Page 1

fot. MATERIA£Y PRASOWE

ISSN 2300-3197, numer indeksu 100994

Obiecują, że powalczą

Bez prawa do leczenia

Kadrowicze zapewniaj¹, ¿e w Kiszyniowie dadz¹ z siebie wszystko. Nikt jednak nie obiecuje zwyciêstwa.

Co zrobiæ, kiedy nie przys³uguje nam prawo do bezp³atnej opieki medycznej w ramach NFZ.

T RYBUNA Sport str. 15-16

str. 13

cena 1,50 zł (w tym 8% podatku VAT)

D Z I E N N I K

POLSKA

GOSPODARKA

ŚWIAT

OPNIE

SPOŁECZNIE

W WOLNEJ CHWILI

Nr 10 (10) czwartek 6 czerwca 2013 www.dzienniktrybuna.pl facebook.com/dzienniktrybuna twitter.com/DziennikTrybuna Jeden grosz z ka¿dego sprzedanego egzemplarza przekazujemy na rzecz Polskiego Komitetu Pomocy Spo³ecznej

SPORT

Weterani skarżą MON

Drodzy Czytelnicy! Docierają do nas sygnały, że w niektórych kioskach nie ma naszej gazety, że albo nie dotarła, albo gdzieś została, przypadkowo lub nie, „zawieruszona”. W takich sytuacjach namawiamy do działania! Pytajcie kioskarzy, co się dzieje z nasza gazetą. Informujcie nas o punktach sprzedaży, w których nie ma „Dziennika Trybuna”, albo został schowany pod stosem innych pism. Piszcie lub wysyłajcie informacje pocztą elektroniczną na adres trybuna@dzienniktrybuna.pl! Jak nie zadbamy o siebie sami, nikt o nas nie zadba! To od was zależy, czy będziemy obecni w debacie publicznej. Czy lewica będzie w niej miała swój głos!

fot. US ARMY

Ministerstwo Obrony Narodowej nie chce ugody z poszkodowanymi weteranami misji pokojowych, którzy wystêpuj¹ o odszkodowanie i zadośæuczynienie, bo pogorszy³a siê ich sytuacja ¿yciowa. „Minister nie widzi możliwości zawarcia ugody” – oznajmiła podczas posiedzenia przed warszawskim sądem adwokat reprezentująca resort obrony.

Ciężko ranni na misjach żołnierze czują się pozostawieni sami sobie. Pierwszy z wnioskiem o takie świadczenia wystąpił do MON ranny w Afganistanie 36-letni st. plut. Mariusz Saczek. Na podobny krok zdecydowało się pod koniec maja czterech innych żołnierzy. Oni także domagają się wypłaty rent, zadośćuczynień i odszkodowań, które mają pokryć dotychczasowe i przyszłe koszty rehabilitacji.

– Poszkodowani weterani powinni być objęci takimi samymi prawami, jak rodziny żołnierzy poległych w Iraku i Afganistanie. Tymczasem ministerstwo obrony z niezrozumiałych względów odmawia im wypłaty odszkodowania i zadośćuczynienia z powodu pogorszenia sytuacji życiowej, choć widać, że potrzebują takiej pomocy – mówi Sławomir Nowakowski, który reprezentuje Mariusza Saczka.

str. 4-5

Wielka hojność polskich władz Nikt nie wie, jak wielu potomków by³ych w³aścicieli bezprawnie odzyska³o maj¹tki, za które nasze pañstwo ju¿ raz wyp³aci³o odszkodowania. ANDRZEJ DRYSZEL  Sprawa jest na tyle poważna, że Ministerstwo Finansów postanowiło zbadać i ujawnić takie przypadki. Może chodzić o tysiące bezprawnie zwróconych domów i miliardy złotych nieuzasadnionych odszkodowań. Trzeba się więc dziwić, że dotychczas przestępczym

procederem reprywatyzacyjnym nie zainteresowała się prokuratura ani Centralne Biuro Antykorupcyjne. Rzecz w tym, że wśród osób, którym odebrano nieruchomości w wyniku decyzji nacjonalizacyjnych, podejmowanych w Polsce po II wojnie światowej, byli liczni obywatele państw zachodnich. Było też bardzo wielu

ludzi, którzy wówczas mieli obywatelstwo polskie, jednak w kolejnych latach wyjechali za granicę, przyjmując obywatelstwa innych państw. W latach 1948 – 1971 władze PRL, którym zależało na dobrych relacjach z Zachodem, zawarły z rządami 14 państw umowy, na mocy których w zamian za odszkodowanie uzyskane od

Polski, wzięły one na siebie wypłacanie wszelkich zadośćuczynień za mienie utracone w Polsce przez obywateli tych państw. Na mocy wspomnianych umów z Danią, Francją, Szwajcarią, Liechtensteinem, Szwecją, Wielką Brytanią, Norwegią, Belgią, Luksemburgiem, Grecją, Austrią, Holandią, Kanadą i USA Polska wypłaciła tym państwom łącznie ponad 250 mln dol. (czyli dziś ok. półtora miliarda dolarów). Ich obywatele nie mają więc prawa dostać dziś ani grosza od Polski. Niestety – dostają.

str. 6

Nie oddamy działek! – PO prześcignęła w nacjonalizacyjnych zapędach nawet Bolesława Bieruta – mówili uczestnicy wczorajszego protestu w obronie ogródków działkowych w stolicy. Platforma zamierza bowiem doprowadzić do przejęcia przez państwo całego mienia Polskiego Związku Działkowców. Po co? Szczerze wyjaśnił to poseł PO Stanisław Huskowski, mówiąc, że gminy potrzebują uzbrojonych i dobrze zlokalizowanych terenów w celu przeznaczenia ich na działalność gospodarczą lub budownictwo. Ponieważ ogródki działkowe w tym przeszkadzają, trzeba je zlikwidować. Oczywiście na tych atrakcyjnych podziałkowych terenach będą się rozwijać przede wszystkim interesy członków i sympatyków partii rządzącej. Działkowcom wystarczą zaś skrzynki na balkonach.

str. 3


str. 8 - 9

str. 10 - 12

str. 13

str. 14

str. 15 - 16

POLSKA

Koń trojański Tuska

Donald Tusk stwierdził w wywiadzie dla „Polityki”, że jakby mu zaczęła sypać się sejmowa większość, to naturalnym partnerem do współrządzenia („pomimo wszystkich garbów”) byłby SLD Leszka Millera. Te parę słów wywołało medialną burzę, zwłaszcza że bardzo szybko sprostował je Grzegorz Schetyna. Że on, jeśli chodzi o SLD – jest na nie. Oto mamy polską politykę, tę na dziś, jak i tę na jutro. Jeśli chodzi o dziś, sprawa wydaje się prosta – nie spodziewajmy się, że konflikt Tusk-Schetyna umrze, że obaj panowie określą pola wpływów i się dogadają. Tak nie będzie, wódz może być tylko

jeden – mówi Tusk. I akurat w tej sprawie Schetyna z nim się zgadza. Chce najpierw zostać sekretarzem generalnym, podporządkować sobie PO, a potem zmienić jej szefa. A to oznacza wojnę wewnątrz Platformy. Otwartą, nie taką jak dziś, na uszczypliwości. W tej wojnie i Tusk i Schetyna szukają sojuszników. Schetyna dogaduje się z Gowinem, ale i z Palikotem, rękami którego planował usunąć marszałek Ewę Kopacz. Tusk, siłą rzeczy zwrócił się w stronę Leszka Millera. Czy oznacza to, że możliwe jest przyłączenie się SLD do rządu PO-PSL? Nie sądzę. Dziś taki związek nie byłby na rękę ani PO, ani SLD. Platformie mogłoby to grozić otwartym buntem prawego skrzydła. Dla SLD koalicja z PO byłaby z kolei jak ślub z bankrutem by żyrować jego długi. A po wyborach? A ktoś wie, jak wyglądał będzie Sejm po wyborach?

Natomiast, owszem, dla obu partii, wygodne jest, gdy o czymś takim się spekuluje. Dla SLD i dla Leszka Millera oznacza to zmianę perspekty-wy. Przez lata Sojusz trakto-wany był przez Tuska jak cośś schyłkowego, nie wartego na-wet polemiki. Jak Tusk lewi-a. cę poniżał, teraz ją wywyższa. ąA zwłaszcza jej przewodnicząw cego. Oczywiście od tych słów ymandatów Sojuszowi nie przyw bywa, ale dla wielu wyborców wjest to znak, że SLD gra w pierwu. szej lidze, że wart jest grzechu. ra To także znak, że partia Millera może szybko wrócić do gry. Tuskowi takie opowieści też są ec na rękę. Wzmacniają go wobec Piechocińskiego, Schetyny i innych koalicyjnych graczy. Ale są orrównież komunikatem do wyborwa ców, tych którzy głosowali dwa ość lata temu na PO, ale teraz dość alimają tej partii, i chętnie oddaliby swój głos na lewicę. Tusk im mówi: nie ma sensu odchodzić, bo tyi tak jesteśmy razem, po tej antypisowskiej stronie. me Oto polska polityka. Te same ój, słowa mogą oznaczać i pokój, i wojnę. óry Koń Trojański był darem, który ósł – gdy został przyjęty – przyniósł by zagładę Troi. A przecież gdyby tać został na zewnątrz, mógłby stać przez lata ku chwale miasta. ROBERT WALENCIAK 

Spadkobiercy profesora Moczara

Kilkanaście dni temu Polska Akademia Nauk ogłosiła, że prof. Krzysztof Jasiewicz nie będzie kierował Zakładem Analiz Problemów Wschodnich w PAN. Kierownictwo ogłosiło, że Jasiewicz został zwolniony za naruszenie podstawowych standardów warsztatu naukowego. „Stanowczo protestujemy przeciwko ograniczaniu swobody badań naukowej przez instytucję, utrzymywaną z kieszeni podatników, jaką jest PAN” – czytamy w liście przeciwko prześladowaniu prof. Krzysztofa Jasiewicza, podpisanym przez takie osobistości świata wiedzy jak Ryszard Bender, Jan Żaryn czy Bogusław Wolniewicz. „Prześladowanie prof. Jasiewicza przywołuje pamięć o najczarniejszych praktykach terroru komunistycznego skierowanych przeciwko wolności nauki” – alarmują naukowcy. Wolność badań naukowych – poważna sprawa. Cóż więc badał prof. Jasiewicz? Cała afera dotyczy wywiadu z Jasiewiczem, który został opublikowany w kwietniowym numerze pisma „Focus Historia Ekstra”. Uczony mówi między innymi, że „skala niemieckiej zbrodni była możliwa nie dzięki temu, ‚co się działo na obrzeżach Zagłady’, lecz tylko dzięki aktywnemu udziałowi Żydów w procesie mordowania swojego narodu”. Dalej przedstawia wyniki swoich badań przekrojowych, zgodnie z którymi „na Holokaust pracowały przez wieki całe pokolenia Żydów” – i smutno wnioskuje, że „Żydzi z tego – jak się wydaje – nie wyciągnęli wniosków”. Ponadto, jego zdaniem, „Żydów gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, że są narodem wybranym” i dlatego „szkoda czasu na dialog z Żydami”. Nasi historycy zatroskani o „swobodę badań naukowych” zapomnieli tych cytatów przytoczyć.

om Z drugiej strony trudno się dziwić sygnatariuszom listu, skoro część ich własnych „badań” idzie w podobnym kierunku. Na przykład prof. Wolniewicz 31 halstycznia 2009 r. mówił w Radiu Maryja, że: „Nachalkiene forsowanie u nas kultury żydowskiej i żydowskiego punktu widzenia staje się już nie do zniesienia! Ta nachalność musi wzbudzić reakcje i sprzeciwy”. Poec, dobne analizy prowadził inny prawicowy naukowiec, alu który podpisał list, dr Tomasz Sommer. Na portalu ak„Najwyższego Czasu”, którego Sommer jest redaktorem naczelnym, mogliśmy przeczytać, że prof. Jasiewicz „zaczął dostrzegać nie tylko paranoiczne, ale kże także obiektywne przyczyny zagłady Żydów, a także olę ich decydującą, choć oczywiście nie dobrowolną rolę ym w przeprowadzeniu niemieckich zbrodni na własnym nonarodzie”. Krótko mówiąc, Żydzi są głównymi winowajcami Holocaustu. Oto nowatorska wizja historii!! dzy PAN jest finansowana z państwowych pieniędzy noi antysemickie poglądy powinny być przez nią jednoość znacznie potępiane. Wolność nauki i szerzej, wolność yssłowa, ma swoje granice tam, gdzie zaczyna się dyskryminacja. Głoszenie poglądów antysemickich z nazeuką i wolnością nie ma nic wspólnego. Zresztą przenie ciwko Jasiewiczowi jest prowadzone postępowanie prokuratorskie. Tym bardziej bulwersujący wydaje się em list poparcia, który mowę nienawiści określa mianem aka „swobody badań naukowych”. Ale jacy naukowcy, taka senauka. Skoro Sommer czy Wolniewicz sami są antysego. mitami, to trudno się po nich spodziewać czego innego. najTrudno jedynie pojąć, co mają na myśli, pisząc o „najego czarniejszych praktykach terroru komunistycznego skierowanych przeciwko wolności nauki”. Wszak ich lną poglądy świetnie wpisują się w tradycję intelektualną laojca polskiego marca 1968 r., profesora nauk wszelakich, Mieczysława Moczara.

PIOTR SZUMLEWICZ 

Złapane www sieci

granicy b³êdu ni na g Poszkodowan

statystycznego

NIK” mnie Donald. Mów mi „Nie mów do m

! pamiêtaæ. Inter nety tak p St ar si górale mog¹ nie

g y ppl kwejk.pl joemonster.or ty atory. demotyw

str. 6 - 7

czwartek 6 czerwca 2013

p /forum y una.pl dziennikttr yb

str. 2 - 5

DZIENNIK TRYBUNA

ITTER FACEBO OK/T W

2

Premier ze – jak ¿yæ?


czwartek 6 czerwca 2013

Mucha na celowniku Minister Sportu i Turystyki Joanna Mucha wyda³a publiczne pieni¹dze na koncert Madonny niegospodarnie i niezgodnie z ich przeznaczeniem – takie jest ostateczne stanowisko NIK po oddaleniu ministerialnych zastrze¿eñ przez Kolegium Izby. NIK zakwestionowa³a legalnośæ i gospodarnośæ niektórych wydatków z rezerwy celowej na Euro 2012 i upowszechnienie siatkówki wśród dzieci i m³odzie¿y, w tym przede wszystkim 5,8 mln z³otych, które wydano na sponsorowanie koncertu Madonny.”

DZIENNIK TRYBUNA

3

Ściągnij aplikację Aurasma, skieruj czytnik na zdjęcie poniżej, a zobaczysz wideo relację z demonstracji działkowców pod siedzibą rządu.

Ręce precz od działek! Projekt ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych złożony przez grupę posłów PO jest szkodliwy i złodziejski, stworzony jedynie w interesie wielkich firm deweloperskich, którym Warszawa i inne miasta na Mazowszu chętnie sprzedadzą tereny zagospodarowane w tej chwili przez działkowców – podnosili działkowcy protestujący wczoraj przed siedzibą premiera. BOJAN STANIS£AWSKI 

P

rotestujący działkowcy zarzucali Donaldowi Tuskowi i Hannie Gronkiewicz-Waltz próbę likwidacji Rodzinnych Ogrodów Działkowych. A rządzącą partię nazywali Platformą Deweloperską. – Nie wstydźcie się i nazwijcie tę ustawę tak jak powinna się ona nazywać, czyli ustawa o likwidacji Rodzinnych Ogrodów Działkowych! – wzywał z trybuny jeden z protestujących, działkowiec z warszawskich Siekierek. Totalne upañstwowienie

– Projekt PO przewiduje m.in. nacjonalizację majątku Polskiego Związku Działkowców, legalnie działającej pozarządowej organizacji. Upaństowienie miałoby mieć charakter totalny. Podlegać miałyby mu nie tylko nieruchomości czy infrastruktura, lecz także kosiarki i ręczne sekatory. – Tym sposobem PO prześcignę-

ła w nacjonalizacyjnych zapędach nawet prezydenta Bieruta – komentował ironicznie jeden z protestujących. Jakby tego było mało za korzystanie z terenów i infrastruktury dotychczas utrzymywanych i rozwijanych przez działkowców, po ich nacjonalizacji trzeba będzie płacić! Oddaæ deweloperom

Poseł Platformy Stanisław Huskowski, inicjator projektu, nie ukrywał intencji jakie mu przyświecały. „Gminy potrzebują nowych terenów rozwojowych, inwestycyjnych, a szczególnie miasta – i to duże miasta – potrzebują terenów uzbrojonych, dobrze zlokalizowanych w celu przeznaczenia ich na działalność gospodarczą albo budownictwo mieszkaniowe. To naturalne” – uzasadniał podczas kwietniowego posiedzenia Sejmu. Trudno zatem mieć wątpliwości, że cho-

dzi o realizację komercyjnych celów kosztem ROD. – Zakusom PO się w ogóle nie dziwię. Pierwszy raz próbowano doprowadzić do likwidacji ogrodów działkowych już w 1990 roku. Potem mieliśmy do czynienia z projektem PiS, który miał na celu uwłaszczenie działkowców, co także było i jest pomysłem fatalnym. Bardzo duża ilość działek objęta jest różnego typu roszczeniami reprywatyzacyjnymi, a poza tym większość działkowców nie poradzi sobie ekonomicznie z samodzielnym utrzymaniem działek. Dziś atakuje się nas po raz kolejny – powiedział nam Antoni Kostrzewa, członek prezydium Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców. Milion podpisów

– Władze nie widzą działkowców, nie widzą ważnych funkcji jakie pełnią ROD. Zamknięto

Nie damy zwolnić pana Tomka Studenci i pracownicy naukowi Uniwersytetu Śl¹skiego zebrali a¿ 1500 podpisów w obronie starszego technika zwolnionego z pracy na uczelni z powodu redukcji zatrudnienia. Tomasz Marzec był pracownikiem technicznym, zajmował się obsługą sprzętu multimedialnego. Był taką informatyczną złotą rączką. Kiedy stracił etat w ramach cięć, studenci wraz z pracownikami naukowymi ujęli się za lubianym Panem Tomkiem. Zorganizowali się i zebrali imponującą liczbę podpisów w obronie jego i jego miejsca pracy.

