Monitor Polonijny 2017/10

Page 1

Monitor10_2017 3.10.2017 11:30 Page 33

Jablkowy

folklor str. 21

Czesław Mozil: „Jestem prostym grajkiem“

kontra

str. 5 str. 18


Monitor10_2017 3.10.2017 11:39 Page 2

Wyjątkowy koncert rzysłuchiwałam się wymianie zdań po koncercie: komuś się bardziej podobał występ zespołu „Śląsk”, komuś SĽUK-u. Każdy argumentował, chwaląc swojego faworyta. Kto był lepszy? Trudno rozstrzygnąć. Jedno jest pewne, że występy obu zespołów były wyjątkowe i pokazały to, co charakterystyczne w folklorze Słowacji i Polski. W pierwszej części koncertu zaprezentował się SĽUK. Podczas jego występu nie zabrakło tańca butelkowego czy góralskiego. „Poprzeczka została wysoko

P

&

postawiona“ – skomentował podczas przerwy Jarosław Młyński, pomysłodawca projektu „Helokanie Południa“, zakładającego występy „Śląska” z trzema najważniejszymi zespołami ludowymi z trzech krajów: Słowacji, Węgier, Chorwacji. Zanim do tego doszło, choreografowie z Koszęcina wybrali się do tych krajów, by tan-

cerzy tamtejszych zespołów nauczyć kilku tańców polskich. Jedenastego września w bratysławskim Teatrze Miejskim P.O. Hviezdoslava mogliśmy zobaczyć tego efekty, bo po przerwie, w drugiej części przedstawienia podium zajęli tancerze ze „Śląska”, a oprócz nich pojawili się też Słowacy, którzy pokazali efekty swojej niemalże półrocznej pracy, tańcząc poloneza i oberka. Trzeba przyznać, że był to występ przepiękny. A „Śląsk”? Emocji, których dostarcza, nie sposób opisać. Wzrusza nawet tych, którzy za folklorem nie przepadają. Krakowiak, tańce rzeszowskie, góralskie i wiele innych niezmiennie robią ogromne wrażenie, a piękne stroje, bogato zdobione cekinami, potęgują poczucie dumy narodowej. Dziękujemy za niezapoRED. mniane wrażenia!

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:25 Page 3

Spis treści Słowa kluczowe październikowego numeru „Monitora“ to zdrowie, jabłko, sokoły, folklor i emigracja. Z nimi bowiem związana jest tematyka artykułów, opublikowanych w niniejszym numerze. Jesienią, kiedy czyhają na nas różne przeziębienia i grypa, często poruszanym tematem są zdrowie i szczepienia (str. 4). A jeśli mowa o zdrowiu o tej porze roku, to nie można pominąć pełnych witamin jabłek. I właśnie o nich w różnych odsłonach mogą Państwo przeczytać na str. 21. A o co chodzi z sokołami? Ostatnio jednym z częściej granych utworów w słowackim radiu jest znana nam z Polski piosenka „Hej, sokoły“, oczywiście w słowackiej wersji. Jaka jest jej historia? Czy słusznie jest przez niektórych przedstawiana jako pieśń ukraińska? O tym więcej na str. 24. Słowo folklor z kolei jest nierozerwalnie związane ze Słowacją. Słowacy folklor po prostu kochają. Potrafią też zachwycać się tym naszym, polskim. A okazję ku temu mieli podczas niepowtarzalnego występu reprezentacyjnych zespołów naszych krajów – polskiego „Śląska” i słowackiego SĽUK-u. W numerze znajdą Państwo nie tylko relację z tego wyjątkowego wydarzenia (str. 2), ale i rozmowę z dwiema tancerkami tych zespołów, z którymi udało nam się porozmawiać za kulisami teatru (str. 18). Hasło emigracja nikogo chyba z czytelników pisma polonijnego nie dziwi. Tym razem o emigracji rozmawiamy z Czesławem Mozilem, polskim artystą, który jako dziecko wraz z rodzicami i rodzeństwem wyemigrował do Danii (str. 5). We wrześniu odbyło się ponadto kilka wartych wspomnienia imprez polonijnych, w tym flagowe przedsięwzięcia Klubu Polskiego, czyli „Polskie szanty na Dunaju” (str. 12), czy „Przyjaźń bez granic” w Trenczynie (str. 10). Relacje z tych wydarzeń znajdą Państwo w rubryce „Z naszego podwórka”. Poza tym w numerze wiele innych ciekawych pozycji ze stałych rubryk naszego pisma, do lektury których Państwa zachęcam. W imieniu redakcji

Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie…

4

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA Czesław Mozil: „Jestem prostym grajkiem“

5

Z naszego podwórka

8

SĽUK kontra „Śląsk“, czyli fascynacje folklorem Martiny i Kasi

18

Jabłkowy folklor

21

KINO-OKO Dobra jakość, bez niespodzianek

22

SŁOWACKIE PEREŁKI A może nad kamienne morze?

23

„Hej, sokoły” – polskie, słowackie czy ukraińskie? 24 BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Bułhakow w Warszawie 24 KRZYŻÓWKA

26

Coraz więcej polsko-słowackich tras rowerowo-rolkarskich

28

OGŁOSZENIA

29

ROZSIANI PO ŚWIECIE Wyspy Zielonego Przylądka – kraj muzyką słynący (cz. 2) 30 MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Kotki dwa

32

PIEKARNIK Indie w twoim domu (część 2)

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE: Magdalena Smolińska • TRENČÍN: Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková † (1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620 KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: SK60 1100 0000 0026 6604 0059 EV542/08 • ISSN 1336-104X • Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov náklad 550 ks • nepredajné • Realizované s finančnou podporou Úradu vlády Slovenskej Republiky: program Kultúra národnostných menšín 2017.

PAŹDZIERNIK 2017

3


Monitor10_2017 3.10.2017 11:25 Page 4

Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie… …jako smakujesz, aż się zepsujesz

an Kochanowski, autor tych słów, żył blisko pięćset lat temu, ale problem, który poruszył, nigdy się nie zestarzał. Niby wszyscy wiemy, że o zdrowie trzeba dbać, badać się profilaktycznie, ale na co dzień jest tyle ważniejszych spraw, że wizytę u lekarza często odwlekamy w nieskończoność. Inną sprawą jest fakt, że choć tak dużo się mówi o zapobieganiu chorobom, sami lekarze często się niecierpliwią, widząc w przychodni zdrowego pacjenta, chociaż tylu chorych oczekuje na pilną pomoc. Już od wielu lat październik jest w Polsce miesiącem, w którym szczególnie mocno się podkreśla, jak ważna jest profilaktyka zdrowotna, szczególnie jeśli chodzi o nowotwory piersi u kobiet. Coraz częściej i bez wstydu w ślad za amazonkami ruszają inni,

J

tworząc kampanie społeczne, przypominające zdrowym, że każdy może zachorować, a nasza własna czujność to najlepsza broń w walce z chorobą. Rozmaite stowarzyszenia, zakładane często przez osoby, które z nowotworami wygrały, skupiają się na akcjach informacyjnych, próbując nakłonić Polki i Polaków do regularnych badań, obserwacji ciała, zmiany stylu życia na bardziej zdrowy. Od kilku lat modne stały się badania genetyczne. Na ich podstawie lekarze są w stanie każdemu z nas zaprezentować indywidualną skłonność do różnego typu zachorowań, co nie znaczy, że musimy zachorować. Szeroko zakrojone akcje prozdrowotne mają nam również uświadamiać, że niektóre ciężkie choroby da się ujarzmić

syreny. Na miasto spadło wó wczas 380 bomb, zginęło 12002000 osób, a w gruzach legło 75 procent miejskiej zabudowy.

W WIELUNIU (łódzkie) 1 września odbyły się z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy obchody 78. rocznicy wybuchu II wojny światowej. O godz. 4.40, na pamiątkę ataku niemieckich samolotów bombowych na wieluński szpital Wszystkich Świętych, zabrzmiały 4

UROCZYSTOŚCI związane z rocznicą wybuchu II wojny światowej odbyły się także na Westerplatte. To tam 1 września 1939 r. o godz. 4.45 nastąpił niemiecki atak na polską Wojskową Skła dnicę Tranzytową na gdańskim półwyspie. W uroczystościach uczestniczyła premier Beata Szy dło i szef MON Antoni Maciere wicz.

w ich początkowym stadium. Liczby mówią same za siebie: w krajach, w których kobiety regularnie wykonują badania cytologiczne, nowotwory szyjki ma cicy są niemalże w pełni wyleczalne. A regularne wizyty u urologa uratowały niejednego mężczyznę przed rakiem prostaty. Warto więc się zmobilizować i poświęcić jeden dzień na badania profilaktyczne. Wraz z szeroko zakrojoną akcją, promującą zdrowie, profilaktykę i regularne badania, przestrzeń publiczna, w dużej mierze internetowa, została ostatnio pobudzona do dyskusji na temat zasadności szczepień. Dobrze się szczepić czy nie? Czy to

NIE TYLKO W POLSCE, ale i na świecie 2 września odbyło się Narodowe Czytanie „Wesela“ Stanisława Wyspiańskiego. W Warszawie zainaugurował je prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. We wspólnym czytaniu wzięli też udział znani aktorzy Paweł Królikowski, Iza Kuna, Piotr Głowacki, Anna Dereszowska, Małgorzata Foremniak. W Krakowie zaś odtworzono sceny z dramatu, który powstał w tym mieście. Narodowe Czytanie jest prowadzone od 2012 r. Podczas poprzednich edycji czytano „Pana

Tadeusza“ Adama Mickiewicza, „Dzieła” Aleksandra Fredy, „Trylogię“ i „Quo Vadis“ Henryka Sien kiewicza, „Lalkę“ Bolesława Prusa. PO CIĘŻKIEJ CHOROBIE w wieku 78 lat zmarł 13 września biskup senior diecezji kieleckiej Kazimierz Ryczan. Hierarcha był ordynariuszem diecezji w latach 1993-2014. W DNIACH 15-17 września odbył się 54. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Pierwszego dnia miał miejsce koncert jubileuszu 50-lecia pracy scenicznej MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:26 Page 5

Maryli Rodowicz. W kolejnych dniach odbyły się koncert premier, koncert „Od Opola do Opo la“, a także benefis Jana Pietrzaka. W 78. ROCZNICĘ agresji sowieckiej na Polskę, która miała miejsce 17 września, w Warszawie odbyły się uroczystości z udziałem m.in. szefa MON Antoniego Macierewicza. Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu Ribbentrop-Mołotow. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się PAŹDZIERNIK 2017

Czesław Mozil: „Jestem prostym grajkiem“ kim najlepiej porozmawiać o emigracji? Z kimś, kto jej doświadczył na własnej skórze. A jeśli o swoim życiu, twórczości i spostrzeżeniach potrafi ciekawie opowiedzieć, to jest to rozmówca idealny. I takim się okazał nasz bohater podczas spotkania, które poprzedzało jego występ dla wiedeńskiej Polonii. Czesław Mozil, bo o nim mowa, to artysta niebanalny, który przed laty rozkochał Polaków w swoim śpiewie i akordeonie. Wszystko to po tym, kiedy już jako dorosły człowiek wrócił z Danii do Polski.

Z

I Pan, i ja, i czytelnicy naszego pisma jesteśmy emigrantami. Jak według Pana brzmi słowo „emigrant“: dumnie, ciekawie czy wstydliwie? Emigracja to nie wstyd, choć obecnie to słowo w polskiej rzeczywistości ma coraz gorszy wydźwięk. Boli mnie, kiedy coraz częściej słyszę, że emigranci to zdrajcy narodu, nieudacznicy.

pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana. FILM „CICHA NOC“ w reżyserii debiutanta Piotra Domalewskiego otrzymał 23 września Złote Lwy, główną nagrodę Festiwalu Pol skich Filmów Fabularnych w Gdy ni. Obraz jest intymną opowieścią o rodzinie na tle świąt Bożego Narodzenia. Srebrne Lwy otrzymał film „Ptaki śpiewają w Kigali“ Krzysztofa Krauze i Joanny KosKrauze, opowiadający o traumie po ludobójstwie. Za najlepsze reżyserki uznano Agnieszkę Holland

i jej córkę Kasię Adamik. Podczas gali honorowe wyróżnienie Platynowe Lwy odebrał Jerzy Gruza, twórca m.in. kultowych seriali „Wojna domowa“ czy „Czterdziestolatek“. W DNIU 25 września prezydent Andrzej Duda przedstawił swoje projekty ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, które następnego dnia trafiły do Sejmu. Przygotowanie takich projektów prezydent zapowiedział po tym, jak w lipcu zawetował ustawy autorstwa PiS

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

prawda, że szczepionki powodują u dzieci autyzm? Kiedyś powszechnie uważano, że szczepionki to samo dobro. Dzięki obowiązkowym szczepieniom noworodków i małych dzieci wiele groźnych chorób zostało niemalże wyeliminowanych z naszego środowiska. Już nie spotyka się na ulicach osób zniekształconych na skutek polio czy krzywicy, a diagnoza „gruźlica” budzi powszechne niedowierzanie. A jednak – ruchy antyszczepionkowe zmuszają wielu rodziców do zastanowienia, czy to jest dobre dla dziecka. W efekcie od kilku lat mamy stopniowy powrót chorób rzadkich – błonicy, gruźlicy, różyczki, a temperatura sporu zamiast maleć, stale rośnie. Osłabia to chęć wielu Polaków do szczepienia się w ogóle, nawet szczepionkami, które naprawdę mogą pomóc, chociażby nie zachorować na grypę. Robi to niewiele ponad 3 procent osób, czyli zdecydowanie najmniej w całej Unii Europejskiej. Chociaż tematy zdrowotne u wielu z nas potęgują strach przed zapadnięciem na jakąś ciężką chorobę, warto przełamać lęk i raz do roku poświęcić trochę czasu na badania profilaktyczne. Jeśli czujemy się zdrowo, prawidłowe wyniki badań tylko poprawią nam nastrój, ale jeśli coś nam dolega, możemy w końcu zabrać się za naprawę naszego szwankującego ciała. Jeśli „w zdrowym ciele zdrowy duch”, to chyba nie ma się nad czym zastanawiać – przecież wspaniałe samopoczucie i pełnia sił witalnych to marzenie każdego człowieka, zwłaszcza jesienią. AGATA BEDNARCZYK

o SN i KRS. Oba prezydenckie projekty budzą wątpliwości opozycji co do ich zgodności z Konstytucją. W WIEKU 95 LAT zmarł 29 września Wiesław Michnikowski, wykonawca słynnych przebojów Kabaretu Starszych Panów, między innymi „Wesołe jest życie staruszka“, „Addio pomidory“ czy „Jeżeli kochać“, odtwórca pamiętnej roli Jej Ekscelencji w „Seksmisji“ Juliusza Machulskiego. Zagrał w około 50 filmach i serialach telewizyjnych. MP 5


