Issuu on Google+

Claire Cook

SIEDEM KROKÓW DO SZCZĘŚCIA Tchnąca optymizmem opowieść o kobiecie, która odważyła się zawalczyć o szczęście.

DUŻA CZCIONKA

ZACZYTAJ SIĘ


Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 2

2013-03-01 12:24:48


Claire Cook

Siedem kroków do szczęścia

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 3

tłumaczenie Agnieszka Myśliwy

2013-03-01 12:24:48


Tytuł oryginału Seven Year Switch Copyright © 2010 Claire Cook Copyright © for the translation by Agnieszka Myśliwy Fotografia na pierwszej stronie okładki © Liv Friis-Larsen/iStockphoto.com Opieka redakcyjna Aleksandra Kamińska Ewa Polańska Opracowanie tekstu Barbara Gąsiorowska Opracowanie typograficzne Daniel Malak Łamanie Piotr Poniedziałek ISBN 978-83-240-2375-2

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2013 Druk: Drukarnia Colonel, Kraków

Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 4

2013-03-01 12:24:48


rozdział 

W

padłam do domu kultury w ostatniej chwili, by wziąć udział w wycieczce do Chin w ramach Lunchu Dookoła Świata. Nie cierpię się spóźniać, moja córka Anastasia zapomniała jednak tego ranka ważnej części swego szkolnego projektu. – Och, kochanie – powiedziałam, gdy zadzwoniła do mnie z sekretariatu szkoły. – Czy to nie może zaczekać do jutra? Właśnie wychodzę do pracy. – Zazwyczaj nie rozczulam się nad sobą, czasami jednak logistyka bycia samotną matką jest doprawdy wyczerpująca. – Mamo – wyszeptała Anastasia. – To makieta biotopu krowy. A ja zapomniałam krowy. Przypomniałam sobie, że mała plastikowa krowa leżała podczas śniadania obok miseczki płatków Anastasii, jak jednak zawędrowała do zmywarki, pozostało dla mnie zagadką. Umyłam ją szybko w zlewie i pozwoliłam, by wyschła sama w drodze do szkoły, skąd popędziłam do domu kultury.

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 5

5

2013-03-01 12:24:48


Nie było to dla mnie największe zawodowe wyzwanie, poniedziałkowe zajęcia od południa do drugiej pozwalały mi jednak wracać do domu przed córką, co według reguł mojego życia oznaczało najlepsze możliwe zajęcia. Czasami miałam nawet czas na filiżankę herbaty, zanim szkolny autobus wtoczył się na naszą ulicę. Kto by pomyślał, że filiżanka herbaty może być najbardziej dekadencką częścią dnia? Postawiłam zakupy na kuchennej ladzie i od razu przeszłam do rzeczy. – W kuchni chińskiej najważniejsze jest zbalansowanie kolorów oraz skontrastowanie smaków i  konsystencji. – Weź głęboki oddech, kochanie – wtrąciła jedna z moich ulubionych kursantek, Ethel. Tego dnia usta pomalowała jaskrawopomarańczową szminką, a włosy ułożyła w stylu Kocham Lucy. – Nigdzie się nie wybieramy. Siwowłosy mężczyzna z  przyprószonymi siwizną brwiami zaintonował On a Slow Boat to China. Dwie kobiety zachichotały. Wzięłam głęboki oddech. – Yum cha to jeden z najlepszych sposobów, by tego doświadczyć – podjęłam. – Dosłownie yum cha oznacza picie herbaty, składa się na nie jednak nie tylko samo rozkoszowanie się napojem, lecz i zjadanie dim sum, różnego rodzaju lekkich przekąsek. – Mniam-mniam – mruknął Tom. Grube szkła jego okularów były pobrudzone odciskami palców. Miał

Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 6

6

2013-03-01 12:24:48


na sobie podkoszulek z napisem „JUTRO NASTAW SIĘ NA INNY PODKOSZULEK”. – Mam nadzieję  – orzekłam.  – W  każdym razie dim sum można przetłumaczyć na wiele sposobów: „przekąski”, rzecz jasna, ale też „rozkosz serca”, „dotknąć serca” czy nawet „mały kawałek serca”. Często się zastanawiam, czy Janis Joplin nagrała swój słynny przebój właśnie po konsumpcji dim sum. Poprzedniego wieczoru, gdy planowałam prelekcję, ta fraza wydała mi się błyskotliwym i niezwykle oryginalnym nawiązaniem międzykulturowym, moi uczniowie jednak tylko uprzejmie skinęli głowami. Zrobiliśmy pierożki, sakiewki i minisajgonki, a następnie przeszliśmy do ciasteczek z  wróżbą. Tarta z  kremem czy nawet pudding z  mango byłyby kulturowo znacznie bardziej odpowiednie, ludzie uwielbiali jednak ciasteczka z wróżbą. Wyjaśniłam, że kruche ciasteczka pełne mądrości zostały tak naprawdę wynalezione w San Francisco, dodałam jednak, że inspiracją dla nich były prawdziwe wydarzenia z trzynastego wieku, kiedy to chińscy żołnierze zapiekali wiadomości spisane na ryżowym papierze w ciasteczkach księżycowych, by porozumieć się w sprawach obrony przed mongolskimi najeźdźcami. Poprzedniego wieczoru Anastasia pomogła mi pociąć biały papier na cienkie paski i wypisać na nich wróżby. A jako że ciasteczka należało owinąć papierem, gdy tylko wyjmie się je z piekarnika i są jeszcze miękkie, kupiłam w CVS białe bawełniane rękawiczki i rozdałam

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 7

7

2013-03-01 12:24:48


je wśród kursantów, by się nie poparzyli i mieli większą swobodę, niż gdyby posługiwali się kuchennymi łapkami. Przez nie cała grupa wyglądała jak starzejący się parodyści Michaela Jacksona. Dwie kobiety zaczęły śpiewać Beat It, mieszając ciasto, a pozostali się do nich przyłączyli. Wśród kursantów nie było ani jednego przyzwoitego śpiewaka, niektórzy wciąż pamiętali za to, jak wykonać księżycowy krok. Gdy już zapakowaliśmy resztki, ułożyliśmy nasze ciasteczka w wielkiej bambusowej misie. Przekazywaniu jej sobie towarzyszyły kolejne wybuchy śmiechu za każdym razem, gdy ktoś losował ciasteczko i odczytywał wróżbę na głos. „Czas nawiązać nowe przyjaźnie”. „Czeka cię wkrótce wspaniała przygoda”. „W  twoim życiu pojawi się wysoki, ciemnowłosy mężczyzna”. „Postawisz stopę na ziemi wielu różnych krajów, nie zapomnij więc zapakować czystych skarpet”. – Ten, kogo kochasz, jest bliżej, niż myślisz – przeczytała Ethel. Jej czarny welurowy sweter był wybrudzony mąką. – Ooch  – westchnęły jej dwie przyjaciółki. Jedna z nich trąciła ją łokciem. Ciasteczka z wróżbą okazały się prawdziwym hitem. I co z tego, że moi kursanci wydawali się bardziej zainteresowani jedzeniem niż jego pochodzeniem? Zaczęłam się zastanawiać, czy zapisywaliby się na zajęcia,

Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 8

8

2013-03-01 12:24:48


gdybym skróciła ich nazwę z „Lunch Dookoła Świata” do zwykłego „Lunch”. Moje prelekcje cieszyły się ogromnym powodzeniem i nikt dotychczas nie zażądał zwrotu pieniędzy. W warunkach kryzysu wszyscy oszczędzali na wszystkim i nawet zajęcia w domu kultury nie były na to odporne. Najlepszym sposobem na uchronienie się przed redukcją było więc utrzymanie frekwencji i dbanie o zadowolenie kursantów. Sięgnęłam po ostatnie ciasteczko, zerkając przy tym na zegarek. – Ojej. Wygląda na to, że nasz czas dobiegł końca. – Wstałam i uśmiechnęłam się do grupy. – Moi drodzy, na dzisiaj to wszystko. – Skinęłam głową na kartony na wynos, do podarowania których namówiłam faceta z  Imperial Dragon.  – Nie zapomnijcie swoich ciasteczek i pamiętajcie, że w przyszłym tygodniu jemy lunch w Meksyku. – Tacos? – zapytał Tom. – Dowiecie się w przyszłym tygodniu – odparłam głównie dlatego, że nawet jeszcze nie zaczęłam myśleć o  następnych zajęciach. Wyzwaniem było dla mnie przetrwanie tych obecnych. – Nie będzie nawet podpowiedzi? – zapytała kobieta o imieniu Donna. Pokręciłam głową i uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Nie spieszyli się, dziękując mi i  żegnając się, gdy chwytali swoje pudełka na wynos za metalowe rączki i zmierzali do drzwi. Kilkoro zaoferowało mi pomoc w spakowaniu się, odparłam jednak, że wszystko już

