Page 1

nasze miejsca spotkań

kwiecień 2016

Katarzyna Dzimitko Zazdroszczę dzieciakom str. 6-8


DRUGIE ŚWIĘTO KOBIET Z PASJĄ W TORUNIU! Trzecie urodziny „Miast Kobiet” za nami. Z tej okazji pod koniec marca rozstrzygnęliśmy nasz plebiscyt na Kobietę z Pasją. W tym roku tytuł ten otrzymała pani Janina Mirończuk, założycielka i prezeska toruńskiej Fundacji „Światło”. Serdecznie gratulujemy! Panią Janinę z pewnością pamiętacie z naszego listopadowego numeru. W rozmowie z Tomkiem Skorym (dostępnej również na www.miastakobiet.pl) opowiedziała nam, między innymi, o kulisach swojej niezwykłej pracy, w której każdego dnia z niegasnącą nadzieją pomaga osobom pozostającym w śpiączce. To właśnie jej siła i dobroć pozwalają wielu rodzinom przetrwać najtrudniejsze chwile w życiu. O świetle, jakie z niej bije, mogliśmy przekonać się wszyscy, podczas wręczania statuetki na Święcie Kobiet z Pasją w Bydgoszczy. Nie zabrakło tam i Was, Czytelniczek „Miast Kobiet”. Wieczór był pełen emocji. Zainteresowanie z jakim spotkały się zorganizowane z tej okazji warsztaty, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Dlatego z przyjemnością informujemy - to jeszcze nie koniec atrakcji! Zapraszamy na kolejną odsłonę Święta Kobiet z Pasją, tym razem w Toruniu. Bądźcie z nami 28 kwietnia, od godziny 18 w hotelu Bulwar. Na życzenie uczestniczek poprzedniej imprezy, proponujemy kolejną garść spotkań z inspirującymi kobietami.

J U Ż D Z I Ś Z A P I S ZC I E S I Ę N A B E Z P Ł AT N E WA R S Z TAT Y: M  apa marzeń, czyli o tym, jak nie odkładać marzeń na później - Joanna Rutecka C  oaching ruchu, czyli o tym, jak poczuć się dobrze we własnym ciele - Marta Zawadzka S torytelling, czyli o dobrych historiach, które zwiększają sprzedaż - Izabela Lewandowska i Agata Stasik Ś wiat Montessori, czyli o wychowaniu bez kar, nagród, pochwał i oceny - Małgorzata Wyżykowska P  udełko pełne mocy, czyli o zdrowych posiłkach w pracy i w podróży - Iza i Kasia Radomskie Wybierzcie temat i wyślijcie do nas zgłoszenie, wraz ze swoim imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu pod adres: kobietazpasja@expressmedia.pl Im szybciej, tym lepiej - liczba miejsc jest ograniczona!

WYDAWCA: EXPRESS MEDIA Sp. z o.o. Bydgoszcz, ul. Warszawska 13 tel. 52 32 60 733 Prezes Zarządu: Marek Ciesielski Redaktor Naczelny: Artur Szczepański Dyrektor sprzedaży: Adrian Basa Menedżer produktu: Emilia Iwanciw, tel. 52 32 60 863 e.iwanciw@expressmedia.pl Redaktorka prowadząca: Lucyna Tataruch, tel. 52 32 60 798 l.tataruch@expressmedia.pl Teksty: Tomasz Skory t.skory@expressmedia.pl Justyna Król j.krol@expressmedia.pl Lucyna Tataruch l.tataruch@expressmedia.pl Dominika Kucharska d.kucharska@expressmedia.pl Jan Oleksy j.oleksy@expressmedia.pl Justyna Niebieszczańska Oliwia Rolirad Zdjęcie na okładce: Monika Ciaiolo Projekt i skład: Ilona Koszańska-Ignasiak Obróbka zdjęć: Iwona Cenkier Sprzedaż: Anna Lewandowska, tel. 607 370 355 a.lewandowska@nowosci.com.pl Angelika Sumińska, tel. 691 370 521 a.suminska@express.bydgoski.pl

CP Jesteś zainteresowany kupnem treści lub zdjęć? Skontaktuj się z naszym handlowcem: Piotr Król, tel. 603 076 449 p.krol@expressmedia.pl

ZNAJDZIESZ NAS NA: www.miastakobiet.pl www.fb.com/MiastaKobiet.Nowosci.ExpressBydgoski

LUCYNA TATARUCH redaktorka prowadząca „MIASTA KOBIET”

2

miasta kobiet.pl

„Miasta Kobiet” ukazują się w każdy ostatni wtorek miesiąca. Przez cały miesiąc są dostępne w punktach partnerskich w Bydgoszczy i Toruniu. Adresy znajdziesz na stronie www.miastakobiet.pl


MAKE-UP

FRYZURA

OLAPLEX Rewolucyjna usługa!!! Jeden krok do idealnej dekoloryzacji i rozjaśniania już dostępna w Salonie Jean Louis David w Focusie

Płaszcz z niestandardowym printem będzie świetnym uzupełnieniem klasycznej koszuli i kobaltowych spodni ze zwężanymi nogawkami. W połączeniu ze stonowanymi dodatkami, tworzy idealne zestawienie zarówno do pracy, jak i na zakupy. SIMPLE spodnie - 449,90 SIMPLE płaszcz - 799,90 GREENPOINT koszula - 79,99 VENEZIA buty - 289 VENEZIA torebka - 449 VISION EXPRESS okulary Prada - 949 TIME TREND zegarek Atlantic Seacrest - 980 ORSAY chusta - 39,90 PARFOIS bransoletka - 29,90 PARFOIS wisiorek - 39,90 PARFOIS klipsy - 14,90 PARFOIS pierścionek - 19,90

P A Z U R E M

L U Z I E N A



u l . J a g i e l l o ń s k a 3 9 - 47

Z

P R A C Y D O

POMALUJ MÓJ ŚWIAT

Dżinsowe boyfriendy z wzorzystą bluzką i oversizową narzutą to zapowiedź nadchodzącej wiosny. Luźna, casualowa stylizacja idealnie skomponuje się z dodatkami w soczystych kolorach i kwiecistymi tenisówkami. HOUSE spodnie - 149,99 HOUSE pasek - 29,99 HOUSE bluzka - 39,99 UNISONO żakiet - 129 UNISONO torebka - 249 PROMOD okulary - 64 PROMOD chusta - 59 PROMOD bransoletka - 59 SWISS zegarek Ice-Watch - 280 HD buty - 129,99 SOK SHOP sok Dopalacz [ pomarańcza, szpinak, nać pietruszki, banan ] - 13

Podkreślająca figurę sukienka o asymetrycznym wykończeniu - to propozycja dla odważnych i zdecydowanych kobiet. W połączeniu z czarnymi, wyrazistymi dodatkami tworzy energetyczny duet. Stylizacja sprawdzi się doskonale na spotkanie z przyjaciółmi, wypad do klubu, czy na wyjście na romantyczną randkę. MEDICINE sukienka - 99,90 MEDICNE kurtka - 249,90 NEW LOOK buty - 75 NEW LOOK kapelusz - 50 NEW LOOK wisiorek - 39 UNISONO torebka - 199 TIME TREND zegarek Casio Sheen - 400

Zapraszamy na zakupy do FOCUS MALL BYDGOSZCZ!

6193035

NAPOJE


006183966


006151522


Z D J Ę C I E : M O N I K A C I A I O LO

jej pasja

ZAZDROSZCZĘ DZIECIAKOM Każdego dnia, gdy wchodzę do sali, staję się aktorką. Bo nieważne, czy mnie coś boli, miałam nieudany poranek, czy się nie wyspałam, muszę wydobyć z siebie wszystko, co najlepsze i oddać to dzieciom. Z Katarzyną Dzimitko*, właścicielką Szkoły Językowej KIDS, jedynej toruńskiej szkoły języka angielskiego wyłącznie dla dzieci, rozmawia Tomasz Skory

W swojej notce autobiograficznej piszesz, że zawsze chciałaś zostać gwiazdą rocka, aktorką albo lekarzem. Jak to się stało, że jesteś nauczycielką? W ostatniej klasie liceum uświadomiłam sobie, że jest zawód, który umożliwi mi jednocześnie bycie na scenie, granie i leczenie. Ten zawód to nauczyciel. Każdego dnia, gdy wchodzę do sali, staję się aktorką. Bo nieważne, czy mnie coś boli, miałam nieudany poranek, czy się nie wyspałam, muszę wydobyć z siebie wszystko, co najlepsze i oddać to dzieciom. Gwiazdą rocka przez krótki czas nawet byłam w liceum, jeśli można to tak ująć. Śpiewać nadal lubię, choć już przyzwyczajam się, że teraz jako nauczycielka częściej juroruję niż występuję. Troszkę zazdroszczę dzieciakom, które przygotowuję np. do konkursów recytatorskich, ale zawsze jestem z nich bardzo dumna. Leka-

6

miasta kobiet.pl

rzem też często jestem. Leczę braki w wiedzy i nie raz miałam okazję przekonać się, jaki wpływ na humor dzieciaków mają „przeciwbólowe” cukierki. Jako nauczycielka mogę się również opiekuńczo wykazać, a był to powód, dla którego myślałam o medycynie. Dopiero w czwartej klasie liceum podjęłam decyzję, że nie zostanę lekarzem. Zastanawiałam się, co najbardziej lubię w życiu robić i doszłam do wniosku, że chodzić do szkoły. Myślałam, w czym jestem najlepsza i wyszło, że w nauce angielskiego. Chodziło mi też po głowie, by pójść na astronomię… (śmiech). Naprawdę? Swego czasu bardzo chciałam zostać astronautką, natomiast dobrze wiem, że fizycznie nie przeszłabym testów. Pomyślałam więc, że może chociaż ta astronomia? Mama skutecz-

nie wybiła mi ten pomysł z głowy. Długo nie mogłam jej tego wybaczyć, bo nawet dostałam się na studia, ale nie wiem, czy bym przetrwała na tym kierunku. Z matmą było u mnie bardzo różnie. Wybór języka angielskiego to była najmądrzejsza decyzja. I dzięki niej dziś robię to, co lubię. Jak to się stało, że założyłaś swoją szkołę? Wszystko zaczęło się od tego, że musiałam rozstać się z ostatnią szkołą, w której pracowałam. Przez wiele lat nauczałam u konkurencji i pewnego dnia centrala zarządziła cięcia. Padło na mnie. To był straszny cios, przepłakałam całą noc, ale już trzy dni później pojechałam na rozmowę do koleżanki, która też pracowała kiedyś w tej sieciówce i dziś prowadzi swoją własną szkołę. Jak z nią pogadałam, to pomyślałam, że w sumie ja też tak mogę. Bo czemu


jej pasja W PUBLICZNEJ SZKOLE BARDZO BOLAŁO MNIE TO, ŻE NAPRAWDĘ CHCIAŁAM CAŁĄ SIEBIE ODDAĆ DZIECIAKOM, BYĆ DLA NICH, POMAGAĆ IM. NIE MIAŁAM JEDNAK TAKIEJ MOŻLIWOŚCI. DLATEGO CHCĘ, BY TO, CO TERAZ ROBIĘ, RÓŻNIŁO SIĘ OD INNYCH SZKÓŁ. miałabym nie dać sobie rady? Gdy wróciłam do domu, powiedziałam do męża: „A może tak założę swoją szkołę językową?”. On na to tylko: „To załóż”. Tak więc zrobiłam. Szkoda, że to był czerwiec, bo do szkół zapisy robi się na przełomie kwietnia i maja, ale udało mi się pociągnąć za sobą dwie dusze, które wcześniej uczyłam. Zaczynałam z jedną dwuosobową grupą. Moja mama mówiła: „To się nie uda, lepiej to zamknij”, ale ja nie mogłam im tego zrobić. Dla tych dwóch uczniów postanowiłam, że się nie poddam i dobrze zrobiłam, bo uczniów zaczęło przybywać i dalej przybywa. W tej chwili mam dwie grupy, uczniów indywidualnych i jeszcze kilka klubów zainteresowań. Dlaczego zdecydowałaś się na szkołę tylko dla dzieci? Uczyłam w podstawówce, dwóch gimnazjach, liceum, zawodówce i technikum. Przerobiłam też szkołę policealną i teraz wykładam jeszcze na Kolegium Jagiellońskim. W szkołach językowych też przeszłam przez wszystkie poziomy, miałam więc okazję poznać cały rozrzut. Okazało się, że najlepsza jestem przy dzieciach. Z dorosłymi nie czuję się tak komfortowo. Nie chodzi o to, że nie lubię ich uczyć. Po prostu nie mamy takiego kontaktu. Z dorosłymi często jest tak, że na lekcji błądzą gdzieś myślami na zasadzie: „Zrobić dziś rosół czy pomidorową?”. I mam wrażenie, że często patrzą na mnie z góry, choć może to akurat kwestia mojego wzrostu (śmiech). Z dziećmi jest zupełnie inaczej. Są takie wdzięczne i się przywiązują. Kiedyś kolega wszedł do mnie na zajęcia się pożegnać i jak zabrał dla żartów dziennik, to osiem brzdąców z drugiej klasy się na niego rzuciło, by mu go odebrać i wyprosić, bym mogła kontynuować lekcję (śmiech). W jakim wieku najlepiej jest rozpocząć naukę języka obcego? Jedni są zdania, że jak najszybciej, inni mówią: niech się dziecko nauczy wpierw poprawnie posługiwać ojczystym, a dopiero potem poznaje inne… Rozpocząć naukę można w każdym wieku, rezultat zależy wyłącznie od chęci. Jeśli jest jednak taka możliwość - na przykład w małżeństwach mieszanych - warto uczyć dziecko obu języków naraz. Znam parę - Kanadyjczyka i Białorusinkę mieszkających w Polsce, których czteroletni brzdąc mówi w trzech językach. Wprawdzie we wszystkich jednocześnie, ale to się z czasem uporządkuje. Jak ktoś woli, by dziecko uczyło się sekwencyjnie, czyli najpierw jeden język, a potem drugi, to dobrze rozpocząć kurs mniej więcej w wieku trzech lat, troszeczkę szybciej niż zajęcia w szkole. Dzięki temu maluch przy okazji przyzwyczaja się do tego, że chodzi na zajęcia dodatkowe. Ja tak zaczynałam i dziś nie ma dla mnie żadnej różnicy, czy rozmawiam po polsku czy po angielsku. Mam wrażenie, że szkoły publiczne w głównej mierze przygotowują do egzaminów, ale nie uczą, jak posługiwać się angielskim na co dzień… Nauka języka w szkole nie ma sensu. Kropka. Jest bardzo niewielu uczniów - i są to przede wszystkim uczniowie, których rodzice nie mają pieniędzy na jakikolwiek kurs - którzy po prostu muszą sobie radzić sami

i zależy im na tym. Takie osoby, jeśli ciężko pracują i są zdolne, mogą się nauczyć języka w szkole. Ale przeciętny uczeń nie ma jak tego zrobić. Grupy są za duże, podręczniki są niedostosowane, a system nie pozwala nauczycielom wyjść poza utarty schemat. W szkołach państwowych rozwleka się gramatykę. W podstawówce poznajemy Present Simple i Present Continuous. W gimnazjum powtarzamy Present Simple i Present Continuous. W liceum znowu zaczynamy od Present Simple i Present Continuous! Te dzieci mają już za sobą dziesięć lat angielskiego i po raz kolejny powtarzają wszystko od zera. Kiedyś na zajęciach indywidualnych dziewczyna zapytała mnie, jak w godzinę udało mi się jej wytłumaczyć coś, czego nie mogła zrozumieć przez kilka lat nauki. W szkołach grupy są za duże i nawet najlepsi nauczyciele, choćby bardzo się starali, nie mają czasu i biorą lekcje z podręcznika, bo tak jest najłatwiej i najszybciej. A w takiej sytuacji zawsze znajdzie się ktoś słabszy, kto na tym ucierpi. Próbowałaś z tym walczyć? We wszystkim moich poprzednich pracach pojawiał się zarzut: „A dlaczego pani nie przerabia podręcznika?”. Zamiast podręcznika chciałam robić coś fajniejszego na ten sam temat, co dawałoby uczniom więcej. Ludzie często się też czepiali, że jak przychodziłam do jakiejś szkoły, to leciały w dół oceny z angola i osoby, które dotychczas miały piątki, nagle dostawały czwórki czy trójki z plusem. Czasem stawałam przeciw radzie pedagogicznej czy dyrektorowi, tłumacząc, że w tym samym czasie te osoby, które miały do tej pory dwóje, też zaczynały dostawać trójki i czwórki. I choć dzieci na początku zawsze twierdzą, że jestem bardzo surowa, to z biegiem czasu, jak znikam, mówią: „Niech pani do nas wróci! My wtedy narzekaliśmy, ale chociaż coś umieliśmy!”. Teraz mają szansę przekonać się o tym dzieciaki z Twojej szkoły. Stosujesz oryginalną metodę nauki poprzez zabawę… Czasem wolę na lekcji zrobić coś na zasadzie gier i zabaw, niż siedzieć tylko w książce, ale to nie jest też do końca tak, że my się tylko bawimy. Zdarza się, że mamy całą lekcję z podręcznikiem, a nawet zostajemy dłużej po lekcji, bo dzieci mają dużo pytań. Właśnie o to chodzi, że w mojej szkole nie ma nic sztywnego. Najważniejsze jest to, by dzieci zrozumiały temat. W małych grupach jest czas, by z każdym porozmawiać, a jak ktoś nawet nie chce na lekcji, to może przyjść i zapytać indywidualnie. W szkołach publicznych często uczeń boi się lub wstydzi nauczyciela. Moi uczniowie wiedzą, że mogą przyjść do mnie w każdej chwili. Normalne jest, że pojawiają się już na pół godziny przed umówionymi zajęciami - jak nie po to, by o coś zapytać, to chociaż by się pobawić. Mamy salę multimedialno-artystyczną, między innymi po to, by ktoś, kto nie wie co ze sobą zrobić - np. między szkołą i angielskim - mógł przyjść szybciej. Niech pogra, pobawi się, pogada z nami o czymkolwiek. A nuż przy okazji się czegoś nauczy. W publicznej szkole bardzo bolało mnie to, że naprawdę chciałam całą siebie oddać dzieciakom, być dla nich, pomagać miasta kobiet

kwiecień 2016

7


jej pasja

Skoro już mowa o telewizji… Nie ograniczasz się tylko do zajęć, ale prowadzisz też klub filmowy. Jak on działa? Film Club to propozycja dla naszych uczniów, ale osoby spoza szkoły też mogą się do niego zapisywać. Jego idea zrodziła mi się w głowie parę lat temu, gdy napisałam swój autorski program „Jak zrobić film?”. Dzieci uczą się podstaw operowania kamerą, aktorstwa, makijażu i kostiumów. W tym roku po raz pierwszy będą też edytować filmy. Wszystkiego oczywiście uczymy się w języku angielskim, w ramach wakacyjnych obozów, które oficjalnie skierowane są do osób od 11 roku życia, ale ośmiolatki też powinny dać sobie radę. Nawet dzieci, które do tej pory nie miały w ogóle styczności z angielskim, a rodzice zapisali je na nasz obóz, wracały znając mnóstwo słów. Podczas kręcenia filmu, ale także przy wszystkich pozostałych czynnościach, rozmawiamy tylko po angielsku. I dzięki temu bezwiednie dzieci przyjmują taką ilość informacji, że to kiełkuje. Gdy po całym roku takiej nauki i zabawy dzieci pojadą na obóz, to się nagle okazuje, że potrafią zastosować w praktyce wszystko, czego się nauczyły. A nas - wychowawców - rozpiera wtedy duma. R

6143299

E

K

Sporo podróżujesz, nie tylko w ramach obozów filmowych. Masz jakieś spostrzeżenia dotyczące języka angielskiego na świecie? W niektórych regionach Wielkiej Brytanii, poza Londynem, można się zastanawiać, czy to, co słyszymy, to nadal angielski. Tak samo w Stanach Zjednoczonych. Jest różnica między tym, jak mówi się w Nowym Jorku, a np. w Północnej czy Południowej Karolinie. Nowojorski angielski to jest ten, który znamy z większości filmów, a na południu robi się „Przeminęło z wiatrem”. Taki typowy „redneck” zaciąga angielski tak, jak u nas się „śledzikuje” w Białymstoku. Gdy byłam na południu Stanów, to specjalnie przez dwadzieścia minut kupowałam jeansy, zadając kolejne pytania tylko po to, by posłuchać sprzedawczyni. Nie mogłam się jej nasłuchać, taki to niesamowity akcent. A potem, na samym południu, jest nagle Floryda i Miami, gdzie mówi się tak samo jak w Nowym Jorku. To jest fascynujące! A coś Cię zaskoczyło językowo w Stanach? Na pewno nauczyłam się wymowy słowa „fuchsia” (ang. fuksja). Biorąc pod uwagę pisownię wydawałoby się, że początek czyta się jak brzydkie słowo na „F”, a w tym przypadku się je zmiękcza. Na szczęście zamiast palnąć głupotę zapytałam: „A ten odcień jak się nazywa?”. Poza tym, czasami był problem ze zrozumieniem się tylko dlatego, że byliśmy wychowani w różnych miejscach. Język, którego używamy, jest taki sam, ale bariera kulturowa robi swoje. Amerykanie są inaczej wychowani. U nich normalne jest, że ktoś ma 15 różnych prac w ciągu życia, a na jedzenie w tygodniu wyda minimum sto dolarów. U nas jedno i drugie jest nie do pomyślenia. Ale to dobrze, gdy są różnice, bo świat jest wtedy ciekawszy. CP

L

A

*Katarzyna Dzimitko właścicielka Szkoły Językowej KIDS (Kate’s Institute of Discovery and Speech), wychowawca, pilot i lektor języka angielskiego na obozach kolonijnych, współautorka kilkudziesięciu filmów krótkometrażowych, zrealizowanych w ramach klubów i obozów filmowych. M

PROMOCJA

im. Nie miałam jednak takiej możliwości. Dlatego chcę, by to, co teraz robię, różniło się od innych szkół. U mnie na lekcji można na przykład jeść. To jest coś, czego nigdy nie mogłam zrozumieć w pozostałych szkołach. W czym to przeszkadza? Lepiej w końcu zjeść i myśleć o angielskim, niż nie zjeść i myśleć o jedzeniu. To czego nie robi się też w innych szkołach, to np. oglądanie bajek. Wszyscy uważają, że dzieci nie powinni oglądać telewizji, jednak jak nie będą tego robić, nie będą miały styczności z językiem. Nie złapią wymowy.

