Weteran Traktor 2017

Page 1

Magazyn miłośników starej techniki rolniczej / nr 2 (2017)

W numerze: Kobiety na traktorach - str. 16 - 17 Tysiąc kilometrów z przyczepą kempingową - str. 29 Traktor na urodziny - str. 31 „Sztuka kochania”... ze starym traktorem - str. 35 Klubowy wyjazd do Niemiec i Danii - str. 43 - 45


reklama

2

Weteran Traktor


Weteran Traktor OD WYDAWCY Od kilku lat śledzę środowisko kolekcjonerów zabytkowych traktorów i maszyn rolniczych w Polsce. Z satysfakcją obserwuje rozwój tego ruchu w naszym kraju. To co na zachodzie jest kultywowane od ponad 40 lat, dotarło do nas dopiero ok 15 lat temu. Różnice w zachowaniach ludzkich nie tylko wynikają z naleciałości kulturowych ale w znacznym stopniu z sytuacji gospodarczej. Dotyczy to prawie całego dawnego ,,obozu socjalistycznego”. Stare rzeczy trzeba było wyrzucać na śmietnik albo na złomowisko. Dopiero po otwarciu granic na zachód dla wielu stało się jasne, że to co wyrzucamy na śmietnik albo złom ma określoną wartość w złotówkach lub markach/dolarach ale i kulturową. Niestety o tym przekonaliśmy się zbyt późno i wiele starych traktorów, lokomobili i silników czy maszyn rolniczych wyjechało na zachód lub trafiło do hut. Teraz jest w naszym kraju taka sytuacja, że jest jeszcze wiele zabytkowych traktorów, maszyn parowych czy silników stacjonarnych w prywatnych rękach. Można by odrestaurować ale właściciele sami nie potrafią albo nie mają środków finansowych na takie działania, a żądają takich pieniędzy, że taniej wyjdzie zakup podobnego traktora za granicą. Dowodzą tego sprowadzane statkiem z Argentyny Pampy. Z drugiej strony warte pochwały są działania wielu kolekcjonerów, którzy za prywatne środki od kilkudziesięciu lat zbierają i odnawiają różne zabytki techniki rolniczej w naszym kraju. Warto tu wspomnieć o p. Januszu Dramińskim, Leszku Nowaku, Januszu Borkowskim czy Marku Staniaszku. Dzięki nim i państwowym muzeom rolnictwa będzie można przekazać spuściznę polskiej i światowej techniki rolniczej następnym pokoleniom. Andrzej Cieślik red. naczelny

SPIS TREŚCI str. 3 - Od wydawcy. Spis treści. Program Festiwalu. str. 4 - 8 - Galeria kolekcjonerów str. 9-11 - Historia ciągnika DT-54. str. 12-13 - Stoewer - traktor ze Szczecina str. 14 - Jaromka - polski trójkołowiec str. 15 - Dzik Team Żelistrzewo str. 16 - 17- Kobiety na traktorach str. 18-21 - Silniki stacjonarne z Muzeum w Ciechanowcu str. 22-23 - Stare traktory u naszych czeskich sąsiadów str. 24 - X Bal Traktorzysty str. 25 - Starz Traktor Bieszczady str. 26 - 28 - Jak to było w zeszłym roku... w obiektywie str. 29 - Tysiąc kilometrów z przyczepą kempingową str. 30 - Zetorem do Łaz str. 31 - Traktor na urodziny str. 32 - RetroMoto 2017 str. 33 - Trakorami nad Bałtyk str. 34 - Verdampfer - marzenie kolekcjonera str. 35 - „Sztuka kochania”... ze starym traktorem str. 36 - Konkurs orki zabytkowymi traktorami str. 37 - Jak założyć prywatne muzeum str. 38 - Skansen w Naterkach str. 39 - Skansen Stare Budy str. 40 - Pampa T-01. Różnice i podobieństwa. str. 41 - 50 lat Trzydziestki str. 42 - Ursusami do Niemiec str. 43 - 45 - Klubowy wyjazd studyjny do Niemiec i Danii str. 46 - Ubywa panien w Klubie / Pałac Poledno str. 47- 49 - Po raz czwarty w Łazach str. 50 - Symfonia Fabryki Ursus str. 51 - Ogłoszenia drobne

3


Galeria kolekcjonerów

Weteran Traktor

MICHAŁ PIOTROWSKI

◘ Michał Piotrowski swoją przygodę z traktorami zaczął około 15 lat temu. Wywodzi się z rodziny rolniczej ze wsi Dulsk koło Golubia. Był najstarszym z rodzeństwa. Często jemu przypadała czynność, którą nie lubił czyli rozrzucanie obornika widłami z wozu ciągniętego przez konia. Wtedy postanowił, że jak dorośnie to pierwszą rzeczą, jaką zrobi to zrobi albo kupi rozrzutnik obornika. Ukończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Gronowie. Dostał prace w POM Kosowizna. W 1975 roku jego ojciec kupił pierwszy traktor – Władimiriec. Prawie cały dzień jechałem nim na kołach z Pasłęka, to było ok. 200 km – wspomina pierwszy kontakt z traktorem Michał Piotrowski. Kolejna pracę dostał w PGR, później w Kółku Rolniczym. Miał dobry kontakt z traktorami, o które musiał się troszczyć jako kierownik warsztatów. Ciekawym doświadczeniem zawodowym była praca w Mleczarni w Go-

4

lubiu-Dobrzyniu jako główny mechanik. Zupełnie inne maszyny i urządzenia, które trzeba było utrzymać w ciągłej gotowości do pracy. -To był bardzo ciekawy okres mojej pracy zawodowej – zapoznałem się wieloma ciekawymi dziedzinami działalności zawodowej – wspomina Michał Piotrowski. Z zabytkowymi traktorami zapoznał się dzięki znajomości z Grzegorzem Przystalskim ok. 15 lat temu. Zbierał różne starocie, ale były to głównie małe przedmioty, narzędzia. Dopiero pod wpływem Grzegorza Przystalskiego, który już wówczas miał kilka starych traktorów zaczął się interesować traktorami. Wkrótce znalazł ciekawy egzemplarz – był to od dawna nie używany Farmall H z 1946 roku przywieziony do Polski przez UNRR-ę. Po wojnie pracował głównie na Żuławach. Był dość zawodny, więc gdy pojawiły się w Polsce Zetory, to Farmall

poszedł w odstawkę i kilkanaście lat czekał na lepsze czasy.Włożyłem niego dużo pracy – prawie trzy lata trwało przywrócenie do funkcjonowania – wspomina swoje prace przy pierwszym traktorze.- Wspomnę tylko, że Farmall ma niemetryczne gwinty. Ale w końcu udało się wszystko dopiąć i uruchomić Farmalla. Po raz pierwszy przyjechaliśmy z Golubia na trzeci Festiwal do Wilkowic. Mieliśmy wtedy kilka silników spalinowych. Od tego czasu przyjeżdżam do Wilkowic co roku. Wszystkie prace były wykonywane w garażu. Najpierw trzeba było wyjechać autem potem trwały prace do późnych godzin nocnych. Na koniec znowu składanie wszystkiego i wjeżdżanie autem. Ważnym momentem było spotkanie z panem Dekarczykiem, przedwojennym inż. z Dozoru Technicznego. Miał stacjonarną lokomo-

bilę, która bardzo mu się spodobała.- Założyłem się z p. inżynierem, że za pół roku też taką zrobię – wspomina kolekcjoner z Golubia -Dobrzynia.- Mocno się napracowałem ale zakład wygrałem i lokomobila działała. W pewnym momencie pojawiła się możliwość pozyskania silnika parowego z Gorzelni w Gutowie koło Brodnicy. -Specjalnie w tym celu powołaliśmy stowarzyszenie i udało się wspomniany silnik pozyskać – to był rok 2007 – mówi Michał Piotrowski. Stopniowo przybywało członków i różnych maszyn rolniczych. Brali udział dożynkach gminnych, powiatowych, parafialnych i wojewódzkich. W br odchodzili10 rocznice działalności klubu Retrotraktor Golub-Dobrzyń, którego jest prezesem. Marzenie kolekcjonera? - Chciałbym zrobić Ursusa 308 z silnikiem diesla i skończyć Dzika 21. CAN, Fot. A.Cieślik


Galeria kolekcjonerów

Weteran Traktor

GRZEGORZ PRZYSTALSKI Pochodzi z dużego gospodarstwa rolnego w powiecie wąbrzeskim. Posiadali 15-16 koni i praca była od rana do wieczora. Nie lubił koni, bardzie pociągały go motory i traktory. We wsi był jeden Bumbaj i zawsze jak usłyszał, że jedzie wybiegał na główną ulicę we wsi podziwiał jak przejeżdżał. To chyba wtedy zakochał się w tym głośnym, potężnym ciągniku. W 1967 ojciec Grzegorza sprzedał kilka koni i kupił Ursusa C45. Przez kilka lat pracował na gospodarstwie. Później los rzucił go do większego miasta, zrobił uprawnienia na duże samochody i przez kilkadziesiąt lat był zawodowym kierowcą na KAMAZ-ach, AUTOSAN-ach, ZIŁ-ach. Jeździł po całej Polsce w różnych warunkach pogodowych, po różnych trasach. To była prawdziwa szkoła życia kierowcy. W latach 90- zwrócił uwagę, że wiele starych traktorów, głównie Ursusów C45 jest wywożonych na zachód. Znalazł takiego w bardzo kiepskim stanie na jednej ze wsi i kupił go. Pracę przy przywróceniu go do życia trwały blisko półtora roku. To chyba był początek ,,choroby kolekcjonerskiej”. Długo nie trwało i w domowym ogrodzie przy ul. Brodnickiej pojawiły się kolejne antyki – najpierw kolejny Ursus C45, później Bulldog i C328, pługi z Grudziądza. Na początku XXI wieku trafił do niego Jerzy Samelczak. - Był u mnie kilka razy i namawiał, żeby zorganizować taki zlot starych traktorów jak to robią na Zachodzie – wspomina Grzegorz Przystalski.- Dałem się namówić i byłem na pierwszym zlocie we Wilkowicach, a po śmierci Jerzego Samelczaka byłem na zebraniu założycielskim Klubu Traktor i Maszyna w Lipnie. Niestety duże odległości i koszty przewozu sprzętu sprawiły, że wspólnie z Michałem Piotrowskim postanowili założyć stowarzyszenie kolekcjonerów w Golubiu-

◘ Grzegorz Przystalski i jeden z własnoręcznie złożonych Lanz Bulldogów -Dobrzyniu. Były też inne przesłanki powstania niezależnego klubu – m.in. możliwość pozyskania różnych zabytkowych maszyn ale dla stowarzyszenia. W swoim życiu na terenie domu przy ul. Brodnickiej udało mu się złożyć 9 Ursusów C45, dwa Lanz Bulldogi i kilka innych starych traktorów. Aktualnie na dokończenie skła-

dania czekają dwa ostatnie Bumbaje, jak się zarzeka kolekcjoner w Golubia - Dobrzynia. W ostatnim okresie widać, że Grzegorz Przystalski interesuje się militariami, stąd na ostatnim zlocie w Golubiu-Dobrzyniu pojawiło się kilka olbrzymich armat i haubic. Czyżby nowe hobby? CAN, Fot. A.Cieślik

5


Weteran Traktor

Galeria kolekcjonerów

MARIAN FIGIEL

◘ W kolekcjonerskiej pasji Mariana Figla wspiera żona oraz ukochane wnuki Pochodzi z gospodarstwa rolnego. Ojciec z matka gospodarowali na 15 ha. W 1961 roku razem z dwoma rolnikami kupili Ursusa C325. Takie były wtedy zasady – prywatnie nie mogli więc w trójkę nabyli tak potrzebny ciągnik. Jak każde dziecko rolnika wcześnie zaczął jeździć po polu traktorem. A że nie był okazałego wzrostu często musiał dwoma nogami wciskać sprzęgło. Później aż do emerytury pracował w transporcie samochodowym. Widział, że niektórzy znajomi zaczęli kolekcjonować stare traktory. Pierwszego Zetora 25 kupił na złomie w 2007 roku. Jak to zwykle bywa włożył w niego wiele miesięcy pracy i sporo pieniędzy. Ale rekon-

strukcja Zetora z 1951 roku dała mu wiele satysfakcji. Kolejny Zetor 25 był w bardzo złym stanie ale był jednym pierwszych w produkcji - rocznik 1947. Trzeba było odtwarzać wiele części. Wszystko zostało rozebrane do ostatniej śrubki i ponownie składane, malowane. Dzisiaj wygląda jak młodziak a ma 70 lat. Aktualnie w kolekcji jest jeszcze Ferguson 35 z 1957 roku. W kolejce do uruchomienia jest Zetor 4011 (70r) i kolejny Ursus 328. Ten ostatni choć wygląda niezbyt atrakcyjnie jest sprawny technicznie. - Pierwszy raz przyjechałem na V Festiwal do Wilkowic. Od tego czasu jestem co roku – mówi kolekcjoner z Tucholi. Pytany

◘ Każdy zlot to możliwość poznania wielu interesujących osób 6

o swoje marzenia – oby zdrowie dopisywało, to chętnie będę jeździł na zloty zabytkowych traktorów w całej Polsce. W kolekcjonerskiej pasji wspiera go żona, która chętnie jeździ z

nim na zloty. Sporo radości dają mu wnuki, które mimo młodego wieku chętnie siadają za kierownicą dziadkowych traktorów. CAN, Fot. A.Cieślik


Galeria kolekcjonerów

Weteran Traktor

EUGENIUSZ LANGA

◘ Prawie co dwa lata kolekcja Eugeniusza Langi powiększa się o kolejny traktor Zamiłowaniem do starych traktorów zaraził się dopiero jako dorosły człowiek podczas wyjazdu do Niemiec w 2005 roku. Zauważył i usłyszał na ulicy w małym miasteczku jadące dwa traktory Lanz Bulldog i Ursus C45. Ludzie zatrzymywali się i z zaciekawieniem oglądali przejazd. Wtedy chyba połknął haczyk i sam też postanowił mieć takiego. - Po przyjeździe do kraju szukałem informacji w internecie o starych traktorach. Znalazłem informacje o Festiwalu we Wilkowicach, na który pojechałem z ciekawości obejrzeć w 2006 roku. Zaczął się rozglądać z takim starym traktorem – znalazł Ursusa C451 z 1958 roku w Niemieckim Muzeum. Po krótkich negocjacjach kupił go, był w dobrym stanie więc odpalił i wjechał na samochód ciężarowy. W domu mimo, że był na chodzie, rozebrał go całego i ponownie złożył aby być pewnym, że wszystkie części są w dobrym stanie. Spodobały mu się traktory z podgrzewaną gruszą, więc po roku trafiła się okazja i kupił w Holandii Pampę.

Kolejny to dość rzadki już Lanz HR5 15/30. Prawie co dwa lata przybywał kolejny traktor w kolekcji. Eugeniusz Langa często jeździł do Niemiec i tam szukał głównie okazji do zakupu ciekawych egzemplarzy zabytkowych traktorów. Z La Percheronem wiąże się dość zabawna sytuacja. Kupił go od starszego pana, który mieszkał w spokojnej dzielnicy małego miasteczka w zachodniej części Niemiec. Ile razy odpalał swój francuski traktor, to po chwili przyjeżdżała policja i płacił mandat za zakłócanie spokoju. To przez nieżyczliwych sąsiadów starszy Niemiec zdecydował się sprzedać La Percherona.- Z czystym sercem mogę powiedzieć, że Niemiec płakał jak ładowałem jego traktor na samochód – mówi kolekcjoner z Kaszub. Ostatni zakup Lanz Bulldog został nabyty dość przypadkowo. - Dowiedziałem się od jednego z turystów, którzy u nas bywają, że jego kuzyn na Śląsku koło Żor ma takiego zardzewiałego w szopie – wspomina Eugeniusz Langa.

◘ Pampa - traktor z podgrzewaną duszą - Dzięki pomocy tego turysty udało się kupić Bulldoga i po trzech latach prac jeździ. Turysta, który mi pomógł kupić tego Bulldoga, za każdym razem jak jest nad morzem to przyjeżdża do mnie robimy wspólną wycieczkę traktorem po okolicy. Na dzień dzisiejszy kolekcjoner z Kaszub ma 6 traktorów z gruszą na chodzie i jeden

w trakcie restauracji. Zapytany o marzenia kolekcjonerskie bez wahania odparł Super Landini - włoski krewniak Lanza, no i coś dla żony, której bardzo podoba się Lanz 12. Ale ,,ciśnienia” nie ma, jak każdy kolekcjoner liczy na okazję. Przyjeżdża na festiwale do Wilkowic i Zloty w Łazach.

CAN, Fot. A.Cieślik

7


galeria kolekcjonerów

Weteran Traktor

SŁAWEK CHRAPIŃSKI

◘ Sławomir Chrapiński potrafi zamienić traktor w mistrza konkurencji sprawnościowych Bohaterem niniejszego tekstu jest kolekcjoner, ale nie taki zwykły. Jest niepełnosprawnym kolekcjonerem starych ciągników rolniczych. Jego przygoda ze starą mechanizacją i motoryzacją zaczęła się już w dzieciństwie. Mieszka na wsi, dokładnie w Książkach w woj. kujawsko-pomorskim. Z wykształcenia mechanik pojazdów samochodowych. Nazywa się Sławek Chrapiński, dla klubowych znajomych Chrapek. Dlaczego niezwykły? Niepełnosprawny, choć sam uważa, że nie jest inny.

