Issuu on Google+

PANORAMA LESZCZYŃSKA www.panorama.media.pl 31 I 2013

[17]

Wystarczy mieć login i hasło

Złóż wniosek przez internet A

gencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zachęca rolników, by przez internet składali wnioski o przyznanie tegorocznych płatności bezpośrednich, ONW i rolnośrodowiskowych. Jak przyznaje Janusz Perski, kierownik biura powiatowego ARiMR w Lesznie, do tej pory niewiele osób się na to decydowało. Rolnicy woleli przyjść do biura osobiście. Przyjmowanie wniosków rozpocznie się 15 marca. Już teraz jednak agencja wysyła do rolników, którzy wcześniej korzystali ze wspomnianych dopłat, tzw. wnioski spersonalizowane. Są one wypełnione zgodnie z informacjami, jakie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa posiada z poprzednich lat. Obecnie rolnik musi tylko je podpisać i wypełnić załączniki graficzne dotyczące upraw na użytkowanych przez niego działkach. – Rolnicy nie muszą jednak tych wniosków składać czy przesyłać do  agencji w  formie papierowej. Można je bowiem dużo łatwiej i wygodniej złożyć przez internet. By uzyskać taką możliwość, rolnik musi jedynie wystąpić wcześniej do ARiMR o login i kod dostępu do systemu teleinformatycznego agencji – tłumaczy Janusz Perski. Osoby, które zdecydują się na takie rozwiązanie, muszą w biurze powiatowym ARiMR złożyć specjalny wniosek (można go pobrać ze strony internetowej agencji). – Teraz w biurach powiatowych nie ma wielu interesantów, zatem załatwienie tej sprawy i otrzymanie loginu oraz kodu dostępu odbędzie się sprawnie – dodaje kierownik biura powiatowego ARiMR w Lesznie. Rolnicy posiadający dostęp do systemu teleinformatycznego agencji mogą nie tylko składać wnioski o przyznanie dopłat bezpośrednich, wsparcia ONW i płatności rolnośrodowiskowych, lecz także REKLAMA

dokonywać zmian w Rejestrze Zwierząt Gospodarskich. – Ponieważ login i kod dostępu do  systemu teleinformatycznego ARiMR są nadawane bezterminowo, z takich możliwości można korzystać także w kolejnych latach – podkreśla Janusz Perski. Wypełnienie wniosku za pośrednictwem internetu nie jest trudne. Gdy zainteresowany zaloguje się do systemu, na ekranie komputera pokaże mu się wstępnie wypełniony wniosek, zawierający informacje, które rolnik podał w ubiegłorocznym wniosku. Pracownicy ARiMR podkreślają, iż wypełnianego wniosku o przyznanie płatności nie trzeba od razu zatwierdzać, co byłoby równoznaczne z jego przekazaniem do agencji. Można go zapisać i wrócić do niego w wolnej chwili, wprowadzić korektę i dopiero wówczas wysłać do ARiMR. Wypełniając wniosek, można wspomóc się instrukcją, jak podkreślają specjaliści agencji – przygotowaną bardzo przejrzyście. Prezentuje ona bowiem w graficzny sposób kolejne etapy wypełniania formularzy oraz wysyłania ich za pośrednictwem internetu. Osoby, które wolą złożyć wnioski w tradycyjny sposób, mogą oczywiście wypełnić papierowe wersje wraz z potrzebnymi załącznikami. – Rolnicy, którzy w  2012  r. złożyli wniosek o przyznanie płatności przez internet nie otrzymają w 2013 r. wniosku spersonalizowanego w wersji papierowej. Dla tych rolników wstępnie wypełniony wniosek udostępniony zostanie od razu na  stronie internetowej agencji – mówi kierownik biura powiatowego ARiMR w Lesznie. Niezależnie od tego, czy rolnicy zdecydują się złożyć wnioski osobiście, wysłać je pocztą czy też za pośrednictwem internetu, muszą pamiętać, że powinny one dotrzeć do ARiMR od 15 marca do 15 maja. (ama)

Kupując ciągniki, rolnicy coraz częściej zwracają uwagę na dodatkowe udogodnienia

Klimatyzacja to dziś standard S pecjaliści szacują, że polscy rolnicy w ubiegłym roku sporo zainwestowali w zakup sprzętu. Zdaniem przedstawicieli lokalnych firm zajmujących się sprzedażą maszyn rolniczych, taki trend utrzymuje się od 2004 r., kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej. Rolnicy mogą bowiem starać się o unijne dotacje.

Coraz większe wymagania

Najważniejsze jest to, by sprzęt dobrze służył w gospodarstwie. Rolnicy coraz częściej zwracają też uwagę na dodatkowe udogodnienia. – Zdecydowana większość, ok. 90% naszych klientów, wybiera już ciągniki z klimatyzowanymi kabinami – przyznaje Mateusz Kunert, współwłaściciel firmy Kunert z Poladowa k. Śmigla. Wpływ na to ma m. in. fakt, iż w ostatnich czasach również w Polsce często trzeba zmagać się z niemal tropikalnymi temperaturami. A w takim upale praca w nieklimatyzowanej kabinie, gdzie jedynym „ratunkiem” są otwarte okna przez które do środka dostają się zazwyczaj spore ilości kurzu, nie należy do zbyt komfortowych. – Jeśli porównać sytuację obecną do tej sprzed dziesięciu lat, można powiedzieć, że sprzedaż ciągników znacznie wzrosła – podkreśla Mateusz Kunert.

