Page 1

46

Zima 2011 Numer V

ZIMOWYCH PRZEPISÓW

Święta bez lukru

Najsmaczniejszy kwartalnik w sieci

www.lawendowydom.com.pl


Lawendowy Dom ...od kuchni

www.lawendowydom.blogspot.com


Spis treści

owy Dom

„Lawendowy Dom” otwiera drzwi Twórcy 6–7

...od kucSpecjalność hni „Lawendowego Domu”

4

8–9

Prywatna Piekarnia 12–15 Slow Food – smakuj powoli 16–19 Robótki Ręczne 20–21 Butik 22–25 Reportaż 26–33 Nasza Cukiernia 34–39 79 pomysłów 40–41 Smaki świata 42–51 Co na targu? 52–57 Konkurs „Zima i ja” 58–59 Męskie Gotowanie 60–69 Temat Numeru 70–85 Rozwiązanie konkursu „Przepis na 5!” 86–93 Śniadanie Numeru 98–99 Co słychać w świecie diet? 100–107 Laboratorium Flory 108–110 Kącik malucha 112–113 Pomysł na... 116–125 Od kuchni 126–127

3

Lawendow y dom

zima 2011


Lawendowy Dom otwiera drzwi

Lubię zimę. Czasem szara i trochę brudna, mroźna i zawsze za długa. Lubię rozgwieżdżone zimowe niebo i ciche poranki skryte pod białym puchem. Lubię przedświąteczne zamieszanie i karnawałowy zawrót głowy. W piątym już numerze „Lawendowego Domu“ znajdziecie wszystkie zimowe odcienie. Do świąt podeszliśmy trochę pod prąd. Zamiast słodkiej sesji z pierniczkami, mamy dekadencką propozycję dla minimalistów. Tradycjonalistów zapraszam do „Prywatnej Piekarni“, w której Agnieszka Herman po raz kolejny przedstawia swój kulinarny kunszt. Po kawowe specjały wstąpcie do „Naszej Cukierni“. W temacie numeru znajdziecie propozycję na przyjęcie bez stresu. Specjalnie dla Was zmierzyliśmy się w nierównej walce z czasem. Reporterska ekipa „Lawendowego Domu“ dotarła tym razem do Sławna, gdzie w zagubionej wśród sadów posiadłości wytwarza się cydr – napój niezwykły. Przywykliśmy do podróży niebanalnych w towarzystwie Celiny Małgorzaty Dziedziny. Tym razem autorka zabiera nas tam, gdzie... babom wstęp wzbroniony. Na pokładzie „Lawendowego Domu” gorąco witamy niezwykle kreatywną Radostinę, Bułgarkę mieszkającą w Pradze i cieszymy się, że zechciała z nami współpracować. Koniecznie zajrzyjcie do jej „79 pomysłów”. Życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, dużo ciepła i miłości oraz spełnienia w nadchodzącym 2012 roku wszystkich marzeń – tych dużych i zupełnie maleńkich.


5

Lawendow y dom

zima 2011


La wen do wy Dom

współtworzą

Beata Lipov

Lubomir Lipov

Alexei Sidelnikov

Pisze, gotuje, wymyśla, planuje, organizuje, wychowuje. Wciąż w biegu, choć jeszcze bez zadyszki. Autorka książek kulinarnych, poradników, założycielka bloga „Lawendowy Dom... od kuchni”. Tym razem otwiera drzwi Lawendowego Domu bardzo szeroko i zaprasza serdecznie.

Fotograf z zamiłowania i wykształcenia. Jego zdjęcia pojawiają się w prasie, książkach i reklamach na całym świecie, a reprezentuje go największa agencja z branży food photography – STOCK FOOD, a także Food Centrale, Profimedia, ISTOCK i Getty Images. W ubiegłym roku wziął udział w drugiej edycji Międzynarodowego Festiwalu Fotografii Kulinarnej (Festival International de la Photographie Culinaire) w Paryżu, jako przedstawiciel Bułgarii i Polski. Prywatnie mąż Beaty i tata ich trzech córek.

Pochodzi z miasta Lenina – Ulianowska. Prowadzi studio, w którym zajmuje się projektowaniem graficznym publikacji, stron internetowych oraz fotografią. Stara się pogodzić pracę ze zdrowym trybem życia. Lubi drobne przyjemności i ceni spontaniczność. sidelnikov.pl

Agnieszka Kręglicka

Agnieszka Hermann

Celina Małgorzata Dziedzina

Warszawska restauratorka. Wraz z bratem Marcinem prowadzi sześć restauracji: meksykańską El Popo, greckie tawerny Meltemi i Santorini, włoską Chianti, Piątą Ćwiartkę na Zamku Królewskim, bistro-księgarnię Opasły Tom PIW-u oraz zabytkową Fortecę. Ekspert w dziedzinie kulinariów i żywienia. Autorka książek kulinarnych oraz programu telewizyjnego „Para w kuchni” dla Kuchni TV. Felietonistka „Wysokich Obcasów” oraz miesięcznika „Dziecko”. Członkini i propagatorka Slow Foodu.

Od 5 lat prowadzi bloga kulinarnego, z mocnym akcentem na pieczenie chleba i podróże dla smakoszy. Z zawodu jest lekarzem, specjalizuje się w chorobach wewnętrznych i nefrologii. Rodowita gdańszczanka, od 10 lat mieszkająca w Portugalii. Tutaj pracuje i ciągl poznaje kulturę Półwyspu Iberyjskiego. Tęskni jednak za Polską i stara się w kraju jak najczęściej bywać. Wielbicielka literatury historycznej i fantasy, nałogowo kolekcjonuje książki (nie tylko kucharskie). Jej hobby, poza oczywiście kulinariami, to podróże, fotografia i narty. Te ostatnie trzy pasje dzieli z mężem Maciejem i synem Łukaszem. kuchnianadatlantykiem.com

Fotografik pasjonat; uzupełnia swoje zdjęcia pisaniem. Z zamiłowania stylistka. Zafascynowana kulturą tybetańską i buddyzmem. Swoje życie dzieli między dwie pasje – podróżowanie i prowadzenie oryginalnego Bed & Breakfast „Villa Toscana” w Murzasichlu. W sercu Tatr wraz ze swoim mężem stworzyła Toskanię, którą czuć we wnętrzach, klimacie i kuchni. Dla podróży porzuciła karierę korporacyjną. Żyje według własnego credo. villatoscana.pl

Kornelia Bułanow Początkujący fotograf, hobbistycznie stylistka oraz grafik. Uwielbia klasykę w postaci Helmuta Newtona, Richarda Avedona, ale także wariacje Davida LaChapelle’a oraz Tima Walkera. Wielbicielka karmelowego caffe latte, bywalczyni miejsc niebanalnych. Prywatnie zakochana w swoim narzeczonym, psie i kocie. korabulanow. blogspot.com

6


Karolina Kisielińska-Tomczak Jędrzej Radzikowski

Barbara Błaszczyk

Kazimierz Niciński

Promuje dietę śródziemnomorską jako profilaktykę chorób cywilizacyjnych. Swoim pacjentom oferuje wsparcje i pomoc w podtrzymaniu motywacji. Pracuje również z dziećmi i młodzieżą. Do każdego zadania podchodzi z niezwykłym zaangażowaniem. Uosobienie taktu i delikatności. Prywatnie miłośniczka teatru, filmu oraz koncertów jazzowych w kameralnych klubach. karolinia.pl

Absolwentka studiów na Wydziale Ogrodniczym UR, ze specjalizacją roślin ozdobnych. Autorka licznych publikacji prasowych, zdjęć, audycji radiowych dotyczących roślin i florystyki oraz bloga Laboratorium Flory, na którym pokazuje swoje rozmaite pasje oraz inspiracje. Obecnie zajmuje się projektowaniem zieleni (przede wszystkim dekoracjami ślubnymi), w które wkłada całe swoje serce. floraservice. blogspot.com

Dziennikarz, publicysta zajmujący się problematyką społeczną. Ostatnio fascynuje się ochroną zabytków i dziedzictwa narodowego. Ekspert i konsultant w dziedzinie ochrony zabytków w sytuacjach nadzwyczajnych zagrożeń. Współautor książek „Misja w ruinach Babilonu” oraz „Misja Babilon”, autor i współautor poradników o planowaniu ochrony zabytków. Opublikował wiele artykułów na temat zasad ochrony zabytków na łamach fachowych pism, m.in. „Ochrona Zabytków” i „Spotkania z Zabytkami”. Redaktor „Biuletynu Polskiego Komitetu Doradczego” i „Informatora Polskiego Komitetu Narodowego Błękitnej Tarczy” oraz kwartalników „Saper” i „Piłsudczyk”. zabytkomania. blogspot.com

Z wykształcenia niedoszły ekonomista. Uzależniony od kuchni i gotowania. Studiował między innymi na uniwersytecie w Bolonii, gdzie poza wykładami uczestniczył w wielomiesięcznym kursie dla kucharzy. Miłośnik dalekich i smacznych podróży, kawy espresso i nieskrępowanego relaksu. Amator tatara wołowego, miłych rozczarowań w polskich restauracjach i niezawracania sobie głowy cholesterolem. Jeden z niewielu członków Slow Food Polska, który nie gardzi hamburgerem. Świeżo upieczony motocyklista, żeglarz, ratownik, gawędziarz. W chwilach wolnych zajmuje się dystrybucją urządzeń KitchenAid w Polsce.

Małgorzata Dzięgielewska Kulinarna blogerka. Z zapałem miesza w garnkach, piecze i gotuje. Z zawodu architekt, z zamiłowaniem wykonujący swoją pracę. W wolnych chwilach, hobbystycznie – fotograf amator. Trudno oderwać ją od obiektywu aparatu. Nałogowo czyta książki, jeździ na rowerze, uwielbia górskie wycieczki, kawę i lody. W domu po prostu mama dwójki dzieci i żona, która próbuje wszystkie swoje obowiązki i pasje zmieścić w zbyt krótkiej dobie. pieprzczywanilia.blogspot.com

Dorota Kamelska Po wykonaniu pierwszych prac wiedziała już, że staną się jej pasją i sposobem na życie, realizacją i spełnieniem duszy. Tak wyraża swoją osobowość, zainteresowania, myśli i marzenia. Tworzy dla siebie i innych, a ci, którzy doceniają to, co robi, dostarczają jej energii do dalszej pracy. Rozwijającą się ciągle pasję Doroty można podglądać na popularnym blogu: breevintage-cottage.blogspot.com

Paulina Martela Redaktor, korektor, miłośniczka słów pisanych, sennych rytmów i żywiołowych tańców. Czytając książkę, w myślach przestawia przecinki i święcie się oburza na literówki. Czasami jednak nie czyta, a podróżuje, spaceruje lub sadzi rośliny.

7

Radostina Bosseva Bułgarka mieszkająca w Czechach. Grafik i niepoprawna optymistka. Kocha dobre cappuccino, softball, typografię, dekoracje, modę, design, produkty robione ręcznie i o wiele więcej. Nie ma dla niej nic lepszego od miłej, spokojnej niedzieli z rodziną. 79ideas.org


specjalność lawendowego domu

W oparach orientu, czyli cieciorka w sosie kokosowym To danie gości u nas często zimową porą. Aromatyczna, sycąca potrawa o niepokojącym zapachu i aksamitnej strukturze. Szczerze polecam. Tekst Beata Lipov Zdjęcia Lubomir Lipov

Lawendow y dom

zima 2011

8


Cieciorka w sosie kokosowym 250 g cieciorki wcześniej namoczonej 3 ząbki czosnku łodyga posiekanej trawy cytrynowej (z usuniętymi zewnętrznymi łuskami) łyżeczka świeżo startego imbiru łyżka ziaren kolendry 3 ziarna kardamonu łyżeczka kurkumy kilka ziaren seczuańskiego pieprzu kawałek ostrej papryczki łyżeczka kminu rzymskiego łyżka soli puszka pomidorów w zalewie puszka kokosowego mleka świeża kolendra olej do smażenia sok z limonki świeża kolendra

1. Zmiażdżyć w moździerzu czosnek, posiekaną trawę cytrynową (usuńcie najpierw zewnętrzne twarde łuski), starty imbir, kolendrę, kardamon, kurkumę, pieprz, kawałek ostrej papryczki (ilość zależy od wytrzymałości Waszych kubków smakowych), kmin rzymski i sól. 2. Zmiażdżoną masę należy przełożyć na patelnię z rozgrzanym olejem. Tak oto opary orientu wypełnią Waszą kuchnię. 3. Na palniku obok dochodzi właśnie niewinna w wyglądzie i charakterze cieciorka. Ćwierć kilograma starczy na obfity obiad dla dwóch – trzech osób. 4. Do pachnącej intensywnie mieszanki na patelni wlać puszkę pomidorów w zalewie. 5. Po 4 minutach podsmażania i mieszania dodać puszkę kokosowego mleka. 6. Powstały aksamitny sos połączyć z ugotowaną i odsączoną cieciorką. 7. Całość dobrze doprawić sokiem z limonki. Przydałaby się też garść świeżych listków kolendry – i gotowe.


Więcej informacji znajdziecie na blogu: www.lawendowydom.blogspot.com


CHERRY ME TO WSCHODZĄCA NA POLSKIM RYNKU MARKA, KTÓRA POWSTAŁA Z PASJI I NIEZASPOKOJONEJ POTRZEBY DO TWORZENIA RZECZY W DOBRYM STYLU, A JEDNOCZEŚNIE ZABAWNYCH, Z PRZYMRUŻENIEM OKA. KLASYKA I PONADCZASOWOŚĆ TO NASZA FILOZOFIA.

Na początek proponujemy klimat słodkich lat 50’tych, który ma swoje zwolenniczki na całym świecie. Prototyp fartuszka z serduszkiem powstał na potrzeby sesji fotograficznej utrzymanej w sylu pin up. Fartuszek stał się niekwestionowanym bohaterem zdjęć i przedmiotem porządania coraz większej rzeszy wielbicielek tego stylu. Pierwsza partia, w całości zaprojektowana i uszyta w Polsce, powstała z bawełnianej tkaniny w klasyczną kratkę vichy. Wdzięczny model ozdobiony uroczymi marszczeniami i kieszonką w kształcie serduszka dostępny jest w dwóch klasycznych kolorach – niebieskim i czerwonym. Dopasowany w talii, delikatny i niezwykle kobiecy. Ku naszemu zaskoczeniu, nawet prawdziwi mężczyźni czują się i wyglądają w nim kusząco. Niezastąpiony w kuchni, jeśli chcesz czuć się pięknie i seksownie nawet podczs codziennych zajęć. Polecany na prezent dla kogoś wyjątkowego, kto umie docenić prezenty nietuzinkowe. Sprawdzi się na kulinarnych warsztatach, spotkaniach towarzyskich i wieczorkach panieńskich. Fartuszek Cherry me to drobiazg, który wyrazi Twoją oryginalną osobowość. Cóż dodać? Po prostu Cherry me!

v o p i L a Beat


prywatna piekarnia

Bożonarodzeniowy

stollen Tekst i zdjęcia Agnieszka Herman

Lawendow y dom

zima 2011

TEKST I ZDJĘCIA AGNIESZKA HERMAN


Dziś w Prywatnej Piekarni prawdziwie świąteczne ciasto, bardzo popularne u naszych sąsiadów zza zachodniej granicy. Napchany do niemożliwości bakaliami i często jeszcze nadziany marcepanem stollen swoją formą ma przypominać becik, w którym Maryja tuliła Dzieciątko Jezus.

N

ajprawdziwsze tradycyjne stolleny piecze się od ponad sześciu wieków w Saksonii, gdzie noszą nazwę Dresdner Christstollen. Ciasto ma długą i bogatą historię. Najpierw elektorzy sascy w XV wieku toczyli batalię o możliwość dodawania do stollena masła. Adwent to czas postny i w średniowieczu kościół zezwalał jedynie na używanie oleju. Zasypywany petycjami papież skapitulował dopiero po 40 latach. Odtąd stolleny były coraz smaczniejsze i coraz większe. W 1730 r. lubiący dobrze zjeść (o czym mówi nawet nasze polskie przysłowie „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa!”) król Rzeczpospolitej Obojga Narodów i elektor saski August Mocny zamówił na jedno ze swoich barokowych przyjęć gigantyczne, prawie dwutonowe ciasto. Wykonano też specjalny ozdobny nóż do krojenia stollena o długości ponad półtora metra. Na pamiątkę tego wydarzenia do dzisiaj organizuje się w Dreźnie święto o nazwie Stollenfest. Na paradzie konne zaprzęgi ciągną wozy z ogromnym ciastem i wybiera się również miss stollena (Stollenmädchen). Naszpikowane pysznościami ciasto jest bogate w smaku i wilgotne. W składzie mamy całe morze masła, za to niewiele cukru i jajek. Tak to już jest, że świąteczne przepisy są na bakier z dietetyką. Bakalie w klasycznym drezdeńskim stollenie to jedynie jasne i ciemne rodzynki oraz migdały.

