Page 1


OD WYDAWCY/GENESIS REPORT

Mateusz Galimski

Młody biznesmen o krytycznym spojrzeniu na polski rynek towarów luksusowych, pasjonat motoryzacji, wkrótce także pilot, a przede wszystkim redaktor naczelny, dziennikarz i specjalista od papierkowej roboty. Mateusz Galimski Redaktor Naczelny

Lipiec 2013 Genesis Report 3


Weronika Majek

Reporter, dziennikarz, radiowiec,copywriter, fotograf i producent; w wolnym czasie Ĺźongluje ogniem i gra na etnicznych instrumentach; specjalista do spraw PR i reklamy, dba o wizerunek Genesis Report.

Weronika Majek Zastępca Redaktora Naczelnego 4 Genesis Report Lipiec 2013


OD WYDAWCY/GENESIS REPORT

Marcin Długołęcki

Z wykształcenia architekt. Na co dzień zajmuje się profesjonalną fotografią co łatwo dostrzec po jego świetnych zdjęciach. Miłośnik Porsche i Mustangów. Marcin Długołęcki Redaktor Sekcji Motoryzacja

Bartosz Głowacki

Student informatyki, świetnie gra na nerwach i dobrze znosi krytykę, dobre auta w obiektywie Bartka wyglądają jeszcze lepiej. Miłośnik nowych technologii. Bartosz Głowacki Layout Designer

Lipiec 2013Genesis Report 5


W NUMERZE/GENESIS REPORT

W numerze

12 18 24 36

Inny wymiar SUV-a czyli Porsche Cayenne GTS

GT Polonia- Dobra zabawa dla ludzi z pasją

Romans z Lamborghini Gallardo

Po Bezdrożach Angolii „Notatki z dachu Defendera”

6 Genesis Report Lipiec 2013


W NUMERZE/GENESIS REPORT

48 56 62 71

Poznaj Magię Chiantii

.

Prostota w barokowej Masce

Śladami Vincenta Van Ghoga

Holenderski punkt widzenia

8 Genesis Report Lipiec 2013


Genesis Report Wydawca:

Redaktor Naczelny:

Portal Genesisreport.com Mateusz Galimski

Uwagi Redakcji Opinie wyrażane w tym piśmie są opiniami autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Genesis Report lub Genesis Resort. Autorzy mogą utrzymywać relacje biznesowe, na przykład świadczyć usługi konsultingowe dla firm o których piszą. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i materiałów promocyjnych przygotowanych przez firmy. Autorami komentarzy i tekstów napisanych na podstawie zebranych informacji są Mateusz Galimski, Tomasz Pilarz, Przemysław Kowalski, Weronika Majek, Marcin Długołęcki, Anna Eichelkraut, Bartosz Głowacki.

Wskazówki dla autorów

Zachęcamy potencjalnych autorów do zwrócenia uwagi na zbiór redakcyjnych wskazówek dla autorów, opublikowany na naszej stronie internetowej. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych.

Adres Redakcji i wydawnictwa pisma Portal Genesisreport.com reprezentowany przez Mateusza Galimskiego Grażyny Bacewicz 117, 92-413 Łódź tel:+486915114441 email: redakcja@genesisreport.com

Reklama

Weronika Majek Weronika.Majek @ genesisreport.com Mateusz Galimski Mateuszgalimski@genesisreport.com

10 Genesis Report Lipiec 2013

Prawa autorskie i reprodukcja Copyright © 2013 portal Genesisreport.com . All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone. Treść pisma nie może być kopiowana, rozpowszechniana lub archiwizo- wana w jakiej kolwiek formie mechanicznej lub elektro- nicznej bez zgody wydawcy. Cytowanie części artykułów lub ich omówienia w jakiejkolwiek formie drukowanej bądź elektronicznej bez zgody wydawcy (Portal www.genesisreport.com) narusza prawa portalu genesisreport.com i jego reprezentanta.

Numer 1 Lipiec 2013 ISSN 2300-5092


12 Genesis Report Listopad Grudzień 2012


MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

W życiu każdego z nas przychodzi moment, w którym zaczynamy patrzeć na samochód przez pryzmat wygody i funkcjonalności. Jakie auto wybrać jeżeli szukamy pojazdu zdolnego przewieźć naszych znajomych w praktycznie każdych warunkach, jednocześnie nie rezygnując z radości prowadzenia? Niewątpliwie jedną z odpowiedzi na to pytanie jest Porsche Cayenne GTS.

Cayenne GTS

Fot. Genesis Report

P

ierwsza generacja Porsche Cayenne oznaczona symbolem 955 wprowadziła spore zamieszanie na rynku SUVów ponad dekadę temu. Podczas gdy topowe odmiany BMW X5 czy Mercedesa ML legitymowały się mocą oscylującą w okolicach 350 KM, Porsche rozpoczęło wyścig zbrojeń oferując super-suva z dopiskiem Turbo. Cayenne napędzane podwójnie doładowanym silnikiem V8 o pojemności 4.5 litra przyśpieszało do 100 km/h w 5,3 sekundy, deklasując przy tym nie tylko swoich rynkowych rywali, ale także wiele aut sportowych. Przez osiem lat produkcji najbardziej wszechstronny z modeli Porsche ewoluował do poziomu 550 KM, w topowej wersji tego modelu-Cayenne Turbo S, stając się przy tym najmocniejszym modelem w ówczesnej ofercie tego producenta. SUV z Zuffenhausen doczekał się sześciu wariantów silnika spełniających wymagania coraz to szerszej rzeszy odbiorców, między innymi, po raz pierwszy w ofercie samochodów sygnowanych logo Porsche pojawił się silnik Diesla. Jednakże ponad 100 KM różnicy i przepaść cenowa między Cayenne S, a Cayenne Turbo wymusiły wprowadzenie do sprzedaży pośredniego modelu, który łączyłby ich najlepsze cechy, zyskując przy tym swój własny, indywidualny charakter. Do tego celu wykorzystano nazwę GTS, poprzedni raz użytą w kultowym modelu 928. Listopad Grudzień 2012 Genesis Report 13


Czy pojawienie się kolejnego modelu w gamie było tylko chwytem marketingowym? Zdecydowanie nie! Za lekko ponad 18 000 euro dopłaty do wersji S, otrzymujemy znacznie odmieniony pojazd, który stracił nieco zdolności terenowych, ale założę się, że dla żadnego z potencjalnych klientów nie ma to większego znaczenia.

