Monitor Polonijny 2019/09

Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor 9_2019 25.8.2019 23:30 Page 33

warsztaty twรณrcze dla dzieci polonijnych 2019

str. 16


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:24 Page 2

Krzyż Oficerski Orderu Zasługi RP dla Tadeusza Frąckowiaka adeusz Frąckowiak już ponad 40 lat mieszka na Słowacji, a od ponad 15 jest konsulem honorowym Rzeczpospolitej Polskiej w Liptowskim Mikulaszu – jak do tej pory jedynym na terenie Słowacji. W czerwcu ambasador RP w RS Krzysztof Strzałka w obecności prezydenta Liptow skiego Mikulasza Jána Blcháča w ramach Stolicznych Dni wręczył mu Krzyż Oficerski Orderu Zasługi RP, przyznany przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. Z kolei 13 lipca w obecności wielu gości krzyż ten został zaprezentowany przez radcę ministra ambasady RP w RS Piotra Drobniaka, a wiceminister spraw wewnętrznych

T

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Republiki Słowackiej Rudolf Urbanovič wręczył polskiemu konsulowi honorowemu wyróżnienie za rozwój międzynarodowych relacji oraz współpracy transgranicznej. To był szczególny dzień dla Tadeusza Frąckowiaka, który świętował nie tylko wręczenie zaszczytnych wy-

2

różnień, ale i 65. urodziny. Z tej okazji wspominał swoje pierwsze kroki na Słowacji, ale przede wszystkim dziękował żonie Vierce i tym, z którymi dane mu jest współpracować. To grono liczy sporo osób, z których większość była obecna w Litpowskim Mikulaszu, by wspólnie z jubilatem świętować jego sukcesy. Wśród gości byli obecni burmistrz Liptowskiego Mikulasza Ján Blcháč, burmistrz Żywca Antoni Szlagor, jego zastępca Marek Czul, byli ambasadorzy RP w RS Jan Komornicki i Leszek Soczewica z małżonką, przedstawiciele słowackiego świata biznesu, nauki i polityki. Nie zabrakło też Jolanty Drobčo, współpracowniczki konsula, która od początku towarzyszy mu w prowa-

dzeniu konsulatu honorowego, oraz jej męża Jána Drobčo, lekarza i ordynatora liptowskiego szpitala, pod którego opiekę najczęściej trafiają polscy turyści przebywający w Tatrach, potrzebujący lekarskiej pomocy. Uroczystość jubileuszowa Tadeusza Frąckowiaka zgromadziła blisko 40 osób – przyjaciół z jednej i drugiej strony Tatr, dowodząc, jak silne więzi przyjaźni łączą Polskę i Słowację. W imieniu Klubu Polskiego i redakcji „Monitora Polonijnego“ składamy gratulacje Panu Konsulowi i życzymy wielu lat owocnych działań na rzecz pogłębiana współpracy polsko-słowackiej. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, Liptowski Mikulasz

MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:24 Page 3

Z twierdzeniem, iż lato mija zbyt szybko, pewnie się Państwo zgodzą. Nam się jednak wydaje, że tegoroczne letnie dni upływają jeszcze szybciej niż zwykle, ponieważ sporo dzieje się na naszym polonijnym podwórku, co skrzętnie odnotowujemy na łamach naszego pisma. Tak niedawno w Bratysławie została odprawiona polska msza z udziałem zespołu „Frantówka“ z Kaszub, czyli miły akcent na powitanie wakacji (str. 11), a za nami już flagowa impreza Klubu Polskiego w Dubnicy nad Wagiem, odbywająca się tradycyjnie pod koniec sierpnia, której głównym motywem jest folklor – informacje o niej mogą Państwo przeczytać na str 12. W niniejszym numerze przynosimy też relację z tygodniowych warsztatów artystycznych dla dzieci i młodzieży (str. 16) oraz z różnych innych wydarzeń, w których na Słowacji (i nie tylko) brali udział Polacy i Polonusi. Zaglądamy też przez ramię pewnemu artyście, który wraz ze swoimi współpracownikami przygotowuje właśnie kolejny teledysk Klubu Polskiego – tym razem do „Piosenki kulinarnej“ (str. 8). Na premierę nowych wideoklipów zaprosimy Państwa w październiku. A skoro o filmach mowa, to przedstawiamy Państwu filmowe oblicza Bratysławy – być może dzięki temu artykułowi inaczej Państwo spojrzą na słowacką stolicę (str. 22). Z kolei w rubryce „Kino-oko” nasza koleżanka redakcyjna podjęła się recenzji trudnego filmu, który niedawno wstrząsnął Polską (str. 24) Ponieważ w tym roku obchodzimy 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, poruszamy również i ten temat (str. 4) – nawet rubryka dotycząca polskiego komiksu poświęcona jest tym razem tej tematyce (str. 27). Na wrzesień zapraszamy do Koszyc i Bratysławy na spektakl teatralny, nawiązujący swą tematyką do czasów wojny. Będą to „Zapiski oficera Armii Czerwonej”, przygotowane na podstawie powieści Sergiusza Piaseckiego przez Polskie Studio Teatralne z Wilna (str. 29). Na łamach „Monitora“ nie zabraknie też stałych rubryk, dotyczących choćby książek (str. 20) czy pomysłów na wycieczkę po Słowacji – tym razem zapraszamy w miejsce, gdzie znajdą Państwo... unikatowe kamienne kule (str. 25). A w wywiadzie miesiąca prezentujemy rozmowę z piosenkarką Anną Cyzon, która otwarcie mówi o tym, że polskość to atut w kraju, do którego emigrowała wraz z rodzicami jako dziecko (str. 5). Życzymy przyjemnej lektury wrześniowego numeru „Monitora“ W imieniu redakcji

Najsmutniejszy dzień XX wieku

4

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA Piosenkarka Anna Cyzon: „Polskość to w Kanadzie atut“

5

Z NASZEGO PODWÓRKA

8

CO U NICH SŁYCHAĆ? Tańcowała Bogna z... nitką

18

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Sprostać oczekiwaniom

20

Kamera! Akcja! Czyli o filmowej Bratysławie

22

KINO-OKO Nietykalni

24

SŁOWACKIE PEREŁKI Tajemnica osady Megoňky 25 KRZYŻÓWKA

26

SUBIEKTYWNA HISTORIA KOMIKSU POLSKIEGO Wrzesień 1939 w komiksowych opowieściach

27

Piątek trzynastego

28

OGŁOSZENIA

28

ROZSIANI PO POLSCE Morskie opowieści słowackiej treści

30

MIĘDZY NAMI MAMAMI Powroty małe i duże, czyli wracamy do przedszkola!

31

PIEKARNIK Na jagody

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Alina Kabele, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE: Magdalena Smolińska • TRENČÍN: Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková † (1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620 • KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: SK60 1100 0000 0026 6604 0059 • EV542/08 • ISSN 1336-104X Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov • náklad 550 ks • nepredajné Realizované s finančnou podporou Fondu na podporu kultúry národnostných menšín. • Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą Laureat Nagrody im. Macieja Płażyńskiego w kategorii redakcja medium polonijnego 2013

WRZESIEŃ 2019

3


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:24 Page 4

ierwszego września obchodzimy 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Rozmaite uroczystości, pamiątkowe spotkania, wspomnienia mają nas skłonić do refleksji nad tym dramatycznym momentem w historii, gdy po raz kolejny okazało się, jak słabą istotą jest człowiek. Mimo długiej, okrutnej i katastrofalnej w skutkach I wojny światowej dwie dekady później koszmar wojny rozgorzał na nowo. Jeszcze większy i niebywale wymyślny, tylko po to, by zabijać, niszczyć, a na tych gruzach budować nowe, nieludzkie ideologie. Dziś żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają czas międzywojnia i samą wojnę. Ich opowieści nie pozostawiają złudzeń – przyniosły im one najbardziej traumatyczne przeżycia, jakich doznali, przeżycia, które trudno się wspomina, a o których jeszcze trudniej się opowiada. Moi dziadkowie na temat wojny nie rozmawiali wcale, nawet jeśli my – wnuczęta – domagaliśmy się tego, choćby ze względu na szkolne zadania domowe. Wydawać by się mogło, że najlepszą formą upamiętnienia tych tragicznych wydarzeń jest cisza. Szanując takie decyzje, trzeba jednak mieć na uwadze, że kolejne pokolenia, czerpiące radość z pokojowych czasów, muszą rozumieć, jak istotna jest różnica pomiędzy wolnością, a jej brakiem. Dlatego o II wojnie światowej trzeba mówić i trzeba pisać. Trzeba wracać do tych

P

Najsmutniejszy dzień XX wieku

najtrudniejszych doświadczeń, bowiem tylko obudzone z uśpienia fakty mogą poruszyć wyobraźnię i serca młodych ludzi. Całe szczęście, że w związku z kolejną rocznicą września 1939 roku publikuje się lub przypomina już wydane książki, wspomnienia, wystawia spektakle, upublicznia inne teksty kultury. Na przykład jedyna w swoim rodzaju opowieść „Pokój z widokiem. Lato 1939” Marcina Wilka to zbiór faktów z ostatnich tygodni przed wybuchem wojny, gdy beztroski wakacyjny czas mieszał się z narastającą groźbą politycznych konfliktów. Polacy do końca nie wierzyli, że może wybuch-

6 lipca w Laskach pod Warszawą zmarła piosenkarka, wokalistka jazzowa, malarka WANDA WARSKA, legenda poezji śpiewanej. Miała 87 lat. Śpiewała piosenki do słów Gałczyńskiego, Słowackiego, Norwida, Leśmiana, Tuwima i Osieckiej.

1 lipca w Salzburgu zmarł wybitny kompozytor, muzykolog, krytyk muzyczny i dramaturg BOGUSŁAW SCHAEFFER. Miał 90 lat. Był jedną z największych postaci polskiej awangardy, twórcą muzyki elektronicznej lat 60. Stworzył ok. 550 dzieł muzycznych i 44 sztuki teatralne.

15 lipca oficjalną wizytę w War szawie złożyła prezydent Słowacji ZUZANA ČAPUTOVÁ, która spotkała się z prezydentem Andrzejem Dudą oraz premierem Mateuszem Morawieckim. Na konferencji prasowej Čaputová podkreśliła, że interesował ją stan polskiego sądowni ctwa, bowiem wiele problematy cznych obszarów, z którymi walczy

nąć kolejna wojna, cieszyli się z letniego wypoczynku, spotkań z przyjaciółmi. To opis prawdziwej ciszy przed burzą. Inną przejmującą historią, ukazującą wojnę z interesującej perspektywy, jest spektakl „Zapiski oficera Armii Czerwonej”, przygotowany na podstawie powieści Sergiusza Piaseckiego. Fabuła opisująca wojenne życie Polaków z okolic Wilna i Grodna ujęta jest w formę groteski, co jeszcze bardziej podkreśla tragiczny los bohaterów. Przedstawienie to pokaże we wrześniu w Koszycach i Bratysławie (więcej w ogłoszeniach na str. 28) Polskie Studio Teatralne z Wilna.

wymiar sprawiedliwości w Polsce, nie różni się od problemów, którym musi stawić czoło Słowacja. 1 sierpnia odbyły się obchody 75. ROCZNICY WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Główne uroczystości z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy oraz premiera Mateusza Morawieckiego odbyły się przed pomnikiem Gloria Victis. Mieszkańcy stolicy oddali hołd powstańcom na placu Zamkowym o godz. 17.00, czyli w godzinę „W”. 1 sierpnia zmarła aktorka, prezenterka telewizyjna HANNA DUNOWSKA. W latach 90. wraz z Krzy-

sztofem Ibiszem prowadziła program telewizyjny „Czar par“. Grała w telenoweli „Labirynt“, a także w serialu „07 zgłoś się“. Miała 60 lat. 6 sierpnia prezydent Andrzej Duda ogłosił, że WYBORY PARLAMENTARNE odbędą się 13 października. Do 22 sierpnia zarejestrowano 47 komitetów wyborczych, m.in. Prawo i Sprawiedliwość z Porozumieniem i Solidarną Polską, Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni), PSL-Koalicja Polska (razem z Kukiz’15), SLD-Lewica (SLD, Wiosna Roberta Biedronia, Lewica Razem Adriana Zandberga). MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:24 Page 5

- Piosenkarka Anna Cyzon: „Polskość to w Kanadzie atut“

W

roku 2010 z piosenką „Love me“ walczyła o głosy polskiej publiczności, by móc reprezentować Polskę na 55. Konkursie Piosenki Eurowizji. Wtedy zajęła drugie miejsce. Wcześniej, w 2004 roku, walczyła o głosy w kanadyjskim „Idolu“ i zakwalifikowała się do rozgrywek finałowych. Anna Cyzon (właściwie Anna Czyszczoń), bo o niej mowa, buduje swoją karierę artystyczną w Ameryce i w Polsce. My spotykamy się z nią na Słowacji, na weselu wspólnych znajomych, które artystka uświetniła swoimi występami, dzięki czemu poznaliśmy jej niezwykły temperament. Urodziłaś się w Polsce, ale w wieku 6 lat zostałaś emigrantką w Kanadzie. Pamiętasz moment przeprowadzki? Tak, choć nie zdawałam sobie z tego sprawy, jak bardzo odmieni się życie moje i mojej rodziny. Wtedy pierwszy raz leciałam samolotem i byłam zafascynowana wielkim jumbo jetem. Pamiętam, że byłam szczęśliwa, bo byłam z mamą i wiedziałam, że lecimy gdzieś daleko, gdzie czeka na nas tato.

9 sierpnia MAREK KUCHCIŃSKI zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu. Jego funkcję przejęła dotychczasowa minister MSWiA Elżbieta Witek, którą na tym stanowisku zastąpił koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński. Rezygnacja Kuchcińskiego była pokłosiem ujawnionych przez media i opozycję informacji o lotach marszałka samolotem specjalnym, w których uczestniczyła też jego rodzina, a także posłowie i ich żony oraz ministrowie.

15 sierpnia odbyły się uroczyste obchody ŚWIĘTA WOJSKA POLSKIE GO, których głównym punktem była defilada wojskowa w Katowicach. W uroczystościach wzięli udział prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, szef MON Mariusz Błaszczak.

