Page 1

E-magazyn sieci sklep贸w zoologicznych Kakadu

Wydanie

WIELKANOCNE


O REDAKCJI Patrycja Bydlińska Redaktor naczelna

y

Redaktor naczelna serwisu Kakadu.pl, a także wegetarianka, zwolenniczka zdrowego trybu życia oraz miłośniczka zwierząt, w szczególności gryzoni.

Justyna Krzycka Kreator graficzny

Kreator graficzny e-magazynu Kakadu. Dziennikarka kilku serwisów internetowych. Przyszły technik informatyk. Miłośniczka zwierząt. Posiadaczka dwóch kotów i owczarka niemieckiego.

Jacek Narożniak Dziennikarz

Absolwent wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Behawiorysta oraz wielki miłośnik zwierząt, a zwłaszcza kotów. Od kilkunastu lat zajmuje się hodowlą kotów rosyjskich niebieskich. Jako dziennikarz specjalizuje się w pisaniu tekstów popularnonaukowych o zwierzętach, które zostały opublikowane w wielu czasopismach, oraz na licznych portalach internetowych, między innymi na stronie Kakadu.pl.


SPIS TREŚCI

6

26

42

50

Gdy rodzi się życie Rodzice i dzieci Pielęgnacja i żywienie kociąt Pielęgnacja i żywienie szczeniąt


OD REDAKC JI Wiosna – okres, który nieodparcie kojarzy się z narodzinami nowego życia i Świętami Wielkiej Nocy. Które same zresztą są hołdem dla życia. Dokładniej mówiąc upamiętniają śmierć i zmartwychwstanie pańskie. Ich korzenie sięgają jednak czasów pogańskich, kiedy nasi przodkowie radowali się z nastania wiosny i oddawali cześć swoim bogom. Nasz wiosenny numer postanowiliśmy więc w całości poświecić narodzinom i zwierzęcym dzieciom. Cud narodzin zawsze fascynuje, niezależnie od tego, czy na świat przychodzą larwy motyli, morskie żółwie lub małpki. Z prostych komórek rozrodczych powstaje nowy, zupełnie niezależny organizm. Jeszcze bardziej niezwykle jest chyba to, że niektóre istoty nie potrzebują partnera, by wydać na świat potomstwo, mogą się na przykład podzielić na dwie części. O tym w jaki sposób zwierzęta przychodzą na świat dowiecie się z artykułu „Gdy rodzi się życie”. Narodziny to dopiero początek. Pierwszy etap życia. Młode zwierzęta muszą jeszcze dorosnąć i dojrzeć, by one z kolei stały się rodzicami. Dzieciństwo nie jest łatwe, a na zwierzęce dzieci czyha wiele niebezpieczeństw. Niektóre mogą jednak liczyć na pomoc swoich rodziców. O tym, w jaki sposób kształtują się niezwykle ciekawe relacje między zwierzętami a ich potomstwem możecie przeczytać w tekście „Rodzice i dzieci”. Ponadto w naszym wiosennym magazynie o tym, jak Zająć się szczeniakiem oraz wszystko o opiece nad kociętami.

Życząc szczęśliwych Świąt Wielkanocnych zapraszamy do lektury. Redakcja e-magazynu Kakadu


FITMIN DOG FOR LIFE PUPPY Kompletna karma dla szczeniąt, ciężarnych i karmiących suk wszystkich ras.

Cena w e-sklepie

TYLKO

114 00 PLN

Dostępny w sieci sklepów zoologicznych Kakadu i e-sklepie


e! z c z s e l k a n a Uwag Kleszcze to krwiopijne pajęczaki, które przenoszą groźne dla ludzi i zwierząt choroby takie jak borelioza, babeszjoza czy odkleszczowe zapalenie opon mózgowych. Żadna szczepionka nie uchroni naszych zwierząt przed wszystkimi chorobami przenoszonymi przez kleszcze. Zdecydowanie lepiej jest zabezpieczać zwierzęta przed ugryzieniem. Advantix firmy Bayer w formie wygodnych kropli do podawania na skórę dla psów skutecznie odstrasza i zabija kleszcze. Kleszcz, żeby umrzeć nie musi zatem napić się krwi psa. Wystarczy, że będzie miał styczność z jego sierścią potraktowaną Advantix przez kilka chwil. Inaczej działają preparaty oparte na fipronilu, których rynek oferuje bardzo wiele. Tu kleszcz musi ugryźć co wiąże się z ryzykiem przeniesienia groźnych chorób.

Sezon na kleszcza trwa w Polsce ok. 8 miesięcy – kleszcze są aktywne już wtedy gdy temperatura na dworze przekroczy +4°C. W przypadku kropli okres zabezpieczenia to ok. 4 tygodni. Należy więc pamiętać o regularnym stosowaniu preparatów mających chronić naszych ulubieńców. Przeprowadzone w Polsce badania rynku wskazują, że średnio w ciągu roku stosujemy jedynie 1,3 pipety – to wynik zdecydowanie poniżej średniej europejskiej. Pamiętajmy - zdecydowanie lepiej jest zapobiegać niż leczyć. W ten sposób nie tylko oszczędzamy cierpień naszemu psu, ale czasem ratujemy mu również życie gdyż nawet kosztowne leczenie skutków chorób odkleszczowych może niestety okazać się bezskuteczne. Kliknij aby zobaczyć reklamę TV kropli Advantix:

http://youtu.be/g9NqmdRcEdk


GDY RODZI SIĘ ŻYCIE


Miliardy lat tem u pierw żywe ist oty na sze Ziemi zd zdumiew obyły ającą u miejętno zaczęły ść – się rozm nażać. zdolność Dziś ta leży podstaw n ie mal u samej d efinicji ż Bez roz ycia. mn zapewne ażania nie był o by ani ewo doprowa lucji, kt dziła do óra rozwoju tak róż tylu, nor ani pew odnych gatunk ów nie naw et sam , życia. e go

Rozmnażają się rośliny, zwierzęta, bakterie, a nawet tak proste organizmy jak wirusy. Organizmy to w przypadku tych ostatnich za dużo powiedziane. Wirusy zbudowane są bowiem tylko z materiału genetycznego w białkowej osłonce. Kiedyś było inaczej. Wyglądały zapewne jak bakterie, ale w toku ewolucji uprościły swoją budowę.

„Nie ma istoty żywej, która by nie miała swego, jedynego przynajmniej przodka. Samorództwo bowiem (aczkolwiek ludzkość uwierzyła w to dopiero w XVIII w.) nie istnieje. Kiedyś istniało. W atmosferze beztlenowej, bogatej w związki amonu i dwutlenek węgla powstały niegdyś, może przed dwoma miliardami lat, może znacznie wcześniej, pierwsze związki aminokwasów, pierwsze białka, pierwsze zespoły cząsteczek tworzących komórki, które rosły, jak rosną kryształy.” – Witold Tyrakowski, Życie rodzinne zwierząt, Warszawa 1979.


Wirusom nic zresztą więcej do życia, czy też rozmnażania, nie potrzeba. Wnikają sobie spokojnie do wnętrza komórek żywiciela i tam wykorzystując ich metabolizm powielają swój własny materiał genetyczny. Zapewne z tego powodu naukowcy w ich przypadku nie używają pojęcia „rozmnażanie” tylko „namnażanie”, ale jakie to właściwie znaczenie? Nie liczy się nomenklatura tylko efekty, a te są wprost zadziwiające – w krótkim czasie z jednego osobnika powstają miliony! Najprostsze sposoby rozmnażania się jak się okazuje najbardziej efektywne. Takiej liczby dzieci nie doczeka się

żadne zwierzę stojące na wyższym szczeblu drabiny ewolucyjnej! Dzieci? Właściwie to nie! Czy możemy mówić o dzieciach, gdy osobnik rodzicielski po prostu rozpada się na bliźniacze połówki, tak jak to czynią na przykład eugleny? Te miniaturowe zwierzątka, mierzące raptem około 0,005 cm wielkości, zbudowane są z jednej tylko komórki. Gdy „poczują wolę Bożą”, nie szukają partnera i nie wydają na świat potomstwa. Ich jądra komórkowe i organelle, czyli odpowiedniki narządów wewnętrznych u organizmów wielokomórkowych, duplikują się i cała komórka dzieli się na dwie.