Kilka lat temu uległ wypadkowi. Jadąc motocyklem uderzył w niego dostawczy Żuk. W wyniku tego zdarzenia pomimo rocznej walki stracił lewą nogę powyżej kolana. Pomimo bólu i cierpienia nie poddał się. Ci co go znają osobiście wiedzą jak silny i odporny jest psychicznie. Przeważnie uśmiechnięty choć zajęty. Działa czynnie w kilku klubach zrzeszających różnych pasjonatów. Pracuje w swoim garażu w większości czasu sam, ale też z bratem i kilkoma przyjaciółmi, których to również zaraził swoim hobby. Uczestniczy

◘ Praca w warsztacie to część jego pasji 8

w zlotach starych ciągników, zabytkowych pojazdów, wystawach, pokazach, festynach, dożynkach. Największą radość daje mu praca w swoim warsztacie. Pomimo swojej niepełnosprawności w oczach wielu znajomych jest zupełnie jak pełnosprawny, doskonale sobie radzi w warsztacie i podczas prowadzenia różnych pojazdów. Kolekcja jego ciągników miała swój początek w 2010 roku, kiedy to nabył pierwszego Zetora 3011 do kapitalnego remontu. Premiera odbyła się w 2012 roku na zlocie w Golubiu Dobrzyniu. Kolejna wystawa to Spotkanie Pojazdów Zabytkowych u Sołtysa w Łochowicach, kolejny Festiwal Starych Ciągników w Wilkowicach w 2013 roku. I tak do dzisiejszego dnia. Na dzień dzisiejszy kolekcja Sławka to dwa Zetory 3011, Zetor 2011 i Zetor 3545. Na koncie naszego bohatera jest kilka pucharów, wyróżnień dyplomów. A największym osiągnięciem jest zajęcie III miejsca w konkursie fotograficznym w skali świata organizowanym przez Firmę Zetor z Brna. Został

uhonorowany 600 litrami oleju napędowego i wycieczką do Galerii i Fabryki Zetora w Czechach. Pomimo przykrych doświadczeń życiowych, nie opuszcza go optymizm i pogoda ducha. Kiedy zapytałam jakie ma marzenia spojrzał na mnie z uśmiechem i po chwili odpowiedział - żeby zdrowie dopisywało, dalsze powiększanie kolekcji małe muzeum oraz własne stowarzyszenie. Jest czasami zmęczony ale na swój sposób szczęśliwy, że znów coś udało się zrobić. Lubimy sobie czasem tak ze Sławkiem ruszyć na kołach gdzie nas oczy poniosą ja ze swojej strony mogę jeszcze dodać że zaraził mnie pasją i w ramach podziękowań piszę ten artykuł. Chciałabym uświadomić czytelnikom i tym pełnosprawnym jak i niepełnosprawnym, że warto mieć marzenia i je realizować, działać czynnie nawet osobie niepełnosprawnej i się nie poddawać. Warto w życiu robić to co naprawdę się lubi. Tak jak Sławek powiedział. Jest dobrze i głowa do góry. Agnieszka Ziółkowska


historia

Weteran Traktor

HISTORIA CIĄGNIKA DT-54 W CZTERECH AKTACH (1949-1979) Akt Pierwszy: niem było zastosowanie dekompresora. z czym podjęto decyzję o wprowadzeniu Związek Radziecki Gąsienicowy układ jezdny traktora DT-54 ich do produkcji seryjnej. Władze ZwiązTraktory użytkowane w Związku zaadaptowano z ciągnika SChTZ-NATI, ku Radzieckiego wybrały dwie fabryki Radzieckim, takie jak SChTZ-NATI, wy- który to jako pierwszy na świecie posiadał traktorów, które jako pierwsze miały za posażone były w silniki dwupaliwowe. tzw. elastyczny układ jezdny. Cztery wózki, zadanie uruchomić produkcję traktora DTUruchamiano je na benzynie, a po nagrza- w których pracowały koła nośne, osadzono 54. Były to zakłady w Stalingradzie i Charniu przełączano na naftę. Ich produkcja roz- na wahaczach. Końce wahaczy rozpierane kowie. Postawiono przed nimi następujące poczęła się w 1937 roku i był to pierwszy były przez sprężynę. Dzięki takiemu za- zadanie: w jak najkrótszym czasie i bez traktor własnej konstrukcji produkowany wieszeniu gąsienica dobrze przylegała do zatrzymywania dotychczasowej produkcji w ZSRR seryjnie. ciągnika SChTZ-NATI dostosować zakład Po II wojnie świado produkcji nowego typu traktora. towej konstruktorom Zadanie było iście karkołomne. W trudradzieckim postnym powojennym okresie należało w krótawiono za cel oprakim czasie wykształcić ponad 3000 nowych cowanie ciągnika pracowników, a ponad 9000 obecnych napędzanego silnikmusiało podnieść swoje kwalifikacje. Naiem wysokoprężnym. jwiększy problem sprawiało jednak przysWynikało to z ówtosowanie fabryk do nowej produkcji. czesnych trendów W ciągu maksymalnie 10 miesięcy musiały światowych oraz powstać nowe linie produkcyjne, ze wszystfaktu, że nafta była kimi koniecznymi urządzeniami. Zaprodrogim paliwem. jektowane musiały zostać formy i modele, Pierwsze doświnależało zbudować nowe hale produkcyjne, adczenia z ciągnizainstalować obrabiarki. To wszystko wykowym silnikiem magało doskonałej organizacji, ogromnych Diesla konstruktorzy nakładów pracy i zaangażowania ludzi. radzieccy zdobyW szkołach wieczorowych kształcił się perli już na początku ◘ Ciągnik SChTZ-NATI sonel fabryk. Zorganizowane zostały speclat trzydziestych XX jalne kursy dla kadr, na których wykładawieku. Silnik ten testowano w ciągnikach podłoża, a drgania nie były przenoszone li konstruktorzy. Tysiące ludzi dokładało SChTZ-NATI. Nie został on jednak zasto- na ciągnik. Konstruktorzy nowego typu starań, żeby wprowadzić radziecki przesowany ze względu na nieprzygotowanie ciągnika zadbali również o warunki pra- mysł ciągnikowy w nową epokę. W efekcie rodzimego przemysłu do produkcji aparatu- cy traktorzysty: ułatwiono przełączanie tego, w dniu 25 listopada 1949 roku Stalry paliwowej oraz oleju napędowego. Bada- dźwigni sterowniczych oraz zastosowano ingradzką Fabrykę Traktorów opuścił piernia nad silnikami wysokoprężnymi prowad- zamykaną kabinę. wszy seryjny egzemplarz ciągnika DT-54. zono dalej, również podczas wojny. Prototypy ciągnika DT-54 poddawane Produkcją traktorów DT-54 zajmowały Po kilku latach prac inżynierów były długim i wszechstronnym testom. się trzy fabryki. W 1949 ruszyła linia monradzieckich, w 1942 roku pierwszy proto- Miały one miejsce w latach 1946-1948 tażowa w zakładach w Stalingradzie i Chartyp nowego traktora ruszył na pola ZSRR. pod Armawirem i Taszkientem. Ciągniki kowie. W 1952 roku uruchomiono ją także Otrzymał oznaczenie DT-54 (od „dizelnyj uzyskały bardzo dobrą opinię, w związku w Ałtaju. Ciągniki pochodzące od poszczetraktor”; 54 oznaczało moc silnika w KM). gólnych producentów Pod względem parametrów użytkowych różniły się między wielokrotnie przewyższał swojego poprzedsobą znakiem fabrycnika, ciągnik SChTZ-NATI. Wyposażono znym umieszczonym go w pięciobiegową skrzynię przekładna górnym zbiorniku niową, która pozwalała na lepsze dobranie chłodnicy. Dodatprędkości podczas prac polowych i transkowo charakterystyportowych. Zastosowany silnik wysokoczną dla traktorów prężny zużywał około 40% mniej paliwa budowanych w Stalniż jego dwupaliwowy poprzednik. Dodając ingradzie (później fakt, że olej napędowy był znacznie tańszy Wołgogradzie) była od nafty – uzyskiwano olbrzymie oszczędkabina ze składanymi ności w rocznej eksploatacji ciągnika. drzwiami. W dwóch Ciągnik DT-54 wyposażono w czteropozostałych fabrykcylindrowy czterosuwowy silnik wysokoach kabiny miały drzprężny z komorą wirową. Chłodzony był wi przesuwane. cieczą o obiegu wymuszonym. Rozruch silW 1952 roku nika odbywał się za pomocą mniejszego sil- ◘ Ciągnik DT-54 z kabiną typu stalingradzkiego/wołgogradzkiego traktor poddano modnika rozruchowego. Dodatkowym ułatwie- (składane drzwi) ernizacjom. Zastoso-

9


historia

Ciągnik DT-55

wano nowy typ dekompresora, zmieniono pompę wodną, oś tylną poddano obróbce cieplnej, a silnik otrzymał głowicę ze zmniejszoną średnicą zaworów ssących. Na desce rozdzielczej pojawił się licznik motogodzin. W tym samym czasie konstruktorzy pracowali nad usunięciem wad projektowych, które zgłaszane były przez użytkowników. Chodziło między innymi o często występujące usterki układu smarowania czy przedwczesne zużycie tzw. gwiazd napędowych. Przekonstruowany został również tylny most traktora, dzięki czemu znacznie łatwiej się nim manewrowało. Autorem konstrukcji był inżynier Wołczkow. W 1956 roku zastosowano w ciągniku specjalne okładziny, które miały zapobiegać tarciu gąsienic o obudowę przekładni. Te wszystkie modyfikacje sprawiły, że odsetek reklamacji spadł z 34% w roku 1949, do zaledwie 0,11% w roku 1954. Bazując na modelu DT-54, inżynierowie radzieccy opracowali dwie odmiany tego ciągnika. Traktor wyposażony w podnośnik hydrauliczny narzędzi zawieszanych otrzymał symbol DT-54A. Jego wersja na poszerzonych gąsienicach, przeznaczona do pracy na terenach podmokłych, otrzymała oznaczenie DT-55A (bez podnośnika DT-55). Doskonałe właściwości trakcyjne ciągnika DT-54 oraz jego wysoka trwałość i stosunkowo niskie koszty eksploatacji sprawiły, że zdobył on ogromną popularność, zarówno w Związku Radzieckim, jak i innych krajach Europy (m.in. Polsce, Czechosłowacji czy NRD). Nie dziwi więc fakt, że produkowany był aż przez trzydzieści lat. Najdłużej w

10

Ciągnik DT-413

Weteran Traktor

Ałtajskiej Fabryce Traktorów. Łącznie z taśm montażowych trzech fabryk ZSRR zjechało 957 900 egzemplarzy. Do Polski ciągniki DT-54 importowano od drugiej połowy lat pięćdziesiątych. Wówczas dominował w kraju Ursus C-45, który przy wszystkich swych zaletach, nie w każdych warunkach sobie radził. Traktory DT54 trafiały głównie do państwowych gospodarstw, gdzie przeważały ciężkie gleby. Używane były do prac uprawowych, a także do prac z maszynami rolniczymi wymagającymi ciągników większej mocy – np. kombajnem S-6. Niestety, nieznana jest dokładna liczba egzemplarzy dostarczonych do Polski. Akt drugi: Węgierska Republika Ludowa Po II wojnie światowej Węgry znalazły się w radzieckiej strefie wpływów. Miało to skutki zarówno polityczne, jak i gospodarcze. Przedwojenna fabryka ciągników HSCS została znacjonalizowana w 1948 roku, a nazwę zmieniono na „Fabryka Traktorów Czerwona Gwiazda” (Vörös Csillag Traktorgyár). W produkcji zachowany zostaje model ciągnika G-35. Jednak już w 1950 roku Ministerstwo Hutnictwa i Przemysłu Maszynowego, któremu to podlegała fabryka traktorów, zadecydowało o uruchomieniu w kraju produkcji radzieckiego ciągnika gąsienicowego DT-54. Rok później na Węgry trafiły trzy egzemplarze traktora DT-54 w celu ich przetestowania w warunkach rolnictwa krajowego. Zaraz potem otrzymano dokumentację produkcy-

jną ze Związku Radzieckiego. Już w pierwszej serii traktorów (seria ta obejmowała 80 egzemplarzy), wyprodukowanej w 1952 roku, wprowadzono zasadniczą modernizację: oryginalny silnik D-54 zastąpiono węgierską jednostką Csepel D413 (licencja firmy Steyr). Ciągnik otrzymał symbol DT-413. Wdrażanie do produkcji nowego typu ciągnika nastręczało węgierskim inżynierom i technologom wielu problemów. Wynikały one głównie z różnic w materiałach stosowanych w produkcji na Węgrzech i w Związku Radzieckim czy norm do jakich się stosowano przy projektowaniu. Skutkiem tego była wysoka awaryjność ciągników DT-413 z początkowej serii. Ujawniały się m.in. wady układu kierowania, przedwczesne zużycie sprzęgieł bocznych, a także problemy z benzynowym silnikiem rozruchowym. Ciągnik DT-413 poddawano modernizacjom, w celu usunięcia wykrytych wad, a także polepszenia warunków pracy traktorzysty. Zmieniono instalację elektryczną i zmodyfikowano silnik, dzięki czemu osiągał 60KM. Przeprojektowano skrzynię biegów i zastosowano sprzęgło dwutarczowe. W 1954 roku pierwszych 36 traktorów otrzymało rozruszniki elektryczne. W samej fabryce ogromną uwagę zaczęto przywiązywać do jakości stosowanych materiałów. Wynikiem tego wzrosła odporność na zużycie elementów układu jezdnego. Ciągniki DT-413 produkowano na Węgrzech do roku 1963. Jak podają węgierskie źródła, ogółem z taśm zjechało 8850 egzemplarzy, w tym 8300 było wyposażonych w rozrusznik elektryczny. Zaledwie 50 traktorów wyeksportowano. Ogromną część produkcji – aż 5200 ciągników – dostarczono na mocy umowy ze Związkiem Radzieckim do Chińskiej Republiki Ludowej. Podsumowując, Fabryka Traktorów Czerwona Gwiazda dostarczyła rolnictwu węgierskiemu od 1951 do 1963 roku zaledwie 3600 ciągników DT-413. Akt trzeci: Chińska Republika Ludowa W 1949 roku proklamowana została Chińska Republika Ludowa. Niedługo potem nawiązała stosunki dyplomatyczne ze Związkiem Radzieckim. Nowopowstałe kraje socjalistyczne otrzymywały wsparcie ZSRR w takich sferach jak przemysł maszynowy, zbrojeniowy czy rolnictwo. Jednym z projektów było uruchomienie w ChRL produkcji ciągników rolniczych DT54. Przed rewolucją Chiny były krajem zacofanym. Brak dużych zakładów przemysłowych uniemożliwiał szybką realizację planu uruchomienia produkcji traktorów. Pierwszym etapem była budowa fabryki.


Weteran Traktor

historia

Na lokalizację zakładu wytypowano miasto Luoyang w prowincji Henan. W 1953 roku rozpoczęto budowę „Pierwszej Fabryki Traktorów”, bo tak została nazwana. W tym samym czasie rozpoczęło się organizowanie kadry inżynierskiej. Władze uznały uruchomienie produkcji ciągników za plan priorytetowy. Przymusowo kierowano do pracy w Luoyang inżynierów z całych Chin. Dodatkowe wsparcie mieli stanowić inżynierowie ze Związku Radzieckiego. Przygotowywano dokumentację produkcyjną, szkolono pracowników i testowano ciągniki dostarczane z ZSRR oraz Węgier. Pierwszy traktor zjechał z taśmy fabrycznej 20 lipca 1958 roku. Chiński odpowiednik radzieckiego DT-54 nazwano Dongfanghong 54, co po polsku oznacza „Wschód jest czerwony”. Nazwę wymyślił sam Mao Zedong, a każdy ciągnik miał na górnym zbiorniku chłodnicy odlany napis Dongfanghong, wykonany zgodnie z charakterem pisma chińskiego przywódcy.

Uroczystość wyprodukowania pierwszego ciągnika w historii Chin

Chińskie rolnictwo było bardzo zacofane. Większość prac wykonywano ręcznie, przy niewielkim wykorzystaniu siły zwierząt. W efekcie na rynek trafiało zbyt mało produktów żywnościowych, aby zaspokoić potrzeby wciąż rosnącej liczby ludności. Dlatego pojawienie się ciągnika Dongfanghong 54 było wielkim państwowym świętem i stanowiło duży postęp. Pozwoliło na szybsze i lepsze uprawienie ogromnych areałów państwowej ziemi, dzięki czemu znacznie poprawiła się sytuacja na rynku produktów spożywczych. W szczytowym momencie Pierwsza Fabryka Traktorów zatrudniała 30 000 ludzi. Traktory Dongfanghong 54 produkowano do roku 1966. Łącznie z taśm fabryki w Luoyang zjechało około 350 000 tych ciągników. Część produkcji przeznaczono na eksport. Akt czwarty: Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii W Socjalistycznej Federacyjnej Re-

Dongfanghong 54 zmechanizował rolnictwo Chin

Prospekt ciągnika BNT-60

publice Jugosławii utworzono w 1949 roku fabrykę „Braterstwo” (Bratstvo) w mieście Novi Travnik. Zajmować się miała produkcją dla wojska, ale wśród jej wyrobów znalazły się także ciągniki gąsienicowe. Związek Radziecki, w ramach współpracy między bratnimi narodami socjalistycznymi, przekazał Jugosławii dokumentację techniczną traktora DT-54. Jugosłowiański DT-54 otrzymał oznaczenie BNT-60. Inżynierowie z fabryki Braterstwo zastosowali zamiast oryginalnego silnika D-54 sześciocylindrową jednostkę o mocy 63KM produkowaną w Jugosławii na licencji firmy Perkins – symbol IM-036. Nie wiadomo w jakich latach produkowano BNT-60, ani ile egzemplarzy zjechało z taśm. Wiadomo natomiast, że w odróżnieniu od ciągników DT-413 i Dongfanghong 54, traktor BNT-60 wyposażano w kabinę z drzwiami składanymi (tak jak ciągniki ze Stalingradzkiej Fabryki Traktorów). Mateusz Stasiński (CGD-RETROTRAKTOR)

Ciągnik BNT-60 w bośniackim skansenie

11


Weteran Traktor

historia

STOEWER - TRAKTOR ZE SZCZECINA

◘ Reklama ciągników i sprzętu rolniczego Stoewer. Producent kierował zainteresowanych do swoich biur handlowych w Berlinie, Hamburgu i oczywiście w Szczecinie.

Zapewne wielu miłośników zabytkowej motoryzacji pamięta jeszcze Szczecińską Fabrykę Motocykli, czyli późniejsze Polmo zlokalizowane przy alei Wojska Polskiego, znane z produkcji słynnych Junaków. Przed 1945 rokiem, w tych samych halach fabrycznych, budowano samochody znanej do dziś w Niemczech marki Stoewer. Pojazdy te należały do najlepszych w Europie, były komfortowe, nowoczesne i niezbyt drogie. Jednym z niemal zapomnianych epizodów działalności Stoewera, była budowa traktorów. Ich produkcja nie trwała zbyt długo, dlatego ten wątek, jest dziś niemal całkowicie pomijany przez znakomitą większość opracowań dotyczących zabytkowych ciągników. Do dnia dzisiejszego zachowały się

szczątkowe informacje techniczne dotyczące produkowanych w Szczecinie traktorów .