Nowinki z automatem

Jedną z najczęściej wybieranych marek pozostaje Zetor. Czeski producent ciągników ma długą tradycję, o czym świadczy chociażby fakt, że bardziej wiekowe egzemplarze można oglądać m. in. podczas organizowanego co roku w podleszczyńskich Wilkowicach na festiwalu

starych ciągników i maszyn rolniczych (pierwsze ciągniki tej marki wyprodukowano krótko po II wojnie światowej). Jak podkreśla Mateusz Kunert, w ostatnim czasie Zetor wprowadził sporo zmian i dziś i oferuje najnowocześniejsze ciągniki wykorzystujące funkcjonalne i trwałe rozwiązania techniczne. – Ciągniki Zetor w  XXI wieku przeszły również oryginalny lifting, który dał wszystkim maszynom nowoczesny wygląd odpowiadający współczesnemu wizerunkowi tej marki – dodaje współwłaściciel firmy Kunert. Równie sporym zainteresowaniem cieszą się ciągniki marki Deutz Fahr. W rolnictwie pracują od 75 lat. Są one dostępne zarówno w większym przedziale mocy jak i z bogatszą listą opcji dodatkowych. Jak podkreśla Mateusz Kunert, nadal podstawowym kryterium przy wyborze ciągnika pozostaje moc. Najczęściej wybierane modele sytuują się w przedziale od 90 do 160 KM. Choć często ze względu na ograniczenie kosztów klienci decydują się również na zakup większych maszyn. Stosunkowo nowym rozwiązaniem są ciągniki z automatyczną (bezstopniową) skrzynią biegów. Za to udogodnienie trzeba dopłacić, ale – podobnie jak w aucie – również się do niej przekonać. Na rynku wtórnym również nie brakuje „wypasionych” modeli. – Młodsze mają już klimatyzację w standardzie. Starsze – niekoniecznie – mówi Adam Sobierak, właściciel firmy z Naratowa w powiecie górowskim, trudniącej się sprzedażą używanego sprzętu rolniczego, sprowadzanego z krajów Europy Zachodniej (głównie z Niemiec). – Jeśli klient szuka modelu

kosztującego nie więcej niż 50 tys. zł, wówczas zazwyczaj nie zależy mu tak bardzo na  dodatkowych udogodnieniach. Jeżeli może pozwolić sobie na większy wydatek, zwykle przywiązuje do nich większą wagę i chce, by model miał jak najwięcej „dodatków” – dodaje Adam Sobierak, przyznając, iż wśród jego klientów najbardziej popularne marki to John Deere, Ferguson oraz Deutz Fahr.

Nowinki na targach

Portal maszynydlafarmera.pl podał niedawno, że w Polsce ubiegły rok był rekordowy pod względem sprzedaży ciągników rolniczych. W porównaniu z 2011 r. jest to wynik lepszy. Jeśli chodzi o liczbę ciągników poszczególnych marek sprzedanych w Polsce w ubiegłym roku, na pierwszym miejscu sytuuje się New Holland. Firma, której początki wiążą się z miejscowością New Holland w stanie Pensylwania, powstała w 1895 r. Na drugim miejscu pod względem sprzedaży znalazł się wspomniany już Zetor, a na trzecim – John Deere. Jeśli chodzi o ostatnia markę, początki firmy datuje się na rok 1937. Z danych, obejmujących liczbę rejestracji, udostępnionych przez portal maszynydlafarmera.pl, wynika, że w ubiegłym roku sprzedano 3831 maszyn marki New Holland, 2738 marki Zetor i 2674 – John Deere. Również w tym roku nie zabraknie nowinek jeśli chodzi o sprzęt rolniczy. Z pewnością będzie można je zobaczyć na różnego rodzaju targach. Nowinki można oglądać co roku m.in. podczas wystawy Roltechnika, przygotowywanej przez Międzynarodowe Targi Poznańskie. Ekspozycja towarzyszy festiwalowi rolniczych wiekowych perełek w Wilkowicach. (ama)


PANORAMA LESZCZYŃSKA 31 I 2013 www.panorama.media.pl

[18] Rekordowy rok dla plantatorów buraków cukrowych

Plony, jakich nie było

REKLAMA

się jednak do niższej polaryzacji, ponieważ trochę brakowało słońca. Według Jana Szkudlarczyka, zwiększonej zawartości cukru sprzyjają również duże różnice temperatur: w nocy i w dzień. Ubiegłoroczna jesień była w tym względzie jednak łagodna. Tegoroczna kampania buraczana – zdaniem dyrektora Pietrowiaka – była udana pod wieloma względami. Gostyńska cukrownia nie odnotowała jakiejś poważnej awarii, a dzięki sprzyjającej aurze zgodnie z harmonogramem surowiec docierał na przerób. Zakład skupuje buraki z wielu powiatów m.in. gostyńskiego, kościańskiego, leszczyńskiego czy jarocińskiego. Jak dodaje Jacek Pietrowiak, duża część wyprodukowanego przez Gostyń cukru trafi na eksport. – Nadwyżki cukru muszą być wysłane poza Unię Europejską – tłumaczy Jacek Pietrowiak. – Wcześniej trzeba jednak otrzymać odpowiednią koncesję. Z polskich cukrowni naszego koncernu to właśnie Gostyń produkuje na eksport. Wagonami, kontenerami i drogą morską nasz cukier wysyłany jest na cały świat. W tym roku globalna produkcja jest duża, więc problemu z zakupem czy wyższą ceną cukru raczej nie będzie. Jak oceniają plantatorzy i cukrownicy, uprawa buraków jest opłacalna. Jan Szkudlarczyk uważa nawet, że bardzo. Z tego względu w gospodarstwie przez niego kierowanym w tym specjalistów zadecydowała pogoda. roku też zostanie obsiane nimi 280 W okresie wzrostu było pod dostat- hektarów. kiem wody. Częste opady przyczyniły GERWAZY KONOPCZYŃSKI FOT. SŁAWOMIR SKROBAŁA

