Page 1

Sieć lokalna wzmacnianie więzi sąsiedzkich w epoce mediów społecznościowych


Sieć lokalna Jak korzystać 

6

01 Ustanawianie połączenia Użytkownicy Propozycje

Cyberarcheologia Patrycja Swierż  40

Więcej technologii w przestrzeni 02 Transfer danych publicznej Aplikacje Keith N. Hampton 10 Działanie Instytucje dla lokalnych Spacer w czasie Jaśmina Wójcik 50 mieszkańców Synthia Griffin 56  16 SIMU  Mapowanie Helena Wawrzeniuk  58

Developers Up Yours Gram Hilleard 24 Oddolne praktyki i nowe relacje Karolina J. Dudek 

Cyfrowy pomnik Kornelia Dzikowska Patrycja Swierż  66 Kodowanie na Grochowie Ewelina Bartosik 74

32


Venessia  Udostępnianie Polen Performance 80 Cze Cze Olga Borawska  Sugestia oceanu Iza Smelczyńska  86 Poszerzanie rzeczywistości 03 Przerwa w dostępie Dwa Zeta Praktyki miejskie

112

114

120

Lokalność i oddolność w przestrzeni publicznej Martyna Ciszewska 92 SHIBAURA HOUSE 100 04 Sieć w realu Subiektywna definicja zakwasu, Przepis na chleb Łukasz Radziszewski 130

Warszawscy działkowcy Agnieszka Dragon 108

O projekcie 

134

Kolofon 

136


Sieć lokalna


Jak korzystać Do niedawna panowało przekonanie, że internet separuje od siebie ludzi, a jednak ostatnie lata wcale nie przyniosły społecznej izolacji. Więcej interakcji i poczucie więzi w epoce wszechobecnej technologii świadczą, że jest wręcz przeciwnie. Rozwój mediów społecznościowych pozwolił wykreować nie tylko chwilowe wspólnoty, ale i nowe typy trwałych relacji społecznych ściśle związanych z miejscami

6


7

W ostatnim czasie powstało wiele różnego rodzaju inicjatyw wewnątrz mediów społecznościowych lub opartych na zasadach ich działania. Dzięki nim możliwe jest dziś łączenie się ludzi o wspólnych zainteresowaniach i tworzenie grup wspólnych interesów w szerokiej skali - od potrzeby poznania własnego otoczenia do realizacji projektów angażujących społeczności. Jak użytkownicy mogą wykorzystywać narzędzia oddolnej partycypacji w sieci, aby zwrócić uwagę mediów, instytucji i urzędników istotne dla nich kwestie związane z najbliższym otoczeniem? Czy internet może służyć do budowania nowych relacji społecznych lub poczucia więzi lokalnych? Zaprezentowane w tej publikacji obserwacje i opisy projektów inicjowanych przez mieszkańców lub zaproponowane przez artystów mogą stanowić nowy głos w dyskusji dotyczącej zaangażowania użytkowników technologii będących również członkami konkretnych społeczności zainteresowanych losami zmieniających się wokół nich przestrzeni.

teksty / wywiady projekty / aplikacje miejsca

Jak korzystać

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak dużą rolę w powstawaniu nowych inicjatyw w naszej okolicy odgrywa technologia. Kooperatywy spożywcze, garażówki i spacery miejskie to tylko niektóre przykłady. Ponowne zainteresowanie ekologią i zdrową żywnością oraz jakością przestrzeni publicznej zawdzięczamy też w dużej mierze internetowi. Wraz z pojawieniem się mediów społecznościowych zmienił się nie tylko sposób, w jaki się komunikujemy, ale również to, jak postrzegamy naszą najbliższą okolicę. Trudno sobie dziś wyobrazić nie tyle sam brak technologii, która stała się podstawowym narzędziem dzięki wykorzystaniu różnych urządzeń i aplikacji, ile brak relacji, które dzięki niej utrzymujemy.


01


Ustanawianie połączenia / Użytkownicy / Propozycje


Więcej technologii w przestrzeni publicznej Keith N. Hampton

Keith N. Hampton jest wykładowcą komunikacji, polityki społecznej i mediów społecznościowych w School of Communication and Information oraz profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Komunikacji i Wydziale Socjologii w Rutgers University w New Brunswick. Otrzymał tytuł doktora socjologii na Uniwersytecie w Toronto. Jego praca koncentruje się na związkach pomiędzy danymi, technologiami komunikacyjnymi, sieciami społecznościowymi, demokratycznym zaangażowaniem oraz miejskim środowiskiem. W swoim ostatnim badaniu Persistent and Pervasive Community: New Communication Technologies and the Future of Community analizował wpływ stałego kontaktu z siecią i poszerzającej się świadomości użytkowników dzięki mediom społecznościowym, w tym takie reakcje jak stres, społeczną izolację, polityczną partycypację i potrzebę wygłaszania opinii.

rozmawia Romuald Demidenko

10


Więcej technologii w przestrzeni publicznej

11

Media społecznościowe pozwoliły ludziom łączyć się w sieci kontaktów i współpracy na rzecz zmian w ich najbliższej okolicy. Dowodem na to jest liczba obserwowanych konsultacji społecznych, spacerów i projektów artystycznych odbywających się w konkretnych kontekstach oraz nastawionych na interakcje z lokalnymi mieszkańcami. Chciałbym zapytać o początek badania dotyczącego wszechobecności technologii. Skąd wziął się pomysł, żeby zestawić ze sobą dwa tak pozornie odległe obszary, jak technologia i aktywność w przestrzeni publicznej? Wszystko zaczęło się pod koniec lat 90., kiedy pojawiły się pierwsze obawy, iż internet może mieć destrukcyjny wpływ na interakcje sąsiedzkie oraz na poczucie więzi z lokalną społecznością. Obaw tych nie potwierdzały obserwacje, które

prowadziłem w ramach badania mojego własnego otoczenia na nowo oddanym, nowoczesnym osiedlu na obrzeżach miasta. Podczas gdy inni oczekiwali, że mieszkańcy tej społeczności będą izolować się w swoich domach, łącząc się z jakąś abstrakcyjną globalną wioską kosztem własnej rodziny i sąsiadów - stwierdziłem, iż w rzeczywistości coraz bardziej angażują się w lokalne interakcje. Zauważyłem, iż korzystają oni z poczty elektronicznej i innych narzędzi po to, aby poznać swoich sąsiadów, nawiązać rozmowę online, którą mogą kontynuować na ulicy i radzić sobie z sytuacjami kryzysowymi dotyczącymi wspólnoty. To skierowało moje zainteresowania ku refleksji nad tym, w jaki sposób nowe technologie wpływają na codzienne życie, na kontakty sąsiedzkie, aż w końcu –

Keith N. Hampton

Schody prowadzące do Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, 2010 © Keith N. Hampton


w miarę jak technologia stała się bardziej mobilna – na interakcje w przestrzeniach publicznych. Wydaje się, że dziś media społecznościowe pomagają lepiej rozpoznać nasze otoczenie i jego różne cechy. Dzięki temu łatwiej znaleźć interesujące miejsca w okolicy, a to zwiększa prawdopodobieństwo, że będziemy spędzać więcej czasu poza domem. Z twojego badania wynika także, iż daje to ludziom szansę częstszego przebywania z innymi. Czy to oznacza, że wcześniej było inaczej? Tak, zaobserwowaliśmy, że najaktywniejsi użytkownicy mediów społecznościowych i innych technologii sieciowych częściej i dłużej spędzają czas w przestrzeni publicznej. To odkrycie jest sprzeczne z tym, czego wielu by oczekiwało. Istnieje tendencja do mówienia o przestrzeniach publicznych w duchu wspominania dawnych dobrych czasów. Jednak wyobrażenia o przeszłości są często zniekształcone przez naszą pamięć. Niedawno mieliśmy możliwość przeanalizowania dużej liczby filmów z początku lat 80. prezentujących ludzi spacerujących po ulicach i innych przestrzeniach publicznych dużych miast. Powróciliśmy do tych miejsc i sfilmowaliśmy je ponownie, porównując potem oba zarejestrowane materiały. Okazało się, że częściej spacerowano samotnie 30 lat temu niż dziś, a interakcje między przechodniami stały się bardziej różnorodne. W przeszłości nie tylko samotne kobiety rzadziej pojawiały się w przestrzeniach publicznych - także pary rzadziej przebywały tam razem. Dziś ludzie cenią sobie

towarzystwo, co więcej - częściej wchodzą w interakcje z nieznajomymi. Nie da się zaprzeczyć, że ludzie korzystają z telefonów i innych urządzeń mobilnych, dzieje się to jednak przeważnie wtedy, gdy są sami.

Zaobserwowaliśmy, że najaktywniejsi użytkownicy mediów społecznościowych częściej i dłużej spędzają czas w przestrzeni publicznej. To odkrycie jest sprzeczne z oczekiwaniami i tendencją do wspominania dawnych dobrych czasów

12


Więcej technologii w przestrzeni publicznej Keith N. Hampton Heather & Ivan Morison, The Skirt of the Black Mouth Š Wig Worland


Czy możesz opowiedzieć więcej o metodologii badania? Analiza polegała na porównaniu modeli interakcji w przestrzeni publicznej w przeciągu 30 lat. Zbadaliśmy zachowanie i cechy 143 593 osób w czterech obszarach na podstawie filmów poklatkowych nakręconych w 1979 i 1980 roku oraz nagrań wideo z tych samych przestrzeni zrobionych między rokiem 2008 a 2010. Wszystkie filmy, które analizowaliśmy, były wykonane ze stacjonarnych punktów widokowych z wykorzystaniem kąta zapewniającego taką widoczność pieszych, która pozwalała określić ich aktywność w grupie i pewne indywidualne cechy. Te cztery lokalizacje to Chestnut Street pomiędzy 10. i 11. ulicą w Filadelfii, Downtown Crossing w Bostonie, chodnik w północno-zachodnim rogu Bryant Park w Nowym Jorku oraz schody prowadzące do Metropolitan Museum of Art. W każdym rejonie badacze kodowali ludzi ze względu na cztery cechy: płeć, wielkość grupy, pozostawanie w jednym miejscu i korzystanie z telefonu. Jakiego rodzaju więzi są obecnie budowane dzięki technologii lub niezależnie od niej? To świetne pytanie. Nie stwierdziliśmy żadnego związku pomiędzy wykorzystaniem technologii a tendencją do izolacji lub posiadaniem mniejszej liczby bliskich. Przeciwnie, korzystanie z internetu, telefonów i innych sieciowych urządzeń wiąże się z posiadaniem większej liczby przyjaciół, częstszym kontaktem z bliskimi i z bardziej różnorodną siecią znajomych. Narzędzia technologii

nie zastępują interakcji na żywo, lecz są dodatkiem do istniejących już kontaktów ze znajomymi i rodziną, dając nową możliwość utrzymywania kontaktu z tymi, którzy inaczej byliby dla nas trudno dostępni. Co jest najbardziej zaskakującym wnioskiem z tego badania? Jestem zaskoczony niezamierzonymi rezultatami korzystania z mediów społecznościowych i technologii. Zwykle zakładamy, że najwięcej wspólnych cech mamy z naszym kręgiem towarzyskim. Owo poczucie podobieństwa opiera się głównie na naszych założeniach na temat zachowań i przekonań naszych najbliższych - serwisy społecznościowe dają jednak nowy wgląd w zainteresowania, przekonania i ich aktywności. Poprzez zamieszczanie zdjęć, aktualizacje statusów i tym podobne widzimy ich udział w wydarzeniach, których byśmy się po nich nie spodziewali, zaangażowanie w akcje polityczne, o których byśmy inaczej nie rozmawiali i widzimy różne dobre i złe rzeczy, które spotykają ich i ich rodziny - jak utrata pracy czy choroba dzieci. Choć mamy skłonność do niedoceniania tych okruchów informacji, uważając je za trywialne i nieznaczące, to jednak dostarczają one dużo nowych wiadomości Niespodziewanie widzimy wokół nas społeczną różnorodność, która najprawdopodobniej wcześniej była niewidoczna. Ta świadomość ma nieoczekiwany wpływ na to, jak kształtujemy swoje opinie, jak głosujemy podczas wyborów, na

14


Więcej technologii w przestrzeni publicznej

ile jesteśmy chętni, aby angażować się w polityczne protesty i na ile identyfikujemy się z otaczającymi nas ludźmi.

15

Czy myślisz, że sposób, w jaki technologia koresponduje z przestrzenią publiczną może również odnosić się do Europy Środkowej czy konkretnie - Polski, gdzie mamy właściwie więcej parkingów niż parków? Zarówno kawiarnie czy sklepy, jak również ogólnodostępne przestrzenie publiczne mogą stwarzać możliwość interakcji. Im bardziej ludzie korzystają z nowych technologii i im bardziej te technologie stają się mobilne, tym więcej sposobności do spędzania tam czasu. Pierwszym ważnym krokiem jest dostarczanie w tych miejscach technologicznej infrastruktury, która mogłaby te interakcje wspomagać. Infrastruktura - bezprzewodowy dostęp do internetu czy stacje

dokujące do ładowania urządzeń - nie tylko wspiera technologię, ale daje też pretekst do spędzania czasu poza domem. Jej rozwój zmniejsza bariery i doprowadza do kontaktu między rozmaitymi grupami. Łączenie ludzi w przestrzeni publicznej może być źródłem kolektywnego doświadczenia i nawet jeśli to doświadczenie jest tylko chwilowe, to może ono pomóc w pokonywaniu ograniczeń i pobudzaniu poczucia więzi.

Keith N. Hampton

Schody prowadzące do Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, 1979 © Project for Public Spaces


Instytucje dla lokalnych mieszkańców Synthia Griffin

rozmawia Dorota Pabel

Tate Modern oglądane od strony katedry Św. Pawła, Londyn © Wikimedia Commons

Synthia Griffin jest kuratorką programu o nazwie Regeneration & Community Partnerships w Tate Modern w Londynie od 2007 roku. Jest odpowiedzialna za realizowane we współpracy z artystami projekty, których celem jest podniesienie zaangażowania lokalnych mieszkańców w kontekście przemian najbliższej okolicy i trwającej właśnie rozbudowy jednej z najbardziej znaczących instytucji sztuki na świecie. Jednym z rozwijanych przez nią projektów była zapoczątkowana we współpracy z artystą Ahmetem Öğütem platforma wymiany wiedzy o nazwie Silent University adresowana do społeczności migranckich i uchodźców (2012). Początkowo pracowała w zespole edukatorów jako koordynatorka programu eksperymentalnych projektów i wydarzeń adresowanych do rodzin i społeczności (2005-2007). Swoje zainteresowanie praktyką partycypacyjną rozwijała pracując dla wielu organizacji i instytucji lokalnych m.in. nad projektem sztuki publicznej ze współczesnymi artystami eksplorującymi jej znaczenia i relacje przestrzenne w krajobrazie.

