Kurier. Notatki z terenu, nr 7/ 2022

Page 1

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

Przygotowaliśmy, wspólnie z coraz liczniejszą grupą Autorów i Publicystów, siódmy numer nieregularnika „Kurier. Notatki z terenu”. Ukazuje się w czasie szczególnym. W Ukrainie trwa wojna, która radykalnie odmieniła rzeczywistość i priorytety naszego fundacyjnego działania. Podobnie jak większości z Was, Czytelników, pojedynczych osób, organizacji pozarządowych, instytucji, samorządów, firm. Od 24 lutego 2022 jesteśmy w pełni zaangażowani w ewakuację uchodźców z Ukrainy, zabezpieczenia ich dalszego bytu, pomoc humanitarną. Ta wojna nie skończy się szybko, a agresorom wyraźnie zależy na całkowitej destabilizacji Europy i świata. Uznaliśmy, że pomimo trudnych warunków, formą sprzeciwu, zarazem sposobem udzielania wsparcia potrzebującym, jest kontynuowanie „codziennych” działań, podtrzymywanie dotychczasowych aktywności. Jedną z nich jest właśnie „Kurier. Notatki z Terenu” nr 7/ 2022. Tym razem tematem przewodnim są muzea prywatne i społeczne, fascynujący fenomen kultury, czyli instytucji tworzonych przez pasjonatów i znawców, najczęściej własnymi siłami i środkami. Prywatne muzea, czy regionalne izby, pozostają zaskakująco często mało znane.

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

OD REDAKCJI

W Kurierze prezentujemy kolejne muzea „nieznane”, z którymi współpracowaliśmy podczas ubiegłorocznego projektu „Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny”: muzea w Lubieniu Kujawskim, Aleksandrowie Kujawskim oraz działalność kolekcjonerską włocławskiego Teatru Impresaryjnego. Zamieszczamy również przystępną mapę z muzeami prywatnymi i społecznymi działającymi na Kujawach i Ziemi Dobrzyńskiej, wraz z krótkimi prezentacjami. W tekście „Muzea prywatne, muzea społeczne. Kilka notatek” Longina Graczyka, znaleźć można kilka uwag dotyczących fenomenu współczesnego kolekcjonerstwa w Polsce. Przy okazji przedstawiamy kolekcje i muzea, które będą opracowane w ramach tegorocznej edycji projektu „Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny”. Jak zawsze w „Kurierze…” nie zabraknie innych tematów związanych z historią i dziedzictwem. Arkadiusz Ciechalski opowiada „O żydowskiej historii Kowala”, Bożena Ciesielska wspomina kino Brzask w Skępem, Andrzej Graczkowski w artykule „Mała miejscowość z wielką historią” przypomina postać senatora Jana Rudowskiego, Andrzej Dominowski opisuje z kolei unikatową postać ostatniego garncarza Lubienia Kujawskiego

ISSN 2719-9592

oraz historię jego garncarskiego rodu. W klimat historyczny przeniosą też czytelników opowiadania Mirosławy Stojak oraz kolejny odcinek powieści Anny Marcinkowskiej pt. „Podwórko”. W „Kurierze…”, jak zazwyczaj, czytelnicy odnajdą też tematy związane z kulturą i sztuką. Prezentujemy wiersze, między innymi Lipnowskiej Grupy Literackiej, a także recenzję książki Piotra Witwickiego „Znikająca Polska”, w której Eliza Studzińska przygląda się, w jaki sposób autor mierzy się z tematem trudnej transformacji społeczno -ustrojowej Włocławka. Pierwszy raz w historii „Kuriera…” zamieszczamy też zapowiedzi kilku najnowszych pozycji książkowych, dotyczących Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Nie zabraknie także relacji z wydarzeń kulturalnych, które odbyły się w ostatnim czasie oraz zapowiedzi kilku kolejnych, które już teraz planujemy. Zapraszamy do lektury „Kuriera…”, mając nadzieję, że nie tylko dostarczy kilku chwil z interesującą lekturą, ale także przywoła kilka wspomnień ciekawych miejsc, postaci, historii. Wszystkich, którzy chcieliby się z Czytelnikami podzielić swoimi refleksjami, zapraszamy do nadsyłania tekstów. Serdecznie zapraszamy do lektury niniejszego, siódmego już numeru „Kuriera...”. Redakcja Fundacji Ari Ari

UKRAINA.

Droga do samodzielności ZBIÓRKA PIENIĘDZY NA PILNĄ POMOC DLA OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIAMI W UKRAINIE Wydawca: Fundacja Ari Ari * ul. T. Boya-Żeleńskiego 6/77 * 85-858 Bydgoszcz * Kontakt: ariari@ariari.org * www.ariari.org * facebook.com/fundacjaariari *Redakcja: Leśna Baza Łącko * 88-170 Pakość * Druk: Drukarnia Jastrzębie * Nakład: 1100 egz. * ISSN 2719-9592 * Bydgoszcz 2022 * Wydanie nr 7 / 2022 realizowane ramach programów @Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny 2022, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury EtnoPolska. Edycja 2022 oraz @Autorskie wystawy seniorów, projektu realizowanego w ramach projektu grantowego „Generator Innowacji. Sieci Wsparcia 2” PCG Polska Sp. z o.o., finansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020. Partnerem projektu jest Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę” * Współfinansowane ze środków przyznanych przez Gmina Miasto Włocławek * Realizacja: Fundacja Ari Ari Natalia Bloch * Arkadiusz Ciechalski * Bożena Ciesielska * Sławomir Ciesielski * Andrzej Dominowski * Marzena A. Gajewska * Andrzej Graczkowski * Longin Graczyk * Magdalena Grzywaczewska * Jolanta Iwińska * Lidia Jagielska * Agata Jasińska * Dorota Kostecka * Jolanta Kapuścińska * Janusz Koszytkowski * Monika Kozicka * Zofia Leszczyńska * Sebastian Kubiak * Anna Marcinkowska * Justyna Marcinkowska * Judyta Mastalerz * Denisa Miljković -Lewandowska * Arkadiusz Morawski * Jadwiga Okrzyńska * Jerzy Pietrkiewicz * Maria Rykowska * Mirosława Stojak * Eliza Studzińska * Andrzej Szalkowski * Ignacy Szwajkowski * Iza Trojanowska * Jacek Urbanek * Michał Wiśniewski * Wiktor Wojciechowski * Zbigniew Żuchowski

1


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE Fundacja Ari Ari, wspólnie z ukraińską organizacją Pravo Vibora z Charkowa, od ponad dziewięciu lat wspiera osoby niewidome i słabowidzące z Ukrainy. Razem zorganizowaliśmy już ponad dwadzieścia projektów: wymian i wizyt młodzieży z niepełnosprawnością wzroku, doposażenia ośrodków dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami, szkół oraz rehabilitacji, szkoleń i warsztatów dla młodzieży i dorosłych z niepełnosprawnościami, ich rodziców, opiekunów, nauczycieli i wolontariuszy. W styczniu 2022 przygotowywaliśmy się do zorganizowania kolejnego cyklu projektów „Samodzielność. Akademia samopomocy” dla osób niepełnosprawnych i „Mamina Szkoła”. Nie spodziewaliśmy się, że ich realizacja tak gwałtownie przyspieszy i przybierze formę pilnej pomocy humanitarnej. Nasi podopieczni odwiedzali Polskę w czasie pokoju. Teraz, w trakcie wojny, musimy im pomóc. Trwa nadal ewakuacja osób z niepełnosprawnościami z terenu Ukrainy. Pilotujemy przejazdy kilkunastu osób dziennie. Kilkaset osób czeka na pomoc humanitarną. Musimy przekazać żywność, lekarstwa, artykuły pierwszej potrzeby, zorganizować ewakuację, a w Polsce zabezpieczyć podstawowe potrzeby bytowe. 26 lutego 2022 roku uruchomiliśmy zbiórkę, aby zapewnić natychmiastową pomoc dla osób niewidomych i słabowidzących, dzieciaków i dorosłych. W pierwszej kolejności zebrane środki przekazaliśmy do Charkowa. Następne transze skierowane zostały do wsparcia osób niewidomych i słabowidzących z kolejnych miejscowości i ośrodków. Coraz więcej osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin decyduje się na opuszczenie Ukrainy. Zmusza ich do tego bezpośrednie zagrożenie życia, głód, zbombardowane domy, ale także świadomość, że wojna w Ukrainie szybko się nie skończy. Rosną koszty potrzebne zarówno do utrzymania osób, które już znalazły się w Polsce, jak i organizacji kolejnych ewakuacji. Dramatyczna sytuacja w Ukrainie jest szczególnie trudna dla osób niewidomych i słabowidzących, ludzi z niepełnosprawnościami. Jeszcze trudniejsza jest dla tych, którzy nie mają krewnych, opiekunów, bliskich znajomych. Niewidome dzieci oraz osoby dorosłe muszą samodzielnie radzić sobie

w ostrzeliwanym mieście: muszą odnaleźć drogę do schronu, starać się o żywność i pomoc, muszą przetrwać ataki bombowe. To niewyobrażalnie trudne zadanie dla zdrowego człowieka. Dla osoby niewidomej jest to zadanie niewykonalne. Potrzebne jest natychmiastowe wsparcie w zorganizowaniu wolontariuszy, asysty, pomocy psychologicznej. Potrzebne są zakup i dostarczenie żywności, wody, lekarstw, ciepłych koców, śpiworów, artykułów higienicznych i sanitarnych. Potrzebne są pieniądze na opłacenie paliwa, transportu,pomocymedycznej,opiekę,ewakuację. Pomóżmy osobom z niepełnosprawnościami z Ukrainy znaleźć bezpieczne schronienie. Do tej pory udało się nam sprowadzić do Polski (a w porozumieniu z partnerskimi organizacjami również do innych krajów UE) ponad 900 osób, niewidomych dzieci i młodzieży, dorosłych z niepełnosprawnościami, osób starszych, niesamodzielnych, ich rodzin i opiekunów. Wciąż na ewakuację czekają kolejni ludzie. W naszą zbiórkę włączyło się już ponad 800 organizacji, firm i osób prywatnych, m.in. Johnson & Johnson, Fabryka Mebli „FORTE” S.A., Art. Of Living Polska, Centrum Promocji Zdrowia Taraska k/Piotrkowa Trybunalskiego, Starostwo Wyszkowskie, Martinsc lub Bremen z Niemiec, Duński Czerwony Krzyż i rząd Danii, bydgoski oddział PZU, Collegium Civitas, Teatr 21 i Teatr Studio czy Stowarzyszenie Kin Studyjnych. W tych ciężkich czasach, szczególnie ważny jest oddolny zryw ludzi dobrej woli, społeczna odpowiedzialność biznesu i wielki wysiłek organizacji pozarządowych. Zdając sobie sprawę z konieczności systemowych działań, wiemy także, że bez wszystkich ludzi, którzy zaangażowali się w pomoc, nie udałoby się nigdy wywieźć poza teren walk ani jednego niewidomego dziecka. Prosimy o pomoc w imieniu wszystkich tych, którym udało się uciec, i tych, którzy wciąż na pomoc czekają. Potrzeby: podtrzymanie wsparcia finansowego humanitarnego w Ukrainie, zabezpieczenie podstawowych potrzeb uchodźców przybywających do Polski, zakup małego autobusu, który przekażemy ukraińskim organizacjom, aby organizować ewakuację

TEMAT NUMERU – MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE

Rusza Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny 2022

Kontynuujemy popularyzowanie unikalnych zjawisk kultury ludowej i zachowywanie zanikającego folkloru Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Wspólnie z twórcami ludowymi, organizatorami prywatnych i społecznych muzeów i mieszkańcami małych miejscowości, przeprowadzimy kolejny cykl zajęć pt. Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny 2022. Zbieracze i kolekcjonerzy tworzą jedno z naj-

2

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

ciekawszych zjawisk kultury. Dokumentują i przechowują często niezwykłe, rzadkie przedmioty, artefakty, czy dzieła sztuki, tworząc w wielu małych miejscowościach prawdziwe centra kultury ludowej. Wspólnie przygotujemy wędrowne wykłady i wystawy skupione na niepowtarzalnych i oryginalnych zwyczajach, realizowane ze społecznościami z małych miejscowości. Wykłady i wystawa mobilna, z wersją multimedialną zostaną zaprezentowane w kilkunastu miejscach regionu i udostępnione cyfrowo. Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny jest projektem popularyzującym nieznane zwyczaje, przedmioty, dokumentacje, artefakty związane z ludźmi i kulturą ludową regionu, w którym będziemy przygotowywać multimedialne wystawy nieznanych zbiorów (niekonwencjonalnych!). Projekt będzie jednocześnie formą utrwalania i popularyzowania zanikającego kulturowego

Liczy się każda złotówka, mała i duża wpłata!

Wpłać darowiznę! Pomóżmy razem! Ukraina. Droga do samodzielności Wpłata na konto uruchomione przez Fundację Ari Ari: Numer konta mBank: 12 1140 2004 0000 3302 8168 7321 Przelewy z zagranicy / Transfers from abroad: Numer IBAN: PL12 1140 2004 0000 3302 8168 7321 Numer BIC: BREXPLPWMBK Zbiórka pieniędzy poprzez strony: www.donate.ariari.org www.pomagam.pl/drogadosamodzielnosci Fundacja Ari Ari (2008) jest organizacją pozarządową, realizującą projekty edukacyjne, społeczne, pomocowe, dokumentacyjne, badawcze, popularyzatorskie w Polsce i za granicą. Prowadzimy działalność pomyślaną jako połączenie doświadczenia i żywiołowości, możliwości dla ludzi z pasją i ambicjami tworzenia przyjaznych człowiekowi przestrzeni. Chcemy pozostawać w służbie ludziom, bez względu na ich pochodzenie i status, propagować wartości demokracji i społeczeństwa otwartego, wydobywać najciekawsze formy aktywności i pomagać ponad wszelkimi granicami. „Jeśli w ogóle istnieją odpowiedzi na nasze najbardziej ogólne pytania – dlaczego? jak? co? gdzie? – to znaleźć je można w drobnych detalach prawdziwego życia” – Clifford Geertz (antropolog kultury). Fundacja Ari Ari zajmuje się osobami wykluczonymi bądź zagrożonymi marginalizacją, rozwijającą społeczeństwo obywatelskie, wzmacniającą ochronę praw człowieka, animującą procesy kulturowe. Główne obszary działań to badania i diagnozy - antropologia kulturowa; współpraca międzynarodowa - osoby z niepełnosprawnością w krajach Partnerstwa Wschodniego (głównie: Armenia, Gruzja, Białoruś, Ukraina, Mołdawia), badania w kulturze; animacje i edukacje kulturalne w Polsce, z szerokim, kulturowym podejściem, szczególnie w ostatnich latach Kujawy i Ziemia Dobrzyńska.

dziedzictwa (materialnego i niematerialnego). Wykłady i wystawy - od przeprowadzenia kwerendy, dokumentacji, katalogowania, scenariusz wystawy i promocji, po wernisaż, przygotują seniorzy i młodzież we współpracy z twórcami ludowymi i muzealnikami prowadzącymi małe muzea. Przygotujemy cykl zajęć i wystawę podtrzymujących i popularyzujących kulturowy i wspólnotowy fenomen małych miejscowości. Jednym z tegorocznych tematów będzie kultura kinowa. Wraz z Teatrem Impresaryjnym we Włocławku, Dyskusyjnym Klubem Filmowym „Ósemka”, Lipnowskim Towarzystwem Kulturalnym im. Poli Negri, Kinem Nawojka z Lipna i Lipnowską Grupą Literacką, kontynuujemy opowieść o „naszych” kinach. Tym razem przygotujemy wystawę multimedialną, opowiadającą o kinach w małych miejscowościach na Kujawach i Ziemi Dobrzyńskiej, działających jeszcze do początku XXI wieku. Wraz z Wędrownym Uniwersytetem Etnograficznym pojawimy się także w Kowalu. Wspólnie ze Stowarzyszeniem Aktywny Kowal, Urzędem


Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

Miasta Kowal, Izbą Pamięci w Zespole Szkół Rolniczych w Kowalu oraz pasjonatami ogrodnictwa, przygotujemy kolekcję etnobotaniczną, łączącą tematykę zieleni miejskiej i dziedzictwa historycznego. „Zielona” kolekcja będzie pretekstem do wyruszenia w świat przodków, równocześnie wspólnego odkrywania relacji człowieka i przyrody. Wystawa Wędrownego Uniwersytetu Etnograficznego powstanie również w Kłóbce. Wraz z Ochotniczą Strażą Pożarną, Zespołem Szkół w Lubieniu Kujawskim i działającą pod jej skrzydłami Izbą Regionalną, stworzymy minikolekcję nawiązującą do ratowniczej, ale także społecznej i kulturotwórczej działalności strażaków w regionie. Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny zawędruje w tym roku także do Skępego, gdzie kontynuować będziemy działania na rzecz dziedzictwa kulturowego Ziemi Dobrzyńskiej. Wraz z regionalistką, Bożeną Ciesielską, Małym Muzeum w Skępem, Stowarzyszeniem Grupa Historyczno-Poszukiwawcza GUSTAW, Lipnowską Grupą Literacką, Miejsko -Gminnym Ośrodkiem Kultury oraz Urzędem Miasta i Gminy w Skępem, stworzymy lapidarium i uporządkujemy cmentarze ewangelickoaugsburskie w Boguchwale, Chodorążku, Łąkiem (dawniej Huta Łęcka) i Łąkiem. Planujemy warsztaty, spacery, pokazy filmowe, realizację materiałów wideo, wspólne tworzenie ekspozycji, wiele spotkań i jeszcze więcej zabawy. Co wydarzy się jeszcze w ramach Wędrownego Uniwersytetu Etnograficznego? O tym już niebawem.

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

Projekt dofinansowany ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu EtnoPolska 2022.

TEMAT NUMERU – MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE

Wędrowna Wystawa

SZEŚĆ MAŁYCH MUZEÓW

ISSN 2719-9592

Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny 2022 Projekt graficzny: Justyna Marcinkowska Kolekcja fajansu włocławskiego Lubieński ośrodek garncarski Życie codzienne dawnych Kujaw Charakter kolekcji uległ zmianie pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, co związane jest Kolekcja etnograficzna, Izba Pamięci w Lubieniu Kujawskim

Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny 2021

W 2021 roku bohaterami i współrealizatorami zajęć byli zbieracze, kolekcjonerzy muzealnicy, archiwiści i regionaliści z Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Wszyscy są przedstawicielami oddolnego, prywatnego, niepublicznego ruchu muzealniczego, jednego z najciekawszych zjawisk współczesnej kultury, dynamicznie rozrastającego się w całej Polsce (i nie tylko!). Zajmują się zbieraniem, ochroną i popularyzowaniem kulturowego dziedzictwa. Tworzą, często w małych miejscowościach, prawdziwe centra kultury, animacji i edukacji kulturowej, równocześnie pozostając „strażnikami” pamięci. Zrealizowaliśmy cykl spotkań i animacji popularyzujących unikalne zjawiska kultury ludowej i zanikającego folkloru Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Wspólnie z twórcami ludowymi i organizatorami małych, prywatnych i społecznych muzeów przeprowadziliśmy kilkanaście spotkań pod szyldem: Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny. Odbyły się wędrowne wykłady, badania gwary kujawskiej, warsztaty muzealnicze i dokumentacyjne, koncerty muzyki ludowej i potańcówka, plenery malarskie i filmowe, spacery lokalne oraz prezentacje i wystawy skupione na niepowtarzalnych i oryginalnych muzealiach. Wszystkie zajęcia realizowaliśmy z muzealnikami, etnografami i mieszkańcami małych miejscowości. Pozostajemy z nadzieją, że wspólnie

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

będziemy kontynuować i rozwijać współpracę w ramach następnego cyklu zajęć Wędrownego Uniwersytetu Etnograficznego. Izba Pamięci w Lubieniu Kujawskim przy Zespole Placówek Oświatowych (1980) Izba Pamięci działa w Szkole Podstawowej w Lubieniu Kujawskim od czasu przeniesienia placówki do nowego gmachu w roku 1980. Od początku odgrywała ważną rolę w życiu szkolnej społeczności. Głównym zadaniem Izby Pamięci było gromadzenie i przechowywanie pamiątek związanych z działalnością edukacyjną placówki i historią miasta oraz kulturowego dziedzictwa Kujaw. Z czasem Izba Pamięci stałą się miejscem, do którego trafiały cenne rodzinne pamiątki mieszkańców miasta i okolic, którzy uznali Izbę Pamięci za miejsce, w którym zostaną one właściwie zabezpieczone i udostępnione zwiedzającym. Muzeum podzielone jest na sektory tematyczne, które są systematycznie rozwijane: Historia miasta i gminy Lubień Kujawski Dzieje szkolnictwa w Lubieniu Kujawskim Kącik Patrona Pamiątki po II wojnie światowej Życie codzienne w PRL

3


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE z inicjatywą Danuty i Jolanty Kamińskich, które przekonały Karola Stasiaka do przekazania na rzecz szkoły eksponatów i pamiątek wojskowych z likwidowanej jednostki wojskowej w Drawsku Pomorskim. Przekazanie odbyło się za zgodą dowódcy jednostki płk Bogdana Domańskiego. Jeden z eksponatów, gliniany czworak Stanisława Stępowskiego, trafił na plakaty ogólnopolskiego projektu muzealnego pt. Wędrowna tradycja, realizowanego przez Fundację Ari Ari. Pod koniec roku szkolnego 2016/2017 zapadła decyzja o przeniesieniu Muzeum do nowej lokalizacji. Ponowne udostępnienie go zwiedzającym wymagało ogromu pracy w kwestii ponownego wyeksponowania „skarbów” będących w posiadaniu Naszej szkoły. Jedną ze niezwykłych i niepowtarzalnych zbiorów Izby Pamięci, mieszczącej się w Zespole Placówek Oświatowych w Lubieniu Kujawskim, jest kolekcja spuścizny po lokalnych słynnych garncarzach, braciach Stępowskich. Zgromadzono tu 42 obiekty, z czego 7 to przedmioty wykonane przez starszego z braci, Czesława (1911-1978), 35 wykonał młodszy Stanisław (1922-1995). Zbiór wykonany przez Stanisława Stępowskiego składa się z: 18 wazoników, 9 donic, 4 wazonów, 3 dzbanków i 1 czwórniaka (miniatura). Oprócz wyrobów Stępowskich, do spuścizny wliczane są: relief przedstawiający garncarza przy pracy, niepublikowane opracowanie „Ostatni garncarz na Kujawach – Stanisław Stępowski” autorstwa uczennic technikum Marty i Renaty Gientki i nieopublikowane opracowanie „Na przekór czasom” poświęcone Stanisławowi Stępowskiemu. W obu opracowaniach (pozbawionych roku wydania) zebrano informacje biograficzne, informacje o technice wykonywania wyrobów, zdjęcia i wycinki z prasy. Kolekcję uzupełniają 3 dyplomy Stanisława Stępowskiego i wydruki 2 zdjęć Józefa Stępowskiego (1880-1963), ojca braci, również garncarza. Co ważne, tradycja garncarska rodu Stępowskich przekazywana była z pokolenia na pokolenie, a wedle przekazów trwała ponad 500 lat. Aleksandrowska Izba Historyczna w Aleksandrowie Kujawskim (2007) Aleksandrowska Izba Historyczna swą działalność rozpoczęła w maju 2007 roku. Inicjatorem jej utworzenia był Burmistrz Aleksandrowa Kujawskiego dr Andrzej Cieśla. Otwarcie odbyło się w obecności władz samorządowych miasta i zaproszonych gości oraz licznie zgromadzonych mieszkańców. Uroczystego przecięcia wstęgi dokonał Burmistrz Aleksandrowa Kujawskiego dr Andrzej Cieśla, natomiast aktu poświęcenia dokonali: ks. proboszcz Leszek Malinowski i ks. Mikołaj Hajduczenia – proboszcz parafii prawosławnej w Toruniu. Pierwotnie Izba Historyczna zlokalizowana była przy ul. Wojska Polskiego 2, w budynku wzniesionym w 1893 roku z przeznaczeniem na dom mieszkalny dla duchownych służących w cerkwi w Aleksandrowie Kujawskim, znajdującej się w sąsiedztwie i wybudowanej w 1877 roku. Po przeprowadzonej częściowej rewitalizacji dworca kolejowego Izba Historyczna przeniesiona została do wyremontowanych pomieszczeń dworcowych. DOTYCHCZASOWE WYSTAWY: Wystawy stałe: 1. „Historia miasta” (20 maja 2007 r.). Wystawa przedstawiająca historię miasta od chwili jego utworzenia. 2. „Historia miasta. Odsłona II” (29 stycznia 2010 r.). Ekspozycja wzbogacona została kolejnymi

4

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

zdjęciami zamieszczonymi w opublikowanej monografii Aleksandrowa Kujawskiego pod redakcją dr Andrzeja Cieśli oraz fotografiami udostępnionymi przez mieszkańców miasta. Wystawy czasowe: 1. „Kompozycje środkowoamerykańskie” (14 września 2007 r.). Wystawa była wynikiem pięciomiesięcznej podróży Macieja Wesołowskiego po Ameryce Środkowej na przełomie 2005 i 2006 r. 2. „Mieszkańcy Aleksandrowa na starej fotografii” (30 października 2007 r.). Autorami i bohaterami wystawy byli mieszkańcy miasta. Wystawa skomponowana została z rodzinnych zdjęć pochodzących z początku XX w., lat międzywojennych, okresu okupacji hitlerowskiej i wczesnych lat powojennych. 3. „Pośród świątków i przedstawień kultowych” (15 grudnia 2007 r.). Wystawa rzeźb dłuta mieszkańca Aleksandrowa Kujawskiego - Zygmunta Sowińskiego. 4. „Relief. Opowieści spod dłuta” (15 lutego 2008 r.). Pierwsza wystawa reliefów Antoniego Rakusiewicza z Aleksandrowa Kujawskiego, wykonanych w drewnie lipowym i brzozowym oraz w rogu jelenia. Inspiracją dla powstałych kompozycji były tematy zaczerpnięte z mitologii, Biblii i wielkich malarzy. 5. „Echo natchnienia” (18 kwietnia 2008 r.). Wystawa malarstwa Lesława Sikorskiego. 6. „Wielcy ludzie z małego miasta” (6 czerwca 2008 r.). Ekspozycja fotografii i biogramów aleksandrowian, którzy godnie zapisali się w historii miasta. 7. „Zabytkowa architektura Aleksandrowa Kujawskiego” (26 września 2008 r.). Ekspozycja poświęcona budynkom wpisanym do rejestru zabytków oraz architekturze Aleksandrowa Kujawskiego, która mniej znana jest mieszkańcom miasta. 8. „By pamiętać... Aleksandrowskie miejsca pamięci” (7 listopada 2008 r.). Wystawa fotografii miejsc poświęconych ofiarom I i II wojny światowej - trzynaście miejsc pamięci narodowej znajdujących się w Aleksandrowie Kujawskim i w okolicach miasta. 9. „90-lecie. Oblicza miasta” (6 czerwca 2009 r.). Wystawa zorganizowana z okazji 90. lat wprowadzenia w Aleksandrowie polskiego samorządu. Ekspozycja była swoistą podróżą po dziejach Aleksandrowa od okresu

międzywojennego po czasy nam współczesne. 10. „Aleksandrów Kujawski na historycznych mapach” (20 marca 2009 r.). Na polskich, niemieckich i rosyjskich mapach z przedziału czasowego od połowy XIX w. do 1952 r. pokazana została historia miasta i jego zmieniające się nazwy. 11. „Nasze miasto na kartach widokowych” (22 maja 2009 r.). Prezentowane karty widokowe promujące Aleksandrów Kujawski pochodziły z przedziału czasowego od końca XIX w. do lat nam współczesnych. Ukazywały zabytkową architekturę miasta, pomniki oraz najciekawsze zakątki Aleksandrowa Kujawskiego - jednego z najmłodszych miast kujawskich. 12. „...Nie wolno zapomnieć” (4 września 2009 r.). Wystawa zorganizowana w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej. 13. „Aleksandrowska sztuka nagrobna” (29 października 2009 r.). Zaprezentowana została aleksandrowska sztuka sepulkralna przedstawiająca różnorodność form kutych w kamieniu nagrobków - pomniki figuratywne, zdobione ornamentyką o motywach florystycznych, nagrobki z elementami architektonicznymi i nawiązujące do tematyki patriotycznej. 14. Ogólnopolski Konkurs Fotograficzny „Stachura - podróże” I edycja (12 grudnia 2009 r.). Wystawa pokonkursowa, prezentująca zdjęcia wykonane przez amatorów sztuki fotograficznej, niezajmujących się profesjonalnie fotografią artystyczną. Podczas prezentacji ukazane zostały miejsca na terenie naszego kraju związane z „życiopisaniem” Edwarda Stachury (1937-1979). 15. „Katyń. Dzień pamięci ofiar zbrodni katyńskiej” (13 kwietnia 2010 r.). Wystawa prezentująca sylwetki postaci związanych z Aleksandrowem Kujawskim, którzy ponieśli śmierć na rosyjskiej ziemi w 1940 r. Na wystawie nie zabrakło też zdjęcia pary prezydenckiej i listy osób, które zginęły w katastrofie samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem. 16. „Edward Grzymała” (28 maja 2010 r.). Wystawa poświęcona patronowi miasta Aleksandrowa Kujawskiego. 17. „Lokalna działalność NSZZ SOLIDARNOŚĆ w latach 1980-1990” (14 sierpnia 2010 r.). Wystawa zorganizowana w ramach aleksandrowskich obchodów 30. rocznicy Sierpnia 1980 r. Podczas otwarcia wystawy czołowi aleksandrowscy działacze „Solidarności” uhonorowani zostali Dyplomami Uznania Burmistrza Miasta Aleksandrowa Kujawskiego.

