Issuu on Google+


M AGIEL Wstêpniak

Deprecha

W

iele siê dzieje na œwiecie aktualnie. I to bardzo nieprzyjemmnie siê dzieje. Sytuacja, w Polsce któr¹ chyba najtrafniej okreœli³ Micha³ Figurski w Antyradiu, tak¿e nie napawa optymizmem. Na Uczelni spokojnie ju¿, powyborczo, choæ i kampania nie by³a pod znakiem kie³bas co jednych zasmuci³o, zaœ innych bardzo uradowa³o, wiêc dzia³o siê o wiele mniej ni¿ zazwyczaj. Liœcie ju¿ prawie opad³y, wiatr zacz¹³ sobie coraz raŸniej poczynaæ, deszcze niespokojne nawiedzi³y nie tylko sad, ale i zwyk³e szare ulice. Pomyœla³em, ¿e napiszê o tym we wstêpniaku. Jednak wstêpniak siê zbuntowa³. Wpad³ w jesienn¹ deprechêi zwichrowa³ siê bardzo mocno, a gdy opowiedzia³em mu o czym bêdê pisaæ wpad³

MAGIEL Niezale¿ny Miesiêcznik Studentów SGH

Redaktor Naczelny

£ukasz Nowak – ln28795@sgh.waw.pl

Redaktor Prowadz¹cy Numeru

Pawe³ Daniluk – poldester@gmail.com Dzia³ Informacji Uczelnianych Monika Kleinrok – mk31502@sgh.waw.pl Pawe³ Daniluk – poldester@gmail.com Felieton Monika Bartoszek – frytka80@interia.pl Dzia³y Kulturalne: Film Maciej Weso³owski – mwesolowski@yahoo.com Muzyka Mariusz Herma – exoduss@op.pl Ksi¹¿ka Magdalena Paw³owska – mp31815@sgh.waw.pl Poezja Marek Wolski – w_marek@hotmail.com Teatr Ania Jaworska – anulk@o2.pl Multimedia Maciek Maækowiak – mm28691@sgh.waw.pl Dzia³ Polityka i Gospodarka Piotr Drozd – piotrdrozd@poczta.onet.pl Turystyka Marcin Œwis³owski – mswislowski@poczta.onet.pl Sport Marcin Zatoñ – mz32162@sgh.waw.pl Coolinaria Agata Ba³aziñska – balazinska@poczta.onet.pl Humor

Dzia³ Promocji i Reklamy Agata Ba³aziñska – agatabalazinska@yahoo.fr Zdjêcia: Piotr Drozd, Ma³gosia Podwysocka

Wspó³praca: Agata Bia³y – ab23034@sgh.waw.pl mgr Kamil Bono Brzózka – domkam@qdnet.pl Monika Derbis mgr Tomasz Grynkiewicz – tg20192@sgh.waw.pl Roman Kocemba – rk23368@sgh.waw.pl Dominika Konopczak – nikkon@wp.pl Ula Krzycka – uk28622@sgh.waw.pl Patrycja Kulesza – patrei@poczta.wp.pl Izabela Lipnicka – il28668@sgh.waw.pl Maciej Lisiecki Marta Pachocka – mp34746@sgh.waw.pl Artur M. Palowski – ap26088@sgh.waw.pl Tomasz Rakowski – tr23711@sgh.waw.pl Gosia Rzymska Krystyna Skorut – skorutka@wp.pl Tomasz Synowiec – ts23840@sgh.waw.pl mgr Bart Walicki – bw23906@sgh.waw.pl mgr Anna B. Wróbel – awrobel@sgh.waw.pl

Œwie¿e Pióra Kuba Bartosiewisz, Ania Dobromilska, Ula G³ówka, Bartek Golba, Regina Kozyra, Marek Molisz, Piotr Z. Robaczewski, Mateusz Siondalski, Piotr Szymaniak, Agnieszka Su³owska, Kasia TarasiukIwona Turczyñska, Kuba W¹cior, Dorota Wilczak, Pawe³ Wolczañski Redakcja zastrzega sobie prawo przeredagowywania i skracania niezamówionych tekstów. Tekst niezamówiony mo¿e nie zostaæ opublikowany na ³amach NMS MAGIEL. Redakcja nie ponosi odpowiedzialnoœci za treœæ zamieszczanych reklam. Artyku³y, og³oszenia i inne materia³y do wydania grudniowego prosimy dostarczaæ na dyskietkach lub e–mailem do siedziby Redakcji do 25 grudnia Makieta Gazety: Redakcja. Druk gazety pokrywaj¹ w ca³oœci sponsorzy i reklamodawcy. Nak³ad: 3000 egzemplarzy. Ok³adka: Tomasz Szkopiñski

WYDAWCA: Stowarzyszenie Akademiskie MagPress

kontakt: Grzegorz Florków grzegorz.florkow@student.sgh.waw.pl

Adres Redakcji i Wydawcy:

Tomasz Mrozowski – mrozooo@gmail.com

w Potem by³o ju¿przera¿enie. Mniej wiêcej takie. Potem by³o ju¿ tylko gorzej. Wstêpniak, wy³ i p³aka³, wyrywa³ siê i szarpa³, opronie broni³ siê do ostatniego tchnienia. W koñcu rzek³, ¿e napiszê o tym po jego trupie. Poniewa¿ jednak wstêpniak byæ musi nie pozosta³o mi nic innego oznajmiæ, ¿e wstêpniak siê powiesi³.

Aleje Niepodleg³oœci 162, pokój 64 02-554 Warszawa telefon (0 22) 564 97 57 fax centr. (0 22) 849 53 12 e-mail: magiel@sgh.waw.pl www.sgh.waw.pl/magiel/

Korekta Magda Dubrawska Zdzis³aw Mik³aszewicz

Dzia³ Ksiêgowo–Prawny Marta Niszczota

Stopka wspó³pracy:

TEATR OCHOTY


Krok w ty³

Expert 2005 (17-20 listopada) – konferencja, której celem jest pog³êbianie wiedzy z zakresu psychologii zarz¹dzania oraz przekazywanie praktycznych umiejêtnoœci. Warto zwróciæ uwagê.

Po ¿ eg Ju na ¿z a m jcie siê ies i¹c z -z up Kro e³n ka a n mi ow oœ æ!! !

Dni Kariery jesieñ 2005

Krok w przód

W paŸdzierniku odby³y siê kolejne Dni Kariery. T³umy esgiehowców przeciska³y siê pomiêdzy straganami wielkich korporacji, jedni próbuj¹c przedostaæ siê po prostu na swoje wyk³ady, a inni z nadziej¹, ¿e zostan¹ dostrze¿eni przez jakiegoœ licz¹cego siê HRowca. Wszystko po to, aby zape³niæ sobie ciê¿k¹ prac¹ beztroskie dot¹d trzymiesiêczne wakacje. Rozwój, ach!!! 24 paŸdziernika odby³ siê w naszej szkole panel dyskusyjny w ramach warszawskiej sesji Caux Round Table Global Dialogue – stowarzyszenia promuj¹cego etyczny wymiar gospodarki globalnej i biznesu miêdzynarodowego. Moderatorem dyskusji by³ prorektor ds. wpó³pracy z zagranic¹ prof. dr hab. Piotr P³oszajski.

22 paŸdziernika odby³o siê wrêczenie dyplomów tegorocznym absolwentom WEMBA. Kolejni zdolni odeszli.

W dniach 22-29 paŸdziernika mia³a miejsce druga czêœæ polskoukraiñskiej wymiany studenckiej, organizowanej przez ZSP SGH. Tym razem ukraiñscy studenci przyjechali do Polski, by odwiedziæ nasz kraj oraz wzi¹æ udzia³ w kolejnych wyk³adach, warsztatach i panelach dyskusyjnych.

Ko³o Naukowe East West Business dzia³aj¹ce przy Katedrze Transportu obchodzi nied³ugo pi¹te urodziny. Idea powstania jak i obecny kierunek dzia³alnoœci SKN polega na propagowaniu wiedzy o rynkach wschodnich jak i ukazywaniu mo¿liwoœci, szans jakie oferuj¹ one potencjalnym inwestorom. W ramach dzia³alnoœci w SKN EWB cz³onkowie nabywaj¹ nie tylko praktyczn¹ wiedzê o wschodnich rynkach, ale równie¿ maj¹ mo¿liwoœæ skonfrontowania w³asnego postrzegania prowadzenia biznesu na Wschodzie z doœwiadczeniami biznesmenów, którzy odnieœli sukcesy na tamtych rynkach. Zapraszamy do odwiedzenia strony Ko³a: www. ewb.prv.pl.

Zapraszamy ! Z okazji 14. urodzin A E G E E Warszawa czeka Was mnóstwo atrakcji. Na szczególn¹ uwagê zas³uguje impreza w stylu hawajskim (30 listopada), która dodatkowo promuje przypadaj¹cy wtedy Dzieñ Walki z AIDS. Zapraszamy serdecznie, szczególy ju¿

15-16 listopada to „Dni Socratesa” w SGH. Pierwszego dnia, o godzinie 9.50 – w Auli VII odbêdzie siê prezentacja Erasmus Student Network, a nastêpnie prezentacje szkó³ zagranicznych przygotowane przez obcokrajowców przebywaj¹cych na programach wymiany w naszej szkole. Przez ca³y dzieñ na auli spadochronowej stoisko ESN. 16 listopada na auli spadochronowej pokazy tañca wraz z konkursami prowadzone przez uczestników „Tañca z gwiazdami” oraz spotkanie z koszykarzami Polonii Warszawa. Wieczorem „Tramwajada” – impreza w tramwaju je¿d¿¹cym ulicami Warszawy.


M AGIEL 6 Student Równoleg³y

W NUMERZE:

A DK £A OK

OK£ADKA Student Równoleg³y Moda czy koniecznoœ? Coraz wiêcej

studentów decyduje siê realizowaæ dodatkowy kierunek, nawet za cenê braku czasu wolnego i zwiêkszonej iloœci nauki. W artykule znajdziecie wypowiedzi „studentów równoleg³ych”, dotycz¹ce blasków i cieni bycia na kilku uczelniach jednoczeœnie. ..................................................................... 6-9

UCZELNIA O wszystkim i o niczym.................................... 10-11 Bez pracy nie ma studiów..................................... 12 Obrazek logiczny................................................... 12 Niedosz³y budynek R............................................. 13 Zambijski ochotnik............................................... 14 Szczury Goni¹ Hajs............................................... 14 Patroni Samorz¹du................................................ 15 e-edukacja w realu................................................ 16 Strudzeni demokracj¹........................................... 17 Jesteœcie przysz³oœci¹ Polski................................. 17 Parówki wyborcze................................................. 18 Melon vs 19 ORGANIZACJE Wszystko o ZSP..................................................... 20 Otrzêsiny 2005....................................................... 21 Miko³ajki!!!............................................................ 21 Tramp..................................................................... 21 Casemania.............................................................. 22 Akademia Gie³dowa 2........................................... 22 Trust by Danone..................................................... 23 DODATEK SPECJALNY Mi³e trudnego pocz¹tki.................................... 24-25 POLITYKA i GOSPODARKA Kaczyzm pe³nym dziobem.................................... 26 Poczet pos³ów egzotycznych............................. 27-28 FELIETON Dwoinki................................................................... 29 Rzecz o codziennoœci............................................. 29 Future. Our 30 Technokratyzm reklamowy.................................. 31 KULTURA FILM ................................................................... 32-36 Recenzje: Hotel Ruanda, Legenda Zorro, Nieustraszeni bracia Grimm, Odessa, Odessa, Pan ¿ycia i œmierci, Rozdro¿e cafe, Transporter 2, Witaj nocy

Kino ze schoffka.................................................... 34 4

asz w¹tpliwoœci, czy wybrany przez ciebie M kierunek studiów jest spe³nieniem twoich marzeñ lub czujesz, ¿e nie robisz tego, co jest twoj¹ prawdziw¹

pasj¹? Mo¿e wiêc warto rozwa¿yæ studia równoleg³e? Zyskuj¹ce coraz wiêksz¹ popularnoœæ, wymagaj¹ jednak zwiêkszonego wysi³ku oraz dyscypliny. Je¿eli jednak zdecydujecie siê na ten krok, nie ma ¿adnych ograniczeñ: iberystyka, dziennikarstwo, czy te¿ japonistyka. Wszystko zale¿u od waszej fantazji i odwagi. O blaskach i cieniach studiów równoleg³ych opowiadaj¹ ci, którzy ju¿ siê na nie zdecydowali. Czy warto zdobyæ siê na ten wysi³ek? O tym musicie zdecydowaæ ju¿ sami, bo w koñcu ka¿dy jest kowalem w³asnego losu.

10 O wszystkim i o niczym

ktywnoœæ studentów Szko³y G³ównej Handlowej A przyjmuje najrozmaitsze formy: jedni dzia³aj¹ w organizacjach studenckich, inni zdobywaj¹ doœwiadczenie na praktykach w wielkich korporacjach. Ka¿demu brakuje czasu na utrzymywanie kontaktów towarzyskich i nawi¹zywanie nowych znajomoœci. Jest jednak takie miejsce, gdzie zycie towa¿yskie kwitnie, a ludzie mog¹ siê dobrze poznaæ. Wœród niezliczonych w¹tków mo¿na znaleŸæ przydatne informacje na temat wyk³adowców, przedmiotów i ¿ycia na Uczelni. Czasami jednak trzeba podchodziæ z dystansem do postów tam zawartych.

24 Mi³e trudnego pocz¹tki

dzie ma siê udaæ m³ody cz³owiek chc¹cy rozpoG cz¹æ b³yskotliw¹ karierê? Do Biura Karier! Dzia³aj¹ one przy ka¿dej wy¿szej uczelni. Ich zadaniem jest

poœrednizenie pomiêdzy pracodawcami a studentami poszukuj¹cymi pracy. Niektóre z nich nie poprzestaj¹ jedynie na tym. Niektóre udzielaj¹ rad jak napisaæ CV, przygotowaæ siê do rozmowy, a nawet wykonuj¹ testy psychologiczne, maj¹ce pomóc w znalezieniu wymarzonej pracy. Oczywiœcie nale¿y jak najd³u¿ej cieszyæ siê m³odoœci¹, gdy jednak przyjdzie czas na start w prawdziw¹ doros³oœæ, warto zrobiæ to w najlepszy mo¿liwy sposób.

MAGIEL, LISTOPAD 2005


Niezale¿ny Miesiêcznik Studentów SGH • Nr 2 (84) Listopad 2005

M AGIEL

Kino Konesera:Alfred Hitchcock........................ 35 Filmy mojego ¿ycia: Pink Floyd – The 36 MUZYKA ............................................................ 37-41

27 Poczet pos³ów egzotycznych stnie ciekawie wygl¹da Idencji lista pos³ów nowej kaSejmu. Znajdziemy

tam nie tylko znane osobistoœci sportu jak Roman Kosecki czy Janusz Wójcik, ale równie¿ by³ych prezenterów telewizyjnych. W ³awach sejmowych znalaz³o siê równie¿ miejsce dla studenta SGH, który jest cz³onkiem Ligi Polskich Rodzin. O tych i innych wartych uwagi pos³ach mo¿ecie siê dowiedzieæ ze skrupulatnie przygotowanych przez nas notek biograficznych. Oczywiœcie, nie zabrak³o u nas miejsca dla najwa¿niejszego Senatora RP.

36 Pink Floyd – The Wall

gzystencja artysty cechuje siê cierpieniem. Gdy jedE nak staje siê ono zbyt nieznoœne, jedyne co pozostaje, to odgrodzenie siê, odciêcie od wszystkiego – wzniesienie wokó³ siebie muru. Muru, który staje siê coraz wy¿szy i grubszy, a przez to nie do przejœcia. Tak po krótce przedstawia siê historia kolejnego odcinka z serii Filmy Mojego ¯ycia. Pink Floyd – The Wall, zainspirowany przez wieloletniego lidera zespo³u Rogera Watersa, to niesamowity, budz¹cy skrajne emocje, pe³en czystej rockowej muzyki spektakl, który z ca³¹ pewnoœci¹ zas³u¿y³ na wieczn¹ chwa³ê i nieœmiertelnoœæ.

45 Portugalia ubicie s³oñce, przepiêkne czyste pla¿e, widoki, które zapieraj¹ dech w piersiach oraz pyszne wino L o niezwykle bogatym smaku? Pewnie, bo kto nie lubi? Wszystko to oferuje Portugalia. Ojczyzna Vasco da Gamy pe³na jest miejsc wartych zobaczenia, ludzi do poznania. Gwarantujemy, ¿e po przeczytaniu tego artyku³u, wasze wakacyjne plany skupi¹ siê wokó³ Pó³wyspu Iberyjskiego. I nie chodzi tu o Hiszpaniê. Zapraszamy wiêc do lektury.

Recenzje: Zacier, Spiritual Beggars, Happysad, Editors Fear Factory

Retro....................................................................... 38 Islandzkie s³oñce..................................................... 38 (Nie)Przewidywalni............................................... 38 Czarodziej szeœciu strun........................................ 39 Bezpieczne p³oty..................................................... 40 Elektryzuj¹cy piknik............................................. 41 Nieco s³oñca z Jamajki.......................................... 41 Bezpieczne p³oty..................................................... 41 TEATR ..................................................................... 43 Konkurs.................................................................. 43 Rozdro¿e................................................................. 43 Po drugiej stronie nocy.......................................... 43 TURYSTYKA Portugalia............................................................... 45 SPORT Przebiæ Adama....................................................... 46 O nalewaniu z pustego.......................................... 46 Windsurfing........................................................... 47 STA£E RUBRYKI Wstêpniak............................................................... 2 Krok w ty³, krok w przód...................................... 3 Poezja...................................................................... 42 Coolinaria............................................................... 44 Humor..................................................................... 48

M AGIEL M AGIEL M AGIEL

MAGIEL, LISTOPAD 2005

5


O K£ADKA Studia na dwóch kierunkach – potrzeba rozwoju czy moda?

Student równoleg³y

Coraz czêœciej s³yszymy o osobach, które po dwóch latach studiów dosta³y siê na kolejne i z niema³ymi trudnoœciami, a czêsto z wielk¹ pasj¹, staraj¹ siê godziæ obowi¹zki na dwóch uczelniach. Dlaczego i po co? – rozwa¿aj¹ na ³amach MAGLA „studenci równolegli” – Agata i Pawe³. AGATA SIENKOWSKA na dwóch uczelniach, czemu mielibyœmy z tego PAWE£ ZERKA

nie skorzystaæ. Zw³aszcza, ¿e rynek pracy odwójne ¿ycie studenta dwóch kierun- w coraz wiêkszym stopniu wymaga od nas ków nie jest ³atwe. To ci¹g³a gonitwa, wszechstronnoœci.” Bo przecie¿ na osoby wypowoduj¹ca zmêczenie fizyczne oraz bitne i wszechstronne czeka osza³amiaj¹ca kanadmiar obowi¹zków, niew¹tpliwie obci¹¿a- riera i miodem p³yn¹ce ¿ycie. Przynajmniej takie jest powszechne mniemanie. j¹cy psychicznie. S¹ jednak œmia³kowie... ¯yjemy wiêc w „epoce szans”. Jeœli ktoœ wie, jak¹ wiedzê chce uzyskaæ, ma ku temu pe³n¹ Jedne studia: to za ma³o? mo¿liwoœæ. Jednak¿e, poœród tego nat³oku Byæ mo¿e kiedyœ by³o trudniej. Z chwil¹, gdy decydowa³eœ siê na pewien kierunek studiów, szans ³atwo siê zagubiæ. Œwiat nazbyt pe³en drzwi innych uczelni zamyka³y siê przed tob¹. szans wywiera na nas presjê, abyœmy z nich Nieodwracalnie, stawa³eœ siê studentem tej korzystali. Dlatego te¿, za decyzj¹ o podjêciu uczelni. Otrzymywa³eœ konkretne wykszta³- drugich studiów czêst¹ stoj¹ pobudki, mówi¹c cenie i musia³eœ liczyæ na to, ¿e pozwoli ci ono najdelikatniej, niezdrowe. Niektórym wydaje siê, ¿e studiuj¹c tylko znaleŸæ pracê. A przy na jednej uczelni, nie tym nieustannie brako- IZA, maj¹ perspektyw osi¹gwa³o ci motywacji, IV rok SGH i II rok dziennikarstwa, UW gdy¿ praca w³aœciwie Tak naprawdê, to wcale nie wybra³am dru- niêcia sukcesu w ¿yciu tak czy siak by³a, ale gich studiów, wybra³am pasjê. Zrobi³am to zawodowym. Niektórzy mo¿liwoœci zrobienia nie dla ³adnego wpisu w CV, nie dla zach- znowu boj¹ siê zostaæ w dziêki niej zawrotnej wycaj¹cej kariery czy presti¿u. Nie dla dum- tyle i id¹ na drugie stukariery ju¿ nie. nych rodziców, ani podziwiaj¹cych kolegów. dia tylko dlatego, ¿e Byæ mo¿e kiedyœ by- Zwyczajnie chcia³am byæ bli¿ej ludzi, którzy teraz wszyscy tak robi¹. Czy zatem, w istocie, ³o ³atwiej. Bo przecie¿ podobnie do mnie lubi¹ pisaæ, tworzyæ, twoja przysz³oœæ w ni- a swoje kroki kieruj¹ drog¹ ku dziennikarst- mamy do czynienia k³ym stopniu le¿a³a wu. Chcia³am zachwycaæ siê felietonem, z mod¹ na studia róww twoich rêkach. reporta¿em i fotografi¹ razem z innymi, noleg³e, czy te¿ raczej Wszystkim zawiady- podobnie postrzegaj¹cymi œwiat. Studia na z coraz powszechniejwa³ wszechwiedz¹cy drugiej uczelni najpierw mnie oszo³omi³y, szym strachem przed system. W takiej sytu- a póŸniej przygniot³y iloœci¹ egzaminów tym, ¿e jedne studia to acji, mog³eœ bez wy- i skomplikowanymi formalnoœciami. Dopiero za ma³o? rzutów sumienia zaj¹æ teraz z perspektywy czasu zaczynam dostrzesiê ¿yciem studenta. gaæ, jak mog¹ byæ rozwijaj¹ce i ciekawe, Bo mo¿na Bez w¹tpienia, kie- zupe³nie inne od tych, do których jestem dyœ by³o inaczej. Z te- przyzwyczajona. Czasem bywa naprawdê Odpowiadaj¹c na rosgo powodu naszym trudno, szczególnie jeœli muszê szybko prze- n¹ce zainteresowanie rodzicom czêsto trudno mieszczaæ siê z uczelni na uczelniê. To trochê ze strony studentów, jest zrozumieæ nasz takie ¿ycie w biegu, z zegarkiem w rêku. Ale uczelnie coraz czêœciej odmienny system prio- to te¿ czas spêdzony z uœmiechem na ustach, umo¿liwiaj¹ im realizarytetów. Czemu bo- bo pasje to do siebie maj¹, ¿e nawet zmêcze- cjê studiów interdyscywiem ich dzieci zary- nie czyni¹ s³odkim. A w ¿yciu jest czas na plinarnych lub równowaj¹ noce, tylko po to, wszystko, na studia, przyjaŸnie, pasje i sza- leg³ych. Na UW wysoby poci¹gn¹æ studia na leñstwo, dok³adnie tak samo jak w moim k¹ renom¹ ciesz¹ siê dwóch uczelniach? ¿yciu, bo czasu na radoœæ mi nie brakuje. Miêdzywydzia³owe Czemu z wyrzekaj¹ siê Interdyscyplinarne studenckiego ¿ycia? Czy tak trzeba i czy warto? Studia Humanistyczne (MISH) oraz MiêdzyObecnie, coraz wiêcej studentów w Polsce wydzia³owe Indywidualne Studia Matematydecyduje siê rozpocz¹æ naukê na równoleg³ym czno-Przyrodnicze (MISMaP). Studia te, przekierunku – takie s¹ fakty. Powody tej decyzji za znaczone dla osób ambitnych i wybitnych, pozka¿dym razem s¹ jednak ró¿ne. Niektórzy walaj¹ na indywidualne komponowanie programówi¹ tak: „Skoro mo¿na za darmo studiowaæ mu nauki. To samo za³o¿enie le¿a³o u podstaw

P

6

MAGIEL, LISTOPAD 2005

reformy, która w 1991 r. przekszta³ci³a SGPiS w SGH. Do dziœ, studenci SGH za jedn¹ z naczelnych zalet uczelni uznaj¹ indywidualne kszta³towanie programu studiów. Tak¿e na Politechnice Warszawskiej oraz na SGGW od wielu lat dzia³aj¹ jednostki miêdzywydzia³owe. Nie trzeba dodawaæ, ¿e podobny trend – otwierania elastycznych, wszechstronnych i indywidualnych jednostek uczelnianych – obserwowany jest tak¿e na innych uczelniach. Czasem jednak okazuje siê, ¿e interdyscyplinarnoœæ to za ma³o – studenci decyduj¹ siê wówczas rozpocz¹æ studia równoleg³e. Jeœli jesteœ studentem SGH, mo¿esz tego dokonaæ na trzy sposoby: 1) Poprzez umowy miêdzyuczelniane. Dziêki umowie z UW, co roku pewna liczba studentów SGH przyjmowana jest bez egzaminu na prawo, dziennikarstwo lub psychologiê. „Co ciekawe, tradycyjnie wysokie zainteresowanie t¹ mo¿liwoœci¹ we wczeœniejszych latach, w ubieg³ym roku okaza³o siê na tyle niskie, ¿e pozytywnie rozpatrzone zosta³y niemal wszystkie zg³oszenia.” – jak poinformowano nas w Dziekanacie Studium Dyplomowego. Tym niemniej, je¿eli o czymœ to œwiadczy, to raczej nie o braku zainteresowania studiami równoleg³ymi ze strony studentów SGH. A zatem: dlaczego? Byæ mo¿e studenci SGH wol¹ wybieraæ studia „egzotyczne” (takie jak arabistyka czy japonistyka) lub humanistyczne (jak psychologia lub socjologia) , bo po³¹czenie „SGH + prawo na UW”, ich zdaniem w zbyt w¹skim stopniu poszerza horyzonty? Niestety, na to pytanie odpowiedzi nie znaj¹ nawet panie w dziekanacie. 2) Normalne egzaminy. Ci studenci SGH, którzy zdecydowali siê rozpocz¹æ studia na kierunkach nieobjêtych miêdzyuczelnianymi umowami, tzn. znacznie odbiegaj¹cych tematyk¹ od esgiehowego mainstreamu, skazani s¹ na zdawanie egzaminów wstêpnych na tych samych zasadach, co zwykli œmiertelnicy. Co wiêcej, jako œwie¿o upieczeni studenci socjologii, czy iberystyki, raczej nie powinni liczyæ na zbytni¹ wyrozumia³oœæ ze strony swoich „drugich” dziekanatów: nikt nie bêdzie u³atwia³ im ¿ycia tylko dlatego, ¿e jednoczeœnie studiuj¹ na SGH. 3) Studia równoleg³e w ramach SGH. Coraz wiêcej studentów SGH decyduje siê na równoleg³e studia w ramach SGH. Jedno z najczêstszych po³¹czeñ to ZIM i FIBA, aczkolwiek mo¿liwe s¹ wszelkie inne konfiguracje. Podwójny magister SGH to zawsze trochê wiêcej ni¿ magister pojedynczy, czy¿ nie...?

Po co komu drugie studia?

„Studenci równolegli” stanowi¹ specyficzne zjawisko, przez co czêsto wrzuca siê ich do jednego worka. Tymczasem nie nale¿y zapominaæK


O K£ADKA K¿e stanowi¹ oni grupê bardzo niejednolit¹. Za decyzj¹ o rozpoczêciu studiów na drugim kierunku stoj¹ ró¿ne motywy. Na drugie studia decydujemy siê mniej lub bardziej œwiadomie, w mniejszym lub wiêkszym stopniu z w³asnej woli; czasem komplikujemy sobie ¿ywot z pobudek czysto pragmatycznych, innym razem kieruj¹ nami motywy intelektualno-hedonistyczne. Stereotypowy esgiehowiec, który idzie na drugie studia po to, by zwiêkszyæ swoje szanse na rynku pracy, w rzeczywistoœci wystêpuje rzadko. Z regu³y rozpoczynamy drugi kierunek studiów po to, by poszerzyæ swoje horyzonty. „Zdecydowa³em siê na drugi kierunek, bo ogólnie ambitna ze mnie bestia” – mówi Artur (III rok prawa na UW i V rok SGH). Czasem wybieramy doœæ przypadkowo („Iberystyka? Czemu nie!”). Zdarza siê, ¿e idziemy na mongolistykê przez zwyk³¹ przekorê lub kaprys. Innym razem, œwiadomie dobieramy taki kierunek, który stanowiæ bêdzie doskona³e dope³nienie naszych pierwotnych studiów (np. SGH i prawo), lub te¿ – po prostu – uzupe³nienie naszej wizji samych siebie. Kiedy indziej, id¹c na drugi kierunek realizujemy dawne marzenia. Co znamienne, zwykle to SGH jest tym nie-do-koñca œwiadomym wyborem. Zdarza siê, i¿ osoby interesuj¹ce siê filmem, rysunkiem, filozofi¹, czy kultur¹ arabsk¹ id¹ na SGH z rozs¹dku (lub po to, by zaspokoiæ aspiracje rodziców), a dopiero po kilku latach decyduj¹ siê powróciæ do porzuconej pasji. „Po maturze nagle trzeba by³o coœ z sob¹ zrobiæ, do zdawania od razu do szko³y filmowej zabrak³o mi odwagi, a SGH ma tê przewagê, ¿e moment podjêcia „tej ostatecznej decyzji, która ma przecie¿ zaci¹¿yæ nad twoim przysz³ym ¿yciem” zostajê odsuniêty jeszcze o 1,5 roku. Wiêc, ¿eby uspokoiæ rodzinê, nie zwia³am do Indii szukaæ siebie, tylko z³o¿y³am papiery do SGH” – zwierza siê Magda (studentka SGH i ³ódzkiej filmówki). Czasami szukamy nowych znajomoœci lub – tak jak Szymon (student SGH i psychologii na UW) – chcemy „urozmaiciæ swoje ¿ycie intelektualno-studenckie”. Niestety jednak, coraz czêœciej decyzja o rozpoczêciu nowych studiów œwiadczy nie o poszukiwaniu, ale o ucieczce. Zw³aszcza na SGH, doœæ ³atwo jest zw¹tpiæ, „czy faktycznie to chcemy robiæ w ¿yciu”. Scenariusz radzenia sobie z tego typu w¹tpliwoœciami jest doœæ prosty: aby uciec przed myœl¹ o tym, jak

w przysz³oœci ma wygl¹daæ nasze ¿ycie, bierzemy sobie drugie studia, które wype³niaj¹ nam ka¿dy dzieñ, dziêki czemu nie mamy czasu martwiæ siê o swój marny los; a ogólne zaganianie daje nam powód, by myœleæ, ¿e wszystko jest w jak najlepszym porz¹dku, bo przecie¿ coœ robimy; tymczasem, czêsto to tylko pozorny porz¹dek. Jeszcze smutniejsze jest, gdy niektórzy id¹ na drugie studia tylko dlatego, i¿ wydaje im siê, ¿e teraz wszyscy tak robi¹. Obserwowany obecnie „trend równoleg³ego studiowania” w znacznej mierze jest wynikiem dzia³ania mechanizmu samo-spe³niaj¹cego-siê proroctwa: coraz wiêcej osób studiuje, bo wydaje im siê, ¿e coraz wiêcej osób studiuje. I tak to siê napêdza. W przypadku studentów SGH w grê wchodzi jeszcze jeden wa¿ny czynnik: przera¿enie po

tynuacja liceum. Zastanawia³am siê, czy mia³o jakikolwiek sens. By³am trochê przera¿ona t¹ ca³¹ aur¹ kariery, sukcesu, biznesu, które tu maj¹ byæ celem, a dla mnie by³y nic nieznacz¹cymi s³owami. Potrzebowa³am czegoœ, co mnie wci¹gnie ca³kowicie, w co bêdê mog³a siê zag³êbiæ...”

+/- równoleg³ego studiowania

Studiowanie równoleg³e ma swoje plusy i minusy. Zacznijmy od stron mniej przyjemnych (plusy zostawiaj¹c na deser). Ju¿ same egzaminy wstêpne na drugi kierunek daj¹ przedsmak tego, jak trudne jest podwójne studiowanie. Zwykle organizowane s¹ tu¿ przed wakacjami, a ¿e dodatkowo wymagaj¹ d³ugich przygotowañ, zdanie egzaminów sesji letniej na uczelni macierzystej niemal graniczy z cudem. Niektórzy przek³adaj¹ sesjê na wrzesieñ. Pozostali, jeszcze w czerwcu mog¹ poznaæ smak niezwykle trudnej sztuki wyboru w której, jeœli uda im siê zostaæ studentem z dwoma indeksami, do koñca studiów bêd¹ musieli siê æwiczyæ. A zatem zostaj¹ studentami równoleg³ymi i... Ju¿ na samym pocz¹tku, musz¹ zrezygnowaæ z po³owy wyk³adów. Choæby siê mia³o najszczersze chêci, nie da siê byæ w dwóch miejscach naraz. Nieraz trudno pogodziæ siê z tym, ¿e nie bêdzie siê uczestniczyæ w zajêciach œwietnego profesora. W praktyce, zwykle chodzi siê jedynie na zajêcia obowi¹zkowe, bo na pozosta³e po prostu brakuje czasu. Brak czasu prêdko staje siê wrogiem numer jeden wiêkszoœci studentów równoleg³ych. To ¿ycie w ci¹g³ym biegu, z zegarkiem w rêku, sprawia, ¿e trudno do czegokolwiek przygotowaæ siê tak, jak nale¿y, nawet jeœli jest siê œwietnie zorganizowanym. Czêsto w koñcu Decyzja o podjêciu studiów na przychodzi moment, gdy decydujedrugim kierunku jest czêsto re- my siê postawiæ tylko na jedn¹ zultatem wnilkiwych przemyœleñ na dziedzinê: nie sposób byæ przecie¿ temat swojej przysz³oœci. ekspertem w obu jednoczeœnie (a w ka¿dym razie, wymaga³oby to spêdzenia z³otych lat swej m³odoœci dwóch pierwszych semestrach Studium Pod- w wy³¹cznym towarzystwie ksi¹¿ek). stawowego. Studenci czêsto decyduj¹ siê roz- Pocieszaj¹ce mo¿e byæ przynajmniej to, ¿e pocz¹æ studia na drugim kierunku, gdy¿ nadmiar mamy mo¿liwoœæ dokonania wyboru bardziej „zajêæ œcis³ych” oraz ogólnie „nieuniwersytecka” œwiadomego od tego, jaki podejmowaliœmy tu¿ atmosfera pracy ka¿¹ im zw¹tpiæ, czy to w³aœnie po maturze. tego oczekiwali. Oto, co powiedzia³a nam MarNie ulega w¹tpliwoœci, ¿e studia równoleg³e to tyna (studentka III roku SGH i II roku anglistyki przede wszystkim plusy! Po pierwsze, drugi kieUW): „Zupe³nie mnie rozbi³o to Studium Pod- runek znacznie poszerza horyzonty, a – w przystawowe: to, ¿e robiliœmy tak strasznie du¿o padku nauk pokrewnych (np. SGH + informaró¿nych przedmiotów; ¿e to by³a w³aœciwie kon- tyka, czy medycyna + psychologia) – pog³êbia K MAGIEL, LISTOPAD 2005

7


O K£ADKA Ki ugruntowuje zdobyt¹ ju¿ wiedzê. Studia równoleg³e to tak¿e, z regu³y, mo¿liwoœæ realizacji choæby najbardziej egzotycznych zainteresowañ oraz poznania osób, które dziel¹ tê sam¹ pasjê. Studia na innej uczelni maj¹ te¿ dzia³anie terapeutyczne: pomagaj¹ nam odreagowaæ wszelkie stresy, którym ulegamy na uczelni macierzystej. Studia na innej uczelni s¹ te¿ o tyle bezcenne, i¿ dziêki nim zazwyczaj odkrywamy odmienne podejœcie do ¿ycia i do œwiata. Co wiêcej, inaczej zaczynamy patrzeæ nie tylko na œwiat i na siebie, lecz tak¿e na swoj¹ macierzyst¹ uczelniê. Z regu³y, dopiero po rozpoczêciu studiów na innym kierunku, gotowi jesteœmy bardziej j¹ doceniæ. Martyna zauwa¿y³a, ¿e „dziêki SGH czuje siê bardziej œwiadomym uczestnikiem wydarzeñ na œwiecie”. Zawsze uwa¿a³a siê raczej za humanistkê, odkry³a jednak, ¿e znajomoœæ matematyki, statystyki czy ekonometrii jest pomocna w zrozumieniu wspó³czesnych zjawisk. Jej zdaniem, czêsto kierunki specjalistyczne s¹ zbyt hermetyczne. I nie chodzi tu tylko o to, ¿e dotycz¹ jednej, w¹skiej dziedziny. W znaczny sposób usypiaj¹ naturaln¹ ciekawoœæ œwiata. Przebywanie wy³¹cznie poœród osób o tych samych zainteresowaniach i podobnej wra¿liwoœci grozi zamkniêciem siê przed otaczaj¹c¹ rzeczywistoœci¹.

