stanie rażącego zaniedbania (niechlujstwa). Zwierzęta utrzymywane w  systemie otwartym nie mogą pozostać bez opieki. Rolnik ma obowiązek zapewnić tak hodowanym zwierzętom możliwość ochrony przed zwierzętami drapieżnymi i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi (nadmiernie wysoka temperatura, ulewne deszcze, nadmierne opady śniegu, wichury itp.).

Przestrzeń do życia

Wszystkim zwierzętom gospodarskim utrzymywanym w  budynkach należy zapewnić taką powierzchnię, na której będą mogły swobodnie leżeć, wstawać i  kłaść się, nie przeszkadzając innym zwierzętom, oraz aby miały możliwość przejawiania naturalnych zachowań, takich jak oczyszczanie się, odganianie owadów. Powierzchnia ta


464613TRTHA

446713TRTHA


28

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

Od 2013 roku każdy rolnik ubiegający się o płatności bezpośrednie, posiadający zwierzęta musi spełniać wymagania dotyczące dobrostanu zwierząt. Wymogi te mają na celu zapewnienie zwierzętom zdrowia, stosownej opieki oraz komfortu.

CZERWIEC 2013

powinna być na tyle duża, aby umożliwić zwierzętom oczyszczanie siebie bez trudności. Ponadto zwierzę, podobnie jak człowiek, lubi patrzeć i mieć wokół siebie przestrzeń. Jeżeli zwierzęta utrzymywane są w  grupie, muszą mieć zapewnioną taką powierzchnię, by wszystkie jednocześnie mogły leżeć i odpoczywać. Kwestie zapewnienia minimalnych powierzchni w  pomieszczeniach dla zwierząt innych niż cielęta i świnie nie podlegają kontroli w  ramach wymogów Wzajemnej Zgodności. Jednakże ze względu na fakt, że prawo polskie określa minimalne powierzchnie dla zwierząt gospodarskich w  zależności od wieku, płci, systemu utrzymania powierzchnie te sprawdzane są w ramach kontroli urzędowej. Kontrole te przeprowadza inspekcja weterynaryjna. Ocenę swobody ruchu można dokonać na podstawie obserwacji, ewentualnie dokonać pomiaru stanowisk, kojców, klatek i porównać je z obowiązującymi polskimi przepisami, mimo że nie wszystkie stanowią wymogi wzajemnej zgodności. Dla zapewnienia dobrego stanu zdrowia zwierząt należy bezwzględnie przestrzegać, by sprzęt używany do karmienia i pojenia, wszystkie elementy wyposażenia pomieszczeń inwentarskich oraz całe pomieszczenie znajdowały się w  należytym stanie sanitarno-higienicznym i technicznym, a także by były wykonane z materiałów nieszkodliwych dla zdrowia. Rolnik, który wyposaża pomieszczenia, w których utrzymywane są zwierzęta gospodarskie, w  mechaniczny lub automatyczny system wentylacji zapewnia, że system ten łączy się z systemem alarmowym sygnalizującym awarię systemu i  system wentylacji awaryjnej oraz regularne testowanie systemu alarmowego.

woli bądź ze sterowanych elektronicznie stacji paszowych, należy zapewnić zwierzętom możliwość jednoczesnego dostępu do paszy. Należy również zapewnić dostęp do odpowiedniej ilości wody lub w  inny sposób zaspokoić zapotrzebowanie zwierząt na płyny. W upalne dni oraz dla chorych zwierząt wskazane jest zapewnienie stałego dostępu do wody.

Wymagane dokumenty

Rolnik, który utrzymuje zwierzęta gospodarskie, ma obowiązek przechowywać przez okres 3 lat dokumentację weterynaryjną dotyczącą przebiegu leczenia, przeprowadzonych zabiegów weterynaryjnych oraz padłych zwierząt. Wszelkie zabiegi lekarsko-weterynaryjne może wykonywać tylko lekarz weterynarii. Ma on obowiązek pozostawienia w gospodarstwie odpowiedniej dokumentacji dotyczącej leczenia zwierząt. Lekarz weterynarii prowadzi papierową książkę leczenia zwierząt gospodarskich oraz zwierząt, z których pozyskane tkanki lub produkty są przeznaczone do spożycia przez ludzi; a w przypadku zwierząt innych niż gospodarskie (np. lisy) papierową lub elektroniczną książkę leczenia zwierząt. Dla potrzeb bezpieczeństwa żywności dokumentacja leczenia zwierząt, od których pozyskiwane są produkty żywnościowe, musi być przechowywana 5 lat.

zdrowia, bezpieczeństwa pasz i żywności w  części dotyczącej produktów pochodzenia zwierzęcego oraz dobrostanu zwierząt jest Inspekcja Weterynaryjna. W przypadku nieprzestrzegania norm i wymogów wzajemnej zgodności konsekwencją jest odpowiednie zmniejszenie przyznawanych rolnikowi płatności bezpośrednich oraz płatności w ramach niektórych działań nieinwestycyjnych PROW 2007-2013, tj. płatności z tytułu naturalnych utrudnień dla rolników na obszarach górskich i innych obszarach o niekorzystnych warunkach gospodarowania (ONW), rolnośrodowiskowych, na zalesianie gruntów rolnych. Wymiar sankcji za nieprzestrzeganie norm i wymogów uzależniony jest od wielu czynników. Podstawowe rozróżnienie to niezgodność z  przepisami wynikająca z zaniedbania rolnika (nieumyślność), winy rolnika (celowość). Wysokość sankcji, czyli procent obniżenia płatności (w zakresie 3% - 100%), zależy od rodzaju i  skali naruszenia norm i wymogów. Aby ocenić skalę naruszenia, każda niezgodność oceniana jest pod kątem trzech kryteriów: zasięgu, dotkliwości, trwałości. Rolnik jest powiadamiany o stwierdzeniu niezgodności i obowiązku podjęcia działania naprawczego. Niezrealizowanie zaleconego działania naprawczego spowoduje, że płatność zostanie potrącona w następnym roku.

Jak karmić?

Rolnik ma obowiązek karmić zwierzęta gospodarskie paszą dostosowaną do ich gatunku, wieku, masy ciała i  stanu fizjologicznego oraz w  taki sposób i taką paszą, aby nie powodować urazów i  uszkodzeń ciała lub innych cierpień. Pasza podawana zwierzętom musi być bez jakichkolwiek zanieczyszczeń fizycznych, mikrobiologicznych i  chemicznych. Zabronione jest podawanie zwierzętom paszy spleśniałej, zepsutej czy przeterminowanej. Zwierzęta gospodarskie muszą mieć dostęp do paszy z odpowiednią, regulowaną prawem częstotliwością. Częstotliwość karmienia zależy od gatunku zwierząt. Świnie, kury nioski, jelenie, daniele, indyki, gęsi, kaczki, strusie, przepiórki, perlice, lisy polarne i pospolite, jenoty, norki i tchórze, a także kury nioski karmi się co najmniej raz dziennie. Brojlerom należy zapewnić stały dostęp do paszy. Przy grupowym utrzymaniu zwierząt, jeśli nie stosuje się karmienia do

Dokumentacja padnięć zwierząt jest to z  kolei rejestr prowadzony przez rolnika, który powinien zawierać następujące dane: gatunek zwierzęcia, numer identyfikacyjny, datę padnięcia, ilość sztuk padłych, przyczynę padnięcia lub własne spostrzeżenia.

Kto sprawdza i jak karze?

Organem odpowiedzialnym za kontrole wzajemnej zgodności w zakresie identyfikacji i rejestracji zwierząt, ich

Przestrzeganie przez rolnika zasad wzajemnej zgodności kontroluje Inspekcja Weterynaryjna.


596913TRTHA

596813TRTHA


30

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Szynszyla się opłaca TEKST: Rafał Kruk ZDJĘCIA: Rafał Kruk

Naturalnym środowiskiem szynszyli są strome zbocza Andów na pograniczu Chile, Argentyny, Peru i Boliwii. Gatunek zagrożony wyginięciem udało się odtworzyć jedynie dzięki osobnikom trzymanym przez hodowców na fermach.

W Bydgoszczy odbyło się VI Kujawsko-Pomorskie Seminarium i Wystawa Szynszyli. Była to okazja, by porozmawiać ze specjalistami o stanie hodowli tych zwierząt w regionie.

W

  czasach, gdy wiele gospodarst w bor yka się z  problemem niewielkiej opłacalności produkcji rolnej, coraz więcej rolników zaczyna poszukiwać alternatywnych źródeł dochodu. Jednym z  przykładów takiej działalności jest hodowla zwierząt futerkowych. Podczas gdy od lat największy ich odsetek stanowią króliki, da się zauważyć rosnące zainteresowanie rolników hodowlą szynszyli. Według danych Krajowego Centrum Hodowli Zwierząt gryzonie te stanowią obecnie 18 proc. wszystkich zwierząt futerkowych hodowanych w  Polsce. W  kraju znajduje się obecnie blisko 800 stad towarowych, czyli przeznaczonych na futra, oraz 80 stad hodowlanych, czyli reprodukcyjnych. Dwanaście spośród nich znajduje się pod kontrolą KCHZ w Bydgoszczy. - Łączna liczba osobników stada podstawowego w  naszym regionie

spadła nieco w ostatnich latach i wynosi obecnie 1076 samic i 277 samców. Wśród nich znacząco dominują stada z  odmiany standard i  czarnej aksamitnej, stanowiące łącznie 96 proc. szynszyli, zdecydowanie mniej jest osobników odmiany beżowej - mówi mgr inż. Janusz Wojciechowski z  Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie. Jednym z  najbardziej utytułowanych hodowców w  naszym regionie jest Piotr Kujawa z Jaksic koło Inowrocławia. Choć, podobnie jak większość kolegów po fachu, skupia się głównie na osobnikach z  odmiany standard w  jego kolekcji znaleźć też można szynszyle odmiany czarnej aksamitnej, białej Wilsona, mozaikowej, a nawet fioletowej. - Hodowlą szynszyli zajmuję się od 2000 roku. Chciałem zająć się czymś interesującym i  mój wybór padł akurat na te zwierzęta. Dziś moje stado

liczy około tysiąca sztuk. Szynszyle są bardzo przyjazne, łatwo dostosowują się do nowych warunków i są mało inwazyjne dla środowiska. Poza tym, są opłacalne, bo za skórę dobrej jakości można otrzymać około stu złotych. Oczywiście, chcąc mieć dobrą jakość futra, trzeba zapewnić im dobre warunki - tłumaczy pan Piotr.

Jak zacząć?

Szkolenia dla przyszłych hodowców organizuje, m.in., Krajowy Związek Hodowców Szynszyli w  Myślenicach. Marek Nowak, prezes związku, radzi osobom zainteresowanym założeniem fermy odwiedzić wpierw kilka podobnych gospodarstw, by mieć orientację, jak przygotować pomieszczenie hodowlane i  jak hodowla szynszyli wygląda w praktyce. - Są też dwie pozycje, od których warto rozpocząć lekturę na temat tych zwierząt. Pierwszą jest książka prof. Bogusława Barabasza pt. „Szynszyle. Chów fermowy”, zawierająca informacje na temat hodowli. Drugą jest kwartalnik „Informator dla Hodowców Szynszyli”, wydawany przez KZHS. Znaleźć tam można dużo porad oraz adresy innych hodowców i producentów


1141913BDBHA 1128313BDBHA

FIRMA ANMAR Jaksice

z siedzibą przy przejeździe kolejowym w Borkowie, tel. 52 566 11 81 47113BIBIA

OFERUJE:

 nawozy sztuczne i dolistne Sonata i Grinlist oraz roztwór saletrzano-mocznikowy RSM  folie do sianokiszonki i siatki, sznurki do prasy  ciągniki i maszyny rolnicze oraz opał - szeroki asortyment NY! ATRAKCYJNE CE Zapraszamy od poniedziałku do piątku w godz. 8.00 - 16.00 soboty w godz. 8.00 - 13.00

1147413BDBHA

Firma Zbożowiec Głogowo k/Torunia

zaprasza

KUPUJEMY ZBOŻE kukurydzę i rzepak

1153113BDBHA

- min. 22t (ilości całosamochodowe) - odbiór z magazynu sprzedającego

kom. 662 290 002

56/676 75 41

Solidnie i uczciwie - przekonaj się sam


32

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

1 Lilianna Beszczyńska i Agnieszka Brzezińska z Krajowego Centrum Hodowli Zwierząt w Warszawie oceniają szynszyle biorące udział w wystawie. O tym, które ze zwierząt otrzyma tytuł czempiona, decydują punkty przyznawane według znowelizowanego w tym roku wzorca oceny szynszyli.

1

2

3

2 Jednym z parametrów branych pod uwagę przy ocenie szynszyli jest ich waga. W warunkach hodowlanych waga waha się od 400 do 700 g.

3 P iotr Kujawa, hodowca z Jaksic, zdominował wystawę otrzymując nagrody w większości kategorii.

4 Zwierzęta czekają na ocenę w przenośnych klatkach. Szynszyle najczęściej trzymane są w klatkach o długości 40 cm, szerokości 50 cm i wysokości 34 cm.

5  arek Nowak, M prezes KZHS, i Janusz Wojciechowski z KPODR w Minikowie organizują Kujawsko-Pomorskie Seminarium i Wystawę Szynszyli już od sześciu lat. Dotychczas odbywała się ona w Minikowie, w tym roku jednak hodowcy spotkali się w Bydgoszczy.