Fragment kolekcji Aleksandrowskiej Izby Historycznej


Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

19. „90-lecie MZKS ORLĘTA Aleksandrów Kujawski” (11 września 2010 r.). Ukazana została historia aleksandrowskiego klubu sportowego. Przypomniane zostały wszystkie sekcje sportowe oraz odnoszący sukcesy sportowcy aleksandrowscy. Wyeksponowane również zostały zdobyte przez Nich medale i dyplomy. 20. „50-lecie Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 im. Józefa Wybickiego w Aleksandrowie Kujawskim” (15 października 2010 r.). Przedstawiona została historia szkoły - trzeciej placówki oświatowej w mieście w 1960 r. Podczas otwarcia wystawy wzbogaconej licznymi fotografiami pochodzącymi z wielu kronik zgromadzonych w szkolnych zbiorach, obecny był Poczet Sztandarowy Szkoły. 21. „Twarze aleksandrowskiej bezpieki. Kadra kierownicza 1945-1990” (19 listopada 2010 r.). Zaprezentowana wystawa zawierała fragmenty ekspozycji „Twarze włocławskiej bezpieki”, stanowiącej część ogólnopolskiego projektu wystawienniczego IPN, mającego na celu przybliżenie społeczeństwu historii bezpieki i sylwetek kadry kierowniczej UB/SB, w pierwszym rzędzie odpowiedzialnej za represje wobec Polaków, sprzeciwiających się utrzymaniu w kraju reżimu komunistycznego. Ekspozycja ukazała sylwetki funkcjonariuszy UB/SB, zatrudnionych w latach 1945-1990 na stanowiskach kierowniczych w aleksandrowskich szeregach komunistycznego aparatu represji. Przedstawione zostały sylwetki 20 funkcjonariuszy UB/SB zajmujących stanowiska w pionie SB Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Aleksandrowie Kujawskim w latach 1945-1990. 22. „Ogólnopolski Konkurs Fotograficzny „Stachura - podróże” I edycja (18 sierpnia 2011 r.) Wystawa pokonkursowa, prezentująca zdjęcia wykonane przez amatorów sztuki fotograficznej, niezajmujących się profesjonalnie fotografią artystyczną. Podczas prezentacji ukazane zostały miejsca na świeci związane z „życiopisaniem” Edwarda Stachury (1937-1979). Ponadto w Aleksandrowskiej Izbie Historycznej odbyła się promocja monografii „Aleksandrów Kujawski. Zarys Dziejów” pod red. dr Andrzeja Cieśli. Izbę Historyczną odwiedziły liczne grupy zorganizowane dzieci i młodzieży szkolnej, grupy zorganizowane studentów, osób zrzeszonych w kole PTTK, kuracjusze, przyjezdni goście z Rosji, Białorusi, Ukrainy, Niemiec i z różnych zakątków Polski, oraz mieszkańcy Aleksandrowa Kujawskiego. Galeria Teatru Impresaryjnego im. Włodzimierza Gniazdowskiego we Włocławku (1990) Misją Teatru Impresaryjnego im. Włodzimierza Gniazdowskiego we Włocławku jest prezentowanie publiczności dzieł, które będą kształtować smak i wrażliwość artystyczną widzów. Zaspokajamy potrzeby i aspiracje kulturalne społeczeństwa przejawiające się w działalności teatralnej, muzycznej, filmowej i edukacyjnej. Angażujemy odbiorców w dialog z twórcami poprzez spektakle dla widzów dorosłych i dla dzieci: od spektakli rozrywkowych po adaptacje polskiej i światowej literatury w wykonaniu zespołów najlepszych teatrów w Polsce. Promujemy twórczość teatralnego amatorskiego ruchu artystycznego będącego inspiracją do rozwoju pasji i talentów. HISTORIA Działalność impresaryjna, polegająca na prezentowaniu włocławskiej widowni przedstawień

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

zrealizowanych przez różne zespoły teatralne z Polski i zagranicy, jest prowadzona od 1990 r., a formę instytucjonalną zyskała w roku 1992, kiedy to ówczesny wojewoda włocławski powołał do życia Państwowy Teatr Impresaryjny. Autorską koncepcję funkcjonowania tej instytucji opracował Jan Polak. W 1994 r. teatr stał się instytucją samorządową, natomiast w 2002 r. zyskał Patrona i odtąd jego pełna nazwa brzmi: Teatr Impresaryjny im. Włodzimierza Gniazdowskiego. IMPRESARIAT Przez te lata działalności zorganizowaliśmy ponad 6 tys. przedstawień, koncertów, recitali, wystaw itp., które obejrzało ponad 2 mln osób. Teatr na stałe współpracuje z najlepszymi teatrami warszawskimi i krakowskimi, stąd na włocławskiej scenie gościli i goszczą najwybitniejsi polscy aktorzy w zrealizowanych przez znakomitych inscenizatorów przedstawieniach. Teatr Impresaryjny organizuje ponadto koncerty muzyki poważnej, recitale gwiazd sceny muzycznej, przedstawienia plenerowe, wystawy, lekcje teatralne, festiwale. AMATORSKI RUCH TEATRALNY W teatrze działały i działają zespoły amatorskie Teatr Skene i Teatr Ludzi Upartych, które przygotowały przez minione 30 lat ponad

ISSN 2719-9592

do spektakli Teatru Ludzi Upartych i Teatru Skene. Znajduje się tutaj również ceramiczna maska, która zdobiła niegdyś gmach teatru. We wrześniu 2021 roku powołaliśmy do życia Teatr Trójka. To wspólne przedsięwzięcie Zespołu Szkół nr 3 i Teatru Impresaryjnego we Włocławku stworzone z myślą o uczniach z niepełnosprawnościami, którzy będą występować na teatralnej scenie. Dzięki temu projektowi dwa razy w tygodniu uczniowie Zespołu Szkół nr 3 mają zajęcia warsztatowe w teatrze pod okiem instruktorki teatralnej Katarzyny Michalskiej, która wspólnie z nauczycielami z ZS nr 3 pracuje nad twórczą aktywnością uczniów i młodzieży z niepełnosprawnościami. NAGRODY I WYRÓŻNIENIA Współpracujemy ze szkołami, oferując im spektakle specjalnie dla nich przeznaczone, konsultacje programów artystycznych, indywidualne konsultacje dla uczniów utalentowanych artystycznie. Za swą działalność Teatr Impresaryjny był wielokrotnie nagradzany (m.in. I miejsce w konkursie „Teraz Włocławek” oraz II miejsce i nagroda Wojewody Kujawsko – Pomorskiego w konkursie „Firma roku”), wyróżniano też wielokrotnie zespoły działające w teatrze (m.in. Nagrody Prezydenta Włocławka w dziedzinie kultury dla teatru Skene i Teatru Ludzi Upartych, dla tego drugiego także nagroda radia PiK),

Fragment ekspozycji kolekcji Teatru Impresaryjnego we Włocławku.

100 premier i zagrały kilkaset spektakli. Zespoły te zdobyły liczne nagrody i wyróżnienia na wielu przeglądach i festiwalach lokalnych, ogólnopolskich i międzynarodowych. Teatr Impresaryjny im. Włodzimierza Gniazdowskiego był też pomysłodawcą i organizatorem imprez o charakterze społeczno–artystycznym, np. „Przeciw uzależnieniom” – połączenie cyklu wykładów, spotkań i dyskusji o tematyce antyalkoholowej i antynarkotykowej ze spektaklami o odpowiednio dobranych treściach, charytatywnym np. organizacja przedstawień bądź całego ich cyklu, z których dochód przeznaczany jest np. na dożywianie ubogich uczniów lub letni wypoczynek (nagroda „Darczyńca Roku”). Ponadto współorganizowano wiele imprez ze stowarzyszeniami i organizacjami prowadzącymi działalność charytatywną. Eksponaty w dolnym foyer Teatru to elementy kostiumów i scenografii przygotowanych

wiele nagród indywidualnych otrzymali również aktorzy-amatorzy grający w obu wymienionych zespołach teatralnych oraz twórcy realizowanych przez te zespoły przedstawień: Mieczysław Synakiewicz (nagroda Marszałka Kujawsko- Pomorskiego, Nagroda Prezydenta Włocławka) i Jan Polak (Medal Senatu RP, Medal Wojewody, nagrody Marszałka i Prezydenta, nagroda radia PiK, i prestiżowa Nagroda POLCUL Foundation, Medal Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Zasłużony dla Kultury Polskiej”). 23 maja 2014 roku Teatr Impresaryjny im. Włodzimierza Gniazdowskiego rozpoczął nowy etap w swoim artystycznym życiu. Widowiskiem „W żywym ciele, w oddechu, w głosie – wracamy!” otworzyliśmy budynek Teatru po gruntownej przebudowie. Na nową drogę wprowadzili nas Artystyczni Rodzice Chrzestni naszego Teatru: Krystyna Janda i Andrzej Seweryn.

5


MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE W WOJ. KUJAWSKO-POMORSKIM (STAN: 31.05.2022) Kurier. Notatki z terenu. Nr 7 / 2022 Człuchów Stare Dworzysko Izba Regionalna

Wymysłowo Muzeum Indiańskie

Tuchola Tuchola

Muzeum Sygnałów Myśliwskich

Lipka Zakrzewo Bydgoszcz Izba Tradycji Muzeum Wojsk Lądowych Muzeum Kanału Bydgoskiego Galeria Sportu Bydgoskiego Muzeum Fotografii Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego Muzeum Oświaty Muzeum Wolności i Solidarności Izba Tradycji Bydgoskich Dróg Żelaznych Muzeum Misyjne Muzeum Energetyki Muzeum Wodociągów Izba Pamięci A. Grzymały-Siedleckiego Izba Pamięci Generała S.Maczka Exploseum (DAG Bromberg) Galeria Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej Dom do góry nogami

Kamień Krajeński Izba Historyczno -Regionalna

Kowalewko Pałuckie Muzeum Techniki Wojskowej i Uzbrojenia

Koronowo

Nakło nad Notecią

Kcynia Dźwiękowe archiwum

Żnin Muzeum Sztuki Sakralnej

Turzyn Muzeum Przyrody i Łowiectwa

Legenda:

Muzeum prywatne

Karolewo Muzeum Zbiory Regionalne Przeczno im. B. Zamojdzina Gospodarstwo Agrostustyczne Farma „I ha ha”

Rogowo Muzeum Lotnictwa i Techniki Militarnej

Ostromecko Muzeum fortepianów

Bydgoszcz Muzeum Techniki Uzbrojenia Muzeum Konsol i Gier Wideo Muzeum Mydła i Brudu Muzeum Farmacji - Dom Pod Łabędziem Barka Lemara

Szubin Muzeum „Wodniak”

Lubostroń Pałac Skórzewskich

Bierzgłowo Wiatrak „Jan Paweł II”

Solec Kujawski Solec Kujawski Muzeum OSP Jura Park w Solcu Kujawskim

Gniewkowo Muzeum Regionalne

Żnin Cukrownia Żnin Bożejewiczki Silverado City - Miasteczko Westernowe

Gniewkowo

Tuczno Muzeum Szkolne

Łącko Archiwum Leśnej Bazy

Inowrocław

Biskupin Interaktywne Muzeum Rybołówstwa

Parchanie Izba Pamięci gen. Sikorskeigo Strzelno Izba Kujawska im. J. W. Szulczewskiego

Chabsko Muzeum Ziemi Mogileńskiej

Gniezno Pobiedziska

6

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

Chełmno Chrystkowo Zabytkowa Mennonicka Chata

Łochowice Skansen Jacka Grzywacza

Szubin Ruiny zamku starostów

Świecie

Poledno Pałac Poledno

Luszkowo Nadwiślańska Chata

Tryszczyn Muzeum Ściśle Tajne

Sielec Zespół dworsko-parkowy Dwór Marzeń

Muzeum społeczne

Gruczno Zabytkowy Młyn Skansen Domu Pszczół

Koronowo Regionalna Izba Pamięci

Paterek Muzeum Komunikacji

Chodizież

Świecie Muzeum Pożarnictwa Ziemi Świeckiej

Nowy Jasiniec Zamek krzyżacki

Nakło nad Notecią Ekomuzeum Doliny Noteci

Laskowice

Gródek, Żur Elektrownie Wodne

Jania Góra Wioska Chlebowa

Sępólno Krajeńskie Pomorskie Okręgowe Muzeum PRL

Szamocin

Laskowice Pomorskie Muzeum Misyjno-Etnograficzne Misjonarzy-Werbistów Lniano Izba Regionalna

Krzywogoniec Izba Regionalna „U Heleny” - Wioska Grzybowa Zalesie Królewskie Izba Regionalna M. Schrӧdera

Wielki Mędromierz Izba Pamięci Zabytków

Osie

Strzelno Kuśnierz Izba Pamięci

Ekspozycja Archeologiczna

Kruszwica

Radziejów Izba Regionalna Towarzystwa Miłośników Kujaw

Piotrków Kujawski


Twarda Góra Młyn w Twardej Górze

Iława

Nowe Zamek pokrzyżacki

Rogoźno-Zamek Ruiny zamku krzyżackiego

Dragacz (gmina) Chaty menonickie

Grudziądz

Świecie Zamek krzyżacki

Lisewo Muzeum Lisewski Zakątek

Nowe Miasto Lubawskie

Jabłonowo Pomorskie

Ostaszewo

Wąbrzeźno Muzeum Miejskie

Wąbrzeźno

Bobrowo Izba Pamięci Jana Zumbacha

Lidzbark

Brodnica

Chełmża Miejska Izba Muzealna Osiek Osiecka Izba Regionalna

Golub-Dobrzyń Muzeum Techniki i Sztuki Wojennej

Kowalewo Pomorskie

Łysomice Regionalna Izba Historii i Tradycji

Świedziebnia Płonne Regionalna Izba Pamięci M. Dąbrowskiej

Golub-Dobrzyń

Grębocin Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa

Toruń

Szafarnia Ośrodek Chopinowski

Golub-Dobrzyń Muzeum Regionalne PTTK

Ciechocinek Skansen Maszyn i Sprzętu Drowego

Czernikowo

Aleksandrów Ciechocinek Kujawski Ciechocinek

Łazieniec Dom rodzinny Aleksandrowska Edwarda Stachury Izba Historyczna Raciążek Ruiny zamku krzyżackiego

Toruń Muzeum Diecezjalne Muzeum Przyrodnicze Szkolne Muzeum Motoryzacji Muzeum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Muzeum Techniki i Inżynierii Komunalnej Kolejowa Izba Tradycji Toruń Główny Muzeum Artylerii

Bobrowniki Ruiny zamku pokrzyżackiego

Brześć Kujawski Ruiny zamku

Brześć Kujawski

Włocławek

Włocławek Muzeum Diecezjalne

Toruń Muzeum Zabawek i Bajek Niewidzialny Dom. Art Gallery. Galeria Sztuki Muzeum Żywego Piernika TWIERDZA TORUŃ-Muzeum Historii i Wojskowości Dom Legend Toruńskich Muzeum Fortyfikacji Pancernej Twierdzy Toruń Archiwum i Muzeum Pomorskie Armii Krajowej oraz Wojskowej Służby Polek Muzeum Historyczno-Wojskowe Izba pamięci w Forcie XIII Fort IV im. Żółkiewskiego Bunkier – Wisła Muzeum Dom PRL-u w Toruniu Muzeum Rycerzy i Żołnierzyków Muzeum Witraży "Nisza" Centrum Popularyzacji Kosmosu „Planetarium – Toruń”

Sierpc

Bobrowniki Fundacja Królewski Skład Solny Bobrowniki nad Wisłą

Brześć Kujawski Wystawa multimedialna Wahadło Czasu

Wielgie Dobrzyń nad Wisłą

Dobrzyń nad Wisłą byłe Muzeum Dobrzynia nad Wisłą

Włocławek Kolekcja Miar i Wag Włocławek Galeria Teatru Impresaryjnego

Włocławek Kolekcja Bombek i Ozdób Choinkowych

Wietrzychowice Rezerwat archeologiczny

Izbica Kujawska

Skępe Małe Muzeum

Skępe

Lipno

Muzeum Warzelnictwa i Lecznicnictwa Uzdrowiskowego

Zbrachlin Izba Regionalna

Redecz Krukowy Muzeum Techniki Rolniczej Kujawskie Muzeum Oręża i Muzeum Kolejowe

Lipno Izba Pamięci Poli Negri

Włęcz Chata Olędrów

Rypin

Okalewo Regionalna Izba Historyczna Pałac w Okalewie

Złotoria Ruiny zamku

Dybów - Nieszawa Ruiny Zamku Dybowskiego Ciechocinek Dworek Prezydenta RP

Tuczki

Foluszek Foluszek Gród

Wąbrzeźno Ruiny zamku

Chełmża

Radziejów

Płowęż Izba Tradycji Rybackich

Radzyń Chełmiński Zamek krzyżacki

Radzyń Chełmiński

Płużnica Skansen „Chata pod okiennicami”

Papowo Biskupie Zamek krzyżacki

Bierzgłowo Zamek

Łasin Muzeum Pożarnictwa

Pokrzywno Ruiny zamku krzyżackiego

Grudziądz Izba Pamięci Narodowej - Muzeum Martyrologii

Lubawa

Biskupiec

Kowal

Płock

Kowal Muzeum Szkolne

Galeria Kujawska

Chodecz

Lubień Kujawski

Gostynin

Lubień Kujawski Izba Pamięci w Zespole Placówek Oświatowych

Łąck Gąbin


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE TEMAT NUMERU – MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE

MUZEA PRYWATNE I SPOŁECZNE. KILKA NOTATEK Longin Graczyk

Współczesny świat jest przepełniony obrazami. Ponowoczesna eskalacja obrazów, właściwie ich dominująca władza nad percepcją współcześnie żyjących i silny wpływ na kształtowanie wzorów i wartości, to zjawisko, którego istnienie trudno kwestionować. Muzea są właściwie w podwójny sposób uwikłane w kulturę wizualną. Po pierwsze, muzeum w zasadniczej części swojej działalności jest stworzone po to, aby je oglądać, po drugie – muzeum (muzealnik) obrazuje poprzez swoją kolekcję i jej pokazywanie (opowiadanie!), postrzegany przez siebie świat, wartości i wizje. Co decyduje o wyglądzie konkretnych przedstawień muzealnych i wyglądzie samych muzeów? Osobowość muzealnika/kolekcjonera, a może mody, aktualne trendy, tendencje? Czy raczej charakter zbieranych przedmiotów lub miejsce ich eksponowania? Czy muzea to przede wszystkim ich twórcy, czy też i my, zbiorowość / społeczność żyjąca w określonym „tu i teraz”? Odwołując się do wybitnego teoretyka mediów i kultury wizualnej, Williama J. Thomasa Mitchella, stworzenie definicji kultury wizualnej jest niemożliwe. Mówiąc o „kulturze wizualnej” badacz ten ma na myśli wszystko, co można ujrzeć i zobaczyć, a co ma sens funkcjonalny i komunikacyjny (1). Inny badacz amerykański, Jay Ruby, zajmujący się między innymi antropologią wizualną, stwierdził, że „antropologia jest dyscypliną napędzaną przez słowo. Tkwi w niej skłonność do ignorowania świata wizualno-obrazowego, być może z powodu braku zaufania w zdolność obrazów do przekazywania abstrakcyjnych idei”, a dalej wyrażając i pogląd i nadzieję, że antropologia wizualna (obrazu), jest poszukiwaniem i tworzeniem postrzegania kultury „konstruowanej przez obiektyw” (2). Z pewnością aktywność muzealnicza definiowana jest ze względu na swoje różnorodne aspekty. Jednak szczególnie istotną jest opowieść i sfera zmysłowo-emocjonalna. I zdaje się, że cała sztuka muzealnicza polega na przekazaniu abstrakcyjnych idei i subiektywnych emocji właśnie poprzez umiejętne obrazowanie. Przynajmniej od początku XXI wieku w Polsce można zaobserwować zjawisko intensywnego tworzenia kolejnych prywatnych, społecznych czy religijnych muzeów. Co charakterystyczne, operują one zestawem podobnych idei, celów i metod, jak instytucje kultury tworzone i utrzymywane przez administrację państwową czy samorządową. Jednocześnie są przykładem odejścia od jednorodnego modelu organizowania oraz zarządzania kulturą, za którym nadal nie nadążają legislacyjne rozwiązania. Sprywatyzowanie przestrzeni i praktyk związanych z kulturowym dziedzictwem postępuje, a ludzie sięgający po kulturowy kapitał organizują tę przestrzeń niezależnie i różnorodnie. Muzea prywatne w Polsce nie są monolitem ani tematycznym, ani geograficznym, tym bardziej wizerunkowym. Działają na różną skalę, realizując różnego typu potrzeby, stosują różne sposoby aranżowania przestrzeni muzealnej, przedstawień prezentacji. Wpływają dynamicznie na rzeczywistość, prowadząc działalność kulturowo-animacyjną, stymulując turystykę, proponując inne metody ekspozycji i formy działania muzeów.

8

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

Od ponad dziesięciu lat systematycznie przyglądamy się zjawisku, które ujmujemy pokrótce pod wspólnym pojęciem „muzea prywatne i społeczne” (3). Obserwacja ta niesie ze sobą coraz więcej odniesień, możliwych interpretacji i podejść badawczych. Analizowanie i opisywanie zjawiska od różnych stron, w różnych ujęciach, odsłania coraz więcej znaków zapytania, otwiera różne dyskusje. Bez wątpienia muzea i prowadzona w ich ramach aktywność to narastający i wielokierunkowy w swych przejawach żywioł. Wizualne prezentacje tych instytucji, muzealne wizerunki i wyobrażenia pozostają źródłem wrażeń, form i pytań o ich zastosowanie, użycie i kulturowy wpływ. Podejmując próbę dokładniejszego spojrzenia na stronę wizualną prywatnych muzeów, analizowanych tutaj jako zjawisko kulturowe i jako instytucja kultury, staramy się odpowiedzieć na część z tych pytań. Mają one u swojej podstawy dwie najczęściej się powtarzające reakcje widzów, rozmówców, badaczy: 1. Doświadczenie nieogarnianego nadmiaru: „ale to dziwnie wygląda! składnica taka, chaotyczna, wszystko wymieszane, a jak przytłacza!”, „wszystko jak śmietnisko”, „stodoła osobliwości”; 2. Spotkanie z niezwykłym światem, zjawiskiem, wrażeniem: „niesamowite, jak w bajce”, „szalone kolekcje w szalonym miejscu”, „niepowtarzalne, nie widziałem czegoś takiego jeszcze!” Swoisty „boom” muzealnictwa prywatnego w Polsce to szczególnie czas po 2005 roku. Z pewnością jest to raczej pulsujące, przeobrażające się zjawisko, niż przewidywalny, zamknięty zbiór wzorów postępowań i działania. Muzea prywatne i społeczne, jak wskazują wyniki badań etnograficznych prowadzonych przez Fundację Ari Ari od 2012 roku, są przede wszystkim przestrzenią tworzoną emocjonalnie i zmysłową – nawet gdy konstrukcja, struktura tych działalności wydaje się być bardzo precyzyjnie przemyślana. Jak wygląda i tworzona jest przestrzeń muzeów? Jak powstają i jak są odbierane muzealne prezentacje? Jakie są wyobrażenia twórców, organizatorów i uczestników aktywności nazywanej „muzeum prywatne”? Część z nich próbowaliśmy przedstawić i omówić w raportach z badań muzeów prywatnych i społecznych (4). Przykładowo, już sam akt założycielski muzeum, pierwszy, inicjacyjny moment powołania przestrzeni i aktywności muzealnej, to współtworzenie i uczestniczenie w bardzo emocjonalnie organizowanej przestrzeni. Jak wskazują wypowiedzi kolekcjonerów i muzealników, źródło tego „początku”, w przeważających przypadkach tkwi w kolekcjonowaniu, doprowadzonym do punktu („decyzji”), w którym następuje powołanie muzeum. To zabieg wydawałoby się oczywisty, bezwzględnie potrzebny, nawet jeśli odbywa się w nieświadomy, a najczęściej nieznaczny sposób (można powiedzieć: nieśmiały, niepewny). Akt założycielski polega przede wszystkim na pokazaniu, ujawnieniu, czy stosując społeczno-kulturowe określenie:

upublicznieniu kolekcji. Pojawia się decyzja, wraz z kształtowaniem kolekcji, swoistym procesem „dojrzewania” kolekcji i kolekcjonera. Do tego momentu jej celem pozostaje osiągnięcie stanu kompletności, pełni. W większości przypadków muzealnicy, kolekcjonerzy wskazują, że zaistnienie muzeum zawsze wiąże się ze znalezieniem lub zorganizowaniem miejsca do wystawienia zbiorów. Miejsca w zamyśle specjalnego, przygotowanego do właściwego eksponowania kolekcji, pojemnego i pozwalającego pokazać – ujawnić, unaocznić posiadany zbiór. Okazuje się, że to jednak wyobrażenia i cel stawiany raczej muzeum już funkcjonującemu, założonemu, działającemu i sprawdzającemu się w rzeczywistości. Faktyczne powołanie muzeum następuje z chwilą podjęcia decyzji nacechowanej emocjami, opisywane są raczej „uczucia”, niż myśli, które w skrótowej wersji można pogrupować w następujące motywy: genealogiczne: „chciałem pokazać kolekcję dziadka”, „moja ciocia zbierała, przechowywała, żal było się tym nie podzielić”, „obiecałem ojcu, że kolekcja będzie”; temporalne: „to już trzeba, czas już na pochwalenie się”, „już czas pokazać ludziom, podzielić się swoimi zbiorami”, „aby ocalić od zapomnienia”; magiczne: „z okazji narodzin syna”, „czułem to tak wyraźnie, że musi być z tego muzeum”, „oświecenie, którego doznałem podczas wycieczki w górach”; ekonomiczne: „już nie mam gdzie tego trzymać, a trzeba to jeszcze utrzymać”, „niechby na prąd zarabiało”, „może nie przyniesie dużych pieniędzy, ale zawsze”; kulturowe: przedstawiane jako realizowany wzorzec dotyczący kultywowania pamięci, tożsamości, historii [tej dużej i lokalnej, czy familijnej]; społeczne: silnie powiązane z poczuciem zbiorowej tożsamości, jej kształtowania, edukowania pokoleń (nie tylko młodszych, często „ku przestrodze”, ale i najstarszych, „dla podtrzymania pamięci”, „sprawiedliwości i prawdy”). Większość badanych przez nas muzeów powstawało w warunkach i miejscach, w jakich w danym momencie mogły zaistnieć. Przestrzeń stawała się muzealna raczej poprzez adaptację, wydzielenie stałe lub czasowe części z prywatnej przestrzeni, niż powstawała jako miejsce specjalnie przygotowane. Z pewnością dużo z tych powodów, determinujących sposób zorganizowania muzeum, miało charakter ekonomiczny. Nie zmienia to jednak faktu, że muzea te powstają w szczególnych miejscach: czy jest to przetworzony budynek gospodarczy, część z pomieszczeń mieszkalnych, czy ustawione pod ścianą gabloty, przestrzeń pozostaje jednym z głównych źródeł wrażeń i wizualnych doznań związanych z danym muzeum. Oczywiście i tę przestrzeń determinuje aspekt wizualny, nawet jeśli pełni on funkcję wyłącznie „opakowania”. Jak wieżowiec w Warszawie, w którym znajduje się Przedpiekle, czyli Muzeum Diabła Polskiego w Warszawie, czy dworek, dziś siedziba Domu Kultury w Żabiej Woli, w którym ma swoją ekspozycję


Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

ISSN 2719-9592

Mini Muzeum Żaby. Podobnie jak w miejscowości Gwizdały, gdzie w pomieszczeniach świetlicy wiejskiej swoją siedzibę ma Muzeum Gwizdka. A przecież nazwanie jakiegoś działania to właściwie już powołanie do życia [kulturowego], zdefiniowanie i określenie, nadanie imienia włączającego w rzeczywistość. Pomijając w tym miejscu problematykę związaną z używaniem samej nazwy muzeum (podnoszony środowiskowo kontrowersyjny pomysł na ograniczenie prawa do używania tej nazwy), trudno nie zwrócić uwagi na tworzenie przez muzealników lokalnego odniesienia w nazewnictwie, czy w zakresie samej działalności, przynajmniej wizerunkowo. Odniesienia toponimiczne są chętnie wykorzystywanym elementem tworzenia wizerunku muzeum oraz gry znaczeń, zabiegów budujących określone wrażenie. Muzeum Lwowa i Kresów założone w miejscowości Kuklówka Radziejowicka ma dodatkową nazwę miejsca / majątku: Biniszewicze, którą nadali i używają właściciele muzeum Aleksandra i Bogdan Biniszewscy (administracyjnie to jednocześnie nazwa ulicy, przy której zlokalizowany jest „dwór kresowy”). Spośród piętnastu prywatnych i społecznych muzeów na Mazowszu, z jednym wyjątkiem (właśnie dworem dla Muzeum Lwowa i Kresów), żadna z badanych instytucji nie miała wcześniej specjalnie stworzonej (zbudowanej, przygotowanej) siedziby, czy miejsca do wystawienia zbiorów. Praktycznie proces tworzenia muzeum w przestrzeni i miejscu zachodzi nieustannie w każdym z badanych miejsc i jest niejako wpisany w muzealniczą działalność. Rozrastanie się kolekcji wiąże się nieuchronnie z rozrastaniem się muzeum, podobnie jak poszerzanie działalności. Samo prowadzenie aktywności muzealniczej to proces naprzemiennego kumulowania i redukcji. Przyglądaliśmy się wielu muzeom porównawczo, odwiedzając je na przestrzeni lat, jak i kilka

razy w danym roku. Fascynujący proces tworzenia każdego z tych miejsc przebiega bardzo podobnie: porządkowanie zbiorów trwa nieustannie, uzupełnianie i rozbudowa określonej kolekcji jest ciągła, podobnie jak wyodrębnianie kolejnych autonomicznych zbiorów i tworzenie dla ich ekspozycji osobnej, specjalnej przestrzeni. Czy to w Muzeum Kurpiowskim Laury i Zdzisława Bziukiewiczów w Wachu, szykujących kolejną wiatę dla swoich muzealiów, czy w Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach przygotowującym następny hangar, kolejna gablota powstaje w Muzeum Gwizdka, równocześnie z zabiegami o pozyskanie innej, większej siedziby, a najbliższe otoczenie Muzeum Neonów wzbogaciło się o kilka kolejnych świecących muzealiów. Podstawowe zagadnienia badawcze, jakie stawiliśmy sobie przed wyruszeniem „w teren” (realny i wirtualny), brzmiały: jak wyglądają i jak są pokazywane muzea, a w nich zbiory, kolekcje, gromadzone w wystawy i prezentacje? Jakie są pomysły na prezentację działalności i kolekcji tworzonych przez poszczególnych muzealników? Jak ten świat rzeczy, kulturowego kapitału i wizualizowanych wartości jest odbierany przez widza, zwiedzającego, uczestnika tego fragmentu rzeczywistości? Z jednej strony odpowiedzi udzielić miały dokumentacje i obserwacje badawcze w terenie, z drugiej sami zainteresowani, czyli twórcy muzeów oraz zwiedzający, w tym badacze, którzy filtrując wrażenia poprzez swoją wrażliwość i doświadczenie tworzą obraz, przekaz i wyobrażenia dotyczące opisywanych przestrzeni. Wiele pytań pozostaje otwartych, tak zresztą, jak otwarty jest cały proces definiowania przestrzeni, prezentacji i wyobrażeń. Poszukiwania w tym obszarze to raczej dyskusja, ustalanie zakresów i znaczeń różnych aspektów

działań kulturowych. Pozostawiamy czytelnikom i zwiedzającym! rozstrzygnięcie, a może ustalenie - czy muzea prywatne to przede wszystkim ich twórcy, czy też i my, społeczność żyjąca w określonym miejscu i czasie.

TEMAT NUMERU - MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE

nad zachowaniem i ocaleniem kulturowego dziedzictwa przeszłości. W gmachu dawnego Państwowego Liceum Pedagogicznego im. W. Łukasińskiego w Skępem mieściła się Izba Pamięci Narodowej i Historii Szkoły. Otwarto ją 9 maja 1980 roku. Powstała dzięki zaangażowaniu kilku ludzi, którym zależało, żeby w jednym miejscu wyeksponować ślady przeszłości. W izbie zgromadzono pamiątki z okresu II wojny światowej, m.in. nielegalnie wydawane w Józefkowie (gmina Skępe) w rodzinnym domu Lulińskich pismo „Iskra Wolności” i zdjęcia z obozów jenieckich. Gromadzono też przedmioty codziennego użytku przynoszone przez pracowników i uczniów. Izbę Pamięci Narodowej i Historii Szkoły odwiedzali uczniowie z miejscowych i gminnych szkół oraz uczestnicy zjazdów absolwentów, koloniści i uczestnicy obozów przysposobienia obronnego, a także uczniowie ze szkół z Włocławka, Lubrańca, Radziejowa, Lipna, Skrwilna czy Rypina czy innych miejscowości. Z czasem budynek starej szkoły, gdzie mieściła się sala z eksponatami i biblioteka, został zamknięty ze względu na zniszczenie. Ekspozycję przeniesiono do obiektu Zespołu Szkół. W Zespole Szkół im. W. Łukasińskiego w Skępem znajduje się Izba Pamięci i Tradycji Szkoły im. ppłk Marii Sobocińskiej. Powstała według koncepcji Jolanty Iwińskiej

- nauczycielki historii. Uroczyste otwarcie miało miejsce 20 maja 2008 roku. Zostały w niej zgromadzone eksponaty pochodzące z Izby Pamięci Narodowej i Historii Szkoły oraz eksponaty związane z historią szkoły, kroniki, informacje o absolwentach i pracownikach szkoły oraz pamiątki dotyczące martyrologii mieszkańców gminy Skępe. Oprócz Izby Pamięci i Tradycji Szkoły w Zespole Szkół im. W. Łukasińskiego w Skępem (www.zsskepe.pl) znajduje się niewielka licząca 12 metrów kwadratowych Regionalna Izba Dobrzyńska. Ściany tego pomieszczenia są pomalowane na niebiesko. Izba została zaprojektowana przez nauczycielkę Aleksandrę Pilewską. Jej otwarcie miało miejsce 31 maja 2012 roku. Szkoła wydała z tej okazji okolicznościowy folder. Zgromadzone eksponaty pozyskane przez nauczycieli, uczniów i pracowników szkoły podzielono na dwie części. W zbiorach Regionalnej Izby Dobrzyńskiej znajdują się sprzęty, w jakie wyposażona była dawna izba mieszkalna. Należą do nich m. in.: naczynia kuchenne, stół, gliniane garnki, misy, kopystki, drewniana kopańka, makutra, wałek, gocka do ucierania, kierzanka, stolnice, szranczek (szafka wisząca), kołowrotek, cierlica, miotła, tara do prania, maglownica, lamy, młynek, żelazko i łóżko z drewnianymi szczytami. Na łóżku położono białą pościel i poduszki (jaśki) ozdobione koronkowymi wstawkami. Na ścianie zawieszono

W regionie Bożena Ciesielska

Aleksander Petrów jest postacią jeszcze mało znaną na Ziemi Dobrzyńskiej. Dzięki matce zaczął zwracać uwagę na kulturę ludową i język. Warto pamiętać o tym etnografie Ziemi Dobrzyńskiej, językoznawcy i publicyście, autorze monografii Lud ziemi dobrzyńskiej, jego zwyczaje, mowa, obrzędy, pieśni, leki, zagadki, przysłowia itp. oraz Bajek dobrzyńskich wydanych przez Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie. Oprócz profesjonalnie zorganizowanych muzeów na Kujawach i Ziemi Dobrzyńskiej, funkcjonują w różnych instytucjach izby pamięci i tradycji, izby historyczno-regionalne, izby muzealne, kąciki regionalne czy inne formy służące zachowaniu śladów przeszłości. Pomysł takiego projektu zależy najczęściej od osoby lub osób, które zaangażują się w pracę i realizację zadania. Wiele zależy od lokalnej społeczności

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

(1) W.J.T. Mitchell, Czego chcą obrazy? Pragnienia przedstawień, życie i miłości obrazów, tłum. Ł. Zaremba, Warszawa 2013. (2) J. Ruby, Mówić do, mówić o, mówić z albo mówić przy [w:] „Kwartalnik Filmowy” nr 47-48, jesień-zima 2004, s. 20-44. (3) Badania etnograficzne i kulturoznawcze Fundacji Ari Ari, w ramach Ośrodka Badań Kulturowych, prowadzone od 2008 roku, między innymi: Muzea prywatne (2012-2020), Muzea społeczne (2013-2021), Biblioteki prywatne (2014), Muzea Prywatne na Mazowszu. Badania wizualne (2015), Prywatne Ośrodki Kultury (2016 -2018), Mazowiecki Szlak Tradycji (2015-2017), Barakowozy kultury (2016-2018), Kina społeczne (2019-2020). (4) Część z raportów i sprawozdań z badań w wersji cyfrowej, znaleźć można, między innymi na stronach: www.muzeaprywatne.blogspot.com /p/do-pobrania.html; www.ariari.org/pl/badania -i-diagnozy.html; www.issuu.com/ariarifundacja/ docs/raport_muzea_prywatne; www.issuu.com /ariarifundacja/docs/raport_prywatne_podmioty _kultury_20. * Na podstawie artykułu opublikowanego w raporcie pt. Muzea Prywatne na Mazowszu. Badania wizualne, opracowanego w ramach Mazowieckiego Obserwatorium Kultury, powołanego przez Mazowiecki Instytut Kultury w Warszawie, w podsumowaniu badań i analizy przygotowanych przez Ośrodek Badań Kulturowych, działający przy Fundacji Ari Ari i dokumentacji wizualnych realizowanych przez Stowarzyszenie „Z Siedzibą w Warszawie”.

9


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE ręcznie wyszywane makatki. Nad łóżkiem wisi obraz o tematyce religijnej. Stół ozdobiono białymi koronkowymi serwetkami robionymi na szydełku. Na małym stoliku jest „święty kącik”, czyli domowy ołtarzyk. Druga część ekspozycji znajduje się na korytarzu. W oszklonej gablocie ustawiono sprzęty i urządzenia służące do pracy w gospodarstwie, m.in. cepy, wialnia, drewniane łopaty, kipy, jarzmo, drewniane koło i nosidła do wody. W niektórych regionach na nosidła mówiono „szundy”, „szuńdy” lub „koromysło”. Całość Regionalnej Izby Dobrzyńskiej jest zadbana i estetyczna. Mimo, że szkolne muzeum nie jest duże, warto je odwiedzić. W Skępem funkcjonują także inne formy muzealne takie jak dwie ekspozycje pod gołym niebem. Jedno takie małe muzeum można zobaczyć na Rynku w Skępem, a drugie w parku miejskim Borek. W centrum miasteczka ustawiono dwustronne tablice pokazujące miejsca, których już nie ma, m.in. pałac Zielińskich w Wiosce, figurę na Rynku, dawny urząd gminy. Dzięki tablicom w Borku, można zapoznać się z historią kapliczki i katakumb. Oba małe muzea zaprojektowała Zyta Wegner - pasjonatka lokalnego dziedzictwa. W Szkole Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Tłuchowie (powiat lipnowski) od kilku lat (30 IV 2018 roku) funkcjonuje Tłuchowska Izba Pamięci. Powstała z inicjatywy nauczycielki Elżbiety Dąbkowskiej. Gromadzi eksponaty związane z lokalną historią. Tłuchowska Izba Pamięci eksponuje materiały opisujące lokalne wydarzenia,

10

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

dokumenty - paszport jednego z mieszkańców czy trzy mundury wojskowe przekazane przez mieszkańców Tłuchowa oraz szkice obiektów autorstwa Jolanty Młodeckiej. Swego rodzaju muzeum stanowi również okazały budynek kina Nawojka w Lipnie, obecnie modernizowany. Powstanie w nim Muzeum Kina Niemego. Także w Lipnie w Miejskim Centrum Kulturalnym znajduje się Izba Regionalna, w której można obejrzeć eksponaty związane z przeszłością. „Obce rzeczy wiedzieć, dobrze jest, swoje - obowiązek” - napisał Zygmunt Gloger.

DZIEDZICTWO

O garncarzach Andrzej Dominowski

Dzbanek gliniany wykonany przez jednego z przedstawicieli lubieńskiego rodu garncarzy

Regionalna Izba Dobrzyńska w Skępem fot. Bożena Ciesielska

Ważnym elementem naszego rzemiosła, a z czasem kultury Lubienia Kujawskiego, był warsztat garncarski prowadzony przez przedstawicieli rodu Stępowskich. Według tradycji, garncarze z tej rodziny tworzyli ceramikę już w XIX wieku. Na początku XX wieku garncarstwem trudniło się trzech braci Antoni, Błażej i Mateusz. Rodzinną tradycję kultywowali synowie Mateusza - Jan (1883 -1954), Józef (1880-1963) i Władysław (1885-1966). Ostatnimi garncarzami w Lubieniu byli synowie Józefa: Czesław i Stanisław, który prowadził swą działalność do 1992 roku i był jednym z ostatnich przedstawicieli tego rzemiosła w naszym regionie. W okresie powojennym rodzina zaspokajała zapotrzebowanie na różnego rodzaju naczynia, do których zaliczamy: dzieżki, dzbany, butle, poidła, dwojaki. Z czasem ich dzieła stawały się elementami sztuki ludowej i były wystawiane w różnych wystawach i w muzeach. Wyroby garncarskie z Lubienia znane były na jarmarkach w okolicznych miastach i miasteczkach. W zbiorach Muzeum Etnograficznego w Toruniu znajdują się liczne, wyróżniające się bogactwem i zdobieniami ceramiczne skarbonki wykonane przez Stanisława Stępowskiego. Był on najbardziej znanym i docenianym garncarzem, gdyż specjalizował się w ceramice siwej. Jego dzieła zdobione były ornamentem malowanym, czyli tak zwaną pobiałką. Składał się on przeważnie z prostych lub falistych linii umieszczonych na krawędzi wylewu i w środku. Jego wyroby wyróżniały się rozmaitością form: były to garnki, dzieże, dzbany, makutry, misy, formy do ciast, kropielniczki, skarbonki dla dzieci, popielniczki, wazony a także doniczki i miniatury. Stanisław Stępowski chętnie uczestniczył w wielu konkursach i wystawach sztuki ludowej, zdobył na przykład srebrny medal na Ogólnopolskiej Wystawie Rzemiosł Artystycznych w Warszawie w 1974 r., wyróżnienie na Ogólnopolskim Konkursie Garncarstwa Ludowego w Toruniu w 1978 r. oraz kilka pierwszych nagród na corocznych konkursach i przeglądach sztuki ludowej w miastach regionu. Swój zakład ostatecznie zlikwidował w roku 1992. Aktywnie uczestniczył w tworzeniu ekspozycji zwanej chatą garncarza, znajdującą się w Kujawsko-Dobrzyńskim Parku Etnograficznym w Kłóbce. W środowisku zyskał miano „Ostatniego garncarza na Kujawach”. W szkolnej Izbie Pamięci w Lubieniu Kujawskim, która działa od 1980 roku, od początku istnienia znajduje się niewielka wystawa naczyń tworzonych przez rodzinę Stępowskich, wzbogacona o dokumentację dotyczącą lubieńskiego ośrodka garncarskiego. Opiekunowie Izby Pamięci brali udział w tworzeniu filmu „Ostatni garncarz na Kujawach” zrealizowanego przez Fundację Ari Ari w 2021 roku.


www.ariari.org

Fundacja Ari Ari

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

TEMAT NUMERU – MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE

FEDERACJA MUZEALNICZA

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Nowy projekt Fundacji Ari Ari

Muzea to aktywności obywatelskie w kulturze pozostające marginalizowanymi, „niezauważanymi”, pomijanymi, określane jako „małe”, „nieznaczące”, zarówno przez samorządy, administrację państwową, grantodawców, jak i instytucje kultury i społeczne. A przecież istnieje w Polsce ponad 3500 aktywnych podmiotów niepublicznego muzealnictwa. Projekt pt. Federacja Muzealnicza dotyczy wsparcia muzeów prywatnych i społecznych, wyjątkowych przedsięwzięć oddolnych i niezależnych, znaczących w lokalnych społecznościach i ogólnopolskiej skali, pozostających w rozproszeniu, współpracujących doraźnie i krótkotrwale, bez szerszej reprezentacji ogólnopolskiej i branżowej. Odpowiedzią na problem „nieobecności” będzie stworzenie struktury rzecznictwa i monitoringu sytuacji całej branży muzealników prywatnych i społecznych. W ramach projektu spróbujemy wykonać ogólnopolskie diagnozy aktualnej sytuacji muzealników prywatnych i społecznych.Zbierzemy i opracujemy postulaty i rekomendacje zmian przepisów i prawa dotyczących muzealnictwa prywatnego, muzealniczej działalności kulturalnej. Równocześnie realizacja projektu posłuży do nagłaśniania problematyki i promowania rozwiązań poprawiających sytuację środowiska i osób zajmujących się ochroną dziedzictwa kulturowego w Polsce. Projekt w praktyce realizowany będzie przez reprezentację środowiska muzealników prywatnych i społecznych - Federację Muzealniczą. Wspólnie będziemy szukać dobrych rozwiązań dla nadal „niewidzialnej” sfery kultury. Działanie skierowane jest do osób i środowisk tworzących małe (i większe) muzea i kolekcje (rozwijane często w aktywności lokalne i społeczne). Bez względu na ich formę, status i zasoby. Prywatne przedsięwzięcia kulturalne dotyczą praktycznie każdej gminy w Polsce. Prywatni muzealnicy i kolekcjonerzy najczęściej wskazują kilka, tych samych problemów do rozwiązania: brak rozpoznawalności, muzeum prywatne, / społeczne „nie istnieje” w wymiarze prawnym, brak podmiotowości, dezintegracja środowiskowa i branżowa, wykluczanie (często konkurencyjne, wzajemne) prywatnych muzeów, brak finansowania, wykluczenie z systemów administracyjnych,ekonomicznych,legislacyjnych, marginalizowanie, wykluczanie w aspektach współpracy organizacji pozarządowych, lokalnej społeczności i usług administracji państwowej i samorządowej, marginalizowanie potencjału społecznego, kulturowego i gospodarczego prywatnych i społecznych muzeów. brak szkoleń i warsztatów (np. uczestnictwo w kulturze, organizowanie i zarządzanie

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

lokalną aktywnością społeczną, zagadnienia prawno-finansowe, przedsiębiorczość sektora kreatywnego), niepełne kompetencje, między innymi w zakresach: prawo autorskie, pozyskiwanie funduszy, dotacji, prawo o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Organizatorzy prywatnych muzeów w Polsce działają w trudnych warunkach prawnych. Brak przejrzystych przepisów w obszarze kultury, ograniczony, utrudniony dostęp do grantów i dofinansowania, nikła kooperacja z innymi podmiotami i instytucjami. Pomimo tych przeciwieństw, tworzą „mini-instytucje” kultury tworzące całkowicie nowe, różne oferty edukacyjne, kulturowe, turystyczne. Równocześnie prowadzą rozbudowaną działalność obywatelską, zmieniając tradycyjnie pojęty wzorzec obywatelskiej aktywności „narzucany” przez samorządy, organizacje pozarządowe, ekspertów, czy instytucje państwowe. Skala zjawiska ma odzwierciedlenie w efektach pracy: dokumentowania i ochrony dziesiątków tysięcy artefaktów kulturowego dziedzictwa, zajęć dla dzieci i młodzieży, aktywizacji kulturowej i ekonomicznej regionów. To prawdziwe centra społecznych i lokalnych aktywności obywatelskiej i niezależnej przedsiębiorczości. Muzea prywatne i społeczne pozostają w rozproszeniu, skutkującym brakiem reprezentacji podmiotowej, nierozpoznawalnością wśród innych sektorów kultury, edukacji, środowisk i instytucji naukowych, administracyjnych, obywatelskich. Traktowane jako „zbyt małe” podmioty, zbyt nieformalne, sytuowane poza definicją podmiotową „muzeum”. Samorządy, czy instytucje rządowe, prowadzące swoje muzea publiczne i lokalną politykę „kulturalną”, raczej wykluczają muzea prywatne, najczęściej właśnie jako nieformalne, nie spełniające kryteriów tworzonych dla państwowych muzeów, czy jako podmioty gospodarcze, działalności wyłącznie komercyjne. Stworzenie federacji muzeów prywatnych i społecznych będzie sposobem na zmianę: w obszarze legislacji - funkcjonowania i rozwoju muzeów jako podmiotów aktywności obywatelskiej, nowe możliwości i źródła finansowania kultury „oddolnej”, niezależnej, niepublicznej, włączania w obieg gospodarczy i aktywizacja potencjału rozwojowego muzealnictwa – dziedzictwa kulturowego, wdrożenie systemowej zmiany dotyczącej muzeów prywatnych i społecznych jako instytucji kultury, sposobu ich organizowania i zarządzania,

ISSN 2719-9592

stworzenie stałej struktury rzecznictwa i monitorowania, dla poprawy i zmian prawa, praktyki i warunków działania organizatorów i twórców prywatnych, społecznych, niepublicznych i nieformalnych muzeów, kolekcji, galerii, archiwów. Planujemy cyklu spotkań, debat i szkoleń jeszcze w 2022 roku. Zapraszamy przedstawicieli muzealnictwa społecznego i prywatnego z całej Polski. Realizacja projektu będzie przekazywaniem doświadczeń polskich muzealników i kolekcjonerów w tworzeniu instytucji kultury i oferty edukacyjno -kulturowej, skierowanych do społeczności lokalnych. Jednocześnie będziemy promować ogromne doświadczeni i dorobek polskich muzealników w budowaniu wspólnoty pamięci, opieki nad wielokulturowym dziedzictwem, prowadzenia atrakcyjnej animacji turystycznej i krajoznawczej poprzez działalność muzealniczą. Projekt jest współfinasowany ze środków Narodowego Instytutu Wolności Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021-2030. Zgłoszenia prosimy kierować na adres e-mail: ariari@ariari.org, z adnotacją – Federacja Muzealnicza.

11


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE TEMAT NUMERU – MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE

Różne drogi prowadzą do kina BRZASK Bożena Ciesielska

W wielu miejscowościach na ziemi dobrzyńskiej na przestrzeni lat funkcjonowały różne kina. Jednym z najdłużej działających było kino BRZASK w Skępem. Kino w Dobrzyniu nad Wisłą z kolei nazywało się MAZOWSZE. Działało przez wiele lat, zostało zamknięte wcześniej niż kino BRZASK w Skępem. Budynek kina w Dobrzyniu nad Wisłą pozostał. Rypin mógł się poszczycić dwoma kinami. Funkcjonował kinoteatr COLOSSEUM, potem zmieniono jego nazwę na BAŁTYK oraz mniejsze kino POLONIA. Obecnie widzowie mogą korzystać z sali kinowo -widowiskowej BAŁTYK. Lubraniec także mógł się pochwalić kinem POKÓJ. Kino nie funkcjonuje od lat, ale obiekt pozostał. W powiatowym Lipnie kino powstało ponad sto lat temu (1919 rok). Pierwotnie nosiło nazwę OJCZYZNA, następnie NAWOJKA. Ciekawostką jest fakt, że napis nad frontowym wejściem został wykonany w stylu art déco. Budynek kina przechodzi obecnie gruntowny remont. W Skępem kino BRZASK nie przetrwało. Obiekt kompletnie rozebrano, mimo trwającej batalii o jego utrzymanie z przeznaczeniem na cele kulturalno-oświatowe... O kinie BRZASK sentymentalnie… „Pierwszym filmem wyświetlanym po II wojnie światowej w Skępem był film „Dżulbars” produkcji ZSRR z 1935 roku. Premiera odbyła się 1 lutego 1936 roku. Film w reżyserii Władimira Adolfowicza Sznejderowa opowiada historię psa sapera. Jak podała jedna z osób (rocznik urodzenia 1939), film był wyświetlany w budynku ówczesnego Urzędu Gminy w Skępem w rynku przy placu Bieruta. Film wyświetlał Grzegorz Jabłoński - późniejszy pracownik kina BRZASK w Skępem. Mógł to być rok 1951 lub 1952. Bilet kosztował 20 zł. Zachowały się nieliczne zdjęcia dotyczące kina w Skępem. Najstarsze przedstawia budowę remizy ze świetlicą przy ulicy Kolejowej i pochodzi z przełomu lat 1920/1930. Remizę budowali strażacy przy wsparciu innych osób w czynie społecznym. Późniejsze zdjęcie pokazuje uroczystość poświęcenia strażnicy przez księdza Leona Machczyńskiego, będącego administratorem parafii w Skępem do 1933 roku. Kolejna fotografia, którą zrobił Roman Wasilewski, uwieczniła strażnicę po dostosowaniu jej na potrzeby kina BRZASK. Jeden z rozmówców opowiadał: „Wejście było ze szczytu budynku od ul. Kolejowej, operatornia znajdowała się nad wejściem. Za ciężką kotarą były drzwi. Wchodząc, ekran był po drugiej stronie wejścia i operatora. Krzesełka były składane, całe drewniane. Po modernizacji wejście było z lewej strony, a krzesełka wyściełane na czerwono. Operatornia została zbudowana po tej stronie, gdzie przedtem był ekran, a ekran po stronie starej operatorni. Wiele czasu spędziłem z Romkiem Siołkowskim na oglądaniu filmów. Staraliśmy się oglądać filmy z całego repertuaru

12

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

Czarnecki wakacje spędzał nad skępskim Jeziorem Wielkim, trwale wpisując się w pejzaż naszej okolicy. Śladem jego bytności są dedykacje, które umieścił w swych książkach, podarowanych mieszkańcom Skępego. Henryk Czarnecki uwiecznił Skępe i okolice Skępego w powieści „Powroty” (jest mowa o Liceum Pedagogicznym w Wymyślinie, o parku Borek, o skępskim aptekarzu Oleczku Markowskim i jego słynnym aucie, o projekcie budowy fontanny na Rynku w Skępem, o kawiarni Na Dechach, czyli na palach, o doktorze Szulgo, pracującym w Ośrodku Zdrowia, o rzemieślniku Franciszku Sobocińskim, o Jeziorze Wielkim, o grobli przecinającej jeziora, o szpitalu w Lipnie). Henryk Czarnecki pisał także o kinie, choć jego nazwa nie pojawia się na stronach książki. Warto wspomnieć, że film „Profesor na drodze” - według jego powieści i w reżyserii Zbigniewa Chmielewskiego - zdobył główną nagrodę w kategorii dramatu na X Światowym Festiwalu Telewizyjnym w Hollywood w 1974 roku. Pisarz jest znany jako scenarzysta serialu „Daleko od szosy”.

