Monitor Polonijny 2019/11

Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor 11_2018 3.11.2019 23:00 Page 33

Zanim przeminiemy z wiatrem str. 4

POĽSKÝ KLUB NA SLOVENSKU UVÁDZA hudobno-dramatické predst avenie

a

sele Svadb e W

Mariusz Szczygieł: „Jestem typem inteligenta z XIX wieku“

DIVADLO PATCHWORK Réžia: Magdalena Marszałkowska

str. 5

Malá scéna Dostojevskeho rad 5221, Bratislava

1. 12. 2019

18.00 h


Monitor 11_2018 3.11.2019 23:04 Page 2

eledyski, zrealizowane przez Klub Polski na Słowacji w reżyserii Magdaleny Marszałkowskiej, zyskały podczas 7. Festiwalu Filmowego EMiGRA wyróżnienie. „To pierwsze zgłoszenie, które wpłynęło na festiwal ze Słowacji, a którego realizacja jest pięknym przykładem współpracy przedstawicieli dwóch Polonii: słowackiej i austriackiej“ – chwaliła główna organizatorka przedsięwzięcia Agata Lewandowski podczas gali wręczania nagród, która miała miejsce 27 października w Mazowieckim Instytucie Kultury w Warszawie. Docenione też zostały wa-

T

lory artystyczne produkcji. Publiczność polska, ale i ta przybyła z różnych zakątków świata, mogła podczas festiwalu obejrzeć dwa teledyski wyprodukowane na Słowacji do piosenek „Gdyby zmysły prysły“ oraz „Walc dla motyla“. Po projekcji odbyła się krótka dyskusja z producentką teledysków Małgorzatą Woj cieszyńską oraz kompozytorem utworów Stanem Stehlikiem. Miłym akcentem była obecność na widowni konsula RP w RS Stanisława Kargula.

2

EMiGRA przyznała

naszym teledyskom

wyróżnienia!

W ramach festiwalowych projekcji podczas trzech dni zaprezentowano ponad 40 fil mów w różnych kategoriach. Nie zabrakło produkcji historycznych, z dziedziny sportu, egzotyki. Premierę miał tu film „Żołnierze niechciani – Błękitna Armia“ w reżyserii Piotra Latałły z USA. Filmem, wystawą, ale i kon certem uczczono Krzysztofa Komedę – wybitnego pol skiego jazzmana.

ZDJĘCIE: DOROTA TREPCZYK ZDJĘCIA: STANO STEHLIK,

Widzowie tegorocznego festiwalu twierdzili, że prezentuje on bardzo wysoki poziom, zaś filmy nadesłane na konkurs, poruszają ważne tematy. Kolejna odsłona festiwalu odbędzie

się w listopadzie w Chicago, a w grudniu w Berlinie. „To bardzo ważne wydarzenie, doceniające działania artystyczne Polaków rozsianych po świecie. Oni przecież też gdzieś na obczyźnie tworzą i ten festiwal jest dowodem tego, że ktoś tu w Polsce jest nimi zainteresowany, ktoś się o nich upomniał i jest ich pracy twórczej ciekawy“ – podsumowała jurorka Bożena Intrator. RED., Warszawa

Międzynarodowe jury w składzie Bożena Intrator (USA), dr Małgorzata Przedpełska-Bieniek, Liliana Komorowska (Kanada), Krzysztof Magowski, Janusz Dymek, Piotr Latałło (USA), Romuald Mieczkowski (Litwa) spośród 42 filmów z całego świata zakwalifikowanych do konkursu 7 festiwalu EMIGRA 2019 przyznało 7 nagród i 6 wyróżnień. Oto one: GRAND PRIX 7 EMIGRY 2019 - Zaćmienia - Oliwia i Jerema Tonteri, Finlandia • Złota EMIGRA - I stało się pięknem - Sol JANIK, Argentyna • Srebrna EMIGRA - Phantom - Sebastian Królak, Paulina Masternak, Anglia • Srebrna EMIGRA - Arabski sekret Julia Groszek, Polska • Miedziana EMIGRA - Moja dusza należy do Polski Monika Wilczyńska, Polska • Nagroda miedzianej EMIGRY- Women Power - My Womb Martina Trepczyk, Austria • Nagroda specjalna - Izrael zaczął się w Polsce - Jan Grzyb, TVP Polonia WYRÓŻNIENIA: Red Couch Story - Ela Kinowska i Piotr Sobierajski, Kanada • Pokucka Troja - Mirosław Rowicki, Ukraina • Kobieta Skała - Monika Meleń, Polska • Gdyby zmysły prysły i Walc dla motyla - Małgorzata Wojcieszyńska, Słowacja; Magdalena Marszałkowska, Austria • Podróż - Mariola Wiśniowska, Niemcy • Portret - Olga Wasilewicz, Białoruś MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:55 Page 3

Nowości w listopadzie? Dlaczego nie? I choć zwykle nowości przygotowuje się albo na nowy rok, albo na po wakacjach, to jednak my – może nietypowo – wprowadzamy nowości właśnie teraz, by umilić Państwu pochmurny listopadowy czas. Pierwszą z nich jest rubryka dla dzieci w nowej odsłonie (str. 31), którą od niniejszego numeru poprowadzi Natalia Konicz-Hamada, mama trojga dzieci, blogerka. Jej poprzedniczkę Agnieszkę Krasowską będziemy nadal gościć na łamach naszego pisma, ponieważ zamierzamy zaglądać na zajęcia Klubu Małego Polaka prowadzone w Bratysławie właśnie pod jej okiem. Nowością jest też rubryka „Basia z Zielonego Wzgórza“ (str. 25), którą prowadzić będzie nastolatka z Bratysławy. Już pewnie domyślają się Państwo, że skoro kolor zielony w tytule rubryki, to znaczy, że chodzi o ekologię! Tak jest! Podobnie jak miliony na świecie słuchają argumentów nastoletniej Szwedki Grety Thunberg, która apeluje do dorosłych, by zadbali o naszą planetę, tak my, oddając głos młodemu pokoleniu, chcemy, by ono inspirowało nas do lepszego gospodarowania na Ziemi. W ogóle w tym listopadowym numerze sporo mówimy o ekologii, bo właśnie temu tematowi jest poświęcony też artykuł pt. „Zanim przeminiemy z wiatrem“ (str. 4), otwierający niniejszy numer, czy fragment rozmowy z tegorocznym laureatem Nagrody Literackiej Nike, przyznanej przez jurorów i czytelników, Mariuszem Szczygłem, który niedawno odwiedził Bratysławę (str. 5). Zaglądamy też do unikatowego muzeum wody, czyli do wrocławskiego Hydropolis, gdzie do świadomości ekologicznej przywiązuje się ogromną wagę (str. 18). Rubryka „Bliżej polskiej książki“ poświęcona jest Oldze Tokarczuk, naszej laureatce Nagrody Nobla za rok 2018 (str. 20), przyznanej w tym roku. Nie brakuje też relacji z ważnych dla życia słowackiej Polonii wydarzeń, takich jak „Przyjaźń bez granic“ w Trenczynie (str. 10) czy premiery teledysku do piosenki „Walc dla motyla“ (str. 16). Ponadto prezentujemy reportaż z tegorocznego Forum Mediów Polonijnych w Krakowie (str. 12) i relację z wręczenia nagród i otwarcia wystawy prac, przygotowanych na konkurs ogłoszony przez Instytut Polski i naszą redakcję (str. 15). Oczywiście są tu też stałe rubryki, dzięki którym odwiedzimy Młyńską Dolinę w Bratysławie (str. 23) czy wieś Haluzice koło Trenczyna (str. 24). Co ciekawe, polecimy też... w kosmos (str. 20) i zaprosimy na kolejne przedsięwzięcia Klubu Polskiego – do Nitry na koncert organowy i do Bratysławy na przedstawienie teatralne pt. „Wesele“ (str. 28). Miłej lektury! W imieniu redakcji

Zanim przeminiemy z wiatrem

4

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA Mariusz Szczygieł: „Jestem typem inteligenta z XIX wieku“

5

Z NASZEGO PODWÓRKA

9

W muzeum wody Hydropolis

18

Nie tylko Pan Twardowski, czyli Polacy na Księżycu 20 BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Tokarczuk rozbija bank

20

KINO-OKO Mężczyźni po przejściach 22 BRATYSŁAWA – MIASTO NIEBANALNEJ URODY Dawno temu w Młyńskiej Dolinie... Historia budowy studenckiego miasteczka 23 SŁOWACKIE PEREŁKI Cichy strażnik doliny

24

BASIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA Tytułem wstępu 25 KRZYŻÓWKA

26

SUBIEKTYWNA HISTORIA KOMIKSU POLSKIEGO Polacy za granicą

27

Czuję się Polką

28

OGŁOSZENIA

28

ROZSIANI PO POLSCE Kiedy ciągnie wilka do lasu (2)

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Poszukiwacze skarbów

31

PIEKARNIK Bohater chętnie zapraszany 32 ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Alina Kabele, Arkadiusz Kugler, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE: Magdalena Smolińska • TRENČÍN: Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková † (1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620 • KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: SK60 1100 0000 0026 6604 0059 • EV542/08 • ISSN 1336-104X Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov • náklad 550 ks • nepredajné Realizované s finančnou podporou Fondu na podporu kultúry národnostných menšín. • Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą Laureat Nagrody im. Macieja Płażyńskiego w kategorii redakcja medium polonijnego 2013

LISTOPAD 2019

3


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:55 Page 4

Zanim

przeminiemy z wiatrem

kilku lat naprawdę dużo się mówi o zniszczeniu naszej planety. Toniemy w plastikowych śmieciach, trujemy się konserwowanym jedzeniem, dusimy od spalin i wyziewów kominowych. Jeszcze dekadę temu zanieczyszczenie środowiska nie emocjonowało przeciętnego Polaka w takim stopniu jak dziś. Ten problem z jednej strony jest oczywisty, widoczny gołym okiem, z drugiej zaś wydaje się, że nie do końca rozumiemy, jak poważne i długofalowe skutki ma nasza niefrasobliwa ingerencja w środowisko naturalne. Mimo to w podejściu do tej sprawy również się dzielimy – gorliwi entuzjaści ekologii przeciwko tym, którzy nie zamierzają zmienić ani jednego ze swoich przyzwyczajeń.

Od

Listopad to miesiąc, w którym sezon grzewczy panuje już na ogół na całego. Mimo wielu nagłaśnianych akcji informacyjnych, komunikatów o karach za zanieczyszczanie powietrza, kto chce palić w piecu niedozwolonymi odpadami, ten pali i już. Wystarczy pójść na spacer późnym popołudniem – dymią wsie, dymią podmiejskie osiedla, dymią nawet miasta – choć wydawać by się mogło, że w ciepło zaopatruje je miejska sieć. Potrzeba było lat intensywnej kampanii antysmogowej, by uświadomić ludziom, że brzydki zapach, wydobywający się z kominowym dymem, to trucizna, realne zagrożenie, a nie kaprys wrażliwego nosa. Teraz powoli uczymy się tego, że naprawdę można zwrócić uwagę sąsiadowi, gdy zanieczyszcza okolicę. Czasami wręcz słyszy się

premiera Ma teusza Morawie ckiego; 27 września został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego.

30 września zmarł KORNEL MORAWIECKI, legendarny lider „Solidarności Walczącej“, której głównym hasłem było odzyskanie przez Polskę niepodległości. Morawiecki pełnił funkcję marszałka seniora Sejmu minionej kadencji, był ojcem 4

6 października MARIUSZ SZCZYGIEŁ otrzymał Nagrodę Literacką Nike za książkę „Nie ma“, będącą zbiorem reportaży o ludziach, którzy muszą uporać się z pustką w swoim życiu. Szczygieł, reporter i autor felietonów, jest autorem takich książek jak „Gottland“, „Zrób sobie raj“, „Projekt prawda“ i był już wcześniej w 2009 r. laureatem tej nagrody. W tym roku za swoją książkę otrzymał także Nike od czytelników.

o patrolach osiedlowych, które przechadzając się po wyznaczonych strefach mobilizują mieszkańców do ogrzewania swoich posesji dobrej jakości opałem. Sytuacja jest naprawdę poważna. Medycyna, choć rozwija się w dynamicznym tempie, z trudem nadąża z diagnozowaniem coraz to nowych problemów zdrowotnych. W ostatnich tygodniach polskie media opłynęła informacja, iż mikrocząstki plastiku wnikają do naszych ciał wraz z powietrzem i osadzają się w narządach wewnętrznych. Plastikowych odpadów jest tak dużo, że nikt nie jest w stanie zapanować nad procesem rozpadu tego tworzywa, które sukcesywnie rozkłada się w środowisku, emitując właśnie owe mikrocząstki. Zanieczyszczenia związane z emisją szkodliwych pyłów są groźne dla dzieci, astmatyków i osób starszych. Niby o tym wiemy, ale mam wrażenie, że nie bardzo chcemy zrozumieć, iż sprawa dotyczy również naszych płuc. W końcu nadejdzie moment, gdy pierwszy śnieg przykryje zalegające

7 października Akademia Szwedzka uhonorowała OLGĘ TOKAR CZUK literacką Nagrodą Nobla. Urodzona w roku 1962 pisarka, ubiegłoroczna laureatka Międzynarodowej Nagrody Bookera (The Man Booker International Prize) za swoją książkę „Bieguni“ – studium psychologii podróży – jest także autorką 17 innych książek; wiele jej utworów zostało sfilmowanych lub zaadaptowanych przez teatr. Wcześniej otrzymała też nagrodę Fundacji im. Kościelskich, dwukrotnie Literacką Nagrodę Nike. Jej pierwsza powieść „Podróż ludzi Księgi“ ukazała

się w 1993 r.; jedna z kolejnych powieści „Prawiek i inne czasy“ została wydana w 1996 r., a dwa lata później „Dom dzienny, dom nocny“, jedna z najbardziej osobistych jej książek. W 2009 r. został wydany thriller moralny „Prowadź swój pług przez kości umarłych“, przeniesiony na ekran przez Agnieszkę Holland. Film „Pokot“ został nagrodzony m.in. w 2017 r. w Berlinie. W 2014 roku ukazały się „Księgi Jakubowe“. Pisarka często zabiera głos w ważnych społecznie sprawach, np. uchodźców czy praw mniejszości. MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:55 Page 5

7 października zmarł reżyser i scenarzysta JANUSZ KONDRATIUK; miał 86 lat.. Jego najbardziej znane filmy to „Dziewczyny do wzięcia”, „Wniebowzięci“ czy „Niedziela Barabasza“. W swoim ostatnim filmie, najbardziej osobistym, „Jak pies z kotem“, opowiedział o trudnych relacjach z bratem, także reżyserem, Andrzejem Kondratiu kiem, i jego umieraniu. 13 października odbyły się WYBORY DO SEJMU I SENATU. PiS poparło 43,59 proc. wyborców, co przełożyło się na 235 mandatów; na Koalicję Obywatelską głosowało 27,40 proc., w związku z czym KO LISTOPAD 2019

Mariusz Szczygieł: „Jestem typem inteligenta z XIX wieku“ napisaniu każdej książki przechodzi depresję, którą porównuje do tych poporodowych. Kocha Czechów, ale nie lubi swoich książek. Przygotowuje osobisty przewodnik po Pradze – nam zdradza, jakiemu dziwnemu, obskurnemu miejscu poświęci jeden z jego rozdziałów. Przyjemnie myśli o śmierci, a wręcz ją kokietuje. Opisuje też, dlaczego zdecydował się na miesięczną dietę. Tak w skrócie można zaanonsować Mariusza Szczygła, z którym spotkaliśmy się przy okazji prezentacji na słowackim rynku jego książki „Zrób sobie raj“ („Urob si raj“), wydanej przez wydawnictwo Absynt. Do spotkania doszło w przededniu wręczenia pisarzowi Literackiej Nagrody Nike, przyznanej mu tak przez jurorów, jak i czytelników.

