Issuu on Google+

„Bliski związek Coetzee’ego z literackimi przodkami pozwala mu ożywić i w nowy sposób zinterpretować największe dzieła współczesnego kanonu”. Daniel Barrett, „The Yale Review of Books”

ISBN 978-83-240-0929-9

j.m. coetzee d z i w n i e j s z e

b r z e g i

b r z e g i

Cena detal. 37 zł

j.m. coetzee

„Zbiór Dziwniejsze brzegi rzuca światło na intelektualną podróż przez świat najbardziej wpływowych i znaczących pisarzy dnia dzisiejszego”. James Shapiro, „The New York Times Books Review”

d z i w n i e j s z e

J.M. Coetzee, jeden z najważniejszych współczesnych prozaików, laureat Nagrody Nobla i dwukrotny zdobywca Nagrody Bookera, jest także wykładowcą na University of Cape Town i twórcą esejów. W dwudziestu sześciu zebranych w tym tomie tekstach przybliża sylwetki i dzieła ważnych postaci literatury światowej. Krytycznie analizuje twórczość takich pisarzy, jak: Doris Lessing, Salman Rushdie, Zbigniew Herbert, Josif Brodski, Amos Oz, Nadine Gordimer, Nadżib Mahfuz, Robert Musil czy Iwan Turgieniew. W swoich precyzyjnych, wyważonych szkicach Coetzee podnosi zagadnienia wpływu biografii i kontekstu historycznego na twórczość, porusza problemy kolonializmu i rozważa kwestie przekładu takich klasyków, jak Kafka i Borges. Teksty zamieszczone w niniejszym zbiorze stanowią lekturę obowiązkową nie tylko dla literaturoznawców i filologów, lecz także wszystkich wielbicieli dobrej współczesnej literatury.

coetzee

Pierwszy w Polsce zbiór esejów noblisty.

9 788324 009299

www.znak.com.pl

Coetzee_Eseje_okl_OK.indd 1

eseje literackie

1 9 8 6 –1 9 9 9

2008-01-31 12:19:37


Coetzee_Lato_zlamane_korekta2.indd 2

2010-08-24 09:46:16


14/01/08

02:35

Page 3

coetzee

co_esej_1_3

j.m. coetzee dziwniejsze brzegi eseje literackie 1986-1999

przek∏ad anna skuciƒska wydawnictwo znak kraków 2008


Tytuł oryginału Stranger Shores. Literary Essays 1986–1999 Copyright © J.M. Coetzee, 2001 By arrangement with Peter Lampack, Inc. 551 Fifth Avenue, Suite 1613 New York, NY 10176-0187 USA Projekt okładki Witold Siemaszkiewicz Fotografia autora na okładce Andrzej Georgiew Opieka redakcyjna Dariusz Żukowski Adiustacja Anastazja Oleśkiewicz Korekta Barbara Gąsiorowska Kamila Zimnicka-Warchoł Projekt typograficzny i łamanie Mariusz Warchoł

Copyright © for the translation by Anna Skucińska ISBN 978-83-240-0929-9

Zamówienia: Dział Handlowy, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Bezpłatna infolinia: 0800-130-082 Zapraszamy do naszej księgarni internetowej: www.znak.com.pl

Coetzee_Eseje.indd 4

2008-01-11 11:41:43


Spis treści

Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja . . . . . . . . . . . . . . . . . .

7

Daniel Defoe, Robinson Crusoe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

33

Samuel Richardson, Clarissa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

41

Marcellus Emants, Wyznanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

57

Harry Mulisch, Odkrycie nieba . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

63

Cees Nooteboom – powieściopisarz i podróżnik . . . . . . . . . . .

77

Rilke Williama Gassa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

91

Tłumacząc Kafkę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111 Dzienniki Roberta Musila . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131

Josef Škvorecký . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

153

Dostojewski: cudowne lata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 165 Eseje Josifa Brodskiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 181 Jorge Luis Borges, Collected Fictions . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 197 Antonia Susan Byatt . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 215 Caryl Phillips . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 227 Salman Rushdie, Ostatnie westchnienie Maura . . . . . . . . . . . . . 239 Aharon Appelfeld, Droga żelazna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253 Amos Oz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 261 Nadżib Mahfuz, Malhamat al-harafish . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 271 Wiersze Thomasa Pringle’a . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 287 5

Coetzee_Eseje.indd 5

2008-01-11 11:41:43


Spis treści

Daphne Rooke . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 293 Gordimer i Turgieniew . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 307 Autobiografia Doris Lessing . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 327 Pamiętniki Breytena Breytenbacha . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 349 Południowoafrykańscy liberałowie: Alan Paton, Helen Suzman 365 Noël Mostert i Kolonia Przylądkowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 381 Nota wydawcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 395

Coetzee_Eseje.indd 6

2008-01-11 11:41:43


Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja

1.