Monitor10_2017 3.10.2017 11:26 Page 6

„Czuję się fantastycznie jako obywatel polskoduński, mieszkający w Warszawie”. Czym dla Pana jest emigracja? Cóż, to całe moje życie! My Polacy zawsze się przemieszczaliśmy. Z różnych powodów. Nie ma drugiej takiej samej historii. Trzy lata temu poruszyłem ten temat, bo sądziłem, że mam prawo mówić o emigracji. Nie obrazili się na mnie emigranci, ale obrazili się na mnie Polacy, którzy nigdy na emigracji nie byli. Po co to Panu było? Żeby właśnie zmienić negatywny wydźwięk słowa „emigrant“. Zostałem wychowany tak, że w naszym domu nigdy się na Polskę nie uskarżało, ale nigdy też się nie uskarżało na Danię. Ja wiem, że to, o czym mówię podczas spektaklu, nie musi się wszystkim podobać. Reakcje widzów są różne: pewna pani konsul po moim występie w kraju, w którym ona urzęduje, powiedziała mi, że dawno nikt nie zrobił dla Polonii czegoś tak ciekawego i ważnego. Z kolei ambasador w innym kraju na takim samym spektaklu siedział poważny i ani razu się nie uśmiechnął. Może to nie jest zabawne przedstawienie? Podczas przedstawienia widzowie się śmieją wiele razy, ale potem podchodzą i mówią, że to był jeden z najsmutniejszych spektakli. O co więc chodzi? To jest taka autoterapia, bardziej muzyczny stand up. Opowiadam o emigracji, ale nie tej Gortata czy Lewandowskiego. Opisuję rozdarcia i tęsknoty. Wie pani, ja to gram też w małych miasteczkach Polski, gdzie przychodzi sto, sto pięćdziesiąt osób i często bywa tak, że oni po koncercie dziękują. Dziękują, że taki człowiek jak ja wyszedł na scenę, obnażył się przed nimi i dał im nadzieję. Nadzieję? Na co? Na przykład na to, że mogą mieć 6

własne poglądy. Ja jestem prostym grajkiem i zapłaciłem dużą cenę za poruszenie tematu emigracji. Bardzo wielu Polaków w kraju nie rozumie tego, co my emigranci w różnych sytuacjach przeżywamy. Szczególnie młodzi ludzie, którzy wyrastają w jakimś kraju, a ich rodzina pochodzi skądinąd. Rodzą się wtedy pytania o tożsamość – kim jestem? Ja dziś już wiem, że nie muszą na te pytania odpowiadać, bo ja się czuję fantastycznie jako obywatel polsko-duński, mieszkający w Warszawie. Jak Panu jest w tej Warszawie? Nigdy nie czułem się tak dobrze, jak obecnie: w swoim mieszkaniu na warszawskiej Pradze, ze swoją żoną. Nie czuję się rozdarty, ale mam poczucie, że moja Polska wciąż mnie może zaskakiwać. Pozytywnie czy negatywnie? I tak, i tak. Na przykład niektórzy podczas moich występów poczuli się dotknięci. A mnie to dziwi. Ja nikogo nie atakuję, wręcz przeciwnie, mówię o miłosierdziu. Nie rozumiem tego, dlaczego miłosierdzie w katolickim kraju kojarzy się z czymś złym. I podnoszą się głosy: jak to, my będziemy pomagać? Przecież jesteśmy takim biednym krajem! Jak my pokrzywdzeni Polacy możemy być miłosierni? No to wygląda na to, jakby Pan chciał spełnić jakąś misję! Ksiądz w cywilu? Trochę tak. Ale nie moralizuję, raczej pokazuję lustro, żebyśmy poznali sami siebie. Historia Pana życia jest specyficzna, bo Pan emigrował dwukrotnie. Stąd moje pytanie, gdzie jest Pan na emigracji: w Polsce czy w Danii? Nawet nad tym się nie zastanawiam, ponieważ moja rzeczywistość to Dania i Polska. Do Danii często jeżdżę, tam mieszka mój ojciec, siostra z mężem i dziećmi. To tylko godzina samolotem! Nawet dzisiaj oglądałem projekty domków ogrodowych i będę się starał namówić ojca, by taki domek postawić w jego ogrodzie. Pla nuję bowiem częstsze wizyty u niego,

bo tata ma już prawie 70 lat. Ale kiedyś się nie spodziewałem, że będę mógł mieszkać w Polsce i że będę miał poczucie, że jestem tu potrzebny. Czuje się Pan bardziej potrzebny w Polsce? Na pewno. Nigdy nie czułem się Duńczykiem, choć oprócz polskiego mam również i duńskie obywatelstwo. Co ciekawe, ponieważ mieszkam poza Danią ponad sześć miesięcy, nie mam prawa brać udziału w wyborach. To dotyczy każdego Duńczyka, który mieszka ponad pół roku poza krajem. Co spowodowało, że przyjechał Pan do Polski? Dla mnie każdy przyjazd na wakacje do Polski to była wielka frajda. Widziałem, jak co roku ta Polska się zmieniała, aż przyszedł taki moment, że chciałem w niej zamieszkać. Ojciec dopytywał się, co ja tam będę robił. Odradzał przeprowadzkę? Nie, tego nie powiedziałem. Tata wiedział, że to może być trudne. Chciałem grać koncerty, tak jak to robiłem w Danii, ale nie wiedziałem, czy będę mógł z tego żyć. Żaden muzyk nie ma pewności, czy wyżyje z muzyki. Wtedy powiedziałem tacie, że muszę zamieszkać w Polsce, w kraju, który kiedyś opuścili z mamą, bo chcę sprawdzić, czy się odnajdę w polskiej rzeczywistości. Odbiera to Pan jako pewnego rodzaju spłatę długu? Nie, wcale nie. To jest prostsze – mnie po prostu ciągnęło do Polski. Kiedyś fascynowała mnie każda Polka, bo mówiła językiem mojej matki. A kiedy przyjeżdżałem do Polski, niesamowite było to, że tu wszyscy mówili po polsku! Żadnego spłacania długu, bo u nikogo żadnego długu nie zaciągałem.

„Opowiadam o emigracji, ale nie tej Gortata czy Lewandowskiego. Opisuję rozdarcia i tęsknoty“. MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:26 Page 7

Kiedy osiągnął Pan w Polsce sukces, rodzice poczuli dumę z syna? Myślę, że tak. Oni zawsze byli ze mnie dumni. Mamę szczególnie cieszył mój powrót do Polski, bo chciała, żebym lepiej poznał polską kulturę. Jednak na emigracji dostęp do niej jest ograniczony, choć mama, która już niestety nie żyje, bardzo się starała o moją polską edukację. Dla obojga rodziców najważniejsze zawsze było to, żebym był szczęśliwy. Oni dopytywali wciąż, czy to, co robię, daje mi szczęście, bo to mi pochłania większość mojego czasu. Wie pani, bo ja bardzo dużo pracuję. Jestem pracoholikiem. I daje to Panu szczęście? Ogromne! Nie rozumiem, jak można marzyć o wieku emerytalnym. I nie rozumiem, dlaczego Polska jako jedyny kraj w Europie obniża wiek emerytal-

„Polacy powoli tracą umiejętność śmiania się z siebie samych”.

Duńczycy potrafią śmiać się z siebie? Potrafią. Są dumnym narodem, ale mają dystans do siebie i są bardzo szczęśliwi.

ny. Badania pokazują, że póki pracujemy, to żyjemy. Najgorsze, co by mnie mogło spotkać na starość, to to, że nie mógłbym być do czegoś przydatny.

Ma Pan pomysł na to, jak uszczęśliwić Polaków, żeby też nabrali trochę dystansu do siebie? Na pewno kształcą podróże. Najgorszym rozwiązaniem jest zamykanie się. Zamykanie granic, zamykanie na innych. Ludzie nie pamiętają, jak to kiedyś było. Wie pani, czasami mam poczucie, że to ja, który mieszkałem poza Polską, lepiej znam polską historię niż niektórzy, którzy w Polsce mieszkają na stałe. Zdecydowanie, podróże kształcą i nie można się dziwić, że dużo młodych ludzi myśli o emigracji. Jednoznacznie polecam też młodym, żeby mieli pracę, szukali sobie różnych zajęć. Ja na przykład w wieku 14 lat rozwoziłem rowerem gazety po osiedlach.

Gdyby nie muzyka, jaki był Pana pomysł na życie? Muzyka była zawsze. Ale nie spodziewałem się, że mi otworzy drzwi w Polsce, gdzie ja, wychowany poza tym krajem, będę mógł wnieść trochę luzu i dystansu. Ten dystans do siebie to bardzo ważna rzecz. Niestety, wydaje mi się, że Polacy powoli tracą umiejętność śmiania się z siebie samych.

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

PAŹDZIERNIK 2017

7


Monitor10_2017 3.10.2017 11:26 Page 8

W Trenczańskich Cieplicach S

traż Pożarna w Trenczańskich Cieplicach świętowała 140. rocznicę powstania. Co to ma wspólnego ze słowacką Polonią? Otóż to, że zupełnie przypadkiem odkryliśmy, że ten wspaniały kurort to nowe miejsce kapłańskiej posługi dobrze znanego Polonii księdza Stanisława Ługowskiego. Wcześniej odprawiał msze święte w języku polskim dla bratysławskiej Polonii, później dla nitrzańskiej. Do Trenczańskich Cieplic trafił z Hornego Srnia. Będąc w Trenczańskich Cieplicach, zwróciliśmy uwagę na ruch przed tamtejszym kościołem I podobno na pierwszy akordeon zarobił Pan, pracując w McDonald’s? Tak, praca kształci. Dobrze jest w młodym wieku nauczyć się szanować pracę. Na emigracji człowiek się łapie różnych zajęć! Ja chyba robiłem już wszystko. Jakby kiedyś wybuchła wojna, żadna praca mnie nie zaskoczony. To brzmi pesymistycznie. W tych czasach nie wszystko wygląda optymistycznie. A skąd pomysł na akordeon? Dzięki Panu i Marcinowi Wyrostkowi (akordeonista, który w 2009 roku wygrał drugą edycję programu „Mam talent“) przeżywa on swoje drugie życie, a przecież kiedyś to był obciach. W Polsce dużo rzeczy było obciachem. Na przykład folklor. Ale ma pani rację, akordeonem jakoś się udało zainteresować ludzi i muszę powiedzieć, że sporo nauczycieli gry na tym instrumencie podchodziło do mnie i dziękowało. Nawet jeszcze przed wygraną Marcina Wyrostka. To było cudowne. Choć wie pani co? Wydaje mi się, że ten akordeon cały czas jest obciachem, tylko trzeba umieć go dźwigać. Pan to potrafi? Tak. 8

A jak Pan udźwignął rolę w filmie „Szkoła uwodzenia Czesława M.“? O filmie nie mówmy. Była to ciężka praca, ale efekt jest bardzo nieudany. To nie będzie hicior. Jak się Pan czuł w roli aktora? Uwielbiam eksperymentować. Ale wie pani co, za dwadzieścia lat może nikt nie będzie pamiętał mojej muzyki ani tej roli w filmie, ale za to – tego jestem pewien – dla całej generacji młodych ludzie będę Bałwankiem Olafem, któremu użyczyłem głosu. Jesienią na ekrany kin wejdą „Przygody Olafa“. I to jest takie niesamowite, że Bałwanek Olaf w naszym kraju mówi z duńskim akcentem. Super! Ale Pański głos możemy również kojarzyć z wierszami Miłosza! No tak. Niedługo będziemy nagrywać kolejną płytę. Tym razem z nieznanymi wierszami Agnieszki Osieckiej, które nigdy nie miały być piosenkami, ponieważ są zbyt krótkie i jakieś takie krzywe. W styczniu powinna się ta płyta ukazać. A potem kończę z trudnymi tematami, zaczynam śpiewać o miłości i będę występował w Opolu. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, WIEDEŃ Autorka składa podziękowanie pani Marii Buczak z Towarzystwa Kulturalnego Takt za umówienie wywiadu oraz pani Teresie Kopeć – organizatorce koncertu z Forum Polonii w Austrii MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:27 Page 9

do wielu obywateli miasteczka, którzy mieszkają na osiedlu“ – informuje nas ksiądz Ługowski. Jak się okazuje, kolejne spotkanie z nim już niebawem, ponieważ na początku października w Instytucie Polskim w Bratysławie zostanie zaprezentowana książka Mariana Szczepanowicza pt. „Kurierzy słowa Bożego“, która została właśnie wydana w języku słowackim, a której jednym z bohaterów jest nasz rodak. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

do siebie, mogliśmy podziwiać parafię, którą objął dwa lata temu. Co ciekawe, poprzednicy naszego rodaka parafii w Trenczańskich Cieplicach tylko doglądali, odprawiali tu msze i wracali do siebie. „To nie jest łatwa parafia, gdyż całe centrum służy turystom. Udało nam się jednak dotrzeć

oraz zaparkowane stare wozy strażackie, a później na postać księdza, który mignął nam przed oczami. Podeszliśmy bliżej i wzięliśmy udział w uroczystościach, które prowadził właśnie nasz rodak. Byliśmy też świadkami występu księdza Ługowskiego na lokalnym deptaku, gdzie wraz z orkiestrą z Hornego Srnia zaśpiewał znaną i lubianą przez Słowaków pieśń „Góralu czy ci nie żal“. A ponieważ ksiądz zaprosił nas

rugi Bieg Pocztyliona jest wydarzeniem, zasługującym na wzmiankę w naszym czasopiśmie choćby dlatego, że jego trasa wiodła królewską trasą od Lwowa przez Kraków i Sło wację do Wiednia. Sportowcy biegli nieprzerwanie w dzień i w nocy. Miałam przyjemność spotkać się z nimi podczas przerwy w Bra tysławie. Od jednego z organizatorów się dowiedziałam, że uczestnikami biegu byli głównie policjanci, górnicy oraz pracownicy po czty z województw pod-

D

PAŹDZIERNIK 2017

karpackiego, małopolskiego oraz śląskiego. Biec na poszczególnych odcinkach mógł też właściwie każdy. Cała sztafeta wzbudzała zainteresowanie i na różnych jej odcinkach przyłączali się kolejni biegacze, nie tylko w Polsce, ale również na Słowacji. Po krótkim odpoczynku nad jeziorem Złote Piaski w Bratysławie uczestnicy biegu oddalili się w kierunku austriackiej stolicy w asyście słowackiej policji. Bieg Pocztyliona jest organizowany przez zaprzy-

jaźnioną wiedeńską Polonię z Klubu PAKA. Rozpoczął się 3 września we Lwowie, a zakończył 9 września na górze Kha lenberg w Wiedniu. Termin przedsięwzięcia związany był z 334. rocznicą odsieczy wiedeńskiej i uroczystościami koronacji

obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w kościele św. Jó zefa na górze Kahlenberg w Wiedniu. Biegaczom na trasie towarzyszył oddział konny husarii, który w wyznaczonych miejscowościach uroczyście asystował biegaczom. DOROTA CIBIŃSKA

9


Monitor10_2017 3.10.2017 11:27 Page 10

W Trenczynie tanecznie, poetycko i… szydełłkowo drugi wrześniowy weekend września spotkaliśmy się w Trenczynie na cyklicznej imprezie „Przyjaźń bez granic”. W tym roku z powodu prac na Rynku Głównym spotkanie odbyło się przed Domem Armady, na ulicy Hviezdo slavovej. Tu właśnie postawiono scenę oraz jarmarko-

W

szała trenczyńską publiczność, licznie zgromadzoną przed sceną. Żywiołowy charakter utworów, inspirowanych folklorem różnych krajów, wytworzył specyficzną atmosferę, która udzieliła się wszystkim zebranym.

we stoiska, tu odbyły się też atrakcje, towarzyszące prezentacji polskiej kultury i twórczości, od wielu lat połączonej z uroczystościami miasta Trenczyna.