C

zegoś takiego jeszcze nie było! – twierdzi Jan Szkudlarczyk, wiceprezes Ośrodka Hodowli Zarodowej w Garzynie, gm. Krzemieniewo. – Tegoroczne plony należałoby wpisać do księgi rekordów Guinnessa. Gdy w poprzednich latach zbiory osiągały od 70 do 80 ton z hektara, to każdy myślał, że złapał Pana Boga za nogi. W tym roku średnia u nas wyniosła aż 90 ton buraków z hektara. Wynik ten jest historyczny i szybko nie będzie pobity. Ośrodek Hodowli Zarodowej w Garzynie w ubiegłym roku burakami obsiał 280 hektarów. Pierwsze dostawy do cukrowni rozpoczęły się już we wrześniu. Wówczas średnia wynosiła 83 tony. W następnych miesiącach wykopki prowadzono na kolejnych polach. Przez jakiś czas buraki leżały na pryzmach, czego skutkiem było odparowywanie wilgoci. Pomimo tego październikowe i listopadowe ich transporty do cukrowni wyniosły średnio 90 ton z hektara. Rekord w masie buraka potwierdzają również cukrownicy. – W tym roku naprawdę obrodziło – przyznaje Jacek Pietrowiak, dyrektor Cukrowni Gostyń, należącej do koncernu Pfeifer & Langen. – Kampanię rozpoczęliśmy we wrześniu, a jej koniec nastąpił w drugiej połowie stycznia. W tym czasie plantatorzy dostarczyli nam 720 tys. ton buraków, z  czego wyprodukowaliśmy ok.  115 tys. ton cukru. Średnia z hektara wyniosła prawie 72 tony, co jest rekordem. Nie pamiętam, aby

Tegoroczne plony buraków cukrowych należałoby wpisać do księgi rekordów Guinnessa kiedykolwiek były tak wysokie plony. cukru. W naszej cukrowni wyniosła Niestety, niższa jest trochę niż przed 17,1%. rokiem polaryzacja, czyli zawartość O tak wysokich plonach według


PANORAMA LESZCZYŃSKA www.panorama.media.pl 31 I 2013

[19]

Można składać wnioski o dopłaty do materiału siewnego

Po kasę do agencji O

d 15 stycznia rolnicy mogą składać wnioski do oddziałów terenowych Agencji Rynku Rolnego o dopłaty z tytułu zużytego materiału siewnego lub sadzeniowego kategorii: elitarny lub kwalifikowany. Tak jak w poprzednich latach mogą to zrobić gospodarze, którzy już zakupili i wysiali (lub zrobią to do 15 czerwca 2013) materiał siewny takich roślin jak: zboża jare, ozime, rośliny strączkowe, ziemniaki, mieszanki zbożowe i pastewne. Pracownicy Agencji Rynku Rolnego podkreślają, że dopłaty te mają charakter pomocy de minimis – czyli są udzielane bez konieczności zgody Komisji Europejskiej. Z tego względu każde gospodarstwo w ciągu trzech lat, może wykorzystać maksymalnie kwotę 7,5 tys. euro. Dotyczy to jednak także innych dopłat z pozostałych agencji rolnych. Jeżeli jednak po otrzymaniu dopłat do materiału siewnego okazałoby się, że kwota ta została przekroczona, wówczas beneficjent powinien powiadomić

ARR. Jeżeli tak nie uczyni będzie musiał zwrócić ostatnią dopłatę wraz z odsetkami. Nowe wnioski i formularze załączników można znaleźć na stronie internetowej Agencji Rynku Rolnego. – Głównym zadaniem wprowadzenia dopłat do zakupu materiału siewnego kategorii elitarny lub kwalifikowany było zachęcenie rolników, aby częściej go wymieniali – twierdzi Stanisław Banaszak, dyrektor ds. produkcji nasiennej w spółce „Danko” Choryń. – Niestety, na tle innych państw Europy, w tym względzie cały czas wyglądamy bardzo słabo. Dla porównania w Czechach co roku wymienia się ok. 80% materiału siewnego, w Niemczech połowę, a u nas tylko 10%. W Wielkopolsce oraz na Kujawach wielkość ta wynosi ok. 25%, natomiast najgorzej jest na wschodzie kraju. A że warto to robić, świadczą o tym fakty. Plony są wyższe, a ziarno lepszej jakości. GERWAZY KONOPCZYŃSKI

Wysokość dopłat do materiału siewnego kategorii elitarny i kwalifikowany poszczególnych gatunków roślin Gatunki roślin

Wysokość dopłaty na 1 hektar

Zboża, mieszanki zbożowe

100 zł

Rośliny strączkowe

160 zł

Ziemniaki

500 zł

REKLAMA

Choć boom minął, wciąż nie brakuje chętnych do nauki tego zawodu

Rolnik nastawiony na egzamin W

regionie leszczyńskim Zdecydowanie mniej młodych ludzi kilka szkół oferuje naukę stawia na zdobywanie rolniczych szliw zawodzie rolnika. Dziś fów w zasadniczej szkole zawodowej. nie cieszy się on takim – Cały czas oferujemy kształcenie boomem jak jeszcze kilka lat temu. w zawodzie rolnika w ZSZ, jednak Chętnych jednak nie brakuje. Wśród zainteresowanie jest niewielkie. W absolwentów gimnazjum decydują- ostatnich latach zgłaszały się zalecych się na zdobycie rolniczego wy- dwie jedna, czasem dwie osoby – dokształcenia, przeważają młodzi ludzie, daje Szymon Tabert. którzy w przyszłości planują przejąć gospodarstwa swoich rodziców. Czas na kwalifikacje W obu szkołach potwierdzają, Chętnych nie brakuje że młodzież zdobywająca zawód techZespół Szkół Rolniczo-Budowla- nika rolnika skupia się głównie na egnych w Lesznie swego czasu urucha- zaminie potwierdzającym kwalifikacje miał dwie klasy technikum rolniczego. zawodowe. – Od niedawna otwieramy jeden – To właśnie on jest przepustką oddział liczący od 28 do 32 osób – do uzyskania tytułu technika. A młoprzyznaje Szymon Tabert, dyrektor dy człowiek legitymujący się takim Zespołu Szkół Rolniczo – Budowlanych wykształceniem, któremu rodzice w Lesznie. przepiszą gospodarstwo, ma szansę Placówka współpracuje z około trzy- na bezzwrotną pożyczkę rzędu 80 dziestoma gospodarstwami, w których tys. zł – przyznaje dyrektor Zespomłodzież odbywa praktyki zawodowe. łu Szkół Rolniczno – Budowlanych Podobnie sytuację ocenia Ewa w Lesznie. Bayer, wicedyrektorka Zespołu Szkół – Zdarza się, że młodzież kończąca naukę w technikum w pierwszej Rolniczych w Grabonogu. – Dziś w rolnictwie nie potrzeba kolejności przystępuje do egzaminu już tylu rąk do pracy. Stąd w rodzi- potwierdzającego kwalifikacje zawonie, która dysponuje gospodarstwem, dowe, natomiast dopiero w kolejnych zazwyczaj jedno z dzieci decyduje się latach skupia się na maturze – mówi na kształcenie w zawodzie technika. wicedyrektorka Zespołu Szkół RolniPozostali wybierają inne kierunki czych w Grabonogu. – dodaje Ewa Bayer. – Stąd np. popuObecnie uczniowie przystępują larność takich zawodów jak: technik do egzaminu zawodowego po maweterynarii, technik żywienia i usług turze, w czerwcu. Wkrótce to się gastronomicznych czy też technik jednak zmieni. Obecni pierwszoarchitektury krajobrazu. klasiści przystąpią już do egzaminu