Po

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

w lasach śmieci, lód skuje brudne rzeczki, a my pomyślimy, jak pięknie jest wokół! To będzie jednak tylko pozór, prawda jest bowiem taka, że zanieczyszczenie naszego małego i wielkiego świata postępuje w zastraszającym tempie. Niedawno zbuntowali się młodzi ludzie, maszerując w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Hasła, które nieśli protestujący, oznajmiały wyraźnie – przyszłe pokolenia są w najtrudniejszej sytuacji, ich świat nie będzie w stanie oczyścić się z nadmiaru plastiku, chemikaliów i trujących pyłów. A przecież to nasze dzieci, wnuki, siostrzenice i bratankowie. Życzymy im jak najlepiej, więc niech z tymi życzeniami popłynie choćby drobna zmiana nawyków – kilka foliowych toreb mniej, woda z kranu zamiast tuzinów małych butelek, rezygnacja z plastikowych słomek. Może w końcu też na dobre zmienimy samochód na autobusu miejski czy tramwaj, a gdy pogoda pozwoli, skorzystamy z roweru. To nie tylko dobre dla środowiska, ale też zdrowsze dla nas, pomaga bowiem w gromadzeniu hormonów szczęścia, które jesienią i zimą są bezcenne. Moda na eko to szansa dla nas wszystkich, oby trwała i rozwijała się w najlepsze. Przyszłe pokolenia będą nam za nią wdzięczne. Pomyślmy o tym, gdy w listopadowy wieczór wybierzemy się na spacer. AGATA BEDNARCZYK

Spotykamy się w Bratysławie po raz drugi. Pierwsze nasze spotkanie odbyło się z okazji wydania książki „Gottland“ w słowackim tłumaczeniu. Teraz jest to „Zrób sobie raj“. Czuje Pan zadowolenie podczas promocji swoich książek w kolejnych krajach? Ja nie lubię ich czytać po czasie! Jak książka jest skierowana do druku, to ja już jej nie znoszę i żałuję, że nie dokonałem aborcji. Jest to typowy przykład depresji poporodowej.

obsadzi w Sejmie 134 mandaty. Komitet Wyborczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD, Wiosna i Lewica Razem) zdobył 12,56 proc. poparcia, co dało mu 49 mandatów. PSL otrzymał poparcie 8,55 proc. wyborców. PSL, z którymi do wyborów poszli też politycy Kukiz’15, obsadzi 30 mandatów. Na Konfederację głosowało 6,81 proc. (11 mandatów w Sej mie). Jeden mandat przypadł kandydatowi Mniejszości Niemieckiej. Frekwencja wyniosła 61,74 proc.

Polska ZIELONI) – 43 mandaty. PSL – 3, a Sojusz Lewicy Demokratycznej – 2. W Senacie zasiądą także Lidia Staroń (Komitet Wyborczy Wyborców Lidia Staroń – Zawsze po stronie ludzi), Wadim Tyszkiewicz (Komitet Wyborczy Wyborców Wadim Tyszkiewicz), Krzysztof Kwiatkowski (Komitet Wyborczy Wyborców Krzysztofa Kwiatkowskiego) oraz Stanisław Gawłowski (Komitet Wyborczy Wyborców Demokracja Obywatelska).

W SENACIE PiS uzyskał 48 mandatów. Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa

16 października w wieku 88 lat zmarł BOGDAN BUTENKO, jeden z najbardziej znanych i lubianych

ilustratorów książek dla dzieci; twórca Gucia i Cezara, Gapiszona i Kwapiszona. Butenko był rysownikiem, ilustratorem, grafikiem, autorem komiksów. Współpracował m.in. z czasopismami dla dzieci „Miś“, „Świerszczyk“, „Pło myczek“, „Płomyk“. 20 października w wieku 90 lat zmarł grafik ANDRZEJ HEIDRICH, polski grafik, ilustrator książek, projektant m.in. znaczków pocztowych i banknotów - zaprojektował wszystkie banknoty, które były w Polsce w obiegu od połowy lat 70. MP 5


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:55 Page 6

Jak to się objawia? Nie znoszę tych swoich książek. Po prostu. Czyli takie spotkanie z czytelnikami to dla Pana cierpienie? Ale, dzięki Bogu, uwielbiam nadal Czechów! O każdej swojej książce mówię, że mnie nudzi. Uważam, że jest źle napisana i nie zasługuje na to, co ją spotkało. Na przykład „Gottland“, który wyszedł po 10 latach ponownie, mocno poprawiałem. I teraz jest już dobrze? A gdzie tam! Jeszcze bym coś poprawiał! Ja żyję tylko tym, co będzie, i to mnie podnieca! Natomiast na szczęście dla tych książek nadal lubię Czechów. Gdybym ich miał dosyć, to nie byłoby żadnych spotkań związanych z wydaniem książek, nie byłoby też słowackiego tłumaczenia. Zezwala Pan na kolejne tłumaczenia i wydania ze względu na miłość do Czechów? Tak, z miłości do Czechów, a nie z miłości do moich książek. Mam dużo wątpliwości co do moich książek. Czyli łatwiej jest rozmawiać z Panem o tym, co będzie? Nie, jestem profesjonalistą, więc możemy mówić o wszystkim. Podobno przygotowuje Pan przewodnik po Pradze? Tak, będzie to taki osobisty przewodnik, ponieważ kilka razy w tygodniu, a nawet codziennie, dostaję zapytania od czytelników o godne polecenia miejsca w Pradze, gdzie nie ma tłumów turystów. Są jeszcze takie miejsca w Pradze? Nie bardzo, chociaż będę się starał pokazać te, do których turyści nie docierają. Zachowa Pan coś ekstra dla siebie? Nie, nie zachowam.

Jutro mogę żyć, mogę nie żyć i w ogóle mnie to nie przeraża. 6

Uchyli Pan dziś rąbka tajemnicy naszym czytelnikom i opisze chociaż jedno takie miejsce? Uchylę. To chyba jedyne miejsce w Pradze, gdzie w ogóle nie ma turystów. Większość ludzi i tak tam nie pójdzie. Jest to kino porno w piwnicy na Žižkovie, zrobione z sex shopu. Obrzydliwe, brudne, śmierdzące, gdzie głównie przebywają prostytu tki obu płci i robotnicy z budowy. Miałem tam kiedyś fajną przygodę. Raz rozpoznał mnie tam pewien czeski czytelnik i zapytał, czy to ja. Przez pół sekundy walczyłem ze sobą, czy mam się przyznać, że to ja. O, widzi pani? Użyłem słowa „przyznać“, jakby to było przestępstwo, że znalazłem się w takim miejscu! Słowo „ujawnić“ będzie lepszym określeniem. Ale niech pani napisze o tym słowie: „przyznać“, którego użyłem w pierwszym odruchu. Ujawnił się Pan, czy udawał Czecha? Potwierdziłem, że to ja, a ów mężczyzna powiedział: „je mi cti“, czyli jak to przetłumaczyć na polski? Czuję się zaszczycony. O, właśnie! Myślałem, że padnę! To mi powiedział! W tym obskurnym miejscu! W ten sposób zdradziłem Pani jeden rozdzialik mojego przewodnika. To fascynujące! A propos miłości... Ja nic o miłości nie mówiłem. Ale rozmawialiśmy o zakochaniu w Czechach. A, to tak. W 2013 roku, kiedy ostatnio rozmawialiśmy, trochę się zanosiło, że może zakocha się Pan w Słowakach. I co? Nie, jednak nie. Słowacy są zbyt podobni do nas. Ale wpadłem na pomysł i realizuję projekt „Prawda“. Co tydzień pytam jednego człowieka o jego prawdę życiową i robię z tego cykl wypowiedzi. Dojrzałem też do napisania książki „Nie ma“, więc ta Słowacja leży odłogiem w moim życiu. Ja szukam ludzi, którzy nie są podobni do mnie.

Ale Polaków też Pan przecież opisuje. Ale wśród Polaków szukam takich, którzy mi mogą opowiedzieć coś takiego o życiu, czego ja nie wiem, którzy mogą mi pokazać drogę, którą zmierzają do śmierci, a którą ja nie zmierzam. Pan tak intensywnie myśli o śmierci? Każdego dnia! Od kiedy przekroczyłem 40. rok życia. Bardzo przyjemnie myślę o śmierci. Ja ją tak kokietuję. Jutro mogę żyć, mogę nie żyć i w ogóle mnie to nie przeraża. Serio? Tak. I książka „Nie ma“, która właśnie wyszła w Czechach w przekładzie pani Stachovej, jest o tym, jak sobie poradzić z tym „nie ma“, które jest coraz bliżej nas. Żal mi tej książki, bo ona już nie jest takie fiku-miku. Zostanie wydana po słowacku? Nie wiem. Wstydzę się pytać wydawcy. W życiu bym się nie przemógł, by samemu zapytać. Dlaczego? Duma nie pozwala? Nie. To raczej godność mi na to nie pozwala. Nigdy nikogo nie pytam, jak mu się podoba moja książka. To jest wykluczone. Nigdy! Jak ktoś sam powie, to okay, wtedy jestem zadowolony, że ktoś powiedział coś pozytywnego. Jak ktoś powie coś krytycznego to też jest okay. Ale mam takie koleżanki i kolegów, którzy nie dają mi żyć i pytają, czy przeczytałem ich teksty. Bo jest Pan dla nich autorytetem! Eeee tam! A wie pani, że nawet tacy mnie pytają o zdanie, którzy też mają ważne nazwiska? Ja tak nie umiem. Wtedy mi się wydaje, że to jest żebranie o komplementy czy pochwały. A może coś jest we mnie dumnego? Może ma pani rację, że to jest duma? Może większą wartość ma pochwała sama z siebie? Właśnie! Pochwała sama z siebie, a nie wymuszona! Dziękuję, że mi pani pomogła to sprecyzować. MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:55 Page 7

Obserwuję Pański profil na Instagramie, który jest nietypowy w porównaniu z innymi. Sporo tam Pan pisze, podczas gdy inni głównie publikują zdjęcia. To dzielenie się swoimi przemyśleniami z czytelnikami jest Pana dodatkową codzienną pracą? Tak. To taka moja codzienna gazeta dla moich czytelników. Jest to podyktowane potrzebą serca czy to wymóg jakiejś redakcji, z którą Pan współpracuje? Raczej potrzeba mojego organizmu. Bo ja, proszę pani, muszę pisać!

LISTOPAD 2019

Ja się źle fizycznie czuję, jak czegoś nie napiszę. Chociaż czegoś małego. Codziennie.

Ja się źle fizycznie czuję, jak czegoś nie napiszę.

Ktoś inny by oszczędzał sobie te przemyślenia na kolejne książki.... Ja akurat mam tyle myśli, że wystarczy na wszystko. Kiedyś pisarze pisali dzienniki, a ja piszę na portalach społecznościowych. Na Instagramie mam prawie 60 tysięcy obserwatorów i to jest największa liczba w Polsce, jeśli chodzi o pisarzy.

Teraz coraz częściej piszę tyle, ile tam się zmieści znaków.

Skąd ten sukces? Nie zaniedbuję moich czytelników. Piszę dla nich codziennie długie teksty. Wie pani, czym mnie kiedyś ośmielił Tomaš Baťa? Ten, który jako pierwszy pojechał do Ameryki. On się zorientował, że Amerykanie odnoszą sukcesy, bo są wolni od rutyny. Kiedy człowiek ucieka od rutyny, nie robi tego, co typowe, wtedy odnosi sukces. Jako przykład podał 10-letniego chłopca, który wpadł na pomysł, by oferować usługi... zabijania much w mieszkaniach. Kiedy pojawiała się plaga much, a ludzie nie mieli cierpliwości, by je zabijać, on chodził od mieszkania do mieszkania i za 30 centów oferował swoje usługi. Wówczas to był świetny pomysł. Baťa zrozumiał, że sukcesy odnosi się wtedy, kiedy porzuci się rutynę. I ja tak sobie powiedziałem dwa lata temu, kiedy zakładałem swoje konto na Instagramie, że przecież nie muszę robić tego, co wszyscy. Za cząłem tam pisać dłuższe teksty, a nie tylko dwa zdania jak pozostali. I to się ludziom zaczęło podobać!

Pan tam przemyca różne tematy i może nawet w ten sposób wychowuje ludzi! Napisałem kiedyś o koncepcji Boga u Becketa i nagle pojawiało się tam mnóstwo komentarzy! W porównaniu z różnymi błahostkami, które tam królują, to ciekawe, prawda? Okazało się, że w takim miejscu można publikować coś o literaturze, sztuce. Lubię to robić i robię to za darmo. W ten sposób może Pan też promować swoje książki czy artykuły ukazujące się w innych miejscach. To też robię. Gdyby nie było książek, gazet czy portali społecznościowych, to ja bym pisał na murach! Wie pani, kiedyś siedzimy sobie przy obiedzie z moją przyjaciółką, a ona pyta mnie, czy mam jakiś kłopot neurologiczny, bo widzi, że mi ręka drga. Ba, nawet się przestraszyła, czy nie mam parkinsona. A wie pani, co to było? Mnie palce drgają, bo ja piszę! Ja sobie notowałem w powietrzu to, o czym rozmawialiśmy. Pan swoje teksty pisze odręcznie? Tak. Albo je nagrywam. Ale nawet jak nagrywam, to też sobie piszę w powietrzu. Jakbym był jakimś narzędziem lub maszyną do pisania. Ludzie mówią, a ja piszę. To jest cecha mojego organizmu. Może też potrzeba duszy? Ale przede wszystkim jestem organizmem, który pisze. To dar? Od Boga? Nie wiem, od przyrody jakoś. Ma Pan też dar zachęcania do czytania swoich książek. Ostatnio opowiadał mi Pan tak pięknie o książce poświęconej kobietom pt. „Kaprysik“, że od raz po nią sięgnęłam. To się cieszę. Napisałem ją dlatego, bo w każdym mężczyźnie drzemie trochę kobiety. Nie wszyscy się do tego przyznają, raczej tę kobiecość zabijają w sobie. 7


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:55 Page 8

Pan kobietom poświęca więcej uwagi, nawet w „Wysokich Obcasach“ odpowiada Pan na listy czytelniczek. O co najczęściej pytają? Na przykład teraz szukałem odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak wielu mężczyzn nie dba o siebie. I co, znalazł ją Pan? Tak. Doszedłem do wniosku, że jest nadpodaż kobiet, więc mężczyźni podświadomie wiedzą, że znajdą kobietę dla siebie, dlatego wydaje im się, że nie muszą o siebie dbać. Ja tu nie mówię tylko o dbaniu o siebie pod względem fizycznym, ale i umysłowym, intelektualnym. Wielu z nich myśli w ten sposób: „Jakiego mnie, panie Boże, stworzyłeś, takiego mnie masz, więc nie muszę mieć żadnych wyzwań, żadnych celów“. Co Pan na to? Nie podzielam tego zdania, ale specjalnie odpowiadam prowokacyjnie, powołując się na tego typu sposób myślenia. Ta ciągotka do prowokowania wynika u mnie zapewne z tego, że pochodzę z małego miasteczka, byłem jedynakiem, chowanym pod kloszem.

