Page 1

SKARB KIBICA 2018/19 ANGIELSKIE ESPRESSO


ZOSTAŃ PATRONEM ANGIELSKIEGO ESPRESSO. DOŁĄCZ DO NASZYCH LEGEND.

SŁOWEM WSTĘPU To już! Koniec męczącego sezonu ogórkowego, koniec codziennych transferowych bredni, koniec meczów o znaczeniu niższym niż te o Puchar Wójta Gminy Żarnów. Wraca poważne granie, poważnie granie na najwyższym światowym poziomie. Rusza Premier League! Jak co roku, wydaje nam się, że wiemy wszystko, tak naprawdę nie wiedząc nic. Jak co roku, mamy drużynę, która zapewni nam 100 punktów w każdej kolejce Fantasy Premier League. Jak co roku, wierzymy głęboko w to, że to nasza drużyna zaskoczy w tym roku i uczyni ten sezon wyjątkowym. My już trzeci rok z rzędu zapraszamy Was w podróż w ramach której wspólnie przemierzymy ten sezon, a rozpoczniemy już dzisiaj przez Skarb Kibica. Wzorem ubiegłych lat postawiliśmy na ciekawą publicystykę, ale postaraliśmy się wyjść naprzeciw Waszym oczekiwaniom i podejść do przedstawienia klubów w bardziej tradycyjnym ujęciu. Mamy nadzieję, że sprostamy oczekiwaniom Waszym i własnym.

2

Na koniec pozostaje nam jeszcze podziękować wszystkim, którzy wspierając naszą działalność, a mianowicie Patronom w serwisie patronite.pl. To w dużej mierze dzięki Waszemu wsparciu jesteśmy w stanie tworzyć tego typu projekty i mamy szczerą nadzieję, że będziecie nadal z nami, a to będzie nasz ostatni magazyn w wersji cyfrowej. Nie przedłużając więcej, zapraszamy do lektury i życzymy niesamowitego sezonu. Krzysztof Bielecki, Redaktor Angielskiego Espresso


SPIS TREŚCI CZĘŚĆ PUBLICYSTYCZNA Łowca sprawiedliwości Co wywieźliśmy z rosyjskiego mundialu? Świeża krew Premier League Nowe twarze z zaplecza Angielski futbol po portugalsku Kobiety, futbol, pieniądze Skreślony, wygwizdywany, zapomniany Alisson Becker. Kim jest nowy bramkarz Liverpoolu? Miłość mimo nienawiści. Legenda o Osvaldo Ardilesie Gwinejski Deco, którego przeznaczeniem był Liverpool Siedem grzechów głównych Maxa Meyera Polacy w Premier League Kiedy fani Spurs zobaczą Sona? Operacja Lew Morski A.D. 2018 Jak smakuje Fantasy Premier League? Jak przegrać w Fantasy Premier League? Gdzie zobaczymy Premier League?

4 6 10 12 14 16 18 22 24 26 30 32 34 36 40 42 44

CZĘŚĆ KLUBOWA 46 48 50 52 54 56 58 60 62 64 66 68 70 72 74 76 78 80 82 84

3

Arsenal Bournemouth Brighton and Hove Albion Burnley Cardiff City Chelsea Crystal Palace Everton Fulham Huddersfield Town Leicester City Liverpool Manchester City Manchester United Newcastle United Southampton Tottenham Hotspur Watford West Ham United Wolverhampton Wanderers


ŁOWCA SPRAWIEDLIWOŚCI

4

Jeśli już przebrnęliśmy przez wszystkie transfery, przedsezonowe przewidywania – nigdy się nie sprawdzają – a także wybraliśmy swój wymarzony skład w Fantasy Premier League, zajmijmy się naprawdę ważnymi rzeczami. Problemami nękającymi najbardziej prestiżową ligę świata od dawna, ale również klubami, które z perspektywy kibica zdają się sabotować swoją ligę. Jak inaczej nazwać przyzwolenie na pomyłki sędziowskie, poprzez odrzucenie możliwości powtórek wideo? Video Assistant Referee w nadchodzącym sezonie Premier League się nie pojawi, a na pewno nie jako jawna i integralna część rozgrywki. Co kwartał akcjonariusze – czyli dwadzieścia klubów najwyższej klasy rozgrywkowej – spotykają się, aby omówić sprawy dotyczące rozgrywek. Na ostatnim takim zebraniu, większość klubów zagłosowała przeciw wprowadzeniu tej technologii. W tej sytuacji my, fani, staliśmy się łowcą sprawiedliwości, rozpoczynając polowanie na heretyków odrzucających rozwój, babrających się w swoim średniowiecznym, pełnym błędów sędziowskich kopaniu nadmuchanej skóry. Czarne i białe. Tak często podchodzimy do życia, więc czemu coś miałoby się zmienić w przypadku futbolu? W końcu jest on dużo poważniejszą rzeczą niż jakieś życie i śmierć (Shankly oczywiście przesadził). Nie inaczej jest w przypadku VARu i decyzji o wstrzymaniu się z wprowadzeniem

go. Jesteśmy bezwzględni w ocenie, niczym zaprogramowane na głoszenie sprawiedliwości sędziowskie androidy, nie zważające na kontekst. On jest zawsze istotny, a gdy mówimy o takich pieniądzach, o Premier League, o Anglii i zmianach, ten kontekst staje się kluczowy. Anglia to specyficzny kraj dla futbolu. Kraj, który rzekomo stworzył ideę gry w piłkę nożną, niechętnie prowadził do jej rozwoju, zamykając się w swoich ścianach otoczonych wodą i poklepywał kolegów po plecach, mówiąc: „well done”. Gdy cały piłkarski świat parł na przód, Anglicy potrzebowali tragedii, zmasowanej krytyki lub zimnego prysznicu, aby ruszyć naprzód i zmodernizować swoją ukochaną grę. Tak było ze stadionami oraz organizacją – dopiero tragedie na Valley Parade i Hillsborough doprowadziły do ich modernizacji, wprowadzenia nakazu miejsc siedzących i wzrostu ogólnego bezpieczeństwa. Tak było z taktyką. Gdy na całym Kontynencie obrońcy rozgrywali futbolówkę i zapędzali się do przodu, a napastnicy potrafili bronić i odebrać piłkę, w Anglii wciąż wszystko było sztywne, a zawodnicy byli jednowymiarowi. Zmiany nastąpiły dopiero wraz z nadejściem Premier League, ale drużyny adaptowały się dużo wolniej niż na całym świecie. Wprowadzenie przepisu zakazującego bramkarzowi łapania piłki zagranej przez swojego zawodnika zostało okrzyknięte na

całym świecie sukcesem. To była rewolucja, Peter Schmeichel odważył się ten ruch nazwać „najlepszą zmianą w historii futbolu”. Wymownym wyrazem niechęci do zmian jest więc wypowiedź George’a Grahama: „Nie sądzę, by w jakikolwiek sposób wpłynęło to pozytywnie na futbol”. Tak, mówili o tej samej zmianie, a Graham nie był jakimś przypadkowym dziennikarzem czy przechodniem. To był trener Arsenalu. Mamy Anglików, którzy niczym nomadzi żyjący na pustyniach wokół tętniących elektroniką i lepszym bytem miast przyszłości, zdecydowali się odrzucić pogoń za technologią. Skoro powiedzieliśmy sobie o kontekście historycznym, o mentalności Anglików w kwestii piłkarskich zmian, to teraz zaburzmy ten podział na czerń i biel. Wejdźmy w strefę szarości, gdzie zagłosowanie przeciwko wprowadzeniu VARu od kolejnej kampanii Premier League miało swoje powody. Te lepsze i gorsze, bardziej zrozumiałe i mniej. Zacznijmy od Mistrzostw Świata. Największa impreza piłkarska na świecie, niewątpliwie bardziej rozpoznawalna niż najlepsze sezony Premier League. To właśnie mundial jest naszą zmorą, zaburzającą realną ocenę VARu i jego implementacji w angielskiej ekstraklasie. Nasze zerojedynkowe podejście nie dopuszcza wszystkich zmiennych – tego jak długo ten system był testowany


przez FIFA i w jakich warunkach, jaki jest poziom obycia sędziów z tą nowinką, jak ze strony technologicznej zostało to wszystko przygotowane. Mistrzostwa Świata w Rosji były przygotowane na pomoc powtórek wideo od ponad roku, od Pucharu Konfederacji, wielkiej imprezy będącej prawdziwym testem dla VARu. Ostateczna decyzja zapadła w marcu, ale wszystko było dopięte na ostatni guzik dużo wcześniej. Nasze marzenia o uczciwym sędziowaniu z pomocą Video Assistant Referee są wypaczone przez mundial. Zasadniczą różnicą między VARem na Mistrzostwach Świata, a tym który miałby funkcjonować od przyszłego sezonu w Premier League, jest stopień dopracowania. Technologia była już testowana w meczach angielskiej ekstraklasy… tyle że nie była interaktywna dla sędziów oraz widoczna dla obserwatorów. Wyjawił to Mike Riley, dyrektor PGMOL (w skrócie – związek sędziowski w Anglii), wobec wszechobecnej krytyki decyzji ustanowionej przez kluby w kwietniu. Ta krytyka nasiliła się jeszcze bardziej po udanym – nie zawsze, ale o tym później – mundialu dla VARu. Zupełnie jakbyśmy my, fani, zapomnieli co się działo przy okazji testowania tej technologii na żywo, dostępnej i widocznej dla wszystkich w rozgrywkach Pucharu Carabao i FA Cup. Przypomnijmy sobie jak przebiegały te testy. Nieuznany prawidłowo zdobyty gol Juana Maty w meczu z Huddersfield, krzywo, niby ręką dziecka narysowane linie spalonego. Widzicie w czym jest problem? Tak, jesteśmy robotami szukającymi sprawiedliwości za wszelką cenę, a zapomnieliśmy o ludziach. Chcemy wyeliminować błędy sędziowskie, nie dopuścić do kabaretu hołdującego popisom Toma Henninga Ovrebo z półfinału Ligi Mistrzów w 2009 roku. Zniwelować nieuczciwe tryumfy, dzięki czemu Maradona nigdy nie zasłynąłby Ręką Boga, a Henry nie wprowadziłby Francji na mundial w RPA. Czy VAR wyeliminuje je wszystkie? Nie. Powtórki wideo to tylko narzędzie, które w rękach niekompetentnych arbitrów będzie tylko powodem do szyderczego śmiechu i jeszcze większej groteski. Dobrze znamy panów Atkinsona, Deana czy Masona. Ich kompromitacje, które tak piętnujemy, mogłyby wzrosnąć do gargantuicznych rozmiarów przy asyście VARu. Czasami angielskim sędziom brakuje czegoś, co jest kluczowe w prawidłowym korzystaniu z powtórek wideo – pokory. Profil CelebrityRefs prezentujący popisy arbitrów ma 32 tysiące obserwujących na Twitterze. Nie bez powodu Anglicy lubią i często stają się gwiazdami widowiska. Trudno jest wyobrazić ich sobie pełnych pokory, przyznających się do błędu, biegnących do ekranu by sprawdzić swoją ostatnią decyzję. Trudno.

„VAR w Premier League jest nieunikniony”. To nie słowa kibiców czy dziennikarzy. To słowa dyrektora wykonawczego całej ligi, Richarda Scudamore’a. Kluby angielskiej ekstraklasy nie zamknęły się w swojej hermetycznej, finansowopiłkarskiej bańce, nie odrzuciły rozwiązań mogących w końcu dorwać tę upragnioną sprawiedliwość na boiskach. Nikt tutaj nie kocha błędów sędziowskich – ba, same drużyny rok temu wystąpiły o możliwość testowania tego systemu po kolejnych kompromitacjach angielskich arbitrów. Cała organizacja jednak zdaje sobie sprawę z kluczowej kwestii – VAR to ogólne pojęcie technologii, odnoszące się do powtórek wideo. W jaki sposób i jak efektywnie zostanie on zaimplementowany w rozgrywkach – to już indywidualna sprawa danej organizacji. W Serie A Video Assistant Referee spełnił swoją rolę i nie było większych narzekań. Na przeciwnym biegunie jest Australia, która wobec karygodnych sędziowskich pomyłek postanowiła szybko wprowadzić technologię i odbiło się to czkawką – system wyglądał czasami gorzej niż próby testów w Carabao i FA Cup. Z kolei w Bundeslidze zawodnicy są podzieleni – według ankiety Kickera, 47% wszystkich piłkarzy niemieckiej ekstraklasy nie jest zadowolone z działania nowego systemu. Nawet wspomniany mundial, który był dla powtórek wideo olbrzymim sukcesem, nie uniknął błędów arbitrów. Czasem odrzucali możliwość weryfikacji spornej sytuacji, a czasem podejmowali złą decyzję nawet po konsultacji wideo.

Czy to jest ten przełomowy moment, w którym nasze mechaniczne, nieuległe serce w końcu poddaje się i akceptuje odcienie szarości? Ten moment, w którym rozumiemy powagę sytuacji i konsekwencje pospiesznego wprowadzenia tej technologii? Dobrze wiecie, że często szybciej, nie znaczy lepiej. Oczywiście, to będzie kolejny sezon pełen narzekań na pracę sędziów. Będzie nawet gorzej, co kolejkę z lodówki czy z szafki nocnej będą nas napastowały tęsknoty do VARu. Każda zła decyzja Lee Masona czy pomyłka Mike’a Deana, będzie piętnowana podwójnie, z wykorzystaniem tekstu „gdyby był VAR, to…”. Nie, nie wiemy jak by było. Skoro już pragniemy tej sprawiedliwości, uzbrójmy się w cierpliwość. Ona jest potrzebna, aby sprawiedliwość była jak najbliższa ideałowi. Nawet wtedy będziemy się oszukiwać – błędy sędziowskie, które są nieodłączną częścią tej gry, wciąż będą nas nawiedzać. W znacznie mniejszej skali, owszem, ale nie znikną. Dopóki ludzkość nie opracuje systemu sędziowania opartego na wyeliminowaniu czynnika ludzkiego,

dopóty pomyłki będą się zdarzać. VAR pewnie pojawi się w naszej ulubionej lidze już wkrótce. Przezorność Anglików oraz ich niechęć do radykalnych zmian, jest w tym przypadku uzasadniona. Potwierdzona przykładami z innych lig, własnymi testami przeprowadzanymi na wizji, jak i w odizolowanym środowisku. Dajmy czas opornym sędziom na naukę nowego systemu, tak, byśmy nie musieli narzekać gdy nowa era już nadejdzie. Wykorzystajmy ten czas mądrze. To ostatni moment, aby móc usprawiedliwić porażkę swojego ulubionego zespołu błędem sędziowskim. Można też zrzucić winę na kluby Premier League i ich decyzję odnośnie VARu. To będzie rewolucja, ale z rozwagą, tak jak powinna zostać przeprowadzona. Tomasz Peno

5

Będąc androidem, zapewne nie ma znaczenia dla nas czy rozgrywka zatrzyma się na 2 minuty, 10 sekund czy 5 minut. Piłkarze i kibice na stadionie to jednak ludzie, a dla nich to się liczy. Widzieliśmy wykresy, wskazujące

ile czasu tak naprawdę VAR zabiera z 90 minut meczu. Znajdował się w tej klasyfikacji niżej od między innymi rzutów wolnych, rożnych, karnych, napomnienia kartkami czy wyrzutu z autu. Świetny system, efektywny i sprawiedliwy. Wróćmy teraz do Anglii, gdzie VAR był testowany w FA Cup. Jeśli piłkarze drużyny, która wygrała swój mecz 6-1, narzekają na VAR i czas jego obsługi, to coś jest na rzeczy. Son HeungMin i Danny Rose nie szczędzili słów krytyki po meczu z Rochdale. Koreańczyk narzekał głównie na brak komunikacji sędziego z zawodnikami, piłkarze nie dostawali żadnych informacji od arbitrów dlaczego gra jest przerwana, jaka sytuacja jest weryfikowana i w którą stronę. Angielski obrońca stwierdził po prostu, że VAR to marnotrawstwo czasu, piłkarze Spurs byli w gazie, a powtórki wideo wszystko zatrzymywały. Nie na 30 sekund, jak to było w przypadku Mistrzostw Świata, lecz na 2-3 minuty. Kilkukrotnie w trakcie spotkania. A piłkarze nie mieli pojęcia co się dzieje i dlaczego jest weryfikacja wideo. Widzicie różnicę? W Anglii nikt nie był na to gotowy, co dobitnie potwierdzały testy w krajowych pucharach.


Mistrzostwa Świata – chyba największe okienko wystawowe w futbolowym świecie odbyło się tego lata. Wielu z nas najchętniej zapomniałoby o występach naszej reprezentacji, ale Anglicy z pewnością z sentymentem będą wracać do Mundialu rozgrywanego w Rosji. Co możemy powiedzieć o światowym czempionacie w kontekście Premier League? Bez presji, ale z wynikiem Anglicy chyba przywykli do utartego schematu. Naszpikowana gwiazdami reprezentacja jedzie na wielki turniej z wielkimi oczekiwaniami mediów i kibiców. Wracają z kolei w atmosferze rozczarowania, bez wielkich powodów do zadowolenia. Tym razem wszystko, od początku do końca potoczyło się inaczej. Odświeżona przez Garetha Southgate’a kadra nie była stawiana przez rodzime media w roli faworytów, zawodnicy w dużej części byli niedoświadczeni, a sam selekcjoner prezentował podejście mocno odmienne od swoich poprzedników. W ten sposób reprezentacja Anglii dotarła do półfinału, gdzie uległa Chorwacji, a następnie w meczu o trzecie miejsce przegrała z Belgią. Czwarta drużyna świata nie ma się jednak czego wstydzić. Większość piłkarzy dostała dopiero pierwszą okazję pokazania się na międzynarodowym turnieju. Harry Kane został królem strzelców. Nawet jeśli strzelał głównie z karnych i aż pięć z sześciu goli zdobył w spotkaniach z Tunezją i Panamą, to tego tytułu nikt mu nie może odebrać. Jordan Pickford świetnie spisywał się w bramce, zaliczając kilka niesamowitych parad. Kieran Trippier z pozycji prawowahadłowego wypracował kolegom aż 24 okazje strzeleckie. Pokazał wszystkim, na czym polega gra na tej pozycji i udowodnił, że jest zawodnikiem godnym gry w narodowym trykocie. Jordan Henderson był mózgiem zespołu i nawet jeśli momentami jego wkład w grę drużyny mógł być niewidoczny na pierwszy rzut oka, to jego absencja miała spory wpływ na postawę zespołu.

6

JORDAN PICKFORD

Należy jednak docenić całą kadrę, złożoną w stu procentach z piłkarzy angielskiej ekstraklasy. W końcu osiągnęli najlepszy wynik Anglików na Mundialu od 28 lat.

CO WYWIEŹLIŚMY Z ROSYJSKIEGO MUNDIALU?


Prawdziwy lider

Ułatwili podjęcie decyzji

Reprezentacja Belgii wróciła do domu z brązowym medalem, ale jest jeden piłkarz, który na rosyjskich boiskach zdecydowanie się wyróżniał. Był nim Eden Hazard.

Nie od dziś wiadomo, że skauci i trenerzy drużyn europejskiej czołówki bacznie obserwują zawodników występujących na Mistrzostwach Światach. Jeśli jeden z piłkarzy wpadnie w ich oko jeszcze w trakcie sezonu, to dobre występy na Mundialu mogą sprawić, że wpadnie w oko lepszych drużyn bądź utwierdzi potencjalnego pracodawcę w przekonaniu, że warto zainwestować w nowego gracza. Do Premier League zawita w tym sezonie kilku nowych, ciekawych piłkarzy, którzy dobrze spisali się w Rosji.

Piłkarz Chelsea pokazał pełnię swoich niesamowitych umiejętności, biorąc na siebie ciężar gry Belgów. Maczał palce w niemalże każdym ataku zespołu Roberto Martineza. Jego rajdy były wręcz trudne do opisania. Nieraz mijał rywali jak tyczki. Ściągał na siebie uwagę defensorów, kreując przestrzeń dla partnerów, którzy podążali za nim w często wyprowadzanych kontratakach. Prawdziwy popis klasy wychowanek Lille dał w ćwierćfinałowej konfrontacji z Brazylią. Pojedynek Neymar-Hazard miał zdecydowanego zwycięzcę. Produktywność poczynań Belga była zdecydowanie większa, a jeśli zestawilibyśmy zachowanie obu Panów przy pojedynkach fizycznych z rywalami, różnica była aż nader wydatna. Zawodnik The Blues nie dawał się przepchnąć, nie padał przy byle kontakcie i zawsze ciągnął w kierunku bramki rywali. Mistrzostwa zakończył z dorobkiem trzech bramek i dwóch asyst w sześciu występach. Nie może dziwić, że w obliczu odejścia Cristiano Ronaldo do Juve, Real Madryt ma spróbować kupna właśnie gwiazdy Premier League. Czy po zmianie trenera w Londynie uda się go jednak wyciągnąć? Sprawa jest wciąż otwarta, bo okienko w Anglii zamyka się wcześniej niż w pozostałych krajach Europy. The Blues z pewnością nie będą chcieli sprzedać Hazarda, który na Mundialu pokazał, że jest prawdziwym liderem swojej reprezentacji. Jeśli przekuje swoją formę z rosyjskich boisk na poczynania w barwach klubowych, to trudno będzie znaleźć w Premier League piłkarza lepszego niż on.

Serca kibiców podbili waleczni Irańczycy. Wśród nich był król strzelców Eredivisie z poprzedniego sezonu, Alireza Jahanbakhsh. 24-latek był obserwowany przez Brighton już wcześniej, ale na Mundialu grał nieźle, chociaż nie miał udziału przy żadnym trafieniu swojej drużyny narodowej. Ostatecznie, za skrzydłowego zapłacono około 17 milionów funtów, co jest sporą kwotą, jak na drużynę Mew. Angielska ekstraklasa przywita też jednego z reprezentantów Urugwaju. O zainteresowaniu Arsenalu Lucasem Torreirą mówiło się już przed startem turnieju rozgrywanego w Rosji. Zresztą 22-latek był jednym z najlepiej ocenianych zawodników Serie A w poprzedniej kampanii. To jak ten młodzieniec uprzykrzał życie rywalom na rosyjskich boiskach, pokazało jak wielki drzemie w nim potencjał i sprawa potoczyła się szybko. The Gunners wydali na środkowego pomocnika 27 milionów funtów i wydaje się, że z miejsca stanie się ważnym ogniwem układanki Unaia Emery’ego.

Kluby po Mistrzostwach Świata zmienili również reprezentanci Szwajcarii. Lider ekipy Helwetów, Xherdan Shaqiri, dobrze zdawał sobie sprawę, że wyjazd do Rosji jest dla niego bardzo ważną szansą. W obliczu spadku Stoke miał okazję wywalczyć sobie przenosiny do lepszej drużyny. Strzelił gola Brazylii, w spotkaniu Serbią zaliczył asystę i niemalże każda akcja drużyny przechodziła przez niego. To on był zawodnikiem, którego wszyscy poszukiwali w najważniejszych momentach. Po turnieju, z korzystnej klauzuli zawartej w kontrakcie piłkarza o albańskich korzeniach, skorzystał Jurgen Klopp, poszukujący opcji do poszerzenia listy swoich opcji w formacji ofensywnej. Shaqiri raczej nie będzie kluczowym zawodnikiem Liverpoolu, ale może okazać się naprawdę istotnym ogniwem. Kolejnym z graczy drużyny, która uległa w 1/8 finału Szwecji, jest Fabian Schär. Stoper w zeszłym sezonie spadł z LaLiga z Deportivo La Coruna, ale na mundialowych boiskach pokazał się z naprawdę dobrej strony. Przyciągnął więc uwagę Rafy Beniteza, który poszukiwał taniej opcji w obronie po sprzedaży Chancela Mbemby. Mówi się, że Szwajcar kosztował niespełna cztery miliony funtów. To solidny piłkarz, który nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Taka cena wydaje się więc niezłą okazją. Pamiętajmy jednak, że postawa na Mundialu nie jest czynnikiem, który w całości decyduje o decyzji klubu obserwującego piłkarza. Alisson, który zbierał praktycznie same pochwały za poprzedni sezon zaliczył przeciętny turniej, ale i tak stał się najdroższym bramkarzem w historii, a kibice Liverpoolu raczej nie mają wątpliwości co do tego, że będzie wzmocnieniem zespołu.

Zapomnieć o wpadce Wielu fanów angielskiej ekstraklasy wymieniając występujących w niej piłkarzy światowej klasy już na początku podałoby jako przykład Davida de Geę. Nie można się temu dziwić. W końcu golkiper Manchesteru United pokazuje co sezon, że może się ubiegać o miano najlepszego bramkarza globu.

XHERDAN SHAQIRI

7

Na Mistrzostwach Świata Hiszpan jednak zawiódł. W czterech spotkaniach puścił sześć goli. Udało mu się obronić zaledwie jedno z siedmiu celnych uderzeń na jego bramkę. Nie czegoś takiego oczekuje się od topowego bramkarza. Jego błąd z meczu z Portugalią pojawiał się we wszystkich kompilacjach kiksów turnieju. De Gea kolegom nie pomógł, ale wydaje się, że był to tylko wypadek przy pracy. Zdobywca Złotej Rękawicy z sezonu 2017/18 będzie teraz musiał pokazać prawdziwą klasę, zapominając o niepowodzeniach z Rosji i broniąc na swoim stałym, wysokim poziomie.


REPREZENTACJA FRANCJI Kolonia mistrzów świata

Stojąca piłka też jest groźna

Zwycięstwo reprezentacji Francji sprawia, że w najbliższym sezonie będziemy mogli oglądać na murawach Premier League pięciu mistrzów świata. Z tego grona aż czterech było członkami pierwszego garnituru zespołu Les Bleus.

Rosyjska impreza przypomniała wszystkim, jak istotny wpływ na losy meczu mogą mieć stałe fragmenty gry. Aż 43 procent bramek (73 ze 169) padło właśnie po rozpoczęciu gry ze stojącej piłki. Zwłaszcza Anglicy często wykorzystywali świetne warunki fizyczne swoich zawodników, a szczególności Harry’ego Maguire’a, a także fenomenalne wrzutki Kierana Trippiera.

Świetne zawody rozegrali Paul Pogba i N’Golo Kante, którzy byli płucami i sercem mistrzowskiej ekipy. Dzięki nim Trójkolorowi byli w stanie zarówno dominować w środku pola, jak i wyprowadzać zabójcze kontrataki, często napędzane prostopadłymi piłkami i rajdami pomocnika Manchesteru United. Były piłkarz Juventusu pokazał pełnię swoich ogromnych umiejętności. Fani Czerwonych Diabłów z pewnością chcieliby, aby zawodnik ich ukochanego klubu spisywał się w lidze tak samo dobrze. Zawodnik The Blues z kolei klasycznie dla siebie stanowił rygiel przed linią defensywy, wykonując niesamowitą pracę na pozycji defensywnego pomocnika.

8

Również grający w Chelsea Olivier Giroud był bardzo użytecznym ogniwem klasowej francuskiej ofensywy, mimo że na Mundialu nie oddał żadnego celnego strzału. Hugo Lloris również nie zagrał wybitnie, ale nie zawiódł w żaden spektakularny sposób. W finale zawalił kuriozalnego gola, którego autorem był Mario Mandzukić, ale na szczęście dla niego nie miał on istotnego wpływu na wynik. Benjamin Mendy miał najmniejszy wkład w sukces swojej drużyny, bo w Rosji zagrał jedynie 40 minut, ale należy pamiętać o poważnym urazie, który zniszczył jego sezon. Wszyscy wrócili do klubów w świetnych nastrojach i będą chcieli odgrywać w swoich zespołach kluczowe role. Jak wielki wpływ będą mieli na układ sił w czołówce Premier League? Już niedługo będziemy mogli zobaczyć, co mają nam do pokazania.

Przygotowane wcześniej schematy rozegrania, które Gareth Southgate zaprezentował nam między innymi w konfrontacji z Panamą, były dowodem tego, jaką wagę do stałych fragmentów gry przykładali na treningach Synowie Albionu. I słusznie, bo stworzyli najwięcej okazji strzeleckich w takich sytuacjach ze wszystkich 32 drużyn, które mogliśmy oglądać w Rosji. Rekordowe statystyki (43% to bowiem najwyższy odsetek od 1966 roku, kiedy zaczęto prowadzić ich spis) sprawiły, że były obrońca Romy, Alexi Lalas, nazwał Mundial 2018 „orgią stałych fragmentów gry”, o których stwierdził zresztą, że „są dla piłki tym, czym woda dla życia”. Czy i w Premier League zobaczymy wzrost nacisku na sytuacje, w których piłka jest ustawiana przez zawodnika we wskazanym przez arbitra miejscu? „Syndrom pomundialowy” Ci zawodnicy, którzy doszli ze swoimi reprezentacjami do dalekiego etapu rywalizacji, muszą liczyć się z tym, że miesiąc dodatkowej gry latem poważnie zaburzy ich przygotowania do sezonu.

Większość zawodników, którzy występowali na rosyjskich boiskach, ominęło pierwsze spotkania sparingowe swoich zespołów oraz obozy przygotowawcze. Dodatkowe mecze to w końcu ponadprogramowe obciążenie, a nie specjalne programy treningowe, ukierunkowane na zbudowanie odpowiedniej dyspozycji fizycznej. Dla piłkarzy takich jak Ashley Young, czyli 33-letnich, kampania po Mistrzostwach Świata może być naprawdę trudna pod względem kondycyjnym. Wszyscy reprezentanci Anglii muszą przejść indywidualne przygotowania. Podobnie ma się sprawa z Belgami, których w Premier League jest naprawdę wielu, a także Francuzami, którzy mają w angielskiej ekstraklasie kilku kluczowych zawodników. Jose Mourinho wspominał, że nie jest pewien czy Romelu Lukaku będzie gotowy do gry w pierwszej kolejce sezonu. Ilu jeszcze zawodników będzie musiało odpocząć na starcie rozgrywek? Takie wątpliwości dotyczą wielu gwiazd ligi i mogą mieć wpływ na początkowy etap rywalizacji. Zbyt szybkie wrzucenie piłkarza do gry może poskutkować znacznym obniżeniem dyspozycji w dalszym etapie kampanii. Konieczne jest więc znalezienie złotego środka, bo „pomundialowy syndrom zmęczenia” może dać się niektórym we znaki. Po każdym dużym turnieju międzynarodowym mamy okazję doświadczyć czegoś nowego. Układ sił się zmienia, pojawiają się nowe trendy taktyczne, a na scenie zjawiają się zawodnicy, którzy zapracowali na swoje nazwisko. Jaki wpływ na najbliższy sezon będą miały Mistrzostwa Świata w Rosji? Pora się przekonać. Kacper Klasiński


Harry Kane, Marcus Rashford, Dele Alli i wielu innych młodzików wzięło Premier League szturmem, zaskakując tym niejednego eksperta. Nigdy nie wiesz kiedy i czyj talent eksploduje. Armia młodych oraz utalentowanych graczy czeka na swoją szansę, by pójść w ślady wspomnianych bohaterów. Kto tym razem niespodziewanie zachwyci kibiców?

10

JAN BEDNAREK

O wejście do składu klubu z Premier League jest piekielnie trudno i tego tłumaczyć nie trzeba. Rzadko mamy do czynienia z zawodnikiem, który już w nastoletnim wieku jest powszechnie znaną młodą gwiazdą jak na przykład Kylian Mbappé. W Premier League częściej można spotkać się z sytuacją, w której młody gracz nieoczekiwanie wchodzi do składu, korzystając z kontuzji lub zawieszenia zawodnika pierwszej drużyny i dopiero wtedy przestaje być anonimowy. Takie pojedyncze szanse wynikają z tego, że obecnie niewiele drużyn opiera swoją kadrę na wychowankach. Każda drużyna inwestuje w młodzież, ale większość woli mieć w swoim składzie gotowych i ukształtowanych piłkarzy, niż nieprzewidywalnych młodych graczy. W takich sytuacjach rozwojowi nierzadko towarzyszą wypożyczenia, ale te potrafią być bardziej przeszkodą aniżeli pomocą w szkoleniu. Co gdy jednak ta niepowtarzalna szansa przychodzi? Wtedy należy zachwycić kibiców i to udawało się kilku graczom w poprzednich latach. Wejście do Premier League Harry’ego Kane’a było wielką niespodzianką, jeszcze większą pojawienie się znikąd Marcusa Rashforda. Najświeższym młodym bohaterem jest Trent AlexanderArnold. Kto będzie następny? Przed Wami opis kandydatów na nową rewelację ligi.

ŚWIEŻA KREW PREMIER LEAGUE


Zaczniemy od dobrze znanej nam postaci, która skorzystała z problemów starszych kolegów i rzutem na taśmę wbiła się do pierwszego składu przed końcem poprzedniego sezonu. Jan Bednarek cierpliwie pracował w drużynie do lat 23 i gdy tylko w defensywie Świętych pojawiło się wolne miejsce, wychowanek Lecha Poznań ruszył do akcji i mile zaskoczył. Do nowego sezonu startuje z kilkoma występami w Premier League oraz na mundialu, a to bardzo cenne doświadczenie. Rywalizację w formacji obronnej zespołu Marka Hughesa zwiększa nowo pozyskany Jannik Vestergaard, którego powinni znać sympatycy niemieckiej Bundesligi. Na tę chwilę ciężko stwierdzić na kogo Hughes postawi, ale Polak na pewno nie jest już mu anonimowy i nawet w przypadku pozostania rezerwowym, będzie mógł liczyć na występy, gdy znów któryś z podstawowych graczy będzie miał problemy. Innym obrońcą, który zadebiutował w poprzednim sezonie jest Konstantinos Mavropanos. Jego nazwisko mogło się nam rzucić w oczy, gdy w swoim trzecim występie ligowym otrzymał czerwoną kartkę, a Arsenal przegrał tamten mecz 1-3 z Leicester. Jego szanse na grę dla Kanonierów są na ten moment niewielkie, ale skoro Arsene Wenger nie bał się na niego postawić pod koniec ubiegłej kampanii, to być może Unai Emery również znajdzie dla niego trochę minut w obecnym sezonie. Gra Arsenalu w Lidze Europy wywołała rotację w składzie, dzięki której paru innych młodych zawodników otrzymało swoją szansę w pierwszej drużynie. Najlepsze wrażenie zrobił 18-letni skrzydłowy Reiss Nelson. To głównie za jego sprawą rezerwy Arsenalu wygrały rozgrywki Premier League do lat 23. W tym roku Kanonierzy również zagrają w europejskich pucharach, a to oznacza kolejną szansę dla młodego Nelsona i jego kolegów.

Kibice Liverpoolu w oczekiwaniu na transfer Alissona mieli okazję przypomnieć sobie o Rhianie Brewsterze, ponieważ media społecznościowe The Reds na dzień przed przybyciem Brazylijczka głośno informowały o przedłużeniu kontraktu ze swoim młodym napastnikiem. Przy okazji Liverpoolu należy wspomnieć o Kamilu Grabarze, ale nie wiemy jeszcze jakie plany co do Polaka mają właściciele klubu z Anfield. Być może na Kamila już niedługo czeka wypożyczenie, a to przełoży jego debiut w Premier League na kolejny rok. Większe szanse na grę w Premier League mają młodzi gracze z niebieskiej części miasta Beatlesów. W Evertonie co roku znajdzie się młody gracz, który zwróci na siebie uwagę. Ostatnio był to Beni Baningime i jeżeli tylko jego kontuzja nie okaże się poważna, to Kongijczyk ma szansę pójść w ślady Toma Daviesa. Cotygodniowe występy wymienianych zawodników to wciąż mało prawdopodobna sprawa, natomiast w Crystal Palace mamy już kandydata do gry od pierwszej kolejki. Aaron Wan-Bissaka, bo o nim mowa, to 20-letni prawy obrońca, który bardzo spodobał się Royowi Hodgsonowi i według mediów ma spore szanse na regularną grę. Tym bardziej, że jego rywalami do gry na prawej obronie są bezbarwni Joel Ward oraz Martin Kelly. W sparingach Palace błyszczy jeszcze Sullay Kaikai i z racji wieku (22 lat) może to być jego ostatnia szansa na przebicie się do pierwszej drużyny.

w pierwszym składzie Chelsea, to dopiero wtedy będziemy mogli mówić o wejściu w poważną piłkę. Od paru lat wokół pierwszego składu innego giganta kręci się Harry Winks. Mauricio Pochettino wielokrotnie powtarzał, że ma plan na młodego pomocnika Spurs, ale po fenomenalnym sezonie 16/17 Winks zastopował swój rozwój, a nad jego głową pojawiło się widmo Ryana Masona. Szans do gry dla niego nie zabraknie, bo Tottenham ponownie będzie grał w Lidze Mistrzów, ale najpierw Anglik musi przezwyciężyć kontuzje. Ostatnim zawodnikiem jest Andreas Pereira z Manchesteru United. Za Brazylijczykiem dwa wypożyczenia do Hiszpanii i zarówno w Granadzie jak i w Valencii grał regularnie. Należy pamiętać, że na Old Trafford rządzi Jose Mourinho, który nie jest skory do dawania szans młodym piłkarzom. Portugalczyk już krytykował młodych, którzy w sparingach nie dawali sobie rady i prosił bardziej doświadczonych zawodników by wracali z pomundialowych urlopów. Czasami jednak nawet pod skrzydłami Mourinho znajdzie się niespodziewanie ktoś taki jak Scott McTominay, a to potwierdza tylko tezę, że w Premier League wszystko jest możliwe. Maciej Łaszkiewicz

W West Hamie na równi ze szkoleniem Anglików postawiono na sprowadzanie utalentowanych graczy z całej Europy. Sead Haksabanović ma już występy w dorosłej reprezentacji Czarnogóry, a Domingos Quina przebywa obecnie na Mistrzostwach Świata do lat 19. Przy Stadionie Olimpijskim mają więc aż dwóch młodzików, którzy zasmakowali już piłki na arenie reprezentacyjnej. To cenne doświadczenie, z którego Manuel Pellegrini mógłby skorzystać, aczkolwiek ofensywa transferowa Młotów wskazuje, że pierwsi w hierarchii będą nowi gracze za wielkie miliony i wygryzienie ich ze składu wydaje się na ten moment praktycznie niemożliwe. Na koniec pochylimy się nad zawodnikami, którzy od paru lat nie są już anonimowi kibicom Premier League, ale wciąż czekają na kolejny, poważny krok w swojej karierze. Ruben Loftus-Cheek ma za sobą udane wypożyczenie do Crystal Palace, które zaowocowało nawet powołaniem na mundial. Jeżeli Maurizio Sarri zorientuje się, że ma pod swoimi skrzydłami zawodnika, który wydaje się być gotowym na grę

RUBEN LOFTUS-CHEEK

11

Pozostałe potęgi nie są tak skore do dawania szans swoim młodzikom jak Arsenal, a to przecież ich obiekty szkoleniowe robią największe wrażenie. Wiele przez ostatni rok mówiło się o Philu Fodenie z Manchesteru City, ale Anglik pojawił się na boiskach Premier League tylko pięciokrotnie i to na dodatek wchodząc z ławki. Rywalizacja w City jest potężna, ale przypadek Kelechiego Iheanacho pokazuje, że nawet w takim klubie można przebojem wedrzeć się do składu i zadomowić się w nim na jakiś czas. Śladami Nigeryjczyka może pójść Lukas Nmecha, który korzysta z urlopów Sergio Aguero oraz Gabriela Jesusa i gra regularnie w sparingach The Citizens. U rywala zza miedzy z kolei w meczach towarzyskich, wśród graczy podstawowego składu, mogliśmy zwrócić uwagę na 18-letniego Tahitha Chonga i nie tylko ze względu na jego bujną fryzurę à la Ruud Gullit. Legendy United już zdążyły wyrazić bardzo pochlebne opinie na temat Holendra i czekają na rozbłysk jego talentu. Pozostając w temacie sparingów i bujnych czupryn, nasze oczy powinny być zwrócone

również w kierunku Hamzy Choudhury’ego. Leicester trzyma pod swoimi skrzydłami prawdopodobnie największy z talentów, które tu wymieniam. Choudhury już jako 17-latek został wypożyczony do Burton Albion i nie spalił się. Niedawno zadebiutował w Premier League, a teraz zalicza udane występy w meczach towarzyskich. Może już niedługo dać Lisom wiele radości.