4 wyposażenia ferm, z którymi warto się skontaktować - radzi prezes. Sami hodowcy podkreślają natomiast, że zakładając fermę szynszyli warto zacząć od niewielkiego stada i dopiero później powiększać je wedle potrzeb. - Zacząć można od zestawu szesnastu samic i  czterech samców. Zakup zwierząt wyniesie nas wówczas około 4500 zł. W  praktyce zakupić można gotowe regały z klatkami na szesnaście szynszyli, dostępne za około 2 tys. zł za sztukę. Minimalna opłacalność założenia fermy zaczyna się jednak przy około stu samicach. Orientacyjne koszty założenia takiej hodowli to prawie 40 tys. zł - mówi Janusz Wojciechowski. Według jego wyliczeń, taka inwestycja w szynszyle zwraca się po trzech latach, dopiero później można mówić o faktycznych dochodach z prowadzenia fermy. Opłacalność produkcji gwarantują ceny skór, wynoszące średnio około stu złotych za sztukę. Najwyższe ceny osiągają futerka ośmiomiesięcznych osobników, które na giełdzie kopenhaskiej przekraczają cenę 200 zł. Najczęściej sprzedawana jest odmiana standard, najcenniejsza na światowych rynkach jest natomiast odmiana czarna aksamitna.

Sprzyjające warunki

Na ekonomiczną efektywność produkcji szynszyli wpływ ma wiele czynników związanych głównie z pochodzeniem tych zwierząt. - Szynszyle pierwotnie zamieszkiwały tereny górskie. W  Andach żyły w  bardzo czystym środowisku, co ukształtowało ich nawyki żywieniowe.

Dostępny tam pokarm pozbawiony był pleśni, grzybów i bakterii, dlatego zwierzęta te potrzebują bardzo czystej wody i  sterylnego pożywienia. Oczywiście, w  domowych hodowlach te nawyki musiały się nieco zmienić, ale szynszyle wciąż są bardzo delikatne i  potrzebują specjalnej diety - mówi dr Jacek Zawiślak z Wydziału Hodowli i Biologii Zwierząt UTP w Bydgoszczy. Z  tego powodu jakość pasz podawanych szynszylom musi być bardzo wysoka. Zwykle stosuje się paszę granulowaną o  specjalnym składzie oraz bardzo dobre siano, które nie może być zawilgocone i zawierać chwastów z łąk podmokłych. Pokarm granulowany dla szynszyli nie może być z kolei przechowywany dłużej niż trzy miesiące, ze względu na związany z upływem czasu ubytek witaminy A. - Ważne jest także pomieszczenie, w  którym trzymane są szynszyle. Powinno być one suche, jasne i  dobrze wentylowane. Dobrze jest zainstalować klimatyzację, zwłaszcza na terenach, gdzie panuje zbyt duża wilgotność. Temperatura nie powinna przekraczać w  pomieszczeniu 18 stopni zimą i  24 stopni latem - dodaje Marek Nowak. Do obowiązkowego wyposażenia klatek należy też karmidełko na pożywienie granulowane, automatyczne poidełko lub butelka zakończona szklaną rurką, wanienka do kąpieli pyłowej, pojemniki lub drabinka na siano, kostki do ścierania zębów i lizawki. Hodowcy podkreślają, że zapewnienie szynszylom odpowiednich warunków, choć z początku może wydać się kosztowne, jest opłacalne, bo zwraca się w postaci zdrowych zwierząt i lśniących futer.

5

Z kalendarza hodowcy Od 18 czerwca trwała w Danii tygodniowa aukcja skór Kopenhagen Fur. Z kolei 29 czerwca w Radwanowicach odbywa się skup skór dla Agro Cont KFT Raton, a w Boguchwale rozpoczynają się Dni Otwartych Drzwi dla hodowców szynszyli.


1075813BDBHA 464113TRTHA

1101813BDBHA


34

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Pamiętajcie o bezbronnych pisklętach TEKST I ZDJĘCIA: Marek Cieszyński

Nieumiejętnie dokarmiając pisklęta możemy im bardziej zaszkodzić niż pomóc. Pozostawmy ten obowiązek ich rodzicom.

Co zrobić ze znalezionym pisklęciem i w jaki sposób można mu pomóc - wyjaśnia Marek Cieszyński, przewodnik Ośrodka Edukacji Ekologicznej „Wilga” w Górznie, ornitolog, fotograf i pasjonat przyrody polskiej.

W

szystkie zwierzęta wytężają maksymalnie swoje siły, aby wykarmić potomstwo. Nie inaczej jest w  świecie ptaków - najliczniejszej grupie kręgowców w naszym kraju. Ptaki otaczają nas na co dzień. Spotykamy je na polu, w  lesie, w  drodze do szkoły, do pracy, na podwórku czy też nad jeziorem. - Czasem mam wrażenie, że są dla nas taką codziennością i tak stałym elementem krajobrazu, że ich wręcz nie zauważamy. A w miastach żyje ich naprawdę wiele gatunków opowiada Marek Cieszyński.

Jak pomóc pisklętom?

Wiele spośród nich to ptaki, które wyprowadzają dwa do trzech lęgów w roku, więc na ich pisklęta będziemy mogli natknąć się jeszcze przez całe lato. - Właśnie na ten fakt chciałbym

Pisklę należy natychmiast odłożyć na miejsce, bądź w pobliże miejsca, gdzie zostało znalezione! MAREK CIESZYŃSKI

zwrócić uwagę. Bardzo często spotykam się z prośbą o radę, jak karmić małego wróbelka albo gołębia? Jak brzmi najprostsza odpowiedź, a  zarazem najlepszy sposób pomocy? Natychmiast odłożyć na miejsce, bądź w  pobliże miejsca, gdzie pisklę zostało znalezione! Brzmi to może brutalnie, ale taka jest natura właśnie wróbli czy gołębi. Ptaki te pozostają pod opieką rodziców do pełnego usamodzielnienia się, co nie jest równoznaczne z opuszczeniem gniazda! Mimo że znajdujemy pisklę na chodniku, to nie znaczy, że wypadło z gniazda i bez naszej pomocy nie przeżyje. Ono cały czas pozostaje pod opieką rodziców. Jedyne, co możemy w tej sytuacji zrobić, to odłożyć takie pisklę na gałąź pobliskiego drzewa - informuje Marek Cieszyński.

Raczej nie przeszkadzać

Takiego pisklęcia nie wolno niczym karmić, wróble nie jedzą much i dżdżownic, co jest utrwalonym stereotypem jeśli chodzi o karmienie takich zwierząt, a dając mu okruszki chleba zafundujemy rozwolnienie, poprzez to odwodnienie i w konsekwencji dołożymy kolejną cegiełkę na drodze do śmierci takiego pisklęcia, mimo naszych szczerych chęci pomocy. - Pamiętajmy też o własnym bezpieczeństwie. Ptasie gniazda to wylęgarnia pasożytów i drobnoustrojów, więc bezpośredni kontakt z pisklęciem, czy gniazdem może być groźny dla na-

szego zdrowia. Natomiast jeśli chcemy odłożyć pisklę w bezpieczniejsze miejsce, niż to, w którym je znaleźliśmy (np. chodnik) nie musimy martwić się, że zaszkodzimy mu naszym zapachem. Ptaki to zwierzęta, które prawie nie mają zmysłu powonienia - mówi ornitolog.

Co zrobić z jerzykiem?

Warto poznać przy okazji innego naszego sąsiada - jerzyka. - Ptak ten podobny jest wielkością i  sylwetką do jaskółki, natomiast nie ma z nią bliżej nic wspólnego - wyjaśnia Marek Cieszyński. - Charakteryzują go długie sierpowate skrzydła, czarna barwa i błyskawiczny lot. Są to ptaki, które lądują praktycznie tylko w  celu złożenia i  wysiadywania jaj. W locie polują na owady, które są ich pokarmem, w  locie piją przelatując nad lustrem wody, w locie nawet... śpią! Jak to możliwe? Bardzo prosto - kiedy jedna półkula mózgu odpoczywa, druga czuwa nad bezpieczeństwem - opowiada ornitolog.

Start w przestworza

Jerzyki spotkamy wszędzie tam, gdzie są wysokie stare budynki, jak np. zamkowe ruiny czy też wieże kościelne oraz we wszelkich szczelinach w  murze, gdzie najchętniej zakładają gniazda. Co zrobić, jeżeli znajdziemy jerzyka na ziemi? - Rzecz to niebywała, ale wówczas należy wziąć go delikatnie w ręce i ostrożnie podrzucić w powietrze. Najprawdopodobniej nic mu się nie stało, ale jako urodzony lotnik skrzydła ma tak długie, przy jednocześnie króciutkich nóżkach, że nie potrafi samodzielnie wystartować z ziemi. On po prostu musi rzucić się w przestworza - tłumaczy Marek Cieszyński.


94513T2BBA 1052613BDBHA

1059513BDBHA

1099113BDBHA

1076713BDBHA


1076613BDBHA


1076613BDBHB


38

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Wakacje na wsi TEKST: Rafał Kruk

W regionie zarejestrowanych jest blisko 360 gospodarstw agroturystycznych. Wspólnie z przedstawicielami Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego wybraliśmy kilka miejsc szczególnie godnych polecenia.

W

 końcu nadeszło długo oczekiwane lato, a  wraz z  nim pora na to, by zastanowić się, jak spędzić tegoroczne wakacje. Tym, którzy nie mają jeszcze zaplanowanego urlopu, a mieliby ochotę odpocząć nieco od zgiełku miasta, polecamy odwiedzić jedno z wielu gospodarstw agroturystycznych, które znajdują się na terenie naszego województwa. Ale jak tu zdecydować się na którąś z  propozycji, gdy do dyspozycji jest przeszło trzysta takich ofert? By ułatwić naszym Czytelnikom podjęcie decyzji, wspólnie z Laurą Maciejewską, doradcą ds. agroturystyki z KP ODR w  Zarzeczewie, przygotowaliśmy listę miejsc, które szczególnie warto odwiedzić w  regionie. Poniżej prezentujemy siedemnaście gospodarstw, które zdobywają laury za profesjonalną obsługę, wyróżniają się czymś niezwykłym lub po prostu zostawiają w pamięci pozytywne wspomnienia.

Kujawska wieś zaprasza

Administracyjne granice naszego województwa obejmują regiony o  odmiennych korzeniach historycznych i dziedzictwie kulturowym. Największą część z nich zajmują u nas Kujawy, re-

gion bogaty w sielskie krajobrazy i zabytki, których historia sięga początków państwa polskiego. Kujawy swoim zasięgiem obejmują powiat bydgoski, na terenie którego znajduje się Chlebowe Gospodarstwo „Kromeczka”. - Gospodarstwo znajduje się na terenie typowej wsi rolniczej i nastawione jest na kultywowanie tradycji kuchni polskiej, w  szczególności związanych z wypiekiem chleba. Pani Urszula, właścicielka gospodarstwa, prowadzi warsztaty, na których pokazuje gościom, jak piecze się chleb tradycyjnymi metodami, organizuje też nietypowe zajęcia dla dzieci, takie jak na przykład, zawody w kulaniu się z górki po trawie - mówi Laura Maciejewska. „Kromeczka” położona jest w  miejscowości Gądecz w gminie Dobrcz. Goście mieszkają w  jednym domu razem z  gospodarzami, do dyspozycji mając zawsze świeże wypieki. Za dobowy pobyt zapłacimy od 20 do 80 zł, w zależności od liczby gości i tego, ile zamówimy posiłków. Kolejnym gospodarstwem w powiecie bydgoskim, na które warto zwrócić uwagę, jest „Gzinianka” prowadzona przez państwo Tomkiewiczów. Gospodarze z Gzina w Dąbrowie Chełmińskiej oferu-

ją możliwość noclegu w jednym z kilku domków, przyczepie campingowej lub pod namiotem, a ceny noclegów wahają się tam od 30 zł do 70 zł. Pracownicy KP ODR podkreślają, że jest to świetnie zagospodarowane miejsce. Domki są w takiej odległości od siebie, że zapewnia to gościom prywatność i blisko z nich jest do stawu, po którym można pływać łódką. Wśród drzew utworzono labirynt dla zakochanych, a  w  gospodarstwie właścicieli można nabyć dojrzewające sery i wziąć udział w warsztatach serowarskich.

A może nad jezioro?

Przebywając na Kujawach warto odwiedzić też powiat radziejowski, gdzie w gminie Topólka znajduje się „Cichy Zakątek” Marii Małeckiej. - Gospodarstwo to nie jest duże, ale pani Małecka jest właścicielką jeziora i  wypożycza gościom rowery wodne, udostępnia też stanowiska do łowienia ryb. Woda jest czysta, a z jeziorem wiąże się legenda o  królu Władysławie Łokietku, który miał ponoć ukryć gdzieś w pobliżu skarb - opowiada Laura Maciejewska. W odległości kilku kilometrów od posiadłości jest też kopiec upamiętniający bitwę pod Płowcami oraz cmentarz poległych rycerzy, gdzie organizowane są rekonstrukcje historyczne. Samo gospodarstwo położone jest w miejscowości Sadłużek i przyjmuje gości od kwietnia do października. Na miejscu znajdzie się


CZERWIEC 2013

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

Trzy pytania do...

Hanny Nowakowskiej-Hapki, doradcy z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie.