...i wyrastał Pan wśród opowieści pracownic pralni... ...tak, w Złotoryi, w hotelu „Pod basztą”. Byłem grzecznym chłopcem i jako jedynak bardzo chciałem się przypodobać tatusiowi i mamusi, więc nigdy nie miałem własnego zdania. A przecież gdzieś tam w środku kiełkowała osobowość, więc jak już wyjechałem do Warszawy i stałem się dziennikarzem, to się zaczęło! Na przykład napisałem reportaż w „Gazecie Wyborczej” o tym, że Polacy się onanizują. Potem zacząłem pracę w talk show „Na każdy temat“ i zapraszałem do mojego programu prostytutki, transseksualistów, kobiety, które zamordowały swoich mężów. Potem zacząłem wypowiadać te wszystkie słowa, które Polaków szokowały. I tak się narodziło moje prowokacyjne dziennikarstwo! A teraz Pan zabiera głos w sprawie ekologii. Tak, czasami idę do sklepu i sprawdzam, czy plastikowe opakowania, butelki mają odpowiednie certyfikaty. Na przykład niedawno wziąłem na celownik butelki dla dzieci. Jak Pan stwierdzi, że coś jest nie tak, jak być powinno to zwraca Pan uwagę sprzedawcom? Nie, nie. Wchodzę do sklepu, fotografuję kody na plastikach i sprawdzam, które się nadają i wie pani, co? Na przykład stwierdziłem, że kilka modeli butelek do picia wody dla dzieci nie spełnia wymogów, więc się w ogóle do tego celu nie nadają. To przerażające! W naszych krajach jest klasa średnia, ale brakuje głosu inteligencji. Bo inteligent zawsze był potrzebny swojemu społeczeństwu. I ja jestem typem inteligenta z XIX wieku, który ma służyć swojemu społeczeństwu. Jak? Myślą! Po prostu. Ja o pewnych rzeczach myślę i podsuwam te myśli, tezy, rozwiązania, definicje. Gdzie mam to robić? Jestem z XIX wieku, ale robię to w XXI wieku, więc wykorzystuję w tym celu właśnie Instagram.

8

Kiedy człowiek ucieka od rutyny, nie robi tego, co typowe, wtedy odnosi sukces. W tym celu również zamówił Pan miesięczną dietę pudełkową i sfotografował się z plastikowymi opakowaniami, które po niej zostały? To bardzo wymowna fotografia. Tak, dokładnie, ale na szczęście firma, u której zamówiłem posiłki, już korzysta z biodegradowalnych opakowań, więc ten mój eksperyment przysłużył się dobrej sprawie. Podobnie jak kolejny, kiedy to pozwał Pan państwo polskie za to, że truje Pana smogiem? Ja i parę znanych osób. No i około dwa tysiące naszych rodaków, którzy zgłosili się do pozwu zbiorowego. Liczyliśmy na ten nacisk społeczny, bo mamy prawo do życia w czystym powietrzu. I udało się. Symboliczne sumy, które uzyskamy jako odszkodowanie, wpłacimy na szczytny cel ekologiczny. Na koniec zapytam o wrażenia ze spotkania ze słowacką publicznością podczas promocji Pańskiej książki „Zrób sobie raj“. Czuł się Pan wśród nas jak ryba w wodzie, prawda? Ja lubię publiczność i wie pani, podczas takich spotkań zazwyczaj wybieram sobie jedną osobę i patrzę, jak ona reaguje. Jest Pan potem ciekaw, czy po spotkaniu podejdzie? O, tak! I ten pan, którego dziś obserwowałem, był na początku ponury, nie uśmiechał się wcale, potem trochę się wzburzył, więc pomyślałem sobie, że dziś jest tu moim ulubionym widzem i doprowadzę go do uśmiechu. Udało się? Tak, po spotkaniu podszedł do mnie i podaliśmy sobie ręce. I tu wracamy do tematu czeskiej kultury, którą nasiąknąłem, a która uczy, że śmiech jednoczy ludzi. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:56 Page 9

bwodowa Komisja Wyborcza nr 190 w Bratysławie podczas wyborów do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w 2019 r. miała swoją siedzibę w Instytucie Polskim w Bratysławie. Jak nas 14 października poinformował konsul RP w Bratysławie Stanisław Kargul, w dniu 13 października 2019 roku uprawnionych do głosowania w Obwodowej Komisji Wyborczej nr 190 było 526 osób, z czego 44 osoby na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania. Liczba kart wyborczych wydanych głosującym wyniosła 491. To rekord – dla porównania w majowych wyborach

O

Jak w wyborach do Sejmu i Senatu RP głosowali Polacy w Bratysławie do Parlamentu Europejskiego wzięło udział 230 wyborców. Na 491ważnych kartach stwierdzono 486 głosów ważnych. W wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w stolicy Słowacji zwyciężyła Koalicja Obywatelska PO

.N IPL Zieloni, zyskując 203 głosy, drugie miejsce zyskał Sojusz Lewicy Demokratycznej, zdobywając 134 głosy, na trzecim miejscu znalazło się Prawo i Sprawie dliwość z 82 głosami, Konfederacja Wolność i Niepodległość zyskała 43 głosy,

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Jubileusz Aliny Kietrys Uniwersytecie Gdańskim odbyła się niezwykła uroczystość – benefis 50-lecia pracy zawodowej pani redaktor Aliny Kietrys, która ma na swoim koncie pracę w ró żnych redakcjach radiowych, telewizyjnych i prasowych w Polsce. Uważni nasi czytelnicy znają jej artykuły z łam „Monitora Polonijnego“, poświęcone kinu czy teatrowi. Na rzecz naszej redakcji przeprowadziła też kilka edycji szkoleń dziennikarskich w Bratysławie. Galę jubileuszową, która odbyła się 21 października, poprowadził znany prezenter Jarosław Kret, laudacje wygłosili prof. dr hab. Józef Majewski oraz mec. Tomasz Kopoczyński, adwo -

Na

LISTOPAD 2019

kat i konsul honorowy Wielkiego Księstwa Luksemburga. Życzenia i listy gratulacyjne jubilatce przekazali prorektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. Arnold Kłonczyński, marszałek Województwa Pomorskiego Mieczy sław Struk, prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni. Gdańsk uhonorował także Alinę Kietrys prestiżową Nagrodą Prezydenta Miasta Gdańska w dziedzinie kultury. Ukazała się także księga pamiątkowa z okazji jubileuszu, zatytułowana „Pani Redaktor. W kręgu mediów, kultury i polityki”. Wśród licznych gratulacji i życzeń zgromadzonych gości często pojawiały się słowa, które w recenzji do wspomnia-

a Polskie Stronnictwo Ludowe 24 głosy. W wyborach do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej na 491 ważnych kartach stwierdzono 476 głosów ważnych. Liczba ważnych głosów oddanych na poszczególnych kandydatów ukształtowała się następująco: pierwsze miejsce zajął Kazimierz Michał Ujazdowski, na którego głos oddało 309 osób, drugie Marek Rudnicki z 98 głosami, a trzecie Cezary Paweł Kacprzak, zdobywając 69 głosów. Konsul RP Stanisław Kargul zapewnił, że wybory w Bratysławie przebiegły RED. bez zakłóceń.

nej książki zawarła prof. Iwona Hofman, pisząc o Alinie Kietrys jako postaci charakterystycznej „dla etosu inteligenta o szerokich horyzontach humanistycznych (...), człowieku dobrym, mądrym, otwartym”. Benefis uświetnił monodram „Falstaff” w wykonaniu Krzysztofa Gordona na motywach dramatów Williama AT, RED. Szekspira.

ZDJĘCIE: KATARZYNA JAWORSKA

9


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:56 Page 10

Przyjaźń bez granic 2019 w Trenczynie

nowa współpraca, nowe oblicze, nowe przyjaźnie rudno uwierzyć, że pierwszą taką imprezę zorganizowaliśmy 17 lat temu. Wszystkie były udanymi spotkaniami Polonii z Poważa i różnych regionów Słowacji z mieszkańcami Trenczyna i zawsze prezentowały polską kulturę oraz artystów polskiego pochodzenia, żyjących nie tylko na Słowacji. Ta właśnie impreza Klubu Polskiego od wielu lat wzbogacała program miejskiego festiwalu „Pod Trenczyńską Bramą”. W tym roku zdecydowaliśmy, że połączymy ją z innym festiwalem miejskim, z Dniami Sihotu, organizowanymi od czterech lat przez Cen trum Kultury Sihot, gdzie klub ma

T

10

swoją siedzibę, i radnych z tej dzielnicy miasta. W ramach tego przedsięwzięcia spotkaliśmy się 5 października w budynku Urzędu Wojewódzkiego w Trenczynie na uroczystym wernisażu Bernadetty Stę-

pień – malarki z Krakowa, absolwentki Akademii Sztuk Pięknych, która swoje dzieła prezentowała już na ponad 30 wystawach w Polsce i za granicą. Wernisaż zaszczycili swoją obecnością konsul Stanisław Kargul z małżonką, przedstawiciele województwa trenczyńskiego, goście z Polski i różnych zakątków Słowacji, członkowie Klubu Polskiego. Swoim występem uświetnił go chór PZKO z Zaolzia – Godulan Ropica. Kuratorka wystawy Jana Masarová nie szczędziła pochwał pod adresem autorki prezentowanych obrazów, na których ta uwieczniła, jak informował tytuł wystawy, „Piękne miejsca, różne historie“, czyli ciekawe zaułki Krakowa i Trenczyna oraz piękne pejzaże o ró żnych porach roku. Wystawa potrwa do 3 listopada – zapraszamy!

MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:56 Page 11

Wspaniałej atmosfery imprezy nie zepsuł nawet padający w sobotę deszcz. Na szczęście w ten dzień program zaplanowano pod dachem, w sali Domu Armády, gdzie funkcję gospodarza pełnił znany aktor, piosenkarz i showman, Štefan Skrúcaný, który na Sihoti wyrastał. Skrúcaný fantastycznie powiązał trzy tematy: „Przyjaźń bez granic”, „Dni Sihote” oraz październikowy „Miesiąc szacunku do starszych”. Nie zapomniał też podać najważniejszych informacji o Polsce, zaśpiewać ulubionej piosenki ze sztuki E. Brylla „Na szkle malowane”, spopularyzowanej przez Michala Dočolomanskiego, i zaprosić wszystkich na otwartą właśnie wystawę

polskiej artystki. Potem zaprezentował pierwszych gości – chór z czesko-polskiego pogranicza Godulan Ropica, liczący 25 członków, wykonujący chóralne pieśni ludowe, sakralne oraz klasyczne. Jego dyrygent Alojz Suchanek na występ w Trenczynie przygotował zróżnicowany repertuar pieśni polskich i dwóch słowackich, w tym znanej piosenki „Prši, prši“, za którą wykonawcy otrzymali ogromne brawa. Potem na scenie pojawili się najmło dsi wykonawcy – dziecięcy zespół ludowy „Kubranczek“. Mali artyści z Kubry oczarowali wszystkich nie tylko swoim występem, ale i spontanicznością. a nasz pan Konsul szybką reakcją, kiedy wbiegł na scenę niosąc pomoc najmłodszym śpiewa czkom, które znalazły się pod o wiele wyższymi mikrofonami. LISTOPAD 2019

Wielki aplauz i brawa na stojąco otrzymał Kwartet „Laugaricio“, grający polskie i słowackie tanga. Na zakończenie bogatego programu wystąpił popularny piosenkarz słowacki Robo Opatovský, który rozbawił i rozśpiewał wypełnioną po brzegi salę. Goście z Polski, Bratysławy oraz klubowicze z Trenczyna i Dubnicy nad Wagiem spotkali się jeszcze wieczorem w pensjonacie „Na Sihoti“, gdzie tradycyjnie do późnych godzin wieczornych biesiadowali i śpiewali niezapomniane polskie piosenki z trenczyńskiego „Śpiewnika polonijnego“. W imieniu organizatorów dziękuję wszystkim gościom za przyjęcie zaproszenia, a paniom z Klubu w Trenczynie za wzbogacenie stołu biesiadnego o wypieki domowe. RENATA STRAKOVÁ ZDJĘCIA: MARIAN PAVLASEK, RENATA STRAKOVÁ

Projekt zrealizowano dzięki Funduszowi wspierającemu kulturę mniejszości narodowych RS

11


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:56 Page 12

Sprostać wyzwaniom

C Z Y L I I I Ś W I AT OW E F O RU M M E D I Ó W P O L O N I J N YC H „Które warsztaty są dla ciebie najbardziej wartościowe?“, „Co dało ci uczestnictwo w Forum i jak przełoży się na Twoją pracę?“ tego typu pytania zadawałam przedstawicielom mediów polonijnych z Dani, Rosji czy Szwecji. Rezulta tem dociekliwości mojej i moich kolegów był film oraz nagranie radiowe, poświęcone tegorocznemu II Światowemu Forum Me diów Polonijnych, które w tym roku odbyło się

26-29 września w Domu Polonii w Krakowie. Jednym z zadań przygotowanych dla uczestników Forum był udział w zajęciach warsztatowych, dotyczących prasy drukowanej, portali internetowych lub radia i telewizji. Ja wybrałam warsztaty zatytułowane „Operowanie obrazem i dźwiękiem. Montaż filmu dla laików”. Zajęcia prowadził ekspert Piotr Płonka z Pepe TV. Na tym interesującym workshopie dowiedziałam

się wielu ciekawych rzeczy, dotyczących przygotowywania wywiadów i reportaży zarówno dla radia, jak i telewizji. Okazało się, że montowanie filmu oraz nagrania radiowe to zajęcie wymagające wiedzy, skupienia i cierpliwości.

„Jest nas 60 milionów”

nowiło kontynuację czterech Europejskich Forów Mediów Polonijnych (20142017), które zostały zainicjowane przez Zrzeszenie Organizacji Polonijnych w Szwecji oraz I ŚFMP z 2018 r. W Forum udział wzięło 60 przedstawicieli mediów polonijnych z 31 krajów. Hasło wiodące tegorocznej edycji brzmiało: „Jest nas 60 milionów”. Polonia dla Polski, Polska dla Polonii.