RUBEN NEVES Ruben Neves przyszedł rok temu do Wolverhampton za ponad 16 milionów funtów, co stanowi rekord Championship.

12

NOWE TWARZE Z ZAPLECZA Druga liga angielska z sezonu na sezon prezentuje coraz wyższy poziom. Przychodzą do niej nowi, bardziej interesujący piłkarze, a także szkoleniowcy o interesującej koncepcji. Nie dziwi więc, że, jak co roku, do Premier League trafiło kilka ciekawych postaci z Championship.

Trudno było postąpić inaczej. W końcu był najlepszym strzelcem zespołu w zeszłym sezonie. Obdarzony dobrą szybkością i dryblingiem zawodnik może występować na skrzydle lub jako środkowy napastnik i z pewnością czeka już na okazję do postraszenia bramkarzy z Premier League.

Zmagania na zapleczu Premier League wygrała drużyna Wolverhampton Wanderers. Klub korzysta ze swoich konotacji z Jorgem Mendesem, który pomaga w pozyskiwaniu zawodników z Portugalii. Jednym z nich jest Ruben Neves. Defensywny pomocnik sensacyjnie zamienił Porto na zaplecze angielskiej ekstraklasy. Anglicy zapłacili za niego 16 milionów funtów, co robiło ogromne wrażenie, ale po sezonie można stwierdzić, że inwestycja się opłaciła. Młody, bo wciąż 21-letni Portugalczyk to mózg zespołu. Rozgrywa, przecina akcje rywala i okazjonalnie strzela bramki, niektóre naprawdę cudnej urody. Pięciokrotny reprezentant kraju wciąż ma duży potencjał, więc nie dziwiło domniemane zainteresowanie jego osobą ze strony Liverpoolu. Póki co, Neves pozostał na Molineux i to od niego będzie zależeć najwięcej w zespole Leonardo Jardima.

Z drużyny Wilków warto zwrócić jeszcze uwagę na dwóch piłkarzy. To rosły stoper – Willy Boly oraz skrzydłowy – Ivan Cavaleiro. Ten pierwszy ma aż 195 centymetrów wzrostu i był chyba najważniejszym ogniwem defensywy Wanderers w poprzedniej kampanii. Portugalczyk z kolei zabawiał fanów swoimi efektownymi rajdami, które nie były jednak tylko bezproduktywnymi popisami. Świadczy o tym dziewięć goli i 12 asyst z poprzedniej ligowej kampanii.

Jego rodak, również 21-letni Diogo Jota, spędził ostatni sezon w Anglii jedynie na zasadzie wypożyczenia. Został jednak wykupiony przez Wilki z Atletico Madryt.

Pierwsze z nich to Callum Paterson. Urodzony w Londynie Szkot jest bardzo wszechstronnym zawodnikiem. W poprzedniej kampanii grał na obu bokach obrony, prawym skrzydle

Wypadałoby zajrzeć do drugiej drużyny, która bezpośrednio awansowała do Premier League. Cardiff, prowadzone przez Neila Warnocka prezentowało dosyć toporny styl gry, ale tworzyło trudny do złamania monolit. Niełatwo więc wytypować w ich składzie naprawdę wyróżniające się postacie. Znalazły się jednak dwa warte bliższego przedstawienia nazwiska.

oraz w środku pomocy. Wyróżnia go jednak niesamowity nos do zdobywania bramek. W poprzedniej kampanii uzbierał aż 10 trafień w 32 spotkaniach. Dorzucił do tego również cztery asysty. 23-latek stanowi również spore zagrożenie przy stałych fragmentach gry, a to dzięki jego niesamowitemu wręcz wyskokowi dosiężnemu. Drugim z zawodników, który zwrócił naszą uwagę jest Bobby Reid. Filigranowy ofensywny pomocnik, który może grać również w linii ataku to nowy nabytek beniaminka. Kosztował około 10 milionów funtów, a poprzednią kampanię spędził w Bristol City, gdzie był najlepszym strzelcem zespołu. Jego 19 ligowych bramek dało mu trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców Championship. 25-latek jeszcze nigdy nie grał na najwyższym poziomie rozgrywkowym, ale szybko będzie musiał się przystosować. Jego gole będą konieczne do zapewnienia Cardiff utrzymania. Trzeci klub, który witamy w angielskiej ekstraklasie, awansował za pośrednictwem baraży, w finale odprawiając z kwitkiem Aston Villę. Fulham, bo o nich mowa, to naprawdę interesujący zespół, grający piłkę „na tak”. To wszystko zasługa trenera, Slavisy Jokanovicia, który wpoił swoim podopiecznym filozofię futbolu, która naprawdę sprawia, że miło patrzy się na grę The Cottagers. Był nawet łączony z zastąpieniem Antonio


Conte w Chelsea. Ekipa z Craven Cottage miała drugą najskuteczniejszą ofensywę ligi (79 goli) i ma w kadrze kilku naprawdę interesujących zawodników, którzy pomogli jej wejść na wyższy poziom. Pierwszego z nich znają już chyba wszyscy. To oczywiście 19-letni Ryan Sessegnon, który został uznany najlepszym zawodnikiem English Football League w zeszłym sezonie, a także znalazł się w orbicie zainteresowań Garetha Southgate’a w kontekście powołań na mundial w Rosji. Liczby piłkarza, który może grać na całej lewej flance robią naprawdę duże wrażenie. 15 bramek i 6 asyst przyciągnęło uwagę czołowych klubów. Jak na swój młody wiek, Sessegnon jest niesamowicie doświadczony. W dorosłej piłce rozegrał już 82 spotkania. Teraz jednak czeka go nowe wyzwanie. Sercem i mózgiem zespołu należy jednak nazwać Toma Cairneya. 27-letni Szkot liznął już kiedyś Premier League, jeszcze w barwach Hull w 2010 roku. Zdołał wtedy nawet zdobyć gola. Teraz jednak wchodzi z Fulham jako piłkarz zdecydowanie bardziej dojrzały i, nie bójmy się tego powiedzieć, wiele lepszy. Był jednym ze zdecydowanie najlepszych zawodników Championship w zeszłym sezonie. Kapitan drużyny z Craven Cottage nie zawodzi w kluczowych momentach. Zresztą to on strzelił gola, który zapewnił londyńczykom zwycięstwo w finale playoffów. Nie można też zapomnieć o defensywie trzeciego zespołu drugiej ligi z zeszłego sezonu. Najbardziej wyróżniającymi się zawodnikami tej linii byli Tim Ream oraz Ryan Fredericks. Pierwszy z nich został nawet wybrany najlepszym zawodnikiem klubu w zeszłym sezonie. Uzbierał aż 61% głosów w pięcioosobowym finale głosowania! 30-latek naprawdę dobrze czuje się wyprowadzając piłkę ze strefy defensywnej. Fredericks z kolei występował na prawej obronie i zaliczył aż 9 asyst, ale w tym sezonie nie obejrzymy go w barwach Fulham. A to dlatego, że nie przedłużył swojej umowy

z klubem i postanowił poszukać nowych wyzwań. Nie przeprowadził się daleko, bo wybrał West Ham, w którym zapewne będzie pierwszym wyborem Manuela Pellegriniego. Nie będzie jednak jedynym piłkarzem, który w ostatnim sezonie grał w Championship, a w następnej kampanii zagra na wyższym poziomie, ale już nie w barwach beniaminka. W końcu ta liga się na nich nie kończy, a kluby z Premier League stale monitorują niższy szczebel. Dzięki temu do naszej ukochanej ligi trafiło dwóch naprawdę ciekawych zawodników. Pierwszy z nich kosztował aż 25 milionów funtów. To James Maddison, który zamienił Norwich na Leicester. W obliczu odejścia Riyada Mahreza pojawiła się poważna szansa dla Anglika na zaistnienie w zespole Lisów. Ofensywny pomocnik ma zaledwie 21 lat i podobno był blisko przenosin do Liverpoolu. Na King Power Stadium będzie miał raczej więcej okazji do gry, co i dla nas, kibiców, powinno być dobrą wiadomością. Poprzedni sezon miał naprawdę świetny, a jego poczynania na boisku rzucały się w oczy niczym zaczesana do tyłu czupryna. Maddison miał udział przy 22 z 49 bramek Kanarków w zeszłym sezonie. To musi robić wrażenie! Z zaplecza Premier League skorzystało również Bournemouth, które do swojego zespołu ściągnęło Davida Brooksa z Sheffield United. Ten niewysoki ofensywny pomocnik ma za sobą pierwszy rok poważnej gry w seniorskiej drużynie, ale Wisienki zainwestowały w niego 10 milionów funtów! Biorąc pod uwagę to, że klub z południa niezbyt lubi szastać pieniędzmi, widać jak bardzo musiało im zależeć na pozyskaniu młodego Walijczyka. Pytanie tylko, czy Brooks od razu dostanie szansę regularnej gry od Eddiego Howe’a. Wydaje się jednak, że 21-latek może pokazać nam się z naprawdę dobrej strony, jeśli nie w najbliższym, to w kolejnych sezonach. Łowy drużyn Premier League na zapleczu rozgrywek nie kończą się jednak na tym duecie. Sean Dyche i jego Burnley również

sięgnęli po piłkarzy z drugiej ligi. Najpierw na Turf Moor zawitał ściągnięty za 15 milionów funtów stoper Middlesbrough, Ben Gibson. 25-latek dwa sezony temu próbował swoich sił w ekstraklasie wraz z zespołem z północy Anglii. Chociaż Boro nie utrzymało się na pierwszym szczeblu rozgrywkowym, to ich obrońca wywalczył sobie powołanie do reprezentacji Anglii. The Clarets wzmocnili również atak, sięgając po króla strzelców Championship, Mateja Vydrę. Czech trafił w poprzedniej kampanii aż 21-krotnie. Rok temu drużyna Rudego Mourinho również zakontraktowała najlepszego snajpera z drugiego poziomu rozgrywkowego. Chris Wood zaliczył naprawdę dobry sezon. Czy w przypadku kupionego z Derby zawodnika będzie podobnie? Trochę już grywał w Premier League i ma w niej nawet trzy gole. Strzelił je w barwach West Bromu. Jest jeszcze jeden piłkarz, o którym nie sposób nie wspomnieć, jeśli mówimy o ostatniej kampanii Champonship. To Aleksandar Mitrović, który w styczniu trafił do Fulham w ramach wypożyczenia z Newcastle United. W zaledwie 17 grach dla drużyny z Londynu Serb trafił aż dwunastokrotnie. Jego warunki fizyczne i umiejętność zastawienia się były bardzo istotne dla Jokanovicia i mający 188 centymetrów wzrostu napastnik po długim okresie niepewności trafił ponownie na Craven Cottage. Tym razem definitywnie, za prawie 20 milionów funtów. W obozie Srok raczej nie będą za nim przesadnie płakać. Wszystko z uwagi na to, że Rafa Benitez najprawdopodobniej nie widział Mitro w swoich planach. W Londynie będzie mógł jednak liczyć na zaufanie trenera. Nowe twarze z Championship z pewnością będą chciały namieszać w nowej kampanii Premier League. Kto zaimponuje najbardziej? Kto okaże się niewypałem? Kto po roku przykuje uwagę klubów ze szczytu tabeli? Na te wszystkie pytania poznamy odpowiedź już niebawem. Kacper Klasiński

JAMES MADDISON James Maddison miał udział w 22 z 49 ligowych trafień Norwich w zeszłym sezonie. Kosztował 25 milionów funtów i został czwartym najdroższym piłkarzem sprzedanym z Championship.

13


ANGIELSKI FUTBOL PO PORTUGALSKU Kiedy wielki talent, Ruben Neves, wybrał grę na zapleczu angielskiej ekstraklasy i przeniósł się do Wolverhampton za niespełna 16 milionów funtów, świat futbolu złapał się za głowę. Mało kto wiedział wtedy jeszcze, jakim potencjałem już wkrótce będzie dysponował zespół Wilków.

menedżera, Nuno Espirito Santo, który wcześniej jako zawodnik, a teraz jako trener, również korzysta z usług jego agencji. Nic dziwnego, że taka aktywność Wolves może sprawić wrażenie, jakoby byli uprzywilejowani na rynku transferowym i nic dziwnego, że nie przeszło to bez echa wśród innych klubów.

A ten jest rzeczywiście ogromny. Zaskakujące wzmocnienia, mistrzostwo Championship wygrane w cuglach, w zasadzie bez większej zadyszki, aż wreszcie tegoroczne okienko transferowe, które sprawiło, że o klubie z West Midlands mówimy bardziej jako o kandydacie do miana zaskoczenia sezonu, aniżeli tym, który będzie do ostatnich kolejek bił się o utrzymanie. Kto jednak stoi za takim stanem rzeczy?

Już w zeszłym sezonie Telegraph donosił, że czołowe kluby Premier League chciały, aby liga przyjrzała się niepokojącym działaniom przyszłego beniaminka. Plotki te zbiegły się w czasie z oficjalnymi doniesieniami ze strony Leeds United, Aston Villa i Derby County, które apelowały do English Football League, aby zajęto się tym tematem. Najgłośniej, po bezpośrednich meczach z ekipą Espirito Santo, mówili o tym właściciel The Peacocks, Andrea Radrizzani oraz menedżer The Villans, Steve Bruce.

14

Wszystko sprowadza się do osoby superagenta piłkarskiego, Jorge’a Mendesa, który reprezentuje między innymi Cristiano Ronaldo czy Jamesa Rodrigueza. Cała jego relacja z Wolves stała się jednym z najgorętszych tematów tegorocznego sezonu ogórkowego. Polega ona na tym, że Firma Fosun International, która w 2016 roku odkupiła klub od Steve’a Morgana za kwotę 45 milionów funtów, posiada też 20 procent udziałów w agencji menedżerskiej GestiFute, prowadzonej właśnie przez Portugalczyka. Formalnie, Mendes nie pełni więc żadnej oficjalnej funkcji w klubie. Praktycznie, ma zarządzać całą polityką transferową, a żadna decyzja nie jest podejmowania bez jego wiedzy. Tylko w zeszłym sezonie do angielskiego klubu trafiło aż pięciu zawodników ze stajni Portugalczyka. W tym dołączyło dwóch kolejnych. Warto dodać do tego jeszcze

„Myślę, że najważniejszym pytaniem, które zadaje sobie każdy, jest to jakim cudem są w stanie zachęcić graczy o klasie Ligi Mistrzów do gry w Championship” - stwierdził Bruce. Właściciele Wolverhampton nie robią sobie jednak niczego z tych zarzutów. Prezes klubu, Jeff Shi, wielokrotnie opowiadał już o sprawach formalnych, które zawsze są dopięte na ostatni guzik i stwierdzał, że nie mają nic do ukrycia. Z podobnego założenia wyszła zresztą liga, której śledztwo nie wykazało żadnych naruszeń i oczyściło Wilki ze wszelkich zarzutów. FA również, już przed dwoma laty, kiedy zezwoliła Fosun International na przejęcie udziałów w klubie, orzekła, że nie łamią zasady w ramach której agent nie może mieć udziałów w klubie, a klub w agencji.

Co ciekawe, nie jest to koniec ekspansji Mendesa na Wyspy. Co prawda tym razem nie ma już kompletnie żadnych formalnych związków, ale jak wynika z doniesień medialnych, Portugalczyk ma odpowiadać za transfery w kolejnym klubie, a mianowicie w Nottingham Forest. W tym okienku do klubu dołączyło już trzech piłkarzy z agencji GestiFute. Menedżerem Forest jest były klient i dobry znajomy superagenta, Aitor Karanka. Ciekawy zwrot akcji nastąpił także w szeregach Aston Villi. Po przejęciu klubu przez Nassefa Sawirisa oraz Wesa Edensa, klub miał zwrócić się do Mendesa z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu transferów. Tutaj sytuacja jest znacznie trudniejsza, bowiem nad podopiecznymi Steve’a Bruce’a wisi topór w postaci Finansowego Fair Play, ale kto inny miałby podołać takiemu wyzwaniu? Pokazuje to jednak bardzo niebezpieczny trend, którego obawiają się fani Championship. A co oznacza to dla Premier League? W istocie, ciężko stwierdzić. Z pewnością możemy spodziewać się protestów i zażaleń ze strony innych klubów, jeżeli projekt Wolves okaże się sukcesem. Zazwyczaj wydaje się, że takie projekty muszą prędzej czy później zakończyć się klęską, ale kiedy bierze się za nie człowiek, który w świecie futbolu może praktycznie wszystko, to należy traktować je naprawdę poważnie. Krzysiek Bielecki


CHELSEA LADIES

Wtorek, 24 kwietnia 2018 roku, godzina 20:30. Arsenal w obecności kilkudziesięciu widzów strzela trzy bramki i pewnie pokonuje Liverpool. Awansuje tym samym na 3. miejsce w lidze, tracąc punkt do drugiego Manchesteru City. Wciąż może dogonić Chelsea, od której dzielą go zaledwie 4 punkty. Chwila, co?

Wyobrażacie sobie, żeby którykolwiek z zawodników grających w Premier League nie był profesjonalnym piłkarzem? Wiecie, przed treningiem idzie do pracy, na wyjazd musi sobie załatwiać urlop, albo dorabiać w inny sposób. Nie? Bo coś takiego nie ma tam miejsca. Zresztą nie tylko w Premier League – cztery czołowe poziomy rozgrywkowe w męskim futbolu są profesjonalne. Każdy zawodnik grający na tych szczeblach jest na profesjonalnym kontrakcie. Do maja 2018 roku, czyli końca sezonu 17/18, Women’s Super League 1 nie wymagało nawet profesjonalizmu. Niektóre piłkarki dorabiały sobie, bądź pracowały na pół etatu między treningami i meczami. Dopiero zmiany wprowadzone na koniec sezonu – restrukturyzacja rozgrywek – będzie wymagała na mocy licencji Women’s Super League profesjonalnych kontraktów dla zawodniczek, czyli bycia tzw. full-time piłkarką.

16

KOBIETY, FUTBOL, PIENIĄDZE To nie alternatywna rzeczywistość, pisana ręką marzyciela-fana Arsenalu. To rzeczywistość kobiecej piłki nożnej na najwyższym poziomie. Tak, hitowe spotkanie między Kanonierami a The Reds, jest rozgrywane we wtorek o godzinie 20:30, a widownia nie przekracza stu osób. Women’s Super League 1 jest najwyższą klasą rozgrywkową dla piłkarek w Anglii, ale wcale nie cieszy się ogromnym prestiżem. Mimo teoretycznego połączenia damskich drużyn z klubem-matką (strasznie paradoksalna nazwa w tym kontekście), kobiece rozgrywki nie cieszą się ułamkiem zainteresowania poświęconego męskiej piłce nożnej. Różnice są na każdej płaszczyźnie.

Nie dziwcie się, że zawodniczki sobie dorabiały. Większość z nich zarabia poniżej 35 tysięcy funtów. Wiem, brakuje tutaj przedziału czasowego na końcu. Nie tygodniowo, rocznie. W zależności od prestiżu, finansów klubu oraz jakości piłkarki, w Women’s Super League 1 średnia płaca wynosi poniżej 27 tysięcy funtów rocznie. Oczywiście są wyjątki. Step Houghton, kapitan Manchesteru City oraz reprezentacji Anglii zarabia – według doniesień – około 65 tysięcy funtów rocznie brutto. Jest to najlepiej opłacana zawodniczka w lidze. Dla

porównania, najlepiej zarabiający piłkarz w Premier League - Alexis Sanchez, zarabia około 600 tysięcy funtów netto, tyle że tygodniowo. Odpowiednik Houghton w reprezentacji Anglii, czyli Harry Kane, dostaje 200 tysięcy na tydzień, czyli zaledwie 199 tysięcy więcej, niż kapitan żeńskiej reprezentacji. To nie jest oczywiście krytyka męskiego futbolu i biznesu kręcącego się wokół niego. Dysproporcje są zrozumiałe, chociażby ze względu na historię, tradycję, wyrobioną markę i umiejętności zawodników. Trzeba w tej sytuacji docenić FA, które stara się wspierać rozwój żeńskiej piłki na rodzimym podwórku. Zaczęli od wspomagania reprezentantek kraju, gwarantując 25 tysięcy funtów rocznie 30 piłkarkom, grającym z trzema lwami na piersi. Wraz z występami ta kwota może wzrosnąć do 30 tysięcy funtów. W tym przypadku można zrozumieć, że w przeciwieństwie do męskich odpowiedników, angielskie piłkarki nie przeznaczają swoich dodatkowych pensji z reprezentacji na organizacje charytatywne. Odpowiedź na to, dlaczego zawodniczki na najwyższym poziomie zarabiają tak niewielkie sumy, jest prosta. Popularność. Chociaż w ciągu ostatnich lat obserwujemy ciągły rozwój kobiecego futbolu w Anglii, wciąż są to znikome liczby w porównaniu z męskimi rozgrywkami. Co prawda mecz Angielek z Holenderkami w półfinale Mistrzostw Europy obejrzały aż 4 miliony ludzi, ale w przypadku ligowych zmagań nie ma co liczyć na chociażby 10% tego. 2 lata temu średnia


MANCHESTER UNITED WOMEN

frekwencja na meczach Women’s Super League 1 wynosiła 1128 osób, szacuje się, że teraz wzrosła do prawie dwóch tysięcy. To postęp, ale wciąż zbyt mały. Sponsorzy nie oferują tak lukratywnych umów, ciężko jest też ich znaleźć. A mówimy tutaj o strukturze ligi. Jeśli chodzi o finanse klubów, jest jeszcze gorzej. Prawda jest taka, że kobiece drużyny nie przynoszą zysków. A jeśli już je generują, to są naprawdę znikome. Weźmy na ruszt Manchester City, chyba najprężniej rozwijający się żeński klub w Anglii – od momentu połączenia z męskim odpowiednikiem, drużyna zanotowała stratę w wysokości 1,5 miliona funtów. Oto cena rozwoju i gry na najwyższym poziomie wśród kobiet. Inne kluby wcale nie osiągały lepszych liczb. W 2017 roku żeńska drużyna Arsenalu zanotowała stratę w wysokości 264 tysięcy funtów, a Liverpool był na minusie 56 tysięcy funtów. Wyjątkiem był Everton, któremu udało się odnotować zysk: 2,5 tysiąca funtów. W tym roku swoją drużynę wdraża Manchester United, a koszt tego

przedsięwzięcia ma wynieść około 5 milionów funtów. Wśród fanów Czerwonych Diabłów dało się nawet słyszeć szowinistyczne szczeknięcia o marnowaniu pieniędzy. Niektórzy chyba zapominają o tym, że nawet 5 milionów – nie mówiąc już o tych drobnych stratach generowanych przez inne kobiece drużyny – to jest znikomy koszt za rozwijanie marki i pchanie damskiego futbolu do przodu. 5 milionów funtów to 2 miesiące pensji dla Sancheza i Pogby. Warto zainwestować w inne aspekty działalności? Chyba tak. Obecny rok ma być przełomowy. Najwyższa klasa rozgrywkowa została restrukturyzowana, chociaż z początkowych planów upchnięcia 14 drużyn, ostało się 11 ekip. Inne po prostu nie podołałyby finansowo. Profesjonalizacja ma właśnie wnieść kobiecą piłkę na wyższy poziom w kwestii finansów. Jak mówi Marzena Bogdanowicz - dyrektor marketingu do spraw kobiecego futbolu w Football Association, ta zmiana „umożliwi rozmowy z partnerami biznesowymi, którzy pomogą nam w tej podróży”. Jedna z rozpoznawalnych marek

już nawiązała współpracę z WSL – Disney zdecydował się promować kobiecy futbol w Anglii. Ich reklamy i działania mają zachęcić młode dziewczęta do aktywnej gry w piłkę, jednocześnie przyspieszając rozwój całego ruchu. Mimo względnych sukcesów na arenie europejskiej (półfinał Manchesteru City w Lidze Mistrzyń, półfinał w Mistrzostwach Europy reprezentacji Anglii), kobiety kopiące w Anglii piłkę dalej nie mają lekko. Na pewno w porównaniu z mężczyznami, chociaż zmiany implementowane w ostatnich latach przez FA, znacząco ułatwią funkcjonowanie profesjonalnym kobiecym klubom. Jak mówią same piłkarki – nigdy nie zbliżymy się do poziomu męskiej piłki nożnej. Nie ma na to szans w kwestii marketingowej i finansowej. Piłkarskiej również. Jednak nie oznacza to, że nie warto próbować. Kobiety zawsze walczyły o swoje prawa ze straconej pozycji. Tak samo będzie w przypadku futbolu kojarzonego tylko z mężczyznami. Tomasz Peno

17

ARSENAL WOMEN


Mistrzostwa Świata w wykonaniu Anglików były czymś naprawdę świetnym. Atmosfera w drużynie i kraju była niesamowita, a cały świat obiegły historie takie jak narodziny córeczki Fabiana Delpha czy pierwszy w historii wygrany przez Synów Albionu konkurs rzutów karnych. Mnie jednak urzekło coś kompletnie innego. Odmieniona przez Garetha Southgate’a kadra była stosunkowo niedoświadczona. Selekcjoner powołał chociażby Rubena Loftus-Cheeka czy Harry’ego Maguire’a. Najstarszy stażem Gary Cahill miał w momencie wyjazdu zaledwie 60 występów w narodowych barwach. W gronie graczy „starego pokolenia” znajdował się Ashley Young, którego obecność w Rosji jeszcze rok temu wydawała się kompletną abstrakcją. Był wtedy w trakcie czteroletniego rozbratu z drużyną narodową. Jego odrodzenie to naprawdę świetna historia.

W ligowej piłce 18-letni Young zadebiutował 13 września 2003 roku w domowym starciu z Milwall. Gospodarze wygrali 3:1, a młody skrzydłowy wszedł na ostatnie 14 minut spotkania i ustalił jego wynik. Cztery dni później, w niezwykle istotnej konfrontacji dwóch drużyn ze strefy spadkowej ówczesnej First Division na Pride Park ponownie pojawił się w końcówce na murawie. Wszedł na nią w 77. minucie, aby zaledwie cztery minuty później strzelić swojego drugiego gola w zaledwie drugim profesjonalnym występie. Wyrównujące trafienie okazało się jednak nieistotne. Kilka minut przed końcem Derby zdobyło gola na 3:2 i dowiozło zwycięstwo. Ekipa z Vicarage Road spadła na dno ligowej tabeli. W następnej kolejce młody zawodnik znowu dostał szansę. Rozegrał 24 minuty przeciwko liderom zaplecza Premier League – Wigan Athletic. Na kolejny mecz musiał czekać

18

SKREŚLONY, WYGWIZDYWANY, ZAPOMNIANY Ashley urodził się 9 lipca 1985 roku w Stevenage. W wieku dziesięciu lat dołączył do Watfordu, gdzie grał w drużynach młodzieżowych. W 2001 roku usłyszał, że nie dostanie stypendium i ma wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu. Postanowił jednak pozostać w ekipie Szerszeni, pracując ciężko na treningach i wskakując do zespołu U18 w wieku zaledwie 16 lat. Potem przeskoczył do drużyny U21, gdzie wpadł w oko trenerowi Rayowi Lewingtonowi. Zaoferowano mu profesjonalny kontrakt.

prawie miesiąc. Wtedy wybiegł z ławki w konfrontacji z Walsall. Trudna sytuacja The Hornets w tabeli powodowała, że szanse gry dla młodziana zostały mocno ograniczone. W ostatniej kolejce ligowej kampanii, kiedy nie było już o co grać, wszedł na 71 minut jako zmiennik i ponownie pokonał golkipera – tym razem jego ofiarą padło Reading. Kolejny rok był jednak bardziej udany. Young wywalczył sobie stałe miejsce w kadrze meczowej. Grał regularnie i robił stałe

postępy. Nie przełożyło się to co prawda na liczby, bo bramki nie strzelił ani jednej, a asysty zanotował zaledwie dwie. Dostał jednak klubową nagrodę dla najlepszego zawodnika młodego pokolenia. Wraz z odejściem Lewingtona i objęciem zespołu przez Aidy’ego Boothroyda 20-letni zawodnik zaczął grać bardziej ofensywnie – nie tylko na skrzydle, ale i w ataku. Trzynaście ligowych bramek pomogło Szerszeniom w zajęciu promowanego awansem do playoffów trzeciego miejsca w Championship. Young dał się poznać jako świetny wykonawca rzutów wolnych, a o jego osobie zaczęło się mówić coraz częściej. W barażach miał spory wkład w tryumf Szerszeni. Nie opuścił nawet minuty. W półfinale zdobył gola z Palace, a dwumecz zakończył się pewnym 3:0. Na Wembley, z Leeds, padł taki sam wynik. Ash dorzucił z rożnego na głowę Jaya DeMerita, który otworzył wynik spotkania. Sezon 2006/07 był pierwszym dla Anglika w rodzimej ekstraklasie, jak i bardzo poważnym wyzwaniem dla jego klubu. Pierwsze zwycięstwo przyszło dopiero w jedenastej kolejce, w meczu z Middlesbrough, kiedy to nasz bohater zdobył gola ustalającego wynik na 2:0. Young był absolutnie kluczowy, ogniwem zespołu. Jeśli grał, to zawsze pełne 90 minut. Prawdziwy popis dał w spotkaniu z Fulham, zremisowanym 3:3, gdzie miał udział przy wszystkich trafieniach Szerszeni. Nie mogło więc dziwić, że w styczniu zaczęto mówić o transferze. Ostatecznie zaakceptowano ofertę West Hamu, ale młodzieżowy reprezentant kraju odrzucił możliwość przenosin na Upton Park. Nie chciał bowiem odejść do drużyny walczącej o utrzymanie. 23 stycznia wszystko stało się jasne. Ashley Young został zawodnikiem Aston Villi, która wyłożyła za niego niespełna dwanaście milionów funtów.


W debiucie, przeciwko Newcastle, od razu wpisał się na listę strzelców. Był to jednak słodko-gorzki mecz, bo zakończył się wygraną Srok wynikiem 3:1. Do końca sezonu w zespole Martina O’Neilla zagrał łącznie trzynaście razy, dwukrotnie trafiając do bramki i asystując. Watford spadł z hukiem. Jego 21-letni wychowanek ze swoją nową ekipą zakończył kampanię na 11. miejscu i wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Po sezonie wystąpił na Mistrzostwach Europy U21, gdzie m.in. obok Jamesa Milnera czy Leightona Bainesa doszedł do półfinału. Ulegli Holendrom, po niesamowitym konkursie rzutów karnych, rozstrzygniętym w SZESNASTEJ kolejce. Do klubu wrócił jeszcze lepszy. Zaliczył naprawdę udany rok, w 37 spotkaniach strzelając osiem bramek i dorzucając do tego aż czternaście finalnych podań. Zaledwie dwie mniej niż najlepszy asystent ligi – Cesc Fabregas. To właśnie był pierwszy rok, w którym Young rozwinął skrzydła i pokazał to, z czym do dzisiaj kojarzyła mi się gra skrzydłowego w jego najlepszych latach. Lewe skrzydło, przygarbiona sylwetka, bardzo dobra szybkość. Ash, jako zawodnik wyraźnie „jednonożny”, stronił od operowania lewą nogą. Prowadził – prawą, dośrodkowywał – prawą. Strzelał? Prawą. Nieważne, ile razy brał na zamach rywala, to zawsze kończyło się to zagraniem preferowaną stopą. Było w tym jednak coś niesamowitego, niemalże jak w grze Robbena. Każdy wiedział, czego się spodziewać, ale mało kto był w stanie temu zapobiec. A wrzutki i techniczne strzały Anglika po zejściu do środka to były prawdziwe ciasteczka. Do tego dochodziła jeszcze świetna umiejętność wykonywania stałych fragmentów gry. Efekty przyszły szybko. Już w listopadzie 2007 roku zadebiutował w drużynie narodowej. W kadrze tak naprawdę nie zaistniał, ale The Villans wciąż nie mogli wyobrazić sobie drużyny bez niego. W sezonie 2008/09 klub z Birmingham przebrnął Puchar Intertoto, w eliminacjach do Pucharu UEFA odprawił islandzki Hajnarfjordur, a w rozgrywkach przeszedł pierwszą fazę pucharową oraz zmagania w grupie. Potem jednak uległ moskiewskiemu CSKA. W europejskiej kampanii Young miał udział przy czterech trafieniach Villi. W lidze z kolei zdobył siedem goli oraz ośmiokrotnie asystował. Wraz z Gabbym Agbonlahorem, Johnem Carew, Jamesem Milnerem i Garethem Barry tworzył człon zespołu, który długo liczył się w walce o awans do Ligi Mistrzów. Ostatecznie jednak musieli zadowolić się szóstym miejscem. Na pocieszenie, naszego bohatera uznano najlepszym młodym zawodnikiem Premier League.

„Sądzę, że szybkość jego rozwoju zaskoczyła mnóstwo ludzi. Zrobił niesamowite postępy na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów. Wydaje mi się, że już przebił wszelkie oczekiwania. Daleko mu jednak do osiągnięcia szczytu. Jeśli spojrzycie na innych zawodników z najwyższej półki – Messiego czy Ronaldo – zadacie sobie pytanie ‘jak oni mogą się jeszcze rozwinąć?’. A oni po prostu to robią. Zwyczajnie stają się lepsi. Patrzą na grę inaczej niż robili to jakieś trzy lata wcześniej”. Kolejna kampania zaczęła się dla Younga dosyć słabo. W eliminacjach do Ligi Europy Aston Villa uległa Rapidowi Wiedeń na mocy przepisu o bramkach wyjazdowych. Anglik wywalczył w rewanżu dwa karne, ale pierwszego zmarnował. Drugiego na gola zamienił już James Milner, ale i tak zabrakło jednego trafienia. W lidze? Znowu szósta pozycja. Dorobek indywidualny? Pięć bramek, siedem asyst. W pucharach krajowych było jednak lepiej. The Villans doszli do finału Pucharu Ligi, gdzie ulegli Manchesterowi United, a także do półfinału FA Cup, gdzie przegrali z Chelsea.

trudno zapomnieć o takim meczu. To właśnie tutaj Ash pokazał swoją klasę. Strzelił dwa charakterystyczne dla siebie gole – po ścięciu z lewego skrzydła uderzył prawą nogą na dalszy słupek. Ponadto zaliczył trzy asysty, chociaż dwie były jedynie „przytrzymaniem” piłki dla Rooneya po wysunięciu z rzutu wolnego. Miał więc udział przy pięciu bramkach. Takie coś nie zdarza się często. Pamiętam, jak w Orange Sport żartobliwie stwierdzili, że na cześć nowego nabytku Old Trafford miało zostać przemianowane na Young Trafford. Nawet nie dziwi mnie, że ktoś na to wpadł po takim występie. Potem było już gorzej. Skrzydłowy nie błyszczał. Nadeszła porażka 1:6 z City, po której Anglik wylądował na kilka spotkań poza składem, trzecie miejsce w łatwej grupie Ligi Mistrzów, pożegnanie z LE po dwumeczu z Athletikiem Bilbao, a najgorsze, zarówno dla piłkarzy, jak i kibiców Czerwonych Diabłów było zakończenie sezonu i ten pamiętny rajd Aguero. Jedynie okres od lutego do kwietnia był naprawdę dobry dla Younga – w ośmiu spotkaniach miał udział przy takiej samej liczbie goli, między innymi wywalczył zespołowi trzy jedenastki.

Sezon 2010/11 wiązał się ze zmianą na ławce trenerskiej. Martin O’Neill ustąpił ze stanowiska i po krótkim okresie tymczasowej pracy Kevina McDonalda zatrudniono Gerarda Houllier. Francuz znalazł nową pozycję reprezentantowi Anglii, który zaczął regularnie występować w drużynie narodowej. Dotychczasowy skrzydłowy grał jako podwieszony napastnik i miał bardzo dużo swobody na boisku. Dziesięć asyst i siedem goli w lidze było naprawdę solidnym dorobkiem w mocno przeciętnym sezonie The Villans, którzy finalnie zajęli 9. lokatę, ale długo przebywali w okolicach strefy spadkowej. Słabe wsytępy na krajowym i europejskim podwórku, w tym odpadnięcie z Pucharu Ligi z Birmingham, mocno zabolały kibiców. W klubie więc postanowiono znowu zmienić trenera. Przyszedł Alex McLeish. Szybko spotkał się z niemałym problemem. Ashley Young rozważał swoje opcje i ostatecznie zdecydował, że chce opuścić klub. 23 sierpnia 2011 roku ogłoszono, że 26-letni skrzydłowy Aston Villi przeniesie się na Old Trafford. Kosztował około 16 milionów funtów. Początki w nowym klubie były niemalże wymarzone. Asysta w meczu o Tarczę Wspólnoty z City, potem wypracował dwa gole w spotkaniu pierwszej kolejki z West Bromem. To jednak spotkanie z Arsenalem na Old Trafford chyba wszystkim najbardziej zapadło w pamięć, z oczywistych powodów. Jeśli spotykają się dwie wielkie marki (co prawda jedna poważnie osłabiona), a spotkanie kończy się wynikiem 8:2, to

ASHLEY YOUNG GABRIEL AGBONLAHOR

19

Martin O’Neill po grudniowym spotkaniu z Evertonem (Young strzelił dwa gole, dając swojej drużynie zwycięstwo) tak mówił o swoim podopiecznym, zapytany czy można postawić go obok Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo:

„Moim zdaniem? Tak. Widziałem mnóstwo europejskich spotkań, oglądam mnóstwo piłki i można znaleźć naprawdę wielu funkcjonalnych zawodników. Niektórzy są nieźli, niektórzy więcej niż nieźli, a kolejni bardzo, bardzo dobrzy. Ale są też tacy, którzy są wybitni. I Ashley Young jest wybitny”.


Właśnie taki stan rzeczy zadecydował o tym, że zawodnikowi United przyszyto łatkę nurka. I słusznie. Nieraz zdarzało się, że reprezentant Anglii upadał przy byle jakim kontakcie z rywalem i domagał się stałego fragmentu gry dla swojej drużyny. W spotkaniu z QPR skończyło się to wyrzuceniem Shauna Derry’ego z boiska, które w połączeniu ze skutecznym strzałem Rooneya z jedenastu metrów całkowicie ustawiło mecz drużynie z Manchesteru. Young był wygwizdywany, sędziowie po tym incydencie mieli go już na oku, a reputacja samego zainteresowanego dosyć poważnie ucierpiała.

początkowo wydawało się go ograniczać, ale powolutku doświadczony już piłkarz przystosował się do swojej pozycji. W przypadku zastosowania czteroosobowego bloku defensywnego występował też jako skrajny obrońca. Pewnych braków nie był jednak w stanie nadrobić i w drugiej części sezonu wrócił na swoje ulubione skrzydło. Wtedy dopiero zaczął dawać drużynie chociaż część tego, czego od niego oczekiwano. Bardzo dobrze spisał się zwłaszcza w derbach z City, wygranych 4:2, gdzie udział przy trzech trafieniach pozwolił przypomnieć sobie o starym, dobrym Youngu.

Pojechał jednak na Euro do Polski i Ukrainy. Świetnie spisywał się w eliminacjach, strzelając trzy gole, notując tyle samo asyst i, oczywiście, załatwiając kolegom rzut karny. Na samym turnieju nie opuścił ani minuty. Niestety, zagrał w tylko czterech spotkaniach, bo Anglicy odpadli już w ćwierćfinale. 120 minut pojedynku z Włochami nie przyniosło bramek, a wynik karnych był chyba łatwy do przewidzenia. Zresztą Young podszedł do piłki w konkursie i uderzył obok bramki.