iż wersję S od GTS dzieli jedynie 20 KM i 15 Nm momentu obrotowego. Jednak Porsche Cayenne GTS nie tylko rewelacyjnie wypada w kwestiach wizualnych, to przede wszystkim SUV, który prowadzi się o wiele lepiej niż niejedno sporo lżejsze auto o znacznie niższym środku ciężkości. Stabilność i precyzja prowadzenia ponad dwutonowego GTS’a są wyśmienite jak na Powodem tego stanu rzeczy jest fakt, tak duży i ciężki pojazd, zdecydowaiż Cayenne GTS posiada niższy prze- nie przewyższając poziom niektórych świt od pozostałych wersji, standardo- mocniejszych aut z tego segmentu. wo oferując bodykit z modelu Turbo wzbogacony o Sport Design Package, Trzeba naprawdę przesadzić by zmudzięki czemu karoseria jest szersza o sić nadwozie do nienaturalnych prze15 mm. Dodatkowo otrzymamy ma- chyłów czy nerwowych zachowań w towo czarne, poczwórne końcówki zakrętach, szczególnie po naciśnięciu świetnie brzmiącego wydechu, wkłady przycisku aktywującego tryb Sport. przednich reflektorów i listwy wokół Cayenne staje się wtedy niższe i twardszyb tej samej barwy, przyciemnione sze, ośmio biegowy Tipronic S pozwaklosze lamp tylnych oraz czerwone la wskazówce obrotomierza na reguzaciski bardziej wydajnego układu ha- larne docieranie w okolice liczby 7, a mulcowego przykryte co najmniej 20 system Start/Stop przestaje istnieć. Pocalowymi felgami. Większość z tych lepszają się także doznania akustyczelementów jest niedostępna przy kon- ne emitowane przez widlastą, ośmiofigurowaniu Cayenne S, podobnie jak cylindrową jednostkę. Przypominają wykończone alkantarą wnętrze i spe- one bardziej te, znane z muscule cars cjalne fotele. Całość bardzo znaczą- niż ze statecznych europejskich limuco zmienia odbiór wizualny SUV’a, zyn, choć i tak nawet w dłuższych traktóry w standardowej wersji nie pre- sach nie są uciążliwe (nawet w sportozentuje się wybitnie dobrze, szczegól- wym trybie), pozostając w granicach nie można to dostrzec gdy postawi- rozsądku i dobrego smaku. my oba modele obok siebie. Dlatego też, często zaskoczeniem bywa fakt, 14 Genesis Report Lipiec 2013


MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

Lipiec 2013 Genesis Report 15


Podczas gwałtownego przyśpieszania, Tiptronic S sprawnie redukuje przełożenia, zwykle o kilka w dół, zależnie od prędkości i jednocześnie zadziwiająco szybko powraca na wyższe gdy już nie potrzebujemy używać pełnej mocy silnika. Możemy również zmieniać biegi samodzielnie, za pomocą drążka lub przycisków na kierownicy, do tego celu polecam jednak wybrać seryjną dla GTS kierownicę, która wprawdzie nie posiada funkcji sterowania radiem, ale idealnie leży w dłoniach mając przy tym duże manetki, takie same jak w 911. W ruchu miejskim Cayenne nie różni się niczym szczególnym od innych SUV’ów, wysoka pozycja za kierownicą pozwala dobrze obserwować otoczenie, a system kamer i czujników parkowania ułatwia manewrowanie tak szerokim i długim pojazdem. Należy jednak pamiętać o utrzymywaniu niskich obrotów na parkingach podziemnych, gdyż donośny pomruk Cayenne GTS potrafi aktywować alarmy w innych samochodach. Wspomniany wcześniej system Start/Stop działa bardzo poprawnie, nie irytuje i pozwala oszczędzać paliwo, dodatkowo zapewnia częstszą radość z dźwięku odpalanego V8. Bez wątpienia Porsche Cayenne GTS jest jedną z najciekawszych propozycji na ryku Sport Utility Vechicles. Oferuje bardzo dobrze wykończone, przestronne wnętrze ze wspaniałymi fotelami i nienaganną ergonomią, które w komfortowych warunkach pozwala podróżować czterem pasażerom. Podróż ta może być jednak pełna emocji i pozytywnych wrażeń, godnych znaczka na masce, a to chyba najlepsza rekomendacja dla tego modelu. Jeżeli jednak przyśpieszenie do 100 km/h w 5,7 sekundy i prędkość maksymalna na poziomie 261 km/h nie robią na Tobie wrażenia, polecam niebywale szybkie Cayenne Turbo S odejmujące z pierwszej wartości 1,2 sekundy, dodając jednocześnie 22 km/h do drugiej.

Dane Techniczne:

Pojemność: 4.806 cm³ Maksymalna moc: 309 kW (420 KM) Maks. moment obrotowy: 515 Nm Prędkość maksymalna: 261 km/h Przyspieszenie 0-100km/h: 5,7 s Napęd: Na wszstkie koła Skrzynia: Tiptronic 8 biegów Masa Własna: 2.160 kg Cena: od 109 717 Euro 16 Genesis Report Lipiec 2013


MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

Lipiec 2013 Genesis Report 17


Mateusz Galimski

Redaktor Naczelny a przede wszystkim wielki zwolennik wszystkiego co szybkie i hałaśliwe.

GT Polonia

Tekst: Mateusz Galimski Zdjęcia: Marcin Długołęcki


fot. Marcin Długołęki

MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

„Trudno powiedzieć czy Skandynawów urzekły niskie kary za przekraczanie prędkości czy panująca u nas atmosfera”


Gran Turismo Polonia to jedna z tych imprez, które cieszą się ogromnym zain-

teresowaniem uczestników oraz widzów, jednak tylko nieliczni mają okazję zobaczyć auta biorące w niej udział w ich prawdziwym otoczeniu - na torze wyścigowym. Żeby jednak zrozumieć na czym polega prestiż tej imprezy musimy cofnąć się do 2005 roku, kiedy to Peter Terstrom wraz z grupą przyjaciół zapakowali swoje supersamochody na prom by wyruszyć wprost do Polski. Trudno powiedzieć czy Skandynawów urzekły niskie kary za przekraczanie prędkości czy panująca u nas atmosfera. Jednak impreza zaczęła cieszyć się tak dużym powodzeniem, że tegoroczna, już dziewiąta edycja przyciągnęła kilkadziesiąt załóg, które przez kilka dni oddawały się upalaniu swoich aut wartych setki tysięcy złotych na Torze Poznań. My przyjechaliśmy do Poznania 2 lipca i od razu pojechaliśmy na tor. Trzeba podkreślić, że 90% osób biorących udział w GT Polonia to obcokrajowcy ale udało nam się wypatrzeć i polskie załogi, które poruszały się Mclarenem MP4-12C Spider, Porsche 911 Turbo, Lotusem Evorą, BMW M5 i Mercedesem SLK 55 AMG. Na torze 911-stki GT2 i GT3 zdecydowanie udowadniały całej konkurencji, że są niepokonane robiąc kilkanaście okrążeń po rząd,

20 Genesis Report Lipiec 2013

warto dodać, że każde z nich ma dokładnie 4083 m długości. Ich przewaga była również widoczna w zakrętach, przynajmniej do momentu pojawienia się Mclarenów MP4-12C i Ferrari 430 Scuderia, które w rękach wprawnych kierowców były w stanie nawiązać walkę z Porsche. Przewaga Niemców była również widoczna w Pit-stopie, gdzie większość włoskich supersamochodów za wyjątkiem Maserati stało z podniesionymi osłonami silników w celu ich szybszego schłodzenia. Całą imprezę uważam za bardzo pozytywną, mimo dosyć uciążliwych, lecz zrozumiałych regulacji związanych z zasadami bezpieczeństwa na GT Polonia można spędzić czas w miłej atmosferze. Wierzę, że za rok przyjdzie nam ponownie zjawić się na Torze Poznań z grupą wyluzowanych Szwedów i Norwegów w swoich supersamochodach, kto wie może tym razem już nie w roli obserwatora.


fot. Marcin Długołęki

fot. Marcin Długołęki

MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

Lipiec 2013 Genesis Report 21


22 Genesis Report Lipiec 2013


fot. Marcin Długołęki

fot. Marcin Długołęki

MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

Lipiec 2013Genesis Report 23


Mateusz Galimski

Redaktor Naczelny a przede wszystkim wielki zwolennik wszystkiego co szybkie i hałaśliwe.