– To solidny, zaangażowany, pogodny profesjonalista. Wszyscy studenci go lubili – mówi Dominik Łasiak, jeden z organizatorów akcji. – Odkąd został zwolniony panuje chaos. Studenci sprzeciwiający się tej sytuacji rozkręcili akcję na Facebooku. Wrzucają swoje zdjęcia z podpisami. Na przykład: „Pan Tomek jest dobrem

ogólnowydziałowym! Pomógł mi, gdy łkałam nad zawieszoną prezentacją”. Pod petycją w jego obronie podpisało się ponad 1400 studentów i pracowników naukowych. Do tej pory społeczność akademicka uniwersytetu przy okazji redukcji zatrudnienia nie wykazywała się wrażliwością. Bez echa przeszło na

wiele bibliotek, domów kultury, zamyka się szkoły i przedszkola. Teraz próbuje się dobrać nam ostatni przyczółek rodzinnej rekreacji. Że nie wspomnę o oczywistych kwestiach ekologicznych. PO widzi jedynie 50 tys. hektarów placu, który można sprzedać. Cała reszta ich nie interesuje – komentuje Krzysz-

petycję złożyli na ręce Donalda Tuska. – Premier obiecał, iż uwzględni nasze postulaty i będzie z nami prowadził rozmowy. To optymistyczny sygnał, ale to nie kończy sporu. Żądamy uchwalenia obywatelskiego projektu. To nie do pomyślenia aby w demokratycznym kraju decyzje

Platforma w zapędach nacjonalizacyjnych chce prześcignąć nawet Bieruta tof Podlewski, sekretarz Okręgu Mazowieckiego PZD. Działkowcy nie tylko protestują, lecz proponują alternatywne rozwiązania. Przygotowali własny projekt ustawy, pod którym w ciągu kwartału zebrali blisko milion podpisów. Wczoraj swoją

dotyczące milionów działkowców podejmowała grupa posłów, którzy nie mają o tej materii najmniejszego pojęcia i by traktować nas tak przedmiotowo – skomentował wiceprezes Okręgu Mazowieckiego PZD, Stanisław Zawadka.

przykład zwolnienie kilkudziesięciu osób z filii uczelni w Rybniku. Jednak wygląda na to, że ten pojedynczy przypadek zapoczątkował lawinę zmian. – Chcielibyśmy, żeby studenci mieli wpływ na zatrudnienie na wydziale i na wydatki. Dobrym przykładem są Czechy, gdzie senat uczelniany, złożony niemal w połowie ze studentów, podejmuje decyzje w sprawie wyboru rektora, ma wpływ na zamykanie i otwieranie kierunków – mówi nam Dominik Łasiak. Rzecznik Uniwersytetu Śląskiego, Jacek Szymik-Kozaczko,

twierdzi, że sprawa zwolnienia Tomasza Marca nie jest jeszcze przesądzona. – Jego umowa nie została przedłużona ze względu na reorganizację wydziału. Być może wróci do nas w październiku. Na takie rozwiązanie nie zgadzają się jednak protestujący. – Nie wyobrażam sobie, żeby pan Tomek został zatrudniony przez zewnętrzną firmę lub był bez pracy przez wakacje – mówi Łasiak. Dzisiaj odbędzie się spotkanie przedstawicieli protestujących studentów z rektorem. JUSTYNA SAMOLIÑSKA 


4

DZIENNIK TRYBUNA

7049

czwartek 6 czerwca 2013

GÓRNICY I PODWY¯KI

Górnicy z Bełchatowa przygotowują się do strajku. Powodem jest wycofanie się przez koncern PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna z porozumienia, podpisanego ze związkami zawodowymi kopalni węgla brunatnego w grudniu ub.r. Dokument regulował m.in. wzrost wynagrodzeń i konsultacje w sprawie restrukturyzacji firmy. Nieudane negocjacje

W grudniu 2012 r. dyrekcja koncernu podpisała ze związkami zawodowymi porozumienie dotyczące podniesienia płac, ale wycofała się z niego już miesiąc później. W odpowiedzi pięć największych organizacji związkowych działających w kopalni: Związek Zawodowy Pracowników Ruchu Ciągłego, NSZZ „Solidarność”, ZZ Kadra, ZZ Konto, ZZ Górników Węgla Brunatnego Międzyzwiązkowy Zespół Negocjacyjno-Protestacyjny. W mar-

w obiektywie

Grzegorz Schetyna, wiceprzewodnicz¹cy Platformy Obywatelskiej, nie widzi dzisiaj mo¿liwości stworzenia koalicji z Leszkiem Millerem i SLD. Jest przekonany, ¿e PO wygra po raz trzeci wybory parlamentarne i stworzy rz¹d razem z Polskim Stronnictwem Ludowy. Ewentualności wspó³rz¹dzenia z SLD nie wyklucza natomiast Donald Tusk. ¯O£NIERZE POKRZYWDZENI

JEDNAK STRAJK?

Bij¹ rekordy wydobycia, ale za takie same pieni¹dze. Górnicy z KWB Be³chatów rozwa¿aj¹ prostest. Czy dojdzie do strajku?

Schetyna nie chce z SLD 

Do 19 maja br. – jak informuje Urz¹d do Spraw Cudzoziemców – z³o¿ono 7049 wniosków o nadanie statusu uchod¿cy w Polsce. 85 procent pochodzi od obywateli Rosji, a nastênie Gruzji (636), Armenii (112) i Syrii (98).

cu związkowcy weszli w spór zbiorowy. Negocjacje z pracodawcą nie przyniosły rezultatu. Dyrekcja wycofana

Od 3 czerwca w KWB Bełchatów trwa referendum strajkowe. Jego wyniki mają być znane 26 czerwca. Byłby to pierwszy od wielu lat strajk w tej kopalni. Związkowcy informują nas, że nastroje pracowników są coraz gorsze: – Z kopalni odeszło ponad tysiąc osób, w ich miejsce nie przyjęto nowych pracowników. Bijemy wszelkie rekordy wydobycia, ale za te same pieniądze. Kopalnia zwiększa zyski naszym kosztem – mówi jeden z działaczy. Dlatego górników tak zabolało wycofanie się przez dyrekcję kopalni z porozumienia. Porozumienia, które przewidywało wzrost płac, wyrównanie wynagrodzeń i świadczeń pracowników kopalni i elektrowni w latach 2013-2014. Teraz, mimo coraz cięższej pracy, górnicy mogą nie doczekać się podwyżek. MO 

fot. BOEING

Weterani skarż MON nie chce ugody z weteranami w sprawie odszkodowañ. „Minister nie widzi mo¿liwości zawarcia ugody” – oznajmi³a podczas posiedzenia przed warszawskim s¹dem adwokat reprezentuj¹ca resort obrony. MA£GORZATA SOBCZAK 

M

ariusz nie pamięta, co się stało 27 lipca 2010 roku. Z opowiadań kolegów wie, że kilkanaście kilometrów od bazy w Afganistanie patrolujący okolicę Rosomak wjechał na minę pułapkę. Rannych zostało sześciu żołnierzy. Obrażenia Mariusza były poważne – złamany w trzech miejscach kręgosłup, uszkodzone: rdzeń kręgowy, śledziona, wątroba, a także słuch. Świadomość odzyskał dopiero w amerykańskim szpitalu w Landstuhl w bazie NATO w Ramstein w Niemczech, gdzie przeszedł kolejne operacje. – Byłem sparaliżowany od klatki piersiowej w dół – wspomina. Do dziś szpitalach w Bydgoszczy, Warszawie, Ciechocinku, Busku-Zdroju spędził dwa lata. Mariusz przyznaje, że przez półtora roku MON pokrywał koszty rehabilitacji.

Jako poszkodowany weteran dostał 68 tysięcy złotych odszkodowania i 150 tysięcy z tytułu ubezpieczenia. Te pieniądze wkrótce się skończą, bo na rehabilitację, leki i odpowiednią dietę wydał już ponad 100 tysięcy złotych (ma faktury na ponad 60 tys. zł). Dotychczas MON zwrócił mu 37 tysięcy złotych brutto. Nic za darmo

Mariusza czeka wieloletnia (do końca życia?) rehabilitacja. Pomaga w niej korzystanie ze skomplikowanych urządzeń, m.in. tzw. lokomatu. Dzięki temu urządzeniu chory uczy się ponownie chodzić, godzina takich ćwiczeń kosztuje 150 złotych. Turnus rehabilitacyjny w prywatnym ośrodku „Neuron”, który posiada lokomat, to koszt około 4 tysięcy złotych.

Mariusz wyda³ ju¿ na rehabilitacjê 100 tysiêcy

Ostatnio MON odmówił przyznania zapomogi na sfinansowania takiego leczenia, radząc mu, aby korzystał z bezpłatnej rehabilitacji w szpitalach w Warszawie, Bydgoszczy, Busku-Zdroju, Krynicy, Ciechocinku i Lądku-Zdroju. Mariusz tłumaczy, że potrzebuje rehabilitacji neurologicznej, a nie ogólnej, jaką oferują państwowe szpitale. Saczek chciałby także obalić jeszcze jeden mit, że weterani poszkodowani dostają bezpłatne

SENATOR PIS MARSZA£KIEM WOJEWÓDZTWA, A NOWYM SENATOREM MAREK JUREK?

Rewolta na Podkarpaciu

LOTEM TANIEJ 

Polskie Linie Lotnicze LOT, zad³u¿one na ponad 200 mln z³otych i faktycznie bêd¹ce na utrzymaniu podatników, próbuj¹ ratowaæ swoj¹ fataln¹ kondycjê finansow¹ wprowadzaj¹c tanie bilety lotnicze. „Kupuj wcześniej, lataj taniej” – w³aśnie pod takim has³em wystartowa³a kampania LOT-u promuj¹ca bardzo atrakcyjn¹ cenowo taryfê First Minute. Najtañ-

sze bilety dostêpne s¹ na stronie internetowej LOT-u – lot.com. Ceny za przeloty po Europie w obie strony zaczynaj¹ siê ju¿ od 123 z³, a loty po Polsce ju¿ od 99 z³ w jedn¹ stronê” – poinformowa³a spó³ka. Najwiêcej skorzystaj¹ osoby dokonuj¹ce rezerwacji z 45-dniowym wyprzedzeniem.

W.

Czy domniemana afera korupcyjna z seksem w tle wywróci do góry nogami podkarpack¹ scenê polityczn¹?

nowisk na Podkarpaciu. To może dotknąć nawet kilku tysięcy osób.

Na razie doprowadziła do rewolucji w sejmiku wojewódzkim i niespodziewanego powrotu do władzy w samorządzie Prawa i Sprawiedliwości. A to oznaczać może czystki w wielu instytucjach powiązanych z urzędem marszałkowskim. Działacze PiS mówią, że uruchamiają miotłę, która ma usunąć ludzi związanych z dotychczasową koalicją PSL-PO-SLD i pomóc swoim w objęciu kluczowych sta-

Problemy rządzącej jeszcze paręnaście dni temu koalicji zaczęły się kilka miesięcy temu, gdy do urzędu i prywatnego mieszkania PSL-owskiego marszałka województwa Mirosława Karapyty weszli funkcjonariusze CBA, sprawdzając doniesienia o rzekomej korupcji w lokalnym samorządzie. W kwietniu, w świetle fleszy i kamer marszałek został aresztowany. Zarzucono mu m.in. przyjmowanie

Aresztowanie marsza³ka

łapówek w zamian za załatwianie dotacji oraz “pracę za seks”. Wyszedł z aresztu po wpłaceniu 60 tys zł kaucji. Wniosek o odwołanie marszałka z funkcji złożyła koalicja. On sam zdecydował się na odejście z PSL zarzucając partyjnym kolegom, że przedwcześnie wydali na niego wyrok. Według koalicyjnego porozumienia nowym marszałkiem województwa miał zostać dotychczasowy szef klubu radnych PSL Mariusz Kawa. Ale prawica podkupiła dwóch radnych: Jana Burka z PO i dotychczasowego członka zarządu Lucjana Kuźniara z PSL, oferu-


DZIENNIK TRYBUNA

czwartek 6 czerwca 2013

5

Coraz mniej etatowców 

Szara strefa nie próżnuje 

Tylko 60 proc. wszystkich zatrudnionych, których liczbê szacuje siê na 15,9 mln, pracuje na umowach na czas nieokreślony – wynika z raportu Zwi¹zku Pracodawców i Przedsiêbiorców dla „Rzeczpospolitej” Blisko 30 procent pracowników ma³ych i średnich firm otrzyma³o ostatnio propozycje przejścia z etatu na inn¹ formê zatrudnienia.

Szokuj¹ce ustalenia znanego badacza Friedricha Schneidera dotycz¹ce szarej strefy ekonomicznej w Polsce – w 2012 roku w gospodarczym podziemiu powsta³o a¿ 25 procent PKB. Dla porównania – szara strefa w ca³ej Unii Europejskiej stanowi 18,4 proc. gospodarki, w Wielkiej Brytanii zaś tylko 10,1 proc.