Możemy jednak puścić wodze fantazji i dodać innych orzechów lub suszonych owoców. Żeby ciasto zachowało swój kształt, przy wyrastaniu wkłada się je w metalowe obręcze lub owija pasmami folii aluminiowej. Nie martwcie się brakiem specjalistycznych obręczy, drugi sposób z folią moim zdaniem zapewnia nawet lepszy efekt. To drożdżowe ciasto ma tę zaletę, że można je upiec wcześniej i długo przechowywać. Niektórzy nawet radzą je przygotować aż kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem, bo ponoć leżakując, zyskuje smaku. Ja jednak najbardziej lubię stollen świeżo upieczony, choć rzeczywiście takie zabiegi jak pędzlowanie upieczonego już ciasta roztopionym masłem i szczodre zasypanie go cukrem pudrem znacznie przedłużają datę przydatności do spożycia. Niektórzy amatorzy stollena robią z niego tosty i smarują odrobiną masła. Nie warto przygotowywać jednego ciasta, lepiej już zagnieść co najmniej dwa (jak w poniższym przepisie) lub nawet podwoić recepturę i cieszyć się czterema drożdżowymi bochenkami. Łakomczuchy mogą wówczas podskubywać ciasto, oczekując na Święta. Poza tym stolleny są doskonałe na prezenty. Polecam więc dziś, zamiast tradycyjnego keksa, drożdżowy stollen – króla niemieckiego Bożego Narodzenia.

13

Lawendow y dom

zima 2011


Bożonarodzeniowy stollen 2 sztuki Zaczyn: 100 g mąki 175 ml mleka 3½ łyżeczki (11,5 g) drożdży instant lub ok. 45 g świeżych

Zaczyn Przygotować zaczyn ze 150 g mąki wymieszanej z drożdżami i mlekiem. Zostawić w cieple przykryty do wyrośnięcia na 30 minut.

Ciasto właściwe: 400 g mąki ¼ łyżeczki soli 90 g cukru jajko 150 g roztopionego masła 75 ml mleka ¼ łyżeczki gałki muszkatołowej ¼ łyżeczki mielonego kardamonu ⅛ łyżeczki mielonych goździków skórka starta z ½ cytryny

Ciasto właściwe Do aktywnego zaczynu dodać resztę mąki (400 g), wymieszanej z przyprawami, solą, cukrem i skórką otartą z cytryny. Wlać lekko roztrzepane jajko. Na koniec dodać roztopione masło i mleko. Wyrabiać w maszynie do chleba (na programie do wyrabiania ciasta), ręcznie lub w mikserze z hakiem do ciasta drożdżowego, aż ciasto będzie elastyczne i gładkie. Zostawić do wyrośnięcia, aż podwoi objętość na mniej więcej godzinę.

Dodatki do ciasta: 200 g suszonych owoców (jasnych i ciemnych rodzynek, można też dodać żurawin, wiśni i czarnej porzeczki) 75 ml ciemnego rumu 40 g drobno posiekanych migdałów 25 g smażonej skórki pomarańczowej, posiekanej w drobną kostkę 25 g smażonej skórki cytrynowej, posiekanej w drobną kostkę Nadzienie (opcjonalne): 200 g masy marcepanowej 140 g cukru pudru łyżka ciemnego rumu Wierzch: 75 g roztopionego masła 75 g cukru pudru do posypania

Lawendow y dom

zima 2011

14

Dodatki do ciasta Na wysypanej mąką stolnicy spłaszczyć ciasto dłońmi na okrągły placek. Dodać owoce z rumem, migdały i smażone skórki z cytrusów. Zagnieść ciasto tak, aby równomiernie rozprowadzić w nim bakalie. Podzielić na 2 części i uformować z nich kule. Każdą rozwałkować tak, aby ciasto było cieńsze w środku, a grubsze na dwóch przeciwległych końcach (z jednego końca nieco wyższe i grubsze niż z drugiego). Nadzienie Zagnieść marcepan z cukrem pudrem oraz rumem i uformować w 2 wałki. Powinny być one nieco krótsze niż długość rozwałkowanego ciasta. Na środkowej cieńszej części ciasta wzdłuż grubszego i wyższego brzegu ułożyć wałek marcepanu. Zawinąć na niego przeciwległą część ciasta, wcześniej lekko podwijając boki ciasta na końcówki wałka, żeby marcepan


nie wypłynął w czasie pieczenia. Kantem dłoni ucisnąć ciasto z wierzchu wzdłuż, z obu stron wałka marcepanu. Jeśli nie używamy marcepanu, formowanie ciasta jest w zasadzie identyczne, nie trzeba się jedynie martwić podwijaniem boków. Owinąć stolleny wielokrotnie złożonymi pasmami folii aluminiowej (lub włożyć w metalowe obręcze albo nawet do zwykłej keksówki). Całą foliową konstrukcję umocować spinaczami biurowymi. Zostawić do wyrośnięcia do podwojenia objętości, mniej więcej na 45 minut. Piec w piekarniku nagrzanym do 180ºC przez 30–40 minut. Nie powinno się stollenów przepiec. Po upieczeniu Jeszcze ciepłe stolleny szczodrze pędzlować ze wszystkich stron roztopionym masłem i posypać grubo cukrem pudrem. Gdy wystygną, zawinąć w folię przezroczystą i zostawić w szczelnym pojemniku. Tuż przed podaniem odświeżyć wierzch, posypując dodatkową warstwą cukru pudru. Można je przechowywać do kilku tygodni, nadają się również do zamrożenia.

15


slow food – smakuj powoli

Lawendow y dom

zima 2011

16


Warsztaty smaku Co dwa lata w Turynie odbywają się slowfoodowe targi jakościowego jedzenia, Salone del Gusto.

Tekst Agnieszka Kręglicka Zdjęcia Lubomir Lipov

Przybywają tysiące wybitnych producentów, oferujących swoje wyroby, organizowane są liczne warsztaty, degustacje, pokazy i dyskusje. Tłum ludzi z całego świata ściąga na kilka dni do kulinarnej Mekki, by cieszyć się wspaniałymi produktami spożywczymi. Wśród tej masy smakoszy, obżartuchów, krytyków i gastro-podróżników są wycieczki szkolne. Slow Food uważa, że dobre jedzenie należy się dzieciom, tak samo jak dorosłym. Oferuje więc programy skierowane specjalnie do nich. Dzieci uczą się rozróżniać produkty sezonowe, odkrywają bioróżnorodność, a przede wszystkim smakują,

17

degustują, poznają. Edukacja smaku jest tak samo ważna jak kształtowanie wrażliwości muzycznej czy plastycznej. Zapominamy o tym, dbając u niemowlaków o stymulowanie wzroku, słuchu, dotyku, ale nie smaku i węchu. Szkoda, bo trening tych zmysłów od dzieciństwa mógłby ułatwić młodym świadome wybory w starszym wieku, gdy narażeni będą na atak przetworzonej żywności masowej. Na jednej z konferencji poświęconych karmieniu dzieci, na Salone, dowiedziałam się, że dzieci, które bardzo wcześnie dostają różnorodne smakowo pokarmy, są bardziej otwarte na zróżnicowaną dietę, chętniej sięgają po warzywa niż po słodycze.


Pomysłem na domową edukację węchu jest zwracanie świadomej uwagi dzieci na zapachy dookoła nas. Podczas spaceru koncentrujemy uwagę na tym, jak pachnie salon fryzjerski, jak dym z rury wydechowej, a jak cukiernia czy mokre liście w parku. W ten sposób nos się aktywizuje, tworzy w głowie bazę zapachów, trenuje się do wychwytywania w przyszłości aromatów w kieliszku z winem czy odróżniania zapachu pomarańczy od syntetycznego olejku pomarańczowego.  W warszawskim oddziale Slow Food postanowiliśmy stworzyć smakowo-zapachowy warsztat dla dzieci, który będzie łatwy do przeprowadzenia przez każdego rodzica. Może być to pomysł na uatrakcyjnienie urodzinowego przyjęcia albo lekcji w szkole. Jednym z jego elementów jest schowanie w nieprzezroczystych kubeczkach przykrytych ręcznikiem papierowym różnych pachnących produktów spożywczych. Każdy produkt występuje w parze. Zabawa polega na tym, by w gromadzie wielu kubeczków dobrać pary. A jeśli nos pozwoli, odgadnąć, co jest schowane w środku. Ten warsztat udostępniamy tymczasem członkom Slow Food, planując jednocześnie, że wkrótce zawiśnie na stronie Slow Foodu i stanie się ogólnodostępny. W ten sposób włączamy się w wielki, światowy ruch smakowej edukacji dzieci, promowany przez Slow Food.  Wspólne pieczenie z dziećmi ciasteczek to też aktywność, która może być częścią tego ruchu. Bo, prócz fajnej zabawy, smakołyków i doświadczania przyjemności w kuchni, mamy również okazję, by nauczyć się, jak pachnie prawdziwa wanilia, masło i domowa konfitura malinowa. I uznać, że dobre jedzenie jest cenne.

warto zajrzeć slowfood.pl slowfoodwarszawa.ning.com slowfoodfoundation.org Lawendow y dom

zima 2011

18


Ciasteczka maślane 140 g mąki pszennej białej 40 g mąki ziemniaczanej łyżeczka proszku do pieczenia łyżka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią 80 g miękkiego masła 70 g cukru pudru 2 łyżki mleka konfitura malinowa 1. Wymieszać w misce oba rodzaje mąki i proszek do pieczenia. 2. W drugiej misce zmiksować masło z cukrem i mlekiem. Zmniejszyć obroty miksera i stopniowo dodawać mieszankę mąki. 3. Ciasto zagnieść. Formować z niego kulki wielkości orzecha włoskiego, w środku zrobić kciukiem wgłębienie, napełnić je konfuturą i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. 4. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190ºC i piec ok. 16–18 minut.

19


robótki ręczne

Niski budżet i wyobraźnia mogą być kluczem do sukcesu w projektowaniu wnętrza, a prace wykonane własnoręcznie powiedzą więcej o ich właścicielu niż te kupione w sklepie. Wystarczą jedynie chęci i niewielkie umiejętności krawieckie, by stworzyć prawdziwe cuda. Stosując prostą metodę dekoracji tkanin, samodzielnie wykonać można poduszki, wałki, zasłony, zawieszki, woreczki i ozdoby świąteczne. Metoda, którą zaprezentuję, doskonale sprawdza się do dekorowania drewna i papieru. Dzięki niej można tworzyć autorskie meble, ozdobne pudła, szyldy i kartonowe tagi. Wystarczy odrobina wyobraźni i znajomość tej oto techniki.

20


Tekst i zdjęcia Dorota Kamelska

1. Dopasowujemy położenie grafiki na tkaninie/poszewce. Dużą rolę odgrywa rodzaj tkaniny, nadruk najładniej wychodzi na tkaninach o drobnym i równym splocie. 2. Za pomocą szpilek przypinamy kartkę z motywem do tkaniny. Zamiast szpilek możemy użyć taśmy maskującej. Dzięki temu nasz motyw będzie nieruchomy. Przystępujemy do pracy. Najpierw zakładamy na twarz maseczkę ochronną. Zapach tych specyfików nie należy do najprzyjemniejszych. Moczymy pędzelek w nitro i zdecydowanym ruchem nanosimy płyn na część grafiki. Najlepiej wykonywać tę czynność stopniowo. Dociskamy i pocieramy kartkę łyżeczką. Płyn bardzo szybko wysycha, dlatego należy to wykonać błyskawicznie. Ewentualnie nanieść nitro jeszcze raz pędzelkiem. Ruchy powinny być płynne. Wydruk wielkości kartki A4 powinien odbić się w czasie około 1 minuty. Nitro/aceton wnika w kartkę oraz toner i przechodzi na tkaninę. Dlatego tak ważne jest, by wydruk był laserowy. Wydruki z drukarek atramentowych niestety nie przynoszą zadowalających rezultatów. Można jednak taki wydruk uratować – wystarczy zrobić jego kserokopię i postępować dalej tak samo jak przy wydruku laserowym. Następnie, po udanym transferze, prasujemy naszą tkaninę. Odbitka wykonana tą techniką jest trwała i nie ulega spraniu, oczywiscie pod warunkiem że używamy do prania delikatnych środków. Na wszelki wypadek zalecam pranie ręczne. A potem pozostaje nam już tylko cieszyć oczy…

3. 4. 5.

5 Potrzebne materiały tkanina lub gotowa poszewka na poduszkę, rozcieńczalnik nitro lub aceton techniczny, nożyczki, pędzelek, mała metalowa łyżeczka wydruk laserowy – dowolny motyw wydrukowany w odbiciu lustrzanym, maseczka ochronna na twarz

6.

21

Lawendow y dom

zima 2011


butik

ZIMOWY SEN Poduszki – różne ceny www.petitejuliette.pl

Lawendow y dom

zima 2011

22


Kocyk Eo Blanket – 179 zł zarahome.com

Kapcie – 60 zł hm.com Niebieska bluza do spania – 100 zł riverisland.com

Domowe baletki – 80 zł oysho.com Poduszka Shephard’s – 69 zł sklep.furnicouture.eu

Buteleczka na perfumy z pompką – 56,50 zł sklep.furnicouture.eu

Spodnie od piżamy – 70 zł oysho.com

Budzik Josephine – 79 zł bellemaison.pl Dzianinowy termofor – 99 zł zarahome.com

23

Poszewka bawełniana – 79 zł calvado.pl


Spodnie od piżamy – 50 zł newlook.com

Piżama – 80 zł hm.com

Grube skarpety – 30 zł reserved.com

Satynowa bluzka – 80 zł oysho.com Kapcie – 50 zł reserved.com Kwiatowe wieszaki – 50 zł zarahome.com

Lawendow y dom

zima 2011

24

Poduszka Sowa – 65 zł ohdeer.pl


Kids Leo Cushion – 30 zł zarahome.com

Komplet pościeli – 210 zł sklep.theoldhouse.pl

Dziecięca kapcie i skarpety calzedonia.it Poduszka Litery – 55 zł ohdeer.pl Pled z dzianiny z ażurowym wzorem – 208 zł scandiconcept.pl

Poduszka Union Jack – 65 zł ohdeer.pl

Spodnie do spania – 80 zł oysho.com

Szlafrok – 100 zł oysho.com

25


reportaż

Cydrem sławione

S ławno… Tekst Kazimierz Niciński Zdjęcia Lubomir Lipov


S

mak i aromat polskiego markowego wina owocowego (proszę nie mylić z „jabolem”) kojarzy mi się ze wspaniałymi polskimi jabłkami i profesorem Szczepanem Pieniążkiem. Jemu to bowiem, założycielowi Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach zawdzięczamy wyhodowanie drzew odpornych na polskie surowe warunki klimatyczne i glebowe, rodzących soczyste i smaczne odmiany owoców oraz założenie doświadczalnych szkółkarskich sadów w okolicach miasta. To skierniewickie sady eksperymentalne, wielki autorytet profesora i umiejętność zachęcenia hodowców do stosowania wypróbowanych metod w uprawie plantacji dały początek polskim zagłębiom jabłkowym na Mazowszu, w Lubelskiem czy w Małopolsce.

Rzeka produktów jabłkowych Zdawałoby się, że mając tak doskonały surowiec, powinniśmy jako kraj wieść prym w produkcji cenionego w świecie moszczu jabłkowego i wszelkich trunków wytwarzanych z jabłek na czele z winem, calvadosem czy cydrem, niskoprocentowym alkoholem, znanym w zachodniej Europie od dawna. Jednak, co widać gołym okiem, nie płynie przez nasz kraj rzeka wyśmienitych produktów jabłkowych. Natomiast mówi się przy różnych okazjach (ostatnio przy sposobności obejmowania przez Polskę przewodnictwa w Unii Europejskiej), że to podobno brak stosownych przepisów hamuje oddolną inicjatywę produkcyjną. Całe szczęście, że nie brakuje u nas kilkuset winiarzy upartych i oddanych swej pasji, którzy latami walcząc z biurokracją, postawili na swoim

27

i nie muszą się wstydzić własnych produktów nie tylko na polskim rynku. Najwyższe gremium opiniodawcze w branży – Krajowa Rada Winiarstwa i Miodosytnictwa – znajduje rokrocznie na konkursach winiarskich (ogólnopolskich i regionalnych) coraz liczniejsze produkty pretendujące do wyróżnienia medalami i tytułami najlepszych wyrobów w swojej klasie. Nie zmienia to wszakże sytuacji w szerszym wymiarze podaży i konsumpcji polskich specjałów winiarskich, może poza miodami pitnymi, które utrzymywały się w sklepach nawet w najtrudniejszych latach ojczyzny ludowej. Bo jeśli kogoś najdzie ochota, tak jak niedawno moich przyjaciół, aby posmakować trunku winnego polskiego wyrobu, nawet w stolicy trzeba niemało zachodu, żeby spełnić tę niezbyt wyrafinowaną zachciankę. W „Domu wina” na Koszykowej oferta jest szeroka, tyle że win z całego świata. Ale naszych rodzimych nie uświadczy się nawet na lekarstwo, bo firma specjalizuje się w imporcie. I tak w większości stołecznych winiarni i magazynów z winem oraz specjalistycznych sklepów słyszy się tę samą

odpowiedź: „przykro nam, polskich win nie prowadzimy”. Kiedy zrezygnowani opuszczamy kolejny sklep winiarski, któryś z kolegów przypomina sobie, że przeczytał w Internecie o polskim winie z jabłek Lawendow y dom

zima 2011


o nazwie „Slavena”, produkowanym w miejscowości Sławno na Mazowszu. – Podobno są dwa lub trzy punkty sprzedaży tego wyrobu w Warszawie – mówi, żeby pokrzepić naszą nadzieję. – Najbliższy, jeśli się nie mylę, na Długiej naprzeciwko pałacu Raczyńskich… Naszą uwagę po przeciwległej stronie Długiej przyciąga mały sklepik, a właściwie „dziupla” z pamiątkami. Na desce, wystawionej na zewnątrz przy wejściu, wśród nazw asortymentu wyszczególniono również wino.