10

W tym roku naszym gościem był zespół „Ciupaga”, finalista polskiej edycji konkursu „Mam talent”. Jak przystało na prawdziwy góralski zespół, grupa rozru-

Po udanym występie „Ciupagi” udaliśmy się do Domu Armady na wernisaż prac dwóch utalentowanych pań, które połączyła sztuka. Danuta Niemczyk z Bielska-Białej poznała Beatrice Kołatek z Trenczyna dzięki zamiłowaniu do po-

MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:27 Page 11

ezji, które obie pani piszą. Później się okazało, że zainteresowanie pani Danuty sztuką dotyczy jej różnych aspektów. W Trenczynie przeczytała swój wiersz o rodzinnym mieście, a także zaprezentowała realistyczne i abstrakcyjne obrazy. Inspiracją były dzieła innych wielkich artystów. Z kolei nasza rodaczka Beatrice zaprezentowała wiersz ze swojego tomiku oraz ubrania, wykonane przez siebie na szydełku.

Wśród nich były bluzki, suknie, a także wielkie pła szcze, prezentujące różne pory roku. Beatrice Kołatek dzieli się swoimi umiejętnościami na portalach spo-

łecznościwych, ucząc innych dziergania szydełkiem. Gośćmi wernisażu byli konsul RP Jacek Doliwa z małżonką, prezes Klubu Polskiego Monika Borkow ska oraz wiceprezes Małgo rzata Wojcieszyńska z mężem oraz rodziną z USA. Miasto Trenczyn reprezentowali dwaj radni. Po wszystkich atrakcjach udaliśmy się na biesiadę polonijną do Centrum Kultury „Kubra”, gdzie czekał na nas poczęstunek, przygotowany przez członków naszego klubu. Razem z gośćmi oficjalnymi, zespołem „Ciupaga”, klubowiczami

z Trenczyna, Dubnicy nad Wagiem oraz gośćmi z Bańskiej Bystrzycy bawiliśmy się do późnego wieczora. Nie zabrakło oczywiście tradycyjnych śpiewów z akompaniamentem gitary czy pieczenia kiełbasek przy ognisku. Dziękujemy organizatorom za wspaniałą imprezę. ALEKSANDRA KRCHEŇ

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Projekt realizowany z finansowym w sparciem Kancelarii Rady Minis trów RS, program Kultura mniejszości narodowych 2017 PAŹDZIERNIK 2017

11


Monitor10_2017 3.10.2017 11:27 Page 12

Poľský Cieszyn bol doslova svetový nou. Otec mi povedal – študuj poľštinu, Poľsko má do budúcna obrovský potenciál,“ priznáva mladá študentka Yu-jin z Južnej Kórey. Študent Ho Kan z Hongkongu spoznal počas svojho štúdia v Británii mnoho mladých Poliakov, ktorí sú dodnes jeho priateľmi. V súčasnosti pôsobí na univerzite v Nemecku a po poľsky rozpráva plynule, a to aj vďaka Letnej škole v Cieszyne.

Gramatika a kultúrne šoky

ezmite 166 ľudí z celého sveta a presťahujte ich na jeden mesiac do menšieho pohraničného mesta. Rozprávajú síce 37 jazykmi, ale naučte ich hovoriť jedným spoločným jazykom. Sociologický experiment, poviete si. Námet na neuveriteľnú multi-kulti poviedku, povie niekto iný. V skutočnosti ide o 27. ročník Letnej školy Poľského jazyka, literatúry a kultúry. To, čo mohlo vojsť do dejín sociológie pod názvom „Cieszynski experiment“, je v skutočnosti jedno veľké dobrodružstvo odohrávajúce sa na Sliezskej univerzite v meste Cieszyn. Počas augusta 2017 praská mestečko vo švíkoch: Internát Sliezskej univerzity obsadilo 19 ľudí z Číny, 10 z Bra zílie, 22 z Ruska, 5 z Japonska, 6 z Taiwanu, tri Slovenky, mnoho, mnoho ďalších národností, dve osoby z Maro ka, jedna z Kanady, z Indonézie a Paraguaju. Cieszyn je zrazu doslova „svetový“.

V

nať jazyk svojich rodičov. Joanna Ika z Jakarty pracuje na študijnom oddelení Univerzity Atma Jaya, na Erazmus tu chodí čoraz viac poľských študentov. Už čoskoro sa im v ďalekej Indonézii prihovorí v ich jazyku, určite ich to poteší. Natalia z Ruska má úplne iný príbeh, doslova telenovelu. Jej prababička, pradedo a stará mama rozprávali po poľsky. „Pradedo mal 40 a prababka 15, keď spolu ušli za Ural. Narodila sa im dcéra. Pradedo umrel na týfus. Prababka sa znovu vydala za Rusa, majetok im zabavili komunisti a presídlili ich do Čeľjabinsku,“ rozpráva nám Natalia o osudoch svojej rodiny. „Sestry žijú v Argentíne, ja s bratmi zase v Paraguaji. Otec pochádzal z Krakova, mama z Lublina,“ hovorí mi Eduarda, ktorá sa o Letnej škole dozvedela na kurze poľského jazyka v Buenos Aires. „Rozhodovala som sa medzi rumunčinou a poľšti-

Od Patagónie až po Sibír Irene (60) sa narodila v Gliwiciach, jej rodičia sa neskôr odsťahovali do nemeckého Dusseldorfu. Počas života precestovala (pracovne) celý svet, z toho štyri roky strávila v Afrike. Na dôchodku by chcela konečne spoz12

FOTO: NINA VERBYTSKA

Skupina s názvom „Ogórki“ pozostávala z ôsmich študentov a dvoch učiteliek

Študentka Yo pricestovala do Cieszyna z Tokia. V prvé dni je trochu nesvoja, zažíva kultúrny šok. Na stole v jedálni je položená misa s polievkou a vedľa na tanieri cviklový šalát určený k druhému chodu. Yo si naberá polievku, rovno do nej si naloží tri lyžice cviklového šalátu a vývar sa sfarbí do ružova. Schuti sa pustí do jedla. Maria z Cypru a Monika z Nemecka sediace vedľa nej iba neveriacky krútia hlavou, nestihli ju varovať. Každý ďalší deň potom všetci spolu s Yo objavujeme – okrem poľského jazyka – aj tajomstvá poľskej kuchyne. Bigos, baršč, pierogi... Vedľa Marie, Yo a Moniky sedáva na obede Vinciane z Francúzska. Veľmi sa jej páči poľské slovo „filiżanka“, foneticky znie veľmi zaujímavo. Keď potom prekladám svoje básne na podujatie „Studenci mają talent“, spomeniem si na Vinciane a v jednej z básní použijem slovo „filiżanka“. Od inšpiratívnych slov až k náročným zákonitostiam gramatiky nás denne sprevádza učiteľka Agata. Naša skupina s názvom „Ogórki“ má osem členov, jazyková úroveň sa pohybuje niekde na leveli B2. Rozkazovací čas, trpné príčastia, pádové prípony či číslovky, to je gramatika, vďaka ktorej si uvedomujeme, že sa ešte veľa musíme učiť. Občas rezignujeme, keď píšeme motivačný list, opisujeme fotografie, nemotorne skúšame spievať rýchle, moderné poľské songy. Tesne pred a bezprostredne po hodinách po poľsky debatujeme o literatúre, kultúre, filozofii či MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:27 Page 13

FOTO: ARCHÍV OG

Účastníci na podujatí Večer národov, medzi nimi aj Oľga zo Slovenskaa Yo z Tokia. politike. „V Donbase sa to nelepší, stále je vojna, niektorí moji bývalí spolužiaci tam denne riskujú svoje životy,“ hovorí L. z Ukrajiny so smútkom v očiach. Vedľa sedí N. z Ruska: „U nás sa vôbec nehovorí o tom, že moja krajina s tým má niečo spoločné,“ váha N. Nikto sa s nikým neháda, sedíme bezradní a nevieme, kde je pravda. O dva týždne na to sa dopočujem o teroristickom útoku v Barcelone, idem za Oskarom zo Španielska. „Moja sestra sa v centre Barcelony skrývala päť hodín – v zamknutom supermarkete. Všetci sa báli teroristov, nevedeli či môžu vyjsť na ulicu,“ rozpráva mi v jedálni.

Myslieť v poľskom kontexte Maliar Władysław Strzemiński, básnik Bolesław Leśmian, prozaička Olga Tokarczuk, tvorca jazyka Esperanto – Ludwik Zamenhof, sexuologička Michalina Wisłocka, horolezec Jerzy Kukuczka či sedem poľských

nobelistov. To je iba zlomok osobností, o ktorých sa dozvedáme zaujímavosti počas poobedných seminárov a večerných programov. Do kina chodíme najmä „na Andrzeja Wajdu“. Hráme sa tiež jazykové hry, nacvičujeme divadlo o Mackovi Pú (podľa knihy preloženej Irenou Tuwim) či Sindibádovi, tancujeme na Večeri národov na cieszynskom námestí, spoznávame tradície a miestne kroje... Pestré boli aj víkendy vďaka výletom do bane na striebro v Tarnovských Horách, do múzea koncentračného tábora Auschwitz-Birkenau, do Krakowa, do múzea v meste Pszczyna. Po mesiaci strávenom v Cieszyne sa pristihneme, že myslíme po poľsky.

Tri Slovenky a ťažká ortografia Nájsť ďalšie dve Slovenky v skupine 170 ľudí z celého sveta je náročné. „Jazyk našich severných susedov“ im nerobí problém a nedajú sa identifikovať ani podľa slovenského prízvuku. Nachádzam ich až počas štvrtého dňa pobytu v Cieszyne, ide o Luciu a Mariannu, ktorým ide hovorová poľština fakt dobre. „Spoznala som tu veľa skvelých ľudí a naučila som sa obrovské množstvo slov a fráz,“ zhodnotila Letnú školu Slovenka Lucia Šmitalová (23), študentka stredoeurópskych štúdií z Univerzity Komenského v Bratislave. „Satysfakcjonują cy,“ to je podľa nej jedno z najťažších poľských slov, s akým sa tu stretla. „Letná škola predstavuje super možnosť ako napredovať v štúdiu jazyka

FOTO: MARIANNA POPOVIČOVÁ

Slovenky na podujatí Večer národov na námestí v Cieszyne, spolu s učiteľkou Monikou priamo v danom štáte. Okrem klasických prednášok ponúka možnosť výučby zábavnou formou, čo pri náuke cudzích jazykov veľmi oceňujem,“ hovorí absolventka stredoeurópskych štúdií, Marianna Popovičová (24) zo Starej Ľubovne. Treťou Slovenkou na Letnej škole Poľského jazyka som ja, Oľga, tichá čitateľka poľskej poézie a poľskej školy reportáže. Napriek množstvu prečítaného sa najprv v poľskej ortografii cítim trochu ako dyslektička. Každým dňom stráveným v Cieszyne sa môj pravopis zlepšuje. Boli sme rybami hodenými do vody. Napríklad Medzinárodný diktát z Poľského jazyka nám Slovenkám ukázal silu poľského jazyka, a zároveň v nás vzbudil veľký rešpekt. Na tribúne Cieszynského námestia pred stovkami divákov, pred kamerou televízie, na doskách javiska v divadle A. Mickiewicza, všade sme to s úsmevom zvládli. Letná škola bola pre nás obrovským zážitkom! OĽGA GLUŠTÍKOVÁ

FOTO: ARCHÍV OG

PAŹDZIERNIK 2017

13


Monitor10_2017 3.10.2017 11:27 Page 14

UPOZORNENIE! N

asledujúci text obsahuje popis prudko návykovej aktivity a pre zmienku o hazarde je povolené ho čítať len osobám starším ako 18 rokov. Celé sa to začalo na akcii Szanty na Dunaji 2016, na ktorých som sa zúčastnil s rodičmi a priateľkou. Počas nevinne pôsobiaceho predaja tombolových lístkov som si zakúpil jeden lístok s klasickou myšlienkou dopredu porazeného víťaza: “Načo, veď aj tak nič nevyhrám.” Plavba prebiehala bez problémov, ľadovec nikde na dohľad, takže najväčší milostný príbeh na pozadí najväčšej dunajskej katastrofy na palube osobnej lode Žilina sa zatiaľ nekonal a prišiel moment, kedy sa začala vyhlasovať tombola. Cena striedala cenu, výherca výhercu, resp. výherkyňu a blížilo sa vyhlásenie prvej ceny. Zaujímavé pre mňa pri žrebovaní tejto ceny bolo to, že nevediac čo je prvou cenou, som vyhlásil, že túto cenu získam ja. Nuž, vesmír je niekedy nevyspytateľný a ja som odchádzal z lode s hlavnou výhrou - let vetroňom... ...dosť dlhú dobu som sa modlil, aby vetrone boli aj dvojmiestne... V dohodnutý deň sme s priateľkou prišli na letisko Boleráz pri Trnave, odkiaľ sa mal let uskutočniť. Najprv sme museli čakať, kým priletí „môj” vetroň. Na pokyn organizátora som sa priblížil k stojacemu vetroňu a plánoval som si sadnúť dovnútra. Tu ma však zarazil pilot, ktorý mi najprv odporučil navliecť na seba padák. No, začal som dumať, či neodletieť radšej domov...

