Page 1


Wstęp | Jan Bińczycki, Adam Ladziński

Jan Bińczycki, Adam Ladziński

Odpoczywać, uczestniczyć w pochodzie, odsypiać dniówki

drobnych wyrzeczeń dnia codziennego. Mamy nadzieję, że

z nadgodzinami, szukać fuchy? Pić, tańczyć, oglądać tele-

da wam choć część satysfakcji, która była naszym udziałem

wizję, leżeć na plecach obolałych od nienaturalnej pozycji

w czasie wspólnej pracy.

przez minimum osiem godzin dziennie? Zajmować się hobby

Zależało nam, by uciec od sztampy, która cechuje podobne

(od modelarstwa po decoupage’u)? Cieszyć się pogodą, która

inicjatywy produkowane przez środowiska związane z kultu-

pewnie będzie piękna, czy kląć na czym świat stoi? Trudne

rą. Nie znajdziecie tu narzekań na korporacje w wykonaniu

pytanie? Dla nas też.

absolwentów niszowych kierunków, kpin z buraków na zmy-

Jest coś niepokojącego w medialnym nieistnieniu i spo-

waku, roszczeniowych wypowiedzi artystów przekonanych,

łecznej obojętności na to święto, które w założeniu ma być

że ich działalność stoi przed sprawami całego społeczeństwa,

dniem walki o prawa świata pracy i okazją do celebrowania

posapywań sytych pięćdziesięciolatków szermujących argu-

dumy z przynależności do grupy tych, którzy własnym wy-

mentami, że dobrze pamiętają, jak to kiedyś było gorzej, bo

siłkiem zaspokajają potrzeby oraz zmieniają świat na lepsze,

musieli korzystać z Funduszu Wczasów Pracowniczych i za-

dostarczając produktów, usług, idei. Praca to temat, który

dowalać się produktami bez kolorowych opakowań. Autorzy

politycy „załatwiają” kilkoma okrągłymi zdaniami przy okazji

artykułów i osoby, z którymi przeprowadziliśmy wywiady,

wyborów. Media podejmują go z reguły niechętnie, ograni-

reprezentują swoje własne poglądy, niekoniecznie wpisujące

czając się do sprawozdawania i omijając rozważania na temat

się w ideologiczne ramy, w jakich zwykło się umieszczać

miejsca, jakie zajmuje w codzienności. Równie rzadko bywa

pierwszomajowe okoliczności.

okazją do spotkania pomiędzy pracownikami a artystami,

W pierwszych rozdziałach zajmujemy się związkami pra-

platformą porozumienia i egalitarnej dyskusji o codzienności.

cy i literatury, kwestią inteligenckiego etosu wobec praw

49. numer Ha!artu kleiliśmy po godzinach, w weekendy,

pracowniczych i warunków zarobkowania, zjawiskami na

w czasie dłużących się dni bezrobocia, unikając oka prze-

przecięciu, historią ruchów społecznych (strajk Bread&Roses

łożonych w pracy. W redakcji pomogli studenci edytorstwa

w Stanach Zjednoczonych i polska Solidarność). Artyku-

na praktykach. Wspólnie projektowaliśmy świąteczne wy-

ły poświęcone „niepracy” przedstawiamy na początku, bo

danie magazynu, który w naszym zamierzeniu ma być zbio-

warto marzyć. Druga część numeru to zbiór opowiadań,

rem majowych czytanek, gorzkich i śmiesznych tekstów

reportaży i wyznań dotyczących pracy. Cieszy nas, że tak

poświęconych jednemu z najważniejszych aspektów życia

wielu interesujących autorów zajmuje się tym społecznie

w dzisiejszych czasach. To plon naszych kradzionych minut,

ważnym tematem.

Powitanie transfuturystów Z radością przedstawiamy plon pierwszego roku działalności grupy transfuturystów. To twórcy młodzi, dowcipni i  na swój sposób czarujący. Wedle programowych deklaracji zajmują się rekonstrukcją historyczną. Przywołane estetyki i powtórzone eksperymenty okazują się jednak zadziwiająco aktualne. Najbardziej poważni są, kiedy żartują. A robią to cały czas. Wydawnictwa i happeningi udostępniają na Facebooku, w Issuu i na terenie całego miasta. www.facebook.com/transfuturo http://issuu.com/igorznasa/docs/jednnodni__wka_ostateczna

1

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Co zwykliście robić 1 maja, w Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy?


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Spis treści WSTĘP

korporacja@ha.art.pl issn 1641-7453 Nakład 1200 wydawca Korporacja Ha!art pl. Szczepański 3a 31–011 Kraków www.ha.art.pl

SPIS TREŚCI nieróbstwo

3—MAREK TOBOLEWSKI Z beztroski do pracy i z powrotem 11—JAKUB BARAN Jak się nie narobić? dom pracy twórczej

17—EWA CHUDOBA O pracy w literaturze

redakcja Piotr Marecki  →  redaktor naczelny piotr.marecki@ha.art.pl Łukasz Podgórni → sekretarz lukasz.podgorni@ha.art.pl fundacja korporacja ha!art

21—KRZYSZTOF WOŁODŹKO Między biedą a władzą. Życie i śmierć inteligencji 24—SZYMON KUKULAK ATOMIŚCI DO ATOMÓW, ROBOTY DO ROBOTY! Jutrzejszy rynek pracy w zwierciadle literatury science fiction

30—MAGDALENA BAŁAGA Korpoambiwalencja przebieg kariery

33—EWA HOŁUSZKO Etos Solidarności. Czym i jaki był? Co po nim pozostało? 36—MATEUSZ TRZECIAK Chleba i róż 39—EWELINA SASIN Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, czyli dlaczego świat się kończy. O ślunskich dziołchach i ich szychcie

45— JAKUB WŁODEK Brzeszcze 49— FILIP LEŚNIEWICZ Doktorant – pracujący czy studiujący? 52—JAN BIŃCZYCKI Cel: rewolucyjny

Fundatorzy Piotr Marecki, Jan Sowa Rada Małgorzata Mleczko, Patrycja Musiał, Jan Sowa (Przewodniczący) Zarząd Piotr Marecki (Prezes) Grzegorz Jankowicz (Wiceprezes) redakcja wydawnictwa ▶ Katarzyna Bazarnik i Zenon Fajfer  ◉ liberatura ▶ Jan Sowa  ◉  teoria i praktyka ▶ Iga Gańczarczyk  ◉  linia teatralna ▶ Grzegorz Jankowicz  ◉ linia krytyczna, proza obca ▶ Piotr Marecki  ◉ seria prozatorska, poetycka ▶ Kuba Mikurda  ◉  linia filmowa

obróbka artystyczna

redakcja numeru Jan Bińczycki, Adam Ladziński

55—PIOTR MACHA Martwa Praca 64—DARIUSZ ECKERT Inwokacja do świętego Bernarda, patrona mężczyzn 68—DEZYDERY BARŁOWSKI Układy bardzo kontrolowane 74—SABINA DRĄG Every Body Works. Oda do ciał pracujących 73—OLGA STAWIŃSKA Portret rodziny 79—ŁUKASZ GRZYMALSKI Dr Pracownik i Mr Szkodnik

korekta Adam Ladziński, Ewelina Sasin projekt graficzny + ilustracje Janota janota-img.tumblr.com druk PW Stabil ul. Nabielaka 16 31–410 Kraków

83—ANTONI GRZEŚCZYK Początek wakacji 86—BIOGRAMY 87—TRANSFUTURYŚCI

Serdecznie dziękujemy osobom, które pomogły w korekcie, w tym przede wszystkim Klaudii Czechowskiej.

DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW MINISTRA KULTURY I DZIEDZICTWA NARODOWEGO 2


Tekst: Marek Tobolewski | Ilustracje: Janota

Mit złotego wieku wydaje się wiecznie żywy. Nie inaczej jest w sprawie pracy. Wolni i beztroscy starożytni Grecy właściwie nie zaprzątali sobie nią głowy. Później, wraz z rozwojem kultury i środków produkcji, pracy było coraz więcej, aż w końcu niemal zupełnie zdominowała nasze życie. Zyskała przy tym nie tylko uzasadnienie ekonomiczne, ale też etyczne – kto nie pracował, uznawany był za grzesznika. Dziś, gdy zmęczenie codziennym kieratem daje się nam we znaki nie mniej niż poczucie jego jałowości, a często wręcz szkodliwości, wracają myśli i koncepcje, które zachęcają do gruntownego przemyślenia samego konceptu pracy. Aby zbliżyć się nieco do dawnych pięknoduchów, darmozjadów i piewców pożytków z gnuśności, zadajmy sobie trud i zobaczmy, jak na przestrzeni dziejów definiowano pracę, a także kto i dlaczego miał czelność kwestionować jej rzekomą „oczywistą oczywistość”.

3

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Z beztroski do pracy i z powrotem


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Z beztroski do pracy i z powrotem | Marek Tobolewski

Praca u podstaw

Praca popłaca

Poszukiwanie wyłomów w ludzkim o niej myśleniu to nieła-

Od zarania dziejów pracujemy więc w trudzie i znoju, by żyć

twe zadanie. Wszak od Biblii przez Marksa po wciąż żywy

wygodniej, zostawić coś potomstwu oraz budować dobrobyt

dogmat wzrostu wydajności praca traktowana jest nieomal

indywidualny i społeczny. Ten ostatni motyw – materialna

jako sens życia człowieka. Bez niej wręcz trudno wyobrazić

korzyść – wbrew pozorom istotny stał się dopiero kilkaset lat

nie tylko jakkolwiek rozumiany postęp społeczny czy rozwój

temu. Na tle całej historii naszego gatunku, nie mówiąc już

gospodarczy, ale nawet samo fizyczne przetrwanie jednostki.

o historii planety, koncentracja na kwestiach ekonomicznych

Boleśnie przekonują się o tym osoby, które pracy nie mają.

stanowi w gruncie rzeczy relatywnie krótki epizod. Pierwsze

Doskonale widać to w Polsce, gdzie bezrobocie należy do

znane nam dziś monety pochodzą sprzed zaledwie 2700

najczęstszych przyczyn samobójstw. Wydawać by się mogło,

lat, choć Homo sapiens pojawił się 200 tysięcy lat wcześniej,

że właśnie praca jest tym, czego potrzebujemy najbardziej

a neandertalczyk nawet dwa razy wcześniej – co do tego

i co czyni nasze życie przynajmniej znośnym.

drugiego wciąż trwają spory, czy był naszym przodkiem czy

Myśl ta w zasadzie od zawsze towarzyszyła naszej kulturze.

raczej kuzynem, ale raczej nie ulega wątpliwości fakt, że

Z Biblii pamiętamy boskie zalecenie: „Zaludniajcie ziemię

wytwarzał narzędzia i potrafił się nimi posługiwać.

i czyńcie ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28). Zgodnie z nim ludzki

Tym niemniej, nawet wprowadzenie pieniądza do po-

wysiłek skierowany być powinien na podporządkowanie

wszechnego obrotu nie oznaczało jeszcze zasadniczego

sobie planety i jej zasobów. Dzięki temu człowiek zyskuje

przełomu w zakresie pracy. Dopiero Marks należycie osadził

pokarm niezbędny do życia i rozmnażania się. W Nowym

ją w kontekście historycznym, przede wszystkim wyraźnie

Testamencie dochodzi do tego motyw umiejętnego mnożenia

wyodrębniając z całego zjawiska pracę zarobkową i poka-

majątku. Jako pochwała przedsiębiorczości traktowana bywa

zując, że to dzięki jej utowarowieniu pieniądze zmieniają

Jezusowa przypowieść o talentach. W niej to sługę, który nie

się w kapitał. Analizując pojęcie towaru Marks zauważa, że „wartość użytkowa, czyli dobro, ma więc tylko dlatego war-

pana talentu, spotyka reprymenda: „Sługo zły i gnuśny! […]

tość, że jest w nim uprzedmiotowiona, czyli zmaterializowana,

Powinieneś był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po

abstrakcyjnie ludzka praca”. A „przemiana pieniędzy w kapitał

powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność” (Mt

wymaga […], aby posiadacz pieniędzy znalazł na rynku towa-

25, 26–27). A także kara: konfiskata majątku, uzasadniona

rowym wolnego robotnika”. Słowem, kapitał (a wraz z nim

w dodatku w sposób zdumiewająco podobny do współ-

i epoka kapitalistyczna) pojawia się wtedy, gdy praca staje się

czesnej praktyki neoliberalnego kapitalizmu, polegającej na

specyficznym rodzajem towaru, a dysponujący siłą roboczą

uspołecznianiu kosztów i prywatyzacji zysków. „Każdemu

pracownik sprzedaje ją na rynku posiadaczowi środków

bowiem, kto ma – powiada Jezus – będzie dodane, tak że

produkcji. W tym zatem ujęciu pracą nie będzie jedzenie

nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet

zerwanych z drzewa bananów, budowanie piramid przez

to, co ma” (Mt 25, 29).

niewolników czy tworzenie w natchnieniu miłosnych wierszy.

Ilustracja z materiałów Autora

potrafił zainwestować z korzyścią powierzonego mu przez

4


Z beztroski do pracy i z powrotem | Marek Tobolewski

Od czasów Grzegorza lenie i obiboki są więc już oficjalnie

Oczywiście niewolnik czy pańszczyźniany chłop pracowali

piętnowani. Z jednej strony gnuśność uznawano za brak

co najmniej równie ciężko jak dzisiejsze szwaczki z daleko-

należytego starania na rzecz uświęconego porządku spo-

wschodnich fabryk odzieży albo górnicy z militaryzowanych

łecznego, z drugiej – wszelkie próby wybicia się zeń czy

na Ukrainie kopalń. Ale nie tylko ich wysiłek był lekceważony.

pozostawania poza nim poważnie mu zagrażały. Stąd papie-

Starożytni Grecy czy Rzymianie w istocie zdumiewająco

stwo tak intensywnie zwalczało wszelkie ruchy dysydenckie.

mało zajmowali się pracą – również w tym sensie, że nie

Bogomilcy, albigensi, waldensi czy katarzy byli groźni nie

dostrzegali w niej niczego ważnego i mającego decydujący

tyle ze względów teologiczno-doktrynalnych, ale ponieważ

wpływ na człowieka jako takiego. Owszem, widzieli w niej

ich światopogląd wywracał na nice logikę obowiązującego

sposób zaspokojenia podstawowych potrzeb bytowych,

porządku. Wywodząc się z tradycji manichejskiej, niespe-

ale obszarem realizacji własnego człowieczeństwa był czas

cjalnie cenili sobie życie doczesne, a w materialnym świecie

wolny, pozostający poza pracą i niemający nic wspólnego

dostrzegali przede wszystkim dotknięcie zła. Stąd wszelkie

z zarabianiem. To w nim człowiek mógł się oddawać temu,

ich pachnące utopią pomysły i idee – odrzucenie bogactwa,

co najważniejsze: obcowaniu ze poezją i sztuką, debatom politycznym, filozofowaniu, udziałowi w igrzyskach, ucztowaniu lub spotykaniu się ze znajomymi. Mówiąc o starożytności, nie można pomijać kontekstu klasowego, gdyż koncentracja jednych na życiowych przyjemnościach byłaby rzecz jasna nie-

Oficjalnie lenistwo uznane zostało za grzech w czasach papieża Grzegorza I Wielkiego, przewodzącego chrześcijaństwu w latach 590–604.

możliwa bez katorżniczej pracy innych. Tym niemniej interesujące jest samo rozróżnienie czasu pracy

krytyka zbytków kleru, podważanie feudalnej hierarchii czy

i czasu wolnego, a także swoista sankcja moralna, która mu

wezwania do ewangelicznego ubóstwa. W większości przy-

towarzyszyła. W ówczesnych standardach niewolnicy, po-

padków ich losy kończyły się tragicznie – ginęli na stosach

dobnie jak później chłopi czy robotnicy, powinni pracować,

inkwizycji i w urządzanych przez Kościół krucjatach. Dziś

ponieważ gnuśność i lenistwo są niemoralne, a dysponując

jednak wiele z głoszonych przez nich poglądów okazuje się

czasem wolnym, poddani byliby różnym pokusom. Jedno-

zaskakująco bliskich temu, co propagują ruchy kontrkultu-

cześnie dawne elity – bez względu na to, jak bardzo próż-

rowe czy newage’owe.

niacze życie prowadziły – uchodziły za stworzone do celów

Praca na Zachodzie

wyższych, takich jak władza, sztuka czy prowadzenie wojen.

Główny nurt biegnie jednak inaczej. Po okrzepnięciu refor-

Dla nich zakaz hańbienia się przyziemną pracą zyskiwał więc

macji, która pod wieloma względami bliska była eksploracji

metafizyczne wręcz umocowanie.

pomysłów marginalnych i fantastycznych z punktu widzenia

Grzeszna gnuśność

feudalnego status quo, boska sankcja pracy została jedynie

Oficjalnie lenistwo uznane zostało za grzech w czasach

umocniona. Wraz z rozwojem sił wytwórczych rosła nie

papieża Grzegorza I Wielkiego, przewodzącego chrześci-

tylko produkcja, ale i zasięg oddziaływania kultury zachod-

jaństwu w latach 590–604. Choć samo pojęcie lenistwa

niej, która wraz z podbojami kolejnych kultur i kontynentów

czy gnuśności już wcześniej pojawiało w nauce Kościoła, to

w ciągu kilku wieków zyskała globalną dominację. Rdzenni

raczej w znaczeniu duchowej bierności, zobojętnieniu wobec

mieszkańcy Ameryk, Azji i – zwłaszcza – Afryki wciągnięci

wiary i życia, acedii. Znamienne, że sam Grzegorz był bene-

zostali w światowy system gospodarczy, a eksploatacja ko-

dyktynem, a więc mnichem z zakonu, którego zawołaniem

lonii stała się dopalaczem dla procesu akumulacji kapitału.

było słynne ora et labora (módl się i pracuj) i którego nazwa

Beztroskie łowy na bizony, medytacje buddyjskich mnichów

do dziś kojarzy się z ciężką, żmudną pracą. Nawet jego imię,

czy tajemnicze kultury subsaharyjskie, o których do dziś

a był pierwszym papieżem je noszącym, wywodzi się od gre-

wiemy bardzo mało z uwagi na to, że nie znały pisma i nie

ckiego grȇgórios, co oznacza „czujny”. Nauczając, piętnował

zostawiły po sobie czytelnych śladów, ustąpiły pod naporem

bierność duchowieństwa, grożącą jego zdaniem utratą przez

Europejczyków i ich pieczołowitego kultu pracy, najlepiej

chrześcijan zdominowanych terenów, zabiegał też o aktyw-

wykonywanej przez innych.

ne poszerzanie sfery wpływów chrześcijańskich, w czym

Na początku dwudziestego wieku Max Weber postawił

zasadniczą rolę odgrywała działalność misyjna Kościoła.

tezę, że kapitalizm rozwinął się w Europie zachodniej, bo tam

5

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Nie praca czyni wolnym


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Z beztroski do pracy i z powrotem | Marek Tobolewski

Lafargue z jednej strony ośmiesza pracę i jej tragiczne skutki w społeczeństwie kapitalistycznym, z  drugiej tęsknie wzdycha do epoki przedprzemysłowej.

właśnie sprzyjała mu religia. W książce Etyka protestancka

również edukacja, traktowana jednak jako rodzaj pracy nad

a duch kapitalizmu Weber wskazał, że etos protestantyzmu

sobą i swoimi kompetencjami, a nie na przykład poszerzanie

znacznie bardziej niż jakakolwiek inna religia wspierał pry-

horyzontów, rozwijanie talentów czy kształtowanie postaw.

watną przedsiębiorczość, zapewniając społeczne wsparcie

Leniwa natura

dla rozwoju gospodarki i dając największy prestiż osobom

Również dzisiejsi sabotażyści intelektualni krytycznym okiem

zajmującym się handlem. Ciężka praca, moralny nakaz bo-

patrzący na pracę mają swoich historycznych przodków –

gacenia się, rzetelność w relacjach handlowych połączone

w tym choćby wszelkie ruchy i postawy ascetyczne. Być może

ze swoistym kultem oszczędności i gromadzeniem majątku

pierwszym dziwakiem tego pokroju był Diogenes z Synopy,

jako cnotą stały się napędem dla powstania kapitalizmu.

zresztą syn bankiera, defraudującego powierzone mu kapi-

Jednocześnie protestantyzm w swej późnej, już poreforma-

tały. Mieszkał w beczce, ubierał się w łachmany, potrzeby

cyjnej postaci, nader wyraźnie piętnował grzech lenistwa.

fizjologiczne załatwiał na ulicy, a chodząc z zapaloną w dzień

To religijno-etyczne wyjaśnienie podłoża kapitalizmu różni

latarnią, powtarzał: „Szukam człowieka”. Takie zachowania

się od koncepcji Marksa, mającej zdecydowanie charakter

skazały go na status wyrzutka, ale w planie indywidualnym

ekonomiczno-społeczny. Ale obaj niemieccy myśliciele po-

był to jedyny sposób osiągnięcia prawdziwego człowieczeń-

dzielali przekonanie, że to ludzka praca kształtuje człowieka,

stwa: uwolnienie się od przedmiotów materialnych i narzu-

społeczeństwa i ich historię. O ile jednak orientacja Marksa

conych norm społecznych. I choć latarnia innych ludzi nie

była deterministyczna i zakładała, że rozwój kapitalistycz-

wskazywała, sam koncept nie zawężał się do rozwiązania

nych stosunków pracy doprowadzi do wzrostu liczebności

jednostkowego. Stawką była wolność, traktowana w katego-

i siły proletariatu, a im bardziej zaawansowany jest kapita-

riach „wolności od” (majątku, zakazów, hipokryzji…), a w wy-

lizm, tym silniej wstrząsają nim wewnętrzne sprzeczności,

daniu cyników, do których zalicza się również Diogenesa,

co w rezultacie doprowadzić musi do rewolucji społecznej

człowiek szczęśliwy to ten, kto żyje zgodnie z naturą. Gdyby

i zmiany całego systemu, o tyle myśl Webera stanowi dosko-

wszyscy ludzie wyzwolili się z okowów pieniądza i kultury, na

nałe podłoże dla popularnego dziś ujęcia pracy jako etosu

powrót stalibyśmy się częścią natury – to ujęcie gloryfikuje

przedsiębiorczości opartej na indywidualnym wysiłku i kon-

więc „dobrego dzikusa” na długo przed Rousseau.

kurencyjnej walce na rynku, będącej w planie jednostkowym

Praca w ryzach, smaczniejsze kołacze

najistotniejszym elementem odpowiedzialności za własne

Inne podłoże miała asceza religijna, popularna w chrześci-

życie. Jej echa z całą pewnością odnaleźć można w koncepcji

jaństwie, ale także w innych religiach, takich jak buddyzm

znanej dziś na Zachodzie pod nazwą tzw. ideologii osiągnięć

czy hinduizmie. Praktykowanie skromności, ubóstwa, często

(achievement ideology). Zgodnie z nią o sukcesie jednostki

również umartwiania się było w nich zwykle również wy-

decyduje ciężka praca i – w tym konkretnym przypadku –

razem dystansu wobec świata i dóbr doczesnych, lecz jako

6


Z beztroski do pracy i z powrotem | Marek Tobolewski

motywacji biznesowej. Jej rynkowy sukces dobitnie pokazuje,

dziwej i istotnej rzeczywistości – do świętości czy też życia

że zmęczenie konsumpcją i gromadzeniem przedmiotów da

wiecznego. Świadomie rezygnując z pewnych wartości –

się obecnie zupełnie dobrze zmonetyzować.

majątku, wygody czy zdobyczy cywilizacyjnych – asceci liczą

Praca na opak

więc w istocie na osiągnięcie innych. Można powiedzieć, że

Skoro dzisiejsze rozumienie pracy wywieść można z marksow-

praktykowanie i doskonalenie własnych cnót jest dla nich

skiej koncepcji utowarowionego na rynku ludzkiego wysiłku,

rodzajem pracy na rzecz kołaczy innego rodzaju, na rzecz

umożliwiającego akumulację kapitału, spójrzmy jeszcze na

korzyści wyższego rzędu.

pierwsze w obrębie tej tradycji myślowej radykalne zakwe-

Innego rodzaju wyrzeczenia wiążą się z teoriami maltu-

stionowanie całego paradygmatu. Dał je w tyleż zabawnym,

zjańskimi, w pewnym sensie wieńczącymi rozwój cywilizacji

ile przewrotnym pamflecie Paul Lafargue, skądinąd działacz

epoki przedprzemysłowej. Thomas Malthus pod koniec xviii

socjalistyczny, a w dodatku zięć Marksa.

wieku wyraził obawy, że geometryczny przyrost populacji do-

Formalnie rzecz biorąc, jego Prawo do lenistwa to sprzeciw

prowadzi do przeludnienia, a wobec skończonej powierzch-

wobec „dziwacznego szaleństwa” klasy… robotniczej. „Tym

ni ziem uprawnych ludzkości grozić będzie głód. Chociaż

szaleństwem jest miłość do pracy, wściekła namiętność pracy

niesłuszność tej teorii wyszła na jaw całkiem szybko (gdy

aż do wyczerpania sił witalnych osobnika i jego potomstwa”.

tylko rewolucja przemysłowa doprowadziła do gwałtownego

Lafargue z jednej strony ośmiesza pracę i jej tragiczne skutki

wzrostu produkcji i efektywności uprawy roli), miała ona

w społeczeństwie kapitalistycznym, z drugiej tęsknie wzdy-

duży wpływ na koncepcję zrównoważonego rozwoju. Ta

cha do epoki przedprzemysłowej. „Przypatrzcie się szla-

zakłada, że jest możliwe takie rozwijanie sił wytwórczych,

chetnemu dzikusowi, którego misjonarze handlu i handlarze

by były one w stanie zaspokajać potrzeby przyszłych po-

religii jeszcze nie zdeprawowali chrześcijaństwem, syfilisem

koleń bez uszczuplania integralności ekosystemu. W tym

i dogmatem pracy, a potem zwróćcie uwagę na naszego

ujęciu ograniczenia bywają konieczne, choćby po to, by za-

nieszczęsnego sługę maszyny” (s. 4). Lafargue szydzi z tych,

pobiec degradacji środowiska czy nasilaniu się marginalizacji

którzy pracować pragną z własnej woli – chłopów i drobno-

społecznej. Przykładem regulacji są próby powstrzymania

mieszczan – ale to proletariat oskarża o winę największą:

rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych, szczególnie

zamiast działać na rzecz wyzwolenia ludzkości z okowów

nieodnawialnych, czy też odejście w ekonomii od niepoha-

społecznej niewoli, pozwolił się uwieść dogmatowi pracy.

mowanego dążenia do zysku.

A jego ocena jest bezwzględna: „wszystkie indywidualne

Najbardziej radykalne przedłużenie tej teorii stanowi

i społeczne niedole zrodziły się z pasji człowieka do pracy”

koncepcja określana mianem degrowth (na polski tłuma-

(s. 5). Co zatem robić?

czona jako „postwzrost”) albo cofanie rozwoju. Wychodzi

Największe odkrycie Lafargue’a stanowi pomysł odwró-

ona z obserwacji, że wzrost gospodarczy, szczególnie ten

cenia „jedynie słusznego porządku”, będące projekcją swo-

mierzony takimi wskaźnikami jak pkb, nie oznacza bynajmniej

istej utopii przyszłości. Robotnicy zamiast zabiegać o pracę,

uniwersalnego postępu. Wręcz przeciwnie – towarzyszyć mu

w istocie ich wyniszczającą, powinni pracować mniej. Świat

mogą takie zjawiska, jak narastanie nierówności społecz-

zmieni się zasadniczo, gdy proletariat, ten motor historii,

nych czy postępująca degradacja środowiska. W praktyce

oświadczy: „ja tak chcę” i ogłosi, że „prawo do lenistwa jest

degrowth objawia się szczególnie mocno w ruchach skoncen-

tysiąckroć bardziej szlachetne i bardziej święte niż dotych-

trowanych na jedzeniu, takich jak kooperatywy spożywców

czasowe Prawa człowieka, wymyślone przez metafizycznych

czy producenci eko-żywności. Tutaj ograniczanie czy regulo-

adwokatów burżuazyjnej rewolucji”. Proletariat „musi uprzeć

wanie produkcji i konsumpcji służy podniesieniu jej jakości,

się i nie pracować dłużej niż trzy godziny dziennie, a resztę

uzdrowieniu jej charakteru, a także bardziej bezpośrednim

dnia i nocy próżnować i hulać” (s. 9). Skrócona praca, trak-

relacjom między wytwórcą i konsumentem.

towana jako dodatek do lenistwa, stanie się ćwiczeniem or-

W dobie Internetu rosnącą popularność zyskuje też ruch

ganizmu i użyteczną pasją. Co więcej, czas wolny pozwoli na

po polsku mało może szczęśliwie zwany minimalizmem,

zwiększoną konsumpcję wśród robotników, co zdejmie ten

świadomie nawiązujący do dziedzictwa dawnych ascetów.

przykry obowiązek z barków burżuazji, skazanej do tej pory

Najbardziej znanym orędownikiem takiej postawy jest Leo

na jej katusze. A przecież „przy takim trybie życia organizm

Babauta, autor książki The Power of Less. Wydana w 2008

szybko niszczeje, włosy wypadają, zęby wysuwają się z dziąseł,

roku, z miejsca trafiła na listę bestsellerów Amazona i do

kręgosłup się wykrzywia, brzuch się wzdyma, oddech staje

dziś należy do najbardziej popularnych książek w branży…

się trudny, ruchy ociężałe, członki i stawy sztywnieją” (s. 11).

7

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

cnota przybliżać miało człowieka do innej, bardziej praw-


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Z beztroski do pracy i z powrotem | Marek Tobolewski

Praca na pół gwizdka

szłości. Może więc to są nasze dzisiejsze kołacze? Nawet jeśli,

Bez tej wielkiej przewrotności, natomiast w oparciu o ar-

to przecież nowe zawody nie mają nic wspólnego z „sushi,

gumenty etyczne, technologiczne i antywojenne, pracę

iPhone’ami i ekstrawaganckimi trampkami”. W ciągu ostat-

krytykował również Bertrand Russell. W eseju Pochwała

niego wieku w usa trzykrotnie spadło zatrudnienie w realnej

lenistwa wielki matematyk i filozof podkreśla jej szkodliwy

gospodarce – między innymi dzięki automatyzacji już tylko

charakter. „Na świecie pracuje się o wiele za dużo” – pisze.

25% pracuje przy produkcji i „prawdziwych” usługach. Reszta

I dodaje: „Uznanie pracy za cnotę wyrządziło nam wszystkim

zajmuje właśnie „bzdurne stanowiska pracy”, których główną

ogromne szkody”.

rolą jest… zatrzymanie ludzi w pracy. I choć nijak ma się to

Russell podkreśla, że praca jest elementem hierarchii

do teorii ekonomicznych, firmy płacą ludziom, których wcale

międzyludzkiej – gdy jedni pracują, praca innych polega na

nie muszą zatrudniać. W praktyce spełniła się przepowiednia

wydawaniu poleceń tym pierwszym. Jeszcze inni, najmniej

Keynesa – pracujemy rzeczywiście 15 godzin tygodniowo,

liczni, nie wykonują żadnej pracy, ale pozostawać w bez-

poświęcając resztę czasu na „seminaria motywacyjne, aktu-

czynności mogą dzięki pracy innych – to rentierzy. Ostatnią

alizację profili na Facebooku i ściąganie seriali”. A wyjaśnienie

rzeczą, której by sobie życzyli, jest pójście przez resztę za

tej zdumiewającej sytuacji zdaniem Graebera ma charakter

ich przykładem.

etyczno-polityczny: dla rządzących największym niebezpie-

Russell postuluje redukcję czasu pracy do czterech godzin

czeństwem jest bowiem czas wolny obywateli, więc etos

dziennie, a uzasadnienie znajduje – rzecz zaskakująca u pa-

pracy znów staje się sankcją moralną.

cyfisty – rozpatrując funkcjonowanie gospodarki w czasach

Oczywiście sami, w większości pracujący w podobny spo-

wojny. Nawet gdy większość mężczyzn służyło na fron-

sób, raczej nie jesteśmy skłonni uznać swej pracy za bezsen-

tach, a fabryki w znacznej części przestawiły produkcję na

sowną. Jednak – powiada Graeber – wystarczy kilka drinków

zbrojenia, „w państwach Koalicji ogólny poziom dobrobytu

na imprezie i ludzie zaczynają opowiadać, jak w gruncie rzeczy

wśród robotników niewykwalifikowanych był wyższy niż

głupią i bezsensowną mają pracę. Co najbardziej bolesne, im

kiedykolwiek przedtem lub potem”. Wystarczyło więc po za-

bardziej potrzebna i pożyteczna jest dana praca, tym gorzej

kończeniu wojny zachować „naukową organizację produkcji”,

jest opłacana, a genialny mechanizm całego systemu polega

a pracować moglibyśmy dwa razy mniej bez żadnych strat

na gniewie tych, którzy zajmują „bzdurne stanowiska”, wobec

ekonomicznych. Jeśli tak się nie stało, to znów z uwagi na

tych, których praca niesie rzeczywiste korzyści. Tymczasem,

argument etyczny: praca bowiem „jest obowiązkiem, a czło-

o ile nie sposób wyobrazić sobie świata bez pielęgniarek,

wiek nie powinien otrzymywać zapłaty za to, co wytwarza,

śmieciarzy czy mechaników, o tyle wcale nie jest jasne, w czym

ale za cnotę pracowitości, którą się wykazał”.

ucierpiałaby ludzkość na skutek zniknięcia „prezesów, lobby-

Bzdurna praca

stów, researcherów pr, ubezpieczeniowców, telemarketerów,

Radykalne możliwości ograniczenia czasu pracy wskazu-

komorników i konsultantów prawnych”.

je również David Graeber, profesor anarchista, zwolniony

Kołacze bez pracy

z uniwersytetu Yale i obecnie pracujący na London School

Z pewnością koncepcję krzyżującą się z „nurtem lenistwa”

of Economics. W tekście o bullshit jobs (bzdurne stanowiska

stanowi idea tak zwanego bezwarunkowego dochodu pod-

pracy), zamieszczonym na łamach magazynu „Strike!”, zalicza

stawowego (bdp). Zakłada ona, że każdy powinien regularnie

do nich całe sektory nowoczesnej gospodarki: telemarketing,

otrzymywać środki wystarczające na skromne życie. Choć

usługi finansowe, prawo handlowe, pr, zarządzanie uczelniami,

jak dotąd nigdzie nie wcielono jej w sposób systemowy,

ochroną zdrowia czy zasobami ludzkimi. Jaka jest więc ich rola?

w wielu miejscach i w różnym czasie realizowano podobne

Graeber zaczyna analizę od przytoczenia przewidywań

do niej pomysły. Wzrost ich popularności przyniósł przełom

Johna Maynarda Keynesa z 1930 roku, wedle których za-

xx

awansowana technologia miała w rozwiniętych gospodarkach

tywa Obywatelska na rzecz Bezwarunkowego Dochodu

i xxi wieku, a od dwóch lat w Europie promuje ją Inicja-

świata doprowadzić do redukcji czasu pracy do 15 godzin

Podstawowego (Unconditional Basic Income, ubi). W Polsce

tygodniowo jeszcze przed końcem xx wieku. Dziś doskonale

podobne postulaty zgłaszały Samoobrona, Nowa Lewica,

wiemy, że tak się nie stało. Dlaczego, skoro pod względem

a ostatnio również stowarzyszenie Dom Wszystkich Polska

technologicznym bylibyśmy do tego jak najbardziej zdolni?

Ryszarda Kalisza.

Powszechna odpowiedź głosi, że odpowiedzialny za ten stan

Zwolennikiem bdp jest ekonomista Guy Standing, twórca

rzeczy jest olbrzymi wzrost konsumpcji. Po prostu do dzisiej-

pojęcia „prekariatu”, nowych pracowników pozbawionych

szego życia zużywamy nieporównywalnie więcej niż w prze-

gwarancji pracy. Według niego „dostawanie pieniędzy za

8


Z beztroski do pracy i z powrotem | Marek Tobolewski

nic” zapewni ludziom poczucie bezpieczeństwa. Ale da także

Lenistwo w służbie wydajności

szansę na lepsze życie i poprawę relacji społecznych. Do-

Polityczne, etyczne, technologiczne i ekonomiczne argumen-

chód gwarantowany „dał[by] większe poczucie kontroli nad

ty przeciwko pracy wydają się coraz mocniejsze, a ostatnio

czasem. Pozwoliłby zwolnić tempo i spędzać więcej czasu

dochodzą do nich jeszcze motywy, można by rzec, lajfstaj-

na pracy niezarobkowej, takiej jak zajmowanie się chorymi

lowe. Oto w zeszłym roku na polskim rynku wydawniczym

czy niedołężnymi członkami rodziny, albo na działalności na

pojawiła się książka niemieckiego dziennikarza Ulricha

rzecz lokalnej społeczności” – mówił Standing wywiadzie

Schnabela Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia.

dla „Gazety Wyborczej”.

Dla tego niemieckiego dziennikarza lenistwo, polegające

Oczywiście i tutaj podstawowym zarzutem jest, że

na odrzucaniu większości dostępnych nam opcji, a więc

zachęcać będzie ludzi do lenistwa. Po co mieliby-

rodzaj świadomego samoograniczania, jest jedyną sensowną

śmy pracować – pytają krytycy – jeśli wszystko możemy

strategią istnienia w świecie nadmiaru i przesytu, odpowie-

dostać za darmo? Zwolennicy odpowiadają, że z uwagi na

dzią na nadprodukcję, inflację informacji, ogrom dostępnych

automatyzację wiele prac wykonać można bez udziału czło-

wyborów, które w istocie niewiele między sobą się różnią.

wieka, a samej pracy jest mniej. Firmy będą zainteresowane

Owa higiena wyboru wpisuje się też we wnioski Barry’ego

ludźmi, którzy pracują nie dla pieniędzy. A sami pracownicy,

Schwartza, który w Paradoksie wyboru przywraca dawniejszą

uwolnieni od strachu czy presji finansowej, będą bardziej

mądrość, że „mniej znaczy więcej”. Wybór jest dobry, jeśli

kreatywni i zaradni. Dotychczasowe eksperymenty zdają się

ma miejsce przy dosyć ograniczonej liczbie opcji. Gdy staje

zresztą potwierdzać ten wniosek. Sam Standing przywołuje

się przesadnie wielki, rodzi masę niepotrzebnych rozterek,

pilotażowy projekt, w ramach którego niewielkie sumy

dylematów i trosk. Schwartz wręcz pokazuje, że klient stojący

otrzymywali mieszkańcy kilku indyjskich wiosek. Tam wręcz

przed półką sklepową pełną podobnych do siebie towarów,

odnotowano poprawę wskaźników ekonomicznych. A praca

choćby długo się zastanawiał, raczej nie wybierze żadnego.

wcale nie zniknęła. Przeciwnie: ludzie „zaczęli pracować

A gdyby miał ograniczony wybór, mniej by się frustrował

więcej i intensywniej, inwestować w  drobny sprzęt, ich

i nawet więcej kupował.

bgd

produktywność wyraźnie wzrosła. Pozycję ekonomiczną

Schnabel również eksploatuje temat szczęścia. Co jednak

poprawiły zwłaszcza kobiety”.

szczególnie przykre, nawet czas wolny – ten z pozoru pod-

Wygląda więc na to, że nawet rozdawanie pieniędzy „za

stawowy oponent pracy – podlega dziś jej logice. Kupujemy

nic” nie musi oznaczać końca czy braku pracy. A przykłady

go tak jak wczasy all inclusive, staramy się go maksymalnie

przytaczane przez Standinga pokazują wręcz, że może być

skutecznie wykorzystać, przykładamy zasady efektywno-

dokładnie odwrotnie – z poczuciem bezpieczeństwa ludzie

ści do działań, które miały być jej zaprzeczeniem. I jeszcze

mogą pracować więcej i bardziej wydajnie.

jedno: postawieni przed nadmiarem (również pracy) tracimy

9

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Właściwie cały postęp techniczny bierze się z lenistwa, a wśród geniuszy i światowej sławy wynalazców wielu było takich, których określić można mianem leniuchów. Nasze mózgi są najbardziej twórcze, gdy myśli beztrosko błądzą, gdy myślimy o niebieskich migdałach. To nie tylko przyjemny stan, ale i warunek twórczego myślenia.


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Z beztroski do pracy i z powrotem | Marek Tobolewski

to, co w nas najcenniejsze – kreatywność. Właściwie cały postęp techniczny bierze się z lenistwa, a wśród geniuszy i światowej sławy wynalazców wielu było takich, których określić można mianem leniuchów. Nasze mózgi są naj-

bardziej twórcze, gdy myśli beztrosko błądzą, gdy myślimy o niebieskich migdałach. To nie tylko przyjemny stan, ale i warunek twórczego myślenia. W istocie Schnabel nie wzywa do gnuśności, ale wskazuje, że człowiek, niebędący przecież istotą jednowymiarową, potrzebuje w swym życiu równowagi między pracą a lenistwem. I właśnie równowaga, choćby w zestawieniu work-life balance, wyrasta dziś na podstawowy warunek szczęścia. A to na nim, a nie na kulcie harówki – dowodzi Vishen Lakhiani, okrzyknięty guru nowego podejścia do zarządzania i samodoskonalenia – opiera się dziś efektywność. Jego wykład Why Happiness is the New Productivity? (Dlaczego szczęście to nowa produktywność) podbija YouTube i nazywany jest „nowym korporacyjnym manifestem”. To kolejny dowód, że i z wyluzowania da się wiele wycisnąć. Do roboty! Zamiast zatem na biedę, ból, głód i niesprawiedliwość zalecać więcej pracy, spróbujmy ją wyrugować, a przynajmniej ograniczyć. W miejsce opowieści o optymalizacji kosztów i generowaniu zysków wstawmy pomysły na zrównoważenie ekonomii i ukrócenie rozbuchanej konsumpcji. A tam, gdzie ciągle słychać głosy o potrzebie wzrostu i nasilenia konkurencji – dajmy wiarę postulatom równowagi, współpracy i dobra wspólnego. Pachnie utopią? Być może, ale bez

1

odważnego przekraczania ciasnych horyzontów rzekomej

1951, s. 41.

bezalternatywności obecnego modelu skazani przecież bę-

2

dziemy, w najlepszym razie, na trwanie w świecie, który nie

3

daje nam ani szczęścia, ani sprawiedliwości. Pracy zresztą

cuskiego: Izabela Bibrowska, porównanie przekładu z wydaniem

 Karol Marks, Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej, Warszawa

 Tamże, s. 179.  Paul Lafargue, Prawo do lenistwa. Tłumaczenie z języka fran-

angielskim, uzupełnienia i redakcja: Piotr Strębski. Studenckie Koło

też coraz mniej.

Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski), Warszawa 2006, s. 3–4. 4

 Wszystkie cytaty za: Bertrand Russell, Pochwała lenistwa. Tłu-

maczenie: Andrzej Dominiczak. http://www.humanizm.net.pl/pochwala.html [dostęp: 10 marca 2015]  David Graeber, On phenomenon of bullshit jobs, „Strike!”, nr Lato

5

2013. Tekst dostępny na stronie: strikemag.org/bullshit-jobs/ [dostęp: 13 marca 2015].  Wyklęty lud ziemi, o jakim się Marksowi nie śniło. Rozmowa Katarzyny

6

Wężyk z Guyem Standingiem, Magazyn Świąteczny Gazety Wyborczej, 22–23 XI 2014. Tekst dostępny: http://wyborcza.pl/magazyn/1,142 071,17000733,Wyklety_lud_ziemi__o_jakim_Marksowi_sie_nie_snilo.html [dostęp: 11 marca 2015]  Ulrich Schnabel, Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia.

7

Tłumaczenie Viktor Grotowicz. Warszawa 2014.  Barry Schwartz, Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej.

8

Tłumaczenie Marcin Walczyński. Warszawa 2013.

10


Jak się nie narobić? | Jakub Baran

Tekst: Jakub Baran | Ilustracje: Janota

Podobno praca przechodzi do lamusa. W procesie produkcyjnym zastępują nas maszyny i zasób ludzki z Trzeciego Świata, ważne stają się umiejętności miękkie i social skills. Praca coraz częściej traktowana jest jako hobby, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że czas wolny poświęcamy na bezpłatne staże, które często wymagają od nas wkładu własnego? Być może w przyszłości stanie się tym, czym kiedyś był sport, przywilejem elit, za który nie można było brać wynagrodzenia. Zresztą żeby dobrze wykonywać swój zawód, trzeba przede wszystkim kochać to, co się robi. A miłość, jak wiadomo, jest bezinteresowna.

11

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Jak się nie narobić?


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Jak się nie narobić? | Jakub Baran

Nie będziemy wam mydlić oczu perspektywami kariery w ta-

kontynentach, to jeszcze nie będziesz musiał ich utrzymywać.

kich zawodach, jak: lider, networker, vloger, coach, personal

Sprzedaż gamet nie jest zarezerwowana wyłącznie dla męż-

brander czy startupowiec. Również nie chce nam się wie-

czyzn. Za jedno jajeczko możesz dostać w klinice nawet

rzyć, że kluczem do sukcesu będą zawody wspierające życie

cztery tysiące złotych – a jeżeli zdecydujesz się na nielegalną

codzienne, jak na przykład konsjerż, opiekun do zwierząt,

transakcję przez Internet, nawet kilka razy więcej. Niestety

osoba robiąca zakupy czy planująca podróże i rozrywkę –

w odróżnieniu od płci brzydkiej masz tylko kilkaset sztuk ko-

chyba że chcecie pracować jako służba wielkich tego świata.

mórek rozrodczych. Do tego dochodzi wiele badań, rozmowa

Przyjmujemy na klatę stwierdzenie Henryki Bochniarz

z psychologiem i konieczność podpisania oświadczenia woli

z Lewiatana, że „etatów nie będzie”. W oczekiwaniu na bez-

stwierdzającego, że oddajesz jajeczko w pełni świadomie.

warunkowy dochód gwarantowany przedstawiamy poniżej

Ktoś chyba pomylił sprzedaż jajeczek z usunięciem ciąży.

pięć (a właściwie osiem) sposobów, jak żyć i żreć bez cho-

Jeżeli uda ci się przebrnąć przez wszystkie procedury, cze-

dzenia do pracy.

ka cię jeszcze kilkugodzinny zabieg szpitalny o wdzięcznej nazwie pick-up.