„Czy podział zwierzęcia należy traktować jako jego śmierć, warunkującą powstanie nowego życia, czy też jest to forma zachowania życia, jego tylko pomnożenie? Mówimy tu o organizmach występujących w ogromnych ilościach; na 1m3 wody przypada do 30 milionów zwierząt jednego gatunku. Giną one tysiącami, milionami, pochłaniane są przez różnych planktonożerców. Nie są więc nieśmiertelne, giną gwałtownie. Ale gdy starcza pokarmu, gdy sprzyjają warunki środowiskowe, osobnik, teoretycznie przynajmniej, nie podlega prawu nieuchronnej śmierci.” – Witold Tyrakowski, Życie rodzinne zwierząt, Warszawa 1979.

Wyobraźmy sobie, co by to było, gdyby tak człowiek mógł się rozmnażać przez podział? Pewnie byłoby nam łatwiej. Ileż problemów mielibyśmy z głowy! Te wszystkie podchody i zabiegi związane ze znalezieniem życiowego partnera, te wszystkie kłótnie małżeńskie – wszystko to byłoby nam obce! Niestety to tylko marzenia, jesteśmy zbyt skomplikowanymi organizmami. Co nie znaczy, że żadne organizmy wielokomórkowe nie potrafią rozmnażać się bezpłciowo. Istnieją też inne niż podział sposoby.


Zaliczana do jamochłonów stułbia najczęściej stosuje sposób rozmnażania, zwany pączkowaniem. Na ciele dorosłego osobnika uwypukla się grupa komórek, która rośnie i powoli przybiera kształt polipa, wyposażonego we własny otwór gębowy i parzydełka. Przez jakiś czas potomek pozostaje przyczepiony do ciała „matki”, ale później odrywa się, by żyć na własny rachunek. Krewniacy stułbi – koralowce, stosują ten sam sposób, tyle że potomek pozostaje na stałe przyczepiony do rodzica i ma z nim wspólną jamę trawienną.

Z czasem wyrastają na nim jego „dzieci, a na nich „wnuki” – i tak powstaje rafa koralowa. Wracając do stułbi, to jest to naprawdę fascynujące stworzenie. Może tego nie wiecie, ale oznacza się ona ogromną zdolnością do regeneracji. Możemy pociąć ją na maleńkie kawałeczki, a z każdego z nich odtworzy się nowy, w pełni wykształcony organizm. To też jest jakiś sposób rozmnażania.


ci Potrzebny ojcie

matka

Natura lubi wszystko komplikować, wydawać by się mogło. Skoro rozmnażanie bezpłciowe jest znacznie prostsze, to dlaczego tak mało zwierząt wydaje w ten sposób potomstwo? Dlaczego nasze dzieci po prostu nie wyrastają nam z ramienia, albo z pleców? Napisałem wcześniej, że jesteśmy na to zbyt skomplikowanymi organizmami. To prawda, jednak prawdziwa przyczyna leży gdzie indziej. Wyższość rozmnażania płciowego polega na tym, że dochodzi w nim do mieszania się materiału genetycznego. Dziecko otrzymuje połowę genów matki i połowę genów ojca. Nowe życie stanowi więc nową jakość. Dlatego każdy z nas jest inny. Dlatego zachodzi ewolucja i powstają nowe gatunki. Dlatego też, nawet te organizmy, które zwykle rozmnażają się bezpłciowo, przynajmniej raz na jakiś czas korzystają z rozmnażania płciowego. A niektóre stosują oba sposoby na zmianę.


Każdy, kto kiedykolwiek był nad morzem, widział meduzę. Czy jednak zdajemy sobie sprawę, że ten unoszący się w wodzie organizm jest tylko jedną z dwóch postaci, jakie to zwierzę przybiera? Z zapłodnionych jajeczek, które meduzy wydalają do wody nie wyrastają od razu małe meduzki. Wyrastają z nich polipy, podobne do polipów koralowców lub wspomnianej stułbi.

Rosną i rosną, aż w pewnym momencie zaczynają dzielić się poprzecznie na małe meduzy. Czyż życie nie jest fascynujące? By narodziło się kolejne pokolenie nie potrzeba nawet tego, by rodzice się spotkali. Wiele morskich organizmów zwyczajnie wydala do wody komórki płciowe, które łączą się ze sobą dają początek kolejnemu pokoleniu.

palolo W rejonie wysp Samoa, na morskim dnie żyje pewien robak, nazywany przez tubylców palolo. Dwa razy do roku, w październiku i listopadzie od ciała dorosłych osobników odrywają się ostatnie człony. Przy najlżejszym potrąceniu pękają, uwalniając komórki rozrodcze. Aby jednak narodziło się z nich nowe życie, do oderwania się członów dochodzi jednocześnie u wszystkich robaków!


Łatwo jest sprowadzić na ten świat dzieci niż zapewnić im właściwą opiekę. Większość zwierząt nie troszczy się o własne potomstwo, ich rodzicielskie obowiązki ograniczają się co najwyżej do ukrycia jaj. Tak zwykle postępują owady i inne bezkręgowce, ryby, płazy i gady. Wśród nich znajdziemy jednak „chlubne” wyjątki. W czystych strumieniach i płytkich stawach żyją niewielkie skorupiaki – kiełże, których samiczki noszą jaja i młode w specjalnych torebkach lęgowych umieszczonych na odnóżach. Podobnie postępują samice raków.

Życie grabarzy Bardzo ciekawie wygląda życie rodzinne grabarzy – chrząszczy, które odżywiają się padliną. Gdy para tych owadów znajdzie np. martwą mysz, zaczyna ją zakopywać, często nawet na głębokość 30 cm. Gdy już upora się z tym, bądź co bądź trudnym dla nich zadaniem, samica składa jaja. Po dwóch tygodnia wylęgają się z nich larwy, które samica karmi przeżutym mięsem i chroni przed drapieżnikami. Opieka nad dziećmi trwa niekiedy aż do momentu ich przeobrażenia w dorosłe owady.


„Czyż to nie zdumiewające? Odkrywamy bowiem w przypadku grabarzy niejako pierwsze objawy zorganizowanego życia rodzinnego. To, że większy udział w opiece nad potomstwem przypada samicy, nie stanowi szczególnej osobliwości. W pierwszym jednak etapie występują wyraźne objawy wspólnego działania samca i samicy. Obraz psuje nieco, jak na nasz ludzki gust fakt, iż owej trosce o pokolenie, okazywanej szczególnie przez matkę, towarzyszy woń padliny.” – Witold Tyrakowski, Życie rodzinne zwierząt, Warszawa 1979.

Opieka nad potomstwem przybiera czasami bardzo dziwne formy. Jak wiemy ryby rozmnażają się w wodzie. Czy aby na pewno? Pewna mała rybka, smukleń pryskacz, zamieszkująca wody Amazonki i Rio Para postanowiła zerwać z rodzinną tradycją i zaczęła składać ikrę poza wodą,

na pływających lub zwisających nad jej powierzchnią liściach. W tym całkiem obcym środowisko ikra rozwija się i wykluwają się z niej małe rybki. Przez cały czas, od złożenia ikry aż do wyklucia narybku, samczyk smuklenia przebywa w pobliżu i co pół godziny energicznymi ruchami spryskuje ikrę wodą.


Płazy również składają jaja, zwane u nich skrzekiem, w wodzie. Zwykle tak robią, ponieważ niektóre, podobnie jak smuklenie pryskacze, postępują na przekór swojemu rodzajowi. Na przykład samiec pewnej ropuszki zwanej pętówką babienicą owija sobie sznury skrzeku wokół tylnych nóg i nosi je w ten sposób nawet osiem tygodni. Dopiero, gdy kijanki są już gotowe do wyklucia,

szczęśliwy tatuś wchodzi do wody, czyli do środowiska, w którym jego potomstwo może dalej się rozwijać. Z jaj porzuconych przez samca na lądzie również wykluwają się kijanki. Ropusze sieroty skupiają się wówczas w gromadę i ciasno do siebie przytulone otaczają się śluzowatą wydzieliną. Mogą w ten sposób przeżyć około czterech tygodni, oczekując na deszcz, który spłucze je do jakiegoś zbiornika.


Jeszcze bardziej zadziwiający sposób opieki nad potomstwem możemy zaobserwować u australijskich nogali. Jesienią samce tych ptaków, będących dalekimi krewniakami bażantów, przystępują do budowy gniazda, które w niczym nie przypomina gniazd innych ptaków. Przyszły ojciec najpierw wykopuje dół o średnicy około 3 metrów i głębokości dochodzącej do półtora metra. W dole tym gromadzi liście i trawę które starannie udeptuje, aż powstanie całkiem pokaźnych rozmiarów kopiec. Podczas zimowych deszczy zgromadzony materiał roślinny zaczyna fermentować, a procesowi temu towarzyszy wydzielanie dużej ilości ciepła. Gdy nadchodzi wiosna, samiec dokładnie miesza zawartość kopca i drąży w nim głęboki tunel. Teraz może już rozglądać się za odpowiednią kandydatką na matkę swoich dzieci.

