Issuu on Google+


Przełożyła Marzena Chrobak

Wydawnictwo Znak Kraków 2013


I

Widok krwi To krwawy zamiar tak łudzi mi oczy. W. Shakespeare, Makbet, II, 1 (tłum. S. Barańczak) Bo we krwi jest życie. Pwt 12, 20

Co działo się w sercach 21 stycznia 1793 roku? Lud tłoczył się na placu Rewolucji, dawnym placu Ludwika XV, który pewnego dnia zostanie przemianowany na plac Zgody. Jak wyglądali, czy ich twarze miały już wtedy ten tępy, ogłupiały wyraz, który po egzekucji pozostanie na nich aż do wieczora? Skrępowano mu ręce. Czerwony ze wstydu z powodu takiej zniewagi, chciał protestować. Spowiednik rzekł mu: „Proszę się poświęcić, Sire. Ta nowa obelga po raz ostatni upodobni Waszą Wysokość do Boga, który będzie Waszą nagrodą”. Zgodził się: „Wychylę kielich goryczy aż do dna”. Król – dekret Konwentu nie mógł cofnąć sakry czy pozbawić jej mocy – wstąpił na gilotynę, ciężko wsparty na ramieniu księdza. Na najwyższym stopniu wyprostował się i szybkim krokiem przeszedł do końca platformy. Przemówił silnym głosem: „Francuzi! Jestem niewinny. Wybaczam sprawcom mojej śmierci. Proszę Boga, by krew, która zostanie rozlana, nie spadła nigdy na Francję. A ty, nieszczęsny ludu...”. Warkot werbla zagłuszył jego głos. Jego głowa opadła w podwójnej fontannie krwi. Samson, wykonawca wyroku, podniósł ją i trzymając za włosy, pokazał ludowi. Federaliści i „wściekli” zamoczyli swe piki, szpady, chusteczki i ręce 29


widok krwi

w czerwonym strumieniu. „Pewien obywatel wspiął się na samą gilotynę i zanurzając całe ramię we krwi Kapeta, która rozlała się obficie, nabrał jej pełne garście i trzykrotnie skropił tłum widzów, którzy spieszyli do stóp szafotu, aby otrzymać jej kroplę na czoło. „Bracia – mówił ów obywatel, dokonując krwawego chrztu – bracia, grożono nam, że krew Ludwika Kapeta spadnie na nasze głowy. Cóż, niechaj tak się stanie! Ludwik Kapet wiele razy mył ręce w naszej krwi! Republikanie, krew króla przynosi szczęście”1.

POWAB KRWI Scena ta jest zaledwie jedną spośród wielu tysięcy innych. Nie byłoby powodu, dla którego ona właśnie miałaby przykuć szczególnie naszą uwagę, gdyby nie była przykładowa i gdyby jej aktorami nie byli król i Francja. Ileż to razy od czasu, gdy istoty z gatunku naczelnych zaczęły nazywać się ludźmi, wieszano, palono, krzyżowano, wbijano na pal, ścinano i zabijano za pomocą tysiąca i jednej tortur niewinnych i winnych? I zawsze tłum, przypadkowych przechodniów lub też wybranych, spieszył na miejsce kaźni, owładnięty chęcią ujrzenia śmierci, a jeszcze bardziej chęcią ujrzenia krwi. Panem et circenses! Rzym jest daleko. Igrzyska to już nie walki gladiatorów, niewolnicy rzucani dzikim bestiom, amfiteatr, gdzie widzowie opuszczają kciuki. Przyjrzyjmy się dobrze naszym czasom. Krew płynie teraz w salach kinowych, w telewizji, na pierwszych stronach dzienników, w powieściach kryminalnych (których bohaterami są bardziej kryminaliści, zbrodniarze niż policjanci). Płynie na wyścigach samochodowych, w lochach, gdzie torturuje się więźniów, w body art, zwłaszcza tej, która rozwinęła się po 1969 roku i którą uprawia na przykład Nitsch. Płynie na skrzyżowaniach, przy których zatrzymują się kierowcy, gdy zdarzy się 1

 Révolutions de Paris, nr 185.

30


powab krwi

poważny wypadek i wielkie ciemne kałuże rozlewają się powoli na drodze. Krew przyciąga i upaja. Krew egzekucji i krew zarzynanego w kącie podwórza wieprza, na którego przychodzą popatrzeć wiejskie dzieci, słysząc z daleka jego kwik. Krew niezliczonych baranów, zabijanych co roku przez muzułmanów podczas ich największego święta w ogromnej jatce pod gołym niebem, jaką staje się w tym dniu ich miasto. Krew walki byków, owego cennego reliktu zaginionej przeszłości, w którym scenografia, piękno gestów, inteligencja człowieka wobec ślepej siły dzikiego zwierza nie powinny przysłonić faktu, że prestiż widowiska bierze się w ogromnej mierze z jego charakteru igrania z krwią i ze śmiercią; korrida portugalska, w której zabroniony jest cios śmiertelny, jest niby akt miłosny niezakończony orgazmem. Krew odpycha. Na jej widok wrażliwe serca przenika trwoga. Panie wydają jęki i okrzyki. Zasłaniają sobie twarze. Bledniemy lub rumienimy się, niekiedy robi się nam niedobrze. Objawy te występują często wśród nowych studentów medycyny lub pielęgniarzy. Któż nie wie o tym, że to właśnie mężczyźni, o wiele częściej niż kobiety, mdleją, gdy pobiera im się nieco krwi z palca? Ale idę o zakład, że ci najbardziej wrażliwi zaliczają się do największych miłośników opowiadań o torturach i seksie; są po prostu bardziej nerwowi, silniej niż inni reagują na gwałtowne wrażenia, których obawiają się, a jednocześnie poszukują. Krew wzbudza odrazę, lecz odraza ta schodzi na drugi plan, nawet, a zwłaszcza wtedy, gdy nieodparcie przywołuje obrazy cierpienia i śmierci. W tym samym momencie, gdy odpycha nas, wywołując w duszy nieprzyjemne uczucie trwogi, przeciwna siła pociąga do przodu i wzywa głosem, któremu, mamy wrażenie, niepodobna się oprzeć. Krew niesie w sobie siłę emocjonalną niejako spontaniczną, czysto instynktowną, często niezależną od jakichkolwiek świadomych skojarzeń, siłę, od której nikt nie potrafi uciec i która może wyrażać 31