Nie mo¿na mieæ wszystkiego

Nie sposób nie porównywaæ dwóch kierunków, na których siê studiuje. W oczy rzucaj¹ siê ju¿ choæby ró¿nice w warunkach lokalowych. Sale na UW czêsto s¹ malutkie, a zdarza siê, ¿e nieraz z powodu braku krzese³ siedzieæ trzeba na parapecie. Budynki Uniwersytetu rozsiane s¹ po ca³ej Warszawie, wobec czego nieraz trudno ustrzec siê przed spóŸnianiem. Pod tym wzglêdem, SGH to niemal kraina miodem i mlekiem p³yn¹ca. Prawie wszystkie sekretariaty i biura mieszcz¹ siê w jednym budynku, nigdy nie ma problemu z salami. Niektórym doskwiera koniecznoœæ kursowania pomiêdzy Gmachem G³ównym a Wiœniow¹, wydaje siê jednak, ¿e pogr¹¿onym w nauce studentom SGH taki spacer, raz na jakiœ czas, mo¿e jedynie wyjœæ na dobre. Istotnymi przewagami SGH, w porównaniu z innymi uczelniami, s¹ dwa jêzyki obce przez kilka semestrów (to chyba oczywista zaleta) oraz dzia³anie Wirtualnego Dziekanatu. Co prawda, zdaniem wielu studentów, Wirtualny Dziekanat pozostawia wiele do ¿yczenia. Nie nale¿y jednak zapominaæ, ¿e to w³aœnie jego istnieniu zawdziêczamy tak liczne wolnodostêpne komputery, które postawiono na korytarzach m.in. z myœl¹ o wype³nianiu deklaracji przez studentów. Bezcenna jest te¿ mo¿liwoœæ korzystania z bezprzewodowego Internetu, która na polskich uczelniach wci¹¿ pozostaje rzadkoœci¹. Dziêki dzia³aniu Wirtualnego Dziekanatu, tradycyjny

8

Nie da siê ukryæ: SGH przepe³nione jest indeks nabiera dla studentów i wyk³adowców SGH jedynie znaczenia symbolicznego: wszys- atmosfer¹ pracy, kariery, pragmatyzmu. tkie informacje na temat ocen i zaliczeñ s¹ prze- Zagêszczenie osobników w garniturach, czycie¿ zapisywane w uczelnianej bazie danych. taj¹cych „Parkiet”, z laptopem przewieszonym przez ramiê – jest tutaj Tymczasem, na innych uczelniach, indeks „Jestem w SGH na V semestrze (z przesz³o- zastraszaj¹co wysokie. stanowi podstawowe œci¹ shp-ow¹) oraz na drugim roku na Wydziale Rzecz jasna, niektórym Ÿród³o informacji Produkcji Filmowej i TV w £ódzkiej Szkole nie przeszkadza to, ¿e w parê chwil po wejœciu o studencie. Ka¿dy Filmowej (w trybie zaocznym). student UW jest w staDlaczego tak? Z pasji do kina. Po prostu. To na uczelniê spotykaj¹ nie opowiedzieæ sze- raczej SGH nie by³o do koñca œwiadomym przedstawiciela firmy reg historii o tym, na wyborem – po maturze nagle trzeba by³o coœ z konsultingowej, który jakie to poœwiêcenia sob¹ zrobiæ, do zdawania od razu do szko³y fil- namawia ich do uczestmusia³ siê zdobyæ, aby mowej zabrak³o mi odwagi (jeszcze wtedy nie nictwa w praktykach uzyskaæ upragniony myœla³am o produkcji) a SGH ma, jak wiemy, PricewaterhouseCoopwpis do indeksu. Mag- t¹ przewagê, ¿e moment podjêcia 'tej ostate- ers czy Ernst& Young. dzie, która oprócz cznej decyzji która ma przecie¿ zaci¹¿yæ nad S¹ jednak i tacy, których SGH studiuje produ- twoim przysz³ym ¿yciem' zostajê odsuniêty przygnêbia i przyprawia kcjê filmow¹ w £odzi, jeszcze o 1,5 roku. Wiêc ¿eby uspokoiæ rodz- o md³oœci ci¹g³e przypo wpis zdarzy³o siê inê, nie zwia³am do Indii szukaæ siebie, tylko pominanie im o tym, ¿e „dobra praca tylko na jechaæ nawet do Sena- z³o¿y³am papiery do SGH. tu RP. Filmówka... Jest ma³a, kameralna, nikomu nich czeka”, a „drzwi do Na wielu uczelniach siê tam nie œpieszy, œwie¿¹ kawê dostajê za kariery stoj¹ otworem”. problemem jest tak¿e 1pln od 'cioci' która prowadzi ma³y bufet. Naprawdê, nie ka¿dego sama organizacja stu- Miêdzy zajêciami (có¿ lub zamiast) czêsto krêc¹ warsztaty pod hasdiów i dzia³anie admi- mo¿na wpaœæ na organizowan¹ w³aœnie wys- ³em „Jak zostaæ Billem nistracji. Aby prze¿yæ tawê zdjêæ studentów z fotografii, zobaczyæ Gatesem w weekend”. i nie zwariowaæ, stu- przedstawienie dyplomowe ludzi z aktorstwa Kameralne wydzia³y UW s¹ totalnym zaprzedenci prêdko musz¹ czy wkrêciæ siê na plan dyplomowej etiudy. nauczyæ siê cierpliStudenci s¹ inni. Przede wszystkim czasem czeniem SGH. Panuje woœci. Gdy jest siê je- s¹ 'wieczni'. Tam nie chodzi o to, ¿eby jak naj- tam niemal rodzinna atdn¹ z 200 osób, cze- szybciej mieæ to z g³owy, po drodze maksymal- mosfera: spokojna, lenikaj¹cych 3 godziny nie napychaj¹c ³adnych wpisów do CV. Wydaje wa wrêcz, a przede w zat³oczonym kory- mi siê, ¿e w tej szkole ludzie podczas studiów wszystkim – przyjacieltarzyku na wszech- 'dojrzewaj¹' zdobywaj¹c wiedzê i umiejêtnoœ- ska. Nie ma presji kaw³adnego profesora; ci...Mimo ¿e lata œwietnoœci szko³a ta ma ju¿ za riery. Nikt do niczego gdy jest siê zmu- sob¹, ci¹gle jednak wyczuwalna jest specyficz- siê nie œpieszy. Studia s¹ bardziej hobby, ni¿ praszonym do wys³uchi- na atmosfera. wania niemi³ych kom...a SGH... Trudno jest te instytucje porów- c¹. Oczywiœcie, atmosentarzy pañ sekretarek, naæ, poniewa¿ poza misj¹ maj¹ ma³o wspólktórym przez myœl by nego – inny charakter, inne oczekiwania stu- ferê kreuj¹ ludzie. Stunie przesz³o, ¿e student dentów, organizacja jest zupe³nie inna, wymus- denci UW s¹ – w znama coœ innego do robi- zon¹ wielkoœci¹. Du¿ego plusa muszê jednak cznej mierze – inni ni¿ enia ni¿ wielogo- przyznaæ esgiehowi za uproszczenie relacji studenci SGH, choæ nie dzinne kolejkowanie – profesor-student. W filmówce – ju¿ chocia¿by sposób stwierdziæ, czy wówczas mo¿na zw¹t- przez fakt niepodwa¿alnej œwiêtoœci indeksu – tacy ju¿ tam id¹, czy te¿ piæ w sens studiów profesorowie s¹ w innym wymiarze. Jeœli stu- tacy dopiero siê staj¹. jako takich. Co gorsza, dentowi na czas nie uda siê czegoœ zdaæ lub Stereotypowo rzecz ujna wielu uczelniach uzyskaæ wpisu – wrota miêdzywymiarowe siê muj¹c, studenci UW nie s¹ nawet podej- zatrzaskuj¹ i klops. Zaczyna siê œcie¿ka bardziej idealizuj¹ rzemowane próby po- zdrowia – bieganie po innych uczelniach gdzie czywistoœæ, podczas gdy prawy tej sytuacji. wyk³ada tak¿e poszukiwany czy jego mieœcie studenci SGH s¹ w wiêW SGH, tymczasem, rodzinnym – czêsto na drugim koñcu Polski. kszym stopniu jej œwiazmiany zdaj¹ siê dziaæ A po ostatnich wyborach do listy do³¹czy³ domi. Tym samym, stereotypowy student SGH na naszych oczach, nawet Senat...” myœli sobie o niektórych a przy tym wiêcej jest tutaj wiary w to, ¿e, mo¿e nie od razu, ale bêd¹ to studiach na UW: „Rany, jakie to niepraktyczne!”, natomiast student UW nie potrafi poj¹æ, jak jego zmiany na lepsze. Uczelnie ró¿ni¹ siê tak¿e atmosfer¹. Ci, którzy kolega z SGH mo¿e uczyæ siê czegoœ równie studiuj¹ równolegle, wiedz¹ o tym lepiej, ni¿ „nudnego i praktycznego”. Chcesz wiêcej takich stereotypów? K ktokolwiek inny. MAGIEL, LISTOPAD 2005


O K£ADKA KW SGH panuje jêzyk korporacyjny, na UW dko kiedy próbuj¹ zapamiêtaæ imiona swoich my sami wiemy lepiej ni¿ uczelnia, czego tak inteligencki. W SGH wszyscy wszêdzie biegn¹, uczniów. Niestety, studia czêsto staj¹ siê przez na prawdê potrzebujemy. Ludzie s¹ na tyle na UW nikomu nigdzie siê nie spieszy. W SGH to „bezosobowe”, a wielu studentów zwycza- ró¿ni, ¿e naiwnoœci¹ by³oby wierzyæ w to, ¿e roi siê od ludzi z laptopami, a na UW zdarza jnie cierpi na, mniej lub bardziej ukrywan¹, istnieje optymalny i uniwersalny program studiów, który zaspokaja³by potrzeby ka¿dego siê, ¿e na wydziale nie ma ni jednego komput- samotnoœæ. cz³owieka. era. Problem w tym, ¿e nie wszyscy potrafi¹ Gdyby dalej iœæ tym tropem, wysz³yby z tego Cz³owiek to projekt odnaleŸæ siê w tej sytuacji „powszechnej dodwa ró¿ne œwiaty. A, w rzeczywistoœci, w jedUczelnie s¹ ró¿ne. Lecz podstawowa ró¿nica nym i drugim miejscu studiuj¹ ludzie inte- polega na tym, ¿e inna jest wiedza, jak¹ mo- stêpnoœci wszystkiego”. Skoro mo¿emy staæ siê kimkolwiek chcemy, wówczas doœæ ³atwo siê ligentni i mili, a obok nich – egoiœci. Jedyne, co ¿emy na nich uzyskaæ. rzeczywiœcie ró¿ni studentów obu uczelni, to ich zainteresowania. To prawda, ¿e student UW czêsto nie myœli o tym, ¿e po wnikliwej analizie literatury antycznej mo¿e mieæ problem ze znalezieniem pracy. Nie jest to jednak z jego strony brak odpowiedzialnoœci, ale – po prostu – inne podejœcie. Bo on, póki co, studiuje to, co lubi. Z drugiej strony, to, ¿e niektórzy studenci SGH co dzieñ czytuj¹ „Parkiet”, nie oznacza, ¿e s¹ nudziarzami i maksymalnymi pragmatykami. Czy tak trudno wyobraziæ sobie, ¿e wydarzenia na gie³dzie mog¹ ich zwyczajnie interesowaæ, Niektórzy id¹ na kolejne studia, podobnie jak studentów antropologii wci¹gaj¹ bo pasjonuje ich zg³êbianie wiedzy... ksi¹¿ki Castanedy? O atmosferze decyduj¹ tak¿e ró¿nice w relacji student-wyk³adowca. Na wiêkszych wydzia³ach, przy ogromnej liczbie studentów, Z chwil¹, gdy minê³y czasy „jednej uczelni” zagubiæ: nie wszyscy przecie¿ wiemy, kim tak wyk³adowca jest jakby oddzielony od studen- (kiedyœ bowiem, zwyczajnie nie mo¿na by³o naprawdê chcemy byæ. Wygrani s¹ ci, którzy tów niewidzialn¹ szyb¹. Szanse nawi¹zania studiowaæ na dwóch), a trend studiowania rów- maj¹ jakiœ pomys³ na siebie: wiedz¹, ¿e intereprzez studenta dobrego czy przyjacielskiego noleg³ego sta³ siê coraz powszechniejszy – suje ich np. kultura Ameryki £aciñskiej; (bo taki, uwierzcie, te¿ siê zdarza) kontaktu wszelkie stereotypy straci³y racjê bytu. Student wiedz¹, ¿e chc¹ byæ na bie¿¹co z problemami z profesorem – granicz¹ niemal¿e z cudem. SGH coraz czêœciej jest jednoczeœnie studen- wspó³czesnego œwiata – dlatego decyduj¹ siê W wyniku tego, rzadziej zdarza siê, aby wyk³a- tem UW, SWPS, Politechniki, a nawet Aka- po³¹czyæ stosunki miêdzynarodowe ze studiami dowca faktycznie spe³nia³ funkcjê mentora – demii Medycznej. Uczelnie nie s¹ ju¿ odsepa- latynoamerykañskimi. I taki jest, w gruncie rzeczy, g³ówny plus jest bowiem zbyt oddalony od studentów. Re- rowanymi od siebie œwiatami, broni¹cymi swej lacje student-wyk³adowca s¹ ch³odne i formal- integralnoœci. S¹ natomiast Ÿród³ami, z których studiów równoleg³ych: mo¿emy tworzyæ siebie ne. Inaczej jest na wydzia³ach kameralnych. my mo¿emy czerpaæ dowoli, bior¹c trochê st¹d, takimi, jakimi chcemy; nie jesteœmy skazani na jeden uniwersalny program. Niestety jednak, Tam, wyk³adowcy integruj¹, ze swoimi studen- a trochê stamt¹d. tami. Profesor jest kimœ bliskim, z kim mo¿na To oczywiste: uczelnie ró¿ni¹ siê tak¿e ludŸ- wiele osób wpada w pu³apkê. Id¹ na drugie stuzamieniæ zdanie podczas przerwy, ba! czami, atmosfer¹ i obowi¹zuj¹cym na nich dia, bo wydaje im siê, ¿e wszyscy tak robi¹; bo sem nawet pójœæ na piwo; kimœ kto „systemem priorytetów”. Nie nale¿y boj¹ siê przeciêtnoœci; bo nie wiedz¹, czego podpowie ci, czy pod¹¿asz w dobrym jednak z tych ró¿nic wyprowadzaæ chc¹; bo uciekaj¹ przed myœleniem o przysz³oœci. Smutne, ale prawdziwe. kierunku, czy nie. Stosunki s¹ partnerprzesadnych wniosków. Dlatego, na koniec, ¿eby nie by³o za weso³o, skie, a nie patrymonialne. Dzisiejszy cz³owiek to projekt – Dobr¹ stron¹ wydzia³ów UW jest twierdz¹ niektórzy antropologowie przedstawiamy – jako przestrogê – historiê funkcjonowanie grup: przez kilka lat kultury. Uk³adamy siebie sami Onufrego (imiê celowo zmienione). Historia uczysz siê poœród tych samych z rozsypanych wartoœci i to¿- jest autentyczna. Onufry obecnie studiuje FiBê ludzi; wzajemnie wspieracie samoœci. Wszystko dostêpne w SGH. Na samym pocz¹tku swej studenckiej siê i motywujecie, a – nade jest w zasiêgu rêki, wobec kariery uczy³ siê na Politechnice Warszawskiej, wszystko – macie szanczego to, jacy bêdziemy, nastêpnie przeszed³ na miêdzywydzia³owe stusê nawi¹zaæ g³êbokie zale¿y wy³¹cznie od dia matematyczno-przyrodnicze na UW, jednak stwierdzi³, ¿e to te¿ nie to. Zacz¹³ nauki polityprzyjaŸnie na ca³e ¿ynas samych. cie. Bez w¹tpienia, Byæ mo¿e dla- czne równolegle z afrykanistyk¹. Afryw SGH trudno tego coraz wiêcej kanistykê rzuci³, zda³ natomiast na prawo. Dziœ o identyfikacjê gruosób decyduje siê jest magistrem politologii oraz prawa i pracuje pow¹, gdy¿ niemal dziœ na studia rów- nad prac¹ magistersk¹ na SGH. I, jak siê wydana ka¿de zajêcia noleg³e: bo zdaj¹ je, wcale nie ma zamiaru na tym poprzestaæ. Godne podziwu? Czy przera¿aj¹ce? uczêszcza siê z insobie sprawê, ¿e to nymi osobami. Pronie uczelnia, ale oni AGATA SIENKOWSKA blemem jest te¿ to, ...inni kieruj¹ siê mod¹ na sami maj¹ siebie PAWEL ZERKA ¿e wyk³adowcy rza- realizowanie “planu maksimum” kreowaæ. Bo przecie¿ MAGIEL, LISTOPAD 2005

9


U CZELNIA Forum dyskusyjne studentów SGH – www.esgieha.pl/forum

gwin albo kogo szczególnie warto wybraæ z socjologów, g³ównie ze wzglêdu na niekonwencjonalne s³ownictwo. Gdyby jednak ludzi przyci¹ga³y tylko plotki Forum dyskusyjne Studentów Szko³y G³ównej Handlowej – zyskuj¹ce coraz wiê- na temat kadry, szturm na forum mia³by miejsce ksz¹ popularnoœæ – o czym œwiadzczy rosn¹ca liczba zarejestrowanych u¿ytko- przede wszystkim w okresie sk³adania deklaracji wników – jest nieocenionym Ÿród³em informacji o ¿yciu Uczelni. Daje te¿ mo¿li- semestralnych. Oczywiœcie jest inaczej i nie da woœæ lepszego poznania wspó³studentów, co w realu jest mocno utrudnione. siê ukryæ, ¿e na pierwszy plan wychodz¹ wzglêdy towarzyskie. „Gadanie” przez komputer to mieli kluczowy wp³yw na studenckie „nie” dla niby nie to samo co spotkania na ¿ywo, ale wiGRZESIEK SZYMAÑSKI (podobno równie¿ „studenckiego”) kandydata docznie dla wielu osób taka forma zawierania ocz¹tek roku akademickiego to zwykle popieranego m. in. przez Radê Samorz¹du. Po znajomoœci jest wygodniejsza. Kr¹¿¹ nawet leintensywny sezon agitacyjny. Skoro po- wyborach pojawi³y siê opinie, ¿e kampania na gendy, ¿e najbardziej elokwentni i szarmanccy woli koñczy siê ju¿ atmosfera wielkiej www.esgieha.pl/forum by³a wyj¹tkowo agresy- forumowicze w „prawdziwym” ¿yciu s¹ wyj¹tpromocji wszystkich przewspania³ych zwi¹z- wna i bezwzglêdna. Z drugiej jednak strony, kowo cichymi i nieœmia³ymi osobnikami. Forum to jednak nie tylko wielka kafejka inków, stowarzyszeñ, organizacji i kó³ nauko- wreszcie mieliœmy do czynienia z prawdziw¹ dewych, przyda³oby siê pewnie parê s³ów o miej- bat¹, a nie tylko ugrzecznionym promowaniem ternetowa. Obok niezbyt ambitnej paplaniny jest scu, któremu reklama mo¿e w³aœciwie ju¿ tylko kandydatów i naiwn¹ propagand¹ w postaci cu- te¿ miejsce na prawdziwe akademickie dyskusje. kierków i pieczonych œwiñ, które same w sobie Debatowaliœmy ju¿ m. in. o jak¿e nowatorskiej zaszkodziæ. s¹ byæ mo¿e w porz¹dku, ale nie jako jedyny ele- koncepcji future communism, badaliœmy czy istment kampanii. nieje zale¿noœæ pomiêdzy urod¹ a inteligencj¹, Parê s³ów o historii Po drodze dochodzi³o do kolejnych spotkañ a nawet staraliœmy siê rozstrzygn¹æ spór zwolenStrona www.esgieha.pl, prowadzona przez ników p³atnych i bezSamorz¹d Studentów SGH, dzia³a od kilku lat. integracyjnych. Pojap³atnych studiów. Rozwija siê stopniowo i systematycznie, chocia¿ wia³y siê nawet plotki Poza tym forum datrudno oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e najbardziej inten- o gor¹cych i burzlije chyba te¿ coœ w rosywnie w okresie oko³owyborczym. Oprócz wych romansach zadzaju poczucia wspóldzia³ów bardzo przydatnych (np. aktualnoœci, p o c z ¹ t k o w a n y c h noty. Czêsto powtarza stypendia online) i tych bardziej zaniedbanych w³aœnie na forum. siê slogan, ¿e SGH (FAQ – ostatnie wpisy z kwietnia), podpiête jest Anonimowi do tej przez brak grup dziedo niej w³aœnie forum. Choæ nie by³o ono nigdy pory u¿ytkownicy cokañskich, utrudnia zaoficjalnie reklamowane, sta³o siê chyba najczê- raz czêœciej wychodzili z cienia. Czasawieranie znajomoœci. œciej odwiedzanym aksonowym serwisem. Ró¿ne s¹ zdania na ten Forum powsta³o w grudniu 2002 r., ale s¹ to mi koñczy³o siê to temat, ale na pewno, czasy tak zamierzch³e, ¿e nawet admin ich nie zaskoczeniem, kiedy Ludzie listy pisz¹ dziêki forum mo¿na pamiêta. Na samym pocz¹tku ruch by³ raczej okazywa³o siê, ¿e za poznaæ grupê ludzi, niewielki, tak samo jak liczba sta³ych u¿ytko- tajemnicz¹ internetoz którymi po prostu wników. Mimo to, pierwsze spotkanie forumo- w¹ ksyw¹ ukrywa³ siê chce siê mieæ do czywiczów w œwiecie rzeczywistym odby³o siê w³a- cz³owiek, z którym od œnie wtedy. Do dziœ tamten okres jest wspomina- kilku semestrów mieliœmy zajêcia. Tak czy ina- nienia. Pomaga to w ró¿nych sytuacjach, szczeny przez starszyznê z rozrzewnieniem i chocia¿ czej, forum coraz intensywniej wychodzi³o poza gólnie w czasie sesji, kiedy to po³owa forum sporo osób, które wtedy zaczê³y forumow¹ ka- Internet. Ostatnio powsta³a nawet dru¿yna pi³- kibicuje komuœ w zaliczeniu zarz¹dzania strarierê, wci¹¿ aktywnie w ¿yciu forum uczest- karska. Prawdziwa dru¿yna z trenerem, sztabem tegicznego czy innego strasznego przedmiotu. niczy, co jakiœ czas mo¿na siê od nich asystentów i wiernymi kibicami. Pierwsze dwa dowiedzieæ, ¿e „stare dobre czasy” ju¿ nie mecze zakoñczy³y siê wprawdzie doœæ komproOff-topic mituj¹cymi wynikami, ale pocz¹tki bywaj¹ przewróc¹. Na forum istnieje kilka zjawisk, o których po Za punkt zwrotny mo¿na uznaæ jesieñ 2004 r. cie¿ trudne. prostu trzeba wiedzieæ, ¿eby zrozumieæ to miejMiesi¹c po rozpoczêciu nowego roku akade- sce. Pierwsz¹ spraw¹ jest pisanie nie na temat. Zrobi³o siê wtedy doœæ g³oœno, m. in. za spraw¹ wyborów samorz¹dowych i opóŸnieñ w wyp³a- mickiego zarejestrowanych jest ju¿ blisko piêæ Z regu³y fora dyskusyjne rz¹dz¹ siê prawami, cie stypendiów, a raczej braku informacji o ter- tysiêcy forumowiczów, a liczba pojawiaj¹cych które nakazuj¹ pisaæ o okreœlonych sprawach minie ich wyp³aty. Po tych wydarzeniach forum siê codziennie nowych wiadomoœci ci¹gle ro- tylko w dzia³ach przeznaczonych do tego celu. sta³o siê doœæ surowym krytykiem i recenzentem œnie. Nawet najwiêksi fanatycy nie s¹ ju¿ chyba Na www.esgieha.pl/forum sprawa ma siê inaekipy rz¹dz¹cej w Radzie Samorz¹du. Byæ mo¿e w stanie przeczytaæ ich wszystkich. czej. Ca³e forum to jeden wielki off-topic, a nato w³aœnie dlatego ludzie ci tak rzadko do nas zabijanie licznika wiadomoœci to sport powszechgl¹daj¹. ny. Wywodzi siê on z filozofii, wed³ug której liFajne to jest? Z czasem znaczenie forum w uczelnianym ¿yNajwyraŸniej jest w tym forum coœ, co spra- czba napisanych wiadomoœci, to bez dwóch zdañ ciu wzrasta³o. Œwiadczy o tym kolejne wa¿ne wia, ¿e ludzie decyduj¹ siê zaniedbywaæ swoje najwa¿niejszy miernik m¹droœci i autorytetu dawydarzenie - wybory rektorskie wiosn¹ 2005 r. ¿ycie osobiste i godzinami psuæ wzrok przed ek- nego u¿ytkownika. Istniej¹ oczywiœcie przeciSztaby poszczególnych kandydatów, na niespo- ranem. W pierwotnym zamyœle miejsce to mia³o wnicy takiego podejœcia, jednak najczêœciej kietykan¹ do tej pory skalê walczy³y w Internecie byæ Ÿród³em informacji o wyk³adowcach i spra- ruje nimi zazdroœæ. o g³osy. Niektórzy eksperci od uczelnianej poli- wach studenckich. Do dzisiaj to w³aœnie tutaj Nawet administrator forum nie ma nic przecityki twierdz¹ nawet, ¿e to w³aœnie forumowicze mo¿na siê dowiedzieæ, kim jest Krasnal czy Pin- wko „kontrolowanemu chaosowi”, bo sam K

O wszystkim i o niczym

P

10

MAGIEL, LISTOPAD 2005


U CZELNIA Kwywodzi siê „z ludu”. Historia administrowania jest nietypowa. Przez pewien czas admina na forum faktycznie nie by³o, a opieka nad nim sprowadza³a siê do spraw technicznych oraz interwencji w sytuacjach kryzysowych, a nie na regularnym administrowaniu i moderowaniu. Teraz niby jest, ale sprawuje swoje obowi¹zki w bardzo liberalny sposób i trzeba siê naprawdê staraæ, ¿eby mu podpaœæ.

Tajne Bractwo

sobie plusy. Ostatnio dosz³y nas s³uchy, ¿e zidentyfikowani w tajemniczy sposób forumowicze doczekali siê na jednym z wyk³adów specjalnego powitania ze strony prowadz¹cego. O przywilejach na egzaminach na razie nic nie wiadomo, ale byæ mo¿e nied³ugo wreszcie pojawi siê w sylabusach pozycja „aktywnoœæ na forum” jako kryterium oceny.

Forum a Rektor

Niespodziewanie pewnego wsparcia z naszej Nie sposób w tym miejscu pomin¹æ najbar- strony doczeka³ siê tak¿e prowadzony do niedziej prê¿nej i elitarnej organizacji studenckiej, dawna internetowy serwis Rektora. Nieoficjalnie wywodz¹cej siê w³aœnie z forum. Mowa o Taj- wiadomo, ¿e czêœæ absurdalnych pytañ pojawianym Bractwie, o którym zreszt¹ MAGIEL pisa³ j¹cych siê w tym serwisie p³ynê³a w³aœnie ze ju¿ wczeœniej. TB to organizacja podziemna, strony wtajemniczonych forumowiczów. Trudno jednak na tropi¹ca wszelkie niepowa¿nie podejprawid³owoœci w ¿yciu rzewaæ kogokoluczelnianym. Tajni Bracia wiek z nas o zanie stroni¹ tak¿e od dziawracanie g³owy ³alnoœci satyrycznej i poliTypowi u¿ytkownicy? Jego Magnifictycznej. Z³oœliwi rozpoencji pytaniami o wszechniaj¹ plotki, ¿e TB skradziony ma siedzibê w piramidzie z lodówki majona szczycie „Spadonez, czy te¿ rozchronu” i stamt¹d steruje wa¿aniami na teœwiatow¹ gospodark¹ za mat mo¿liwoœci pomoc¹ systemu dŸwigni. wprowadzenia w TB oficjalnie zaprzecza, SGH studiów zrzucaj¹c winê na pew„chonoris ka³nego wybitnego polza”. skiego ekonomistê, który Teraz jest ju¿ od d³u¿szego czasu podobno powinien odejœæ, przynajmniej wed³ug chyba po sprawie, bo nowy Rektor raczej tradycji kontynuowaæ nie bêdzie (Prorektor ds. Dyinnego wybitnego polskiego ekonomisty. Tutaj zwykle pojawia siê pytanie, jak mo¿na daktyki i Studentów zapewni³a, ¿e serwis do TB wst¹piæ. Sprawa nie jest prosta, a wskazó- zostanie utrzymany – przyp. redakcja), a serwis wek trzeba szukaæ w g³êboko ukrytych w¹tkach dziekañski prof. dr. hab. Marka Rockiego – eSGieHowego forum. Szansê maj¹ tylko najlep- pewnie a¿ tak wielkiej popularnoœci nie osi¹gnie, chocia¿ zainteresowani ca³¹ spraw¹ wci¹¿ mog¹ si. przegl¹daæ w tamtejsze archiwum.

Inwigilacja?

Forum jako Ÿród³o informacji s³u¿y nie tylko studentom. Pracownicy naukowi monitoruj¹ je systematycznie, co wychodzi na jaw czasami w doœæ k³opotliwych sytuacjach. Kadrê trzeba jednak zrozumieæ. Na forum piszemy o wyk³adowcach dok³adnie to, co myœlimy. Nic dziwnego, ¿e s¹ tego ciekawi. Warto jednak uwa¿aæ, co siê pisze, bo ka¿de s³owo mo¿e byæ póŸniej bezwzglêdnie wykorzystane. Nawet legendarna ju¿ internetowa anonimowoœæ jest z³udna. Sam mia³em pewne nieprzyjemnoœci, kiedy napisa³em co nieco o mojej lektorce niemieckiego. ¯eby by³o zabawniej, pisa³em raczej pozytywnie, ale okaza³o siê, ¿e niszczenie wizerunku osoby wymagaj¹cej i surowej poprzez jakiekolwiek komplementy nie jest wskazane. Na szczêœcie parê miesiêcy poŸniej egzamin zda³em. Z drugiej strony, na forum mo¿na te¿ wyrobiæ

Absurd i zdziecinnienie

Czasami mo¿na odnieœæ wra¿enie, ¿e na www.esgieha.pl/forum pisz¹ nie studenci, ale œrednio rozgarniêci gimnazjaliœci albo ludzie po powa¿nych przejœciach. Poziom absurdu i g³upoty, rozumianej pozytywnie, siêga czasami granic mo¿liwoœci, ale to te¿ tworzy odpowiedni¹ atmosferê. Przyk³adem jest tak zwana „afera klonowa”. Warto o niej poczytaæ na samym forum. Dla niewtajemniczonych dodam, ¿e klon to fikcyjne konto za³o¿one na forum, nie do koñca wiadomo po co. Najprawdopodobniej po to, ¿eby gadaæ samemu ze sob¹, podszywaæ siê pod znane postacie ¿ycia publicznego – mieliœmy ju¿ przywódców partii politycznych i znanych piosenkarzy – albo po prostu pisaæ coœ, czego normalnie byœmy nie napisali. To w³aœnie dziêki klonom forumowicze mogli byæ œwiadkami m. in. lekcji jêzyka polskiego w wykonaniu MAGIEL, LISTOPAD 2005

Bono albo uzgodnieñ programu wyborczego Samoobrony. Klony daj¹ te¿ nieograniczone mo¿liwoœci g³osowania w ankietach, które te¿ s¹ elementem lokalnego folkloru. By³y ju¿ g³osowania pod tytu³em: „Kto jest najlepszym kandydatem na mê¿a/¿onê?” czy „Co zrobimy moderatorowi, kiedy poznamy jego to¿samoœæ?” Oprócz ankiet, regularnie pojawiaj¹ siê te¿ nowe atrakcje – zagadki, typowanie wyników w pi³ce no¿nej, nawet konkursy z nagrodami – wszystko w dziale Forum games.

Co dalej?

Doœæ anarchistyczny model funkcjonowania forum sprawia, ¿e nikt tak naprawdê nie wie, w jakim kierunku to wszystko bêdzie siê rozwija³o. Nadziej¹ na pewno s¹ pierwszoroczniacy. Ten rocznik jest absolutnie rekordowy, jeœli chodzi o udzia³ w forumowym ¿yciu. Stara gwardia mo¿e zupe³nie spokojnie broniæ magisterki, rozpoczynaæ b³yskotliwe kariery i pozostawiæ forum w rêkach m³odych, chocia¿ okazuje siê, ¿e wcale siê ona do tego nie pali. Mamy ju¿ kilku magistrów, którzy wci¹¿ trzymaj¹ siê mocno i nie rezygnuj¹ z pisania. Ostatnio rozpoczê³y siê doœæ burzliwe dyskusje, w³aœnie na temat przysz³oœci. Okazuje siê, ¿e wspomniany ju¿ przyp³yw nowej krwi mo¿e te¿ oznaczaæ problemy. Dlatego w³aœnie we wstêpie napisa³em, ¿e reklama forum mo¿e temu miejscu zaszkodziæ. Specyfika forum, polegaj¹ca na pewnych niepisanych zasadach i rozs¹dku forumowiczów, do tej pory sprawia³a, ¿e uda³o nam siê jakoœ funkcjonowaæ. Rz¹dziliœmy siê sami i udawa³o siê to nie najgorzej. Pojawiaj¹ siê jednak opinie, ¿e forum nie jest ju¿ takie jak kiedyœ, bo grozi mu „zalew barbarzyñstwa i upadek moralny”. Jak zwykle wszelkiego z³a upatruje siê w m³odzie¿y. Osobiœcie jestem raczej spokojny i nie wierzê, ¿e konflikt pod tytu³em „Nowi kontra Grupa Trzymaj¹ca Forum” ma na d³u¿sz¹ metê racjê bytu. Wiadomo, ¿e nowicjusze w takiej sytuacji zawsze zmieniaj¹ ustalon¹ hierarchiê i wprowadzaj¹ pewne zmiany. Jest to chyba jednak doœæ naturalne. Mam nadziejê, ¿e jeœli dziêki temu tekstowi pojawi siê na forum trochê nowych twarzy, to nie zostanê stamt¹d przepêdzony... Na wszelki wypadek zaznaczê jednak, ¿e nikogo szczególnie do przyjœcia nie namawiam i – broñ Bo¿e – forum nie reklamujê. GRZESIEK SZYMAÑSKI

Chcia³bym podziêkowaæ wszystkim ludziom z forum, a w szczególnoœci Adminowi za pomoc i liczne cenne uwagi i niejakiemu SR za to, ¿e robi³ wszystko, ¿eby ten artyku³ nie powsta³.

11


U CZELNIA Zmiany w Studenckim Hufcy Pracy

czêciu pracy od razu zrezygnowa³y, czy to ze wzglêdów osobistych, czy dlatego, ¿e dosta³y siê na inne studia. Jednak ci¹gle mamy d³ug¹ listê rezerwowych, wiêc chêtnych nie brakuje – Jest siedemdziesi¹t dziewiêæ takich osób. Spotkaæ mo¿na ich na terenie ca³ej mówi El¿bieta Senator, zastêpca kierownika Uczelni, dos³ownie wszêdzie – od magazynu, szatni, poprzez katedry i dziekaDzia³u Eksploatacji. naty. Studencki Hufiec Pracy, czyli czego siê nie robi, aby studiowaæ w Szkole A co na to sami eSHaPowcy? Opinie s¹ poG³ównej Handlowej. dzielone, ale jak widaæ daj¹ sobie radê. Wiadoci najni¿szej krajowej. Co sk³oni³o Uczelniê do mo, ¿e pracuj¹c za darmo nie ma siê tak du¿ej REGINA KOZYRA podjêcia takich zmian? Jak mówi kanclerz motywacji do pracy. Ale z drugiej strony, gdyorma SHP jest nam znana od wielu lat i ni- SGH dr Piotr Wachowiak, nie by³o to bym mia³ p³aciæ za studia zaoczne, wyszed³bym na tym o wiele gorzej – kogo nie dziwi widok m³odych osób pracu- spowodowane ani kwestiami Heavy duty... mówi jeden z nich. j¹cych na terenie SGH. To osoby, które nie zdo- ekonomicznymi, ani organiJest wiêcej plusów bycia cz³oby³y wystarczaj¹cej iloœci punktów, aby studio- zacyjnymi. Wesz³a w ¿ycie nkiem SHP. Co roku, po skoñwaæ na studiach dziennych i dziêki pracy na Ustawa o dzia³alnoœci po¿yczonej pracy s¹ to ludzie najbarrzecz Uczelni przez okres dziesiêciu miesiêcy, tku publicznego i wolontariadziej zintegrowani i zorientowazostaj¹ warunkowo wpisane na listê studentów. cie, dziêki której mo¿na by³o ni w sprawach Uczelni. „Zwykli” W tym roku jednak zosta³a zmieniona forma podj¹æ decyzjê o zmianie forstudenci maj¹ z tym czêsto proich zatrudnienia. Nie s¹ ju¿ oni pracownikami my Studenckiego Hufca Prablem. Wiadomo, trzeba siê troUczelni, jak by³o do tej pory, tylko wolontariu- cy. Oni wyœwiadczaj¹ nam chê pomêczyæ, ¿eby coœ osi¹szami. Co za tym idzie, jak ka¿dy siê domyœla, przys³ugê, a Uczelnia odnie otrzymuj¹ oni wynagrodzenia i ¿adnych wdziêcza siê im mo¿liwoœci¹ studiowania – gn¹æ, popatrzeæ z zazdroœci¹ zza krat szatni albo biurka w dziekanacie, na ¿aków, biegn¹œwiadczeñ socjalnych, nie przys³uguje im przekonuje Kanclerz. Wydawaæ by siê mog³o, ¿e to zniechêci kan- cych na zajêcia, przyzwyczaiæ do innych obourlop, a okres choroby musz¹ odpracowaæ. Jedynie osoby pracuj¹ce w ciê¿kich warun- dydatów do sk³adania podañ o przyjêcie do wi¹zków ni¿ te licealne. Po roku pracy wiêkkach, czyli w Dziale Eksploatacji, zosta³y prze- SHP. Okaza³o siê jednak, ¿e zainteresowanie szoœæ z ulg¹ patrzy na swoje stare k¹ty, a s¹ i tabadane przez Lekarza Medycyny Pracy. by³o tak wysokie jak do tej pory – kilka osób na cy, którzy za nimi têskni¹. Za to chyba ka¿dy z W poprzednich latach, mieli zapewnione to jedno miejsce – wiêcej ni¿ kandydatów na stu- satysfakcj¹ bierze do rêki indeks, bo czego siê wszyscy i przys³ugiwa³y im pensje w wysokoœ- dia dzienne. By³y takie osoby, które po rozpo- nie robi, aby studiowaæ w SGH…

Bez pracy nie ma... studiów

F

Cykl dla wytrwa³ych

Obrazek

N

a smalcu do koñca marca, na s³oninie do koñca kwietnia, a na orzechy do po³owy maja i d³u¿ej. Dieta cud?A mo¿e teraoia szokowa? Nie brzmi zbyt zachêcaj¹co, prawda? Dla bohatera listopadowego obrazka to same smakowitoœci. Niestety w mieœcie wiedza ta siê nie przyda. Ale w lesie… kto wie… MAGDALENA DUBRAWSKA

Obrazek logiczny zosta³ przygotowany przez redakcjê miesiêcznika „Obrazki logiczne”. www.obrazkilogiczne.pl

R O Z W I ¥ Z A N I E 12

MAGIEL, LISTOPAD 2005


U CZELNIA Losy by³ego budynku SGGW

Niedosz³y budynek R

W kwietniu ubieg³ego roku ukaza³ siê artyku³ dotycz¹cy trzech budynków SGGW, znajduj¹cych siê przy ulicy Rakowieckiej 26/30. Tekst móg³ wzbudziæ w czytelnikach nadziejê, ¿e SGH ma do nich jakieœ prawa, choæby niepisane. Mo¿na by³o tak¿e odnieœæ wra¿enie, ¿e s¹ szanse na przejêcie tych budynków przez nasz¹ Szko³ê i skróciæ niewygodê spacerów na Wiœniow¹. KATARZYNA £YSZCZARZ

R

zeczywistoœæ jednak okaza³a siê bardziej brutalna. Nie ma ¿adnych nadziei na to, ¿e kiedyœ bêdziemy mieæ zajêcia w którymœ z budynków przy ulicy Rakowieckiej. W 1973 r. by³y prowadzone rozmowy na temat tego budynku, miêdzy SGPiS a kuratorium warszawskim. Nie istnieje jednak dokument, mówi¹cy dok³adnie, czy SGH ma prawo do uzyskania tych budynków oraz w jaki sposób mia³oby to nast¹piæ. Nasza Szko³a nie ma wiêc ¿adnych podstaw prawnych do wspomnianego terenu. W 1990 r. ustawa o szkolnictwie wy¿szym odebra³a ministerstwu prawo dysponowania nieruchomoœciami szkó³ wy¿szych. Tereny przy Rakowieckiej sta³y siê wy³¹czn¹ w³asnoœci¹ SGGW. Potwierdzaj¹ to zapisy w aktach notarialnych Urzêdu Gminy Mokotów: budynki przy Rakowieckiej s¹ oddane w u¿ytkowanie wieczyste Szkole G³ównej Gospodarstwa Wiejskiego,

czyli tylko ona ma prawo nimi zarz¹dzaæ. Z tego powodu Senat SGH nigdy oficjalnie nie wystosowa³ pisma do w³adz SGGW w sprawie terenów naprzeciwko naszego budynku g³ównego. Jedynym sposobem upomnienia siê o ten budynek by³oby, wed³ug s³ów dr. Piotra Wachowiaka, Kanclerza SGH, uniewa¿nienie umowy o oddaniu gruntów w u¿ytkowanie Nasze s¹siedztwo wieczyste SGGW przez Ministerstwo Administracji i Spraw Wewnêtrznych. SGGW koñczy ju¿ obecnie remontowaæ wszystkie trzy budynki. Od stycznia, a najpóŸniej marca 2006 r. maj¹ one byæ wynajmowane. Najemca nie jest jeszcze znany. Rektor

i Kanclerz SGGW milcz¹ na ten temat. Jedynie Robert Malczyñski, odpowiedzialny za rozliczanie kosztów eksploatacji szko³y przy ulicy Nowoursynowskiej, powiedzia³: „Szukaliœmy najemcy, prowadzone s¹ rozmowy, ale do czasu podpisania umowy nie mogê oficjalnie podaæ, kto wynajmie budynki”. W ci¹gu najbli¿szego miesi¹ca powinna siê pojawiæ informacja, kto wprowadzi siê pod adres Rakowiecka 26/30. Wiadomo, ¿e nie bêdzie to Urz¹d Miasta Sto³ecznego Warszawy. Do koñca zesz³ego roku by³y prowadzone rozmowy z t¹ instytucj¹, jednak zosta³y one zawieszone. By³y równie¿ pog³oski, ¿e przy Rakowieckiej mia³o powstaæ biuro Naczelnego Architekta Miasta. Byæ mo¿e naszym s¹siadem zostanie Studium Kszta³cenia Ustawicznego, ale nikt z grona przedstawicieli w³adz Uczelni nie chcia³ potwierdziæ tej informacji. SGGW chce, aby poprzez planowany wynajem koszty remontu budynków zwróci³y siê jak najszybciej. Szkole G³ównej Handlowej zupe³nie nie op³aca³oby siê ich wynajêcie, tym bardziej ¿e powoli dobiega koñca budowa budynku „M” przy ulicy Madaliñskiego. Podsumowuj¹c, widmo budynku „R” rozp³ynê³o siê. Studentom SGH niestety pozostaje tylko dalej biegaæ na Wiœniow¹ i do Grosika oraz oczekiwaæ udostêpnienia budynku „M”, który mo¿e nie bêdzie tak blisko jak na Rakowieck¹, ale droga na zajêcia i tak zostanie skrócona.