Wyrób produkowany i sygnowany przez Majątek Sławno, zdobył I miejsce i złoty medal w Konkursie Winiarskim w Bełchatowie w 2005 r. We wnętrzu ledwie można się obrócić pośród barwnych bibelotów zawieszonych wszędzie, gdzie się da, ale wina nie dostrzegam. Zza drzwi wejściowych wyłania się właścicielka tego kuriozalnego sklepiku i na moje pytanie o trunek winny domowej roboty wskazuje na regał przy drzwiach. – Win domowych aktualnie nie posiadamy na składzie, „zeszły” jakiś czas temu – informuje – ale za to jest Cydr ze Sławna. Podchodzi do regału i zza bibelotów wyciąga smukłą butelkę z ciemnego szkła zamkniętą korkiem do szampana. – Życzą panowie? – a widząc niepewność i chwilowe wahanie w naszym zachowaniu, dodaje – po prawdzie Cydr to niezupełnie wino, ale alkohol z jabłek, tylko niskoprocentowy, też znajduje swoich amatorów. Właśnie Lawendow y dom

zima 2011

kończy mi się zapas i czekam na nową dostawę od producenta.

rzanych tradycyjnymi metodami, w tym win krajowej produkcji, a może także i Cydru. Dwie butelki Cydru Debiutujący w naszym gronie napój i zaproszenie… okazał się bardzo obiecującym trunZachęceni przez właścicielkę, opuszkiem. Lekko gazowany, o miodowej czamy „dziuplę” z dwiema butelkami barwie i delikatnym zapachu winnych Cydru i kolorowym zaproszeniem na jabłek, w smaku lekko wytrawny Jarmark Bożenarodzeniowy na Rynku z wyraźną nutą dojrzałego owocu. Starego Miasta, który ma mieć – W sam raz na aperitif – zauważa miejsce od 26 listopada do 8 stycznia. któryś z przyjaciół. – Z pewnością I, jak zapewnia sprzedawczyni, oprócz może ugasić pragnienie albo pobuwielu atrakcji polskiego stołu, z pew- dzić apetyt – dorzuca inny… Sporo nością nie zabraknie trunków wytwa- spostrzeżeń i doznań jak na pierwszą

28


degustację. Prawie same pozytywy. kilka osób odwraca się w moim kieA warto też dodać, że butelkę Cydru runku, a stojąca najbliżej kobieta jabłkowego wyróżnia elegancka, wyjaśnia, że do dziedziczki Chachuldoskonale zaprojektowana etykieta, skiej trzeba skręcić w drogę biegnącą z dominującą ryciną starego dworu na lewo za kościołem i jechać symbolizującego tradycję, w którą wzdłuż parku. wpisuje się nazwa producenta: Solidny dom skrywają stare drzewa Majątek Sławno. płonące jeszcze złotem jesiennych Wszelako, żeby się dowiedzieć liści. Gospodyni wychodzi nam na więcej o tym mało lub prawie niezna- spotkanie i zaprasza do przestronnym w Polsce napoju alkoholowym, nego salonu urządzonego gustowjakim jest Cydr, nie wystarczą nie odziedziczonymi po przodkach informacje na internetowych strostylowymi meblami i sprzętami. Kiedy nach lub blogach. Postanowiliśmy wyjawiamy cel wizyty, zarzeka się, sięgnąć do źródła… Oczywiście nie że nie jest rozmowna i z trudem daje obyło się bez wyraźnej zachęty ze się namówić na zwierzenia. Jest strony naczelnej, która wcześniej wdzięczna za pochwałę Cydru i naszą smakowała Cydr z Majątku wiedzę o tym, że wyprodukowany Sławno w zaprzyjaźnionym gronie przez nią Cydr został uznany przez i bardzo przypadł jej do gustu. koneserów jako pierwszy polski truA nawet uznała, że ten subtelny nek w tym gatunku. trunek, wywodzący się z francuskiej Złoty medal Normandii, może zapoczątkować na naszych stołach i przyjęciach jakiś w konkursie… nowy styl. – Chodzi oczywiście o Slavena Malus, Zatem Pani Beata zdecydowała, czyli Cydr jabłkowy, uzupełnia fachoże czas rozpocząć dzieło i całą rzecz wo pani Anita Chachulska. – Jak dotąd zaaranżowała, umawiając naszą jesteśmy jedynym producentem Cydru wizytę u pani Anny Anity Chachulskiej jabłkowego w Polsce. Wyrób produ– właścicielki majątku. kowany i sygnowany przez Majątek

Cydr, co warto też przypomnieć, znany był na zachodzie Europy już w średniowieczu. Dlaczego nie miałby zadomowić się u nas w Polsce? Wieś Sławno, założona w I połowie XIII wieku, obecnie siedziba gminy, należącej do najlepiej zarządzanych organów samorządowych w województwie łódzkim, jest położona kilkanaście kilometrów na zachód od Opoczna i na północ od krajowej 12-ki, łączącej Radom z Piotrkowem Trybunalskim. Zatrzymujemy się na parkingu w centrum miejscowości, pośród odnowionych budynków, skąd rozciąga się widok na zabytkowy kościół parafialny pw. Wniebowzięcia NMP. Na pytanie o Majątek Sławno

Sławno, krótko mówiąc z naszej winiarni, zdobył I miejsce i złoty medal w Konkursie Winiarskim w Bełchatowie w 2005 roku. Narobiło to sporo szumu medialnego wokół naszego sławeńskiego zaścianka, co jest nawet miłe, ale nie ukazuje całej prawdy… Chociaż dochodzą mnie sygnały, że w wytwarzaniu napoju o cechach cydru zapowiada się wreszcie konkurencja i to zarówno na miarę naszej winiarni, np. w Trzebnicy na Dolnym Śląsku, jak i trochę groźniejsza, przemysłowa, ogłoszona rok

29

temu przez firmę Browary Regionalne Łomża Sp. z o.o., która wprowadza już teraz na rynek lżejszą odmianę cydru (4,4% alk.), zwaną Shade Cider. Ale nie uciekniemy w krzaki, jak będzie trzeba, staniemy w szranki. Kiedy pytam, czy wierzy w sens takiej rywalizacji, dziedziczka uspokaja mnie i mówi, że tu nie chodzi o wyścig, kto lepszy i czyj produkt zdobędzie większy rynek czy zasobniejszego klienta. Nie zamierza zabiegać o ilość wyrobu, ale o jego wysoką jakość. Bo gdyby nawet mogła sobie pozwolić na zwiększenie produkcji, to, jak zapewnia, podwoiłaby ją z 3 tys. butelek wytwarzanych obecnie do najwyżej 6 tys. butelek rocznie. Za jakość Cydru produkowanego w Majątku Sławno przy wspomnianej ilości bierze całkowitą odpowiedzialność i nie może sobie pozwolić na obniżenie udokumentowanej marki trunku, co jest nieuniknione w masowej produkcji. Jeśliby zaś konkurencja i promocje służyły dobrej sprawie upowszechnienia tradycji produkcji i spożycia cydru lub otwieraniu pubów z cydrem jak we Francji, Wielkiej Brytanii lub choćby w Niemczech i Szwajcarii, to popiera taką formę degustacji promocyjnej. – Daje to okazję – komentuje – do wybicia na czołówki i upowszechnienia mało znanej w kraju nazwy trunku, podawanej zresztą w różnych wersjach językowych: cider z angielska, cidre z francuska czy też apfelwein z niemiecka, oraz szerzenia kultury jego spożycia i zastosowania w kuchni. Cydr, co warto też przypomnieć, znany był na zachodzie Europy już w średniowieczu. Z kraju Basków mnisi przemieszczający się na wschód rozpowszechnili go w Normandii i całej północnej Francji, a stąd dotarł na Wyspy Brytyjskie, do Niemiec, Włoch, Hiszpanii i za ocean do Stanów Zjednoczonych i Kanady.


– Dlaczego nie miałby zadomowić się u nas w Polsce – pani Anna rzuca retoryczne pytanie – gdzie rodzą się najlepsze jabłka w Europie, a może i na świecie?

kolekcja wykonana w różnych technikach i nawiązująca do wielu kultur, nie mówiąc o żywych indywiduach kręcących się wokół domu. Nawet ten napis ostrzegawczy na desce przy drzwiach wejściowych: UWAGA – ZŁE KOTY Mocne wsparcie tradycji jest znamienny… Natomiast, co się tyczy rywalizacji, sama nie rywalizo– Wcześniej były tu psy, to ja sprowadziłam koty, kiedy wała i nie zamierza rywalizować. Pasjonuje ją to, co jest tu nastałam jesienią w 1987 roku po obronie dyplomu. wynikiem własnych przemyśleń i doświadczenia oraz I tak już zostało. Myślę, że koty jako zwierzęta uznawane wiedzy i pracy. Nie boi się konkurencji w zawodzie. Jest za tajemnicze, chodzące własnymi ścieżkami pozwalają przeświadczona, że ma po swojej stronie mocne wsparcie mi lepiej zrozumieć własną naturę samotnika. tradycji trzech pokoleń Chachulskich, którą szanuje nade Rolę gospodarza na Majątku Sławno wybrała – jak wszystko. I – jak twierdzi – to stanowi o jej wierze i sile. wyznaje – samodzielnie, z rozmysłem, chociaż nie bez Dlatego, niezależnie od sytuacji i ponoszonych trudów, udziału taty, Andrzeja Chachulskiego, pracownika naukostara się robić swoje najlepiej, jak potrafi. wego Polskiej Akademii Nauk, fizyka wykształconego na – Te sady, prawie 30 hektarów, które pan widzi za oknem, uniwersytetach amerykańskich, najbliższego jej sercu zakładał mój dziadek Tadeusz Chachulski. Uczynił tak człowieka w życiu. za radą wielkiego znawcy sadownictwa, prof. Szczepana Pieniążka, dyrektora skierniewickiego Instytutu Sadownic- Dobry duch Majątku Sławno twa, z którym był w dobrych stosunkach. Właściwie, jak – Tato – ciepło wspomina – był dobrym duchem Majątku opowiadał dziadek, który sam był Sławno, doskonale się rozumieliśmy, pomagał mi ekonomistą i pracował w Banku w sprawach technicznych jako Gospodarstwa Krajowego znawca techniki innowacyjnej w Warszawie, kiedy powrócił do i fizyk, przyjeżdżając za swego majątku pod koniec wojny, prożycia przynajmniej raz, dwa razy fesor namówił go, żeby na tych w tygodniu z Warszawy, lecz piaszczystych glebach założył w decyzjach mnie nie wyręczał. sady. Nawet polecił odpowiedZawdzięczam mu wiele, nie sprawdzone gatunki jabłoni ale największą wdzięczność oraz pomógł dobrać technologię jestem mu winna za to, że uprawy i nawożenia. Znaczna pozwolił mi dokonać tego najczęść tych starych drzew ważniejszego w życiu wyboru, z gatunku Idared, Kronselka czy dzięki któremu jestem tu, gdzie Antonówka przetrwała surowe jestem, mogę robić to co lubię zimy i obroniła się przed zarazą i szkodnikami – tu czynię i jestem w głębi duszy szczęśliwa… A byłam już spakowaznów ukłon należny profesorowi Pieniążkowi. Straty na i, jak mi się zdawało, gotowa polecieć samolotem przez jabłoni i grusz po silnych mrozach w niektórych latach Atlantyk, za namową kuzynki, na dalsze studia do dalekiej uzupełniałam sama, roniąc łzy nad stratami i robiąc nowe Kanady, gdzie tak naprawdę nie miałam nikogo bliskiego. nasadzenia. Im dłużej trwałam na tej ziemi, tym większą Tato zjawił się w moim warszawskim domu, żeby się pożegpokorę odczuwałam wobec natury i ciągle się uczę… nać przed podróżą, wystarczyła jedna szczera rozmowa Niespodziewanie naszą rozmowę przerywa pojawienie i wszystko stało się jasne. Zostałam, żeby objąć rodzinną się w pokoju łaciatego czarno-białego kota, jednego schedę od kilku lat pozbawioną prawdziwego gospodarza. z wielu pupilów pani Anity, który bezceremonialnie próbuje Było trudno, nawet bardzo ciężko w drugiej połowie upomnieć się o łaski. Lecz tym razem, po wymownej lat osiemdziesiątych. Lecz, co tu dużo gadać, entuzjazm wymianie spojrzeń i gestów z obu stron, niezapowiadany młodości i dyplom z ekonomii wsi obroniony w 1987 roku ulubieniec oddala się, acz niechętnie, i po chwili możemy na znaczącej wtedy w Polsce uczelni: Szkole Głównej wrócić do przerwanego wątku. Gospodarstwa Wiejskiego, podkręcały aspiracje i dawały – Koty to moja słabość, one tu rządzą – wyjaśnia z uśmie- oparcie ideałom. Pracy było co nie miara, ale czego jak chem incydent moja rozmówczyni. czego, jednak pracy się nie bałam. Doświadczenia pół– To samo rzuca się w oczy – wtrącam – kiedy w każdym rocznej praktyki, na własne życzenie, w sadach Zakładu pomieszczeniu, na meblach, niemal wszędzie czai się kocia Doświadczalnego w Prusach koło Skierniewic, też

30


pamiętające czasy profesora Pieniążka, nauczyły mnie od podstaw roboty przy uprawie drzew owocowych, zbiorach jabłek i zagospodarowaniu plonów. Po praktyce nie byłam już w tym fachu nowicjuszką. – I jeszcze jedno, co zawdzięczam mojemu tacie, to to, że wyjaśnił mi, na czym polega rozważne gospodarowanie właściciela ziemi, który nie ma stałych dochodów, a jego kondycja materialna w dużej mierze jest uzależniona od kaprysów aury i koniunktury rynkowej. Działania pozytywne porównał do nóg stołu, który im ma ich więcej, tym jest bardziej stabilny. Tego się trzymam do dzisiaj.

W jakimś momencie na początku dotarło do niej, że z czegoś trzeba żyć. Na pierwszy rzut poszła produkcja moszczu jabłkowego, co wymagało pewnych inwestycji, przede wszystkim młyna do rozdrabniania owoców i tłoczni do wyciskania soku. Od tego się zaczęło… Szybko się jednak okazało, że z samego moszczu sprzedawanego do winiarni, choćby najlepszego, człowiek nie wyżyje, a jeszcze trzeba zapłacić ludziom, których zatrudniała. Pomysłem na kolejną nogę do stołu było zagospodarowanie wytłoków z jabłek, których ciągle przybywało i nie dało się ich w żaden sposób upłynnić. Po rozmowach w okolicznych elektrociepłowniach okazało się, że chętnie je przyjmą jako paliwo energetyczne po przetworzeniu na biomasę rolniczą. Toteż tą drogą, oczywiście instalując linię technologiczną wyposażoną w piece i bębny do suszenia wytłoków oraz inwestując w brykieciarki, stała się producentem biomasy. Znakomitym pomysłem okazało się zastosowanie niezawodnej polskiej myśli technicznej – patentu z 1932 roku, który odkryła, przeglądając starą fachową literaturę.

„Noga z biomasy” – Ba, „noga z biomasy” – ożywia się – okazała się najsilniejsza i najbardziej obiecująca. Do dziś utrzymuję się z moimi pracownikami (około dwudziestu) i ich rodzinami, dzięki produkcji brykietów z biomasy rolniczej. Żeby zapewnić ciągłość produkcji, skupuję od okolicznych zakładów przetwórstwa koncentratów spożywczych w Grójcu i innych producentów wytłoki z owoców, wysłodki buraczane, makuchy, łuski, plewy oraz każdy surowiec organiczny dający się przerobić na biomasę. – Wreszcie poczułam – zamyśla się znów moja rozmówczyni – że po kilkunastu latach harówki staję na nogi i najwyższy czas, żeby zrobić lepszy użytek z sadu, który dawał dorodne jabłka, ale również grusze i śliwy, bo wytwarzany moszcz jest tylko półproduktem. Chciałam spróbować robić coś bardziej szlachetnego, ambitnego. Myślałam, że produkcja wina może przyniesie satysfakcję osobistą, a przy okazji dodatkowo zasili budżet firmy, którą musiałam założyć wcześniej, będąc producentem moszczu, a później biomasy. Dojrzałam do decyzji, żeby dołączyć do już istniejącej firmy jeszcze jeden człon: winiarnię. Pomysł nowej inwestycji ucieszył tatę, bo według niego była to kolejna ważna noga gospodarskiego stołu… Pierwsze wino dojrzało jakoś tak we wrześniu 2002 roku. Zaprosiłam na kolację kilku znajomych, bo z otwarciem winiarni zbiegło się piętnastolecie dyplomu i mojego gospodarowania na Majątku Sławno. Była więc okazja, żeby poczęstować gości winem jabłkowym z własnej

31

Lawendow y dom

zima 2011


...w naszym kraju nie ma dobrych, markowych win owocowych i warto to miejsce wypełnić.