16


Synthia Griffin Instytucje dla lokalnych mieszkańców

17

Heather & Ivan Morison, The Skirt of the Black Mouth © Wig Worland


Muzea sztuki współczesnej to globalne instytucje zlokalizowane w określonym miejscu w przestrzeni miasta. Jak wygląda relacja między tym co globalne a tym co lokalne w przypadku Tate Modern? Tate Modern to potężna, globalna instytucja sztuki. Jest obecna we wszystkich wymiarach o których wspomniałaś, choć za każdym razem w nieco innym charakterze. Na poziomie globalności istotna jest obecność online. Duża część naszych odbiorców pochodzi z różnych stron świata i odkrywa Tate Modern między innymi poprzez platformę Tate Channel; ponadto galeria co roku odwiedzana jest przez setki turystów, statystycznie to duża część naszych gości. Dzięki sieci partnerskiej Tate Plus realizujemy misję muzeum w całym regionie, wychodząc z kolekcją poza najbliższe otoczenie, w różne części Wielkiej Brytanii. W końcu - jest i tożsamość lokalna. Bankside, czyli okolica w której obecnie się znajdujemy, przez wiele lat była terenem opuszczonym i nieco zapomnianym. Brakowało rozwiniętej komunikacji i infrastruktury. Millennium Bridge, południowa linia metra oraz inne inwestycje zostały tu wprowadzone wraz z pojawieniem się Tate Modern. Tym samym obszar Bankside silniej zaistniał w świadomości mieszkańców Londynu. Wcześniej nie była to popularna dzielnica, choć nie brakowało jej własnego, unikalnego charakteru. Musieliście być świadomi, iż pojawienie się Tate Modern będzie wielką zmianą dla całej dzielnicy. Dlaczego ważne było nawiązanie kontaktu ze społecznością lokalną już na samym początku?

Rzeczywiście, w tej stosunkowo mało popularnej okolicy w ciągu roku zaczęło się tu przewijać około 5 milionów ludzi. Czuliśmy odpowiedzialność za sprowadzenie tak dużego przedsięwzięcia do Bankside, świadomi konsekwencji, jakie się z tym faktem wiążą. W jaki sposób możemy jako instytucja kultury - angażować się w lokalne sprawy, w nasze sąsiedztwo, które w bardzo krótkim czasie przeszło tak gwałtowne zmiany. I tak, jeszcze zanim oficjalnie otwarto galerię, mieszkańców dzielnicy zabraliśmy na wycieczkę po jej niewykończonym jeszcze wnętrzu. Powoli, krok po kroku, angażowaliśmy ich w proces tworzenia instytucji i oswajaliśmy z tym miejscem. Cały ten proces trwał 5 lat, może nawet dłużej. Jak mieszkańcy zareagowali na Tate Modern? Początkowo uważali, że galeria tak naprawdę nie jest miejscem dla nich. Wcześniej było tu pusto, a trawniki i zieleń służyły głównie jako miejsce spacerów z psami. Wczesne badania potwierdziły również naszą obserwację, że na wystawy raczej nie przychodzą rodzice z małymi dziećmi. Sama architektura Tate bywa odbierana jako onieśmielająca i niedostępna. Jacques Herzog i Pierre de Meuron swoim projektem zrobili ukłon w stronę historii tego budynku, który wcześniej był elektrownią, poprzez zachowanie przestrzeni spektakularnej hali turbin i innych, mniej widocznych miejsc o specyficznym charakterze. Publiczności, która nie przychodziła wcześniej do galerii sztuki lub takiej, dla której sztuka współczesna jest czymś nowym, zawsze towarzyszyła


społecznościowy, który powstał jako efekt przeprowadzonych przez nas konsultacji - starsi ludzie, których dużo tu mieszka, marzyli o zieleni, miejscach do spacerów, odpoczynku i zadumy. Mieliśmy małą działkę, wspólnie z sąsiadami zaprojektowaliśmy ją na kształt ogrodu. Teraz ma on ponad 1000 zarejestrowanych użytkowników, którzy się nim opiekują i odwiedzają kiedy tylko mają na to ochotę.

Something & Son, Botanical Bar © Wig Worland

19

Jakie to były projekty? Przez pierwsze pięć lat prowadziliśmy program dedykowany rodzicom z małymi dziećmi, którzy mieszkali w naszej okolicy. Przekonywaliśmy, że galeria może być dla nich zasobem, miejscem, w którym także warto spędzać czas. Przestrzenie, takie jak na przykład hala turbin, dają dzieciom sporo wolności, nie ma tam szczególnych restrykcji. Następnie skoncentrowaliśmy się na programach skierowanych konkretnie do społeczności lokalnej. Dobrym tego przykładem jest ogród

Staramy się zdemokratyzować także część przestrzeni w galerii i robimy to poprzez działania takie jak klub filmowy, który powstał w odpowiedzi na brak kina w nabliższej okolicy. Wielokrotnie podkreślasz, że działania, jakie udało się wam zrealizować, powstały razem z mieszkańcami jako efekt rozmowy - nie zostały im przez instytucję narzucone. Dokładnie tak. Gościmy u siebie grupę reprezentantów lokalnej społeczności, która spotyka się już od niemal 10 lat. To, do czego dążymy, to

Synthia Griffin Instytucje dla lokalnych mieszkańców

niepewność i obawy. Ludzie bywają niechętni, aby w większym stopniu zaangażować się w działalność Tate. Częściowo ma na to wpływ architektura, a częściowo sama prezentowana tam sztuka. Wiele osób czuje, że to nie dla nich. Musieliśmy pracować w konsekwentny sposób, aby oswoić mieszkańców z naszą działalnością, co udało się dzięki realizacji różnego rodzaju programów.


20


21

Ogród społecznościowy obok Tate Modern © Wig Worland


zaproponowanie dialogu, prawdziwej rozmowy. Obecnie prowadzimy dyskusje na temat nowego budynku i możliwości, jakie wiążą się z naszą rozbudową. Pole do działania jest ograniczone, jednak staramy się wprowadzić mechanizmy, dzięki którym głos mieszkańców będzie miał realny wpływ na podejmowane decyzje. Wiele działań wymyślamy wspólnie na spotkaniach i wydarzeniach, w trakcie rozmów, wymieniając się pomysłami i inspirując nawzajem. Nasze podejście jest jednak nietypowe w porównaniu z innymi bardziej tradycyjnymi galeriami. Obecnie trwają prace nad rozbudową Tate Modern od południowej strony. Podejrzewam, że to nie tylko budynek, ale cały szereg inwestycji w okolicy? Jednym z planów dotyczących inwestycji jest utworzenie trasy z północy na południe przez sam środek galerii. Południowa strona to ta, gdzie ludzie żyją i pracują, czyli na tyłach budynku. Tymczasem goście przychodzą od strony północnej przez Millennium Bridge, prosto do hali turbin. Po raz pierwszy zatem Tate Modern będzie miało wejście od południa, a przed nim otwarty plac miejski. Ściśle współpracujemy z Better Bankside, czyli organizacją skupiającą lokalne firmy i z Bank South Urban Forest, inicjatywą zajmującą się dbaniem i wprowadzaniem rozwiązań związanych z zazielenianiem przestrzeni miejskiej. Rozbudowa Tate Modern nie dotyczy oczywiście samej galerii - oznacza kolejne zmiany w całym rejonie, umożliwiając dalszy rozwój południowych dzielnic Londynu jako istotnych dla całego miasta.

Skala i wszechstronność działań jakie podejmujecie jest imponująca. Zastanawia mnie tylko czy mieszkańcy rzeczywiście tego potrzebują i chcą uczestniczyć. Mówiąc szczerze, większość z nich uczestniczy. Może dlatego, że przez ostatnie 15 lat pracowaliśmy na tyle intensywnie i świadomie, że wypracowaliśmy dobre relacje z bardzo różnymi grupami odbiorców. Jesteśmy tu na dłużej, działamy więc razem. Zazwyczaj ludzie są otwarci, chociaż zdarza się, iż cynicznie odnoszą się do zmian zachodzących w przestrzeni Londynu. Dotyczy to zwłaszcza gentryfikacji. Na szczęście, jako instytucja kultury jesteśmy traktowani przychylnie. To, co jesteśmy w stanie zaoferować, to dawanie impulsu do działania. Być może gdyby było nas więcej, nasza praca miałaby dużo większą moc oddziaływania. Nie zawsze jesteśmy w stanie zgodzić się na wszystko, ale staramy się być otwarci, stwarzać okazje do mówienia “tak” kiedy tylko jest to możliwe. W zeszłym roku pracowaliśmy wokół wystawy Matisse’a, który zaprojektował kaplicę w Vence, stworzył witraże i ornaty dla księży. Zgłosili się do nas członkowie pobliskiego kościoła, byli bardzo zainteresowani postacią artysty i duchowym wymiarem jego twórczości. Zapytali czy możemy coś razem zrobić, zaproponowałam żebyśmy spróbowali czegoś niedużego. Pracowaliśmy z artystami, którzy pomogli odtworzyć ornaty. Teraz w tym kościele księża ich używają. Podczas oprowadzania po wystawie, projekty zostały pokazane szerszej publiczności.

22


23

Synthia Griffin Instytucje dla lokalnych mieszkańców

Mieliśmy małą działkę, którą wspólnie z sąsiadami zaprojektowaliśmy na kształt ogrodu. Teraz ma ponad 1000 zarejestrowanych użytowników, którzy się nim opiekują i odwiedzają, kiedy tylko mają na to ochotę

Czasami jest tak, że duże instytucje ustalają program rok na przód i kiedy zostaje zatwierdzony, to nie ma już miejsca na zmiany i elastyczność. To może tworzyć napięcia i wywoływać nieprzyjemne wrażenie na mieszkańcach, których zapraszasz do rozmowy, a później nie możesz zrealizować wynikających z niej działań. Dlatego staramy się zrobić obie rzeczy na raz. Mamy długoterminowe cele i plany na przyszłość, jednak zostawiamy też sobie przestrzeń na mówienie przychodzącym do nas mieszkańcom “tak”.


Developers Up Yours Gram Hilleard

24


Projekt brytyjskiego artysty Grama Hillearda Developers Up Yours składa się z serii kart pocztowych, które prezentują własne obserwacje artysty i porównanie charakterystycznego języka wykorzystywanego przez deweloperów z obrazami faktycznych miejsc po tzw. rebrandingu. Forma pocztówek pozwala, w większym stopniu niż w przypadku tradycyjnej wystawy, odwrócić bieg zdarzeń i jako obiekt artystyczny jest dystrybuowana w sposób analogiczny do przesyłania znajomym lub członkom rodziny wspomnień z wakacji. Hilleard motywuje realizację swojego projektu osobistym doświadczeniem jako rdzennego Londyńczyka, którego rodzina od ponad 200 lat zamieszkuje okolicę Elephant and Castle, obszaru wzmożonej gentryfikacji, na południe od centrum miasta.

25

Developers Up Yours Gram Hilleard

Gentryfikacja globalnych miast przyczynia się do zmian nie tylko w ich przestrzennym pejzażu, ale przekłada się również na konkretne procesy społeczne. Wiele dzielnic w Londynie zostało zdominowanych przez inwestycje deweloperskie co miało być częścią daleko posuniętej “rewitalizacji” miasta m.in. w związku z olimpiadą w 2012 roku. Wraz z tymi zmianami wzrastają gwałtownie ceny nieruchomości, pozbawiając mieszkańców możliwości korzystania z przywileju mieszkania w tzw. prestiżowych lokalizacjach i zmuszając ich do zmiany miejsc zamieszkania na tanie peryferia.


26


27


28


29


30


31


Oddolne praktyki i nowe relacje Karolina J. Dudek

rozmawia Romuald Demidenko

Spacer po Grochowie, wrzesień 2014. Prowadzenie: Rafał Dąbrowiecki (Butem po Wawie). Fot. Karolina J. Dudek.

Karolina J. Dudek – doktor nauk społecznych w zakresie socjologii, absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN (studia doktoranckie), zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz podyplomowych studiów w zakresie filologii polskiej (Instytut Polonistyki Stosowanej UW). W swojej praktyce łączy transdyscyplinarne podejście do badań nad współczesnością, zajmując się antropologią zarządzania i historii, socjologią wiedzy, muzealnictwem oraz wizualnością w kulturze. Obecnie współtworzy grupę badawczą projektu Oddolne tworzenie kultury, w ramach którego zajmuje się badaniem oddolnych praktyk kulturowych, praktyk instytucjonalnych oraz relacji między nimi. Jest współautorką festiwalu Obrazy różnorodności kulturowej i dziedzictwa. Publikowała m.in. w „Kulturze i Społeczeństwie”, „Kulturze i Edukacji”, „Kulturze – Historii – Globalizacji”, „Etnografii Nowej”, „Muzealnictwie”, „Op.cit.”, „Kwartalniku Filmowym” i kilku tomach zbiorowych. www kulturaoddolna.pl

32


33

W tekście dotyczącym spaceru miejskiego można znaleźć porównanie do performansu. Jak rozumiecie performatywność spaceru? Spacer jest rodzajem performansu w tym sensie, że przewodnicy wykorzystują opowieści, swoje ciała i technologię do tworzenia pewnego rodzaju wykonania kulturowego. Spacerujący współtworzą to wykonanie przez zadawanie pytań, uzupełnianie lub kwestionowanie opowiadanych historii.

To, o czym teraz rozmawiamy, to część badań prowadzonych w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej, które kładą nacisk na pokazanie tego, że ludzie sami tworzą kulturę, a instytucje powinny się od nich uczyć. Antropolodzy z IEiAK od lat prowadzą badania, ale do tej pory nie było okazji, by przyjrzeć się pewnemu typowi zjawisk w różnych miejscach. Powstał zatem pomysł na przeprowadzenie badania uwzględniającego specyfikę lokalną, którego celem byłoby zebranie i zestawienie ze sobą obserwacji z różnych miejsc, pokazanie różnic i podobieństw generowanych przez odmienne konteksty. * Tego typu badania nazywamy wielostanowiskowymi. To metodologia umożliwiająca badanie zjawisk, które trudno zlokalizować w jednej przestrzeni zamkniętej geograficznie. Postanowiliśmy skoncentrować się na tym, co ludzie robią w ramach działalności społeczno-kulturalnej, przy czym my rozumiemy kulturę szeroko. Nie mówimy o uczestnictwie w kulturze – tak jak to często się pojawia w dyskursie publicznym i medialnym – rozumianym np. jako chodzenie do teatru. Rozumiemy uczestnictwo w kulturze jako działalność twórczą, aktywną. To nie jest wąska i elitarna dziedzina, ale coś, co jest uprawiane przez ludzi w bardzo różny sposób. Podkreślamy, że z kultury nie

Oddolne praktyki i nowe relacje

Hubert Knoblauch argumentował, że prezentacje Powerpoint nie są jedynie tekstami, lecz performansami. My pokazujemy, że takimi kulturowymi wykonaniami są też spacery. Nie można ich redukować ani do wygłaszanego tekstu, ani do działań przewodnika.