9 sierpnia prezydent Andrzej Duda podpisał USTAWĘ O ŚWIADCZENIU UZUPEŁNIAJĄCYM dla osób

20 sierpnia zmarł scenarzysta filmowy JAN PURZYCKI, autor scenariuszy filmowych do takich fil-

WRZESIEŃ 2019

niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Świadczenie będzie przysługiwać w kwocie nie wyższej niż 500 zł.

mów, jak „Wielki Szu“, „Piłkarski poker“ oraz serialu „Złotopolscy“. Miał 71 lat. Nie żyje producent filmowy PIOTR WOŹNIAK-STARAK, który wypadł z motorówki w nocy z 18 na 19 sierpnia podczas przejażdżki niedaleko rodzinnej posiadłości. Jego ciało odnaleziono 22 sier pnia w jeziorze Kisajno na Mazu rach. Woźniak-Starak był producentem takich filmów, jak „Bogo wie“ czy „Sztuka kochania“. 23 sierpnia został ogłoszony DNIEM ŻAŁOBY w Zakopanem po

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Gdańskie Muzeum II Wojny Światowej przygotowało bardzo szeroką ofertę wydarzeń, związanych z wrześniem 1939 roku. Zainteresowanych odsyłam na stronę www.muzeum1939.pl/80rocznica Pamięć o wojnie to z jednej strony obowiązek wszystkich żyjących, ale z drugiej coś niewątpliwie trudnego, obciążającego. W świecie błyskawicznie zmieniających się mód i trendów, rozwijających się technologii, większość z nas myśli na ogół o przyszłości, nie tracąc czasu na rozpamiętywanie tego, co było. Świadków tamtych dni coraz mniej... Wkrótce nakaz ocalenia od zapomnienia dramatycznych lat wojny pozostanie tylko w naszych sumieniach. Jak sobie damy z tym radę? Historia toczy się każdego dnia. Również dzisiaj. I wszyscy jesteśmy jej uczestnikami. Zgłębiając tę świadomość w sobie, ucząc jej własne dzieci, mamy szansę w pewien sposób odwdzięczyć się tym, którzy w imię naszego dzisiejszego życia oddali wszystko kilkadziesiąt lat temu. Przekonanie, że wojna jest abstrakcją, również jest darem, którego na co dzień powinniśmy być bardziej świadomi. Naprawdę niewiele się różnimy od bohaterów „Pokoju z widokiem” – zabiegani, skupiający się na przyszłości, marzący o wypoczynku… Tylko wybuchu wojny nikt w tych planach nie brał pod uwagę. I tego wszystkiego, co stało się później. AGATA BEDNARCZYK

tym, jak dzień wcześniej 4 osoby, w tym dwoje dzieci, poniosły śmierć od uderzenia piorunem podczas gwałtownej burzy, która przeszła w okolicach Giewontu. Około stu osób zostało poszkodowanych. Jedna osoba zginęła po słowackiej stronie Tatr. 23 sierpnia RATOWNICY TOPR odnaleźli ciało jednego z dwóch grotołazów, którzy kilka dni wcześniej utknęli w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach. Według ratowników ciało drugiej ofiary znajduje się blisko miejsca odnalezienia pierwszej. MP 5


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:24 Page 6

Tato wyemigrował wcześniej? Wyjechał, kiedy miałam 4 latka, i tylko raz przyleciał do nas na święta. Obsypał mnie wtedy prezentami, z których najbardziej zapamiętałam piękne lakierki. Kiedy leciałyśmy z mamą do Kanady, miała to być tylko wizyta, ale mama zaszła w ciążę i rodzice postanowili, że zostajemy. Na chwilę. I ta chwila trwa do dziś? Tak. Dziś rodzice twierdzą, że nie wyobrażają sobie przeprowadzki do kraju, ale pamiętam z dzieciństwa mamę, płaczącą z tęsknoty za Polską. Rodzice zostawili dom w Krakowie, który im wybudowali dziadkowie. Mama jest magistrem mikrobiologii, ojciec inżynierem rolnictwa, jednak w Kanadzie zaczynał na budowie. Ale Ty i Twoja siostra, która urodziła się w Kanadzie, miałyście lepszy start choćby z tego powodu, że dzieci szybko uczą się języka. Czy to prawda, że Tobie najbardziej w nauce angielskiego pomogło zamiłowanie do śpiewu? Jeszcze kiedy mieszkaliśmy w Polsce, tańczyłam i podśpiewywałam sobie po angielsku przed telewizorem razem z Tiną Turner, Michaelem Jacksonem czy Whitney Houston. Po przyjeździe do Toronto do tego grona ulubieńców doszła Britney Spears. Na pewno zamiłowanie do muzyki i śpiew pomogły mi szybciej opanować angielski. Pamiętam, jak w czasie podróży samochodem, śpiewałam rodzicom – czy to solo, czy razem z wykonawcą z radia. I rodzice któregoś dnia w drodze do Chicago, słysząc mnie „w duecie“ z Merayah Carey, zrozumieli, że mam talent i że należy go rozwijać. W wieku 11 lat zaczęłam uczęszczać na lekcje śpiewu klasycznego. Co trzeba mieć, oprócz talentu, żeby się przebić? Szczęście, wiarę w sukces? Czy trzeba być pracowitym? Wszystkiego po trochu, ale ważne jest coś jeszcze: trzeba mieć nie do końca dobrze poukładane w głowie. W tym pozytywnym sensie oczywiście (śmiech). 6

Wśród kanadyjskiej Polonii jesteś symbolem sukcesu? Polonia mnie bardzo wspiera. Na kanadyjskim rynku jestem znana jako Polka i jestem z tego dumna. Podkreślam to, że urodziłam się w Krakowie. Polskość to atut? Dokładnie! Są tacy, którzy się tego wstydzą? Nie znam takich, ale myślę, że niektórym polskość się rozmydla w codzienności życia. Moja siostra ma tych samych, co ja rodziców, ale urodziła się w Toronto. Ona też tęskni za Europą, ale w gronie jej znajomych nie ma Polaków; my ze sobą nie rozmawiamy po polsku, ale po angielsku. U mnie jest tak, że im jestem dojrzalsza, tym chętniej wracam do korzeni i jestem ciekawa polskiej kultury. Myślę, że jest we mnie sporo góralszczyzny, bo mój tato pochodzi z Rabki. Polakom trudniej się przebić w Kanadzie? Nie sądzę. Myślę, że to, skąd się pochodzi, nie ma znaczenia. Tam liczą się zdolności, talenty. Mój polski nigdy nie był przeszkodą, wręcz odwrotnie! Mam wśród Polaków fanklub i to mi pomaga wracać do Polski. Dlatego postanowiłaś rozwijać swoją karierę również w Polsce? Stąd pomysł, by wziąć udział w krajowych eliminacjach do konkursu Eurowizji w 2010 roku? Gdy byłam nastolatką, nie zależało mi na Polsce. Tato mnie zgłosił do eliminacji krajowych przed Eurowizją. Nie wiedziałam, co mnie czeka. Dziś z perspektywy czasu widzę, że byłam wtedy jeszcze bardzo zagubiona, nie wiedziałam, czego chcę, kim jestem. Drugie miejsce, które zajęłaś w tych eliminacjach, to według Ciebie sukces czy porażka? Sukces, choć - wiadomo - tylko zwycięzca mógł pojechać na Eurowizję. Ja chyba na to wtedy jeszcze nie by-

Na kanadyjskim rynku jestem znana jako Polka i jestem z tego dumna.

łam gotowa. Mój występ wtedy zdominowały problemy z chłopakiem, który był jednocześnie basistą, towarzyszącym mi na scenie. Czternaście lat starszy od mnie facet upił się przed występem i zawiódł mnie. Nie planowałaś zostać w Polsce, by tam zacząć budować karierę muzyczną? Nie umiałam wtedy podjąć takiej decyzji. Dziś byłoby Ci łatwiej? Gdybym miała gwarancję, że moje piosenki będą grane w mediach, zostałabym w Polsce. Bo zainteresowanie medialne jest jak fala dla surfera, na którą trzeba się załapać i już z niej nie zeskakiwać. Gdzie masz większą „falę“ – w Polsce czy w Ameryce? To jest zmienne. Kiedy przylatuję do Polski, to zazwyczaj mam występ w TV Polonia. W Kanadzie przed laty zaistniałam w mediach dzięki udziałowi w talentowym show, w „Idolu“. To mi otworzyło drzwi do kariery, ale w charakterze prezenterki telewizyjnej. Poczułaś wtedy, że spełniają się Twoje marzenia? Hmm… (wahanie), moim zadaniem było wtedy przeprowadzanie wywiadów albo czytanie tekstów z promptera. A ja czułam, że chcę czegoś więcej, że mam coś do powiedzenia. To nie było to, o czym marzę. Chciałaś być po drugiej stronie tego mikrofonu? Tak. To nie była moja droga. Ktoś pomylił role. Ja nie chciałam być znana z tego, że zadaję pytania. Ale przecież niejedna osoba marzy o takiej pracy! Tak, wiem, muszę być wdzięczna losowi za to, co mi dał. Łatwo mi to przyszło, bo w show biznesie trzeba mieć urodę. I mimo że potem nawet dostałam swój program telewizyjny, to i tak po dwóch latach zrezygnowałam. Uznałam, że męczę się w tej roli, bo dlaczego mam chodzić na czworakach, skoro mogę biegać? MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:24 Page 7

I wybrałaś niepewną drogę piosenkarki. Co trzeba robić, żeby w Ameryce dostać się wyżej? Bardzo dobre pytanie! Gdybym znała odpowiedź na nie, to napisałabym książkę (śmiech). Czujesz, że jesteś bliżej swojego celu, że zbliżasz się na szczyt? Wciąż to są małe walki i małe sukcesy. Nie chciałabym zaistnieć tylko na 15 minut. Chciałabym, żeby ludzie poznali moją historię. Zdecydowałam, że będę robić to, co kocham, czyli śpiewać, i wchodzę tam, gdzie się przed mną otwierają drzwi. ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

A to nie jest tak, że w show biznesie trzeba czasami iść na kompromis? Wiele razy było tak, że sugerowano mi, np. w wytwórni płytowej, żeby coś nagrać tak czy siak. Kiedy to tak robiłam, było to nieautentyczne. Czy tak było w przypadku teledysku do piosenki pt. „Into The Sun“, którego - przyznam się - nie byłam w stanie obejrzeć do końca. Te krwawe sceny miały intrygować? Przechodziłam wtedy specyficzny okres w życiu i to była moja artystyczna ekspresja. Reżyser jeszcze

Dlaczego mam chodzić na czworakach, skoro mogę biegać? bardziej wyeksponował krew, niż miał, szczególnie na początku klipu, gdzie we krwi miałam całą twarz. Zaufałam mu, ponieważ ma renomę w tym biznesie, choć nie podobał mi się ten początek. Nie sądziłam, że to będzie aż tak odrażające i zamiast zainteresować, odstraszy. Czujesz, że jesteś między Polską a Kanadą? Tak, ale zrozumiałam, że to jest piękne. Nigdy nie będę stuprocentową Kanadyjką ani stuprocentową Polką. Koleżanka z Kanady mi powtarza, że trzeba się pogodzić z tym, że ma się dwa domy i że jest się i tu, i tam. I tak już od lat kontynuuję na przykład po roku nieobecności przerwane rozmowy z przyjaciółmi w Polsce. Będziesz brała udział w kolejnych konkursach muzycznych, by pokazać siebie? Ten pociąg już chyba odjechał. Już bym nie chciała. Kiedy szłam do talentowego show w Ameryce potrzebowałam usłyszeć, że umiem śpiewać. Dziś już to wiem i znam swoją wartość. Występowałaś z legendą polskiej piosenki Stanem Borysem. Jak do tego doszło? Stan mieszka w Chicago, trochę też w Toronto. Poznaliśmy się na wspólnej imprezie i przypadliśmy sobie do gustu. To spotkanie dwóch duszy artystycznych, dla których bez znaczenia jest różnica trzech pokoleń. Oczarowałaś jego fanów? Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że nasze wspólne występy z okazji jego 70- i 75-lecia, przypadły publiczności do gustu. Ta współpraca otworzyła mi różne drzwi. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, Trenčianske Teplice

WRZESIEŃ 2019

7


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:25 Page 8

ój tato pochodzi z Meksyku, mama z Polski, mieszkamy na Sło wacji. Sprawiło mi więc radość, że na The World Children’s Winner’s Games mogłem reprezentować Słowację, ale sercem również Meksyk i Polskę!“ – takimi słowami dzieli się z nami po powrocie z Moskwy Bogdan Saenz. W podróż do Rosji wyruszył 3 lipca wraz z ojcem i 20-osobową ekipą słowackich dzieci w wieku od 7 do 16 lat, które pokonały chorobę nowotworową. Boguś również ma za sobą tę walkę. Tym razem czekała go rywalizacja z dziećmi z 15 krajów świata w różnych dyscyplinach sportowych.

„M

pamiętam sprzed lat, ze szpitala, innych poznałem dopiero podczas wyjazdu“ – wyjaśnia Boguś.