Fragmenty z powieści Henryka Czarneckiego „Powroty” (1986): Zdjęcie z budowy remizy strażackiej przy ulicy Kolejowej w Skępem na przełomie lat 20. i 30. filmowego. Na starej scenie też zaliczyłem jakiś występ. Pamiętam jakieś święto państwowe (może październikowe?). W kinie pracowali: pani Tuzińska, pan Grzegorz Jabłoński, pan Antoni Gatyński, pani Tułodziecka i inni. Był tu też Klub Rolnika, tam miałem naukę gry na akordeonie z panem Zygmuntem Rybką. W klubie tym odbywały się w soboty pierwsze dyskoteki. Fajne wspomnienia, dobrze wspominam te czasy”. Inne osoby dodały: „Pamiętam niedzielne seanse dla dzieci Bolek i Lolek itp., to były naprawdę piękne czasy”. „W mojej młodości Bolka i Lolka jeszcze nie było, ale kino Brzask i Pani Tuzińska są w pamięci pięknych skępskich lat młodości”. Jedna z pytanych o kino BRZASK osób przypomniała, że budynek oddano do użytku około 1955 roku. Fundusze pochodziły z Przedsiębiorstwa Państwowego Film Polski w Bydgoszczy. Przed wyświetlaniem filmu w kinie BRZASK wychodził Artur Bieniewicz i wygłaszał krótką opinię o filmie. Bilet na film kosztował 0.60 zł, a potem 1.20; na Poranki 2 złote. Aby pokazać filmy w innych miejscowościach gminy Skępe, wynajmowano wóz i konie od Pana Jerzego Skorupskiego Pracownicy kina pakowali sprzęt i wyjeżdżali w teren. Ta sama osoba dodaje: „Czasem kiedy nie miałem pieniędzy, wchodziłem na drzewo rosnące w pobliżu kina. Udawało się obejrzeć film”. Zdarzało się, że niektórzy wchodzili przez dziurę na salę kinową podczas Polskiej Kroniki Filmowej. Niestety, nie zawsze się udało. Włączano światło i pracownik kina prosił o opuszczenie widzów bez biletów”. O kinie BRZASK literacko... W szkolnej kronice kółka polonistycznego SP Skępe można odnaleźć kartkę z następującą dedykacją skreśloną ręką pisarza: „Czytelnikom moim miłym - ziomkom znad skępskiego jeziora - Henryk Czarnecki sierpień 1990”. Henryk

„Pod kino, zobaczyć, co grają. […]. Wyszedł. Już nie istnieje. Nie ma go przed kinem, nie ma w alei nad wodą, na drodze do Huty. […]. Najlepsze te małe kina w rozterce i udręce, z krzesłami wyściełanymi pluszem czerwonym jak serce… Pamiętasz? Podrywałeś mnie kiedyś na Gałczyńskiego. […]. - Kasjerka ma loki spadziste, króluje w budce złocistej, więc bierzesz bilet i wchodzisz… -wprowadza ją po schodkach, stają przed gablotą z programami. - Czy wiesz, jak już dawno nie byliśmy nigdzie razem? Widzisz? Gdy w Łodzi wybraliśmy się wreszcie na to, film zszedł z ekranów. A na ten - pokazuje głową afisz w następnej gablocie - w ogóle nie mogliśmy docisnąć się do kasy. W okienku siedzi kierownik kina. - Dwa. - Jerzy pokazuje na palcach. - Jest tam kto jeszcze na dworze? - pyta kierownik. Jerzy potrząsa głową. Kierownik spogląda na zegar. - No to już chyba nie polecimy. Za pięć szósta. Znakiem tego nikt już więcej nie przyjdzie. Żeby choć z dziesięć osób… - Rozkłada bezradnie ręce. Rzuc ają jesz cz e okiem na porozwiesz ane na ścianach afisze. Przez poczekalnię przechodzi bileterka. Rozpoznała Krystynę, biegnie szybko do kierownika, coś mu szepcze do ucha. Kierownik skinął głową, podniósł wyżej okienko. - No to zaraz lecimy! Proszę po bilety. Siedzą sami w pustej sali. W telewizji też się ogląda filmy samotnie, ale tam ekran maleńki, ludzie ledwie się mieszczą. A ci tutaj ogromni, w wielkie świństwa zaplątani. Brzuch rektora wylewa się aż poza ekran, docent uśmiecha się tak cynicznie, że tego brzucha i cynizmu jest aż za wiele na dwoje widzów. Co innego, gdyby obdzielić nimi pełną salę. Nagle, niespodziewanie zgasło światło. - No i klops. W najciekawszym miejscu. A jutro już schodzi z ekranu - zmartwił się Jerzy. Na salę wchodzi Kierownik z zapaloną latarką. - To nie u nas wysiadło. Wyłączyli. - Szkoda. - Kasa zwraca pieniądze. Ale nie ma się czego martwić.


Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Opowiem ciąg dalszy. W ucho go ugryzł. - Kto? - Ten chłopak. Rektora. - Żartuje pan. - Jak Boga kocham. Dalej już nic specjalnego. Jeszcze tylko taka fajna scena na molo. Ta dziewczyna, co to, wie pani, zaraz na początku, do asystenta… to ona teraz z drugim. A ten drań docent zaciągnął asystenta, żeby popatrzył… - Kierownik usiadł przed nimi na krześle, tyłem do ekranu. - A co tam. Nie śpieszy mi się. To już polecę do końca. Pani też nie żałowała czasu dla tego chłopaka na plaży”. Krystyna i Jerzy - główni bohaterowie powieści „Powroty” - oglądają w kinie BRZASK w Skępem film „Barwy ochronne” w reżyserii Krzysztofa Zanussiego. Inny pisarz dodaje: „tu ludzie nie chcą chodzić do kina / z którego możesz wyjść w połowie filmu / i po paru piwach wrócić na koniec” (fragment książki „Bedeker skępski”, Skępe 2021). Sławomir Ciesielski wymienia - może niezbyt często - w wielu utworach nazwę Skępe, ulicę Klasztorną i inne charakterystyczne miejsca (np. w wierszu „Przetarte szlaki”,Sławomira Ciesielskiego z tomiku „Między chlebem a winem”, 1991). Pojawiają się one zarówno w tytule zbiorów, w treści wierszy, czasem w podpisie pod utworem, sugerując powiązanie z miejscem zamieszkania. Wiele śladów Skępego występuje w wierszach, choć nie jest ono jednoznacznie wymienione. Jednak informacje zawarte w treści mogą sugerować, że chodzi o Skępe - jak w tekście „Pocałunek na całe życie”: „jak potem w kinie Nawojka czy Brzask drżała jej dłoń w twojej dłoni gdy Woody Allen całował w kawiarni spocone czarno-białe usta Mariel Hemingway”. Nawiązanie do nazw kin nie jest przypadkowe. Te dwa kina - być może - wywarły duży wpływ na osobę mówiącą. Kina BRZASK w Skępem już dawno nie ma, nie ma nawet obiektu, ale nazwa przetrwała w tym właśnie wierszu. Starsi mieszkańcy pamiętają czasy świetności kina, młodsi kojarzą z Gminnym Ośrodkiem Kultury i klubem Manhatan, a pozostali ze sklepem Mila. A od stycznia 2022 roku ze sklepem Lewiatan. O kinie BRZASK filmowo… Kino w Skępem doczekało się w 2021 roku relacji filmowej. W nagraniu wspomnień o kinie brał udział długoletni pracownik kina Antoni Gatyński oraz jeden z mieszkańców Skępego, Marek Rumiński. Konsultacji udzielali pracownicy kina Józef Mirosławski i Grzegorz Jabłoński. Zdjęcia robił Jarosław Czerwiński, montażem zajęła się Aleksandra Królikowska, a rozmowy prowadziła Justyna Marcinkowska. Dokumentalne wspomnienia filmowe o kinie w Skępem zarejestrowane zostały w 2021 roku w ramach projektu „Spacery filmowe. Nasze kina”, prowadzonego przez Izę Trojanowską i Justynę Marcinkowską pod opieką Fundacji Ari Ari. Projekt powstał w ramach programu „Seniorzy w akcji” Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”. Projekcja filmu o kinie BRZASK miała miejsce 17 lipca 2021 roku na plaży miejskiej nad Jeziorem Wielkim w Skępem o godzinie 21.15.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

ISSN 2719-9592

WAŻNE HISTORIE

MAŁA MIEJSCOWOŚĆ Z WIELKĄ HISTORIĄ PÓŁWIESK MAŁY I SENATOR JAN RUDOWSKI (1891–1945)

Andrzej Graczkowski kontakty z czołowymi przedstawicielami państwa polskiego. Swym bogatym życiem, aktywnością i wielością dokonań mógłby obdarzyć kilka osób. Był znany m. in. jako polityk (poseł i senator), oficer rezerwy WP, pilot sportowy i prezes Aeroklubu Warszawskiego.

Jan Rudowski (fot. lata 30. XX w.). Źródło: P. Gałkowski, Z. Żuchowski, Wąpielsk i okolice, Rypin-Wąpielsk 2003, s. 558. Półwiesk Mały to niewielka wieś położona na skraju ostępów leśnych, w pobliżu rzeki Drwęcy, w historycznej Ziemi Dobrzyńskiej, administracyjnie – na terenie gminy Wąpielsk. Nawet najmniejsze miejscowości mają bogatą historię i mogą być dumne z ciekawych osiągnięć swoich wybitnych mieszkańców. Przykładem jest Jan Rudowski, postać-symbol historii Półwieska Małego. To on, człowiek nietuzinkowy i zachwycający mnogością dokonań, sprawił, że mała miejscowość wkroczyła na ścieżki wielkiej historii. Jan Rudowski: człowiek-legenda Jan Rudowski urodził się w 1891 r. w rodzinie ziemiańskiej. W dorosłym życiu osiągnął wiele. Oto główny bohater, wokół którego przebiegały najważniejsze wątki ciekawej przeszłości, obejmującej najbliższą okolicę w czasach odrodzonej Rzeczypospolitej oraz w okresie II wojny światowej. Rudowski był człowiekiem wszechstronnym. W swojej epoce pozostawał znany nie tylko w regionie, ale też w kraju, a nawet za granicą. Prowadził rozległą aktywność obejmującą rozmaite dziedziny życia. Dokonania Jana Rudowskiego dostrzeżono m. in. na łamach Polskiego Słownika Biograficznego, wielotomowego wydawnictwa o zasięgu ogólnopolskim. Rudowski jest tam wymieniany obok czołowych bohaterów dziejów Polski. W ostatnich latach powstają też inne publikacje poświęcone tejże postaci. Niestety, wciąż jednak działalność tej zasłużonej osobistości nie jest znana powszechnie. Wiedza na temat Rudowskiego nadal pozostaje niedostateczna. Dlatego warto przypominać jego zasługi. Rudowski sprawował ważne funkcje, w tym prestiżowe godności państwowe. Utrzymywał

Dobry gospodarz, właściciel nowoczesnego folwarku W 1914 r. Jan Rudowski ukończył Akademię Rolniczą w Berlinie. Następnie powrócił w rodzinne strony. Cztery lata później (1918 r.) odziedziczył majątek ziemski w Półwiesku Małym. Przejął folwark z rąk ojca. Dobrze prowadzone gospodarstwo miało powierzchnię 349 ha. Rudowski zasłynął jako ostatni właściciel folwarku w Półwiesku Małym, obywatel ziemski, ziemianin (1918–1945 r.). Był dobrym gospodarzem, oszczędnym, dbającym o otoczenie, za które brał pełną odpowiedzialność. Pierwszy w powiecie rypińskim zastosował ciągnik do uprawy roli (lata 20/30. XX w.). Zadbał o obiekty i zabudowania folwarczne. Odnowił i wyremontował rodzinną siedzibę, czyli dwór (pałac) w Półwiesku. Żołnierz, oficer rezerwy W listopadzie 1918 r. Polska odzyskała niepodległość. Jednak już wkrótce, w 1920 r., padła ofiarą agresji ze strony Rosji Radzieckiej. Tysiące Polaków stanęło z bronią w ręku do obrony zagrożonej ojczyzny. Wśród nich znalazł się też Jan Rudowski. Tymczasowo opuścił swój folwark i wyruszył na front. Był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Służył jako żołnierz 201. szwadronu 1. Pułku Szwoleżerów. Dobrze pełnił swoje obowiązki. W sierpniu 1920 r. został ranny w szarży pod Ćwiklinem, niedaleko Płońska. W uznaniu zasług w szeregach armii zyskał systematyczne awanse na wyższe stopnie wojskowe. Po zakończeniu wojny powrócił do domu. Z biegiem czasu otrzymał patent oficera rezerwy Wojska Polskiego, dochodząc do rangi rotmistrza (kapitana). Polityk – poseł i senator RP Nadszedł upragniony pokój. Po wojnie polsko -bolszewickiej Jan Rudowski mógł wreszcie zająć się rozbudową folwarku w Półwiesku Małym i gospodarowaniem na roli. Jednak szybko okazało się, że ma podzielną uwagę i może pełnić wiele obowiązków, w różnych dziedzinach życia. Postanowił sprawdzić się w sferze polityki. Odniósł sukces w wyborach parlamentarnych. Przez kilka lat funkcjonował jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej (1930–1935). Tę godność pełnił z ramienia BBWR (Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem). Sympatyzował z sanacją i popierał działalność Józefa Piłsudskiego. Portret Marszałka zajmował eksponowane miejsce w domu rodzinnym Rudowskiego. Rok 1935 przyniósł Rudowskiemu ważne wyróżnienie. Prezydent RP Ignacy Mościcki mianował go senatorem. Senator Rudowski sprawował swoją funkcję w latach 1935–1938. Pracował w komisji rolnej, budżetowej,

13


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE komunalnej, prawniczej i komunikacyjnej. Można przyjąć, że godność senatora była dla Jana Rudowskiego wspaniałym ukoronowaniem jego bogatej kariery i działalności. Dlatego Rudowski jest znany i rozpoznawany przede wszystkim jako senator. Pilot sportowy, prezes Aeroklubu Warszawskiego

Jan Rudowski w towarzystwie przyjaciół -lotników (fot. lata 30. XX w.). Źródło: P. Gałkowski, Z. Żuchowski, Wąpielsk, s. 564. Mimo nawału zajęć w sektorze gospodarki i polityki, Jan Rudowski znalazł w swoim życiu miejsce na jeszcze jedną pasję – lotnictwo sportowe. Zajmowanie się lotnictwem sportowym to najbardziej nowatorskie przedsięwzięcie Rudowskiego. Licencję pilota uzyskał w 1931 r. Był jednym z prekursorów myśli lotniczej w Polsce. Wielokrotnie opowiadał się za rozwojem lotnictwa sportowego, komunikacyjnego i wojennego. Blisko współpracował z gen. Ludomiłem Antonim Rayskim, jednym z dowódców Polskiego Lotnictwa Wojskowego. W połowie lat 30. ubiegłego wieku generał Rayski przebywał nawet w Półwiesku jako gość senatora. Rudowski znał też osobiście Stanisława Wigurę i Franciszka Żwirkę, czyli dwóch polskich asów, świetnych pilotów o światowej sławie. Wiedza Rudowskiego i jego doświadczenie lotnicze były na tyle poważne, że przez jedną kadencję pełnił on funkcję prezesa Aeroklubu Warszawskiego (1932–1935 r.). Tymczasem Półwiesk Mały odgrywał ważną rolę na lotniczej mapie Polski. W latach 30. XX w. w Półwiesku rozciągało się prawdziwe lotnisko, zarejestrowane urzędowo lądowisko polowe. Na lotnisku tym często królowały samoloty, niewielkie awionetki. Rudowski organizował tam pokazy lotnicze. Zapraszał do Półwieska lotników z kraju i z zagranicy. Miał własną awionetkę, PZL-5. Samolotem tym odbywał liczne podróże na trasie Półwiesk – Warszawa, również na obrady parlamentu. Dlatego postać Jana Rudowskiego bardzo dobrze charakteryzuje wniosek, że był to „najlepszy lotnik wśród senatorów i najlepszy senator wśród lotników”. Publicysta Biblioteka pałacowa w Półwiesku Małym zawierała mnóstwo woluminów. Jan Rudowski dał się poznać nie tylko jako człowiek czynu, ale też jako publicysta, człowiek pióra. Był redaktorem naczelnym czasopisma „Rolnik Rypiński” (1926 –1929 r.). Również członek komitetu redakcyjnego „Skrzydlatej Polski”. Na kartach tych czasopism Rudowski wyrażał swoje zainteresowania, nawiązywał do swej wszechstronnej działalności w dziedzinie rolnictwa i myśli lotniczej. Działacz społeczny i gospodarczy Przebywając w Warszawie i zajmując się sprawami państwowymi, Rudowski nie zapomniał o swoim rodzinnym regionie, czyli Ziemi Dobrzyńskiej.

14

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

Zasłynął jako społecznik i działacz gospodarczy na terenie tegoż regionu. Organizował Rypińskie Okręgowe Towarzystwo Rolnicze (ROTR). Od 1926 r. – przewodniczący Zarządu Spółdzielni Mleczarskiej ROTR. Działacz Akcji Katolickiej Jan Rudowski był przywiązany do tradycyjnych, niezmiennych, wielowiekowych wartości: wiara, religia, rodzina, historia, patriotyzm i ojczyzna. Całym swoim życiem dawał wyraz tym wartościom. Znany jako człowiek głębokiej wiary. Związany z Akcją Katolicką, aktywny działacz tej organizacji. Autor broszury „Przewodnie myśli Akcji Katolickiej”. Za zasługi dla rozwoju katolicyzmu, w 1938 r. Rudowski otrzymał od papieża, Piusa XI (Achille Ratti), Order św. Sylwestra. Dobrodziej szkoły W 1923 r. Rudowski przekazał działkę gruntową o powierzchni około 0,5 ha pod budowę szkoły w Półwiesku Małym. Zapisał się jako dobrodziej, „sponsor” placówki szkolnej. Stanął na czele komitetu budowy. Obiekt został wzniesiony w tym samym roku. Powstał w centrum miejscowości, w pobliżu pałacu, siedziby Jana Rudowskiego. Jednocześnie „dziedzic” odnowił swój dom, czyli wspomniany „pałac”. Szkoła, będąc w ciągu następnych dekad poddawana gruntownym remontom i przebudowom, nadal funkcjonuje i przyciąga kolejne pokolenia uczniów. Wojenne losy, członek Armii Krajowej, tragiczna śmierć Podczas II wojny światowej Rudowski nie był obojętny wobec sprawy polskiej. Nadal pozostał przykładnym patriotą, będąc zaangażowany dla dobra ojczyzny. Na początku okupacji Niemcy podejrzewali go o aktywność patriotyczną, ale darowali mu życie. Podczas rewizji we dworze znaleźli bowiem przedwojenną fotografię, zrobioną niegdyś na zawodach lotniczych. Na tej wspólnej, zbiorowej fotografii Rudowski stał blisko Göringa, marszałka lotnictwa III Rzeszy. Niemcy uznali więc Rudowskiego za „dobrego znajomego” hitlerowskiego dygnitarza i pozostawili go w spokoju. Tymczasem Rudowski aktywnie działał w ruchu oporu, w strukturach Armii Krajowej (ps. „Czarny”). Działalność ta przypadła na lata 1939–1943. W 1943 r., na skutek donosu, został aresztowany przez Niemców i osadzony w okrytym złą sławą obozie koncentracyjnym w Stutthofie (KL Stutthof). Oznaczony numerem obozowym 23747. W dniu 2 lutego 1945 r. poniósł śmierć podczas ewakuacji obozu, w trakcie nieludzkiego „Marszu Śmierci”, we wsi Bukowina k. Lęborka. Zastrzelony przez gestapowca, ponieważ, będąc osłabiony chorobą, chciał odpocząć na poboczu drogi. Pogrzebany naprędce w prowizorycznym grobie. W styczniu 1946 r. – ekshumowany i pochowany przez rodzinę na cmentarzu w pobliskich Sierakowicach. Najważniejsze dokonania i skrócony życiorys Jana Rudowskiego przedstawia pamiątkowy monument i tablica zlokalizowana przed budynkiem szkoły w Półwiesku Małym. Historia zatoczyła koło – czasy współczesne Przypomnijmy, że prawie 100 lat temu w Półwiesku Małym powstał pomysł wielkich projektów budowlanych. Zrealizowano je z rozmachem i w szybkim tempie. W 1923 roku został wzniesiony budynek tutejszej szkoły. W tym samym czasie odnowiono też okazały pałac,

czyli dom miejscowego właściciela ziemskiego, Jana Rudowskiego. Rudowski przekazał działkę gruntową pod budowę szkoły oraz wyremontował swój pałac. Obydwa budynki, położone w centrum Półwieska, były doskonale widoczne z daleka. Całkowicie zmieniały wygląd małej wioski. Dodawały jej blasku i przynosiły powiew nowoczesności. Współcześnie, prawie po 100 latach, przeżywamy podobną sytuację. Historia zatoczyła koło. Po raz kolejny, dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności oraz władz gminy Wąpielsk, Półwiesk Mały zmienia na lepsze swój zewnętrzny wizerunek. W 2018 r. przeprowadzono termomodernizację i gruntowny remont obiektu szkolnego. Ostatnio w Półwiesku powstał też budynek, który przyciąga uwagę i zachwyca nowoczesnym stylem. To Wiejska Świetlica Środowiskowa, oddana do użytku w 2021 roku. Z tego wniosek, że wielkie projekty budowlane to lokalna tradycja. A tradycję trzeba przecież pielęgnować - brać przykład z bogatej historii, naśladować pozytywne przykłady. Czerpiąc z przeszłości, kształtujemy dzień dzisiejszy i naszą przyszłość.

Budynek Świetlicy Wiejskiej w Półwiesku Małym, 2021. Fot. Andrzej Graczkowski JAN RUDOWSKI (1891 – 1945): KALENDARIUM 1891 – Jan Rudowski urodził się 17 lipca, 1914 – absolwent Akademii Rolniczej w Berlinie, 1918 – przejęcie majątku ziemskiego Półwiesk Mały, 1920 – udział w wojnie polsko-bolszewickiej, ranny pod Ćwiklinem koło Płońska, w konsekwencji awans na stopień rotmistrza rezerwy, 1923 – przewodnictwo w komitecie budowy szkoły w Półwiesku Małym, ofiarowanie działki budowlanej pod wzniesienie obiektu szkolnego, 1926 – przewodniczący Zarządu Spółdzielni Mleczarskiej ROTR w Rypinie, 1926-1929 – redaktor naczelny czasopisma „Rolnik Rypiński”, 1930-1935 – poseł na Sejm RP, 1931 – uzyskanie dyplomu pilota sportowego, 1932-1935 – prezes Aeroklubu Warszawskiego, członkostwo w komitecie redakcyjnym czasopisma „Skrzydlata Polska”, 1935-1938 – senator RP, 1938 – odznaczony Komandorią Orderu św. Sylwestra przez papieża Piusa XI, 1939-1943 – działalność w ruchu oporu, w strukturach AK, 1943 – aresztowany przez Niemców, osadzony w obozie koncentracyjnym w Stutthofie, nr obozowy 23747, 1945 – 2 lutego 1945 roku męczeńska śmierć podczas ewakuacji obozu we wsi Bukowina pod Lęborkiem, pogrzebany w prowizorycznym grobie, 1946 – styczeń, 1946 roku, ekshumowany i pochowany przez rodzinę na cmentarzu w pobliskich Sierakowicach.


Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

ISSN 2719-9592

EPITAFIUM

ZMARŁ KUSTOSZ KOWALA JERZY GIERGIELEWICZ

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Justyna Marcinkowska

Jerzy Giergielewicz, historyk, nauczyciel, regionalista i społecznik, zmarł 20 kwietnia 2022 roku. Przez całe życie był związany z Kowalem. Pochodził z tego miasteczka, jemu poświęcał swój wolny czas, pasję i zawodowe umiejętności. Choć nie był moim nauczycielem, uważam się za jego uczennicę. Zwłaszcza w kwestii miłości do „małej ojczyzny”. Gdy, będąc jeszcze na studiach, otrzymałam zadanie, by napisać sylwetkę ciekawego człowieka, od razu pomyślałam o Nim. Zgodził się wówczas niechętnie, machając lekceważąco ręką, że jaki tam z niego ciekawy człowiek. Zawsze był wyjątkowo skromny, chodziły nawet słuchy, że gdy sekretarka witała go w urzędzie miasta słowami „Witamy Honorowego Obywatela Miasta Kowala”, pytał żartobliwie, czemu go przezywa. Chcąc rzetelnie zrealizować zadanie domowe, odwiedziłam Go w mieszkaniu przy Kujawskiej we Włocławku. Kończył wtedy 70 lat. Byłam tam po raz pierwszy, mimo że jako rodzina utrzymywaliśmy dość zażyłe kontakty. Zdałam sobie sprawę, że nigdy nie miałam potrzeby bywać u Niego. To wujek Jurek przyjeżdżał do nas - do Kowala. Wpadał na podwórko, pukał w okno i opowiadał: dykteryjki o sąsiadce zza rogu, o ciotce Krysi, o zamku, co go kiedyś Szwedzi zburzyli, o najnowszych badaniach archeologicznych, o chmurach cinningulusach, o kluskach kartoflanych prababci Praksedy. Najpierw widywałam go w domu i słuchałam jego historycznych ciekawostek, potem na spacerach historycznych, które to ja z kolei organizowałam wraz z Fundacją Ari Ari. Był niezmordowanym słuchaczem, ale jeszcze bardziej niezmordowanym gawędziarzem, ciągnącym mnie za rękaw i dopowiadającym w kuluarach słowa przewodnika. Nigdy nie dał się jednak namówić, by spacer poprowadzić. Chyba lepiej czuł się w kameralnym kręgu, niż na świeczniku. Chodzę po Kowalu z aparatem, fotografuję stare domy, które On kiedyś fotografował. Myślę sobie wówczas, że moje dzisiejesze zainteresowanie historią i kulturą mojego regionu, jest niezwykle mocno związane z opowieściami wujka Jurka o zamkach kazimierzowskich i kluskach kartoflanych. Poniżej przedstawiam Czytelnikom swój studencki tekst o wujku Jurku - Jerzym Giergielewiczu. Misja: ocalić od zapomnienia Wstaje rano. Parzy herbatę. Skręca z Kujawskiej w Kaliską, przechodzi przez tory. Na dworcu kupuje „Gazetę Pomorską” i łapie pekaes do Kowala. Jak zwykle, jak co dzień, jedzie ocalić świat od zapomnienia. Jerzy Giergielewicz, choć mieszka we Włocławku, jest kowalakiem z pochodzenia, a co ważniejsze, z wyboru. Od lat zajmuje się historią miasteczka. Poświęcił mu kawał życia, szereg publikacji, biogramów do słownika Kazimierz Wielki oraz niepospolici z Kowala i okolic, setki przegadanych godzin na zebraniach, w autobusach, po domach. Odkąd sięga pamięcią najstarsza w rodzinie

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

Jadwiga Ulińska, jej kuzyn Jurek, zajmował się Kowalem. Chodził po mieście i spisywał, gdzie powstały nowe domy. Gdy za pierwsze zarobione pieniądze kupiłem aparat, postanowiłem utrwalić na zdjęciach obiekty, które były wyjątkowo naznaczone przez upływ czasu. Niestety wiele ze sfotografowanych wówczas domów i kościołów przetrwało jedynie na zdjęciach – mówi Jerzy Giergielewicz. Dziś fotografie stanowią ważny materiał historyczny i cenną pamiątkę. Wykorzystywane są między innymi do tworzenia przez niego stałej rubryki w „Informatorze Kowalskim”. Jerzy Giergielewicz jest również współautorem inicjatywy powołania Stowarzyszenia Miast Króla Kazimierza Wielkiego, które ma na celu popularyzację postaci króla oraz miejscowości z nim związanych. Jednym z naszych celów jest doprowadzenie do przedłużenia turystycznego szlaku piastowskiego, tak by objął on również Kowal. Obecnie prowadzi on m.in. przez Poznań, Gniezno, Biskupin i Kruszwicę – mówi Jerzy Giergielewicz. Celem inicjatywy jest nie tylko przechowywanie pamięci, ale również uatrakcyjnienie miast historycznych. W podziękowaniu za pracę archiwisty, dziennikarza i historyka otrzymał w grudniu 2009 roku tytuł Honorowego Obywatela Miasta Kowala. „Kustosz Kowala” – tak o nim mówi się w miasteczku. Wiele się zmieniło od mojego dzieciństwa. Kiedyś toczyło się tu bujne życie kulturalne i towarzyskie, które nieco zamarło wraz z nadejściem ery telewizora i komputera. Wiele opowieści krążyło z pokolenia na pokolenie, a teraz nie ma okazji do ich przekazywania. Chciałbym uratować tę małą, lokalną, a także rodzinną historię – mówi Jerzy Giergielewicz. Historia miasteczka, publiczna, splata się zresztą z tą najbardziej prywatną, osobistą. Tu stał dom, szkoła, w której najpierw się uczył, a potem był zastępcą dyrektora. Kuzynki podbiegały do niego na przerwach i piszczały „Cześć, Jurek!”, a on był przecież już wtedy poważną figurą. Co drugi dom na ulicy to niekończąca się koligacja pokoleń, wspólnych zdjęć znajdowanych w szufladach, opowieści o ciotkach, wujach, ślubach, pożarach, chorobach. Historia przekazywana sobie przy sernikach i jabłecznikach ma jednak to do siebie, że się zużywa jak sprzęty, zaczyna mieć przetarcia, w których nie wiadomo co było wcześniej. Tu właśnie wkraczał kustosz historii, rekonstruując przebieg wydarzeń, ustalając niepewną opowieść w jej biegu, szukając w archiwach kościelnych, na strychach, w zeszytach w linię. Przez całe życie był nauczycielem historii. Dwadzieścia sześć lat przepracował w Zespole Szkół Elektrycznych we Włocławku. Mimo tego, że od kilku lat jest na emeryturze, każdy jego dzień wypełnia praca, humor, spotkania. Skąd tyle entuzjazmu w zbliżającym się do siedemdziesiątki człowieku? Dzięki pasjom Jerzy Giergielewicz jest wciąż młody i wygląda

Jerzy Giergielewicz (1943-2022) na to, że upływ czasu, który dał się we znaki tylu ludziom i rzeczom dookoła, dotychczas go ominął.

