__MAIN_TEXT__

Page 1

PRZECHODNIU, POWIEDZ POLSCE, ŻEŚMY POLEGLI WIERNI W JEJ SŁUŻBIE

KWIECIEŃ - CZERWIEC 2019 NR 2 ROK 55


Spis treści Od Redakcji ……………………………………………………………………………………. 75 rocznica bitwy o Monte Cassino Reportaż ............................................................................................. Wydawnictwo Ordynariatu Polowego „Oni polegli, aby żyła Polska”.. Dwa Przyrzeczenia - 50 lat ................................................................. Rocznice, rocznice, rocznice ... Uroczystości katyńskie 2019 ............................................................... Refleksje „Zygmunta” ........................................................................... Duszpasterstwo W rocznicę beatyfikacji bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego Z Pracy Głównych Kwater.................................................................... Starsze Harcerstwo Rozmowa z hm. Joanną Ledóchowską ................................................ Hm. Anna Świdlicka - Zarys historii .................................................... Dz.h. Iwona Piotrowska - St. Harcerstwo w Kanadzie ........................ Z naszego Archiwum Wspomnienie z kursu dla przewodników pracy Starszego Harcerstwa w Kątach w 1936 r ............................................................................... Odeszli na wieczną wartę ................................................................... Podziękowanie redaktorce „Ogniska” 1993-2018 ............................. U bratnich organizacji Zjazd ZHP na Litwie .............................................................................. Myśli o służbie - instruktorskie dyskusje Hm. Marek Szablewski o systemie zastępowym ................................. Recenzje: Byłam, słyszałam, widziałam Andrzeja Matuszewskiego oratorium „Polska Odyseja” .................... Anjali Bhushany film dokumentarny „Mój Dom Indie” ......................

1 3 8 9 14 15 25 26 28 33 46 50 56 58 60 62 66 67


Od Redakcji Druhny i Druhowie! Dziękuję tym wszystkim, którzy zajrzeli do poprzedniego wydania Ogniska Harcerskiego a nawet przeczytali kilka artykułów. Największe zainteresowanie wzbudziła rozmowa z druhem Przewodniczącym. W tym wydaniu kontynuujemy cykl rozmów (o czym niżej). Myślę, że każdy z naszych członków ma swoje doświadczenia harcerskie i warto o nich opowiedzieć, niezależnie od tego, ile tej drogi ma już za sobą, a ile jeszcze planów przed sobą. Zatem zachęcam wszystkich czytelników do wzajemnych rozmów o osobistych lub wspólnych harcerskich drogach i proszę o spisanie myśli i przekazanie nam do Ogniska (oczywiście za zgodą rozmówców). Głównym wydarzeniem minionego kwartału była 75. rocznica bitwy pod Monte Cassino. Relacjonujemy obchody na cmentarzach poległych żołnierzy II Korpusu z udziałem naszej delegacji i przedstawicieli krajowych organizacji harcerskich. Po uroczystościach nasi kapelani – ks. Krystian Gawron i ks. Krzysztof Tyliszczak – przy zniczu na cmentarnym wzgórzu złożyli Przyrzeczenie harcerskie. W artykule pt. „Dwa Przyrzeczenia” zamieszczamy wspomnienia: ks. Krzysztofa z maja 2019 r. oraz rozmowę z hm. Joanną Ledóchowską, która złożyła Przyrzeczenie w tym samym miejscu 50 lat wcześniej jako członek wyprawy starszoharcerskiej na nasz pierwszy światowy zlot w sierpniu 1969 r. Minęło 50 lat, świat się zmienił, a my trwamy w służbie Bogu, Polsce i bliźnim. Kolejne rocznice skłaniają do głębszej refleksji nad sensem pielęgnowania pamięci o przeszłości – o tych nieraz bolesnych sprawach pisze „Zygmunt”. 1


W związku z dyskusją o przyszłości Organizacji St. Harcerstwa i poleceniem XII Zjazdu Ogólnego przeprowadzenia w tej sprawie konsultacji z pozostałymi organizacjami, zamieszczamy w tym wydaniu materiał z naszego archiwum o kursie starszoharcerskim w Kątach w 1936 r. oraz dwa artykuły: pierwszy o historii i specyfice metodyki tej części naszego Związku, drugi o dawnej i obecnej działalności kręgów starszoharcerskich w Kanadzie. Polecam uwadze również stałe rubryki: z prac Głównych Kwater; o tych, którzy odeszli na wieczną wartę; duszpasterstwo; wiadomości z bratnich organizacji harcerskich; myśli o służbie; lektury i recenzje. Czuwaj! Anna Świdlicka hm.

Ruiny klasztoru na Monte Cassino, 1945 r. 2


75 ROCZNICA BITWY POD MONTE CASSINO „Pamięć żyje w nas... płynie w naszej krwi”. Słowa te z relacji hm. Moniki Skowrońskiej w londyńskim Tygodniu Polskim z 31 maja br. oddają cały sens naszych kolejnych wypraw osobistych, rodzinnych i pod sztandarem Związku Harcerstwa Polskiego, na cmentarz żołnierzy II Korpusu poległych w bitwie pod Monte Cassino. 50 lat temu jako dzieci, wnuki i prawnuki tych, którzy tam walczyli przejęliśmy odpowiedzialność za Sprawę Polską, czego symbolem był obrzęd przekazania harcerstwu pod opiekę sztandarów kombatanckich. W kolejnych latach na Monte Cassino przybywały jednostki harcerskie z większości krajów, w których działamy, czyścili płyty grobowe i oddawali cześć poległym. Niektórzy przy cmentarnym zniczu składali Przyrzeczenie harcerskie. Przez te wszystkie lata władze PRLu traktowały żołnierzy II Korpusu jak zdrajców, przemilczały ich bohaterskie czyny i nie interesowały się cmentarzem. Po upadku komunizmu i zmianach ustrojowych w Polsce i w innych krajach środkowej i wschodniej Europy, polskie władze państwowe zaczęły organizować własne uroczystości. Czy to z braku świadomości historycznej, czy z nadmiernego skupienia na wewnętrznych sprawach protokołowych zabrakło dla nas miejsca w programie obchodów. Tylko dzięki determinacji kilku naszych instruktorek udało się uzyskać przynajmniej wstęp na cmentarz podczas uroczystości. W tym roku dzięki zaplanowanej zawczasu i skoordynowanej akcji uzwzględniono nasz udział w programie uroczystości. Na czele reprezentacji stanął Przewodniczący hm. Robert Rospędzihowski i członkowie Naczelnictwa oraz instruktorzy i młodzież z Austrii, Francji, Irlandii, Kanady, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, w większości potomkowie uczestników bitwy. W sumie 101 osób. 3


Nasza Delegacja w Rzymie

Już w piątek 17 maja wieczorem nasza wyprawa zorganizowała uroczysty kominek dla społeczeństwa polskiego w Rzymie. Ze śpiewem przeplatały się wspomnienia o członkach rodzin, uczestnikach kampanii włoskiej. Uroczystości z udziałem Prezydenta RP Andrzeja Dudy, przedstawicieli polskich władz państwowych, duchowieństwa różnych wyznań i Wojska Polskiego oraz polskich organizacji harcerskich rozpoczęły się w sobotę 18 maja. Na czele pochodu szły poczty sztandarowe, które prowadził nasz nowy sztandar poświęcony z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości Polski. Były sztandary wojskowe, kombatanckie ze wszystkich krajów emigracji polskiej, harcerskie; były również bandery miast włoskich, których mieszkańcy zachowują we wdzięcznej pamięci polskich wyzwolicieli ich przodków z przed lat. 4


Wieczorem w sobotę 18 maja br. wybrani na Zjeździe Ogólnym: naczelny kapelan ZHP, ks. prałat Krzysztof Gawron i jego zastępca ks. kanclerz Krzysztof Tyliszczak złożyli Przyrzeczenie harcerskie (relacja na stronie 10). Odczytano odezwę do harcerstwa wygłoszoną przez gen. Andersa w tym samym miejscu w 1969 r. w 25 rocznicę zwycięstwa wywalczonego tak wielkim kosztem. Odbył się Apel Poległych. Wspomniano tych z naszych bliskich, którzy padli tam na zboczach wzgórza klasztornego, tych, którzy przeżyli bitwę i zmarli na wygnaniu oraz Druha Prezydenta RP hm. Ryszarda Kaczorowskiego, który był jednym z nich a zginął w 2010 r. w Smoleńsku.

Nasz nowy sztandar prowadzi defiladę 5


W niedzielę 19 maja cała delegacja uczestniczyła w uroczystej Mszy świętej w Bazylice Watykańskiej, pod przewodnictwem biskupa polowego ks. płk. Józefa Guzdka, który jest równocześnie delegatem KEP do służb mundurowych, w tym harcerstwa i straży pożarnej. Mszę św. koncelebrowali: ks. Jan Dohnalik, delegat biskupa polowego ds. duszpasterstwa harcerzy i skautów oraz kapelani organizacji harcerskich. W homilii ks. biskup powiedział, że wraz z odsunięciem Boga i prawa bożego przez sąsiadujące z Polską hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosję zostały podeptane podstawowe prawa człowieka: prawo do życia i wolności oraz wolności sumienia i wyznania. Zdobycie Monte Cassino dzięki ofiarnej walce żołnierzy polskich otworzyło drogę na Rzym.

Poczty sztandarowe przy grobie św. Jana Pawła II

Założony przez św. Benedykta z Nursji klasztor na wzgórzu Monte Cassino stał się przez to symbolem powrotu do chrześcijańskich korzeni. To właśnie św. Benedykt w V wieku „głosił Europie Chrystusa i ewangeliczne prawo miłości” i ludzie nawracali się. 6


Ks. Biskup Guzdek z delagcją ZHR na tle Bazyliki św. Piotra w Rzymie

Dzisiaj znowu toczy się walka o serca i umysły Europejczyków, w tym rownież nas Polaków. Walka idzie o usunięcie Boga z życia człowieka, ludów i narodów. Relatywizuje się wartości moralne, przestaje się liczyć prawda. Wolność bez odpowiedzialności przeradza się w swawolę. Ponownie deptane są prawa człowieka, w tym wolność sumienia i wyznania. Na zakończenie, ks. biskup życzył, byśmy mężnie walczyli o realizację szlachetnych ideałów harcerskich i nie lękali się świętości. Po mszy świętej uczestnicy przeszli do grobu św. Jana Pawła II, odśpiewali Modlitwę Harcerską i zawierzyli swoją służbę jego wstawiennictwu. Uczestniczyli następnie na placu św. Piotra w modlitwie Regina Coeli z papieżem Franciszkiem, który wspomniał bitwę o Monte Cassino i powitał szczególnie ks. biskupa polowego i polskie harcerstwo. 7


Oni polegli, aby żyła Polska Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej, 2019

Otrzymaliśmy książeczkę Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego w Warszawie p.t. „Oni polegli, aby żyła Polska” wydaną z okazji 75 rocznicy bitwy o Monte Cassino. Wydawnictwo dokumentuje rolę Ordynariatu Polowego w obchodach rocznicowych.

