Złota Lilijka nr 2/2020 - marzec 2020

Page 1

Złota Lilijka Numer 2 (19)

Rok 2020

Marzec

Zanim zorganizujesz rywalizację s. 5 O jakości naszej najważniejszej odznaki s. 10 Siedząc w domu, zbieraj wspomnienia s. 12 Relacja z Antypodów s. 7

Magazyn instruktorski Hufca ZHP Bydgoszcz-Miasto


W numerze... FELIETON REDAKCYJNY Bądźmy pogodni! (Marta Borkowska) - s. 3 Z INSTRUKTORSKICH ŚCIEŻEK Wspólnota i współzawodnictwo (Damian Majchrowicz) - s. 5 Skauting dla chłopców - recenzja (Bartosz Owczarek) - s. 6 Wieści z Landu Kangurów (Dominika Duszyńska) - s. 7 Szczyt ideału (Andrzej Chudziński) - s. 10 Z PUNKTU WIDZENIA DOŚWIADCZENIA, CZYLI OKIEM SENIORA Zaułek czytelnika subiektywnego (Krystyna Miszczuk) - s. 11 KĄT WIDZENIA Rodzinne Archiwum Cyfrowe (Barbara Małecka) - s. 12 RUBRYKA TOWARZYSKA KĄCIK ROZMAITOŚCI

Z ŻAŁOBNEJ KARTY 26 marca 2020 roku został wezwany na Wieczną Wartę druh phm. Józef Wróblewski, członek Kręgu Seniorów „Dębowy Liść” Hufca ZHP BydgoszczMiasto, sympatyk Kręgu Seniorek „Wędrowniczki po Zachodnim Stoku”, z którym bywał prawie na każdej zbiórce, wędrówce, rajdzie czy złazie. Czuwaj!…Tak witał się z nami zawsze. Witał się z uśmiechem, pełen radosnego podejścia do życia i przyjaciół, zawsze życzliwy, pogodny i pełen energii oraz dobrego serca dla innych. Był osobą nietuzinkową. Jako lekarz wykształcił wiele pokoleń następców, a jako sternik jachtowy działał społecznie w świecie żeglarskim i kajakarskim. Był organizatorem wielu imprez na rozpoczęcie i zakończenie sezonu, wigilii klubowych i zabaw w karnawale, jubileuszy Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Prawu Harcerskiemu był wierny do końca i z dumą nosił swoją czapkę harcerską z czasów, gdy był młodym przybocznym. Wciąż był strażnikiem proporca swojej byłej drużyny, z którym przychodził na wszystkie uroczystości harcerskie. Zawsze gotowy do służby jako ministrant na mszach harcerskich. Był obowiązkowy i szanujący drugiego człowieka. Czuwaj DRUHU! Odpoczywaj w pokoju wiecznym. Pozostaniesz w naszych sercach i pamięci. Wydawca: Komenda Hufca ZHP Bydgoszcz-Miasto Kontakt z redakcją: marta.adamczyk@zhp.net.pl Kolegium redakcyjne: hm. Barbara Małecka, hm. Krzysztof Kobus, pwd. Emilia Kosmeja, hm. Marta Borkowska (redaktor naczelna). Zdjęcia: Archiwa: hm. Barbary Małeckiej, hm. Marty Borkowskiej, phm. Andrzeja Chudzińskiego i pwd. Dominiki Duszyńskiej, fanpage Hufca ZHP Bydgoszcz-Miasto, fanpage 9 Szczepu „Infantis Silvae", pixabay.com, domena publiczna

Poszukiwani współtwórcy Złotej Lilijki: autorzy tekstów, twórcy wywiadów i reportaży, fotografowie, graficy, edytorzy. Strona 2

Złota Lilijka 2/2020


Felieton redakcyjny BĄDŹMY POGODNI! hm. Marta Borkowska W tym miejscu miał pojawić się felieton smutny. Bo przez styczeń i luty działo się wokół mnie – instruktorsko – tyle złego, że smutny felieton po prostu mi się należał. Ale do czasu składania numeru wydarzyło się tyle ZŁEGO, które sobą przyćmiło to maleńkie zło, że minął czas na smutne felietony. Nastał za to czas na felietony patetyczne. Zostań w domu! Siedź na czterech literach! Twoja postawa może uratować życia ludzkie. Wiecie co – ja w to wierzę całym sercem. Staram się bardzo nie wyłazić więcej, niż muszę. Możecie powiedzieć, że mam komfort posiadania ogrodu, do którego mogę sobie wypełznąć zawsze i wszędzie. Tak, oczywiście. Ale – weź sadź w ogrodzie marchew, gdy na kolejne dni zapowiadają przymrozek -5. Weź sadź tam sałatę hodowaną pieczołowicie w foremkach przez ostatni miesiąc. Kurczę, ja nawet czuję, że będę miała problem wyrwać przerośnięte rzodkiewki, bo codziennie chodzę do nich zapytać: Cześć małe, jak tam życie?