Karolina J. Dudek

Jeszcze do niedawna panowało przekonanie, że technologia separuje ludzi od siebie, a dziś mówi się coraz więcej o możliwościach korzystnego wpływu internetu na relacje między nimi. Spacer miejski jako fenomen technologiczny to spore odkrycie, choć zapewne znajdą się przeciwnicy takiej teorii. Pewnie tak, ale mamy tę teorię dobrze ugruntowaną w materiale terenowym. Spacery miejskie, które badaliśmy, to spacery organizowane przez przewodników - oddolnie, w ramach różnych typów działalności półformalnych, a także w ramach działalności różnych organizacji i instytucji. Uczestnikami są mieszkańcy Warszawy. Zdarza się, że biorą w nich udział także turyści, ale przede wszystkim są to jednak miejscowi. Technologia współtworzy ten fenomen spacerowania na trzech poziomach. Usprawnia ich organizowanie, np. na Facebooku, wspiera przewodników w przekazywaniu wiedzy (nagłośnienie, tablety z materiałami, wydruki fotografii), a także umożliwia dzielenie się tym doświadczeniem i przekazywanie dalej zdobytej czy wypracowanej wiedzy (media społecznościowe, blogi).


można być wykluczonym, bo wszyscy w niej funkcjonujemy i angażujemy się w nią na różne sposoby. Staramy się też przełamać dychotomię języka, którego się używa, kiedy mówi się o kulturze. Jakie typy działań zatem badaliście? Co was interesowało? Zależało nam na tym, żeby zwrócić uwagę na rzeczy, których na co dzień nie dostrzegamy, bo wydają się oczywiste oraz na pokazaniu, co się dzieje w trzech domenach: działalności oddolnej, instytucjonalnej - tworzonej odgórnie, i tej sferze pomiędzy − sferze przenikania. W trakcie badań okazało się, że ta sfera „pomiędzy” jest największa, bo instytucje też są tworzone oddolnie, a ludzie je tworzący funkcjonują między domenami i wykorzystują różne tryby działania, żeby mieć jak największą sprawczość. Czasami skuteczniej jest działać oddolnie, a czasem – jako instytucja. Instytucje muszą też dostosowywać swoje działanie do tego, czym w danym momencie ludzie żyją, ale ponieważ siedząc w instytucji nie ma się czasu na sprawdzenie, czym jest kultura, to tu otwiera się pole dla antropologów. Spacer miejski jest właśnie takim zjawiskiem, które ewoluowało w trakcie naszych badań trwających trzy lata. Dostrzegliśmy, że to jest taki nowy zwyczaj, który się rozwija. Opisaliśmy, jak to funkcjonuje i pokazaliśmy, że jest to znakomite narzędzie angażowania ludzi do wspólnego działania, tworzenia i przekazywania wiedzy. Może być wykorzystywane przez instytucje kultury, ale też przez organizacje społeczno-kulturalne z trzeciego sektora i w inicjatywach lokalnych. Często wiedza, która powstaje w wyniku badań prowadzonych na

uniwersytetach, nie jest wykorzystywana. Projektując te badania, wyszliśmy z założenia, że w tym przypadku chcemy wypracować wiedzę, która będzie miała zastosowanie praktyczne, opublikować inspirujące przykłady dobrych praktyk, zwrócić uwagę decydentów na działania, które mają efekty, więc warto je wspierać. Domy kultury i inne instytucje, które przez lata działały w określony sposób, odkryły w pewnym momencie, że to, co robią, przestało być „kupowane”. Nasze badania pokazują, co się zmieniło i dlaczego stare modele przestały działać. Opisują, jak dziś ludzie spędzają czas wolny, w co się angażują. Przy czym my się nie zajmujemy krytyką, my pokazujemy, jakie modele dziś się sprawdzają, rejestrujemy przykłady i przekazujemy je dalej. Czy możesz zdradzić jak pracowaliście nad badaniem? To badanie realizujemy w sześciu modułach, które są zlokalizowane w określonej przestrzeni: od skali miejskiej przez małomiasteczkową aż po wiejską. Badamy to, jak sploty rożnych czynników tworzą w danym miejscu określone sytuacje. Etnografia polega na tym, że siedzi się w jednym miejscu i patrzy się, jak to miejsce wygląda, co tam się dokładnie dzieje. Nie wycinamy przy tym jednego określonego kawałka rzeczywistości społeczno-kulturowej, tylko przyglądamy się temu, jak wygląda życie w danym miejscu, a potem na dalszym etapie poszukiwań, zaczynamy stawiać bardziej szczegółowe pytania. Specyfika etnografii polega też na tym, że nie zakłada się z góry, co się będzie badało, tylko właśnie patrzy się „co tu jest do badania”, oczywiście zawsze istnieją pewne założenia wyjściowe,

34


Spacer miejski jest zjawiskiem, które ewoluowało w trakcie naszych badań. Dostrzegliśmy, że jest to nowy zwyczaj, który się rozwija. Opisaliśmy jak funkcjonuje wskazując, że jest to świetne narzędzie angażowania ludzi do wspólnego działania

Co było najbardziej zaskakujące w badaniu? W trakcie badań spotykaliśmy z różnymi ludźmi w mniej lub bardziej formalnych sytuacjach. Zaciekawiło nas to jak wykorzystują różne tryby działań i technologię, aby budować kontakty. To właśnie oni tworzą miasto. Z naszych badań wynika, że niezwykle istotna dla podejmowania działań w mieście jest przestrzeń sprzyjającą kreowaniu nieformalnych relacji. Co ciekawe, spacery miejskie podczas których mogą się nawiązywać takie relacje, są wykorzystywane do tego, żeby poznawać ludzi i nawiązywać kontakty, dowiadywać się, co się dzieje w dzielnicy, co robią inni, a także do załatwiania spraw. Pojawiają się na nich mieszkańcy, lokalni działacze i aktywiści,

Oddolne praktyki i nowe relacje

Jakie jeszcze inne praktyki miejskie pojawiły się w trakcie? Były to różne praktyki, które zaistniały na Paca 40, a z drugiej strony działania kooperatyw. To, co jest charakterystyczne dla Grochowa, to bardzo mocne zakorzenienie w historii, tu się do niej wraca. To wydarzenia i działania tworzone częściowo oddolnie,

choć również inicjowane przez władze dzielnicy. Ta sfera historyczna dotyczy nie tylko historii przez duże ”H”, lecz także historii codzienności – tego, jak się w danym miejscu żyło i gdzie spędzało się czas, co i gdzie się kupowało itd. Ten ruch na rzecz upamiętniania historii lokalnej i zainteresowania miastem, znajduje wyraz w wielu różnych działaniach, m.in. w spotkaniach związanych z historią lokalną - Klub Kicia Kocia, projektach związanych z Kibucem Grochów - Stowarzyszenie im. Szymona An-skiego, starymi fotografiami - Stowarzyszenie Kraina i grupa Proszę Bardzo, starymi zakładami - Muzeum Warszawskiej Pragi, bazarem Szembeka i Universamem „Grochów” Stowarzyszenie Badawczo-Animacyjne Flâneur. Tego rodzaju inicjatywy angażują do wspólnego działania ludzi mających podobne zainteresowania oraz mieszkańców dzielnicy.

Karolina J. Dudek

najczęściej ulegają one jednak dużej transformacji. Tak właśnie było w przypadku tych spacerów. To, że się na nich skoncentrowaliśmy, było właśnie efektem badań.


36


37

Spacer po warszawskim Kamionku prowadzony przez Rafała Dąbrowieckiego (Butem po Wawie), styczeń 2015. Fot. Sławomir Sikora


a także radni. Podobnie jest w wypadku różnych wydarzeń upamiętniających organizowanych w dzielnicy czy festynów na placu Szembeka. Ludzie wykorzystują technologię do tworzenia różnego rodzaju wspólnot, ale budują je też i umacniają w trakcie spotkań. Brakuje przestrzeni publicznych, które można by do tego wykorzystać, natomiast świetnie nadają się do tego wszelkiego rodzaju wydarzenia. Przy okazji dyskusji o korzystnym wpływie mediów społecznościowych na budowanie relacji międzysąsiedzkich pojawia się też kwestia pewnej ekskluzywności technologii z której pewnie nie wszyscy korzystają. Czy w tym miejscu powinniśmy zadać sobie pytanie: jak można przeciwdziałać takim wykluczeniom? Wykluczenie cyfrowe to bardzo złożone zagadnienie i nie można go rozważać bez odniesienia do kwestii kompetencji cyfrowych. Tu może być trochę jak z przypuszczeniem o destrukcyjnym wpływie technologii na relacje między ludźmi – łatwo o uproszczenia, bazujące raczej na wiedzy potocznej niż oparte na badaniach praktyk, choć jest

Warsztaty z obsługi komputera dla seniorów okazały się bardzo popularne, co dowodzi, że wystarczy zapewnić odpowiednią przestrzeń. Również popularność mediów społecznościowych wśród starszych użytkowników pokazuje, że chcą i potrafią korzystać z internetu

Spacer po warszawskim Kamionku prowadzony przez Rafała Dąbrowieckiego (Butem po Wawie), styczeń 2015. Fot. Sławomir Sikora


Spacer po warszawskim Grochowie, styczeń 2013. Fot. Sławomir Sikora

39

w tym też trochę racji. Kompetencje cyfrowe bardzo różnie się rozkładają w społeczeństwie, niekiedy inaczej niż byśmy oczekiwali. Jest też kwestia tzw. samowykluczenia. Nie wszyscy wykorzystują w pełni swoje smartfony, które umożliwiają o wiele więcej niż tylko dzwonienie i wysyłanie wiadomości. Jedni nie potrafią, inni po prostu nie chcą. Zapytałam jednego z przewodników jak informacje o organizowanych spacerach docierają do mieszkańców w starszym wieku – licznie biorących udział – skoro pojawiają się raczej wyłącznie w sieci, na Facebooku. Nie potrafił udzielić odpowiedzi. Można przypuszczać, że ludzie przekazują sobie takie informacje lub proszą członków swojej rodziny o ich sprawdzenie. Warsztaty z obsługi komputera dla seniorów prowadzone przez Paca 40 okazały się bardzo popularne, co dowodzi, że wystarczy zapewnić odpowiednią przestrzeń i komfort uczenia się. Również popularność serwisu naszaklasa.pl wśród starszych użytkowników i społeczności z mniejszych miejscowości pokazuje, że te starsze pokolenia chcą i potrafią korzystać z internetu. Kiedy prowadziłam inne badanie i szukałam pracowników

*

„Oddolne tworzenie kultury. Wielostanowiskowe studium porównawcze” – projekt badawczy, dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, realizowany w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UW w latach 2013–2016 przez: dr. hab. Sławomira Sikorę (koordynator), dr. Piotra Cichockiego, mgr Maję Dobiasz, dr Karolinę Dudek, mgr Małgorzatę Kowalską, mgr Ewę Nizińską, dr Tomasza Rakowskiego, dr Katarzynę Waszczyńską, mgr Magdalenę Zatorską, prof. dr hab. Annę Wieczorkiewicz oraz studentów i doktorantów IEiAK UW.

Oddolne praktyki i nowe relacje

W jednym z wywiadów Andrzej Leder na pytanie o współczesne wspólnoty odpowiada, że tym pojęciem raczej nie można określać grup, które zawiązują się w sieci i mają raczej nietrwały charakter. Oczywiście wielu badaczy odwołuje się do rozumienia ugruntowanego w tradycji zapoczątkowanej przez Ferdinanda Tönniesa i jego rozróżnienia na Gemeinschaft i Gessellschaft. Wspólnota (Gemeinschaft) to na przykład zamknięta wieś, więzi oparte na regułach pokrewieństwa, kontrola społeczna i ogromna rola tradycji. Ja odnoszę się raczej do koncepcji wspólnoty działania, wspólnoty tekstualnej i wspólnoty wyobrażonej. Dla mnie inspirujący jest nurt organizational studies, bo daje mi narzędzia, żeby nazywać i analizować to, co badam. I to są zupełnie inne koncepcje wspólnoty. Koncepcja wspólnoty tekstualnej pozwala na przykład wytłumaczyć jak powstają określone środowiska dyskursywne wytwarzające modelowe opowieści i jak razem działają. Spacerujący i przewodnicy tworzą taką właśnie wspólnotę. Społeczności internetowe też są nowego rodzaju wspólnotami. Te nietrwałe wspólnoty domagają się rozszerzenia tradycyjnych pojęć.

Karolina J. Dudek

pewnej fabryki, którzy mogliby opowiedzieć o działalności zakładu w latach 80. i 90., znalazłam wiele osób właśnie dzięki temu serwisowi.


Cyberarcheologia Patrycja Swierż

Patrycja Swierż jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Zajmuje się sztuką internetową, instalacją oraz tekstem, zarówno w świecie rzeczywistym, jak i wirtualnym. Interesuje ją temat tożsamości wschodnioeuropejskiej.

40


41

Wszystko, co kiedykolwiek istniało, ma szansę znaleźć swoje odbicie w cyberprzestrzeni, również mniejsze i słabsze grupy, które znalazły dla siebie miejsce w sieci lub pojawiły się na nowo dzięki internetowi, a wraz z nimi dotyczące ich społeczno-obyczajowe treści. Każdy użytkownik sieci umieszcza pod postacią zdjęć i postów dane dotyczące swojej obecności, przez co utrwala otaczającą rzeczywistość i w charakterystyczny sposób ją archiwizuje. Odnalezione informacje to na pozór bezwartościwe szczątki, które mogą jednak okazać się kluczowe dla odtworzenia charakterystycznego języka identyfikującego daną społeczność. Cyberarcheologia może być potencjalnie narzędziem wspierającym emancypację dla grup żyjących na marginesie globalnej kultury. Nie będąc częścią głównego nurtu, postrzegani jako członkowie mniejszości, byliby dzięki niej w stanie stworzyć silne poczucie tożsamości.

Cyberararcheologia Patrycja Swierź

Mimo, że internet powstał stosunkowo niedawno, to wszystkie pomijane i zaniedbywane w tradycyjnym obiegu informacje zachowują się w wirtualnej pamięci, również te dotyczące nieistniejących lub zmarginalizowanych kultur. Wraz z internetem, jako efekt uboczny globalizacji i neokolonializmu, powstał system znaków będący częścią szerszego kodu kulturowego rozumianego przez członków konkretnych społeczności. Możemy jedynie projektować sposoby odtwarzania w przyszłości społeczno-kulturowej wirtualności, odkrywania utraconych symboli, artefaktów i śladów, jakie dziś zostawiają w sieci jej użytkownicy. Jednym z nich byłaby łatwo dostępna metoda polegająca na zbieraniu szczątków informacji z wyszukiwarek, forów dyskusyjnych, blogów, portali społecznościowych i tworzeniu z nich spójnego obrazu danej społeczności, bez wcześniejszego przygotowania czy wiedzy na ich temat. Zamiast złożonych narracji posługiwałaby się jedynie prostymi symbolami i znakami.


42


45


46


02


Transfer danych / Aplikacje / Działanie


Spacer w czasie Jaśmina Wójcik

rozmawia Romuald Demidenko

Jaśmina Wójcik, Spacer w czasie, kadr z wideo, 2015. Dzięki uprzejmości artystki.