Gdy jakiejś samicy spodoba się kopiec, po zapłodnieniu składa jajo w wydrążonym przez samca tunelu, który zostaje następnie starannie zasypany. Samiec drąży kolejny tunel, w którym samica składa kolejne jajo, potem następny i następny, a złożonych jaj może być nawet 30.Jaja nogala potrzebują do rozwoju stałej temperatury 33°C, a jej wahania nie mogą przekroczyć więcej niż 1°C! Przyszły ojciec musi się sporo napracować, by przez cały okres inkubacji utrzymać temperaturę na optymalnym poziomie. W dzień drąży specjalne wywietrzniki, w nocy je zasypuje. Gdy zachodzi potrzeba, przykrywa kopiec warstwą piasku. I tak w kółko! Łatwo sobie wyobrazić, jakiego to wymaga wysiłku od stworzenia, które jest nieco większe od kury!


jajek z ię s ją a w lu k y Dzieci w Życie zrodziło się w wodzie i do dnia dzisiejszego od wody jest uzależnione. Niektóre zwierzęta lądowe muszą nawet do niej wracać, by wydać na świat kolejne pokolenia. Mam tu na myśli płazy. Wyklute z ikry potomstwo płazów bardzo różni się od dorosłych przedstawicieli tej gromady. Przede wszystkim nie posiada płuc i oddycha za pomocą skrzeli, nie byłoby więc wstanie przeżyć na lądzie. A i jaja płazów, poza nielicznymi wyjątkami, poza wodą szybko wysychają i giną.


Czy wiesz, że... Jajo, czy to płaza czy ptaka, jest po prostu dużą komórką, podobną do komórek, z których zbudowane są ciała zwierząt. Posiada jednak fenomenalną zdolność – rozwija się z niej cały, nowy organizm. Dlatego, poza materiałem genetycznym, zawiera spory zapas substancji odżywczych, które potrzebne są rozwijającemu zarodkowi. Jajo zawiera również sporo płynów. Dlatego, gdy nie jest chronione przez specjalną powłokę, wysycha na lądzie. Powłokę tę nazywamy skorupką i to ona umożliwiła pierwszym całkowicie lądowym zwierzętom, czyli gadom, uniezależnić się od środowiska wodnego. U niektórych gadów, np. u węży owa skorupka jest miękka, pergaminowa, u innych wysycona związkami wapnia. Usiana jest jednak mikroskopijnymi otworkami, dzięki którymi zarodek może oddychać. Sporo czasu musi upłynąć, by z jednej komórki powstał cały organizm, a do rozwoju zarodek potrzebuje odpowiedniej temperatury, nawet u gadów, które są zmiennocieplne. Tu pewna ciekawostka. Płeć zależy od chromosomów, prawda? Otóż wcale nie zawsze! Czynnikiem, który decyduje o płci małych żółwików jest właśnie temperatura, w której rozwijał się zarodek. Gdy jest ona zbliżona do górnej lub dolnej granicy temperaturowego optimum– rodzą się samiczki.

Gdy zaś znajduje się pośrodku – samczyki. Generalnie gady nie opiekują się swoimi jajami. Owszem, starają się je ukryć przed drapieżnikami, ale to wszystko na co je stać. Są jednak wśród gadów chlubne wyjątki. Samice krokodyli, na przykład, budują z roślinności kopiec, w którym zakopują zniesione przez siebie jaja. Czyż nie przypomina to zachowania nogali? Na tym jednak nie kończą się matczyne obowiązki krokodylich matek. Cierpliwie pilnują gniazda aż do wylęgu, a nawet przenoszą swoje potomstwo do wody. Kto by się tego spodziewał? Zadziwiające zachowanie krokodyli jest już normą u ptaków, które w opiece nad potomstwem poszły jednak o krok dalej. Ptaki wysiadują swoje jaja. Najpierw jednak muszą zbudować gniazdo.


Budowa gniazda jest czynnością wrodzoną, wywoływaną – jak wykazał to brytyjski ornitolog L.A. Hinde – przez wiele zewnętrznych i wewnętrznych, przede wszystkim hormonalnych czynników. (...) Budowa gniazda jest czynnością wrodzoną, na przykładzie której poznać można całą złożoność wzajemnie uwarunkowanych sił, które nią kierują. (...) Niektóre wikłacze (Quelea) mają wrodzoną zdolność wiązania supłów. Przy budowie gniazda posługują się nie tylko dziobem, ale pracują obrotami całego ciała. – Zdeněk Veselovský, Znamy się tylko z widzenia..., 1975.

Wielkość kształt i konstrukcja gniazda zależy oczywiście od gatunku ptaka. Dokładniej mówiąc, od tego, jak dużo czasu spędzą w nim pisklęta. Gniazda czajek, na przykład, to zaledwie kilkanaście zebranych w pobliżu łodyżek traw i sitowia. Równie niedbałe są konstrukcje budowane przez bażanty czy nawet nasze domowe kury. Nie muszą być inne, ponieważ zaraz po wykluciu ich pisklęta sa tak sprawne, że opuszczają rodzinne gniazdo i wyruszają w świat, podążając za matką. U wielu gatunków ptaków, które ogólnie zwiemy zagniazdownikami, gniazdo służy wyłącznie do wysiadywania jaj. Zupełnie inaczej jest u ptaków, które nazywamy gniazdownikami. Ich młode wykluwają się zwykle nagie, ślepe i niedołężne. Dla nich gniazdo jest miejsce, w którym spędzę kilka tygodni, nim staną się samodzielne. Przez cały ten czas wymagają troskliwej opieki ze strony swoich rodziców. Wraz z pierwszym powiewem wiosny przylatują do naszego kraju szpaki, i niemal od razu zaczynają rozglądać się za mieszkaniem, którym jest opuszczona dziupla lub budka lęgowa.

Gdy tylko znajdzie się odpowiedni domek, samce szpaków zaczynają znosić doń wszystko, co ich zdaniem nadaje się do zbudowania gniazda. Gdy jakaś samiczka doceni jego starania, małżeństwo zastaje zawarte, a w gnieździe złożone jaja. Rodzice wysiadują na zmianę. Prawdziwie wyczerpująca praca czeka ich jednak po wykluciu piskląt, które mają prawdziwie wilczy apetyt – zjadają jedną gąsienice co pięć minut. Powiedzieliśmy sobie, że gniazda u gniazdowników są skomplikowanymi konstrukcjami. Niezupełnie tak jest. Owszem, gdy ptaki budują je wśród gałęzi drzew czy krzewów, muszą zrobić to bardzo starannie, ale gatunki gniazdujące w dziuplach już nie. Sama dziupla jest tu bowiem wystarczającym schronieniem. Na przykład popularne papużki faliste, i większość papug, w ogóle nie wyściełają dziupli. Wyjątkiem są tu na przykład nierozłączki, które dodatkowo mają ciekawy sposób transportowania materiału do wyściełania gniazda – wciskają go sobie między pióra na grzbiecie.


i najlepiej W brzuchu matk Kiedyś dawno, dawno temu ssaki również składały jaja. Nie wierzycie? Przecież ich przodkami są jajorodne gady. Zresztą wystarczy spojrzeć na takiego dziobaka! W wykopanej w stromym brzegu norze lęgowej, wysłanej włosem wyskubanym z własnego grzbietu, samica składa dwa, pozbawione wapiennej skorupki jaja.


Niczym ptaki samica ogrzewa jaja własnym ciałem, nie jest jednak ptakiem, co widać, gdy młode się wyklują. Jak wszystkie ssaki, dziobak karmi swoje potomstwo mlekiem. Samice nie posiadają jednak sutków, mleko wypływa z gruczołów mlekowych i jest zlizywane przez młode z brzucha samicy, która kładzie się podczas karmienia na plecach. Dziobak jest już reliktem przeszłości. Jedynym z dwóch jajorodnych ssaków, które dotrwały do naszych czasów.

Drugim jest kolczatka, która jednak nosi jaja w specjalnej torbie na brzuchu. Wszystkie inne ssaki rodzą już żywe młode. Jako pierwsze w historii życia na Ziemi zaczęły robić to torbacze. To prymitywne ssaki, które przetrwały wyłącznie w Australii i na Tasmanii. Ich młode spędzają pierwsze miesiące życia w torbie na brzuchu matki.