żą MON fot. PAP/TOMASZ GZELL

• Wed³ug statystyk Dowództwa Operacyjnego Si³ Zbrojnych, w Iraku i Afganistanie rannych zosta³o ponad 800 ¿o³nierzy, zginê³o 61. £¹cznie od 1953 roku w misjach zagranicznych wziê³o udzia³ oko³o 100 tysiêcy ¿o³nierzy i funkcjonariuszy. Zginê³o 114. • Z danych MON wynika, ¿e status weterana otrzyma³o dotychczas oko³o 6,5 tys. ¿o³nierzy (ich liczba rośnie). Status weterana poszkodowanego dosta³o 381. • Przez pierwszy rok obowi¹zywania ustawy o weteranach, MON wyda³ 178 decyzji o odmowie przyznania statusu weterana poszkodowanego i 45 decyzji o odmowie przyznania statusu weterana.

y z³otych

leki. Jak mówi, z pięciu leków, jakie przyjmuje, tylko jeden – przeciwbólowy, jest refundowany. Za pozostałe płaci z własnej kieszeni: 600 – 700 złotych miesięcznie. To mniej więcej tyle samo, ile wydał MON na refundację leków weteranom poszkodowanym przez cały pierwszy rok obowiązywania ustawy o weteranach. – Dlaczego mam płacić za leki, skoro straciłem zdrowie w służbie dla państwa? – pyta żołnierz.

jąc im fotele wicemarszałków, dzięki czemu przeforsowano na szefa samorządu senatora Władysława Ortyla. PiS bêdzie ¿a³owa³

Burek i Kuźniar to polityczni wędrownicy. Burek zasiadał już w sejmiku wojewódzkim z ramienia PSL i PiS (w dwóch poprzednich kadencjach był wicemarszałkiem). W ostatnich wyborach został radnym z poręczenia PO. Teraz powrócił do PiS. Kuźniar swą polityczną przygodę zaczynał w SLD, by przejść do SdPl, a później do PSL. Kuźniar może sobie pozwolić na dużą samodzielność. Jest człowiekiem zamożnym, faktycznym właścicielem dobrze prosperującej

Dzisiaj stara się poruszać o kulach. – Są jednak dni, gdy z powodu skurczy nie jestem w stanie zrobić ani kroku. Mieszkam sam, nikt nie może mi pomóc – wyjaśnia. Podkreśla, że zawsze może liczyć na wsparcie swojej jednostki wojskowej. 120 procent utraty zdrowia

– Rosomak, w którym wyleciałem w powietrze, kosztował ponad 10 mln zł. Roz-

wytwórni oleju rzepakowego, czołowym odbiorcą rzepaku z terenu Polski południowo-wschodniej. Wprost mówi, że powodem jego rozstania się z dotychczasową partią były nieporozumienia z liderem podkarpackich ludowców Janem Burym (szefem KP PSL). W sejmiku podkarpackim szykuje się prawdziwa wojna. Odwołany członek zarządu Sławomir Miklicz (PO) zapowiada na swoim facebooku, że ujawni kulisy politycznej korupcji w samorządzie wojewódzkim: „Obiecuję, że w najbliższym czasie zajmę się kwestiami związanymi z kumoterstwem, problemami z CBA, tzw korupcją polityczną – sprawami które zadecydowały o zdradzie dwóch obecnych wicemarszałków – myślę, że wielokrotnie

padł się na kawałki. Dobry wózek inwalidzki kosztuje kilkanaście tysięcy. Czekałem na niego prawie dwa lata – mówi Mariusz. Tyle bowiem minęło od złożenia podania o wózek do Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia do otrzymania sprzętu. Dostał go dopiero wtedy, gdy napisał o tym jeden z ogólnopolskich dzienników. Wątpi, aby był to przypadek. Od miesięcy Mariusz czeka na rozliczenie faktur za rehabilitację i leczenie, a także m.in. na decyzję szefa MON o podwyższeniu odszkodowania, które chciałby przeznaczyć także na dostosowanie mieszkania do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Lekarze orzekli, że jest całkowicie niezdolny do pracy i do samodzielnej egzystencji. Utratę zdrowia określili na 120 procent. – Nie powinno mnie już być – dodaje Mariusz. Rozprawa przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia, który rozpatrywał sprawę z powództwa st. plut. Mariusza Saczka przeciwko MON, trwała zaledwie kilka minut. – Mój mocodawca w chwili obecnej na tych warunkach nie widzi możliwości zawarcia ugody – oświadczyła pełnomocniczka MON. Radca prawny Sylwester Nowakowski zapowiedział, że będzie zabiegał o spotkanie z przedstawicielami MON i zmianę stanowiska resortu. – Dla żołnierzy rannych na misjach przykre było to, że minister nie chciał się z nami

będą żałować swojej decyzji, a PiS będzie żałował (a z tego co wiem już żałuję), że wyciągnęli te właśnie osoby (.....) oni są naprawdę drodzy ...”. Walka o konfitury

Koszty politycznego przewrotu w podkarpackim samorządzie niedługo będą znane. Urząd marszałkowski to nie tylko setki pracowników, to również szereg podległych podmiotów, gdzie można zarobić: Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ośrodki ruchu drogowego, muzea i placówki kulturalne oraz wiele innych stanowisk w wielu instytucjach. Jest się o co bić.

spotkać, aby porozmawiać – mówi mecenas. Wraz ze wspólnikiem reprezentuje także jeszcze dwóch żołnierzy rannych w Afganistanie. – Będzie ich zapewne więcej, bo po obchodach Dnia Weterana dostaliśmy sporo maili w podobnych sprawach. Nie wystarczy wydanie poświęconej weteranom wkładki prasowej „Szacunek i wsparcie”, potrzebne są działania, które to potwierdzają – dodaje Nowakowski. Jeżeli prawnikom reprezentującym poszkodowanych weteranów nie uda się porozumieć z MON, jesienią złożą pozwy do sądu. Wtedy każdego rannego żołnierza czeka długi proces cywilny. Stanowisko MON

Poprosiliśmy MON o zajęcie stanowiska w tej sprawie. W maju rzecznik prasowy Jacek Sońta zapewniał, że resort pozostaje otwarty wobec roszczeń weteranów i nie kwestionuje prawnych możliwości ich dochodzenia. Teraz odpowiedziano nam, że każdą sprawę należy traktować indywidualnie, a ustawa o weteranach, przyjęta w zeszłym roku, daje dużo możliwości zadośćuczynienia poszkodowanym. Obecnie takich osób jest 381. Według MON niezbędne jest przeprowadzenie rozprawy sądowej, ponieważ roszczenia najlepiej oceni sąd. Resort uważa także, że między ministerstwem a weteranami prowadzony jest dialog.

Bić też zaczyna się między sobą prawica. Kuluarowe plotki głoszą, że kanapowa Prawica Rzeczypospolitej w zamian za poparcie przewrotu przeforsowała, iż na opuszczane przez Władysława Ortyla stanowisko senatora startował będzie jej lider – były marszałek Sejmu Marek Jurek. Sęk w tym, że o powrocie na Wiejską marzy również dzisiaj związany z Solidarną Polską Zdzisław Pupa, były senator i poseł, obecnie sekretarz miasta w Dębicy. Pupa zawsze miał silne poparcie hierarchii kościelnej. Na gruzach koalicji PO-PSL-SLD szykuje się nowa walka o Podkarpacie. Tym razem w obozie prawicy? PIOTR PRZYBY£O

DYMISJA ZA ŚMIECI Wiceprezydent Warszawy Jaros³aw Kochaniak poda³ siê do dymisji na prośbê Hanny Gronkiewicz-Walt. Powodem jest zamieszanie wokó³ przetargu na wywóz śmieci w stolicy. Krajowa Izba Odwo³awcza uzna³a, ¿e preferowa³ od nale¿¹c¹ do miasta spó³kê MPO. Prawo i Sprawiedliwośæ zapowiada w tej sprawie doniesienie do prokuratury

SĘDZIA W TORCIE Skandal w warszawskim s¹dzie okrêgowym podczas rozprawy Czes³awa Kiszczaka. Sêdzia, która wyda³a postanowienie o zawieszeniu procesu przeciwko genera³owie w sprawie o przyczynienie siê do śmierci górników w kopalni „Wujek” w 1981 r. zosta³a obrzucona tortem. Napaści dokona³a grupa osób z Adamem S³omk¹ na czele

W OBRONIE POLICJI Zwi¹zkowcy z NSZZ Policjantów pisz¹ do komendanta g³ównego zaniepokojeni ci¹giem afer i kompromitacji, wśród których wymieniaj¹ niedawn¹ seks-wpadkê komendanta opolskiej policja Lecha Marca. Autorzy listu uwa¿aj¹, ¿e rujnuj¹ one obraz policji, a biernośæ nadinspektora Marka Dzia³oszyñskiego potêguje wzburzenie pracowników s³u¿by.

POPRAWI KODEKS Lekarze s¹ zdumieni tym, ¿e minister Bartosz Ar³ukowicz chce poprawiaæ Kodeks Etyki Lekarskiej. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz oświadczy³, ¿e polskie rozwi¹zania s¹ uznawane za najlepsze na świecie i doda³: „Zapowiedź ministra, ¿e bêdzie pracowa³ nad tym dokumentem jest dla nas szokuj¹ca”.


6 str. 2 - 5

DZIENNIK TRYBUNA str. 6 - 7

str. 8 - 9

str. 10 - 12

czwartek 6 czerwca 2013 str. 13

str. 14

str. 15 - 16

GOSPODARKA

KURSY WALUT

EUR 4.2349

-0.40%

USD 3.2421

-0.32%

CHF 3.4168

-0.27%

Niezwykła hojność polskich władz

Jak budżet na cukrze Skarb pañstwa zarobi³ 500 mln z³, które tytu³em dywidendy z ubieg³orocznego zysku wyp³aci³a mu Krajowa Spó³ka Cukrowa. Spó³ka jest pañstwowa, ale w planach by³a jej prywatyzacja. Po tak godziwym wyniku osi¹gniêtym w 2012 r., resort skarbu og³osi³ jednak, i¿ na razie prywatyzacja zostaje od³o¿ona. To bardzo s³uszna decyzja, gdy¿ w sytuacji kryzysu bud¿etowego nie ma ¿adnych powodów, by pozbywaæ siê kury znosz¹cej tak s³odkie jajka.

Cięcie czarnych kosztów Ministerstwo Gospodarki nakaza³o, aby krajowe spó³ki wêglowe obni¿y³y w tym roku koszty o co najmniej o 5 proc. Drogie i niekonkurencyjne wydobycie „czarnego z³ota” jest bowiem g³ównym powodem tego, ¿e Polska z eksportera sta³a siê importerem wêgla. W ubieg³ym roku koszty w górnictwie wzros³y o ponad 10 proc., a cena naszego wêgla kamiennego o ponad 7 proc. Najbardziej jednak, bo a¿ o 12,5 proc. wzros³y w ubieg³ym roku p³ace w górnictwie. Stanowi¹ one ponad po³owê kosztów naszego górnictwa. Wiadomo ju¿ zatem, w jakim kierunku pójdzie ciêcie kosztów. Wydaje siê, ¿e nale¿y zacz¹æ od bardzo wysokich zarobków prezesów i cz³onków zarz¹dów spó³ek wêglowych..

Grajmy częściej!

Pañstwowa firma Totalizator Sportowy zarobi³a w ubieg³ym roku prawie 320 mln z³ na naszych marzeniach. W trosce o finanse pañstwa powinniśmy w tym roku czêściej odwiedzaæ kolektury - zw³aszcza, ¿e statystyczny Polak wydaje rocznie na gry losowe tylko 60 z³, czyli a¿ siedem razy mniej, ni¿ wynosi europejska średnia. Generalnie, bogaci graj¹ za wiêksze sumy, co znaczy, ¿e zyski Totka raczej nie wzrosn¹. AD 

fot. MICHA£ GRACZYK

Obywatele pañstw zachodnich bezprawnie odzyskuj¹ maj¹tki, za które ju¿ raz wziêli odszkodowania. ANDRZEJ DRYSZEL Traktaty odszkodowawcze, która Polska zawarła z rządami 14 państw zachodnich, mówią jasno: osoby, które utraciły w Polsce mienie i w chwili zawierania tych umów były obywatelami wymienionych państw, mogą kierować roszczenia o odszkodowania tylko do własnych rządów. Sumy wypłacone tym 14 państwom przez Polskę są bowiem przeznaczone na „całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń zarówno osób fizycznych, jak prawnych, do rządu polskiego” z tytułu wszelkich decyzji o odebraniu majątków, podejmowanych po II wojnie światowej przez władze PRL”. Na przykład. art. III układu zawartego w 1960 r. między Polską a USA, stanowi: „suma zapłacona Rządowi Stanów Zjednoczonych zostanie rozdzielona w sposób i zgodnie z metodą podziału, zastosowanymi wedle uznania Rządu Stanów Zjednoczonych”. Art. IV odsyła zaś żądania odszkodowawcze obywateli amerykańskich do rządu USA, stwierdzając: „Gdyby takie roszczenia zostały bezpośrednio przedłożone przez obywateli Stanów Zjednoczonych Rządowi Polskiemu, Rząd Polski przekaże je Rządowi Stanów Zjednoczonych”. Myśmy ju¿ zap³acili

Sprawa jest więc oczywista: roszczenia zagranicznych obywateli lub ich potomków w sprawie odszkodowania za mienie utracone w Polsce mogą być kierowane wyłącznie do władz ich państw. Jeśli nasi urzędnicy płacili im odszkodowania, to łamali prawo i narażali państwo na straty. O tym zaś, że płacili, wiadomo. Urzędnicy podejmują bowiem decyzje reprywatyzacyjne, nie interesując się tym, że chodzi o obywatela państwa, który nie ma prawa do ubiegania się o zwrot mienia, bo jego kraj dostał już z tego tytułu odszkodowanie od Polski. W urzędzie miejskim Krakowa powołano nawet grupę śledczą”,

która przeprowadziła kilkaset postępowań i kwerend w archiwach, aby sprawdzić, czy potomkowie zagranicznych właścicieli nie otrzymali już od rządów swoich państw zadośćuczynień za nieruchomości odebrane im po II wojnie. Rekord wy³udzenia

Najwyższe chyba odszkodowanie – aż 5 mln złotych – uzyskała mieszkająca w Wielkiej Brytanii córka dawnego właściciela, który pieniądze raz już dostał, pod koniec lat 50., od władz brytyjskich. Kobieta oczywiście zataiła ten fakt, a władze Łodzi nie zwróciły uwagi, że skoro jest ona obywatelką brytyjską, to nie ma prawa do zadośćuczynienia, bo jej kraj dostał już na ten cel pieniądze od Polski. Sprawa wyszła na jaw, bo informacja o odszkodowaniu została odnaleziona w brytyjskich archiwach po wielomiesięcznych poszukiwaniach polskiej ambasady, podjętych na prośbę dociekliwego łódzkiego urzędnika. Chwała mu – ale ambasada w Wielkiej Brytanii nie musiała prowadzić żadnych poszukiwań, a urzędnicy w ogóle nie powinni interesować się, czy ktoś z wspomnianych 14 państw dostał odszkodowanie czy nie. Nie mają oni bowiem podstaw prawnych, by domagać się czegokolwiek od polskich władz. Wszelkie roszczenia o odszkodowania powinni kierować do rządów swoich państw. Dlatego zbędne są próby ustalania, czy obywatel któregoś z państw z którymi Polska podpisała umowy, dostał należne odszkodowanie. To Polski nie obchodzi! Jeśli nie dostał – niech idzie do swego rządu! Ale nie do nas, bo Polska zapłaciła już jego rządowi. Obowiązkiem polskich urzędników jest odmowa zwrotu mienia czy wypłaty odszkodowania, gdy chodzi o obywatela jednego z tych 14 państw. Jeśli postępują inaczej, świadomie łamią prawo, zapewne przyjmując za to korzyści

majątkowe od potomków byłych właścicieli. Dlatego decyzjami reprywatyzacyjnymi podejmowanymi w ostatnich kilkunastu latach w sprawie obywateli wspomnianych 14 państw powinna zająć się prokuratura lub CBŚ we współpracy z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Po prostu nie oddawaæ

Niedawno władze Krakowa zaapelowały do ministra spraw zagranicznych o pilne odszukanie dokumentów wskazujących, komu i za co Polska wypłaciła po wojnie odszkodowania. Miasto traci bowiem majątek, gdyż pojawiają się roszczenia byłych właścicieli. Radek Sikorski nie jest bez winy. Dopiero na początku 2011 r. wspomniał on bowiem o umowie między Polską a USA – choć o niej i o pozostałych 13 musiał się dowiedzieć zaraz po objęciu urzędu. To szkodliwe zaniechanie naraziło nasz kraj na bezpodstawne ataki światowych organizacji żydowskich, domagających się zwrotu mienia utraconego przez Żydów w Polsce. Nie zmienia to jednak faktu, że krakowski apel jest zwykłą obłudą. Żadnych strat bowiem by nie było, gdyby władze Krakowa po prostu nie przyznawały bezprawnych odszkodowań obywatelom 14 wspomnianych państw.

Scenariusz działania jest tu oczywisty i trudno uwierzyć, by jakiś urzędnik mógł go nie znać. Gdy więc ktoś zjawia się w urzędzie i mówi: jestem synem pani X, która od 1945 r. mieszka w Anglii, a w Krakowie po wojnie zabrali jej dom, urzędnik powinien oczywiście najpierw poprosić o dokumenty poświadczające, iż rzeczywiście jest on jej spadkobiercą (czyli o świadectwa urodzenia, akty zgonów i stwierdzenia nabycia spadku). Potem zaś, na podstawie tych danych, musi wystąpić z pytaniem do strony brytyjskiej, czy i kiedy pani X uzyskała obywatelstwo brytyjskie. Jeśli otrzyma informację, że uzyskała je przed 1954 r. – a właśnie wtedy podpisano umowę odszkodowawczą między Polską a Wielką Brytanią – to żadne odszkodowanie się nie należy. Powinien wypłacić je rząd brytyjski, który już dostał na ten cel pieniądze od Polski (i na pewno wypłacił, a syn pani X chce drugi raz wyłudzić pieniądze za to samo). Gdy natomiast urząd brytyjski nie znajdzie informacji o obywatelstwie to polski urzędnik powinien ustalić, jakie nakłady poczyniono w latach powojennych na utrzymanie obiektu przejętego od dawnego właściciela – i odliczyć je przed wydaniem decyzji reprywatyzacyjnej. Jeśli postępuje inaczej, łamie prawo.