Romans z Lamborghini Gallardo Tekst: Mateusz Galimski

Zdjęcia: Marcin Długołęcki Mateusz Galimski

„Nie mogłem powstrzymać śmiechu kiedy na twarzy każdego kto przejechał się Lamborghini malował się szelmowski uśmieszek” 24 Genesis Report Lipiec 2013


MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

Lipiec 2013 Genesis Report 25


fot. Marcin Długołęki

26 Genesis Report Listopad Grudzień 2012


MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

Spełnienie Młodzieńczych Marzeń W Polsce od jakiegoś czasu dostępne są „bony prezentowe” umożliwiające przejechanie się samochodem sportowym po torze pod okiem instruktora. Klienci mogą wybierać spośród dużej gamy samochodów. Od superlekkich bolidów, po supersamochody typu Lamborghini Gallardo lub Ferrari F430. Cała filozofia polega na tym, że kupiony bon przekazuje się w ramach prezentu osobie która ma odbyć jazdę. Ona umawia się z organizatorem, wybierając z kilku dostępnych terminów, w których można odbyć jazdę. Brzmi nieźle, a jak jest w rzeczywistości? Nasza Redakcja nie byłaby sobą gdyby tego nie sprawdziła na własnej skórze. Pamiętam ten ciepły poranek, kiedy pojawiliśmy się na Torze Kielce i po krótkim breafingu z instruktorem udaliśmy na tor, gzie czekało na nas pomarańczowe Lamborghini Gallardo stojące w rzędzie z Nissanem GT-R i Porsche 911. Instruktor wyjaśnił kilka podstawowych zasad jazdy szybkimi samochodami oraz kwestie bezpieczeństwa i od razu posadził naszego kandydata za kierownicą. Po odpaleniu Lamborghini i kilkukrotnym ryknięciu ku uciesze wszystkich, Gallardo z impetem ruszyło po „torze”, a raczej jego bardzo okrojonej części (około 1/5 długości Toru Kielce) i wykonało pięć okrążeń. Po zakończeniu jazd, każdy z kierowców zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie i odebrał dyplom.

Lipiec 2013 Genesis Report 27


Niezapomniane wrażenia Nie mogłem powstrzymać śmiechu kiedy na twarzy każdego kto przejechał się Lamborghini malował się szelmowski uśmieszek, który utrzymywał się jeszcze przez kilka godzin. Kierowcy podkreślali, że Gallardo jeździ się jak w grze komputerowej. Nic, czym dotychczas jeździłem nawet trochę nie oddaje emocji które generuje ten samochód, mówił jeden z kierowców. Inny uczestnik podkreślał, że jeżdżąc Gallardo należy przestawić myślenie i zacząć hamować dosłownie na kilka metrów przed zakrętem a nie na kilkadziesiąt jak ma to miejsce w normalnych autach.

Mogło być lepiej Trasa którą SJS przygotował na terenie Toru Kielce jest zdecydowanie za krótka i nie pozwala na wykorzystanie nawet połowy mocy drzemiącej w tym 520 konnym potworze. Przejażdżka Lamborghini po tak małym odcinku jest bardziej sztuką dla sztuki niż jazdą po torze samochodem sportowym. Według mojej opinii warto jest zastanowić się czy wydać 800 złotych za 5 minut jazdy zamiast wybrać się na Tor Poznań by odbyć analogiczną przejażdżkę po pełnowymiarowym obiekcie, a nie torze odpowiadającym wielkością parkingowi przed centrum handlowym. Liczy się jednak efekt końcowy i to dzięki dużym umiejętnością instruktora przejażdżkę Lamborghini każdy z kierowców zapamięta do końca życia i to jest najważniejsze.

28 Genesis Report Lipiec 2013


MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

fot. Marcin Długołęki

Lipiec 2013 Genesis Report 29


Mateusz Galimski

Redaktor Naczelny a przede wszystkim wielki zwolennik wszystkiego co szybkie i hałaśliwe.

Gumball 3000 W Warszawie Tekst: Mateusz Galimski Zdjęcia: Marcin Długołęcki

m e i k i n t s cze ą u i p r e m z y c n t p ę i o c r m t e o z n r n a l a p i f f j a t i a s i n e s j i a z 0 w a 0 „D 0 d z 3 o l l r a z b Gum yjemność k” e l z r u z p s o cy k i k e j e na k l 30 Genesis Report Lipiec 2013


fot. Marcin Długołęki

MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

Lipiec 2013Genesis Report 31


Filozofia Gumball jest prosta. Co roku określona ilość uczestników wsiada w supersamochody i przemierza trasę z punktu A do punktu B zahaczając przy tym o checkpointy w najciekawszych miejscach, my odwiedziliśmy uczestników w samym centrum stolicy.

Dzisiejszy Gumball 3000 ma niewiele wspólnego z pierwszą edycją zorganizowaną w 1999 roku. Wtedy chodziło o pokonanie 3000 mil w jak najkrótszym czasie, teraz temat wyścigu schodzi na dalszy plan i Gumball 3000 z każdą kolejną edycją ulega komercjalizacji, bardziej przypominając objazdowy cyrk niż wyścig dla milionerów. Gumball od początku w swojej idei miał za zadanie lansować wystawny styl życia, szybkie samochody i łamanie wszelkich możliwych przepisów drogowych. Ogromna popularność imprezy dzięki sprytnym zabiegom marketingowym stosowanym przez założyciela Gumball - Maximiliiiona Coopera sprawiły, że impreza zyskała miano kultowej równocześnie nieco tracąc na swoim pierwotnym charakterze. Trudno powiedzieć w którą stronę zmierza Gumball. Faktem jest, że niespełna 6 lat temu przeciętny Gumbller był ekscentrycznym milionerem który wyprzedzał na 3ciego i na 5000 tysięcy kilometrów potrafił osiągać prędkości dochodzące nieraz do 300 kilometrów na godzinę. Dzisiaj uczestnikiem Gumball 3000 jest filantrop czerpiący przyjemność z rozdawania fanom naklejek i koszulek bądź celebryta, który za pośrednictwem uczestnictwa w rajdzie promuje markę, której jest twarzą. Warto jednak podkreślić, że cześć środków z imprezy jest przekazywana na cele charytatywne. Wniosek jest prosty, jeżeli dysponujesz supersamochodem i zastanawiałeś się czy wydać kilkadziesiąt tysięcy Funtów na udział w tym wydarzeniu, wybierz mniej komercyjną imprezę o podobnej idei, która zapewni Ci więcej przyjemności lub udaj się ze znajomymi na Nurburgring i nie zapomnij wciskaniu gazu do dechy. 32 Genesis Report Lipiec 2013


MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

fot. Marcin Długołęki

Tekst: Mateusz Galimski

Lipiec 2013 Genesis Report 33


34 Genesis Report Lipiec 2013


fot. Marcin Długołęki

MOTORYZACJA/GENESIS REPORT

Lipiec 2013 Genesis Report 35


Andrzej Olczyk

Na co dzień architekt. W czasie wolnym zapalony podróżnik. Facet z gatunku tych którzy nie mogą za długo usiedzieć w miejscu.