A


006204323

006168463


rodzina

ROZWÓD NIE MUSI OZNACZAĆ WOJNY Kujawsko-Pomorskie przoduje wśród województw o najwyższym wskaźniku rozwodów na 1000 mieszkańców. Przez te trudne sytuacje najczęściej cierpią dzieci. Jak się rozstać, by nie wyrządzić im dodatkowej krzywdy? TEKST: Tomasz Skory

10

miasta kobiet.pl

W

edług danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2014 roku doszło w Polsce do 65761 rozwodów. Oznacza to, że na 1000 zawartych w tym czasie małżeństw rozstało się aż ponad 348 par. Liczba ta zmalała wprawdzie w stosunku do ubiegłego roku, ale wciąż jest większa niż przed rokiem 2010, a w dużych miastach, gdzie do rozwodów dochodzi przeszło dwukrotnie częściej niż na obszarach wiejskich, wciąż obserwować można zwyżkowy trend. Statystycznie najczęściej rozwodzą się ludzie młodzi, w wieku od 20 do 24 lat, z niedużym małżeńskim stażem, przeważnie jeszcze bezdzietni lub niedługo po narodzinach pierwszego dziecka. Najpowszechniejszą przyczyną rozwodów jest szeroko rozumiana niezgodność charakterów, co sugeruje, że wiele małżeństw zawieranych było pochopnie. Niemal 19 tys. par w naszym kraju rozstało się w ubiegłym roku z tego powodu. Kujawsko-Pomorskie przoduje wśród województw o najwyższym wskaźniku rozwodów na 1000 mieszkańców. Wynosi on 20,6. Minimalnie wyższy - 20,7 - odnotowuje się tylko w województwie lubuskim. W samej Bydgoszczy w 2015 roku doszło do 844 rozwodów. To o 39 więcej niż w roku 2014 i aż o 77 więcej niż w 2013.

KŁÓTNIA O DWA DNI WAKACJI - Nie tylko przybywa spraw rozwodowych, ale stają się one coraz bardziej skomplikowane i trudne od strony emocjonalnej. Pary mają wobec siebie coraz więcej roszczeń, więcej jest więc rozwodów z orzekaniem o winie - mówi mecenas Dorota Drewienkowska z kancelarii Drewienkowscy. - Głównym problemem jest oczywiście kwestia opieki nad dziećmi. W wielu sytuacjach jest tak, że małżonkowie są w stanie dojść do porozumienia we wszystkich spornych kwestiach, poza tą najważniejszą. Ostatnio spotkałam się właśnie z taką sytuacją, w której strony porozumiały się co do wszystkiego, ale nie doszło do ugody, bo rodzice poróżnili się o dwa dni wakacji z dzieckiem.

Zwykle najkorzystniejsze dla wszystkich jest zawarcie przez strony porozumienia, umożliwiającego powierzenie władzy nad dziećmi obojgu małżonkom. Często jednak spór między rodzicami nie pozwala im na konstruktywną współpracę i ostatecznie to sąd musi zadecydować, któremu z małżonków powierzone zostaną dzieci. Gdy rodzice zaczynają się procesować, a zwłaszcza gdy któraś ze stron stara się ograniczyć partnerowi dostęp do dziecka, konflikt odbija się na najmłodszych. - Jako praktyk, ale także jako matka, często widzę, że w momencie, gdy dochodzi do rozwodu, zapominamy o miłości do dziecka. Zaczyna się walka o to, bym to JA miał nad nim opiekę, by to ze MNĄ ono przebywało i tym samym to nasze zachcianki stają się ważniejsze od jego dobra. A dziecko przede wszystkim nie chce mieć wojujących rodziców - podkreśla Dorota Drewienkowska. Sąd decydując o losie dziecka zobowiązany jest kierować się nadrzędną zasadą, jaką jest jego dobro. Ponieważ samo dziecko nie może być świadkiem w sprawie o rozwód, sąd posiłkuje się opiniami pedagogów i psychologów, którzy stwierdzają, jakie rozstrzygnięcie jest najlepsze dla małoletnich.

ROZWODZIĆ PO LUDZKU Mecenas Drewienkowska podkreśla, że każdy spór, nawet budzący wiele emocji, da się przy odrobinie dobrej woli rozwiązać w sposób bezpieczny dla dziecka. W pracy kieruje się mottem „Rozwodzić po ludzku” i choć kojarzone jest ono częściej z mediacjami, znajduje zastosowanie także w przypadku, gdy małżonkowie wejdą już na drogę sądową. - Jestem ogromną zwolenniczką mediacji, natomiast posiadanie prawnego pełnomocnika nie stoi na przeszkodzie w próbie porozumienia. Sama zawsze nakłaniam do niego pary, jednak i w takim przypadku warto skorzystać z pomocy prawnika. Zdarzało się już bowiem, że strony szły na ugodę bez konsultacji prawnej i w dalszej perspektywie nie kończyło się to dobrze. A dwie mądre strony i dwóch życzliwych pełnomocników są w stanie zaradzić nawet ostremu konfliktowi.CP


006183929


tabu

N I K T M N I E TA K N I E W K U RZ A

JA K

W Ł A SNA

M AT K A

„Ja jej nie lubię, nigdy jej nie powiedziałam, co mi wyrządziła, mam do niej pretensje i żal” - mówią dorosłe córki o swoich matkach. Te relacje zawsze jednak można naprawić. Z terapeutką Barbarą Nasarzewską* rozmawia Jan Oleksy Na ten temat napisano wiele książek, nakręcono sporo filmów, dużo przykładów niesie też samo życie. Dwie kobiety - matka i córka. Są sobie najbliższe, niby podobne do siebie, więc wydawałoby się, że ten kontakt powinien być… … bardzo bliski. A jednak nie zawsze tak jest. W gabinetach terapeutycznych pojawia się wiele kobiet, które przychodzą z różnymi problemami dotyczącymi relacji, komunikacji, budowania związków, wychowania dzieci. Często okazuje się, że są to tematy zastępcze, a problem tkwi gdzie indziej. Po kilku rozmowach ujawniają, że nie dogadują się z własnymi matkami. To jest dla nich trudne, obciążające, bolesne. Wcześniej rozmawiały o tym jedynie z najbliższymi przyjaciółkami, a teraz muszą się otworzyć przed terapeutą. Nie wiedzą, jak to zrobić. I wstydzą się, bo o matce powinno się mówić albo dobrze, albo wcale… Problem nabrzmiewa szczególnie przed Dniem Matki. Pacjentki podczas terapii często pytają, jak mają przeżyć to święto, powszechnie tak pięknie przedstawiane. Przecież matka jest jedyna, kochana, a relacje z nią powinny być przepełnione miłością. Mnie kobiety stawiają pytania, jak mają spojrzeć na swoją mamę, jeśli ich stosunki są bardzo napięte. „Ja jej nie lubię, nie kocham, nigdy jej nie powiedziałam, co mi wyrządziła, mam do niej pretensje” - wyznają na spotkaniach. Wtedy im powtarzam, że warto i można się temu przyjrzeć. Zdarzają się przypadki, że matka z córką przychodzą razem na terapię? Prawie nigdy nie przychodzą razem. Chyba że dotyczy to młodej nastoletniej dziewczyny. Jednak my dzisiaj rozmawiamy o dorosłych córkach.

12

miasta kobiet.pl

Opowiem o jednym przypadku. Dorosła kobieta, mężatka, trzydzieści parę lat, pracuje w korporacji, jest dobrze wykształcona, ale nie radzi sobie w relacjach z ludźmi, czuje się gorsza. Z tym właśnie problemem przyszła na terapię. Dopiero na trzecim spotkaniu wyznała, że pochodzi z niepełnej rodziny. Jej rodzice się rozwiedli, mama przerzuciła na nią odpowiedzialność za zajmowanie się domem i sprawowanie opieki nad młodszym rodzeństwem. Skupiła się na sobie, swoim bólu, przegranym - jak twierdziła - życiu. Córka przyjęła rolę rodzica, nawet na początku była dumna, że taka jest dorosła. Potem jednak zaczęła czuć ciężar. Takie zjawisko odwrócenia ról - według prof. Katarzyny Schier z Wydziału Psychologii UW - nosi nazwę parentyfikacji. Chodzi o sytuacje, kiedy dziecko opiekuje się rodzicem w sposób, który jest nieadekwatny do wieku i możliwości. To bardzo ograniczająca relacja. Tak, na szczęście była to historia, która skończyła się optymistycznie. Podczas terapii pacjentka zaczęła się zmieniać, a jej zmiana pociągnęła za sobą kolejną zmianę - w matce. Ta, gdy zauważyła metamorfozę córki, zaczęła z nią inaczej rozmawiać i sama zapisała się na warsztaty rozwojowe, na których odkryła między innymi, co to znaczy być matką… Nastąpiło pojednanie. Jakie inne problemy się zdarzają? Najlepiej to widać na przykładach z terapii. Dorosła córka skarży się, że mama nigdy jej nie kochała, nie przytulała, wszystko inne było ważniejsze niż ona, nawet ojciec alkoholik. Matka żyje ze świadomością, że córka wie o braku uczucia. „Już sama nie wiem, czy ją kocham, czy nie kocham? Więc co to za uczucie?” - pyta matka. Okazuje się, że bardzo chciała urodzić syna. Dlaczego chłopca? Bo chłopcy mają łatwiej w życiu. Córka była rozczarowaniem, którego nie umiała ukryć. „Trzymałam to zawiniątko i myślałam sobie, że przyszła na świat kolejna, której będzie ciężko” - wspominała…


tabu Z moich doświadczeń terapeutycznych wynika, że w zrozumieniu relacji matka-córka bardzo pomocne są dwa kluczowe pojęcia: przekonania i oczekiwania.

wyidealizowane i nieprawdziwe. Problemem jest fakt, że młoda kobieta nie ma pierwowzoru, który byłby jej bliski, a sama opozycja w stosunku do matki w niczym jej nie pomaga.

One determinują te relacje? Wszyscy przychodzimy na świat w rodzinach, w których funkcjonują różne przekonania. Nasza matka odziedziczyła pewne schematy zachowań od swojej matki, ta od swojej itd. Jedne są prawdziwe, inne nie, ale wszystkie traktujemy poważnie, bo odbieramy je od mamy, której ufamy bezgranicznie. Do 12. roku życia mózg rozwija się najintensywniej, tworząc modele zachowań, więzi, wyrażanie emocji. Taki swoisty skrypt, z którego korzystamy w ciągu naszego późniejszego, dorosłego życia.

Patowa sytuacja. Ale jest optymistyczny akcent, bo zawsze wszystko można zmienić.

Jakie to mogą być przekonania? Niektóre są budujące, ale w większości nas obciążają. Na przykład takie, że kobiety mają gorzej. „Zobacz, tata nic nie robi, faceci mają lepiej”. Albo takie, że najpierw kobiety w okresie dojrzewania dostają okres, potem rodzą dzieci i do końca wszystko już mają na swojej głowie. Inne: „tylko pięknym w życiu się udaje”, „kobieta bez mężczyzny nic nie znaczy”, „nie wolno się rozpychać”, „świat i ludzie są niebezpieczni”, „nie można ufać”… To nie przynosi nic dobrego, jest bardzo ograniczające. Rzeczywistość, którą przedstawia matka, staje się światem córki. Z przekonaniami z domu wchodzi się potem nieświadomie w dorosłe życie. Chcemy czy nie, one funkcjonują w naszej głowie. Jak te przekonania wpływają na późniejsze relacje? Jeżeli matka w myśl swoich toksycznych przekonań czuje się fatalnie jako kobieta, nie lubi siebie, nie za bardzo lubi mężczyzn, bo oni tacy wykorzystujący i ma przeświadczenie, że kobiety mają pod górkę, to córkę przed tym wszystkim głównie ostrzega. Ma wobec niej w związku z tym oczekiwania. I ma nadzieję, że córka będzie uważała na te rzeczy, o których tyle słyszała. Bo to jest świętość. W związku z tym nie będzie akceptować inności, odwagi, parcia do przodu. Wręcz będzie mówiła, że to, co robi córka, jest złe. Matka się boi, że córka będzie się niepotrzebnie narażać… I dziewczynka faktycznie nie chce się narażać, bo pragnie zasłużyć na miłość. Zaczyna ten schemat dostrzegać dopiero, gdy zawiązuje przyjaźnie, opuszcza dom. Porównuje swoją sytuację z innymi. Nie chce już spełniać oczekiwań mamy. W związku z tym rodzi się bunt. Wtedy słychać: „Córko, przecież ja chcę dla ciebie dobrze, czemu mnie nie słuchasz, przecież ja jestem matką, wiem najlepiej”. I konflikt gotowy. A córka na to, że nie chce być taka jak jej matka! Ale też nie wie, jaka chce być. Chce być w opozycji do matki i nie zachowywać się tak, jak ona. Na przykład: „Moja matka ma obsesję sprzątania, to ja nie będę sprzątać”. Chce inaczej, ale nie bardzo wie jak. Tworzy swój obraz z obserwacji, z książek, z filmów. To wyobrażenie jest

W każdym wieku? Najstarsza kobieta, która przyszła na terapię, miała 72 lata. Jej mama nie żyła już od 15 lat. Przyszła, usiadła i poprosiła, żebym pomogła jej z mamą. Jak miałam pomóc? Okazało się to możliwe. Jej mama była osobą bardzo zimną, nie przytulała jej, nie mówiła miłych słów, nie wspierała. Ta starsza pani przyszła po pomoc, bo doszła do wniosku, że całe życie powielała schemat zachowań swojej mamy. I choć teraz córki są już dorosłe, mają po czterdzieści parę lat, to ona jeszcze ciągle „mądruje”, udziela rad, których one i tak nie chcą słuchać. A starsza pani bardzo chciała, żeby było inaczej… To, co powiedziała mi o swojej mamie, brzmiało jak ogromny żal straconych uczuć. Na terapii zrozumiała, że jej matka była dzieckiem wojny, że wówczas liczyło się przetrwanie, a nie przytulanie. Matka dała jej tyle, ile dać mogła. Aby sprawę zamknąć, napisała do niej piękny list, przeczytała go na cmentarzu, spaliła i zakopała. Następnie pojechała do swoich córek, opowiedziała im o terapii i o tym, co zrobiła. Wszystkie się popłakały. Poprosiła, żeby usiadły jej na kolanach, jak małe dziewczynki… To materiał na scenariusz filmowy. Jest takie określenie mistrzyni terapii Virginii Satir, że człowiek robi tyle, ile umie. Jeżeli czegoś nie robi, to nie dlatego, że nie chce… A jak to jest, gdy współczesna matka nie radzi sobie ze światem? Wtedy przedstawia córce życie, jako coś trudnego, bolesnego. Nie będzie patrzeć z miłością, jak jej dziecko eksploruje świat, bo on jest niebezpieczny. Córka nie chce być kalką takiej matki, nie chce jej słuchać, ale za popełnione błędy obwinia ją jeszcze bardziej. Jak przerwać to błędne koło? Wiele nieporozumień wynika z faktu, że w relacji z matką dorosła córka dalej funkcjonuje w roli dziewczynki, w roli dziecka. Wówczas na każde słowa matki typu: „Jest zimno, a ty nie nosisz czapki”, zaczyna się tłumaczyć, a matka na to: „Przecież ja nic od ciebie nie chcę, tylko mówię, że nie dbasz o siebie”. Córka w środku się gotuje, ale gdyby zrozumiała, że nie jest już dzieckiem, tylko dorosłą kobietą, to mogłaby zareagować: „Mamo, masz rację, nie mam czapki”. To jest fakt. Matka może powie wtedy nieśmiało: „No właśnie, mogłabyś założyć”, a ona: „Tak mamo, mogłabym założyć, ale nie założyłam. Jestem dorosła i wiem, co robię”. Kiedy dorosłe córki wyjdą z opcji „dziewczynka” i wejdą w opcję „kobieta”, to kończy się walka. Nie ma relacji podległości. W mojej pracy terapeutycznej spostrzegłam, dlaczego takie relacje występują właśnie między matką a córką - bo matka patrzy na swoją córkę tak jak na siebie. Ale siebie uważa za „dużą kobietę”, więc wie lepiej, a „mała

kobieta” powinna słuchać, ale i czuć dokładnie to samo, co ona. A matka i syn? Jest też taki stereotyp, że lepiej się dogadują. Dlaczego tak jest? Ważną rolę odgrywa różnica płci. Chłopak jest trochę zagadką. Kobieta inaczej niż mężczyzna patrzy na świat… Matka tak do końca nie rozumie syna, więc się za bardzo nie narzuca? Mało tego, stara się o niego zabiegać. On zadaje inne pytania, inaczej reaguje. Przykłady? Matka głęboko przeżywa moment, gdy syn idzie do przedszkola, bo wówczas pojawia się konkurentka w postaci pani wychowawczyni. Później trudno jej zrozumieć, że syn nastolatek nie chce się przytulać, opędza się od jej czułości, jak od natrętnej muchy. Matka musi się sporo natrudzić, by zyskać aprobatę syna. Natomiast córkę uważa jak swoją własność? Właściwie, jak przedłużenie siebie… Należy się z taką sytuacją pogodzić? Nie da się, ot tak, pogodzić! Jeżeli jest trudna sytuacja, to trzeba się jej przyjrzeć. Samemu się nie uda, bo emocje są zbyt wielkie, żal zbyt duży i albo zacznie się udawać, że nie ma problemu, albo toczy się bunt. A to ma wpływ na nasze życie. Trzeba więc to przepracować… Dla siebie, a w konsekwencji dla matki i swoich bliskich. Ale musimy zacząć od siebie. To nie jest takie proste. Znam przypadek stosunkowo młodej matki, od której odsuwa się córka, nie chce kontaktu… Taka matka zwykle twierdzi, że to z córką jest coś nie tak. Powinna się przyjrzeć, jak sama postępuje. Twierdzi, że nic złego nie robi… … że się stara, tylko córka nie spełnia jej oczekiwań, nie słucha, żyje byle jak, źle wyszła za mąż, nie umie wychować dzieci… Matka przy tym czuje się źle, twierdzi, że córka jej nie rozumie. Jest rozżalona, niedoceniona. Okazuje się, że wyznanie: „Najbardziej wkurza mnie własna matka” nie jest problemem wymyślonym… Gabinety terapeutyczne pokazują, że jest to bardzo duży problem. Coraz więcej kobiet o tym po prostu głośno mówi, mając nadzieję na uporządkowanie tych relacji. Może nie wszystko stracone?CP [ napisz do autora: j.oleksy@expressmedia.pl ]

*Barbara Nasarzewska pedagog, terapeuta uzależnień, socjoterapeuta, mediator rodzinny, od wielu lat zajmuje się terapią indywidualną, rodzinną, osobami uzależnionymi, działalnością szkoleniową i treningową. Mieszka i pracuje w Toruniu. miasta kobiet

kwiecień 2016

13


ŚWIĘTO

KOBIET PASJĄ Z

TORUŃ HOTEL BULWAR 28 KWIETNIA GODZ. 18.00

J E ST EŚ KO B I E TĄ Z PAS JĄ? A MOŻE WŁAŚNIE SZUKASZ IDEALNEGO HOBBY LUB POMYSŁU NA BIZNES? JE ŚLI TA K , NASZ E W YDA R ZE N I E J E ST D L A C I E BI E !

Zapraszamy panie do udziału w 5 bezpłatnych warsztatach. Aby wziąć udział w warsztatach wystarczy przysłać zgłoszenie wraz ze swoim imieniem, nazwiskiem, numerem telefonu pod adresem kobie tazpasja@ e xpre ssme dia.pl

MAPA MARZEŃ, CZYLI O TYM, JAK NIE ODKŁADAĆ MARZEŃ NA PÓŹNIEJ

COACHING RUCHU, CZYLI O TYM, JAK POCZUĆ SIĘ DOBRZE WE WŁASNYM CIELE

STORYTELLING, CZYLI O DOBRYCH HISTORIACH, KTÓRE ZWIĘKSZAJĄ SPRZEDAŻ

JOANNA RUTECKA

MARTA ZAWADZKA

IZABELA LEWANDOWSKA, AGATA STASIK

ŚWIAT MONTESSORI, CZYLI O WYCHOWANIU BEZ KAR, NAGRÓD, POCHWAŁ I OCENY

MAŁGORZATA WYŻYKOWSKA

PUDEŁKO PEŁNE MOCY, CZYLI O ZDROWYCH POSIŁKACH W PRACY I W PODRÓŻY

IZA I KASIA RADOMSKIE

6217203


test

temat

RENAULT MEGANE PO RAZ CZWARTY

ZDJĘCIA: Tomasz Czachorowsk i

micznej jazdy. W tej opcji automatycznie usztywni się układ kierowniczy. Choć zawieszenia nie da się regulować, z większością drogowych nierówności podwozie sobie poradzi. W mieście przy niewielkim natężeniu ruchu spalanie zamknie się w 8 l na 100 km, w trasie będzie to ok 6-7 l/100km. Co jeszcze zaskoczy na plus podczas jazdy? Po chwili opanowania systemu R-Link 2, wyciągnie się z niego wiele przydatnych funkcji: tempomat, asystenta pasa ruchu, radar odległości, wspomaganie nagłego hamowania, ostrzeganie o nadmiernej prędkości, funkcję rozpoznawania znaków drogowych czy kontrolę martwego pola. Z dużego, pionowego ekranu dotykowego korzysta się wygodnie, choć poruszanie się po menu wymaga lekkiej wprawy. Przyjaźnie prezentuje się za to opcja zmiany kolorystyki podświetlenia wnętrza - personalizacja w zależności od nastroju, miły akcent całości. Sceptycznie podeszłam do ekranu head-up, który zamiast wyświetlania na szybie w polu widzenia kierowcy, prezentuje informacje na kawałku plastiku. W czasie jazdy jednak można przekonać się, iż nie jest to w żaden sposób widoczna wada - nie skupia nadmiernie uwagi. Czy dałoby się tu coś zmienić, poprawić? Pewnie tak, na przykład funkcjonalność ekranu dotykowego, by ułatwić docieranie do upakowanych w systemie opcji multimedialnych. Są to jednak szczegóły, które nie wpływają na ocenę całość auta. Nowy megane zachowuje indywidualny styl i daje przede wszystkim ogromne możliwości regulacji trybu jazdy, co przekłada się bezpośrednio na jakość codziennego użytkowania auta. Bardzo kusząca opcja.CP 6184089

T E K S T: Luc yna Tataruch

P

odobno w tym segmencie samochody wybiera się przede wszystkim pod kątem designu. Może wydawać się to dziwne, ale tak właśnie twierdzą przedstawiciele marki. Prawdopodobnie wiedzą, co mówią, skoro za słowami idzie też wyraźna odmiana stylu nowego renault megane oraz nazwisko projektanta, znanego wcześniej między innym zza kulis powstawania mazdy: Laurensa van den Ackera. Z zewnątrz przy solidnej sylwetce najbardziej rzucają się w oczy światła - przednie zaprojektowane w kształcie litery C. Auto jest szersze i dłuższe od wcześniejszej wersji, co wraz z szerszym rozstawem osi i kół wiąże się z lepszym prowadzeniem. Ten rozmiar nie przekłada się jednak na ilość miejsca w kabinie. Podobnie jak poprzednia odsłona, ta również nie pozostawia pasażerom zbyt wiele przestrzeni. Mimo to narzekanie pozostawiam osobom o znacznym wzroście. Metr sześćdziesiąt pięć mieści się bez problemu, choć przyznać trzeba, że każdemu ciasno będzie przy stopach. W bagażniku za to przewieziemy przyzwoite 384 dm3. Na fotelach nowy megane oferuje wybór pięciu rodzajów tapicerki i możliwość dozbrojenia siedziska kierowcy w regulowaną część podparcia lędźwi i masaż. Takie rozwiązania częściej spotyka się w wyższych klasach, warto więc z tego skorzystać Pod maską testujemy jeden z możliwych silników do wyboru, czyli Energy Tce 130. Turbodoładowane 1,2 litra prezentuje wiele odsłon, działając w układzie Multi-Sensie. Do dyspozycji kierowcy jest tryb Neutral, Eco - z leniwymi obrotami do oszczędnej jazdy, Comfort - w sam raz przykładowo na śliską powierzchnię oraz najprzyjemniejszy w użyciu tryb Sport dla dyna-

PROMOCJA

Zmian jest dużo, co da się zauważyć już na pierwszy rzut oka. Czy jednak odważny styl z czwórką w nazwie zwiastuje miejsce poza podium? Nic podobnego. Po jeździe testowej można być tego pewnym.

miasta kobiet

kwiecień 2016

15


kontrowersje

NIE UFAM, SPRAWDZAM? Alicja na co dzień jest pedagogiem szkolnym. Bywa jednak, że na zlecenie przeistacza się w imprezową seksbombę. Jest testerką wierności. Sprawdza, czy kandydaci na męża są podatni na jej zaloty.