Zawiera ona ciekawy materiał historyczny i kilka zdjęć archiwalnych z maja 1944 r. Po raz pierwszy opublikowano w jednym miejscu życiorysy biskupów polowych i teksty ich okolicznościowych kazań: ks. bpa. Józefa Gawliny w 1945 r. i teksty kazań kolejnych biskupów polowych od wznowienia Ordynariatu Polowego w III RP w 2004 r. Dołączono także tekst i zdjęcia z wizyty św. Jana Pawła w 1979 r. 8


DWA PRZYRZECZENIA „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłuszną/posłusznym prawu harcerskiemu.” Proste słowa Przyrzeczenia harcerskiego poruszają najgłębsze pokłady duchowe osoby, która je wypowiada we własnym imieniu, osoby przyjmującej Przyrzeczenie, i osób asystujących, które ponownie przeżywają chwilę, kiedy same je wypowiadały. W tym roku, w 75-tą rocznicę bitwy pod Monte Cassino przyrzeczenie złożyli dwaj nowi kapelani harcerscy: ks. dr prał. Krystian Gawron HRp i ks. dr Krzysztof Tyliszczak, HRp.

ks. dr. prał. Krystian Gawron HRp składa Przyrzeczenie 9


Mówi druh kapelan Krzysztof: To było wielkie, wzruszające przeżycie - tam, wśród żołnierzy II Korpusu, którzy "za naszą i waszą wolność oddali Bogu ducha, ciało ziemi włoskiej, a serce Polsce" oraz ich bliskich krewnych, kilku pokoleń dzisiaj żyjąch w różnych stronach świata. Wsłuchując się w słowa wypowiedziane w 25-tą rocznicę przez gen. Andersa o miłości do Ojczyzny tych, którzy tam polegli czuliśmy się zobowiązami by ich ofiara nie była na próżno. Składając Przyrzeczenie na nowym sztandarze Związku poświęconym w setną rocznicę odzyskania niepodległości miałem świadomość, że wartości zawarte w Prawie i Przyrzeczeniu są bardzo potrzebne współczesnemu światu. Myślałem o naszym patronie bł. Stefanie Wincentym Frelichowskim, który jako kapłan i harcerz dał przykład wiernej służby całym życiem aż do śmierci w KZ Dachau 22 listopada 1943. Myślałem o św. Janie Pawle II, który tak bardzo kochał Polskę i dobrze rozumiał potrzeby młodych dusz w Polsce i poza jej granicami. Odpowiadając pozytywnie na zaproszenie Naczelnego Kapelana Seniora, by zaangażować się w pracę harcerską, pragnąłem kontynuować dzieło ks. abp. Szczepana Wesołego. Ten duszpasterz emigracji niepodległościowej na kursach Loretto wpajał młodym Polakom urodzonym poza krajem ojczystym wiarę Chrystusową mocno zakorzenioną w polskiej tradycji, kulturze i obyczajach. Cenił rolę wychowawczą harcerstwa. Chętnie przebywał z młodzieżą harcerską i wspierał pracę instruktorów. Widzę głęboki sens harcerskiego wychowania przez własny przykład do służby Bogu, Polsce i bliźniemu. Chciałbym pokazywać kapłanom z młodszego pokolenia, że warto wspomagać lokalne drużyny posługą duszpasterską, by młodzi Polacy poza Krajem ojczystym szli drogą wiary 10


i miłości, realizowali harcerskie wartości, budowali szacunek dla drugiego człowieka i przeciwstawiali się kulturze dążącej do zaspokajania konsumpcyjnych zachcianek. Druh hm. Ryszard Kaczorowski, uczestnik walk pod Monte Cassino, wieloletni Przewodniczący naszego Związku i ostatni Prezydent RP na uchodźstwie żył głęboką wiarą w ideały harcerskie, przekazywał ją następnym pokoleniom i oddał życie w jej służbie. Jego przykład nas zobowiązuje.

ks. dr Krzysztof Tyliszczak, HRp. składa przyrzeczenie

50 lat wcześniej w 25 rocznicę zatknięcia biało-czerwonego sztandaru na gruzach klasztoru, przy tym samym zniczu na cmentarzu poległych pod Monte Cassino żołnierzy polskich, Przyrzeczenie złożyła studentka stomatologii na uniwersytecie londyńskim, przyszła hm. Joanna Zakrzewska-Ledóchowska. Tak wspominała wówczas swoje uczucia. 11


UROCZYSTOŚCI KATYŃSKIE 2019

79. rocznica Zbrodni Katyńskiej, Cmentarz Gunnersbury, 28/04/2019


ROCZNICE, ROCZNICE, ROCZNICE OBCHODY, OBCHODY, OBCHODY! „Jeśli są na świecie święte miejsca, miejsca odwiecznych pielgrzymek, miejsca zroszone krwią niewinnie pomordowanych, to takie ciemne nory, w których dogasało życie, a brzęk łańcucha był jedynym pogrzebowym werblem – są najświętsze.” Jadwiga Apostoł Staniszewska Cytat wywieszony we wnętrzach byłego hotelu „Palace” - katowni hitlerowskiej w Zakopanem, przez którą przeszło ok. 4000 ludzi, wielu z nich na miejscu straconych, zwłoki zaginione bez śladu. Ich poświęcenie to podłoże naszej wolności! Służymy Polsce. Służyć można jej wieloma sposobami. W wielu przypadkach kojarzy nam się ta wyjątkowa służba, czy skrzatowi czy wielodekadowemu instruktorowi, z upamiętnieniem jakiegoś wydarzenia wyłonionego ze stron księgi naszej historii. Wiele z nich bardzo pozytywnych jak np. odzyskanie niepodległości. Lecz i te zostały zdobyte czyimś osobistym poświęceniem, czyjąś krwią, czyimś skróceniem życia dla Tej co nigdy nie zaginie! W zakrwawionej męczeńskiej i wyjątkowej ojczystej historii znajdziemy wiele rocznic godnych upamiętnienia. Ostatnio i nam może się wydawać, że przypadające rocznice i jubileusze sypią się jedne po drugich jakby w nieskończoność a my gonimy, aby nadążyć i czegoś nie pominąć. Niewątpliwie w naszej organizacji wiele obecnych rocznic dotyczy wydarzeń związanych z Drugą Wojną Światową czyli wydarzeń z przed 75-80 lat. Nie możemy jednak wykluczać wydarzeń z okresu z przed 100 lat, a co dopiero tych głębiej zakorzenionych w historii. Nasuwają nam się, jako kadrze instruktorskiej, odpowiedzialnej nie tylko za ideowy rozwój naszej młodzieży wychowującej się poza granicami kraju ale i za dalsze ukierunkowanie naszego ZHP, 15


następujące pytania: Czy należy je obchodzić? Jeżeli tak, to w jakim celu? Co chcemy wykazać uczczeniem rocznic? Co znaczy oddanie hołdu? Dla kogo to robimy? Jak rozróżnić wszelkie rocznice ? Jak je wybrać? Czy są godniejsze między nimi? Na czym powinno polegać GODNE uczczenie? Na czym powinno polegać nasze harcerskie uczczenie? Przy tym, im bardziej wydarzenie jest od nas oddalone w czasie, tym trudniej być może jest nam dotrzeć do naszej młodzieży. Nie jesteśmy szkołą. Nie uczymy suchych faktów i nie powinniśmy się zadawalać suchymi faktami na zbiórkach czy zajęciach. Nasza Wielka Gra sama przecież jest oparta na wielu historycznych wydarzeniach, podczas których nasi poprzednicy w harcerskich mundurach podtrzymywali z wielkim osobistym narażeniem życia walory i ideologię harcerską, przekazane im wcześniej na zbiórkach i w grach terenowych. Wiemy, że coraz większe u naszej młodzieży problemy językowe utrudniają nam pracę gdy staramy się ułożyć jak i przeprowadzić doroczny program harcerski na odpowiednim poziomie w danej jednostce. A poziom języka jest akurat bardzo potrzebny w przypadku wydarzeń historycznych. Jak naszej młodzieży przybliżyć 450-lecie Unii Lubelskiej? Czym się ona cechuje szczególnie w dzisiejszych czasach? Czy ma jakiekolwiek znaczenie w naszym życiu w krajach zamieszkania czy tylko dla Polaków w kraju? (Akurat ta rocznica nie cieszy się wiedzą czy wielkim zainteresowaniem u wielu rodaków, z którymi obecnie rozmawiam w kraju choć stała się wielkim wydarzeniem o znaczących politycznych i ekonomicznych konsekwencjach dla narodu. Jak pokonać taką obojętność skoro nie jesteśmy szkołą?) Nie oszukujmy się. Mówimy np. o powstaniach przeciwko zaborcom a tak naprawdę ile o nich sami wiemy, a co dopiero nasza młodzież. Czy powtarzamy puste słowa, suche fakty czy sięgamy, każdy z nas, pogłębiając naszą osobistą wiedzę, głębiej do świata pełnej wyobraźni i osobiście zdobytych przykładnych i pożytecznych informacji, jak i do zapisków naocznych świadków z 16


danej epoki. Jest bardzo trudno odtworzyć świat, w którym dane wydarzenie się odegrało. Nawet gdy nawiązując do osób z przeszłości, którze służą nam przykładem narodowego honoru, osobistej odwagi i cnoty jak i harcerskości, zadajemy to dalsze pytanie naszym harcerkom czy harcerzom na wzór: „A Ty czy potrafiłbyś to? Jak Ty zachowałabyś się w tej sytuacji, czy was byłoby na to stać wiedząc, że możecie zginąć i to w wielkich torturach i mękach?” Żaden film, żadna książka, choć może być pomocnym narzędziem, nie odtworzy specyficznej sytuacji. Stąd musimy pamiętać jako instruktorzy, że nasza młodzież nie jest zawsze w stanie odczuć i zrozumieć co znaczy codzienne zagrożenie własnego życia lub życia swoich najbliższych a co dopiero pokonanie z honorem w danej chwili osobistego, tak naturalnego dla każdego z nas strachu. Bo tego wymaga od nas Ojczyna, wolność i sprawiedliwość. W 100 lecie wybuchu Pierwszej Wojny Światowej rozeszło się po społeczeństwie brytyjskim pytanie, czy nie czas zaprzestać dorocznych obchodów tak zwanego „Armistice Day” skoro już mija 100 lat! Cmentarze powstały i są pięknie utrzymywane, weterani już odeszli, ich wdowy także, nawet w wielu przypadkach nawet ich dzieci już nie żyją. Za to inne konflikty wojenne nastąpiły, pociągając za sobą nowsze ofiary, ludobójstwa, wdowy, sieroty i smętnie powtarzające się okrucieństwa. A że do dziś świat nie zaznał ogólnego pokoju, z każdym dniem roją się nowe konsekwencje ludzkiej krzywdy, które będą wymagały przyszłego upamiętnienia. I tak w nieskończone... Ku zaskoczeniu władz i czołowych weterańskich organizacji powstało wielkie i głębokie oburzenie. Jak okazało się, konflikt Pierwszej Wojny Światowej wywarł tak głęboką traumę, że odczuwa go do dziś czwarte i nawet piąte pokolenie, które nie jest w stanie pojąć jak można przeżyć psychicznie bitwę, w której ginie ćwierć miliona towarzyszy broni. Jak można pojąć trwające do końca życia skutki gazów trujących puszczonych nad polem bitwy 17


lub nie rozumieć, że okoliczności wojny mogły wywołać szok psychiczny, a potem rozstrzelać „za tchórzostwo” umysłowo chorych ludzi! Wszelkie logiczne argumenty nie przekonały poglądów młodszych pokoleń, dla których najczęściej została tylko pamięć np. po stryjecznym dziadku, może wypłowiałe zdjęcie, a najwyżej kilka medali schowanych skrzętnie do jakiegoś pudełeczka. Dlaczego? Może i z powodu traumy przerzucającej się z pokolenia na pokolenie, a może de facto to doroczne oddanie hołdu stało się dla nich busolą godnych ludzkich wartości jak i narodowego a zarazem rodzinnego poczucia dumy. Propozycja ucichła. Może w tym jest cała sprawa. Pamiętamy, bo nami potrząsa nie tylko trauma ale poczucie niesprawiedliwości, często dla nas Polaków nieukaranej niesprawiedliwości. Na dodatek, ból naszych przodków jak i nasze uczucie niesprawiedliwości są tak silne, że upamiętniając rocznice szukamy, chociażby podskórnie, drogi ku przebaczeniu. Otóż w tym przebaczeniu tkwi iskierka nadziei, że to nie powtórzy się już, że świat idzie ku dobru i że my możemy uważać każdego za brata lub siostrę! Nadchodzi rocznica. Jak do niej podejść? Nie można upamiętniać w sposób kliniczny, suchy, nie wymagający aktywnego zaangażowania młodego człowieka w temat. To co pragniemy przekazać musi wywrzeć piętno na młodym człowieku. Na wojence nie jest ładnie! Jest źle bo wojna jest okrutna i nie możemy jej z tego okrucieńswa „oczyszczać”. Wiadomo, że musimy pod uwagę brać wiek odbiorcy ale też i bez przesady. Przypominam sobie gdy polskie szkoły nie przyjęły zaproszenia polskiej ambasady na premierę filmu Wajdy o Katyniu! Krzyczano, że Katyń to okropna trauma dla nastolatków. Miałam sześć lat, gdy widziałam stary film dokumentalny i na widok ekshumowanych czaszek moja mama nachyliła się i szepnęła do mnie: tu leży twój dziadek. Zrozumiałam i nigdy nie zapomnę! Nikt nie mówił o mojej traumie! Bo nie o mnie chodziło. To, co widziałam na ekranie było nawet dla moich 18