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 9

9

2013-03-01 12:24:48


zrobiłam. Wiedziałam, że będzie szybciej, jeśli zajmę się tym sama. Wycierając dokładnie wszystkie blaty, w  myślach przeanalizowałam zajęcia. Doszłam do wniosku, że poszło nieźle, nie potrafiłam jednak zrozumieć, dlaczego nawiązanie do Janis Joplin wypadło tak blado. Odłożyłam gąbkę i podniosłam drewnianą łyżkę. – Take it – zaśpiewałam do niej – take another little piece of my dim sum. Nagle przeszedł mnie lodowaty dreszcz. Podniosłam głowę. W progu stał mężczyzna. Miał ciemne kręcone włosy, które opadały mu prawie do ramion, i bladą, pokrytą piegami twarz. Był wysoki i nieco za szczupły. Zaciskał długie palce na futrynie, jakby się bał, że silniejszy powiew wiatru wywieje go z powrotem na korytarz. Miał na sobie sprane dżinsy i  zieloną haftowaną gwatemalską koszulę, którą podarowałam mojemu mężowi tuż przed tym, zanim nas porzucił siedem lat temu. Niemożliwe. Śniłam tę scenę tysiące razy, odgrywałam ją w myślach na setki różnych sposobów. Całowałam go i  zabijałam raz po raz, brutalnie i z pasją, z każdym odcieniem emocji pomiędzy tymi skrajnościami. – Jill? Moje wargi odmówiły współpracy. To moje imię, nie nadużywaj go, przyszło mi do głowy znienacka,

Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 10

10

2013-03-01 12:24:48


jakby mój mózg chciał mi dowieść, że również nie funkcjonuje poprawnie. – Czy możemy chwilę porozmawiać? Moje serce znów zaczęło bić, dłonie dygotać, poza tym jednak nie czułam nic. Przypomniałam sobie, że czytałam kiedyś, iż w sytuacji zagrożenia głębszy namysł staje się bezużyteczny, a kontrolę przejmują bardziej prymitywne reakcje. Podniosłam miskę. Zaczerpnęłam tchu. Oceniłam dystans pomiędzy nami. Spróbowałam sobie wyobrazić, że moje nogi wynoszą mnie z  sali... z  budynku, do samochodu i  bezpiecznie do domu. Zapragnęłam uciec. – Nie – odparłam w końcu. – Nie możemy. Poszedł za mną do samochodu, zachowując bezpieczną odległość. Nacisnęłam przycisk na pilocie, oparłam miskę na lewym biodrze i otworzyłam drzwiczki mojej poobijanej starej toyoty. – Jak ona się miewa? – zapytał. – Azja? – Ona ma na imię Anastasia. Szkoda została już wyrządzona. Jednym przezwiskiem, czterema literami, wszystko przywołał. W trakcie ciąży wiele czasu spędziliśmy, przeglądając w internecie nasze drzewa genealogiczne i wyszukując idealne imię dla naszej mającej się narodzić córeczki. Z morza Sarah, Clar i Helen wyskoczyła na nas nagle Anastasia, dawno zapomniana krewna Setha. Nie znaliśmy żadnych szczegółów jej życia, wymyśliliśmy je więc sobie. Nasza córka została Anastasią, zaginioną