widok krwi

się u tego samego człowieka przez wystąpienie popędu o dwu przeciwnych kierunkach, przemiennie lub jednocześnie. Bardziej niż jakikolwiek inny obraz wywołuje emocje, tym bardziej że obraz ten jest żywy, barwny i napastliwy. Wpływa na zachowanie, nie pozostawiając nam czasu na opanowanie go przez refleksję, która może zrodzić się dopiero po fakcie. Krew fascynuje, w pełnym znaczeniu tego słowa. I dobrze się składa, że bulwersuje – przynajmniej do pewnego stopnia – nawet najbardziej flegmatyczne osoby, gdyż fascynacja nią może przebrać wszelką miarę i doprowadzić do najstraszniejszych zboczeń. Fascynacja krwią wyjaśnia pewne formy sadyzmu, zachowanie oprawców czy największych zbrodniarzy. Kto raz zasmakował we krwi, nie może się bez niej obejść – historia mitów dobitnie to wykazuje, a potwierdzają współczesne fakty z życia codziennego. Szczególnie interesującym przykładem jest przypadek Johna Haiga, który otrzymał przydomek „londyńskiego wampira” i który został powieszony. Jego wyznania, napisane w celi śmierci, ukazały się kilka dni po egzekucji (10 sierpnia 1949 roku) w najróżniejszych dziennikach, a w języku francuskim w „France Dimanche”. Czy jest to dokument autentyczny? Bez wątpienia tak, chociaż jego styl wskazuje na to, że został nieco poprawiony przez dziennikarzy; nieważne; nawet gdyby był fałszywy, wyłania się zeń obraz dziwnej istoty. John Haig sam się opisuje jako osoba dziwna i skomplikowana: głęboko niezrównoważony, żyjący w świecie koszmarów skąpanych w czerwonej mgle, przekonany, że powoduje nim obca siła, nieodparta, niemal boska, ogarnięty przemożnym pragnieniem picia krwi. „Przez większość czasu – pisze – w snach ukazywała mi się krew. Sny te odgrywały w moim życiu okropną i fascynującą rolę. A przecież nie znałem jeszcze wówczas smaku krwi. Skosztowałem jej przypadkiem i nie mogłem tego zapomnieć”. Rzeczywiście, pewnego dnia Haig zranił się przypadkiem w rękę i zlizał krew z rany. „I był to – twierdzi – przełom w całym 32


powab krwi

moim życiu”. Od tego czasu nabiera zwyczaju zacinania się, aby „odnaleźć ów niewypowiedziany smak”, i to prowadzi go do pierwszego zabójstwa. „Poderżnąłem mu gardło scyzorykiem. Spróbowałem pić jego krew, ale było mi niewygodnie. Nie wiedziałem, jak się do tego zabrać. Trzymałem go nad zlewem i usiłowałem nabrać czerwonego płynu do szklanki. Myślę, że w końcu ssałem samą ranę, powoli i z głęboką satysfakcją”. Haig musiał nadal zabijać, zabijać bez przerwy: poderżnął gardło dziewięciu osobom. Nie mógł powstrzymać się od zadawania śmierci, nie dlatego że pragnął odebrać życie innym ludziom, lecz ponieważ chciał zasilić swoje, a „ta lepka, ciepła i słona rzecz tuż pod powierzchnią skóry” to „życie, sama istota życia”. Sny trwają nadal, męczące, powracają przed każdą nową zbrodnią: jakaś dłoń podaje mu kielich z krwią, którego nie może dosięgnąć, gdy podnosi go wreszcie do ust, napawa się smakiem napoju „z taką samą radością jak w rzeczywistości”2. Powyższy przykład jest idealny, lecz jak dobrze wiadomo, bynajmniej nie jedyny! Historia dostarcza nam wielu innych i wcale nie dotyczą tych, których zwiemy dzikusami: taki Gilles de Rais (1404–1440) odpowiedzialny za czterysta dzieciobójstw; taka Elżbieta Báthory (około 1560–1614), żona wielkiego pana węgierskiego, Ferenca Nádasdy, która podobno poderżnęła gardło ponad sześciuset pięćdziesięciu młodym dziewczętom, a pewnego dnia wzięła kąpiel w świeżej krwi z osiemdziesięciu wieśniaczek; lub jeszcze taki Landru (1869–1922), chociaż jego zbrodnie wydają się skromne w porównaniu z tamtymi: zabił zaledwie dziesięć kobiet i jednego młodzieńca! Londyński wampir przy całej swojej potworności dobrze zrozumiał, że krew wzbudza u ogółu ludzi przeciwstawne uczucia: pociąga ich i zarazem odpycha; przeczuł związki, jakie łączą ją ze 2   Przypadek cytowany przez R. Vadima, Histoires de vampires, Paris 1961, s. 13–37.

33


widok krwi

śmiercią i z życiem. Pierwsze z nich są oczywiste. Drugie, bardziej nieuchwytne, oddziałują na naszą fizjologię i często znajdują potwierdzenie w codziennych doświadczeniach. Aż do całkiem niedawna obecność krwi w ciele wzbudzała pytania, które pozostawały bez odpowiedzi. Jej wylew wiązano z obrazami narodzin i śmierci, a więc tego, co najbardziej nieznane i zatrważające w kondycji ludzkiej. Jeśli nawet niekiedy udawało się zatamować krwotok przez nałożenie opatrunku, częściej wymykał się on wszelkiej kontroli. Nie wiadomo, co go powodowało ani w jaki sposób; nawet gdy znano naturę ciosu, jaki został zadany, nie potrafiono zapobiec tragicznemu zakończeniu. Związana z narodzinami, nieodłączna od nich – inaczej bywa tylko w mitach, lecz i tam bezkrwawe narodziny stanowią rzadkość – krew jest zarazem nieodłączna od śmierci. Podobnie jak z krwią dzieje się ze wszystkimi parami zjawisk, które następują jedno po drugim i głoszą wielką dychotomię wszechświata. Jednakże podczas gdy dzień i noc, lato i zima, ciepło i zimno, męskość i żeńskość, suchość i wilgoć, jawa i sen, wysiłek i odpoczynek są wyraźnie rozdzielone, krew wymyka się tej regule, będąc w sobie samej tym, co gdzie indziej jest dwojgiem. Stanowi przykład nieznośnej zbieżności przeciwieństw3.

CHOROBA I ŚMIERĆ Krew kojarzy się ze śmiercią. Ale jeśli nawet śmierć bywa często konsekwencją jej upływu, zgon może być także spowodowany chorobą lub zużyciem ciała wskutek podeszłego wieku. Jednakże niegdyś, nie biorąc pod uwagę śmiertelności niemowląt i dzieci, 3  Zob. C.G. Jung, Essai de psychologie analytique, Paris 1931, s. 83; tenże, L’inconscient dans la vie psychique normale et anormale, Paris 1928, s. 110; oraz J. Cazeneuve, Les rites et la condition humaine, Paris 1968, s. 87.

34


choroba i śmierć

która oznaczała przerwanie procesu rozwoju istoty, a nie jej zniszczenie, wśród ludów żyjących ze zbieractwa, łowiectwa, hodowli czy wojny choroby i starość wyprawiały na tamten świat stosunkowo niewielką liczbę osób. Co dzisiaj jest regułą, było dawniej wyjątkiem. Długowieczność traktowano jako ogromny zaszczyt lub też jako rodzaj przekleństwa, które wiązało się z uwiądem starczym, osłabieniem i chorobami. Nie było pośredniego podejścia – zaszczyt lub przekleństwo, a niekiedy obydwa naraz. Lévy-Bruhl dobitnie wykazał, jak ważne miejsce mogli zajmować starcy w grupie społecznej, choć jednocześnie sędziwy wiek stawał się podejrzany4. Choroba, o której sądzono, że jest nieuleczalna, stanowiła najwyższe zagrożenie i nigdy nie była dobrze przyjmowana przez otoczenie pacjenta5. Tajemnicza i ciążąca wszystkim, zdawała się wyrażać wyrok niewidzialnego, pragnienie zemsty jakiejś znieważonej mocy, porwanie duszy lub obecność obcej żywej istoty w cierpiącym ciele. Zadaniem magów, uzdrawiaczy, szamanów, czarowników była walka z nią za pomocą środków duchowych (inwokacje, ofiary, poszukiwanie porwanej duszy, wydalenie intruza) lub materialnych (środki odurzające, okłady, nacierania, podwiązywania), i oba te rodzaje zabiegów miały tę samą naturę w oczach tych, którzy je stosowali. Kiedy podeszły wiek lub choroba brały w posiadanie ciało i powodowały zgon, trup był już tylko nieczystym przedmiotem, którego należało się pozbyć, mnożąc przy tym właściwe obrzędy. Los dusz czy też duszy był niepewny i w naturalny sposób starano się go polepszyć, z większym czy mniejszym przekonaniem. Dlatego też, jak zauważa Frazer, i pomimo trwogi, jaką wzbudza samobójstwo, „niektórzy wolą zabić się albo dać się zabić, będąc w pełni sił i zdrowia, aby w przyszłym życiu ich duch był krzepki i zdrowy, 4