Po BezdroŻach Angoli, Czyli co moŻna zobaczyĆ z dachu Tekst: Andrzej Olczyk Defendera

Zdjęcia: Andrzej Olczyk Współpraca: Michał Synowiec Globtroter4x4.pl

36 Genesis Report Lipiec 2013


fot. Adnrzej Olczyk

PODRÓŻE /GENESIS REPORT

„Spotkania z mieszkańcami tych terenów nie były częste ale zawsze przyjazne, stanowiliśmy dla siebie nawzajem niesłychaną atrakcję turystyczną, my nawet bardziej dla nich”

Lipiec 2013 Genesis Report 37


Naszą

wyprawę rozpoczęliśmy w stolicy Namibii, Windhoeku, gdzie czekały na nas samochody. Wybraliśmy najlepsze i niezawodne Defendery 110 wyposażone we wszystko co potrzebne by przetrwać dwa tygodnie w buszu, jednak pierwsze wrażenia z jazdy były rozczarowujące. Ciasne, sztywne, głośne, prowadzą się jak czołg i równie zwrotne i żwawe ale jak się okazało te właśnie cechy przydawały się najbardziej.

Etoscha

W parku przywitały nas słonie. Te sympatyczne stworzenia przyzwyczaiły się do obecności aut i nic sobie z naszego towarzystwa nie robiły łażąc po drodze i obżerając przydrożne drzewa. Podobnie zresztą reagowały żyrafy, zebry czy liczne antylopy. Etosha, czyli „Wielkie Białe Miejsce”, jest zdominowana przez ogromne słone jezioro Etosha Pan. Obejmuje ono około 25% Parku Narodowego, początkowo było zasilane przez rzekę Kunene. Jednak przebieg rzeki zmienił się tysiące lat temu i jezioro wyschło. Pan to rozległa niecka, w porze suchej pokryta skorupami solnymi, wypełnia się wodą tylko wtedy, gdy opady są obfite a woda pozostaje tylko na krótko. W czasie obfitości rozlewisko przyciąga tysiące ptaków bagiennych, w tym imponujące stada flamingów. Jest to jeden z największych parków narodowych na świecie. Został ustanowiony jako rezerwat zwierzyny na początku XX w. Zamieszkuje tu ponad 140 gatunków ssaków, licznie występuje również ptactwo i gady. Leniwe życie można ob-

38 Genesis Report Lipiec 2013

serwować czekając nieopodal wielu wodopojów, niektóre z nich, zlokalizowane obok trzech obozów turystycznych są dostępne również w nocy. My postanowiliśmy przenocować w obozie Namutoni. To piękny fort w stylu kolonialnym znajdujący się nieopodal porośniętego pełnymi wdzięku palmami Makalani wodopoju króla Nehale. Pierwsza noc na dachu minęła bez przeszkód a stadko mangust towarzyszące nam przy śniadaniu pozwalało oswajać się z dziką naturą.


PODRÓŻE/GENESIS REPORT

Lipiec 2013 Genesis Report 39


Cunene P

o prawie 800 km przebytych względnie równym asfaltem dotarliśmy do granicy Angoli. Przejście graniczne w Caleque dostosowane jest raczej do ruchu pieszego więc nasze samochody i paszporty wzbudziły lekkie poruszenie ale po kilku kwadransach udało się nam dopełnić formalności i już oficjalnie rozpoczęliśmy „Angola offroad expedition”. Zaraz po opuszczeniu granicy okazało się również, że skończyła się droga, a przynajmniej to czego pod tą nazwą oczekuje Europejczyk. Dalej prowadziła nas cienka przerywana linia na ekranie GPS-u i nos Michała, który wcześniej kilkakrotnie odwiedzał Angolę. Na nocleg postanowiliśmy poszukać urokliwego miejsca nad graniczną rzeką Cunene, niestety zawiłości odprawy i stan drogi spowodowały, że szukaliśmy go już po zmroku.Wtedy właśnie po raz pierwszy okazało się, że Defender jest stosownym wyborem i wcale nie musi być zwrotny, wystarczy, że przejeżdża przez krzaki i nadbrzeżne gołoborza. Rano oczywiście wyszło, że przedzieranie się przez chaszcze wzdłuż ścieżki było niepotrzebne, ale wieczorem wybór opcji „na wprost” wydawał się jedynym. Przez cztery kolejne dni byliśmy jedynymi ludźmi na planecie; droga, której nie było, piękne miejsca niedotknięte cywilizacją, rozległe równiny sawanny poprzecinane korytami wyschniętych strumieni i rzeka Cunene prowadząca nas nieuchronnie na pustynie Namib i dalej nad Atlantyk. Spotkania z mieszkańcami tych terenów nie były częste ale zawsze przyjazne, stanowiliśmy dla siebie nawzajem niesłychaną atrakcję turystyczną, my nawet bardziej dla nich. Przy studni w mijanej wiosce kobiety z plemienia Himba bardzo dziwiły się obserwując jak jedyna nasza „rodzynka” myje włosy, a panowie, jak wlewamy wodę do zbiorników w autach, młodsi wyciągnęli nawet komórki i ukradkiem zrobili nam parę zdjęć. Staraliśmy się rozbijać nasz obóz w miejscach pięknych acz ustronnych, często jednak okazywało się, że wioska ukryta w zaroślach była na tyle blisko by jej mieszkańcy już po chwili asystowali nam w milczącym osłupieniu we wszystkich czynnościach codziennych, czasem nawet co śmielsi pomagali zbierać drewno na ognisko, śpiewali albo zapraszali do siebie. My odwzajemnialiśmy sympatię częstując lizakami, ryżem, olejem, udzielając prostych porad medycznych czy wyświetlając „Króla Lwa” czy „Reksia”.

40 Genesis Report Lipiec 2013


fot. Adnrzej Olczyk

PODRÓŻE/GENESIS REPORT

Lipiec 2013 Genesis Report 41


42 Genesis Report Lipiec 2013

fot. Adnrzej Olczyk

fot. Adnrzej Olczyk


PODRÓŻE/GENESIS REPORT

Doodsakker C

o daje się przetłumaczyć jako: Pole Śmierci to 150-cio kilometrowy pas plaży ciągnący się od granicznego Foz de Cunene do Tombuwa na północy. Miejsce to cieszy się złą sławą wśród miłośników offroadu ze względu na stopień trudności terenu ale przede wszystkim na reżim czasowy. Droga biegnie wąskim paskiem ubitego przez morze piasku, z jednej strony falujący ocean, z drugiej wysokie wydmy pustyni. Przejazd jest na tyle szeroki, aby jechać podczas odpływu w czasie pełni księżyca, pod warunkiem, że morze będzie wystarczająco spokojne. Mogliśmy planować pełnię księżyca, nie mogliśmy zaplanować pogody, i to nie było dobre. Słyszeliśmy historie o kłopotach poprzedników. Wystarczy, że jedna fala załamie się zbyt wysoko a auto stanie w złym czasie i miejscu, powracająca fala biegnie pod kołami sadzając pojazd na podwoziu. W tym momencie najlepsze, co można zrobić, to złapać swój paszport i uciekać. Kilka fal później samochód jest do góry nogami, a następnego dnia tylko koła widoczne są ponad piaskiem. Wybierając najdogodniejszy moment na pokonanie Doodsakkera postanowiliśmy przenocować na wydmach