U CZELNIA Wolontariat w Zambii

Zambijski ochotnik

Na fotografii uœmiecha siê Pawe³ Wódz. W³aœnie jeden z uczniów pokazuje mu jak graæ. A rzecz dzieje siê w Zambii, gdzie Pawe³ pojecha³ na wolontariat. DOMINIKA KONOPCZAK czarne dzieci” matematyki i angielskiego. Klasy by³y bardzo nierówne wiekowo: razem uczy³y siê ierwszy kontakt z Afryk¹ by³ dla Paw³a trochê siedmiolatki i czternastolatki. Czasami opada³y mu traumatyczny. Wysiad³ z samolotu w Lusace rêce. Po kilku tygodniach nauki nie by³ rzadkoœci¹ i pomaszerowa³ na dworzec autobusowy. A tam dialog: brud i pe³no czarnych twarzy. Ka¿dy ma „wzrok - Do you understand what I'm telling you? jakby chcia³ ciê zabiæ. Ale to pierwsze i mylne - Yes. wra¿enie. Na szczêœcie szybko mija” – powiedzia³ - Do you really understand? Pawe³. Kolejne zaskoczenie: bardzo wysoka op³ata -Yes! za baga¿, co ciekawe, tylko on j¹ zap³aci³… „Taka - So, what you will be doing today? ju¿ mentalnoœæ ” – mówi Pawe³ – „Bia³y to cz³o- - Yes. W sierpniu Pawe³ prowadzi³ jeszcze kursy komwiek, który ma pieni¹dze. Nie wa¿ne, kto to: zakonnik, wolontariusz, turysta… Zdarza siê, ¿e ci puterowe dla doros³ych. Zaczyna³ od pokazania sami ludzie, którzy w dzieñ przychodz¹ po pomoc, podopiecznym przycisku „power”. Sprzêt, który siostry Salezjanki sprowadzi³y z Niemiec, to by³y w nocy napadaj¹ na misje”. O wyjeŸdzie na misje zdecydowa³ jeszcze poczciwe 386 – chocia¿ wystarczy³y. „Co prawda, w 1998 r., ale wykonanie ca³ego planu zajê³o mu o Internecie mog³em moim uczniom tylko opowiekilka lat. Ubieg³e wakacje spêdzi³ w Nowym Jorku dzieæ, ale mamy umowê, ¿e kiedy któryœ z nich bêmaluj¹c œciany i sufity. W Warszawie bra³ udzia³ dzie mia³ mo¿liwoœæ, wyœle mi maila” – uœmiecha siê Pawe³ – „znajomoœæ kompuw kursach organiJa potrafiê graæ... tera i edytora tekstu powiêkszy³a zowanych przez szanse moich podopiecznych na Wolontariat „Don rynku pracy. Zauwa¿y³em ciekaBosco”, a ¿eby na w¹ rzecz: w Zambii jest naprawniego wyjechaæ, mudê dobry program szkolnictwa. sia³ z³o¿yæ CV. W taZostawili go po sobie jeszcze kie miejsce nie pojeBrytyjczycy. Nie ma jednak wadzie ka¿dy – to murunków, ¿eby go realizowaæ. Posz¹ byæ sprawdzeni ziom wykszta³cenia jest bardzo ludzie, ¿eby potem nierówny – na wieczorne lekcje nie zrezygnowali po przychodzi³ do mnie ch³opak, trzech dniach. „Jedn¹ który bardzo chcia³ zdawaæ na rzecz musia³em poj¹æ bardzo szybko – swoim pobytem nie zmieniê ¿ycia studia. Pomaga³em mu, ale mia³ problemy z dodatych ludzi. Uczestnictwo w kursie nie dokona waniem”. Niektóre cechy mentalnoœci Zambijczyków by³y w nich prze³omu”. W Afryce uczy³ „zasmarkane

P

Nowa gazeta w SGH!

Szczury Goni¹ Hajs

N

a naszej uczelni pojawi³a siê nowa gazeta studencka. Jej dumny tytu³ brzmi „Szczury Goni¹ Hajs”. Jak twierdz¹ twórcy tego pisma, jest to „pierwsza w pe³ni niezale¿na gazeta”. Jak¹ treœæ zawiera i w czym objawia siê ta ich „niezale¿noœæ”? Zacznê od tego, ¿e pierwszy numer ukaza³ siê w niedu¿ym – kilkanaœcie lub kilkadziesi¹t egzemplarzy – nak³adzie. Ca³oœæ sk³ada siê dok³adnie z czterech kartek. Jednak, jak to siê mówi, nie liczy siê iloœæ, ale jakoœæ. Pomys³ów autorom tekstów na pewno nie brakowa³o. Mamy tam ciekawy artyku³ o ró¿nych typach ludzi na eSGieHu – „Luzik jest”, znajdziemy równie¿ obiektywn¹, acz ostr¹ ocenê prof. dr. hab. Wojciecha Morawskiego

14

oraz wywiad z „Dziewczynami z s¹siedztwa” – za³og¹ punktu kserograficznego. Nie zabrak³o te¿ recenzji muzycznej czy te¿ przepisu na napój wyskokowy. £¹czna zawartoœæ to dziesiêæ tekstów. Z jakoœci¹ jest niestety To nie my ró¿nie. Du¿o b³êdów stylistycznych oraz gramatycznych, panuj¹cy gdzieniegdzie chaos, œwiadczy o niedoœwiadczeniu dziennikarskim autorów. MAGIEL, LISTOPAD 2005

zaskakuj¹ce: potrafili podejœæ i poprosiæ o sweter, który mia³ na sobie. „Na pocz¹tku jakoœ siê wykrêca³em. Szybko okaza³o siê, ¿e wystarczy zwykle nie. Pytaj¹cy siê nie obra¿a³, wrêcz przeciwnie przechodzi³ nad tym do porz¹dku dziennego i dalej by³ moim bardzo dobrym znajomym”. „Pamiêtam, jakie zdumienie wzbudzi³y we mnie dzieciaki, które bieg³y ulic¹ i krzycza³y za mn¹ „fata”, „fata”. Zupe³nie nie wiedzia³em, o co chodzi. Okaza³o siê, ¿e to by³o „father”, „father” – dla nich ka¿dy bia³y to zakonnik” – œmieje siê Pawe³. Dzieñ Paw³a by³ wype³niony od rana do wieczora: wstawa³ o pi¹tej, modli³ siê, potem jad³ œniadanie i do pracy – na lekcje. Po po³udniu obiad i znowu lekcje, albo prace na terenie misji. Kolacja, wieczorna modlitwa, „korepetycje”, rozmowy i znowu rano pobudka o pi¹tej… Mia³ trochê czasu na „turystykê”, odwiedzi³ miêdzy innymi Lusakê i wylegiwa³ siê nad Wodospadem Wiktorii. Zd¹¿y³ te¿ zgubiæ siê w buszu. Wróci³ we wrzeœniu i ju¿ myœli kiedy pojedzie znowu. „Na pewno jeszcze kiedyœ pojadê do Afryki jako wolontariusz, a mo¿e jako pracownik ONZ? Czas poka¿e”

Miêdzynarodowy Wolontariat Don Bosco jest organizacj¹ charytatywna, dzia³aj¹c¹ na rzecz ubogich dzieci i m³odzie¿y w krajach rozwijaj¹cych siê. Przygotowuje do pracy charytatywnej w krajach Afryki, Ameryki £aciñskiej i Europy Wschodniej. Podejmuje wspó³pracê z krajami na ca³ym œwiecie, na polu edukacji, medycyny, walki z chorobami oraz przede wszystkim pomocy jej ofiarom. Organizuje tak¿e ró¿ne imprezy promuj¹cych idee tolerancji i wiedze o innych kulturach. G³ównym celem organizacji jest poprawa sytuacji dzieci w najubo¿szych krajach œwiata, poprzez program „Adopcji na Odleg³oœæ”, który umo¿liwia im zdobycie wykszta³cenia, a tym samym daje szanse na lepsza przysz³oœæ. Wiêcej informacji na stronie internetowej:

www.wolontariat.salezjanie.pl

Szczury Goni¹ Hajs ma stanowiæ niezale¿n¹ gazetê. Jeœli tak, to jej za³o¿yciele nie powinni nale¿eæ do ¿adnej organizacji studenckiej. Zastanawia fakt, ¿e nie znajduje siê w niej ¿adna stopka redakcyjna, nie ma podanego ¿adnego kontaktu. Ponadto, autorzy ukrywaj¹ siê pod pseudonimami. Janka, Wiktoria oraz P.K. pos³uguj¹ siê w tekstach osob¹ mêsk¹. Czy to jakiœ chwyt marketingowy? Ich „niezale¿noœæ” przejawia siê przez prezentowany niepokorny styl pisania, np. „No k.... litoœci”, „ordynarna sraczka”, czy w wywiadzie – „o ¿esz kuu....”. Do mnie to nie trafia. Trzeba jednak pochwaliæ twórców gazety za to przedsiêwziêcie. MAGIEL ma nadziejê, ¿e to nie ostatni numer „Szczurów...”, bo zdrowa konkurencja jeszcze nikomu nie zaszkodzi³a. MACIEJ WESO³OWSKI


U CZELNIA Forum Patronów Samorz¹du Studentów SGH

Patroni Samorz¹du

Forum Patronów to inicjatywa skupiaj¹ca wokó³ Samorz¹du jego strategicznych sponsorów. Aktualnie w Forum Patronów znajduje siê HBO, Era Tak Tak oraz „RMK” Spó³ka Doradztwa Podatkowego Sp. z o.o. plakatach ich logo wystêpowa³o wœród reklam DOROTA WILCZAK

N

a pomys³ stworzenia Forum wpad³ w marcu 2004 r. Micha³ Œmierciak, wówczas przewodnicz¹cy Samorz¹du. Wzorowane jest ono na Klubie Partnerów SGH, z t¹ jednak ró¿nic¹, i¿ profity z jego funkcjonowania przek³adaj¹ siê bezpoœrednio na wzbogacenie ¿ycia studenckiego SGH. W zamian za udzia³ w Forum Patronów, Samorz¹d organizuje dla firm promocjê bezpoœredni¹, oferuj¹c im m.in. umieszczenie ich logo na stronie internetowej, bannerach, plakatach i ulotkach promuj¹cych imprezy Samorz¹du, Sporo umieszczenie reklamy sponsora wewn¹trz informatora dla studentów pierwszego roku oraz zawieszenie tabliczki z logiem i nazw¹ patrona w Galerii Patronów Samorz¹du Studentów SGH (aktualnie znajduje siê tam tabliczka HBO, nied³ugo pojawi siê logo Tak Taka, u grawera jest ju¿ tabliczka „RMK”). Sponsorów w Forum nie jest wielu, gdy¿ firmom nie zale¿y na tym, by na banerach czy

dwudziestu ich konkurentów. W zwi¹zku z tym Samorz¹d wyznaczy³ sobie ograniczon¹ liczbê sponsorów nale¿¹cych do Forum Patronów. Forum Patronów to inicjatywa Samorz¹du maj¹ca na celu skonsolidowanie si³ w szukaniu sponsorów dla organizowanych projektów. Zak³ada siê wiêc m. in. wspó³pracê z SKN-ami, które wyka¿¹ chêæ wspó³dzia³ania w tym przedsiêwziêciu, a którym z uwagi na znikome mo¿liwoœci promocyjne, ciê¿ko jest tu miejsca przekonaæ dan¹ firmê, by wspar³a pojedynczy projekt konkretn¹ sum¹ pieniêdzy. Wspó³praca Samorz¹du Studentów SGH z HBO rozpoczê³a siê przy okazji organizacji Otrzêsin 2003. Wspó³praca ta by³a owocna i obie strony by³y z niej zadowolone, dziêki czemu HBO zdecydowa³o siê wesprzeæ Samorz¹d w organizacji kolejnej imprezy – Po³owinek 2004. By³ to sygna³, i¿ firma zainteresowana

jest wspó³prac¹ d³ugofalow¹. Umowa sponsoringowa z HBO podpisana zosta³a w paŸdzierniku 2004 roku, a pierwsz¹ imprez¹ organizowan¹ w ramach tego Forum by³y Otrzêsiny 2004. Umowê z Forum Patronów mo¿na podpisaæ na rok, dwa lub trzy lata. Wraz z wyd³u¿aniem okresu umowy zmniejsza siê suma wp³acana przez sponsorów w przeliczeniu na jeden rok. Pierwsza umowa z HBO podpisana zosta³a na jeden rok, jednak obecnie bêdzie ona przed³u¿ona na kolejnych 12 miesiêcy. Fakt, i¿ HBO nie podpisuje z Samorz¹dem Studentów umów na okres d³u¿szy ni¿ jeden rok zwi¹zany jest z ich systemem bud¿etowym. W ramach umowy HBO wyp³aca Samorz¹dowi Studentów SGH 15 tysiêcy z³otych brutto, do tego przeprowadza bezp³atne szkolenia dla studentów naszej uczelni. Odby³o siê ju¿ pierwsze szkolenie: z zakresu negocjacji, a w przygotowaniu s¹ kolejne edycje. HBO zale¿y nie tylko na promocji wœród studentów SGH. Firma zainteresowana jest te¿ rekrutacj¹ naszych absolwentów. W letnim semestrze roku 2004/2005 odby³a siê pierwsza rekrutacja do tej firmy na stanowisko w dziale finansowym. Œrodki finansowe, które gwarantuje Samorz¹dowi Forum Patronów nie zawsze s¹ wystarczaj¹ce dla zaplanowanych projektów. Z tego powodu niektóre z nich s¹ dodatkowo dofinansowywane przez firmy, nie bêd¹ce cz³onkami Forum – w formie gotówkowej lub barteru.


U CZELNIA Forum Patronów Samorz¹du Studentów SGH

G³ówna Handlowa w Warszawie. – „Wymiar europejski studiów ekonomicznych w Polsce” – zorganizowana wiosn¹ 2003 r. razem z Fundacj¹ Akademii Ekonomicznej 17 listopada br. w SGH w Warszawie odbêdzie siê druga konferencja poœwiê- w Poznaniu i Uniwersyteck¹ Komisj¹ Akredycona rozwojowi e-edukacji w ekonomicznym szkolnictwie wy¿szym. Celem tacyjn¹. Gospodarzem tej konferencji by³a organizatorów jest szczególne podkreœlenie roli nowoczesnych technologii, Akademia Ekonomiczna w Poznaniu. stosowanych w kszta³ceniu na kierunkach ekonomicznych. – „Model wspó³dzia³ania uczelni publicznych i niepublicznych” – zorganizowana jesieni¹ w sk³adzie: MARTA PACHOCKA - prof. dr hab. Marek Rocki, Prezes Fundacji 2003 r. wspólnie z Fundacj¹ Rektorów Polskich ierwsza konferencja poœwiêcona tej tema- Promocji i Akredytacji Kierunków Ekonomicz- i Konsorcjum Uczelni Niepublicznych. Gospodarzem tej konferencji by³a Wy¿sza Szko³a tyce, zorganizowana w listopadzie zesz³ego nych, Przewodnicz¹cy Komitetu, roku w Akademii Ekonomicznej w Katowi- – prof. dr hab. Piotr Banaszyk, Prorektor ds. Ubezpieczeñ i Bankowoœci w Warszawie. – „Dobre obyczaje w kszta³ceniu akacach, mia³a za zadanie zapoznanie œrodowiska Dydaktyki AE Poznañ, akademickiego z zagadnieniami e-edukacji – prof. dr hab. Andrzej Piosik, Prorektor ds. demickim” – zorganizowana wiosn¹ 2004 r. wspólniez Akademi¹ Ekonomiczn¹ w Krakooraz rozpoczêcie dyskusji na temat mo¿liwych Edukacji AE Katowice, form wspó³pracy w zakresie wspierania proce- – prof. dr hab. Maria Romanowska, Prorektor wie oraz katedrami nauk filozoficznych akademii ekonomicznych. Gospodarzem konsu dydaktycznego metodami kszta³cenia na od- ds. Dydaktyki i Studentów SGH, leg³oœæ. Prezentacja efektów tamtego spotkania – prof. dr hab. Andrzej Szromnik, prorektor ds. ferencji by³a Akademia Ekonomiczna w Krakowie. bêdzie wa¿nym elementem programu tegoro- Studenckich i Kszta³cenia AE Kraków, cznej konferencji. W czasie tej jednodniowej – prof. dr hab. Stefan Wrzosek, Prorektor ds. – „Rozwój e-edukacji w ekonomicznym szkolnictwie wy¿szym” – zorganizowana jesieni¹ imprezy nie zabraknie ciekawych wyst¹pieñ Dydaktyki AE Wroc³aw. Przygotowaniami do konferencji z kolei kie- 2004 r. wspólnie z pañstwowymi uczelniami zwi¹zanych z indywidualizacj¹ procesów elearningowych, wspieraniem pracy nauczyciela ruje Komitet Organizacyjny, którego cz³onko- ekonomicznymi. Gospodarzem konferencji by³a Akademia Ekonomiczna w Katowicach. akademickiego narzêdziami informatycznymi wie to: oraz z tworzeniem spo³eczeñstwa wiedzy oraz – Marcin D¹browski, Fundacja Promocji i Ak- – „Organizacja procesu dydaktycznego oraz zaredytacji Kierunków Ekonomicznych, Szko³a rz¹dzanie wiedz¹ w ekonomicznym szkolnicroli e-edukacji w budowie tej idei. twie wy¿szym” – zorganizowana latem 2005 r. Konferencja adresowana jest w szczególnoœ- G³ówna Handlowa w Warszawie, ci do pracowników szkó³ wy¿szych anga¿uj¹- – Andrzej Jaszczuk, Narodowy Bank Polski, wspólnie z pañstwowymi uczelniami ekonomicznymi. Gospodarzem konferencji by³a Akadecych siê w organizacjê procesów kszta³cenia NBPortal, oraz zarz¹dzania uczelni¹. Jednak w obradach – dr Maria Zaj¹c, Szko³a G³ówna Handlowa mia Ekonomiczna we Wroc³awiu. Partnerem konferencji jest Narodowy Bank uczestniczyæ bêd¹ tak¿e przedstawiciele œwiata w Warszawie, Akademia Pedagogiczna w KraPolski, zaœ E-mentor – zarówno wirtualne jak gospodarki, instytucji po¿ytku publicznego kowie. G³ównym organizatorem imprezy jest Fun- i drukowane czasopismo z zakresu e-learningu oraz studenci, którzy odpowiednio wczeœniej dacja Promocji i Akredytacji Kierunków Eko- wydawane przez SGH i FPAKE – odpowiada zadeklarowali swój udzia³. Tematy przewodnie tegorocznej konferencji, nomicznych, systematycznie przeprowadzaj¹ca za patronat medialny. Warto zaznaczyæ, i¿ wymienione wy¿ej konzaproponowane przez Komitet Programowy, ogólnopolskie konferencje zwi¹zane z kszta³ceodnosz¹ siê do szeœciu zagadnieñ, w tym m. in. niem akademickim. Wspó³organizatorami kon- ferencje nie s¹ jedynymi inicjatywami integruj¹cymi œrodowisko. Organiorganizacji procesów e-learningowych, ferencji s¹ Akademie Ekonozowane s¹ liczne seminaria, dobrych praktyk w zakresie miêdzyuczelnianej miczne w Katowicach, Kraprace zespo³ów ekspertów, wspó³pracy, zwi¹zanej z kszta³ceniem na kowie, Poznaniu, we Wroc³aakredytacje, dzia³ania na odleg³oœæ, wyzwañ e-edukacyjnych stoj¹cych wiu oraz Szko³a G³ówna rzecz budowy standardów przed szkolnictwem wy¿szym, metodyki Handlowa w Warszawie. kszta³cenia oraz podwy¿szai technologii e-learningu, e-edukacji w tworze- Uczelnie te kolejno podejmunia jakoœci edukacji w niu spo³eczeñstwa wiedzy, e-learningu j¹ siê roli gospodarza tych ekonomicznym szkolnictwie œrodowiskowych spotkañ. a zarz¹dzania wiedz¹. wy¿szym, projekty e-edukaDo dziœ odby³o siê siedem Mimo i¿ zakres zaprezentowanych problecyjne, a tak¿e inicjatywy dla mów jest szeroki, organizatorzy œrodowiskowe- takich konferencji: kszta³towaniu przedsiêbiorgo spotkania zamierzaj¹ skoncentrowaæ siê na – „Akredytacja – krajobraz czych postaw wœród m³oakademickiej dyskusji obejmuj¹cej najwa¿niej- Polski” – zorganizowana dzie¿y. Wœród bie¿¹cych sze zagadnienia i problemy, przed jakimi staj¹ wiosn¹ 2002 r. w £odzi wspóprojektów nale¿y wymieniæ: obecnie osoby oraz oœrodki rozwijaj¹ce proce- lnie z Fundacj¹ Edukacyjn¹ Wirtualn¹ Przestrzeñ Wspó³sy i metody e-learningowe w uczelniach oraz Przedsiêbiorczoœci i Uniwerpracy Akademii Ekonomiinnych instytucjach. W zwi¹zku z tym program syteck¹ Komisj¹ Akredyta- Sesja wirtualna cznych www.econet.pl oraz konferencji powinien sk³adaæ siê zarówno cyjn¹. z ciekawych wyst¹pieñ, jak i stanowiæ panel – „Kierunki studiów ekonomicznych w Polsce: Ogólnopolsk¹ Olimpiadê Przedsiêbiorczoœci dyskusyjny dla uczestników spotkania w „re- stan obecny i propozycje zmian” – zorganizo- www.olimpiada.edu.pl. alu”, umo¿liwiaj¹cy im w pe³ni wymianê po- wana jesieni¹ 2002 r. wspólnie z Fundacj¹ EduPonadto, CREN SGH zachêca studentów do kacyjn¹ Przedsiêbiorczoœci i Sekcj¹ Ekonomi- przyst¹pienia do SKN e-edukacji. gl¹dów i doœwiadczeñ. Nad przygotowaniem merytorycznej strony czn¹ Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej. Osoby zainteresowane proszone s¹ o konkonferencji czuwa Komitet Programowy Gospodarzem tej konferencji by³a Szko³a takt: marcin.dabrowski@sgh.waw.pl

e-edukacja w realu

P

16

MAGIEL, LISTOPAD 2005


U CZELNIA Komentarz wyborczy

Strudzeni demokracj¹…

W ostatnim tygodniu paŸdziernika, tu¿ przed pierwszym d³ugim weekendem w obecnym roku akademickim, wœród spo³ecznoœci studenckiej SGH odby³y siê wybory do Rady Samorz¹du Studentów oraz Senatu Akademickiego. Przed Wami reminiscencje z kampanii wyborczej i g³osowania. JAKUB BARTOSIEWICZ

T

egoroczna jesieñ przejdzie do historii jako wyj¹tkowo wyborcza. Na prze³omie wrzeœnia i paŸdziernika oddawaliœmy swoje g³osy na naszych przedstawicieli we w³adzach pañstwowych, jak równie¿ w Samorz¹dzie Studentów, który jest nam na co dzieñ zdecydowanie bli¿szy. Podczas gdy z drzew spada³y ró¿nobarwne liœcie, do urny w Auli Spadochronowej wpada³y kolorowe karty do g³osowania. Niestety, tylko ubarwienie mo¿na skojarzyæ. Liœcie opad³y prawie wszystkie, a kart do g³osowania zosta³o wiele niewykorzystanych – blisko siedemdziesi¹t procent. Czy¿by demokracja nas przyt³oczy³a tej jesieni? Zabrak³o si³ studentom Wielkiej Ró¿owej, aby wybieraæ swoich reprezentantów na kolejny rok akademicki? A mo¿e nie wiedzieliœmy, na kogo zag³osowaæ? Mimo chwalebnej akcji zachêcaj¹cej do g³osowania, zorganizowanej przez Samorz¹d, frekwencja wy-

nios³a nieco ponad trzydzieœci procent. Tak niskie zainteresowanie demokratycznym obowi¹zkiem, mog³o byæ spowodowane pokryciem siê dwóch wydarzeñ. 25 i 26 paŸdziernika, a wiêc drugiego i trzeciego dnia uczelnianych wyborów, odby³y siê Dni Kariery Jesieñ 2005, organizowane przez AIESEC SGH. Impreza ta cieszy siê du¿ym zainteresowaniem wœród studentów, o czym mo¿na by³o siê przekonaæ równie¿ w tym roku. Jeœli ktoœ nie szuka³ ofert dla siebie, to sta³ w kolejce po darmow¹ kawê. Stanowisko Komisji Wyborczej zosta³o przeniesione z Auli Spadochronowej pod wejœcie do budynku g³ównego. Budzi nadziejê fakt, ¿e najliczniej do wyborów posz³y pierwszaki. Nale¿¹ im siê gratulacje. Wydawaæ by siê mog³o, ¿e to w³aœnie studenci pierwszego roku, najmniej znaj¹ problemy i potrzeby eSGieHowskich ¿aków, a mimo to najpowa¿niej potraktowali wycieczkê do urn. Przy okazji kolejnych wyborów, nie mo¿na siê

Spotkanie z za³o¿ycielem Ikei

Jesteœcie przysz³oœci¹ Polski

27 paŸdziernika, Ingvar Kamprad odwiedzi³ SGH. O mo¿liwoœæ spotkania z za³o¿ycielem Ikei zabiegali studenci nie tylko naszej Uczelni. Ci, którym ta mo¿liwoœæ by³a dana, nie mieli chyba powodów do narzekañ. cia, nie obnosi siê ze swoim bogactwem. Lata BARTEK GOLBA

samolotami w klasie ekonomicznej, nie wydaje mo¿liwoœæ spotkania siê z za³o¿ycielem fortuny na garnitury. W jednym z polskich maIkei zabiegali studenci nie tylko naszej gazynów mo¿na by³o przeczytaæ, ¿e jeŸdzi jeUczelni. Ci, którym ta mo¿liwoœæ by³a dana, denastoletnim Volvo. Tê informacjê w auli g³ównej SGH Kamprad jednak zdementowa³ – jenie mieli chyba powodów do narzekañ. Ingvar Kamprad ma siedemdziesi¹t lat, jego go samochód ma piêtnaœcie lat. Kamprad pojawi³ siê w Auli maj¹tek jest szacowany na 53,5 G³ównej kilkanaœcie minut przed miliardów dolarów, co w ranplanowanym rozpoczêciem konkingu magazynu Forbes da³o ferencji. Z wieloma studentami mu w tym roku szóste miejsce zamieni³ po kilka zdañ, przywita³ na liœcie najbogatszych ludzi na siê, poda³ rêkê. Porusza³ siê œwiecie. Wed³ug niektórych wœród nich bardzo swobodnie, da³ Ÿróde³ jednak, dziêki s³abemu siê poznaæ jako cz³owiek sympakursowi dolara, Kampradowi tyczny i otwarty. Trudno by³o obecnie nale¿y siê w takiej klauwierzyæ w jego wiek. syfikacji miejsce pierwsze. Ingvar Kamprad Rozmowê ze studentami, bo w³aœO Kampradzie kr¹¿y wiele anegdot. Ikeê za³o¿y³ maj¹c zaledwie siedem- ciwie tak¹ formê przybra³o spotkanie, Kamprad naœcie lat, ale podobno ju¿ w szkole podstawo- rozpocz¹³ od streszczenia swoich pocz¹tków wej zarabia³ na handlu zapa³kami, a póŸniej z Ike¹, opowiedzia³ o problemach z rozrównie¿ o³ówkami i d³ugopisami. Szwed s³ynie poczêciem dzia³alnoœci w Polsce, któr¹, nieco tak¿e z tego, ¿e nie lubi wystawnego stylu ¿y- kurtuazyjnie, nazwa³ swoj¹ „drug¹ Ojczyzn¹”.

O

MAGIEL, LISTOPAD 2005

wyzbyæ siê wra¿enia analogii z ubieg³ymi latami. Skonfrontowanie tegorocznej kampanii z ubieg³oroczn¹ walk¹ wyborcz¹, prowadzon¹ w amerykañskim stylu, wypada doœæ marnie. Nie rozdano stosów darmowej pizzy, panie nie dosta³y kwiatków, a panowie nie mogli popracowaæ nad miêœniem piwnym. Nie pokuszono siê te¿ o przeprowadzenie debaty, która wówczas nie by³a rewelacyjna merytorycznie, ale by³a nadziej¹ na rzeteln¹ wymianê argumentów w tym roku. W pamiêci mo¿na odgrzebaæ obietnice, obficie okraszone kie³bas¹ wyborcz¹. Jedn¹ z ciekawszych, by³a zapowiedŸ zatrudnienia Pana Agrafki – bliŸniaka znanego nam pomocnika z Pakietu Office, który mia³ nam u³atwiæ poruszanie siê w labiryncie Wirtualnego Dziekanatu. Niestety, nawet spinacz odmówi³ wspó³pracy, byæ mo¿e mia³ zgagê po kie³basie. Tegoroczne obietnice wyborcze nie odbiega³y zbytnio od tych z ubieg³ych lat. Bêdziemy lepsi, szybsi, bardziej wytrwali w walce o wasze, czyli nasze, interesy. Niektóre organizacje postawi³y na sprawdzon¹ metodê. Zaproszenia na imprezy kr¹¿y³y g³ównie w akademikach, gdzie w tym roku kampania by³a najaktywniejsza. W dniu g³osowania, w czasie ciszy wyborczej, jedna z kandydatek wrêczy³a mi ulotkê, obiecuj¹c starania o darmowe bilety do kin i teatrów – kulturalny chwyt wyborczy… Redakcja Magla gratuluje wyboru i ¿yczy wytrwa³oœci oraz satysfakcji. Obecnych na sali okreœli³ natomiast mianem „przysz³oœci Polski”. Zachêca³ do odwagi w podejmowaniu decyzji i realizacji w³asnych pomys³ów i marzeñ, podejmowania ryzyka i nie zra¿ania siê niepowodzeniami i b³êdami, które s¹ nieuchronne. Przyzna³, ¿e sam wielokrotnie podejmowa³ b³êdne decyzje, ale wyci¹ga³ z nich wnioski, co pomaga³o mu unikaæ ich w przysz³oœci. Z sali pada³y pytania na ró¿ne tematy – zarówno o przysz³oœæ i plany zwi¹zane z Ike¹, jak i te bardziej prywatne. Spytany, czy czuje siê bogatym cz³owiekiem, Kamprad odpowiedzia³, ¿e tak, ale nie maj¹c na myœli bogactwa jako maj¹tku. „Pieni¹dz nie jest celem samym w sobie” – mówi³ i podkreœla³, ¿e dla niego bogactwem jest jego rodzina, zdrowie, a pieni¹dze stoj¹ dopiero na dalszym planie. Warto jednak dodaæ, ¿e Kamprad posiada w Szwecji luksusow¹ willê, w Prowansji siedemnastohektarow¹ winiarniê, a na co dzieñ mieszka w okreœlanej mianem raju podatkowego Szwajcarii. Spotkanie ze Szwedem odby³o siê przy okazji jego kilkudniowej wizyty w Polsce, a zosta³o zorganizowane wspólnie przez dziennik Rzeczpospolita i firmê Deloitte. Z ca³¹ pewnoœci¹ warto by³o wzi¹æ w nim udzia³ – choæby po to, aby otrzymaæ na koniec listê autorskich rad Kamprada dotycz¹cych prowadzenia w³asnego biznesu.

17


U CZELNIA Wybory do samorz¹du i senatu

Parówki wyborcze

Kampania ju¿ siê skoñczy³a, jednak niewiele osób zauwa¿y³o, ¿e siê w ogóle zaczê³a. Tegoroczna kampania wypad³a wyj¹tkowo blado w porównaniu z ubieg³ymi latami. O mo¿liwych przyczynach pisze dzia³acz Samorz¹du Studentów. der”. Te dwa fakty znacz¹co wp³ynê³y na tegoTOMASZ ZACHARSKI

W

tym roku nasza Uczelnia obchodzi stulecie. Je¿eli ktokolwiek myœla³, ¿e bêdzie to mia³o pozytywny wp³yw na tegoroczn¹ kampaniê do Samorz¹du, to bardzo siê zawiód³. Wielu studentów uwa¿a, ¿e by³a to najnudniejsza kampania w trakcie ich studiów w SGH. W porównaniu z ubieg³oroczn¹ za¿art¹ i pe³n¹ atrakcji walk¹ MPT z gOOd.Staff'em, tegoroczna kampania wypad³a bardzo blado. W latach poprzednich równie¿ by³o du¿o ciekawiej. Na taki, a nie inny kszta³t tegorocznej parówki – bo chyba nie kie³basy – wyborczej wp³ynê³o wiele czynników. Choæ wina le¿y g³ównie po stronie kandydatów, maj¹ oni pretensje przede wszystkim do Biura Informacji i Promocji. Rzeczywiœcie, BIIP nie zezwoli³ na wystawianie standów w poniedzia³ki i wtorki, przyzna³ ma³o widoczne miejsca na plakaty wyborcze, a w niektórych Ka¿dy g³os przypadkach spóŸni³ siê z ich rozwieszeniem. Banery na Auli Spadochronowej wywieszone by³y na najmniej widocznej œcianie, a sztaby wyborcze nie mia³y prawa korzystania ze sprzêtu audio. Po wyczynach ubieg³orocznych kandydatów decyzja ta wydaje siê doœæ s³uszna, choæ kampania straci³a przez to swój koloryt. Tak naprawdê jednak nie mo¿emy BIIP-u obwiniaæ – same wybory i informacjeo mo¿liwoœci kandydowania by³y nadzwyczaj dobrze rozpromowane. Ponadto, kampania wyborcza odby³a siê w bardzo gor¹cym okresie – AIESEC rozpocz¹³ akcjê promocyjn¹ swojego sztandarowego projektu – „Dni Kariery”. Wiele powa¿nych firm wystawia³o standy na „spadochronie”. Oczywiœcie, problemy logistyczne nie s¹ jedynym powodem takiej niemrawej kampanii. Bardzo istotnym czynnikiem jest sytuacja wewnêtrzna w Samorz¹dzie. W tym roku koñczy siê druga kadencja Micha³a Œmierciaka – dotychczasowego przewodnicz¹cego Samorz¹du, który ju¿ kilka miesiêcy temu og³osi³, ¿e nie bêdzie startowa³ w tegorocznych wyborach. Nale¿y tak¿e dodaæ, ¿e w ubieg³ym roku nie wy³oni³a siê osoba, o której cz³onkowie Samorz¹du mogliby œmia³o powiedzieæ „przysz³y li-

18

roczn¹ kampaniê. Koniec kadencji Micha³a oraz brak wyraŸnego lidera wywo³a³y jeszcze jeden skutek: brak jednolitego bloku Samorz¹du, któremu przewodzi³aby jedna osoba. Dotychczasowi dzia³acze Samorz¹dowi postanowili promowaæ siê, prowadz¹c kampaniê „na latach” – czyli tworz¹c piêcioosobowe dru¿yny, których marketingowym „targetem” by³ tylko jeden rok, np. Be3 i 4U. Przez podjêcie takich kroków kampania straci³a swój urok. Wielki blok zapewnia wiêksze fundusze, wiêcej bu³eczek, pizzy, „kie³basy”, wiêcej miejsc na plakaty, efektywniejsz¹ pracê wiêkszej liczby osób, ciekawe imprezy, na które licznie uczêszczaj¹ studenci SGH ze wszystkich lat. W tym roku nawet „imprezy” le¿a³y – studenci twierdz¹, ¿e najlepsze zorganizowane zosta³y przez III i IV rok, ale od razu dodaj¹, ¿e ubieg³e lata dostarczy³y im du¿o ciekawszych wra¿eñ. siê liczy Przyk³adowo, na zesz³oroczn¹ imprezê MPT w klubie Scena przysz³o prawie tysi¹æ studentów. Poza kampani¹ skoncentrowan¹ na poszczególnych latach, nale¿y tak¿e wspomnieæ o du¿ym udziale osób niezale¿nych w tegorocznych wyborach. Na szczególne wyró¿nienie zas³uguje tutaj kampania Marty Mi³kowskiej z II roku, która sta³a siê chyba najlepiej rozpoznawaln¹ kandydatk¹ w tegorocznych wyborach do Rady Samorz¹du. Na innych latach „niezale¿ni” te¿ walczyli o g³osy. Start jako osoba „niezale¿na” zyska³ w oczach studentów po wyborach rektorskich, kiedy to osoby startuj¹ce w taki sposób cieszy³y siê bardzo du¿ym zaufaniem i chêtnie na nie g³osowano. W tym roku, w po³¹czeniu z brakiem wielkich bloków wyborczych, da³o to doœæ ciekawy rezultat, który moim zdaniem jest jedynym atutem tej kampanii. Mianowicie, studenci zaczêli g³osowaæ na konkretne osoby, konkretne nazwiska, a nie na kandydatów „bloku, który robi najlepsze imprezy” lub „bloku, który daje najsmaczniejsze bu³eczki”. Oczywiœcie poci¹gnê³o to za sob¹ zainteresowanie merytoryk¹ i programem w tych wyborach. Niestety, jak zwykle zreszt¹, zawiedli kanMAGIEL, LISTOPAD 2005

dydaci, którzy karmili studentów utartymi has³ami. Do wyborczych frazesów z wielk¹ si³¹ wdar³ siê tak¿e argument o mo¿liwoœci zmian na Uczelni w zwi¹zku z wyborem nowych w³adz. Niezbyt kreatywne, bior¹c pod uwagê, ¿e prawie ka¿da osoba startuj¹ca w wyborach o tym wspomina³a. Gdy ostatni agitatorzy opuœcili SGH i ucich³y dŸwiêki pi¹tkowych imprez wszyscy chyba zadaliœmy sobie istotne pytanie. Czy kampania wyborcza przestanie byæ jednym z bardziej zauwa¿alnych tygodni na SGH? Moim zdaniem – raczej nie. Po pierwsze, sytuacja wewnêtrzna w Samorz¹dzie ju¿ nied³ugo siê ustabilizuje. Jest niemal pewne, ¿e za rok nowy Samorz¹d wystartuje wielkim blokiem. Ponadto tegoroczni kandydaci twierdz¹, ¿e kampania „na latach” nie by³a dobrym pomys³em i chêtnie powróc¹ do idei du¿ych bloków. Studenci nied³ugo zapomn¹ o merytoryce, programach, wyborach rektorskich i nie bêd¹ siê mogli doczekaæ kolejnej bu³eczki czy kawa³ka pizzy, zgodnie z zasad¹ „student – nasz pan” kandydaci na radnych i senatorów przystosuj¹ siê i wszystko wróci do normy – wyznaczanej du¿¹ liczb¹ decybeli na „spadochronie”, iloœci¹ zje-

Sk³ad Rady Samorz¹du Studentów I rok

Paulina Kimla £ukasz Kosman Micha³ Wierzbicki Jaros³aw Tadajewski Marcin Miszkiewicz

II rok

Karol Misztal Mikolaj Marchewka Filip Flisowski Marcin Tchórzewski Marta Mi³kowska

III rok

£ukasz Kawiorski Anna Zatorska Wojciech Morawski Pawe³ Kury³o Andrzej Korkus

IV rok

Monika Tkacz £ukasz Rey Katarzyna Zaniewska Micha³ Zawistowski Magdalena Jary

V rok

Gracjan Ogrodowski Grzegorz Wojewodzic Stanis³aw Kejler Marcin Okoñski £ukasz Ciechanek

Studia zaoczne

Pawe³ Choina Jolanta Marcinkiewicz


U CZELNIA MARCIN ZATOÑ

B

rak studenckiej sto³ówki w SGH, gdzie studenci mogliby szybko i tanio zjeœæ domowy obiad, by³ problemem, który narasta³ ju¿ od d³u¿szego czasu. Obecny rok akademicki przyniós³ w naszej Szkole sporo zmian, jedn¹ z nich by³o powstanie nowego lokalu gastronomicznego– „Melona”. Znajduje siê on na pierwszym piêtrze w gmachu A – zaj¹³ miejsce po „Azylu”. Nie oszukujmy siê – dla przeciêtnego studenta najwa¿niejszymi zmiennymi, jakie bierze pod uwagê wybieraj¹c lokal, gdzie mo¿e coœ zjeœæ w przerwie miêdzy zajêciami s¹: cena posi³ku, smak, iloœæ jedzenia, atmosfera lokalu i odleg³oœæ od uczelni. Kto najlepiej spe³ni te wymagania, bêdzie mieæ przyjemnoœæ zape³niaæ puste brzuszki studentów i przy okazji swoj¹ kiesê. Chocia¿ dooko³a SGH znajdziemy ró¿nej maœci fast foody, oferuj¹ce przede wszystkim dania orientalne, to trzeba przyznaæ, ¿e potrzeba powstania nowego lokalu – oferuj¹cego obiady domowe – przy naszej Szkole by³a du¿a. Od tego roku akademickiego nawet jeszcze wiêksza, bowiem do odwo³ania nieczynna jest sto³ówka w DS „Sabinki”. Przed

n o l Me

A

zyl, miejsce ucieczki przed nauk¹, stresem, k³opotami. Wchodz¹c do tego urz¹dzonego w bardzo specyficzny sposób przybytku, zostawia³o siê je za drzwiami, a czêsto zag³usza³o siê je pysznymi naleœnikami. Zaœ jeœli to nie pomog³o to uœmiech i zawsze szczere zainteresowanie i sympatia pani ajentki rozwiewa³y czarne myœli choæ na chwilê, chwilê w³aœnie tam spêdzon¹. Domyœlacie siê zapewne, ¿e nie piszê o wyimaginowanym raju, ani o obozie dla politycznych uchodŸców. Piszê o znanym, teraz tylko studentom od drugiego roku wzwy¿, lokalu gastronomicznym w budynku A. Chyba jednak

zamkniêciem mo¿na by³o w niej kupiæ dwudaniowy „Zestaw studencki”, tak¿e w studenckiej cenie – 8,3 z³. Ale wróæmy do „Melona”. W menu znajdziemy pozycje typowe dla kawiarni, jak kawa w kilku rodzajach, herbata, ciasta, ciasteczka, p¹czki – co kto lubi. Oprócz tego mo¿emy kupiæ dwudaniowy obiad domowy w przystêpnej, jak na studenck¹ kieszeñ, cenie 8,5 z³. Ciekawe czy w³aœciciel zaoferuje sta³ym klientom bony obiadowe, jak to mia³o miejsce w Sabinkach? Sam lokal wywar³ na mnie mi³e wra¿enie, gdy odwiedzi³em go pod koniec paŸdziernika. Po pierwsze, ze wzglêdu na szeroki wybór, jaki oferuj¹ sto³ówka i kawiarnia. Po drugie, urzek³ mnie wygl¹d – œciany w pastelowych barwach i dobre oœwietlenie powoduj¹, ¿e pobyt w „Melonie” wprawia w pozytywny

vs o nim nie zapomnimy. Dobrych rzeczy siê nie zapomina, choæ czêsto zostaj¹ tylko jaœniejsz¹ plamk¹ w pamiêci. Opowiem trochê jak tam by³o. Opowiem subiektywnie i stronniczo. Opowiem, bo mam ochotê opowiedzieæ. Opowiem, bo chcê sam sobie przypomnieæ. Pierwsze wra¿enie – jakiœ film. Br¹zowe, drewniane ³awy, ustawione w dziwnej kompozycji. D³ugi blat z barowymi sto³kami przylgniêty do lewej œciany, sympatycznie i ciep³o zorganizowany kontuar, zza którego uœmiecha³o siê do nas spaghetti, kanapki, a co najlepsze przesympatyczna pani ajentka. Du¿e okna, przes³oniête czêœciowo przeroœniêtymi roœlinami i okienko do odnoszenia naczyñ. Z nowoczesnych urz¹dzeñ na widoku – wie¿a, lodówka, i lada ch³odnicza, reszta skrycie pracuj¹ca na nasze zadowolenie na zapleczu. Jednym ze sk³adników tego zadowolenia by³o jedzenie. Od wieków przecie¿ wiadomo, ¿e przez ¿o³¹dek do serca. A jako, ¿e jestem MAGIEL, LISTOPAD 2005

nastrój. Jest to miejsce, gdzie mo¿na œmia³o udaæ siê w czasie okienka, by przy kawie w spokoju pogawêdziæ lub odrobiæ jêzyki Choæ „Melon” jest na raz w stanie pomieœciæ oko³o 40 osób, to jako zaletê nale¿y uznaæ rozmieszczenie stolików, których nie jest za du¿o, jak to ma miejsce w niektórych zat³oczonych kawiarniach, . Czas poka¿e czy lokal zyska sobie nasz¹ sympatiê. Póki co wydaje siê, ¿e tak siê stanie– przynajmniej patrz¹c na obecn¹ liczbê klientów.