Zostaję w domu, choć dostaję przy tym w głowę pomimo ogrodu. Pomimo tego, że w końcu udało mi się skończyć piąte w „karierze” opowiadanie kryminalne. Pomimo tego, że mogę nareszcie bez ograniczeń ćwiczyć na pianinie. Jednak wciąż odczuwam dyskomfort. Mogłabym wreszcie obejrzeć ostatnich Avengersów – gdy wchodzili do kin, nie mogłam sobie na to pozwolić, bo przeprowadzka. Mogłabym obejrzeć wreszcie ostatnie Gwiezdne Wojny. Mogłabym odkopać zeszyt z ćwiczeniami z włoskiego – przeglądane codziennie zasoby online to za mało dla nabrania biegłości w języku obcym. Mogłabym, lecz brakuje energii. Nawet, gdy siedzę w domu, choć nie mam dyżuru w pracy. Dlatego nie będzie tekstu patetycznego. Bo macie ich dosyć. Bo przestajecie w nie wierzyć. Choć nie powinniście, bo one mówią prawdę. Jesteśmy wobec tego wirusa bezsilni organizacyjnie, medycznie, państwowo. Więc jedynie możemy być silni społecznie. A ta siła wyraża się w przestrzeganiu samoizolacji. Choć boli. Wirus wykluł we mnie trzy myśli. Dzielę się nimi, bo kto wie czy za tydzień nie będę leżeć pod respiratorem. Chodzę wszak do pracy. Oby moja „wartość społeczna” okazała się na tyle wysoka, żeby mnie jeszcze ratowano. Oby nie musiano dokonywać takich wyborów. Pierwsza koronawirusowa myśl. Harcerstwo jest propaństwowe. Wielu z nas miało problem zrozumieć, co to znaczy, że harcerstwo jest apolityczne i propaństwowe. Ten wirus pokazuje to nam dobitnie. W sferze politycznej możemy mieć dowolne sympatie wobec obecnej władzy samorządowej i państwowej. Obserwując profile instruktorek i instruktorów nietrudno dostrzec zwolenników i przeciwników obecnych władz (czy to centralnych, czy lokalnych). Wielu z nas – co cenię – nie uzewnętrznia w mediach społecznościowych poglądów politycznych, choć

Złota Lilijka 2/2020

Strona 3


Felieton redakcyjny wiem, że je ma. Ale teraz, gdy nadszedł czas próby, wszyscy w sercach jesteśmy propaństwowi. Być może nie do końca wierzymy w to, co głosi minister, prezydent, burmistrz na konferencji prasowej. Ale przestrzegamy społecznej izolacji, zaleceń służb sanitarnych. Bo wierzymy, że tak trzeba. I wówczas nieważne jest, który polityk, której opcji, to ogłosił. Państwo i społeczeństwo tego potrzebuje, więc tak robimy. Jesteśmy zawsze propaństwowi. I – jako ruch – apolityczni. Druga koronawirusowa myśl. Czy trzeba nam było epidemii, żeby w programach jednostek wrócić do stopni i sprawności? Patrząc na reakcje społecznościowe, które wzbudza Korona Harców, widzę, że zbliżyliśmy się do ekstremum. Nic, co pamiętam, nie było tak żywo przyjęte. A przecież to tylko – albo aż – stopnie i sprawności! W tym programie nie ma niczego twórczego (poza rysunkowymi interpretacjami Kasi Rożek). To wszystko już było. Podane nam wszystkim do dyspozycji. Czego nam brakowało, żeby dotrzeć z powrotem do indywidualności, świadomości celów, dobrowolności? Przecież to jest wśród nas obecne od ponad stu lat! Czy potrzeba było epidemii, żebyśmy sobie uświadomili, że kwintesencja harcerstwa to indywidualne wychowanie? I trzecia koronawirusowa myśl. Wiem, że zaprzeczy pierwszym dwóm. Ale przecież ja też jestem człowiekiem. Obdarzonym pewną wrażliwością, którą nie w pełni zabił srebrny sznur (bo dla tych, co go nigdy nie nosili – srebrny sznur wymaga ogromnej odporności psychicznej i nieprzebranych pokładów wiary w siebie; srebrny sznur czyni nas egoistami, bo inaczej byśmy tu nie wytrzymali – zrozumiałam to w bólach całkiem niedawno, ale to temat na osobny felieton, w lepszych czasach). ni!

Trzecia myśl brzmi: bądźmy pogod-

Strona 4

Bądźmy pogodni – bo wystarczy dożyć do czwartku, a będę mogła w ogrodzie zasadzić marchew i sałatę. I zmieni się moja niezdatność do ruszenia się do czegokolwiek. Bądźmy pogodni – bo za pięć tygodni nasi harcerze, harcerze starsi i wędrownicy wrócą do drużyn bogatsi o 10 wymagań stopni i 10 sprawności. Druhno drużynowa, druhu drużynowy – czy kiedykolwiek osiągnęłaś/osiągnąłeś tyle w 5 tygodni? A teraz jest to w Twoim zasięgu. Wystarczy, że dwa razy w tygodniu wyślesz wiadomość do członków drużyny lub rodziców. A oni powinni chętnie powitać zadania, które nie są online, tylko normalne, życiowe. Nie przejmuj się teraz tym, że miałaś/miałeś je w zasięgu ręki zawsze. Użyj ich teraz i dzięki temu naucz się używać ich w przyszłości. Bądźmy pogodni – bo za pięć tygodni być może wrócą do nas wędrownicy bogatsi o znaki służb, nie te wydumane, lecz te naprawdę dziś potrzebne. Świadectwo tego, że w chwili próby wykazali się jako wymierne efekty harcerskiego wychowania (coś mi chyba ten brak patetyzmu nie bardzo tu wychodzi, prawda?). Bądźmy pogodni – bo harcerstwo w swoich dziejach przeżyło niejedną próbę. I – choć bardzo nie chcę przywoływać tu upiorów wojny lub stanu wojennego – każda epoka ma swe własne cele i zapomina o wczorajszych snach, jak mówił poeta. Dla większości z nas nowością są puste półki, a zamknięcie granic uważamy za odebranie nam czegoś, co należało się nam od zawsze. Tak samo, jak dla naszych rodziców nowością były czołgi na ulicach (kto nie wierzy, zachęcam do zapoznania się z wirtualnymi zasobami Muzeum Solidarności, a gdy kwarantanna się skończy, do wybrania się na Bydgoszcz The Wall Show; choć uważałam się za świadomą historii najnowszej, to dopiero ten niezapomniany show pobudził we mnie wrażliwość tamtych czasów); tak samo, jak dla naszych dziadków nieoczekiwaną koZłota Lilijka 2/2020