Jak podsumowałaby Pani stan agroturystyki w naszym regionie? Spośród tych trzystu sześćdziesięciu gospodarstw tak naprawę niewiele z nich jest typowo agroturystycznych, bo nie prowadzi na co dzień działalności rolniczej. Ciekawą ofertę mają zwykle nie prawdziwi rolnicy, ale ludzie, którzy po prostu kupili kawałek ziemi, by zyskać odpowiedni status i postanowili wcielić w życie swój pomysł na, jak to nazywam, turystykę wiejską.

Jaki jest w takim razie przepis na udane takie gospodarstwo?

nocleg dla dziesięciu osób. Cena za pobyt waha się od 35 zł do 45 zł. Kawałek dalej, nad Jeziorem Głuszyńskim w gminie Bytoń, znajduje się duże, czynne gospodarstwo rolne państwa Kowalskich. - Mamy tutaj rzeczywiście styczność z gospodarstwem, które prowadzi działalność rolniczą. Na miejscu panuje prawdziwie sielski klimat, obiady jada się w stodole, a ludzie, którzy tam pracują, naprawdę kochają to, co robią. Gospodarstwo jest wielopokoleniowe, od dziadków po wnuki każdy stara się zadbać o gości. To propozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak naprawdę żyje się na wsi. Na terenie gospodarstwa „Pod Bocianim Gniazdem” znajduje się siedem domków, w  których nocleg kosztuje od 43 do 53 zł za dobę. Innego rodzaju usługi świadczy natomiast Agrofarma, znajdująca się w miejscowości Gdaszewo w  powiecie włocławskim. Ośrodek Ewy Ziółkowskiej wyspecjalizowany jest w przyjmowaniu dużej liczby gości i obsłudze takich imprez, jak huczne wiejskie wesela. Na miejscu wynająć można też salę konferencyjną, a gospodarze znani są z tego, że organizują na miejscu integracyjne imprezy paintballowe. Za nocleg zapłacimy tu 70 zł.

Tu przemawia historia

Północno-wschodnią część naszego województwa zajmują trzy ważne krainy historyczne, znajdujące się na prawym brzegu Wisły, ziemie: dobrzyńska, chełmińska i  michałowska. Obszar ten w średniowieczu był terenem licznych walk, w  jego północnej części do dziś zachowało się wiele zabytkowych obiektów, a na południu atrakcję stanowią liczne stare jeziora. W tym malowniczym otoczeniu znajduje się położony zaledwie kilka kilometrów od Torunia ośro-

dek „Młyńska Struga” w Grabowcu, specjalizujący się w hipoterapii. - Pani Daria jest właścicielką stadniny, na miejscu można nauczyć się jeździć konno, ale także wypożyczyć kajaki, bo nieopodal płynie rzeczka, albo rower i wybrać się na przejażdżkę jednym z wytyczonych w okolicy szlaków - mówi doradca ds. agroturystyki. Za nocleg w domku dla gości należy zapłacić tam od 20 do 70 zł, a w mieszczącej się nieopodal knajpce kupić można pstrągi wyłowione ze strugi. Na północno-wschodnim krańcu naszego województwa, w miejscowości Mały Głęboczek w gminie Brzozie, znajduje się z kolei gospodarstwo „Nad Jeziorem Sopień”. Jego właścicielka, pani Aleksandra Korecka, jest autorką bogatego programu zajęć tematycznych, związanych z aktualną porą roku. Gospodarstwo przyjmuje gości od lutego do listopada, a odwiedzający mają okazję nauczyć się przygotowywać ozdoby na różne okazje i dowiedzieć się, jak wytwarza się tradycyjne produkty. Za pobyt zapłacimy tam od 35 do 90 zł.

Dobrzyńskie atrakcje

- W powiecie rypińskim w miejscowości Narty jest pensjonat „Malwa”, którego właściciel stwierdził, że skoro wieś nazywa się tak, a nie inaczej, będzie zimą wypożyczać gościom narty biegowe. Poza tym, pokoje są tam bardzo ładnie urządzone, a gospodarze dobrze gotują - zachwala nasza rozmówczyni. Cena za pobyt wynosi tam około 80 zł za dobę. Drugie gospodarstwo w  powiecie rypińskim, które polecają nam odwiedzić pracownicy KP ODR znajduje się w miejscowości Tomkowo, w gminie Wąpielsk. Z dala od miejskiego zgiełku znajduje się tam XVIII-wieczny dworek, położony

Jest bardzo krótki. Trzeba kochać ludzi i to, co się robi, a nie podchodzić do tego jak do biznesu. Na szkoleniach dla osób zainteresowanych utworzeniem takich gospodarstw zawsze zaznaczam, że jest to naprawdę ciężki kawałek chleba. Trzeba wiedzieć, czego oczekuje nasz klient, czyli gość, a oczekuje on naszej uwagi praktycznie bez przerwy. Osoba, która decyduje się na wakacje w gospodarstwie agroturystycznym, oczekuje kontaktu z rodziną i własnego udziału w życiu gospodarstwa. By temu podołać, trzeba mieć anielską cierpliwość.

A gdy ktoś uzna, że chciałby spróbować swych sił, gdzie powinien szukać informacji na temat tego, jak to załatwić formalnie? Zgłoszenie o utworzeniu takiego gospodarstwa rolnik powinien złożyć do gminy, choć nieraz się zdarza, że jej władze w ogóle nie wiedzą, co w takiej sytuacji powinny zrobić. Ale zawsze po pomoc można się zgłosić do ośrodków doradztwa rolniczego. Tłumaczymy, jak krok po kroku przejść przez wszystkie formalności, pokazujemy, jak to powinno wyglądać w praktyce i pomagamy sięgnąć po środki unijne.

39


40

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

1

1 Właściciele gospodarstwa „Gacanek” zamienili swe wnętrza w małe galerie sztuki FOT. WWW.GACANEK.PL

2 Gospodarstwo państwa Wańke szczyci się niezwykle zasobną spiżarnią FOT. AGROTURYSTYKA.KPODR.PL

3 „Gzinianka” to niezwykle urokliwe domki, położone w okolicy stawu FOT. WWW.AGRO.TURYSTYKA.PL.

4 „Agrofarma” specjalizuje się w przyjmowaniu większej liczby gości FOT. WWW.AGROFARMA.PL

5 Gospodarstwo „Pod Bocianim Gniazdem” to miejsce dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak naprawdę żyje się na wsi FOT. WWW.AGROTURYSTYKA NADJEZIOREM.PL

6 Właścicielka „Cichego Zakątka” zaprasza gości nad swoje jezioro FOT. WWW.SADLUZEK.PL

4

w malowniczym parku nad Drwęcą. Za nocleg w nim zapłacimy od 25 do 60 zł. - Właściciel dworku, obecnie rolnik, pracował wcześniej na kolei, a z zamiłowania jest historykiem, więc ma w zanadrzu wiele pasjonujących opowieści, dotyczących okolicy i  nie tylko. Poza tym, co się rzadko zdarza, gospodarze chętnie współpracują z  innymi gospodarstwami i  jak już nie mają wolnych miejsc, nie boją się podać gościom adresów innych. W sąsiadującym powiecie lipnowskim też są przynajmniej dwa gospodarstwa, na które warto zwrócić uwagę. Pierwszym z  nich jest położony nad jednym z najczystszych jezior w województwie domek „U Rybaka” w Teodorowie. Do celów agroturystyki został zaadaptowany tam dom rybacki wraz z przyległą przystanią oraz dwa domki, w których za nocleg zapłacimy od 35 do 50 zł. Właściciel gospodarstwa zawodowo trudni się rybactwem, więc goście maja stały dostęp do świeżych ryb. Na miejscu odnajdą się nie tylko smakosze, ale także, a  może przede wszystkim, wędkarze i miłośnicy kąpieli. Na przybyłych czekają pomost i wypożyczalnia sprzętu wodnego. - Warto odwiedzić też Glewo w gminie Dobrzyń, gdzie jest piękna karczma „Pod Zachrypniętym Kogutem”. Właścicielka, pani Wronkowska-Mordal, jest bardzo kreatywną osobą, co widać po ładnych, kolorowych pokojach. Jedzenie jest tam przepyszne, a  w  otaczającym gospodarstwo sadzie panuje przyjemny spokój - mówi Laura Maciejewska. Pobyt tam kosztować nas będzie od 40 do 80 zł.

Krajna i Pałuki

Zachodnią część naszego województwa zajmują dwie historyczne krainy. Pofałdowane krajobrazy Pałuk upstrzone są

5

2

charakterystycznymi pałacykami, przez wzgórza Krajny biegnie natomiast szlak cysterski z  dawnymi świątyniami. Jeżeli ktoś planuje okolicę zwiedzać tam konno, swe kroki skierować powinien do stajni „Parta” w miejscowości Małe Rudy. Na miejscu wskazówek udzielają instruktorzy, znajdują się też profesjonalne tory przeszkód, a  właściciele organizują obozy konne dla dzieci. Za sam nocleg zapłacimy w domkach koło stadniny od 25 do 35 zł. Akrobacje na koniach i  popisy rewolwerowców podziwiać można natomiast w  miasteczku tematycznym Silverado City, które znajduje się w Bożejowiczkach w  powiecie żnińskim. Grillowane jedzenie, zloty miłośników westernu i pikniki rodeo to część oferty gospodarstwa. W zależności od atrakcji zapłacimy tam od 12 zł do 300 zł. Kto natomiast nad jazdę konną preferuje dobrą kuchnię, powinien odwiedzić gospodarst wo agroturystyczne państwa Wańke w powiecie sępoleńskim. - Tak dobrze wyposażonej spiżarni nie ma nigdzie indziej w regionie. Półki uginają się tam pod przetworami, a  świeże warzywa gospodarze biorą prosto z ogródka. Jedzenie jest naprawdę pyszne - słyszymy w KP ODR. Na miejscu można wynająć domek za 150 zł za dobę lub pokój za 60 zł.

W otoczeniu lasu

Północną część naszego regionu zajmują Bory Tucholskie i Kociewie. Rozległe lasy, malownicze cieki i  pozostałości po kulturze Borowiaków Tucholskich przyciągają tu mieszkańców całego województwa. - W powiecie tucholskim w miejscowości Trzepciny znajdują się „Domki nad Jeziorem”. Panuje tam niesamo-

3

wita atmosfera, ponieważ tuż za płotem rozciąga się ściana lasu. A w nim grzybów jest tyle, że nie sposób się na nie nie natknąć. Na miejscu można je ususzyć, a także zaprzyjaźnić się ze zwierzętami, bo po gospodarstwie chodzą kozy i owce, które dają się głaskać - mówi Laura Maciejewska. Przez las biegnie szlak turystyczny prowadzący nad jezioro, a  goście nocować mogą w  jednym z  dwóch domków, których wynajęcie kosztuje od 120 do 160 zł za dobę. Sezon turystyczny trwa tutaj od kwietnia do listopada, a właścicielka posesji, pani Genowefa Glazik, prowadzi kronikę, w ramach której umieszcza fotografie wykonane przez zadowolonych gości. W  Wielkich Budziskach, również w  Borach Tucholskich, znajduje się też gospodarstwo „Gacanek”. Nad samym brzegiem niewielkiego jeziora stoją tam trzy chaty kryte strzechą, w których właściciele urządzili galerię sztuki. - Państwo Mieruszewscy wystawiają w jadalni prace lokalnych artystów. Zależy im na promowaniu sztuki ludowej, nie sprzedają wprawdzie obrazów, ale gdy ktoś jest nimi zainteresowany, kontaktują go z ich autorami. Za nocleg w jednym z domków zapłacimy do 180 zł. Również na terenie Borów Tucholskich, ale już w  powiecie świeckim, znajduje się gospodarstwo „Siedlisko” nad jeziorem Łąkosz. Znajdziemy tam pięć murowanych domków, w których cena za nocleg waha się od 50 do 95 zł. Warto tam zajrzeć, bowiem „Siedlisko” kilkukrotnie wyróżniane było w konkursach na najlepsze gospodarstwo w naszym województwie. Jest laureatem, m.in. konkursu AGRO-wczasy 2011 w kategorii turystyka wiejska.

6


1199413BDBHA


42

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Nasze targi są w piątce najlepszych w kraju Z Romanem Sassem, dyrektorem Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie, o tym, jak zmieniła się kujawskopomorska wieś i o zbliżających się targach rozmawia Kamil Pik.

Roman Sass, doktor nauk rolniczych, ciągle publikuje i wykłada. Doradzał Sejmowej Komisji Rozwoju Wsi i Rolnictwa. Funkcję dyrektora Kujawsko-Pomorskiego ODR w Minikowie pełni od 1991 roku.