Pojedyncze występy nie były jednak w stanie zmienić tego, że Ash był w poważnym dołku. Rzucany po pozycjach zatracił swoje największe atuty. W oczy rzucało się też asekuracyjne zachowanie podopiecznych holenderskiego szkoleniowca. Nie wchodzili w pojedynki z rywalami, nie ryzykowali, a właśnie w takiej grze najlepiej czuł się urodzony w Stevenage zawodnik. Wyraźnie widać było, że od odejścia Sir Alexa zaliczał poważny zjazd.

Potem zaczęły się problemy. Następny sezon, choć mistrzowski, był poszatkowany kontuzjami. Była to ostatnia kampania Sir Alexa Fergusona. Zastąpił go inny Szkot, którego braki przekładały się na poszczególnych zawodników, w tym właśnie angielskiego skrzydłowego. Najlepszym przykładem był chyba mecz zremisowany 2:2 z Fulham, kiedy podopieczni Moyesa zaprezentowali rekordowe 81 dośrodkowań. 15 z nich było autorstwa Asha. Zaledwie jedno z nich znalazło partnera. I tak właśnie wyglądała kampania 2013/14 w wykonaniu Younga. Kompletnie bezproduktywna. We wszystkich rozgrywkach strzelił trzy gole i zaliczył dwie asysty. Nie może więc dziwić, że we wrześniu 2013 roku pojawił się na boisku w barwach narodowych ostatni przed bardzo długim okresem banicji.

20

Przyjście Louisa van Gaala sprawiło, że zawodnikowi United znaleziono nową rolę. Ustawienie na lewym wahadle

W kolejnej kampanii spadek formy wyhamował, ale trudno było powiedzieć o poprawie. Początkowo rzucany po pozycjach, Young w końcu znalazł swoje miejsce na prawej obronie, ale stracił dwa miesiące gry z powodu kontuzji. Potem pojawiał się na murawie już tylko sporadycznie, choć miał okazję zastąpić Marcusa Rashforda w finale FA Cup, który okazał się też pożegnalnym spotkaniem van Gaala. Zmiana trenera na Jose Mourinho dawała nadzieję na świeży start. Portugalczyk dosyć mocno różnił się od swojego poprzednika, ale nie widział dla Younga miejsca w swoim składzie. Anglik grywał głównie w początkowej fazie zmagań w Lidze Europy, pucharach krajowych i jako „wariant awaryjny” w lidze. Skrzydło, bok obrony… 33-letni obecnie zawodnik był w tamtym okresie zapchajdziurą. Wszystko wskazywało na to, że niedługo opuści Old Trafford. Trudno jednak było wyobrazić sobie, że ktoś chciałby ściągnąć piłkarza United. Był po prostu

bardzo nijaki i jakby brakowało mu pewności. Okazało się jednak, że Mourinho nie pozbył się swojego podopiecznego. I to mu się przydało. Już na początku sezonu kontuzje zmusiły Jose do znalezienia zawodnika, który zastąpi Shawa i Blinda na lewej obronie. I wtedy pojawił się Young, który zaimponował. Był jakby odrodzony, podłączał się pod akcje ofensywne i pomimo wciąż małego doświadczenia jeśli chodzi o zachowanie w defensywie spisywał się naprawdę dobrze w destrukcji. W obydwu spotkaniach z Liverpoolem uprzykrzył życie Mohamedowi Salahowi do tego stopnia, że tego nawet nie było widać na boisku. Strzelił dwa gole Watfordowi, w tym jednego z rzutu wolnego. Większość kibiców już chyba nawet zapomniała o tym, że Anglik jest specem od stałych fragmentów gry. Zaliczył też cztery asysty. Wynik całkiem niezły, jak na defensora. Momentami zaczęły się przebłyski starego, dobrego Ashleya Younga. Jego przygarbiona sylwetka przestała się już kojarzyć z wrzutkami bez podniesienia głowy, a umiejętność gry tylko jedną nogą już nie sprawiała tak wielkich problemów. Jego powtarzalne zwody znowu zaczęły działać, a pewność siebie wróciła. Szansa od Mourinho okazała się zbawienna, a jego zawodnik odpłacił się najlepiej jak potrafi i stał się jednym z kluczowych ogniw drużyny Manchesteru United. Kto by o czymś takim pomyślał? Taki obrót spraw doprowadził do tego, że w wieku 32 lat Ashley wrócił do kadry. Po ponad czterech latach przerwy. W kompletnie nowej roli. Gareth Southgate postanowił spróbować wariantu z trójką z tyłu, a boczny obrońca, który wcześniej grał na skrzydle to niemal idealny kandydat do roli wahadłowego. W krótkim czasie Young urósł do roli pewniaka w kadrze Anglików. Pomogły mu w tym problemy Danny’ego Rosea’a oraz spadek formy Ryana Bertranda, ale wykorzystał szansę w pełni. Dostał dar od losu. W końcu pojechał na Mundial.


Mundial, który w Anglii zostanie zapamiętany na długo, bo poprzednie wiecznie były kojarzone z niepowodzeniem. Teraz jednak zmieniona reprezentacja, z nowym selekcjonerem i kompletnie nową koncepcją na grę pojechała do Rosji bez wygórowanych celów. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Awans do półfinału, w nim porażka z Chorwatami, a następnie przegrany mecz o brązowy medal z Belgią. Young ominął tylko wa spotkania z Czerwonymi Diabłami – jedyne, w których Southgate postanowił dosyć porządnie porotować składem. Wszystko dlatego, że nie zawodził. Jeśli oglądaliście ostatni dla Synów Albionu mecz na rosyjskich boiskach oraz ich poprzednie spotkania, to z pewnością zauważyliście, że pojawienie się Rose’a w miejscu Younga poskutkowało dosyć wyraźnym spadkiem jakości. Nie tylko w ofensywie, ale i w obronie. Zresztą to właśnie po jego błędzie Belgowie otworzyli

wynik meczu. Chociaż nasz bohater nie jest idealny, to nie schodzi poniżej pewnego, naprawdę solidnego poziomu. Zapewnia też stałe zagrożenie pod polem karnym rywala. Nigdy nie zapomniał, jak się wrzuca – to jeden z jego głównych atutów.

ciężko pracował, dał z siebie wszystko i wykorzystał szansę, którą dał mu los. Nie narzekał na swoją rolę na boisku i się do niej przystosował, a to zaprocentowało. Bo właśnie lewego wahadłowego potrzebował Southgate.

I tak, z pośmiewiska, kojarzonego z nieszczęsnym spotkaniem z Fulham, wygwizdywanego nurka, któremu kiedyś przepowiadano rzeczy wielkie, Ashley Young stał się naprawdę solidnym piłkarzem. Jednym z jaśniejszych elementów angielskiej kadry na Mundialu. Kadry młodej, w której robił już za weterana. Ma 33 lata, ale na odrodzenie nie było za późno.

Ile jeszcze lat będziemy mogli oglądać Younga na boiskach Premier League? Trudno powiedzieć. Jest zawodnikiem, który dosyć mocno polega na swojej szybkości, a już widać że ją powoli traci. Doświadczenie to spory atut, ale w przypadku piłkarzy grających przy linii bocznej, walory fizyczne odgrywają bardzo dużą rolę. Odnoszę więc wrażenie, że to druga i ostatnia wielka impreza Anglika. Impreza, na którą rok temu nikt by go nie wziął. Taki dar od losu. A także nagroda za ciężką pracę.

Praktycznie wszyscy go skreślali, tak jak w młodzieżowych grupach Watfordu. Ja również nie wierzyłem, że w wieku 31 lat z Anglika będzie jeszcze jakaś pociecha. W pewnym momencie zwyczajnie zapomniałem o jego istnieniu. On z kolei

Kacper Klasiński

REPREZENTACJA ANGLII

21


Swoją karierę rozpoczynał w Brazylii, gdzie pobierał nauki od legendarnego Didy, a później przeniósł się na Półwysep Apeniński i przez dłuższy czas pełnił rolę zamiennika dla Wojciecha Szczęsnego. Teraz przechodzi na Anfield jako niekwestionowany lider, a także jeden z najlepszych golkiperów na starym kontynencie. Poznajcie historię Alissona Beckera, najdroższego bramkarza w historii futbolu. Alisson Becker urodził się w Novo Hamburgo, czyli w miejscowości uznawanej za krajową stolicę obuwia. Brazylijczyk swoje pierwsze kroki w poważnej piłce stawiał mając zaledwie osiem lat, a inspiracją dla niego był jego brat - Muriel Gustavo Becker, który piłkarską karierę rozpoczynał w Internacionalu. Co ciekawe, obaj bracia w późniejszym czasie rywalizowali między sobą o miejsce w składzie w wielu drużynach młodzieżowych.

w finałowym spotkaniu zachował czyste konto, a jego zespół pokonał Kolumbię 1:0. Pierwszy poważny występ Alissona w barwach Internacionalu przypadł dopiero na sierpień. Jednak co z tego, skoro niedługo później brazylijski zespół zdecydował się wzmocnić pozycję bramkarza i w tym celu ściągnął legendarnego Didę z Gremio. Były gracz Milanu był wówczas pierwszym wyborem trenera, a jego dużo młodszy kolega miał okazję brać lekcje od niekwestionowanego mistrza. Niecały rok później, w październiku 2014 roku po katastrofalnej porażce z Chapecoense (0:5) Dida został odsunięty od składu i zaraz po tym trener Abel Braga sięgnął po gracza, na którego w wielu przypadkach mógł liczyć Alissona Beckera.

22

ALISSON BECKER. KIM JEST NOWY BRAMKARZ LIVERPOOLU?

Młodszy z Beckerów z powodzeniem prześcignął umiejętnościami starszego brata po świetnym występie 17 lutego 2013 roku, kiedy zadebiutował w seniorskich rozgrywkach Campoeonato Gaucho, a jego zespół zremisował z Cruzeiro. Latem tego samego roku, Alisson przyciągnął uwagę wielu skautów podczas reprezentowania młodzieżowej reprezentacji Brazylii do lat 21 w popularnym turnieju w Tulonie, gdzie

Świeżo upieczony bramkarz Liverpoolu swoje pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji Brazylii otrzymał w 2015 roku, jednak jego debiut między słupkami kadry narodowej nastąpił dopiero rok później. Becker wystąpił wówczas w wygranym spotkaniu z Panamą 2:0, a następnie pełnił rolę pierwszego bramkarza podczas prestiżowego turnieju Copa America. I tak właśnie, krok po kroku, dzięki mozolnemu dążeniu do celu

i wytrwałości Brazylijczyka doszło do jego pierwszego transferu za granicę. Najszybciej po Alissona zdecydowała się sięgnąć Roma, jednak nawet tam od początku pobytu nie mógł liczyć na jakąkolwiek taryfę ulgową. W swoim pierwszym sezonie we Włoszech, Becker zanotował zaledwie 15 występów i powiedzmy sobie szczerze - były to jedynie spotkania w Lidze Mistrzów i mecze, które dla ekipy z Rzymu miały drugorzędne znaczenie. Wszystko przez to, że miejsce numer jeden w bramce Giallorossich od dłuższego czasu należało do wypożyczonego z Arsenalu Wojciecha Szczęsnego. Dopiero transfer Polaka do Juventusu pozwolił Alissonowi wedrzeć się na pozycję głównego golkipera swojego zespołu. Jego premierowy sezon jako numer jeden był fantastyczny - w Serie A bramkarz Romy był nie do zatrzymania, a w Lidze Mistrzów Rzymianie dotarli do półfinału głównie dzięki jego zasługom. Wszystko to pozwoliło mu także wygrać rywalizację z Edersonem o miano pierwszego wyboru na Mistrzostwach Świata w Rosji. Teraz Alisson stoi przed nowym wyzwaniem w zespole prowadzonym przez Jürgena Kloppa. Czy podoła? Na to pytanie na razie nikt jeszcze nie zna odpowiedzi, jednak jedno jest pewne - kibice z Anfield będą mieli wobec niego ogromne oczekiwania, a suma, za jaką przyszedł do Liverpoolu, będzie największym ciężarem do udźwignięcia. “Liverpool ma fantastycznych kibiców, którzy stoją za nimi murem w każdym meczu, a grając z nimi w Lidze Mistrzów miałem okazję tego doświadczyć. Cieszę się, że tu jestem, bo to drużyna z genem zwycięstwa. Lubię pokazywać swoje umiejętności na boisku i nie jestem typem zawodnika, który popisuje się różnymi barwnymi sformułowaniami. Z niecierpliwością wyczekuję swojej pierwszej szansy na to, aby wejść na boisko w nowych barwach. Fani i koledzy mogą spodziewać się z mojej strony ogromnego oddania na meczach i na treningach.


Bardzo wierzę, że przychodzę tutaj, aby pomóc. Liverpool to zespół, który posiada mnóstwo jakości w defensywie i ofensywie. Bardzo nie mogę doczekać się także współpracy z nowym menedżerem. Śledzę jego poczynania od czasów, gdy był trenerem Borussii Dortmund i zawsze podziwiam styl, jakim grają jego drużyny. To bardzo mądry menedżer, który ma jasną i klarowną wizję futbolu. Mam nadzieję, że mój styl gry wesprze tę drużynę, ponieważ zamierzam dawać z siebie zawsze sto procent. Zrobię wszystko, by pomóc Liverpoolowi rosnąć w siłę. Dziękuję Bogu, że będą tu ze mną rodzina i bliscy. Obiecuję, że dam kibicom wiele radości. Liczę na ich wsparcie i mam nadzieję, że sprostam oczekiwaniom wobec mojej osoby”. Po transferze Alissona do Liverpoolu po prostu nie wypada nie zadać sobie pytania na temat tego, czy pieniądze wydane przez zarząd klubu mogą zostać kiedyś przekute w trofea. Ciężko jest jednak znaleźć odpowiedź na to pytanie w czasach, gdy za piłkarzy płaci się astronomiczne kwoty, a ich tygodniówki sięgaja niewyobrażalnych sum. Czysto hipotetycznie możemy już teraz założyć, że Becker bez względu na to, jak będzie się prezentował od początku sezonu, zostanie golkiperem dużo bardziej lubianym i szanowanym od Lorisa Kariusa, który resztki swojego zaufania i wiary w jego umiejętności u kibiców stracił w finałowym spotkaniu Champions League przeciwko Realowi Madryt. Nowy nabytek The Reds jest jednak człowiekiem, na którym zawsze można polegać. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć pamięcią do czasów, kiedy występował we Włoszech. Imponujący występ na San Siro przeciwko Interowi (1:1) i aż 11 skutecznych interwencji, bezbramkowy remis z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów, a także marcowa potyczka z Napoli to tylko kilka z bardzo wielu przykładów, w których Alisson potwierdzał, że jest bramkarzem z prawdziwego topu.

Warto jednak zatrzymać się na chwilę przy tej pierwszej potyczce przeciwko Nerazzurrim. Czy łatwo może być odciąć od podań najskuteczniejszego snajpera Serie A będąc bramkarzem? Raczej nie, a Alisson w tamtym spotkaniu jak nigdy stopował poczynania Mauro Icardiego pod swoim polem karnym, raz za razem uniemożliwiając mu skuteczne finalizowanie akcji swojego zespołu. Dla tych, którzy bacznie śledzą karierę Brazylijczyka, nie jest to jednak nic nowego. Młodszy z rodziny Beckerów jest nowoczesnym typem bramkarza, który, jak sam przyznaje, wzoruje się na stylu Manuela Neuera. Mimo to, jego pierwszym wzorem do naśladowania nie był gracz Bayernu Monachium, a ludzie bardzo bliscy jego serca. Mowa oczywiście tu o jego ojcu i dziadku, którzy w przeszłości byli bramkarzami, podobne jak jego matka, która zawodowo trenowała piłkę ręczną. I to właśnie tutaj można doszukiwać się pewnych analogii między umiejętnościami matki i syna, bowiem w handballu bardzo ważna dla zawodnika jest dobra orientacja i gra przed własnym polem karnym, a to w głównej mierze charakteryzuje Brazylijczyka. Alisson nie tylko zapewnia spokój między słupkami swojego zespołu. To także gość, który buduje świetną atmosferę w drużynie, nie szuka konfliktów i zawsze można na nim polegać. Wiele mówi o tym fakt, że Alisson w swoim premierowym, a zarazem dość frustrującym sezonie we Włoszech nie szukał jakiegokolwiek konfliktu, nigdy także w żaden wulgarny sposób nie wyrażał swoich negatywnych emocji i niezadowolenia. Sam przyznaje, że jego stosunki z Wojciechem Szczęsnym były idealne, a jako jego zmiennik nauczył się wielu rzeczy - w tym bronienia jedenastek, a także gry na linii bramkowej. Bliscy Beckera twierdzą jednak, że zawód bramkarza nie był priorytetem w jego życiu. Podobno w przeszłości były golkiper Internacionalu i Romy bardzo dobrze radził sobie z piłką przy nodze, skutecznie wykonywał dryblingi i oszukiwał rywali ekwilibrystycznymi zwodami. Kiedyś nawet po jego odważnym zagraniu na murawie

wylądował jeden z graczy Udinese, który najzwyczajniej w świecie nie był w stanie odebrać piłki Beckerowi w jego szesnastce. Być może to tylko nieznaczący szczegół, jednak czasem nawet takie niuanse działają na korzyść golkiperów i budują ich reputację, która jest niezwykle potrzebna w tej profesji – patrz Karius). Co ciekawe, Alisson wcale nie musiał zostać nawet piłkarzem, bowiem Brazylijczyk w przeszłości otrzymał ofertę zostania... modelem. Na całe szczeście dla niego, jego rodziny i wielu kibiców jego losy potoczyły się w zupełnie inną stronę. Dość ciekawą anegdotę na temat początków Alissona w Romie można było przeczytać ostatnimi czasy na łamach jednego z portali zrzeszających fanów Liverpoolu. Krótko po przenosinach do stolicy Włoch brazylijski golkiper został zaproszony do jednego z programów talk-show, w którym nieświadomie dopuścił się kilku naprawdę wulgarnych słów. I nie, to nie były zwykłe przekleństwa. To były bluźnierstwa, które poruszyły telewizję, publiczność, a także katolików na Półwyspie Apenińskim i w jego ukochanej ojczyźnie. Alisson obraził wówczas Boga, a także Matkę Boską, lecz same media nie interweniowały zbytnio w tej sprawie. Reakcja głównego zainteresowanego była jednak bardzo dobra, gdyż bardzo wziął on sobie do serca swoją przypadkową pomyłkę, ponieważ, jak sam mówi, Biblia jest dla niego życiową instrukcją, którą należy się kierować. Fakt, Alisson do najtańszych nie należał, ale cóż zrobić? Taki po prostu jest rynek i jego obecne realia. O tym, czy był to strzał w dziesiątkę czy wielki niewypał będziemy mogli mówić dopiero za kilka dobrych miesięcy, a teraz nam dziennikarzom i kibicom pozostaje cierpliwie czekać na popisy Alissona w bramce Liverpoolu. Oprócz tego pozostaje mieć także nadzieję na to, że działacze z Anfield nie popełnili takiego błędu jak 25-latek dwa lata temu podczas programu telewizyjnego. Kacper Gruszka

23


MIŁOŚĆ MIMO NIENAWIŚCI. LEGENDA O OSVALDO ARDILESIE Argentyna. Dla niektórych jedna z najmniej lubianych reprezentacji na świecie. Wielki rywal Niemiec oraz Anglii. Ten kraj dzieli z nią wszystko, począwszy od podejścia do futbolu, a na kwestiach historycznych skończywszy. W 1978 roku znalazł się jednak ktoś, kto postanowił spłacić dług wdzięczności wobec Wyspiarzy. To oni nauczyli grać to państwo z Ameryki Łacińskiej, więc dlaczego ich w sobie nie rozkochać.

24

Rok 1974. Młody Osvaldo Ardiles gra w rodzimej lidze. Jego drugim klubem w karierze stało się Belgrano. 22-latek ma jednak głowę na karku. Piłka nożna jest jego pasją, ale dobrze wie, że może z tego nie utrzymać rodziny. W związku z tym studiuje prawo, a futbol traktuje jako odskocznię od rzeczywistości. „Pyton” jest jednak świadom swojej wartości. W końcu takie pseudonimy nie biorą się znikąd. Utalentowany pomocnik zdążył już zasłynąć ze swoich bezustannych pogoni za rywalem, ale przede wszystkim z dryblingu, podczas którego futbolówka była wręcz przyklejona do jego nogi i ślizgała się między poszczególnymi piłkarzami. Osvaldo w akcji przypominał potężnego gada, który pełznie pomiędzy konarami drzew. Nadal jednak grał jedynie w Belgrano. W rejonie Cordoby klub nie miał sobie równych, ale wszyscy dobrze zdawali sobie sprawę, jaka przepaść dzieli go od ekip pokroju San Lorenzo, Boca, River Plate czy nawet Huracanu. Wszystko jednak zmienił jeden artykuł, który opublikował legendarny argentyński dziennik – El Grafico. Ze zdaniem redaktorów liczył się każdy zainteresowany futbolem, a sama gazeta była traktowana jako wyrocznia. Nic więc dziwnego, że gdy młody chłopak zobaczył, iż najpopularniejsze źródło informacji w całej Argentynie nazywa go najlepszym piłkarzem okręgu, trochę upadł

na głowę. Porzucił swoje dotychczasowe poważne plany i zrezygnował ze studiów. Zainteresowanie było natychmiastowe i w taki oto sposób Ardiles zagrał w swoim pierwszym tak poważnym klubie. W 1975 roku został zawodnikiem Huracanu oraz otrzymał swoje debiutanckie powołanie do reprezentacji narodowej, która trzy lata później uczyni z niego piłkarza o międzynarodowej sławie. Póki co piłkarz skupiał się jednak na regularnych występach w lidze argentyńskiej. Dyrygowanie środkiem pola było naprawdę trudne, tym bardziej, że tamtejsi kibice i trenerzy byli przyzwyczajeni do dość swobodnego ustawiania się i poruszania po boisku. Przede wszystkim liczyła się widowiskowość. Jednakże gracz Huracanu połączył te dwie kwestie. Z jednej strony był punktem zaczepienia dla swoich partnerów, a z drugiej potrafił samodzielnie zawiązać akcję. Stał się niezwykle istotnym punktem utytułowanej drużyny, a powołań do kadry robiło się coraz więcej. W 1975 oraz 1976 roku klubowi udało się zająć drugie miejsce w Metropolitano, ale kibice wciąż liczyli na powtórzenie sukcesu sprzed kilku lat i wygranie ligi. To, jak się później okazało, było niemożliwe. Huracan konsekwentnie walił głową w mur, a w latach 1977-78 zrobiło się mało ciekawie. W Metropolitano utknęli w środku stawki (8. i 15. pozycja) zaś w Nacional Championship zdarzyło im się nawet raz nie wyjść z grupy. Mimo tego chwilowego zaćmienia i, wydawać się mogło, zapomnienia o efektownym „Pytonie”, dostał on powołanie na mistrzostwa świata w 1978 roku. Był jednym z dwóch piłkarzy Huracanu, którzy polecieli na tamten Mundial. Jednym z dwóch piłkarzy Huracanu, który kilka tygodni później przywiózł ze sobą złoty medal. Pokazywał go jednak w zupełnie

innej lidze. Na zupełnie innym kontynencie. Zanim to jednak nastąpiło, Argentyna musiała się nieźle o ten medal wystarać. W grupie drużyna Albicelestes zajęła drugie miejsce, gdzie zdobyła cztery punkty i ustąpiła Włochom, mającym sześć oczek, czyli komplet punktów. Po awansie do kolejnej grupy – z Brazylią, Peru oraz oczywiście Polską, również nie była pewna swego. Udało się jednak pokonać nasz zespół, a Kazimierz Deyna nie strzelił jednego z najbardziej pamiętnych karnych w historii polskiego futbolu. Katem Polaków okazał się Mario Kempes, który pokonał dwukrotnie Jana Tomaszewskiego, a my nie potrafiliśmy odpowiedzieć choćby jedną bramką. Duża w tym zasługa Ardilesa, który w reprezentacji zdawał się grać jeszcze lepiej, niż w Huracanie. W kolejnym meczu Argentyńczycy zwycięsko zremisowali z Brazylią, by na koniec rozbić Peru aż 6:0. Taki wynik oznaczał, że to właśnie oni zmierzą się w finale przeciwko Holandii, a Brazylia, dzięki gorszemu stosunkowi bramek, zagra zaledwie o trzecie miejsce z Włochami. Starcie przeciwko Oranje szybko przeszło do historii futbolu. Mimo, że to Europejczycy wyglądali na lepiej przygotowanych do tego meczu oraz teoretycznie dominowali na boisku, to zostali zweryfikowani już w 32. minucie meczu. Finał - jak się wtedy wydawało - uratowali niedługo przed końcem, ale w dogrywce znowu zabrakło im sił. Argentyńska furia i zalanie Holendrów nawałem akcji spowodowało, że w końcu ponownie skapitulowali. W 105. minucie znowu strzelił Kempes, dla którego był to szósty gol na Mundialu, a dziesięć minut później wynik ustalił Ricardo Bertoni. Było po meczu, Argentyna została mistrzem świata w piłce nożnej. Wreszcie sięgnęła po swoje i dorównała temu przeklętemu Urugwajowi,


na którego kompleks tak długo cierpieli. Zaczął się wielki boom na świeżo upieczonych złotych medalistów. Hector Baley przeniósł się do Independiente, Daniel Bertoni trafił do Sevilli, Alberto Tarantini wybrał angielskie Birmingham City, zaś Osvaldo Ardiles trafił do… Tottenhamu, zaskakując w ten sposób całą Argentynę. Razem z nim do klubu przyszedł jego inny reprezentacyjny kolega – Ricardo Villa, który również rozegra dla Spurs całkiem przyzwoitą liczbę spotkań. W 1978 roku wybór ten szokował. Angielskie kluby nie kojarzyły się Argentyńczykom najlepiej. Mieli oni w pamięci ten siermiężny futbol, którym usiłowano ich raczyć podczas różnych tourneé. Piłka na Wyspach była dla Ameryki Południowej czymś odległym pod względem ideologicznym, w niczym nie przypominała tej pięknej historii dla żebraków, którą to Argentyńczycy tak mocno pokochali. Ponadto, Tottenham w żaden sposób nie imponował. Był przeciętnym zespołem, beniaminkiem ligi, który ostatni duży sukces odniósł w sezonie 1972/73, kiedy to udało im się wygrać Puchar Ligi. First Division wygrali zaś ponad dziesięć lat temu. Kierunek ten dziwił tym bardziej, że Ardilesem zainteresowane były inne kluby. Mówiło się nie tylko o regionalnych potentatach jak River Plate, ale także o silnych europejskich drużynach pokroju Barcelony lub Realu Madryt. Argentyńczyk wybrał jednak Tottenham. I został jego legendą. Zostawienie znaku zajęło mu trochę czasu. Przełom nastąpił w trzecim roku gry w Anglii. Ardiles rozegrał w nim „zaledwie” 36 meczów, ale zdobył pięć bramek, co było najlepszym wynikiem w jego dotychczasowej karierze. Sukces indywidualny przełożył się na całą drużynę, bowiem Spurs wreszcie sięgnęli po trofeum. W sezonie 1980/81 zdobyli Puchar Anglii, na który czekali aż 14 lat. Finałowe spotkanie, gdzie grali oczywiście Ardiles i Villa, zakończyło się remisem 1:1, a powtórka przyniosła ostateczne rozwiązanie i Manchester City uległ 2:3. Dwie bramki strzelił wówczas przyjaciel Ardilesa i z miejsca stał się klubowym ulubieńcem. Kolejne rozgrywki były dla Kogutów równie udane. Pomocnik grał już trochę mniej, gorzej radził sobie też ze strzelaniem bramek, ale i tak udało mu się poprowadzić klub do kolejnego finału FA Cup. I wtedy naprawdę padł zwycięski remis. Spurs zremisowali 1:1, ale wówczas uznano, że nie zostanie przeprowadzona dogrywka, a tym bardziej seria rzutów karnych. Tottenham i Aston Villa byli równoczesnymi obrońcami trofeum w przyszłym sezonie, a co więcej puchar przeleżał po pół roku w gablotach obu drużyn. Ot, angielskie rozwiązania lat 80.

Kiedy polityczny żar ucichł, Ardiles wrócił do Tottenhamu. Villa jednak postanowił odejść i przeniósł się do ligi NASL. I to on mógł żałować. W roku 1984 Koguty powtórzyły swoje największe europejskie osiągnięcie. Wygrali Puchar UEFA, a Ardiles, który był rezerwowym podczas finałowego spotkania, wydatnie przyczynił się do pokonania Anderlechtu. Był to jednak początek końca gry Argentyńczyka na White Hart Lane. Z sezonu na sezon grał coraz mniej, aż w 1987 został grającym menadżerem, kiedy to kierował zespołem pomiędzy kadencjami Pleata i Veneblesa. Rok później opuścił Tottenham, dla którego rozegrał aż 238 spotkań w samej lidze. Został legendą już za życia. Został symbolem łączącym kraje, które, delikatnie mówiąc, od jakichś 70 lat nie miały specjalnie pozytywnych stosunków. Nie opuścił jednak Anglii. Spodobało mu się tam na tyle, że wystąpił jeszcze w barwach QPR, Swindon Town oraz Blackburn Rovers. Nigdzie jednak nie rozegrał aż tylu spotkań, a przede wszystkim nigdy już nie wystąpił na takim poziomie, jak za czasów Tottenhamu. W 1991 roku zakończył piłkarską karierę, kończąc jednocześnie swój epizod w Swindon, którego był trenerem i piłkarzem jednocześnie. W przeciągu dwóch sezonów założył ich koszulkę… dwukrotnie. Jako menedżer nie szło mu dużo lepiej, bowiem zajął z nimi kolejno czwarte i dwudzieste pierwsze miejsce w drugiej lidze. Po tym rozczarowującym wyniku został zwolniony. Mógł jednak narzekać na pecha, gdyż w swoim pierwszym sezonie wywalczył awans. Nie został on jednak zatwierdzony, gdyż FA ukarała klub w związku z zaległościami dotyczącymi wypłat dla piłkarzy. Okazało się jednak, że zaufano mu… w Division Two. Chętni na Argentyńczyka okazali się włodarze Newcastle United, które poprowadził tylko w jednym sezonie - 1991/92, a konkretnie do lutego, kiedy to zastąpił go Kevin Keegan. Ossie zostawił klub na skraju spadku i tylko dzięki diametralnej poprawie w końcówce sezonu udało się uniknąć spadku do trzeciej ligi. Wydawało się, że po dwóch absolutnie nieudanych przygodach, Ardiles odpuści sobie dalsze trenowanie. Nic bardziej mylnego. Jego przedostatnim angielskim klubem okazało się być West Bromwich Albion. Tam jednak okazało się, że Argentyńczyk ma jakieś pojęcie o piłce nożnej. Jego zespół nie zdominował ligi, ale zajął w niej czwarte miejsce i wystąpił w play-offach do Division One. Na Wembley, do którego legenda Tottenhamu doprowadziła ich pierwszy raz od dwudziestu

lat, rozbili Port Vale 3:0. WBA awansowało, a Ardiles znalazł się na celowniku nieco bardziej intratnych klubów. Nikt jednak nie spodziewał się, że wróci do Premier League. Że wróci na White Hart Lane. Jego ostatnia wyspiarska przygoda szybko dobiegła końca, ale i tak została w pamięci kibiców Spurs. Mistrz Świata z roku 1978 wprowadził nowy-stary system, oparty na pięciu napastnikach, z których najważniejszym był Teddy Sheringham. Ustawienie 3-2-5 szokowało Anglików, którzy ostatni raz widzieli coś takiego we wczesnych latach 50. Wszystko wyglądało dobrze, bo tak ofensywne ustawienie okazało się być deprymujące dla większości początkowych rywali Londyńczyków. Problem w tym, że ich angielski snajper doznał kontuzji, a jego ligowe występy zakończyły się na 19 meczach i 13 bramkach. Zakończyły się też zwycięstwa Tottenhamu, a zespół popadł w dramatyczną passę siedmiu meczów bez zwycięstwa. To nie był jednak koniec kłopotów. FA wszczęła dochodzenie, które wykazało nieprawidłowości w prowadzeniu klubu w latach 80’, kiedy to szefował mu Irving Scholar. Decyzja Komisji Ligi była zaskakująco dramatyczna. Nie chodziło nawet o 600 tysięcy funtów kary, ale przede wszystkim o minusowe punkty w następnych rozgrywkach. Spurs mieli zacząć sezon z minus dwunastoma oczkami. Wielu spodziewało się, że z tego bagna nie uda się wygrzebać i kolejny sezon będzie ostatnim, jaki Tottenham rozegra w Premier League. Ossie Ardiles postanowił więc rozbić bank i ściągnąć piłkarzy, o których na White Hart Lane pamięta się do dzisiaj. Do klubu dołączyli wówczas Jürgen Klinsmann oraz dwaj etatowi reprezentanci bardzo mocnej Rumunii - Ilie Dumitrescu oraz Gheorghe Popescu. Argentyńczyk odszedł już w trakcie kolejnych rozgrywek, które Spurs zakończyli na… siódmym miejscu. FA zredukowała bowiem karę i nie przyznała im jakichkolwiek ujemnych punktów. Ardiles nie odchodził w glorii i chwale. Nikt jednak nie próbował podnieść na niego ręki. Był klubową legendą na dobre i na złe. Sprowadził do Londynu absolutnie wyjątkowych piłkarzy, to on przeprowadził drużynę przez największy kryzys w ich dotychczasowej karierze. To on sięgnął z nimi po Puchary Anglii i Puchar UEFA. To on rozkochał Tottenham w Argentyńczykach i vice versa. To on wrócił do starego jak świat, czystego, niewinnego, dziewiczego i czasami zwyczajnie zbyt dziecinnego systemu 3-2-5. To właśnie on jest jedynym Aniołem o Brudnej Twarzy, jakiego umieszczono na liście stu legend angielskiej ligi. To właśnie o nim nagarano piosenkę, którą wykonywali piłkarze Spurs do spółki z duetem Chas and Dave. To właśnie on nazywa się Osvaldo Ardiles. I to właśnie on pokochał Anglię, mimo, że niekoniecznie tego chciano. To on przyprowadził na White Hart Lane miłość. Jan Piekutowski

25

Jeśli o tym okresie w historii mówimy, to w roku 1982 wydarzyła się historia, która podzieliła Anglików i Argentyńczyków. Wybuchł konflikt o Falklandy, a piłkarze z reprezentacji Aniołów o Brudnych Twarzach

nie mogli się czuć na Wyspach bezpiecznie. Oslavdo Ardiles i Ricardo Villa mogli opuścić swoje kluby, ale żaden nie podjął takiej decyzji. Drugi z panów zdecydował, że w klubie zostanie, ale pierwszy z nich zdecydował się na wypożyczenie do ligi francuskiej. Piłkarskiego azylu udzieliło mu PSG, gdzie środkowy pomocnik spędził tylko jeden sezon, w którym rozegrał kilkanaście spotkań.


26


W życiu czasem musimy dokonywać wyborów wbrew sobie. Wielu kibiców nie wie, że Jamie Carragher kibicował Evertonowi, Harry Kane biegał za młodu w koszulce Arsenalu, a Raheem Sterling, zanim trafił na Anfield i Etihad Stadium, był fanem Czerwonych Diabłów. Oczywiście historie takie, jak kariera Stevena Gerrarda wciąż się zdarzają, ale przez rosnące zarobki futbolistów ich ścieżki coraz rzadziej krzyżują się z ich ulubionymi zespołami. Mimo to Liverpoolowi udało się sprowadzić sympatyka spoza Merseyside, a nawet samych Wysp. Naby Keita to zawodnik wyjątkowy. Nie bez powodu zarówno Barcelona, jak i Bayern widziały go w swoich szeregach. Gwinejczyk łączy niezwykłą dynamikę, wytrzymałość i ponadprzeciętną grę w destrukcji ze świetnym przeglądem pola i dryblingiem. Daniel Sturridge po pierwszych treningach w trakcie okresu przygotowawczego stwierdził, że nigdy nie spotkał wcześniej gracza o podobnym profilu. Według dyrektora sportowego Schalke – Christiana Heidela – RB Lipsk grał zawsze w dwunastu, kiedy pomocnik znajdował się na boisku. Filozofia Jürgena Kloppa, oprócz dobrej wydolności, dynamiki i pracy w nieustannym pressingu, wymaga od zawodników czegoś ponad piłkarskie umiejętności i fizyczną dyspozycję. Szkoleniowiec na każdym kroku podkreśla, że najważniejszy jest monolit. Kiedy drużyna stanowi zgraną ekipę, w której poszczególni zawodnicy są gotowi skoczyć za sobą w ogień, wszystko jest możliwe. Dlatego też wyznaje zasadę, według której pozyskuje tylko zawodników zafascynowanych jego projektem i zdecydowanych na przenosiny do Liverpoolu. Ma to zapobiec problemom w szatni i pomóc budować jej jedność. Wymagania te oczywiście spełnił także nowy nabytek The Reds. Droga na szczyt nigdy nie jest prosta, co potwierdza historia Keity. Wszystko zaczęło się w stolicy Gwinei – Konakry. Młody Naby grał na ulicy z rówieśnikami. Najczęściej bez butów lub w znoszonych, podziurawionych, jeśli dopisało szczęście. Chłopcy dryblowali między przejeżdżającymi samochodami i Keita przyznaje, że nie raz został potrącony. Jak sam jednak stwierdził, był gotowy na wszystko, byleby nie stracić piłki. Według niego tak ciężkie warunki zahartowały go, przez co dziś nie boi się niczego, co spotyka na boisku. Pomocnik mierzy zaledwie 1,72 metra. Za młodu koledzy także

przerastali go o głowę, przez co musiał walczyć o piłkę i respekt kolegów, więc nawet pędzące auta nie potrafiły go zatrzymać. To stąd pochodzi jego agresja, tak ważna na jego pozycji. Tkwi to w nim do dziś i oprócz niesamowitego stylu objawia się nazbyt często łapanymi kartkami, nierzadko czerwonymi. Mama pomocnika – Miriam Camara, przyznaje, że musiała chować przeróżne rzeczy przed synem. Chłopiec podbijał wszystko, co znalazło się w zasięgu jego nóg, nieważne, czy była to pomarańcza, czy butelka wody. Jego ojciec, Sekou Keita twierdzi, że futbol był jego przeznaczeniem. Jako maluch Naby uwielbiał mieć piłkę przy sobie. Oglądał i dotykał futbolówkę, nawet kiedy nie był jeszcze w stanie jej kopać. Mimo to rodzice starali się odwieść potomka od futbolu. Liczyli na to, że uda im się przekonać syna do nauki. Edukacja jawiła się im jako bardziej stabilna i pewniejsza wizja przyszłości, ale dla chłopca liczyła się tylko i wyłącznie piłka. Kiedy jednak rodzice zdali sobie sprawę, że całe Konakry widzi w Keicie najlepszego zawodnika w mieście, zrozumieli że ma niezaprzeczalny talent i postanowili okazać mu pełne wsparcie w pogoni za marzeniami.