sześcioletnich oczu nie w porządku, nie do przyjęcia! Trauma należała do całego narodu a przede wszystkim do dotkniętych tą zbrodnią rodzin, których głosy i krzyki zostały stłumione. A tak na marginesie: niesprawiedliwość, na którą wtedy świat pozwolił, stała się powodem dla którego sama później wybrałam drogę adwokatury. Ważnym jest, że obchody katyńskie odbywają się dorocznie pod naszymi rozsianymi po świecie pomnikami, a teraz także i w kraju, że nasze harcerstwo bierze w nich udział z głębokim pietyzmem. Jednak zawsze z zatroskaniem zastanawiam się, czy po prostu pada rozkaz, że dane jednostki mają się stawić w mundurach danego dnia, w danym miejscu, czy raczej przygotowujemy ich do tematu na poprzedzających zbiórkach, aby sami mogli wzruszyć się i zrozumieć swój święty obowiązek upamiętnienia tej zbrodni. Czy rozumieją dlaczego oddanie hołdu w tym momencie należy do ich osobistego obowiązku? Czy są tam, bo rozkaz padł, czy chcą tam sami być? Byłam świadkiem jak w Muzeum Katyńskim w Warszawie młodzież szkolna wymykała się od słuchania osoby oprowadzającej, dla której wszystko było jasne i oczywiste, że nawet nie zauważyła tej garstki młodzieży, która mnie zaintrygowała. Zaczęłam z nimi rozmawiać. Na pierwsze pytanie usłyszałam, że to takie stare, że ciągle im ktoś mówi o tragedii, która nie ma z nimi nic wspólnego! Zapytałam wtedy, jak oni czuliby się gdyby ich ktoś dziś przetrzymał bezprawnie, a potem strzelił w głowę i zrzucił do dołu. Zapytałam, czy chcieliby, aby ktoś o nich pamiętał i mówił, a może i walczył o ukaranie wyrządzonej krzywdy! Osoba oprowadzająca goniła dalej po sali zupełnie nie zdając sobie sprawy, że to właśnie do tej garstki należy dotrzeć! Peregrynuję obecnie po zakątkach w Polsce. Z Zakopanego wywiozłam przeżycie z willi „Palace” – katowni hitlerowskiej. Moja determinacja, aby odwiedzić to mało znane i zaniedbane miejsce zbrodni rozbudziła zainteresowanie znajomych górali, którzy podczas rozmowy ze mną uprzytomnili sobie, że ich bliski członek 19


rodziny najprawdopodobniej był tam torturowany zanim skazano go na śmierć w Auschwitz. I teraz szukają dalszych tropów. Tym, dla których to może się wydawać nie na czasie, ciągłym nawoływaniem do przeszłości i tragedii, przedstawię jeden przypadek spośród tysięcy. Otóż pewnego dnia Gestapo wyjątkowo zawołało do willi „Palace” pogrzebowego. Gdy wszedł do komory zobaczył ciało zbite, w niczym nie przypominające człowieka. Leżało w kałużach krwi. Pogrzebowy zaczął zbierać szczątki ludzkie i zorientował się, że brakuje rąk. Przerażony, oczyma powodził ostrożnie po izbie. Pod sufitem przymocowana była belka a do niej skute kajdanami dwie ludzkie odcięte ręce. Przestarzała historia prawda? Po co o tej wojnie ciągle mówić? W uszach zostało mi zawołanie osoby zdeterminowanej, by utrzymać to miejsce pamięci, zbulwersowanej nikłym zainteresowaniem lokalnej ludności, która tego miejsca nie odwiedza choć tyle rodzin było nim dotkniętych: „Czy nie należy im się nasza pamięć? Czy temu ciału nie należy się przywrócenie godności, nazwiska i oddanie hołdu?” Augustów przywitał mnie z kolei obchodami związanymi z Obławą Augustowską. Tak jak w przypadku Katynia, temat przemilczany za czasów PRL-u szczególnie na terenach zdominowanych przez sowietów. Czyli trauma przez tyle dekad zagłębiała się. Natrafiłam na bardzo skromną i mocno przemawiającą do mnie uroczystość. Nie było pompy, pocztów sztandarowych, hymnów narodowych, nie było ministrów ani mężów stanu. W samej Bazylice tylko młody ksiądz przedstawiał suche fakty podkreślając, że jako chrześcijanie musimy iść ku przebaczeniu choć wielu z nas będzie potrzeba jeszcze sporo czasu. Przebaczenie nie jest porzuceniem w zapomnienie. Przebaczenie nie znaczy, że przestajemy szukać miejsca pochówku ani odpowiedzi na pytanie: „dlaczego?”. Po Mszy świętej harcerki i harcerze oraz potomkowie ofiar odczytywali 20


nazwiska tych, których udało się zidentyfikować; podczas apelu wyświetlano zdjęcia rodzinne i wojskowe, dane ofiar - ile dzieci, ile kobiet, całe rodziny! Już nie opowiadam szczegółowo o 75-ej rocznicy Wołynia, na którą także natrafiłam. Ile o nich wiemy: przecież zginęło 130 000 tysięcy ludzi, w jednym tygodniu plus minus opustoszałe całe tereny, zbezczeszczone ciała, mord niewinnych wykonany przez brata sąsiada często w sanktuariach naszych chrześcijańskich obrządków. Oni do nas wołają. Czy my ich słyszymy? Czy jak tu kiedyś słyszałam to nie są już nasze tereny więc cóż nas to może obchodzić? Lub co my na to dziś poradzimy?! A na dodatek, co może na to poradzić jeden człowiek, więc po co o tym myśleć i przeżywać bo wiadomo że bolesne. Otóż tylko trzy skromne przykłady. Teraz przygotowujemy się do obchodów 75-lecia Powstania Warszawskiego, które winno upamiętnić Akcję „Burza” i bohaterskie wyzwolenie przez siły AK Lwowa i Wilna, chociażby tylko na krótki czas. Ile krwi, ile ludzi poszło w zapomnienie bez mogił lub zmarłych na stepach syberyjskich bez obrzędowego pochówku. Wyprawa nasza harcerska kieruje się do kraju. Sądzę, że każdy członek sam oczyta się przed wyjazdem i nie ograniczy się do tego, co działo się w Warszawie lub do tego co mu będzie mówione czy przekazywane na miejscu, tylko na własną rękę pojmie to, co się działo na innych terenach i jak ważną rolę odegrała w tym wszystkim sama Akcja „Burza” pociągająca dalsze ofiary! Jest to, jak wszyscy wiemy, nasza druga wyprawa w tym roku. Zaledwie kilka miesięcy temu zebraliśmy się na wzgórzach Cassino i okolic. Etos nasz i tradycje naszej organizacji wyrosły na podłożu ówczesnego życia uchodźczego. To na ogół nasi ojcowie i dziadkowie walczyli tam , to myśmy piastowali pamięć i odwiedzali mogiły polskie na włoskiej ziemi, gdy rodacy w kraju nie mogli się do nas dołączyć. Pamiętajmy, że żołnierz Drugiego Korpusu, który 21


powrócił do kraju, był nękany przez władze PRL i uważany za zdrajcę. Nam nie wolno, za żadna cenę, zarzucić obowiązku stawania w tym dla nas świętym miejscu. Uznajemy wkład organizacyjny polskiego rządu, cieszymy się że dziś młodzież harcerska z kraju pełni wartę przy każdym grobie, dziedzicząc po nas tę tradycję, wysoko z dumą podnosimy głowy na widok polskiego wojska na cmentarzu oddającego także swój hołd. Łudzę się, że kwestia dopuszczania nas na cmentarz podczas uroczystości, nas potomków tego żołnierza, została raz na zawsze wyjaśniona i że już nie będziemy musieli walczyć o „prawo” do oddania naszego hołdu. Jednak pytanie: dlaczego nie ma dla nas aktywnego zaangażowania podczas tych uroczystości, uznania naszej roli i naszych więzi z tym miejscem? Większość zebranych osób nic nie wie o naszej obecności, a tym bardziej o roli i służbie, którą wielu z nas pełniło przez lata na tych zboczach. Wspominam moment kiedy małą grupką dołączyliśmy do obchodów w San Germano di Piedimonte. Otóż Druhna hm. Teresa Ciecierska pragnęła złożyć wieniec, obie byłyśmy w mundurze, już było po uroczystości. Dołączyli do nas jeszcze dwaj harcerze i harcerka. Młoda osoba na szpileczkach, ważny urzędnik rządowy, potrzebowała luzu do zrobienia zdjęcia dla kogoś jeszcze bardziej ważnego i zaczęła nas odsuwać, niezbyt grzecznie! Zatrzymałam ją grzecznie lecz stanowczo i powiedziałam, że w tym gronie, czworo z nas jest dziećmi żołnierzy spod Monte Cassino, że jeden z naszyh ojców właśnie tu był ranny (choć potem poszedł w dalszy bój na Bolonię), a piąta osoba jest córką przywódcy dywizjonu 303! Czy zrobiło to jakiekolwiek wrażenie? Akurat! Czekam na moment, kiedy rodacy w Polsce zrozumieją, jak wielki możemy i powinniśmy mieć wkład do tych obchodów. Może kiedyś nastąpi to uznanie – choć nie nastąpi, jeżeli my nie będziemy o nie walczyć nieustannie i przybywać na obchody, chociaż byłoby to dla nas jak najbardziej w czasie niewygodne lub nawet kosztowne! 22


Monte Cassino jak Katyń i jak wywózki na Sybir to nasza trauma. I pytanie: kto upamiętni ich rocznice za 25 lat, gdy przypadnie 100 lecie tych wydarzeń? Na pewno już nie nasza starsza kadra instruktorska. Już dziś do tego 100 lecia należy przygotowywać się a przede wszystkim przygotowywać i wykształcić młodą kadrę do tego świętego obowiązku. Pytanie drugie: czy wystarczy nam stanąć w tych miejscach, pokazać się w mundurach a potem ładnie odmaszerować? Jak możemy godnie uczcić tak ważną rocznicę? Siedząc na cmentarzu podczas uroczystości brakowało mi jakiegoś znaku pojednania. Jakie proste i piękne byłoby wejście skautowych i harcerskich reprezentantów wszystkich alianckich narodów związanych z bitwą o Monte Cassino a do nich dołączyć skautów niemieckich. Całość mogła by wnieść znicze i ułożyć je na tarasach cmentarnych w prostej linii od np. ołtarza. Moment nie do zapomnienia, uznający że na cmentarzu niemieckim leży tylu Polaków i że nie każdy był kolaborantem! Obchody tego typu wymagają od nas czegoś więcej. Gdy jedziemy do Włoch jedziemy w polskich mundurach jako potomkowie tego żołnierza czyli niesiemy przed siebie czyn i renomę polskiego żołnierza. Nie możemy ograniczać się do swojego kółka lub do swojego polskiego środowiska na danym terenie. Program nasz musi być bogaty, bo musi wypełnić wiele z elementów powyżej poruszonych w tym artykule. Musi także pozwolić nam być ambasadorami polskiej sprawy. Takiej wyprawy nie można zorganizować w kilka miesięcy. Wymaga ona takiego samego poświęcenia jak np. organizowanie zlotu. Trzeba ułożyć jak najbardziej widoczny program, nawiązać kontakt z mediami, być widocznym. Dalej, program wyprawy powinien objąć także inne pomniki np. w Rzymie chociażby pomnik Marszałka Piłsudskiego i szlak Mickiewicza, a ile jest jeszcze innych! Szczególnie warto zwiedzić kościół św. Wojciecha na Isola, gdzie w kapliczkach poświęconych ofiarom kościelnym faszyzmu jak i komunizmu znajdziemy upamiętnienie św. M. Kolbe i błogosławionego księdza 23