Dawca nasienia Idealna praca to taka, w której płacą ci za to, co i tak robiłbyś

Hodowca świerszczy

za darmo. Ejakulując cztery razy na miesiąc i sprzedając nasie-

Nie potrzebujesz kapitału, żeby rozpocząć produkcję cze-

nie do niemieckich klinik leczenia bezpłodności, możesz zaro-

gokolwiek. Samo życie jest produktywne. Szczególnie

bić nawet 3000 złotych. Jeden orgazm w tygodniu, przeżyty

cudze. Weźmy hodowlę świerszczy. 150 dorosłych osob-

w gabinecie ze świerszczykami i plastikowym pojemniczkiem,

ników kosztuje około 15 złotych. Z jednej hodowli można uzyskać nawet do 30 000 owadów, co daje

W naszym poradniku nie chodzi jednak o to, żebyś kochał swoją pracę, ale żebyś mógł zarabiać na byciu kochanym.

około 3000 złotych na miesiąc. Jedyne, czego potrzebujesz, to pakiet startowy za 8 złotych (dostępny w każdym sklepie zoologicznym) oraz pojemnik wypełniony torfem i wytłoczkami po jajkach. Z każdej kolejnej generacji wybierasz sobie Adama i Ewę i masz biologiczne perpetuum mobile do zarabiania pieniędzy.

pozwoli ci na godne życie za podwójną płacę minimalną.

Jeżeli nie uda ci się sprzedać wszystkich świerszczy, za-

Niestety nie jest to praca dla wszystkich. Wymagane są

wsze możesz resztę zjeść, oszczędzając tym samym na

końskie zdrowie, brak nałogów i ciężkich chorób w rodzinie.

zakupach spożywczych. Mięso owadów zawiera do trzech

Czekające na cud narodzin pary cenią także wzrost, dobre

razy więcej białka niż wołowina! Cztery duże świerszcze za-

bmi,

muskulaturę i inteligencję – bez matury ani rusz. Prob-

wierają tyle wapnia co szklanka mleka, nie mówiąc o innych

lemem może być także wyśrubowana norma plemników na

mikroelementach. Na pełnowartościowy posiłek wystarczy

mililitr spermy – aż osiemdziesiąt milionów. Dla porównania

dwadzieścia do pięćdziesięciu sztuk. A ty masz ich tysiące.

przeciętny mężczyzna ma ich jedynie dwadzieścia. Jeżeli nie spełniasz tych warunków, jeszcze nie wszystko

Więzień

stracone. Będąc na bezrobociu i tak nie masz pieniędzy na

Utrzymanie więźnia kosztuje około 2,5 tysiąca złotych mie-

alkohol, papierosy i inne używki, więc zamknij się w domu

sięcznie, czyli mniej więcej tyle, ile dostaniesz w pierwszej

na tydzień i po prostu je rzuć. Zbilansowana dieta też nie

wymarzonej pracy na helpdesku. Dach nad głową, atmosfe-

musi być droga, wbrew lobbingowi firm handlujących zdrową

ra kolonii, zbilansowana dieta i szkoła życia – same plusy.

żywnością. A skoro masz mnóstwo wolnego czasu i nie mo-

Taką formę spędzania czasu wybierają często bezdomni,

żesz zapijać nudy, zacznij uprawiać sport. Kiedy już staniesz

którzy wraz z nadejściem zimy popełniają parę drobnych

się greckim bogiem, żadna niemiecka klinika ci się nie oprze.

przestępstw i zimują w kryminale aż do nadejścia wiosny.

Zważywszy na to, że sukces reprodukcyjny wymaga czę-

W więzieniu możesz rozwinąć swoje zdolności. Jeżeli

sto wysokiego statusu ekonomicznego, sprzedaż nasienia

masz talent plastyczny, nauczysz się robić dziary – i przy

wydaje się dobrym sposobem na przekazanie dalej genów.

okazji zarobisz parę własnych. Dzięki bibliotece nadrobisz

Nie dość, że twoje dzieci będą rodzić kobiety na wszystkich

zaległości w lekturach, a jeżeli umiesz pisać, będziesz mieć

12


Jak się nie narobić? | Jakub Baran

Wersja dla długodystansowców – bogato się ożenić. Jak

które z pewnością kupi od ciebie każde wydawnictwo. Mo-

mawiał mój kolega: „Kochać można kobietę, ale ślub bierze

żesz wreszcie zbudować formę na lato, nic tak nie wpływa

się z księgami wieczystymi”.

na rozwój muskulatury jak więzienna zaprawa. W świecie,

Oczywiście miłość niejedno ma imię, więc równie dobrze

w którym najważniejsze są relacje, niezastąpione będą rów-

możesz się umawiać z bogatymi mężczyznami. Z kolei o tym,

nież znajomości, które nawiążesz za kratami. Pamiętaj tylko,

jak być utrzymanką, pisze obszernie w tym numerze Dezy-

żeby iść do grypsujących.

dery Barłowski na s. 68.

Więzienie i tak jest lepsze niż niewolnictwo. W Hiszpanii w wyniku dopasowywania stosunków pracy do zmienia-

Storge

jących się potrzeb rynku oferuje się zatrudnienie za wikt

Miłość rodzicielska. Prawnie zagwarantowana przez przymus

i opierunek, bez pensji czy ubezpieczenia. Skoro i tak twoje

alimentacji do dwudziestego szóstego roku życia – o ile dalej

życie ma się ograniczać do spania i jedzenia, lepiej to robić

się uczymy. Jednak z racji tego, że studia są darmowe, dają

za kratami niż obozie pracy.

możliwość stypendiów i zniżek oraz stanowią przepustkę do życia zawodowego, to zdecydowanie nie należy się śpieszyć z wejściem w dorosłość.

Obiekt miłości Wiele mówi się o tym, że źródłem sukcesu zawodowego

Jeżeli jednak kolejny raz nie zaliczyłeś pierwszego roku

jest umiejętność budowania relacji, inteligencja emocjonalna

i planujesz zasilić szeregi neet (osoby not in employment, edu-

czy też tak zwana praca afektywna. W naszym poradniku

cation or training), miłość rodzicielska jest wciąż w twoim

nie chodzi jednak o to, żebyś kochał swoją pracę, ale żebyś

zasięgu. Wystarczy, że będziesz robić z siebie kalekę, grając

mógł zarabiać na byciu kochanym. Metodę tę da się wpro-

tym samym na instynkcie macierzyńskim, który dzięki ewo-

wadzić na kilka sposobów, w zależności od rodzaju miłości,

lucji jest silniejszy od jakiegokolwiek rozsądku. Możesz też

z której chcemy się utrzymać. Idąc za starożytnymi Grekami,

obrać życiowy cel wymagający tak dużego zaangażowania,

wyróżniamy jej cztery odmiany:

że na pracę nie będzie już miejsca. Rodzice, przejęci twoją samorealizacją, prędzej odbiorą sobie od ust, niż pozwolą

Eros

na zmarnowanie talentu. Pamiętaj też, że we współczesnym

Nie mówimy tu oczywiście o prostytucji, która jest cięż-

świecie dziecko traktowane jest jako inwestycja, przy czym

ką i opartą na wyzysku pracą. Bycie utrzymankiem to coś

mało kto wycofuje się z interesu, w który włożył mnóstwo

zupełnie innego. Po prostu tak jesteś zajęty okazywaniem

pieniędzy, jeżeli dalej ma przed sobą jakąkolwiek perspek-

miłości nowo poznanej kobiecie, że już nie masz siły na

tywę zwrotu.

pracę zarobkową. Jak pisze Bukowski: „Wielcy kochankowie

Ciekawym przykładem kultywowania storge jest także

zawsze byli piewcami wolnego czasu”. Traf chciał, że twoja

wliczanie rent i emerytur rodziców w podeszłym wieku do

kochanka jest wystarczająco bogata, żeby utrzymać was

domowego budżetu w zamian za możliwość gotowania obia-

oboje. Żigolaka od Romea odróżnia tylko stan konta Julii.

dów i opieki nad wnukami.

Jeżeli jednak chcesz pomóc szczęściu, czeka cię wiele inwestycji. Ostrzegamy – granica pomiędzy miłością do bo-

Philia

gatej damy a prostytucją bądź wykorzystywaniem czyichś

Miłość przyjacielska. Zawiera się w niej wszelkie jedzenie

uczuć jest bardzo cienka!

u znajomych, picie na krzywy ryj, noclegi w sytuacjach kry-

Po pierwsze, kobieta bogata to zazwyczaj kobieta starsza,

zysowych, pożyczanie pieniędzy na wieczne nieoddanie

więc jeżeli przepracowałeś do końca kompleks Edypa, to nie

oraz wiele innych przysług, jakie są w stanie wyświadczyć

masz na co liczyć w tej branży.

ci przyjaciele. Jak w każdym innym przypadku miłości, może

Po drugie, musisz być atrakcyjnym młodzieńcem – nie-

łatwo przerodzić się w relację pasożytniczą, ale z drugiej

zbędne są eleganckie ubrania, zadbana cera, depilacja, so-

strony prawdziwych przyjaciół poznaje się przecież w biedzie.

larium, siłownia i regularne wizyty u fryzjera. To wszystko

Doradzamy umiar i złoty środek.

kosztuje, więc prawdopodobnie będziesz musiał pójść do pracy, co przekreśla sensowność całego przedsięwzięcia.

Agape

Również kluby, w których przesiadują spragnione miłości

Miłość międzyludzka. Możesz na niej zarobić, żebrząc na

kobiety, nie należą do najtańszych. Na szczęście są portale

ulicy lub prosząc o papierosa przypadkowo spotkanych

randkowe.

przechodniów. Sposobem na wykorzystanie miłości czło-

13

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

mnóstwo czasu na stworzenie powieści lub dzienników,


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Jak się nie narobić? | Jakub Baran

wieka do człowieka jest także zbieranie środków na szczyt-

1. Prawdziwe, bez kłamstwa, pewne i najprawdziwsze.

ny cel czy wręcz założenie fundacji, a następnie ucieczka

2. To, co jest niżej, jest jak to, co jest wyżej, a to, co jest wyżej,

z pieniędzmi. To jednak moralnie naganne, dlatego prosimy

jest jak to, co jest niżej, dla przeniknięcia cudów jedynej rzeczy.

o niestosowanie tej metody w praktyce.

3. I tak jak wszystkie rzeczy powstały z jednego, z myśli jednego,

Wiadomo, że ludzie w stanie natury są skłonni co naj-

tak wszystkie rzeczy zostały zrodzone z tej jednej rzeczy, przez

wyżej skakać sobie do oczu – prawdziwy rozkwit agape

przystosowanie.

umożliwia zaś państwo. Zasiłki dla bezrobotnych, ubez-

4. Ojcem jego jest Słońce, matką Księżyc; wiatr wynosił go w swym

pieczenia zdrowotne, stypendia, programy aktywizujące

łonie; karmicielką jego jest ziemia.

i wszystkie inne zdobycze państwa opiekuńczego są tak

5. Ojciec wszelkiego stworzenia całego świata jest tutaj.

naprawdę zapośredniczeniem wzajemnej miłości między

6. Siła jego jest zupełna, jeżeli zamieni się w ziemię.

ludźmi. Nie mogę okazywać uczuć wszystkim obywate-

7. Oddzielisz ziemię od ognia, subtelne (lotne) od gęstego, z wolna,

lom, więc przynajmniej płacę podatki, a państwo okazuje

z wielką zręcznością.

ją za mnie.

8. Wznosi się z ziemi ku niebu i powtórnie zstępuje na ziemię

Ale gdyby w Polsce dało się żyć z zasiłków, a państwo

i otrzymuje siłę wyższych i niższych. Tak posiądziesz chwałę

opiekuńcze spełniało swoją rolę, nie trzeba byłoby pisać

całego świata. Dlatego odstąpi od ciebie wszelka ciemność.

tego przewodnika. Stąd, jeżeli chcesz utrzymać się z agape,

9. Ta jest wszelkiej mocy potężna siła: ponieważ zwycięży wszelką

pozostaje ci kariera żebraka

rzecz subtelną i przeniknie każde ciało stałe. 10. Tak został stworzony świat.

Alchemik

11. Takie będą cudowne przystosowania, których sposób jest

Najlepszym sposobem na zdobycie nieograniczonej ilości

tu zawarty.

pieniędzy wydaje się jednak kamień filozoficzny, mający moc

12. Dlatego jestem nazwany Hermesem Potrójnie-Wielkim

zamieniania metali nieszlachetnych w złoto. Nic dziwnego,

(Hermes Trismegistos), posiadającym trzy części filozofii całego

że niekończący się dochód pasywny był celem właśnie dla

świata.

filozofów. Kiedy zgromadzisz dostatecznie dużo kruszcu, nie-

13. To jest zupełne, co powiedziałem o działaniu Słońca.

śmiertelność osiągnięta przy pomocy kamienia filozoficznego będzie już tylko logiczną konsekwencją bogactwa – jeżeli

Innymi sposobami na magiczne zdobycie dużej ilości pienię-

bogaty żyje statystycznie dłużej niż biedny, to nieskończenie

dzy są rozliczne rytuały, oddanie duszy diabłu bądź (last but

bogaty będzie żyć nieskończenie długo. Poszukiwania ka-

not least) Prawo Przyciągania, według którego Wszechświat

mienia filozoficznego przez władców Europy, między innymi

daje ci to, co przyciągasz swoimi myślami. Przekonała się

Rudolfa

Habsburga, również służyły przede wszystkim

o tym Brenda Barnaby, autorka Sekretu Przyciągania oraz

stworzeniu budżetu z gumy w czasach panowania parytetu

Więcej niż Sekret, której udało się samą myślą przyciągnąć

złota. Strach pomyśleć, jakie moce nadprzyrodzone mają

niezłą fortunę ze sprzedaży swoich książek.

ii

współcześnie rekiny finansjery, skoro potrafią na giełdzie robić pieniądze z niczego.

Jeżeli ci się powiedzie, pamiętaj proszę o wykupieniu doży-

Do stworzenia kamienia filozoficznego będzie ci potrzebna

wotniej prenumeraty!

Tablica szmaragdowa, przypisywana samemu Hermesowi Trismegistosowi, która w trzynastu krokach opisuje przepis na kamień filozoficzny. Ten siłą rzeczy hermetyczny tekst można interpretować na wiele sposobów, co pozostawię czytelnikowi – zresztą gdybym go wcześniej rozszyfrował, to prawdopodobnie nie czytałbyś tego poradnika.

14


... | Krzysztof Hain

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

15


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

O pracy w literaturze Tekst: Ewa Chudoba | Ilustracje: Janota

Jeśli określę pracę jako wchodzenie w relacje społeczne, w wyniku których za wykonanie zadania bądź produktu jednostka dostaje pieniądze, pozwoli to twórczo, a nie ekonomicznie, spojrzeć na kwestię pracy, jej dawania i pozyskiwania oraz funkcjonowania pracowników w społeczeństwie.

1

Na wolnym rynku1 pracownik nie istnieje bez pracodaw-

w sklepie kolonialno-galanteryjnym Jana Mincla, przejął go

cy, a pracodawca bez pracownika, ich byt społeczny jest

później na własność. Wokulski nigdy nie wtrącał się w za-

wzajemnie warunkowany, a stosunek między nimi zupełny.

rządzenie sklepem, interesem zajmował się jego przyjaciel,

Dzisiejsza panorama rynku pracy charakteryzuje się tym,

stary subiekt Ignacy Rzecki.

że łatwo zauważalna jest grupa, która pracuje na umowy

Kariera Wokulskiego rozwijała się stopniowo: najpierw był

cywilnoprawne w nieregulowanym systemie godzin i bez

subiektem, czyli pracownikiem najniższym rangą, u Hoppera,

świadczeń socjalnych. Ze względu na stosunkowo niski

następnie zaczepił się w sklepie Minclowej na Krakowskim

prestiż społeczny owej grupy, jej niestabilność oraz jej nie-

Przedmieściu, z którą się ożenił i po której odziedziczył sklep

zbędność w obecnych warunkach ekonomicznych, została

oraz majątek3. Zwiększył go wielokrotnie, pomnażając zyski

ona nazwana prekariatem. Skojarzenia

na arenie handlu międzynarodowego z rozmaitymi wspólni-

z proletariatem są jak najbardziej traf-

kami. O sobie mówi tak: „Sam jeden przez pół roku zarobiłem

ne. Co więcej, można wysunąć tezę,

dziesięć razy więcej aniżeli dwa pokolenia Minclów przez

że prekariat jest ponowoczesną konty-

pół wieku”4.

W tekście nie będę się

zajmować pracą w komunizmie. 2

Zob. A. Gorz, Adieux au

proletariat, Paryż 1980. 3

Zob. B. Prus, Lalka, Kra-

ków 2010, s. 4–6. 4

Tamże, s. 25.

nuacją proletariatu, który skończył się

Będąc milionerem, Wokulski nigdy nie przestał być czło-

wraz z emancypacją klasy robotniczej

wiekiem pracy, co uniemożliwiło mu dołączenie do klasy

i którego de facto już nie ma2. Funkcjo-

niepracującej, którą reprezentuje w powieści między innymi

nowanie prekariusza ma zatem swoje

Izabela Łęcka. Wokulski wchodził w rozmaite, często bar-

antecedencje w bycie proletariusza,

dzo nieoczywiste, partnerskie relacje społeczne z ludźmi ze

rzemieślnika czy pracownika fizycz-

wszystkich sfer i wielu narodowości. Stara arystokracja jest

nego.

na stopie przyjacielskiej i na równi tylko z ludźmi z własnej

Idealny pracownik i pracodawca –

sfery, a grupy niższe traktuje dosłownie niżej, z dystansem.

Stanisław Wokulski

Arystokracja tworzy hierarchie i rozmaite układy wertykalne

Pracownikiem, który odniósł jeden z największych sukcesów

z reprezentantami innych klas.

finansowych w literaturze polskiej, stając się idealnym praco-

Łęcka nie tylko nie jest w stanie zaakceptować Wokulskie-

dawcą, jest Stanisław Wokulski. Zaczynając jako pracownik

go ze względów estetycznych (rażą ją jego – słynne w tym

16


O pracy w literaturze | Ewa Chudoba

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

17


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

O pracy w literaturze | Ewa Chudoba

kontekście – czerwone ręce5), ale przede

i nie najmłodsza panna na wydaniu – jest

wszystkim z tego powodu, że styka się on

statyczna i nie ma pieniędzy, podczas gdy

na co dzień z osobami z różnych sfer społecz-

Stanisław i jego majątek są w  ruchu cały

nych, żyje w sieci rozmaitych związków, które

czas. Ten kontrast uniemożliwia im zawarcie małżeństwa, połączenie się

Przykład Wokulskiego pokazuje, że bogacz i kapitalista nie ma pewnego, ciepłego i stabilnego życia, co jeszcze lepiej widać w Reymontowskiej panoramie Łodzi z końca xix wieku.

uczuciem, a nawet zwykłe porozumienie. Życie Izabeli tkwi w  zastoju: nie dzieje się w nim nic poza snuciem marzeń. Życie Stanisława, chociaż jest bogaczem, jest nieustabilizowane, ponieważ Wokulski wie, że tylko poprzez ciągłe inwestowanie i ryzykowanie osiągnie zy-

5

Tamże, s. 45.

6

Tamże, s. 24.

tworzą krwiobieg jego funkcjonowania jako

ski. Jednak obydwoje przynależą do warstwy

przedsiębiorcy, człowieka nauki i niecodzien-

wyższej, Wokulski poprzez swój majątek

nego filantropa wspierającego prostytutki.

i pasję naukową, Łęcka dzięki pochodzeniu.

Ona natomiast tkwi w niezmiennym kręgu

Różnicuje ich styl życia, wynikający z podej-

towarzyskim, jak pod kloszem, znając na pa-

ścia do pracy (Izabela prezentuje daleko idący

mięć każdy element swojej arystokratycznej

dystans do pracy, Stanisław jest jej oddany)

układanki. Ujmując to jeszcze jaśniej: Łęcka

i sposobu budowania relacji z ludźmi spoza

nie tyle nawet nie akceptuje Wokulskiego

własnej sfery.

za jego ręce, które są niejako corpus delicti

Zależność totalna – robotnicy i fabrykanci

wcześniejszego bytowania jako pracownika,

Przykład Wokulskiego pokazuje, że bo-

ale za to, że bezpośrednio obcuje on z ludź-

gacz i kapitalista nie ma pewnego, ciepłego

mi niskiego stanu i prostych obyczajów. Co

i stabilnego życia, co jeszcze lepiej widać

więcej, najbardziej przeraża ją niestabilność

w Reymontowskiej panoramie Łodzi z koń-

i nieprzewidywalność życia prosperującego

ca xix wieku. Im większym kapitałem obraca

przedsiębiorcy. Wokulski tak mówi o sobie

przedsiębiorca, tym koło zamachowe jego

do Rzeckiego: „Grosz ten zarobiłem uczciwie,

przedsiębiorstwa, jakim jest owo obracanie

nawet ciężko, bardzo ciężko… Cały sekret

gotówki, porusza się szybciej. Szybciej, ale

polega na tym, żem miał bogatego wspólnika

zarazem chaotycznie. W stosunkach eko-

i że kontentowałem się cztery i pięć razy

nomicznych wolnego rynku równowaga

mniejszym zyskiem niż innym. Toteż mój ka-

finansowa pozwalająca na codzienne życie

pitał ciągle wzrastający był w ciągłym ruchu.

to wypadkowa ciągłych zmian. W Łodzi – ka-

– No […] miałem też szalone szczęście… Jak

pitalistycznym mikrokosmosie – nic nie jest

gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wycho-

pewne, a najmniej pewną rzeczą jest utrzy-

dzi ten sam numer z rulecie. Gruba gra?…

manie fortuny. Wynika to nie tylko z tego, że

prawie co miesiąc stawiałem cały majątek,

pieniądze muszą być w nieustannym obiegu,

a co dzień życie”6. Ów ciągły ruch, o którym

i że nie ma zysku bez ryzyka w świecie doj-

wspomina Wokulski w związku z obrotem

rzałego kapitalizmu, ale również z faktu, że

majątku, jest dominantą jego migotliwego

uczciwość i rzetelność nie idą u Reymonta

życia. Ta zmienność i nieprzewidywalność

w parze z bogaceniem się. Fabryki bogaczy

są największym kontrastem w stosunku do

są podpalane przez konkurencję, co spoty-

funkcjonowania Izabeli, która bytuje niczym

ka na przykład interes Borowieckiego. Inną

platońska idea. Można pokusić się o paradok-

często uprawianą praktyką jest dokonywanie

salne stwierdzenie, że Izabela – jako zubożała

przez przedsiębiorców podpaleń własnych

18


O pracy w literaturze | Ewa Chudoba

wiek stworzył maszynę, a maszyna człowieka zrobiła swoim

wszystkiego od nowa to stały element losu fabrykanta i ro-

niewolnikiem; maszyna będzie się rozrastać i potężnieć do

botnika. Tym, co pozwała im przetrwać i funkcjonować, jest

nieskończoności i również wzrastać będzie i potężnieć bę-

totalność relacji kapitalisty i pracownika oraz jej mechanizacja

dzie niewola ludzka”8. Najbardziej wyrazistym przykładem

i uprzedmiotowienie.

tego, jak podporządkowanie całego życia fabryce prowadzi

W Łodzi stosunki między pracodawcą a pracownikami są

do zatracenia ludzkich instynktów, jest Bucholc. Najbliższa

oparte na wzajemnym uzależnieniu, które Reymont określa

mu osoba to służący August, którego nazywa kundlem i bije.

jako absolutne i wspólne oddanie się pracy. We fragmencie

Poniewieranie ludźmi z otoczenia to jedyny sposób, w jaki

na temat Lucy Zuckerowej autor pisze: „Wiedział, że Zucke-

odreagowuje ciągłe napięcie nerwów związane z funkcjo-

rowa nie ma kochanka, bo raz, że była Żydówką, a po drugie,

nowaniem interesu. Bucholc nie umie bawić się, cieszyć

w mieście, gdzie wszyscy poczynając od milionerów, a skoń-

towarzystwem ani odpoczywać. Szczególnie ten ostatni

czywszy na ostatnim gwoździu w tej olbrzymiej maszynie

brak łączy go z robotnikami, których niedzielę tak opisuje

wytwórczej, muszą robić, muszą się cali oddawać tej pracy,

Reymont: „szli naprzód ociężale, krepowani świątecznym

jest niezmiernie mało zawodowych donżuanów, niesłychanie

ubraniem, tą względną ciszą ulicy, swobodą, niedzielnym

mało sposobności do zdobywania i obałamucania kobiet”7.

wypoczynkiem, z którego nie umieli korzystać”9. Jaka jest więc różnica między zmęczonymi fabrykanta-

Wpływa to oczywiście na stosunek do ciała. W wizji Reymonta, gdzie miasto Łódź jest przedstawione

mi a ich zmęczonymi robotnikami? Jedni i drudzy nie mają

jako gigantyczna fabryka o skomplikowanym mechanizmie,

swobody, nie cieszą się życiem, żyją w ciągłej niepewności,

totalne stosunki pracy niemal blokują prowadzenie wolnego

a w skrajnych przypadkach umierają tam, gdzie pracują.

życia seksualnego. Jaka praca – taki seks; a ponieważ praca

Różnicą są oczywiście pieniądze, które zapewniają prestiż

wymaga ciągłego, narkotycznego zaangażowania na każdym

społeczny. W wizji kapitalizmu

szczeblu hierarchii, na jakąkolwiek swobodę (w tym seksual-

Reymonta stanowią one wartość

ną) nie ma miejsca. Anka, która stale gromadzi pieniądze dla

najwyższą, usprawiedliwiającą

Borowieckiego, jest czystą dobrocią i słodyczą. Borowiecki,

wszystkie dążenia – istotne, że nie

rzutki inżynier, wdając się w romans z Lucy, myśli wciąż

są złe same w sobie. Autor Chło-

o swojej pracy, która ma go doprowadzić do upragnionego

pów z lubością opisuje wszelkiego

celu – własnej fabryki i pierwszego miliona. Seks między

rodzaju zbytki i luksusy zarówno

nimi jest możliwy głównie dzięki temu, że ona, ponieważ

w sprzętach, jak i  ubiorach. Rey-

nie pracuje i wydaje pieniądze swojego męża, oddaje się

mont krytykuje zaś produkcję ma-

cała namiętności do Karola. Jej seksualne oddziaływanie

sową, bezwzględne relacje pracownicze, uzależnienie od

jest tak silne, że Borowiecki ulega jej za każdym razem, kiedy

pracy prowadzące do uprzedmiotowienia, bezwzględność

się widzą, nie będąc w stanie przerwać ich relacji, chociaż

stosunków, jaka wytwarza się w podporządkowaniu życia

myśli o tym, ilekroć spotyka się z kochanką. Wzajemność

pracy. Rodzi się pytanie: czy jest jakieś wyjście z takiej sytu-

w związku jest również możliwa, ponieważ Borowiecki do-

acji? Jak żyć, by nie wpaść w takim systemie w obłędny wir

piero zaczyna rozkręcać własny interes, pracując u Buchol-

bezmyślnego, kapitalistycznego bogacenia się ani w przepaść

7

W.S. Reymont, Ziemia

obiecana, Kraków 1957, s. 67. 8

Tamże, s. 263–264.

9

Tamże, s. 109.

ca, największego łódzkiego fabrykanta i bogacza. Nie jest

poddaństwa?

zatem jeszcze na szczycie zniewolenia i uzależnienia od

Rozwiązanie

obracania kapitałem, jego życie ma wciąż pewien margines

Rozwiązania są dwa. Pierwszym jest życie klasy średniej. Jeśli

swobody. Dobrego fabrykanta charakteryzuje jednak to,

w powieści Reymonta widzimy postacie dobre i szlachetne,

że jego aktywność seksualna sprowadza się do spłodzenia

to są nimi właśnie ziemianie siedzący na wsi oraz lekarze

dzieci, a cała energia jest nakierowana na kontrolę będącej

bezinteresownie zajmujący się robotnikami. Cała masa niewi-

w ciągłym ruchu fabryki i gotówki.

dzialnych osób, których ambicje idą dalej niż chęć przeżycia,

Według Reymonta fabrykant jest w istocie większym

a zatrzymują się przed wyżyciem i zużyciem bogaczy. Jednak

niewolnikiem niż robotnik u niego pracujący: „Przecież taki

przedstawiciel klasy średniej, który funkcjonuje pomiędzy ro-

Knoll, Bucholc, Szaja, Muller i stu innych, to najbardziej

botnikiem a fabrykantem, jest w istocie wypadkową ich obu.

nędzni niewolnicy własnych fabryk, najmniej samodzielne

To znaczy, że jego życie w jakiś sposób jest zbudowane na

mechanizmy, nic więcej! Znasz przecie życie fabrykantów

zależności robotnik–fabrykant – w taki mianowicie sposób,

i życie fabryk, to wiesz tak dobrze o tym, jak i ja. […] Czło-

że stabilność klasy średniej zbudowana jest na niepewności

19

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

zakładów w celu wyłudzenia ubezpieczenia. Zaczynanie


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

O pracy w literaturze | Ewa Chudoba

10

H. Miller, Noce miłości

i śmiechu, tłum. J. Kydryński, Kraków 1988, s. 62–64. 11

Tamże, s. 54.

i niestabilności bytu bogaczy i robotników.

potrafi im go wyjaśnić10. Nieudana podróż

Przedstawiciel klasy średniej ma wolność

na Wyspy Brytyjskie to również pretekst

decydowania o swoim życiu i kierowania

do prześledzenia różnych zajęć, które tra-

nim, ponieważ bogacze i biedacy oddali mu

fiły się Millerowi. Zajęć, które podejmował

ją niejako w depozyt i jako kredyt zaufania,

nie tylko dla zarobku, ale z najróżniejszych

sami będąc ciężko uzależnieni od maszyny,

i najdziwniejszych pobudek ambicjonalnych:

fabryki, ruchu i pracy. Klasa średnia jest po

„Myślałem o czasach, kiedy paliłem krzaki

prostu tą lepszą stroną społeczeństwa kapi-

w gajach pomarańczowych w Chula Vista.

talistycznego, która chroni je przed autode-

O godzinach, które mijały w piekącym słońcu

strukcją. Tak przynajmniej wynika z propo-

między jednym paleniem a drugim, i o mu-

zycji Reymonta. Czy jest jednak jeszcze jakiś

chach, które gryzły jak szalone. I po co? Po

inny sposób społecznego funkcjonowania,

to chyba, żeby sobie dowieść, że jest się

który unieważniałby ów układ?

mężczyzną, że potrafi się znieść wszystko”11.

Jest nim drugie rozwiązanie, czyli życie

Pracy prekariusza nie można rozumieć

prekariusza. Ma ono tyle wspólnego z życiem

jako kariery, którą się planuje, ponieważ nie-

proletariatu, że prekariat jest dzisiaj na tym

wiele rzeczy można w takim sposobie spo-

samym szczeblu, co kiedyś klasa robotnicza –

łecznego funkcjonowania zaplanować czy

na najniższym. Trwanie obu jest niepewne,

przewidzieć. Z drugiej strony prekaryjność

ponieważ zależy od dochodu, który może

nie jest całkiem zbieżna z życiem bohemy,

nie przyjść. Istnieją jednak pewne różnice.

która kwestionuje konieczność pracy jako

Los robotnika w wizji Reymonta jest brakiem

mieszczański wymysł i konieczność. Życie

losu, ponieważ robotnicy są częścią maszyny,

przedstawiciela bohemy od życia prekariusza

fabryki, są „własnością” fabrykanta, który

różni się tym, że ten drugi godzi się na zara-

właśnie poprzez ten przedmiotowy stosu-

bianie pieniędzy w sposób inny niż własna

nek do nich sam się uprzedmiotawia. Los

działalność artystyczna. Jest to jednak tylko

prekariusza leży w jego rękach, ponieważ

stan przejściowy, który dla Millera skończył

ma on pełną wolność i najcenniejsze dobro

się wraz ze zdobyciem przez niego pozycji

ze wszystkich: czas do własnej dyspozycji.

uznanego (choć kontrowersyjnego) literata.

Prekariusze są ludźmi bez posad, bez stałych

Prekariat może też być rozumiany jako ko-

szefów, bez krępujących procedur.

nieczny stan przejściowy do wytworzenia

W literaturze jeden z pierwszych opisów

się nowego porządku społecznego, którego

takiego życia daje Henry Miller w swo-

widmo krąży nad Europą. Obejmuje on bo-

jej naturalistyczno-biograficznej prozie,

wiem zbyt dużą grupę ludzi, z których tylko

szczególnie w Zwrotniku Raka. Próbujący za

bardzo mała część to rozwijający się artyści,

wszelką cenę utrzymać się z pisania Miller

żeby mógł trwać w obecnym kształcie przez

prowadził nieustabilizowane, w pełni wol-

pokolenia. Znaczna większość ludzi spragnio-

ne życie przez kilkadziesiąt lat. Zazwyczaj

na jest stałego zatrudnienia i stabilnej pozycji

miał tyle pieniędzy, by po prostu przeżyć,

w społeczeństwie. Chociaż przykłady lite-

a żeby je zdobyć, podejmował się różnych

rackie zaproponowane powyżej pokazują,

zajęć, mniej lub bardziej przyjemnych, cały

że coś takiego jak stałość w kwestii pracy

czas tworząc literaturę. W opowiadaniu Via

i prestiżu społecznego to w gruncie rzeczy

Dieppe–Newhaven jest zwolnionym z pracy

utopia, której najwyraźniej potrzebujemy, by

nieudolnym korektorem amerykańskiej gaze-

ulepszać świat wokół.

ty w Paryżu (wyraźnie z tego dumnym), który próbuje dostać się do Anglii, żeby zanurzyć się w angielszczyźnie i uciec od żony. Legitymujący go urzędnicy celni nie są w stanie zrozumieć sposobu, w jaki żyje, a on sam nie

20


Krzysztof Wołodźko

W 1893 roku ukazała się drukiem debiutancka powieść Ignacego Dąbrowskiego, zatytułowana Śmierć: studyum. Jej głównym bohaterem jest ledwo utrzymujący się z korepetycji, umierający na suchoty dwudziestotrzyletni student prawa – młody polski inteligent z Kongresówki, przedstawiciel rodzącej się wówczas nowej warstwy społecznej. Na kartach książki Stanisław Brzozowski. Postawa krytyczna.

wstępu do wydania Śmierci z 1900 roku, pisał tak: „W wieku

Wiek XX Andrzej Mencwel przypomina, że dawna struktura

bojów bohaterskich nie mogłoby studium takie powstać […].

stanowa, często ujmowana w formule podziału na szlachtę

Ale inaczej rzecz się przedstawia w epoce, gdy drogą życia

i lud, w ostatnich dekadach xix wieku zaczęła się na ziemiach

jest kilka ulic, zagadnieniami życiowemi to lub inne biurko,

polskich przekształcać w strukturę klasową. Jej bieguny

a tonem życia pracowita, szara, zarobkowa, rozdelikacona

stanowiły burżuazja i proletariat, a między nimi coraz bar-

w czterech ścianach jednostajność. […] Ludzie ci, którzy tak

dziej eksponowane i ekspansywne miejsce zaczął zajmo-

żyją i tak umierają, stanowią dziś jądro społeczne, około któ-

wać specyficzny w krajach zapóźnionych „stan trzeci”, czyli

rego kształtuje się wszystko. Z nich promieniują te czynniki,

inteligencja. Jest to grupa społeczna dostarczająca taniej

które nadają charakter i barwę wszelakim urządzeniom spo-

siły umysłowo-roboczej rozmaitym instytucjom publicznym

łecznym, prawom, przywilejom i ograniczeniom, dążeniom

i prywatnym, zajmującym się katalogowaniem, porządko-

i zwalczaniom dążeń. Dziś ich dzień na globie”.

waniem i tłumaczeniem społeczeństwu rosnącej zawiłości

Niemojewski nazywa tych ludzi „mieszczanami”, co oznacza przede wszystkim, że przeszli oni ze wsi do miasta. Życie

nowoczesnego świata. Śmierć nie jest powieścią, to krytyka społeczna. Oraz lektu-

marnie opłacanych pracowników umysłowych nie przedsta-

ra egzystencjalna, która ze względu na styl trąci dziś myszką.

wia się imponująco: kilka ulic, biurko, monotonia. Niczym

Interesujące jest w niej to, że autor opisuje sytuację oczywi-

nie zachwyca egzystencja ludzi wykształconych (zasilających

stą: żyjący w biedzie, wywodzący się ze wsi student gruźlik

„jądro społeczne” nowoczesności), zajmujących pośrednie

(którego rodzice także zmarli na gruźlicę) był pod koniec xix

miejsca w owej rzeczywistości poddawanej radykalnej trans-

wieku postacią wcale nierzadką. Andrzej Niemojewski, autor

formacji, na którą składał się nie tylko szybki rozwój prze-

21

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Między biedą a władzą. Życie i śmierć inteligencji


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Między biedą a władzą. Życie i śmierć inteligencji | Krzysztof Wołodźko

mysłu, ale i nowe formy biurokratyzującej się organizacji

dziesiątki tysięcy godzin ślęczy nad biurkiem, zapisując stosy

społecznej oraz wzrost znaczenia opinii publicznej. Zarówno

papieru nic nie obchodzącymi go sprawami, jedynie w nadziei

robotnik, jak i inteligent będą tego świata współtwórcami

jakiegoś maleńkiego awansu – i też nie troszczy się o to,

i ofiarami – staną się ściółką nowoczesności.

czy go doczeka”.

Młody polski inteligent umiera na suchoty w okolicach

Zwraca uwagę strategia tej powieści, w której wychowany

warszawskiej ulicy Chmielnej, gdzie dawał korepetycje. To

na solidnych socjalistycznych lekturach czytelnik znajdzie

ciekawe miejsce: w latach 1877–84 powstało tam kilkadzie-

typowe „dobroczynne” motywy służące racjonalizowaniu

siąt dwu- i trzykondygnacyjnych kamienic, a nad wyglądem

opowieści o nędzy i chorobie. Gdy młody plujący krwią in-

modernizowanych budynków pracowali popularni architekci

teligent nie ma już ani grosza, płacą za niego przyjaciele,

Józef Huss i Józef Orłowski. Musiało tam być odpowiednio

a gospodyni daje obiady. Lekarz, znakomity specjalista, przy-

bogato: rodzice chętnie inwestowali w świetlaną przyszłość

bywa do marnego sublokatorskiego pokoju zainteresowany

swoich pociech, nad Wisłą zaś projektowano bulwary rodem

„oryginalnością listu”, jaki przesłał mu suchotnik („opuściłem

z marzeń Wokulskiego. Student jednak nie bywa na Chmielnej ani nad rzeką. Wegetuje w biedzie, czyniąc zajadle rachunek z życiem: „nie zginę; nie nowość dla mnie, jak czterdziestówki na tanią kuchnię zabraknie, kawa i dwa serdelki na obiad; żeby choć na to starczyło, a przecież i gorzej bywało.

Tym razem student z końca xix wieku prosi o łaskę przyjaznej aury Boga, w  którego nie wierzy. Rozlicza się ze swoją biedą skrupulatnie, choć męczy go stawianie liter, doskwiera brak słońca – bo łóżko daleko od okna.

Tylko czy te niegodziwe kamasze wytrzymają jako przyzwoicie te parę miesięcy? Tak

dwie wizyty, chcąc się stawić na wezwanie, tak dalece zajął

się bezwstydnie roztrzęsły po błocie, że mi raz z nogi jeden

mię ten niezwykły list”) i odmawia trzech rubli zapłaty („coś

o mały włos nie zleciał, kiedym się na psa zamierzył. Da Bóg

mówił o koleżeństwie, o swojej sympatyi dla mnie”). Ten

może ładną, suchą wiosnę, to przekołaczę w nich jeszcze

zabieg deus ex machina jest konieczny. Przypomnę – nowe

tako, bo o nowych nie ma co marzyć nawet. Skądżebym ja

buty kosztowałyby pięć rubli.

teraz pięć rubli gotówką wydobył? […] Głupstwo już kaszel

Realia epoki powodowały, że sojusz robotników i inte-

i piersi, zawsze mnie bolały, aby tylko jako tako chodzić

ligencji wydawał się kwestią oczywistą choćby na gruncie

można. Te pieniądze wściekają się po prostu”. Znana nuta:

rewolucyjnych i reformatorskich koncepcji społeczno-go-

byle do wiosny! Ale nie jest to wołanie małorolnego chłopa.

spodarczych. Wszak istotną częścią tożsamości inteligencji

Tym razem student z końca xix wieku prosi o łaskę przyjaznej

był od zawsze radykalizm społeczny. Wydawało się, że

aury Boga, w którego nie wierzy. Rozlicza się ze swoją biedą

ubogi inteligent, podobnie jak robotnik, nie miał wówczas

skrupulatnie, choć męczy go stawianie liter, doskwiera brak

do stracenia nic oprócz kajdan, którymi przykuty był do

słońca – bo łóżko daleko od okna.

swojego biurka. A jednak pod koniec xix wieku pojawił się Jan Wacław Machajski (1866–1926) – heretycki polski

Brzmi żałosny ton: „od lat tylu ciągłe lawirowanie między

myśliciel, anarchista negujący tę pozorną oczywistość.

pierwszym i pierwszym każdego miesiąca, ciągłe łamańce z debet i credit, ustawiczna walka z dziurami, szparami, chło-

Remigiusz Okraska w artykule Sojusznicy czy pasożyty?

dem i głodem, kłopotanie się o to, skąd wziąć, żeby zapchać

przypomina, że Machajski „postawił tezę, że ideologia so-

jaką lukę, oto główna treść mego życia”. Oto „stary dobry

cjalistyczna, wbrew swoim hasłom, nie ma na celu wyzwo-

świat” bez zabezpieczeń społecznych, bez powszechnej opie-

lenia pracowników fizycznych, lecz traktuje ich jak mięso

ki medycznej, z marnymi stawkami, za które trudno przeżyć

armatnie. W ustroju kapitalistycznym, zwłaszcza w jego

kolejne miesiące, a którego treścią stają się złudzenia, że los

rozwiniętych formach, inteligencja – traktowana przez Ma-

się musi odmienić. Gdy młody suchotnik snuje rozważania

chajskiego szeroko, jako ogół pracowników umysłowych –

nad własną śmiercią i zgonem, przed oczyma stają mu od-

zyskuje na znaczeniu. Pełniąc coraz bardziej istotne funkcje

niesienia typowe dla jego potencjalnego statusu: „urzędnik

przy „obsłudze” aparatu państwa i przemysłu, awansuje ona

22


Między biedą a władzą. Życie i śmierć inteligencji | Krzysztof Wołodźko

nością, i przy pomocy której panuje nad klasą robotniczą;

liczebnym”. Inteligenckie aspiracje trafiały na mur – środki

to wojna przeciwko klasom rządzącym, uprzywilejowanym,

produkcji i kapitał wciąż pozostawały w rękach burżuazji,

i dlatego posiadającym, przeciw całemu wykształconemu

co sprawiało, że „robotnicy umysłowi” nie mogli skupić

społeczeństwu, obrońcami którego są, powtarzamy, so-

pełnej władzy. Dlatego dla Machajskiego zrealizowany spo-

cjaliści”.

łecznie marksizm nie przyniesie wyzwolenia pracownikom

Trudno dosłownie odczytywać dziś koncepcje Machaj-

fizycznym, gdyż mają oni jedynie pomóc obalić kapitalizm:

skiego – między 1911 a 2015 rokiem zmieniło się wiele.

„W nowym ustroju pozostaną poddanymi, tyle że zamiast

Klasa robotnicza, szczególnie na Zachodzie, przestała być

służenia dawnym władcom, czeka ich wyzysk ze strony

najtańszą siłą roboczą i grupą najbardziej eksploatowaną.

nowej klasy rządzącej – inteligencji”.