Lokalni skauci dostrzegli go już wtedy, gdy miał 12 lat. Od razu doradzili mu przenosiny do Europy, co było zrozumiałe. Chłopak nie był jednak gotowy na tak duży krok. Dwa lata później oglądał dużo meczów Ligue 1, Premier League i Ligi Mistrzów. Wiedział, że chce grać na tym poziomie. Było to oczywiście niemożliwe w Gwinei, więc podróż na inny kontynent była nieunikniona. W wieku 16

lat wyruszył do Francji na testy. Rodzice byli przerażeni, a sam Keita nie spodziewał się, że będzie tak ciężko. Wszystko oprócz języka różniło się od gwinejskiej rzeczywistości. Przede wszystkim sam futbol. Gra na ulicy, która ukształtowała go na początku piłkarskiej drogi, okazała się przekleństwem. Przez brak treningów z prawdziwego zdarzenia brakowało mu ogłady na boisku, taktycznej wiedzy i rozumienia gry. Jak sam przyznaje, chciał po prostu przejąć piłkę, minąć przeciwników i strzelić gola. Nie rozumiał podstawowych poleceń w trakcie zajęć mimo tego, że mówi przecież po francusku. W Lorient stwierdzono, że jest zbyt surowy i odesłano go z powrotem do Konakry. Jak nietrudno się domyślić, chłopak zwątpił w siebie, kiedy marzenie było na wyciągniecie ręki, a trzeba było wrócić z powrotem do Afryki. Dopiero w wieku 18 lat jego talent został doceniony w Europie. Le Mans bardzo chciało go pozyskać, ale klub stanął na skraju bankructwa. Na szczęście jeden z pracowników polecił Gwinejczyka do Istres, mówiąc, że jest prawdziwym diamentem, wymagającym jednak pracochłonnego oszlifowania. Ówczesny dyrektor sportowy

drużyny – Frederic Arpinon, sprawdził występy Keity na turnieju organizowanym w Marsylii przez Bobo Balde – byłego obrońcę Celticu. Postanowił z miejsca zaoferować mu trzyletni kontrakt, a Naby natychmiastowo odpłacił mu się za zaufanie, strzelając bramkę i notując asystę w wygranym 4-2 oficjalnym debiucie przeciwko Nimes. Pomocnik nie potrzebował dużo czasu, by oczarować

27

GWINEJSKI DECO, KTÓREGO PRZEZNACZENIEM BYŁ LIVERPOOL


menedżerów drużyn z Ligue 1. Uprzedził ich były szkoleniowiec Liverpoolu – Gerard Houllier – który sprowadził go do Red Bullu Salzburg, gdzie poznał Sadio Mané. Początki w Austrii były ciężkie, gdyż Keita nie mógł przebić się do wyjściowej jedenastki. Niecierpliwego pomocnika uspokajał jednak Senegalczyk. Przekonywał, że jego szansa nadejdzie i nie będzie miał problemów z udowodnieniem swojej wartości. Skrzydłowy odszedł tuż przed zakończeniem okna do Southamptonu, ale zanim do tego doszło, pomógł koledze w nauce języka, oprowadzał go po mieście i wprowadził do szatni. Naby do dziś traktuje go jak starszego brata. Należą do tej samej agencji menedżerskiej i utrzymywali kontakt, zanim pojawił się temat przeprowadzki Gwinejczyka do Merseyside. Wkrótce pomocnik stał się czołową postacią Czerwonych Byków. Jak sam twierdzi, pobyt w Austrii był dla niego kluczowy, gdyż to tam zrobił największy postęp, szczególnie pod względem rozumienia gry i taktyki, co zaowocowało przenosinami do najważniejszego oddziału imperium Red Bulla w Lipsku, gdzie jego talent rozkwitł na dobre i dał o sobie poznać na całym świecie. Mané najpierw pomógł przyjacielowi zadomowić się w Salzburgu, a potem odegrał wielką rolę w transferze pomocnika do Liverpoolu, opowiadając o mieście i klubie, co przekonało go do przenosin. Mimo wszystko Sadio nie musiał bardzo się starać, gdyż Naby od dziecka kibicował The Reds wspólnie z ojcem i kolegami. Już w wieku jedenastu lat biegał z Liverbirdem na piersi, bo zdecydował wraz z przyjaciółmi, że ich osiedlowa drużyna będzie występować w barwach The Reds. Jego piłkarskim idolem był jednak Deco. Gra Gwinejczyka za młodu bardzo przypominała ojcu styl Brazylijczyka z portugalskim paszportem i do dziś jest nazywany przez niego na cześć byłego zawodnika Chelsea. Na Instagramie pomocnik wybrał nawet nick keitanabydeco. Dlatego w młodości liczyły się dla niego tylko Barcelona, gdzie wówczas grał jego ulubiony zawodnik, i Liverpool. Choć miał możliwość przenosin do obu klubów, wybrał zespół z Anfield. Najbardziej z transferu ucieszył się tata, dla którego jest on spełnieniem najskrytszych marzeń. Po ogłoszeniu transferu rok temu natychmiast wygłosił mu wykład na temat historii klubu i jego legend.

28

Mimo sukcesów Naby stąpa twardo po ziemi. Podkreśla, że przenosiny do Anglii to dopiero początek. Wraz z ciągłym progresem wyznacza sobie coraz wyższe cele i nigdy nie popada w samozadowolenie. Chce tylko stawać się lepszy, silniejszy i przede wszystkim wygrywać. Po uzyskaniu nominacji do nagrody piłkarza roku w Afryce stwierdził: „Kiedy wracam do Konakry, wciąż widzę dzieciaki grające bez butów, dryblujące pomiędzy pędzącymi samochodami. Zawsze kupuję buty wszystkim, o ile to możliwe, bo wiem co znaczy tak prosta rzecz dla tych chłopaków. W Gwinei jest tyle talentu,

że jestem naprawdę dumny. Kiedyś chciałem być jak Deco, Titi Camara albo Pascal Feindouno, a dziś dzieci biegają w koszulkach z moim nazwiskiem. To dla mnie niesamowicie wielka motywacja. Mam nadzieję, że dalej będę im udowadniał. Że dzięki odwadze i determinacji można osiągnąć wszystko.” Keita to pierwszy po odejściu Stevena Gerrarda zawodnik Liverpoolu, który będzie nosił ósmy numer na plecach. Czy podoła wyzwaniu? O tym przekonacie się już wkrótce. Jakub Schulz


SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH MAXA MEYERA Wielu piłkarzy popełnia błędy. W szczególności, gdy są młodymi graczami albo ich kariery trafiają w niewłaściwe ręce. Albo obie te rzeczy naraz plus kilka innych głupstw. Najnowszy nabytek Crystal Palace przychodzi do klubu z naprawdę dużym bagażem doświadczeń, do którego sam lubił dorzucać kolejne cegiełki.

debiucie zanotował asystę, która uratowała klub przed porażką z Mainz. Problem w tym, że to był dopiero początek kariery, a numer „7” zaczął stawać się przytłaczający. Jedyna zastrzeżona liczba na koszulce Schalke i brutalne zderzenie z oczekiwaniami, którym ciężko było sprostać. II. Bycie dzieckiem

30

I. Założenie koszulki Raúla Gonzáleza Blanco Kiedy legenda Realu Madryt przechodziła do drużyny Schalke, nikt nie spodziewał się, że odciśnie tak wyraźne piętno na niemieckiej ekipie. Był już doświadczonym, 33-letnim napastnikiem, który powinien skłaniać się do zakończenia kariery. Tak się jednak nie stało. W Bundeslidze spędził dwa sezony, co znacznie przyczyniło się do tego, że rozegrał w barwach klubu z Veltins-Arena aż 98 meczów, w których strzelił 40 bramek. Aura jaka otaczała hiszpańskiego snajpera i jego wyjątkowa prezencja na boisku, spowodowały że jego numer – siedem – został zastrzeżony na czas nieokreślony. Karierę w Niemczech zakończył w 2012 roku, czyli dokładnie na jeden rok przed dołączeniem Meyera do drużyny seniorów. Niemiec trafił tam z powodu odejścia Lewisa Holtby’ego, a także szerzącej się serii kontuzji. W swoim

O ile wybranie takiego, a nie innego numeru jest kwestią, którą można traktować z przymrużeniem oka, to kolejna pozycja na liście niemieckiego pomocnika budzi już spore kontrowersje. Max Meyer ma obecnie już 22 lata i jest w pełni dorosłym mężczyzną. Mimo tego, boi się wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Oczywiście, nie zostawił on kobiety w ciąży, ale zrobił rzecz, która w oczach kibica Schalke uchodzi za jeszcze gorszą. Po serii głupich sprzeczek oraz prób naciągnięć kibiców na bezsensowne wymówki, atmosfera w klubie zrobiła się gorętsza niż asfalty w Polsce. Fani drużyny z Zagłębia Ruhry chcieli wyjaśnień ze strony piłkarza, a dostali… jego rodziców. To państwo Meyer pojawili się w klubie i tłumaczyli się z zachowań swojego dziecka. Jakby tego było mało, zawodnik udzielił kiedyś quasi śmiesznego wywiadu, w którym stwierdził, że mieszka z rodzicami z powodu

wygody. Nie chciał opuszczać domu, bo jego mama zawsze sprzątała pokój, a do spółki z ojcem zajmowała się wszystkim. Jak widać wszystkim w pełnym tego słowa znaczeniu. Żenująca sytuacja. III. Żądza pieniądza Wiemy, że to wyświechtany frazes i wynik zer na koncie naprawdę liczy się w XXI wieku, ale niemiecki pomocnik trochę się w tym wszystkim zatracił. Kiedy podjął decyzję o opuszczeniu Schalke, pojawiły się oczywiście pierwsze głosy dotyczące motywu, jakim mógł kierować się zawodnik. Trop, niezależnie od strony poszukiwań, doprowadził do rzeczy, na temat której nie wypada rozmawiać w towarzystwie. Szybko okazało się, że młody Max nie ma z tym najmniejszego problemu. Zarzekał się, że kwestie finansowe nie są dla niego najważniejsze i kieruje się wyłącznie swoim dobrem rozwoju. Problem w tym, że kiedy już znaleźli się na niego chętni, to nikt nie potrafił mu sprostać. Jemu i jego… finansowym wymaganiom. Odpadły marki przeciętne jak Southampton, Marsylia, Fenerbahce i Fiorentina. Odpadły marki większe jak Milan, Hoffenheim i RB Lipsk. Odpadli też prawdziwi potentaci na czele z Atletico, Liverpoolem i Arsenalem. Nikt nie był w stanie albo zwyczajnie nie chciał płacić Niemcowi oczekiwanych przez niego pieniędzy. Zdecydowało się na to Crystal Palace, które oszczędza na transferach, ale potrafi zaoferować zastraszające wręcz kontrakty. No cóż. Można się było tego spodziewać. IV. Zbyt duże ego Gdyby ego Zlatana Ibrahimovicia spotkało ego Maxa Meyera, mielibyśmy starcie niczym z legendarnego mema, na którym palcami wytyka się dwóch Spider-manów. Obydwaj panowie są siebie warci. Z tą jednak różnicą, że Szwed coś osiągnął, a Niemiec jeszcze nic. Nie przeszkodziło mu to jednak uważać, że jest na klub z Gelsenkirchen zwyczajnie za


dobry. Oczywisty wpływ miały na to media, które kreowały go na jednego z najlepszych pomocników w lidze, faktycznie duszącego się w Schalke. Pojawiały się plotki łączące go z Bayernem, Barceloną, Liverpoolem, a zawodnik rósł w oczach. Zasadniczo tylko w swoich, bo rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Kiedy już rozstał się ze swoim pierwszym klubem, szybko okazało się, że albo nie są nim zainteresowani, albo nie będą mu t y l e płacić. Ego Meyera powinno ulec więc zmianie. Nic chyba nie działa lepiej niż rzekome oferty z Katalonii, które kończą się na transferze do Crystal Palace.

do sytuacji, w której klub i zawodnik znaleźli się pod ścianą. Agent powiedział prezesowi klubu, Christianowi Heidlowi, że jego piłkarz ma zagwarantowane miejsce we wszystkich drużynach z Europy, a jego gaża powinna sięgać stu tysięcy euro. Ni mniej, ni więcej. Jeśli w Schalke uważają inaczej, mogą nie wysyłać oferty kontraktu. Uważali. W niepoważnych filmowych produkcjach taką osobę określa się mianem bardzo, bardzo złej. Osobiście mam nadzieję, że procent od opchnięcia swojego piłkarza do Crystal Palace, nie był zbyt duży. VI. Bycie głupkiem

V. Oddanie swojej kariery Wiele osób uważa, że agenci są zmorą współczesnego futbolu. Jasne, zdarzają się chlubne przypadki, które potrafią umieścić słabych graczy w naprawdę dobrych klubach, albo takie które pozwalają swoim piłkarzom zapewnić sobie przyszłość w ciągu dwóch lat gry w jakichś Emiratach. Większość jest jednak niczym trucizna dla młodego mózgu piłkarza. Kimś takim w karierze Niemca stał się Roger Wittmann. Jest to postać owita tajemnicą, bo o bezpośrednim wpływie agenta na piłkarza niewiele wiadomo. Większość jednak to właśnie jego obwinia za zepsucie Maxa Meyera i widzi w nim kogoś, kto przyczynił się do popełnienia grzechu numer cztery. To właśnie on doprowadził

Jaka jest najpopularniejsza kontuzja wśród piłkarzy? Ból pleców. Notoryczny. Spotkało to także młodego Maxa Meyera, który na różne kontuzje tego typu cierpiał tak mocno, że zaczęto podejrzewać, że choruje na podagrę. Ostatecznie wymówki i problemy stały się na tyle uciążliwe, że zdecydowano o odsunięciu go od treningów. Jak mógłby brać w nich udział, skoro ciągle coś działo się z jego ciałem. Taka decyzja była więc idealna w kwestii dbania o zdrowie piłkarza. Gratulacje, drogie Schalke. VII. Bycie jeszcze większym głupkiem „To”. „Stary człowiek i morze”. „Na zachodzie bez zmian”. „Na wchód od Edenu”. „Mobbing”.

To nazwy opus magnum wielu wybitnych pisarzy. Oraz Maxa Meyera. Niemiecki piłkarz miał wiele za uszami, ale kiedy do mediów wyciekła informacja o rzekomym prześladowaniu go w klubie, w Zagłębiu Ruhry zawrzało jak w kotle. Całkiem słusznie, bowiem oskarżenia w stronę pracodawcy były doprawdy poważne. Poruszony przez niego temat jest zjawiskiem strasznym, ale bardzo powszechnym, a próba naciągnięcia kogoś tylko i wyłącznie ze względu na swoje tymczasowe widzimisię, jest zachowaniem poniżej wszelkiej krytyki. Kiedy wydarzyło się to, zniknął wszelki szacunek do piłkarza, który odziedziczył „7” po Raulu. Tak jak Hiszpan zbudował swoją pozycję w dwa sezony, tak po trzech latach spędzonych z „niemieckim Messim”, niektórzy pewnie żałują, że założył on koszulkę Schalke aż 192 razy. Póki co, Max Meyer stawia więcej znaków zapytania, niż może dać odpowiedzi. Przede wszystkim jednak, jest to wciąż młody i piekielnie utalentowany piłkarz, który wbrew swoim warunkom fizycznym, znakomicie spisuje się w roli defensywnego gracza. Crystal Palace to dla niego zupełnie nowy rozdział w życiu. Życiu, w którym było naprawdę dużo zakrętów. Szkoda, że wiele z nich stworzył sam piłkarz. Jan Piekutowski

MAX MEYER W SCHALKE

31


W minionym sezonie Premier League kibice sporo oczekiwali po polskich zawodnikach. Niestety, zakończyło się wielkim rozczarowaniem. Grzegorz Krychowiak miał się wypromować w West Bromwich i trafić do klubu z czołówki, a zamiast tego był spadek oraz ławka rezerwowych w ostatnich kolejkach. Jan Bednarek miesiącami znajdował się poza kadrą meczową. Bartosz Kapustka kompletnie przepadł i został wypożyczony do Niemiec. Natomiast Jarosław Jach tylko raz usiadł na ławce rezerwowych. Do tego Łukasz Fabiański ze łzami w oczach kończył ostatni mecz w Swansea City, które po siedmiu latach w Premier League spadło do Championship. Liczba Polaków w najwyższej klasie rozgrywkowej niestety się zmniejszyła. Paradoksalnie, 33-letni bramkarz mimo wszystko miał wiele powodów do zadowolenia. Był jedynym zawodnikiem Swansea, który nie zawiódł swoich kibiców i dzięki świetnej postawie trafił do West Ham United. Fabiański powinien bez problemu wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie. Jego rywal, Adrian, to golkiper zdecydowanie niższej klasy od Polaka, a innych rywali w klubie nie ma. Nowy trenerów „Młotów”, Manuel Pellegrini, wydał już na transfery prawie 90 milionów funtów. Kibice oczekują, że duże wydatki przełożą się na miejsce w górnej połowie tabeli. Fabiański na pewno zapewni im spokój w bramce.

32

Nie zmieniła się natomiast sytuacja Artura Boruca w Bournemouth. Ku zaskoczeniu wielu osób, 38-letni bramkarz przedłużył o rok kontrakt z “The Cherries” i ponownie będzie pełnił rolę zmiennika Asmira Begovicia. Chociaż fani nie są przekonani do umiejętności Bośniaka i w pierwszym składzie chętnie widzieliby Polaka. Wiele powinniśmy oczekiwać po Janie Bednarku, który w zeszłym sezonie czekał na debiut w pierwszej drużynie aż do kwietnia.

POLACY W PREMIER LEAGUE 22-letni obrońca był kluczową postacią w dramatycznej walce o utrzymanie. Trener Mark Hughes w przerwie letniej mocno go chwalił. - Ma dobre umiejętności i podoba mi się jego charakter, jeśli chodzi o podejście do treningu oraz bycia gotowym, kiedy go potrzebujemy. Z młodymi zawodnikami nigdy nie wiesz, czy są w stanie przyjąć wszystko, co im mówisz lub czy będą mieli natychmiastowy wpływ na grę, ale on był znakomity w każdym meczu, w którym zagrał - mówił szkoleniowiec Southampton, cytowany przez oficjalną stronę klubu. Bednarek powinien dostawać regularnie minuty na boisku. W momencie pisania tego tekstu, zagrał w dwóch sparingach w podstawowej jedenastce. Jednak jego ewentualna gra w pierwszym składzie w lidze będzie dużym zaskoczeniem. Tym bardziej, że został kupiony kolejny środkowy obrońca, niemal dwumetrowy Duńczyk Jannik Vestergaard, a żaden z zawodników grających na pozycji Polaka nie odszedł. Chyba, że Hughes ponownie spróbuje Bednarka na prawej obronie, jak zrobił to w meczu Pucharu Anglii z Fulham. O przyszłość w Leicester City walczy natomiast Bartosz Kapustka. Jego wypożyczenie do Freiburga okazało się kompletnym rozczarowaniem. 21-letni pomocnik w tym roku zagrał zaledwie 54 minuty. Po powrocie do Anglii trener Claude Puel postanowił przyjrzeć mu się bliżej i zabrał go na zgrupowania do Francji oraz Austrii. Kapustka zagrał w dwóch sparingach po pół godziny. Do tego strzelił gola w drużynie U23. Jednak po powrocie

najlepszych zawodników do treningów, nie znalazł się nawet w kadrze meczowej w kolejnych spotkaniach towarzyskich. Jego przyszłość w Anglii jest dużą niewiadomą. W tureckich mediach pojawiały się informacje, że chciałby go pozyskać Besiktas. Kapustka ma kontrakt z “Lisami” do czerwca 2021 roku. Niby dostał nową szansę, ale jeśli zostanie w Leicester to raczej ponownie skazany będzie na ławkę rezerwowych i granie w U23. Swojej szansy nie wykorzystał natomiast Jarosław Jach. 24-letni obrońca w styczniu został kupiony przez Crystal Palace z Zagłębia Lubin, ale od tego czasu nie zagrał ani razu. Do tego tylko raz usiadł na ławce rezerwowych w Premier League. Jach rozpoczął przygotowania do nowego sezonu z pierwszą drużyną. Niestety w meczu sparingowym z FC Helsingor zabrał bardzo słabo i popełnił sporo błędów. Później wszedł jeszcze na 20 minut w kolejnym spotkaniu. Jednak to było na tyle, bo został wypożyczony do Turcji. Niby polski defensor zapowiada, że chce wrócić do Londynu i walczyć o skład, ale będzie z tym niezmiernie ciężko w przyszłości. Ewidentnie trener Roy Hodgson nie cenił go i Jach nie ma co liczyć na grę w Crystal Palace podczas jego pracy w tym klubie. Zdecydowanym wygranym okresu przygotowawczego jest Marcin Bułka. Podczas nieobecności Thibaut Curtouis i Willy’ego Caballero po Mistrzostwach Świata, 18-letni bramkarz dostał szansę gry w pierwszym składzie Chelsea w dwóch meczach towarzyskich: z Perth Glory oraz Interem Mediolan. Jednak zaimponował


zwłaszcza w ostatnim ze sparingów, z Arsenalem. Polski golkiper wszedł na boisko w 78. minucie i popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Sezon jako pierwszy bramkarz rozpocznie zapewne Caballero. Do tego Chelsea kupiła 38-letniego Roberta Greena. Jednak Bułka nie popełniał żadnych błędów w sparingach i pokazał trenerowi Maurizio Sarriemu, że ten może na niego liczyć. Przy bardzo dobrym układzie Bułka może dostać szansę w Carabao Cup. Ciekawa jest także sytuacja Kamila Grabary. Kolejny polski bramkarz z rocznika 1999 wystąpił w dwóch sparingach Liverpoolu. Zagrał 30 minut z Bury FC i wyszedł w pierwszym składzie z Manchesterem United. Występ przy stutysięcznej widowni w Michigan był świetnym doświadczeniem. Nie miał jednak okazji, aby się wykazać, a przy straconej bramce z United nie zawinił. Oczywiście numerem jeden w bramce Liverpoolu jest kupiony za rekordową sumę Alisson Becker. Natomiast na kolejnych pozycjach zrobiło się bardzo niepewnie. Loris Karius popełniał kolejne błędy w sparingach i może zostać sprzedany. Natomiast Simon Mignolet na pewno odejdzie z klubu i jego nie trzeba już brać pod uwagę. Obecnie o miejsce numer trzy walczą Grabara oraz Caoimhin Kelleher. W hierarchii bramkarzy wyżej jest Polak, dla którego mimo wszystko najlepsze byłoby wypożyczenie i gra w seniorskim zespole, aby zdobyć doświadczenie niezbędne do rozwoju. Dla Grabary występy w Premier League 2 nie są już dużym wyzwaniem.

Kolejnym polskim bramkarzem w Premier League jest Mateusz Hewelt. 21-latek miał nadzieję na walkę z Maartenem Stekelenburgiem o pozycję number dwa w bramce Evertonu, ale to Holender grał regularnie w sparingach. Niepodważalne miejsce w pierwszym składzie ma oczywiście Jordan Pickford. Dla Hewelta w obecnej sytuacji najlepsze byłoby wypożyczenie, ponieważ już czas zacząć bronić na seniorskim poziomie. Trener Marco Silva nie podjął jeszcze decyzji w sprawie Polaka. Niepewna jest przyszłość Krystiana Bielika. 20-letni zawodnik Arsenalu stracił prawie cały poprzedni sezon z powodu kontuzji. Rozegrał zaledwie cztery spotkania w U23, a na wypożyczeniu do Walsall cały czas się leczył. Arsene Wenger brał go na treningi pierwszej drużyny oraz wystawiał w meczach towarzyskich latem. Nowy trener, Unai Emery, tego nie robi. Polak został na stałe przesunięty do drużyny U23. Dlatego sytuacja Bielika zrobiła się skomplikowana. Najlepszym wyjściem będzie wypożyczenie do Championship. Jednak z powodu kłopotów ze zdrowiem, zainteresowane kluby są ostrożniejsze w jego przypadku.

z rzutu wolnego. 25-letni napastnik trenuje z innymi zawodnikami na kontraktach, którzy nie mają szans na występy w pierwszej drużynie. Kibice nazywają ich “The Bomb Squad”. Niestety w kolejnym sezonie w Premier League na regularną grę mogą liczyć jedynie Fabiański i Bednarek. Inni Polacy nadal nie są w stanie przebić się na stałe do składów najlepszej ligi na świecie. Musimy czekać na pokolenie zawodników, którzy przyjechali na Wyspy Brytyjskie po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Z każdym kolejnym rocznikiem jest ich coraz więcej w składach czołowych drużyn od Premier League po League Two. Potrzeba tylko cierpliwości, a w końcu Polak zostanie mega gwiazdą angielskich boisk. Przemysław Soczyński z portalu Skauci.uk

Natomiast Michał Żyro wrócił do Wolverhampton Wanderers po wypożyczeniu do Charlton. Nie ma jednak żadnych szans na grę w barwach Wilków, ponieważ trener Nuno Espirito Santo nie widzi go w swoich planach. Żyro zagrał w sparingach drużyny U23 i w jednym z nich zdobył piękną bramkę

33


KIEDY FANI SPURS ZOBACZĄ SONA?

34

O służbie wojskowej gwiazdy Tottenhamu, Heung-min Sona, zrodziły się już prawdziwe legendy. Część stwierdziła już, że Koreańczyk odbył już swój obywatelski obowiązek, myląc go chyba z Ki Sungyongiem. Fakty są jednak takie, że zawodnik ma to wszystko jeszcze przed sobą, a co to oznacza dla Tottenhamu? Kiedy Son zaczął grać w Premier League na miarę swoich możliwości, niemal natychmiast w mediach wypłynął temat służby wojskowej, którą musi odbyć. Zmusza go do tego koreańskie prawo, które zakłada, że każdy mężczyzna jest zobowiązany do odbycia

co najmniej 21 miesięcy służby wojskowej, przed ukończeniem 28. roku życia. Oznacza to, że Son może grać na Wyspach jedynie do końca sezonu 18/19, a następnie będzie musiał powrócić do kraju i poświęcić się obywatelskim obowiązkom. Trzeba pamiętać, że właśnie wtedy przypadnie dla niego teoretycznie najlepszy wiek w karierze i dwuletnia, przymusowa przerwa może być końcem jego przygody na najwyższym poziomie. Co ciekawe, wszystko mogło być już dawno z głowy. Prawo przewiduje bowiem wyjątki dla sportowców. W zeszłym sezonie Ki Sung-

yueng musiał opuścić ostatni mecz Swansea w sezonie, bo również dosięgło go wojskowe powołanie. W jego przypadku służba trwała jednak tylko cztery tygodnie, a wszystko to dzięki brązowemu medalowi na Igrzyskach w Londynie. Podobnie było w przypadku innej gwiazdy Premier League, Park Ji-sunga, którego czas w wojsku został skrócony, dzięki dotarciu z reprezentacją do półfinału Mistrzostw Świata w 2002 roku. W 2014 roku kadra Korei Południowej udała się na Asian Games, turniej do lat 23 z trzema miejscami dla zawodników powyżej tej granicy, ale Son nie znalazł się w gronie powołanych. Koreańczyk był wtedy piłkarzem Bayeru Leverkusen i klub odrzucił wniosek federacji o możliwość jego wyjazdu na imprezę. Mieli do tego pełne prawo, ponieważ nie są to rozgrywki uznawane przez FIFA. Piłkarz musiał zatem oglądać z boku sukces kolegów, którzy sięgnęli po złote medale, a ich służba wojskowa została skrócona do czterech tygodni.


Wciąż jednak nic straconego, zawodnik Tottenhamu może jeszcze załatwić sobie skrócenie służby. Co prawda pierwsza szansa została zaprzepaszczona, bowiem reprezentacja Korei Południowej nie ugrała niczego szczególnego na Mistrzostwach Świata, ale już za kilka dni startuje kolejny turniej, którego korzystne zakończenie może być zbawienne dla naszego bohatera. Piłkarska część Asian Games rozpoczyna się już 14 sierpnia, a potrwa aż do 2 września. Jeszcze w czasie mundialu, media na Wyspach spekulowały czy Spurs pozwolą swojemu piłkarzowi na wyjazd w tak gorącym okresie, w dodatku tuż po Mistrzostwach Świata. Jak się okazuje, widmo straty kluczowego zawodnika na niemal dwa lata, okazało się znacznie gorsze od absencji w kilku meczach na początku sezonu. Tottenham porozumiał się z koreańską federacją i zezwolił na udział Sona w turnieju. Włodarze londyńskiego klubu początkowo zakładały, że piłkarz pozostanie w kraju aż do 18 sierpnia, kiedy to rozegrają oni mecz z Fulham, ale ostatecznie uda się na Igrzyska tuż po spotkaniu otwierającym sezon, w którym zmierzą się z Newcastle United. Pozwoli mu to dołączyć do reprezentacyjnych kolegów jeszcze przed fazą grupową.

Ekipa Mauricio Pochettino nie pozostanie jednak bez wymiernych korzyści. Umowa z Koreańską Federacją Piłkarską zakłada, że Son nie weźmie udziału w meczach towarzyskich seniorskiej kadry w listopadzie, a także opuści dwa pierwsze mecze fazy grupowej Pucharu Azji, który odbędzie się już w styczniu 2019 roku. Co by się nie działo, Koreańczyk z pewnością nie będzie dobrym wyborem do Fantasy Premier League, bowiem tak wymagający sezon nie powinien zakończyć się szczytową dyspozycją. Zawodnik sam przeprosił już zresztą swoich kolegów i kibiców.

prawa. W 2012 roku piłkarz Arsenalu, Park Chu-young, ogłosił, że przekłada swoją służbę wojskową o dziesięć lat. Miał wtedy 26 lat i deadline na odbycie służby zbliżał się nieuchronnie. Jego prawnicy odnaleźli jednak lukę prawną, która przez jego trzyletni pobyt we Francji, pozwalała na odłożenie obowiązku na późniejszy czas. Spotkało się to jednak z lawiną krytyki ze strony opinii publicznej, a sam piłkarz został oskarżony o brak patriotyzmu. Później przeprosił wszystkich urażonych swoim zachowaniem i obiecał, że w 2022 roku wypełni swój obywatelski obowiązek.

„Jest mi przykro, ponieważ Tottenham to moja drużyna. Jest mi przykro ze względu na kolegów i sztab szkoleniowy. Gram jednak dla swojego kraju i to jest dla mnie równie ważnie. Szczerze jest mi jednak przykro, to właśnie czuję”.

Przypuszcza się, że Son również mógłby skorzystać z tego typu rozwiązania, bowiem od lat przebywa przecież w Europie, jednak jest bardzo mało prawdopodobne, aby się na to zdecydował. Wszystko wskazuje więc na to, że o ewentualne skrócenie wojska będzie musiał powalczyć po prostu na boisku.

„Możemy rozmawiać o służbie wojskowej po wszystkim. Niczego jeszcze przecież nie wygraliśmy. Jedziemy tam wygrać, a zdobywanie trofeów dla kraju to zawsze coś dobrego. Nie jadę tam bez powodu”.

Krzysiek Bielecki

Jak się okazuje, historia zna jeszcze jeden ciekawy przykład obejścia koreańskiego

35


BERND LENO

Jak co sezon, kluby z Premier League ruszyły na obfite zakupy w niemieckich klubach. Tym razem było ich naprawdę sporo, bo angielski kierunek wybrało aż jedenastu piłkarzy. Postanowiliśmy więc przyjrzeć im się bliżej, a o opinię poprosiliśmy najlepszego eksperta od Bundesligi, Tomasza Urbana. Odpowiedź na pytania - dlaczego Jan Bednarek będzie miał problem z ponownym przebiciem się do składu, dlaczego WHU nie powinno być nadmiernie uradowane ze swoiego transferu, a Liverpool wręcz przeciwnie oraz co łączy Lucasa Leivę z najnowszym nabytkiem Brighton - znajdziecie poniżej.

Dokładnie tak. Trochę się zasiedział, trochę zgnuśniał, trochę stanął w miejscu. Ta zmiana może jednak pomóc w jego karierze i być impulsem. Będę się upierał, że to dobry ruch dla obu stron. Umówmy się – nie kosztował wielkich pieniędzy, jak na dzisiejsze realia. To wciąż solidny bramkarz z rezerwami, które musi zwyczajnie z siebie wykrzesać. Jest więc nadzieja, że nawiąże do formy, jaką prezentował jeszcze dwa, trzy sezony temu.

Spróbujmy najpierw z drużyną Arsenalu, do którego dołączyło dwóch piłkarzy rodem z Bundesligi – Sokratis oraz Bernd Leno. Po wielu latach śledzenia przez Pana niemieckich rozgrywek, jaką ma Pan opinię na ich temat?

Mam na myśli warunki fizyczne. Wspólnym mianownikiem z poprzednim zawodnikiem jest to, że też się trochę zasiedział w Bundeslidze. Dwa lata temu był w czołówce ligi, a teraz trochę zgasł. Mimo tego również mogę być o niego zupełnie spokojny. To gracz, który nie powinien mieć jakichkolwiek problemów z aklimatyzacją, a także grą w podstawowym składzie Kanonierów. Cieszyć może to, że nie jest to typowy wybijak, ale chłopak potrafiący rozegrać całkiem sensowną akcję. Do tego dobrze gra głową, jest silny, a do tego szybki jak na swoją pozycję.

W przypadku Sokratisa jest całkiem podobnie. To piłkarz, którego można określić jako idealnego pod warunki Premier League.

OPERACJA LEW MORSKI A.D. 2018

36

Bernd Leno to jest całkiem solidny bramkarz, ale w ostatnim czasie dopadła go stagnacja. Nie rozwinął się tak, jak tego od niego oczekiwano. To jest bramkarz, który potrafić bronić rzeczy z gatunku tych nie do obrony, ale potrafi też popełnić jakiś odrealniony błąd i w zupełnie nieoczekiwanej sytuacji puścić gola. Myślę jednak, że zmiana ligi, a przede wszystkim środowiska zrobi mu dobrze i nie jest to zły ruch ze strony Arsenalu. Czy jest to piłkarz na lata, który wciągnie Kanonierów na wyższy poziom? Tego nie wiem. Jest jednak nadzieja, że trochę się pobudzi. Zatem uważa Pan, jak zresztą wielu fanów niemieckiej ekstraklasy, że Leno się trochę tam zasiedział.

Jego przeciętność w ostatnim czasie można, z zachowaniem ostrożności, delikatnie tłumaczyć zawirowaniami w Dortmundzie. Były kłopoty z trenerami, sprawa z zamachem przed meczem z Monaco. Wpłynęło to na wielu piłkarzy, w tym Łukasza Piszczka. Zapowiada się zatem na progres w defensywie Arsenalu, która w ostatnich latach trochę straszyła swoją postawą.

Niektórych wystraszył też transfer Vestergaarda, który przeniósł się do Southampton. Głównie przez to, że kibice Borussii Mönchengladbach popadli w dziwny zachwyt. Ich odczucia mają duży związek z tym, że z transferu Duńczyka udało się w końcu pozyskać solidnego napastnika, o którego Źrebaki starały się od jakiegoś czasu. Powiem tak – duet Vestergaarda z Ginterem kosztował kolosalne jak na Bundesligę pieniądze, a zupełnie się nie sprawdził. Obydwaj popełniali okropne błędy. Ale, ale. Nie róbmy z tego wysokiego obrońcy ostatniej łajzy. To piłkarz, który miał najwięcej zablokowanych strzałów w minionym sezonie. No i do tego jego gra głową. Jest ona oparta na tym, że mierzy sobie dwa metry, ale potrafi być efektywna. Daleko mu jednak do efektowności. Technika uderzenia jest dość komiczna i bazuje, w dużej mierze, na przypadku. Jeśli wchodzi na rzut rożny i piłka go po prostu trafi w głowę, to może być gol. On zwyczajnie nabiega na piłkę, a jego strzałom brakuje soczystości i płynności. Z plusów warto wyróżnić też długie podania. Jego przerzuty i krosy budzą podziw. To jego znak firmowy, który z pewnością pokaże w Anglii. W Bundeslidze był pod tym względem jednym z najlepszych zawodników. A teraz to, co drażni – złe wyprowadzanie piłki krótkimi podaniami, amatorskie błędy, złe ustawienie. Tak jak jednak powiedziałem wcześniej – nie róbmy z niego łamagi i najgorszego piłkarza świata. Swoje zalety ma i wystarczy, że będzie operował w systemie z czterema obrońcami, gdzie może ukryć swoją zwrotność. W przypadku partnerowania dwójce, może mieć sporo kłopotów, gdyż zwiększa się strefa, w której musi operować. Jeśli chodzi o sytuację Janka Bednarka, to Polak ma naprawdę duży problem. To


solidna marka i na ten moment uważam, że Duńczyk jest zwyczajnie lepszym piłkarzem. Do tego kosztował sporo, jak na warunki Southampton, i nikt go nie schowa do lodówki po dwóch, trzech nieudanych meczach. Jako, że sam wprowadził Pan temat Bednarka, możemy szybko przejść do kolejnych piłkarzy. Do Premier League trafiło dwóch kolejnych mistrzów świata z 2014 roku. André Schürrle, który trafił na wypożyczenie do Fulham oraz Erik Durm reprezentujący barwy Huddersfield. Czy jest to duży zjazd w ich karierze? W przypadku Durma trudno mówić o zjeździe lub progresie. Był przez ostatni rok kontuzjowany, nie grał wcale. Jest co prawda byłym reprezentantem Niemiec, gdzie jednak – umówmy się – nie odgrywał specjalnie dużej roli. Póki co, ciężko się wypowiedzieć na jego temat. Zaczynał jako piłkarz formacji ofensywnych, grał na pozycji środkowego napastnika. Później przesunięto go na skrzydło, aż w Dortmundzie zrobiono z niego bocznego obrońcę. Ciężko mi cokolwiek stwierdzić, moim zdaniem Huddersfield sprowadza kota w worku. André Schürrle ma zaś naprawdę spory kłopot. Niezbyt dobrze radził sobie po powrocie z Chelsea, a do Dortmundu trafił, gdyż, jak się powszechnie uważa, jest „synkiem” Thomasa Tuchela. Ostatecznie musi stamtąd wyjeżdżać, bo nagonka na niego jest naprawdę duża, gdyż kompletnie nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Przede wszystkim André musi trafić na klub, który będzie grał w jego ulubionym stylu – z kontry. Jest piłkarzem wciąż bazującym na szybkości, która to stanowi fundament jego dryblingu. Niemiec potrafi minąć kilku rywali, ale robi to w pełnym biegu, zaś nie potrafi zakręcić kimś w miejscu. W grze kombinacyjnej, przy ataku pozycyjnym, po prostu się gubi i męczy. Jego atuty się wtedy chowają. Nie twierdzę, że zupełnie mu się w Fulham nie uda, ale ma spory problem do rozwiązania. Problem z samym sobą. Zupełnie nieudany

pobyt w Wolfsburgu, jeszcze gorzej w Borussii. Jego kariera to obecnie równia pochyła, ale dobrze, że wylądował w beniaminku z innej ligi. Promyk nadziei budzić może runda wiosenna, którą Schürrle rozegrał na naprawdę przyzwoitym poziomie. Summa summarum w Dortmundzie wystrzeliły korki od szampanów, przede wszystkim ze względu na gażę, którą Niemiec inkasował, a którą w zupełności będzie pokrywał londyński klub. Kolejnym piłkarzem, o którym wypada powiedzieć kilka słów jest Andriy Yarmolenko, dołączający do ekipy naprawdę szalejącej w tym okienku transferowym. Ukrainiec opuszcza Dortmund i przenosi się do West Hamu. Jest to kolejny piłkarz, który się spalił, rozczarował kibiców swoją grą. Z nim jest taka sprawa, że miał genialne wejście w sezon. Na początku naprawdę dobrze sobie radził. Pamiętam mecz z Borussią Mönchengladbach, w którym drużyna z Zagłębia Ruhry strzeliła rywalom sześć bramek. Ukrainiec zagrał wówczas prawdziwy koncert. Stworzył doskonały duet z Łukaszem Piszczkiem, no i ta prawa strona naprawdę robiła wtedy wrażenie. A potem… a potem nagle coś się zacięło. Doszła do tego kontuzja, a także zorientowano się, że to nie jest piłkarz, który profilem pasuje do Dortmundu. Słabo nadawał się do gry kombinacyjnej, a co gorsza był zbyt prosty do rozgryzienia. Cały świat wie, że on ma tylko jedną nogę i trzeba zniwelować zagrożenie z tej właśnie strony. Generalnie myślę, że w klubie są naprawdę zadowoleni, że odzyskali wydane na niego pieniądze. Co do jego przygody w West Hamie – obawiam się, że będzie mu trudno dobrze się zaaklimatyzować. Całą karierę spędził na wschodzie, na Ukrainie, gdzie gra się zdecydowanie inaczej. A ten pierwszy kontakt z zachodnioeuropejskim futbolem miał dość bolesny. Przy Yarmolenko musimy się jednak nad pewną rzeczą zastanowić. Czy możemy

rozpatrywać tylko w kategoriach dobry piłkarz, zły piłkarz. Przecież często górę bierze aspekt psychologiczny i różni piłkarze mogą mieć różne wersje samych siebie. Między innymi Pascal Groß, który był przeciętniakiem w Niemczech, a w Premier League rozegrał kapitalny sezon. A z drugiej strony mamy takie przypadki jak Loris Karius. Jest zbyt wiele czynników, które mogą zadecydować o powodzeniu. Nie jest to z pewnością zły piłkarz, który wpisuje się w trend obecnej polityki WHU. Czy jednak dziwią Pana jego braki w przygotowaniu fizycznym? Manuel Pellegrini podobno narzeka na tę kwestię i dlatego Ukrainiec albo kompletnie nie bierze udziału w sparingach, albo nie gra w nich pełnych dziewięćdziesięciu minut. Zrzucam to na karb kontuzji. Stracił wówczas mnóstwo czasu i potrzebuje naprawdę sporo na rehabilitację. Żeby jednak być uczciwym – z tego co pamiętam, to z tymi dziewięćdziesięcioma minutami był problem i w Borussii. Faktycznie może być tak, że zachód przerasta go pod kątem szybkości gry. W ocenie kolejnego zawodnika byliśmy naprawdę zgodni na Twitterze. Leon Balogun przenosi się do Brighton i jest to szok, zwyczajnie nieporozumienie. To przeciętny piłkarz, żeby nie powiedzieć – słaby. Nadal się z tym zgadzam. To jest obrońca, który kojarzy mi się głównie z babolami, jakie popełniał w Niemczech. Nie mam o nim dobrego zdania, nie prezentował sobą kompletnie nic, a o jego jakości niech świadczy to, że nie przebił się w sposób wyraźny do drużyny Mainz, a umówmy się – nie jest to jakaś czołówka ligi. Teraz facet trafia do Premier League, gdzie poziom, nie ukrywajmy, jest zdecydowanie wyższy, więc jego braki mogą być tym bardziej widoczne. Moim zdaniem jest to błąd ze strony Brighton, które wydało pieniądze na naprawdę mizernego piłkarza. Jeśli już ktoś idzie do Anglii, to wypada żeby był kimś wiodącym w swojej ekipie, tym bardziej, jeśli nie gra