Popiełuszki! Msza św. harcerska w tym kościele i złożenie wieńców – co za przeżycie! Trzeba przygotować dobrą filmową i fotograficzną dokumentację do naszego archiwum. Pamiętam jak 5 lat temu okazało się, że nikt nie może znaleźć filmu spod Monte Cassino z 1969 r. śp. Dh. Parys Lewickiej! Musi być program rozpowszechniania przygód wyprawy po powrocie do domu, skrzętnie koordynowany przez referat prasowy i do spraw medialnych w Naczelnictwie. Może wydawać się nam, że to wszystko takie oczywiste, po co poruszam ten temat i zadaję pytania. Przy każdym wystąpieniu należy jednak zawsze odnowić sobie zadanie takich pytań, abyśmy unikali szablonów i godnie przeżywali kolejne rocznice. Co dla nas jest oczywiste nie musi być oczywiste dla następnego pokolenia. Tym musimy kierować się. Nie zadawalajmy się szablonami. Nie liczmy, że ktoś inny zajmie się tym. Nie mówmy później, że dobrze, że odbyło się bo mogło wcale nie nastąpić. Nie w tym cała sprawa! Mamy do wyboru słowa Kardynała Wyszyńskiego : „gdy ginie pamięć ludzka, dalej niech mówią kamienie” lub pamiętać słowa naszego przyrzeczenia i usłyszeć wołanie Grzegorza Kucharzewskiego z wiersza pod tytułem „ Z grobów” „ …. Lasem krzyczymy, mchem szepczemy I tylko prawdy, prawdy chcemy, Nie wstęg przeciętych nożycami, Nie głośnych werbli, przemów szumnych, Orkiestr wojskowych i apeli. Dajcie nam krzyże, dajcie trumny W miejscach gdzie wszyscyśmy zginęli” Pamiętajmy! Czuwaj!

24

Zygmunt


W ROCZNICĘ BEATIFIKACJI WICKA POLISH SCOUTING ASSOCIATION (INTERNATIONAL) Ltd

Drogi Druhu Przewodniczący! Drodzy Zuchy, Harcerki i Harcerze, W dniu 7-go czerwca 1999 r. nasz Patron - Błogosławiony Stefan Wincenty Frelichowski - w Toruniu został ogłoszony Błogosławionym (!) przez Ojca Świętego Jana-Pawła II. W ten sposób - 20 lat temu - także i nasze Harcerstwo zostało docenione przez Najwyższy Autorytet Kościoła i - odważę się powiedzieć - równocześnie powszechnie uznawany Autorytet dla Rodziny Ludzkiej! Postarajmy się w każdym naszym kręgu, każdego stopnia, uczcić tę Piękną Rocznicę specjalną gawędą i modlitwą. Wierzymy "w Świętych Obcowanie", a więc w szczególny sposób przeżyjmy Obecność "Błogosławionego Wicka" w naszych szeregach! Nasz Patron - służył Kościołowi, służył Ojczyźnie, służył Bliźniemu mimo nieprzeciętnie trudnych czasów. Nawet w obozach koncentracyjnych dochował On wierności Przyrzeczeniu Harcerskiemu! Zachęcam z całego serca, by każdy spośród nas bliżej zaznajomił się z Jego życiorysem, czerpał z Jego duchowości i doznawał Jego pomocy w każdym harcerskim przedsięwzięciu! W dzień Jego beatyfikacji będę sprawował Mszę Świętą w intencji Was Wszystkich. Czuwaj! Ks. Krystian Gawron h.R. Naczelny Kapelan 7 czerwiec 2019 23-31 Beavor Lane, LONDON W6 9AR, ENGLAND Tel: +44 (0)20 8748 8006 e-mail: naczelnictwo@zhp.org Company No. 405814 (Registered in England & Wales) Charity No. 292231 (Registered in England & Wales)


Z PRACY GŁÓWNYCH KWATER Główna Kwatera Harcerek

Druhna Naczelniczka hm. Danuta Figiel pisze: „Wiosną nasze jednostki są niezmiernie aktywne: przeprowadzają harcerskie programy ale również, korzystając z lepszej pogody jeżdżą na biwaki, oraz prowadzą kursy dla zastępowych i drużynowych i tradycyjnie biorą czynny udział w obchodach narodowych organizowanych przez miejscową Polonię. W kwietniu jednostki świętowały Wielkanoc, uczęszczały na rekolekcje, sprzedawały bazie i palmy, trzymały wartę przy Grobie. W maju obchodziły święto Konstytucji, dzień flagi i brały udział w lokalnych obchodach 75-tej rocznicy bitwy o Monte Cassino. 18 maja delegacja 52 harcerek i instruktorek z Austrii, Irlandii, Kanady, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii pojechała na obchody do Monte Cassino oddać hołd tym, którzy tam walczyli i polegli. To była jednocześnie 50-ta rocznica uroczystości na której Generał Anders przekazał naszemu młodzieży harcerskiej opiekę nad wojskowymi sztandarami. Wraz z naszymi harcerzami oraz harcerkami i harcerzami z organizacji harcerskich w Kraju było tam ponad 1,500 młodzieży i grona instruktorskiego. To było niesamowite przeżycie dla naszej młodzieży. Instruktorki napisały do mnie „Była to dla nas wielka lekcja historii i przypomnienie, że o wolność trzeba walczyć i o nią dbać” i dziekowały „za umożliwienie nam uczestnictwa w tej wzruszającej lekcji historii”. Jednostki równiez miały swoje uroczystości i spotkania. W Wielkiej Brytanii drużyna „Dunajec” świętowała diamentowy jubileusz. W Australii hufiec „Pomorze” w Brisbane, uczcił Anzac Day w kwietniu, w maju miały spotkanie z Amabasadorem RP Michałem Kołodziejskim, a w czerwcu uczestniczyły w kursie zastępowch. W Stanach Zjednoczonych młodzież harcerska pełniła wartę 26


honorową pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki w Chicago przy uroczystośco złożenia wieńca przez Premiera RP Mateusza Morawieckiego. W Kanadzie 83 harcerki uczestniczyły w majowym biwaku „Węzeł Przyjaźni #10”. Wędrowniczki wędrowały na terenie Kaszub, a harcerki ćwiczyły się w pionierce i przyrodoznawstwie. Pod koniec czerwca odbył się kurs drużynowych, w którym wzięło udział ponad 80 harcerek. W czerwcu i lipcu nasze jednostki w Ameryce Północnej i w Europie szykują się do akcji letniej. Życzę wszystkim harcerkom i instruktorkom udanych obozów i wielu radosnych przygód. Zapraszam do oglądania witryny GK Harcerek http://www.zhppgk.org/org_harcerek.htm

Główna Kwatera Harcerzy

GK Harcerzy wysłuchała sprawozdania Kierownika Wydziału Wędrowników hm. Michała Sokolskiego, który przedstawił program i założenia Światowego Złazu Wędrowniczego, który odbędzie się w Argentynie w styczniu 2020 r. Omówiono stan przygotowań do złazu, do akcji letniej w chorągwiach i do udziału przedstawicieli GK w obchodach 75 rocznicy bitwy pod Monte Cassino i Powstania Warszawskiego. Trwa przegląd regulaminów wewnętrznych. Regulamin musztry został rozesłany do konsultacji.

Główna Kwatera Starszego Harcerstwa

GK St.H. uchwaliła ramowy plan pracy na najbliższe dwa lata. Projekt nowego regulaminu, dostosowanego do Regulaminu Głównego ZHP i aktualnych warunków pracy w świecie jest już w stadium końcowym. Postępują prace nad rozwojem organizacyjnym. Opracowano propozycje programowe dla istniejących i nowych kręgów starszoharcerskich. Uaktualniono informacje, które zostaną umieszczone na stronie St. Harcerstwa na witrynie www.zhp.org. Naczelny Kierownik rozpoczął serię konsultacji dotyczących struktury organizacji St. Harcerstwa. 27


ROZMOWA Z HM. JOANNĄ ZAKRZEWSKĄ-LEDÓCHOWSKĄ Joasiu, zostałaś harcerką dopiero jako osoba dorosła – jak to się stało? Zawsze marzyłam o tym, by zostać harcerką, ale tam gdzie mieszkaliśmy (w północnej Anglii) trudno byłoby co tydzień dojeżdżać na zbiórki. Kiedy przyjechałam do Londynu na studia dentystyczne w 1968 r. to wstąpiłam do Zrzeszenia Studentów Polskich. Poznałam tam kilka osób z kręgu starszoharcerskiego, między innymi Tadeusza Czerwinke i Zosię Rybicką. Zaprosili na spotkanie. I tak zapisałam się do kręgu „Światowid”. Tadzio organizował wyprawę starszoharcerską na pierwszy światowy zlot ZHP w Cassino z okazji 25 rocznicy bitwy pod Monte Cassino. Ponieważ mój ojciec był w II Korpusie i walczył pod Monte Cassino to zgłosiłam się do udziału w zlocie. Z mamą uszyłyśmy dla mnie z szarergo drelichu harcerski mundur.

Gardziel, czołg pomnik 4 Pułku Pancernego, wyprawa St. Harcerstwa, 1969r., 28


Co pamiętasz ze zlotu? St. Harcerstwo pełniło różne służby na zlocie. Wszystko było nowe i wszystkiego musiałam się nauczyć. Nasz obóz był obok Komendy Głównej zlotu. Pamiętam, że pewnego razu miałam służbę w kuchni. Gotowałyśmy kluski w ogromnym garze i... rozgotowałyśmy je. Twoja mama, która gotowała dla Komendy Głównej dała nam jakiś prowiant i potem pokazywała nam, jak gotować w warunkach obozowych. Przeszliśmy pieszo drogę do pomników 3 DSK i 5 KDP... pamiętam upał, zmęczenie i kurz, a jednocześnie świadomość, że nasi żołnierze, ojcowie, dziadkowie tędy szli. Na szczęście, w drodze powrotnej trafiła nam się okazja – podwiózł nas minibusik. Podczas defilady i centralnych uroczystości przekazania sztandarów na cmentarzu poległych starsze harcerstwo pełniło służbę porządkową. Co czułaś w tej chwili? Pierwszy raz zobaczyłam harcerstwo jako całość. Te szeregi harcerek i harcerzy z różnych części świata, szły z podniesioną do góry głową niekończącym się strumieniem. Czułam, że harcerstwo jest wielką sprawą, że w nim jest to wszystko, co ja chcę robić, że muszę działać szerszej i zostać pełnym członkiem Związku Harcerstwa Polskiego. Ostatniego wieczora zlotu nad cmentarnym zniczem razem z dwiema innymi starszymi harcerkami złożyłam Przyrzeczenie. Było to wielkim przeżyciem. Tam właśnie zrozumiałam, że harcerstwo jest przede wszystkim organizacją ideową, że chodzi o wychowanie człowieka, który świadomie doskonali się we wszystkich wymiarach – duchowym, intelektualnym i fizycznym – po to, by lepiej służyć. Moje wrażenia spisane na gorąco opublikował druh Ignacy Płonka, ówczesny redaktor Na Tropie (str. 10). A potem ze starszego harcerstwa przeszłaś do zuchów. Tak! Po powrocie do Londynu zostałam drużynową gromady „Mazowszanki” na Devonii w północnym Londynie, a w następnym roku akademickim okazało się, że mam w soboty rano zajęcia w dzielnicy Camberwell (południowo-wschodni Londyn). W sąsiedniej 29


dzielnicy Peckham była gromada zuchowa „Niezapominajki” w której zabrakło drużynowej więc podjęłam się prowadzenia tej małej gromady. Równocześnie zdobywałam stopnie harcerskie. Druhna Danka Bogdanowicz wzięła mnie do komendy biwaku drużyny „Kamienna” i tam zdobyłam stopień starszej ochotniczki. Musiałam się dużo nauczyć. Czytałam książki harcerskie, zrobiłam sobie kronikę z tych wszystkich wiadomości harcerskich, które były mi potrzebne do stopnia. Druhna Krysia Myk jako hufcowa przygotowała mnie i inne kandydatki do sprawności Miłośniczki Ziemi Ojczystej. Pamiętam, że wzięła nas do Instytutu Sikorskiego. Latem 1973r. byłam oboźną na obozie drużyny „Pilica” w Dulverton. W latach 1973-74 byłam drużynową 9 DH „San”, a następnie do 1976 drużynową 10 DH „Narew”. Prowadziłam biwaki i obozy drużyny.