Z instruktorskich ścieżek niecznością była wojna – tak my mamy pandemię. Pandemię, która odbiera nam codzienność. Odbiera to, co uważaliśmy za dane na zawsze, bo nie musieliśmy tego wywalczyć. Wywalczono to za nas. Więc teraz o to dbajmy. Bądźmy pogodni – dbałość o stan zastany to zupełnie co innego, niż walka. Owszem, to wymaga. Rozwoju – stąd sprawności zuchowe i Korona Harców – żebyśmy nie popadali w gnuśność. Służby – dlatego propagujemy specjalnie dostosowane znaki służb. I przykładu, jak zawsze, bo czym jest harcerstwo bez przykładu? Lecz przecież rozwój, służba i przykład to nasza harcerska codzienność. Którą, być może, trochę zagubiliśmy wśród kolorowych eventów. Więc teraz mamy czas, żeby to nadrobić. Działajmy więc i bądźmy pogodni. Bądźmy pogodni – ten punkt Prawa Harcerskiego jest tak mało zauważany, tak niedoceniany, tak deprecjonowany. A gdy przychodzi czas próby, okazuje się naszym wszystkim. Bo skąd, bez pogody ducha, zaczerpniemy siłę do rozwoju, służby i przykładu? Harcerstwo ma nowoczesność wpisaną w genotyp. Bi-Pi był prekursorem! Jeśli ktoś więc powołuje się na harcerską tradycję – mnie nie przekona. My jesteśmy ze swej natury ruchem otwartym, dostosowującym się do rzeczywistości i aktywnie ją kształtującym. Ukształtowaliśmy tyle przedtem – ukształtujemy i postepidemiczny świat. Nie na darmo Szare Szeregi widziały nie tylko dziś, ale i jutro, i nawet pojutrze. Jakie widzisz, druhno, druhu, jutro, a jakie pojutrze? Pomyślałeś? Pomyślałaś? Więc bądźmy pogodni! hm. Marta Borkowska (Szczep Harcerski ZAWISZANIE) zastępczyni komendanta hufca ds. pracy z kadrą, przewodnicząca KI „Matecznik” im. hm. Jana Drzewieckiego, przewodnicząca Kapituły Odznaczeń, redaktor naczelna „Złotej Lilijki”

Złota Lilijka 2/2020

WSPÓLNOTA

I WSPÓŁZAWODNICTWO

phm. Damian Majchrowicz Wpływ współpracy na atmosferę życia w zespole harcerskim Po przeczytaniu książki „Tylko dla instruktorów" Bogusława i Wojciecha Śliwerskich, postanowiłem pochylić się chwilę nad tematyką współpracy i współzawodnictwa, które są nieodłącznymi elementami wychowania harcerskiego. Posłużył mi do tego jeden z rozdziałów, zatytułowany „Współzawodnictwo i współpraca w świetle badań". Na samym początku należy zaznaczyć, że współzawodnictwo może dawać harcerzom szanse na rozwój i poszerzanie własnych umiejętności, ale jednocześnie niesie ze sobą poważne zagrożenia. Granica między zachowaniem tak zwanego „złotego środka", jest bardzo cienka i kontrolowanie jej leży w obowiązku drużynowego. Autor zwraca uwagę na obie te skrajne postawy - rywalizację zdrową i niezdrową. Dla zobrazowania idących za nią konsekwencji przytacza wyniki badań państwa M. i C. Sherif. Przeprowadzone one zostały podczas jednego z obozów letnich dla chłopców. Brało w niej udział 24 harcerzy w wielu 12 lat. Doświadczenie składało się z trzech etapów. Pierwszy z nich polegał na podzieleniu uczestników na dwie równe sobie grupy. Drugi – właściwy – miał na celu obserwowanie poczynań chłopców w ciągu 5 kolejnych dni, które przeznaczone były na eksperyment. Podczas nich zwracano szczególną uwagę na zjawisko współpracy podczas prostych codziennych czynności, takich jak np. przygotowywanie posiłków, robienie nocnych biwaków itp. Członkowie poszczególnych grup w rezultacie bardzo się ze sobą zżyli. Następnie, w ostatnim etapie, zostali oni postawieni naprzeciw siebie. Mieli rywalizować, a dla zwycięzcy została przeznaczona atrakcyjna nagroda. Strona 5


Z instruktorskich ścieżek Początkowo wszystko odbywało się w pokojowej atmosferze, natomiast z upływem czasu, chłopcy zaczęli mieć do sobie wrogie nastawienie. Odbudowanie zdrowych relacji między obiema grupami było bardzo trudne, jednak ostatecznie udało się poprzez wprowadzenie zadań wymagających współpracy każdego z każdym. Wyniki pokazują, jak wielka moc drzemie w zdrowej rywalizacji i współpracy. Niosą one za sobą wiele profitów. Są nimi, między innymi, zgranie zespołu, wewnętrzna dyscyplina (każda grupa kieruje się własnymi zasadami, które sama ustala), sprzyja wykonywaniu zarówno trudnych jak i najprostszych zadań. Niezdrowa rywalizacja natomiast ma szeroki wachlarz konsekwencji. Niszczy to, co w grupie jest dobre, relacje, przyjaźnie, nastawia osoby przeciwko sobie, rodzi agresję, frustrację i zazdrość. Świadomy drużynowy powinien pamiętać o blaskach i cieniach tej formy pracy. Kluczem jest w sposób właściwy ją dawkować. Nie należy wprowadzać rywalizacji codziennie, by nie zboczyła ona na niewłaściwe tory. Zakończę parafrazując autora: Rywalizacja jest celem, a nie środkiem w osiąganiu celów, gdyż w tej formie traci walory wychowawcze. Chciałbym zostawić wszystkich z tą piękną i głęboką myślą, by wybrzmiała ona w sercach każdego, kto sięgnie po ten tekst. phm. Damian Majchrowicz - drużynowy wędrowniczy, członek Zespołu Promocji i Informacji Hufca ZHP Bydgoszcz-Miasto. Artykuł napisany w ramach próby na stopień podharcmistrza.