Ponad tysiąc uczestników

„Nasz“ Boguś przywiózł z Moskwy brąz Prezydenckim samolotem

„Już początek wyjazdu był wielkim przeżyciem!“ – opisuje z entuzjazmem nasz

bohater, który wraz z pozostałymi członkami OZ Spor tom k radosti pod opieką szefowej organizacji Moniki Brillovej poleciał do Moskwy prezydenckim samolotem. „Na pokładzie traktowano nas jak najważniejszych gości!“ – opowiada chłopiec, na którym ogromne wrażenie wywarł kapitan, witający osobiście pasażerów. Dzieci miały też możliwość zasiąść przy prezydenckim stole i upamiętnić to na zdjęciach. Czas podróży wykorzystały ponadto na wzajemne, lepsze poznanie się. „Niektórych kolegów

Moskwa przywitała ponad tysiąc uczestników i organizatorów. „Mieliśmy wrażenie, że bierzemy udział w prawdziwej olimpiadzie“ –profesjonalizm organizatorów chwali ojciec Bogusia, Jose Pablo Saenz Rodriguez, i dodaje, że wydarzenie było transmitowane przez rosyjskie media publiczne oraz w sieciach społecznościowych, dzięki czemu bliscy mogli na bieżąco oglądać to, co się działo na moskiewskim stadionie. Nasz rozmówca opisuje też uroczyste otwarcie imprezy, czyli inscenizację tego, co dzieje się w organizmie zaatakowanym przez raka. W tym celu aktorzy zostali przebrani za czerwone i bia łe krwinki, walczące z komórkami nowotworowymi, które były przedstawione jako czarne balony. „Wspaniała koncepcja sztuki, z głębokim przesłaniem,

Ruszają prace nad teledyskiem do „Piosenki kulinarnej“ S

potykamy się w Nitrze, gdzie mieszka Łukasz Wojciechowski – artysta i wykładowca uniwersytetów w Nitrze i Trnawie, gdzie prowadzi zajęcia m.in. z produkcji filmowej, fotografii, fotografii reklamowej, marketingu społecznego. To on jest odpowiedzialny za teledysk do „Piosenki kulinarnej“ z płyty Klubu Polskiego „Za górami, za lasami, za Tatrami“. „To dla mnie wyzwanie, a jednocześnie coś nowego“ – przyznaje Wojciecho wski, który teledysku jeszcze nie realizował, ale ma doświadczenia z planów filmowych kilku słowacko-czesko-polskich produkcji, np. „Janosika“ 8

Agnieszki Holland i Kasi Adamik czy „Latającego Cypriana“ Mariany Čengel-Solčanskiej, gdzie pełnił funkcję tłumacza, asystenta produkcji, a jednocześnie robił też dokumentację fotograficzną. „Mój ojciec jest artystą fotografem, więc wyrastałem z aparatem fotograficznym w ręku“ – zdradza mój rozmówca, którego pochodzenie (mama Czeszka) rzuciło z War szawy na Słowację, gdzie podjął studia i skąd planował przenieść się do Pragi na wymarzoną FAMU. Z naszej rozmowy wynika, że właśnie fotografie produktów spożywczych będą prawdopodobnie głów-

nym punktem klipu. Łukasz Wojciechowski pokazuje nam w komputerze zdjęcia niektórych z nich: ogórków, parenicy, nitek serowych czy pagaczy. Ponieważ tekst piosenki mówi o typowych potrawach polskich i słowackich, należy się spodziewać, że właśnie one „zagrają” główne role w teledysku. „Na pewno nie wykorzystam wszystkich tych dań czy produktów, o których mowa w piosence, bo fizycznie to nie będzie możliwe, a poza tym byłoby to zbyt dosłowne i nudne“ – tłumaczy Wojciechowski, który raczej chce postawić na krajobrazy, powstałe z produktów spożywczych: MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:25 Page 9

która nas wzruszyła do łez, szczególnie jej koniec, kiedy dzieci zostały zaproszone na płytę stadionu, by poprzebijać wszystkie czarne balony i zwyciężyć nad chorobą“ – opisuje Pablo.

Medal dla Bogusia ZDJĘCIA: VERONIKA MIHALIKOVÁ, JOSE PABLO SAENZ RODRIGUEZ

Podczas zawodów sportowych dzieci i młodzież mogły po raz kolejny poczuć się wielkimi zwycięzcami.

„Nasz“ Boguś próbował swoich sił w piłce nożnej, pływaniu, strzelectwie oraz

lekkoatletyce. „Pomimo tremy po każdym występie czułem olbrzymią satysfakcję i byłem gotów do dalszej rywalizacji“ – wspomina. W strzelectwie osiągnął wspaniały wynik i zdobył brązowy medal! „Stałem na podium ze słowacką flagą obok kolegów z Indii i Rosji. Medal oraz kwiaty wręczyli mi sportowcy z pierwszej ligi Rosji! Czułem się jak prawdziwy sportowiec na olimpiadzie – dumny i szczęśliwy“ – podsumowuje nasz bohater. Mali sportowcy ze Słowacji zdobyli w sumie 15 medali. Powody do satysfakcji mieli też ich ojcowie, którzy rozegrali towarzyskie mecze w piłce nożnej z rodzicami dzieci z innych krajów i… zwyciężyli.

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

z ogórków – las, z parenicy – stogi siana itp. To duże wyzwanie nie tylko artystyczne, ale i logistyczne. „Do skutku poszukiwałem w słowackich sklepach ogórków kiszonych, zastanaWRZESIEŃ 2019

Czuć się wyjątkowo Jose Pablo Saenz Rodri guez chwali organizatorów za perfekcyjne przygotowanie. „Czuliśmy się wyjątkowi, zawsze ktoś się o nas troszczył, tłumaczył z języka rosyjskiego na słowacki bądź angielski“ – opisuje i dodaje, że pomimo napiętego planu zdążyli zwiedzić miasto. „Moskwa to historia i nowoczesność, miasto, które nigdy nie śpi“ – podsumowuje, a jego żona, nasza rodaczka Magdalena Smolińska, dodaje, że życie bywa bardzo przewrotne i stawia nas w paradoksalnych sytuacjach. „Z jednej strony jako mama bardzo cieszyłam się z możliwości wyjazdu Bogdana do Moskwy, z drugiej – ile bym dała za to, by mój syn nigdy

wiałem się nawet, czy sam nie zacznę kisić, żeby mieć materiał kulinarny“ – zdradza zakulisowe tajniki pracy. Próbuję rozgryźć sposób, w jaki ze zwykłych dań powstanie opowieść wizualna, choć cały proces jest jeszcze w fazie początkowej. „To nie będzie klasyczna animacja, ale ten ruch chcę osiągnąć innym sposobem“ – wyjaśnia realizator klipu i dodaje, że technik, które może wykorzystać, jest bardzo dużo, ale wszystko zależeć będzie od kwestii technicznych. Opisuje też, jak się robi warstwy w filmie animowanym, porównując go z filmem klasycznym, gdzie pierwszą warstwę tworzy tło, drugą statyści, a trzecią aktorzy. W przypadku naszego teledysku też

nie musiał być jednym z zaproszonych gości“ – konstatuje. My zapowiadamy na jesień artykuł o tej wspaniałej polsko-meksykańskiej rodzinie, która znalazła swój dom w Koszycach i pomimo przeciwności losu potrafi czerpać szczęście garściami. Bogusiowi zaś będziemy kibicować w kolejnych sportowych zmaganiach, bowiem już teraz sypią się zaproszenia na podobne imprezy. „Mama mnie pyta, co bym zrobił, gdyby mi przyszło wybierać, w których barwach będę grał: polskich czy słowackich, a ja nie potrafię jej na to pytanie odpowiedzieć“ – mówi z zagadkowym uśmiechem nasz bohater. MW

będą się nakładać na siebie trzy warstwy. Wojciechowski nie kryje, że inspiracją jest dla niego gra komputerowa „Limbo“ duńskiego studia. Jeszcze chwilę rozmawiamy, dzielimy się pomysłami, bo Łukasz Wojciechowski jest artystą bardzo otwartym i elastycznym, co tylko wzmaga chęć poznania efektu końcowego jego pracy. Miejmy nadzieję, że uda nam się go pokazać już na jesień. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, Nitra

Premiera teledysków Klubu Polskiego zaplanowana jest na 23 października w Instytucie Polskim w Bratysławie. 9


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:25 Page 10

Uczta muzyczna w Modrze

W niedzielę 28 lipca kościelne ławki szybko zajęli przybyli goście, by wziąć udział w składającym się z dwóch części koncercie. W części pierwszej wystąpił polski gitarzysta Radosław Wieczorek – absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach, w drugiej – Qarteto Nero. Za obco brzmiącą nazwą zespołu kryją się cztery młode wykonawczynie również z Polski! W skład kwartetu wchodzą bowiem: Agata Habera (skrzypce), Paulina Woś (skrzypce), Anna Wieczorek (altówka), Katarzyna Cichoń (wiolonczela). Spinającą obie części koncertu klamrą był wspólny występ wszystkich muzyków, którzy na swoim koncie mają wiele osiągnięć. Radosław Wieczorek zdobył 29 prestiżowych nagród, m.in. w konkursach gitarowych w Ka 10

towicach, Dolnym Kubinie, Locate di Triuzi (Włochy) w Madrycie. W Modrze zaprezentował zarówno gorące rytmiczne utwory, jak i repertuar z elementami jazzu. Zabrzmiały kompozycje Fernanda Sora, Manuela de Fallia, Wiliama Waltona. Warto podkreślić, iż młody artysta z wrodzonym wdziękiem nie tylko wspaniale grał na gitarze, ale i sam, posługując się słowackim językiem, zapowiadał kolejne utwory. Ostatni utwór pierwszej części koncertu stanowiła kompozycja Antonia Vivaldiego, w wykonaniu której gitarzyście towarzyszył Qarteto Nero, do którego należała część druga koncertu. Zespół powstał zaledwie kilka lat temu, ale już został obsypany licznymi nagrodami (m.in. specjalną nagrodą II Kameralnego Forum Starej Muzyki w Poznaniu w roku 2016 czy rok później w Norymberdze w konkursie zespołów kameralnych wykonujących muzykę dawną). W tym roku za wyjątkowe osiągnięcia kwartet zyskał stypendium w ramach projektu „Młoda Polska“ i na jesień planuje wydanie pierwszej płyty. Co ciekawe, wszystkie jego utalentowane i pełne wdzięku członkinie grają na histo-

rycznych instrumentach, by w pełni oddać klimat muzyki sprzed kilku wieków. Ich instrumenty to kosztowne inwestycje, a modrzańska publiczność mogła się przekonać, jak subtelne wydają dźwięki, choćby podczas wykonania utworów Stanisława Moniuszki czy Feliksa Mendelsona-Bartholdy’ego.

Doskonała muzyka w doskonałym wykonaniu i z doskonałą dramaturgią. Za organizacją całości stoi od jedenastu lat pomysłodawczyni i realizatorka projektu Katarina Wieczorek, mieszkająca w Polsce Słowaczka z Modry, udowadniając, jak wspaniałe efekty przynosi współpraca polsko-słowacka. MW, Modra ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

ościół ewangelicki w Modrze tradycyjnie już otworzył swoje bramy, by zaprosić na ucztę duchową miłośników muzyki. Od jedenastu lat rozbrzmiewają tu dźwięki muzyki gitarowej, która jest prezentowana przez słowackich i zagranicznych wirtuozów podczas kilkudniowego festiwalu gitarowego bądź - jak to miało miejsce w tym roku - podczas jednego wieczoru.

K

MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:25 Page 11

Wakacyjna msza z „Frantówką“ drodze na Festiwal Ludowych Zespołów Regionalnych w Serbii zatrzymał się w Bratysławie Zespół Regionalny „Frantówka“, by wziąć udział w niedzielnej polskiej mszy, która odbyła się w ostatni dzień czerwca. Msza była celebrowana przez polskiego księdza ojca Leonarda, a jej części śpiewane wykonali właśnie goście z kaszubskiego zespołu. Podczas galowych występów „Frantówka” prezentuje się w strojach kaszubskich, wy-

W

konując głównie wesołe pieśni kaszubskie, zwane „frantówkami”, kolędy, pastorałki oraz program na „Dzień papieski“. I właśnie fragmenty tego ostatniego programu zostały zaprezentowane po polskiej mszy. Występ kaszubskich gości bardzo się podobał. „Było przepięknie“, „To był balsam dla duszy“ – komentowali przybyli na mszę rodacy, którzy we wspaniałym nastroju rozpoczęli wakacje. ILONA WIKIEŁ

Piłkarze przy Železnej studničce ZDJĘCIA: ILONA WIKIEŁ

ZDJĘCIA: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

tym, że mecze piłkarskie emocjonują Polaków i Słowaków, nikogo nie trzeba przekonywać. Emocjonujące są też rozgrywki, w których biorą udział osoby na co dzień zajmujące się zupełnie czymś innym. Nie inaczej jest podczas meczy rozgrywanych przez pracowników słowackiego Ministerstwa Spraw Zagra nicznych z pracownikami polskiej ambasady i członkami Klubu Pol skiego. Do kolejnego takiego spotkania doszło 9 lipca na boisku koło bratysławskiej Železnej studnički. Wybór daty był trafny, gdyż tego dnia upał zelżał i w letniej, ale nie gorącej aurze zawodnikom biegało się za piłką łatwiej. Łatwiej nie znaczy jednak łatwo. Rywale Polaków to ostrzy gracze, trenujący systematycznie, przynajmniej raz w tygodniu. Inwestycja w sprawność fizyczną Słowaków już wiele razy pozwoliła im na pokonanie pol-

O

WRZESIEŃ 2019

skich piłkarzy. Tak też było i tym razem. Mecz był emocjonujący, z wieloma zwrotami akcji, pięknymi bramkami po jednej i drugiej stronie, nie mniej jednak zwycięzca zawsze jest tylko jeden! Słowacy zwyciężyli nad Polakami 7 : 4. To piękne piłkarskie

widowisko przyniosło wiele satysfakcji tak graczom, jak i obserwatorom. Zadowolony był też jego główny organizator Milan Novotný - były dyrektor Instytutu Słowackiego w Warszawie, który już teraz planuje kolejne tego tyRED. pu rozgrywki.

11


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:25 Page 12

. cały weekend zyła folklorem

Dubnicka Polonia

z Polski, który widziała dzień wcześniej, na dziedzińcu pałacowym w Dubnicy nad Wagiem. „Na Słowacji występujemy po raz drugi, kilka lat temu byliśmy z koncertem w Bratysławie“ – zdradziła, zapowiadając zespół w sobotnie popołudnie, jego kierowniczka Danuta Morawska. Co cie-

chodząc do środka, wnieśli dużo pozyty wnej energii. Kolorowe spódnice, wykrochmalone halki, fikuśne czepce, kwiaty, pióra – tym wszystkim wypełnili salę, w której oczekiwali ich członkowie Klubu Polskiego i ich przyjaciele z Dubnicy nad Wa giem. Tradycyjne dubnickie przedsięwzięcie pod hasłem Dni Polskiego Folklo ru, Przyjaźni i Współpracy odbyło się tym razem w eleganckim hotelu „Elite” w No vej Dubnicy. Ich gościem był Zespół Pieśni i Tańca „Częstochowa”, który swoimi występami uświetnił

W

12

kawe, zespół został założony 40 lat temu i jest towarem eksportowym miasta – koncertował już na 4 kontynentach, w ponad 20 krajach świata. Jego członkowie zaprezentowali się dubnickiej publiczności najpierw jako wyśmienici śpiewacy, później, po krótkiej przerwie na zmianę stro-

nie tylko polonijną imprezę, ale i tę miejską, czyli Dni Folkloru. „Jak oni tańczyli! Z jakimi podskokami! Publi czność nie pozwoliła im zejść od razu ze sceny“ – tak nasza rodaczka relacjonowała występ ponadtrzydziestoobowej grupy młodzieży

MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:26 Page 13

jów, również jako wspaniali tancerze, którzy jednocześnie śpiewają i tańczą. Ich temperament oraz wspaniałe wykonanie znanych pieśni i tańców z różnych regionów Polski powodowały, że widzowie przytupywali sobie do taktu lub próbowali śpiewać z wykonawcami. Zabrzmiały znane i lubiane piosenki, jak „Poszła Karolinka do Gogolina“ czy „Zachodzi słoneczko“. Występy „Częstochowy” oklaskiwali też konsul RP w RS Stanisław Kargul z małżonką, prezydent Dubnicy nad Wagiem Peter Wolf z partnerką i swoim zastępcą Tomášem Truchlym. W roli gospodyni przedsięwzięcia polonijnego po raz pierwszy wystąpiła nowa prezes Klubu Polskiego w Dubnicy nad Wagiem Slávka Gajdošíková i – trzeba przyznać – był to bardzo udany start. W imprezie uczestniczył też dotychczasowy prezes i założyciel dubnickiego oddziału Zbigniew Podleśny – tym razem w roli operatora kamery, przy okazji pomagając klubowym kolegom i koleżankom, dając dobry przykład tego, jak

ZDJĘCIE: SLAVKA GAJDOŠIKOVÁ

można pomagać młodszym, jednocześnie ustępując im miejsca, by mogli rozwijać skrzydła. „Mam kilka nowych pomysłów, by je zrealizować w Dubnicy“ – zdradziła w kuluarowych rozmowach nowa prezes, a my zapewniamy, że na pewno weźmiemy w nich udział! Przy

okazji przedstawicielom młodego pokolenia życzymy, by udało im się przyciągnąć do klubu kolejnych naszych rodaków, którzy z pewnością mieszkają gdzieś na Poważu, a którzy – być może – jeszcze nie wiedzą, o działalności naszej organizacji.