Media Polonijne i Polskie – „Łączy nas Polska” Podczas inauguracji II ŚFMP przemawiali organizatorzy spotkania: Teresa Sygnarek – pomysłodawczyni Forum i prezes Zrzeszenia Organizacji Polonijnych w Szwecji, Dariusz Piotr Bonisław-

Tegoroczne II Światowe Forum Mediów Polonijnych, czyli spotkanie dziennikarzy polonijnych działających na całym świecie staod koniec września w Instytucie Polskim odbyła się konferencja polsko-słowacka poświęcona przemianom, zapoczątkowanym w roku z 1989. Otworzył ją ambasador RP w RS Krzysztof Strzałka i ambasador RS w RP Dušan Krištofík. Tematem przewodnim były różne aspekty kontaktów między naszymi krajami oraz ich rola w kształtowaniu przemian demokratycznych i współpracy w Europie Środkowej. Przewodniczący Platformy Europejskiej Pamięci i Su mienia dr Łukasz Kamiński z Uniwer-

P

12

sytetu Wrocławskiego mówił o roli Solidarności Polsko-Czesko-Słowac kiej w 1989 roku. Wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka

30 lat minęło

Karpia dr Mateusz Gniazdowski mówił o podejściu Polski do Słowacji w latach 1989-1992, ze szczególnym uwzględnieniem roli dyplomatów

MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:56 Page 13

ski – prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” oraz Tadeusz Adam Pilat – prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, którzy wielokrotnie podkreślali ważną rolę dziennikarzy polonijnych w integrowaniu organizacji polonijnych z Polską. II ŚFMP odbyło się pod patronatem honorowym marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego, prezydenta Miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego, marszałka Województwa Małopolskiego Witolda Kozłowskiego. Patronat medialny sprawowały TVP Polonia i Polonijna Agencja Informacyjna.

Wykłady, dyskusje, warsztaty II ŚFMP to najważniejsza impreza mediów polonijnych, której celem jest poznanie nowoczesnych trendów oraz narzędzi komunikacyjnych w mediach. Program tegorocznego Forum obejmował m.in. zagadnienia z prawa autorskiego, etyki dziennikarskiej, dostępu do informacji publicznej czy ochrony danych osobowych w kontekście zawodu dziennikarza. Poruszano kwestie hej tu w sieci, trollingu oraz

redaktorzy, freelancerzy oraz fotoreporterzy pracujący dla mediów polonijnych. Celem Stowarzyszenia ma być promowanie roli dziennikarzy mediów polonijnych oraz ich edukacja dziennikarska, dbałość o rzetelną informację i umacnianie pozycji społecznej Polaka za granicą.

Forumowicze

wolności mediów. Dziennikarze uczestniczyli w prelekcjach, dyskusjach i debatach, prowadzonych przez wykładowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz ekspertów polonijnego świata dziennikarskiego.

w Pradze, w tym prof. Jacka Balucha – pierwszego ambasadora demokratycznej Polski w Czechosłowacji po przemianach 1989 roku. Jego rolę wspominały też wiceprzewodnicząca Komisji prof. Joanna Goszczyńska z Polskiej Akademii Nauk oraz sekretarz polskiej części Komisji prof. Maria Papierz z Uniwersytetu Jagiel lońskiego. Pamięć niedawno zmarłego prof. Balucha, naukowca i dyplomaty, uczczono minutą ciszy. Do uczestników konferencji skierował list były dysydent z kręgu Soli LISTOPAD 2019

Światowe Stowarzyszenie Mediów Polonijnych Podczas II ŚFMP ogłoszono powołanie Światowego Stowarzyszenia Mediów Polonijnych, którego członkami będą dziennikarze,

Forum to nie tylko zdobywanie wiedzy, ale także integracja dziennikarzy polonijnych działających w różnych zakątkach świata, wymiana doświadczeń, dzielenie się pomysłami i pozyskiwanie nowych kontaktów. Przyswajaniu informacji i nawiązywaniu ciekawych znajomości sprzyjała prawdziwie polska złota jesień w przepięknym i historycznym Krakowie. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA ORAZ PAI

darności Polsko-Czesko-Słowackiej, a późniejszy premier Słowacji Ján Čarnogurský, zwracając uwagę na rolę przyjaznych relacji polsko-słowackich w kształtowaniu stosunków polsko-czechosłowackich i polskosłowackich po roku 1989. Specjalną sesję w ramach konferencji poświęcono studenckiemu protestowi w Bratysławie jesienią 1989 roku i jego polskim inspiracjom. Przygotowali go byli studenci Wydziału Filozoficznego Uniwer sytetu Komeńskiego, dziś pracow-

nicy naukowi, prof. Martin Homza i dr David Sztevik, a także były dyrektor Instytutu Słowackiego w Warszawie Milan Novotny. Przedstawili oni genezę i przebieg nielegalnej demonstracji studenckiej w Bratysławie 16 listopada, która zapoczątkowała na słowackich uczelniach aksamitną rewolucję, jeszcze przed demonstracjami w Pradze z 17 listopada 1989 roku, a ostatecznie doprowadziły do upadku komunizmu w Czechosłowacji. RED. /PAP 13


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:57 Page 14

olskie i słowackie tanga w centrum handlowym, wieczór poświęcony Romanowi Bergerowi czy szereg wykładów, sympozjów, a także polska dyskoteka i kino – tak w skrócie można opisać Polskie Dni w Preszowie „Cześć Preszów!“, które odbyły się w październiku po raz czwarty i trwały tydzień. Ich organizatorami były Instytut Polski w Bratysławie, Instytut Studiów Środkowoeuropejskich Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Preszowskiego oraz Miasto Preszów.

P

DNI POLSKIE

Cześć Preszów!

przygotowany przez innego kompozytora - Miroslava Tótha. Na koniec zabrzmiały utwory mistrza w wykonaniu pianistki Xénii Jarovej i wiolonczelisty Andreja Gála, a ponadto odczytano kilka tekstów filozoficznych Romana Bergera. „To było nietypowe doświadczenie, by zaprezentować tanga w centrum handlowym, ale okazało się, że mieliśmy tam dużą publiczność i całkiem dobrą akustykę“ – dzielił się wrażeniami z koncertu kwartetu smyczkowego Laugaricio jego szef Marek Berky, który chwalił organizację przedsięwzięcia. W ten sposób na wschodzie Słowacji została zaprezentowana płyta

14

Klubu Polskiego „To ostatnia niedziela“. Tym razem tanga śpiewali zaproszeni goście: Barborka Berkyová i Marian Belka. Z kolei w kawiarni literackiej „Viola” jeden wieczór poświęcono twórczości kompozytora polskiego pochodzenia Romana Ber gera, który niebawem świętować będzie okrągły jubileusz życiowy. Najpierw zaprezentowano film dokumentalny o nim pt. „Lament, protest, nadzieja“ w reżyserii Marka Šulíka. Kolejną odsłoną wieczoru był wykład,

Kolejną odsłoną Polskich Dni w Preszowie, których celem była popularyzacja języka polskiego, wiedzy z zakresu historii Polski i kultury polskiej, było uroczyste posiedzenie Instytutu Studiów Środkowoeuropejskich, na które przybyli dyrektor Instytutu Polskiego w Bratysławie Jacek Gajewski i jego zastępczyni Monika Olech, a także władze uczelni – rektor Uniwersytetu Preszowskiego prof. Peter Kónya, dziekan Wydziału Filo zoficznego UP prof. Beáta Balogová, oraz byli pracow-

nicy, lektorzy i oczywiście studenci. W tym roku przypada 50. rocznica założenia lektoratu języka polskiego na Uniwersytecie Preszowskim, w związku z czym dyrektor Instytutu Studiów Śro dkowoeuropejskich Marta Vojteková, zaprezentowała historię lektoratu. Z tejże okazji pamiątkowe medale przyznano prof. Júlii Dudášovej,i prof. Petrowi Kášy, Natomiast dyrektor Instytutu Polskiego wręczył nagrody uczestnikom konkursu na temat: „Polsko-słowacka współpraca transgraniczna w Twojej szkole, uniwersytecie, województwie, powiecie albo gminie”. Nagrodę główną otrzymał Martin Makar. Bardzo interesujące były warsztaty tłumaczeniowe prowadzone przez Alexandra Horáka, który przybliżył problematykę tłumaczenia tekstów prawnych i urzędowych. Ciekawy wykład na temat 15 lat Polski w Unii Europejskiej przygotował ambasador Krzysztof Strzałka. Wciągająca była też dyskusja, prowadzona przez prof. Petra Kášę, dotycząca 30. rocznicy transformacji politycznej, w której udział wzięli Andrzej Bonusiuk z Uniwersytetu Rzeszowskiego i Michał Cirner, z Uniwersytetu Preszowskiego,

ZDJĘCIA: PETER BIŽ

MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:57 Page 15

Spore zainteresowanie wzbudziły wystawy poświęcone 80. rocznicy II wojny światowej i „Solidarności“, pokazujące zwykłych ludzi w przełomowych momentach polskiej historii. Oprócz tego odbyło się kilka innych spotkań, jak choćby to z Kamilą Dembińską, dyrektor Pionu Polskiej Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej, która przedstawiła oferty szkół letnich w Polsce, pobytów stypendialnych dla studentów, doktorantów i pracowników naukowych oraz opowiedziała o egzaminach certyfikatowych z języka polskiego. Z kolei Helena Virčíková z SOPK poinformowała o możliwościach zatrudnienia polonistów.

Bogaty program kulturalny Dni Polskich przygotowano tak, by każdy w nim znalazł coś dla siebie. Już teraz z niecierpliwością czekamy na kolejne polskie święto w Preszowie. STUDENTKI II ROKU studiów środkowoeuropejskich Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Preszowskiego, RED.

Prawdziwy wernisaż małych artystów ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

maju wraz z Instytutem Polskim ogłosiliśmy konkurs plastyczny na temat Z czym „fajnym” kojarzy Ci się Polska? W odpowiedzi otrzymaliśmy piękne obrazy, przedstawiające papieża Jana Pawła II, morze, góry, a nawet pierogi. Dziecięca fantazja nie zna granic i to jest piękne! Dwudziestego drugiego października mogli się o tym przekonać nie tylko jurorzy, oceniający walory artystyczne 32 prac, ale i goście Instytutu Polskiego, którzy tego dnia przybyli na ich wernisaż, któremu towarzyszyła prezentacja książek polskich pisarzy, wydanych w języku słowackim przez wydawnictwo Slovart. Przedstawiła je Michaela Jurová, prowadząca dziecięcy klub czytelniczy w Slovarcie. A potem nastąpiło ogłoszenie rezultatów konkursu plastycznego. Nagrody wręczył zwycię -

W

zcom dyrektor Instytutu Polskiego Jacek Gajewski wraz z jednym z jurorów, konsulem Stanisławem Kargulem. Laureaci otrzymali książki, słodycze i okolicznościowe znaczki pocztowe, ufundowane przez Instytut Polski i Klub Polski, zaś Grand Prix, czyli pobyt dla 4-osobowej rodziny w parku wodnym Bešeňova, ufundował Tadeusz Frąckowiak, konsul honorowy z Liptowskiego Mikulasza. Potem nastał czas na słodki poczęstunek i podziwianie wystawy, czyli na to, co robi się na prawdziwych wernisażach prawdziwych artystów. Kto wie, może właśnie staliśmy się świadkami narodzin takowych? RED.

Grand Prix – Anna Rohde•1. miejsce – Ferko Krč•2. miejsce – Nikolas Kołodziej 3. miejsce – Jan Madej•Wyróżnienia: Janka Koleková, Markus Zima, Nela Širova LISTOPAD 2019

15


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:57 Page 16

m a i ł m d y o t z y r l a k s d o P

toś przyniósł na serwetkach z nadrukiem motyli słodkie wypieki, także w kształcie motyli, ktoś przyszedł otulony szalem, zdobionym kolorowymi mo tylami, a w tle cicho słychać było muzykę. Wszystko to budowało atmosferę spotkania, na którym odbyła się premiera teledysku do piosenki „Walc dla motyla“, skomponowanej przez Stana Stehlika. Kiedy 23 października sala Instytutu Polskiego w Bra-

K

tysławie wypełniła się po brzegi, a goście zajęli miejsca, wsłuchując się w muzykę wykonywaną przez zespół Jablco i Ewę Sipos, wiadomo było, że zbliża się długo wyczekiwany moment! Najpierw jednak zebranych przywitał dyrektor Instytutu Jacek Gajewski, by potem przekazać mikrofon producentce teledysku Małgorzacie Wojcieszyńskiej, 16

aktorzy: Anna Porada, Mar cin Marszałkowski, Jan Morávek, Ewa Sipos oraz Benio i Hubert Poradowie, a także wspaniali statyści: Justyna Pilip, Agnieszka Krasowska, Alicja i Ivo Zimowie, Jarka i Igor Zaťkovie i Stano Stehlik. Baśniową scenerię wyczarowały modna stylistka Laura Filip oraz fachowiec od aranżacji kwiatowych Renata Belzarová. „Walc dla motyla” zabrzmiał tego wieczora jeszcze kilka razy. A potem był czas na osobiste gratulacje, rozmowy i poczęstunek, który przygotowała Dorota Cibińska, ZDJĘCIA: ROBERT PORADA

która go zapowiedziała. Zachwyt widzów mieszał się ze śmiechem – tak bowiem autorki scenariusza – Magdalena Marszałkowska i Małgorzata Wojcieszyńska – zbudowały napięcie i z wyczuciem opowiedziały piękną historię dotyczącą marzeń chyba każdego człowieka, czyli chęci wyrwania się z szarej codzienności i przeżycia bajkowej przygody. Pomysł ten w kombinacji

z piękną muzyką okazał się strzałem w dziesiątkę. W blasku fleszy stanęli twórcy projektu. Reżyserka Magdalena Marszałkowska dziękowała za zaproszenie do realizacji filmu i za zaufanie, którym ją obdarzono, powierzając to zadanie. Publiczność nagrodziła brawami też Juraja Lehutę za piękne prowadzenie kamery oraz wszystkie prace komputerowe. Brawa otrzymali

Projekt zrealizowano dzięki wsparciu Funduszu Wspierającego Kulturę Mniejszości Narodowych RS

a ufundował Klub Polski. Teledysk „Walc dla motyla“ można oglądać na kanaRED. le YouTube.


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:57 Page 17

Uroczysty jubileusz profesor Marty Pančíkovej roczysty jubileusz słowackiej polonistki prof. Marty Pančíkovej stał się pretekstem do zorganizowania sympozjum naukowego Na przestrzeni czasu. Polsko-słowiańskie kontakty językowe i kulturalne. Na spotkanie, które odbyło się 18 października 2019 r. w Katedrze Filologii Słowiańskich Uniwersytetu Komeń skiego w Bratysławie, przybyli przedstawiciele slawistyk ze Słowacji, Czech i Polski, którzy przez ponad czterdzieści lat aktywnej działalności jubilatki mieli okazję z nią współpracować. Patronat nad wydarzeniem przyjął ambasador RP na Słowacji Krzysztof Strzałka, a współorganizatorem był Instytut Polski w Bratysła wie. Ci, którzy nie mogli przybyć na jubileusz z uwagi na zaawansowany wiek, przesłali swoje listy, pozdrowienia, a nawet wiersze; natomiast wszyscy zaproszeni goście przygotują artykuły do zbiorku pokonferencyjnego, poświęconego jubilatce, którego wydanie zaplanowano na 2020 r.