w Baja dos Tigres, miejscu gdzie jeszcze w latach 70-tych na mierzei funkcjonowała mała, ale dobrze rozwinięta wioska rybacka o nazwie Tigres. Prądy morskie przerwały jednak przesmyk półwyspu wraz z wodociągiem, Tigres i stacji pomp u ujścia rzeki Cunene zostały porzucone, stając się powoli miastem duchów odzyskiwanym przez pustynię. Poranna toaleta, śniadanie, zwijanie obozu, wszystko szło sprawnie pomimo sporego stresu, wreszcie ruszyliśmy. Plaża zaczęła się dość szeroko, jest równo i twardo, ale nie ma śladów kół, czujemy się jakbyśmy byli pierwszymi w historii jadącymi tutaj. Piasek nie wszędzie jest taki sam, czasem ubity i nagle wychodzi miękki, podsiąknięty wodą, fale mimo odpływu dobijają do stóp wydm, zaczyna rodzić się wątpliwość czy dobrze wyliczyliśmy czas odpływu, czy mamy chwilę na zdjęcia, najważniejsze to nie popełnić błędu. Mijamy stadka kormoranów, flamingów, skorupy żółwi czasem fokę, w końcu docieramy do pogrzebanego w piasku wraku sporego kutra, to znak, że się udało, pokonaliśmy Doodsakkera.


44 Genesis Report Lipiec 2013


PODRÓŻE/GENESIS REPORT

Cuito Cuanavale P

ołudnie Angoli jeszcze do niedawna było objęte działaniami wojennymi, wojna domowa trwała od 1966 do 2002 r i pochłonęła pół miliona ofiar, do dziś ponurymi pamiątkami tych czasów są wraki czołgów zarośnięte trawą przy drogach jak i rozległe pola minowe, których sprzątaniem zajmują się dziś organizacje międzynarodowe. Rozległe równiny między Cuito Cuanavale a Mavinga były na przełomie 1987 i 1988 r. miejscem największej w tej wojnie bitwy pancernej, obie walczące strony ogłosiły potem zwycięstwo, Kubańczycy walczący o zajęcie Angoli stracili 72 czołgi T55 i tysiąc żołnierzy ale odparli atak i obronili miasto. Afrykanerzy z wielokrotnie mniejszymi stratami udaremnili ofensywę na pozostające pod ich kontrolą terytorium Namibii. Obecnie poza złomem pancernym rozsianym po okolicy można zobaczyć Park Pamięci i pomnik Braterstwa Broni powstałe na 25 rocznicę bitwy. Nas jednak interesowało wytyczanie nowych szlaków a w zasadzie sprawdzanie, czy stare drogi są już przejezdne.Podążyliśmy więc ku granicy wzdłuż rzeki Cuito. Początkowo ucieszyliśmy się z gładkiej szutrowej nawierzchni,

nowych mostków, jednak po 60 km we wsi Camuioio zatrzymał nas jegomość z krótkofalówką i w czapce MPLA. Po chwili rozmowy (pan w czapce mówił po portugalsku, my nie) wyjaśniono nam, że dalej nie pojedziemy bo droga jest zaminowana albo zawalona drzewami albo nie ma mostu na rzece Lomba albo wszystko naraz. Zawróciliśmy więc do Cuito, a ponieważ po obu stronach drogi uśmiechały się do nas trupie czachy z tablic informujących o polach minowych, zatrzymaliśmy się na nocleg w obozie saperów. Było bezpiecznie, dziwny wyraz twarzy mieliśmy dopiero rano, gdy wracając wczorajszą drogą spotkaliśmy naszych gospodarzy sprawdzających wykrywaczami metalu miejsca, przez które przejeżdżaliśmy dzień wcześniej.


Niezbędnik: • Pokonany dystans: 4700 km w dużej mierze bezdroży

• Dokumenty: wizy namibijska i angolska, polskie prawo jazdy, żółta książeczka szczepień • Ambasady: Namibijska w Berlinie, Angoli w Warszawie, Polska w Luandzie lub w Johannesburgu • Pogoda: czerwiec to początek zimy, sucho, 25/27 w dzień do 2/4 w nocy zwłaszcza na pustyni • Zdrowie: strefa malaryczna, obowiązkowe szczepienie przeciw żółtej febrze, dodatkowo wskazane inne szczepienia ochronne, intensywne słońce, woda ze studni głębinowych bezpieczna po przegotowaniu, • Pieniądze: w Namibii powszechne karty, w Angoli raczej gotówka, dolary USA (czasem można było płacić), banki w większych miastach czynne krótko, nieliczne bankomaty. • Paliwo: Angola - diesel dostępny w dużych miastach (ok. 1,00 PLN/), benzyna mniej popularna; na prowincji przenośne stacje benzynowe (większa lub mniejsza beczka ewentualnie dużo małych butelek ale ceny komercyjne nawet do 1$/l). • Noclegi: Angola- w miastach camping 50/75 PLN/os ale głównie spaliśmy na dachu; Namibia - lodge od 300 do 4000+ PLN, camping 30/300 PLN. • Posiłki: we własnym zakresie z zapasów. (Namibia jest podzielona na strefy sanitarne więc zakupy trzeba rozłożyć albo modlić się o dobry nastrój policjantów i szczęście). Angola - w miastach restauracje 75 PLN/os za obiad, na prowincji tanio dostępne dobre pieczywo. • Dodatkowe informacje: konieczne dobre, aktualne mapy GPS, dobrze przygotowane samochody (co najmniej dwa), nasze dostarczył BUSHLORE Africa, przydatny jest telefon satelitarny i zdrowy rozsądek.

46 Genesis Report Listopad Grudzień 2012


Listopad Grudzień 2012 Genesis Report 47


Przemysław Kowalski

Wybitny Somelier i niezwykle pasjonujący człowiek. W naszym kraju mało kto wie o winie tyle co on.

Poznaj Magię Chiantii Tekst: Przemysław Kowalski Zdjęcia: Bartosz Głowacki

„Toskania jest największym producentem win we Włoszech na poziomie DOC. A dopiero później- centrum życia kulturalnego, dóbr luksusowych oraz sztuki Włoch. Kiedyś była stolicą włoskiego Renesansu” 48 Genesis Report Listopad Grudzień 2012


SMAK/GENESIS REPORT

Listopad Grudzień 2012 Genesis Report 49


Toskania

jest największym producentem win we Włoszech na poziomie DOC. A dopiero później- centrum życia kulturalnego, dóbr luksusowych oraz sztuki Włoch. Kiedyś była stolicą włoskiego Renesansu. Podstawowym szczepem czerwonym występującym w Toskanii jest Sangiovese ( tzn. krew Jowisza). Przybył on do Toskanii razem z Etruskami setki lat temu. Szczep ten występuje w postaci dwóch klonów : Grosso oraz Piccolo. Sangiovese Grosso jest szczepem bazowym dla praktycznie wszystkich win czerwonych w Toskanii, dając bardzo dobre plony na ziemiach wapiennych. W wieki szczep ten był bazą do wyhodowania wielu jego klonów, takich jak: Brunello, Prugnolo Gentile, Sangioveto oraz Morellino di Scansano. W przypadku dobrej pogody winogrona dają długowieczne wina, o dużej intensywności i finezji. Natomiast w momencie występowania gorszych warunków wina muszą być uzupełnianie poprzez dopełnienie białych winogron takich jak Malvasia w celu zrównoważenia ostrych tanin. Na bazie sangiovese głównie produkuje się chianti, które jest niezależnie od jakości najpopularniejszym winem w Toskanii. Chianti to włoskie Bordeaux. Chianti to nazwa wzgórz położonych między Florencją a Sienną. Autorem najstarszego znanego ludzkości dokumentu, gdzie użyto prawdopodobnie po raz pierwszy słów „wino Chianti” jest twórca potęgi i sławy rodziny Mazzei - Ser Lapo, 16.12.1398 r. W zależności od wagi, stylu oraz ceny wyróżniamy Chianti, Chianti Classico , Chianti Classico Riserva ( 20 % produkcji ) ,Chianti Superiore DOCG 50 Genesis Report Listopad Grudzień 2012

