– Powiedz im, żeby przestali się wydurniać. – Iga zdążyła już wrócić do swojej naturalnej pozycji: podniesiona głowa, ręce na biodrach, rozkazujący ton. – Wiem jedno, te downy już więcej tutaj nie przyjdą. – To nie oni. – Rumun pokręcił głową. – Tak, to nie oni, Rumun, to twoja matka. – Nie wiem, skąd mieliby klucz do tej kraty, skoro my go nigdy nie mieliśmy. – Rumun przeciągnął dłonią po prętach, po czym podszedł do windy. Nacisnął guzik, raz, drugi, trzeci. – Nie działa – oznajmiła Weronika. – Dziwne byłoby, gdyby działała. – Wzruszył ramionami. – Wczoraj był facet od naprawiania wind – Iga podeszła do drzwi windy i sama zaczęła naciskać guzik, ale ten nadal nie działał – zaczepił mnie, gdy wracałam ze sklepu, i pokazywał mi przez pół godziny, że teraz winda śmiga jak TGV. Przez chwilę nikt nic nie mówił. Koleżanka Weroniki zapytała: – Czy u was często dzieją się takie rzeczy? Rumun pokręcił głową, patrząc na własne buty, jak zawsze, gdy rozpoznawał kogoś o ograniczonym refleksie umysłowym. – Nie, nie – odpowiedziałam po kilku sekundach. Chciałam się uśmiechnąć, ale nie byłam w stanie. Po prostu pokazałam wszystkim ręką, żeby z powrotem wrócili do mieszkania. – Iga, daj mi telefon, bo mój nie działa – poprosiłam. – Zadzwonię do administratorki, żeby otworzyła kratę. Iga cofnęła się do swojego pokoju i po chwili wróciła z telefonem. – Dziwne – podała mi go – nie chce się włączyć. Otworzyłam swój, aby dać jej kartę SIM, i wtedy się obudziłam. 14