Przyszłość w zabawce dla bogaczy

Ze względu na ciągłe rozszerzanie się produkcji maszyn do szycia, a także w celu zapewnienia dodatkowego miejsca pod nowe hale produkcyjne przeznaczone pod budowę rowerów, Bernhard Stoewer w 1896 utworzył nową firmę pod nazwą „Szczecin-Bernhard Stoewer ”. Jako lokalizację wybrał dzielnicę zlokalizowaną kilka kilometrów od starej siedziby. W 1899 roku nazwa firmy została przemianowana na „Fabrykę Pojazdów Silnikowych Stoewer”. Ojciec Bernhard Stoewer przejął zarządza-

nie techniczne, natomiast syn Emil stał się odpowiedzialny za sprzedaż i współcześnie określając - za marketing. Stoewer zdawał sobie sprawę, że samochód, wtedy praktycznie nieznany i będący tylko zabawką dla nielicznych bogaczy, czeka wielka przyszłość. Postawiono na rozwój pojazdów. Warto podkreślić, że Stoewer nigdy nie należał do dużych producentów samochodów, ale pozostał innowacyjny w zarządzaniu i bardziej zaawansowanym techniczne niż by to wynikało z czystych liczb dotyczących skali produkcji.

5 tonowy ciągnik

Łącznie w Stoewer Werke, wyprodukowano około 40 tysięcy pojazdów, w tym samochody ciężarowe, autobusy, ciągniki rolnicze i rolnicze pryskiwacze motorowe. Traktory Stoewer Typ: 3S-17 o całkowicie własnej konstrukcji powstawały w okresie od 1917 do 1926 roku. Ciągnik i te posiadały 4-cylindrowe silniki o gigantycznej pojemności skokowej 7356cm³. Ta zasilana benzyną jednostka, przy stosunkowo niewielkiej prędkości obrotowej 950 obr/ osiągała moc 45KM. Traktor Stoewer osadzony na stalowych kołach ważył-bagatela 5 ton. Nieliczne źródła podają, że ciągniki te trafiały nie tylko na rodzimy rynek, ale również do dalekiej Australii, gdzie do dziś dnia zachowały się ich pojedyncze wraki. Po 1926 roku Stoewer całkowicie wycofał się z produkcji ciągników rolniczych.

Pojazd wojskowo- rolniczy

◘ Kettenkrad w roli ciągnika rolniczego, podczas prób z pługiem w 1946 roku. 12

Do epizodów „około rolniczych” Stoewera można zaliczyć produkcję lekkich ciągników wojskowych Kettenkrad. Pojaz-


Weteran Traktor

historia

dy te stanowiły swego rodzaju połączenie motocykla z podwoziem gąsienicowym. Zostały one opracowane przez inżyniera Heinricha Kniepkampa. Początkowo ich produkcja odbywała się wyłącznie w NSU Werke AG w Neckarsulm. Stoewer rozpoczął ich wytwarzanie od 1943 roku. Po wojnie zakres zastosowań dla tego pojazdu rozszerzono o obszar rolnictwa. Poprzez zastosowanie odpowiednich zaczepów, zamienił się on w prosty ciągnik. Ponieważ Szczecin znalazł się w granicach Polski, ich montaż kontynuowano jedynie w NSU Werke, należącym do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Te dziwne traktory wytwarzano z istniejących części i niekompletnych egzemplarzy serwisowych, zgromadzonych w magazynach. Wracając do fabryki Stoewer, to w wyniku działań wojennych została ona tylko nieznacznie zniszczona, ale jej wyposażenie całkowicie rozebrano i wysłano do Związku Radzieckiego. Rafał Mazur Źródła: 1. U.Paulitz:Traktoren, Naumann&Göbel Verlagsgesellschaft GmbH, Kolonia 2010r. 2. www.stoewer-museum.de/stoewer/gebrstoewer.htm

◘ Odnaleziony w Australii wrak ciągnika Stoewer 3S-17. (zdjęcie ze strony www.tractor.foroactivo.com)

WYBRANE DANE TECHNICZNE CIĄGNIKA STOEWER 3S-17

Lata produkcji Moc silnika w KM Liczba biegów Rodzaj kół Masa w kg

1917-26 45 3/1 Stalowe z ostrogami 5000

13


historia

Weteran Traktor

JAROMKA – POLSKI TRÓJKOŁOWIEC Od grudnia 2015 roku jestem szczęśliwym posiadaczem traktorka o nazwie Jaromka, który zakupiłem od pana Jacka z Śląska. Myślę, że warto poznać wstępie trochę historii zakładu, gdzie w roku 1968 wyprodukowano około 200 sztuk tego niesamowitego pojazdu. W latach XX w Jan Woelke stworzył w Jarocinie zakład ślusarski, który zajmował się naprawą maszyn rolniczych i pługów parowych. Firma ta działała nieprzerwanie do 1937 roku. Od 1937 r warsztat rozpoczął działalność produkcyjną – produkowano maszyny rolnicze, a także pługi parowe. W czasie II Wojny Światowej warsztat przejął mieszkający w Jarocinie Niemiec Schmiedeke. Zakład stał się wtedy warsztatem wojskowym, który zajmował się naprawą samochodów. Po wojnie w 1945 r opuszczony warsztat przejęli bracia Jan i Benedykt Woelke. Warsztat przejął nazwę Jarociński Zakład Metalowy. Produkowano w nim przyczepy dla państwo-

wych tartaków. Odbiorcami była Dyrekcja Lasów Państwowych w Poznaniu. Od 1951 r Jarociński Zakład Metalowy przyłączono do Wielkopolskich Zakładów Przyczep i Wozów w Poznaniu ”Antoninek” z siedziba w Śremie, a w 1952 roku jarociński zakład przyjął nazwę Jarociński Zakład Przemysłu Maszynowego Leśnictwa. Nowy zakład produkował środki transportowe i narzędzia leśne, przyczepy skrzyniowe i wywrotki hydrauliczne. W roku 1963 zaczęto produkować obrabiarki do drewna, piły taśmowe (do dziś je zakład produkuje). Obrabiarki eksportowano do wielu krajów. W roku 1968 zaczęto produkować trójkołowe ciągniki rolnicze Jaromka. Wykorzystano silnik i skrzynie biegów z ciągnika Dzik-2. Jaromka z przodu posiadała jedno kółko jezdne, a kierownica była typu motocyklowego od WSK M11. Do koła przedniego zainstalowano hamulec ręczny od WSK M11. Z moich obserwacji różnych modeli wy-

◘ Jaromka przed renowacją ciągnąłem wnioski, że traktorki posiadały dwa rodzaje tylnych hamulców: jedne miały typowe hamulce jak w Dziku, a pozostałe bębny hamulcowe od Żuka. Ciekawostką są też dwa rodzaje tabliczek zamontowanych po prawej stronie pod siedzeniem. Na jednych, prawdopodobnie tych do numeru 99, były podane tylko: typ, numer fabryczny, rok

◘ Jaromka uczestniczyła w jubileuszu 80-lecia firmy Jaroma z Jarocina. Fot. A. Cieślik 14

produkcji, znak KT. Pozostałe sztuki miały więcej danych m.in. znak KOT, numer podwozia, numer fabryczny silnika, znak KT, rok budowy, cena w złotych (Jaromka o numerze 192 kosztowała w roku 1968 34.700 złotych – przyp. MO), ciężar własny w kg. Mój ciągnik ma ręczną dźwignię skrzyni biegów, jest


klub kolekcjonerów

wyposażony w instalację elektryczna oraz zaczep do przyczepiania maszyn rolniczych i przyczepki o ładowność do 800 kg. Nie mam pełnych danych na temat ciągnika, jak długo był produkowany i w jakiej dokładnie liczbie egzemplarzy. W czerwcu 2017 uczestniczyłem na zaproszenie Prezesa firmy Jaroma, Zbigniewa Wojciechowskiego w 80-leciu firmy. W uroczystości uczestniczyli m.in. byli pracownicy, którzy w latach produkcji Jaromki byli uczniami tego zakładu. Rozmowom na temat tego sprzętu nie było końca. Do dnia spotkania byłem przekonany, że traktorków Jaromka zostało wyprodukowanych 100 sztuk. Opinia na ten nie została potwierdzona przez byłych pracowników fabryki. Dziś jestem pewien, że mieli rację, ponieważ w lipcu 2017 roku stałem się posiadaczem drugiej Jaromki o numerze 192. Ponadto zgłosił się do mnie pan Mirek, który posiada maszynę o numerze 145.

Odrestaurowany przeze mnie ciągnik prawdopodobnie jest egzemplarzem z najniższym numerem obecnie na świecie, posiada nr 24. Po długich poszukiwaniach udało mi się ustalić 9 egzemplarzy, które pozostały do obecnych czasów na terenie naszego kraju. Z danych które posiadam w Wielkopolsce są 4 sztuki - nr 24 oraz nr 192 w Lesznie, w Budzyniu nr 66, czwarta nie posiada tabliczki, 3 sztuki w kujawsko-pomorskim – nr 62 oraz nr 100, trzecia nie posiada tabliczki w skansenie Łochowice, w podlaskim - Muzeum Narodowym w Ciechanowcu jest jedna sztuka o numerze 55 , na śląsku u Pana Mirka znajduje się nr 145. Mam nadzieję że zgłoszą się do mnie osoby które posiadają więcej informacji na temat historii tych ciągników lub ktoś, kto jeszcze posiada takowy sprzęt. Pomoże to w powiększeniu wiedzy na temat tych pięknych ciągników o nazwie Jaromka. Maciej Orzałkiewicz

Weteran Traktor

DZIK TEAM ŻELISTRZEWO

◘ Dzik Team Żelistrzewo - sympatycy zabytkowych traktorów Niedaleko Pucka działa nieformalna grupa fanów starych traktorów. Prawie wszyscy mieszkają w Żelistrzewie lub okolicy. Znają się z udziału w zlotach militarnych. Kiedyś doszli do wniosku, że przydałby się taki mały traktorek, którym mogli by dowozić bagaże na miejsce biwakowe i można by go łatwo transportować. Tak został zakupiony pierwszy Dzik 21, później okazało się, że innym też przypadł do gustu taki traktorek i w ten sposób w Żelistrzewie pojawiło się ponad 10 małych traktorków – były to Dziki, Ursusy 308 i Holdery. Teraz rzadziej jeżdżą na militaria, a bardziej przypadły im do gustu imprezy ze starymi traktorami. Tworzą zgraną paczkę sympatyków zabytkowych traktorów. Stopniowo przybywa też większych traktorów – pojawiły się Fergusony, Zetory, Ursusy, Deutze. Już trzeci raz byli na zlocie w Łazach. Biorą

udział w imprezach regionalnych – dożynkach i festynach. Od tego roku posiadają też traktor wagi ciężkiej Ursus C45 – który okazyjnie kupili i wyremontowali przy pomocy kolegów . Prawdopodobnie w tym roku przybędzie kolejny duży traktor- Fordson. Aktualnie mają w swoich zasobach ponad 40 różnych sprzętów, w tym kilkanaście jednoosiowców. Trzon Dzik Team stanowią Grzegorz i Katarzyna Pionke, Zbigniew i Monika Labuhn, Edek Labuhn, Marek i Anita Rozenkranz, Krzysztof Lemański i Ilona Dąbrowska oraz Andrzej Rinc. Od tego roku Dzik Team posiada swoje własne logo. Wszystko wskazuje na to, że kolejnym etapem w rozwoju nieformalnej grupy kolekcjonerów z Żelistrzewa będzie utworzenie stowarzyszenia.

CAN Fot. A.Cieślik

◘ Tym traktorem można jeździć też do tyłu 15


kobiety na traktorach

Weteran Traktor

TRAKTOR NA ROCZNICĘ ŚLUBU Każdy kto zajmuje się zabytkowymi traktorami na pewno zna Gienię Jasiorowską z miejscowości Lisi Ogon w Bydgoskiem. Równie znany jest jej mąż Maryś, który z powodzeniem obsługuje wojskową kuchnie polową w Łazach i Łochowicach. Ale wróćmy do Gieni - Wywodzę się z małego gospodarstwa, gdzie był tylko koń. Pierwszy raz usiadłam na traktor jak miałam 15 lat. Moja przygoda z traktorem (Ciapkiem) to praca w PGR. Jako nastolatka dorabiałam sobie przy żniwach - wspomina pierwsze kontakty z traktorami. - Aby baloty szybciej można było pozbierać to pracownicy sadzali mnie na Ciapka i musiałam podjeżdżać do balotów i stogów. A mój aktualny, własny traktor to prezent od męża na rocznice ślubu. Naprawa wspólnymi siłami - trwała dwa lata. Trzeba było naprawić silnik, pompę wtryskową, skrzynię biegów i pomalować. Swój traktorek ma już 10 lat. - Moje samodzielne przejazdy traktorem na kołach to: Lisi Ogon-Minikowo i z powrotem następnie Łazy-Koszalin, na powitanie traktorzystów jadących na kołach, z Wilkowic do Górki Duchownej.

◘ Mój aktualny, własny traktor to prezent od męża na rocznice ślubu A w tym roku odwiedziłam miejscowości tj; Łazy, Golub- Dobrzyń, Minikowo, Warszawa, Witosław, a jeszcze pozostało Wilkowice i Nowa Wieś Pałucka. Po malowaniu mój URSUS-C-328 wyglądał jak nowy. Ale jak to z sprzętem bywa to trzeba poprawić i tam trzeba naprawić,

a to podczas transportu się poharatał to postanowiliśmy go odświeżyć. I na Łazy pojechał już w nowej osłonie – krótko ale w swoim stylu opowiedziała Gienia Jasiorowska.

CAN, Fot. A Cieslik

CIAPKIEM DO NIEMIEC Danuta Serafin pochodzi ze wsi, ale w gospodarstwie nie mie- około 120 km z Wielisławic – wspomina Danuta Serafin.- Na li traktora. Kontakt z traktorami miała bo ojciec pracował w PGR drugi dzień wracaliśmy do domu także na kołach. Mój Ciapek i był traktorzystą. Czasami brał dzieci na przejażdżkę po placu spisywał się dobrze. Tylko raz miałam problem w Gorzowie na zakładowym. Zawsze jak przychodziły do gospodarstwa nowe trak- rondzie, gdzie zbyt wolno jechaliśmy w kolumnie i w trakcie tory to ojciec jako najbardziej doświadczony traktorzysta pierwszy redukcji zablokował mi się bieg. testował je pierwszy. Pamięta, że jako nastoletnia dziewczynka Pani Danka chętnie bierze udział w zlotach zabytkowych trakjeździła z ojcem Ursusem C325, potem C328. Potem jej kontakt z torów, dożynkach czy wystawach oldtimerów. Będzie również na traktorami się urwał na wiele lat. Dopiero w wieku dojrzałym przy- Festiwalu we Wilkowicach. CAN Fot. A.Cieślik jechała do Wielisławic jako opiekunka grupy młodzieży szkolnej zwiedzać kolekcję starych traktorów. Zobaczyła cały plac z traktorami. Mogła się przejechać kilkoma z nich. Chyba wtedy przypomniały się jej pierwsze kontakty z traktorami. Była coraz częstszym gościem u Leszka Nowaka i dzięki temu miała okazje wielokrotnie pojeździć różnymi traktorami.- Kiedyś na powiatowych dożynkach miał się odbyć pokaz zabytkowych traktorów z kolekcji Leszka – wspomina początki swego traktorowego hobby Danuta Serafin.- Traktorów gotowych do wyjazdu było więcej niż traktorzystów. Więc decyzja, ja pojadę. I tak to się zaczęło. Spodobało mi się kierowanie traktorami. Pani Danka wielokrotnie od tego zdarzenia kierowała traktorami z kolekcji Leszka Nowaka. Były to m.in. C 325, C 328, C330, C360, C 4011 i Zetory 25. - Najbardziej przypadł mi do gustu C328 – mówi Danuta Serafin. Kilka razy zdarzyło się, że musiała jechać na dożynki do sąsiednich powiatów odległych o 30 km. - Moim największym traktorowym wyczynem był ubiegłoroczny wyjazd na kołach do niemieckiej miejscowości Zechin. To było ◘ Pani Danka chętnie bierze udział w zlotach zabytkowych traktorów

16


kobiety na traktorach

Weteran Traktor

PIERWSZA JEŹDZI W KLUBIE BUMBAJEM Andżelika Jankowiak skazana była na jazdę na traktorze już od dziecka. Jako córka Zbigniewa Jankowiaka z Księginek (gmina Dolsk) współzałożyciela Klubu Traktor i Maszyna w Lipnie. W ich domu zawsze mówiło się o traktorach. Starsi bracia już od dziecka próbowali sił w kierowaniu traktorem. Pierwszy jej kontakt, to jak w większości – na kolanach taty kierowała traktorem. Jak już nieco podrosła i sięgała do pedałów to pamięta, że jej pierwszym traktorem był słynny Ursus C325. Potem często ojciec albo bracia pozwalali jej jeździć po podwórku traktorami. Ojciec pozwolił jej usiąść samodzielnie za kierownicą Bumbaja dopiero jak miała 18 lat. - Nie było łatwo, bo C 45 nie ma wspomagania i hamowanie, a ja do kulturystek nie należę, no i inne jak autach którymi jeżdżę jest hamowanie – mówi Andżelika.- Za namowa ojca postanowiłam jednak jechać naszym Bumbajem z Księginek na Festiwal do Wilkowic 2015 i 2016 roku – wspomina kierowca Bumbaja z Księginek. - To było ok. 50 km drogami publicznymi. Dałam radę i to dla mnie fajna sprawa. Każdy kto jechał Bumbajem lub Bulldogiem wie,

Andżelika Jankowiak do ślubu chciałaby jechać Białym Bumbajem

że prowadzenie traktora o wadze ok. 4 ton, baz wspomagania, po drogach publicznych, to niezwykłe wyzwanie. Prawdopodobnie to pierwsza kobieta w Klubie Traktor i Maszyna, która dokonała takiego przejazdu. Zapytania o swoje marzenia, Andżelika odparła z uśmiechem – chciałabym do

ślubu jechać Białym Bumbajem albo mieć swój prywatny samolot, nie wiem co się uda zrealizować najpierw – trzymamy za słowo. Czekamy na informację o tym ważnym wydarzeniu rodzinnym. CAN, Fot. A Cieślik