( najwyższej jakości wino z bardzo wymagającymi regułami produkcji) . W 1984 roku Chianti oraz Chianti Classico otrzymały status DOCG. Do tego momentu Chianti było tanim winem produkowanym dla ludu, w butelkach oplecionych słomą tzw. fiaschi. Było pite głównie z prostym potrawami włoskimi. Stąd często było nazywane ‘ spaghetti chianti ‘ Ze względu na duży popyt do Chianti często dodawano tańsze winogrona: białe Trebbiano i Malvasię oraz czerwone Canaiolo. Ponieważ było winem z opinią niskiej, jakości, więc nie mogło zdobyć rynków zagranicznych, co było marzeniem tych lepszych producentów. Producenci zaczęli protestować przeciwko włączeni u Chianti do Chianti Classico DOCG. W 1988 roku powołano tzw. Chianti Classico 2000 Projekt, organizację, której zadaniem było lobbowanie na temat nowych regulacji w rejonie , zidentyfikowanie i wprowadzenie najlepszych klonów Sangiovese, wyprodukowanie najlepszych podkładek, wprowadzenie optymalnej gęstości nasadzeń, wprowadzenie najlepszego sposobu prowadzenia winorośli ( pionowe cięcie winorośli) .Do 2000 roku wymieniono prawie 30% winorośli. Zakończenie całej operacji przewidziano na 2012 rok. W wyniku wielu nacisków w 1996 roku ustanowiono nowe prawo dotyczące apelacji Chianti Classico DOCG w celu odróżnienia od innych regionów Chianti. Zezwolono m. in. na użycie 100 % Sangiovese. Wydzielono 8 najlepszych obszarów, jako oddzielne DOCG. A wśród nich : Chianti Classico, Chianti Rufina oraz Chianti Colli Sensei otrzymały status specjalny.


SMAK/GENESIS REPORT

Listopad Grudzień 2012 Genesis Report 51


Podregiony Chianti

Chianti Classico DOCGto tradycyjne serce tej winiarskiej krainy. Strefa obejmuje winnice wokół gmin: Radda, Castellina, Gaiole, Greve, San Casciano, Barberino, Val d’ Elsa, Berardenga. Wysokość terenów jak również obecność wapiennych margli oraz sprasowanej, piaszczystej gliny w południowej części strefy odgrywa bardzo ważną rolę w produkcji najlepszego Chianti. W 2003 roku znowelizowano reguły dla Chianti Classico DOCG, zwiększając minimalną zawartość Sangiovese z, 75% do 80% ( ale producenci dalej mogą używać do 100%) oraz obiecując wyeliminowanie białych winogron z Chianti do 2005 roku. Pozostałe 20% kupażu

52 Genesis Report Lipiec 2013

może zawierać szczepy zagraniczne takie jak: Cabernet Sauvignon, Merlot, lub Syrah do 15%, oraz do 10% Conaiolo i do 6% białych Trebbiano Toscano oraz Malvasia Bianca. Praktycznie nie używa się białych winogron. Maksymalna ilość sadzonek wynosi 3,350 /h. Z 1 hektara można zebrać maksymalnie 3,34 tony, co daje 52,5 hl/ha. Z jednego krzaka można zebrać tylko 3 kg. Maksymalna ilość wina z winogron nie może przekraczać 70 %. Winiarnie mogą produkować pierwsze wino już po 4 latach od posadzenia. W chianti classico reserva nie stosuje się białych szczepów. Podstawowe chianti classico ma smak śliwek, suszonych wiśni oraz czasami soli i przypraw. Bardziej złożone,


SMAK/GENESIS REPORT

kompleksowe i eleganckie chianti classico reserva starzone jest przez min. 2 lata w beczce oraz 3 miesiące w butelce. Często okresy te są przedłużane , natomiast wino produkuje się z najlepszych roczników, z najlepszych winnic i to w nowych, małych francuskich beczkach barrique ze względu na większe oddziaływanie drewna na samo wino. Dzięki temu wielkie riservas mają zapachy fig, czekolady, drewna cedrowego, suszonych pomarańczy, skóry juchtowej, suszonych śliwek, czereśni, morwy, minerałów, wanilii oraz przypraw egzotycznych. Plus oczywiście fiołki. Paradoksalnie wszystkie te zapachy mogą eksplodować w tym samym czasie, szczególnie po szybkim zakręceniu kieliszkiem .

W mieszankach z cabernet sauvignon dodatkowo dochodzi zapach czarnej porzeczki oraz śliwek. Tak jak dawniej , jak i obecnie wraca sprzedaż chianti w specjalnych okrągłych butelkach oplecionych rafią - fiasco. Tak podaje się wino w tawernach – fiascheteterias. Chianti pochodzące z okolic Sienny jest bardziej ziemiste, potężne, esencjonalne. Natomiast z okolic Florencji lekkie, eleganckie, delikatne. Zwykłe chianti powinno być pite w wieku 4 - 6 lat, chianti classico ma potencjał starzenia nawet 10 lat. I w tym wieku jest najlepsze. Przed wprowadzeniem na rynek wszystkie wina o symbolu Chianti Classico DOCG muszą posiadać następujące parametry:

• Wino musi być przezroczyste, • Musi posiadać kolor rubinowo – czerwony, z wiekiem przechodzący w ciemno – wiśniowy, • Zapach: fiołków, • Smak: harmonijny, wytrawny ( z maksymalną ilością cukru – 4g/l), z lekkimi taninami, miękki, • Wino zrobione metodą Govern musi być krągłe i rześkie, • Całkowita minimalna ilość alkoholu to 12 %; dla Riserva to 12,5 %, • Minimalna, całkowita ilość kwasów to 4,5 g/l, • Minimalna ilość ekstraktu to 23 g/l. Zrzeszeniem działającym na rzecz propagowania picia chianti oraz kontrolowania standardów produkcji tego wina jest Chianti Classico Consorcio. Skupia wszystkich najbardziej liczących się producentów chianti. Jego symbolem jest słynny kogut znajdujący się na dodatkowych etykietach umieszczonych na szyjkach butelek : Gallo Nero. Symbol Chianti Classico Consorcio musi być uwidoczniony na każdej butelce. Lipiec 2013 Genesis Report 53


Chianti Rufina DOCG-

Jest najmniejszym podregionem. Wszystkie Chianti Rufina posiadają swoją własną znakomitą reputację i posiadają opinię win długowiecznych. Mają wysoką kwasowość i potężne taniny, a także ziemistość. Jagodowe aromaty Sangiovese i długo trzymają moc. Nie należy mylić rejonu Rufina ze słynna firmą Ruffino.