TEKST: Justyna Król

16

miasta kobiet.pl

K

uszą, nęcą i sprawdzają, czy mężczyzna da się uwieść. Testerki wierności są odbierane jak chodzące famme fatale, jednak ich misja nie ma drugiego dna. Cel jest konkrety - zadowolenie klientki, która chce sprawdzić czy jej partner zdradzi. Czasem wystarczy jeden wieczór i zwykłe nagranie z telefonu. Innym razem zadanie jest rozłożone w czasie i wymaga zaawansowanego sprzętu detektywistycznego. - To zlecenia jak inne i traktujemy je tak samo poważnie. Osoby, które się do nas zgłaszają, zwykle już coś podejrzewają i chcą się upewnić, czy mają rację - mówi Adam Husarski, właściciel portalu sprawdzwiernosc.pl, działającego w Polsce już ponad dziesięć lat. Bywa, że zgłaszają się do niego rodzice przyszłej panny młodej, niepewni, czy córka dobrze ulokowała uczucia. Czasem jest to jej przyjaciółka, która nieraz widziała, jak ukochany podszczypuje koleżanki. Zdarza się też, że ktoś po prostu z ciekawości chce sprawdzić partnera, kusząc

los… - Takie zlecenia też bierzemy. Zaznaczmy tutaj, że nie tylko kobiety zlecają takie rzeczy. Mężczyźni też są podejrzliwi i chcą dowodów wierności. Pobudki klienta to tak naprawdę jego sprawa. My przeprowadzamy śledztwo na zadany temat - dodaje Husarski.

AGENTKA UWODZI FIGURANTA Aby było skutecznie, osoba mająca uczestniczyć w zadaniu musi spełniać odpowiednie wymogi wizualne, dlatego wachlarz współpracujących jest szeroki. Do uwodzenia zatrudniane są aktorki, modelki, ale nie tylko. Alicja na co dzień jest pedagogiem szkolnym. Bywa, że na zlecenie przeistacza się w imprezową seksbombę lub głupiutką niunię potrzebującą pomocy. W trakcie zadania jest agentką, obiekt uwodzenia zaś figurantem. Wcześniej dostaje pakiet informacji o nim - kim jest, co lubi, jak mu się przypodobać. I oczywiście zdjęcie, które pozwoli jej wyłowić ofiarę z tłumu.


kontrowersje - Wbrew pozorom nie jest to takie proste. O ile samo uwodzenie bywa banalne, rozpoznanie osoby nie zawsze. Zdarzyło mi się uwieść mężczyznę przy barze, myśląc, że to figurant, ale gdy wyszliśmy z lokalu i przyjrzałam mu się przy lepszym świetle, okazało się, że to nie on. Musiałam szybko go spławić i okrężną drogą wrócić do lokalu, by zacząć zadanie od nowa - opowiada Alicja. Jej przygoda z uwodzeniem zaczęła się dość nietypowo. Siedem lat temu jako 22-letnia studentka wraz z przyjaciółką trafiła na ogłoszenie o poszukiwaniu testerów wierności. - Brzmiało intrygująco jak na pracę. Zwłaszcza dla mojej przyjaciółki, studiującej psychologię i piszącej pracę o manipulacji ludźmi. Potraktowałyśmy to jako eksperyment. Poszłyśmy z ciekawości, ale nieco przerażone, bo człowiek ma zaraz w głowie, że taka testerka to nie wiadomo co miałaby robić… Dla bezpieczeństwa mój obecny mąż, wówczas jeszcze chłopak, towarzyszył nam jako obstawa. Na szczęście niepotrzebnie. Trafiłyśmy do normalnej, licencjonowanej agencji detektywistycznej, która po prostu dostaje takie zlecenia. Okazuje się, że zapotrzebowanie na nie wzrasta - mówi Alicja. Do Bydgoszczy przyjechała jako testerka rok temu. Miała za zadanie sprawdzić pracownika jednego z serwisów telefonicznych, którego narzeczona podejrzewała o podrywanie innych dziewczyn. Wpadła więc bezradna i zdezorientowana do podanego punktu z pękniętą szybką ukochanego iPhona…

BAJERKA NA MOTOCYKL - Przystojny mężczyzna, ale typowy makaroniarz. Od razu przeszedł do bajerowania. Zdobył numer, by potem móc pisać SMS-y. Kilka dni później zaprosił mnie na kawę na bydgoskiej starówce. Cały czas opowiadał, ile to on zarabia, jaki to ma motocykl, pytał, czy chciałabym się przejechać… Bardzo szybko zgromadziłam dowody na jego niewierność, ale gdy chciałam się pożegnać, twierdząc, że nie zaiskrzyło, nie dawał za wygraną. Kawał miasta przespacerowałam z nim u boku, tłumacząc, że nic z tego nie będzie - wspomina Alicja. Bywa i tak, że mężczyzna okazuje się trudniejszy do zdobycia i wtedy pojawiają się wątpliwości. - Wbrew temu, co się pisze w sieci, naszym celem nie jest prowokowanie na siłę. Granice, których nie przekraczamy, są jasne, np. brak kontaktu fizycznego. Nie wsiadamy z nikim do auta, dbamy o bezpieczeństwo własne. Różne agencje działają inaczej, ale my się trzymamy naszych reguł. Chodzi tylko o to, aby sprawdzić, jak ten człowiek zachowa się w danej sytuacji, czy jest skłonny do zdrady. Rejestrujemy słowa i gesty. Do czynu nigdy nie dochodzi. Ja nawet nie pozwolę się objąć czy złapać za rękę, ale myślę, że taka niedostępność nawet podkręca sytuację - mówi testerka.

R

E

K

Tylko 30 procent zleceń kończy się przyłapaniem na chęci zdrady i to nas cieszy. Wbrew pojawiającym się opiniom, nie mamy na celu rozwalania ludziom związków na siłę. ADAM HUSARSKI DETEKTYW

ZE SZTUCZKAMI LUB BEZ Niektórzy od razu stawiają drinka, nawet nie trzeba się odzywać, wystarczy usiąść przy barze. Inni szybko proponują zmianę lokalu w wiadomym celu, ale są i tacy, którzy długo nie odwzajemniają zalotów, choć testerka stosuje swoje sztuczki. - Taki był Marek, którego poznałam w grupce znajomych. Zabawny, kompletnie niepodpadający. Oceniłabym, że nie zdradza, ale jego narzeczona nie dawała za wygraną i poprosiła o drugie spotkanie. Gdy do niego doszło, wyglądało to już inaczej. Nagle zainteresował się mną, jakby to był znak, że znowu na siebie wpadamy. Zaczął opowiadać o sobie fikcyjne historyjki, w których oczywiście nie miał dziewczyny, nie mówiąc już o narzeczonej… - wspomina Alicja. Testerka zawsze nagrywa. Zwykle telefonem - bawienie się nim to dziś norma, nie podpada więc, a nawet może być formą kokieterii, sugestią do wymiany numerów. Często nie jest sama, a z koleżanką lub fotografem, który działa jak paparazzi, dokumentując wszystko z ukrycia. Niektóre śledztwa wymagają kamerek, mikrofonów i innych sprzętów - choćby wtedy, gdy trzeba śledzić auto przez kilka dni, bo i takie sytuacje się zdarzają. - Bierzemy na siebie też bardziej złożone tematy, jak zdradzana i źle traktowana żona burmistrza, która chce odejść, a bez dowodów zdrady nie może. Zdarzają się sytuacje silnie patologiczne, alkoholowe, przemocowe… Zawsze musimy działać profesjonalnie, mając na uwadze, że zebrane dowody trafią do rąk zleceniodawcy, ale mogą też być wykorzystane w sądzie - mówi Husarski. SEKSAPIL Z REFLEKSEM Nie każda kobieta może być testerką. Poza przyjemnym wizerunkiem, potrzebne są pewne umiejętności aktorskie i szybki refleks. - Trzeba umieć wybrnąć z różnych sytuacji. Jeden z figurantów, którego żona sprawdzała, bo zaczął wracać pijany nocami z klubów, opowiadał mi, że jest w trakcie rozwodu, że żona wyrzuciła go z domu, nie pozwala widywać dzieci… Nigdy nie możemy dać się zmanipulować w takiej rozmowie, musimy trzymać się znanych nam faktów i celu - mówi Alicja. - Co ciekawe, tylko 30 procent zleceń kończy się przyłapaniem na chęci zdrady i to nas cieszy. Wbrew pojawiającym się opiniom, nie mamy na celu rozwalania ludziom związków na siłę. My tylko wypełniamy swoje zadania. Nawet nie wiemy, jak dalej toczą się losy tych ludzi, czy ci zdradzani się rozwodzą. Sprawdzić można każdego, reszta to nie nasza sprawa - zapewnia Husarski.CP [ napisz do autora: j.k rol@expressmedia.pl ]

L

A

M

A

006190478


mama

BADANIA PRENATALNE

PO CO?

U nas zamiast wykonywać groźną dla płodu amniopunkcję, można zrobić nowatorski test z krwi matki, który wykrywa wady genetyczne u dziecka bez żadnego ryzyka. Z dr n. med. Anitą Kazdepką-Ziemińską i dr. n. med. Maciejem W. Socha z kliniki Lekarze Mostowa4, rozmawia Lucyna Tataruch Wiem, że nasi pacjenci rozmawiają o tym z innymi, chodzą na takie spotkania. Kobiety w ciąży widzą chore dzieci i przekonują się, że można sobie z taką sytuacją poradzić. Dr Socha: Świetnie, że Anita o tym mówi! Sam pamiętam taką parę, która wiedząc już, że ich dziecko będzie miało zespół Downa, zrezygnowała z wizyt u mnie. Szczerze mówiąc, myślałem, że nie dźwignęli sytuacji i zakończyli ciążę. Okazało się, że wcale nie - pojechali za to na Śląsk uczyć się rehabilitacji. Zanim jeszcze dziecko miało zbadane serduszko, już mieli załatwionego kardiochirurga, prof. Molla, który był gotowy je zoperować. To oni powiedzieli mi później zdania, które często cytuję: „W zeszłym roku 47 osób z zespołem Downa zdało maturę. Nasze dziecko też zda!”.

Zacznę od oczywistości - każdy, kto spodziewa się dziecka, chce również, by było ono zdrowe… Dr Socha: Nie ulega to najmniejszej wątpliwości! Zarówno przyszli rodzice, jak i rodzina oraz znajomi też tego oczekują. Zdanie: „Grunt, by było zdrowe” nadal powtarza się kobietom w ciąży jak mantrę. I w większości przypadków, na szczęście, wszystko jest dobrze, ale… nie zawsze. Nie wszystkie dzieci rodzą się zdrowe i należy zaakceptować ten fakt. Jednym z zadań opieki perinatalnej jest podjęcie działań diagnostycznych, by w porę wyłapać patologie. Po to właśnie robi się badania prenatalne. W porę, czyli kiedy? Dr Kazdepka: Im wcześniej, tym lepiej. Każdy rodzic chciałby mieć jak najszybciej pełen zestaw informacji o stanie zdrowia swojego dziecka. I tak jak Maciej zaznaczył, najczęściej możemy przekazać rodzicom, że wszystko jest w porządku. Czasem jednak siedzi przede mną uśmiechnięta para, trzymają się za ręce i czekają na dobre wieści o swoim dziecku, a ja muszę im powiedzieć np.: „Badanie USG Państwa dziecka wykazało nieprawidłowości”. To nie jest łatwe… Dr Socha: Ten czas jest bardzo ważny, przede wszystkim dla nich, dla tej konkretnej pary w ciąży. Nasza znajoma, psychiatra dr Izabela Fadel, mówi o jednej ważnej rzeczy: PTSD, czyli zespół stresu pourazowego po urodzeniu chorego dziecka, przebiega zupełnie inaczej u rodziców, którzy nie wiedzieli o chorobie! Para musi mieć czas na oswojenie się z sytuacją, przygotowanie do opieki, inne zaplanowanie życia rodzinnego. Zgodnie z ustawą, jeśli kobieta wie, że jej dziecko jest nieuleczalnie chore, ma również prawo taką ciążę zakończyć. Dr Socha: Tak, i tak też się czasem dzieje. Dla mnie, jako lekarza działającego zgodnie z prawem, najważniejsze z etycznego punktu widzenia jest to, by parę zdiagnozować i - jeśli zdecydują o zakończeniu ciąży - skierować do szpitala nie w 20 tygodniu, a na przykład w 11. Dla kobiety, która czuje już ruchy dziecka, ma plany na poród i marzenia na życie, późna informacja o tym, że jej córka lub syn ma letalną chorobę, może być dewastująca. Dr Kazdepka: Podkreślę jednak, że rozpoznanie choroby nie musi automatycznie oznaczać zakończenia ciąży. Mnóstwo par decyduje się ją donosić. Istnieją różne organizacje, skupiające rodziny z chorobami genetycznymi.

18

miasta kobiet.pl

Bardzo budujące. Dr Socha: Niestety, są też przypadki dzieci z tzw. schorzeniami letalnymi, czyli takie, o których wiemy, że umrą. Nie uratujemy ich, ale też nie musimy kończyć ciąży przedwcześnie. Zamiast tego obejmuje się parę hospicyjną opieką prenatalną i powoli doprowadza się do naturalnego zgonu dziecka, np. po urodzeniu, na piersi matki… Dr Kazdepka: …i tak stało się ostatnio. Pacjentka urodziła dziecko bez nerek. Wiedziała o chorobie, była na wszystko przygotowana. Nikt nie podejmował żadnej uporczywej terapii, zbędnych działań. Po porodzie zostawiono ją z dzieckiem i mężem. Pożegnali się, dziecko zmarło. To są trudne chwile, ale możemy je przejść świadomie, harmonijnie. Standardowo kobieta w 11-14 tyg. ciąży ma robione USG, a po nim badania przesiewowe krwi… Dr Kazdepka: Tak, to pierwszy etap - badania nieinwazyjne: ultrasonograficzne i testy z krwi PAPP-A i Beta-hCG. Robi się je w celu oszacowania ryzyka trzech najczęściej występujących wad genetycznych, czyli zespołu Downa, Patau i Edwardsa. Do tych metod kobiety mają dostęp powszechnie w gabinetach ginekologów-położników i w poradniach prenatalnych. Dr Socha: Wyniki tych badań, wraz z danymi z wywiadu, wrzuca się do komputera i korzystając z oprogramowania Fetal Medicine Foundation, szacuje się ryzyko. To świetna metoda, jednak pozostaje tylko matematyczną stratyfikacją i obarczona jest możliwością wielu błędów. Przy tym chciałbym jeszcze dodać, że w publicznej służbie zdrowia nie można potraktować tego badania jako przesiewowego. NFZ uznaje to za badanie, na które pacjentki muszą być kierowane z konkretnym wskazaniem. W praktyce robi się z tego trochę fikcja. Wskazaniem może być „infekcja wirusowa we wczesnej ciąży…” Dr Kazdepka: …jednak zauważmy, że dawniej ryzyko oceniano jedynie na podstawie wieku. Teraz każda kobieta może zgłosić się do ginekologa, powiedzieć np. o zespole Downa u dziecka kuzynki czy grypie na początku ciąży i poprosić o ocenę w ramach tego badania. Dr Socha: Moim zdaniem to nadal świadczy o słabości funkcjonowania systemu. Weźmy za przykład zespół Downa: jak często spotykamy kogoś, kto ma tę chorobę i jego rodzice również są z zespołem Downa? Z kolei infekcje wirusowe odpowiadają raczej za choroby płodu i wady rozwojowe. Pacjentki często nie są w pełni poinformowane o ryzyku i możliwościach diagnostycznych oraz o konsekwencjach. Wiele z nich trafia na badania ze strachu. W Anglii, gdzie FMF stworzył program badań prenatalnych, nikt nie zdecyduje za pacjentkę i nie powie jej: „Proszę pani, ryzyko trisomii jest niskie, nie robimy innych badań”. Kobieta raczej usłyszy pełną informację


mama

Czyli chodzi o to, że taki test daje te same możliwości, co amniopunkcja, tylko bez ryzyka powikłań i utraty ciąży po zabiegu? Dr Socha: Daje bezpieczeństwo. Żeby pokazać różnicę, weźmy pod uwagę przykład z kryterium wieku. Pacjentki powszechnie wiedzą, że wiek matki jest tym, co zwiększa ryzyko wystąpienia zespołu Downa u dziecka. U 35-latki wynosi ono ok. 1:400, czyli na 400 trzydziestopięcioletnich kobiet w ciąży, jedna będzie miała chore dziecko. To wiemy już bez badania… Dr Kazdepka: …i teraz, jeśli 35-letnia pacjentka wejdzie w cykl standardowych badań prenatalnych, to po USG i testach biochemicznych wskazujących na ryzyko, może być zakwalifikowana do amniopunkcji. Wiemy, że co 20 amniopunkcja doprowadza do wykrycia choroby, czyli statystycznie, by wyłapać jedno chore dziecko, trzeba 19 pacjentek niepotrzebnie narazić na konsekwencje takiego badania w postaci ryzyka utraty ciąży. Dr Socha: Wiemy też, że to ryzyko utraty ciąży wynosi ok. 2 procent. Wiele osób na świecie mówi o jednej rzeczy - każdemu lekarzowi wydaje się, że jest świetny w wykonywaniu amniopunkcji i nie ma powikłań, ale gdy w pewnym momencie podsumuje, co zrobił, to okazuje

Jaką pewność przy wyniku daje badanie DNA płodu z krwi matki? Dr Kazdepka: W praktyce prawie stuprocentową. Jeśli test podaje, że dziecko nie ma zespołu Downa, to znaczy, że ryzyko jest mniejsze niż 1 do 10 tysięcy. Widać to też w porównaniu liczby wyników fałszywie dodatnich i fałszywie ujemnych. Te pierwsze są wtedy, gdy dziecko nie jest chore, a badanie wskazuje, że jest. W standardowym systemie, w którym badają się obecnie kobiety, wyników fałszywie dodatnich mamy od 3 do 5 proc. Natomiast przy sprawdzaniu DNA płodu z krwi matki jest to 0,1 proc. Jeszcze większe różnice są przy wynikach fałszywie ujemnych, czyli takich, po których mówimy błędnie: „To jest zdrowe dziecko, wszystko jest OK, tak wskazują badania”. Przy klasycznym schemacie zadzieje się tak w 30-40 procentach. W tylu przypadkach powiemy nieprawdę. Natomiast przy teście DNA płodowego takie ryzyko to 0,01 procent. Ta różnica to przepaść! Po jakim czasie otrzymujemy wyniki? Dr Socha: To jest dopiero magia (śmiech)! Krew bada się w wysoce wyspecjalizowanych laboratoriach - na razie w Kalifornii i już za chwilę w Tubingen w Niemczech. Wynik stamtąd dostajemy po 7-10 dniach! A co jest jeszcze lepsze - badanie możemy robić już po 10 tygodniu ciąży. W całości wygląda to tak: para decyduje się na wykonanie diagnostyki w 10 tygodniu i 1 dniu ciąży, wynik przychodzi po niecałych dwóch tygodniach, czyli jesteśmy w 12 tygodniu ciąży… I proszę zauważyć, że jest to najczęściej ten moment, w którym dopiero moglibyśmy zacząć stosować standardowe metody, bo wcześniej np. płód byłby za mały do oceny przezierności karkowej w USG. Przy ocenie DNA z krwi matki oszczędzamy mnóstwo czasu! Od jak dawna stosuje się tę metodę? Mam wrażenie, że nie wszystkie matki ją znają… Dr Kazdepka: Na świecie od 4 lat, w Polsce od dwóch. Polskie Towarzystwo Ginekologiczne i Polskie Towarzystwo Genetyki Człowieka w zeszłym roku wydały rekomendacje co do stosowania tych metod u kobiet w ciąży. Przy czym, niestety, nie pociąga to za sobą refundacji NFZ. My na Mostowej stosujemy te badania od 1,5 roku. Dr Socha: To jest niestety przykład takiej smutnej bezwładności informacyjnej. Może za pięć lat te metody będą powszechne. Dodam jeszcze, że na rynku znaleźć można podobny test o nazwie Nifty, ale nie zdecydowaliśmy się na niego, ze względu na najwyższą wiarygodność testu Harmony w wykrywaniu trisomii - co potwierdziły badania naukowe w najpoczytniejszych czasopismach naukowych. Domyślam się, że jedynym ograniczeniem w dostępności tych badań jest ich cena?

