Issuu on Google+

23

R ZEPIS NA !P 5 RS

KON K

U

Zima 2010/2011 Numer I

Najsmaczniejszy kwartalnik w sieci

gotowe przepisy

Świ ą teczne smaki


spis treści Co w Lawendowym Domu 4

Twórcy 6–7

Prywatna Piekarnia 8–10

Slow Food – smakuj powoli 12–13

Robótki ręczne 14–15

Gra w kolory: Czerwony 16–19

Nasza Cukiernia: Czekoladowo… 20–23

Willa Lawenda, czyli miłość od pierwszego wejrzenia 24–27

Smaki świata 28–31

Co na targu? 32–38

Cały ten zgiełk 40–51

Konkurs Przepis na 5 52–53

Śniadanie numeru 54–55

Co słychać w świecie diet? 56–59

Laboratorium Flory 60–61

Kącik malucha 62–63

Moda: Love Story 64–73

Od kuchni 74–75


Lawendowy Dom otwiera drzwi

Czy zima może być gorąca? Zajrzyjcie do „Lawendowego Domu”, rzućcie swoje palta gdzieś na sofę w korytarzu, zostawcie szale i rękawice i wchodźcie, wchodźcie dalej. W kuchni lekki bałagan, jak zawsze. Na blacie okruchy po chlebie. Wyjątkowym chlebie, upieczonym specjalnie dla Was. W koszu pod oknem kapuściane głowy zachwycają zielenią i fioletem. W piekarniku dochodzi kolejna partia cynamonowych ciasteczek. Czujecie jak pachną? Już macie ochotę na deser? Zaraz, zaraz, może najpierw porozmawiamy. O marzeniach, tych małych, codziennych i wielkich. O podróżach, miejscach magicznych, ludziach, co tworzą z pasją. O uciekającym czasie, czy też macie go wciąż za mało? O kolorach i smakach. O życiu... Pomysł na magazyn kiełkował w mojej głowie od wielu miesięcy. Wszystko zaczęło się od niewinnej zabawy w pisanie bloga „Lawendowy Dom... od kuchni”. Z czasem okazało się, że polubiłam się z czytelnikami mojego bloga z wzajemnością, a z wieloma koresponduję i spotykam się w realnym życiu. Rozmawiamy nie tylko o kuchni, choć taki był początkowy zamysł. Doradzam w sprawach kulinarnych, czasem ratuję nieudany gar leczo, a czasem podpowidam, jak fajnie spędzić wakacje, gdzie kupić coś szczególnego, jak sobie poradzić z dzieckiem niejadkiem i w jaki sposób zrobić w pięć minut coś z niczego. Dzielę się swoimi doświadczeniami jako pracująca, wciąż ścigająca się z czasem kobieta i mama trójki dzieci. Tworzenie magazynu to dla mnie ogromne wyzwanie. Na szczęście mam wokół siebie ludzi, którzy mnie wspierają swoim talentem, pracowitością i zaangażowaniem. Jesteśmy pełni dobrych myśli i nadziei, że „Lawendowy Dom” będzie i dla Was miejscem szczególnym. Kochani, „Lawendowy Dom” otwiera drzwi na oścież, zapraszam.


5 Lawendowy Dom

2010


Lawendow y Dom

współtworzą...

Beata Lipov

Lubomir Lipov

Agnieszka Hermann

Diana Dłużniewska

Pisze, gotuje, wymyśla, planuje, organizuje, wychowuje. Wciąż w biegu, choć jeszcze bez zadyszki. Autorka książek kulinarnych, poradników, założycielka bloga „Lawendowy Dom... od kuchni”. Tym razem otwiera drzwi Lawendowego Domu bardzo szeroko i zaprasza serdecznie.

Fotograf z zamiłowania i wykształcenia. Jego zdjęcia pojawiają się w prasie, książkach i reklamach na całym świecie, a reprezentuje go największa agencja z branży food photography – STOCK FOOD, a także Food Centrale, Profimedia, ISTOCK i Getty Images. W tym roku wziął udział w drugiej edycji Międzynarodowego Festiwalu Fotografii Kulinarnej (Festival International de la Photographie Culinaire) w Paryżu, jako przedstawiciel Bułgarii i Polski. Prywatnie mąż Beaty i tata ich trzech córek.

Od 5 lat prowadzi bloga kulinarnego, z mocnym akcentem na pieczenie chleba i podróże dla smakoszy. Z zawodu jest lekarzem, specjalizuje się w chorobach wewnętrznych i nefrologii. Rodowita gdańszczanka, od 10 lat mieszkająca w Portugalii. Tutaj pracuje i ciągle poznaje kulturę Półwyspu Iberyjskiego. Tęskni jednak za Polską i stara się w kraju jak najczęściej bywać. Wielbicielka literatury historycznej i fantasy, nałogowo kolekcjonuje książki (nie tylko kucharskie). Jej hobby, poza oczywiście kulinariami, to podróże, fotografia i narty. Te ostatnie trzy pasje dzieli z mężem Maciejem i synem Łukaszem. www.kuchnianadatlantykiem.com

Ukończyła grafikę na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Następnie zdobyła dyplom charakteryzatora filmowego i teatralnego w Międzynarodowym Studium Dziewulskich w Warszawie. Kocha sztukę, w szczególności współistnienie czerni i bieli w rysunku, co najlepiej odzwierciedla jej charakter. Jej wielką pasją jest fotografia, choć woli ją podziwiać niż tworzyć sama. Szczególne miejsce w jej życiu zajmują podróże i sport, od którego jest uzależniona.

6 Lawendowy Dom

2010

Paulina Martela

Kamila Nowak

Redaktor, korektor, miłośniczka słów pisanych, sennych rytmów i żywiołowych tańców. Czytając książkę, w myślach przestawia przecinki i święcie się oburza na literówki. Czasami jednak n i e czyta, a podróżuje, spaceruje lub sadzi rośliny.

Rozerwana między dwoma światami. Pracująca studentka fotografii na ASP w Poznaniu. Kiedy nie podróżuje pociągami, spędza czas na jazzowych koncertach. Uwielbia zanurzyć usta w ogromnym kubku świeżo zaparzonej zielonej herbaty. Wierzy, że chcieć to móc.


Alexei Sidelnikov

Barbara Błaszczyk

Agnieszka Kręglicka

Kazimierz Niciński

Pochodzi z miasta Lenina – Ulianowska. Grafik z wykształceniem fotograficznym, miłośnik dobrej muzyki, dizajnu i kuchni. Wiecznie zatopiony w pracy, dlatego stara się prowadzić zdrowy tryb życia. Lubi drobne przyjemności i ceni spontaniczność.

Absolwentka studiów na Wydziale Ogrodniczym UR, ze specjalizacją roślin ozdobnych. Autorka licznych publikacji prasowych, zdjęć, audycji radiowych dotyczących roślin i florystyki oraz bloga Laboratorium Flory, na którym pokazuje swoje rozmaite pasje oraz inspiracje. Obecnie zajmuje się projektowaniem zieleni (przede wszystkim dekoracjami ślubnymi), w ktore wkłada całe swoje serce. www.floraservice.blogspot.com

Agnieszka Kręglicka – warszawska restauratorka. Wraz z bratem Marcinem prowadzi sześć restauracji: meksykańską El Popo, greckie tawerny Meltemi i Santorini, włoską Chianti, Piątą Ćwiartkę na Zamku Królewskim, bistro-księgarnię Opasły Tom PIW-u oraz zabytkową Fortecę. Ekspert w dziedzinie kulinariów i żywienia. Autorka książek kulinarnych oraz programu telewizyjnego „Para w kuchni”‚ dla Kuchni TV. Felietonistka „Wysokich Obcasów” oraz miesięcznika „Dziecko”. Członkini i propagatorka Slowfoodu.

Dziennikarz, publicysta zajmujący się problematyką społeczną. Ostatnio fascynuje się ochroną zabytków i dziedzictwa narodowego. Ekspert i konsultant w dziedzinie ochrony zabytków w sytuacjach nadzwyczajnych zagrożeń. Współautor książek Misja w ruinach Babilonu oraz Misja Babilon, autor i współautor poradników o planowaniu ochrony zabytków. Opublikował wiele artykułów na temat zasad ochrony zabytków na łamach fachowych pism, m.in. „Ochrona Zabytków” i „Spotkania z Zabytkami”. Redaktor „Biuletynu Polskiego Komitetu Doradczego” i „Informatora Polskiego Komitetu Narodowego Błękitnej Tarczy” oraz kwartalników „Saper” i „Piłsudczyk”.

Karolina Kisielińska-Tomczak dietetyk

Promuje dietę śródziemnomorską jako profilaktykę chorób cywilizacyjnych. Swoim pacjentom oferuje wsparcje i pomoc w podtrzymaniu motywacji. Pracuje również z dziećmi i młodzieżą. Do każdego zadania podchodzi z niezwykłym zaangażowaniem. Uosobienie taktu i delikatności. Prywatnie miłośniczka teatru, filmu oraz koncertów jazzowych w kameralnych klubach. www.karolinia.pl

Kornelia Bułanowska

Początkujący fotograf, hobbistycznie stylistka oraz grafik. Uwielbia klasykę w postaci Helmuta Newtona, Richarda Avedona ale także wariacje Davida LaChapelle’a oraz Tima Walkera. Wielbicielka karmelowego caffe latte, bywalczyni miejsc niebanalnych. Prywatnie zakochana w swoim narzeczonym, dwóch psach i kocie. 7 Lawendowy Dom

2010


Serdecznie witam w Prywatnej Piekarni Lawendowego Domu. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać Państwa, jaką przyjemnością może być przygotowanie świeżutkiego pieczywa we własnej kuchni. Sama nałogowo piekę w domu chleb od prawie 10 lat. AGNIESZKA HERMANN

mleczne bułeczki na niedzielny poranek

8 Lawendowy Dom

2010

TEKST I ZDJĘCIA AGNIESZKA HERMAN


Ciasto drożdżowe owiane jest nimbem tajemnicy. Jego przygotowanie wydaje się wielu osobom procesem trudnym i nieco nieprzewidywalnym. Spróbuję tu udowodnić, że tak nie jest i drożdżowego potwora można łatwo okiełznać. Potrzeba nam jednak w tym celu kilku prostych trików:

1

Po pierwsze polecam przestawić się na suszone drożdże instant. To ogromnie zwiększa nasze szanse na ładnie wyrośnięte ciasto. Takie drożdże długo i łatwo się przechowuje, nie musimy się nieustannie martwić, czy są jeszcze żywe i aktywne, nie trzeba też robić zaczynu i dopiero potem dodawać do wyrabianego ciasta. Proponuję dla wygody kupić ich większą ilość (jeśli oczywiście planujecie Państwo dłuższą przygodę z naszą Prywatną Piekarnią), przesypać do szklanego, szczelnie zamykanego pojemnika i przechowywać w lodówce nawet do pół roku. Potem wystarczy nabrać łyżeczką odpowiednią ilość drożdży, wymieszać z mąką oraz pozostałymi składnikami i pozwolić im ciężko dla nas pracować.