Lawendow y dom

zima 2011

32


produkcji. Nie lubię się chwalić, ale zasmakowało im do tego stopnia, że przekonali mnie do wyprodukowania próbnej serii tego wina na rynek. Już w następnym roku zrobiłam na świeżym moszczu z jabłek Idared i Antonówka bez dodatku wody moją Slavenę, wino jabłkowe białe półsłodkie. A w 2004 roku mój winny pierworódek zdobył I miejsce i złoty medal w XIII Konkursie Winiarskim Zamość 2004, zorganizowanym pod patronatem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Znawcy i koneserzy piszą o wysokogatunkowym winie jabłkowym Slavena, że „cechuje go niepowtarzalny smak, aromat i kolor nawiązujący do najlepszych przedwojennych tradycji polskiego winiarstwa owocowego”. – Ten pierwszy sukces zdopingował mnie do dalszej pracy i nowych poszukiwań. Dotarli do mnie nawet przedstawiciele warszawskiego Oddziału Slow Food-u, organizacji zrzeszającej pasjonatów działających na rzecz ochrony tradycyjnych polskich produktów spożywczych i ich wytwórców (np. ochrona oscypka to m.in. ich dzieło). Przekonywali mnie, że w naszym kraju nie ma dobrych, markowych win owocowych i warto to miejsce wypełnić. Wtedy to się stało: natchnęli mnie do produkcji Cydru jabłkowego, który znałam głównie z literatury fachowej, a w Polsce był trunkiem zupełnie nieznanym. Coś się we mnie poruszyło, że może warto spróbować i zacząć powoli ludzi zachęcać do zwyczaju picia lekkich, niskoprocentowych owocowych trunków.

Wystarczyło hasło, że wytwarzając Cydr, przecieramy całkiem nowy szlak winny na mapie Polski. – Szczęście sprzyjało mi i tym razem: wystawiliśmy Cydr jabłkowy do konkursu, i jak już mówiłam wcześniej, zdobył kolejny po Slavenie złoty laur, tym razem na Konkursie Winiarskim w Bełchatowie rok później. Od tego czasu minęło kilka lat, lecz pani na Majątku Sławno nie spoczęła na laurach. Miała jeszcze kilka okazji, by usatysfakcjonować koneserów i smakoszy oraz zadziwić jurorów swymi wysokogatunkowymi trunkami owocowymi. W kręgach koneserskich i smakoszy znane są także inne gatunki doskonałych win owocowych jej produkcji, nagradzanych na konkursach winiarskich: Slavena Robus czerwone aroniowo-malinowe (2005 srebrny medal na konkursie winiarskim w Bełchatowie), Slavena Ulena śliwkowe (2009 złoty medal na Ogólnopolskim Konkursie Win, Miodów Pitnych i Wyrobów Winiarskich w Warszawie). Wielu chętnych znajduje wyborny Miód Pitny Dwójniak Ziemiański, wytwarzany z miodów uzyskiwanych z własnej pasieki dziedziczki. Można panią Annę Anitę Chachulską spotkać również z koleżanką Agnieszką Balcerzak wśród współorganizatorów i wystawców na targach win i serów organizowanych np. kilka razy do roku w BLUE EXPO Centrum Wystawowo-Konferencyjnym działającym przy BLUE CITY w Warszawie i degustować doskonałe wina jej produkcji. Bywa także od kilku lat ze swymi wyrobami Przecieranie nowego na jarmarkach urządzanych w stolicy na Rynkach Starego i Nowego Miasta. szlaku winnego Jest bardzo prawdopodobne, że Nie musiałam nawet przekonywać moich najbliższych współpracowników: jeszcze w tym roku zobaczymy ją na jarmarku na Rynku Starego Miasta Adama Wywiórkowskiego zajmującew grodzie Syrenki, zachęcającą do go się selekcją owoców i produkcją moszczu w tłoczni i Mariusza Śmigiela degustacji Cydru jabłkowego wytwaopiekującego się przebiegiem procesu rzanego w Majątku Sławno, jak dotąd jedynego prawdziwie polskiego trunku technologicznego w winiarni, żeby się w tym gatunku. przyłożyli do nowej produkcji.

33


nasza cukiernia

KAWOWE kombinacje Tekst Beata Lipov Zdjęcia Lubomir Lipov

Lawendow y dom

zima 2011

34

TEKST BEATA LIPOV ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV


Nie znam osoby, która na widok tego deseru pozostaje obojętna.

Nie wyobrażam sobie dnia bez kawy. Znacie to? W Lawendowym Domu przerwa na kawę to cała celebracja. Delektujemy się nią i nie możemy bez niej żyć. Kawowe zauroczenie przenieśliśmy także do „Naszej Cukierni”. Zapraszamy serdecznie!

Blok kawowy z migdałami w karmelu 250 g masła szklanka wody szklanka cukru 4 łyżki kakao 3 łyżki kawy rozpuszczalnej szklanka pokruszonych herbatników szklanka bakalii (rodzynki, pokrojone suszone figi i podpieczone migdały to mój ulubiony zestaw) opakowanie (500 g) mleka w proszku 1. W dużym garnku zagotować wodę z cukrem, masłem, kakao i kawą. Odstawić, aby masa lekko przestygła. 2. Następnie ciągle mieszając, dodawać stopniowo mleko w proszku. 3. Na koniec wsypać pokruszone herbatniki i bakalie. 4. Całość przełożyć do prostokątnej formy wyłożonej papierem do pieczenia lub folią spożywczą i wstawić do lodówki. W tym czasie przygotować migdały. 5. Po 3–4 godzinach wyjąć blok z lodówki, udekorować migdałami – i można odkroić pierwszy kawałek...

Migdały w karmelu 100 g migdałów ½ torebki cukru waniliowego 8 łyżek cukru zwykłego 1. Na patelnię wsypać oba rodzaje cukru. Podgrzewać na małym ogniu, aż cukier się rozpuści i zacznie lekko zmieniać kolor na złoty. 2. Wsypać migdały, wymieszać i całość wyłożyć na pergamin. Poczekać do ostygnięcia. Uwaga! Nie dotykać palcami ani językiem, bo karmel jest naprawdę bardzo gorący!


Lawendow y dom

zima 2011


37

Lawendow y dom

zima 2011


Lawendow y dom

zima 2011

38


Mus czekoladowo-kawowy Nie można mu się oprzeć. Kwintesencja musu doskonałego! 225 g gorzkiej czekolady 50 g cukru pudru 30 ml mocnego espresso 30 g miękkiego masła 3 jaja szczypta soli 125 ml śmietany 36%

1. Czekoladę połamać, rozpuścić w kąpieli wodnej. Zostawić na ok. 15 minut do lekkiego przestygnięcia, a następnie zmiksować z miękkim masłem i espresso. 2. Białka oddzielić od żółtek. Zacząć ubijać je ze szczyptą soli. Gdy piana zacznie sztywnieć, dodawać stopniowo cukier, cały czas ubijając, aż masa stanie się lśniąca i sztywna. Śmietanę również ubić. 3. Do przestudzonej masy czekoladowej

dodawać po jednym żółtku, miksując cały czas na najwolniejszych obrotach. 4. Następnie wmieszać do masy ubitą śmietanę i na końcu pianę z białek. Najlepiej robić to, posługując się silikonową łopatką. Należy przy tym pamiętać, żeby ruchy były delikatne, koliste, od dna naczynia ku górze. 5. Gotową masę przelać do miseczek lub pucharków i odstawić na minimum 2 godziny, żeby stężała.

Panna cotta z kawową nutą Smakuje jak cafe latte. Delikatny deser z charakterem. 300 ml śmietany 30% 200 ml mocnej kawy laska wanilii 50 g cukru łyżka żelatyny kawa rozpuszczalna ziarna kawy do dekoracji

1. Żelatynę rozpuścić w 2 łyżkach zimnej wody, aby napęczniała. 2. Śmietankę i kawę wlać do małego rondelka, dodać cukier. Laskę wanilii rozciąć wzdłuż czubkiem noża, wyskrobać ziarenka i dodać do garnka. 3. Całość doprowadzić do wrzenia. Zestawić z ognia. 4. Żelatynę rozpuścić w odrobinie ciepłej mieszanki

i dolać do pozostałego płynu, dokładnie mieszając. 5. Gotową masę rozlać do foremek i wstawić do lodówki na przynajmniej 3 godziny. 6. Przed podaniem zanurzać foremki na chwilę we wrzątku, a następnie wykładać na talerzyki. Posypać kawą i udekorować kilkoma kawowymi ziarnami.

Tort czekoladowy z kawową polewą Wilgotne, czekoladowo-kawowe cudo z pyszną, wyrazistą polewą. 220 g ciemnej czekolady 160 ml mocnej kawy 20 g kakao 150 g masła 120 g cukru 7 jajek 40 g mąki łyżeczkę proszku do pieczenia szczypta soli Polewa kawowa 2 łyżki kawy rozpuszczalnej szklanka cukru pudru

1. Czekoladę, kawę, kakao, masło i połowę cukru przełożyć do garnka z grubym dnem i powoli podgrzewać, aż wszystkie składniki się połączą. 2. Odzielić białka od żółtek. Żółtka ubić na puszysty krem. 3. Wymieszać z przestudzoną masą czekoladową, a następnie bardzo delikatnie połączyć z przesianą mąką wymieszaną z proszkiem do pieczenia. 4. Białka ubić na pianę z dodatkiem soli. Gdy piana zacznie sztywnieć, stopniowo dodawać pozostały cukier, aż będzie lśniąca i sztywna. 5. Pianę połączyć delikatnie z masą czekoladową. 6. Okrągłą formę

39

o średnicy 21 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać masę do przygotowanej formy i wstawić do piekarnika nagrzanego do 160ºC. 7. Piec mniej więcej 1 godzinę i 20 minut. 8. Po upieczeniu zostawić w formie do wystygnięcia (podczas stygnięcia ciasto lekko opadnie). Wystudzone ciasto wyjąć z formy i ułożyć na paterze. 9. Kawę zaparzyć w 40 ml gorącej wody. 10. Ucierać, stopniowo dosypując cukier puder, aż do otrzymania polewy o odpowiedniej konsystencji.


79 pomysłów

Sprawy sercowe Zrobimy oprawiony obrazek, który możesz powiesić na ścianie, etykiety na prezenty oraz kartki – wszystko w jednym, spójnym stylu. Tekst i zdjęcia Radostina Bosseva

Lawendow y dom

zima 2011

40


1. Wszystko, co musisz zrobić, to wybrać kredkę w ulubionym kolorze, (ja wybrałam fioletową), szablon w kształcie serca i nadający się papier – ja wybrałam biały o gramaturze 250g/m2. 2. Obrazek w ramce – mój jest wielkości kartki A4, pasuje do ramki, więc nie muszę go docinać i mogę zaczynać bezpośrednio od rysowania. 3. Znajdź środek strony i wybierz największy szablon serca, jaki masz. 4. Zacznij rysować linie z jednej strony szablonu i prowadź je do przeciwległego końca. Linie niekoniecznie muszą być idealnie proste – wręcz odwrotnie! Jeśli będą trochę krzywe, efekt końcowy będzie jeszcze bardziej uroczy. Na tej samej zasadzie możesz zrobić kartki oraz etykiety.

41


smaki świata

BABOM WSTĘP WZBRONIONY

Tekst Celina Małgorzata Dziedzina Zdjęcia Jerzy Strama, Tomasz Poliszczuk

Lawendow y dom

zima 2011


Jedyna droga, którą można dostać się do Monastyrów na półwyspie Athos, to prom odpływający z Ouranoupolis. Wiezie mnichów, pielgrzymów, zapasy i zero kobiet.

Napisałam kiedyś tekst, który jeszcze przed wydrukowaniem przeczytał mój mąż. Zamiast pochwał usłyszałam wyrzut: przecież ja też tam byłem, a nic o mnie nie napisałaś. Za późno było na wstawienie chociażby małego ps z tekstem „Mój mąż też tam był...”.


Skoki z wysokości prawie 4500 m z całkowicie sprawnego samolotu, dla chwili euforii, lecąc w dół głową, osiąga się prędkość około 300 km na godzinę. Lądowanie na bosaka to popis finezji i gracji, absolutnie niewiarygodny i godny szacunku, zwłaszcza mając na uwadze że większośc facetów porusza się na ziemi jak słoń w składzie porcelany...

Szargana wyrzutami sumienia postanowiłam, że kiedyś napiszę tak, żeby było widać, słychać i czuć, że on tam był. Siedziałam raz w samolocie wśród męskiego tłumu i nie mogłam sobie przypomnieć, co mnie podkusiło, żeby usadowić się w tym towarzystwie. Czy była to przekora, czy babska złośliwość, żeby przerwać te męskie wypady mojego męża, czy może głupota... Jestem stworzeniem wodnym. Z definicji stworzenie wodne jest nielotem. Dlatego wyskok z samolotu w ślad za moim uśmiechniętym chłopem był najgorszym przeżyciem w moim życiu. Gdy już odczepiłam swoje pazury wryte w blachę samolotu i poleciałam jak kamień w dół z wysokości 4 500 metrów, było już lepiej. Jednak sam moment runięcia w dół był istnym koszmarem.

Lecąc, bawiłam się już przednio, zwłaszcza ze świadomością, że mam za darmo lifting twarzy przy prędkości spadania 200 km na godzinę. Szybowałam sobie w przestworzach i czułam się fantastycznie. Zdobyłam się nawet na spektakularną strzałę, przyspieszając do 250 km na godzinę. Wiele razy skakałam, przeżywając katusze w samolocie, który przypominał z grubsza puszkę na sardynki. W końcu odpuściłam i zostawiłam tę przyjemność mojemu mężowi, któremu sprawia to niesłabnącą frajdę. Zachowałam się z godnością jak przystoi statecznej kobiecie. Założyłam, że z własnego wyboru wydzielimy ten obszar jako „Babom wstęp wzbroniony” i zgodnie będziemy żyć dalej. Zgoda zaczęła się ruszać w podstawach, gdy pewnego dnia moja połówka oświadczyła, że w ramach wypadów organizowanych

wraz ze znajomymi raz do roku udaje się do Grecji, aby zeksplorować święta górę Athos. Nie byłoby w tym nic wielkiego, gdyby nie fakt, że góra wznosi się na wschodnim „palcu” półwyspu Chalkidiki. Półwysep ten z kolei od wieków jest autonomiczną częścią Państwa Greckiego rządzącą się własnymi prawami. Zamieszkały jest przez mnichów obrządku prawosławnego. Restrykcyjnie kontroluje się liczbę zwiedzających. Dziennie może przekroczyć granicę zaledwie 10 obcokrajowców i tylko 110 Greków. Zgodnie z pradawnym zwyczajem dzieciom, eunuchom i... babom wstęp wzbroniony.


Widok na wulkan.

45

Lawendow y dom

zima 2011


Zostałam pokonana przez kościół. Mogłam jedynie zawisnąć na płocie i machać w ślad za odpływającym facetem do świata rządzonego tylko przez facetów, gdzie nawet zwierzęta-samice są wydalane za płot. Smętnie pstrykałam zdjęcia z promu, który opływa półwysep w przepisowej odległości, marząc jedynie o podziwianiu ikonostasów, zabytkowych monastyrów i kunsztownych malowideł w refektarzach i kaplicach. Gdy po powrocie zapytałam jak było, dowiedziałam się, że tam jest raj na ziemi. Nie ma tam zrzędzących kobiet, napojem dnia do wszystkich posiłków, zaczynając od śniadania o 5:00 rano jest wino.

Lawendow y dom

zima 2011


Widok z Monastyru Simonos Petras na świętą górę Athos.

Widok na klasztor Pandokratos. Na drugim planie Stavronikita w tle góra Athos.

47


Baniaki na wino. Niektóre z klasztorów tak jak rosyjski monastyr świętego pantelejmona, to prawie samodzielne miasteczko.