Pomnik 3 Dywizji Strzelców Karpackich, dh. Joasia po prawej stronie 30


Co harcerstwo dało Tobie – i może szerzej całemu emigracyjnemu pokoleniu wchodzącemu w życie dorosłe pod koniec lat 60-ych? W tamtym okresie dla studenta nie było tylu opcji spędzania wolnego czasu, co dzisiaj. Harcerstwo wypełniało nam całe życie: stwarzało możliwości przygody, podróży, przyjaźni, zrobienia czegoś wartościowego dla Ojczyzny i innych, wspierało wiarę w Boga i budowało charakter przez pracę nad sobą w oparciu o Prawo i Przyrzeczenie. Dawało nam szansę wypróbowania swoich zdolności, uczyło współpracy przez wzajemne oddziaływanie, wydobywało potencjał i kształtowało przywódców. Współpracowałam z hm. Ireną Mydlarzową i hm. Irmą Paluchową w referacie harcerek chorągwi wielkobrytyjskiej przy organizacji kursów sprawnych. Im chodziło o to, by uzdolnić młodych do przejmowania odpowiedzialności, one budowały w nas entuzjazm, podsuwały pomysły, wspierały nasze inicjatywy, pokazywały, jak rozwinąć temat coraz lepiej, coraz ambitniej. Na pogrzebie druhny Mydlarzowej w sierpniu 1975r. byłam odpowiedzialna za poczty sztandarowe – były delegacje ze wszystkich hufców w chorągwi wielkobrytyjskiej. Dzieci moje przeszły przez harcerstwo, a syn Konrad jest instruktorem. W późniejszych latach praca zawodowa i naukowa pozostawiła mi mniej czasu na harcerstwo, ale w miarę możliwości pełniłam służbę instruktorską, m.in. jako członek służby medycznej na zlocie Stulecia Harcerstwa w Zegrzu w 2010 r. Patrząc wstecz do roku 1969, jak oceniasz swoją drogę harcerską? Gdyby nie starsze harcerstwo, to bym nie weszła na tę drogę, nie miała bym okazji by poznać harcerstwo i poddać się działaniu metody harcerskiej – bo byłam już za stara, by wstąpić do drużyny młodzieżowej – i nie zostałabym instruktorką. Różne organizacje w Polsce i w ìnnych krajach proponują młodzieży wakacje pod namiotami, sporty, przeżycia, rekolekcje, ale żadna inna organizacja nie posiada tego połączenia ideowości i metody, tego stopniowego doskonalenia się w różnych dziedzinach, jakie ma harcerstwo. Różne umiejętności wyniesione z harcerstwa, np. praca w zespole, podział pracy, kierowanie zespołem, wychowanie przez przykład, 31


mentoring sprawdzają się w życiu poza harcerstwem. Doświadczenie ze zlotu pod Monte Cassino w 1969r., a w szczególności głębokie przeżycie, jakim było Przyrzeczenie przy zniczu na cmentarzu poległych żołnierzy II Korpusu pokazało mi harcerstwo w całym swym bogactwie, dało poczucie przynależności do czegoś dobrego, zachęciło do pracy. W późniejszych latach kiedy na moje ręce kolejne roczniki harcerek składały Przyrzeczenie i powtarzały znane słowa, miałam świadomość, że harcerski ideał służby oraz wartości spisane w Prawie harcerskim: obowiązkowość, słowność, uczynność, szacunek, karność, pogoda ducha, ofiarność, skromność pozostają niezmiennie aktualne w dorosłym życiu osobistym, społecznym i zawodowym.

Druhna Joanna jest stomatologiem i profesorem medycyny, specjalistą w zakresie bólu twarzowego. Prowadzi specjalistyczną klinikę z udziałem ekspertów z kilku dyscyplin i stworzyła grupę wsparcia pacjentów ciepiących na nerwobół nerwu trójdzielnego. W diagnostyce i leczeniu wprowadziła przy pomocy artystów i fotografów „wizualicję bólu”. Jest renomowanym w skali światowej naukowcem, wykładowcą, wychowawcą kilku pokoleń studentów, autorem czterech podręczników i współautorem kolejnych 19 książek. Ma na swoim koncie ponad 100 publikacji naukowych.

32


STARSZE HARCERSTWO – ZARYS HISTORII Chyba nie ma członka starszyzny ZHP, który nie wiedziałby, że harcerstwo to „ruch, system wychowawczy, organizacja” (Grodecka Ewa, „O metodzie harcerskiej i jej stosowaniu”). I jak każdy ruch, nasz Związek jest żywiołem: rozwija się i kurczy; tu zabłyśnie, tam zagaśnie; a potem znów się odradza. W zmieniającym się świecie pozostaje wierny idei potrójnej służby. Polskie harcerstwo powstało jako ruch dorosłych, ludzi ideowych działających na rzecz odnowy moralnej i przywrócenia niepodległego państwa polskiego. Rozrosło się w ciagu 109 lat w potężne drzewo, wypuściło gałęzie obejmujące wszystkie grupy wiekowe, aby wszystkie pokolenia służyły tej samej idei i działały dla wspólnej sprawy. Według danych statystycznych z 1920 roku Związek Harcerstwa Polskiego liczył 28,866 harcerzy i harcerek, z czego ponad 20,000 jako dorośli pełnili służbę wojskową na froncie albo w służbach pomocniczych. Naczelny Wódz Marszałek Józef Piłsudski specjalnym rozkazem uznał wielki wkład starszych harcerzy w walkę o odzyskanie Niepodległości. Przechodząc do pracy cywilnej na rzecz odbudowy niepodległego państwa wnosili harcerskie ideały i etos służby do biur, szkół i zakładów pracy. W drużynach harcerskich wyrastały kolejne roczniki ludzi, którym nie odpowiadały programy młodzieżowe ze względu na wiek, szersze zainteresowania, studia lub pracę zawodową i wybór drogi życiowej. Pragnęli jednak pozostać w bratnim związku, żyć pełnią harcerskiego życia i przyczyniać się do pomyślnego rozwoju niepodległego państwa polskiego w myśl ideałów harcerskich. Starsi harcerze tworzyli drużyny specjalistyczne, np. żeglarskie czy szybownicze; tworzyli również kręgi starszoharcerskie w siłach zbrojnych i seminariach duchowych. Późniejszy bł. Stefan Wincenty Frelichowski, patron harcerstwa w latach trzydziestych był członkiem kleryckiego kręgu starszoharcerskiego w Wyższym 33


Seminarium Duchownym w Pelplinie. Starsi harcerze z całej Polski spotykali się na zjazdach. Pierwszy zlot starszego harcerstwa odbył się w sierpniu 1934r. pod Żabiem na Huculszczyźnie. Na zlot przybyło 670 uczestników w 48 zespołach żeńskich i 38 męskich. Część trasy pokonali pieszo, wykonując po drodze zadania na rzecz miejscowej ludności. Podczas zlotu spotykali się w klubach zawodowych (prawnicy, ekonomiści, pedagodzy, lekarze, technicy) i gromady specjalności harcerek (społeczna, przyrodnicza, krajoznawcza, artystyczna, WF). Jeden dzień poświęcono na czyn społeczny. Obradował także VII Zjazd, na którym rozważano sprawy ideowe, metodyczne i programowe. Już wtedy zarysowała się różnica zdań na temat programów służby publicznej: czy pozostawić kręgom inicjatywę w dobieraniu celów i placówek, którym chcą służyć czy skupić cały wysiłek organizacyjny na kilku ważnych dla odbudowy państwa akcjach. Przebijała się koncepcja organizacji koedukacyjnej jako właściwej dla ludzi dojrzałych, w której kobiety i mężczyźni wspólnie pracują dla dobra s p o ł e cz e ń st w a , będąc j e go przekrojem. To było punktem wyjścia do pracy nad wyodrębnieniem organizacji starszego harcerstwa w latach późniejszych.

hm. Tomasz Piskorski (źródło: Wikipedia) 34

Jeden z pionierów pracy starszoharcerskiej hm. Tomasz Piskorski, kierownik Gromady Starszoharcerskiej im. płk. JeżaMiłkowskiego w Warszawie, oficer WP stracony w Katyniu, przedstawił własne doświadczenia i przemyślenia z dyskusji zjazdowych w książce „Krąg Starszoharcerski”.


„Starsze harcerstwo winno być udoskonaleniem tego, co stanowi główny zrąb pracy drużyn młodszo-harcerskich – dalszą fazą rozwojową (...) ich wysiłków na rozlicznych polach działalności”. Chodziło mu o ciągly rozwój duchowy, umysłowy i kulturalny, stałą pracę nad charakterem, tężyzną fizyczną, umiejętnościami oraz wyższy poziom doskonałości w skautowaniu: puszczaństwie, obozownictwie, ratownictwie, technice, poznawaniu świata i szerzeniu braterstwa międzynarodowego. To wszystko uzdalniało starszego harcerza i starszą harcerkę do służby społecznej i publicznej, a w razie potrzeby do walki o wolną i niepodległą Ojczyznę. W drugiej połowie lat trzydziestych nastąpił rozwój starszoharcerskich kręgów akademickich. Kierownik kręgu na Uniwersytecie Warszawskim Kazimierz Sabbat, przyczynił się do powstania kolejnych ośmiu kręgów przy innych uczelniach warszawskich, a w październiku 1938 r. z jego inicjatywy kręgi warszawskie zawiązały Zrzeszenie Akademickich Kręgów Starszoharcerskich „Kuźnica Harcerska”. Sabbat zabiegał o kształcenie kierowników pracy prowadząc szkoleniowe obozy wędrowne w Bułgarii i na Węgrzech. Wśród uczestników byli kierownicy kręgów z Wilna (Józef Grzesiak-Czarny, Zygmunt Szadkowski), Lwowa i Lublina. W grudniu 1938 r. odbył się starszoharcerski kurs instruktorski pod kierownictwem Aleksandra Kamińskiego w Górkach Wielkich. „Kuźnica” prowadziła obozy pracy społecznej na pograniczu wschodnim w ramach służby obywatelskiej a także w ramach akcji zdobywania przyjaciół dla Polski organizowała wędrówki do krajów ościennych z pokazami 35


ludowych pieśni i tańca. Jako kierownik „Kuźnicy” phm. Sabbat pisywał o starszym harcerstwie do miesięcznika Brzask; w ostatnim przedwojennym wydaniu przedstawił artykuł metodyczny o służbie publicznej w Starszym Harcerstwie i zakreślił program jej realizacji. Artykuł ten oraz ciekawy i ambitny program „Kuźnicy” zainteresował ówczesnego Przewodniczącego ZHP, Wojewodę Śląskiego Michała Grażyńskiego, który rozumiał ogromny potencjał "młodej krwi" dla budowy silnej niepodległej Polski opartej na wartościach harcerskiego ideału służby. Wybuch II wojny światowej wstrzymał dalszy rozwój starszego harcerstwa w Polsce według przedwojennych wzorów. Członkowie "„Kuźnicy” – a byli wśród nich: sekretarz Maria Straszewska, Józef Piątkowski, siostry Kamińskie – Irma (Paluchowa) i Janina, Ryszard i Jerzy Zarzyccy, Henryk Jaślan, Stanisław Bartosz, siostry Bełżyńskie – Irena i Janina (Gorgolowa), Kala i Władek Rostoccy, Edward Zürn – pozostali wierni służbie starszoharcerskiej wszędzie tam, gdzie losy wojenne ich rzuciły. Ci, którzy pozostali w Kraju włączyli się do pracy konspiracyjnej w Szarych Szeregach lub innych jednostkach Armii Krajowej.