Przez długi czas głowili się zoolodzy, w jaki sposób młody kangur dostaje się z otworu płciowego do torby lęgowej. Australijscy farmerzy do dziś wierzą, że młody kangur wyrasta po prostu w torbie lęgowej na sutce, podobnie jak wiśnia lub gruszka na szypułce. Poród kangura udało się zaobserwować dotąd tylko nielicznym ludziom. Świadkami takich wydarzeń byli często ludzie odwiedzający ogrody zoologiczne, którym jednakże specjaliści nie chcieli wierzyć. Okazało się jednak, że właśnie ci ludzie, nie obciążeni książkowymi wiadomościami, obserwowali trafnie. (...) Samica otwiera wpierw przednimi łapami torbę lęgową i dokładnie ją wylizuje. Następnie przeciąga ogon między tylnymi nogami do przodu, siada na jego nasadzie i zwija się cała w kłębek. Cała ta faza czyszczenia i wylizywania trwa prawie dwie godziny.

Dopiero potem w otworze płciowym ukazują się błony płodowe, a z nich wydostaje się mierzące zaledwie 2 cm, nagie ciemnoczerwone maleństwo. Za pomocą przednich silnych kończyn chwyta się matczynej sierści na brzuchu i bez pomocy drapie się samo pionowo w górę do otworu torby lęgowej. Samica oblizuje dokładnie zarówno resztki błon płodowych, jak i młode, które w ten sposób chronione jest przed wysychaniem. (...) W torbie lęgowej noworodek przysysa się silnie do jednej z sutek, która wydatnie się wydłuża, tak że wnika głęboko do jego pyska. Następnie koniec sutki główkowato nabrzmiewa, a kąty ust noworodka zrastają się tak, że w ciągu pierwszych dwóch miesięcy nie można odjąć oseska od sutki bez obawy rozerwania pyska.” – Zdeněk

Veselovský, Znamy się tylko z widzenia..., 1975.


Noworodki u torbaczy są tak małych rozmiarów i tak słabo rozwinięte z jednego powodu. Zwierzęta te nie posiadają łożyska, które umożliwia rozwój płodów w ciele matki. Dlatego ich potomstwo rodzi się niemal w fazie embrionalnej. Łożysko jest największym „wynalazkiem” ssaków.

Jego obecność sprawia, że młode mogą przyjść na świat w pełni już ukształtowane. W niektórych przypadkach rodzą się one niemal tak sprawne jak ich rodzice. Czy ktoś z Was widział noworodki świnek morskich? Rodzą się z futerkiem, z otwartymi oczami, a biegać potrafią szybciej niż matka.

„Mimo wszystkich zdumiewających przystosowań rozród torbaczy jest nie tylko mniej doskonały, ale i daleko mniej produktywny niż rozród ssaków wyższych. Nawet u najpłodniejszych torbaczy samica nie jest w stanie wychować więcej niż trzydzieści młodych. Natomiast tylko jedna samica szczura wędrownego może pozostawić w ciągu roku aż 150 potomków, gdyż jej pierwsze młode zdolne są już w tym samym roku do rozrodu.” – Zdeněk Veselovský, Znamy się tylko z widzenia..., 1975.

Niemal od razu zaczynają jeść stały pokarm, mimo że przez pewien czas karmione są jeszcze mlekiem. Gdyby jednak ich matka zginęła, doskonale potrafią sobie same radzić. W odróżnieniu od świnek morskich, potomstwo szczurów, myszy, kotów czy psów przychodzi na świat bardzo nieporadne. Ślepe, głuche, a u wspomnianych gryzoni także całkiem nagie, bez rodzicielskiej opieki zginęłoby. Przez pierwsze dni życia organizm młodych nie potrafi nawet utrzymać stałej temperatury ciała.


w Ewolucja ssakó

Ewolucja ssaków wyraźnie przebiegała w kierunku coraz większej zależności potomstwa od rodziców. Związane jest to z rozwojem mózgu. Im bardziej inteligentne jest zwierze, im większą rolę w jego życiu odgrywa doświadczenie, im więcej młode muszą się nauczyć – tym dłużej przebywają z matką lub obojgiem rodziców. Na szczycie tej drabiny ewolucyjnej stoimy my, ludzie. Nasze dzieci zdane są na opiekę rodziców przez wiele długich lat. W naturze możemy obserwować wiele, jak to nazywamy, strategii rozrodu. Celem wydania na świat potomstwa jest przetrwanie gatunku. By tak się stało, niektóre organizmy postawiły na ilość. Wiele ryb na przykład, składa jednorazowo kilkaset jajeczek. Większość wyklutego z nich potomstwa zginie przed osiągnięciem dojrzałości płciowej. Część jednak przetrwa i da początek kolejnym pokoleniom.

Inne gatunki postawiły, że tak powiem, na jakość. Wydają na świat mało młodych, ale za to starannie się o nie troszczą, chroniąc je przed drapieżnikami. Ich potomstwo przychodzi na świat często nieporadne i bezbronne, ale pod czujnym okiem rodziców szybko dorasta. W każdym przypadku narodziny są cudem, a możliwość jego obserwacji – niezapomnianym przeżyciem.


BRIT PREMIUM JUNIOR LARGE Karma dla szczeniąt dużych ras.

Cena w e-sklepie

TYLKO

129 00 PLN

Dostępny w sieci sklepów zoologicznych Kakadu i e-sklepie


RODZICE I DZIECI

„Zarówno u człowieka jak i u zwierząt w godzinach narodzin dzieją się ważne rzeczy. U obu ścisły kontakt fizyczny między matką a niemowlęciem staje się decydujący dla wytworzenia psychicznej więzi między nimi. U obu dochodzą do głosu nieuchwytne, na pozór mało znaczące mechanizmy wyzwalające, które działając w podświadomości, wytwarzają ciepło matczynego serca. Trzeba jednak zaznaczyć, że miłość macierzyńska u zwierząt i u ludzi nie jest tym samym, ale instynktowne siły, które wzbudzają u zwierzęcia potrzebę opiekowania się niemowlęciem działają również na ludzi.” – Vitus B. Droscher, Rodzinne gniazdo, 1988.


Czy to moje DZIECKO?

Jedna z moich kotek urodziła kiedyś martwe dziecko. Przykre to, ale życie często bywa okrutne. Wspominam o tym jednak ze względu na interesujące zachowanie matki. Otóż, choć otoczyła troskliwą opieką żyjące kocięta, na martwe nawet nie zwróciła uwagi. Dlaczego? Ano dlatego, że to, co zwykliśmy nazywać instynktem macierzyńskim jest o wiele bardziej skomplikowanym zjawiskiem, niż nam się wydaje. Przede wszystkim, muszą istnieć czynniki, które go wyzwalają. Na przykład o ty, czy para czerwieniaków dwuplamych – popularnych rybek akwariowych – będzie opiekowała się swoim potomstwem decyduje wyłącznie obecność w wodzie odpo-wiednich hormonów.

Tak dzieje się nie tylko u tych ryb. U innego gatunku pielęgnic, mianowicie u tilapii mozambijskiej możemy doprowadzić do sytuacji, w której samica będzie opiekowała się nawet rurecznikami, czyli organizmami, które są jej pokarmem – wystarczy, że do akwarium, w którym przebywa dodamy wspo-mnianych hormonów w odpo-wiednim stężeniu. Biedna rybka prędzej padnie z głodu, niźli zje swoje „przybrane dzieci”. Nie tylko one dają się tak oszukać.

Czy wiecie, że?

Czy wiecie, że u wielu gatunków ptaków instynkt opiekuńczy wyzwalany jest przez głos piskląt, które zaczynają się odzywać już na kilka dni przed wykluciem.