na nowych zasadach. W czasie nauki młodzież będzie zdawała egzaminy na poszczególne kwalifikacje. Jeśli chodzi o rolnika – ucznia zasadniczej szkoły zawodowej – młody człowiek musi zaliczyć jedną kwalifikację. Potwierdza ona, iż posiada on umiejętność w zakresie prowadzenia produkcji rolniczej. Inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o ucznia technikum. Technik rolnik jest już zawodem dwukwalifikacyjnym, przy czym pierwsza kwalifikacja pokrywa się z tą, z którą musi zmierzyć się uczeń ZSZ. Kolejna natomiast poświadcza umiejętność w zakresie organizacji i nadzorowania produkcji rolniczej. Dopiero „zaliczenie” obu jest gwarancją, że uzyska się tytuł technika. Poprzeczka zawieszona jest wysoko, bowiem na ucznia czeka egzamin pisemny oraz praktyczny. Warto jednak się do niego przyłożyć, by uzyskać stosowne zaświadczenia.

A po technikum...

Część absolwentów technikum kończy naukę na etapie ponadgimnazjalnym. Ci, którzy decydują się na dalszą naukę, wybierają zwykle kierunki rolnicze albo pokrewne. Jeśli chodzi o region leszczyński, spora grupa młodych ludzi decyduje się na studia na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Na miejscu natomiast mają do dyspozycji studia w Instytucie Rolnictwa Państwowej Wyższej szkoły Zawodowej w Lesznie. (ama)


PANORAMA LESZCZYŃSKA 31 I 2013 www.panorama.media.pl

[20] Więcej ogłoszeń dostępnych na naszym portalu

FOT. SŁAWOMIR SKROBAŁA

REKLAMA

Rejon leszczyński to przede wszystkim zagłębie trzody chlewnej

Od 1 stycznia weszły przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt

Do kojca z piłką W

iększe kojce dla loch, odpowiednia ilość światła czy przedmioty, którymi będą mogły się zająć tuczniki, to tylko niektóre ze zmian, które będą musieli uwzględnić w swych oborach i chlewniach rolnicy, także z naszego regionu. 1 stycznia tego roku wszedł w życie trzeci obszar będący częścią zasad wzajemnej zgodności. Dotyczący on dobrostanu zwierząt. Nowe przepisy, których realizowanie będzie sprawdzała inspekcja weterynaryjna, dotyczą wielu gatunków zwierząt. W regionie leszczyńskim gospodarze najczęściej jednak hodują trzodę chlewną oraz bydło. – O tym, iż przepisy te weszły już w  życie i  obowiązują, większość rolników powinna wiedzieć – mówi Marek Marciniak, rolnik z Borowa w gm. Czempiń, prezes Grupy Producentów Trzody Chlewnej „Razem”. – Dotyczą one wielu kwestii. W ostatnich latach nasi hodowcy poczynili jednak ogromne postępy. Myślę więc, że w większości gospodarstw zwierzęta mają dobre warunki życia, a inspekcja nie będzie czepiała się jakichś mało istotnych szczegółów. Region leszczyński to przede wszystkim zagłębie trzody chlewnej. Hodowców interesuje, jakie standardy muszą zapewnić swym stadom. Przepisy jednoznacznie mówią, iż dopiero po 28 dniu od urodzenia prosięta mogą być odsadzone od macior, chyba REKLAMA

że nastąpi zagrożenie życia dla nich lub lochy. W przypadku grupowego trzymania trzody, rolnik powinien podjąć działania minimalizujące agresję między nimi. W kojcach powinny się znajdować przedmioty absorbujące ich uwagę. Może to być słoma, siano, drewno czy trociny. – Niektórzy rolnicy do  kojców przywiązują łańcuchy – dodaje Marek Marciniak. – Ja sam widziałem na rynku czerwone piłki, z kulką metalową w środku, które można rzucić tucznikom. Dzieki temu zwierzta są bardzo zaabsorbowane zabawą. Nowe przepisy nakazują rolnikom trzymać świnie w pomieszczeniach oświetlonych co najmniej przez 8 godzin dziennie światłem naturalnym, lub sztucznym o specjalnym natężeniu. Podłoga powinna być twarda, równa i stabilna, a jej powierzchnia gładka. Przepisy o dobrostanie mówią także, jakiej wielkości powinny być kojce. Rolnik powinien zapewnić im swobodę ruchu, a w szczególności możliwość kładzenia się, wstawania i leżenia. Dla hodowców bydła istotny może być przepis mówiący, iż cielęta nie mogą być przetrzymywane na uwięzi. Jedynym odstępstwem jest przypadek karmienia cieląt, które przebywają w kojcu grupowym i trwa ono ponad godzinę. Gospodarze muszą swoim zwierzętom zapewnić także odpowiednią wentylację.