W październiku 1944 roku, kiedy wojska aliantów toczyły walki na kontynencie europejskim, a niemieckie pociski spadały na Londyn, pięćdziesięciosześcioletni wówczas Thomas Stearns Eliot wygłosił mowę na sesji londyńskiego Towarzystwa Wergiliańskiego, którego był przewodniczącym. Nie wspominał o sytuacji wojennej, poza jednym napomknieniem – niewyraźnym, dyskretnym, absolutnie w brytyjskim duchu – o „teraźniejszych wydarzeniach”, które utrudniły mu dostęp do książek potrzebnych do przygotowania prelekcji1. Wskazywał zatem słuchaczom, że z pewnej perspektywy wojna jest tylko tymczasowym, choćby potężnym, zakłóceniem w życiu Europy. Tytuł prelekcji brzmiał Kto to jest klasyk?, jej zasadniczą treścią zaś było ponowne przedstawienie i wzmocnienie tezy, jaką Eliot wysuwał od dawna: cywilizacja Europy Zachodniej to cy-

1 Takiego napomknienia nie ma w tekście prelekcji opublikowanym w zbiorze On Poetry and Poets, obejmującym eseje wybrane i opracowane przez samego autora (London: Faber, 1957). Wzmianka o „teraźniejszych wydarzeniach” nie pojawia się więc także w przekładzie prelekcji dokonanym przez Helenę Pręczkowską, która korzystała właśnie z tekstu umieszczonego w On Poetry and Poets (Kto to jest klasyk?, w: T.S. Eliot, Szkice literackie, Warszawa: PAX, 1963, oraz idem, Kto to jest klasyk i inne eseje, Kraków: Znak, 1998) (przyp. tłum.).

7

Coetzee_Eseje.indd 7

2008-01-11 11:41:44


Dziwniejsze brzegi

wilizacja jednorodna, wywodząca się z Rzymu poprzez Kościół katolicki i Święte Cesarstwo Rzymskie, a więc jej źródłowym dziełem klasycznym jest najsławniejszy epos literatury łacińskiej, Eneida Wergiliusza2. Powracając wielokrotnie do tej tezy, Eliot stawał się człowiekiem o coraz większym autorytecie społecznym – człowiekiem, który w 1944 roku jako poeta, dramaturg, krytyk, wydawca i komentator wydarzeń kulturalnych zdominował już, rzec można, literaturę angielską. Człowiek ten upatrywał w Londynie metropolię anglojęzycznego świata i z nieśmiałością, która skrywała wytrwałe dążenie do celu, przyjął rolę jej świadomie mentorskiego rzecznika. Teraz zaś przekonywał, że Wergiliusz jest głównym rzecznikiem metropolitalnego, imperialnego Rzymu, i to Rzymu imperialnego w sposób transcendentny, którego antyczny poeta zapewne by nie zrozumiał. Kto to jest klasyk? nie zalicza się do najlepszych tekstów krytycznych Eliota. Wyniośle pobłażliwy styl, którym autor Ziemi jałowej w latach dwudziestych posługiwał się tak skutecznie, aby narzucać londyńskiemu środowisku literackiemu swoje osobiste zapatrywania, stał się zmanierowany. Wyczuwa się także ton znużenia. Niemniej w żadnym razie nie można tu oskarżyć Eliota o brak wnikliwości, a po głębszym badaniu prelekcja okazuje się bardziej spójna, niż wydawałaby się na pierwszy rzut oka. Wyraża ponadto świadomość tego, że zakończenie drugiej wojny światowej musi przynieść ze sobą nowy porządek kulturowy, pełen nowych możliwości i nowych zagrożeń. Kiedy jednak czytałem ponownie ten tekst, przygotowując się do dzisiejszej prelekcji, przede wszystkim uderzyło mnie to, że Eliot w ogóle nie rozważa w nim swojej amerykańskości, a przynajmniej swojego amerykańskiego pochodzenia, czyli nieco dziwacznej sytuacji, w jakiej się znalazł, oddając cześć europejskiemu poecie w wypowiedzi kierowanej do europejskich słuchaczy. 2

Oryginalny tekst, z którego korzystał autor esejów: T.S. Eliot, What Is a Classic?, London: Faber, 1945. 8

Coetzee_Eseje.indd 8

2008-01-11 11:41:44


Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja

Używam określenia „europejski”, ale oczywiście europejskość brytyjskich słuchaczy Eliota też jest sprawą kontrowersyjną, podobnie jak rodowód literatury angielskiej sięgający literatury starożytnego Rzymu. Otóż jednym z pisarzy niedostępnych dla Eliota podczas przygotowywania prelekcji miał być Sainte-Beuve3, który w s w o i c h wykładach na temat Wergiliusza nazwał autora Eneidy „poetą całego łacińskiego obszaru”: Francji, Hiszpanii i Włoch, ale n i e całej Europy4. Dlatego, mówiąc o Wergiliuszu jako antenacie, Eliot musi najpierw wykazać jego ogólnoeuropejską tożsamość, a także potwierdzić europejską tożsamość Anglików, którym niekiedy jej odmawiano i którzy nie zawsze byli skłonni ją przyjąć5. Zamiast szczegółowo omawiać strategie, za pomocą których Eliot łączy Rzym Wergiliusza z Anglią lat czterdziestych, chciałbym rozważyć, jak i dlaczego sam Eliot stał się Anglikiem w stopniu wystarczającym, by ta kwestia nabrała dla niego znaczenia6. 3

Wzmianka o problemach z przygotowaniem się do prelekcji również nie pojawia się w tekście opublikowanym w On Poetry and Poets, a zatem nie ma jej w przekładzie Pręczkowskiej (przyp. tłum.). 4 Charles Augustine Sainte-Beuve, Le poète de la latinité tout entière, cytowane w: Frank Kermode, The Classic, London: Faber, 1975, s. 16. Wykłady Sainte-Beuve’a opublikowano pod tytułem Etude sur Virgile w 1857 roku. 5 W artykule zamieszczonym w „Criterion” w 1926 roku Eliot pisał, że Wielka Brytania jest częścią „wspólnej kultury Europy Zachodniej”. Stawiał jednak pytanie: „Czy w Wielkiej Brytanii znajduje się wystarczająca liczba osób, które wierzą w ową europejską kulturę, w dziedzictwo Rzymu, wierzą, że Wielka Brytania ma swoje miejsce w tej kulturze?”. Dwa lata później wyznaczał Wielkiej Brytanii rolę pośrednika pomiędzy Europą a innymi kontynentami: „[Wielka Brytania] jest jedynym członkiem społeczności europejskiej, który stworzył prawdziwe imperium – to jest światowe imperium na podobieństwo Imperium Rzymskiego – nie tylko europejskie, lecz łączące Europę z resztą świata”. Cytowane w: Gareth Reeves, T.S. Eliot: A Virgilian Poet, London: Macmillan, 1989, s. 111, 85. 6 Eliot opuścił Harvard, aby studiować w Niemczech, a po wybuchu wojny przeniósł się do Oksfordu, ożenił z Angielką, później próbował 9