DZIENNIK TRYBUNA

czwartek 6 czerwca 2013 INDEKSY GIE£DOWE

WIG20

WIG

+0.18%

+0.37%

13 mld zł

7

- tyle wynios³a w pierwszym kwartale dotacja do Funduszu Ubezpieczeñ Spo³ecznych. To spadek a¿ o 20 proc. w porównaniu z I kwarta³em 2012 r, co oznacza, ¿e wbrew niektórym z³owró¿bnym prognozom pañstwo dop³aca coraz mniej do ZUS, a nasze emerytury nie s¹ zagro¿one.

Czy prezydent Warszawy utonie w śmieciach? Zorganizowanie uczciwego przetargu na wywóz śmieci jest zadaniem przekraczaj¹cym mo¿liwości sto³ecznego ratusza.

ANDRZEJ LESZYK  Prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz poniosła bolesną porażkę w warszawskiej śmieciowej wojnie. Krajowa Izba Odwoławcza nakazała bowiem zmianę dokumentacji przetargu, mającego wyłonić firmę, która będzie wywozić śmieci po 1 lipca. Nie oznacza to jego unieważnienia. Miasto musi jednak ogłosić nowe warunki przetargu - co w praktyce oznacza, że postępowanie zacznie się ponownie. Warunki te, jak podkreśliła przewodnicząca składu orzekającego Anna Packo, powinny zaś być jasne i sprawiedliwe. W ten sposób potwierdziło się, co pisał już „Dziennik Trybuna”, że przetarg był „ustawiony” pod Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, które miało zwyciężyć. Rzeczniczka KIO stwierdziła, iż szereg postanowień warunków zamówienia preferowało właśnie MPO. W związku z wyrokiem, który potwierdził nieprawidłowości w organizacji przetargu, stracił stanowisko wiceprezydent Jacek Kochaniak, odpowiedzialny za gospodarkę odpadami komu-

nalnymi. To już kolejna ofiara śmieciowej wojny, bo wcześniej musiała odejść szefowa Biura Prawnego. Warto zauważyć, że władze miasta do samego końca uparcie broniły warunków przetargowych preferujących MPO, bo warunki wywozu śmieci były już dwukrotnie unieważniane. Po wyroku Krajowej Izby Odwoławczej nie ma już prawie szans na to, aby po 1 lipca śmieci były odbierane w sposób posegregowany. Cała ta sprawa dowodzi braku kompetencji Prezydent Warszawy, która – przecież absolwentka prawa – nie była w stanie (a pewnie i nie chciała) – dopilnować, aby warunki przetargu zostały ustalone w sposób zgodny z przepisami. Dowodzi to także braku jej zdolności do kierowania dużą organizacją, jaką jest miasto i nieumiejętności oceny hierarchii zdarzeń, na jakie trzeba zwracać uwagę. Prezydent dopuściła bowiem do zamieszania w kwestii bardzo ostatnio dyskutowanej, budzącej gorące emocje i uznanej za jedną z najważniejszych dla fot. WIKIMEDIA

Opis

Warszawy. A przecież o tym, że w stolicy zmienią się zasady wywozu odpadów wiadomo od dawna. Zorganizowanie uczciwego przetargu nie jest zaś zadaniem na miarę Einsteina i należało oczekiwać, że prezydent będzie umiała tego dokonać. R

E

Hanna Gronkiewicz Waltz ogłosiła, że osobiście obejmie kierownictwo nad „śmieciowym zespołem”, nadzorowanym dotychczas przez wiceprezydenta Kochaniaka, zajmującym się zorganizowaniem wywozu śmieci po 1 lipca. Nie jest to najlepK

L

A

sza wiadomość dla warszawiaków którzy nie wiedzą, czego mogą się spodziewać. A może to zadanie po prostu powinien wziąć na siebie pierwszy z brzegu, w miarę kompetentny stołeczny urzędnik? Wtedy będzie większa szansa, że się uda. M

A


8 str. 2 - 5

DZIENNIK TRYBUNA str. 6 - 7

str. 8 - 9

str. 10 - 12

czwartek 6 czerwca 2013 str. 13

str. 14

Łukaszenka wdzięczny Kościołowi

str. 15 - 16

Powodem wdziêczności bia³oruskiego prezydenta s¹ wysi³ki watykañskiej dyplomacji na rzecz za³agodzenia sankcji, którymi UE ob³o¿y³a Miñsk. Jak zapowiedziano nuncjuszowi, abp Claudio Gerottiemu, £ukaszenka w zamian uczyni za to dla Kościo³a „wszystko co mo¿liwe a mo¿e nawet to, co niemo¿liwe”.

ŚWIAT SALWADOR

UNIA EUROPEJSKA/CHINY

Europa stawia

Nie umrze przez ciążę fot. SXC.HU

¯ycie 22-letniej ciê¿arnej zosta³o uratowane. Pomimo zakazu s¹du cesarskie ciêcie przerwa³o ci¹¿ê, zagra¿aj¹c¹ ¿yciu m³odej kobiety. Beatriz, która używa pseudonimu by uchronić swoją prywatność, uratowało przeprowadzone w tym tygodniu cesarskie cięcie. Był to 24 lub 27 tydzień ciąży. ¯ycie p³odu wa¿niejsze

Walka o Beatriz trwała ponad dwa miesiące. Gdy Salwadorka, matka rocznego synka, cierpiąca na poważne osłabienie odporności wywołane chorobą o nazwie lupus oraz ostrą niewydolność nerek, ponownie zaszła w ciążę lekarze orzekli, że jej nie przeżyje. Równocześnie okazało się, że również płód nie ma szans na życie, m.in. z powodu bezmózgowia, a więc braku sporej części mózgu. Jednak aborcja w Salwadorze jest nielegalna. Choć szpital, w którym przebywa Beatriz, zwracał się oficjalnie z prośbą o pozwolenie na nią do władz już 10 tygodni temu, nie było zgody na przerwanie ciąży. Nie chcê umieraæ

– Nie chcę umierać – apelowała chora w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla „New York Times”. – Chcę być ra-

zem z moim synem i wychowywać go. Jej apele przez długi czas okazywały się bezskuteczne. Prawo w Salwadorze zabrania przerywania ciąży bez względu na okoliczności. Kobiecie, która umyślnie doprowadzi do poronienia lub zezwoli na aborcję, grozi kara więzienia. Podlega jej również osoba przeprowadzająca zabieg aborcji za zgodą kobiety. Zakaz przerywania ciąży jest potwierdzony przez odpowiedni zapis w konstytucji kraju, a został wprowadzony w 1998 roku przez partię konserwatywną, przy poparciu Kościoła Katolickiego. Nie pomagał nawet list ministry zdrowia Marii Isabek Ridrigue, która napisała do rozpatrującego sprawę Sądu Najwyższego Salwadoru: „Koniecznym jest powzięcie wszystkich środków niezbędnych z medycznego punktu widzenia by ratować Beatriz” – czytamy w liście. Pomimo tego sąd odrzucił prośbę szpitala. W obronie ¿ycia

Wyrok śmierci na Beatriz zmobilizował południowoamerykańską opinie publicz-

ną. Rozpoczęła się kampania w obronie życia ciężarnej. – Odrzucenie wniosku przez Sąd Najwyższy Salwadoru o pozwolenie na dokonanie aborcji, medycznego zabiegu który jest konieczny by uratować życie Beatriz, jest hańbiącym pogwałceniem jej podstawowych praw człowieka – stwierdziła Lilian Sepulveda, dyrektorka programu prawnej pomocy przy organizacji o nazwie Centrum Praw Reprodukcyjnych. – Salwador nie tylko zabrania aborcji koniecznych z medycznych względów u kobiet takich jak Beatritz, ale także powoduje cierpienia kobiet, które poroniły czy cierpiały na powikłania przy porodzie – informowała aktywistka. „Kobiety nie powinny tracić swoich podstawowych praw i stawać się przedmiotem nieludzkiego traktowania tylko dlatego, że zaszły w ciążę”- czytamy w oświadczeniu Centrum. W zeszłym tygodniu Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka, którego siedziba znajduje się w Kostaryce, a który wzorowany jest na modelu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zezwolił Beatriz na aborcję Niestety, mimo iż trybunał aspiruje do miana panamerykańskiego organu sądowego jego postawienia nie są prawnie wiążące.

Aby broniæ miejsc pracy i produ wprowadza od dziś ochronne c³ panele s³oneczne. Mo¿e to zaow pomiêdzy Europ¹ a drug¹ co do GRZEGORZ WALIÑSKI, ROBERT GRUDA

Pomimo tego przeprowadzono jednak cesarskie cięcie. Lekarze zdecydowali się na operację po tym, jak w niedzielę wieczorem kobieta zaczęła mieć skurcze. Jak poinformowała ministra zdrowia Maria Isabel Rodriguez, płód, który nie miał znacznej części mózgu i czaszki zmarł pięć godzin po operacji. Jej zdaniem, interwencja medyczna nie była naruszeniem orzeczenia salwadorskiego sądu. – Zgodnie z prawem matce należy zapewnić wszelkie medycznie dostępne środki, by uratować jej życie, biorąc pod uwagę czas oczekiwania konieczny, by zrobić wszystko w celu uratowania życia dziecka – stwierdziła ministra Maria Isabel Rodriguez. KATARZYNA MATUSZEWSKA

Europejski komisarz do spraw handlu Karel De Gucht uważa, że chińscy producenci paneli stosują dumping, czyli sprzedają swoje produkty po cenach zaniżonych poniżej kosztów produkcji. Mogą tak robić, gdyż korzystają z chińskiego wsparcia rządowego. Zagro¿onych 25 tys. miejsc pracy

Efekty dumpingowych praktyk, dzięki którym chińscy producenci eksportują do UE panele za około 21 mld euro rocznie, biją w europejskich konkurentów – jest zagrożonych 25 tysięcy miejsc pracy. Wysokość taryfy celnej będzie uzależniona od indywidualnej oceny poziomu państwowego wsparcia, z jakiego korzystają poszczególni chińscy eksporterzy – ich rozpiętość będzie wynosić od 37,3 proc. do nawet 67,9 proc. Przez pierwsze dwa miesiące wszyscy jednak zapłacą tylko 11,8 procent. – Działania, jakie dziś podejmujemy mają charakter ratowniczy. Są jak podanie ratującego życie tlenu sektorowi europejskiego przemysłu cierpiącemu wskutek dumpingu – tłumaczy posunięcie De Gucht.

NIEMCY

Co ujawni proces neonazistki? Monachijski s¹d wznowi³ proces przeciw Beate Zschäpe z neonazistowskiej organizacji o nazwie Podziemie Narodowo-Socjalistyczne. Podziemie Narodowo-Socjalistyczne (niem. Nazionalsozialistischer Untergrund – NSU), w niemieckich mediach nazywane Zwickauer Terrorzelle, to neonazistowska grupa terrorystyczna która mordowała emigrantów. Składała się z co najmniej trzech osób. Nie wiadomo, ile wspierało ich działalność – ocenia się, że może nawet 200.

Akt oskarżenia przeciwko Beate Zschäpe dotyczy jej współudziału w dziesięciu morderstwach popełnionych wraz z dwoma innymi liderami organizacji: Uwe Böhnhardtem i Uwe Mundlosem. Osiem ich ofiar było pochodzenia tureckiego, jedna była narodowości greckiej, a ostatnią była niemiecka policjantka.

Oprócz tego grupa ma na sumieniu szereg usiłowań zabójstwa, dwa zamachy bombowe i 15 napadów rabunkowych. 4 listopada 2011 r. po nieudanym napadzie na bank w Eisenach znaleziono ciała Böhnhardta i Mundlosa, którzy prawdopodobnie popełnili samobójstwo. Wkrótce potem Zschäpe oddała się w ręce policji.

Obrona domagała się wstrzy- rozpracowaniu sieci sympamania procesu. Powodem miało tyków NSU przez policję, prabyć nagłośnienie sprawy przez cownicy niemieckiego Urzędu media, wskutek czego rzekomo Ochrony Konsytuacji zniszczyli uniemożliwiono przebieg pro- część akt. Z tego powodu spracesu w sposób bezstronny. Sąd wa jest takżeprzedmiotem zainpostanowił teresowania kontynuować Beate Zschäpe oskarża specjalnej postępowanie. komisji parlaSzok wy- się o współudział mentarnej. wołała wia- w dziesięciu morderstwach Oczekudomość, że je się także, mimo iż niemieckie służby bez- że proces ujawni ewentualne pieczeństwa od dawna wiedzia- związki NSU i Narodowej Partii ły o grupie, mogła ona działać Demokratyczną (NPD), działaprzez 14 lat. jącą legalnie prawicową partiąWiadomo, że w listopadzie polityczną. 2011 r., wkrótce po śmierci Böhnhardta i Mundlosa oraz GRZEGORZ WALIÑSKI


DZIENNIK TRYBUNA

czwartek 6 czerwca 2013

9

Prostytutki nadal na cenzurowanym

Stop krwawym diamentom

Brazylijskie ministerstwo zdrowia wycofa³o siê z kampanii promuj¹cej bezpieczny seks pod has³em „Jestem szczêśliwa bêd¹c prostytutk¹”. Kampania mia³a na celu tak¿e walkê ze stygmatyzacj¹ pracownic sektora us³ug seksualnych oraz ich bezpieczeñstwo w przeddzieñ Pucharu Świata w 2014 r.

Prezydent Republiki Środkowoafrykañskiej Michel Djotodia og³osi³ zawieszenie wydobycia diamentów. Celem jest umoralnienie tego sektora gospodarki. Jak wiadomo diamenty trafiaj¹ na rynek z krajów rz¹dzonych przez dyktatorów, którzy za pieni¹dze z ich sprzeda¿y kupuj¹ broñ do bratobójczych walk.

tamę chińskim panelom

ucentów Unia Europejska ³a na importowane z Chin wocowaæ otwart¹ wojn¹ celn¹ o wielkości gospodark¹ świata.

fot. CC/FLICKR/PICTIM

Zmierzaj¹ca na pó³noc fala powodziowa wygna³a z domów ponad 20 tys. Czechów. Najbardziej zagro¿one s¹ obecnie obszary pó³nocnych Czech i po³o¿onych nad £ab¹ wschodnich Niemiec. Poziom wody w £abie ma siê podnieśæ o 9 metrów, zbli¿aj¹c siê do rekordu osi¹gniêtego w czasie powodzi w 2002r. Fala powodziowa idzie tak¿e w dó³ Dunaju – po Austrii zagra¿a obecnie Wêgrom.

gospodarki, w których Europa upatruje swoje największe szanse na ekonomiczne odrodzenie – dzięki przewadze technologicznej. Merkel broni Chiny

– To nie protekcjonizm. Chodzi raczej żeby wymusić przestrzeganie międzynarodowych zasad handlowych przez chińskie firmy. Zagro¿ony sektor

Europa stanowi około jedną trzecią światowego rynku ogniw fotowoltaicznych. Jeszcze niedawno dzięki zaawansowaniu technologicznemu europejscy producenci mieli na nim pozycję lidera. Jednak w ostatnich latach wiele europejskich firm w poszukiwaniu sposobów na obniżenie kosztów produkcji przeniosło ją do południowo-wschodniej Azji. Co więcej, szereg firm – jak niemiecka QCells SE – zostało przejętych przez azjatyckich konkurentów. Dzięki transferowi technologii, ale też na skutek rozwoju własnego potencjału, Chiny stopniowo z roli odtwórcy technologii importowanych zaczynają stawać się również zdolne do tworzenia własnych. W rezultacie import tanich chińskich paneli stanowi poważną groźbę dla działających nadal w Europie producentów. Jest to groźba tym poważniejsza, że uderza w jedną z tych gałęzi

Pomimo racji stojących za ustanowieniem ochronnej bariery celnej, inicjatywie sprzeciwia się jednak większość państw UE, w tym przede wszystkim Niemcy – największy handlowy partner Chin w europejskim bloku. W ubiegłym tygodniu, podczas wizyty w Berlinie chińskiego premiera Li Keqianga niemiecka kanclerz Angela Merkel podkreślała, że ustanawianie ceł nie jest metodą rozwiązywania sporów handlowych. – Niemcy dołożą wszelkich starań, by nie doprowadzić do wprowadzenia cła importowego – powiedziała kanclerz. Państwa europejskie broniące chińskich eksporterów – obok Niemiec także Wielka Brytania i Holandia – podkreślają, że cła spowodują wzrost cen paneli i nie przyczynią się wcale do ochrony europejskiego przemysłu, a koszty protekcji celnej poniosą europejscy konsumenci. Inicjatywę KE popierają za to Francja i Włochy. – Chcemy zrównoważonych relacji na linii Chiny-Unia Europejska. Państwa stosujące protekcjonizm, a którym niewątpliwie są Chiny, powinny akceptować rów-

Egipt skazał 43 aktywistów noważne zasady – stwierdził francuski minister przemysłu Arnaud Montebourg Bêdzie wojna celna?