Dr Kazdepka: Tak, osobiście uważam, ze to jedyny minus. Cena to 3 tysiące złotych i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Dr Socha: Ja jestem absolutnie przekonany, że warto się na ten wydatek zdobyć, jeśli chce się mieć pewność, spokój ducha lub możliwość przygotowania do nowej sytuacji. Komentarz do cen takich rzeczy zawsze budzi kontrowersje. Proszę jednak zauważyć, że często tyle samo albo i więcej kosztują nasze smartfony czy sofa w salonie. Tyle samo wózek dziecięcy… a przecież fajnie wiedzieć, że będzie nim jeździł zdrowy misiek. Nasza optyka bardzo się zmienia, gdy już się jest w takiej sytuacji. Przyjmowałem kiedyś parę, która nie zdecydowała się na test Harmony i gdy później okazało się, że dziecko jest chore i nic nie da się zrobić, zapytali: „Dlaczego Pan nas nie zmusił do tego badania?”. W jaki sposób mógłbym to zrobić? Zawsze proponuję takie rozwiązanie, wprowadziliśmy też system MediRaty, aby ułatwić płatność, ale reszta to już decyzja rodziców… Dr Kazdepka: Warto jeszcze wspomnieć, że obecnie taki test często staje się metodą z wyboru dla kobiet z grupą krwi Rh (minus). To też bardzo ważne. Chodzi o ryzyko tzw. konfliktu serologicznego, który może wystąpić, jeśli dziecko będzie miało grupę krwi Rh (plus) - a trzeba wiedzieć, że aż 60-70 procent kobiet Rh (minus) nosi w łonie dziecko Rh (plus). Posiadanie informacji o grupie krwi dziecka u takiej matki pozwala nam na zaplanowanie odmiennego prowadzenia ciąży od samego początku. Z tych przyjemniejszych rzeczy - dzięki temu badaniu na tak wczesnym etapie ciąży możemy również poznać płeć dziecka, prawda? Dr Socha: Tak, rzeczywiście pary uważają to za najfajniejszy bonus. Dla niektórych jest to ekstremalnie ważna informacja (śmiech). Z kolei dla nas lekarzy jest to kolejna korzyść w diagnostyce płodowej. Znając płeć dziecka, informujemy o ryzyku przeniesienia chorób rodzinnych związanych z płcią. Dodatkowo dowiadujemy się, czy dziecko nie ma chorób genetycznych związanych z chromosomami płci, np. zespołu Klinefeltera (aż 1:500 noworodków płci męskiej) lub Turnera (1:2000-2500 noworodków płci żeńskiej). Co prawda, w tym przypadku czułość badania nie jest już tak duża, jak przy wcześniej wspomnianych chorobach, ale wystarczy, że dzięki temu dostaniemy jakieś wskazanie do dalszej diagnostyki. To nieoceniona wartość. Bardzo dużo się zmieniło w diagnostyce prenatalnej na przestrzeni czasu. Dr Kazdepka: W całej medycynie wiele się zmieniło i nadal zmienia. Podobnie w medycynie płodowej. Zasługujemy na ten postęp jako rodzice i zasługują na niego dzieci, a my jako LEKARZE za nim nadążamy.CP

6217203

Jeśli jednak kobieta została już skierowana na te badania i pokazują one jakieś nieprawidłowości, kolejnym krokiem jest etap inwazyjny, czyli amniopunkcja, która rozwiewa już wątpliwości? Dr Socha: Taka jest kolej rzeczy w tym standardowym modelu. Tylko że amniopunkcja ma jeden gigantyczny problem - obarczona jest ryzykiem utraty ciąży. Mówimy o badaniu inwazyjnym, gdyż polega ono na nakłuciu macicy i pobraniu płynu owodniowego, z którego później hoduje się komórki i ocenia materiał genetyczny. Jest to ryzykowne i do tego w wielu miejscach na wyniki czeka się od 4 do 6 tygodni, czyli zwykle poznajemy je w 20 tygodniu ciąży. U nas na Mostowej akurat temat diagnostyki po amniopunkcji zamyka się po dwóch dniach od pobrania płynu, bo współpracujemy z Instytutem Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie robi się to metodą tzw. mikromacierzy. Jednak w dalszym ciągu ryzyko zabiegu jest takie samo! Aby przesiewowo ocenić genetykę płodu, możemy zamiast opisanych procedur zaoferować coś znacznie lepszego: nieinwazyjne badanie DNA płodu z krwi matki (NIPT). My w klinice LEKARZE wykonujemy test Harmony. Dr Kazdepka: To absolutna przyszłość badań prenatalnych. Od dawna wiedzieliśmy, że we krwi matki znajduje się materiał genetyczny płodu. Pierwsze doniesienia o tym pochodzą z 1948 roku! Nie potrafiliśmy natomiast nic z tym zrobić, nie znano sposobu na wyizolowanie i ocenę DNA płodu z krwi matki. Teraz już to umiemy, co daje nam ogromne możliwości. Samo pobranie materiału niczym nie różni się od normalnego pobrania krwi, jak na tzw. morfologię. Dopiero na etapie obróbki zaczyna się wyższa szkoła jazdy.

się, że odsetek poronionych ciąż lub takich z zaburzeniem rozwoju płodu, jest identyczny jak w innych ośrodkach. Jeśli więc mamy wiele pacjentek, to możemy dojść do sytuacji, w której np. u co pięćdziesiątej kobiety przyczyniamy się do straty dziecka! Skoro istnieje nieinwazyjna metoda, to z mojej perspektywy w ogóle nie ma się nad czym zastanawiać.

R

E

J

E

S

T

R

A

C

J

A

+48 781 01 02 03 miasta kobiet

kwiecień 2016

19

PROMOCJA

i pytanie: „Czy w Pani opinii oszacowane ryzyko jest wysokie i czy chciałaby Pani poddać się innym badaniom…?”.


006203846

SKLEPY MEDYCZNE blisko Ciebie! życzą

Wszystkim naszym Klientom zdrowych, spokojnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych Bydgoszcz ul. Dworcowa 50, Powstańców Wlkp. 33, Powst. Warszawy 5, dr I. Romanowskiej 2 Toruń ul. Szosa Chełmińska 56A/2, Grudziądz ul. Toruńska 25/27, Włocławek ul. Mickiewicza 5, Inowrocław ul. Laubitza 3, Aleksandrów Kuj. ul. Słowackiego 67, Mogilno ul. Kościuszki 6, Nakło n/Notecią ul. Mickiewicza 7, Brodnica ul. 3 Maja 1

WWW.CEZAL.BYDGOSZCZ.PL 006210558

6215878


006183950

temat

Osiedle Sztuk Pięknych ul. Broniewskiego 4/101, 87 - 100 Toruń

www.miracle-beauty.pl

kontakt@miracle-beauty.pl tel. 533 314 994 • Nowoczesna kosmetyka twarzy w oparciu o innowacyjne formy kosmetyków oraz aparaturę, w tym makijaż mineralny.

• Bezbolesna depilacja laserowa nowoczesnym leserem Mediostar Next Pro - możliwa o każdej porze roku i różnej barwie włosa.

• Modelowanie i wyszczuplanie sylwetki oraz drenaż limfatyczny za pomocą Medycznych Fal Radiowych RF, Endermologii.

• Likwidowanie blizn i rozstępów, Frakcyjnym Laserem Nieablacyjnym - nowoczesna technologia, która skutecznie stymuluje skórę do odnowy kolagenu bez efektu łuszczenia naskórka.

• Laserowe zamykanie naczynek.

• Detoksykacja skóry ciała (zabiegi BODY WRAP) z użyciem wysokowartościowych alg firmy Thalgo.

Atrakcyjne promocje na zabiegi od

• Masaże relaksacyjne i medyczne.

20% do 50% przez luty i marzec.

Zapraszamy

006216086

• Fotoodmładzanie laserowe (rozjaśnianie przebarwień, stymulacja fibroblastów do wytwarzania nowego kolagenu, napina i rozświetla skórę).


kultura w sukience NIE TYLKO DLA DOROSŁYCH MCK / STReFa / MÓZG, BYDGOSZCZ 18-24 KWIETNIA

KINO KOBIET HELIOS BYDGOSZCZ - GALERIA POMORSKA 20 KWIETNIA, GODZ. 18.30 Pamiętacie słynne i przezabawne „Moje wielkie greckie wesele”? Czas na powtórkę z rozrywki! Nie planujemy jednak ponownego seansu, zapraszamy za to na część drugą. Wyobraźmy sobie, że przenosimy się kilkanaście lat do przodu od tamtej pamiętnej uczty… Co tym razem się wydarzy? Przekonacie się podczas kwietniowego Kina Kobiet w bydgoskim Heliosie, czyli cyklicznej imprezy, na której za każdym razem wyśmienicie się bawimy. Nie mówimy bowiem jedynie o samym filmie. Organizatorzy przewidują mnóstwo atrakcji! Dobrze wiecie, że już od wejścia do kina czekać będą na Was zabawy, konkursy z nagrodami, niespodzianki, takie jak bony na zakupy w Galerii Pomorskiej, kosmetyki znanych marek i wiele innych… Tym razem wydarzy się coś jeszcze - atrakcja rodem z prawdziwego wesela! Zapraszamy Was na występ TANCERZY, utrzymany w charakterze WIECZORU PANIEŃSKIEGO. Będzie się działo! Warto zaplanować sobie ten dzień i spędzić miło czas jeszcze przed długim weekendem. Pamiętajcie - już od pierwszego kwietnia można kupować bilety w cenie 23 złotych!

20

kwietnia

18-24 kwietnia

7 dni, blisko 40 wydarzeń, najlepsze filmy animowane z całego świata - rusza 6. Festiwal Filmów Animowanych Animocje. O Bydgoską Nagrodę za Najlepszy Film Animowany walczy w tym roku ponad 400 filmów z kilkudziesięciu krajów świata. Zwycięzców wyłoni międzynarodowe jury pod przewodnictwem Jerzego Armaty. Po raz trzeci na Animocjach przyznana zostanie także nagroda za dubbing, której laureatami w poprzednich latach zostali Jarosław Boberek i Joanna Jabłczyńska. Poza pokazami konkursowymi w tegorocznym programie znajdą się m.in. cztery pełnometrażowe filmy animowane, pokazy specjalnie, spotkania z czołowymi twórcami z Polski i z zagranicy oraz pasmo poświęcone grom komputerowym. Jak co roku dorośli i dzieci będą mogli spróbować swoich sił na festiwalowych warsztatach. Nie zabraknie też dużej dawki dobrej muzyki. Wystąpią Terrific Sunday, Lara Snow (Izrael) oraz B.O.K w wyjątkowym koncercie do animacji. Zapraszamy na to prawdziwe święto kina animowanego do MCK, STReFy i Mózgu. Więcej na: www.animocje.com

Jan Baleja na planie filmu „Maleńka ze sklepu rybnego” ZDJĘCIE: materiały prasowe

006190528

KONCERT Z KARABINEM Najnowsza płyta Marii Peszek nosi przekorny tytuł „Karabin”. Składa się na nią jedenaście piosenek o wolności, nienawiści i prawie do bycia innym. Radykalnie pacyfistyczne treści przewrotnie zestawione z tytułem. - Pisząc te piosenki kilkanaście miesięcy temu, nie zdawałam sobie sprawy, że rzeczywistość wyprzedzi to, o czym śpiewam i nada tym słowom tak dramatyczny kontekst. Każdy artysta prędzej czy później mierzy się z tematem wolności, tolerancji, prawa do inności i nierozerwalnie wiążącej się z nimi nienawiści. Ale rzeczywistość jest zbyt brutalna, a świat bezwzględny, żeby iść na czołgi z kwiatami. Można za to pisać piosenki. O nienawiści przeciw nienawiści. Bo słowa mogą więcej niż naboje. Karabin to pacyfistyczna płyta, wyrażona militarnymi środkami. Marzyłabym, żeby te piosenki dodawały siły w tych niespokojnych czasach - twierdzi kontrowersyjna artystka.

8

kwietnia

kwiecień

NADZWYCZAJNIE O WISŁAWIE DWÓR ARTUSA, TORUŃ 7 KWIETNIA, GODZ. 19 W czwartkowy wieczór nadarza się niezwykła okazja wysłuchania opowieści człowieka, który miał styczność na co dzień ze zwykłą osobą - jak chciała Wisława Szymborska, aby o niej mówiono. Kto jest tym człowiekiem? To Michał Rusinek - wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor kilku książek i wielu wierszy, ale także tłumacz książek o Kubusiu Puchatku i misiu Paddingtonie. Znamy go jednak przede wszystkim jako pierwszego i jedynego sekretarza noblistki. Niedawno ukazała się jego najnowsza książka „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej”. Wspomnienia Rusinka nie są typową biografią poetki. To zbiór opowieści z życia noblistki, zabawnych zbiegów okoliczności, czy wreszcie jej żartów słownych. Zapraszamy na spotkanie, podczas którego usłyszymy niejedną z anegdot związanych z poetką.

7

kwietnia

KWIECIEŃ PLECIEŃ… MULTIKINO, BYDGOSZCZ KWIECIEŃ Ten miesiąc w Multikinie rozpocznie się od niezłego filmowego kopnięcia - za sprawą najnowszej części przygód „Kung Fu Pandy”! Fani tego nietypowego superbohatera udadzą się z Po w filmową podróż do wioski pand… Na nieco starszych fanów superbohaterów czeka prawdziwa gratka - „Batman vs Superman: świt sprawiedliwości”. Czy dwóch popularnych obrońców znajdzie wspólny język, czy może duch rywalizacji zwycięży? W tej wiosennej mieszance nie mogłoby zabraknąć czegoś dla żeńskiej widowni, czyli premiery „Mojego wielkiego greckiego wesela 2”. Im dalej, tym jeszcze cieplej! Zapraszamy na takie hity jak: „Łowca i królowa lodu” z Charlize Theron, Emily Blunt i Chrosem Hemsworthem; „Mustang”, film o miłości i zderzeniu kultur; „50 twarzy Blacka”… Gorąco? W połowie miesiąca proponujemy zatem „Księgę dżungli” lub „Królową pustyni”. Wśród tych i wielu innych propozycji na pewno każdy znajdzie coś dla siebie!

kwiecień

OD NOWA, TORUŃ 8 KWIETNIA, GODZ. 20


Nie wystarczy zasłonić okna, trzeba je upiększyć, aby wnętrze nabrało niepowtarzalnego klimatu - radzi projektantka Dorota Cichowicz* z Manufaktury w rozmowie z Janem Oleksym Wszystko się zmienia, jak głoszą dzisiejsze hasła polityczne. Jak Pani widzi zmieniającą się rzeczywistość w dziedzinie wnętrzarstwa, w sztuce dekoratorskiej? To zrozumiałe, że po siermiężnym socjalizmie, zaraz po 1989 roku, wszyscy zaczęliśmy się zachwycać dostępnością wszelkich dóbr, które nagle z marzeń przywędrowały do realu. Zaowocowało to również ogromnymi zmianami w naszych domach. Wnętrza przeszły metamorfozę. Z życzliwym uśmiechem wspominam dzisiaj pierwszych bogatych inwestorów, którzy otaczali się przedmiotami, jakby wyjętymi z amerykańskich seriali. „Dynastia” wyznaczała kierunki w tamtych latach. Dzisiaj okres pierwszych fascynacji mamy już za sobą. Te ponad 25 lat pokazały, jak zmieniają się mody, trendy, fascynacje.

dobrać najlepsze rozwiązania bezpośrednio w domu klienta. Bez wątpienia większość decyzji dotyczących kolorów i faktur tkanin podejmują kobiety, choć mężczyźni również bywają ekspertami w tej dziedzinie.

Na szczęście zmieniły się też gusty. Coraz więcej osób czuje potrzebę wyrażania siebie poprzez ciekawie i wyjątkowo zaaranżowane wnętrze. Ma Pani pole do popisu? Co jest najważniejsze w pracy projektanta? Najważniejsze jest uwzględnianie oczekiwań klientów. Zawsze wchodzę w ich światy, staram się ich poznać, by w swoim mieszkaniu nie czuli się jak w jakiejś teatralnej scenografii. Dlatego staram się znaleźć punkt wyjścia. Gorzej, jeżeli go nie ma, gdy klienci nie mają pasji ani zainteresowań. Wtedy naprawdę trudno stworzyć wnętrze z charakterem. Chyba, że klienci dają mi wolną rękę. Lubię takie wyzwania.

Aby uniknąć wpadek, najlepiej się z Panią umówić? Z wieloletniego doświadczenia wiem, że pozornie tak błaha rzecz, jak źle dobrana wysokość karnisza, już zaburza harmonię wnętrza. W samych dekoracjach okiennych, elementów składających się na dobrą całość, jest znacznie więcej. Znaczenie mają kolory podłóg, mebli, tapicerka, niekiedy sztukaterie, a zawsze kolory stolarki okiennej i… widok za oknem. Nie pozwólmy na to, aby dekoracje okien, a także dywany, poduszki i pozostałe tekstylia były przypadkowe.

Liczba elementów składających się na dobrą dekorację jest przytłaczająca? W mojej firmie klient może wybierać spośród 1000 wzorów i kolorów tkanin markowych producentów. A ja pomagam precyzyjnie

Zatem dobry projekt, niezależnie, czy robiony przez profesjonalistę czy przez kogoś, kto sam buduje, potrzebuje projektanta od okien? Wiele osób zapomina, że okna to co najmniej 1/4 ścian, więc dekoracje okienne stanowią znaczną część wystroju wnętrza. Nieporozumieniem jest traktowanie tkanin i dekoracji okien jako mniej istotnych. To właśnie one harmonijnie zamykają całość, a źle dobrane powodują, że nawet najpiękniejsze ściany, podłogi i meble nie będą zachwycały.

*

art. plastyk

Dorota Cichowicz urodzona w Bydgoszczy, mieszkająca w Toruniu mama trójki dzieci, łącząca pasję wnętrzarską z biznesem. Absolwentka Liceum Plastycznego w Bydgoszczy i Malarstwa na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. Właścicielka Manufaktury Studia Aranżacji Okien i Wnętrz w Toruniu i Krawca Wnętrz w Soho Factory w Warszawie. Projektuje wnętrza z charakterem, ze szczególnym uwzględnienie roli tkaniny. Jest również właścicielką Centrum Dekoracji Okien w Toruniu. Mąż Maciej, leśnik i historyk po UMK, rajca Rady Miasta Torunia.

Mam cichą nadzieję, że hasło Manufaktury „wnętrza dla wymagających” wcale nie oznacza wnętrza dla bogatych? Tworzę wnętrza dla ludzi bogatych… duchowo. Dla ludzi poszukujących piękna i harmonii w życiu.

6173137


kobieca perspektywa

WRACAMY DO KORZENI

Studiują, pracują, wychowują dzieci, ale żadna z nich nie wyobraża sobie życia bez tańca i śpiewu. Choć pochodzą z różnych miejscowości, swoje miejsce odnalazły w „Ziemi Bydgoskiej”. TEKST: Tomasz Skory ZDJĘCIA: Tomasz Czachorowski

24

miasta kobiet.pl

O

la Szymańska to estradowa weteranka. W Zespole Pieśni i Tańca „Ziemia Bydgoska” tańczy od 22 lat. Trafiła tu jako kilkulatka i dziś folklor stanowi nierozerwalną część jej życia. - W podstawówce należałam do grupy wokalno-tanecznej, ale się rozpadła, więc szukałam alternatywy. Mama usłyszała w radiu informację o zespole, zapisała mnie i tak tu już zostałam - tłumaczy.


N ATA L I A R O G A L A S T R Ó J PA Ł U C K I

MONIKA DYNDAŁ STRÓJ BESKIDU ŚLĄSKIEGO

Większość jej koleżanek trafiła tu właśnie za sprawą rodziców. Dla Soni Dei wybór był oczywisty. Jej ciocia, Elżbieta Kornaszewska-Rogacka, jest kierownikiem „Ziemi Bydgoskiej”. Rodzice zaś przez wiele lat występowali w polonijnej grupie tanecznej w Stanach Zjednoczonych. - Jednym z argumentów, dla których wróciłam na studia akurat do Bydgoszczy, był właśnie ten zespół - podkreśla tancerka. Niektóre z jej koleżanek żartują z kolei, że nie miały specjalnie wyboru. - Moja mama śpiewała, tata tańczył i trochę mnie tak przymuszali, bym też chodziła na próby - śmieje się Ola Kalisz. - Przez pewien czas wcale tego nie chciałam, zbuntowałam się i przestałam ćwiczyć. Ale wtedy okazało się, że jednak mi tego brakuje i ku radości rodziców wróciłam do zespołu - wspomina. Trzy lata temu, gdy „Ziemia Bydgoska” świętowała swoje 55-lecie, wystąpiła nawet na jednej scenie ze swoim tatą. W zespole tańczą i śpiewają całe pokolenia, takich historii jest więc znacznie więcej. Nie brakuje jednak i dziewcząt, które do zespołu dołączyły dopiero jako nastolatki i nikt specjalnie ich do tego nie musiał namawiać. - W dzisiejszych czasach jest to bardzo niszowe podejście - przyznaje Natalia Rogala, która do bydgoskiego chóru wstąpiła dopiero sześć lat temu. - Chciałam jednak uczestniczyć w czymś, co związane jest z powrotem do korzeni, kultywowaniem tradycji. Co przyciąga młode osoby do folkloru, który wciąż kojarzony jest raczej z paniami z kół gospodyń, a nie z dynamicznymi dwudziestoparolatkami? - Folklor wnosi bardzo dużo radości w nasze szare codzienne życie - tłumaczy Monika Szczeblewska. - To nie tylko sam śpiew czy taniec, ale sposób spędzania wolnego czasu. Spotykamy się niemal na co dzień i życie zespołu przenosi się na życie towarzyskie. Dla niektórych folklor stał się także sposobem na życie zawodowe. Monika Dyndał założyła pracownię rękodzieła artystycznego „Pawie Oka”, w której często wykorzystuje motywy ludowe. - Powraca moda na folklor, ludzie coraz częściej odwołują się do korzeni, odnajdują swoją świadomość narodową - opowiada tancerka. - Nasze motywy regionalne są piękne i eleganckie, dlatego staram się je wykorzystywać jak najczęściej, na przykład projektując zaproszenia ślubne. Nawet tym, którzy poza działalnością w zespole specjalnie nie zajmują się folklorem, pasja i tak pochłania lwią część wolnego czasu. - Próby

<

MONIKA SZCZEBLEWSKA-JACKOWSKA STRÓJ KURPIOWSKI

M A R TA S Z O P I Ń S K A STRÓJ KASZUBSKI

miasta kobiet

kwiecień 2016

25


temat

SONIA DEJA STRÓJ GÓRALI ŻYWIECKICH

KASIA JARZĄB S T R Ó J K U J AW S K I

< mamy dwa razy w tygodniu po trzy godziny, do tego dochodzą całodniowe spotkania przed festiwalami i koncertami galowymi, gdy ćwiczymy od rana do późnej nocy - wylicza Marta Szopińska. - To czasochłonne zajęcie, co jest szczególnie odczuwalne, gdy trzeba podzielić swój czas na pracę, rodzinę i zespół. Ale mamy to szczęście, że otaczają nas ludzie, którzy nas wspierają i dzięki którym udaje nam się realizować tę pasję. Nie brakuje osób, które doceniają ten trud. Zespół Pieśni i Tańca „Ziemia Bydgoska” wielokrotnie był nagradzany na różnych festiwalach, a jego członkowie regularnie zapraszani są na występy we wszystkich zakątkach świata. - Ostatnio byliśmy w Stanach Zjednoczonych - wspomina Patrycja Grzebyta. - Były to dwa intensywne tygodnie pełne warsztatów z mieszkającą tam polonią. Ale znaleźliśmy też oczywiście czas na zwiedzanie. To taki miły dodatek do naszej pasji, bo dzięki wyjazdom możemy zobaczyć kawałek świata. Karolina Tykwińska dodaje, że raczej nie ma nikogo, kto zgłosiłby się do zespołu tylko dla zagranicznych wojaży. - Te wyjazdy to wbrew pozorom też ciężka praca. Przykładowo w Turcji, gdzie w upale musiałyśmy całe dnie spędzać w strojach, nie było nam wcale lekko - śmieje się chórzystka. Wszystkie suknie, halki i ozdoby, w których występują, mogą ważyć niemal dziesięć kilogramów. Zespół ma w swoich zbiorach stroje z kilkunastu regionów kulturowych Polski, spośród których najbardziej charakterystyczny dla naszego województwa jest ubiór kujawski. - W tradycyjnym stroju kujawskim dopuszczalne są tylko trzy kolory: biały, czerwony i granatowy, dlatego nieraz mówi się o nim, że jest smutny - mówi Kasia Jarząb. - Ma mniej barw od innych, przez co może wydawać się bardziej ubogi, ale jest za to dostojny, elegancki.