PASJĘ ODZIEDZICZYŁA PO TACIE Milena Klimczak pochodzi ze Śląska. jdzie chwilę czasu to idzie do warzywnik. W latach 80. rodzice założyli własne gos- Ziemie trzeba kochać żeby na niej podarstwo rolne. Pasje do starych maszyn pracować, a wszystko co robimy musi i ciągników odziedziczyła po tacie. To tata mam sprawiać przyjemność. Bo praca na jako pierwszy posadził ją jako dziecko za roli to ciężki kawałek chleba. Nasze plony kierownicą Ursusa C 362. - Od tamtej w dużej mierze uzależnione są od warpory zawsze jako pierwsza byłam za unków pogodowych, które w ostatnich kierownicą naszej 62 z pytaniem - tato latach nas nie rozpieszczają – mówi Mileczy mogę jechać – wspomina pierwsze na Klimczak. Rano w pole wyruszają w 3 kontakty z traktorem Milena Klimczak. traktory, gdzie każdy wie co ma robić. Tata - Często pomagałam w pracach polowych, z bratem tworzą świetny team naprawczy. co było dla mnie przyjemnością. I tak zostało mi do dziś. Wraz z rodzicami i bratem prowadzą 100 ha gospodarstwo rolne o profilu produkcji roślinnej i zwierzęcej (trzoda chlewna oraz hobbistycznie 2 koniki pod siodło). W wolnych chwilach jeżdżą na przejażdżkami bryczką lub w siodle. - Gdy sezonowo zaczynają się prace polowe uczestniczę w nich aktywnie i pomagam. Wywożę w pole przyczepy, a zboże z ziarnem pod wiatę gdzie dmuchawa dostarcza do silosów. Dba o liczne zwierzaczki żeby zawsze miały co jeść. Przewraca siano podczas sianokosów aby ulubione koniki miały smaczne jedzenie. Jak zna- ◘ Urocza przejażdżka brzegiem Bałtyku

Zwłaszcza gdy Milena przywozi do domu jakiegoś nowego złomka. - W ub. roku chciałam na dożynki miejskie w Jaworznie jechać pierwszy raz Ciapkiem. I chciałam żeby miał kosiarkę listwową, to tata stanął na głowie żeby mi ją kupić i wyremontować. Oczywiście że wszystko się udało. Prowadziłam całą dożynkową paradę. Od tamtej pory Ciapek towarzyszy mi wszędzie. Jeżdżę nim na zakupy, na przejażdżki niedzielne i na grilla do znajomych – mówi z uśmiechem. Z sukcesem wzięła udział w konkursie orki zabytkowymi traktorami w Lubecku, gdzie zdobyła 2 miejsce. Kolejny wyjazd był do Łaz koło Mielna. - Było trochę zabiegów organizacyjnych, ale udało się i przejechałam się Ciapkiem brzegiem Bałtyku, gdzie m.in. przykryła nas fala słonej wody. Udany był również wyjazd na Zlot do Woli Rasztowskiej koło Warszawy, gdzie otrzymała dwa puchary m.in. za najbardziej uroczy traktor. Moje marzenie? - Pojechać Ciapkiem na kołach do Łaz. CAN Fot. A Cieślik

17


technika rolnicza

Weteran Traktor

SILNIKI STACJONARNE W MUZEUM ROLNICTWA W CIECHANOWCU kustosz mgr inż. Marek Wiśniewski Kierownik Działu Techniki Rolniczej Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu W 2015 r. podałem już Czytelnikom trochę informacji o zgromadzonych w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu silnikach stacjonarnych. W niniejszym artykule chciałbym bliżej opisać tę kolekcję zainteresowanym. W międzyczasie kolekcja również trochę się powiększyła, ponieważ ma charakter rozwojowy. I nie wykluczone, że obecna ich liczba, czyli 48 szt. już w niedalekiej przyszłości powiększy się. W tym roku mija 47 lat od daty przyjęcia do zbiorów Muzeum pierwszego silnika stacjonarnego. Obecnie kolekcja silników stacjonarnych, obok lokomobil parowych i ciągników, jest jedną z głównych, technicznych kolekcji naszego Muzeum. Silniki stacjonarne w naturalny sposób wyparły używane wcześniej w rolnictwie lokomobile. Zdecydowała o tym m.in. większa ich sprawność, a także dużo mniejsze gabaryty i idąca za tym o wiele mniejsza waga w porównaniu do lokomobil. Były, więc, bardziej poręczne i mobilne. Szczególnie te umieszczane na wózkach transportowych. Do II wojny światowej na świecie i w Polsce była bardzo duża różnorodność kształtów produkowanych silników. Większość przedwojennych silników stacjonarnych ma swój niepowtarzalny urok. Coś co przyciąga wzrok zwiedzających. Silniki poszczególnych producentów charakteryzują się niepowtarzalną formą, uwzględniającą ich detale. Szczególnie dotyczy to silników z otwartym układem korbowo-tłokowym. Muzeum w Ciechanowcu udało się zebrać silniki stacjonarne z najbliższej okolicy, ale także z innych zakątków Polski. Są to silniki, które w minionych latach pracowały w młynach zbożowych lub w mniejszych, w większości indywidualnych, gospodarstwach rolnych. Prawie wszystkie silniki w kolekcji są sprawne technicznie. Co należy do rzadkości w polskich zbiorach muzealnych. Przeprowadzone zabiegi konserwatorskie pozwoliły na nowo odkryć piękno tych maszyn. Kolekcja silników stacjonarnych zebranych w Ciechanowcu to jeden z większych zbiorów muzealnych tego typu w Polsce. Są to silniki polskich i zagranicznych firm wyprodukowane w latach 1890-1988. Jako pierwszy do kolekcji trafił polski silnik PERKUN o mocy 10 KM. Został on wyprodukowany w 1928 r. przez Towarzystwo Fabryki Motorów „Perkun” w Warszawie. Obecna kolekcja składa się z 18 silników polskich, 15 niemieckich, 7 czeskich, 3 radzieckich, 1 amerykańskiego, 1 jugosłowiańskiego 1 rosyjskiego, 1 szwajcarskiego i 1 ukraińskiego. W kolekcji posiadamy najstarszy polski silnik stacjonarny wyprodukowany w 1890 r. przez Fabrykę Motorów Gazowych i Naftowych Rajmunda Machczyńskiego w Warszawie. Należy podkreślić, że była to pierwsza całkowicie polska wytwórnia silników na terenie Królestwa Polskiego. Firma Machczyńskiego istniała w Warszawie w latach 1885-1906. Miała swoją siedzibę w centrum miasta obok “Towarzystwa Udziałowego Specyalnej Fabryki Armatur”, a od 1902 r. “Towarzystwa Udziałowego Specyalnej Fabryki Armatur i Motorów”, czyli późniejszej fabryki „Ursus”. Zachowało się o niej bardzo mało informacji. W okresie swego istnienia wyprodukowała kilkaset (nie więcej niż 1000) silników pionowych i poziomych o różnych mocach. Silnik tej firmy jest również jednym z najstarszych, jeśli w ogóle nie najstarszym, zachowanym silnikiem spalinowym w Polsce. Kres firmy wiązała się ze śmiercią właściciela. Po śmierci Machczyńskiego fabryka przetrwała jeszcze tylko dwa lata. Działkę po niej jako sąsiad odk-

18

SILNIK PERKUN

Dane techniczne: - producent: Towarzystwo Fabryki Motorów „Perkun” w Warszawie, Spółka Akcyjna, Polska - typ: Semi-Diesel - roku budowy/ lata produkcji: 1928 - numer silnika: 10277 - moc (KM/ kW): 10/ 7,35 - liczba obrotów (obr/min): 600 - średnica cylindra/ skok tłoka (mm): 200/ 230 - liczba cylindrów/pojemność silnika (cm3): 1/ 7 222 - sposób pracy/ typ budowy: średnioprężny, 2-suwowy z gruszą żarową/ pionowy - rodzaj paliwa: olej napędowy - sposób zapłonu: samoczynny wspomagany gruszą żarową - sposób rozruchu: ręczny za pomocą korby i podgrzania gruszy żarowej - układ chłodzenia: wodny, samoczynny - układ smarowania: pierścieniowy - średnica kół zamachowych/ szerokość kół zamachowych (cm): 71/ 8,5 - średnica koła pasowego/ szerokość koła pasowego (cm): 35/ 27,3 - waga bez wózka transportowego (kg): 780 upiła wspomniana już firma „Ursus”. Przytoczę tu obszerny cytat wspomnienia pośmiertnego o Rajmundzie Machczyńskim (z oryginalną ówczesną pisownią), które napisał inż. Wiktor Bogucki. Ukazało się ono w Przeglądzie Technicznym z dnia 24 listopada


technika rolnicza

SILNIK SPALINOWY URSUS

Dane techniczne: - producent: Towarzystwo Udziałowe Specjalnej Fabryki Armatur i Motorów „URSUS” w Warszawie, Polska - rok budowy: 1902 - 1909 - moc: 12 - 14 KM (8,8 – 10,3 kW) - silnik: średnioprężny, pionowy, 1-cylindrowy, 2-suwowy, z gruszą żarową - paliwo: olej napędowy - rozruch: ręczny za pomocą korby i podgrzania gruszy żarowej - pojemność silnika: 13 300 ccm - średnica cylindra: 220 mm - skok tłoka: 350 mm - liczba obr/min: 425 - ciężar własny : ok. 1300 kg - przeznaczenie: napęd młocarni, młyna zbożowego 1904 r. Cytuję to wspomnienie, ponieważ w wielu wydawnictwa i informacjach internetowych podawana jest błędna data śmierci Rajmunda Machczyńskiego oraz błędne imię - Stanisław.

Wspomnienia pozgonne

Rajmund Machczyński, INŻYNIER, zasłużony przemysłowiec, zmarł w Warszawie d. 26 października r. b. 1904. Urodzony w Płocku w r. 1857, tamże skończył gimnazyum, dalsze zaś studya odbywał w politechnice w Wiedniu, gdzie się specyalnie poświęcił konstrukcyom motorów gazowych i naftowych. Powróciwszy w r. 1885, założył w Warszawie pierwszą w kraju fabrykę motorów gazowych i naftowych. Do r. 1885 sprowadzano motory gazowe i naftowe wyłącznie z zagranicy, co nie zawsze było dogodne, szczególniej w razie potrzebnejnaprawy maszyn; więc nic dziwnego, że taka fabryka, założona w kraju pod umiejętnym kierunkiem ś. p. MACHCZYŃSKIEGO, musiała prosperować, albowiem dostawa była prędsza, a w razie potrzeby miało się na każde zawołanie wszystkie części zapasowe na miejscu. Wskutek coraz więcej napływających zamówień, w r. 1887 ś. p. R .MACHCZYŃSKI kupił plac za rogatką Wolską, przy zbiegu ulic Skierniewickiej i Wolskiej, i wybudował tam nową fabrykę, odpowiadającą wszelkim wymaganiom. Oprócz motorów gazowych i naftowych własnej konstrukcyi, znanych ze swej dobroci, fabryka budowała lokomobile naftowe, które do dziś dnia mają rozległe zastosowanie w najrozmaitszych gałęziach przemysłu i rolnictwa; odznaczają się bowiem przy wielkiej wydajności, małymi rozmiarami i zręczną konstrukcyą. Specy-

Weteran Traktor

SILNIK MACHCZYÑSKI

Dane techniczne: - producent: Fabryka Motorów Gazowych i Naftowych R. Machczyński, Warszawa, Polska - typ: - roku budowy/ lata produkcji: 1890/ - moc (KM/ kW): 4/ 2,94 - liczba obrotów (obr/min): 250 - średnica cylindra/ skok tłoka (mm): 112/ 190 - liczba cylindrów/ pojemność silnika (cm3): 1/ 1871 - sposób pracy/ typ budowy: gaźnikowy, 4-suwowy/ poziomy - rodzaj paliwa: nafta, benzyna - sposób zapłonu: iskrowy - sposób rozruchu: ręczny za pomocą korby - układ chłodzenia: wodny przez odparowanie - układ smarowania: kropelkowo-rozbryzgowy - średnica koła zamachowego/ szerokość koła zamachowego (cm): 105,0/ 9,1 - średnica koła pasowego/ szerokość koła pasowego (cm): 24,5/ 22,7 - waga bez wózka transportowego (kg): ok. 200 alność fabryki stanowiły również: urządzenia transmisyjne systemu „Selers’a”, prasy ekscentryczne i śrubowe, gniotowniki do ciasta, osiewaczki do pudru i mączki, a w specyalnym oddziale wyrabiano formy żelazne do butelek, cylindrów, zbiorników itp. W ostatnich zaś czasach fabryka zaczęła budować samojazdy, a także generatory do gazu ssanego z antracytu. Dzięki temu ś. p. RAJMUND MACHCZYŃSKI przyczynił się nie mało do podniesienia przemysłu krajowego, zatrudniając przytem robotników, których sam wyspecyalizował wyłącznie z sił miejscowych, a że to mu się udało, świadczą wielokrotne nagrody otrzymane na najrozmaitszych wystawach krajowych i zagranicznych, ostatnio na wystawie wszechświatowej w Paryżu w r. 1900. Ś. p. RAJMUND MACHCZYŃSKI jako wybitny przemysłowiec, zyskał sobie ogólne uznanie, a zalety jego serca i umysłu zjednały mu głęboką sympatyę w gronie kolegów i znajomych, którzy szczerze ubolewają nad przedwczesnym zgonem zacnego człowieka. Wiktor Bogucki, inż.” Do wspomnienia można dodać, że Rajmund Machczyński został pochowany w rodzinnym grobie na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Grób istnieje do dzisiaj. Najmłodszym silnikiem w kolekcji jest polski silnik S320 ER wyprodukowany w 1988 r. w Wytwórni Silników Wysokoprężnych “Andoria” w Andrychowie. W kolekcji udało się zgro-

19


technika rolnicza

Weteran Traktor

SILNIK DEUTZ E12

SILNIK DIESEL

Dane techniczne: - producent: Fabryka „Czerwony Progres”, Tokmak, Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka - typ: - roku budowy/ lata produkcji: 1931-1941/ - moc (KM/ kW): 18/ 13,23 - liczba obrotów (obr/min): 300 - średnica cylindra/ skok tłoka (mm): 229/ 400 - liczba cylindrów/ pojemność silnika (cm3): 1/ 16 467 - sposób pracy/ typ budowy: średnioprężny, 2-suwowy/ pionowy - rodzaj paliwa: olej napędowy - sposób zapłonu: samoczynny wspomagany gruszą żarową - sposób rozruchu: ręczny - układ chłodzenia: wodny, samoczynny - układ smarowania: samoczynny podciśnieniowy (zaworkowy) - średnica kół zamachowych/ szerokość kół zamachowych (cm): 114,5/ 10,6 - średnica koła pasowego/ szerokość koła pasowego (cm): 50,5/ 38,0 - waga bez wózka transportowego (kg): ok. 1500 madzić wszystkie odmiany polskiego silnika S-60. Jest to dość istotne z kolekcjonerskiego punktu widzenia, ponieważ ten silnik był produkowany na przestrzeni kilkunastu lat w czterech różnych zakładach. Początkowo w Wytwórniach Sprzętu Mechanicznego Przedsiębiorstwo Państwowe Wyodrębnione Zakład nr 4 w Łodzi. Następnie na częściach łódzkich był składany w Andrychowie początkowo w Wytwórni Sprzętu Mechanicznego (pierwotna nazwa), a w dalszej kolejności już na własnych częściach w tym samym zakładzie, ale nazywającym się Wytwórnia Silników Wysokoprężnych „Andoria”. W dalszej kolejności produkcję tego silnika przeniesiono do Zakładów Mechanicznych „URSUS” w Ursusie. A na końcu do Zakładów Mechanicznych „GORZÓW” w Gorzowie Wielkopolskim. Zebrane w kolekcji silniki są w większości bardzo rzadkimi okazami lub reprezentatywnymi dla produkcji polskiej. Niektóre z nich są jedynymi zachowanymi na terenie naszego kraju, np. wymieniony silnik Machczyńskiego, pionowy silnik URSUS z lat 1902-1909, niemiecki silnik DEUTZ E12 z 1912 r. czy niemiecki silnik parowy LAUCH-

20

Dane techniczne: - producent: Gasmotoren-Fabrik Deutz AG, Kolonia, Niemcy - typ: E12/d - roku budowy/ lata produkcji: 1912/ 1907-1918 - moc (KM/ kW): 6/ 4,41 - liczba obrotów (obr/min): 350 - średnica cylindra/ skok tłoka (mm): 155/ 210 - liczba cylindrów/ pojemność silnika (cm3): 1/ 3 960 - sposób pracy/ typ budowy: 4-suwowy/ poziomy - rodzaj paliwa: benzyna, nafta - sposób zapłonu: iskrowy niskiego napięcia systemu Otto - sposób rozruchu: ręczny - układ chłodzenia: wodny przez odparowanie - układ smarowania: kropelkowo-rozbryzgowy - średnica kół zamachowych/ szerokość kół zamachowych (cm): lewe 85,7, prawe 81,3/ lewe 7,5, prawe 18,4 - średnica koła pasowego/ szerokość koła pasowego (cm): 29,5/ 25,0 - waga bez wózka transportowego (kg): 920 HAMMER z początku XX w. Bardzo ciekawym konstrukcyjnie i historycznie jest silnik ukraiński o nazwie „DIESEL” pozostawiony przez Rosjan w okolicach Ciechanowca po czerwcu 1941 r. Służył on żołnierzom radzieckim do przemiału zboża na mąkę w jednym z młynów za czasów tzw. pierwszego Sowieta. Tereny wokół Ciechanowca były, bowiem, od września 1939 do czerwca 1941 r. pod okupacją radziecką. Ze Wschodu pochodzi również pionowy silnik z wytwórni Machowa i Pettera, wyprodukowany przed 1917 r. w Tambowie w Rosji. Na uwagę zasługują również dwa silniki gazowe: szwajcarski WINTERTHUR z 1910 r. oraz polski ORTHWEIN z 1911 r. Służyły one do napędu młynów zbożowych niedaleko Ciechanowca. Wszystkie silniki ciechanowieckiej kolekcji są obecnie eksponowane pod specjalnymi wiatami i w pawilonie techniki rolniczej. Wszystkie (oprócz zakupionych w tym roku) są odrestaurowane. Tylko nieliczne nie mają przywróconej sprawności technicznej. Pokazy ich pracy uatrakcyjniają imprezy organizowane na terenie Muzeum. Obecnie w skład ciechanowieckiej kolekcji silników stacjonarnych wg daty pozyskania do zbiorów wchodzą następujące obiekty: 1. Silnik PERKUN 10 KM z 1928 r. – w zbiorach od 1970 r. 2. Silnik PIONIER s. L. z lat 1930-1939 – w zbiorach od 1971 r. 3. Silnik WINTERTHUR z 1910 r. – w zbiorach od 1972 r.


technika rolnicza

4. Silnik UZMD Ł3/2 z 1950 r. – w zbiorach od 1973 r. 5. Silnik Deutsche Werke SZ 21 z lat 1930-1937 – w zbiorach od 1973 r. 6. Silnik MACHCZYŃSKI z ok. 1890 r. – w zbiorach od 1976 r. 7. Silnik STOCZNIA GDAŃSKA z lat 1930-1931 – w zbiorach od 1976 r. 8. Silnik DEUTZ E12/d z 1912 r. – w zbiorach od 1977 r. 9. Silnik DEUTZ MAH 914 z 1941 r. – w zbiorach od 1977 r. 10. Silnik S-320 z 1966 r. – w zbiorach od 1977 r. 11. Silnik MACHOW sprzed 1917 r. – w zbiorach od 1978 r. 12. Silnik S-60 z 1954 r. – w zbiorach od 1981 r. 13. Silnik S-231 z 1968 r. – w zbiorach od 1981 r. 14. Silnik LAUCHHAMMER z lat 1900-1905 – w zbiorach od 1981 r. 15. Silnik MÜNCHEN-SENDLING D10A z lat 1932-1939 r. – w zbiorach od 1983 r. 16. Silnik radziecki (nieznany model) z lat 40. XX w. – w zbiorach od 1985 r. 17. Silnik DIESEL z lat 1931-1941 – w zbiorach od 1988 r. 18. Silnik DEUTZ MA 416 z 1929 r. – w zbiorach od 1993 r. 19. Silnik ORTHWEIN z 1911 r. – w zbiorach od 1995 r. 20. Silnik DEUTZ MA 714 z 1936 r. – w zbiorach od 1995 r. 21. Silnik GÜLDNER GL32 z 1932 r. – w zbiorach od 1995 r. 22. Silnik DEUTZ MA 711 z 1935 r. – w zbiorach od 1998 r. 23. Silnik S-320 z 1964 r. – w zbiorach od 2003 r. 24. Silnik SLAVIA 1st 120 z lat 60. XX w. – w zbiorach od 2006 r. 25. Silnik S-60 z lat 1955-1958 – w zbiorach od 2011 r. 26. Silnik ROBOT WIKOV z lat 1934-1935 – w zbiorach od 2012 r. 27. Silnik DEUTZ MA 608 z 1941 r. – w zbiorach od 2012 r. 28. Silnik MODAAG D7 z 1928 r. – w zbiorach od 2012 r.