Walczyła o to przez dekady, a wiele postulatów socjalnych

Na kartach pracy Robotnik umysłowy (1911) Machajski

znalazło systemowe spełnienie szczególnie w złotej epoce

postawił tezę, która najwyraźniej pokazuje różnicę między

xx-wiecznych państw dobrobytu. A jednak, jeśli przyjrzeć się

robotnikami a inteligencją i ich statusem społeczno-go-

poglądom Machajskiego nieco wnikliwiej, jego tezy ułatwiają

spodarczym. Machajszczyzna (tak określa się tę doktrynę)

interpretację choćby takich zjawisk, jak zdrada robotników

bazowała na przekonaniu, że wykształcenie to forma włas-

przez inteligencję na początku polskiej transformacji. So-

ności, zatem jest podstawą pozycji klasowej inteligencji. Ta

jusz, który wydawał się bardzo trwały, runął w gruzy niemal

własność, którą dysponuje nawet uboga inteligencja, daje

z miejsca na początku lat dziewięćdziesiątych: szybko wyszły

jej do ręki kartę przetargową istotną w nowym świecie

na jaw realne rozbieżności interesów, ale podziały nastąpiły

społecznym, który pojawił się w dziejach wraz z nastaniem

także wśród samej inteligencji, co wiązało się z szerszymi

kapitalizmu i nowoczesnych, biurokratycznych państw.

procesami rozwarstwienia – jej najbardziej uprzywilejowana

Notabene – koncepcje wciąż rozpoznawalne i zbliżone do

wielkomiejska część chętnie poniosła na sztandarach hasła

tez Machajskiego rozwinęli później James Burnham w po-

terapii szokowej i weszła w orbitę zjednoczonych na nowo

myśle „rewolucji menedżerskiej” i Milovan Dżilas w analizie

władzy i kapitału, a prowincjonalna inteligencja została sama

„nowej klasy wyzyskiwaczy”.

z własnymi zmartwieniami, z dala od bogatych kuzynów,

Wykształcenie to swoiste uprzywilejowanie, konieczny

słysząc niejednokrotnie, że jeśli nie dopasuje się do logiki

punkt startu do spełnionego sukcesu i zajęcia choćby nieco

nowych czasów, zasłuży na miano homo sovieticusów w nie

tylko wyższego miejsca w życiu społecznym. Na marginesie:

mniejszym stopniu niż po-pgr-owcy czy robotnicy z hurtem

czy współczesna epidemia Wyższych Szkół Filozofii i Goto-

zamykanych fabryk.

wania na Gazie nie stanowi czasem echa tego poglądu? Kult

Ale to bardziej opowieść o poprzednim pokoleniu. My,

edukacji został doprowadzony do absurdu. Szkoły te (często

robotnicy umysłowi początku xxi wieku (nie lubimy, gdy na

gromadzące prowincjonalną młodzież i ludzi z domów o niż-

nas mówią „inteligencja” czy „prekariat”) mamy swoje zmar-

szym kapitale kulturowym, opłacających czesne z własnych

twienia. Żyjemy na ogół na przecięciu światów pracujących

i rodzicielskich zarobków) oferują w gruncie rzeczy masom

ubogich, wiedzy i symbolicznej władzy. Nie przymieramy

„młodych i kształcących się” jedynie pozór szansy, blokując

głodem, chodzimy do kina i do teatrów, wychowujemy koty

ich rzeczywisty awans społeczny, gdyż realne wartościowe

i psy, regularnie sprawdzamy, czy wpłynęły już przelewy.

wyższe wykształcenie jest zdobywane poza tymi „kombina-

Bywamy za granicą. Nasi rodzice dziwią się, z jak wielu i z jak

tami niby-wiedzy” i zastrzeżone dla dość nielicznych.

egzotycznych miejsc przychodzą do nas pit-y. Czasem mamy

Wróćmy do kwestii wiedzy i potencjalnej władzy. Oddajmy

nawet ubezpieczenia zdrowotne, choć część z nas uważa to

głos Machajskiemu: „robotnicy w walce ze swoją niewolą

za „zbędny socjalizm”. Przy odrobinie szczęścia i stosownej

napotykają na swej drodze nie »małą garść tyranów« i nie

dozie determinacji oraz odpowiednim koneksjom możemy

tylko jedną klasę kapitalistów stanowiących jedynie część

zasilić obóz władzy i pieniądza. Jeśli nie dzięki lepiej płatnym

grabieżców żyjących z nieopłaconego trudu robotnika. Walka

etatom, to dobremu ulokowaniu w pobliżu źródeł co obfit-

robotnika – to bunt przeciwko wszystkim posiadającym […].

szych grantów. I nie dolegają nam już te cholerne suchoty.

Walka robotników, to walka przeciw temu wykształconemu

Mamy własne choroby.

światu, który uczynił wiedzę swoją monopolistyczną włas-

23

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

społecznie i materialnie, rozwija się także pod względem


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Atomiści do atomów, roboty do roboty! Jutrzejszy rynek pracy w zwierciadle literatury science fiction Tekst: Szymon Kukulak | Ilustracje: Janota Nie satysfakcjonuje cię rynek pracy nad Wisłą? Chciałbyś normalnie zarabiać, ale nie masz ochoty zostać korposzczurem? Poszedłbyś na doktorat, ale podejrzewasz, że uczelnia cię nie zatrudni? Poszedłeś – i teraz już wiesz to na pewno? Wydaje ci się, że umiesz programować, ale czujesz niepokój, kiedy dzieciak w autobusie lepiej radzi sobie ze smartfonem? Nie umiesz programować, bo wybrałeś humanistykę – i odczuwasz niepokój bez przerwy? Istnieje proste rozwiązanie: przeczekać. Najlepiej kilka dekad. Jak? Na siekierę i zamarznięte jezioro już w tym roku za późno, ale przypuśćmy, że pogrzebiesz w Internecie wystarczająco długo, aby z sukcesem przerobić lodówkę na hibernator. Co dalej? Czy to naprawdę stwarza szansę na poprawę bytu? Twórcy fantastyki naukowej przez ostatnie pół wieku trudzili się, aby odpowiedzieć na twoje pytania. Poniżej krótki przewodnik po zawodach przyszłości, bazujący na takich właśnie prognozach.

24


Atomiści do atomów, roboty do roboty. Jutrzejszy rynek pracy w zwierciadle science fiction | Szymon Kukulak

niż godzinę, szybko dojdziesz do wnio-

wojskowym (patrz niżej) albo Sandrą

robota dla robota

sku, że cały pomysł jest zdecydowanie

Bullock. Jeżeli jednak zdobędziesz te

Zacznijmy od porad dla tych, którzy

najmniej atrakcyjny z tu opisywanych.

pracę, plusy są ogromne. Nie tylko zy-

mają dość pracy głową. Jesteś zmęczo-

Poza męczącymi próbami indoktryna-

skasz możliwość znalezienia się tam,

ny patrzeniem w monitor na openspej-

cji możesz spodziewać się mobbingu

dokąd nikt nigdy nie dotarł (a przynaj-

sie, pisaniem minutek po briefingach

i przymusowych nadgodzin, nie ma co

mniej: skąd nie wrócił, bo o tych, co nie

i oglądaniem słońca wyłącznie przez

liczyć na płatne urlopy, górniczą emery-

wrócili, choć dotarli, media raczej nie

wertikale? Kusi cię świeże powietrze

turę, rozbudowany pakiet socjalny czy

informują przesadnie rzetelnie). Możesz

i pragniesz konkretnego, męskiego za-

choćby deputat (bo i na co ci uran?),

liczyć też na szybki awans i towarzyszą-

jęcia, byle niezwiązanego z przemocą

a perspektywy awansu najpewniej będą

cą mu emeryturę (tym szybszą, im bar-

(dawno nie byłeś na siłce i w ogóle),

nikłe (najwyżej na człowieka nadzorcy).

dziej totalitarny kraj cię zrekrutował),

powiedzmy: zostać drwalem, zapuścić

Jedyny plus to status przestępcy po-

wypełnioną pozdrawianiem tłumów

seksowną brodę i paradować z  sie-

litycznego, umożliwiający rozpoczęcie

z trybuny, odsłanianiem pomników

kierą? Czy w nowej rzeczywistości

kariery rebelianta (o której dalej), jeżeli

oraz pozowaniem do zdjęć z dziećmi

będziesz mieć jakiekolwiek szanse na

podczas obiadu przysiądziesz się do od-

na ręku (w wariancie totalitarnym: przy

coś takiego?

powiednich ludzi. Fantastyka naukowa

boku Umiłowanego Wodza).

Wydaje się, że dużo zależy od ustroju,

daje rewoltom niewolniczym stuprocen-

Jeżeli zamiast tego trafiłeś do rze-

w jakim przyjdzie ci funkcjonować. Zim-

towe szanse powodzenia, choćby szły

czywistości, w której ludzkość wzię-

nowojenna fantastyka po obu stronach

z kilofami na czołgi laserowe, więc mo-

ła się na serio za kolonizację Układu

żelaznej kurtyny przewidywała z grub-

żesz bez obaw wziąć udział w pierwszej,

Słonecznego, astronautyka zapewne

sza to samo – uwolnienie człowieka od

jaka wybuchnie w twoim miejscu pracy

umasowiła się w międzyczasie i utraciła sporo z pierwotnego romantyzmu –

przymusu pracy fizycznej, na przykład poprzez przekazanie jej robotom (będą-

Kierowca kosmicznego pekaesu, czyli

to źle. Literatura w takich przypadkach

cym już u Čapka i Asimova politycznie

astronautyka

przepowiada ci nieuchronną trans-

bezpiecznym zastępnikiem dla uciskane-

Oczywiście, możliwości pożytecz-

formację z entuzjastycznego kadeta

go proletariatu). Szanse na rekrutację są

nej pracy poza biurkiem nie będą się

(młody Pirx) w zgorzkniałego wete-

więc nikłe, jeżeli przyjdzie ci żyć w utopii

w przyszłości ograniczać do oferty

rana próżni (stary Pirx), co stanowi

– niezależnie od tego, czy na najbliż-

systemu penitencjarnego. Jeżeli po-

nieuchronny skutek profesjonalizacji

szym maszcie powiewać będzie sztandar

chłaniałeś w dzieciństwie literaturę sf,

(jeden z lemologów w czasach minio-

niebieski, czy może jednak czerwony.

prawdopodobnie jeden z zawodów na-

nych przyrównał wspomnianego wyżej

Pozostaje dla rozrywki rąbać drewno

suwa ci się od razu – astronauta („kos-

Pirxa do kierowcy pekaesu). Emery-

przed chatką w górach, niczym stary ka-

monauta”, jeżeli owa literatura pocho-

tura w takim wariancie przychodzi

pitan Kirk na przymusowej emeryturze

dziła zza Buga). Dziś oczywiście ciężko

później niż w poprzednim, ale i  tak

w Nexusie.

zdobyć taką pracę (o ile nie urodziło

nie będziesz chciał na nią iść, woląc

Możliwości rosną znacząco, jeżeli

się w Chinach lub nie wzięło udziału

blokować awans młodszym od siebie.

znalazłeś się w realiach dystopijnych.

w holenderskim castingu do marsjań-

Pewnym plusem owego schyłkowe-

W takim przypadku proces rekrutacji

skiego Big Brothera, z nadzieją pójścia

go etapu kariery jest nieobligatoryjny

jest szalenie prosty – wystarczy napisać

w ślady bohaterów Bradbury’ego). Czy

charakter drewnianej nogi i papugi na

na murze dowolne hasło antyrządowe

przyszłość stwarza na tym polu lepsze

ramieniu (mile widziany jest jedynie

i zaczekać na policję (jeżeli chcesz być

perspektywy? Dużo zależy od stopnia

alkoholizm). Tak czy inaczej perspek-

policją, patrz niżej). Jest niemal pewne,

rozwoju technologii, jaki odkryjesz po

tywa nie zachęca.

że najbliższych kilkanaście lat spędzisz

przebudzeniu.

Najlepiej, jeżeli żegluga kosmiczna

wzorem kapitana Kirka – na Ruhra Pen-

Jeżeli zimnowojenna rywalizacja nie

osiągnęła szczebel międzyukładowy

te, czyli fedrując na przodku dwulit, trój-

została jeszcze na dobre wznowiona

i doszło do spotkań z obcymi inteligen-

lit, mitryl, adamantium, czerwony pro-

i wciąż dominują loty orbitalne, profesja

cjami. Popkultura zapewnia, że normą

szek albo zwykły uran. Taka praca może

najpewniej wciąż ma charakter elitarny

w takim przypadku jest stały poziom

wyglądać przyjemnie w Minecrafcie, ale

i przywdziać skafander będzie ciężko,

adrenaliny na wszystkich etapach ka-

jeśli odśnieżałeś kiedyś podjazd dłużej

o ile uprzednio nie zostaniesz pilotem

riery – i to niezależnie od tego, czy

25

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

„Kopać tunel, kopać tunel…”, czyli


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Atomiści do atomów, roboty do roboty. Jutrzejszy rynek pracy w zwierciadle science fiction | Szymon Kukulak

przypadła ci w udziale służba na statku

równym militarnie przeciwnikiem (Ro-

od chaty do chaty, zapewne zacznie

kosmicznym (którakolwiek wersja En-

bert Heinlein i Orson Scott Card są

ci przeszkadzać wysoka śmiertelność

terprise czy Voyagera), czy na stacji or-

zgodni co do tego, że z jakiegoś powo-

kadry oficerskiej, będąca efektem ner-

bitalnej (Babylon 5, Deep Space Nine).

du będą to wielkie insekty). Gwarantuje

wicy powszechnej wśród imperialnej

Czeka wiele zagadek kryminalnych,

to armii prestiż i fundusze, a żołnierzom

generalicji. Zanim pomyślisz, że warto

bliskich spotkań dowolnego stopnia,

niezerowe szanse przeżycia. Niestety,

się do niej w takim razie przebić, zajrzyj

międzygwiezdnych intryg politycznych

w karierę każdego space marine jest naj-

do Isaaca Asimova i Franka Herberta.

i takichże romansów, a wszystko w na-

wyraźniej wpisany epizod uwięzienia

Źródło owej nerwicy dostrzeżesz wów-

tężeniu zupełnie nieproporcjonalnym

w jakimś leju po bombie z szeregowcem

czas w konstatacji, że wybitny strateg

do statusu twojej jednostki. Z drugiej

wroga przy obopólnym braku amunicji.

(w wymienionych światach Bel Riose

strony, wraz z otrzymaniem szlifów

Przypadki kapitana Picarda i Darmoka

i Miles Teg) może pozostać bezwzględ-

kapitańskich zmuszony będziesz z oj-

oraz Willisa Davidge’a z Enemy Mine

nie lojalny wobec cywilnych mocodaw-

cowską wyrozumiałością tolerować

Barry’ego Longyeara dowodzą bez

ców, zadowalając się nimbem Beliza-

sztywniactwo oficera naukowego,

cienia wątpliwości, że doświadczenia

riusza epoki atomu, ale i tak zostanie

infantylizm pokładowego androida

tego rodzaju nieuchronnie kończą się

umoczony w politykę – a zwieńczenie

czy zgryźliwe uwagi holograficznego

przełamaniem wzajemnej wrogości,

jego kariery przybierze nieuchronnie

lekarza. Jeżeli przerośnie to twoją

a następnie nawiązaniem kruchej przy-

kształt podobny, jak w przypadku bi-

psychiczną wytrzymałość, nie martw

jaźni w duchu Remarque’a. Choćbyście

zantyjskiego stratega (lub Gieorgija Żu-

się – zawsze możesz z budżetówki

nie rozumieli się wzajemnie (samo zna-

kowa), gdyż żaden szanujący się tyran

przenieść się do sektora prywatnego,

lezienie głowy u rozmówcy może być

nie może tolerować kogoś naprawdę

zostając handlarzem lub przemytni-

problemem), zaś całe spotkanie trwa-

zdolnego w swoim otoczeniu. W takiej

kiem (patrz dalej).

ło kwadrans – i tak zburzy ono two-

sytuacji nie ma dobrych wyjść.

je przekonanie o moralnej wyższości

Może zatem lepiej przystać do rebe-

Ze szczękoczułką na karabinie, czyli

istot ludzkich, stanowiące w realiach

lii? Literatura sf uczy, że wszelkie zrywy

czerwone maki na Olympus Mons

bilateralnego ksenocydu warunek sine

w dobrej sprawie (bo w złych sprawach

Powiedzmy, że pociągają cię częste po-

qua non służby czynnej. Utraciwszy tę

nikt przecież takowych nie wszczyna)

dróże kosmiczne, ale nie przeszkadza,

wiarę, będziesz musiał się nieuchronnie

udają się niezależnie od technologicz-

jeżeli w okolicznościach służbowych

przekwalifikować, a przynajmniej zo-

nej i liczebnej dysproporcji sił, więc

pomiędzy tobą i napotkanym kosmitą

stać zgorzkniałym wykładowcą w aka-

warto pomyśleć o rekrutacji, o ile tyl-

znajduje się karabin. W takim przypadku

demii wojskowej lub innym Mazerem

ko nie przeszkadza ci spanie w lesie,

warto, abyś rozważył karierę wojskową –

Rackhamem.

niechlujny dress code i wszechobecny

ale i tutaj trzeba być ostrożnym!

Najlepsze warunki dla służby wojsko-

brak dyscypliny, który w normalnych

Jeżeli świat wokół to utopia, samo

wej stwarza jawnie dystopijna rzeczy-

warunkach zaowocowałby totalną

istnienie wojska jest prawdopodobnie

wistość (koniecznie się dowiedz, czy

porażką w pierwszym tygodniu walk

kłopotliwą dla rządzących koniecznoś-

mają jakiegoś cesarza). Przywdzianie

z powodu niezdolności zlokalizowania

cią, co zwykle oznacza mizerne wyszko-

białego pancerza szturmowca lub mun-

na mapie własnego obozu. Niewątpliwy

lenie i rzeź w pierwszym starciu z praw-

duru sardaukara jest w takim świecie

plus powstańczej służby to jednak moż-

dziwym przeciwnikiem – obejrzyj kil-

przepustką do prawdziwie męskiego

liwość szybkiego awansu (bohaterskie

ka odcinków przygód kapitana Kirka

życia, pełnego integrujących doświad-

czyny nie są trudne, gdy wilcze doły

i spróbuj policzyć trupy w czerwonych

czeń w rodzaju wspólnego palenia ksią-

i pnie na linach wystarczają do neutrali-

koszulach, aby się o tym przekonać.

żek, pacyfikacji pustynnych osiedli czy

zacji czołgów przeciwnika). Partyzancki

Łatwo dojdziesz do wniosku, że pójść

zmasowanych ataków na powstańcze

stopień oficerski to zaś realny kapitał

w kamasze w  państwie zasadniczo

fortyfikacje z chrustu i kamyków (jeże-

polityczny, gdybyś chciał przenieść

pacyfistycznym to jak pomylić szaliki

li wolisz je budować, patrz niżej). Nie

się z puszczy do parlamentu, gdy tylko

klubowe na obcym osiedlu.

daj się jednak uwieść tej sielankowej

mury runą (patrz niżej).

Nieco dłuższa kariera militarna czeka

wizji – gdy tylko awansujesz dość wy-

cię w świecie, w którym Homo sapiens

soko, aby kierować paleniem wiosek,

walczy właśnie o byt z mniej więcej

zamiast samemu biegać z pochodnią

26


Atomiści do atomów, roboty do roboty. Jutrzejszy rynek pracy w zwierciadle science fiction | Szymon Kukulak

będzie jedynie elektryczna koza lub

mało bezpieczny, więc lepiej się nań nie

policje tajne, widne i dwupłciowe

(prawdziwy) pies, lepiej poszukać in-

wpychać). Niestety, statusem władcy

Służby mundurowe to oczywiście nie

nego zawodu.

marionetek nie będziesz mógł cieszyć

tylko wojsko. Jeżeli pragniesz służyć

Realia dystopijne stwarzają dość inte-

się bez końca – kiedyś musi nastąpić

społeczeństwu bez korzystania z broni

resującą alternatywę dla policji jawnej

ta jedna, niewytłumaczalnie udana re-

długiej, a przy tym łakniesz wyzwań

w postaci policji tajnej – uprzednio

belia, która ostatecznie pozostawi cię

intelektualnych na równi z kondycyj-

dobrze jest jednak naprawdę uwie-

bez pracy.

nymi, zawsze możesz zdecydować się

rzyć w dobroczynny charakter reżimu,

na pracę w policji (oczywiście w rea-

gdyż to zajęcie może wymagać znacz-

Czucie i wiara czy szkiełko i oko, czyli

liach demokratycznych, gdyż gwiezd-

nie poważniejszego stępienia instynktu

o intelektualistach jutra

ne ekwiwalenty Volkspolizei jedynie

moralnego niż służba w imperialnym

Przyjmijmy, że chciałbyś przysłużyć się

mundur odróżnia od omówionego już

wojsku. Przynajmniej nie będzie prob-

bliźnim w jakiś inny sposób, niż strze-

powyżej wojska).

lemów z rekrutacją – fantastyka uczy,

lając do nich, ale nie masz ochoty pra-

Wyzwanie wydaje się kuszące, acz-

że żaden projekt państwowy w du-

cować w kopalni – właściwie to byłeś

kolwiek ma swoje wady. Agatha Chri-

chu nowoczesnym nie może obejść

dobry w szkole, podobały ci się studia,

stie i Arthur Conan Doyle mogli wyrobić

się bez swojego ekwiwalentu

myślałeś o doktoracie. Czy znajdzie się

u ciebie złudne przekonanie, że robota

czy

detektywa to w większości koniak, kar-

Gene’a Roddenberry’ego agendy tego

Kariera naukowa możliwa jest w każ-

ty, gra na skrzypcach i leniwe rejsy stat-

typu posiadają wszystkie liczące się

dym miejscu i czasie, chociaż wiele

kami wycieczkowymi – w międzyczasie

mocarstwa Kwadrantu Alfa, poczynając

zależy od dziedziny. Kanon

dowody same wpadają w ręce, a zde-

od kosmicznych karykatur zsrr (romu-

łuje jednoznaczne prognozy (prawdo-

maskowani zabójcy potulnie przyznają

lańska Tal Shiar, cardassiański Zakon

podobnie boleśnie trafne) na temat

się do winy przy pierwszej konfrontacji

Obsydianowy), a kończąc na zameryka-

całkowitego zaniku badań podstawo-

z resztą podejrzanych, czyniąc proces

nizowanej Federacji (ziemska Sekcja 31,

wych: rezultatem każdego projektu

zbędną formalnością. Niestety, zawód

wulkańska V’Shar). Zazwyczaj twórcy sf

musi być perpetuum mobile, mikstura

detektywa w literaturze science fiction

nie kłopoczą się precyzowaniem zakre-

niewidzialności lub przynajmniej ge-

opisują raczej fabuły Chandlera (zajrzyj

su kompetencji takich organizacji, więc

nerator promieni śmierci, wszystko to

do Pozytronowego detektywa lub Czy an-

możesz spokojnie założyć, że będą one

najlepiej skręcone we własnym garażu

droidy marzą o elektrycznych owcach?), co

nieograniczone: jeżeli znuży cię mozol-

(lub pod auspicjami wojska – to dwa

nie tylko oznacza wyposażenie twoich

ne rozpracowywanie opozycji, zawsze

najczęstsze przypadki). Hierarchia na-

przeciwników w instynkt samozacho-

możesz zająć się kontrwywiadem lub

ukowa (szczególnie w naszej rodzimej,

wawczy, ale też skazuje cię na alkoho-

samemu zostać szpiegiem w mocar-

bizantyjskiej formie) prawdopodobnie

lizm, obowiązkowy rozpad małżeństwa

stwie ościennym – większe ryzyko,

ulegnie symplifikacji, gdyż rozpozna-

oraz liczne dylematy moralne (szcze-

większe emocje i szansa na karierę

walne pozostaną tylko dwa stopnie

gólnie, jeżeli ścigasz nie prawdziwych

literacką dwadzieścia lat później (jeśli

naukowe: stary badacz i młody badacz

przestępców, tylko – na przykład – an-

spojrzeć na Wiktora Suworowa czy Ma-

(zazwyczaj pracują parami). Jako mło-

droidy). Awans na komisarza niczego

riana Zacharskiego). Największą zaletą

dy badacz będziesz mógł robić mniej

nie poprawia, za to wiąże się z koniecz-

tej profesji jest jednak szansa wdrapa-

więcej to, co dziś wielu rzeczywistych

nością przytycia, wyrobieniem w sobie

nia się na sam szczyt szpiegowskiej hie-

doktorantów – czyli harować w labo-

nawyku niedostrzegania oczywistości

rarchii, co pozwala nie tylko wkradać się

ratorium od świtu do zmierzchu, poga-

i rutynowym podcinaniem skrzydeł

w łaski imperatorów, ale też manipulo-

niany przez roztargnionego profesora,

młodym funkcjonariuszom, radzącym

wać nimi wedle własnego widzimisię

który nie odpowiada na żadne twoje

sobie lepiej od ciebie we wszystkim

(dodatkowymi instruktażami powinny

pytania, nie interesuje go twój indeks

oprócz przybijania pieczątek. Jeżeli nie

być tutaj biografie Francisa Walsingha-

Hirscha i twoje wnioski grantowe. Star-

pociąga cię włóczęga po mokrych od

ma, Edgara Hoovera czy kardynała Ri-

szy badacz, którym będziesz się starał

deszczu ulicach metropolii skąpanych

chelieu; sowiecka historia przestrzega

zostać, to oczywiście zawsze geniusz,

w świetle neonów ani ponure powroty

jednie, że fotel zwierzchnika aparatu

osiągnięcie tego statusu wiąże się nie-

do ciasnego mieszkania, gdzie czekać

bezpieczeństwa bywa, wbrew nazwie,

stety z koniecznością przyjęcia choć

fbi

kgb

– w samym tylko uniwersum

27

dla ciebie praca? Oczywiście!

sf

formu-

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Chronić, służyć, podsłuchiwać, czyli


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Atomiści do atomów, roboty do roboty. Jutrzejszy rynek pracy w zwierciadle science fiction | Szymon Kukulak

odrobinę ekscentrycznego stylu bycia

głoszącej miłość bliźniego i stroniącej

(bądź przemycając to, czego nie moż-

(podziękuj za to Einsteinowi i bierz się

od polityki (wyrosła z kontrkultury fan-

na, jeśli trafiłeś w realia totalitarne;

za pamiętniki Feynmana, żeby ogarnąć

tastyka późnych lat sześćdziesiątych

w tym przypadku twoja profesja zy-

temat).

i siedemdziesiątych wyraźnie preferuje

skuje rys romantyczny, gwarantujący

Jaką dziedzinę wybrać? W kanonie

tutaj koktajle dalekowschodnie), twoją

nieopisany wzrost seksapilu!). Wedle

znajdziesz wiele inspirujących po-

świątynię prawdopodobnie napadną

fantastów z taką karierą nie powinno

staci dla praktycznie dowolnej dyscy-

i spalą żołnierze jakiegoś reżimu mniej

być kłopotu – w praktycznie każdym

pliny nauki i technologii: od sztucznej

skorego do łagodności – pozostanie

uniwersum odnaleźć można przed-

inteligencji (Edwin Tyrell) po podróże

ci tylko ucieczka na bagnistą planetę

siębiorczych bohaterów tego rodzaju,

kosmiczne (Tio Holtzman, Zefram Co-

i czekanie tam na narybek, który trze-

przypominających samotnych han-

chrane) czy strategię nuklearną (doktor

ba będzie nauczyć jakiejś sztuki walki

dlarzy amerykańskiego pogranicza

Strangelove), a jeśli będziesz potrzebo-

(najlepiej mieczem świetlnym), aby

(wymieńmy tu Hana Solo, Malcolma

wać więcej inspiracji, większość z tych

mógł przywrócić uprzedni stan rzeczy.

Reynoldsa, Hobera Mallowa i kilka mi-

zmyślonych postaci dziwnym trafem

Alternatywą są religie upolitycznione

lionów Ferengi), a jeszcze częściej zor-

szalenie przypomina luminarzy rzeczy-

(nieufna wobec papistów fantastyka

ganizowaną przestępczość (jak arrakij-

wistych, o których możesz poczytać

zachodnia nie ma zwykle problemu

scy przemytnicy Gurneya Hallecka, wy-

(w wymienionych przypadkach: Alana

z wyborem ich wzorca): albo cynicznie

padający przyzwoicie wyłącznie przez

Turinga, Siergieja Korolowa, Wernera

dążące do realizacji swoich własnych

kontrast z moralną ohydą legalnych

von Brauna i Hermana Kahna). Należy

celów (Herbertowski zakon Bene Ges-

władców Diuny). Podobna dwoistość

się jednak liczyć z tym, że jeżeli nawet

serit, bajorański kościół Proroków, lor-

dotyczy także rozwoju zawodowego –

nie przybędzie z przyszłości obca rasa,

dowie Sith), albo potulnie wspierające

uzbierawszy już, ile trzeba, możesz albo

chcąc przeszkodzić w twoich sukce-

jakiś występny reżim. Ten ostatni przy-

spróbować zostać szanowanym przed-

sach, to niemal na pewno spróbuje je

padek wygląda kusząco (o dziesięcinę

siębiorcą, albo królem podziemia.

sf

wykorzystać w niecnych celach jakiś

troszczy się armia i tak dalej), ale tylko

Kariera archetypicznego kapitalisty

współczesny reżim, który może się

do pewnego momentu. Przekonasz się

jest najbardziej obiecująca w realiach

odwdzięczyć za współpracę w spo-

mianowicie, że ceremonii cesarskich za-

plutokratycznych (powiedzmy: cyber-

sób nieprzewidywalny (chyba że była

ślubin z porwaną Ziemianką po prostu

punku lub Asimovowskiej Fundacji),

to superbroń – wówczas możesz być

nie sposób odprawić do końca (obejrzyj

gdzie otworzenie banku lub fabryki

pewien, że w nagrodę staniesz się

Flasha Gordona). W tej sytuacji lepiej

(pamiętaj: nie androidów!) wyposażyć

przedmiotem jej pierwszego testu).

szukać dalej.

cię może we wpływy polityczne god-

Jeżeli takiego reżimu w okolicy brak,

ne amerykańskich baronów-rabusiów

możesz zawsze spróbować sam zrobić

Powiedz Jabbie, że mam jego pienią-

Gilded Age (przeczytaj też Lód Duka-

użytek ze swych wynalazków, na przy-

dze, czyli kapitał wielki i mały

ja). Podążając śladami tych ostatnich,

kład otwierając fabrykę androidów.

Warto zauważyć, że wszystkie wyliczo-

możesz wręcz założyć swą własną

Prawdopodobnie szybko zrozumiesz

ne już ścieżki kariery – w astronautyce,

dynastię w rodzaju Gibsonowskiej

jednak, że sukces Edisona jest nie do

wojsku, policji czy nauce, nie wspomi-

familii Tessier-Ashpool – problem

powtórzenia w epoce krzemu – wad-

nając o pracy niewolniczej – zasadni-

pojawia się dopiero, jeżeli obudziłeś

liwe żarówki nie przychodzą same

czo wiążą się z regularnym dochodem

się w realiach typu feudalnego i prze-

z reklamacją i nie dopuszczają się rę-

i pracą dla państwa, na co niekoniecznie

pływ kapitału kontrolują już dynastie

koczynów w razie odmowy.

musisz mieć ochotę. Jeżeli zawsze ma-

znacznie starsze, zazdrośnie strzegące

Czy jednak istotnie fantastyka nie

rzyłeś o własnej firmie, dlaczego nie

międzygwiezdnych monopoli (jak rody

pozostawia żadnej alternatywy dla

odpuścić sobie budżetówki i nie zostać

Richese czy Verniusów w uniwersum

oświeceniowej mitologii postępu,

własnym pracodawcą?

Franka Herberta). W takim przypadku

w oczywisty sposób zdyskredytowa-

Każdy biznes zaczyna się od pomy-

kupić można będzie tylko władzę nad

nej już przez nowoczesność? Oczy-

słu, ale jego realizacja wymaga pienię-

światem przestępczym, idąc w ślady

wiście, jest jeszcze religia, ale bardzo

dzy, a w erze rozwiniętej astronautyki

Ala Capone, Jabby Hutta czy Kingpi-

wiele zależy od kultu, jaki wybierzesz.

najłatwiej je zarobić, latając z planety

na z komiksów Marvela. Istnieje spore

Jeżeli zostaniesz akolitą religii łagodnej,

na planetę i sprzedając, co tylko można

ryzyko, że koniec końców jakaś zniewo-

28


Atomiści do atomów, roboty do roboty. Jutrzejszy rynek pracy w zwierciadle science fiction | Szymon Kukulak

fantastyki drugiego rzutu, co pozwa-

zawsze jest zbyt długa, aby nie wybu-

zamiast roznosić drinki, ale przynaj-

la zrozumieć brak zaufania do estab-

chały w niej sprzeczki. Główną wygraną

mniej możesz się pocieszać, że stara

lishmentu (afera Watergate niezbyt

stanowi oczywiście koronacja w wyniku

arystokracja nie skończy o wiele lepiej,

pomogła w jego odbudowaniu, jeśli

kolejnego przewrotu (lub nieszczęśli-

kiedy wyklęty lud ziemi zrzuci jarzmo

chodzi o władze pierwszej demokra-

wego wypadku władcy na polowaniu

i na grzbietach pustynnych czerwi upo-

cji świata – czego więc się spodziewać

przy braku dziedzica), ale i tutaj trzeba

mni się o głowy swych ciemiężycieli.

po demokracjach drugich i trzecich?).

uważać. Purpura, pałace i własny ha-

Jeżeli chciałbyś zostać szlachetnym

rem bynajmniej nie pomagają w wy-

Galaktyczny domek z kart, czyli jak

i uczciwym politykiem, to wedle fanta-

ostrzeniu instynktu samozachowaw-

się wepchnąć pod żyrandol

styki albo nigdy nie zostaniesz wybrany

czego, zaś majestat nikogo jeszcze nie

Na samym końcu listy zawodów przy-

wskutek twórczego podejścia do licze-

uczynił nieśmiertelnym – jeżeli cesarza

szłości wypada wymienić ten najbar-

nia głosów (wariant dystopijny), albo też

nie zrzuci z tronu kolejny zdradliwy za-

dziej prestiżowy w każdej epoce – ka-

twoją pierwszą kadencję (wariant uto-

usznik, z całą pewnością zrobią to albo

rierę polityka. Jeśli w jeden dzień po-

pijny) przerwie zamach stanu. W jego

prodemokratyczni rebelianci, albo syn

chłonąłeś trzeci sezon House of Cards,

wyniku do władzy dojdzie albo junta

zamordowanego wroga na czele ban-

potrafisz zawiązać krawat z zamknięty-

wojskowa, albo (częściej) monarchiści,

dy dzikusów. Jasno wynika z tego, że

mi oczyma i unikać konkretów w roz-

którzy zresztą szybko pożałują tej decy-

karierę polityczną dobrze jest zaczynać

mowie, może cię to zainteresować.

zji, kiedy władca okaże się figurą mniej

wśród jednych lub drugich – im dalej od

Pozornie temat wygląda obiecująco –

dobroczynną, niż się wydawało. Dość

stolicy, tym lepiej. Ponieważ zaś walkę

w każdym przyzwoitym uniwersum,

podobna logika wypadków dotyczy też

w szeregach rebelii najlepiej rozpocząć

gdzie ludziom udało się skolonizować

sytuacji, gdzie feudalizm obowiązywał

od buntu w kopalni, najlepszym punk-

szereg światów, zazwyczaj jednemu

od początku (szlachetni arystokraci nie

tem wyjścia okazuje się ten najskrom-

z nich przypada rola centrum admini-

żyją długo, przestrzega Frank Herbert),

niejszy, opisany na samym początku –

stracyjnego (Kaitan, Coruscant, Trantor

więc w takiej sytuacji nie ma powodu

co jasno pokazuje, że fantastyka jest

etc.), w którym można bezpiecznie roz-

czuć się pokrzywdzonym.

tylko fantastyką i wierzyć jej nie należy.

począć karierę. Niestety, zasadniczym

Może zatem lepiej już na starcie

problemem ustrojów demokratycznych

zostać politykiem złym? Oczywiste

w fantastyce naukowej jest ich efeme-

korzyści, jakie wiążą się na przykład

ryczny charakter, gdy wyglądają przy-

z osiągnięciem statusu zausznika im-

zwoicie, lub też nieprawdopodobne

peratora (najlepiej młodego i złaknio-

przeżarcie korupcją, kiedy są stabilne.

nego dobrych rad), są olbrzymie – ale

Może to mieć coś wspólnego z kontr-

konkurencja nie śpi, a kolejka do roli

kulturowymi korzeniami powojennej

regenta (lub choćby ulubionego wujka)

29

A skoro o tym mowa, nie da się również zbudować hibernatora.

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

lona księżniczka udusi cię łańcuchem


Tekst: Magdalena Bałaga | Ilustracja: Anna Krztoń

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Korpoambiwalencja

Ilekroć mowa o recepcji tekstów, w których temat pracy określić można jako wiodący, myślę o powieści Złodziej gumy Douglasa Couplanda. Nie wdając się w szczegóły, przypomnę, że główny bohater powieści, Roger, na co dzień przechodzący kryzys wieku średniego pracownik supermarketu z materiałami biurowymi, marzy o napisaniu książki. Dzieło powstaje – mężczyzna nadaje jej tytuł Jezioro Rękawiczne. Nietrudno odgadnąć, że opinie specjalistów recenzujących literackie próby Rogera nie były przychylne.

30


Korpoambiwalencja | Magdalena Bałaga

-tematyczna. Trudno przecież nie zgodzić się z niektórymi

(dodajmy, że podpisujący się w listach jako „autor książki Żu-

zarzutami kierowanymi w tę stronę, zwłaszcza gdy tekst

rawinek mamy, uhonorowanej Nagrodą im. Eileen Braithwaite,

korzysta z dobrze znanego schematu niezbyt wyszukanej

przyznawanej rokrocznie za najlepszą powieść mówiącą o rów-

satyry. A przecież fakt, że praca stała się jednym z „ulubio-

ności”), wypunktował liczne niedociągnięcia Jeziora – wedle

nych” tematów pisarzy, jest znamienny. Krytyka rynku pracy

nauczyciela, powieść dyskwalifikowała nie jej pretensjonalność,

przybiera przy tym dwie zasadnicze formy: opisy przepraco-

lecz fakt, że Roger uczynił miejscem akcji supermarket. Dlatego

wania zostają skonfrontowane z problemem bezrobocia. Te

też recenzja kończy się znamienną uwagą, iż „powieści muszą

z pozoru diametralnie różne doświadczenia skutkują w istocie

dziać się w świecie wymyślonym – bo inaczej skąd ma czytel-

tym samym – psychiczną dezintegracją. Wykluczenie eko-

nik wiedzieć, czy użyłeś wyobraźni? A ja wiem, że pracowałeś

nomiczne jest opisywane w rozmaity sposób: od społecznej

w Staplesie, Roger, więc to naprawdę nie fair względem innych

stygmatyzacji bezrobotnych po bezustanny lęk przed de-

uczestników naszych zajęć, którzy męczyli się, żeby akcje swych

gradacją społeczną. W zasadzie można pozostać przy tak

powieści umieścić w różnych egzotycznych i wymyślonych

zaproponowanym uproszczeniu, ponieważ te dwie skrajne

miejscach. Hilary umiejscowiła akcję swojej w jaskini wampira –

postawy (praca w korporacji versus „luzerskie” życie bezro-

proszę, to jest porządne miejsce akcji! […] A Staples? Przecież ja

botnego) wskazać jest najłatwiej. Raz jeszcze zaznaczę, że

mogę tam sobie pójść i zobaczyć wszystko na własne oczy. Nie

w tak krótkim szkicu trudno wszystkie te niuanse omówić,

odczuwam ani potrzeby, ani chęci, by pisarstwo opowiadało mi

a co dopiero zinterpretować; nie sposób pozostać obojęt-

o moim codziennym życiu. Nie chcę, żeby sztuka opowiadała

nym wobec wspomnianego nurtu, który obserwujemy od

mi o moim codziennym życiu. Chcę, żeby sztuka opowiadała

początku

mi o kimś, wszystko jedno o kim, byle nie o mnie”.

prostej konstatacji, że literatura o aspiracjach diagnostycz-

xxi

wieku, równie jednak niełatwo pozostać przy

Literackich wersji buntu przeciw potężnym korporacjom

nych stanowi dla komentujących wyzwanie, którego nie chcą

i miejscom pracy urągającym ludzkiej godności doczekaliśmy

podejmować. Być może wynika to z faktu, że w okolicach roku

się oczywiście tak wielu, że komentujący takie teksty podkre-

dwutysięcznego mieliśmy do czynienia z czymś w rodzaju

ślają swoje znużenie zaproponowanymi w nich opisami i diag-

falstartu prozy, którą (z braku lepszego słowa) nazwać można

nozami rzeczywistości. Polskiej literaturze podejmującej temat

antykorporacyjną. Tym samym figura korporacji funkcjonuje

zarzuca się powtarzalność, schematyczność oraz powielanie

podobnie jak metafora supermarketu – łatwo ją wykorzystać

znanych wyborów estetycznych i prostego spojrzenia na za-

w naiwnych tekstach krytykujących konsumpcyjny styl życia

chodzące zjawiska rynkowe. Próba zreferowania w tak krótkim

i wieszczących orwellowskie wizje świata.

szkicu dyskusji toczących się wokół literatury diagnozującej

Tyle że pracownicy korporacji nie stanowią grupy jednorod-

rzeczywistość jest oczywiście niemożliwa, dlatego ograniczę

nej. I nie myślę tu o korporacyjnej hierarchii, w której stażysta

się do najbardziej wyrazistych wypowiedzi. Przykładowo, Rafał

nigdy nie będzie równy prezesowi, lecz o rozprzestrzenianiu

Ziemkiewicz zanotował, że „odpowiedni wybór tematu to

się korporacyjnej kultury pracy na inne instytucje. Jej przeni-

już połowa sukcesu – przykład faceta, którego miałkie na-

kanie sprawia, że coraz trudniej zakreślić granice korporacji

rzekania, że nie chce mu się chodzić do pracy, zdobyły sławę

jako konkretnego typu przedsiębiorstwa. Słusznie zauważa

jako »literatura antykorporacyjna«, dowodzi, iż samo pisanie

Wojciech Bałuch, pisząc: „niezależnie […] od wielkości danego

ma już znikome znaczenie”. Z jeszcze większym dystansem

przedsięwzięcia reguły awansu, zatrudnienia czy relacji pomię-

wypowiada się Piotr Śliwiński, który pisze, że nieszczególnie

dzy kadrą zarządzającą a pracownikami stają się we współczes-

ceni (i jak wyraźnie zaznacza, „nie on jeden”) większość „z tego,

nej rzeczywistości coraz bardziej zestandaryzowane i w coraz

co ukazało się w ostatnich latach i ochrzczone zostało jako

większym stopniu korzystają ze wzorców wypracowanych

»proza antykorporacyjna« lub »proza zaangażowana«”, a pro-

przez zamożne korporacje”. Wszystko to sprawia, że słowo

zaicy, którzy podejmowali ten temat (między innymi Sławomir

„korporacja” generuje skrajne skojarzenia. Klasyczny szklany

Shuty, Daniel Odija, Dawid Bieńkowski i Michał Olszewski)

biurowiec reprezentujący międzynarodową firmę, który przez

„nie przebili się na drugą stronę kodu gazetowego, choć oni –

wiele lat stanowił symbol takich instytucji, zastąpiony został

i wielu im podobnych – bardzo skutecznie zaistnieli w dyskursie

raczej przez delegatury biznesu franczyzowego. Nic zatem

recenzenckim”.

dziwnego, że charakterystyczne dla korporacji reguły przejęły

Przywołuję powyższe wypowiedzi nie po to, by z nimi po-

zarówno niewielkie bary szybkiej obsługi próbujące wpisać się

lemizować czy też udowadniać jakość literatury, w której tak

w nowe trendy, jak i średnie agencje reklamowe z aspiracjami.

wyraźnie zarysowana zostaje wspomniana tendencja ideowo-

Trudno rozstrzygnąć, czy jest to wynik agresywnej ekspansji

31

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Na przykład wykładowca kreatywnego pisania, Ed Matherson


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Korpoambiwalencja | Magdalena Bałaga

tego typu zasad, ich stopniowego zaakceptowania – czy też po-

w jakiś sposób złagodzić negatywny obraz korporacji. Ile korporacji,

łączenia tych dwóch kwestii.

tyle pomysłów na przedstawienie tej przestrzeni; jako przykład

Ale nie o odkrycie zasad zarządzania tu chodzi, tylko o wska-

wskazać można dwa skrajne przypadki, czyli powieść Magdaleny

zanie na pewne procesy, które – jak sądzę – sprawiają, że temat

Miecznickiej Cudowna kariera Magdy M. (2009) oraz Nie żyję, więc

pracy postrzega się jako mocno eksploatowany, a jednocześnie

jestem Katarzyny Byzi (2003): w powieści warszawskiej krytyczki

nużący. Dlatego też, przywołując początki „kariery” omawia-

praca w korporacji to spełnienie najskrytszych marzeń, przepustka

nej literatury, dość wspomnieć o kilku zaledwie tytułach: Zwale

do egzotycznych wakacji i prestiżowych znajomości; u Byzi copy-

Sławomira Shutego (2004), Małżu Marty Dzido (2005), Nic Da-

righterka może dorobić się co najwyżej śmierci z przepracowania.

wida Bieńkowskiego (2005) czy też Czwartym niebie Mariusza

Oprócz tego rodzaju prób coraz częściej odnajdujemy bardziej

Sieniewicza (2005). Wymienić można by ich więcej, ale warto

neutralne zestawienia – ot, miejsce pracy jak każde inne, tyle że

zaznaczyć, że przestrzeń korporacji stała się dość oswojona.

z wpisanymi odgórnie schematami, które czasem mogą irytować,

Ogromny wpływ miał na to oczywiście Internet, w postaci którego

ale potraktowane z dystansem stają się możliwe do zaakceptowania

wyrósł literaturze o ambicjach diagnostycznych poważny konku-

(tak jest między innymi w książkach Marcina Szczygielskiego czy

rent. Obecność tysięcy blogów (a obecnie także „fejsbukowych

wydanej w połowie zeszłego roku powieści Michała R. Wiśniew-

fanpejdży” obśmiewających sztuczność korporacyjnego slangu

skiego Jetlag). Maciej Balcerzak, autor poradnika Planeta korporacja,

i obyczajów) pokazuje wyraźnie, że pisanie stanowiło pewną

stwierdził natomiast w jednym z wywiadów, że „korporacje są

formę odreagowania uczestnictwa w tym wciąż nienaturalnym

najwyższą formą dotychczasowego rozwoju cywilizacji”, przeko-

świecie. Bronią okazał się – jak zwykle – sarkazm i cynizm.

nując, że istnienie korporacji w danym kraju jest pewnego rodzaju

Interesującym przypadkiem w perspektywie wspomnianej be-

papierkiem lakmusowym, ponieważ takie instytucje mogą działać

letryzacji donosów na korporacyjną rzeczywistość jest książka

tylko w państwach, w których sytuacja jest rzeczywiście stabilna.