KINO ZA ROGIEM

W KOWALU Urząd Miasta Kowal

Po blisko 40 latach przerwy w naszym mieście wznawia działalność prawdziwe, super nowoczesne kino, z kameralną widownią dla 24 osób. Stworzyliśmy kino, w którym nasi widzowie poczują się wyjątkowo i niezwykle, mając możliwość wyboru repertuaru, spośród wielu filmów: dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych, zarówno tych najnowszych produkcji, jak i klasyków kina. W naszej ofercie znajdziecie także koncerty muzyczne, przedstawienia operowe, a nawet balet. Zorganizujemy seanse na życzenie, rodzinne imprezy okolicznościowe, spotkania biznesowe z możliwością projekcji prezentacji na dużym ekranie a także spotkania online. Repertuar można wybierać z biblioteki Kina za Rogiem, dostępnej na stronie: http://www.kinozarogiem.pl/filmy. Zapraszamy do śledzenia bieżących informacji na naszym profilu na facebooku: Kino za Rogiem w Kowalu. Osoby zainteresowane prosimy o kontakt z animatorami w celu ustalenia szczegółów. Do zobaczenia w kinie!

15


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE WIELOKULTUROWOŚĆ

O ŻYDOWSKIEJ SPOŁECZNOŚCI KOWALA Arkadiusz Ciechalski

Jeszcze przed II wojną światową w centrum Kowala, wokół rynku i w jego najbliższej okolicy, zamieszkiwała ludność żydowska. Tętnił tutaj handel, pracowały małe zakłady rzemieślnicze, a na obrzeżach miasteczka były tartaki, olejarnie, rzeźnia. W centrum, przy obecnej ulicy Kołłątaja, znajdowała się synagoga, łaźnia do rytualnej kąpieli i - już poza miastem przy trakcie w kierunku na Dębniaki – cmentarz, do którego zgodnie z żydowską tradycją prowadziły dwie drogi. Teraz praktycznie nie ma już społeczności żydowskiej, może tylko potomkowie jednej lub dwóch rodzin. Hitlerowcy zniszczyli cmentarz wykorzystując kamienne tablice epitafijne na utwardzenie lokalnych dróg. Synagogę zamieniono na zakład stolarski, w którym obecnie uruchomiono produkcję folii. Zostały jedynie domy po tych mieszkańcach, ale i one uległy różnym przeróbkom i modernizacjom. A przecież tutaj jeszcze tak niedawno rozbrzmiewał gwar i bujnie kwitło życie zgodnie z wielowiekową tradycją starozakonnych. Społeczność żydowska i jej dorobek kulturowy na stałe wpisały się w specyfikę dziejów Rzeczpospolitej. Stosunki polsko-żydowskie na przestrzeni wieków przedstawiały się bardzo różnie. Złotym wiekiem dla Żydów były rządy Kazimierza III Wielkiego. Zgodnie z jego wolą, mieli oni ożywczo wpływać głównie na kondycję gospodarczą państwa. Jak się okazało kształtowali także naszą architekturę, kulturę, zwyczaje i tradycję. Konflikty polsko-żydowskie, jakie miały miejsce w dziejach naszej wspólnej historii, też jednak bywały. Żydzi znani byli jako wieczni tułacze, którzy przywykli do życia w diasporze. Społeczność żydowska to szerokie spektrum różnych grup i odłamów, w tym także wyznaniowych. Życie codzienne i działalność tych ludzi, którzy zamieszkiwali na polskich ziemiach etnicznych i kresowych, było bardzo bujne i różnorodne. Gminy żydowskie zajmowały się organizacją życia religijnego, oświatowego, działalnością charytatywną, prowadziły fundacje i stowarzyszenia, pomoc społeczną dla uboższej części społeczności, nadzorowały majątek i utrzymywały budynki użyteczności publicznej takie jak bożnica, łaźnia itp. Mimo autonomiczności struktur gmin żydowskich, np. w okresie II RP, władze dążyły jednak do tego, aby samorządy wyznaniowe były przynajmniej nadzorowane przez administrację państwową. Gminy stanowiły część składową Żydowskiego Związku Religijnego, do którego przynależność wyznawców judaizmu była obowiązkowa. Kierował nią wybieralny zarząd gminy, na czele z rabinem. Utrzymanie rabina również należało do obowiązków gminy. Kowalska gmina żydowska posiadała murowaną synagogę z ogrodem warzywnym przy obecnej ul. H. Kołłątaja. Zapewne jej sufit był w kolorze niebieskim, na którym widniała gwiazda Dawida. Ponadto społeczność ta posiadała mykwę, a więc łaźnię przeznaczoną do kąpieli rytualnych, obok niej była przystawka z dwoma murowanymi pomieszczeniami dla szkolnika (posługacza).

16

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

Trzech kowalskich Żydów przed szkołą, w głębi kościół, październik/listopad 1939. Źródło: www.judaika.polin.pl/dmuseion/ docmetadata?id=5627&show_nav=true, domena publiczna Parterowy dom modlitwy przykryty był papą, w którym znajdowało się pięć pomieszczeń, z czego cztery stanowiły mieszkanie dla rabina. Prócz tego do gminy przynależne były: drewniany przytułek dla biednych, barak drewniany dla pogorzelców, ¾ morgi ziemi uprawnej, cmentarz i drewniana rzeźnia dla drobiu z dwoma pomieszczeniami obok bożnicy. Cmentarz (kirkut) był usytuowany przy obecnej ulicy Dobiegniewskiej u wylotu do miejscowości Dębniaki. Znajdowały się na nim murowane budynki (według innych źródeł drewniane), w jednym z nich mieszkał stróż. Większość tego terenu była ogrodzona. Warto nadmienić, że już w 1568 r. Żydzi kowalscy otrzymali pozwolenie na zakup ziemi pod budowę cmentarza. Był on położony w miejscowości Pełczyska, która znajdowała się niedaleko miasta (dziś ta wieś nie istnieje). O prężności kowalskich przedsiębiorców pochodzenia żydowskiego niech świadczy przykład Izraela Poznańskiego (1833-1900). Ten znany łódzki fabrykant, którego majątek szacowano na 11 mln rubli, wywodził swe korzenie właśnie z Kowala, gdzie urodził się i początkowo mieszkał jego ojciec, Kalman Poznański (1785-1856), założyciel rodzinnej fortuny, a syn kowalskiego kramarza Izaaka. Na przestrzeni całego dwudziestolecia międzywojennego w posiadaniu Żydów były także dwa tartaki parowe, pięć spośród sześciu piekarni i trzy spośród czterech olejarni. W Kowalu urodził się także syn mełameda z miejscowego chederu (nauczyciela religii) - Izrael Mordechaj Lichtenstein (1883-1933), działacz Powszechnego Związku Robotniczego „Bund”, nauczyciel, dziennikarz, radny Łodzi. Pracował w różnych miastach i krajach, m.in. w Mohylewie, Warszawie, Radomiu, Kijowie, w Europie Zachodniej i USA, gdzie ostatecznie zmarł (w Nowym Jorku). W Kowalu funkcjonowała również szkoła dla Żydów. Była placówką prywatną, toteż nie wszystkie rodziny mogły posyłać tam swoje potomstwo. Dlatego dzieci żydowskie uczęszczały również do powszechnej szkoły wespół ze swoimi polskimi rówieśnikami. Wybuch II wojny światowej oznaczał dla ludności żydowskiej śmiertelne zagrożenie. Dlatego też

zapewne tak ochoczo brali udział w różnych akcjach obrony cywilnej w toku kampanii wrześniowej we wrześniu 1939 r., np. pilnowali słupów elektrycznych w obawie przed niemieckimi działaniami dywersyjnymi. Synagogę na początku wojny zamieniono na stolarnię, a cmentarz żydowski zniszczono, wykorzystując nagrobki do budowy drogi przy ulicy Dobiegniewskiej. Mieszkańcy wyznania hebrajskiego traktowani byli jako źródło darmowej siły roboczej. Użyto ich np. do rozbiórki wyburzonej kaplicy św. Rocha, znajdującej się w rozwidleniu ulic prowadzących do Lubienia Kujawskiego i Chocenia. W końcu 1939 r. miały miejsce pierwsze wysiedlenia, kolejne w 1940 i 1941 r. Ludzi tych wywieziono do getta w Warszawie, trafili także do getta we Włocławku i Łodzi. Odnotowano ponadto ich obecność w obozach w Wielkopolsce (Szteinek, Eichenwald, Gutenbrun, Stadion, Fort Radziwiłł), a także w obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem i KL Auschwitz. W Kowalu, jak w wielu innych miastach i miasteczkach, społeczność żydowska mieszkała w centrum, w rynku i na jego obrzeżach. Jeszcze w czasie zaborów wyznaczono im specjalne rewiry, w których mogli się osiedlać. W wyniku Holocaustu zginęło ok. 1500 kowalskich Żydów, ich mieszkania zajęli osadnicy sprowadzeni przez hitlerowców, a później, po zakończeni II wojny światowej, Polacy. Było to mienie komunalne. Nie wszyscy kowalscy Żydzi ulegli eksterminacji. Niektórym udało się zbiec do USA, Brazylii, Kanady, a od 1948 roku do Izraela. Do Kowala po wojnie wróciło zaledwie kilkunastu. Zresztą część z nich też wyjechała, głównie do państwa żydowskiego. Hitlerowcy z synagogi zrobili zakład stolarski. Po wojnie został on rozbudowany i stanowił filię Włocławskiej Fabryki Mebli, która po okresie transformacji ustrojowej po 1989 r. upadła. Teraz jest tam prywatna firma produkująca folię. Cmentarz żydowski, zniszczony przez Niemców w czasie okupacji, jest obecnie terenem, na którym swobodnie rośnie trawa i chwasty. Gmina żydowska we Wrocławiu, której ten teren podlega, nie jest zainteresowana odbudową tej nekropolii, tłumacząc się brakiem środków finansowych. Po kowalskich mieszkańcach wyznania mojżeszowego pozostały tylko stare domy w centrum, fotografie (część z nich opublikowano) oraz wspomnienia.


Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

Płyniemy

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Anna Marcinkowska

Kurier

ariari@ariari.org

ISSN 2719-9592

WIELOKULTUROWOŚĆ

POEZJA

dawno temu babcia wylewała do rowu gorące mydliny smrodliwe gejzery wybuchały w każde Święto Wielkiego Prania potem przyprowadzono Żydów którzy zasypali rów wujo Stasiek przyniósł im szklanki to wy teraz wódkę szklankami pijecie? – powiedział nie oczekując odpowiedzi przepłynęli na drugą stronę nie wiadomo kiedy, oni i Wikcia która pieczenie świątecznych placków nieostrożnie nazywała śmiertelną godziną i jej Franek co nie chciał jeść ryby usmażonej na nafcie i wujo Stachu, który umierał na taborecie z głową podpartą wyczekiwaniem ciotki w kwiecistych sukienkach płynęły w swoich obfitych kształtach jak w barwnych kołach ratunkowych od jednych do drugich drzwi omijając wiadra z nieczystościami uchylając wąskie porozsychane skrzydła domowych aniołów ciągle tu jeszcze mają tyle na głowie wciąż trzymają w rękach świeżo wyjętą spod serca pociechę jak kawałek szarlotki z cynamonem i tak płyniemy mijając się w starych śmiesznie za niskich drzwiach potykamy się wciąż o te same klęski na niewysokich progach i o sny prawie prorocze Rynek w Kowalu Rysunek: Anna Marcinkowska

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

facebook.com/fundacjaariari

Gmina Miasto Włocławek

O przeszłości lub wspomnienie o włocławskich Żydach (część 2) Mirosława Stojak

Na terenie byłego żydowskiego cmentarza, nieopodal miejsca, gdzie w 1940 roku Niemcy stworzyli Getto, stoi obelisk-macewa ku czci pomordowanych Żydów Włocławka. Przypomina o tamtych tragicznych czasach. Żyją jeszcze świadkowie, którzy cudem ocaleli z rzezi zgotowanej przez Niemców. Dziś oddajemy im hołd i nasz szacunek. Dziś spacerując po Włocławku opowiadam o miejscach, gdzie żyli i pracowali Żydzi, gdzie są miejsca ich martyrologii: Getto. Jesienią 1940 roku Niemcy przystąpili do tworzenia getta we Włocławku. Miało ono powstać w rejonie ulic: Wroniej, Wolność, Nowomiejskiej, Krótkiej, Południowej, Rakutowskiej, Starodębskiej, Ciasnej, Słonecznej. W pierwszym okresie utrzymały się w getcie niemieckie nazwy ulic, potem wprowadzono oznaczenia literowe od A do J. Nazywano je do końca 1941 r. „szczególną dzielnicą mieszkalną”. O Getcie opowiadał Abram Morgentaler (książka A. Baranowskiej pt. Żydzi włocławscy i ich Zagłada: 1939-1945), który przeżył getto jako piętnastolatek i jedyna osoba z rodziny. ul. Łęgska 69. We wrześniu 1939 r. Niemcy aresztowali kilkunastu Żydów, zgromadzonych na modlitwie szabatowej w mieszkaniu rabina Gutowskiego przy ul. Łęgskiej 69. Według różnych źródeł, podczas zatrzymania zamordowano strzałem w potylicę od 10 do 13 osób. Ciała ofiar pogrzebano na podwórzu kamienicy przy ul. Łęgskiej 79. Wśród zamordowanych byli między innymi: Izrael Dyszel, Hersz Głowiński, Hugger Głowiński, Chaim Dembiński, Jakub Berenholz, Motek Dyszel. Opowiadała o tym Tila Gutowska, która przeżyła wojnę.

ul. Piwna, czyli Ulica Śmierci. We wrześniu 1939 r. wycofujące się Wojsko Polskie zburzyło włocławski most. Szpetal Dolny został odcięty od miasta. Początkowo transport przez rzekę zorganizowano łodziami, który jednak nie spełniał swojego zadania. Niemcy postanowili wybudować most pontonowy. Jednak nabrzeże Wisły nie było odpowiednio wzmocnione, postanowiono umocnić brzeg przed podjęciem budowy nowego mostu. Na miejsce umocnienia brzegu wybrano ul. Piwną. Do prac wyznaczono żydowskich więźniów z więzienia przy ul. Karnkowskiego, którzy to rzekomo podpalali synagogi, co oczywiście było nieprawdą. Organizowano też łapanki wśród miejscowych Żydów. Podczas ciężkich, ponad ludzkie siły prac przy wzmacnianiu nadbrzeża Wisły zginęło wielu Żydów. Zmuszeni zostali do ręcznego układania kamieni i betonowych bloków, pochodzących ze spalonych i zburzonych synagog. Wśród zamordowanych znalazł się p. Osowski ( niewiadomego imienia), właściciel przedwojennego kina „Słońce” (dzisiejszy Teatr Impresaryjny). Wśród osób wywodzących się i związanych z Włocławkiem należy wymienić następujące postacie: • Tadeusz Reichstein, urodzony we Włocławku w 1897 roku, laureat nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny, polski i szwajcarski biochemik. • Tosia, Taube (Towa) Altman, urodzona we Włocławku w 1918 roku - działaczka syjonistyczna, członkini kierownictwa Ha-Szomer Ha-Cair, znana przede wszystkim jako bojowniczka żydowskiego ruchu oporu w okresie okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej, uczestniczka powstania w getcie warszawskim. • Marcel Reich Ranicki: urodzony we Włocławku w 1920 roku, zamieszkały przy ul. Piekarskiej 4, światowej sławy krytyk literatury niemieckiej, nauczyciel akademicki. • Henri Tajfel (także Hersz Mordche): urodzony we Włocławku w 1919 roku, profesor psychologii społecznej, który opracował schemat eksperymentalny do badań nad uprzedzeniami międzygrupowymi i kategoryzacją społeczną. • Michał Kowalski (znany także jako Kostek, Kostik): urodzony we Włocławku. Był cenionym rzeźbiarzem nie tylko w Izraelu. Jego prace można spotkać w całym kraju: w parkach, w kibucach oraz na terenie muzeów w całym Izraelu i poza nim. Talent odziedziczył po ojcu Berze, zamordowanym w Treblince i dziadku, znanych rzeźbiarzach. • Jehuda Lejb Kowalski: urodzony we Włocławku w 1862 roku, jako syn Nachmana, rabina z Grabowa koło Łęczycy. W 1879 r. zdał egzaminy rabinackie, a także egzaminy z zakresu szkoły średniej. Od 1885 r. był rabinem w Grabowie, od 1879 r. w Chorzelach. Z jego inicjatywy w 1898 r. powołano koło

17


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE samokształceniowe Chowewej Cijon. Od 1899 r. był rabinem we Włocławku, gdzie założył Talmud -Torę. • Abraham Lejb Fuks – lekarz z Włocławka, syn rabina, jeden z założycieli i kierownictwa Szpitala Żydowskiego we Włocławku, działacz syjonistyczny. Uczestniczył w wojnie 1920 roku. W roku 1939 został dyrektorem Szpitala Wojskowego. Lekarz specjalista chorób skórno-wenerycznych. • Izaak Józef Grundland, urodzony w Warszawie w 1874 roku, był wybitnym obywatelem miasta Włocławka, właścicielem Fabryki Cykorii „Stella” (od 1909 r.) oraz Włocławskiej Fabryki Drutu, dawniej Klauke (od 1919 r.). Był także znanym filantropem, m.in. Prezesem Towarzystwa Wspomagania Biednych Żydów, które ufundowało i prowadziło w 1930 roku nowoczesny, z centralnym ogrzewaniem Szpital Żydowski we Włocławku. • Adolf Józef Poznański: rodowity włocławianin. Doktor medycyny, lekarz i współtwórca Szpitala Żydowskiego we Włocławku, specjalista ginekolog. Działacz społeczny, zmarły we Włocławku w 1967 roku. • Zygmunt Rothaub, lekarz chirurg z Włocławka, był kierownikiem Szpitala Żydowskiego we Włocławku, w czasie wojny znalazł się w Warszawie i został złapany podczas akcji w „kotle” przy Dzikiej i wywieziony do Treblinki. Tam został zamordowany. • Abram Juda Adolf Kaltmann: urodzony we Włocławku w 1865 roku, polski lekarz pochodzenia żydowskiego, ordynator Szpitala Św. Antoniego we Włocławku. Kaltmann był znany jako wybitny diagnosta i terapeuta, ciągle poszerzający swoją wiedzę. Szkolił też felczerów. Doktor Kaltmann udzielał biednym zasiłków na zakup leków. Niektóre z nich sam wytwarzał w aptece Stanisława Dziekanowskiego, która mieściła się w kamienicy przy ulicy Cyganka 26. • Szmul Czarny, urodzony w 1908 roku, lekarz ginekolog i położnik, mieszkaniec Włocławka, zmarł w 1982 roku. • Abram Sztolcman (Alfred, Adolf), urodzony w 1890 roku najprawdopodobniej we Włocławku w rodzinie żydowskiej. Był inżynierem, bankierem, urzędnikiem i radnym rady miasta Włocławek. • Szmuel Winter: urodzony w 1891 roku w Sompolnie. Około 1895 roku miejscem jego dzieciństwa i dorastania stał się Włocławek. Był kupcem zbożowym, miłośnikiem folkloru i języka żydowskiego, mecenasem sztuki i kultury, członkiem kierownictwa Archiwum Getta Warszawy. Po wielu latach nieobecności Żydów

we Włocławku, nadszedł czas, że odwiedzają swoje miejsce. My społeczeństwo tego miasta staramy się zachować pamięć o ludziach, którzy kiedyś tu rodzili się, mieszkali, pracowali. Włocławek był ich domem, miejscem na Ziemi. Wspólnie z Zespołem Szkół Samochodowych im. Tadeusza Kościuszki we Włocławku, w ramach projektu edukacyjnego Szkoła Dialogu, opracowaliśmy Przewodnik Śladami Włocławskich Żydów. Jest to spacer ulicami Włocławka sprzed stu lat, gdy ulicami przechadzali się Polacy i Żydzi a także Niemcy i Rosjanie. Trasa spaceru: 1. Zduńska 8 - Żydowska Scena Artystyczna. 2. Królewiecka 35 - „Makabi” Żydowskie Towarzystwo Gimnastyczno-Sportowe. 3. Królewiecka 17 - Nowa Wielka Synagoga. 4. Piekarska 2 - Żydowski Cech Rzemiosł Różnych. 5. Królewiecka 5 - Szkoła Talmud Tora. 6. Królewiecka 4 - Łaźnia rytualna „Mykwa”. 7. Stodólna 70 - Szpital Żydowski. 8. Łęgska 54 - Szkoła Męska „Mizrachi”. 9. Cyganka 8 i 16 - Prywatne Szkoły Żydowskie. 10. Żabia 14 - Stara Wielka Synagoga. 11. Żabia 16 - Żydowska Organizacja Młodzieżowa „Haszomer Hacair”. 12. Kościuszki 9 - Prywatne Gimnazjum Koedukacyjne. 13. 3 Maja 13 - Towarzystwo SpołecznoKulturalne Żydów. Bibliografia: Aneta Baranowska, Żydzi włocławscy i ich zagłada, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2008 Piotr Bokota, Cechy rzemieślnicze we Włocławku w okresie przedrozbiorowym (XVI–XVIII w.), [w:] red. J. Staszewski, Włocławek. Dzieje miasta, t. 1, Włocławek 1999 Tomasz Kawski, Żydzi kujawsko-dobrzyńscy w latach 1918–1950, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2007 Przemysław Nowicki, Biogramy, [w:] red. Stanisław Kunikowski, Włocławski Słownik Biograficzny, t. VII/2018, Wydawnictwo Włocławskie Towarzystwo Naukowe, Włocławek 2018 Mirosława Stojak, Utkane sercem, Wydawnictwo Miejska Biblioteka Publiczna im. Zdzisława Arentowicza, Włocławek 2015 www. sztetl.org. pl www.zydzi.wloclawek.pl

DZIEDZICTWO

Ryszard Zdrojewski - zapomniany lipnowianin Jolanta Iwińska

Pod koniec 2021 r. minęło 30 lat od śmierci Ryszarda Zdrojewskiego docenta doktora inżyniera, wieloletniego pracownika Instytutu Elektrotechniki Politechniki Warszawskiej. Urodził się 1 IV 1912 r. w Lipnie. Był synem Wincentego (1877-1955) i Julianny z Orpikowskich (1882-1921), którzy w 1903 r. w Lipnie zawarli związek małżeński. Ojciec prowadził gospodarstwo ogrodnicze w Lipnie. Ryszard miał dwóch braci: Zygmunta (ur. 1904 r., lekarz - zm. w 1940 r. zamordowany przez NKWD w Charkowie), Edmunda (19051979) i siostrę Marię Genowefę (1907-1924)

18

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

oraz przyrodnie rodzeństwo: Janusza (1925-1975) i Urszulę (1923-2020). Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w Państwowym Gimnazjum Humanistycznym im. Romualda Traugutta w Lipnie. Maturę zdał w 1930 r. Po ukończeniu szkoły zajmował się udzielaniem korepetycji z matematyki i fizyki w zakresie gimnazjum. W 1934 r. wyjechał z Polski i rozpoczął studia w renomowanej École Supérieure d’Électricité w Paryżu. Dyplom inżyniera elektryka otrzymał 12 lipca 1938 r. Po powrocie do Polski, ciąg dalszy str. 19

WAŻNE HISTORIE

Dwaj lokalni bohaterowie na mapie świata Bożena Ciesielska

29 kwietnia 2022 roku w Szkole Podstawowej im. S. Żeromskiego w Działyniu w gminie Zbójno (powiat golubsko-dobrzyński) odbyła się niecodzienna uroczystość. Została poświęcona dwom postaciom urodzonym lub związanym z Działyniem. Podczas apelu odsłonięto dwie tablice. Na jednej umieszczono biogram podpułkownika Ignacego Bronisza, a na drugiej - Jana Szydłowskiego. Apel odbył się pod hasłem „Żyjący mają obowiązek wobec tych, których nie ma już wśród nas, aby opowiadać ich historię”. Postać Ignacego Bronisza i jego udział w bitwie pod Fuengirolą zaprezentował Wojciech Buller. Drugą osobą był Jan Szydłowski, walczący w Bitwie o Anglię. Uczniowie pod opieką nauczycieli przygotowali część artystyczną. W uroczystości brali udział uczniowie SP, nauczyciele i pracownicy szkoły, poczty sztandarowe SP w Działyniu i OSP w Działyniu, władze lokalne i szkolne, Wicestarosta Powiatu Golubsko-Dobrzyńskiego Danuta Malecka, Sędzia Sądu Najwyższego Kazimierz Klugiewicz (absolwent szkoły w Działyniu), Rada Rodziców, sołtysi, Koło Gospodyń Wiejskich, członek Zarządu Stowarzyszenia Gmin Ziemi Dobrzyńskiej Bożena Ciesielska oraz proboszcz parafii Działyń ksiądz Tomasz Muraszewski. Z okazji odsłonięcia tablic przygotowano okolicznościową wystawę związaną z postaciami wybitnych działynian. Podpułkownik Ignacy Bronisz (1766-1812) brał udział w walkach w Hiszpanii. Najważniejszym czynem był udział w bitwie pod Fuengirolą - 15 X 1810 r. - w Andaluzji. Ignacy Bronisz odegrał bardzo ważną rolę. Za ten bohaterski czyn otrzymał Legię Honorową. Pamięć o Ignacym Broniszu zawdzięcza się dzięki żmudnej pracy Wojciecha Bullera. Rodzina Ignacego Bronisza - żona i dzieci - zmarły. W związku z tym faktem nie było nikogo, kto przechowałby pamięć o tym dzielnym żołnierzu, biorącym także udział w wyprawie napoleońskiej. Zginął w bitwie pod Czaśnikami (Czasznikami) (obecnie Białoruś) w 1812 r. (lub wg innego źródła w 1813 r.). Plutonowy Jan Szydłowski był człowiekiem o bogatym życiorysie. Żył w latach 1919 -2012). To nie tylko zesłaniec syberyjski, ale i człowiek walczący w Bitwie o Anglię. Urodził się w Smogorzewcu w gminie Obrowo. Potem rodzina Jana Szydłowskiego zamieszkała w Działyniu. Po tułaczce na Syberii przedostał się do Anglii. Został przydzielony do Dywizjonu 303. Był asystentem płatowca. Po II wojnie światowej służył w Królewskich Siłach Powietrznych (RAF). Jan Szydłowski (Leycester) zmarł w Anglii. Jego drogę życiową podczas uroczystości w SP w Działyniu przedstawiła Paulina Zielińska z rodziny Jana Szydłowskiego. Odsłonięcie tablic, sfinansowanych przez szkołę w Działyniu oraz przez Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego Piotra Całbeckiego, powierzono Kujawsko-Pomorskiemu Wicekuratorowi Oświaty Marii Mazurkiewicz, Wójtowi Gminy Zbójno Katarzynie Kukielskiej, Paulinie Zielińskiej i Wojciechowi Bullerowi. Dzięki takim apelom organizowanym przez lokalne społeczności, w których tkwią ogromne możliwości, zachowujemy pamięć o przeszłości.


Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

pod koniec 1938 r., rozpoczął pracę zawodową w biurze konstrukcyjnym fabryki maszyn elektrycznych w Żychlinie, wchodzącej w skład Zakładów Elektromechanicznych Rohn-Zieliński S.A., licencja Brown Boveri.