Coetzee_Eseje.indd 9

2008-01-11 11:41:44


Dziwniejsze brzegi

Dlaczego Eliot w ogóle „stał się” Anglikiem? Przypuszczam, że początkowo powody były złożone: po części anglofilia, po części poczucie solidarności z angielską inteligencją z klasy średniej, po części potrzeba ochronnego przebrania, do czego mogło się przyczynić pewne zażenowanie amerykańskim barbarzyństwem, po części zamiar parodystyczny – u człowieka, któremu przyjemność sprawiało odgrywanie rozmaitych ról (a udawanie Anglika jest niewątpliwie jednym z najtrudniejszych zadań aktorskich). Podejrzewam, że sytuacja rozwijała się następująco: najpierw osiedlenie się nie tyle w Anglii, ile w Londynie, później przyjęcie londyńskiej tożsamości społecznej, a potem ciąg przemyśleń nad tożsamością kulturową, który ostatecznie skłonił Eliota do wysunięcia roszczeń do europejskiej i r z y m s k i e j tożsamości, ogarniającej i przekraczającej tożsamość londyńską, tożsamość angielską i tożsamość angloamerykańską7.

wrócić na Harvard, aby obronić pracę doktorską (jednak okręt, na którym zarezerwował koję, nie wypłynął z portu), następnie bez powodzenia zabiegał o posadę w amerykańskiej marynarce wojennej, potem zaś – jak się wydaje – po prostu zrezygnował z dalszych starań, osiadł w Anglii i po pewnym czasie uzyskał brytyjskie obywatelstwo. Gdyby sprawy ułożyły się inaczej, być może Eliot zdobyłby stopień doktora, objął profesurę, która czekała na niego w Harvardzie, i na nowo urządził się w Ameryce. 7 Eliot szerzej nie komentował swojej decyzji opuszczenia Stanów Zjednoczonych. W 1928 roku w liście do Herberta Reada wyraził jednak – nieco żałośliwie – poczucie braku zakorzenienia w kraju, w którym się urodził: „Pewnego dnia chciałbym napisać tekst na temat punktu widzenia Amerykanina, który nie był Amerykaninem. Urodził się bowiem na Południu i poszedł do szkoły w Nowej Anglii jako mały chłopiec z południowym akcentem, ale na Południu nie był południowcem, ponieważ jego rodzina, mieszkająca w granicznym stanie, wywodziła się z północy i patrzyła z góry na wszystkich południowców i mieszkańców Wirginii. Z tego powodu nigdy i nigdzie nie miał określonej tożsamości i dlatego uważał siebie bardziej za Francuza niż za Amerykanina i bardziej za Anglika niż za Francuza, a jednak czuł, że USA do stu lat wstecz są jego ziemią rodzinną”. T.S. Eliot – A Memoir, w: T.S. Eliot: The Man and His Work, red. Allen Tate, New York: Delacorte, 1966, s. 15. 10

Coetzee_Eseje.indd 10

2008-01-11 11:41:44


Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja

W 1944 roku zaangażowanie w tę tożsamość było już całkowite. Eliot b y ł Anglikiem, choć – przynajmniej we własnym przekonaniu – Anglikiem rzymskim. Właśnie ukończył cykl poematów, w których wskazywał swoich przodków i rościł sobie prawo do rodzinnej ziemi Elyotów, East Coker w hrabstwie Somerset. „Dom jest, gdzie zaczynamy – pisał. – W moim początku jest mój kres”. „A to, co posiadasz, jest tym, czego nie posiadasz” – lub, inaczej rzecz ujmując, to, czego nie posiadasz, jest tym, co posiadasz8. Eliot teraz nie tylko potwierdzał owo zakorzenienie, tak istotne dla jego rozumienia kultury, lecz również wypracował sobie teorię dziejów, która definiowała Anglię i Amerykę jako prowincje wiecznotrwałej metropolii Rzymu. Widzimy zatem, dlaczego w 1944 roku Eliot nie czuje potrzeby przedstawiania siebie Towarzystwu Wergiliańskiemu jako outsidera, Amerykanina mówiącego do Anglików. Jak więc siebie przedstawia? Poezja Eliota – autora, który z takim powodzeniem (w swoim najlepszym okresie) wprowadził do krytyki literackiej kryterium bezosobowości – jest zaskakująco osobista, żeby nie powiedzieć: autobiograficzna9. Czytając Kto to jest klasyk?, nie powinniśmy