 L. Lévy-Bruhl, L’âme primitive, Paris 1927, s. 268, 273.  C. Blondel, La mentalité primitive, Paris 1926, s. 115.

5

35


widok krwi

a nie słaby i zgrzybiały”6. Coś z tego musiało przetrwać w kulturach, w których oznajmia się słowami Hugo, że Szczęśliwi ci, co umarli za słuszną sprawę;

w których mówi się, jak wśród chrześcijan, o „krwawym chrzcie” katechumenów; w których, jak u muzułmanów, ogłasza się męczennikami poległych w czasie wojny świętej. Liczne są przykłady ludów, których przedstawiciele uważają, że śmierć w walce, z bronią w ręku, to los nieskończenie bardziej szczęśliwy od śmierci w łożu. Tak sądzą na przykład ludy stepów euroazjatyckich, od Massagetów z czasów Strabona po współczesnych nam Buriatów, Jakutów i Tunguzów zepchniętych w tajgę i tundrę syberyjską. W epoce przejściowej Chińczycy donoszą, że pierwsi historyczni Turcy, ludy Tu-kiu z Orchonu, „uważają za zaszczyt śmierć w boju i spłonęliby wstydem, gdyby kres ich życiu miała położyć choroba”.

ODZIEŻ SPLAMIONA KRWIĄ Zatem mimo chorób i wyniszczenia organizmu starością, za główną przyczynę śmierci uważano upływ krwi. Jeśli wycieka ona z otwartej rany, człowiek lub zwierzę niebawem umierają. Jeśli płynie z nosa, jelit, ust, ma to zwykle poważne następstwa. Ileż kobiet umiera w czasie porodu w wyniku upływu krwi, towarzyszącego narodzinom dziecka? Jeszcze do niedawna ich liczba była całkiem spora. A miesiączka, czyż nie przekształca się niekiedy w tragiczny w skutkach krwotok? Niezwykle trudno zatrzymać krew we wnętrzu ciała. 6  J.G. Frazer, Le Rameau d’or. Cytat ten nie pojawia się w wyborze i tłumaczeniu H. Krzeczkowskiego, Warszawa 1962. Tłum. za autorem M. Perek. Jeśli w książce nie podano nazwiska tłumacza w cytacjach – autorką przekładu za J.-P. Roux jest M. Perek, nawet jeśli istnieją polskie wydania cytowanych dzieł.

36


odzież splamiona krwią

Niewiele łatwiej jest zachować ją w dobrym stanie. Krew słabnie i psuje się, choć może także wzmacniać się i nabierać wigoru. Wiele ludów, jak na przykład Bambarowie, bacznie obserwuje swoją krew i niepokoi się gdy, wedle ich własnego wyrażenia, „traci moc”. Jej wyciek, ślady, które zostawia, dobitnie świadczą o zgonie. Na widok krwawych plam wyrokuje się, że miała miejsce śmierć, nie zranienie: gdyby rany nie były śmiertelne, usunięto by plamy. Wedle apokryficznej Ewangelii Jakuba Młodszego, kapłani, wchodząc do Świątyni, spostrzegli „jego krew [Zachariasza] – która zmieniła się w kamień”. Mimo że „nie znaleziono jego ciała”, byli przekonani, że zabito go, i „wyszli przepełnieni lękiem i oznajmili, że Zachariasz został zamordowany”7. Powszechny w literaturze jest temat splamionej krwią odzieży, która stanowi dostateczny dowód zgonu jej właściciela. W Baśniach z 1001 nocy znajdujemy dwa przykłady. Urzędnik policyjny, któremu polecono zabić dwie osoby, a który pragnie je oszczędzić, macza ich ubranie w krwi lwa. Bohater innej baśni, aby upozorować śmierć osoby, którą pragnie sekretnie zabrać ze sobą, bierze jej szaty, brudzi je krwią i pozostawia w widocznym miejscu8. W mitologii greckiej znana jest historia, którą rozsławi Owidiusz i która zainspiruje wielu pisarzy między XII a XVIII wiekiem. Pyram, w którym starożytni widzieli młodego Babilończyka, kocha Tysbe. Pewnego dnia Tysbe, oczekując pod białą morwą na swego ukochanego, spostrzega lwicę z zakrwawionym pyskiem i ucieka, porzucając swą zasłonę. Drapieżnik rwie ją na strzępy i plami krwią. Pyram odnajduje zakrwawioną szatę, sądzi, że Tysbe nie żyje, i zabija się. Gdy dowiaduje się o tym jego kochanka, zrozpaczona również zadaje sobie śmierć. 7  Protoewangelia Jakuba, XXIV, 25, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. 1, cz. 1, red. M. Starowieyski, Lublin 1986. 8  Zob. N. Elisseeff, Thèmes et motifs des Mille et une nuits: essai de classification, Beyrouth 1949, s. 137.

37


widok krwi

Temat ten odnajdujemy także w biblijnym epizodzie Józefa sprzedanego przez swych braci. Porzuciwszy projekt bratobójstwa, synowie Jakuba postanowili pozbyć się najstarszego brata, sprzedając go kupcom udającym się do Egiptu. „A oni wzięli szatę Józefa i zabiwszy młodego kozła, umoczyli ją we krwi, po czym tę szatę posłali ojcu. [...] rzekli: »Znaleźliśmy ją. Zobacz, czy to szata twego syna, czy nie«”. Jakub ani przez chwilę nie wątpił, że dziki zwierz rozszarpał dziecko, „i opłakiwał syna przez długi czas”9.

KROPLE KRWI Oto inny temat literacki, nie mniej powszechny: kropla krwi, która wyciekłszy z żyjącej istoty, sprawia, że osoba ta zapada w sen lub letarg, pogrąża się w zamkniętym świecie dziwnie przypominającym piekielne królestwa. Sama Afrodyta, bogini miłości, jedynie ze względu na swą nieśmiertelność unika tragicznych skutków lekkiego zranienia w rękę, ale przejawia wszelkie symptomy choroby, która dotknęłaby kobietę śmiertelną. Legenda ta jest wzruszająca, ponieważ ukazuje miłość matczyną oraz boską próbę ocalenia, przez tę miłość, człowieka. Powodowana uczuciem do swego syna Eneasza, miesza się do walki Greków i Trojan. Diomedes, „wiedząc, że ona nie władnie siłą tych bogów i bogiń, które kierują wojnami i wiodą mężów do bitwy”, pchnął włócznią „w rękę ją delikatną [...]. Grot przebił z łatwością szatę pachnącą ambrozyjskimi woniami [...] skórę zdzierając przy palcach. I boska krew popłynęła, inna niż ludzka. Nie taką mają szczęśliwi bogowie. Wszakże nie żywią się chlebem, nie piją ciemnego wina, więc ziemska krew w nich nie płynie. Stąd zowią się nieśmiertelni!” 9

 Rdz 37, 31–33.