ANDRIY YARMOLENKO

37


w potentacie. Na szczęście opinię Mainz może uratować jeszcze jeden piłkarz. Jest to Yoshinori Muto, kupiony przez Newcastle United, które wreszcie ma porządnego napastnika. Mam o Japończyku doprawdy dobre zdanie. To solidny snajper, z dobrym wyczuciem do strzelania bramek. Jest też bardzo pracowity, a w Moguncji padł ofiarą systemu. Często był sadzany na ławce, a trener Schwarz mówił w wywiadach, że wynika to z lenistwa Azjaty, który za mało przykłada się do gry ofensywnej. Były to iście absurdalne zarzuty, w szczególności, jeśli mowa jest o piłkarzu będącym najlepszym napastnikiem zespołu. Zespołu, który poza tą jedną postacią miał ogromne problemy ze strzelaniem goli. Jeśli mamy to przenieść na angielskie warunki, to bardzo przypomina mi młodszą wersję Okazakiego, znanego doskonale z występów w Leicester City. Skoro ten piłkarz dał sobie radę, to myślę, że Muto jak najbardziej też się powiedzie. Nie będzie jakimś goleadorem, ale myślę, że będzie w stanie ustrzelić około dziesięciu bramek. Swego czasu widziałem go w barwach Źrebaków, ale tam, już po transferze Verstergaarda, sprawy potoczyły się trochę inaczej. Generalnie jestem delikatnym fanem jego gry i będę kibicował jego występom w barwach Newcastle, tym bardziej, że zawsze powtarzał, iż jego marzeniem jest gra właśnie w Premier League. To mobilna bestia. Swego czasu tworzył doskonały duet, kiedy w Mainz grał jeszcze Yunus Malli. Uzupełniali się w stu procentach. Doprawdy robili wrażenie, a Muto imponował wybieganiem, wychodzeniem do gry, pokazywaniem się kolegom. Po prostu wszystkim. Faktycznie, biorąc pod uwagę występy Joselu czy Gayle’a, w drużynie Srok mogą być niezwykle zadowoleni nawet w wypadku dziesięciu bramek strzelonych przez Japończyka. Czy takie same emocje powinny towarzyszyć kibicom Brighton, którzy poza Balogunem pozyskali jeszcze piłkarza RB Lipsk – Bernardo? Przede wszystkim – wszechstronność. Może zagrać na całym boku obrony. Pokazał to właśnie w barwach Lipska, gdzie jako nominalny lewy obrońca często występował jako prawy. Należy też zwrócić uwagę na jego schematyczność i odbieganie od tego stereotypowego Brazylijczyka. Nie jest specjalnie wyszkolony. Tak naprawdę to solidny przecinak…

38

Lucas Leiva? Coś w ten deseń. Co ma przeciąć, to przetnie. Nie będzie czarował, popisywał się jakimiś spektakularnym zagraniami. Skupi się na walce i wybijaniu, bo w tym jest niezły. Czasami imponował walecznością, nieustępliwością, no i jego największy atut, czyli wspomniana już wszechstronność. W drużynie Mew

mogą mieć z niego pożytek, gdyż pasuje tam profilowo. Znalazł się w klubie na swoim poziomie, a do tego gra w starym, angielskim stylu – zabezpieczy tyły najlepiej jak potrafi, ale nie porwie akcji skrzydłem, ani nie strzeli z trzydziestu metrów. Zresztą chyba nie tego się tam oczekuje. Generalnie myślę, że to nieźle ulokowane pieniądze. Prochu nie wymyśli, ale nic nie zawali. Zostały nam jeszcze dwa transfery do omówienia. Są one chyba tymi najważniejszymi i najbardziej elektryzują opinię publiczną na Wyspach. Zacznijmy zatem od Naby’ego Keity, który w końcu opuścił Lipsk i przeniósł się do Liverpoolu. Fani The Reds wpadli w ekstazę po tym transferze. Uważam, że jest to ktoś idealnie skrojony pod ten zespół i, przede wszystkim, pod filozofię Jürgena Kloppa. Zachwytów jest naprawdę sporo, ale czy są one do końca słuszne? Zdecydowanie tak. On potrafi zupełnie wszystko. Genialny na pozycjach „6” oraz „8”, a od biedy zagra też na typowej „10”. Niezwykle dynamiczny, szybki, zdecydowany, doskonale wyszkolony technicznie, kapitalny drybling, dobre uderzenie, świetny przechwyt i przegląd pola. Myślę, że w niektórych klubach mogą sobie pluć w brodę. Na przykład w takim Bayernie. Ale umówmy się – ich filozofia transferowa należy do takich, że zwyczajnie nie są tam jeszcze gotowi, by wydawać na jednego piłkarza siedemdziesiąt milionów euro. Jeśli zaś chodzi o sam transfer, to nie mam żadnych wątpliwości. Doskonała decyzja Liverpoolu i będą z niego naprawdę zadowoleni. Dynamizm jakim dysponuje sprawi, że doskonale zrozumie się i skomponuje z ofensywną trójką Mané, Firmino, Salah. Ma smykałkę do kombinacyjnej gry, potrafi świetnie dostrzec partnera i rozpocząć akcję serią podań z pierwszej piłki. Naprawdę jestem rozkochany w tym transferze. Mnie natomiast martwi jedno. Keita czasami wydawał się mieć przepalone styki, a jego głowa wrzała od temperatury. Nie wyglądało to dobrze. Racja, ale pamiętajmy, że działo się to w określonych okolicznościach. Na ten transfer Keita nalegał już dość długo, naprawdę chciał trafić pod skrzydła Kloppa, ale klub go blokował. Piłkarz był w Lipsku sfrustrowany, nie podobało mu się trzymanie go na siłę. Dusił się tam, a te dziwne zachowania miały właśnie bezpośredni związek z tą sytuacją. Jego frustracja musiała znaleźć ujście. Nie demonizowałbym tych sytuacji. Jasne jest, że grał na pokaz, ale nie utożsamiałbym tego z jego złym charakterem. Właściwe kojarzę tylko jedną aferę, kiedy to na treningu ostro wszedł w Diego Demme. Poza tym cisza, a te bezczelne zachowania podczas meczów ucichły wraz z porozumieniem z angielskim klubem.

Powtórzę to jeszcze raz – genialny transfer, o który jestem w zupełności spokojny. Nadeszła pora na ostatni transfer, który jest chyba największym zaskoczeniem. Max Meyer trafił do Crystal Palace. Nie do Arsenalu, Liverpoolu, Atletico, Milanu czy nawet Fenerbahce, ale właśnie do Crystal Palace. Co się stało, że sprawa poszła w tym, a nie innym kierunku? Jaka jest w tym rola agenta piłkarza, o którym mówi się dużo w negatywnym kontekście? Wittmann chyba przeszarżował. Podejrzewam, że gdyby wiedział, że Meyer skończy w Orłach, to zdecydowałby się na przedłużenie kontraktu z Schalke. Z tego co podają media wynika, iż będzie tam dostawał 4,5 miliona euro na rok. Nie są to pieniądze, których w klubie z Zagłębia Ruhry by nie uświadczył. Dość powiedzieć, że mógłby mieć tam nawet jeden milion więcej. Ponadto zamienił grę w Lidze Mistrzów na teoretyczną walkę o utrzymanie w Premier League. Nie rekompensuje tego nawet poziom ligi, bo Meyer traci w tym momencie naprawdę dużo. Będzie walczył z lepszymi drużynami co tydzień, ale ominą go najbardziej elitarne rozgrywki. Finansowo też nie zyskał sporo, bo nawet jeśli dostał dziesięć milionów za podpis, to znaczną część z tego zgarnęli pośrednicy i oczywiście osławiony agent. Jeśli zaś chodzi o aspekt sportowy, to dużo zależy od samej drużyny, do której w tym momencie trafił. Domenico Tedesco uczynił z niego defensywnego gracza, bardzo obiecującą „6”. Został przesunięty głębiej, znacznie niżej niż jego naturalna pozycja. Trener Schalke skorzystał z jego doskonałej techniki, a Meyer miał średnio najwięcej przechwytów piłki na mecz w poprzednim sezonie. Do momentu, w którym grał, naprawdę robił wrażenie. Mamy do czynienia z graczem o dużej inteligencji boiskowej, ale jeśli chce sprostać oczekiwaniom ligi angielskiej, to musi nadrobić sporo w kwestii fizyczności, bo wygląda zdecydowanie gorzej niż N’Golo Kante. Upieram się, że mógł zostać w swoim macierzystym klubie, a nie stawać się kolejną osobą, na którą wylewa się fala hejtu. Ma to oczywiście związek z faktem, że jest to kolejny piłkarz, który opuszcza Schalke na takich zasadach. Przeżyli to już z Matipem, przeżyli z Kolašinacem, a przy Niemcu nie wytrzymali. Chociaż on sam, do spółki z Wittmannem, niepotrzebnie podgrzewali atmosferę. Dochodziło do kłótni na łamach prasy, wzajemnych oskarżeń. Wszystko tam śmierdziało. TOMASZ URBAN Polski dziennikarz sportowy, specjalizujący się w Bundeslidze. Ligą tą zajmuje się dla stacji Eleven Sports, gdzie pełni rolę eksperta i komentatora. Wydarzenia w Niemczech opisuje także na łamach jednej z największych gazet sportowych w naszym kraju - „Piłki Nożnej”. Związany jest także z Siarką Tarnobrzeg.


To prawda, a w pewnym momencie zrobiło się już naprawdę niemiło. Mówię tutaj o oskarżeniach o mobbing. Była taka sytuacja. Kibice Schalke stanęli wówczas murem po stronie prezesa i nie ma co się temu dziwić. Osobiście twierdzę jednak, że to „zasługa” agenta, będącego buforem wszystkich złych emocji i decyzji w życiu młodego piłkarza. Problem tym, że to nie koniec kłopotów niemieckiego klubu z tym człowiekiem, bo reprezentuje on interesy innego zawodnika, któremu również niedługo kończy się kontrakt. Ciekawy jestem, czy przynajmniej w wypadku Thilo Kherera uda się osiągnąć kompromis. Czy Max Meyer będzie nadal dobrze operował w systemie, gdzie na jego barkach spocznie ofensywa zespołu? Wiele zależy od tego jak ustawi go Hodgson, ale w wypadku transferu Kouyaté i genialnego sezonu Milivojevicia, trudno uwierzyć, że powierzone zostaną mu role defensywne. W zasadzie o „6” nie może być mowy, ale jak u niego z pozycją kogoś między atakiem, a obroną? No cóż. Na niego się naprawdę dobrze patrzy. Piłka przyklejona do buta, głowa wysoko, ale jest problem z liczbami. Nie dostarcza bramek i asyst. Właśnie z tego względu został przesunięty przez Tedesco i trochę szkoda, że zostanie to poniekąd zniweczone. Dobrze jednak, że nie będzie stricte ofensywnym piłkarzem, dzięki czemu może podszkolić swoje defensywne umiejętności i w przyszłości stać się pełnoprawną „6”. Swoją drogą, to dość ciekawy trend w Niemczech, bo podobną drogę przechodzi Götze, również cofnięty ze swojej nominalnej pozycji. Poza tym, Max Meyer musi też popracować nad fizycznością, bo tak naprawdę o nią najbardziej się obawiam. Wstrzymuję się zatem z jednoznaczną opinią, bo wiele zależy od wielu czynników. Zresztą na tym polega piłka nożna. z Tomaszem Urbanem, dziennikarzem tygodnika „Piłka Nożna” i Eleven Sports rozmawiał Jan Piekutowski

MAX MEYER

39


JAK SMAKUJE FANTASY PREMIER LEAGUE? Jak odebrać sobie przyjemność z oglądania derbów Manchesteru nie będąc kibicem żadnej z tych drużyn? I jak sprawić, by dzień później starcie Huddersfield z Watfordem było arcyciekawe? Witajcie w świecie Fantasy Premier League. Tutaj uwagę przykłada się do najdrobniejszych szczegółów. Załóżmy, że kibicujesz Liverpoolowi. The Reds gromią Watford 5:0, a Salah do czterech goli dokłada asystę. Przepis na udany wieczór? Nic bardziej mylnego. Zaryzykowałeś z opaską kapitana u Firmino. Pociąg z punktami odjechał bezpowrotnie. Tego nie da się wyjaśnić. To po prostu hazard. Hazard, którego nikt nie miał, gdy ten zdobywał dwa gole z West Bromem na Stamford Bridge. Rozgrywka bezduszna, bez serca, beznadziejna w swojej ciągłości. Dobija Cię widmo poniedziałku? Jeszcze gorszy będzie poniedziałek z czerwonymi strzałkami w tabeli, kiedy wiesz, że kilkanaście godzin wcześniej Son nie wystawił Harry’emu do pustaka.

40

Fantasy Premier League od lat cieszy się ogromną popularnością na Wyspach i w Azji. Powoli zalewa też Europę, a zwłaszcza zakochane w lidze angielskiej kraje, pozbawione dobrobytu piłkarskiego na własnym podwórku. Skandynawia i Polska właśnie, stały się europejskimi zagłębiami miłości do angielskich drużyn. Cóż za paradoks, że one nie zakochują się w polskich piłkarzach. Z reguły zaczyna się niewinnie. Masz niezły budżet, bierzesz najlepszych grajków i uzupełniasz zespół średniakami. I jeśli wciągniesz bakcyla, bo liga z kumplami motywuje Cię do cotygodniowych roszad, to później jest tylko gorzej. Richarlison nie jest już tylko utalentowanym Brazilejro z Watfordu, a gościem z największą liczbą kontaktów z piłką w polu karnym rywala.

Marco Silva dla graczy FPL nie był tylko zwolnionym menedżerem z ekipy „Szerszeni”. Jego odejście odebrało smak życia wszystkim posiadaczom byłego gracza Fluminense. Richarlison to tylko przykład, który wyrósł na swojej legendzie i świetnym początku sezonu. Spytajcie fanów ligi hiszpańskiej, czy np. mają swoich ulubieńców w ekipach z miejsc 10-20. W FPL znajdziesz prawdziwych wyznawców Pascala Großa, Marko Arnautovicia, Ahmeda Hegaziego czy Łukasza Fabiańskiego. Czy znacie ludzi z chorą miłością do Iago Aspasa? W Fantasy miłość do przeciętności nabiera nowego znaczenia. Przepis na udany związek nie jest zależny od walorów estetycznych, ale np. kolejnego babola, którego wturlał do bramki Glenn Murray. Pamiętacie jeszcze o derbach Manchesteru z początku tekstu? Znam ludzi, którzy kibicują United, ale porażka u siebie 1:2 nie doprowadziła ich do szału, bowiem gole strzelali Otamendi i Silva. Awans w FPL wynagradza czasem niesmak i pobudza emocje. Ci sami ludzie z zapartym tchem oglądali później popisy Zanki, kiedy za czyste konto zgarnął bonusowe punkty. Ale to tylko pozytywne aspekty tej okrutnej rozgrywki. O ile ukochane kluby doprowadzają do rozpaczy, nie ma nic gorszego niż cała przerżnięta kolejka. Co z tego, że wspomniany Hazard na bramkę Brighton oddał miliard strzałów i wykreował pięćset okazji kolegom - blank, to blank. Dwa punkty za 10 milionów FPL-owego budżetu, potrafią dobijać przez cały nadchodzący tydzień. Tydzień, który możesz zacząć już jako przegrany. Wyperswadowanie Kane’a po 3 meczach w sierpniu i 44 strzałach, z których żaden nie wpadł do bramki, ze swojego składu wygląda jak dobry dzień. Szkoda, że ten ryży Angol z rozciągniętą mordą pochłaniającą powietrze, zapakuje

potem dwa gole z Evertonem. Cierpliwość jest cnotą. Powiedz to wszystkim tym, którzy transfery robią dwie godziny po końcu kolejki. Jeśli już macie wybrany skład, 15 gladiatorów wysłanych w bój przynosi mniej niż średnią punktową liczącą boty, nie dziwcie się. W zeszłym roku z pierwszego tysiąca po 30 kolejkach było konto widmo, bez - uwaga żadnego transferu w sezonie. Świadomość, że sobie nie pomagasz, zabija. Jeśli jesteście gotowi przeżywać tę ligę na nowo, to śmiało. Udany dzień powoduje bonus Cedrika, gol Steve’a Mounié, czy też 7 minut na boisku Choupo-Motinga, podczas których strzelił bramkę. Nigdy w życiu nie przypuszczałbym, że spędzę popołudnie nad zacinającym się streamem Stoke-Everton. A jednak, warto było dla tej kameruńskiej, kulawej perły. Wiecie, co irytuje? Że wiesz o tej lidze wszystko. Że kiedy kolejny raz słyszysz w telewizji, że Firmino nie pasuje do Liverpoolu, a jedyną ciekawostką o Zasze jest nowa fryzura - masz do czynienia z erupcją irytacji. Banały plastikowych ekspertów bolą jeszcze bardziej. Gdy ktoś dostaje kasę za poprawną wymowę przydomku klubu, a Ty wiesz, ile kluczowych podań zaliczył Tom Ince między 75 a 90 minutą, to coś tu jest nie tak. Swoją drogą, Ince akurat tych key passów za wiele nie zaliczył. 6 milionów za knypa z Terierów nikt nam już nie zwróci. Reasumując, to wyjątkowo trudna rozgrywka. Nic nie smakuje lepiej niż gole Twojego kapitana i nic nie smakuje gorzej niż blank Twojego kapitana. Ale jedno jest pewne. W gównie po uszy zazwyczaj wszyscy siedzimy razem. A jak wyjdziemy z niego dzięki czystemu kontu Adriana Mariappy, to życie nigdy nie będzie smakowało tak wspaniale. Michał Leśniczak z portalu Spojrzenie z kanapy


NOWY SEZON

FANTASY PREMIER LEAGUE POWRÓT LIGI

ANGIELSKIE ESPRESSO DOŁĄCZ DO NAS!

129791-27388

DOŁĄCZ DO GRY I WYGRAJ DOWOLNĄ KOSZULKĘ Z OFERTY SKLEPU PODSTADIONEM!

PARTNERZY LIGI


Jako „znany ekspert FPL”, który miał jeden dobry sezon w życiu (nazwa FC Kasztany nieprzypadkowa), nie dam Wam złotych rad, co do tego, jak wygrać Fantasy Premier League. Sam tego nie wiem i co roku nieskutecznie próbuję sięgnąć po Złotego Graala. Wiem za to doskonale, jak grać, by przegrać. I w tym temacie z chęcią udzielę Wam kilku bezcennych porad. Uparcie graj zawodnikami ulubionego klubu

swojego

Jeśli nie jesteś kibicem Manchesteru City (no cóż, nie znamy ich chyba zbyt wielu, co?), to tego nie rób. Problem ze swoimi ulubieńcami zawsze jest taki, że trudniej się ich pozbyć. Z nieuzasadnionych przyczyn mamy do nich większe zaufanie i nieustannie wierzymy w ich przełamanie. Na nasze nieszczęście, ci idole szybciej trafiają na ławkę niż się przełamują. Dlatego nie ma co przesadzać z sympatiami w FPL – jeśli jesteś zagorzałym fanatykiem, wspierasz Liverpool i nie zagrasz zawodnikami United (oczywiście już w erze post-Mourinho), to licz się z tym, że nie osiągniesz wybitnych wyników. A jeśli jesteś romantykiem, przywiązanym do swoich piłkarzy i chcesz uparcie forsować ich w swojej ekipie, jednocześnie będąc kibicem jakiegoś Watfordu czy innego Huddersfield, to szczerze Ci współczuję. Właśnie zaserwowałeś sobie receptę na zepsuty weekend. Ciekawostka na zaprzeczenie tezy – w sezonie 2016/2017 wygrał kibic Evertonu, który ANI RAZU nie zagrał zawodnikami Liverpoolu. To tylko potwierdza, że trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby wygrać w Fantasy Premier League.

Rób transfery jak najszybciej Mecz Arsenalu z Crystal Palace. Nacho Monreal, skrajny obrońca kojarzony raczej z solidnością niż z akcentami w ofensywie, już po 30 minutach ma na koncie gola i dwie asysty. W 32 minucie aplikacja FPL odpalona, Hiszpan wchodzi do składu. Podobnie postąpiło kilka tysięcy innych menadżerów FPL w gorącej wodzie kąpanych. W 34 minucie defensor Kanonierów schodzi na ławkę z kontuzją. Gratulacje, właśnie zmarnowałeś drogocenny, choć darmowy, transfer w Fantasy Premier League. Powyższa sytuacja to doskonały dowód na to, że nie ma co wykonywać nerwowych ruchów transferowych, szczególnie w trakcie trwania meczu. Lepiej na spokojnie poczekać do konferencji i kupować piłkarzy tuż przed deadline. Jedynym usprawiedliwieniem dla pośpiechu jest w tej sytuacji strach przed zmianą ceny – jeśli mamy już zaplanowany wymarzony ruch, a budżetu mamy na styk, to czasem warto zaryzykować. W innym przypadku – lepiej cierpliwie wyczekać, nawet kosztem spadku team value. Wsiadaj w każdy hype train Pierwsza kolejka sezonu. Granit Xhaka notuje dwie asysty. Chwilę później Szwajcar jest najczęściej kupowanym piłkarzem przed drugą rundą spotkań. Cena wzrasta o 0,2. Efekt? Następne punkty Xhaka zdobył odpowiednio w 8 i 19 kolejce. Czy było warto było się spieszyć? Pamiętajmy, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Szczególnie w przypadku nowych graczy w lidze (Mounie i dwa gole w pierwszej kolejce – pamiętamy). Pojedyncze trafienia Maticia czy Fernandinho również będą się

zdarzać, ale to nie znaczy, że nagle któryś z nich jest lepszą opcją niż dobry skrzydłowy słabszej drużyny. Wszyscy wymienieni to bardzo dobrzy zawodnicy, ale niekoniecznie skrojeni pod FPL – tutaj wśród pomocników i napastników liczą się gole i asysty, a nie liczba przechwytów. Sorry Kante. Z drugiej strony trzymajmy rękę na pulsie i uważajmy, by nie przespać odpowiedniego momentu z transferem. Tak, Wy bez Salaha w ubiegłym sezonie, do Was mówię. Dawaj opaskę kapitańską na zmianę obrońcy i bramkarzowi To wydaje się proste. Patrzysz w terminarz i widzisz, że Salah gra ze Spurs, a Aguero ma derbowe starcie z autobusem Mourinho. Tymczasem piękny Marcos Alonso szykuje się na domowe starcie z Southampton. Oczyma wyobraźni widzimy dwa gole, czyste konto i jeszcze trzy punkty bonusu dla wspaniałego kierowcy z Hiszpanii. Jak to się kończy? Chelsea dostaje gonga w 3 minucie, Marcos przed przerwą łapie żółtko, w wolnej chwili obija poprzeczkę, a w 58 minucie zjeżdża do boksu. Efekt? 0 punktów. W tym samym czasie Momo strzela dwa razy, a Aguero dorzuca gola i asystę. Gratulacje, dokonałeś kolejnego dobrego wyboru w swoim życiu. Kolejne sytuacja, tym razem z życia wzięta. Kłótnia na grupie czy De Gea jest dobrym wyborem na kapitana. Bo gra z Huddersfield, bo jest najlepszy, bo defensywa Mourinho. Tymczasem Kane ma trudnego rywala i jest bez formy. Ostatecznie Hiszpan wraca od Terierów z bagażem dwóch goli, a Kane wturlał jednego farfocla. W rezultacie już na starcie jesteśmy jakieś 12-14 punktów w plecy.

42

JAK PRZEGRAĆ W FANTASY PREMIER LEAGUE?


Czy więc obrońca to zawsze zły wybór? Nie, ale rzadko optymalny. Zazwyczaj są to liczby na granicy błędu statystycznego. Dlatego unikajmy czegoś, co ma małe szanse na powodzenie – Fantasy Premier League w dużej mierze opiera się na statystykach i rachunku prawdopodobieństwa.

rozsądnie, to prędzej czy później zbierzecie owoce swoich czynów. Przynajmniej tak mówi Biblia. Albo i się nie ułoży, a wtedy z czystym sumieniem usuniecie konto. Win to win. Podejmuj decyzje po pijaku

Nie bierzcie sobie tych uwag do serca. Róbcie wszystko na opak, by zwiększyć swoje szczęście na zwycięstwo w FPL. Jeśli nie zastosujecie się do powyższych „wskazówek” (przynajmniej tych głównych), to Wasze szanse w kontekście wygrania jakiejś mini-ligi znacząco wzrosną. Z czego całego serca Wam życzę!

Panikuj Znacie ten stan? 100 zmian przed pierwszą kolejką, 50 przeczytanych poradników, 25 obejrzanych sparingów. W głowie legendarne pytanie „co może pójść nie tak?!”. W pierwszej kolejce przychodzi weryfikacja – 20 punktów poniżej średniej. Stan przedzawałowy i nieprzeciętna liczba wulgaryzmów to w tym przypadku norma. Tak, panika zazwyczaj kumuluje się po wildcard. Idealny skład na 150 punktów także kończy wynikiem poniżej average, a nam zapala się czerwona lampka, że coś przy planowaniu poszło nie tak. Alexis jednak nie będzie dobrą różnicą, a Kane to w sumie „one season wonder”. Cierpliwości – wszystko się ułoży. Jeśli wszystko dobrze zaplanowaliście i działaliście

Aplikacje na smartfonach podczas weekendowych balang to ogromne utrapienie. Jednak jeśli myślicie, że wiadomości namiętnie wysyłane o trzeciej nad randem do swojej byłej czy 20 nowych znajomych na Facebooku są tragedią, to spróbujcie ustawić dla śmiechu jakiegoś Wan-Bissakę na kapitanie, a potem zaśpijcie na deadline. Zapewniam, że kac moralny będzie jeszcze większy, a weekend od razu możecie spisać na straty – poziom frustracji przekroczy wszelkie dopuszczalne normy.

Aha i pamiętajcie o najważniejszej zasadzie. Jak nam idzie, to Fantasy Premier League jest super grą i wszystko w niej jest kwestią umiejętności. A jak nam nie idzie, to gra dla no-lifeów, oparta o farta i randomowe wybory. Każdy znajdzie swoją wersję. PS. Wersję można zmieniać co kolejkę. To nie wstyd, a wręcz obowiązek każdego szanującego się menadżera FPL. Filip Błajet z portalu Spojrzenie z kanapy

Podobnie wygląda to zresztą z transferami. W nocy hurr, durr dawaj tego Charliego Danielsa i Drinkwatera, a rano łzy w oczach i -12. Tego smutku nie da się zapić wodą. W przypadku Fantasy Premier League procenty nie są zbyt dobrym doradcą. Potwierdzone info.

MOHAMED SALAH

43

Salah w poprzednim sezonie ustanowił nowy rekord punktowy w FPL - 303 pkt. Jego cena podskoczyła aż do 13.0, co jednak nie zmieniło podejścia do niego menedżerów.


Co roku mamy do czynienia z niesamowitymi przetasowaniami na rynku praw telewizyjnych na całym świecie. Od licencji do relacjonowania sportów niszowych, jak kolarstwo, curling na trawie czy darty, aż po NBA, NFL wraz z Super Bowl czy najchętniej na świecie oglądane piłkarskie ligi zagraniczne. Polska nie jest wyjątkiem i w tej ostatniej kwestii niebawem trochę rzeczy może się tu zmienić, co z pewnością odczuliby fanatycy angielskiego futbolu.

44

Na początku warto zacząć od tego, co wspomnianych fanatyków najbardziej interesuje, elektryzuje i wywołuje mikrozawały w każdy piątkowy wieczór lub sobotnie wczesne popołudnie, kiedy rozpoczyna się pierwszy mecz kolejki. Chodzi oczywiście o Premier League, emitowaną na kanałach sportowych CANAL+. I na razie w tej materii raczej nic się nie zmieni. Francuski nadawca cały czas korzysta z podpisanej w grudniu 2015 roku umowy, według której jest wyłącznym nadawcą spotkań angielskiej ekstraklasy od sezonu 2016/2017 przez kolejne trzy kampanie. I choć niektórzy mogą martwić się nagłym rozdrobnieniem praw, tak jak w przypadku niemieckiej Bundesligi od poprzedniego sezonu, tak warto wspomnieć, iż dotychczas CANAL+ występowało w roli rozdrabniającego (chociażby Liga Mistrzów VELUX EHF, a także pozyskanie razem z Eleven Sports LaLiga Santander), a nie rozdrabnianego, tak jak kanały szefowane przez Patryka Mirosławskiego. Inni mogą mieć również obawy co do przejęcia praw transmisyjnych do Premier League przez inną stację od sezonu 2019/2020, jednak tutaj są podstawy, by uważać, że skoro CANAL+ nie przedłużyło umowy do pokazywania na swoich antenach Ligi Mistrzów i Ligi Europy UEFA, o których za chwilę, to całe dostępne środki przeznaczy na utrzymanie pozostałych sztandarowych rozgrywek – ligi polskiej oraz właśnie angielskiej ekstraklasy. Zresztą, czy widzowie chcieliby i potrzebowali jakiejkolwiek zmiany? Nie możemy bowiem narzekać na jakość transmisji, z jaką mamy do czynienia u obecnego nadawcy. Mecze, oprócz oczywistej jakości HD, są również często nadawane w jakości 4K, nie ma już śladu po dawnej aferze z nadawaniem (a raczej brakiem nadawania) meczów z godziny 16:00, do tego nadal możemy obserwować maksymalną oferowaną na Polskę liczbę meczów przeplataną wielogodzinnymi studiami i różnorodnymi magazynami, opakowaną fachowym komentarzem. Miał być poruszony temat Ligi Mistrzów i Ligi Europy UEFA, czas przejść więc do tych rozgrywek. Wiadomo już od paru miesięcy, iż prawa do ich transmisji na najbliższe trzy sezony zakupiła telewizja Polsat, która po raz pierwszy od ładnych kilku lat może pochwalić się dobrymi rozgrywkami piłkarskimi w swojej ofercie. Pikanterii dodaje też fakt, iż przejmuje je po największym rywalu na polskim rynku. Ciężko będzie utrzymać poziom prezentowany w CANAL+ i nSport+

GDZIE ZOBACZYMY PREMIER LEAGUE? – moim zdaniem całe opakowanie w postaci wielogodzinnych studiów czy multilig oraz sam produkt, czyli mecze (zarówno jeśli chodzi o komentarz, jak i jakość obrazu) były realizowane na najwyższym poziomie od czasów, kiedy możemy oglądać zarówno Ligę Mistrzów, jak i Ligę Europy w telewizji w obecnym formacie. Chociaż Polsat zapowiada to samo, a nawet jeszcze więcej, gdyż do wyżej wymienionych dochodzą jeszcze ultranowoczesne studio z publicznością oraz wykorzystanie rzeczywistości rozszerzonej, to jednak zmyślona jakość Super HD czy konieczność zapłacenia za trzy dni meczowe w ciągu dwóch tygodni trzydziestu złotych miesięcznie zachęcają nieco mniej, niż w przypadku transmisji w nc+. Jedyne pozytywy to fakt, iż wreszcie będzie można zobaczyć wszystkie mecze fazy grupowej (dotychczas jedynie cztery z ośmiu), a także, iż abonenci, którzy pozostali w nc+ i mają wykupiony pakiet CANAL+, otrzymują dostęp za darmo, podobnie jak abonenci Winogradzkiej Telewizji Kablowej, która jak dotychczas chyba jako jedyna kablówka dodała te kanały do swojej oferty. Cóż, wychodzi, że Liga Mistrzów na antenach Polsatu będzie, przynajmniej na razie, najdroższa… w Cyfrowym Polsacie. Polsat, oprócz zakupu praw do swoich kanałów, pozyskał też coś jeszcze. Otóż w maju za 38 milionów euro słonecznej stacji udało nabyć się 50% plus jeden udział w polskiej sekcji kanałów Eleven Sports. Na rozmaitych portalach oraz forach dyskusyjnych rozgorzały wtedy dyskusje,

podczas których wszyscy zastanawiali się między innymi nad tym, czy stacje nie ulegnie fuzji z Polsatem oraz czy część ekskluzywnych praw, wśród których znajdują się między innymi FA Cup oraz pakiet EFL: Carabao Cup, Championship, League One oraz League Two nie przejdzie do tej stacji. Uspokajam jednak abonentów nc+ oraz klientów telewizji kablowej bez dostępu do sportowych kanałów Polsatu – skoro przez parę ostatnich miesięcy nic takiego się nie stało, to nie zanosi się na to co najmniej przez najbliższych kilka lat. Co do wyżej wymienonych praw – te do nadawania FA Cup zostały przedłużone kilka miesięcy temu na okres trzech lat, natomiast pozostałe – na czterech. I choć jedynie krajowe puchary są pokazywane w normalnej ilości, a styczność z transmisjami z Championship widzowie mają zwykle raz albo dwa na kolejkę (oprócz początku sezonu lub okresu świąteczno-noworocznego, kiedy we wszystkich innych rozgrywkach nie ma żadnych spotkań do pokazania), nie mówiąc o jeszcze niższych ligach, to jednak więcej w tym kraju nikt nie pokaże, a obecnie osiągana liczba spotkań i tak jest dobra. Eurosport nie ma bowiem ostatnio miejsca na swoich kanałach, koncentrując się na sportach niszowych typu kolarstwo czy snooker oraz żużlu i tenisie, SportKlub traci prawa nawet do turniejów w darta i zadowala się ligą szkocką i austriacką, a dla takich podmiotów jak Telewizja Polska, Polsat i CANAL+ te prawa są zbyt mało prestiżowe. Michał Boncler


ARSENAL DANE KLUBU Rok założenia: 1886

NOWE OTWARCIE?

Przydomek: Kanonierzy

20 kwietnia 2018 roku piłkarski świat obiegła szokująca wiadomość – Arsene Wenger po 22 latach obwieszcza, że po sezonie zostawi statek „Arsenal” bez kapitana za sterami. Fani Kanonierów musieli czekać cały miesiąc na ogłoszenie nowego szkoleniowca – Unaia Emery’ego. Na efekty naturalnie trzeba będzie poczekać aż do zakończenia sezonu, ale kibice nie mogą narzekać na poczynania Hiszpana na rynku transferowym – Sokratis, Torreira, Leno, Lichtsteiner czy młody francuski talent Guendouzi, a mówi się także o kolejnych wielkich transferach. Zakontraktowanie tych zawodników nie tylko wypełniło luki na kluczowych pozycjach, takich jak środkowa obrona czy pomoc, ale także zapewniło Arsenalowi bezpieczniejszą przyszłość, zapewniając usługi graczy, którzy w przyszłości mogą stać się czołowymi postaciami ligi.

Menedżer: Unai Emery Stadion: Emirates Stadium 60 361 miejsc Sponsor: Emirates

Nie zapominać należy także o przepełnionej gwiazdami ofensywie zespołu z The Emirates – Aubameyang, Lacazette, Özil i Mkhitaryan w jednej drużynie mogą zapewnić siłę rażenia na poziomie europejskiego topu. Pytanie tylko czy Emery poradzi sobie z demonami przeszłości, które nękały Arsenal Wengera przez kilka ostatnich sezonów – słabe przygotowanie fizyczne, które skutkowało plagami kontuzji, przeraźliwie nieregularna forma, indywidualne błędy w obronie, prowadzące do strat kuriozalnych bramek.

Sponsor techniczny: Puma

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

4.44

Jednakże to nie z dobrego stylu gry przede wszystkim rozliczony będzie Emery – najważniejsze będą trofea. Długo czekają fani Kanonierów na ten najważniejszy puchar - ostatni raz Arsenal na pole position w lidze uplasował się aż w 2004 roku. Były szkoleniowiec PSG ma teraz szansę stać się bohaterem dla ubranych na biało-czerwono – zarówno na trybunach, jak i na boisku. Nadzieją na przerwanie tej suszy ma być „nowe” – nowy trener, nowi zawodnicy, nowy sztab, nowe rozdanie. Czy tym razem się uda i czy Arsenal dołoży czternasty tytuł mistrzostwa kraju, bądź też zabłyśnie na arenie międzynarodowej, wznosząc po raz pierwszy puchar Ligi Europy? Czas pokaże.

5

6

CHAMPIONSHIP

46

3

2

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Rekord Arsenalu pod względem największej liczby bramek strzelonych w jednym sezonie wynosi 127 i został ustanowiony w mistrzowskim sezonie 1930/1931. Jens Lehmann zawsze sam ręcznie prał swoje rękawice, a zmieniał je tylko po przegranym meczu. Mimo zaciętej rywalizacji między Arsenalem a Tottenhamem, Arsenal podczas wojny rozegrał kilka spotkań na White Hart Lane, byłym stadionie Spurs. Ich przydomek, Kanonierzy, a także armata w herbie, pochodzi od założycieli klubu - robotników pracujących w fabryce armat w Arsenale Woolwich.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Najgłośniejszy transfer Kanonierów zeszłego sezonu. Przyszedł dopiero w lutym, ale już udało mu się namieszać w Premier League. 13 spotkań i 10 bramek - Gabończyk wziął ligę angielską szturmem. Nic dziwnego – mowa tutaj o królu strzelców Bundesligi z sezonu 16/17 - 31 bramek w 32 występach. Jeśli Aubameyang podtrzyma formę minionego sezonu to z pewnością będzie mógł walczyć o koronę króla strzelców w Anglii.

PIERRE-EMERICK AUBAMEYANG

Środkowy pomocnik z Urugwaju przeszedł do Arsenalu za około 26 milionów funtów. Torreira ma za sobą udany sezon w Serie A – 36 występów, 4 bramki i 1 asysta. Miał też okazję pokazać się z dobrej strony na mundialu – i w pełni tę szansę wykorzystał. Największym atutem 22-letniego pomocnika jest jego wszechstronność: rozważny w obronie, kreatywny, nie boi się także wejść w drybling.