Dyrektorem ośrodka w Minikowie został Pan w 1991 roku. Tamten czas i teraźniejszość na wsi dzieli duża przepaść... Początek lat dziewięćdziesiątych był również początkiem transformacji ustrojowej, był to czas wielkiego zapóźnienia technologicznego i organizacyjnego na wsi. Dzisiaj wygląda ona zupełnie inaczej. Koniecznie zaznaczyć jednak trzeba, że nie wszędzie wieś wygląda dziś tak samo, jest ona bardzo zróżnicowana i  nierówno rozwinięta. Między innymi gospodarka rynkowa przyczyniła się do dużej polaryzacji gospodarstw. W efekcie mamy nowoczesne gospodarstwa, które doskonale sobie radzą, ale są również takie które nie potrafią skutecznie funkcjonować. Czy w Kujawsko-Pomorskiem istnieje wiele gospodarstw, dla których jedyną przyszłością jest zmiana profilu działalności? Rzeczywiście jest takie zjawisko i dotyczy ono wielu małych i średnich gospodarstw. Widać wyraźnie, że aby żyć z rolnictwa, trzeba mieć odpowiednią skalę produkcji, a ta wiąże się między innymi z powierzchnią gospodarstwa. Wyjątkiem są bardzo

specjalistyczne uprawy i  hodowle - np. warzywa, zwierząt futerkowych. W  takich przypadkach powierzchnia odgrywa mniejszą rolę. Ostatni spis rolny pokazuje że ubywa gospodarstw o  areale do 30 ha, a  przybywa większych. Dowodzi to tego, że te mniejsze mogą mieć problem z funkcjonowaniem. Jak zmieniła się produkcja rolna w naszym województwie w ostatnich dwudziestu kilku latach? Najbardziej drastyczna zmiana nastąpiła w  produkcji owczarskiej. Kiedyś województwo bydgoskie uchodziło za jedno z najbardziej prężnych w tym zakresie, pomimo że jest to domena raczej południowych regionów kraju. Dzisiaj hodowla ta u nas nie istnieje. Stało się tak, ponieważ jest ona nieopłacalna. Istotne zmiany zaszły również na przykład w hodowli bydła. Pojawiło się bowiem kwotowanie mleka, które ograniczyło liczbę rolników produkujących mleko. Dzisiaj mamy w  naszym województwie około 7 tysięcy gospodarstw towarowych produkujących mleko na sześćdziesiąt kilka tysięcy wszystkich gospodarstw. Kiedyś natomiast niemal każdy rolnik miał krowy. Równocześnie zwiększyła się

wielkość średniego stada, wzrosła ilość i jakość produkowanego mleka. Czy dla małych gospodarstw ratunkiem dla poprawienia ich trudnej sytuacji ekonomicznej mogą być grupy producenckie? Takich szans upatruje się w  tym rozwiązaniu. Grupy dają siłę przetargową i szansę na przetrwanie niewielkim gospodarstwom. Szacuje się, że gospodarstw, z  których będzie można utrzymać się i  zapewnić byt rodzinie, będzie w  przyszłości około 15 procent z  obecnej liczby około sześćdziesięciu pięciu tysięcy w naszym regionie, składających co roku wnioski o dopłaty. Przed większością rolników - jeśli nie będą się zrzeszać stoi - zatem wyzwanie znalezienia dodatkowych lub nowych źródeł dochodu. Rozwiązania tutaj pewnie będą różne, od uruchamiania działalności gospodarczej i usługowej na wsi po wyjazd do pracy zarobkowej. Niezbędne będzie również zdobywanie nowych kwalifikacji zawodowych i wykształcenia. Wielu rolników już ma rozmaite kwalifikacje, które mogliby wykorzystać w  innych miejscach pracy, ale nie są one poświadczone żadnym dyplomem czy certyfi-


702613TRBRA

1122713BDBHA


44

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

katem. Ośrodki doradztwa rolniczego pomagają takim osobom potwierdzić te kompetencje lub zdobyć nowe realizując program „Nowy zawód, nowa szansa”. Mam jednak wrażenie, że rolnicy są ciągle niechętni zrzeszaniu się w grupach... To nie tylko wrażenie. Tak właśnie jest. Proces integracji rolników jest bardzo słaby. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że kiedyś zainteresowanie wspólnym działaniem było większe. Dzisiaj zauważam daleko posunięty indywidualizm i niechęć do współpracy. Z czego to może wynikać? To jest dobre pytanie. Ci więksi producenci rolni po wejściu do Unii Europejskiej radzą sobie całkiem dobrze i wydaje się, że wychodzą z założenia, że zrzeszanie się nie jest im potrzebne. Ja zawsze przypominam, że nawet rolnik uprawiający ponad 100 ha, dużym jest tylko w swojej wsi. W stosunku do potrzeb przetwórstwa przemysłowego jest malutki. Jeśli zaś chodzi o małe gospodarstwa, to wśród ich właścicieli istnieje bardzo dużo nieufności i niechęci do wspólnego działania. Problem tkwi przede wszystkim w barierze psychologicznej. Z jednej strony taki rolnik widzi, że ze względów ekonomicznych powinien współpracować, ale z drugiej strony twierdzi, że nie podejmie współpracy z jednym, drugim czy trzecim rolnikiem. Często z jakichś zupełnie błahych, a nawet absurdalnych powodów. Główna bariera leży zatem przede wszystkich w relacjach pomiędzy rolnikami. Rolnictwo w Europie Zachodniej oparte jest na współdziałaniu, które pomaga osiągać określony sukces ekonomiczny. W Polsce jednym z  głównych problemów tej branży jest właśnie brak współpracy. Tworzenie dużych grup producenckich jest jednym z najważniejszych wyzwań, stojących przed polskimi rolnikami. Porozmawialiśmy o zmianach na wsi, a jak od początku lat 90. zmieniła się rola ośrodków doradztwa rolniczego? W połowie lat 90. pojawił się pierwszy raz w powojennej historii Polski problem ze zbytem produkcji rolnej. Nastała dekoniunktura w rolnictwie, spadły dochody ludności, powstała nadwyżka żywności. Rynek przeszedł od kartek do nadwyżki produkcji. W efekcie wśród rolników powstało zapotrzebowanie na informacje gospodarcze dotyczące cen, popytu, podaży, czyli na doradztwo ekonomiczne. Uruchomiono wówczas również pierwsze kredyty preferencyjne, których przyznanie obwarowane było przedstawieniem biznesplanu. Wszystko to sprawiło, że ośrodki doradztwa rolniczego wzięły na swoje barki edukację ekonomiczną rolników i doradzanie im w tym zakresie. Następnym zwrotem w  naszej działalności był okres przedakcesyjny do Unii Europejskiej. Wówczas podjęliśmy się wyjaśniania mieszkańcom wsi, czym jest Unia, jakie znaczenie dla gospodarstw będzie miało nasze członkostwo, jakie będą plusy i minusy. Dzięki tej kampanii udało nam się pokonać powszechny lęk przed Unią Europejską i w referendum wieś opowiedziała się za członkostwem Polski we wspólnocie. W efekcie nastąpił kolejny przełom w działalności ODR-ów. Nastał bowiem czas pozyskiwania dopłat unijnych i uczestniczenia w programach dla wsi. Były obawy, że polski rolnik, który nie prowadzi księgowości i nie ma

CZERWIEC 2013

doświadczenia w  funkcjonowaniu na unijnym rynku nie będzie w stanie pozyskać dostępnych pieniędzy. Okazało się, że w Polsce osiągnęliśmy jeden z  najwyższych poziomów wykorzystania tych funduszy. A jakie wyzwania stoją obecnie przed ODR-ami? Myślę, że teraz musimy w większym stopniu wrócić do naszej pierwotnej działalności, czyli do doradztwa w zakresie technologii produkcji rolniczej. Musimy zająć się doradztwem w  zakresie agrotechniki, nowoczesnych metod chowu zwierząt czy też wykorzystaniem nowoczesnych, ale bardzo drogich maszyn w gospodarstwie rolnym. Znów powinniśmy zacząć odpowiadać na pytanie, jak produkować efektywnie i o wysokiej jakości. Skutecznym do tego narzędziem są między innymi organizowane szkolenia i  konferencje dla rolników, ale wzrasta także znaczenie doradztwa indywidualnego. Oddzielną częścią zadań ośrodka jest działalność wystawiennicza. Już 6 i 7 lipca odbędą się XXXVI Międzynarodowe Targi Rolno-Przemysłowe AGRO-TECH Minikowo 2013. Jest to impreza z wieloletnią tradycją i renomą. Jak obecnie wygląda jej pozycja w skali kraju i jakie ma Pan plany odnoście przyszłości tego wydarzenia? Rozwój tych targów jest odbiciem zmian, które zachodzą na rynku rolniczym. Na przestrzeni lat z  niewielkiej imprezy zamieniły się w  potężne wydarzenie. W  moim przekonaniu w  dłuższej perspektywie na rynku pozostaną te imprezy tar-

gowe, które mają silną pozycje i  dobrą markę. Podobnie jak gospodarstwa, również targi będą się konsolidowały. Pozycja targów Agro-Tech w kraju jest bardzo wysoka. Spośród tego typu wydarzeń, organizowanych przez ODR-y, jesteśmy chyba najlepiej oceniani. Spośród wszystkich targów rolniczych myślę, że spokojnie mieścimy się w piątce najważniejszych w Polsce. Wraz z umocnieniem pozycji targów w kraju ustabilizowała się również liczba wystawców. Obecnie zakładam, że raczej nie będzie ich już znacząco przybywać, ale za to ciągle rośnie powierzchnia wystawiennicza,

bowiem wystawcy przywożą coraz szerszą ofertę do prezentacji. Przy targach na otwartej przestrzeni ciągle rosnąca powierzchnia to dla nas duże wyzwanie, ale przyjęta przez nas forma sprawdza się jak dotąd dobrze i nie zamierzamy z niej rezygnować. O przyszłość tej imprezy jestem zatem spokojny. Stałym elementem weekendu z Agro-Techem w Minikowie jest też Regionalna Wystawa Zwierząt Hodowlanych. Czy przed nią stoją nowe wyzwania? Wystawa ta jest integralną częścią targów. Województwo kujawsko-pomorskie jest w ścisłej czołówce w Polsce jeśli chodzi o postęp hodowlany. Na przykład w przypadku świń choć pod względem ilości jest ich nieco więcej w Wielkopolsce, to produkcja materiału hodowlanego w naszym województwie jest bardziej zaawansowana. Również mamy duże osiągnięcia w  hodowli bydła, jesteśmy w ścisłej czołówce krajowej. Wystawa ta pozwala zaprezentować najlepsze osiągnięcia w tej dziedzinie. Rozwijając ją w  pierwszej kolejności staramy się inwestować w rozbudowę i unowocześnienie hal wystawienniczych i stworzenie profesjonalnego ringu. Wszystko po to, aby oferować jeszcze lepsze warunku wystawiającym zwierzęta hodowcom. W dalszej perspektywie myślę o organizacji ogólnokrajowych wystaw hodowlanych. A tym czasem zapraszam wszystkich Czytelników do Minikowa 6 i 7 lipca.

Co roku, bez względu na pogodę, targi Agro-Tech w Minikowie odwiedza kilkadziesiąt tysięcy ludzi.


1053213BDBHA


1053213BDBHB


1053213BDBHC


48

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Nie jest źle,

ale wszystko ma swoją cenę TEKST: Janusz Milanowski

W gminie Radomin koło Golubia-Dobrzynia znajduje się malownicza, stara wieś Dulsk. Na 57 ha gospodaruje w niej Witold Górecki.

K

rzyże przydrożne i kapliczki z XIX w., to pierwsze co, się rzuca w oczy, gdy przejeżdża się przez wieś, która jako Dulsko została wymieniona po raz pierwszy w  dokumencie księcia dobrzyńskiego Władysława w 1349 r. Wspólnie z biskupem włocławskim, Maciejem z Gołańczy, ustalił on granice pomiędzy księstwem a biskupstwem. Ostatni właściciel Dulska z  rodu Działyńskich, Ignacy, w końcu XVIII w. zbankrutował, a zadłużony majątek nabył Józef Wysocki. Na cmentarzu przykościelnym jest jego klasycystyczna kaplica grobowa z 1840 r. Majątek po Józefie odziedziczył Aleksander Wysocki, który brał udział w powstaniu styczniowym i dlatego w 1863 r. przymusowo go zlicytowano. Później majątek nabył Władysław Gniazdowski, który sprzedał go niejakiemu Płoskiemu.

Scheda po rodzicach

Pola Witolda Góreckiego sąsiadują z tym majątkiem. Pan Witold przejął gospodarstwo po rodzicach w 1984 r. Obejmowało ono wówczas ok. 16 ha. Obecny areał osiągnął dokupując ziemie w latach 90. Rodzice prowadzili produkcję

roślinną i zwierzęcą. - Zrezygnowałem z trzody - mówi pan Witold. - Hodowałem ok. 40 macior w cyklu zamkniętym, a zostało osiem. Nie opłacało się, bo jak długo można dokładać. Już 15 lat temu sprzedawałem żywiec po 5 zł z groszami. A teraz cena poszła tylko trochę w górę na 5,20 zł, a inne koszty skoczyły bardziej. Na tych 57 ha pan Górecki uprawia głównie buraki (najwięcej - 16 ha), rzepak, pszenicę, a w tym roku dołączył kukurydzę. - Zaplanowałem ją na ziarno, ale co wyrośnie, nie wiadomo - mówi. - Łatwo nie jest, całe szczęście że są dopłaty, chociaż dawniej nie było dopłat i też się gospodarowało, ale były inne relacje cen. Ze środków unijnych zainwestował w budynki i dokupił sprzęt: dwa ciągniki, agregat uprawowo-siewny, beczkowóz, mieszadło. Postawił też silos do gnojowicy. - Przydałaby się jeszcze suszarnia i przystawka do kombajnu do zbioru kukurydzy - wymienia. Pan Witold chętnie powiększyłby gospodarstwo, ziemi we wsi nie brakuje, ale nie ma chętnych do sprzedaży. Graniczącym z jego polami majątkiem zawiaduje agencja. Miał być sprzedany, ale pojawił się spadkobierca po zamordo-

wanym przez hitlerowców właścicielu. Wiosną mówiło się o tym, że 30 proc majątku ma być sprzedane, ale na razie nic w tej sprawie się nie dzieje.