Koty


Głos pisklęcia jest tak silnym bodźcem, że indyczka będzie troskliwie opiekować się nawet wypchanym tchórzem, jeśli tylko w jego wnętrzu umieścimy odtwarzacz mp3, z którego będzie dobywać się popiskiwanie pisklaka. Gdy natomiast operacyjnie pozbawimy indyczkę słuchu, zabija ona własne dzieci, tylko dlatego, że nie będzie ich słyszała. Niezwykłe zdarzenie związane z instynktem macierzyńskim u ptaków miało miejsce w pewnym małym prywatnym zoo koło Mannhereimu. Mieszkała w nim młoda i samotna samica myszołowa, która pewnego dnia zniosła jaja. Wówczas właściciel ogrodu podłożył wysiadującej samicy jaja kurze. Po jakimś czasie kurczęta wykluły się i wówczas stała się rzecz niezwykła. Samotna matka zajęła się nimi bardzo troskliwie i zaczęła karmić – mięsem oczywiście. I co jeszcze bardziej niezwykłe, roślinożerne z natury kurczęta stały się mięsożercami i zaczęły zjadać podawane przez przybraną matkę mięso. Jeszcze bardziej niezwykłe było to, że ta przestała zjadać kurczęta i wróble, które do tej pory były jej pokarmem. Myszołów i kury do końca życia pozostały w serdecznej przyjaźni. Nasuwa się pytanie: jakie czynniki wywołały tak osobliwe zachowanie ptaka?

Przede wszystkim kurczęta musiały wzbudzić w samicy myszołowa rodzicielskie uczucia, a to, że uznała je za swoje, świadczy tylko o tym, że ptak nie miał wrodzonego obrazu swojego potomstwa, instynkt kazał mu tylko opiekować się pisklętami, które w jego gnieździe się wykluły. To właśnie tłumaczy, dlaczego ptaki śpiewające opiekują się kukułczym podrzutkiem...


Niemowlęta wszystkich gatunków koczkodanów mają zupełnie inny kolor futra niż dorosłe osobniki. To właśnie owa barwa futra jest jednym z czynników, który wyzwala u wszystkich dorosłych koczkodanów zachowania opiekuńcze. Młode musi się jednak poruszać – na martwe nie zareaguje. Podobnie jest u innych małp – langurów okularowych, u których młode mają złocistożółte futerko, podczas gdy dorosłe brązowoszare. Dorosłe małpy tego gatunku mają sierść koloru brązowoszarego, podczas gdy niemowlęta są złocistożółte, co również działa na instynkt opiekuńczy dorosłych. Natomiast młode szympansy mają na zadzie dużą kępkę białych włosów. Szympansiątko z białym kuperkiem może bezkarnie dokuczać wszystkim dorosłym małpom w w stadzie – co zmieni się, gdy owa kępka zniknie.

y Instynkt opiekuńcz

Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale my również reagujemy zachowaniem opiekuńczym na cechy fizyczne naszych dzieci. Ludzkie niemowlęta mają dużą głowę z wypukłym czołem, płaską buzię z perkatym noskiem i pyzatymi policzkami, duże i okrągłe oczy, krótki tułów, stosunkowo krótkie i grube kończyny – wszystkie te cechy stanowią bodziec wyzwalający instynkt opiekuńczy u naszego gatunku. I to nawet wówczas, gdy reprezentowany jest przez inne zwierzęta.


„Całkowicie fałszywe jest wyobrażenie większości ludzi o niedźwiedziach. W każdym ogrodzie zoologicznym należą one do ulubionych zwierząt, mają przecież dużą, kulistą głowę, stają na tylnych łapach, proszą i chwytają przednimi łapami rzucane przy-smaki. O wielkiej sympatii, jaką się cieszą, świadczy także ogromna popularność pluszowych misiów. Tymczasem, gdybym miał krótko scharakteryzować niedźwiedzia, to określiłbym go jako choleryka z kamienną twarzą. W przeciwieństwie do innych zwierząt drapieżnych, niedźwiedź ma wyjątkowo słabo wykształconą mimikę. Człowiek nie dostrzega zwykle jego "grożenia" (tendencji ataku) i błyskawiczny atak z jego strony kosztować nas może rękę, którą podajemy "poczciwemu" zwierzęciu przysmaki.

Znane mi są z małych, niedostatecznie wyposażonych ogrodów zoologicznych, w których niedźwiedzie pokazywane są w klatkach, dziesiątki przypadków ciężkiego zranienia, a nawet śmierci dzieci oraz dorosłych i dzieje się tak nadal, pomimo że na niebezpieczeństwo grożące ze stro-ny niedźwiedzi zwraca się stale uwagę nawet w audycjach radiowych i telewizyjnych. Ale wrodzone nam wyobrażenie o niedźwiedziu jako dużym, plu-szowym misiu okazuje się często silni-ejsze od głosu rozumu.” – Zdeněk Veselovský, Znamy widzenia..., 1975.

się

Koty

tylko

z


JAK WYGLĄDA MAMA?

„ „

Wszystko wskazuje na to, że zwierzęta nie wiedzą, jak powinny wyglądać ich dzieci. A czy zwierzęce dzieci wiedzą, jak powinny wyglądać ich rodzice? Też nie.

Pisklęta niektórych gniazdowników tuż po wykluciu mają oczy zasłonięte zrośniętymi powiekami. Nie mogą więc zobaczyć swoich rodziców, dlatego posiadają pewien ciekawy odruch umożliwiający im odbieranie od nich pokarmu. Kiedy tylko dorosły ptak usiądzie na gnieździe, młode i ślepe jeszcze pisklęta automatycznie unoszą głowy i rozdziawiają dzioby w które rodzice od razu pakują przyniesione pożywienie.

Takim zachowaniem reagują one zresztą na każde gwałtowniejsze poruszenie gniazdem. Wystarczy je potrącić, aby momentalnie wszystkie pisklęta skierowały otwarte dzioby do góry. Z czasem, gdy oczy piskląt się otworzą, powyższa reakcja objawia się już tylko na widok rodziców. Przy sztucznym wychowie zaś odruch ten pojawiać się będzie u piskląt na widok karmiącego ich człowieka.

Koty


Pisklęta zagniazdowników mają wrodzony popęd podążania za rodzicami, jednak tuż po wykluciu podążają początkowo za każdym większym poruszającym się przedmiotem znajdującym się w pobliżu. Oczywiście w normalnych warunkach jest nim matka, natomiast przy sztucznym chowie

Pisklęta kaczek uczą się rozpoznawać swoją matkę w ciągu ośmiu do dwudziestu godzin po wykluciu, po tym czasie podążają już tylko za nią. Konrad Lorenz nazwał to zjawisko imprintingiem, czyli wpojeniem, ponieważ obraz matki zostaje niejako wpojony pisklęciu.

„W czasie moich badań nad kapodziobami, przy sztucznym wychowie młodych, wpoiłem się jednej samicy jako partner płciowy. Nasze małżeństwo trwa już ponad sześć lat i daremne okazało się dawanie tej samicy do wyboru odpowiednich samców. Chce koniecznie człowieka, siada przed nim w oczekiwaniu na akt płciowy, a samcami własnego gatunku nie interesuje się zupełnie.” – Zdeněk Veselovský, Znamy się tylko z widzenia..., 1975.

może być nim równie dobrze człowiek lub cokolwiek innego, nawet pies, kot lub... rower czy piłka. Widać z tego wyraźnie, że pisklęta nie mają wrodzonej wiedzy o wyglądzie swojej matki – muszą się dopiero nauczyć ją rozpoznawać. Następuję to wciągu określonego czasu.

Jednocześnie obraz rodzica wpojony zostaje jako wzorzec cech gatunkowych, który po osiągnięciu przez ptaka dojrzałości stanie się bodźcem wyzwalającym zachowanie seksualne.


Z obserwacji wynika, że również ssaki muszą nauczyć się rozpoznawać swoją matkę, z tym że kierują się przy tym głównie węchem, a nie wzrokiem. W ciągu pierwszych dni swojego życia młody ssak uczy się rozpoznawać zapach matki, który doskonale odróżnia później od zapachu innych osobników. Szczeniakowi lub kociakowi wychowanemu od urodzenia na smoczku wpojony zostaje zapach swego opiekuna. Węch ma największe znaczenie w procesie wzajemnego rozpoznawania u ssaków, ponieważ u większości z nich jest on najlepiej rozwiniętym zmysłem. W niektórych jednak przypadkach dużą rolę odgrywa słuch.

Gdzie jest mama?

Młode uchatki w pierwszych dniach swojego życia uczą się rozpoznawać głos matki, ona zaś uczy się rozpoznawać głos swojego dziecka. U tych morskich ssaków to właśnie głos ma decydujące znaczenie – dzięki niemu matka i jej dziecko mogą odnaleźć się w tłoku, jaki panuje w kolonii uchatek. Dla dziecka jest to naprawdę sprawa życia i śmierci, ponieważ żadna obca samica nie przygarnie zagubionego malca. Jeśli nie odnajdzie on swojej rodzonej matki zginie.


MAMO, GDZIE JESTEŚ?!