LUCAS TORREIRA

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU 1 13 19 26 2 5 6 12 16 18 20 25 27 31 4 7 8 10 11 15 29 34 9 14 17 23

9 14

7

10 8

31

11

5

6

Petr Cech David Ospina Bernd Leno Emiliano Martinez Hector Bellerin Sokratis Papastathopoulos Laurent Koscielny Stephan Lichtsteiner Rob Holding Nacho Monreal Shkodran Mustafi Carl Jenkinson Konstantinos Mavropanos Sead Kolasinac Mohamed Elneny Henrikh Mkhitaryan Aaron Ramsey Mesut Özil Lucas Torreira Ainsley Maitland-Niles Matteo Guendouzi Granit Xhaka Joel Campbell Alexandre Lacazette Pierre-Emerick Aubameyang Alex Iwobi Danny Welbeck

BRA BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP

36 29 26 25 23 30 32 34 22 32 26 26 20 25 26 29 27 29 22 20 19 25 26 27 29 22 27

Czechy Kolumbia Niemcy Argentyna Hiszpania Grecja Francja Szwajcaria Anglia Hiszpania Niemcy Anglia Grecja Bośnia i Hercegowina Egipt Armenia Walia Niemcy Urugwaj Anglia Francja Szwajcaria Kostaryka Francja Gabon Nigeria Anglia

2

19 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Chuba Akpom (W St. Truiden, koniec wypożyczenia), Joel Campbell (Real Betis, koniec wypożyczenia), Matteo Guendouzi (FC Lorient), Bernd Leno (Bayer 04 Leverkusen), Stephan Lichtsteiner (Juventus Turyn), Emiliano Martinez (Getafe CF, koniec wypożyczenia), Sokratis Papastathopoulos (Borussia Dortmund), Lucas Pérez (Deportivo La Coruña), Lucas Torreira (UC Sampdoria)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

47

DOMOWE

Takuma Asano (Hannover 96, wypożyczenie), Santi Cazorla (Villareal CF), Per Mertesacker (koniec kariery), Jack Wilshere (West Ham United, koniec kontraktu), Calum Chambers (Fulham, wypożyczenie), Lucas Pérez (West Ham United), Chuba Akpom (PAOK Saloniki)


BOURNEMOUTH DANE KLUBU Rok założenia: 1899

ZASŁUGUJĄ NA POWAŻNE TRAKTOWANIE

Przydomek: Wisienki

Bournemouth po trzech latach gry w Premier League nie jest już kopciuszkiem. Dzięki solidnym występom, Wisienki zasłużyły na status doświadczonego ligowego średniaka, którego stać na napsucie krwi silniejszym rywalom. Przy Dean Court muszą jednak uważać, aby piękny sen w Premier League nie zamienił się w koszmar walki o utrzymanie, a taki scenariusz również jest możliwy.

Menedżer: Eddie Howe Stadion: Dean Court 11 360 miejsc

Do drużyny Eddiego Howe’a ciężko się przyczepić. Anglik kolejny raz udowodnił, że bez posiadania gwiazd można zachwycić kibiców i spokojnie usadowić się w środkowej części tabeli. Wyzwanie to jednak z roku na rok staje się coraz cięższe. Pozostałe kluby biją swoje rekordy transferowe, rozglądają się za gwiazdami zza granicy, a tymczasem Wisienki starają się nie stracić głowy na rynku transferowym. Mają ku temu swoje powody, a jednym z nich jest Max Gradel, który nie sprostał oczekiwaniom i został niedawno bez żalu oddany do Tuluzy. Brak wielkich nazwisk sprawia, że klub wciąż ma w sobie rodzinny klimat, a drużyna jest zgrana i na równym poziomie.

Sponsor: M88 Sponsor techniczny: Umbro

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

15.55

Kadra Bournemouth to prawdziwa mieszanka doświadczenia z młodością. W klubie wciąż są tacy zawodnicy jak Simon Francis, Andrew Surman czy Jermain Defoe, którzy świętowali swoje 30. urodziny już dobrych kilka lat temu. Ich doświadczenie przyda się w rozwoju Lewisa Cooka lub Nathana Ake, którzy powoli stają się kluczowymi zawodnikami w swoich formacjach. Wśród młodszych graczy pojawił się także 21-letni David Brooks, mający za sobą bardzo udany sezon w Sheffield United. Kluczowa dla Wisienek może być postawa napastników. Callum Wilson musi ustabilizować swoją formę, a Joshua King uważać na kontuzje. Ich zabezpieczeniem będzie Jermain Defoe, któremu zostały jeszcze dwa lata kontraktu, ale mało kto oczekuje od byłego napastnika reprezentacji Anglii powrotu do swojej dyspozycji z Sunderlandu. W tym wszystkim jest wciąż Artur Boruc, który zdecydował się na przedłużenie swojego kontraktu i zaakceptował rolę rezerwowego bramkarza na kolejny rok.

16

48

1

12

CHAMPIONSHIP

9

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Mało kto pamięta, że w Bournemouth grał słynny Rio Ferdinand. Były reprezentant kraju i wielokrotny mistrz Anglii rozegrał dla Wisienek 11 spotkań, będąc wypożyczonym z West Hamu. Bournemouth to najłagodniej grająca drużyna w ostatnim sezonie Premier League - jej piłkarze popełniali tylko 8,9 faulu na mecz.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Napastnik Wisienek ma za sobą o wiele słabszy sezon od poprzedniego. Reprezentanta Norwegii dopadły kontuzje, a Eddie Howe wolał nim grać głębiej lub na skrzydle. Mimo to Kingowi w ciągu całego sezonu udało się ośmiokrotnie trafić do siatki, a jego postawa w sparingach potwierdza, że nie zapomniał jak się strzela gole. Jeżeli konkurenci z ataku będą zawodzić, to może powrócić na szpicę.

JOSHUA KING

Rok temu był główną postacią młodzieżowej reprezentacji Anglii, która grała na Mistrzostwach Europy w Polsce. Teraz Cook wyrasta na kluczową postać w środku pola Bournemouth, a efektem tego debiut w dorosłej reprezentacji Synów Albionu. Wzbogacił się na tym dziadek piłkarza, który przed laty postawił 500 funtów, że jego wnuk wyjdzie na boisko w meczu reprezentacji.

LEWIS COOK

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

13

17

33

21

8

16

5

24

3

1 27 12 2 3 5 11 15 26 42 21 4 6 7 8 16 19 24 33 20 8 13 17 18 31

Artur Boruc Asmir Begovic Aaron Ramsdale Simon Francis Steve Cook Nathan Ake Charlie Daniels Adam Smith Tyrone Mings Jack Simpson Diego Rico Dan Gosling Andrew Surman Marc Pugh Harry Arter Lewis Cook Junior Stanislas Ryan Fraser Jordon Ibe David Brooks Jefferson Lerma Callum Wilson Joshua King Jermain Defoe Lys Mousset

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP

38 31 20 33 27 23 31 27 25 21 25 28 31 31 28 21 28 24 22 21 23 26 26 35 22

Polska Bośnia i Hercegowina Anglia Anglia Anglia Holandia Anglia Anglia Anglia Anglia Hiszpania Anglia Anglia Anglia Irlandia Anglia Anglia Szkocja Anglia Walia Kolumbia Anglia Norwegia Anglia Francja

2

27 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

David Brooks (Sheffield Utd), Diego Rico (Leganes), Jefferson Lerma (Levante)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

49

DOMOWE

Benik Afobe (Wolves), Ryan Allsop (Wycombe), Adam Federici (Stoke), Lewis Grabban (Nottingham Forest), Max Gradel (Toulouse), Harry Arter (Cardiff, wypożyczenie), Connor Mahoney (Birmingham, wypożyczenie), Emerson Hyndman (Hibernian, wypożyczenie), Brad Smith (Seattle Sounders, wypożyczenie)


BRIGHTON AND HOVE ALBION DANE KLUBU Rok założenia: 1901

CZY ZOSTANĄ NA DŁUŻEJ?

Przydomek: The Seagulls

Wszyscy beniaminkowie utrzymali się w Premier League, wszyscy pozostawili po sobie naprawdę dobre wrażenie. O dobrej dyspozycji Brighton w ich debiutanckim sezonie w Premier League, niech świadczy fakt, że zaledwie raz znaleźli się w strefie spadkowej i to po pierwszych dwóch kolejkach.

Menedżer: Chris Hughton

Drużyna Chrisa Hughtona już przed rokiem wyglądała jak perfekcyjna maszynka, którą bardzo ciężko było zaskoczyć. The Seagulls stracili zaledwie 53 bramki w lidze, co dało im dziewiąty wynik w całej stawce. Ktokolwiek obejrzał chociaż jedno spotkanie Albion z ubiegłego sezonu wiedział, że defensywa jest ich najmocniejszą stroną. Nic więc dziwnego, że w trakcie tego okienka, klub wziął na warsztat przede wszystkim piłkarzy ofensywnych.

Stadion: The Amex 30750 miejsc Sponsor: American Express

Co prawda Glenn Murray stawał na wysokości zadania zawsze wtedy, kiedy koledzy go potrzebowali, ale w wieku 35 lat oczekiwalibyśmy bardziej, żeby pełnił w klubie rolę jokera, aniżeli tego na którego barkach spoczywa odpowiedzialność za zdobywanie bramek. Do klubu już zimą trafił Jürgen Locadia, a teraz w kadrze pojawili się także Florin Andone, który w zeszłym sezonie strzelał gole dla Deportivo Lacoruna oraz

Sponsor techniczny: Nike

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

15.55

Do drużyny trafili także pomocnik Yves Bissouma oraz obrońcy Bernardo i Leon Balogun. Nie da się jednak ukryć, że najważniejszym „wzmocnieniem” na obecną chwilę okazuje się zatrzymanie rewelacji ubiegłych rozgrywek, Pascala Grossa. Nowa, czteroletnia umowa wiąże go z klubem do 2022 roku. Niemiec zdobył w poprzedniej kampanii 7 bramek i dołożył do tego 8 asyst. Wydaje się, że może być już tylko lepiej, podobnie zresztą jak przy potencjalnej pozycji Brighton w tabeli.

50

3 20

2

CHAMPIONSHIP

15

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Historia Mew jest bardzo ciekawa. Ich przydomek nie wziął się bowiem od samego położenia nad morzem. Klub z południa ma historię długiej rywalizacji z Crystal Palace. Spotkania z Orłami były bardzo istotne dla kibiców, dlatego potrzebowali dobrej odpowiedzi na gromki okrzyk „Eagles”. Przedwojenny przydomek The Shrimps, czyli krewetki, musiał odejść do lamusa, a poza tym należał już do zespołu z Gillingham. Próba przyjęcia miana Delfinów również się nie udała. W Wigilię 1975 roku, kibice podczas pobytu w pubie wpadli na pomysł przyjęcia imienia Mew, czyli ptaków kojarzonych z morzem. Nie tylko mieli odpowiedź na doping zagorzałych przeciwników, ale też odcisnęli trwałe piętno na klubie. Wizerunek mewy został umieszczony w herbie.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Przychodził do Brighton za zaledwie 3 miliony funtów i chyba nikt nie spodziewał się tak spektakularnej gry. Dziś jest największą gwiazdą zespołu i wszyscy liczą, że będzie w stanie powtórzyć swoje liczby sprzed roku, kiedy to trafił do siatki rywali 7 razy, a 8 razy asystował kolegom.

PASCAL GROß

21-letni pomocnik trafił do Anglii z Lille, gdzie w ciągu dwóch lat od transferu zanotował 47 ligowych występów. Brighton zapłaciło za niego 15 milionów funtów, co jest drugim najdroższym ruchem w historii klubu. Malijczyk jest świetny w konstruowaniu akcji, dobrze gra w defensywie i nie boi się oddać groźnego strzału na bramkę. Tylko w ubiegłym sezonie próbował 42 razy.

YVES BISSOUMA

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

17

13 16

19 8

2

24

4

5

30

1 23 27 2 3 5 21 4 29 14 30 6 7 11 13 20 24 39 51 8 25 17 19 9 36 10 26 16 -

Matt Ryan Jason Steele David Button Bruno Gaëtan Bong Lewis Dunk Ezequiel Schelotto Shane Duffy Markus Suttner Leon Balogun Bernardo Martín Montoya Ben White Dale Stephens Beram Kayal Anthony Knockaert Pascal Groß Solly March Davy Pröpper Soufyan Ahannach Max Sanders Olivier Norwood Yves Bissouma Tomer Hemed Glenn Murray José Izquierdo Jürgen Locadia Richard Towell Florin Andone Percy Tau Alireza Jahanbakhsh Viktor Gyokeres

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP

26 27 29 37 30 26 29 26 31 30 23 27 20 29 30 26 27 24 26 22 19 27 21 31 34 26 24 27 25 24 24 20

Australia Anglia Anglia Hiszpania Kamerun Anglia Włochy Irlandia Austria Nigeria Brazylia Hiszpania Anglia Anglia Izrael Francja Niemcy Anglia Holandia Holandia Anglia Irlandia Północna Mali Izrael Anglia Kolumbia Holandia Irlandia Rumunia RPA Iran Szwecja

1 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Alireza Jahanbakhsh (AZ Alkmaar), Yves Bissouma (LOSC Lille), Bernardo (RB Lipsk), Florin Andone (Deportivo La Coruña), David Button (Fulham FC), Leon Balogun (1.FSV Mainz 05, koniec kontraktu), Percy Tau (Sundowns), Jason Steele (AFC Sunderland, koniec kontraktu), Martín Montoya (Valencia)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

51

DOMOWE

Sam Baldock (Reading), Connor Goldson (Rangers), Jamie Murphy (Rangers), Jiri Skalak (Millwall), Tim Krul (Norwich, koniec kontraktu), Niki Mäenpää (Bristol City, koniec kontraktu), Uwe Hünemeier (SC Paderborn 07, koniec kontraktu), Christian Walton (Wigan, wypożyczenie), Liam Rosenior (koniec kariery), Steve Sidwell (bez klubu, koniec kontraktu), Rohan Ince (bez klubu, koniec kontraktu), Dan Burn (Wigan, wypożyczenie) Ales Mateju (Brescia, wypożyczenie), Billy Arce (Extremadura UD, wypożyczenie)


BURNLEY DANE KLUBU Rok założenia: 1882

MIERZYĆ SIŁY NA ZAMIARY

Przydomek: The Clarets

Drużyna Burnley była w zeszłym sezonie prawdziwą rewelacją, którą zachwycali się chyba wszyscy. Ekipa, która dysponowała jednym z najniższych budżetów w lidze, niejednokrotnie napsuła krwi rywalom z czołówki, kończąc zmagania ligowe na 7. miejscu. Było to dla nich świetne osiągnięcie, wypracowane w głównej mierze przez Seana Dyche’a, który stworzył dobrze funkcjonujący kolektyw i dał kibicom możliwość oglądania swojego ukochanego klubu w europejskich pucharach po ponad 50 latach przerwy.

Menedżer: Sean Dyche Stadion: Turf Moor 21401 miejsc

Niestety nie wszystko wygląda jednak tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Siermiężny styl gry ekipy z Turf Moor nie jest już zagadką dla reszty drużyn z Premier League, które zapewne znajdą sposoby na to, aby poradzić sobie z ich żelazną defensywą. Dodatkowo brakuje im impulsu w postaci nowych piłkarzy, którzy relatywnie potrafiliby wzmocnić siłę ofensywną drużyny i nadać jej nieco więcej kreatywności. Niezmiernie ważny jest też aspekt rywalizacji, który często pozwala wyzwolić z poszczególnych piłkarzy więcej pokładów energii.

Sponsor: LaBa360 Sponsor techniczny: Puma

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

12.25

Wydaje się, że za równo właściciele Burnley, jak i kibice odnoszą wrażenie, że lepszego rezultatu w ciągu najbliższych kilkunastu lat nie uda im się osiągnąć. Z jednej strony to podejście nieco razi, a z drugiej imponuje rozsądne mierzenie sił na zamiary, bo po sielankowym sezonie może teraz czekać zespół Seana Dyche’a prawdziwa walka o przetrwanie. Dwa sezony temu podobny rezultat w lidze osiągnęła drużyna West Bromwich Albion, która na boisku stosowała podobne środki do Burnley. Nikomu nie trzeba przypominać jak mocno zderzyli się ze ścianą w poprzedniej kampanii. Dlatego kolejny etap misji Dyche’a w Burnley może być naprawdę trudny. Jeśli uda im się sprostać temu wyzwaniu, to mocno przypieczętują swoją obecność w lidze i odzwyczają swoich kibiców od ciągłego tułania się między Premier League a Championship.

16

19

52

1

CHAMPIONSHIP

7

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Burnley po 51 latach przerwy wróciło do gry w europejskich pucharach. Dwukrotnie zdobyli mistrzostwo Anglii (1921, 1960).


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Anglik był absolutnie największą rewelacją poprzedniego sezonu w zespole Burnley. Dzięki swojej świetnej grze stał się najważniejszym elementem układanki Seana Dyche’a. Tarkowski był prawdziwą zaporą nie do przejścia i wyrósł na lidera, który z powodzeniem dowodził formacją obronną The Clarets. Swoją grą będzie chciał udowodnić, że zeszły sezon nie był przypadkiem, a początkiem wielkiej kariery.

JAMES TARKOWSKI

Johann Berg Gudmundsson był wiodącą postacią Burnley w ubiegłym sezonie. 27-latek wykreował swoim partnerom aż 64 okazje, a dodatkowo dorzucił do tego osiem asyst i dwie bramki. Z sezonu na sezon Islandczyk czuje się w Anglii coraz lepiej, a brak transferów w ekipie The Clarets sprawił, że na jego barkach nadal będzie spoczywać odpowiedzialność za kreowanie akcji pod bramką rywali.

JOHANN BERG GUDMUNDSSON

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

11

25

4

23

17

13

18

5

6

1 20 22 29 30 2 3 5 6 23 26 28 4 14 12 13 16 17 18 25 41 9 10 11 19 21 27 32

Tom Heaton Joe Hart Anders Lindegaard Nick Pope Adam Legzdins Matthew Lowton Charlie Taylor James Tarkowski Ben Mee Stephen Ward Phil Bardsley Kevin Long Jack Cork Ben Gibson Robbie Brady Jeff Hendrick Steven Defour Johann Berg Gudmundsson Ashley Westwood Aaron Lennon Aiden O’Neill Sam Vokes Ashley Barnes Chris Wood Jonathan Walters Nahki Wells Matej Vydra Danie Agyei

BRA BRA BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP

32 31 34 26 31 29 24 25 28 32 33 27 29 25 26 26 30 27 28 31 20 28 29 26 34 28 26 21

Anglia Anglia Dania Anglia Angia Anglia Anglia Anglia Anglia Irlandia Szkocja Irlandia Anglia Anglia Irlandia Irlandia Belgia Islandia Anglia Anglia Australia Walia Austria Nowa Zelandia Irlandia Bermudy Czechy Anglia

2

20 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Joe Hart (Manchester City), Ben Gibson (Middlesbrough), Matej Vydra (Derby County)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

53

DOMOWE

Dean Marney (koniec kontraktu), Scott Arfield (Rangers, koniec kontraktu), Tom Anderson (Doncaster, koniec konraktu), Chris Long (koniec kontraktu), Josh Ginnelly (koniec kontraktu), Conor Mitchell (St Johnstone, wypożyczenie), Aiden Stone (Lancaster City, wypożyczenie)


CARDIFF CITY DANE KLUBU Rok założenia: 1899

POWTÓRKA Z HISTORII?

Przydomek: The Bluebirds

Cardiff City wraca do Premier League po czteroletniej przerwie. Walijska drużyna uzyskała awans z Championship zajmując drugą pozycję w tabeli. Duża w tym zasługa Neila Warnocka, dla którego jest to ósmy awans w karierze, a czwarty do najwyższej klasy rozgrywkowej. Wcześniej ta sztuka udawała mu się z Scarborough, Notts County (dwukrotnie), Huddersfield, Plymouth, Sheffield United, Queens Park Rangers i wreszcie z Cardiff.

Menedżer: Neil Warnock Stadion: Cardiff City Stadium 33 300 miejsc

Sponsor techniczny: Adidas

Poprzednia przygoda w elicie The Bluebirds trwała tylko jeden sezon, ale była bardzo burzliwa. Głównie ze względu na właściciela klubu, Vincenta Tana. Najpierw multimilioner z Malezji postanowił zmienić barwy klubowe z niebieskich na czerwone, następnie zatrudnił Alishera Apsaljamowa, który miał być odpowiedzialny za transfery w klubie. Problem polegał na tym, że 23-letni wtedy Kazach nie miał zielonego pojęcia o piłce nożnej. A później w dziwaczny sposób zwolnił ówczesnego managera Malky’ego Mackaya. Tan ingerował mocno w taktykę drużyny, a następnie krytykował samego trenera za wydanie kasy na przeciętnych piłkarzy i zakręcił kurek z pieniędzmi.

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

Wydaje się, że wszyscy są zgodni: Cardiff jest głównym faworytem do spadku z Premier League. Kadrowo mają najgorszą drużynę w całej stawce, a transfery Josha Murphy’ego czy Bobby’ego Reida nie biją na kolana. Zwłaszcza, że pozostali beniaminkowie – Wolverhampton i Fulham – dokonali dużo lepszych wzmocnień.

Sponsor: VISIT MALAYSIA

W czym upatrywałbym szanse Cardiff? Przede wszystkim w tym, że w drużynie Warnocka nie ma zdecydowanie wyróżniających się gwiazd. Oczywiście jest kilku ciekawych zawodników, tj. skrzydłowy Junior Hoilett, środkowy obrońca Sol Bamba, bramkarz Neil Etheridge i najlepszy strzelec drużyny, Callum Paterson. Jednak uważam, że nikt w tym teamie nie będzie wychodził przed szereg, a podopieczni Neila Warnocka powinni stanowić niezły kolektyw. Tylko pod jednym, kluczowym warunkiem: Tan nie może wchodzić ze swoimi butami do szatni i musi dać w spokoju pracować obecnemu managerowi Cardiff.

19.75

54

2 11

8

12

CHAMPIONSHIP

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Od momentu powstania Premier League, Cardiff City zagrało w niej tylko raz. Był to sezon 2013/14, w którym Bluebirds zajęli ostatnie miejsce w tabeli. W 2012 roku Vincent Tan postanowił zmienić barwy klubowe, co rozwścieczyło kibiców. Piłkarze Cardiff od tamtej pory mieli grać w koszulkach o kolorze czerwonym, a nie w niebieskim. Jednak w 2015 roku właściciel Cardiff City zreflektował się i wrócił do dawnych barw. W tym samym czasie Tan zmienił logo klubu z niebieskiego ptaka na czerwonego smoka. Podczas pierwszej przygody w Premier League Vincent Tan sugerował swojemu managerowi, aby pozyskiwać zawodników, którzy mają ósemkę w dacie urodzenia. Według właściciela klubu „8” przynosi szczęście.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Dziewięć bramek oraz jedenaście asyst reprezentanta Kanady znacznie przyczyniło się do awansu The Bluebirds. Lewoskrzydłowy będzie mógł ponownie spróbować swoich sił w Premier League. Grając w barwach Blackburn Rovers i QPR jego występy nie były oszałamiające, jednak tym razem Hoilett jest jednym z motorów napędowych Cardiff i można zakładać, że znacznie poprawi swoje statystyki.

JUNIOR HOILETT

Mimo że opuścił pierwsze dwanaście meczów, to został najlepszym strzelcem Cardiff w poprzednich rozgrywkach, zdobywając dziesięć bramek. Reprezentanta Szkocji śmiało można nazwać zapchajdziurą, ponieważ w zeszłym sezonie występował aż na sześciu różnych miejscach na boisku. W sezonie 2018/19 najczęściej powinien grać na pozycji środkowego pomocnika lub prawego skrzydłowego.

CALLUM PATERSON

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

10

33

17

3

19

8

18

4

14

2

1 25 28 2 3 4 5 6 14 16 18 8 11 13 17 20 22 7 9 10 19 30 33 37 44

Lee Camp Neil Etheridge Brian Murphy Alex Smithies Lee Peltier Joe Bennett Sean Morrison Bruno Ecuele Manga Jazz Richards Sol Bamba Matthew Connolly Callum Paterson Greg Cunningham Joe Ralls Kadeem Harris Anthony Pilkington Aron Gunnarsson Loic Damour Stuart O’Keefe Josh Murphy Bobby Reid Harry Arter Victor Camarasa Lee Tomlin Danny Ward Kenneth Zokore Nathaniel Mendez-Laing Omar Bogle David Junior Hoilett Rhys Healey Gary Madine

BRA BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP

33 28 35 28 31 28 27 30 27 33 30 23 27 24 25 30 29 27 27 23 25 28 24 29 26 24 26 25 28 23 27

Irlandia Północna Filipiny Irlandia Anglia Anglia Anglia Anglia Gabon Walia WKS Anglia Szkocja Irlandia Anglia Anglia Irlandia Islandia Francja Anglia Anglia Anglia Irlandia Hiszpania Anglia Anglia Dania Anglia Anglia Kanada Anglia Anglia

25 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Greg Cunningham (Preston), Josh Murphy (Norwich), Bobby Reid (Bristol City), Alex Smithies (Queens Park Rangers), Harry Arter (Bournemouth, wypożyczenie), Victor Camarasa (Betis Sevilla, wypożyczenie)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

55

DOMOWE

Greg Halford (bez klubu)


CHELSEA DANE KLUBU Rok założenia: 1905

KRAJOBRAZ PO BURZY

Przydomek: The Blues

Po dwóch latach rządów z klubem ostatecznie pożegnał się Antonio Conte. Można powiedzieć – w Chelsea jak zawsze. Kolejna zmiana trenera (za czasów Romana Abramowicza już 12) i nadzieja na nowe rozdanie. Wydawać by się mogło, że w ktoś na Stamford Bridge nie uczy się na własnych błędach, zwłaszcza, że The Blues sięgnęli na koniec ubiegłego sezonu po Puchar Anglii. Jednak uczciwie trzeba przyznać, że związek byłego menedżera Juventusu i reprezentacji Włoch z Chelsea musiał się zakończyć.

Menedżer: Maurizio Sarri Stadion: Stamford Bridge 41 631 miejsc Sponsor: Yokohama Tyres Sponsor techniczny: Nike

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

Chaos panujący w zachodnim Londynie udzielił się kluczowym piłkarzom, którzy postawili swoją przyszłość w klubie pod znakiem zapytania, a wielu zawodników w ostatnich miesiącach niechętnie spoglądało na potencjalny transfer do niebieskiej części Londynu. Widząc co się święci, działacze postanowili zmienić filozofię. Trenerem został Maurizio Sarri, preferujący ofensywny i przyjemny dla oka futbol. Jego Napoli w ostatnich dwóch sezonach ligowych zdobyło 171 bramek, co jednak nie przełożyło się na jakiekolwiek trofea, pomimo rekordowej zdobyczy punktowej jak na wicemistrza kraju – 91 punktów. Tzw. „Sarriball” ma również nakłonić Edena Hazarda do dania klubowi jeszcze jednej szansy, a i dzięki byłemu menedżerowi Napoli, udało się The Blues wygrać z Manchesterem City walkę o podpis Jorginho. Brazylijczyk z włoskim paszportem wydaje się być kluczowym wzmocnieniem w związku z planowanymi zmianami w taktyce. Odchodzącego do Realu Madryt Courtoisa zastąpił Kepa Arrizabalaga z Athleticu Bilbao, który został najdroższym bramkarzem na świecie. Dodatkowo do zespołu na roczne wypożyczenie trafił Mateo Kovacic i zapewne będzie ważnym elementem w układance Sarriego. Włoch preferuje ustawienie 4-3-3 i w dotychczasowych sparingach można było zobaczyć Chelsea w tej właśnie odsłonie. W klubie wszyscy zdają sobie jednak sprawę, że opanowanie zupełnie innej filozofii gry wymaga czasu. Niemniej, głównym celem pozostaje zajęcie miejsca w pierwszej czwórce, gwarantującego udział w Lidze Mistrzów, lecz w działaczach pewnie tli się iskierka nadziei, że po słabszym sezonie The Blues znowu zaskoczą wszystkich swoją postawą i do samego końca będą bić się o tytuł mistrzowski.

4.33 1

56

10

5

CHAMPIONSHIP

1

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Hymn Chelsea, „Blue is the Colour”, został nagrany przez członków drużyny z 1972 r., a piosenka dotarła aż do 5. miejsca UK Singles Chart, brytyjskiej listy przebojów. The Blues najpierw posiadali swój stadion, którego nie udało się sprzedać władzom Fulham, co doprowadziło do powstania Chelsea. Maurizo Sarri wypala w ciągu dnia ok. 80 papierosów. Żaden obrońca w historii Premier League nie zdobył tylu bramek, ile John Terry – 41.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Ciągle nie wiadomo czy gwiazda Mistrzostw Świata pozostanie tego lata na Stamford Bridge, lecz nie ma wątpliwości, ze dla The Blues jest nieoceniony. Nawet w ubiegłym, przeciętnym jak na swoje możliwości sezonie, zdobył 12 bramek w lidze, będąc najlepszym strzelcem drużyny. Maurizio Sarri poważnie zastanawia się nawet nad powierzeniem Belgowi opaski kapitana.

EDEN HAZARD

17-latek w ubiegłym sezonie dwukrotnie pojawił się na boiskach Premier League, zaliczając krótkie epizody w meczach z Bournemouth i Tottenhamem. Na szczeblu młodzieżowym w 30 spotkaniach zdobył 21 bramek, a Chelsea oferuje mu nową, 5. letnią umowę, aby odgonić zakusy innych czołowych klubów Europy. Wydaje się, że Anglik może dostać od Maurizio Sarriego swoje szanse w tym sezonie.

CALLUM HUDSON-ODOI

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

29

10

22

5

3

7

30

MK

2

28

1 31 2 3 15 21 24 27 28 30 33 44 4 5 6 7 8 14 17 12 29 10 11 18 22 23 19 20

Willy Caballero Kepa Arrizabalaga Robert Green Antonio Rudiger Marcos Alonso Victor Moses Davide Zappacosta Gary Cahill Andreas Christensen Cesar Azpilicueta David Luiz Emerson Ethan Ampadu Kurt Zouma Cesc Fabregas Jorginho Danny Drinkwater N’golo Kante Ross Barkley Tiemoue Bakayoko Charly Musonda Ruben Loftus-Cheek Mateo Kovacic Alvaro Morata Eden Hazard Pedro Olivier Giroud Willian Michy Batshuayi Tammy Abraham Callum Hudson-Odoi

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP

36 23 38 25 27 27 26 32 22 28 31 24 17 23 31 26 28 27 24 23 21 22 24 25 27 31 31 30 24 20 17

Argentyna Hiszpania Anglia Niemcy Hiszpania Nigeria Włochy Anglia Dania Hiszpania Brazylia Włochy Walia Francja Hiszpania Włochy Anglia Francja Anglia Francja Belgia Anglia Chorwacja Hiszpania Belgia Hiszpania Francja Brazylia Belgia Anglia Anglia

KA KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Robert Green (Huddersfield, koniec kontraktu), Jorginho (Napoli), Mateo Kovacic (Real Madryt, wypożyczenie), Kepa Arrizabalaga (Athletic Bilbao)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

57

DOMOWE

Jeremie Boga (Sassuolo), Eduardo (Vitesse, wypożyczenie), Kenedy (Newcastle, wypożyczenie), Mario Pasalic (Atalanta, wypożyczenie), Matej Delac (koniec kontraktu), Wallace (koniec kontraktu), Thibaut Courtois (Real Madryt)


CRYSTAL PALACE DANE KLUBU Rok założenia: 1905

PRZEŻYĆ ZA JAK NAJMNIEJSZE ŚRODKI

Przydomek: The Eagles

Kiedy w poprzednim sezonie Orły kompromitowały się pod wodzą Franka de Boera, wszyscy wieszczyli im spadek. Trudno było się dziwić, wszak zespół dostawał od każdego, wszędzie, zawsze, jakkolwiek chciano. Londyńczycy nie potrafili zrobić czegokolwiek sensownego, aż w końcu nadszedł dzień, który dał im pan. Holendra wyrzucono, a jego miejsce zajał stary, dobry Roy Hodgson.

Menedżer: Roy Hodgson Stadion: Selhurst Park 25456 miejsc

Co najśmieszniejsze, uratował on poprzednie rozgrywki i słusznie został nominowany do nagrody szkoleniowca roku. Diametralnie odmienił oblicze mizernej drużyny i kazał im po prostu grać w piłkę. Najprostszymi metodami. Okazało się, że to idealny sposób by zdobywać punkty. Centrowanie na Benteke, zbijanie piłki przez Sorlotha, absolutna pewność Milivojevicia w rzutach karnych oraz dryblingi Zahy. Żadnych wyszukanych frazesów, żadnych misternie splecionych akcji. Zwyczajny angielski futbol. Jakże opłacalny. 44 punkty i jedenaste miejsce w tabeli. To awans o 44 punkty i dziewięć pozycji w stosunku do tego, co zostawił po sobie de Boer. A nie zostawił nic.

Sponsor: ManBetX Sponsor techniczny: Puma

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

15.37

Na miejscu kibiców Crystal Palce byłbym relatywnie spokojny. Drużyna wzmocniła się kilkoma nazwiskami, a większe pieniądze przeznaczyła jedynie na Kouyate, ogranego w Premier League. Roy Hodgson nauczył się wydawać budżet ze sporą dozą rozsądku. Nie ma co dramatyzować, jest naprawdę dobrze. W końcu do Londynu nie zawitał tercet egzotyczny z Jovanoviciem na czele.

14

CHAMPIONSHIP

58

15

11

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY

10

Od kiedy istnieje Premier League, a Orły mają możliwość występowania w niej, nie udało im się wzlecieć ponad dziesiąte miejsce, a także nigdy nie przebiły granicy pięćdziesięciu punktów. Wydaje się, że w tym sezonie również nie będzie to specjalnie łatwe do zrealizowania. Chociaż kilka plusików jest. Przede wszystkim nie stracili Wilfrieda Zahy, czyli kogoś, kto jest im bezwzględnie potrzebny do przeżycia. Umówmy się jednak - biorąc pod uwagę szaleństwo w wykonaniu innych klubów, jest to ryzykowne podejście do sprawy. Kibice wierzą jednak, że Roy Hodgson nadal ma pomysł na życie, a oszczędności biorą się z rozsądku. Do przetrwania w najwyższej lidze często bowiem potrzebni są starzy wyjadacze, a nie młokosi, który dopiero będą nabierali doświadczenia.

CIEKAWOSTKI Crystal Palace zostało założone bezpośrednio w… Kryształowym Pałacu. To legendarna budowla wykonana specjalnie na wystawę w 1854 roku. Była ona ruchoma i przetrwała do 1936 roku, kiedy to spłonęła. Przez niespełna sto lat pełniła funkcję centrum życia towarzyskiego i kulturalnego całej Anglii. Orły tylko raz awansowały do pucharów. Zajęli trzecie miejsce w lidze, ale do Europy… nie trafili. W podboju przeszkodziła im bowiem UEFA, która nałożyła karę na wszystkie angielskie kluby. Było to bezpośrednio powiązane z tragedią na Heysel. Crystal Palace często było wykorzystywane w filmach. Stadion i klubowe barwy zagrały w takich produkcjach jak „Wonderland”, „Technicy-magicy”, „Hero to zero” oraz „Tylko głupcy i konie”.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

O Iworyjczyka biło się pół świata. Chciała go Borussia, chciała Chelsea, chciał Manchester United. Podobno. Okazało się, że utalentowany zawodnik nigdzie się nie rusza, bo w tej części Londynu jest mu zwyczajnie dobrze. To sytuacja win-win. Cieszą się bowiem w Crystal Palace, cieszą się też przed telewizorami, bo oglądanie piłkarza, który wyczynia takie cuda jest czystą przyjemnością. 113 dryblingów Panie i Panowie.

WILFIRED ZAHA

Przybycie niemieckiego pomocnika do Orłów, jest czymś więcej niż szokiem. Chłopak zadrwił sobie z kibiców Schalke, ale sam również został oszukany przez rzeczywistość, bo zamiast do Barcelony, jest w drużynie, która walczy o utrzymanie. Warto mu się przyjrzeć, bo ma naprawdę dużo do udowodnienia. Nie byle kto zakłada numer, który zastrzeżono dla Raula.

MAX MEYER

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

17

JA

11

4

3

8

5

7

12

1 13 31 2 3 5 6 12 15 23 29 34 4 7 8 10 18 20 25 36 42 44 9 11 17 21 -

Julian Speroni Wayne Hennesey Vicente Guaita Joel Ward Patrick van Aanholt James Tomkins Scott Dann Mamadou Sakho Jeffrey Schlupp Pape Souare Aaron Wan-Bissaka Martin Kelly Luka Milivojević Maximilian Meyer Cheikhou Kouyate Andros Townsend James McArthur Jonathan Williams Sullay Kaikai Nya Kirby Jason Puncheon Jairo Riedewald Alexander Sorloth Wilfried Zaha Christian Benteke Connor Wickham Jordan Ayew

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP

39 31 31 28 27 29 31 28 25 28 20 28 27 22 28 27 30 24 22 18 32 21 22 25 27 25 26

Argentyna Walia Hiszpania Anglia Holandia Anglia Anglia Francja Ghana Senegal Anglia Anglia Serbia Niemcy Senegal Anglia Szkocja Walia Anglia Anglia Anglia Holandia Norwegia WKS Belgia Anglia Ghana

29

31 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Vicente Guaita (Getafe, za darmo), Max Meyer (Schalke, koniec kontraktu), Cheikhou Kouyate (West Ham United), Jordan Ayew (Swansea City, wypożyczenie)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

59

DOMOWE

Yohan Cabaye (Al Nasr, za darmo), Jarosław Jach (Caykur Rizespor, wypożyczenie), Damien Delaney (Cork City, koniec kontraktu)


EVERTON DANE KLUBU Rok założenia: 1878

OSTROŻNIEJSI NIŻ PRZED ROKIEM

Przydomek: The Toffees

Rok temu Everton miał wszystko by powalczyć o coś więcej niż tylko siódme miejsce, ale projekt Ronalda Koemana okazał się klapą na całej linii. Już w październiku klub musiał spisać sezon na straty i bezpiecznie doczłapał się do ostatniej kolejki z Samem Allardycem na ławce trenerskiej.

Menedżer: Marco Silva

Włodarze The Toffees tego lata starają się wyciągnąć wnioski z nieudanej ubiegłej kampanii. Choć Big Sam spełnił zawierzone mu zadanie, to przy Goodison Park postanowiono mu podziękować i wcielić w życie inny plan. Jego główną postacią jest Marco Silva, który flirtował z The Toffees jeszcze gdy był menedżerem Watfordu. Portugalczyk zabrał ze sobą Richarlisona - złote dziecko brazylijskiej piłki i mimo że kwota transferu wgniotła nas w fotele (50 milionów funtów z bonusami), to można odnieść wrażenie, że Everton stara się być ostrożniejszy w swoich ruchach niż przed rokiem. Tak naprawdę Silva wciąż czeka na swój pierwszy poważy sukces, a w Evertonie nie będzie miał łatwego zadania. W szatni czekają na niego przeróżne osobowości, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć.

Stadion: Goodison Park 39 572 miejsca Sponsor: SportPesa Sponsor techniczny: Umbro

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

Nie sposób nie wspomnieć słowem o Waynie Rooneyu, którego powrót do Evertonu miał być sentymentalną podróżą do swojego piłkarskiego domu, a tymczasem po zaledwie jednym sezonie były napastnik reprezentacji Anglii postanowił czmychnąć do MLS. Rok Rooneya w Evertonie idealnie odzwierciedla jakim rollercoasterem dla kibiców był poprzedni sezon: gol w ponownym debiucie, parę świetnych występów jesienią, a w międzyczasie prowadzenie po pijaku i poważne kłopoty rodzinne. Koniec końców Rooney z 10 bramkami i tak został najskuteczniejszym piłkarzem w klubie, co świadczy tylko o słabej postawie pozostałych ofensywnych graczy, a przecież w defensywie również nie jest kolorowo. Wystarczy powiedzieć, że pod koniec poprzedniego sezonu obronę w ryzach trzymał 35-letni Phil Jagielka i choć Anglik kolejny raz udowodnił swoją przydatność, to poleganie na nim kolejny sezon z rzędu będzie już bardzo niebezpieczne.