zodiakalnym bykiem, Azyl bez wiêkszych problemów podbi³ moje serce, daj¹c jednoczeœnie z kulinarnymi przyjemnoœciami poczucie komfortu i spokoju. Jedzenie by³o dobre i w porównaniu z piekielnym lokalem z budynku g³ównego ca³kiem tanie. Przepyszna zupa pomidorowa, czy boskie naleœniki konkurowa³y tutaj z moimi ulubionymi parówkami zapiekanymi z serem. W porze œniadaniowej dobrze skomponowane kanapki potrafi³y zaspokoiæ g³ód nawet wybrednych konsumentów. Do tego jasna nie zadymiona atmosfera, nie zag³uszaj¹ca rozmów muzyka, roz³o¿one na sto³ach ksi¹¿ki (g³ównie do niemieckiego jak przypomnia³a mi pewna osoba na forum esgieha.pl). Po prostu ucieczka. Coœ czego nam by³o trzeba. Teraz bêdzie jeszcze bardziej stronniczo i subiektywnie – w koñcu to podsumowanie. Egzotyczne owoce, które wyrastaj¹ na gruzach oaz spokoju, w minimalistycznym i zakrêconym jeszcze stylu, strasz¹ pustymi przestrzeniami, du¿a iloœci¹ ludzi i brakiem tego czegoœ. Egzotyka jest dobra wieczorem gdy chcemy zabalowaæ, a w œrodku dnia który jest i tak niez³ym balem, odrobina azylu jest na miarê z³ota. Kto siê zgadza niech krzyknie ze mn¹: Oddajcie nam Azyl!

yl z A

£UKASZ LUCAS NOWAK

19


U CZELNIA Ukraiñskie harce, bryd¿owe szaleñstwa

Wszystko o ZSP

ZSP dzia³a na naszej uczelni od wielu lat. Jeœli macie ochotê – poza chodzeniem na zajêcia – zaj¹æ siê czymœ wiêcej w czasie studiów, aby zapamiêtaæ je jako czas œwietnej zabawy i intensywnego rozwoju, a jednoczeœnie nie bawi Was wielce powa¿na dzia³alnoœæ w Ko³ach naukowych, ZSP zaprasza w swoje szeregi. MILENA SEKULAR

D

zieñ za dniem, krok po kroku, min¹³ pierwszy miesi¹c od powrotu do uczelnianej rzeczywistoœci. Nie da siê ukryæ – nadmiar obowi¹zk ó w, n a u k i i wszelkiego rodzaju imprez wype³niaj¹ ponownie ka¿dy kolejny dzieñ ¿ycia. I to nierzadko od rana do póŸnych godzin nocnych. Jak siê w tym wszystkim nie zagubiæ i jednoczeœnie odnaleŸæ czas na realizacjê czegoœ nowego, ciekawego i daj¹cego mo¿liwoœæ zdobycia cennych doœwiadczeñ na przysz³oœæ? I tu w³aœnie pojawiamy siê MY — Zrzeszenie Studentów Polskich Szko³y G³ównej Handlowej. Grupa pomys³owych i pe³nych zapa³u studentów, która ju¿ od pierwszych dni paŸdziernika rozpoczê³a przygotowania kilku interesuj¹cych projektów. W taki oto sposób, niemal¿e od razu na wstêpie, bo w dniach 1-8 paŸdziernika, mieliœmy okazjê uczestniczyæ w tygodniowej wymianie studenckiej z Uniwersytetem im. Iwana Franko we Lwowie. Ukraina okaza³a siê krajem niezwykle goœcinnym, a ludzie i czas z nimi spêdzony — prze¿yciem niezapomnianym na d³ugo. Druga czêœæ projektu, odbywaj¹ca siê w dniach 22-29 paŸdziernika, obejmowa³a z kolei wizytê naszych lwowskich

20

czy szlemików. Na zakoñczenie kursu wszystkim studentom, kadrze profesorskiej i pracownikom SGH proponujemy udzia³ w Ogólnouczelnianym Turnieju Bryd¿owym! Szczegó³y ju¿ wkrótce. Dodam jedynie, ¿e emocji i nagród na pewno nie zabraknie. A z koordynowaniem ca³ego bryd¿owego przedsiêwziêcia dzielnie i zaciêcie walcz¹ Milena Sekular i Asia Zyga³. To jednak nie wszystko, jeœli chodzi o dzia³alnoœæ RU ZSP SGH. W wakacje odby³ siê niesamowity pod ka¿dym wzglêdem obóz integracyjny dla studentów pierwszego roku. Kto nie by³ — niech ¿a³uje. Nie wierzysz — spytaj szczêœliwców, którzy pojechali. Wraz z nowym rokiem akademickim pe³n¹ par¹ ruszy³y tak¿e przygotowania do polskoniemieckiej wymiany studenckiej, Dni Kultury (uwaga, w tym roku – Dni Hiszpañskie), a tak¿e ciesz¹cego siê ogromn¹ renom¹, miêdzynarodowego projektu International Week 2006. Zapraszamy wszystkich chêtnych do wspó³pracy przy ich realizacji! Bezpoœredni kontakt do koordynatorów znajduje siê poni¿ej. Jak widaæ cz³onkowie RU ZSP SGH nie lubi¹ bezczynnoœci. Najwa¿niejsze jest jednak

przyjació³ w Warszawie. Nie bêdzie przesad¹ stwierdzenie, i¿ pokazaliœmy im Polskê i rodaków od jak najlepszej strony. Wszystko to mog³o mieæ zaœ miejsce wy³¹cznie w ramach polsko-ukraiñskiej wymiany studenckiej zorganizowanej przez RU ZSP SGH i b³êkitnookiego koordynatora projektu Marcina Borzo³a. Kolejnym przedsiêwziêciem RU ZSP SGH jest ju¿ trzecia w tym roku edycja ciesz¹cych siê ogromn¹ popularnoœci¹ Nasze projekty: Kursów Bry1. Wymiana polsko-niemiecka d¿a. UczestniWiktoria Maksjan wm34640@sgh.waw.pl czyæ w niej 2. Dni Kultury bêd¹ ci szczêBasia Pietraszewska bp34778@sgh.waw.pl œliwi studenci 3. International Week 2006 naszej Alma Kamil Kruczek kk34545@sgh.waw.pl Mater, którzy 4. Kurs Bryd¿a przy zapisach wykazali siê niema³ym refMilena Sekular ms34882@sgh.waw.pl... leksem. Odbywaj¹ce siê co tydzieñ zajê…zawsze te¿ mo¿esz spytaæ Prezesa: cia dla grupy pocz¹tkuj¹cej i zaawansoBartek Toczony bt32059@sgh.waw.pl wanej, prowadzone przez doœwiadczonych bryd¿ystów z Polskiego Zwi¹zku Bryd¿a to, ¿e przy przygotowywaniu kolejnych Sportowego, pozwol¹ ³atwo i przyjemnie poz- projektów zyskujemy nowe, cenne doœwiadczenia, realizuj¹c jednoczeœnie w³asne pasje i pomys³y. W ten oto sposób satysfakcja z dobrze wykonanej pracy jest podwójna. Poszerzamy swoje umiejêtnoœci, poznajemy nowe kraje, nawi¹zujemy d³ugotrwa³e przyjaŸnie ze studentami z ca³ego œwiata i… miêdzy sob¹ oczywiœcie. Czego chcieæ wiêcej? Jeœli wiêc jesteœ ciekawy, jak mo¿na w dobrym towarzystwie stworzyæ ciekawy projekt – zapraszamy! W pokoju 61c3 zawsze znajdziesz kogoœ, kto chêtnie Ci pomo¿e. Pamiêtaj! Statystyki wskazuj¹, ¿e na ka¿dych 10 uœmiechniêtych i pozytywnie nastawionych do ¿ycia studentów naszej uczelnaæ tajniki tej szlachetnej gry. I – co tu kryæ – ni, a¿ 3 nale¿y do RU ZSP SGH! ju¿ nied³ugo zab³ysn¹æ wœród znajomych umiejêtnoœci¹ wistowania i zbierania szlemów MILENA SEKULAR MAGIEL, LISTOPAD 2005


U CZELNIA Kolejny szalony koncert na Auli Spadochronowej!

Trapery i wio!

Otrzêsiny 2005

Tramp

J

ak co roku Komisja Cooltury Samorz¹du Studentów SGH organizuje Otrzêsiny dla pierwszego roku. Wpadnijcie 25 listopada na wielki koncert na Auli Spadochronowej. To niecodzienne wydarzenie rozpocznie siê o godzinie 19. Gwiazdami wieczoru bêd¹ T.Love i Piersi, a supportowaæ ich bêd¹ Renton, Reve-

rox i Project Zion. Bilety w cenie 20 z³otych dla studentów pierwszego roku, 25 z³otych dla studentów wy¿szych lat oraz 30 z³otych dla pozosta³ych osób, bêdzie mo¿na zakupiæ na standzie Samorz¹du oko³o dwa tygodnie przed imprez¹. Po szczegó³owe informacje zapraszamy na stronê www.esgieha.pl. PrzyjdŸcie, bêdzie fajnie. DOROTA

K

lub Turystyczny Ekonomistów TRAMP serdecznie zaprasza na pokazy slajdów z najpiêkniejszych, najbardziej niesamowitych, najdzikszych rejonów œwiata. W czasie tegorocznych wakacji trampowi wys³annicy sprawdzili m.in. czy na górskim pograniczu rumuñsko-ukraiñskim da siê spotkaæ kogoœ, kto nie jest ¿o³nierzem, czy w ba³kañskich górach jeszcze le¿¹ bomby, czy Chiñczycy deportuj¹ za organizowanie trekkingu w rejonach wiêzieñ politycznych i o czym buriaccy potomkowie Czingis-Chana potrafi¹ œpiewaæ. O swoich przygodach podró¿nicy opowiedz¹ na pokazach slajdów, które TRAMP organizuje na naszej uczelni we wtorki o godzinie 19.00 w Auli II. 15.11 Rumunia Pó³nocna: Dzikie Karpaty i Bukowina 22.11 Ba³kany: Boœnia, Serbia i Czarnogóra 29.11 Chiny: Góry, po których nie wolno chodziæ 6.12 Syberia: Bajka³ i tajemnicza Buriacja cz.1 6.12 Syberia: Bajka³ i tajemnicza Buriacja cz.2

2 miliony z³otych czekaj¹ - czy by³eœ grzeczny w tym roku?

Miko³ajki!!!

C

o prawda malutkimi jeszcze kroczkami, ale jednak, zbli¿a siê zima, a z ni¹ Œwiêta. Zanim jednak atmosfera przybierze czysto bo¿onarodzeniowy charakter, warto wspomnieæ o preludium, jakim s¹ Miko³ajki. Bo choæ pocz¹tek listopada, a pogoda jesienna rozpieszcza, praca nad samorz¹dowym projektem Miko³ajki 2005 ju¿ dawno rozpoczêta. Ze sprawdzonych Ÿróde³ wiem, ¿e szykuje siê wiele przyjemnoœci i niema³o zabawy. Przede wszystkim przez ca³y dzieñ na uczelni spotkaæ bêdzie mo¿na Miko³aja rozdaj¹cego s³odkie upominki. G³ówn¹ atrakcj¹ bêdzie oczywiœcie, znana z ubieg³ego roku, loteria fantowa. Do wygrania, nie bagatela, w sumie 2 miliony z³otych.

Z pieniêdzy zebranych w loterii z pewnoœci¹ uciesz¹ siê dzieci z jednego z warszawskich domów dziecka. W zale¿noœci od sumy, jak¹ uda siê pozyskaæ w ramach akcji charytatywnej, sfinansowany zostanie zakup komputera lub innych potrzebnych urz¹dzeñ. Najwa¿niejszym, a zarazem najtrudniejszym i najbardziej ekscytuj¹cym punktem akcji bêdzie licytacja wa¿nych przedmiotow jeszcze wa¿niejszych osobistoœci. Ale póki co, nie napiszê nic wiêcej, ¿eby nie zapeszaæ. A zatem cii... Czas wszystko poka¿e... ORGANIZATORZY

Je¿eli zamiast siê rekrutowaæ i dzia³aæ wolisz jeŸdziæ w góry, KTE TRAMP ma coœ dla Ciebie. Kurs Turystyki Górskiej to seria ciekawych, krótkich wyk³adów i jeszcze ciekawszych, trochê d³u¿szych rajdów w górach. Na wyk³adach dowiesz siê jak w ulewny deszcz nie zgubiæ siê noc¹ w lesie, sk¹d siê wziêli Górale i co u nich obecnie s³ychaæ, jak wybudowaæ œredniowieczny koœció³, jak zrobiæ sztuczne oddychanie niekoniecznie w namiocie i z jakich zwierz¹t nie robiæ obiadu w parku narodowym. Zabierzemy Ciê na wiele niezapomnianych rajdów o ka¿dej porze roku. Zajêcia kursu odbywaj¹ siê w œrody o 19.00 w sali 104G. Szczegó³y u kierownika kursu: Jasiek Rolle, jr28906@sgh.waw.pl, telefon: 604122165. WOJTEK

MAGIEL, LISTOPAD 2005

21


U CZELNIA “Przypadkowa” droga do kariery

Casemania!

S

tudenckie Ko³o Naukowe Konsultingu zaprasza na kolejn¹, czwart¹ ju¿ edycjê Casemanii, która odbêdzie siê w dniach 12-14

grudnia 2005r. na naszej Uczelni. Casemania to coroczne wydarzenie, w trakcie którego od-

bywa siê cykl studiów przypadków organizowanych przez firmy z ró¿nych bran¿. W ubieg³ym roku case'y dla Was przygotowa³o 11 firm, m.in. PriceWaterhouseCoopers, Ernst&Young, The Boston Consulting Group, Procter&Gamble, IBM. Ich tematyka obejmuje finanse, rachunkowoœæ, marketing, zarz¹dzanie oraz IT. W zwi¹zku z rosn¹c¹ popularnoœci¹ naszego projektu, postaraliœmy siê, aby w tym roku Casemania by³a jeszcze wiêksza i jeszcze lepsza! Zaprosiliœmy bowiem do wspó³pracy kilka nowych firm, m.in. z bran¿y motoryzacyjnej i farmaceutycznej.

Studiujesz na eSGieHu? Naucz siê zarabiaæ

Akademia Gie³dowa 2

G

ie³da Papierów Wartoœciowych – nazwa z jednej strony zachêcaj¹ca, a z drugiej brzmi¹ca nieco strasznie. Wielu z nas, studentów SGH, chcia³oby spróbowaæ na niej swych si³, ale brakuje nam wiedzy. I w³aœnie z myœl¹ o tych, którzy chcieliby t¹ wiedzê zdobyæ, SKN Klub Inwestora organizuje Akademiê Gie³dow¹. Start – ju¿ w œrodê, 16 listopada. W chwili, gdy czytacie te s³owa, zapisy na ca³y cykl szkoleñ, z których sk³ada siê Akademia, s¹ ju¿ zakoñczone. Nie oznacza to jednak, ¿e wszystko stracone! Mo¿na dopisywaæ siê na ka¿dy pojedynczy wyk³ad z osobna i poszerzyæ swoj¹ wiedzê w obszarze, który was najbardziej interesuje. Kolejne szkolenia bêd¹ siê odbywaæ co œrodê o godz. 19. Tegoroczna Akademia jest ju¿ drug¹ edycj¹ tego projektu. Poprzednia, odbywaj¹ca siê w ubieg³ym semestrze, cieszy³a siê bardzo du¿ym zainteresowaniem studentów naszej Szko³y, ale nie tylko. Wœród prelegentów znaleŸli siê miêdzy innymi pan Marek Zuber, g³ówny ekonomista IDM S.A., pan Richard Mbewe, g³ówny ekonomista WGI czy pan André Helin, prezes zarz¹du BDO Polska. Chcemy, by nowa Akademia by³a jeszcze lepsza. Po raz kolejny nie zabraknie wielkich

22

nazwisk wœród prowadz¹cych. Doœwiadczenia wyniesione z organizacji poprzedniej edycji powinny nam pomóc udoskonaliæ pro-

jekt od strony technicznej. Przede wszystkim jednak Akademia Gie³dowa 2 ma byæ znacznie bardziej rozbudowana. W jej sk³ad wejd¹ 2 modu³y. MAGIEL, LISTOPAD 2005

Naszym g³ównym za³o¿eniem jest umo¿liwienie studentom zapoznania siê z realnymi problemami biznesowymi, jakie napotykaj¹ firmy, a tak¿e wykorzystania zdobytej wiedzy w praktyce i sprawdzenia swych umiejêtnoœci w pracy zespo³owej. Chcemy tak¿e, by Casemania sta³a siê doskona³¹ okazj¹ do nawi¹zywania kontaktów pomiêdzy zdolnymi i dobrze siê zapowiadaj¹cymi studentami Szko³y G³ównej Handlowej a przedstawicielami firm, którzy w roli pracodawców chcieliby zaprezentowaæ swoje firmy i instytucje potencjalnym klientom lub pracownikom. Zapraszamy na stronê SKN Konsultingu – www.konsulting.edu.pl, gdzie wkrótce uka¿¹ siê szczegó³owe informacje dotycz¹ce tematyki tegorocznych case'ów. Aplikowanie na warsztaty odbywaæ siê bêdzie poprzez specjalny formularz, równie¿ dostêpny ju¿ pod koniec listopada na naszej stronie. Warto spróbowaæ, poniewa¿ udzia³ w Casemanii stwarza Wam œwietn¹ okazjê do zdobycia nowych doœwiadczeñ, licznych kontaktów, a nawet pracy w najwiêkszych i najlepszych firmach w wielu bran¿ach. Zapraszamy do udzia³u! OLGA KALICIÑSKA PAULINA KALINOWSKA

Pierwszy, pod nazw¹ "Elementarz inwestora", przeznaczony jest dla tych, którzy stawiaj¹ pierwsze kroki na gie³dzie. W jego sk³ad wejd¹ informacje niezbêdne pocz¹tkuj¹cemu inwestorowi. Drugi modu³, "Analiza techniczna bez tajemnic", odbêdzie siê w semestrze letnim. Zostanie poruszona tematyka analiz gie³dowych, pozwalaj¹cych na bardziej efektywne inwestowanie. Na koniec ka¿dego z modu³ów wiedza sprawdzana bêdzie egzaminem, na którym mo¿na tylko wygraæ – jego pozytywne zaliczenie pozwala na uzyskanie certyfikatu ze szkoleñ, natomiast ewentualne (odpukaæ) niepowodzenie nie niesie za sob¹ ¿adnych nieprzyjemnoœci. Wszystkich zainteresowanych udzia³em w szkoleniach zapraszamy na stronê Klubu Inwestora – www.inwestor.edu.pl. Znajdziecie tam wiêcej informacji o Akademii, w tym szczegó³owy wykaz wyk³adów oraz formularz rejestracyjny. A wiêc do dzie³a, gie³domaniacy! TADEUSZ HUSKOWSKI


Zaufanie oparte na... jogurtach!

Trust by Danone

T

rust by Danone to gra oparta na prawdziwych doœwiadczeniach biznesowych i spo³ecznych miêdzynarodowej firmy oraz unikalnym podejœciu do zarz¹dzania stosowanym przez DANONE – Danone Way. Trust by Danone stawia na praktyczne wykorzystanie wiedzy teoretycznej umo¿liwiaj¹ce kompleksowe spojrzenie na problematykê zarz¹dzania przedsiêbiorstwem. Celem gry jest uœwiadomienie graczom, ¿e w biznesie wa¿ny jest nie tylko rezultat operacyjny, ale równie¿ sposób, w jaki zosta³ on osi¹gniêty. Oto zasady gry: studenci wcielaj¹ siê w role cz³onków zarz¹du nowej filii DANONE w Ameryce Po³udniowej i otrzymuj¹ nastê-

puj¹ce zadania: na bazie analizy aktualnej sytuacji przygotowaæ trzyletni¹ strategiê filii, która zapewni osi¹gniêcie za³o¿onego poziomu sprzeda¿y i oczekiwa-

nego wyniku operacyjnego. Nastêpnie musz¹ zbudowaæ i zas³u¿yæ na ZAUFANIE (TRUST!) wœród interesariuszy firmy, jakimi s¹ m.in.: pracownicy, konsumenci, klienci, dostawcy firmy oraz spo³ecznoœci lokalne. Udzia³ bior¹ piêcioosobowe zespo³y studentów (V, IV, III MAGIEL, LISTOPAD 2005

rok). Wymagana jest dobra znajomoœæ j. angielskiego – wszystkie etapy gry odbywaj¹ siê w tym jêzyku. Z³o¿enie aplikacji/CV (w wersji angielskiej) na stronie www.trustbydanone.com. Nagrod¹ g³ówn¹ jest oferta trzymiesiêcznego p³atnego sta¿u w Danone Sp. z o. o. w trakcie wakacji 2006, a tak¿e reprezentowanie Polski na dwudniowych rozgrywkach fina³owych w Pary¿u. Partnerami s¹ Liga Odpowiedzialnego Biznesu oraz (na naszej U c z e l n i ) o i k o s Wa r s z a w a akson.sgh.waw.pl/oikos/ . Jeœli jesteœ zainteresowany lub masz pytania, w¹tpliwoœci odnoœnie Trust by Danone, skontaktuj siê z £ukaszem Makuchem – lmakuch@op.pl. Mo¿esz te¿ przyjœæ na spotkanie informacyjne, które odbêdzie siê 7 grudnia o godz. 15.30 w Auli VII. Bardzo serdecznie zapraszamy. ORGANIZATORZY

23


Odwa¿nym krokiem w przysz³oœæ

Mi³e trudnego pocz¹tki Mówi siê, ¿e uszlachetnia cz³owieka i w ¿adnej postaci nie hañbi. Praca, bo o niej mowa, pojawia siê w myœlach studentów, szczególnie tu¿ pod koniec studiów. Ubrana w po³yskuj¹cy p³aszczyk kariery zapowiada œwietlan¹ przysz³oœæ. Jednak by dostrzec to œwiat³o czasami potrzebna jest pomoc Centrum Karier. KRYSIA SKORUT IZA LIPNICKA

C

entra karier funkcjonuj¹ niemal na wszystkich du¿ych uczelniach w Warszawie. Pomagaj¹ studentom i absolwentom w zapoznaniu z ofert¹ przysz³ych pracodawców. Oœrodki dbaj¹ o to, by wybór okreœlonej œcie¿ki kariery by³ nie tylko prostszy, ale tak¿e trafny i trwa³y. Studenci SGH maj¹ powszechny i bezpoœredni dostêp do oferty Centrum Karier, mog¹ zaznajomiæ siê z ni¹ zarówno w serwisie internetowym jak i w stoj¹cych na korytarzu gablotach. Co wa¿ne, s¹ to oferty nakierowane wy³¹cznie na studentów rodzimej uczelni. Na SGH najwiêcej dotyczy obszaru finansów i bankowoœci, dosyæ pokaŸn¹ grupê stanowi¹ równie¿ oferty na stanowiska asystentek dyrektorów i prezesów du¿ych korporacji. Jeœli chodzi o obszar zarz¹dzania zasobami ludzkimi propozycje pracy s¹ incydentalne.

Ofera czujnie kontrolowana

Misj¹ biur karier jest upowszechnianie informacji i edukacji. Aby pozyskaæ informacje o stanowiskach pracy oœrodki nawi¹zuj¹ czêsto d³ugotrwa³¹ wspó³pracê z firmami i bankami. Zainteresowane pozyskiwaniem nowych pracowników firmy mog¹ zarejestrowaæ siê w internetowej bazie biura karier okreœlonej uczelni. Niezwykle istotna pozostaje kwestia wiarygodnoœci pracodawcy i odpowiednioœci oferty. „Nawet je¿eli firmy s¹ znane i tak sprawdzamy og³oszenia” mówi dyrektor Centrum Karier SGH dr Eleonora Kuczmera-Ludwiczyñska. Zwykle Centrum prosi firmy o podanie osoby odpowiedzialnej za rekrutacjê z jej telefonem komórkowym i stacjonarnym. Zlokalizowanie takiego pracownika daje pewnoœæ, ¿e oferta nie jest sztuczna ani nieprawdziwa. A oszustów i spryciarzy nie brakuje. Do biur karier zg³aszaj¹ siê czêsto z nieuczciwymi og³oszeniami ma³e, nieznane jednostki, lub firmy rekrutacyjne, które niskim kosztem chc¹

24

pozyskaæ wyselekcjonowanych studentów. Chytre, bo za wykonanie takiej pracy firmy rekrutacyjne uzyskuj¹ zwykle spore sumy finansowe. Centrum Karier SGH stworzy³o zatem czarn¹ listê pracodawców. Ich oferty ze zdecydowan¹ replik¹ s¹ natychmiast odsy³ane. Natomiast na SGGW przyjmuje siê wiêkszoœæ ofert-nie przechodz¹ one specjalnej selekcji, bo, jak ju¿ zosta³o powiedziane, praca nie hañbi, a pieni¹dz nie œmierdzi. Oczywiœcie oferty dla prawników czy lekarzy s¹ odrzucane, ale ju¿ oferty pracy dla sekretarek zostaj¹ w bazie. SGGW korzysta tak¿e ze wspó³pracy z agencjami poœrednictwa pracy, posiadaj¹cymi bogaty wachlarz ofert pracy tymczasowej, co jest wa¿ne dla studentów. Z kolei na Politechnice do og³oszeñ takich jednostek podchodzi siê sceptycznie.

Wszystki drogi prowadz¹ do...

Sk¹d centra bior¹ oferty? Przede wszystkim bazuj¹ na sta³ej wspó³pracy z du¿ymi firmami – PW z TP S. A., Kampani¹ Piwowarsk¹, Centertelm czy Procter&Gamble. Sekcja Promocji SGGW wspó³pracuje z pokaŸnych rozmiarów korporacjami. „Dziêki ambasadorom firm na SGH dowiadujemy siê o wielu inicjatywach podejmowanych przez wielkie koncerny.” Spory procent ofert stanowi¹ tak¿e drobni przedsiêbiorcy, poszukuj¹cy pracowników jednorazowo. Zg³aszaj¹ siê do biur karier, poniewa¿ us³ugi œwiadczone przez nie s¹ bezp³atne, dzia³aj¹ podobnie jak urz¹d pracy, a szybkoœæ i skutecznoœæ ich dzia³ania zaskakuje. Po uzyskaniu informacji o potencjalnym miejscu pracy student drog¹ okreœlon¹ przez pracodawcê nawi¹zuje kontakt z firm¹. Obecnie pracodawcy czêsto prosz¹ o kontakt mailowy, zdarza siê te¿, ¿e w przekazaniu podstawowych dokumentów, CV i listu MAGIEL, LISTOPAD 2005

motywacyjnego, poœredniczy biuro karier. Bywaj¹ sytuacje, w których firmy zlecaj¹ centrum karier przeprowadzenie wstêpnej rekrutacji. Wtedy ze wszystkich zg³oszeñ, jakie sp³ywaj¹ do biura wybiera siê najlepsze. Jest to równie¿ sposób, w jaki centra mog¹ podreperowaæ swoje zasoby finansowe. Za sponsorowanie oœrodków karier z regu³y odpowiedzialne s¹ uczelnie. Œrodki na utrzymanie biur pochodz¹ z zasobów finansowych uczelni.

Z sercem na d³oni

Mimo, ¿e na rynku dzia³a wiele firm poœrednicz¹cych w znajdowaniu pracy studenci wci¹¿ bardzo chêtnie odwiedzaj¹ biura karier na ich w³asnych uczelniach. Centrum Karier na SGH jest dostêpne dla studenta w ka¿dej chwili, nie ma sytuacji ¿eby powiedziano mu, by przyszed³ póŸniej, niezale¿nie od tego, jak bardzo pracownicy Centrum s¹ zajêci. Wiedza internetowa jest wiedz¹ anonimow¹, w biurach karier mo¿na spotkaæ siê z podpowiedzi¹, co wyeksponowaæ, na co zwróciæ uwagê. Student dostaje w nich najœwie¿sz¹ informacjê, mo¿e liczyæ na pomoc, nie tylko w poszukiwaniu pracy. Do Centrum SGH przychodz¹ zarówno studenci, którzy doskonale wiedz¹, czego chc¹, by porozmawiaæ, podyskutowaæ, ale te¿ studenci niepotrafi¹cy znaleŸæ siê w ¿yciu, ludzie nieporadni i introwertyczni. „Promowaæ nale¿y najlepszych, a pomagaæ najs³abszym” mówi dr Eleonora Kuczmera-Ludwiczyñska. Takim osobom Centrum pokazuje, ¿e ka¿dy ma swoje miejsce w organizacji i jest potrzebny, ale na odpowiednim stanowisku. Podobne podejœcie do studenta stosuje Sekcja Promocji Absolwentów SGGW „AGROKADRA” – zaleca, by poszukuj¹cy pracy przychodzili jak najczêœciej na rozmowy indywidualne, w czasie których pracownik Sekcji ma mo¿liwoœæ poznania studenta i jest w stanie jeszcze efektywniej mu pomóc. Wtedy mo¿e zaproponowaæ oferty najlepiej dopasowane do cech osobowoœciowych konkretnej osoby. Indywidualne traktowanie studenta u³atwia równie¿ kwestie zwi¹zane z napisaniem dobrego CV czy listu motywacyjnego. Jak to siê robi, studenci dowiaduj¹ siê na warsztatach, do Sekcji przychodz¹ po konstruktywn¹ krytykê. „Fakt, ¿e znamy ludzi, którzy do nas przychodz¹, pozwala nam wprowadziæ do tych dokumentów zmiany poparte ich umiejêtnoœciami, a nie jest zbudowane z wyssanych z palca frazesów”. Studenci bardzo chwal¹ sobie tak¹


formê pomocy. „Szukam pracy tak¿e przez portale internetowe i w gazetach, ale tylko tu czujê, ¿e s¹ realne szanse na znalezienie interesuj¹cego mnie stanowiska. Otuchy dodaje te¿ to, ¿e osoby pracuj¹ce tu pomagaj¹ studentom od wielu lat i s¹ w tym bardzo skuteczne. Takie pozytywne nastawienie to podstawa sukcesu” – mówi jedna z dziewcz¹t. Rzeczywiœcie, skutecznoœæ jest spora. Nigdzie nie prowadzi siê oficjalnych statystyk, ile osób, które skorzysta³y z pomocy, znalaz³y sta³e zatrudnienie. Na Politechnice znajduje siê olbrzymi segregator wype³niony listami od studentów, którzy dziêki ich pomocy znaleŸli pracê oraz od pracodawców zadowolonych z poœrednictwa. Ca³kiem spora lista jak na czteroletni¹ dzia³alnoœæ. „W bazie mamy zarejestrowanych ok. 4000 osób, dziennie odwiedza nas od 5 do 35 osób i rzadko kto wychodzi z pustymi rêkoma” – informuje pani w Biurze Karier. Stronê „AGROKADRY” SGGW odwiedza miesiêcznie 5000 osób – co przy 24 000 studiuj¹cych na tej uczelni robi wra¿enie. Sekcja nie promuje siê na uczelni. „Wolimy, by informacje o naszej dzia³alnoœci roznosi³y siê poczt¹ pantoflow¹.” mówi kierownik Sekcji Zbigniew Wagner. Po chwili jednak dodaje: „Zauwa¿yliœmy potencja³ studentów zaocznych, którzy z naszej pomocy nie korzystaj¹. S¹ oni dobrym materia³em dla pracodawców, bo w tygodniu maj¹ czas. Dlatego w najbli¿szym czasie planujemy promocjê Sekcji w³aœnie wœród nich”.

Kim jestem? Oto jest pytanie

Wielkim zainteresowaniem w biurach karier ciesz¹ siê testy psychologiczne. Studenci bardzo chc¹ poznaæ swoje mocne strony, dowiedzieæ siê, jakim naprawdê s¹ cz³owiekiem. Na SGH studenci uzyskuj¹ opiniê psychologiczn¹, dokument podpisywany przez psychologa i dyrektor Centrum, je¿eli potrzebuj¹ – równie¿ w jêzyku angielskim. Biuro Karier PW prowadzi warsztaty, których celem jest u³atwienie ich studentom odnalezienie siê na wrogim niekiedy rynku pracy. „Uczymy ich napisaæ d o b r e C V, z r o b i æ z rozmowy kwalifikacyjnej teatr jednego aktora. Nie prowadzimy regularnego cyklu – s¹ chêtni, s¹ warsztaty. Dziêki temu zawsze jest komplet.” Na SGGW oprócz warsztatów organizowane s¹ fakultety, dziêki którym studenci Turystyki i Rekreacji oraz Rolnictwa mog¹ zdobyæ dodatkowe punkty kredytowe. Taka forma pomocy cieszy siê bardzo du¿ym zainteresowaniem, poniewa¿ daje mo¿liwoœæ poznania rynku pracy i pierwsze kroki nie s¹ ju¿ tak bardzo trudne.

MAGIEL, LISTOPAD 2005

Z³oty œrodek znajdŸ

Do centrum kariery warto siê wybraæ w ka¿dym momencie swojego ¿ycia. W trakcie studiów w celu poszukiwania sta¿u lub praktyki, czy ju¿ po zakoñczeniu edukacji, by rozejrzeæ siê za prac¹. Ludzie pracuj¹cy w biurach karier wychodz¹ do studentów z sercem na d³oni, s³u¿¹ pomoc¹ i rad¹ wielu dziedzinach ¿ycia. Okazuje siê jednak, ¿e dzisiaj by wygraæ u pracodawcy wcale nie wystarczy byæ najlepszym, trzeba byæ innym. Dlatego nie dajmy siê oszukaæ, nie dajmy siê og³upiæ, s¹ na tym œwiecie rzeczy, których, jak m³odoœci, nie mo¿na kupiæ. Wed³ug dyrektor Kuczmery-Ludwiczyñskiej „m³odoœæ jest po to, by jeszcze trochê siê pobawiæ. Trzeba zachowaæ równowagê miêdzy studiowaniem, praca, nauk¹ a odpoczynkiem, zabaw¹ i szaleñstwem.” By³oby cudownie, gdyby przywileje m³odoœci, ogromny entuzjazm i zaanga¿owanie zosta³y wszystkim do staroœci. KRYSIA SKORUT IZA LIPNICKA

25


P G O i O L S I P T O Y D K A A R K A

Ciêcia programowe

Rz¹d siê wycofuje PIOTR DROZD

W

ybory mamy ju¿ za sob¹. Plakaty i ulotki (mimo, ¿e mo¿na je jeszcze znaleŸæ na niektórych bilboardach i w siedzibach partii straci³y nieco na aktualnoœci. Okaza³o siê, ¿e programy równie¿. Po uformowaniu przez premiera Marcinkiewicza rz¹du kolejni ministrowie zaczêli wycofywaæ siê z przedwyborczych obietnic. Najwiêksze wra¿enie zrobi³a nominacj¹ Religi, który by³ przeciwny finansowaniu s³u¿by zdrowia z bud¿etu (jak przed 1999 r.). Przed wyborami Lech Kaczyñski przekonywa³, ¿e koncepcja PO (czyli de facto Religi) spowoduje ograniczenie dostêpu do s³u¿by zdrowia dla najbiedniejszych. Teraz Narodowy Fundusz Zdrowia ma byæ po kilku latach przekszta³cony w kilka mniejszych funduszy. To dopiero pocz¹tek… Kolejny punkt programowy, czyli budowa w ci¹gu najbli¿szych oœmiu lat od 3 do 4 milionów mieszkañ równie¿ nie wytrzyma³ zderzenia z rzeczywistoœci¹. W najlepszym wypadku uda siê w tym czasie wybudowaæ 1,5 mln mieszkañ i to przy za³o¿eniu, ¿e znajd¹ siê na ten cel pieni¹dze. Powa¿ne zmiany, i to na gorsze zapowiadaj¹ siê w Ministerstwie Finansów. Pani Minister Teresa Lubi¹ska wyst¹pi³a do Marcinkiewicza z proœb¹ o po¿yczenie dla bud¿etu o oko³o 1 do 2 mld z³otych wiêcej. Jeœli premier siê zgodzi kotwica budzetowa, czyli sta³y deficyt bud¿etowy (30 mld z³.) o którym wspominano przed wyborami oka¿e siê kolejn¹ m¿onk¹. By spe³niæ za³o¿enia programowe PiS bêdzie potrzebowa³ du¿ej iloœci pieniêdzy. W zwi¹zku z tym rz¹d rozwa¿a, czy nie podnieœæ VAT na ¿ywnoœæ i leki nawet o 10 procent. Czystkami w lodówce PiS siê ju¿ najwyraŸniej nie przejmuje. Na razie rz¹d dopiero zaczyna pracowaæ i wiêkszoœæ problemów zacznie siê zapewne pojawiaæ w trakcie realizacji PiSowego programu. A wiêc na tym nie koniec…

26

Z przymró¿eniem oka...

Kaczyzm pe³nym dziobem Naród wybra³ po raz kolejny. I po raz kolejny absolutnie nie zgadzam siê z t¹ decyzj¹, ale demokracja to demokracja. MACIEK MAÆKOWIAK

N

ad naszym krajem ci¹¿y chyba jakieœ widmo Wschodu. Po raz kolejny musimy siê pos³uchaæ tej strony œwiata. Szkoda tylko, ¿e tym razem chodzi o wschodni¹ Polskê. To w³aœnie tam wiêcej g³osów zebra³ Kaczor i zosta³ prezydentem Polski. (A¿ mnie ciarki przesz³y kiedy to napisa³em.) Polacy dali siê nabraæ na obietnice wyborcze i na dziadka w Wermachcie. Szkoda. Mia³em nadziejê, ¿e myœlenie jednak jest w Polsce popularne. Pomyli³em siê.

Forbes donosi

Jak donosi magazyn Forbes (numer listopad 2005), ¿eby spe³niæ wszystkie obietnice wyborcze PiS bud¿et pañstwa musia³by byæ wiêkszy o 75 miliardów z³oty ROCZNIE! Czyli przez 4 lata ich rz¹dów musieliby wydaæ 5(!) bud¿etów. To samo czasopismo donosi, ¿e s³ynne 3 miliony mieszkañ s¹ wziête z sufitu, bo eksperci oceniaj¹ potrzeby mieszkaniowe w Polsce na 1,5 miliona. Swoj¹ drog¹, gdyby rzeczywiœcie chcieli spe³niæ ten postulat w ci¹gu 4 lat to co godzinê trzeba by stawiaæ 85,56 mieszkania. Normalnie na kolanach do siedziby Radia Maryja pójdê jak im siê to uda. Wybór Kaczora podzia³a³ niestety niekorzystnie na opiniê o naszym kraju w Europie. Oczywiœcie dosta³ listy z gratulacjami, ale jednoczeœnie proszono by pamiêta³ o pewnych wspólnych dla Europy wartoœciach jak brak kary œmierci, czy tolerancja. Moim zdaniem Ÿle siê sta³o, ¿e to nie Tusk zosta³ prezydentem. Spokój i chêæ budowania przegra³a z populizmem. Oj bêdziemy cienko kwakaæ...

No i w PiS...

Panom z PiSu niestety sodówka do g³owy uderzy³a i zaczêli siê zachowywaæ, jakby wybory zdecydowanie wygrali, a Platforma mia³ jedynie kilkanaœcie mandatów w Parlamencie. Mia³a byæ koalicja PO i PiS, która dawa³a jakieœ nadzieje, ¿e w Polsce mo¿e w koñcu bêdzie normalniej. Niestety, partia braci Kaczyñskich zaczê³a prowadziæ MAGIEL, LISTOPAD 2005

politykê spod znaku wszystko albo nic, a Platformê chcia³a najzwyczajniej w œwiecie wykorzystaæ. Powstawanie rz¹du to te¿ jakaœ pomy³ka. Z jednej strony w kampaniach wyborczych – prezydenckiej i parlamentarnej – zarzucali PO nadmiar liberalizmu i krytykowali jak tylko mogli pomys³y Platformy dotycz¹ce edukacji i s³u¿by zdrowia, a z drugiej podczas rozmów koalicyjnych wciskaj¹ im te resorty. Albo uwa¿aj¹, ¿e w tym PO to s¹ jednak rozs¹dni i myœl¹cy ludzie, tylko tego nie mo¿na g³oœno powiedzieæ (wersja ma³o prawdopodobna), albo s¹ œlepo zapatrzeni w swój cudowny program, a ktoœ z PO jest im potrzebny tylko na wszelki wypadek, jakby coœ mia³o pójœæ nie tak (wersja ca³kiem mo¿liwa). PiS chcia³o zrobiæ z PO coœ, czym mo¿na sobie r¹czki wytrzeæ, jak wszystko zacznie siê waliæ. Koalicja nie powsta³a i to jest moim zdaniem dobra decyzja PO.