Lawendow y dom

zima 2011

48


I to nie byle jakie, bo domowej roboty z winnic uprawianych na nasłonecznionych stokach. Na powitanie mnisi jak normalne chłopy dają kieliszek Tripuro, dorzucając do tego lukani – twardą galaretkę obficie obsypaną cukrem pudrem, filiżankę mocnego espresso i szklankę źródlanej wody. Wszystko to razem daje efekt mocnego kopa energetycznego. Dodatkowo nie trzeba płacić za paliwo, co w dobie galopujących cen ma znaczenie – bo nie ma tam żadnych dróg. Popłynęła również opowieść o tym, że miejsce magiczne, góra piękna, noc na szczycie była mroźna i gdzieś na końcu niby od niechcenia padło stwierdzenie, że to tylko jedno miejsce na świecie gdzie i diabeł, i kobieta nie może. Dla diabła za dużo modlitw codziennie ulatuje do nieba i za dużo święconej wody na każdym kroku.

Do morza 2 km w linii prostej – zejście z góry stromym stokiem zabiera jednak prawie cały dzień.

49


A diabeł to usłyszał i się szyderczo zaśmiał. Gdy mojemu mężowi zaczął świtać kolejny pomysł, gdzie by tu tym razem pognać i jego palec wskazał na mapie najwyższy wulkan Europy Pico El Teide powiedziałam NIE. A dlaczego? Według starożytnych legend wulkany są otworami z samego piekła. Diabły wyskakują przez nie na ziemię, a jeżeli jakaś piękna panna zajrzy do wnętrza wulkanu, to diabeł może wciągnąć do środka i pożreć. Może ja nie panna i już nie piękna, ale jakby Lucyferowi lawą oczy zaszły, mógłby się pomylić i mogłabym źle skończyć. W wielu kulturach w ramach obrzędów religijnych do kraterów wrzucano ofiary i dziwnym trafem zawsze mowa była o kobietach. Nigdy nie wrzucano tam mężczyzn. Niech diabeł triumfuje, ale kolejnej baby nie dostanie. Na swoje nieszczęście nie będę się pchać, gdzie mnie nie proszą. I odpuszczam piękne słońce, temperaturę i świeże owoce, które można dostać o tej porze roku na Wyspach Kanaryjskich. Przeżyję nawet to, że nie posłucham szumu oceanu. Żal tylko widoków i nieba, które z tej wysokości wydaje się na wyciągnięcie ręki. Z kubkiem dobrej herbaty mogę z własnego fotela popatrzeć na Tatry. Tu przynajmniej panuje góralski matriarchat. Od zarania dziejów, to do baby należy ostateczne słowo i w domu wszystkie chłopy chowają się po kątach. Na zewnątrz mogą być twardzielami i herosami, ale jak przyjdzie co do czego to, szanowne panie, wy wiecie, kto naprawdę rządzi tym światem. I nic tego przez długie lata nie zmieni.

Lawendow y dom

zima 2011

Miło nam poinformować, że bohaterowie cyklu Smaki świata – Celina Dziedzina i Jurek Strama – a jednocześnie twórcy Villa Toscana, zakwalifikowali się do konkursu Hotel z pomysłem. „Jesteśmy dumni, iż praca którą cały czas wkładamy w istnienie tego miejsca jest zauważana i doceniana również w taki sposób. Każdorazowo cieszy nas każdy zadowolony Gość, bo wszystko, co do tej pory stworzyliśmy robiliśmy z myślą o naszych klientach. Będzie nam niezmiernie miło, jeżeli oddacie swój głos na Villa Toscana. Głosować można codziennie na tej stronie hotel-z-pomyslem.e-hotelarz.pl (tu liczy się naprawdę każdy głos) lub będziecie wspierać nas notką na facebooku wśród przyjaciół”.

50


51

Lawendow y dom

zima 2011


co na targu

Sezon na...

CYTRYNY Tekst Beata Lipov Zdjęcia Lubomir Lipov

Lawendow y dom

zima 2011

52


Wspomnienie cytrynowych gajów zwiedzanych podczas mojej hiszpańskiej wyprawy towarzyszy mi od lat w okresie zimowej beznadziei. Spójrzcie na kolor, potrzyjcie skórkę. Czysta słoneczna energia.

Lemon curd 3 cytryny 2 całe jajka 2 żółtka 200 g cukru 20 g mąki ziemniaczanej 30 g masła 1. Cytryny dokładnie umyć, osuszyć. Zetrzeć z nich skórkę, a następnie wycisnąć sok. 2. Do garnka z grubym dnem wsypać cukier, dodać sok i skórkę cytrynową, mąkę ziemniaczaną, jajka i żółtka. 3. Całość energicznie rozmieszać i postawić na małym ogniu. Podgrzewać, cały czas mieszając i w ten sposób doprowadzić do wrzenia. 4. Dodać masło i gotować jeszcze 2–3 minuty, cały czas mieszając. Masa powinna być idealnie gładka i lśniąca. Jeśli ma niewielkie grudki, można ją przetrzeć przez sitko lub zmiksować. 5. Krem przełożyć do słoiczka. Na wierzchu ułożyć folię spożywczą, co zapobiegnie powstawaniu kożucha i zostawić do ostygnięcia. W lodówce można przechowywać do tygodnia.

53


Risotto cytrynowe 300 g ryżu arborio 2 niewielkie cebule 70 g masła 150 ml białego wytrawnego wina 50 ml soku z cytryny 1 l bulionu skórka otarta z cytryny 6 nitek szafranu 70 g świeżo mielonego parmezanu sól pieprz

1. Na dużej patelni rozgrzać połowę masła. Dodać drobno posiekaną cebulę, smażyć na wolnym ogniu, aż cebula się zeszkli. 2. Następnie dodać ryż, smażyć dalej, cały czas mieszając, aż ryż będzie przezroczysty. 3. Dodać wino i sok z cytryny. Często mieszając, dodawać stopniowo bulion, pamiętając, że kolejną porcję można wlać dopiero wtedy, gdy poprzednia zostanie wchłonięta. 4. Zostawić ¼ szklanki bulionu, rozpuścić w niej szafran i dodać do ryżu. 5. Na koniec wsypać skórkę z cytryny i mielony parmezan oraz pozostałe masło. Przed podaniem można doprawić solą  i świeżo mielonym pieprzem.

54


Kurczak z cytryną i tymiankiem ok. 1½ kg kurczaka 2 cytryny ok. 6 gałązek świeżego tymianku 80 g miękkiego masła sól 1. Kurczaka umyć, posolić w środku i z wierzchu. Delikatnie oddzielić palcami skórę od mięsa i w powstałe kieszonki wsunąć gałązki tymianku. 2. Otrzeć skórkę z jednej cytryny, wycisnąć z niej sok. Drugą pokroić w plasterki. 3. Masło wymieszać ze skórką cytrynową i natrzeć nim kurczaka wewnątrz i z zewnątrz. 4. Związać udka bawełnianą nicią, ułożyć w brytfannie, skropić sokiem i obłożyć plasterkami cytryny. 5. Piec w piekarniku nagrzanym do 200ºC przez mniej więcej godzinę, często polewając wytapiającym się tłuszczem. Dla sprawdzenia, czy kurczak jest upieczony, nakłuć udko widelcem. Jeśli wyciekający płyn będzie miał czerone zabarwienie, piec jeszcze 10–15 minut.

55

Lawendow y dom

zima 2011


Ciasto z karmelizowaną cytryną Ciasto: 250 g cukru 30 g masła 250 g mąki pszennej łyżeczka proszku do pieczenia 4 jajka opakowanie cukru waniliowego Karmelizowane cytryny: 4 cytryny 250 g cukru

Lawendow y dom

zima 2011

1. Cytryny sparzyć, nakłuć widelcem w kilku miejscach. Włożyć do garnka, zalać wodą i gotować ok. 40 minut, odsączyć na sitku, zostawić do przestygnięcia, a następnie pokroić w cienkie plasterki. 2. Do garnka wsypać cukier, dodać szklankę wody, gotować na dość silnym ogniu ok. 20 minut, aż powstanie syrop. 3. Wrzucić plasterki cytryny, gotować jeszcze 20 minut, wyjąć na kratkę i zostawić do wystygnięcia. 4. Na dnie kwadratowej formy o boku 30 cm rozsypać równomiernie pół szklanki cukru i skropić go 4 łyżkami wody. Formę postawić na gazie,

56

podgrzewać do uzyskania złotego karmelu. 5. Odstawić z ognia, posypać pokrojonym na małe kawałki masłem. 6. Na maślano-karmelowym sosie ułożyć pokrojone plasterki cytryny. 7. Jajka ubić z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. 8. Dodać stopniowo mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Ciasto wymieszać i wylać na cytryny, wstawić do piekarnika nagrzanego do 200ºC na mnije więcej 30 minut. 9. Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika, zostawić na 3 minuty, żeby odpoczęło i wyłożyć „do góry nogami” na paterę.


Kulki serowo-cytrynowe 150 g twarogu wiejskiego 100 g fety 50 g świeżo utartego parmezanu skórka otarta z cytryny + dodatkowa łyżka do dekoracji ząbek czosnku 1. Twaróg z fetą zmiksować w blenderze. Dodać roztarty z solą czosnek i skórkę cytrynową. 2. Dokładnie wymieszać. Dłońmi zwilżonymi w wodzie formować kulki wielkość orzecha włoskiego. 3. Obtaczać je w parmezanie i dekorować skórką. Podawać lekko schłodzone.

57


konkurs


ZIMA I JA!

Magazyn „Lawendowy Dom” i Villeroy & Boch zapraszają do udziału w konkursie fotograficznym „Zima i ja!”

Jaka jest Twoja zima? Biała, mroźna, szara, ponura czy radosna? Ciepła zima domowego ogniska, piękna zima mroźnego nocnego nieba czy jeszcze inna? Zima świąteczna czy codzienna? Czekamy na zdjęcia Waszej zimy. Do wygrania zestaw porcelany dla sześciu osób z nowoczesnej lini New Wave, w skład którego wchodzą: 6x filiżanka ze spodkiem 6x talerz obiadowy 27 cm 6x talerz sałatkowy 24x22 cm 6x talerz głęboki 26 cm

W losowaniu nagród wezmą udział wszyscy, którzy prześlą do redakcji „Lawendowego Domu” zdjęcie konkursowe na zasadach opisanych poniżej.

Zasady konkursu: Zadanie konkursowe polega na przesłaniu do redakcji magazynu „Lawendowy Dom”

zdjęcia w formacie jpg, kolorowego lub czarno-białego o tematyce zimy jako pory roku. Nadsyłane pliki nie mogą być większe niż 1500x1000px, ani cięższe niż 500kb. Każda osoba może nadesłać tylko jedno zdjęcie. Więcej niż jedno zdjęcie nadesłane przez jedną osobę oznacza dyskwalifikację. Zdjęcie z dopiskiem „Zima i ja!“ można nadsyłać do 12 marca 2012 roku na adres kontakt@lawendowydom.com.pl. Uczestnik konkursu może przesłać zdjęcie, do którego posiada prawa

autorskie. Organizator zastrzega sobie prawo do wykorzystania nadesłanych zdjęć w celach marketingowych, promocyjnych i innych, a Uczestnik, przystępując do Konkursu, wyraża na to zgodę. Każda osoba przystępująca do Konkursu zgadza się na postanowienia Regulaminu. Regulamin dostępny jest na stronie www.lawendowydom.com.pl w zakładce Konkursy.

59


męskie gotowanie

Lawendow y dom

zima 2011

60


Wędliniarz zimowy Tekst Jędrzej Radzikowski Zdjęcia Lubomir Lipov

Pomimo że zima za pasem, wspomnimy dziś w „Lawendowym Domu” smaki polskiego lata. A zwłaszcza jego najbardziej egalitarnego (by nie rzec plebejskiego) przysmaku – czyli grillowanej kiełbasy. Oczywiście kiełbasy nie supermarketowej – tylko domowej. Zrobimy dwa farsze. Pierwszy na modłę włoską – najprostszy z możliwych. Drugi jarski, by zachęcić do kreatywności. A z tego, co nam z nadziewania kiełbasek zostanie, przygotujemy pyszne małe co nieco. Do roboty!

W

dużym uproszczeniu kiełbasy w Polsce znamy w dwóch odmianach. Wędzoną jemy na zimno jako swoisty „batonik” lub na ciepło, finezyjnie ponacinaną i ociekającą tłuszczem – z grilla i ogniska. Drugą odmianę, czyli białą kiełbasę, podajemy wyłącznie z barszczem białym i żurkiem. Mało jest kiełbas naprawdę zacnych, wprawiających w kulinarny błogostan moje podniebienie. Wymienić tu można (nie każdą!) krakowską suchą, lisiecką, jałowcową, myśliwską. Niestety, poza tymi wyjątkami, jakość oferowanych produktów jest wątpliwa, a typowe ich źródła pochodzenia – najczęściej wielkie firmy przetwórstwa mięsnego – a także odmiany, policzyć można na palcach jednej ręki. Dominują marki popularne: podwawelska, sopocka, grillowa, wiejska – w zasadzie smakujące tak samo. Słono i tłusto. Dają one o sobie znać na wiele godzin po zjedzeniu, zapachem typowym dla produkcji

karbidu. Wynika to oczywiście z ceny – nie do pomyślenia jest, by dobra kiełbasa mogła kosztować mniej niż surowe mięso. A często zdarza się, że widzimy kiełbasy w cenach poniżej 10 złotych za kilogram. By się „nie dać”, nie potrzeba wiele. Wystarczy maszynka do mięsa oraz dwa atrybuty wędliniarza. Pierwszy to nadziewarka – czyli końcówka w kształcie lejka do maszynki do mięsa. Montuje się ją zamiast nożyka i sitka, na ślimaku i dokręca nakrętką. Na nią nakładamy wymoczone 30 minut w zimnej wodzie i opłukane jelitko, będące drugim, wędliniarza amatora, atrybutem. Jelita nie są obrzydliwe – kupuje je się bardzo dokładnie oczyszczone, osolone w celu konserwacji, gotowe do użycia – wystarczy zapytać u dobrego rzeźnika. Przypominają białe sznurówki. Dla wyjątkowo obrzydliwych oraz mięsnych niejadków, pozostaje syntetyczna alternatywa – taka jak osłonki do parówek.


Kreatywną alternatywą do kiełbasy mięsnej jest kiełbasa jarska. Na początku chciałbym zaznaczyć, że ze względu na to, że nie miałem syntetycznych jelit, nadziałem ją w jelito naturalne, wieprzowe. Oczywiście miłośnicy korzonków mogą się w odpowiednią osłonkę zaopatrzyć zawczasu. Sam przepis jest bardzo prosty. 5 minut roboty (i kwadrans zmywania).

Lawendow y dom

zima 2011

62


Zielona kiełbaska jarska 150 g bułki tartej 150 g sera Cheddar 150 g cukinii (jedna mała) 2 szalotki (lub ćwierć średniej cebuli) jajko łyżka masła koperek 1. Na drobnej tarce zetrzeć do naczynia ser, odstawić. 2. Do drugiego naczynia zetrzeć cebulę i cukinię. Posiekać drobno koperek. 3. Na patelni rozpuścić masło i podsmażyć na nim cukinię i cebulę, tak by przestały być surowe. Wyłączyć gaz i pozwolić ostygnąć. 4. Bułkę tartą, starty ser, cukinię z cebulą, jajko i koperek umieścić w misie i wymieszać. Powinna powstać kleista masa. Odstawić na 5 minut, by bułka wchłonęła wilgoć. 5. Nadziewać jelitko podobnie jak przy kiełbasie włoskiej. 6. Małe serdelki zielonej kiełbaski najlepiej podsmażyć na patelni grillowej, która pozostawi piętno pięknych paseczków. Mam szczęście bycia posiadaczem patelni żeliwnej, niezastąpionej przy przygotowywaniu steków, piersi kurczaka, plasterków cukinii i innych pyszności w warunkach kamienicy, w której mieszkam. Z jej braku – można skorzystać z piekarnika albo patelni zwykłej (lub lepiej nieprzywierającej).

63


Kotlecik z zielonego farszu Zostało nam troszeczkę farszu, więc nie pozwoliliśmy mu się zmarnować. Na kuchni dochodziło ragù di salsiccia, więc wykorzystaliśmy i je.

Lawendow y dom

zima 2011

1. Z farszu uformowałem płaski kotlecik, który obtoczyłem w bułce tartej. 2. Na patelni z dosłownie kropelką tłuszczu obsmażyłem go z obu stron, aż się zarumienił. 3. Na wierzch nałożyłem ragu’ i listek oregano do dekoracji. Smacznego!

64


65


Zastanawiałem się nad przepisem, który będzie smaczny i nie zniechęci swym skomplikowaniem. I oczywiście rozwiązanie dała kuchnia włoska, znana ze swojej prostoty i poleganiu na dobrych jakościowo produktach. Musimy kupić bardzo świeże mięso oraz użyć dobrego wina. Jeśli produkty będą dobre – nie może się nam danie nie udać.