7.77

11

7

8

CHAMPIONSHIP

60

11

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Everton jest autorem największego progresu w historii Premier League względem dwóch kolejnych sezonów - w kampanii 2003/04 zajęli 17. miejsce by rok później skończyć na czwartej pozycji. Leighton Baines jest najdłużej grającym z aktywnych piłkarzy Evertonu. Do 400 meczów w koszulce The Toffees (we wszystkich rozgrywkach) brakuje mu już tylko sześciu spotkań.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Islandczyk co prawda nie sprostał oczekiwaniom, które pokładano w nim po ponad 40-milionowym transferze ze Swansea, ale jego umiejętności wciąż mogą być kluczowe dla Evertonu. Kupno Walcotta i Richarlisona, a także powrót do zdrowia Yannicka Bolasie sprawiają, że Sigurdsson nie będzie musiał więcej grać na skrzydle. W środku pola może na nowo rozwinąć skrzydła i stać się mózgiem drużyny.

GYLFI SIGURDSSON

Transfer Richarlisona rozpętał dyskusję na temat przyszłości 20-letniego skrzydłowego. Rundę wiosenną spędził w RB Lipsk, gdzie w 11 meczach strzelił 5 bramek i niemiecka drużyna była już gotów zapłacić sporą sumkę by mieć go u siebie na stałe. Everton jednak uciął spekulacje i ogłosił, że Lookman jest w planach Marco Silvy. Wygrana rywalizacja na swojej pozycji już będzie dla niego dużym sukcesem.

ADEMOLA LOOKMAN

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

14

30

12

18

11

2

17

4

6

23

1

1 22 41 3 4 12 6 15 23 27 30 32 38 43 13 2 7 20 8 11 16 17 18 21 26 27 30 31 54 32 28 9 14 19 29

Jordan Pickford Maarten Stekelenburg Mateusz Hewelt Leighton Baines Michael Keane Lucas Digne Phil Jagielka Cuco Martina Seamus Coleman Tyias Browning Mason Holgate Brendan Galloway Matthew Pennington Jonjoe Kenny Yerry Mina Morgan Schneiderlin Yannick Bolasie Bernard Andre Gomes Theo Walcott James McCarthy Idrissa Gana Gueye Gylfi Sigurdsson Muhamed Besić Tom Davies Nikola Vlašić Richarlison Ademola Lookman Beni Baningime Joe Williams Kieran Dowell Sandro Ramírez Cenk Tosun Oumar Niasse Dominic Calvert-Lewin

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP

24 35 21 33 25 25 35 28 29 24 21 22 23 21 23 28 29 25 25 29 27 28 29 25 20 20 21 20 19 21 20 23 27 28 21

Anglia Holandia Polska Anglia Anglia Francja Anglia Curacao Irlandia Anglia Anglia Anglia Anglia Anglia Kolumbia Francja DR Konga Brazylia Portugalia Anglia Irlandia Senegal Islandia Bośnia i Hercegowina Anglia Chorwacja Brazylia Anglia DR Konga Anglia Anglia Hiszpania Turcja Senegal Anglia

KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Richarlison (Watford), Bernard (Szachtar), Lucas Digne (Barcelona), Andre Gomes (Barcelona), Yerry Mina (Barcelona)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

61

DOMOWE

Ramiro Funes Mori (Villarreal), Luke Garbutt (Oxford, wypożyczenie), Davy Klaasen (Werder Brema), Henrik Onyekuru (Galatasaray, wypożyczenie), Joel Robles (Real Betis), Wayne Rooney (D.C. United), Shani Tarashaj (Grasshoppers, wypożyczenie), Ashley Williams (Stoke, wypożyczenie), Kevin Mirallas (Fiorentina, wypożyczenie), Callum Connolly (Wigan, wypożyczenie)


FULHAM DANE KLUBU Rok założenia: 1879

HEJ, JESTEŚMY FULHAM I NIKT NAS NIENAWIDZI

Przydomek: The Cottagers

Kiedy londyńczycy walczyli o awans do Premier League, wiele osób miało mieszane uczucia. Część z nas pragnęła by… tego święta nie doświadczyli. Powód był najprostszy z możliwych. Bilety na Championship dostać jest jakieś czterdzieści cztery razy łatwiej niż na te z najwyższej ligi. A każdy fan angielskiego futbolu powinien przynajmniej raz odwiedzić oryginalne Craven Cottage. To ósmy cud świata.

Menedżer: Slavisa Jokanovic Stadion: Craven Cottage 25700 miejsc

Pewnie kojarzycie obrazki z jakiejś amazońskiej dżungli albo innej islandzkiej wyspy. Może też być Norwegia i bliskość fiordów. Na środku takich krajobrazów nagle wyrasta jakieś boisko i robi piękne, oszałamiające wrażenie. Najczęściej jednak są to obiekty jakichś pomniejszych, kartofliskowych drużyn. No to ze stadionem Fulham jest trochę inaczej. Umiejscowienie go w bezpośrednim kontakcie z rzeką powoduje, że jest on przedłużeniem lądu, ale jednocześnie wygląda jakby unosił się na tafli wody. Craven Cottage płynie, mimo tego że jest molochem. Craven Cottage rozmiękcza serce, a każdy z piłkarzy chciałby chociaż raz w życiu wybić piłkę do Tamizy. Taka przygoda to jak połączenie powieści Twaina i Hemingwaya. Zresztą tutaj wszystko zaczęło wyglądać jak z bajki.

Sponsor: Dafabet Sponsor techniczny: Adidas

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

12.44

Wreszcie udało się im awansować do Premier League. Czekali na to cztery długie lata, z czego dwa były pełne bólu i cierpienia. Nieomal spadli z drugiej ligi. Wtedy sytuację uratował Jokanovic, który diametralnie odmienił oblicze zespołu. Najpierw odpadli w play-offach, ale drugi raz z rzędu nie zmarnowali sytuacji. W decydującym starciu pokonali promowaną Aston Ville i wreszcie wstąpili do Nieba. Wreszcie udało się to ich trenerowi, który jeden awans już zaliczył. Problem w tym, że z Watfordu wyrzucono go jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Wreszcie też, swoje miejsce odnalazł Mitrović, który trafił do klubu gdzie cieszy się pełnym zaufaniem. Do gry wraca też Schürrle, będący obiektem drwin w Niemczech. I wreszcie do Fulham dołączył Seri, rzekomo mający już grać dla Barcelony. Nie sposób Fulham chociaż trochę nie pokochać. Przecież mają wszystko czego w życiu potrzebujemy – młodzież, fantastycznego trenera i ten stadion. Ten cholerny, piękny stadion.

62

6 17

20

3

CHAMPIONSHIP

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Billy the Badger, specjalnie zaprojektowana maskotka klubowa, była obiektem dwóch kontrowersji. Najpierw próbowała prowokować trenera największego rywala Fulham – Chelsea. Przy okazji innego meczu został wyrzucony z boiska za przeszkadzanie w grze. Fulham było pierwszym europejskim klubem, które poleciało do USA w ramach meczu All-Stars vs Europe. W 2005 roku ulegli oni tamtejszej drużynie aż 1:4. Slavisa Jokanović nie jest jedynym trenerem w historii, który grał dla Chelsea jako piłkarz, a następnie objął zespół Fulham. Wcześniej taką drogą podążył Joe Bradshaw (1926-29), Ray Lewington (1986-90), Alan Dicks (1990-91), Ray Wilkins (1997-98) oraz Mark Hughes (2010-11).


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Nazywa się go Justinem Bieberem. I to właściwie jedyna „negatywna” rzecz jaką mogą o nim powiedzieć kibice Fulham. Dwa sezony temu był ich najlepszym strzelcem, rok późnej prawdziwym liderem, kapitanem, 27-letnią opoką młodego składu Fulham. Teraz ma być podobnie. To właśnie na nim spoczywa obowiązek dźwignięcia środka pola na tyle, aby utrzymanie się w lidze było wystarczająco przyjemne.

TOM CAIRNEY

Umówmy się, mało który lewy skrzydłowy w wieku zaledwie 18 lat zostaje najlepszym strzelcem drużyny, która awansuje do Premier League. Takie rzeczy się nie dzieją. A jednak. Imponująca gra ze strony Anglika nie była wynikiem jednego sezonu, a powtarzalności i ciężkich treningów. Teraz pora udowodnić, że będzie potrafił przenieść to na lepsze drużyny, a transfer do czołówki jest kwestią czasu.

RYAN SESSEGNON

PRZEWIDYWANY SKŁAD

9

KADRA ZESPOŁU

19

3

14 10

23

24

20

26

6

1 31 25 4 13 22 26 20 23 5 21 3 6 7 8 10 33 36 40 43 44 24 29 9 11 14 47 17 19

Marcus Bettinelli Fabri Taye Ashby-Hammond Sergio Rico Denis Odoi Tim Ream Cyrus Christie Marcelo Djalo Alfie Mawson Maxime Le Marchand Joe Bryan Calum Chambers Timothy Fosu-Mensah Ryan Sessegnon Kevin McDonald Neeskens Kebano Stefan Johansen Tom Cairney Matt O’Riley Luca de la Torre Mattias Kait Steven Sessegnon Ibrahima Cisse Jean Michael Seri Andre-Frank Zambo Anguissa Aleksandar Mitrovic Floyd Ayite Andre Schurrle Aboubakar Kamara Cauley Woodrow Rui Fonte Luciano Vietto

BRA BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP

26 30 19 24 30 30 25 24 24 28 24 23 20 18 29 26 27 27 17 20 20 18 24 27 22 23 29 27 23 23 28 23

Anglia Hiszpania Anglia Hiszpania Belgia Stany Zjednoczone Irlandia Hiszpania Anglia Francja Anglia Anglia Holandia Anglia Szkocja DR Kongo Norwegia Szkocja Anglia Stany Zjednoczone Estonia Anglia Belgia WKS Kamerun Serbia Togo Niemcy Francja Anglia Portugalia Argentyna

25 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Aleksandar Mitrovic (Newcastle United), Andre Schürrle (Borussia Dortmund, wypożyczenie), Fabri (Besiktas), Jean Michel Seri (Nice), Maxime Le Marchand (Nice), Sergio Rico (Sevilla, wypożyczenie), Alfie Mawson (Swansea City), Joe Bryan (Bristol City), Calum Chambers (Arsenal, wypożyczenie), Timothy Fosu-Mensah (Manchester United, wypożyczenie), Andre-Frank Zambo Anguissa (Marsylia), Luciano Vietto (Atletico Madryt, wypożyczenie)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

63

DOMOWE

David Button (Brighton), Ryan Fredericks (West Ham United, koniec kontraktu), Tayo Edun (Ipswich Town)


HUDDERSFIELD TOWN DANE KLUBU Rok założenia: 1908

JAK STWORZYĆ RODZINĘ I WYJŚĆ DOBRZE NIE TYLKO NA ZDJĘCIU

Przydomek: Teriery

Przeżyć jako Terier w świecie wielkich psów to nie lada wyzwanie. Trzeba wytrzymałości, woli przetrwania, a najlepiej lojalnego sobie stada wokół. Do tego samego wniosku doszedł David Wagner, gdy został menedżerem Huddersfield.

Menedżer: David Wagner

Odrzucając złudne wrażenie jakości piłkarskiej, David Wagner postawił na to, co pozwala słabszym na przetrwanie. Współpracę. Gdy inne drużyny rozpoczynały przygotowania przed sezonem w luksusowych ośrodkach treningowych, Niemiec zabrał swoich piłkarzy na szwedzką wyspę. Bez urządzeń elektronicznych, bez wygodnych łóżek i smacznych posiłków. To był tydzień w głuszy, godziny kajakowania, łowienia ryb, przygotowywania obozowiska i wzajemnej współpracy. Każdy musiał ze sobą rozmawiać, a nie było żadnego bodźca zewnętrznego, rozpraszającego piłkarzy. Tak powstała jedność.

Stadion: John Smith’s Stadium 24169 miejsc Sponsor: OPE Sports Sponsor techniczny: Umbro

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

18.25

Co jeszcze może zrobić Terier, aby dorównać większym psom? Szybko biegać i nie odpuszczać ani na chwilę. Chociaż Wagner pobierał nauki od Kloppa i wzorował się na jego gegenpressingu, nie nazywa stylu swojej drużyny „heavy metalem”. To jest „tożsamość Terierów”. Na boisku, zawodnicy Huddersfield są właśnie jak uciążliwe czworonogi, próbujące jak najszybciej odebrać piłkę, nie rezygnujące z prób mimo niepowodzeń. Do takiego stylu gry trzeba oczywiście się przygotować. Jak wspominają piłkarze Terierów, ale także rezerw Borussii – sezon przygotowawczy to pobudka o 7 rano, 6 razy po 1000 metrów biegu z minutowymi przerwami, śniadanie, znów dwugodzinna sesja oparta na bieganiu, obiad, a wieczorem gra na wysokiej intensywności. Jak można tyle wytrzymać? Odpowiedź jest prosta: trzeba, jeśli chcesz być częścią tej układanki. Monotematyczność jednak drużynie Huddersfield nie grozi. Rok po obozie przetrwania w Szwecji, Wagner i jego sztab zabrał piłkarzy do Hiszpanii wraz z ich rodzinami. To scaliło ekipę jeszcze bardziej, dając szansę poznać kolegów od innej strony. Huddersfield jest jedną wielką familią, gdzie wszyscy są gotowi skoczyć za drużyną w ogień. I chyba to było czynnikiem, który dał im utrzymanie w Premier League.

64

5 16

19

CHAMPIONSHIP

16

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Huddersfield Town jako pierwszy angielski zespół zdołał trzy razy z rzędu zostać mistrzem kraju (1924, 1925, 1926). Tylko trzy inne drużyny mogą się pochwalić taką serią: Arsenal, Liverpool oraz Manchester United. Teriery korzystają ze stadionu wraz z drużyną rugby, Giants. To właśnie w Huddersfield narodziło się rugby league i miasto jest kojarzone głównie z tym sportem. Huddersfield 4 razy pobijało swój rekord transferowy w ciągu ostatnich 3 okienek (Tom Ince, Aaron Mooy, Steve Mounié, Terence Kongolo).


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Australijczyk wszedł z impetem w zeszły sezon Premier League, w kilkunastu spotkaniach wzniósł się na najwyższy ligowy poziom, a następnie świetnie pokazał się na mundialu, mimo klasowych przeciwników. Lubuje się w fizycznej walce i odzyskiwaniu posiadania (5. miejsce pod względem liczby prób odbioru w lidze), potrafi uderzyć z dystansu, przechodzi przez niego większość akcji Huddersfield.

AARON MOOY

Grał w Monaco, zagrał w reprezentacji Holandii. Wydawało się, że przed nim wielka kariera, a potem nastąpiło wypożyczenie do… Huddersfield. Czasem trzeba wykonać krok w tył, aby zrobić dwa do przodu. Po naprawdę udanym wypożyczeniu, Teriery sypnęły kasą na młodego obrońcę i mają go na stałe. Potrafi zagrać w środku obrony, jak i na lewej flance. Szybki, silny, ma coś do udowodnienia.

TERENCE KONGOLO

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

24

14

5

21

23

6

10

25

26

1 12 31 2 5 15 25 26 27 33 37 18 6 7 10 14 17 19 21 29 39 8 9 11 20 23 24

Jonas Lössl Ben Hamer Ryan Schofield Tommy Smith Terence Kongolo Chris Löwe Zanka Christopher Schindler Jon Gorenc Stankovic Florent Hadergjonaj Erik Durm Isaac Mbenza Jonathan Hogg Juninho Bacuna Aaron Mooy Ramadan Sobhi Rajiv van La Parra Danny Williams Alex Pritchard Abdelhamid Sabiri Lewis O’Brien Phillip Billing Elias Kachunga Adama Diakhaby Laurent Depoitre Collin Quaner Steve Mounie

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP

29 30 18 26 24 29 28 28 22 24 26 22 29 21 27 21 27 29 25 21 19 22 26 22 29 27 23

Dania Anglia Anglia Anglia Holandia Niemcy Dania Niemcy Słowenia Szwajcaria Niemcy Belgia Anglia Holandia Australia Egipt Holandia Stany Zjednoczone Anglia Maroko Anglia Dania DR Kongo Francja Belgia Niemcy Benin

33

1 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Terence Kongolo (AS Monaco), Adama Diakhaby (AS Monaco), Ramadan Sobhi (Stoke City), Florent Hadergjonaj (FC Ingolstadt), Juninho Bacuna (FC Groningen), Jonas Lössl (1.FSV Mainz), Ben Hamer (Leicester City, koniec kontraktu), Erik Durm (Borussia Dortmund, koniec kontraktu), Isaac Mbenza (Montpellier, wypożyczenie)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

65

DOMOWE

Tom Ince (Stoke City), Rob Green (Chelsea, koniec kontraktu), Joel Coleman (Shrewsbury Town, wypożyczenie), Jack Payne (Bradford City, wypożyczenie), Dean Whitehead (koniec kariery), Michael Hefele (Nottingham Forest), Scott Malone (Derby County)


LEICESTER CITY DANE KLUBU Rok założenia: 1884

ROSZCZENIOWY FRANCUSKI KREDYTOBIORCA

Przydomek: Lisy Menedżer: Claude Puel

13 grudnia 2017. Leicester zalicza czwarte z rzędu zwycięstwo pod wodzą nowego menedżera. Claude Puel deklasuje swój poprzedni klub, Southampton, wszystkie elementy układanki w drużynie Lisów zaczynają się scalać.

Stadion: King Power Stadium 32273 miejsca

28 kwietnia 2018. Leicester jest zmiecione z powierzchni boiska, ulegając 0-5 walczącemu o utrzymanie Crystal Palace. Tego samego wieczora wyciekają do prasy informacje o rychłym zwolnieniu Puela. Lisy od zwycięstwa z Southampton na 17 meczów zdołały zwyciężyć tylko czterokrotnie.

Sponsor: King Power

Powodów takiego zjazdu było mnóstwo i piłkarze nie wahali się o nich mówić. Z obozu docierały informacje o spadku intensywności treningów, pragmatycznym podejściu Puela do relacji z zawodnikami, braku dialogu między nim a piłkarzami. Monotonne treningi, wymuszona przez Francuza zmiana stylu gry – z szybkiej, bezpośredniej drużyny, Leicester stało się ekipą wymieniającą setki podań, tyle że bez efektów. Dodajmy do tego niezrozumiałe decyzje personalne, sadzanie na trybunach zawodników w formie – ot, mamy obraz Leicester Puela.

Sponsor techniczny: Adidas

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

9.75

W ostatnich kolejkach nasz profesjonalny nudziarz Claude zdołał wyrwać zwycięstwo z Arsenalem i prawie wyrwał punkty Tottenhamowi. Wspominał o długofalowym projekcie, o tym że efektów nie będzie widać od razu. To był chyba główny argument w ocenie jego zdolności kredytowej, bo jakimś cudem włodarze Leicester postanowili mu zaufać. To tak, jakby człowiek bez historii kredytowej postanowił wziąć pożyczkę na milion złotych. A Leicester mu ten kredyt po chwili zawahania przyznało: dokupili mu za wielkie pieniądze Maddisona, wyrwali Evansa, dokoptowali Pereirę, pewnie sypną groszem ze sprzedaży Mahreza. A przede wszystkim, dali mu szansę, mimo nadszarpniętego zaufania. Na Puelu ciąży ogromna presja, a spłacić ten kredy będzie ciężej, bo oprocentowanie zdecydowanie wzrosło.

OSTATNIE SEZONY

12

PREMIER LEAGUE

66

14

9

CIEKAWOSTKI Jamie Vardy jest pierwszym piłkarzem w historii Premier League, który strzelił bramkę w 11 ligowych spotkaniach z rzędu.

CHAMPIONSHIP

1

Właściciel Leicester, Vichai Srivaddhanaprabha, ma nazwisko składające się z 17 liter. To najwięcej spośród wszystkich właścicieli klubów Premier League.

Przed sezonem 2015/16, kurs na mistrzostwo Leicester wynosił 5000 do 1. Oznacza to, że za każdego postawionego funta, można było wygrać 5000 funtów. Szacuje się, że brytyjscy bukmacherzy stracili na ich mistrzostwie około 14 milionów funtów.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Po odejściu Kante i Mahreza, z mistrzowskiego kręgosłupa pozostał Schmeichel i właśnie Vardy. Anglik może wkrótce zacząć odczuwać swoją trzydziestkę na karku, ale wciąż jest gwarantem bramek i kluczową postacią. Gdy Leicester ma problemy ze zdobyciem gola, podaje piłkę do Vardy’ego. A Jamie biega, walczy, strzela i się bawi. Jeśli ktoś ma zaprowadzić Lisy do górnej połowy tabeli, to on.

JAMIE VARDY

Chociaż nie spodziewamy się, aby Anglik od razu wskoczył do wyjściowej jedenastki, jest jednym z ciekawszych nazwisk tego sezonu w Premier League. Grając do tej pory na zapleczu ekstraklasy, 21-letni pomocnik Norwich brylował i był jednym z najlepszych w lidze. Ogromny potencjał, genialne uderzenia z dystansu i stałych fragmentów gry, niezły drybling. Jeśli dostanie szansę, może być wielki.

JAMES MADDISON

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

9

7

3

14

31

25

21

15

6

RP

1

1 17 12 2 3 5 15 28 29 34 45 31 6 7 10 11 14 18 21 22 24 25 31 8 9 19 20 23 33 37 -

Kasper Schmeichel Eldin Jakupović Danny Ward Danny Simpson Ben Chilwell Wes Morgan Harry Maguire Christian Fuchs Yohan Benalouane Josh Knight Sam Hughes Callum Elder Ricardo Pereira Jonny Evans Caglar Söyüncü Filip Benkovic Demarai Gray Andy King Marc Albrighton Adrien Silva Daniel Amartey Vicente Iborra Matty James Nampalys Mendy Wilfried Ndidi Rachid Ghezzal James Maddison Bartosz Kapustka Kelechi Iheanacho Jamie Vardy Islam Slimani Shinji Okazaki Leonardo Ulloa Fousseni Diabate Layton Ndukwu

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP

31 33 25 31 21 34 25 32 31 20 21 23 24 30 22 21 22 29 28 29 23 30 27 26 21 26 21 21 21 31 30 32 32 22 19

Dania Szwajcaria Walia Anglia Anglia Jamajka Anglia Austria Tunezja Anglia Anglia Australia Portugalia Irlandia Północna Turcja Chorwacja Anglia Walia Anglia Portugalia Ghana Hiszpania Anglia Francja Nigeria Algieria Anglia Polska Nigeria Anglia Algeria Japonia Argentyna Mali Anglia

KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

James Maddison (Norwich City), Ricardo Pereira (Porto), Jonny Evans (West Bromwich Albion), Danny Ward (Liverpool), Caglar Söyüncü (SC Freiburg), Filip Benkovic (Dinamo Zagrzeb), Rachid Ghezzal (AS Monaco)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

67

DOMOWE

Riyad Mahrez (Manchester City), Ben Hamer (Huddersfield, koniec kontraktu), Harvey Barnes (West Bromwich Albion, wypożyczenie), Robert Huth (bez klubu, koniec kontraktu), Ahmed Musa (Al-Nasr Riad), George Thomas (Scunthorpe United, wypożyczenie)


LIVERPOOL DANE KLUBU Rok założenia: 1892

JAK NIE TERAZ, TO KIEDY?

Przydomek: The Reds

Fani Liverpoolu są znani z tego, że po niepowodzeniach mają zwyczaj mawiać, że następny sezon będzie ich, co jest częstym powodem drwin kibiców przeciwnych drużyn. O ile wcześniej mogło to brzmieć groteskowo, to tym razem takie twierdzenie wydaje się mieć naprawdę solidne podstawy.

Menedżer: Jürgen Klopp

Po udanej ubiegłej kampanii, gdy podopieczni Jürgena Kloppa drugi raz z rzędu zajęli czwarte miejsce w Premier League i sensacyjnie dotarli do finału Ligi Mistrzów, włodarze klubu z Anfield ruszyli na historyczne zakupy. Do rekordowego transferu obrońcy w postaci Virgila van Dijka The Reds dołożyli najdroższego bramkarza w historii – Alissona Beckera, dzięki czemu fani nareszcie nie będą musieli drżeć na myśl o jakimkolwiek strzale przeciwnika. Oprócz zakupionego de facto rok wcześniej Keity przyszedł Fabinho – filar sukcesu Monaco w Lidze Mistrzów. Kibice w końcu doczekali się golkipera i defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia. Ponadto, pozyskany za stosunkowo niską kwotę Xherdan Shaqiri sprawił, że The Reds wciąż będą mieli kim postraszyć przeciwników po zejściu Salaha czy Mane.

Stadion: Anfield 53394 miejsca Sponsor: Standard Chartered Sponsor techniczny: New Balance

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

2.00

Klub z Anfield powinien być wreszcie głównym pretendentem do tytułu, ale jak zwykle musi być jakieś „ale”. Kiedy Klopp w końcu skompletował mistrzowską ekipę, na swojej drodze spotkał jedną z najlepszych drużyn w historii Premier League. Manchester City Pepa Guardioli, wzmocniony Riyadem Mahrezem wygląda dziś na jeszcze silniejszy. Algierczyk złapał jednak kontuzję w sparingu, a The Citizens przystąpią do sezonu zdziesiątkowani po Mundialu. Niemiecki menedżer po objęciu Liverpoolu stwierdził, że potrzebuje czasu, ale pierwszy tytuł chce zdobyć w ciągu czterech lat. To już zatem ostatnia szansa, by spełnić obietnicę. Miliony zostały wydane w wiadomym celu i nikt na Anfield tego nie ukrywa. Nawet jeśli The Reds nie udałoby się wygrać mistrzostwa, to kolejny sezon bez jakiegokolwiek trofeum byłby porażką. Sam Niemiec przyznał, że posucha trwa zbyt długo i czas odkurzyć gablotę. Jak nie teraz, to kiedy?

8

4

4

CHAMPIONSHIP

68

6

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Liverpool zdobył tytuł mistrzowski w 1964 roku, ale nie otrzymał trofeum, gdyż Everton, który wygrał rok wczesniej, nie chciał go oddać sąsiadom. Utwór Pink Floyd pt. „Fearless” zawiera fragment z fanami The Reds spiewajacymi „You’ll never walk alone”. Ojciec Naby’ego Keity to wieloletni sympatyk Liverpoolu. Gwinejczyk przyznał, że był on jednym z głównych powodów, które przekonały go do przybycia na Anfield. Na rzeszowskim rynku znajduje się „Mo Salah Kebab” prowadzony przez Egipcjanina, który podaje się za rodzinę napastnika The Reds i Ahmeda Elmohamady’ego - zawodnika Aston Villi.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Poprzednia kampania w wykonaniu Egipcjanina to iście hollywoodzka historia, niestety nie zakończona happy endem, a najgorszym możliwym scenariuszem – kontuzją w finale Ligi Mistrzów. Mimo tego oraz słabej postawy reprezentacji na Mundialu, Salah zaliczył jeden z najlepszych debiutanckich sezonów w historii Premier League. Teraz król strzelców musi tylko udowodnić, że nie był on przypadkiem.

MOHAMED SALAH

Kibice The Reds musieli czekać na Gwinejczyka aż rok. Z pewnością było warto, gdyż Keita to zawodnik unikatowy. Nie dość, że dysponuje dużą szybkością i wydolnością, to łączy walory defensywne z niesamowitym dryblingiem i przeglądem pola. Idealny motor napędowy machiny Kloppa i potencjalny brakujący element mistrzowskiej układanki. Musi tylko popracować nad często łapanymi kartkami.

NABY KEÏTA

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

9 10

11

8

14

FT

26

4

6

66

AB

1 22 73 62 2 4 6 12 17 18 26 32 47 66 5 7 8 14 16 20 21 23 48 50 54 64 9 10 11 15 27 29 -

Loris Karius Simon Mignolet Alisson Becker Kamil Grabara Caoimhin Kelleher Nathaniel Clyne Virgil van Dijk Dejan Lovren Joe Gomez Ragnar Klavan Alberto Moreno Andy Robertson Joel Matip Nathaniel Phillips Trent Alexander-Arnold Georginio Wijnaldum James Milner Naby Keita Jordan Henderson Marko Grujic Adam Lallana Alex Oxlade-Chamberlain Xherdan Shaqiri Curtis Jones Lazar Markovic Sheyi Ojo Rafael Camacho Fabinho Tavares Roberto Firmino Sadio Mané Mohamed Salah Daniel Sturridge Divock Origi Dominic Solanke Rhian Brewster

BRA BRA BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP

25 30 25 19 19 27 27 29 21 32 26 24 26 21 19 27 32 23 28 22 30 24 26 17 24 21 18 24 26 26 26 28 23 20 18

Niemcy Belgia Brazylia Polska Irlandia Anglia Holandia Chorwacja Anglia Estonia Hiszpania Szkocja Kamerun Anglia Anglia Holandia Anglia Gwinea Anglia Serbia Anglia Anglia Szwajcaria Anglia Serbia Anglia Portugalia Brazylia Brazylia Senegal Egipt Anglia Belgia Anglia Anglia

KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Naby Keita (RB Lipsk), Fabinho (AS Monaco), Xherdan Shaqiri (Stoke City), Alisson (AS Roma)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

69

DOMOWE

Emre Can (Juventus), Danny Ward (Leicester City), Jon Flanagan (Rangers FC), Jordan Williams (AFC Rochdale), Ben Woodburn (Sheffield Unired, wypożyczenie), Adam Bogdan (Hibernian, wypożyczenie), Danny Ings (Southampton, wypożyczenie z obowiązkowym wykupieniem)


MANCHESTER CITY DANE KLUBU Rok założenia: 1880

CZY STAĆ ICH NA JESZCZE WIĘCEJ?

Przydomek: Obywatele

Nawet ktoś, kto na co dzień nie interesuje się Premier League, z pewnością słyszał o magicznym sezonie 2017/2018 w wykonaniu Manchesteru City. Podopieczni Pepa Guardioli bardzo pewnie wygrali rozgrywki ligowe, bijąc po drodze szereg rekordów, osiągając nieomal perfekcję i potykając się tylko kilka razy w przeciągu całego sezonu. Najwięcej strzelonych goli, największa przewaga nad wicemistrzem, a także osiągnięta magiczna bariera 100 punktów - to tylko niektóre z wielu historycznych osiągnięć Obywateli z zeszłej kampanii. Większość kibiców i ekspertów stawia ich w roli faworyta do wygrania kolejnego mistrzostwa, lecz czy Manchester City stać na jeszcze więcej?

Menedżer: Pep Guardiola Stadion: Etihad Stadium 55097 miejsc Sponsor: Etihad Airways Sponsor techniczny: Nike

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

1.21

Mówi się, że nic dwa razy się nie zdarza... Sam Pep Guardiola przyznał, że to mało prawdopodobne, by ktoś powtórzył tak świetną kampanię w Premier League. Czy to oznacza, że możemy liczyć na bardziej zacięty i konkurencyjny sezon, niż ten poprzedni? Czy tradycji stanie się zadość i po raz dziesiąty z rzędu mistrz Anglii nie obroni tytułu? Nie jest to wcale wykluczone. Choć i tak już bardzo silny skład The Citizens został dodatkowo wzmocniony Riyadem Mahrezem, to jednak sporo ważnych ogniw (Fernandinho, David Silva, Vincent Kompany, a nawet Sergio Aguero) zbliża się nieuchronnie do schyłku swoich karier. Sam Guardiola ma też zapewne obsesję, by udowodnić coś światu oraz samemu sobie i wywalczyć ponownie Ligę Mistrzów, czyli coś, czego nie dokonał w Bayernie Monachium - a to mogłoby sprawić, że zwycięstwo Premier League zeszłoby na drugi plan. Najważniejszą kwestią jednak pozostaje sama psychika piłkarzy Manchesteru City - czy po tak udanym i owocnym sezonie będą w stanie się zmotywować po raz kolejny, by wejść na tak wysoki poziom? Udowodnili, że umiejętności piłkarskie oraz przyswojenie sobie wizji gry trenera stoją u nich na bardzo wysokim poziomie - teraz czas na to, by udowodnić, że są twardzi psychicznie i są w stanie udźwignąć dużą presję. Wszak teraz każdy oczekuje po nich, że będą zgarniać puchary co sezon.

4

3

1

CHAMPIONSHIP

70

2

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Manchester City zdobył swoje pierwsze trofeum (Puchar Anglii) w 1904 roku, szybciej niż Manchester United (1908 rok), Arsenal (1930 rok) czy Chelsea (1955 rok). Od roku 2003 w składzie Manchesteru City nie ma numeru 23. Jest on zastrzeżony aby uczcić pamięć Marca-Viviena Foe, który został wypożyczony z Olympique Lyon do City. Piłkarz zmarł w czasie meczu reprezentacji Kamerunu w Pucharze Konfederacji w 2003 roku. Sezon 1938/1939 to jedna z najdziwniejszych obron tytułu w piłkarskiej historii Anglii. Manchester City po zdobyciu swojego pierwszego mistrzostwa w kampanii 37/38, zdołali rok później spaść z ligi, mimo że strzelili najwięcej bramek ze wszystkich drużyn! Ich bilans bramkowy to prawdziwy fenomen: 80:77.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Jeden z głównych architektów mistrzostwa Anglii, zdobytego w tak świetnym stylu przez Manchester City. Mózg, kreator, silnik, dyrygent - można chwalić Belga w wieloraki sposób, tak samo jak on na wiele sposobów potrafi tak dostarczyć piłkę partnerom, że aż grzech jej nie wpakować do siatki. Do tego dochodzą strzały z dystansu, praca w defensywie oraz serce zostawiane na boisku.

KEVIN DE BRUYNE

Jedyny głośny transfer Manchesteru City tego lata ma dać nowe możliwości w układance Pepa Guardioli. Najlepszy piłkarz sezonu 2015/16 postara się pokazać, że nie tylko w Leicester potrafi świetnie grać w piłkę. Jeśli będzie dostawał regularne szanse, z pewnością udowodni, że stać go na bardzo wiele. Najpierw musi jednak przebić się do pierwszej jedenastki, co nie będzie łatwe.

RIYAD MAHREZ

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

10

19

26 21

17

25

22

5

4

31 1 32 22 3 2 14 5 30 28 4 15 55 8 17 19 26 18 47 20 25 21 7 35 33 10

Ederson Moraes Claudio Bravo Daniel Grimshaw Benjamin Mendy Danilo Kyle Walker Aymeric Laporte John Stones Nicolas Otamendi Jason Denayer Vincent Kompany Eliaquim Mangala Brahim Diaz Ilkay Gundogan Kevin de Bruyne Leroy Sane Riyad Mahrez Fabian Delph Phil Foden Bernardo Silva Fernandinho Luiz Patrick Roberts Daniel Arzani David Silva Raheem Sterling Oleksandr Zinchenko Gabriel Jesus Sergio Aguero

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP

24 35 20 24 27 28 24 24 30 23 32 27 19 27 27 22 27 28 18 24 33 21 19 32 23 21 21 30

Brazylia Chile Anglia Francja Brazylia Anglia Francja Anglia Argentyna Belgia Belgia Francja Hiszpania Niemcy Belgia Niemcy Algieria Anglia Anglia Portugalia Brazylia Anglia Australia Hiszpania Anglia Ukraina Brazylia Argentyna

2

31 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Riyad Mahrez (Leicester), Philippe Sandler (PEC Zwolle), Daniel Arzani (Melbourne City)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

71

DOMOWE

Tosin Adarabioyo (WBA, wypożyczenie), Angelino (PSV Eindhoven), Angus Gunn (Southampton), Pablo Maffeo (VFB Stuttgart), Yaya Toure (bez klubu, koniec kontraktu), Lukas Nmecha (Preston, wypożyczenie), Joe Hart (Burnley)


MANCHESTER UNITED DANE KLUBU Rok założenia: 1878

POKAZAĆ, ŻE MOGĄ

Przydomek: Czerwone Diabły

Wicemistrzowie kraju startują do sezonu 2018/19 z jasnym celem. Kibice chcą trofeów i nadchodzi najwyższy czas na zaspokojenie ich ambicji. Zdetronizowanie rywali zza miedzy nie będzie jednak łatwym zadaniem.

Menedżer: Jose Mourinho

Aby je wykonać, potrzeba będzie optymalnej formy kluczowych zawodników. Najlepszy strzelec z zeszłego sezonu, Romelu Lukaku, ma za sobą naprawdę niezły Mundial. Nawet jeśli w swoich meczach nie strzelał bramek, to dawał zespołowi naprawdę wiele. Paul Pogba wraca do klubu jako świeżo upieczony mistrz świata. Był jednym z kluczowych ogniw reprezentacji Francji i z pewnością spróbuje to przekuć na występy w czerwonej koszulce. Na kompletnie innym biegunie znajduje się David de Gea, którego postawa w Rosji rozczarowała. W trakcie turnieju skutecznie interweniował zaledwie raz. Alexis Sanchez ma za sobą wolne lato, co mogło mu pomóc w osiągnięciu optymalnej dyspozycji.

Stadion: Old Trafford 75643 miejsca Sponsor: Chevrolet Sponsor techniczny: Adidas

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

4.22

6

PREMIER LEAGUE

5

CHAMPIONSHIP

72

4

Do klubu wróciło również kilku młodych graczy, którzy będą liczyć na szansę od portugalskiego szkoleniowca. Fani Czerwonych Diabłów pewnie najbardziej czekają na okazję do obejrzenia Tima Fosu-Mensaha oraz Andreasa Pereiry. Ten pierwszy zaliczył niezłą kampanię w Crystal Palace, gdzie przez długi czas był podstawowym zawodnikiem linii defensywnej. Brazylijczyk z kolei grał w hiszpańskiej Valencii, gdzie spisywał się naprawdę dobrze, strzelając gola i notując cztery asysty. 19 oczek straty do City to naprawdę pokaźny deficyt, ale ambicje United sięgają wysoko. Czy pokażą, że są w stanie pokonać rywali?

OSTATNIE SEZONY 2

Jose Mourinho nie zaszalał na rynku transferowym. Do klubu dołączyli Fred, który ma wzmocnić środek pola, perspektywiczny prawy obrońca z Portugalii, Diogo Dalot oraz doświadczony Lee Grant. Wydaje się, że Brazylijczyk może być brakującym ogniwem w pomocy. Niestety, były piłkarz Szachtara nie zagrał na Mundialu z powodu kontuzji kostki. Na start kampanii ligowej powinien jednak być gotowy. Z największych problemów Czerwonych Diabłów - wciąż brak klasycznego zmiennika dla Lukaku.

CIEKAWOSTKI Początkowo maskotką klubu była koza o imieniu Billy. Obecnie jest nią diabeł – Fred The Red. Manchester United pierwszy raz nazwano Czerwonymi Diabłami w 1934 roku. Podczas tournée po Francji bezlitośnie deklasowali rywali, więc jeden z dziennikarzy określił ich takim mianem. Pierwszym sponsorem na koszulkach United był Sharp, który za 3-letnią umowę zapłacił ok. 165 tysięcy funtów za sezon. Obecna, 7-letnia umowa z Chevroletem z 2014 roku opiewa na ponad 60 milionów funtów rocznie. W ciągu 13 lat swojej pracy, przed katastrofą w Monachium, Sir Matt Busby ściągnął zaledwie 16 zawodników. W latach 1953-57 nie dokonał żadnego zakupu.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Francuz chyba nie mógł wymarzyć sobie lepszego lata. Z Rosji wrócił jako mistrz świata, a w finale rozegrał świetne zawody. Pytanie tylko, czy będzie w stanie prezentować podobny poziom na Old Trafford? Ostatnie dwa sezony nie były genialne. Wciąż było widać powracające problemy, takie jak brak odpowiedzialności w defensywie. Udane MŚ mogą mu jednak pomóc w pokazaniu swojego pełnego potencjału.