Aby wprowadzić doraźne cła na okres do sześciu miesięcy, Komisja Europejska nie potrzebuje zgody państw członkowskich. Jeśli jednak będzie chciała przedłużyć ich obowiązywanie rządy będą musiały je zaaprobować i wtedy KE może zostać przymuszona do wycofania się ze swojego posunięcia. Jeszcze w poniedziałek, w przeddzień ogłoszenia ceł, chiński premier w rozmowie telefonicznej ostrzegał przewodniczącego KE José Manuela Barroso, że wprowadzenie ceł odbije się na całości relacji gospodarczych pomiędzy Unią a Chinami, gdyż Państwo Środka będzie zmuszone za-

reagować na posunięcie Unii. Analitycy uważają, że obok ewentualnych posunięć odwetowych należy raczej spodziewać się intensyfikacji akcji lobbyingowej Chin, aby zapewnić sobie maksimum poparcia europejskich rządów i spowodować niedopuszczenie do przedłużenia okresu obowiązywania stawek celnych. Sprawa będąca dziś przedmiotem sporu – choć jest największą operacją antydumpingową kiedykolwiek podjętą przez Komisję Europejską – nie jest jedyna. Bruksela prowadzi 31 postępowań o niedozwolone praktyki handlowe, przede wszystkim dumping cenowy, z tego 18 wobec Chin. Kolejne sprawy niosą więc ryzyko eskalacji barier wznoszonych przez obu partnerów i wzajemnie nakładanych na siebie utrudnień w handlu..

CHILE

Pablo Neruda jednak zamordowany? Zespół specjalistów medycyny sądowej dokona eksumacji szczątek chilijskiego noblisty, Neruda otrzymał literackiego Nobla w 1971 r. Był politykiem, dyplomatą oraz bliskim przyjacielem lewicowego prezydenta Salvadora Allende, który został zabity podczas zamachu stanu w 1973 r. Poeta uczestniczył w ŚwiatowymKongresie Pokoju w 1951 r. we Wrocławiu. Nerudaeta zmarł nagle 12 dni po wojskowym zama-

chu stanu w 1973 roku, który wyniósł do władzy Augusto Pinocheta. Przyczyną jego śmierci miał być rzekomo rak prostaty. Ale dwa lata temu, gdy ochroniarz i kierowca Nerudy, Manuel Araya, zaczął spisywać swoje wspomnienia, wysunięto podejrzenie, że reżim Pinocheta zgładził słynnego poetę, by ten

Środkowa Europa pod wodą

nie stał się ważnym głosem opozycji. Araya ujawnił, że podczas gdy Neruda robił ostatnie przygotowania do emigracji do Meksyku, lekarz wstrzyknął poecie substancję, po którym stan jego zdrowia gwałtownie się pogorszył. Sędzia śledczy Mario Carroza początkowo wątpił w teorię spisku, ale dochodzenie w ciągu ostatnich dwóch lat dostarczyło wystarczająco dużo dowodów do wydania nakazu ekshumacji.

– Jest bardzo dyskusyjne, czy Pablo Neruda faktycznie leżał w łożu smierci – powiedział Eduardo Contreras, chilijski prawnik, który podejmuje działania na rzecz wznowienia śledztwa w sprawie Nerudy. Zrekonstruował on ostatnie dni życia poety i według niego Neruda nie czuł się źle, tylko był zajęty intensywnymi przygotowaniami do wyjazdu do Meksyku, a także spotkaniami ze swoją kochanką.

KM 

Kairski s¹d skaza³ 43 aktywistów zagranicznych organizacji pozarz¹dowych, oskar¿onych o prowadzenie dzia³alności bez wymaganych zezwoleñ i wykorzystywanie zagranicznych funduszy. Mo¿e to spowodowaæ wstrzymanie amerykañskiej pomocy wojskowej dla Egiptu.

Anglicy dadzą na szkolenia Azjatów Wielka Brytania przeznaczy 18 mln funtów na szkolenia azjatyckich robotników zatrudnionych w sektorze odzie¿owym. Dotacja jest reakcj¹ na zawalenie siê budynku fabrycznego w Bangladeszu, które poci¹gnê³o za sob¹ śmieræ ponad 1100 robotników i wywo³a³o powszechn¹ krytykê warunków, w których szyje siê produkowan¹ dla europejskich sieci dystrybucyjnych konfekcjê.

Włosi nie chcą być hydraulikami We W³oszech czeka kilka tysiêcy miejsc pracy na fryzjerów i hydraulików. Popyt jest tak¿e na mechaników, murarzy i ślusarzy – w³oscy przedsiêbiorcy skar¿¹ siê, ¿e nie mog¹ znaleźæ wykwalifikowanej si³y roboczej a nie s¹ w stanie zastêpowaæ jej przyuczanymi pracownikami. GW


10 str. 2 - 5

DZIENNIK TRYBUNA str. 6 - 7

str. 8 - 9

str. 10 - 12

czwartek 6 czerwca 2013

str. 13

str. 14

str. 15 - 16

16740

OPINIE dolarów

na jednego mieszkañca. To poziom PKB, powy¿ej którego tempo wzrostu zwalnia – pisze m.in. w ksi¹¿ce „Dok¹d zmierza świat. Ekonomia polityczna przysz³ości”. Tekst poni¿ej jest fragmentem ksi¹¿ki.

Bogatsi rozwijają się wol Nawet w przypadku azjatyckich gospodarek szybki wzrost, znacznie przewy¿szaj¹cy wskaźniki innych krajów i regionów, nie bêdzie trwa³ bez koñca. GRZEGORZ W. KO£ODKO 

C

hiny mają przed sobą jeszcze co najmniej kilka, a prawdopodobnie kilkanaście lat szybkiego wzrostu (niektórzy uważają, że nawet kilkadziesiąt, ale to niesłuszny pogląd), przekraczającego z górą dwukrotnie średnią światową i trzykrotnie średnią krajów zamożnych. Nie wrócą już – poza ewentualnymi wyjątkowymi pojedynczymi latami – do dwucyfrowego tempa, ale będą w stanie nadal prędko powiększać swój dochód narodowy. Jak długo? O ile? To szerszy problem, szybko bowiem rozwijają się nie tylko Chiny. Przez lata całe pisano o „azjatyckim cudzie” gospodarczym, odnosząc się zarówno do imponującego tempa wzrostu w specyficznym Singapurze, Hongkongu i na Tajwanie, jak i w dużo większych krajach – w Indonezji, Korei Południowej, Tajlandii, Malezji, a ostatnio także w Wietnamie. Wysokie jest tempo wzrostu w szczególnie znaczącym kraju, bo w bardzo zaludnionych Indiach. Załóżmy, że kraje te nie popełnią żadnego strategicznego błędu, który sprowadziłby ich wzrost do niskiego pułapu. Do kiedy wówczas trwać może szybki wzrost azjatyckich gospodarek, znacznie przewyższający wskaźniki innych krajów i regionów? Poprawne pytanie – nie tylko w kontekście azjatyckim, ale generalnie w teorii i polityce wzrostu gospodarczego – nie brzmi „jak długo” w znaczeniu „ile lat”, ale do jakiego poziomu jest to realne? Innymi słowy, począwszy od jakiego dochodu wygasa dynamika produkcji? Znając odpowiedź na to pytanie, można zaryzykować prognozowanie, kto i ile ma przed sobą lat dynamicznego wspinania się w górę po drabinie dochodów. Porównawcza analiza doświadczeń z przeszłości sugerować może, że próg, po którego osiągnięciu tempo wzrostu zwalnia, oscyluje wokół PKB na mieszkańca w wysokości

16 740 dolarów zgodnie z PSN. Dla precyzji dodać trzeba, że ta kwota wyrażona jest w cenach stałych 2005 roku, które od tego czasu wzrosły, więc dla ułatwienia przyjmijmy, iż w zaokrągleniu odpowiada to obecnie PKB w wysokości 20 tysięcy dolarów w cenach bieżących. Pomijając gospodarki biedne, z PKB na głowę poniżej 10 tysięcy dolarów, badania skoncentrowały się na krajach, w których począwszy od 1957 roku średnie roczne tempo wzrostu przez siedem lat wynosiło co najmniej 3,5 procenta, a potem gwałtownie spadło. Dla tej grupy przez siedem lat, jakby ostatnich tłustych, przeciętne tempo wzrostu PKB wynosiło 5,6 procenta przed osiągnięciem pułapu 16 740 dolarów. Po przekroczeniu tego progu spadło do średniej następnych siedmiu lat – teraz już chudych – 2,1 procenta. To ogromna różnica. W tempie 5,6 procenta dochód podwaja się po niespełna 13 latach, podczas gdy w tempie 2,1 procenta zajmuje to aż 33 lata. Idąc jeszcze dalej, czterokrotne zwiększenie dochodu przy pierwszym wskaźniku wymaga jednego pokolenia, a przy drugim aż trzech. W Korei Południowej limit 16 740 dolarów został osiągnięty w roku 1997. Przez siedem poprzedzających go lat PKB na głowę rósł średnio o 5,8 procenta, a w ciągu lat siedmiu po

procenta, a potem o 1,6. W Japonii, w siedmioleciu do roku 1968, PKB rósł o 8,7 procenta, a po nim o 5 procent. W Hiszpanii do roku 1990 o 3,8, potem o 1,6 procenta. W Austrii do 1974 roku o 4,9 procenta, a później ponad dwukrotnie wolniej, o 2,2 procenta. Są wyjątki, które – no właśnie, potwierdzają, czy kwestionują tę regułę? W przypadku Stanów Zjednoczonych szybki wzrost trwał jeszcze długo po przekroczeniu progu 17 tysięcy dolarów na głowę. Wzięło to się stąd, że USA są silną gospodarką z punktu widzenia innowacji i postępu naukowo-technicznego, a to przecież potężne czynniki ekspansji gospodarczej. Dodatkowo nałożyła się na nie nieustanna fala imigracji, zasilająca zasoby siły roboczej. W przypadku Wielkiej Brytanii po przekroczeniu tego progu szczęśliwie zbiegła się wzrostowa faza cyklu koniunkturalnego z liberalnymi reformami strukturalnymi. W Japonii prosperity też trwało dłużej i proces szybkiego wzrostu był kontynuowany aż do początku lat 90., głównie wskutek sprzęgania się postępu technicznego z ekspansją eksportową. Także Hongkong i Singapur potrafiły dłużej utrzymać się na trajektorii szybkiego wzrostu, przede wszystkim dzięki szerokiemu otwarciu na zewnętrzne kontakty gospodarcze.

Gdy w Bangladeszu wiejska dziewczyna zostaje tkaczką, przyspiesza wzrost tymże roku już zaledwie o 2,5 procenta. W Australii, która wyprzedziła Koreę pod tym względem o całe pokolenie, przez siedmiolecie poprzedzające „rok przełomu” – 1969 – PKB zwiększał się przeciętnie o 3,9

Obecnie dochody 20 tysięcy i więcej dolarów według PSN na mieszkańca osiąga wiele krajów. Nie licząc terytoriów zależnych, jest ich około pięćdziesięciu, w tym Polska, a także kilka innych posocjalistycznych

Hongkong potrafi³ d³u¿ej utrzymaæ siê na trajektorii szybkiego wzrostu dziêki otwarciu

gospodarek – Czechy, Estonia, Słowacja, Słowenia; Węgry ocierają się o ten próg. Informacja, że powyżej takiego pułapu PKB rosnąć może o niewiele ponad 2 procent, być może byłaby dobrą wieścią dla polityków niepotrafiących osiągnąć więcej, ale czy tak zaiste jest? Czy tak być musi? Bynajmniej. Dowodzą tego zarówno doświadczenia krajów wielkich – USA, Japonii i Wielkiej Brytanii – jak i nieodosobnione przypadki małych i średnich gospodarek. Ale nie wszędzie działo się to samo. W każdym z nich polityka gospodarcza uruchamiała dodatkowe czynniki wzrostu produkcji, przyczyniając się do zwiększania skłonności do oszczędzania i wysokiej akumulacji kapitału oraz do poprawy alokacyjnej efektywności inwestycji. Korzystne specyficzne okoliczności i szczęście mogą sprzyjać, ale decydują strategia i polityka. Dlaczego przy dochodzie narodowym rzędu 17-20 tysięcy dolarów gospodarczy impet miałby siadać? Jakie mechanizmy mogą powodować, że z wcześniejszej średniej dynamiki ulecieć miałyby aż dwa punkty procentowe? To bardzo dużo; dla wielu krajów implikowałoby to spadek wcześniejszego tempa wzrostu nawet o połowę. Co ważne, psychologia

społeczna podpowiada, że roczny wzrost dochodu w wysokości do dwu procent nie dociera do świadomości, o ile nie towarzyszą mu korzystne i odczuwalne zmiany strukturalne. Tak przynajmniej jest w krajach, których dochód nie kwalifikuje ich jeszcze do społeczeństw zamożnych. Trzy główne mechanizmy wywołujące spadek tempa wzrostu produkcji to zmiany struktury gospodarki w przekroju wieś-miasto, wygasanie dobroczynnych skutków importu technologii oraz słabnięcie dopływu taniej i wykwalifikowanej siły roboczej z zagranicy. Na niższym szczeblu rozwoju istotnym impulsem wzrostu wydajności pracy jest wartki strumień przepływu siły roboczej z rolnictwa do przemysłu, a współcześnie także do sektora nowoczesnych usług. Szybki wzrost gospodarczy kiedyś odnotowywany w centralnie planowanych gospodarkach socjalistycznych i niektórych krajach „Trzeciego Świata” w zasadniczym stopniu brał się właśnie z szybkiej industrializacji i towarzyszącej jej urbanizacji. Gdy na Ukrainie chłop zostawał hutnikiem, zwiększało się tempo wzrostu. Gdy w Bangladeszu wiejska dziewczyna zostaje tkaczką, przyspiesza wzrost. Po


czwartek 6 czerwca 2013

Prof. Grzegorz W. Ko³odko jest dyrektorem Centrum Badawczego Transformacji, Integracji i Globalizacji TIGER w Akademii Leona Koźmiñskiego, autorem kilkudziesiêciu ksi¹¿ek z dziedziny ekonomii, konsultantem organizacji miêdzynarodowych. Wyk³ada³ na wielu uczelniach zagranicznych, w latach 1994-97 i 2002-03 by³ wicepremierem i ministrem finansów.

lniej fot. SXC.HU

na zewnêtrzne kontakty gospodarcze

osiągnięciu pewnego stopnia nasycenia, proces ten słabnie i w końcu zupełnie się zatrzymuje. W takich krajach jak Polska albo Korea Południowa już to się stało, natomiast w takich, jak Brazylia albo Pakistan trwa nadal. I już z tej chociażby przyczyny w tej drugiej parze gospodarek, i w im podobnych, należy oczekiwać szybszego wzrostu niż w tej pierwszej. Drugi mechanizm to słabnący efekt prowzrostowego pozyskiwania technologii z zagranicy. Jak powiadają, nie trzeba wymyślać koła, skoro ktoś już je zrobił przedtem. Wystarczy podpatrzeć, nauczyć się, sprowadzić, zastosować. Współcześnie nie jest to już koło, lecz przeróżne gałęzie przemysłu maszynowego oraz elektronika, ucyfrowienie, nanotechnologia, telekomunikacja, biotechnologia i wiele innych nowoczesnych dziedzin wytwórczości. Im wyższy poziom osiągają gospodarki, tym relatywnie mniejszy jest efekt absorpcji technologii z zewnątrz. Innymi słowy, jeśli kraje A i B mają taki sam poziom zaawansowania sieci i jednakową strukturę gospodarki realnej, to nie mają na czym skorzystać, importując technologię jeden od drugiego. Gdy zaś kraj C pozostaje w tyle, to transfer tej technologii może

pchnąć jego tempo wzrostu w górę, przy czym czynnik ten będzie działał tylko do chwili wyrównania się standardów. Gdy kraj C osiągnie poziom A i B, to jego możliwości wzrostu będą takie same, bo zniknie dodatkowy czynnik wcześniej przyspieszający wzrost. Jak działa ten mechanizm, widać wyraźnie w krajach do niedawna szybko się rozwijających, które dzięki temu zamknęły lukę technologiczną. Ale wskutek tego zamknięcia zamknęły też jeden z kanałów przyspieszonego wzrostu. W Europie można to już dostrzec na przykładzie porównania Słowenii i Włoch, ale długo jeszcze nie na przykładzie Estonii i Finlandii. W Azji widać to na przykładzie porównania Tajwanu i Singapuru, ale długo jeszcze nie na przykładzie Chin i Japonii. Trzeci czynnik to wygasanie dopływu relatywnie taniej, wykwalifikowanej siły roboczej z innych, jeszcze mniej rozwiniętych krajów. Przy dużych międzynarodowych rozpiętościach dochodowych wykwalifikowani pracownicy chętnie emigrują do krajów, w których mogą zarobić więcej. Ułatwia to przyspieszony wzrost, ale tylko do chwili, gdy kraje na dorobku osiągają określony poziom dochodu. Ten mechanizm działa w przekroju międzynarodowym podobnie jak przepływy ze wsi do miasta w obrębie gospodarek narodowych. Chyba pojawia się i czwarty mechanizm spowalniania wzrostu w krajach już niebiednych. Otóż im jest ich więcej, a zwłaszcza im więcej jest na świecie ludzi cieszących się coraz to wyższymi dochodami, coraz trudniej jest je zwiększać ze względu na jeszcze szybsze niż wzrost ich zamożności drożenie materiałów i surowców do produkcji. Pojawia się fenomen malejącej krańcowej stopy wzrostu, paradoksalnie bowiem teraz już nie stać wzbogaconych gospodarek na coraz to więcej i więcej drożejących materiałów i surowców. Gdy relatywnie mało ludzi wchodziło na górkę z napisem „20 tysięcy”, dawało się docierać tam w miarę szybko. Gdy coraz ich więcej pnie się na górę z napisem „40 tysięcy”, idzie im nieco wolniej. Gdy kiedyś jeszcze więcej pocznie się wpinać na wierzchołek z napisem „60 tysięcy”, przychodzić to będzie z ogromnym trudem. A co jeszcze wyżej, to już wyłącznie dla nielicznych świetnie przygotowanych alpinistów i himalaistów. Nie każdy potrafi wchodzić na szczyty.