Weteran Traktor 29. Silnik S-320 ER z 1988 r. – w zbiorach od 2012 r. 30. Silnik SLAVIA 5 HP z końca lat 40. XX. – w zbiorach od 2012 r. 31. Silnik ROBOT WIKOV z lat 30. XX w. – w zbiorach od 2013 r. 32. Silnik ARAN 50 z 1956 r. – w zbiorach od 2013 r. 33. Silnik TRIUMPH ORIGINAL z lat 1908-1914 – w zbiorach od 2013 r. 34. Silnik LORENZ 3-4 HP z lat 1925-1926 – w zbiorach od 2014 r. 35. Silnik S-60 z 1950 r. – w zbiorach od 2014 r. 36. Silnik SLAVIA 8 HP z lat 50. XX w. – w zbiorach od 2015 r. 37. Silnik MWM KD15E z lat 1935-1938 – w zbiorach od 2015 r. 38. Silnik 1HC102 RA z 1985 r. – w zbiorach od 2015 r. 39. Silnik URSUS z lat 1902-1909 – w zbiorach od 2015 r. 40. Silnik S-301D z lat 1970-1972 – w zbiorach od 2015 r. 41. Silnik D-300 z 1986 r. – w zbiorach od 2015 r. 42. Silnik S-60 z 1959 r. – w zbiorach od 2016 r. 43. Silnik S-60 z 1958 r. – w zbiorach od 2016 r. 44. Silnik PERKUN 6 KM z 1928 r. – w zbiorach od 2016 r. 45. Silnik MÜNCHEN-SENDLING WS 310 z lat 1930-1940 – w zbiorach od 2017 r. 46. Silnik JAEHNE LM z lat 30. XX w. – w zbiorach od 2017 r. 47. Silnik IHC M 3HP z lat 20. XX w. – w zbiorach od 2017 r. 48. Silnik S111 z 1955 r. – w zbiorach od 2017 r. Wszystkich miłośników zabytkowych silników stacjonarnych zapraszamy do odwiedzenia naszego muzeum. Szczegółowe informacje znajdziecie Państwo na stronie internetowej pod adresem: www.muzeumrolnictwa.pl. Marek Wiśniewski Kierownik Działu Techniki Rolniczej

21


kolekcjonerstwo w czechach

Weteran Traktor

TRAKTORY U NASZYCH SĄSIADÓW

◘ Muzeum Techniki Rolniczej w Čáslaviu i część jego najciekawszych eksponatów

Narodowe Muzeum Rolnictwa Čáslav Muzeum Techniki Rolniczej w Čáslaviu jest filią-depozytem Narodowego Muzeum Rolnictwa w Pradze. Pod to muzeum podlega kolejnych 5 filii. Historia muzeum sięga drugiej połowy lat pięćdziesiątych, kiedy nowoczesne traktory zaczęły wypierać z użycia stare maszyny rolnicze i zwierzęta pociągowe. Historyczne urządzenia rolnicze odchodzi-

22

ły w cień, co stało się głównym powodem do tego, aby Narodowe Muzeum Rolnictwa przystąpiło do tworzenia zbiorów. W 1957 r. muzeum pozyskało pług silnikowy PRAGA 5, rozpoczynając tym samym gromadzenie eksponatów. Zwiedzający mogą zobaczyć w muzeum duży zbiór historycznych traktorów, kombajnów, młocarni, napędów stacjonarnych, pługów, lokomobili i wiele in-

nych urządzeń. Są to jedne z największych zbiorów tego typu sprzętu w całej Europie. W 2001 r. kolekcja traktorów muzeum zawierała 127 ciągników rolniczych, 5 maszyn parowych i 4 pługi silnikowe. Można tu zobaczyć maszyny i traktory z obecnych na rynku najważniejszych marek świata, a także maszyny z już nieistniejących zakładów (PRAGA, PUJMAN – PLUTO, SVOBODA, ŠKODA).


kolekcjonerstwo w czechach

Obecnie bogaty i zróżnicowany zbiór liczy około 170 traktorów, przy czym najstarsze, to FORDSON z 1920 r. i LANZ BULLDOG HL 8 z 1921 r. Najbardziej niezwykłe są dwa lokomobile FOWLER, o imionach Přemysl i Libuše. Wyprodukowano je w 1909 r. v Anglii. Razem stanowiły zespół orający, który był używany na czeskich polach jeszcze w 1976 roku. Z mojej perspektywy muzeum oferuje jeszcze inną bardzo ciekawą ekspozycję pod nazwą „Dřinu strojům? Dřinu strojům!” (Ciężka praca dla maszyn? Ciężka praca dla maszyn!”). Pokazuje ona rozwój techniki rolniczej w kontekście ważnych wydarzeń na ziemiach czeskich i na świecie. Można tu zapoznać się z historią czeskiego przemysłu rolnego i przedsiębiorstw produkujących sprzęt rolniczy, oraz dowiedzieć się więcej o ważnych czeskich postaciach i firmach, mających wpływ na rozwój przemysłu rolnego w różnych okresach. Regularnie, każdego roku, w każdy pierwszy weekend czerwca w muzeum organizowana jest dwudniowa wystawa traktorów pod nazwą „Traktor pradziadka” (czes. Pradědečkův traktor), w czasie której można zobaczyć pracujące maszyny. Jednocześnie w wystawie mogą brać udział trak-

◘ Muzeum Weteranów Radovesnice

Weteran Traktor

tory indywidualnych właścicieli. Wydarzenie cieszy się dużym zainteresowaniem zarówno ze strony gości z Republiki Czeskiej, jak i z zagranicy. W 2016 r. miała miejsce już XIII edycja wystawy. Muzeum Weteranów Radovesnice II Muzeum Weteranów w Radovesnicach II przygotowywano do otwarcia od 2010 r. Jest to prywatne muzeum rodzinne, znajdujące się w Kraju Środkowoczeskim, niedaleko miasta Kolín. Dzięki pasji założyciela w krótkim czasie zgromadzono większą ilość zabytkowych traktorów, motocykli, samochodów ciężarowych, sprzętu rolniczego i innych przedmiotów, związanych z życiem na wsi i rolnictwem. Muzeum mieści się w zabudowaniach dawnego dużego gospodarstwa. Właścicielem jest spółka AGRO Radovesnice II. W zbiorach można zobaczyć 260 motocykli, głównie marek JAWA i ČZ, 83 traktory – Zetor, Svoboda oraz firm amerykańskich, niemieckich, austriackich i węgierskich. Są tu także 4 samochody ciężarowe, 15 napędów stacjonarnych, 6 zabudów zabytkowych warsztatów itd. Muzeum otwarte jest od kwietnia do li-

stopada. Więcej informacji można znaleźć na stronach: www.muzeumradovesnice.cz Muzeum Traktorów i Maszyn Rolniczych Chotouň Prywatne muzeum w 1996 r. założył Pavel Víša, potomek dawnego rodu ziemskiego Rejholców. Muzeum znajduje się we wsi Chotouň, w regionie Czeskiego Brodu (Kraj Środkowoczeski), w zabudowaniach dawnego gospodarstwa rolnego (nr domu 8). W muzeum można zobaczyć 50 zabytkowych traktorów, z czego ponad połowa jest po remoncie i na chodzie, 80 napędów stałych i wiele innych zabytkowych urządzeń rolniczych. Najstarszym eksponatem jest traktor PRAGA AT o mocy 22 HP, produkcji Českomoravská KOLBEN DANĚK (ČKD), z 1928 roku. Dobry stan techniczny poszczególnych eksponatów i sama organizacja muzeum pozwala na to, aby odwiedzający mogli mieć bezpośredni kontakt z większością zabytków. Niektóre z nich można nawet wypróbować. Muzeum jest otwarte przez cały rok, po uzgodnieniu telefonicznym z właścicielem (Pavel Víša, tel. +420 607 636 720). www.veterantraktory.cz Tekst i zdjęcia: Lenka Myškova

II

23


relacja z imprezy

Weteran Traktor

X BAL TRAKTORZYSTY W sali Gminnego Ośrodka Kultury w Lipnie odbył się X Bal Traktorzysty. Wzięło w nim udział 110 członków Klubu i jego sympatyków. Była dobra muzyka, bogate i smaczne menu, oraz wiele interesujących niespodzianek. Organizacją zajęła się grupa koleżanek i kolegów z Wilkowic i Leszna. A jak się bawiono można zobaczyć na zdjęciach. CAN

24


relacja z imprezy

Weteran Traktor

STARY TRAKTOR BIESZCZADY

Całą imprezę przez trzy dni odwiedza około 30.000 ludzi

Co roku Stary Traktor Bieszczady uczestniczy w dwóch imprezach lokalnych tj. Zakończenie Lata z koniem huculskim w Rudawce Rymanowskiej w ostatni weekend sierpnia i Dniach Gminy Besko w lipcu. -W ubiegłym roku w Rudawce Rymanowskiej mieliśmy 27 traktorów, 2 silniki stacjonarne typu ES i maszynę do młócenia Warmianka – mówi Ryszard Giera. -Wśród traktorów znalazły się oczywiście polskie Ursusy C328, austriackie Steyr-y i Warhalowski, czeskie Skody, szwajcarski Hurlimann i kilka Mc Cornicków.

W Besku w tym roku z nowych nabytków dołączył Steyr 30, dwa Fergusony świeżo pomalowane 130 i 135 oraz Lindner ostatnio przywieziony z Austrii. Rodzina traktorów stale się powiększa dołączają też nowi koledzy ze swoimi zabytkami zarażeni pasja do Starego traktora. Na dzień dzisiejszy mamy około 60 traktorów i dużo mniejszego sprzętu rolniczego z epoki. Całym urokiem Rudawki jest to że jej położenie na pierwszych kilometrach rzeki Wisłok sprawia że woda ma 1 klasę czystości, prawie dziewicze tereny i czys-

te powietrze. Cisza i spokój. Wystarczy rano wstać z namiotu i słyszeć tylko ptaki i szum rzeki, widzieć jak mgła odsłania góry i stare traktory pokryte rosą. Impreza jest trzydniowa. W piątek dowozimy sprzęt, a zakończenie jest w poniedziałek lub jak kto woli w niedzielę w nocy. Dlatego tak późno bo w niedzielę przy dobrej pogodzie przyjeżdża najwięcej ludzi. Ochrona szacuje ze całą imprezę odwiedza około 30.000 ludzi przez trzy dni. Zapraszamy do Rudawki Rymanowskiej. Ryszard Giera

POWSTAŁA KOMORA KORBOWA DO BUMBAJA Dobra wiadomość dla wielu kolekcjonerów planujących odrestaurować swojego zabytkowego Bumbaja. Znany kolekcjoner, a przy tym zawodowo trudniący się obróbką metalu, na swój koszt zlecił wykonanie modelu a następnie formy i odlanie komory korbowej do Ursusa C45. Aktualnie Adam Radtke przygotowuje się do obróbki całej komory. Posiada odpowiedni park maszynowy i wiedzę, więc tylko kwestia czasu, jak dowiemy się czy komora korbowa spełnia oczekiwania. Jest to prototyp, a więc bardzo możliwe, że w kolejnych formach nastąpią niezbędne zmiany. Trzymamy kciuki aby udało się pozytywnie zakończyć prace przy pierwszej komorze korbowej do C45 ponownie odlanej w Polsce po ponad 50 latach. CAN, Fot. A. Cieślik

25


festiwal

2016

Weteran Traktor

FESTIWAL 2016 W OBIEKTYWIE

26


festiwal

2016

Weteran Traktor

FESTIWAL 2016 W OBIEKTYWIE

27


festiwal

2016

Weteran Traktor

FESTIWAL 2016 W OBIEKTYWIE

28


relacja z podróży

Weteran Traktor

TYSIĄC KILOMETRÓW

Z PRZYCZEPĄ KEMPINGOWĄ Mieszkają w miejscowości Godków Osiedle koło Chojny w pobliżu przejścia granicznego z Niemcami w Krajniku Dolnym (Zachodniopomorskie). Posiadają pokaźną kolekcję zabytkowych uratowanych od zagłady traktorów. Z traktorami mieli kontakt już od dziecka za sprawą rodziców, Jerzy miał tę możliwość w zakładzie rolnym gdzie pracował jego ojciec, a Maria w gospodarstwie swoich rodziców i w Technikum Rolniczym, gdzie nabyła uprawnienia do kierowania pojazdami. Obecnie będąc już na emeryturach realizują się odnawiając odnalezione i zakupione perełki motoryzacji rolniczej. W bieżącym roku postanowili zgłosić udział w IV Nadmorskim Zlocie Starych Ciągników i maszyn rolniczych w Łazach nad morzem,13 czerwca bieżącego roku ruszyli traktorem z kolekcji Zetor Major 3011 po kołach. Planowany kilkudniowy wyjazd przerodził się w cudowną spontaniczną trzytygodniowa podróż przejeżdżając ponad 1000 km. OTO ICH RELACJA Z WYPRAWY Z Łaz ruszyliśmy do Golubia-Dorzynia z przystankiem w Staniewicach u Izy i Piotra Miszczaków, gdzie mogliśmy naprawić lusterko uszkodzone przy wyjeździe z plaży. Mogliśmy też zrobić przysłowiowe pranie, naładować telefony. W obranym kierunku na trasie była Tuchola, gdzie Cecylia i Marian Figel użyczyli mam swego podwórka racząc nas swą gościnnością. Tutaj też mogliśmy usunąć usterkę wycieku oleju z koła, którą dzięki pomocy Mariana i jego syna. Byliśmy o krok od celu zmierzając do Golubia-Dobrzynia kiedy na powitanie przyjechał Michał Piotrowski organizator IX Wystawy starych ciągników i Maszyn Rolniczych. Tu również spotkaliśmy się z życzliwością i spędziliśmy miło czas biorąc udział w wystawie, mogliśmy też zwiedzić miasto i tutejsze zabytki. Jednym z wielu kolekcjonerów był Jacek Grzywacz kiedy dowiedział się, że wracając do domu będziemy blisko Łochowic to zaprosił nas do Minikowa na Międzynarodowe Targi Rolno-Przemysłowe. Wówczas mieliśmy krótki odcinek do przejechania więc zatrzymaliśmy się w okolicach Gniewkowa na leśnym parkingu przy jeziorze. Przywitał nas cudowny zapach poziomkowego lasu, który przypomniał nam cudowne beztroskie dzieciństwo kiedy to chodziliśmy na leśne poziomki. Po trzydniowym wypoczynku ruszyliśmy w dalszą podróż i w Murowańcu

◘ Maria i Jerzy Rąpała oraz ich Zetor Major 3011 ugościli nas Wioletta i Andrzej Szwiec. Po wielkiej ulewie dotarliśmy do Łochowic do Uli i Jacka Grzywacza oraz jego siostry Marzenki zostaliśmy bardzo gościnnie przyjęci. Tu oprócz pokazów w Minikowie odwiedziliśmy Magazyn Wystawowy Polskiej Motoryzacji w Budzyniu oraz halę produkcyjną laserowego cięcia metalowych elementów, zwiedziliśmy również Budzyń jadąc zabytkowym Starem Milicji. Czas spędzony w Minikowie i Łochowicach był bardzo udany i przyjemny ponieważ byliśmy wśród fajnych życzliwych osób. W drodze do domu mieliśmy jeszcze dwie małe awarie, z których jedną można było usunąć na przydrożnym parkingu, a drugą usunęliśmy u Danki i Leszka w gościnnych Wielisławicach, gdzie zostaliśmy otoczeni życzliwą pomocą w naprawie kolektora, który uległ uszkodzeniu. Jechaliśmy dziennie po kilkadziesiąt kilometrów, najdłuższy odcinek to 172 km. Taka podróż to ciekawe przeżycia, mogliśmy sobie zatrzymać się ot tak kiedy zaszła taka potrzeba i ochota lub po prostu przeczekać ulewę. Przemierzając drogi widzieliśmy z bliska piękne krajobrazy, zadbane piękne miejscowości z pięknymi ogrodami, rzeźbami. Jadąc bocznymi drogami mogliśmy kupić czereśnie, truskawki czy też

spotkać ludzi, którym nasz pomysł podróżowania traktorem z przyczepa kempingową bardzo się spodobał. Mogliśmy mieć postoje na polach kempingowych, stacjach benzynowych gdzie można skorzystać z prysznica, również u zaprzyjaźnionych osób, warto mieć jakieś telefony, adresy do rodziny lub przyjaciół na planowanej trasie. Polecamy taką przygodę wszystkim tym, którzy posiadają traktor a przyczepę można wypożyczyć jest to świetna przygoda wspominać ją będziemy długo. Bardzo dziękujemy wszystkim wspaniałym osobom, którzy nam pomagali i uraczyli gościnnością i dlatego, że byli. Kolejny nasz cel to Wilkowice w sierpniu bieżącego roku na Festiwal Starych Traktorów i Maszyn Rolniczych jedziemy po kołach Zetorem Major 3011. DOBRE RADY: 1. Pamiętajmy aby traktor miał w dowodzie rejestracyjnym wpisane 2 osoby (jeżeli jedziemy w dwie osoby) 2. Warto sprawdzić w nawigacji, czy po planowanej trasie można jechać traktorem. 3. Przydają się adresy i telefony do znajomych w pobliży planowanej trasy przejazdu.