Pokolenie Ikea Piotra C. Autor powieści (który pragnie zachować

Mamy zatem do czynienia z iście patową sytuacją: z jednej

anonimowość i posługuje się tylko pseudonimem) pierwotnie

strony korporacja stała się synonimem miejsca-piekła, zabijają-

zaistniał w świadomości czytelników jako twórca bloga o tym sa-

cego kreatywność, w którym najważniejszy jest zysk inwesto-

mym tytule (www.pokolenieikea.pl), na którym zamieszczał przede

rów i akcjonariuszy, traktujących pracowników jak folwarcznych

wszystkim krótkie historie dotyczące damsko-męskich relacji. Po-

robotników, z drugiej, jest przykładem stosunkowo bezpiecznej

jawiały się również anegdoty, które ściślej łączyły się z problemem

przystani – z racji wielostopniowej hierarchii odpowiedzialność

„przetrwania” w korporacji: o zwolnieniach, (braku) motywacji do

jest dużo bardziej rozmyta, ryzyko popełnienia nieodwracalnych

pracy. Blog zdobył znaczną popularność, więc autor zdecydował

błędów dużo mniejsze. Kultura korporacyjna sprawiła, że współist-

się na wydanie książki, w której pojawiły się wątki przedstawione

nieją skrajności: toksyczny pracoholizm i równie niszcząca bierność

na stronie internetowej w szczątkowej wersji. Książka odniosła

prowadzącą do frustracji. Wyraźnie dostrzegalna ambiwalencja

umiarkowany sukces (w porównaniu do bloga – choć przez krótki

związana z postrzeganiem korporacji jest nieunikniona. Już samo

czas utrzymywała się na liście bestsellerów sieci Empik i Merlin),

(nad)używanie wyrazu „korpo” zamiast „korporacja” intuicyjnie

co wydaje się znaczącym dowodem na to, że Internet jest prze-

podpowiada nam zmianę w postrzeganiu takich instytucji. To cha-

strzenią, w której tego typu teksty są odbierane przychylniej. Być

rakterystycznie skrócone, ironiczne słowo pokazuje, jak trudno

może dlatego, że za powodzenie tekstów, które poruszają temat

jest określić stosunek do nich.

pracy, odpowiada przede wszystkim aktualność; dzięki zamiesz-

Warto jednak zaznaczyć, że w obecnej sytuacji rynkowej i nad-

czeniu ich w sieci łatwiej i szybciej przedstawia się korporacyjne

produkcji tekstów (ale to już temat na odrębny szkic) trudno do-

nonsensy czy przemijające mody.

konać sumiennej selekcji. Dodając do tego masę tekstów publicy-

Wszystkie te wypowiedzi (literackie, reporterskie czy interneto-

stycznych, blogi i cyniczne fanpejdże, niełatwo stworzyć rzetelny

we komentarze) stanowią refleksję nad rzeczywistością społeczną

portret korpodonosów. Jedno pozostaje mimo wszystko niezmien-

i reprezentują szereg często nieprzystających do siebie instytucji –

nie: praca należy do najbardziej problematycznych elementów

zarówno felietonistykę, jak i krytykę akademicką. Wynika z nich,

kształtujących tożsamość. Ogromne znaczenie przedsiębiorstw

że sposób konstruowania tożsamości w erze dominacji kultury

sprawia, że urastają do roli jednego z kluczowych elementów w na-

korporacyjnej determinuje pewne wybory estetyczne, a miesza-

szym myśleniu o współczesnej rzeczywistości. Temat korporacji

nie się porządków ekonomicznych, społecznych i kulturowych

w literaturze (czy też szerzej: kulturze) nie może być pomijany,

powoduje zmiany tożsamościowe, nie pozostając bez wpływu

jednak pytanie, czy w natłoku tekstów opisujących to zjawisko

na postawy i zachowania. Teksty krytyczne współistnieją zresztą

pojawi się coś elektryzującego, pozostaje otwarte.

z wypowiedziami afirmującymi lub też – subtelniej – próbującymi

32


Ewa Hołuszko

Wydaje się, że określenie związanego z ruchem społecznym Solidarność etosu – czyli „realizowanego i obowiązującego w grupie społecznej, społeczności czy kategorii społecznej zbioru idealnych wzorów kulturowych” – jest rzeczą prostą. Wszak wielu czynnych polityków w naszym państwie wywodzi się z Solidarności. Ba, nawet całe partie polityczne czy związki zawodowe powołują się na tradycje tego, co niegdyś w tym wielkim zrywie społecznym lat osiemdziesiątych zapoczątkowaliśmy.

Toczy się w dalszym ciągu wojna dotycząca oceny przeszło-

twem funkcjonowały wszystkie służby państwa. Konstytucja

ści między zwolennikami a przeciwnikami tego ruchu. Roz-

obligowała nas również do sojuszu z zsrr. W kraju brakowało

dźwiękiem skażony jest przede wszystkim sam obóz byłego

wszystkich niemal towarów. Wszechobecne kolejki, kart-

już ruchu społecznego. Niektórzy dawni współpracownicy

ki, talony i inflacja spędzały (często dosłownie) sen z oczu

przypisują sobie prawo bycia jedynymi spadkobiercami

obywatelom. Te przesłanki stanowiły grunt społecznego

„ideologii Solidarności”. Zwalczają się przy tym wzajemnie.

niezadowolenia. Na jego podstawie powstał zatem katalog

W ciągu ostatnich dziesięciu lat spór ideologiczny oparty

idei, które charakteryzowały główny nurt ruchu. Było to:

na różnych wizjach przyszłości kraju spowodował pęknięcie

odebranie władzy rządzącej partii i budowa demokratycz-

całego społeczeństwa na dwa antagonistyczne obozy. Skoro

nego, obywatelskiego państwa, opartego w większości na

trwa wojna o spadek ideologiczny, to powinny istnieć jakieś

prywatnej własności środków produkcji, którego obywate-

ważne wzorce pochodzące z naszej niedawnej przeszłości,

le będą chronieni przez państwo, między innymi poprzez

które próbujemy realizować w naszym codziennym życiu.

odpowiednie do danej sytuacji gospodarczej i politycznej

Niestety, z solidarnościowych idei, które niegdyś napędzały

zabezpieczenia socjalne. Zmiany te miały być wprowadzone

tak potężny ruch, niewiele pozostało.

w sposób pokojowy, przy wykorzystaniu narzędzi takich jak strajki, demonstracje i bierny opór.

Jakim zatem etosem kierowali się niegdyś ludzie, którzy tworzyli masowy ruch społeczny zwany Solidarnością? Co

W głównej mierze był to więc początkowo ruch raczej

skonsolidowało tak silną opozycję, która skutecznie dokonała

socjaldemokratyczny, który w wyniku konfrontacji z siłami to-

zmiany ustroju państwa? Tym, którzy tego nie pamiętają,

talitarnego państwa nastawiał się coraz na zmianę ustrojową

pragnę przypomnieć, że pzpr była konstytucyjnie jedyną par-

oraz, w dzisiejszym rozumieniu, na socjalliberalne wartości

tią i siłą mogącą dzierżyć władzę w Polsce. Pod jej dowódz-

gospodarcze. Trzeba jednak dodać, że istotną część programu

33

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Etos Solidarności. Czym i jaki był? Co po nim pozostało?


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Etos Solidarności. Czym i jaki był? Co po nim pozostało? | Ewa Hołuszko

stanowiły idee przewidujące szeroki udział samorządów

zwiększały całkowitą liczbę osób związanych z opozycją, lecz

pracowniczych w przyszłym kapitalistycznym systemie go-

również w wyniku rozłamów zmniejszały możliwość koor-

spodarczym. Idee, których próby wdrożenia na początku lat

dynacji wspólnych działań przeciwko reżimowi. Już przed

dziewięćdziesiątych w większości się nie powiodły.

powstaniem Solidarności zarysowały się zaczątki różnych

Solidarność była więc tworem społeczno-politycznym.

nurtów ideologicznych: od kierunku demokratycznego z za-

Przejawem oporu społecznego przeciwko władzy skupionej

barwieniem lewicowym, reprezentowanego przez

wewnątrz pzpr. Organizacja ta objęła w pewnej chwili zde-

niepodległościowego i nawiązującego do przedwojennej

kor,

do

cydowaną większość społeczeństwa – praktycznie wszyst-

orientacji sanacyjnej w przypadku pierwszej partii antyko-

kich, którzy chcieli zademonstrować swój sprzeciw wobec

munistycznej – kpn. Już w okresie „przedsolidarnościowym”

systemu partyjnego jedynowładztwa. Skupiła w sobie bez-

brakowało spójności ideologicznej wśród działaczy ówczes-

pośrednio lub pośrednio wszystkich tych, którzy nie potrafili

nej opozycji. Powstawał też wówczas inny typ organizacji –

zrealizować się w ramach

władzy. Ten swoisty

Wolne Związki Zawodowe. Były to z reguły kilku- lub kilku-

tygiel, zgrupowany pod starym hasłem „wróg mojego wroga

prl-owskiej

nastoosobowe grupy powstałe w Gdańsku, w Katowicach

jest moim przyjacielem”, przyjął miano

„Solidarność”.

i na Pomorzu Zachodnim. To działacze wzz Wybrzeża, między

W momencie upadku przeciwnika dopiął celu, a co za tym

innymi w obronie zwolnionych z pracy swoich działaczy

idzie, przeżył agonię i rozpad na partykularne frakcje.

Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, zapoczątkowali 14

nszz

Bez przyjęcia określonej ideologii i zasad ruch społeczny,

sierpnia 1980 roku strajk w Stoczni Gdańskiej. Zaowoco-

chociaż liczny, nie stanowiłby żadnego zagrożenia dla władzy

wał on powstaniem Solidarności i całą lawiną późniejszych

partii. Gwałtowne strajki skończyłyby się rozlewem krwi lub,

wydarzeń. Jednak drogi polityczne ówczesnych działaczy

jak już bywało w historii tak zwanych krajów demokracji

związkowych nawet tak niewielkiej organizacji opozycyjnej

ludowej, podwyżkami pensji i wysypem obietnic, sloganami

jak

o zakończeniu „okresu błędów i wypaczeń” oraz odnowy

podległej Polsce rozeszły. Dziś trudno uwierzyć, że Andrzej

w szeregach komunistycznej partii. Potem nastąpiłby okres

Gwiazda, Bogdan Borusewicz, Krzysztof Wyszkowski, Anna

propagandy o „słusznych żądaniach robotniczych”, które

Walentynowicz, Lech Wałęsa, Lech Kaczyński, Bogdan Lis

wichrzycielsko wykorzystali „strajkowi przywódców sterowa-

i inni działali wówczas wspólnie. Jeżeli związek łączył jakiś

wzz

Wybrzeża (kilkanaście osób) ogromnie się w nie-

ni przez obce, wrogie siły”. Na koniec nastąpiłaby pacyfikacja

etos, były to idee wspólne dla wszystkich

dotycząca wszelkich osób sprzeciwiających się partyjnej

w obronie praw robotniczych i obywatelskich oraz dążenie

wierchuszce. Komuniści odzyskaliby przez to pełnię władzy.

do przemian demokratycznych w państwie.

wzz

– stawanie

W sierpniu 1980 roku w wyniku strajków powstała nowa,

Skutki społecznego szoku po upadku systemu nakazowo-

nieznana dotychczas w bloku wschodnim instytucja – orga-

-rozdzielczego trwają do dzisiaj. Dla wielu osób średniego

nizacja niezależna od partii komunistycznej. Powstanie jej

i starszego pokolenia, a także części członków „pierwszej So-

możemy w dużej części zawdzięczać dobremu przygotowaniu

lidarności”, komunistyczny system socjalny jest teraz przed-

ideologicznemu. W latach 1976–1980, czyli po podpisaniu

miotem westchnień. Ci ludzie nie tylko odeszli od idei, które

Aktu Końcowego kbwe w Helsinkach oraz po wydarzeniach

niósł wówczas ich ruch społeczny – wręcz negują wszelkie

czerwcowych w Polsce nastąpił okres rozwoju polskiej opo-

zdobycze ostatnich dwudziestu pięciu lat. Dla nich „tamto”

zycji demokratycznej. Postanowienia aktu

stało się pięknymi wspomnieniami młodości, a to, co jest

kbwe,

na które

powoływali się opozycjoniści (chodziło tu przede wszystkim

obecnie, dowodem upadku.

o tak zwany „trzeci koszyk”), nie chroniły wprawdzie przed re-

Inna grupa chciałaby idee dawnej Solidarności powiązać

presjami ze strony reżimu, jednak ich nasilenie było znacznie

z postulatami religijnymi lub narodowymi. Czynią to wbrew

mniejsze niż poprzednio. Rządowi Gierka bardzo zależało na

prawdzie historycznej, gdyż w latach osiemdziesiątych zryw

współpracy gospodarczej z Zachodem, na strumieniu pienię-

społeczny oparty na rzeszach pracowników siłą rzeczy musiał

dzy płynących pod postacią pożyczek z zachodnich banków

mieć początkowo główny nurt nieodległy od socjaldemo-

do Polski, na pozytywnym image naszego kraju w porównaniu

kracji. Odcień religijny był również jakąś częścią ruchu, ale

z innymi w bloku wschodnim. Władza musiała więc ograni-

ówczesny Kościół katolicki w większości sprzyjał bardziej

czyć represje, co pozwoliło na powstanie zorganizowanych

ideom socjalnym i demokratycznym niż nacjonalistycznym.

grup opozycyjnych. Największa siła intelektualna skupiona

Idee głoszone obecnie przez takie ośrodki, jak „Gazeta Pol-

była wokół

Z czasem powstały inne organizacje,

ska” czy centra wychowawczo-medialne związane z Radiem

reprezentujące tak zwany nurt niepodległościowy. Kolejne

Maryja lub Telewizją Trwam byłyby wówczas nie do przyjęcia.

kss kor.

34


Etos Solidarności. Czym i jaki był? Co po nim pozostało? | Ewa Hołuszko

cele ideowe. Dziś coraz bardziej staje się molochem, który

swój związek z „etosem Solidarności” poprzez akcentowanie

skupia się na jednym celu – zachowaniu władzy, któremu

w programach spraw socjalnych. Najczęściej jednak w wersji

podporządkowało działania.

całkowicie nieprzystosowanej do obecnych warunków eko-

Kraj nasz jest wprawdzie wolny, demokratyczny i rozwija

nomicznych. Stąd walka o utrzymanie przywilejów socjalnych

się dosyć szybko na tle europejskim, ale zarazem rosną w nim

w zawodach wyróżnionych pod względem prawnym – nawet

napięcia społeczne. Rośnie niezadowolenie na skutek coraz

wtedy, gdy do tych przywilejów dopłacają inni podatnicy.

większych różnic ekonomicznych. Bogacąca się szybko nie-

Największa polska partia prawicowa, pis, nie jest prawicowa

wielka część społeczeństwa konsumuje dużą część korzyści

w sensie ideologii. Przecież jej program socjalny bardziej

związanych z niezaprzeczalnym rozwojem gospodarczym.

przystaje do tego, co głosi sld, niż do prawicy. Obie grupy

Rodzi to poczucie krzywdy i stagnacji ekonomicznej w dużej

wykorzystują skądinąd naturalną potrzebę ludzką do two-

części społeczeństwa. Dochodzi do tego poczucie niespra-

rzenia zrębów państwa opiekuńczego. Dla obu partii i ich

wiedliwości spowodowane niewydolnością ciągle niezrefor-

zwolenników głoszenie systemu socjalnego opartego na

mowanego systemu prawnego. Powszechnie znane jest sze-

wzorcach z innej epoki jest wspólnym mianownikiem. To

rzenie się nepotyzmu, kolesiostwo na wszystkich szczeblach

w gruncie rzeczy działalność obliczona na przyciągnięcie

kariery zawodowej i równoczesne trudności w znalezieniu

ludzi i oszukanie ich wizją pięknego mirażu.

pracy nawet przez osoby dobrze wykształcone. Pomimo

Z kolei patriotyczna prawica przeszła zmianę w kierunku

rozwoju ekonomicznego nie wykształciła się w pełni klasa

nacjonalizmu, częściowo nawet do jego skrajnej postaci. Idee,

średnia, będąca podstawą stabilnego i nowoczesnego spo-

które głosi ta formacja, niewiele mają wspólnego z przeko-

łeczeństwa. Za to coraz szerzej reprezentowana jest nowa

naniami narodowych odłamów ruchu opozycyjnego w okre-

kategoria społeczna, którą Guy Standing określił mianem

sie Solidarności. Twierdzenia ich działaczy, że kontynuują

prekariatu – ludzi o ograniczonej możliwości egzekucji przy-

ówczesne działania, są z gruntu fałszywe. Ideologicznie

należnych im formalnie praw pracowniczych, a w przyszłości

czerpią bowiem oni z przedwojennych polskich organizacji

emerytalnych, rentowych i zdrowotnych.

faszyzujących.

Czy w związku z tym wszystko, co niosła ze sobą Solidar-

Największe ugrupowanie polityczne, które rządzi Polską

ność, zostało stracone? Wierzę, że nie. Został wprawdzie

od ośmiu lat, Platforma Obywatelska, formalnie skupia ludzi

zbiór ideałów, który zachowało w sobie bardzo niewiele

z różnych nurtów byłej Solidarności. Jednak z byłymi ide-

osób – rozproszonych, często traktowanych we współczes-

ami solidarnościowymi osoby te obecnie niewiele mają już

nej Polsce jako niepoprawni romantycy – lecz myślę, że

wspólnego. Czysty liberalizm – poglądy, z którymi począt-

i one mieć będą następców. Może w przyszłości powstanie

kowo występowała partia Donalda Tuska – był sprzeczna

nowy, pokojowy ruch, który będzie odzewem na narastające

z podstawowymi marzeniami członków tego zrywu. W okre-

problemy społeczne. Na pewno nie będzie on tak duży, jak

sie głoszenia pełnego liberalizmu gospodarczego kwestia

liczna była Solidarność. Na pewno jego celem byłyby inne

zapewnienia środków pomocowych stała się marginalna,

idee, ale nawet w takim przypadku pamięć o organizacji,

zaczęła być jednak ważna, gdy po doszła do władzy. Równo-

która siłą woli skupionych w niej ludzi dokonała czegoś,

cześnie jednak, starając się utrzymać przy władzy, partia ta

co wówczas wydawało się niemożliwe, powinna pozwolić

zaczęła przyjmować w swoje szeregi zarówno osoby o po-

rozwiązać nowe trudności w sposób pokojowy. I to byłaby

glądach lewicowych, jak i zachowawczych. Dla utrzymania

najważniejsze dziedzictwo idei, które niosło przez pewien

członków o tak różnych poglądach politycznych, społecz-

czas moje pokolenie.

nych i religijnych ugrupowanie to musiało poświęcić swoje

35

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Część obecnych partii i ugrupowań społecznych podkreśla


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Chleba i róż | Mateusz Trzeciak

Chleba i róż Mateusz Trzeciak

11 stycznia 1912 roku w fabryce włókienniczej w Lawrence w stanie Massachusetts wybuchł strajk. Polskie tkaczki zatrudnione w Everett Cotton Mills zatrzymały krosna w proteście przeciw obniżce płac. Pracodawca obniżył stawkę do 32 centów po tym, jak – wskutek ogromnej presji robotników – pierwszego stycznia weszło w życie prawo skracające tydzień pracy dla kobiet i dzieci z 56 do 54 godzin. Lawrence na początku xx wieku było szybko rozwijającym

niczych. Równocześnie, na wypadek aresztowań, powoła-

się miastem, trapionym wieloma problemami społecznymi.

no komitet rezerwowy. Spotkania i dokumenty komitetu

Postępująca mechanizacja doprowadziła do utraty pracy

były tłumaczone na 25 języków. Strajkujący wystosowali

przez wykwalifikowanych robotników i zatrudnienia wielkiej

proklamację, w której domagali się: piętnastoprocentowej

liczby robotników niewykwalifikowanych, w większości ko-

podwyżki płac, zniesienia systemu premiowego, wprowa-

biet. Niebezpieczną i powtarzalną pracę w zabójczym tempie

dzenia podwójnej płacy za nadgodziny, niedyskryminowania

wykonywały również dzieci poniżej czternastego roku życia.

strajkujących, spowolnienia tempa pracy oraz zakończenia

Połowę pracowników w czterech zakładach American Woo-

dyskryminacji pracowników urodzonych za granicą. Władze

len Company w Lawrence stanowiły dziewczęta liczące od

miejskie zareagowały ostro. Zaczęło się od użycia, po raz

czternastu do osiemnastu lat. Za 56 godzin pracy tygodniowo

pierwszy w historii, dzwonu alarmowego. Burmistrz nakazał

robotnicy otrzymywali mniej niż 9 dolarów. Po kilka rodzin

lokalnej milicji patrolowanie ulic, strajkujący odpowiedzieli

gnieździło się w jednym mieszkaniu, śmiertelność dzieci

formowaniem pikiet. Wobec groźby zwolnień robotnicy ze-

poniżej szóstego roku życia wynosiła 50%, 36 na stu pra-

brali się przed budynkami fabryk i obrzucili je bryłami lodu,

cowników fabryk nie dożywało dwudziestu pięciu lat. Podział

wybijając okna. 36 strajkujących zostało skazanych na rok

pracy przebiegał według linii etnicznej – na stanowiskach

więzienia zgodnie ze zdaniem sędziego: „Możemy im dać

wymagających kwalifikacji pracowali ludzie pochodzący

nauczkę jedynie poprzez wydanie najsroższych wyroków”.

z Anglii, Irlandii i Niemiec, a imigranci z Włoch, krajów sło-

Gubernator wyprowadził na ulicę milicję federalną i policję,

wiańskich, Węgier, Portugalii, Quebecu i Syrii w większości

które dokonały masowych aresztowań. Równocześnie trwały represje i próby skompromitowania

stanowili niewykwalifikowaną siłę roboczą. W fabrykach Lawrence od kilku lat istniała organizacja

związku oraz strajkujących. Związek United Textile Workers

związkowa Robotników Przemysłowych Świata (Industrial

(utw) próbował złamać strajk i wystąpić w imieniu robotnic

Workers of the World – iww), organizowana przez Josepha

i robotników Lawrence, został jednak przez nich zigno-

Ettora. Ettor wspólnie z Arturo Giovannittim z Włoskiej Fe-

rowany. Miejscowy przedsiębiorca pogrzebowy usiłował

deracji Socjalistycznej (częścią Partii Socjalistycznej Ameryki)

wrobić kierownictwo strajku w próby zamachów poprzez

szybko stanęli na czele strajku, do którego w ciągu tygo-

podłożenie dynamitu w kilku miejscach w mieście. Zasą-

dnia dołączyło ponad 20 000 pracujących w Lawrence. Do

dzono mu grzywnę 500 dolarów i wypuszczono bez kary

56-osobowego komitetu strajkowego weszły po dwie osoby

więzienia. Właścicielowi American Woolen Company nie

z każdej grupy etnicznej pracującej w zakładach włókien-

przedstawiono zarzutów, mimo że na krótko przed zdarze-

36


Chleba i róż | Mateusz Trzeciak

Szwecji i Francji zaproponowali bojkot wyrobów wełnianych

i Giovannitti stanęli przed sądem jako współwinni zabójstwa

z usa oraz odmowę ładowania statków tam płynących, a we

Anny LoPizzo, strajkującej robotnicy zastrzelonej przez po-

Włoszech zorganizowano demonstrację przed konsulatem

licję w obecności dziewiętnastu świadków, mimo że w tym

amerykańskim w Rzymie.

czasie znajdowali się kilka kilometrów od miejsca zdarzenia,

Ernest Pitman – budowlaniec często pracujący dla Ame-

na spotkaniu z grupą robotników. Obaj wraz z trzecim skaza-

rican Woolen Company – zeznał prokuratorowi okręgowe-

nym (który o Ettorze i Giovannittim nigdy nawet nie słyszał)

mu, że uczestniczył w spotkaniu przedstawicieli firm włó-

mieli spędzić w areszcie jeszcze długi czas.

kienniczych z Lawrence, podczas którego omawiano plan

wysłał do miasta Billa Haywooda, Elizabeth Gurley

wrobienia związkowców w podłożenie dynamitu. Popełnił

Flynn i kilku innych organizatorów. Rozpoczęto zbiórkę na

samobójstwo krótko po otrzymaniu wezwania sądowego

fundusz strajkowy w całym kraju, co okazało się bardzo

na zeznania. William Madison Wood, właściciel awc, został

efektywną taktyką. Związek stworzył sieć komitetów sa-

formalnie uniewinniony.

iww

mopomocowych, stanowiska wydawania zupy i artykułów żywnościowych, punkty darmowej pomocy lekarskiej. Kilkaset dzieci robotników zostało wysłanych przez

Dziedzictwo strajku

do

Strajk w Lawrence, nazywany strajkiem Chleba i  Róż

Nowego Jorku, gdzie pozostały na okres strajku w domach

(Bread and Roses strike), jest jednym z najważniejszych wy-

rodzin wspierających protest. Władze miejskie postanowiły

darzeń w historii klasowej walki robotników w  usa. Hasło

udaremnić wyjazd kolejnej setki dzieci do Filadelfii – policja

„Chleba i róż” pochodzi podobno z  przemówienia Rose

i milicja wysłane na dworzec w celu zatrzymania dzieci oraz

Schneiderman – ważnej amerykańskiej feministki, działaczki

rodziców pałowały kogo popadło i zaciągały ludzi do cięża-

związkowej i socjalistycznej:

iww

rówek, wskutek czego jedna z robotnic poroniła. Obecna na

Robotnica nie pragnie jedynie prawa do życia, zwykłej we-

miejscu prasa obszernie relacjonowała zdarzenie, zatrzyma-

getacji – chce prawa do życia jak zamożna kobieta, do słońca,

ne matki odmówiły zapłaty grzywny i zdecydowały się na

muzyki i sztuki. Nie macie niczego, do czego nie mieliby prawa

karę więzienia, wiele z nich z dziećmi na ręku. To pomogło

najskromniejsi pracownicy. Robotnica musi mieć chleb, lecz także

w dotarciu do opinii publicznej w całym kraju, w tym pierw-

róże. Kobiety z klas uprzywilejowanych, dajcie jej mandat do

szej damy – Helen Herron Taft. Wkrótce potem Senat i Izba

głosowania.

Reprezentantów zajęły się sprawą i zorganizowały przesłu-

Sarah Eisenstein, autorka książki Give us bread but give us roses.

chanie dzieci strajkujących robotników oraz władz miasta,

Working women’s consciousness in the United States, 1890 to

stanu i związku zawodowego. Opublikowany został raport

the First World War, twierdzi, że Schneiderman powoływa-

na temat warunków panujących w Lawrence.

ła się na transparent z hasłem „We want bread and roses

Pierwszego marca 1912 właściciele fabryk zaoferowali

too”, który miały nieść pikietujące robotnice w Lawrence,

robotnikom 5% podwyżki; propozycja została odrzucona.

aczkolwiek takie wydarzenie najprawdopodobniej nie mia-

Ostatecznie American Woolen Company ugięła się pod

ło miejsca. Bread and Roses to także tytuł wiersza Jamesa

wszystkimi żądaniami strajkujących poza zniesieniem pre-

Oppenheima, który miał być inspirowany przemówieniem

miowego systemu wynagrodzeń, który został zmodyfikowany

Schneiderman. Tyle że wiersz został wydrukowany w „The

w postaci wypłacania premii co dwa zamiast co cztery tygo-

American Magazine” w grudniu 1911 roku, a przemówienie

dnie. Reszta fabrykantów z Lawrence przystała na warunki

datowane jest na sierpień 1912.

robotników w ciągu miesiąca, a pozostałe firmy włókiennicze

Hasło „Chleba i róż” było później szeroko wykorzysty-

w Nowej Anglii, bojąc się strajku, poszły ich śladem. Dzieci

wane przez ugrupowania lewicowe i feministyczne – różę

pozostające w Nowym Jorku wróciły do domów 30 marca.

w swoim logo ma powstała w 1912 roku irlandzka Partia

Ettor i Giovannitti pozostawali w więzieniu przez cały

Pracy i jej siostrzane ugrupowania na całym świecie (cho-

okres strajku oraz kilka miesięcy po jego zakończeniu. Zo-

ciaż niektórzy badacze datują pierwsze wykorzystanie róży

stali uniewinnieni 26 listopada 1912 roku po głośnej akcji

przez socjalistów na masakrę na Haymarket w maju 1886

– związek zorganizował Komitet Obrony Ettora i Gio-

lub nawet na czas Komuny Paryskiej). Film o takim tytule

vannitiego, który zebrał ponad 60 tysięcy dolarów i przepro-

nakręcił w 2000 roku Ken Loach, kwartalnik „Bread and

wadził jednodniowy strajk w Lawrence (uczestniczyło w nim

Roses” wydaje brytyjski oddział iww, natomiast w Chorwacji

15 000 osób). Pozostający w więzieniu związkowcy mogli

w latach 1993–2009 wychodziło feministyczne czasopismo

także liczyć na międzynarodową solidarność – związkowcy ze

„Kruh & Ruže”.

iww

37

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

niem wypłacił „zamachowcowi” dużą sumę pieniędzy. Ettor


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Chleba i róż | Mateusz Trzeciak

Bread&Roses

Idziemy ramię w ramię, zmierzamy w nowy dzień z poddaszy i suteren, gdzie wieczny zaległ cień. Dziś wreszcie słońca promień rozświetli każdą z burz, gdy śpiew nasz dźwięczy skargą: chcemy chleba, chcemy róż. Idziemy ramię w ramię, tworzymy lepszy świat, bez kajdan, bez okopów, bez biedy, głodu, krat, by w pocie, łzach i znoju nie tyrać aż po grób, bo my już nie będziemy żyć bez chleba, żyć bez róż. Idziemy ramię w ramię, a w naszej pieśni brzmi wspomnienie płaczu kobiet i ich przelanej krwi, bo głód, co ciała gnębi, nie szczędzi naszych dusz – tak, dziś o chleb walczymy, ale chcemy także róż. (tłum. M. Trzeciak, Krakowski Chór Rewolucyjny)

As we come marching, marching in the beauty of the day,

As we come marching, marching, unnumbered women dead

A million darkened kitchens, a thousand mill lofts gray,

Go crying through our singing their ancient cry for bread.

Are touched with all the radiance that a sudden sun discloses,

Small art and love and beauty their drudging spirits knew.

For the people hear us singing: „Bread and roses! Bread and roses!”

Yes, it is bread we fight for -- but we fight for roses, too!

As we come marching, marching, we battle too for men,

As we come marching, marching, we bring the greater days.

For they are women’s children, and we mother them again.

The rising of the women means the rising of the race.

Our lives shall not be sweated from birth until life closes;

No more the drudge and idler -- ten that toil where one reposes,

Hearts starve as well as bodies; give us bread, but give us roses!

But a sharing of life’s glories: Bread and roses! Bread and roses!

38


z Karoliną Bacą-Pogorzelską rozmawia Ewelina Sasin fot. Tomasz Jodłowski

Karolina Baca-Pogorzelska specjalizuje się w jednocześnie niszowej i niezwykle ważnej dziedzinie dziennikarstwa gospodarczego: górnictwie. W głośnej książce Babska szychta opisała często przemilczaną i pomijaną przez dziennikarzy pracę kobiet górniczek. Nie boi się radykalnych, często kontrowersyjnych sądów na temat sytuacji tej gałęzi przemysłu. Rozmowę – bez niezbędnych w wydaniu papierowym skrótów – opublikujemy na portalu ha.art.pl.

39

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, czyli dlaczego świat się kończy. O ślunskich dziołchach i ich szychcie


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, czyli dlaczego świat się kończy... | Rozmowa

Gdy przeglądałam pani stronę internetową, pierwsze, co

czterdzieści sześć dni. To był dla mnie koszmar, ponieważ

zwróciło moją uwagę, to hasło Górnictwo 2_0.

nie wiedziałam, o co chodzi, dlaczego tak naprawdę ci ludzie

Górnictwo 2_0 to jest taki projekt, który ma pokazać polskie

protestują. Dzisiaj mogę tę sytuację wspominać ze spoko-

górnictwo wczoraj i dziś. Razem z Tomaszem Jodłowskim

jem, ale to był czas, kiedy pojechałam na Śląsk i musiałam

wymyśliliśmy to hasło podczas pracy nad pierwszą książ-

poznać wszystkich, z którymi trzeba było współpracować

ką – Drugie życie kopalń. Wspomniana publikacja pokazuje

nad materiałem do gazety. Powiedziałam im: „Dzień dobry,

zamknięte kopalnie, które kiedyś pracowały, a dzisiaj albo

jestem z »Rzeczpospolitej« i od dzisiaj to ja będę zajmować

pracują, albo spełniają jakąś inną funkcję. Na początku

się górnictwem, tylko że nie znam się na tym kompletnie”.

Górnictwo 2_0 to był roboczy tytuł Drugiego życia kopalń.

Śmiali się górnicy, ze jestem trochę jak Gierek w spódnicy:

Trzymamy się wersji, że kolejne książki będą kontynuacją

„Pomożecie?”, a oni: „Pomożemy!”. Leżało w ich interesie,

Górnictwa 2_0. Ta, nad którą teraz pracujemy, to Ratownicy.

żeby w jednym z najbardziej poczytnych dzienników ten, kto

Pasja zwycięstwa.

się zajmuje górnictwem, nie był ignorantem, więc bardzo

Jednak to dziennikarstwo, a nie górnictwo było pani pierw-

dużo osób poświęciło czas na to, by usiąść ze mną, pew-

szą miłością. Chyba żeby liczyć geny górnicze z dziada

ne rzeczy wytłumaczyć i pokazać. Prawdę mówiąc, wiele

pradziada.

aspektów do dzisiaj jest w tym temacie dla mnie abstrakcją.

Nie, broń Boże! Dziennikarstwo to było coś, co zawsze

Nie jestem alfą i omegą, bo tak naprawdę wszystko wiedzą

chciałam robić. Pisałam do gazetki szkolnej, potem do

tylko górnicy, którzy na co dzień pracują w kopalni. To oni

działu młodzieżowego w „Dzienniku Wschodnim”, po jego

są największymi specjalistami.

likwidacji do działu miejskiego. Skończyłam dziennikar-

Ja w kopalni na dole byłam pięćdziesiąt parę razy i dale-

stwo na Uniwersytecie Warszawskim. Trafiłam na praktyki

ko mi do tego, żeby mieć wiedzę praktyczną taką jak oni.

dziennikarskie do „Gali”, w której dość szybko wszystko się

Po rozpoczęciu pracy w dziale ekonomicznym w pewnym

zmieniało, bo to był czas, kiedy powstawał dziennik „Fakt”

momencie straciłam cierpliwość do tego, że dostawałam

i wydawnictwa podbierały sobie ludzi, więc w „Gali” nie

informacje na przykład o przetargu na sto sześćdziesiąt

bardzo miałam z kim rozmawiać, nadeszły wakacje i trzeba

sekcji ścianowej obudowy zmechanizowanej. Nie wiedzia-

było sobie poszukać czegoś nowego, żeby się nie zanu-

łam, czy tego jest dużo czy mało, co to jest obudowa i po

dzić. Takim sposobem, trochę przypadkowo, w 2003 roku

co ona tam w ogóle potrzebna, a tym bardziej dlaczego

trafiłam do „Rzeczpospolitej”, która tworzyła dział miejski,

jest zmechanizowana. W końcu stwierdziłam, że jeżeli nie

a że już w nim kiedyś byłam – co prawda w Lublinie, a nie

pojadę na dół, nie zobaczę prawdziwej kopalni, to nie mogę

w Warszawie – i miałam doświadczenie, to udało mi się

pisać o górnictwie. Tak samo zresztą było z kopalniami

tam zagrzać miejsce na cztery lata, do 2007 roku. Potem

odkrywkowymi węgla brunatnego. Też musiałam tam po-

przeszłam do działu ekonomicznego „Rzeczpospolitej” i to

jechać, zobaczyć i dotknąć jak dziecko – co to jest i jak

był właśnie ten moment przełomowy, jeśli chodzi o to, co

to działa. Podczas pierwszego pobytu na dole w kopalni

robię dzisiaj, bo dostałam tak zwaną „propozycję nie do od-

powiedziałam, że już tam nigdy nie wrócę, bo to okropne,

rzucenia”. Powiedziano, że mogę iść do ekonomii i dostanę

tymczasem po dwóch miesiącach znowu mnie ciągnęło, bo

ten mój wymarzony etat, ale muszę zająć się górnictwem,

skoro byłam na ścianie wydobywczej, to może warto jeszcze

ponieważ koleżanka, która dotychczas o tym pisała, prze-

zobaczyć przodek i tak to się już dalej samo potoczyło.

chodzi na emeryturę – pracowała z Katowic, a wydawcy

Tak jeździłam z Warszawy na Śląsk co chwilę, a potem już

chcieli skasować etat korespondencki. A ja urodziłam się

sobie nie wyobrażałam, że nie pojadę do kopalni. Dzisiaj,

w Jaworznie, więc uznali chyba, że się nadam. „No do-

jak patrzę na to, że codziennie potrafiłam wymyślić tematy

bra – mówię – świetnie, w cv nie napisałam, że dziadek

dotyczące górnictwa, które się jeszcze sprzedawały, to było

był górnikiem” – wtedy stwierdzili, że już na pewno sobie

jednak dość ciekawe doświadczenie.

poradzę w tej tematyce.

To duże wyzwanie.

Nie miałam pojęcia, czym to się je. Pomyślałam jednak,

Tak, było to naprawdę duże wyzwanie, bo chyba żadna

że może nauczę się czegoś nowego, może nie będzie tak

gazeta w Polsce nie pisała tyle o górnictwie, co „Rzeczpo-

źle i się zgodziłam. Tymczasem bardzo źle było już na sa-

spolita” za moich czasów. Dzisiaj piszą więcej z racji tego,

mym początku, ponieważ do ekonomii przeszłam w listo-

że dużo złych rzeczy dzieje się w branży, ale wtedy, mimo

padzie 2007 roku, a w grudniu w kopalni Budryk zaczął

że było spokojniej, zawsze umiałam znaleźć coś, o czym

się najdłuższy strajk w historii polskiego górnictwa. Trwał

warto było pisać.

40


Bytomski Detektyw Historyczny | www.facebook.com/pages/Bytomski-Detektyw-Historyczny HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

ROZBARSKIE KLIMATY

41


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, czyli dlaczego świat się kończy... | Rozmowa

Ale co jest fascynującego w tych kopalniach, że przyciągają

mniejsze gminy – na przykład Suszec (z kopalnią Krupiński)

do pracy kobiety? Z jednej strony to, że przyciągnęły panią,

albo Ornontowice (kopalnia Budryk) – nie zostawiają innych

było raczej przypadkowe, chociaż z drugiej strony nie mu-

otwartych furtek, żadnych alternatyw, jeśli chodzi o pracę.

siała pani przyjmować oferty pracy w temacie, o którym

To wręcz oczywiste, że mieszkańcy idą tam do kopalni,

nie miała pani pojęcia.

bo jest to jedyny wielki zakład pracy w pobliżu. Dlatego

To jest chyba tak jak z lataniem albo z chodzeniem po gó-

staram się zrozumieć te protesty, które dotyczą potencjal-

rach, że jedni czują takie coś, jak wejdą na trzytysięcznik,

nego zamykania kopalń, takich jak chociażby Brzeszcze.

inni mają motyle w brzuchu, jak lecą samolotem – a ja mam

To jedna z dwóch kopalń w Małopolsce, która się ostała,

takie coś, jak wsiadam do szoli, czyli górniczej windy i jadę

druga to Janina w Libiążu. Reszta kopalń znajduje się na

pod ziemię, bez względu, czy to jest sześćset metrów czy

Śląsku. W tych Brzeszczach poza wspomnianą kopalnią na-

tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt.

prawdę nie ma nic. Patrząc pod względem społecznym, po

Czy dzięki modernizacji lub prywatyzacji kopalń byłaby

zamknięciu kopalni Brzeszcze przestaną istnieć. Patrząc zaś

jeszcze szansa na powrót ery „czarnego złota”, jak niegdyś

ekonomicznie, wydobywanie węgla za wszelką cenę, czyli

określano polski węgiel?

płacenie trzy razy więcej za prąd, to byłaby jakaś ogromna

Mój blog w „Rzepie” nazywał się Czarne złoto czy czarny

porażka. Trzeba brać pod uwagę, że dziewięćdziesiąt pro-

kłopot i dzisiaj skłaniam się ku stwierdzeniu, że jednak

cent energii elektrycznej w Polsce pochodzi z węgla, mimo

z wielu względów czarny kłopot. Po pierwsze węgiel jest

iż odnawialne źródła energii rozwijają się całkiem dobrze.

passé. Unia Europejska jest antywęglowa, bo główne kraje

Czy te kobiety, które zamierzają albo dopiero co zaczęły

do niej należące już dawno pozamykały kopalnie. Francja

pracować w górnictwie, zdają sobie sprawę, że sytuacja

to państwo atomowe, więc wiadomo, że tamtejszy rząd

kopalń tak wygląda, a mimo to podejmują się zawodu?

będzie robił wszystko, by promować energetykę jądrową.

Tak, bo wśród wielu z nich jest to tradycja górnicza z dziadka,

Nie można się dziwić, że Francja chce sprzedawać swoje

pradziadka, a że syna nie było, to teraz córka kontynuuje

technologie. My zaś mamy węgiel, więc też musimy jakoś

tradycję. Babską szychtę pisałam kilkanaście miesięcy temu,

funkcjonować i na razie powinniśmy pogodzić się z tym,

a już wtedy sytuacja w branży była trudna. Rozmawiałam

że sporo go jeszcze wydobędziemy. Oczywiście jestem jak

z paniami, które nie tylko miały długi staż pracy, ale też

najbardziej za tym, żeby rozwijały się odnawialne źródła

z tymi, które dopiero co ją podjęły. Oczywiście, że górniczki

energii, które trzeba testować i (jeżeli są już sprawdzone)

mają obawy. Niektóre z nich, podejmując pracę, naprawdę

w miarę możliwości wprowadzać, ale nie mogę słuchać,

ryzykują, ale one są tak przebojowe, że nawet jeśli straciłyby

że źródłem odnawialnym jest współspalanie węgla z bio-

tę pracę, to pewnie sobie poradzą. Poradzą na pewno, to

masą. Powtarzam, to nie jest żadne odnawialne źródło

w końcu kobiety.

energii i żadna zielona energia. Niech się rozwija energia

Pracują na trochę innych stanowiskach niż mężczyźni

wiatrowa, jeżeli jest w niej potencjał. Odnośnie do energii

i głównie na powierzchni. Chyba tutaj większość z nich ma

jądrowej trudno mi się wypowiadać, bo polityka jądrowa

większe pole manewru niż panowie. Jeżeli jakaś pani pracuje

naszego rządu to wielka niewiadoma. Jeżeli spojrzymy na

w księgowości w kopalni, to będzie pracować gdzie indziej

pewniki, którymi gospodarujemy, to zdecydowanie należy

w swoim zawodzie. Jeśli panie są geologami, to też znajdą

do nich węgiel. Nawet jeżeli zaczniemy stopniowo wyłączać

pracę w tym zawodzie albo w jakimś pokrewnym. Chodzi

stare bloki węglowe, i tak spalanie tego surowca będzie

o to, że ich stanowiska są na tyle inne, że sobie poradzą,

przeważać. Mówię tu o najbliższej, realnej perspektywie,

poza tym jest ich mniej. Bo panie nie pracują bezpośrednio

którą sobie możemy wyobrazić. Myślę, że za kilkadziesiąt

na przodku czy w ścianie wydobywczej, nie specjalizują się

lat będzie się to przedstawiało inaczej, ponieważ węgiel

w takich rzeczach, jak górnicy dołowi. Chociaż – jedna z mo-

nie jest odnawialnym źródłem energii, więc się po prostu

ich rozmówczyń pracuje na dole i jest sztygarem wentylacji.

skończy. Teraz jest tani, natomiast w Polsce jego wydobycie

Jest inżynierem, więc po wydziale górnictwa też nie miałaby

jest drogie. I to jest nasz główny kłopot.

problemu ze zmianą stanowiska. Mniejszy problem widzę

Mam wrażenie, że mimo wszystko nadal na Śląsku praca

wśród pań niż panów.

w górnictwie jest atrakcyjna pod względem finansowym.