– Kontrole dotyczące dobrostanu będą prowadzić pracownicy inspekcji weterynaryjnej – tłumaczy Bolesław Ratajczak, kierownik biura powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Kościanie. – Konsekwencją za nieprzestrzeganie może być zmniejszenie płatności bezpośrednich. Wysokość sankcji będzie zależała od rodzaju i skali naruszenia norm. Gdy zostanie stwierdzona niezgodność wynikająca z zaniedbania rolnika, obniżka ta może wynieść 3% całkowitej kwoty płatności. W zależności od stopnia naruszenia, sankcja może być obniżona do 1% lub podwyższona do 5%. W przypadku, gdy gospodarz celowo dopuści się niezgodności, obniżka będzie z zasady wynosiła 20% całkowitej kwoty. W najbardziej radykalnych sytuacjach rolnik nie otrzyma nic. Gdy kontrolerzy stwierdzą tzw. drobną niezgodność, czyli taką, która nie powoduje zagrożenia dla środowiska, zdrowia ludzi czy zwierząt, mogą zobowiązać rolnika do szybkiego jej usunięcia. Jest to na przykład niedokonanie wpisu w ciągu 7 dni w księdze rejestracji, czy uzupełnienie zgubionego przez zwierzę kolczyka. Po zrealizowaniu zaleceń gospodarz w biurze powiatowym ARiMR będzie musiał złożyć odpowiednie oświadczenie. GERWAZY KONOPCZYŃSKI


PANORAMA LESZCZYŃSKA www.panorama.media.pl 31 I 2013

[21]

Bardzo mało rolników stosuje przy zasiewach materiał kwalifikowany

Pozorne oszczędności

T

ylko kupujący kwalifikowany materiał siewny opłacają jego licencję w cenie towaru. W przypadku zbóż robi to zaledwie 12 proc. rolników, a kwalifikowanymi sadzeniakami ziemniaków tylko 4 proc. Pozostali muszą zapłacić połowę stawki opłaty licencyjnej. Nie robiąc tego narażają się na sprawę sądową. Aż ok. 90 proc. areału kukurydzy obsiewane jest materiałem kwalifikowanym, w przypadku rzepaku można mówić o 70 proc. Zdecydowanie gorzej jest w przypadku zbóż – to tylko średnio 12 proc. areału. – Łatwość uzyskania materiału siewnego z własnego zbioru powoduje, że zbiory z plantacji towarowych używa się do ponownego siewu pod pretekstem oszczędności na zakupie materiału kwalifikowanego – informuje Paweł Kochański, prezes Agencji Nasiennej w Lesznie. – Podejście z pozoru słuszne, lecz rolnik prowadzący wieloletnie obserwacje zauważy systematyczny spadek efektywności takich upraw i  sam dochodzi do wniosku, że z kwalifikowanego materiału siewnego uzyskuje o 1015 proc. wyższy plon niż z własnego. Na szczęście przybywa gospodarstw obsiewających cały areał kwalifikowanym materiałem siewnym, choć zdaniem Pawła Kochańskiego

w uprawie ziemniaków sytuacja jest wręcz tragiczna. Tylko 4 proc. areału prowadzone jest z kwalifikowanych sadzeniaków, niemal wyłącznie są to duże plantacje przemysłowe. Mniejsze plantacje ziemniaka konsumpcyjnego są obsadzane materiałem z własnego zbioru. Ziemniak rozmnaża się wegetatywnie, a z każdej plantacji towarowej zostaje „drobnica”, którą wykorzystuje się do ponownego sadzenia. O takim wyborze rolnika decyduje pozorna oszczędność. - Największym zagrożeniem dla ziemniaka są choroby. Większość rolników, którym ziemniaki się „wyrodziły” szuka sadzeniaków u sąsiada lub na targu. Wówczas choroby rozprzestrzeniają się w sposób niekontrolowany. Stwierdzenie bakteriozy w gospodarstwie grozi kwarantanną z urzędu i zakazem uprawy ziemniaka na wiele lat – tłumaczy P. Kochański. Prezes Agencji nasiennej twierdzi, że korzyści ze stosowania kwalifikowanego materiału siewnego są ewidentne. Gotowy materiał, profesjonalnie wyczyszczony i zaprawiony, oszczędza czas, gwarantuje wysoką jakość i wysokie parametry użytkowe zbioru, wprowadza też oryginalny potencjał biologiczny zapewniający możliwość uzyskania optymalnego

plonu. Nie można też zapomnieć o korzyściach ekonomicznych, czyli większej liczbie składników pokarmowych dla zwierząt uzyskanych z hektara. W cenie kwalifikowanego materiału siewnego wliczona jest opłata licencyjna (dla pszenicy wynosi od 14 do 24 zł za 100 kg materiału siewnego). Rolnicy, którzy na własną rękę pozyskują materiał, korzystają z tzw. odstępstwa rolnego. W takim przypadku muszą zapłacić połowę stawki opłaty licencyjnej dla danej odmiany wysianej jako materiał uzyskany wcześniej z własnego zbioru. – Siejąc nasiona kupione od sąsiada czy na targu, nawet jako paszowe, rolnik podejmuje ogromne ryzyko naruszenia prawa, a takie naruszenie jest niestety przestępstwem. Można wysiać tylko kwalifikowany materiał siewny lub nasiona z produkcji własnej. W tym drugim przypadku należy pamiętać o uiszczeniu opłaty w wysokości połowy licencyjnej – tłumaczy Paweł Kochański. Szef Agencji nasiennej przyznaje, że opłatę uiszcza z roku na rok coraz większa liczba rolników. W 2012 r. AN pozwała do sądu prawie 600 rolników. Każdy z nich musiał oprócz zapłaty odszkodowania dodatkowo pokryć znaczne kwoty kosztów postępowania sądowego. (ram)