Lawendow y dom

zima 2011

66


Kiełbasa włoska pieczona z warzywami Farsz: 500 g karkówki 500 g łopatki 2 łyżki stołowe kminu rzymskiego łyżka soli łyżka pieprzu 150 ml białego wytrawnego wina Warzywa: cukinia bakłażan papryka czerwona papryka żółta duży ziemniak 250 g pomidorków cherry 1. Oba rodzaje mięsa mielimy w maszynce do mięsa. Polecam użycie na początek grubego oczka, a gdy domowa kiełbasa zasmakuje, zmienić je na cieńsze i określić swoje preferencje. 2. W misce mieszamy mięso mielone z solą, pieprzem, winem i kminem rzymskim. Kmin nada kiełbasie niepowtarzalnego, bardzo aromatycznego smaku. Dwie łyżki to sporo – jeśli ktoś jest ostrożny, może dodać mniej. Wyobraźnia jest jedynym ograniczeniem w dodawaniu przypraw. Na zachętę podpowiem, że na przykład w Kalabrii dodaje się pokruszone papryczki chilli. Kiełbaski są wtedy tak samo piekące jak lipcowe kalabryjskie słońce... 3. Całość farszu mieszamy i odstawiamy do lodówki na noc. Mięso wchłonie wino, przejdzie smakiem przypraw i będzie się lepiej kleić. 4. Kiełbaski nadziewamy w sposób bardzo prosty. Jelitka namaczamy w wodzie przez 30 minut, po czym opłukujemy pod bieżącą wodą. Są bardzo miękkie, co pozwala założyć je z łatwością na, zamontowaną do maszynki, nadziewarkę. 5. Gdy całe jelito jest na nadziewarce, zaczynamy nakładać mięso. 6. Kręcimy maszynką, aż mięso pojawi się na samym końcu nadziewarki. Dobrze jest dodawać mięso w sposób ciągły, tak by nie powstawały przerwy z powietrzem. 7. Gdy widzimy w nadziewarce mięso, na końcu jelitka wiążemy supełek. I zaczyna się zabawa. 8. Kręcimy maszynką, lekko przytrzymując osłonkę, tak by mięso dokładnie ją wypełniało. Jeśli pojawią się bąble powietrza – można igłą lub czubkiem noża naciąć jelitko. 9. Co jakiś czas robimy przerwy między serdelkami, okręcając kilkakrotnie osłonkę. Efektem będzie długi warkocz kiełbasek. Do naszego dania lepiej zrobić je dłuższe niż krótsze.


10. Piec należy rozgrzać do 180 stopni. 11. Gotowe kiełbaski zawijamy w słoneczko. Proponuję przebić je patyczkami do szaszłyków, a za długie, wystające, końcówki uciąć. Pozwoli to na zachowanie ładnego kształtu podczas pieczenia. 12. Warzywa i pomidory tniemy w drobną, centymetrową kostkę. 13. Przesypujemy na polaną oliwą blachę i mieszamy. 14. Wkładamy do piekarnika na niższą półkę. Na wyższą wsuwamy ruszt z kiełbaskami. Można ponakłuwać osłonkę, by wyciekł tłuszcz i doprawił znajdujące się pod spodem warzywa. 15. Pieczemy około 30-40 minut, upewniając się, że na blasze z warzywami jest na dnie woda. 16. Kiełbaski warto też w połowie pieczenia obrócić. Chodzi o to, aby nic się nie przypaliło. 17. Po pieczeniu posypujemy świeżymi ziołami – na przykład oregano i podajemy z kiełbaskami.

Przepis na włoską kiełbasę jest, jak już wspomniałem, przepisem chyba najprostszym z możliwych. Warto jednak go wypróbować i się przełamać. A nuż domowe masarstwo stanie się sposobem na zdrowsze jedzenie? Dostępnych jest wiele stron internetowych z dobrymi przepisami i akcesoriami dla wędliniarzy. Warto zaprzyjaźnić się też z lokalnymi producentami, jak na przykład z właścicielem Pasji Smaku przy ulicy Żytniej 64 w Warszawie. Lawendow y dom

zima 2011

68


Ragù di salsiccia czyli co zrobić z nadmiarem farszu Jeśli podczas przygotowywania kiełbasek pozostanie nam farsz, możemy czuć się szczęśliwi. Jest on bowiem składnikiem jednego z najlepszych bolońskich sosów do tagliatelle, papardelli i tortelli z ricottą – czyli do sosu pomidorowego ze świeżą kiełbaską. ½ marchwi łodyga selera naciowego ½ średniej cebuli butelka przecieru 100 ml białego wina farsz z kiełbasek – im więcej, tym pyszniej oliwa z oliwek 1. Marchew, seler i cebulę kroimy w bardzo małą kosteczkę lub wręcz trzemy na tarce. Te warzywa stanowią dla włochów nieśmiertelny dodatek – tzw. „odori”. Ich kombinacja, dodatkowe składniki, kolejność dodawania stanowią tajemnicę sosów i jednocześnie wizytówkę każdej mammy italiany. 2. Podsmażamy je w rondlu na oliwie, tak by stały się słodkie i szkliste. 3. Dodajemy mięso i smażymy, aż się zetnie. 4. Dolewamy wino, odparowujemy, by nie stało się gorzkie. 5. Na sam koniec dodajemy przecier i redukujemy gaz. Gotować trzeba co najmniej półtorej godziny, bez przykrycia, kontrolując, czy się nie przypala i czy nie jest za mało płynu. W razie konieczności można dodać odrobinę bulionu lub wody. 6. Całość należy posolić i ewentualnie popieprzyć. Można też dodać odrobinkę cukru, jeśli pomidory z przecieru są średniej jakości, czyli kwaskowe. 7. Do tak przygotowanego sosu dodajemy makaron. Nie surowy – ugotowany bardzo al dente. Dojdzie do odpowiedniej konsystencji w rondlu, absorbując smak ragù. Ja przygotowałem go z lasagnette, ale warto spróbować go z ravioli albo z tortelloni. Poezja!

69


temat numeru

Z zegarkiem w ręku Tekst i aranżacje Beata Lipov Zdjęcia Lubomir Lipov Przygotowanie dekoracji Kornelia Bułanow


Przyjęcie w domu bez stresu i wielogodzinnych przygotowań? To może się udać. Oto pomysły do zrobienia w kilka minut. Zmierzyliśmy czas specjalnie dla Was. Gotowi do zabawy? Zaczynamy!

71

Lawendow y dom

zima 2011


15 min.

Mus z awokado 4 porcje 2 dojrzałe awokado 100 g świeżego ogórka 200 ml jogurtu greckiego ząbek czosnku sok z połowy cytryny sól Do dekoracji: plastry łososia ew. drobno pokrojony ogórek kiełki rzodkiewki 1. Awokado i ogórek obrać, przełożyć do blendera. 2. Dodać jogurt, czosnek i sok z cytryny. 3. Całość zmiksować na gładki mus. 4. Doprawić solą i przełożyć do pucharków. 5. Tuż przed podaniem udekorować.

Lawendow y dom

zima 2011

15 min.

Jabłkowa fantazja z kulkami melona 4 porcje 120 ml calvadosu 180 ml schłodzonego soku jabłkowego 180 ml schłodzonej wody gazowanej melon kostki lodu 1. Melon przekroić, łyżką wyjąć nasiona. 2. Specjalną łyżeczką wydrążyć kulki i włożyć je do szklanek. Można też pokroić melona po prostu w kostkę. 3. Wymieszać sok z calvadosem, rozlać do szklanek, uzupełnić wodą gazowaną i podawać od razu.

72


73


25 min.

Placuszki z pesto i suszonymi pomidorami 27 placuszków Ciasto: 100 g mąki 100 ml mleka jajko ⅓ łyżeczki sody sól olej do smażenia Dodatkowo: 100 g pesto 27 suszonych pomidorów w ziołowej zalewie (o pomidorach przygotowanych sposobem domowym przeczytacie na blogu)

1. Do miski wsypać mąkę, dodać mleko, jajko. 2. Zmiksować na gładkie ciasto, dodać sodę rozpuszczoną w łyżce wody i sól do smaku. Wymieszać. 3. Na dobrze rozgrzanej, posmarowanej tłuszczem patelni smażyć placuszki o średnicy 3–4 cm. To działanie błyskawiczne – trzy rundy po 9 placuszków i smażenie skończone. 4. Placuszki posmarować pesto, udekorować pomidorem i ułożyć na paterze.

74


75

Lawendow y dom

zima 2011


76


30 min.

Karmelowe szaszłyki z kurczaka 20 szaszłyków 200 g piersi z kurczaka łyżka miodu 2 łyżki oleju sezamowego sok z limonki łyżeczka startego imbiru sól dodatkowo wcześniej namoczone w wodzie patyczki do szaszłyków 1. Mięso pokroić na długie paski szerokości ok. 1 cm. 2. Zalać mieszanką miodu, oleju i soku z limonki. 3. Dodać utarty na tarce o drobnych oczkach imbir i sól. 4. Wymieszać, a następnie nadziewać na patyczki do szaszłyków. 5. Piec na dobrze rozgrzanej patelni grillowej po 4 minuty z każdej strony.

77


30 min.

Koszyczki z parmezanu z sałatką z rukoli i pieczonego bakłażana 8 porcji 75 g sera Gran Padano 70 g pieczonego bakłażana (przygotować wcześniej) 4 plastry prosciutto rukola oliwa z oliwek

Pieczony bakłażan 1. Bakłażana nakłuć widelcem, ułożyć na ruszcie w piekarniku i piec ok. 30 minut (czas pieczenia zależy od wielkości bakłażanów) na opcji grill, co jakiś czas obracając. 2. Pozostawić do ostygnięcia, obrać i pokroić w plasterki. 3. Przełożyć do słoika i zalać oliwą doprawioną czosnkiem i solą.

Koszyczki 1. Ser zetrzeć na tarce o małych oczkach. 2. Rozgrzać patelnię teflonową. Rozsypać na niej kółko o średnicy 10 cm. 3. Smażyć mniej więcej minutę, aż ser się  rozpuści i minimalnie przyrumieni. 4. Zestawić z ognia, odczekać chwilę, a następnie przy pomocy szpatułki przełożyć placek na odwróconą do góry nogami szklankę. 5. Zostawić chwilę, aż ser stwarnieje. 6. Do miseczek włożyć po kilka liści rukoli, plastry bakłażana i kawałki szynki. Przed podaniem skropić odrobiną oliwy.

Lawendow y dom

zima 2011

78


62 Lawendowy Dom

☀ 2011

79


Lawendow y dom

zima 2011

80


22 min.

Ziołowe warkocze 6 warkoczy 150 g mrożonego ciasta francuskiego 3 łyżki oliwy kilka listków świeżej bazylii sól 1. Piekarnik nagrzać do 220ºC. 2. Wymieszać oliwę z drobno posiekaną bazylią i solą. 3. Ciasto pokroić w paski szerokości 3 cm i zapleść w warkocze. 4. Posmarować ziołowo-czosnkową oliwą, ułożyć  na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec 12 minut.

15 min.

Kosmiczny poncz 8 porcji 200 ml białego wina wytrawnego 300 ml likieru Blue Curaçao 300 ml soku ananasowego 100 ml zielonej herbaty (wystudzonej) 2 cytryny pokrojone w plasterki kostki lodu cukrowe gwiazdki do dekoracji (najlepiej dodawać je do pojedynczych porcji tuż przed podaniem) 1. Na dnie szklanej wazy ułożyć kostki lodu. 2. Składniki ponczu wymieszać i przelać na lód. 3. Dodać plastry cytryny.


10 min.

Znaczniki na kieliszki Podczas dużego przyjęcia znaczniki na kieliszki ułatwiają sprawę. Szablon z flagami znajdziecie tutaj. Wystarczy go wydrukować, wyciąć i przymocować bawełnianym sznurkiem do nóżki kieliszka.


2 min.

Koperty z konfetti Tuż przed północą lub w innym kulminacyjm punkcie przyjęcia można rozdać gością koperty z konfetti. Zrobione są beż użycia kleju, z kalki technicznej. Ich przygotowanie jest dziecinnie proste.

83


Spopularyzowane przez Marthę Stewart pompony z bibuły to prosty i tani pomysł na dekorację.

3 min.

Pompony z bibuły Na jeden pompon: 8 prostokątnych arkuszy bibuły dowolnej wielkości kawałek cienkiego drutu nożyczki 1. Arkusze ułożone jeden na drugim złożyć w harmonijkę. 2. Zgiąć na pół, przewiązać drucikiem, zaokrąglić końce. 3. Rozłożyć delikarnie kolejne warstwy, aż powstanie okrągły pompon. 4. Gotowe pompony można zawiesić nad stołem lub ułożyć między talerzami.

84


Lawendow y dom

zima 2011


ROZWIĄ Z ANIE KONKURUSU

Przepis na 5!

Podsumowanie iv edycji

Magazyn „Lawendowy Dom” i Vivamix, polski dystrybutor sprzętu KitchenAid dziękują za udział w IV edycji konkursu „Przepis na 5!”, w którym nagrodą główną był nowy model blendera Artisan KitchenAid w pełnym pozytywnej energii, żółtym kolorze. Tym razem zadanie było nietypowe. Poprosiliśmy o nadesłanie przepisów na kremy, maseczki i inne kosmetyki. Zabawa w domowe SPA spodobała się Wam, a do redakcji napłynęły ciekawe przepisy z wyłącznie naturalnych składników. Miło nam poinformować, że nagrodę główną otrzymała

Karolina Szurkało Gratulujemy!

Mamy też ogromną przyjemność zaprezentować trzy wyjątkowe przepisy. nadesłane na konkurs „Przepis na 5!”. Zdjęcie Lubomir Lipov


87

Lawendow y dom

zima 2011


Klaudia Juraszek Zawodowo zajmuję się projektowaniem wnętrz i podobnie, jak lubię mieszać kolory i style we wnętrzach, tak samo uwielbiam mieszać w garnkach wszelkie smaki i kolory. Gotowanie to rodzinna pasja, którą staram się również zarazić syna.

„Chciałabym Nawilżający krem do rąk przekazać dojrzałe awokado przepis na świetny łyżka miodu kosmetyk na sok z połowy cytryny spierzchnięte 1. Wszystkie składniki włożyć do blendłonie, w okresie dera. 2. Zmiksować na gładką masę, zaczynając od wolnych jesienno-zimowym obrotów, powoli przechodząc do coraz działa istne cuda, a szybszych. 3. Mieszankę nałożyć na dłonie na 15 minut, jest bardzo prosty po czym zmyć letnią wodą. do zrobienia.“ Efekt gwarantowany.

Lawendow y dom

zima 2011

88


89


Lawendow y dom

zima 2011

90


Katarzyna Nawrotek Studentka… Lubię: zapach lawendy, smak gorzkiej czekolady, odgłos kół pociągu (tuk-tuk, tuk-tuk). Moim dziwnym nawykiem jest pośpieszne pakowanie plecaka (obowiązkowo aparat, mapa oraz notatnik) i wyruszanie w nieznane (zawsze z uśmiechem na ustach).

„Szczypta odświeżających właściwości lawendy, szczypta odmładzających właściwości płatków owsianych, szczypta oczyszczających właściwości tymianku, szczypta pielęgnujących właściwości migdałów oraz szczypta antyseptycznych właściwości cytryny sprawiają, że ta przyrządzona w domowym zaciszu mikstura wspaniale dba o naszą urodę.“

Lawendowa maseczka do twarzy łyżka stołowa suszonych kwiatów lawendy łyżka stołowa płatków owsianych łyżka stołowa świeżych liści tymianku łyżka stołowa migdałów sok z połowy cytryny 1. Wszystkie składniki włożyć do blendera i miksować dłuższą chwilę. 2. Półtorej łyżki tak przygotowanej maseczki rozprowadzić z 2 łyżkami letniej wody i delikatnie wetrzeć w twarz. 3. Po 10-15 minutach zmyć maseczkę letnią wodą.

91


Wojciech Drożdż Inżynier materiałów budowlanych. Jestem tatą dwójki dzieci i mężem cierpliwie znoszącym fanaberie i dziwactwa mojej żony. Uwielbiam dobre kino i dobrą kuchnię.

Lawendow y dom

„Przesyłam przepis na peeling kawowy. Używa go żona, ale to ja muszę później doczyścić wannę z brązowych zacieków. Efektów nie Peeling antycellulitowy jestem grubo zmielonej kawy pewien (co to 22 łyżki łyżki gruboziarnistej niewarzonej jest ten soli kamiennej lub morskiej cellulit?), łyżeczka cynamonu jednak niech 2 łyżki oliwy inni mężowie 1. Wszystkie składniki włożyć też się do miski i wymieszać łyżką tuż użyciem. 2. Wmasować pomęczą przed w ciało okrężnymi ruchami z szorowa- w miejsca zagrożone cellulitem niem.“ (uda, pośladki, biodra, ramiona).

zima 2011

92


93


Herbata i jedzenie Nie jest zaskakujące stwierdzenie, że herbata doskonale smakuje z jedzeniem. Różne jej odmiany ewoluowały przez tysiące lat jako część regionalnych kuchni. Każdy naród – od Indii, poprzez Japonię i Chiny aż po Afrykę Północną – ma własny zestaw potraw, które tworzą doskonałe połączenie z herbatą.

Książka „Herbata według Dilmah” dostępna jest m.in. w sklepie internetowym Dilmah oraz EMPIK-u.