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Lipno około 1930, od lewej: Zygmunt (w czapce), ojciec – Wincenty z żoną Zofią, Janusz i Urszula, Ryszard (siedzi najwyżej), Edmund Po zakończeniu kampanii wrześniowej 1939 r. Żychlin (pow. kutnowski) został włączony do III Rzeszy (Reichsgau Wartheland). Inżynier Zdrojewski nie podporządkował się przepisom szykanującym Polaków, którzy mieli obowiązek kłaniania się żołnierzom niemieckim. W dniu 16 XI 1940 r., sprowokowany spoliczkował Niemca, za co został aresztowany i osadzony w areszcie w Kutnie. W dniu 10 I 1941 r., oskarżony o stawianie oporu „urzędnikowi III Rzeszy”, wyrokiem sądu specjalnego w Łodzi został skazany na trzy lata obozu karnego. Karę odbywał początkowo w więzieniu w Łodzi, a następnie (do 19 XI 1943 r.) w Zakładzie Karnym w Sieradzu. Pomimo odbycia kary nie został zwolniony, lecz przekazany Gestapo w Łodzi, a następnie osadzony w „Rozszerzonym Więzieniu Policyjnym” w Radogoszczy. W dniu 7 II 1944 r. został wysłany z transportem więźniów do obozu koncentracyjnego w Gross -Rosen. W maju 1945 r. inż. Zdrojewski wrócił do Żychlina i podjął pracę w dawnej fabryce,

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

która po upaństwowieniu zmieniła nazwę na Zakłady Wytwórcze Maszyn Elektrycznych i Transformatorów M-1. W latach 1945 - 1950 był kierownikiem Biura Obliczeniowego. Od 1950 r. do 1953 r. kierował działem Maszyn i Aparatów Biura Konstrukcyjnego. W latach 1953-1956 był zastępcą głównego konstruktora. Równocześnie z pracą zawodową prowadził zajęcia dydaktyczne. W latach 1945 -1949 był nauczycielem fizyki i matematyki w Liceum Ogólnokształcącym w Żychlinie oraz elektrotechniki i maszyn elektrycznych w Szkole Przemysłowej i w Technikum. W latach 1949-1953 był starszym asystentem w Katedrze Maszyn Elektrycznych Politechniki Łódzkiej. Od 1 maja 1956 r. mgr inżynier objął kierownictwo pracowni turbogeneratorów, a w 1957 r. powołany został na stanowisko adiunkta w Instytucie Elektrotechniki Politechniki Warszawskiej. W 1963 r. został kierownikiem Pracowni Maszyn Prostownikowych w Zakładzie Maszyn Elektrycznych (w Instytucie Elektrotechniki). W 1964 r. Minister Przemysłu Maszynowego powołał go na stanowisko samodzielnego pracownika naukowo-badawczego. W dniu 24 II 1967 r. obronił z wyróżnieniem przed Radą Naukową Instytutu pracę doktorską pt. „Zasada działania i konstrukcji prądnic prostownikowych”. Z dniem 18 IV 1973 r. powołany został na stanowisko docenta w Instytucie Elektrotechniki. W ciągu 23 lat pracy w Instytucie Elektrotechniki w Warszawie doc. Zdrojewski wykonał wiele prac badawczych oraz opatentował w kraju i za granicą szereg nowatorskich rozwiązań maszyn elektrycznych. Wyniki swoich prac prezentował m.in. na Kongresie CIGRE (fr. Conseil International des Grands Réseaux Électriques – największe na świecie międzynarodowe stowarzyszenie zrzeszające ekspertów zajmujących się zagadnieniami dotyczącymi wytwarzania, przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej) w Paryżu w 1962 r. Jedno z rozwiązań doc. Zdrojewskiego zostało wyróżnione pierwszą nagrodą w Konkursie Mistrza Techniki „Życia Warszawy” i NOT w 1975 r. Pracując w Instytucie Elektrotechniki, pełnił (od 1956 do 1962 r.) funkcję Sekretarza Komisji Normalizacyjnej Maszyn Elektrycznych

ISSN 2719-9592

i reprezentanta Polski w Komitecie II Międzynarodowej Komisji Elektrotechnicznej (IEC). Brał m.in. udział w posiedzeniu Komitetu w New Delhi. W czerwcu 1976 r. - w związku z wydarzeniami w Radomiu – podpisał list skierowany do Marszałka Sejmu, wyrażający poparcie dla postulatów wysuniętych przez Episkopat Polski i Komitet Obrony Robotników (przywrócenie praw i wynagrodzenia krzywd doznanych przez uczestników protestu oraz powołanie komisji sejmowej do wyjaśnienia popełnionych nadużyć). List trafił do Radia „Wolna Europa”. Władze PRL podjęły działania represyjne wobec jego sygnatariuszy, które dotknęły również doc. Zdrojewskiego. Został odwołany przez ministra przemysłu maszynowego z pełnionej funkcji przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej Instytutu Elektrotechniki i Centralnego Laboratorium Optyki. Nieprzychylne działania władz uczelni zmusiły doc. Zdrojewskiego do podjęcia decyzji o wcześniejszym przejściu na emeryturę z dniem 31 V 1979 r. Do 1989 r. pełnił funkcję kierownika Działu V „Maszyny Elektryczne” Izby Rzeczoznawców Stowarzyszenia Elektryków Polskich. Doc. dr inż. Ryszard Zdrojewski zmarł 9 XI 1991 r. Został pochowany na Cmentarzu w Wawrze. Pozostawił dwie córki: Joannę Barwik (biochemik w uniwersytecie w Quebec) oraz Ewę Katarzynę Karczewską (elektronik). Za wybitne osiągnięcia naukowe i zawodowe doc. dr Zdrojewski został odznaczony Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W swoim dorobku naukowym pozostawił wiele publikacji naukowych nt. turbogeneratorów dużej mocy i prądnic. Opatentował wiele rozwiązań technicznych, m.in. prądnica prostownikowa (1958 i 1965), maszyna synchroniczna (1962), prostownikowa prądnica spawalnicza z autonomicznym wzbudzeniem (1973), prostownikowa prądnica ogrzewcza (1975), prostownikowa prądnica spawalnicza z autonomicznym wzbudzeniem (1977). Docent dr inż. Ryszard Zdrojewski zapisał się w publikacjach poświęconych pracownikom naukowym Politechniki Warszawskiej jako twórca nowych rozwiązań maszyn elektrycznych. W pamięci wielu ludzi pozostał wspaniałym człowiekiem, wielkiej prawości i skromności.

ZAPOWIEDZI

Wystawa o starych kinach Fundacja Ari Ari

W budynku obecnego Teatru Impresaryjnego im. Włodzimierza Gniazdowskiego we Włocławku niegdyś działało kino Słońce. Chcąc nawiązać do tej historii, postanowiliśmy wspólnie z Teatrem zorganizować wystawę poświęconą starym kinom. Wiele spośród pamiątek udało się zebrać w trakcie ubiegłorocznego projektu „Spacery filmowe - nasze kino”, organizowanego w ramach programu „Seniorzy w akcji” Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”. Kontynuujemy wspólną podróż do „naszych kin”, które wzbudzają wiele wzruszających wspomnień. Dalej zbieramy kinowe pamiątki i opowieści. Do już zgromadzonych

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

eksponatów, dołączą wybrane artefakty ze zbiorów Muzeum Historii Włocławka, Kina Nawojka w Lipnie, Lipnowskiego Towarzystwa Kulturalnego im. Poli Negri, a także Kina Kameralnego w Kowalu. Tegoroczna wystawa powstanie jako część z działań Wędrownego Uniwersytetu Etnograficznego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska 2022, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zapraszamy do udziału w tworzeniu wystawy, podzielenia się swoimi wspomnieniami kinowymi, a także użyczenia na potrzeby wystawy

starych biletów, plakatów, zdjęć, wszelkich pamiątek związanych z „naszymi kinami”.

Kino Polonia we Włocławku, ul. Przechodnia 1 fot. za Gazeta Pomorska

19


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE WYDARZENIA

RELACJE Z WYDARZEŃ

Konkurs na najpiękniejsze przydomowe ESKAPADA ogródki w Kowalu widziane W ALEKSANDROWIE „zza płotu”. Kowal Miasto Ogrodów KUJAWSKIM Fundacja Ari Ari

Konkurs pt. KOWAL MIASTO OGRODÓW ma na celu docenienie wszystkich mieszkańców Kowala, którzy wkładają wysiłek w stworzenie przydomowych ogrodów, będących równocześnie częścią sfery publicznej – a więc widzianych „zza płotu”. Ich zieleń i kwiaty cieszą oko przechodnia, sąsiadów, mieszkańców i gości. Ogrody te stają się dopełnieniem wizytówki Kowala, jaką jest piękna i zadbana zieleń miejska. Celem Konkursu jest również promowanie dbałości o środowisko naturalne i współodpowiedzialności za najbliższe otoczenie.

Gdzie i kiedy? Konkurs obejmuje ogrody i ogródki w mieście Kowal. Wypełniony Formularz wraz ze zdjęciami można dostarczyć osobiście, bądź za pośrednictwem poczty do Urzędu Miasta Kowal lub przesłać drogą elektroniczną na adres e-mail: srodowisko @kowal.eu, w nieprzekraczalnym terminie: 19 sierpnia 2022. Kto może się zgłosić? Do konkursu można zgłosić się samemu lub zgłosić do niego swojego sąsiada, przyjaciela, mieszkańca Kowala – oczywiście za jego zgodą. Jeśli chcecie, by ogród znajomego ogrodnika został publicznie doceniony, wystarczy poprosić go o zgodę, a następnie wpisać imię i nazwisko właściciela oraz adres ogrodu. Zachęcamy też, by zgłaszać swoje ogrody samodzielnie. Przedmiot Konkursu Konkurs dotyczy ozdobionych roślinami naturalnymi: ogródków przydomowych, a w przypadku budynków o zabudowie pierzejowej, także kwietników, zdobiących domy i balkony, o ile są one widoczne od strony ulic. Ocenie konkursowej podlegać będzie wygląd urządzonej rabaty, ogródka, bądź ogrodu przydomowego na nieruchomości prywatnej, z uwzględnieniem: walorów estetycznych i kom-

20

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Plakat konkursu Kowal Miasto Ogrodów projekt graficzny: Justyna Marcinkowska pozycji doboru roślin; obiektów małej architektury oraz elementów zdobniczych; pomysłowości oraz porządku. Z Konkursu wyklucza się kompozycje z kwiatów sztucznych oraz obiekty zaniedbane, zaśmiecone bądź na których rozwieszone jest pranie lub panuje bałagan. Jak się zgłosić? Regulamin konkursu oraz formularz zgłoszeniowy są dostępne w siedzibie Urzędu Miasta w Kowalu lub za pośrednictwem strony internetowej: www.kowal.eu. Do formularza należy załączyć kilka fotografii zgłaszanego ogrodu. Nagrody Przewidziane jest przyznanie nagród i wyróżnień w postaci bonów uprawniających do zakupu wybranych przez laureatów sadzonek roślin ozdobnych. Głównym organizatorem konkursu jest Urząd Miasta Kowal. Partnerami konkursu są Fundacja Ari Ari oraz Stowarzyszenie Aktywny Kowal.

Gmina Miasto Włocławek

Miejska Biblioteka Publiczna w Aleksandrowie Kujawskim Za nami „ESKAPADA. Poznaj swój region z przewodnikiem”. W ramach współpracy Kujawsko-Pomorskie, Miejska Biblioteka Publiczna im. Marii Danilewicz-Zielińskiej, Miejskie Centrum Kultury im. Mariana Szafrańskiego Aleksandrów Kujawski, Punkt Promocji i Informacji Turystycznej Stacja Aleksandrów oraz Grupa Turystyczno Krajoznawcza, zorganizowano wycieczkę z okazji 160. rocznicy budowy linii kolejowej: „Na kolejowym szlaku”. Trasa wycieczki obejmowała takie punkty jak zabytkowy aleksandrowski dworzec kolejowy, wieża ciśnień, park i pałacyk Trojanowskich oraz Dolinka Szwajcarska. Eskapada rozpoczęła się w budynku dworca kolejowego, gdzie uczestnicy mieli okazję obejrzeć wystawę Fundacji Ari Ari „Dworce, fabryki, uzdrowiska. Historia u podstaw. STACJE KOLEI WARSZAWSKO – BYDGOSKIEJ (1862)”, a następnie w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej wysłuchać wykładu naszego przewodnika Marka Ignatowskiego z Grupy Turystyczno-Krajoznawczej połączonego z prezentacją aleksandrowskiej biblioteki dotyczącą historii kolei w Aleksandrowie Kujawskim. Następnie wycieczka wyruszyła zwiedzać dalsze punkty programu. W pałacyku Trojanowskich grupa mogła zapoznać się z wieloma faktami z życia Edwarda hrabiego Mycielskiego-Trojanowskiego dzięki wykładowi przygotowanemu przez Stowarzyszenie Kuźnia Ta l entów . Ws p ól na przygoda zakończyła się wyprawą do Dolinki Szwajcarskiej. „Eskapada. Poznaj swój rejon z przewodnikiem” to inicjatywa województwa kujawsko-pomorskiego, której celem jest popularyzacja lokalnych atrakcji turystycznych. Podczas tegorocznej edycji do wydarzenia przystąpiło 60 podmiotów z małych i dużych miejscowości, między innymi Chełmno, Biskupin, Karolewo, Toruń, Włocławek, Solec Kujawski, Brześć Kujawski, Żni n, S trzel no, Wąbrzeźno, Dragacz, Grudziądz, Golub-Dobrzyń, Ciechocinek, Inowrocław oraz Aleksandrów Kujawski. Uczestnicy Eskapady podczas zwiedzania wystawy „STACJE KOLEI WARSZAWSKO – BYDGOSKIEJ (1862)”


Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

WIELOKULTUROWOŚĆ

Polskie powietrze

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Mirosława Stojak

Tumska 5. Ten adres już nie istnieje, bo dom został zburzony. Groził zawaleniem. A tyle historii ludzkich żyć skrywał w sobie. Tylu zacnych ludzi tam mieszkało. Icek wraz z rodzicami i licznym rodzeństwem mieszkał tam od urodzenia. Gnieździli się w dwóch małych pokojach, ze ścianami, po których spływała latem woda, a zimą zwisały z nich sople lodu. W domu była bieda, ale w rodzinie panowała miłość. Matka nie pracowała, zajmowała się dziećmi i mieszkaniem. Ojciec był wyrobnikiem. W kamienicy słychać było język jidysz. W podwórzu już także polski, gdyż w domu obok mieszkali również Polacy. Żyli zgodnie, dopóki nie zmieniły się czasy. Antysemityzm dawał już o sobie znać... Icek chodził do Szkoły Powszechnej nr 9, gdzie dyrektorem był dobry człowiek. Dobry, bo troszczył się o dzieci. Wiedział, że w rodzinie Icka się nie przelewa. Niejednokrotnie dzielił się z chłopcem swoim śniadaniem, a ten chętnie wcinał dyrektorskie kanapki. Icek był zdolnym dzieckiem. Dobrze pisał w obu językach. Pisał ładne wypracowania i miał dobry styl. Już w szkole powszechnej ojciec wysyłał go na zarobek. Był chłopcem na posyłki. To chodził do banku odnosić pieniądze z utargu kina Corso, to wysłali go po należność od dłużników, a ci przeganiali Icka grożąc mu pięściami. Z zapłatą dla chłopaka też bywało różnie. Właściciel kina, pan Dobiński, pozwalał mu czasem obejrzeć jakiś film w kinie i to była jego zapłata. Ojciec się denerwował, bo każdy grosz był na wagę złota, a synowi filmów się zachciało - urągał. Jednak dla Icka film to był nie byle jaki rarytas. Chłopak się cieszył... Icek, jak pozostała dzieciarnia, lubił pałętać się po ulicach. Niedaleko płynęła Wisła, która niczym kameleon zmieniała swoje kolory. Icek z kolegami rzucał w wodę kamyki, a czasem udało im się zrobić „kaczkę”. Przyglądał się płynącym berlinkom i myślał, jakby to było, gdyby popłynął kiedyś za ocean do Ameryki. Tam mieszkał starszy brat ojca, który czasem posyłał im parę dolarów. Ojciec zbierał je skrzętnie w małej drewnianej skrzyneczce, a potem biegał do banku i kupował weksle. Gdy wybuchł wielki krach finansowy na świecie, wszystko wzięło w łeb. Ojca oszczędzanie na nic się zdało. Matka denerwowała się, że trzeba było lepiej kartofli nakupić, to byłby chociaż pożytek, bo dzieciaki nie chodziłyby głodne. Ale ojciec wołał tylko: oj tam, oj tam… W roku 1929 Icek miał zaledwie 7 lat, ale dobrze pamięta tamten Czarny Czwartek. Gazety aż pęczniały od krzyczących nagłówków i treści na całe stronice. Ojciec czytał te gazety na głos i kiwał głową, a matka za nim. Ojciec biadolił, że bieda będzie jeszcze większa. I była. I to nie tylko u nich. Wokół szerzyła się nędza i ubóstwo. Icek marzył wieczorami, skulony na łóżku, na którym spali we czworo, że kiedyś będzie bogaty, że kupi matce futro, o jakim marzyła, a ojcu jakąś fabrykę, najlepiej tytoniu, bo kręcił skręty z tego najgorszego. Potem przy kryzysie zaprzestał już zupełnie palenia, bo nie było na

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

to pieniędzy, a po drugie, głośno podkreślał, że Żydowi nie przystoi. Wieczorami pomagał sąsiadowi przy rozładunku węgla, który zawozili pod kamienice nieco zamożniejszych ludzi. Przychodził do domu umorusany jak Murzyn. Pluł węglem, kasłał węglem, śnił mu się węgiel. Ale lubił to dodatkowe zajęcie, bo był blisko konia, który targał te wozy z węglem. Była to chuda szkapina, dla której czasem ojciec zgarniał z wiaderka łupiny, gotował je i zanosił konikowi, którego bardzo żałował. Gdy wybuchła wojna, Icek miał 17 lat. Był młokosem podkochującym się w córce sąsiadów - Małce. Miała piegi, które podobały mu się w niej najbardziej. Głupoty wybił mu z głowy ojciec, który bał się o syna. Niemcy wprowadzili restrykcje, dyscyplinę i grozę. Siali terror i strach. Dla przykładu na Starym Rynku postawili szubienicę i powiesili młodego Żyda, który handlował mąką. Icek coraz bardziej rozumiał, że to nie żarty, i że trzeba na siebie uważać. Był przedostatnim dzieckiem swoich rodziców, starsze rodzeństwo miało już swoje rodziny. Na najmłodszą siostrę baczenie miała matka, a na niego – ojciec. Któregoś dnia ojciec powiedział, że Icek pojedzie do Rosji ze swoim stryjem. Tam ponoć była szansa na przeżycie, ale co będzie z resztą rodziny, nie wiadomo. Ojciec dał Jakubowi trzy banknoty, jakie miał jeszcze w swojej skrzyneczce. Matka przygotowała mu tobołek z jedzeniem, nie za wiele tego było, ot tyle co na drogę. Wyruszyli nocą. Matka płakała, a ojciec ją uspokajał: Sza Sztil kobieto, bo jeszcze ktoś usłyszy. Jak udało się Ickowi przetrwać wojnę, on sam nie wie. Mówił, że rosyjscy chłopi, choć surowi, wyciągnęli do niego rękę i on nazywał ich swoimi przyjaciółmi. Zimą było mroźnie, latem zbyt gorąco, ale jemu się udało. Wielu Polaków straciło na Syberii życie, on ocalał. Po wojnie osiadł na Półwyspie Skandynawskim. Było prawie jak w Polsce, bo jeziora i lasy rozciągały się wokół. Brakowało mu jednak polskiego powietrza i polskiej mowy. To polskie powietrze było mu szczególnie bliskie. Był w Ameryce, wuj – brat ojca, co prawda już nie żył, ale jego syn przyjął Icka gościnnie. Namawiał nawet, żeby został na stałe, ale on nie mógłby być tak daleko od Europy. Odwiedzał Polskę, pierwszy raz (od zakończenia wojny) był w 1989 roku, na krótko, na trzy dni i to dzięki znajomościom w ministerstwie. Jak mało kto dostał wizę i mógł odwiedzić swoje miasto rodzinne i swój dom przy ulicy Tumskiej 3. Wtedy jeszcze stał. Wprawdzie sypał się z niego tynk, bramy też już nie było, a płyty w chodniku wyginały się we wszystkie strony… Podupadł na zdrowiu, był coraz starszy i słabszy, chorował. Szukał kogoś, kto by przyjechał do niego z Polski, najchętniej z jego rodzinnego miasta, ale nie udało się nikogo takiego znaleźć. Szkoda, bo Icek tak bardzo chciał oddychać polskim powietrzem...

ISSN 2719-9592

WAŻNE HISTORIE

Wizyta Prezydenta RP Ignacego Mościckiego na Ziemi Dobrzyńskiej Jolanta Iwińska

W lipcu 1928 r. na Ziemię Dobrzyńską przyjechał Prezydent RP Ignacy Mościcki.

Ogłoszenie o wizycie Prezydenta RP w Lipnie (wykonano w Drukarni Dawida Lewina w Lipnie) W środę 11 lipca przed południem przybył do Rypina. W mieście ustawiono dwie bramy powitalne, zaś mieszkańcy ozdobili okna i balkony domów kwiatami oraz flagami w barwach narodowych. Przy pierwszej bramie dostojnego gościa przywitał prezes Okręgowego Towarzystwa Rolniczego (OTR) Bogdan Józef Chełmicki (1895-1982), właściciel majątku Kowalki. Prezydent Mościcki zamienił samochód na okazały czterokonny powóz. Przy drugiej bramie staropolskim zwyczajem chlebem i solą powitał prezydenta burmistrz miasta Józef Budzanowski (1887-1948). Podczas powitania znamienitego gościa obecni byl rajcowie Rady Miejskiej w Rypinie, przedstawiciele lokalnych organizacji oraz oddział Przysposobienia Wojskowego (PW). Następnie Prezydent wraz z osobami towarzyszącymi, wśród szpaleru straży pożarnych (m.in. jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Rypinie, utworzonej w 1881 r.) i pięciu strażackich orkiestr, które po kolei grały hymn narodowy, udał się do kościoła parafialnego p.w. Świętej Trójcy na Mszę św. celebrowaną przez proboszcza i dziekana rypińskiego, ks. kanonika Stanisława Gogolewskiego (1868 -1939). Po Mszy św. orszak prezydencki przeszedł na rynek, gdzie poświęcono sztandar Okręgowego Towarzystwa Rolniczego w Rypinie,

21


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE którego rodzicami chrzestnymi zostali Stanisława Maria Rudowska (1888-1971), lokalna działaczka społeczna i Kazimierz Fudakowski (1879-1965), prezes Centralnego Towarzystwa Rolniczego oraz Związku Ziemian. Pamiątkowe gwoździe w drzewce sztandaru wbili: ks. S. Gogolewski i prezydent I. Mościcki, który przekazał sztandar Bogdanowi Chełmickiemu. Pamiątkowy akt poświęcenia sztandaru został podpisany przez prezydenta, M. Rudowską, K. Fudakowskiego, Karola Niezabytowskiego (minister rolnictwa w latach 1926-1929) oraz Stanisław Twardo (wojewoda warszawski 1927-1934). Następnie prezydent dokonał dekoracji Srebrnym Krzyżem Zasługi burmistrza J. Budzanowskiego, zaś Brązowym Krzyżem Zasługi Stanisława Barczewskiego z Bielawek. Dalsza część wizyty prezydenta miała charakter gospodarczy. Mościcki wraz z osobami towarzyszącymi udał się do Spółdzielni Mleczarskiej Parowej „ROTR” (nazwa od Rypińskiego Okręgowego Towarzystwa Rolniczego). Prezydenta RP powitał oraz zapoznał z zakładem Jan Rudowski, prezes OTR i prezes Zrzeszenia Spółdzielni Mleczarskich Powiatu Rypińskiego, właściciel majątku Półwiesk Mały. Po zwiedzeniu zakładu prezydent udał się do Spółdzielczego Młyna Rolniczego (został oddany do użytku 1 lipca 1928 r.). Obszernych wyjaśnień na temat młyna udzielili: prezes zarządu Artur Alfred Barthel (1889-1949) z Nadroża i kierownik inż. Wojciechowski. Kolejnym miejscem, które odwiedził Mościcki w Rypinie był Bank Spółdzielczy (od 1922 r.). Informacje na temat powstania i działalności tej instytucji udzielili: prezes zarządu rejent Władysław Żochowski oraz dyrektor Zenobiusz Chojnowski. W pomieszczeniach banku odbyło się śniadanie (godz. 13.00), w którym uczestniczyło 70 osób. W trakcie posiłku przemowę wygłosił Bogdan Chełmicki, który powiedział m. in.: „Najdostojniejszy Panie Prezydencie! Dzień dzisiejszy na zawsze pozostanie w naszej pamięci – dzień, w którym Najdostojniejszy Pan Prezydent czyni przegląd naszych codziennych poczynań,

naszej codziennej szarej pracy. Pamiętam dzień inny, również drogi, kiedy 9 lat temu robił przegląd nas, szarych żołnierzy w polu, ówczesny naczelnik Państwa i Wódz Naczelny, jak wówczas osoba wodza dodawała nam otuchy w walce o granice Rzeczypospolitej, tak dziś Twoja osoba, Najdostojniejszy Panie Prezydencie, jest nam dźwignią w pracy, której jako wielki uczony Polski, jesteś najdoskonalszym wyrazem. Niech żyje Pan Prezydent Rzeczypospolitej”. Następnie prezydent odebrał defiladę organizacji rolniczych, sportowych i Przysposobienia Wojskowego. O godzinie 15.30 Mościcki udał się do Wąpielska, majątku Jerzego Siemiątkowskiego (1889-1974), który był jednym z najlepszych w powiecie rypińskim. Tam dokonał przeglądu zabudowań gospodarczych oraz inwentarza żywego. Prezydent na krótko zatrzymał się we wspaniałym eklektycznym pałacu. Z Wąpielska cały orszak pojechał do pobliskich Bielawek. W majątku odbył się pokaz bydła. Dostojny gość zwiedził także dwa małorolne gospodarstwa należące do Stanisława Barczewskiego i Bieżuńskiego. Z Bielawek - przez Kikół i Wolę - prezydent udał się na teren powiatu lipnowskiego, objętego działalnością OTR w Lipnie. O godzinie 17.00 prezydent zatrzymał się w Kikole. Powitania dokonał starosta lipnowski Wacław Krzyżanowski i prezes OTR Leon Karol Lissowski (1867-1931), właściciel majątku Kijaszkowo i Steklinek. Później orszak prezydencki udał się do posiadłości Tadeusza Sokołowskiego, dyrektora Banku Ziemiańskiego w Warszawie, gdzie odbył się podwieczorek. Z Woli Prezydent udał się przez Lipno do Chełmicy Dużej. W Lipnie gościa witali przedstawiciele władz miejskich, m.in. burmistrz Zygmunt Uzarowicz, członkowie rady miasta lokalnych organizacji i stowarzyszeń społecznych, dzieci i młodzież szkolna, jak również licznie zgromadzeni mieszkańcy. W Chełmicy, posiadłości należącej

WIELOKULTUROWOŚĆ

Jak to Izrael nie został rabinem… Mirosława Stojak

Jego ojciec był rabinem, więc on również miał nim zostać. Gorliwie modlił się z ojcem w synagodze każdego dnia po śniadaniu. W domu czytali na głos Torę, a mały Izrael pobierał z niej nauki i mądrości. Przygotowania trwały już od najmłodszych lat, zresztą nie mogło być inaczej, tradycji musi stać się zadość. Ojciec rabin, to i syn rabin. Chłopcu zbytnio się to nie podobało, był energiczny i prędki. Za oknem chłopcy grali w piłkę, a on ślęczał nad nudnym dla dziecka, świętym pismem. Jednym uchem słuchał pobożnego ojca, drugim zaś wypuszczał wszystko, co usłyszał, nadsłuchując odgłosów z podwórka. W każdy Szabas ubrany odświętnie wędrował z ojcem do pobliskiej synagogi, by modlić się za całą rodzinę i wszystkich Żydów świata. Synagoga nazywana Starą Wielką Synagogą, była wyjątkowo piękna. Mieściła się vis- a- vis ich kamienicy, więc nie miał daleko, ale i tak niechętnie do niej uczęszczał. Jak każde małe dziecko wolał spędzać czas ze swoimi rówieśnikami. Był piątym, najmłodszym dzieckiem swoich rodziców, którzy pokładali w nim wielkie nadzieje. Ojciec był już stary i schorowany, patrzył

22

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

więc na syna, jak na swego następcę. Żona była posłuszna, chociaż w głębi duszy wolałaby, jak to matka, żeby został lekarzem albo adwokatem. Nie sprzeciwiała się jednak nigdy mężowi, więc i tym razem nie powiedziała słowa. Izrael miał zostać rabinem i klamka zapadła. Co rano przy śniadaniu ojciec chwalił Boga za dary na ich stole, po czym modlitwę kontynuował mały Izrael. Ojciec był dumny z syna, a matka uśmiechała się delikatnie pod nosem. On sam szybko łapał kawałek chałki i uciekał do zabawy. A koledzy już od samego rana czekali z drewnianymi pistoletami w dłoni. Bawili się w wojnę. Tylko kto kim będzie? Ojciec wyglądając przez okno, krzyczał na nich, że nie wolno bawić się w zabijanie ludzi i mają znaleźć sobie inny pomysł na zabawę. Mówił też głośno, że byłoby lepiej, gdyby się pomodlili, po czym machał ręką na znak dezaprobaty. Kiedy nadszedł czas pójścia do szkoły, Izrael był dużo wiedzącym chłopcem. Znał literki, potrafił pisać, a co najważniejsze rozumiał Torę. Do chederu poszedł w wieku 5 lat, był zdolny

do Pauliny Kleszczyńskiej z domu Rychterman, właścicielka prowadziła salon literacki, w którym bywała śmietanka artystyczna Warszawy, m.in. Jan Lechoń, Julian Kaden-Bandrowski, Kazimierz Wierzyński, Bolesław Wieniawa-Długoszowski oraz Franciszek Fiszer, król warszawskiej cyganerii. Prezydent RP uczestniczył w wystawie koni, bydła, trzody i drobiu, podczas której wręczył srebrne i brązowe krzyże zasługi działaczom społecznym oraz listy pochwalne wyróżniającym się gospodarzom. Po pokazie orszak prezydencki udał się do majątku Artura Rutkowskiego (1889-1940) w Szpetalu Górnym, który był aktywnym działaczem BBWR w powiecie lipnowskim oraz znanym w Polsce hodowcą koni krwi szlachetnej. Po drodze do pałacu w Szpetalu prezydent i towarzyszące mu osoby obejrzeli ogrody w Fabiankach oraz miejscowe poletka doświadczalne. W pałacu Rutkowskiego często gościł także Prezydent Warszawy Stefan Starzyński. Podczas uroczystego obiadu toast na cześć prezydenta wzniósł Leon Lissowski, bohater 4 szwadronu w 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich w wojnie polsko-bolszewickiej, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari. Wręczył także prezydentowi teczkę przedstawiającą działalność i dorobek Towarzystwa Rolniczego Ziemi Dobrzyńskiej. Podczas całej wizyty I. Mościckiego na ziemi dobrzyńskiej prezydentowi towarzyszyło wielu ziemian, znanych w kraju hodowców koni szlachetnych, których majątki należały do wzorowych gospodarstw a właściciele byli aktywnymi działaczami lokalnych stowarzyszeń gospodarczych i społecznych, a w latach 30. XX w. posłami (Jan Rudowski, poseł na Sejm III kadencji 1930-1935, Bogdan Chełmicki poseł na Sejm IV kadencji 1935-1938) i senatorami RP (Jan Rudowski i Jerzy Siemiątkowski, senatorowie IV kadencji 1935-1938 oraz Józef Budzanowski senator kadencji 1938-1939). Następnego dnia rano Prezydent RP udał się przez Włocławek na Kujawy.

i szybko się uczył, lecz nawet nauczyciel widział, że nie ma serca do nauki. W głowie były mu psoty i rozrabianie. Koledzy skarżyli się na niego, że łobuzuje i uciera im nosa. Był prowodyrem bijatyk i głównym organizatorem szturchańców. Droga ze szkoły do domu zawsze zajmowała mu dużo czasu i przychodził później niż inne dzieci, bo rzekomo zaczepiali go goje. Podobno wyśmiewali się z jego religijnego stroju i długich pejsów przy uszach. Musiał bronić swojego żydowskiego honoru i przeganiał ich kijem. Często przychodził z podartym kołnierzykiem u koszuli albo naderwanym mankietem. Pewnego dnia wpadł do pokoju ojca z wielkim płaczem. Był potargany, poszarpany i przecierał łzy brudnymi palcami. Ojciec spojrzał na niego ze stoickim spokojem i zapytał: - Co się stało, synu? -Tate, goje obcięli mi pejsa - popatrz - i wskazał na krótszego pejsa. Nie mogę zostać rabinem, bo jak z jednym tylko długim pejsem? - dodał szybko. Ojciec popatrzył znowu na syna, pomyślał chwilę i sięgnął do biurka po nożyczki, po czym wstał z krzesła i podszedł do małego Izraela. Obciął drugiego pejsa, wyrównując oba do jednej długości. - No tak, rzeczywiście, rabinem nie możesz zostać - powiedział uśmiechając się pod nosem. Izrael wybiegł z pokoju ojca prosto do kuchni, gdzie krzątała się szykując obiad, matka. Z okazji urodzin męża gotowała jego ulubiony rosół.


Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Izrael opowiedział jej całą historię jednym tchem, a następnie przytulił się do matki. Ona pocałowała syna w czoło i powiedziała: - Myślę, że będziesz dobrym człowiekiem i to mi wystarczy. Pomimo iż wiadomo już było, że Izrael nie będzie rabinem, nadal był częścią religijnej rodziny, i jak przystało na żydowskiego chłopca po bar micwie, podczas której został wezwany po raz pierwszy do publicznego odczytania fragmentu Tory, poczuł jak ważna jest ich, a przede wszystkim ojca, ortodoksyjność. Cenił tego już mocno starszego człowieka za jego wiarę i uczciwość. W jesziwie razem z innymi chłopcami zdobywał wiedzę i umiejętności niezbędne w dorosłym życiu. Z radością patrzył na swoich rodziców i swoje miasto, z którym wiązał duże nadzieje na przyszłość. Był młody, swatka szukała już dla niego odpowiedniej kandydatki na żonę; ale wojna pokierowała jego życiem inaczej niż planował… Jak wszyscy, także i oni, sądzili, że wojna nie potrwa długo, najwyżej kilka miesięcy, a Niemcy pokonani przez aliantów, szybko się wycofają. Trwała jednak sześć długich, krwawych lat. Już w 1939 roku Izrael przeniósł się do Warszawy. Miał szybko wrócić do swojego miasta, ale zrobił to dopiero na wieść o chorobie ojca. Było źle. Codziennie przy słonecznej

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

pogodzie siedział na krześle w ogrodzie i wygrzewał zmęczone ciało. W ręku trzymał księgę, ale na pamięć wypowiadał słowa modlitwy. Ciągle wierzył, że miły Bóg zlituje się nad światem i nad Żydami, ocalając ich. Tego popołudnia było mu zimno. Kiedy żona podtrzymując pod rękę prowadziła go do domu, zauważyła biegnącego w ich kierunku syna. Uśmiechała się do niego. Z przeciwnej strony szło kilku żołnierzy niemieckich, którzy widząc niedołężnego starca z kobietą, zaczęli się śmiać wskazując ich palcami. Pluli i krzyczeli w swoim ordynarnym języku. Jeden z nich wyjął z kieszeni scyzoryk, otworzył go i łapiąc Żyda za brodę, ściął jej kawałek z żywym ciałem nieszczęśnika. Otworzyła się rana, poleciała krew. W międzyczasie syn przystanął i przyglądał się jak oniemiały. Gdy ruszył do przodu na ratunek ojcu, matka podbiegła do niego wołając: - Nie! Trzymała syna kurczowo. Ojciec leżał na ziemi cały zakrwawiony. Niemieccy oprawcy nadal śmiejąc się, odeszli jak gdyby nic się nie stało. Taki mały epizodzik w ich morderczej naturze... Nad grobem ojca modlił się syn, który nie został rabinem, a który wie, że jego ojciec był najlepszym Rebe, jakiego w życiu znał. Izrael przeżył wojnę, nie został rabinem, lekarzem ani adwokatem, został dobrym człowiekiem.

DZIEDZICTWO

LICISZEWY

Cmentarz ewangelicko-augsburski Michał Wiśniewski

Znany jako cmentarz ewangelicki w Liciszewach (gmina Czernikowo, powiat toruński), jest nieczynnym, dawnym cmentarzem wyznania ewangelicko-augsburskiego. Zajmuje powierzchnię około 0,41 ha, powstał prawdopodobnie w latach 1775–1781 (koniec XVIII w.). Cmentarz stanowi współcześnie własność Gminy Czernikowo i figuruje w wojewódzkiej ewidencji zabytków. Cmentarz położony pośrodku wsi przy północnym brzegu Jeziora Liciszewskiego. Będąc w centrum wsi Mazowsze (przy szkole) kierujemy się główną drogą w stronę Działynia. W Kijaszkowie skręcamy w prawo drogą na Dąbrówkę (zgodnie z zieloną tablicą informacyjną). Po około 3 km na skrzyżowaniu skręcamy w prawo, a następnie zgodnie z biegiem drogi w lewo. Po prawej stronie widzimy Jezioro Liciszewskie. Cmentarz również znajduje się po prawej stronie, widoczny w postaci oddalonej kępy drzew. Od północy sąsiaduje z drogą, z pozostałych stron z polami uprawnymi. Układ zewnętrzny czytelny – drzewa wskazują teren cmentarza. Wewnątrz teren w większości zarośnięty lilakiem (w szczególności część południowa), śnieguliczką i innymi krzewami. Na drzewostan składają się gatunki: kasztanowiec, klon, lipa, jesion. Jak wynika z wizytacji parafii rzymskokatolickiej w Mazowszu, protestanci przybyli do Liciszew w latach 1775–1781. Wizytacja w 1775 o nich nie wspomina, z kolei wizytacja z 1781 mówi o świeżo osadzonych akatolikach w Liciszewach, którzy posiadają już dom modlitwy i cmentarz. Sprowadzili ich właściciele wsi oraz majątku

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

Kijaszkowo i Działyń, Działyńscy. Protestanci wpierw podlegali pod parafię ewangelicką w Lipnie, a od 1838 roku pod parafię ewangelicką w Osówce (do 1861 roku siedziba w Osieku nad Wisłą). Do tego czasu chrzty i śluby ewangelików odbywały się w parafii rzymskokatolickiej w Mazowszu. Według spisu z 1837 roku wieś zamieszkana była przez 140 ewangelików. W 1936 roku zaczęli przynależeć pod nowopowstałą parafię ewangelicką w Makowiskach – de facto parafia w Osówce zmieniła siedzibę. Spis powszechny z 1921 roku podaje, że Liciszewy zamieszkane były w 85% przez ewangelików. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę szkoła ewangelicka stała się polską szkołą powszechną. Prócz luteran w Liciszewach mieszkali także wolnoluteranie zorganizowani wokół własnego domu modlitwy w Skrzypkowie. W Liciszewach urodził się Otto Somschor (1879–1931), syn tutejszego nauczyciela, przedsiębiorca i poseł na sejm II RP I kadencji (1922–1927) reprezentujący Blok Mniejszości Narodowych. Inną znaną postacią urodzoną tu w 1890 roku był niemiecki publicysta, poeta i pedagog Julian Will. W latch 30. XX w. swoją komórkę w Liciszewach miała zorientowana prohitlerowsko Jungdeutsche Partei. W okresie okupacji hitlerowskiej miejscowość nosiła nazwę Lietzengrund. Po wojnie siedziba kantoratu stała się domem prywatnym, jednak do dziś przetrwała dzwonnica. Brak zachowanych śladów po ogrodzeniu

ISSN 2719-9592

– pierwotnie ogrodzony był ceglanym ażurowym murem. Brak informacji o bramie, choć z uwagi na informacje o ogrodzeniu brama nawet w najpierwotniejszej postaci musiała niegdyś istnieć. Nie zachował się również drewniany krzyż cmentarny będący nieodłącznym elementem architektonicznym cmentarzy ewangelicko -augsburskich. Obszar działki cmentarnej przybiera kształt prostokąta. Układ zewnętrzny cmentarza jest czytelny. Z uwagi na porastającą roślinność trudno orzec, czy istniał podział na aleję i na kwatery. Ich czytelność została zatarta. Podejrzewa się, że aleja główna biegła w osi północ - południe. Zachowało się przynajmniej 84 stanowiska z nagrobkami. Wytworzono je z betonu, lastryko i piaskowca. Przeważają mogiły obmurowane z postumentami lub same postumenty. Większość postumentów pierwotnie zwieńczona była krzyżami. Da się zidentyfikować także nieliczne mogiły ziemne. Tylko na jednym nagrobku znaleziono sygnaturę identyfikującą zakład kamieniarski. Mowa o nagrobku Anny Wiese wykonanej przez zakład W. Bartza w Lipnie. Na niektórych nagrobkach zachowały się ślady kolorowych farb: siwych, niebieskich, szarych, a także złoceń inskrypcji na tablicach. Wśród wielu standardowych wytworów kamieniarskich, jakie możemy zobaczyć na innych ewangelickich cmentarzach ziemi dobrzyńskiej, uwagę zwracają piaskowcowe nagrobki rodziny Klatt (Heinrich, Karl) oraz wspomnianej wyżej Anny Wiese. U Heinricha Klatta widzimy pusty medalion, pierwotnie była tam fotografia zmarłego. Wyróżnić możemy także nieliczne nagrobki, na których występują elementy sztuki sepulkralnej w postaci płaskorzeźb bądź rysunków roślin: kawałek postumentu w postaci pnia dębu pozbawionego konarów, pąki róż, liście konwalii, inne niezidentyfikowane kwiaty, gałązki palmowe. Niewykluczone, że na cmentarzu pochowano któregoś z miejscowych nauczycieli. Zdecydowana większość mieszkańców trudniła się rolnictwem. Brak pisemnych danych o pochówkach osób zasłużonych dla lokalnej społeczności. Na 22 nagrobkach zachowały się inskrypcje pozwalające na pełną bądź częściową identyfikację 25 pochowanych osób. Są to (zachowana pisownia oryginalna, ? – brak danych/nie znaleziono, [ ] – odczyt niepewny, N. N.– nazwisko nieznane): Wanda Aliner (10.01.1886 – 03.12.1920), Albert Freiheit (19.02.1921 – 26.02.1921), Emil Freiheit (05.01.1893 – 28.11.1938) – najpóźniejszy pochówek z inskrypcją, Wanda Freiheit (06.12.1917 – 25.12.1921), Adolf Gogolin (22.03.1913 – 17.09.1928), Elza Gogolin (1918 – 20.05.1934), Johann Grapatin (1842 – 08.12.1924), Heinrich Klatt (1904 – 22.06.1935), Karl Klatt (1863 – 02.05.1928), Pauline Müller (09.08.1852 – 25.08.1927), Augusta Neske (1906 – 06.12.1932), Auguste Neske (1895 – 1901), Eduart Neske (1881 – 1886) – najwcześniejszy pochówek z inskrypcją, Emilie Neske (1887 – 1902), Else Neske (1865 – 23.02.1929), Michael Neske (1858 – 19.04.1934), Julius Schiller (27.09.1910 – 12.03.1935), Maximilian Schiller (06.09.1909 – 13.12.1934), Anna Wiese (24.12.1837 – 05.12.1922), Edna Meta Wiese (16.03.1930 – 04.??.1936), Erhard Wiese (26.09.1927 – 18.08.1935), Ewa Elisabeth Wiese (06.01.1859 – 05.05.1919), Augusta Wojke (1864 – 08.10.1919), Jan Wojke (1858 – 03.03.1921), Karoline ??? (? – 29.??.1[9]??). Wszystkie napisy wykonano w języku niemieckim. Pięć napisów wyryto frakturą, reszta antykwą.

23


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE Zastosowano majuskułę, minuskułę i kapitaliki. Warto zauważyć występowanie specyficznej pisowni imion (Eduart, Elisabet) oraz skrót St-de od słowa Stunde. Fragmenty napisu na niezachowanej w pełni tablicy zmarłej Karoliny pozostają nierozpoznane. Nie stwierdzono żadnej inskrypcji wywodzącej się bezpośrednio z Pisma Świętego. Większość stanowią różne warianty lapidarnych i popularnych zwrotów, które możemy napotkać na wielu cmentarzach niemieckiego obszaru językowego (Ruhe sanft, Ruhet sanft, Ruhe in Frieden, Ruhe sanft in Frieden). Nie zabrakło także krótkich form rymowanych, także popularnych w szczególności na cmentarzach ewangelickich umiejscowionych na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim (Kein Arzt, kein Retter war für mich, Doch Jesus kamm und heilige mich; Ruhe sanft in deiner Gruft. Bis Dich Jesu stimme ruft; Ruhe sanft in kühlen Grunde bis zur Auferstehungsstunde). Wyrażają one wiarę w zmartwychwstanie, przyjście Jezusa, a wręcz uzdrowienie dokonane przez niego. Bywa, jak w przypadku nagrobków Heinricha i Karla Klattów, że dwie różne inskrypcje umieszczone są jeden pod drugim, przy czym pierwszy stanowi część innego także popularnego napisu (Im Leben geliebt, im Tode beweint). Podobny „zabieg”, lecz z innymi napisami wykonano na nagrobku Emila Freiheita. Na wyróżnienie zasługują inskrypcje u Augusty Wojke, Pauliny Müller i Jana Wojke. Pierwsza (Hier bei Gott ist Freüd die Fülle, Hier herrscht ewig sanfte Stille) to parafraza fragmentu pieśni żałobnej (oryg. Hier vor Gott ist Lust die Fülle, Hier herrscht ewig sanfte Stille), a dokładnie szóstej zwrotki pieśni Vom ewigen Leben autorstwa Ehrenfrieda Lieblicha. Druga inskrypcja (Ruhet wohl ihr Totenbeine in des Grabes Dunkelheit) jest najprawdopodobniej złożeniem dwóch wersów dwóch innych pieśni. Fragment Ruhet wohl ihr Totenbeine to nic innego jak tytuł a zarazem pierwsze słowa pieśni żałobnej autorstwa Alberta Knappa. W oryginale (Ruhet wohl ihr Totenbeine, in der stillen Einsamkeit!). Zamiast cichej samotności w drugiej części naszej inskrypcji dodano cytat in des Grabes Dunkelheit pochodzący z pieśni pt. Auferstehung Jesu autorstwa Friedricha Kloppstocka i śpiewanej w kościołach na Wielkanoc. Trzecią inskrypcję pochodzącą z pieśni umieszczono na tablicy Jana Wojke. Ich hab mein Sach Gott heimgestellt to tytuł bardzo starego (ukazał w latach 80. XVI wieku) hymnu luterańskiego napisanego przez Johanna Leona. Jego popularność zawdzięczamy Janowi Sebastianowi Bachowi, który do tego hymnu skomponował kantatę BWV 351. Cmentarz stanowi najstarszy zabytek po potomkach protestanckich kolonistów, którzy osiedlili się w IV ćw. XVIII wieku w Liciszewach. Wartość kulturowa uległa niestety zatraceniu w momencie, kiedy zabrakło przedwojennych mieszkańców tego terenu. O cmentarzu wspomina Studium Uwarunkowań i Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Lipno. W ramach przywracania pamięci „ewangelickiej atlantydzie” cmentarz znajduje się w internetowej bazie zapomnianych cmentarzy Lapidaria. Cmentarz został uporządkowany w 2009 roku przez nieformalną grupę „Tak Trzeba”, Gminę Czernikowo, stowarzyszenie „Czyż-nie” i Szkołę Podstawową im mjr Henryka Sucharskiego w Mazowszu, która opiekuje się tym miejscem. W ramach prac wycięto zbędną roślinność, zebrano śmieci, wykopano niewidoczne nagrobki, sklejono tablice i postumenty. Powtórne porządki grupa „Tak Trzeba” przeprowadziła w 2012 roku (zieleń, śmieci). Niestety od tego czasu cmentarz pozostaje bez śladów opieki. Jest za to zarośnięty

24

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

i zaśmiecony. Podjęcie kolejnych prac porządkowo -remontowych umożliwiłoby ponowne przywrócenie strefy sacrum, a tym samym wartości kulturowej miejsca spoczynku. Bibliografia 1. 3080 Massau, Topographische Karte (Meßtischblatt) 1:25 000, OKH/G StdH, 1944. 2. AGAD, CWW, sygn. 1223, k. 18, 46–47. 3. BWV351, http://kbpp.org.pl/bwv-351 4. Albert Knapps, Evangelischer Liederschatz für Kirche, Schule und Haus: eine Sammlung geistlicher Lieder aus allen christlichen Jahrhunderten, 1891, s. 1225. 5. Biogram Ehrenfrieda Lieblicha na Deutsche Biographie, https://www.deutsche-biographie. de/sfz51169.html#adbcontent 6. Biogram Otto Somschora w Polskim Słowniku Biograficznym, http://ipsb.nina.gov.pl/index. php/a/otto-somschor 7. Cmentarz ewangelicki w Liciszewach na stronie Aktywa Wieś, http://www.aktywnawies.pl/ cmentarz-ewangelicko-augsburski-wliciszewach,at110,l1.html 8. E. Eichelkraut, Deutsche Dörfer im Kreis Lipno, Dobriner Land, Teil II, Wuppertal 2000, s. 58–62. 9. E. Eichelkraut, Deutsche Dörfer im Kreis Lipno, Dobriner Land, Teil III, Wuppertal 2010, s. 31–34, 63. 10. S. Elsner, Geistlicher Liederschatz. Sammlung der vorzüglichsten geistlicher Lieder für Kirche, Schule und Haus und alle Lebensverhältnisse, 1832, s. 518. 11. P. Gałkowski, Genealogia ziemiaństwa ziemi dobrzyńskiej XIX – XX wieku, Rypin 1997, s. 107. 12. G. J. Göschen, Klopstocks sämmtliche Werke in einem Bande, Leipizg 1840, s. 551. 13. M. Grzybowski, Katolickie kaplice dworskie oraz miesjca kultu innowierców na Mazowszu w drugiej połowie XVIII w. Materiały źródłowe z wizytacji kościelnych, „Studia Płockie”, 1985, t. 13, 275-276. 14. Informacje na temat hymnu Johannesa Leona Ich hab mein Sach Gott heimgestellt https://hymnary.org/person/Leon_J1?tab=texts 15. E. Kneifel, Die evangelisch-augsburgischen Gemeinden in Polen 1555-1939. Eine Parochialgeschichte in Einzeldarstellungen, Vierkirchen über München, 1971, s. 62–63. 16. M. Krajewski, W cieniu wojny i okupacji, Ziemia Dobrzyńska w latach 1939-1945, Rypin: Włocławskie Towarzystwo Naukowe, 1995, s. 25. 17. „Rocznik Ewangelicki 1925”, Warszawa 1925, s. 145. 18. Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej opracowany na podstawie wyników Pierwszego Powszechnego Spisu Ludności z dn. 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych T. 1, Miasto Stołeczne Warszawa, Województwo Warszawskie, Warszawa 1925, s. 62. 19. S. Spandowski, Światło pamięci już tu nigdy nie zgaśnie, „Nowości”, wyd. internetowe z 02.11.2009 r., https://nowosci.com.pl/swiatlopamieci-juz-tu-nigdy-nie-zgasnie/ar/11063942 20. F. Sulimierski, B. Chlebowski, W. Walewski i in., Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich. Warszawa 1884, t. V, s. 212. 21. Zdjęcia cmentarza na stronie Upstream -Vistula.org, 2007, http://www.upstreamvistula. org/Cemeteries/Cemetery_Distinct.php?id=287 22. A. Zglińska, Sprawozdanie z etapu II akcji renowacji cmentarzy ewangelickich w gminie Czernikowo „Tak Trzeba”, [w:] Pamiętać czy zapomnieć… Miejsca pamięci we współczesnym dyskursie naukowym, red. A. Zglińskiej i P. Pranke, Kraków-Toruń-Warszawa, 2011, s. 179-183. 23. Zmiana studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego Gminy Czernikowo, Czernikowo, 2013, s. 64.

KULTURA

Notki o książkach Piotr Witwicki Znikająca Polska

Eliza Studzińska „Znikająca Polska”, znikający Włocławek. Literacka analiza polskiej transformacji od szczegółu do ogółu. Rozdział po rozdziale, fabryka po fabryce, a w tym kontekście nie statystyki, ale historia i dramat pojedynczego człowieka. Włocławek jest miastem z którego pochodzi autor książki - Piotr Witwicki. To rocznik ’82 i z pewnością dobrze pamięta ruiny poszczególnych fabryk w obrębie miasta. Dorastał w latach 90., więc widział na własne oczy opisywane fenomeny, takie jak wysyp obywatelskiej przedsiębiorczości na Zielonym Rynku, otwarcie pierwszego Mc’Donalda czy wizyta w Centrum Handlowym Wzorcownia. Piotr Witwicki to z zawodu dziennikarz. Czytając książkę, czuć najlepsze praktyki reporterskie. Lektura jest niezwykle przyjemna w odbiorze ze względu na widoczną na każdej stronie literackość. Włocławek w czasach PRL był miejscem względnie przyjaznym dla swoich obywateli. Dawał pracę z przyzwoitymi zarobkami, oddawał do użytkowania osiedla z wielkiej płyty, czuć było, że robotnik jest w mieście obdarzony atencją. Wszystko wywróciło się do góry nogami wraz z nastaniem kapitalizmu i nowymi regułami gry wyznaczonymi przez reformy transformacji. Nagle nastąpiły lawinowe zwolnienia, potem zamykano kolejne fabryki. Konsekwencje takich wydarzeń gospodarczych nie były niczym trudnym do przewidzenia: lawinowe bezrobocie, problemy społeczne (w tym bardzo często alkoholizm) i trudne do opisania patologie, dziedziczone przez ostatnie 30 lat z ojca na syna. Poszczególne rozdziały książki rozprawiają się z konkretnymi historiami fabryk, między innymi: „Celulozą”, „Fajansem”, Nobilesem czy Ursusem. Poza tym, czytamy o marazmie samych zaskoczonych swoją beznadziejną sytuacją robotników, którzy przechodzili terapię szokową bez krzyku. Zjawiska obecne w mieście to depopulacja i smutne statystyki małego przyrostu naturalnego, wyprowadzek-ucieczek czy wysyp rozwodów. Miasto do końca dobiła reforma administracyjna,


Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

pozbawiając Włocławek statusu stolicy województwa. W całej książce brak pozytywnych sygnałów, czy tlącej się nieśmiało nadziei. Nie. Nic nie wskazuje na wiatr przemian. Miasto znika. Można pisać o tym książki, jak to w rewelacyjny sposób uczynił Witwicki, ale dobrze by było, gdyby ktoś (nie tylko we Włocławku, bo takich miast w Polsce jest ponad setka) wziął sobie taką diagnozę do serca. A może powinno interweniować państwo z poziomu stolicy? Polecam lekturę „Znikającej Polski”. Warto ją przeczytać, zanim zmieni się jej wydźwięk ze „Zniakającej Polski” na „Polska, której nie ma”.

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

balustrad, wewnętrznych dziedzińców i bogatych ornamentów. Michał Pszczółkowski, Toruńska kamienica czynszowa w latach 1850-1914, Wydawnictwo TNT, Toruń 2021

Alicja Drozd-Lipińska Umieralność mieszkańców wsi kujawskiej w latach 1815-1914 na tle zmian społeczno -gospodarczych i przemian elementów klimatu na przykładzie parafii Kowal

Piotr Witwicki, Znikająca Polska, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2021

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Michał Pszczółkowski Toruńska kamienica czynszowa w latach 1850-1914

Justyna Marcinkowska

Justyna Marcinkowska Prawdziwa gratka dla miłośników architektury. Książka Michała Pszczółkowskiego, doktora habilitowanego nauk technicznych w zakresie architektury, to nie tylko bogactwo unikatowej wiedzy o toruńskich kamienicach drugiej połowy XIX i początku XX wieku, ale także plastyczna opowieść o życiu codziennym mieszkańców tamtych czasów. W jaki sposób zorganizowane były mieszkania, kto i w jaki sposób inwestował w mieszkalnictwo, jakie idee temu przyświecały, jakie były materialne realizacje tych idei i wreszcie – smutne pytanie – co z misternie urządzanych budynków dziś pozostało? O tym wszystkim na ponad trzystu stronach, bogato ilustrowanych i przetykanych cytatami, które przenoszą czytelnika w klimat Torunia pełnego schodów,

RELACJE Z WYDARZEŃ

Relacja z wernisażu w Skępem Bożena Ciesielska

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

Publikacja pod redakcją Alicji Drozd-Lipińskiej powstała jako efekt projektu łączącego różne dyscypliny – historię i nauki przyrodnicze. Badacze próbują przeanalizować związki między zwiększoną umieralnością, jaką obserwujemy w XIX wieku, a zmianami klimatycznymi. Co istotne, autorzy sięgają do terenów słabo zindustrializowanych w XIX i na początku XX wieku, by wykluczyć jedną z najważniejszych przyczyn zwiększonej umieralności w tamtym okresie w ogóle – bardzo złe warunki coraz większej rzeszy robotników. Historyczna analiza sytuacji wsi kujawskiej na przestrzeni stu lat powstała pod redakcją Alicji Drozd-Lipińskiej, jednak składają się nań rozdziały napisane również przez współautorów: Tomasza Dzikiego i Arkadiusza Bartczaka. Studium przypadku kujawskiej parafii autorzy przedstawiają z naukową precyzją, jednocześnie jednak w zajmujący sposób. Alicja Drozd-Lipińska, Umieralność mieszkańców wsi kujawskiej w latach 1815-1914 na tle zmian społeczno -gospodarczych i przemian elementów klimatu na przykładzie parafii Kowal, Wydawnictwo Naukowe UMK, Toruń 2021

W Skępem 21 maja 2022 roku, o godzinie 17.00, odbyło się uroczyste otwarcie wystawy w sali remizy Ochotniczej Straży Pożarnej przy ulicy Dobrzyńskiej 1. Pierwsza część wystawy pod tytułem „Skępe do przeczytania”, jest w części ilustrowana pracami uczestników plenerów malarskich w Skępem, poprowadzonych przez Jolantę Zaniewską, utytułowaną malarkę ze Skępego. Młodzi adepci malarstwa stworzyli kilkadziesiąt prac ukazujących skępski rynek, słynnego Koziołka oraz studium przedmiotów, przede wszystkim o charakterze etnograficznym.