218,8 mln zł

DZIENNIK TRYBUNA

11

Tyle wynios³a strata Telewizji Polskiej w 2012 roku. Przyczyni³y siê do niej m.in. nak³ady zwi¹zane z Euro 2012 i prze³¹czaniem sygna³u naziemnej telewizji na cyfrowy (chodzi o wymagan¹ ustawowo w okresie przejściowym jednoczesn¹ emisjê programu w technice analogowej i cyfrowej) w ³¹cznej wysokości 205 mln z³.

Dywersja? Tak, ale dziennikarska Rzecznik prasowy Telewizji Polskiej Jacek Rakowiecki polemizuje z tekstem „Dziennika Trybuna” „Dywersja w TVP”. W „Dzienniku Trybuna” z 28 maja opublikowano tekst o TVP, który śmiało mógłby startować w konkursie na kryminał roku. Zdaniem jego autorki, Karoliny Marczyńskiej, kryminałem jest polityka władz TVP. Zdaniem niżej podpisanego – liczba zawartych w jej tekście błędów, przekłamań i insynuacji bez najmniejszego choćby pokrycia. Nie pozwalający na żadną wątpliwość tytuł „Dywersja w TVP” wprowadza czytelnika w atmosferę rzekomego spotkania 14 „byłych i obecnych dyrektorów w TVP” w jednym z warszawskich klubów „mniej więcej trzy miesiące temu”, na którym miano mówić, że „obecny zarząd spółki jest najgorszym w historii”. Dyrektorzy ci byli nie lada ekspertami, skoro ich zdaniem budżet TVP wynosi 2 mld zł – o jakieś pół miliarda więcej, niż w rzeczywistości. Nie wiedzą oni też, o dziwo, że ubiegłoroczna strata telewizji publicznej to efekt skandalicznie niskiej ściągalności abonamentu (płaci go tylko co dziesiąte domowe gospodarstwo), przymusowych i niezrefundowanych kosztów Euro 2012 (160 mln) i Igrzysk w Londynie oraz kosztów spowodowanych koniecznością podwójnej (analogowej i cyfrowej) emisji (45 mln). Równie kompetentni co tajemniczy „dyrektorzy” są chyba też źródłem innej informacji autorki, że niedawno dziennikarze w TVP dostali też „instrukcje, jak się ubierać, by nie wzbudzać agresji (kolory ziemiste)”. Do kompletu tych sensacji brak już tylko informacji, że w TVP nie wolno już chodzić wyprostowanym, bo trzeba się czołgać… Clou tekstu to jednak lament, że „TVP przeprowadza eksperyment: telewizja bez dziennikarzy”. Czego – zdaniem autorki – „jeszcze nikt nie dokonał”. Widocznie ani ona, ani żaden z jej anonimowych informatorów nie

wie, ilu pracowników, w tym dziennikarzy, zatrudniają inne polskie telewizje. Znamienna to niewiedza, bo na ogół to właśnie TVN i Polsat są stawiane telewizji publicznej za wzór, jak małymi siłami i niewielką liczbą etatów robić i emitować programy. O meritum programu przeniesienia poza TVP części funkcji, w tym wykonywanych przez dziennikarzy (ale też charakteryzatorki, montażystów i grafików komputerowych) nie pisze p. Marczyńska dosłownie nic. Ani o gwarancjach dalszej współpracy z TVP, ani o dodatkowych pieniądzach przeznaczanych na ekonomiczne usamodzielnienie się tych, którzy nie będą już mieli etatów. Woli powtarzać kłamstwo, że telewizja publiczna nie „wyprowadza na zewnątrz” administracji czy księgowości. Tymczasem spośród 1200 osób zwolnionych w ostatnich kilku latach, aż 850 stanowiła właśnie „administracja” – ponad 70 proc.!

dowiemy. Ma ona jednak niebagatelny dowód, że na korzyść TVN działa potajemnie „kadrowa TVP” Ewa Ger. Otóż – dowiadujemy się – pracowała ona kiedyś w firmie „znajdującej się po sąsiedzku” z holdingiem TVN. Faktycznie, dyrektor Biura Zarządzania Zasobami Ludzkimi TVP S.A. Ewa Ger pracowała kiedyś w Warszawie przy ul. Wiertniczej pod nr 107. I faktycznie – „tylko” 59 numerów dalej mieści się centrala TVN… Tego by nawet Antonii Macierewicz nie wymyślił. Przy okazji kłamie też p. Marczyńska pisząc, że dyr. Ger pracuje i w TVP, i w swojej byłej firmie. Nie pracuje i ani jednego dnia nie pracowała równocześnie w obu tych miejscach, co można było sprawdzić jednym telefonem. Ale to dziennikarskie niechlujstwo, które w druku jest po prostu kłamstwem, niestety mnie nie dziwi, bo autorka przed publikacją nie sprawdziła dosłownie żadnej informacji, nie zadała sobie trudu spytania o jakikolwiek fakt, ani jakąkolwiek liczbę. Ograniczyła się do zebrania plotek, kłamstw, przeinaczeń i nazwała je tekstem dziennikarskim, trafnie tytułując go słowem „dywersja”, które oznacza próbę oddziaływania psychologicznego dla spowodowania określonej atmosfery przez manipulację i dezinformację. Można się z działaniami władz TVP nie zgadzać, można z nimi polemizować, ale trzeba sprawdzić najpierw parę liczb, dowiedzieć się czegokolwiek o trudnym rynku telewizyjnym i umieć zaproponować jakąś alternatywę dla nadawcy, który mając ważną misję publiczną jest zmuszony do walki ze stacjami, których jedyną misją są pieniądze.

Strata TVP to efekt skandalicznie niskiej ściągalności abonamentu Autorka koncentruje się na insynuacjach: odkładana przez lata i dopiero niedawno podjęta restrukturyzacja oraz znaczne obniżenie kosztów funkcjonowania TVP to dla niej „potężna afera gospodarcza. Większa niż Amber Gold i afera hazardowa”, „proces destrukcji”, „granice bezczelności, których przekraczać nie wolno”. Jej zdaniem tańsza i sprawniejsza telewizja publiczna „obniży jakość programów i wpłynie na ich oglądalność, na czym zyskać mają telewizje komercyjne. Jakim cudem to się ma stać, skoro główne stacje komercyjne też tracą udziały w rynku i spadają im przychody z reklam? Tego się od Marczyńskiej nie

JACEK RAKOWIECKI, RZECZNIK TVP 


12 str. 2 - 5

DZIENNIK TRYBUNA str. 6 - 7

str. 8 - 9

str. 10 - 12

czwartek 6 czerwca 2013 str. 13

str. 14

str. 15 - 16

WYWIAD Gdybyś mia³ opisaæ jedno najbardziej zaskakuj¹ce wydarzenia, które mia³o miejsce od czasu, gdy pracujesz i mieszkasz w Rosji, co by to by³o?

Zastanawiam się i zastanawiam, ale jedno wydarzenie, oprócz niestety tragicznych, związanych z katastrofami lotniczymi, nie przychodzi mi do głowy. Może dlatego, że Rosja zaskakuje mnie każdego dnia. A to mężczyzna podchodzi do mnie na Placu Czerwonym i mówi: – Grałem Lenina w filmie „Bitwa Warszawska”. Innym razem ktoś widząc mikrofon z napisem Polskie Radio krzyknie, że Polacy są OK, ale mogliby być mniej wybuchowi. Niesamowitym przeżyciem była dla mnie kilkunastogodzinna podróż pociągiem, w którym nie było przedziałów. Pięćdziesiąt, może nawet więcej osób siedziało w jednym pomieszczeniu. Drewniane ławeczki, stoliki, słonina, wódka i gitara. Jedziesz, na wszelki wypadek udajesz, że śpisz, a spod przymkniętych powiek widzisz niemal całą Rosję. Są emigranci z Kaukazu, młode Rosjanki jadące do Moskwy w poszukiwaniu księcia z bajki, żołnierze, którzy dostali tygodniowy urlop, i przekupki wiozące do stolicy siaty pełne wędlin. Wszyscy wspólnie jedzą, piją i śpiewają. Ostatnio przeżyłem w Moskwie pierwsze w moim życiu trzęsienie ziemi. I tak jest każdego dnia. Coś nowego, zaskakującego. Piszesz: „Na szczêście trzy magiczne s³owa nie straci³y w Rosji swojej mocy. „Proszê”, „dziêkujê” i „przepraszam” do dziś otwiera drzwi. Brzmi jak bajka.

Obcokrajowiec w Rosji dostrzega może wyraźniej działanie tych słów dlatego, że wcześniej nasłucha się i naczyta o powszechnej korupcji. Tego nie dostaniesz, tamtego nie załatwisz jak nie dasz łapówki. Tymczasem przekonałem się na własnej skórze, że „proszę” i „dziękuję” wystarczą aby załatwić coś w urzędzie czy banku. Rosjanie zachowują się często tak jakby czekali na okazję aby pokazać, że są mili i uprzejmi. Bywa, że ta ich uprzejmość staje się uciążliwa, ale cóż, skoro oni szanują gościa, to i gość powinien odnosić się do nich z cierpliwością i szacunkiem. Przeczytałem sporo opinii, że pracując w Rosji trzeba mieć „zdrową

Maciej Jastrzêbski jest od wielu lat korespondentem zagranicznym Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia. Pracowa³ w Miñsku na Bia³orusi, a obecnie mieszka w Moskwie i przekazuje najwa¿niejsze informacje dotycz¹ce wydarzeñ w Rosji. Jest te¿ specjalnym wys³annikiem Polskiego Radia do Gruzji. Jego ksi¹¿ka „Matrioszka Rosja i Jastrz¹b” uka¿e siê w tym miesi¹cu.

rów cieszą się polscy artyści. W rosyjskich filmach często pojawiają się: Daniel Olbrychski, Paweł Deląg, Michał Żebrowski a ostatnio Joanna Moro, znana z serialu „Anna German”.

fot. SXC.HU

Piszesz o wszechobecnym w Rosji interencie i braku problemów z ³¹czności¹. By³o ci g³upio, gdy podwo¿eni na stopa rosyjscy turyści po wakacjach w Polsce narzekali na nisk¹ jakośæ sieci u nas?

Maciej Jastrzêbski zna Rosjê od podszewki

Każdego dnia trzęsienie ziemi Z Maciejem Jastrzêbskim, korespondentem polskiego radia w Moskwie, którego ksi¹¿ka o Rosji uka¿e siê w po³owie czerwca, rozmawia Katarzyna Matuszewska. wątrobę”. Ano niekoniecznie. Choć Rosjanie rzeczywiście od mocnych trunków nie stronią, to na ulicach pijanych ludzi nie widać, a w trakcie spotkań towarzyskich nikt nie patrzy wilkiem gdy powiesz: „ja nie piję”. Co byś poradzi³ Polakowi, który wybiera siê do Rosji samochodem – choæby tylko do Kaliningradu?

Jeśli spełniamy formalne wymogi związane z przepisami wizowymi to śmiało możemy jechać do Rosji własnym samochodem. Drogi są w miarę dobre, przynajmniej w centralnej części kraju. Im dalej na Wschód albo na Północ, tym więcej dziur. Radzę jeździć zgodnie z przepisami. Lepiej nie narażać się na spotkania

z drogówką. Należy też pamiętać, że mamy dwa lusterka. Często zdarza się tak, że inni kierowcy wyprzedzają nas od strony pobocza. Zaskakujące, niebezpieczne, ale cóż – co kraj, to obyczaj. Rosja jest gęsto usiana stacjami paliw, motelami i przydrożnymi barami. Benzyna jest znacznie tańsza niż w Polsce, może tylko trochę gorszej jakości. Systemy nawigacji satelitarnej działają, Internet i telefonia komórkowa też, odnoszę wrażenie, że nawet lepiej niż w Polsce. W ostateczności można poprosić o pomoc przechodnia i rzadko kiedy spotkamy się z odmową. Z twojej ksi¹¿ki dowiadujemy siê, ¿e w Moskwie mo¿na kupiæ

legalnie ka¿dy film, ju¿ kilka dni po premierze. Jak oni to robi¹?

Mogę przypuszczać, że rosyjscy dystrybutorzy dysponują znacznie większymi funduszami niż nasi. Zresztą Rosja dla światowych producentów to bardzo atrakcyjny rynek, o który dbają ze szczególną pieczołowitością. Do Polski na premiery swoich filmów nie przyjeżdżają: Bruce Willis, Brad Pitt czy Arnold Schwarzenegger. Gwiazdy światowego kina i estrady często bywają w Rosji. Biorą udział w akcjach charytatywnych, uczestniczą w spotkaniach towarzyskich albo kręcą filmy. A skoro jesteśmy przy aktorach, to sporą popularnością wśród rosyjskich reżyse-

Ja swojego kraju się nie wstydzę. Wręcz przeciwnie zawsze opowiadam Rosjanom, że w Polsce to jest inaczej, znaczy się lepiej. Wtedy oni patrzą na mnie wilkiem i nazywają mnie rusofobem. Bywało, że czułem się nieswojo, gdy Rosjanie odwiedzający nasz kraj narzekali na transport publiczny w Warszawie, ale przecież mało które miasto na świecie może poszczycić się takim metrem jak Moskwa. Telefonia komórkowa lepiej funkcjonuje niż w Polsce, a co za tym idzie w Rosji jest lepszy dostęp do internetu. Dla zamożniejszych Rosjan, a takich przynajmniej w Moskwie nie brakuje, Polska jest krajem, w którym działa za mało sklepów luksusowych marek. Czasami bywa mi też niezręcznie tłumaczyć, dlaczego Polacy ciągle mają do Rosjan o coś pretensje, głównie chodzi o trudne kwestie historyczne. Rosjanie wychowani na radzieckiej propagandzie nie znają wielu aspektów historii XX wieku. Trudno też im się dziwić, że niektóre wydarzenia oceniają inaczej. Wszak każdy chce być dumny ze swojego kraju. Im dalej na wschód, tym wiêcej alkoholu w stereotypach narodowych.Przys³owiowy Niemiec s¹dzi, ¿e w Polsce du¿o pij¹, u nas kr¹¿¹ legendy na temat Rosjan i wódki. Co s¹dzi Rosjanin np. o Chiñczykach?

Przeciętny Rosjanin uważa, że na Wschód od Rosji nie ma już wódki. Więc z Chińczykami nie warto pić, bo zbyt szybko się upijają. To oczywiście żart, ale tak zupełnie serio to sądzę że Rosjanie niewiele wiedzą o Chińczykach i ich kulturze. Pewnie tyle samo co Polacy. Natomiast z nieukrywaną zazdrością patrzą na Anglików. W ich opinii Anglik pije więcej niż Rosjanin.