38


krople krwi

Afrodyta ucieka „zbolała i drżąca [...] Od skrzepłej krwi śnieżna skóra sczerniała [...] Smutna i drżąca” wraca na Olimp rydwanem Aresa10. Najpiękniejszą ilustracją tematu kropli krwi jest historia walkirii Brunhildy, niebiańskiej dziewicy-wojowniczki z panteonu germańskiego, opiewana przez Richarda Wagnera. Pewnego dnia, nie pytając o zgodę wielkiego boga Wotana, Brunhilda uciekła z Walhalli (germańskiego Olimpu) na ziemię. Wpadła tam w ręce króla Agnana, który nie omieszkał wykorzystać jej cudownej mocy. Rozdrażniony Wotan postanowił uśpić Brunhildę. Ukłuł ją swym magicznym mieczem, a gdy jej oczy zamknęły się i ustał oddech, zamknął w zamku otoczonym przez płomienie, widocznym obrazie piekła, tak jak sen jest oczywistym wyrazem śmierci. Skazał ją na pozostanie tam, dopóki jakiś heros nie ośmieli się przekroczyć płonącego kręgu i przywrócić ją światu; uczynił to Sigurd (Zygfryd). W motywie uśpionej dziewczyny, którą budzi pewnego dnia piękny książę, wykorzystane są inne elementy. Nie pojawia się wprawdzie temat „zejścia do piekieł”, który nadaje głębszy wymiar historii Brunhildy, lecz podobieństwo zostaje zachowane, szczególnie dlatego, że sen rozumiany jest jako „brat śmierci”. Liczne ludy uważały, wraz z Tatarami, o których opowiada czternastowieczny podróżnik i misjonarz Ricold de Monte-Croce, że „umrzeć znaczy tylko zasnąć”. Bajka o Śpiącej Królewnie jest najbardziej popularnym przykładem. Na urodziny królewny zostały zaproszone wszystkie wróżki oprócz jednej. Zapomniana wróżka pojawia się u kołyski i w zemście rzuca zaklęcie: „Córka króla w trzynastym roku życia ukłuje się wrzecionem i padnie nieżywa”. Na szczęście opiekująca się dziewczynką dobra wróżka zmienia wyrok: królewna nie umrze od tak lekkiej rany, lecz będzie spała przez sto lat.

10

 Homer, Iliada, tłum. K. Jeżewska, Wrocław 1972, V, 331–364.

39


widok krwi

WIDOK KRWI Plama krwi na ziemi, ubraniu, pysku lwa jest dowodem morderstwa: widok krwi nasuwa na myśl zgon, makabryczne wydarzenia, a zatem niebezpieczeństwo. Powieściopisarz posłużyłby się nim, by zbudować napięcie: czy morderca jest jeszcze na miejscu zbrodni?, czy uderzy ponownie?, czy obawia się, że zostanie odkryty? Lecz to nie zabójca jest źródłem zagrożenia, lecz krew; czytelnika-świadka ogarnia strach metafizyczny. Obawia się zarażenia, magii sympatycznej. Ma wrażenie, że jego własna krew jest zagrożona krwią, na którą spoglądają jego oczy, a w każdym razie, że wzburzy się na widok tej rozlanej. Dowód tego znajdziemy w panicznym lęku, jaki w mężczyznach wywołuje krew menstruacji, która przecież powinna wydawać się nam naturalna, a zdaje się najbardziej niebezpieczna ze wszystkich i oglądanie jej jest objęte najsurowszymi zakazami. Jednakże w życiu codziennym trudno uniknąć widoku krwi. Jest on powszechny. Zabijamy na wojnie, na polowaniu. Ranimy się. Ocieramy sobie naskórek. Kaleczymy się. Jemy mięso. Zarzynamy ofiarne zwierzęta na ołtarzu. Musimy zatem przełamać nasze lęki lub nawet pozbyć się ich, decydując, że niektóre rodzaje krwi są złowróżbne, a niektóre nie; musimy określić krew złą, taką jak krew miesiączek, krew wyciekającą z ciała, krew niektórych zwierząt, niektórych osobników, a zwłaszcza naszych krewnych, krew, która kala pewne szczególne miejsce. Niektórzy Australijczycy wierzą, że jeśli ujrzą krew członków swojej grupy, nie będą mogli więcej zabijać, lecz sami nieuchronnie zostaną zabici11. W Maroku, gdy chce się kogoś zmusić do spełnienia prośby, zabija się zwierzę na progu domu lub namiotu tej osoby. Jeśli nieszczęśliwym trafem spojrzy ona, choćby przelotnie, na krew, musi okazać przychylność proszącemu, gdyż w przeciwnym wypadku może zostać dotknięta chorobą, którą 11  J. Smith, The Boandik Tribes of South Australian Aborigenes, cyt. za: R. Makarius, L. Makarius, L’origine de l’exogamie et du totémisme, Paris 1961, s. 64.

40


widok krwi

krew przenosi, czemu można zapobiec, jedynie dokonując męczących i nie zawsze skutecznych operacji. Uratuje ją tylko ostrzeżenie o niebezpieczeństwie, jakie jej grozi, lub usunięcie zakrwawionej ofiary i „dokładne zmycie” wszelkich śladów12. U Cyganów ta sama operacja wykonana w tych samych okolicznościach oznacza poważną groźbę śmierci zwierząt należących do szczepu13. Sam widok krwi ma potężną moc. Gdy Hebrajczyk napotykał w polu trupa, cała ludność sąsiedniej wioski czuła się zagrożona. Trzeba było wówczas wziąć „jałowicę i złamać jej kark w rzece”, co stanowi ofiarę bezkrwawą, gdyż wykonaną w bieżącej, oczyszczającej wodzie, a następnie umywając ręce ponad jałówką, wypowiedzieć słowa: „Nasze ręce tej krwi nie wylały, a oczy nasze jej nie widziały”14. Niekiedy wystarczy ukryć krew, by usunąć jej skutki (a tym samym skutki zbrodni). „Rzekł tedy Judas do braci swej: »Cóż nam pomoże, jeśli zabijemy brata naszego i zataimy krew jego?«”15. Jeszcze bardziej radykalnym rozwiązaniem jest jej zmycie. W antycznej Grecji, podobnie jak w innych krajach, usunięcie krwawych plam przez obmycie ciała i odzieży oczyszcza zabójcę. Działa wówczas oczywiście odnawiająca siła wody, lecz nie tylko. W historii ludzkości często ujrzymy usilne starania, by usunąć ślady zbrodni, i to w sytuacjach dalekich od powieści kryminalnej. Próżne to niekiedy starania, gdyż krew jest uparta, a zabójstwo uruchamia siły, które niełatwo dają się ujarzmić. Literatura obfituje w opisy podobnych wydarzeń. Biedna małżonka Sinobrodego, na próżno trze z całej siły klucz do tajemniczego pokoju, do którego zajrzała wiedziona ciekawością!

12  E. Westermarck, Survivances païennes dans la civilisation mahométane, Paris 1935, s. 91. 13  J. Bloch, Les Tsiganes, Paris 1960, s. 88. 14  Pwt 21, 1–9. 15  Rdz 37, 26, tłum. J. Wujek.