26

miasta kobiet.pl

OLA SZYMAŃSKA STR ÓJ LUBELSKI

OLA KALISZ STRÓJ KRAKOWSKI WSCHODNI


kobieca perspektywa

PAT R Y C J A G R Z E B Y TA STRÓJ ŁOWICKI

KAROLINA TYKWIŃSKA STRÓJ KRAKOWSKI ZACHODNI

Wszystkie stroje zespół przechowuje w garderobie zespołu szkół przy ul. Nakielskiej, gdzie dzięki uprzejmości dyrekcji mogą odbywać się taneczne próby. Dziewczyny, zapytane o to, jakie mają marzenie związane ze swoją działalnością, odpowiadają jednogłośnie, że chciałyby mieć własną siedzibę. - Promujemy na świecie Bydgoszcz, region i całą Polskę, ale nie idzie to w parze z warunkami, w jakich ćwiczymy. Marzy nam się siedziba z prawdziwego zdarzenia, tak piękna i elegancka jak stroje, w których występujemy.CP

[ napisz do autora: t.sk or y@expressmedia.pl ] miasta kobiet

kwiecień 2016

27


uroda

LASEROWA GŁADKOŚĆ Rozstępy, pajączki, niechciane tatuaże i denerwujące owłosienie? Jest na nie sposób! Laser nie jest dla każdego, ale jeśli przeciwwskazań brak, efekty takich zabiegów mogą być zachwycające i - co cieszy jeszcze bardziej - długotrwałe. TEKST: Justyna Król

K

opalenizna. Przed poddaniem się jakimkolwiek zabiegom tego typu, zaleca się rozmowę ze specjalistą - pamiętajmy, by podczas niej nie ukrywać faktów, mogą one być bowiem istotne nie tylko dla skuteczności lasera, ale i dla naszego stanu zdrowia.

ażdej z nas zapewne przeszła przez głowę myśl, jakby to było, gdyby nie musiała już się golić, jednocześnie mając idealnie gładkie ciało. Żmudne usuwanie owłosienia golarką, depilatorem lub też woskiem do przyjemności nie należy, ale czy są inne sposoby, by skutecznie pozbyć się nieestetycznych włosków z ciała? Owszem. Tu z pomocą może przyjść laser, trwale uszkadzając cebulkę włosa, a tym samym powodując, że przestanie on rosnąć. Skuteczność działania lasera zależy od jego rodzaju - na rynku jest wiele urządzeń o różnej mocy, długości fali, czasie trwania impulsu i naświetlania. Parametry te należałoby dobrać ze specjalistą. Ważne jest choćby to, czy mamy na skórę zadziałać płytko czy głęboko. Laserowo usuniemy też blizny, znamiona, zmarszczki, naczynka, pajączki, tatuaże, a nawet żylaki. Efektywność zabiegów zawsze jest sprawą indywidualną - każde ciało, skóra, inaczej zareaguje.

BÓL BÓLOWI NIERÓWNY Aby przekonać się, czy na pewno nasze ciało będzie dobrze reagowało na laser, przed zabiegiem najlepiej byłoby wykonać próbę. Poobserwować, jak zachowa się nasza skóra - i nie jest to kwestia kwadransa, ale raczej kilku godzin. Wiele z nas obawia się tego, że zabiegi laserowe są bolesne. Okazuje się, że to także kwestia bardzo indywidualna. Zabieg laserem bywa odbierany jako mniej lub bardziej komfortowy, jest to absolutnie subiektywne wrażenie. Przy depilowaniu delikatnej linii bikini jedne z pań nie wytrzymują i odpuszczają, inne zaś przysypiają w trakcie. Wszystko zależy od wrażliwości ciała i odczuwania bólu, które u każdego jest inne.

JASNA CERA, CIEMNE WŁOSY Wracając do laserowego pozbywania się owłosienia - gdy już się na nie zdecydujemy, miejmy świadomość, że jeden zabieg niewiele zmieni. Zakładając stałą gładkość skóry, należy nastawić się na serię spotkań - po niej efekty mogą być zaskakujące, estetyczne i długotrwałe - bywa, że wieloletnie. Najlepsze obserwuje się u osób o jasnej cerze, ale z kolei o ciemniejszych włosach. Osoby o ciemniejszej karnacji nie doczekają się aż tak spektakularnych efektów przy zabiegach laserowych, podobnie jasnowłosi. Blada brunetka może liczyć na najwięcej.

WIĘKSZA SKUTECZNOŚĆ Jeśli już zdecydujemy się, by zadbać np. o linię bikini, powinnyśmy zrobić wszystko, aby wspomóc efekty zabiegu swymi działaniami. Skuteczność ingerencji laserowej zmniejsza choćby mechaniczne usuwanie włosów minimum cztery tygodnie przed zabiegiem. Mechaniczne, czyli poprzez wyrywanie pincetą lub woskiem, naruszając tym samym cebulki włosów. Golenie ich jest możliwe, ponieważ nie ma wpływu na cebulkę, która ma być uszkadzana przez laser. Warto dostosować się także do wskazówek, przekazanych w gabinecie i pamiętać, że depilację laserową może wykonać tylko lekarz lub odpowiednio przeszkolony kosmetolog. Podczas zabiegu zaś zarówno pacjent, jak i osoba wykonująca zabieg, obowiązkowo powinny włożyć okulary ochronne!CP

NIE DLA KAŻDEGO Abstrahując od samego wyglądu, ingerencje laserowe nie są przeznaczone dla wszystkich. Przeciwwskazaniem są między innymi choroby, takie jak: cukrzyca, epilepsja, bielactwo, łuszczyca, nowotwory, ale jest nim też ciąża i karmienie piersią, skłonność do powstawania blizn lub mocna, świeża R

E

K

L

A

M

A

Clinic Derm, ul. Łabiszyńska 2 (róg Szubińskiej) 85-304 Bydgoszcz, 570 999 500 klinika@clinicderm.pl, www.clinicderm.pl

Dermatologia i kosmetologia laserowa

tworzymy

piękno

Medycyna estetyczna Depilacja laserowa Modelowanie sylwetki Dietetyka Odmładzanie

006179065

to my


006183403


ZDJĘCIE: M O N I K A G AW I N

NIE T YLKO KSIĘŻNICZKI

jej pasja

W E R O N I K A P Ł A C Z E K Z B A R B A R Ą , M A S K OT K Ą F E S T I WA LU „ A M I M O C J E ”

Animacje bywają rozliczeniem się z przeszłością i komentarzem do rzeczywistości, a to z bajkami na dobranoc ma niewiele wspólnego. Z Weroniką Płaczek*, organizatorką Festiwalu Animocje, rozmawia Dominika Kucharska

Od wielu rodziców słyszę, że współczesne bajki są świetnym narzędziem walki o równouprawnienie kobiet. Chodzi ci o to, że przybywa bajek, gdzie dziewczynki czy kobiety są głównymi bohaterkami? Tak. I te główne bohaterki to nie tylko piękne księżniczki. To dziewczyny, które ratują świat, zostają prezydentami, latają w kosmos. Od czasów księżniczek Disneya aż tak wiele się zmieniło? Zawsze obok księżniczek były superbohaterki, ale rzeczywiście dziś jest bardzo dużo bajek, w których to dziewczyny podbijają świat, przeżywają szalone przygody. Może to także dlatego, że wśród twórców animacji i generalnie w kinie jest coraz więcej kobiet. Wydaje mi się, że w polskiej animacji kobiety nawet przeważają. Kiedyś proporcje były odwrotne. Jednocześnie nie negowałabym disneyowskich Pocahontas, Syrenki czy innych bohaterek z dużymi oczami i rozwianymi włosami. Dla mnie takie bajki też mają swój klimat. Z perspektywy czasu uważam je za urocze. To co obserwujemy dziś w filmach animowanych dla dzieci jest fajnym zrównoważeniem dwóch kobiecych obrazów. Dobrze, że mały widz uczy się, że zarówno dziewczyna, jak i chłopak mogą zawojować świat.

30

miasta kobiet.pl

Wróćmy na chwilę do czasów, w których to Ty byłaś małym widzem. Pierwszy obejrzany przez Ciebie film animowany to… Pewnie dobranocka. Jestem z pokolenia Krecika, Pszczółki Mai, Smurfów, Bolka i Lolka. Nie ma się czym chwalić, ale oglądałam te bajki bardzo długo. Jeszcze w siódmej klasie podstawówki, po szkole chowałam się u rodziców w sypialni i oglądałam Reksia (śmiech). Później moją wymówką dla oglądania było dużo młodsze rodzeństwo. Uwielbiałam te bajki, ale to wcale nie był początek mojej fascynacji animacją. Więc co ją zapoczątkowało? Jak to często bywa - przypadek. Przeglądałam fora internetowe i trafiłam na film „Jak działa jamniczek” Juliana Antonisza. To krótka, humorystyczna animacja rysowana bezpośrednio na taśmie filmowej. Opowiada o tym z jakich narządów składa się tytułowy jamnik, ale nie w formie czysto edukacyjnego przekazu, a już na pewno nie edukacyjnej bajki dla dzieci. To było tak dziwne i inne od tego, co dotychczas oglądałam, że zaczęłam zgłębiać temat i mieć apetyt na więcej. Nawiązałam kontakty z fascynatami animacji i regularnie wgryzałam się w kolejne produkcje, wciągnęło mnie to na dobre. Napędzała mnie ciekawość.


jej pasja Wgryzłaś się w to na tyle, że zorganizowałaś festiwal poświęconym animacjom. Jeszcze zanim Miejski Ośrodek Kultury przekształcił się w Miejskie Centrum Kultury, mieliśmy przedstawić swoje pomysły na projekty. Uznałam, że świetnie byłoby pokazać bydgoszczanom to, co sama odkryłam, bo w kinach oczywiście nie puszczano takich filmów. To moje festiwalowe dziecko długo się rodziło. Od października przeciągnęło się do lutego - a bo pozwolenie na emisję, bo budżet, bo gościom nie odpowiadał termin… W końcu jednak się udało. Bardzo zależało mi, żeby na festiwalowej widowni pojawił się ktoś więcej poza moimi znajomymi. I faktycznie, na ostatnim pokazie zabrakło miejsc siedzących, część osób oglądała filmy na stojąco. Kipiałam z radości. To pokazało, że była nisza. Co jest tak magicznego w filmach animowanych, że ci ludzie wytrwale stali przez przeszło godzinę? Animacja daje nieograniczone możliwości. Cokolwiek sobie wyobrazisz, możesz zrealizować. Najczęściej to filmy autorskie - od początku do końca kreowane przez jedną osobę. Druga rzecz to to, że przez taką a nie inną formę, treść jest bardziej eksponowana. Często sama forma, wizualna strona filmu powala na kolana. Każdy element coś mówi. Mówi na wiele sposobów. Jaką technikę animacji cenisz najbardziej? Tę tradycyjną, poklatkową. Lubię też filmy lalkowe. To nie tak, że nie doceniam animacji cyfrowych, ale te, gdzie widać rzemiosło i ogrom pracy ludzkich rąk, bardziej mnie porywają. Jestem zafascynowana nominowanym do Oscara filmem „World of Tomorrow” Hertzfelda. Dodam, że będzie prezentowany w konkursie tegorocznych Animocji, więc zapraszam. Bardzo lubię też dzieła Roberta Morgana. To te z cyklu „albo to kochasz albo nienawidzisz”. Morgan tworzy filmy lalkowe, które są bardzo abstrakcyjne, trochę obrzydliwe. Uwielbiam serię „Dino or something” Magdy Pileckiej - krótkie animacje, takie żarty w punkt. Od dawna fascynują mnie też filmy Oli Szmidy. Ostatnio zrobiła animację złożoną z krótkich scenek z życia. Kojarzysz taką sytuację: czyścisz ucho patyczkiem i jak wsadzisz go za głęboko, to mrużysz oczy? To jedna z tych scenek. W jeszcze innej odnalazłam całą siebie: oficjalna sytuacja, przemowa za przemową, myśli zaczynają uciekać, a ty masz ochotę wybiec na środek i zacząć krzyczeć. Masz tak? Mam i po tym filmie mi ulżyło, że nie jestem osamotnioną wariatką. Myślałaś o tym, żeby stworzyć własną animację? Kusi mnie to bardzo! Półtora roku temu dostałam w prezencie stolik do animacji, który niestety był użyty tylko raz. Zwyczajnie brak mi czasu. Kiedyś byłam na warsztatach plastelinowych w ramach Festiwalu Animator. Świetna sprawa! Na koniec zorganizowano pokaz warsztatowych realizacji, a ja się czułam jak na jakimś ważnym festiwalu, gdzie pokazują mój autorski film. Spocone dłonie, przyspieszone tętno. Emocje niesamowite. Bo widzisz, trudno jest wpaść na taką historię, że z czystym sumieniem powiesz sobie: Pokażę ją ludziom, ukradnę im te pięć czy dwie minuty życia, po czym nie będzie mi głupio”. Co za autokrytycyzm! Zawsze byłam pokorna, noszę w sobie wstrzemięźliwy optymizm. Może to przez to, że obejrzałam i oceniałam tak wiele animacji. Zresztą mówi się, że problemem dzisiejszej młodej animacji jest właśnie historia. W dużym

uproszczeniu chodzi o to, że dziś młodzi animatorzy świetnie rysują, świetnie animują, natomiast pojawiają się problemy z tym, o czym mówią. Wydaje mi się, że sedno tkwi w tym, że na przykład, gdy Ryszard Czekała robił w latach 70. film „Syn” o osamotnionych rodzicach, czekających na wizytę syna, czy „Apel” o więźniach obozu hitlerowskiego, to kwestie w nich poruszane były mocne. Teraz mamy więcej, granice są otwarte, możemy się realizować. To wszystko przekłada się na sztukę, trudno przebić tematykę takiego Czekały. Z tego też powodu myślę, że lepiej czułabym się w roli animatora niż reżysera czy scenarzysty. Bycie osobą, która siedzi w studiu i rysuje film klatka po klatce, albo przestawia o milimetr rękę lalki bardziej by mi odpowiadało. Skoro problemem młodych animatorów jest historia, to o czym są współczesne animacje? Wielu twórców na tapetę bierze temat rodziny, relacji międzyludzkich. Są filmy o traumie jaką niosą powroty, ale i odejścia z rodzinnych domów. Agnieszka Borowa zrobiła film pt. „Dom”, który opowiada o tym, że z jednej strony chcemy wracać i odwiedzać naszych rodziców, a z drugiej - to wiąże się z bólem. Jednak patrząc na polskie debiuty z ostatnich lat, cieszę się, że wśród nich jest też wiele filmów z przymrużeniem oka, zabawnych. A wiadomo, że opowiedzieć wesołą historię, która rozbawi widzów, jest zawsze trudniej, niż opowiedzieć tę smutną.

OBE JRZYJ FILMY ANIMOWANE POLECANE PRZEZ WERONIKĘ PŁACZEK . WE JDŹ NA MIASTAKOBIET.PL

Tematyka, o której mówisz, to kolejny dowód, na to jak różne oblicza ma animacja. Dla wielu osób film animowany to tylko bajki… Festiwal Animocje jest też po to, aby pokazać różnorodność tej formy. Zresztą sama nazwa festiwalu sugeruje, że tych emocji prezentowanych w animacjach jest wiele. Kojarzy się ją głównie z pouczającą opowieścią dla dzieciaków, gwiazdkami i serduszkami, ale to także szereg filmów kierowanych do dorosłych i czasem naprawdę po takim seansie wychodzi się pogrążonym w smutku. Animacje bywają rozliczeniem się z przeszłością, komentarzem do rzeczywistości, co z bajkami na dobranoc nie ma nic wspólnego. Jeśli kiedyś jednak usiądziesz na dłużej przy stoliku do animacji, to stworzysz coś z myślą o dzieciach czy dorosłych? Zdecydowanie z myślą o dorosłych. Nie mam dzieci, a przez to mam więcej wątpliwości co do tego, jakie treści powinny być do nich kierowane, aby zostały zrozumiane. Poza tym dzieci są bezwzględnie szczerą publicznością, co przy moim autokrytycyzmie mogłoby być zbyt stresujące. Zanim doczekamy się Twojego debiutu, zdradź, czego możemy się spodziewać po najbliższych Animocjach? Zbyt wiele zdradzać nie mogę. Zachowajmy efekt zaskoczenia. Jestem na etapie oglądania filmów konkursowych, których przyszło ponad czterysta z całego świata. To dwa razy więcej niż rok temu! Zapewniam, że na festiwalu nie zabraknie gwiazd, także tych z zagranicy, grono jurorskie będzie z najwyższej półki. Pokażemy też cztery filmy pełnometrażowe, które w Polsce nie weszły jeszcze do dystrybucji kinowej. Można też liczyć na więcej muzyki, bo poza koncertem grupy B.O.K będą jeszcze dwa inne i impreza muzyczna na koniec, oczywiście z wizualizacjami. Szykuje się artystyczna uczta.CP [ napisz do autora: d.kucharsk a@expressmedia.pl ]

* Weronika Płaczek twórczyni, koordynatorka i dyrektorka artystyczna Festiwalu Filmów Animowanych Animocje w Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy, którego szósta edycja odbędzie się w dniach od 18 do 24 kwietnia. miasta kobiet

kwiecień 2016

31


moda i trendy

WY

ostrzamy

wzrok Ogromne, stylizowane na babcine, soczyste i kuszące kolorem, drapieżne w cętki czy elegancko zaokrąglone - nieważne, które wybierzesz, ważne, żeby je mieć. Okulary po raz kolejny są modowym hitem! EKSPERT RADZI: R A FA Ł J A G O D Z I Ń S K I / E X P E R T - O P T Y K

O

kularnicy mają teraz swój czas. Wybór oprawek jest ogromny, każdy kolejny sezon wprowadza nowości. Obecnie królują owale, ale nie tak duże jak te, które nosiliśmy rok czy dwa lata temu. Tak duża różnorodność niesie ze sobą jeszcze jedną bardzo fajną rzecz - otóż do każdego kształtu twarzy, charakteru, osobowości, trybu życia - możemy dobrać oprawki, które będą modne. Coraz częściej klientki mają kilka, a nawet kilkanaście par okularów. Jako, że stanowią ważny detal stylizacji, to zaczynają być traktowane jak każdy inny dodatek. Rzadko która kobieta ma tylko jedną parę butów czy jedną torebkę, więc dlaczego ma mieć tylko jedne okulary? Konkretne modele są więc kupowane do strojów służbowych, na treningi, czy do kreacji wieczorowych.


A

temat

PRODUCENT GUESS

A

WYBÓR: Dominika Kucharska Z D J Ę C I A : w w w.gucci.com / mater iały promoc yjne

M

P R O D U C E N T S E N S AYA

P R O D U C E N T H E R I TAG E

E

006143142

R

Oczywiście nadążanie za modą wiąże się pewnymi kosztami, ale jeśli za całe okulary zapłacimy, np. ok. 300 złotych, a nie 800, to posiadanie kilku par przestaje być fanaberią, a wizerunek może dużo zyskać. W trendach widać także zróżnicowanie kolorystyczne, nierzadko bardzo odważne i przez to również trudno ograniczyć się do jednej pary, bo nie każdy kolor będzie pasował do wszystkiego. Moda to kalejdoskop, ale są rzeczy niezmienne. Przy doborze okularów zawsze bierzemy pod uwagę wygodę i komfort użytkowania. Trendy mają być inspiracją, ale nigdy nie powinny być jedynym wyznacznikiem. Wolność wyboru, idąca w parze z wygodą i praktycznością - to gwarancja doboru okularów idealnych.CP

K

L

PRODUCENT PRADA


zdrowie

KOBIECE HORMONY - dlaczego i kiedy war to je badać? Od poziomu hormonów zależy nasze zdrowie, nastrój oraz wygląd. Niedobór lub nadmiar jednego z nich może zachwiać równowagę hormonalną organizmu. Poziom hormonów bada się na podstawie szczegółowych analiz. Z surowicy krwi można określić poziom kilkudziesięciu hormonów.

ESTROGENY To grupa hormonów płciowych, produkowanych przez jajniki. Zawdzięczamy im piękne piersi, zaokrąglone biodra, smukłą talię, nawilżoną skórę i błony śluzowe pochwy. Dzięki nim miesiączkujemy i możemy być matkami. Do okresu menopauzy są strażnikami zdrowia kobiety. Dzień badania estrogenów zależy od tego, jakie problemy mamy z cyklem miesięcznym. Natomiast u kobiet w okresie menopauzy badanie wykonuje się w celu oceny pracy jajników. FSH I LH Hormony folikulotropowy (FSH) i luteinizujący (LH) są wytwarzane przez przysadkę mózgową. Pobudzają jajniki do wydzielania estrogenów. FSH jest aktywny na początku cyklu miesiączkowego, zaś LH odpowiada za owulację. U kobiet w okresie menopauzy, gdy jajniki przestają pracować, stężenie FSH jest wysokie. Badanie służy głównie ocenie wydolności jajników. Może być zlecone w okresie okołomenopauzalnym, przy nieregularnych miesiączkach, a także przy podejrzeniu zespołu policystycznych jajników. Badania wykonuje się najczęściej w 3 dniu cyklu miesięcznego.