Trzy lata później w następujący sposób przedstawiał w „Criterion” los amerykańskiego intelektualisty: „Dzisiejszy amerykański intelektualista nie ma prawie żadnych szans na ciągły rozwój w ojczyźnie i środowisku, które jego przodkowie, choćby prości, pomagali tworzyć. Musi być ekspatriantem: marnieć gdzieś na prowincjonalnym uniwersytecie bądź za granicą albo – co jest już najzupełniejszą ekspatriacją – w Nowym Jorku”. Cytowane w: William M. Chace, The Political Identities of Ezra Pound and T.S. Eliot, Stanford: Stanford University Press, 1973, s. 155. Eliot przyznaje jednak, że takie wymuszone wykorzenienie jest charakterystyczne nie tyle dla samych Stanów Zjednoczonych, ile dla współczesnego stylu życia. 8 T.S. Eliot, Cztery kwartety: East Coker, przeł. Krzysztof Boczkowski, w: idem, Wybór poezji, Wrocław: Ossolineum, 1990, s. 269, 261, 267. 9 „Poezja to nie danie upustu wzruszeniom, ale ucieczka od wzruszenia, to nie wyrażanie osobowości, lecz ucieczka od osobowości”. Idem, Tradycja i talent indywidualny, przeł. Helena Pręczkowska, w: idem, Kto to jest klasyk i inne eseje, op. cit., s. 32. 11

Coetzee_Eseje.indd 11

2008-01-11 11:41:44


Dziwniejsze brzegi

odczuwać zdziwienia, kiedy odkrywamy, że prelekcja ma pewien podtekst, a ów podtekst wiąże się z samym Eliotem. Alter ego Eliota nie jest tu – jak moglibyśmy oczekiwać – Wergiliuszem, lecz Eneaszem, pojmowanym, a nawet przekształconym w specyficznie Eliotowski sposób: jest to dosyć znużony, niemłody już mężczyzna, który „[wolałby] pozostać w Troi, ale staje się wygnańcem [...] wygnany zostaje dla celu większego nad swoje zrozumienie, ale który jednak rozpoznaje”; „nie jest, po ludzku biorąc, szczęśliwy ani taki, któremu się w życiu powodzi”, zaś „[jego] nagrodą był zaledwie skrawek wybrzeża i małżeństwo polityczne na stare lata; młodość pogrzebał”10. Mówiąc o ważnym związku uczuciowym Eneasza – o romansie z królową Dydoną, zakończonym jej samobójczą śmiercią – Eliot nie wspomina ani o namiętności kochanków, ani o Liebestod królowej, lecz podkreśla „cywilizowane obyczaje”, które Eneasz i Dydona okazali sobie podczas późniejszego spotkania w krainie zmarłych, oraz to, że „sam Eneasz sobie nie przebacza”, chociaż „wszystko, co czynił, czynił, ulegając przeznaczeniu”11. Trudno nie dostrzec tu paraleli pomiędzy historią tej pary przedstawioną przez Eliota a historią nieszczęśliwego pierwszego małżeństwa poety12. 10

Kto to jest klasyk?, przeł. Helena Pręczkowska, w: ibidem, s. 82, 85. Ibidem, s. 76. 12 Reeves cytuje słowa Sybilli Kumańskiej skierowane do Eneasza: „Przyczyną / Tylu utrapień stanie się dla Teukrów / Znowu małżonka z obcego plemienia [coniunx hospita], / Znów cudzoziemskie śluby” (Wergiliusz, Eneida VI, 93–94, przeł. Zygmunt Kubiak, Warszawa: PIW, 1987, s. 182). Małżonki z obcego plemienia, które przynoszą utrapienia Trojanom, to Helena poślubiona Menelausowi, fenicka Dydona i latyńska Lawinia. Reeves komentuje: „Czy przynajmniej częścią utrapień Eliota nie jest jego związek małżeński z Vivien, Angielką, coniunx hospita?” (s. 47). Trudno zrozumieć proponowaną przez Eliota interpretację, zgodnie z którą spotkanie Dydony i Eneasza w krainie zmarłych jest przede wszystkim przykładem „cywilizowanych obyczajów”. Dydona w odpowiedzi na słowa Eneasza: 11

12

Coetzee_Eseje.indd 12

2008-01-11 11:41:45


Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja

Nie będę zajmował się tu kwestią, którą określiłbym jako wewnętrzny przymus, przeciwieństwo postawy bezosobowej, skłaniającą Eliota do ukazania – w tej prelekcji i wobec tych słuchaczy – historii Eneasza jako alegorii własnego życia. Chcę natomiast podkreślić, że tak odczytując Eneidę, Eliot nie tylko wykorzystuje tę opowieść o wygnaniu, a następnie założeniu ojczyzny – „W moim początku jest mój kres” – jako wzorzec swojej międzykontynentalnej migracji (migracji, której nie nazywam odyseją właśnie dlatego, że Eliot stara się potwierdzić wyższość kierowanej przeznaczeniem wędrówki Eneasza nad bezpłodną tułaczką Odyseusza, prowadzącą ostatecznie do punktu wyjścia), lecz również zawłaszcza kulturową wagę łacińskiego eposu, aby wzmocnić swoje stanowisko. Tak więc w proponowanym nam przez Eliota palimpseście sam Eliot jest nie tylko zbożnym (pius) Eneaszem Wergiliusza – człowiekiem, który opuszcza swój rodzimy kontynent, aby objąć w posiadanie skrawek wybrzeża w Europie (a w październiku 1944 nie można było użyć słowa wybrzeże13, nie wywołując skojarzeń z lądowaniem w Normandii sprzed kilku miesięcy i lądowaniem we Włoszech w 1943 roku), lecz także Wergiliuszem Eneasza. O ile Eneasz ulega tu przekształceniu w Eliotowskiego bohatera, o tyle Wergiliusz jest scharakteryzowany jako przypominający Eliota „autor uczony”, którego

Uparcie patrząc w ziemię, odwracała Głowę od niego, a wyraz jej twarzy Od słów tych zmieniał się nie więcej, niźli Gdyby krzemieniem twardym była albo Złomem marmuru z marpezyjskiej góry. Aż drgnęła nagle, zerwała się [sese corripuit], ciągle Wroga niezłomnie [inimica], i w głąb cienistego Uciekła gaju [...]. (Eneida VI, 469–473, ibidem, s. 196). 13 A właściwie przyczółek – lepszy odpowiednik użytego przez Eliota słowa beachhead (przyp. tłum.). 13