41


widok krwi

A jakże zmazać krew zrodzoną z niewidzialnego, która ukazuje się ludziom w ich snach? Jesteśmy wobec niej bezbronni; to oznaka wyrzutów sumienia, „nienawiści ludzkości”, a przede wszystkim złowróżbna przepowiednia, ponura zapowiedź albo, jak w przypadku Johna Haiga, nieodparte wezwanie. Widzimy to wyraźnie w słynnym śnie Atalii, niezwykle śmiałym jak na scenę klasycznej tragedii francuskiej: Matka moja, Jezabel, stanęła przy mnie w nocy [...] Lecz znalazłam jedynie okropnie skłębione kości i ciało martwe, po błocie wleczone, krwawe szczątki, członki, co grozę budziły, w głodnych paszczach – z wściekłością psy o nie walczyły16.

Sen Makbeta wyjawia krwawe zamiary śpiącego i prowadzi go: Cóż to majaczy przede mną? To sztylet? Sam niemal wkłada mi się w dłoń... uchwycę... [...] Zjawo złowieszcza [...] A może jesteś sztyletem wykutym W mózgu [...] Wskazujesz drogę, którą i tak szedłem, [...] masz na rękojeści, Na ostrzu, plamy krwi [...]. Nie, skąd, nie ma ich: to krwawy Zamiar tak łudzi mi oczy17.

Obydwa sny związane są ze starą tradycją; opowiada o niej Eneida. Kiedy perfidni Hellenowie znaleźli się w Troi we wnętrzu fałszywego daru, ogromnego konia, gdy „ciemna Noc z Oceanu 16

 J.B. Racine, Athalie, II, 5.  W. Shakespeare, Makbet, tłum. S. Barańczak, Poznań 1992, II, I.

17

42


skalanie krwią

runęła”, a „sen [...] otulił ciała znużone”, Eneasz ujrzał przed sobą ducha Hektora. „W czarnym kurzu, w broczącej z ran krwi [...] zmierzwiona broda, krwią zlepione włosy, przemnogie rany, jakie mu zadano u murów miasta ojczystego”. Zjawa woła: „Uciekaj stąd, synu bogini, wyrwij się z tego pożaru! Wróg zdobył mury. W gruz się wali z wyżyny Troja”18. Niech czytelnik nie sądzi, że mamy tu do czynienia z czysto europejskimi wyobrażeniami. Koszmary dręczyły zarówno ludzi Zachodu, jak ludzi Wschodu. Jednemu z bohaterów wielkiej tureckiej epopei średniowiecznej, Księgi Dede Korkuta (jej temat sięga XIII wieku, mimo że tekst, który posiadamy, został zredagowany później), kazan Begowi, przyśnił się pewnej nocy „smutny sen”. Zobaczył, pośród ciemnych deszczów i czarnych cieni, „swe dwa palce zanurzone we krwi aż po przegub”. Sen ów oznaczał, jak objaśnił mu oniromanta, jego „zły los”. Jednakże ze względu na niejasność krwi i odwrócone we śnie odbicie zjawisk ziemskich i pozaziemskich zdarza się, że krwawe wizje są zapowiedzią szczęścia i dobrobytu. Traktat o sztuce czytania snów, rymowany dodatek do czwartej Wedy (V wiek n.e.), oznajmia, że równie szczęśliwym będzie „człowiek zanurzony we śnie po szyję w morzu krwi”, jak i „człowiek, którego ciało jest pokryte krwią”19; a „ucięta głowa [śniącego], połamane kości i lejąca się krew” zapowiadają dowództwo wojskowe, długowieczność, przypływ pieniędzy. Trzeba jednak przyznać, że optymizm tego rodzaju jest wyjątkowy.

SKALANIE KRWIĄ Gdy z tego czy innego powodu zmywamy lub usuwamy krew, nie tylko likwidujemy niebezpieczną siłę, lecz także oczyszczamy się, 18

 Wergiliusz, Eneida, tłum. Z. Kubiak, Warszawa 1987, II, 347–386, 400–402.  Sources orientales, t. 2, Les songes et leur interprétation, Paris 1959, s. 218.

19

43


widok krwi

gdyż powszechnie uważa się, że ślad krwi kala. Według chrześcijańskiej wizji świata, którą przyjmujemy za naszą, tym, co kala, jest grzech, lecz w większości cywilizacji nie ma wyraźnego rozróżnienia między plamami materialnymi a moralnymi, a najbardziej archaiczne społeczeństwa utożsamiają jedne z drugimi. Hezjod i Homer nie czynią różnicy między człowiekiem zakurzonym a człowiekiem zakrwawionym. Biblia traktuje ich niekiedy na równi, chociaż ten drugi nie jest zwykle niewinny wobec prawa. Etyka islamu podkreśla oczywiście potępienie, jakie pociąga za sobą przekroczenie praw boskich, lecz w praktyce życia codziennego, często dalekiej od teorii, jeśli nawet muzułmanin ma świadomość faktu, że morderca jest nieczysty przede wszystkim dlatego, że popełnił zbrodnię, ów haniebny czyn plami jednocześnie miejsce, gdzie został dokonany. Muzułmanin nie podejdzie do warzywnika, sadu, podwórza, spichrza czy zagrody, dopóki nie zostaną one umyte20. Krew plami, lecz podobnie jak w wypadku innych zjawisk związanych z nią rozróżniamy krew czystą i krew nieczystą. Szczególnie kala krew najbardziej nieczysta, lecz czysta kala również: krew wroga zabitego w boju, zwierzęcia upolowanego lub złożonego w ofierze bogom. Owa przelana krew silnie oddziałuje na wojowników, myśliwych, ofiarników, a także, ze względu na swą zaraźliwą moc, na wszystkich, których ci pierwsi dotykają, w których pobliżu przebywają lub do których ośmieliliby się przemówić. Kilka przykładów zaczerpniętych z historii starożytnej wykazuje to z całą jasnością. Eurypides wkłada w usta Tezeusza zwracającego się do Amfitriona następujące słowa: „Po cóż mi ręką krew tę ukazujesz? Myślisz, że mówiąc, ściągniesz na mnie zmazę?”21. Ten ostatni, przy innej okazji, stwierdza: „Syn mój nieszczęsny je spłodził, oj20

 E. Westermarck, Survivances païennes..., dz. cyt., s. 165.  Eurypides, Oszalały Herakles, tłum. J. Łanowski, Warszawa 1972, exodos.

21

44


skalanie krwią

ciec własny zabił, plamiąc się krwią”22. W Ifigenii w kraju Taurów, w której jeden z bohaterów, Orestes, dźwiga szczególnie ciężkie brzemię, Eurypides rozwija temat mordu, który kala. Kala przede wszystkim Orestesa i jego towarzyszy. Jego siostra Ifigenia wysuwa argument nie do odparcia: „na ofiarę bogini niegodny [...] boś pokalany”. Kala również posąg Artemidy, której kapłanką została młoda dziewczyna: „też go oczyścić trzeba, boś go dotknął”, a następnie: „muszę oczyścić też posąg bogini [...] jeśli ją kazi plama matkobójcy...”. Skalana jest świątynia: „żagwią oczyść przybytek”. Skalani są wreszcie wszyscy mieszkańcy miasta: IFIGENIA: Niech wszyscy siedzą w domach. TOAS: By uniknąć zmazy? IFIGENIA: Tak, bo to może skalać [...]. Niech nikt na nich nie spojrzy!