3

Ciasto drożdżowe ma jeszcze jedną cechę szczególną. Ilości składników w przepisie nie można traktować jak wyroczni. Często się będzie zdarzało, że musimy podsypać trochę mąki lub dolać nieco więcej płynu niż w podanej recepturze. To jest normalne, bo wilgotność mąki w każdej spiżarni na świecie jest inna i zależy od panujących w danym czasie warunków atmosferycznych. Przepisy na drożdżach to jedyne, w których wręcz nie powinniśmy ściśle trzymać się litery przepisu. Z czasem będziemy „na oko” wiedzieć, czy konsystencja ciasta jest prawidłowa. Porządny przepis powinien podawać ilości składników wagowo, a nie objętościowo, co zmniejsza margines błędu. Podpowiem tylko, że te ilościowe modyfikacje lepiej robić raczej pod koniec wyrabiania, bo w jego trakcie ciasto może znacząco zmienić swoją konsystencję.

2

Sen z powiek spędza też wielu osobom konieczność uciążliwego wyrabiania drożdżowego ciasta. Tym, którzy nie są w stanie przekonać się do tej relaksującej czynności, polecam mikser z hakiem do ciasta drożdżowego (proszę używać wyłącznie niskich obrotów; takie naśladują trochę ręczne wyrabianie, no i nie ma groźby przeciążenia silnika naszego robota) lub maszynę do chleba. Ja tej ostatniej używam w zasadzie wyłącznie do wyrabiania ciasta. Aby upewnić się, że ciasto jest prawidłowo wyrobione, przeprowadzamy tzw. test szyby okiennej. Bierzemy w dłonie kawałek ciasta wielkości piłeczki pingpongowej i rozciągamy je, aż zrobi się cieniutkie i niemalże przejrzyste, jak szyba. Jeśli nam się to uda – ciasto jest gotowe do pierwszego rośnięcia. Jeśli jednak rwie się zamiast rozciągać, oznacza to, że wymaga jeszcze kilku dodatkowych minut zagniatania.

4

Po czwarte polecam uzbroić się w cierpliwość. Na tempo rośnięcia drożdżowego ciasta ma wpływ wiele czynników, dlatego też czas jego wyrastania w waszej kuchni może znacznie odbiegać od podanego w przepisie. Trzeba spokojnie czekać na powiększenie się objętości, a niespokojnym polecam jeszcze prosty test. Robimy czubkiem palca (przy wilgotnych ciastach warto go wcześniej zanurzyć w mące) dołek w cieście – jeśli po zwolnieniu ucisku dołek nie zniknie oznacza to, że ciasto wyrosło wystarczająco.

U

zbrojeni w rady starego piekarza, możemy już zakasać rękawy i wyjmować ze spiżarni worki z mąką. Dzisiaj chciałam zaproponować właśnie proste śniadaniowe pieczywo. Nie ma chyba nic przyjemniejszego w chłodny weekendowy poranek niż pachnące rumiane bułeczki (w dodatku bez konieczności wychodzenia z domu, gdy za oknem plucha). Te, które polecam pochodzą z Portugalii, gdzie mieszkam od 10 lat (tak, tak, 10 lat mojej domowej piekarni i 10 lat emigracji to nie zbieg okoliczności – gdy wyjechałam z kraju zabrakło mi pysznego polskiego pieczywa i dlatego musiałam się nauczyć je sama piec). Sprzedają je tu w każdym sklepie i w każdej kawiarni na rogu. Są ulubionym przysmakiem na śniadanie i podwieczorek. Przepadają za nimi zwłaszcza dzieci. Nazywają się pães de leite, czyli mleczne bułki, a swoim składem przypominają trochę francuskie brioszki. Są lekko słodkie, z mięciutką rumianą skórką, długo zachowują swieżość i bardzo prosto je przygotować. Ciasto drożdżowe wzbogacamy mlekiem, jajkami i masłem, jest więc dość ciężkie, z tego też powodu potrzebuje nieco więcej drożdży, żeby ładnie wyrosnąć. Ja jadam je z dżemem, miodem lub twarożkiem. Moje dziecko okrasza je obficie nutellą. Portugalczycy uwielbiają je jeść z plastrem żółtego sera i szynki. Mnie to nieszczególnie przekonuje, ale kto wie, może i w Polsce znajdą się amatorzy łączenia słodkawego pieczywa z wytrawnymi dodatkami. Zapraszam serdecznie na śniadanie z portugalskimi mlecznymi bułeczkami.

5

Jeżeli drożdże pracują prawidłowo, ciasto urośnie nam zawsze – nawet w niskiej temperaturze. Potrzeba tylko czasu. Wstawianie ciasta do wyrośnięcia do lodówki może się wydawać pomysłem szokującym i obrazoburczym, bo przecież od zawsze nasze mamy i babcie mówiły, że drożdżowe lubi sobie siedzieć w ciepełku i dobrze opatulone. Okazuje się jednak, że ciasto w lodówce nie dość, że rośnie, to na dodatek takie powolne wyrastanie poprawia jego smak i struktrę. Dodam jeszcze, że takie spowalnianie wyrastania w lodówce to bardzo praktyczny sposób, żeby mieć o poranku własne świeżutkie pieczywo. Zagniatamy nasze ciasto wieczorem i wstawiamy do lodówki na całą noc do pierwszego lub drugiego (jeśli nam się rano bardziej spieszy) rośnięcia. Następnego dnia wystarczy je wyjąć, doprowadzić do temperatury pokojowej i postępować dalej zgodnie z przepisem. Potem pozostaje nam tylko rozkoszować się pysznym ciepłym domowym chlebem prosto z pieca.


Pães de leite, czyli mleczne bułki po portugalsku 16 bułeczek o wadze ok. 60 g każda. 325 ml mleka 35 g masła 2 duże żółtka 75 g cukru 500 g białej mąki pszennej 1 opakowanie cukru waniliowego 1 łyżeczka soli 2 i ½ łyżeczki drożdży instant skórka otarta z ½ cytryny ewentualnie dodatkowe 15–30 g białej mąki pszennej 1 małe jajko ubite z 2 łyżkami mleka do posmarowania wierzchu bułeczek Mleko z masłem lekko podgrzewamy do momentu rozpuszczenia masła. Letnie mleko mieszamy z żółtkami. W dużej misce mieszamy mąkę z cukrem, solą, cukrem waniliowym, suszonymi drożdżami i skórką cytrynową. Do suchych składników dodajemy płynne i wyrabiamy drożdżowe ciasto, aż będzie lśniące, gładkie i elastyczne. Jeśli jest zbyt luźne, pod koniec wyrabiania dodajemy jeszcze 15–30 g mąki. Ciasto możemy wyrobić ręcznie, w mikserze z hakiem do ciasta drożdżowego lub w maszynie do chleba na programie do zagniatania ciasta (umieszczając w niej składniki zgodnie z instrukcją producenta). Zostawiamy ciasto do wyrośnięcia w przykrytej misce lub w pojemniku maszyny do chleba, aż podwoi swoją objętość. Zwykle zajmuje to około 1 godziny. Wykładamy wyrośnięte ciasto na wysypany mąką blat. Lekko spłaszczamy dłońmi, żeby pozbawić je nadmiaru dwutlenku węgla. Dzielimy na porcje po ok. 60 g i formujemy podłużne bułeczki. Nagrzewamy piekarnik do 180 °C. Zostawiamy bułki do drugiego rośnięcia, znowu do podwojenia objętości, na ok. 30–45 min. Najwygodniej ułożyć je na papierze do pieczenia już na blaszce i włożyć do dużego sztywnego worka foliowego, tak żeby nie dotykał powierzchni ciasta. Gdy wyrosną, nacinamy je i smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Pieczemy przez 25–35 min., aż się zarumienią. Połowę uformowanych bułeczek można włożyć na noc do lodówki do drugiego rośnięcia i upiec dopiero następnego dnia.


www.strefapiekna.pl


TEKST AGNIESZKA KRęglicka ZDJĘCIE Lubomir Lipov

Zimowa sałatka z buraków marynowanych w Dwójniaku Koronnym Sałatka: 2 czerwone buraki 1/2 czerwonej cebuli 1 pomarańcza lub grejpfrut czerwony garść kulek z miąższu granatu oliwa extra vergine sól pieprz

Marynata: 40 ml miodu pitnego Dwójniak Koronny Macieja Jarosa 1 łyżka octu z czerwonego wina 60 ml oliwy extra vergine sól pieprz

Wymieszać składniki marynaty. Buraki ugotować w łupinach w osolonej wodzie, do miękkości. Pomarańczę obrać ze skórki, ścinając całkowicie białe albedo. Krojąc po ściance błonek, wyciąć ze środka czyste cząstki miąższu. Cebulę pokroić w cienkie talarki. Ostudzone buraki obierać i pokroić (najlepiej na elektrycznej krajalnicy) w jak najcieńsze plastry, zamarynować je w 3/4 sosu. Osobno zamarynować pomarańczę. Na talerzu układać plastry buraków, na nich pomarańczę, cebulę i granaty. Całość skropić oliwą, posypać grubą solą i świeżo mielonym pieprzem.