ISSN 2719-9592

Eksponaty zostały specjalnie wypożyczone z prywatnych zbiorów Barbary i Andrzeja Miłkowskich oraz Bożeny i Sławomira Ciesielskich. Wystawa składa się też z tekstów Lipnowskiej Grupy Literackiej, poświęconych fenomenowi Matki Boskiej Skępskiej oraz ze zdjęć, informacji i map spacerów po Skępem i okolicy. Druga część wystawy stanowi czasopismo „Kurier. Notatki z terenu” nr 1 i 2, czyli pierwszych numerów pisma popularyzatorskiego, wydawanego przez Fundację Ari Ari od 2019 roku. Trzecia część wystawy zatytułowana została: „Zdjęcia magiczne, chwile niezwykłe, miejsca nieznane i znane, czyli niemalże poetycki efekt 136. Toruńskiego Spaceru Fotograficznego”, który odbył się we wrześniu 2021 roku w gminie Skępe. Wystawa została zrealizowana wspólnie z Małym Muzeum w Skępem w ramach projektu „Spacery lokalne. Ważne historie”, realizowanym przez Fundację Ari Ari w małych miejscowościach Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Autorami zdjęć są fotograficy ze Stowarzyszenia Toruńskie Spacery Fotograficzne. Wystawy zrealizowane zostały we współpracy z Urzędem Miasta i Gminy w Skępem i Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Kultury w Skępem, Ochotniczej Straży Pożarnej w Skępem, Lipnowskiej Grupie Literackiej i Małego Muzeum w Skępem.

„Zdjęcia magiczne, chwile niezwykłe, miejsca nieznane” w Miejskim Centrum Kulturalnym w Lipnie Bożena Ciesielska 18 lutego 2022 roku w sali kameralnej MCK odbył się wernisaż pracy fotografów należących do Stowarzyszenia Toruńskie Spacery Fotograficzne, które powstały podczas 136. TSF w Skępem, we wrześniu 2021 roku. Wernisaż był pierwszym w tym roku wydarzeniem w Lipnie, po zawieszeniu imprez publicznych z powodu zagrożenia epidemicznego. W spotkaniu udział wzięło kilkadziesiąt osób, zwiedzający, autorzy zdjęć, kuratorka i koordynatorka całego wydarzenia – Bożena Ciesielska, równocześnie współtwórczyni Małego Muzeum w Skępem oraz Piotr Wojciechowski – Burmistrz Miasta i Gminy Skępe, Jerzy Kowalski - dyrektor Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej i Jolanta Zielińska - zastępca burmistrza Lipna. Fotografie wykonane podczas 136. Toruńskiego Spaceru Fotograficznego pozwalają w inny sposób spojrzeć na swoją „małą ojczyznę”, zwrócić uwagę na elementy pomijane i niezauważane: „Przecież mijam to miejsce codziennie i dobrze je znam!”. Okazuje się, że nie do końca… Wystawie towarzyszy katalog opracowany podczas realizacji projektu „Spacery lokalne. Ważne historie” (2021) Fundacji Ari Ari.

25


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE KULTURA

Kronika Księga Pamięci Lipnowskiej Grupy Literackiej Bożena Ciesielska

Podczas uroczystości z okazji 30. lat istnienia Lipnowskiej Grupy Literackiej - 5 grudnia 2019 roku - przedstawiciele Towarzystwa Miłośników Ziemi Dobrzyńskiej - Dorota Kostecka i Michał Lewandowski wręczyli Lipnowskiej Grupie Literackiej Kronikę, która została wypełniona przez Bożenę Ciesielską z materiałów zgromadzonych w archiwum domowym Bożeny i Sławomira Ciesielskich ze Skępego oraz ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lipnie. Celem jej przekazania i założenia było udokumentowanie działalności LGL od 5 grudnia 1989 roku. Praca nad Kroniką Księgą Pamięci zakończyła się w 2022 roku. Układ Kroniki Księgi Pamięci LGL, redakcja, pomysł, wybór materiałów, skany i ksero wykonała autorka. Kronika Księga Pamięci LGL jest dziełem w jednym egzemplarzu. Składają się na nią dwa artykuły o LGL („Słowem obecni. Lipnowska Grupa Literacka 1989-2009” Zbigniewa Żuchowskiego i „Trzydzieści lat Lipnowskiej Grupy Literackiej 1989-2019” autorki), informacje o jubileuszach, o spotkaniach autorskich z czytelnikami, udział w jury w konkursach literackich, artykuły zamieszczone w prasie, skany rękopisów członków LGL, zaproszeń i listów gratulacyjnych, wydawanych tomików i informacje o pracy społecznej członków grupy oraz skany fotografii - prawie wszystkich - zostały wykonane przez autorkę.

Najwięcej tekstów LGL zamieściła „Gazeta Lipnowska”. Recenzje i opinie o tomikach poetyckich lub innych wydawnictwach, rozmowy i wywiady lub inne materiały członków Lipnowskiej Grupy Literackiej są zamieszczone na stronach internetowych: www.mapakultury.pl (strona archiwalna), www.regiopedia.pl (strona archiwalna), www.moznaprzeczytac.pl, Centrum Edukacji Obywatelskiej i na stronie Facebook. O działalności Lipnowskiej Grupy Literackiej pisano w następujących gazetach: „Bez Nazwy. Pismo uczniów ze Skępego”, „CLI. Tygodnik Regionu Lipnowskiego”, „Gazeta Kujawska”, „Gazeta Lipnowska”, „Gazeta Pomorska”, „Gazeta Więzienna”, „Informator Dobrzyński”, „Kujawy. Tygodnik Regionalny”, „Kurier. Notatki z Terenu”, „Lipno. Nowości”, „Nasze Skępe”, „Nowości Włocławskie”, „Rocznik Dobrzyński”, „Sowa Mokotowa”, „Tygodnik Lipnowski”, „Włocławski Tydzień”, „Ziemia Dobrzyńska” oraz innych. Osobne artykuły napisane przez autorkę powstały o twórczości Dariusza Chrobaka i Sławomira Ciesielskiego - „Sztukmistrz” i „O poezji Sławomira Ciesielskiego”. Zostały wydane drukiem w „Roczniku Dobrzyńskim”, tom XI pod red. prof. Mirosława Krajewskiego, Rypin 2018.

WIERSZE LIPNOWSKIEJ GRUPY LITERACKIEJ Magdalena Grzywaczewska

Denisa Miljković -Lewandowska

Pola Negri

Nieobecność

to los jej podarował dwa magiczne światy ale twarz zwykła odwracać od tego co rani Lipno łąki wtedy trysnęły wiosny kolorami czas nie kruszy wspomnienia choć minęły lata Apolonia i balet ciepło ptasich skrzydeł matki czar za czarem aż po ,,Niewolnicę miłości” w oczach polne chabry słoneczniki maki i podążanie w stronę ,,Kobiety bezwstydnej” luksusem było kościół po sobie zostawić miłość romanse dziwne kaprysy Charlie’go oczom Valentino dodać nieco blasków lustra w którejś prozie rozpaczy umierać dla niego roli grzesznej femme fatale za nic nie utracić gdy milknie terkot kamer pozostaje pustka

26

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

podaruję Ci swoją nieobecność odpoczniesz w ciszy od moich słów jest ich za dużo za głośno i od mojego wzroku odpoczniesz podaruję Ci swoją nieobecność by mój zapach i smak znowu nabrały dla Ciebie aromatu podaruję Ci swoją nieobecność byś odpakował mnie jak prezent niecierpliwie i roześmiał się radośnie jak na tym zdjęciu z wyjazdu na którym byłam nieobecna

Maria Rykowska Taki czas Zasypiasz w ciepłym domu. Noc przynosi ukojenie. Spokojny o swoich bliskich, Dziś jest dziś - niewiadoma jutra. Niewyobrażalne już nie jest fikcją. Jest realne do bólu. Zapiera dech, wprawia w zdumienie, przeraża. Wojna. W zimnie. Wtulone w ramionach dziecko nie rozumie! Daleko dom, ukochana poduszka. Tylko uratowany w ostatniej chwili miś, godzi się na niewygody. Odezwały się syreny. Mamusiu! Kiedy przyjdzie tata?

Jacek Urbanek *** Po stęsknionych schodach idą sny próbując wsłuchać się w myśli bezdomnych słów, zmartwychwstały ptak dotknął spojrzeniem oddech miłości, istnienie księżyca w kroplach wspomnień otworzyło usta duszy, bezzębne cienie w milczeniu zamknęły powieki nocy. Krew przyschnięta do bólu po stronie śmierci, bezludny piasek w pajęczynach strachu, pogniecione marzenia powieki czasu zamykają, w księżycowych drzewach kwiaty tańczą w uśmiechu słońca, usta nadziei dotykają spojrzeniem, echem odbijają się od miłości.

Jolanta Kapuścińska Oczekiwanie drzewa jak niewiasty niczym niewzruszone stoją pochylone nad swym własnym cieniem dawno pożegnały przechodzone szaty wiosna im uszyje nowe przyodzienie modrzew się wystroił w zielone szpileczki wrzosiec fioletowy oddał pejzaż ziemi wierzba ze snu budzi żółte bazie kotki wszyscy chcą zapomnieć o smutnej jesieni 06. 03. 2021


Fundacja Ari Ari

www.ariari.org

RELACJE Z WYDARZEŃ

PLENER ARTYSTYCZNY W KLASZTORZE W SKĘPEM

Kurier

Notatki z terenu

nr 7 / 2022

Bożena Ciesielska

W Skępem 4 czerwca 2022 roku odbył się kolejny plener malarski. Tym razem prawie trzydziestoosobowa grupa dzieci i rodziców pojawiła się na terenie kościoła i klasztoru bernardynów w Skępem. Pisząca te słowa zapoznała uczestników z historią kościoła oraz z elementami architektury, „na które warto zwrócić uwagę”... Zespół sakralny w Skępem należy do najcenniejszych i najpiękniejszych zabytków na Ziemi Dobrzyńskiej. Jest obiektem składającym się m.in. z czworobocznych krużganków, kaplicy św. Anny, kaplicy św. Barbary (grobowiec rodziny Zielińskich), sześciu wież, dziedzińca, placu odpustowego, prezbiterium i attyki, stanowiąc ciekawy przykład połączenia sztuki późnogotyckiej, renesansowej i barokowej.

facebook.com/fundacjaariari

ariari@ariari.org

Figura Matki Boskiej - później nazwanej Skępską - stojąca w ołtarzu głównym została przywieziona z Poznania przez kasztelankę Zofię Kościelecką. Ze sprowadzeniem lipowej rzeźby wiąże się piękna legenda „Oto jest, czego szukam!”. Zofia Kościelecka szukała w Poznaniu figurki, żeby ozdobić ołtarz. Chodziła po warsztatach snycerskich, ale nie znalazła nic odpowiedniego. W końcu weszła już do ostatniego zakładu. Gdy rozglądała się po półkach, spostrzegła pewną figurkę. Wykrzyknęła: „Oto jest, czego szukam!”. Właściciel powiedział, że on jej nie rzeźbił i nie wie, skąd się u niego wzięła. Nie chciał zapłaty. Uszczęśliwiona kasztelanka wróciła do Skępego z drewnianą figurką. Celem spotkania w Skępem była integracja dzieci oraz malowanie architektury sakralnej. W materiały zaopatrzyła miłośników rysowania Fundacja Ari Ari, która także sfinansowała poczęstunek. Podczas pleneru powstały bardzo ciekawe prace. Mamy nadzieję, że odbędą się kolejne spotkania. Opiekę nad dziećmi sprawowała Anna Sadowska ze Szkoły Podstawowej w Skępem oraz Bożena Ciesielska. Plener został zrealizowany w ramach projektu Wędrowny Uniwersytet Etnograficzny 2022, współfinansowane ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu EtnoPolska 2022. Serdecznie dziękuję ojcu gwardianowi Ekspedytowi za możliwość wejścia na teren kościoła.

ISSN 2719-9592

Alicja Borkowska

Lena Kopycińska

WIELOKULTUROWOŚĆ

Spotkanie z najbliższymi... Mirosława Stojak

Jej twarz była sina, a z oczów płynęły łzy niczym kule armatnie. Były ciężkie i żeliwne, nasiąknięte ludzką krwią. Kapały jedna za drugą, brudząc jej niewinną twarz. Wzburzony świat spoglądał wielkimi zwierzęcymi źrenicami, nie dowierzając, że to mogło być możliwe, ale nie zrobił nic, by te łzy powstrzymać... Szarpał jej nagie ciało. Delikatne i wiotkie jak u płaczącej wierzby. Cienkie i przezroczyste niczym strumyk polny… Czyste jak woda źródlana. Zakołysał się nikczemnie. Stanął okrakiem, zadarł wysoko swoje martwe oczy i patrzył jakby nie widział. Twardą dłonią niczym z drewna wyciosaną tępym nożykiem, starł jej łzy mówiąc, że te perły są sztuczne. Nie patrzyła oprawcy w twarz. Spoglądała na ziemię spierzchłą i zobaczyła jak otworzyły się wszystkie kanaliki, korytarze napełnione po brzegi krwią. Jątrzące ogniem i smolnym dymem wnętrze wyciągało do niej swe kościste ręce... A przecież ona nie była niczemu winna... Złapała się pobliskiego drzewa, wielkiego i silnego. Przytrzymało jej kruche ciało przez dłuższą chwilę, ale dłużej nie mogło… bo on patrzył bydlęcym wzrokiem, jakby chciał je ściąć. Powiał wiatr świszczący jak zmięty papier, zaszeleścił jak pozłotko od czekolady, zawył z rozpaczy… i nic nie zrobił. Czarna lawa właziła między jej perłowe zęby. Czarna jak hebanowa noc. Pochłaniała szczeliny bladych uśmiechów, płynęła

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

dalej zalegając piętra kolorowych wachlarzy i nut szczerozłotych. Zabrakło jej tchu, dusiła się gęstością słodkości podarowanych jej w dzieciństwie. Dusiła się euforią ze spotkania z najbliższymi... Wąska uliczka, noc, zjawy z krwistymi oczami, czy to jest to, czego bała się od zawsze. Czy ciemny park o północy straszy? Nie, to nie byłoby takie straszne, jak jej się zawsze wydawało...To człowiek, który zjawił się nagle by zabrać jej życie… jest straszny! W niebiańskiej światłości ujrzała mamę, tatę i braci. Nie było tylko babci i dziadka, bo nie wiadomo, co z nimi zrobili… Z białymi skrzydłami unosili się lekko ponad ziemią. Otulili ją swoim białym puchem, obsypali kwiatami, jakie rosły u nich na podwórku wśród soczystej trawy. Poczuła ich lodowate uściski, zobaczyła trupio blade twarze, ale to nic, bo to było rodzinne spotkanie... Jego oczy były zimne i martwe, jak u zwyczajnego drania. Jak u pospolitego bandyty dla którego człowiek to tylko kości i krew. Kości rzuca psu na pożarcie, a krew spija jak wampir… Śpi głębokim snem, miewa piękne sny, w których jego córka buja się na huśtawce zawieszonej miedzy dwiema jabłonkami. Świeci słońce, dziecko śmieje się i chwali, że buja się prawie do samego nieba. A tam druga dziewczynka, też w białej sukience, siedzi na rogu białego łoża

z podkulonymi nogami i czeka... A może nie ma nóg, nie ma ciała, jest jednym z wielu małych aniołków, ale czeka!? Mężczyzna budzi się, chwali piękny dzień, który wita go śpiewem ptaków, dzień oczyszczania świata. Zabiera córkę na spacer, idą między nagimi drzewami, ale jest pięknie… Gdy tylko to nastąpi, wróci na łono czystych, bezkresnych niemieckich krajobrazów i przestworzy... Miasto było ciche, światełko rzeczywistości zamarło na 6 lat, by obudzić się zdruzgotanym kloszardem przeszłości… Miasta były piękne, senne, jakby nie z tego świata… miasta o trupim zapachu... Czy nastanie dzień podobny do słonecznej jasności, dzień, gdzie powietrze będzie dla wszystkich jednakowe, gdzie deszcz oczyści wszystkie pola wszechświata z brudu i kurzu, i gdzie człowiek spojrzy głęboko, jak głęboki jest ocean, w oczy drugiemu człowiekowi i powie: jestem czysty?! Z komina bucha dym. Jest gęsty, spocony i trzęsie się niczym dziecięce serce. Czy czuć swąd palonej ludzkiej skóry, ludzkiego ciała, czy czuć zapachy zmieszanych rodzajów ludzkich, zawodów, kolorów włosów, uczuć strachu, przerażenia i lęków pachnących lasem i kwiatami. Czy czuć? Niczym skisłe łzy bulgocące w uwięzi patrzę na dymiące kominy i w głowie mojej odmęty grozy i strasznych abstrakcyjnych obrazów, nie dają mi spać...

27


Kurier. Notatki z terenu, nr 7 / 2022 MUZEA PRYWATNE, MUZEA SPOŁECZNE POWIEŚĆ W ODCINKACH - ODCINEK 3

PODWÓRKO Anna Marcinkowska

Podwórkowy krzyż pański

Kiedy dziadek Józef prowadził babcię do ołtarza, podobno wszyscy w kościele wstrzymali oddech. Babcia wysoka blondynka, dziadek przystojny brunet, czego oczywiście nie może potwierdzić żadna fotografia. Trudno wyobrazić sobie taki obrazek, bo w rodzinnym albumie babcia Prakseda od zawsze była staruszką o ciemnych włosach, ściągniętych w koczek, z żywym spojrzeniem czarnych oczu, a wizerunku dziadka z jednego, jedynego zdjęcia, można się co najwyżej domyślać. Babcia urodziła się w Łącku. Prawdopodobnie, z przyczyn nie do ustalenia dzisiaj, wraz ze swoją rodziną przeniosła się do Kowala. Wśród licznego rodzeństwa miała jedyną siostrę Leokadię po mężu Lemańską, która osiedliła się w Warszawie oraz kilkoro braci, w tym Józefa Sarbińskiego, (o tej gałęzi rodziny w dalszej części książki). Następny Lucjan, mały człowieczek, który podobno grał na największym puzonie w orkiestrze strażackiej, a wołali na niego Lucek Sarba. O innych na razie nic nie wiadomo, co nie znaczy, że nie wypłyną nowe informacje. Zanim historia z kozą, czyli aresztem więziennym nie dotarła do moich uszu, trwałam w jakże błędnym przekonaniu, że czego jak czego, ale przynajmniej takich ekscesów w naszej rodzinie nie było. Nikt już nie może sobie przypomnieć, o co poszło w awanturze, w jaką babcia wdała się z policjantem. Działo się to jakiś czas przed wojną, być może na targu. – Panie, czapka z lampasem to na tymczasem! – krzyczała babcia, za co policjant zgarnął ją i zamknął w areszcie na dwadzieścia cztery godziny. Mówiło się – w kozie. Aresztantów pilnowała w owym czasie jakaś kobieta. Bardzo się wtedy litowała nad babcią. – Pani Łabęcka, a za co to panią zamkli? Podobno odzywka babci o czapce z lampasem miała swoją złowrogą moc, bo ten kto ją usłyszał, długo na swoim stołku nie usiedział. Nie zawsze kontakty babci z policjantami kończyły się równie dramatycznie. Zdarzały się też inne przypadki. Którejś nocy zaginęły trzy kury. Babka udała się na policję. Że kury naznaczone były, każda miała zrobioną czarną farbą kropkę na czubku, i cholery jakieś ukradły, trzeba szukać. Policja, włożywszy czapkę, natychmiast przystąpiła do działań operacyjnych i udała się na targ. Kury raz dwa zostały odnalezione i oddane babci. Więcej o sprawach babki z policją nie słyszy się. Co nie znaczy, że ich nie było. Babcia ma wiele na głowie: kury, dom, rodzinę i ogród. Ogrodu jest wtedy dużo. Nie to co dzisiaj. Drzewek owocowych bez liku, grusz, jabłoni, mirabelek, czereśni. Jak większość kobiet w miasteczku, babcia zajmuje się niewielkim handlem. Krótko mówiąc, stoi na targu ze śliwkami, porzeczkami, agrestem czy czereśniami. W czasach swojej młodości, zdarzało się, że razem z innymi kobietami chodziła na handel do miasta Łodzi. Dobrze napisałam, chodziła. Dla niezorientowanych

28

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: EtnoPolska. Edycja 2022

Gmina Miasto Włocławek

w topografii opowieści podaję: do Łodzi jest około 100 km. Tak się opowiada, babcia chodziła, co nie znaczy, że nie trafiła się czasem podwózka. Na szczęście nie było tam jeszcze autostrady, i co jechało, mogło się zatrzymać. Potem, w czasie pierwszej wojny światowej jeździła do Warszawy. Tutaj, na miejscu kupowało się od gospodarzy żywność, aby tam sprzedać drożej. Zatrzymywała się u swojej siostry, Leokadii, która od jakiegoś czasu mieszkała w stolicy. Najtrudniej było dostać się z tobołami na stację w Czerniewicach, pokonać tych pięć czy sześć kilometrów. Wtedy któryś z synów brał toboły na plecy i szedł za babką. Jakże inaczej musiała w owych czasach wyglądać ta wysadzana lipami droga z babinami okutanych chustami, z tobołkami na plecach, z wyrostkami biegnącymi do pociągu, ciągnących za sobą tekturowe walizki zapięte paskami. I budynek dworca, tak dzisiaj opuszczony i smutny, jakim wówczas musiał tętnić życiem. Trzeba było za wszelką cenę nie dać się, przeżyć. Komu trzeba dać w łapę, innemu jajko wsunąć do kieszeni, aby kontrola miała łagodniejszy przebieg. I tak pewnego razu wybiera się babcia z którymś z sąsiadów na handel do Warszawy. Ten jak zwykle, zawinął sobie na udzie kawał świńskiego podgardla. Nadchodzi kontrola. Niemieckiemu żołnierzowi coś tym razem nie podoba się podejrzane wybrzuszenie pod paltem chłopa. – Was ist das? Kwiatkowski zbladł. Nie znając niemieckiego, bez zastanowienia wykonuje gest, jakim zazwyczaj pokazuje się podrzynanie gardła, co ma znaczyć nie inaczej, tylko – podgardle, panie, podgardle. Niemiec zrozumiał jednak inaczej. Wpadł w szał i złapał za karabin. Babcia nieźle musiała się wtedy napocić, aby wytłumaczyć kilkoma słowami po niemiecku i na migi, że to nie tak. Niech schowa ten karabin. O podgardle chodzi, o tu, pokazuje babcia pod brodą. Źle chłopina pokazał, taki głupi, ech! Jakoś się udało, żołnierz dał się udobruchać, pewnie zabrał podgardle i parę jajek. – Oj, sąsiedzie, więcej z wami nie jadę – solennie przyrzekła babcia. Ma babka z tym wszystkim krzyż pański. Dzieciaków chmara, ten potrzebuje palta, tamtemu przydałyby się buty. Jedno po drugim podziera, ale nie da się tak bez końca. Chłopaczyska zdrowe i mocne, toteż wszystko szybko się niszczy. Z tego marnego handlu psi grosz. Chyba żeby wybrać się do Łodzi czy Warszawy, to co innego, ale jaka znowu mordęga. Gdyby nie Roman, któremu na szczęście roboty nie brakuje, zeszliby całkiem na dziady. Jak tu zarobić parę złotych? Myślała babcia, myślała i wymyśliła. Dało się przed ogniem ze starego domu uzbierać trochę grosza? Da się i teraz, babka jest dobrej myśli, chociaż dom całkiem nie taki, bo tylko pokój z kuchnią. Ale pokój może przecież wynająć. Sama wyprowadzi się do Marysi, a Ceśkowi z Jankiem wystarczy kuchnia. Marysię dopiero co wydała za mąż. Pomogła młodym postawić dom

po przeciwległej pierzei podwórka (też pokój z kuchnią). Zamieszka z nimi. Nie wiadomo, czy najpierw babciny pokój zajął niewiadomego pochodzenia (podobno) hrabia, czy był tam sklep z pieczywem. Niestety, hrabia długo nie mieszkał, a chyba bardzo krótko, bo ledwie się go w podwórzu pamięta. Sklep także wkrótce upadł. Nie udało się babci. Może powinna przeznaczyć pokój na spichrz zbożowy, jak zrobił to Roman, ale jak tak zapaskudzić mieszkanie? Koniec końców zabrała od Maryśki swoje rzeczy i wróciła na swoje śmieci. Trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale tak mieszkało nieomal całe miasteczko. Na tak zwanej kupie, gdzie próżno by szukać odrobiny prywatności, osobnego kąta. Jakoś musi działać na człowieka tak bardzo ograniczona przestrzeń. Może człowiek kurczy się i karłowacieje jak roślina w za małej doniczce. Nie potrzebuje mieć długich nóg, bo wszędzie blisko. A nawet za blisko, wskutek czego ruchy stają się mikre i pozbawione rozmachu. Wydaje mi się, że widzę to na starych zdjęciach. Ludzie o wąskich ramionach, krótkich nogach, krępych sylwetkach. Tak czy owak, szewc, malarz, gospodyni czy dziecko, nikt nie miał lekko. Pewnie nie raz chciałoby się zostać sam na sam ze swoim smutkiem, bólem. Ale jak? W zapachu parujących na kuchni kartofli, w nogach śpiącego na leżance, pijanego ojca? Z głową w płaczu dzieciarni i utyskiwań matki, żony? * Babci też lekko nie było. Ale jak każdy, tak i ona musiała mieć coś dla siebie. Jedną, jedyną chwilę, aby oderwać głowę od zmartwień. Na co takiego mogła sobie pozwolić? Może tym czymś była muzyka. Wieczorami, zdarzało się, babcia brała chustkę i spacerowała w pobliżu domu, gdzie odbywało się żydowskie wesele. Nietrudno mi to zrozumieć, bo natychmiast zrobiłabym to samo, gdyby tylko jakimś cudem nadarzyła się podobna okazja. Pewnie częściej działo się to w czasach, kiedy jeszcze nie było radia. Potem radio, za sprawą Cześka czy Tadka znalazło się w domu. Najpierw kryształkowe na słuchawki. Nastawiało się na kryształek, stąd nazwa, wspomina Jadwiga. Pamięta dobrze. Była chora na odrę. Miała wysoką gorączkę i nic tylko to radio mogło jej jako tako ulżyć. Tak długo marudziła, aż ojciec spełnił jej życzenie. Słuchawki były za duże i nie mogła niczego w nich usłyszeć, ale i tak usnęła szczęśliwa. Po radiu na kryształek, pojawiły się radia lampowe. Na antenę. No, to już było coś i kosztowało drogo. Babcia, zaraz po synach pierwsza była orędowniczką lampowego radia. Tak jak w Rakutowie, dokąd każdego wieczora szła z Jadzią po mleko. Pod ścianą siedział dziaduś z laską i słuchał z innymi, kiedy babcia będąc świeżo pod wrażeniem nowego radia roztaczała jego uroki. Babcia wykłada – to nie takie radio jak na słuchawki. Duże, lampowe, gra głośno bez słuchawek, wszyscy słyszą, całe podwórze, na ulicy słychać! Tylko do tego radia potrzebna jest antena. U nas w ogrodzie – opowiada – rośnie wysokie drzewo, grusza Małgorzatka. Na szczycie drzewa synowie ustawili wysoki drąg, na drągu antena. Inaczej nic by nie było słychać. A że jakie piękne audycje nadają, jakie pieśni, koncerty, a jak Fogg zaśpiewa! Nie ma słów by wypowiedzieć. Dziadek, co siedział do tej pory cicho na swojej ławeczce, odzywa się. – I ón z ty gruszki tak śpiwo?