Chianti Colli Sensei DOCG -

Największy i najbardziej zwarty podregion produkujący wina bardziej mięsiste.

Chianti dei Colli Fiorentini-

Wina są niezłe, ale średniej, jakości, lekkie, pachną irysami i nadają się do picia za młodu. Wina z pozostałych terenów: Pisane, Chianti Colline Colli Arentini, Montalbano oraz Montespertoni są trochę gorszej, jakości i są wypijane na miejscu. Najlepsze Chianti Classico Riserva DOCG z najlepszych roczników charakteryzują aromaty i smaki fig, czekolady, drewna cedrowego, suchych pomarańczy, ziemi, dymu, siodła końskiego, suszonych śliwek, minerałów, soli, przypraw egzotycznych. Wino z tej apelacji musi leżakować w beczkach drewnianych minimum 2 lata ( w tym 3 miesiące w butelkach). Okres leżakowania liczy się od 1 stycznia po roku zbiorów. Oczywiście olbrzymi wpływ na podstawowe aromaty Chianti Cassico mają gleby. I tak : •Ziemia piaskowa-dostarcza aromaty kwiatów ( fiołków) •Ziemia wapienna-dostarcza aromaty dzikich jagód, •Ziemia Tuffa- dostarcza aromaty tytoniu.

54 Genesis Report Listopad Grudzień 2012

Podregiony

Chianti

Cały proces już rozpoczyna się w winnicy , gdzie dokonuje się wyboru odmiany winogron: Sangiovese 80 – 100% , Canaiolo - max10%, Trebbiano / Malvasia max. 5% oraz np. Cabernet Sauvignon lub merlot do 20%. Wybór szczepu to dziś jedna z najgoręcej dyskutowanych kwestii w Chianti. Jedna szkoła opowiada się za tylko Sangiovese i kwestionuje korzyści płynące z dodawania innych odmian, zwłaszcza białych. Głośno oponuje przeciwko Cabernet, Sauvignon, które odziera wina czerwone z ich typicite. Druga szkoła twierdzi, że mieszanki dają większą złożoność . A Sangiovese oraz Cabernet Sauvignon to najlepsza para. Proces fermentacji przebiega od 3 do 10 dni. Wybór techniki fermentacji chianti wpływa zdecydowanie na jego styl Długa maceracja wydobywa wszystkie taniny i podkreśla goryczkę Sangiovese, do której ten szczep ma zdolność. Wymaga długiego dojrzewania w beczkach i konieczności dalszego dojrzewania w butelkach w celu osiągnięcia łagodności. Średniej długości fermentacja daje wina dobrze zrównoważone, złożone i owocowe, niestety o krótszym potencjale starzenia . Najnowsza metoda wynikająca z ogólnych tendencji światowych polega na krótkiej fermentacji dającej wina bardzo owocowe, bardzo łagodne o pięk-


SMAK/GENESIS REPORT

nym rubinowym kolorze w stylu francuskiego nouveau lub włoskiego novello. W procesie produkcji chianti często stosuje się technikę Governo , polegajacą na dodaniu do kadzi z normalnie fermentującym winem od 5 do 10% moszczu z wysuszonych owoców w celu wymuszenia fermentacji wtórnej . Garstka producentów uważa, że powinno się ją stosować do win typu riserva, lecz większość ogranicza jej przydatność do Chianti przeznaczonych do picia za młodu, ponieważ odświeża wino nutą dwutlenku węgla, który trakcie niej powstaje. Dzięki temu osiągamy złudzenie lekkiej słodyczy wynikającej z wytworzenia alkoholu – glicerolu. Niektórzy producenci stosują dodatkowo proces Rigoverno dodając kolejna partię wysuszonych owoców. Technologia ta niestety zwiększa koszt wytworzeni wina i mogą sobie na nią pozwolić tylko najwięksi producenci, jak Ruffino, Frescobaldi, Monsanto, Antinori, Banfi, Mazzei. Kolejnym istotnym etapem jest zastosowanie fermentacji malolaktycznej, w której następuje zamiana kwasu jabłkowego w łagodniejszy kwas mlekowy z użyciem już nie drożdży, a bakterii. W procesie dojrzewania istotna sprawa jest wybór odpowiednich beczek ( starych lub nowych ), z dębu toskańskiego lub słoweńskiego. Wraz z wpływem bordowskiego szczepu Cabernet Sauvignon na Toskanię, coraz częściej wykorzystuje się wpływ nowego dębu do produkcji Chianti, ( ale już

nie do wyrobu gorszych win z apelacji VdT czy tez IGT). Wybór dębu zwykle powiązany jest z wyborem rodzaju fermentacji: po długiej następuje dojrzewanie w wielkich beczkach ze starego dębu, po krótszych fermentacjach - w małych beczkach z nowej dębiny. . Niektórzy winiarze w ogóle rezygnują z dębu w jakiejkolwiek formie, gdyż wolą zbiorniki betonowe albo wykładane szkłem. Po prostu redukują koszty. Okres dojrzewania może przebiegać od 3 miesięcy do nawet 9 lat. Mamy tutaj synergię: długie dojrzewanie w wielkich beczkach ze starego, neutralnego dębu, najkrótsze w nowych barriques. Ostatnim etapem produkcji są :klarowanie oraz filtrowanie. Wina długo trzymane w metalowej kadzi i ściągane wielokrotnie wymagają klarowania w mniejszym stopniu niż te, które mniej czasu spędziły w beczce I na koniec :ważna uwaga : obliczanie starzenia chianti DOCG rozpoczyna się 1 stycznia po winobraniu.

Listopad Grudzień 2012 Genesis Report 55


Weronika Majek

Dziennikarka i artystka, człowiek renesansu. Nie boi się żadnych tematów.

Gregor Gonsior - Prostota w Barokowej Masce Tekst: Weronika Majek Zdjęcia: Bartosz Głowacki Modelka: Aleksandra Rypca

56 Genesis Report Listopad Grudzień 2012


Listopad Grudzień 2012 Genesis Report 57


Gregor balansuje gdzieś pomiędzy sztuką, modą a performanceem. Zostawia ślady w teatrze, na wybiegach i na murach kamienic. Gregor Gonsior to nietuzinkowy człowiek o klarownej wizji. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych, od początku odnosi budzące zachwyt i zazdrość sukcesy. Ma talent i nie waha się go użyć. Grand Prix w kategorii Ceremonia – Couture za kolekcję „Buffo Buffalo Bombast” na VII edycji Usedom Baltic Fashion Award w Heringsdorf w Niemczech, Złota Nitka 2008 w kategorii PremiereVision za kolekcję BUFFO BUFFALO BOMBAST, finały Smirnoff International Fashion 2000, „złotej nitki” 2002, a także XI Międzynarodowego Biennale Sztuki Mediów Wro 2005 – takim portfolio można się pochwalić, ale Gregor nie musi się chwalić. Te projekty mówią same za siebie. W ubiegłym roku zaintrygował publiczność swoim pokazem. Wizualizacje, perkusja, człowiek w masce, mroczna oprawa i kontrastowo stonowane projekty pojawiły się w strefie OFF. Jednak Gonsior to nie tylko brand kojarzony z modą. Charakterystyczne grafiki Gonsiora zdobią mury budynków, w Łodzi i Trójmieście. Kostiumy Gregora ubarwiają spektakle teatralne. -To jest bardzo zdolny facet, świetnie się z nim współpracuje – podkreśla Anna Wróblewska z Teatru Jaracza w Łodzi. Tworzył też dla Teatru Nowego w Poznaniu i Teatru Polskiego we Wrocławiu. Jeździ po świecie w poszukiwaniu inspiracji, które ubrane w piękną formę zaskakują świeżością spojrzenia na skostniały nieco rynek polskiej mody. Gregor to marka, która ma szansę zawojować świat.

