Alma_Mater_233

Page 19

Małgorzata Michel

iełyj i krasnyj? To wasze kolory? – zapytała. – Panimajesz? Gawarisz pa ruski? In inglisz? Biełyj i krasnyj? – dodała. Zza jej ramienia wychylał się chłopiec. – Igor chocziet narisowat wasz flag – kontynuowała ukraińska mama. Więc to syn. Ma na imię Igor. Jedenastolatek z wyrwanymi korzeniami. Stanął z kredą do chodnika nieopodal dworca PKP przed Galerią Krakowską. Niebiesko-żółtą flagę Ukrainy już narysował. Podpisał swoim imieniem, ukraińskimi literami. – Tak, tak, nasza flaga jest biało-czerwona, Igor – mówię i uśmiecham się. – Obok Twojej narysujesz naszą? – strąciłam kredowy pyłek z włosów chłopca. Ulga rozjaśniła mu twarz. Przestał się bać. Zaczął rysować. Mama nie spuszczała z niego oczu i nie odstępowała na krok. – Nie należy obawiać się bariery językowej, a to była moja największa blokada. Wystarczą gesty, karteczki z podstawowymi zwrotami, by sprawić, że na dziecięcych buziach pojawia się uśmiech – mówi Joanna Ficek. – Na początku czułyśmy dyskomfort ze względu na język. Chciało się dużo powiedzieć. Nadrabiałyśmy gestami – dodaje Klaudia Kędziorska. Obie studiują pedagogikę na UJ. Grupę #Pedagodzy UJ dla Ukrainy założyłam z koleżankami z Instytutu

Studentka UJ układa puzzle z dziećmi na chuście Klanzy na placu przed Galerią Krakowską

Pedagogiki w drugim tygodniu wojny w Ukrainie. Byłam po nieprzespanej nocy. Przewoziłam koleżankę z lotniska do punktu pomocy uchodźcom w Krakowie. Anastazja wracała z Indii do Lwowa. Do dzieci. Spakowałam torbę humanitarną. Nigdy dotąd nie pakowałam torby na wojnę. Herbata. Koniecznie z sokiem malinowym. Zupa. Batony proteinowe, musy owocowe, latarka, folia termiczna. Ona nie powinna się teraz martwić takimi rzeczami. Umiera ze strachu o dzieci. Jedziesz w podróż swojego życia na koniec świata i nagle słyszysz, że w twoim kraju wybuchła wojna. Takie rzeczy to opowiadała mi babcia. W drodze do punktu pomocowego rozmawiałyśmy o wszystkim. Pogoda. Indie. Kraków. Lwów. Oświetlone na niebiesko i żółto krakowskie zabytki. International English, polski, ukraiński. Tylko co dalej? Podarowała mi indyjskie kadzidełka i zieloną herbatę z wdzięczności. Zrobiłyśmy selfie. Dzień później wysłała zdjęcie z dziećmi. W autobusie z rekrutami dotarła do Lwowa. Ulga. Na spotkaniu z rzeczniczką praw i wartości akademickich UJ prof. Beatą Kowalską usłyszałam: To pole dla pedagogów. Wiedziałam już, co dalej. Jagna Kazienko, kierowniczka Studenckiego Ośrodka Wsparcia i Adaptacji UJ (SOWA), poleciła odpocząć. Dbać o siebie. Wyspałam się. Kilka maili, promocja pomysłu, zgody dyrekcji Instytutu Pedagogiki UJ. Do sztabu #Pedagodzy UJ dla Ukrainy od razu przystąpiły moje koleżanki z pracy: dr hab. Justyna Kusztal, dr Sylwia Opozda-Suder, dr Katarzyna Smoter, dr Małgorzata Turczyk. Do działań zgłosiły się studentki, głównie z Koła Naukowego Pedagogów Resocjalizacyjnych. W swoim gronie mamy również studentki niezrzeszone w kole naukowym oraz studentki z kierunku praca socjalna z Instytutu Socjologii UJ. Diagnoza zasobów, podział zadań, grafiki, harmonogramy. Udało się. Tylko od czego zacząć? – 24 lutego zmienił perspektywę wielu obszarów życia. W mojej głowie powstał pomysł „Zabawą przeciwko wojnie” – mówi dr Małgorzata Turczyk z Instytutu Pedago-

Streetworking w okolicy dworca PKP, autorka reportażu dr hab. Małgorzata Michel, profesor UJ, podczas zabawy z dziećmi

giki UJ. – Szybko założyłam prywatną grupę na Facebooku. Łączy ona potrzebujących z wolontariuszami i jest miejscem, gdzie można znaleźć informację o szkoleniach, materiałach i wsparciu dla dzieci z Ukrainy – dodaje. Z jej inicjatywy powstało również sobotnie przedszkole dla dzieci z doświadczeniem wojny. To przestrzeń do zabawy i wsparcia dla dzieci oraz ich mam, babć, cioć. Małgorzata od rana do wieczora wyciera dzieciom nosy, ociera łzy i mierzy temperaturę. Karmi. Oswaja traumę. Na szczęście, do pomocy ma kredki, pluszaki, balony. Justyna kupiła pralkę. Poprzednia, zużyta, nie chciała już prać dziesiątek bluzeczek, sukieneczek i spodenek. Potrzebne są książeczki w języku ukraińskim, wilgotne chusteczki, maseczki, dach nad głową. Lekarze. Potrzebny jest dom. Szanowny Panie, zwracam się z prośbą o kontakt do studentów i studentek Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum UJ. Potrzebujemy wolontariuszy do

Małgorzata Michel

B

Aleksandra Reguła

#Pedagodzy UJ dla Ukrainy

Prace plastyczne wykonane z dziećmi uciekającymi przed wojną podczas zajęć prowadzonych przez studentki Instytutu Pedagogiki UJ w ramach streetworkingu przed Galerią Krakowską

ALMA MATER nr 233

17