Maria i Jerzy Rąpała, Fot. A Cieślik

29


relacja z podróży

Weteran Traktor

ZETOREM DO ŁAZ Tak naprawdę pomysł wyjazdu na kołach zakiełkował w głowie w momencie, gdy usłyszałem o planach innych kolekcjonerów. Ale nic konkretnego nie deklarowałem do czasu zakupu w 2015 roku ciągnika Zetor 50 Super z 1964 roku. Z racji tego, że mój tato w latach 70. pojechał takim ciągnikiem do Warszawy (800km!), postanowiłem, że kiedyś spróbuję swoich sił na dystansie Oborniki Śląskie – Łazy liczącym ok. 450 km. Od początku założenie było takie, że zakupiony Zetor 50 Super miał być wyremontowany i wyposażony we wszystkie detale zgodne z tamtym historycznym egzemplarzem, co zajęło sporo czasu. Na początku podszedłem dość ambitnie do swoich zamiarów i chciałem jechać na zlot w zeszłym roku, niestety nie udało się do czerwca ukończyć remontu ciągnika. Miało to jednak swoje dobre strony, ponieważ mogłem przetestować go na krótszym dystansie, w drodze na Wilkowice. Wówczas już podjąłem decyzję, że pojadę w 2017 roku, o ile terminy nie pokryją się z innymi wydarzeniami. Czas leciał, a udział w różnych zlotach i prace renowacyjne przy innych ciągnikach spowodowały, że faktycznie przygotowania do wyjazdu rozpocząłem jakieś 2 tygodnie przed startem. Na szybko udało się zamontować częściowo odnowioną kabinę, dzień przed wyjazdem wypożyczyć przyczepę kempingową.

Dzień pierwszy

Przygoda rozpoczęła się 13 czerwca br. około godziny 7.00. Wówczas po spakowaniu bagażu, kilku drobnych części zapasowych i podstawowego zestawu kluczy – ruszyłem spod domu, po drodze jeszcze tankując do pełna na stacji benzy-

◘ Na plaży nie byliśmy sami 30

◘ Niesamowity duet: Zetor 50 Super i przyczepa kempingowa. nowej. Pierwsze kilometry mijały w dość nerwowej atmosferze – mimo, że ciągnikiem dojechałem niemal rok wcześniej do Wilkowic – to jednak wszystko mogło się zdarzyć. Dodatkowo po raz pierwszy jechałem tym ciągnikiem z kabiną, w której zarówno dźwięk silnika, jak i skrzyni biegów był inny, co wzbudzało niepokój. Plan zakładał przejazd bocznymi drogami do Żmigrodu, a stamtąd „starą piątką”, niemal wzdłuż nowej trasy S5. Okazało się jednak, że fragment dotychczasowej drogi krajowej jest zamknięty, a ponieważ ciągnikiem nie wolno poruszać się drogami ekspresowymi, musiałem zawrócić i pojechać inną drogą do Rawicza. Wiązało się to z nadrobieniem łącznie ok. 20 km. Przy prędkości oscylu-

jącej w granicach 20-22 km/h oznaczało to już na wstępie dodatkową godzinę jazdy. Pierwszy postój i kontrolę ciągnika zaplanowałem w okolicach Leszna. Po śniadaniu ruszyłem dalej, spotykając po drodze Andrzeja Cieślika oraz zajeżdżając na moment pod GOK w Lipnie. Trzeba przyznać, że dopiero w Lesznie trafiłem na spory ruch pojazdów i wiążące się z tym wzmożone zainteresowanie ciągnikiem. Mimo chwilowych spowolnień kierowcy machali i trąbili z serdecznością. Po kilku godzinach jazdy należało zrobić sobie przerwę na obiad i odpoczynek. Deszcz wisiał w powietrzu, ale spadło tylko kilka kropel. Póki co zakładana na szybko kabina nie miała okazji się przydać. Przed Poznaniem zatrzymał się przede mną na poboczu samochód, okazało się, że to jadący na zlot Marian Mamala z kolegą Szczepanem. Po wymianie kilku zdań, ruszyliśmy dalej. Oni dotarli na miejsce w ten sam dzień, ja miałem dojechać pojutrze. Planując trasę rozważałem kilka wariantów, ale ponieważ nie byłem pewny ile kilometrów uda mi się przejechać dziennie, jechałem ile sił. Plan maksimum zakładał nocleg w Magazynie Wystawowym Polskiej Motoryzacji w Kąkolewicach k. Budzynia, ale kiedy około godziny 19.00 dojeżdżałem do Poznania, wiedziałem, że raczej to się nie uda. Chciałem jednak chociaż minąć Poznań, korzystając z wieczornego „luzu” na drogach. Poszło jakoś nadzwyczaj szybko, zatem kolejny plan zakładał postój w Suchym Lesie, ale ponieważ jechało się dobrze, udało się po zmierzchu zajechać do Obornik. Tutaj czułem się niemal jak


Weteran Traktor

relacja z podróży

u siebie, w końcu miasto to jest często mylone z naszymi, Śląskimi. Obliczenia oparte o nawigację gps i mapę wskazywały, że udało się przejechać 200 km. Zadowolony z faktu, że jest już blisko półmetka, po rozmowie z kierowcami na parkingu, poszedłem spać.

Dzień drugi

Pobudka o godz. 6.00 i przegląd ciągnika. Sprawdzenie stanu oleju silnikowego, kontrola dokręcenia kół, luzy na końcówkach drążków kierowniczych i kilka innych operacji. Okazało się, że prawe tylne koło poluzowało się w miejscu mocowania piasty na półosi, przez co minimalnie przesunęło się. Początkowo kombinowałem skąd pożyczyć klucz, którego akurat nie miałem. Później okazało się, że potrzebne narzędzie jednak posiadałem w skrzynce, czego nie byłem świadomy. Następnie minimalnie dociągnąłem nakrętkę czopa piasty przedniego koła i tuż po śniadaniu ruszyłem dalej w drogę. Przejazd przez Oborniki wymagał częstego zjeżdżania na pobocze i możliwe zatoczki – poranny ruch był spory. Mimo wszystko dość szybko dojechałem do Budzynia, gdzie zatankowałem do pełna. Traktor spalił na tym odcinku jakieś 22-23 litry/100 km. Uznałem to za bar-

dzo dobry wynik. Na stację wyjechał już po mnie Maciej Cyran i podążając za jego autem trafiłem kilka minut później do niezwykłego miejsca. Magazyn Wystawowy Polskiej Motoryzacji to ogromna kolekcja polskich pojazdów wszelkiego rodzaju, ale także zbiór pamiątek związanych z działalnością Straży Pożarnej. Co istotne w zbiorach znajdują się nie tylko popularne wśród kolekcjonerów pojazdy takie jak Warszawa czy Ursus C-328, ale także odrestaurowane wózki widłowe czy kombajny. Po miłej rozmowie przy herbacie, należało ruszyć dalej. Plan zakładał dotarcie do Szczecinka. Po drodze jeden przystanek na obiad w Dobrzycy i około godziny 18.30 zaparkowałem na stacji Shell w Szczecinku.

Dzień trzeci

Idąc za radą tutejszych, postanowiłem wyjechać z samego rana, jeszcze przed 7.00. Jednak już wtedy widać było, że początek długiego weekendu zwiastuje ogromny ruch w kierunku morza. Tak też było. Od Koszalina, gdzie mieliśmy się wszyscy spotkać pod Politechniką, dzieliło mnie 70 km, ale musiałem się zjeżdżać z drogi co kilka kilometrów, aby rozładować ruch. Będąc w Mostowie, zatrzymałem się na śniadanie.

Dosłownie na kilka sekund przed ruszeniem w dalszą drogę, słyszę pisk opon i widzę znajome twarze w Polonezie Caro. Miłe spotkanie z rodziną Fonsów i Agatą Grzywacz – oni również zmierzali na zlot. Około godz. 11 byłem już na miejscu, na parkingu Politechniki Koszalińskiej, gdzie dołączył do mnie tato. Razem czekaliśmy na kolejnych śmiałków, którzy również wybrali się na kołach. Następnie wszyscy uczestniczyliśmy w sesji zdjęciowej obok pomnika i razem ruszyliśmy na zlot w Łazach.

Podsumowanie

Podróż traktorem minęła bezawaryjnie, nie licząc lekko zacinającego się wtryskiwacza od czasu do czasu, ale usterka ta występowała już przed wyjazdem, jednak nie było czasu na jej wyeliminowanie. Ciągnik „spalił” nieco ponad 100 litrów oleju napędowego, a licznik nakręcił kolejne 20 mtg. Tak naprawdę podczas jazdy dokuczał nieco hałas gromadzący się w kabinie, ale mimo wszystko podróż zaliczam do bardzo udanych. Być może uda się kiedyś dorównać wyczynowi mojego taty i przejechać 800 km za jednym podejściem. Serdecznie dziękuję za wsparcie firmie Komfort, Danrol oraz redakcji Agro Profil.

TRAKTOR NA URODZINY Ciekawy zwyczaje zapoczątkowali kolekcjonerzy z ekipy Dzik Team Żelistrzewo na Kaszubach. Podczas udziału w Zlocie Starych Traktorów w Łazach, jedna z obecnych w ekipie z Żelistrzewa – Ilona zdradziła koleżankom, że w sierpniu jej mąż Krzysztof będzie miał urodziny – 40 lat. Chciałaby mu zrobić prezent-niespodziankę i kupić stary traktor. W tajemnicy przez jubilatem koledzy z Dzik Team szukali odpowiedniego traktora. Udało się na dwa tygodnie przez urodzinami kupić Fordsona Majora rocznik 1955, w bardzo dobrym stanie. Traktor po kosmetycznych poprawkach okazał się prawdziwą urodzinową niespodzianką. Tajemnicę udało się utrzymać aż do dnia urodzin. Może wzorem koleżanek z Dzik Team Żelistrzewo pójdą także koleżanki/żony z innych klubów kolekcjonerów całej Polsce? Czekamy na informacje. CAN, Fot. archiwum

31


relacje z imprez

Weteran Traktor

RETROMOTO 2017

◘ Na wystawie dominowały zabytkowe traktory... 27 maja br. do Obornik Śląskich zjechały się po raz szósty stare pojazdy wszelkiej maści. W ramach Dni Obornik Śląskich Klub RetroTRAKTOR zorganizował Wystawę Zabytkowych Pojazdów RetroMOTO, która zgromadziła miłośników i właścicieli samochodów, motocykli, a także traktorów i maszyn rolniczych. Oprócz lśniącej Warszawy, wiekowego VW Transportera czy sympatycznych Citroenów 2CV na placu wystawowym brylował unikatowy, francuski traktor SFV Super 204. Ciągnik ten - choć z technicznego punktu widzenia ma sporo cech

wspólnych z niemieckim Lanz Bulldogiem czy naszym Ursusem C-45 – wizualnie niewiele je przypomina. To zasługa opływowej maski, która skrzętnie okrywa silnik o mocy 27 KM oraz plątaninę pasków klinowych. Dzięki staraniom właściciela, Dominika Wojtaszka, 58-letni traktor wyglądał lepiej niż nie jeden współczesny. O tym, że skradł serca innych uczestników świadczyła nagroda w plebiscycie na „Najładniejszy traktor”. Ogromne zainteresowanie miłośników dawnej techniki rolniczej wzbudzał również pokaz cięcia drewna oraz śrutowania z napędem pasami

◘ ... choć nie zabrakło także starych motocykli i samochodów 32

transmisyjnymi od ciągników. Klub RetroTRAKTOR zorganizował również wystawę maszyn i urządzeń gospodarstwa domowego, które mogły pracować bez prądu, a także częstował ziemniakami prosto z parnika wraz z masłem własnej roboty. Wśród wystawców ciągników i samochodów znalazło się również kilkunastu członków Klubu „Traktor i Maszyna”. Na zakończenie imprezy poprowadzono korowód starych pojazdów ulicami miasta.

Paweł Rychter, fot. archiwum klubu Retrotraktor


relacje z imprez

Weteran Traktor

TRAKTORAMI NAD BAŁTYK

W tym roku po raz 3 z rzędu zdecydowaliśmy się na przejazd ciągnikami na kołach na Nadmorski Zlot Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych. Impreza tradycyjnie była organizowana w Łazach koło Mielna, czyli ok 700 km od Bielska-Białej- miejscowości z której pochodzimy. Podobnie jak w zeszłym roku wybraliśmy do tej wyprawy ciągniki z „przyśpieszoną” skrzynią biegów. Czerwony Ursus C-451 z 1956 r oraz rdzawy Lanz Bulldog z 1938 r spisały się rewelacyjnie! Obsługa ciągnika ograniczyła się do dolewania paliwa, oleju oraz smarowania newralgicznych podzespołów. Sprzyjająca aura dodatkowo pozytywnie wpływała na całą wyprawę. Tegoroczna trasa przebiegała przez Gliwice, Kluczbork, Oleśnicę, Krotoszyn, Jarocin, Wrześnie, Gniezno, Wągrowiec, Budzyń, Piłę, Szczecinek i Koszalin. Dzięki temu, że nie zatrzymała nas żadna awaria, mogliśmy sobie pozwolić na dłuższe postoje w ciekawych miejscach oraz odwiedziny u znajomych klubowiczów i nowo poznanych osób. Każdy postój na parkingach, placach czy rynkach był bardzo miło przyjmowany przez tamtejszych mieszkańców przez co nie było łatwo stamtąd wyjechać! Na uwagę zasługuje również to, że spotykani po drodze widzowie z niedowierzaniem przyjmowali informację o naszej wyprawie i dlatego przyjeżdżali do Łaz, aby sprawdzić czy udało się nam osiągnąć wyznaczony cel. Z ciekawszych miejsc jakie mieliśmy przyjemność odwiedzić to Oleśnica (Zamek Książąt Oleśnickich), Pyzdry, Borzykowo (dawna granica Królestwa Prus i Cesarstwa Rosyjskiego), Gniezno oraz Budzyń, gdzie zostaliśmy zaproszenie do Magazynu Wystawowego Polskiej Motoryzacji. Gdyby nie ograniczony czas, to dokładne podziwianie zgromadzonych tam eksponatów zajęło by dobre kilka godzin. Dlatego jeszcze raz dziękujemy właścicielom za miłe przyjęcie oraz polecamy każdemu odwiedziny tego niezwykłego miejsca! Pokonanie całej trasy zajęło 3 dni, nie wspominając już o samych przygotowaniach. Średnie zużycie paliwa wahało się w granicach 30-35 litrów ropy na 100 km i 1,5 litra oleju na jeden ciągnik. Samo spalanie było uzależnione on zamontowanej pompy paliwowej oraz prędkości przejazdu która momentami wynosiła ponad 45 km/h. Często spotykaliśmy się z pytaniem po co to wszystko? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Dla samych siebie, ponieważ traktujemy to jako kolejną przygodę. Jadąc ciągnikiem dużo wolniej niż samochodem, można dostrzec i zwiedzić wiele ciekawych miejsc. Czy była to ostatnia taka podróż? Na pewno nie. Kamil Hornik

◘ Łazy - jedyna plaża nad Bałtykiem, po której można jeździć ciągnikami

◘ Największa radość - zakopać się w piasku

◘ Pora na chwilę wytchnienia 33


Weteran Traktor

ciekawostki

VERDAMPFER - MARZENIE KOLEKCJONERA Lanz Bulldog HR2 tzw.` Verdampfer, to ciągnik bardzo rzadko spotykany nie tylko w naszym kraju, ale również i w Europie. Produkowany był w latach 1925-29 przez firmę Heinrich Lanz w Mannheim. Mimo podobnej średnicy tłoka jak Ursus C-45 (225 mm) dysponował mocą 22-28 PS. Był to ostatni model Lanz-a w którym zastosowano chłodzenie silnika poprzez odparowanie wody. Jego następcą został Lanz HR5 15/30 wyposażony już w chłodnice oraz wentylator dzięki czemu lepiej spisywał się przy wyższych temperaturach. Verdampfer wyposażony był w 4 - biegową skrzynię biegów do jazdy do przodu. Aby wycofać, należało uprzednio zmienić obroty silnika i wtedy dysponowało się

4 biegami do jazdy wstecz. Najczęściej spotykane wersje rolnicze (Ackerbulldog) posiadały żelazne koła, natomiast wersje transportowe-drogowe (Verkehrsbulldog) wyposażono w ciężkie żeliwne koła z pierścieniami wykonanymi z pełnej gumy. Produkowane były one również z pół gąsienicami, lecz takiego egzemplarza w Polsce na chwilę obecną nie spotkamy. Wspomniany wyżej ciągnik jest marzeniem nie jednego kolekcjonera. Podobnie było w moim przypadku. Dodatkową pokusą było również to, że taki egzemplarz znajdował się w miejscowości oddalonej zaledwie o 100 km! Niestety właściciel tego niezwykłego egzemplarza nie chciał się z nim rozstać.. Dlatego przez okres ponad 10 lat

systematycznie starałem się go odwiedzać i próbować przekonać do sprzedaży z miernym skutkiem. Przełom nastąpił w sierpniu 2016 roku, gdzie kilka dni po Festiwalu Starych ciągników i Maszyn Rolniczych w Wilkowicach udało mi się zakupić ten ciągnik. Stojący od lat 90-tych w szopie pod kupką siana, ujrzał w końcu światło dzienne i na lawecie dojechał do Bielska-Białej. Po kilkugodzinnym serwisie (wymiana oleju i przewodów paliwowych) udało się go odpalić ! Teraz pozostało już tylko uzupełnić drobne braki, takie jak siedzisko kierowcy oraz zregenerować najważniejsze podzespoły. Na tegoroczny Festiwal w Wilkowicach powinien już być gotowy. Jacek Hornik

Stojący od lat 90-tych w szopie pod kupką siana, ujrzał w końcu światło dzienne i na lawecie dojechał do Bielska-Białej. Po kilkugodzinnym serwisie (wymiana oleju i przewodów paliwowych) udało się go odpalić .