A ile mamy kobiet, które pracują w górnictwie, ile stanowią

Poza tym, o ile na przykład same Katowice dają różne

procent górników?

możliwości, bo to jest duże, świetnie rozwijające się mia-

Trudno jest mi dokładnie powiedzieć, ale jeżeli mamy za-

sto z bardzo różnymi możliwościami zatrudnienia, o tyle

łogę kopalni, czyli mówimy o powierzchni i dole, to panie

42


Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, czyli dlaczego świat się kończy... | Rozmowa

Autentycznie. Czasami idą tam za karę. Jest to kara zakła-

pracujących na dole jest naprawdę bardzo mało. Z reguły

dowa za przewinienie. Oczywiście na co dzień na przeróbce

są to stanowiska powierzchniowe: lampownia, czyli punkt

też pracują mężczyźni, ale jest tam naprawdę bardzo dużo

wydawania lamp, markownia, czyli analizowanie liczby gór-

kobiet. To chyba było moje pierwsze zaskoczenie, że pra-

ników pod ziemią i czasu ich pracy, łaźnie, obsługa księgowa,

cują tak ciężko. Wykonują całkowicie fizyczną robotę, bo

dział szkód górniczych.

czasami jakaś taśma się zatnie i trzeba ręcznie rozbić bry-

Ciekawe jest też to, że kilka, kilkanaście procent osób

łę, przenieść, wynieść. Zaznaczę, że tej grupy zawodowej

pracujących w kopalni to kobiety, a świadomość społeczna

nie obejmuje wcześniejsza emerytura. Jeśli zaś mówimy

na temat istnienia górniczek jest znikoma.

o przywilejach górniczych, to warto powiedzieć, że słowa

Myślę, że ludzie uświadamiają sobie, że na powierzchni ja-

premiera Tuska w exposé (że warto by pomyśleć o podziale

kieś stanowisko się dla nich znajdzie. Ich praca w markowni

stanowisk górniczych na te bezpośrednio przy wydobyciu

czy tam, gdzie są wydawane aparaty tlenowe, chyba nie

węgla i inne) wzbudziły straszny ferment w środowisku.

zaskakuje zwykłego śmiertelnika, ale te stanowiska dolne

Raczej warto się zastanowić nad tym, które stanowiska są

są wielkim zaskoczeniem. Zresztą przez wiele lat w Polsce

najbardziej szkodliwe, bo wcale nie muszą to być wszystkie

panował zakaz pracy podziemnej kobiet. Myślę, że o tym

stanowiska na dole.

pięćdziesięcioletnim zakazie dużo osób nie wiedziało, ale

Napisała pani, że zdaniem Jolanty Klimek zakaz pracy

on obowiązywał. Poza tym wydaje mi się, że górnictwo

kobiet pod ziemią w Polsce wziął się z tego, że te kobiety

jest postrzegane jako taki męski i ciężki zawód, że trud-

miały za zadanie siedzieć w domu i wychowywać dzieci.

no sobie komukolwiek wyobrazić w nim obecność kobiet.

Zgadza się pani z takim uzasadnieniem?

A wbrew pozorom na dole w kopalni są takie stanowiska,

Nie wiem, czy trochę prawdy w tym nie ma. Oczywiście

które są dużo łatwiejsze i lżejsze niż część stanowisk po-

nieco inaczej motywowano wprowadzenie tego zakazu, ale

wierzchniowych. Nie wspomniałam jeszcze o bardzo ważnej

myślę, że mógł on być tak przez kobiety odbierany. Na pew-

części kopalni, która nazywa się przeróbka mechaniczna

no znalazłoby się kilka szalonych osób, które pomyślałyby,

węgla i to jest powierzchniowa część kopalni. Zawsze się

że one to wszędzie dadzą radę, ale proszę mi wierzyć, że

śmieję, że byłam tam dwa razy – pierwszy i ostatni. Nie

sprostać wymogom dotyczącym zarówno stanu zdrowia, jak

chciałabym zjawić się tam ponownie, to okropne miejsce.

i możliwości fizycznych naprawdę nie jest w kopalni łatwo.

Warunki w nim można porównać do ściany wydobywczej

W przeszłości pracować na Śląsku w ogóle było kobietom

węgla, ponieważ hałas i zapylenie są praktycznie takie

trudniej. Panowało takie stereotypowe przeświadczenie,

same. Tyle tylko, że w ścianie wydobywczej kombajn co

że baba siedziała w domu, a chłop pracował. To nie była

jakiś czas ma przerwę, a tu sita, rozdrabniarki, które to

dyskryminacja, tylko zawód górnika był tak prestiżowy, że

wszystko kruszą, pracują niemal non stop. Ten bród, pył

kobieta nie musiała pracować, a jak chciała, to nawet gorzej,

i woda, „płuczka”, która oczyszcza węgiel, to wszystko prze-

większy kłopot. Pamiętam, jak w latach siedemdziesiątych

chodzi przez obrzydliwą taśmę, wiecznie utytłaną błotem.

moja babcia pracowała jako pielęgniarka, podczas gdy dzia-

Gdzieniegdzie na dole jest zdecydowanie czyściej. Proszę

dek pracował w kopalni – i był wstyd, że żona pracuje, bo

sobie wyobrazić chociażby stanowisko sygnalisty. Są tam te

przecież on zarabiał godziwe pieniądze.

szole, windy, gdzie trzeba dać odpowiedni sygnał, że jazda

Jak udało się pani przeniknąć do środowiska śląskich

ludzi dozwolona lub że winda jedzie. To taki bardzo głośny

kobiet i zdobyć ich zaufanie, by zaczęły mówić o sobie

dzwonek. Na górze i na dole pracuje w ten sposób dwóch

i swojej pracy?

mężczyzn. Każdy z nich musi zadzwonić i uruchomić tę win-

To było strasznie trudne, ponieważ panie były nieufne. Nikt

dę, dać odpowiednie sygnały, bo określonemu sygnałowi

nie chciał ze mną rozmawiać. Szczerze mówiąc, chyba łatwiej

przypisana jest funkcja, a mają ich całą listę. Przypomina

przyszło nawiązać kontakt teraz z ratownikami górniczymi

to trochę alfabet Morsa. Sygnalista nigdzie się nie rusza,

niż z nimi. Pytały, po co mi ta książka, po co one mają mówić

a pracuje na dole, na podszybiu lub na górze na nadszybiu.

jakieś oczywistości. Patrzyły na mnie z powątpiewaniem.

Siedzi tam kilka godzin. Obsługuje zjazd i wyjazd. Naprawdę

Dziwiły się, co jest w tym takiego niezwykłego.

kobieta mogłaby wykonywać taką pracę.

Dokładnie. Mówiły: „Ale po co?”. Niektóre bały się wystę-

Wracając do stanowiska przeróbki mechanicznej węgla –

pować przed szereg, bo zastanawiały się, co ich pracodawca

zwróciłam uwagę na to, co pani napisała w książce, że

na to powie. Sytuacja się zmieniła, gdy dostawały „polece-

niektórzy górnicy nawet bronią się przed tą pracą.

nie służbowe”, to znaczy pracodawca zwracał się do nich,

43

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

stanowią od kilku do kilkunastu procent całej załogi. Kobiet


fot. Tomasz Jodłowski

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, czyli dlaczego świat się kończy... | Rozmowa

mówiąc, że piszę taką książkę i on nie wyraża sprzeciwu,

fie sztampowe. W książce mamy po jednym, ale fotografii

aby wzięły udział w projekcie, jeśli mają na to ochotę. Wte-

w podobnej konwencji było więcej. Z tego, co wiem, to panie

dy panie zechciały mówić. Przyznaję, że bardzo pomógł

dostały na swój użytek pamiątkowe zdjęcia, a niektóre żałują

mi też Związek Zawodowy Kobiet w Górnictwie, zresztą

dzisiaj, że odmówiły. Niektórych nie mogłam z początku

jest to jedyny taki związek w Europie. Pani Stefania Klimek

poznać na zdjęciach, bo jedną panią znam głównie z sytuacji,

z tego związku zorganizowała rozmowę z aż sześcioma pa-

kiedy siedziałam z nią pod ziemią czy przy obiedzie – a tutaj

niami. A potem, jak baby siądą, to gadają i gadają… Także

sukieneczka, zrobione włosy. Wow! Z drugiej strony którąś

od związkowców w Silesii dowiedziałam się, że szefową

panią widziałam pierwszy raz umorusaną. Zupełnie inna

Związku Zawodowego Górników w Polsce też jest kobieta,

bajka! Zdjęcia są super. Po zobaczeniu pierwszego zdjęcia

pani Mariola Miodońska. Zadzwoniłam do niej. Była bardzo

już wiedziałam, że będzie dobrze. Była to fotografia pani

zaskoczona, twierdziła, że to żaden temat, ale jak pojechałam,

Stefanii Klimek na basenie w mundurze górniczym boso.

to czekały na mnie jeszcze dwie inne panie. Jedna z nich

Pani Stefania opowiada, że jej sposobem na odreagowanie

pracuje w laboratorium, bada próbki węgla. Bardzo zależało

stresów jest aqua aerobic. Tomek dobrze to wymyślił. Wszyst-

mi na Silesii w kontekście tego, że to prywatna kopalnia. Na

kie zdjęcia są bardzo powiązane z tym, co jest w tekście, to

początku były bardzo nieufne i nie chciały opowiadać wielu

fajnie koresponduje.

rzeczy ze względu na to, że mogłyby się narazić. Szybko

Czy coś wie pani na temat męskiego odbioru tej książki?

się otworzyły i przekonały do mnie. Oczywiście wszystkie

Mówię tu o mężach górniczek?

z nich miały obiecaną autoryzację i każda widziała swoją

Tak, mężom bardzo, bardzo się podobało.

wypowiedź przed drukiem książki. Nie zmieniały dużo i nie

A ogólna recepcja Babskiej szychty?

miały wątpliwości. Od niektórych słyszałam z zaskocze-

Książka cieszyła się dużym zainteresowaniem. Trafiłam w ni-

niem w głosie: „To ja naprawdę tyle powiedziałam?”. Jak

szę. Nigdy wcześniej nie było czegoś takiego – tworzono

już zobaczyły, że jestem żywym człowiekiem z krwi i kości,

jakieś reportaże, artykuły, ale nie powstał większy portretu

opowiadały sporo. Były to też anegdoty, które nie mogły

tych kobiet. Media internetowe, papierowe, Telewizja Kato-

się znaleźć w książce i musiałam im to obiecać, wśród nich

wice i radio chętnie uczestniczyły w promocji. Nawet byłam

historie z babskich combrów, ale niech zostaną tajemnicą.

nieco zaskoczona, bo to się działo trochę samo, kiedy byłam

Mało tego, nasz kontakt utrzymywał się też później. Książka

tuż po urodzeniu dziecka i miałam ograniczone możliwości

znalazła się w różnych mediach. Bez żadnego problemu dało

dotarcia do mediów. Do dzisiaj dzwonią dziennikarze i pytają,

się namówić górniczki na przyjazd do warszawskiej redakcji

czy nie posłużyłabym namiarem do górniczek. A od moich

programu Pytanie na śniadanie latem w mundurze górniczym,

rozmówczyń dostaję życzenia na święta. Też im wysyłam.

w którym jest potwornie gorąco. Panie włączyły się mocno

Dobrze, że ten kontakt się nie urwał. Widzę, że gdzieś tam

w promocję książki, czego od nich nie oczekiwałam, ale

śledzą moje poczynania na Facebooku. Widziałam, że część

robiły to chętnie z własnej woli. Każda z nich otrzymała

górniczek miała na swoich profilach zdjęcia Tomka Jodłow-

swój egzemplarz.

skiego z tej sesji do książki.

Jak zareagowały?

Skoro była pani pierwszą kobietą, która w Budryku zeszła

Podobała im się. Trudniej było przekonać je do zdjęć niż

tak głęboko, to rozumiem, że budziła pani postrach wśród

namówić na opowiadanie własnych historii. Jak udało się to

górników.

zrobić, to już słodka tajemnica mojego fotografa – Tomek

Byłyśmy we dwie – z Moniką Krasińską z Radia Katowice.

jest świetnym fachowcem i robi wspaniałe portrety, więc

Górnicy śmiali się, że jesteśmy jak Armstrong na Księżycu,

zorganizował im sesję zdjęciową. Szczerze mówiąc, bałam

brakuje tylko flagi z z napisem: „tu byłam”. Żartowali, że

się, jak nam to wyjdzie. Mieliśmy z Tomkiem zagwozdkę,

„gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. Mnie i koleżankę

jak pokazać panie na zdjęciach, żeby nie były to fotogra-

bardzo dobrze panowie przyjęli, nawet poczęstowali tabaką.

44


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

W Brzeszczach mieszka jedenaście tysięcy osób. W kopalni pracuje prawie dwa i pół tysiąca. Mówią, że jedno miejsce pracy w górnictwie daje trzy miejsca pracy w innych branżach. Dla mieszkańców kopalnia to wszystko, całe życie. Brzeszcze są, bo jest ona. Od 1904 roku wszystko wokół niej się toczy. Obrosła w mniejsze i większe familoki, obrosła „kostkami polskimi”. W pobliżu domy tych, którzy pracują tutaj od czterech pokoleń. Każdy tu ma albo miał w rodzinie górnika. Ludzie się boją, że gdyby kopalnię zlikwidowali, to pani Ania ze sklepu naprzeciwko nie będzie miała komu sprzedawać prasy i warzyw, pan Andrzej nie będzie miał kogo wozić swoim busem, a pani Renata nie będzie miała już komu wydawać kluczy do pokoi w swoim małym hoteliku naprzeciw głównej bramy zakładu. Do pełnego wieczorami baru Górnik i knajpy Fajrant nikt już nie zajrzy na piwo, a wielka aż do przesady hala pizzerii, w której miejscowe dzieciaki grają w bilard, będzie świecić pustkami. Dwa dopiero co zbudowane supermarkety nie będą miały klientów nawet przy najbardziej promocyjnych cenach.   Ludzie mówią, że kopalni nie oddadzą. Całe miasteczko popiera tych, którzy kilka dni temu postanowili zostać pod ziemią i w ten sposób walczyć, by kopalnia była. Bo oni, w przeciwieństwie do tych, którzy zdecydowali o ich losie, twierdzą, że wydobycie węgla może dalej żywić Brzeszcze, a państwu przynosić zyski, liczone nie tylko w złotówkach.   O tym, jak ważna jest tutejsza kopalnia, świadczy krajobraz przez nią ukształtowany i zdominowany. W końcu widać ją z niemal każdego miejsca w miasteczku. Jakub Włodek 20.01.2015 45


46

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

47


48

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY


Filip Leśniewicz Kim tak naprawdę, jako uczestnik (lecz nie student) studiów trzeciego stopnia, jest doktorant? Właściwie można go usadowić gdzieś pomiędzy studentem

sumowaniem są słowa jednego z respondentów: „Byłem

a pracownikiem naukowym. Z jednej strony nie otrzymuje

z kolegą, we dwóch doktorantów [na wydarzeniu uczelnia-

wynagrodzenia za swą podstawową działalność, uczęszcza

nym – przyp. F.L.]. I tak, chętnie byśmy się ze studentami

na zajęcia dydaktyczne i wyrabia ects-y. Z drugiej prowadzi

pointegrowali, ale oni się trochę nas boją, uciekali. W końcu

własne badania, rozwój intelektualny leży właściwie tylko

to się udało, ale musieliśmy kilka godzin tam krążyć. […]

w jego rękach, bierze udział w spotkaniach własnego zakładu.

A z kolei my krążyliśmy i tak z kadrą też tak średnio się do

Ta niedookreślona sytuacja znalazła odbicie również w wyni-

stolika dosiąść. W końcu też się z nimi trochę zintegrowa-

kach badań zawartych w raporcie Towarzystwa Doktorantów

liśmy, ale to był dobry obraz tego, że jest się rzeczywiście

Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na pytanie „Czy czujesz się

gdzieś pomiędzy”.

równoprawnym/a członkiem/nią swojego zakładu/kate-

Podstawą moich badań prócz indywidualnych wywiadów

dry?” ponad 50% doktorantów z Wydziału Historycznego

pogłębionych był kwestionariusz. Na pytanie „Czy uważasz,

odpowiedziało „nie”. Taką samą odpowiedź wskazało 50%

że ukończysz studia doktoratem?” odpowiedzi „zdecydowa-

pytanych z Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecz-

nie tak” lub „raczej tak” udzieliło 83% osób. W Instytucie

nej, ponad 40% z Wydziału Polonistyki i ponad 20% na

Socjologii te same odpowiedzi zaznaczyło 73% responden-

Wydziale Filozoficznym (przy uwzględnieniu odpowiedzi

tów. Ten umiarkowany optymizm zderza się jednak z zatrwa-

„w niektórych aspektach tak, w  innych nie” odsetek na

żającymi statystykami. Okazuje się, że w ciągu ostatnich

przykład wśród filozofów wzrasta do ponad 50%). Warto

trzech lat w Instytucie Socjologii tylko jedna osoba obroniła

zwrócić również uwagę, że brak poczucia przynależności

się podczas studiów. Rok od ukończenia studiów stopniem

do zakładów przejawiają głównie doktoranci nauk humani-

doktora mogły pochwalić się trzy osoby, od roku do trzech

stycznych i społecznych, co prawdopodobnie związane jest

lat po studiach obroniło się dziesięć, natomiast ponad trzy

z charakterem pracy odróżniającym ich od doktorantów nauk

lata od zakończenia zajęć stopień uzyskał jeden doktorant.

ścisłych i przyrodniczych („ścisłowcy” zazwyczaj uczestniczą

Zatem doktorat uzyskało w trakcie studiów, przynajmniej

w badaniach laboratoryjnych oraz grupowych projektach

w ciągu ostatnich trzech lat, niecałe 10% uczestników. Zde-

badawczych swoich zespołów i instytutów).

cydowaną większość, 93% uzyskanych stopni, obroniono

Podobne opinie i odczucia dotyczące nieokreślonej roli

już po studiach doktoranckich. Ta niewydolność systemu

doktorantów pojawiły się w wynikach badań, które prze-

i ogromna różnica między deklarowanym a rzeczywistym

prowadziłem, dotyczących motywacji i strategii studiowania

momentem obrony woła głośno o próbę znalezienia odpo-

doktorantów na Wydziale Filozoficznym

wiedzi – co stoi za aktualnym stanem rzeczy?

uj.

Dobrym pod-

49

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Doktorant pracujący czy studiujący?


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Doktorant pracujący czy studiujący? | Filip Leśniewicz

Na pytanie „Czy myślałeś/aś o przerwaniu studiów dokto-

Niestabilność finansowa wraz z ograniczonym dostępem do

ranckich?” 51% ankietowanych odpowiedziało „tak”. Re-

stypendiów zmusza doktorantów do wchodzenia na rynek

spondenci, którzy zaznaczyli tę odpowiedź, byli odsyłani do

pracy. Dla 23% respondentów jedno ze źródeł utrzyma-

następnego pytania, które brzmiało: „Jakie powody stały za

nia to praca w pełnym wymiarze poza uczelnią. Doliczając

Twoimi wątpliwościami?”. Dwie najczęściej wskazywane op-

osoby, które nie byłyby w stanie pogodzić czasowo dodat-

cje, które wyróżniło po 57% zastanawiających się nad rezyg-

kowej pracy w pełnym wymiarze godzin, okazałoby się, że

nacją ze studiów, to przeszkody materialne (brak środków na

42% doktorantów pracuje poza uczelnią, aby się utrzymać.

utrzymanie) oraz poczucie utraty sensu robienia doktoratu.

Zważywszy na nadreprezentację stypendystów, odsetek

O ile poczucie utraty sensu nie zostało zaznaczone i po-

badanych pracujących poza uczelnią jest w tym wypadku bardzo wysoki.

głębione w dalszej części badań, o tyle co krok pojawiał się wątek problemów finansowych. W pytaniu o mocne i słabe

Przykładowo: „Musiałem wymyślić jakiś sposób zarabiania

aspekty studiów doktoranckich najgorzej ocenione zostało

na życie. To mi się w końcu udało, natomiast od początku to

wsparcie ze strony uczelni (82% zaznaczyło na skali od 1 do 5

się bardzo na tym doktoracie odbijało. W ogóle jak byłem

ocenę negatywną [1] bądź mierną [2]). Natomiast na pytanie

jeszcze na pierwszym roku, to pracowałem w […] galerii

jednokrotnego wyboru, brzmiące: „Co jest według Ciebie

handlowej, żeby coś dorobić. I nie miałem żadnego stypen-

najważniejszym elementem umożliwiającym studiowanie?”,

dium ani nic na wejście i z tego względu to było trudne, to

24% wskazało na środki finansowe. Wynik o tyle istotny, że

bardzo po prostu odciąga uwagę. I do tej pory to jest główny

w moich badaniach wystąpiła nadreprezentacja stypendy-

powód, dlaczego ten doktorat jest nie zrobiony”. W zacy-

stów, stanowiących nieco ponad 10% doktorantów w skali

towanej wypowiedzi pojawiają się również kolejne ważne

wydziału. Dokładnie 22% badanych otrzymywało stypendium

wątki, to jest poczucie niepewności oraz wyzysku. Wraże-

doktoranckie – co wraz ze stypendium projakościowym (które

nie permanentnej niepewności przejawiało się u prawie

przysługiwało im właściwie automatycznie) oznacza, że otrzy-

wszystkich badanych, z którymi przeprowadziłem wywiady

mywali minimum ponad 2000 złotych miesięcznie. Wyłania

pogłębione. Niemożność długofalowego planowania, lęk

się zależność między konwersją kapitału ekonomicznego na

o znalezienie sensownej pracy oraz (w przypadku walczą-

kulturowy, a zarazem społeczny, biorąc pod uwagę możliwość

cych i utrzymujących się ze stypendiów i grantów) obawa

budowania sieci znajomości. Mimo darmowych w założeniu

o dostanie kolejnych świadczeń.

studiów bariery materialne są jednym z głównych problemów

PRACA

dotykających młodych badaczy. „Natomiast nikt ci nie daje

Przy okazji poruszonej kwestii finansów warto przejść do

żadnej stabilizacji finansowej. To znaczy, jeżeli na twoim roku –

przewodniego tematu niniejszego numeru. Mowa o pracy,

tak jak u nas – jest siedem osób, to zasadniczo większość

jaką wykonują doktoranci w ramach całego planu studiów

stypendiów dostaje jedna osoba. Co oznacza, że sześć osób

trzeciego stopnia.

pozostaje bez stypendiów. Jeszcze jest to zwiększone sty-

Jest nieodpłatna, mimo że działalność badawcza to (przy-

pendium ministerialne i to dostają chyba u nas na roku dwie

najmniej w idei) podstawowa aktywność młodego naukowca.

osoby. […] W związku z czym pięć osób tak czy tak zostaje

Sprowadzenie statusu doktoranta do „uczestnika studiów”

bez żadnych środków, chyba że prowadzisz zajęcia, które

sprawia, że kilkuletni wysiłek badawczy jest utożsamiony

u nas Bogu dzięki są płatne. Jeżeli prowadzisz je poza prak-

z uczeniem się i podnoszeniem kwalifikacji – co może być

tykami dydaktycznymi”. Ta wypowiedź jednego z badanych

nagrodą, na pewno jednak nie zostaje potraktowane jako

dobrze oddaje problemy związane z sytuacją ekonomiczną.

pełnoprawna praca. Brak wynagrodzenia sprawia, że prob-

Stypendia otrzymuje znikoma część uczestników studiów

lematyczna staje się główna w założeniu aktywność dok-

trzeciego stopnia, a jeśli już, to kosztem innych (już nawet nie

toranta. Zrównuje się ją z jakąś dodatkową działalnością,

„monopoliści” zbierający wszystkie stypendia, ale ich ograni-

która sprzyja samorealizacji i rozwojowi ducha. Może jest

czona liczba sprawia, że doktoranci muszą o nie rywalizować).

pasją? A skoro pasją, to po co wynagrodzenie? Wystarczy

Ponadto stypendia przyznawane są na rok, dlatego co roku

tego dobrego.

doktoranci muszą brać udział w konkursach stypendialnych

Wyzysk początkujących badaczy dodatkowo potęgują

i co roku rezultat ich osiągnięć jest zerowany – czyli nawet

jawnie niesprawiedliwe darmowe praktyki, do których zre-

doskonały artykuł w najlepiej punktowanym czasopiśmie,

alizowania zobowiązany jest młody naukowiec. Działania te

nad którym pracuje się często kilka lat, obowiązuje tylko przy

nie tylko uderzają w i poniżają doktorantów (jeśli są świadomi

jednym wniosku stypendialnym.

tego, że oddają swoją pracę za darmo w imię niepewnego

50


Doktorant pracujący czy studiujący? | Filip Leśniewicz

studiów. Uniwersytety wpisują się również w praktyki rynko-

rynku pracy. Bezpłatne staże organizują powszechnie róż-

we, gdzie zatrudnienie i ekonomiczny zysk urastają do rangi

nego rodzaju przedsiębiorstwa, w założeniu przyuczając do

priorytetowego celu kształcenia – znamienny jest przykład

zawodu, a de facto widząc w tym sposób na redukcję kosztów

hasła rekrutacyjnego na stronie jednej z publicznych uczelni:

zatrudnienia. Podobne praktyki są nierzadkie na uczelniach.

„Dobry marketing opiera się na socjologach!”.

Możemy oczywiście bronić uniwersytetów i mówić, że mamy

Podczas wspomnianego kongresu kkhp często padało we-

tu do czynienia z przygotowaniem do zawodu i że czas pracy

zwanie do solidarności. Niestety, solidarności rozumianej

jest dużo niższy niż bezpłatne staże w przedsiębiorstwach ko-

najczęściej wąsko, ograniczonej jedynie do własnej grupy

mercyjnych. Jednak brak jakichkolwiek gwarancji późniejszej

zawodowej. O wiele bardziej zasadne byłoby hasło solidar-

pracy w zawodzie (a nawet duże prawdopodobieństwo braku

ności społecznej – obejmującej nie tylko własny, partyku-

zatrudnienia na uczelni) oraz brak możliwości wypełnienia

larny interes, ale też wiele grup zawodowych i społecznych,

pensum przez etatowców (za których godziny dydaktyczne

które pozostają często w dużo gorszej sytuacji material-

realizują doktoranci) sprawiają, że mamy do czynienia z taką

nej, piastując role niżej postawione w hierarchii prestiżu

samą redukcją kosztów i niszczeniem rynku pracy jak w in-

i nieprzynoszące statusu społecznego. Potencjał, jaki leży

nych sektorach gospodarki. Należy pamiętać, że ciągle po-

w środowiskach akademickich, jest istotny przede wszystkim

kutuje traktowanie akademii, naukowców i pracy naukowej

ze względu na całość funkcjonowania systemu. Dostęp do

jako bardziej szlachetnych, a tym samym zasługujących na

różnego rodzaju mediów i środowisk kulturotwórczych wiąże

wyjątkowe traktowanie. Działania uniwersytetów – które

się także z odpowiedzialnością. Dlatego hasło solidarności

powinny być instytucjami wyznaczającymi normy społecz-

wewnątrzakademickiej nie powinno zastępować szerszego

nego funkcjonowania – przyczyniają się do degradacji ich

programu. Dzieje się to w momencie, kiedy już i tak sła-

statusu i potencjału do wyznaczania wzorców.

be państwo skazywane jest na rządy realizujące praktyki

O świadomości tego błędu i próbach jego zneutralizowania

neoliberalne, które jeszcze bardziej je wyniszczają. Kiedy

świadczą coraz częstsze inicjatywy służące nawiązywaniu

naiwna logika modernizacji rynkowej zbiera żniwo wśród

współpracy ze związkami zawodowymi oraz opisaniu kon-

młodych i średnich wiekiem umysłów, wysoce niestosowne

fliktu w kategoriach pracowniczych. Przykładem niedaw-

jest głoszenie haseł opartych wyłącznie na własnych inte-

ny kongres Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej

resach – czy z perspektywy realpolitycznej, czy mającej na

współorganizowany ze związkowcami czy inicjatywa

celu wzmocnienie całego państwa. Także, a może przede

znp,

który chce zrzeszać w swoich kręgach również doktorantów.

wszystkim, z perspektywy etycznej. To bowiem oczywiste, że istotność kapitału kulturowe-

SKĄD BIERNOŚĆ? Czytanie opisu życia doktorantów może rodzić pytanie –

go w Polsce, w którego posiadaniu są akademicy, pozwala

dlaczego nikt nie protestuje, nie zwraca uwagi na złe warunki

im wpływać na władzę – o ile potrafią się zorganizować.

pracy początkujących badaczy? Pojawiły się głosy protestu

W nauce i akademii musi być miejsce i dla klerków, i dla in-

w mediach ogólnopolskich, które jednak zazwyczaj są gło-

teligentów. Inteligentów nie tylko rozumianych w kontekście

sami przedstawicieli dwóch–trzech największych polskich

tradycyjnie im przypisywanego zaangażowania w sprawy

uczelni. Co z resztą doktorantów, których jest około 40

publiczne, ale też zawsze stojących po stronie grup słabszych,

tysięcy? Przyczyny braku zorganizowania widziałbym w sa-

pokrzywdzonych i wykluczonych. Inteligenci, jeśli chcą być

mym systemie szkolnictwa wyższego. Po pierwsze – walka

godni tego miana, muszą przypomnieć sobie i realizować

o stypendia, która jest właściwie grą o sumie zerowej. Przy

słowa Ludwika Krzywickiego: „Wiedz, że podwoje świątyń

ograniczonej liczbie stypendiów często tylko jedna osoba

sztuki i nauki dlatego stoją przed tobą otwarte, a świat Ide-

z bliskiego grona może wygrać. Po drugie – związany z prob-

ału odsłonił swoje powaby, ponieważ inni ciemnotą swoją

lemami finansowymi udział w pozauczelnianym rynku pracy

i nędzą okupili dostatek domu twojego, żmudnym zaś i cięż-

(nierzadko wiążący się z pracą na pełen etat), co uniemożliwia

kim wysiłkiem opłacają poloty twego ducha. […] Ale czy na

tworzenie kultury doktoranckiej w wolnym od zajęć akademi-

ustach twoich zagościło kiedykolwiek pytanie, gdzie tkwią

ckich i zarobkowania czasie. Po trzecie – wcześniejsze etapy

źródła dostatków twoich: tego, że mamkę miałeś i że do

studiów, które nie tylko atomizują studentów (poprzez brak

szkół uczęszczasz, że wreszcie rozporządzasz wczasami na

odpowiedniej infrastruktury sprzyjającej spędzaniu wolnego

wzloty ducha i rumieńce zapału? […] Dłużnikiem jesteś!”.

czasu w murach akademii), ale również przez problemy finansowe i przymus podjęcia pracy już na poziomie I i II stopnia

51

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

przyszłego zatrudnienia), legitymizują również niszczenie


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Cel: rewolucyjny Miejsce: ulica Paulińska w Krakowie. Trudne zadanie: wiarygodnie przedstawić to, że grupa ludzi z własnej woli, entuzjastycznie oddaje się fizycznej pracy, której efekt wykracza poza logikę prostego, mierzalnego zysku. Magnetyczny zapis w dyktafonie nie przekazuje ładunku radości, jaką emanowali członkowie i członkinie Spółdzielni Ogniwo, opowiadając o swojej pracy przy odnawianiu lokalu na piętrze kamienicy. Wierzcie, nie wierzcie. Ale spróbujcie wyobrazić sobie sytuację, w której wykonywana praca doskonale odpowiada waszemu wyobrażeniu o sensownym i godnym zajęciu. Mówią: Alicja, Łukasz, Kasia, Robert, Michał i Mateusz. Sporo miejsca. Co było w tym lokalu oprócz mykwy dla

Chórze Rewolucyjnym. Nie zawsze jest miło i przyjemnie, ale

kobiet?

każdemu życzyłabym tak udanego związku, jaki stworzyliśmy

Michał: Fitness.

w kilkanaście osób.

Robert: Wcześniej muzeum łemkowskie.

Robert: Naszych znajomych najbardziej dziwi nie to, że zde-

Alicja: No i spółdzielnia Montownia!

cydowaliśmy się na taką działalność, na tworzenie takiego

Kasia: W czasie wojny działała tu firma Hydraulik. Personel

miejsca, ale to, że potrafimy współpracować w kilkanaście

był zaangażowany w działalność podziemną. Produkowali

osób. Niedowierzanie jest chyba skutkiem wychowania

granaty od jesieni 1942 do kwietnia 1944. W budynku

i edukacji w duchu skrajnego indywidualizmu.

urządzono tuzin skrytek. Największa, zwana grobowcem,

Łukasz: Ale trzeba zaznaczyć, że znaliśmy się wcześniej,

mieściła się na naszym piętrze. Miała kilkanaście metrów

mieliśmy do siebie zaufanie. Przy pracy poznajemy się coraz

kwadratowych. Wpadli, gdy w Krakowie złapano kuriera

lepiej. To także nauka, to poniekąd także samokształceniowe

wiozącego listę osób do odznaczenia podziemnymi ordera-

koło współdziałania. Chcemy udowodnić, że się da, że to

mi. Wykonawca skrytek przeżył jako jedyny, bo wcześniej

możliwe.

aresztowano go za inną działalność w powiecie miechow-

Michał: Choć cel jest idealistyczny i rewolucyjny, szukamy

skim, i kiedy zaraz po wojnie wrócił z Sachsenhausen, zastał

pragmatycznych ram, by go realizować.

je nienaruszone. Arsenał przekazał władzom Polski Ludo-

Robert: Wiele różnych inicjatyw kojarzonych z lewicą

wej. Mamy zamiar to eksponować, a na klatce schodowej

wygląda kiepsko, bo ciąży przesąd, że jeśli coś tworzy się

w przyszłości mamy nadzieję zrobić historyczny komiks

oddolnie, to będzie zrobione byle jak. Z drugiej strony, są

o dziejach tego miejsca.

organizacje, które nie potrafią nic zrobić bez grantów. To

Prawie wszyscy na co dzień pracujecie jako freelancerzy

woda na młyn dla zwolenników prawicy, którzy twierdzą, że

lub tak zwani umysłowi. Czy przychodzicie tu dla satysfak-

lewicowe inicjatywy nie mają racji bytu bez zewnętrznego

cji z pracy, której owoce są materialne i widoczne gołym

finansowania. Chcemy pokazać, że można stworzyć coś,

okiem?

co dobrze i sprawnie funkcjonuje, nawet w naszej bieda-

Łukasz: Satysfakcja to kwestia uboczna. Przygotowujemy

-kapitalistycznej rzeczywistości.

to miejsce do normalnej działalności gospodarczej. Nasza

Jesteśmy w mniej popularnej, jeszcze niezgentryfikowa-

praca to przede wszystkim inwestycja.

nej części Kazimierza. Macie zamiar brać udział w życiu

Michał: Nie używałbym takich pojęć jak „satysfakcja”.

lokalnej społeczności? Postrzegacie swoją działalność

Dlaczego? Tylko burżuje odczuwają satysfakcję?

jako kontrę wobec komercyjnych, rozrywkowych lokali?

Michał: Prawidłowo postawione pytanie to: „Kiedy praca

Łukasz: Nie mamy nic przeciwko zabawie, ale nie każda nas

nie alienuje?”. Wtedy, gdy budujesz dom, w którym będziesz

bawi [śmiech]. Nie chcemy prowadzić lokalu, który służy do

mieszkać. To praca, która się od ciebie nie odłącza, tylko

tego, by się upić, pokrzyczeć i zatańczyć. Chcemy dostarczać

zostaje po niej coś trwałego, wspólne dobro.

treści do wykorzystania w czasie wolnym, ale tak, by nie był

Alicja: Oczywiście, nie zawsze jest jak w bajce o kilkuna-

wyrzucony, dawał coś więcej.

stu krasnoludkach, chociaż śpiewamy przy pracy, bo gros

Michał: A ja chciałem nawiązać do lewicowej tradycji i za-

uczestniczek i uczestników śpiewa także w Krakowskim

uważyć, że pod koniec xix wieku powstały zręby, z których

52


Cel: REWOLUCYJNY | Rozmowa

na całym świecie wzbiera kolejna fala, ludzie są coraz

ba zdrowia, domy robotnicze, teatry ludowe etc. Uważam,

bardziej zainteresowani wspólnotowym zarządzaniem.

że stanowimy kolejną falę takiego myślenia. Obecnie trwa

Zbyt wcześnie, by mówić o renesansie spółdzielczości, ale

zmasowany, zbiurokratyzowany atak na instytucje państwa

widać taką tendencję. A w Polsce? Wraca zainteresowanie

opiekuńczego. Dlatego nie chciałbym, żeby była to tylko

taką formą działania. Niestety, pod rządami Platformy

knajpa, ale też swego rodzaju miejsce samoorganizacji.

Obywatelskiej powstała mocna presja, by spółdzielnie

Mateusz: Dążymy do tego, żeby to było egalitarne, popu-

zamieniać w spółki.

larne miejsce. Dlatego też zaplanowaliśmy prosty, bezpre-

Robert: Mnie smuci totalny upadek ducha w spółdzielniach

tensjonalny wystrój. Chcemy, żeby od wejścia było widać,

mieszkaniowych, które obok mleczarskich i rolnych są naj-

że to miejsce dla wszystkich, nie tylko twórców wideo-artu

bardziej rozpowszechnioną formą zrzeszania się w ramach

[ogólny wybuch śmiechu].

ruchu. Niestety, w większości z nich po tym duchu pozostała

Robert: Mateusz, ostatnio wrzucił hasło z jakiejś demonstracji.

tylko nazwa. Często spółdzielnie mieszkaniowe stosują kapi-

Na transparencie napisano, że jeśli coś jest niedostępne dla

talistyczne praktyki, jak na przykład grodzenie osiedli – ab-

większości, to nie może być ani radykalne, ani rewolucyjne.

surdalna praktyka, utrudniająca życie mieszkańcom. Obecnie

Często miejsca, które pełnią podobne do naszych funkcje, są

to dziwny miks folwarku pańszczyźnianego, typowej prywa-

hermetyczne i zniechęcają ludzi spoza środowiska. My chce-

ciarskiej firmy i peerelowskiej biurokracji.

my propagować ekonomię społeczną w praktyce. Zarówno

Michał: Historia spółdzielczości jest ciekawa, choć mało zna-

poprzez szacunek do klienta, jak i do współpracowników.

na. Może dlatego, że nie ma w niej dramatycznych zwrotów.

Dużo mieliście roboty?

Ale na przykład awokado! To był prawie nieznany, egzotyczny

Mateusz: Od sierpnia tu siedzimy. Trzeba było na przykład

owoc, dopóki lokalni rolnicy z Kalifornii nie zrzeszyli się, by go

wynosić tony gruzu. Cała mykwa cegieł! Irytowało nas, że tak

wspólnie eksportować. Szybko awokado stało się przebojem.

długo to trwa, ale profesjonalna ekipa potrafi dwa miesiące

Podobnie w przemyśle drzewnym czy spożywczym. W  usa

remontować mieszkanie. A tu trzystumetrowy lokal został

niektóre gałęzie produkcji spożywczej przetrwały kryzys lat

doprowadzony do ładu nakładem spółdzielców i spółdziel-

dwudziestych i trzydziestych właśnie dzięki uspółdzielnieniu.

czyń, w weekendy albo wieczorami, po pracy.

Ci, którzy nie chcieli się łączyć, bo uważali, że to komunizm,

Ale pogadajmy jeszcze o wspólnym decydowaniu. Jak się

plajtowali [ogólny wybuch radości]. Mamy też ogromną tra-

sprawdza w praktyce?

dycję spółdzielczości ideowej. Edward Abramowski wymyślił

Łukasz: Zdecydowałem się na spółdzielczość z powodu moich

przecież drogę do socjalizmu, w której to nie robotnik-wy-

doświadczeń zawodowych. Pracowałem w prywatnej firmie,

twórca, ale spożywca-konsument jest motorem rewolucji.

pracownicy to byli zwykli ludzie, niezaangażowani w sprawy

Mateusz: Przy okazji kryzysu okazało się, że najlepiej radzą

społeczne, ale za to stanowili zgrany kolektyw. Za szefostwo

sobie przedsiębiorstwa społeczne.

ogarniali całość działania firmy. Już po roku zorientowałem

Podsumujmy: do czego posłuży wam to przedsięwzięcie?

się, że ta firma lepiej działałaby jako spółdzielnia niż własność

Mateusz: To będzie forma odtrutki na liberalne pierdololo.

szefa, który co jakiś czas, z doskoku, podrzuca jakieś nierealne,

Możemy się wypowiadać jako przedstawiciele instytucji. To-

niezwiązane z jej codziennym funkcjonowaniem cele.

warzysz Łukasz jest prezesem, ja członkiem rady nadzorczej,

Większość czytelników „Ha!artu” ma kontakt ze spół-

przedsiębiorstwo tworzy kilkanaście osób…

dzielczością pewnie na wieku jogurtu. Jak to wygląda od

Mateusz: Każdy kuc, który szermuje argumentem „jak jesteś

środka, z waszej perspektywy? Jakie są perspektywy roz-

taki mądry, to sam załóż firmę”, usłyszy ode mnie: „Założy-

woju takiego myślenia o gospodarce w Polsce i za granicą?

łem, i co?!”.

Łukasz: Widać różnice pomiędzy spółdzielczością starego

Łukasz: Pewna radna miejska z po przy każdej okazji przy-

typu, „zasiedziałą” a nowymi inicjatywami. Na świecie

pominała, że ona sama założyła firmę i wie, co to znaczy być

część spółdzielni zmienia się w korporacje. Tak się stało

przedsiębiorcą. Sprawdziliśmy w krs-ie – firma zadłużona.

z Mondragon z Kraju Basków, jedną z największych firm

Mateusz: Bawimy się póki co świetnie, ale to ciężka, fizyczna

na terenie Hiszpanii, z dawnymi spółdzielniami bankowymi

praca, także okazja do samokształcenia. Nikt nas nie uczył,

jak na przykład Raiffeisen lub Crédit Agricole, który notabe-

jak robić coś takiego – współpracować, organizować. Ten

ne na terenie Francji nadal działa jako kasa spółdzielcza. Te

dojmujący brak widać zresztą w całym polskim społeczeń-

przedsiębiorstwa weszły w obieg kapitalistyczny, zerwały

stwie. Trzeba umieć chodzić na kompromisy, współpracować

z podstawowymi, manchesterskimi zasadami. Natomiast

w grupie, ograniczać własne ego.

53

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

później powstało państwo opiekuńcze: spółdzielcza służ-


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Cel: REWOLUCYJNY | Rozmowa

Alicja: Wolimy mieć razem spółdzielnię niż osobno rację

I takie debaty prowadzicie w czasie wynoszenia gruzu lub

[kilka osób zaczyna klaskać].

cyklinowania podłogi?

Michał: Mam teorię na ten temat. Od lat dziewięćdziesią-

Łukasz: Aż żałuję, że nie zatrudniliśmy kogoś do dokumen-

tych forsuje się ideologię, którą na własny użytek nazywam

tacji naszego wysiłku. Bywało gęsto, ale były też momenty

kapitalizmem utopijnym. Jak za każdym realnym socjali-

wzruszające. W dziesięć osób podawaliśmy sobie ciężkie

zmem czai się jakiś socjalizm utopijny, tak nad realnym

płyty na klatce schodowej. Z rąk do rąk, żeby wnieść je na

kapitalizmem w iii rp unosi się obietnica, że kiedyś nadejdzie

górę. To obrazek jak z jakiejś „Strażnicy” dla spółdzielców.

dzień, gdy koszty utrzymania będą niskie a podaż ofert

Oto wspólnie wykonujemy pracę, której nikt z nas pojedyn-

pracy nieograniczona. Gdyby tak to działało, to kapitalizm

czo by nie sprostał…

byłby zajebistym systemem. Ale niestety nie jest. A mimo to

Robert: …i przy okazji rozmawiamy o buddyzmie.

nadal motywuje się ludzi hasłami „możesz być kim chcesz,

Mateusz: Stoimy na drabinach, gruntujemy ściany, rozma-

załóż firmę, spełniaj się”. Od polonistki w podstawówce

wiamy o Unii Europejskiej. Co drabinę inny pogląd.

usłyszałem, że moja klasa to „nowe pokolenie Kolumbów”,

Łukasz: To bardzo cenne, nawet jeśli przy takich okazjach

bo będziemy zakładać firmy [wybuch śmiechu]. Ona chciała

spada wydajność pracy, bo na przykład ktoś wpadł na jakąś

dobrze. Ale to jest utopia.

myśl, pośpiesznie schodzi z drabiny, biegnie do drugiego

Mateusz: To się wylewa zewsząd, nawet w pierdolonym

pomieszczenia, żeby tam przedstawić swoją argumentację.

podręczniku do geografii expressis verbis napisano, że naj-

W ten sposób rozszerzamy swoją wiedzę. Cieszę się, że

lepsza forma gospodarki to taka, w której są tylko usługi.

mogę słuchać teorii ekonomicznych Roberta, krytyki syste-

Michał: Wszyscy jesteśmy ofiarami takiego myślenia, na któ-

mu politycznego w wykonaniu Mateusza, czy społecznych

re jeszcze nakłada się stratyfikacja społeczna rodem z PRL,

poglądów Michała. Dużo się nauczyłem.

wedle której wyższe studia są przepustką do dobrego życia.

Kasia: Momenty, kiedy osiągamy rezultaty, to więcej niż

Bo ten z biura chodzi w garniturze i z teczką, a robotnik

satysfakcja. Dla mnie to źródło szczęścia. Kiedy po wielu mie-

w śmiesznej czapeczce.

siącach pracy zobaczyłam wreszcie, jaki efekt sprawiają od-

Łukasz: Jako zwolennik teorii struktur długiego trwania

malowane pomieszczenia, byłam zachwycona. Nie chciałam

chciałbym zauważyć, że od stuleci jesteśmy inkulturowani

być bezczynną „kierowniczką budowy”, więc zaczęłam uczyć

do gospodarki folwarcznej, myślenia o samych sobie jako

się murować i gipsować ubytki w ścianach lokalu. Po jakimś

ludziach zależnych od pana, niezależnie czy to szlachcic czy

czasie byłam w stanie naprawić w ten sposób całą łazienkę

państwo. W ten sposób buduje się stosunki społeczne –

i poprosiłam o odbiór techniczny majstra z anarchistycznej

będę wykonywał pracę, trochę olewał, ale to jest wliczone

ekipy budowlanej, która pracowała przy zadaniach przekra-

w system. Spółdzielczość to próba przełamania tego impasu.

czających nasze umiejętności. Powiedział: „Kasia, ty pierdol

Jeśli mamy wspólny cel, szukamy środków, by go osiągnąć.

te tłumaczenia, twoja przyszłość w budowlance!”. Dawno

Nie możemy się od niego odsunąć, wyalienować.

żaden komplement nie sprawił mi takiej przyjemności.