Wali siê i pali...

Niech PiSowcy nie mówi¹ tak¿e, ¿e ¿adne rozmowy nie s¹ prowadzone z LPR i Samoobron¹, bo nie wierzê, ¿e Giertych i Lepper to tacy altruiœci, którzy popieraj¹ PiS bez ¿adnego powodu. Niestety bracia Kaczyñscy bêd¹ teraz musieli szukaæ poparcia na si³ê, rz¹d bêdzie s³aby, ka¿da ustawa bêdzie okupiona ustêpstwami. Populiœci maj¹cy realny wp³yw na w³adzê w Polsce. S³aby rz¹d. Kaczory z przerostem ambicji (rz¹d Olszewskiego te¿ rozbili). Nietolerancyjny, agresywny prezydent, który w kampani s³owo solidarnoœæ odmienia³ przez wszystkie przypadki, a nie mia³ moim zdaniem do tego ¿adnego prawa. Marcinkiewicz ju¿ zapowiedzia³ wycofanie siê z niektórych postulatów (m.in. podatek Belki). Dorn ju¿ rozpocz¹³ wymianê ludzi w wielu urzêdach – czyli TKM w praktyce. Nowa minister Finansów ju¿ poprosi³a o dodatkowe dwa miliardy z³oty w bud¿ecie. Jeszcze tylko nam Talibów w Klewkach brakuje, bo ptasia (a w zasadzie kacza) grypa ju¿ do nas dotar³a. Tymczasem!


P iG Prawdziwe oblicze nowego Sejmu

Poczet pos³ów egzotycznych Mamy wreszcie Sejm V kadencji. Warto przyjrzeæ siê, jakich pos³ów bêdziemy mogli ogl¹daæ w jego ³awach..Nie ma jednak sensu zajmowaæ siê czo³owymi parlamentarzystami. Patrz¹ na nas z pierwszych stron wszystkich gazet. My zainteresowaliœmy siê ciekawszymi przypadkami.... MICHA£ ROMANIUK GRZESIEK SZYMAÑSKI

N

a razie czêœæ z nich mo¿e tylko wywo³ywaæ uœmiech, ale kto wie jak¹ estym¹ bêd¹ siê cieszyli ci panowie po czterech latach? Nasz poczet pos³ów egzotycznych otwieraêciæ do udzia³u w wyborach w ogóle.

S£AWOMIR JENERALSKI

ROMAN KOSECKI Data i miejsce urodzenia: 15-02-1966, Piaseczno Stan cywilny: ¿onaty Wykszta³cenie: œrednie zawodowe Zawód: trener Lista: Platforma Obywatelska Okrêg wyborczy: 19 Warszawa liczba g³osów: 4395

KRZYSZTOF BOSAK Data i miejsce urodzenia: 13-06-1982, Zielona Góra Stan cywilny: wolny Wykszta³cenie: œrednie ogólne Zawód: student Lista: Liga Polskich Rodzin Okrêg wyborczy: 8 Zielona Góra liczba g³osów: 3764

N

ajm³odszy pose³ Sejmu V kadencji. Do tego student... SGH. Po wnikliwym œledztwie ustalono, ¿e studiuje w trybie zaocznym, wiêc jeœli ktoœ chcia³by siê z panem pos³em spotkaæ i porozmawiaæ o ¿ywotnych interesach kraju, to zapraszamy w weekendy. Nie¿yczliwi oczywiœcie natychmiast zaczêli rozpowszechniaæ informacje, ¿e pose³ Bosak bêdzie pisa³ pracê magistersk¹ u swojego partyjnego kolegi, prof. Andrzeja KaŸmierczaka – kandydata LPR do Senatu. Na razie s¹ to jednak tylko z³oœliwe plotki, nie maj¹ce oparcia w faktach. Taka sytuacja by³aby zreszt¹ wielce niezrêczna, skoro kolega Krzysztof zosta³ pos³em, a prof. KaŸmierczak senatorem przez najbli¿sze 4 lata najprawdopodobniej nie bêdzie.

L

egenda polskiej pi³ki no¿nej, pi³karz klubów: RKS Mirków, Ursusa, Gwardii, Legii, Galatasaray Stambu³, Osasuny Pampeluna, Atletico Madryt, FC Nantes, MontpellierHSC i Chicago Fire. Do tego 69-krotny reprezentant Polski. Przygoda z reprezentacj¹ zakoñczy³a siê jednak doœæ nieciekawie – pan pose³ w meczu ze S³owacj¹ zosta³ wyrzucony z boiska za demonstracyjne zdjêcie koszulki. Roman Kosecki ju¿ w przesz³oœci wykazywa³ siê aktywnoœci¹ polityczn¹. Podczas wyborów w 1989 roku popar³ obóz solidarnoœciowy. Nadal dzia³a te¿ w pi³ce. Prowadzi szkó³kê pi³karsk¹ dla m³odzie¿y w Konstancinie. Od czasu do czasu komentuje te¿ mecze. Czy teraz Kosa znajdzie na to czas?

Data i miejsce urodzenia: 28-07-1961, Bydgoszcz Stan cywilny: ¿onaty Wykszta³cenie: wy¿sze Zawód: dziennikarz Lista: Sojusz Lewicy Demokratycznej Okrêg wyborczy: 4 Bydgoszcz liczba g³osów: 4343

B

ezstronny dziennikarz TVP, który m.in. prowadzi³ Wiadomoœci za czasów Leszka Millera. NajwyraŸniej bezstronnoœæ, obiektywizm i dziennikarski profesjonalizm znudzi³ pana Jeneralskiego, skoro zechcia³ rozpocz¹æ karierê polityczn¹. Zwolennicy SLD z pewnoœci¹ odetchn¹ z ulg¹. Nienaganna dykcja pana pos³a oznacza now¹ jakoœæ w sejmowych przemówieniach ludzi lewicy. Odchodzimy zatem od gomu³kowskiego przynudzania. Czas na efektowne prezentacje, które z pewnoœci¹ zelektryzuj¹ nie tylko czytelników Trybuny.

JANUSZ WÓJCIK Data i miejsce urodzenia: 18-11-1953, Warszawa Stan cywilny: ¿onaty Wykszta³cenie: wy¿sze Zawód: trener pi³ki no¿nej Lista: Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej Okrêg wyborczy: 24 Bia³ystok liczba g³osów: 4236 MAGIEL, LISTOPAD 2005

27


P iG

K

olejna gwiazda ze œwiata sportu. Trener m.in. Legii Warszawa, reprezentacji olimpijskiej (srebro w Barcelonie) i pierwszej reprezentacji.Przez Samoobronê przedstawiany jako ekspert do spraw reformy sportu. W osobie Janusza Wójcika upatruje siê cz³owieka, który doskonale znaj¹c brudn¹ historiê i ciemne zakamarki polskiego pi³karstwa, niejako od œrodka bêdzie w stanie to szambo oczyœciæ.Warto w tym momencie przypomnieæ s³ynne powiedzenie pana pos³a, przytaczane wielokrotnie, chocia¿by przez pomnikow¹ postaæ polskiej pi³ki - Wojciecha Kowalczyka. Kasa, misiu, kasa - te s³owa ponoæ nieraz pada³y z ust trenera Wójcika. Mo¿e jednak Ministerstwo Finansów?

JACEK KURSKI Data i miejsce urodzenia: 22-02-1966, Gdañsk Stan cywilny: ¿onaty Wykszta³cenie: wy¿sze Zawód: urzêdnik samorz¹dowy Lista: Prawo i Sprawiedliwoœæ Okrêg wyborczy: 25 Gdañsk liczba g³osów: 26446

N

egatywny bohater kampanii prezydenckiej. Nazywany bulterierem lub pitbullem. Mo¿e siê te¿ kojarzyæ z innymi gatunkami zwierz¹t. S³ynny wywiad prasowy zakoñczy³ siê dla Jacka Kurskiego usuniêciem z PiS-u, a dla Lecha Kaczyñskiego zwyciêstwem w wyborach.Panu pos³owi uda³o siê wiêc coœ, czego nawet w Samoobronie nie spotyka siê na codzieñ – wyrzucono go z partii jeszcze przed pierwszym posiedzeniem Sejmu. W dodatku za tak¹ zas³ugê. Polityka to niewdziêczne zajêcie.

STANIS£AW STEC Data i miejsce urodzenia: 22-03-1941, Jazowsko Stan cywilny: ¿onaty Wykszta³cenie: wy¿sze

28

Zawód: ekonomista Lista: Sojusz Lewicy Demokratycznej Okrêg wyborczy: 38 Pi³a liczba g³osów: 9944

N

ajstarszy pose³ z SLD. Sam wiek to oczywiœcie jeszcze nie powód, ¿eby siê znaleŸæ w tej rubryce. Pose³ Stec pad³ jednak ofiar¹ kampanii swojej partii. Przewodnicz¹cy Olejniczak powtarza³ przecie¿, ¿e SLD siê odm³odzi³. Nowa lewica. Lewica wzorowana na Partii Pracy Tony Blaira. Jak siê maj¹ te zapowiedzi do faktów? Rzeczywiœcie, kilku komuchów (s³owo u¿yte przez samego Olejniczaka) odesz³o. Ale kluczem przy tej selekcji chyba nie by³ wiek ani zas³ugi dla poprzedniej partii.Liczby nie k³ami¹: 70,62% kandydatów do Sejmu z list SLD mia³o 40 lat i wiêcej; 46,5% - 50 lat i wiecej. Dla porównania te same dane dla dwóch zwyciêskich partii: PO 64,6% i 26,91%; PIS 68,71% i 30,87%. Szturmu m³odzie¿y zatem nie widaæ. W Sejmie s¹ jednak m.in. tacy juniorzy jak Joanna Senyszyn, Tadeusz Iwiñski czy Jerzy Szmajdziñski. Do Senatu kandydowali m.in. prof. Bo¿yk, s³ynny doradca Edwarda Gierka, czy te¿ prof. Oleksy, walcz¹cy ostatnio (niestety bezskutecznie) z Instytutem Pamiêci Narodowej. Niestety, ze strat¹ dla Polski wyborcy odwrócili siê do nich plecami...

LESZEK SU£EK Data i miejsce urodzenia: 18-04-1954, Piotrowice Stan cywilny: wolny Wykszta³cenie: wy¿sze Zawód: ekonomista Lista: Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej Okrêg wyborczy: 33 Kielce liczba g³osów: 7590

P

ose³ Su³ek ma niekonwencjonalne podejœcie do stró¿ów prawa. Ale to akurat nie rzadkoœæ w Samoobronie. Jednak w tym przypadku dochodzi jeszcze raczej luŸne traktowanie przepisów ruchu drogowego i m³odzie¿owe s³ownictwo. NajwyraŸniej pose³ Su³ek chce byæ reprezentantem blokowiskowych subkultur. Czy jednak w zwi¹zku z ni¿em MAGIEL, LISTOPAD 2005

demograficznym bêdzie to taktyka skuteczna? O co w ogóle chodzi? Na stronie Internetowego Forum Policyjneg o (www.ifp.pl) mo¿na znaleŸæ tak¹ oto skrótow¹ prezentacjê pana pos³a: Jakie wyprzedzanie? Powinieneœ siê k... leczyæ! Postr¹cam wam te czapki z g³ów barany, wy k... – rycza³ do policjantów drogówki œwie¿o upieczony pose³ Leszek Su³ek (51 l.) z Samoobrony. Aby uzyskaæ pe³ny obraz, warto te¿ ws³uchaæ siê w s³owa pana pos³a z 45 posiedzenia Sejmu IV kadencji (10.04.2003 - Sprawozdanie Komisji Kultury i Œrodków Przekazu): Pañstwo polskie od zarania dziejów opiera³o swój byt na podstawach chrzeœcijañskiej kultury i dziedzictwa narodowego, jakimi by³a przynale¿noœæ narodu i pañstwa do cywilizacji ³aciñskiej.Có¿, nie sposób odmówiæ œwie¿ego spojrzenia na kulturê ³aciñsk¹.

A w Senacie... Zostawmy jednak pos³ów. Pora na prawdziw¹ pere³kê w tym towarzystwie. Wprawdzie to senator, ale grzechem by³oby nie wspomnieæ o by³ym Jego Magnificencji naszej Szacownej Uczelni, profesorze Marku Rockim. Ju¿ sam¹ zapowiedzi¹ kandydowania wywo³a³ euforiê mog¹c¹ siê równaæ jedynie z szaleñstwem po podobnym komunikacie W³odzimierza Cimoszewicza. Radoœæ, objawiaj¹ca siê m.in. w serwisie rektorskim, by³a tak wielka, ¿e do jej wyra¿enia trzeba by³o stworzyæ now¹ stronê – www.rocki.pl. Sta³a siê ona czêœci¹ zakrojonej na szerok¹ skalê kampanii wyborczej. Pan senator zachêca³ do poparcia jego kandydatury nawet przed seansami w kinach... Z obecnoœci¹ profesora Rockiego w parlamencie wi¹¿emy spore nadzieje. Mo¿e wreszcie uda siê zwróciæ uwagê w³adz na potrzeby SGH. Pojawi³ siê nawet pomys³, aby nasz by³y rektor zaj¹³ wci¹¿ nieobsadzony fotel wicemarsza³ka Senatu. Kandydowa³ przecie¿ z poparciem PO, która wci¹¿ nie ma swojego przedstawicielstwa w Prezydium. Wspieramy tê kandydaturê z ca³ego serca i liczymy, ¿e teraz nikt ju¿ nie odwa¿y siê zlikwidowaæ Izby Wy¿szej z takim senatorem w sk³adzie.

MICHA£ ROMANIUK GRZESIEK SZYMAÑSKI Korzystaliœmy z: www.sejm.gov.pl


F E L I E T O N

Obserwacje

Dwoinki MINTLE

Zarys refleksji

Rzecz o codziennoœci ROBAK

N

ale¿y uwierzyæ, ¿e w tym powszednim krz¹taniu s¹ te¿ rzeczy wiekuiste, powszechne (M. D¹browska). Gdy myœlimy o czynach szlachetnych, wzbudzaj¹cych w nas podziw sw¹ wspania³omyœlnoœci¹, czystoœci¹ lub po prostu dobrem, którego s¹ wyrazem, zazwyczaj przychodz¹ nam na myœl jakieœ punkty zwrotne, uwznioœlaj¹ce chwile, podnios³e momenty. Wówczas ca³a kwintesencja czyjegoœ wnêtrza prze-

'bardziej godnych uwagi' wydarzeñ (nie umniejszaj¹c im i je uwzglêdniaj¹c)? Na podstawie jej ma³ych grzeszków, niewielkich wzniesieñ, ma³o znacz¹cych czynnoœci? Choæby takich jak przejœciowa k³ótnia, zdrada nieistotnej tajemnicy, niewiele normalnie znacz¹cy telefon z dobrym s³owem, uœmiech daj¹cy chwilow¹ otuchê? Ot, takie malutkie u³amki, które jednak zsumowane daj¹ lepszy obraz ni¿ te wielomilionowe liczby g³êbokich wewnêtrznych przemian, przyznañ siê do winy, przysiêgania zadoœæuczynieñ czy sk³adania przysi¹g zemsty. Czy osoba,

M

am pewne wyobra¿enie o sobie, z pewnoœci¹ zbyt dobre, ale w³asne. Obraz ten tworz¹ rozmaite zalety (o których innym razem) oraz grupa wad, które prze¿y³y ju¿ swój coming out, s¹ swojskie i poznane na wylot. Wobec jednych skaz przystêpujê bezustannie do dzikiego boju o wyr¿niêcie ich w pieñ si³¹ charakteru, zaœ innym niedoskona³oœciom pozwalam jakoœ na niezm¹con¹ egzystencjê, jako ¿e przysparzaj¹ mi interesuj¹cych zmartwieñ b¹dŸ por¹banych przyjació³, czy te¿ tantrycznych orgazmów. Niestety, istniej¹ te¿ wady domniemane, czyli takie, których strasznie siê cz³owiek boi, ¿e nie daj Bo¿e siê ujawni¹ lada chwila – lub ju¿ siê ujawni³y – tylko, ¿e siê tê mroczn¹ chwilê pochopnie pominê³o milczeniem sumienia. Do tej grupy do³¹czyæ mo¿na wady delikatnie poskromione, z którymi niby siê wygra³o, ale nigdy nic nie wiadomo. I wy³azi z ciebie taka cholera nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy, chocia¿ nikt siê tego nie spodziewa. Dla ludzi utrzymuj¹cych pewien dystans to wszystko, co powy¿ej, pozostaæ mo¿e prawie niezauwa¿alne. Dramaty rozgrywaj¹ siê u mnie gdzieœ w œrodku, miêdzy jelitami a trzustk¹ byæ mo¿e (no bo czemu nie? Czy ktoœ umie z precyzj¹ ustaliæ miejsce sta³ego pobytu duszy? No?). Ludzie, którzy dystans maj¹ za nic, czasem zbli¿aj¹ siê do mnie. Nie grozi mi samotnoœæ, bowiem dziwaki – podobnie jak dwoinki rze¿¹czki – zwykle wystêpuj¹ parami.

lewa siê na zewn¹trz, niejako nie mog¹c pomieœciæ siê w codziennych ograniczeniach, daj¹c œwiadectwo wiekuistej (zdawa³oby siê) potêgi dobra i hartu ducha danej osoby. Wszelkie powszednie niedoci¹gniêcia, pope³nione niechc¹cy ma³ostkowoœci uchodz¹ w niepamiêæ. Te promieniuj¹ce blaskiem czyny, choæ pojedyncze, maj¹ moc przedefiniowania osoby, przenicowania jej osobowoœci. Osobowoœci, jak¹ my postrzegamy, ale tak¿e tej prawdziwej – bêd¹cej istot¹ tej osoby. Czy¿ jednak nie jest to ograniczanie pola widzenia? Czy taki jednostkowy czyn, choæby najszlachetniejszy, nie jest czasem wyrazem chwilowej ekspiacji, zadoœæuczynienia za b³êdy dnia codziennego? Choæ nie ujmuje to wartoœci czynowi jako takiemu, to jednak zmienia niew¹tpliwie sposób w jaki bêdziemy go postrzegaæ w szerszym kontekœcie. Czy nie lepiej, bardziej trafnie, by³oby budowaæ os¹dy o danej postaci na podstawie jej dnia powszedniego ni¿ tych MAGIEL, LISTOPAD 2005

która nie ¿yje w ci¹g³ym poczuciu wznios³ej misji, nie dokonuje pamiêtnych i godnych uwiecznienia poœwiêceñ, nie czyni czasem wiêcej dobra ni¿ niejeden inny? Nawet taki, który miota siê w ¿yciu, czêsto wiêcej po drodze burz¹c ni¿ buduj¹c, przy okazji czasem pope³niaj¹c czyny szlachetne, na które ma³o kogo by³oby staæ? Rola dnia powszedniego w ¿yciu cz³owieka jest moim zdaniem ogromna, du¿o wiêksza ni¿ chwilowe i przelotne zrywy dobrej czy z ³ e j woli, choæby nios³y w sobie potê¿ny ³adunek. To poprzez pozornie ma³o istotne, codzienne czyny budujemy swoj¹ wartoœæ i wyra¿amy siebie. Oczywiœcie czasem nale¿y dokonaæ rzeczy wyj¹tkowej, która czêsto zawa¿y na ca³ym naszym ¿yciu. Jest to jednak tylko przed³u¿enie naszego ja, wypadkowa wiêksza fala na morzu naszych ma³ych, codziennych fal oceanu osobowoœci.

29


F ELIETON Po drugiej stronie lustra...

Future. Our future SANDERS

C

iasne autobusy zawsze boleœnie oddzia³uj¹ na zmys³y, oddaj¹c zagonion¹ atmosferê poniedzia³ku. Zawsze w ostatniej chwili zdyszany wpadam na przystanek i wbijam siê w zat³oczony t³um œmierdz¹cy noc¹ i niewyspaniem. Autobusowe niewygody dziel¹ siê na zimê i lato. Zim¹ lepiej jeŸdziæ w ocieplanych solarisach, przyjemnie i z umiarem ogrzewaj¹cych zziêbniête cia³o. Lato to pora na stare, zawszone ikarusy, w których mo¿na po otwarciu wszelkich mo¿liwych szyb mo¿na wdychaæ okruchy œwie¿ego powietrza wsysane przez szpary starych wêgierskich gruchotów. W solarisach o tej porze roku nie da siê wytrzymaæ – porównanie do szklarni wydaje siê byæ najw³aœciwsze. Po piekielnie nudnych, mêcz¹cych 21 minutach – w korku od 35 wzwy¿ – trzeba wysi¹œæ. Rzut oka w górê – na dachu budynku stoi ogromne logo „korporacji”. Codziennie rano podnoszê na nie wzrok, tak samo jak pi³karze wchodz¹c na boisko ca³uj¹ ŸdŸb³o zdeptanej trawy. Ma to przynosiæ szczêœcie i przybli¿aæ do korporacyjnego raju. Pewnego dnia, gdy zapomnê spojrzeæ na magiczne logo, bij¹ce jaskraw¹ czerwieni¹ po oczach, zostanê wylany, zgodnie z wierzeniami rdzennych korpów. „Pomaluj mi sufit na niebiesko zasadŸ tulipany w doniczkach” Trzeba szukaæ normalnoœci pomiêdzy sterylnymi œcianami, biurkami codziennie przecieranymi p³ynem odka¿aj¹cym przez wynajêt¹ firmê i dziesi¹tkami „ludzi biznesu”, o których siê ocieram na korytarzu. Stanowi¹ oni tak samo beznadziejny przekrój przez ludzkie osobowoœci, jak grupa przypadkowych osób na ulicy. To samo zaœlepienie, g³upota, lenistwo u ludzi zagrzebanych pod stert¹ papierów, zabieganych pomiêdzy kolejnymi meetingami, podpisuj¹cymi wielkie deale, co u faceta o zbyt du¿ych d³oniach, buduj¹cego drogi. Jak w ka¿dej korporacji, te¿ u mnie Mekka

30

znajduje siê na górze. Ogólnie dostêpny parter koñczy siê na czarnych, skórzanych kanapach dla przypadkowych goœci. Zamkniête ósme piêtro zaczyna siê od telewizorów na pó³ œciany, stra¿nika otwieraj¹cego drzwi ze szk³a pancernego srebrnym pilotem i od atmosfery powagi wisz¹cej w powietrzu. Po tym samym dywanie, mo¿e jeszcze przed chwil¹, chodzili ludzie o zarobkach od dwudziestu tysiêcy wzwy¿. Na miesi¹c. Od pewnego momentu wszystko, co siê dostaje, ma zast¹piæ ¿ycie. Business lunch, przejazd taksówk¹ ze skórzan¹ tapicerk¹, krawaty za trzy stówy, restauracje, gdzie cztery drobne piero¿ki kosztuj¹ wiêcej ni¿ dwa obfite obiady w normalnym barze. By³em, zjad³em, widzia³em. Imitacja. Wszystko ma zastêpowaæ to, co jest na zewn¹trz. Tak samo snobistyczne, kretyñskie rozrywki dla nieruchawych grubasów. Czterdziestoletnie trupy w strzelnicach i na polach golfowych. Ludzie, którzy potrafi¹ pojechaæ na wycieczkê do Egiptu i wróciæ bez œladu opalizny na trójpodbródkowej twarzy, chyba ¿e w hotelu korzystali z solarium. Mo¿e nie wiemy, ale nieraz o tym marzymy, a przynajmniej ka¿dego dnia wykazujemy takie w³aœnie ambicje. Ty, ja i ten kretyn, który prowadzi æwiczenia z pewnych nudnych zajêæ, bo do niczego innego siê nie nadaje. Do tego przygotowujemy siê dzieñ w dzieñ, mimo ¿e nie przychodzimy na wyk³ad, prowadzony w beznadziejnie denny sposób, ale przygotowujemy pomoce naukowe na egzamin. Jedenaste „nie œci¹gaj” wywo³uje zdrowy MAGIEL, LISTOPAD 2005

uœmiech na twarzy. Zagadka zachowania w³asnej to¿samoœci w spo³eczeñstwie zawsze stanowi³a tajemnicê. Tak samo jak sens drogi, wpisywania siê w kolejny s³ój rudej kolumny sekwoi. Co jest tak naprawdê wa¿ne. Przecie¿ s³oñce tak samo odleg³e ze szczytu i podnó¿a, kwiat tak samo czerwony. Gdzie le¿y z³oty œrodek, aurea mediocritas. Odpowiedzi naturalnie nie ma. Z nieznanych przyczyn, na wiêkszoœæ naprawdê trudnych pytañ nie ma odpowiedzi. Mo¿e to jest w³aœnie ich nieod³¹czna cecha. Co dzieñ rano, gdy zmierzam w kierunku budynku o szklanych œcianach, patrzê na zadbany, ³adnie przyciêty ¿ywop³ot i nisk¹ kopu³ê kwiatów, hodowanych naprzeciw parkingu z jaguarami chyba cz³onków zarz¹du. Tym czarnym lexusem jeŸdzi prezes. Gdyby by³a alternatywa – zostawiæ garnitur w szafie, rozwi¹zaæ krawaty i w niebieskim stroju roboczym pielêgnowaæ kwiaty przed siedzib¹ korporacji, zgarniaj¹c tyle, ¿eby wystarcza³o na ¿ycie bez wiêkszych problemów, ale i bez corocznych wakacji w Tajlandii i na wyspie Bali. Pytanie do postaci w lustrze – co byœ zrobi³. Odpowiedzi do dzisiaj nie s³yszê. Na koñcu, wszystko co pozostaje, to wspomnienia. Za lat trzydzieœci mogê pamiêtaæ kolejny robiony z tkwi¹c¹ w tle myœl¹ o robieniu kariery projekt w kole naukowym, godziny spêdzone w bibliotece i bia³e œciany budynku korporacji. Mogê sobie nawet zasuszyæ na pami¹tkê kawa³ek liœcia tej palemki, co stoi przy wejœciu na open plan. Mogê w dzienniku zapisaæ kolejne spotkania z klientami i zarchiwizowaæ pochwa³y prze³o¿onego. ¯ycie moje, twoje jest jedno. Mo¿na uwierzyæ, ¿e trzeba z klapkami na oczach biec do przodu, mo¿na nawet sobie wmówiæ, ¿e sami trzymamy lejce. ¯e przecie¿ spêdzamy weekendy z dzieæmi, ¿e wyje¿d¿amy z nimi na wakacje. Prawda pewnie gdzieœ istnieje, zawieszona na krawêdzi czwartego wymiaru, poza zasiêgiem r¹k, osadzonych na mocno œci¹ganych ku ziemi stopach. Dziœ wyjdê wczeœniej przez szklane rozsuwane drzwi, ¿eby z³apaæ ostatni cieñ z³otej jesieni, sp³ywaj¹cej z roz³o¿ystych konarów drzew w £azienkach i na Agrykoli. Temat do refleksji: balans na równi pochy³ej.


F ELIETON Wyprany umys³

Technokratyzm reklamowy ANNA GRÓDECKA

S

ternicy œwiadomoœci – „rób tak, jak Ci mówiê, przecie¿ wiem, co jest dla Ciebie najlepsze. Nie Twoj¹ rzecz¹ jest myœleæ, zrobiê to za Ciebie. Ty tylko dzia³aj pod moje dyktando”. Doktryna technokratów? Na pierwszy rzut oka, owszem, mo¿na tak pomyœleæ. Technokraci przekonani byli o wiod¹cej roli klasy specjalistów (in¿ynierów, mened¿erów, intelektualistów) w spo³eczeñstwie. Technokraci pany – mot³och s³ucha i robi, mot³och jest g³upi i nic nie rozumie. Trzeba wiêc nim odpowiednio pokierowaæ, sterowaæ. W tym sterowaniu niew¹tpliwie pomocne s¹ psychologia i socjologia. To w koñcu drog¹ manipulacji mo¿na bardzo ³atwo opanowaæ umys³y t³umu i bawiæ siê nimi wed³ug w³asnego upodobania. Choæ doktryna, której twórc¹ by³ hrabia de Saint-Simon, wielu wydaje siê dziœ œmieszna i nierealna, trudno oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e reklama jest jej ¿ywym ucieleœnieniem. Naszpikowano j¹ bowiem od pocz¹tku do koñca rozmaitymi formami manipulacji. Wci¹¿ chce nam siê coœ wmówiæ, do czegoœ przekonaæ. Reklama jest m¹drzejsza od nas – widzów, radios³uchaczy, czytelników. Bo sk¹d niby my – przeciêtniacy – mielibyœmy wiedzieæ, ¿e ten proszek jest najskuteczniejszy, a tamten jogurt ma wyj¹tkowy smak? Reklamodawcy to ju¿ sprawdzili. Podaj¹ nam na tacy gotow¹ wiedzê. Ba! Na podaniu siê nie koñczy – naszym zadaniem nie jest bierny odbiór, ale aktywne przetrawienie wszystkich informacji. Szybkie przetrawienie. A to z kolei ni mniej, ni wiêcej, oznacza ¿e nie ma czasu na zastanowienie siê nad treœci¹, na bezproduktywne gdybanie.

Myœleniu mówimy: NIE! Bo przecie¿ – czy jest sens myœleæ nad jedn¹ rzecz¹ dwa razy? Skoro raz ju¿ ktoœ to zrobi³ – œwietnie. My ju¿ nie musimy. Korzystamy z tzw. wiedzy przetworzonej. Taki ma³y skrypcik.

zmys³ wzroku siê wyostrzy?... Nigdy nie wiadomo. Nale¿a³oby tak¿e podziwiaæ naszych technokratów za to, ¿e tak œwietnie potrafi¹ czytaæ w ludzkich myœlach. Zawsze wiedz¹, czego potrzebujemy i o czym marzymy. I to indywidualistyczne podejœcie! Specjalnie dla Ciebie i z myœl¹ o Tobie – takie stwierdzenia mo¿na napotkaæ niemal w ka¿dej reklamie – czasem s¹ wypowiadane wprost, czasem kryj¹ siê gdzieœ miêdzy wierszami, zmuszaj¹c nas do pewnego niezbyt skomplikowanego zabiegu, jakim jest wnioskowanie logiczne. Bez obaw! Na szczêœcie wspomniana dedukcja jest bardzo prosta w swej konstrukcji, dziêki czemu nasze mózgi nie s¹ nazbyt obci¹¿one myœleniem, nie przegrzej¹ siê. Ach, ta dba³oœæ o nasz¹ kondycjê! Rozczulaj¹ca dobroczynnoœæ w ka¿dym calu. A ¿e wypada dobrem za dobro odp³acaæ – musimy siê zrewan¿owaæ. Nie mo¿emy zawieœæ reklamodawców. Najproœciej jest siê odwdziêczyæ poprzez skorzystanie z proponowanej us³ugi. Presja? Nigdy w ¿yciu! Takie nieczyste zagrania nie imaj¹ siê

To, zreszt¹, bardzo odpowiada obecnej cywilizacji. Nie ma czasu na zastanawianie siê, na rozwa¿anie wszystkich 'za' i 'przeciw'. Kto dziœ bêdzie empirycznie (czyt. doœwiadczalnie) sprawdza³, wy¿szoœæ jednego proszku nad drugim? Genialna rzecz te reklamy. One wszystko nam powiedz¹. Esencja wiedzy. Te c h n o k r a c i reklamowi to jednak porz¹dni ludzie. Dbaj¹ o nasze dobro, o to, by ¿y³o nam siê lepiej. Szkoda tylko, ¿e musimy za to p³aciæ. Ale có¿, pewnych rzeczy siê nie przeskoczy. Zreszt¹, chyba warto. Te wszystkie wspania³e, nowe, wyj¹tkowe i pyszne towary warte s¹ z pewnoœci¹ swojej ceny. Tym bardziej, ¿e dziêki nim nasze ¿ycie nabierze barw. Co prawda, nigdy nie uwa¿a³am siê za daltonistkê i s¹dzi³am, i¿ œwiat jest wielokolorowy, ale mo¿e po zakupie owych specyfików mój MAGIEL, LISTOPAD 2005

naszych sterowników. Chodzi w koñcu o nasze dobro, o to, by ¿y³o nam siê coraz lepiej i wygodniej. Nie ma w tym nic z wyrafinowanej gry. Ci, którzy tak myœl¹, maj¹ chyba sami coœ na sumieniu. ¯yjemy szybko. Czas magicznie siê kurczy, jest go coraz mniej. Dlatego trzeba z czegoœ zrezygnowaæ. Najproœciej chyba ograniczyæ myœlenie. Dzia³aæ automatycznie. Jak robot. Przyjmowaæ bezkrytycznie podtykane nam pod nos rozwi¹zania. Oni wiedz¹, ¿e tego oczekujemy. Podoba im siê to. Wykorzystuj¹. Steruj¹. Technokraci reklamowi opanowuj¹ nasze umys³y.

*** 31


F I L M

Czary mary

NI EUSTRASZENI BRACI A GRI MM USA 2005; Re¿.: Terry Gilliam; Wyst.: Matt Damon, Heath Ledger, Monica Belucci; Dystr.: SPI

Rzym

Bracia Wilhelm i Jakub Grimm ¿yli dawno temu i napisali bajki, których zestaw znajduje siê w wiêkszoœci domów. Tyle przeciêtnie o nich wiemy. Nie wiemy, ¿e byli to doœæ ubodzy – zw³aszcza w czasie studiów – i raczej chorowici panowie, którzy nie tyle stworzyli ile „wyœledzili” i spisali ludowe opowiadania, mroczne baœnie, przes¹dy i wró¿by. W filmie przedstawieni s¹ w diametralnie inny sposób. Tutaj bracia to drobne cwaniaczki – pomagaj¹ mieszkañcom niemieckich wiosek walczyæ z demonami, strzygami i upiorami. Tylko, ¿e sami owe strachy wywo³uj¹... Oczywiœcie zostaj¹ zdemaskowani i szanta¿em zmuszeni do wspó³pracy z francuskim wojskiem (pod okupacj¹ którego znajduj¹ siê niemieckie ziemie). Musz¹ rozwi¹zaæ zagadkê znikniêcia 10 dziewczynek. Myœl¹, ¿e maj¹ do czynienia z oszustami im podobnymi. Jednak tym razem czary okazuj¹ siê rzeczywistoœci¹. Jakub – od dziecka zakochany magicznym œwiecie baœni – wreszcie znajdzie dowody na ich realnoœæ. Wœród zalet filmu wymieniæ nale¿y kawa³ek naprawdê dobrej sztuki aktorskiej – w role braci wcielili siê Heath Ledger i Matt Damon. Dla mnie najwa¿niejszy jednak jest fakt, ¿e tak du¿o elementów z baœni spisanych niegdyœ przez braci znalaz³o tu swoje miejsce. Jest i Czerwony Kapturek, i Jaœ i Ma³gosia, i lodowy od³amek w sercu i motywy z Królewny Œnie¿ki, i ¿ywy las, i œmieræ pod tafl¹ lodu... Wszystko mroczne i straszne – dok³adnie takie, jakie by³o w prawdziwych bajkach braci Grimm. Lata przekazów z³agodzi³y bowiem oryginalne opowieœci braci. Nie wszyscy wiemy, jak przera¿aj¹ce miewa³y zakoñczenia. Warto zobaczyæ zapowiedŸ w formie filmu Gilliama – a potem oddaæ siê adekwatnej lekturze.

32

Wielkie z³omowanie TRANSPORTER 2 Francja 2005; Re¿.: Louis Leterrier; Wyst.: Jason Statham, Alessandro Gassman; Dystr.: CinePix

Chyba czasem ka¿dy facet potrzebuje takiego kina. Zero g³êbokiego przes³ania, minimum przemyœleñ – po prostu czysta akcja. Transporter 2 jest dok³adnie tak¹ pozycj¹ i to firmowan¹ przez mistrza gatunku Luca Bessona. G³ównym bohaterem filmu jest niejaki Frank Martin (Jason Statham), by³y agent s³u¿b specjalnych, dorabiaj¹cy sobie jako kurier w wersji „extreme”. Innymi s³owy, je¿eli ktoœ chcia³by przewieŸæ pó³ tony uranu z jednego wybrze¿a na drugie, to trafi³ pod w³aœciwy adres. Pocz¹tek wydaje siê sielankowy. Frank przenosi siê z francuskiej Riwiery do Miami, gdzie na proœbê znajomego wozi bogatego ma³olata do szko³y. Oczy-

wiœcie, jak to w kinie bywa, ch³opcem b³yskawicznie interesuj¹ siê brzydcy i Ÿli terroryœci, bêd¹cy w posiadaniu wyj¹tkowo groŸnego wirusa. Nie ukrywam, fabu³a sza³u nie robi – jest do bólu wtórna i sztampowa. Trudno oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e to wszystko ju¿ gdzieœ widzieliœmy. Z drugiej strony, czy znacie kogoœ, kto chodzi na filmy Bessona z powodu scenariusza? Transporter 2 to gratka dla osób, które uwielbiaj¹ widowiskowe poœcigi i efektowne sceny walk. Fabu³a jest jedynie pretekstem do zez³omowania kilkunastu radiowozów, po³amania kilku koñczyn i zatopienia (sic!) odrzutowca. I choæ widok Audi A8 skacz¹cego po dachach przyprawi³ mnie o spazmy œmiechu, bawi³em siê ca³kiem nieŸle.

Powrót legendarnego lisa

Historia lubi siê powtarzaæ. Z tego za³o¿enia wyszli producenci Maski Zorro z 1998 roku i nakrêcili kontynuacjê w postaci Legendy Zorro. Podobnie jak w pierwszej czêœci Alejandro de la Vega – w tej roli niezast¹piony Antonio Banderas – walczy po stronie biednych i uciœnionych. Tym razem wykrywa intrygê i udaremnia plany spiskowców ze stowarzyszenia Rycerzy Aragonii. Ale oprócz typowej walki dobra ze z³em, przyjdzie mu w udziale sprostaæ nowym wyzwaniom. Zorro wystêpuje po raz pierwszy nie tylko w roli zamaskowanego obroñcy stanu Kalifornia, ale tak¿e ojca i mê¿a. Choæ doskonale w³ada szpad¹ i znakomicie jeŸdzi konno, LEGENDA ZORRO USA 2005; Re¿.: Martin Campbell; Wyst.: Antonio Banderas, Catherina ZetaJones; Dystr.: Forum Film

Wojna mediów

Czy s³yszeliœcie o masakrze w Ruandzie? Jedenaœcie lat temu ma³o kto zainteresowa³ siê odleg³¹ wojn¹ domow¹. Wokó³ dzia³o siê tyle wa¿niejszych spraw. By³a to tylko jeszcze jedna migawka w wieczornym wydaniu wiadomoœci. Film Hotel Ruanda, w re¿yserii Terry’ego George’a, opowiada o tym w³aœnie konflikcie. Don Cheadle wcieli³ siê w rolê asekuranta, który z myœl¹ o ochronie w³asnej rodziny, wys³uguje siê prominentom. Bêd¹c œwiadkiem bestialstwa oszala³ych z nienawiœci bojówek, postanowi³ jednak za wszelk¹ cenê ochroniæ jak najwiêksz¹ liczbê istnieñ, którym udzieli³ schronienia w zarz¹dzanym przez siebie hotelu. W filmie wa¿nym elementem s¹ media. Z jednej HOTEL RUANDA Kanada/Wlk. Brytania/RPA 2004 Re¿.: Terry George; Wyst.: Don Cheadle; Dystr.: Best Film

MAGIEL, LISTOPAD 2005

Sancho

Urszulas

pokazuje swoje drugie oblicze, a wraz z nim wiele s³aboœci... Nie mo¿na nie dostrzec, i¿ drugiej czêœci towarzyszy ogromny rozmach. Film jest jeszcze bardziej spektakularny. Przy³o¿ono siê do scenografii i efektów specjalnych. Niestety sta³o siê to kosztem fabu³y, bo intryga jest ma³o wyrafinowana, a zakoñczenie przewidywalne. Obraz ten zdominowa³ europejskie kina, staj¹c siê najwiêkszym hitem tej jesieni. Mo¿e jest to zas³uga odtwórców g³ównych ról – Antonio Banderasa i Catherine Zety-Jones, a mo¿e po prostu ludzie chêtniej relaksuj¹ siê przy filmach, w których s¹ ³adne stroje, szybka akcja, du¿o wybuchów, wszyscy z³oczyñcy gin¹, a reszta ¿yje d³ugo i szczêœliwie...

pawe³ de strony ukazano potêgê nienawistnej propagandy, z drugiej zaœ bezsilnoœæ wolnych mediów, które w dobie satelitarnych transmisji na ¿ywo nie zdo³a³y wp³yn¹æ na miêdzynarodow¹ opiniê publiczn¹ i zapobiec tragedii. Ukazano tak¿e, kompromitacjê zachodnich mocarstw, które pomimo g³oszenia górnolotnych hase³, nie zrobi³y nic, poza ewakuacj¹ swoich obywateli, aby zapobiec horrorowi. Film jest wstrz¹saj¹cym obrazem ludzkiego okrucieñstwa i niemo-¿liwoœci przeciwstawienia siê mu. Niestety, jego wymowa zosta³a bardzo za³agodzona poprzez dodanie typowo hollywoodzkiego happy endu, tak nieprawdopodobnego, ¿e móg³ siê zdarzyæ jedynie w prawdziwym ¿yciu.