Coetzee_Eseje.indd 13

2008-01-11 11:41:45


Dziwniejsze brzegi

zadaniem było „[przepisać] na nowo poezję łacińską”14 (w odniesieniu do samego siebie Eliot wolał zwrot „oczyszczani[e] dialektu plemienia”15). Oczywiście, zniesławiłbym Eliota, gdybym stworzył wrażenie, że w 1944 roku poeta po prostu przedstawiał siebie jako wcielenie Wergiliusza. Eliotowska teoria historii, a także koncepcja dzieła klasycznego są na to zbyt wyrafinowane. Według Eliota może istnieć tylko jeden Wergiliusz, ponieważ istnieje tylko jeden Chrystus, jeden Kościół, jeden Rzym, jedna cywilizacja zachodniego chrześcijaństwa oraz jedno źródłowe dzieło klasyczne tej rzymsko-chrześcijańskiej cywilizacji. Niemniej, chociaż Eliot nie posuwa się do poparcia „adwentystycznego” odczytania Eneidy, zgodnie z którym epos Wergiliusza proroczo zapowiada nową, chrześcijańską erę16, jego prelekcja pozostawia otwartą furtkę do przypuszczeń, że Wergiliusz służył tu – nieświadomy celu swojej służby – jakiejś wyższej mocy, to jest, że z szerszej perspektywy dziejów Europy odegrał może prawdziwie prorocką rolę17. 14

T.S. Eliot, Kto to jest klasyk?, op. cit., s. 76. Idem, Cztery kwartety: Little Gidding, przeł. Krzysztof Boczkowski, w: idem, Wybór poezji, op. cit., s. 324. 16 Tak interpretowano nie Eneidę, lecz słynną, tajemniczą Eklogę IV Wergiliusza („Oto ostatni się czas kumejskiej pieśni pojawił, / Oto na nowo się wieków odradza wielki porządek, / Już Dziewica powraca, powraca królestwo Saturna, / Nowy potomek z niebios wysokich na padół zstępuje [...]” – przeł. Zofia Abramowiczówna, w: Wergiliusz, Bukoliki i Georgiki, Wrocław: Ossolineum, DeAgostini, 2006, s. 25–26). Trzeba jednak zaznaczyć, że w średniowieczu zaczęto stosować chrześcijańską interpretację w odniesieniu do całej twórczości Wergiliusza, w tym Eneidy, jako zapowiedzi przyjścia Chrystusa (przyp. tłum.). 17 W tekście Wergiliusz i świat chrześcijański (1951) Eliot wprowadza rozróżnienie pomiędzy tym, czym Wergiliusz interesował się „świadomie”, tym, co mówił, „w pełni” rozumiejąc swoje słowa, a pewnym aspektem jego umysłu, dyskretnie nienazwanym i być może reagującym na polecenia płynące z góry. T.S. Eliot, Szkice literackie, przeł. Helena Pręczkowska, Warszawa: PAX, 1963, s. 246–248. Zob. także Gareth Reeves, T.S. Eliot..., op. cit., s. 102. 15

14

Coetzee_Eseje.indd 14

2008-01-11 11:41:45


Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja

Interpretowany od wewnątrz tekst Eliota jest próbą potwierdzenia roli Eneidy jako dzieła klasycznego nie tylko w horacjańskim sensie – jako utworu znanego od bardzo dawna (est vetus atque probus, centum qui perficit annos)18 – lecz także w sensie alegorycznym: jako utworu, który podoła odczytywaniu w nim znaczeń właściwych dla czasów Eliota. Znaczenia właściwe dla czasów Eliota obejmują zaś alegorię Eneasza jako niemłodego już wdowca, bohatera cierpiącego bez skargi, oraz Wergiliusza z Czterech kwartetów, jedną z postaci składających się na „mistrza umarłego” napotkanego przez Eliota, strażnika ochrony przeciwpożarowej, pośród ruin Londynu – Wergiliusza, który w stopniu większym nawet niż Dante dopomógł Eliotowi stać się tym, kim jest. Interpretowany natomiast od zewnątrz – i bez życzliwości – tekst ten jest próbą znalezienia historycznych podstaw radykalnie konserwatywnego programu politycznego dla Europy, związanego z rychłym zakończeniem działań wojennych i trudnym zadaniem odbudowy. Mówiąc ogólnie, jest to program Europy państw jednonarodowościowych, gdzie będzie się dokładać wszelkich starań, aby zatrzymać ludzi na ojczystej ziemi, będzie się wspomagać kultury narodowe i zachowywać wszędzie chrześcijański charakter – program Europy, w której Kościół katolicki pozostanie główną ponadnarodową organizacją. Jeśli będziemy kontynuować to zewnętrzne odczytanie – prowadzone na poziomie osobistym, lecz nadal bez życzliwości – zauważymy, że Kto to jest klasyk? mieści się w rozwijanym od dziesięcioleci przez Eliota projekcie przedefiniowania i resytuowania narodowości tak, aby sam Eliot nie znalazł się na marginesie jako gorliwy arywista kulturalny z Ameryki, który poucza Anglików i/lub Europejczyków o ich cywilizacji i usiłuje nakło18

„Sto lat równe, więc stary i pełen uroku”. Quintus Horatius Flaccus, Epistula II 1, przeł. Jan Sękowski, w: idem, Opera omnia / Dzieła wszystkie, t. 2, Wrocław: Ossolineum, 1988, s. 370. Zob. przyp. 27 poniżej. 15