Jaśmina Wójcik – artystka zajmująca się video, rysunkiem, akcjami społecznymi, projektami w przestrzeni miejskiej (site specific), instalacjami interaktywnymi. Polem jej kilkuletnich działań są tereny pozakładowe w Ursusie. Asystentka w Pracowni Multimediów prof. Wiktora Jęrzejca na Wydziale Sztuki Mediów warszawskiej ASP. Wykładowczyni na kierunku Grafika Społecznej Akademii Nauk w Warszawie. Dyplom z wyróżnieniem na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie, w Pracowni Multimedialnej Kreacji Artystycznej prof. Stanisława Wieczorka i w Pracowni Przestrzeni Audiowizualnej prof. Grzegorza Kowalskiego. Laureatka I miejsca w Konkursie Samsung Art Master. Dwukrotna stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ukończyła Transdyscyplinarne Studia Podyplomowe: Sztuka - Przestrzeń Publiczna - Demokracja na SWPS w Warszawie. Uczestniczka seminarium Igora Stokfiszewskiego w Instytucie Studiów Zaawansowanych pt.: ”Sztuka jako narzędzie zmiany rzeczywistości”. Laureatka 5. edycji Nagrody Filmowej Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie oraz Szkoły Wajdy za projekt “Symfonia Fabryki Ursus”. spacerwczasie.com

Spacer w czasie to część trwającej od 2011 roku inicjatywy. Zaczęło się od spacerów po terenach dawnych Zakładów Przemysłu Ciągnikowego. Artystka zrobiła zdjęcia podupadłych hal i pustych placów a następnie pokazała je własnemu ojcu - urodzonemu i wychowanemu w Ursusie. Jaśmina Wójcik postanowiła dotrzeć do byłych pracowników fabryki, aby porozmawiać z nimi i nagrać ich wypowiedzi dotyczące codziennej pracy w fabryce. Część z nich została odtworzona podczas Spaceru Akustycznego po ZPC Ursus w kwietniu 2013 roku. Od tamtej pory współpracuje nad projektem Zakłady Ursus, na który składają się spacery akustyczne oraz odtwarzanie historii mówionych mieszkańców, m.in. z Igorem Stokfiszewskim z Instytutu Studiów Zaawansowanych. Niedawno sukcesem zakończyły się również zainicjowane przez zespół Projektu Ursus (wraz z Urzędem Dzielnicy Ursus) rozmowy władz Warszawy z Polskim Holdingiem Obronnym w sprawie wykupienia przez miasto zabytkowej kolekcji 400 maszyn i pamiątek zakładowych z Muzeum Historii Ursusa w celu pozostawienia jej w dyspozycji mieszkańców i uruchomieniu Społecznego Muzeum Ursusa.

50


Opowiedz o genezie. Mówiłaś o swoim ojcu, który tam się wychował i nie mógł uwierzyć, że fabryki przez lata popadły w ruinę. Niedługo później na miejsce weszli deweloperzy i okazało się, że właściwie wszystko może zniknąć. Zaczęło się od mojego spaceru ze znajomymi w 2010 lub 2011 roku. Widok hal był dla mnie interesujący jako temat fotograficzny. Przesłałam te zdjęcia tacie, który zadzwonił do mnie przerażony, że tylko tyle zostało

Jakie były reakcje mieszkańców, gdy zaczęłaś z nimi rozmawiać i do kogo adresowałaś ten projekt? Projekt adresowałam do mieszkańców Warszawy nieświadomych miejsc, wokół których mieszkają i związanych z nimi narracji. Najciekawszy pozostaje kontakt

Spacer w czasie

z tętniącej życiem fabryki. Opisywał ją jako miasto w mieście, zatrudniające kilkanaście tysięcy ludzi. Wtedy zaczęło interesować mnie jak to wtedy wyglądało. Pierwszym pomysłem było dotarcie do byłych pracowników zakładów i wysłuchanie ich wypowiedzi. Rozkleiłam po całym Ursusie ogłoszenia i zaczęłam działać. Poznawałam coraz więcej osób, z wieloma rozmawiałam. Zorganizowałam ze wspomnień pierwszy Spacer akustyczny. Przeszliśmy wtedy przez teren zrujnowanej fabryki a z głośników na moich plecach słychać było opowieści o świetnie prosperującym zakładzie. Na koniec zwiedziliśmy niedostępną na co dzień Zabytkową Kolekcję Fabryki Ursus. W spacerze uczestniczyło kilkaset osób, w tym moi przyjaciele z Instytutu Studiów Zaawansowanych - Iza Jasińska i Igor Stokfiszewski. Wtedy oni także połknęli bakcyla Ursusa i od tamtej pory działamy już wspólnie - długofalowo, za pomocą wydarzeń i działań kulturalno-artystyczno-animacyjnointerwencyjnych. Chronimy pamięć pracowników zakładów, dokumentujemy wspomnienia, tworzymy społeczne muzeum Ursusa. Staramy się zwrócić im dumę, pokazać, że ich życiorysy mają sens. Kształtujemy tożsamość miejsca, które zawdzięcza ją zakładom właśnie. Nie dopuścimy do tego, żeby wszystko zniknęło.

Jaśmina Wójcik

Podczas ostatniej edycji tzw. Spaceru w czasie została uruchomiona aplikacja. Wypróbowałem ją i działa! Jak w praktyce wyglądała praca nad nią? Aplikacja stała się naturalną kontynuacją Spacerów akustycznych, które odbywały się kilkakrotnie od 2013 roku i nie wszystkie zainteresowane i chętne osoby mogły w nich uczestniczyć. Poza tym nie udałoby się zawrzeć w innej formie tych wszystkich treści związanych z zakładami, pracownikami, wspomnieniami, naszymi działaniami i mieszkańcami Ursusa. Aplikacja powstała zatem z potrzeby wyjścia do każdego chętnego, do stworzenia czegoś trwałego i zakotwiczonego mocno w rzeczywistości zakładowej. Chcieliśmy dotrzeć także do młodszych mieszkańców dzielnicy, stworzyć pomost porozumienia pomiędzy pokoleniami naszym marzeniem jest wciąganie do świata nowych technologii starszych pokoleń. Aplikację przygotowywaliśmy przez rok, ale jest ona efektem naszych wieloletnich spotkań, historii i doświadczeń pracy w Ursusie i z Ursusiakami. Planujemy powtórki wspólnych spacerów na wiosnę, kiedy zrobi się cieplej.


52


53

Jaśmina Wójcik, Spacer w czasie, kadr z wideo, 2015. Dzięki uprzejmości artystki.


z Ursusiakami, zarówno starszymi byłymi pracownikami, jak i młodymi mieszkańcami, którzy także mają swoje doświadczenia związane z tym miejscem. Dla byłych pracowników Zakładów najważniejsze były moje zapewnienia, że ich głos jest dla mnie ważny i że mogę pozwolić usłyszeć go też innym. Dlatego z taką determinacją zrealizowałam pierwszy Spacer akustyczny w 2013 roku. Wiedziałam, że nie mogę ich zawieść, bo wszyscy inni to zrobili. To poczucie zresztą towarzyszy mi do dzisiaj. Wspominasz o muzeum społecznym. Czym ono jest? Mieszkańcy zaczęli przynosić swoje pamiątki związane z ich pracą w fabryce bądź po prostu z samą fabryką. Nie chcemy chować ich w naszych szafach, stąd pomysł stworzenia muzeum gromadzącego kolekcję, na którą składają się szczegółowo opisane pamiątki, a także wszystkie zebrane przez nas wspomnienia i zrealizowane materiały filmowe. To muzeum o charakterze społeczno-edukacyjnym jest zaczynem, wzbogaceniem Zabytkowej Kolekcji Ursusa, której zakupem zajmuje się obecnie miasto. Jaki stosunek do projektu mają lokalni urzędnicy? Urzędnicy wydali zgody na oznakowanie punktów trasy spaceru markerami wskazującymi na konkretne miejsca, przy których trzeba się zatrzymać. Nasze kontakty z lokalnym wydziałem kultury układały się do tej pory naprawdę dobrze, ale poza tym zainteresowanie nie jest zbyt duże. Szkoda, bo to właśnie w urzędzie, który

mieści się w dawnym budynku dyrekcji fabryki, mieszkańcy mogliby dowiedzieć się o możliwości odbycia spaceru. Mamy za to ogromne wsparcie od lokalnego Ośrodka Kultury Arsus wraz z jego dyrektorem Bogusławem Łopuszyńskim - pomocnym w każdej chwili i na każdym etapie. A także od Rady Seniorów przy urzędzie dzielnicy. Jesteś autorką jednego z najciekawszych projektów społecznych realizowanych długofalowo. Współpracujesz z lokalnymi mieszkańcami w Ursusie i dawnymi pracownikami tamtejszych Zakładów Mechanicznych. Jesteś obecna już piąty rok z rzędu. Czy są jakieś nieplanowane efekty tej obserwacji, spacerów i lokalnych działań? Na pewno jednym z takich nieprzewidzianych rezultatów naszych projektów jest odzew najmłodszego pokolenia. Okazało się dzięki temu, że również ludzie urodzeni w połowie lat 90. uważają tereny pofabryczne w swojej najbliższej okolicy za ważne. Dostrzegli wyjątkowość swojej dzielnicy i włączyli się czynnie w nasze działania. To bardzo mnie cieszy i motywuje. Są to naprawdę aktywni mieszkańcy, którzy przechodzą do ofensywy na rzecz podniesienia jakości życia w kontekście relacji społecznych.

54


Jaśmina Wójcik

Spacer w czasie

Również ludzie urodzeni w połowie lat 90. uważają tereny pofabryczne w swojej najbliższej okolicy za ważne. Dostrzegli wyjątkowość swojej dzielnicy i włączyli się czynnie w nasze działania. Są to naprawdę aktywni mieszkańcy

Jaśmina Wójcik, Spacer w czasie, kadr z wideo, 2015. Dzięki uprzejmości artystki.


SIMU Miasta symultaniczne

wrsw-brln.pl

56


Aplikacja jest częścią szerszego projektu o nazwie Warsaw-Berlin, składającego się również z programu rezydencyjnego dla artystów, kuratorów i badaczy miejskich z Berlina przebywających na pobytach studyjnych w Warszawie przez dwa miesiące. Wydarzenia towarzyszące są realizowane w kontekście warszawskich przestrzeni poprzemysłowych oraz pustostanów ponownie oddawanych do użytku na cele działań kulturalnych i artystycznych. Celem rezydencji jest zainicjowanie dyskusji dotyczącej roli miejskich nieużytków w życiu kulturalnym i społecznym Warszawy i Berlina oraz potencjalnemu zastosowaniu rozwiązań funkcjonujących w domenie publicznej obu miast.

SIMU Miasta symultaniczne

SIMU to aplikacja mobilna w postaci wirtualnego przewodnika po Berlinie i Warszawie, która umożliwia użytkownikom zwiedzanie wybranych przestrzeni publicznych Warszawy oraz Berlina. Porównywanie ich w kontekście historycznych i kulturowych powiązań oraz procesów, które je ukształtowały, pozwala na nowo zinterpretować ich lokalną tożsamość. Przykłady przenikania się idei, stylów architektonicznych, nurtów w sztuce oraz trendów w rozwoju przestrzeni miejskiej między dwiema europejskimi metropoliami dają możliwość mieszkańcom i turystom spojrzenia z nowej perspektywy na ich historię i dziedzictwo kulturowe. Mapa obejmuje 30 lokalizacji w obu miastach, ilustrowanych archiwalnymi i współczesnymi zdjęciami oraz opisami miejsc. Ich lista będzie sukcesywnie aktualizowana i uzupełniana. Wybór tematów obejmuje okres powojenny, lata 60. i 70. XX wieku, okres transformacji oraz pierwszą dekadę XXI wieku. Użytkownik aplikacji zwiedzając Warszawę lub Berlin może poznawać obiekty architektoniczne i miejsca korespondujące ze sobą ze względu na wybrane kategorie. Dodatkowo ma okazję dowiedzieć się więcej na temat procesów, które wpłynęły na kształtowanie i zmianę identyfikacji tych miejsc.


Mapowanie Helena Wawrzeniuk

Helena Wawrzeniuk jest absolwentką wydziałów projektowych Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz Politechniki w Mediolanie. Od 2013 roku realizuje instalacje i prace z wykorzystaniem dźwięku, światła oraz multimediów w bramach, podwórkach, parkach i innych przestrzeniach publicznych Warszawy włączając do swoich działań mieszkańców okolic, w których pracuje. Jest autorką projektu Planty na Ochocie rewitalizacji obszaru Ochota Rakowiec - Szczęśliwice, za który otrzymała nagrodę główną konkursu Futuwawa.

RU

Projekty map zostały zrealizowane podczas warsztatów z uczestnikami projektu Wizje lokalne - skuteczne narzędzia sztuki i kultury we współpracy ze społecznościami lokalnymi.


Mapowanie Helena Wawrzeniuk

ĆWICZENIE 1: „MAPOWANIE” Narysuj własną mapę określającą twoje miejsce w świecie sztuki. (można dorysowywać własne symbole)

LEGENDA: społeczność lokalna przestrzeń autoekspresji społeczność artystów instytucje sztuki

ĆWICZENIE 1: „MAPOWANIE”

galerie komercyjne miasto

Narysuj własną mapę określającą twoje miejsce w świecie sztuki. (można dorysowywać własne symbole)

wieś JA - moje położenie inne np.: kosmos

LEGENDA:

SYMBOLE DODANE PRZEZ UCZESTNIKÓW:

społeczność lokalna

Internet

przestrzeń autoekspresji

sztuka teoretyczna

społeczność artystów

sztuka praktyczna

instytucje sztuki galerie komercyjne

59

miasto

P

wieś JA - moje położenie inne np.: kosmos SYMBOLE DODANE PRZEZ UCZESTNIKÓW:

artyści

P

symbol niezidentyfikowany


DE

PL

RU

60


61 Helena Wawrzeniuk

Mapowanie


62


63 Helena Wawrzeniuk

Mapowanie


64


65 Helena Wawrzeniuk

Mapowanie


Cyfrowy pomnik Kornelia Dzikowska i Patrycja Swierż

Kornelia Dzikowska jest absolwentką Szkoły Filmowej w Łodzi a obecnie studentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Realizuje projekty multimedialne, tworzy instalacje i obiekty przestrzenne. Współpracuje przy realizacji kostiumów i scenografii filmowych i teatralnych. Patrycja Świerż jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Zajmuje się sztuką internetową, instalacją oraz tekstem, zarówno w świecie rzeczywistym, jak i wirtualnym. Interesuje ją temat tożsamości wschodnioeuropejskiej.

Aplikacja została przygotowana do testów w ramach projektu Wizje lokalne - skuteczne narzędzia sztuki i kultury we współpracy ze społecznościami lokalnymi. Realizacja projektu: Kornelia Dzikowska (dźwięk), Patrycja Świerż (wizualizacje). Współpraca: Muzeum Warszawskiej Pragi.

66


Dotychczasowe formy utrwalania pamięci w przestrzeni muzeów nie zawsze się sprawdzają. Prezentowane w ten sposób elementy życia codziennego wyjmowane są z kontekstu miejsca, w którym funkcjonowały. Z kolei nośniki historii w przestrzeni publicznej, takie jak pomnik czy tablica pamiątkowa, mają często zbyt abstrakcyjny charakter i nie dają możliwości zmysłowego przełożenia swojej zawartości. Wydawać by się mogło, że postęp wyklucza podtrzymywanie więzi z przeszłością. Jak się jednak okazuje, technologia może być pomocnym narzędziem w rekonstruowaniu przeszłości, a szczególnie aplikacje wykorzystujące tzw. rozszerzoną rzeczywistość (AR - augumented reality) dzięki możliwości umieszczania w przestrzeni fizycznej obiektów audiowizualnych bez naruszania struktury danego miejsca. Materiały ukryte w wirtualnej rzeczywistości widoczne stają się dopiero po odczytaniu ich przez urządzenie.

67

Cyfrowy Pomnik Kornelia Dzikowska i Patrycja Swierź

Użytkownicy nadają nowe funkcje znanym miejscom. W ten sposób znikają z przestrzeni miejskiej elementy świadczące o obyczajowości poprzednich dekad, pozbawiając lokalną społeczność poczucia więzi z miejscami, które są jej najbliższe. Mieszkańcy, którzy pamiętają swoje okolice z poprzednich lat, często nie mogą ich rozpoznać. Nieco zapomniany, budzący niekiedy negatywne skojarzenia plac Hallera stanowi unikalny monument czasu i kultury. W okresie swojej świetności odgrywał rolę centrum lokalnego życia towarzyskiego. Jak pogodzić konieczność rozwoju z pragnieniem zachowania rzeczywistości w nienaruszonym stanie?