Dobra genetyka to większa efektywność produkcji

Knur w głównej roli

P

odstawowym celem produkcji żywca wieprzowego jest uzyskanie dobrej jakości tusz, charakteryzujących się dużą zawartością mięsa posiadającego wysokie walory odżywcze, technologiczne oraz kulinarne. By poprawić jej dochodowość warto korzystać z dobrego materiału genetycznego. Problemem w wielu stadach jest ciągle niska efektywność tuczu, która wpływa negatywnie na wyniki ekonomiczne. Dzisiaj, kiedy koszty paszy w cyklu zamkniętym sięgają prawie 70 proc. kosztów ogólnych, znacząca poprawa wyników tuczu powinna wpływać na ograniczenie kosztów wytworzenia kilograma żywca. – Przy zakupie loszek należy zwrócić uwagę, aby zwierzęta należały do ras i linii matecznych, które powinny się charakteryzować bardzo dobrymi cechami użytkowości rozpłodowej, wykazując jednocześnie wysoką płodność, plenność, mleczność i  troskliwość macierzyńską – tłumaczy Marian Kamyczek, główny specjalista ds. produkcji zwierzęcej Zakładu Doświadczalnego Pawłowice. – Bardzo ważnymi są także stan zdrowotny, dobry pokrój, mocna konstytucja, prawidłowa liczba sutek, minimum czternaście, oraz odporność na stres. Ponadto loszki powinny się charakteryzować dobrym tempem wzrostu, który w wysokim stopniu powiązany jest z wykorzystaniem paszy. Powszechnie uważa się, że knur odgrywa kluczową rolę dla wyników produkcyjnych stada. Zdaniem M. Kamyczka powinno wybierać się go spośród tzw. ras i linii ojcowskich lub ich mieszańców, które osiągają wysokie przyrosty dzienne, bardzo dobrze wykorzystują paszę oraz charakteryzują się wysoką zawartością mięsa w tuszy. Cechy tuczne odznaczają się średnią odziedziczalnością, natomiast cechy rzeźne są wysoko odziedziczalne i przekazywane są na potomstwo właśnie za pośrednictwem knurów. Marian Kamyczek podkreśla, że zastosowanie jednego z możliwych wariantów krzyżowania pozwala

oczekiwać wystąpienia zjawiska heterozji, przejawiającego się zwiększonym wigorem mieszańców w porównaniu ze zwierzętami pokolenia rodzicielskiego. – Heterozja występuje w cechach związanych z  płodnością, przeżywalnością oraz wzrostem zwierząt. Loszki mieszańcowe w porównaniu z loszkami czystorasowymi znacznie wcześniej osiągają dojrzałość płciową, rodzą i odchowują liczniejsze mioty charakteryzujące się większą masą ciała oraz lepszą przeżywalnością. REKLAMA

Natomiast knury mieszańce w stosunku do osobników ras czystych charakteryzują się wcześniejszym dojrzewaniem płciowym, większą masą i wielkością jąder, lepszym libido oraz produkują większą ilość nasienia o lepszej jakości. W porównaniu z knurami czystorasowymi knury mieszańce odznaczają się lepszą sprawnością w kryciu oraz wyższą skutecznością krycia i miotami o większej liczebności – zapewnia Marian Kamyczek. (ram)

Więcej ogłoszeń dostępnych na naszym portalu REKLAMA


PANORAMA LESZCZYŃSKA 31 I 2013 www.panorama.media.pl

[22] Nie będzie drastycznej podwyżki cen pasz

Uprawiać: nie. Handlować: tak

28

stycznia weszła Zagrożenie to zostało jednak odTemat roślin genetycznie modyfiw życie jedna z naj- kowanych jest dość często podnoszo- dalone. Wytwórcy pasz w dalszym bardziej kontrower- ny na leszczyńskiej wsi. Sprowadzana ciągu będę mogli sprowadzać dotychsyjnych ustaw doty- przez mieszalnie pasz śruta sojowa czasowy surowiec. Nowa ustawa daje czących rolnictwa, jakimi zajmował w znacznej części jest wytwarzana też większe możliwości kontrolne się nasz parlament w ostatnich latach z GMO. Wielu rolników – ale i przed- Państwowej Inspekcji Ochrony Ro– ustawa o nasiennictwie. Mówiło się stawicieli branży paszowej – ostrze- ślin i Nasiennictwa. Gdy zajdzie o niej już od dawna, ponieważ ma ona gało, że jeżeli nowa ustawa zakaże podejrzenie, że na polu jest zasiana regulować kwestie związane z uprawą nawet obrót produktami z GMO, roślina GMO, jej kontrolerzy będą roślin modyfikowanych genetycznie wówczas mieszalnie będą musiały mogli to zweryfikować. W przypad– GMO. Zdaniem wielu ku potwierdzenia rolnispecjalistów jest ona komka czekać będzie kara promisem pomiędzy przew tym m.in. likwidacja GMO – organizmy modyfikowane genetycznie. ciwnikami i zwolennikami uprawy na swój koszt. To organizmy, których genom został zmieniony tego typu roślin. – Wchodząca w życie – Nowa ustawa o  naustawa o nasiennictwie metodami inżynierii genetycznej w celu zmienia także zasady siennictwie zezwala uzyskania nowych cech fizjologicznych. Pierwsze na rejestrację i obrót naoceny nowych odmian – GMO zostało stworzone w 1973 roku, a pierwsze sionami zmodyfikowanydodaje Tadeusz Spurtacz, próby polowe miały miejsce w 1986 roku mi genetycznie – tłumadyrektor Zakładu Naczy Stanisław Banaszak, sienno-Rolnego „Danko” i dotyczyły tytoniu dyrektor ds. produkcji naw Kopaszewie. – Do tej siennej w spółce „Danko” pory zajmował się tym Choryń. – Jednocześnie wojewódzki inspektorat rozporządzenia Ministra Rolnictwa bazować na śrucie z tradycyjnych roślin i nasiennictwa. Zgodnie z noi Rozwoju Wsi do tej ustawy zakazują odmian. Dodatkowo możnaby uzu- wymi przepisami oceniać będą motego typu upraw w Polsce. Zgodnie pełniać białko z takich roślin jak: bób, gły także podmioty, które wytwarzaz nimi nie będzie już można na tere- bobik, łubin czy wyka. Ich wadą jest ją nowe odmiany roślin. Warunkiem nie naszego kraju uprawiać kukury- jednak to, że są znacznie droższe, jest jednak to, że muszą posiadać dzy MON 810 oraz ziemniaków amfo- a ponadto ich jakość odbiega od biał- akredytowane laboratorium. Nasza ra, a do tej pory było to dopuszczalne. ka soi modyfikowanej. Odbiłoby się firma takie ma. Dzięki temu nowe Szacuje się, że mogły one zajmować to na wyższej cenie pasz, a co za tym odmiany szybciej trafią do rolnika, areał około 3 tys. hektarów, głównie idzie – jeszcze niższej opłacalności do wysiewu. w południowej części kraju. produkcji trzody chlewnej. GERWAZY KONOPCZYŃSKI REKLAMA