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

ZDJĘCIE: SLAVKA GAJDOŠIKOVÁ

WRZESIEŃ 2019

O tym, że Klub Polski w Dubnicy nad Wagiem może liczyć na wsparcie, zapewnili prezydent miasta i konsul, który w swoim przemówieniu podkreślił, że w ciągu jego krótkiego, bo zaledwie czteromiesięcznego pobytu na Słowacji zdążył wziąć udział już

w dwóch przedsięwzięciach organizowanych przez Klub Polski właśnie w Dubnicy nad Wagiem. Weekendowe spotkania polonijne, które odbywały się 24 i 25 sierpnia, zakończyły się w niedzielę, po festiwalowej polsko-słowackiej mszy świętej. MW, Dubnica nad Wagiem

Projekt realizowany z finansowym wsparciem Funduszu wspierającego kulturę mniejszości narodowych

15


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:26 Page 14

Polonistyka w Bańskiej Bystrzycy

funkcjonuje! majowym numerze „Monitora“ z niepokojem pisaliśmy o planach zamknięcia polonistyki na Uniwersytecie Mateja Bela w Bańskiej Bystrzycy. Publikowaliśmy też wypowiedzi absolwentów tej uczelni, którym studia polonistyczne zmieniły życie. Teraz z dużą radością przynosimy dobre wieści: polonistyka w Bańskiej Bystrzycy przetrwała! W związku z tym publikujemy artykuł wykładowczyni tejże uczelni, zachęcający do zgłębiania tam tajemnic naszego języka i wiedzy na temat Polski i polskiej kultury.

W

Zapraszamy do nas na studia Pod koniec czerwca odetchnęliśmy z ulgą. Dzięki staraniom wielu życzliwych nam osób polonistyka w Bańskiej Bystrzycy dalej funkcjonuje. Udało się zachować jedyny i wyjątkowy na Słowacji kierunek studiów. Na czym polega jego wyjątkowość? Tylko tu na studiach bakalarskich i magisterskich kształceni są przyszli tłumacze języka polskiego. Chociaż w innych ośrodkach akademickich nauczany jest język polski, to właśnie w Bańskiej Bystrzycy kształcenie zostało ukierunkowane na wszechstronne przygotowanie przyszłych tłumaczy. Nasi absolwenci nie tylko uczą się języka, ale też zyskują fachowe przygotowanie zawodowe. Nauka języka to przede wszystkim różnorodne ćwiczenia językowe – fonetyczne, leksykalne, gramatyczne 14

i komunikacyjne, które sprzyjają nabywaniu sprawności językowych. Wiadomo jednak, że dla tłumacza sama umiejętność posługiwania się językiem jest niewystarczająca. Potrzebna jest też teoretyczna wiedza lingwistyczna, bo właśnie ona buduje świadomość językową i w wielu trudnych sytuacjach (kiedy pojawiają się problemy z przekładem wyrazu, zdania, terminu) pomaga rozstrzygać wątpliwości. Wszyscy, którzy zajmują się tłumaczeniem, wiedzą, jak czasem trudno znaleźć najodpowiedniejszy wyraz albo konstrukcję składniową. Podobieństwo naszych języków wcale nam nie ułatwia pracy, musimy ciągle pamiętać, że istnieją „fałszywi przyjaciele”. Polska i słowacka laska to zupełnie co innego. Dlatego tak ważne na naszych studiach są przedmioty z językoznawstwa porównawczego. Kiedy studenci zgłębią już tajniki języka i porozumiewają się po polsku w zasadzie bez problemu, rozpoczynają fachowe zajęcia, które w przyszłości pozwolą im uporać się z każdym tekstem – czy to pisemnym, czy ustnym. Godziny spędzone w kabinach tłumaczeniowych, nauka notowania, poznawanie terminologii prawniczej, ekonomicznej – to wszystko przygotowuje do pracy. Na studiach magisterskich, dzięki systemu modułowemu, studenci mogą wybrać specjalizację – tłumaczenie ustne lub pisemne w zależności od tego, w którym kierunku chcą się roz-

wijać. Warto też wspomnieć o praktykach, które są nieodłączną częścią programu nauczania. Dobry tłumacz zna także historię, literaturę i kulturę państwa, w którym używany jest dany język. W naszym przypadku są to historia, literatura i kultura polska, które poznawać można nie tylko w salach uniwersyteckich, ale bezpośrednio w Polsce. W ramach różnorodnych programów akademickich studenci mogą studiować (przeważnie przez semestr albo nawet i cały rok) na wybranych polskich uczelniach. Takie wyjazdy to naprawdę wielka szansa nie tylko nauki, ale i poznania wielu ciekawych ludzi, nawiązania nowych przyjaźni. Atrakcyjną formą poznawania języka i kultury są też kursy wakacyjne, organizowane przez specjalizujące się w glottodydaktyce ośrodki uniwersyteckie. Bańskobstrzycka Katedra Języków Słowiańskich współpracuje z polską ambasadą i Instytutem Polskim w Bratysławie. Pozwala to na promowanie języka polskiego i kultury polskiej na Wydziale Filozoficznym i całym uniwersytecie; organizowane są wykłady, wystawy, koncerty. Jednak najważniejsze jest to, że nasi absolwenci bez problemów znajdują pracę, bowiem na Słowacji brakuje tłumaczy języka polskiego. Dodatkowym atutem jest również możliwość studiów dwukierunkowych, czyli łączenie języka polskiego z np. językiem angielskim, niemieckim, rosyjskim czy włoskim. Bożena Kotuła

MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:26 Page 15

polscy emigranci, wcześniej czy później odkrywamy nieznane nam fakty o Słowacji i Słowakach. Do takich odkryć z pewnością należy obraz tego kraju jako producenta wspaniałych win. Południowe stoki Małych Karpat, które swój początek mają w Bratysławie, czy inne dogodne do uprawy winnej latorośli tereny to

My,

raj dla tych, którzy na winie się znają i poświęcili mu swoje życie. A takich na Słowacji jest mnóstwo. Nie ma się więc co dziwić, że w różnych regionach odbywają się festiwale wina. Jednym z ciekawszych jest letni festiwal wina w Strekovie, który w tym roku odbył się po raz dwunasty. W weekend 19 i 20 lipca w tej niewielkiej miejscowość, położonej między Novymi Zamkami a Štúrovem, pojawiły się tłumy go-

Strekovski festiwal wina magnesem dla miłośników natury

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

ści. Festiwal win odbywał się w ogrodach 60 miejscowych producentów wina. Na strekovskim wzgórzu swoje stragany rozłożyli miejscowi, ale i też przyjezdni, oferując upominki, słodycze, sery itd. Tu też na WRZESIEŃ 2019

ków, jak trdelnik czy pagače. „Tu kupiłam też lecznicze produkty z maku i niedostępne w Polsce ozdobne makówki“ – dzieliła się z nami Elżbieta. Strekovski festiwal stanowi z pewnością magnes, który przyciąga na Słowację

czterech podiach prezentowali się muzycy z różnych krajów. W latach ubiegłych na festiwalu w Strekovie spotkaliśmy polskich artystów, wykonujących ludową muzykę. W tym roku natomiast natknęliśmy się tu na artystów, związanymi z działaniami Klubu Polskiego, m.in. Petra Adamova, który przed kilkoma laty występował na naszych imprezach, czy Juraja Griglaka, słowackiego wirtuoza gitary basowej, który brał udział w nagraniach płyt „Za górami, za lasami, za

Tatrami“ i „To ostatnia niedziela“. Między straganami spotkaliśmy też Polaków, spędzających na Słowacji wakacje. „Już kilka lat temu byłam na tym festiwalu i bardzo mi się spodobało, postanowiłam więc wrócić, by ponownie poczuć jego niepowtarzalną atmosferę“ – powiedziała Ela z Warszawy. Z kolei Andrzej, który na festiwalu był po raz pierwszy, zachwycał się różnorodnością gatunków win. „Zupełnie inaczej smakuje takie wino, kiedy pije się je bezpośrednio na tej ziemi, na której wyrosło, przyglądając się dojrzewającym kiściom winogron“ – stwierdził. Polscy goście zachwalali produkty, oferowane na straganach, dzięki czemu mieli okazję spróbować takich słowackich smakoły-

nie tylko smakoszy wina, ale i tych wszystkich, którzy lubią życie blisko natury i są otwarci na lokalną kulturę. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

13


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:27 Page 16

e n k ę i p y ł To by

. . . i dn

Siódma edycja obozu artystycznego dla dzieci polonijnych

iczym siódmy syn siódmego syna siódma edycja warsztatów artystycznych dla dzieci polonijnych trwająca siedem dni była magiczna, specjalna, interesująca i nieco owiana tajemnicą. Nawet

N

w najśmielszych marzeniach nie spodziewałem się tego, co naprawdę mnie tu

16

znania. Całe wydarzenie dokumentował, z wielkim zacięciem artystycznym i profesjonalizmem, nasz opiekun Stano. W tym roku artystyczne nasze działania krążyły wokół natury – zarówno flory, jak i człowieka. W niedzielę wybraliśmy się na Salaš, skąd roztacza się przepiękny widok na wszechobecne tu spotkało. Tegoroczny obóz prowadzony był, jak zwykle, przez Steňę GajdošovąSikorską i Stana Stehlika w dniach 10-17 sierpnia 2019 w hotelu Spojár w Žiar skiej Dolinie. Uczestniczyło w nim osiemnaście osób –

dziewięć dziewcząt i dziewięciu chłopców. Zjechaliśmy z całej Słowacji – Koszyc, Bratysławy, Dolnego Kubina, Dubnicy nad Wagiem, Trenczyna i Liptowskiego Mikulasza, a także z Gdańska, Wrocławia i Po-

MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:27 Page 17

Tatry, głęboko zielone lasy i pszenicznozłote pola. Sta raliśmy się tę pocztówkową wręcz panoramę przenieść na płótno. Malowaliśmy także swoje autoportrety i kwiaty w koszyku. Spróbo waliśmy również nowej techniki – na sosnowych krążkach umieszczaliśmy

wybrane wzory, głównie przedstawiające polne kwiatki. Drewno okazało się bardzo wdzięcznym materiałem – wspaniale chłonęło kolory. Pracowaliśmy od śniadania do obiadu, a potem jeszcze dwie godziny po południu.

po okolicznych lasach i górach, oglądaliśmy filmy, czyli cudownie się bawiliśmy. Nie nudziliśmy się ani przez chwilę! Na nudę po prostu nie było czasu! Mieliśmy również specjalne wycieczki nocne, podczas których oglądaliśmy gwiazdy, spacer po nieczynnym stoku narciarskim, ognisko i kilka dyskotek. Jednak najważniejszą atrakcją była wizyta w parku wodnym Tatralandia, którą zafundował nam konsul honorowy RP w Liptowskim Mikulaszu, pan Tadeusz Frą ckowiak. Była to dla nas nagroda za tygodniową pracę. Podsumowaniem obozowego programu był natomiast wernisaż w liptow-

skim Župnym Domu. Swoją obecnością zaszczycili go konsul RP na Słowacji, pan Stanisław Kargul z małżonką, wspomniany już pan Tadeusz Frąckowiak z żoną, burmistrz Liptowskiego Mikulasza, pan Ján Blchac, oraz wiele innych cudownych osób, którym za tę obecność jesteśmy bardzo wdzięczni. Dziękujemy panu konsulowi honorowemu z Liptowskiego Mikulasza za wie-

loletni patronat nad naszym obozom i coroczne nagrody. Kłaniamy się również panu konsulowi generalnemu za obdarowanie nas prezentami.

Dziękuję również i Wam, moi współuczestnicy, za ten niesamowity pobyt, za wspomnienia na długie lata, a także Steni i Stanowi za prowadzenie zajęć i troskliwą opiekę. To były piękne dni. Do zobaczenia za rok! FILIP TUSK

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Ale nie tylko sztuką się zajmowaliśmy. Często graliśmy w piłkę nożną lub karty, dużo się śmialiśmy, robiliśmy zdjęcia, słuchaliśmy muzyki, tańczyliśmy, śpie- Projekt realizowany z finansowym wsparciem Funduszu wspierającego kulturę mniejszości narodowych waliśmy, spacerowaliśmy oraz w ramach Funduszy polonijnych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej WRZESIEŃ 2019

17


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:27 Page 18

Tańcowała Bogna z... nitką

teściowej uszyła dwie pierwsze spódniczki dla córki. „To było rzeczywiście banalnie łatwe i tak się rozkręciłam, że z tego samego materiału uszyłam dla Tosi jeszcze opaski na głowę“ – dodaje. Potem uszyła zasłony do pokoju dziecka. „Co ciekawe, w moim rodzinnym domu zawsze była maszyna do szycia, ale nigdy nie było czasu, by mama pokazała mi, jak z niej korzystać“ – wspomina. Sama Bogna też wiodła życie, które nie pozwalało jej dłużej usiedzieć na jednym miejscu.

dwiedzamy Bognę Zając w Pieszczanach, dokąd przeprowadziła się trzy lata temu z Bratysławy. Wita nas z młodszą córką na rękach. Wydawać by się mogło, że obecnie życie tej energicznej Polki ze Śląska upływa powoli – jak to na urlopie macierzyńskim. Nic bardziej mylnego, bo Bogna oprócz opieki nad dwiema córkami sporo czasu poświęca szyciu i projektowaniu ubrań dla dzieci oraz akcesoriów dla mam. Nowe umiejętności odkryła w sobie wtedy, kiedy okazało się, że narodziny dziecka niosą za sobą nowe potrzeby.