71

Cyfrowy Pomnik Kornelia Dzikowska i Patrycja Swierź

Aplikacja w technologii AR pozwoli lokalnym mieszkańcom na nowo odkrywać historię placu Hallera, a turystom - dostrzec jego wyjątkowy charakter. Podczas pracy nad tym przedsięwzięciem szczególny nacisk położony został na zgromadzenie informacji z pierwszej ręki, prywatnych historii mieszkańców zbieranych podczas indywidualnych wywiadów. Wspomnienia dotyczące ulubionych miejsc i towarzyszące im subiektywne relacje stają się podstawą do stworzenia audiowizualnego narzędzia, którego celem jest raczej wykreowanie atmosfery niż zrekonstruowanie historii danego miejsca. Aplikacja powstaje z myślą o wykorzystywaniu jej podczas spacerów, pozwalając na poznawanie kolejnych historii podczas zatrzymywania się na wirtualnych przystankach. Możliwość spojrzenia na plac oczami zwykłych ludzi przez pryzmat ich wspomnień sprawia, że staje się on bliższy odbiorcy. Poruszając się w realnej przestrzeni wypełnionej cyfrowymi artefaktami mamy okazję do niemal bezpośredniego przeżywania opowiadanych historii. Taki spacer na pograniczu rzeczywistości i wirtualności staje się niezapomnianym doświadczeniem dla odbiorcy.


Kodowanie na Grochowie Ewelina Bartosik

rozmawia Romuald Demidenko

Spacer z Eweliną Bartosik podczas prezentacji projektu Witryna Grochów, wrzesień 2014. Fot. Karolina J. Dudek

Ewelina Bartosik - antropolożka i animatorka kultury, edukatorka, organizatorka i autorka projektów edukacyjnych skierowanych głównie do dzieci młodzieży. Współpracowała z wieloma organizacjami i instytucjami działającymi na polu kultury i sztuki, dialogu międzykulturowego i edukacji pozainstytucjonalnej, m. in. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Centrum Edukacji Obywatelskiej, stowarzyszenia CAL, Forum Dialogu Między Narodami. Autorka wywiadów i współautorka publikacji, m.in. Publiczna kolekcja sztuki m.st. Warszawy (wyd. Fundacja Bęc Zmiana). Związana z Fundacją Badań Przestrzeni Publicznej TU, z którą realizowała program warszawskich rezydencji dla artystów, badaczy i kuratorów z Berlina. Prezeska stowarzyszenia Kraina zajmującego się edukacją wizualną i tożsamością małych społeczności. witrynagrochow.pl

74


Możesz opowiedzieć więcej o tym konkretnym spacerze i o tym, co stało się później? Spacer był częścią podsumowania działań naszego stowarzyszenia wokół prywatnych kolekcji zdjęć mieszkańców Grochowa w ramach projektu Witryna: Grochów, który realizowaliśmy w 2014 roku. Oprócz spaceru zorganizowaliśmy jeszcze wystawę i piknik na placu Szembeka. Pokazaliśmy, podobnie jak w przypadku QR kodów, najbardziej reprezentatywne wątki przekazanych nam kolekcji: pustkę przestrzeni pól uprawnych i nieużytków – typowy krajobraz dla Grochowa jeszcze lat 80., modę uliczną, spacery rodzinne,

Kodowanie na Grochowie

nudne i o czym tu mówić w zasadzie. Tak zrodziła się idea, żeby wybrane fotografie prezentujące najbardziej typowe wątki dla zebranych przez nas kolekcji umieścić w przestrzeni publicznej i użyć do tego współczesnego medium w postaci QR kodów. Za umieszczeniem zdjęć na budynkach stała jeszcze jedna motywacja. Często przeszłość miejsc jest wizualizowana za pomocą zestawienia dwóch wizerunków: „wczoraj i dziś” - raz patrzysz na zdjęcie współczesne, raz na to historyczne, i to ma ci dać doświadczenie tego miejsca i jego zmiany w czasie. Zależało mi na wykorzystaniu QR kodów do tego, aby ludzie fizycznie pojawiali się w danym miejscu, żeby zobaczyć wybrane przez nas fotografie. W przypadku tego spaceru zdjęcie jest raczej komentarzem. Nie przedstawia tylko abstrakcyjnej rzeczywistości za pomocą wizerunków. Chodzi o zestawienie dwóch doświadczeń: osoby fotografującej określone miejscu dawno temu i to twoje, kiedy możesz to samo miejsce zobaczyć dziś, po prostu je odwiedzając.

Ewelina Bartosik

Estetyka spaceru i jego charakter wynika z zastosowanych narzędzi. W twoim przypadku można mówić o technologii, bo do niej się odwołałaś umieszczając na wybranych budynkach na terenie Grochowa tabliczki z QR kodami. Tabliczki pojawiły się tam w związku z projektem twojego stowarzyszenia. Skąd pomysł? Mówiąc o QR kodach, warto przywołać książkę Chrisa Andersona Długi ogon o internecie nisz i technologii bliskiej osobistemu doświadczeniu, dzięki któremu różne grupy interesu mogą korzystać lub wzajemnie zapewniać sobie możliwość korzystania z bardziej zróżnicowanej i dostępnej kultury, czy używając retoryki Andersona – rynku usług kulturalnych. Zacznę od tego, że byłam trochę zmęczona oficjalną polityczną i czysto „historyczną” narracją dotyczącą Grochowa, o którym mówiło się w kontekście wielkich bitew i generałów. W takim ujęciu cała ta tętniąca życiem przestrzeń towarzysko-społeczna związana z codziennością tej dzielnicy w ogóle nie mogła wybrzmieć. Osobiście jestem rzeczniczką bardziej pluralistycznego widzenia przeszłości, dopuszczającego mówienie o tym, co na pierwszy rzut oka wydaje się błahe modzie ulicznej, sposobach spędzania wolnego czasu, opowieściach rodzinnych, relacjach na podwórkach i wszystkim tym, czym naprawdę żyją mieszkańcy. Zanim zorganizowaliśmy spacer i wystawę, przez blisko rok zbieraliśmy zdjęcia z prywatnych kolekcji mieszkańców Grochowa i związane z nimi historie. Zastanawialiśmy się, jak je zaprezentować w atrakcyjny sposób ludziom, którzy trochę nie do końca „kupują” historię mówioną, historię społeczną właśnie z tego powodu, że te opowieści o codzienności są takie zwyczajne,


76


77

Spacer z Eweliną Bartosik podczas prezentacji projektu Witryna Grochów, wrzesień 2014. Fot. Sławomir Sikora


architekturę modernistyczną i szybkie przemiany przestrzeni dzielnicy związane z boomem mieszkaniowym lat 70., ale też praktyki związane w fotografowaniem prywatnym. Zaprosiliśmy do współpracy różnych aktywistów i lokalne instytucje, które na różne sposoby zajmują się tożsamością Grochowa. Poprosiliśmy ich o przygotowanie pewnego rodzaju komentarza do tego wydarzenia w postaci działania dla mieszkańców. I tak Stowarzyszenie Badawczo-Animacyjne Flâneur, które zajmuje się m.in. badaniem przestrzeni publicznej i z którym obecnie wspólnie realizujemy projekt o Universamie, przygotowało mapę sensoryczną dzielnicy. Z kolei Stowarzyszenie An’skiego, zaproponowało różne działania edukacyjne związane z dawnym kibucem na Witolinie. Zaprosiliśmy też gastronomiarzy i lokalnych restauratorów. Mieliśmy na przykład rurki od Przewłockich rodzinnego zakładu przy rondzie Wiatraczna, który produkuje rurki z kremem od połowy lat 60. w tym samym miejscu za pomocą tego samego narzędzia i według tej samej receptury. Mieliśmy do tej pory jeden spacer i wkrótce go powtórzymy, żeby trochę odświeżyć przygotowaną przez nas ścieżkę. Jeden z QR-kodów zniknął ostatnio z elewacji budynku, więc ktoś chciał prawdopodobnie mieć tabliczkę chyba tylko siebie, co jest raczej ciekawym faktem, nie mam z tym problemu. Odczytują to jako dowód pewnej sympatii dla tego, co zrobiliśmy.

Na Grochowie bardzo istotną instytucją lokalno-towarzysko-społeczną może być też piekarnia czy fryzjer. Takie miejsca stanowią specyficzne centra wymiany informacji. Ktoś może spędzić połowę swojego życia w jednym kwartale i chodzić ciągle do tych samych miejsc, ale dzięki temu zna większość ludzi mieszkających w jego okolicy

78


Jak zareagowali na to mieszkańcy? Mieszkańcy okazali się bardzo zainteresowani i zaangażowani, pokazywali podczas spaceru własne zdjęcia i przypominali opowieści związane z danym miejscem, spierali się o niuanse, inni zadawali pytania. Jestem też pozytywnie zaskoczona tym, że podczas realizacji tego projektu udało się bez większych problemów nawiązać współpracę z lokalną biblioteką. Bardzo otwarci byli też właściciele budynków, na których chcieliśmy zawiesić tabliczki, np. pan z pralni chemicznej, pani z apteki, właściciel restauracji. Dzielnica też bez problemu zgodziła się umieścić tabliczki na budynkach należących do miasta. Planujemy rozwijać mapę miejsc na Grochowie oznaczonych QR kodami i dodawać do niej kolejne.

79

Co najciekawszego obserwujesz obecnie w kontekście roli internetu i mediów sąsiedzkich oraz lokalnego rozumienia relacji na Grochowie i Kamionku? Ta część Warszawy jest dość szczególna pod względem więzi międzyludzkich. Jest tutaj sporo wielopokoleniowych społeczności. Atmosfera Grochowa czasami przypomina małe miasteczko,

Kodowanie na Grochowie Ewelina Bartosik

Spacer z Eweliną Bartosik podczas prezentacji projektu Witryna Grochów, wrzesień 2014. Fot. Sławomir Sikora

w którym wszyscy się znają, co wiąże się i z pozytywnymi, i z negatywnymi konsekwencjami takiej rzeczywistości. Ludzie są tutaj mocno związani ze swoimi podwórkami, kwartałami, skwerami. To prowokuje ich do tworzenia na przykład fanpejdży pojedynczych ulic. Sama znam kilka takich osób, m.in. pana Jerzego Mądrego, sześćdziesięciolatka, który założył profil FB swojej ulicy - Paca. Takie zjawiska odwołują się do mocno obecnej w tej części Warszawy i bardzo ciekawej sublokalności, działalności aktywistów w postaci indywidualnych jednostek bezinteresownie organizujących się wokół konkretnego miejsca, w którym mieszkają i które po prostu lubią. Chcą się podzielić swoim spojrzeniem na nie, zapostować wydarzenie, które właśnie miało miejsce za ich oknem lub skomentować rzeczy, które mogą być istotne dla ich sąsiadów. Dlatego na Grochowie jest też tak, że bardzo istotną instytucją lokalno-towarzysko-społeczną może być piekarnia czy fryzjer damskifryzjer męski. Rzeczywiście tutaj takie miejsca stanowią specyficzne centra wymiany informacji. Ktoś może naprawdę spędzić połowę swojego życia w jednym kwartale i chodzić wciąż do tych samych miejsc, ale dzięki temu zna większość ludzi mieszkających w jego okolicy, a jego ulica może być przestrzenią do prowadzenia autentycznych rozmów. To brzmi banalnie, ale myślę, że jest w tym wielka wartość.


Udostępnianie Polen Performance

Polen Performance (Justyna Łoś, Mikołaj Sobczak) – duet performerski poruszający w swojej twórczości kwestie tożsamości polsko-niemieckiej i roli artysty oraz tradycję performance. Występuje w charakterystycznych uniformach z logo PP, w których wykonuje działania w przestrzeni publicznej. Oboje związani z Polską i Niemcami, eksplorują napięcia i kulturowe zależności między dwoma krajami. Wystawiali indywidualnie i grupowo m.in. na Międzynarodowym Biennale Sztuki Mediów WRO 2015 we Wrocławiu, w Galerii Wizytującej, Galerii lokal_30 i Poligon Art Space w Warszawie oraz przeglądzie sztuki wideo studentów uczelni artystycznych VideoNews w Galerii Labirynt w Lublinie. warsawsaw.tumblr.com

Zdjęcia pochodzą z bloga założonego podczas warsztatu dotyczącego metod aktywizowania społeczności, przeprowadzonego we współpracy z duetem Polen Performance na terenie Bazaru Różyckiego w ramach projektu Wizje lokalne - skuteczne narzędzia sztuki i kultury we współpracy ze społecznościami lokalnymi.

80


Intencją duetu Polen Performance było przeanalizowanie zwyczajów i kryteriów, które stosują użytkownicy sieci podczas publikowania treści na portalach społecznościowych. Artyści, bazując na ankiecie przeprowadzonej z uczestnikami warsztatów oraz dyskusji zaproponowali stworzenie platformy mikroblogowej, na której publikowanie możliwe jest po przesłaniu zdjęcia na wygenerowany adres mailowy. Przesłany plik publikowany jest na blogu automatycznie i anonimowo.

81

Udostępnianie Polen Performance

Codziennie robimy około 5 zdjęć za pomocą telefonów komórkowych. Przeważnie dokumentujemy nasze otoczenie lub inscenizujemy samych siebie (selfie). Kreujemy własny wizerunek, który następnie weryfikowany jest przez znajomych lub followersów. Ich reakcje (dez-/aprobatę) mierzymy liczbą polubień, oraz przez udostępnienia i komentarze. Jakiego rodzaju zdjęcia przechowujemy w naszych telefonach i co powoduje, że nie wszystkie udostępniamy w mediach społecznościowych?


82


83


84


85


Sugestia oceanu Izabela Smelczyńska

Wnętrze punktu ujęcia wody oligoceńskiej przy al. Armii Ludowej 7-9. Przestrzenna kompozycja dźwiękowa przy użyciu zaworów wodnych i różnych obiektów codziennego użytku. Fot. Bartosz Górka, CSW Zamek Ujazdowski

Izabela Smelczyńska jest muzykolożką realizującą autorskie projekty dźwiękowe w przestrzeni publicznej, m.in. we współpracy z A-I-R Laboratory w Warszawie. W 2015 roku odbyła rezydencję w Hailuoto (Finlandia) w ramach programu Sound of Culture. Culture of Sound. Członkini researcherskoperformatywnej Grupy ETC, redaktorka pisma o muzyce współczesnej Glissando. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Notesie Na 6 Tygodni oraz Exklusivie, Aktiviście i Art&Business.

Projekt powstał podczas warsztatów Caroline Claus w ramach w A-I-R Laboratory (22.06-05.07.2015) i pochodzi z publikacji Urban Sound Design Process / Projektowanie dźwiękowe przestrzeni miejskiej. Dzięki uprzejmości Caroline Claus i Krzysztofa Marciniaka oraz Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

86


Sugestia oceanu jest propozycją interwencji na skrzyżowaniu alei Armii Ludowej z ulicą Marszałkowską. Projekt spaceru w środowisku wystawionym na fale hałasu ulicznego powstał z inicjatywy Izabeli Smelczyńskiej. Wykorzystane zostały w tym celu stałe elementy miejskiej infrastruktury, fale ruchu ulicznego, a także akustyka i dźwięki budynku ujęcia wody oligoceńskiej. W ramach projektu stworzona została przestrzenna kompozycja dźwiękowa, włączająca w proces selektywnego słuchania z wykorzystaniem akustyki studni oligoceńskiej - sprawiając, że w sferę codzienności wkracza wspomnienie wyobrażonego brzmienia oceanu. Zmiana pozycji z biernego słyszenia na aktywne słuchanie pomaga rozwijać wyobraźnię dźwiękową. Gdy przechodzimy wzdłuż ulicy Marszałkowskiej nad trasą szybkiego ruchu aleją Armii Ludowej, dociera do nas szum podobny do szumu wody. Rytmicznie zbliżające się samochody są jak fale uderzające o brzeg (w tym przypadku o „brzeg” ucha). Spacer kończymy w punkcie ujęcia wody oligoceńskiej odwiedzanym codziennie przez mieszkańców MDM. Wsłuchiwanie się w jego akustykę przypomina zanurzenie pod wodę.