Strona 6

SKAUTING DLA CHŁOPCÓW. RECENZJA HO Bartosz Owczarek „Skauting dla chłopców” Robert Baden-Powell Książka została napisana przez gen. Roberta Baden-Powella w latach 1906-1907, a wydana w roku 1908. Składa się z gawęd-rozdziałów. Jest to pozycja uznawana jako podstawowy podręcznik skautowy na świecie. Pomysł napisania książki powstał już w 1906 roku. Idee w niej prezentowane Robert Baden-Powell przetestował podczas pierwszego obozu skautowego na wyspie Brownsea. Podręcznik wydany został początkowo w sześciu częściach ukazujących się od stycznia do marca 1908 r., a następnie jako całość w maju 1908 r. Książkę po raz pierwszy na język polski przetłumaczył Andrzej Małkowski w 1909 r. (wydano ją w 1911 r.). Drugie polskie opracowanie, noszące tytuł „Harce młodzieży polskiej”, zostało wydane latem 1912 r. Te dwa wydania były jednak jedynie opracowaniami wydanymi na podstawie książki Powella. W 1913 roku pojawiło się tłumaczenie Bronisława Bouffałła „Skauting dla młodzieży” - było to pierwsze tłumaczenie z upoważnienia autora. Książka podzielona jest na 10 podstawowych rozdziałów opisujących podstawowe aspekty życia skauta. Tytuły tych rozdziałów brzmią następująco: Zaprawa skautowa, Życie w polu , Życie w obozie, Tropienie, Puszczaństwo, Wytrzymałość skauta, Rycerskość, Ratownictwo, Patriotyzm, Uwagi dla instruktorów. Pozycja ta napisana jest w sposób niezwykle przystępny, jasno i prosto, tworząc spójną całość. Porusza wszystkie niezbędne, zarówno dla skauta jak i dla instruktora, tematy. Od zaprawy i wprowadzania małych jeszcze dzieci w życie skautowe, Złota Lilijka 2/2020


Z instruktorskich ścieżek przez zajęcia terenowe i obozowe, po ideę patriotyzmu i umiejętności ratownicze. W każdym z dziesięciu rozdziałów są propozycje gawęd, zadań do wykonania, ćwiczeń oraz niezbędnych umiejętności, które każdy skaut (zdaniem autora książki) powinien mieć. Tekst w poszczególnych rozdziałach podzielony jest na 2 części. Znaczna większość jest napisana czcionką zwykłą i jest przeznaczona dla wszystkich. Pojawiają się tu także fragmenty pisane kursywą, na te właśnie fragmenty powinni szczególną uwagę zwrócić instruktorzy, gdyż zawierają one wiele wskazówek i pomocnych dla nich uwag. Autor książki przekonuje nas w niej, że wychowanie skautowe powinno odbywać się w formie praktycznych zajęć, gier i zabaw. W formie gawęd zawarł on całą specyfikę skautingu oraz to, co i jak należy przekazywać młodym chłopcom (a w dzisiejszych czasach też i dziewczynkom). Czytając tę książkę trzeba pamiętać jednak o jednym – została ona napisana przed ponad stu laty i wiele przestawionych tam rzeczy jest już po prostu nieaktualnych (np. niektóre praktyki ratownicze, czy też rzeczy niemożliwe do wykonania z punktu widzenia obecnego prawa). Niektóre wytyczne autora, gawędy i przykłady są także niedostosowane do obecnego wieku zuchowego przyszłych harcerzy.

Złota Lilijka 2/2020

Pozycja ta ma charakter poradnika, jednakże w pewnych aspektach jest to głównie dokument historyczny i należy pewne metody i wiedzę uwspółcześnić. Zawarte w książce porady dla drużynowego czy przybocznych, organizacja pracy skautowej są zdecydowanie aktualne, bardzo pomocne i skierowane głównie do harcerzy, wędrowników (którzy doskonale poradzą sobie z ideami Baden-Powella w praktyce). Natomiast dla instruktorów gromad zuchowych podręcznik ten może być jedynie inspiracją i być wykorzystywany jako ciekawostki i przykłady, bo ich realizacja w praktyce jest raczej niemożliwa. Książkę tę polecam do przeczytania wszystkim harcerzom, ale w szczególności instruktorom. Uważam bowiem, że sięgnięcie czasami do korzeni skautingu pozwoli im na rozwinięcie się oraz poszerzenie horyzontów myślowych, a także wniesie wiele nowych treści (sprawdzonych już ponad 100 lat temu) do sposobu prowadzenia drużyny. HO Bartosz Owczarek - drużynowy 6 PBDH „Grom". Artykuł napisany w ramach próby na stopień przewodnika.

WIEŚCI Z LANDU KANGURÓW pwd. Dominika Duszyńska Listopad. W Polsce ponura, zimna jesień, a na drugim końcu świata, w Australii wiosna zadomowiła się na dobre. Czas się pakować i wyruszyć w podróż życia, a to wszystko dzięki harcerstwu.

Strona 7


Z instruktorskich ścieżek Jednak nie pojechałam do Sydney tylko po to, by wylegiwać się na słońcu. Celem mojej podróży było wzięcie udziału w Seminarium Juliette Low, organizowanym przez WAGGGS, którego motywem przewodnim było hasło: Lead Out Loud (hasło nie ma oficjalnego przekładu, znaczy tyle, że ma inspirować do odważnego podejmowania działań i zmieniania świata na lepsze). To samo seminarium odbyło się w 17 innych lokalizacjach na świecie, w tym w Polsce. Przez tydzień razem z ponad 550 uczestniczkami i uczestnikami dyskutowaliśmy i uczyliśmy się na temat modelu liderskiego WAGGGS, równości płci oraz piątego Celu Zrównoważonego Rozwoju – osiągnięcie równości płci oraz wzmocnienie pozycji wszystkich kobiet i dziewcząt. Jako podsumowanie seminarium każdy uczestnik ma za zadanie wykonać projekt (100 girls project), który wpłynie na przynajmniej 100 dziewcząt w wieku min. 12 lat oraz będzie się wiązał z tematami spotkania. Każdy z tych projektów będzie na pewno niesamowity i wyjątkowy, a co najważniejsze może zmienić życie wielu dziewcząt na naszej planecie, pokazać im, żeby nie bały się być sobą, były ambitne, samodzielne i dumne z tego, co robią.