Na letisku Boleráz pri Trnave

Našťastie som tak nespravil, nasúkal som sa na predné sedadlo, pilot mi vysvetlil, čoho všetkého sa nemám dotýkať - zjednodušene všetkého a začali sa robiť predletové prípravy - vyskúšanie všetkých dôležitých prvkov v lietadle, spojenie s vežou, s ťažným lietadlom a po získaní súhlasu veže nás ťažné lietadlo začalo ťahať. Chvíľu nás drncalo na trávnatej vzletovej ploche a čoskoro prišiel ten moment, ktorý by fyzik popísal slovami „podtlak nad krídlom a pretlak pod krídlom zvíťazil nad gravitačnou silou pôsobiacou na našu vetroňovú sústavu” a s využitím zákona spojitosti prúdenia a zákona zachovania hmoty sme sa odlepili od zeme. Let prebiehal inak ako som bol zvyknutý - predsa len dvojmiestny vetroň sa nedá porovnať s lietadlami Airbus A319 až Airbus A380, ktorými som letel dovtedy. Kontakt s okolitým prostredím bol oveľa intenzívnejší, každá turbulencia oveľa viac zatriasla

lietadlom, hluk obtekajúceho vzduchu bol až prekvapujúco ohlušujúci. Na to sa ale dalo veľmi rýchlo privyknúť a let som si veľmi užíval. Okolitá krajina bola nádherná a zhora úplne iná, ako ju poznáme z našej perspektívy. Špecifikom letu vetroňom je krúženie. Krúžite stále v lokalite, kde sú stúpajúce prúdy, aby ste pri získaní dostatočnej výšky mohli preletieť do ďalšej oblasti so stúpajúcimi prúdmi, kde zase krúžite na získanie výšky, pretože tú ste stihli stratiť počas preletu z predchádzajúcej oblasti. A tak pracne získanú výšku opäť stratíte pri presune do ďalšej oblasti so stúpajúcimi prúdmi. Takže nasleduje ďalšie krúženie, ďalšia výška a ďalšie stratenie výšky. Počas letu som sa rozprával s pilotom a keďže ma veľmi zaujímali detaily o vetroňoch, tak som sa aj veľa zaujímavostí dozvedel. Možno aj vďaka tomu sa let natiahol z plánovanej polhodiny na skoro celú hodinu. Keď sme už boli vo vzduchu dlhšiu dobu, tak pilot vyskúšal let po balistickej dráhe, tzn. začali sme klesať, aby sme nabrali rýchlosť, následne sme začali stúpať (pocit preťaženia stlačil môj žalúdok do nohavíc) a vzápätí opäť klesať, čo spôsobilo, že som cítil na krátku chvíľu stav beztiaže, podľa zdrojov na internete to bol stav mikrogravitácie. Nech už sa to nazýva akokoľvek odborne, výsledok bol ten, MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:27 Page 15

že desaťcentovka bezpečne stratená na podlahe lietadla, sa prekvapená ocitla pricapená na strope lietadla a môj žalúdok si pýtal povolenie zbaviť sa natrávených zvyškov raňajok opačným smerom ako je štandardné. Našťastie žalúdku svietila červená a tak sa to zaobišlo bez dodatočného bločku z čistiarne. A mne sa toto „poletovanie” v lietadle tak zapáčilo, že som si to ešte niekoľko krát vypýtal. Dokonca som si odsledoval, ako sa prejavuje preťaženie na mojom tele a skutočne som moju ruku počas preťaženia nevládal zdvihnúť. Bonbónikom na záver bolo vyskúšanie zastavenia vo vzduchu. Robí sa to tak, že pri plnej rýchlosti začne vetroň prudko stúpať až kým nestratí úplne rýchlosť a zastaví. V tom momente sa vetroň stočí čumákom k zemi a začne klesať. Tento kúsok vraj patrí k povinným prvkom, ktoré musí zacvičujúci sa pilot zvládnuť. Zaujímavosťou tohto prvku je to, že dovtedy neustále prítomný hluk obte-

kajúceho vzduchu na okamih prestane a rozhostí sa úplne ticho - nádhera. Ďalej už nasledoval iba návrat na letisko, ja som bol totálne dezorientovaný pri toľkom krúžení, kde sa nachádza pristávacia dráha, našťastie ja som nepilotoval a tak sme trafili na tú správnu lúku. Na záver by som rád odporučil každému, kto má aspoň trochu vzťah ku kolotočom a chce zažiť niečo nezabudnuteľné, že let vetroňom určite nebude všedný zážitok. MARTIN PAVLÁSEK Cenu venoval Aeroklub Bratislava, letisko v Boleráz PAŹDZIERNIK 2017

Profesor Joanna Goszczyńska LAUREATKĄ MIĘDZYNARODOWEJ NAGRODY S Ł OWAC K I E J A K A D E M I I N AU K

egoroczną laureatką Międzynarodowej Nagrody Słowackiej Aka demii Nauk za wybitne osiągnięcia w dziedzinie nauk społecznych, humanistycznych i kulturoznawstwa została prof. Joanna Goszczyńska, polska slawistka, słowacystka i bohemistka, w latach 2008-2016 dyrektor Instytutu Slawistyki Zachodniej i Południowej Uniwersytetu Warszawskiego, przewodnicząca PolskoSłowackiej Komisji Nauk Humanistycznych. Uroczyste wręczenie nagrody odbyło się 8 września 2017 r. w Bratysławie z udziałem najwyższych przedstawicieli Słowackiej Akademii Nauk, bratysławskiego środowiska uniwersyteckiego oraz przedstawicieli polskiej ambasady w Bratysławie. W laudacji, wygłoszonej na cześć prof. Goszczyńskiej, zwrócono uwagę na nowatorski charakter badań laureatki oraz szerokie spektrum jej

T

zainteresowań naukowych. Szczególnie doceniono jej pionierskie badania nad słowackim mesjanizmem, które w kontekście słowackiej historii literatury mają najbardziej kompleksowy i oryginalny charakter. Zwrócono też uwagę, że europejski kontekst jej badań wykazuje metodologiczną progresywność, wpisującą się w obszar współczesnych badań nad słowacką historią kultury. Międzynarodowa Nagroda Słowackiej Akademii Nauk stanowi również uhonorowanie wkładu laureatki w rozwój polsko-słowackiej współpracy w obszarze literatury i kultury. Zebrani goście wysłuchali wykładu prof. Joanny Goszczyńskiej, prezentującego jej własną drogę naukową, wnioski dotyczące kulturowych i politycznych procesów w przestrzeni środkowoeuropejskiej oraz ogólnej kondycji humanistyki w czasach „płynnej nowoczesności“.

Wręczenie nagrody odbyło się w uroczystej oprawie artystycznej w Sali Lustrzanej Pałacu Prymasowskiego w Bratysławie. IRENA BILIŃSKA

15


Monitor10_2017 3.10.2017 11:28 Page 16

Nad pięknym modrym Z

wy statek. A w środku poczęstunek, urozmaicony polski mi specjałami, np. wypie kami naszych klubowiczów czy śledziami, przygotowanymi na różne sposoby przez naszych rodaków. Nie zabrakło też czegoś pod śledzia. Były też gustowne kotwice – pamiątki dla wszy-

cerować się po nabrzeżu, by dotrzeć pod most SNP, gdzie czekał na nich właści-

stkich uczestników imprezy, o które zatroszczyła się prezes Klubu Polskiego w Bratysławie Dorota Ci bińska. Żądnymi morskich przygód gośćmi okazali się nie tylko bratysławianie, ale i mieszkańcy Trenczyna, Nitry, Dubnicy nad Wagiem czy Wiednia, skąd przybył

anim odbiliśmy od brzegu, lekko się zmęczyliśmy, ponieważ statek „Mar tin” w tym roku był zacumowany gdzie indziej niż zwykle. A trzeba przypomnieć, że „Polskie szanty na Dunaju“ odbywają się już od dwudziestu lat, niemal co roku. Tym razem, 15 września, około stu uczestników imprezy musiało przespa-

16

Dunajem polskie i zagraniczne hity, ale i mobilizował wszystkich uczestników rejsu do wspólnego śpiewania szant. Do główkowania zaś zmusił obecnych na pokładzie konsul Jacek Doliwa, który przygo-

też duet muzyczny Wanda i Jurek, który – jak co roku – nie tylko bawił, śpiewając

tował i poprowadził konkurs wiedzy żeglarskiej. Konkurs okazał się trudny, aczkolwiek zmyślny, sprawdzający zdolność logicznego myślenia. Gratulacje dla finalistów oraz dla zwycięzcy – Tomasza Madeja – który w nagrodę otrzymał czapkę kapitana! Tak jak i w zeszłym roku atrakcją była

MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:28 Page 17

również loteria, w której główną wygraną stanowił lot szybowcem. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Davida Gawłowskiego.

Ale to nie był koniec atra kcji. Dzięki Beacie Wojnarowskiej, polskiej przewodniczce po Bratysławie, zaproszeni goście mieli okazję dowiedzieć się czegoś o historii Devina, dokąd statek przybił na jakąś godzinę, by można było zwiedzić monumentalne ruiny devińskiego zamku.

Rejs pokazał, że nic tak nie łączy ludzi, jak wspólny śpiew, dlatego w drodze powrotnej obecni na pokładzie goście mieli okazję zaśpiewać wspólnie znane żeglarskie pieśni. „Kołysał nas zachodni wiatr, Brzeg gdzieś za rufą został I nagle ktoś jak papier zbladł, Sztorm idzie panie bosman“.

Na szczęście to tylko cytat ze znanej piosenki. W tym roku bowiem pogoda dopisała, a Dunaj okazał się wyjątkowo łaskawy. Uczestnikom rejsu zafundował bowiem zamiast sztormu przednią zabawę i dużo śmiechu. ANNA SULEJ

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Projekt realizowany z finansowym wsparciem Kancelarii Rady Ministrów RS, program Kultura mniejszości narodowych 2 017 , z a ś n a g r o d y w l o t e r i i u f u n d o w a l i : A e r o k l u b B r a t i s l a v a , lotnisko w Boleraz oraz Klub Polski Bratysława. PAŹDZIERNIK 2017

17


Monitor10_2017 3.10.2017 11:28 Page 18

kontra

c z y l i fa s c y n a c j e fo l k l o re m Martíny i Kasi olorowe suknie, szeleszczące halki i lekkość motyla, a wszystko to z temperamentem i przytupem. Tak w skrócie można by opisać sceniczne występy pięknych dziewczyn, które swoje życie związały z folklorem. Jedna z Zespołem Pieśni i Tańca „Śląsk“ im. Stanisława Hadyny, druga z Ludowym Zespołem Artystycznym SĽUK.

K

Jest wrześniowe popołudnie. Niby zwykły roboczy dzień, ale nas czeka coś niezwykłego! W Teatrze Miejskim P.O. Hviezdoslava w Bratysławie panuje ruch. Na korytarzu wieszaki, utrzymujące kilogramy barwnych kostiumów. Dziś tu swoje występy mają dwa najważniejsze zespoły ludowe: jeden polski, drugi słowacki. I nie bę-

dzie to pojedynek SĽUK kontra „Śląsk”, ale efekt współpracy w ramach projektu „Helokanie Południa“. Będzie się działo! Przygotowania do tego występu poprzedzały kilkumiesięczne próby, ponieważ zespół SĽUK ma tego wieczoru, oprócz swojego repertuaru, zaprezentować dwa polskie tańce. Właśnie trwają ostatnie próby przed wieczornym koncertem galowym. Z głośników słychać głos reżysera, co chwilę ktoś wchodzi na scenę i schodzi z niej. A tancerze w sportowych strojach ćwiczą ostatnie hołubce czy podskoki. W tym przedkoncertowym zamieszaniu udaje mi się porozmawiać ze słowacką tancerką Martiną Nadzamovą i jej polską koleżanką Katarzyną Grysko.

babci folklorem przesiąkła już w dzieciństwie. „Wszystkie rymowanki, przyśpiewki i cały świat babci z czasów jej młodości był częścią również mojego dzieciństwa“ – wspomina Martina, która pochodzi z małej wsi koło Michaloviec. Nic więc dziwnego, że mała Martinka już w wieku 6 lat tańczyła w dziecięcym zespole: najpierw w „Zemplinčiku”, później w „Zemplinie”. Z kolei Kasia Grysko, mimo że urodziła się i wyrastała na Śląsku, tamtejszymi tradycjami nie przesiąkła – jak sama przyznaje – na wskroś. „Jestem tak zwanym krojcokiem: tata jest Ślązakiem, mama zaś pochodzi spod wschodniej granicy, w związku z tym te bardzo bogate tradycje, z których Śląsk słynie, nie były u nas w domu aż tak mocno kultywowane“ – wspomina Kasia i dodaje, że rozpoczynając naukę szkolną, była jednym z niewielu dzieci, które posługiwały się czystym językiem polskim, a nie gwarą. Co ciekawe, pasją do folkloru zaraziła ją nauczycielka w szkole baletowej, do której nasza bohaterka uczęszczała.

Jak Martina do SĽUK-u się dostała Jak doszło do tego, że obie panie tańczą w profesjonalnych zespołach ludowych? Martina Nadzamová już w szkole średniej wiedziała, że chce swoje życie poświęcić tańcowi ludowemu. Aby umiejętności taneczne były poparte wiedzą, podjęła studia na bratysławskiej artystycznej szkole wyższej – Vysokej škole muzických úmeni. Będąc już w Bratysławie, chciała tańczyć w zespole ludowym. Myślała o SĽUK-u, ale nie od razu nabrała odwagi, by zabiegać o miejsce w nim. „Wydawało mi się to nieosią-

Jak pokochać folklor? Obie panie żyją swoją pracą, choć ich drogi do reprezentacyjnych zespołów ludowych były zupełnie inne. Martina Nadzamová dzięki swojej 18

MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:28 Page 19

skiem” związana jest już 16 lat!