Zdjęcie Studio Lipov


Herbata może służyć do przepłukiwania podniebienia między daniami lub do popijania kolejnych kęsów potrawy. Może też być smakowym pomostem pomiędzy jednym daniem a drugim, odświeżając i przygotowując podniebienie na następne porcje.

R

óżne herbaty można podawać z konkretnymi potrawami, by w ten sposób dopełniać wrażenia smakowe. Udana kombinacja wszystkich aspektów biesiadowania – towarzystwa, otoczenia, potraw i napojów – to największa przyjemność dla każdego z nas. A ponieważ herbata występuje w niezliczonych odmianach i smakach, znalezienie tej, która doskonale połączy się z jedzoną przez nas potrawą, wcale nie jest łatwe. Smak to sprawa indywidualna, więc znalezienie dobrej kombinacji w dużej mierze zależy od naszego podniebienia. Są jednak trzy kluczowe elementy znacznie ułatwiające poszukiwanie odpowiednich połączeń jedzenia i herbaty – smak, tekstura i komponenty.

Udaną kombinację uzyskujemy wtedy, gdy smaki i zapachy herbaty oraz jedzenia pasują do siebie, uzupełniają się wzajemnie lub podkreślają swoje niuanse, gdy spotykając się na języku, „rozpoznają się”, tworząc udaną harmonię.

Na przykład smak karmelowy jest wspólny dla crème brûlée i koniaku. Na tej samej zasadzie pasują do siebie brązowe piwo i pieczony kurczak. Rooibos z kolei znakomicie komponuje się z orzechowymi deserami i ciastami ze względu na swój wyraźny, słodki, orzechowy posmak. Dobraną parą będzie także dymna herbata oraz grillowane danie, ponieważ w obu przypadkach dają

95

o sobie znać uzupełniające się „przypalone” nuty. Przykładem innego połączenia może być herbata Dilmah Lapsang Souchong i wędzony łosoś w śmietanie. Śmietana jest doskonałym „podkładem” dla naparu, natomiast dymne posmaki napoju i jedzenia stworzą zgraną koalicję. Tego typu zestawienia opierają się na mocnych, lecz podobnych kombinacjach smaków.

Lawendow y dom

zima 2011


Edwin Soon jest ekspertem w dziedzinie oceny sensorycznej mieszkającym na stałe w Singapurze. Poza degustacją i oceną wina testuje także sery, czekoladę, oliwę i oczywiście herbatę. Opublikował m.in. „Wine with Asian Food”, „Pairing Wines with Asian Food”, „The Wines of France” oraz „Herbata według Dilmah”, z której pochodzi powyższy fragment.

Lawendow y dom

zima 2011

Smaki można również sobie przeciwstawiać – na przykład podając grillowaną potrawę z naparem mięty lub rumianku. Mięta, jako dosyć „asertywna”, wzbogaci smak grillowanego jedzenia, natomiast rumianek okaże się bardziej uległy wobec głównego dania. Inny przykład to Earl Grey podawany razem z wieprzowiną i szynką lub czekoladą i słodkimi kremami. Napar rumiankowy jest dobrym kompanem dla pieczonych mięs, np. indyka, orzechów i mięty. Drugi kraniec smakowego spektrum zajmują prawdziwe białe herbaty, delikatne i eleganckie. Mają subtelny smak, więc najlepiej podawać je z prostymi potrawami i czystymi smakami, charakterystycznymi na przykład dla moreli z puszki, lekkiego biszkoptu, orzeszków macadamia lub ciastek z mąki ryżowej. Podobne lub kontrastujące faktury herbaty i jedzenia mogą być spoiwem posiłku. Jedzenie bywa ziarniste, suche, oleiste lub szorstkie. Z kolei niektóre odmiany herbaty wydają się bardziej maślane, a inne pozostawiają w ustach rodzaj powłoki. Możemy podać taninową Dilmah Ceylon Supreme z tłustym jedzeniem, np. hamburgerem. Efektem jest gładki smak w ustach. Zastanówmy się nad fakturą i ciężarem sera.

96

Zawarte w herbacie polifenole (taniny) wiążą oleiste białka jedzenia, a ciężka tekstura herbaty odzwierciedla ciężar potrawy. Jest bogaty i pozostawia po sobie w ustach charakterystyczną powłokę. Towarzyszący serowi napar powinien być czysty, by przebić się przez posmak śmietany, tłuszczu i soli. Biała herbata Dilmah Ceylon Silver Tips ma w sobie przejrzystość dającą efekt, który współgra ze wszystkimi rodzajami serów. Eleganckie herbaty pasują nie tylko do ciężkich potraw. Herbaty wysokogórskie, takie jak Dilmah Exceptional Valley of Kings można z powodzeniem podawać z sałatkami. Mają niewiele goryczki i są lekko owocowe, co sprawia, że tworzą zgrany tandem z delikatnymi warzywami i niekremowymi dressingami. Cierpkie, kwiatowe napary w stylu róży z hibiskusem pasują natomiast do sałatek owocowych, gruszek, lodów i potraw o smaku wanilii. Łączenie herbaty z potrawami nie musi polegać wyłącznie na dopasowywaniu smaku do smaku, faktury do faktury czy na uzgadnianiu


komponentów. Można mieszać wszystkie trzy elementy i znajdować bardziej złożone kombinacje. Wypróbowane połączenie herbaty o aromacie mięty z ciemną czekoladą jest niezawodne, ponieważ herbata nie schodzi tu na dalszy plan, lecz uzupełnia smaki zawarte w czekoladzie.

Zdjęcia Izabela Urbaniak

Warto też spróbować takich zestawień: Dilmah Exceptional Elegant Earl Grey

dowolna pikantna potrawa (zielone curry, kurczak po seczuańsku, ostry kurczak generała Tso itp.)

Dilmah Ceylon Gold

lekkie kanapki popołudniowe

Dilmah Ceylon Orange Pekoe

popularne grzyby

Dilmah Pure Green TeA

potrawy na bazie anchois

Dilmah Green Tea with Jasmine Petals

gotowana na parze ryba

Dilmah Ginger and Honey Tea

gorzka czekolada

Dilmah Vanilla Tea

ser Cheddar

Dilmah Darjeeling

kaczka, dania z czarnych trufli

97


śniadanie numeru

Trele-makrele Jeśli przypadkiem nieśmiertelna kanapka jest nieodzownym elementem Twojego śniadania – to może choć od czasu do czasu miałbyś ochotę zamienić szynkę i ser na wodnego stwora?

Kup wędzoną makrelę, albo inną równie tłustą rybę (polecam certę! Ma przepyszne mięso, choć niestety również sporo maleńkich ości), koniecznie natkę pietruszki (witamina C w okresie zimowym bardzo się przyda), dorzuć kilka ulubionych dodatków smakowych i sycące smarowidło na pieczywo – gotowe! Oto nasza ulubiona wersja z kaparami, czarną oliwką, lekko pikantna dzięki papryczce chili. Proporcje składników nie są sztywne i z powodzeniem można eksperymentować.

Lawendow y dom

zima 2011

98


Tekst i zdjęcia Małgorzata Dzięgielewska

Smarowidło z wędzonej makreli wędzona makrela łyżka marynowanych kaparów 10–15 szt. czarnych oliwek duża garść natki pietruszki kawałek świeżej papryczki chili (lub mała szczypta suszonych płatków) sól, pieprz (do smaku) ok. 2 łyżki majonezu 1. Z makreli zdjąć skórę, a jej mięso oddzielić od szkieletu, zwracając uwagę, by usunąć jak najwięcej ości. 2. Mięso przełożyć do miski, dodać kapary (czasem wymagają przepłukania pod bieżącą wodą), pokrojone w plasterki oliwki, poszatkowaną natkę pietruszki i drobno pokrojoną papryczkę chili (jeśli suszone płatki – to roztarte w dłoniach). 3. Dodać majonez i doprawić do smaku solą i pieprzem. Delikatnie wymieszać. 4. Najlepiej pozostawić na godzinę do przegryzienia się smaków. Przechowywać w lodówce pod przykryciem z folii spożywczej.

99


co słychać w świecie diet?

PRODUKTY ZBOŻOWE

Węglowodany złożone – najlepszy pokarm dla naszego mózgu!

Tekst Karolina Kisielińska-Tomczak Zdjęcja Lubomir Lipov Przepisy Beata Lipov

Jedną z najzdrowszych kasz jest kasza gryczana. Zawiera dużo białka bogatego w cenny tryptofan i lizynę.

Kasza jaglana wytwarzana jest z nasion prosa.

Kasza jęczmienna występuje pod różnymi postaciami: pęczak, perłowa, gruba lub drobna.


P

rodukty zbożowe są najważniejszym źródłem energii w naszej diecie. Zawarta w nich skrobia rozkładana jest do glukozy, z której organizm czerpie energię. Glukoza jest jedynym pokarmem wykorzystywanym przez nasz mózg w sytuacji prawidłowo działającego organizmu. Produkty zbożowe stanowią dobre źródło pełnowartościowego białka, witamin z grupy B oraz błonnika. Leżą u podstaw piramidy żywienia i dlatego

Kasze: gryczana, jaglana, manna – która najzdrowsza? Ziarno składa się z kilku warstw łuski, zarodka i endospermy. W łuskach zawarte jest całe bogactwo składników mineralnych, białko, tłuszcz o korzystnym dla naszego zdrowia składzie i cenny błonnik. Zarodek to źródło życia całej rośliny. Zawiera dużą ilość białka, witamin, oleju, fosforanów oraz wielu aktywnych enzymów. Podczas przemiału białej mąki zostaje usunięta najcenniejsza część ziarna, a wraz z nią najbardziej pożądane składniki np.: wapń, fosfor, żelazo, witaminy z grupy B. Jadając Spożywanie produktów o niskim więc białe pieczywo i rafinowane kasze indeksie glikemicznym powoduje pozbawiamy się tego, co najcenniejsze. Jedną z najzdrowszych kasz jest kasza powolne przyswajanie i stopniowy gryczana. Zawiera dużo białka bogatego wzrost oraz spadek poziomu cukru w cenny tryptofan i lizynę. Aminokwasów we krwi. tych nasz organizm nie potrafi sam powinniśmy jeść 5 porcji dziennie, wytworzyć, dlatego musimy dostarczać je ale tylko tych najbardziej z pożywieniem. Jest również dobrym wartościowych z mąki z pełnego źródłem kwasu foliowego, magnezu, cynku, przemiału, czyli pieczywo razowe lub potasu i fosforu. Skrobia zawarta w kaszach graham, makaron pełnoziarnisty, jest trawiona powoli, co powoduje, że dłużej ryż brązowy, kasze: gryczaną, jaglaną, jesteśmy syci, a pęcznienie jej w brzuchu jęczmienną. Stanowią one źródło hamuje apetyt. węglowodanów złożonych, które mają Kasza jaglana wytwarzana jest z nasion niski indeks glikemiczny. Spożywanie prosa. Jest bogata w cenne składniki produktów o niskim indeksie odżywcze, lekkostrawna i nie powoduje glikemicznym powoduje powolne uczuleń. Z tego powodu jest szczególnie przyswajanie i stopniowy wzrost oraz pożądana w diecie dzieci. Posiada dużą spadek poziomu cukru we krwi. Jest zawartość witamin z grupy B takich jak B1, to zjawisko bardzo korzystne, ponieważ B2, B6 oraz żelaza i miedzi, dostarcza powoduje mniejsze wydzielanie insuliny pełnowartościowego białka. Jest zalecana bez gwałtownych wyrzutów tego dla osób z niedokrwistością z powodu dużej hormonu, co chroni trzustkę i pozwala zawartości żelaza, kwasu foliowego jej długo i sprawnie funkcjonować. i witaminy E. Jako jedyna z kasz ma Dieta o niskim IG pozwala ograniczyć działanie zasadotwórcze, co jest bardzo napady głodu, utrzymać prawidłową korzystne, szczególnie jeżeli dieta wagę ciała, ułatwia kontrolę poziomu obfituje w mięso i jego przetwory. cukru we krwi u osób chorych na Kasza jęczmienna występuje pod cukrzycę. różnymi postaciami: pęczak, perłowa, gruba lub drobna. Stanowi dobre źródło błonnika rozpuszczalnego, który zapobiega wzdęciom, zaparciom.

101

Lawendow y dom

zima 2011


Jedzenie grubych kasz zapobiega powstawaniu polipów w jelicie grubym, a w konsekwencji nowotworów. Kasza manna – jest produkowana z pszenicy. Zawiera niewielkie ilości błonnika, witamin i minerałów, ale sporo jodu. Jest lekkostrawna i dlatego jest wskazana w diecie dzieci. Zaleca się ją również dla osób z dolegliwościami układu pokarmowego, w schorzeniach nerek i dróg moczowych. Ryż – jedno z najczęściej uprawianych zbóż na świecie. Ma wiele pożądanych cech. Jest lekkostrawny, nie zawiera glutenu, nie uczula. W związku z tym jest wskazany w diecie dzieci, rekonwalescentów, osób po operacjach, w dolegliwościach żołądkowych. Ponieważ jest wolno trawiony, na długo zaspokaja głód. Jednak najwartościowszy i najmniej kaloryczny jest ryż brązowy. Gotowanie ryżu ma również wpływ na wartość odżywczą i kaloryczność. Dlatego najlepiej gotować go półtwardo. Ryż brązowy – jego ziarna zawierają otręby, które dają im brązowy kolor. Zawiera duże ilości błonnika, witaminy z grupy B, wapń i żelazo.

Lawendow y dom

zima 2011

Ryż, makaron Ryż preparowany termicznie – parboiled ma podobne wartości odżywcze, co brązowy. Podczas procesu produkcji pod działaniem wysokiego ciśnienia najcenniejsze składniki znajdujące się w łuskach przechodzą do wnętrza ziarna. Ryż dziki jest to wodna trawa o długich, ciemnych ziarnach. Ma znakomite właściwości odżywcze. Zawiera dużo potasu, fosforu, błonnika i witamin z grupy B. Makaron jest jednym z najzdrowszych i najsmaczniejszych dań, jeżeli przyrządzimy go w odpowiedni sposób. Ugotowany al dente, czyli na półtwardo, z dodatkiem sosu warzywnego i oliwy z oliwek będzie naprawdę niskokaloryczny.

Podczas przemiału białej mąki zostaje usunięte najcenniejsza część ziarna... Spośród produktów zbożowych makaron najmniej podnosi poziom cukru we krwi, jednocześnie zmniejszając znacznie apetyt. Najzdrowszy jest oczywiście razowy, pełnoziarnisty i bez dodatku jaj. Zawiera nie tylko więcej witamin z grupy B oraz minerałów takich jak żelazo, fosfor, cynk, magnez, ale również mniej kalorii, z powodu zawartości celulozy – nierozpuszczalnego błonnika, który jest odporny na działanie enzymów trawiennych i dzięki temu organizm go nie przyswaja.

102


103


104


Tarta z pieczoną papryką i karmelizowaną cebulą Ciasto: 150 g mąki razowej 150 g mąki białej 100 g masła 80 ml zimnej wody łyżka czarnuszki szczypta soli

Farsz: kilogram papryki ½ kg czerwonej cebuli łyżeczka brązowego cukru ½ łyżeczki octu balsamicznego ząbek czosnku

1. Paprykę ułożyć na ruszcie i opiec w piekarniku na funkcji grill ze wszystkich stron, tak, by skórka sczerniała. 2. Gdy papryka stygnie w zamkniętym naczyniu, można zabrać się za przygotowanie ciasta. 3. Mąkę z solą wsypać do miski. Dodać posiekane masło, czarnuszkę i rozetrzeć je z mąką na kruszonkę. 4. Dolać wodę, zagnieść ciasto, uformować je w kulę, owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez mnije więcej 30 minut. 5. Cebulę pokroić w plasterki. 6. Na patelni rozgrzać olej, smażyć cebulę powoli, na wolnym

sól 2 łyżki posiekanych ziół (np. mieszanka bazylii i oregano) oliwa z oliwek olej do smażenia

ogniu. Gdy będzie miękka i zacznie się lekko karmelizować, dodać cukier i ocet. Smażyć jeszcze kilka minut, aż składniki się połączą. 7. Przestudzoną paprykę obrać ze skórki i oczyścić z nasion. Pokroić w paski, wymieszać z roztartym z solą czosnkiem, posiekanymi ziołami i 2 łyżkami oliwy. 8. Ciasto podzielić na 6 porcji i rozwałkować na okrągłe placki średnicy około 2 cm. 9. Na cieście ułożyć porcję cebuli i papryki. Brzeg ciasta zawinąć do środka. 10. Piekarnik nagrzać do 190ºC i piec mniej więcej 45 minut.