Michał: Cel istnienia spółdzielni jest rewolucyjny! To z jednej

Mateusz: Po kolejnym wieczorze wypełnionym wynosze-

strony budowa więzi, kolektywne tworzenie sensu, z drugiej

niem cegieł z mykwy wyszedłem na Planty Dietlowskie.

poszukiwanie mniej alienujących form pracy.

Przypomniał mi się manifest Obrazy i wizje Karela Teige, który

Mateusz: Podkreślmy, że nasza spółdzielnia to nie sausage

kiedyś tłumaczyłem z czeskiego i przedstawiałem na serii

party, że mamy równouprawnienie przy wszystkich rodzajach

czytań Ha!artu. Uczestnicy tej formacji poetyckiej tak wy-

prac. I to właśnie kobiety pokazały, jak get shit done. Wyszło

obrażali sobie dobrze urządzony świat: będziesz wykonywał

na to, że feminizm nie kończy się, kiedy trzeba wnieść worek

jakąś sensowną pracę, potem wyjdziesz na szeroką aleję

z cementem na schody.

obsadzoną drzewami, będą ci śpiewać ptaki i pójdziesz do

Łukasz: Ale za to maczyzm kończy się przy cyklinowaniu

domu odpocząć. Potem pomyślałem, że następnego dnia

podłóg [śmiech].

czeka mnie w firmie pomnażanie bajtów wewnętrznej ko-

Robert: Chciałbym zobaczyć kogoś z moich prawicowych

respondencji – i zrobiło mi się smutno.

znajomych, jak wymięka przy tej robocie.

54


PIOTR MACHA | MARTWA PRACA HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

,,MARTWA PRACA" TO KOMIKS TRAKTUJĄCY O PRACY ARTYSTÓW I ŚRODOWISKU PRACOWNICZYM, ORAZ ZWIĄZKOWYM W POZNANIU. OD WIELU LAT ŚRODOWISKO ARTYSTYCZNE W TYM MIEŚCIE PORUSZA TEN TEMAT, TAKŻE TRADYCJE PRACOWNICZE I ZWIĄZKOWE SĄ TU SILNE. KOMIKS PREZENTOWANY W TYM NUMERZE HA!ART-U JEST CZĘŚCIĄ WIĘKSZEJ CAŁOŚCI, KTÓRA UKAŻE SIĘ POD KONIEC 2015 ROKU. ZNAJDĄ TAM SIĘ KOMIKSOWE WYWIADY Z DZIESIĘCIOMA OSOBAMI, KTÓRE MOIM ZDANIEM SĄ WIELCE INFLUENCYJNE DLA TZW. ŚRODOWISKA I PORUSZAJĄ SIĘ W TEMACIE PRACY, OD ARTYSTÓW, AKTYWISTÓW PO WYKŁADOWCÓW AKADEMICKICH.

55


56

PIOTR MACHA | MARTWA PRACA (fragmenty) HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

PIOTR MACHA | MARTWA PRACA (fragmenty)

57


58

PIOTR MACHA | MARTWA PRACA (fragmenty) HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

PIOTR MACHA | MARTWA PRACA (fragmenty)

59


60

PIOTR MACHA | MARTWA PRACA (fragmenty) HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

PIOTR MACHA | MARTWA PRACA (fragmenty)

61


62

PIOTR MACHA | MARTWA PRACA (fragmenty) HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

PIOTR MACHA | MARTWA PRACA (fragmenty)

63


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Inwokacja do świętego Bernarda, patrona mężczyzn Tekst: Dariusz Eckert | Ilustracje: Janota Świat schodzi na psy! To wam powiem. Chociaż nie. Psy tyż jakieś swoje świętości mają – pana nie ugryzie, suki ani szczeniaka, chociaż teraz to takie mutanty robią, że wszystko zeżry… Świat schodzi na… koty? Świnie? Ech, nie wiem. Tyle tylko,

ma przed złodziejami bronić. To jak – święci monetą rzucają?

że źle. No, może komuś dobrze, bo równowaga musi być –

Kłócą się? Zastanawiam się, czy mordercy i gwałciciele też

jak komuś źle, to innemu dobrze… Było tak, że nie mogłem

patrona mają – przyznam się – nie wiem. A handlarz dewo-

narzekać. Taki czas, że mnie było dobrze. Myślę sobie… Komu

cjonaliami nie ma…

wtedy było źle? Zawsze tak się starałem żyć, tak w życiu

Eh! Takie tam rozważania sfrustrowanego handlowca przy

postępować, żeby drugiego nie krzywdzić. Dlatego taki sobie

pakowaniu towaru.

zawód wybrałem. Zawód? Może to za dużo powiedziane.

Świat schodzi na… manowce! Oczywiście, patrzę na to

Murarz, tokarz… nauczyciel! To jest zawód! Aptekarz, lekarz,

przez swoje szkiełko! Mnie jest coraz gorzej… Bywało źle;

nawet dmuchacz szkła! Nawet… nawet hycel! O! Kucharz!

bywało, że nie sprzedałem nic, a zaraz potem na drugim

To jest zawód. Policjant. Tak żeby się na czymś znać – me-

odpuście czy innym święcie parafii odbiłem to sobie dwa

teorolog na przykład. I każden patrona ma.

razy. A teraz to co innego. Nie ma dużych strat, nie ma cu-

Ale handlarz dewocjonaliami? Co to za zawód? No, ja

downych dni… Jest po prostu gorzej i gorzej. Psiej i psiej.

wiem, że trzeba się znać na świętych, ale to przecie każdy

Kociej i kociej. Coraz mniej…

katolik powinien. A to zawód jakiś? No, na handlu trochę…

ale to w takim razie mógłbym handlować bananami albo

Święci to teraz też nielekko mają – co i rusz im obowiązków

rajtkami, więc z zawodu jestem kim? I patrona też żadnego

dopisują, że zajmują się potem dziedzinami od Sasa do Lasa,

nie mam. Toż nawet taki wytwórca gwoździ ma patrona,

a i z duchem czasów trzeba zdążyć. Czy taka święta Joanna

świętego Chlodwalda. Albo tacy wikliniarze – pięciu patro-

d’Arc albo święta Łucja wiedziały, że będą patronkami pra-

nów mają! No, ja rozumiem, że żołnierze, adwokaci, matki,

cowników radia, telewizji i telekomunikacji lub czasopism?

ale wikliniarze? Cóż takiego im się dzieje, że tyle pomocy

Jest nawet święty informatyków! Można było dodać obo-

im trzeba? Nawet złodzieje mają swojego patrona, świętego

wiązków patronowi matematyków – świętemu Anatolowi.

Dyzmę… Swoją drogą, jak to jest? To już „siódme: nie kradnij”

Ale nie. Dołożyli komuś od chorób gardła, wikliniarzy, po-

nie obowiązuje? I patrona im jeszcze dodali! A święty Leonard

dróżników i malarzy.

64


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY

65


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

INWOKACJA DO ŚWIĘTEGO BERNARDA, PATRONA MĘŻCZYZN | Dariusz Eckert

Czy ja wierzę? Wierzę! Gdybym nie wierzył… Gdybym nie

chorych, świętego Walentego. Ale było tylko gorzej i gorzej.

wierzył, to zostałbym, bo ja wiem? Tokarzem? Frezerem? Czy

I wiadomo już było… Męczyła się bardzo. Wykleiłem pokój

frezer może nie wierzyć? No tak, ale on nie wyznaje frezarki.

św. Małgorzatą od dobrej śmierci, później św. Barbarą od

Czy ja wierzę? To chyba nie ma nic do rzeczy… Sam już nie

dobrej śmierci, nie patrzyłem na koszta. Co? I nic! Odeszła,

wiem. Czy mógłbym sprzedawać amulety? Murzyńskie bły-

zmarła. Tyle że jak córka przyniosła tę figurkę Titikuku, to tak

skotki, kości czy kamyczki, piórka? Albo indiańskie? Kiedyś

na nią spojrzała, westchnęła, jakby lżej… i odeszła… uśmiech-

córka mi przywiozła, byli na wymianie młodzieżowej gdzieś

nięta! Pogrzeb wypadł akurat na święto, ale niezręcznie było

w Meksyku czy gdzieś tam. Matka Boska de Guadalupe i jakiś

wystawiać stoisko w dniu pogrzebu własnej żony. Wszyscy

Titikukutamtam. Że wymówić nie sposób. I oni w to wie-

zarobili - handlarze świeczek, zniczy, kwiatów, obrazków.

rzą. Równocześnie. I dobrze im. Choć bieda. Znaczy… co to

Tylko nie ja! Ale syn albo córka przyjdzie z wyciągniętą ręką! Ale później przez chyba trzy miesiące miałem taki ruch,

Świat schodzi. Świat schodzi na… nie wiem co. Na dół? Jakoś tak… Taki święty Stanisław Kostka. Miał pomóc w wychowaniu dzieci. A święty Józef – patron domowego ogniska. Mam jakie ognisko? Mam. Mikrofalówkę! Na święta sobie umyśliłem, że się zbierzemy. Choinkę im postawię do samego nieba, prezentów naszykuję, opłatek i karp… Barszczu nawet sam zakisiłem!

że kupowałem od konkurencji towar po paskarskich cenach i jeszcze zarabiałem! Zupełne jakby ktoś nade mną czuwał. Święty Filip? Żona?! Oj! A nie była święta! Nie żebym narzekał… Nie do wiary! Sam się śmiałem, ale wiem, że niektórym nie do śmiechu jest. Jest taki święty Gumar – patron wspomożyciel posiadających złośliwe żony… No i przez te trzy miesiące to miałem taki obrót, w sam raz wystarczyło na studia syna. Ale co w takim razie? To święty Walenty bez mocy? Bez jaj? To święta Małgorzata nie działa? Nie ma takiej mocy, jak jej przypisują? Jak oficjalnie kościół szepce? A święta Barbara? A Filomena? Też bez mocy? To ile muszę obrazków nakleić, żeby zadziałało? Sto? Tysiąc? Milion? Jakbym miał milion wykleić, tobym jej takiego lekarza sprawił, że by nie umarła! To co to za święta? Aha, tak, modlitwa. To ile ma być modlących? Sto? Tysiąc? Milion? Bo modlili my się wszystkie, co nas było w tym pokoju wytapetowanym w Małgorzatę i Barbarę… Może źle my się modlili? Obiecałem Panu dziesiątą część zarobków! Co przy dzisiejszych kosztach – opłaty za stoisko, kasa dla proboszcza, dojazd itepe już mnie stawia na granicy opłacalności… To znaczy, że mało daję? Przecież nie mogę więcej! To lepiej

właściwie znaczy? Że jakieś porozumienie między Titikukiem

zamknąć interes. I co bym robił? Myślałem o tym… Nic nie

a Matką i jej orszakiem? I Maryja niepodobna do naszej, i ten

wymyśliłem. Nie żebym był jakiś lelawy. Mogę się chwycić

tam wężu jakiś z piórami… De Guadelupe… Brzmi jak… uj ci

każdej roboty! A co? Nawet rowy kopać mogę! Jeszcze siły

w upe… A! Opowiadała im, że u nas jest Ostrobramska albo

coś zostało! Ale nie o to chodzi… To mam tak odejść? Uciec?

Częstochowska! Nikt nie umiał wymówić! Mówili, że to na

Ludzie mnie znają. Wiedzą, że jak kupią u mnie Antoniego,

pewno pogańskie, bo w nieludzkim języku, albo że Słowianie

to nie jest podróba! Że jak im mówię, że te różańce papież

to jeszcze bożki po lasach! Głupcy! Durnie! Poganie!…

pobłogosławił, to pobłogosławił! Nie to, co dzisiejsi… Włosy ulizane, kamizelka czy kurtka ze skóry,

W kościele nie była – mówi, że z daleka widziała, ładny

bmw,

ma parę inte-

i że tłum, ale wycieczka na plaże chciała i do dyskoteki, no

resów: stoisko z owocami, udział w sklepie z narzędziami,

to poszli. Kupiła mi tylko na targu tą Guadelupe i Titikuke.

ciuchy – i jeszcze tu interes zwietrzył! To wchodzi! Młody

A ten Tititenten (kurwa, nigdy go się chyba nie nauczę)…

ksiądz, młody handlowiec – nowa mowa, nowa komórka…

Mówiła, że przy umieraniu lżej jest, jak się na niego patrzy.

Łatwo się dogadują i dla mnie albo już nie ma miejsca, albo

Pamiętam… Pamiętam jak żona umierała. No, chora była

gdzieś z tyłu, za watą cukrową i innym gównem. Albo to moi

już długo. Ale jak już było wiadomo, że albo cud, albo kwe-

święci gorsi? Z tej samej hurtowni! Tylko sprzedaje jakaś

stia miesięcy… No to dalejże ofiarować i modlić do patrona

pudrowana lalka, co nie odróżnia świętych, a i Madonny też

66


INWOKACJA DO ŚWIĘTEGO BERNARDA, PATRONA MĘŻCZYZN | Dariusz Eckert

i szczęśliwa, jak ma wszystkich w domu? A ja co wtedy?

i młodemu księdzu szczęka opadła, że taki pobożny biznes-

W ramach tej opresji? Harowałem na dwa etaty, prócz obraz-

men, a jeszcze procent obiecał… Młode wilki…

ków, żeby na prezenty było, żeby na ferie wyjechać mogli… Hej! Święty Stanisław Kostka? Święty Józef? Macie coś do

Na początku to ja przecież na własnych plecach… Torby, plecaki, polowe łóżko (Święty Akwilin – patron tragarzy). Na

powiedzenia? Halo?!

początku z żoną, później, jak przyszły dzieci…

Tak, wiem… to tak, jakby zwalić na kogoś odpowiedzialność

No i zostawiła mnie z  tym całym kramem. No, córka

za własne błędy, niedociągnięcia, jakby scedować na kogoś

niby dorosła, syn na studiach. Człowiek tak całe

własne obowiązki… Ale przecież nie zrzuciłem

życie nie miał czasu pomyśleć o sobie, że

na frezera obowiązków wychowania dzieci

jakaś emerytura, renta… Nie chcę liczyć

czy dmuchania w rodzinny ogień, tylko

na łaskę. W sumie mógłbym, ale wiem,

prosiłem o to w nieustannej modlitwie

że im nielekko. Syn buduje dom, dzie-

świętego Józefa. To co? Nie święty?

ciak w drodze (będę dziadkiem! Będę

Kłamie? Żartuje sobie? Toż chyba na

Dziadkiem!), to co ja mu będę głowę

tym to polega? By z czystym sercem,

zawracał! Córka gdzieś w świecie…

z modlitwą zawierzyć świętemu od

Dzwoni tak raz na miesiąc, pyta, jak

konkretnej sytuacji. Ile miałem nosić

u mnie. A jak może być u mnie? Pusty

obrazków? Sto? Tysiąc? Milion? Wiem,

dom, pudła z obrazkami, chińskie zupki

wiem… Jak był rozkaz szefa, to i święty

i góra brudnych garów. Ale nie mówię. Mó-

nie poradzi. Decyzja wyżej, poza nim. Ro-

wię że „spoko”, że „okej”. Że niby jestem na fali,

zumiem. Tylko po co w takim razie cała szopka

bo używam takich słów, które sugerują… Czasem obawiam

z wstawiennictwem, z patronatem? Przecież nie mają wpły-

się, że gdybym zaczął mówić, co jest naprawdę, pewnie by

wu na decyzję, więc po co ta cała heca ze świętymi? Mogę

nie usłyszała. Opowiedziałaby mi kolejną historię z innego

go szanować, że umarł za ideę, wiarę, że żył godnie (albo to

końca świata i jak ma na imię kolejny mąż czy chłopak…

ja źle żyję?), ale przypisywać mu moce?

Nie tak ich uczyłem… Uczyłem? A właściwie kiedy? Kiedy

szliśmy całą rodziną do kościoła? I chciałem zrzucić całą

W windzie jest taki guzik, opisany że alarm. Że w razie gdyby,

moralną naukę na księdza w kazaniu? Którego sam nie słu-

to go wcisnąć i przyjedzie archanioł na białym koniu, roze-

chałem? Na Pana Boga? Na szkołę? Żonę? Te kilka chwil,

gna chmury, złe myśli i problemy. Z windy uwolni. Nie ma

kiedy przypominałem sobie, że mam dzieci i o najdziwniejszej

połączenia z żadną centralą. Sprawdzałem. Jest po to, żeby

porze wzywałem je do siebie, czy to z łóżka, czy z zabawy

w chwili awarii mieć co robić. Byś miał namiastkę wrażenia, że

i natchnionym głosem pieprzyłem jakieś prawdy objawione?

coś możesz. Coś robić. Gdzieś w maszynowni brzęczy cichy

Patrzyły na mnie przerażone, później znudzone, a później

dzwonek. Tyle. Maszynownia pusta od lat. Winda rzadko się

traktowały to jako folklor, przedrzeźniając, wykręcając, na-

zacina. Pan zachodzi do maszynowni rzadko i niechętnie…

śladując ton…

Całe życie naciskałem guziczek alarmu. Rozumiem, że Pan się zniecierpliwił.

Świat schodzi. Świat schodzi na… nie wiem co. Na dół? Jakoś tak… Taki święty Stanisław Kostka. Miał pomóc w wy-

chowaniu dzieci. A święty Józef – patron domowego ogniska.

Głupie gadanie… Czasem się tak rozklejam. Jest po prostu

Mam jakie ognisko? Mam. Mikrofalówkę! Na święta sobie

ciężko. Tylko tak czasem się pomodlę, pożalę do świętego

umyśliłem, że się zbierzemy. Choinkę im postawię do samego

Bernarda z Badenii, patrona mężczyzn.

nieba, prezentów naszykuję, opłatek i karp… Barszczu nawet

Teraz ulizaniec z bmw zamawia w Chinach kontener Matek

sam zakisiłem! Się okazało, że syn z synową mieli wycieczkę

Boskich po ćwierć grosza za sztukę. To transport go wynosi

do Egiptu wykupioną, bo nie lubią, jak im zimno. I nie mogą

tyle samo co towar! No to jak mam go przebić, jak kupuję

odmówić, bo bardzo droga. Oczywiście wpadną gdzieś na

w hurtowni?

początku grudnia, złożą życzenia… A córka powiedziała, że

Świat schodzi… Nawet nie to. Błądzi… wchodzą nowi

to złe święto jest. Że patriarchalna opresja, że męski kult

święci z terminem przydatności, choć też bez gwarancji.

i że jedzie uświadamiać południowoamerykańskie kobiety,

Takiemu ulizańcowi wszystko jedno – jak mu nie pójdzie,

jak bardzo są nieszczęśliwe (i całuski oczywiście, i że teraz

to odda na złom. A ja co? Co mam z tym zrobić? Trzysta

jest z Hermanem). Jaka opresja? Matki? Że gotuje, piecze

Chrystusów kupiłem, żaden się nie sprzedał.

67

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

jej się mylą. A szef przeczytał, pierdolony, skrypt z encykliki


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Układy bardzo kontrolowane Tekst: Dezydery Barłowski | Ilustracje: Janota Wyobraź sobie taką sytuację: masz dużo kasy, pracujesz na wysokim stanowisku w korpo (ewentualnie jesteś stereotypowym kierownikiem), znudził ci się brydż, znudziły się weekendowe dupcie w go-go, nie masz siły na młodzieńcze imprezy, a whisky zaczyna smakować jak siki; żona jest w domu lub w odległych planach, a ty masz ochotę na porządny seks. Do burdelu iść nie wypada, a ruchać tirówkę to już w ogóle. Na szczęście z pomocą przychodzi ci stary dobry wynalazek w zupełnie odmienionej nomenklaturze – sponsoring!

68


UKŁADY BARDZO KONTROLOWANE | Dezydery Barłowski

produkcja nie najlepsza, bo na Filmwebie niewiele ponad 5

„szukam sponsora” albo „sponsoring sex anonse”) i klikasz

gwiazdek, a największe plusy to: Juliette Binoche, gra Kry-

po kolei. Na niektórych na wejściu będą chcieli twojego

styny Jandy i cycki głównej „sponsorowanej” bohaterki. Film,

telefonu, na innych tylko wyrobienia sobie profilu czy też

jak to film, ożywił opinie publiczną, a artykuły o sponsoringu

konta premium. Pamiętaj! Najlepsze stronki mają półprofe-

na pierwszych stronach kolorowych gazet rosły niczym grzy-

sjonalny design. Ekskluzywne portale mogą cię narazić na

by po deszczu. Dołączanie do tego chóru nie miało sensu,

niepotrzebne koszty ekstra, a na tych badziewnych prawdo-

jednak dwa lata po całej burzy telefon od mojej koleżanki

podobieństwo zrobienia klienta w balona jest całkiem spore.

przesądził o losach niniejszego tekstu.

Dlatego stawiasz na te pośredniej jakości. Wybór będzie

„Tak jak ci mówiłam rok temu, to była ona! Na ostatniej

ostry. Brunetki, blondynki, białe i Murzynki (no chyba, że

imprezie u Sławka jej kurewstwo się wydało. Przez przypadek

mieszkasz na zadupiu, wówczas wiadomo, kilka laseczek

ktoś doniósł jej chłopakowi, a ona nie mogła zaprzeczyć.

na krzyż). Możesz się umawiać przez formularz – wszystko

Wszyscy byli lekko najebani, a koleś ryczał jak dzieciak. Sama

ustalasz online za koszt jednego esemesa. Jednak większość

nie mogę w to uwierzyć, ale on o tym nic nie wiedział. No,

pań już w anonsie podaje swoje predyspozycje, atuty, wa-

niby później mówił, że czuł luzy, że często jej w akademiku

runki i – co istotne! – numer telefonu. Oczywiście wybierasz

nie było, ale taki z niego naiwniak, eh… Posrana sytuacja.

tylko te z kilkoma fotkami; panienka bez fotki nie traktuje

Ciekawe, czy ją rzuci?” Cholera jasna! Nie obchodziło mnie,

tego poważnie lub jest to po prostu lipa, a ty nie chcesz dać

czy ją rzuci, czy nie, tylko – jak taki chory układ mógł w ogóle

się wyruchać. Najlepiej upatrzyć sobie taką, którą interesuje

zaistnieć? Ona, sąsiadka z akademika mojej koleżanki, wiodła

wyłącznie stały układ, a nie jednorazowy numerek. Stały

podwójny żywot na tak zaawansowanym poziomie kamu-

sponsor do czegoś zobowiązuje, relacja jest przyjemniejsza,

flażu, że nawet jej chłopak nie potrafił się domyślić. Kilka

trudniej złapać od takiej syfa. Kłamczuszek-dupodajek za-

wieczorów w tygodniu spędzała z nim, kilka ze sponsorami

wsze będzie pod dostatkiem, więc musisz panienkę wyczuć.

i tak przez dwa lata. Dokładnie rok temu koleżanka wysłała

Kwestia doświadczenia i zasada ograniczonego zaufania.

mi jakieś seks-ogłoszenie, na którym miała widnieć ładnie

Reasumując: wybierasz, dzwonisz, nie ufasz, umawiasz się

przystrzyżona cipa jej sąsiadki, ale wówczas uważałem takie

na stały układ w określonych dniach tygodnia, godzinach,

podejrzenia za standardowy obraz babskiej zawiści, bo tamta

strojach, zasadach i oczekiwaniach. Wszystko ustalasz z góry

miała na ładne ciuchy i ogólnie była ładna. Po wspomnianym

(najczęściej aprobując jej ogłoszenie), kasę również! Nie

telefonie temat nie dał mi spokoju, postanowiłem powęszyć

bawisz się w pritiłumen, bo źle na tym wyjdziesz – jesteś

i coś z tego naskrobać do weekendowego wydania lokalnej

poważnym klientem, starannie liczysz kasę. Później możesz

gazety, z którą od niedawna współpracowałem. Oczywiście

podrzucać jakieś tandetne prezenty, ale pamiętaj, życie to

wywiad z sąsiadką koleżanki był wykluczony, jednak prędko

nie film.

miałem znaleźć inne ofiary.

No i właśnie, napisałbym ten tekst o wiele wcześniej,

Internet jest pełen ofert na mniejszych i większych por-

gdyby nie, cholera jasna, film Szumowskiej. Swoją drogą

talach. Żeby odnaleźć się w sytuacji, najpierw wyszukałem

69

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Wpisujesz niniejsze słowo w Google (osobiście proponuję


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

UKŁADY BARDZO KONTROLOWANE | Dezydery Barłowski

zamknięte forum z ogłoszeniami sponsoringowymi i nie

mną to tylko 150 zł, cały wieczór 1500 zł. Interesują mnie

tylko. Szybko się okazało, że zamknięte forum było bardzo

stałe układy i jednorazowe spotkania. Telefon: ### ### ###.

otwarte i po kilku godzinach od próby włączenia się w grono

Czekam na Ciebie!

sponsorów oraz sponsorowanych moje członkostwo stało się faktem. Założyłem nowy wątek „Poradnik początkującego

To ogłoszenie aż krzyczało o kontakt! Zresztą podobnie

sponsora”, w którym opublikowałem post z prośbą o pomoc

jak trzy zdjęcia Beatki, ślicznej blondyneczki w czerwonych

w odnalezieniu się w tych całych układach. Następnego dnia

stringach i atłasowym gorsecie, który niezgrabnie obnażał

wiedziałem już wszystko… Faceci bardzo lubią dzielić się

jej zlewające się ze skórą sutki. Na pierwszej fotce wsadzała

doświadczeniem w „męskich sprawach”. Obok porad typu

sobie dildo w wypikselowane usta, na drugiej w cipkę, a na

„trzymaj sukę krótko” i „nieogolona to nieopłacona”, pojawiła

trzeciej standardowy rozkrok od tyłu.

się, opisana niemalże z braterską uczciwością, instrukcja

Na biurku położyłem kartkę z dokładnie sporządzonym

obsługi sponsoringu, napisana zresztą przez admina. Można

planem rozmowy, a obok niej włączony dyktafon. Przy odro-

by pomyśleć: „równy gość!”.

binie szczęścia pierwszym konkretnym i wyczerpującym tele-

Pod osłoną anonimowych awatarów kolesie nie kryli się

fonem mogłem załatwić połowę artykułu, jak nie cały! Polacy

zresztą z niczym i dokładnie opisywali swoje kontakty z po-

uwielbiają reportaże, w których dokładnie prześwietlany jest

szczególnymi dziewczynami. Niejaka Roksana bajecznie cha-

tylko jeden osobnik, bo jak obrabiać dupę, to zdecydowanie,

pie dzidę, Krycha może to robić przez całą noc, Natka drze

wnikliwie, za całokształt twórczości. Liczy się też brawura

się jak opętana, a Monia nie daje od tyłu. Pod rekomendacją

oraz umiejętność pozostawiania niedopowiedzeń, by dać

Moni ktoś nawet się wyżalił, że mało która od tyłu daje,

czytelnikom szansę na komentarze pełne nienawiści.

a jego smutek znalazł odzew wśród innych zawiedzionych

Z góry zakładałem, że Beatka przywita mnie sapiącym

forumowiczów. Ile w tych wszystkich opisach prawdy, a ile

głosikiem i dosadnie przedstawi mi swoją szeroką ofertę, a ja

samczego pierdolenia, to nawet nie chcę wiedzieć. Mogę

– niczym freudowski napaleniec – wmanewruję ją w ciemne

się tylko cieszyć, że wolny rynek i nowe media również do

korytarze reminiscencji i wszystko zakończy się reporterską

tej dziedziny wprowadziły konkurencję, a – hip, hip, hurra –

glorią. Trzy, dwa, jedne, wybieranie, łączenie. – Słucham?

na każdy „towar” znajdzie się stosowna opinia. To jest dziś

– Witaj, Beatko, z tej strony Marek. Wypatrzyłem twoje

ważne… Zmotywowany i wyedukowany przez profesjonalistów

fotki na portalu i muszę ci przyznać, że wpadłaś mi w oko.

mogłem nareszcie przystąpić do poszukiwania ofiar repor-

Chciałabyś się może zabawić?

tażu. Dodatkowym kryterium było posiadanie przez daną

– Dziękuję. Chętnie się z tobą spotkam. Przeczytałeś do-

panienkę numeru w orendżu (bo do tych akurat mam dar-

kładnie moje ogłoszenie?

mowe minuty). Na jednym wybranym przez siebie portalu

– Oczywiście, Beatko. Jestem nawet…

tylko w bieżącym miesiącu znalazłem dwieście ogłoszeń

– Jaki układ cię interesuje? Jestem otwarta na propozycje.

z Lubelszczyzny. Były to anonse wyłącznie z kategorii „Pani

Choć tuż przed rozmową walnąłem kielicha na odwagę

szuka sponsora”, chociaż widniały również zakładki „Pan

i wypaliłem cztery fajki, to ton mojej rozmówczyni już zdążył

zasponsoruje panią”, „Pani zasponsoruje pana”, „Pan szuka

mnie trochę skrępować. Nie mówiła jak zmysłowa pasjo-

pary” itd. Co kto lubi. W serwisie orendża zakamuflowałem

natka z filmów o sponsoringu, porównałbym ją raczej do

sobie numer i powoli przystąpiłem do researchu. Na pierwszy

recepcjonistki w hotelu, która jest miła z obowiązku, ale nie

ogień poszła niejaka Beatka:

chce się spoufalać, bo na linii czeka już drugi klient. Wziąłem głęboki oddech i powróciłem na tory mojego scenariusza.

Lokalizacja: lubelskie, Lublin / Preferencje i upodobania: seks

– Interesuje mnie stały układ, ale nie od razu. Chciałbym

tradycyjny, seks oralny, seks grupowy, seks z zabawkami,

zobaczyć, czego można się po tobie spodziewać.

oral z połykiem, wytrysk na twarz, pocałunki, masaż, strip-

– Czyli interesuje cię jedno spotkanie?

tiz, mam własne lokum, zdjęcia autentyczne / Witaj! mam

– Na początek tak. Jedno intensywne, ale później…

na imię Beatka, 27 lat i ogromną ochotę na miłość! Jesteś

– W tym tygodniu mogę być do twojej dyspozycji w pią-

zmęczony codziennością, pracą, żoną? Nie masz czasu się

tek lub niedzielę wieczorem. Chyba że masz coś przeciwko

odprężyć? Chcesz to zmienić? Zadzwoń, to wypieszczę Cię

wieczornym spotkaniom, hm?

jak nikt inny! Będę Cię dosiadać jak wielkiego rumaka! Moje

Rozmawialiśmy już minutę, a ona dopiero teraz zaczęła

krągłe kształty dadzą Ci ogromną przyjemność! Godzina ze

mówić tak, jak powinna mówić od początku!

70


UKŁADY BARDZO KONTROLOWANE | Dezydery Barłowski HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

– Oczywiście, że wieczorne. Ale nie tak szybko! Najpierw

I w tym momencie scenariusz poszedł się jebać. Połączenie

powiedz mi kilka słów o sobie.

zostało zerwane.

– Kociaku, nie prowadzę sekstelefonu. Jeśli chcesz się ze

Przeleciałem kolejne 14 numerów i wszystkie rozmowy

mną zabawić, to proponuję piątek lub niedzielę. Kiedy wolisz?

były niemalże kalkami powyższej. Dziewczyny z seks-portali

– Spokojnie, Beatko. Muszę się zastanowić. Może powiedz

bardziej ceniły swoją telefoniczną prywatność niż konsultant-

mi, co robisz zazwyczaj w piątki, a co w niedziele? Wtedy

ki wciskające ludziom nowe taryfy. Tyle się dowiedziałem, że

będę wiedział, jaki nastrój będzie nam towarzyszył?

większość ma wolne trzy, cztery dni w najbliższym tygodniu, że kilka spośród nich chce ekstra kasę za spotkanie w dzień,

– Dowiesz się, jak się ze mną spotkasz. Za nockę 1500,

że wszystko, co podały w ogłoszeniu, jest zgodne z prawdą.

wiesz? To jak, hmmmmm?

Ponadto zebrałem osiem adresów, które do niczego mi nie

– Bez pośpiechu. Może jednak umówimy się na przyszły

były potrzebne (bo pójść w gości do okłamanej dziewuchy

tydzień. Jesteś wtedy zajęta? – Dobrze. Wtorek, środa, piątek czy niedziela?

to zbyt droga oraz skomplikowana operacja) i dokładnie

– Środa brzmi dosyć apetycznie, więc może wtedy. A za

zapamiętałem obojętny ton głosu większości z obdzwanianych. Wiedziałem, że będzie trudno, bo nawet spece na

dwa tygodnie masz wolne te same dni? – To zależy od ciebie. Przyszłe plany ustalimy w przyjem-

forum mówili, że przez telefon często będą zachowawcze.

niejszej atmosferze, kiedy do mnie przyjdziesz. To środa,

Często! Ale nie zawsze… Jednak ja trafiałem na te „częste”.

dwudziesta? OK?

Temat był już zaklepany, więc albo szybki plan B, albo klapa, ewentualnie literacka półfikcja żurnalistyczna – swoją

– Będzie znakomicie. Kiedyś spotykałem się z pewną ko-

drogą popularny zabieg w lokalnych mediach. Jeszcze za

leżanką w środowe wieczory, ale ona nie była taka jak ty. – Żadna nie jest taka jak ja. 1500, pamiętasz? Spotkamy

czasów praktyk dziennikarskich robiło się takie numery i to

się na parkingu na Bursztynowej, tam jak kościół jest pod

na zlecenie opiekuna. „Młody. Masz tu temat. Czytelnik

drugiej stronie, wiesz gdzie? Później pokażę ci drogę do

zgłosił, że autobusy notorycznie przyjeżdżają dziesięć minut

mojego gniazdka, OK?

przed czasem na tym przystanku. Zrób o tym artykuł. Tak,

– Ale opowiedz mi…

jak ci zaraz powiem”. Oczywiście później się okazywało,

– Jesteś zdecydowany?

że to nie czytelnik, tylko opiekun i nie notorycznie, tylko

– Wiesz, tak na serio jestem dziennikarzem i robię… –

raz czy dwa się im zdarzyło. Ale

71

mpk

i tak – pomimo po-


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

UKŁADY BARDZO KONTROLOWANE | Dezydery Barłowski

czątkowej dobrej woli – obsmarowałem, zresztą rzecznik

żowania. Z początku chciałem zaoferować małą zapłatę za

prasowy wręcz błagał o to swoim lekceważącym tonem

mail zwrotny, później wydało mi się to niestosowne i głupie.

głosu. Na kolejnych praktykach sam naczelny dał mi plan

Ostatecznie grzeczne maile poszły na priva do ponad 40

artykułu o tym, jak władze miasta lekceważą rowerzy-

forumowiczek z całego kraju.

stów, choć zawsze mi się wydawało, że nasze miasto jest

Minęły trzy dni, a ja nie spodziewałem się aż takiego

dla rowerzystów wręcz stworzone. Naczelnemu akurat

odzewu. To znaczy zerowego. Nie poddając się, wysyła-

nie chcieli podprowadzić ścieżki pod sam dom, toteż się

łem pytania przy każdym nowym seks-anonsie na forum.

wkurzył i postanowił powalczyć o swoje moimi rękami.

Zbawienie przyszło dopiero, kiedy straciłem ochotę na ten

Niby wielkiego kłamstwa tam nie było, ale cały skrajnie

artykuł, a wierszówkę w weekendowym wydaniu gazety

subiektywny i jednostronny tekst ledwo zachowywał

oddałem kumplowi.

pozory obiektywności. Bo tak sobie naczelny zamarzył,

Cztery tygodnie po forumowej ofensywie odpisała mi

co zresztą było niczym przy artykułach, które regionalni

panna o nicku Andżela. Nie wiem, co skłoniło ją do napisania

dziennikarze pisali z nienawiścią w oczach, kierując się

tak wylewnej wiadomości, ale tego samego dnia zapropo-

wyłącznie uprzedzeniami i potrzebą taniej sensacji. Prym

nowałem jej rozmowę na

wiodą i wiedli miasteczkowi niusowcy i  interwencyjni.

inżynierii materiałowej na uczelni technicznej, a pochodziła

Sytuacja podobnie wygląda w radiu i telewizji. Gdy ktoś

z małej wioski na pograniczu Polski i Słowacji. Swoje pierw-

mnie pyta, czym się zajmuję, to zawsze odpowiadam, że

sze ogłoszenie umieściła w Internecie na drugim semestrze

po prostu pisaniem lub że jestem publicystą, eseistą itd.

studiów. Na początku liczyła na jednego sponsora, który

W Polsce słowo „dziennikarz” śmierdzi gównem. A jak się

pomógłby jej w opłaceniu rachunków. Dostawała wtedy

raz wpadnie w szambo, to później wyjść już nie jest tak

400 zł stypendium socjalnego, jednak taka kwota nie wy-

łatwo… No i z tych też powodów wprowadziłem w życie

starczała na pokrycie wszystkich miesięcznych wydatków.

plan B na artykuł o sponsoringu.

Za samą stancję płaciła 400 zł, reszta utrzymania wahała

gg.

Zgodziła się. Była studentką

Powróciłem na moje stare forum i to w wielkim stylu. Aż

się od 300 do 500. Rodzice przelewali jej kasę na konto, ale

głupio mi było, że wcześniej na to nie wpadłem. Na forum

nasza Andżela chciała być samodzielna i żyć bez większych

największą popularnością cieszył się zdecydowanie topik

ograniczeń finansowych.

„Sponsora szukam”. By skontaktować się z potencjalną seks-

Kiedyś rozważała zatrudnienie się w barze albo klubie jako

-utrzymanką, wystarczyło jedynie wysłać wiadomość na

kelnerka, ale skutecznie zniechęciły ją godziny pracy. Zawsze

priva. Ułożyłem krótki tekst, w którym przedstawiłem moją

była osobą otwartą na nowe doznania, więc spróbowała

reporterską sytuację, zagwarantowałem pełną anonimowość

szczęścia na internetowych stronach „matrymonialnych”.

i wykazałem, że robię to „dla waszego dobra”. Zachowałem

„Żadna z moich znajomych nigdy nie przyznawała się do

grzecznościowy charakter, bez żadnego większego spoufa-

sponsoringu. Mimo wszystko, byłam pewna, że jedna ko-

lania, prosiłem tylko o czyste info. Pod tekstem wypisałem

leżanka z roku ewidentnie spotyka się z starszym facetem

dziesięć pytań – rzecz jasna, bardzo ogólnych – na które

i bierze za to pieniądze. Też była na socjalnym, rodzice nie

mogły odpowiedzieć bez większego czasowego zaanga-

przysyłali jej kasy, a zawsze pachniała Chanel i ubierała się

72


UKŁADY BARDZO KONTROLOWANE | Dezydery Barłowski

„Wiem, że to tylko chwilowe rozwiązanie. Po studiach będę

Trochę jej tego zazdrościłam, ale wystawienie ogłoszenia

musiała z tym skończyć, ale teraz jest jeszcze za wcześnie.

było moją osobistą decyzją, nie chęcią bycia lepszą od in-

Mam przez sobą trochę nauki i chcę, aby ten czas nie był za-

nych” – napisała Andżela.

pamiętany jako okres, w którym klepałam biedę i siedziałam

Jej pierwsze ogłoszenie ukazało się na „portalu randko-

tylko nad książkami. Jestem jeszcze młoda i chcę korzystać

wym”. Już po dwóch tygodniach dostała trzy oferty. Jesz-

z życia. Nigdy nie spotkała mnie żadna przykrość ze strony

cze podczas wybierania kandydata zastanawiała się, czy na

facetów, z którymi się spotykałam. To jest czysty układ, ja

pewno robi dobrze. Do ostatecznej decyzji przekonała ją

czegoś potrzebuje, oni czegoś potrzebują. Jesteśmy sobie

kwota, którą zaproponował jej jeden z interesantów. Zwy-

potrzebni”.

cięzcą przetargu okazał się samotny 47-letni Krzysztof. Ich

Mniej więcej taki tekst wysłałem jako spóźnioną propozy-

pierwsze spotkanie odbyło się w drogiej restauracji dwa

cję do nowego weekendowego wydania gazety. Szybko się

dni po odpowiedzi ze strony Andżeli. Dziewczyna nie czuła

okazało, że artykuł jest „zbyt ostry” i zamiast tego musiałem

zagrożenia i bez wahania zgodziła się na przedstawione jej

napisać coś o nadchodzącym festiwalu literackim. Nie wiem,

warunki układu. Mężczyzna zapłacił za miesiąc z góry i za-

gdzie kryła się ostrość tego tekstu. Ostatecznie dałem za

pewnił całkowitą anonimowość. Kolejne spotkania odbywały

wygraną i odpierdoliłem, maximo cum studio, zapychacza

się u niego w mieszkaniu raz na tydzień. Był dla niej miły, nie

do działu kulturalnego.

chciał niczego, na co mogłaby się nie zgodzić. Seks oralny,

Co ciekawe, jeszcze kilka razy zdarzyło mi się pogadać

seks tradycyjny i standardowe pieszczoty. Jej to pasowało.

z Andżelą. Nawet umówiliśmy się na spotkanie w moim ro-

Za trzy miesiące spotkań Andżela zainkasowała około

dzinnym mieście podczas zbliżającego się długiego week-

dziesięć tysięcy złotych. Potem skończył się semestr i trzeba

endu. Oczywiście nie na seks, ale na zwyczajne pogaduchy,

było wracać do domu. Choć miała trochę więcej rzeczy niż

ewentualne rozwinięcie naszego artykułu. Finał wyglądał tak,

przed rozpoczęciem studiów, to rodzice nie podejrzewali,

że przyjechałem do miasta na te trzy dni. Umówiliśmy się na

że może być przez kogoś sponsorowana – zresztą, zapewne

wałach obok sceny, punkt siedemnasta. Już się zbierałem,

nawet teraz o tym nie wiedzą.

kiedy nagle naszła mnie myśl, że to, do cholery jasnej, nie

Na drugim roku jej ogłoszenia znajdowały się już na

ma żadnego sensu. Usiadłem na dupie przed komputerem

trzech portalach. Kontakt z Krzysztofem się urwał. Sama

i zająłem się spisywaniem wywiadu dla małego portalu. Nie

Andżela również nie chciała kontynuować układu z jedną

mam pojęcia, czy ostatecznie pojawiła się na tych wałach,

osobą przez dłuższy czas. Przywiązanie wydawało się jej

czy również stwierdziła, że to nie ma sensu.

zbyt niebezpieczne. Tym razem otrzymała sześć konkretnych ofert i zdecydowała się na dwóch sponsorów. „Mimo dwóch układów nadal miałam sporo czasu dla siebie. Mogłam chodzić na imprezy podczas weekendu i żyć jak normalny student. Zawsze miałam jakieś zaległości na uczelni, ale przed końcem semestru wszystko nadrabiałam i zaliczałam sesję w pierwszym terminie”. O drugiej stronie życia Andżeli nie wiedział nikt, nawet jej najbliższe przyjaciółki. Największym problemem było znalezienie sobie kogoś na stałe – kogoś, kto nie byłby jej sponsorem, tylko normalnym partnerem. Niepowodzenia w życiu towarzyskim rekompensowała sobie hucznymi imprezami, dużymi zakupami i wysokim standardem życia. Za trzy tysiące złotych miesięcznie mogła pozwolić sobie na bardzo wiele. Po kolejnej sesji znów zrezygnowała ze starych sponsorów i poszukała kolejnych. Ze znalezieniem chętnych i ustawieniem ich na dogodne terminy nie było żadnego problemu. Kolejny semestr się zakończył i nasza Andżela wykonała taką samą operację, co podczas poprzedniej zmiany układu.

73

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

w rzeczy, które nie można dostać w zwykłych sieciówkach.