Ach, te podróże! Co ciekawe, w zespole pracował też mąż Kasi Grysko, klarnecista, z którym przez jakiś czas występowała na jednej scenie. W tym czasie na świat przyszedł ich syn Antoś, dla którego na dwa lata zrezygnowała z tańca. Powrót na scenę był trudny, szczególnie kondycyjnie, choć nie ukrywa, że problemem stały się głównie wyjazdy, które skazują ją na tęsknotę za sześciolatkiem. Kiedy mi o tym opowiada, widzę w niej nie tylko rozpromienioną dziewczynę, wspaniałą tancerkę, ale i odpowiedzialną mamę. Uświadamiam sobie, że dziś widzimy się w Bratysławie, a następnego dnia zespół znów będzie w podróży: przed nim Budapeszt i Zagrzeb. Dla mojej rozmówczyni to nie tylko wielkie emocje, próby, występy, oklaski czy zwiedzanie nowych miejsc, ale i smutek spowodowany rozłąką z najbliższymi.

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

galne, dlatego będąc na pierwszym i drugim roku studiów, nawet nie podchodziłam do konkursów“ – wspomina. Zastrzega, żeby jej źle nie zrozumieć, ale wtedy uważała się za tancerkę ludową, a przecież SĽUK prezentuje również klasyczny repertuar, więc chciała się lepiej przygotować do konkursu. No i się powiodło. Od trzech lat tańczy w szeregach tego reprezentacyjnego zespołu. Taniec godzi ze studiami, ponieważ profesorowie wyrazili zgodę na jej indywidualny tok studiów.

„Śląsk” na otarcie łez? Początki Kasi z zespołem „Śląsk” też sięgają szkoły średniej. Szkołę baletową kończyła specjalnym występem, który obserwowali dyrektorzy różnych instytucji kulturalnych, między innymi z zespołu „Śląsk”. I właśnie dyrektor tego zespołu upatrzył sobie tancerkę Kasię i jeszcze dwóch chłopaków, proponując im pracę w zespole. Dla niej to była tylko alternatywa, gdyż młodziutka Kasia marzyła o aktorstwie i właśnie złożyła papiery do krakowskiej szkoły teatralnej. „Przyjęcie propozycji od dyrektora Śląska uwarunkowałam niedostaniem się do szkoły moich marzeń“ – wspomina. Później okazało się, że egzaminy wstępne na wydział aktorski były dla niej olbrzymią lekcją pokory. „Aktorka Anna Polony, zasiadająca w komisji egzaminacyjnej, sprowadziła mnie na ziemię i powiePAŹDZIERNIK 2017

Taniec butelkowy czy krakowiak? działa, że to jeszcze nie jest ten moment, bym mogła się uczyć w tej szkole“ – opisuje. Wtedy obiecała sobie, że drugie podejście zrobi za rok. „Ale w ciągu tego roku taniec mnie tak pochłonął, mieliśmy też wiele ciekawych występów za granicą, dotarliśmy nawet do mojej wymarzonej Japonii, że przestałam myśleć o aktorstwie“ – opisuje z uśmiechem. Ze „Ślą-

Obie moje rozmówczynie są swoją pracą zachwycone, dla obu to zawód i pasja jednocześnie. Ogromna saty sfakcja i spełnione marzenia. Kiedy pytam je, które tańce są ich ulubionymi, Martina przyznaje, że ma słabość do tych wschodniosłowackich, czyli pochodzących z jej rodzinnego regionu. Na pierwszym miejscu stawia taniec tzw. butelkowy, a zaraz potem

19


Monitor10_2017 3.10.2017 11:28 Page 20

gorala. „W tych tańcach widać, jakie kiedyś były kobiety: dumne, powściągliwe, a z drugiej strony jak one reagowały na mężczyzn!“ – zachwyca się Martina i poleca, by zwrócić uwagę podczas występu SĽUK-u na klaszczących mężczyzn i tańczące do rytmu dziewczyny. Kasia kocha tańce, które opowiadają jakąś historię. Do jej ulubionych należy krakowiak, w którym pojawiają się Tatarzy, porywane są dziewczęta, a potem jedna z nich obnaża tatarskiego wodza, zdejmując mu z głowy czapkę. „To jest fabularnie ciekawa historia, w której ujście znajduje moja aktorska natura“ – mówi, a po chwili dodaje, że tańce, w których dziewczęta kokietują chłopaków, mają mocny emocjonalny charakter. Do takich należy też suita tańców rzeszowskich, które Kasia uwielbia.

Tancerki-nauczycielki Co ciekawe, obie panie, oprócz codziennych wielogodzinnych obowiązków, czyli rozgrzewek, prób, występów, swój czas poświęcają jeszcze pracy z dziećmi i młodzieżą. Obie są bowiem nauczycielkami tańca. Martina uczy maluchy w bratysławskim zespole „Prvosienka” oraz dorosłych w zespole „Gymnik”, Kasia z kolei postawiła na taniec współczesny, do którego przemyca też elementy folkloru. „Napisałam projekt, przedstawiłam go dyrekcji Domu Kultury Karolinka w moim rodzinnym Ra dzionkowie, a ten został przyjęty 20

z aprobatą“ – opisuje i z dumą dodaje, że zespół właśnie świętuje swoje pięciolecie.

Oberek i polonez po słowacku Dzięki wyjątkowemu projektowi „Helokanie Południa“ panie mają okazję się poznać, a my jesteśmy świadkami tego momentu. Przed nimi występ na tej samej scenie! Trzeba jednak przyznać, że tego wieczoru niewątpliwie trudniejsze zadanie ma Martina, ponieważ ona i jej koledzy zatańczą dwa polskie tańce: poloneza i oberka. Pytam ją więc, jak jej się tańczy polskie narodowe tańce, a ona mi opowiada, jak w polonezie odczuwa jego niesamowitą majestatyczność i chwali przestrzenną kompozycję choreograficzną. „To coś innego niż tańce słowackie, inny temperament“ – konstatuje, ale też dodaje, że oberkiem jest zaskoczona. „To niesamowite, jak wysoko mnie w tym tańcu podnosi partner, nawet nie sądziłam, że na takich wysokościach będę latać“ – śmieje się.

do strefy Schengen, tancerze przedstawiali tańce różnych krajów europejskich, w tym również te słowackie. Takie inicjatywy z pewnością bardzo zbliżają i otwierają nowe możliwości współpracy. Jedną z nich jest właśnie projekt „Helokanie Południa“. Pytam więc Kasię, jak jej się podobają polskie tańce w wykonaniu Słowaków. „Obserwowaliśmy ich na wspólnej próbie i odczuwaliśmy wzruszenie, widząc, jak świetnie tańczą“ – opisuje moja rozmówczyni i chwali technikę tańca słowackich kolegów, którzy w nowych dla siebie tańcach potrafili dodatkowo pokazać autentyczne emocje. „To niesamowite, zobaczyłam tam nasz polski żywioł, a to nie lada wyzwanie, które ci ludzie potrafili unieść. Oni naprawdę zatańczyli nasze tańce narodowe na takim poziomie, jak to robią Polacy, choć nam się wydawało, że to potrafią tylko Polacy“ – podsumowuje z uśmiechem. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Polski żywioł w słowackim wykonaniu Kasię pytam, czy kiedykolwiek tańczyła słowackie tańce, a ona wspomina pracę z najsławniejszym słowackim choreografem Jurajem Kubanką, który specjalnie dla „Śląska” przygotowywał układy taneczne. W programie „Ze Śląskiem w Europie“, który powstał w czasie, gdy Polska weszła MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:28 Page 21

- wy folklor Jablk statnio dostałam od znajomych kosz pełen jabłek z ich pięknego ogrodu. Rumiane, dorodne owoce i ich przyjemny zapach uświadomiły mi, że to już jesień i sezon na jabłka. Te popularne owoce, uprawiane w sadach i w ogródkach często są przez nas niedoceniane i pomijane w sklepach, gdzie obok nich dumnie prężą się banany, pachną aromatyczne pomarańcze, melony, pomelo, liczi i inne egzotyki. Zachłyśnięci nowościami zapominamy o tym, co dobre, sprawdzone i przede wszystkim nasze. Chociaż tak naprawdę jabłka pochodzą z Azji Środkowej i to stamtąd do Europy przywędrowała pierwsza odmiana jabłoni. Na Słowacji spotkałam się z bardzo popularnym tutaj świętem jabłka, które trwa jeden dzień i odbywa się jednocześnie w kilku miastach: Bratysławie, Pezinku, Modrze, Sencu, Svätym Jurze, Viničnem, Limbachu, Blatnych, Jablonovych czy Dunajskiej Lužnej. W tym roku „jabłkowe ucztowanie” (jablkové hodovanie) odbędzie się 7 października. Te swoiste owocowe dożynki gromadzą każdej jesieni miłośników jabłek, które można tu kupić w różnej postaci. Na przygotowanych stoiskach za drobną opłatą można posmakować m.in. przepysznych jabłeczników, szarlotek, strudli jabłkowych, kuszących czerwoniutkich kandyzowanych jabłek na patyku, cukierków, tortów i lodów – wszystko o smaku jabłka, suszonej wersji tych owoców, biochipsów, a do popicia oferowany jest oczywiście kompot oraz sok jabłkowy z bezpośredniego tłoczenia. Tylko wtajemniczeni wiedzą, gdzie dostać można cydr i domową jabłkowicę. Można także kupić

O

PAŹDZIERNIK 2017

drzewka owocowe oraz zapoznać się z nietradycyjnymi przepisami kulinarnymi. Wszędzie unosi się jabłkowa woń, której towarzyszy bogaty program kulinarno-kulturalny. Tego dnia bowiem oprócz degustacji odbywają się także występy muzyczne i taneczne, różnego rodzaju pokazy oraz konkursy dla dzieci. Podobna impreza ma miejsce każdego roku we wrześniu w Polsce, słynącym z upraw sadowniczych powiecie sandomierskim, a konkretnie w miejscowości Obrazów, będącej prawdziwym jabłkowym zagłębiem. Ob razowski festiwal jabłka jest jedyną tego typu imprezą w Polsce. Jabłka spowszedniały nam przez lata, gdy w sklepach nie było innych owoców, i może właśnie dlatego rzadko po nie sięgamy. Dlatego cieszy mnie słowacki zwyczaj publicznej promocji tych owoców, które dzięki

zawartości witamin, minerałów, antyoksydantów, błonnika i pektyn, mają liczne właściwości zdrowotne. Uczeni od dekad udowadniają, iż jabłka wspomagają system immunologiczny, pomagają obniżyć poziom złego cholesterolu we krwi, zmniejszają ryzyko chorób związanych z wiekiem i nieprawidłową dietą (choroby serca, nowotwory, cukrzyca) oraz pozytywnie wpływają na urodę, głównie na stan skóry, włosów i paznokci. Warto także poznać niezwykle interesującą historię jabłka. Zarówno w kulturze i religii celtyckiej, greckiej czy rzymskiej jabłoni przypisywano szczególne znaczenie, uważając ją za symbol nieśmiertelności, urodzaju, miłości oraz dostatku i wiecznego życia. Popularna legenda mówi, iż Isaac Newton odkrył prawo grawitacji po tym, jak na głowę spadło mu właśnie jabłko. Również w polskiej kulturze jabłka wykorzystywano w niektórych obrzędach ludowych i do miłosnych wróżb. Dziś owoc ten stanowi logo najbardziej znanej firmy IT, produkującej pożądany na całym świecie sprzęt elektroniczny, a Amerykanie Wielkim Jabłkiem (Big Apple) nazywają Nowy Jork. Dodać też wypada, iż Polska plasuje się na pierwszym miejscu w UE oraz w ścisłej czołówce największych na świecie producentów i eksporterów tych owoców, sprzedając je także do Azji. Jabłka to owoce, które możemy kupić o każdej porze roku. Są prawdziwą skarbnicą witamin, smaku i doskonałą przekąską na każdą okazję. Dlatego warto serwować je w różnych kulinarnych aranżacjach, zwłaszcza jesienią i zimą. Dodawajmy je więc do pieczeni, sałatki czy słodkich wypieków. Niech nasza kuchnia tej jesieni pachnie jabłkami. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA 21


Monitor10_2017 3.10.2017 11:28 Page 22

Festiwal Polskich Filmów Fabular nych w Gdyni już za nami. Jury w tym roku nikogo nie zaskoczyło, bo faworytów wyłoniono już po pierwszych projekcjach. Główną nagrodę festiwalu Złote Lwy otrzymał debiutancki film Piotra Doma lewskiego „Cicha Noc”. To poruszająca opowieść o bezowocnych próbach wyjścia z zaklętego kręgu rodzinnych obciążeń i środowiskowych nawyków, zerwania z oczekiwaniami bliskich przy jednoczesnej podświadomej potrzebie ich akceptacji. Główną rolę w filmie zagrał Dawid Ogrodnik, który za tę kreację otrzymał także nagrodę za najlepszą rolę męską! Gratulujemy! Ale to nie koniec!

42.

„Cicha noc” otrzymała równocześnie pięć nagród pozaregulaminowych: Nagro dę Dziennikarzy akredytowanych przy festiwalu; Don Kichota – nagrodę Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych; Nagrodę Sieci Kin Studyjnych i Lo kalnych; Nagrodę Jury Mło dych dla najlepszego filmu konkursu głównego; Kry ształową Gwiazdę ELLE. Film trafi do kin 24 listopada. Srebrne Lwy 42. FPFF w Gdyni przyznano filmowi „Ptaki śpiewają w Kigali“ w reżyserii Krzysztofa Krau22

Dobra jakość,

bez niespodzianek

ze i Joanny Kos-Krauze. Film, nawiązujący do ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku, opowiada o polskiej ornitolog, ratującej przed śmiercią młodą dziewczynę z plemienia Tutsi. Ponadto nagrodę za najlepsze role kobiece przypadły ex aequo aktorkom grającym główne role w tym filmie - Jowicie Budnik oraz Eliane Umuhi re. Obraz otrzymał też nagrodę za najlepszy montaż, za który odpowiedzialna była Katarzyna Leśniak. W kategorii najlepsza reżyseria zostały nagrodzone Agnieszka Holland i Kasia Adamik za film „Pokot“, o którym pisałam, i którym zachwycałam się w numerze majowym „Monitora”. Ko lejna nagroda dla tego filmu powędrowała do Janusza Kaleja za charakteryzację w „Pokocie”.