DZIENNIK TRYBUNA

czwartek 6 czerwca 2013

337

złotych

str. 2 - 5

str. 6 - 7

str. 8 - 9

Tyle wynosi koszt miesiêcznego ubezpieczenia zdrowotnego w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, które mo¿e sobie op³aciæ ka¿dy, niezale¿nie od tego, czy jest zatrudniony, czy nie.

str. 10 - 12

str. 13

str. 14

13 str. 15 - 16

SPOŁECZNIE

Bez prawa do leczenia

rys. MICHA£ GRACZYK

Prawie 4 mln Polaków mo¿e pozostawaæ poza systemem bezp³atnej opieki zdrowotnej w ramach NFZ. Ministerstwo Pracy chce odebraæ prawo do bezp³atnej opieki zarejestrowanym bezrobotnym. MAGDALENA OSTROWSKA 

M

inisterstwo Pracy chce odebrać zarejestrowanym bezrobotnym prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Trwają na ten temat konsultacje resortu pracy z Ministerstwem Zdrowia. To ma ukrócić rzekome nadużywanie statusu bezrobotnego, by mieć zagwarantowaną bezpłatną opiekę zdrowotną w ramach NFZ. Tymczasem bez dostępu do publicznej służby zdrowia pozostają miliony Polaków. Pracujących.

Bez sk³adki ani rusz

Resort zdrowia i NFZ na poważnie zaczęły szacować liczbę osób nie objętych ubezpieczeniem zdrowotnym w lutym 2012 roku, gdy wprowadzono przepisy zmuszające lekarzy do sprawdzania, czy recepty na leki refundowane wypisują uprawnionym do tego pacjentom. Wówczas liczbę nieubezpieczonych szacowano na 2 mln. Pod koniec 2012 r., w ramach przygotowań do wprowadzenia systemu Elektronicznej Weryfikacji Uprawnień Świadczeniobiorców (EWUŚ), mówiło się już o 10 proc. osób, które nie mogą być pewne swojego statusu, a więc problem może dotyczyć prawie 4 mln Polaków. – Od pięciu lat pracuję na umowach o dzieło, łapię różne prace jako wolny strzelec: strony internetowe, grafika – mówi Magda. – Na studiach to był sposób na zdobycie doświadczenia, wzbogacenie CV, elastyczne godziny pracy. Teraz taka praca straciła dawniejsze zalety o czym się przekonałam, gdy zaczęłam mieć kłopoty ze zdrowiem. Od umów o dzieło nie odprowadza się żadnych składek. O emeryturze nie myślałam. O zdrowiu też – stwierdza.

Prawo do świadczeń zdrowotnych w ramach NFZ uzależnione jest od opłacania składki na ten cel. Obowiązkowym ubezpieczeniem objęci są m.in. pracownicy zatrudnieni na umowach o pracę, rolnicy, osoby prowadzące działalność gospodarczą, zarejestrowani bezrobotni, renciści czy emeryci. Za tych ostatnich składkę opłaca ZUS, za pracowników – pracodawca, zaś przedsiębiorcy opłacają ją samodzielnie. Prawo do leczenia w ramach NFZ mają też dzieci i młodzież do ukończenia 18. roku życia, studenci oraz kobiety w ciąży, w okresie porodu i połogu. W zawieszeniu

Pół roku temu Magda nabawiła się kontuzji kręgosłupa i jako osoba bez ubezpieczenia zdrowotnego musiała leczyć się prywatnie. – Leczenie to za duże słowo, miałam kilka wizyt lekarskich, doraźną pomoc i na tym się skończyło, choć kontuzja została i daje mi się we znaki. Na poważniejsze leczenie mnie nie stać – twierdzi. I dodaje, że być może dawno wróciłaby do pełnej sprawności, gdyby mogła się leczyć w ramach NFZ. – Ból pleców utrudnia mi pracę, muszę biegać od klienta do klienta z laptopem na ramieniu, przez to mniej zarabiam, nie jestem w stanie brać wszystkich zleceń, fizycznie nie daję rady. Leczyć też się nie mogę – podsumowuje. W podobnej sytuacji jest Marcin, który od 10 lat utrzymuje się z umów o dzieło i zleceń. – Kiedyś zarejestrowałem działalność, nie miałem wyjścia, ale obowiązkowe składki przewyższyły moje dochody. Wtedy nie musiałem korzystać z pomocy lekarskiej i w ogóle się nad tym nie zastanawiałem – opowiada. –

Nadal pracuję na śmieciówkach, ale jednocześnie jestem zarejestrowany w urzędzie pracy jako bezrobotny, dla ubezpieczenia właśnie, bo zdrowie mi się trochę posypało, a prywatnie się leczyć nie dam rady – przyznaje. Marcin nie wie, że łatwo może stracić status bezrobotnego, który dla wielu – właśnie ze względu na ubezpieczenie zdrowotne – jest ostatnią szansą na dostęp do lekarza. Jakiegokolwiek. Wystarczy, że na swoich śmieciówkach zarobi więcej niż połowę płacy minimalnej, która od 2013 roku wynosi 1600 zł brutto, i wyleci z rejestru. Jeśli przekroczy ową kwotę, pożegna się z leczeniem w ramach NFZ jako bezrobotny, choć na prywatną wizytę lekarską tą różnicą nie zarobi. – Albo będę pracownikiem na etacie, albo bezrobotnym, w zasadzie wszystko inne pozbawia mnie prawa do lekarza i refundowanych leków, a nie stać mnie na prywatne leczenie – zauważa Marcin. – Jako „śmieciowiec” jestem zawieszony, tak pod względem opieki medycznej, jak i pod wieloma innymi. Ubezpiecz siê sam

Beata, terapeutka uzależnień spod Lublina, z formy samozatrudnienia korzysta od lat. – Ja po prostu od lat sama opłacam sobie ZUS, ponad 1000 zł miesięcznie, i nawet jak dają mi zlecenia, to nie są to stałe ani pewne dochody. Wkurza mnie, gdy idę do publicznej przychodni zdrowia, dla której pracuję, i nie chcą mnie przyjąć, bo muszę im ksero zapłaconego zdrowotnego pokazać. Osoby, które na to stać, mogą się dobrowolnie ubezpieczyć w NFZ. Koszt: minimum 337 zł miesięcznej składki. Podstawą

wymiaru składki na dobrowolne ubezpieczenie jest 75 proc. średniej płacy, ogłaszanej co kwartał przez GUS. Od kwietnia 2013 r. średnia płaca wynosi 3790,67 zł brutto. Dodatkowo NFZ uzależnia objęcie dobrowolnym ubezpieczeniem od opłacenia przez te osoby czegoś w rodzaju kary za okresy, gdy nie miały tego ubezpieczenia. Dodatkowa opłata wynosi od 748,16 zł (dla nie będących ubezpieczonymi w okresie od 3 miesięcy do roku) do 7481,58 zł (dla nie ubezpieczonych powyżej 10 lat). Lepiej nie wiedzieæ o chorobie

Na takie dobrowolne ubezpieczenie w NFZ nie stać ani graficzki Magdy, ani Marcina, ani terapeutki Beaty. I wielu innych, zwłaszcza tych zawieszonych w swoich prawach między statusem pracownika a bezrobotnego.

– Dwa lata temu straciłam pracę. Dobrze zarabiałam, miałam spore oszczędności, nie martwiłam się. Wraz z utratą pracy zyskałam czas, żeby zająć się swoim zdrowiem. I wtedy okazało się, że jestem chora na raka. Trzy tygodnie po wypowiedzeniu – wspomina pani Kasia, która ostatnie 10 lat pracowała na kierowniczych stanowiskach. I dodaje: – Zarejestrowałam się jako bezrobotna i szybko zaczęłam dorabiać na umowach o dzieło. W efekcie wyleciałam z rejestru bezrobotnych, bo zbyt dużo zarabiałam, choć ledwie wystarcza mi na życie. Wobec perspektywy prywatnego leczenia nowotworu moje spore oszczędności okazały się niczym. Wstyd mi prosić ludzi o pomoc. Od dwóch lat żyję z diagnozą i bez możliwości leczenia. Wolałabym w ogóle nie wiedzieć, że jestem chora – kończy smutno...

ważne Status bezrobotnego a status pracownika  O status bezrobotnego z prawem do ubezpieczenia w ramach NFZ mo¿e siê staraæ osoba, która nie jest zatrudniona i nie wykonuje innej pracy zarobkowej, jest zdoln¹ i gotow¹ do podjêcia zatrudnienia w pe³nym wymiarze czasu pracy, nie uczy siê w systemie dziennym. Tak¿e taka, która m.in. nie jest emerytem, rencist¹, nie ma gospodarstwa rolnego, nie pobiera zasi³ku sta³ego.  Pracownikiem, w myśl obowi¹zuj¹cych przepisów, nie s¹ osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych (o dzie³o, zlecenia, o świadczenie us³ug, kontraktu menad¿erskiego). Nie maj¹ one praw przypisanych pracownikom, ale te¿ nie s¹ zwi¹zane stosunkiem nadrzêdności z pracodawc¹ (nie musz¹ wykonywaæ poleceñ pracodawcy, nie musz¹ stawiaæ siê w określonych godzinach, a jedynie wykonuj¹ zamówienie). Ubezpieczenie zdrowotne zale¿y od ich zarobków i zaradności.


14

DZIENNIK TRYBUNA

czwartek 6 czerwca 2013

TVP 1

TVP 2

TVN

POLSAT

POLSKIE RADIO PR2

04:55 Wodnikowe Wzgórze 05:20 Telezakupy 05:55 Kawa czy herbata? porady 08:00 Wiadomości informacyjny 08:05 Pogoda informacyjny 08:10 Polityka przy kawie 08:25 Telezakupy 09:00 Ojciec Mateusz 09:55 Natura w Jedynce 11:00 My, wy, oni 11:30 Plebania 12:00 Wiadomości informacyjny 12:05 Agrobiznes porady 12:30 Natura w Jedynce 13:30 Czy wiecie, ¿e... 13:55 Klan 14:25 Rezydencja 15:00 Wiadomości informacyjny 15:10 Pogoda informacyjny 15:25 Ja wam poka¿ê! 16:15 Z³ote £any 16:45 Europejski Turniej Pi³ki No¿nej Zunifikowanej Olimpiad Specjalnych sportowy 17:00 Teleexpress 17:15 Pogoda informacyjny 17:25 Dom nad rozlewiskiem 18:25 Prawdziwe ¿ycie 19:10 Wieczorynka 19:30 Wiadomości 20:00 Sport sportowy 20:05 Droga do Rio dokumentalny 20:10 Koszykówka mê¿czyzn: Tauron Basket Liga - kronika 20:15 Pogoda informacyjny 20:30 Ojciec Mateusz 3 21:25 Sprawa dla reportera 22:25 El¿bieta Jaworowicz. Tak by³o - tak jest 22:40 Bia³e ko³nierzyki 23:35 Gor¹cy czwartek 00:40 Zmiana planów 02:20 Notacje 02:35 Sprawa dla reportera 03:25 Prawdziwe ¿ycie 04:00 Zagadkowa Jedynka 04:59 Zakoñczenie programu

05:20 Dwójka Dzieciom 05:55 Zmiennicy 07:05 M jak mi³ośæ 08:00 Pytanie na śniadanie porady 08:50 Panorama informacyjny 09:00 Pytanie na śniadanie porady 09:25 Pogoda informacyjny 09:30 Pytanie na śniadanie porady 09:50 Pogoda informacyjny 09:55 Pytanie na śniadanie porady 10:25 Barwy szczêścia 11:00 Na dobre i na z³e 11:55 Kryptonim JP II 12:30 Mak³owicz w podró¿y 13:00 Wojciech Cejrowski - boso przez świat: Recykling 13:35 Czas honoru 14:40 Rodzinka.pl 15:10 Rodzinka.pl 15:45 Panorama kraj informacyjny 16:00 Pogoda informacyjny 16:10 M jak mi³ośæ 17:05 Kabaretowy Klub Dwójki 18:00 Panorama informacyjny 18:35 Sport telegram sportowy 18:45 Pogoda informacyjny 18:50 Jeden z dziesiêciu 19:30 Jeden z dziesiêciu 20:10 12. Mazurska Noc Kabaretowa Mr¹gowo 2010 21:25 Zabójcze umys³y 2 23:15 Kocham kino: Meduzy 00:45 Świat bez tajemnic: Wiera Gran 02:05 Meduzy 03:40 Art Noc: Maanam. „£ó¿ko” 04:25 Zakoñczenie programu

05:00 Uwaga! 05:20 Rozmowy w toku 06:20 Mango 07:25 Na Wspólnej 08:00 Dzieñ dobry TVN 11:10 Ukryta prawda 12:10 Kocham. Enter 13:10 Szpital 14:10 W-11 - Wydzia³ Śledczy 14:55 S¹d rodzinny 15:55 Rozmowy w toku 16:55 Szpital 17:55 Ukryta prawda 19:00 Fakty informacyjny 19:30 Sport informacyjny 19:40 Pogoda informacyjny 19:50 Uwaga! 20:05 Na Wspólnej 20:45 W-11 - Wydzia³ Śledczy 21:30 Kuchenne rewolucje 22:30 Alarm dla Pary¿a 00:30 Superwizjer 01:05 Sekrety chirurgii 02:05 Uwaga! 02:20 Arkana magii 03:40 Rozmowy w toku 04:35 Zakoñczenie programu

05:00 Wstawaj! Gramy! 06:00 Nowy dzieñ z Polsat News 09:00 Świat wed³ug Bundych 09:30 Świat wed³ug Kiepskich 10:00 Trudne sprawy 11:00 Dlaczego ja? 12:00 Dom nie do poznania 9 13:00 Dom nie do poznania 3 14:00 Pierwsza mi³ośæ 14:45 Trudne sprawy 15:50 Wydarzenia informacyjny 16:10 Prognoza pogody informacyjny 16:15 Interwencja 16:30 Malanowski i partnerzy 17:00 Dlaczego ja? 18:00 Pierwsza mi³ośæ 18:50 Wydarzenia informacyjny 19:20 Sport informacyjny 19:25 Prognoza pogody informacyjny 19:30 Świat wed³ug Kiepskich 20:05 Pokojówka na Manhattanie 22:15 Ju¿ nadchodzi 00:15 Bye Bye, Love 02:35 Zagadkowa noc 03:45 Tajemnice losu

00:55 Kalendarium 01:00 Fantazja polska 02:00 Muzyczna Noc Euroradia 06:00 Poranek Dwójki 06:00 Wiadomości 06:15 S³owo na dzieñ 07:00 Wiadomości 07:20 Kalendarium 08:00 Wiadomości 08:10 Przegl¹d prasy 08:35 Gośæ poranka 09:00 Kanon Dwójki 09:00 Wiadomości 09:30 To siê czyta 11:00 Wiadomości kulturalne 11:45 Zapiski ze wspó³czesności 12:00 Źród³a 13:00 Druga zmiana 15:00 Notatnik Dwójki 16:00 Wybieram Dwójkê 16:00 Wiadomości kulturalne 17:00 Przegl¹d prasy europejskiej 18:00 Sezon na Dwójkê 19:00 Filharmonia Dwójki 19:10 S³ynne powieści 21:30 Rozmowy po zmroku 22:30 Rozmowy improwizowane 23:30 Nokturn

DZIENNIK TRYBUNA

REDAGUJE KOLEGIUM Redaktor naczelny: Robert Walenciak Redaktor wydania: Jacek Pawilonis Wydawca: EDUSAT Sp. z o.o. ul. Rydygiera 8 01-793 Warszawa

Redakcja: EDUSAT Sp. z o.o. ul. Rydygiera 8 01-793 Warszawa redakcja@dzienniktrybuna.pl SEKRETARIAT REDAKCJI redakcja@dzienniktrybuna.pl tel. +48 662 218 034 DZIA£ POLSKA kraj@dzienniktrybuna.pl tel. +48 668 326 724 DZIA£Y ŚWIAT, GOSPODARKA, SPORT, OPINIE zagranica@dzienniktrybuna.pl gospodarka@dzienniktrybuna.pl sport@dzienniktrybuna.pl opinie@dzienniktrybuna.pl tel. +48 668 326 722 Druk: Polskapresse Sp. z o.o. Oddzia³ Poligrafia Drukarnia w Warszawie i Sosnowcu

Krzy¿ówka

POLSKIE RADIO PR1 00:00 Muzyka noc¹ 03:00 Tak to bywa³o 05:00 Poranne rozmaitości 06:00 Sygna³y dnia 09:00 Cztery pory roku 13:00 Muzyczna jedynka 15:00 Popo³udnie z jedynk¹ 18:00 Wiêcej świata 19:00 Wieczorne rozmaitości 19:25 Jedynka dzieciom

20:00 Wieczorne rozmaitości - kultura w jedynce 21:00 Wieczorne rozmaitości - magazyn reporterów „bez znieczulenia” 22:00 Polska i świat 22:35 Kronika sportowa 23:00 Naukowy zawrót g³owy 23:50 Lektury przed pó³noc¹


DZIENNIK TRYBUNA

czwartek 6 czerwca 2013

str.2 - 5

str. 6 - 7

str. 8 - 9

str. 10 - 12

str. 13

str. 14

15

Probierz w Lechii za Kaczmarka

str.15 - 16

Zarz¹d Lechii Gdañsk dokona³ zmiany na stanowisku trenera. Zwolnionego Bogus³awa Kaczmarka zast¹pi³ Micha³ Probierz, z którym gdañski klub podpisa³ dwuletni kontrakt. Probierz w przesz³ości prowadzi³ m.in. zespo³y Widzewa, Jagiellonii, £KS £ódź, Arisu Saloniki, Wis³y Kraków oraz GKS Be³chatów.