Izabela Smelczyńska Sugestia Oceanu

Aleja Armii Ludowej to zbudowana w 1974 roku trasa przelotowa rozpoczynająca się od skrzyżowania z Wisłostradą, przechodząca wiaduktem nad zielonymi terenami Parku Agrykola oraz Rondem Sedlaczka przez dzielnicę Jazdów, a następnie przebiegająca pod Placem na Rozdrożu oraz ulicą Marszałkowską w południowej części Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. Hałas dobiegający z tej ruchliwej ulicy jest przez niektórych z okolicznych mieszkańców postrzegany za największą traumę dźwiękową ich życia.


88


89

Spacer dźwiękowy nad Aleją Armii Ludowej. Uczestnicy „nasłuchują” hałasu ulicznego. Fot. Bartosz Górka, CSW Zamek Ujazdowski


03 03 PRZERWA w DOSTĘPIE


E

Przerwa w dostępie / Praktyki miejskie

PRAKTYKI MIEJSKIE


Lokalność i oddolność w przestrzeni publicznej Martyna Cziszewska

Złotowski jeleń na rondzie przed miejskim ratuszem. Fot. Martyna Cziszewska

Martyna Cziszewska jest architektką krajobrazu i doktorantką w Katedrze Sztuki Krajobrazu SGGW w Warszawie oraz studentką specjalizacji Animacja Kultury Uniwersytetu Warszawskiego. W swojej pracy zajmuje się oddolnymi praktykami kreowania miejsc we współpracy z mieszkańcami. Współpracuje z warszawskimi inicjatywami i organizacjami takimi jak Otwarty Jazdów, Fundacja Badań Przestrzeni Publicznej „TU”, czy Fundacja na Rzecz Wspólnot Lokalnych „Na Miejscu”.

92


Lokalność i oddolność w przestrzeni publicznej

Wyjście sztuki poza mury instytucji, muzeów, galerii wiąże się z potrzebą bezpośredniego kontaktu z odbiorcą, zarówno relacji intencjonalnych, jak i tych przypadkowych (bo w przeciwieństwie do galerii, w której jesteśmy z góry nastawieni na spotkanie ze sztuką, przestrzeń miejska pozwala zaskoczyć), a tym samym z redefinicją ustalonych ról artysta – dzieło – odbiorca. W przestrzeni otwartej artysta wielokrotnie jest jedynie inicjatorem, odbiorca bardzo często staje się nadawcą, a dzieło wcale nie musi mieć wymiaru materialnego. Wytworem artystycznej aktywności stają się reakcje, działania, dyskusja, czy nawet konflikt, a co za tym idzie sztuka w przestrzeni publicznej jest potencjałem do wytwarzania kapitału społecznego i kulturowego6. Potencjał ten pojawia się wraz z zaangażowaniem artysty i odbiorcy. Im rola mieszkańców w procesie twórczym jest większa, tym bardziej wzmocniona zostaje rola miejskich wspólnot. Niniejszy tekst wskazuje rolę przedstawionych wyżej relacji w kształtowaniu miejsca, zwracając szczególną uwagę na kwestię lokalności – będącej elementem kluczowym dla zaistnienia czy też określenia takiej a nie innej formy.

Martyna Ciszewska

Dyskurs nad nazewnictwem i definiowaniem przestrzeni publicznej od wielu lat przewija się w rozważaniach naukowych. Rozróżnienie przestrzeni na prywatną i publiczną nie jest łatwe i zaciera się wraz z intensywnością rozwoju miasta. Status przestrzeni miejskiej określa nie definicja, a działanie1. Na trudność w posługiwaniu się omawianymi pojęciami wpływa niewątpliwie różnorodność form i obiektów czy charakter wydarzeń inicjowanych przez użytkowników. Działania te często są próbą wykreowania miejsca jako efektu nakładania na siebie jego przestrzennych uwarunkowań i wyobrażeń. Yi-Fu Tuan, autor indywidualistycznej koncepcji miejsca i przestrzeni, różnicę pomiędzy nimi wyjaśnia poprzez fakt, iż dana przestrzeń staje się miejscem w miarę poznawania i nadawania jej określonej wartości2. Perspektywa Tuana nadaje więc miejscu charakter „przestrzeni uczłowieczonej”, która będąc produktem relacji społecznych, przybiera różne formy (materialne i społeczne)3. Dążenie do uspołecznienia fizycznej przestrzeni, a tym samym do kreacji miejsca sprawiło, że stała się ona twórczym wyzwaniem dla projektantów i artystów - ich działalność ma przywrócić podmiotowość miejskich wspólnot. Jest to możliwe dzięki takim ingerencjom, które opierają się na „synergii pomiędzy obiektami w przestrzeni i pomiędzy ludźmi, którzy ją użytkują”4. Bogactwo elementów, jakie spotykamy w miejskim środowisku, staje się potencjalnym tworzywem artystycznym, a sama przestrzeń miejska inspirującym obszarem poszukiwań, wytwarzania relacji i prowokowania społecznej dyskusji5.


Fryga Maurycy Gomulicki Projekt Maurycego Gomulickiego zrealizowany w październiku 2015 roku został zlokalizowany na rondzie przy placu Zamenhofa w Szczecinie. Już na długo przed realizacją budził wiele kontrowersji, dzieląc lokalną społeczność na równie silne grupy zwolenników i przeciwników. Siedmiometrowy, żółto-czerwony, wrzecionowaty obiekt z polimerobetonu ważący 7,5 tony przypomina dziecięcą zabawkę, szaszłyk lub wirujące talerze. Nieprzypadkowe wykorzystanie koloru i nawiązanie do dzieciństwa miało kojarzyć Frygę z przygodą, pędem. Obiekt dla autora jest manifestacją radości. Maurycy nigdy nie chciał prowokować, jego celem jest zwracanie uwagi na potencjały i rozbudzanie tego, co ukryte lub zapomniane: “Moja rzeźba to gigantyczne wrzeciono, przeskalowana dziecinna zabawka, sznur ogromnych korali - wertykalna, a jednak nie falliczna, pozbawiona podstawy, przez co niezwykle lekka, jest bardzo kobieca, kusić chce każdym swoim elementem. Negocjacje dotyczące koloru były bardzo trudne - monochrom czy bi-kolor? Czarna, czerwona czy pomarańczowa? Ja miałem ochotę na rudymentarną triadę, pociągało mnie też tropikalne, “brazylijskie” połączenie cytrynowej żółci i soczystej zieleni. Ostatecznie wybrano wersję żółto-czerwoną, płomienistą, szalenie jaskrawą i witalną. Niech więc tętni kolorem - komuś się to pewnie nie spodoba - trudno, ktoś inny może głębiej zaczerpnie powietrza, uśmiechnie się, pomknie tańczyć wspaniale. Życie to dynamika, nieustanna zmiana - mutacja jest kluczem do ewolucji - niech się dzieje - niech zawiruje świat”.

W projekcie istotny jest kontekst przestrzenny. Wprowadzenie sztuki na plac Zamenhofa jest celowe, ma bowiem uspołecznić opuszczoną przestrzeń. Fryga wydaje się idealnie wpisywać formą i skojarzeniami w rondo i ruch na sąsiadującym deptaku Bogusława. Praca artysty jest inauguracją cyklu wielkoformatowych obiektów, które co roku mają pojawiać się w przestrzeni miasta. Artystyczne interwencje często prowokują napięcie - potrzeby estetyczne i wyobrażenia o sztuce są sprawą indywidualną. Opór wobec realizacji Gomulickiego wiązał się zapewne nie tylko z kwestią dysponowania budżetem miasta, ale również z obawą przed zmianą. Jednak w całej dyskusji na temat pracy podniesiono również tematy pozytywne, jak na przykład odświeżenie elewacji okolicznych kamienic. Zwolennicy Frygi widzą w projekcie początek rewitalizacji pl. Zamenhofa.

Opór wobec realizacji wiązał się zapewne nie tylko z kwestią dysponowania budżetem miasta, ale również z obawą przed zmianą


Lokalność i oddolność w przestrzeni publicznej Martyna Ciszewska Maurycy Gomulicki, Fryga, 2015. Dzięki uprzejmości artysty i Galerii Leto

Jeleń pozytywka i spacerujące kaczki Urzędnicy miejscy i mieszkańcy Złotowa Mówi się, że „piękno jest w oku patrzącego, reprezentuje ono estetyczne i ekspresyjne strumienie każdego subiektywnego ja”7. To, co sprawdza się w przestrzeni Warszawy, nie oznacza, iż sprawdzi się w innym mieście. Aspekt lokalności i związanych z nią gustów, przyzwyczajeń, społecznych norm, jakie działają w danym miejscu, pokazuje przykład obiektów zaistniałych z inicjatywy burmistrza Złotowa. Liczący ok. 18 tysięcy mieszkańców Złotów położony w północnej Wielkopolsce, jest miasteczkiem postrzeganym

zarówno przez turystów jak i samych mieszkańców, jako niezwykle zielone i zadbane. Dziś jego wyjątkowość wiąże się nie tylko z atrakcyjnym położeniem, ale i z interwencjami w przestrzeni miejskiej. Pomnik jelenia – symbolu miasta (związanego z historią miasta, pojawiający się w miejskich legendach i widoczny na herbie, ważny dla mieszkańców symbol Złotowa), zlokalizowany pośrodku ronda tuż przed miejskim ratuszem, codziennie w południe obraca się wokół własnej osi, a w tle wydobywa się z ratuszowej wieży ryk jelenia. Większość osób, słyszących lub widzących sytuację po raz pierwszy, zwykle przyporządkowuje zjawisko do kategorii „kiczu” - natomiast mieszkańcy Złotowa z dumą traktują mobilny pomnik,


porównując go na przykład do poznańskich koziołków. I o ile dla jednych owa „rycząca pozytywka”8 jest jedynie powodem do poprawy humoru, o tyle dla lokalnej społeczności to fenomen określający tożsamość miasta. Wielu Złotowian, mimo powtarzalności, przychodzi, by po raz kolejny obejrzeć codzienny rytuał; co więcej dziś każdy z mieszkańców może decydować o tym, kiedy obróci się jeleń - wystarczy wysłać SMS na odpowiedni numer. Świadczy to o potrzebie takich zjawisk, jednak rodzi też pytanie o to, w jaki sposób kształtowane zostaje poczucie estetyki i kto tak naprawdę powinien być za nie odpowiedzialny. W tym samym mieście, lecz w innej lokalizacji, pojawiła się konkurencja dla pomnika jelenia. Wraz z remontem ulicy, która jest częścią „kaczego dołku” – punktu na mapie miasta będącego charakterystycznym landmarkiem dla lokalnej społeczności - zaproponowano dodatkowe zmiany. Nad nową trasą pojawiła się konstrukcja z czytelnym napisem KACZY DOŁEK, a zaraz nad nim, w równym rzędzie kaczki (w skali 1:1). Podobnie jak jeleń, kaczki codziennie o godzinie 12:00 „spacerują” z jednej strony na drugą. I choć w opisie przewija się w jakimś stopniu absurd, opinie mieszkańców są niemal identyczne: „Czegoś takiego nie widzieliśmy, a jeździmy po świecie. Wspaniałe!”. Zarówno kaczki, jak i jeleń, ściśle wiążą się z lokalnością. To właśnie przestrzeń, fizyczna i mentalna, determinuje kształt obu obiektów. Brak tu elementów mogących budzić kontrowersje. Wykorzystanie lokalnej symboliki, prostej w przekazie i formie, daje gwarancję sukcesu, podnosząc

morale Złotowian z powodu posiadania czegoś wyjątkowego, niespotykanego gdzie indziej. Samo porównanie do poznańskich koziołków świadczy o tym, iż jest w mieszkańcach mniejszych miast potrzeba dążenia do posiadania przestrzennych obiektów kultury podkreślających lokalność przez odpowiednie referencje. Obiekty, które nabierają wartości ponadlokalnych, są dla społeczności złotowskiej miarą sukcesu i powodem do dumy. Można w tym wypadku pokusić się o stwierdzenie, że to nie artysta lub projektant determinują charakter przestrzeni miejskich, ale mieszkańcy.

Instalacja ze _spacerującymi kaczkami_ nad nową trasą w okolicy Kaczego Dołku w Złotowie. Fot. Martyna Cziszewska


97

Lokalność i oddolność w przestrzeni publicznej

Osiedle domków fińskich zlokalizowane w pobliżu centrum miasta na skarpie warszawskiej, zbudowane zostało w 1945 roku jako tymczasowe mieszkania pracowników Biura Odbudowy Stolicy. Udało się mu przetrwać do dziś, przede wszystkim dzięki postawie silnej wspólnoty lokalnej, której wsparcia udzieliły organizacje, instytucje, artyści i miłośnicy miejsca9. Najnowsza historia walki mieszkańców o zachowanie domków i osiedla w obecnej formie wpłynęła niezwykle silnie na budowę więzi społecznych, a co za tym idzie, tożsamości lokalnej. Dzięki zainicjowaniu nowej wspólnoty pojawiły się w tym miejscu ogrody społecznościowe, będącą zarówno odpowiedzią na zarzuty o elitarności i zamkniętym charakterze

terenu. Powstanie otwartego miejskiego ogrodu wykreowało miejsce, w którym stołeczne organizacje pozarządowe mogą inicjować projekty kulturalne. Gdyby nie silna aktywizacja społeczna, a także brak lokalnego kontekstu, prawdopodobnie Osiedle Jazdów przestałoby istnieć, a w miejscu domków, według wcześniejszych wizji, stałyby budynki administracji publicznej. Dziś przestrzeń ta generuje działalność twórczą różnych środowisk, stając sie nowym modelem lokalnego dziedzictwa i społecznościowym fenomenem miasta.