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Every body works. Oda do ciał pracujących Tekst: Sabina Drąg | Ilustracje: Janota Szare dzielnice, brudne dzielnice. Pokiereszowane płyty ulicy, asfalt, który już niejedno widział i niejedno zniósł. Wyżłobione ślady ciężarówek i rowy po wielkich samochodach dostawczych. Idziesz. Pod nogami grudy i kamienie. Kiedyś może było tu nawet zielono, ale teraz jest już tylko błoto, mlaszczące niesmacznie przy każdym kroku. Uważaj, bo buty zostawisz. Tu nikt nie mieszka i nie ma chodnika. Priorytet „dojazd” zamknął w swoich ramach tylko pojazdy silnikowe. Stworzenie o dwóch nogach czy łapach musi radzić sobie samo. To fabryczny survival. Reality show na żywo, emitowane na co dzień, live streaming prosto z robotniczego osiedla. Kiedy tu wchodzisz, czujesz się obco, nieswojo. To nie przestrzeń dla ciebie. Gęste powietrze przesiąknięte jest zapachem farby, benzyny i smaru. Drażnią nozdrza te industrialne perfumy. Ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Nie ma kogo zapytać o drogę. No man’s land. Pustynia. Człowiek to tylko element układanki. Ważny / nieważny. Potrzebny / niepotrzebny. Skreśl niewłaściwą odpowiedź. Włożony w tryby pracującej maszyny, działa w rytm: wytwarzać, przetwarzać, produkować. W autobusach upchnięci jeden koło drugiego jadą uczestnicy i uczestniczki programu. Pomyślnie przeszli kwalifikacje. Zostali nominowani do udziału. Szczęśliwcy z umowami na pół gwizdka. Elastyczne, kapitalistyczne realia konkursu, wielka gra i koło fortuny. Jadą. Czyści, zwarci i gotowi na to, co przyniesie dzień. Obędzie się pewnie bez większych zaskoczeń. Dobrze znają reguły. Łapią ostatnie minuty wolnego, zanim wtłoczą się w kierat. Rozmowy o życiu, przepisach na drożdżówkę, dawnych miejscach, czasach i ludziach. „Kiedyś było lepiej” – stwierdzają zgodnie, choć prawie nie znają się nawzajem. Przypadkowy tłum zawiązuje relacje, umacniane powtarzalnością spotkań. Twarze nie są już całkiem anonimowe. Mijają się co rano, zanim zdążą dobrze przetrzeć oczy. Ponoć zawsze było i będzie lepiej niż teraz. „Teraz” funkcjonuje tu jako synonim ledwo znośnej codzienności. Ale nie ma dramatu, nie jest najgorzej. Czasem się pojawi „tu mnie boli”, „tu swędzi”, „a z tego w ogóle już nic nie będzie”. Ale jadą dalej, podskakując synchronicznie na wybojach. „Aleją gwiazd, aleją gwiazd idziemy, Bóg drogę zna”. Gdyby tylko dźwięk radia kierowcy roznosił się szerzej, wśród głów, wśród uszu, wbijał się pod wełniane czapki… Byłby z tego piękny późnokapitalistyczny teledysk. Jadą w autobusie, ramię przy ramieniu. Wypluwa ich niebieska maszyna partiami, w rytm regularnych odstępów przystanków. Wysiadają wtedy niespiesznie. „Spokojnie, jeszcze się pani w życiu napracuje”. Nie ma co biec, praca nie ucieknie, a może nawet trzeba będzie na nią czekać. Ona jest kapryśna, zależna od wpływów rynkowych. Dostaw prądu, gazu, towarów. Kiedy już zachłysną się świeżym powietrzem, to zapalają papierosy. Ich głowy zanurzają się w szarym dymie. „Jeszcze jeden oddech, na spokojnie, nim zacznie się praca”. Poprawiają pod szyją cienkie szaliki. Chłód zimowego poranka lekkim dreszczem przeszywa ich ciała. W prawej ręce papieros tli się między pożółkłymi palcami, w lewej siatka, w siatce prowiant. Kanapki żony, męża, córki, syna. Szynka, sałata, ser. Zbyt szybko wlana ciepła herbata wygina plastikową

74


Every Body Works. Oda do ciał pracujących | Sabina Drąg

rozłożone na części, bezbronne elementy wypełnione poten-

z torebki. W piątek smażona ryba po katolicku. Zasypywa-

cjałem całości. Wszystko w demiurgicznej sile robotniczych

na kawa z fusami, rozpuszczalna z cukrem i dwa automaty

dłoni. Ten mały wszechświat rządzi się swoimi prawami.

pełne batonów. Do połowy pełne, do połowy puste nie

Docisk, klik, przełożenie. Sklej, dociśnij, odłóż. Włóż, przy-

wydają reszty.

trzymaj, przesuń. Przytnij, odłóż, wyrzuć. Rytm i ruchy wbu-

Szatnie wypełniają się stopniowo. Słychać szczęk bla-

dowane w pamięć, powtarzalne schematy. Myśli już dawno

szanych drzwiczek. Szafka na dwóch, na dwie, na kluczyk.

przeniosły się w fazę biernego otępienia, wprowadzone

Zrzucają z siebie ubrania, wbijając się w programowe unifor-

w stan przyjemnej hibernacji. Ciało powtarza, wytwarza,

my. Niezbyt luźne, ale i nie za ciasne. Fabryczny reżim twar-

produkuje. Wkomponowane w mechaniczną układankę.

do wyznacza ramy. Inaczej wkręci się w maszynę, przypali

Wiązarka, suwnica, kobieta, mężczyzna, trójnoże, taśma –

i zgniecie. „Pamiętaj o higienie pracy”. Przepisy bhp podpisane

stykające się puzzle, milion elementów.

na szybko z umową, zwięźle ujęte na kartce a4 zobowiązują.

Wystarczy jednak chwila zachwiania, moment niepewności

Ale jest też miejsce na odstępstwa. Strefa buforowa, kącik

i wszystko się sypie, rozpada. Arytmia, anomia, anarchia.

podtrzymywania indywidualności. W żeńskiej części czuć

Maszyna wypluwa, nie współpracuje, rozrzuca w furii na

mocny zapach perfum, błyska powieszone na wewnętrznej

prawo i lewo to, co wcześniej wepchnięto do jej wnętrza.

ścianie szafki lusterko. Jeszcze zanurza się ręka w plastikowej

Toną wtedy ciała po kolana, po pas, po szyję w półproduk-

kosmetyczce, jeszcze coś poprawia, re-tuszuje. Higiena pracy

tach, w pół-obiektach, w pół-drukach. Rozedrgane ręce

higieną pracy, jest jeszcze jej estetyka. „Do ludzi idę”. W po-

próbują łapać wysypujące się materiały. Szukają porządku,

wietrzu lekko unosi się zapach porannego potu, zmieszany

powrotu do ładu. Praca musi być wykonana. Tylko strajk

z oparami nocnej zmiany. Ciało wydziela, ciało pracuje. Po

maszyny może ją powstrzymać. Przeprowadza wtedy swoją

zapachu poznasz porę dnia, jaki nastrój i zdrowie.

wolę nad miękką materią ludzką. Przymusowy postój, opór

Hala huczy dźwiękiem maszyn. Mieli się wszystko i tłucze,

materii, upór. W tym kontekście to jej sprawność i komfort

bezlitośnie dla ludzkiego ucha. Piankowe czopki palcem

liczą się najbardziej. Rytualne obrzędy, operatorskie czary

wskazującym wciskane w otwór w małżowinie szczelnie przy-

i poklepywania, „kurwy” rzucane pod nosem. Trwa przywra-

legają do błony bębenkowej. Amortyzują drgania. Przenoszą

canie systemu. Praca została wznowiona.

w inne światy, w szumy własnego ciała, w jego wewnętrzne

A kiedy już odgwiżdżą koniec, kiedy powiedzą, że można

obroty. Trochę jesteś tutaj, a trochę wtapiasz się w siebie.

już iść – staną maszyny i przyjdzie kolejna zmiana podstawiać

Każde chrząkniecie wraca do ciebie ze zdwojoną siłą decy-

swoje ciała w miejsce tych już zmęczonych. Wtedy ruszą

beli. „Jest fabryka, jest maszyna. Tutaj wkręca się sprężyna”.

wszyscy zgodnie do wyjścia, z migającym na zielono napisem

Jeszcze zanim zaczną, dostaną numery, plastikowe karty

w obcym języku. Ramię w ramię, ciało w ciało. Przygarbione

z chipem. Przejdą z nimi pod zielonym laserem. Klik. Obec-

kręgosłupy i rozgrzane mięśnie będą rozmawiać ze sobą

ność odnotowana. Czas start. Program się zaczyna. Koło się

bez słów. Całym sobą pokazując, jak wiele wydarzyło się

kręci. Zadania rozdzielone. Stanowiska zajęte. Każdy wie,

w ich tkankach i załomach. One dobrze wiedzą, gdzie boli

co ma robić, gdzie stanąć, gdzie iść w tym gąszczu ścieżek

i gdzie boleć może. Oszczędzają energię na podróż do domu.

wytyczonych żółto-czarną taśmą. Idą gotowi. Numery zna-

Gdzieś tam w głębi może trochę sobie gratulują, klepią po

czą „to twój dzisiejszy los”, twój kod na przetrwanie. W nim

plecach z zadowoleniem. Szybko odnajdą powrotne ścieżki.

zapisane są koniec i początek, jest też twoja maszyna i twoje

Hala pustoszeje w tempie przewijanego na podglądzie filmu.

napięte mięśnie. Tych kilka cyfr wyznacza ci kolejne osiem

Prolog i epilog mocno kontrastują. Dynamika przedstawienia

godzin pracy.

przyspiesza wraz ze zbliżaniem się ostatniej sceny. Na koniec

Ustawiają się więc w blokach startowych, wytyczonych

jeszcze odetkają uszy. Wrócą z powrotem do świata. Usłyszą

ciemną blachą maszyn. Są wszędzie tam, gdzie martwa

jego dźwięki. Odklikają, zameldują w laserze, że wychodzą.

materia sama nie daje sobie rady, gdzie nie może podołać

Oddadzą numerek. Plan wykonany.

wysiłkowi pracy. Wpuszczają wtedy swoje witalne energie,

Potem zapełnią pracownicze autobusy swoimi zmęczonymi

moce ludzkie w mechaniczne tryby. Cyborgiczna symbioza.

ciałami. Będą siadać, opierać się o śliskie rurki, pozwolą się

Zbliżenie kamery. Close shot robotniczych twarzy. Gotowi.

ponieść, oddadzą swój ciężar maszynie. Jeszcze papieros.

Do startu. Poszło. Ruszyła maszyna i ciała ruszyły. Uwijają

Dym. Poprawienie szalika. Pospieszne wyciąganie kluczy

się sprawnie wzdłuż produkcyjnej taśmy, po której wolno

z dolnej kieszeni kurtki. A teraz blackout. Napisy końcowe

nadjeżdżają kolejne partie materiałów. Czekają na obróbkę,

i zapowiedź kolejnego odcinka.

75

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

butelkę. W blaszanym bufecie tylko bułka z kiełbasą i żurek


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Portret rodzinny Tekst: Olga Stawińska | Fotografia: Magdalena Komuda

W podstawówkach nas uczono, jak rozpoznać biedę. Na pozytywistycznych nowelkach i ocenzurowanych baśniach Andersena. Przypominało to trochę takie hit and run – wskaż biedę ruchem frykcyjnym na podłym osiedlu i ucieknij sportowym samochodem. W naszych lekturach dziewczynka z zapałkami była biedna i było to widać, miała połatane ubranie, zaczerwieniony z mrozu nos i umorusaną, zrozpaczoną twarz. Biedne kaczątko też było biedne, nie miało pieniędzy ani przyjaciół, ale najważniejsze, że poznać tę biedę można po szarawym, matowym upierzeniu.

76


Portret rodzinny | Olga Stawińska

Bieda pasywna jest słabo zdyscyplinowana. Może za stara

naszych rodzin, dopóki nie klęczymy na podmokłym kartonie

na rap i tożsamość osiedlowego reprezentowania. Narzeka,

na ulicy. Połowę dzieciństwa spędziliśmy w windach dwuna-

ale szeptem. Bywa trudna, może skrycie sprytna, na pewno

stopiętrowych bloków, zjeżdżając i wjeżdżając do szkoły i po

fotogeniczna. Smutna i piękna przemyka wąskimi uliczkami,

szkole, nie myśląc o biedzie. A ona była, w klatkach obok,

żeby złożyć dokumenty do zasiłku rodzinnego w wysokości

i w naszych klatkach, zapraszała do mieszkań, willkommen,

77, 106 lub 115 zł w zależności od wieku dziecka. Do wielkich

witamy wszystkich poza komornikami.

puchowych kurtek przypina się jej filcowe kwiatuszki – jeśli

Współczesna dziewczynka z zapałkami mogłaby być moją

oczywiście to odmiana, w której zamiast oglądania programu

koleżanką z klasy, która pozamawiała dóbr z katalogu Avon

telewizyjnego w tak zwanej „chwilce dla siebie” robi się do-

za stówę i nie miała z czego zapłacić. Składała się wtedy na

mowy peeling stóp i czyta na przykład Stendhala.

ten jej rachunek cała klasa, a kosmetyki podzieliliśmy między

Jest jeszcze bieda uczestnicząca w „działaniach wojennych”.

siebie, chłopcy dali swoim mamom. A ona później odnalazła

Ta, co walczy. Mniejszość, która była w punku, rapie albo Soli-

w kosmetykach swoje przeznaczenie. W przecieranych na biało

darności. Z oświadczeń wynika, że w szkołach uczyła się raczej

dżinsach, adidasach z placu, sprzedawała na czarno próbki „nie

dobrze, uczestniczyła w zajęciach sportowych

do sprzedaży”. Nie zastanawialiśmy się, na co jej takie dżinsy.

terraria w ramach kółka biologicznego, ale pracy dla niej i tak

Po co, dla kogo ona ma się malować na targu, czemu nie jest

nie ma. Brak jej miękkich umiejętności, bo jest zbyt zła na świat.

szara mysz, ma jeszcze czas.

Dobrze, gdy taka biedota pod bronią uważa się za żołnierzy

sks

i czyściła

Osobliwe, że wszystkim trudno mówić o biedzie prosto.

wojny wyzwoleńczej, dobrze, gdy warczy – byle nie na siebie

Staramy się ją uszlachetnić (niezamożni) albo patologizować

nawzajem, nie na kasjerki w sam-ie, nie na panie z poczty.

(żydki – tak mówiło się u mnie w szkole). No i nie ma też

Dobrze warknąć na chama. Ale jak spotkać wroga klasowego

precyzyjnej definicji biedy. Występuje chyba wtedy, gdy ktoś

na posesji niegrodzonej?

się czuje biedny. Albo jak pies je najtańsze żarcie z prochem

Bycie gburnym stanowi element strategii przetrwania, więc

i dużą ilością wody w środku, po której bez przerwy chce

biednych się nie lubi, nawet takich z dalszej rodziny. Ale naj-

mu się sikać. Albo żwirek dla kota – taki co wsiąka, czy taki

gorzej jest ze zdrowiem, bo bez ubezpieczenia brzydko się

co zgrula? Biedny jest też zapach zwierząt w mieszkaniach.

wygląda. W jamie ustnej i na cerze coś tam można przyłatać

Kiedyś kanarków i papużek, których teraz jakby trochę mniej.

i przyklepać, ale to nie to samo, co naprawić czy wyleczyć.

I trochę zaniedbanych gryzoni, ale może się dorosło, rzadziej się odwiedza te mieszkania i dlatego ich nie widać.

W zapanowaniu nad biedą niekoniecznie pomaga władza. To żadna przecież odkrywcza myśl, ale ciągle za mało popu-

Taka umalowana i głośna to będzie bieda chciwa. Bo niby

laryzowana. To nie nasz brak przedsiębiorczości i powtarzane

ma, ale chce więcej. Jak wyszydzona na wszystkie strony In-

rytualnie „Polacy się boją” jest tu największym problemem.

ternetu baba z Radomia – ona nie budzi opiekuńczych uczuć

Czego się boją? „Brać sprawy we własne ręce”? Wierzyć w sce-

i należy się z niej śmiać. Amicis by tego w Sercu nie opisał.

nariusze słodkopierdzących amerykańskich filmów? „Podej-

Bo prawdziwie biedni nie wyciągną sami zadżumionych rąk

mować wyzwania”? Każdy, kogo dom rodzinny uchronił przed

po Zbyszka Trzy Cytryny, tylko poczekają, aż jakiś łaskawy

biedą, kto załapał się na dobre szkoły i lepszy adres, kto wszedł

pan wysiądzie z dorożki i naleje im kilka drogocennych kro-

w dorosłość, mogąc pozwolić sobie na kaprys piwa w knajpie

pel do plastikowego kubeczka. Pod McDonaldem, z którego

i biletów na wydarzenia, żyje w radosnej nieświadomości. Nic

już nawet klasyczna, nudna bieda nie korzysta w kwestiach

go nie chroni. Mimo że pozycję społeczną najczęściej się dzie-

fizjologicznych, bo siku jest na żeton. Hamburgera za dwa

dziczy, nie ma szczepionki na biedę. Wielu może to zrozumieć

złote zjeść biedzie też nie wypada, to już prędzej obwarza-

dopiero w związku z pierwszą wizytą w urzędzie pracy. Granica

nek z wózka za złoty pięćdziesiąt i niech to uwidoczni ktoś

społeczna z nagła staje się iluzoryczna. Dziś prawie każdy z nas

z aparatem, jak biedny je bez dostępu do bieżącej wody.

choć raz przez to przeszedł.

Potem można wysłać na konkurs. Stoczyć bój ze zdjęciem

Gdy jadę starym, skrzeczącym tramwajem typu akwarium do

bezdomnego z psem, bezdomnego z książką, olśniewającą

pośredniaka na dalekich rubieżach mojego miasta (żeby pod-

bezdomną pięknością w zasikanych spodniach. Taką biedę

pisać listę, dzięki czemu będę mieć ubezpieczenie zdrowotne),

rozpoznamy już łatwo, aż chce się klaskać z uciechy, możemy

mijam dużo przystanków otagowanych #elektro. Wysiadam

się już wszyscy bezpiecznie i porządnie wytarzać w tym jej

na elektromontaż, wcześniej są elektronarzędzia, elektroszał,

zapachu, który domyślamy sobie na bazie zdjęć, wytarzać się

wokół hurtownie różne z nazwą kończącą się na „ex” i domki

jak pies w ludzkiej kupie.

działkowex. Te widoki nie napędzają mnie żądzą walki o swoje,

77

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Nauczyliśmy się, że jest brzydka, smutna i nie dotyczy nas ani


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Portret rodzinny | Olga Stawińska

założenia kilku firm i prezesowania – a tego (albo przyjęcia

Petenci czasem robią sceny, ale to na nic. Jeśli ktoś nieprofe-

posady w call centre, kompletnie rozbieżnej z moim wykształ-

sjonalnie okazuje im otwartą niechęć, często dzieje się tak, bo

ceniem i zainteresowaniami) chce ode mnie urząd.

aż kusi, żeby te myszy wędrowne o wielkich oczach opierdolić

Biednych bezrobotnych uzależnionych od używek trudno jest bronić nawet w ramach politycznej poprawności,

z góry na dół. Są łatwym celem, a urzędnik też ma pod górkę i potrzebuje wentylu bezpieczeństwa.

zarzucać im, że nie są dynamiczni na rynku pracy, bo oni

Dla wielu wizyta w urzędzie jest jednoznaczna z tym, że

często rzeczywiście przypominają wraki, nie potrafią, nie

przepadnie czarna fucha. Fucha to sezam dla biedaków. Bo

chwycą wyciągniętej dłoni, nie walczą, śmierdzą kupą. Ale

praca, nawet na czarno, oznacza jakoś tam uprzywilejowane

bieda czy / i depresja wynikająca z biedy pojawiają się czę-

życie, choćby na chwilę. Za fuchę można kupić płaski telewizor,

sto przed alkoholem. Odpada przysłowiowe „ma za co pić”.

którego posiadacz staje się odrobinę bardziej niebiedowy.

Spora część osób żyjących nad poprzeczką (pod którą dół,

A, właśnie! Kolejny przejaw myślenia kategoriami dziewięt-

choroby i upadek higieny) wykazuje się w swoim mniema-

nastowiecznej nowelki: telewizor, lodówka, pralka jest – to jak

niu eksperckim znawstwem charakteru biedoty i nie jest

oni biedni? I z czego wykluczeni, z chyba niczego, bo przecież

skłonna do intelektualnej gimnastyki, do porywów wyob-

można obejrzeć Fakty czy Teleexpress. A z drugiej strony: pudło

raźni tworzących bajkowe światy, w których istnieją roboty

stoi, a dom niedomyty. Obtłuczone, brudne talerze, na których

interwencyjne, hulają spółdzielnie społeczne, jest dochód

często gości ochota, by zjeść bogatych. Te ich mieszkania

gwarantowany. Ci znad przepaści wierzą z reguły, że cudowny

w ogóle. Okna nieplastikowe, kitowane co zimę, bo kit wysycha

lek stanowić może tylko obcięcie zasiłków albo oferty pracy

i odpada. Firanki pożółkłe – albo żaluzje, na których od lat

za granicą. A dla biedadzieci są zawody, o których nie słyszeli

zaschnięte muchy i biedronki. Ale i tak najgorsze jest jedzenie.

potomkowie zamożniejszych rodzin. Nie było o nich nawet

Podróbki jedzenia. Najpodlejsze makaron i chleb. Makaron

na elitarnych międzywydziałowych studiach. Posady kelnerki

psi, niedający się ugotować na sprężysto, chleb jednocześnie

w średniej jakości restauracjach, rozwoziciela pizzy na włas-

bardzo miękki i zeschły, sztuczka magiczna. I jeszcze doliczanie

nym pseudogórskim rowerze, doręczyciela paczek, prace,

cen biletu w obie strony do supermarketu i z powrotem, gdzie

w których zamiast pieniędzy dostaje się kolorowe paciorki

niektóre produkty dają taniej. Słowo „dobre” jest dla boga-

mające zapewniać pomyślność i bogactwo, za które można

tych lub raczej aspirujących: dobra czekolada, dobry koniak,

wykupić urlop na balkonie.

dobra restauracja, filiżanka dobrej herbaty. Dla biednych są

W poczekalni telewizor nastawiony na sport, najczęściej siatkówka i sporty zimowe. Wielka sortownia bezrobotnych,

karykatury konsumpcji: chrome yorki z pseudohodowli, udka skarłowaciałego kurczaka, chiński czosnek.

rejestracja za pomocą karteczek na pierwszą literę nazwiska.

A jak ktoś już podłapie pracę, nawet złą, to ze strachu drży

Widać sieć rodzinnych powiązań. Zdarzają się matki z córka-

jak liść – że następna będzie gorsza albo że jej nie będzie

mi, bo akurat dostały ten sam termin – co jest fajne, bo kilka

wcale, bo już się ma tę skazę: skłonność do biedy. Niedo-

godzin czekania zleci szybciej, no ale nie ma z kim dziecka

rzeczność – powiedzą w Internecie, ale nie w komentarzach

zostawić, więc trzeba jechać z wózkiem. Jeśli się tylko czegoś

na Interii czy Wirtualnej Polsce, na portalach pośredników

naprawdę bardzo chce, to można to osiągnąć. Być mamą pięciu

pracy przeglądanych bez większych nadziei i przesadzonych

dzieci, perfekcyjną panią domu, doskonale dopasować dietę

marzeń, ostatecznie każdy biedak wie, jaką rolę pełni w spo-

do stylu życia, ćwiczyć. Mamo, zostaniesz z dzieckiem? Mam

łeczeństwie i jakie portale mu przynależą. Wraca się po pracy

trzydzieści lat, zrobię sobie z koleżanką babski wieczór – tak

czy bez pracy do siebie, żeby pod nadzorem dzieci, na zmianę

radzą w telewizji na stres. Ciacho, kawa, wbić się w kieckę,

z żoną uprawiać półpijaństwo i pełną depresję.

dobre wino, film. A na żywo wspólne pranie rajtek, śmianie

Marzy mi się, by w Krakowie stanął pomnik. Potężny, naj-

się z fałszującego organisty na mszy, naciąganie historyjek

lepiej przy którymś z wjazdów do miasta i najlepiej wielkości

o młodszych dzieciach i narzekanie na te starsze.

co najmniej Szkieletora. Niech to będzie rodzina. Stojąca na

Nikt w tej poczekalni nie wygląda na rozprężonego czy spokojną.

wycieraczce owiniętej w grubą szmatę. Niech patrzy w dal na wylotówkę, na najbliższą granicę z Niemcami, posłuszne,

Co półtora miesiąca widzę tu masę spracowanych mężczyzn.

zamglone spojrzenie wyraża wysuszony smutek i głębię wo-

Trwa wgapianie się w siebie nawzajem i w porozrzucane po

łacza „o chuju, o skurwysynu”. I żeby mieli ubrania z galerii

korytarzach ulotki, informujące jak dobrać sylwetkę do cv. Myśli

handlowych z metkami, bo kupione specjalnie do rzeźby i może

krążą po odległych zakątkach ziemi, w które zabrałbym / za-

się potem jednak odda. Z tyłu kontur kilkunastoletniego auta,

brałabym drugą połówkę.

drzwi rozpostarte.

78


Tekst: Łukasz Grzymalski | Rysunki: Bogdan Jabłoński Z gówna bata nie ukręcisz. Jeżeli jednak przekroczysz gównianą perspektywę pracownika, zmienisz się w taki bicz, że nie ma na niego bata.

79

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Dr Pracownik i Mr Szkodnik


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Dr pracownik i mr szkodnik | Łukasz Grzymalski

Są metody na spanie w pracy,

zrobić siku do baniaczka, żeby w czasie roboty nie kombi-

na załatwianie sobie zwolnie-

nować specjalnie z szukaniem kibla. Norma była tak wyśru-

nia na druku zla, na przerwę

bowana, że zawsze zostawały jakieś nierozniesione paczki

na fajkę. Podsunę jeszcze

do dostarczenia w kolejny dzień. Chuj więc strzelał wyob-

jeden sposób na to, żeby

rażenie, iż kurier może spokojnie rozkoszować się mijanymi

przetrwać dzień w robocie.

obrazami miasta. Musiał się nagonić. Kolega, brzuchacz nad

Spróbujecie wyobrazić sobie,

brzuchaczami, marniał z tygodnia na tydzień.

jak wszystkie konstruktywne

Ćwiczymy! Parking, drzwiczki, wózek, paka, drzwiczki,

wysiłki zawodowe da się wy-

schody, witać ochroniarza, kwity, schody, drzwiczki, wózek,

korzystać w służbie nieposłu-

drzwiczki, odjazd. I jeszcze raz! Parking, drzwiczki...

szeństwa. To pomaga.

Odwiedzaliśmy: księgarnie, biurowce, mieszkania, studia filmowe i modowe. Wzięliśmy jakieś próbki laboratoryjne,

Instrukcja szybkiej konfi-

dostarczyliśmy liczne zestawy do kablówki plus legion kopert

guracji

z czymś do kogoś. I ujrzałem rozległość miasta. Nie była

Nasze jałowe zajęcia zarob-

to Warszawa przyjezdnego, w której niepewnie chodzi on

kowe to jednak podniecająca sprawa, bo okazuje się, że

najgłówniejszymi szlakami. Miałem do obejrzenia stolicę dla

na stanowisku nie uczymy się tylko zakresu obowiązków

zaawansowanych – tylne bramy, zjazdy pod ziemię, rampy.

młodszego specjalisty do spraw. Praca przygotowuje nas

Można było chłonąć detale o metodach kontroli dostępu –

pośrednio do roli intruza, rabusia, zamachowca, szpiega,

drzwiach, wrotach, szlabanach, zasadach oraz zwyczajach

organizatora oporu. To ją jakoś ratuje. Przyjrzyjmy się więc

portierów i innych pilnowaczy. To warto poznać, bo jeszcze

różnym zawodom, by prześledzić taktyczne korzyści z bycia

tu z Olem wrócimy! Wrócimy i wejdziemy z hukiem.

zatrudnionym. Kapitalizm nie jest bowiem tylko maszyną

Cenne mogą być też doświadczenia z parkowaniem po

do produkcji chipsów i smartfonów, w której zasuwamy na

kuriersku. Przedłużony i podwyższony furgon korzystał

etacie lub śmieciówce. Ten mechanizm wytwarza też swoich

z nieformalnej licencji na łamanie wszystkich zakazów za-

przeciwników oraz sposobności dla nich.

trzymywania się. To też warto podglądać, ponieważ czło-

Dobrym narzędziem do produkcji wrogów systemu są

wiek pewnego dnia może potrzebować postawić dyskretnie

elastyczne formy zatrudnienia. W ich ramach tracisz bez-

dostawczaka pod jakimś gmachem. Oznakowany furgon

pieczeństwo, a ta frustracja bardzo ładnie rodzi agresję. Ale

kurierski to ciekawa opcja dla planujących skryty atak lub

nie tylko zdobywasz motywację do sypania piachu w tryby.

ewakuację w przestrzeni miejskiej. Auto nie zwraca uwagi,

Kolejne zajęcia, których imasz się w ramach bycia elastycz-

kiedy stoi z pustą szoferką. Jak kurier wychodzi z przesyłka-

nym, uczą też różności o tym piachu. Nowa śmieciówka

mi, to go przecież nie ma w wozie. Wan nie przyciąga uwagi

czy umowa o pracę tymczasową pozwala poznać dziury

także wtedy, gdy ma włączony silnik i kierowcę na miejscu.

w płocie kolejnego zakładu i luki w systemie przepustek

Pyrczenie diesla i obecność szofera to wszak normalna spra-

na jego teren, zbadać możliwość wykorzystania firmowych

wa w samochodzie, który pracuje na okrągło.

pomieszczeń w nieprofesjonalnych celach rozrywkowych lub dla zmagazynowania czegoś trefnego. Jest piaskownica – jest

Spółdzielnia im. Dzikiego Wina

zabawa! Zaczynamy.

Do ogrodów Woli Justowskiej trafiłem, gdy w gazecie codziennej obcięto stawki za teksty. Gdybym był szczurem,

Jak tzw. św. Mikołaj

mógłbym przejść na odżywianie się makulaturą z archiwum

Kolega pewien miał na pracę pomysłów wiele, ale zawsze

redakcji. Jednak należę do gatunku, który nie trawi celulozy.

wiązały się z podróżą. Kol. łapał gapowiczów w pociągach,

Trzeba było poszukać innej roboty, by móc kupić bardziej

jeździł ciężarówką i taksówką. Przez pewien czas był kurie-

wypasioną paszę.

rem w centrum centrum Warszawy, dostarczał oczekiwane

W ogrodnictwie nauczysz się podstaw spółdzielczości,

paczki. Raz wpadłem do niego w dzień roboczy i przystąpiłem

dzięki której kolektywy wolnych i produktywnych osób pew-

do obserwacji.

nego dnia dościgną i prześcigną korporacyjny kapitalizm.

Dzień kręcił się wokół dostawczaka – wana w wersji prze-

Jak było zajęcie przy rwaniu chwasta czy grabieniu trawska

dłużonej i podwyższonej. W środku mieściły się przesyłki,

u ludzi z willowego osiedla, zawsze starałem się wciągnąć

jednak było jeszcze dość dużo miejsca. Dało się spokojnie

w to jakiegoś kumpla. Spółdzielczy trud mniej męczy od

80


Dr pracownik i mr szkodnik | Łukasz Grzymalski

Nikt nie czepiał się, gdy wisiałem na służbowym telefonie.

z zielenią, gdy można do kogoś gębę otworzyć. Fajniej robi

Choć nie należałem do związku, związkowcy wywalczyli

się przy pogawędce, a można też czasami zaśpiewać jako

dla mnie podwyżkę. W wariatkowie sprawy personelu szły

duet chłopski. Różnie do tego podchodzą zleceniodawcy –

spokojnym, nieszalonym rytmem.

właściciele ogródków. Coś im się nie podoba w tym, że dwaj

Pacjenci chodzili tam i z powrotem po oddziałowych ko-

parobcy plotkują przy zajęciu. Państwo woleliby najmować

rytarzach. Czasem któryś przyświrował, za co aplikowano

pojedynczego człowieka do grabi, żeby zsasuwał z narzę-

mu haloperydol w zastrzyku. Bez pardonu, w dupę.

dziem w milczeniu. Taki robiłby dwa razy dłużej, lecz byłoby

Raz spotkałem czubka, który uważał się za Jezusa. Nigdy

to odpowiednio ponure. Gdy jesteś w pracy, to masz być

nie natknąłem się natomiast na żadnego Napoleona. W gło-

poważny. I tak uczysz się, że prawa do radości trzeba bro-

wie grały mi kawałki zespołu Mikrofony Kaniony, ich pogięte

nić przed jednym z bogów rynku – Klientem. Trzeba mu do

teksty w sam raz pasowały do tej instytucji. Załatwienie każdej międzyoddziałowej sprawy wymagało

znudzenia powtarzać: Do tego trawnika przyjdę z kolegą. Specyfiką wykonywania zleceń ogrodniczych jest obra-

długich wędrówek po terenie, bo poszczególne jednostki

canie się w eleganckim towarzystwie, bo mniej ustawieni

szpitala rozsiane były po hektarach parku. W czasie prze-

ludzie nie kupują takich usług. Robótki z siekierą, motyką,

mieszczania się można było obserwować różne podejścia

piłką, gracą dają dostęp do osobistych przestrzeni szykow-

do obłędu – policyjne, medyczne, ludowe. To ostatnie wy-

niejszych ludzi z porządniejszych dzielnic. Gdy znajdujesz

dawało się być dość zdrowe. Reprezentowali je pracownicy

się w fazie szukania zamówień, możesz fajnie przestraszyć

techniczni. Raz przyuważyłem, jak ekipa malarzy wychodzi

takiego burżuja. Jeżeli brama rezydencji jeszcze nie zamknęła

z kobiecego oddziału ogólnopsychiatrycznego. W robotni-

się za wjeżdżającym lub wyjeżdżającym autem, da się chytrze

czej grupie był młody stażem i wiekiem chłopak, z którego

wejść na teren. Ryjesz się więc na salony i proponujesz swoje

pozostali nabijali się bezlitośnie. Komentowali to, że jakaś

usługi w zakresie utrzymania terenów zielonych. Jeżeli nawet

roznamiętniona wariatka wdzięczyła się do młodzieńca. Star-

nie znajdziesz w ten sposób zarobkowego zajęcia, to cho-

szy malarz orzekł: „To fajna dupa!” Kolejny dodał: „Trochę

ciaż będziesz miał ubaw z miny, jaką robi ktoś w momencie

pierdolnięta, ale przejdzie jej po pierwszym dziecku.” Grupa

zaskoczenia przez obcego w swoim bezpiecznym domciu.

zarechotała, zabrała narzędzia i odeszła do kolejnych zadań

Tylko trzeba uważać na psy.

z dziedziny bieżącego utrzymania nieruchomości.

Zlecenia ogrodnicze to także rodzaj wuefu. Ogród stwarza

Takie to było spojrzenie ludowe. Medyczne podejście do

zajebiście mnogie okazje do zmiany pozycji ciała. Schylasz się,

szaleństwa różniło się od policyjnego siłą, płcią i kolorem.

sięgasz w górę, kucasz, klękasz. W zimie jest zimno, w lecie

Nie różniło się skutecznością. Było to dobrze widoczne,

pot płynie. Gdy weteran zza biurka zostaje oderwany od

gdy dwóch mundurowych przywoziło do oddziału świrusa,

blatu, przy dorywczej pracy na grządkach i w sadzie przypo-

którego zawinęli gdzieś na mieście. Policjanci służby patro-

mni sobie o takich ruchach stawów, o jakich przez lata nie

lowo-interwencyjnej byli sporymi mężczyznami w czarnych

miał pojęcia. I to jest zdrowe dla każdego, to jest ogólnie

ubraniach. Wariata oddawali personelowi medycznemu –

sprytne. Powie to każdy surwiwalowy czubek z youtube.com,

niepokaźnym babkom w białych ciuchach. Nieuzbrojone

który szykuje się na atak zombie. Jak powie, to uwierz. Jego

kobitki od razu panowały nad czubkiem z taką samą efek-

zasady przygotowywania się na wojnę z żywymi trupami są

tywnością, z jaką podporządkowywali go sobie wielcy faceci

bowiem podobne do podstaw naszej gotowości do rozprawy

z pistoletami i pałami. W tym momencie było widać, że

z wyzyskiwaczami. Naczelna zasada mówi zaś, że trzeba

człowiek często klęka nie tylko przed mocarną pięścią. Jest

trochę okiełznać glutowatość swojego ciała – konsekwencję

bowiem w ludziach plugawa gotowość do ulegania pierwsze-

wygód życia w kraju z wodociągiem i internetem. Ogród

mu z brzegu autorytetowi. Tej prawdy o nas dowiedziałem

pomaga nabyć nieco sprężystości.

się w czasie pracy w szpitalu. Wyciągnąłem tam wnioski, których i Wam życzę. Teraz próbuję kultywować w sobie wredność, by nie zapanowała nade mną byle babina w kitlu.

Lek. med. nam wszystkim Psychiatryk, w którym zaczepiłem się w administracji, był całkiem przyjemnym miejscem. Dla pracowników. Nikt nie pilnował, żebym zmianę odsiedział co do minuty.

81

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

indywidualnego. Lepiej wychodzą te monotonne zapasy


82

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPテ毒,ZESNEJ | NR 49 | O PRACY


Tekst: Antoni Grześczyk | IIustracje: Janota Dalej były już tylko Włochy i Jelonki. Za nasypem kolejowym, przez który nikt z nas nigdy nie przeszedł, kończyła się nasza podstawówkowa geografia. Pośród opuszczonych hal fabrycznych, zapiaszczonych ulic

nione po brzegi brudnymi puszkami pomieszczenie większe

szerszych od Alej Jerozolimskich, zarośniętych babką lan-

od sali gimnastycznej nie mogło pozostać nam obojętne.

cetowatą technicznych torowisk (które sprawiały wrażenie,

Sprzedawane po dwa pięćdziesiąt czy trzy złote puszki ku-

jakby zaraz po którymś przejechać miał tramwaj z umarłymi

powaliśmy za pieniądze dane przez rodziców na lukrowane

pasażerami, już widzieliśmy ich brody i włosy oplatające

bułki, chipsy i coca-colę ze szkolnego sklepiku. Solidarnie

zardzewiałe siedzenia) mieściła się strefa naszej autonomii,

pobudzaliśmy popyt wewnętrzny ukochanej ojczyzny w cza-

enklawa przygód i wolności. Warszawa, z jej Pałacem Kultury

sach bolesnych, ale koniecznych przemian.

i Łazienkami, była daleką krainą, do której jeździło się parę

Z zakupionymi towarami niezwłocznie udaliśmy się całą

razy w roku z wycieczkami szkolnymi.

piątką kilka hal obok. Atmosfera nielegalnych działań była,

Tamtego czerwcowego popołudnia Maciek zaprowadził

jak sądzę, główną motywacją. Nie wiedzieliśmy, czy najpierw

nas do jednej z wielkich, opuszczonych hal fabrycznych sto-

napisać „Legia”, „Anarchia”, czy „Peja”. Słowa te nie miały

jących przy samych torach. Była to na poły dogorywająca

zresztą żadnych silniejszych konotacji, były zasłyszanymi,

hurtownia sprayów, gdzie dwóch smutnych pracowników

pewnie od czyjegoś starszego brata, hasłami. Nie pamiętam

zdawało się istnieć poza czasem. Pięćdziesięcioletni męż-

już, na czym stanęło, nie sądzę, żebyśmy byli w stanie przyjąć

czyzna w niebieskim, poplamionym farbami drelichu i jego

jakieś generalne wytyczne w tej kwestii. Ja napisałem, tak

trochę starszy od nas, krótko ostrzyżony, ubrany na sportowo

jak powinno się to słowo pisać, „Legia” zielonym sprayem.

syn. Sprzedawali wybrakowane towary: „ten może w połowie

Dla zachowania pluralizmu końcowe „a” wziąłem, zdaje się,

zmienić kolor, tego jest jakaś jedna trzecia”. Jednak wypeł-

w kółko.

83

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Początek wakacji


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Początek wakacji | Antoni Grześczyk

Szybko opuściliśmy halę. Choć nie istniało żadne realne

zmienia się w transformacyjne wyobrażenia o mieszczańskich

zagrożenie nakrycia nas na tych czynnościach, to w piątej

fasadach, w późnonowoczesny barok. Ulice zamiast asfaltem

klasie nie byliśmy tego do końca świadomi. Serce pukało do

wyłożone są kostką Bauma. A sklepy! Sklepy są zupełnie

gardła. Emocje były tym większe, że nawzajem syciliśmy się

inne, towary w nich dotychczas nam nieznane (szczelnie

opowieściami o bezdomnych narkomanach, skinheadach

zapakowane w folie, niczego nie kupi się na wagę), pracujące

i tonach zarażonych strzykawek leżących na podłogach

w nich panie średnio czterdzieści lat młodsze niż w sklepach

opuszczonych hal. Uciekaliśmy co sił w nogach, wsiedliśmy

starej części. Waniliowa coca-cola, pierwszy raz w życiu ją

na zostawione na skraju zakładów rowery i ulicą Gierdzie-

widzimy! Wszystko wydaje się czyste, jasne i proste w tym

jewskiego pognaliśmy w różne strony.

oblanym słońcem baroku. Gdzieniegdzie jeszcze ulica nie-

Zostałem z Maćkiem, zmierzaliśmy w tym samym kierunku.

wyłożona kostką, gdzieniegdzie jeszcze błotniste kałuże,

Powiedział: „Chodź, pojedziemy do Pawła, do nowego miesz-

ale nie zaburza to istotnie obrazu Łydki tryumfującej, no-

kania”. Pojechaliśmy. Kilka minut hal fabrycznych szybko

woczesności niby to wyrywającej z okowów Gemeinschaft,

zmieniło się w ciąg wczesnogomułkowskiego, odrobinę kla-

obrazu tak silnie na piątoklasistów oddziałującego. Ludzie

sycyzującego modernizmu, tego kanonu regularności, który

tutaj nie wiedzą, gdzie są, a właściwie były, zakłady, choć

pozostawał jedyną opoką piękna w dzieciństwie przełomu

mieszkają parę ulic od nich, nie wiedzą, skąd wzięła się

tysiącleci. Stary Ursus był dla nas niczym gotycka katedra

nazwa miasteczka a potem dzielnicy, wstydzą się mówić

wśród średniowiecznych chałup, niczym jedyna murowana

znajomym z Żoliborza i Mokotowa, gdzie mieszkają. Rano

budowla pośród naprędce budowanego miasteczka. Tu na

rodzice jeżdżą samochodami przez zatkane Aleje Jero-

zdobionych parterach mieściły się odwieczne zakłady rze-

zolimskie do niebieskich, oszklonych biurowców Ochoty

mieślnicze, które już niedługo zabrzmią równie egzotycz-

i Mokotowa, a ich dzieci wsiadają w autobus 517 kursujący

nie jak patefon czy monokl: szewc, kapelusznik, repasacja

do Śródmieścia, do wielkiej Warszawy, gdzie rozpełzają

pończoch.

przed ósmą w różne jego licea i uczelnie. Do Warszawy,

Rodząc się na transformujących się robotniczych przed-

która dla nas zaistnieje dopiero za kilka lat. Na razie cały

mieściach, dziecko nie posiada kanonów dostojności, piękna,

nasz świat zaczyna się i kończy tutaj, a właściwie, pomijając

w ogóle żadnej wizji tego, jak świat powinien wyglądać. Lepi

dzisiejszy wypad do Pawła, kończy się parę ulic wcześniej,

je na własną rękę: ze strzępków, z byle czego: podręczni-

wraz z ostatnim blokiem z lat sześćdziesiątych.

kowego obrazka „miasta”, skonstruowanego wokół wąskich

Dzwonimy domofonem. Paweł schodzi do nas, bierze

ulic i spójnych pierzei, wizji jeśli nie średniowiecznej, to co

rower z podziemnego parkingu, instytucji zupełnie nam

najmniej Haussmannowskiej, radykalnie dalekiej od otacza-

dotychczas nieznanej (rowery trzymało się na balkonach,

jącego je ubogiego modernizmu. Bylejakość przypadkowych

ogródkach, klatkach schodowych, a często po prostu w jed-

prac rodziców zakleja się (z różną skutecznością) kombina-

nym z pokoi). Ale tutaj, na jego nowym osiedlu, nie było

cją quasi-całościowych narracji: ochłapów Władcy Pierścieni

co robić: włóczyć się po sterylnych ulicach? Zabawiać się

i mglistych wyobrażeń gotyckich kamienic okraszonych wpa-

w dwunastoletnich flaneurów świetlistych witryn? Jedziemy

janą przez siostrę na religii ikoną Maryi Panny, nieudolnie

w trójkę na zakłady, zadecydowaliśmy szybko.

łatając pustkę pozostawioną przez najbliższą rzeczywistość.

Zbliżała się siedemnasta. Po drodze wpadliśmy do Maćka,

Za piętnaście lat pojawi się moda na przemysłowe dziedzi-

mieszkał na skraju zakładów. W ogródku za jego rodzinnym

ctwo i powojenny modernizm. Na razie nikt o tym nie wie.

domem, zamieszkanym przez rodziców i piątkę rodzeństwa,

Na razie jedziemy na rowerach ulicą Bohaterów Warszawy,

trwał akurat podwieczorek. W altance siedzieli państwo

mijając przedwojenne wille oblepione reklamami tak, że ani

Szewcowie, ich znajomi: czterdziestoletni wikariusz pobliskiej

o willowość, ani przedwojenność nikt ich nie podejrzewał.

parafii i postawny, wąsaty znajomy koło pięćdziesiątki. Ten

Starzy ludzie i ich niezmieniony od lat sześćdziesiątych Ur-

drugi opowiadał:

sus, ich świat, który ani nas zbytnio nie interesuje, ani go

– Wtedy, jak żeśmy tą gazetkę rozwieszali, to kazali nam ją

nie znamy, a właściwie po prostu nie zwracamy na niego

następnego dnia zdjąć. Przyszedł kierownik wydziału maszyn

uwagi. Przejeżdżamy przez socrealistyczny plac Tysiąclecia,

i powiedział, że tamten naczelnik z zarządu kazał zdjąć. Ja

oś starej części dzielnicy. A tuż obok, na końcu Bohaterów

mówię: „Niech naczelnik sam tu przyjdzie, nam to powie”, to

Warszawy zaczyna się nowa rzeczywistość. Bloki cztero-

mnie Wiesiek od razu szturchnął, bo chyba za dużo powie-

piętrowe zmieniają się w jedenastopiętrowe, wszystko tu

działem wtedy, to się jeszcze jakimiś karami dla całej załogi

jest sterylnie nowe i czyste. Modernistyczny minimalizm

mogło skończyć, co tą gazetkę rozwieszała.

84


Początek wakacji | Antoni Grześczyk

– Chodź na chwilę, pójdziemy do mnie, do pokoju – po-

wiedziała zatroskana mama Maćka. Usiedliśmy obok, nie

wiedział konspiracyjnym tonem Maciek. Poszliśmy w trójkę.

zakłócając przestrzeni dorosłych, nie chcąc też, szczerze

Paweł z plecaka wyjął świeżo skserowane karty postaci do

powiedziawszy, do końca w niej uczestniczyć. Przejęci nieco

Neuroshimy.

obecnością księdza zajadaliśmy się obfitującym w poncz

– Ooo, zajebiście! – powiedziałem. – A macie kostki?

makowcem.

– No mam, ja mam jedną – odpowiedział Maciek – chyba

– No, kurde, Janek, ja to pamiętam, wtedy w elektrowni

że brat mi zabrał.

tylko pracowałem, no ale chłopaki wtedy też mówili, że jakaś

Zabraliśmy się do tworzenia postaci, niemal wyrywając

akcja jest na torach, zaraz przy basenie, tam na wysokości

sobie co chwilę ołówek z rąk.

dyrekcji, podeszliśmy, ale po robocie już, to całe tory były

– O, ja chcę, kurwa, być zabójcą mutantów! Zobacz, jakie

zablokowane, chłopaki stali, ognisko rozpalili – ciągnął temat

ma zajebiste to działo! – krzyknął Paweł.

ojciec Maćka.