O

Tanecznym krokiem

Dwie pierwsze spódniczki „Moja teściowa jest z zawodu krawcową i to ona mi podpowiedziała, że sama mogę uszyć jakieś ciuszki dla dziecka, zamiast wyrzucać majątek na ich kupowanie“ – wspomina Bogna. Wtedy zgodnie ze wskazówkami ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

18

Od ósmego roku życia przez 10 lat poświęcała się tańcowi towarzyskiemu. „Nie miałam szczęścia do partnerów, większe sukcesy odnosił mój brat Ariel“ – mówi. Życie jednak dało jej wiele okazji, by mogła swoje umiejętności i wdzięk zaprezentować przed innymi, ponieważ kilka lat pracowała jako animatorka kultury dla wczasowiczów w Hiszpanii, Grecji i na Słowacji. Z wykształcenia ekonomistka, zdobyła też licencjat na Akademii Wychowania Fizycznego, ukończyła zarządzanie w zakresie gastronomii i hotelarstwa. Nic więc dziwnego, że praca w turystyce ją pochłonęła na kilka sezonów, tym bardziej, że po skończeniu studiów magisterskich w Śląskiej Międzynarodowej Szkole Handlowej (zarządzanie projektami międzynarodowymi) nie mogła znaleźć pracy w swoim zawodzie. „Byłam więc dziewczyną od aerobiku w wodzie, jogi, zajęć ruchowych dla dorosłych i dzieci, a wieczorami wraz z kolegami przygotowywaliśmy wieczorne show“ – wspomina pracę w luksusowych ośrodkach w Grecji i Hiszpanii. I mimo że była to atrakcyjna praca, w pięknych miejscach, Bogna uświadamia nas, że był to ciężki kawałek chleba. Poza tym taki pracownik nieMONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:27 Page 19

malże wcale nie dysponuje swoim czasem. Kiedy była na 10-miesięcznym kontrakcie na Krecie, dotarła do niej smutna wiadomość o śmierci babci. Nie mogła przerwać pracy, bo do końca kontraktu zostało półtora miesiąca. „Nawet nie mogłam pojechać na pogrzeb! Każdego wieczoru wychodziłam na scenę i odgrywałam swoją rolę uśmiechniętej tancerki. Dopiero po powrocie do Polski zaczął się mój czas żałoby“ – opisuje ze smutkiem.

Z głową Tary Kiedy zbliżał się kolejny sezon, zdecydowała ponownie, że będzie ubiegać się o pracę w którymś z zagranicznych ZDJĘCIA: ARCHIWUM DOMOWE

bawę w Tatralandii, zachęcała gości przez mikrofon, by „szukali” swoich partnerów. „Zorientowałam się, że to chyba niecenzuralne słowo i żeby uratować sytuację, oddałam mikrofon słowackiej koleżance, prosząc o tłumaczenie na słowacki“ – opisuje z uśmiechem.

Chłopak z tunelu aerodynamicznego

ośrodków. Żeby skrócić sobie czas oczekiwania na letnie oferty, podjęła pracę w słowackim ośrodku Tatralan dia w Liptowskim Mikulaszu, gdzie właśnie był potrzebny fachowiec, mówiący po polsku. Do jej zadań należało przygotowywanie dyskotek dla dzieci, prowadzenie aerobiku w wodzie i opiekowanie się gośćmi hotelowymi. „Chodziłam tam często przebrana za maskotkę Tarę, na szczęście ubierałam tylko jej głowę, a nie cały strój, jak to miało miejsce w Hiszpanii, gdzie musiałam nosić cały kostium różnych bajkowych bohaterów“ – opisuje. Kiedy pytam ją, jakie role już w życiu odgrywała, Bogna z uśmiechem wspomina, że była Cindy, towarzyszącą scenicznemu Johnowi Travolcie, syrenką Arielką, małpką z Alladyna i wieloma innymi WRZESIEŃ 2019

bajkowymi postaciami. Śmiejąc się, wspomina też swoje pierwsze językowe faux paux, kiedy prowadząc za-

Tatralndię wspomina z sentymentem nie tylko ze względu na pracę w ciekawym gronie kolegów, ale i ze względu na pewnego przystojnego Słowaka, który korzystał z tunelu aerodynamicznego. Któregoś dnia ów chłopak wraz z kolegami z pracy wybrał się na obiad. Tam, przy wspól-

19


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:27 Page 20

nym stole, spotykała się większość pracowników Tatralandii. Była tam więc i Bogna. Słoawk wpadł jej w oko, ale nie była pewna, czy i ona spodobała się jemu. „Siedziałam tam w wielkiej pomarańczowej bluzie, czyli moim ubraniu roboczym. Przyszłam spocona, prosto z pracy, bez makijażu“ – wspomina nasza bohaterka. Okazało się, że chłopak się nią zainteresował, dopytywał o nią, a kiedy Bogna wróciła do Polski, przyjechał za nią. „Miałam już podpisany kontrakt na pracę w Hiszpanii, ale ze względu na niego, przesunęłam termin wyjazdu“ – zdradza Bogna.

Porodówka zamiast Dubaju Termin zagranicznego wyjazdu przesuwała kilkukrotnie, a w międzyczasie – za namową przystojnego Słowaka – pojechała do Bratysławy do pewnej międzynarodowej firmy na rozmowę kwalifikacyjną. Był rok 2014. „Myślałam wtedy, że jeśli dostanę tę pracę, to będzie znak, że mam się zdecydować na przeprowadzkę na Słowację“ – opisuje. I tak się stało. Podjęła pracę w firmie „Henkel”. „Z poprzedniej pracy kuszono mnie jeszcze wyjazdem do Dubaju w charakte-

rze animatorki, ale ja już jechałam na salę porodową“ – śmieje się Bogna. Mama 4-letniej Tosi i półrocznej Zosi wygląda na szczęśliwą. Wraz z partnerem zdecydowali się na przeprowadzkę do Pieszczan, gdzie znaleźli ładny domek z ogrodem, który wynajmują. Milan najczęściej pracuje w domu jako network inżynier. Bogna jest na urlopie wychowawczym. Dzięki temu rodzina spędza sporo czasu razem.

Szycie dla relaksu „Okazało się, że szycie stało się moim sposobem na odstresowanie i wyciszenie. Mój facet dobrze wie, że wtedy musi się zająć dziećmi, bym ja mogła usiąść przy maszynie“ – opisuje moja rozmówczyni i pokazuje nam swoją pracownię, w której oddaje się swojej nowej pasji. Tu powstają ubranka dla dzieci, plecaczki, akcesoria dla mam, torby ze specjalnymi wykończeniami, sukienki dla kobiet karmiących piersią i wiele innych. „Raz w miesiącu staram się uszyć coś dla siebie“ – dodaje. Sukienka, w której nas wita, też jest jej dziełem. Kiedy dopytuję, skąd czerpie inspiracje, wyjaśnia, że nauczyła się szyć według wykrojów z „Burdy”, no i bacznie obserwuje nie tylko, co jest modne, ale na co jest zapotrzebowanie.

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Sprostać oczekiwaniom ie przesadzaj! Nie histeryzuj! A co ty taka nadwrażliwa! Błahe upomnienia, pozornie drobnostki, uwagi, które słyszymy przez całe życie… Tak dziewczynce nie wypada, kobieta w twoim wieku tego nie powinna, nie możesz jako kobieta…

N

Otoczenie ma wobec nas nie tylko oczekiwania, ale gotowe wzorce zachowań, co wolno, co trzeba, czego absolutnie nie należy. Właściwie już od dzieciństwa jesteśmy kreowani przez innych ludzi – rodziców, krewnych, sąsiadów, 20

nauczycieli, ludzi, którzy chętnie nas formują i lepią, rzadko zastanawiając się nad tym, w jakiej formie to robią i jaką siłę mają wypowiadane przez nich opinie. O tym, jak z pozoru błahe słowa mogą ranić, jak głęboko mogą pozostać w psy-

chice dziecka i zaważyć na jego dorosłym życiu jest najnowsza książka Anny Ciarkowskiej „Pestki”. Autorka zajmuje się tym, jaką moc ma sarkazm dorosłych, często przez nich bagatelizowany, a skierowany na dziecko, które nie rozumie

ironii czy „ukrytego dowcipu”. Jak ty wyglądasz? Przecież takiej ciebie nikt nie zechce! Czemu znowu jesteś taka dziwna? Nie przynoś nam wstydu! Co ludzie powiedzą? Moc złego słowa ukrytego w zwykłych połajankach pozostaje na MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 21

Nowy kierunek

ZDJĘCIE: ARCHIWUM DOMOWE

Bogna zaczęła przywozić z Polski oryginalne materiały, dobrej jakości, które cieszą się na Słowacji powodzeniem. Nie wyklucza, że właśnie to będzie nowy kierunek zainteresowania jej firmy, którą powoli rozkręca. Do tego całe kolekcje uszytych ubranek czy akcesoriów. Szyje nie tylko dla najmłodszych, ale i dla swojego partnera i pokazuje mi jego ulubioną bluzę męską i spodnie dresowe. Kiedy pytam, co w najbliższym czasie planuje uszyć, wspomina, że córki nie mają kurtek przeciwdeszczowych, więc prawdopodobnie to będzie jej kolejne wyzwanie. „Kiedy już zdecydujemy się zalegalizować nasz związek z Milanem, może uszyję sobie sukienkę ślubną?“ – zastanawia się na głos. Pytam ją jeszcze, czy zdarzyło się, że coś popsuła, a ona przytakuje i przywołuje sytuacje, kiedy musiała wyrzucić materiały, z których miały powstać sukienki. „Niestety, czasami coś nie wychodzi, może to nie ten dzień, nie ta pora i trzeba się pożegnać z marzeniami o nowej kreacji“ – wyjaśnia z uśmiechem.

Po słowacku Na decyzje o ewentualnym powrocie do pracy w korporacji ma jeszcze półtora roku. Wszystko zapewne zale-

zawsze jak głęboka rana. Główną bohaterkę poznajemy na różnych etapach jej życia, najpierw jako dzie wczynkę, potem dorastającą nastolatkę i wreszcie kobietę. Na każdym z tych etapów jest uwikłana w powinności, narzucone jej przez mamę, babcię, ciotki i kolejnych partnerów czy nauczycieli. Świat zbudowany na opiniach innych ludzi, świat, który nie pozwala jednostce o samodecydowaniu, świat, który gardzi wrażliwością. Świat, złożony z ludzi, nie przyjmujących sprzeciwu. WRZESIEŃ 2019

żeć będzie od tego, jak rozwinie się jej biznes. Póki co Bogna z rodziną mieszka w Pieszczanach, choć zdradza, że nie jest to jej miasto marzeń. Na przeprowadzkę do Polski się nie zdecydowali, choć rozważali taką alternatywę, ale uznali, że na Słowacji mają lepsze warunki. „Uczę się języka słowackiego, oglądając telewizję, na placu zabaw, rozmawiając z innymi mamami“ – śmieje się Bogna, która jeszcze do niedawna posługiwała się tylko polskim lub angielskim. „Nawet do ginekologa musiał ze mną chodzić Milan, żeby tłumaczyć wszystko, co mówi lekarz, prowadzący moją ciążę“ – wspomina.

Książka nie ma typowej dla fabuły formy, bowiem składa się z krótkich refleksji, opowiadań, kartek wyrwanych z pamiętnika; podróży przez kolejne etapy życia bohaterki są naznaczone nie wydarzeniami, lecz opiniami wypowiedzianymi przez innych. Najsmutniejsza część książki dotyczy relacji z matką i babcią, najbliższymi kobietami bohaterki. Jest to relacja opierająca się na oczekiwaniach, które młoda dziewczyna musi spełnić, by uszczęśliwić starsze pokolenia; brak tu kobie-

Obecnie w języku słowackim prowadzi swoją grupę na portalu społecznościowym - grupę oczywiście dla osób zainteresowanych szyciem i jej produktami. Na koniec pytam ją, czy tęskni za domem rodzinnym. Bogna nie widzi problemu w odległości – od Zabrza dzieli ją 330 kilometrów, a to w jej ocenie blisko. „Nawet moi rodzice to tak widzą, ja ich do moich podróży przyzwyczaiłam już wcześniej, zresztą na pewno wiedzieli, że z moim charakterem długo nie usiedzę na miejscu“ – kwituje z uśmiechem. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

cego wsparcia i szacunku dla dziecka jako osobnego bytu, a wszystko to w powtarzającej się co pokolenie historii. Jak w sztafecie, przejmujesz pałeczkę, by potem bezrefleksyjnie przekazać ją dalej. „Pestki” to brutalnie prawdziwa w treści, ale poetycka w formie opowieść o najgorszym rodzaju samotności, tej, która nie polega na byciu samym, lecz na byciu w tłumie osób, które nie chcą cię wysłuchać i zrozumieć. Gorąco polecam. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 21


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 22

Kamera! Akcja!

z serialu „Przyjaciele” David Schwimmer czy laureat Oscara (mający słowackie korzenie i będący ojcem Angeliny Jolie) Jon Voight. Oprócz bratysławskiej starówki w filmie wykorzystano również magazyny portowe. Tam, gdzie na dunajskim nabrzeżu stoi dzisiaj centrum handlowe, w momencie kręcenia filmu istniały jeszcze zabytkowe hale, w których stworzono kulisy warszawskiego getta.

C Z Y L I O F I L M OW E J B R A T Y S Ł AW I E

dwiedzający Bratysławę turyści zachwycają się urokliwą starówką i prawdziwie śródziemnomorskim klimatem. Okazuje się, że te walory doceniają również artyści spod znaku dziesiątej muzy – filmowi producenci, reżyserzy oraz aktorzy. Nie powinno zatem zaskakiwać, że Bratysława obecna była wielokrotnie na kinowych i telewizyjnych ekranach. W jaki sposób naddunajska metropolia inspirowała filmowych twórców?

grały centrum lotów kosmicznych NASA. Dla mieszkańców miasta produkcja filmu i codzienna praca filmowej ekipy były niezwykłym wydarzeniem. Moi znajomi chętnie przytaczają historię, jak wracając z zakupów, postanowili skrócić sobie drogę, przechodząc przez opustoszałą ulicę Kapitulską. Jakież było ich zdziwienie, kiedy na ulicy spotkali czekającego na kolejne ujęcie... Georga Clooneya!