Seminarium Juliette Low dało mi ogromną motywację do następnych harcerskich działań, poznałam tam również przyjaciółki na całe życie. Gdziekolwiek nie pojadę, zawsze będę miała przy sobie przyjazną duszę – od Kostaryki po Wyspy Cooka. Seminarium pokazało mi również, jak Guiding wygląda w krajach poza Europą, jak postrzegane jest WAGGGS i jak bardzo możemy skorzystać na tym, że należymy do tej organizacji. Inne uczestniczki dały mi wiele pomysłów na zbiórki, projekty, zajęcia, gry i zabawy, które przedstawię już niedługo. Opisując moją podróż, nie mogę zapomnieć o tym, jak wspaniała jest Australia, jej flora, fauna oraz najbardziej na świecie pomocni i przyjaźni ludzie. Podczas seminarium mieliśmy okazję porozmawiać z Susanną Matters, założycielką organizacji Goods for Girls, która uczy dziewczęta w Kenii, jak uszyć swoje własne podpaski, aby z powodu miesiączki nie opuszczały już zajęć szkolnych. Spotkałyśmy się również z dr Kay Patterson, politykiem oraz uczestniczką Seminarium Juliette Low, która od razu stała się dla mnie inspiracją. Jej przemowa, styl bycia i przekonania trafiły prosto do mojego serca. Od 57 lat spotyka się ze swoimi przyjaciółkami z Juliette Low Seminar. Zawsze jest gotowa pomóc, podzielić się swoją wiedzą oraz polecić dobrą książkę. Doktor Kay prawie całe swoje życie poświęciła pomocy kobietom i dziewczynkom. Aktualnie jest komisarzem do spraw dyskryminacji wiekowej. Podczas mojego pobytu w Sydney miałam okazję pojechać do Parlamentu Nowej Południowej Walii na spotkanie z Bronnie Taylor, Minister Zdrowia Psychicznego, Młodzieży i Kobiet. Nie mogło zabraknąć zwiedzania Opery, jak również wizyty w zoo, gdzie czekały na nas misie koala, kangury, oposy i inne zwierzęta, o których nigdy w życiu nie słyszałam. 30 stopni Celsjusza umilało mój pobyt. Dr Kay Patterson podczas swojej przemowy powiedziała, że Seminarium Juliette Low będzie czymś, co zmieni na-

Strona 8

Złota Lilijka 2/2020


Z instruktorskich ścieżek sze życie i jestem głęboko przekonana, że będzie tak również w moim przypadku. Czuję się pełna motywacji, pomysłów i mam nadzieję, że niektórzy z was (a może wszyscy) będą chcieli wziąć udział w moim projekcie „100 dziewczyn”. Warto wyjeżdżać i wychodzić ze swojej strefy komfortu. W zamian za to dostajemy wiedzę, znajomości i przeżycia, których się nie zapomina. pwd. Dominika Duszyńska - przyboczna w 7 BDSHiW „Forward", członkini Zespołu Zagranicznego Chorągwi Kujawsko-Pomorskiej ZHP. Artykuł napisany w ramach próby na stopień podharcmistrzyni.

Złota Lilijka 2/2020

Strona 9


Z instruktorskich ścieżek SZCZYT IDEAŁU phm. Andrzej Chudziński

Idziemy w jasną, z błękitu utkaną dal, drogą wśród pól bezkresnych i wśród zbóż szumiących fal. Cicho, szeroko jak okiem spojrzenie śle, jakieś się snują marzenia w wieczornej spowitej mgle. Idziemy naprzód i ciągle pniemy się wzwyż, by zdobyć szczyt ideału, świetlany harcerski krzyż.

1

Całkiem niedawno jednemu ze znajomych pokazywałem swoją kolekcję krzyży harcerskich, których z upływem lat nieco się uzbierało; objaśniałem symbolikę, różnice w ich kształcie oraz wykonaniu. Uwagę mojego rozmówcy przykuła istotna różnica w kształcie starszych i współczesnych krzyży, ich jakość oraz fakt, że współczesne odznaki nie posiadają numeracji. Chcąc nie chcąc, musiałem nieco wyjaśnić przyczyny takiego stanu rzeczy i w ten oto banalny sposób wywiązała się całkiem długa rozmowa na temat, który chociaż znacznie wykroczył poza sam krzyż harcerski, to jednak ciągle dotyczył bardzo istotnej jego cechy – wartości które ze sobą niesie i które reprezentuje.