A także: „Głowy okryć szatami! [przed mordercą]” *. W przeciwieństwie do Orestesa Antygona nie uczyniła nic nieczystego, poza oporem, jaki stawia Kreonowi, a jednak śmierć jej mogłaby zbrukać miasto. Sofokles przypisuje królowi zamiar uśmiercenia jej przez zamknięcie w jaskini, „strawy przydając jej tyle, by kaźnię pozbawić grozy i klątwy nie ściągnąć”23. Anouilh bardzo słusznie zachowa ów zasadniczy element tragedii: ANTYGONA: Jak mnie zabiją? STRAŻNIK: Nie wiem. Chyba słyszałem, jak mówili, że aby nie skalać miasta twoją krwią, pani, zamurują cię w jamie24.

22

 Tamże.

* Eurypides, Ifigenia w kraju Taurów, epejsodion III i IV, w: tenże, Tragedie, tłum. J. Łanowski, Warszawa 1980. 23

 Sofokles, Antygona, tłum. K. Morawski, Wrocław 1984, 775–776.  J. Anouilh, Antigone, Cambridge, Mass., 1946.

24

45


widok krwi

Zdaje się, że to bogów w szczególności należy odseparować od krwi, która nie jest im przeznaczona: nie znieśliby zabijania na ofiarę komuś innemu niż oni sami. Tak mówi Eurypides o Artemidzie, a jeszcze wyraźniej wyraża to Wergiliusz w Eneidzie. Opowiadając o tym, jak przodkowie Rzymian opuszczali płonącą Troję pod wodzą Eneasza, jeszcze rozgrzanego walką, wkłada w usta bohatera przemawiającego do Anchizesa następujące słowa: „Ty, ojcze, w rękach będziesz świętości trzymał i Penaty ojczyste. Mnie ich nie wolno tknąć, póki z krwi zażartego boju nie obmyję rąk żywą wodą”25.

NARODZINY Nie każda śmierć musi być krwawa, lecz są takie każde narodziny. Wyłaniając się całym i zdrowym z uda Jowisza, można być może uniknąć zwykłego porodu, lecz nie oznacza to, że uniknęło się cesarskiego cięcia. Jedynie mit odważy się zrodzić herosów z drzewa, groty czy bezpośrednio z ziemi, bez udziału kobiety, a tym samym bez rany, jaką powoduje poród. Owe mityczne narodziny tłumaczono, bez wątpienia słusznie, chęcią potwierdzenia pokrewieństwa z bóstwem lub cudownego pochodzenia, lecz uwadze wielu badaczy umknął fakt, że zasadniczym celem jest wyobrażenie istoty niepokalanej, która uniknęła nieodwracalnego zbrukania krwią, a tym samym nie podlega śmierci. Niewzruszona logika. Ponieważ człowiek narodził się we krwi, musi nieubłaganie umrzeć we krwi. Lepiej rozumiemy teraz, jak wielką anomalią jest śmierć naturalna. Grecka legenda opowiada o szczęśliwej epoce, gdy ludzie nie znali starości ani śmierci, ponieważ, zrodzeni wprost z ziemi, jak zboża i kwiaty, nie byli naznaczeni krwią. Lecz pewnego dnia pojawił się wśród nich 25

 Wergiliusz, Eneida, dz. cyt., II, 965–969.

46


narodziny

„dar bogów”, Pandora, kobieta, lśniąca wdziękiem i pięknością, czarująca i uwodzicielska, przynęta, genialna pułapka, źródło wszelkiego zła. I trzeba było, żeby ludzkość dojrzewała w jej trzewiach, przechodziła przez jej płeć i pojawiała się na ziemi w postaci dziecka, obmierzłej istoty! „Nic, powiada Agatokles z Syzyki, nie jest tak niedoskonałe, tak słabe, tak nagie, tak brzydkie, tak nieczyste, jak istota ludzka, którą oglądamy w chwili narodzin [...]. Wymazana krwią, pokryta nieczystościami, przypomina raczej stworzenie, któremu poderżnięto gardło, niż istotę nowo narodzoną”. W świecie antycznym sami bogowie, którzy nie znają śmierci, nie potrafią mimo swych wysiłków uniknąć pierwotnego splamienia krwią. Zeus połyka Metis w chwili, gdy ma ona wydać na świat Atenę, lecz pierwszy z bogów nie radzi sobie najlepiej w roli położnicy i musi przywołać na pomoc Ejlejtyje, panie porodu, oraz Hefajstosa, który toporem o podwójnym ostrzu rozłupuje mu głowę. Zrodzona w pełnym rynsztunku z głowy Zeusa, Atena będzie boginią zorganizowanej walki i najwyższym wcieleniem ideału dziewictwa. Jako dziewica stanowi antytezę Aresa, boga gwałtownego i sprawcy wielu ciąż, zrodzonego z samej Hery, poczętego bez nasienia męskiego, naznaczonego kobiecą nieczystością niezłagodzoną żadnym męskim pierwiastkiem, podobnie jak Atena poświęcającego się wojnie, lecz wojnie dzikiej, tej, która prowadzi do morderczych szaleństw. Spośród nich wszystkich jedynie Dionizos unika zwykłego losu, a jego objawienie w boskiej formie, wyjątkowe w historii greckiej, przypomina indyjskie awatary i długą serię wcieleń boskich. Oczywiście Zeus wielokrotnie łączył się ze śmiertelniczkami, pragnąc je zapłodnić, lecz czynił to, przybierając określoną postać, skończoną i względną: złoty deszcz dla Danae, łabędź dla Ledy, byk dla Europy, a z jego nasienia rodzili się herosi. Inaczej było w przypadku Dionizosa. Jego ojciec, Zeus, ukazał się Semele w absolutnej i nieskończonej postaci władcy Olimpu; Semele wkrótce zmarła. Miłosny 47


widok krwi

uścisk jest więc zarazem początkiem i zakończeniem, narodzinami i zgonem, a Dionizos staje się bogiem. Historia ta zawiera pewne przesłanie, które jest również wyrażone w animalistycznej sztuce stepów w postaci potężnego symbolu, nie całkiem jeszcze zrozumiałego, w pięknym stylu, krańcowo skromnym, a zarazem skrajnie realistycznym. Charakterystyczny wytwór koczowniczych hodowców bydła wędrujących między Dunajem a rzeką Huang-ho, sztuka ta, a właściwie jeden z jej najważniejszych przejawów – płytki „ze scenami walki” – przekracza granice niewyraźne i ruchome jak owe ludy, ukazując tym samym, do jakiego stopnia poruszała serca i umysły. Któż nie zna asyryjskich brązów z Chorsabadu (VIII wiek p.n.e.), wielkich reliefów z Persepolis czy chińskich dzieł z epoki Walczących Królestw? To nie wszystko: w sztuce egipskiej temat ten występuje od XIV wieku p.n.e., przejęło go wschodnie chrześcijaństwo, a nawet islam, mimo charakterystycznych dla tej sztuki tendencji do abstrakcji. W sztuce stepów, wyraźniej niż w jakiejkolwiek innej, pojawiają się drapieżcy powalający swą zdobycz, lew i byk, tygrys i gazela, orzeł i gryzoń, ciała splecione w walce, splątane członki. Sceny te pojawiają się najczęściej na klamrach pasów, przedmiotach mających znaczenie seksualne dzięki własnym właściwościom lub też dzięki właściwościom części odzieży, którą przytrzymują wokół bioder, a która okrywa lędźwie. Proponowano różnorodne wyjaśnienia owego motywu, lecz żadne z nich nie uzyskało powszechnej aprobaty. A przecież aby przeniknąć jego sens, nie trzeba bynajmniej odwoływać się do manichejskiego konfliktu między dobrem a złem, totemicznej walki przodków klanów, rywalizacji pomiędzy zoomorficznymi szamanami czy konstelacji, które w swej wędrówce po nieboskłonie następują jedne po drugich i zdają się wzajemnie niszczyć. Lekcja jest prosta i możemy ją zrozumieć, nawet jeśli milczą na ten temat znane nam od niedawna teksty i ciągle żywe tradycje koczowniczych plemion azjatyckich. Czyż można wyrazić lepiej niż przez konfrontację drapieżcy i ofiary, niż przez ucztę ciała, związek samca i samicy? Tureckie 48