„Peacemaker”

„Powstanie”

Z pewnością wypadałoby zacząć od najsłynniejszej hollywoodzkiej produkcji, do której zdjęcia powstały w dużej mierze na ulicach Bratysła wy. Mowa tu o filmie „Peacemaker” z 1997 roku z Georgem Clooneyem i Nicole Kidman w rolach głównych. Trzymający w napięciu film opowiada o przemycie broni jądrowej z Rosji. Stolica młodego jeszcze wtedy słowackiego państwa „wcieliła” się w nim w Wiedeń oraz Sarajewo, na ulicach których bohaterowie ścigają terrorystów. W ujęciach możemy zobaczyć m.in. Hviezdoslavovo námestie, na którym nakręcono efektowne sceny strzelaniny i samochodowego pościgu. Co ciekawe, atrakcyjnym dla filmowców miejscem było również położone po drugiej stronie Dunaju centrum wystawiennicze Incheba. Jego obszerne wnętrza idealnie za-

Mniej znanym, bo przeznaczonym na telewizyjne ekrany filmem, było amerykańskie „Powstanie” z 2001 roku. Tutaj z kolei Bratysława zagrała wojenną Warszawę, a sam film poświęcony był żydowskiemu powstaniu w getcie w 1943 roku. Słowacką stolicę znowu odwiedziły wielkie hollywoodzkie gwiazdy, m.in. znany

O

22

„Czerwona Jaskółka” Warto również wspomnieć o jednej z ostatnich produkcji rodem z amerykańskiej fabryki snów, powstałym w 2018 roku filmie „Red Sparrow”, który w polskiej dystrybucji ukazał się jako „Czerwona Jaskółka”. Ekranizacja szpiegowskiej powieści tradycyjnie koncentrowała się na walce rosyjskich i amerykańskich wywiadów, stąd konieczne stało się ukazanie wschodnioeuropejskich plenerów. I chociaż w większej części film powstał w Budapeszcie, znalazło się w nim miejsce dla bratysławskiej Petržalki, dobrze według twórców filmu oddającej klimat wschodnioeuropejskiego miasta. Dzięki temu nie tylko starówka, ale również położona po drugiej stronie Dunaju (i niedoceniania do tej pory przez filmowców) część miasta może się szczycić odwiedzinami hollywoodzkich gwiazd. Tym razem była to wcielająca się w rolę rosyjskiej agentki Jennifer Lawrence. MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 23

„W obliczu śmierci” Ze względu na podobną historię, a co za tym idzie również podobną architekturę starego miasta, Bratysława często „udaje” pobliski Wiedeń. Czy wiedzieli jednak Państwo, że w pewnym filmie to Wiedeń zagrał Bratysławę? Chodzi o nie byle jaki film, bo należący do znanej na całym świecie bondowskiej serii. W 1987 w roli agenta 007 debiutował Timothy Dalton, a scenariusz filmu „The Living Daylights” („W obliczu śmierci”) przewidywał misję głównego bohatera w Czechosłowacji – w Bratysławie właśnie. Z oczywistych powodów zdjęcia musiano zrealizować „po właściwej” stronie żelaznej kurtyny. Wypada tylko żałować, że filmu nie nakręcono kilka lat później, kiedy zgoda władz Czechosłowacji na zdjęcia byłaby już bardziej prawdopodobna. Nie chodzi oczywiście tylko o świetne recenzje, które zebrał film. Realna „wizyta” Jamesa Bonda w Bra tysławie byłaby dzisiaj z pewnością głównym tematem turystycznych prospektów i tras zwiedzania.

„Bambulka” Czy ktoś pamięta jeszcze „Bam bulkę”? Przeznaczony dla młodych

WRZESIEŃ 2019

widzów czechosłowacki serial był również bardzo popularny w Polsce. Przygody zagadkowej dziewczynki, pojawiającej się w życiu sympatycznego dziadka Józefa, nakręcono w całości w Bratysławie na początku lat osiemdziesiątych. Oprócz wspaniałej rozrywki, którą zapewnia familijny klimat serialu, „Bambulka”, dla każdego miłośnika miasta jest również dokumentem minionych już niestety czasów. Twórcy serialu mimowolnie uchwycili zmieniającą się Bratysławę, a szczególnie rozbudowującą się Petržalkę i znikające zabytkowe budynki i ulice.

„Czerwony kapitan” Na koniec nie może zabraknąć polskiego akcentu. W słowacko-czeskopolskiej koprodukcji „Czerwony ka-

Krytycy filmowi – oprócz doskonałej gry polskiego aktora – wychwalali filmową atmosferę miasta, które obudziło się na progu przemian politycznych i społecznych. Dla nas, widzów z XXI wieku, to również doskonała okazja, by zobaczyć, jak wyglądała Bratysława bez obecnych na każdym rogu reklam, bannerów i billboardów. Trudno nie zgodzić się, że od tak sfilmowanych plenerów może odwracać uwagę jedynie przystojny Maciej Stuhr.

Douglas i Zeta-Jones Bratysława jest już filmowym miastem, a bliskość Wiednia i otwarte granice będą z pewnością jeszcze bardziej temu sprzyjać. Nie chodzi tu tylko o produkcje filmów, jak się bowiem okazuje, naddunajska stolica przyciąga również hollywoodzkie gwiazdy w ramach prywatnych wizyt. Kilka tygodni temu Bratysławę odwiedziła na przykład para aktorów: Michael Douglas i Catherine Zeta-Jones. Słynne małżeństwo przybyło nad Dunaj nie tylko w związku z prowadzoną działalnością charytatywną, lecz również po to, aby zwiedzić stolicę Słowacji wraz z urokliwymi okolicami. Wygląda na to, że oprócz odwiedzin bratysławskiego zamku i spaceru ulicami starego miasta pojawił się kolejny, obowiązkowy dla każdego turysty punkt programu. Polowanie na autografy gwiazd w Bratysławie może być naprawdę udane! ARKADIUSZ KUGLER

pitan” z 2016 roku główną postać bratysławskiego detektywa Krauzego zagrał Maciej Stuhr. Ekranizacja znanej powieści Dominika Dána była najdroższym filmem w historii słowackiej kinematografii, a lwią część budżetu przeznaczono na scenografię i efekty komputerowe. Twórcy filmu stanęli bowiem przed nie lada wyzwaniem: akcja powieści toczy się w 1992 roku, na ekranie zatem należało wiernie oddać klimat Bratysławy tuż przed rozdzieleniem Czecho słowacji. Udało się to znakomicie. 23


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 24

„Ze wzruszeniem i smutkiem obejrzałem film pana Sekielskiego, za który pragnę podziękować reżyserowi. Ten film przyczyni się do jeszcze surowszego potępienia przestępstwa pedofili“ – powiedział abp Stanisław Gądecki w przesłanym Polskiej Agencji Prasowej komunikacie. „W imieniu całej Konferencji Episkopatu pragnę jak najmocniej przeprosić wszystkie osoby pokrzywdzone. Zdaję sobie sprawę z tego, że nic nie jest w stanie wynagrodzić im krzywd, jakich doznali“ – zaznaczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Jedenastego maja miała miejsce premiera wstrząsającego filmu braci Sekiel skich, dotyczącego pedofili w polskim Kościele katolickim, zatytułowanego „Tylko nie mów nikomu“. Od tamtej pory film obejrzało ponad 22 miliony osób (film jest dostępny na kanale YouTube).

24

którzy, o dziwo, nie zaprzeczają, ale też nie kajają się przed swymi ofiarami. Mnóstwo jest w filmie momentów chwytających za serce, pełnych smutku i bólu, ale to, co najbardziej szokuje, to zmowa milczenia Kościoła, zamykanie oczu na krzywdę dzieci przez osoby trzecie, które o wszystkim wiedziały. W filmie pojawia się ksiądz pedofil, który pomimo dożywotniego zakazu pracy z dziećmi nadal prowadzi rekolekcje, a jego zwierzchnik kpi sobie z wyroku sądu, przepędzając dziennikarzy cynicznym

szę Państwa, ten film w żadnym fragmencie nie atakuje całego Kościoła, ani nie twierdzi, że wszyscy księża są pedofilami. To film o konkretnych zbrodniach, dokonanych przez konkretne osoby. Szokujące jest, że winni księżą są chronieni przez Kościół przed poniesieniem odpowiedzialności karnej, przenoszeni na inne parafie, ukrywani w oczekiwaniu, że sprawa ulegnie zapomnieniu. Pedofilem może być osoba wykonująca każdy możliwy zawód, problem w tym, że w każdym świeckim zawodzie ujawniony pedofil nie pozostałby bezkarny – siedziałby w więzieniu, a ponadto czekałby go społeczny ostracyzm. Księża, co prawda, są tylko ludźmi, pamiętajmy jednak, że wykonywany przez nich zawód jest pracą zaufania społecznego oraz moralnego i duchowego przewodnictwa. A teraz usiądźmy, zamknijmy oczy i wyobraźmy sobie, że film braci Sekielskich ujawnia pedofilię

stwierdzeniem: „Nie macie nic ważniejszego do roboty?”. Kilka głosów podniosło alarm, że film braci Sekielskich to atak na Kościół i na wszystkich księży. Nie, pro-

wśród polskich nauczycieli, pokazuje ich twarze, podaje nazwiska… Jak Państwo myślą, ile osób byłoby już w więzieniu lub czekało na wyrok? MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA

NIETYKALNI Czy coś się zmieniło od ujawnienia bulwersujących faktów, dotyczących zbrodni na dzieciach? Czy odbył się jakiś proces, ktoś został surowo ukarany? Czy może sam smutek, wstyd i oburzenie widzów oraz wzruszenie abp. Gądeckiego powinny wystarczyć jako reakcja na ujawnienie czynów pedofilskich? Film wzbudził kontrowe rsje ze względu na pokazane w nim fakty, nie podzielił jednak opinii publicznej – jak choćby w przypadku „Kleru” – i nikt nie nazwał go manipulacją czy szukaniem taniej sensacji. Dlaczego? Bo z tym filmem się nie da dyskutować. Jest to nie tylko rzetelne reporterstwo, ale wręcz dziennikarstwo na najwyższym poziomie. Film jest trudny w odbiorze, ale bardzo obiektywny. Nie poznajemy oceny i prywatnego zdania twórców; jedyne osoby, wypowiadające swoje zdanie, to psychologowie, ofiary i sami księża pedofile. Sekielski towarzyszy ofiarom molestowania se ksualnego w powrocie do miejsc zbrodni, na parafie, gdzie przeżyły piekło, i na spotkania, na których po latach dochodzi do konfrontacji z gwałcicielami,

MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 25

Kiedy dotarłam do kamieniołomu, moim oczom ukazała się olbrzymia kamienna kula, mogąca ważyć nawet 30 ton. Widok był niecodzienny. Wspięłam się po stromej skale i weszłam do otaczającego kamieniołom lasu, gdzie wśród skał i konarów drzew poukrywane były gigantyczne sferyczne twory, występujące na rozległym obszarze Wyżyny Turzovskiej poniżej grzbietu Beskidów Mora wsko-Śląskich od wsi Megoňky do miejscowości Klokočova. Żartowaliśmy sobie z mężem, że zamiast grzybów szukamy kamieni! Udało nam się znaleźć kilka okazów. Niektóre były popękane, inne wyglądały jakby wypadły ze skalnej ściany, pozostawiając widoczny odcisk w piaskowcu. WRZESIEŃ 2019

Słowackie perełki

Tajemnica

osady Megoňky Co one tu robią i skąd się wzięły? Zadawałam sobie pytanie, przyglądając się masywnym kulom. Kiedy kilka lat po ich odkryciu powiadomiono o ich istnieniu opinię publiczną, liczne słowackie media rozpisywały się o niezwykłym znalezisku, zamieszczając sensacyjne tytuły. Teorii i dyskusji naukowych na temat pochodzenia i formowania kul było wiele, jednak nikt – jak dotąd – nie podał jednoznacznego wyjaśnienia. Geolodzy twierdzą, iż kamienne twory powstały 30-40 milionów lat temu w tym samym czasie, co otaczające je skały piaskowca, dzięki specyficznym warunkom sedymentacji skał i ruchom wody na dnie morza, które tu kiedyś występowało. Inni eksperci z kolei sugerują, że kule powstały przez toczenie skał na miękkiej powierzchni od wielkich wzgórz do doliny. Najbardziej niezwykłe hipotezy mówią, że kule pochodzą z innej planety lub że są jajami dinozaurów. Powierzchnia kul jest drobnoziarnista, a ich wnętrze wypełnia gruboziarnisty piaskowiec w kolorze szarym, szaro-niebieskim lub szarobrązowym. Zadziwia jednak fakt, iż w Megoňkach występują też czerwony granit, kwarcyt, rogowiec i inne minerały, których nie znaleziono w pobliżu kamieniołomu. To sprawia, że jako wyjątkowa rzadkość natury są jednym z najważniejszych stanowisk geologicznych na Słowacji oraz ciekawym i intrygującym miejscem dla turystów i poszukiwaczy wrażeń. Obecnie na obszarze 1670 m, który w 2003 roku uznany został za

pomnik przyrody i objęty najwyższym stopniem ochrony, znajduje się już tylko ponad 20 z 30 kamiennych tworów. Niektóre zabrano jako eksponaty, inne rozkradziono, by zdobiły prywatne domy czy ogrody. Kule narażone są także na niszczące oddziaływanie warunków atmosferycznych, głównie wody i mrozu. Ciekawostką jest, iż jedna ze słowackich kamiennych kul została przekazana polskiemu miastu partnerskiemu - Toruniowi. Wyjątkowe i zarazem zagadkowe kule w Megoňkách, które nie występują nigdzie indziej na Słowacji, można śmiało nazwać spektakularnym odkryciem, zabytkiem geologicznym i unikatem o światowym charakterze. Będąc w okolicach warto przyjrzeć się bliżej tym rzadkim formacjom natury nieożywionej, które do dziś pozostają tajemnicą natury. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

zy wiecie że, w niewielkiej wiosce Megoňky w północno-zachodniej Słowacji, w obrębie miasta Čadca na Kysuciach, tuż przy granicy z Czechami znajduje się jedno z najbardziej tajemniczych znalezisk ubiegłego wieku w Europie? Chodzi o unikatowe kamienne kule, które odkryto przypadkowo w latach 80. XX wieku w kamieniołomie podczas wydobycia skał do celów budowlanych. Pracujący robotnicy oraz geolodzy byli zaskoczeni znalezieniem kamiennych tworów o prawie idealnym geometrycznym kształcie kuli, mających średnicę od 25 cm do 3 metrów. Podobne formacje kamienne odkryto w Nowej Zelandii, USA, na Kostaryce, Grenlandii czy w tropikalnych lasach Ameryki Południowej, ale to właśnie kule na Słowacji uznano za największe ze wszystkich podobnych znalezisk na świecie.