Coetzee_Eseje.indd 15

2008-01-11 11:41:45


Dziwniejsze brzegi

nić ich do sprostania temu dziedzictwu (ofiarą takiego stereotypu aż nazbyt łatwo padł dawny kolega Eliota – Ezra Pound). Na bardziej ogólnym poziomie prelekcja jest próbą charakterystyki chrześcijańskiego świata Europy Zachodniej (z uwzględnieniem prowincji), jako kulturowo i historycznie spójnego organizmu, do którego poszczególne narody należą ze swoją kulturą tylko jako elementy większej całości. Niezupełnie pokrywa się to z programem nowego porządku północnoatlantyckiego, który miał wyłonić się po wojnie – konieczność takiego programu wyniknęła z wydarzeń niemożliwych do przewidzenia w 1944 roku – lecz jest z nim w dużej mierze zgodne. Eliot pomylił się jedynie, nie przypuszczając, że tym nowym porządkiem będzie zarządzał Waszyngton, nie Londyn i z pewnością nie Rzym. Spoglądając dalej w przyszłość, Eliot niewątpliwie byłby rozczarowany kierunkiem, w którym Europa Zachodnia w rzeczywistości ewoluowała, bo ewoluowała ku wspólnocie gospodarczej, ale w jeszcze większym stopniu ku kulturowej homogeniczności19. 19

Tekst Notes Toward a Definition of Culture, ukończony w 1948 roku, zasadniczo jest adresowany do Karla Mannheima, który w pracy Człowiek i społeczeństwo w dobie przebudowy dowodził, że problemy przyszłej uprzemysłowionej Europy można rozwiązać jedynie za pomocą świadomego planowania społecznego, a ogólniej, dzięki stworzeniu sprzyjającego klimatu dla nowych torów myślenia. Kierunek tym działaniom będzie musiała nadawać elita, która przekroczy ograniczenia klasowe. Eliot był przeciwny inżynierii społecznej, planowaniu przyszłości i ogólnie kapitalizmowi państwowemu. Przewidywał, że wspieranie elit będzie sprzyjać mobilności klasowej, a zatem doprowadzi do przekształceń w społeczeństwie. Byłoby lepiej – twierdził – gdyby „ludzie w przeważającej większości nadal żyli w miejscu, w którym się urodzili”. Opisywana przez Mannheima samoświadomość powinna pozostać zdolnością typową dla jakiegoś rodzaju arystokracji lub klasy nadrzędnej (cytowane w: William M. Chace, The Political Identities..., op. cit., s. 197). Odpowiedź Eliota na dążenia ku jedności europejskiej, których wyrazem była konferencja w Hadze w 1948 roku (gdzie poddano pod dyskusję pomysł utworzenia Parlamentu Europejskiego) i ustanowienie Rady Eu16

Coetzee_Eseje.indd 16

2008-01-11 11:41:45


Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja

Omawiany tu przeze mnie proces, ekstrapolowany z prelekcji Eliota dla Towarzystwa Wergiliańskiego, jest jedną z najbardziej spektakularnych pisarskich prób s t w o r z e n i a nowej tożsamości, roszczenia sobie tej tożsamości nie na podstawie imigracji, osiedlenia się, zamieszkania, udomowienia, akulturacji (jak to zwykle bywa), lub raczej nie tylko na takiej podstawie – Eliot bowiem z typową dla siebie wytrwałością posługiwał się wszystkimi tymi środkami – lecz przez zdefiniowanie narodowości tak, aby odpowiadała definiującemu, a następnie wykorzystanie całego swojego nagromadzonego autorytetu kulturalnego, aby narzucić tę definicję ludziom wykształconym, oraz przez resytuowanie narodowości w specyficznej – tu: katolickiej – odmianie internacjonalizmu lub kosmopolityzmu, dzięki czemu Eliot miał się jawić nie jako nuworysz, lecz jako śmiały pionier, a nawet prorok. Co więcej, było to roszczenie sobie tożsamości oparte na nowym i nieoczekiwanym rodowodzie: linii zstępnej łączącej Eliota nie tyle z Eliotami z Nowej Anglii i/lub Somerset, ile z Wergiliuszem i Dantem, a przynajmniej linii, w której Eliotowie to ekscentryczne odgałęzienie wspaniałego rodu Wergiliusza i Dantego. [Urodzony] / W kraju półdzikim i [...] nie w porę – pisał Pound o swoim Hughu Selwynie Mauberleyu20. Myśl o własnej staromodności, zbyt późnych narodzinach lub nienaturalnie

ropy w 1949 roku, jest zawarta w publicznym liście z 1951 roku. Elliot – oddzielając kwestie kulturowe od decyzji politycznych – nawołuje tu do długotrwałych starań, aby uświadomić mieszkańcom Europy Zachodniej ich wspólną kulturę oraz chronić i kultywować poszczególne regiony, rasy i języki, wszystkie bowiem mają swoje „powołanie” w stosunku do pozostałych. Zob. także The Man of Letters and the Future of Europe Eliota (1944), cytowane w: Roger Kojecky, T.S. Eliot’s Social Criticism, London: Faber, 1971, s. 202. 20 Ezra Loomis Pound, Hugh Selwyn Mauberley, przeł. Jerzy Niemojowski, w: Poeci języka angielskiego, wybór i oprac. Henryk Krzeczkowski, Jerzy S. Sito, Juliusz Żuławski, t. 3, Warszawa: PIW, 1974, s. 213. 17