Z z

Kiedyś bardziej nas doceniano

O gospodarskich osiągnięciach pan Witold nie chce mówić, choć podczas dożynek dostaje dyplomy od gminy. - Osiągnięciem moim jest to, że z 16 ha po rodzicach, rozbudowałem gospodarstwo do 57 - podkreśla. - Dawniej to bardziej rolników doceniano, bo jak uzyskało się plony ponad kontraktację, to dostawało się nagrodę, choćby w nawozach. A teraz jak się wyhoduje więcej buraków ponad umowę, to kupią taniej i taka to jest nagroda - mówi ze śmiechem. Pan Górecki nie wie jeszcze, na co przeznaczy nowe, przyznane mu przez Unię środki. Myśli o  wymianie ciągnika, który przerobił już ponad 2 tys. godzin. - Kiedyś sprzęt się po prostu naprawiało i dalej chodził latami - opowiada. - A te nowe traktory trzeba wymieniać co pięć lat. Naprawy serwisowe są bardzo drogie. Niedawno za trzy uszczelki wielkości dwuzłotówki zapłaciłem 190 zł, a tylna, duża opona kosztuje ok. 10 tys. zł. To są koszty, z których mieszkańcy miast nie zdają sobie sprawy, mówiąc jak na wsi jest dobrze dzięki Unii. Owszem, polepszyło się, ale wszystko ma swoją cenę - podkreśla poważnie na koniec.

O  

 

Ba ul. biu


659913TRTHA

Bank Spółdzielczy w Grębocinie

Nowoczesne, bezpieczne kanały dostępu w skład którego wchodzą:

Spółdzielcza Grupa Bankowa



Oferujemy:  korzystnie oprocentowane lokaty  nisko oprocentowane kredyty:  mieszkaniowe  gotówkowe  konsolidacyjne  preferencyjne dla rolnictwa z dopłatami ARiMR  konta dla osób fizycznych i firm  karty płatnicze



eBanknet usługi bankowe dla osób fizycznych



eCorpoNet usługi bankowe dla firm



Automatyczny system informacyjny - wysyłanie komunikatów SMS o zmianie salda osób fizycznych i firm

Siedziba banku w Grębocinie

Bank Spółdzielczy w Grębocinie ul. Lubicka 2 / 87-122 Grębocin / tel. (56) 645-93-97 / fax (56) 645-90-10 biuro@bsgrebocin.pl

Bank internetowy - usługi bankowe dostępne przez Internet

740213TRTHA

Zapraszamy do korzystania z naszych usług

Bank przyjazny dla wszystkich Zapraszamy do naszych placówek: Grębocin, Lubicz Dolny, Lubicz Górny, Złotoria, Dobrzejewice, Obrowo, Ciechocin, Toruń


50

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Czy masz kota? Albo psa? ROZMAWIAŁ: Jan Oleksy

Lekarz weterynarii Dawid Pękala odpowiada na ważne pytania W naszym domu pojawia się szczeniaczek i... Co trzeba zrobić, żeby był zdrowy? - Należy zacząć od odrobaczania w  wieku trzech oraz pięciu tygodni. Następnie, po okresie dwóch tygodni, trzeba zaszczepić szczeniaka przeciw zakaźnym i wirusowym chorobom - parowirozie i nosówce, a w kolejnych miesiącach m.in. przeciw wściekliźnie. A co z kociętami? - Warto zaszczepić je przeciw takim chorobom jak: katar koci, (objawy: zapalenie spojówek i  katar), kaliciwiroza (choroba jamy ustnej i dróg oddechowych), panleukopenia (wirusowe zapalenie jelit), chlamydia (choroba powodująca zapalenie spojówek i zapalenie płuc) i białaczka (co ciekawe u kotów wirusowa, a nie bakteryjna). Czy pielęgnacja kociąt i szczeniąt w pierwszym miesiącach życia wygląda podobnie? - Tak. Warto pamiętać, aby zwierzaki kąpać dopiero po szczepieniach, gdyż wcześniej nie mają takiej odporności. Kocięta powinny zostać przy matce do 9-12 tygodnia, zaś szczeniaki do 8 tygodnia. Na początku ich pokarmem jest oczywiście mleko kotki czy suki,

później (około 6-8 tygodnia) można podawać preparaty zastępcze i  rozdrobnioną karmę. Należy pamiętać, że bardzo często wieprzowina i  tuńczyk uczulają. W każdym wieku ważna jest dieta. Warto zaznaczyć, że zwierzęta powinny otrzymywać określoną dzienną dawkę żywieniową i nie wolno ich ciągle dokarmiać. Czy każdy może mieć kota? - Kot nie potrzebuje specjalnych warunków i nie jest zbyt kłopotliwy. Jedyne, o  czym trzeba pamiętać, to kastracja i sterylizacja, kotek w wieku 7 miesięcy, kotów - 5-6 miesięcy. A jak skomentowałby Pan fakt, że niektórzy idą do pracy, a swoje zwierzaki zostawiają na wiele godzin same w domu? - Dla psa to tragedia. Jeżeli kogoś nie ma w domu dłużej niż 4-5 godzin, to lepiej darować posiadanie pieska. Koty teoretycznie łatwiej to znoszą, ale wszystko zależy od psychiki danego osobnika. Niektóre wytrzymują tylko 2-3 godziny. Czy ludzie bardziej niż kiedyś dbają o swoich pupili i częściej przychodzą do przychodni weterynaryjnych?

- Myślę, że tak. Właściciele czworonogów korzystają z Internetu i są bardziej wyedukowani. Poza tym w  przychodniach jest coraz lepszy sprzęt - można zrobić USG, EKS czy echo serca. Śledzimy też przebieg ciąży. Z jakimi chorobami najczęściej się Pan spotyka? - U psów największym problemem jest niewłaściwa dieta, która jest przyczyną ostrych i  przewlekłych biegunek. Na drugim miejscu są problemy dermatologiczne oraz kostne i stawowe. Mamy dużo złamań, zerwanych wiązadeł i innych urazów na przykład po wypadkach. Zdarzają się też anomalie rozwojowe (zwierzęta bez nerki), wady serca, cukrzyca, zapalenie pęcherza. Często sprawdzamy stan uzębienia i  usuwamy kamień. Właściwie organizm zwierzęcy trzeba traktować jak ludzki - psy i koty chorują na to samo, a ich choroby mają podobny przebieg. Psy chorują częściej niż koty, choć koty potrafią ukrywać chorobę i  wykrywa się ją później. Warto pamiętać o profilaktyce. Jak często warto odwiedzać weterynarza? - Psy powinno się raz w roku szczepić na wściekliznę i choroby zakaźne. Ponadto, co 3-4 miesiące, zarówno kota jak i psa należy odrobaczać.


Pomagamy zmieniać wieś na dobre Rozmowa z Andrzejem Grossem, prezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie - Przez wiele lat spotykał się Pan z rolnikami w Minikowie jako dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Oddziału ARiMR, w tym roku jako prezes tej rządowej agencji płatniczej. Co było dla Pana największym zaskoczeniem po przeniesieniu do Warszawy? - Trudno mówić o zaskoczeniu, bo Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, jako instytucję, sposób jej działania i stawiane cele są mi bardzo dobrze znane. Przez wiele lat, niemal od powstania ARiMR kierowałem kujawsko-pomorskim oddziałem regionalnym. Teraz mam do czynienia jednak z zupełnie inną skalą spraw, wynikającą chociażby z dużego zróżnicowania poziomu rolnictwa, wielkości gospodarstw w poszczególnych regionach kraju. W Świętokrzyskim przeciętne gospodarstwo liczy ponad 4,5 ha, w Kujawsko-Pomorskiem ponad 15 ha, a jeszcze więcej w Zachodniopomorskiem czy na Warmii i Mazurach. Już samo takie zróżnicowanie wywołuje inne oczekiwania, inne priorytety. Mam świadomość nowych obowiązków, nowych wyzwań. Jestem jednak dobrej myśli. Dotychczasowe zawodowe doświadczenie, zdobytą praktykę i wiedzę w zarządzaniu postaram się wykorzystać jak najlepiej z korzyścią dla naszych obecnych i przyszłych beneficjentów. - Kończy się Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013, jaki on był dla nas? - Każdy ma własną ocenę, ale chyba nawet eurosceptycy dostrzegą zachodzące zmiany. Zadbane obejścia, nowoczesne maszyny pracujące w polu, zwiększający się eksport produktów rolno-spożywczych są ich najlepszym przykładem. Zmodernizowano wiele gospodarstw, osiągnięto europejskie standardy w produkcji i przetwórstwie żywności. Dzięki unijnemu wsparciu wzrasta też atrakcyjność obszarów wiejskich traktowanych przez wiele lat wyłącznie jako miejsce produkowania żywności. Odnowiono lub założono nowe wiejskie świetlice, na wsi powstaje coraz więcej warsztatów mechanicznych naprawiających nie tylko sprzęt rolniczy, punków usługowych, domów weselnych, przedszkoli zakładanych przez beneficjentów korzystających z programu wspierającego mikroprzedsiebiorstwa. Proszę zwrócić też uwagę na orliki, wiejskie place zabaw dla dzieci, chodniki a nawet ścieżki rowerowe poprawiające bezpieczeństwo pieszych. Systematycznie zwiększa się liczba gospodarstw agroturystycznych, które zapewniają turystom warunki pobytowe nie gorsze niż w hotelach, a z uwagi na lokalizację dodatkowo przyciągają gości piękną okolicą, spokojem oraz warzywami i owocami prosto z przydomowego ogródka. Można sypać miliardami złotych jakie w minionych latach trafiły na polską wieś, ale ważne są też pozaekonomiczne aspekty przynależności do wspólnoty europejskiej: zmiana niektórych przyzwyczajeń, zwracanie uwagi na kwestie ochrony środowiska, dobrostanu zwierząt, wprowadzenie stale uaktualnianego systemu rejestracji i ewidencji zwierząt hodowlanych. Polska jest liderem przemian zachodzących na wsi, a nasi rolnicy, szybko posiedli umiejętności sięgania po unijne wsparcie. Na każdym kroku widać jak je wykorzystują z pożytkiem dla siebie i całej naszej gospodarki. - Jakie dobre wiadomości ma Pan dla naszych rolników? - Dobre, to chociażby to, że znajdujemy się na progu nowej perspektywy finansowej, która zapowiada się dla nas pomyślnie. O ile, ze względu na kryzys, budżet unijny spada o 10 procent, to wszystko wskazuje na to, że nowa koperta finansowa dla Polski będzie o tyle procent większa, będzie to stanowiło solidną podstawę dla naszego dalszego rozwoju. W zasadach podziału środków na lata 2014-2020 zajdą pewne zmiany. Mocniejszy akcent położony zostanie na ekologię, kwestie ochrony środowiska, w większym stopniu – aby zapewnić bardziej równomierny rozwój- uwzględnione zostaną potrzeby małych gospodarstw, które pod względem ilościowym wciąż dominują oraz wsparcie młodych rolników. Teraz jednak wciąż wszystko liczymy, bilansujemy aby racjonalnie wykorzystać wszystkie środki pozostałe ze starego budżetu, aby żadne euro przyznanej Polsce pomocy nie przepadło, żeby zostało wykorzystane przez naszych beneficjentów, rolników, ale też przedsiębiorców czy samorządy. Korzystając z okazji wszystkim odwiedzającym doroczne targi w Minikowie, podobnie jak niedawno w Grubnie i Zarzeczewie, życzę dużo zdrowia i zadowolenia z pracy, dobrej pogody i dobrych plonów, które - mam nadzieję - przy wsparciu naszej Agencji udzialanego na zakup maszyn i modernizację gospodarstw będą wyższe i łatwiej będzie można je zebrać.

1078913BDBHA

Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie Publikacja opracowana przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Instytucja wdrażająca Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi


52

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

Rolnik

CZERWIEC 2013

Zdobycie wyższego wykształcenia nie służy dzisiaj do ułatwienia ucieczki ze wsi. Dziś pomaga ono skutecznie prowadzić gospodarstwo.

z dyplomem TEKST: Dominika Kucharska

Doświadczenie i umiejętności zdobywane od najmłodszych lat są bezcenne, ale coraz więcej młodych rolników decyduje się ową praktykę podeprzeć teorią i dyplomem uczelni wyższej. Rekrutacja na studia trwa.

N

ie odkryjemy Ameryki stwierdzając, że kierunki rolnicze nie są zarezerwowane jedynie dla osób pochodzących z  terenów wiejskich. Przełomowym stwierdzeniem nie będzie także to, że właśnie młodzi rolnicy trzymają w  garści silną kartę, jaką stanowi posiadana przez nich wiedza praktyczna. Wyścig po indeks wystartował. Sprawdź, co w tym roku oferują uczelnie z naszego regionu.