U

ramach trasy koncertowej po USA i Euro pie do Bratysławy zawitała wraz z muzykami Krystia nem Jaworzem (klawisze), Władkiem Foltyńskim (basowe gitary), Filipem Mozulem (perkusja) Agata Kuliś, absolwentka prestiżowej amerykańskiej Berklee Colle ge of Music w Bostonie. Artystka została obdarzona niepowtarzalną barwą głosu, dzięki czemu potrafi zaczarować publiczność. Tak

ZDJĘCIA: ZUZANA OBERTOVÁ

też się stało w niedzielny wieczór, 13 października, w kawiarni „Scherz”, gdzie odbył się jej magiczny koncert, podczas którego zapre zentowane zostały utwory w języku polskim i angielZDJĘCIE: STANO STEHLIK

W

LISTOPAD 2019

„Jako współorganizatorka oceniam sympozjum pozytywnie. Jego otwarcie przebiegło w uroczystym duchu; mówcy podkreślali zarówno wagę działalności zawodowej Pani Profesor, jak i jej zalety charakteru, z których szczególnie podkreślali jej ludzkie podejście oraz serdeczność w stosunku do współpracowników. Wystąpienia uczestników tematycznie mieściły się w ramach polsko-słowiańskich kontaktów językowych i kulturalnych, w których specjalizowała się jubilatka. W związku z tym, w wielu referatach pojawiły się też odwołania do jej

prac naukowych. Od wszystkich uczestników otrzymaliśmy także pozytywne opinie na temat merytory cznej oraz organizacyjnej strony sympozjum, jak również następującego po nim koncertu fortepianowo-skrzy pcowego oraz recepcji w Instytucie Polskim“ – powiedziała, dr Zuzana Obertová, była studentka Pani Profesor, obecnie pracownik Katedry Filologii Słowiańskich FiF UK. Profesor Marta Pančíková pracowała we wspomnianej katedrze od roku 1978 do roku 2011, pełniąc przez 13 ostatnich lat funkcję jej kierownika. Za swoją działalność pedagogiczną oraz inne zasługi otrzymała w tym roku od słowackiego Ministerstwa Szkolnictwa, Nauki, Badań i Sportu odznaczenie Medal Świętego Gorazda. Uzyskała również polskie odznaczenia państwowe, a wśród nich Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w roku 2004 za nadzwyczajne osiągnięcia w popularyzacji języka i kultury polskiej za granicą. Pani Profesor życzymy sto lat i wielu dalszych sukcesów! MÁRIA PYTLOVÁ, I SIMONA DRÁBIKOVÁ, II rok dziennikarstwa Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie

skim, pochodzące z płyty „Come a little closer i Liberty& Identity”. Muzyka, którą wykonuje Agata, to mieszanka jazzu, RnB i folku. Po koncercie można było kupić wspominaną

Don’t Worry

We’re From Poland

płytę artystki, której poczynania z pewnością będziemy śledzić, mając nadzieję, że kiedyś ponownie zawita do Bratysławy, która przecież kocha jazz. Nam do tego czasu pozostaje nucić jej utwory, takie jak choćby łatwo wpadające w ucho „Idę przez sen“. Trasa koncertowa wspierana jest przez Don’t Worry We’re From Poland (Instytyt Adama Mickiewicza w Warszawie). RED. 17


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 18

W MUZEUM WODY

20 minut“ – wyjaśnia przewodniczka i dodaje, że celem tamtej wyprawy była obserwacja jednej ryby! To ciekawe, tym bardziej, że panuje tam wysokie ciśnienie i całkowita ciemność. Po tej wyprawie doszło do jeszcze dwóch podobnych: w 2012 roku udało się to reżyserowi Jamesowi Cameronowi, a w tym roku pewnemu milionerowi.

Rocznie ginie 60 mln rekinów! uzeum wody? Co to może być? Czy to miejsce jest warte odwiedzenia? Kiedy usłyszałam pochlebne opinie i od dorosłych, i od dzieci, postanowiłam się tam wybrać. Panie, Panowie, witajcie w Hydropolis we Wrocławiu!

M

Przechodzimy do eksponatów – ryb głębinowych o nietypowej budowie, np. ryby z przezroczystą czaszką czy innej, mającej szczęki na głowie. W strefie oceanicznej zachwycamy się ławicą tuńczyków, znajdującą się nad naszymi głowami, oczywiście

4 tysiące m2 do zwiedzenia Budynek, w którym Hydropolis się mieści, pochodzi z XIX wieku. Dobudowano do niego tylko przód. Zwiedzający najpierw zauważają drukarkę wodną, na której podziwiać można logo muzeum. „To najdłuższa w Europie drukarka wodna - mierzy 46,5 metra“ – informuje Monika Domaradzka, liderka zespołu Hydropolis, która czeka na nas przy wejściu do obiektu. Drukarka wodna to atrakcja, szczególnie dla dzieci, które w upalne dni przebiegają pod jej strumieniem, by się schłodzić. My tu jednak zbyt długo się nie zatrzymujemy, bowiem przed nami jeszcze 4 tysiące metrów kwadratowych muzeum do zwiedzenia. Towarzyszyć nam będzie przewodniczka Edyta Turniek. Najpierw prowadzi nas na projekcję filmową, podczas której oglądamy, skąd się wzięła woda na naszej planecie. Spokojny, przyjemny głos Krystyny Czubówny doskonale wprowadza nas w odpowiedni nastrój.

18

Wrażenie robi mogąca pomieścić 60 widzów bardzo nowoczesna sala kinowa, gdzie co pół godziny wyświetlany jest 8-minutowy filmik o pocho dzeniu wody.

W batyskafie Cała wystawa podzielona jest na kilka stref tematycznych. Zwiedzanie zaczynamy od strefy głębi, gdzie czeka na nas replika batyskafu (oryginał znajduje się w Washingtonie) w skali 1:1., do którego, dzięki wyciętej ścianie, można wejść do środka. „To pierwszy taki pojazd, w którym naukowcy w 1960 roku zanurkowali na dno Rowu Mariańskiego. Zanurzali się 5 godzin, a na dnie spędzili jedynie

wydrukowaną z tworzywa sztucznego na drukarce 3D. „Ta ławica ma symboliczne znaczenie, ponieważ za kilkanaście lat w oceanie będzie więcej plastiku niż naturalnych stworzeń, może więc dojść od sytuacji, że ryby będziemy podziwiać w sztucznej formie“ – mówi Edyta Turniek i w ten sposób podkreśla, że Hydropolis to nie tylko muzeum, ale i miejsce edukacji. „Co minutę do oceanu trafia cała ciężarówka śmieci!“ – dodaje. Najsmutniejszy los czeka więc rekiny, które zjadają wszystko, co pływa. W ich żołądkach znajduje się np. tablice rejestracyjne czy stare opony.

MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 19

Z kolei żółwie mylą reklamówki z meduzami. „Te zwierzęta, mimo, że mają zapchane żołądki, umierają z głodu“ – smutno konstatuje przewodniczka. Potem podaje kilka dodatkowych informacji na temat rekinów, które nie cieszą się dobrą sławą. Ciekawe jednak, że przez rekiny ginie rocznie ok. 10 osób w skali świata, zaś działania człowieka powodują rocznie śmierć aż 60 milionów rekinów.

Na ból głowy - woda! Kiedy dostajemy się do strefy relaksu, gdzie można poleżeć na leżakach, podziwiamy amazońską puszczę oraz plaże. Po krótkim odpoczynku udajemy się do kolejnego działu poświęconego człowiekowi i wodzie. Tu można dowiedzieć się wszystkiego na temat budowy organizmu ludzkiego, który składa się z około 60% wody (noworodki - aż 75% ). Z przewodniczką omawiamy, ile powinniśmy pić dziennie wody. „Bardzo często pierwszym objawem odwodnienia jest ból głowy i zamiast łykać tabletki przeciwbólowe powinniśmy sięgnąć po szklankę wody“ – instruuje nas Edyta Turniek.

W kierunku współczesnej rury Przechodzimy do kolejnych wodnych atrakcji, czyli chmur. Po nich możemy podziwiać repliki największych najważniejszych statków i łodzi podwodnych, a także eksponaty techniczne, które np. jeszcze w starożytności mierzyły czas. I wreszcie

docieramy do działu poświęconego współczesności, gdzie na makiecie Wrocławia oglądamy system wodny miasta. Pani przewodniczka cierpliwie odpowiada na nasze pytania dotyczące jakości wody, która zanim dotrze do kranów, jest oczyszczana. Na specjalnych planszach możemy zapoznać się LISTOPAD 2019

nie tylko z procesem oczyszczania wody w 2000 km rur, ale i z siatką kanalizacji w mieście, która liczy ponad 1500 km. Co ciekawe, podczas tego wykładu znajdujemy się... w rurze. Możemy też wrócić w czasie i zobaczyć, jak wyglądał Wrocław, kiedy to w 1997 r. powódź tysiąclecia zalała ponad 30% miasta.

Tańczące płatki śniegu Na koniec czekają nas jeszcze różne stany skupienia wody. Przyglądamy się np. tańczącym płatkom śniegu – w rzeczywistości jest to kaczy puch, symbolizujący zadymkę śnieżną. „Śnieg wcale nie jest biały, ale przezroczysty. Kolor daje mu odbicie światła“ – wyjaśnia przewodniczka i informuje, że największy płatek śniegu miał aż 38 cm średnicy. Na koniec jeszcze rzucamy okiem na atlas chmur. Zanim pożegnamy się z przewodniczką, która spędziła z nami godzinę, dowiadujemy się, że Hydropolis można zwiedzać również samemu, korzystając ze specjalnej bezpłatnej aplikacji, która oprowadza gości w kilku językach: polskim, angielskim i niemieckim. W przyszłości oferta językowa zostanie wzbogacona o język rosyjski, a być może też i czeski. Muzeum odwiedzają chętnie dorośli i dzieci – nawet te w wieku przedszkolnym. ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Nic dziwnego, że w czasie roku szkolnego odbywają się tu różne zajęcia dla najmłodszych.

Top 3 w Polsce Po zwiedzeniu muzeum spotykamy się jeszcze na krótką rozmowę z liderką Hydropolis, która z dumą informuje, że od grudnia 2015, kiedy muzeum uruchomiono, do czerwca tego roku odwiedził je ponad milion osób, co oznacza średnią 270 tysięcy gości rocznie! Warto dodać, że podczas majowego weekendu bywa ich tu około tysiąca dziennie! Hydropolis jest unikatowym muzeum w skali europejskiej, w Polsce porównuje się je – jeśli chodzi o atrakcyjność – do Centrum Nauki Kopernik. „To nie to samo i właściwie nie bardzo mamy się z kim porównywać, mówi się o nas, że jesteśmy top 3 w Polsce, jeśli chodzi o edukację“ – podsumowuje Monika Domaradzka. Twórców muzeum ten sukces chyba nawet zaskoczył, gdyż informacje, skąd docierają tu odwiedzający, zbierają dopiero od niedawna. Obiekt znajduje się na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Hydropolis zatrudnia 27 pracowników, w tym 20 na terenie samego muzeum. Organizuje też wizyty wyjazdowe czy warsztaty po całej Polsce i za granicą. Kto wie, może kiedyś odwiedzi Słowację? Opuszczamy Hydropolis z przekonaniem, że sensownie spędziliśmy czas i sporo się dowiedzieliśmy na temat wody, która – bądź co bądź – jest podstawą naszego istnienia. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, Wrocław 19


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 20

Nie tylko Pan Twardowski czyli Polacy 1 na Księżycu

bchodzona niedawno 50. rocznica pierwszego lądowania człowieka na Księżycu obecna była w mediach na całym świecie. Przypominano sylwetki bohaterskich astronautów, czasami przywoływano kontrowersyjne teorie, przeprowadzano wywiady z nielicznymi osobami pamiętającymi tamte wydarzenia. Można tylko żałować, że przy tej okazji media w Polsce nie podkreśliły roli polskich naukowców w zdobyciu Księżyca. Tak, tak, Polacy związani z Księżycem to nie tylko Pan

O

Twardowski. Warto na łamach „Monitora” przybliżyć sylwetki dwóch wielkich rodaków, bez których słynny program Apollo (który doprowadził do lądowania 12 astronautów na Srebrnym Globie) nie miałby szans powodzenia. Przynajmniej nie w takiej formie, w ja kiej go poznaliśmy. Zacznę od urodzonego w 1918 roku w niemieckim wtedy Opolu Wernera Kirchnera. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości jego rodzina przeniosła się do Katowic,

gdzie młody wówczas Werner zdał z doskonałym wynikiem maturę. Przed zdolnym abiturientem stały otworem drzwi każdej uczelni w Polsce. On postanowił wybrać chemiczne studia na renomowanej Politechnice Lwowskiej. Zdobyte w tym czasie uprawnienia pilota pozwalały mu odwiedzać często w ramach ćwiczebnych lotów rodzinne Katowice. Po wybuchu II wojny światowej zgłosił się na ochotnika do wojska, jednak nie zdążył wziąć udziału w walkach. Los rzucił go do Rumunii, skąd przez Francję dotarł do Wielkiej Brytanii. Kontynuując zaawansowane szkolenia lotnicze, został członkiem Wileńskiego Dywizjonu Myśliwskiego stacjonującego pod Londynem, gdzie dowódcą był słynny Stanisław Skalski. Służąc w elitarnej jednostce, Werner odnosił wielkie sukcesy. Był trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych za bohaterstwo. Podczas jednej z potyczek był świadkiem czegoś, co wpłynęło na jego dalsze życie. Atakując kolum-

Tokarczuk rozbija bank ziesiątego października świat obiegła wiadomość o tym, że polska pisarka Olga Tokarczuk zdobyła Nobla, najważniejszą nagrodę, jaką można otrzymać w dziedzinie literatury. Radości, wzruszeniom i dumie nie było końca, a świat mediów zalały informacje na temat pisarki z kraju nad Wisłą.