Agnieszka Kręglicka Bursztynowa rozkosz Zaczęło się od młodzieńczej kontestacji. Gdy w 1986 r. przy Placu Hiszpańskim w Rzymie planowano otwarcie baru Mc’Donalds, kilku dziennikarzy, z Carlo Petrinim na czele, urządziło protest. Wszczęli raban, że zunifikowany, masowy fast food zalewa ich kraj, spycha na margines włoskie tradycje kulinarne i styl życia, w którym jest miejsce na niespieszny posiłek, rozmowę przy stole i delektowanie się jedzeniem. Z tego buntu zrodziła się pozarządowa organizacja Slow Food, walcząca o prawo do smaku. Dziś zrzesza osiemdziesiąt tysięcy członków na całym świecie, najmocniejszą pozycję ma we Włoszech, w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech; działa również w Polsce. Przywódcą pozostał Carlo Petrini. Kontestację zastąpiły liczne działania konstruktywne. Jednym z nich jest ochrona produktów, które masowy przemysł spożywczy wykluczyłby z rynku, skazał na zapomnienie, a które smakują wspaniale, są niepowtarzalne i osadzone w lokalnej tradycji. Te produkty wpisano na listę Arka Smaku, a Slow Food otacza je szczególną opieką. Nagłaśniając dany fenomen, zwiększa nań popyt, wyszukuje chętnych do podtrzymania produkcji, angażuje lokalne władze, by zatroszczyły się o kulinarne dziedzictwo, a przede wszystkim nadaje im rangę produktu wyjątkowego na skalę światową. Z Polski na liście Arki Smaku znalazł się tatrzański oscypek oraz miód pitny Macieja Jarosa. Z tego buntu zrodziła się pozarządowa organizacja Slow Food, walcząca o prawo do smaku. Przeglądając dziś półki sklepów z alkoholem, trudno uwierzyć, że mamy w Polsce fantastyczne tradycje produkcji pitnego miodu. Głównym walorem dostępnych miodów jest niska cena, smak spycha je poza krąg zainteresowania smakoszy. Maciej Jaros postanowił to zmienić. Postawił na tradycyjną metodę, powolne dojrzewanie i szlachetną jakość. Dysponując sporą pasieką, w pełni kontroluje jakość miodu. Nie używa sztucznych barwników, aromatów, stabilizatorów, środków konserwujących czy przyspieszających dojrzewanie. Robi miody pitne, tak jak robiono je dawniej. Nawet ceramiczne butelki do konfekcjonowania zdecydował się produkować sam, bo nie znalazł odpowiednich na rynku. W krajach, gdzie nie rodziła winorośl, rolę naczelnego trunku pełnił pitny miód. Bogata w puszcze i lasy Polska słynęła ze wspaniałych miodów dzikich pszczół, a różnorodność powstających z nich miodów pitnych była imponująca. Podstawą klasyfikacji jest proporcja miodu i wody użytych do fermentacji. Jeśli do jednej miarki miodu doda się pół miarki wody, powstanie półtorak, gdy połączone zostaną równe ilości miodu i wody, otrzymamy dwójniak. Te miody są najsłodsze. Trójniak, czyli miarka miodu i dwie wody jest lżejszy, a czwórniak, fermentujący

najszybciej, wręcz wytrawny. Doprawiać je można chmielem, ziołami, korzeniami lub, zastępując wodę, sokami owocowymi. W dochodzeniu do najwyższej klasy produktu kluczowe jest dojrzewanie. Mój ulubiony miód Jarosa, Dwójniak Koronny, leżakuje co najmniej cztery lata. Bogactwo smaków i harmonia w nim zawarta, porównywalna może być z najlepszymi winami porto. Lubię podawać go obcokrajowcom – ich zaskoczenie i zachwyt napawają mnie dumą, że to polski produkt. Kiedy się go spróbuje, staje się jasne, dlaczego degustatorzy ze Slow Food uznali, iż jest wart zachowania dla przyszłych pokoleń. Warto zajrzeć Więcej o Arce Smaku na: www.slowfood.pl www.slowfoodwarszawa.ning.com www.slowfoodfoundation.org

Maciej Jaros: www.pasiekajaros.pl


Pêle-mêle, czyli wszystko od nowa

TEKST BEATA LIPOV ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV 14 Lawendowy Dom

2010


Zasuszony kwiatek, zdjęcie przyjaciółki, nigdy niewysłany list, pomięta kartka z pierwszym misiem narysowanym przez córkę, telefon do fryzjera, telefon nie pamiętam do kogo, zawiadomienie z gazowni, lista zakupów sprzed miesiąca, papierowa gwiazdka, kawałek choinkowego łańcucha, niewykupiona recepta...

1

Kiedy patrzę na moje pêle-mêle, widzę cały ubiegły rok. Czas na porządki. Pamiątki wędrują do szuflady, śmieci do kosza i zaczynamy wszystko od nowa.

M Y 50x60 CM DA NE DO RA W YMIA RY PO —————— IE —— TK YS —— SZ —— W ———————— —— —— —— ———— 50x60 cm wnętrznych m iarach we samych ch ty – rama o wy o wa io owa lub pi lśn – pł yta kork , co rama wy m iarach 60x70 cm o wy m iarach len y ln ra tu – na i – białe pinezk tążk i at łasowej ws – około 10 m m m 7 szerokości tapicerski – zszy wacz len, gnąć mocno Na pł ytę nacią winąć do za gi ze br wy stające waocować zszy tyłu i przy m y. czem do pł yt zy mocować Podobn ie pr zie iejscach, gd wstążk i. W m przyją, żu zy kr wstążk i się pinezk am i. mocować je yć w ramę. Ca łość włoż

2

3

4


Komplet filiżanek i cukierniczka z kolekcji Bakery Delight, Villeroy&Boch www.eshop.villeroy-boch.com/pl

Gra w kolory

CZERWONY

ZDJĘCIE LUBOMIR LIPOV 16 Lawendowy Dom

2010


Wisiorek Kruk www.wkruk.pl Skórzana torebka www.sklep.wojewodzic.com.pl

Telefon usta www.crazyshop.pl

Portfel Wittchen www.sklep.wittchen.com

Łyżeczki Hearts www.lovely-home.pl

Porcelana Villeroy&Boch z serii My Winter Forest www.eshop.villeroy-boch.com/pl Buty Miss L-Fire www.sklep.hegos.eu


Bransoletka Pandora www.yes.pl

Pasek www.reserved.pl

Kubek z podstawkÄ… www.filizanka.pl

Handpresso www.vivamix.pl

Budzik Bella Red www.fiorello.pl

Lomografia Oktomat www.pstryk.pl

18 Lawendowy Dom

2010


Złota zawieszka Charms www.apart.pl

Mercedes-Benz 300SL www.sklepkolekcjonera.pl

Pani Misiowa www.zoomzoom.pl

FrancisFrancis X1 Ground www.redcoon.pl

Lodówka Smeg www.crazyshop.pl Kosz z klapką www.redonion.pl

Kieliszki Basic 2 www.home-you.com


Czekoladowo... w „naszej cukierni” pachnie dzisiaj wyjatkowo ‚

Popękane ciasteczka czekoladowe 70 g gorzkiej czekolady 50 g mąki 25 g kakao 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej pół łyżeczki proszku do pieczenia 70 g cukru trzcinowego 25 g miękkiego masła 1 łyżeczka mleka 1 jajko do obtoczenia: cukier puder

Nie przerywając mieszania, wsypać stopniowo suche składniki. Naczynie z ciastem przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na 40 minut.

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej i zostawić, aby lekko przestygła. Wymieszać mąkę, kakao, kawę. Masło zmiksować z cukrem na puszystą masę, dodać przestudzoną czekoladę, roztrzepane jajko i mleko.

Rada: Podczas pieczenia ciasteczka znacznie się powiększają, dlatego należy je układać na blasze, zachowując ok. 15-to centymetrową odległość.

Po tym czasie uformować 12 małych kuleczek, obtoczyć je grubą warstwą cukru i kłaść na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 200˚C ok. 12 minut.

TEKST BEATA LIPOV ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV 20 Lawendowy Dom

2010


Z Ciasto czekoladowo-orzechowe

Przepis inspirowany Nutella cake Nigelli Lawson

Ciasto: 6 jajek 125 g masła o temp. pokojowej 400 g nutelli 100 g orzechów laskowych 100 g gorzkiej czekolady 1 łyżka likieru amaretto szczypta soli

Polewa: 125 ml śmietanki kremówki 125 g gorzkiej czekolady 1 łyżka likieru amaretto 100 g obranych i odsolonych orzechów pistacjowych

Przygotować okrągłą tortownicę o średnicy 23 cm. Wysmarować ją masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i odstawić do przestygnięcia. Orzechy zmielić. Odzielić białka od żółtek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. W osobnym naczyniu zmik-

sować masło z nutellą. Zmniejszyć obroty miksera do minimum i stopniowo dodawać żółtka, orzechy, likier amaretto, na końcu dodać czekoladę i całość dokładnie wymieszać. Do czekoladowej masy dodać ⅓ piany z białek, wymieszać dokładnie. Dzięki temu masa będzie lżejsza. Następnie dodać

resztę piany i znowu wymieszać, najlepiej gumową łopatką, na ciasto o jednolitej konsystencji. Ciasto przelać do przygotowanej wcześniej tortownicy, wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C i piec ok. 50 minut. Przestudzone ciasto wyjąć z tortownicy i przełożyć na kratkę. Do garnka z grubym dnem włożyć połamaną czekoladę, dodać śmietanę i likier. Podgrzewać do momentu, aż czekolada się roztopi, następnie zdjąć garnek z ognia i mieszać zawartość do uzyskania gładkiej, lśniącej konsystencji. Ciepłą polewę wylać na ciasto. Na wierzchu ułożyć orzechy pistacjowe.

Rada: przed dekoracją orzechy można przesmażyć z łyżką miodu. Będą lśniące, a ciasto zyska wyrafinowany wygląd.