Martyna Ciszewska

Otwarty Jazdów Stowarzyszenie Mieszkańców Osiedla Domków Fińskich Jazdów w Warszawie

Osiedle Jazdów w Warszawie, ogród Motyka i Słońce. Fot. Martyna Cziszewska


Piknik na placu Wolności w Poznaniu, październik 2010. Fot. Martyna Cziszewska

98


Lokalność i oddolność w przestrzeni publicznej

1) J. Erbel, Granice sztuki w przestrzeni publicznej. Czy artyści i artystki mają prawo do podwórek?, http://www.survival.art. pl/,122 [dostęp: 16.12.2015] 2) Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, przeł. Agnieszka Morawińska, wstęp Krzysztof Wojciechowski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987, s. 16. 3) To powoduje, że tradycyjny sposób myślenia o miejscu ustępuje podejściu procesualnemu i dynamicznemu. Miejsca są wytwarzane przez wielokrotnie podejmowane czynności. Zob. M. Dymnicka, Od miejsca do nie-miejsca, Acta Universitatis Lodziensis Folia Sociologica 36, 2011, s. 38. 4) Esencją tego działania jest triangulacja – idea, która mówi, że relacje pomiędzy poszczególnymi elementami przestrzeni stymulują związki między ludźmi i miejscem, zob. Jak przetworzyć. Miejsce Podręcznik kreowania udanych przestrzeni publicznych, Project for Public Splaces, Inc., s. 73. 5) E. Woźniak-Szpakiewicz, Wpływ zdarzeń przestrzennych na kształt współczesnych wnętrz miejskich. O dostępności sztuki w przestrzeni publicznej, [w:] “Czasopismo Techniczne”. Automatyka R. 107, z. 14, 6-A, 2010, s. 178. 6) A. Żmijewski, Stosowane sztuki społeczne, „Krytyka Polityczna” 2007, nr 11/12, s. 16, 20. 7) Zob. K. Wilber, Małżeństwo rozumu z duszą, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2009. 8) Określenie jednej z osób, niebędącej mieszkańcem Złotowa, która widziała nagranie sytuacji w internecie. 9) W sierpniu 2013 roku koalicja organizacji działających w domkach fińskich wystąpiła przeciw likwidacji Osiedla Jazdów i uruchomiła konsultacje społeczne. Stowarzyszenie Mieszkańców Domków Fińskich Jazdów zebrało prawie 2 tys. podpisów w sprawie przeprowadzenia tych konsultacji.

Martyna Ciszewska

Piknik na placu Wolności w Poznaniu Mieszkańcy Poznania W październiku 2010 roku zorganizowano spontaniczną akcję tworząc na Facebooku wydarzenie pod hasłem „Zróbmy piknik na placu Wolności”. Powtórzono je niecały rok później. I tak jak w przypadku Rajkowskiej i jej Dotleniacza, gdzie rola artystki kończyła się na wykreowaniu miejsca inicjującym niewyreżyserowane reakcje, tak w przypadku Pikniku rola inicjatorów tak naprawdę kończyła się już na etapie opublikowania wydarzenia. To, co stanowiło jego następstwo, było bowiem skazane na improwizację. Akcja - zorganizowanie wspólnego śniadania i ożywienie martwego na co dzień placu w centrum Poznania - miała podkreślić deficyty w miejskiej infrastrukturze, gdyż plac Wolności jest na co dzień przestrzenią negatywnie postrzeganą przez mieszkańców. Inicjatywa sprawiła, że na kilka godzin miejsce ożyło, wypełnione kocami, leżakami, krzesłami a przede wszystkim ludźmi, którzy zdecydowali się na wspólne spędzenie czasu. Działanie to można powiązać z procesem kreowania nowych przestrzeni wypoczynku, które mogą zaistnieć dzięki zbiorowemu zaangażowaniu i potrzebie uczestnictwa w procesie odbiegającym od pewnych ustalonych norm, chęci sprawdzenia się w nowej sytuacji, zaskoczenia siebie samych.

Na kilka godzin miejsce ożyło, wypełnione kocami, leżakami, krzesłami a przede wszystkim ludźmi, którzy zdecydowali się na wspólne spędzenie czasu


SHIBAURA HOUSE

© Forward Stroke Inc.

100


Wcześniej obiekt wypełniały ogromne maszyny drukarskie, dziś siedmiopiętrowy budynek jest tętniącym życiem centrum społecznościowym integrującym różne środowiska. Działania lokalne angażują mieszkańców w rozmaite aktywności zaczynając od cotygodniowych warsztatów kulinarnych, aż po projekty realizowane we współpracy z ekspertami z różnych dziedzin i innymi instytucjami. Od momentu rozpoczęcia działalności w 2012 roku zorganizowano tu kilkaset wydarzeń integrujących wiele środowisk. Działania lokalne angażują mieszkańców w rozmaite aktywności zaczynając od cotygodniowych warsztatów kulinarnych, aż po projekty realizowane we współpracy z ekspertami z różnych dziedzin i innymi instytucjami. Od momentu rozpoczęcia działalności w 2012 roku zorganizowano tu kilkaset wydarzeń integrujących wiele środowisk.

SHIBAURA HOUSE

SHIBAURA HOUSE to przestrzeń stworzona z myślą o lokalnej społeczności w jednej z dzielnic Tokio. Niezwykła architektura projektu Kazuyo Sejimy wyróżnia się na tle okolicy Minato-ku i pobliskiego portu, na południe od centrum miasta. Kohkoku Seihan, czyli firma obecna na miejscu od ponad 40 lat, zaplanowała przebudowę swojej siedziby, decydując się na oddanie sporej przestrzeni do dyspozycji mieszkańców.


102


103


105


Š Forward Stroke Inc.


Warszawscy działkowcy Agnieszka Dragon

Fot. Grzegorz Hartfiel

Agnieszka Dragon jest absolwentką kulturoznawstwa w Instytucie Kultury Polskiej UW. Zainteresowana różnymi formami oddolnych aktywności mieszkańców miast i pracą w małych, szczególnie sąsiedzkich społecznościach. Współpracowała z brytyjskim kolektywem Plattformer i mieszkańcami Młynowa w ramach projektu Residency. Koordynatorka polsko – rosyjskiego projektu Tymczasowy Dom Kultury w Suwałkach. Aktualnie, w ramach Laboratorium Pomysłów „ę”, pracuje z warszawskimi działkowcami z ROD Obrońców Pokoju.

108


Na podstawie rozmów, zebranych zdjęć, przedmiotów i historii mówionych tworzona jest w sieci baza wiedzy i praktycznych informacji o działce, pozostając przede wszystkim zbiorem osobistych historii poszczególnych działkowców. Wywiady z właścicielami działek, zdjęcia, przepisy i praktyczne informacje o działkowaniu składają się na tworzony właśnie wielopokoleniowy przewodnik, którego kolejne rozdziały będą odkrywane w mediach społecznościowych.

Fot. Dominika Turowicz

Warszawscy działkowcy Agnieszka Dragon

Warszawscy działkowcy to projekt, którego celem jest przybliżenie mieszkańcom idei ogrodnictwa działkowego na przykładzie historii najstarszego warszawskiego ogrodu ROD Obrońców Pokoju, zlokalizowanego w pobliżu stacji metra Racławicka. Dzięki wejściu do zamkniętego świata ogródków z ich rezydentami uczestnicy projektu poznają lokalną obyczajowość poprzez prywatne historie samych działkowców. Projekt jest adresowany do osób zainteresowanych rożnymi aspektami funkcjonowania ogrodu działkowego, m.in. jego architekturą i miejskim ogrodnictwem a także do samych użytkowników, którzy chcieliby podzielić się z innymi wiedzą i doświadczeniem z prowadzenia własnego ogrodu.


110


111

Fot. Agnieszka Dragon


Venessia

Venessia to nazwa nieformalnej grupy założonej przez mieszkańców Wenecji. Na początku skupiona wokół bloga przekształconego w forum, na którym mieszkańcy zaczęli dzielić się swoimi przemyśleniami dotyczącymi codziennego życia w mieście i zwracać uwagę na nieznane przyjezdnym miejsca oraz zapomniane tradycje.

112


Pretekstem do stworzenia jednego z pierwszych dużych przedsięwzięć stał się projekt i budowa nowoczesnego mostu zaprojektowanego przez Santiago Calatravę. Zorganizowany przez mieszkańców z tej okazji protest, w którym wzięło udział 1500 osób, został szeroko opisany przez międzynarodową prasę. Innym wydarzeniem był happening nawiązujący do cmentarnego wątku Wenecji, który miał polegać na symbolicznym pogrzebaniu trupa miasta.

Venessia

Ucieczka mieszkańców Wenecji trwa nieprzerwanie od początku lat 50. ubiegłego wieku, od kiedy ich liczba zmalała aż ponadtrzykrotnie, osiągając dziś poziom 56 tysięcy - wprost proporcjonalnie do rosnącej dzięki tanim biletom lotniczym liczbie turystów. Degradacja historycznej laguny i powolny zanik życia lokalnego sprowokowały Wenecjan do wykorzystania mediów społecznościowych, które pozwalają im na szybkie zorganizowanie akcji w przestrzeni publicznej i dobrą widoczność ich działań.


Cze Cze Olga Borawska

Olga Borawska, Cze Cze, kadr z wideo, 2015

Olga Borawska (ur. 1990) jest studentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie realizowała pracę licencjacką w pracowni Sztuki Domeny Publicznej pod kierunkiem dr. Krzysztofa Wodiczko. Była uczestniczką wielu wystaw zbiorowych i autorką realizacji artystycznych w przestrzeni publicznej. W swojej praktyce wykorzystuje fotografię, wideo i inne media. Absolwentka Liceum Plastycznego w Łomży.

114


Pojawianie się w mieście coraz liczniejszych grup “innych”, zwłaszcza Czeczenów, przyjmowano początkowo w duchu otwartości na ich niedolę, zainteresowania ich odmiennością, choć na ogół z obojętnością. Z czasem, niewielka, ale hałaśliwa grupa mieszkańców coraz dobitniej uzewnętrzniała swoją niechęć do nich, poszukując różnych pretekstów do likwidacji ośrodka. Najczęstszymi argumentami były zarzuty, że „nic nie robią i są utrzymywani z pieniędzy polskich podatników”, „nie wiadomo z czego żyją”, „jest ich coraz więcej a tu nie ma pracy”. W lokalnych mediach, głównie w prasie i internecie, pojawiały się liczne głosy obu stron narastającego konfliktu - obrońców uchodźców (m.in. Fundacji Ocalenie) i przeciwników ich pobytu w Łomży.

Cze Cze Olga Borawska

Cze Cze to projekt ukazujący wzajemne relacje i postrzeganie się różnych społeczności mieszkających we wspólnej przestrzeni Łomży zaprezentowany w formie instalacji wideo. Rodzinne miasto artystki i jego okolice są dziś kulturowo, etnicznie i religijnie monolityczne - zupełnie inaczej niż sto lat temu, kiedy miasto będąc gubernią carską, stanowiło tygiel narodowościowy. To tu Polacy, Rosjanie, Niemcy i Żydzi żyli obok siebie. I wojna światowa dokonała przewartościowań w proporcjach ludnościowych do tego stopnia, że pozostali na tym terenie jedynie Polacy i Żydzi. Naziści, poprzez mordy i wywózki do obozów zagłady, unicestwili, stanowiącą duży odsetek, ludność żydowską. Przez cały okres powojenny nie pojawiły się na tym terenie nowe mniejszości, a nawet grupy ludności innej niż polska i na ogół katolicka. Dopiero pod koniec ubiegłego stulecia, w wyniku wojen na Zakaukaziu, a w szczególności wojen w Czeczenii, w Łomży pojawiły się grupy uciekinierów z tamtych rejonów. Było to spowodowane powstaniem ośrodka dla uchodźców w dawnym hotelu robotniczym.


Cze Cze Olga Borawska

Później problem był poruszany przez media ogólnopolskie oraz przez lokalnych polityków z posłem włącznie. Ostatecznie ośrodek dla uchodźców przy ulicy Wesołej został zamknięty w 2010 roku, a większość jego mieszkańców opuściła Łomżę (często również Polskę), a pozostali zostali umieszczeni w ośrodku po koszarach wojskowych w niedalekim Czerwonym Borze. Część tych koszar jest zamieniona na zakład karny i stanowi sąsiedztwo ośrodka dla uchodźców. Jest też liczna grupa Czeczenów, którzy zdążyli się zadomowić i zamieszkać tu na stałe poza strukturami pomocy państwowej. Przebywają tu od kilkanastu lat, i chociaż ze względów religijno-kulturowych nie integrują się społecznie i zachowują odrębność, to starają się na trwałe zadomowić, posyłając dzieci do szkół publicznych i szukając zajęcia oraz środków finansowych nie tylko w opiece społecznej. I chociaż widok charakterystycznie ubranych kobiet jest w Łomży stałym i być może oswojonym już obrazem, nadal niewiele trzeba, by na nowo odrodziła się fala niechęci do “obcych”. Nadal żyje skryty, internetowy duch „fundacji” FAZAP (Fundacja Aktywizująca Zawodowo Agresywnych Pasożytów), która w sposób jednoznaczny określa swój stosunek do obcokrajowców z Zakaukazia.


Poszerzanie rzeczywistości Dwa Zeta

DWA ZETA (Karolina Zajączkowska i Sławek ZBIOK Czajkowski) to duet kuratorsko-artystyczny zajmujący się szeroko pojętymi poszukiwaniami wizualnymi. Zakres ich prac sytuuje się pomiędzy działaniami o charakterze miejskiej partyzantki a zaangażowanym projektowaniem, wykorzystując różnorodne media, jak malarstwo, fotografia, murale wielkoformatowe, publikacje i plakaty.

120


122


123


124


125


05 04 SIEĆ


Sieć w realu

W REALU


Subiektywna definicja zakwasu Łukasz Radziszewski

Łukasz Radziszewski (ur. 1989 w Białymstoku) studiuje w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jego prace były prezentowane m.in. na wystawie Niewojenni w Miejscu Projektów Zachęty (z Zuzanną Sękowską). Zajmuje się sztukami wizualnymi i animacją kultury. Współtwórca niezależnego środowiska twórczego Pracownia Żelazna. Pracował jako etatowy plastyk w 2. Mazowieckim Pułku Saperów w Kazuniu Nowym. Poza pracą twórczą zajmuje się autorskim projektem Galeria Komputer.

Podsumowaniem projektu Wizje lokalne skuteczne narzędzia kultury i sztuki w pracy ze społecznościami lokalnymi było spotkanie sąsiedzkie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Oleandrów w miejscu o nazwie Studio MDM przy Marszałkowskiej 9/15. Grupa projektowa zaproponowała, aby motywem przewodnim tego wydarzenia stał się chleb, a Łukasz Radziszewski dostarczył zakwas z rodzinnej miejscowości Zamczysk na Podlasiu.

130


W świadomości ludowej zaczyn obdarzony był pamięcią i rodzajem wrażliwości. Surowo zabronione było na przykład przeklinanie w miejscu, gdzie stał zakwas albo rósł chleb. Zgodnie z tradycją zaczyn trafia z rąk do rąk i przez lata dojrzewa, tężeje i nabiera szlachetności. Procesy i rytuały dotyczące otoczenia chleba, wskazują jednoznacznie konieczność troski – okazywanej normalnie raczej żywej istocie niż kawałkowi ciasta. Przedłużanie życia zakwasu następuje z każdym kolejnym rozczynianiem4, po odłożeniu małej części zakwaszonego, ale świeższego ciasta. Inną zasadą, już rzadko praktykowaną, jest niemycie wnętrza dzieży5 (nigdy!). Dzięki temu współcześnie istnieją nawet dwustuletnie zaczyny. Najstarszy w mojej okolicy, prawdopodobnie liczy sobie niebagatelne 140 lat. W ustaleniu wieku zaczynu przeszkodą jest brak źródeł. Może warto pomyśleć nad stworzeniem osobliwego drzewa genealogicznego?

Subiektywna definicja zakwasu

Fundamentalne znaczenie dla wartości zakwasu ma wiek i otoczenie, w którym żył. Wpływa na jakość chleba i jego walory smakowe. Chleb na wieloletnim zaczynie ma niespotykane, wytworzone naturalnie właściwości. Badania bakteriologiczne dowiodły, że wieloletni starter, który w przeszłości zetknął się z dużą pulą odmiennych mikroorganizmów i środowisk, posiada nietypowy ekosystem. Jest znacznie doskonalszy i stabilniejszy od kilkudniowego zaczynu3. Przekłada się to na żywotność zakwasu, jak i wydłużony okres zdatności do spożycia wypieku.