miłość i śmierć

i mongolskie mity początków, odziedziczone w dużej mierze po Scytach, mistrzach scen walki, opowiadają od ponad tysiąclecia, że ludy te powstały w wyniku kopulacji niebieskiego wilka i płowej łani lub też innych par, mniej słynnych, lecz dobrze poświadczonych przez teksty i tradycję. Zarówno w sztuce animalistycznej, jak i w owych mitach związek seksualny jest zarazem śmiertelnym uściskiem, sceną mordu. Czyż nie odnajdujemy tu, w miejscu gdzie z pewnością nie przyszłoby nam do głowy jej szukać, historii Dionizosa?

MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ Czy zgadzamy się na to, czy nie, miłość, której ostatecznym celem jest prokreacja, nierozerwalnie wiąże się ze śmiercią. Bajkowa formuła „i żyli długo i szczęśliwie” blednie przyrównana do wzorcowej historii Tristana i Izoldy, prawdziwego archetypu, który, daleki od Schopenhauerowskiej idei unicestwienia we Wszechjedni, głosi wieczny rozkwit miłości przy ścisłym połączeniu świadomości. Obojętne, czy kochankowie, w zależności od wariantu opowieści, giną ze szczęścia czy z rozpaczy – przyczyną śmierci jest uczucie, które do siebie żywią; umierają z miłości. Każda zakochana para czuła, choćby przez pewien krótki ulotny moment uniesienia i pełni, że oto osiągnęła punkt szczytowy, w którym może pożegnać się z życiem26. Wyrażenie tego właśnie uczucia sprawia, że powieść średniowieczna jest do dziś wysoko ceniona. Parze: miłość i śmierć, odpowiada inna: seks i krew. Pomińmy chwilowo okresowe krwawienie z macicy czy krańcowe przypadki sadyzmu lub masochizmu. Współczesna sztuka potwierdza związek seksu i krwi. Czyż Gilles de Rais nie wyznał, że „większą rozkosz sprawiało [mu] mordowanie dzieci, przyglądanie się odrywaniu ich główek i członków [...], picie ich krwi, niż cielesne 26

 Zob. piękne studium P. Gargama, L’Amour et la Mort, Paris 1956.

49


widok krwi

obcowanie z nimi”27. Potwornie zniekształcone uczucie pomaga nam zrozumieć normalną reakcję. Widzimy zatem, że krew, która jest obrazem śmierci, jest jednocześnie obrazem przyjścia na świat, a stąd już niewiele brakuje, by stała się tym, czym jest w rzeczywistości, obrazem samego życia. Bajki, które podejmują, często w uroczy sposób, temat ukłucia w palec, nie zawsze widzą w tym zdarzeniu ponurą wróżbę, lecz raczej źródło życia. Draśnięcie, które usypiało Brunhildę czy Śpiącą Królewnę i sprawiało, że słabnąca i jęcząca z bólu Afrodyta uciekała na sam szczyt Olimpu, pozwala utoczyć kilka kropel mocy twórczej. W bajce braci Grimm pełnej reminiscencji (opiekuńcza moc krwi, jej pokrewieństwo z wodą, charakter zarazem twórczy i niszczycielski) pod tytułem Gęsiareczka występuje księżniczka, która przygotowuje się do podjęcia długiej podróży, gdyż kazano jej wyjść za mąż w dalekiej krainie. Kiedy żegna się z matką, ta ostatnia sięga po nóż, zacina się w palec, a gdy tryska z niego krew, bierze na szmatkę trzy krople i daje ją córce ze słowami: „Drogie dziecko, schowaj to dobrze, przyda ci się w drodze”. W rzeczy samej talizman ów okazuje się niezastąpiony. Przemawia do młodej dziewczyny, daje cenne rady, pomaga jej aż do dnia, gdy księżniczka przez nieostrożność upuszcza go do rzeki. Natychmiast potem staje się słaba i bezbronna. W Śnieżce bracia Grimm podejmują wątek trzech kropli krwi, lecz czynią to w sposób dość niejasny. Młoda kobieta, której krew spada na ziemię, wypowiada życzenie: „Chciałabym mieć dziecko, białe jak ten śnieg, rumiane jak krew i o włosach czarnych jak heban” *. Porównania te są całkowicie sprzeczne i należało przestudiować wiele dokumentów, by zrozumieć, do czego się odnoszą. W dalszej części książki poruszymy temat bliskich związków 27

 G. Bataille, Le procès de Gilles de Rais, Paris 1965, s. 285.

* W. Grimm, J. Grimm, Baśnie braci Grimm, tłum. E. Bielicka, M. Tarnowski, Warszawa 1982; Gęsiareczkę i Śnieżkę tłum. M. Tarnowski.

50


miłość i śmierć

krwi i cieczy zwanej „białą krwią” lub mlekiem, czyli spermy28, do której odwołuje się tekst bajki, porównując krew ze śniegiem. Jeśli natomiast chodzi o symbolikę koloru różowego (czyli niepełnego lub zniekształconego czerwonego) oraz czarnego, jest ona oczywista: kolory te oznaczają dwa z wielu aspektów krwi. Dogonowie, podobnie jak wiele innych ludów, odróżniają starannie „dobrą krew czerwoną” od „złej krwi czarnej”, krwi wylewów, menstruacji, skrzepów. Należy tutaj uściślić, że sama krew czerwona zachowuje pewną niejasność; kolor ten jest niejednoznaczny, prowokuje i porusza (czerwony sztandar), alarmuje lub ogranicza (uliczna sygnalizacja świetlna, latarnie domów publicznych). Pomimo owego tła Śnieżka nie spełniłaby naszych oczekiwań, gdybyśmy nie widzieli, że autor, lub jego model, inspirował się bardzo wyraźnie Chrétienem de Troyes, opuszczając jednak z tekstu wielkiego średniowiecznego poety to, co nadaje mu głęboki mistyczny wyraz. Bohater jednego z romansów rycerskich, Percewal, widzi, jak trzy krople krwi z ranionej gęsi* spadają na ziemię, i pogrąża się w długim rozmarzeniu, które prowadzi go od zwykłego wspomnienia swej damy do samego serca chrześcijańskiej tajemnicy chrystologicznej. „Gdy rycerz ujrzał zdeptany śnieg i krew dookoła, wsparty na włóczni, patrzał na ten niezwykły widok – krew na śniegu przywiodła mu na pamięć rumiane jagody Blanchefleur, jego najmilszej. Ta myśl tak mu jest miła, że zapomina, gdzie jest. Jak na liczku przyjaciółki rumieniec kraśniał wpośród bieli, tak trzy krople krwi kraśnieją na białości śniegu”**. 28

 J.G. Frazer, Le Rameau d’or, t. 1, Paris 1981, s. 281–286.