59 Lawendowy Dom

2010


Z Suflet czekoladowy 75g najlepszej jakości gorzkiej czekolady 40 ml śmietanki tortowej 1 żółtko 3 białka 40g cukru 15g kakao w proszku 1 szczypta soli ½ łyżeczki soku z cytryny cukier do oprószenia miseczek

Wysmarować masłem i oprószyć cukrem 4 żaroodporne miseczki. Czekoladę rozpuścić na parze i cały czas mieszając, dodać śmietanę, a następnie cukier. Masę zdjąć z ognia. Dodać żółtko, dokładnie wymieszać. Wlać sok z cytryny i wsypać kakao. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. Połowę piany przełożyć do masy czekoladowej, wymieszać delikanie i dodać pozostałą pianę. Składniki wymieszać, tak by składniki się połączyły. Najlepiej użyć do tego silikonowej łopatki. Napełnić miseczki masą czekoladową i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C na 20 minut. Podawać od razu.

Przepis z moimi niewielkimi zmianami pochodzi ze wspaniałego bloga http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/ Jego autorkę, Patrycję, pozdrawiam serdecznie.

z

22 Lawendowy Dom

2010


Trufle kawowo-czekoladowe 125 g masła 110 g cukru 2 łyżki kakao 1 łyżka kawy rozpuszczalnej 10 drobno pokruszonych herbatników typu Petit Beurre 250 g mleka w proszku szczypta soli do oprószenia: kakao i kawa rozpuszczalna Zagotować 1 szklankę wody z masłem, cukrem i kakao. Odstawić, aby masa lekko przestygła. Dodać kawę, następnie, ciągle mieszając, wsypywać stopniowo mleko w proszku. Na koniec dodać pokruszone herbatniki. Z powstałej masy uformować kulki wielkości orzecha włoskiego. Kakao i kawę wymieszać w misce. W mieszance obtoczyć trufle i włożyć je do lodówki, żeby stwardniały. Po 4–5 godzinach trufle są gotowe.

23 Lawendowy Dom

2010


Artykuł sponsorowany

Willa Lawenda, czyli miłość od pierwszego wejrzenia Piękno i wygoda w zabytkowym pensjonacie

24 Lawendowy Dom

2010


Pensjonat „Erika” (obecnie zabytkowa „Willa Lawenda”) na widokówce z początku XX wieku.

Z

auroczenie zabytkową ruiną w obecnych czasach zdarza się rzadko. Odkrycie obiektu pożądania w zdewastowanym i opuszczonym od ośmiu lat budynku dawnej stołówki Funduszu Wczasów Pracowniczych – to przypadek wyjątkowy. Państwo Katarzyna i Wojciech z Warszawy zapałali miłością od pierwszego wejrzenia do tego domu z powybijanymi szybami, obitymi dyktą drzwiami, przeciekającym dachem i wnętrzami wybebeszonymi ze wszystkiego, co nadawało się na sprzedaż. Mieli marzenie, aby przywrócić do życia ten wybrany spośród wielu innych obiekt w Kudowie Zdroju, urządzić w nim pensjonat i tchnąć w niego niepowtarzalną atmosferę. Ślad odsłaniający przeszłość... Jak to z miłością od pierwszego wejrzenia bywa, fascynacja była na tyle silna, że po sfinalizowaniu umowy kupna pod koniec 2004 roku nowi właściciele rozpoczęli trzyletni żmudny remont domu. Podczas remontu starali się wydobyć dawne piękno budynku. Dlatego zdecydowali się na droższą wersję rekonstrukcji elewacji, zdzierając gruboziarnisty tynk i usuwając farbę ze wszystkich elementów ceglanych. Udało się, mimo oporu ze strony strażaka, zachować wspaniałe ażurowe schody. Mocno zniszczone drzwi wejściowe zostały pieczołowicie odtworzone przez miejscowego stolarza. Na poddaszu zaś odsłonięto piękną drewnianą konstrukcję nośną, która stanowi dodatkowy element dekoracyjny pokoi. W trakcie remontu odnaleziono ślad odsłaniający przeszłość historyczną obiektu. Okazało się, że na jednej z desek w podłodze strychu znajduje się ukryty tekst niemiecki pisany ołówkiem i kaligrafowany gotykiem. Zapis, sygnowany zwyczajowo przez cieśli pracujących na budowie, wskazywał rok 1898 jako datę wzniesienia budynku. Ujrzał ponownie światło dzienne dopiero po 108 latach. Datowanie pozwoliło ustalić, że budynek nosił nazwę „Willa Erika” i był zarejestrowany pod tą nazwą w spisie pensjonatów z 1900 roku.

Sala kominkowa jest dla gości pensjonatu miejscem, gdzie można się spotkać i pogawędzić, a także poczytać w spokoju lekturę czy nawet zadumać się.

Jego budowa i otwarcie przypadły na okres bujnego rozkwitu uzdrowiska Kudowa, usytuowanego pośród wspaniałej przyrody Ziemi Kłodzkiej, oferującej liczne atrakcje uzdrowiskowe i przyrodolecznicze. W 1905 roku Kudowa uzyskała połączenie kolejowe z Kłodzkiem. Wybudowano elektrownię, powstały liczne pensjonaty, a także domy mieszkalne. W 1906 roku zbudowano „Dom Charlotty” (obecnie Zakład Przyrodoleczniczy numer 3), wzniesiono też hotel z teatrem, tzw. „Książęcy Dwór” (znany dziś jako „Polonia”, Szpital Uzdrowiskowy 2). W tym czasie liczba kuracjuszy wzrosła do około 8000 tysięcy rocznie. „Willa Erika” i sąsiadujące z nią pensjonaty stały się ulubionymi miejscami kuracjuszy, o czym świadczą widokówki z budynkiem w tle kudowskiego pejzażu. Po zakończeniu II wojny światowej Kudowa, którą ominęły działania wojenne, znalazła się w granicach Polski i równocześnie, w 1945 roku, uzyskała prawa miejskie.

25 Lawendowy Dom

2010


Pokoje gościnne urządzone wygodnie i przytulnie są dla kuracjuszy oazami intymności.

Spełnione marzenia „Willa Erika” przeszła w ręce Funduszu Wczasów Pracowniczych pod zmienioną nazwą „Kryniczanka” i została przeznaczona na centralną stołówkę. FWP posiadał wówczas w Kudowie liczne obiekty, z których kilka położonych było w bezpośrednim sąsiedztwie obecnej „Willi Lawenda”. Cały parter budynku mieścił jadalnię, kuchnię oraz zaplecza kuchenne. W piwnicy znajdowały się pomieszczenia kuchenne i magazynowe na zapasy produktów oraz kotłownia i łazienka dla personelu. Na piętrze i poddaszu były pokoje gościnne. Wejście główne do budynku znajdowało się od ulicy Kombatantów. Tam też, nad drzwiami, wisiał ogromny szyld FWP z nazwą obiektu. Wchodząc, napotykało się ścianę przedzielającą całkowicie hol parteru i można było udać się w prawo do jadalni, bądź w górę, po schodach, do pokoi. Wejście od ulicy Słonecznej zamknięto na stałe, a przy drzwiach wejściowych od środka została umieszczona szatnia dla pracowników. Tak urządzony obiekt funkcjonował do roku 1996. Generalny remont i renowacja konserwatorska budynku została zakończona w 2007 roku i od stycznia następnego roku pensjonat pod nowym szyldem „Willa Lawenda” otworzył swoje podwoje dla kuracjuszy. Nowym właścicielom udało się spełnić swoje marzenia – stworzyli przytulny i wygodny dom, przyjazny rodzinom. Już w pierwszym roku funkcjonowania zgłosili pensjonat do konkursu „Hotel przyjazny Matce i Dziecku”. Ich wizja i rozwiązania zastosowane przy urządzeniu domu przekonały jurorów: „Lawenda” uzyskała wyróżnienie. Wizytówka zabytkowego pensjonatu... Radość i satysfakcja z pierwszego osiągnięcia dodały Katarzynie i Wojciechowi skrzydeł. Troszcząc się o utrzymanie wysokiego standardu budynku, wnętrz i otoczenia, wzbogacili ofertę usług dla pensjonariuszy. „Willa Lawenda” proponuje 47 miejsc noclegowych w wygodnych i stylowych pokojach. Są w niej pomieszczenia dla osób samotnych i rodzin: jedno-, dwu-, trzyi czterołóżkowe. Wszystkie posiadają łazienki, TV Sat i bezprzewodowy internet. Do dyspozycji gości jest sauna, kameralna sala kominkowa oraz sala zabaw dla dzieci. Ponadto, w ramach oferty „Hotelu Przyjaznego Rodzinie”, gospodarze zapewniają łóżeczka dla niemowląt, wanienki, przewijaki, naczynka czy babyfony. Pensjonariusze mogą korzystać też ze sprzętu turystycznego (rowery, sanki, kijki do Nordic Walking), który znajduje się na wyposażeniu domu. Śniadania serwowane są w formie szwedzkiego stołu. Do domu przylega duży i pięknie zadrzewiony ogród, na terenie którego usytuowano mały plac zabaw, oraz przestronny, monitorowany parking.  Pensjonat prowadzi również współpracę z gabinetem odnowy biologicznej oferującym szeroki wachlarz zabiegów (masaże, kąpiele, inhalacje). Urozmaicone propozycje właścicieli i zalety estetyczne „Willi Lawenda” zyskały uznanie kuracjuszy, którzy chętnie odwiedzają ten dom. Dostrzegli je także organizatorzy ogólnopolskiego konkursu „Hotel Przyjazny Rodzinie”, przyznając ofercie „Lawendy” 1. miejsce w kategorii pensjonatów w 2010 roku. Laur ten jest niewątpliwie wizytówką tego zabytkowego pensjonatu, położonego w odległości 200 m od centrum miasta. Stąd też blisko do Parku Zdrojowego, pijalni wód mineralnych, muzeów i akwaparku. Nieopodal znajdują się również liczne kawiarnie i restauracje, przystanek autobusowy i taxi.

Kazimierz Niciński


Wizytówką pensjonatu jest piękno i wygoda – te walory przyniosły ofercie „Willi Lawenda” uznanie gości i zwycięski laur w ogólnopolskim konkursie w kategorii pensjonatów w 2010 roku.