Żywimy, kształtujemy, chronimy

W tej konkurencji na prowadzenie wysuwa się bydgoski Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy. Tamtejszy wydział rolnictwa i biotechnologii proponuje aż 5 kierunków studiów stacjonarnych. Są to rolnictwo (specjalności: agronomia i agrobiznes, kształtowanie środowiska, ochrona roślin, produkcja ogrodnicza), technologia żywności i  żywienie człowieka (specjalność: przetwórstwo rolno-spożywcze), architektura krajobrazu, biotechnologia (specjalności: agrobiotechnologia, biotechnologia w produkcji zwierzęcej) i agrochemia. Ostatni z wymienionych kierunków to nowość w ofercie. Agrochemia jest kierunkiem realizowanym na Wydziale Chemii Uniwersytetu Gdańskiego we współpracy z Wydziałem Rolnictwa i Biotechnologii UTP. Uwaga! Rekrutację na agrochemię przeprowadza Uniwersytet Gdański. Interesującą ofertę edukacyjną prezentuje również Wydział Biologii i  Hodowli Zwierząt UTP. Przyszli studenci mogą wybierać spośród 4 kierunków: zootechnika (specjalności: agroturystyka, hodowla zwierząt i  gospodarka paszowa, hodowla zwierząt wolno żyjących i  gospodarka łowiecka), ochrona środowiska (specjalności: ochrona środowiska przyrodniczego, przemysłowe technologie w  ochronie środowiska), bioinżynieria w produkcji zwierzęcej (specjalności: nowoczesne technologie użytkowania zwierząt, metody analityczne w  produkcji zwierzęcej) oraz zeszłoroczna nowość ogrody zoologiczne i zwierzęta amatorskie (specjalności: chów zwierząt amatorskich i towarzyszących, zwierzęta w ogrodach zoologicznych).

A może regionalnie?

Biotechnologię oraz ochronę środowiska można studiować również na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Na UKW dodatkowo można rozwijać swoją wiedzę na regionalistyce europejskiej. To studia humanistyczne, które przygotowują do podjęcia pracy w administracji państwowej i  samorządowej, w  placówkach i  instytucjach związanych z regionalistyką, a także w domach kultury czy muzeach. Absolwent ma w małym palcu, między innymi, potencjał turystyczno-kulturowy regionów Polski i Europy. Natomiast dla tych, komu bliższa jest woda niż ziemia, ciekawą opcją może okazać się rzadki kierunek - rewitalizacja dróg wodnych na UKW. To interdyscyplinarne studia, w trakcie których zgłębia się wiedzę, m.in., z hydrologii, grafiki inżynierskiej, flory i fauny wodnej czy transportu wodnego.

Most między indeksem a portfelem

Jest w czym wybierać, ale często na drodze do zdobycia dyplomu stają pieniądze, a dokładnie ich brak. Za studia stacjonarne na uczelniach państwowych nie musimy płacić. Sytuacja wygląda inaczej, gdy decydujemy się na naukę w trybie zaocznym. Opłaty za semestr kształtują się w granicach od ok. 1200 zł do 2000 zł. Do tego oczywiście dochodzą koszty związane z dojazdami czy materiałami potrzebnymi na zajęciach. Uczelnie nie posiadają specjalnej puli, zarezerwowanej na finansowe wsparcie osób z terenów wiejskich i małych miast. To jednak nie przekreśla innych opcji. Przyszli studenci mogą powalczyć o tzw. stypendia pomostowe. Wykaz organizacji, lokalnych uczestniczących w programie na rok akademicki 2013/2014, znajduje się na stronie www. stypendia-pomostowe.pl. I  tak, przykładowo na pierwszym roku studiów można z tego tytułu otrzymywać co miesiąc 500 zł stypendium (przez 10 miesięcy). Formularze on-line będą dostępne od 1 lipca. Szczegółowe informacje udzielane są także w terenowych oddziałach Agencji Nieruchomości Rolnych. Powodzenia!


1071913BDBHA

1095713BDBHA


54

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

EKSPERT WYJAŚNIA

Praca w gospodarstwie rolnym a emerytura Czy pracownikowi można do okresu zatrudnienia zaliczyć pracę w indywidualnym gospodarstwie rolnym rodziców? Na jakiej podstawie można to zrobić i czy znaczenie ma fakt późniejszego przejęcia gospodarstwa? TEKST: Jan Oleksy

K

westie te tłumaczy ekspert, Maciej Kowalski, radca prawny i partner zarządzający w Kancelarii Radców Prawnych Kowalski, Popławski i Wspólnicy. Podstawowym aktem prawnym, ustalającym zasady zaliczania pracownikom pracy w  indywidualnym gospodarstwie rolnym do stażu pracy, jest ustawa z  dnia 20 lipca 1990 r. o wliczaniu czasu pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym do pracowniczego stażu pracy (Dz.U. nr 1990 nr 54, poz. 310). Odnosząc się do szczegółowego zagadnienia, jakim jest zaliczenie pracy, podstawową normę prawną zawiera art. 1 ww. ustawy, który stanowi, iż ilekroć przepisy prawa lub postanowienia

układu zbiorowego pracy albo porozumienia w  sprawie zakładowego systemu wynagradzania przewidują wliczanie do stażu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownika wynikające ze stosunku pracy, okresów zatrudnienia w innych zakładach pracy, do stażu tego wlicza się pracownikowi także: - okresy prowadzenia indywidualnego gospodarstwa rolnego lub pracy w takim gospodarstwie, prowadzonym przez współmałżonka, - pr z ypadające pr zed dniem 1 stycznia 1983 r. okresy pracy po ukończeniu 16. roku życia w  gospodarstwie rolnym prowadzonym przez rodziców lub teściów, poprzedzające objęcie tego go-

spodarstwa i  rozpoczęcie jego prowadzenia osobiście lub wraz ze współmałżonkiem, - przypadające po dniu 31 grudnia 1982 r. okresy pracy w  indywidualnym gospodarstwie rolnym w charakterze domownika w rozumieniu przepisów o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin.

Wyjaśnienie definicji

Powyższy przepis (art. 1 ust. 1 pkt 3 ustawy) odwołuje się do ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o  ubezpieczeniu społecznym rolników (Dz. U z 1998 r. nr 7, poz. 25 ze zm.) i  zawartej tam definicji „domownika”. Art. 6 pkt 2 wskazuje, że za domownika rozumie się osobę bliską rolnikowi, która ukończyła 16 lat, pozostaje z rolnikiem we wspólnym gospodarstwie domowym lub zamieszkuje na terenie jego gospodarstwa rolnego albo w  bliskim jego sąsiedztwie, stale pracuje w  tym gospodarstwie i nie jest związana z rolnikiem stosunkiem pracy.


1093813BDBHA 1110113BDBHA

47013BIBIA

1107513BDBHA


56

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

Bez obowiązku przejęcia

Mając na uwadze powyższe rozważania oraz definicje zawarte w  cytowanych przepisach, wskazać należy, iż ustawodawca do zaliczenia pracy w gospodarstwie rolnym do stażu pracy nie wprowadza obowiązku przejęcia takiego gospodarstwa i  jego prowadzenia osobiście lub ze współmałżonkiem.

CZERWIEC 2013

wi jednak przeszkody do uzyskania zaświadczenia o pracy w gospodarstwie, jeżeli okoliczność tę potwierdzi co najmniej dwóch świadków, zamieszkujących w okresie wykonywania obowiązków na terenie, na którym jest lub było położone gospodarstwo rolne.

Jak w każdym zawodzie, również w rolnictwie o przyszłą emeryturę warto zacząć dbać bardzo wcześnie

Dotyczy pracy stałej

Warto natomiast podkreślić, iż cytowany przepis dotyczy pracy „stałej”, którą przeciwstawić trzeba pracy dorywczej lub wykonywanej sezonowo. Obrazowo zilustrować może to przykład, zgodnie z  którym osoba w  wieku 16 lat uczęszczająca do szkoły średniej (nawet przy założeniu dojeżdżania w tym celu do innej miejscowości) i po zajęciach pomagająca w gospodarstwie rolnym rodziców, czas pracy w tym gospodarstwie będzie miała zaliczony do stażu pracy. Takie zaliczenie nie miałoby miejsca, gdyby osoba ta przez cały tydzień mieszkała w internacie lub na stancji, a w gospodarstwie rolnym pomagała tylko podczas weekendowych pobytów w domu.

Jak potwierdzić pracę?

Dla uzyskania zaliczenia do stażu pracy okresów zatrudnienia w  indywidualnym gospodarstwie rolnym, konieczne jest przedłożenie przez pracownika zaświadczenia, które na jego wniosek wydaje właściwy urząd gminy (art. 3 ustawy o wliczaniu czasu pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym do pracowniczego stażu pracy). W przypadku, gdy urząd nie dysponuje żadnymi dokumentami potwierdzającymi fakt pracy, zobowiązany jest zawiadomić o tym osobę wnioskującego. Ich brak nie stano-

Ważne W kontekście zaliczenia obowiązków wykonywanych w gospodarstwie rolnym do stażu pracy, należy mieć na uwadze wyłączenie zawarte w art. 2 ustawy z dnia 20 lipca 1990 r. o wliczaniu czasu pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym do pracowniczego stażu pracy, zgodnie z którym okresów pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym nie wlicza się do okresu zatrudnienia, od którego zależy nabycie prawa do urlopu wypoczynkowego lub innego świadczenia przysługującego z upływem roku prac lub okresu krótszego niż jeden rok. MACIEJ KOWALSKI RADCA PRAWNY


1148113BDBHA


58

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Swoje poznajcie, innym się chwalcie TEKST: Dominika Kucharska ZDJĘCIA: Tymon Markowski

Droga do wpisania wytwarzanego przez nas produktu na listę tych tradycyjnych nie jest usłana różami. Bez wątpienia jednak warto się trochę „pokaleczyć” o biurokratyczne kolce, bo figurowanie wśród tych wyjątkowych sprawia, że promocyjna machina działa wyjątkowo sprawnie.

44

- dokładnie tyle produktów z województwa kujawsko-pomorskiego figuruje na liście tych tradycyjnych. Od grudnia ubiegłego roku na rozpatrzenie czeka kolejne 8 wniosków. - Przygotowanie wniosku na pewno nie jest proste, ale zapewniam, że warto poświęcić na to swój czas i  wysiłki. Wpisanie na listę produktów tradycyjnych to szansa na wyjątkową promocję. Takie produkty stanowią atrakcję turystyczną. Jest to jednocześnie pierwszy stopień do starania się o kolejne certyfikaty - podkreśla Elżbieta Sobolewska, główna specjalistka ds. produktów tradycyjnych w  Departamencie Rolnictwa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Z czym się to je?

Według definicji, tradycyjnym nazywamy „produkt rolny, środek spożywczy lub napój spirytusowy, którego jakość lub wyjątkowe cechy lub właściwości wynikają ze stosowania tradycyjnych metod wytwarzania”. Zgodnie z  przepisami taki produkt musi być wytwarzany przez co najmniej 5 gospodarstw od minimum 25 lat. Aby to potwierdzić, często przeprowadzane są wywiady etnograficzne. Bardzo przydatne okazują się także, m.in., przepisy zanotowane w starych zeszytach. Jak informuje Elżbieta Sobolewska, pod względem liczby wniosków przoduje powiat radziejowski. Zaraz za nim jest powiat aleksandrowski.

Takie menu, że palce lizać!

Wnioski, procedury i  wszelkie formalności to jedno. Druga rzecz, dla smakoszy znacznie ważniejsza, to to, co na liście produktów tradycyjnych z  naszego województwa już się

znajduje. Zaczynamy, więc kulinarną wyprawę po smakach przekazywanych z  pokolenia na pokolenie. Zaostrzanie apetytu zaczynamy od jedynego na liście produktu mlecznego, jakim jest gzik. To twaróg zmieszany ze śmietaną, cebulą, szczypiorem, doprawiony solą i  pieprzem. Można go podawać z  chlebem lub ziemniakami ugotowanymi w mundurkach.

Jak kiełbasa, to w słoiku

Po gziku pora na mięsne konkrety. Amatorzy takich potraw mogą rozsmakować się w  jednym z  trzech produktów z listy tradycyjnych. Pierwszy z nich to świąteczna szynka kujawska z  kością. Cała szynka wieprzowa wraz z golonką, nabijana jest goździkami. Pekluje się ją w solance z soli kuchennej, a następnie gotuje i zapieka, dzięki czemu otrzymuje ona słony smak z wyczuwalnym aromatem goździkowo-laurowym. Dawniej przygotowywano ją na święta wielkanocne. Na stole nie mogło jej zabraknąć również przy okazji takich uroczystości jak wesele. Obok szynki figuruje biała kiełbasa w słoiku. Ten tradycyjny rarytas, wytwarzany jest wyłącznie z mięsa świni rasy złotnickiej pstrej, z produkcji ekologicznej. Doprawiona solą, pieprzem, czosnkiem, gorczycą i majerankiem, ma smak typowy dla domowej konserwy mięsnej. W słoiku zmieloną masę mięsną otacza cienka warstwa galarety. Trzecim z  produktów mięsnych jest niegdyś wyjątkowo popularny półgęsek, znany też jako półgąsek albo pierśnik. W przeciwieństwie do półgęsków litewskich, przyrządzanych z  połówki gęsiego korpusu, te pomorskie są wykonywane wyłącznie z najdelikatniejszego mięsa z  piersi. Proces peklowania, suszenia i  wędzenia gęsiego mięsiwa

w  dymie przez stulecia doprowadzono do perfekcji.