PROGESTERON Jest produkowany w ciałku żółtym. Wspólnie z estrogenami steruje cyklem miesiączkowym. Jest ważny w okresie ciąży. Przygotowuje błonę śluzową macicy do zagnieżdżenia zarodka oraz pomaga utrzymać ciążę. Pod jej koniec przygotowuje piersi do laktacji. Hormon ten jest oznaczany przy podejrzeniu zaburzeń owulacji, nieregularnych miesiączkach, niewydolności jajników. Badanie wykonuje się wtedy około 21 dnia cyklu. PROLAKTYNA Wydzielana jest przez przysadkę mózgową. Pobudza wzrost gruczołów sutkowych podczas ciąży i wywołuje laktację. U kobiet karmiących piersią hamuje owulację i krwawienie miesiączkowe. Po zaprzestaniu karmienia piersią, poziom prolaktyny znacznie spada, wracają miesiączki i cykle owulacyjne. Badanie wykonuje się, gdy lekarz podejrzewa podwyższone stężenie prolaktyny we krwi, a kobieta nie jest w ciąży i nie karmi piersią. O nadmiarze mogą świadczyć nieregularne, rzadkie miesiączki (co 2-3 miesiące), skąpe krwawienia miesiączkowe oraz mlekotok, czyli zbieranie się pokarmu w piersiach, mimo że kobieta nie karmi. Prolaktynę oznacza się zwykle w drugiej połowie cyklu.

Kompleksową obsługę w tym zakresie zapewniają laboratoria VITALABO. Tutaj możesz wykonać wszystkie badania, nawet bez skierowania. Dla większej wygody pacjenta stworzono pakiety tematyczne, ułatwiające ukierunkowanie badań na konkretne schorzenia lub profilaktykę. W pakietach badania są tańsze o 11 procent. Dodatkowo co tydzień można liczyć na jeden z pakietów z rabatem 20-procentowym. Zgłoś się do jednego z punktów pobrań - wszystkie adresy na www.vitalabo.com.pl lub jeśli masz mało czasu - skorzystaj ze sklepu online Vitalabo, gdzie można zamówić wybrane badania. Przy zakupie online masz 5 procent rabatu na start.

34

miasta kobiet.pl


zdrowie Jeśli nie jesteś w stanie zgłosić się do punktu pobrań, my przyjedziemy do Ciebie. Nowa jednostka LABDRIVE specjalizuje się w  pobieraniu materiału do badań w  domu pacjenta. Wystarczy z jednodniowym wyprzedzeniem zamówić usługę i bez wychodzenia z  domu wykonać sobie, a  nawet i  całej rodzinie, komplet wybranych badań. Wyniki są dostępne online, natychmiast po wykonaniu i zatwierdzeniu ich przez wykwalifikowany personel. Nie trzeba sprawdzać co chwilę skrzynki mailowej - w usłudze dostępne jest także powiadomienie SMS-em. LABDRIVE umożliwia nam kontrolę stanu zdrowia bez kolejek, parkowania i tracenia czasu!

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO BADANIA? Na wszystkie badania laboratoryjne wykonywane w trybie rutynowym, krew do badań pobiera się rano, po nocnym wypoczynku i zawsze na czczo. Unikamy w ten sposób błędu przedlaboratoryjnego i możemy korzystać z norm, które są podane na wyniku. Pacjent przed pobraniem materiału nie powinien przyjmować pokarmów oraz płynów przez co najmniej 12 godzin. - Pacjenci nie zawsze stosują się do tych zaleceń, może nie wiedzą, że kolację powinni jeść najpóźniej do godz. 19, a posiłek powinien być lżejszy. Nieprzestrzeganie tych zasad może spowodować, że wyniki będą niewiarygodne. Niepotrzebnie narazimy się na stres i lekarz będzie miał problem z interpretacją wyniku. Takie postępowanie powoduje nieporozumienia dotyczące jakości badania i często winą za nieprawidłowy wynik obarcza się pracowników laboratorium - mówi dr n. med. Anna Pietrykowska, specjalista laboratoryjnej diagnostyki medycznej, dyrektor ds. medycznych Vitalabo. ZACHOWANIA PRZEDLABORATORYJNE Dzisiejsze laboratoria są w pełni zautomatyzowane i laboratoryjny błąd oznaczenia jest rzadką przyczyną wyniku niezgodnego ze stanem klinicznym pacjenta. Kluczowe dla wyniku jest to, co dzieje się z naszym organizmem przed wykonaniem badania. Zachowania przedlaboratoryjne są bardzo ważne i to one w znacznym stopniu wpływają na wynik ostateczny. Jeżeli pacjent jest po śniadaniu, późnej kolacji, biegnie na badanie i nie odpocznie przed pobraniem, zażywa suplementy lub leki, pali papierosy przed pobraniem krwi, to jego wynik może nie być powtarzalny nawet w krótkim okresie czasu. Wszystkie badania wykonywane w laboratorium mogą ulegać wahaniom pod wpływem wyżej wymienionych czynników, które działają zarówno hamująco, jak i aktywująco na procedury badawcze. Dodam, że nie jesteśmy w stanie jasno określić składu i wpływu suplementów na wyniki badań - ostrzega dr n. med. Anna Pietrykowska. NAJLEPIEJ RANO Niektórzy pacjenci, zgłaszający się na badania hormonalne, zastanawiają się, dlaczego nie mogą przyjść do laboratorium po południu, bo tak jest im wygodniej, np. po pracy. Nasz organizm funkcjonuje tak, jak my, w rytmie dobowym i w godzinach popołudniowych nasz metabolizm i rytm organizmu jest inny niż w godzinach porannych. Dodatkowo w ciągu dnia spożywamy różne pokarmy, narażamy się na stres, zmęczenie. Nie ma też dostosowanych dla tak różnych sytuacji norm laboratoryjnych. - Dlatego w naszych punktach pobrań pobieramy krew jedynie w czasie, kiedy kończy się poranek i organizm

budzi się po nocnym odpoczynku - tłumaczy dr n. med. Anna Pietrykowska. - Głównie zalecamy pobieranie materiału do godz. 11, zaznaczam jednak, że nie dotyczy to badań wykonywanych na wyraźne pilne zlecenie lekarza. Trzeba jednak mieć świadomość, że pora pobrania ma swój wpływ na każdy wynik. Jest też grupa badań, w przypadku których godzina pobrania nie ma tak dużego znaczenia, np. badania w kierunku przeciwciał pomocnych w rozpoznaniu chorób infekcyjnych lub autoimmunologicznych, ale badania hormonalne wykonujmy zawsze rano i na czczo.

JAK CZĘSTO ROBIĆ BADANIA? Wykonywanie badań zalecamy przynajmniej raz w roku, w celach profilaktycznych. To taki okresowy przegląd. Jeżeli dzieje się coś złego, to nieprawidłowy wynik może być wczesnym sygnałem do działania. Jeżeli obserwujemy u siebie objawy, takie jak: wzrost masy ciała, zmęczenie, szczególnie potęgujące się na wiosnę, wypadanie włosów, suchość skóry, kołatanie serca lub chudnięcie, to powinnyśmy wykonać badania hormonów tarczycy. - Kobiety przynajmniej raz w roku powinny kontrolować pracę tarczycy, bo niestety jesteśmy bardziej predysponowane do chorób autoimmunologicznych niż mężczyźni. Dość powszechna, szczególnie wśród młodych kobiet, ale nie tylko, jest choroba Hashimoto, którą trzeba leczyć, aby zapobiec przyszłym konsekwencjom. Możemy ją wykryć, badając przeciwciała głównie anty -TPO - tłumaczy dr Anna Pietrykowska. BADANIA W PRZYPADKU ANTYKONCEPCJI Jeśli chodzi o antykoncepcję, do zalecanych badań przed podjęciem leczenia należą te oceniające układ krzepnięcia krwi, funkcjonowanie wątroby. - Hormony stosowane w antykoncepcji oraz hormonalnej terapii zastępczej mogą powodować wzmożone krzepnięcie krwi, co przy np. wrodzonej nadkrzepliwości krwi może powodować poważne w skutkach powikłania. Układ krzepnięcia oraz enzymy wątrobowe powinnyśmy sobie zbadać jeszcze zanim zaczniemy przyjmować antykoncepcję lub HTZ - wyjaśnia dr Anna Pietrykowska. PORÓWNYWANIE WYNIKÓW Częstym błędem popełnianym przez pacjentów jest porównywanie wyników robionych w różnych laboratoriach i późniejsze dyskusje na temat różnicy między wynikami. - Odradzam to, szczególnie jeśli chodzi o hormony. Każde laboratorium pracuje na innym systemie, na analizatorze innej firmy, stosując inne metody i jednostki pomiarowe, więc porównywanie wyników nie zawsze będzie miarodajne - twierdzi dr n. med. Anna Pietrykowska z Vitalabo.CP miasta kobiet

kwiecień 2016

35


tabu

SEKS ONLINE

Stereotypy podpowiadają nam, że na czatach czy portalach erotycznych siedzą samotni, nieatrakcyjni mężczyźni. Z badań natomiast wiemy, że może być tam dużo więcej kobiet. I one wcale nie czekają, raczej skutecznie wychodzą z inicjatywą. Z seksuologiem, prof. Bassamem Aouilem* rozmawia Lucyna Tataruch

Czytałam, że około 30 procent ludzi przynajmniej raz w życiu uprawiało seks z kimś poznanym w Internecie. Według mnie ten procent może być wyższy. Na pewno mnóstwo ludzi poznaję się w sieci. Obecnie nie mamy warunków do tego, by zgodnie z poprzednimi schematami budować jakieś relacje. Nie mamy kiedy, bo pracujemy od rana do nocy. Mężczyznom jest w tym względzie łatwiej, bo mogą bez zbędnego komentarza przekraczać pewne granice kulturowe. Ma Pan na myśli klasyczny podryw? Tak. Społecznie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mężczyzna proponował wprost znajomość; mało tego - by proponował seks, spotkanie na orgazm. Takie zachowania się akceptuje. Wobec kobiet opinia społeczna jest dużo bardziej krytyczna. A potrzeby mamy takie same. Wiele kobiet szuka więc partnerów w Internecie. Wirtualny seks też traktujemy jak seks? Oczywiście. Ktoś powie, że to nic takiego, bo przecież realnie do niczego nie doszło. Nikt nikogo nie dotknął.

36

miasta kobiet.pl

W gruncie rzeczy nie jest to cała prawda. Człowiek tak samo przeżywa to, co się dzieje online. Jeśli jest zaangażowany, to takie zdarzenie ma dla niego tę samą wartość emocjonalną, jak w rzeczywistości offline. Takie przeżycia często przekładają się później na trwalsze relacje? Mogą się przełożyć. Ale pamiętajmy, że kobiety również czasem szukają jedynie rozrywki. Stereotypy podpowiadają nam, że na czatach czy portalach erotycznych siedzą samotni, nieatrakcyjni mężczyźni. Z badań natomiast wiemy, że może być tam dużo więcej kobiet. I one wcale nie czekają, raczej skutecznie wychodzą z inicjatywą jednorazowych spotkań. Ma to też swoje minusy. Obserwuję funkcjonowanie młodych ludzi i kwestia zmiany partnerów czy partnerek jest już u nich na porządku dziennym. 25-latkowie wręcz się tym chwalą. To coś złego? Jest to jedno z zachowań, uznawanych za ryzykowne.


w Żninie ul. Plac Wolności 13 tel. (52) 302 04 50 pn.-nd. 8-22

ul.Kossaka 23 tel. 515 979 046 pn.-nd. 8 – 21

006190580

006031107


tabu

xxx Zakładając, że ludzie się zabezpieczają i nie przekraczają norm prawa… może to nie ryzyko, ale styl życia? A stabilność emocjonalna? To jest tym ryzykiem. Nie chodzi o to, że styl jest zły. Nie nazywamy tego patologią. Mówimy jedynie, że jest to ryzykowne zachowanie. Owszem, osoba, która jest wystarczająco silna psychicznie, kontroluje siebie i sytuację, może podejmować różne ryzykowne zachowania i nic złego się nie stanie. Jednak duży procent ludzi nie ma tej samoświadomości i może wpakować się przez to w kłopoty. Lepiej przemyśleć w porę sprawę i zastanowić się, jak się z tym czujemy, czy nam to odpowiada, czy to nasz świadomy wybór. Sam cyberseks jest uzależniający? Nie, cyberseks nie uzależnia. Jeśli już, to bardziej oglądanie porno i masturbacja, bo to one wiążą się z poczuciem samowystarczalności i dostępnością bez żadnych kosztów. Z filmem jestem sam, od aktorów dzieli mnie ekran, nic nie muszę robić dla tych ludzi. W cyberseksie natomiast potrzebna jest aktywność, interakcja. Mamy partnera albo partnerkę i musimy się trochę wykazać - poświęcić czas, mieć warunki, wyglądać odpowiednio atrakcyjnie dla drugiej osoby. Z tego powodu wcale nie jest to takie łatwe. Jeśli chodzi o porno w Internecie - czy kobiety oglądają je inaczej niż mężczyźni? Pod względem oglądalności nie ma specjalnych różnic. Z pornografii korzystamy głównie po to, by rozładować napięcie seksualne. I nie ma absolutnie nic dziwnego w tym, że np. singielka pod koniec dnia chce w ten sposób zrzucić stres i dobrze się po tym wyspać. Kobiety częściej używają do tego gadżetów. Co ciekawe, ale kulturowo zrozumiałe, o ile wśród klientów sex-shopów nie ma wielu kobiet, o tyle, gdy prześledzi się zakupy akcesoriów erotycznych online, to w nich zdecydowanie królują kobiety. Jest ich znacznie więcej niż mężczyzn.

* prof. Bassam Aouil psycholog i seksuolog, prof. nadzw. Instytutu Psychologii UKW w Bydgoszczy. Prezes Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego.

38

miasta kobiet.pl

Dotarłam jeszcze do takiej ciekawostki - otóż podobno bardzo dużo kobiet w Internecie, na czatach czy portalach erotycznych, podaje się za mężczyzn… To znane zjawisko. Zdecydowanie więcej kobiet podszywa się pod mężczyzn niż mężczyzn pod kobiety. Internet daje odwagę przy eksperymentowaniu. Od dawna wiemy o tym, że - nawet pomijając już biseksualność - nikt z nas nie jest do końca hetero- ani homoseksualny. Jesteśmy raczej „bardziej hetero” i „bardziej homo”. Kobiety podszywające się pod mężczyzn mogą w ten sposób anonimowo sprawdzać nowe relacje i układy, gdy nie mają odwagi lub warunków testować ich pod swoją realną tożsamością płciową. Można przy tym zaryzykować ogólną tezę, że w sferze seksu Internet otwiera drzwi szerzej dla kobiet niż dla mężczyzn? Mogę się z tym zgodzić. Świat rzeczywisty niestety nadal jest światem męskim. Przynajmniej do pewnego momentu kultura jest męska, poglądy są męskie, oczekiwania są męskie. Wobec tego z pewnością kobiety mogą znaleźć więcej przestrzeni w sieci. Jest tam przecież miejsce na kreowanie siebie, wypowiadanie myśli i prezentowania swoich odsłon - niekoniecznie zgodnie ze schematem, jakiego życzyliby sobie mężczyźni. Oprócz tego, jest jeszcze ta możliwość interakcji kobieta-kobieta. To wydaje się dostępne i w realu, ale proszę zwrócić uwagę, że choćby kolorowa prasa adresowana do kobiet, tak naprawdę w dalszym ciągu określa oczekiwania męskie. Szczególnie w sferze seksu.

Czasem jeszcze w gazetach poświęca się miejsce na porady w stylu „co masz zrobić, by on miał orgazm”. Mam jednak wrażenie, że jest już tego mniej. To ten wykrzywiony obraz wyzwolonej kobiety, która musi być gotowa do wszystkich praktyk seksualnych, by nikt nie powiedział, że nie jest wystarczająco nowoczesna? Może tak być. To są też oczekiwania mężczyzn, które nakładają na siebie kobiety. Jest w tym poniekąd echo Internetu i dostępności pornografii, bo to właśnie z niej znamy tę gotowość kobiety do uprawiania wszystkich rodzajów seksu. Oczywiście kobieta może tego chcieć, ale nikt nie powinien twierdzić, że musi. Ona sama też nie. Czyli z jednej strony otwieramy sobie drzwi do wszystkiego, a z drugiej czujemy presję, że same powinniśmy być na to wszystko otwarte? A mężczyźni mają przy tym jeszcze problem z dostrzeganiem i szanowaniem podmiotowości kobiet. Rodzi to w ludziach konflikt między aktualną rzeczywistością a tą oczekiwaną i wymarzoną. Internet daje szanse na wyrównanie tego, ale może też konflikt pogłębić. Sieć sama w sobie nie jest ani zła, ani dobra - wszystko zależy od tego, jak z niej korzystamy. Możemy się z niej dużo nauczyć, przecież obecnie nie ma innego źródła zdobywania wiedzy seksualnej. Brakuje nam kultury doceniania usług fachowców w takich dziedzinach, szukamy więc na własną rękę i to najlepiej tak, żeby nikt nie widział. Gdy jesteśmy chorzy, mamy grypę czy ból gardła, to zawsze możemy zacząć pytać ludzi, dowiedzieć się, co oni o tym sądzą. Nikt jednak nie zacznie się tak zachowywać, gdy chodzi np. o odkrywanie nowych rzeczy w seksie. Trochę jesteśmy w tym Internecie pogubieni? Cały świat stoi otworem… Powinniśmy jedynie unikać zachowań ryzykownych. Generalnie wierzę, że ludzie mają swój rozum i są w stanie sami rezygnować z tego, co jest szkodliwe dla nich i otoczenia. Jeśli mamy to na uwadze, możemy korzystać ze wszystkiego i mieć satysfakcję ze swojego życia seksualnego. Nasz aparat psychologiczny i emocjonalny sprawia, że jesteśmy zdecydowanie bardziej zdolni do prawidłowości niż do stałych odstępstw od normy. Chcemy żyć z ludźmi, większość z nas chce budować związek. Uprawiamy seks na czas, seks przez Internet, seks z kim popadnie, ale wewnętrznie wiemy, że to nie to. Ta sama rzecz, która motywuje nas do poszukiwań, pozwala również w końcu się odnaleźć i zagrzać swoje miejsce w tym, co nazywamy prawidłowością. Po to tyle szukamy. To bardzo optymistyczna myśl. Proszę zwrócić uwagę, że obecnie mamy już za sobą jakieś 15 lat Internetu w Polsce - takiego dobrego, szybkiego, dostępnego wszędzie. A jednak skala patologii czy ogólniej jakichś dziwacznych zachowań się nie zwiększyła. Internet zmienił nasz świat, a równocześnie widzimy, że większość ludzi układa sobie życie tak, jak dawniej. Może i spadła liczba małżeństw, ale do tego mogło przyczynić się wiele rzeczy - względy ekonomiczne, inna dojrzałość ludzi, inny model kariery zawodowej. Nie Internet. Sama liczba związków - niekoniecznie małżeństw - się nie zmienia. Nie mamy powodów do paniki.CP

[ napisz do autora: l.tataruch@expressmedia.pl ]


006193978


kobieta z pasją

PA R T N E R T E M AT U

Żyj zdrowo, jedz zdrowo W miarę wzrastania pięter piramidy żywieniowej, udział poszczególnych grup produktów w diecie powinien się zmniejszać. Nowe badania zmieniły jednak nieco wygląd tych znanych od lat proporcji. TEKST: Oliwia Rolirad*

J

WITAJCIE WARZYWA Drugiego miejsca doczekały się warzywa i owoce. Korzystny dla zdrowia jadłospis powinien obfitować w różnokolorowe produkty roślinne we właściwych porcjach: 3/4 warzywa, 1/4 owoce. Dlaczego ta grupa produktów jest tak ważna? W dużej mierze chodzi o błonnik. Jest to składnik pokarmowy, który nie ulega procesowi trawienia, a w produktach występuje w formie rozpuszczalnej i nierozpuszczalnej. Ten rozpuszczalny znajduje się w: nasionach strączkowych (fasola, soja), owsie, śliwkach, morelach, marchwi, brokułach. W naszych jelitach, przy dostatecznej ilości wody, substancja ta przybiera postać żelu, dzięki czemu wykazuje zdolności wiązania i szybkiego wydalania toksyn oraz jonów metali z organizmu. Spowalnia wchłanianie glukozy oraz trójglicerydów, wpływając korzystnie na poziom insuliny oraz profil lipidowy. Zapewnia doskonałą pożywkę oraz miejsce rozwoju dla korzystnych bakterii jelitowych, bez których nie poradzilibyśmy sobie w walce z chorobami.

akie są to zmiany? Pierwsza z nich to nazwa - wcale nie tak mało znaczący szczegół. Teraz mówimy o Piramidzie Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej. Wcześniej była to po prostu Piramida Zdrowego Żywienia. Ta zmiana to nie tylko efekt kosmetyczny. Wskazuje bowiem od razu na ogromną rolę ruchu w codziennym

życiu. 30 minut umiarkowanej aktywności fizycznej dziennie - to zalecana dawka. Jednak, jeśli czujemy się dobrze, zdecydowanie polecam więcej ruchu. Ma on zbawienny wpływ na nasz organizm. Przede wszystkim zmniejsza ryzyko wystąpienia otyłości lub pomaga uporać się ze zbędnymi kilogramami. Dzięki takiej aktywności zmniejszamy również ryzyko chorób serca, poprawiamy profil lipidowy i obniżamy ciśnienie krwi. Osoby aktywne fizycznie (nawet otyłe), mają zdecydowanie mniejsze szanse na rozwój cukrzycy typu II oraz chorób kości. Ruch wpływa też na nasza psychikę i samopoczucie, dlatego pierwszy szczebel zarezerwowany jest dla niego. zalecenia Piramidy Żywienia i Aktywności Fizycznej:

NOWA PIR AMIDA ŻYWIENIA

miesięcznie lub rzadziej

SŁODYCZE

1-2x

stan faktyczny w Polsce:

59%

Polaków kilka razy w tygodniu

MIĘSO

tygodniowo

≤ 500g

1,3 kg

tygodniowe, średnie spożycie mięsa przez Polaka

JAJKA

2x

tygodniowo

Polaków kilka razy w tygodniu

59% KAWA

filiżanki dziennie

Polaków kilka razy w tygodniu

17%

1-2 RYBY

tygodniowo

2-3x

29% MLEKO I NABIAŁ

4%

2x

dziennie

Polaków kilka razy w tygodniu

Polaków kilka razy dziennie

46%

Polaków raz dziennie

PRODUKTY PEŁNOZIARNISTE

3

porcje dziennie

Polaków codziennie

69% OWOCE

porcje dziennie

1-2

Polaków raz dziennie

48% WARZYWA

przy każdym posiłku - 5 razy dziennie

5%

5x

Polaków kilka razy w tygodniu

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

minut dziennie

40

miasta kobiet.pl

32%

30-45 Ź R Ó D ŁO MISSION WRAPS

Polaków 3 razy w tygodniu


kobieta z pasją

PA R T N E R T E M AT U

Błonnik nierozpuszczalny, którego głównym źródłem są pełne ziarna zbóż, jabłka oraz owoce cytrusowe, wpływa na zmniejszenie wartości energetycznej diety, daje uczucie sytości, utrzymujące się przez długi czas. Ten rodzaj błonnika chroni przed zaparciami, przyspiesza czas tzw. pasażu jelitowego, usprawnia perystaltykę jelit. Błonnik pokarmowy jest niezbędnym elementem w profilaktyce raka jelita grubego, razem z bakteriami bierze udział w produkcji maślanu, który odżywia i regeneruje komórki jelitowe. Owoce i warzywa to także doskonałe źródło witamin i składników mineralnych oraz antyoksydantów, usuwających z organizmu nadprogramowe ilości wolnych rodników - których zbyt duże ilości są również odpowiedzialne za pojawienia się komórek nowotworowych.