Platynowe Lwy za całokształt twórczości otrzymał Jerzy Gruza. Za drugoplanową rolę męską gdyńskie jury nagrodziło Łukasza Simlata za film „Amok“, natomiast najlepszą drugoplanową aktorką została Magdalena Popławska, która zachwyca w filmie „Atak paniki“. Najlepszą debiutującą aktorką została Kamila Kamińska za rolę w obrazie „Najlepszy“ Łukasza Palkowskiego, który to film otrzymał też jedną z najważniejszych – nagrodę publiczności. „Najle pszy“ to historia życia Jerzego Górskiego, który mimo wielu przeciwności został mistrzem świata w podwójnym triatlonie. Za autorkę najlepszego scenariusza uznano Jagodę

Szelc, autorkę scenariusza i reżyserkę filmu „Wieża. Jasny dzień“. Obraz ten, przez wielu uznany za spektakularne objawienie festiwalu, otrzymał także nagrodę w kategorii najlepszy debiut. Ponieważ słowo „objawienie” pojawia się najczęściej w kontekście tego filmu, czuję, że właśnie na ten obraz będę czekała z największą niecierpliwością. Póki co, „Wieża. Jasny dzień“ Jagody Szelc opisywana jest jako film, w którym można

zobaczyć historię opętania, marsz zombi, a przede wszystkim rodzinną psychodramę przepełnioną metafizycznym pytaniem, skąd przyszliśmy i dokąd idziemy. Poza głównymi projekcjami konkursowymi organizatorzy FPFF przygotowali również wiele innych konkursów i pokazów: „Konkurs inne spojrzenie“, „Konkurs filmów krótkometrażowych“ „Czysta klasyka. In Memoriam“, „Pokazy specjalne. In Memoriam“, „Munk na Star(t)“, „70 lat polskiej animacji“, „Polonica“ i „Gdynia dzieciom“. Będzie co oglądać przez następny rok, zanim powitamy kolejny, 43. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 23

A może nad kamienne morze? Słowackie perełki

atrzyłam na rozpościerające się przede mną zastygłe morze. Chwilę później zobaczyłam wodospad, również bez kropli wody. Miałam wrażenie, że zły czarnoksiężnik zamienił wszystko w kamień. Nie o bajce tu jednak mowa, ale o unikatowych na skalę europejską wytworach natury, powstałych ok. cztery miliony lat temu. Naturalne grzebienie zastygłej lawy o 9-metrowej długości i 15-metrowej szerokości tworzą kamienny wodospad, który znajduje się na wschodnim zboczu wzgórza, tworząc bazaltowy nek o wymiarach 160 x 130 metrów. Składa się on z ciemnych, pięcio- i sześciobocznych bazaltowych charakterystycznie wygiętych słupów. Poszczególne kolumny mierzą 15-20 cm szerokości i nachylone są pod katem 60-80 stopni, prostopadle do ówczesnej powierzchni chłodzenia lawy. Miliony lat temu przegrzanie skorupy ziemskiej w wielu miejscach spowodowało powstanie szczelin, wzdłuż których rozżarzona lawa wydostawała się na powierzchnię, a spływając z góry utworzyła po zaschnięciu wysokie pionowe kolumny. Cechą charakterystyczną tego typu wulkanizmu jest oddzielność słupowa bazaltu, powstała w wyniku kurczenia się zakrzepłej lawy w czasie jej oziębiania. Poszukując informacji o tym zjawisku, trafiłam na notatkę, iż tego rodzaju skały bazaltowe są przejawem ostatniej fazy zjawisk wulkanicznych, które z różnym natężeniem występowały w wielu rejonach Karpat od kredy po czwartorzęd. Taka aktywność

P

PAŹDZIERNIK 2017

wulkaniczna związana była z formowaniem się orogenu karpackiego i oznaczała końcową fazę neogenicznego wulkanizmu. W geologii ruchy neotektoniczne związane były z przemieszczeniami magmy lub z bocznymi naciskami. W wyniku tych ruchów w neogenie i czwartorzędzie powstały podłużne lub kopulaste nabrzmienia i obniżenia. Nie mogłam oderwać oczu od tego cudu natury, wyrzeźbionego w kamieniu. Zdziwiłam się jednak jeszcze bardziej, gdy zobaczyłam położony niedaleko skalnego wodospadu jeszcze jeden naturalny klejnot – niesamowite kamienne morze. Przede mną na sporej płaszczyźnie 100 x 40 metrów w środku lasu znajdowało się rumowisko kamieni, powstałych podczas procesu wietrzenia, w wyniku rozpadu formacji bazaltowych, pochodzących z tych samych słupków

ciemnego bazaltu co skalny wodospad. Widok to niecodzienny. Wszędzie leżą miliony, a może miliardy tak samo wyglądających kamieni. Obie te wyjątkowe formacje skalne znajdują się w południowej Słowacji, ok. 12 kilometrów na południe od miasta Fiľakovo, w pobliżu granicy słowackowęgierskiej, na terenie Narodowego Rezerwatu Przyrody Šomoška. Ich początkiem jest okres aktywnych wulkanów na Słowacji, których magma po kontakcie z powierzchnią ziemi, zmieniła się stopniowo w zestaloną lawę, przejawiającą się w tworach o różnych kształtach. Obszar ten o unikatowym charakterze często nazywany jest Krainą Wygasłych Wulka nów. Kamienne morze i wodospad odkryto przypadkowo w XIV wieku podczas wydobycia surowca do budowy pobliskiego gotyckiego zamku Šomoška. Od 1954 roku te niezwykłe dzieła natury uznawane są za chronione pomniki przyrody i zdecydowanie jedne z najbardziej imponujących i wyjątkowych form geologicznych na Słowacji. Warto odwiedzić południowe rejony środkowej Słowacji, gdzie wulkanizm odegrał znaczącą rolę w kształtowaniu powierzchni terenu, co przejawia się w pozostałych do dziś interesujących obiektach przyrody nieożywionej i stanowi obecnie niezwykłą atrakcję turystyczną. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

23


Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 24

Hej, sokoły

zy pamiętamy jeszcze gorączkę folku w naszym kraju przed kilkunastu laty? Zespoły Brathanki, Golec uOrkiestra czy Zakopower zawładnęły sercami Polaków, a ich piosenki, np. „Czerwone korale”, „Ściernisko” czy „Boso”, królowały na wszystkich listach przebojów od Bałtyku aż po Tatry. Nie przypadkiem również tak wiele było prób współpracy polskich muzyków z Goranem Bregovićem. Z pewnością tym, co pociągało wtedy i dziś słuchaczy, jest odrobina muzycznej egzotyki. Oprócz udanego połączenia folkloru z muzyką popularną w utworach tych pobrzmiewają dodatkowo rytmy węgierskie, bałkańskie czy góralskie (bardzo przecież

C

polskie, słowackie czy ukraińskie?

Hrdza i Susanne Jara

egzotyczne dla mieszkańców północnej Polski). Ostatnia fala popularności folku koncentruje się na klimatach ukraińskich, które z sukcesem propaguje w Polsce między innymi zespół Enej. Folk dotarł również na Słowację. Co może jednak zaskakiwać, rolę „egzotycznego pierwiastka” pełni w tym wypadku… Polska. Dużą w tym rolę odegrały programy telewizyjne, nastawione na wyłonienie nowych idoli muzycznych. W słowacko-czeskim odpowiedniku polskiego programu „Mam talent”, czyli „Česko Slovensko má talent”, udanie wypromowała się preszowska kapela Hrdza. Sam zespół był słowackim fanom znany już wcześniej, jednak pełen rozgłos uzyskał głównie dzięki występowi w słowackiej telewizji. Sukces w dużej mierze zawdzięcza nowej, charyzmatycznej wokalistce, czyli mieszkającej w Krakowie Susannie Jarze. Susanna na najnowszej płycie zespołu zaśpiewała także w językach polskim i ukraińskim, co sprawiło, że zespół zdobył nową grupę fanów. Zespół Hrdza był

niedawno główną gwiazdą ostatniego wydarzenia słowackiej Polonii „Z Polską na Ty“, a wywiad z jego wokalistką można było przeczytać w ostatnim numerze „Monitora“.

IMT Smile i Ondrej Kandráč

Tak naprawdę to jednak za sprawą kina, a nie telewizji, polsko-ukraińskie rytmy zaczarowały słowacką publikę. Bijący w tutejszych kinach rekordy oglądalności film „Čiara“, promowany jest za pomocą piosenki „Hej sokoly“ w wykonaniu zespołu IMT Smile i wokalisty Ondreja Kandráča. Słowacki tekst znanej przede wszystkim w Polsce i na Ukrainie piosenki to zasługa Ondreja, który przed rokiem ze swoim zespołem Kandráčovci wydał ją na płycie „Sokoly“. Wcześniej ta piosenka w polskiej wersji znalazła się również w repertuarze zespołu „Kollárovci“. Sukces filmowej wersji utworu zaskoczył jednak wszystkich; grany do tej pory głównie na

Bułhakow w Warszawie

CO

by było, gdyby we współczesnej Warszawie pojawił się Szatan wraz z całą swoją świtą? A może już tam jest?

Maria Nurowska to jedna z najpopularniejszych i najbardziej cenionych współczesnych polskich pisarek. Ma w swym dorobku literackim ponad trzydzieści powieści, do których należą między innymi: „Listy miłości“, „Księżyc nad Zakopa nem“, „Drzwi do piekła“, „Dom na krawędzi“, czy

„Bohaterowie są zmęczeni“. Obecnie na rynku wydawniczym pojawiła się jej najnowsza powieść „Dziesięć godzin“, która ukazała się drukiem w Wydawnictwie Pruszyński i S-ka. Małgorzata jest sędzią i przychodzi jej stanąć przed kilkoma bardzo tru dnymi problemami, zarów-

no osobistymi, jak i zawodowymi. Jej życie rodzinne pozostawia wiele do życzenia – dorastająca córka i śmiertelnie chory mąż oraz niespodziewana miłość do starszego mężczyzny postawią bohaterkę w sytuacji bez wyjścia. Gdyby tego było mało, życie zawodowe

Małgorzaty też poddaje ją ciągłym próbom. Jako sędzia w przeszłości często podejmowała trudne decyzje. Tym razem od niej zależy, czy przyjąć wniosek prokuratury o aresztowanie legendy „Solidarności” Józefa Piniora. Bohaterka, zamknięta na dziesięć godzin w sali


Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 25

koncertach trafił do wszystkich słowalczącego przeciwko Rosjanom wackich stacji radiowych, szczególw powstaniu listopadowym. Pieśń zyskała wielką popularność już za żynie do tych kojarzonych z raczej niecia Padury, który powiedział: „Mickiewyszukaną, muzyką dyskotekową. Od wicz wielki poeta, ale kto go zna, jakiegoś czasu nie da się przejść przez a mnie śpiewa cała Polska i Ukraina“. ulice słowackich miast, nie słysząc Jak wiemy, Tatry i dzisiaj nie zacharakterystycznego refrenu. „Hej sowsze sprzyjają wzajemnemu poznakoly“ rozbrzmiewają zarówno w biuwaniu się. Być może zatem jest to rach, jak i w sklepach, na straganach, doskonała okazja, aby dzięki tej piow taksówkach i salonach fryzjersence wypromować Polskę wśród skich. Jak podaje Wikipedia, liczba Słowaków i zbliżyć do siebie nasze odsłon teledysku na jednym z radionarody? Do głowy przychodzi mi wych kanałów YouTube sięgnęła praw tym momencie wspólny, polskowie czterech i pół miliona, oficjalny teledysk przekroczył zaś liczbę dwóch słowacki projekt. Może cykl wystaw milionów odsłon. Można więc śmiało na temat wspólnych korzeni w muzyprzyjąć, że teledysk zobaczył co najce? Może cykl koncertów lub chociaż mniej raz każdy obywatel Słowacji. jeden teledysk, będący przyczynkiem Wydaje się jednak, że Słowacy nie do dalszych audycji i telewizyjnych do końca znają pochodzenie tej porelacji? Nic tak przecież nie łączy jak pularnej pieśni. W dyskusjach słokultura i muzyka właśnie. Posunę się wackich fanów piosenki na internenawet dalej – można wykorzystać patowych forach spotyka się nującą w naszych krajach tylko pojedyncze inforswoistą modę na Ukrainę macje o tym, że pioi spróbować przedstasenka „Hej, sokoły“ wić wspólne kulturalne należy do wspólnego korzenie polsko-słowacpolsko-ukraińskiego ko-ukraińskiego pogranicza, z korzyścią nie dziedzictwa. Przypomnę, że powstały tylko dla turystyki w wyw XIX wieku utwór mienionych krajach. Obawiam się jednak, został napisany w jęże młyny urzędowych zyku polskim przez Tomasza Padurę, poldecyzji, a także planów sko-ukraińskiego pozależnych od władz instytucji kulturalnych moetę i kompozytora, Tomasz Padura

sądowej, sama musi podjąć decyzje, które na zawsze odmienią życie zarówno Piniora, jak i jej samej, a może nawet całego kraju. Tymczasem do Warszawy przybywa wraz ze swoją świtą nikt inny, jak sam Szatan. Loża diabelska ze zdumieniem obserwuje lu dzkość, ze szczególnym zainteresowaniem przygląda się osobistym potyczkom Małgorzaty. Szatan aż zaciera ręce, patrząc na kraj, w którym rządzi człowiek, ogarnięty szałem dominacji. Czy w tytułowych dziesięciu godzinach, które Mał -

gorzata spędzi sama, na sali sądowej zmienią się na zawsze losy legendy „Solidar ności”, pani sędzi i całego państwa? „Dziesięć godzin“ jest książką, którą się czyta lekko, ale jej treść lekka nie jest i w jakiś sposób niepokoi wewnętrznie. Ciężar tematu połączony z lekkością tekstu jest dużym plusem, nie bez powodu Nurowska należy do czołówki polskich literatów, bowiem jej warsztat jest bez zarzutu. Poza tym w „Dziesięciu godzinach“ nie brakuje odniesień zarówno do współ-

głyby zajmować się tego typu pomysłami zbyt długo. Do czasu konkretnych decyzji całe szaleństwo na punkcie polskiej i słowackiej muzyki byłoby już zastąpione inną modą. I na koniec jeszcze jedna refleksja. Tak późna popularność folku na Słowacji – przynajmniej jeśli chodzi o główne media – może być dla Polaków zaskakująca. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że prawdziwa kultura ludowa jest obecna w życiu Słowaków na co dzień, w nieporównywalnie większym stopniu niż można to sobie wyobrażać w Polsce. Żadna impreza kulturalna czy rodzinna na Słowacji nie może obejść się bez obecności prawdziwego folkloru, czyli gości w tradycyjnych strojach ludowych i muzyki w postaci tzw. ľudoviek. Folk zatem jest tu tylko miłym urozmaiceniem tradycyjnej kultury w bardziej nowoczesnym wydaniu. I kto wie, być może doczekamy się kiedyś w Polsce czasów, kiedy to prawdziwa kultura ludowa stanie się czymś powszednim i dogoni pod względem popularności to, co pojmujemy dzisiaj jako popkulturę. Patrząc z podziwem na przywiązanie Słowaków do swoich korzeni, marzę, by w Polsce słowo „cepeliada“ nabrało nowego, radosnego i bardzo pozytywnego znaczenia. ARKADIUSZ KUGLER

czesnej i dawnej polityki, jak i też do wybitnych klasyków literatury – Goethego czy Bułhakowa. Utwór

jest groteskowy, mocno przerysowany, przez co i zabawny, choć po chwilowym zastanowieniu do śmiechu czytelnikowi nie jest. Nurowska stworzyła bezkompromisową opowieść o podejmowaniu trudnych wyborów, o poszukiwaniu tożsamości i o tym, że każdy z nas jest w jakiś sposób skazany na samotność. Ta książka daje dużo do myślenia, ma na celu obudzić świadomość społeczną. Zachęcam do sięgnięcia po nią i wyrobienie sobie własnego zdania. Na pewno warto! MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA


Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 26

Hasło z poprzedniej krzyżówki to: Wybierz zdrowy sport, a nie tort. Autorką prawidłowej odpowiedzi jest pani Teresa Pavlásková z Trenczyna, której nagrodę przesyłamy pocztą.