Klub „Traktor i maszyna” świętuje w tym roku dziesięciolecie

Prawie dwustu pasjonatów

D

ziesięciolecie istnienia obchodzi w tym roku Klub Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych „Traktor i maszyna”, który jest jednym z głównym organizatorów festiwalu starych rolniczych perełek odbywającego się co roku w podleszczyńskich Wilkowicach. Jubileuszowy zjazd zaplanowano 2 marca. Z tej okazji uhonorowani zostaną członkowie klubu, który działają w nim od początku, a także ludzie wspierający „TiM”. Wszystko zaczęło się w 2002 r. Wtedy to Jerzy Samelczak, kolekcjoner z Targowiska, wspólnie z gminą Lipno zorganizował w Wilkowicach pierwszy w Polsce festiwal starych ciągników. Impreza cieszyła się nad wyraz dużym zainteresowaniem. Stąd zrodziła się idea, by zawiązać stowarzyszenie zrzeszające kolekcjonerów rolniczych staroci nie tylko z najbliższej okolicy, lecz z całej Polski. Jerzy Samelczak zmarł nieoczekiwanie w 2002 r. Grupa kolekcjonerów – zapaleńców postanowiła jednak zrealizować jego pomysł. W maju 2003 r. udało się zarejestrować stowarzyszenie noszące nazwę Klub Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych „Traktor i maszyna”. Jego prezesem został syn Jerzego Samelczaka, Rafał Samelczak. – Gdy dziesięć lat temu zaczynaliśmy działalność, do „TiM-u” należało dwudziestu kilku kolekcjonerów. Teraz klub zrzesza blisko dwieście osób z całej Polski. Wśród członków mamy również Duńczyka – mówi prezes Klubu Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych „Traktor i maszyna”.

„TiM” działa prężnie nie tylko w regionie. Jego przedstawiciele biorą udział w różnych imprezach, podczas których prezentowane są wiekowe ciągniki i sprzęt rolniczy, a których z roku na rok jest coraz więcej. Tylko w ubiegłym roku klubowicze prezentowali się m. in. w podpoznańskiej Szreniawie, a także w Czechach czy na Węgrzech. Również w tym roku nie zabraknie imprez z ich udziałem. Klub przygotowuje się także do kolejnej, dwunastej już edycji festiwalu w Wilkowicach. Mimo że do sierpnia pozostało jeszcze sporo czasu, trwają rozmowy w tej sprawie z gminą Lipno, która jest współorganizatorem imprezy, a także Międzynarodowymi Targami Poznańskimi, które co roku przy okazji festiwalu organizują w Wilkowicach wystawę nowego sprzętu rolniczego Roltechnika. – Mimo że mamy już sporą grupę członków, jesteśmy otwarci na kolejne zgłoszenia. By należeć do „TiM-u”, nie trzeba być posiadaczem sprzętu rolniczego. Zapraszamy również sympatyków, interesujących się historią mechanizacji rolnictwa – zachęca Rafał Samelczak. Więcej informacji o klubie „Traktor i maszyna” można znaleźć na stronie internetowej www.traktorimaszyna. pl. Zamieszczane tam są fotorelacje z imprez, w których biorą udział klubowicze. Ze wspomnianej strony można pobrać deklarację członkowską dla kandydatów do klubu. Na bieżąco zamieszczane są tam również informacje o nadchodzących imprezach, w których mogą wziąć udział pasjonaci starego sprzętu rolniczego. (ama)


PANORAMA LESZCZYŃSKA www.panorama.media.pl 31 I 2013

[23] Jak się pozbyć uciążliwych mieszkańców pastwisk i łąk?

Produkcja bydła rzeźnego jest wreszcie opłacalna

odowla bydła od dłuższego czasu jest opłacalna. Zdaniem ekspertów rynku rolnego sytuacja na rynku wołowiny w 2012 r. była względnie stabilna i tak też ma być w roku bieżącym. Tak dzieje się od 2011 r., gdy znacząco wzrosła opłacalność produkcji żywca i mleka. Produkcja żywca wołowego od dwóch lat jest wreszcie dla rolników opłacalna. – Sytuację rynkową żywca wołowego w 2012 r., w odróżnieniu od sytuacji rynkowej trzody i mleka, można ocenić jako dobrą, nawet mimo spadku cen skupu w ostatnich miesiącach – informuje Jan Brożek z działu ekonomiki Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. – Zapewnia ona gospodarstwu rolnemu o tej specjalizacji produkcji parytet dochodu, czyli zapłatę za pracę, na poziomie większym od wynagrodzenia średniego krajowego netto, w tym również na pokrycie kosztów produkcji i amortyzacji majątku gospodarstwa. Znaczącą podaż na rynku mięsa wołowego potwierdza Polski Koncern Mięsny Duda. Firma skupuje bydło rzeźne w całym kraju, choć głównie w Wielkopolsce. Zwierzęta trafiają do ubojni w Hucie koło Czarnkowa. Producenci zmagają się z wysokimi kosztami produkcji i niskimi marżami. Ten drugi czynnik sprawia, że zakłady mięsne zarabiają głównie na ilości kupowanych zwierząt. Dla PKM Duda rok 2012 był rekordowy – wzrost uboju bydła wyniósł aż 70 proc. W 2011 r. średnio ubijano 1400 sztuk miesięcznie, w ub.r. było to nawet ponad 2600 sztuk. – Obecnie utrzymujemy skup bydła na wysokim poziomie, choć w porównaniu z końcówką 2012 roku, jest on mniejszy – mówi Miłosz Nowacki, dyrektor zakładu uboju bydła w Hucie, należącego do PKM Duda. – Zmniejszyła się podaż bydła, na co wpływ mają niskie temperatury, ale także