Na tym poziomie umieszczono również zioła - alternatywę dla soli, której nadmiar w diecie przyczynia się do bardzo poważnych konsekwencji. Zalecane spożycie soli to zaledwie mała łyżeczka dziennie. Często jednak w nieświadomy sposób przemycamy ją do naszego organizmu. Większość gotowych produktów zawiera dawkę przekraczającą tę normę. Długotrwałe nadmierne przyjmowanie soli może doprowadzić do powstania nadciśnienia, problemów z utrzymaniem prawidłowej wagi ciała, a nawet raka żołądka. Ostatni szczebel zajmują tłuszcze. Są one niezbędne, ponieważ tylko dzięki nim jesteśmy w stanie przyswoić rozpuszczalne w tłuszczach witaminy, zapewnić odpowiednią ochronę dla naszych komórek, oraz utrzymać prawidłowe wydzielanie hormonów. Do dyspozycji mamy dwa rodzaje kwasów tłuszczowych, nasycone oraz nienasycone. Te pierwsze w swojej chemicznej budowie zawierają najwyższą możliwą liczbę wodorów, dzięki czemu są one wyjątkowo stabilne, nie przyłączają innych substancji, które mogłyby wpłynąć na zmianę ich właściwości. Nasz organizm ma zdolność syntezowania tego rodzaju tłuszczów, przez co ich dostarczanie z żywnością u osób dorosłych nie jest konieczne. Nadmiar nasyconych kwasów tłuszczowych w diecie może mieć negatywny wpływ na nasz organizm. Znajdują się w produktach mlecznych, maśle, smalcu, tłustym mięsie, oleju kokosowym. Nienasycone kwasy tłuszczowe w swojej chemicznej budowie zawierają wiązania nienasycone, przez co mogą przyłączać się do nich inne pierwiastki pod wpływem nieprawidłowej obróbki cieplnej bądź przechowywania. Ten rodzaj tłuszczów jest nam niezbędny do prawidłowego funkcjonowania, musi być on jednak dostarczany z dietą, ponieważ nasz organizm nie jest w stanie sam go sobie wyprodukować. Do grupy zaliczamy jednonienasycone i wielonienasycone (omega-3 i omega-6) kwasy tłuszczowe. Ich źródłem są tłuszcze rybie oraz roślinne, z czego oleje rzepakowe i lniane wykazują najkorzystniejszy dla nas stosunek kwasów n-6 do n-3. Aby dostarczyć naszemu organizmowi najlepszych rodzajów tłuszczów pamiętajmy, aby sięgać po produkty jak najmniej przetworzone, tj. nierafinowane oleje, tłuste ryby morskie z naturalnych łowisk.

WSPINAMY SIĘ WYŻEJ Kolejny szczebel zajmują zboża - źródło węglowodanów złożonych w diecie. Pełnoziarniste produkty dostarczają sporych ilości błonnika, witamin oraz składników mineralnych. Czytajmy jednak uważnie etykiety. Substancje zawarte w zbożach bądź dodawane do wypieków często mogą działać drażniąco na układ pokarmowy, dając nieprzyjemne odczucia ociężałości. Warto więc zerknąć, czy produkty, które wybieramy na sklepowych półkach, nie są wspomagane zbyt duża ilością ulepszaczy. Idąc coraz wyżej natrafiamy na szczebel „nabiałowy”, na którym zostało umieszczone mleko oraz produkty mleczne. Według zaleceń powinniśmy spożywać przynajmniej dwie szklanki mleka bądź produktów mlecznych dziennie. W okresie wzrostu i rozwoju takie rozwiązanie jest jak najbardziej popierane, jednak u dorosłych nadmiar mleka może mieć niekorzystny wpływ na kondycję kości oraz stwarzać problemy z kontrolą wagi. Mleczne napoje fermentowane stanowią lepszą opcję dla urozmaicania diety niż samo mleko. NAJMNIEJSZA PÓŁKA W LODÓWCE Przedostatni szczebel piramidy zajmują produkty mięsne, strączkowe oraz jaja. Żywność ta jest źródłem białek, niezbędnych do prawidłowego rozwoju oraz budowy organizmu. Szczególną uwagę należy poświęcić jajkom. Są w nich aminokwasy, dzięki którym nasz organizm jest w stanie produkować własne białka. Produkt ten, pomimo zawartości znacznej ilości cholesterolu, nie stanowi zagrożenia dla ludzi zdrowych. Jaja są źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz lecytyny. Należy jednak pamiętać, aby wybierać jaja z chowu ekologicznego. Ważnym elementem diety są również ryby - zawarte w nich nienasycone kwasy tłuszczowe poprawiają kondycje serca oraz wspomagają prace mózgu. Pamiętajmy, by wybierać te ze sprawdzonych źródeł i unikać kupowania ryb mrożonych w hipermarketach, bo to właśnie one często pochodzą z zanieczyszczonych metalami ciężkimi łowisk. K

L

A

M

A

006208501

E

*Oliwia Rolirad dietetyczka, pasjonatka aktywności fizycznej (sportów wytrzymałościowych), oraz racjonalnego odżywiania.

miasta kobiet

kwiecień 2016

41

016207333

R

Z CZEGO REZYGNUJEMY? Cukier to nasz odwieczny wróg. To właśnie dzięki niemu czujemy zmęczenie i osłabienie. Nasza skóra zaczyna coraz gorzej wyglądać, pojawiają się na niej zmarszczki, szary odcień, zmniejsza się jej elastyczność. Jest również sprawcą wielu chorób (cukrzycy, przerostów bakteryjnych jelit, nowotworów). Jednym z szybko zauważalnych efektów spożywania cukru jest zwiększenie masy ciała, co w niekorzystny sposób oddziałuje na nasza psychikę.CP


historia miłości

RAZEM W ŻYCIU I BIZNESIE - Jesteśmy parą od dziesięciu lat. Nić porozumienia była od początku, więc szybko stało się jasne, że chcemy być razem. Wspólny biznes zrodził się z marzeń i jak to w życiu bywa - braku pracy. TEKST: Justyna Król ZDJĘCIA: Tomasz Czachorowski

42

miasta kobiet.pl


historia miłości

D

o „fabryki” wjeżdżam windą. Starą, zakładową, nie każdy dziś umie taką obsłużyć. Ja nie, dlatego cieszy mnie widok Anny Trybuszewskiej z Europejskiego Centrum Doradczego „Consilis”, która wprowadza nas do środka, rozmywając tym samym wizję wbiegania po schodach. Dawniej pracownicy bydgoskiej „Kobry” wozili tą windą towar, dziś najczęściej służy jako tło do sesji zdjęciowych. Ma swój klimat, jak i cały budynek przy ulicy Kościuszki, co doceniły nie tylko bohaterki mojego reportażu, ale i liczne firmy, które sprowadziły się tu w ostatnim czasie. Znajdziemy tu i agencję reklamy, i studio filmowe, i specjalistów od IT, i firmę szkoleniową, do której właśnie się wybieram. Podobno powstaje tu także escape room. Ania zamyka drzwi za sporą grupką osób, które przybyły na szkolenie z przemówień publicznych. W gąszczu gości odnajdujemy Joannę Poziemską, właścicielką Europejskiego Centrum Doradczego „Consilis”, która właśnie oficjalnie otwiera kolejne Forum Wyjątkowości. - Zapraszamy na nie zawsze w pierwszy czwartek miesiąca, mamy też spotkania start-upowe dla początkujących przedsiębiorców i meetupy Geek Girls Carrots, fanek nowych technologii - szepcze Ania, w międzyczasie łapiąc za obiektyw. Dokumentacja zdjęciowa eventów to jej działka. Z Joasią działają w tandemie od dawna i doskonale się uzupełniają. Biznesowo i prywatnie. - Jesteśmy parą od dziesięciu lat. Nić porozumienia była od początku, więc szybko stało się jasne, że chcemy być razem - wspomina Joanna z uśmiechem.

CO CIĘ NIE ZABIJE, TO CIĘ WZMOCNI Wspólny biznes nie był przypadkiem. Zrodził się z marzeń i jak to w życiu bywa - braku pracy. - Akurat wtedy, gdy ja, będąc już zmęczona pracą na uczelni, złożyłam wypowiedzenie, Ania straciła swoją posadę jako kadrowa. Z dnia na dzień - opowiada Joasia. - Był to dla nas cios, ale nie aż tak wielki. Pierwszy taki policzek od życia dostałam już parę lat wcześniej, gdy po macierzyńskim stawiłam się punktualnie na ósmą do pracy, w jednej z większych firm ubezpieczeniowych w kraju, a o ósmej trzydzieści wręczono mi wypowiedzenie. Wówczas zostałam zupełnie sama, z dwiema małymi córeczkami, nie mając ani dochodów, ani partnera, na którego mogłabym liczyć. Tym razem miałyśmy siebie i to było bardzo dużo. Zwłaszcza, że Ania jest osobą, która nawet w kompletnie suchej szklance dostrzeże kroplę wody. Radzenie sobie z problemami wzmacnia człowieka. Patrząc z perspektywy czasu, myślę, że mojej byłej szefowej należą się kwiaty za to, że mnie zwolniła. Nic tak nie uczy życia, jak tego typu sytuacje. Dziś już nic mnie nie złamie - dodaje. BIZNESOWY TANDEM Joasia z zawodu jest finansistką. Ania dziś informatykiem, ale gdy zaczynały gonić swoje marzenia, była jeszcze przed studiami. Postawiły na projekty unijne. - Była mobi-

lizacja. Zaczęłyśmy działać. Ja jako trener, Ania jako specjalista do spraw finansowych. Razem z firmą, z którą raczkowałyśmy, szybko stworzyłyśmy taki zespół, że żadna kontrola, włącznie z europejskim trybunałem obrachunkowym, nie byłaby w stanie się do niczego przyczepić - opowiada Joasia. Przeszkoliły tysiące osób, jak pozyskiwać środki unijne. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a człowiek chce się rozwijać, więc skoro projekty pisać już potrafiły, to dlaczego by nie napisać jednego dla siebie? W pierwszym starciu ich pomysł stworzenia małego centrum szkoleniowego odpadł, plasując się na 140 miejscu. Miały małą firmę, a w związku z tym ograniczone możliwości projektowe. Los jednak uśmiechnął się do nich trzy lata później. - Byłyśmy w szoku, gdy po takim czasie zadzwoniono do nas z informacją, że pod koniec finansowania zwiększono alokację, bo część firm się nie wywiązała i pieniądze na nasz projekt czekają - oczywiście pod wieloma warunkami, które trzeba było spełnić w krótkim czasie. Byłyśmy na kilka dni przed wyjazdem na urlop, znajomi pukali się w głowę. Wakacji jednak nie odwołałyśmy. Upoważniłyśmy ciocię do odbierania listów w naszym imieniu, a gdy wróciłyśmy, część urzędowych odpowiedzi już czekała - mówi Ania.

DLA CHCĄCEGO, NIC TRUDNEGO! - Pamiętam, że poszłyśmy wtedy na spotkanie „Biznes dla Kobiet” u Kasi Fik i Asi Czerskiej-Thomas, na które chadzałyśmy w tamtym okresie. Kiedy powiedziałyśmy, że dostałyśmy dofinansowanie, usłyszałyśmy głośne brawa. Ale gdy dodałyśmy, że zostało nam kilka tygodni, by znaleźć lokal i załatwić kredyt na jego kupno, panie patrzyły na nas jak na wariatki, z wymownym niedowierzaniem. Trudno było się dziwić - wspomina Joasia. Miejsce przy Kościuszki było pierwszym, które oglądały. Tylko, że to aż dwieście trzynaście metrów kwadratowych do zagospodarowania, a w projekcie wnioskowały o pięćdziesiąt… - Szukałyśmy dalej, ale okazało się, że ceny w centrum za małe lokale w kamienicach były takie same jak za ten duży na bydgoskim Londynku. W dodatku zależało nam na przystosowaniu miejsca do potrzeb osób niepełnosprawnych, wszędzie tego brakowało, a tutaj już czekała winda… - tłumaczy wybór Ania. Dziś to miejsce zaprasza w swoje progi industrialnym klimatem - surowym, acz przytulnym. W bieli, z elementami cegieł, drewna oraz płytami pilśniowymi, służącymi za przesuwane drzwi, dzięki czemu przestrzeń może służyć i za salę konferencyjną, i okolicznościową, i mniejsze salki na spotkania. Z sufitów zwisają żarówki, charakterystyczne dla tego stylu wnętrzarskiego, ale nie był to celowy wybór, jak z katalogu. - Gdy przeliczyłyśmy, ile kosztowałby tradycyjny remont na takim metrażu, to same lampy nie zamykały się w kwocie 10 tysięcy! Wnętrze industrialne to był strzał w dziesiąt-

kę. Zakasałyśmy rękawy i wraz ze znajomymi wzięliśmy się do pracy. Widzi pani umywalkę? Wygląda na drogą, ale wcześniej była zwykłą miedzianą miską, kupioną na pchlim targu. Wiele elementów przystosowałyśmy w taki sposób, wsłuchując się w podpowiedzi ludzi wokół. W latach dwudziestych była tu fabryka i postanowiłyśmy podążać tym tropem, chyba nam się to udało - mówi Joasia.

WINDĄ DO NIEBA? Działają tu od dwóch lat. I czują się spełnione, bo coraz więcej ludzi regularnie przychodzi do „fabryki” naładować akumulatory. Szukają tu energii do realizowania własnych celów, a właścicielki ECD „Consilis” wprost nią zarażają. - Udostępniamy naszą przestrzeń też komercyjnie, dzięki czemu możemy działać pro publico bono z naszymi trzema stałymi comiesięcznymi wydarzeniami. Kochamy pracować wśród ludzi, robić coś dla nich. Nie zawsze jest łatwo - choćby dotrzeć do odpowiedniego odbiorcy - ale jeśli coś nie wychodzi, po prostu wynosimy z tego lekcję. Życie uczy cały czas - opowiada Joasia. W sezonie wiosenno-jesiennym przy drzwiach „fabryki” stoi motocykl Ani. Latem jeżdżą nim do pracy, wprost z działki nad rzeką, na którą przenoszą się zaraz po zakończeniu roku szkolnego, razem z córkami Joasi, które wspólnie wychowują. Przywykły, że są obok siebie na co dzień w biznesie i życiu osobistym, ale ostatnio widują się rzadziej. Ania uzyskała tytuł inżyniera informatyki i w czerwcu zaczęła pracę w Atosie. Jako fanka nowych technologii nadal jednak uwielbia spotkania „karotek”, zaraziła też Joasię, do tego stopnia, że i ona chce programować. - Pracując pierwszy miesiąc bez Ani na co dzień, byłam załamana. Teraz już jakoś się odnalazłyśmy w nowej sytuacji, ale nadal jest nam dziwnie, tęsknimy za sobą okrutnie. Proszę nas źle nie zrozumieć - w naszym związku nie jest aż tak cukierkowo. Jak w każdym, zdarzają się też kłótnie, ale nigdy przez nadmiar bycia ze sobą. Obcowanie razem dzień w dzień - w pracy i życiu osobistym - naprawdę nam służyło i po prostu nam tego brak - wyznaje Joasia. Widać w nich ogromną pasję - do wszystkiego, co robią. Nie dziwi więc nazwa ich pierwszej, dużej, miejskiej imprezy, która ruszyła w minionym roku. -„Bydgoszcz z pasją” to takie nasze spełnienie marzeń. Z początkiem kwietnia zapraszamy na drugą odsłonę, a w jej ramach aż 24 różne warsztaty. Będzie renowacja mebli, tworzenie biżuterii, szycie, krav maga, sitodruk, kulinaria… Każdy znajdzie coś dla siebie - mówi Joasia.CP

[ napisz do autora: j.k rol@expressmedia.pl ] miasta kobiet

kwiecień 2016

43


TRZY, DWA, JEDEN... BIEG! Impreza biegowa tylko dla kobiet? Panowie wyłącznie w roli kibiców? Tak! Zapraszamy na ciekawą, malowniczą i niezbyt długą trasę. Taki właśnie jest Run Budlex for Woman.

M

oda na bieganie nie mija… i dobrze! To świetny sposób na zdrowie, dobre samopoczucie i pozbycie się wszelkich trosk. Kto jeszcze nie spróbował, ten być może nie wierzy, ale my z pełnym przekonaniem zachęcamy do sprawdzenia tej aktywności. Nie musimy od razu bić rekordów świata i przebiegać maratonów. Wystarczy zmierzyć się z naszymi własnymi ograniczeniami, czyli przede wszystkim zrobić ten pierwszy krok. Kiedy? 24 kwietnia. Jest ku temu idealna okazja. Zapraszamy na wyjątkowe sportowe spotkanie w parku nad Starym Kanałem Bydgoskim. Zaplanowana do biegu trasa jest bardzo łatwa. To zaledwie 5000 metrów, bez wzniesień, z utwardzoną nawierzchnią i dużą ilością zacienionych fragmentów. Bez większych problemów pokonają ją doświadczone zawodniczki, jak i początkujące biegaczki. Gwarantujemy dobrą zabawę, ciekawą sportową rywalizację i… atrakcyjne nagrody! To będzie pierwszy od wielu lat amatorski bieg, w którym nie mogą startować mężczyźni. Przekonajcie się same i jeszcze przed biegiem sprawdźcie trasę na stronie www.runbudlex.pl - tam również możecie zapisać się na bieg.

TRASA START - tereny dzielone u zbiegu ul. Nak ielsk iej i Wrocławsk iej, alejki w okolicy placu zabaw ulica Wrocławsk a - bieg w poprzek ulicy alejk i parkowe po południowej stronie Starego K anału Bydgosk iego ulica Józefa Bronikowsk iego - bieg po chodniku ścieżk i parkowe po północnej stronie Starego K anału Bydgosk iego Bulwar Stefana Malinowsk iego ulica Wrocławsk a - bieg w poprzek ulicy alejk i parkowe u zbiegu ulic Nak ielsk iej i Wrocławsk iej - META

Spot yk amy się o godzinie 10.00, ruszamy do biegu o godzinie 12.00! Po godzinie dowiemy się już, kto będzie pier wsz y na mecie.

Wszystkie gotowe? Trzy, dwa, jeden… START! DO ZOBACZENIA!

PROMOCJA

sport


006198368

WYJĄTKOWE APARTAMENTY W NAJŁADNIEJSZEJ CZĘŚCI BYDGOSZCZY


M Ę S K O Ś Ć

męska perspektywa

W O B I E K T Y W I E

MODEL BARTEK

46

miasta kobiet.pl

AGENCJA AS MANAGEMENT


męska perspektywa P

A

W

E

Ł

L

E

W

A

N

D

O

W

S

K

I

Fotograf urodzony w Bydgoszcz y. Jego prz ygoda ze zdjęciami zaczęła się w sumie z prz ymusu. - Nie miałem nawet aparatu, a na pierwszej lekcji techniki dowiedziałem się, że cały rok będziemy się zajmować fotografią - wspomina. - Musiałem kupić sprzęt i realizować narzucone zadania. Wkrótce przerodziło się to w mój sposób na wyrażanie siebie. W tym przekonaniu utwierdziło mnie wysta wienie moich prac podczas FashionPhilosophy Fashion Week Poland w Łodzi. Miałem wtedy 16 lat. T E K S T : L u c y n a Ta t a r u c h

M O D E L PAT R Y K AGENCJA AS MANAGEMENT

<

Paweł ciągle szuka własnego stylu w fotografii. Zdarzyło mu się słyszeć od różnych osób, że jego prace można rozpoznać bez podpisu, po ich klimacie. Sam jednak zaznacza, że nie jest w stanie go w pełni zdefiniować. - Moje prace zmieniają się wraz ze mną. Zależą od sytuacji w których się znajduję, oraz od tego, co w danych chwilach przeżywam - przyznaje. Stara się uchwycić przede wszystkim ulotność chwili. Jak mówi - nic w ż yciu nie dzieje się dwa raz y. Zdjęcia są dla niego wspaniałą pamiątką oraz możliwością ukazania jego obecnych uczuć i przeżyć.

miasta kobiet

kwiecień 2016

47


MODEL MARCIN AGENCJA D’VISION

- Głównie przed moim obiektywem stawały osoby z agencji modelingowych, jednak teraz chciałbym pójść w kierunku fotografii lifestyle’owej oraz skupić się przede wszystkim na pokazywaniu ciekawych osobowości - podkreśla artysta. W swojej twórczości stara się nie ograniczać. Czasem nawiązuje ona do szerszej rzeczywistości i pokazuje życie oraz ludzi takimi, jakimi są. - Momentami staje się jednak kreacją z zakątków mojego umysłu - tłumaczy.