Nagrodą w konkursie jest niezapomniany weekendowy pobyt dla całej rodziny w Willi Lawenda Aby wziąć udział w konkursie, opiszcie, jak wyobrażacie sobie swój wymarzony rodzinny weekend – popuśćcie wodze fantazji, nie szczędźcie szczegółów. Napiszcie, jakie są Wasze oczekiwania wobec obiektu, w którym mielibyście odpoczywać. Może niektóre z Waszych pomysłów zainspirują właścicieli Willi Lawendy? Autor zwycięskiej pracy wraz z rodziną (max. 2 osoby dorosłe i 2 dzieci do 12. roku życia) spędzą weekend w Willi Lawenda w Kudowie Zdroju. Termin do uzgodnienia.

Zasady konkursu: W konkursie może wziąć udział każda osoba, która przyśle opis wymarzonego rodzinnego weekendu na adres: kontakt@lawendowydom.com.pl z dopiskiem „Willa Lawenda”. Na prace w formie pliku tekstowego czekamy do 20 stycznia 2011 roku. Każda osoba biorąca udział w konkursie może nadesłać tylko jedną pracę konkursową. Spośród wszystkich nadesłanych prac zostanie wyłoniona

jedna, w drodze losowania. Ogłoszenie wyniku konkursu nastąpi w kolejnym, wiosennym wydaniu magazynu Lawendowy Dom. Każda osoba przystępująca do Konkursu zgadza się na postanowienia Regulaminu; Regulamin dostępny jest na stronie www.lawendowydom.com.pl w zakładce KONKURSY.


PARIS La vie en rose

TEKST BEATA LIPOV ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV 28 Lawendowy Dom

2010


Czym smakuje Paryż? Sezamowymi koszernymi krakersami, kupionymi na wagę w jednym z licznych sklepików na Rue des Rosiers. Chrupiącą bagietką z kawałkami camemberta, tuż u stóp Basilique du Sacré Coeur. Parzącymi ręce kasztanami na Place Pigalle, które rozgrzewają i sycą w zapadającym, chłodnym zmroku. Słodkimi figami z targu niedaleko Gare de Lyon, kwaśnym winem serwowanym przez naburmuszonego kelnera na Rue Saint-Denis, rumiankiem w porcelanowej filiżance z rąk Białorusina u Père Tranquille naprzeciwko Les Halles i cytrynowymi makaronikami z cukierni na dole, gdzie zbiegałam rano po ciepłe croissanty, mieszkając u Caty, w jej mansardowym mikroskopijnym mieszkanku, w stuletniej kamienicy z kryształową windą na półtorej osoby i małego psa. Paryż smakuje wolnością i tęsknotą, które czuję za każdym razem, gdy tylko koła samolotu dotykają płyty lotniska. Zostawiam za sobą moją codzienność i ciągnąc walizkę, pokonuję schodek po schodku wejście do paryskiego metra. Wystarczają 3–4 dni, by poczuć tę wolność we krwi i powoli zatęsknić za domem. Paryż smakuje mżawką i siąpiącym deszczem jesienią i mroźnym wiatrem w Jardin des Tuilerie, tak w okolicach stycznia. Moja paryska przygoda zaczęła się w... Bretanii, na studenckim obozie teatralnym, na początku lat 90-tych. Mieszkaliśmy w ogrodzie na wpół zrujnowanego château, pod namiotami, w warunkach spartańskich. Przyjechaliśmy z szarej wtedy i smutnej Polski w sam środek kolorowego, zupełnie nowego dla nas świata. Skąd Paryż w Bretanii? Och, była tam wtedy z nami tearalna trupa z Paryża, barwna

i zachwycająca. I była Rossaine, paliła Gauloises Blondes, miała rude loki i na moje urodziny zaśpiewała mi „La vie en rose”. Właśnie wtedy moje serce pokochało Paryż. Na zawsze, bez dwóch zdań, choć musiało upłynąć jeszcze kilka lat, gdy wybrałam się tam po raz pierwszy, tuż po tym, jak samochód z Księżną Dianą uderzył w trzynasty słup w tunelu pod Pont de l’Alma. Była jesień, wśród nowoczesnych i zimnych wieżowców La Dèfense kręciła się starodawna karuzela z konikami, a ja po raz pierwszy zwiedzałam Paryż. Czym jeszcze smakuje Paryż? Można by wymieniać bez końca. Dużą porcją Coq au vin podlaną winem, daktylowymi ciastkami skąpanymi syropem u Turka na Montmartre i sushi na Boulevard Diderot. Ciepłym quiche Lorraine w jakimś maleńkim bistro gdzieś w okolicach Rue de Berri i kawą z plastikowego kubka w Galeries Lafayette. „Anika, a jak smakuje Twój Paryż?” – pytam moją paryską przyjaciółkę przez Skype’a. „Paryż smakuje...? Och, tyle smaków przychodzi mi na myśl. Smakuje chrupiącą bagietką, zjedzonym w pośpiechu chausson aux pommes (te od Paula lubię najbardziej), powalającym zapachem kawy pitej na kawiarnianej ladzie, wśród innych stojących kawiarzy, kieliszkiem kiru z lekkimi bąbelkami szampana i słodkim crème de cassis, pożywną Boyarde chez Papa, dostępną nawet o północy w niedzielę, bo tak jak w domu – zawsze coś tam zostaje na kuchni. Paryż smakuje wszystkimi smakami Francji i świata i to w nim najbardziej mi smakuje.” Ciekawa jestem, jak smakuje Wasz Paryż? Piszcie na adres kontakt@lawendowydom. com.pl z dopiskiem „Paryż”. Spośród nadesłanych odpowiedzi wybiorę jedną, której autor otrzyma słodką książkę niespodziankę.


@

@

W MARCU, DWUDZIESTEGO, KIEDY TO JEST OBCHODZONY JOUR DU MACARON, PARYŻ I CAŁA FRANCJA, SMAKUJĄ MAKARONIKAMI.

Makaroniki z kremem z białej czekolady Przepis pochodzi z bloga www.beawkuchni.com Makaroniki: 3 białka (schłodzone w lodówce min. 3 dni) 125 g drobno zmielonych migdałów 210 g cukru pudru 30 g drobnego cukru

Krem: 150 g białej czekolady 150 g serka marscapone

Migdały zmiksować z cukrem pudrem lub zmielić w młynku do ziaren. Przesiać przez sitko, by w migdałowym proszku nie zostały większe kawałki. Białka ubić na pianę z połową cukru. Gdy piana zacznie gęstnieć, wsypać pozostały cukier i dokończyć ubijanie. Do piany dodać stopniowo zmielone migdały, delikatnie mieszając, by składniki dobrze się połączyły. Blachę do pieczenia wyłożyć papierem nieprzywierającym. Porcję masy migdałowej przełożyć do rękawa cukierniczego. Wyciskać krążki średnicy ok. 2 cm

i zostawić je na ok. 20 minut do lekkiego przeschnięcia. Piec w temperaturze 150 °C, przy lekko uchylonych drzwiach piekarnika ok. 13 min. Upieczone makaroniki odkleić od papieru i ułożyć na kratce do wystygnięcia. W tym czasie przygotować krem. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać serek marscapone, wymieszać dokładnie, by składniki się połączyły. Gdy krem lekko zgęstnieje, można nim już przekładać makaroniki.

31 Lawendowy Dom

2010


Co na targu? 5 fot

32 Lawendowy Dom

2010


Kapusta jak malowana Nasycone fiolety przecięte białymi żyłkami, cała paleta zieleni – kto mówił, że zima jest biała? Kapuściane głowy na moim ulubionym targu, jak ubrane w balowe suknie panny. Liście karbowane i gładkie, cóż za wybór...

TEKST BEATA LIPOV ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV 33 Lawendowy Dom

2010


Domowe łazanki z kapustą i grzybami Ciasto na łazanki: 300 g mąki 3 jajka łyżka oliwy Podane składniki zagnieść na gładkie i elastyczne ciasto. Uformować je w kulę, ułożyć na oprószonej mąką stolnicy, przykryć miską i zostawić na godzinę. Następnie podzielić ciasto na 4 części, każdą rozwałkować na cienki placek i pokroić w kwadraty. Lekko podsuszone łazanki gotować w osolonym wrzątku ok. 2–3 minut od wypłynięcia. Wyjmować łyżką cedzakową na półmisek. 2 średniej wielkości cebule 50 g suszonych grzybów 400 g kapusty włoskiej 70 g masła sól szczypta świeżo zmielonego kolorowego pieprzu Grzyby zalać niewielką ilością wody i odstawić na noc. Ugotować je w tej samej wodzie, w której się moczyły, następnie odsączyć na sitku, wywar zostawiając. Grzyby pokroić w plasterki, cebulę w piórka, kapustę poszatkować. Na patelni rozpuścić masło, zeszklić cebulę ze szczyptą soli, dodać kapustę i grzyby. Podsmażyć warzywa, następnie zalać je ½ szklanki wywaru grzybowego i dusić na małym ogniu ok. 30 minut. Przed podaniem wymieszać łazanki z kapustą i grzybami. Potrawę można podsmażyć lub zapiec ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 200˚C.


Pieczona czerwona kapusta z orzechami i karmelizowaną cebulą 1 główka czerwonej kapusty (ok. 2 kg) 2 czerwone cebule 2 łyżki brązowego cukru 2 łyżki octu winnego 1 laska cynamonu 2 liście laurowe 2 szklanki soku jabłkowego garść obranych orzechów włoskich 3 łyżki oleju słonecznikowego sól i świeżo mielony pieprz

Cebulę pokroić w piórka. Na patelni z grubym dnem rozgrzać olej, wrzucić cebulę. Smażyć na średnim ogniu ok. 10 minut, aż cebula zacznie się karmelizować. Dodać cukier, zmniejszyć ogień i smażyć jeszcze 2–3 minuty, mieszając drewnianą łyżką. Cebulę  zalać sokiem, dodać ocet, cynamon, liście laurowe i orzechy. Doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem, wymieszać. Kapustę pokroić w cząstki, ułożyć w naczyniu do zapiekania, zalać sosem cebulowym i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200˚C na ok. 45 minut. Podczas pieczenia co jakiś czas polewać kapustę sosem. Podawać jako samodzielną przekąskę w towarzystwie sera pleśniowego lub jako dodatek do pieczeni.