Tablica „Kuźnicy” w kościele akademickim pw. św. Anny w Warszawie (u dołu po prawej stronie, pismo słabo widoczne) 36


Zmobilizowany jako rezerwista Sabbat dotarł do swojej jednostki na froncie wschodnim kiedy wynik dzialań był już przesądzony. Uniknął niewoli sowieckiej przechodząc z kilkoma towarzyszami na Węgry, które jako państwo neutralne, przyjmowało żołnierzyuchodźców w obozach internowania. W Somlószöllös organizował kręgi starszoharcerskie wśród internowanych, aby przeciwdziałać postawie defetyzmu i pijaństwu. Podobne kręgi powstawały w obozach internowania Polaków w Rumunii, na Litwie i Łotwie, w obozach jenieckich w Niemczech i w Rosji oraz w marynarce wojennej – na okręcie podwodnym „Dzik” i krążowniku „Konrad”. Podtrzymywały ducha i umacniały braterstwo. Jak wielu innych, Sabbat uciekl z Węgier przez zieloną granicę do Francji i tam walczył w szeregach armii polskiej. Po upadku Francji ewakuował się do W. Brytanii. W latach 1941-42 w I Dywizji gen. Maczka pełnił funkcję oświatowokulturalną: rozwijal kręgi starszoharcerskie w wojsku, organizował pogadanki i wieczorki literackie.

Odprawa kierowników kręgów I Dywizji Pancernej, Scarborough 37


Przeniesiony do Londynu na początku 1943r. jako wiceprzewodniczący i zastępca Olgi Drahonowskiej-Małkowskiej w Naczelnym Komitecie ZHP na czas wojny, organizował akcję „Szukania Przyjaciół dla Polski”. Druhna Oleńka zabiegała o pomoc i wsparcie ruchu skautowego na szczeblu międzynarodowym, a jej zastępca nagłaśniał Sprawę Polską wśród tubylców przy życzliwym wsparciu skautów szkockich i angielskich. Starsi harcerze i harcerki jeździli z programem tańców ludowych i spotkań z miejscową ludnością.

Polsko-szkocki starszoharcerski zespół taneczny

Kręgi starszoharcerskie działały także w jednostkach Karpackiej Brygady na Środkowym i Bliskim Wschodzie w latach 1940-42. Pierwszy krąg stworzył późniejszy Przewodniczący ZHP Zygmunt Szadkowski. Współorganizował dalsze kręgi w Syrii, Egipcie i Palestynie i wspierał ich pracę. W październiku 1941r. wszedl w skład Rady Starszyzny Harcerskiej na Środkowym Wschodzie, której 38


przewodniczył Stanisław Sielecki, weteran skautowy z lat 1914-18. Po tzw. „amnestii” w 1941r. i wyprowadzeniu ze Związku Sowieckiego II Korpusu Armii Polskiej pod dowództwem gen. Władysława Andersa sytuacja uległa zmianie. Potrzeba było osób do prowadzenia pracy harcerskiej wśród ludności cywilnej, dzieci i sierot ewakuowanych wraz z wojskiem. Do pracy z dziećmi i młodzieżą skierowano starszych harcerzy. Kręgi pracowały także przy obozach żeńskich w Indiach, a także w Palestynie skupiając starsze dziewczęta, które nadrabiały stracone lata nauki w liceum w Ain-Karem i w Szkole Młodszych Ochotniczek w Nazarecie. Od 1943 Szadkowski jako kierownik Samodzielnego Referatu Harcerskiego, a następnie Komendant ZHP na Wschodzie organizował kursy i szkolenia dla instruktorów i drużynowych. W grudniu tego roku w ramach armii na Wschodzie działało 38 kręgów.

Starsi harcerze w Palestynie 1944r., w tylnym rzędzie drugi od lewej „Druh Ryś” Zdzisław Peszkowski, późniejszy kapelan ZHP; po środku hm. Zygmunt Szadkowski, Komendant ZHP na Wschodzie. 39


Ustalenia polityczne z Teheranu i Jałty zawiodły oczekiwania Polaków, że będą mogli wrócić do wolnej Ojczyzny. Po zakończeniu działań wojennych, starsze harcerstwo wierne powołaniu do służby publicznej zajęło się organizowaniem pomocy, samopomocy i informacji dla „dipisów” (ang. DP – displaced persons). Sabbat odwiedzał ośrodki harcerskie w Niemczech i we Włoszech i mobilizował starszych harcerzy do pomocy uchodźcom. W pierwszych latach powojennych starsze harcerstwo pełniło rolę rodziny dla zwolnionych z wojska lub z niewoli niemieckiej, szukających pracy kombatantów a także dla dorostających dziewcząt i chłopców z ośrodków w Indiach i w Afryce. Na przełomie stycznia i lutego 1946 r. w Enghien pod Paryżem odbyło się zebranie Naczelnej Rady Harcerskiej (NRH) z udziałem dostępnych członków wybranych na XVII Zdejździe Walnym w maju 1939r., delegata Szarych Szeregów z Polski i przedstawicieli ze wszystkich ośrodkow harcerskich na uchodźstwie. Zebrani uchwalili, że ZHP będzie kontynuował pracę harcerską na emigracji, zgodnie ze swoją tradycją ideową, trwał w walce o wolną i niepodległą Polskę. Ustalono prawne zasady dla działalności ZHP poza Polską na podstawie statutu z 1936 r. i określono zadania ZHP na obczyźnie. Przestał istnieć NKH na czas wojny. Wybrano nową NRH, z której wyłoniło się Naczelnictwo ZHP z siedzibą w Londynie. Na funkcji Przewodniczącego pozostał Michał Grażyński. Na zjeździe Sabbat przedstawił zadania stojące przed Związkiem wśród emigracji niepodległościowej, w tym kluczowej roli starszych harcerek i harcerzy: podtrzymywanie ducha, organizowanie samopomocy społecznej, domagania się prawa do wolności i niepodległości dla narodu polskiego oraz nagłaśnienie Sprawy Polskiej w krajach zamieszkania i na forum międzynarodowym. Zjazd powołał odrębną Organizacją Starszego Harcerstwa z Naczelnym Kierownikiem wchodzącym w skład Naczelnictwa. Pierwszym kierownikiem został Kazimierz Sabbat. 40


W tym samym roku nad jeziorem Como we Włoszech odbył się pierwszy Zjazd Starszoharcerski z udziałem harcerek i harcerzy ze Wschodu, Zachodu i z Powstania Warszawskiego. Ustalono zasady pracy na uchodźstwie: realizowanie zasad Przyrzeczenia i Prawa Harcerskiego w życiu osobistym, społecznym i publicznym; zachowanie ducha braterstwa i harcerskiego stylu życia; służba obywatelska na rzecz Sprawy Polskiej; udział w pracy społecznej, wspieranie i propagowanie nauki i kultury polskiej oraz inicjatyw wychowawczych.

Starszoharcerski zjazd w Como

Główna Kwatera Starszego Harcerstwa organizowała kursy szkoleniowe i wyprawy żeglarskie – morskie pod nazwą „Bałtyk” oraz śródlądowe. Te ostatnie pod nazwą „Polesie” odbywały się na Norfolk Broads we wschodniej Anglii od roku 1951 do połowy lat 1980-ych. Wieczorami na postojach przy ognisku odbywały się starszoharcerskie dyskusje, często nad referatem zaproszonego gościa. 41


Jachty na wyprawie „Polesie” na Norfolk Broads

W ramach służby publicznej, starsi harcerze i harcerki we wszystkich krajach zamieszkania kontynuowali po wojnie na emigracji akcję „szukania przyjaciół” – rozumianą jako szerzenie wiedzy o Polsce, o jej historii i prawie Polaków do samostanowienia i niepodległego bytu państwowego. Utrzymywali kontakty z byłymi towarzyszami broni, uświadamiali kolegów w pracy i znajomych w miejscu zamieszkania. Włączali się aktywnie do pracy społecznej: często służyli w zarządach emigracyjnych organizacji, zakładali polskie szkoły, kluby i ośrodki. Poza harcerstwem działali w szkolnictwie polskim, YMCA, parafiach, organizacjach kombatanckich, zawodowych i społecznych, klubach sportowych i zespołach tanecznych, wydawnictwach, muzeach i miejscach pamięci. W miarę przesiedlania się emigracji niepodległościowej z Wielkiej Brytanii do innych krajów powstawały również nowe kręgi starszoharcerskie: od 1949 r. w Szwecji, Holandii, Hiszpanii, Danii i Australii; od 1950 r. w Argentynie, USA i Kanadzie, a od 1952 r. we Francji. Dzisiaj kręgi działają w Wlk. Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. W 25 rocznicę bitwy o Monte Cassino pokolenie urodzone w Polsce jeszcze pod zaborami lub już w II Rzeczypospolitej przekazało 42


dzieciom i wnukom sztandary wojskowe wraz z odpowiedzialnością za Sprawę Polską. Nowe pokolenie starszych harcerek i harcerzy wzięło udział w tym pierwszym zlocie poza granicami Kraju. Obok programu starszoharcerskich zajęć, zwiadu terenowego, poznania miejsc walki II Korpusu, dyskusji i ognisk pełniliśmy służbę porządkową podczas centralnych uroczystości na polskim cmentarzu (mówi o tym Joanna Ledóchowska na str. 26). Wielu uczestników starszoharcerskiej wyprawy nadal czynnie pełni służbę we władzach Związku.

Starsze Harcerstwo pod pomnikiem DSK podczas zlotu 25-lecia Bitwy pod Monte Cassino, 1969 r. 43


W dwa lata później zorganizowaliśmy wyprawę starszoharcerską do polskiego miasteczka Adampol (Polonezköy) w Turcji, założonej przez Adama Czartoryskiego w połowie XIX w. Było nas dziesięcioro plus przewodnik. Jechaliśmy łazikiem przez Niemcy, Jugosławię i Grecję zwiedzając po drodze Radio Wolna Europa w Monachium, Akropol, Stambuł i Efez.

W Adampolu spędziliśmy parę dni, zapoznaliśmy się z mieszkańcami, potomkami założycieli, którzy opowiedzieli nam swoją historię, a my zaprosiliśmy ich na ognisko harcerskie. Wyprawa starszoharcerska w Adampolu/ Polonezköy

Droga powrotna prowadziła przez Syrię, gdzie zwiedziliśmy Palmirę i rozmawialiśmy z polskimi archeologami przy pracy, oraz Liban i Bułgarię. Wieczorami na postajach były starszoharcerskie „gry” np. żywy dziennik, sąd nad postacią historyczną, zagadki i debaty, podczas których dyskutowaliśmy o sprawie polskiej w świecie, o pracy, planach na przyszłość i naszym Polska wioska Adampol w Turcji miejscu w społeczeństwie. 44


Różne czynniki kształtują obecny stan pracy harcerskiej, w tym starszoharcerskiej: wykruszanie się pierwszego pokolenia emigracji niepodległościowej, rozproszenie się drugiego i trzeciego pokolenia, oraz zmiany w skali światowej – w tempie życia, w gospodarce z systemem pracy „24/7”, w relacjach i komunikacji między ludźmi, w wykorzystywaniu zasobów naturalnych, w biurokratyzacji życia społecznego kosztem dawnej swobody. Tym bardziej na nas spływa obowiązek, by pełnić służbę w pełnym zakresie od skrzatów do starszych harcerzy. Zmiany polityczne w Polsce w 1989 r. i otwarcie unijnego rynku pracy przyczyniły się do nowej fali migracji z Polski przeważnie o profilu zarobkowym. Powstały nowe skupiska Polaków w krajach zachodniej Europy. Tworzą oni nowe jednostki harcerskie, które wchodzą w skład naszego Związku. Powinniśmy dbać o to, by zatrzymać naszych młodych dorosłych wychowanków przy Związku, a także przyciągnąć osoby ideowe pragnące żyć po harcersku. Organizacja Starszego Harcerstwa ma swoje miejsce w naszym Związku. Przestrzeń działania dla młodych i starszych dorosłych pragnących realizować harcerskie ideały w braterskim kręgu i wprowadzać je w życie społeczne i zawodowe pozostaje otwarta. Przydzial do Starszego Harcerstwa nie wyklucza wejścia na drogę instruktorską ani wspierania pracy jednostek młodzieżowych, ale stwarza okazję do dalszego rozwoju harcerki i harcerza jako człowieka dojrzałego świadomie pracującego nad sobą, zdobywającego umiejętności potrzebne, by w życiu osobistym, społecznym i zawodowym, swoją postawą świadczyć, że można zmieniać świat na lepszy i wpływać dodatnio na środowisko, w którym żyjemy i pracujemy. Anna Świdlicka hm.