26

MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 27

Po raz kolejny publikujemy krzyżówkę specjalnie przygotowana z myślą o naszych czytelnikach, która z pewnością będzie dobrym sprawdzianem wiedzy historycznej. Zachęcamy do zabawy. Hasło zostało ukryte w polach oznaczonych numerami w następującej kolejności: 20 – 57 – 34 – 45 – 40 – 58 – 56 – 8 – 54 – 28 – 25 – 9 – 5 – 46 – 31 – 4 – 50 – 48 – 64 – 50 – 13 – 33 – 15 – 19 – 66 Rozwiązanie prosimy przesłać pod adresem: mwobla@gmail.com do 20 października. Spośród autorów tych poprawnych wylosujemy zwycięzcę, któremu nagrodę prześlemy pocztą. Prosimy nie zapominać o podaniu swojego imienia, nazwiska i adresu pocztowego. Miłej zabawy! Red., TO

Poziomo 2 6 8 10 13

14 18 19 20 22 24 26 28 30 32 35 36 37 38 40 41 43 44 45 50 52 54

58 60 61 62 63 64 66 67 68 69 PAŹDZIERNIK 2017

Amerykański stan odkupiony od cara Zaniechanie walki Szare..., kryptonim konspiracyjny Organizacji Harcerzy ZHP Żołnierz Grota Roweckiego Miejsce największej bitwy (9-20 IX 1939) z udziałem armii „Poznań“ i „Pomorze“ pod dowództwem generała T. Kutrzeby Obecnie Wołgograd, miasto w Rosji nad Wołgą Owoc jak pocisk Wytępienie określonych grup ludności „.. i pokój“ Tołstoja Najmłodsi wśród Szarych Szeregów Na szczycie Monte Cassino Wojenny emeryt Hitlerowski obóz jeniecki dla podoficerów i szeregowców Wszelkie napoje wyskokowe „wilcze ...“ - grupa U-Bootów 6 sierpnia 1945 r. zrzucono na nią bombę atomową Sawicka ze Związku Walki Młodych Członek SS Radziecki pistolet maszynowy Największy hitlerowski obóz koncentracyjny i zagłady w Oświęcimiu Typ wojny, znany z Ukrainy Górna…, region administracyjny w północnej Francji Bronisław, dowódca 3. Dywizji Strzelców Karpackich Okręt typu „Burza“, „Błyskawica“, „Grom“ Japoński admirał z II wojny światowej Członek NSDAP Miejsce długotrwałych walk między wojskami alianckimi (w tym polskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich) Skapitulowała dopiero po ataku nuklearnym Dowodził Afrikakorpus Dowodził obroną Westerplatte Jeden z najsłynniejszych polskich okrętów wojennych Plan ataku na ZSRR podpisany przez Hitlera 18 grudnia 1940 r. Eksplozja pocisku Bitwa o... – bitwa w wojnie na Pacyfiku (Japonia-Ameryka) W kaburze Myśliwska obok bombowców Chrzest bojowy 1. Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki

Pionowo 1 Josef, lekarz niemiecki przeprowadza zbrodnicze eksperymenty w obozie Auschwitz 3 Żołnierski atrybut 4 Norweski port, którego zdobyciem wsławiła się Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich 5 Nazwa niemieckiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego 7 Radziecka wyrzutnia rakiet 9 Imię czołgu Szarika 11 Karta.., podpisana 14 sierpnia 1941r. przez Churchilla i Roosevelta 12 Żydowska dzielnica za Hitlera 15 Władysław, następca Mościckiego 16 Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych 1944-1945 17 Zderzenie meteoroidu, planetoidy lub komety z innym ciałem kosmicznym 21 Trujący środek masowej zagłady z II wojny światowej 23 Miesiąc, w którym rozpoczęła się bitwa o Wielką Brytanię 25 ... królewski, ciężki czołg II wojny światowej 27 Żelazna ..., symbol getta warszawskiego 29 Generalna z Krakowem 30 Działo 31 Wojna radziecko-fińska to inaczej wojna ... 33 Na linii frontu 34 Żołnierz wzięty do niewoli 39 Janusz, wybitny pedagog i pisarz, zginął w Treblince 42 Faszystowski minister propagandy 46 Symbol III Rzeszy w latach 1933-1945 47 Maginota lub Gustawa 48 Benito, przywódca włoskiej Narodowej Partii Faszystowskiej, twórca faszyzmu 49 Ogłosił się dożywotnim dyktatorem Związku Radzieckiego 51 Przyłączona do III Rzeszy w 1938 53 Pakt ..., do którego należały Niemcy, Włochy i Japonia 55 Zginął na Giblartarze 56 imię marszałka Rydza-Śmigłego 57 Tajna siatka byłych SS-manów 59 Sojuszniczka na wojnie 65 Ewa u boku Adolfa 27


Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 28

Coraz więcej polsko-słowackich

tras rowerowo-rolkarskich

obre wiadomości dla wszystkich czytelników, którzy w przyszłym roku chcieliby się wybrać na rowerze lub rolkach ze Słowacji do Polski: kultowy „Szlak wokół Tatr”, jeden z największych transgranicznych projektów inwestycyjnych, właśnie się powiększa. Aktualnie trwa budowa nowych odcinków, którymi na rowerze lub rolkach będzie można pojechać już na wiosnę. Z atrakcji szlaku można będzie jednak skorzystać znacznie wcześniej: w zbliżającym się sezonie zimowym na wielu odcinkach powstaną trasy dla narciarstwa biegowego.

D

Z Trsteny do Ždiaru rowerem przez Podhale O 36-kilometrowej asfaltowej trasie z Trsteny na słowackiej Orawie do Nowego Targu pisaliśmy na łamach „Monitora” w numerze z września 2015. Od tego czasu sporo się zmieniło: trasa doczekała się odgałęzień, przybyły też nowe odcinki, które powoli układają się w pętlę, okalającą całe Tatry. Najwięcej odgałęzień powstało po polskiej stronie: w gminach Czarny Dunajec i Nowy Targ. Cieszą się z nich zwłaszcza amatorzy rowerów szosowych i rolek, którzy do przemieszczania się potrzebują asfaltowej nawierzchni. Coraz więcej amatorów wypoczynku w Tatrach wynajmuje kwatery w położonych przy tej trasie spokojnych i tańszych miejscowościach: Suchej Horze, Vitanovej, Cho chołowie czy Czarnym Dunajcu. 28

Znam rodzinę, która podczas tygodniowego pobytu w Suchej Horze (miejscowość tuż przy granicy z Polską) codziennie jeździła na kilkudziesięciokilometrowe wycieczki na rolkach; każdego dnia gdzie indziej. Tego lata rozpoczęła się dawno oczekiwana budowa wschodniego odcinka trasy wokół Tatr – z Nowego Targu przez Kacwin, Osturnię i Ždiar do Tatranskiej Kotliny, gdzie łączyć się będzie z istniejącą już 9-kilometrową „rolkostradą” do Spišskiej Beli. Trasa będzie gotowa za rok, a już dziś można skorzystać z kilku kilometrów asfaltowego odcinka na wschód od Nowego Targu. Niestety, trasa nie będzie w całości dostosowana do potrzeb rowerzystów szosowych i rolkarzy: kilka kilometrów będzie wykonanych z nawierzchni szutrowej, zwła szcza między Kacwinem a Tatranską Kotliną i między Nowym Targiem a Gronkowem.

Z Tatrzańskiej Kotliny do Kieżmarku już w przyszłym roku

skiej Kotliny przez Spišską Belą, Kieżmarok do Huncovców, z pięknym widokiem na Tatry i wzgórza słowackiego Spisza. Ta trasa ma szansę stać się jeszcze popularniejsza wśród rolkarzy, niż kultowy szlak z Nowego Targu do Trsteny. Na tym nie koniec, bo w planach na najbliższe lata jest budowa dalszych odcinków: między innymi z Veľkiej Lomnicy do Popradu, gdzie już teraz jest ok. 15-kilometrowa asfaltowa ścieżka rowerowo-rolkarska Strelnica – Poprad – Svit. Po wykonaniu tej inwestycji, prawdopodobnie za dwa, trzy lata, można będzie przejechać na rolkach bez ich zdejmowania aż 50 km w jedną stronę: z Tatranskiej Kotliny przez Kieżmarok i Poprad do Svitu. Oczywiście, dotyczy to także rowerzystów, którzy jednak w odróżnieniu od rolkarzy nie są aż tak uzależnieni od asfaltowej, odizolowanej od samochodów nawierzchni. W planach są także asfaltowe ścieżki rowerowo-rolkarskie z Veľkiej Lomnicy do Smokovca, z Tatranskiej Lomnicy do Tatranskiej Kotliny oraz wymiana nawierzchni na chodniku, łączącym Tatranską Lomnicę ze Starym Smokovcem. Trwa także rozbudowa ścieżki rowerowej w Liptowskim Mikulaszu i kilku innych miejscach. Zimą wspomniane trasy posłużą narciarzom biegowym. Nie wszędzie jednak są one w pełni utrzymywane i na razie trudno powiedzieć, które odcinki będą się nadawać na biegówki. Takie informacje pojawią się na profilu projektu „Szlak wokół Tatr” na Facebooku, pod adresem: www.facebook.com/SzlakwokolTatr JAKUB ŁOGINOW

Rolkarze ucieszą się za to z trwającej właśnie budowy 3-kilometrowego brakującego asfaltowego odcinka trasy między Spišską Belą a Kieżmarkiem. Ponadto właśnie wydano pozwolenie na budowę dla 2,5 km asfaltowej trasy w Huncovcach, między Kieżmarkiem a Veľką Lomnicą. Wiosną przyszłego roku rolkarze będą mogli przejechać liczącą prawie 30 km asfaltową trasą z Tatran MONITOR POLONIJNY


Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 29

X Koncert Polskiej muzyki organowej w Nitrze Klub Polski w Nitrze serdecznie zaprasza na X Koncert Polskiej Muzyki Organowej, który odbędzie się 15 października o godz. 16.00 w nitrzańskiej katedrze. W programie wystąpią: Patryk Pfeifer (klarnet) i Marcin Jurczyk (organy) oraz kwartet smyczkowy w składzie: Paulina Osóbka (skrzypce), Ewa Doleżych (skrzypce), Borys Urbanowicz (altówka), Malwina Turoń (wiolonczela). W programie między innymi utwory Fryderyka Chopina, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Stanisława Moniuszki. Przed koncertem odbędzie się msza święta w języku polskim.

Życzenia

Agacie Siemaszko i Miroslavovi Rajtovi składamy gratulacje z okazji narodzin ich synka. Adaś przyszedł na świat 18 września. Życzymy mu samych pięknych dni w życiu! Przyjaciele z Klubu Polskiego

Nowa sztuka M. Marszałkowskiej

W sobotę, 14. października będzie miała miejsce premiera nowej sztuki naszej redakcyjnej koleżanki Magdaleny Marszałkowskiej pt. „Masculinarium”. Kolejne spektakle odbędą się 15, 29 i 30 października zawsze o godz. 20.00. Trzech mężczyzn, trzy puszki piwa i kabel internetowy. Jak już informowaliśmy, Klub Polski wydaje Co może wyjść z takiego połączenia? Sztuka porusza w tym roku autorską płytę i w związku kwestie koegzystencji obu płci w dzisiejszym świecie, który z tym ogłasza konkurs dla dzieci wciąż zdominowany jest przez mężczyzn. Czy porozumienie i młodzieży na prace plastyczne, które i wsparcie między kobietami i mężczyznami jest naprawdę będą zdobić to wydawnictwo. Tematem możliwe? Kryzys wartości i ról społecznych jest faktem. konkursu jest tytuł płyty „Za górami, za Czy uda nam się z niego wyjść cało i wynieść konstruktywlasami, za Tatrami“. Skany prac (technika dowolna) należy przesłać ną lekcję? Sztuka dozwolona jest dla widzów od lat 16. do końca października pod adresem: monitorpolonijny@gmail.com. Atheliertheater, Burggasse 71, 1070 Wien Prosimy o podanie imienia i nazwiska autora pracy, jego wiek, Bilety: xyz.verein@gmail.com miejsce zamieszkania oraz kontakt telefoniczny. Najciekawsze tel. 00436507379851 lub 00436607101887 prace zostaną opublikowanie w dołączonej do płyty książeczce.