PAUL POGBA

Chilijczyk zasilił drużynę w styczniu i pierwsze pół roku było dla niego trudne. Widać było, że nie jest w optymalnej dyspozycji, ale teraz miał kilka miesięcy na osiągnięcie optymalnej formy. Optymizmem mogą napawać jego występy na przedsezonowym tournée, gdzie był najlepszym ofensywnym piłkarzem. Jeśli 29-latek wejdzie na poziom, który prezentował w Arsenalu, to na pewno znajdzie to odbicie w wynikach.

ALEXIS SANCHEZ

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

9

7

14 6

17

31

18

12

4

1 13 20 40 2 3 4 5 12 18 20 23 25 36 38 6 8 14 15 17 21 27 31 39 7 9 10 11

David De Gea Lee Grant Sergio Romero Joel Pereira Victor Lindelof Eric Bailly Phil Jones Marcos Rojo Chris Smalling Ashley Young Diogo Dalot Luke Shaw Antonio Valencia Matteo Darmian Axel Tuanzebe Paul Pogba Juan Mata Jesse Lingard Andreas Pereira Fred Ander Herrera Marouane Fellaini Nemanja Matić Scott McTominay Alexis Sanchez Romelu Lukaku Marcus Rashford Anthony Martial

BRA BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP

27 35 31 22 24 24 26 28 28 33 19 23 33 28 20 25 30 25 22 25 28 30 30 21 29 25 20 22

Hiszpania Anglia Argentyna Portugalia Szwecja WKS Anglia Argentyna Anglia Anglia Portugalia Anglia Ekwador Włochy Anglia Francja Hiszpania Anglia Belgia Brazylia Hiszpania Belgia Serbia Anglia Chile Belgia Anglia Francja

25

1 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Fred (Szachtar Donieck), Diogo Dalot (FC Porto), Lee Grant (Stoke City)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

73

DOMOWE

Daley Blind (Ajax), Sam Johnstone (West Brom), Michael Carrick (koniec kariery), Timothy Fosu-Mensah (Fulham, wypożyczenie)


NEWCASTLE UNITED DANE KLUBU Rok założenia: 1892

KELNER, PROGRAMISTA I GENIUSZ

Przydomek: Sroki

Oczywiście w restauracji nigdy nie pracował. A na pewno nie na stałe. Linijek kodu również nie wklepywał do komputera. Geniuszem jednak zawsze był, w jakimś stopniu. Trzeba nim być, aby z takim zespołem utrzymać Newcastle w Premier League. I to w przyzwoitym stylu.

Menedżer: Rafael Benítez

Chociaż jako największą gwiazdę zespołu wyróżniliśmy Lascellesa, tak naprawdę jest nią Rafael Benitez. Gdyby nie to, że jednak piłkarze wylewają pot co tydzień na boiskach angielskich stadionów, śmiało możnaby nazwać Newcastle „one man army”. Hiszpan to idealny przykład dla trenerów wyrzucających klubowi opieszałość na rynku transferowym. Oczywiście on również narzeka, mając do tego ogrom powodów, natomiast korzysta z dobrodziejstwa inwentarza. Czasami mniej tam dobra niż dziejstwa, ale Hiszpan potrafi z tego skręcić działający mechanizm.

Stadion: St James’ Park 52354 miejsca Sponsor: FUN88 Sponsor techniczny: Puma

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

10.22

74

1

PREMIER LEAGUE

18

CHAMPIONSHIP

15

Chociaż Benitez jest ustawicznie lekceważony przez Ashleya i na panewce płoną pomysły większych wzmocnień, Hiszpan jest autorytetem w całym klubie. W Newcastle przewinęło się kilku naprawdę utalentowanych piłkarzy, takich jak Mitrović czy Thauvin, ale nie zagrzali tam miejsca. Umiejętności piłkarskie są dla Beniteza na drugim miejscu, ze sporą stratą do lidera: dyscypliny, również tej taktycznej. Może i jego przygoda z Realem nie była całkiem udana. Może końcówka kadencji w Liverpoolu nie należała do najlepszych. Efektywnością i wykorzystaniem dostępnych środków do maksimum Benitez bije na głowę innych trenerów. W tej chwili Benitez to Newcastle, a jego cierpliwość to wyznacznik bytu Srok w Premier League.

OSTATNIE SEZONY

10

Działający przede wszystkim w defensywie, głównie dzięki jego metodom treningowym. Polegają one na nieustannym przerywaniu akcji w trakcie gry, poprawianiu ustawienia zawodników w czasie rzeczywistym i tłumaczeniu im jak mają się przesuwać. Z tego tytułu Newcastle często cierpi na brak rozwiązań w ataku pozycyjnym, co nadrabiają wypracowanymi w ośrodku treningowym wariantami stałych fragmentów. Wszystko ma działać według wcześniej ustalonego schematu.

CIEKAWOSTKI Rekord transferowy Newcastle to 16 milionów funtów za Owena kupionego z Realu Madryt. Ustanowiony został w 2005 roku – wszystkie inne zespoły grające obecnie w Premier League pobiły swoje rekordy w ciągu ostatnich 2 lat. Newcastle na początku swojego istnienia (jeszcze pod nazwą East End) rozgrywało swoje mecze w czerwonych koszulkach i białych spodenkach – barwach swojego późniejszego największego rywala, Sunderlandu. W miejscu St James’ Park, obecnego stadionu Newcastle, niegdyś był plac służący egzekucjom. W 1650 roku spłonęło tam 15 wiedźm, a ostatnia egzekucja odbyła się w 1844, niecałe 50 lat przed wybudowaniem stadionu.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

To może wydawać się dziwne, ale największą gwiazdą Newcastle jest ich stoper. Jamaal, prócz nietypowego nazwiska, ma również wiele do zaoferowania. Będąc kapitanem i liderem tej defensywnej machiny Beníteza, potrafił również zdobyć kilka niezwykle cennych punktów swoimi bramkami ze stałych fragmentów gry. Król gry powietrznej, generał gry w obronie. Bez niego defensywa Srok nie istnieje.

JAMAAL LASCELLES

W ekipie Newcastle jest kilku zawodników ze sporym potencjałem. Kenedy jest jednak tylko wypożyczony, natomiast Ayoze Pérez od paru lat nie potrafi ustabilizować formy. Jacob Murphy w Championship był jednym z efektowniejszych skrzydłowych, a teraz w Newcastle może dostawać więcej szans. Nie zawsze skuteczny, ale na jego dryblingi i pojedynki z obrońcami patrzy się z przyjemnością.

JACOB MURPHY

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

9

17 15

11 10

8

5

6

3

1 12 26 21 2 3 5 6 18 19 20 22 42 7 8 10 11 14 16 24 30 4 15 9 17 21

Robert Elliot Martin Dubravka Karl Darlow Freddy Woodman Ciaran Clark Paul Dummett Fabian Schär Jamaal Lascelles Federico Fernández Javier Manquillo Florian Lejeune DeAndre Yedlin Achraf Lazaar Jamie Sterry Jacob Murphy Jonjo Shelvey Mohamed Diamé Matt Ritchie Isaac Hayden Rolando Aarons Henri Saivet Christian Atsu Ki Sung-yueng Kenedy Salomón Rondón Ayoze Pérez Yoshinori Muto Joselu

BRA BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP

32 29 27 21 28 26 26 24 29 24 27 25 26 22 23 26 31 28 23 22 27 26 29 22 28 25 26 28

Irlandia Słowacja Anglia Anglia Irlandia Walia Szwajcaria Anglia Argentyna Hiszpania Francja Stany Zjednoczone Maroko Anglia Anglia Anglia Senegal Szkocja Anglia Anglia Senegal Ghana Korea Południowa Brazylia Wenezuela Hiszpania Japonia Hiszpania

22

12 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Ki Sung-yueng (Swansea City, koniec kontraktu), Kenedy (Chelsea FC, wypożyczenie), Fabian Schär (Deportivo La Coruna), Martin Dubravka (Sparta Praga), Yoshinori Muto (1.FSV Mainz 05), Federico Fernández (Swansea City), Salomón Rondón (West Bromwich Albion, wypożyczenie)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

75

DOMOWE

Mikel Merino (Real Sociedad), Chancel Mbemba (FC Porto), Matz Sels (RC Strasbourg), Stuart Findley (Kilmarnock FC, koniec kontraktu), Massadio Haidara (RC Lens, koniec kontraktu), Jack Colback (Nottingham Forest, wypożyczenie), Jesús Gámez (bez klubu, koniec kontraktu), Curtis Good (bez klubu, koniec kontraktu), Aleksandar Mitrovic (Fulham), Adam Armstrong (Blackburn), Dwight Gayle (West Bromwich Albion, wypożyczenie)


SOUTHAMPTON DANE KLUBU Rok założenia: 1885

GORZEJ NIŻ W ZESZŁYM SEZONIE NIE BĘDZIE

Przydomek: Święci

Poprzednie rozgrywki dla Świętych były fatalne, ale utrzymali się w Premier League, wygrywając bezpośrednią bitwę o uniknięcie relegacji ze Swansea. Dziurawa obrona, niczym ser szwajcarski, oraz nieskuteczny atak nie ułatwiały walki o zajęcie bezpiecznej pozycji w tabeli. Wydaje się jednak, że drugiego tak fatalnego sezonu z rzędu piłkarze Southampton nie zanotują i wrócą na właściwe tory.

Menedżer: Mark Hughes Stadion: St Mary’s Stadium 32505 miejsc

Po zwolnieniu Mauricio Pellegrino, Mark Hughes poskładał wszystkie puzzle na St Mary’s Stadium, zmieniając ustawienie na grę z trójką obrońców. Bardzo mocno skorzystał na tym Jan Bednarek, który wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, ale latem sprowadzono mu konkurenta – Duńczyka, Jannika Vestergaarda – i nie wiadomo jaka będzie pozycja Polaka w nadchodzącej kampanii.

Sponsor: Virgin Media Sponsor techniczny: Under Armor

Walijski menedżer będzie miał nie lada problem w kwestii pozycji napastnika. 37 zdobytych bramek przez ekipę Southampton jest najmniejszą liczbą goli odkąd Święci wrócili do elity. Charlie Austin, Manolo Gabbiadini oraz Shane Long nie gwarantują nawet 10 goli w sezonie i od żadnego z nich nie spodziewałbym zaskakującego wybuchu formy. Zwłaszcza, że łącznie ta trójka w poprzednich rozgrywkach zdobyła ich 17.

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

Problematyczne dla Świętych może być odejście Dusana Tadicia. Serb postanowił spróbować sił w Eredivisie, w barwach Ajaksu Amsterdam. Nie ma co ukrywać, że Tadić był zawodnikiem chimerycznym i nie potrafił ustabilizować swojej formy, ale swoimi bramkami, asystami czy dryblingami był decydujący w wielu spotkaniach, zdobywając ważne oczka dla swojej drużyny.

14.25

Pocieszający dla kibiców ze St Mary’s Stadium może być transfer reprezentanta Norwegii, Mohameda Elyounoussi’ego z Bazylei. 24-letni lewoskrzydłowy będzie musiał wejść w buty Tadicia.

6

8

76

17

CHAMPIONSHIP

7

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Siedmiu Polaków występowało w barwach Świętych (Bednarek, Białkowski, Boruc, Hajto, Kosowski, Rasiak, Saganowski). Southampton w zeszłym sezonie zanotował najwięcej remisów w Premier League (15). W historii Souhtampton w Premier League najwięcej bramek zdobył Matthew Le Tisser (100). Najwięcej występów, z obecnego składu, w barwach Świętych w erze Premier League ma Steven Davis (190). W klasyfikacji wszechczasów Southampton zajmuje 9. miejsce.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Zeszły sezon nie należał do 23-latka, ale umówmy się: cały Southampton grał poniżej oczekiwań. Najbliższe rozgrywki mogą być jego. W poprzedniej kampanii środkowy pomocnik strzelił 3 bramki i tyle samo razy asystował. Ligowy debiut zanotował 6 lat temu, więc doświadczenie na angielskich boiskach ma już spore, mimo młodego wieku.

JAMES WARD-PROWSE

Norweg o marokańskich korzeniach przeszedł do Southampton z FC Basel za 16 milionów funtów. Elyounoussi ma zastąpić Dusana Tadicia, który odszedł do Ajaxu Amsterdam. Wszyscy liczą, że reprezentant Norwegii spełni pokładane w nim nadzieje. Już w lidze szwajcarskiej pokazał całkiem spory repertuar zagrań i może zostać jednym z najciekawszych zawodników w Premier League.

MOHAMMED ELYOUNOUSSI

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

10 11

22

16

18

21

2

3

4

6

1 28 44 2 3 4 5 6 21 33 35 38 44 8 11 14 16 17 18 22 23 32 34 39 42 7 10 20 27 -

Alex McCarthy Angus Gunn Fraser Forster Cedric Soares Maya Yoshida Jannik Vestergaard Jack Stephens Wesley Hoedt Ryan Bertrand Matt Targett Jan Bednarek Sam McQueen Yan Valery Steven Davis Mohamed Elyounussi Oriol Romeu James Ward-Prowse Stuart Armstrong Mario Lemina Nathan Redmond Pierre-Emile Højbjerg Alfie Jones Jake Flannigan Josh Sims Jake Hesketh Shane Long Charlie Austin Manolo Gabbiadini Sam Gallagher Danny Ings

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP

28 22 30 26 29 26 24 24 29 22 22 23 19 33 24 26 23 26 24 24 23 20 22 21 22 31 29 26 22 26

Anglia Anglia Anglia Portugalia Japonia Dania Anglia Holandia Anglia Anglia Polska Anglia Francja Irlandia Północna Norwegia Hiszpania Anglia Szkocja Gabon Anglia Dania Anglia Anglia Anglia Anglia Irlandia Anglia Włochy Anglia Anglia

1 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Stuart Armstrong (Celtic Glasgow), Mohamed Elyounoussi (FC Basel), Angus Gunn (Manchester City), Jannik Vestergaard (Borussia Monchengladbach), Danny Ings (Liverpool, wypożyczenie z obowiązkowym wykupieniem)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

77

DOMOWE

Sofiane Boufal (Celta Vigo, wypożyczenie), Guido Carrillo (Leganes, wypożyczenie), Florin Gardos (CS U Craiova), Jeremy Pied (koniec kontraktu), Dusan Tadic (Ajax Amsterdam), Stuart Taylor (koniec kontraktu), Jordy Clasie (Feyenoord, wypożyczenie)


TOTTENHAM HOTSPUR DANE KLUBU Rok założenia: 1882

STABILIZACJA KLUCZEM DO SUKCESU

Przydomek: Koguty

Ten sezon ma być zupełnie inny od wszystkich. Mauricio Pochettino od kilku lat realizuje długofalowy projekt, a jego zwieńczenie ma nadejść w zasadzie już teraz. I choć mistrzostwo Anglii wciąż dla wielu kibiców wydaje się być nieosiągalne, tak kampania 2018/2019 ma udowodnić wszystkim, że Tottenham to drużyna z prawdziwego, ligowego topu.

Menedżer: Mauricio Pochettino Stadion: Tottenham Hotspur Stadium 62062 miejsc Sponsor: AIA Sponsor techniczny: Nike

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

5.25

Drużyna z północnej części Londynu w ostatnich latach wygląda świetnie pod względem personalnym i jest dobrze poukładana taktycznie, jednak co z tego skoro co roku kończy się na tym samym? Ostatnich kilka sezonów pokazało, że do mistrzostwa Anglii brakuje naprawdę niewiele, dlatego argentyński szkoleniowiec stara się stawiać na nowe rozwiązania. Tym razem po ostatnich, burzliwych okienkach transferowych do klubu nie przyszedł nikt kto mógłby stanowić o jeszcze większej sile zespołu, nikt także z Londynu nie odszedł. Wszystko to sprawia, że stabilizacja i doświadczenie mają być głównymi atutami Kogutów w sezonie 2018/2019. W pierwszym składzie poza wprowadzanym stopniowo już w poprzednim sezonie Lucasem Mourą nie będzie nikogo, kto będzie musiał uczyć się stylu drużyny. I nawet, gdy wiele mówiło się o odejściu Toby’ego Alderweirelda, tak ostatecznie okazało się, że Belg zdecydował się zostać przy Tottenham Hotspur Stadium. To właśnie on do spółki z reprezentacyjnym kolegą, Janem Vertonghenem, mają stanowić trzon bloku defensywnego swojego zespołu, na wahadłach akcje ofensywne swojego zespołu mają napędzać Danny Rose do spółki z Kieranem Trippierem, a w środku pola rządzić i dzielić powinien Moussa Dembele. A skrzydła? Skrzydła w Tottenhamie to nadal jedna wielka niewiadoma. Wciąż ciężko jest całkowicie wytłumaczyć perypetie Sona z koreańską federacją, a dużo znaków zapytania należy stawiać także przed formą Erika Lameli, który w poprzednim sezonie dość długo leczył uraz. Piłki do napastnika z pewnością dogrywać będą Christian Eriksen i Dele Alli, a Harry Kane znów krok po kroku będzie chciał dążyć do zwycięstwa w drodze po Złotego Buta.

3

3

CHAMPIONSHIP

78

5

2

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Tottenham Hotspur to zespół, który delegował największą ilość Anglików do kadry narodowej na Mistrzostwa Świata w Rosji. Szczęśliwymi wybrańcami Garetha Southgate’a okazali się: Harry Kane, Kieran Trippier, Danny Rose, Eric Dier i Dele Alli. Rekordowy sezon dla Tottenhamu pod względem ilości zdobytych punktów miał miejsce w sezonie 2016/2017. Wówczas podopieczni Mauricio Pochettino uplasowali się na drugiej lokacie w tabeli z dorobkiem aż 86 punktów.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Mówisz Tottenham, myślisz Harry Kane. Anglik to niekwestionowany lider swojego zespołu, a także reprezentacji, zdobywca korony króla strzelców na mundialu w Rosji i wielokrotny triumfator nagrody Złotego Buta. Od kilku sezonów nie schodzi poniżej wysokiego poziomu, został kapitanem swojej drużyny narodowej, a teraz ponownie będzie chciał sięgnąć po nagrodę dla najlepszego napastnika w Anglii.

HARRY KANE

Choć ostatnimi czasy trapiło go wiele kontuzji, tak teraz ma wrócić do optymalnej formy i powalczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. Jeśli ktoś nadal nie jest przekonany co do umiejętności Winksa, niech przypomni sobie o jego fantastycznym występie w Lidze Mistrzów przeciwko Realowi Madryt. Fakt, Winksa wcale nie bronią statystyki, jednak prawdziwa eksplozja jego talentu ma dopiero nadejść.

HARRY WINKS

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU 1 13 22 2 3 4 5 6 21 24 33 37 38 11 12 14 15 17 19 20 23 25 27 29 7 9 10 18

10

7

27

20

23 19

3

Hugo Lloris Michel Vorm Paulo Gazzaniga Kieran Trippier Danny Rose Toby Alderweireld Jan Vertonghen Davinson Sanchez Juan Foyth Serge Aurier Ben Davies Kyle Walker-Peters Cameron Carter-Vickers Erik Lamela Victor Wanyama Georges-Kevin Nkoudou Eric Dier Moussa Sissoko Mousa Dembele Dele Alli Christian Eriksen Josh Onomah Lucas Moura Harry Winks Son Heung-Min Vincent Janssen Harry Kane Fernando Llorente

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP

31 34 26 27 28 29 31 22 20 25 25 21 20 26 27 23 24 28 31 22 26 21 25 22 26 24 24 33

Francja Holandia Argentyna Anglia Anglia Belgia Belgia Kolumbia Argentyna WKS Walia Anglia Stany Zjednoczone Argentyna Kenia Francja Anglia Francja Belgia Anglia Dania Anglia Brazylia Anglia Korea Południowa Holandia Anglia Hiszpania

2 5

4 1 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

79

DOMOWE

ODESZLI


WATFORD DANE KLUBU Rok założenia: 1881

NA POCZĄTKU BYŁ WATFORD. Z WATFORDU WYŁONIŁ SIĘ CHAOS

Przydomek: Szerszenie

Czasami zadajemy sobie pytanie: „Po co jest Watford?”. Jeszcze rok temu ciężko było nam, całej redakcji, znaleźć naprawdę dobry powód. Potem pojawił się Marco Silva, ciekawa i świeża postać w lidze. Dodano takie elementy jak Chalobah, Hughes i Richarlison, wyrwany z brazylijskich faweli talent, ulubieniec menedżerów Fantasy Premier League, a bramki zdobywał Doucouré, defensywny pomocnik. Towarzyszyło wrażenie, że ten specyficzny klub w końcu gdzieś zmierza. Ma cel i pomysł.

Menedżer: Javi Gracia Stadion: Vicarage Road 21000 miejsc

Nie chcę, aby to stało się podsumowaniem kolejnego pełnego niezrozumienia sezonu w wykonaniu Watfordu. Każdy z nas wie, że Gray i wydane na niego pieniądze okazały się pomyłką, że Marco Silva i Richarlison aż tak idealni nie byli, że Britos czy Wagué to nie są nazwiska skrojone pod Premier League. Chodzi o sam zarys klubu i jak on działa. Chociaż Watford wydaje się klubem skrajnie nielogicznym, a decyzje włodarzy trzeba by tłumaczyć z pomocą deszyfrantów, to działa. Klub pozostaje w Premier League.

Sponsor: FxPro Sponsor techniczny: Adidas

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

15.55

To jest drużyna, która potrafi ściągnąć Pereyrę z Juventusu i Deulofeu z Barcelony, by za chwilę zakupić szerzej nieznanego Zegeelaara, wypożyczając wiekowego Karnezisa, czy trafiając w dziesiątkę przez wyciągnięcie znikąd Richarlisona czy Doucouré. Chcecie więcej chaosu? Przez linię obrony Watfordu w zeszłym sezonie przewinęło się 11 zawodników, a w kadrze klubu byli przedstawiciele 17 różnych nacji. Wcześniej zwolniono po udanym sezonie Quique Floresa i zatrudniono Mazzarriego, który nie chciał rozmawiać z piłkarzami po angielsku. Wygląda jak wieża Babel? Tak. I działa. Może odpowiedzią na nasze pytanie jest inny sposób zarządzania klubem. Chaotyczny. Teoretycznie godny potępienia, w praktyce działający lepiej niż rozsądne, na papierze przemyślane decyzje. Heraklit pewnie zostałby fanem Szerszeni, ponieważ tam wszystko płynie. Pieniądze, zawodnicy, trenerzy. Sezon bez zmian to sezon stracony. Jednak jak na razie, wszystko ostatecznie wychodzi – Premier League jest obecna na Vicarage Road.

80

2

17

14

CHAMPIONSHIP

13

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Słynny piosenkarz oraz kompozytor, Sir Elton John, jest wielkim fanem klubu, a w 1976 roku został nawet jego prezesem. Na jednym z meczów Watfordu, Elton John poznał Księżną Dianę, która również była fanką i posiadała karnet sezonowy. Watford należy do rodziny Pozzo, która jest również właścicielem Udinese oraz Granady.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Rok temu nikt nie przewidziałby takiego wystrzału formy. Francuz co prawda w sezonie 16/17 zaliczał już występy w pierwszym składzie, ale to co zrobił w ostatniej kampanii, wysunęło go na piedestał wśród pomocników Watfordu. Opuścił tylko jedno spotkanie w Premier League, strzelił 7 goli jako defensywny pomocnik i zanotował 3 asysty. Silny jak tur, inteligentny i posiadający zmysł strzelecki.

ABDOULAYE DOUCOURÉ

Ciężki wybór, bo piłkarze Watfordu są nieprzewidywalni jak wyniki losowania Lotto. W tym sezonie zwróćmy jednak uwagę na Adama Masinę. Jedna z jaśniejszych postaci włoskiego średniaka, Bolonii, trafia na Vicarage Road jako nowy, lepszy model Holebasa. Co o nim wiemy? Wygrywa mnóstwo pojedynków główkowych, potrafi świetnie odebrać piłkę wślizgiem, zdarza mu się idealne dośrodkowanie z lewej flanki.

ADAM MASINA

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

9

37

7

29

19 16

11

21 5

27

1 35 30 26 2 3 4 5 6 15 21 22 25 27 11 23 24 8 14 16 19 29 37 12 7 9 18 33 10 -

Heurelho Gomes Daniel Bachmann Pontus Dahlberg Ben Foster Daryl Janmaat Miguel Britos Younès Kaboul Sebastian Prödl Adrian Mariappa Craig Cathcart Kiko Femenía Marvin Zeegelaar José Holebas Christian Kabasele Brice Dja Djédjé Adam Masina Marc Navarro Ben Wilmot Tom Cleverley Nathaniel Chalobah Abdoulaye Doucouré Will Hughes Étienne Capoue Roberto Pereyra Domingos Quina Ken Sema Gerard Deulofeu Troy Deeney Andre Gray Stefano Okaka Isaac Success Obbi Oularé

BRA BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP

37 24 19 35 29 33 32 31 31 29 27 27 34 27 27 24 23 18 28 23 25 23 30 27 18 24 24 30 27 29 22 22

Brazylia Austria Szwecja Anglia Holandia Urugwaj Francja Austria Jamajka Irlandia Północna Hiszpania Holandia Grecja Belgia WKS Włochy Hiszpania Anglia Anglia Anglia Francja Anglia Francja Argentyna Portugalia Szwecja Hiszpania Anglia Anglia Włochy Nigeria Belgia

26 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Gerard Deulofeu (FC Barcelona), Adam Masina (FC Bologna), Ken Sema (Östersund), Marc Navarro (Espanyol), Ben Wilmot (FC Stevenage), Ben Foster (WBA), Domingos Quina (West Ham United)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

81

DOMOWE

Richarlison (Everton), Mauro Zárate (Boca Juniors), Costel Pantilimon (Nottingham Forest), Jerome Sinclair (Sunderland, wypożyczenie), Dodi Lukebakio (Fortuna Düsseldorf, wypożyczenie), Tommie Hoban (Aberdeen, wypożyczenie), Nordin Amrabat (Al-Nasr Riad)


WEST HAM UNITED DANE KLUBU Rok założenia: 1895

BAŃKI MYDLANE MOGĄ POFRUNĄĆ BARDZO WYSOKO

Przydomek: Młoty

Poprzednia kampania dla West Hamu była bardzo nieudana – nietrafione transfery, grudniowa zmiana trenera, zamieszki na trybunach podczas meczów na London Stadium, obelgi kierowane pod adresem właścicieli oraz walka do ostatnich kolejek sezonu o utrzymanie w Premier League doprowadziły kibiców do granicy cierpliwości, a i sami właściciele oraz ludzie bezpośrednio związani z klubem mieli naprawdę duży ból głowy.

Menedżer: Manuel Pellegrini Stadion: London Stadium 60 000 miejsc

Na szczęście dla sympatyków Młotów, zarząd postanowił działać szybko i efektywnie, aby zminimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia sytuacji z zeszłego sezonu, więc kiedy cały piłkarski świat był zainteresowany Mistrzostwami Świata, West Ham United, już pod okiem nowego trenera, Manuela Pellegriniego, po cichutku robił rewolucję w swoim składzie.

Sponsor: betway Sponsor techniczny: Umbro

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

8.44

Nie było tygodnia, ba, nawet dnia, w którym Młoty nie byłyby łączone z pozyskaniem kolejnego zawodnika, a ich kibice wciąż nie potrafią otrząsnąć się z szoku, jakim okazało się dla nich okienko transferowe w tym sezonie. Przede wszystkim dlatego, że właściciele klubu ze Wschodniego Londynu, Panowie Gold i Sullivan, jeszcze nigdy wcześniej nie byli aż tak rozrzutni – na ten moment wydali już ponad 100 milionów funtów. Efekt przyjścia nowego trenera, z dużymi ambicjami, doświadczeniem, a co najistotniejsze, z sukcesami, widać gołym okiem – zawodnicy wreszcie chwalą przygotowania do sezonu, fani z optymizmem patrzą w przyszłość i wierzą, że to, co od lat obiecują im właściciele, wreszcie jest realizowane, a osoby postronne zaczynają postrzegać West Ham jako drużynę, która może namieszać w górnej połówce stawki w tym sezonie. O tym, czy Anderson, Arnautović, Hernandez, Noble, Wilshere i spółka pod batutą lubiącego grę ofensywną Pellegriniego zdejmą z West Hamu łatkę typowego średniaka i stawią opór klubom z TOP6 przekonamy się dość szybko, jako że już w pierwszych sześciu kolejkach forma Młotów zostanie zweryfikowana przez Liverpool, Arsenal, Chelsea oraz Manchester United.

11

13

CHAMPIONSHIP

82

12

7

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI West Ham jest jedną z ośmiu drużyn, które jeszcze nigdy nie spadły poniżej drugiego poziomu rozgrywek w Anglii. Pozostałymi drużynami są Arsenal, Chelsea, Manchester United, Everton, Liverpool, Newcastle United oraz Tottenham. West Ham jest ostatnią drużyną, która zdobyła Puchar FA nie będąc drużyną z najwyższej klasy rozgrywkowej. Osiągneli to w roku 1980 grając na zapleczu First Division. Ponadto WHU jest ostatnią drużyną, która wygrała Puchar FA mając w swoim składzie wyłącznie zawodników z Anglii. Miało to miejsce w roku 1975, a przeciwnikiem było Fulham. W marcu 2013 roku West Ham podpisało umowę o wynajem Stadionu Olimpijskiego na okres 99 lat.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Po kiepskich pierwszych miesiącach w barwach Młotów mało kto przypuszczał, że Marko stanie się najjaśniejszą postacią drużyny. Po przyjściu Davida Moyesa były zawodnik Stoke jednak odżył, odnalazł się na szpicy i zaczął strzelać jak na zawołanie (11 bramek w 31 meczach). To przede wszystkim dzięki niemu WHU utrzymało się w elicie. Arnautović ma ogromną szansę pobić swój rekord strzelecki w tym sezonie.

MARKO ARNAUTOVIĆ

Młoty za 25-letniego Brazylijczyka zapłaciły Lazio rekordowe 33 miliony funtów, a kwota ta może wzrosnąć nawet do 42 milionów. Anderson w 5 sezonach, które spędził w Rzymie, strzelił 25 bramek w 137 występach w Serie A. Jego preferowaną pozycją na boisku jest prawe skrzydło, a jego umiejętności techniczne, szybkość i podania mogą uczynić go motorem napędowym West Ham w tym sezonie.

FELIPE ANDERSON

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU

17

7

FA

AY

16

19

21

ID

3

RF

13 2 3 5 21 22 26 35 8 10 11 14 16 19 23 30 31 33 25 41 7 9 17 -

Adrian Łukasz Fabiański Winston Reid Aaron Cresswell Pablo Zabaleta Angelo Ogbonna Sam Byram Arthur Masuaku Reece Oxford Ryan Fredericks Issa Diop Fabian Balbuena Cheikhou Kouyate Manuel Lanzini Robert Snodgrass Pedro Obiang Mark Noble Jack Wilshere Sead Haksabanovic Michail Antonio Edimilson Fernandes Josh Cullen Carlos Sanchez Declan Rice Felipe Anderson Marko Arnautović Andy Carroll Lucas Perez Javier Hernandez Andriy Yarmolenko

BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP

31 33 30 28 33 30 24 24 19 25 21 26 28 25 30 26 31 26 19 28 22 22 32 19 25 29 29 29 30 28

Hiszpania Polska Francja Anglia Argentyna Włochy Anglia Francja Anglia Anglia Francja Paragwaj Senegal Argentyna Szkocja Hiszpania Anglia Anglia Czarnogóra Anglia Szwajcaria Irlandia Kolumbia Irlandia Brazylia Austria Anglia Hiszpania Meksyk Ukraina

ŁF KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Felipe Anderson (Lazio), Issa Diop (Toulouse), Anrdiy Yarmolenko (Borussia Dortmund), Łukasz Fabiański (Swansea), Fabian Balbuena (Corinthians), Ryan Fredericks (Fulham, koniec kontraktu), Jack Wilshere (Arsenal, koniec kontraktu), Lucas Perez (Arsenal), Carlos Sanchez (Fiorentina)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

83

DOMOWE

Cheikhou Kouyate (Crystal Palace), Reece Burke (Hull City), Patrice Evra (koniec kontraktu) James Collins (koniec kontraktu), Joao Mario (Inter Mediolan, koniec wypożyczenia), Domingos Quina (Watford), Jordan Hugill (Middlesbrough, wypożyczenie)


WOLVERHAMPTON WANDERERS DANE KLUBU Rok założenia: 1877

NIECH ZSTĄPI DUCH ŚWIĘTY I ODNOWI OBLICZE

Przydomek: Wilki

Kiedy nazywasz się tak jak trener beniaminka Premier League, to cuda wydają się być na wyciągnięcie ręki. Jeśli dodasz do tego Jorge’a Mendesa, który stanie się człowiekiem bezpośrednio odpowiadającym za transfery, możesz mieć pewność, że zacznie się robić naprawdę interesująco. No i proszę. Stało się. Wilki pożarły Championship, a po awansie poszli o krok dalej. Przynajmniej na rynku transferowym. Aż sześć transferów, a do tego jeszcze dwa wykupienia. Ostatecznie w kadrze Wolves znalazło się ośmiu piłkarzy będących Portugalczykami. Naprawdę dużo.

Menedżer: Nuno Espirito Santo Stadion: Molineux Stadium 31700 miejsc

Dla wielu jest to problem i niekoniecznie nie mają oni racji. Oczywiście, to jakie ruchy zrobił beniaminek, budzi podziw, ale w niektórych sytuacjach można było odczuwać niesmak. Wszak klub opuścił Barry Douglas – najlepszy asystent ligi i całkiem porządny strzelec. Do klubu przyleciał jednak Jonny, a Szkot musiał się pogodzić z tą sytuacją. Być może powiedzenie, że jest to spowodowane tylko jego narodowością, to hiperbola, a być może pozwala pokazać kto w tej drużynie pociąga za sznurki.

Sponsor: W88 Sponsor techniczny: Adidas

ŚREDNIA PRZEWIDYWANA POZYCJA WEDŁUG OCEN REDAKCJI

11.25

Oczywistością jest, że trener będzie chciał postawić na swoich zawodników, a najlepiej żeby byli oni jego rodakami. Wiedzą coś o tym fani Arsenalu, do którego notorycznie trafiali Francuzi. Jest to jednak doprawdy niewiele przy tym co dzieje się w Wolverhampton. Dla wielu kibiców klub zaczął się w tym wszystkim zatracać i zacierać jakże istotną tożsamość. To, że w podstawowej jedenastce może nie być Anglika, nie jest aż taką tragedią. To, że w klubie jest ich niewielu więcej, niż Portugalczyków… zaczęło mrozić krew w żyłach. Ktoś kiedyś powiedział, że trzech zagranicznych piłkarzy to absolutne maksimum. W Wolves zdają się zadawać kłam tej teorii. Klub przesiąkł już tym krajem, przecież kapitan, najemca oraz marynarze są z tej samej kolonii. Pora tylko czekać aż wybuchnie w niej bunt. W ich wypadku może nie być okresu przejściowego. W ich wypadku może być rychły koniec, bo tak postanowi sobie Mendes.

1

84

7 14

15

CHAMPIONSHIP

PREMIER LEAGUE

OSTATNIE SEZONY CIEKAWOSTKI Mimo, że Michał Żyro nie jest jedynym Polakiem, który reprezentował barwy Wolves, to jest jedynym który wpisał się na klubową listę strzelców. Wcześniej w klubie występował Sławomir Peszko (2012/13), Tomasz Kuszczak (2014/15), Tomasz Frankowski (2006/07) oraz Dariusz Kubicki (1997/98). Wilki są niezwykle popularne w Skandynawii. Ma to związek z tym, że to właśnie ich mecz był pierwszym angielskim, który mogli zobaczyć obywatele Szwecji oraz Norwegii. Było to starcie z Sunderlandem wygrane 1:0. Mieliśmy wówczas 1969 rok. Jeden z największych fanbase Wolverhampton znajduje się… na Malcie.


GWIAZDA

ONE TO WATCH

Środkowy pomocnik był początkiem wielkiego zaciągu, który trafił do beniaminka Premier League i dał się poznać jako idealna osoba do środka pola. Swoją klasę udowadniał strzelając i asystując, ale przede wszystkim dyrygując kolegami. Jest też chyba jedyną postacią, która nie budzi jakichkolwiek negatywnych emocji. Portugalczyka każdy chciałby u siebie mieć.

RUBEN NEVES

Jedyny Anglik, który może być relatywnie pewny swego. Od kilku sezonów tworzy on blok defensywny Wilków, dla których rozegrał już 120 ligowych meczów. Środkowy obrońca odnalazł swoje miejsce i pewnie nie żałuje opuszczenia Liverpoolu, gdzie nigdy by się nie przebił. W Wolverhampton, powoli, staje się już prawdziwą gwiazdą, która musi zabłysnąć na wyższym poziomie.

CONOR COADY

PRZEWIDYWANY SKŁAD

KADRA ZESPOŁU 21 31 11 2 5 6 15 16 23 29 30 32 19 8 17 27 28 7 10 18 14 33 9 37

9

18

37

8

27

28

19

John Ruddy Will Norris Rui Patricio Matt Doherty John Kitolano Ryan Bennett Danny Batth Willy Boly Connor Coady Phil Ofosu-Ayeh Ruben Vinagre Kortney Hause Sylvain Deslandes Leander Dendoncker Jonny Ruben Neves Jordan Graham Morgan Gibbs-White Romain Saiss Joao Moutinho Paulo Alves Ivan Cavaleiro Helder Costa Diogo Jota Bright Enobakhare Leo Bonatini Raul Jimenez Adama Traore

BRA BRA BRA OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR OBR POM POM POM POM POM POM NAP NAP NAP NAP NAP NAP NAP

31 24 30 26 18 28 27 27 25 26 19 23 21 23 24 21 23 18 28 31 20 24 24 21 20 24 27 22

Anglia Anglia Portugalia Irlandia Norwegia Anglia Anglia Francja Anglia Ghana Portugalia Anglia Francja Belgia Hiszpania Portugalia Anglia Anglia Maroko Portugalia Portugalia Portugalia Portugalia Portugalia Anglia Brazylia Meksyk Portugalia

2 15

16 11 KOLEJNO: NUMER, IMIĘ I NAZWISKO, POZYCJA, WIEK, NARODOWOŚĆ

PRZYSZLI

ODESZLI

Rui Patricio (bez klubu), Willy Boly (FC Porto), Jonny (Atletico Madryt, wypożyczenie), Ruben Vinagre (AS Monaco), Joao Moutinho (AS Monaco), Diogo Jota (Atletico Madryt), Leo Bonatini (Al-Hilal), Raul Jimenez (Benfica, wypożyczenie), Benik Afobe (Bournemouth), Adama Traore (Middlesbrough), John Kitolano (Odds), Leander Dendoncker (Anderlecht, wypożyczenie), Paulo Alves (Liverpool)

WYJAZDOWE

ALTERNATYWNE

85

DOMOWE

Benik Afobe (Stoke City), Barry Douglas (Leeds United), Roderick Miranda (Olympiacos, wypożyczenie), Ben Marshall (Norwich City), Carl Ikeme (koniec kariery), Barry Douglas (Leeds United), Sherwin Seedorf (Bradford, wypożyczenie), Rafa Mir (Las Palmas, wypożyczenie)


Angielskie Espresso - Skarb Kibica 2018/19  

Przedstawiamy kolejną edycję Skarbu Kibica Premier League od Angielskiego Espresso. Tym razem mamy dla Was jeszcze więcej dedykowanej public...

Angielskie Espresso - Skarb Kibica 2018/19  

Przedstawiamy kolejną edycję Skarbu Kibica Premier League od Angielskiego Espresso. Tym razem mamy dla Was jeszcze więcej dedykowanej public...

Advertisement