45


ORGANIZACJA STARSZEGO HARCERSTWA (StH) w Kanadzie Historia ZHP w Kanadzie po II Wojnie Światowej wiąże się nierozerwalnie z Organizacją Starszego Harcerstwa. To właśnie „Staroharce”, jak zwykło się ich nazywać, mimo że liczyli wtedy niewiele ponad 20 lat, skrzyknęli się w 1950 r. dając podwaliny do powstania Kręgu StH „Tatry”, który w tym roku obchodzi swoje 69 „urodziny”. A było to tak: phm. Kazimierz Szmelter dał ogłoszenie do tygodnika „Związkowiec”, że w dniu 1 pażdziernika 1950 r. odbędzie się pierwsze zebranie Starszego Harcerstwa i wszyscy, którym bliskie sercu jest harcerstwo, są zaproszeni. Krag szybko powiększył swoją liczebność i już w grudniu tegoż roku (1950) liczył 18 członków w wieku od 18 do 26 lat. Za cel swojej działalności Krąg przyjął organizowanie jednostek młodzieżowych w Ontario, udział w pracy polonijnej, braterską współpracę z innymi skautami oraz harcerski sposób na życie czyli wspólne wypady, wycieczki, biwaki. I właśnie w czasie jednej z takich wycieczek Krąg „Tatry” odkrył Kaszuby, na których dzisiaj mieszczą się tereny ZHP. Nazwa Kaszuby została oficjalnie uznana przez rząd kanadyjski w 1960 r. na cześć pierwszych polskich osadników pochodzących z polskich Kaszub, którzy przybyli tu w 1858 r. aby rozpocząć nowe życie. Ontaryjskie Kaszuby to maleńki obszar ziemi, położony w Madawaska Valley (Renfrew County), około 360 km na północny wschód od Toronto. Zachwyca niezmierzoną ilością jezior, jeziorek i rzek położonych wśród malowniczych lasów o mieszanym drzewostanie. Harcerze ukochali bardzo ten skrawek ziemi przypominający w istocie polskie Kaszuby i nazywają je teraz swoim „drugim domem”. Po Kręgu „Tatry” powstały następne Kręgi, między innymi Kraków, Giewont, Czeremosz, Gorgany i Pieniny (Ottawa) czy Morskie Oko 46


w Montrealu. Członkowie Kręgów spędzali czas jak w rodzinnym gronie, zawiązało się wiele par małżeńskich, porodziły się dzieci i wiele z nich jest dzisiaj instruktorami w naszym Związku, a z kolei ich dzieci tworzą kolejne pokolenie harcerskiej rodziny. Kręgi miały najróżniejsze pomysły jak wspólnie spędzać czas, nie tylko towarzysko, ale zgodnie z zasadą idei harcerstwa, pomagając innym i włączając się do pracy społecznej wśród Polonii. Wielu członków było aktywnych w powstających jak „grzyby po deszczu” młodzieżowych jednostkach harcerskich, męskich i żeńskich, działali w organizacjach polonijnych (np. Kongres Polonii Kanadyjskiej), kościelnych, brali udział w wydarzeniach historycznopatriotycznych nie tracąc przy tym poczucia humoru i okazji do „harcowania”: niezliczone wyjazdy na narty, biwaki i spływy, spotkania towarzyskie ze wspólnym śpiewaniem. Profesor dh. Janusz Brzozowski, członek Kręgu „Tatry”, uzdolniony muzycznie, komponował piosenki na specjalne okazje. To właśnie on jest autorem piosenki Zlotowej z 1976 r pt. „Przybyliście z dalekich stron” i „Tamaracouta” na Zlot 2017. Zlot StH Tamaracouta, 2017

57


I tak leciały lata.... ZHP umocniło na stałe swoją pozycję w środowisku polonijnym, a Starsze Harcerstwo powoli się starzało, pomniejszało swoje szeregi; poszczególni członkowie odchodzili na „wieczną wartę”. Przez kilkanaście dobrych lat Starsze Harcerstwo w Kanadzie opierało się na kilku kręgach, w których nie przybywało członków, a raczej ubywało. Wizerunek tej Organizacji podupadł i przeważała ogólna opinia, ze Starsze Harcerstwo jest tylko dla Seniorów. Mało kto wiedział, że do „Staroharców” mogą wstąpić harcerze i harcerki po ukończeniu 18–go roku życia (Regulamin Główny, Artykuł 10A), którym bliskie sercu jest harcerstwo i chcą kontynuować swoje dorosłe życie zgodnie z Przyrzeczeniem Harcerskim. Przełom w tej stagnacji nastąpił okolo 2015 r., kiedy powstały kolejno „młodsze” Kregi jak Szczerbiec, Gryf i Młoda Polska. Przekrój wiekowy w tych Kręgach jest od 30 do 60 lat. Ostatnio zawiązały się i „są w rozruchu” młodzieżowe Kręgi Westerplatte i Sztorm. Krąg Szczerbiec przy majsterkowaniu

Na dzień dzisiejszy w Kanadzie jest zarejestrowanych 7 kręgów skupiających ponad 100 członków. 48


Jak działa Starsze Harcerstwo w XXI wieku w Kanadzie? Staramy się podtrzymywać język polski i tradycje polskie spędzajac razem wolny czas, pomagamy naszym bratnim Organizacjom zrzeszonym w ZHP i udzielamy się społecznie w innych oranizacjach polonijnych, czyli praktycznie robimy to samo co nasi poprzednicy. W grudniu 2018 r. tuż po Świętach Bożego Narodzenia spotkaliśmy się na rodzinnym kolędowaniu. Było nas ponad 40 osób, dwie generacje. Kolędy i wesoły śpiew było słychać na drugiej ulicy! Biwaki, ogniska i wypady na narty też są w naszym programie. Młodsze Kręgi preferują bardziej ruchliwe spotkania jak np. disco na rolkach czy wędrówki „gdzie oczy poniosą”, ale są wierni ognisku i piosence harcerskiej, a „Kaszubskie noce” są zawsze w ich repertuarze. Zmieniły się czasy, przybyło nam zdobyczy technicznych i zmieniły się też zadania i sposób „harcowania”, ale duch harcerski pozostał ten sam. Pozostały te same serca bijące po harcersku, w rytm fali uderzającej o brzegi kaszubskich jezior, w których śpiewa kaszubski wiatr. Ciągle mamy ludzi gotowych innym przyjść z pomocą, traktujących drugiego człowieka jak brata i siostrę i tworzących wspólne dobro. Czuwaj! Iwona Piotrowska dz.h. Okręgowa Kierowniczka St. Harcerstwa w Kanadzie

49


Z NASZEGO ARCHIWUM Kopie oryginalnego rękopisu z 1988 r.

50


ROK 1936: WSPOMNIENIA Z KURSU DLA PRZEWODNIKÓW PRACY STARSZO-HARCERSKIEJ W KĄTACH Odpis oryginalnego rękopisu z 1988 r.; zachowano pisownię i interpunkcję autora; śródtytuły od redakcji.

... głos w słuchawce telefonicznej: „Zenek? Mówi Witold Szablewski. Słuchaj kochany, w poprzedniej naszej rozmowie wspomniałeś, że byłeś na Kursie Kierowników Kręgów StarszoHarcerskich prowadzonym przez hm. Piskorskiego. Bardzo Cię proszę, napisz coś o tym kursie...” Na nic zdały się moje wykręty, że to tak dawno, że wszystko zatarło się w pamięci, że... „Przyparty do muru” zgodziłem się napisać to, co po tylu latach zostało jeszcze w pamięci. Wiosną roku 1935, czyli ponad 53 lata temu, hm. Mieczysław Łętowski – hufcowy Hufca Harcerzy w Łodzi, zaproponował mi wyjazd na Kurs Kierowników Pracy St-Harcerskiej. Oczywiście, bardzo chętnie zgodziłem się, tym bardziej, że razem ze mną miał jechać Antek Pachnicki, z którym braliśmy udział w kursie podharcmistrzowskim w Złotym Potoku i to w tym samym zastępie „Pstrągów”. Kurs dla Kierowników (Przewodników) Pracy St-Harcerskiej był organizowany centralnie przez Wydział Starszego Harcerstwa w Naczelnictwie ZHP w Warszawie dla wszystkich Chorągwi Harcerskich (męskich i żeńskich) na terenie całej Polski. Miejsce kursu: miejscowość Kąty koło Warszawy, letnia posiadłość gimnazjum im. Mikołaja Reja, tzw. „Rejówka”. Uczestnicy. Na kurs zjechali się Druhny i Druhowie z: Warszawy, Poznania, Krakowa, Łodzi, Wilna i innych miejscowości. Najliczniej reprezentowane były miasta, w których były wyższe uczelnie, 51


Uczestnicy kursu starszoharcerskiego z wizytą w Czersku

bo tam właśnie było najwięcej kręgów (Zrzeszeń) akademickich. Muszę nadmienić, że wykładowcy na kursie, to wspaniali instruktorzy z Głównej Kwatery Harc. i Naczelnictwa, ale oprócz instruktorów harcerskich wykłady i zajęcia przeprowadzali również „cywile” – eksperci. Program kursu pouczał nas i to bardzo szczegółowo, jak krąg zorganizować i jak go prowadzić. Wszystkie te wiadomości i wytyczne podzielone były na działy. Oto niektóre z nich: a) Dział harcerski – bardzo mocno podkreślano stosowanie systemu zastępowego oraz konieczność zdobywania stopni harcerskich. Program na stopień „Harcerza Orlego” i „Harcerza Rzeczpospolitej” powinien być uwzględniony w planie pracy kręgu. Oczywiście przeprowadzanie prób na te stopnie powinno być odpowiednie dla wieku. b) Obozy wędrowne „Włóczęgi” – Krajoznawstwo jako „chwytanie” przyrody, a przede wszystkim nawiązanie koleżeństwa, a następnie przyjaźni. Właśnie dla podkreślenia ważności tego działu została zorganizowana wycieczka krajoznawcza na zwiedzenie ruin zamku Książąt Mazowieckich w Czersku. 52


Na wycieczce krajoznawczej - ruiny zamku w Czersku, 1936 r.

c) d) e)

Dział służby społecznej – zastosowanie nie tylko w ramach ZHP (pomoc w prowadzeniu drużyn, obozów) ale na szerszym terenie pracy społecznej. Dział towarzyski Dział zarobkowy i inne