Coetzee_Eseje.indd 17

2008-01-11 11:41:45


Dziwniejsze brzegi

przedłużonych latach życia zaznacza się wyraźnie w całej wczesnej poezji Eliota, od Prufrocka do Gerontiona. Jego poetycka i krytycznoliteracka działalność jest po części próbą zrozumienia owej myśli lub owej doli, a nawet próbą nadania jej sensu. Takie poczucie własnego ja nie jest rzadkością wśród mieszkańców kolonii – określanych przez Eliota ogólnym mianem prowincjuszy – zwłaszcza wśród młodych mieszkańców kolonii, którzy usiłują dopasować odziedziczoną kulturę do swoich codziennych przeżyć. Takim młodym ludziom wysoka kultura metropolii jawi się nieraz jako potężne doznania, których jednak nie można w żaden oczywisty sposób osadzić we własnym życiu, i stąd powstaje wrażenie, że doznania te należą do jakiejś transcendentnej sfery. W skrajnych sytuacjach młodzi ludzie zaczynają obwiniać swoje środowisko o niesprostanie artystycznym standardom i przenoszą się w świat sztuki. Jest to los prowincjuszy – Gustave Flaubert zdiagnozował go u Emmy Bovary, nadając swojej analizie podtytuł Moeurs de province21 – ale zwłaszcza los mieszkańców kolonii, los tych kolonistów, którzy wzrastali w kulturze macierzystego, a raczej – w tym kontekście – ojczystego kraju. Eliot jako człowiek, szczególnie jako młody człowiek, był tak bardzo otwarty na doznania – zarówno estetyczne, jak i przydarzające mu się w codzienności – że łatwo ulegał wpływom, nawet był wobec nich bezbronny. Jego poezja jest pod niejednym względem medytacją nad tymi doznaniami, a także zmaganiem się z nimi. Tworząc z nich poezję, Eliot przekształca siebie w nową osobę. Doznania te może nie mają rangi przeżyć religijnych, lecz należą do tego samego gatunku. Postawę życiową Eliota można pojmować na różne sposoby, spośród których wyodrębnię dwa. Pierwszy, zasadniczo życzliwy, polega na uznaniu tych transcendentalnych doznań za pod21

Pani Bovary: z obyczajów prowincji, tytuł powieści Flauberta w przekładzie Ryszarda Engelkinga (Gdańsk: słowo / obraz terytoria, 2005). 18

Coetzee_Eseje.indd 18

2008-01-11 11:41:46


Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja

łoże osobowości doznającego i rozpatrywaniu całej reszty życia w ich świetle. Decydując się na taką interpretację, traktowalibyśmy poważnie owo płynące od Wergiliusza wezwanie, które – jak się zdaje – dochodzi do Eliota poprzez stulecia. Śledzilibyśmy wynikające zeń modelowanie własnej osoby jako element przeżywanego powołania poetyckiego. Odczytywalibyśmy wi��c Eliota w znacznej mierze na jego warunkach, wybranych przez niego, kiedy określał tradycję jako porządek, przed którym nie można uciec, w którym można szukać dla siebie miejsca, lecz miejsce to jest definiowane (i nieustannie przedefiniowywane) przez kolejne pokolenia – a zatem jako porządek całkowicie transpersonalny. Drugi (i zasadniczo nieżyczliwy) sposób pojmowania Eliota to wspomniane wyżej podejście społeczno-kulturowe: traktowanie jego wysiłków jako postawy w gruncie rzeczy magicznej, przyjętej przez człowieka, który próbuje przedefiniować otaczający go świat – Amerykę, Europę – zamiast zmierzyć się z rzeczywistością: ze swoją niezbyt imponującą pozycją kogoś, kto odebrawszy ściśle akademickie, eurocentryczne wykształcenie, nadaje się niemal wyłącznie do roli mandaryna zamkniętego w jednej z nowoangielskich wież z kości słoniowej.

2.

Chciałbym przyjrzeć się dokładniej tym alternatywnym odczytaniom: transcendentalno-poetyckiemu i społeczno-kulturowemu, i przybliżyć je do naszych czasów, wybierając tryb autobiograficzny, pod względem metodologicznym może nazbyt śmiały, lecz atrakcyjny, bo przedstawiający zagadnienie w dramatycznej formie. Pewnego niedzielnego popołudnia latem 1955 roku, kiedy miałem piętnaście lat, wałęsałem się po ogrodzie na tyłach naszego domu na przedmieściach Kapsztadu, rozmyślając, czym 19

Coetzee_Eseje.indd 19

2008-01-11 11:41:46


Dziwniejsze brzegi

by się tu zająć – nuda była wówczas głównym problemem życiowym – gdy nagle z sąsiedniego budynku dobiegły mnie dźwięki muzyki. Dopóki nie umilkły, byłem jak skamieniały, nie ośmielałem się odetchnąć. Oto muzyka przemawiała do mnie tak, jak nie przemówiła nigdy przedtem. Utworem muzycznym, któremu się wtedy przysłuchiwałem, było Das wohltemperierte Klavier (Klawesyn dobrze temperowany) Bacha. Tytuł utworu poznałem dopiero później, kiedy już wyrobiłem sobie lepszą orientację w tym, co w wieku piętnastu lat postrzegałem jedynie – z typowym dla nastolatka nieco podejrzliwym, a nawet wrogim nastawieniem – jako „muzykę klasyczną”. Sąsiedni dom był zamieszkiwany sezonowo przez brać studencką; osoba, która wybrała tę płytę, zapewne wyprowadziła się wkrótce potem – lub straciła upodobanie do Bacha – bo więcej już nie usłyszałem Das wohltemperierte Klavier, chociaż nadsłuchiwałem pilnie. Nie pochodzę z rodziny o muzycznych zainteresowaniach. W uczęszczanych przeze mnie szkołach nie proponowano lekcji muzyki, a gdyby nawet je proponowano, nie chciałbym w nich uczestniczyć: w koloniach uważano muzykę klasyczną za zajęcie dla maminsynków. Umiałem rozpoznać Taniec z szablami Chaczaturiana, uwerturę do Wilhelma Tella Rossiniego, Lot trzmiela Rimskiego-Korsakowa – taki był zakres mojej wiedzy. W domu nie mieliśmy żadnych instrumentów muzycznych ani gramofonu. W radiu puszczano sporo bezbarwnej muzyki popularnej z Ameryki (George Melachrino i jego orkiestra Melachrino Strings), która jednak nie wywierała na mnie wielkiego wrażenia. Opisuję tu kulturę muzyczną klas średnich z epoki Eisenhowera, przyjętą w byłych koloniach brytyjskich – koloniach, które szybko stawały się kulturowymi prowincjami Stanów Zjednoczonych. Tak zwany klasyczny element tej kultury muzycznej miał może źródła europejskie, ale była to Europa poznawana za pośrednictwem i (w pewnym sensie) w aranżacji Boston Pops Orchestra. 20