Szaruszki, cyrop i owocowy szał

Zaraz za mięsną ucztą w kolejce ustawiają się owoce i warzywa. W tej kategorii na liście produktów tradycyjnych znajduje się, m.in., sok z kapusty kwaszonej. Ma on działanie przeciwnowotworowe, jest moczopędny, pobudza produkcję krwinek czerwonych, przeciwdziała chorobom serca, obniża cholesterol, reguluje pracę przewodu pokarmowego i wzmaga apetyt. Dawna metoda wytwarzania soku poprzez udeptywanie nogami zanikła, jednak sama receptura tego kwaśnego napoju pozostała niezmieniona. Na tych, którzy od kwaśnego wolą to, co słodkie, czekają słynne powidła śliwkowe z Doliny Dolnej Wisły. Ten przysmak to efekt smażenia śliwek węgierek, który może trwać nawet przez 3 dni! Zostajemy w słodkich klimatach i serwujemy gruszki szaruszki w syropie. Niedrążone połówki tych pysznych owoców zanurzone są w gęstym syropie, w którym dopatrzeć można się aromatycznych goździków. Stosowane są jako dodatek do potraw mięsnych. Ich nazwa natomiast wzięła się od starej odmiany gruszy salisbury, zwanej potocznie „szaruszką”. Na koniec przedstawiany „fjut”, zwany nazywany również cyropem. To słodki syrop wytwarzany z buraków cukrowych, który kiedyś pełnił rolę tańszej wersji miodu. Głównym składnikiem „fjuta” jest sacharoza.

Prosto z pieca

Aż jedenaście pozycji na liście zajmują produkty piekarnicze i cukiernicze. Odwiedzając Stolno możemy być pewni, że strzegący tradycji gospodarze uraczą nas tamtejszym chlebem z  kminkiem. Naturalny zakwas nadaje mu lekko kwa-


712013TRTHA 1146613BDBHA

1157113BDBHA

1200113BDBHA

1182513BDTHA


60

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

Ustawa o rejestracji i ochronie nazw i oznaczeń produktów rolnych i środków spożywczych oraz o produktach tradycyjnych z dnia 17 grudnia 2004 roku w artykule 49 mówi, że z wnioskiem o wpisanie na listę produktów tradycyjnych mogą wystąpić osoby fizyczne, prawne i jednostki organizacyjne, nieposiadające osobowości prawnej, wytwarzające dany produkt rolny, środek spożywczy lub napój spirytusowy.

Czarnina kujawska zazwyczaj podawana jest z kluskami ziemniaczanymi. FOT. TYMON MARKOWSKI

CZERWIEC 2013

skowaty smak, idealnie komponujący się z rumianą, chrupiącą skórką, posypaną małymi ziarenkami. Zaraz za stoleńskim chlebem w kolejce do naszego podniebienia ustawia się stoleński razowiec ze słonecznikiem. Mawia się, że do trzech razy sztuka. W tym przypadku nie będzie inaczej, bo na listę produktów tradycyjnych trafił również chleb z  makiem ze Stolna. Amatorów pyszności prosto z  pieca ucieszą także mace borowiackie. To rodzaj pieczywa, które w dawnych czasach wypiekano z resztek ciasta pozostałego po wypieku chleba. Na liście produktów tradycyjnych nie zabrakło słodkiego kajmaku. Ten element kuchni szlacheckiej, w okresie po II wojnie światowej trafił pod strzechy mieszkańców wiosek. Urzekł tak wielu smakoszy, że bardzo szybko stał się niezbędnym elementem słodkiej kuchni oraz dekoracją mazurków wielkanocnych. A skoro już o mazurkach mowa, to nie można nie wspomnieć o  tym orzechowym. Tradycję jego przygotowywania kultywuje się we wsi Kaniewo. Miejsce nie jest przypadkowe. Właśnie w  tym zakątku Kujaw drzew orzecha włoskiego rosło pod dostatkiem. Tym samym główny składnik mazurka był na wyciągnięcie ręki. Podstawą przygotowania tej cukierniczej perełki jest kruchy placek oraz duża ilość bakalii. Wielkanocne stoły zdobił także kolejny produkt z listy tradycyjnych. Chodzi o kujawiok, czyli wielkanocną babę drożdżową posypaną cukrem pudrem lub polaną białym lukrem. Zasłużone miejsce zajmują też amoniaczaki. Te kruche ciasteczka powstają przez połączenie mąki, budyniu, kwaśnej śmietany, masła, cukru, jaj oraz amoniaku. Wśród tradycyjnych produktów z naszego województwa znajdziemy placki na sodzie, które w  kujawskich domach są wypiekane od kilku dekad. Wiele osób nazywa je racuchami, sodziakami, spu-

chlunami czy byncami. Do produktów tradycyjnych zaliczamy również karnawałowy smakołyk - pączki ziemniaczano-dyniowe. Są one przygotowywane wyłącznie z produktów naturalnego pochodzenia. Nie znajdziemy w nich nawet grama sztucznych dodatków i ulepszaczy. Tę kategorię produktów zamykamy chlebem żytnim z  ziemniakami, który na listę trafił w marcu tego roku. Ponieważ potrzeba bywa matką wynalazków, w momencie, gdy dawniej brakowało już mąki chlebowej, głównym składnikiem ciasta stawały się ziemniaki. Stąd też wyjątkowy smak i  przepis, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Kraina miodem płynąca

W  tradycyjnej wymieniance nie można pominąć znanych od wieków miodów z rejonu dolnej Wisły. Początkowo bursztynową słodycz pozyskiwano poprzez zabieranie dzikim pszczołom miodu zgromadzonego w  barciach. Wskutek zmniejszania się powierzchni lasów, popularniejsza stała się hodowla pszczół w ulach.

Pyszna dziesiątka

Dziesięciu produktów tradycyjnych doliczyliśmy się wśród dań gotowych i  potraw. Wśród nich dumnie prezentują się żur kujawski i  czarnina kujawska, zazwyczaj podawana z  kluskami ziemniaczanymi. W  menu znajdziemy też zupę kwas - jest znana od kilkuset lat, przygotowywana na bazie soku z kapusty kwaszonej, którego nie mogło zabraknąć w żadnej wiejskiej gospodzie. Ciekawym daniem z  tradycyjnej listy jest również marchew krychano, czyli marchew tłuczona. To rodzaj dania jednogarnkowego. Do pomarańczowego warzywa dodawano ziemniaki, boczek i  przyprawy. Marchew krychano może stanowić danie główne lub pełnić rolę dodatku.

W kujawsko-pomorskich daniach tradycyjnych nie mogło zabraknąć takiego, którego głównym składnikiem jest leśny skarb. Grzybowniczki to pyszne bułki drożdżowe, wypełnione grzybowym farszem. Do masy dodawana jest podsmażona cebulka, przyprawy, jajko i tarta bułka. Na liście dumnie figuruje także kaczka nadziewana po kujawsku. Spieczona na złocistobrązowa skórka, skrywa białe mięso i nadzienie przygotowywane z wątróbki z tej kaczki, skórki z szyjki, czerstwej bułki, drobno pokrojonej natki pietruszki, posiekanej cebuli, soli i pieprzu. A  tradycyjny groch z  kapustą? Większości z nas to danie kojarzy się ze świętami Bożego Narodzenia i  rzeczywiście obecnie najczęściej przygotowuje się je na tę okazję. Natomiast w wierzeniach ludowych spożywanie nasion grochu chroni przed chorobami, a w połączeniu z kapustą zapewnia urodzaj. W skrócie - groch z kapustą opłaca się jeść. Typowo wigilijnym daniem jest zupa z suszonych śliwek. Metoda jej przygotowania nie zmieniła się od lat. Na początku suszone śliwki należy opłukać, a następnie zalać je zimną wodą i moczyć przez całą noc. Na drugi dzień owoce są gotowane w tej samej wodzie wraz z przyprawami. Wywar zaprawiany jest śmietaną z  mąką pszenną. Na świątecznym stole honorowe miejsce zajmują również kluski z makiem, z widocznymi rodzynkami, kawałkami orzechów włoskich i  skórki pomarańczowej. Czas najwyższy na przedstawienie rosopity. To zupa śledziowa z  dodatkiem cebuli i przypraw, takich jak pieprz, liść laurowy, ziele angielskie. Jej nazwa najprawdopodobniej pochodzi od rzadkiej konsystencji, podobnej do rosołu, stąd „roso-” oraz od tego, że częściej była popijana niż jedzona łyżką, stąd drugi człon nazwy „-pita”.

Sól na zdrowie, sól na szczęście

Wśród produktów tradycyjnych są i takie, które nie kwalifikują się do żadnej z konkretnych kategorii. Do worka „innych produktów” trafiła ciechocińska sól, kulis, czyli kwas z buraczków oraz mniszek bronisławski. Ten ostatni to słodki syrop z lekko gorzkawym posmakiem oraz słodkawym zapachem. Posiada właściwości lecznicze, zawiera witaminy A i B2. Leczy infekcje, pomaga w obniżaniu cholesterolu, działa moczopędnie i uwaga - podnosi libido.

Do dna!

Na sam koniec listy produktów tradycyjnych z naszego województwa zostawiliśmy napoje. Figuruje tam aż jedenaście pozycji. Począwszy od wina domowego, przez piwa nakielskie jasne i ciemne, księżycówkę z  Kujaw, nalewkę orzechową, nalewkę z kwiatów głogu (bulimączka), nalewkę z  czarnej porzeczki, nalewkę dereniową, dzięgielówkę, podpiwek kujawski, na kawie zbożowej z jęczmienia kończąc. Smacznego!


1061313BDBHA

45613BIBIA


62

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Pieniądze

na zalesianie czekają OPRACOWANIE: Kamil Pik ŹRÓDŁO: ARiMR

Jak co roku w czerwcu i lipcu Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa przyjmuje wnioski o przyznanie pomocy w ramach działania „Zalesianie gruntów rolnych i zalesianie gruntów innych niż rolne”.

D

zięki wsparciu ARiMR od 2004 roku przybyło w  Polsce 70 tys. hektarów lasów. W tym roku wnioski można składać od 3 czerwca do 31 lipca w biurach powiatowych ARiMR. Wsparcie takie udzielane jest w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 i jest to już siódmy nabór wniosków finansowany z tego budżetu.

Zasady dofinansowania

Pomoc na zalesianie gruntów rolnych jest przyznawana do tych stanowiących grunty orne lub sady. Pomoc na zalesianie gruntów innych niż rolne jest przyznawana do gruntów wykazanych w ewidencji gruntów jako użytki rolne bądź grunty zadrzewione i  zakrzewione na użytkach rolnych, niewykorzystywane do produkcji rolniczej lub do gruntów, dla których zalesienie stanowi racjonalny sposób zagospodarowania w  szczególności ze względu na funkcje wodochronne lub glebochronne. O  płatności na zalesianie gruntów rolnych może ubiegać się rolnik, który został wpisany do ewidencji producentów (prowadzonej przez ARiMR) i zobowiązał się do: - wykonania zalesienia gruntów, na których do dnia złożenia wniosku o pomoc była prowadzona działalność rolnicza, - pielęgnacji założonej uprawy leśnej, przez okres 5 lat od dnia wykonania zalesienia zgodnie z  planem zalesienia, w  rozumieniu przepisów o lasach, - prowadzenia założonej uprawy leśnej, przez 15 lat od dnia uzyskania pierwszej płatności na zalesianie, - przestrzegania na terenie całego gospodarstwa norm i wymogów wzajemnej zgodności, określonych w przepisach o płatnościach w ramach systemów wsparcia bezpośredniego, Konieczne jest także uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wydanej przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta - jeżeli uzyskanie takiej decyzji dla planowanego zalesienia jest wymagane przepisami ustawy o udostęp-

nianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w  ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. O płatności na zalesianie gruntów innych niż rolne może ubiegać się rolnik, który został wpisany do ewidencji producentów (prowadzonej przez ARiMR) i zobowiązał się do: - wykonania zalesienia gruntów innych niż rolne z sukcesją naturalną - wykonania zalesienia gruntów innych niż rolne, wskazanych w  planie zalesienia jako grunty, które po zalesieniu spełniać będą funkcje wodochronne lub glebochronne, - pielęgnacji założonej uprawy leśnej, przez okres 5 lat od dnia wykonania zalesienia zgodnie z  planem zalesienia, w  rozumieniu przepisów o lasach. W tym przypadku również jeśli jest wymaga-

na należy uzyskać decyzję o  środowiskowych uwarunkowaniach.

Rodzaj i wysokość wsparcia

Pomoc na zalesianie obejmuje: - wsparcie na zalesienie - stanowiące jednorazową, zryczałtowaną płatność z tytułu poniesionych kosztów zalesienia i  ewentualnego ogrodzenia uprawy leśnej w przeliczeniu na hektar zalesionych gruntów, wypłacaną w pierwszym roku, licząc od dnia wykonania zalesienia. Kwota pomocy przyznawanej w ramach wsparcia na zalesianie gruntów rolnych wynosi od 4160 do 6260 zł/ha. Może również wynosić od 1700 (w przypadku zalesienia z wykorzystaniem sukcesji naturalnej) do 6260 zł/ha. Dodatkowo można również uzyskać pomoc za wykonanie zaleconego przez nadleśniczego, ogrodzenia młodej uprawy leśnej 2-metrową siatką metalową, w kwocie 2590 zł/ha lub 6,50 zł za metr bieżący wykonanego ogrodzenia. - premię pielęgnacyjną - stanowiącą zryczałtowaną płatność z tytułu poniesionych kosztów prac pielęgnacyjnych oraz ochrony uprawy leśnej przed zwierzyną w przeliczeniu na hektar zalesionych gruntów, wypłacaną corocznie przez 5 lat, licząc od dnia wykonania zalesienia. Wysokość premii jest uzależniona od konfiguracji terenu oraz kosztów prac pielęgnacyjnych określonych w planie zalesienia, w tym przede wszystkim: odchwaszczania, czyszczenia wczesnego oraz ochrony sadzonek przed zwierzyną. Kwota pomocy przyznawanej w ramach premii pielęgnacyjnej z tytułu zalesiania gruntów rolnych wynosi 970 lub 1360 zł/ha. Kwota pomocy przyznawanej w ramach premii pielęgnacyjnej z tytułu zalesiania gruntów innych niż rolne wynosi od 970 do 2050 zł/ha. Dodatkowo można również uzyskać pomoc za zastosowanie zaleconych przez nadleśniczego środków ochrony młodej uprawy leśnej przed zwierzyną w wysokości od 190 do 700 zł/ha. - premię zalesieniową - stanowiącą zryczałtowaną płatność z tytułu utraconych dochodów, wynikających z przeznaczenia gruntów rolnych na grunty leśne w przeliczeniu na hektar zalesionych gruntów, wypłacaną corocznie przez 15 lat, licząc od dnia przeprowadzenia zalesienia. Otrzymują ją tylko ci rolnicy, którzy udokumentowali uzyskanie w roku poprzedzającym złożenie wniosku, co najmniej 25 proc. dochodów z rolnictwa.