58 Genesis Report Lipiec 2013


Listopad Grudzień 2012 Genesis Report 59


60 Genesis Report Listopad Grudzień 2012


Podziękowania: Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Listopad Grudzień 2012 Genesis Report 61


Weronika Majek

Dziennikarka i artystka, człowiek renesansu. Nie boi się żadnych tematów.

62 Genesis Report Lipiec 2013


Śladami Vincenta Van Gogha Tekst: Weronika Majek Zdjęcia: Weronika Majek

d o ę i s go e c ą j u l o o z g i e , n a z c c ń y t e a al z m s e t s o y g s e , ii” n o r a t g s e w e o w a i z l a m l p r b o e z d i i c t z s y d a i o m i h m z c o id d „Z a w ą , c a a r w t p s ą ń społecze nika , który ciężk rzemieśl

Lipiec 2013 Genesis Report 63


W Muzeum Van Gogha znalazłam się

przypadkiem. Kilka dni wcześniej uznałam, że tak istotne wydarzenie historyczne, jak koronacja nowego króla holenderskiego, nie może odbyć się beze mnie, więc wsiadłam w samolot i poleciałam do Amsterdamu. W centrum prasowym, w sercu miasta, oprócz kawki, herbatki i kanapek z ciastkami, mieli dla nas, akredytowanych dziennikarzy, także zaproszenie na uroczyste otwarcie budynku muzeum. Wybrałam się tam następnego dnia, z rana, zniszczyłam dętkę (wielkie imprezy kończą się tam zawsze wzmożonym ruchem w interesie sklepów rowerowych) i na pożyczonym z Mac Bike’a dwukołowcu dojechałam na miejsce, prawie nie spóźniona. Po kilkumiesięcznym remoncie budynek został oddany do użytku, a dzień po koronacji Willema- Alexandra nastąpiło uroczyste otwarcie wystawy podsumowującej 8-letnie badania nad warsztatem pracy słynnego malarza. Ekspozycja jest genialna. Stawia postać artysty w zupełnie nowym świetle. Zamiast zblazowanego szaleńca, izolującego się od społeczeństwa, widzimy cierpliwego, systematycznego rzemieślnika, który ciężką pracą dochodzi do maestrii. Van Gogh nawiązał bliskie relacje z wieloma geniuszami swojej epoki, potrafił je utrzymać, wykorzystać dla swojego rozwoju.

64 Genesis Report Lipiec 2013


Lipiec 2013 Genesis Report 65


Skutecznie kopiował innych artystów, aby nauczyć się przeróżnych technik. Był świetnym obserwatorem, doskonałym kolorystą, niesamowitym człowiekiem. Nieco może nieporadnym życiowo, ale na szczęście pomagał mu brat Theo. Syn Theodora, Vincent Willlem van Gogh, znany, jako „Inżynier”, w latach ‚50 postanowił oddać publiczności rodzinną kolekcję. W maju muzeum obchodziło 40-lecie istnienia, a przygotowana wystawa przerosła wszelkie oczekiwania. Alex Ruger, obecny dyrektor placówki, z dumą opowiadał o wieloletnich badaniach, nowych wnioskach i zaskakujących tezach. Nie warto opisywać prezentowanych prac, lepiej wcisnąć się w samolot za 15 euro i odwiedzić budynek, w którym duch Van Gogha rozgościł się na dobre. Tym bardziej, że można tam poczuć się, jak najprawdziwszy renowator sztuki. Zobaczyć płótna pod mikroskopem, ich zdjęcia rentgenowskie, pomacać, powąchać, nauczyć się o procesie blaknięcia kolorów, i zwiedzić inne zakamarki wiedzy konserwatorów. W jednej z sal prezentowane są zdjęcia ekipy, dzięki której odkrywamy Van Gogha na nowo. Katrin Pilz, na moje stwierdzenie, że jest wśród najszczęśliw-

66 Genesis Report Lipiec 2013

szych kuratorów i konserwatorów sztuki na ziemi, zgodnie przytaknęła: „To jest nieustająca przygoda!”. Marieke Jooren tylko uśmiechnęła się na pytanie, co było najtrudniejsze: „skończyć, najtrudniej było zakończyć pewien etap badań, bo to jest niekończąca się opowieść...”. Jak już nacieszymy się sztuką, warto zajrzeć do sklepu z pamiątkami. Jest fenomenalny. Umiejętność utrzymania tak dużej instytucji, wymaga kreatywności i rozsądnego biznesowego podejścia. Znajdziemy tam tak przeróżne gadżety, jak: wieszaki na ubrania, pilniczki do paznokci, kieliszki, talerze, wazony, ubrania, torby, a nawet deskorolki, oczywiście, pokryte słynnymi Van Gogh’owskimi motywami. Nie powstrzymałam portfela i ten wyrzucił z siebie moją kartę, dzięki której mam świetną torbę oraz długopis o kształcie tubki od farby olejnej.


Lipiec 2013 Genesis Report 67


Warto było!!! Muzeum prowadzi też sprzedaż prac artysty, obecnie można nabyć limitowaną edycję szkicowników. Po kilku godzinach, obwieszona zakupami, materiałami prasowymi, kanapkami na drogę i pozytywnymi emocjami, wsiadłam na czerwonego rumaka i pojechałam odebrać mój rower od mechanika. Piękne miejsce – ‚it’s a must’ na turystycznej mapie miasta.

68 Genesis Report Lipiec 2013


Lipiec 2013 Genesis Report 69


Weronika Majek

Dziennikarka i artystka, człowiek renesansu. Nie boi się żadnych tematów.

70 Genesis Report Lipiec 2013


Holend erski Pu nkt Widzen ia T

ekst: We ronika M Zdjcia:B artosz G ajek Ĺ‚owacki Modelk i: Sandr a Miller Karolina Hempe l

Lipiec 2013 Genesis Report 71


Nie mam się w co ubrać, a w dodatku mi się szafa nie domyka – kto nie miał tego problemu, niech nam podpowie, jak to zrobić (redakcja@genesisreport.com). Ja ten problem mam ustawicznie, a jednym z moich sposobów na pozbycie się go, jest wyszukiwanie ciuchów, które można nosić na różne sposoby. Taka właśnie jest spódniczka firmy Amsterdam Zand, jedyna w swoim rodzaju, ręcznie szyta, bawełniana perełka. Wzór jest niepowtarzalny – nikt inny takiej nie ma! Każda z dostępnych na Waterlooplein spódniczek jest wyjątkowa. Wygodna, elegancka, sportowa, wyjściowa... w zależności od stylizacji, można z nią zrobić wszystko. To jedna z moich najprawdziwszych miłości – do kupienia tylko u Yossiego w Amsterdamie, a być może już niebawem w Polsce.

Modelki: Sandra Miller Karolina Hempel

72 Genesis Report Lipiec 2013


Lipiec 2013 Genesis Report 73


Genesis Report 1 numer lipiec  
Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you