D

Tak prestiżowa nagroda, jaką jest Nobel, odbija się szerokim echem, promując zarówno Polskę jako kraj, ale też i polską literaturę oraz kulturę w ogóle. Korzyści, płynące z medialnego szumu, będącego skutkiem ubo cznym nagrody, to także wzrost czytelnictwa w sa20

mej ojczyźnie. Przez pierw sze dziesięć godzin od ogłoszenia werdyktu Szwedzkiej Akademii sieć księgarni Empik sprzedała ponad dwanaście tysięcy książek Tokarczuk, a ponad pięćdziesiąt pięć tysięcy osób odwiedziło stronę internetową księgarni, by przyj rzeć się twórczości no-

blistki. A to tylko dane Empiku! Co by było, gdyby zsumować wyniki wszystkich księgarń w całym kraju? Tokarczuk rozbiła bank literacki! Nobel okazał się afrodyzjakiem dla umysłów wielu Polaków. Cześć i chwała pisarce za to, bo w czasach, gdy statystyki pokazują ogromny

spadek czytelnictwa w kraju, ona i jej nagroda powodują efekt odwrotny. Ale jak się zabrać do Tokarczuk, jeżeli wcześniej nie znało się jej twórczości? Kiedyś można było jeszcze się jakoś wykręcić, teraz po prostu nie wypada nie znać czegoś, co chwali cały świat. Tym bardziej, że naMONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 21

nę niemieckich czołgów, nie mógł wiele zrobić za pomocą pokładowego karabinu. Gdy role atakującego przejął inny brytyjski samolot wyposażony w pierwsze, prymitywne rakiety, zrozumiał, czym chce się zajmować po wojnie. Wkrótce postanowił dokończyć przerwane studia na elitarnym Imperial College of Science w Londynie, a po uzyskaniu stypendium na słynnym Massachusetts Institute of Technology wyemigrował z rodziną do Stanów Zjednoczonych. Mając w pamięci wojenny epizod, Werner Kirchner poświęcił się badaniu nowych typów paliw dla rakiet (najpierw balistycznych, potem kosmicznych). W uznaniu dla zasług zdolnego Polaka zaproponowano mu posadę wiceprezesa w firmie produkującej słynne pociski balistyczne typu Polaris i Minuteman, a jeden

z okrętów podwodnych, na których były zainstalowane, został nazwany na cześć słynnego polskiego generała „USS Casimir Pulaski”. Największym osiągnięciem Kirchnera była jednak praca przy projekcie Apollo. Werner von Braun, słynny imiennik i konstruktor potężnych rakiet Saturn, zaproponował naszemu rodakowi zaprojektowanie silnika i opracowanie paliwa do księżycowego lądownika. Z zadania tego polski naukowiec wywiązał się doskonale. Pod wrażeniem jego pracy byli lądujący na Księżycu Neil Armstrong i Buzz Aldrin, którzy chwalili Polaka podczas spotkania z prezydentem Nixonem. Po zakończeniu projektu księżycowego Kirchner kontynuował błyskotliwą karierę w przemyśle rakietowym, będąc prezesem wielu firm z dziedziny przemysłu kosmicznego. Jako ceniony specjalista opracowywał na podstawie szpiegowskich zdjęć satelitarnych raporty dla CIA na temat radzieckiego programu kosmicznego, a pod koniec kariery został ekspertem NASA do spraw wahadłowców. Warto też wspomnieć o innej pasji Wernera Kirchnera. Z zacięciem uprawiał szermierkę; w 1969 roku re-

prezentował nawet Stany Zjednoczo ne na mistrzostwach świata w Hawa nie, gdzie przegrał tylko jedną walkę – z Polakiem Jerzym Pawłowskim. Polski naukowiec nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach, jednak Polskę udało mu się odwiedzić ponownie dopiero w 1988 roku. W Warszawie odbywał się wtedy światowy Zjazd Lotniczy, podczas którego Werner Kirchner spotkał się ze swoim dawnym dowódcą Stanisławem Skalskim. Genialny inżynier i pilot wielokrotnie potem odwiedzał Polskę. Zmarł w 2008 roku w swoim domu w Kalifornii. ARKADIUSZ KUGLER

W następnym numerze przybliżymy sylwetkę kolejnego Polaka, bez którego zdobycie i badania Księżyca przed 50 laty wyglądałyby zupełnie inaczej. wet minister Piotr Gliński, który wcześniej przyznawał, że niczego pani Tokarczuk nie doczytał do końca, po przyznaniu jej Nobla przeprosił i obiecał nadrobić zaległości. Ale od czego zacząć? Dobrą propozycją na początek jest thriller z wątkiem kryminalnym „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Dlaczego? Wła śnie dlatego, że wątki kryminalne chyba najbardziej przykuwają uwagę i nie pozwalają się oderwać od czytanej powieści. Dla czytelnika początkującego kilka osób, zamordowanych w tajemniczych okolicznościach, będzie doLISTOPAD 2019

datkową zachętą, aby razem z bohaterami rozwikłać zagadkę, kto zabił. Tokarczuk jest dowodem, że kryminał nie musi być banalny i przewidywalny, wręcz przeciwnie, może być majstersztykiem literackim. Dodatkowym jego atutem jest język, który z jednej strony jest prosty i klarowny, a z drugiej tworzy wspaniałe, klimatyczne obrazy. Fabuła powieści osadzona jest w Ko tlinie Kłodzkiej, której opisy nie nużą, lecz stanowią niezbędne tło powieści. A o czym ona jest? Ano o tym, że przez idylliczną kotlinę przechodzi fala tajemniczych i okrutnych

morderstw, których ofiarami są myśliwi. Ślady wskazują, że to zwierzęta leśne zabijają w akcie zemsty. Zagadkę kryminalną

obok bezradnej policji próbuje rozwikłać ekscentry czna starsza pani Janina Duszejko, nauczycielka an gielskiego i tłumaczka poezji Williama Blakea. Tokarczuk jest mistrzynią w tworzeniu głębokiego rysu psychologicznego swoich bohaterów, dzięki czemu jej postaci wydają się z krwi i kości. Historia jest opowiedziana ciekawie i wciągająco, trup ściele się gęsto, a otaczająca bohaterów natura jawi się całym swoim pięknem, tworząc niezwykły klimat. Czytajcie Olgę Tokarczuk, bo warto! Nie tylko dlatego, że dostała Nobla. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 21


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 22

otyw bohatera, odbudowującego po życiowym upadku własne życie, jest znany już od czasów mitologii greckiej. Nie zmienia to faktu, że ten właśnie motyw jest jednym z często wykorzystywanych w sztuce, bowiem prawie każdy jest w stanie się z nim utożsamić. Kto nie popełnił błędu, który musiał naprawiać żmudną pracą, niech pierwszy rzuci kamieniem. Upadek bohatera i proces powrotu na szczyt często wykorzystywany jest w filmach o sporcie, które choć królują od lat w hollywoo-

M

dzkich produkcjach, rzadko trafiają na polskie ekrany. „Underdog” w reżyserii debiutującego Macieja Kawulskiego to pierwszy polski film o walkach MMA, a dla mnie pierwszy polski odpowiednik filmów z kategorii „Rocky”. Choć spodziewałam się najgorszego, bo kino gatunkowe nie jest naszą naj-

Mężczyźni po przejściach

mocniejszą stroną, to zostałam przez twórców mile zaskoczona. Owszem, to nie jest kino moralnego niepokoju czy ambitne, intelektualne dywagacje o losach świata, ale jest to bardzo dobra rozrywka, która nie obraża widza swoją banalnością i niedociągnięciami. Mistrz MMA Borys „Kosa” poprzez zawirowania życiowe popełnia błąd, traci wszystko i spada z samego szczytu na dno. Podnosi się jednak i krok po kroku dzięki żmudnej pracy odbudowuje swoje życie, nadszarpniętą opinię i własne poczucie wartości. W finałowym starciu może uratować honor tylko ponownie walcząc ze swym najwię kszym rywalem.

Scenarzysta Mariusz Kuczewski zgrabnie wykorzystuje wątki znane nam z innych filmów o sporcie. Owszem, mamy wrażenie, że już to gdzieś widzieliśmy, że znamy wszystko na pamięć, ale całość jest na tyle efektowna, że wciąga tak samo, bez względu na to, że wiemy, iż dobro znowu zwycięży. Plusem jest, że

film ten nie jest pokazem przemocy i mordobicia, choć mógł pójść w tę stronę. Wizualnie jest to dobry teledysk, nawiązujący stylistycznie do filmów Guya Ritchiego z wieloma ujęciami w slow motion. Momen tami może jest to nawet film bardziej efekciarski niż efektowny, ale oko się cieszy, że wreszcie ktoś sięgnął po sprawdzone, światowe tricki. Może niektóre dysputy filozoficzne bohaterów rażą sztucznością, może wątek rosyjski pojawia się ni z gruszki, ni z pietruszki, ale te niedociągnięcia nie przeszkodziły mi w spędzieniu udanego wieczoru. Aktorsko też okazało się co najmniej dobrze – Eryk Luboś jako „Kosa” był smaczny, Janusz Chabior jako jego trener genialny. Tylko grający rywala Mamed Chalidow niestety jest drewniany, ale skoro mnie udało się przymknąć na to oko, to i Państwu polecam sku-

pić się na pozytywach filmu, a nie jego niedo ciągnięciach. Polecam na jesienne wieczory ten kawałek niewymagającej intelektualnie rozrywki. Mimo że nie jest to rozrywka na najwyższym poziomie, to cieszy mnie, że polskie kino gatunkowe idzie, nareszcie, w dobrym kierunku. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 22

MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 23

BRATYSŁAWA miasto niebanalnej urody

Dawno temu

w Młyńskiej Dolinie.. Historia budowy studenckiego miasteczka okatorzy domów studenckich położonych w bratysławskiej Młyń skiej Dolinie (Mlynská dolina) narzekają na zagrzybione ściany, odpadające tynki, skandaliczne warunki sanitarne, brud, ciasnotę i zerowy komfort. Átriáky, Šturák i Manželáky, internaty otwarte czterdzieści lat temu i zapewniające dach nad głową ponad 6 tysiącom studentów, od dawna nie cieszą się dobrą opinią, czego zresztą ma świadomość zarządzający nimi Uniwersytet Komeńskiego (Univerzita Komenského). Niebawem ma rozpocząć się wielki, zaplanowany na najbliższe dwa lata remont akademików, koszty którego szacuje się na niebagatelne 14 milionów euro. Pil nej renowacji wymaga zwłaszcza popularny Šturák (Internát Ľudovíta Štúra), internat-moloch, znajdujący się w opłakanym stanie. Pozostałe domy studenckie, wchodzące w skład bratysławskiego kampusu uniwersyteckiego, zostały już częściowo odrestaurowane, ale było to raczej doraźne działanie, będące kroplą w morzu potrzeb, a nie gruntowny remont. Patrząc na rozpadające się akademiki w Młyńskiej Dolinie, trudno uwierzyć, że za ogromną częścią z nich stała spójna wizja i nowatorski projekt, zaprezentowane ponad pół wieku temu przez wybitnego słowackiego architekta Vladimíra Dedečka. Spod jego ręki

L

LISTOPAD 2019

wyszły m.in. Átriové domy (Átriáky) – zespół osiemnastu czteropiętrowych budynków, połączonych wspólnymi tarasami. Atria akademików miały być miejscem spotkań; przytulnymi, osłoniętymi od wiatru i hałasu oazami zieleni. Dedečkowi marzyło się uniwersyteckie miasteczko, harmonijnie wpasowujące się w otoczenie, zbudowane z najwyższej jakości materiałów i z wyjątkową dbałością o szczegóły. Jednak w trakcie budowy Átriáków, w latach 1969-1977, stało się jasne, że odstępstwa od oryginalnego projektu będą ogromne. Zarówno umiejętności budowniczych, jak i jakość użytych materiałów pozostawiały wiele do życzenia; to, czego nie umiano wykonać, po prostu pomijano, a niedostępne lub drogie surowce i tworzywa zastępowano materiałami pośledniej jakości. Dość powiedzieć, że za kolorową szklaną mozaikę, która według projektu miała zdobić wnętrza Átriáków, Dedeček musiał zapłacić z własnej

kieszeni. Wierzył, że niebieskie i czerwone szkiełka, które produkował Bižutex (w dodatku wyłącznie na eksport!) będą znakomicie pasowały do charakteru akademików i nie chciał zastępować ich niczym innym. Mimo tego poświęcenia wciąż towarzyszyło mu poczucie, że przedstawiony przez niego pomysł został drastycznie okrojony i realizowany fragmentarycznie. Zniechęcony, zdecydował się kompletnie wycofać z przedsięwzięcia, które zostało przejęte przez biuro projektowe budynków szkolnych IPO. Czy internaty w Młyńskiej Dolinie wyglądałyby dziś lepiej, gdyby Vladimír Dedeček miał szansę zrealizować swoją kompletną wizję? Kilkadziesiąt lat, tysiące studentów i zapewne liczne imprezy odcisnęły swoje piętno na ich stanie, niemniej byle jakie wykonanie i słabej jakości materiały budowlane na pewno w zachowaniu dobrego wyglądu nie pomogły. Dodatkowo – co było zresztą wielokrotnie krytykowane przez architektów – do doraźnych, prowizorycznych napraw i wymiany uszkodzonych elementów przez lata używano nie tego, co pasowało do zaproponowanej przez twórcę koncepcji, ale zamienników i rozwiązań najtańszych, najłatwiej i najszybciej dostępnych. Estetyka była czynnikiem najmniej istotnym. Pozostaje mieć nadzieję, że deklarowany spory budżet przeznaczony na remont akademików pozwoli na znaczącą poprawę nie tylko warunków mieszkaniowych i sanitarnych, ale również na lifting ich wyglądu. Czy podczas remontu uniwersytet zdecyduje się sięgnąć po pierwotny projekt i skorzystać z rozwiązań zaproponowanych przez Vladimira Dedečka? Czas pokaże. KATARZYNA PIENIĄDZ

23


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 24

Cichy strażnik doliny Słowackie perełki

iędzy Nowym Miastem nad Wagiem a Trenczynem znajduje się niewielka wieś Haluzice, przez którą przepływa Potok Haluzicki, który dzięki swojej erozyjnej aktywności na podłożu gliniastych łupków i skał dolomitowych fliszowego pasma Karpat Białych stworzył unikalny pomnik przyrody – Wąwóz Haluzicki (Haluzická tiesňava). To właśnie tam w pewne niedzielne przedpołudnie wybrałam się z rodziną na spacer. Miejsce to choć mało znane i nie często odwiedzane przez turystów kryje w sobie piękne bogactwo naturalne. Ten swoisty kanion ma zaledwie kilometr długości, 50 metrów głębokości i 200 metrów szerokości, a spacer

M

nim nie należy do wymagających, dlatego też stanowił on idealne miejsce na weekendową eskapadę z naszym kilkuletnim synkiem. Wąwóz Haluzicki, który w 1963 roku został ogłoszony obszarem krajobrazu chronionego i obecnie podlega czwartemu

poziomowi ochrony, stale pogłębia się i rozszerza na skutek działań warunków atmosferycznych. Bujna zieleń, która porasta kanion, oraz malownicze widoki sprawiają, że miejsce to urzeka swoja ciszą i harmonią. Spacerowałam leśnym szlakiem prowadzącym przez wąwóz i chłonęłam zapachy kończącego się lata, kojąc nerwy odgłosami szemrzącej wody z potoku. Rozmyślałam, iż miejsce to dzięki zachwycającej przyrodzie i panującej tu magicznej atmosferze nadawałoby się doskonale na scenerię dziecięcej baśni. Gdy dotarłam do mostu nad strumieniem, zauważyłam po prawej stronie schody, które wyprowadziły mnie na obszerną łąkę, z której po kilkunastu metrach dotarłam do ruin ufortyfikowanego kościółka. Cóż za widok! Tego się nie spodziewałam! Okazało się, że są to pozostałości średniowiecznego późnoromańskiego kościółka z pierwszej połowy XIII wieku. Pierwsza pisemna wzmianka o nim pochodzi z 1299 roku i znajduje się w dokumencie mówiącym, że kościół został zajęty przez wojska królewskie. Wcześniej należał do posiadłości Mateusza Czaka Trenczyńskiego. Do dziś zachowała się część solidnych kamiennych murów, otaczających jednonawowy kościołek z półkolistą absydą i północną zakrystią. Z okresu romańskiego przetrwały dwa okna absydy, łuk triumfalny oraz zamurowane wejście od strony południowej. Niestety, część północnego obwarowania kościoła runęła w przepaść. W okresie średniowiecza

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

24

MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 25

Z

Z IE

LONEGO W

stkich gazów cieplarnianych, wywołanych pośrednio lub bezpośrednio przez daną osobę), ilości wyrzucanych odpadów czy ilości zużywanego mięsa jest wiele. Jeźdź do pracy rowerem lub transportem miejskim, do sklepu bierz parę bawełnianych torebek, do których zapakujesz warzywa, owoce i inne produkty. Przecież nie potrzebujesz oddzielnych plastikowych woreczków na każdy produkt! Kup bidon i pij wodę z kranu. Używaj opcji „eko” podczas prania czy zmywania. Zmień żarówki na energooszczędne. Ogranicz spożycie mięsa w domu do najwyżej 3 razy w tygodniu. Kupuj rzeczy z drugiej ręki. Nie wyrzucaj niepotrzebnego już tobie sprzętu, ale oddawaj go osobom potrzebującym. Sposobów na prowadzenie bardziej ekologicznego stylu życia jest wiele. Nie zawsze te zmiany muszą być radykalne, by przynieść korzyści naszemu środowisku. Każdy z nas powinien o to dbać żeby kolejne pokolenia też miały szansę zdrowo żyć. BASIA