* Niewątpliwie należy w tym miejscu przypomnieć, że gęś (podobnie jak

łabędź) jest często spotykanym obrazem młodej dziewczyny. Zob. znany temat „jeziora łabędzi” czy „jeziora gęsi”. ** Chrétien de Troyes, Percewal z Walii czyli Opowieść o gralu, tłum. A. Tatarkiewicz, w: Arcydzieła francuskiego średniowiecza, Warszawa 1968, s. 543.

51


Spis treści

WSTĘP .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   7 Wszechobecność krwi  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   8 Niejasność i dwuwartościowość   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   9 Granice badań  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 14 Źródła  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 17 Źródła judeochrześcijańskie i antyczne   .  .  .  .  .  .  . 17 Źródła orientalne   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 21 Źródła etnograficzne i folklorystyczne   .  .  .  .  .  .  . 23 Historia czy fenomenologia? .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 25 I

WIDOK KRWI .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 29 Powab krwi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 30 Choroba i śmierć .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 34 Odzież splamiona krwią  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 36 Krople krwi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 38 Widok krwi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 40 Skalanie krwią  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 43 Narodziny  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 46 Miłość i śmierć .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 49 Gorąca krew  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 52

453


spis treści

Siła krwi .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 53 Dusza – krew   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 55 Zbieżność przeciwieństw   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 58 Zakaz spożywania krwi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 63 II

ISTOTA NIECZYSTA   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 67 Menstruacja  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 69 Menstruacje dobroczynne  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 71 Tragiczne skutki menstruacji   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 73 Niebezpieczna dla mężczyzny  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 77 Dom kobiet miesiączkujących .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 81 Księżyc i kobiety miesiączkujące   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 83 Krwawiące zwierzęta   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 87 Krwawy płód   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 89 Poród   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 92 Dom porodu .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 95 Cała kobieta jest nieczysta .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 99 Oczyszczenie   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  101 Niewiasta cierpiąca na krwotok  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  108

III TWARDE PRAWO ZABIJANIA .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  113 Bierny opór   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  115 Próby zniesienia krwawej ofiary  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  117 Niebezpieczeństwo zabijania   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  123 Egzaltacja zabójcy .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  126 Krew przyciąga krew   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  128 Kara śmierci  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  132 Zabijanie bez rozlewu krwi  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  134 Pozbawienie dziewictwa .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  136 Kiedy zabijać?  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  141 Nie dopuścić do wyginięcia gatunku   .  .  .  .  .  .  .  .  .  143 Kogo zabijać?   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  145 Gdzie zabijać?  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  147 454


spis treści

Kto może zabijać?  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  150 Przekazanie prawa zabijania  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  153 Kobieta polująca i wojująca   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  157 IV ZEMSTA KRWI  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  161 Uniewinnić się .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  162 Ukryć krew   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  163 Krew, której nie sposób zmyć   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  165 Trup, który krwawi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  166 Krew woła o pomstę  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  167 Krew spada na głowę zabójcy   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  170 Cena krwi  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  174 Wendeta  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  177 Zwierzęta się zemszczą   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  182 Wspólnota krwi  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  186 Błękitna krew   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  188 Samobójstwo   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  192 Mit Edypa  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  195 Atrydzi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  197 Erynie  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  200 Szaleństwo Heraklesa   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  202 Braterstwo krwi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  204 Przymierze z demonami .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  210 V

SAMOOKALECZENIA   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  215 Dlaczego należy oddać nieco swej krwi  .  .  .  .  .  .  .  .  215 Okaleczenia twarzy   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  220 Okaleczenia ciała .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  223 Rozlew krwi w transie  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  224 Biczowanie .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  225 Chrześcijańskie umartwienia .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  228 Biczownicy .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  231 Konwulsje świętego Medarda   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  235 455


spis treści

Kastracja  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  236 Obrzezanie .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  238 Obrzezanie żydowskie .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  240 Obrzezanie islamskie.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  243 Obrzezanie u ludów o tradycji ustnej   .  .  .  .  .  .  .  .  .  244 Usunięcie łechtaczki  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  248 VI

POTRZEBA KRWI  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  253 Istoty, które żywią się krwią  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  253 Cud świętego Januarego  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  254 Człowiek rodzi się z krwi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  255 Pojedynek   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  258 Harakiri  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  260 Rytualne picie krwi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  261 Kąpiel we krwi .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  263 Ofiara założycielska  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  267 Wróżbiarstwo   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  269 Krew pieczętuje przysięgi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  270 Przymierze krwi  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  274 Przysięga na broń i na kamień .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  276 Krew żywi zmarłych  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  278 Zmarli i demony spragnione krwi  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  280 Powrót zmarłych .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  284 Pierwsze wampiry  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  286 Literatura wampirystyczna .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  288 Czym więc jest wampir?  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  291 Mit wampira .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  292

VII BOGOWIE SĄ SPRAGNIENI .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  295 Ofiara   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  295 Ofiara jest zabójstwem .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  297 Substytuty  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  301 Czerwone kwiaty .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  303 456


spis treści

Wino .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  305 Ciało ofiary   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  307 Ofiara z krwi   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  309 Masowe ofiary z ludzi w Ameryce prekolumbijskiej   .  312 Ofiara muzułmańska   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  315 Ofiara Żydów z Massady .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  317 Od człowieka do boga  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  319 VIII BOGOWIE BROCZĄCY KRWIĄ .  .  .  .  .  .  .  .  .  321 Ofiara boga   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  321 Od obrzędów łowieckich do obrzędów rolniczych   .  .  324 Kosmogoniczne ćwiartowanie w Chinach i w Tybecie 326 Ćwiartowanie w Indiach wedyjskich   .  .  .  .  .  .  .  .  .  327 Mity irańskie   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  330 Twórcza krew w Mezopotamii .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  331 Ludy semickie  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  336 Mit Ozyrysa  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  337 Od Uranosa do Zeusa  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  340 Prometeusz .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  342 Orfeusz .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  342 Dionizos  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  344 Adonis  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  347 Attis  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  348 Taurobolium .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  350 Mitra .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  351 I wtedy nadszedł Jezus .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  354 IX

KREW CHRYSTUSA .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  361 Pascha żydowska .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  361 Eucharystia   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  363 Wielkość krwi Chrystusa   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  365 Baranek Boży  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  367 Ukrzyżowanie  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  369 457


spis treści

Trwoga konania w Ogrójcu  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  371 Dzień nieprawości  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  373 Biczowanie .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  375 Korona cierniowa   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  377 Cios włócznią   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  378 Trwanie Męki Pańskiej   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  379 Wielki wiek  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  382 X

MIŁOŚĆ I KREW .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  387 Percewal i legenda Graala  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  388 Od Percewala do Graala .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  390 W poszukiwaniu Graala  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  391 Symbol kielicha   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  393 Napój życia .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  397 Pochwała wina .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  400 Rana miłości .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  404 Zranione serce  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  407 Zamiana serc .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  409 Stygmaty .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  411 Mistyka królewska .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  415 Panujący dom francuski  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  419 Śmierć króla  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  422

PODSUMOWANIE .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  427 BIBLIOGRAFIA   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  435



Jean-Paul Roux: "Krew"