Już we wrześniu 1148213BDBHA

KOLEJNE WYDANIE

Regionalnego Informatora Rolniczego REKLAMA:

Agata Zielińska tel. 609 050 446, a.zielinska@expressmedia.pl

Bartosz Andracki tel. 663 744 236, b.andracki@expressmedia.pl

730713TRTHA

Skup zboża i rzepaku Kontrakty terminowe Doradztwo handlowe w zakresie sprzedaży płodów rolnych Organizacja transportu

PHU AGRO SUPPORT Urbański Krzysztof ul. Turystyczna 106a 87-100 Toruń 1158013BDBHA

tel. kom. 723 635 397 tel./fax. 56 648 93 23

agrosupport.ku@gmail.com www.agrosupport.pl


1186913BDDWA

W p z

Te Te Fa m G U


GlobalMalt Polska Sp. z o.o. jest słodownią zlokalizowaną w Bydgoszczy, powstałą w 2001 roku, w miejscu zakładu znanego jako „Słodownia Fordon”. Spółka należy do dwóch udziałowców: niemieckiej grupy słodowniczej GlobalMalt GmbH oraz polskiej grupy zbożowo-młynarskiej Polskie Młyny S.A. Po modernizacjach w latach 2008-2010 słodownia może produkować 85.000 ton słodu jęczmiennego, co oznacza roczne zapotrzebowanie na jęczmień browarny w ilości ponad 105.000 ton. W związku ze wzrostem zdolności produkcyjnej GlobalMalt Polska jest zainteresowana nawiązaniem wieloletniej współpracy z rolnikami i grupami producenckimi, którzy chcą uprawiać jęczmień. Gwarantujemy doradztwo i opiekę polową od momentu siewu do zbioru. Dysponujemy szeroką bazą magazynową oraz transportową gwarantującą sprawną obsługę około-żniwną.

1141713BDBHA

ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY! W przypadku zainteresowania prosimy o kontakt z naszym Przedstawicielem: Tel. kom.: +48/607-676-888 Tel. +48/52/343-92-71 Fax. +48/52/347-18-10 mail: sekretariat@globalmalt.pl GlobalMalt Polska Sp. z o.o. Ul. Fordońska 400


66

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Przywracanie pamięci TEKST I ZDJĘCIA: Jan Oleksy

Projekt „Idąc za ciszą... odnalezione dziedzictwo” szansą dla cmentarza ewangelicko-augsburskiego w Mursku. Cmentarz ewangelicko-augsburski w Mursku koło Włocławka doczekał się pierwszej fazy rewitalizacji. Ta XIX-wieczna nekropolia należała kiedyś do nieistniejącego kościoła parafialnego, stojącego naprzeciw cmentarza, po drugiej stronie drogi. Do miejsca wiecznego spoczynku prowadzi zabytkowa brama z czerwonej cegły, zwieńczona zatartym napisem w języku niemieckim „Bedenke, mensch, das Ende, bedenke dein Tod!” - „Zastanawiaj się człowieku nad końcem, zastanawiaj się nad swoją śmiercią!”. To cytat z  „Pieśni wieczności”.

Wołają o pomoc

Do dzisiaj zachowało się dziewięć nagrobków kamiennych i kilkanaście widocznych jeszcze mogił ziemnych oraz kilkumetrowy drewniany krzyż na szczycie wzniesienia. Ponieważ te zabytkowe obiekty, powstałe w latach 20. i 30. XX wieku, są w fatalnym stanie, potrzebne są profesjonalne prace konserwatorskie. Od 2010 r. przy aktywnym udziale dzisiejszych mieszkańców Murska, trwają na cmentarzu systematyczne prace porządkowe i  dokumentacyjne. - Godnym podkreślenia jest fakt włączania się w ratowanie cmentarzy ewangelicko-augsburskich społeczności lokalnej. Dużym zrozumieniem w Mursku wykazali się sołtys i jego żona, którzy prosili o pomoc mówi Longin Graczyk, prezes Fundacji Ari Ari, wspierającej działania ratujące zapomniane cmentarze. W  ostatnich dniach ukończone zostały prace konserwatorskie, prowadzone na razie tylko przy bramie cmentarnej. Zabiegi konserwatorskie prowadzone były przez dr. Marka Kołyszko z UMK oraz Michała Oleksego.

Idąc za ciszą

- Realizujemy dwa duże projekty ratowania cmentarzy ewangelicko-augsburskich na Kujawach - mówi Longin Graczyk. - Właśnie w ramach pierwszego „Idąc za ciszą... odna-

Dr Marek Kołyszko przywraca bramie dawny blask FOT. JAN OLEKSY

lezione dziedzictwo” zaczęliśmy rewitalizację m.in. cmentarza w  Mursku. Jeszcze w  tym roku będziemy prowadzić prace na cmentarzach w  Łęgu, Witoszynie i  Osieku-Gnojnie. Drugi projekt „Zatopione wsie” związany jest z  cmentarzem, przeniesionym do Smólnika z  terenu zalanego przez tamę włocławską. Taki sposób ratowania nekropolii nie był dotychczas w  Polsce praktykowany - informuje prezes Fundacji Ari Ari.

Ratujmy kirkut

Wracając do projektu „Idąc za ciszą...” warto wspomnieć, że rozpoczęto działania mające na celu uporządkowanie i oznaczenie terenu kirkutu w Kowalu. Planowane jest włączenie we wspólne działania społeczności żydowskiej, z którą prowadzone są rozmowy na ten temat. Wielu mieszkańców dostrzega potrzebę uporządkowania opuszczonych cmentarzy ewangelicko-augsburskich i żydowskiego kirkutu. - Równolegle z pracami dokumentacyjnymi i konserwatorskimi kontynuować będziemy gromadzenie historii opowiadanych przez najstarszych mieszkańców, ratując istniejące świadectwa kultury świata polsko-niemiecko-żydowskiego na Kujawach - zapewnia prezes Longin Graczyk.


742613TRTHA 164113T2BBA

Radosław Krawczyk adres: Płowki 8A 88-200 Radziejów tel. 603 127 527 e-mail: agradkrawczyk@wp.pl

OFERTA DLA PROFESJONALISTÓW Systemy wentylacji przechowalni warzyw i ziemniaków, agregaty chłodnicze Kombajny do warzyw i ziemniaków

Kopaczki do cebuli, ścinacze szczypioru, ogławiarki do naci marchwi

1153313BDBHB

Pługi agregaty, brony talerzowe

45513BIBIA

Linie technologiczne, wag, opakowaczki taśmowe, myjki sortowniki, przenośniki


68

R I R - R E G I O N A L N Y I N F O R M ATO R R O L N I C Z Y

CZERWIEC 2013

Pałac, który zagrał u Zanussiego Właśnie w Mełnie rozbił obozowisko król Władysław Jagiełło po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem.

W

  1422 zawarto tu pokój pomiędzy Władysławem Jagiełłą,  wielkim księciem litewskim Witoldem a wielkim mistrzem Pawłem Russdorfem, na mocy którego Pomorze, ziemie chełmińska i  michałowska pozostały przy zakonie. Krzyżacy zwrócili wtedy Nieszawę, Orłowo, Murzynowo oraz na zawsze zrezygnowali ze Żmudzi. Fakt ten upamiętnia pomnik na rozstaju dróg, wiodących do Radzynia, Okonina i Boguszewa. W latach 1667-1799 Mełno było własnością rodziny Czapskich herbu Leliwa. W 1830 roku miejscowość nabył Gottlieb Ludwig Bieler - wysoki urzędnik saksoński, przeznaczając ją na gniazdo rodowe. W  posiadaniu rodziny Bielerów Mełno pozostało do 1945 roku. Ostatnim właścicielem majątku był Egbert Bieler. Emil Bieler - spadkobierca, dalszy krewny Gottlieba - wybudował pałac, który możemy podziwiać do dziś, a inicjatorem budowy cukrowni był Hugo Bieler. Za zasługi dla tej części Prus, Hugo otrzymał od cesarza tytuł szlachecki. Herb wieńczący drzwi parteru pałacowego przypominają o tym wydarzeniu.

W parku jest mały cmentarz z grobami rodziny Bielerów

Tajemnice przeszłości

W 1901 roku cesarz Wilhelm II zaproszony został do Mełna na odsłonięcie pomnika Bismarcka. W  zastępstwie przybył brat cesarza. By pomieścić znakomitych uczestników uroczystości, do pałacu została ponoć dobudowana sala balowa. Pod Mełnem toczyły się walki żołnierzy polskich i Armii Czerwonej z Niemcami. Na cmentarzu wojskowym w Mełnie w zbiorowych mogiłach spoczywa 221 żołnierzy polskich i  553 radzieckich. Niemcy polegli w 1945 pochowani zostali wraz z leżącymi już Polakami i Rosjanami. W styczniu 1945 roku Bielerowie wyjechali do Niemiec. W południowo-zachodniej części parku znajdują się groby ich przodków, w tym założyciela gniazda rodowego - Gottlieba Ludwiga. Po wojnie majątek podzielił los innych dworów i pałaców - przeszedł na własność skarbu państwa. Od lat 50. XX wieku mieści się w nim Zootechniczny Zakład Doświadczalny w Mełnie. Chodzą słuchy, że stał się pałac własnością prywatną.

Piękny pałac

Pałac jest przykładem architektury eklektycznej, czyli łączącej cechy styli z minonych epok. Bryła pałacu jest nieregularna, ozdabia ją wieża umieszczona z boku budynku, romańskie i renesansowe detale - ta mieszanka jest dowodem, że nawet tak różne style można połączyć w harmonijną całość. Układ wnętrz jedynie z niewielkimi zmianami przetrwał do dziś. Pokoje umieszczone są w amfiladzie po obu stronach korytarza, z  którego wiodą schody na pierwsze piętro. Reprezentacyjny hall, drewniana klatka schodowa i boazeria (tak charakterystyczna dla wnętrz renesansu), liczne elementy sztukatorskie świadczą o  świetności budowli. Ściany sali balowej pokrywały malowidła o motywach groteski, z subtelnym ornamentem roślinnym. W roku 1977 Pracownia Konserwacji Dzieł Sztuki, pracownia Konserwacji Zabytków w  Toruniu otrzymała zgodę na przeprowadzenie prac konserwatorskich w zakresie odkrytych w sali balowej poMełneński pałac jest przykładem architektury eklektycznej

TEKST: Jan Oleksy ZDJĘCIA: Jan Oleksy

lichromii. Pałac ma też filmowy epizod „zagrał” w filmie Krzysztofa Zanussiego, „Rok spokojnego słońca”, siedzibę wojskowej misji amerykańskiej.

Uroczy park

Park krajobrazowy jest jednym z najpiękniejszych w  okolicach Torunia. W  jego obrębie znajdują się stawy oraz kanał. Drzewostan stanowią dęby szypułkowe i  bezszypułkowe, wiązy, świerki i  lipy drobnolistne. Założenie parkowe opiera się na kontrastach pokrojów drzew, a także pięknych zabarwieniach liści adekwatnych do pór roku. Ciekawostkami dendrologicznymi są na pewno rzadko spotykane orzechy czarne, jodła kaukaska, choina kanadyjska oraz cypryśniki błotne, których grupa malowniczo pochyla się nad stawem. O  układzie przestrzennym parku stanowią rozległe polany, z grupami krzewów i  soliterami skupiającymi uwagę spacerowicza. Naprawdę warto odwiedzić to miejsce.


MULTI-SALON Bydgoszcz, ul. Fordońska 353 tel. 52 516 10 00 52 324 20 32 52 321 75 32

*szczegóły w salonie

Inauguracyjny rabat 20.000 PLN Ostatnie sztuki!*

2.0 DIT 240KM

! y

w o

N

752313BDBHB

www.reiski.subaru.pl

Warunkiem uzyskania rabatu jest złożenie zamówienia do 30.06.2013 roku.

Zgodnie z oczekiwaniami rynku jest już dostępny Subaru Outback 2.0 Diesel Boxer ze skrzynią automatyczną bezstopniową Lineartronic. Inauguracyjna cena z rabatem do 9.000 PLN !!!

SUBARU

Już jest NOWY


703713TRTHA


1052313BDBHA


708813BDBHA


Regionalny Informator Rolniczy czerwiec 2013  
Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you