Łukasz Radziszewski

Zwykłą spekulacją będzie próba określenia kto, gdzie i kiedy wynalazł zakwas chlebowy– czy raczej odkrył właściwości fermentacji surowego ciasta. Na ile pozwalają oszacować badania archeologiczne, kwaśne pieczywo na zaczynie wypiekano już w odległej starożytności 1. Historia chleba jest jeszcze dłuższa i sięga kilkanaście tysiącleci wstecz. Pieczywo pojawiło się wraz ze zmianą koczowniczej egzystencji w tryb osiadły. Narodziny pierwszych kultur agrarnych przyniosły człowiekowi nierealny dotąd komfort – możliwość wytwarzania i regularnych dostaw pożywienia. Zabrzmi to może zbyt górnolotnie, ale od tego momentu chleb jest nieustającym towarzyszem i podstawą naszego rozwoju. Dotrwał do dziś w praktycznie niezmienionej formie, poza kilkoma innowacjami. Do tych późnych odkryć należał właśnie wspomniany na początku zaczyn pod chleb - zakwas. Jak wskazuje prosta etymologia słów, jest to specyfik służący dosłownie zakwaszeniu i zaczynianiu. Ciasto na zaczynie (w odróżnieniu od przygotowanego na drożdżach piekarskich) ma lekko kwaśny smak, co wynika z obecności kwasu mlekowego. W objaśnieniu naukowym zakwas składa się z mikroorganizmów – bakterii i dzikich pleśni – w nieustającej fazie rozwoju. Dzięki fermentacji zapoczątkowanej przez drobnoustroje ciasto zostaje wzbogacone o dodatkowe składniki i właściwości – to one sprawiają, że masa dynamicznie powiększa swoją objętość. Zakwas w języku nauki można by określić mianem kultury starterowej albo startera2.


Pora, abym opisał, jak rozprzestrzenia się zakwas. Skąd go pozyskać? Ten, który jest u mnie w domu, Mama otrzymała w podarunku od mieszkającej w sąsiedniej wsi znajomej. Ta z kolei kilkadziesiąt lat temu dostała go przy okazji w Białymstoku, gdzie historia zaczynu pod chleb się urywa. Gdy straci się kontakt z poprzednim właścicielem, w zasadzie nie da się określić skąd pochodził zakwas. Niczym wiadomość krążąca pośród spiskowców. Jest tu w sumie mowa o wyszukanej, zmysłowej formie networkingu. Wraz z migracją zaczynu, wytwarza się osobliwa lokalność. Zestawienie na mapie wszystkich miejsc rozlokowania zakwasu zakreśla zupełnie surrealistyczny obszar. Niepodporządkowany konwencjonalnym ograniczeniom i barierom system – anarchizujący, zdecentralizowany i oparty na redystrybucji. Polifoniczny. Jednolity w różnorodności. Kim są dla siebie ludzie połączeni tym domokrążnym artefaktem? Wyobrażam sobie, że od zawsze musiał być to szczególny element sąsiedzkiej dyplomacji. Współcześnie dzięki swobodzie, szybkości przemieszczania się i łatwości kontaktu, ta cicha, binarna wymiana poszerzyła zasięg. Kolejne słoiki z porcją szczególnego zakwasu-startupu już od dawna żyją samodzielnie w miejscach odległych i innych od Podlasia, niekiedy egzotycznych*. Koniec końców to nadal dobry sposób na podtrzymywanie wzajemnej przychylności i dobrej pamięci. Ekonomia daru. Dzielimy się potencjałem, możliwością zrobienia samodzielnie chleba. Taniego, zdrowego, własnego. Są w tym zawarte najprostsze, fundamentalne emocje i komunikaty.

Mowa o wyszukanej formie networkingu. Wraz z migracją zaczynu wytwarza się osobliwa lokalność

1. najstarszy chleb pieczony na zakwasie i datowany na ok. 4100 r. p.n.e. znaleziono na Krecie. 2. kultury starterowe, startery - odpowiednio wyselekcjonowane drobnoustroje, wykorzystywane w przemyśle spożywczym, mające na celu poprawę jakości żywności. Trzeba dodać, że opisywany powyżej zakwas wyróżnia się w encyklopedycznej definicji kultur starterowych, które współcześnie są kojarzone z modyfikacjami genetycznymi. 3. w praktyce ma to przełożenie na konkurencyjność szczepów ze startera względem prymitywniejszych, często szkodliwych szczepów bakterii, pleśni i drożdży. 4. rozczynianie – mieszanie ciasta z zaczynem. 5. dzieża – naczynie o pojemności od 32 do 48 litrów, służące do wyrabiania ciasta na chleb, wykonane było z drewnianych klepek, spięte metalowymi obręczami. Dzieża pełniła ważną rolę symboliczną w kulturze i wierzeniach ludności wiejskiej Podlasia i Mazowsza

*

Można jednoznacznie potwierdzić, że opisywany, szczególny zakwas, znajduje się w następujących miejscowościach: Białystok, Czarna Białostocka, Czarna Wieś Kościelna, Gdańsk, Karczmisko, Kosmaty Borek, Oleszkowo, Niemczyn, Podkowa Leśna, Rajgród, Supraśl, Suwałki, Wiedeń (Austria), Warszawa, Wyszków, Zabłudów, Zamczysk.


skład: 1/2 kg mąki żytniej albo orkiszowej 1/2 kg mąki pszennej 1 łyżka soli (płaska) zakwas Na wstępie trzeba dodać, że w miarę możliwości do wypieku chleba na zakwasie najlepiej użyć mąki naturalnej, bezpośrednio z młyna. Najlepiej wybrać taką z drobną granulacją np. 700. Warto też pod ręką mieć więcej blaszek do ciasta. 1. W dużej misce wymieszać na sucho mąki i sól. 2. Dolać zakwas ze słoika i dolać tyle ciepłej wody, aby powstało dość gęste ciasto, lepiej żeby było gęste niż rzadkie (można też dodać nasiona lnu, słonecznika, żurawinę). 3. Trochę ciasta (1/3 słoika) odłożyć na kolejny zakwas. 4. Ciasto włożyć do wysmarowanych smalcem albo oliwą i posypanych mąką blaszek keksówek (prostokątnych, podłużnych). Ciasto powinno zajmować połowę poziomu wysokości blaszek, bo będzie rosło i podwoi swoją objętość. Wierzch ciasta wygładzić (można posypać ziarnem). Odstawić do spokojnego wyrośnięcia na ok. 10 godzin. 5. Po 10 godzinach piec w piekarniku 1 godzinę w temperaturze 200°C. 6. Po wyjęciu z piekarnika wierzch chlebów posmarować wodą lub olejem, by skórka była bardziej miękka. Od razu wyjąć z blaszek i pozostawić do ostygnięcia i odparowania. 7. Smacznego!

133

Przepis na chleb Łukasz Radziszewski

Przepis na chleb


O publikacji Ta publikacja stanowi podsumowanie Wizji lokalnych – warsztatów dotyczących kompetencji sąsiedzkotwórczych i praktyk pobudzających w społecznościach potrzebę kontaktu z kulturą, adresowanych do młodych artystów, kuratorów, animatorów i edukatorów kultury, prowadzonych od września do grudnia 2015 roku Wizje lokalne - skuteczne narzędzia sztuki i kultury we wspólpracy ze społecznościami lokalnymi zrealizowano w ramach stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Aktywność obywatelska

134


Powszechny im. Zygmunta Hübnera), Marta Żakowska (Magazyn Miasta, Instytut Badań Przestrzeni Publicznej). Pierwszy etap przedsięwzięcia prowadzony był od września do grudnia 2015 na warszawskiej Pradze we współpracy z Centrum Wielokulturowym oraz Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL. Drugi etap działania zrealizowana została w warszawskim Śródmieściu, w przestrzeni Studio MDM przy Marszałkowskiej 9/15, którą wykorzystaliśmy do planowania wspólnego działania realizowanego z przedstawicielami wybranej społeczności. Oprócz regularnego cyklu warsztatowego udało nam się zrealizować jeden warsztat w formie otwartego seminarium we współpracy z Q-Ruchem Sąsiedzkim w Warsztacie (FISE): Uruchomić sąsiedzkość przez kulturę - inicjowanie i wspieranie praktyk społecznościowych przy użyciu nowych narzędzi wraz z zaproszonymi gośćmi - Agnieszką Dragon, Adamem Gąseckim, Jaśminą Wójcik oraz Karoliną Dudek (IEiAK) i Marcinem Jasińskim z Bemowskiego (Art.Bem). W tym miejscu należą się podziękowania dla osób i instytucji, które przyczyniły się do realizacji wydarzenia podsumowującego warsztaty w postaci Chleba 12.12 w Studio MDM a w szczególności Annie Ptak, Ice Sienkiewicz i Mariannie Dobkowskiej z A-I-R Laboratory i Annie Czaban z CSW Zamek Ujazdowski oraz członkom Stowarzyszenia Oleandrów - szczególnie Janowi Rybczyńskiemu oraz pani Marii Puciatej i pani Krystynie Cirko, Agacie Opyrchał, panu Jerzemu Kaczyńskiemu - oraz Annie Rochowskiej z TR Warszawa.

O publikacji

Uczestnikami projektu byli: Dorota Akhavan, Olga Borawska, Martyna Cziszewska, Agnieszka Dragon, Ewa Dyszlewicz, Kornelia Dzikowska, Joanna Kozera, Yulia Laschchuk, Dorota Pabel, Łukasz Radziszewski, Patrycja Swierż, Helena Wawrzeniuk. W miarę postępów prac nad projektem zdaliśmy sobie sprawę z ciekawego i pomijanego we współczesnej teorii i praktyce fenomenu wzmacnianiania więzi sąsiedzkich dzięki wykorzystaniu technologii i zdecydowaliśmy się jemu poświęcić najwięcej uwagi w naszym podsumowaniu. Nasze spotkania metodyczne i projektowe prowadzone we współpracy z ekspertami dotyczyły takich obszarów tematycznych jak obecność sztuki i obiektów kultury w przestrzeni publicznej, działania integracyjne o charakterze międzysąsiedzkim i międzykulturowym, gentryfikacja przestrzeni miejskich i mobilność artystów, rosnąca rola internetu w inicjowaniu zmian społecznych, czy długofalowe projekty instytucji w kontekście rozwoju lokalnych społeczności. Podczas warsztatów omawialiśmy konkretne przykłady użycia narzędzi kultury, dzieląc się doświadczeniami, najlepszymi praktykami i testując wybrane metody. Prowadzącymi warsztaty byli: Agata Gajda (Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL), Witek Hebanowski (Fundacja Inna Przestrzeń), Bogdan Łapiński (Corporate Coach U), duet Polen Performance (Justyna Łoś i Mikołaj Sobczak), Anna Ptak (A-I-R Laboratory, CSW Zamek Ujazdowski), Anna Rochowska (TR Warszawa), Gregor Różański (newartcenter.info), Dominika Szulc (Teatr


Kolofon PUBLIKACJA

Warsztaty

Sieć lokalna

wzmacnianie więzi sąsiedzkich w epoce mediów społecznościowych

Wizje lokalne – narzędzia sztuki i kultury w współpracy ze społecznościami lokalnymi. Zrealizowano w ramach stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Aktywność Obywatelska

REDAKCJA

KONCEPCJA I PROWADZENIE

Romuald Demidenko

Romuald Demidenko

Warszawa 2015 © newartcenter.info

UCZESTNICY WARSZTATÓW

AUTORZY TEKSTÓW, WYWIADÓW, ROZMÓWCY Ewelina Bartosik, Martyna Cziszewska, Agnieszka Dragon, Karolina J. Dudek, Kornelia Dzikowska, Ewa Dyszlewicz, Synthia Griffin, Keith N. Hampton, Bogdan Łapiński, Dorota Pabel, Polen Performance (Justyna Łoś i Mikołaj Sobczak), Łukasz Radziszewski, Iza Smelczyńska, Patrycja Swierż, Jaśmina Wójcik

Materiały WIZUALNE

Dorota Akhavan, Olga Borawska, Martyna Cziszewska, Agnieszka Dragon, Ewa Dyszlewicz, Kornelia Dzikowska, Joanna Kozera, Julia Laschchuk, Dorota Pabel, Łukasz Radziszewski, Patrycja Swierż, Helena Wawrzeniuk

SĄSIEDZKOŚĆ PRZEZ KULTURĘ SEMINARIUM I PANEL DYSKUSYJNY Agnieszka Dragan, Jaśmina Wójcik, Adam Gąsecki oraz Karolina J. Dudek, Marcin Jasiński MODERACJA – Marta Żakowska

Olga Borawska, Patrycja Swierż, Gram Hilleard, DWA ZETA (Karolina Zajączkowska & Sławek ZBIOK Czajkowski), Helena Wawrzeniuk

CHLEB*

WSPARCIE REDAKCYJNE Ewa Dyszlewicz, Bogdan Łapiński

newartcenter.info - grupa projektowa Wizje lokalne

PROJEKT GRAFICZNY

WSPÓŁPRACA

Magdalena Heliasz

WYDAWCA newartcenter.info

GWIAZDKA PODWÓRKOWA Stowarzyszenie Oleandrów

ORGANIZATOR

Centrum Wielokulturowe w Warszawie, Fundacja Inna Przestrzeń, Stowarzyszenie Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, Q-Ruch Sąsiedzki, Warsztat, FISE, A-I-R Laboratory, CSW Zamek Ujazdowski oraz TR Warszawa


Podziękowania WSPARCIE ORGANIZACYJNE Ika Sienkiewicz, Marianna Dobkowska & Anna Ptak (A-I-R Laboratory, CSW Zamek Ujazdowsk), Anna Czaban (CSW ZU), Andrzej Zawieracz, Vlad Guzman (Centrum Wielokulturowe w Warszawie), Agata Gajda, Agata Konarzewska & Ewelina Bartosik (CAL, Paca 40), Dominika Szulc (Teatr Powszechny), Katarzyna Kuzko-Zwierz (Muzeum Warszawskiej Pragi), Anna Rochowska (TR Warszawa), Jan Rybczyński (Stowarzyszenie Oleandrów) oraz Aleksandra Wasilkowska

WSPÓŁPRACA WARSZTATOWA Witek Hebanowski (Fundacja Inna Przestrzeń), Gregor Różański (newartcenter. info), Marta Żakowska (Magazyn Miasta, Instytut Badań Przestrzeni Publicznej), Polen Performance (Justyna Łoś i Mikołaj Sobczak), Dominika Szulc (Teatr Powszechny), Bogdan Łapiński (Corporate Coach U), Anna Ptak (A-I-R CSW ZU), Anna Rochowska (TR Warszawa)

MATERIAŁY DO PUBLIKACJI Autorzy tekstów i rozmówcy, Maurycy Gomulicki, Miho Shimizu (SHIBAURA HOUSE), CSW Zamek Ujazdowski Autorzy dołożyli wszelkich starań, by informacje zawarte w tej publikacji były kompletne, rzetelne i prawdziwe.

newartcenter.info


newartcenter.info/ wizjelokalne

Sieć lokalna  

Wzmacnianie więzi sąsiedzkich w epoce mediów społecznościowych

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you