2

3

Kiedy w pierwszym numerze czasopisma „Skaut”, wydanym we Lwowie w 1911 roku ogłoszono konkurs na polską odznakę skautową, jego autorzy wyrażali nadzieję, że polska pomysłowość pozwoli stworzyć rzecz nie tylko niepowtarzalną, ale i piękną. Tak też się stało. Krzyż harcerski, którego projekt nawiązywał m.in. do ducha i symboliki krzyża Virtuti Militari stał się ponadczasowym symbolem harcerzy w Polsce i we wszystkich zakątkach świata, gdzie przyszło im pełnić służbę. Krzyż harcerski towarzyStrona 10

szył pierwszym polskim skautom i harcerzom podczas walk o niepodległość Polski w latach 1914-1921 oraz w okresie dwudziestolecia międzywojennego; był z dumą noszony na wojskowych mundurach oraz na cywilnych ubraniach. W czasie okupacji hitlerowskiej, a następnie sowieckiej stanowił niemal przedmiot kultu, skrzętnie ukrywany, będąc najcenniejszą pamiątką po utraconej wolności, a zarazem źródłem siły i wiary w jej odzyskanie. Krzyże harcerskie znaleźć można w mogiłach w Katyniu i Miednoje. Ich niepoliczone egzemplarze powstawały w konspiracji, nawet na terenie obozu koncentracyjnego w Dachau, dając wyraz ogromnej siły, jaka tkwi w harcerstwie i znaczeniu krzyża dla noszących go harcerzy. Takim był krzyż harcerski, zaprawiony w bojach, hartowany ciężką pracą i służbą dla wolnej Ojczyzny oraz okupiony cier4 pieniem w niemieckich obozach, sowieckich łagrach i stalinowskich więzieniach. Nie był kawałkiem metalu z napisem CZUWAJ, lecz dziełem sztuki, rzeczą świętą, dla której młodzi ludzie chcieli żyć i gotowi byli swoje życie poświęcić. Okres 1945-1949 to czas odradzania się harcerstwa w Polsce oraz czas wznowienia produkcji nadal numerowanych krzyży harcerskich. Ich jakość, mimo zrujnowanej wojną gospodarki przewyższała obecnie produkowane odznaki. Muszę z żalem przyznać, że nawet stalinowska „czuwajka” z okresu OH ZMP wykonywana była ze sporą dbałością. Krzyże harcerskie powróciły w 1957 roku w wykonaniu nie budzącym zastrzeżeń technicznych i wzorni5 czych, ale już na przełomie lat 1965/66 zakończono ich centralne numerowanie rozpoczynając proces stopniowego odchodzenia od wszelkich oznaczeń mogących umożliwić identyfikację jego proZłota Lilijka 2/2020


ducenta, datę powstania, a co najsmutniejsze, jego właściciela. Ostatecznie w 1989 roku zniknęły wszelkie bicia, zmienili się producenci oraz technologia wykonania krzyży co spowodowało obniżenie jakości do niespotykanego nigdy wcześniej poziomu. W swojej książce Krzyż Harcerski 19132013, jej autor, hm. Tomasz Sikorski, znany i ceniony kolekcjoner, wielokrotnie przywołuje temat jakości krzyża harcerskiego. Postulat powrotu do ich numerowania jak również do podniesienia jakości wykonania kierował już w swojej poprzedniej publikacji zatytułowanej Krzyż harcerski 1913-1989 zwracając uwagę, że „nieanonimowość krzyża podniosłaby jego powagę jako odznaki organizacyjnej”. W podobnym duchu wypowiadał się inny ceniony kolekcjoner i instruktor Chorągwi Krakowskiej hm. Jacek Nawrocki, który już w 1996 roku, na łamach miesięcznika instruktorów ZHP „Czuwaj”, opublikował następującą odezwę: „Druhu Naczelniku! Każda szanująca się organizacja dba o swoje odznaki, numerując i rejestrując je. Musimy zadbać o naszą odznakę – symbol dla rzeszy byłych jak i obecnych harcerzy i instruktorów, jest to nasz moralny obowiązek.” Kiedy więc zakładamy harcerski mundur, zdobny symbolem harcerskiego krzyża, pamiętajmy o jego historii i nośmy go godnie. Jeśli tego nie uczynimy, to kto wie, może w niedalekiej przyszłości przyjdzie nam zdobywać nowy szczyt ideału – plastykowy krzyż harcerski z drukarki 3D. Źródła:

Tomasz Sikorski,

Krzyż harcerski 1913-1989, Harcerska Oficyna Wydawnicza, Kraków 1991, s. 78 Tomasz Sikorski, Krzyż harcerski 1913-2013, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2014, s. 228-231 Jacek Nawrocki, Rachunek sumienia – Krzyż Harcerski, „Czuwaj, Miesięcznik instruktorów ZHP”, Warszawa 1996, nr 5, s.16-17. Załączone fotografie pochodzą z mojej kolekcji: Krzyż współczesny bez oznaczeń (1) Krzyż harcerski serii II z nabitym HR z lat 1935/36 C.K.D.H. (wersja damska) (2) Krzyż harcerski serii CLXV z lat 1935/36 C.K.D.H. (3) Krzyż harcerski serii II wydany w 1945 roku za zezwoleniem Naczelnika Harcerzy przez Chorągiew Krakowską, bity w srebrze lub białym metalu. (4) tzw. „Czuwajka”, która w latach 1949-1956 używana była przez OH ZMP (5)

Złota Lilijka 2/2020

Z punktu widzenia doświadczenia, czyli okiem seniora ZAUŁEK CZYTELNIKA SUBIEKTYWNEGO

pwd. Krystyna Miszczuk Tym razem polecam bardzo ciekawe książki-reportaże dziennikarki Małgorzaty Szejnert. Jesteśmy w okresie wielkich rocznic Powstań Śląskich. Losy tego regionu przedstawia autorka w książce: „Czarny ogród”, który zachwyca od pierwszych stron, na których protoplasta rodu Giesche, niczym lisowczyk Rembrandta, jedzie na koniu przez Śląsk, zrujnowany przez wojnę 30-letnią. Jego potomkowie stworzą węglowe imperium. Powstanie Gieschewald (dziś Giszowiec, dzielnica Katowic), miasto-ogród, którego nowoczesne domy zbudowane są na wzór chłopskich chałup. Nietrudno się domyślić, ile wysiłku kosztowało autorkę zebranie materiału (w tym zdumiewających fotografii). W swej fizycznej postaci, życiowych przypadkach, myślach i uczuciach, stają przed nami konkretni ludzie: górnicy, urzędnicy. Ludzkie losy splatają się i rozchodzą, tworząc tło dla fascynującej tkanki codzienności. Ale „Czarny ogród” ma jeszcze dodatkowy bieg – metafizyczny. Realizuje marzenie poetów o przywróceniu do istnienia każdej ulotnej chwili, którą porwała ze sobą rzeka czasu. „Usypać góry – Historie z Polesia” różni się od poprzednich reportaży tej autorki, „Historie” z podtytułu książki nie chcą się ułożyć w jedną historię. Skomplikowana przeszłość Polesia, miejsca wielonarodowościowego i wielowyznaniowego, odbija się w losach tamtejszych mieszkańców. Wykorzenieni i prześladowani, za wszelką cenę pragną ocalić swoją tradycję i kulturę na zgliszczach tego, co pozostało po niszczycielskiej działalności kolejnych władz. Spalone dwory, wyludnione wsie – w takiej scenerii Poleszucy walczą o pamięć, ale i o przyszłość. Przy okazji walczą Strona 11