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 11

11

2013-03-01 12:24:48


rosyjską księżniczką. Czasami wyobrażaliśmy sobie, że umknęła przed rewolucją tylko po to, by zastygnąć w  oczekiwaniu na idealnych rodziców, którym mogłaby się urodzić. Czasami przybywała do nas dzięki zwyczajnej reinkarnacji. Zwijaliśmy się na naszej wytartej kanapie przed telewizorem z drugiej ręki i oglądaliśmy bez końca animowaną Anastazję, aż w końcu znaliśmy dialogi na tyle dobrze, by móc je wygłaszać z Meg Ryan i Johnem Cusackiem. Gdy Anastasia przyszła na świat, nieco zmieniła naszą historię. Wynurzając się z  etnicznego basenu przodków irlandzkich, angielskich, szkockich, włoskich i portugalskich, jakimś cudem odziedziczyła po nich wspaniałe jedwabiste, proste czarne włosy i niemal egzotyczne oczy w kształcie migdałów. Nazywaliśmy ją między sobą Azją, na cześć kontynentu, który kochaliśmy, na którym się poznaliśmy. Zamknęłam oczy. – Ma dziesięć lat. Miewa się dobrze. Ja miewam się dobrze. Zostaw nas w spokoju, Seth. Zostaw nas, do diabła, w spokoju. Odszedł, zanim otworzyłam oczy. Dopiero gdy zacisnęłam dłonie na kierownicy, uświadomiłam sobie, że wciąż ściskam w jednej z nich moje ciasteczko z wróżbą. Rozgniotłam je, a cienki pasek papieru w środku zamienił się w pokrytą okruszkami i potem kulkę. Zdrapałam ją z dłoni. „Wkrótce pojawi się coś, co zgubiłaś”. – Dzięki za ostrzeżenie – powiedziałam na głos.

Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 12

2013-03-01 12:24:48


rozdział 

F

antastyczne Feministyczne Eskapady  – powiedziałam do mikrofonu słuchawki, gdy Anastasia sięgnęła pałeczkami po kolejny chiński pierożek.  – Oryginalne i  wspaniałe, wolne od facetów eskapady zarówno blisko domu, jak i dookoła świata. Kiedy ostatnio miałaś czas, by uciec dokądś z przyjaciółkami? – Halo? – W moim uchu rozległ się kobiecy głos. – Czy rozmawiam z prawdziwą osobą? Odpowiedź na to pytanie aż się prosiła o namysł, zdecydowałam się jednak na krótszą wersję. – Tak. Tu Jill, kulturowa konsultantka FaFE dostępna dwadzieścia cztery godziny na dobę i gotowa pomóc zaplanować ci wyjazd twoich marzeń z przyjaciółkami. W czym mogę pomóc? – Okej, cóż, zastanawiamy się z przyjaciółkami nad wycieczką na Dominikanę, tyle że koleżanka z  pracy powiedziała mi, że gdy tam ostatnio była z opcją

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 13

13

2013-03-01 12:24:48


all inclusive, miała szczura w  pokoju, a  ja nie cierpię szczurów. Możecie mi zagwarantować pokój bez szczurów? Na piśmie? Nie byłam nawet pewna, czy potrafiłabym jej zagwarantować wolny od szczurów pokój w Nowym Jorku, postanowiłam się w to jednak nie zagłębiać. Anastasia wzięła talerz ze stołu i zaczęła odsuwać krzesło. Zmrużyłam powieki i  posłałam jej matczyne spojrzenie. – Cóż – powiedziałam – jeśli chce się pani trzymać z  dala od szkodników, mamy też w  ofercie wycieczkę do Włoch. Jednym z punktów wycieczki jest całodniowy pobyt na Beach 134 czy też Pink Beach, jedynej plaży na całym wybrzeżu Adriatyku, na którą wstęp mają tylko kobiety. Urwałam, czekając na wybuch śmiechu. Nic się nie wydarzyło. Anastasia zaczęła na paluszkach wykradać się z kuchni. Tupnęłam nogą. Nie zareagowała. – Zdjęcia znaków na plaży wystarczą pani na cały album. Mają na przykład ogromną tablicę z włoską wersją faceta Marlboro w staromodnym kostiumie kąpielowym, który zamierza się na kogoś pięścią, przekreślonego grubą czarną ukośną kreską. Rzecz jasna, sama nigdy nie widziałam tego znaku, dodałam jednak zdjęcie do naszej broszury i  nawet umieściłam je na stronie internetowej. – Sama nie wiem – odparła kobieta. – Założę się, że faceci i tak cię tam podszczypują, gdy tylko zejdziesz z plaży. Czy we Włoszech mają szczury?

Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 14

14

2013-03-01 12:24:48


Uszczknęłam kawałek pierożka z  wieprzowiną i wrzuciłam go sobie do ust. Nakryłam słuchawkę dłonią i przełknęłam szybko. – Orlando bardzo ładnie wygląda o tej porze roku – oświadczyłam w końcu. – Sama nie wiem. Naprawdę chciałyśmy poznawać inne kultury. Przewróciłam oczami i  sięgnęłam po kolejny kęs pierożka. – Zawsze możecie pojechać do Epcot. – Słuszna uwaga. Okej, poleca pani raczej Jedyne w  Epcot Międzynarodowe Piżama Party czy może Przygodę w Babskim Parku Tematycznym „Kołysząc się przez Kissimmee”? Na wiele sposobów ta praca ocaliła mi życie, wiedziałam, że jestem szczęściarą, bo ją mam. Joni Robertson, właścicielka Fantastycznych Feministycznych Eskapad, płaciła mi tyle, że udawało mi się wiązać koniec z końcem, pokrywała też połowę kosztów ubezpieczenia zdrowotnego mojego i Anastasii. Podarowała mi komputer przy wymianie sprzętu biurowego, bym mogła wyrzucić mój antyk, i płaciła połowę mojego rachunku za komórkę, bym mogła na nią przekierować rozmowy z FaFE. Najlepsze było jednak to, że pozwalała mi pracować w domu i dawała mi wystarczająco dużo swobody, bym mogła brać inne zlecenia. Bez Joni by mi się nie udało. Gdybym rządziła światem, pozbyłabym się wszystkich Oscarów i Grammy

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 15

15

2013-03-01 12:24:48


i ufundowałabym nagrodę dla kobiet, które pomagają innym kobietom. Kiedyś wyobrażałam sobie, że na tym etapie życia będę już odnosić sukcesy jako konsultant kulturowy. Jako absolwentka dwóch kierunków: zarządzania międzynarodowego i antropologii społeczno-kulturowej, widziałam siebie jako pionierkę w dziedzinie raczkujących wtedy szkoleń międzykulturowych. Miałam nabrać doświadczenia w  korporacji, w  której z  sukcesami szkoliłabym kadrę zarządzającą, by stała się bardziej efektywna w globalnej komunikacji, a potem założyć własną międzynarodową firmę konsultingową. W marzeniach latałam odrzutowcem, pomagałam rodzinom dyplomatów przed wyjazdami na placówki, uczyłam małe kraje, jak dzięki zielonemu piarowi rozwijać ekoturystykę, doradzałam młodym politykom przekonanym, że mogą wyprosić Rosję ze swojego podwórka. Życie potoczyło się jednak inaczej. Właśnie to mnie tak wkurza, gdy widzę w telewizji kobiety dysponujące wysokimi pensjami, funduszami powierniczymi i wsparciem rodziny. Całkowicie oderwane od rzeczywistości, mądrzą się, wmawiając nam – reszcie kobiet, że nie powinnyśmy rezygnować z kariery, bo nigdy na tę ścieżkę nie wrócimy. Powinnyśmy podążać za marzeniami, zdobywać to, czego pragniemy, choćby się waliło i paliło. A jeśli ciułanie na opłacenie rachunków zajmuje ci każdą minutę każdego dnia, każdy procent twojej

Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 16

16

2013-03-01 12:24:48


kreatywności? Jeśli nie stać cię na au pair? Jeśli nie stać cię nawet na zwykłą opiekunkę do dziecka? A nawet jeśli cię stać, choć cię nie stać, twoja trzyletnia córka tak bardzo boi się, że i ty ją zostawisz, że spędza większość roku, tak kurczowo trzymając się twojej nogi, że musisz ją ciągnąć za sobą po pokoju, gdy odkurzasz? W końcu udało mi się zakończyć rozmowę z dziewczyną od szczurów. Zjadłam resztę pierożka, poczęstowałam się połową drugiego, doceniając rozgrzewającą eksplozję imbiru i zielonej cebulki na języku, a potem wstałam od stołu. Zajrzałam do salonu. – Policzę do trzech, masz wyłączyć telewizor i wrócić do kuchni. Anastasia mnie zignorowała. – Jeden. Zero reakcji. – Dwa. – Mamo, zaraz się skończy. – Anabanana... Aż podskoczyła. – Nie nazywaj mnie tak. Nie jestem dzieckiem. Moja córka, sama skóra i kości w purpurowych legginsach i  długiej tunice w  paski, przemknęła wzburzona obok mnie z pustym talerzem. Poprawiła jedną ręką lśniącą różową opaskę i usiadła przy kuchennym stole. Naprawdę starałam się konsekwentnie i stanowczo wyznaczać jej granice, których dzieci tak potrzebują, prawda była jednak taka, że uwielbiałam jej małe

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 17

17

2013-03-01 12:24:48


akty buntu. Dla mnie stanowiły one oznaki postępu, dowód, że nie tylko przetrwała, lecz w końcu zaczyna rozkwitać. Miała przyjaciół w szkole. Dobre stopnie. Uwielbiała czytać. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałyśmy, był powrót Setha do naszego życia po to, by znów je zniszczył.

Tego dnia miałam dyżur telefoniczny od czwartej do północy. Gdy Anastasia się położyła, zrobiłam sobie filiżankę earl grey, by nie zasnąć. Czasami nocą telefon się urywał, a ja musiałam bez przerwy opowiadać o zniżkach grupowych, ubezpieczeniu podróży i przewagach Prowansji nad Paryżem, jednocześnie myjąc naczynia lub składając pranie. Tak się przyzwyczaiłam do tej paralelności, że pewnego razu podczas rozmowy na temat rejsu na wyspy Galapagos spuściłam wodę w toalecie. – Co to było? – zapytała moja rozmówczyni. – Wodospad – odparłam. – Iguazu. Na granicy brazylijsko-argentyńskiej. – Ach, tak? Czy może mi pani przesłać informację także na temat tej wycieczki? Tego wieczoru było jednak cicho. Osobliwie cicho. Dwukrotnie wstałam i podeszłam do okna w salonie, by wyjrzeć na ulicę. Zaciągnęłam zasłony tak, by móc podglądać, ale nie być widzianą. Starałam się bardzo, lecz nie natknęłam się na żaden ślad Setha. Niezależnie

Cook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 18

18

2013-03-01 12:24:48


jednak od tego, czy tam był, czy może czaił się gdzieś na peryferiach naszego życia, wyczuwałam go. Gdy w końcu wielki stary zegar mechaniczny w salonie wskazał długą spiczastą wskazówką północ, zdjęłam słuchawki i wstałam z kanapy. Powolnym krokiem poszłam do łazienki. Nie musiałam się spieszyć; moje życie zamieniło się w dynię już dawno, dawno temu.

ook_Siedem_krokow_do_szczescia.indd 19

2013-03-01 12:24:48


Życie Jill nie potoczyło się tak jak zaplanowała.

Jej małżeństwo się rozpadło, a zamiast podróżować po świecie, utknęła w prowincjonalnym biurze podróży. Pewnego dnia pojawia się jednak szansa na odmianę: uroczy biznesmen zatrudnia ją jako konsultantkę przy planowanej podróży do Japonii.

Wydawałoby się, że teraz wszystko powinno być jak w bajce. Ale to byłoby za proste. Przed drzwiami Jill niespodziewanie zjawia się jej pierwszy mąż.

Kobieta musi dokonać wyboru: nie tyle między dwoma mężczyznami, ale między kobietą, jaką jest teraz, a tą, jaką chciałaby się stać.

Cena detal. 14,90 zł


Siedem kroków do szczęścia