34


Weteran Traktor

ciekawostki filmowe

SZTUKA KOCHANIA … ZE STARYM TRAKTOREM

◘ Kadr z filmu „Sztuka Kochania” Wiosna ub roku zadzwonił telefon w domu państwa Głaczyńskich w Poznaniu. Ktoś z ekipy filmowej dopytywał się czy mają jakiś stary traktor na chodzie, który by się nadawał do filmu. Chodziło o film ,,Sztuka Kochania”. Oczywiście Piotr Głaczyński potwierdził - mamy kilka traktorów można wybierać. W kwietniu przyjechała ekipa filmowa aby wybrać jakiś traktor, do udziału w filmie. Spodobał im się zielony John Deer. Już pod koniec wizyty wpadł im w oko wóz/przyczepa, który można było zaczepić do traktora. Jeszcze kilka telefonów i dopięte zostały warunki wypożyczenia traktora i przyczepy do udziału w filmie. - Na początku czerwca przyjechaliśmy do Lubniewic w lubuskiem, gdzie kręcone były sceny do tego filmu – wspomina Piotr Głaczyński. -Zamieszkaliśmy w pięknym hotelu w Lubniewicach. Planowane były trzy dni zdjęciowe ale wyszło cztery. Patryk przeszkolił aktora jadącego w filmie traktorem z kajakami (Eryk Lubos). Miło to wspominamy, bo aktorzy i cała ekipa była bardzo sympatyczna. Robiliśmy trochę zdjęć z planu ale nie wolno było ich publikować przed premierą filmu. Drugi plan filmowy był dopiero we wrześniu 2016 w okolicach Modlina. Tam wszystko poszło bardzo sprawnie i wystarczył jeden dzień zdjęciowy. Piotr i Patryk mają wiele zdjęć z planu filmowego, wiele zdjęć z aktorami mi.n. Magdaleną Boczarską, reżyserem, scenografem. -To była bardzo ciekawa przygoda w naszym życiu – podsumował udział w kręceniu filmu Piotr Głaczyński.- Zobaczyliśmy jak wygląda kręcenie filmu z drugiej strony kamery. (CAN) Fot. Jarosław Sosiński /Watchout Productions/

◘ Piotr i Patryk z aktorem Erykiem Lubosem

Na planie filmu

35


ciekawostki

Weteran Traktor

KONKURS ORKI ZABYTKOWYMI TRAKTORAMI

◘ W konkursie świetnie radziła sobie jedyna kobieta - Milena Klimczak 6 maja 2017 w Lubecku koło Lublińca odbył się I Konkurs Orki Zabytkowymi Traktorami. Była to impreza towarzysząca Pielgrzymce Rolników zorganizowanej przez Śląską Izbę Rolniczą w Katowicach. Do Lubecka zjechało 21 traktorów i drugie tyle maszyn. Po uroczystej mszy św. wszyscy wyruszyli razem z korowodem przez wieś i udali się na miejsce imprezy. Największą atrakcją, oprócz samej orki, było odpalanie Bumbajów - pojawił się bowiem Ursus C-45 Andrzeja Mirowskiego oraz Lanz Bulldog Damiana Wolki. Oprócz

◘ Pokaz orki tradycyjnej 36

tego zaprezentowali oni również Zetora 2011 oraz Zetora 50 Super. Wśród innych ciągników wyróżniał się Kramer Zbigniewa Kałużnego oraz Ursus C-325 Stanisława Pijewskiego. Nie mogło zabraknąć znanego- ciągnika latarnika - czyli Deutza, którego właścicielem jest organizator całej imprezy - Józef Richter. Do konkursu zgłoszono 11 traktorów zabytkowych z pośród 21 zgłoszonych do pokazów. Uczestnicy mimo grząskiej i gliniastej gleby dobrze sobie radzili z orką w tych warunkach. W gronie uczestników

był jedna kobieta, która radziła sobie nadspodziewanie dobrze. Nad prawidłowym przebiegiem czuwała komisja sędziowska z Franciszkiem Rychterem na czele. I miejsce zajął Tomasz Wróbel z Kochcic (Ursus C4011 Z 1966 roku), II miejsce - Milena Klimczak z Jaworzna (Ursus C328 z 1965 roku) natomiast III miejsce Henryk Kolpak z Starych Siołkowic kolo Opola ( Fahr z 1959 roku). Warto odnotować udział księdza Tomasza Hajoka, wikarego z parafii w Lubecku, który wystartował na traktorze gospodarza konkursu – Józefa Richtera ( Ursus C328). Puchar wraz z medalem ufundowanym przez Pana Jacka Tkaczyka z Lubecka otrzymał również właściciel konia, który pięknie orał pole. Wielkie podziękowania zebrał główny koordynator I Konkursu Orki Zabytkowymi Traktorami - Józef Richter, który włożył wiele serca w organizację tej imprezy, udostępnił nie tylko swoje obejście ale i pole, na którym odbywała się impreza. Dla dzieci największą atrakcją był przejazd zabytkowym autobusem „ ogórkiem” po okolicy – Skodą 706 TRO Car – Kazimierza Karasiewicza z Koszęcina. Organizatorzy zapraszają na kolejny konkurs orki w przyszłym roku. CAN, Fot. Andrzej Cieślik


poradnik

Weteran Traktor

JAK ZAŁOŻYĆ PRYWATNE MUZEUM Z roku na rok przybywa w naszym kraju kolekcjonerów różnych obiektów, maszyn, samochodów, narzędzi itp. Niektóre kolekcje są wręcz imponujące. Część z posiadaczy tych kolekcji zastanawia się czy nie warto by utworzyć prywatne muzeum. Z reguły posiadacze tych kolekcji większość swego czasu poświęcają na zdobywanie nowych egzemplarzy lub renowacje już posiadanych i mniej czasu mają na na szukanie przepisów i prace administracyjne. Niżej zamieszczamy tekst napisany przez pracownika Narodowego Muzeum Rolnictwa i Przemysłu Rolno - Spożywczego w Szreniawie mgr inż. Janusza Grzelaka. Muzeum może założyć osoba, która ma ku temu odpowiednie możliwości, w tym dysponująca odpowiednim zbiorem oraz miejscem na jego eksponowanie. Obecnie obowiązująca ustawa o muzeach dopuszcza tworzenie muzeów przez osoby prywatne. Założenie muzeum wymaga dopełnienia formalności przewidzianych ustawą o muzeach. W celu utworzenia prywatnego muzeum trzeba opracować i nadać mu regulamin. Osoba tworząca muzeum musi opracować projekt jego regulaminu, kierując się ustawowymi wskazaniami dotyczącymi jego treści. Poniżej zawarto zakres informacji, jaki powinien być zawarty w treści regulaminu. W tym regulaminie muzeum prywatnego należy określić: 1) nazwę, teren działania i siedzibę muzeum, 2) zakres jego działania, 3) rodzaj i zakres gromadzonych zbiorów, 4) organ zarządzający i nadzorujący oraz organy doradcze i sposób ich powoływania, 5) sposób uzyskiwania środków finansowych, 6) zasady dokonywania zmian w regulaminie, 7) jeżeli w ramach muzeum zamierza się, prowadzić działalność gospodarczą zasady prowadzenia działalności gospodarczej. Projekt regulaminu należy przesłać do uzgodnienia Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Po uzgodnieniu – akceptacji, regulamin może zostać przyjęty dla muzeum przez tworzącą je osobę. W obecnym stanie prawnym muzea prywatne, tworzone są w dwu etapach. W działalności muzeum, pod względem organizacyjnym wyróżnić można dwa zasadnicze etapy: 1) muzeum w organizacji – między nadaniem mu pierwszego regulaminu przez organizatora, a datą otwarcia wystawy stałej muzeum, którą uznaje się za dzień zakończenia organizowania muzeum 2) funkcjonowania muzeum po otwarciu wystawy stałej w oparciu o regulamin, który zastępuje pierwszy regulamin muzeum, jakim jest regulamin muzeum w organizacji (por. uwagi wyżej) – aż do czasu jego likwidacji. Muzeum powinno być nastawione na kontakt z osobami chętnymi do zapoznawania się ze zgromadzonymi w nim zbiorami, czyli przede wszystkim z osobami je zwiedzającymi. Z art. 1 ustawy o muzeach wynika, że: 1) celem muzeum gromadzenie i ochrona dóbr dziedzictwa naturalnego i kulturalnego, ale także m.in.

2) upowszechnianie podstawowych wartości historii, nauki i kultury polskiej oraz światowej, 3) umożliwianie korzystania ze zgromadzonych zbiorów, realizowane jest to przez urządzanie wystaw stałych i czasowych. Osoby decydujące się na tworzenie i prowadzenie prywatnych muzeów powinny zdawać sobie sprawę z tego, że wraz z utworzeniem muzeum ciążą na nich określone obowiązki, wynikające z przepisów ustawy o muzeach. Przepisy te określają zasady: 1) prowadzenia rejestracji zbiorów 2) obowiązek zapewnienia przez osobę tworzącą prywatne muzeum środków potrzebnych do utrzymania, sposób uzyskiwania środków finansowych powinien zostać określony w regulaminie prywatnego muzeum, 3) zapewnienie przez osobę tworzącą prywatne muzeum bezpieczeństwa zgromadzonym w nim zbiorom 4) obowiązek sprawowania przez osobę tworzącą muzeum nadzoru nad jego działalnością 5) zasady udostępniania zbiorów muzeum, między innymi określenie odpłatności za wstęp do muzeum, godziny otwarcia muzeum etc. 6) muzeum, może być kontrolowane przez ministra, który może zakazać dalszej działalności prywatnego muzeum, jeśli stwierdzi uchybienia w działalności muzeum. Aby móc ubiegać się o dotacje ministerialne związane z prowadzeniem muzeum, musi ono posiadać status muzeum rejestrowego. Zasady ubiegania się o status muzeum rejestrowanego poprzez wpisanie muzeum do prowadzonego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Państwowego Rejestru Muzeów określa ustawa. Wymogi dotyczące działalności muzeum rejestrowego nakładają na jego posiadacza szereg dodatkowych wymogów formalnych i prawnych, które generują dodatkowe dość wysokie koszty jego utrzymania. Muzeum rejestrowe jest kolejnym etapem w działalności muzeum, daje wiele przywilejów, ale koszty jego prowadzenia związane z formalizacją praktycznie wszystkich działań oraz stałego nadzoru przez powołaną w tym celu radę może przewyższać dochody otrzymywane ze statutowej/regulaminowej działalności muzeum. Janusz Grzelak Podyskutuj z autorem: rzeczoznawca.steszew@op.pl

Wydawca AR Turus, 64-100 Leszno, Grunwaldzka 85/2 tel. 602120511 www.turus.pl e-mail:turus@turus.pl Fot. A. Cieślik, archiwum kolekcjonerów Skład:Andrzej Przewoźny. Redakcja: Andrzej Cieślik - redaktor naczelny. Współpraca: Jacek Hornik, Kamil Hornik, Paweł Rychter, Rafał Mazur, Janusz Grzelak, Marek Wiśniewski, Maria Rąpała, Marek Popławski, Mateusz Stasiński, Agnieszka Ziółkowska, Ryszard Giera, Jacek Grzywacz, Lenka Myškova Okładka Kolekcjonerzy z Dolska i okolic w trakcie dojazdu na kołach do Wilkowic. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam

37


Weteran Traktor

warto odwiedzić

SKANSEN W NATERKACH

Fragment kolekcji Janusza Dramińskiego z 250 kieratów

Janusz Dramiński, właściciel firmy produkującej przyrządy elektroniczne dla rolników, hodowców i weterynarzy założył Skansen Maszyn Rolniczych w Naterkach koło Olsztyna. W skansenie jest wiele maszyn, urządzeń i narzędzi używanych w rolnictwie, hodowli, młynarstwie, kowalstwie czyli wszystko czym posługiwano się na wsi kilkadziesiąt a nawet i sto lat temu. Skansen w Naterkach to efekt 30 lat zbierania maszyn i urządzeń rolniczych przez Alicję i Janusza Dramińskich na Warmii, Mazurach, Podlasiu i Pomorzu. - Robię to za głosem serca i z ogromnego szacunku do trudu rolników i dlatego, iż cała moja rodzina pochodzi ze wsi: dziadkowie, rodzice, ciotki, wujo-

◘ 38

Część ekspozycji znajduje się w starej stodole

wie i rodzeństwo – wyjaśnia kulisy swego zainteresowania rolniczymi starociami właściciel skansenu.- Sam mimo, że wychowywałem się w mieście, to przez wiele lat spędzałem wakacje jako młody chłopak pasąc krowy, wywalając obornik z chlewa, pomagając w żniwach przy stawianiu snopków w sztygach i jeżdżąc konną zgrabiarką. Poznałem więc jak ciężko kiedyś pracowali rolnicy, a i teraz mają nie lekko. Robię to też dlatego, gdyż te maszyny, sprzęty, narzędzia będące wytworem rąk kilku pokoleń, które już odeszły, niepostrzeżenie „znikają” próchniejąc, rdzewiejąc często ulegają spaleniu lub idą na złom. Cała kolekcja jest starannie ustawiona,

na dwóch dużych działkach w zalesionej okolicy. Wyjątkowe wrażenie robi kolekcja 250 kieratów, to bez wątpienia swoisty rekord Polski. Gdy do tego dodamy ponad 50 różnych sieczkarni, 30 kopaczek i niezliczone ilości innego żelaznego sprzętu. Imponujące wrażenie robią maszyny i urządzenia zgromadzone w wielkiej, specjalnie zbudowanej stodole. Gospodarz przyznaje, że konieczne okazało się zbudowanie jeszcze jednej stodoły o większej powierzchni, która umożliwi zwiedzanie zgromadzonych zabytkowych sprzętów, z których część stoi przykryta folią na placu przed stodołą. W skansenie jest też wiatrak koźlak, lokomobila i Lanz Bulldog. CAN, Fot. A Cieślik

Jak kiedyś pracowano na roli - najlepiej widać na starych zdjęciach


warto odwiedzić

Weteran Traktor

SKANSEN STARE BUDY Warszawa i okolice obfitują w różnej klasy muzea. Kto jednak chce obejrzeć stare maszyny i urządzenia rolnicze, posłuchać w wiejskim klimacie opowieści do czego służyły poszczególne maszyny oraz w jaki sposób trafiły do kolekcji gospodarza, powinien odwiedzić Skansen Maszyn Rolniczych Marka Staniaszka w Starych Budach powiat Grodzisk Mazowiecki. Na terenie funkcjonującego rolniczo gospodarstwa jest wydzielona część, gdzie wokół stawu zgromadzone jest ponad dwieście zabytkowych maszyn, traktorów, urządzeń i narzędzi kiedyś używanych w rolnictwie. - Zapraszam serdecznie wszystkich, których interesują stare ciągniki i maszyny rolnicze – mówi Marek Staniaszek. -Pasja moja zaczęła się kilku lat temu, chociaż z rolnictwem i wiejskim klimatem związany jestem od dziecka. Stare maszyny i ciągniki, które znajdują się w zbiorach mojego skansenu są odrestaurowane, aby mogły być żywym odzwierciedleniem historii naszego rolnictwa - każda maszyna z nich ma swoją duszę i wartość. W dalszym ciągu staram się, żeby jak najwięcej tych eksponatów ocalić od zapomnienia. Stąd moja kolekcja co roku jest coraz większa. W sprawie odwiedzin należy się kontaktować z właścicielem: Marek Staniaszek, Stare Budy 64, gmina Jaktorów, powiat Grodzisk Mazowiecki, tel. 602 590 948, marekS320@gmail.com

CAN, Fot. A Cieślik

Na zdjęciach: część kolekcji Marka Staniaszka

39


historia

Weteran Traktor

PAMPA T-01. PODOBIEŃSTWA I RÓŻNICE Historia tych ciągników zaczęła się w latach 50-tych ubiegłego wieku w Argentynie, za czasów rządu prezydenta Juana Peróna. Prawdopodobnie z jego inicjatywy zapadła decyzja o produkcji traktorów na masową skalę. Po analizie zapotrzebowań tamtejszych rolników oraz realnych możliwości produkcyjnych zdecydowano się na stworzenie kopii niemieckiego ciągnika Lanz Bulldog. Wybór padł na powojenny model D1506. Jednym z powodów mogło być również to, że po zakończeniu II wojny światowej przyjechało do tego kraju wielu obywateli Niemiec, którzy oczywiście byli przekonani do tej konstrukcji. Przed wojną fabryka z Mannheim również eksportowała tam swoje ciągniki które były sprzedawane przez tamtejszych dealerów (np. Alenco Saic w Buenos Aires). Produkcja seryjna Pamp rozpoczęła się w 1954 roku w fabryce Industrias Aeronáuticas y Mecánicas del Estado, w skrócie I.A.M.E. Oficjalnie na rynek trafił tylko jeden model o oznaczeniu T-01, dysponujący mocą 55 koni mechanicznych przy obrotach ◘ Pampa T-01 jest kopią niemieckiego Lanz Bulldoga D1506 silnika 350-750 obrotów na minutę. Nominalna średnica cylindra gnika do 60 koni mechanicznych. Średnica wynosiła 225 mm, natomiast pojemność tłoczka w pompie paliwa została taka sama 10338 ccm. Na pierwszy rzut oka były one (8 mm), jednak udało się to osiągnąć zwiękidentyczny do wzorcowego Lanz-a, jed- szając obroty do 830/min, zmianę sprężyn nak różniły się szczegółami. Największy w regulatorze oraz moment podawania z nich to oczywiście duży napis na przed- wtrysku paliwa. Zmodernizowano również niej ścianie I.A.M.E PAMPA Industria Ar- układ hamulcowy, który w praktyce był gentina. Niemcy w swoich ciągnikach zna- trudniejszy do ustawiania. Zmianie wizuczyli większość odlewanych części poprzez alnej uległy tylne błotniki, które kształtem wklęsłe napisy typu D. Ciągniki produko- przypominają muszelki oraz siedzisko kiewane w Ameryce południowej posiadały rowcy. Podobnie jak w Lanz-u, kierownica natomiast wypukłe napisy typu „Industria była przymocowana na stało w kolumnie Argentina” na takich elementach jak cy- kierowniczej więc podczas odpalania nalelinder, komora korbowa, skrzynia biegów. żało kręcić specjalną szajbą przykręconą do Zmieniony również został delikatnie kształt koła zamachowego. tylnych pochw oraz rozstaw otworów Według nieoficjalnych informacji wyw głowicy. Występują jeszcze drobne róż- produkowano ok 3700-3800 egzemplarzy. nice wizualne jednak większość części Istnieje również ciekawa historia, według z Lanz-a bez problemu można było zamon- której sam prezydent Argentyny-Perón tować w Pampie i na odwrót. wraz z swoją małżonką jechali pierwszym W 1955 roku nazwa fabryki została wyprodukowanym egzemplarzem podczas zmieniona na D.I.N.F.I.A. (Dirección Na- prezentacji nowych ciągników. Wiele z tych cional de Fabricaciones e Investigaciones ciągników zostało sprowadzonych do euroAeronáuticas). W tym samym czasie w py, w tym takie rodzynki jak egzemplarze ciągnikach wprowadzono małe zmiany. z numerem 001 i 004! W Polsce możemy Na pierwszym planie możemy zauważyć również zobaczyć jedną sztukę na Kaszuzmianę przedniego napisu na: D.I.N.F.I.A bach oraz kilka Pamp na Podbeskidziu. PAMPA Industria Argentina. W następnej kolejności zwiększona została moc ciąKamil Hornik