Pieczone razowe pierożki z kaszą gryczaną Ciasto: 250 g mąki pszennej białej 200 g mąki pszennej razowej typ 1870 opakowanie drożdży instant 2 łyżeczki cukru szklanka ciepłej wody ½ szklanki oleju sól

Nadzienie: 100 g kaszy gryczanej 150 g twarogu wiejskiego duża cebula sól świeżo mielony pieprz olej do smażenia dodatkowo żółtko do posmarowania

1. Drożdże wymieszać w misce z dwoma rodzajami mąki, dodać sól i cukier. W dzbanku wymieszać ciepłą wodę i olej i wlać do miski z suchymi składnikami. 2. Zagnieść elastyczne i gładkie ciasto i odstawić je na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. 3. W tym czasie przygotować farsz. W garnku z grubym dnem rozgrzać 2 łyżki oleju, wsypać suchą kaszę i smażyć 2 minuty, cały czas mieszając. 4. Następnie zalać 200 ml wody, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień do minimum, przykryć i gotować jeszcze 15 minut. 5. Cebulę pokroić w drobną kostkę. Usmażyć na złoto. Trzeba to robić powoli,

na wolnym ogniu, żeby cebula się nie przypaliła, była miękka i słodka. 6. W misce połączyć kaszę, twaróg i cebulę. Doprawić solą  i świeżo zmielonym pieprzem. 7. Wyrośnięte ciasto rozwałkować na grubość około 3 milimetrów, podsypując mąką. Z ciasta wyciąć kółka, nakładać po łyżeczce farszu, przykryć drugim kółkiem i dokładnie zlepić brzegi. 8. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, posmarować żółtkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 190ºC. Piec około 20 minut. W tym czasie pierogi powinny się pięknie zrumienić. Wyjąć je z piekarnika i zostawić do przestygnięcia.

105

Lawendow y dom

zima 2011


Lawendow y dom

zima 2011

106


Domowe batoniki muesli Proporcje na 8–10 batoników puszka słodzonego skondensowanego mleka 250 g płatków owsianych 75 g wiórków kokosowych 100 g suszonej żurawiny 60 g ziaren słonecznika 60 g sezamu 120 g migdałów 1. Na suchej patelni uprażyć płatki owsiane, ziarna słonecznika i dość grubo posiekane migdały. Mleko podgrzać. 2. W misce wymieszać suche składniki, dodać mleko, wymieszać. 3. Masę przełożyć do teflonowej formy, wyrównać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 140ºC. 4. Piec ok. 55 minut, po czym odstawić do przestygnięcia, a następnie pokroić.

107


laboratorium flory

Choinka inna niż wszystkie Choćbyśmy byli BARBARA BŁASZCZYK nie wiem jak nowocześni na co dzień, to przygotowując się do świąt Bożego Narodzenia niechybnie budzimy w sobie ducha tradycji. Dajemy sobie prawo do powrotu ciepłych wspomnień związanych z jej najważniejszymi atrybutami – czyli smakami, zapachami i dekoracjami nieodłącznie kojarzącymi się z domem rodzinnym.

Lawendow y dom

zima 2011

W tych dniach trudno nie zgodzić się Tekst i zdjęcia z twierdzeniem, że magia świąteczna Barbara Błaszczyk udziela się wszystkim. A gdy próbujemy wyłuskać najważniejsze symbole – zawsze na miejscu eksponowanym z bibuły, kolorowych papierów, piórek, znajdzie się choinka. Bez niej nie wydmuszek, słomy. Powszechne było też wyobrażamy sobie świątecznego ścielenie słomy lub siana pod nastroju. Kupujemy ją zazwyczaj na kilka nakryciem stołu, co czyniono dla dni przed Wigilią, w postaci drzewka zapewnienia przyszłorocznego urodzaju. świerkowego albo jodły, na szczęście Dziś też korzystamy z magicznego coraz rzadziej sztucznego. Potem znaczenia niektórych ozdób: jabłka były oprawiamy i dekorujemy najróżniejszymi symbolem grzechu, ale też zdrowia ozdobami, by w końcu w jej blasku i urody, orzechy – mądrości, cierpliwości, zasiąść do uroczystej wieczerzy. dostatku. Anioły były dobrymi duchami W wielu kulturach drzewa iglaste były opiekuńczymi, gwiazda betlejemska uważane za symbol trwania, odradzania miała prowadzić do Chrystusa się i płodności. Bożonarodzeniowa i wskazywać drogę do domu; zaś pierniki choinka, ubierana w jabłka wypiekano często w kształcie zwierząt i własnoręcznie wykonywane przez na pamiątkę ich obecności w Betlejem. domowników ozdoby z papieru, pojawiła Zapraszając choinkę do domu, się w niemieckiej Alzacji w XVI w., skąd musimy zapewnić jej odpowiednie wraz z protestantami przywędrowała minimum miejsca. Cóż jednak zrobić, do Polski około 200 lat temu. Stopniowo gdy tego miejsca nie macie? Lub wolicie wypierała słowiański zwyczaj wieszania coś bardzo symbolicznego do wnętrza podłaźniczek, czyli ściętych czubków bardzo nowoczesnego lub biura? świerków lub sosen zwisających Ratunkiem niech będzie dla Was moja szpicem w dół, a także stawiania w rogu propozycja dekoracji, do samodzielnego domostwa snopów zboża, dekorowanych zrobienia której serdecznie Was ciastkami, ozdoby z opłatków, ale także zachęcam. Trzeba przygotować: niewielkie naczynie ceramiczne, gąbkę przyciętą w kształt stożka, preparowane, elastyczne liście, trochę suchego mchu, kwiatostan hortensji, kilka małych szklanych bombek, kilka gwiazdek obsypanych brokatem, drut florystyczny, szpilki i pistolet z klejem silikonowym.

108


Takie minimalistyczne choineczki najbardziej efektownie wyglądają ustawione po kilka obok siebie, szczególnie jeśli mają zróżnicowaną wysokość. Wesołych Świąt!

109


1.

Najpierw osadzamy w naczyniu odpowiednio przycięty kawałek gąbki. Taka gąbka do układania suchych roślin ma zazwyczaj kolor beżowy i łatwo daje się formować nożem. Kawałek w kształcie stożka lub piramidy owijam następnie preparowanymi liśćmi na zakładkę, tak by zakryć dokładnie gąbkę. Smaruję w tym celu gorącym klejem silikonowym z pistoletu spodnią część liścia, przykładam go ostrożnie do gąbki i przytrzymuję kilka chwil, żeby klej stężał. Trzeba uważać, bo klej jest naprawdę bardzo gorący i łatwo się poparzyć. Odstające gdzieniegdzie brzegi liści przypinam dodatkowo szpilkami, wbijając je w gąbkę. Można pod główki szpilek podłożyć cekiny lub użyć szpilek z ozdobnymi główkami. W podstawie stożka mocuję na gorącym kleju dość gruby patyk, który będzie „pniem” naszego drzewka. Wokół niego wklejam pocięty na drobne odcinki kwiatostan hortensji, żeby osłonić gąbkę. Drugi koniec „pnia” mocuję w gąbce w naczyniu i osłaniam gąbkę kawałkiem suszonego mchu, przypinając go wygiętymi w kształt litery U krótkimi kawałkami drutu florystycznego. Do gąbki w naczyniu mocuję też małe szklane bombki. Odświętny charakter dekoracji podkreślam kilkoma brokatowymi gwiazdkami przyklejonymi bezpośrednio do liści.

2.

4.

110

3.


www.dekoria.pl

Sklep internetowy z dekoracjami tekstylnymi og!

katal y w o N

zyj Obejr ! TUTAJ

Mieszkaj Piękniej!

ZIMA 2011


kącik malucha

Koszulka z choinkami Ten prosty sposób ozdabiania koszulek daje nieograniczone możliwości. Można zaprojektować inny świąteczny motyw, a nawet napisać na koszulce list do Świętego Mikołaja. Tekst Beata Lipov Zdjęcia Lubomir Lipov

Lawendow y dom

zima 2011

112

TEKST BEATA LIPOV ZDJĘCIA LUBOMIR LIPOV


Narzędzia: ziemniak metalowa foremka nożyk igła nitka pędzelek Materiały: bawełniana koszulka farbki do tkanin guziczki w kształcie gwiazdek 1. Sporego ziemniaka przekroić na pół. W połówkę wbić metalową foremkę w krztałcie choinki na głębokość ok. 1 centymetra. 2. Następnie, zostawiając ciągle foremkę w ziemniaku, odciąć centymetr górnej warstwy warzywa nożykiem i wyjąć foremkę. W ten sam sposób przygotować pień dla choinki. 2. Otrzymane stemple pomalować dokładnie farbą do tkanin. 3. Odbić na koszulce trzy choinki w rzędzie, a potem dodatkowo odbić przy każdej pieniek. 4. Na czubkach choinek przyszyć guziczki w kształcie gwiazdek.

Pomysł pochodzi z książki Beaty Lipov „Dzieciaki przygotowują święta“.

113


Kolor to życiowa filozofia Bożeny Wiślickiej i Marcina Witkowskiego. Razem stworzyli pracownię ceramiczną BMW – miejsce, gdzie powstają przedmioty artystyczne o codziennym przeznaczeniu. Nasycone barwy, których próżno szukać w szarej rzeczywistości łączą się idealnie z surową formą gliny. Ich pracownia to miejsce, które od dawna widnieje na mapie najciekawszych zakątków sztuki użytkowej. Po prostu trzeba tam wpaść.


pomysł na

Pomysł na...

Święta

Miało być surowo, nie kolorowo i brokatowo. Dla tych, co nie trawią świątecznego lukru, dla tych, co trochę pod prąd, dla minimalistów, którzy cenią proste rozwiązania.

Tekst Beata Lipov Zdjęcia Lubomir Lipov Pomysł Kornelia Bułanow

Lawendow y dom

zima 2011

116


117


Jabłka w karmelu Popularne jabłka miłości u nas w prawdziwie gotyckiej odsłonie. Pięknie błyszczą i barwią języki na czarno. 9 małych lub średnich jabłek 4 szklanki (1 kg) cukru 250 g masła 4 łyżki octu winnego 4 łyżki wody czarny barwnik spożywczy (tutaj barwnik w proszku) 9 patyczków do nadziania jabłek 1. Wodę zagotuj, a następnie dodaj cukier, masło, ocet. Całość wymieszaj. Do gotowania najlepiej używać garnka o grubym dnie, by masa się nie przypaliła. 2. Gdy składniki się rozpuszczą, dodaj barwnik spożywczy i wymieszaj. Mieszankę gotuj jeszcze dziesięć minut na średnim ogniu, nie mieszając jej. 3. Gdy na powierzchni zaczną się pojawiać szkliste, dość duże bombelki, zrób próbę. Do miseczki z zimną wodą wlej odrobinę karmelu – jeśli natychmiast stwardnieje, jest gotowy. 4. Zdejmij garnek z ognia. 5. Jabłka nabij na patyczki i zanurzaj w czarnej cieczy, polewając z góry łyżką. 6. Odczekaj, aż nadmiar lukru spłynie i odłóż gotowe jabłka na woskowany papier do ostygnięcia.

Lawendow y dom

zima 2011

118


Słodkie słoiczki Słodkości w świątecznych kolorach zamknięte w uroczych, maleńkich słoiczkach. Wzór banderoli ze śnieżynkami znajdziesz tu.

119


Święteczne lizaki Wystarczy owinąć je czerwoną folią i ozdobić śnieżynką (do pobrania tu). Proste i efektowne.

Lawendow y dom

zima 2011


Choinka z patyków Nasza jest czarna i błyszcząca. Ciekawie wygląda również w naturalnym kolorze. 7 sztywnych gałęzi na podstawę choinki (gałązki np. z wierzby) czarny farba w sprayu nitka lub cienki drucik sekator doniczka lub wiadro, jako narzędzie pomocnicze 1. Postaw doniczkę do góry dnem, podtrzyma konstrukcję podczas wiązania poszczególnych elementów. 2. Gałęzie przeznaczone na podstawę rozmieść wokół doniczki i zwiąż u góry. Początkowo drucikiem, następnie gałązką. 3. Wyznacz trzy kolejne miejsca wiązań pamiętając, by były od siebie równo oddalone. 4. Patyczki mocuj przeplatając je raz nad, a raz pod patykami głównymi. Przy mocowaniu pomagaj sobie sznurkiem lub drucikiem. 5. Gotową choinkę zdejmij z doniczki i pomaluj farbą w sprayu.

121


Szybki deser warstwowy Jeśli w trybie pilnym potrzebny jest świąteczny deser, sprawę ratują piernikowe okruchy w towarzystwie bitej śmietany. porcja ciasta piernikowego upieczonego z 500 g mąki, prosty przepis znajdziecie np. tu 500 ml śmietany 36% 3 łyżki cukru pudru łyżka cukru z wanilią ciasteczka owsiane, np. takie 1. Piernik pokrusz i wsyp do szklanego, wysokiego naczynia. 2. Schłodzoną śmietanę ubij na sztywno, pod koniec ubijania dodaj cukier. 3. Przełóż do naczynia ostrożnie, by nie pobrudzić ścianek. 4. Na końcu dodaj pokruszone ciastka. 5. Naczynie przykryj folią spożywczą i wstaw do lodówki na przynajmniej 2 godziny.

Lawendow y dom

zima 2011

122


Filcowe portreciki Rodzinna galeria na świątecznej choince? Czemu nie? Wybierzcie wspólne Wasze ulubione zdjęcia i do roboty! wydrukowane zdjęcia filc karton klej wikol wstążeczka nożyczki

1. Wytnij ze zdjęć kółka o średnicy 3 cm, a z kartonu większe kółka o średnicy 5 cm. 2. Naklej zdjęcie na środek kartonu. 3. Brzeg kartonu posmaruj klejem i przymocuj wstążeczkę uformowaną w pętelkę. 4. Z filcu wytnij okrągłą ramkę o średnicy 5 cm. 5. Posmaruj brzegi kartonu i naklej filcową ramkę. Takie portreciki można zrobić w różnych kształtach.

123


Filcowe ptaszki Są zabawne i bardzo proste w przygotowaniu. filc, np. szary i czerwony bawełniana taśma na skrzydełko drucik nitka igła nożyczki 1. Z filcu wytnij kółko o średnicy 15 cm. 2. Następnie z czerwonego filcu wytnij trójkąt – będzie z niego dziób ptaka. 3. Przez sam środek filcowego kółka przebij drucik spleciony w pętelkę. 4. Kółko złóż na pół i zszyj ze sobą brzegi, pamiętając o umieszczeniu w odpowiednim miejscu dzioba. 5. Wyszyj oko oraz doszyj skrzydełko zrobione ze złożonej bawełnianej taśmy.

Kalendarz adwentowy Proste kartonowe pudełeczka kryją mininiespodziankę na każdy dzień adwentu. Zawieszone na wieszaku mają nieco awangardowy wygląd. karton w szarym, czarnym i czerwonym kolorze wydrukowane liczby od 1 do 24 klej do papieru wstążeczki wieszak – tu pomalowany na szaro farbą akrylową drucik nożyczki 1. Możesz użyć gotowych pudełeczek. Znakomicie się sprawdzą pudełka po zapałkach. 2. Możesz też zrobić proste pudełka kartonowe według powyższego szablonu. 3. Każde pudełko oznacz odpowiednią liczbą i udekoruj wstążeczką. 4. Doczep drucik skręcony w pentelkę i zawieś na wieszaku. 5. Ach, i nie zapomnij włożyć do środka niespodzianki!

124


125

Lawendow y dom

zima 2011


La wen do wy Dom

od kuchni...

126


127

Lawendow y dom

zima 2011


Dziękujemy za pomoc, uśmiech i życzliwość

VivaMix

Empik Café

www.sklep.vivamix.pl CH „Panorama” al. Witosa 21, lokal 210, piętro II, Warszawa

www.empikcafe.pl CH „Arkadia“ al. Jana Pawła II 82, Warszawa

Home&You

Flo

www.home-you.com CH „Arkadia” al. Jana Pawła II 82, Warszawa

www.flo-store.com CH „Arkadia“ al. Jana Pawła II 82, Warszawa

Villeroy&Boch

DUKA

www.eshop.villeroy-boch.com/pl CH „Promenada” ul. Ostrobramska 75, Warszawa

www.dukapolska.com CH „Klif“ ul. Okopowa 58/72, Warszawa

W oparach orientu 12

miseczka ze złotym rantem pracowania ceramiczna bmw

Cytryny 52 52 54 55

turkusowa taca – tesco miseczka oraz przydząd do wyciskania cytrusów – duka żółty półmisek – duka obrus – zara home

Trele-makrele 90

miseczka w kropki – wonderhome

Święta 108 109 110 112 114

czerwone podstawki – home&you słoiki – tesco obrus i kubki – home&you wazy – duka szara podkładka – home&you

Wędliniarz zimowy 66

czerwone naczynie do zapiekania – tesco

Z zegarkiem w ręku 70 70 72 73 72 72 72

turkusowe szklanki i turkusowe gwiazdki – home&you białe półmiski – duka karafka i szklanki – duka kieliszki – home&you szklanki – duka turskusowy wieniec – flo waza na poncz – duka

Lawendow y dom

zima 2011

La wen do wy Dom

Reklama

(+48) 501-190-151 beata@lawendowydom.com.pl


W następnym numerze: Wiosna pełna niespodzianek!

Lawendowy Dom Zima 2011 / Numer 5  

Najsmaczniejszy kwartalnik w sieci.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you