F ILM

Wypijmy za Odessê Matkê S¹ filmy, które nie musz¹ mieæ scenariusza ¿eby opowiadaæ historiê. S¹ filmy, które wydaj¹ siê przyd³ugie i chaotyczne, a jednak daj¹ wra¿enie poznania czegoœ nowego. Takie, które maj¹ bohaterów, ale nie oni s¹ tu najwa¿niejsi, tylko atmosfera i emocje. Taki film uda³o siê zrobiæ m³odej re¿yserce Michale Boganim, która dokumentem Odessa, Odessa przybli¿a nam ¿ycie ukraiñskich ¿ydów ¿yj¹cych z dala od ich mitycznej ODESSA, ODESSA Francja/Izrael 2004; Re¿.: Michale Boganim; Dystr.: Against Gravity

Rege

ma³ej ojczyzny. I ani mieszkaj¹c w Brighton w Ameryce ani w Ashdod w Izraelu, nie mog¹ odnaleŸæ siebie i wci¹¿ szukaj¹ domu. Dom ten nie jest ani konkretnym budynkiem, ani nawet konkretnym miastem – jest czymœ co ju¿ minê³o, bajkowym czasem wspomnieñ i wspólnym mianownikiem z innymi emigrantami. Nasi bohaterowie, tak realni i tak baœniowi, ¿yj¹ gdzieœ pomiêdzy œwiatem rzeczywistym a w³asnymi wyobra¿eniami, oczekuj¹c

Droga do zatracenia S¹ na œwiecie ludzie gotowi zrobiæ wiele dla idei. Zabiæ dla niej lub umrzeæ. S¹ tacy, którzy wykorzystuj¹ ideologiê niczym prawo ponad prawem. Siêgaj¹ po przyzwolenie na niedostatek moralnoœci i brak sumienia. Film Marco Bellocchio z w³aœciwym sobie wdziêkiem ukazuje jak krêta droga idea³ów zmienia siê w drogê do zatracenia. Witaj, nocy wiernie i z niezwyk³¹ precyzj¹ przedstawia porwanie Aldo WITAJ NOCY W³ochy 2003; Re¿.: Marco Bellocchio; Wyst.: Luigi Lo Cascio, Maya Sansa, Roberto Herlitzka; Dystr.: Gutek Film

Iza

Moro, lidera partii chadeckiej we W³oszech. W wyniku wyrafinowanej akcji „Czerwonych Brygad”, uznanych za lewicowych terrorystów polityk na niemal dwa miesi¹ce staje siê wiêŸniem. Zak³adnikiem za niesprawiedliwoœæ i domniemane krzywdy dokonane na proletariacie. Bellocchio bardzo ciekawie ³amie wiarê bohaterów w sens ich czynów. Czterej terroryœci sportretowani z bliska nie zawsze s¹ pewni swoich idea³ów. Re¿yser najwiêcej uwagi

Gorzka pigu³ka do prze³kniêcia ROZDRO¯E CAFE Polska 2005; Re¿.: Leszek Wosiewicz; Wyst.: Robert Olech, Maria Pakulnis, Kazik; Dystr.: ITI Cinema

Warszawa to miasto, gdzie ka¿dy mo¿e znaleŸæ to, czego szuka. To miejsce, które pozwala spe³niæ marzenia. To tu mo¿na zacz¹æ nowe, lepsze ¿ycie. Tak przynajmniej myœli Grzesio (Robert Olech), bohater najnowszego filmu Leszka Wosiewicza. Jednak ch³opaka w stolicy dopada smutna rzeczywistoœæ. Aby prze¿yæ, musi

wybraæ. Albo ³atwo i bez honoru, albo ciê¿ko i godnie. To jest w³aœnie tytu³owe Rozdro¿e Cafe. Wóz albo przewóz. Œwiat ukazany w tym obrazie jest szary i niesprawiedliwy. Nikt, oprócz upoœledzonego umys³owo Bronka, nie zosta³ przedstawiony w dobrym œwietle. Widz nie mo¿e odró¿niæ dobrych od z³ych, bo tu nie ma takiego podzia³u.

Wolê to zrobiæ po swojemu PAN ¯YCIA I ŒMIERCI USA 2005; Re¿.: Andrew Niccol; Wyst.: Nicolas Cage, Ethan Hawke, Jared Leto Dystr.: Monolith

„Nie handlujê tylko z Osam¹, bo wystawia czeki bez pokrycia.” – to s³owa tytu³owego Pana ¿ycia i œmierci, Ukraiñca, który pewnego dnia postanawia, ¿e zostanie handlarzem broni¹. Jurij Or³ow (w tej roli œwietny Nicolas Cage) szybko osi¹ga sukces, bo jak sam za³o¿y³, jeœli ma szmuglowaæ broñ, to musi byæ w tym najlepszy. Film otwiera scena, któr¹ re¿yser mo¿e siê szczyciæ: to magia, piêkne kolory i dialog: „Na dwunastu mieszkañców Ziemi przypada jedna

Gumiœ

Dorota

sztuka broni. Pytanie brzmi, jak uzbroiæ pozosta³ych jedenastu?”. Czar pryska jednak ju¿ z kolejn¹ scen¹. Obserwujemy drogê naboju poczynaj¹c od jego produkcji po moment, w którym kulka l¹duje w g³owie afrykañskiego ch³opca. Mia³o byæ efekciarsko i jest, ale jest te¿ kiczowato. Potem akcja prze¿ywa wzloty i upadki. Re¿yser dostaje ode mnie plusa za pomys³ z wyeksponowaniem karabinu wydaj¹cego w trakcie strza³u odg³osy jak kasa sklepowa. Mamy te¿ super scenê z l¹dowaniem 40-tonowego Antonova na polnej drodze. MAGIEL, LISTOPAD 2005

zgodnie z przepowiedni¹ ulicznej wró¿ki, szczêœcia i mi³oœci dopiero w przysz³ym ¿yciu. Ich œwiat, to rzeczywistoœæ której tak naprawdê nigdy nie by³o i nie bêdzie, a b³oga nieœwiadomoœæ tego faktu pozwala im ¿yæ z nostalgi¹, która choæ smutna, jak¿e piêkn¹ jest. Odessa, Odessa to nie film dla ka¿dego. Pe³en poci¹g³ych zdjêæ, klimatycznej muzyki dope³nionej pieœniami bohaterów i rozmów w³aœciwie o niczym. To film, którzy doceni¹ ludzie lubi¹cy przed i powojenne opowieœci, pods³uchiwanie konwersacji w tramwajach, historie ¿yciowe starszych ludzi i spacery po zapomnianych zau³kach miast... poœwiêca Chiarze, jedynej kobiecie wœród porywaczy. To ona jest Ÿród³em emocji tego obrazu, z pocz¹tkow¹ determinacj¹ i stopniowym zw¹tpieniem okraszonym gorzkimi ³zami. Dramaturgiê Chiary akcentuje pora¿aj¹ca si³¹ muzyka i czarno-bia³e historyczne zdjêcia Ktoœ bardzo m¹dry powiedzia³, ¿e wystarczy dorobiæ ideologiê do czynu, aby sta³ siê s³uszny. Tylko, ¿e tej ideologii trzeba bezgranicznie ufaæ i mocno w ni¹ wierzyæ. Bo jeœli pojawi siê chocia¿ cieñ zw¹tpienia czyn nie znajdzie w niej usprawiedliwienia. A czyny szczególnie te budz¹ce moralny sprzeciw nie daj¹ o sobie zapomnieæ. Brzmi¹ echem w wiecznoœci sumienia. Wszyscy s¹ jednakowi – zarówno bandyci jak i policjant. Moim zdaniem re¿yserowi w³aœnie o to chodzi³o. Na szczególn¹ uwagê w tym filmie zas³uguje rola Kazika Staszewskiego. Jest tu narratorem, który poprzez swoj¹ muzykê spina wszystko w ca³oœæ, nadaje obrazowi sens. Rozdro¿e Cafe to niestety czysta prawda o polskim spo³eczeñstwie. Sprawdza siê powiedzenie, ¿e Polak m¹dry po szkodzie, bo dopiero po tragedii wszyscy przyznaj¹ siê do pope³nionych b³êdów. Tylko, ¿e wtedy jest ju¿ o wiele za póŸno. Re¿ysera zgubi³o jednak to, i¿ chcia³ zawrzeæ w opowiadanej historii zbyt wiele w¹tków. W efekcie tego pojawi³o siê wiele nieœcis³oœci i kiczu. Bo jakim cudem sp³ukani bracia Jurij i Witalij znaleŸli siê na innym kontynencie, by ubiæ interes? Do tego znajdziemy w filmie coœ, czego w kinie stanowczo powinno siê unikaæ: sceny strza³u w g³owê. One zawsze wygl¹daj¹ Ÿle. Pana ¿ycia i œmierci zamyka ujêcie podobne do pierwszej sceny. To mi³o, ¿e re¿yser zdecydowa³ siê na nie, bo film zatoczy³ ko³o i ³adnie z³o¿y³ siê w ca³oœæ. Jednak wszystko to, co by³o pomiêdzy pocz¹tkiem i koñcem nie jest ju¿ tak spójne – niestety.

33


F ILM

Kino ze schoffka

buch

O

miernych aktorów nagrane przez samorodków sztuki filmowej. Tak by³o przez wiele lat, lecz ostatnie dokonania twórców offowych coraz czêœciej temu przecz¹, zmuszaj¹c widzów do zwrócenia uwagi na ten nurt kina.Kino offowe d³ugo by³o praktycznie nieznane w Polsce, gdzie istnia³ pañstwowy monopol na produkcjê filmów. Choæ przecie¿ pasjonatów, owych pozytywnie zakrêconych ludzi z korbk¹ nie brakowa³o, o czym tak przejmuj¹co opowiedzia³ Krzysztof Kieœlowski w filmie Amator. Dopiero zmiany ustrojowe na pocz¹tku lat 90. spowodowa³y, ¿e w rodzinnym œwiecie filmu pojawili siê ludzie, którzy szerok¹ ³aw¹ przyst¹pili do samodzielnych produkcji. Mi³oœnicy kina za w³asne i kolegów pieni¹dze zaczêli krêciæ filmy krótkie i d³ugie, dobre i z³e – ale zawsze z potrzeby serca. Pocz¹tki polskiego kina niezale¿nego to spontaniczna, pe³na m³odzieñczych idea³ów artystyczna zabawa. Debiutanci po raz pierwszy obcuj¹cy z kamer¹ byli pe³ni pomys³ów i energii. Gorzej sz³o ze stworzeniem obrazu spójnego, ciekawego i oryginalnego. Pierwsze lata offu w Polsce sta³y pod znakiem oswajania siê z technik¹ filmotwórstwa, kinowych eksperymentów i powolnego uczenia siê zasad rz¹dz¹cych t¹ dziedzin¹ sztuki. Dziœ ten nieformalny ruch nazwa przedstawieñ dla 100-299 widzów zdecydowanie okrzep³, a rozwój technolow salach na uboczu centrum teatralnego giczny jak i artystyczny tej dziedziny kina nowojorskiego Broadwayu, g³. awangar- jest bardzo wyraŸny. Postêp, jaki poczyni³o dowych i debiutanckich). Kino offowe z de- kino niezale¿ne naj³atwiej zaobserwowaæ na finicji nie ma charakteru komercyjnego; specjalnych przegl¹dach czy festiwalach, charakteryzuje siê na ogó³ eksperymentaln¹ które coraz czêœciej trac¹ kameralny, akaform¹ i porusza tematy niepopularne w tzw. demicki charakter i s¹ coraz bardziej wioficjalnej kinematografii. Zazwyczaj tworz¹ doczne w mediach czy w samym œrodoje mniej znani lub nieznani re¿yserzy, sce- wisku filmowym. Tworzenie kina nienarzyœci i operatozale¿nego daje mo¿lirzy, a wystêpuj¹ woœæ nieskrêpowanej w nim aktorzy nieartystycznej wypoprofesjonalni”. wiedzi. Jest to najW powszechnym krótsza droga do zamniemaniu kino offmanifestowania b¹dŸ owe to s³abe jakoœobalenia konkretnych ciowo, nie najlepsze W Jury I Festiwalu zasiedli m.in.: pogl¹dów, postaw, scenariuszowo Allan Starski oraz Andrzej Wajda stereotypów. Jest okafilmy z udzia³em

gromne pieni¹dze, s³awa, blichtr, czerwone dywany, wielkie nazwiska i coraz czêœciej wielkie rozczarowania przy minimalnej wartoœci artystycznej – tym raczy nas ostatnio kino zza oceanu. Du¿o mniejsze pieni¹dze, s³awa raczej lokalna, rodzime gwiazdy i niepokoj¹cy marazm w powstawaniu nowatorskich dzie³ – polski kinoman nie jest rozpieszczany. Warto wiêc zainteresowaæ siê tym, co dzieje siê z dala od fleszy, estradowych gal i milionowych ga¿. A bez pieniêdzy, ale te¿ narzuconego modelu dzia³ania i odgórnych pomys³ów dzieje siê du¿o, szalenie i ciekawie. Najprostsz¹ definicjê kina offowego podaje „Encyklopedia Kina” pod redakcj¹ Tadeusza Lubelskiego: „Nazwa pochodzi od offowych przedstawieñ teatralnych (OFF-Broadway to powsta³a w latach 50.

34

MAGIEL, LISTOPAD 2005

zj¹ do buntu antykomercyjnego czy nawet antyfilmowego – dla tych m³odych twórców, którym nie odpowiada kszta³t wspó³czesnej kinematografii. Niesie to za sob¹ oczywiste konsekwencje – w offie re¿yser nie mo¿e siê t³umaczyæ naciskami producenta czy wymaganiami publicznoœci. Nikt oprócz niego nie jest odpowiedzialny za kszta³t artystyczny filmu – obojêtnie czy to bêdzie komedia czy dramat. Do wa¿niejszych offowych imprez w naszym kraju nale¿y Festiwal M³odego Kina Skoffka. Organizowana w tym roku ju¿ po raz trzeci, po raz pierwszy odbêdzie siê w Kinotece, mieszcz¹cej siê w Pa³acu Kultury i Nauki. To znamienna tendencja dla ca³ej polskiej kultury kina niezale¿nego, które z pola do powstawania kiepskich jakoœciowo ma³o wyrafinowanych etiud, przeistacza siê w wa¿ny element polskiej filmowej mozaiki. Warto wybraæ siê w dniach 25-26 listopada na Skoffkê, by na w³asne oczy przekonaæ siê, co maj¹ widzowi do zaoferowania polscy twórcy niezale¿ni i jak sami broni¹ swoich filmów, gdy¿ program festiwalu zak³ada dyskusje z autorami wyœwietlanych obrazów. Nim ca³y nasz maj¹tek utopimy w kube³ku popcornu zagryzaj¹c kolejny schematyczny obraz z fabryki snów, b¹dŸ te¿ w przyp³ywie gniewu podrzemy bilet na napisach koñcowych kolejnej nieudanej polskiej superprodukcji, pos³uchajmy tych, którzy nie maj¹ czasu antenowego, bud¿etu, dotacji, sponsorów i promocji. Tych dzia³aj¹cych poza kadrem, tych którzy nie dorobili siê jeszcze w³asnej przyczepy na planie. To m³ode, niedoœwiadczone kino jest zaskakuj¹co bliskie widzowi wychowanemu w multipleksie.

FESTIWAL M£ODEGO KINA SKOFFKA KINOTEKA (PKiN) 25-26 LISTOPADA 2005 Szczegó³owe informacje znaleŸæ mo¿na na www.skoffka.pl Wstêp wolny!!!


F ILM

Kino Konesera – Alfred Hitchcock Witam wszystkich zgromadzonych! W dzisiejszym, dziewi¹tym ju¿, odcinku Kina Konesera pragnê przedstawiæ pañstwu cz³owieka bezkompromisowego, despotycznego i aroganckiego. Ikonê filmu grozy. Genialnego twórcê. Mistrza suspensu i napiêcia. Czy ju¿ wiecie, kto to? Oczywiœcie! Alfred Hitchcock.

U

rodzi³ siê w 1899 roku w Londynie. Po ukoñczeniu jezuickiej szko³y wy¿szej pracowa³ w firmie telegraficznej jednoczeœnie studiuj¹c zaocznie historiê sztuki. Na co dzieñ, poza prac¹ pielêgnowa³ swoj¹ niezwyk³¹ pasjê – œledzi³ losy zbrodniarzy. Chadza³ na rozprawy s¹dowe, robi¹c przy tym skrupulatne notatki. Poza tym by³ na bie¿¹co z filmowym œwiatem i jego nowinkami technicznymi.

Zawód – re¿yser

W 1920 roku powsta³o studio Paramount. Hitchcockowi uda³o siê dostaæ tam posadê twórcy napisów do filmów niemych. Po dwóch latach szczêœcie uœmiechnê³o siê do niego – re¿yser krêconego akurat w wytwórni filmu zachorowa³ i dyrekcja mianowa³a Hitchcocka jego zastêpc¹. Efekt pracy spotka³ siê z aprobat¹ i w konsekwencji pozwolono m³odemu artyœcie nakrêciæ kolejny film. Jednak w tym czasie Alfreda wykradziono do mniejszej wytwórni, gdzie prócz re¿yserii robi³ w zasadzie wszystko – napisy, scenografiê, dekoracje. Tutaj uda³o mu siê wykonaæ pierwszy w Anglii film dŸwiêkowy – Mêka milczenia. Od nastêpnej produkcji – Lokatora zaczê³a siê miêdzynarodowa kariera re¿ysera.

Angielski humor

Do 1930 roku Hitchcock nakrêci³ 21 filmów o zró¿nicowanej tematyce. Dominowa³ w nich czarny humor, typowy, jak twierdzi³ sam twórca, dla Anglików. Najs³ynniejsze z nich – Szanta¿ i Morderstwo ukazuj¹ bohaterów przypadkowo zamieszanych w drastyczne wydarzenia, które istotnie odmieniaj¹ ich ¿ycie. „Moim bohaterem jest zawsze przeciêtny cz³owiek, któremu przydarzaj¹ siê dziwaczne rzeczy, a nie odwrotnie.” – stwierdzi³ w jednym z wywiadów Hitchcock.

Witaj Hollywood!

W 1938 roku Alfred wyemigrowa³ do Stanów Zjednoczonych. Tematem pierwszego filmu mia³a byæ historia Titanica, jednak z braku statku do zatopienia projekt upad³. Nakrêcona zamiast tego Rebecca odnios³a wielki sukces uzyskuj¹c 11 nominacji do Oskara. Nastêpnie Hitchcock otworzy³ w³asne studio, jednak wyprodukowane przez niego filmy nie spotka³y siê z dobrym przyjêciem. Kolejnym krokiem by³a wspó³praca z wytwórni¹ Warner Brothers. W M jak morderstwo odkry³ m³od¹

aktorkê Grace Kelly, która zagra³a równie¿ w nastêpnym obrazie uwa¿anym za jedno z najlepszych dzie³ Alfreda Okno na podwórze. Film przedstawia przykutego do wózka fotoreportera, który ca³e dnie spêdza na obserwowaniu s¹siadów z kamienicy naprzeciwko. Jednego z nich zaczyna podejrzewaæ o zamordowanie swojej ¿ony. Obraz trzyma w napiêciu pozwalaj¹c widzowi na podgl¹danie wydarzeñ wraz z g³ównym bohaterem. A¿ trudno uwierzyæ, ¿e akcja dzieje siê praktycznie w jednym pokoju, gdy¿ mimo to widz ani na chwilê nie ma ochoty oderwaæ siê od ekranu.

Mistrz zstêpujê poœród ludzi

W roku 1955 Hitchcockowi zaproponowano rolê prezentera i re¿ysera telewizyjnej serii filmów kryminalnych. Przyj¹³ j¹ i natychmiast rozpocz¹³ poszukiwania odpowiednio przera¿aj¹cych historii. „Wybieraj¹c opowieœci do moich programów, staram siê, ¿eby by³y tak krwiste, jak tylko zdo³aj¹ wytrzymaæ to sponsor i sieæ. Chcia³bym równowa¿yæ humorem wszelkie tendencje ku makabrze.”

Hitchcockowy zawrót g³owy

W 1958 roku Hitchcock zaczyna krêciæ Zawrót g³owy, okrzykniêty najbardziej dojrza³ym dzie³em artysty. Stosuje w nim nowoczesne techniki operatorskie, jak na przyk³ad u¿yte po raz pierwszy w historii po³¹czenie najazdu kamery ze zmian¹ ogniskowej (tzw. zoomem). Da³o to bardzo wiarygodny efekt zawrotu g³owy prezentuj¹c obraz widziany oczyma mdlej¹cej osoby. Produkcja odnios³a olbrzymi sukces. W plebiscycie na 100 najlepszych filmów przeprowadzonym w 2001 roku przez telewizjê Channel 4 zaj¹³ 29 miejsce.

Strach i napiêcie

Od nakrêconego w 1958 roku Pó³noc, pó³nocny zachód (pretenduj¹cego do miana pierwowzoru dramatu szpiegowskiego) rozpoczê³o siê 10 t³ustych lat artysty. W ci¹gu tego czasu uda³o mu siê nakrêciæ takie wielkie produkcje jak: Psychoza, Ptaki, Marnie, czy Sza³. Widaæ wyraŸnie, ¿e amerykañskie utwory Hitchcocka ró¿ni¹ siê od swoich angielskich poprzedników. Zamiast czarnego humoru mistrz zaczyna tu stosowaæ suspens, czyli stopniowe budowanie napiêcia. „Nigdy nie pos³uMAGIEL, LISTOPAD 2005

Patrycja

giwa³em siê koncepcj¹ „kto to zrobi³?”, bo wi¹¿e siê ona z mistyfikacj¹, co os³abia i rozrzedza atmosferê suspensu. Mo¿na zbudowaæ trudne do wytrzymania napiêcie w sztuce czy filmie, jeœli widzowie wiedz¹, kto jest morderc¹, i od pocz¹tku maj¹ ochotê zawo³aæ do wszystkich innych bohaterów: „Strze¿cie siê tego a tego! To morderca!” Dlatego w³aœnie uwa¿am, ¿e nale¿y jak najwczeœniej ujawniæ widowni wszystkie fakty.” Charakterystyczn¹ atmosferê strachu uda³o siê uzyskaæ re¿yserowi w Ptakach – prototypie horrorów zwierzêcych. Najstraszniejsze nie s¹ tu ataki pierzastych stworów a samo oczekiwanie na nie. Ostatnim filmem legendarnego twórcy by³a Intryga rodzinna. Otrzyma³a wprawdzie przychylne recenzje, ale nie odbi³a siê g³oœniejszym echem.

Artysta - sadysta

Prywatnie Hitchcock mia³ opiniê cz³owieka o zaburzonej osobowoœci: podobno drêczy³ psychicznie wszystkie aktorki. W s³ynnej scenie morderstwa pod prysznicem w Psychozie w szczytowym momencie kaza³ odkrêciæ lodowat¹ wodê, aby wydobyæ z aktorki wiêksze przera¿enie. On te¿ mia³ powiedzieæ, i¿ „aktorzy powinni byæ traktowani jak byd³o”. Nie przejawia³ równie¿ respektu wzglêdem widzów: „Bawi mnie granie na publicznoœci jak na fortepianie”. Mimo wszystkich negatywnych cech osobowoœci nie mo¿na nie doceniæ znaczenia Hitchcocka dla rozwoju kinematografii. Uwielbia³ wzbudzaæ strach, sam jednak panicznie ba³ siê policji i ma³ych dzieci. Chocia¿ nigdy nie dosta³ Oskara by³ niew¹tpliwym pionierem w wykorzystywaniu ruchu, ustawienia kamery oraz monta¿u. Zaowocowa³o to znacznym poszerzaniem mo¿liwoœci sztuki filmowej, za co ka¿dy fan thrillerów winien byæ mu wdziêczny.

WYBRANA FILMOGRAFIA

1976: Intryga rodzinna 1963: Ptaki 1960: Psychoza 1959: Pó³noc – pó³nocny zachód 1958: Zawrót g³owy 1955: K³opoty z Harrym 1955-1962: Alfred Hitchcock Presents 1954: Okno na podwórze 1954: M jak morderstwo 1940: Rebecca 1938: Starsza pani znika 1935: 39 kroków

35


F ILM

Filmy mojego ¿ycia – Pink Floyd... F

ilmu ¿ycia nie ogl¹da siê setki razy. Jedno obejrzenie wystarczy. Na ca³e ¿ycie. A przynajmniej na bardzo d³ugo. Gdy niedawno, po latach po raz kolejny go obejrza³em, tylko utwierdzi³em siê w swoim przekonaniu. Pomimo up³ywu czasu, pomimo mojego du¿o wiêkszego doœwiadczenia i wiedzy, po raz kolejny porazi³a mnie niezwyk³a moc tego dzie³a. Moim filmem ¿ycia jest Pink Floyd – The Wall. Wyre¿yserowany przez Sir Alana Parkera, nakrêcony w 1982r., w trzy lata po wydaniu legendarnej p³yty, któr¹ jest inspirowany. Autor scenariusza, wieloletni lider zespo³u – Roger Waters, zawar³ w liczne w¹tki autobiograficzne. Jest wyj¹tkowym dzie³em, tym bardziej wstrz¹saj¹cym i fascynuj¹cym zarazem, ¿e sprawiaj¹cym wra¿enie niezwyk³ej autentycznoœci. Roger Waters naprawdê dorasta³ bez ojca, który zgin¹ w czasie II wojny œwiatowej. Pocz¹tkowo koncepcja nakrêcenia tego filmu polega³a na tym, ¿e bêdzie to jedynie nagranie jednego z wystêpów grupy. Wszystkie koncerty, promuj¹ce p³ytê The Wall, by³y niesamowitymi widowiskami, ³¹cz¹cymi w sobie wspania³¹, pe³n¹ ekspresji, psychodeliczn¹ muzykê z wielkim teatralnym spektaklem. Taki by³ zamys³ lidera zespo³u, jednak re¿yser uparcie i niestrudzenie forsowa³ swoj¹ w³asn¹, ca³kowicie odmienn¹ wizjê nakrêcenia filmu niemal psychologicznego. Spiêcia na tej linii by³y tak ostre, ¿e Alan Parker, przyznawa³ wielokrotnie, ¿e jeszcze nigdy, ¿aden jego film nie powstawa³ w takich bólach. Wielokrotnie zapowiada³ swoje odejœcie od realizacji projektu, jednak efekt koñcowy wart by³ wszelkich poœwiêceñ. O niezwyk³oœci filmu œwiadczy fakt, ¿e jest on prawie zupe³nie pozbawiony dialogów. Ca³a treœæ przekazywana jest za pomoc¹ œcie¿ki dŸwiêkowej z albumu The Wall. Tym lepiej mo¿na zrozumieæ, co chcia³ przekazaæ Roger Waters w swojej twórczoœci, gdy jest ona dodatkowo ilustrowana obrazem. W jej sk³ad wesz³y utwory zawarte na oryginalnej p³ycie, z których czêœæ zosta³a

36

nagrana na nowo, jak równie¿ dodane specjalnie na potrzeby filmu. Ca³oœci dope³niaj¹ niezwyk³e animacje autorstwa Geralda Scarfe, brytyjskiego karykaturzysty, które pomimo swojej pozornej niedba³oœci, zawieraj¹ ogromny ³adunek emocji oraz idealnie podkreœlaj¹ nastrój oraz wymowê filmu. Pomagaj¹ one budowaæ ponur¹, przyt³aczaj¹c¹ atmosferê obrazu oraz stanowi¹ wrêcz idealn¹ ilustracjê muzyki z albumu The Wall. Film ten opowiada historiê muzyka rockowego – Pinka, który pomimo, ¿e odniós³ spektakularny sukces, nie mo¿e uwolniæ siê od demonów swojej przesz³oœci. Akcja rozpoczyna siê w hotelowym pokoju, gdzieœ w Ameryce, gdzie odrêtwia³y, siedzi on w fotelu i rozmyœla o swoim nieudanym ¿yciu. Momentalnie jednak, jesteœmy przenoszeni to na pole bitwy, gdzieœ we W³oszech, to do zacisznego koœcio³a, to do nieprzyjaznej, angielskiej szko³y. Oczami wyobraŸni widzi on najwa¿niejsze momenty swojego ¿ycia, a widzowie maj¹ szansê zajrzeæ w g³¹b psychiki cierpi¹cego cz³owieka. Tytu³owy Mur jest niewidzialn¹ barier¹, za któr¹ usi³uje schroniæ siê niezwykle wra¿liwa istota, za pomoc¹ którego, chce siê oddzieliæ od wrogiego œwiata. Niestety bezpieczne schronienie szybko zmienia siê w wiêzienie bez ucieczki, w którym stopniowo popada w zmierzaj¹cy do samozag³ady ob³êd. G³ówn¹ treœci¹ tego filmu jest powstawanie tego Muru – ceg³a po cegle. Ka¿de z³e wspomnienie, ka¿de przykre doœwiadczenie sprawia³y, ¿e wznosi³ siê on coraz wy¿ej. Œmieræ ojca na wojnie, skwitowana przez w³adze kraju za który zgin¹ seryjnie drukowanym œwistkiem papieru. Chora mi³oœæ nadopiekuñczej, zaborczej matki. Restrykcyjny system edukacyjny i d¹¿¹cy do st³amszenia m³odych osobowoœci, sadystyczni nauczyciele. Oszala³e, bezmyœlne t³umu na ka¿dym jego koncercie. Nieudane ma³¿eñstwo i odejœcie ¿ony, która nie mog³a znieœæ jego ci¹g³ej mentalnej nieobecnoœci i uciekania przed ¿yciem w muzykê. Obserwujemy Pinka w kluczowym moMAGIEL, LISTOPAD 2005

pawe³ de

mencie jego ¿ycia, w momencie, gdy stoj¹c nad przepaœci¹ robi krok naprzód. Nie mog¹c d³u¿ej znieœæ swojego pustego, napêdzanego narkotykami i alkoholem ¿ycia, popada on w szaleñstwo. Rzeczywistoœæ przes³aniaj¹ mu przepe³nione przemoc¹ halucynacje. Wizje, w których koncerty rokowe przerodzi³y siê w Orwellowskie seanse nienawiœci, a on sam sta³ siê sprawc¹ tego samego szaleñstwa, które odebra³o mu ojca i z³ama³o ¿ycie. Ostatecznie, w swoim najg³êbszym jestestwie, sam siebie poddaje surowemu os¹dowi. W symbolicznym procesie skazany zostaje na najwy¿szy wymiar kary – zburzenie muru, czegoœ, czego nie ma szans przetrwaæ. Dlatego te¿ film ma tragiczn¹ wymowê – ukazuje pora¿kê i upadek cz³owieka nie mog¹cego poradziæ sobie z ¿yciem. Co œwiadczy o tak potê¿nej sile oddzia³ywania tego obrazu? Byæ mo¿e najwa¿niejszym atutem jest muzyka i teksty piosenek, zawieraj¹ce wszystkie autentyczne uczucia, ca³y ból którego doœwiadczy³ ich autor, Byæ mo¿e to, ¿e ka¿dy mo¿e siê choæ trochê identyfikowaæ z nie mog¹cym siê odnaleŸæ w œwiecie artyst¹. Jednego jestem pewien, ka¿dy ma wokó³ siebie jakiœ mur, wy¿szy lub ni¿szy. ¯ycie nikogo nie oszczêdza, wiêc cegie³ powoli przybywa. Tym bardziej warto zobaczyæ, co mo¿e siê staæ, gdy przes³oni¹ one wszystko, gdy sami staniemy siê jak ceg³a. Just another brick in the wall…

Czy wiecie, ¿e... – Oryginalnie Pinka mia³ zagraæ Roger Waters, jednak z powodu jego kompletnego braku talentu aktorskiego, zdecydowano siê obsadziæ wokalistê punkowego zespo³u Boomtown Rats – Boba Geldofa. – Jedyna kwestia wypowiedziana w tym filmie przez Boba Geldofa to „Next time, fuckers”, – W scenach neonazistowskich wieców udzia³ wziêli prawdziwi skinheadzi, – Cz³onkowie dzieciêcego chórku, który bra³ udzia³ w nagraniu The Wall: Part Two po dwudziestu piêciu latach pozwali zespó³ o z³amanie praw autorskich, – Stworzenie 20 minut animacji zajê³o 50 artystom 3 lata, – W scenie, gdy Pink dzwoni do domu z USA bierze udzia³, nieœwiadoma niczego, prawdziwa pracowniczka centrali telefonicznej.


M U Z Y K A

Drobny konkret ZACIER Konfabulacje SP Records 2005

Flocier

Wszystkie zamieszczone na tym albumie utwory doskonale siê ze sob¹ komponuj¹, tworz¹c interesuj¹c¹ ca³oœæ, której nie brak ani bardzo energetycznych fragmentów, ani ballad (polecam zw³aszcza No One Heard). Dodatkow¹ zalet¹ p³yty jest ciekawy g³os Janne “JB” Christofferssona, który mo¿e i przypomina momentami manierê Chrisa Cornella z Soundgarden, lecz jest to podobieñstwo zaledwie pozorne. Warto dodaæ, ¿e gitarê i bas obs³uguj¹ muzycy Arch Enemy. Czy nie zapowiada siê smakowicie?

HAPPYSAD Podró¿e z i pod pr¹d SP Records 2005

mal punkowych, mocno jazgotliwych gitarach, wspomaganych przez pulsuj¹c¹ dyskotek¹ sekcjê rytmiczn¹. Przy utworach typu Lights, Munich czy Blood nogi same rw¹ siê do tañca! Spora w tym zas³uga wokalisty, który wokalnie przypomina Iana Curtisa z Joy Division, z tym ¿e w jego g³osie s³ychaæ wiêksz¹ chêæ do ¿ycia! W warstwie literackiej nawi¹zanie do Joy Division jest ewidentne – w piosenkach dominuje równie posêpny i depresyjny klimat. Podobna jest tak¿e tematyka tekstów: rozczarowanie, samotnoœæ, strach przed ¿yciem. Niestety, z utworu na utwór p³yta robi siê coraz bardziej monotonna, tak, ¿e po drodze ³atwo jest zgubiæ piêkno melancholijnego Fall, liryzm Camera, czy wrêcz pomin¹æ All Sparks. Fakt ten m¹ci nieco odbiór p³yty, jednak po The Back Room siêgn¹æ naprawdê warto.

Lucas Odpad atomowy. Skwiercz¹ce neurony, paruj¹ca substancja szara, dyskretny aromat borygo przelewaj¹cego siê pomiêdzy uszami, jaŸñ zamykaj¹ca siê w dwuwymiarowej przestrzeni, trzask ³ami¹cego siê krêgos³upa moralnego. Tak wygl¹da³ mój krajobraz mentalny po konfrontacji ze œwiadomoœci¹ Mnieroslaffa van der Zaciera uzewnêtrznion¹ w postaci albumu Konfabulacje. Nie tyle forma muzyczna, balansuj¹ca pomiêdzy new-kotlet-reggae-romantic a heberfrenicznym electric-post-punkiem, ale g³êboki socjopatyczny przekaz emocjonalny jest esencj¹ twórczoœci Grupy Skiflowej Zacier. S³owo awangarda jest w tym wypadku równie niepe³ne jak weki ze s³onin¹ robione przez Marylê Rodowicz. Twórczoœæ Zacieru, spo³ecznie nieakceptowana i nieprzystosowana, niczym zakaŸne pr¹tki przenios³a siê ju¿ na twórców znanych szerokiej publicznoœci (m.in. Kazik Staszewski). Je¿eli przypadkiem Konfabulacje znajd¹ siê w Twoim odtwarzaczu, pamiêtaj, aby przed rozpoczêciem poprosiæ swojego dzielnicowego o mocne zawi¹zanie rêkawów kaftana.

SPIRITUAL BEGGARS Demons InsideOut 2005

Micha³ Banach Jesteœcie mi³oœnikami pisków Danny'ego? Nie mo¿ecie siê doczekaæ kolejnego wydawnictwa Vadera? Jeœli tak, to wraz z wielbicielami jedynego s³usznego death doom nordic black (...) metalu, mo¿ecie skoñczyæ lekturê tej recenzji ju¿ teraz. Mowa bowiem o p³ycie, na której mo¿na znaleŸæ liczne nawi¹zania do Black Sabbath (soczyste riffy) czy Deep Purple (klawisze). Nie zapuszcza siê ona w nowe, nieznane dot¹d sfery muzyki, ale nie da siê jej te¿ oskar¿yæ o brak oryginalnoœci. Podobnie, o ile nie rzuca natychmiast na kolana, to z czasem nabiera siê do niej szacunku.

Druga p³yta zespo³u, z którym zetkn¹³em siê na samym pocz¹tku studiów. Wtedy to w uszy wbi³ mi siê charakterystyczny wokal Kuby w utworze Zanim pójdê. I od tamtego czasu zmieni³o siê niewiele. Ju¿ w pierwszej piosence s³yszê ³atwo rozpoznawalne, pozornie licealne granie. Happysad zawsze tak brzmi po d³u¿szej przerwie. Ka¿de nastêpne przes³uchanie p³yty wzbogaca j¹ o zgranie, g³êbszy wokal czy lepiej prowadz¹c¹ gitarê, których z pocz¹tku nie s³ychaæ. Niektórzy mówi¹, ¿e nie da siê ¿adnej p³yty oceniæ przes³uchawszy j¹ raz. Do tego kr¹¿ka odnosi siê to szczególnie. Trochê o konkretach. Trzynaœcie utworów lekkiego i przyjemnego grania. Nie znaczy to, ¿e ca³oœæ jest banalna. O czym œpiewaj¹? Jak zwykle, o mi³oœci, problemach i o tym, jak tu jest. To miejsce na mapie, tam gdzie koñczy siê papier, gdzie farba siê zmywa... Polska siê nazywa. Od razu przypomina siê klip, w którym Amerykanie, zapytani o Polskê, pokazuj¹ j¹ gdzieœ w Azji. P³ytê polecam – lekki rock z dobrymi i nieprzesadnie rozpoetyzowanymi tekstami. W sam raz na wstêp do czegoœ mocniejszego, na uspokojenie po mocnym koncercie czy do pos³uchania codziennie, ot tak.

EDITORS The Back Room Kitchenware 2005

Macioman Ka¿da rewolucja pozostawia trwa³y œlad w umys³ach ludzi. Muzyczna retro-rewolucja (zespo³y o nazwach rozpoczynaj¹cych siê na „The” i/lub koñcz¹cych na „s”) sprawi³a, ¿e wobec ka¿dej nowej formacji tego typu jestem z regu³y doœæ nieufny. Niepotrzebnie! The Back Room, debiutancki album Editors, to p³yta zaskakuj¹co dobra, jakkolwiek nie pozbawiona potkniêæ. Album oparty jest na szybkich, bo nieMAGIEL, LISTOPAD 2005

FEAR FACTORY Transgression Roadrunner/MPP 2005

Wreath Styl Fear Factory wykrystalizowa³ siê ju¿ dawno temu, a ich ostatni album, Archetype, stanowi³ niemal¿e jego definicjê: idealna produkcja, perkusja brzmi¹ca niemal jak automat, riffy grane jakby przez robota, ciê¿kie zwrotki, melodyjne refreny... S³owem, to samo od lat. Dlatego lektura Transgression, nowego albumu amerykañskiego Fear Factory, by³a dla mnie sporym zaskoczeniem. Zespó³ wreszcie zmieni³ swojego etatowego producenta, Rhysa Fulbera. I jest to s³yszalne od samego pocz¹tku. To pierwszy od wielu lat album FF, który brzmi brudno, mniej jak œcie¿ka dŸwiêkowa do Terminatora, a bardziej jak zespó³ z krwi i koœci. Za zmianami w brzmieniu posz³y zmiany w muzyce: sporo tu po³amanych rytmów, osadzonych g³ównie w œrednich tempach, poszerzono spektrum brzmieñ gitary, wczeœniej ograniczone przewa¿nie do najni¿szych rejestrów, zaœ klawisze pojawiaj¹ siê znacznie rzadziej ni¿ dotychczas. Ogólne odczucia mam jednak doœæ mieszane. Z jednej strony jest tu parê bardzo udanych utworów, takich jak dynamiczny 540000 Degrees Fahrenheit, mia¿d¿¹cy kawa³ek tytu³owy, czy niemal¿e popowy przebój (i o dziwo mój faworyt) Supernova. Ale jest tu te¿ kilka nu¿¹cych fragmentów, z przyd³ug¹ ballad¹ Echoes of My Scream na czele. Dwa covery zamieszczone na albumie, Millenium (Killing Joke) oraz I Will Follow (U2), tylko podkreœlaj¹ nierównoœæ tej p³yty. O ile ten pierwszy œwietnie wpasowuje siê w klimat p³yty, o tyle drugi jest zwyk³ym nieporozumieniem. To dobrze, ¿e zespó³ postanowi³ trochê poeksperymentowaæ. Liczê jednak na to, ¿e nastêpnym razem efekt bêdzie bardziej udany.