C

25


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 26

Poziomo 1. nauka o kanonach piękna 4. pocisk lub klucha 6. monopolista od podróży za PRL-u 7. Wojewódzki z TV 10. pełzak z nibynóżkami 11. fotoaparat japoński 16. pozazdrościły Matysiakom 17. o ruchu w gazie 19. kierunek w sztuce zdobniczej XIX w. 22. obok kła 24. nad Strzegomką 25. z tej śmietanki nie ma masła ni maślanki 26. walka treningowa 27. wiwaty, klaka

26

Pionowo Po wakacyjnej przerwie zachęcamy do zabawy, czyli do rozwiązania naszej krzyżówki, przygotowanej jak zwykle specjalnie z myślą o Państwu. Hasło zostało ukryte w polach oznaczonych numerami w następującej kolejności: 15 - 23 - 6 - 2 - 25 - 19 - 4 - 9 - 16 - 1 - 24 - 14 - 18 - 21 - 8 - 5 17 - 11 - 10 - 3 - 22 - 13 - 12 - 26 - 20 - 7 - 27. Jednocześnie informujemy, że hasło poprzedniej krzyżówki brzmiało: Lato z komarami lato komary i nerwy. Red. T.O.

2. rybka w puszce 3. nad Smoczą Jamą 5. czarodziej z czeskiego serialu dla dzieci „Arabella“ 8. biogram, opis żywota, żywot 9. wada soczewek 12. najwyższy w Himalajach 13. swojak 14. Donald – prezydent 15. próchno, matuzal, matuzalem 18. dzień na ludowo 20. gościniec, szlak 21. upstrzenie, okrasa 23. pogodne, beztroskie życie

MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 27

WRZeSień 1939 w komiksowych opowieściach rzez długi czas w Polsce Ludowej nie można było obiektywnie i rzetelnie mówić o kampanii wrześniowej. Dotyczyło to także komiksów. Za pewien przełom można uznać opowieść Barykada na Woli (A. Szymański, W. Parzydło), opublikowaną w 12. numerze magazynu „Relax” (1977 r.), o obronie jednej z warszawskich dzielnic przed nacie rającymi Niemcami. Sytuacja zmieniła się po 1989 r. – o wrześniu 1939 r. można było mówić bez ograniczeń. Tu wspomnieć należy komiksy traktujące o obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte i Poczty Polskiej. Westerplatte. Załoga śmierci (M. Wójtowicz-Podhorski, K. Wyrzykowski; 3 wydania) to opowieść o obronie Westerplatte, wykorzystująca dostępną wiedzę, np. wypływającą z odkryć archeologicznych na polu walki. Stawia też pytania, kto faktycznie dowodził obroną, ilu obrońców zginęło, czy były próby dezercji. Natomiast Pierwsi w boju (M. Wójtowicz-Pod horski, J. Przybylski) opowia-

P

WRZESIEŃ 2019

da o heroicznej obronie Poczty Polskiej w Gdańsku i sądowym morderstwie polskich pocztowców jesienią 1939 r. Rafał Szłapa narysował w 2000 r. komiks o prowokacji gliwickiej Komandosi z Berlina, który znalazł się m.in. w obrazkowej antologii historii Gliwic Niczego sobie. We wcześniejszej formie opublikowany został w „Gazecie Wyborczej” i „Magazynie Sztuki”. W 2004 r. w serii „Antologia komiksu polskiego” ukazał się tom Wrzesień. Wojna narysowana. Autorzy komiksowi młodego pokolenia w kilkunastu opowieściach zajmują się Polską i Polakami podczas II wojny, z których kilka (m.in. Wieża, Wrześniowe popołudnie, Ostatni ułan) przedstawia historie z kampanii wrześniowej. Nakładam IPN ukazało się kilka zeszytów komiksowych, poświęconych walkom w 1939 r. Wrzesień pułkownika Maczka (S. Za jączkowski, T. Bereźnicki) przedstawia walki 10. Bry gady Kawalerii, toczone w Małopolsce i na Podkarpaciu. Ci sami autorzy przy-

gotowali komiks Łupaszka 1939, przybliżający postać ppłk Jerzego Dąbrowskiego, weterana wojny polsko-bol szewickiej, który w 1939 r. został dowódcą 110. Rezerwowego Pułku Ułanów, walczącego zarówno z Niemcami, jak i z Armią Czerwoną. Zeszyt Obrona Grodna 1939 r. początkuje serię Wo jenna odyseja Antka Srebrnego (T. Robaczewski, H. Ro nek), przedstawiającego losy młodego mieszkańca Kre sów Wschodnich oraz jego rodziny i przyjaciół w czasie wojny i po jej zakończeniu. Bitwy i wydarzenia polskiego września 1939 r. są również tematem komiksów wydawanych przez władze i organizacje lokalne. Władze Sochaczewa wydały komiks Bitwa nad Bzurą (Ł. Kuciński) o największej bitwie wrześniowej, a Kałuszyna komiks Kałuszyn 1939 (A. Grzen da, W. Cichoń) o walkach 1. Dywizji Piechoty Legionów o tytułowe miasto. Twórca murali historycznych R. Roskowiński jest autorem komiksu Wizna 1939. 40:1 przypominającego heroizm

Subiektywna historia

komiksu polskiego

polskich oddziałów pod dowództwem kpt. W. Raginisa, broniących przed Niemca mi przeprawy przez Narew. Władze Zielonki przypomniały działania Brygady Pościgowej i obronę Warszawy z powietrza w komiksie 28:1. Luftwaffe kontra Januszewicz. Na niebie Zielonki. O działaniach Brygady Bombowej opowiada zaś komiks Karasie nad Radomskiem 1939 (T. Kopań ski, R. Gajewski). Swoje komiksowe opowieści mają także tzw. krwawa niedziela w Bydgoszczy (egzekucja Polaków) na początku września (Podwórko, Ł. Chmielewski, A. Janicki), ewakuacja polskiego złota przez Rumunię i Francję (Złoty skarb; S. Kiełbus), będących dodatkami do „Gazety Pomorskiej” i „Kuriera Lubelskiego”, oraz masowe egzekucje ludności polskiej z Pomorza i Kaszub (Las Piaśnicki, T. Mering). JACEK GAJEWSKI

27


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 28

dyszana wbiegłam na zatłoczony dworzec kolejowy. Spojrzałam na tablicę odjazdów, a tam wśród dwucyfrowych liczb, pokazujących opóźnienia większości pociągów, znalazłam informację, że mój pociąg odjeżdża, ale z innej stacji. Następny był odwołany, a na kolejny musiałam czekać ponad godzinę. Wiedziałam już, że nie zdążę odebrać synka z przedszkola. Gdy w końcu dojechałam do miejscowości, w której mieszkam, ruszyłam szybko pieszo. Los mi nie sprzyjał, gdyż wszystkie autobusy, jadące w kierunku przedszkola, odjechały, a taksówek nie było. Na domiar złego w połowie drogi zagrzmiało i zaczął padać deszcz. Co za dzień! Zdałam sobie sprawę, że to piątek trzynastego. Nigdy nie byłam przesądna, ale może coś w tym jest? Skąd w ogóle wzięła się niechęć do piątku trzynastego? Otóż legend i teorii związanych z tym dniem jest kilka. Jedna z nich sięga do Nowego Testamentu – podczas ostatniej wieczerzy przy wspólnym stole siedziało 13 osób i to właśnie ta trzynasta zdradziła Jezusa. Inna teoria głosi, iż feralność tej daty bierze początek 13 października 1307 roku, gdy na skutek kłamliwych oskarżeń króla Francji Filipa IV, który chciał uniknąć spłacania długu zaciągniętego u templariuszy, uwięziono i torturowano wszystkich rycerzy tego zakonu we Francji. Ostatni wielki mistrz templariuszy, Jacques de Molay, tuż przed spłonięciem na stosie przeklął Filipa IV i papieża Klemensa V, a rok później obaj już nie żyli. Feralność piątku trzynastego wydaje się potwierdzać wiele tragedii i niefortunnych wydarzeń history cznych. I tak np. 13 września 1940

Z

28

roku na pałac Buckingham spadło pięć niemieckich bomb, 13 listopada 1970 roku na skutek potężnego cyklonu w Bangladeszu zginęło pół miliona ludzi, a w piątek 13 października 1972 roku rozbił się w Andach samolot, przewożący urugwajską drużynę rugby. Po 3 miesiącach poszukiwań odnaleziono 16 osób, które przeżyły katastrofę, żywiąc się zwłokami swoich przyjaciół. Nieszczęśliwy okazał się piątek 13 września 1996 roku dla amerykańskiego rapera Tupaca, który tego dnia zmarł na skutek ran postrzałowych. Z kolei 13 stycznia 2002 roku utonęły 32 osoby, gdy u zachodnich wybrzeży Włoch rozbił się statek pasażerski Costa Concordia. W listopadzie 2002 roku w feralny piątek trzynastego doszło do zamachów terrorystycznych w Paryżu, w których zginęło 130 osób. Czy to tylko zbieg okoliczności? Wielu uważa, że są podatni na nieszczęścia niesione przez ten dzień i w strachu przed czyhającym na nich pechem nie idą do pracy, nie wsiadają do samochodu, nie podejmują kluczowych decyzji. Pamiętam, gdy jako przedstawiciel linii lotniczej miałam kontakt z klientami, którzy nie chcieli biletów na dzień trzynastego, nawet jeśli były po bardzo atrakcyjnej cenie. Zre sztą do dziś w samolotach amerykańskich linii nie ma miejsc o numerze 13, a w wielu szpitalach nie ma takich sal. Są ludzie, którzy panicznie boją się piątku trzynastego, a strach przed nim nazywany jest paraskewidekatriafobią. Do tych

osób należeli m.in. Napoleon oraz prezydenci USA Herbert Hoover i Franklin D. Roosevelt. Ten ostatni w piątki trzynastego unikał podróży służbowych i pilnował, by na wydawane przez niego bankiety nigdy nie zaproszano trzynastu gości. Piątek trzynastego uważany jest za pechowy w większości krajów, choć w Grecji, Rumunii i Hiszpanii pecha przynosi ponoć wtorek trzynastego, zaś we Włoszech piątek siedemnastego. W ciągu jednego roku mogą trafić się nawet trzy piątki trzynastego. W tym roku taki dzień wypada we wrześniu oraz grudniu. A jaki sposób na piątego trzynastego mają Państwo? MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Wybory do Sejmu RP i do Senatu RP Wybory do Sejmu RP i do Senatu RP odbędą się w dniu 13 października 2019 r. Zgodnie z postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 6 sierpnia 2019 r. w sprawie zarządzenia wyborów do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 2019 r. poz. 1506) głosowanie odbędzie się w niedzielę, 13 października 2019 r. w godz. 7.00-21.00. Obywatele polscy przebywający poza granicami będą mogli zagłosować w obwodach głosowania utworzonych za granicą wyłącznie osobiście. Zgodnie z ogłoszonym przez Prezydenta RP kalendarzem wyborczym informacja o numerach i granicach obwodów głosowania utworzonych za granicą oraz siedzibach obwodowych komisji wyborczych zostanie podana do publicznej wiadomości do dnia 22 września 2019 r. Informacje o udziale w głosowaniu, siedzibach obwodowych komisji wyborczych, zgłaszaniu się do spisu wyborców i inne istotne z punktu widzenia wyborcy informacje będą sukcesywnie zamieszczane na stronie internetowej Ambasady RP w Bratysławie (www.bratyslawa.msz.gov.pl), jak również dostępne w siedzibie placówki dyplomatyczno-konsularnej oraz na stronie internetowej www.polonia.sk. MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 29

Polski teatr z Wilna w Bratysławie

KONKURS FILMOWY EMIGRA 2019

Organizatorzy Festiwalu W ramach obchodów Filmowego EMIGRA czekają 80. rocznicy wybuchu II wojny do 22 września 2019 r. na światowej Ambasada RP zgłoszenia filmów o tematyce w Bratysławie i Klub Polski emigracyjnej, realizowanych przez zapraszają na spektakl teatralny pt. Polaków mieszkających za granicą, oraz filmów o Polakach „Zapiski oficera Armii Czerwonej“. żyjących poza granicami, niezależnie od narodowości ich Przedstawienie zostanie pokazane 13 września 2019 r. twórców. Zgłoszenia mogą przesyłać tak profesjonaliści, (piątek) o godz. 18.00 w Instytucie Polskim jak i amatorzy, chcący pokazać swoje filmy na tegorocznym w Bratysławie, a wystąpią w nim aktorzy Polskiego 7. Festiwalu Filmowym EMIGRA, który odbędzie się w Warszawie Studia Teatralnego w Wilnie. Wstęp bezpłatny. w dniach 25 -27 października 2019 r. Do konkursu można „Zapiski oficera Armii Czerwonej” to sztuka powstał zgłaszać filmy dokumentalne, krótkometrażowe, animowane a na podstawie powieści Sergiusza Piaseckiego pod tym oraz fabularne (bez ograniczeń czasowych), zrealizowane samym tytułem. Prezentuje psychologiczny rys typowej po 1 stycznia 2014 r. Zgłoszenia należy dokonać za pomocą mentalności sowieckiej w czasach stalinowskich. e-maila, podając w nim link do filmu, przesyłając film Jej bohater nie potrafi zdobyć się na samodzielne myślenie, bezpośrednio na adres Fundacji EMIGRA lub za pośrednictwem jego zachowanie jest automatyczne, oparte na strachu, strony internetowej www.emigra.com.pl (zakładka Konkurs 2019), posłuszeństwie wobec ideologii bolszewickiej oraz na której znajduje się też regulamin konkursu. nienawiści do wyimaginowanych „burżuazyjnych“ wrogów. Fundacja EMIGRA, skr. poczt. 4400-987 Warszawa 4, Spektakl ukazuje tragiczną historię Polski i cierpienia ul. Targowa 73, e-mail: konkurs@emigra.com.pl mieszkańców Wilna na początku II wojny światowej.

PROGRAM INSTYTUTU POLSKIEGO W BRATYSŁAWIE NA WRZESIEŃ 2019 ➠ Od września • Bańska Bystrzyca, Múzeum SNP, Kapitulská 23 Międzynarodowy projekt Poland: First to Fight – wystawa z okazji wybuchu II wojny światowej, organizowana w 80 krajach. ➠ Od września • Koszyce, Východoslovenské muzeum, Nám. Maratónu mieru 2 Wystawa Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej 1569-2019 z okazji 450. rocznicy zawarcia unii polsko–litewskiej i 15. rocznicy wejścia Polski do UE. ➠ 3 – 30 września, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Przyjaźń w Arkadii – wystawa Mieczysława Ziomki i Ľudovíta Hološki, przygotowana przez Ivanę Moncoľovą ➠ 6 września, Dunajská Streda Koncert zespołu Backspace w ramach 19. międzynarodowego festiwalu Are you FREE? ➠ 5 września, godz. 17:00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Akcja „Narodowe czytanie”, a w jej ramach publiczne czytanie noweli Mój ojciec wstępuje do strażaków (ze zbioru: Sanatorium pod Klepsydrą) Brunona Schulza wraz z projekcją filmu Wojciecha Hasa Sanatorium pod Klepsydrą (1973) w języku polskim.