Ó RZ A

LISTOPAD 2019

ześć! Mam na imię Basia i jestem siedemnastoletnią pasjonatką ekologii. Ważnym ostatnio tematem, który powinien zainteresować każdego, stał się problem zmieniającego się klimatu i znikających ekosystemów. Moja rówieśniczka Greta Thunberg zainicjowała pomysł Mło dzieżowego Strajku Klimatycznego, w którym wzięło udział wiele milionów nastolatków takich jak ja – dbających o naszą wspólną przyszłość na Ziemi. Po dobnie jak Greta nie chcę bezczynnie patrzeć, jak niszczymy naszą planetę i dlatego z przyjemnością będę prowadziła tę rubrykę. Może dzięki niej choć jedna osoba zmieni swoje nawyki na bardziej ekologiczne. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak łatwo możemy wpłynąć na otaczającą nas rzeczywistość. Slogany typu „Zakręć kran!” czy „Wyłącz światło!” są podstawami wspólnej zielonej przyszłości. Sposobów na ograniczenie własnego śladu węglowego (sumy emisji wszy -

C

ZG

głego stulecia, kiedy to został zabezpieczony i częściowo zrekonstruowany. Od 2013 roku dzięki działaniom wolontariuszy ze Stowarzyszenia Hi sto r yczno-Astronomicznego przeprowadzono tu liczne renowacje oraz badania geofizyczne i archeologiczne. Chociaż z kościółka pozostało jedynie kilka ścian, to jest to bardzo urokliwe miejsce o romantycznej, a nawet mistycznej scenerii, z którego rozpościera się malowniczy widok na dolinę Wagu, zamek Beckov, zamek w Trenczynie oraz pasmo Białych Karpat. Zapraszam na jesienny spacer do Haluzic. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Tytułem wstępu

B ASI A

fortyfikacje kościołka, który posiadał także dzwonnicę i strzelnicę, pełniły rolę obronną przed oddziałami wroga lub stanowiły schronienie przed powodziami i silnymi burzami. W kolejnych latach kościół warowny został przebudowany w stylu gotyckim i renesansowym. Pomiędzy rokiem 1540 a 1620 oraz na początku XVIII wieku podczas powstania Franciszka II Rakoczego kościółek należał do protestantów. Do katolików powrócił po 1708 roku i służył jako kościół parafialny. Na początku XVIII wieku wywieziono z niego późnogotycki posąg Madonny z końca XV stulecia, który znajduje się obecnie w kościele parafialnym w Beckovie i jest prawdopodobnie jedynym zachowanym eksponatem z oryginalnego wnętrza. Zrujnowany kościół był zamknięty ze względu na zły stan aż do lat 60. ubie-

25


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 26

Pionowo

Oddajemy w Państwa ręce kolejną naszą krzyżówkę, skrojoną specjalnie na miarę i nawiązującą do najważniejszej nagrody, którą mogą uzyskać naukowcy, pisarze czy działacze pokojowi, czyli do Nagrody Nobla. W ten sposób oddajemy hołd naszej tegorocznej noblistce Oldze Tokarczuk oraz innym laureatom tej nagrody. Zapraszamy do zabawy! Hasło ukryto w polach oznaczonych numerami w następującej kolejności: 8 - 10 - 14 - 24 -12 - 27 - 11 - 21 - 5 - 2 - 17 - 9 - 22 - 4 - 6 - 25 - 23 - 26 13 - 20 - 16 - 7 - 1 - 18 - 19 - 28 - 3 - 15.

Poziomo 5. Władysław Stanisław, polski pisarz, laureat Nagrody Nobla za rok 1924 7. tytuł znanej książki Tokarczuk 11. Martin Luther, laureat pokojowej Nagrody Nobla 14. noblista, jedyny prezydent ZSRR 16. prezydent noblista z USA

18. cel dążeń 19. Henryk, polski pisarz, noblista 21. imię noblisty Einsteina 23. Wisława noblistka 24. imię noblisty Sołżenicyna 26. Robert, noblista, odkrył prątki gruźlicy 28. noblistka z Kalkuty

1. markieranctwo 2. Maria, noblistka – nazwisko po mężu 3. czarne zwierzę, o którym śpiewał Karel Gott po polsku 4. bukolika 6. dotarcie do nieznanych obszarów 8. nagroda filmowa 9. organizacja europejska, laureatka Nagrody Nobla (Polska jest jej członkiem od 2004 r.) 10. czasem gorsze niż choroba 12. polska noblistka za rok 2018 13. paranauka 15. organizacja zapobiegająca naruszeniom praw człowieka, laureatka pokojowej Nagrody Nobla 17. poświęcenie, wytrwałość 20. klucz do wiedzy 22. Czapek i Gott 25. imię polskiego noblisty, prezydenta 27. imię pisarki Tokarczuk

Jednocześnie informujemy, że hasło poprzedniej krzyżówki brzmiało: Winien jestem ci wszystko, ponieważ cię kocham. Red. T.O. 26

MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:58 Page 27

Polacy za granicą ubileuszowy 30. Międzynarodowy Festiwal Komi ksów i Gier (Łódź, 28-29.09) przyniósł informację o nowych komiksach polskich twórców, pracujących za granicą i tworzących dla światowych wydawnictw. Niezmiennie największą gwiazdą był Grzegorz Ro siński, od połowy lat 70. tworzący za granicą. Autor sagi o Thorgalu – nowy tom jego przygód ukaże się w 2020 r. – podpisywał zbiorcze, artystyczne wydania przygód Thorgala i Sznin kiela. Ten drugi komiks, także utrzymany w stylu fantasy, zaczął ukazywać się w 1987 r. Kolejnym seryjnym komiksem fantasy jego autor stwa jest Skarga utraconych ziem (od 1993 r.). Mieszkając w Belgii i Szwajcarii, stworzył również serię fantastyczno-naukową Yans (Hans). Spod ręki Rosiń skiego wyszły także komiksy Western, Zemsta hrabie-

J

LISTOPAD 2019

go Skarbka, będące pierwszymi namalowanymi (nie narysowanymi) opowieściami. Z myślą o młodszych czytelnikach w 1987 r. stworzył komiks Fantastyczna podróż: Wyspa przypływów i inne opowieści. Drugim polskim rysownikiem serii Yans był także obecny w Łodzi Zbigniew Kasprzak. Podpisywał przy tej okazji swoje najnowsze dzieło Bez twarzy, stanowiące opowieść z czasów wojny trzydziestoletniej. Od 1992 r. mieszka w Bel gii, gdzie stworzył także komiksową opowieść Spada jąca gwiazda – Marylin Monroe oraz kryminalną serię Halloween blues (2003 – 09). Jest też autorem dwuodcinkowej łotrzykowskiej opowieści Dziewczyna z Pa namy. Warto dodać, iż nadworną kolorystką komiksów Kasprzaka jest jego małżonka Grażyna FoltynKasprzak (Graża).

Subiektywna historia

komiksu Polskiego

W Łodzi swoją polską premierę miało zbiorcze wydanie 8-odcinkowej serii Mockingbird, której rysowniczką jest Katarzyna Niem czyk. Ta opowieść o jednej z superbohaterek Marvela wychodziła w latach 20162018. Jej autorka zilustrowała ponadto cyfrowy komiks z uniwersum gry Overwatch. Warto czekać na jej nastę pne komiksy. Podczas targów usłyszeliśmy również wstępne potwierdzenie przygotowania drugiego tomu z cyklu Powstanie, autorstwa dwojga przedstawicieli młodszej generacji, dobrze już znanych na rynku zachodnim, Marzeny Sowy i Krzysztofa Gawronkiewicza. Pierwszy tom Przed Burzą, ukazał się w 2014 r. i opowiadał o sytuacji w Warszawie przed wybuchem powstania warszawskiego. Warto wspomnieć, iż Marzena Sowa, autorka dobrze przyjętej poza

Polską Marzi, przygotowała scenariusz komiksów N’embrassez pas qui vous voulez (Dzieci i ludzie) o dorastaniu w stalinowskiej Polsce w latach 50. oraz Histoire de poireaux, de vélos, d’amour et autres phénomènes... o rowerowych i miłosnych przygodach 11-letniego Vincenta. Natomiast sukces we Francji komiksu Gawronkiewicza Achtung Zelig! umożliwił mu opublikowanie za Zachodzie miniserii Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona. W tym roku ukazał się w USA komiks z rysunkami Rafała Szłapy, znanego z cyklu Bler. Jest to The Unbrea kable Zamperini: A World War II Survivor’s Brave Story, znana już z bestsellerowej książki i filmu historia Louisa Zamperiniego, amerykańskiego sportowca, żołnierza i jeńca w japońskiej niewoli. Karierę poza Polską robi również Jakub Rebelka, współautor Miasta psów (La Cite des Chiens, 2015), komiksu fantasy osadzonego w średniowieczu (autorem scenariusza jest zaś Yohan Radomski, Francuz polskiego pochodzenia). Rebelka przygotował również rysunki do komiksu o Juda szu (Judas). Zaś w serii opowieści Jima Hensona, autora Muppetów, ukazał się także album poświęcony historiom z syrenami z tekstem Bartosza Sztybora (The Story teller: Sirens). Coraz więcej publikuje za granicą również Marek Oleksicki, rysownik Bra dla. Wydano mu już komiksy Frankenstein’s womb oraz pojedyncze zeszyty z serii The Darkness: Close Your Eyes, Zero i 28 Days Later. JACEK GAJEWSKI 27


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:59 Page 28

„Czuję się Polką”

rodziłam się, wychowałam i wykształciłam w Polsce. Bycie Polką to dla mnie naturalny stan, coś tak oczywistego i codziennego jak wschód słońca. Znam jednak osoby, które mieszkają w danym kraju, ale twierdzą, że czują się obywatelami innego kraju. Coraz więcej osób, zagubionych w swojej tożsamości związanej z ziemią i językiem, nie wie kim jest, a zapytane o obywatelstwo twierdzą, że po prostu są obywatelami Unii Europejskiej. Ostatnio na corocznym sympozjum osób reprezentujących media polonijne, na które bardzo licznie przyjeżdżają Polacy oraz osoby polskiego pochodzenia mieszkający za granicą, poznałam niezwykle ciekawą dziewczynę z Armenii o pięknym imieniu Zofia. Ta przesympatyczna Ormianka, emanująca pozytywną energią, ujęła mnie nie tylko swoim spokojem, ciepłem i szczerym uśmiechem, ale przede wszystkim fantastyczną znajomością języka polskiego. Zosia pisze artykuły do kwartalnika „Póki my żyjemy“, który ukazuje się dla naszych rodaków w Armenii. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Zofia nie jest Polką i nie ma polskich korzeni. Zapytana przeze mnie, skąd tak pięknie mówi po polsku, opowiedziała mi bardzo ciekawą historię. Otóż Zosia, będąc młodą dziewczyną, znalazła listy swojego dziadka z okresu II wojny światowej. Jej dziadek podczas wojny służył w Armii Czerwonej. Listy napisane były po polsku przez pewną kobietę i tak zafascynowały Zosię, że postanowiła nauczyć się polskiego, by móc się dowiedzieć, o czym w nich pisała tajemnicza nieznajoma. Na uczelni, na której Zosia studiowała, organizowano akurat kurs języka polskiego, o czym dowiedziała się przypadkiem i w ostatniej chwili przesłała zgłoszenie. Po około trzech miesiącach nauki była już w sta-

U

28

nie odczytać listy dziadka. I tak ta romantyczna historia w połączeniu z ciekawością Zosi stała się motywacją do nauki języka znad Wisły. Zaszczepiona w dziewczynie fascynacja polską mową oraz polskością pozostała. Zosia odkrywała Polskę kawałek po kawałku, wielokrotnie odwiedzając nasz kraj. Zgłębiała zawiłości naszego języka, a dzięki umiejętności porozumiewania się po polsku z czasem zaczęła pracować w polskiej placówce w Erywaniu, a także pisać artykuły do polskiego pisma polonijnego, wydawanego w Armenii. Zofia mówi: „Czuję się Polką“. To stwierdzenie było miłym zaskoczeniem dla wielu Polaków przybyłych na sympozjum. U niektórych jednak wzbudziło dezaprobatę, a nawet sprzeciw. A przecież bycie Polakiem to nie tylko posiadanie polskiego paszportu i mieszkanie na terenie Polski. Na świecie wiele jest osób, które wcale nie czują się związani ze swoją naturalną narodowością. We współczesnym świecie panuje galimatias w podziałach ludzi według pochodzenia. Raz mówi się o narodowości, innym razem o etniczności, a kiedy indziej o pochodzeniu. Co zatem oznacza bycie Polakiem? Dla mnie to tożsamość związana z językiem, kulturą, tradycją i historią. To szacunek i duma z ojczyzny. Będąc Polką, interesuję się losami i historią mojego narodu, staram się także podtrzymywać tradycje i obyczaje. W tym wszystkim jednak konieczne jest poczucie bycia Polakiem. Człowiek jest tym, kim się czuje, a Zosia czuje się Polką. W historii Polski wiele jest przykładów spolonizowanych przybyszów i ich potomków budujących polskość. Może kiedyś spełni się pragnienie Zofii, by zamieszkać w Polsce i by jej obecnie dziewięcioletni syn mógł kiedyś tam studiować. Czas pokaże, czy Zosia znajdzie swoją przystań w kraju nad Wisłą. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-

Grupa teatralna Klubu Polskiego

„PATCHWORK“ zaprasza na premierę przedstawienia

Wesele

w reżyserii Magdaleny Marszałkowskiej, która odbędzie się 1 grudnia (niedziela) o godz. 18.00 w teatrze MALA SCENA (ul. Dostojevského rad 7, Bratysława, naprzeciwko galerii Eurovea). Muzycznodramatyczny projekt z udziałem zespołu JaBlCo, polskich i słowackich aktorów jest luźną kontynuacją ubiegłorocznego przedstawienia „Wśród nocnej ciszy“ i gwarantuje niepowtarzalne przeżycia.

Tym razem Polaków, Słowaków i Austriaka połączą wspólne przygotowania do polsko-słowackiego wesela pełnego niespodzianek, zwrotów akcji i napięcia, wywołujących salwy śmiechu, łzy i wzruszenie. Zapraszamy wszystkich miłośników teatru i dobrej muzyki, naszych rodaków, ale i słowackich przyjaciół do wspólnego weselenia się – dla wielu z nas może to być przyjemne doświadczenie ponownego przeżywania przygotowań do polsko-słowackiego ślubu. Bilety w cenie 6 euro można kupić za pośrednictwem strony malascena.sk. a także w kasie teatru: w dni robocze od 11 do 17 oraz godzinę przed przedstawieniem - wtedy bilety kosztować będą 8 euro. W cenie: wejściówka na przedstawienie oraz małe co nieco na ząb i kieliszek wina po spektaklu. Uwaga! Liczba miejsc jest ograniczona! MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:59 Page 29

XII Koncert

Polskiej Muzyki Organowej

Klub Polski Nitra zaprasza na XII Koncert Polskiej Muzyki Organowej, który odbędzie się 17 listopada 2019 r. o godz. 16.00 w katedrze św. Emerama w Nitrze. Wystąpi FINESIS TRIO w składzie: Katarzyna Puch – sopran, Małgorzata Włodarczyk – gitara, Paulina Tkaczyk – fortepian. Na organach zagra Marcin Jurczyk.