Od chwili narodzić najważniejszą sprawą dla każdego noworodka jest przyciągnięcie uwagi rodzica. Od tego zależy przecież jego życie. Kiedy tylko matka oddala się dziecko zaczyna wysyłać sygnały przywoławcze, czyli krótko mówiąc płacze w typowy dla swojego gatunku sposób. Ludzkie dzieci płaczą z tego samego powodu. Owszem, czasami robią to, bo coś je boli albo mają brudną pieluszkę, jednak płacz oznacza generalnie potrzebę bliskiego kontaktu z matką. Wszystkie młode ptaki i ssaki potrafią wydawać dźwięki rozpaczy i osamotnienia, na które reagują rodzice. Każdy, kto wychowywał szczeniaka lub kocię słyszał zapewne nieraz żałosne skomlenie psiaka lub płaczliwe miauczenie małego kota. Płakać potrafią również małe małpki, wydając z siebie serię pisków i krzyków.

Reakcje opiekuńcze

Reakcje opiekuńcze na płacz wydają się być silnie zakodowane w umyśle zwierzęcych matek. Właśnie dlatego moja kota, o której wspomniałem na początku, nie zareagowała na swoje martwe dziecko – nie poruszało się i nie wydawało dźwięków! A czy na nas również nie działają płaczliwe głosy? Działają i nie ma znaczenia, kto płacze: dziecko, dorosły człowiek czy młode zwierzę. W każdym przypadku zwykle zaczynami odczuwać litość i chęć pocieszenia płaczącej istoty, choć oczywiście najbardziej zal nam dzieci, naszych lub zwierzęcych. Te silne wrodzone reakcje sprawiają, że płacz staje się potężnym sygnałem wiążącym w społecznych kontaktach. Może właśnie dlatego człowiek zachowuje zdolność do płaczu przez całe życie.


Płacz, oraz opisane wcześniej pewne cechy fizyczne, zapach i inne sygnały wysyłane przez zwierzęce dzieci nie tylko wyzwalają instynkt opiekuńczy rodziców, ale również hamują ich ewentualne zachowania agresywne. Wcale nie zmyślam, choć może nam się wydawać dziwne i niezrozumiałe, że matka może chcieć zaatakować własne dziecko, a jednak.

Aby to zrozumieć, musimy uświadomić sobie, że dziecko, choć małe, jest jednak przedstawicielem tego samego gatunku i jako taki może wzbudzać agresję u swoich rodziców. Tym bardziej, że podczas opieki nad potomstwem są oni często gotowi zaatakować każde obce zwierzę, by chronić swoje potomstwo. Paradoks? Pozornie! Przecież powiedzieliśmy już sobie, że zwierzęta nie mają zielonego pojęcia, jak wyglądać powinny ich dzieci. Mają jednak wrodzone hamulce, które nie pozwalają im ich zaatakować.

„Te specyficzne hamulce wobec agresywności są dlatego tak bardzo potrzebne, że rodzic opiekujący się swoim potomstwem właśnie w tym okresie musi być szczególnie agresywny w stosunku do każdego innego stworzenia. Matka ptasia wysiadująca jaja musi atakować w ich obronie każdą żywą istotę zbliżającą się do jej gniazda, jeśli tylko potrafi przeciwnikowi sprostać. Wysiadująca indyczka jest stale przygotowana do użycia wszystkich swych sił do zaatakowania myszy, szczurów, tchórza, wrony, sroki itp., a także swych własnych współplemieńców, nieokrzesanego koguta i poszukującej gniazda kwoki, które są dla jej młodych równie niebezpieczne jak tamte drapieżniki. – Konrad Lorenz, Tak zwane zło, 1996.


PRZYTUL MNIE, PROSZĘ! Zwierzęta dzielimy na takie, które nie lubią bliskiego kontaktu z pobratymcami i unikają go, oraz takie, które go lubią. U tych drugich wzajemne dotykanie się dziecka i rodzica ogrywa szczególną rolę, choć nawet u tych zwierząt, które jako dorosłe żyją samotnie, bliski kontakt z matką może być bardzo ważny. Wiele ssaczych matek praktycznie nigdy nie rozstaje się ze swoim potomstwem. Kopytne czy słonie, u których dzieci wytrwale podążają za rodzicielką;

u których dzieci wytrwale podążają za rodzicielką; torbacze, które noszą swoje młode w torbach; małpy, u których dzieci czepiają się futra matek. U tych ostatnich, nawet dorastające potomstwo przy niemal każdej nadarzającej się nadarzającej się okazji – szczególnie w chwilach zagrożenia - starają się uchwycić matczynej sierści. Zachowanie to pozostaje im zresztą często do końca życia: dorosłe pawiany i szympansy – nawet dominujące samce – kiedy tylko ogarnie je strach starają się przytulić do innego członka hordy.

A czy z nami nie jest podobnie? Dla nas również całkowicie naturalnym jest stały kontakt dziecka z matką, co zresztą można zaobserwować u tak zwanych ludów pierwotnych, u których matki niemal cały czas noszą swoje niemowlęta przytroczone do pleców lub piersi.


„Całe zachowanie się noworodka jest na to nastawione. Człowiek (...) od urodzenia raczej dysponuje tymi wszystkimi sposobami poruszania się, które pozwalają mu żyć na ciele matki. Przyczepia się więc mocno, jak wiadomo, szczególnie chętnie do włosów. Dopiero rozstanie oseska z matką czyni go w pełnym tego słowa znaczeniu "bezradnym". To, że układamy niemowlęta w łóżeczkach, jest wręcz niebiologiczne. Oznaką tego jest nienormalne nasilenie krzyku opuszczenia, którego nie słyszy się prawie wcale u dzieci ludów "w stanie natury". A także skuteczność "atrap kontaktowych" uspokajających niemowlęta przez imitowanie kontaktu z matką:

a mianowicie smoczki i kołysane kolebki czy wózka. Z tego ścisłego kontaktu z matką wynika np. chwytanie się jej pod wpływem lęku i w obliczu niebezpieczeństwa. Zachowanie to utrzymuje się do wieku dorosłego; w chwili przerażenia każdy z nas chętnie chwyta się drugiego, a w przenośni język również używa obrazu, że ktoś się odruchowo czegoś albo kogoś chwyta, Tak jak człowiek w sytuacji skrajnej bezradności chwyta się chustki do nosa. Dorosłe samce szympansów, gdy są przerażone, chwytają się nawet małych szympansich dzieci. Tak samo małpy, jak i ludzie obejmują się przed zaśnięciem.” – Wolfgang Wikler, Czy jesteśmy grzesznikami? 1974.


Małe małpki, które przestały już ssać nadal wyciągają ku matce otwartą dłoń w prośbie o pokarm. Tego samego gestu dorosłe już zwierzęta używają prosząc innych członków hordy o pożywienie. Czynią to nawet wysokie rangą samce szympansów wobec podporządkowanych im współplemieńców. Dalsza rytualizacja tego gestu nadała mu znaczenie powitania i łagodzenia agresji. Zdaniem Wicklera, z tych właśnie ruchów rozwijają się gesty proszenia, które w ogrodach zoologicznych małpy wykonują wobec zwiedzających. Jest to zresztą dokładnie ten sam gest, jakim żebracy proszą o wsparcie. Gest, który odgrywa tak dużą rolę również w naszych kontaktach społecznych. Kontakt z matczyną piersią ma dla dzieci wszystkich ssaków szczególne znaczenie.


Młode, ale już samodzielne kangury często wsadzają głowę do torby swojej matki, by possać jeszcze trochę mleka. Sam wielokrotnie obserwowałem, jak czyniły to nawet cztero, pięciomiesięczne kocięta, które w tym wieku są już całkowicie samodzielne. Celem takiego zachowania z pewnością nie jest zaspokojenie głodu, bowiem pięciomiesięczne kocięta odżywiają się już dokładnie takim samym pokarmem jak dorosłe koty. W ssaniu matczynej piersi chodzi więc raczej o zaspokojenie potrzeby fizycznego kontaktu; o szukanie bezpiecznego azylu. Czynność ta nabiera w tym momencie większego społecznego znaczenia. Podobne zachowania opisywane są również u ludzi. Zawsze występowały w tych samych okolicznościach: kie-dy dziecko czuło się czymś zagrożone. Oczywiście ssanie matczynej piersi może wystąpić jedynie w kulturach, w których kobiety noszą swe piersi odsłonięte. W innym przypadku dzieci w takich sytuacjach jedynie mocno przytulają się do biustu swej matki, a czasami chwytają ustami jej bluzkę. Fizyczny kontakt z matką ma znaczenie nie tylko jako sygnał uspakajający i dający dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Choć może brzmi to dla wielu z nas nieprawdopodobnie, dotyk matki może uczyć dziecko okazywania uczuć i umiejętności nawiązywania kontaktów społecznych. Doświadczenia z małpami wykazały jednoznacznie, że młode pozbawione fizycznego kontaktu z dorosłymi osobnikami swojego gatunku, pozostają społecznymi kalekami do końca życia. Z trudem nawiązują kontakty z innymi małpami; samce nie potrafią kopulować, a samice zająć się swoimi młodymi.