Kąt widzenia też z syndromem homo sovieticusa, zaszczepionym w nich przez sowiecką władzę. Książka jest wyjątkowym hołdem dla wyjątkowej krainy, której śladów trzeba szukać niemal wyłącznie w archiwach i ludzkiej pamięci. „Wyspa Węży” to historia związana z niechlubnym epizodem drugiej wojny światowej. Przekopując się przez wojskowe archiwa oraz odwiedzając Bute – wysepkę niedaleko Szkocji, autorka mozolnie odkrywa prawdę o obozie w Rothesay gdzie na początku lat 40. XX w. przetrzymywano przeciwników ówczesnego rządu polskiego bez prawa opuszczania wyspy, na którą polskie władze wojskowe zesłały kilkuset sanacyjnych oficerów. Wojna toczyła się daleko od nich. I to była ich największa porażka. Wśród wymienianych osób występuje kapitan Michał Grażyński, przedwojenny wojewoda Katowic i naczelnik ZHP, który przebywał na tej wyspie od 1940 do 1943 roku. Autorka opisuje rożne sytuacje, wywołujące zadziwienie, uśmiech, ale również rozrzewnienie np. przy wspomnieniu Wigilii u Olgi Małkowskiej. Dziś o Polakach na Bute niemal nikt już nie pamięta. Jest jeszcze wiele tytułów tej autorki, do zapoznania z którymi serdecznie zachęcam. pwd. Krystyna Miszczuk - członkini Kręgu Seniorek „Wędrowniczki po Zachodnim Stoku".

RODZINNE ARCHIWUM CYFROWE hm. Barbara Małecka Czas, który nastał, jest dla wszystkich bardzo trudny. W nas, bardzo dorosłych, budzi wiele refleksji, skłania do przemyśleń, a także do zastanowienia się nad przyszłością. Młodsze pokolenia po raz pierwszy stykają się z brutalną rzeczywistością, która na zawsze już będzie stygmatyzowała ich roczniki. Moich rodziców

Strona 12

naznaczyła wojna, mnie stan wojenny, moje dzieci katastrofa smoleńska, a moje wnuki naznacza zaraza. Przeszłość tkwi jeszcze w naszej pamięci, ale z czasem wspomnienia bledną, obrazy się zacierają. W otoczeniu każdego z nas są ludzie, którzy mają w pamięci wiele zdarzeń i informacji związanych z rodzinną tradycją, ważnymi wydarzeniami dla rodziny, ważnymi dla niej miejscami czy osobami, które miały wpływ na nasze losy. Proponuję wykorzystanie tego przymusowego „lenistwa” na stworzenie RODZINNEGO ARCHIWUM CYFROWEGO. Macie dyktafony w telefonach – wykorzystajcie je. Zacznijcie od osób, które są w domu. Poproście rodziców o wspomnienia z dzieciństwa, ze szkoły, o opowieści o dziadkach, ich pracy. Niech opowiedzą, jak wyglądało dawniej miasto, jakie mieli marzenia, w co się ubierali, jakich piosenek słuchali, jak wyglądało życie codzienne, w jakich wydarzeniach historycznych czy politycznych uczestniczyli, może znali lub spotkali jakąś osobistość, czy chodzili na mecze piłkarskie lub żużlowe. A jeśli byli harcerzami, to już obowiązkowo „wyduście” z nich jak najwięcej wspomnień. Z doświadczenia wiem, że w czasie takiej rozmowy pytania nasuwają się same, a czasem po prostu nie trzeba przeszkadzać, bo opowieści po prostu się snują. Zadzwońcie do innych członków rodziny, którzy karnie zostali w domu – niech poszperają w pamięci i podzielą się wspomnieniami. Nagrania można uzupełnić o informacje na temat zdjęć rodzinnych – warto wspólnie przejrzeć albumy i opisać fotografie. Po latach często nie wiadomo, na czyich kolanach siedzi malutka mama. A nie ma już kogo zapytać. Może dzięki Tobie młodsze pokolenie będzie miało okazję poznać historie rodzinne, które bez Was odeszłyby w zapomnienie. Może taka wyprawa do przeszłości zaowocuje chęcią odtworzenia Waszego drzewa genealogicznego? Oprócz szukania dawnych wspomnień Złota Lilijka 2/2020


Rubryka Towarzyska nie zapominajmy o utrwaleniu tego, co dziś przeżywamy. „Piszmy” swój własny cyfrowy „Pamiętnik z czasów zarazy”. Nagrania dołóżmy później do Rodzinnego Archiwum Cyfrowego. Ja swoje właśnie założyłam – nagrywam wspomnienia z czasów dzieciństwa. hm. Barbara Małecka - przewodnicząca Chorągwianego Sądu Harcerskiego, członkini Kolegium Redakcyjnego „Złotej Lilijki".