WRZESIEŃ 2019

➠ 8 – 14 września, Koszyce, Štátne divadlo Košice, Hlavná 58 Międzynarodowy Festiwal Sztuki Trans/Misie – w ramach polskiego programu spektakl Zapiski oficera Armii Czerwonej na podstawie powieści Sergiusza Piaseckiego.

➠ 0 – 15 września, Koszyce, Kasárne / Kulturpark • Festiwal Voicingers on Tours – Slovakia 2019. W programie workshopy dla młodzieży i dzieci, prowadzone przez jazzmanów, jam session i koncerty. ➠ 14 września, godz. 18:00, Trenčín, Klub Lúč, Kniežaťa Pribinu 3 W ramach festiwalu Sám na javisku wystąpi polski aktor Krzysztof Rogacewicz z klasycznym przedstawieniem Patricka Süskinda Kontrabasista (w języku polskim).

➠ 12 września, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Koncert fortepianowy Kacpra Żaromskiego, laureata nagrody Dyrektora Instytutu Polskiego w Bratysławie na XI Międzynarodowym Forum Pianistycznym „Bieszczady bez granic” w Sanoku (2019) – w programie utwory F. Chopina, S. Moniuszki i I. J. Paderewskiego

➠ 12 września, Bratysława, Nová Cvernovka Występ polskiego zespołu Polmuz w ramach festiwalu Sąsiedzi, będącego kontynuacją ubiegłorocznego cyklu koncertów Polish Jazz 1918-2018. ➠ 18 września, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Projekcja filmu Pan rektor w reż. Matúša Demka ➠ 19 września, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Wieczór dyskusyjny ÚPN z udziałem polskiego eksperta od II wojny światowej i stosunków polskoczechosłowackich. ➠ 20 września, godz. 23:00, Banská Štiavnica, Kultúre Centrum, Kammerhofská 1 Koncert zespołu Lonker See w ramach projektu Nu Sound of Visegrad: Banská Štiavnica 2019 ➠ 26 września, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Konferencja pod patronatem Słowacko-Polskiej Komisji Humanistycznej na temat wydarzeń z 1939 r. i ich konsekwencji dla Polski i Czechosłowacji. ➠ 28 września, godz. 18:30, Nitra, Divadlo Andreja Bagara, Svätoplukovo nám. 4 Święta Kluska - komedia w reż. Agnieszki Smoczyńskiej i wykonaniu zespołu Komuna Warszawa w ramach 28. Festiwalu „Divadelná Nitra“ The faces of freedom. 29


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 30

Morskie opowieści słowackiej treści pierwszej części tego artykułu właściwie tylko i aż ocierałem się o Polskę. Próbowałem jej po trosze. I nadal próbuję, ale już będąc jej mieszkańcem. Oto jak mnie przyjął ten kraj, do którego docierałem drogą lądową i morską.

W

Podróż z 5 przesiadkami

Ulubione polskie miejsca

Po raz drugi wybrałem się do Polski jako student. Pociągiem przez stacje Zwardoń, Katowice, Poznań, Gdańsk, Sopot aż do Gdyni. Pięć przesadek. Siedemnaście godzin podróży. W Zwardoniu czekałem cztery godziny. Zimą. Obok nieczynnej poczekalni. Katowice sygnalizowały, że na kolejnych stacjach powinno być coraz lepiej. Mój obraz Polski się poprawiał, choć każde miasto, w którym miałem przesiadkę, witało mnie dworcem w remoncie. Dotarłem do Gdyni, do agencji morskiej, dzięki której miałem nadzieję zaciągnąć się na jakiś statek. Przez tydzień chodziłem na rozmowy o pracę. Niestety. Nie udało się. Wróciłem na Słowację. Po kilku miesiącach los się do mnie uśmiechnął – załapałem się na rejs do Afryki, dokąd poleciałem z Wiednia. Na tym opływającym Afrykę statku spotkałem kolejną grupę Polaków, która mi później pomieszała szyki.

Życie w Trójmieście utwierdziło mnie w przekonaniu, że Polska jest wspaniała. Tu zobaczyłem, jak mała jest Słowacja – kraj mający właściwie tylko dwa duże miasta: Bratysławę i Koszyce. W Polsce takich miast jest dużo więcej, ale są też i większe od nich. Zwiedziłem wiele z nich, m.in. Bydgoszcz, Toruń, Warszawę, Wrocław, Kraków, Katowice. Najbardziej podobał mi się zamek w Malborku i polska Sahara w parku Słowińskim w Łebie.

Ach, ten barszcz! Moja dziewczyna pomogła mi pokonać niechęć do barszczu. Pierwszy raz próbowałem tego specjału, kiedy przygotował go na statku kucharz z Birmy. Potem, jak już ten smak „zrozumiałem“ i polubiłem, nauczyłem się nawet lepić uszka i robić do nich na święta farsz grzybowy. No i z bólem serca muszę przyznać palmę pierwszeństwa polskim ogórkom kiszonym – są dużo lepsze od naszych, słowackich, ale za to nasza sałatka ziemniaczana jest najlepsza!

Wielka miłość w Gdańsku Słowacy i Czesi w Trójmieście Zimą na przełomie roku 2013 i 2014 skończyłem szkołę. By zdać egzamin końcowy, musiałem przejść jeszcze specjalne kursy Dyrektor naszej szkoły wysłał nas na ponad miesiąc do Gdyni. Tu spotkałem ponownie grupę marynarzy, z którymi płynąłem wcześniej do Afryki. I wtedy, podczas imprezy z nimi i ich znajomymi spotkałem moją pierwszą wielką miłość! Na cztery lata przeprowadziłem się do Gdańska. Ten czas wspominam bardzo miło! W międzyczasie wróciłem na chwilę do Bratysławy, ale tylko po to, by zyskać dyplom młodszego oficera nawigacyjnego. 30

W Trójmieście udało mi się skleić małą grupę Słowaków i Czechów. Ponad dwa lata spotykamy się systematycznie w czeskiej restauracji w Sopocie, gdzie potrafią nalewać piwo z kija i mają Tuzemák. Marzy nam się prawdziwa słowacka restauracja z rožkami i bryndzą, jak się należy. Szczególnie nad Bałtykiem nam tego brakuje.

Wstrząsające Klimat Trójmiasta jest niesamowity. Mocno mną w tym roku wstrząsnęło

morderstwo, do którego doszło podczas finałowego koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, kiedy na podium zasztyletowano prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Byłem też na jego pogrzebie. Kto nie słyszał, polecam wsłuchać się w słowa, które wtedy wypowiedziała jego żona, oraz w homilię arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia. Bardzo mnie boli to, że ludzie w Polsce dają sobą manipulować i wciągać w polityczną grę. Smutek bierze, kiedy widzę te podziały między Polakami na dwa wrogie sobie obozy.

Visegrad Coetus Assotiation Ludzie powinni bardziej interesować się nauką, kulturą oraz sportem. Na początku tego roku zostałem członkiem stowarzyszenia Visegrad Coetus Assotiation. Naszym celem jest budowanie otwartych relacji, bez niepotrzebnej polityki, by zgłębiać wiedzę o nas - obywatelach regionu Europy Środkowej. Wiem, jakie to jest potrzebne, gdyż sam kiedyś miałem wiele uprzedzeń, które wynikały z nieznajomości innych narodów.

Mało wiemy o sobie Koledzy z Polski uwielbiają nasze góry i kąpieliska, ja zaś polecam wszystkim znajomym słowackim polskie plaże. Każdy, kto z moich rad skorzystał, chwalił, mimo chłodniejszej temperatury Bałtyku. No i ten piasek jak z Sahary! A ceny przecież lepsze niż w Chorwacji. Ciągle mnie denerwuje to, że my, sąsiedzi, tak mało wiemy o sobie. Dla takiego małego kraju jak Słowacja jest to szczególnie niefajne. No i ci nasi wspólni bohaterowie: Elżbieta Bathory, Janosik czy Maurycy Beniowski!

Żagiel bez wiatru ani drgnie Nadal pływam na statkach handlowych z polską załogą. Czy w Polsce zostanę na stałe? Nie jest to pewne. Kiedy właśnie opuszczałem kotwicę w Trójmieście, by usadowić się tu na dłużej, spotkałem pewną Czeszkę... Najlepsze przygody pisze samo życie, a żagiel bez wiatru ani drgnie. JÁN KENDERA, Gdańsk MONITOR POLONIJNY


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:28 Page 31

Janek i Nicola nad morzem

Julcia z Olusiem i mamą

Julcia i morska bryza

zas odpoczynku i wakacji za nami. O to, jak przygotować dziecko do bezstresowego funkcjonowania w przedszkolu po dłuższej nieobecności, zapytałam Żanetę Kwiatkowską-Szołuchę, magister wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej z wieloletnim doświadczeniem w pracy z najmłodszymi.

C

Aleks na kursie gotowania! Bywa, że dziecko po przerwie wraca do przedszkola bez większych problemów, z uśmiechem na twarzy, stęsknione za ulubioną panią i kolegami. Niestety, z doświadczenia wiem, że dość WRZESIEŃ 2019

często jest jednak inaczej. Co w takim przypadku robić? Ważne, by już kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego kłaść dziecko wcześniej spać, a rano budzić je, by miało ono czas przestawić się na tryb „przedszkolny”. My sami też nie czujemy się komfortowo, gdy jesteśmy niewyspa-

rzystać i to jemu mają się te rzeczy podobać. Pokażmy dziecku, że jego powrót do przedszkola to dla nas bardzo ważna sprawa. Możemy z tej okazji urządzić małe święto i nawet jeżeli mamy obawy o to, jak dziecko sobie poradzi, nie okazujmy tego, bowiem dziecko bardzo szybko to zau-

czyli wracamy do przedszkola!

Powroty małe i duże, ni, a na dodatek ktoś wyciąga nas siłą z łóżka. Nie oczekujmy więc rano od dziecka entuzjazmu, radości i współpracy. Kolejnym ważnym krokiem, który może pomóc przełamać przedszkolny stres, jest przygotowanie wyprawki przedszkolaka. Koniecznie zróbmy to wspólnie z dzieckiem, pozwólmy mu wybrać worek na kapcie, piżamkę, plecak, bidon czy lunchbox z ulubionym bohaterem z bajki, ponieważ to przecież ono będzie z tego koHelenka i Hania pozdrawiają z Gdańska

Oskar i Adi na żaglach

waży. Możemy się umówić z naszą pociechą, że po przedszkolu wspólnie pójdziemy na lody, pizzę czy rower. Będzie to doskonała okazja, by nasza pociecha opowiedziała nam o pierwszym dniu w przedszkolu. Pamiętajmy też, że jeżeli obiecamy dziecku, iż odbieElizabeth i Artur na wakacjach rzemy je o konkretnej porze, to powinniśmy słowa wodzimy. Rano, kiedy przyjdotrzymać. dzie nam się rozstać przed Z doświadczenia wiem, drzwiami sali, postarajmy że dzieci przywiązują do te- się zrobić to szybko, przego ogromną wagę i jest im ciąganie rozstania zwykle bardzo przykro, jeśli je za- źle się kończy. Możemy jeszcze zmotywować malucha, przypominając o zawartej wcześniej umowie. Pamiętajmy, że dziecko potrzebuje zabawy w grupie rówieśniczej i mimo trudności nie zniechęcajmy się. W pracy z dzieckiem najważniejsza jest konsekwencja. AGNIESZKA KRASOWSKA Olek i Julcia 31


Monitor 9_2019 25.8.2019 23:29 Page 32

Starsze pokolenie czytelników „Monitora“ zna zapewne poetycką opowieść Marii Konopnickiej „Na jagody”. Ale nawet ci, którzy jej nie znają, wiedzą, ze Polska słynie z jagód. Czasy, w których masowo wyjeżdżało się do lasu na jagody i grzyby, odchodzą chyba

w zapomnienie, ale amatorów tych leśnych smakołyków nie brakuje. Pani Barbara Guttman z okolic Piešťan, która w Polsce wydaje pismo „Ciasta – sprawdzone przepisy”, podzieliła się z czytelnikami „Piekarnika” przepisem na ciasto z jagodami – fantastyczny smakołyk, kojarzący się z wakacjami.

Ciasto z jagodami Składniki: JASNE CIASTO: • 3 szklanki mąki pszennej • 1 szklanka cukru • 250 g margaryny • 1 jajko

MASA JAGODOWA: • 2 szklanki mleka • 250 g margaryny • 1 łyżka cukru wanilinowego • 1 szklanka cukru • 2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej • 2 czubate łyżki mąki pszennej • jagody DODATKOWO: • 1 op. galaretki wiśniowej • biszkopty

ZDJĘCIE: CIASTA – SPRAWDZONE PRZEPISY

CIEMNE CIASTO: • 3 jajka • 1 szklanka gęstej śmietany • szklanki cukru • 2 łyżki kakao • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Sposób przyrządzania: Wszystkie składniki jasnego ciasta zagnieść i odstawić na poł godziny do zamrażalnika. Gdy się chłodzi, przygotować część ciemną. Żółtka utrzeć z cukrem, dodać śmietanę, kakao i rozpuszczoną sodę. Na koniec ubić białka i delikatnie połączyć z resztą masy. Jasne ciasto wyjąć z zamrażalnika i zetrzeć na tarce do ciemnego, wymieszać. Przełożyć do wyścielonej papierem tortownicy (o średnicy 23 cm). Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec ok. godziny. W tym czasie rozpuścić w wodzie galaretkę i odstawić do wystygnięcia. Przygotować masę. Zagotować więcej niż połowę mleka

i cukier, obie mąki wymieszać z resztą mleka i dodać do gotującej się części (w ten sposób uzyskamy budyń). Przegotować. Utrzeć margarynę i po łyżce dodawać do niej zimnego budyniu. Na końcu dołożyć jagody, wymieszać. Gdy ciasto się upiecze, po wystudzeniu wyłożyć na nie masę, biszkopty, a na koniec zalać tężejącą galaretką.

Zatem szybciutko na jagody! A potem – smacznego! AGATA BEDNARCZYK