40


jubileusz

Weteran Traktor

50 LAT TRZYDZIESTKI

Główną rolę podczas zlotu odgrywały traktory Ursus C330

Na początku lipca Wola Rasztowskiej (gmina Klembów) na Mazowszu gościła uczestników II Zlot Starych Traktorów. Impreza została połączona z obchodami 50-tych urodzin Ursusa C330. Imprezę tą zaszczyciła swoją obecnością słynna 30-tka z numerem seryjnym 0001. Pierwszego dnia odbyło się oficjalne otwarcie zlotu w którym wzięli udział przedstawiciele Ursusa, ambasador Bośni i Hercegowiny oraz lokalne władze. Uczestnicy zlotu mieli okazję do zwiedzania pałacu w Woli Rasztowskiej, w którym

działa szkoła Podstawowa. Następnie kolumna traktorów udała się szlakiem św Faustyny i dotarła do Ostrówka, gdzie znajduje się dom, w którym św. Faustyna (Helena Kowalska) przebywała w latach 1924-1925 jako pomoc domowa w rodzinie Samuela i Aldony Lipszyców, zanim wstąpiła do klasztoru. Na zakończenie pierwszego dnia było spotkanie integracyjne. Aura nie była zbyt przychylna i drugiego dnia również deszcz powitał uczestników zlotu. W miejscowym kościele odbyła się msza św. za organiza-

torów, a później na placu zlotowym, odbywały się różne konkurencje dla widzów i uczestników zlotu m.in. cofanie ciągnikiem z przyczepą czy przeciąganie traktorów. Można było również zobaczyć pokaz omłotów zboża. Rozstrzygnięto również konkurs o tytuł Miss 30-tki. Na koniec dnia wszystkie traktory odbyły wspólny pożegnalny przejazd. Organizatorami imprezy było Stowarzyszenie Miłośników Starych Traktorów „SAGAN” a w głównych rolach wystąpili Arkadiusz i Radosław Śliwińscy CAN, Fot. archiwum organizatorów

Deszczowa aura nie przeszkadzała pasjonatom zabytkowych ciągników

41


Weteran Traktor

relacje z imprez

URSUSAMI DO NIEMIEC

Przeprawa promowa. Starocie w otoczeniu nowoczesności

W połowie maja 2017 roku otrzymałem zaproszenie do Usedom, na zlot Schlepper und Traktorentreffen w Usedom organizowany przez klub – Traktorenwelt z Usedom na wyspie Uznam (niem. Usedom). Miejscowość Usedom położona jest około 40 km od Świnoujścia. Wstępnie zaplanowana wizyta zakładała zabrać Ursusa c308 i przywieść go na przyczepce. Na kila dni przed zlotem otrzymałem maila, przypominającego o zlocie. Znowu w głowie pojawia się pytanie jechać czy nie jechać? Na drugi dzień telefon z klubu z Niemiec, rozmowa trwała dobrą godzinę czasu. Rozmówca przekonał mnie, teraz pojawiło się pytanie co zabrać i jak jechać. W ciągu kilku godzin zrodził się plan. W ramach tego planu wymyśliłem wyjazd samochodem ciężarowym pomocy drogowej z dwoma ciągnikami na pace. Propozycję wyjazdu przedstawiłem Andrzejowi Folmerowi z Koszalina, który posiada dwa świeżo odbudowane Ursusy c325 i c328. Andrzej tego samego dnia potwierdził, że jedzie. W piątek tj. 28 lipca, późnym popołudniem traktory zostały zatankowane i załadowane. W sobotę o godzinie 6:30 wyruszyliśmy z Koszalina do Niemiec. Do pokonania mieliśmy około 170 km lawetą do Świnoujścia. Największym wyzwaniem była przeprawa promowa w Świnoujściu, bowiem trudno przewidzieć ile czasu zabierze nam oczekiwanie na prom. O godzinie 9:30 wjeżdżamy na prom, gdzie załadowane Ursusy dosłownie wzbudzają sensację. Zakończenie przeprawy, rozpoczyna kolejny etap tj. znalezienie zajezdni autobusowej, gdzie mieliśmy zaplanowany rozładunek. Uruchomienie Ursusów i zjazd z lawety rozpoczyna drugi etap tej niezwykłej wyprawy. Do pokonania pozostało około 40 km, poruszaliśmy się na najwyższym biegu z prędkością silnika 1800 obr/min. Przejazd przez Świnoujście wzbudzał olbrzymie zainteresowanie, bowiem wszyscy nas obserwowali. Symboliczne przekroczenie granicy nastąpiło o godzinie 11:15. Jazda przez Niemcy była niezwykle przyjemna, bowiem asfalt był równy, dzięki czemu ciągniki nie podskakiwały. Niestety w pewnym momencie dojechaliśmy do korka drogowego, gdzie w sumie w nieplanowanym postoju straciliśmy wiele minut. Miasto Usedom przywitało nas malutkim deszczem. W sumie długo nie szukaliśmy placu zlotowego, bowiem z drogi można go było dostrzec. Nasz wjazd na plac zlotowy był nie lada zaskoczeniem dla członków klubu Traktorenwelt, bowiem nikt z Polski, nigdy nie

42

przyjechał tam na zlot na kołach. Zostaliśmy serdecznie przywitani, lokalna gazeta zrobiła z nami wywiad. Przyjemnym zaskoczeniem był fakt, że wielu niemieckich kolekcjonerów śledziło informacje o zlocie w Łazach i wręcz dopytywało się o termin imprezy w 2018 roku. Wstępnie kilku traktorzystów z Niemiec zadeklarowało przyjazd na kołach do Łaz w ramach rewizyty. Pierwsze, co rzuca się w oczy to przestrzeń wystawowa i stosunkowo mała liczba maszyn. Na placu stało prawie 60 ciągników. Trudno tam szukać tłumów jakie są na zlotach w Polsce, całkowicie inna forma wystawiennicza. Wiele maszyn, które widzieliśmy są bardzo rzadkie, w Polsce praktycznie nie do znalezienia. Z Usedom wyjechaliśmy tuż przez 17:00, kierując się w stronę Świnoujścia. Tym razem nasza trasa przejazdu przebiegała inną drogą. Wybraliśmy przejazd drogami przez miejscowość Dargen. Stan dróg iście terenowy, wytrzęsło nas porządnie. W Świnoujściu byliśmy o godzinie 19:20. Później załadunek na lawetę i jazda do Koszalina. Podróż zakończyliśmy tuż przed północą. Podsumowując, z całą stanowczością stwierdzam w imieniu Andrzeja jak i swoim, że warto było jechać na zlot do Usedom. Marek Popławski

Trudno w Usedom szukać tłumów, jakie są na zlotach w Polsce


relacje z imprez

Weteran Traktor

KLUBOWY WYJAZD DO NIEMIEC I DANII

Członkowie klubu Traktor i Maszyna na wyjeździe studyjnym

Bardzo udany był tegoroczny wyjazd członków Klubu Traktor i Maszyna do Niemiec i Dani. W pierwszym dniu odwiedziliśmy zlot starych traktorów – 43 Lanz-Bulldog Treffen w Brokstedt, który odbył się na stadionie żużlowym i terenach przyległych. Oprócz kolekcjonerów i ich sprzętów sporą część zajmowała giełda części zamiennych i straganów gastronomicznych. W dziale części zamiennych spotkaliśmy też polskich producentów i kolekcjonerów – po części przyjechał m.in. Jerzy Walerowicz. Według organizatorów impreza ma długa tradycję o czym świadczy fakt, że była organizowana po raz 43. W tym spotkaniu brało udział ok. 1000 zabytkowych traktorów. Nocleg mieliśmy już w Dani, następnego dnia zwiedziliśmy bardzo ciekawe

Muzeum Traktorów w Eskilstrup. W kilkupiętrowym budynku zgromadzono blisko 200 ciągników i silników spalinowych. Wszystkie starannie odrestaurowane. Kolejny punkt wyjazdu to ciekawie położone na farmie Muzeum Traktorów w Herloge. Tu oprócz ok. 100 traktorów były też maszyny i narzędzia rolnicze. Na zakończenie drugiego dnia zwiedzaliśmy Kopenhagę. W trzecim dniu wyjazdu wzięliśmy udział w Dniach Fergusona w Muzeum Fergusona w Stourup. Podczas pobytu w Dani warto pamiętać o tym miejscu. My mieliśmy szczęście, że oprócz samego zwiedzania kilku hal wystawowych i ekspozycji byliśmy świadkami ciekawych pokazów w polu. Oprócz samych traktorów były też maszyny rolnicze, kombajny

i lokomobila. Ostatnim punktem tego klubowego wyjazdu były odwiedziny w kameralnym Muzeum Rolnictwa w Kolding. Położone w zacisznej okolicy muzeum zorganizowano w krytych eternitem, dawnych budynkach po kurnikach i gęsiach nie zapowiadało co kryje w swoich wnętrzach. Po wejściu do środka niepozornych budynków byliśmy zaskoczeni ogromną liczbą różnych maszyn narzędzi i urządzeń stosowanych w gospodarstwie i przez rzemieślników na wsi. Nie wiadomo na co najpierw patrzeć. Wszystko starannie odnowione i skatalogowane. Można powiedzieć, że tegoroczny wyjazd studyjny do Niemiec i Dani był świetnie zorganizowany i wszystkim się podobał. CAN, Fot. A. Cieślik

DALSZY CIĄG FOTORELACJI Z WYJAZDU DO NIEMIEC I DANII NA STR. 44 i 45

43


relacje z imprez

44

Weteran Traktor


relacje z imprez

Weteran Traktor

45


Weteran Traktor

ciekawostki

UBYWA PANIEN W KLUBIE

PAŁAC POLEDNO

W czasie wakacyjnych podróży warto odwiedzić położony w pobliżu Świecia na Wisłą Pałac i Hotel w Polednie. Starannie odrestaurowany kompleks oferuje świetną restaurację, hotel, sale konferencyjne i wystawę przyrodniczą. Dla kolekcjonerów ważne, że jest także ciekawa kolekcja zabytkowych traktorów oraz cztery lokomobile. CAN

Jak do ślubu to tylko polskim Fiatem

6 maja 2017 roku miał miejsce niecodzienny ślub. Członkowie Klubu „Skansen Łochowice” Agnieszka Żejmo i Marcin Zamroczyński, postanowili zawrzeć związek małżeński w stylu retro PRL. Troszkę im w tym pomogli Kasia, Łukasz i Kaziu Fons, Gienia i Marian Jasiorowscy, Iwona i Marek Grzywacz, Heniu Robaszewski, Agatka, Ulka i Jacek Grzywacz, oraz chłopaki z TV Wizja z Piły Jacek Tobolski i Szymon Chwaliszewski. W weselnym korowodzie nie zabrakło traktorów i poczciwego STARA. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. CAN, Fot. Skansen Łochowice

46


imprezy

Weteran Traktor

PO RAZ CZWARTY W ŁAZACH

Wśród uczestników zlotu dopisywały humory. Nic dziwnego, gdyż pogoda była wyśmienita

Mała wieś nad Bałtykiem Łazy koło Mielna ma chyba ok. 40 stałych mieszkańców, ale w okresie letnim gości kilka tysięcy turystów. Na początku sezonu letniego od czterech lat głośniej jest o małych Łazach, niż znacznie większym Mielnie oddalonym o 12 km. Wywiady w telewizji, wstawki w Teleekspresie, reportaże w TVN. To wszystko zasługa sołtysa Łaz Marka Popławskiego, który skromnymi środkami od czterech sezonów organizuje zloty starych traktorów. Impreza nabrała takiego rozmachu, że pod względem wielkości i prestiżu ulega tylko najstarszemu Festiwalowi Traktor i Maszyna we Wilkowicach. W tym roku po raz pierwszy wzię-

li udział trzej kolekcjonerzy ze Szwecji, którzy przyjechali na kołach. Promem do Świnoujścia i dalej wspólnie z Polakami. Na kołach ponownie przyjechał z Czech Martin Havelka. Niewątpliwie największym wyczynem był ponowny przyjazd na kołach dwoma Bombajami z Bielska Białej Jacka i Kamila Horników. Trasę ok. 700 km pokonali w trzy dni. To świetna reklama dla ich firmy, która zajmuje się profesjonalnie remontami i odbudowa zabytkowych traktorów. Jak zwykle największym powodzeniem cieszyły się ,,mokre” przejazdy traktorami po plaży. Często traktory grzęzły w piasku i wyciągane były przy pomocy specjal-

nego mocnego ciągnika lub KRAZ-a. Na tegoroczny zlot zjechało się ok. 90 traktorów, a wyjazd i prezentacja uczestników na deptaku w Mielnie zgromadziła chyba wszystkich turystów z Mielna i okolicy. Ilość wykonanych zdjęć i nakręconych filmów z tego wydarzenia na pewno przyczyni się do pozytywnej reklamy Mielna i okolicy. Ostatnio dotarły do nas informacje, że nad przyszłoroczną imprezą gromadzą się ,,czarne chmury”. Miejmy nadzieję, że uda się rozwiać ,,czarne chmury” i w połowie czerwca Łazy i Mielno, ponownie zobaczą i usłyszą Zetory, Ursusy, Bumbaje i Bulldogi. A jak było w tym zobaczcie sami. CAN, Fot. A. Cieślik

DALSZY CIĄG FOTORELACJI ZE ZLOTU W ŁAZACH NA STR. 48 i 49

47


relacje z imprez

48

Weteran Traktor


relacje z imprez

Weteran Traktor

49


na filmowym planie

Weteran Traktor

SYMFONIA FABRYKI URSUS

Na planie filmu w dawnej fabryce Ursusa

Symfonia Fabryki Ursus, to robocza nazwa pełnometrażowego filmu o upadłych zakładach Ursus. Przez kilka dni w kręceniu scen do tego filmu brali udział kolekcjonerzy prawie z całe Polski. Film opowiada o ludziach tam pracujących i ciągnikach, które świadczą o jego historii. Producentem filmu jest „Studio Wajda’’ z Warszawy, a reżyserem Jaśmina Wójcik, pracująca wraz z rewelacyjną ekipa. Na jej apel do Warszawy zjechało blisko 20 Ursusów z różnych regionów Polski. Cztery dni od rana do wieczora przyniosły mnóstwo materiału do filmu. Które sceny będą wykorzystane nikt nie wie. Wiemy na pewno, że sceny do filmu zaczęły się jeszcze w 2016r i będą kręcone jeszcze jesienią 2017r. Premiera przewidywana na wiosnę 2018r. Ekipa biorąca udział w nagraniu bezapelacyjnie rewelacyjna. Młodzi ludzie bardzo komunikatywni i atmosfera rodzinna. Bardzo dziękujemy za zaproszenie. Do Warszawy na plan filmowy w miejscu po dawnych Zakładach Ursusa zjechali: Marek Kropidłowski z Ursusem C 45 Rafał Staniszewski z Ursusem C 451 Gienia i Marian Jasiorwscy z Ursusem C 328

◘ 50

Załoga dawnej fabryce ursus oraz traktorzyści

Marian Figel z Ursusem C 328 Urszula Grzywacz z Ursusem C 325 Jacek Grzywacz z U 308 Andrzej Mirowski z Ursusem C 45 i C 25 Grzegorz Matusik z Ursusem C 328 Ewa i Marcin Muszyńscy z Ursusem C 45 Andrzej Kazimierczak z Ursusem C 45 Marcin Obałek z Ursusem C 328 Michał Piotrowski z Ursusem C 355 Walenty Bednarz z Ursusem C 45 Jacek Wasiewski z Ursusem C 330 Zbigniew Dębski z Ursusem C 328 Ciągniki Magazynu Motoryzacji Polskiej z Kąkolewic: Andrzej Staniewski z Ursusem C 45 Michał Gapiński z Ursusem 4011 Ponadto w filmie udział wzięli Marcin Kroc i Marek Grzywacz jako rezerwa. Jacek Grzywacz


galeria

Weteran Traktor

Agresywny Ursus wykonany przez Agnieszkę - nastoletnią córkę kolekcjonera Piotra Ciądera. Więcej prac www.facebook.com/atelieraiko/

OGŁOSZENIA DROBNE KUPIĘ URSUS 308, DZIK 2, 21, JAROMKA - traktorki oraz części do nich KUPIĘ MOTOROWERY POLSKIE Z LAT PRL KUPIĘ SYRENA - części kontakt: 607 350 404 Drobne części do C 45 posiadam. KUPIĘ lampy do Ursusa C 45 17 cm. Sprzedam duże lampy przednie do Ursusa C 45 19cm 3 szt. Zetor super 50 na części niekompletny sprzedam. Części drobne do Zetora 25 sprzedam KUPIĘ Jaromkę lub części. Oryginalne siedzenie z początków produkcji do Zetora 25 sprzedam lub zamienię. Nowa produkcja na wzór oryginału. kontakt: 728 981 960 SPRZEDAM/oferuję części do ciągników Ursus C45 i Lanz: -tłumiki, błotniki, kierownice, filtry powietrza, siedzenia oraz inne części. kontakt: Bronikowo – 65 518 97 56 KUPIĘ do Zetora 50 Super - błotniki, obciążniki, wciągarkę, Zbieram literaturę oraz stare zdjęcia (czarno-białe) z ciągnikami i maszynami rolniczymi. kontakt: 607 955 163

51


Weteran Traktor

52