35 Lawendowy Dom

2010


Chrupiąca sałatka z kapusty pekińskiej z rzodkiewkami i słonecznikiem 1 główka kapusty pekińskiej 6 rzodkiewek 3 łyżki nasion słonecznika 1 czerwona cebula 2 łyżki musztardy gruboziarnistej 2 łyżki miodu 4 łyżki oliwy z oliwek sok z jednej cytryny sól

36 Lawendowy Dom

2010

Kapustę, cebulę i rzodkiewki pokroić drobno, przełożyć do salaterki. Nasiona słonecznika uprażyć na suchej patelni, uważając, żeby się nie przypaliły. Ostudzić. W moździerzu wymieszać musztardę z miodem i odrobiną soli. Powoli wlewać oliwę, cały czas mieszając. Na koniec dodać sok z cytryny. Wymieszać dokładnie, tak by składniki sosu dobrze się połączyły. Polać sałatkę sosem i posypać pestkami słonecznika.


37 Lawendowy Dom

2010


Kapusta zapiekana z tymiankiem i kiełbasą z dzika główka kapusty ok. 2½ kg 3 średniej wielkości cebule 150 g suszonych pomidorów 200 ml czerwonego wytrawnego wina 200 g kiełbasy z dzika lub innej 4 łyżki oleju słonecznikowego 1 łyżeczka suszonego tymianku sól świeżo mielony pieprz

38 Lawendowy Dom

2010

Kapustę poszatkować, cebulę  pokroić w kostkę. Na rozgrzanym oleju podsmażyć cebulę ze szczyptą soli, dodać kapustę, smażyć razem ok. 15 minut, co jakiś czas mieszając drewnianą łyżką. Następnie dodać pomidory, wino i pokrojoną w plasterki kiełbasę. Potrawę doprawić tymiankiem, pieprzem i ew. solą. Przełożyć do żaroodpornego naczynia i piec w temperaturze 180˚C ok. 45 minut.


LAWENDOWY DOM...

...OD KUCHNI

Po więcej inspiracji zapraszamy na:

www.lawendowydom.blogspot.com


Temat numeru

Cały ten zgiełk.. Nie jest dobrze, drodzy Państwo. Stół w salonie pokryty kolorowymi ścinkami i zaschniętymi plamami kleju. Kolorowe drażetki znajduję co chwila między poduszkami kanapy. Z trudem poznaję własną kuchnię. Coś się ubija, coś schadza, coś piecze. Znowu zabrakło miodu, trzeba dokupić też mąkę. Kiedy się skończy cały ten zgiełk? FOTOGRAFIE LUBOMIR LIPOV 40 Lawendowy Dom

2010


Kruche ciasteczka z  lukrem

Klasyczne kruche ciasteczka mogą być wzruszającym prezentem dla kogoś bliskiego. Możecie z nich wyciąć np. jakiś napis. 2 szklanki mąki szczypta soli 1 łyżka cukru waniliowego ½ szklanki cukru pudru 170 g zmnego masła 2 łyżki śmietany 18% 3 żółtka ½ łyżeczki skórki otartej z cytryny do dekoracji: domowy lukier kolorowe posypki

Cały ten zgiełk...

Mąkę z solą i cukrem przesiać na stolnicę. Dodać starte na tarce masło, rozetrzeć palcami z mąką. Następnie dodać śmietanę, żółtka i skórkę z cytryny. Wyrobić ciasto, uformować je w kulę, owinąć folią i włożyć do lodówki na conajmniej 2 godziny. Schłodzone ciasto rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm. Wyciąć ciasteczka, ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 °C na ok. 15 minut. Ostudzone ciasteczka dekorować lukrem i posypkami.

Nie jest dobrze, Drodzy Państwo. Stół w salonie pokryty kolorowymi ścinkami i zaschniętymi plamami kleju. Kolorowe drażetki znajduję co chwila między poduszkami kanapy. Z trudem poznaję własną kuchnię. Coś się ubija, coś schładza, coś piecze. Znowu zabrakło miodu, trzeba dokupić też mąkę. Kiedy się skończy cały ten zgiełk? TEKST BEATA LIPOV ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV


Piernikowe ludziki

Jest coś takiego w piernikowych ludzikach, że po prostu nie można ich nie upiec, zgodzicie się ze mną? 500 g mąki 1½ szklanki miodu 1 szklanka cukru pudru ¾ kostki masła 1 jajko 1 łyżeczka sody szczypta soli 1 opakowanie przyprawy do pierników do dekoracji: biały lukier, kolorowe drażetki Miód pogrzać na małym ogniu z cukrem, przyprawami i masłem. Co jakiś czas zamieszać masę i pilnować, żeby się nie zagotowała. Gdy składniki się połączą, zdjąć naczynie z ognia i odstawić do ostygnięcia. Mąkę przesiać z sodą i solą. Dodać masę miodową i lekko roztrzepane jajko. Wyrobić gładkie, elastyczne i lśniące ciasto. Rozwałkować na grubość 1/2 cm i posługując się foremką lub zrobionym z kartonu szablonem, wyciąć ludziki. Ułożyć je na blasze do pieczenia wyłożonej nieprzywierającym papierem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C na 15 minut. Gdy ludziki wystygną, można przystąpić do dekorowania. Do dekoracji użyć białego lukru przygotowanego w domu lub gotowego, kupionego w sklepie. Oczy ludzika zrobić np. z kolorowych drażetkek, usta namalować lukrem. Gotowe ludziki pozostawić do całkowitego wyschnięcia, choć naprawdę trudno im się oprzeć.


43 Lawendowy Dom

2010


Cynamonowe gwiazdki z perłową posypką Te gwiazdki są delikatne jak śnieżynki i mają niezwykłą moc. Gdy sięgniesz po jedną, nie możesz już przestać ich jeść. Dlatego układam je w wielkim szklanym słoju i mocno zakręcam pokrywkę. Czekają tam spokojnie na Święta. A obok stawiam talerzyk z gwiazdkami dla wyjątkowych łakomczuchów. Przepis pochodzi z książki „Dzieciaki szykują święta“ Beaty Lipov. Składniki na ciastka: 1¾ szklanki mąki 150 g miękkiego masła ¾ szklanki cukru 2 jajka 2 łyżeczki cynamonu w proszku 5 kropli zapachu waniliowego łyżeczka proszku do pieczenia pół łyżeczki soli do dekoracji: domowy lukier, perłowe kuleczki

Masło utrzeć mikserem, powoli dodając cukier, jajka i zapach waniliowy. Miksować, aż składniki się połączą. W innym naczyniu wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, cynamon oraz sól. Wsypać po jednej łyżce suchych składników do masy maślanojajecznej, cały czas mieszając. Jeżeli ciasto będzie zbyt klejące, dosypać trochę mąki. Owinąć ciasto folią i włożyć do lodówki na co najmniej godzinę. Następnie wyjąć ciasto z lodówki i wyrobić na elastyczną masę. Rozwałkować ciasto na placek grubości

pół centymetra. Pamiętać o podsypywaniu ciasta mąką podczas wałkowania, żeby nie kleiło się do wałka i stołu. Foremką wycinać gwiazdki i układać je w niewielkich odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C ok. 8–10 minut. Upieczone i ostudzone ciasteczka pomalować lukrem oraz udekorować perłowymi kuleczkami.


Domowy lukier 1 białko, szczypta soli 1 szklanka cukru pudru 1 łyżka cukru waniliowego Wymieszać cukier puder z cukrem waniliowym. Białko ubić na pianę ze szczyptą soli. Cały czas ubijając, dosypywać stopniowo cukier. Taki lukier będzie idealny do malowania ciasteczek. Nie jest bardzo gęsty i ładnie pokrywa powierzchnię. Gęstość lukru zależy od ilości cukru. Gdy potrzeba naprawę gęstej masy, np. do sklejania piernikowego domku, dosypać dodatkowo ½ szklanki cukru i energicznie wymieszać.

45 Lawendowy Dom

2010


Choinki z filcu

Urocze filcowe zawieszki to od dawna numer jeden na naszej rodzinnej liście ulubionych ozdób choinkowych. —— wata —— igła —— guziki —— wstążka —— zielona mulina —— 2 arkusze zielonego filcu

Odrysować choinkę na filcu. Wyciąć po dwie choinki na każdą gotową zawieszkę. Nawlec mulinę na igłę i zszyć ze sobą dwa kawałki filcu ściegiem fastrygowym, zostawiając niewielki otwór. Włożyć przez niego watę. Dokończyć zszywanie. Ze wstążki uformować pętelkę i razem z guziczkem przyszyć ją do czubka drzewka. Pierwsza choinka gotowa!

Karnety na prezenty

Przygotowanie tych karnetów zabiera dosłownie chwilę. Spójrzcie na efekt. Urocze, prawda? —— ozdobny brystol —— dziurkacz —— wstążka

Przygotowując karnety, można posłużyć się gotowym szablonem lub wymyślić własny wzór. Odrysować wzór na brystolu i starannie wyciąć. Na końcu zrobić dziurkę za pomocą dziurkacza. Przeciągnąć przez nią wstążkę. Karnety można ozdobić wyciętymi z papieru gwiazdkami lub choinkowymi igłami.

46 Lawendowy Dom

2010


Orzechy w miodzie

Własnoręcznie przygotowane prezenty zawsze wzbudzają ciepłą falę w moim sercu. Pamiętajcie, że orzechy i miód powinny być najwyższej jakości. 180 ml miodu 80 g świeżo łuskanych orzechów włoskich 2 słoiczki z zakrętkami o pojemności 150 ml Słoiczki i zakrętki umyć i sparzyć wrzątkiem. Orzechy delikatnie uprażyć na suchej patelnii. Gdy zaczną wydzielać delikatny, przyjemny zapach, zdjąć patelnię z ognia. Orzechy przełożyć do słoików. Miód podgrzać (nie gotować!), dodać ½ łyżeczki zmielonego cynamonu, wymieszać i zalać nim orzechy. Słoiki zamknąć. Na dno garnka położyć złożoną na cztery ścierkę kuchenną. Ustawić na niej słoiki, zalać ciepłą wodą i gotować na małym ogniu ok. 20 minut. Wyjąć słoiki z garnka i odstawić do następnego dnia „do góry nogami”. Po tym czasie orzechy w miodzie są gotowe.