Coetzee_Eseje.indd 20

2008-01-11 11:41:46


Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja

I nagle tamto popołudnie w ogrodzie i muzyka Bacha, i wszystko się zmieniło. Moment objawienia, którego nie nazwę Eliotowskim – byłoby to obrazą dla momentów objawienia opiewanych w poezji Eliota – niemniej moment o fundamentalnym znaczeniu w moim życiu: po raz pierwszy oddziałało na mnie d z i e ł o k l a s y c z n e. W Bachowskiej muzyce nie ma nic niejasnego, żaden z poszczególnych kroków nie jest tak niebywały, by nie można go było naśladować. Gdy jednak sekwencja dźwięków urzeczywistnia się w czasie, proces kompozycji przestaje w pewnej chwili być zwykłym łączeniem elementów – elementy przylegają do siebie jako obiekt wyższego rzędu w sposób, który mogę scharakteryzować tylko przez analogię: ucieleśnienie idei zawiązania akcji, jej rozwinięcia i rozwiązania, bardziej uniwersalnych od muzyki. Bach myśli muzyką. Muzyka wymyśla siebie za pośrednictwem Bacha. Objawienie w ogrodzie było przełomowym wydarzeniem w kształtowaniu się mojej osoby. Chciałbym teraz zbadać ponownie ów moment, opierając się na tym, co mówiłem o Eliocie – a ściślej, posługując się prowincjuszem Eliotem jako moim wzorcem i alter ego – oraz (z większym sceptycyzmem) przywołując tego rodzaju pytania, które współczesna analiza stawia w odniesieniu do kultury i ideałów kulturowych. Pytanie, które sobie zadaję, brzmi z grubsza następująco: czy mogę w jakiś sensowny sposób twierdzić, że duch Bacha przemawiał do mnie poprzez stulecia, ponad morzami, objawiając mi pewne ideały, czy może raczej dokonywałem wtedy symbolicznego wyboru wysokiej kultury europejskiej (oraz znajomości jej kodów) jako drogi, która wyprowadzi mnie z klasowej pozycji zajmowanej przeze mnie w społeczności białych mieszkańców Republiki Południowej Afryki, a później ze ślepego zaułka historii – bo niewątpliwie tak, choćby niejasno czy intuicyjnie, odczuwałem ówczesną sytuację – abym mógł kiedyś, znowu symbolicznie, stanąć na podwyższeniu w Europie 21

Coetzee_Eseje.indd 21

2008-01-11 11:41:46


„Bliski związek Coetzee’ego z literackimi przodkami pozwala mu ożywić i w nowy sposób zinterpretować największe dzieła współczesnego kanonu”. Daniel Barrett, „The Yale Review of Books”

ISBN 978-83-240-0929-9

j.m. coetzee d z i w n i e j s z e

b r z e g i

b r z e g i

Cena detal. 37 zł

j.m. coetzee

„Zbiór Dziwniejsze brzegi rzuca światło na intelektualną podróż przez świat najbardziej wpływowych i znaczących pisarzy dnia dzisiejszego”. James Shapiro, „The New York Times Books Review”

d z i w n i e j s z e

J.M. Coetzee, jeden z najważniejszych współczesnych prozaików, laureat Nagrody Nobla i dwukrotny zdobywca Nagrody Bookera, jest także wykładowcą na University of Cape Town i twórcą esejów. W dwudziestu sześciu zebranych w tym tomie tekstach przybliża sylwetki i dzieła ważnych postaci literatury światowej. Krytycznie analizuje twórczość takich pisarzy, jak: Doris Lessing, Salman Rushdie, Zbigniew Herbert, Josif Brodski, Amos Oz, Nadine Gordimer, Nadżib Mahfuz, Robert Musil czy Iwan Turgieniew. W swoich precyzyjnych, wyważonych szkicach Coetzee podnosi zagadnienia wpływu biografii i kontekstu historycznego na twórczość, porusza problemy kolonializmu i rozważa kwestie przekładu takich klasyków, jak Kafka i Borges. Teksty zamieszczone w niniejszym zbiorze stanowią lekturę obowiązkową nie tylko dla literaturoznawców i filologów, lecz także wszystkich wielbicieli dobrej współczesnej literatury.

coetzee

Pierwszy w Polsce zbiór esejów noblisty.

9 788324 009299

www.znak.com.pl

Coetzee_Eseje_okl_OK.indd 1

eseje literackie

1 9 8 6 –1 9 9 9

2008-01-31 12:19:37


Dziwniejsze brzegi. Eseje literackie 1986–1999