37


M UZYKA

Retro

Macioman

17 stycznia 1969 roku ukaza³ siê debiutancki album Led Zeppelin, który stworzy³ podwaliny pod nowy gatunek rocka okreœlany z czasem jako heavy metal. Wydanie Led Zeppelin I zapocz¹tkowa³o okres dominacji ciê¿kiego grania na œwiatowej scenie, na której oprócz „o³owianego sterowca” królowali Black Sabbath i Deep Purple. To w³aœnie g³os Roberta Planta i dŸwiêki gitary Jimmy’ego Page’a sta³y siê, jak przyzna³ póŸniej za³o¿yciel, wokalista i basista zespo³u Burke Shelley, wyznacznikiem na artystycznej drodze Budgie. To walijskie trio (sk³ad uzupe³niali gitarzysta Tony Bourge i perkusista Ray Phillips) od debiutu w 1971 stawia³o na energiczny hard rock mocno podlany zeppelinowskim sosem. Na nieszczêœcie dla stylu heavy, wraz z pocz¹tkiem nowej dekady serca muzycznej pulicznoœci zacz¹³ zdobywaæ rock progresywny. Ogólnoœwiatow¹ gor¹czkê na punkcie progrocka wywo³a³, wydany w marcu 1973 roku, The Dark Side of the Moon grupy Pink Floyd. Ten niesamowity album wzbudzi³ tak du¿e zainteresowanie fanów rocka, ¿e wydana trzy miesi¹ce póŸniej, w czerwcu, trzecia p³yta Budgie przesz³a niemal niezauwa¿ona. Niestety Never Turn Your Back on a Friend, uchodz¹ca w powszechnej opinii za najlepszy album Budgie, nie przynios³a muzykom zas³u¿onej s³awy. A jest to pozycja zaskakuj¹ca, bo z jednej strony kipi energi¹, z drugiej zaœ jest wywa¿ona i liryczna. Niemo¿liwe? A jednak! Na warstwê muzyczn¹ p³yty sk³adaj¹ siê bowiem powalaj¹ce riffy (huraganowy Breadfan) skontrastowane z brzmieniem gitar akustycznych (przepiêkne fina³owe Parents) oraz… bluesowe standardy (Baby Please Don't Go). Zestawienie piosenek pe³nych hardrockowego czadu (In the Grip of a Tyrefitter's Hand) z balladami typu You Know I'll Always Love You nadaje p³ycie, o dziwo, bardzo przemyœlany i dojrza³y charakter. Takie te¿ s¹ teksty utworów – wieloznaczne i alegoryczne, pe³ne poetyckiej zadumy, ale i wnikliwych obserwacji ¿ycia, opisuj¹ce pogoñ za bogactwem, rodzicielsk¹ m¹droœæ, zagro¿enia otaczaj¹cego nas œwiata, ale te¿ jego piêkno. A wszystko w stylistyce nawi¹zuj¹ce do wspomnianych na pocz¹tku Led Zeppelin – z charakterystycznym rzê¿eniem gitary i wokalem Shelleya, który ewidentnie nawi¹zuje do maniery Planta. Wniosek koñcowy – Never Turn Your Back on a Friend to twórcze apogeum Budgie oraz jeden z najlepszych albumów w dziejach rocka. I choæ nie jest to p³yta prze³omowa, to jej wartoœæ artystyczna jest niezaprzeczalna. Nie mo¿e go zabrakn¹æ w twojej muzycznej bibliotece! BUDGIE Never Turn Your Back on a Friend MCA 1973

38

Islandzkie s³oñce SIGUR RÓS Takk...

S³oñce islandzkie nie zawsze wschodzi. CzasaGeffen 2005 mi chowa siê w arktycznych g³êbinach, pozwala powietrzu zapaœæ siê w mrok. Wtedy ciemnoœci okrywaj¹ ma³ego ch³opca Glósóli, przera¿onego i buntuj¹cego siê przeciw takiemu stanowi rzeczy. Pragnie wyruszyæ w poszukiwaniu tego, który skry³ za kurtyn¹ nocy niezwyk³oœæ œwiata, gejzery tryskaj¹ce energi¹ i mantrê traw. S³oñce wkrótce pojawia siê na firmamencie i rozœwietla twarz najm³odszego dziecka Sigur Rós – Takk... Efekt dwudziestu miesiêcy tworzenia jeszcze nigdy nie by³ tak przepe³niony nadziej¹. Tak. Jesteœmy wdziêczni. Jesteœmy zadowoleni z tego gdzie teraz jesteœmy i jak to wszystko siê potoczy³o. Jak uda³o siê przezwyciê¿yæ napiêcie obecne jeszcze kilka lat temu, jak codziennie w podskokach pokonuje siê kolejne ka³u¿e (Hoppípolla). I krew mi leci z nosa, ale zawsze siê podnoszê… Czym¿e wyró¿nia siê ta ma³a wyspa, ¿e rozbrzmiewa na niej tyle piêknych dŸwiêków? Wydawaæ by siê mog³o, ¿e ludzie zajmuj¹ siê tam albo skrobaniem ryb, albo uprawianiem sztuki. Georg Hólm (gitarzysta): Gramy w odpowiedzi na nasze

(Nie)Przewidywalni O zespo³ach z Walii mo¿na powiedzieæ wszystko, poza tym, ¿e s¹ zwyczajne. WeŸmy radykalnych komunistów Manic Street Preachers, s³yn¹cych z niekoñcz¹cych siê ekscesów Mansun czy Gorky's Zygotic Mynci, których nazwy chyba nikt nie umie poprawnie przeczytaæ. W tym gronie s¹ te¿ i Super Furry Animals. Dowodzona przez Gruffa Rhysa grupa od samego pocz¹tku dzia³alnoœci wymyka³a siê jakimkolwiek stylistycznym przydzia³om. Klasyfikuj¹cym j¹ jako kolejny odcinek britpopowej mody pokaza³a œrodkowy palec wydaj¹c szeœæ lat temu ekstremalnie eklektyczn¹ Guerillê. Z kolei rok póŸniej wypiê³a siê na tych, którzy czekali na kontynuacjê tej drogi, decyduj¹c siê na nagranie albumu w ca³oœci w jêzyku walijskim (Mwng). I choæ kolejne wydawnictwa SFA nie stanowi³y ju¿ obrotu o 180 stopni, pojawienie siê nowej p³yty sygnowanej t¹ nazw¹ jest zawsze jedn¹ z tajemnic sezonu. SUPER FURRY ANIMALS Love Kraft

MAGIEL, LISTOPAD 2005

Mrozoo

otoczenie. Kiedy zaczynamy graæ i pisaæ, wyolbrzymiamy atmosferê, która jest wokó³ nas. A jednak, mimo nieustannego zaprzeczania ze strony Björk czy Barói Jóhannssona z Bang Gang, to w³aœnie ostry klimat i egzotyczna przyroda kszta³tuj¹ wra¿liwoœæ mieszkañców Islandii. Wra¿liwoœæ dostrzegaln¹ w najmniejszej nucie i najsubtelniejszym szepcie. Zbudowan¹ na jaskrawej barwie emocji i plamach snuj¹cych siê daleko w tle. Akcenty fortepianowe opieraj¹ siê na rozmytych smyczkach i sekcji dêtej, walcz¹ o zachowanie ostroœci pogodnego pejza¿u. W têtni¹c¹ przestrzeñ wlewa siê g³os Jónsiego Birgissona, œpiewaj¹cego wszystkimi strunami swojego gard³a. Wymyœlony przez siebie dialekt Hopelandic przeplata siê wreszcie z pe³noprawnymi piosenkami w jêzyku narodowym. Jónsi: Teksty opowiadaj¹ o krótkich przygodach, to coœ w rodzaju opowiadañ dla dzieci. Myœlê, ¿e piosenki s¹ ca³kiem proste i naiwne, ka¿da ma swojego g³ównego bohatera. Arcydzie³o Takk... porusza i pozwala uwierzyæ w nowy dzieñ i w jego orêdownika – S³oñce. W Sigur Rós. Czy wszyscy jesteœcie zgodni co do kierunku, w którym zmierzacie? – Tak. Wszyscy jesteœmy zgodni, ¿e nie obieramy ¿adnego kierunku.

Kuba

Siódmy w kolejnoœci Love Kraft podtrzymuje tê tradycjê, okazuj¹c siê najspokojniejsz¹ propozycj¹ w dorobku zespo³u. Oniryczne, snuj¹ce siê melodie wiêkszoœci kompozycji zawi¹zuj¹ siê powoli, a wygasaj¹ delikatnie. Ciep³e brzmienia pianina Fender–Rhodes i mniejsza ni¿ dotychczas krzykliwoœæ partii gitarowych sprawiaj¹, ¿e album brzmi momentami jak zaprojektowany do s³uchania w wygodnym fotelu. Poza nawi¹zuj¹cym do futurystyczno-tanecznych rozwi¹zañ z albumu Radiator, singlowym Lazer Beam, Love Kraft ko³ysze w balladowym tempie. Cierpliwoœæ wynagradzaj¹ pojedyncze pere³ki, jak jesienne Frequency. Jest te¿ utwór bêd¹cy sam w sobie wystarczaj¹cym powodem, by siêgn¹æ po album, utwór godny p³yt najwiêkszych. Cloudberries funduje piêciominutow¹ wycieczkê do nieba, bij¹c pod wzglêdem piêkna ka¿d¹ inn¹ kompozycjê w dorobku Super Furry Animals. Zespo³u, który sta³ siê w pewnym sensie przewidywalny – bo po Love Kraft nikt ju¿ chyba nie wierzy, ¿e kiedyœ przytrafi im siê p³yta nieciekawa, s³aba.


M UZYKA

Czarodziej szeœciu strun Z

dajê sobie sprawê, ¿e dokonania wirtuozów gitary nie zaliczaj¹ siê w poczet muzyki „³atwej, lekkiej i przyjemnej”. Có¿, nie ka¿dy jest mi³oœnikiem z³o¿onych pasa¿y, tappingu, katowania tremolo czy te¿ bicia rekordu œwiata w iloœci dŸwiêków na sekundê (nota bene nale¿y on do niejakiego Marcusa Pausa, który w ci¹gu sekundy odegra³ prawie 45 nutek). Niniejszym obiecujê wiêc, ¿e to mój ostatni artyku³ w tym roku akademickim traktuj¹cy o wyczynach „szybkograczy”. Nim jednak uraczê Was czymœ z kompletnie innej beczki – panie i panowie – przed Wami najprawdziwszy czarodziej szeœciu strun. Steve Vai przyszed³ na œwiat 6 czerwca 1960 roku w Carle Place w stanie Nowy Jork. Po gitarê siêgn¹³ po raz pierwszy jako nastolatek, zafascynowany twórczoœci¹ takich tuzów, jak Jimi Hendrix, Led Zeppelin i Alice Cooper. Muzycznej edukacji przysz³ego wirtuoza podj¹³ siê jego starszy kolega z liceum – niejaki Joe Satriani. Pod jego okiem m³ody Steve poczyni³ b³yskawiczne postêpy. W wieku 18 lat by³ ju¿ s³uchaczem presti¿owego Berklee School of Music w Bostonie – prawdziwej kuŸni muzycznych talentów. Tam te¿ zauwa¿y³ go Frank Zappa. By³ on do tego stopnia zauroczony przes³anymi mu przez Steve’a transkrypcjami jego utworów, ¿e bez wahania zaproponowa³ mu do³¹czenie do swojego zespo³u. Tym samym pierwszy krok w kierunku s³awy zosta³ poczyniony. Wspó³praca z Zapp¹ trwa³a do 1984 roku. Jej owocem by³y cztery albumy: Tinsel Town Rebellion and You Are What You Is (1981), Ship Arriving Too Late (1982), Man From Utopia (1983) i Them or Us and Thing Fish (1984). Jeszcze w tym samym roku ukaza³y siê dwa solowe albumy Vaia – Flex-able i Flex-able Leftovers. Pokaza³y one Steve’a nie tylko jako œwietnego gitarzystê, ale równie¿ sprawnego kompozytora – choæ wci¹¿ mocno zainspirowanego twórczoœci¹ Zappy. W 1985 roku Vai do³¹czy³ do grupy Alcatrazz, w której zast¹pi³ innego wirtuoza gitary, Yngwiego Malmsteena. Ta wspó³praca nie trwa³a jednak d³ugo. Po nagraniu jednego albumu, Disturbing the Peace, Steve zmieni³ barwy klubowe. Za namow¹ swojego przyjaciela, basisty Billy’ego Sheehana, trafi³ do grupy Davida Lee Rotha (ex-Van Halen). W miêdzyczasie Vai zadebiutowa³ równie¿ jako aktor. W filmie „Crossroads” zagra³ gitarzystê na us³ugach diab³a, pojedynkuj¹cego siê z Ralphem Macchio (tak, tym z „Karate Kid”). Wystêpy u boku Davida Lee Rotha uczyni³y ze Steve’a supergwiazdê. Wszystkie licz¹ce siê maga-

Sancho

zyny gitarowe doceni³y kunszt m³odego wirtuoza umieszczaj¹c go w czo³ówce wszelkich mo¿liwych zestawieñ. To wszystko sprawi³o, ¿e zainteresowa³a siê nim firma Ibanez – jeszcze niedoceniany producent gitar z Japonii. Okazja do nawi¹zania wspó³pracy nadarzy³a siê w 1986 roku, gdy ca³y sprzêt Vaia pad³ ofiar¹ z³odziei. Jej owocem by³ Ibanez JEM 777, stanowi¹cy po³¹czenie pomys³ów Steve’a i japoñskich projektantów. Jak na owe czasy by³ to instrument niemal kosmiczny. Scallopowany gryf, 24 progi, tremolo obejmuj¹ce pe³n¹ kwintê, charakterystyczny uchwyt „monkey grip” i nowatorska elektronika oferowa³y znacznie wiêksze mo¿liwoœci ni¿ klasyczne Stratocastery i Les Paule. Seria okaza³a siê wielkim sukcesem, wprowa7 dzaj¹c Ibaneza do pier77 M E wszej ligi producentów J gitar. Po nagraniu dwóch niez³ych albumów – Eat’Em & Smile (1986) i Skyscraper (1988) – Vai zdecydowa³ siê opuœciæ grupê Lee Rotha. Niemal natychmiast zosta³ zaproszony przez Davida Coverdale’a do objêcia posady gitarzysty w jego supergrupie Whitesnake. I tu wspó³praca nie trwa³a jednak d³ugo – po wydaniu Slip of the Tongue w 1989 roku Steve postanowi³ skupiæ siê na rozwoju kariery solowej. W 1990 roku ukaza³a siê trzecia p³yta opatrzona imieniem i nazwiskiem wirtuoza – Passion and Warfare. To niemal w pe³ni instrumentalne wydawnictwo okaza³o siê sporym sukcesem, zdobywaj¹c nawet status z³otej p³yty. Album ten do dziœ uwa¿any jest za jedno z najciekawszych dokonañ Steve’a. Je¿eli ktoœ ma w¹tpliwoœci, polecam utwór The Audience is Listening, w którym dziêki odpowiedniej artykulacji Vai wydobywa ze swej gitary dŸwiêki zbli¿one do ludzkiej mowy. Na Passion... po raz pierwszy zagoœci³ te¿ Universe – siedmiostrunowa gitara opracowana wraz z Ibanezem. Projekt ten okaza³ siê jednak zbyt rewolucyjny jak na owe czasy. Dopiero pod koniec lat dziewiêædziesi¹tych gitarzyœci takich formacji, jak Korn czy Limp Bizkit zaczêli masowo przesiadaæ siê na „siódemki”, pozwalaj¹ce im na wykorzystanie bardzo niskich strojów. Na kolejne dokonanie Steve’a przysz³o czekaæ a¿ do 1993 roku. Tym razem zrezygnowa³ on jednak z czysto instrumentalnej konwencji na rzecz klasycznego zespo³u rockowego. Oprócz Vaia w jego sk³ad weszli równie¿: wokalista Devin Townsend (Strapping Young Lad), basista T.M. Stevens i perkusista Terry Bozzio. Mimo nieMAGIEL, LISTOPAD 2005

zaprzeczalnego kunsztu muzyków album Sex & Religion okaza³ siê klap¹ – zarówno pod wzglêdem artystycznym jak i komercyjnym. Steve wyci¹gn¹³ z tej pora¿ki odpowiednie wnioski i na kolejnej p³ycie powróci³ do muzyki instrumentalnej. By³ to krok w dobrym kierunku. Alien Love Secrets z 1995 roku zyska³ znacznie przychylniejsze recenzje ze strony krytyków. Równie¿ sam Vai sprawia³ wra¿enie zadowolonego z takiego obrotu rzeczy: „Po wielkich produkcjach dwóch moich wczeœniejszych p³yt wielk¹ ulg¹ by³o zrobienie albumu ograniczaj¹cego siê tylko do gitary, basu i perkusji. Czysta przyjemnoœæ!”. Z jescze lepszym przyjêciem spotka³ siê nastêpca Alien... – Fire Garden z 1996 roku. Tym razem Steve zdecydowa³ siê wykorzystaæ autorskie partie wokalne, choæ w niektórych kompozycjach s³ychaæ by³o równie¿ Townsenda. Oprócz niego na p³ycie pojawili siê równie¿ Gregg Bissonette, Stu Hamm, Mike Mangini i Robin DiMaggio. Od strony muzycznej Fire Garden okaza³ siê najdojrzalsz¹ pozycj¹

w dyskografii Vaia. Nie tak nowatorsk¹ jak Passion and Warfare, ale zdecydowanie najbardziej przemyœlan¹ i zró¿nicowan¹. Kolejny album – The Ultra Zone z 1999 roku – nie wzbudzi³ ju¿ tak du¿ych emocji. Vai stara³ siê po³¹czyæ w nim motywy orientalne z nowoczesnymi brzmieniami. Ca³oœæ wypad³a doœæ ciekawie, jednak zabrak³o wyró¿niaj¹cych siê kompozycji. W ci¹gu szeœciu kolejnych lat dyskografia Vaia wzbogaci³a siê o jeden album koncertowy (Alive in the Ultra World z 2002 roku) oraz kilka mniej lub bardziej udanych sk³adanek. Dopiero na pocz¹tku tego roku ukaza³a siê nowa p³yta studyjna – Real Illusions: Reflections, zapowiadana jako pierwsza czêœæ trylogii. Oprócz w³asnej twórczoœci Steve by³ czêstym goœciem na produkcjach takich artystów jak Gregg Bissonette, Alice Cooper, Al DiMeola czy wspomniany ju¿ Billy Sheehan (nota bene cz³onek koncertowego zespo³u Vaia). Ponadto od prawie dziesiêciu lat wraz z Satrianim uczestniczy w projekcie G3, o którym szerzej pisa³em ju¿ w poprzednim numerze MAGLA.

39


M UZYKA

Bezpieczne p³oty

Ho³ek

Z pamiêtnika Czerwonego Patrolowicza, czyli relacja ze szkolenia i pracy Pokojowego Patrolu podczas Przystanku Woodstock.

O

pojechaniu na Woodstock myœla³em chyba odk¹d zapuszczone po raz pierwszy d³ugie w³osy zaczê³y mi powa¿nie przeszkadzaæ w jedzeniu babcinej zupy. Nigdy nie by³o we mnie jednak wystarczaj¹co du¿o odwagi i samozaparcia, by gnieŸdziæ siê te parê dni na zat³oczonym polu namiotowym, w brudzie i kurzu, jak to sobie wówczas, sk¹din¹d s³usznie, wyobra¿a³em. Na horyzoncie pojawi³a siê jednak szansa zaliczenia owej imprezy z, wydawa³o by siê, bezpiecznej odleg³oœci i w umiarkowanie komfortowych warunkach. Instytucjê Pokojowego Patrolu zna³em z opowieœci zas³yszanych od jednego z patrolowiczów. Nie wygl¹da³o to Ÿle, kumple te¿ ochoczo kiwali g³owami. Nie trac¹c czasu, rozpoczêliœmy procedurê zapisywania siê na szkolenie, którego kolejne edycje organizowane s¹ przez prawie ca³y rok, co miesi¹c. A tymczasem zbieraliœmy coraz wiêcej informacji o maj¹cym nas czekaæ losie, póŸniej ju¿ potwierdzonych i zweryfikowanych w praktyce. Pokojowy, czy te¿ „czerwony”, jak go od koloru noszonych koszulek potocznie nazywaj¹ szeregowi woodstockowicze, Patrol ma swoje pocz¹tki w grupie ludzi skrzykniêtych przez Jurka Owsiaka podczas pierwszego Woodstocku dla pomocy w jego organizacji. Jego podstawowym zadaniem jest niesienie wszelkiej pomocy uczestnikom festiwalu, od wskazania najbli¿szych Toi Toi, po wykonanie, w razie potrzeby, resuscytacji. Patrol dzia³a na zasadzie wolontariatu, wiêc „jedyn¹” nagrod¹ za pot, krew i ³zy wylane podczas szkolenia oraz tych paru koncertowych dni, jest unikatowa mo¿liwoœæ zobaczenia i prze¿ycia Woodstocku od zupe³nie innej strony, nie tylko organizacyjnej, ale i mentalnej. Przyk³adowo – patrol zjawia siê i opuszcza miejsce festiwalu, kiedy sceny jeszcze i ju¿ prawie nie ma. Podczas ca³ej imprezy stoi siê tak¿e „z boku” (teraz ju¿ trochê mniej dziwiê siê znudzonym ochroniarzom na koncertach, kiedy obok szaleje t³um). Jest siê te¿ czêsci¹ czegoœ zorganizowanego i trwa³ego w tym ca³ym ba³aganie wokó³. O takich luksusach zapewnionych Patrolowi jak prysznic czy dwa posi³ki dziennie nie muszê chyba wspominaæ. Dwudniowe szkolenie, odbyte w œwie¿o wybudowanym oœrodku w Szadowie M³yn pod

40

Malborkiem, mia³o g³ównie na celu, poza praktycznymi wiadomoœciami z zakresu pierwszej pomocy, przygotowanie nas do wytê¿onej pracy przy organizacji festiwalu bez szans na wiêksz¹ dawkê snu. Starano siê to osi¹gn¹æ nie tylko survivalowym ganianiem nas po lesie, ale tak¿e serwowaniem œmiertelnie nudnych wyk³adów z ustawy o imprezach masowych oko³o godziny pierwszej w nocy. Du¿y nacisk k³adziono na wspó³dzia³anie patrolowiczów oraz na gotowoœæ dzia³ania w ka¿dej chwili dnia i nocy. Wpajano nam tak¿e podstawow¹ strategiê woodstockowego patrolowicza, która brzmia³a „dzida” (patrz: ucieczka). Cokolwiek z³ego by siê dzia³o, Patrol jedynie obserwuje i przekazuje informacje „górze”. Czerwoni mieli w œwiadomoœci uczestników festiwalu za wszelk¹ cenê pozostaæ „tymi dobrymi”. Ca³¹ brudn¹ robotê porz¹dkow¹ wykonywali „niebiescy”, czyli po prostu gliniarze i wynajêci ochroniarze. Mia³o to zapewniæ, jak póŸniej siê przekonaliœmy – absolutnie skutecznie, ca³kowit¹ wrêcz nietykalnoœæ Patrolu „na polu” (jak nazywaliœmy pracê w bezpoœrednim kontakcie z ludŸmi, maj¹c na myœli zat³oczone pole namiotowe). Woodstock jednoczeœnie pozytywnie zaskoczy³ i rozczarowa³. Z jednej strony dawa³ niesamowite mo¿liwoœci. Jako fan muzyki gitarowej i wszelkich rockowych klimatów by³em w siódmym niebie, maj¹c okazjê obserwowaæ przygotowania techniczne od kuchni. Jako cz³onek Patrolu mog³em siê krêciæ wokó³ sceny nie tylko podczas jej monta¿u, ale tak¿e ogl¹daæ koncerty mniejszych gwiazd, jak KSU, stoj¹c za plecami dŸwiêkowców. Jeszcze wiêkszym odjazdem by³o dla mnie spacerowanie noc¹ w deszczu po opustosza³ej scenie, która, z wszêdzie porozrzucanymi rêcznikami, butelkami oraz setlistami, sprawia³a wra¿enie dopiero co opuszczonej przez muzyków. Jak James Cameron podczas podwodnej eksploracji wraku Titanica czu³em siê, chodz¹c po MAGIEL, LISTOPAD 2005

pustej ju¿ garderobie zespolu Die Toten Hosen, znajduj¹c co i rusz œlady ich niedawnej bytnoœci. Dzieciêcej wrêcz uciechy dostarczy³a mo¿liwoœæ wylegitymowania z backstage’owej przepustki wokalisty Farben Lehre. Podobnie satysfakcjonuj¹cym by³o udzielanie rad w stylu „gdzie tu s¹ krany?” sta³emu bywalcowi kolejnych Woodstocków przez nieopierzonego patrolowego ¿ó³todzioba. No i te ci¹g³e, serdeczne pozdrowienia ze strony publicznoœci, gdy tylko czerwona koszulka pojawi³a siê „na polu”. Najwiêkszym rozczarowaniem nie by³ brak mo¿liwoœci zabawy podczas koncertów, bo o tym, ¿e wszelki czas wolny bêdziemy wykorzystywaæ na sen, uprzedzano nas od pocz¹tku. Nie by³a nim równie¿ wiêksza czêœæ naszych zajêæ, która sprowadza³a siê do ca³onocnego pilnowania rzêdu kranów, telefonów, Toi Toi czy dwudziestometrowego odcinka p³otu gdzieœ hen za scen¹. Zgrzyty, do których dochodzi³o podczas festiwalu, tak¿e przyjmowaliœmy jako smutn¹ koniecznoœæ. Mówiê tutaj choæby o nieprzyjemnym incydencie z Die Toten Hosen, które po wystêpie zosta³o dos³ownie wygonione ze sceny przez Jurka, w odwecie za uniemo¿liwienie przez technika zespo³u nagrania koncertu grupy. Najbardziej bolesny by³ widok rozpadania siê na naszych oczach owego dwudniowego mitu Woodstocku jako najbezpieczniejszego miejsca na œwiecie, gdzie grubo ponad setka tysiêcy przedstawicieli, b¹dŸ co b¹dŸ, agresywnych subkultur, ¿y³a ze sob¹ w absolutnej zgodzie. O ile uda³o siê coœ zbli¿onego osi¹gn¹æ na te parê koncertowych dni, o tyle ju¿ nastêpnego dnia po zakoñczeniu festiwalu by³em zupe³nie standardowo (patrz: po chamsku) zapytywany przez biwakuj¹cych na polu o papierosa oraz tzw. „pi¹tala” pomimo wci¹¿ noszonej czerwonej koszulki Patrolu. Równie¿ w samym patrolu nast¹pi³o nieprzyjemne rozprzê¿enie, czy to z powodu alkoholu serwowanego podczas po¿egnalnego ogniska Patrolu, czy te¿ ogólnego zmêczenia i przepracowania. ¯al by³o s³uchaæ podczas ostatniej nocy w przeznaczonym na nocleg dla Patrolu namiocie oskar¿eñ o kradzie¿ z jednej strony, jak i ordynarnego wyœmiewania siê z czyjegoœ problemu z drugiej. Mo¿na by rzec: nie ma siê czemu dziwiæ. Owszem, uda³o siê tê ogromn¹ masê, niepokornej przecie¿ z natury, m³odzie¿y, nagi¹æ do zachowywania siê „inaczej” przez kilka dni. To samo mo¿na by powiedzieæ o patrolowiczach, tak zwartych i gotowych podczas samego festiwalu. Szkoda tylko, ¿e tego piêknego marzenia, tak Jurka Owsiaka, jak i wszystkich uczestników Woodstocku, nie uda³o siê podtrzymaæ odrobinê d³u¿ej.


M UZYKA

Zapraszamy... Elektryzuj¹cy piknik ...pod strzechê, czyli do klubu studenckiego Stodo³a: ›› 16.11 (œroda) M³ode Wilki '05 – Rebelia: wyst¹pi OCEAN. Jako zespo³y konkursowe zagraj¹: Twotones, Dr Zoydbergh i 6’Null. ›› 17.11 Co 4-tek muzyka: BRYLFEST, czyli I Festiwal Twórczoœci Roberta Brylewskiego i Przyjació³ ›› 20.11 (niedziela) koncert SISTARS ›› 21.11 (poniedzia³ek) M³ode Wilki '05 – Rebelia: CA£A GÓRA BARWINKÓW. Jako zespo³y konkursowe zagraj¹ Bramafan, Zajezdnia Inflancka i Dropsy. ›› 22.11 (wtorek) THE RASMUS ›› 23.11 (œroda) LIFE OF AGONY ›› 24.11 Co 4–tek muzyka: HELLOWEEN. Jako support zagra grupa KAT. ›› 27.11 (niedziela) Koncert jubileuszowy VOO VOO, 20. urodziny grupy. Goœcie specjalni: Fisz i Emade. ›› 29.11 (wtorek) ANDRZEJKI. Gwiazda: Püdelsi. ›› 30.11 (œroda) M³ode Wilki '05 – Rebelia: HURT. Konkursowo: Plagiat 199, Radio Bagdad i Czaqu. ›› 1.12 Co 4–tek muzyka: HEY. Support Penny Lane ›› 6.12 (wtorek) XII Miêdzynarodowe Spotkania Sztuki Akcji ROZDRO¯E 2005 ›› 7.12 (œroda) M³ode Wilki '05: HAPPYSAD. Konkursowo: Power of Trinity, Benzyl i Ryby z Lasu. ›› 8.12 Co 4–tek muzyka: D¯EM. ›› 15.12 (czwartek) Fina³ przegl¹du M³ode Wilki '05 – REBELIA

Czekamy, czekamy, czekamy na sygna³ z centrali... Kolejny rok, lecz w koñcu nasza cierpliwoœæ zostanie wynagrodzona. Pierwszy Brylfest – festiwal twórczoœci Roberta Brylewskiego odbêdzie siê 17 listopada w Stodole. Centrala nas ocali, centrala nas ocali! Legenda polskiej sceny reggae, rockowej i punkowej zbierze swoje wieloletnie doœwiadczenia, aby zaprezentowaæ je w spójnej formie. W pierwszej ods³onie festiwalu skoncentruje siê na punkowych korzeniach spod znaku Brygady Kryzys. Ta kultowa kapela, powsta³a w 1981 z popio³ów Tiltu i Kryzysu, nagra³a tylko dwie p³yty studyjne. Mimo tego mia³a ogromny wp³yw na dalszy rozwój polskiej muzyki. Oprócz odœwie¿onego sk³adu Brygady Kryzys wyst¹pi¹ Neuroby – projekt smyczkowy Roberta Matery z Dezertera, Tabula Rasa – m³ody warszawski zespó³ graj¹cy muzykê bêd¹c¹ pochodn¹ reggae i alternatywnego rocka, a tak¿e The Brillsteiners, czyli okazjonalny projekt Brylewskiego i jego córek. Oprócz tego pojawi¹ liczni goœcie oraz filmy i animacje nawi¹zuj¹ce do gwiazdy wieczoru. KONKURS !!! Kto oprócz Brylewskiego tworzy³ teksty i muzykê w Brygadzie Kryzys? Aby wygraæ wejœciówki na organizowane przez Stodo³ê imprezy, œlijcie poprawne odpowiedzi na adres: mrozooo@gmail.com

Electric Picnic to dwudniowe œwiêto muzyczne w Stradbally w pobli¿u Dublina. Za³o¿enie jest takie, by w tym czasie obejrzeæ jak najwiêksz¹ iloœæ koncertów œwiatowej s³awy kapel. Jest to najmniejszy festiwal w Irlandii (25000 goœci), nastawiony jednak nie na rozmach, lecz na jakoœæ organizacji i dobr¹ atmosferê. Nie odbywa siê, jak niektóre festiwale, na terenie toru wyœcigowego czy stadionu, ale na rozleg³ej posiad³oœci z XVII–wiecznym pa³acykiem w tle. Na trawce, po której bezlitoœnie przez dwa dni rozrzucaliœmy puszki, na co dzieñ wypasane s¹ owce. Koncerty odbywa³y siê na jednej g³ównej scenie na œwie¿ym powietrzu i w trzech namiotach. Ale wszystkich Ÿróde³ muzyki na festiwalu nie da³o siê zliczyæ – ka¿da knajpa czy inna atrakcja mia³a w³asn¹ oprawê muzyczn¹. Krótko mówi¹c, w Stradbally przed muzyk¹ nie da³o siê uciec. Tegoroczna, druga edycja festiwalu mia³a imponuj¹cy line–up. W ci¹gu dwóch dni wyst¹pi³o przesz³o siedemdziesiêciu artystów, m.in.: Kraftwerk, The Herbaliser, Nick Cave & the Bad Seeds, Flaming Lips, Fatboy Slim, Goldfrapp, De La Soul Röyksopp, oraz LCD Soundsystem. Jak sama nazwa wskazuje, Electric Picnic nastawiony jest na muzykê elektroniczn¹, ale zaaplikowano nam te¿ du¿¹ dawkê muzyki gitarowej, odrobinê afrykañskich i azjatyckich dŸwiêków czy mieszankê reggae i jazzu. Atrakcje, które zapewni³ organizator, gwarantowa³y œwietn¹ zabawê nawet bez zaliczenia jakiegokolwiek koncertu. Niezainteresowani muzyk¹ mieli do dyspozycji kino wyœwietlaj¹ce filmy muzyczne, m.in. DiG! i Some Kind of Monster, namiot komediowy, a nawet kabaret Lost Vagueness zaaran¿owa-

ny w stylu dawnej sali balowej, uznany za najlepsz¹ atrakcjê pozamuzyczn¹ festiwalu Glastonbury 2004. Furorê wœród festiwalowiczów zrobi³o Silent Disco. Ta atrakcja równie¿ przywêdrowa³a z Glastonbury – najwiêkszego i najpopularniejszego festiwalu w Europie. WyobraŸcie sobie t³um ludzi z wielkimi s³uchawkami na uszach, ko³ysz¹cych siê w rytm... ciszy. To w³aœnie Silent Disco. Przy wejœciu rozdawano s³uchawki, w œrodku grali dwaj DJe (bez g³oœników), a goœcie sami decydowali, którego z nich chc¹ s³uchaæ. Inn¹ ciekawostk¹ by³a wioska Body&Soul, która mia³a zapewniæ po¿ywkê dla duszy. To wydzielony obszar zbudowany na kanwie piêciu elementów tybetañskich (woda, ziemia, ogieñ, etc.). Ka¿demu przyporz¹dkowana by³a inna atrakcja: masa¿, warsztaty tañca brzucha czy jogi albo le¿enie w hamaku. Na terenie Body&Soul by³a te¿ scena chilloutowa – dla tych zmêczonych. Œwietnie by³o usi¹œæ rano na pniu drzewa, z kaw¹ w rêku i pos³uchaæ tak koj¹cej muzyki. Jednak g³ówn¹ si³¹ Electric Picnic by³a nie muzyka, nie Silent Disco, ale publika. Jeszcze nigdy nie widzia³am tak pokojowo nastawionego t³umu – tam nie by³o przepychania siê ³okciami i awantur. Gdy ktoœ obla³ mnie piwem, uœmiecha³ siê i w ramach rekompensaty proponowa³ mi ³yka tego napoju. Nie by³o krzywych spojrzeñ, wszyscy ¿yliœmy zgodnie muzyk¹. Takiego prze¿ycia ¿yczê ka¿demu muzycznemu pasjonatowi. Tak wygl¹da³ Electric Picnic od strony organizacyjnej, a za miesi¹c wiêcej o samych koncertach.

Nieco s³oñca z Jamajki Reggae jest niedostaDAMIAN MARLEY tecznie znane studentom Welcome to Jamrock SGH. Tak mo¿na przynajUniversal 2005 mniej s¹dziæ po rzadkich uœmiechach na korytarzach i nader czêsto spotykanej powadze. Postanowi³em zatem zaproponowaæ nieco s³oñca – prosto z Jamajki. Damian Marley to jedno z najbardziej p³odnych muzycznie dzieci legendarnego Boba. Ma na swoim koncie cztery albumy i niezliczone goœcinne wystêpy. Jego nowa p³yta to propozycja tak dla fanów tradycyjnego brzmienia reggae ubranego w œwie¿¹ formê, jak i dla zwolenników popularnego ostatnio dancehallu. Siêgaj¹c po ni¹, by³em zafascynowany sinMAGIEL, LISTOPAD 2005

Dorota Wilczak

Piotr Szymaniak

glowym utworem tytu³owym. Welcome to Jamrock ma wielk¹ moc i tego spodziewa³em siê tak¿e po albumie. Ten jednak okaza³ siê bardziej zró¿nicowany. Znajdziemy tu imprezowe All Night ale i poruszaj¹ce Move! z nawi¹zaniami do twórczoœci ojca w postaci wstawek z utworu Exodus. Jest tu niezwykle intryguj¹ce, przesycone mi³oœci¹ There for You, refleksyjne Pimpa's Paradise, Road to Zion i melodyjne We're Gonna Make It. Kawa³ki dla fanów dancehallu to z pewnoœci¹ Hey Girl i In 2 Deep. Na albumie nie zabrak³o równie¿ tak znanych goœci jak Nas i Stephen Marley. Podsumowuj¹c, jest to p³yta dla ka¿dego, kto chce siê nieco wyluzowaæ, uœmiechn¹æ czy nawet poskakaæ.

41


P O E Z J A

Warstwa komórek ró¿nokszta³tnych (lamina multiformia) – zawiera komórki ró¿nego typu, przede wszystkim zaœ trójgraniaste i wrzecionowate. Olgierd Narkiewicz

***

[...]

s³owa

.

M.W., stawisko@op.pl

*** powroty rodzinna ziemia nigdy nie istnia³a betonowe przedszkole wœród nagich cieni blokowisk myœli zatopione w szklanej tafli rêce w lepkiej krwi

s³owa to niezbêdny wynalazek s³owa wyra¿aj¹ to czego nie sposób napisaæ dziêki s³owom ¿yjemy podtrzymuj¹ nas na duchu pomagaj¹ przejœæ przez w¹sk¹ k³adkê na drugi brzeg rw¹cej rzeki ogrzewaj¹ zim¹ i ch³odz¹ latem tak po prostu bez wysi³ku... ...s³owa rani¹ rani¹ dotkliwie tak po prostu bez wysi³ku mog¹ zadaæ ból pozbawiæ ¿ycia zburzyæ ca³y œwiat... ...s³owa s¹ piêkne mimo wad - nic nie jest doskona³e s³owa mog¹ s³owa wyleczyæ s³owa potrafi¹ s³owa odbudowaæ lecz mimo swojej urody s³owa s¹ jedynie przezroczystym dodatkiem do czynów bo to po nich poznaje siê wartoœæ cz³owieka irysek

nie pamiêtam ju¿ zmursza³e wspomnienia otula ko³dra miêkkiego lasu przekaz kryje szum ga³êzi okruchy sensu sp³ywaj¹ na poduszkach wiatru werbel kroków w nadprzestrzeni

***

gdzie jestem œwietlany py³ podlewa Ÿrenice policzki muskane oddechem w dole brudna Wis³a p³ynie œlady stóp na mokrym piasku rysuj¹ zakrêt w ¿yciorysie sassari

*** 42

Pamiêtasz? Pamiêtam... koñca pocz¹tki czy koñce pocz¹tków, a któ¿ to wiedzieæ mo¿e? MAGIEL, LISTOPAD 2005


T E A T R

Konkurs MAGIEL oraz Teatr Ochoty zapraszaj¹ Was do udzia³u w konkursie. W listopadzie na deskach Teatru zobaczyæ bêdzie mo¿na dwa spektakle.