Początek 2020 roku charakteryzował się brakiem (przynajmniej na bydgoskiej szerokości geograficznej) nawet najmniejszej ilości śniegu. Mamy jednak sprawdzoną informację, że mimo braku śniegu ferie się odbyły i 9 szczep ,,Invantis silvae’’ pojechał na „zimowisko”. Zabawa podobno była przednia i wszyscy wyszli z tego cało (no prawie wszyscy…).

Jeżeli styczeń, to Harcerski Bydgoski Bieg Nocny. W tym roku często patrzyliśmy na zegarki, bo dokładnie o północy, niemal jak Kopciuszek, musieliśmy jak najszybciej wrócić do swoich domów, by w niedzielę powrócić w pełnej krasie. Mimo że krócej, bawiliśmy się doskonale.

W tym roku odbyła się również druga edycja balu instruktorskiego Chorągwi Kujawsko-Pomorskiej ZHP, której motywem przewodnim były zakazane piosenki oraz melodie z lat czterdziestych ubiegłego wieku. Atrakcję stanowiły krótkie Złota Lilijka 2/2020

scenki historyczne, przedstawiające realia czasów wojennych. Wszyscy wykazali się świetną znajomością piosenek z tamtych lat, a salę balową opuścili tanecznym krokiem grubo po północy. Co roku w Dniu Myśli Braterskiej, w mediach społecznościowych harcerze i instruktorzy chwalą się zdjęciami profilowymi w mundurach. Nie zapominajmy jednak, że tego dnia powinniśmy, zgodnie z ideą skautingu, być razem, niezależnie od odległości, jakie nas dzielą. Przekonali się o tym instruktorzy naszego hufca, którzy przy torcie i kanapkach mieli szansę porozmawiać z Robertem BadenPowellem.

A co jeszcze łączy ludzi? Sztuka! Wie o tym na pewno druhna hm. Barbara Małecka, która pod koniec lutego zaprezentowała swoje zdjęcia podczas wernisażu wystawy pod tytułem „Spotykam przyrodę". Wydarzenie to miało miejsce w Domu Legend Bydgoszczy i z pewnością zostanie w pamięci na długo. Teraz już wiadomo, do kogo zgłaszać się na korepetycje z VI punktu prawa harcerskiego.

Ploteczki zebrała pwd. Emilia Kosmeja, a opracowała hm. Barbara Małecka. Strona 13


Kącik rozmaitości RUSZ GŁOWĄ!

Rozwiązanie zagadki „Duża rodzina” z poprzedniego numeru W rodzinie jest 8 mężczyzn: dziadek, 2 synów i 5 wnuków. Nowa zagadka: Stół na trzech nogach Jak twierdzą niektórzy, stół na trzech nogach nigdy się nie chwieje. Nawet wówczas, gdy nogi nie są tej samej długości. Czy to prawda? Jeśli tak, to dlaczego? UŚMIECHNIJ SIĘ! Turysta pojechał do dzikich krajów. Gdzieś na końcu świata zasiada do kolacji przy ognisku razem z tubylcami. Turysta pyta: - A czy ludzi to jadacie? - Nie no, jesteśmy cywilizowani.

WIEDZA HARCERSKA NA SZCZEGÓLNĄ SYTUACJĘ Ze względu na panującą w Polsce epidemię, zbiórki i spotkania harcerskie przeniosły się do Internetu. Jak dokładnie zorganizować zbiórkę zastępu, albo spotkanie zespołu? Zobaczcie, jakie macie narzędzia i jak najlepiej je wykorzystać. Jak zorganizować zbiórkę przez wideokonferencję? Najlepszym narzędziem będzie Microsoft Teams. Aby zorganizować spotkanie, należy posiadać konto w domenie zhp.net.pl, ale uczestniczyć w nim może każdy (dołączając za pomocą dowolnego maila lub linku). Polecamy wam tutorial, z którego dowiecie się, jak zorganizować spotkanie czy zbiórkę online krok po kroku. Połączyć możecie się też za pomocą telefonów – organizując telekonferencję. Mogą w niej uczestniczyć osoby posiadające numer w dowolnej sieci. Jedna osoba może połączyć się jednocześnie z maksymalnie pięcioma osobami (a te dołączać kolejne – też maksymalnie 5).

- A jakie są wasze ulubione dania?

Jak zorganizować zbiórkę przez telekonferencję?

- No, na przykład rolada turystyczna.

Zadzwoń do pierwszego uczestnika konferencji.

- Co to jest?

Kliknij „dodaj” na ekranie swojego telefonu i wybierz kontakt, do którego chcesz zadzwonić (w tym czasie pierwsza rozmowa zostanie zawieszona). Gdy uzyskasz połączenie, wybierz klawisz „3″ lub przycisk „scal połączenia”.

- Bardzo proste. Pyton połyka turystę, a my łapiemy, pieczemy i jemy tego pytona.

BI-PI NA DZIŚ Wy zatem skauci jesteście bardzo podobni rycerzom (…), zwłaszcza jeżeli honor swój stawiacie na pierwszym miejscu i czynicie wszystko, co jest w waszej mocy, by nieść pomoc każdemu, kto znajduje się w opresji i potrzebuje jej. Hasłem waszym jest „bądź gotów”, a hasło rycerzy było bardzo podobne; „Zawsze bądź przygotowany”.

Jeśli chcesz dołączyć kolejnych uczestników, powtarzaj krok drugi. Jeżeli chcecie porozmawiać w większym gronie osób, zorientujcie się, jak to wygląda w waszej sieci. Większość z nich oferuje możliwość zarezerwowania wirtualnego pokoju, a następnie zaproszenie za pomocą wiadomości SMS. Zachęcamy was do kontynuacji realizowanego programu waszych zastępów, drużyn i zespołów w formie internetowej. (źródło: https://www.zhp.pl)

Strona 14

Złota Lilijka 2/2020


Z zapomnianych śpiewników

Złota Lilijka 2/2020

Strona 15


Strona 16

ZÅ‚ota Lilijka 2/2020