Przed koncertem o godz. 15.00 odbędzie się msza w języku polskim.

Przedsięwzięcie finansowane w ramach funduszy polonijnych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej

P R O G R A M I N S T Y T U T U P O L S K I E G O W B R AT Y S Ł AW I E N A L I S T O PA D 2 019 ➠ Do 15 listopada Bratysława, OD Dunaj, Nám. SNP 30 • OFF_festival Bratysława odbywający się równolegle do Miesiąca Fotografii i uzupełniający go o prezentację twórczości Jadwigi Subczyńskiej i Pauliny Otylii Surys. ➠ Do 30 listopada Bratysława, Instytut Polski w Bratysławie, Nám. SNP 27 Miesiąc Fotografii 2019 – wystawa fotografii Witolda Krassowskiego: Lowe-Krowe. Ostatnia dekada PRL ➠ 7-10 listopada, Bratysława, Incheba, Viedenská cesta 3-7 Międzynarodowe Targi Książki Bibliotéka - nie zabraknie na nich stoiska Instytutu Książki i Instytutu Polskiego w Bratysławie z polskimi książkami.

➠ 7 listopada – 1 grudnia, Koszyce, Kasárne/Kulturpark, Kukučínova 2 Dni Wyszehradzkie – wystawa poświęcona projektowaniu pod hasłem InDEx - Industrial design examples from Poland / przykłady wzornictwa przemysłowego w Polsce.

➠ 8 listopada, Senica, Záhorská knižnica, Vajanského 2 100. rocznica urodzin polonisty Józefa Bańskiego – prezentacja publikacji „Mój Boże, spójrz w kraje nasze...“ LISTOPAD 2019

➠ 8–9 listopada, Koszyce, Tabačka Kulturfabrik, Gorkého 2 • Międzynarodowa konferencja Eastern Design Conference z udziałem polskiej antropolog, eseistki, tłumaczki i krytyczki popkultury Oli Drendy ➠ 9 listopada i 16 listopada, Koszyce, Historická radnica, Hlavná 58 Jazz for Sale 2019 z udziałem Wicked Heads. Tydzień później na festiwalu wystąpi również kwartet Michała Zaborskiego. ➠ 10 listopada, Ružomberok, Galeria Ľudovíta Fulli, D. Makovického 1 • Projekt artystyczny Poezja i muzyka u Fulli. ➠ 11 listopada, godz. 20.30, Koszyce, Tabačka Kulturfabrik, Gorkého 2 • Koncert polskiego zespołu Trupa Trupa.

➠ 11 – 17 listopada, Bratysława Festival slobody - wielogatunkowy międzynarodowy festiwal Instytutu Pamięci Narodu • W programie m.in. koncert duetu Mateusz Nagórski i Miłosz Wolski, który zaprezentuje piosenki Jacka Kaczmarskiego, projekcja filmu Bratříček Karel, przedstawiający twórczość Karela Kryla. ➠ 13 listopada, godz. 19.00, Bratysława, Teatr Astorka Korzo 90, Nám. SNP 33 Spektakl N. V. Gogola Rewizor w reż. Łukasza Kosa i scenografii Pawła Walickiego. Pozostałe terminy : 15 listopada, godz. 19.00 oraz 28 listopada, godz. 18.30

➠ 15 listopada, godz. 19:00, Bańska Bystrzyca, Komenského 12 • Spektakl Číra radosť, przygotowany przez międzynarodowy zespół Divadlo Štúdio tanca, w skład którego wchodzi polski tancerz Bartek Przybylski. Następny termin: 16 listopada, godz. 16.00 ➠ 19 listopada, godz. 18.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Podstawowa Szkoła Artystyczna Exnárová zaprasza na Jesienny koncert muzyki polskiej. ➠ 19–21 listopada, Bratysława, kino Mladosť, Hviezdoslavovo nám. 18 26 - 29 listopada, Bańska Bystrzyca, Muzeum SNP, Kapitulská 23 26–28 listopada, Koszyce, kino Úsmev, Kasárenské nám. 1 Festiwal Filmów Polskich Wisła na Słowacji ➠ 22 listopada, Żylina • Koncert o okazji 200. rocznicy urodzin polskiego kompozytora Stanisława Moniuszki z udziałem artystów z Polski. ➠ 25 – 26 listopada, Bańska Bystrzyca, Wydział Sztuki UMB, Spotkanie z Polską w Bańskiej Bystrzycy ➠ 26 listopada, godz. 14.00 – 18.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Konferencja naukowa Słowacja i Polska w UE i NATO piętnaście lat członkostwa w UE: Słowacja i Polska sojusznicy w NATO ➠ 29 listopada, godz. 19.00, Bratysława, Muzeum Handlu • Koncert rockowego zespołu Voda trio 29


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:59 Page 30

Kiedy ciągnie wilka do lasu

2

poprzednim numerze wyjaśniłem, jak znalazłem się w Polsce i dlaczego pracuję jako leśnik w jednym z pomorskich nadleśnictw. Sztum, leżący 10 kilometrów od Malborka na Pojezierzu Iławskim, stał się moim domem, a ja jako leśnik wykształcony na Słowacji, przemierzam teraz polskie lasy, bo ciągnie wilka do lasu - bez względu na to, czy mieszka w Polsce, czy na Słowacji.

W

Między Dunajem a Bałtykiem Kiedy ktoś pyta mnie, czy Sztum to moje miejsce na Ziemi, odpowiadam zdecydowanie, że nie. Bo moje miejsce na Ziemi jest gdzieś między Dunajem a Bałtykiem. Nie mógłbym żyć bez powrotów do rodzinnych stron, ale tak samo bez Pomorza. Mieszkałem już w wielu miejscach i każde z nich jakoś się we mnie wpisało, a pewnie i część mnie tam, gdzie byłem, została. Moi rodzice bardzo przeżyli wyjazdy swoich dzieci: mój – do Polski, siostry – do Stanów Zjednoczonych, \a brata – do Niemiec. Kiedy rodzina mnie odwiedza na Pojezierzu podziwiają tutejsze krajobrazy – są one przecież dla Słowaków niecodzienne i tak bardzo odmienne od tych rodzimych.

Kręcić „trupem“ Języka polskiego nauczyłem się dzięki żonie, która wręcz znęcała się nade mną przy odmianie przez przypadki. Skończyłem też kurs na Akademii Języka Polskiego w Gdańsku. Oczywiście nie obeszło się bez wpadek i zaskoczeń. Pamiętam swoje zdziwienie, kiedy oglądałem film „Stara Baśń, kiedy słońce było bogiem” i scenę, gdy Popiel, obudziwszy się ze snu, krzyczał coś o „trupach”. Trochę mnie to zdziwiło, kiedy dowiedziałem się, co to słowo znaczy, ale myślę, że wię ksze zdziwienie przeżywają Polacy na Słowacji, gdy na przykład na lekcjach 30

wf ktoś im każe kręcić „trupem“ (słow. ‘tułowiem’). Innym razem bardzo się przeraziłem, kiedy moja żona zadzwoniła do mnie z informacją, że prawie miała wypadek. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że na szczęście nasze práve po polsku nie oznacza ‘właśnie’. Bardzo mi wtedy ulżyło. Przykłady można by mnożyć, dlatego zwrócę uwagę jeszcze tylko na jedno słowo. U nas, na Słowacji to jeden czasownik ruchu, zaś polski dysponuje bogatszą ich ofertą. Nic więc dziwnego, że Polaków śmieszy, kiedy Słowacy mówią, iż gdzieś „idą”, choć mają na myśli jazdę którymś ze środków transportu. No i przyznam się, że stałem jak wmurowany, kiedy jakiś czas temu żona mnie poprosiła, żebym posprzątał „pościel z łóżka” – jakoś wydawało mi się to dość zagmatwane, żeby „łóżko” (słow. posteľ) uprzątnąć z... łóżka.

tem są zaskoczeni, a nawet zdenerwowani, że ktoś inny nie domyśla się, o co im chodzi. No i ten sport narodowy, czyli marudzenie! Jednak, w moim odczuciu, sporo ludzi woli narzekać zamiast rozwiązać problem. A z drugiej strony – spotkałem tu tylu ludzi gotowych nieść pomoc! Bezinteresownie. Bez podawania nazwisk, anonimowo. Na szeroką skalę przykładem tego jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

Piraci drogowi I wreszcie sprawa, która wydaje mi się bardzo ważna: polscy kierowcy – do tego się nie da przyzwyczaić! – lekceważą zasady ruchu drogowego. Za nic je mają w swoim kraju, ale - co ciekawe - za granicą potrafią ich przestrzegać! No i ten patriotyzm, który wręcz krzyczy z każdej strony? Niepodległość i niekończące się debaty o wojnie, choć przecież nie ma żadnych rzeczywistych wrogów i kogokolwiek, kto by niepodległość Polski kwestionował! To chyba taki jakiś straszak z szafy, którego się wyciąga wtedy, kiedy to komuś pasuje. Ale z drugiej strony spotkałem tylu Polaków, którzy na wieść o tym, że jestem Słowakiem, łowili w pamięci i opisywali swoje doznania z wyjazdów do mojego kraju. To było bardzo miłe! Nie ma idealnego miejsca na Ziemi, i mnie się zdarzało, że chciałem się pakować i wracać na Słowację, ale powstrzymywało mnie to, że tu mam żonę i córkę. Tylko one się liczą, cała reszta jest nieważna.

Jeziora zamiast gór Sport narodowy: marudzenie Czy my, Słowianie, jesteśmy do siebie podobni? Na pierwszy rzut oka tak. Potem człowiek dostrzega pewne różnice. Mnie zaskoczyło to, że Polacy nie są zbyt bezpośredni. Po słowacku ich zachowanie byśmy opisali jako „chodzenie koło gorącej kaszy“. Po prostu, według mnie, Polacy nie mówią wprost o wielu sprawach, a po-

Tak sobie układałem życie, żeby być blisko Zvolena, a jednak wymieniłem góry na jeziora. Rzeczywistość jednak płata figle i uczy, że można sobie planować, ile starczy sił i fantazji, a wszystko i tak będzie inaczej. Spotkałem bowiem pewną „planistkę”, która wręcz codziennie zmienia moje plany, ale tym samym daje mi szczęście. PAĽO PENIAŠKO, Sztum MONITOR POLONIJNY


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:59 Page 31

to by nie chciał znaleźć skarbu? Dreszczyk emocji, który towarzyszy planowaniu poszukiwań, trud włożony w nie i wreszcie nieopisane szczęście, gdy się ten skarb w końcu znajdzie – to musi być coś! A co, gdy ktoś się z tym skarbem po prostu… urodzi? Jesteśmy zwyczajną rodziną, która jest dość niezwykła. Zwyczajną, bo jest nas pięcioro, przewagę liczebną mają chłopaki. Mieszkamy w bloku z wielkiej płyty, chodzimy do pracy, szkoły, przedszkola, a najmłodsze z nas ciągle wyciera podłogę brzuchem. Niezwykłą, bo mamy skarb. Nie szukaliśmy go, nie marzyliśmy o jego

K

Poszukiwacze skarbów wają dwa języki i mieszają się tradycje. Dla Słowaków jesteśmy źródłem wiedzy o Polakach, dla Polaków o Słowakach. Nas, dorosłych, czasem jeszcze nasz skarb zaskakuje,

zdobyciu, ale skoro już się nam przytrafił, to dbamy o niego, jak umiemy. Całe zamieszanie wokół skarbu rozpętało dwoje z nas, ci starsi, którzy musieli na ten nasz skarb porządnie zapracować. Troje młodszych miało już dużo łatwiej, oni ze skarbem się po prostu urodzili. Bo skarbem naszej rodziny jest dwunarodowość, dwukul turowość, dwujęzyczność. Ja – mama – jestem Polką, on – tata – Słowakiem, one – dzieci – Polakami i Słowakami, nie pół na pół, ale dwa w jednym. To

LISTOPAD 2019

ale nasze dzieci mają go przecież od zawsze. I to jest w tym chyba najlepsze… Dla nich wszystko jest po prostu na swoim miejscu. NATALIA KONICZ-HAMADA

niesłychane bogactwo. Wszystkiego mamy więcej. Na olimpiadzie zdobywamy więcej medali, mamy i Bałtyk, i Tatry Wy sokie, i żurek, i kapustnicę, i Lewandowskiego, i Sa gana. U nas nic się nie dzieli, wszystko się mnoży. Mnoży się miłość, tradycje i smaki. Nasza dwukulturowość to czasem niezłe wyzwanie, ale przede wszystkim powód do dumy. Nasza codzienność jest niby zupełnie przeciętna, a jednak wyjątkowa. W naszym domu nieustannie rozbrzmie -

31


Monitor 11_2018 3.11.2019 22:59 Page 32

Są ciasta, które częściej niż inne kojarzą się z Polską. Bez nich żadna uroczystość nie ma właściwego smaku, a goście wydają się być nieco zawiedzeni, jeśli ich zabraknie na stole. Jednym z takich wypieków jest

oczywiście sernik. Przy okazji kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości z przyjemnością wykorzystamy więc w „Piekarniku” przepis na to puszyste ciasto pani Jolanty Kargul, żony konsula RP na Słowacji.

Masa •1 kg sera na sernik (dostępny w dużych Ciasto supermarketach •2,5 szklanki mąki w plastikowych •250 dag masła (opcjonalnie opakowaniach typu może być margaryna) wiaderko) •5-6 żółtek (w zależności •2 jajka od wielkości jajek) •2 opakowania budyniu •1,5 łyżeczki proszku do pieczenia śmietankowego lub •1/2 szklanki cukru waniliowego •opcjonalnie 3 łyżeczki kakao (jeśli •1/2 szklanki oleju chcemy sernik na czekoladowym spodzie) (najlepiej słonecznikowego lub Zagniatamy ciasto, wykładamy nim dużą rzepakowego) blachę (wcześniej posmarowaną odrobiną •1 cukier waniliowy oleju lub masła) i wkładamy do lodówki. •1/2 szklanki cukru Nagrzewamy piekarnik do 175 stopni. •2 szklanki zimnego mleka Gdy ciasto się schładza, robimy masę.

Składniki:

Puszysty sernik

W dużej misce ubijamy cukier z jajkami, dodajemy stopniowo ser, budynie, cukier waniliowy i olej. Na samym końcu dodajemy mleko, powoli mieszając całość. Masa powinna być płynna Na koniec możemy dodać rodzynki i skórę pomarańczową. Ciasto wyjmujemy z lodówki. Lejemy (dosłownie) masę na ciasto. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 40 minut.

Z pozostałych 5-6 białek ubijamy (mikserem) pianę z 1/2 szklanki cukru, szczyptą soli oraz opcjonalnie 1-2 łyżeczkami skrobi ziemniaczanej dla większej sztywności. Wyjmujemy ciasto z piekarnika. Smarujemy je ubitą pianą z białek i cukru, posypujemy gęsto wiórkami kokosowymi cały wierzch i pieczemy jeszcze 20 minut w 175 stopniach C.

Porcji serniczka nikt jeszcze chyba nie odmówił, no, chyba że czwartej… Smacznego! AGATA BEDNARCZYK


Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.