MODEL EDUARD AGENCJA REBEL MODELS

48

miasta kobiet.pl


MODEL JASIEK AGENCJA REBEL MODELS

W I Ę C E J Z D J Ę Ć : www.miastakobiet.pl

M O D E L E M AT E U S Z I D AW I D A G E N C J A A S M A N A G E M E N T

M O D E L M AT E U S Z M A G A Paweł Lewandowsk i obecnie mieszk a w Warszawie, na co zdec ydował się dwa lata temu, po skończeniu liceum. - Prz yznam, że od zawsze marz yłem o przeprowadzce, bo w stolicy zgromadzone są wszystkie czołowe agencje i osoby działające w branży modowej - tłumaczy. - Początki samodzielnego życia nie były łatwe, jednak te decyzje sprawiły, że rozwinąłem się jako człowiek i artysta, realizując wiele ciekawych projektów.CP miasta kobiet

kwiecień 2016

49


kobieta przedsiębiorcza

IŚĆ ZA GŁOSEM SERCA

Nie jestem w pełni skuteczna, jeżeli nie identyfikuję się z tym, co robię. W poprzedniej pracy czułam, że nie spełniam się do końca, ponieważ branża nie miała nic wspólnego z muzyką. A to muzyka nadaje sens mojemu życiu i pracy. Z Sydonią Ottlewską*, która zajmuje się marketingiem muzycznym i promocją takich wydarzeń, jak Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy, rozmawia Justyna Niebieszczańska Jak to się stało, że jesteś kobietą, która się spełnia? Mając 26 lat, dzięki znajomości języka francuskiego, trafiłam do firmy o zasięgu światowym. Pewnego dnia poznałam Christophe’a Pillet, francuskiego projektanta wnętrz, który otworzył nam drzwi na rynek francuski i międzynarodowy, a mnie dał możliwość pracy z zespołem w Paryżu. Poczułam wtedy pierwszy raz, jak to jest mieć wiatr w żaglach. Drugim ważnym wydarzeniem - związanym tym razem z moją pasją - były dni tanga w Bydgoszczy w 2009 roku. W pałacu w Ostromecku Mariusz Klimsiak, pianista i mój życiowy partner, zagrał Chopina, do którego tango zatańczył Constantin Rüger - znany na świecie nauczyciel tanga argentyńskiego. To było dla mnie niesamowite przeżycie. W końcu rok temu, dzięki kilku inspirującym szkoleniom, podjęłam decyzję o odejściu z etatu i założeniu własnej firmy. Chciałam zająć się promocją muzyki klasycznej i muzyków, jako dobra luksusowego dla nas wszystkich. Zajmuję się marketingiem związanym z muzyką i pracuję nad wizerunkiem i tożsamością marek muzyków i wydarzeń. Jednym z największych projektów, który prowadzę, jest Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy - jest wśród 10 najważniejszych konkursów pianistycznych na świecie. Pracuję na tym, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o nim i czerpało radość z tego, że odbywa się w naszym mieście.

Oprócz planowania, jak można jeszcze się do tego przygotować? Wydaje mi się, że kluczem jest rozwój osobisty. Każdy ma szansę wykorzystywać swoje talenty i odkryć swoją pasję. Polecam książki, które poruszają to zagadnienie. Szczególnie zachęcam do sięgnięcia po „7 nawyków skutecznego działania - inspirujące lekcje doskonalenia wewnętrznego i twórczych relacji” Stephena Coveya. Uczestnictwo w szkoleniach było odpowiedzią na moje uczucie głodu i ogromnego pragnienia, aby rozwijać się w kierunku, jaki nakazywało mi moje serce.

Biznes i muzyka? Pewnie niejeden wątpi, czy na tym da się zarobić na chleb. Biznesowi i kulturze jest po drodze, bo korzyści są po obu stronach. Klasyczny sponsoring odchodzi do lamusa, a marketing kultury polega przede wszystkim na budowaniu wysokiej klasy partnerstwa. Konkurs im. Paderewskiego to maszyna marketingowa, dzięki której nie tylko firma jest lepiej widoczna lokalnie, ale i na arenie międzynarodowej. Tak buduje się dzisiaj silne marki - łącząc kulturę i biznes, i właśnie tym się zajmuję, zarabiając na życie.

A co robisz, gdy jest smutno, gdy energia spada do zera, gdy ręce opadają? Masz jakąś magiczną pigułkę? Mam muzykę. Muzyka mnie inspiruje. Dużo słucham Chopina, np. mój ukochany Nokturn Es-dur nr 2 op. 9 lub Walc cis-moll op. 64 nr 2. Na duchu zawsze podnosi mnie Koncert fortepianowy f-moll Chopina, a III Koncert fortepianowy Rachmaninowa dodaje mocy. Polecam!CP

Jak to jest odejść z dobrego etatu? Odejście z dobrego etatu, z firmy, gdzie odnosiłam sukcesy, nie było łatwe. Co mi pomogło? Przede wszystkim nie podjęłam tej decyzji pochopnie. Moim kołem ratunkowym było przeprowadzanie tej zmiany stopniowo. Najpierw przeszłam na pół etatu i zaczęłam szukać klientów, którzy pozwoliliby mi przeżyć. Wiedziałam, że muzyka to trudny temat, jeżeli chodzi o zarabianie pieniędzy. Decyzję podejmowałam rok, ale kiedy ją podjęłam, to pozostało tylko przejść do realizacji. Bardzo ważne było dla mnie wsparcie partnera i rodziny.

50

miasta kobiet.pl

Obie wiemy, że wartości i misja to w życiu podstawa. Odkodowanie ich pozwala nam żyć pełną piersią i podejmować dobre decyzje. Jaka wartości kierowała Tobą przy przeprowadzaniu zmian w swoim życiu? Autentyczność. Autentyczność jest mi najbliższa. Nie jestem w pełni skuteczna, jeżeli nie identyfikuję się z tym, co robię. W poprzedniej pracy czułam, że nie spełniam się do końca, ponieważ branża nie miała nic wspólnego z muzyką. A to muzyka nadaje sens mojemu życiu i mojej pracy. Jestem w niej zakochana. Słucham radia z muzyką klasyczną. Mój partner jest pianistą i mam ten przywilej, że w moim domu bywa jak w najlepszej sali koncertowej na świecie. Z tym wyjątkiem, że pianista gra tylko dla mnie. To niebywały luksus i szczęście!

*Sydonię Ottlewską i Justynę Niebieszczańską połączyła muzyka i wspólne zainteresowania: pisanie, autentyczność w życiu i biznesie. Sydonia specjalizuje się w marketingu kultury. Promuje muzyków i wydarzenia, takie jak Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny w Bydgoszczy. Pierwszy raz spotkały się na coffee PR. Justyna jako specjalista public relations uprawia je od kilku lat spotykając się na rozmowach z osobami zainteresowanymi PR i komunikacją. www.justynaniebieszczanska.pl


TU

NAS ZNAJDZIESZ W E Ź B E Z P Ł AT N I E

B

Y

D

G

O

Akademia Papaver ����������������������������� Al. Mickiewicza 3/1 Atelier Masażu Beaty Juengst ����������������� ul. Podwale 11 BĄ BĄ ������������������������������������������������������������� ul. Gdańska 78 Bims Plus ������������������������������������������������������ ul. Frankiego 1 Bobby Burger ���������������������������������������������� Stary Rynek 16 Burger Park ���������������������������������������� ul. Gimnazjalna 6/1c Bydgoskie Centrum Informacji ���������������������������������������������������� ul. Batorego 2 (Stary Rynek) Bydgoska Szkoła Wyższa ����������������� ul. Unii Lubelskiej 4c Bydgoskie Biuro Turystyki Zagranicznej PTTK ������������������������������������������������������������������������� ul. Mostowa 5 Carla, Studio Fryzjersko-Kosmetyczne ������������������������������������������������������������������� ul. Śniadeckich 37 Centrum Medyczne Bieńkowscy �������������� ul. Lęborska 7 Centrum Medyczne Gizińscy �������������������������� ul. Leśna 9 Centrum Nowoczesnej Mamy ������������� ul. Dworcowa 110 Centrum Stomatologii „Dentus” ����� ul. Ku Wiatrakom 19 Centrum Stomatologii Estetycznej i Implantologii „Zagalak” ������������������� ul. Juliana Fałata 5 Cukiernia Sowa ������������������������������������������� ul. Gdańska 65 Cukiernia Staropolska ������������������������������� ul. Gdańska 29 �������������������������������������������������������� ul. Skłodowskiej-Curie 84 ������������������������������������������������������������������� ul. Śniadeckich 27 Cynamon ���������������������������������������������� ul. Magdzińskiego 7 DermoMedica Klinika Dermatologii i Kosmetologii Estetycznej ���������� ul. Królowej Jadwigi 16 Dinner 52 ����������������������������������������������������� ul. Gdańska 24 DOM MODY DRUKARNIA: • Kurkuma ������������������������������������������������ ul. Jagiellońska 1 Empik School, szkoła językowa ��������������������� ul. Focha 4 ENCE-PENCE sala zabaw��� ul. Gdańska 163 (teren Zawiszy) Europejskie Centrum Doradcze i Biuro Coworkingowe „Consilis” ����������� ul. Kościuszki 27 Express Bydgoski ���������������� ul. Warszawska 13 (portiernia) Fabryka Prezentów ��������������� ul. Rzeźniackiego 1 (Fordon) Feniks Style ���������������������������������������������� ul. Dworcowa 47 FOCUS MALL: ��������������������������� ul. Jagiellońska 39-47 • Cinema City �������������������������������������������������������������������� • Drogeria Douglas ����������������������������������������������������������� • Salon Jean Louis David ������������������������������������������������� GALERIA POMORSKA: ������������� ul. Fordońska 141 • Drogeria Douglas ����������������������������������������������������������� • Kino Helios ���������������������������������������������������������������������� Hotel Brda ������������������������������������������������� ul. Dworcowa 94 In Loft - Pracownia Aranżacji Wnętrz �� ul. Kościuszki 27 Intercor �������������������������� ul. Powstańców Wielkopolskich 33 Kawiarenka Letnia Na Wyspie Młyńskiej ���������������������������������������������������������������������� Wyspa Młyńska Kawiarnia Cafe Kino �������������������������������������� ul. Długa 32 Kawiarnia Zimmer Cafe ������������������������������ ul. Gdańska 7 King Fu Fusion ����������������������������������������������������� ul. Jatki 2 Kinoteatr Adria ������������������������������������������� ul. Toruńska 30 Kogel Mogel Cafe Kawiarnia Dla Mam ������������������������������������������������������������������ ul. Siedleckiego 10 Kujawsko-Pomorska Szkoła Wyższa  ul. Toruńska 55/57 Landschaft ����������������������������������������������� ul. Gimnazjalna 6 Laser Med ��������������������������������������������� ul. Jagiellońska 109 Lekarze Mostowa 4 ������������������������������������� ul. Mostowa 4 Lokal Piekarnia �������������������������������������������� ul. Mostowa 2 Lokal Xo-Xo ��������������������������������������������������� ul. Mostowa 1 m4bizz ������������������������������������������������� ul. Piotrowskiego 19 Manekin ����������������������������������������������������������� ul. Focha 14

p a r t n e r z y

S

Z

C

Z

Mega Fit ��������������������������������������� ul. Skłodowskiej Curie 16 Miejskie Centrum Kultury - Kawiarnia „Szpulka” ���������������������������������������������������������� ul. Marcinkowskiego 12 Multikino ��������������������������������������������������������� ul. Focha 48 Opera Nova �������������������������������������������������������� ul. Focha 5 Oranżeria ������������������������������������������� ul. Jana Kazimierza 3 Ośrodek Sportu i Rekreacji w Solcu Kujawskim ������������������������������� ul. Bojowników o Wolność i Demokrację 3 Pałac Młodzieży ������������������������������������ ul. Jagiellońska 27 Pałac w Ostromecku �������������������������������������� Ostromecko Pizzeria Gregorio ������������������������������������������ ul. Gdańska 7 Port Lotniczy ��������������������� Białe Błota, ul. Paderewskiego 1 Restauracja Dolce Vita ����������������������������������� ul. Fredry 1 Restauracja Katarynka �� ul. Niedźwiedzia 3 (Stary Rynek) Restauracja Kuchnia ������������������������������������������ ul. Jatki 7 Restauracja Memo ��������������������������������������������� ul. Jatki 6 Restauracja Sowa ��������������������� ul. Mostowa (dwa punkty) Restauracja Twardowski �������������������� Stary Rynek 15-21 Rybacki Profesional Hair ��������������������������� ul. Mostowa 2 Salon Fryzjerski Atelier 28 �������������������� ul. Poznańska 28 Salon Fryzjerski Zaremba ���������������������� ul. Dworcowa 47 ������������������������������������������������������������������������ ul. Gdańska 58 Salon Fryzjersko-Kosmetyczny Ines ���� ul. Karpacka 31a Salon Kosmetyczno-Fryzjerski „Secesja Nova” ��������������������������������������������������������������� ul. Cieszkowskiego 7 Salon Kosmetyki Naturalnej i Medycyny Estetycznej „Przybylak” ������������ ul. Długa 6 Salon Urody „Kano” ���������������������������������� ul. Gdańska 141 Salon Źródło Spa ���������������������������������������� ul. Bałtycka 45 Salony Optyczne Fras s.c. ��������������������� ul. Stary Rynek 11 Skin Expert Katarzyna Łukowska �������������������������������������������������������� ul. Skłodowskiej-Curie 17 Sport Factory ������������������������������������������ ul. Fordońska 160 Strefa ���������������������������������������������������������������� ul. Długa 11 Studio Optyczne Pro Vision Ewa Spinek �������������������������������������������������������������� ul. Bortnowskiego 12 Studio Stoppel �������������������������������������������� Stary Rynek 14 Studio Urody Kamila Bobkowska ����������������������������������������������������� ul. Marii Konopnickiej 22/7 Szkoła Łagodnego Rodzenia ������������ Plac Weysenhoffa 2 Szkoła Tańca „Bohema” �������������������������� ul. Dworcowa 51 Szkoła Tańca „Siwka” ��������������������������������� ul. Gdańska 28 Teatr Polski ���������������������������������������������� Al. Mickiewicza 2 The Secret Soap Store ����������������� dworzec PKP Bydgoszcz Towarzyska Kafe ������������������������������������� ul. Poznańska 12 Uniwersytet Kazimierza Wielkiego ���������������������������������������������� ul. Jana Karola Chodkiewicza 30 Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy ����������������������������������������������������������������������� ul. Kaliskiego 7 Warzelnia Piwa ������������������������������������������ ul. Poznańska 8 Wyższa Szkoła Bankowa ������������������������ ul. Fordońska 74 Wyższa Szkoła Gospodarki �������������������������� ul. Garbary 2 Zapałka ������������������������������������������������������������� ul. Długa 33 Zapiekarnia ��������������������������������������������������������� ul. Jatki 9 ZIELONE ARKADY: ���������������� ul. Wojska Polskiego 1 • Kurkuma �������������������������������������������������������������������������� • Salon Jean Louis David �������������������������������������������������

T

O

R

U

Ń

Angela - salon sukien ślubnych�������� ul. Broniewskiego 4 ATRIUM COPERNICUS:��������� ul. Żółkiewskiego 15 • Cukiernia SOWA �������������������������������������������������������������� • Empik �������������������������������������������������������������������������������� • Fabryka Formy ���������������������������������������������������������������� • Grycan������������������������������������������������������������������������������� • Perfumeria Douglas ������������������������������������������������������ Basen ������������������������������������������������������������������ ul. Hallera Beauty Essence Oriental Day SPA ��� ul. Most Pauliński 1 Bella Line Studio Rekreacji Dla Pań ��� ul. Sukiennicza 4 Bella Line Wellness Centrum ����������� ul. Żółkiewskiego 8 BellaStoma ������������������������������������ ul. Szosa Chełmińska 84 Biblioteka UMK ������������������������������������������ ul. Gagarina 13 Biuro Ogłoszeń „Nowości” �������������������� ul. Podmurna 31 Biznes Link ���������������������������������������������������� ul. Łokietka 5 Bułka - Restauracja������������������������������������� ul. Szewska 6 Centrum Ogrodnicze ���������������������������������������� Ostaszewo CH BIELAWY :�������������������������������������� ul. Olsztyńska 8 • Cukiernia SOWA �������������������������������������������������������������� • Perfumeria DOUGLAS ���������������������������������������������������� CH TORUŃ PLAZA: ���������������� ul. Broniewskiego 90 • Costa Coffee��������������������������������������������������������������������� • Cukiernia SOWA �������������������������������������������������������������� • Perfumeria DOUGLAS ���������������������������������������������������� • Pure Health&Fitness ����������������������������������������������������� • Punkt informacyjny ������������������������������������������������������ Chleb i Wino ������������������������������������� Rynek Staromiejski 22 Cinema City����������������������������������������� Czerwona Droga 1-6 Citomed������������������������������������ ul. M. Skłodowskiej-Curie 73 CKK Jordanki������������������������������������� Aleja Solidarności 1-3 Coffee & Whisky House����������������������������� ul. Św. Ducha 3 Coffee PERKS���������������������������������������������� ul. Strumykowa CSW ���������������������� Wały Generała Władysława Sikorskiego 13 Cukiernie Franciszek Pokojski ���������������������������������������� Kawiarnia, ul. Konstytucji 3 Maja 10 ������������������������������� Kawiarnia na rogu ul. Szerokiej i Szczytnej Cukiernie Lenkiewicz ����������������������������������� ul. Barwna 2 ���������������������������������������������������������������������� ul. Chabrowa 24 ����������������������������������������������������������������� ul. Wyszyńskiego 5 ������������������������������������������������������������������ Rynek Staromiejski ���������������������������������������������������������������������� Wielkie Garbary Cukiernie SOWA ������ ul. Broniewskiego 90 [CH Toruń Plaza] ������������������������������������������� ul. Grudziądzka 162 [CH Kometa] ������������������������������������������������� ul. Olsztyńska 8 [CH Bielawy] ���������������������������������������������������������� ul. Rynek Staromiejski 4 �������������������������������������������� Pasaż Zieleniec - Szosa Bydgoska �������������������������� ul. Żółkiewskiego 15 [CH Atrium Copernicus] Czarna Oberża��������������������������������������������� ul. Rabiańska 9 Dom Towarowy PDT �������������� ul. Rynek Staromiejski 36-38 Drogeria Jasmin������������������������������������ ul. Mickiewicza 79 Dworzec Autobusowy ���������������������������������� ul. gen. Jana Henryka Dąbrowskiego 26 Dworzec Główny PKP���������������������������������� ul. Kujawska 1 Dworzec PKP Miasto ������������������������������� pl. 18 Stycznia 4 Empik ������������������������������������������������� ul. Wielkie Garbary 18 Gabinet Kosmetyczny YASUMI ������������ ul. Podgórska 12b Gajdus ������������������������������ ul. Władysława Broniewskiego 23 Galeria AMC������������������������������������������������� ul. Lelewela 33 • budynek główny������������������������������������������������������������� • targowisko�����������������������������������������������������������������������

Galeria Grębocin �������������������������������� ul. Kowalewska 4-6 Hebe Day Spa��������������������������� ul. Szosa Chełmińska 138/4 Hotel - Restauracja „Heban” �������������� ul. Małe Garbary 7 Hotel 1231����������������������������������������������� ul. Przedzamcze 6 Hotel Bulwar��������������������������������� ul. Bulwar Filadelfijski 18 Jan Olbracht ������������������������������������������������ ul. Szczytna 15 Kawiarenka Artus���������������������������� ul. Rynek Staromiejski Kona Coast Cafe ������������������������������������� ul. Chełmińska 18 Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris �������������������������������������������������������� ul. Szosa Chełmińska 166 Kościuszko Biznes Point����������� ul. Tadeusza Kościuszki 71 Kuranty���������������������������������������������� Rynek Staromiejski 29 Kwadrans Cafe��������������������������������� ul. Szosa Lubicka 166d Madame - gabinet kosmetyczny ����� ul. Chełmińska 169 MCSM �������������������������������������������������������������� ul. Łokietka 5 Metropolis������������������������������������������������� ul. Podmurna 28 Mio Piano���� ul. Grudziądzka 110-114 [Centrum Biznesowe] Moose Cafe����������������������������������������� Rynek Nowomiejski 4 NZOZ SYNAPSA Specjalistyczne Centrum Diagnostyczno - Rehabilitacyjne����� ul. Mickiewicza 130 OD NOWA���������������������������������������������������� ul. Gagarina 37a Olender ��������������������������������������������������������������� Nieszawka PERFUMERIE DOUGLAS ������������������������������� ul. Szeroka 24 ������������������������������������� ul. Broniewskiego 90 [CH Toruń Plaza] �������������������������������������������������� ul. Olsztyńska 8 [CH Bielawy] ��������������������������� ul. Żółkiewskiego 15 [CH Atrium Copernicus] Pijalnia Piwa i Wódki��������������������� Rynek Staromiejski 26 Pizzeria Venus������������������������������������ ul. Broniewskiego 24 Poradnia Rehabilitacyjna „ReVITA” ��������������������������������������������������������� ul. Konstytucji 3 Maja 19 Prywatne Centrum Chirurgii Winczakiewicz-Borkiewicz ��������������������� ul. Kołłątaja 10a Przychodnia Specjalistyczna ���������� ul. Uniwersytecka 17 Restauracja Ciasna���������������������������������� ul. Podmurna 17 Restauracja Loft79���������������������� ul. Gen. Dąbrowskiego 6 Restauracja Luizjana ���������������������������� ul. Mostowa 10/1 Restauracja Piąta Klepka����������������������� ul. Podmurna 34 Restauracja Pueblo������������������������������������� ul. Mostowa 7 Restauracja Róże i Zen ��������������������������� ul. Podmurna 18 Restauracje Manekin������������������������������ ul. Gagarina 152 �������������������������������������������������������� ul. Rynek Staromiejski 16 ��������������������������������������������������������������������������� ul. Wysoka 5 Salon Urody „Feminarium”��� ul. Szosa Chełmińska 84/86 Siwy Dym ������������������������������������������������������������� Łysomice Sklep Kopernika ���������������������������������� Rynek Staromiejski SPA Blue Moon ���������������������������������������� Hotel Copernicus Specjalistyczne Przychodnie Medycyny Rodzinnej RUDAK-MED Sp. z o.o.���������������������������� ul. Podgórska 24a Stare Metropolis ���������������������������������������� ul. Łazienna 26 Super-Pharm ������������������������������������ ul. Czerwona Droga 1 Supermarket Paluszek ����������������������������� ul. Strzałowa 7 Uni-Car Dwa Sp. z o.o.��� ul. Marii Skłodowskiej - Curie 67a Urząd Marszałkowski������������������������������� Plac Teatralny 2 Urząd Miasta ������� Wały Generała Władysława Sikorskiego 8 Wejściówka - Restauracja�� Teatr Horzycy, Plac Teatralny 1 Wulkan ������������������������������������������������������ ul. Rydygiera 55 Zajazd Staropolski������������������������������������ ul. Żeglarska 10


006186883

Miasta Kobiet kwiecień 2016  
Miasta Kobiet kwiecień 2016  
Advertisement