– Chłopcy, jak wy się wyrażacie – zza drzwi dosłyszała

– I wtedy, to był koniec czerwca, o coś tak jak teraz, nam

nas mam Maćka. – Idźcie jeszcze pojeździć na rowerach,

zdjęli tą gazetkę, ale to i tak już wszystko poszło, wszyscy

póki słońce świeci. Idźcie na rower, na zakłady, tam nie ma

przeczytali, wiedzieli o co tam chodzi, to wtedy były te pod-

samochodów.

wyżki, to znaczy oni nie mówili na to podwyżki, no, ale jak

– O – zaśmiał się Maciek półgębkiem. – A ty – wskazał

chłopaki od nas wyszli na te tory, to pociąg, chyba z Łodzi

na mnie – będziesz szczurem! Zobacz jak on wygląda, po-

albo z Krakowa, do torów przyspawali, taka akcja wtedy

stapokaliptyczny bezdomny – roześmialiśmy się wszyscy.

była. No, ale to pałować w końcu zaczęli i skończyło się, to

Jechaliśmy ulicą Posag Siedmiu Panien. Siedmiu przemy-

znaczy jeszcze potem siedzieli ci od nas – ciągnął pan Janek.

słowców (niczym w Ziemi obiecanej plus czterech) założyło

– A! – roześmiał się ojciec Maćka – pamiętam jak Kuroń

tę fabrykę w xix wieku na Woli, ulicę nazwano zaś tak na

z tym, z Macierewiczem z Warszawy przyjeżdżali, tu do nas,

cześć ich siedmiu córek. Zafascynowani dziełem pierwszego

jakieś biuletyny, pogadanki prowadzili, to pamiętam.

polskiego noblisty zmienili rychło, już na początku xx wie-

– Ty, a tego wiesz, pamiętasz, jak tego Andrzeja, tego, co

ku, nazwę na Ursus, co symbolizować miało siłę i prawość

jego żona w mięsnym na placu pracowała, to wiesz, że on

chrześcijańskiego gladiatora. W latach dwudziestych zakłady

tam na te pałowanie trafił?

przeniesiono pod Warszawę – lepszej lokalizacji nie było, tu

– Na te ścieżki zdrowia?

łączą się linie kolejowe z Łodzi i Śląska. W latach dwudzie-

Usłyszałem specyficzny ton ojca Maćka, więc spytałem:

stych fabrykę tutaj otwierał sam prezydent Mościcki. Nie

– Ale jak to, co im robili?

mamy na ten temat pojęcia, ani nawet żadnych skojarzeń.

– No normalnie – zaśmiał się znowu. – Dzieciaki, nie wie-

Za kilkanaście lat pojawi się moda na robotnicze dzielnice,

cie, co to jest, normalnie ustawiała się milicja w korytarz

powojenny modernizm i poprzemysłowe dziedzictwo. Nie

i lali, lali pałami, trza było parę metrów ładnych między nimi

wiemy tego. Czerwcowy wiatr w naszych włosach, rozpę-

przejść.

dzanie się do trzydziestu kilometrów na godzinę na pustej,

– Ale oni to przeżywali?

szerokiej drodze, resztki sprayu leżące w plecaku któregoś

– A pewnie, a jak mieli, nie przeżyć? Trochę siniaków było,

z nas – to było w tamtej chwili istotniejsze.

może któremuś tam rękę złamali, ale to to chyba nawet nie, chociaż nie wiem, wszystkiego się też nie wiedziało wtedy.

– Ty, a jak sobie wyobrażasz tą Neuroshimę, to jak to

– Ale za co im to robili? – w tym czasie Paweł i Maciek

sobie wyobrażasz – spytał Paweł, nie wiadomo właściwie,

zaczęli się podśmiechiwać z mojego naiwnego dopytywania,

którego z nas.

zrobiło mi się trochę głupio.

– No właśnie chyba tak jak tutaj, co nie? Te hale, te puste

– No za co, za strajki, normalnie przecież.

drogi, piach, to chyba właśnie tak jakoś wygląda, co nie? –

– Aha – przytaknąłem nieśmiało, nie wiedząc co to strajki,

odpowiedział Maciek.

nie znając logiki wydarzeń, nie mając najmniejszej świado-

– Ale bardziej jak Los Angeles czy jak Detroit?

mości, po co można przyspawać pociąg do torów, dlaczego

– No, nie wiem w sumie jak co bardziej. Kurwa – rzucił,

za podwyżki cen żywności należało mścić się na dyrekcji

jak to w tym wieku, nieco na siłę – ale tu tylko mutantów

zakładów produkujących traktory, ani po co bić robotników.

brakuje, co nie?

85

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

– O, Maciek, chłopcy, chodźcie tu, ciasta wam dam – po-


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

BIOGRAMY Magdalena Bałaga – doktorantka Wydziału

Antoni Grześczyk – student ekonomii, dzia-

uczestniczył w jednym z eksperymentów na

Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego, miesz-

łacz socjalistyczny.

Wielkim Zderzaczu Hadronów w cern, jako

ka w Sosnowcu.

Łukasz Grzymalski – Krakowianin z Grzegó-

literaturoznawca zajmuje się związkami science

Jakub Baran – ptaszek niebieski, factotum,

rzek. Dziennikarz prasowy, fotograf i ogrodnik.

fiction z naukami ścisłymi.

szuka pracy. Wszelkie oferty zatrudnienia kie-

Pisze o kontrkulturze, sprawach społecznych

Adam Ladziński – korektor, redaktor, tłumacz.

rować na adres redakcji, cv i list motywacyjny

i kryminalnych. Współpracował z „Dzienni-

Filip Leśniewicz – student socjologii i filozo-

do wglądu. Tylko poważne propozycje.

kiem Polskim”, „Echem Miasta”, „Gazetą Kra-

fii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W swo-

Dezydery Barłowski – twórca tekstów na-

kowską”. Publikował także w magazynach

jej pracy licencjackiej badał doktorantów

ukowych, artystycznych oraz publicystycz-

„Przekrój”, „Focus Śledczy”, „Cosmopolitan”.

na Wydziale Filozoficznym

nych. Tłumacz współczesnej literatury ame-

Współtwórca zespołu Kultura Wieku Ato-

łączącym etykę i polityczne zaangażowanie

rykańskiej. Absolwent polonistyki i dziennikar-

mowego. Miłośnik kolei. Absolwent studiów

etosem pps-owskim.

stwa kul, obecnie student komparatystyki uj.

filozoficznych.

Piotr Macha – Pochodzi z Sosnowca, studio-

Jan Bińczycki – doktorant na Wydziale Filo-

Krzysztof Hain — pracuje nad dyplomem

wał w asp w Poznaniu w latach 2004–2010

logii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego,

magisterskim z grafiki warsztatowej na

asp

Dyplom w pracowni malarstwa prof. Domini-

członek zespołu Korporacji Ha!art. Publikuje,

w Katowicach. Zajmuje się ilustracją, komik-

ka Lejmana w 2010 roku. Od 2012 roku jest

gdzie się da. Z zawodu bibliotekarka.

sem i malarstwem. W wolnym czasie gra w gry

asystentem pracowni malarstwa prof. Piotra C.

Bytomski Detektyw Historyczny - tajemni-

planszowe, ogląda kreskówki i słucha dziwnej

Kowalskiego w Uniwersytecie Artystycznym

czy miłośnik historii Górnego Śląska, który na

muzyki.

w Poznaniu.

swoim profilu facebookowym tropi i pokazuje

Ewa Hołuszko – działalność opozycyjną

Ewelina Sasin – polonistka, kulturoznawczy-

jego nieznane szerszej publiczności piękno.

rozpoczęła jeszcze przed 1980. W mazowie-

ni, gitarzystka. Związana z krakowskimi ngo.

Ewa Chudoba – pracowniczka obca (na

ckiej „Solidarności” była przez pewien okres

Interesuje się literaturą polską po 1989 roku,

umowę cywilnoprawną) Uniwersytetu Jagiel-

przewodniczącą regionalnej Komisji Interwen-

związkami literatury z muzyką oraz kulturą

lońskiego w ramach grantu z Narodowego

cyjnej a później członkiem Zarządu Regionu.

arabską. W wolnych chwilach publikuje.

Centrum Nauki – „Filozofki na Uniwersytecie

Była członkiem Komisji Uchwał i Wniosków

Olga Stawińska – urodzona w Krakowie. Pi-

Jagiellońskim 1897–1967. Myśl i biografia”,

w czasie I Zjazdu nszz „Solidarność” w gdań-

sze i tłumaczy. Publikowała m.in. w „Odrze”,

lektorka języka angielskiego (w ramach umo-

skiej „Olivii”. W czasie stanu wojennego, ukry-

„Fa-Arcie”, „Ricie Baum”, „Czasie Kultury” i paru

wy cywilnoprawnej), dydaktyczka akademicka

wając się, została pierwszą przewodniczącą

zagranicznych gazetkach. Bored teenager.

(umowa cywilnoprawna) w trakcie zamykania

podziemnego Międzyzakładowego Komitetu

Marek Tobolewski – współtwórca serwisu

przewodu doktorskiego z estetyki, autorka,

Koordynacyjnego. Aresztowana i więziona.

lewica.pl. Copywriter i szkoleniowiec, spe-

pisarka i matka zorientowana genderowo

Odznaczona odznaką Zasłużony Działacz Kul-

cjalizujący się w marketingu terytorialnym.

i pragmatycznie; prekariuszka. Obecnie pra-

tury przez premiera Jerzego Buzka i Krzyżem

Po godzinach animuje Antygencję, pierwszą

cuje nad książką o radości życia.

Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski przez

w kraju agencję (anty)marketingową. Mieszka

Sabina <Sabo> Drąg – socjolożka i kulturo-

prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Działa na

w Krakowie, należy do Polskiej Partii Socja-

znawczymi, redaktorka magazynu „prowin-

rzecz praw przynależnym emigrantom w Sto-

listycznej.

cja” i współzałożycielka Fundacji Manowce

warzyszeniu Wolnego Słowa. Członkini Zarzą-

Mateusz Trzeciak – przewodniczący, eme-

Kultury. Miłośniczka klaunady, życia fabrycz-

du Krajowego Partii Demokratycznej.

rytowany punk, niedoszły bohemista, lewak

nego i maszyn. Zaangażowana w poszukiwa-

Bogdan Jabłoński – muzyk amator.

z historycznym zacięciem. Gra w zespołach

nie nowych struktur klasowych. Robotnica

Anna Krztoń – skończyła grafikę warszta-

On Yer Bike i Zło Konieczne.

z wyboru.

tową na

w Katowicach, gdzie mieszkała

Jakub Włodek – wychowanek krakowskie-

Dariusz Eckert – znany krakowski poeta,

przez ostatnie sześć lat. Zajmuje się głównie

go osiedla Azory, fotograf — dokumentalista,

murarz i chuligan. Absolwent renomowanej

komiksem i ilustracją, a swoje prace publiko-

szczególnie interesuje się tematami spo-

Przyzakładowej Szkoły Budowlanej. Autor

wała w magazynach i zinach w Polsce, a także

łecznymi oraz pięknem i brzydotą polskiej

urodził się w lipcu, dokładnie w drugiej poło-

w Finlandii, Szwecji, Estonii, na Litwie, Słowe-

przestrzeni. Pracuje w agencji Reporter. Jego

wie lipca 1964 w Krakowie. Zaangażowany

nii i w  usa. Współpracuje m.in. z „Ha!artem”,

zdjęcia publikowały między innymi: tygodnik

w wiele różnych przedsięwzięć artystycz-

Popmoderną, „Menażerią” i Kulturą Liberalną.

„Przegląd”, Krytyka Polityczna, „Gazeta Kra-

nych w dziedzinach literatury, muzyki i te-

Oprócz tego lubi podróże i literaturę. Obecnie

kowska”, Krowoderska.pl,

atru. Drukowany między innymi w „Szafie”,

mieszka w Krakowie, któremu stale udaje się

Krzysztof Wołodźko – publicysta i dzienni-

„Dozie”, „Obok”, „Pograniczach”, „Arteriach”,

ją czymś zaskoczyć.

karz „Nowego Obywatela”. Pisze także dla

„Red” i „prowincji”. I w licznych zbiorach te-

Szymon Kukulak – urodzony w Krakowie.

portali Nowe Peryferie, Nowa Konfederacja,

matycznych. Wokalista i autor tekstów grupy

Doktorant Instytutu Polonistyki Uniwersytetu

pism „Kontakt”, „Pressje”, „Znak”, „Gazeta Pol-

inkwizycja.

Jagiellońskiego, absolwent filologii polskiej

ska Codziennie”.

Autor takich pozycji jak Mój anioł,

Kamienica, Krótkie historie.

asp

i fizyki doświadczalnej na tej uczelni. Jako fizyk

86

uj.

Tęskniący za


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Rysunek: Betina Bożek

w sprawie bezzwłocznej transfuturyzacji wszechświata

CZYM JEST TRANSFUTURYZM Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań w ostatnim czasie – takiego – a przynajmniej istnieć nie powinno – jak sztuka sama dla oprócz „czy mam ognia?” (ekonomia przysług, potlacz) i „czy mam do zupy?” (ekonomia tak zwanej wolnej Polski) – jest: „co to, do diabła, ten transfuturyzm?”.

siebie, oddzielona murem od świata mieszczucha jak Strefa Gazy albo cygańskie osiedle w Czechach i oddzielona murem od jego problemów jak telewizor. Są wśród nas ludzie o różnych poglądach: ja, ukształtowany przez marksizm, ale też apolityczni konserwatyści czy osobliwi społecznicy spod znaku Żeromskiego i  Judith Butler. Niezależnie od konfesji, naszym celem jest niezwłoczna transfuturyzacja całego świata oraz jego okolic.

Zacznijmy od mojego ulubionego wariantu tego pytania: „czy jesteś Brunonem Jasieńskim?”. Nie, nie jestem, choć byłoby to warte kulki w tył głowy. „Czy jest coś, co was jako grupę łączy?” No tak, w czasach, w których wspólny jest wszystkim wydatny indywidualizm (zresztą, o ironio, dość łatwo poddający się typologizacji), łatwiej dostrzegać różnice. A jednak łączy nas wiele. Polemiczne wobec Sex Pistols przekonanie, że jest przyszłość, dalej, że trzeba ją projektować, a więc odrzucenie małej stabilizacji na rzecz wielkiej narracji i  powrót utopii. Wracają wielkie narracje – ułożymy je ze skrawków codzienności i wypieranych dotąd myśli (to postulat tak formalny, jak i treściowy). Jednostka operacyjna wielkiej narracji – mała narracja. Proza jest nową poezją.

Dlatego wzywamy do współpracy wszystkich niezrzeszonych transfuturystycznych grafików, muzyków, pisarzy, projektantów, urbanistów i innych twórców. Nawołuję: rzygajmy we wszystkich kolorach! Pytacie: czy wszystko to na poważne? Jest jeszcze gorzej! Kiedy żartujemy, wtedy właśnie jesteśmy śmiertelnie poważni. Powtarzamy raz jeszcze: bądźmy bezlitośnie nowocześni! Nie ma przeszłości i teraźniejszości, jest tylko transfuturyzm. Transfuturyści i uciśnieni wszystkich krajów – łączmy się! Wytrzebmy kołtuńsko-mieszczański elitaryzm w sobie i świecie!

Inne z pytań: „czy jesteście partią polityczną?”, „czy planujecie wystawienie komitetu w najbliższych wyborach samorządowych?”. Odpowiadamy: jesteśmy grupą twórczą. Ale nie istnieje coś

Naprzód! 87


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

... | czt er y wier s z e

Idę. Omijam urny. Przynajmniej się staram

SPACER ALBO CIOCIA

omijać listy wyborcze, plakaty. Cofam się przed drugą turą, w sondażach doceniam kolory słupków bardziej niż długość. Komentuję wybór czcionki, krój cyfr (i po cichu wspieram aktywistów). Idę. Czołowe zderzenie z maratonem kandydatów twarzą w twarz, bez nadstawiania policzków, klepanie po pupie też nie wchodzi w grę, przynajmniej dopóki nie zalegalizują. Idę dalej. Ulica Mazowiecka. Nachodzi mnie wspomnienie o grubej kresce i dosięga cień transformacji. Przyśpieszam, w cieniu ukryte światełko lustracji. Przeglądam wyciągnięte spod albumu rodzinnego papiery; dokumenty ojca, dokumenty matki. Sprawdzam, czy czasem nie współpracowali. (Medale dziadka spaliliśmy, jak kuzyn szedł na historię. Jeszcze by je potem zaniósł przed oblicze ipn-u). W barze mlecznym, który mijam, kuroniówka. Tak splata się stare z nowym (a może to i lepiej, że poszedł w gotowanie?). Dochodzę do skrzyżowania. Tu zaczyna się odwieczny dylemat: Where to go, my God? Na marsz w obronie lokatorów czy marsz w obronie ojczyzny?

Kolaż:

„Houston, mamy problem”.

Igor Kawecki

Dwa pochody, a mnie goni elastyczny czas pracy. Z drugiego pochodu przecedza się twarz cioci, która na ostatnich imieninach powiedziała mi: „Masz już tyle lat, powinieneś pomyśleć o dziecku”. Odpowiedziałem wtedy: „No to chodź”. Teraz ona zdaje się mówić: „Chodź ze mną, zmówimy różaniec za Polskę”. A ja poznaję w jej wargach słodycz rozchylenia i wewnętrzną wilgotność, jakby mówiły: „Jestem twoja, bierz mnie tutaj, w asyście sztandarów”.

88


GALOPEM PO NACJONALISTACH MARSZ

Tra-ta-ta-tam. Tra-ta-ta-tam.

Ktoś. Wyjeżdża. Nie chce. Zostać.

Chronić. Przed. Nimi. Pomnik. Waryńskiego.

Stoi. Prawica. U miasta. Bram.

Stoi. Człowiek. Z górą. Waliz.

Wreszcie. Jest. Cisza. Miasto. Spokojne.

Jeden… Jeden… Jedenasty.

Bo. Tu. Faszyzm. Kapitalizm.

Wszyscy. Faszyści. Idą. Na. Wojnę.

Sieć. Uliczna. Milion. Swastyk.

Nikt. Już. Nie. Pomoże. Wam!

Idą. I giną. Giną. I idą.

Banda. Durni. Tłum. Idiotów.

Tra-ta-ta-tam. Tra-ta-ta-tam.

Usta. Ich. Zapchane. Gliną.

Łysi. Młodzi. Głupi. Starzy.

W mieście. Chaos. W mieście. Nędza.

Idą. I giną. Za. Zjednoczone.

Faszystowscy. Bojówkarze.

Banda. Czci. Faszystę. Księdza.

Stany. Dolary. Pańską. Koronę.

Nacjonalistyczny. Chłam.

Na. Sztandarach. Roman. Dmowski.

Orzełek. Biały. Pociemniał. Cały.

Tra-ta-ta-tam. Tra-ta-ta-tam.

Franco. Mosley. Faszyzm. Włoski.

Żołnierze. Depczą. Go. Za. Dolary.

Rusza. Polska. Wstaje. Z kolan.

Buty. Im. Skrzypią. Jaśnieją. Blaski.

Polska! Krzyczą. Dla. Polaków!

Każdy. Faszysta. Prawdziwy. Polak.

Idą. Tak. Zgrają. Gazowe. Maski.

Nie. Podległy. Dom. Wariatów.

Antifa. Idzie. Na. Odsiecz. Nam.

W takt. Idą. Tik. Tak. Idą. I huk.

Bukiet. Kwiatów. Składa. Łysol.

Tra-ta-ta-tam. Tra-ta-ta-tam.

Nie ma. Orzełek. Płacze. U nóg.

Trzeba. Na was. Sierpów! Młotów!

Idźcie. I gińcie. Za. usa.

Pod. Pomnikiem. Księdza. Tiso. Sława. Bogu. I Synowi.

Przez. Miasto. Przeszła. Banda.

Niech. Wam. Śrut. Pod. Czaszką. Gra!

I naziście. Hitlerowi.

nop. owp. onr.

Tra-ta-ta-ta. Tra-ta-ta-ta…

Och! Co znowu… Wszędzie. Polska.

Myśmy. Zostali. Ratować. Od. Złego.

Falanga.

89

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Rysunek: Betina Bożek


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

... | czt er y wier s z e

Nie bredzi we mnie zgniła kanalia,

Turystów wołamy: „Przyłączcie się do nas!”

A i sam znajomy – wcześniej nie dojrzałem,

to stało się nareszcie w tym mieście!

Ich jeszcze nie pozbawili wszystkiego.

miał na sobie l–śniący francuski garnitur.

Na Grodzkiej miasto toczył Prekariat,

Skuwa ich mocno reakcyjny wiatr,

O takim to ja chłopcu od zawsze myślałem:

szedł jak w Październik… był wrzesień.

wiatr pod batutą Halnego.

przystojnym i mocnym jak tur!

Ja razem z nimi, ja – młody student

Anglików namawiam: „forward together!”

Usiadłem przy stoliku – jeszcze naprzeciwko,

na samym czele jak Cezik Baryka

I macham Rosjanom: „vmeste vy s nami!”

kelnera zawezwałem jednym ręki gestem.

szedłem na Wawel, gdy zastrzyk w udzie

Ten wysoki blondyn to chyba jest Szwedem,

„Szefuniu – rzekłem – dla mnie jedno piwko”

sprawił, żem ledwie kuśtykał.

po szwedzku to ja ani, ani.

i dopiero poczułem, że w kawiarni jestem.

To rewolucja! Więc musi boleć

Spoglądam na prawo, a tam mój znajomy

Z pierwszą zeszła rozmowa na jej cudne włosy,

kasjerki, kwiaciarki, kelnerki

z paniami w kawiarni Von Hayek

w drugiej oczy wpadłem chyba tysiąc razy!

i listonoszy cierpiąca goleń,

wyprawia tam jakieś szemrane bon-tony

A od kolegi brałem ciągle papierosy,

noga – orężem walki!

i pije Cognac Moyet.

bo miał francuskie Gauloises’y.

Uleczy nas wszystkich maść zorzy nowej,

Z marszu wkraczam w zadymiony lokal,

A gdy mnie zapytały: co robię? Skąd wracam?

łączmy się, łączmy, Rewolucjanci!

zamierzam pokazać ich właściwe miejsce,

Prawdy się wyparłem i poszedłem w bluff:

Poeci, profeci, grający w hokej,

pięści mam jak bokser, nogi niczym stal

„Kochane, te kawiarnie to jest moja praca”

a także uliczni waganci!

zmiękły. Boże! Jakie piękne…

i dodałem pewnie: „Ja sam sobie szef!”

Zobaczysz wkrótce, o mały synku,

Tej pierwszej warkocze – kolor zbóż dojrzałych

Aż nagle, jak całą kawiarnią nie trzęsło,

wygramy i pomnik wstawimy z polotem

i a piersi nadobne jak dwa ananasy.

kamienie leciały i trafiały we mnie.

Wielkiej Bolącej Stopy – Marcinku,

W tej chwili poczułem jak świat został wstrzymany

Wgryzła się Rewolta w swego dziecka mięso,

ty będziesz zwiedzał go potem.

a sama rewolucja wydała się passé.

bo było jej ono niewierne.

Naprzód! Dziewiąty, dziesiąty rząd,

Tej drugiej oczy błękitne, kolor skradła z nieba

Przed wami wszystkimi wyznaję jak bratu,

w nich transparenty jak palmy.

tak duże i głębokie, schowane za rzęs mgłą.

Jak grzesznik, penitent w konfesjonale:

Wyżej i wyżej, i dalej pod prąd,

Zapomniałem o tamtym nagabywaniu Szweda

Zgrzeszyłem zmieniając marsz prekariatu

nie doczekamy się manny.

i o angielskich turystach idących w tempie slow.

na burżuazyjne lokale.

90


... | cz tery wi ersze

w dwa trzy okropne i nudne kawały

pędzi f-1 i jfk kula

Mesjago triumf przedśmiertny – okrutne!

u-ha-ha u-u-ha dziesiąte poty

lecz my w pościgach wiersz odzyskamy

patrz – to poeta pędzi piechotą

piękne jest patrzeć jak w nierównym boju

w czas wielkiej nudy – stan wyjątkowy

młody poeta wypaca się w znoju

kamień i kula – wróżenie z bóli

połknął kilometr jak ciastko: am!

czy doczekamy znów pełnych ulic?

oto poeta wypaca się nam

wspólnych kamienic jak rój pszczół w ulach

patrz tu – nie w oczy – lepiej na usta

młody poeta wypaca się w bólach

on słowa nowe we wargach kuje

młody poeta – hej! czy go znacie?

a potem długo mieli i żuje

dla was poeci są siwi, spuchnięci

aż z jego plwocin powstaje sztuka!

grudzień na warcie, na Mariensztacie

też to potrafisz – boisz się czego?

w płucach zbyt duże stężenie rtęci

śmieszków poetów o twarzach małpich?

w oczach – nie patrzcie mu nigdy w oczy

kochanków muz co do Bliklego

pochodnie świecą się ciemno w nocy

jeszcze chodzili kosztować chałwę

pełną i czarną – tak noc jest czarna

szybciej i szybciej, szybko się nudzą

a dzień jest szary – też się wypaca

te strofy z nieba, z natchnienia, z mody

nowy poeta to w dół to wraca

wzywam cię, o potężna Nudo!

pompuje! jeszcze! miarowo w tempie

zabierz czym prędzej do swoich łożnic

sprawdzić mu tętno, tężeje w nozdrzach

niech się dowiedzą co gorzkie gody

ferment okropny z pach – bach! pot cieknie

nadszedł czas biegle pocących się młodych!

toż to benzyna wyżęta z żebra

ciągną wagony do końcowej stacji

toż to paliwo z aeroplanu

pełne poetów wielkich narracji

w chmurach fedruje lecz tam nie znajdzie

młodzi – młynarze mielcie swe młyny

nasion co będą prowadzić kadłub

niech wasze serca tłoczą krew świeżą

oto poezja – stan ciekły, zlały

niech znów wam masy ludzkie uwierzą

się jak wycieczkach wiersze ujutne

że mocnym basem – głuszycie echo! 91

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Nowy poeta wypaca się w bólach


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Historia spluwaczki Tekst: Mundek Koterba | Kolaż: Igor Kawecki Prawdę o podziemiach kościoła pod wezwaniem świętego Kazimierza Królewicza odkryłem przypadkiem, gdy przechadzając się po mieście, zatruty plwocinami z zapadłych płuc, szukałem – jak wówczas myślałem – ostatnich w moim życiu tanich uciech i facecji. Tego dnia spotkałem na trasie Kazimierz– Wawel, pokonywanej pieszo tempem flâneura, pewnego człowieka, bezrobotnego, z zawodu organistę, znanego w naszym mieście jako sprawca pewnego incydentu. Fatalna w skutkach niesnaska (to główny powód jego bezrobocia)

Międzynarodówki. I tak w absolutnej ślepocie i zamyśleniu dograł utwór

miała miejsce kilka lat temu tuż po wyborach prezydenckich, w któ-

do ostatniej rewolucyjnej nuty ku przerażeniu sparaliżowanych tymi

rych nasz narodowy, rozbity katastrofami i spiskami Okręt znalazł

dźwiękami uczestników mszy. W sprawie tej nieszczęsnej introdukcji

nowego sternika w osobie Emila Wąsacza. Organiście z kościoła przy

rolę jurysty przyjął sam metropolita. Wezwawszy organistę przed

ulicy Reformackiej tak nie spodobała się ta elekcja, że pił do pełni

swoje oblicze, nie wysłuchując nawet mowy obronnej, wydał ska-

księżyca śliwowicę i przepijał winem gronowym do własnego portretu

zujący wyrok: wypowiedzenie ze skutkiem natychmiastowym (i tak,

ślubnego. A nazajutrz – „kiedy ranne wstają zorze” – miała odbyć

jak to u księży, grał on za miskę kartoflanki na plebanii i obietnice

się msza święta za dusze zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem.

zbawienia duszy), a na odprawę dał mu ampułkę z kroplą krwi św.

Przyjechał na nią podobno sam Prezes, choć niektórzy twierdzili, że

Kajetana – patrona bezrobotnych (czort wie, skąd ją wziął). Wylano

był to tylko sobowtór (a może nawet trzeci bliźniak? – czort wie).

więc organistę – cytując jego słowa: „na zbity ryj”, a odchodząc od

Taką plotkę rozsiał ponoć przed mszą stary i stetryczały już kościelny

Jego Eminencji, nieszczęśnik usłyszał, jak ten drugi, nieznacznie tyl-

Gąsienica – ten sam gazda, co ponad osiemdziesiąt lat temu, jako

ko fałszując, zawodził: „Nie nam wyglądać zmiłowania / Z wyroków

jeszcze młokos, w ostatniej chwili został zgodzony na świadka ślubu

bożych, z pańskich spraw…”.

Witkacego z Jadwigą Unrużanką. Ale nawet jeśli tego dnia w kościele

To naprawdę niezwykły łut szczęścia spotkać człowieka o takiej

nie było Prezesa, to i tak wypadała msza czcigodna wielce, z koncelebrą

przeszłości w momencie, w którym własna teraźniejszość wypełniona

samego biskupa krakowskiego.

jest cierpieniem i pustką, a przyszłość czarna jak wzrok tegoż organisty

Na tejże mszy pijany organista, słysząc dzwonienie rozpoczynające

podczas pamiętnej mszy.

nabożeństwo, przed oczyma nie widząc nic, ino martwą, bezdenną

Przypominając mi tę głośną sprawę, organista nie omieszkał wypy-

czerń, zaczął palcami po klawiszach organów wystukiwać melodię

tać i mnie o cel wędrówki. Gdy go poznał (przypomnijmy: szukałem

92


Mundek Koterba| h i s tor ia spluw ac zki

na rwące ruchy nagich pośladków szlachcica. Gdy ciało opoja zaczęło

Nie mając innych planów, duszony kaszlem, zgodziłem się. Tak trafi-

niebezpiecznie przyspieszać i tym samym niechybnie zbliżać się do

liśmy gdzieś na przedmieścia (zdaje się, że na osiedle to autochtoni

ostatecznego rozwiązania, zrozpaczony Prusak, podnosząc z ziemi

wołają Grębałów), nieopodal dużego cmentarza, i razem oddawaliśmy

spluwaczkę, jął błagać go, by to ostateczne pchnięcie zadał właśnie

się różnym przyjemnościom wieczorową porą. Niewiele z tego (nieste-

do tego niewielkiego naczynka przeznaczonego na zbędne wydzieliny

ty) pamiętam, najgorsze, że nie pamiętam smaku tych przyjemności,

organizmu (w tej sytuacji orgazmu). Chciał tą drogą ocalić wino przed

odtworzyć potrafię jedynie ich formy, a przecież sama forma, pozba-

barbarzyńskim aktem gwałtu, a siebie i karczmę przed plajtą. Nie-

wiona esencji, zupełnie odbiera smak wspomnień. Na pocieszenie

spodziewanie utyskiwania i zawodzenia Thysska zdekoncentrowały

samego siebie jednak jeszcze raz potwierdzę: uciechy były i to takie,

Sienkiewicza tak mocno, że kuśka poczynała więdnąć, a konwulsje

że gdybyśmy czynili je na przykład podczas mszy we wspomnianym

pośladków ustawać. Wreszcie szlachcic, oziębły od Thysskowych

już kościele, do tego przy akompaniamencie Międzynarodówki – wtedy

spazmów, zaniechał gwałtu na beczce, a całą swoją złość skierował na

z miejsca zostalibyśmy obłożeni ekskomuniką. Nie trzeba by nawet

karczmę i jej gospodarza. Wyjął z popielniczki tlący się jeszcze fajkowy

dziecka wypisywać z religii.

tytoń i jął rozrzucać po kątach na tyle sprawnie, że oberża zajęła się

Wrócę jednak do istoty rzeczy. Owej przyjemnej nocy w pokoiku

momentalnie ogniem (umiejętność palenia wrogich posiadłości zdobył,

organisty gospodarz opowiedział mi dzieje pewnej spluwaczki. Tak

uczestnicząc w licznych zajazdach). Gospoda spłonęła doszczętnie,

właśnie – spluwaczki, nie jest to żaden lapsus. Otóż – wiele wie-

w jej miejscu zaś pozostało coś, co można nazwać słowami ministra

ków temu, za panowania burgrabi Szembeka, mniej więcej w miejscu

Sienkiewicza (zadziwiająca zbieżność nazwisk!): „chuj, dupa i kamieni

dzisiejszego konfesjonału w kościele św. Kazimierza, na trefnych

kupa”. Natomiast sam Thyssk nieznanym trafem uszedł cało z tej po-

fundamentach stała licha karczma, którą prowadził kmieć ubogi,

żogi. Jakiś czas później widziano go w Brukseli, w roli członka trupy

uchodźca z Prus, o dziwacznym jak na owe czasy przydomku Thyssk.

artystycznej odgrywającej na tamtejszym rynku religijne misterium.

Był to – co wyczytać można w niektórych krakowskich diariuszach,

Inny zgoła los spotkał Sienkiewicza. Skruszony szlachcic, gdy oprzy-

a przede wszystkim w pamiętniczku żony burgrabiego Zofii z Pieniąż-

tomniał, uświadomił sobie, jak wielki majdan uczynił zeszłego wie-

ków – karczmarz nieudolny i chytry, co beczki z winem dziurawił, by

czora i niezwłocznie udał się na klęczkach przed konfesjonał. Wyznał

dolewać do nich wody, a chłopów niebiegłych w piśmie i rachunkach

księdzu grzechy, płakał, bił się w piersi, żałował. Kapłan, widząc, że

oszukiwał na walucie. Bał się jeno szlachciców i nawet gdy takiego

penitent rokuje poprawę, pożałował go, grzechy w imieniu Pana

widział w swej karczmie nietomnego od wina, ani śmiał sięgać do

Jezusa odpuścił, a za pokutę kazał mu w miejscu spalonej karczmy

zawartości jego kiesy. Widział Prusak szablę przepasaną u panów

ufundować kościół.

i na sam jej widok oblatywał go rudy strach.

I w tym miejscu zaczynają się dzieje świątyni przy ulicy Reformackiej,

Diariusze (zwłaszcza naprawdę nieoceniony w tej sprawie kajecik

a zarazem kończy historia spluwaczki, o której dalszym losie chyba

Zofii z Pieniążków) przekazują, że w jednym z miejsc w karczmie stało

nikt od tamtego czasu nie wspominał. Została tylko legenda – prze-

naczynie do plucia – blaszana spluwaczka, zwana również ze względu

kazana mi przez organistę – która głosi, że w katakumbach kościoła,

na stałego jej użytkownika „spluwaczką pana Sienkiewicza”. Szlachcic

w jednym z korytarzy, leży wciśnięta gdzieś pomiędzy trumny z ciałami

Sienkiewicz, znany w całym powiecie łotrzyk i chutliwiec (w tej ma-

zmarłych mnichów ta sama spluwaczka, do której pluł pan Sienkie-

terii ponoć specjalnymi względami darzył gęsi), był bardzo częstym

wicz, i której karczmarz Thyssk chciał użyć jako miejsca spoczynku

gościem karczmy Thysska. Mówiło się nawet – tak stoi w zapiskach

nasienia szlachcica. Jej odkrycie chronić ma ponoć przed impotencją

burgrabiny – że po gęsiarni był to jego drugi dom.

i zapewnić jurny żywot.

Chucie Sienkiewicza rządziły i dzieliły w  rzeczonej gospodzie.

Kiedy tak myślę o formach doznanych w pokoiku na Grębałowie,

Nierzadko szlachcic demolował uposażenie tego miejsca, na co kar-

rozjaśnia mi się tajemnicza i po trosze dziwaczna historia spluwaczki

czmarz – porachowawszy, że i tak dzięki swawolom dewastatora

oraz powody, dla których organista zdecydował się o niej opowie-

wychodzi na swoje – przymykał oczy. Aż któregoś dnia (o tym akurat

dzieć. Pamiętam też, co rzekł do mnie rankiem, gdy żegnaliśmy się tuż

Zofia z Pieniążków, żona poczciwa, matka pięciorga dzieci, milczy)

przy wyjściu: „Tylko, broń cię Panie Boże, nie wspominaj ani słowem

doszło do gorszącej nawet niektórych libertynów sceny, gdy pijany

o Międzynarodówce! Nie śpiewaj jej, nawet nie nuć, jak już będziesz

i rozochocony szlachcic, nie znajdując w pobliżu żadnej urodziwej

w kościele prosił księdza, by otworzył przed tobą podziemia”.

gąski, zaczął dobierać się do otworów w beczkach, tych samych,

Zapewne niebawem się tam wybiorę na ekscytujące poszukiwania

przez które karczmarz wlewał wodę. Gdy Thyssk obaczył nabierają-

historycznej spluwaczki, ale pierwej jeszcze raz obaczę, czy o jej

cą rumieńców kuśkę Sienkiewicza, obleciał go taki strach, że twarz

legendzie nie wspomina choć jeden malutki akapicik pamiętniczka

jego zmieniała kolory, jakby przemaszerowała po niej tęcza z placu

burgrabiny Zofii Szembekowej z Pieniążków.

Zbawiciela. Półprzytomny schował się za ladę i jednym okiem łypał

93

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

uciech), zaproponował spędzenie sympatycznego wieczoru u siebie.


Igor Kawecki | W I E R SZ E

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Rysunek: Betina Bożek

AUTOBUS – KOMPILACJA PRZESIADEK

Przesiadały się

Światła mijały mnie

Czekały

Na przemian ja mijałem światła Noc już zapadła

I wreszcie wsiadł Wiatr ze spracowaną reklamówką

Sięgając myślami w spokojniejsze rejony

Z nieco złamanym nosem,

Enigmatyczne plakaty spoglądały na mnie

Niebieskooki młodzian po sześćdziesiątce

Z lewej strony Igliwie szkliste Do twarzy jeszcze drzewom

Znowu nadeszła razem z nim

Z ich liśćmi o tej porze

Świetlistym Czerwień tej pory rozgrzewa, choć skąpo

Panowie kupujący bilety mieli miny zgoła obrzydliwe I włosy pogrupowane w jakieś formacje

Ach! Gdyby można było,

Za pomocą produktów kosmetycznych

Te wszystkie facjaty z pomarszczeń wyczyścić Z grymasu twarzy

Czerwień hydrantu Sygnał alarmowy

Rytm

Guziczek poprawiony przed przystankiem

Niezgodę w rym obrócić

I te śruby patrzące na Ciebie

Lecz czy naprawdę to mi się teraz marzy?

Z anamorficznym odbiciem Kolejny bez drogi cel sobie wyznaczam Zalewał nas cień

Ożywiony choć na chwilę mroźnym chłodem

Coraz szybciej coraz zimniej

przykurczony

Cienie wchodziły i wychodziły,

94


Igor Kawecki | W IE R SZE

Igor Kawecki

CHWILA Dym tytoniowy powędrował za mną Znów myśli układały się jak rozczochrane włosy na głowie Krótkie, wymowne spojrzenie kota Kamienie grzechotały w rytm stóp rodzącego się dziecka Dziś księżyc jest tak napięty jak łuk tatarski A księżycowy pył zdaje się być wieczny Gryzę wargi cienką skorupę By ssąc spijać z niej krew WZORZYSTA JAPONKA PRZESZŁA PO MOICH OCZACH wzorzysta japonka przeszła po moich oczach jako jedyna dotychczas rzuciła promień barwny na ten zasklepiony skrawek dnia kobieta w wyblakłej purpurze kręciła ręką, a jej stawy, bądź inne technicznie skomplikowane podzespoły, skrzypiąc, przypominały ułomną grę altowiolinisty szprychy szeleściły, buty dzwoniły o wilgotny asfalt, a beznamiętne pytania, o to, co przedstawia rzeźba stojąca na bulwarze, cichły, nie docierając do rozmówcy ziewały ciała pogrążone w myślach dźwięczało coraz soczyściej zapalonej lampy światło to ostatni kurs łodzi wycieczkowej z rubaszną melodią na pustym pokładzie

95

A za szklaną kalką okna Gałęzie przybierają coraz to nowe twarze I dyrygują wiatrem Czuję się wyróżniony, widząc te spektakle Wkrótce zapadła noc, a z nią zima Rozgrzewał mnie od środka alkohol W siwym dymie szmery krążących ptaków Zapowiedziały przybycie największego z ich grona Niebieski punkt osiadł na jednej z wielu gałęzi Które budowały szkielet drzewa Wszystkie jego liście zasnęły pod białą kołdrą Krochmaloną przez mróz Obudzone przez wiosnę Oddadzą soki Matce

HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

Kolaż:


HA!ART. POSTDYSCYPLINARNY MAGAZYN O KULTURZE WSPÓŁCZESNEJ | NR 49 | O PRACY

HA!ART NR 48: KELET. FANTOMY EUROPY ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ w sprzedaży! Polska łamie sobie głowę nad tym, jak stać się „normalnym” krajem Zachodu. Czesi wyobrażają sobie, że wszyscy się z nimi liczą. Węgrzy marzą o Wielkich Węgrzech. Słowacy o historii, która ma więcej niż kilkadziesiąt lat. Rosja marzy o  byciu „normalnym” mocarstwem, które szanuje świat. Macedonia roi o tym, że nie jest zwykłym, trywialnym słowiańskim kraikiem, tylko dziedzicem imperium Aleksandra. Serbia marzy o tym, Rumunia o tamtym – i jakoś leci. Wszystkie te marzenia (i wiele, wiele innych) realizują się bardzo powoli, o  ile w  ogóle.

Niektóre są w ogóle nierealizowalne. Kelet więc, nasza wschodnia Europa, zajmuje się głównie rojeniem. Marzeniem o sobie samej i ciągłym wymyślaniem siebie samej na nowo. I o tym właśnie jest „kelecki” numer naszego pisma. I to jest właśnie Kelet. Kraj pomiędzy. Kraj na obrzeżu tego, co już uformowane. Kraj formujący się, a  formowanie – zawsze jest, przyznacie, najciekawsze. ☀ Redakcja numeru: Kaja Puto, Ziemowit Szczerek, Zbigniew Rokita

matronat medialny

dofinansowano ze środków ministra kultury i dziedzictwa narodowego

partner wydania

Ziemowit Szczerek SIÓDEMKA postsarmacki thriller – w sprzedaży! Znów w  drodze. Dziennikarz przemierza mizerny, rozpadający się „krajobraz kulturowy”, jednak tym razem Ziemowit Szczerek nie pisze o Ukrainie, a o Polsce – choć tak naprawdę pisze o niej zawsze. W Siódemce poddaje wiwisekcji „Polskę najpolstszą”, samo jej serce, gdzie biją źródła wszystkich jej bolączek i  frustracji, matecznik polskiego marazmu, bylejakości i magmy, rdzeń pełen szyldozy i płotów odlanych z betonu, gdzie winy za chaos i syf nie można zrzucić na nikogo prócz nas samych. Opisuje Polskę leżącą przy drodze krajowej numer 7. Jak opisać tę niezwykłą krainę? Pytanie trudne. Niewielu dotychczas próbowało. Siódemka

tylko pozornie kpi z prowincji, prowincji leżącej w centrum naszego kraju. To dużo więcej niż żarty napędzane poszerzającymi świadomość wiedźmińskimi eliksirami (tak, tak – nie mogło zabraknąć także wiedźmina). To brutalna, szczera do bólu próba opisu tego, co swojskie, a zarazem bardzo tajemnicze i dotąd niezbadane. Siódemka stanowi podróż przez polskie jądro ciemności, przez kompleksy i  fantazje narodowe, przez wieki historii – wędrówkę pełną groteski i przegięcia, napędzaną alkoholem i narkotykami (to wciąż #gonzo!), ale to przecież jedyny sposób na opisanie bezforemnej polskiej formy. Projekt jest współfinansowany ze środków Gminy Miejskiej Kraków

dofinansowano ze środków ministra kultury i dziedzictwa narodowego

Maciej Bobula, Katarzyna Gondek, Adam Miklasz, Aleksander Przybylski, Michał Zantman BĘKARTY WOŁGI. KLECHDY MIEJSKIE w sprzedaży! Bękarty wołgi to antologia, na którą składa się pięć opowiadań autorstwa Macieja Bobuli, Adama Miklasza, Katarzyny Gondek, Aleksandra Przybylskiego i Michała Zantmana. Bohaterem zbiorowym książki jest miasto i jego mieszkańcy, których poznajemy przez pryzmat opowieści szeptanych w  kolejkach, tramwajach i  przy narożnych stolikach osiedlowych knajp. Twórcy tomu na różne sposoby podejmują temat legendy miejskiej. Dla jednych staje się on pretekstem do

snucia fantastycznych, środowiskowych historii, dla innych do podejmowania melancholijnych narracji osadzonych w quasi-mitycznej przeszłości, a dla jeszcze innych stanowi zachętę do meta-literackiej wypowiedzi na temat twórczego potencjału opowieści. Czytelnik spotyka postaci zarówno z  wielkomiejskich, grodzonych blokowisk, jak i prowincjonalnych miasteczek, a wątki – jak przystało na legendy – migrują pomiędzy tekstami i rozwijają się. Projekt jest współfinansowany ze środków Gminy Miejskiej Kraków

96


Ha!art 49 1/2015: Numer o pracy  

Wśród autorek i autorów: Marek Tobolewski, Ewa Chudoba, Krzysztof Wołodźko, Szymon Kukulak, Ewa Hołuszko, Ewelina Sasin, Jan Bińczycki, Dari...

Advertisement