SPORT K£OPOTY CZARNYCH KOSZUL

Za trzeciej ligi smak... Polonia Warszawa przesta³a istnieæ w starym kszta³cie. Trwa walka z czasem, ¿eby wykrystalizowa³ siê jej nowy status. Byæ mo¿e uda siê jej wystartowaæ w III lidze. fot. KSP

Związek Piłki Nożnej. Nie powinno być z tym żadnego problemu, choćby przez wzgląd na bogatą historię klubu z Konwiktorskiej. Drugi wariant, traktowany jako najbardziej optymistyczny, to start szczebel wyżej, w III lidze. Tu jednak coś do powiedzenia będzie miał także Łódzki Związek Piłki Nożnej, który wraz z Mazowieckim ZPN ma pieczę nad rozgrywkami w tej klasie rozgrywkowej, w której występują drużyny z obu województw. Na korzyść Polonii może być to, że władza wykonawcza, przechodząca co sezon między Łodzią a Warszawą, w sezonie 2013-14 trafi na Mazowsze. Aby jednak do jakiejkolwiek decyzji doszło muszą rozstrzygnąć się kwestie formalne, czyli pod jakim szyldem Polonia zostanie zgłoszona do rozgrywek w nowym sezonie.

Fuzja w Bielsku Podbeskidzie Bielsko-Bia³a, które cudem uratowa³o siê przed spadkiem z ekstraklasy, negocjuje fuzjê z innym klubem z tego miasta, trzecioligowym BKS Stal. Informacjê tê potwierdzi³ prezes Podbeskidzia Wojciech Borecki. – Po³¹czenie pozwoli³oby stworzyæ w naszym mieście silny klub ekstraklasy z solidnym zapleczem powiedzia³ Borecki.

Karabatić w Barcy Niedawny pogromca dru¿yny Vive Targi KIelce w pó³finale Ligi Mistrzów, ekipa Barcelony, przed nowym sezonem te¿ wzmacnia sk³ad. Kataloñczycy zartrudnili w³aśnie Francuza Nikolê Karabaticia, z którym podpisali kontrakt do 2017 roku. Karabatic to dwukrotny mistrz olimpijski i dwukrotny z³oty medalista mistrzostw świata.

Bêdzie stowarzyszenie

W „nowej Polonii” bêd¹ musieli graæ wychowankowie klubu lub jego weterani.

PAWE£ SZYMANOWSKI 

S

zósta drużyna ekstraklasy została rozgrabiona, a jej właściciel, Ireneusz Król, pożegnany przez piłkarzy w wymowny sposób. Na koszulkach, które gracze „Czarnych Koszul” przygotowali na zakończenie sezonu, pojawił się niczym kapitalistyczna świnia – wmontowano jego głowę w ciało zwierzaka, a z przodu widniał napis: „Królu złoty, gdzie są banknoty?”.

Zatrzymaæ zjazd w dó³

Obiecywane od wielu miesięcy należności za pracę, jaką niewątpliwe jest zawodowa gra w piłkę, nie zostały wypłacone. Brak rozliczeń m.in. z ZUS i Urzędem Skarbowym zakończył się odebraniem licencji i degradacją klubu z ekstraklasy. „Wyciągnął ile się da, bo tylko nie płacąc należności można zarobić na futbolu” – pojawiły się komentarze. Nikt już w środowisku sympatyków Polonii nie wierzy w to, że Król wyłoży brakujące cztery miliony, żeby klub uzyskał licencję uprawniającą do gry

chociaż w I lidze. Dlatego grupa osób, która skrzyknęła się żeby uratować klub przed całkowitą zagładą, próbuje teraz zatrzymać nabierający rozpędu zjazd „Czarnych Koszul” po równi pochyłej. Wszyscy pi³karze odejd¹

– Nie ma żadnych szans, że jakikolwiek piłkarz zostanie w tej drużynie. Może ewentualnie kilku najmłodszych lub tych, co grali w Młodej Ekstraklasie. Nikt nie będzie miał do nikogo

kiedyś piłkarz Polonii, a ostatnio menedżer w tym klubie, który jest zaangażowany w ratowanie rozpadającego się zespołu. – Zrobię wszystko, żeby Polonia dalej istniała – zapewnia. On właśnie oraz kilka innych osób kojarzonych od wielu lat z „Czarnymi Koszulami” – wymieniani są wśród nich Piotr Dziewicki, Jacek Kosmalski, Arkadiusz Onyszko, Grzegorz Wędzyński – wraz z grupą fanów ze Stowarzyszenia Wielka Polonia, próbują się uchronić klub przed spadkiem do B-klasy.

Nie ma żadnych szans, że jakikolwiek piłkarz zostanie w Polonii Warszawa żalu. Ani pretensji. Najlepsi zawodnicy nie mogą narzekać na brak ofert z dobrych klubów, więc nikt nie będzie ich blokował – powiedział „Dziennikowi Trybuna” Igor Gołaszewski,

Realna szansa na IV ligê

Jakie są warianty? Ten najbardziej realny to start w IV lidze, o czym samodzielnie mógłby zadecydować Mazowiecki

Pewne jest, to, że „nowa Polonia” będzie funkcjonować jako stowarzyszenie. Prawo do nazwę, loga i barw klubowych ma otrzymać od Janusza Romanowskiego, dawnego dobrodzieja „Czarnych Koszul”, który nadal posiada prawa do KPP Polonia Warszawa, w odróżnieniu od KSP, które było ostatnio. Na Konwiktorską wróciłby więc były właściciel, za którego czasów na Konwiktorskiej świętowano mistrzostwo i Puchar Polski! Śpiewano wtedy na trybunach: „Za te czterdzieści lat! Za trzeciej ligi smak! Na mistrza Polski przyszedł czas!” Sk¹d zdobyæ pó³ miliona

Do bezproblemowego udziału w rozgrywkach na poziomie III ligi „nowa Polonia” potrzebowałaby rocznie minimum 500 tysięcy złotych. Taka kwota wystarczy, żeby klub mógł funkcjonować i organizować mecze pod starym adresem, traktowane jak imprezy masowe. – Biznesplan jest już gotowy – mówi Gołaszewski. – Powinno się wszystko udać. Dużo ludzi nas popiera, ze świata sportu, polityki. Zaangażowało się w to wielu prawdziwych polonistów – zapewnia.

Z Cypru do Śląska Portugalski napastnik Marco Paixao znalaz³ siê na liście transferowych ¿yczeñ Śl¹ska Wroc³aw, który po odejściu Holendra Johana Voskampa i Argentyñczyka Cristiana Diaza ma w kadrze tylko jednego napastnika £ukasza Gikiewicza. Paixao ostatnio gra³ w cypryjskim Ethnikosie Achna, dla którego w minionym sezonie zdoby³ 15 bramek.

Rzucił posadę Prezes Unii Leszno Józef Dworakowski zrezygnowa³ z funkcji. To efekt skandalu, do jakiego dosz³o w niedzielnym meczu Unii z Marm¹ Rzeszów w ¿u¿lowej ekstralidze. Rzeszowianie odmówili startu twierdz¹c, ¿e tor nie nadaje siê do jazdy, przez co przegrali w rekordowym rozmiarze 0:75. Pora¿ka nie jest jednak jeszcze przes¹dzona, bo PGE Marma ¿¹da powtórzenia meczu.


16

DZIENNIK TRYBUNA

czwartek 6 czerwca 2013

Dostali wyroki za korupcję 

Japonia za rok zagra w Brazylii

Selekcjoner pi³karskiej reprezentacji Rumunii Victor Piturca zosta³ skazany na rok wiêzienia w zawieszeniu za udzia³ w aferze korupcyjnej, która mia³a miejsce w 2008 roku, a dotyczy³a ustawienia wyniku derbów miasta Klu¿ w ostatniej kolejce ligowej. W tej samej sprawie w³aściciel Steauy Bukareszt Gigi Becali dosta³ trzy lata.

Pi³karska reprezentacja Japonii po remisie z Australi¹ zapewni³a sobie awans do przysz³orocznych fina³ów mistrzostw świata w Brazlii. Podopieczni Alberto Zaccheroniego s¹ pierwszym zespo³em, oczywiście poza gospodarzami mundialu, który zapewni³ sobie udzia³ w tym turnieju. Japonia wyst¹pi w mistrzostwach globu po raz pi¹ty.

REPREZENTACJA POLSKI W PI£CE NO¯NEJ fot. NEWSPIX

Jak zagrają z Mołdawią?

Bramkarz Arsenalu Londyn £ukasz Fabiañski z koñcem czerwca przestanie byæ graczem tego klubu. Mened¿er Kanonierów Arsene Wenger nie widzi ju¿ Polaka w swojej dru¿ynie, wiêc Fabiañski szuka nowego pracodawcy. Nie powinien mieæ z tym problemu, bo jest do wziêcia za darmo. „Fabian” ju¿ znalaz³ siê na liście ¿yczeñ Besiktasu Stambu³.

Mecz z Liechtensteinem by³ s³abym widowiskiem i nie zas³ugiwa³ na transmisjê w TVP1. Nie da³ te¿ odpowiedzi na pytanie, w jakiej formie jest nasza reprezentacja przed potyczk¹ z Mo³dawi¹.

Wymieniają kadrę

WALDEMAR T. LODZINSKI 

T

rener biało-czerwonych Waldemar Fornalik był jednak zadowolony z tego wygranego 2:0 sparingu. – Warto było rozegrać ten mecz. Zobaczyliśmy w jak różnej dyspozycji są zawodnicy, co potrafią debiutanci w kadrze. Wielu z nich to młodzieżowcy, mimo to zaliczyli niezłe występy – stwierdził. Najlepszy na boisku Adrian Mierzejewski niechętnie przyjmował pochwały za udany występ i przypomniał, o co naprawdę idzie gra. – Najważniejszy jest mecz z Mołdawią, który musimy wygrać. Ewentualna strata punk-

w obiektywie

tów oznacza dla nas koniec walki o awans do mistrzostw świata. Rzeczywiście, potyczka w Kiszyniowie może być punktem zwrotnym dla obecnej kadry oaz jej trenera. Może, choć wcale nie musi. Jednak w przypadku utraty szans na przyszłoroczny wyjazd do Brazylii decyzja, co dalej, będzie już tylko w gestii prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. A on ma do dyspozycji co najmniej dwa warianty. Pierwszy opiera się na przekonaniu, że mamy dobrych piłkarzy, tylko że oni potrzebują trenera o głośnym piłkarskim nazwisku i niekwe-

Maciej Rybus w meczu z Liechtensteinem zdoby³ drug¹ bramkê dla Polski

stionowanym autorytecie. W Polsce takiego nie ma, a zatem Boniek będzie go szukał za granicą. Drugi wariant daje szansę Fornalikowi na utrzymanie posady. Zieliński, Salamon, Jędrzejczyk, Bereszyński, Krychowiak, Łukasik, Kosecki – ta grupa młodych zawodników, którą obecny selekcjoner wprowadza do kadry, już wkrótce może odgrywać w reprezentacji kluczowe role, albo przynajmniej zaostrzyć rywalizację o miejsca w jej składzie.

To z kolei powinno przełożyć się na jakość gry i na wyniki. Ryzyko ewentualnej pomyłki nie jest duże. Zanim biało-czerwoni zagrają pierwszy mecz w kolejnych eliminacjach, tym razem do Euro 2016, rozegrają wcześniej dość meczów, żeby dało się ocenić czy nasz zespół jest coraz lepszy, czy na odwrót. Zwycięstwo w Kiszyniowie nie zakończy dyskusji o przyszłości Fornalika jako selekcjonera. Ale odsunie w czasie konieczność podjęcia decyzji.

Obiecują, że powalczą ELIMINACJE MŚ 2014

fot. MATERIA£Y PRASOWE

Kadrowicze s¹ ju¿ myślami przy pi¹tkowym meczu z Mo³dawi¹. Przynajmniej tak twierdzi ka¿dy z nich. I wszyscy zapewniaj¹, ¿e w Kiszyniowie dadz¹ z siebie wszystko. Nikt jednak nie obiecuje zwyciêstwa. Szkoda...

KOLEDZY POŻEGNALI DUDKA PO KRÓLEWSKU Powrót Jerzego Dudka do reprezentacji by³ tak naprawdê jedyn¹ atrakcj¹ towarzyskiego meczu z Liechtensteinem. Show z okazji sześædziesi¹tego wystêpu 40-letniego bramkarza, który da³ mu promocjê do Klubu Wybitnego Reprezentanta, nie zdo³a³ jednak zmotywowaæ jego m³odszych kolegów do widowiskowej gry. Do przerwy by³o 0:0, a po zmianie stron

Fabiański za darmo

nasz zespó³ zdo³a³ strzeli³ tylko dwa gole. Do bramki rywali trafili Artur Sobiech i Maciej Rybus. A Jerzy Dudek wyjawi³, ¿e marzy mu siê wystêp w jeszcze jednym meczu – Realu Madryt z Liverpoolem na Stadionie Narodowym. By³ graczem obu tych klubów, wiêc mo¿e mu siê uda.

LOVA 

– Z Mołdawią nasza gra będzie zupełnie inna niż pokazaliśmy w meczu z Liechtensteinem. To będzie wojna na całego. Mam nadzieję, że wyjdziemy z niej zwycięstwo – mówi Kamil Grosicki, który po słabym występie na stadionie Cracovii raczej nie ma szans na miejsce w wyjściowej jedenastce. Na coś takiego liczy natomiast obrońca Milanu Bartosz Salamon, chociaż na razie w biało-czerwonych barwach zagrał tylko ze słabeuszami, San Marino i Liechtenstainem. – Mam nadzieję, że trener da mi kolejną okazję do gry. Ale moje ambicje nie są istotne. Ważne jest to, żebyśmy wywieźli z Kiszyniowa trzy punkty. Musimy tam wygrać – podkreśla.

Równie bojowo nastawiony jest gwiazdor naszej reprezentacji Robert Lewandowski. – Do Mołdawii jedziemy po zwycięstwo. Łatwo nie będzie, bo chociaż zagramy na wyjeździe, to gospodarze będą się bronić. Mogę jednak zapewnić, że damy z siebie wszystko, żeby ich obrona nie była skuteczna – zapewnia wciąż jeszcze napastnik Borussii Dortmund. Lewandowski nie przecenia jednak znaczenia meczu z Mołdawią. – Wynik tego spotkania może w tej chwili faktycznie jest najważniejszy, ale tylko w tej chwili. Osobiście uważam, że te najważniejsze mecze są jeszcze daleko przed nami – przekonuje „Lewy”. Nasz najlepszy napastnik zapewne ma rację, ale żeby te przyszłe mecze, choćby z Anglią, stały się najważniejsze, najpierw trzeba wygrać w piątek w Kiszyniowie. LOVA 

Zag³êbie Lubin po zakoñczeniu sezonu zrezygnowa³o z us³ug a¿ dziesiêciu pi³karzy, m.in. Szymona Paw³owskiego, £ukasza Hanzela, Macieja Ma³kowskiego i Kamila Wilczka. W ich miejsce klub zamierza ści¹gn¹æ nowych graczy. Pierwszym pozyskanym, z którym podpisano dwuletni kontrakt, jest pomocnik Górnika Zabrze Aleksander Kwiek.

Cristiano się ceni Portugalski gwiazdor Realu Madryt Cristiano Ronaldo odrzuci³ ofertê przed³u¿enia kontraktu z tym klubem. Kości¹ niezgody s¹ oczywiście pieni¹dze. S³ynny CR7 zarabia obecnie 12 mln euro rocznie, szefowie „Królewskich” oferuj¹ mu podwy¿kê do 15 mln, lecz pi³karz ¿¹da co najmniej 20 mln euro za sezon. Taka kwota jest nie do przyjêcia nawet dla Realu.

Bartman w Italii W³oskie media poda³y, ¿e atakuj¹cy reprezentacji Polski Zbigniew Bartman w przysz³ym sezonie bêdzie reprezentowa³ barwy wystêpuj¹cej w Serie A1 dru¿yny Casa Modena. Nasz znakomity siatkarz w³aśnie odszed³ z Asseco Resovii Rzeszów. Bartman wcześniej by³ ju¿ graczem w³oskich klubów – Marmi Lanza Werona (2005-2007) oraz Prisma Volley Taranto (2009-2010).

Dziennik Trybuna nr 10  

Dziennik Trybuna nr 10

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you