Rozdro¿e

Centrum Sztuki Wspó³czesnej od 1994 roku organizuje unikalny w skali Polski, interdyscyplinarny festiwal prezentuj¹cy twórczoœæ artystów przekraczaj¹cych granice gatunków i dziedzin sztuki. Tegoroczna edycja zaprezentuje twórczoœæ artystek ze Skandynawii. Festiwal powsta³ przy wspó³pracy Studenckiego Ko³a Naukowego Kultury Skandynawskiej SGH. Virpi Pahkinen to jedna z najbardziej znanych na œwiecie tancerek i choreografek skandynawskich. Stworzy³a w³asny odrêbny styl tañca charakteryzuj¹cy siê m.in. niezwyk³¹ p³ynnoœci¹ ruchu, rzeŸbiarskim traktowaniem cia³a, u¿yciem

Po drugiej stronie nocy

Z

„Sztuka” to historia trzech przyjació³, z których jeden kupuje kontrowersyjny obraz. Ka¿dy z bohaterów wyra¿a w³asny, odmienny pogl¹d na... sztukê. Czy wieloletnia przyjaŸñ przetrwa rodz¹ce siê konflikty i nieporozumienia? Inteligentna i zabawna rzecz bez niepotrzebnych udziwnieñ. „Nas Troje” to fantastyczna komedia Marka Koterskiego, opowiadaj¹ca o powa¿nym kryzysie uczuciowym pary wspó³czesnych polskich inteligentów, których wra¿liwoœæ zosta³a zdominowana przez ¿ycie bohaterów seriali telewizyjnych i reklam. Mamy dla Was wejœciówki na te spektakle. Aby je zdobyæ, wystarczy odpowiedzieæ na pytanie: Która aktorka Teatru Ochoty obchodzi³a niedawno piêædziesiêciolecie pracy artystycznej? Odpowiedzi (poprawne!) przesy³ajcie na adres anulk@o2.pl. Dopisek „KONKURS” wydaje siê byæ niezbêdny. Do wygrania jest podwójne zaproszenie na „Sztukê” w dniu 20.11. (œmierælinia: 19.11.) oraz podwójne zaproszenie na spektakl „Nas troje” w dniu 27.11(œmierælinia: 26.11.). Daj siê wylosowaæ.

oryginalnych kostiumów i gr¹ œwiat³a. Artystka inspiruje siê duchowoœci¹ Orientu, zw³aszcza kultur¹ Kraju Kwitn¹cej Wiœni i Indii. Zaprezentuje ona wieczór tañca pt. „Suite 303” ,,Hella! Helle!” to spektakl grupy TRAVA. Ukazuje prze¿ycia dwóch meteopatek w egzotycznym œwiecie, w którym panuje upa³. Przedstawia zderzenie wyobra¿eñ Europejczyków o ¿yciu ludzi w Azji z rzeczywistoœci¹. W spektaklu wykorzystano m.in. film nakrêcony przez artystki podczas ich trzymiesiêcznego pobytu w Wietnamie. Przedsprzeda¿ i sprzeda¿ biletów w kasie Teatru Ma³ego. Sczegó³owe informacje o festiwalu www.csw.art.pl. Polecamy.

ciemnoœci wy³ania siê ponury zamek, jest noc, szumi wiatr, a dooko³a lataj¹ nietoperze. W nastroju grozy otwieraj¹ siê wrota Transylwanii, miejsca gdzie poœród mroku na œwiat wychodz¹ wampiry. Te przyprawiaj¹ce widzów o dreszcz istoty opanowa³y sto³eczny teatr muzyczny ROMA. Od paŸdziernika na du¿ej scenie obejrzeæ mo¿na „Taniec Wampirów” w re¿yserii Corneliusa Baltusa. Musical zosta³ oparty na scenariuszu filmu Romana Polañskiego „Nieustraszeni pogromcy wampirów”, zaœ sam re¿yser obj¹³ opiekê artystyczn¹ nad produkcj¹ przedsiêwziêcia. Historia pe³na ironii i humoru toczy siê w cieniu Transylwanii mniej wiêcej sto lat temu. Wielki znawca wampirów profesor Abronsius – w tej roli ucharakteryzowany nie do poznania Robert Rozmus – wraz ze swoim uczniem Alfredem wyrusza, by walczyæ z ciemn¹ stron¹ mocy. Nieoczekiwanie m³ody asystent ulega czarowi Sary, piêknej córki karczmarza, która czaruje anielskim g³osem. Na drodze do szczêœcia tych dwojga staje jednak ksi¹¿ê wampirów von Krolock, od tego momentu akcja przybiera zupe³nie niespodziewany i coraz bardziej mroczny obrót. Ju¿ w pierwszej czêœci widowisko robi wra¿enie, ale zostawia uczucie niedosytu. Wydaje siê byæ zbyt statyczne i ma³o energiczne. Dopiero druga czêœæ zupe³nie rozwiewa wszelkie w¹tpliwoœci. Zapiera dech w piersiach i anga¿uje tak bardzo, ¿e strach staje siê niemal autentyczny. „Taniec wampirów” to wokalne cudeñko. Wykonanie piosenek musicaMAGIEL, LISTOPAD 2005

Iza

lu robi niesamowite wra¿enie, w nieskoñczonoœæ mo¿na by s³uchaæ czystych i niezwykle dŸwiêcznych m³odych g³osów. Poza standardem „Total eclipse of the heart” œpiewanym kiedyœ przez Bonnie Tyler, w musicalu a¿ roi siê od naprawdê trudnych do wykonania utworów, które chwytaj¹ za serce swoim piêknem. Myœlê, ¿e £ukasz Dziedzic wcielaj¹cy siê w rolê Krolocka prezentuje jeden z lepszych mêskich g³osów na polskiej scenie muzycznej. Uk³ady choreograficzne pocz¹tkowo oszczêdne i skromne, rozwijaj¹ siê w trakcie spektaklu, by wreszcie oczarowaæ widzów. Musical to trochê takie oszustwo z nutk¹ bana³u, trzeba patrzeæ nañ z przymru¿eniem oka i zwyczajnie dobrze siê bawiæ. Bo prostota tego spektakularnego show jest wpisana w jego przeznaczenie, ma przynosiæ radoœæ i rozrywkê. I robi to z nawi¹zk¹. Do „Tañca wampirów” zaprojektowano i uszyto ponad 200 kostiumów dla 41 aktorów pojawiaj¹cych siê na scenie. Widzów czeka wiele niespodzianek, niektóre z nich wrêcz mro¿¹ krew w ¿y³ach. Dlatego zachêcam by daæ siê zaskoczyæ i zaczarowaæ. W œwiecie który przemija jak film, gdzie wci¹¿ ma³o nam piêknych chwil, warto chocia¿ raz obejrzeæ musical. Daæ siê porwaæ i uwierzyæ, ¿e bajka i sen mog¹ siê spe³niæ.

43


C I Paprykowo... ON P OA LR I A

apryka faszerowana – co wiêcej mówiæ?! Chyba tylko tyle, ¿e paprykê zamiast dusiæ mo¿na piec, a zamiast pomidorów u¿yæ mo¿na sosu pomidorowego. Sk³adniki: 5 du¿ych papryk

Ciacho

Dorota

Z

bli¿a siê czas imprez – najpierw Andrzejki, w d³u¿szej perspektywie widaæ ju¿ Sylwestra. Abyœcie nie musieli pojawiaæ siê z pustymi rêkami lub mieli czym podj¹æ goœci, gdy zabraknie czasu lub ochoty do gotowania, polecam tort chlebowy. Prosty i szybki, a tego przepyszny. Sk³adniki: Farsz: 1 opakowanie chleba tostowego 2 puszki tuñczyka w wodzie (ok. 180g) 3 jajka Sos: 1 szklanka majonezu nieca³a szklanka gêstej œmietany 3/2 ³y¿ki sosu chili 3/2 ³y¿ki soku z cytryny koper pieprz sól Przygotowanie: 1. Z kromek chleba odkrój skórki. 2. Ugotuj jajka na twardo. 3. OdcedŸ tuñczyka i poszatkuj go. 4. Poszatkuj jajka. 5. Poszatkuj koper, by otrzymaæ oko³o 3 pe³nych ³y¿ek. 6. Wymieszaj sk³adniki sosu na jednolit¹ masê. 7. Do sosu dodaj tuñczyka i jajka. 8. Gotow¹ past¹ przek³adaj chleb. Gotowe danie najlepiej ozdobiæ plastrami œwie¿ego ogórka (ze skórk¹) oraz jajkami na twardo, co wzmocni smak potrawy. Potrawa ta najlepiej smakuje tu¿ po przygotowaniu, lecz w razie potrzeby mo¿e byæ przechowywana w lodówce.

44

Farsz: 25 dag mielonej wieprzowiny 10 dag ry¿u 3 dag smalcu 2 dag t³uszczu 2 dag cebuli 1 szklanka wody pieprz sól Sos: 50 dag pomidorów

Herbacianie...

W

ieczory staj¹ siê powoli coraz zimniejsze, a dobrych mieszanek „zimowych” w sklepach niewiele. Dlatego polecam tañsz¹, a bardzo smaczn¹ domow¹ herbatê na ch³odne popo³udnia i wieczory. Pij ciep³¹! Sk³adniki: herbata czarna

Agata 3 dag t³uszczu (mas³a) cukier sól Przygotowanie: 1. Papryki op³ucz, wytnij piêtki z szypu³kami i wyjmij nasiona. 2. Ry¿ ugotuj, uwa¿aj, by nie by³ zbyt miêkki. 3. Cebulê pokrój drobno i lekko zrumieñ. 4. Do surowego miêsa dodaj ry¿ i cebulê, przypraw sol¹ i pieprzem. 5. Wydr¹¿one papryki nadziej. 6. U³ó¿ papryki w rondlu, podlej wod¹, dodaj smalec, sól i pieprz. 7. Duœ papryki a¿ do miêkkoœci. 8. Op³ucz pomidory, pokrajaj w æwiartki i obsma¿ je na t³uszczu. 9. Oprósz warzywa sol¹, cukrem i pieprzem. 10. Paprykê podawaæ z obsma¿onymi pomidorami. Agata cynamon w laskach goŸdziki syrop malinowy miód Przygotowanie: 1. Zaparz herbatê. 2. Wrzuæ pó³ laski cynamonu i jeden goŸdzik. 3. Dodaj ³y¿eczkê syropu i miodu.

Marchwiowo...

P

roponujê Wam przepis, który mo¿e niektóre osoby zdziwiæ. Nie dajcie siê jednak zwieœæ pozorom – to ciasto naprawdê jest bardzo pyszne i wcale nie smakuje jak marchewka. Zachêcam do spróbowania, a przekonacie siê sami.

Sk³adniki: Ciasto: 4/3 szklanki m¹ki 3/2 torebki proszku do pieczenia 4/3 szklanki cukru 1 torebka cukru waniliowego 1 p³aska ³y¿eczka soli 3 p³askie ³y¿eczki cynamonu 1 szklanka oleju (zwyk³y, roœlinny) 4 jajka 3 marchewki (ok. 40 dag) 10 dag p³atków migda³owych MAGIEL, LISTOPAD 2005

Agata Masa: waniliowy serek homogenizowany odrobina soku z cytryny cukier puder Przygotowanie: 1. Zmieszaj m¹kê z proszkiem do pieczenia, cukrem, cukrem waniliowym, sol¹ i cynamonem. 2. Ucieraj¹c dodaj jajka i olej. 3. Zetrzyj marchewkê i dodaj do masy. 4. Rozdrobnij p³atki migda³ów i dodaj do ciasta. 5. Foremkê wysmaruj mas³em i wysyp odrobin¹ m¹ki. 6. Nagrzej piekarnik do temperatury 170°C i piecz ciasto przez oko³o 1 godzinê. 7. Gotowe ciasto odstaw do wystygniêcia. Proponujê kawa³ki ciasta dekorowaæ na talerzu serkiem homogenizowanym z dodatkiem cukru pudru i soku z cytryny – w proporcjach wedle uznania.


Niedoceniona siostra Hiszpanii

Portugalia Chêæ odkrycia nowych miejsc i prze¿ycia niezapomnianych chwil zagna³a mnie do stolicy ojczyzny Vasco da Gamy. Portugalia ogranicza³a siê wtedy dla mnie do trzech s³ów: Fado, Fatima, Football. Tydzieñ w Lizbonie prze³ama³ stereotypowe myœlenie. ULA G£ÓWKA

T U R Y S T Y K A

Oceanarium. Moj¹ uwagê zwróci³ przede wszystkim ogromny zbiornik centralny wielkoœci czterech basenów ó³wysep Iberyjski nasuwa wiêkszoœci z nas skojarzenie z gor¹c¹ i ¿ywio³ow¹ Hiszpa- olimpijskich, za którego grubymi szybami ¿yje trunki. Najwiêkszym powodzeniem cieszy siê ponad piêtnaœcie tysiêcy oczywiœcie Porto – wino, którego sami Portugalni¹. Jednak ostatnimi ró¿nych morskich stwo- czycy wypijaj¹ rocznie ponad sto litrów na czasy coraz wiêcej osób Torre de Belem rzeñ. Nachylone szyby g³owê! Niemniej popularna jest w Lizbonie Ginkieruje swe zainteresowania sprawiaj¹, ¿e zwiedzaj¹- ginha, czyli sprzedawana niemal¿e wszêdzie naw stronê jej zachodniej cy maj¹ wra¿enie, jakby lewka z wiœni. Skosztowanie tego przysmaku jest s¹siadki. p³ywali w wodzie razem tu obowi¹zkowe. Portugalia to wyj¹tkowo z bêd¹cymi w³aœciwie na barwny i urozmaicony œwiat, wyci¹gniêcie rêki rekina- Portugalczyk to nie Hiszpan... w którym ludzie ciesz¹ siê mi. Dziêki oknom umie- Oprócz trunków zwiedzanie umilaj¹ nam zawka¿d¹ chwil¹ ¿ycia. Turysszczonym na dwóch po- sze pomocni Portugalczycy. Jeœli cz³owiek przystów przyci¹ga ocean, który ziomach mo¿na obser- tanie na d³u¿sz¹ chwilkê, to zaraz podejdzie któstanowi³ niegdyœ o potêdze wowaæ zarówno rekiny ryœ z nich i zapyta, czy mo¿e w czymœ pomóc. tego kraju. To on zagwaranp³ywaj¹ce tu¿ pod po- Przeciêtny Portugalczyk znacznie ró¿ni siê jedtowa³ Portugalii pozycjê jednej z najwiêkszych potêg kolonialnych. Od wie- wierzchni¹, jak i p³aszczki ¿yj¹ce na samym dnie. nak od swojego wschodniego s¹siada. ¯ywio³oków tradycja nakazywa³a im kierowaæ wzrok w Portugalia to jednak nie tylko zabytki. woœæ i spontanicznoœæ to zdecydowanie domena stronê wielkiej wody. Stamt¹d, z dalekich tych drugich. W portugalskich ...prawie jak San Francisco miastach rzuca siê w oczy przede krain, p³ynê³y przez d³ugie stulecia nie-

P

zmierzone bogactwa. Dziœ kraj ten przyci¹ga zdecydowanie wiêcej turystów ni¿ handlarzy i kupców.

Wszystkie drogi prowadz¹ do Lizbony

Wed³ug legendy za³o¿ycielem Lizbony, stolicy Portugalii, by³ Odyseusz. Na przestrzeni wieków rz¹dzili ni¹ tak¿e Fenicjanie, Grecy, Kartagiñczycy, Rzymianie oraz Maurowie. Œlady obecnoœci tych ostatnich s¹ dostrzegalne w postaci budowanych na szczytach wzgórz warownych zamków. Widoki stamt¹d po dziœ dzieñ zapieraj¹ dech w piersiach odwiedzaj¹cych. Inn¹ antyczn¹ pozosta³oœci¹ s¹ tradycyjne glazurowe kafelki – Azulejos, które na sta³e wpisa³y siê w architekturê Portugalii. Zdobi¹c œciany budynków, zapoznaj¹ nas one miêdzy innymi z jej histori¹ i kultur¹. To równie¿ dziêki nim Lizbona po dziœ dzieñ zachowa³a dawny klimat. Przechadzaj¹c siê uliczkami starówki mo¿na mieæ wra¿enie, ¿e czas siê tu zatrzyma³. To miasto pe³ne kontrastów. Jego najstarsza czêœæ to Alfama. Tam, poœród setek wij¹cych siê jak wê¿e w¹ziutkich uliczek, panuje atmosfera œredniowiecznego miasta. Kontrastuje z ni¹ architektura Parque das Nacoes, w którym w 1998 odby³a siê wystawa Expo. Mo¿na powiedzieæ, ¿e ka¿dy znajdzie tam coœ dla siebie. Jeœli chodzi o mnie, najbardziej przypad³y mi do gustu nowe dzielnice, kusz¹ce supernowoczesnymi atrakcjami, z których istn¹ pere³kê stanowi

wszystkim znaczna iloœæ starszych ludzi. Wszystkich natomiast cechuje jedno: nieprawdopodobny, pogodny spokój na twarzyi czêsto b³¹kaj¹cy siê tu i ówdzie uœmiech. Ciekawe doœwiadczenie prze¿y³am na zwyk³ym przystanku autobusowym. Ludzie grzecznie czekali na swoj¹ kolej, przepuszczaj¹c osoby, które przyby³y tam Wino, kobiety i œpiew WyobraŸmy sobie tak¹ sytuacjê. Siedzimy w lo- najwczeœniej. Niezwykle uprzejmi kierowcy czekalu, a nad stolikami unosi siê papierosowy dym. kali a¿ ka¿dy, niezale¿nie od tempa, wejdzie do Gasn¹ œwiat³a. Oczy wszystkich skupiaj¹ siê na œrodka. Nikt nikogo nie pogania³, nikt siê nie muzykach trzymaj¹cych w rêkach coœ na kszta³t spieszy³, a ka¿dy sprawia³ wra¿enie, jakby mia³ mandoliny. Nagle ciszê przerywa g³os œpiewaj¹cej mnóstwo czasu. Odczuwalne by³y tylko spokój, z pó³przymkniêtymi oczami kobiety w czerni. ¿yczliwoœæ i pogoda ducha... Pieœñ mówi o mi³oœci, œmierci, zwyciêstwie i To chyba jedno z najcenniejszych doœwiadczeñ, jakie przywioztragedii. Cz³owiek czuje siê Plac teatralny ³am z opisanej tu tak, jakby znalaz³ siê nagle podró¿y po Pó³wysw innym wymiarze rzeczypie Iberyjskim. Przewistoœci. To w³aœnie jest cie¿ w niejednym fado, nazywane czasem lizkraju znajdziemy boñskim bluesem. W stolicy wspania³e miejsca. mieœci siê oko³o 30 klubów Ale ma³o który ich fado, z których wiêkszoœæ mieszkaniec, zw³aszznajduje siê w Alfamie. cza w dzisiejszej, tak Lizbona s³ynna jest ze bardzo zabieganej swych stylowych kawiarni. ¯ycie nocne zaczyna siê tu, jak wszêdzie na Po- Europie, bêdzie w stanie pokazaæ nam, ¿e czasem ³udniu, bardzo póŸno. Za to zabawa trwa do bia- wiêcej dowiesz siê o kraju na przystanku autobu³ego rana. Ludzie popijaj¹ wszelkiego rodzaju sowym, ni¿ zwiedzaj¹c kolejne zabytki... MAGIEL, LISTOPAD 2005

45


S P O R T

Polscy pi³karze znów jad¹ na mistrzostwa

O nalewaniu z pustego

Polska reprezentacja po raz siódmy w historii i po raz drugi z rzêdu zagra na mistrzostwach œwiata. Czy zespó³ Paw³a Janasa staæ na sukces? Niestety, przysz³oœæ rysuje siê bardzo mgliœcie... KUBA W¥CIOR

Polak pojedzie bolidem F1

Przebiæ Adama BARTEK GOLBA

M

a niespe³na 21 lat, pochodzi z Krakowa i marzy, aby zasi¹œæ w bolidzie Formu³y 1. Ju¿ teraz wiadomo, ¿e w grudniu nie tylko w takowym zasi¹dzie, ale i go poprowadzi. Mowa o Robercie Kubicy, który ma szansê zostaæ pierwszym polskim kierowc¹ Formu³y 1. Kubica w wieku 13 lat by³ ju¿ szeœciokrotnym Kartingowym Mistrzem Polski. Nie maj¹c sobie równych w kraju, wyjecha³ za granicê i rozpocz¹³ starty w wyœcigach coraz to wy¿szych klas, równie¿ œwiêc¹c sukcesy. Rok 2005 przyniós³ mu triumf w World Series by Renault – wyœcigach, od których bardziej presti¿owe s¹ ju¿ tylko GP2 i Formu³a 1. Kubica zwyciêstwo w tej klasie wyœcigowej zapewni³ sobie jeszcze przed zakoñczeniem sezonu, wypracowuj¹c odpowiedni¹ przewagê nad rywalami w klasyfikacji zawodów. W³aœnie w nagrodê za zwyciêstwo w World Series by Renault Kubica 2. grudnia pojedzie jako testowy kierowca zespo³u Formu³y 1 – Renault. Poprowadzi bolid aktualnego mistrza œwiata Formu³y 1, Fernando Alonso. Niewiele brakowa³o, a Polak swoje marzenie zrealizowa³by ju¿ w paŸdzierniku – mia³ wzi¹æ udzia³ w treningu zespo³u Minardi przed wyœcigiem F1 w Chinach, ale na przeszkodzie stanê³y formalnoœci. Miêdzynarodowa Federacja Samochodowa nie przyzna³a Kubicy tzw. superlicencji niezbêdnej do poprowadzenia bolidu Formu³y 1. Tak¹ decyzjê federacji w œrodowisku przyjêto z zaskoczeniem. W grudniu jednak licencja nie bêdzie potrzebna, gdy¿ bêdzie ju¿ po sezonie. W tej chwili co prawda Kubicy do startów w Formule 1 trochê brakuje (w przysz³ym roku prawdopodobnie bêdzie jeŸdzi³ w GP2), ale zainteresowanie choæby ze strony zespo³u Minardi œwiadczy o tym, ¿e Polak rzeczywiœcie ma realne szanse dostania siê do najbardziej presti¿owych wyœcigów samochodowych œwiata. Ju¿ samo to by³oby sukcesem i z pewnoœci¹ przyczyni³oby siê do popularyzacji F1 w naszym kraju. A sam Robert Kubica wed³ug niektórych móg³by staæ siê równie rozpoznawalny, jak obecnie Adam Ma³ysz…

46

A

wans z pewnoœci¹ cieszy kibiców polskiej pi³ki kopanej, bowiem w mijaj¹cym roku nie mieli oni za du¿o powodów do radoœci. Poziom naszej rodzimej ligi systematycznie siê obni¿a, nawet jeszcze nie tak dawno stanowi¹ca jej wizytówkê Wis³a Kraków pogr¹¿a siê w szarzyŸnie. Trudno siê wiêc dziwiæ, ¿e co zdolniejsi jak najszybciej wyje¿d¿aj¹ z nadwiœlañskiej krainy. Tylko dlaczego nie s¹ nimi zainteresowane kluby ze œcis³ej europejskiej czo³ówki? Poza tym brakuje stadionów, boisk, trenerów... Gdyby jeszMecz z Wali¹ w cze dru¿yna Paw³a Janasa zaprzepaœci³a szansê wyjazdu na turniej do Niemiec, naprawdê moglibyœmy mieæ moralnego kaca... Droga do sukcesu zaczê³a siê od szczêœliwego losowania. Trzeba jednak zaznaczyæ, ¿e tym razem mieliœmy trochê ³atwiej ni¿ wczeœniej. Dziêki dobrym wynikom w poprzednich eliminacjach do mistrzostw œwiata, Polska by³a losowana nie z trzeciego, ale z drugiego koszyka. W rezultacie w „polskiej” grupie znalaz³a siê tylko jedna teoretycznie silniejsza od naszej dru¿yna – Anglia.

Polska szko³a ogrywania s³abszych

Najwiêkszym atutem Polaków okaza³a siê umiejêtnoœæ radzenia sobie z teoretycznie s³abszymi rywalami. Do tej pory tak bywa³o, ¿e jeœli ju¿ uda³o siê wywalczyæ dobry rezultat z mocniejszymi zespo³ami, traciliœmy punkty z tymi, które powinniœmy bez problemu pokonaæ. Tym razem nic takiego nie mia³o miejsca. Dziêki temu, ¿e w meczach z Irlandi¹, Austri¹, Wali¹ i Azerbejd¿anem nie straciliœmy nawet punktu, nie zaszkodzi³y nam dwie pora¿ki z Angli¹. Paradoksem jest, ¿e krytykuje siê dru¿ynê, która wygrywa. Niestety, nie jest to bezpodstawne. Wielu kibiców porównuje j¹ do tej, któr¹ prowadzi³ Jerzy Engel. Porównanie to wypada niekorzystnie. Trudno bowiem powiedzieæ, ¿e selekcjoner nada³ dru¿ynie jakiœ wyrazisty styl. Znacznie czêœciej odnosi³a ona zwyciêstwa dziêki szczêœciu, indywidualnym umiejêtnoœciom poszczególnych zawodników, albo po prostu dlatego, ¿e przeciwnik by³ s³abszy. Przeb³yski pomys³owoœci, dobrej taktyki, determinacji to za ma³o. MAGIEL, LISTOPAD 2005

Zespó³

Wraz z up³ywem czasu mo¿na by³o dojœæ do wniosku, ¿e w reprezentacji jest du¿a dysproporcja miêdzy formacj¹ defensywn¹ a ofensywn¹. Optymizmem napawa fakt, ¿e mamy dwóch równorzêdnych bramkarzy, których absolutnie nie musimy siê wstydziæ – Dudka i Boruca. Pozytywnym zaskoczeniem okaza³ siê zw³aszcza ten drugi – jego parady w ostatnim meczu eliminacji uratowa³y Polskê przed kompromitacj¹. Mo¿na mieæ nadziejê, ¿e bêdzie dobrym nastêpc¹ Jerzego. Obrona to z kolei najs³abszy punkt reprezentacji. Pope³nia³a wiele szkolnych Warszawie b³êdów. Boczni obroñcy nie wspierali akcji ofensywnych, a stoperzy tylko przygl¹dali siê, jak rywale ich mijali, a pi³ka l¹dowa³a w siatce. Najgorsze jest to, ¿e nie ma nadziei, ¿e coœ siê zmieni – reprezentacyjni obroñcy s¹ doœæ zaawansowani wiekiem i trudno oczekiwaæ, ¿e teraz nadrobi¹ zaleg³oœci w wyszkoleniu technicznym. Nastêpców nie widaæ. Znaczny postêp zanotowa³a zaœ linia pomocy. Mo¿na byæ dumnym zw³aszcza ze skrzyd³owych – Krzynówka i Smolarka, którzy stali siê najjaœniejszymi punktami reprezentacji. Z radoœci¹ mo¿na siê by³o przygl¹daæ, jak Krzynówek w ostatniej edycji Ligi Mistrzów strzela³ gole takim tuzom, jak Real Madryt czy Liverpool. Œladami ojca zdaje siê z kolei pod¹¿aæ Euzebiusz Smolarek, który coraz pewniej czuje siê w narodowej dru¿ynie. Warto podkreœliæ, ¿e strzela te¿ du¿o bramek w swoim klubie – Borussi Dortmund. Pozytywnie zaprezentowali siê równie¿ graj¹cy na œrodku pola Sobolewski i Szymkowiak. Kluczem do sukcesu okazali siê napastnicy. Mimo, ¿e trener d³ugo nie chcia³ go powo³aæ, na prawdziwego asa wyrós³ Frankowski. Dzielnie wspiera³ go ¯urawski.

I co dalej?

Jakie mamy szanse na najbli¿szych mistrzostwach œwiata? Niestety, trudno z optymizmem patrzeæ w przysz³oœæ. Z polsk¹ pi³k¹ dzieje siê Ÿle i nawet wystêp w Niemczech niewiele tu zmieni. Tylko reprezentacja mo¿e udowodniæ kibicom, ¿e jeszcze nie jest tak najgorzej. Trenera Paw³a Janasa mo¿na (jeœli nie nale¿y) krytykowaæ za wiele rzeczy, ale nie wymagajmy od niego, by maj¹c niewielu dobrych zawodników, zbudowa³ porz¹dny zespó³. Z pustego i Salomon nie naleje...


Na fali

Gdzie p³ywaæ?

Windsurfing

Niczym nieograniczona wolnoœæ, bezkresna przestrzeñ wzburzonego morza, œwist wiatru w uszach, œlizg z zawrotn¹ prêdkoœci¹ wzd³u¿ pla¿y… Zapraszam na krótk¹ podró¿ do œwiata windsurfingu. MATEUSZ SIONDALSKI

T

rudno jest obecnie stwierdziæ, kto zaopatrzy³ deskê surfingow¹ w ¿agiel jako pierwszy. Œlizgaj¹cych siê na oceanicznych falach polinezyjskich tubylców opisa³ ju¿ w 1778 roku James Cook. Prymitywnej ³odzi z ¿aglem, ale bez steru, u¿ywali Indianie znad Amazonki. Dopiero w 1964 r. Amerykanin Newman Darby zbudowa³ jednostkê p³ywaj¹c¹ podobn¹ do deski, z osadzonym na niej ruchomym pêdnikiem. Nowym sportem zainteresowali siê dwaj inni Amerykanie – Jim Drake, ¿eglarz i konstruktor lotniczy, oraz Hoyle Schweizer, surfer, narciarz i matematyk. To oni wymyœlili, jak w efektywny sposób po³¹czyæ ze sob¹ ¿agiel, maszt i bom i tym samym stworzyli pierwszy pêdnik windsurfingowy, który nastêpnie przymocowali do deski. W 1968 roku opatentowali deskê windsurfingow¹, której zasada dzia³ania pozostaje niezmieniona do dziœ.

Technika

Dlaczego w³aœciwie, stoj¹c na desce i ustawiaj¹c odpowiednio ¿agiel, p³yniemy? W najwiêkszym skrócie, pomijaj¹c wszystkie zbêdne terminy fizyczne, dzieje siê tak oczywiœcie za spraw¹ si³y wiatru, która napotykaj¹c na stawiaj¹cy jej opór pêdnik, popycha go. Ten, bêd¹c przymocowanym za poœrednictwem elastycznego przegubu do deski, napêdza j¹ (fizyków i inne osoby zniesmaczone takim sp³aszczeniem ca³ego problemu serdecznie przepraszam). P³yn¹c „ostrym” kursem, czyli co najmniej prostopadle do wiatru, nie dryfujemy w bok za spraw¹ statecznika lub miecza, znajduj¹cych siê na dnie deski. Zwrot przez „sztag” czy „rufê” pozwala na zmianê kierunku jazdy wzglêdem wiatru. Najprostsze „sztagi” i „rufy” potrafi¹ przybieraæ ró¿ne, czasem nawet bardzo skomplikowane formy. Prawdziwe p³ywanie zaczyna siê w momencie, kiedy osi¹gn¹wszy odpowiedni¹ prêdkoœæ, deska wchodzi w œlizg, czyli „odkleja siê” od powierzchni wody, stykaj¹c siê z ni¹ jedynie statecznikiem i niewielk¹ czêœci¹ rufy. Uczucia, jakie towarzysz¹ m³odemu adeptowi tego sportu podczas pierwszego w ¿yciu œlizgu, s¹ trudne do opisania.

Sprzêt

Deska wraz z pêdnikiem, na który sk³adaj¹ siê maszt, bom i ¿agiel, to niezbêdne sk³adniki wyposa¿enia ka¿dego windsurfera. Od czasu pierw-

szych prób w latach szeœædziesi¹tych sprzêt znacz¹co siê zmieni³. Drewno zast¹piono styropianem i ¿ywic¹ epoksydow¹, póŸniej wzmocniono wêglem, stosuj¹c coraz bardziej zaawansowane technologie, tak a¿eby dzisiejsze deski wytrzymywa³y ekstremalne przeci¹¿enia i by³y jak naj-

Byle w pionie l¿ejsze. ¯agle, na pocz¹tku szyte ze zwyk³ego p³ótna, póŸniej z dakronu, obecnie wykonane s¹ najczêœciej z wytrzyma³ego monofilmu czy mylaru. Deska wraz z pêdnikiem to nie wszystko. Niezbêdn¹ ochronê przed zimnem zapewnia windsurferowi pianka neoprenowa. Z kolei trapez pozwala odci¹¿yæ rêce podczas d³u¿szego œlizgu. Sprzêt windsurfingowy wci¹¿ ewoluuje, producenci przeœcigaj¹ siê w wymyœlaniu nowych rozwi¹zañ technologicznych, a sam sport staje siê

Don’t panic!

Miejsca, w których uprawia siê windsurfing (spoty), znajdziemy niemal w ka¿dym zak¹tku ziemi. Najpopularniejsze nieod³¹cznie zwi¹zane s¹ z wystêpowaniem silnych wiatrów, dlatego hawajskie wyspy Maui czy Oahu, wybrze¿e Kalifornii, duñska wioska Klitmoller, Prasonissi na Rodos czy Fuerteventura na Kanarach, ciesz¹ siê tak du¿ym powodzeniem wœród windsurferów. Œródl¹dowe zbiorniki wodne to tak¿e dobre miejsca do p³ywania na desce z ¿aglem, szczególnie dla pocz¹tkuj¹cych, choæ nie tylko – w³oskie jezioro Garda jeszcze do niedawna by³o miejscem rozgrywania presti¿owych zawodów freestylowych „King of the Lake”. W Polsce p³ywa siê g³ównie wzd³u¿ wybrze¿a Ba³tyku, po Zatoce Puckiej, ostatnio Zalewie Wiœlanym. Jeœli chcesz poszaleæ na falach (nawet czterometrowych), jedŸ do Karwi lub na falochron w £ebie. Maniakom prêdkoœci proponujê p³ask¹ wodê wzd³u¿ „kosy” w Rewie ko³o Gdyni. Sopot polecam przy pó³nocnych wiatrach, a Pó³wysep Helski to miejsce, gdzie ka¿dy amator windsurfingu znajdzie coœ dla siebie.

Zawody

Profesjonalni windsurferzy œcigaj¹ siê na deskach w niemal ka¿dym zak¹tku Ziemi. Najlepsi, tacy jak Bjorn Dunkerbeck, Robby Naish, Jason Polakov, siostry Moreno, czy bliscy nam Wojtek Brzozowski, Przemiek Miarczyñski, czy Jakub Kosmowski, stanowi¹ niedoœcignione wzory dla wszystkich amatorów tego sportu. Najbardziej presti¿owe zawody PWA (Professional Windsurfers Association) rozgrywane s¹ a¿ w oœmiu kategoriach. Zawodnicy zmagaj¹cy siê w ramach konkurencji wave, która polega na „uje¿d¿aniu” fal, oceniani s¹ pod wzglêdem techniki i p³ynnoœci przejazdu. Podczas zawodów ogl¹da siê nierzadko kilkumetrowe skoki, po³¹czone z obrotami, czyli tak zwanymi „loopami”. Imprezy freestylowe obfituj¹ w ró¿nego rodzaju triki, z kolei najnowsza formu³a zawodów z cyklu PWA, Super X, to swoisty wyœcig z przeszkodami, podczas którego nale¿y wykazaæ siê ró¿norakimi umiejêtnoœciami, ³¹cz¹cymi tym samym wszystkie pozosta³e konkurencje. Windsurfing od 1984 roku jest tak¿e dyscyplin¹ olimpijsk¹.

W Polsce

coraz bardziej zró¿nicowany. Nowa deska to wydatek nawet kilku tysiêcy z³otych, podobnie kompletny pêdnik. Zestaw, na którym mamy zamiar p³ywaæ, musi byæ odpowiednio dobrany do si³y wiatru, wiêc chc¹c naprawdê poszaleæ musimy powa¿nie zainwestowaæ w sprzêt. MAGIEL, LISTOPAD 2005

Windsurfing w naszym kraju rozwija siê w du¿ym tempie od pocz¹tku lat dziewiêædziesi¹tych (choæ zapaleñcy zaczynali du¿o wczeœniej). Jest to sport, który ka¿demu, niezale¿nie od p³ci czy wieku, mo¿e daæ ogromn¹ radoœæ z uczestniczenia w potyczce ¿ywio³ów wiatru i wody. Windsurfing to nie tylko p³ywanie na desce z ¿aglem, to tak¿e swoisty sposób na ¿ycie. Jeœli pragniesz sporej dawki adrenaliny oraz dobrej zabawy i lubisz poznawaæ interesuj¹cych ludzi z pasj¹, to windsurfing jest sportem dla Ciebie.

47


H U Gdy nie ma kota w domu... M Nierzadko zdarza nam siê wróciæ do pieleszy domowych po ca³onocnej imprezie odkryæ ze zgroz¹, ¿e nasze pieszczuchy bawi³y siê niezgorzej pod nasz¹ nieoO ibecnoœæ... Zobaczmy, do czego zdolne s¹ nasze Filemony i Burki... R opr. Mrozooo

Flesze

opr. Mrozooo

Bóg rozmawia z Adamem: – Adam, daj ¿ebro... – Nie dam! – No, Adam, dajjj... – Nie dam! – No proszê, Adam, daj!!! – Nie dam, mam jakieœ z³e przeczucie... *** – Kiedy mê¿czyzna jest wart 5 z³? – Gdy w „Makro” pcha wózek na zakupy. *** Na dyskotece. Ciacho podchodzi do babeczki. – Tañczysz? – Tañczê, œpiewam, gram na gitarze. – Co ty pleciesz? – Plotê, wyszywam, lepiê garnki... *** Po potê¿nej imprezie studenci le¿¹ pokotem na kanapach, sto³ach i pod³odze. Oko³o pierwszej po po³udniu budz¹ siê pierwsze ranne ptaszki. Wywi¹zuje siê rozmowa: – Uaaaa! Co dziœ mamy? – Wtorek chybaaa... – Nie tak dok³adnie – sesja zimowa czy letnia? *** – Panie majster, Franek spad³ z rusztowania... – To wyjmijcie mu rêce z kieszeni, ¿eby wygl¹da³o na wypadek przy pracy... *** K – Klient; H – Helpdesk Klient nie mo¿e wejœæ do Internetu. H: Jest Pani pewna, ¿e wpisuje Pani poprawne has³o? K: Tak oczywiœcie, patrzy³am dok³adnie na kolegê i wpisujê to samo has³o. H: Czy by³aby Pani tak mi³a i powiedzia³a mi has³o jakie Pani wpisuje? K: Piêæ gwiazdek...

48

Trzej chirurdzy chwal¹ siê osi¹gniêciami: – Raz przywieŸli do mnie faceta z amputowan¹ rêk¹. Przyszy³em j¹ i teraz jest œwietnym pianist¹! – Mojego pacjenta – mówi drugi – przywieziono z obciêt¹ nog¹. Po operacji wygra³ maraton w Nowym Jorku! – To jeszcze nic – mówi trzeci – Kiedyœ, jad¹c samochodem, by³em œwiadkiem strasznego wypadku, po którym na jezdni zosta³ tylko koñski zad i okulary. Obecnie efekt mojej pracy zasiada w naszym Sejmie.

Pod nieobecnoœæ w³aœcicieli do pewnego domu w³ama³ siê w³amywacz. Przekonany, ¿e jest sam, zacz¹³ buszowaæ z zapalon¹ latark¹ po ca³ym domu. Gdy mia³ ju¿ wrzuciæ do swojej torby kasetkê z bi¿uteri¹, z g³êbi pokoju us³ysza³ ochryp³y g³os: – Jezus Ciê widzi! W³amywacz natychmiast wy³¹czy³ latarkê i zastyg³ w bezruchu. Po chwili jednak oœmieli³ siê znów siêgn¹æ po kasetkê. Tajemniczy g³os ozwa³ siê ponownie: – Jezus Ciê widzi! Z³odziej zacz¹³ w pop³ochu œwieciæ dooko³a latark¹. Pod œcian¹ ujrza³ papugê siedz¹c¹ na dr¹¿ku. Odetchn¹³ z ulg¹: – To ty wo³a³aœ? – Tak, chcia³am ciê po prostu ostrzec – Jezus œledzi ka¿dy twój krok! – Ostrzec, tak? A kim ty w³aœciwie jesteœ?! – Moj¿esz. – Co za idiota nazwa³ papugê Moj¿esz?! – Ten sam, który nazwa³ rottweilera Jezus!

Polowanko

Oddech lata...

Trzej koledzy naradzaj¹ siê przed wspólnym wyjazdem na polowanie: – A wiêc wyje¿d¿amy jutro o pi¹tej rano. Bierzemy strzelby, psy i skrzynkê piwa. – A mo¿e dwie? – Ostatnim razem, jak wziêliœmy dwie, zastrzeliliœmy psa. – W takim razie nie bierzmy psów. – W porz¹dku. Czyli wyruszamy o pi¹tej. Psów nie bierzemy. Targamy ze sob¹ strzelby i dwie skrzynki piwa. – A mo¿e trzy? – Czy nie pamiêtasz, ¿e kiedyœ, jak wziêliœmy trzy, to ty sam siê postrzeli³eœ? – Mo¿emy nie braæ broni. – Dobra. Wyjazd o pi¹tej. Psów i broni nie bierzemy, ale bierzemy trzy skrzynki piwa. – A mo¿e weŸmiemy jednak cztery? – Nie pamiêtasz, jak Mietek po czwartej skrzynce próbowa³ wyjœæ z samochodu i z³ama³ sobie rêkê? – Przecie¿ nie trzeba wychodziæ z samochodu! – Zgoda. Podsumujmy: wyruszamy na polowanie jutro o pi¹tej rano. Broni i psów nie bierzemy, kupujemy cztery skrzynki piwa i nie wysiadamy z samochodu.

Mê¿czyzna podchodzi na pla¿y do stanowiska ratowników. – Panowie ratownicy, nie macie przypadkiem zapa³ek? – Proszê, oto one. Daj Pan papierosa, zapalimy. – Czêstujcie siê – mê¿czyzna podaje ratownikom paczkê kultowych „Sportów”. Zapalaj¹, przez chwilê delektuj¹ siê aromatem tytoniu. – Jak leci, panowie? Jakie nastroje? – No, tak sobie. Pracujemy pomalutku... – Lato w tym roku okropnie gor¹ce, oddychaæ nie ma czym... – Strasznie. Spaliliœmy siê przy robocie od tego cholernego s³oñca. Upa³y, skwar... Po prostu koszmar dla skóry! – A p³ac¹ chocia¿ dobrze? – ¯artujesz Pan?! Ledwo mo¿na zwi¹zaæ koniec z koñcem... – Oj tak... I wszêdzie te ceny z³odziejskie... – Dok³adnie. Ciê¿ko wi¹zaæ koniec z koñcem... Ale ch³opaki, przyszed³em do Was w konkretnej sprawie. Przykro mi, ¿e w ogóle Wam g³owê zawracam, ale tam, gdzie unosi siê ta zielona boja, teœciowa mi siê topi...

Kuchnia noc¹. Przez skrzypi¹ce drzwiczki lodówki wychodzi mysz. W jednej ³apce trzyma kawa³ sera, druga ci¹gnie za sob¹ kilo kie³basy. Taszczy swój ³up do sypialni, sk¹d rozlega siê chrapanie gospodarzy. Tu¿ przed wejœciem do swojej norki zauwa¿a w pó³mroku pu³apkê na myszy, a na niej kawa³eczek ementalera. Krêci ³ebkiem z dezaprobat¹ i mruczy: – Jak dzieci, k...., jak dzieci...

MAGIEL, LISTOPAD 2005



Numer 84 (listopad 2005)