REKLAMA

FOT. PKM DUDA

Cena zachętą dla hodowców H

Miłosz Nowacki, dyrektor ubojni bydła PKM Duda: „Utrzymujemy wysoki poziom skupu bydła” fakt, że rynek wydaje się być w tym momencie nasycony. Jan Brożek podaje jeszcze jeden powód mniejszego obecnie poziomu uboju żywca wołowego. Trybunał Konstytucyjny orzekł pod koniec listopada ub.r., że sprzeczny z konstytucją jest przepis, który pozwala na rytualny ubój zwierząt przez wykrwawienie, bez ich wcześniejszego ogłuszenia. Jedną z firm, która tym wcześniej zajmowała się jest właśnie PKM Duda – część mięsa trafiała na eksport do Turcji. Rolnicy zwiększają stada, bo zarabiają na tym znacznie więcej niż kilka lat temu. – Wzrost cen żywca wołowego w  2011  r. poprawił opłacalność tego kierunku produkcji. Ceny te po wzrostach w 2011 r. wykazywały w ub.r. tendencję lekko zniżkową z małymi wahnięciami, w porównaniu do cen z końca 2011 r. – informuje Jan Brożek z WODR. W 2012 r. ceny netto skupu żywca wołowego były stabilne i za 1 kg płacono w grudniu przeciętnie 6,49 zł, tj.

o blisko 6 proc. więcej niż rok wcześniej. Za krowy średnio płacono więcej o blisko 17 proc. a za byki – o prawie 7 proc. Ceny skupu byków klasy A były jeszcze wyższe i w regionie wielkopolskim osiągnęły poziom średnio 7,59 zł za 1 kg wagi żywej. Maksymalne ceny dochodziły do 7,85 zł za 1 kg dla bydła ras mięsnych. Przy analizie produkcji i spożyciu mięsa wołowego należy uwzględnić fakt, że z wyprodukowaniem kilograma mięsa wołowego wiążą się znacznie większe nakłady finansowe niż w przypadku wieprzowiny czy mięsa drobiowego. Specjaliści tłumaczą, że w opasie bydła zużywa się na kilogram przyrostu ponad dwukrotnie więcej jednostek paszowych niż w tuczu tuczników i ponad czterokrotnie więcej niż w produkcji kurcząt brojlerów. Z drugiej strony, po uboju krów zyskujemy niższy tzw. wskaźnik wydajności rzeźnej, a więc mniejszy udział tuszy niż przy uboju tuczników i drobiu. Dlatego też ceny detaliczne wołowiny są znacznie wyższe niż innych gatunków mięsa. (ram)

Śledziem w kreta

Ż

erowanie kretów na łąkach i pastwiskach jest uciążliwe dla rolników, ale zwalczanie tych zwierząt jest tam zabronione. Widoczne wiosną kopczyki będą więc zmartwieniem dla wielu osób. Ssak w ciągu godziny potrafi wykopać 12-13 metrów nowego tunelu, jednorazowo może wypchnąć nawet dwa kilogramy ziemi, a w ciągu dnia usypać około 70 kretowisk. Zgodnie z prawem kret jest zwierzęciem objętym całoroczną ochroną, z wyjątkiem terenów zamkniętych: ogrody, szkółki i lotniska, gdzie zwierzęta te można zwalczać. – Szkodliwość kreta polega na drążeniu tuneli, wykopywaniu z ziemi i zasypywaniu roślin, erozji gleby spowodowanej wodą wyciekającą z krecich korytarzy, utrudnionym koszeniem oraz niezbyt estetycznym wyglądem terenu. Kret jest owadożerny i bardzo żarłoczny. Może zjeść tyle ile sam waży – tłumaczy Dorota Piękna–Pasterczyk, główny specjalista ds. ogrodnictwa Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Poznaniu. REKLAMA

Odstraszająco na krety działają drewniane lub blaszane kołatki poruszane przez wiatr, wiatraczki, szklane lub plastikowe butelki zakopane po szyjkę w ziemi, które na wietrze rozbrzmiewają prawie niesłyszalnymi dla człowieka gwizdami. Można też kupić odstraszacie lub pułapki. Dobrym sposobem jest zbieranie ziemi z kopczyków i nie zasypywanie otworów. – Odstraszająco działają również zapachy wydzielane przez aksamitkę, bazylię, komosę, czosnek i  wilczomlecz, dlatego rośliny te warto posadzić w rzędach między uprawianymi roślinami – mówi Dorota Piękna –Pasterczyk. – Do kopca można włożyć kawałek tkaniny nasączonej naftą, fenolem lub olejem napędowym. W sklepach dostępne są łagodne środki chemiczne o działaniu odstraszającym tzw. repelenty, które sypie się do nor. Można też odpalać w tunelach świece dymne, wydzielające odstraszający lub trujący gaz. Są również ludowe sposoby zwalczające kreta: wkładanie do tuneli kawałków śledzia, skórek cytryny, pociętych gałązek tui oraz suszonej lub świeżej mięty. Podobno zapach ludzkich włosów również działa odstraszająco na tego ssaka (ram)


[24]

REKLAMA

PANORAMA LESZCZYŃSKA 31 I 2013 www.panorama.media.pl


Rolnictwo13