Małpka marmozeta imieniem Stella (wychowana w izolacji od członków własnego gatunku – przyp. autora), żyjąca w ogrodzie zoologicznym w San Diego, rodziła w ciężkich bólach, mimo to nie krzyczała. Kiedy wreszcie ukazało się dziecko, matka była jeszcze zupełnie oszołomiona. Wkrótce po tym wydaliła łożysko. I wtedy stało się coś zupełnie potwornego: Stella podniosła z największą delikatnością łożysko, a następnie przycisnęła je ostrożnie do piersi. Natomiast nie zwróciła najmniejszej uwagi na dziecko leżące na betonowej podłodze.” –

Vitus B. Droscher, Rodzinne gniazdo, 1988.

Stosunki między zwierzęcymi rodzicami a ich dziećmi są znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby to się wydawać. U bardziej rozwiniętych gatunków, u których dużą rolę ogrywa doświadczenie życiowe, owe relacje mogą mieć wpływ na całe życie młodego osobnika, tak samo jak u człowieka. Obserwując zaś kotkę, która wraca do płonącego budynku, by ratować swoje potomstwo, czy też małpie dziecko szukające pociechy w ramionach matki, jasno uświadamiamy sobie, jak bardzo my ludzie jesteśmy do zwierząt podobni!


BRIT PREMIUM JUNIOR SMALL

Karma dla szczeniąt małych ras oraz suk ciężarnych i karmiących.

Cena w e-sklepie

TYLKO

84 00

PLN

Dostępny w sieci sklepów zoologicznych Kakadu i e-sklepie


PIELĘGNACJA I ŻYWIENIE KOCIĄT


Żywienie kociąt Najważniejszym elementem kociej wyprawki jest oczywiście jedzenie. Właściwe odżywianie w okresie rozwoju jest niezwykle ważne i rzutuje na wygląd i zdrowie naszego kota w całym jego późniejszym życiu.

"Kiedy kocięta mają miesiąc, zaczynają im się wyrzynać ząbki. Wtedy też zaczynają spożywać stałe pokarmy, ale od matki nie wolno ich odłączać przed upływem dwóch miesięcy życia... Niespełna trzymiesięczne kociaki przeżywają szok - oto matka nie chce już ich karmić" - Desmond Morris, Dlaczego kot mruczy, 1996.

ka Dieta kocia Dieta kociaka powinna przede wszystkim zawierać około 40% białka zwierzęcego oraz około 20% tłuszczu. Białko jest szczególnie istotne dla kociaka, ponieważ służy nie tylko do budowy mięśni, ale jest dla niego głównym źródłem energii. Ponadto dieta musi być bogata w niezbędne minerały, kwasy omega i witaminy. Niezwykle ważne jest, by karma dla kociąt zawierała dużą ilość tauryny. Koci organizm nie wytwarza tego aminokwasu, ale ma na niego ogromne zapotrzebowania.


Bardzo dobrą metodą żywienia jest podawanie futrzakom suchej karmy dla kotów, w tym przypadku karmy dla kociąt. Oczywiście jak najlepszej jakości. Taki produkt jest pełnowartościowy i doskonale dostosowany składem do potrzeb rozwijającego się kociego organizmu. Sucha karma z powodzeniem może stanowić podstawę diety, którą uzupełniamy od czasu do czasu karmami mokrymi i mięsem.

rej jakości b o d e n io w Maluchy ży muszą w ie n ą m r suchą ka ć suplea w y m y z r t o w zasadzie dla kotów ty ie d mentów witaminw tó a r a p re y postaci p Ale możem . h c y ln a r owo-mine aki dla m s y z r p im , podawać m witamin ie k t a d o d kotów z . Smakoo t s ę z c t y la byle niezb ż mleko d ie n w ó r t s łykiem je kotów.

Kociakowi warto podać bardzo różnorodny pokarm. Chodzi głównie o to, by nie przyzwyczaił się do jednego rodzaju karmy i jako dorosły kot nie grymasił przy jedzeniu. Futrzak powinien mieć stały dostęp do miski z suchą karmą. Koty te jedzą wielokrotnie wciągu dnia, jednorazowo zjadając niewielkie porcje – jest to ich naturalny sposób odżywiania, a pełna miska przez cały dzień może im to umożliwić. Ponadto, kociak będzie mógł sam regulować sobie ilość pożywienia, którą potrzebuje.


Wielu właścicieli kotów wychodzi z założenia, że zwierząt tych nie da się wychować, więc nawet nie próbuje. To mit - kota można wychować. Poza tym, wychowanie wcale nie musi być świadome. Tak naprawdę codziennie czegoś naszego kota uczymy, czy tego chcemy, czy nie. Pierwszą umiejętnością, którą musi opanować kocie dziecko jest załatwianie swych potrzeb fizjologicznych do kuwety. Mówimy rzecz jasna o zwierzakach, które żyją z nami pod jednym dachem. W normalnych warunkach kociak uczy się tej sztuki od swojej matki. Trzymiesięczne kocie, a jest to minimalny wiek, w którym można kociaka odłączyć od rodzicielki, już potrafi to robić.

kociąt Wychowanie Szeroko pojęte wychowanie kociąt obejmuje nie tylko naukę pewnych pożądanych zachowań, ale również troskę o jego prawidłowy rozwój psychiczny. Mając to na względzie, w pierwszej kolejności powinniśmy zadbać o to, by kocię jak najdłużej przebywało ze swoją matką. Bawiąc się z nią i z rodzeństwem, maluch uczy się podstawowych zachowań społecznych, które potrzebne będą mu w dorosłym życiu i ułatwią nawiązanie właściwych relacji z ludzkim opiekunem.


Kociako wi m usim bardzo dużo c y poświęcać ludzkie zasu. Ta dziecko , bard k jak potrzeb zo teg uje. Nie o chodzi by duż tylko o o się to, z nim również b a w o to, b y jak n ić, ale brać go ajczęści n a r ęc e e . Został udowod o nauko j nione, wo że kocię są często ta, któ re dot człowiek a, lepie ykane p r z ez j się Poza ty rozwijaj m, przy ą. zw ludzkieg o doty yczajają się do ku i s towarzy ą bard skie w d ziej orosłym życiu.

Jak każde dziecko, kociak jest bardzo ciekawy otaczającego świata. Niestety, nie zdaje sobie sprawy, że są rzeczy dla niego niebezpieczne. Naszym obowiązkiem jest zadbać o to, by w domu nic kociakowi nie zagrażało.

żdego dziecka ka a ci ży m te en Istotnym elem rzyja rozwojowi sp a ór kt a, aw jest zab ciak potrafi Ko u. m ne cz hi yc fizycznemu i ps ystkim: suchym sz w e ni ow sł do bawić się em gumki, ki ał w ka ą, zk ys m listkiem, sztuczną ch zoologicznych pa le sk W d. it u, kulką papier wek iele ciekawych zaba w ż ju ć eź al zn y możem ują ich rozwój ul ym st e ór kt , dla kotów psychiczny.

W pierwszej kolejności powinniśmy usunąć z mieszkania rośliny, które są dla kota trujące. Zwierzęta te lubią odgryzać listki, bawić się nimi, a nawet zjadać. Kociak nie zdaje sobie przy tym zupełnie sprawy, że mogą być dla niego szkodliwe.


"Dużym zagrożeniem dla naszego pupila jest otwarte okno. Liczenie na to, że kot nie wypadnie przez nie, ponieważ ma doskonale wykształcony zmysł równowagi, jest igraniem z losem. Dorosłym kotom zdarza się wypadać z okna, a co dopiero mówić o kociakach, których zmysły nie są jeszcze w pełni rozwinięte. Niebezpieczne dla kociąt są również: otwarty ogień na kuchence gazowej lub rozgrzana płyta kuchenki elektrycznej, które grożą poparzeniem, ostre przedmioty, o które może się zranić, foliowe torby i sznurki, w które kociak może się zaplątać i udusić. Pamiętajmy również o tym, że kociaki lubią włazić w każdą dziurą. Łatwo zatem zamknąć je w szafie, szufladzie, walizce, a nawet w pralce.

ciaka o k ie w o r Zd Bardzo ważnym elementem opieki nad kociakiem jest troska o jego zdrowie. Przede wszystkim, mały futrzak, który do nas trafia, powinien mieć już najważniejsze szczepienia: przeciw kociemu katarowi i kociemu tyfusowi. Nigdy nie kupujmy kociąt nie szczepionych – ryzykujemy nie tylko zdrowiem i życiem naszego czworonożnego przyjaciela, ale i stratą mnóstwa pieniędzy, wydanych na leczenie.