Kruche ciasteczka z  lukrem

Klasyczne kruche ciasteczka mogą być wzruszającym prezentem dla kogoś bliskiego. Możecie z nich wyciąć np. jakiś napis. 2 szklanki mąki szczypta soli 1 łyżka cukru waniliowego ½ szklanki cukru pudru 170 g zimnego masła 2 łyżki śmietany 18% 3 żółtka ½ łyżeczki skórki otartej z cytryny do dekoracji: domowy lukier kolorowe posypki Mąkę z solą i cukrem przesiać na stolnicę. Dodać starte na tarce masło, rozetrzeć palcami z mąką. Następnie dodać śmietanę, żółtka i skórkę z cytryny. Wyrobić ciasto, uformować je w kulę, owinąć folią i włożyć do lodówki na co najmniej 2 godziny. Schłodzone ciasto rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm. Wyciąć ciasteczka, ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 °C na ok. 15 minut. Ostudzone ciasteczka dekorować lukrem i posypkami. 48 Lawendowy Dom

2010


Choinki lizaki

Kolejny miodowy wypiek, tym razem w formie lizaków. Choinkowy las wyrósł nam na kuchennym parapecie. ¼ szklanki miodu ¼ kostki miękkiego masła ½ szklanki cukru pudru 1 jajko 2 i ¼ szklanki mąki 1 łyżeczka sody 3 łyżeczki przyprawy do piernika do dekoracji: domowy lukier kolorowe drażetki drewniane patyczki do szaszłyków

Na stolnicy przesiać mąkę z sodą. Dodać przyprawę do piernika, cukier i pozostałe skladniki. Zagnieść ciasto. Rozwałkować je na grubość ok. 0,5 cm i wycinać choinki. Układać na blaszce wyłożonej nieprzywierającym papierem, w każdy wcisnąć patyczek do szaszłyków. Piec około 10 minut w temperaturze 180°C. Gdy choinki przestygną, udekorować je białym lukrem i kolorowymi drażetkami. Na dno dużego słoja położyć odpowiednio przycięty kawałek styropianu. Posypać go grubą warstwą cukru pudru i wbić w niego patyczki z choinkami.

49 Lawendowy Dom

2010


Choinki 3D

Można je zrobić w kilku rozmiarach i kolorach. Ustawione na świątecznym stole lub gzymsie kominka będą uroczą świąteczną ozdobą. —— OZDOBNY BRYSTOL —— KLEJ DO PAPIERU

Na kolorowym brystolu odrysować parzystą liczbę choinek. Wziąć dwa wycięte drzewka i na każdym z nich narysować ołówkiem linię dzielącą je na równe, pionowe części. Pierwszą z choinek przełożyć przez drugą. Czubki choinek można skleić odrobiną kleju.

Laski mikołaja

Można je zawiesić na choince lub użyć przy dekoracji domu. —— OZDOBNE DRUCIKI BIAŁE I CZERWONE

Skręcić druciki ze sobą, tak by powstał jeden biało-czerwony. Pociąć je na 13-to centymetrowe kawałki. Jeden z końców zagiąć tak, by powstała laska.

48 50 Lawendowy LawendowyDom Dom

2010 2010


Drinki żurawinowe z ozdobnymi patyczkami Wyjątkowa oprawa dla świątecznych drinków. Pomysł zaczerpnięty z magazynu „Martha Steward Living” od razu skradł moje serce. Czerwone korale żurawiny w musującym płynie wyglądają doprawdy niezwykle. 100 g świeżej żurawiny na dwa patyczki dwa drewniane patyczki do szaszłyków biały brystol klej do drewna syrop żurawinowy woda gazowana lub sprite Wyciąć z brystolu parzystą liczkę gwiazdek. Można posłużyć się szablonem lub stworzyć własny wzór. Posmarować gwazdki z jednej strony klejem. Położyć na jednej patyczek, na nim drugą gwiazdkę, docisnąć. Na tak przygotowane szpadki nadziać gęsto owoce żurawiny. Zanurzyć ją w gotowym drinku.

2 łyżki syropu żurawinowego 400 ml gazowanej wody mineralnej ½ łyżeczki skórki otartej z cytryny Wlać po łyżce syropu do wysokich szklanek. Dolać wodę, oprószyć całość skórką z cytryny, włożyć ozdobne patyczki i od razu podawać.

51 Lawendowy Dom

2010


KON K U RS

48 52 Lawendowy LawendowyDom Dom

2010 2010


a n s i p e Pr z

5!

MAGAZYN LAWENDOWY DOM I VIVAMIX, POLSKI DYSTRYBUTOR SPRZĘTU KITCHENAID, ZAPRASZAJĄ DO UDZIAŁU W KONKURSIE PRZEPIS NA 5! Nagroda główna czerwony mikser KitchenAid zostanie wyłoniona drogą losowania. W losowaniu nagrody głównej wezmą udział wszyscy, którzy prześlą do redakcji Lawendowego Domu przepis konkursowy na zasadach opisanych poniżej. Ponadto, sposród pozostałych przepisów zgłoszonych do konkursu, Jury wyłoni trzy, które będą sfotografowane w profesjonalnej sesji fotograficznej i zaprezentowane razem z ich autorami w kolejnym, wiosennym wydaniu Lawendowego Domu.

Zasady konkursu:

Zadanie konkursowe polega na napisaniu jednego przepisu z obowiązkowym wykorzystaniem podanych składników. Uczestnicy wybierają jeden z trzech tematów konkursowych: Danie rybne

Przystawka

Deser

Składniki obowiązkowe: Filet z ryby morskiej Pomidory w dowolnej postaci

Składniki obowiązkowe: Szpinak Dowolne orzechy

Składniki obowiązkowe: Żurawina Mąka dowolnego typu

Każda osoba może nadesłać tylko jeden przepis. Więcej niż jeden przepis nadesłany przez jedną osobę oznacza dyskwalifikację. Przepisy można nadsyłać do 15 stycznia 2011 roku na adres kontakt@lawendowydom.com.pl w formie pliku tekstowego. Prosimy o przepisy tak apetyczne, by zdjęcie nie było konieczne. Przepis powinien zawierać listę składników, czas i sposób przygotowania oraz propozycję podania. Proporcje dla 4–6 osób.

Każda osoba przystępująca do Konkursu zgadza się na postanowienia Regulaminu. Regulamin dostępny jest na stronie www.lawendowydom.com.pl w zakładce KONKURSY.


KoktaJl dla dwoJga Czy osoba zabiegana, niewyspana, w ciągłym niedoczasie może czasami, zupełnie bez pośpiechu, w promieniach słońca, z chmurnym niebem, a może w śnieżnych zaspach za oknem, zażyczyć sobie śniadanie do łóżka? Nic skomplikowanego, za to kolorowo i pysznie. Zobaczcie sami...

TEKST BEATA LIPOV ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV 53 Lawendowy Dom

2010


Koktajl dla dwojga 250 g lekko rozmrożonych malin 3 łyżki miodu 2 czubate łyżki gęstego jogurtu naturalnego Maliny przesypać do blendera, dodać miód, zmiksować. Otrzymaną malinową masę przełożyć do pucharków i ubrać białymi czapami jogurtu.


Prawdy i mity y t a b r e h t a m na te „

Herbata... Któż z nas nie jest smakoszem tego cudownego napoju? Lubię popołudniowe spotkania z przyjaciółką przy dzbanku herbaty (filiżanka to dla nas za mało). Prześcigamy się w przygotowywaniu oryginalnych naparów z różnych gatunków herbat. Z takim „dopalaczem” nawet najtrudniejsze tematy stają się błahe. KAROLINA KISIELIŃSKA-TOMCZAK

Herbata Roiboos z imbirem 2 łyżeczki herbaty Roiboos 1 łyżeczka świeżo startego imbiru (może być mielony) ok. 15 listków melisy sok z 1/2 cytryny 4 łyżeczki syropu klonowego lub miodu 2 laski cynamonu

TEKST KAROLINA KISIELIŃSKA-TOMCZAK ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV 56 Lawendowy Dom

2010

Herbatę Roiboos zaparzyć w dzbanku o poj. 0,5l razem z imbirem i listkami melisy. Po kilku minutach dodać cytrynę i syrop klonowy lub miód. Do filiżanek włożyć po lasce cynamonu, wlać herbatę i od razu podawać.


Z torebki czy liściasta?

Bez względu na gatunek, zdecydowanie polecam picie herbaty liściastej. Jest dużo smaczniejsza i bardziej aromatyczna niż herbata w torebkach. Łatwiej można ocenić jej jakość. Ta w torebkach zawiera przeważnie najtańszy pył herbaciany i ma mniej wartości odżywczych.

Czerwona, zielona czy czarna?

Listki herbaty zielonej nie są poddawane procesowi fermentacji, czerwona jest lekko fermentowana, natomiast czarna przechodzi pełen proces fermentacji. W ostatnich latach wzrasta zainteresowanie właściwościami odżywczymi herbaty. Wynika to m.in. z obecności w niej polifenoli pochodzenia roslinnego, które hamują rozwój wolnych rodników. Ich działanie przeciwnowotworowe i przeciwmiażdżycowe wykazano w wielu badaniach. Najwięcej polifenoli ma herbata zielona i czerwona. Korzystne działanie polifenoli zielonej herbaty jest znacznie większe niż powszechnie znanych antyoksydantów, takich jak witamina C i E. Herbata zielona wspomaga trawienie, pracę układu moczowego, obniża stężenie cholesterolu, korzystnie wpływa na układ krwionośny i oddechowy. Herbata czerwona wspomaga przemianę materii i pracę układu pokarmowego. Herbata czarna zawiera najwięcej alkaloidu teiny (w kawie nazywany kofeiną), który wspomaga pracę serca i układu krwionośnego. Działa pobudzająco, jednak nie tak silnie jak kawa. Najbardziej ceniony na świecie gatunek to herbata cejlońska. Ma wspaniały smak i bogaty aromat. Wśród herbat indyjskich najbardziej znane gatunki to Madras, Darjeeling i Assam. Mają dużo olejków eterycznych. Chińska herbata Yunnan jest mocna i posiada intensywny aromat. Herbata earl grey stanowi najczęściej mieszankę herbat chińskich aromatyzowanych esencją owocu bergamotki.