KONKURS RYSUNKOWY

Za górami, za lasami, za Tatrami

P R O G R A M I N S T Y T U T U P O L S K I E G O W B R AT Y S Ł AW I E N A PA Ź D Z I E R N I K

➠ Do 30 października • Sered, Múzeum ➠ 9-31 października, Bratysława, Instytut Polski, ➠ 18-20 października, Bratysława, Stará holokaustu, Kasárenská 1005 • Wystawa galeria OKNA, ul. Klobučnícka • Prezentacja tržnica, Nám. SNP 25 • Bratysławski Żydzi w Wojsku Polskim, przygotowana słowackiej wersji wystawy Tadeusz Kościuszko festiwal mody Fashion LIVE! przez Wojskowe Centrum Edukacji – cena wolności. z udziałem Klaudii Markiewicz. Obywatelskiej im. płk. dypl. Mariana Porwita. ➠ 10 października, godz. 17.00, Bratysława, Instytut ➠ 19 października, godz. 17.00, Bratysława, Polski, Nám. SNP 27 • Dyskusja na temat stanu Instytut Polski, Nám. SNP 27 ➠ 5-27 października, Bratysława Wernisaże: 4. października, godz. 16:00 i obrazu rynku medialnego w Polsce z udziałem Prezentacja książki Kazimierza Kunsthalle, 17:30 Instytut Polski, 18:30 czołowych dziennikarzy polskich. Moczarskiego Rozmowy z katem. Galéria Médium, 19:30 Múzeum mesta ➠ 10 października, godz. 20.00, Bratislava, A4 – ➠ 24-25 października, Bańska Bystrzyca, Bratislavy • Bratislava pro Wratislavia / priestor súčasnej kultúry, Karpatská 2 Štátna vedecká knižnica, Lazovná 9 Wratislavia pro Bratislava – wspólny projekt Teatr Żydowski z Warszawy przedstawi Międzynarodowa konferencja naukowa artystyczny bratysławskiej VŠVU i inscenizację Aktorzy żydowscy z okazji 20-lecia polonistyki na wrocławskiej ASP im. Eugeniusza Gepperta w reż. Anny Smolar. Uniwersytecie Mateja Bela. ➠ 6-11 października, Bratysława, Štúdio 12, ➠ 10-15 października, Prešov, Kino Scala, Cinemax, ➠ 25 października, Bratislava, V-klub, Jakubovo nám. 19 • Ciało jako narzędzie – kluby: Wave, Christiania, Čukoláda Nám. SNP 12 • Prezentacja prac workshop Nowej platformy artystycznej Prešovský filmový festival POCITY polskiego architekta Roberta c/LAP we współpracy ze Studiem 12 Premiera filmu Powidoki Andrzeja Wajdy Koniecznego i atelieru KWK Promes w Bratysławie. oraz filmy Krzysztofa Kieślowskiego: w ramach projektu Clubovka. Trzy kolory: Niebieski i Podwójne życie ➠ 7 października, godz. 19.00-20.00, ➠ Kursy języka polskiego: grupa C1 Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Weroniki (zaawansowani) – wtorek 17.00 Biela noc Bratislava 2017 • W ramach Zainteresowani mogą zgłaszać się ➠ 12-17 października, Bratislava, Košice festiwalu Biała Noc polska artystka Luiza XVIII Międzynarodowy Festiwal Filmów telefonicznie: 02 544 320 15 Zimerman zaprezentuje swój projekt Genus Dokumentalnych z filmem Kiedy ten wiatr bądź e-mailowo: Planti. ustanie w reż. Anieli Astrid Gabryel. teresa.lukacova@instytutpolski.org. PAŹDZIERNIK 2017

29


Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 30

Wyspy Zielonego Przylądka – kraj muzyką słynący 2

poprzednim numerze „Monitora“ rozpoczęliśmy podróż po Wyspach Zielonego Przylądka, jednym z 3 najważniejszych miejsc, które chciała zobaczyć nasza rodaczka, a los chciał, że nie tylko je zobaczyła, ale i tam zamieszkała.

W

Miało być pół roku, jest 6 lat Tak naprawdę myślę, że to, co sprawiło, że z mojego planowanego 6-miesięcznego pobytu zrobiło się ponad 6 lat, to ta kreolska Morabeza. Kocham podróże. Ta pasja zawiodła mnie w różne zakątki świata, a im dłużej podróżuję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że najważniejsi są ludzie, których spotykamy po drodze i u celu wyprawy. Od samego początku pobytu na Cabo Ver de miałam szczęście spotykać osoby, które sprawiły, że czuję się tu jak u siebie w domu. Jak ich siostra czy kuzynka.

Na językach Jak wszędzie na świecie, nie wszystko zawsze idzie gładko! I ja miałam i miewam gorsze chwile, kiedy nie wszystko układa się po mojej myśli albo po prostu tęsknię za najbliższymi i żaden ze znanych języków świata, którymi potrafię się komunikować, nie odda tego, co bym chciała powiedzieć – jedynie polski. Zresztą z językami na Wyspach Zielonego Przylądka to niezwykle ciekawa historia. Archipelag jest byłą kolonią portugalską, oficjalnym językiem jest zatem portugalski, ale... rzadko kiedy go słyszymy na ulicach, bo Kabowerdeńczycy mówią 30

po kreolsku! Do tego każda wyspa sobie tylko właściwą jego odmianą! Żartuję w związku z tym, iż nic dziwnego, że tradycyjnym daniem kuchni kabowerdeńskiej, na którą składają się głównie ryby, jest catchupa, potrawa, której bazą jest kukurydza, a potem wszystko, co spiżarnia dała – może być fasola, marchewka, ryba czy nawet wieprzowina. I, uwaga, cat-

chupa guisada – (catchupa duszona), podawana naj częściej z omletem lub jajkiem sadzonym, to typowe kabowerdeńskie śniadanie. Pychotka! Catchupa i stek z tuńczyka to są te dania, których chyba nigdy nie będę miała dosyć! Aż sama sobie się dziwię, że mimo tylu lat na Cabo, prawie zawsze zamawiam to samo!

Po prostu trzeba działać!

Nie przestaję się też dziwić, że to już ponad 6 lat! 6 lat wielu wydarzeń i projektów, choć – oczywiście – nie wszystko było tak, jakbym chciała. Na przykład projekt wolontariacki, który był moim głównym powodem przyjazdu do Pedra Badejo, nigdy tak naprawdę nie został zrealizowany. Na szczęście nie zniechęciło mnie to, a wręcz przeciwnie! Dało pozytywnego kopniaka i akcje społeczne, głównie z dziećmi i młodzieżą, zawsze były moim priorytetem, niezależnie od wyspy i wykonywanej pracy zarobkowej. Nauczyłam się także, że jeśli chce się coś zrobić, to po prostu trzeba działać! Od samego początku mojego pobytu na Cabo Verde byłam wolontariuszką różnych, w zależności od miejsca zamieszkania, oddziałów Centro da Juventude (Centrum Młodzieży). W zeszłym roku placówki te decyzją nowego rządu zostały zlikwidowane, w efekcie czego wraz z zaprzyjaźnionymi wolontariuszami założyli-

MONITOR POLONIJNY


y

Monitor10_2017 3.10.2017 11:29 Page 31

śmy grupę Djunta Mon (z kreolskiego „Połączmy siły) i działamy nadal. W wielu plecakach turystów z Polski (za co wszystkim bardzo dziękuję), przyjechały już przybory szkolne czy szczoteczki i pasty do zębów dla najmłodszych mieszkańców wysp. A dosłownie tydzień temu, projektor! Bo projektem, który już niedługo będzie realizowany, jest filmowy Festival Oiá (oiá z kreolskiego ‘zobacz, patrz’) w ramach którego chcemy nauczyć młodzież sztuki filmowania, a następnie ich prace pokażemy w różnych zakątkach wyspy w ramach kina plenerowego.

Kotki dwa

Tęsknota

astanawiałem się, o czym wam opowiedzieć w tym miesiącu, i pomyślałem, że jeszcze nie pisałem o naszych kotach. Czemu piszę o kotach, a nie o kocie? Ponieważ tak się złożyło, że mieliśmy już więcej kotów. Ten pierwszy przyszedł do nas sam. Nagle pojawiła się mała, biało-czarna kulka. Szukaliśmy jej właściciela, ale nie znaleźliśmy, więc kotek został z nami. Nazwaliśmy ją Mimi, ponieważ była to kocia dziewczynka. Niestety, podczas wakacji była u naszej cioci i tam już chciała zostać. Później nasi sąsiedzi, którzy niespodziewanie zostali przybranymi rodzicami szóstki nowonarodzonych kociąt, pozwolili nam zaopiekować się na stałe jednym z nich. Od początku podobał nam się mały czarny kociak, którego nazwaliśmy Uhlik. Po pewnym czasie okazało się, że stale przychodzi do nas też jego brat cioteczny Gulo (nazwaliśmy go tak, ponieważ miał mały okrągły brzuszek). Przekonaliśmy tatę, by mogły z nami zostać oba koty. Spędzaliśmy z nimi cały nasz czas, aż nagle doszło do nieszczęścia – Uhlik zginął pod kołami samochodu. Został z nami drugi kotek, który zimą spał w domu. Na wiosnę jednak trudno go były

Przede mną, oprócz tego projektu, realizacje jeszcze wielu marzeń, z czego najważniejsze to promocja Wysp Zielonego Przylądka w Pol sce, głównie poprzez zmysły słuchu, czyli muzykę, i... smaku! Rozpoczęłam bowiem sprzedaż uznawanej za jedną z najlepszych na świecie kaw, pochodzących z wyspy Fogo i Santo Antčo! I mam nadzieję, że przyniosą one ukojenie wszystkim, którzy nawet nie będąc fizycznie na Cabo Verde, czują do niego Sodade, czyli tęsknotę. Ja zaś chyba na zawsze będę już skazana na podwójne Sodade – tęsknotę za Polską, kiedy jestem na Cabo Verde, i za Cabo Verde, kiedy jestem w Polsce. Ale dzięki temu smak chwil spędzonych i tu, i tam, jest jeszcze bardziej intensywny! Staram się mimo wszystko te światy łączyć, odwiedzając ojczyznę choć raz w roku, a przede wszystkim zapraszać kogo się da do siebie, żeby dzięki temu mieć u siebie kawałek Polski. EMILIA WOJCIECHOWSKA www.bylenaprzod.wordpress.com PAŹDZIERNIK 2017

Z

zatrzymać, więc biegał po podwórku. Jednego dnia już nie przyszedł na śniadanie… Bardzo długo go szukaliśmy, rozwieszaliśmy ogłoszenia, odwiedzaliśmy pobliskie schronisko z nadzieję, że może ktoś go znalazł i oddał właśnie tam, ale – niestety – bezskutecznie. Ponieważ kochamy zwierzęta, rodzice zgodzili się, byśmy po wakacjach przyjęli pod swój dach parę małych bezdomnych kociąt. Tak też się stało. Od 2 września mamy nowych domowników: czarnego kotka Bodkę i czarno-białą kotkę Plamkę. Opiekujemy się nimi wspólnie, ale umówiliśmy się, że dziewczynka jest moja, a chłopczyk brata. To niesamowite, jak te wspaniałe kociaki potrafią się bawić. Biegają za małą piłeczką albo za kawałkiem wstążeczki przez długi czas, dopóki nie zgubią swojej zabawki. Czasami nawet się biją. Mama nam wytłumaczyła, że tak kotki przygotowują się do życia wśród innych zwierząt. Bardzo się cieszymy każdego rana, gdy przybiegną do nas po śniadaniu, a także gdy czekają na nas, gdy wracamy ze szkoły i nie możemy się doczekać zabaw z nimi. No i bardzo je kochamy i dbamy, aby nie stała się im żadna krzywda. JAKUB KRCHEŇ z mamą OLĄ

31


Monitor10_2017 3.10.2017 11:30 Page 32

2 W ubiegłym miesiącu prezentowaliśmy egzotyczną propozycję pani Olgi Goenki, która podzieliła się z czytelnikami „Piekarnika” przepisem na kurczaka w sosie curry. Teraz przyszedł czas na dodatek do kurczaka, a mianowicie placki naan. To dość duże placki

(czasami nazywane chlebkami), które znakomicie nadają się do podawania razem ze wszelkiej maści mięsem w sosie. Zastępują ziemniaki lub kasze, a ich największą zaletą jest łatwość, z jaką można za ich pomocą zjeść znajdujący się na talerzu sos.

Placki naan • • • • • • • •

500 g mąki pszennej olej rzepakowy 4 łyżki pełnotłustego jogurtu 1 opakowanie suszonych drożdży (7 g) 2 łyżeczki cukru 2 łyżeczki soli 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia 275 ml pełnotłustego ciepłego mleka (niezbyt gorącego, by nie zabić drożdży)

Sposób przyrządzania Najpierw wyrabiamy ciasto. Do dużej miski wsypujemy mąkę, dodajemy olej, drożdże, jogurt, cukier, sól i proszek do pieczenia. Wszystko razem mieszamy, aż składniki się połączą i powstaną grudki. Następnie, cały czas mieszając, małymi partiami dodajemy mleko. Powstałą jednolitą masę przekładamy na blat i wyrabiamy ręcznie przez około 5 minut. Potem ciasto wkładamy z powrotem do miski, przykrywamy ręcznikiem i odstawiamy w ciepłe miejsce na co

ZDJĘCIE: OLGA GOENKE

najmniej godzinę, by wyrosło. Gdy ciasto podwoi objętość, dzielimy je na 12 kawałków. Każdą część formujemy w kulkę, spłaszczamy i rozwałkowujemy na placek wielkości około 12 x 20 cm. Placki smażymy na rozgrzanej patelni w następujący sposób – po położeniu czekamy ok. 20-30 sekund, a jak na powierzchni pojawią się bąble, przewracamy na drugą stronę, pilnując, by placek się nie przypalił. Potem znów przewracamy na

pierwszą stronę i smażymy, dociskając łopatką. Jeśli placek urośnie, to – według pani Olgi – super, będzie mięciutki w środku. Na koniec jeszcze raz przewracamy na jakieś 10-15 sekund i zdejmujemy z patelni. Placki nakładamy jeden na drugim lub owijamy folią aluminiową, by cały czas utrzymywały ciepło, zanim nie usmażymy reszty. Przed podaniem placki naan można cieniutko posmarować masłem.

Długie jesienne wieczory zachęcają do kuchennych eksperymentów, a przyrządzając egzotyczne dania, możemy poczuć się tak, jakbyśmy byli na wakacjach. AGATA BEDNARCZYK