Jeśli trafił do nas kociak nie szczepiony, np. znaleziony na ulicy, musimy sami go zaszczepić. Choroby takie, jak koci katar są śmiertelnie groźne. Leczenie trwa bardzo długo i rzadko kończy się sukcesem. Zwykle chore kocie umiera. Pierwsze szczepienia wykonuje się po skończeniu przez kocię dwóch miesięcy, najlepiej około trzeciego miesiąca. Wcześniejsze szczepienia nie mają sensu, ponieważ kociaki mają jeszcze odporność nabytą z mlekiem matki.

ychodził w ie z d ę b kot ób Jeśli nasz inny spos w y z c na dwór, światem e z ię s ał innymi kontaktow i m y zewnętrzn winniśmy o p i, zwierzętam przeciwko o g zaszczepić groźniej ie b o r o h C . wściekliźnie zasady nie Z i. z d lu również dla poniżej t ią c o k ię szczepi s sięcy. sześciu mie

Poza szczepieniami, kota powinniśmy także regularnie odrobaczać. Raz lub dwa razy do roku. Najlepiej przed planowanymi szczepieniami, ponieważ pasożyty obecne w kocim organizmie osłabiają działanie szczepionki. Wizyta u lekarza będzie koniecznie za każdym razem, gdy u naszego kota dostrzeżemy niepokojące objawy. Naszą uwagę powinny wzbudzić między innymi nadmierne łzawienie oczu, wszelkie wycieki z dróg rodnych i odbytu i wszelkie nagłe zmiany w zachowaniu. Troska o zdrowie małego kociaka, odpowiednie żywienie i okazywanie mu miłości będzie procentować w przyszłości. Sprawi, że towarzystwo czworonożnego przyjaciela będzie dostarczało nam radości każdego dnia. Być może nawet przez dwadzieścia kolejnych lat.


BRYLANT ŻWIREK SILIKONOWY DLA KOTÓW

Cena w e-sklepie

TYLKO

1390 PLN

Dostępny w sieci sklepów zoologicznych Kakadu i e-sklepie


Pielęgnacja i żywienie SZCZENIĄT

Prawidłowa pielęgnacja i żywienie szczenięcia procentuje w jego dorosłym życiu. Musimy więc zadbać o jego zdrowie, wychowanie i co najważniejsze odpowiednią dietę.


Wyprawka

„ „

dla szczeniaka Zanim w nasze progi zawita nowy domownik w postaci szczenięcia, musimy dokonać zakupu kilku niezbędnych rzeczy.

Każdy pies musi mieć w domu swoje miejsce. Musimy zatem zakupić szczeniakowi odpowiednie legowisko. W sklepach zoologicznych znajdziemy spory wybór legowisk dla psów, począwszy od zwykłych materacy, a na ozdobnych psich łóżeczkach skończywszy. Legowisko dla psa powinno być przede wszystkim wygodne. Jego wygląd natomiast zależy już od naszego gustu.

Dla naszego pupila

Kompletując wyprawkę dla szczeniaka koniecznie musimy zaopatrzyć się w miski. Potrzebne będą nam przynajmniej dwie: jedna na wodę, druga na jedzenie. Wielkość misek dla psa dobieramy do wielkości szczeniaka, tak aby byłoby mu wygodnie z nich jeść. Dla szczeniąt ras dużych polecane są specjalne miski na stojaku. Kolejnymi niezbędnymi produktami są smycz i obroża, ewentualnie szeleczki. Rzecz jasna powinny być dopasowane rozmiarem do szczenięcia. Najlepiej wybrać smycz dla psa dwumetrowej długości, którą można składać na pół. Zapewni ona szczeniakowi w miarę dużo swobody podczas spacerów, jednocześnie pozwalając utrzymać nad nim kontrolę.

Koty


Troska o zdrowie szczeniaka Szczenię, które trafia do naszego domu powinno być już zaszczepione. Nie powinniśmy brać zwierzaka, który nie został w ten sposób zabezpieczony przed najbardziej groźnymi chorobami zakaźnymi, chyba że w naprawdę wyjątkowych sytuacjach. Ryzykujemy bowiem nie tylko zdrowiem naszego czworonożnego podopiecznego, ale i sporymi wydatkami na jego leczenie.

Po siedmiu tygodniach od porodu u suki ustaje laktacja. Jest to najlepszy moment do sprzedaży lub oddania szczeniąt w obce ręce. Wtedy bowiem najszybciej zaadaptują się do życia w nowym domu. Oczywiście także pod tym względem bywają różnice międzyrasowe - czsem ten optymalny moment następuje po dziesiątym tygodniu" - Desmond Morris, Dlaczego pies merda ogonem, 1995

Kiedy szczepić ?

Szczenięta szczepimy przede wszystkim przeciw nosówce i parwowirozie. Szczepionkę podje się przy tym dwukrotnie: pierwszy raz w wieku około 6-7 tygodni, drugi raz po mniej więcej 2-3 tygodniach od podania pierwszego zastrzyku. Ponieważ szczenięta zwykle oddziela się od matki w wieku 8 tygodniu, drugie szczepienie wykonuje już nowy właściciel. Przed każdym szczepieniem szczeniaka profilaktycznie go odrobaczamy.


Karma dla szczeniaka

Gdy tylko szczeniak trochę się zaaklimatyzuje w naszym domu, warto zabrać go na kontrolę ogólnego stanu zdrowia.

Można to zrobić przy okazji pierwszego odrobaczania. Sami również musimy zwracać uwagę na wygląd i zachowanie malucha.

Niepokojącymi objawami są wszelkiego rodzaju wycieki z oczu, nosa, odbytu i dróg moczowo-płciowych, biegunki i zaparcia, oraz wymioty. Zdrowy szczeniak powinien być aktywny, skory do zabawy i ciekawy nowego otoczenia.

Karma dla szczeniaka powinna być bardzo dobrej jakości, dobrze zbilansowana i dostosowana do jego potrzeb. Wybierając ją musimy uwzględnić to, do jakiej rasy nasz pies należy. Na rynku zoologicznym znajdziemy spory wybór karm adresowanych do szczeniąt ras małych, średnich, dużych, a nawet olbrzymich. Podział na wielkość psa (chodzi oczywiście o wielkość psa dorosłego, a nie psiego dziecka) nie jest chwytem marketingowym. Zupełnie inaczej przebiega rozwój szczenięcia małej rasy małej niż rasy dużej, dlatego wymagają one innej diety. Dzienną dawkę pożywienia rozkładamy na 3-4 posiłki, by nie obciążać przewodu pokarmowego. Na opakowaniu każdej karmy znajdziemy wskazówki dotyczące dawkowania.


Wychowanie szczeniaka Na naukę nigdy nie jest za wcześnie. Wbrew pozorom nawet dwutygodniowy maluch jest wstanie się wielu rzeczy nauczyć. Nie chodzi rzecz jasna o to, by od razy siadał na rozkaz i aportował, ale to by wyrabiał sobie pożądane dla nas nawyki.

Nauka

Podstawowymi umiejętnościami, które w pierwszej kolejności psiak musi opanować to: chodzenie na smyczy, przybieganie na rozkaz, załatwiania się na dworze i niegryzienia wszystkiego wokół. Szczenięta uczymy poprzez zabawę i nagradzanie pozytywnych zachowań przysmakami dla psów. Nigdy nie stosujemy kar!

Koty


BRIT PREMIUM JUNIOR MEDIUM

Karma dla szczeniąt średnich ras.

Cena w e-sklepie

TYLKO

129 00 PLN

Dostępny w sieci sklepów zoologicznych Kakadu i e-sklepie


www.kakadu.pl

E-Kakadu  
E-Kakadu  

Zapraszamy do lektury trzeciego numeru naszego e-magazynu ... Wiosna – okres, który nieodparcie kojarzy się z narodzinami nowego życia i Świ...

Advertisement