Parzenie, czyli co z tą wodą?

Dla zachowania cennych właściwości herbaty bardzo ważny jest sposób jej parzenia. Czarną i czerwoną należy zalewać wrzątkiem, natomiast zieloną wodą o temperaturze 60–80 °C. Prawidłowy czas parzenia herbaty to 3 do 5 minut dla herbaty zielonej i czarnej i 3 do 8 minut dla czerwonej. Warto pamiętać, że najbardziej pobudzające właściwości ma napar czerwonej herbaty parzony 2–3 minuty. Parzony dłużej ma działanie uspokajające. Herbatę zieloną i czerwoną można parzyć kilkakrotnie, a za najlepszy uważa się napar z drugiego parzenia.


Herbata zimowa 2 łyżeczki liści czarnej herbaty 6 goździków szczypta kardamonu 6 cienkich plastrów pomarańczy ze skórką 4 łyżeczki miodu 2 gwiazdki anyżu Herbatę zaparzyć w ½ l wody, dodając goździki, anyż, kardamon i pomarańczę. Podgrzewać na kuchence przez 10 minut, żeby aromaty się połączyły (nie dopuścić do wrzenia). Posłodzić miodem.

ROOIBOS I JEJ TAJEMNICE

Godną polecenia jest również herbatka Rooibos, choć napój ten nie ma nic wspólnego z krzewem herbacianym. Jest to podobny do herbaty napar z liści czerwonokrzewu rosnącego w Południowej Afryce. Ma charakterystyczny delikatny smak i zapach. Jest bogaty w przeciwutleniacze i zawiera minerały, m.in. żelazo. Nie zawiera teiny oraz wykazuje niską zawartość garbników. Można ją pić przed snem, ponieważ doskonale odpręża i rozluźnia, nie podrażnia żołądka i zapobiega mdłościom.


59 Lawendowy Dom

2010


Barbara Błaszczyk

Bez początku i bez końca... Na te święta czekamy przez cały rok. Tym bardziej chyba, że przyjemności przygotowań do nich rozciągają się w czasie i można delektować się nimi dłużej. Samo oczekiwanie na święta staje się tak samo emocjonujące, jak ich przeżywanie. Więcej czasu spędzamy w naszych domach – bo dzień krótki, a na zewnątrz chłód i mrok, niezachęcający do spacerów. I dlatego namawiam was do wprowadzenia się w nastrój dekoracjami. Dla mnie nie ma świątecznej atmosfery bez wianków, i to co najmniej dwóch – jeden wieszam na drzwiach wejściowych, by od progu serdecznie witać gości. Drugi wisi zazwyczaj na ścianie w jadalni albo nad kominkiem, bym mogła często napawać się ich magiczną mocą. Do dziś bowiem przypisujemy wiankom i wieńcom wiele niepospolitych znaczeń – jego prosty, powszechnie występujący w przyrodzie kształt odczytywany jest między innymi jako nadzieja na odnowienie życia. Dawniej wierzono także, że święty wieniec chroni dom przez złymi duchami zimy, dla których obłaskawienia zostawiano wśród dekoracji różne smakołyki – orzechy, kan-

60 Lawendowy Dom

2010

dyzowane owoce, i dekorowano szyszkami, mchem. Do wianków dodawać można żywe gałązki – jodły, świerka, jałowca, żywotnika, ostrokrzewu, roślin mających wielkie siły życiowe, zdolne przeciwstawić się złym mocom. Bywają proste, wręcz surowe w formie, bywają też z bogatą świąteczną dekoracją – skrzące się z daleka gwiazdkami, maleńkimi bombkami. Może być również zrobiony z bezlistnych gałęzi (wierzby, leszczyny, brzozy) symbolizujących optymizm, błogosławieństwo i wiarę w pomyślność i urodzaj. Wieniec może wisieć na wstążkach pod sufitem, ale może być także ozdobiony świecami i położony w widocznym miejscu, na przykład na stole, przy którym gromadzi się cała rodzina. Zanim więc zapachnie w domu piernikiem, orzechami, grzybami, barszczem, zanim przygotujemy prezenty dla najbliższych – niech dekoracje wprowadzą nas w cudowny, magiczny, świąteczny nastrój.


1

2

3

4

TEKST I ZDJĘCIA BARBARA BŁASZCZYK

W mojej pracowni nic się nie zmarnuje, każdy listek, gałązka czy kwiatek będzie wykorzystany. Przyniesione ze spaceru kawałki kory czy mech także. Nawet jeśli nie od razu, to pomysł na ich użycie wpadnie wraz z innym materiałem. Wtedy wszystko będzie pasowało do siebie jak kawałki rozsypanej układanki. Ścinki deseczek z drewna jabłoniowego, uratowane przed spaleniem w kominku, czekały już trochę czasu. Przyklejone silikonowym klejem na gorąco do dużego słomianego koła stworzyły bazę wianka. Dodałam wyszorowane i wysuszone kawałki kory topolowej. Pomiędzy te duże elementy poupychałam kłębuszki porobione z wysuszonego mchu. Świąteczne akcenty w postaci brokatowych gwiazdek, małych zielonych jabłuszek i perełkowych koralików w kolorze zielonego groszku nadały wiankowi odpowiedni charakter.


Zabawa w sklepik Z masy solnej przygotujcie bułeczki, marchewki, jajka, zielony groszek, arbuzy – wszystko, co tylko chcecie mieć w Waszym sklepie. Zabawę najlepiej rozplanować na dwa dni. Pierwszego dnia zaplanujcie towar, ulepcie go i wysuszcie. Drugi dzień to malowanie. Zabawa dostarcza niezwykłej satysfakcji. Pobudza wyobraźnię i rozwój manualny dziecka. Sami się przekonacie, ile nowych pomysłów przyjdzie Wam do głowy przy tworzeniu kolejnych elementów. Gdy wszystkie produkty są już gotowe, czas zacząć zabawę w sklep. To jedna z ulubionych zabaw dziecięcych. Pozostaje tylko ustalić, kto sprzedaje, a kto jest klientem, no i jaka jest obowiązująca waluta. 62 Lawendowy Dom

2010

Więcej pomysłów znajdziecie w książce Beaty Lipov Dzieciaki w domu się nie nudzą.


1.

2.

a: i narzędzi Materia ły e w lo ry ak farbki pę dzel ki a w ykał ac zk drewniana k) re iu dz ia (do robien

3.

Na masę solną: szklanka soli szklanka mąki pszennej 3 łyżki mąki ziemniacz anej łyżka cukr u pół szklanki wody 2 łyżki oleju

1. 2. 3.

4.

Do miski wsypcie sól, mąkę pszenną i ziemniaczaną oraz cukier. Dodajcie wodę oraz 2 łyżki oleju, a następnie dokładnie zagniećcie ciasto. Z ciasta ulepcie różne warzywa, owoce i inne produkty spożywcze, na przykład: sałatę, truskawki, rzodkiewki, pomarańcze, marchewki, jabłka, zielony groszek, rogaliki, chlebki. Ułóżcie produkty na blasze i włóżcie do piekarnika ustawionego na 70°C na około 2 godziny. Pamiętajcie, by zostawić lekko uchylone drzwiczki piekarnika. Kiedy masa solna stwardnieje, wyjmijcie ją z piekarnika i pozostawcie do całkowitego ostygnięcia. Akrylowymi farbkami pomalujcie wszystkie przedmioty. Gdy farba wyschnie, możecie zacząć zabawę w sklepik.

4.


Love Story Historia jak z bajki. Ona piękna, on szlachetny. Magiczna noc, jak w Kopciuszku, tylko bez gubienia pantofelka. Skrywane uśmiechy, szybkie spojrzenia, znacie to? Karnawał. Czas szaleństw i zabawy kolorem. A może tym razem olśnić klasycznym black&white?

FOTOGRAFIE KORNELIA BUŁANOWSKA

64 Lawendowy Dom

2010


65 Lawendowy Dom

2010


66 Lawendowy Dom

2010


68 Lawendowy Dom

2010


69 Lawendowy Dom

2010


70 Lawendowy Dom

2010


71 Lawendowy Dom

2010


72 Lawendowy Dom

2010


KLAUDIA: Strony 64–65 Płaszcz: TopShop, bluzka: Sesst, naszyjnik: Lewanowicz, pierścionek: Clockhouse. Strona 66 Sukienka: Monnari, naszyjnik i ponczo: TopShop. Strona 67 Sukienka: TopShop, bransoletka i naszyjnik: Lewanowicz. Strony 68–69 Kombinezon: TopShop, naszyjnik z piór: Lewanowicz, buty: Deichmann. Strony 70–71 Sukienka: Marie Lund Van Graaf, torebka: Deichmann. Strona 72 Sukienka: TopShop, torebka: TopShop.

ROBERT: Koszula: Lagerfeld, garnitur: Vistula, buty: Kazaar.

W sesji udział wzięli: FOTOGRAF KORNELIA BUŁANOWSKA MODELE KLAUDIA ŁOSIN, ROBERT PONCZKOWSKI MAKE-UP & HAIR STYLIST MARTYNA NOWAK ASYSTENT FOTOGRAFA SEBASTIAN KOMOROWSKI-NALAZEK OBSŁUGA TECHNICZNA, TRANSPORT RAFAŁ BORKOWSKI

Podziękowania dla klubu Karmel w Warszawie za udostępnienie wnętrz. Klub Karmel, ul. Kredytowa 6, Warszawa

73 Lawendowy Dom

2010


Lawendow y Dom

74 Lawendowy Dom

2010

od kuchni...


75 Lawendowy Dom

2010


W następnym numerze: – kwiaty we włosach – gra w zielone – króliki małe i duże – i jak zawsze, specjalnie dla Was, konkursy i niespodzianki!

Do zobaczenia w marcu!


Lawendowy Dom Zima 2010 / Numer 1