Dowcip z osłem. Nie będę omawiał poszczególnych działów, bo to byłby już plan pracy kręgów, a postaram się opisać to co może mało ważne, ale co najbardziej utkwiło w mej pamięci. Na ścianie w korytarzu wisiał mały obrazek przedstawiający ryczącego osła, a pod nim napis: „a teraz jest nas dwóch...” Któryś z kursantów wpadł na pomysł, aby drugą osobę podprowadzić do obrazka, szybko wycofać się i z oddalenia obserwować reakcję. Kawał udał się! Po kolei z „miłym” osłem zapoznawali się kursanci, wykładowcy i odwiedzający kurs goście. To spotkanie z osłem zawsze obserwowała grupa kursantów, a widząc reakcję zaśmiewała się „do łez”. Temu „obrzędowi” poddany był również i druh Piskorski, ku wielkiej radości wszystkich obserwujących. Zarobkowanie. Z wykładów mało pozostało mi w pamięci, ale z działu „zarobkowanie” przez całe 53 lata wędruje za mną przykład, 53


jak krąg może wypracować poważny dochód. Otóż w miastach, szczególnie w miastach dużych, hotele i restauracje wysokiej klasy poszukiwały gwarantowanej świeżości jajek, płacąc za nie wysoką cenę. Pewien krąg zorganizował dostawę takich jaj. Każde jajko było ostemplowane datownikiem. Podobno krąg, który to zorganizował „robił kokosy”. W grę tutaj musiały wchodzić uczciwość w datowaniu i gwarancja świeżości jaj. Proszę pamiętać, że w tych latach lodówki i zamrażarki nie były do osiągnięcia. Czy ten rodzaj zarobkowania byłby możliwy i dziś? Chyba nie. Czuj Duch! Z wykładów druha Piskorskiego między innymi zapamiętałem propagowanie pozdrawiania się rycerskim hasłem „Czuj Duch!”. Jakoś hasło to po prostu przypadło mi do gustu i dlatego wprowadziłem je w kręgu St-Harcerskim „Kresowiacy” w 16-ym Batalionie Strzelców. Hasło to zostało uwidocznione w naszym „Kręgowym Kąciku” w świetlicy żołnierskiej. Puszczaństwo. Druh Piskorski (przez nas zwany „Piskorz”) bardzo mocno podkreślał i zachęcał do stosowania obrzędowości, a szczególnie puszczaństwa. Na ten temat był bardzo ciekawy wykład, a następnie odbył się obrzęd przyjęcia nas do „Kręgu Puszczańskiego”. Z powodu braku czasu, a stosunkowo dużej ilości przyjmowanych, obrzęd był znacznie skrócony, a tylko pierwsi zostali przyjęci według całego obrzędu. Obrzęd ten wywarł na nas bardzo głębokie wrażenie, a wyglądał mniej więcej tak: w czasie wolnym, którego było bardzo mało należało wyszukać podłużny kawałek kory brzozowej. Na jednej połowie tej kory wypisać/ wypalić swoje nazwisko, a na drugiej imię puszczańskie wyszukane przez druha-kolegę. Moje puszczańskie imię „Pstrąg” podsunął Antek Pachnicki, nie z powodu dobrego pływania, a dla upamiętnienia niedawno ukończonego kursu phm. w zastępie „Pstrągi”. Wieczorem przy ognisku zasiadł cały kurs a druh Piskorki – mistrz ceremonii mówił nam o puszczaństwie, że ten „Krąg Puszczański” jest już rozsiany po 54


całej Polsce a dziś do niego i my będziemy włączeni. (Nawiasem mówiąc, jak się później, już w Afryce od druha Józka Brzezińskiego dowiedziałem, krąg ten nosił nazwę „Krąg Złotych Jeżów” a jego wodzem był właśnie druh Piskorski.) Następnie rozpoczął się sam obrzęd przyjęcia: spalenie małego kosmyka włosów – symbol wad, przełamanie kawałka kory brzozowej i spalenie w ognisku części z nazwiskiem. Wszystko to w wielkiej powadze, a słowa towarzyszące tej czynności na prawdę głęboko wyryły się w naszej pamięci. I tak to, od tego pamiętnego wieczoru zostałem członkiem Wielkiego Kręgu Puszczańskiego, a część kory brzozowej z wyrytym „Pstrąg” przechowywałem wraz z innymi pamiątkami harcerskimi. Te kilka dni na kursie to wspaniałe przeżycie harcerskie, które na pewno zostawiło głęboki ślad, a głębokie myśli i wskazówki szły ze mną przez harcerskie życie. Niestety nazwiska komendy kursu, tematy wykładów i zajęć po tylu latach rozpłynęły się w niepamięć, ale ten „ryczący osioł” – źródło zdrowego harcerskiego śmiechu i humoru, ten obrzęd przyjęcia do „Kręgu Puszczańskiego” i te „datowane jaja” zostały w pamięci, a najbardziej utkwiła w pamięci świetlana postać hm. Tomasza Piskorskiego – budowniczego ruchu Starszo-harcerskiego. Jemu to po 53 latach krzyczę w zaświaty – Czuj Duch! Z. Słomkowski hm. „Pstrąg”

55


NA WIECZNĄ WARTĘ Phm. KATARZYNA MRUKOWICZ, USA 11 stycznia 2019 r. odeszła na wieczną wartę w wieku 34 lat phm. Katarzyna Mrukowicz, hufcowa hufca harcerek „Ziemia Rodzinna” w Detroit. Druhna Kasia była skromna, dzielna, nie skarżyła się na trudności, oddana służbie harcerskiej i powierzonej jej młodzieży.

Cześć Jej pamięci!

Hm. ADOLFINA SCHMIDT, Kanada 4 maja 2019 r. odeszła na wieczną wartę hm. Adolfina Schmidt z domu Kostrzyn-Till. W 1940 r. Druhna Ada została wywieziona w głąb Związku Sowieckiego. Po tzw. „amnestii” wyjechała z wojskiem polskim do Persji. W kwietniu 1942 r. wspólnie z Zofią Adel założyły pierwszą jednostkę harcerską w Teheranie. Stan liczbowy tej jednostki 31/12/1943 wynosił 1715. Mianowana podharcmistrzynią w 1943 r. W Libanie uzyskała dyplom doktora chirurgii dentystycznej. Przez wiele lat była członkinią Komendy Choragwi Harcerek w Kanadzie, m.in. skarbniczką choragwi i przewodniczącą komisji prób na stopień harcmistrzyni.

Cześć Jej pamięci!

56


Hm. JERZY WITTING, Wielka Brytania 20 maja 2019 r. odszedł na wieczną wartę w wieku 95 lat hm. Jerzy Witting. Zastępowy w 21 WDH, uczestnik służb pomocniczych harcerskich w obronie Warszawy w 1939 r. Drużynowy konspiracyjnego harcerskiego oddziału „Żbik” w latach 1939-42. w latach 1942-45 więziony na Pawiaku, a następnie w obozach koncentracyjnych Auschwitz i Buchenwald. Kierownik kręgów starszoharcerkich w II Korpusie i w Londynie w latach 1946-47. Współorganizator GK Harcerzy w 1948 r. i jej wieloletni członek. Naczelnik Harcerzy w latach 1967-74. Wieloletni członek Naczelnej Rady Harcerskiej i przewodniczący Naczelnego Sądu Harcerskiego. Przewodniczący Harcerskiej Komisji Historycznej przy Naczelnictwie ZHP. Zajmował się historią harcerstwa i troszczył się o to, by nasze dzieje zostały udokumentowane. Był redaktorem czterech harcerskich wydawnictw historycznych, autorem referatów i wielu artykułów w prasie harcerskiej. Był dyrektorem Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego. Kapral podchorąży Polskich Sił Zbrojnych, odznaczony srebrnym krzyżem zasługi z mieczami. Był wybitnym instruktorem, całym życiem służył młodzieży harcerskiej.

Cześć Jego pamięci!

57


PODZIĘKOWANIE hm. BARBARZE BIENIAS ZA 25 LAT NA FUNKCJI REDAKTORKI OGNISKA HARCERSKIEGO 10 czerwca 2019 r.

Mowa Przewodniczącego ZHP hm. Roberta Rospędzihowskiego Droga Druhno Basiu! Druhny i Druhowie! Ponad 25 lat służby redaktorskiej i 100 wydań „Ogniska Harcerskiego” – to wspaniały jubileusz! Druhna jest jedenastym następcą samej druhny Oleńki – Olgi Drahonowskiej-Małkowskiej, która podczas drugiej wojny światowej w swojej siedzibie w Castlemains w Szkocji założyła świetlicę pod nazwą „Ognisko Harcerskie” dla harcerzy i harcerek. Utrzymywała z nimi kontakt za pomocą „listów z ogniska harcerskiego”. Tak powstało to nasze „pismo starszyzny harcerskiej” i już trwa 77 lat. Druhnie przypadł najdłuższy staż redaktorski: od połowy 1993 roku aż do roku bieżącego. W tym okresie cały świat się zmienił. Kiedy Druhna przejmowała redakcję „Ogniska Harcerskiego” Jan Paweł II był niekwestionowanym autorytetem w świecie. Polska dopiero zaczynała rozprawiać się z balastem komunizmu. A my tu na Emigracji cieszyliśmy się z możliwości nieskrępowanego kontaktu z Krajem. Ognisko pod Druhny redakcją towarzyszyło Papieżowi i zmianom w Polsce, było świadkiem naszego otwarcia na Kraj i nadzieji - ciągle nie zrealizowanej - na zjednoczenie ruchu harcerskiego, pisało o nowych jednostkach, które powstawały w środowiskach nowej emigracji, dostarczało materialów ideowych, metodycznych, oświatowych i historycznych przydatnych w pracy, 58


było kroniką tego, co się w naszym Związku: w Naczelnictwie i w poszczegolnych chorągwiach działo, pamiętało tych, którzy odeszli na wieczna wartę. Pożegnała się Druhna pięknym wydaniem Ogniska poświęconym obchodom stulecia odzyskania Niepodległości Polski. Cieszę się, że mogę dzisiaj w szerszym gronie, w imieniu Naczelnictwa i Głównych Kwater podziękować Druhnie za ćwierć wieku instruktorskiej służby: oddanej, wytrwałej, cichej, nie zawsze należycie docenianej i wspomaganej; za utrzymanie wysokiego poziomu artykułów i zapewnienie ciągłości naszego instruktorskiego Ogniska od jego początków. Cieszę się, że Druhna przygotowała następcę i pozostaje w zespole redakcyjnym jako doradca. Druhno Basiu: dziękuję za dobrze spełnioną służbę. Czuwaj!

Pamiątka 100 „ Ognisk” zredagowych przez dh. Basię 59


POLISH SCOUTING ASSOCIATION (INTERNATIONAL) Ltd

Londyn, maj 2019 Druh phm. Paweł Giliauskas HL Przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie Drogi Druhu Pawle, W imieniu Naczelnictwa i całego Związku Harcerstwa Polskiego serdecznie dziękujemy za zaproszenie na Jubileuszowy Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie, który będzie miał miejsce w sobotę 11 maja b.r. Niestety mimo najlepszych starań, nie możemy uczestniczyć osobiście w Zjeździe. Jubiluesz 30-lecia działalności Związku Harcerstwa Polskiego na Litiwie jest znacznym wydarzeniem. Jest to poważna rocznica w historii każdej organizacji, gdyż jest symbolem wielu osiągnięć, i wynagrodzeniem ciężkiej pracy i poświęcenia w celu wychowania młodzieży na dobrych i prawych obywateli swojego kraju zamieszkania, i honorowych Polaków, którzy są dumni ze swoich korzeni i pragną czynić dobro wokół siebie. Ta praca jest często mało zauważona i cicha, ale dowód jej sukcesu jest jej ciągłość. Gratulujemy i życzymy miłego dnia i wspaniałych obchodów Waszego jubileuszu. Niech on natchnie następne pokolenia. Dziękujemy Wam za bliską i serdeczną współpracę przez ostatnie 30 lat. Życzymy Wam także owocnych obrad i pomyślnych wyborów nowego Zarządu i Władz, które będą nadal pielęgnować pracę wychowawczą w ramach służby Bogu, Ojczyźnie i Bliźniemu. Zapewniamy Was także o naszej chęci kontynuowania serdecznej braterskiej współpracy w następnych latach. Czuwaj!

23-31 Beavor Lane, LONDON W6 9AR, ENGLAND Tel: +44 (0)20 8748 8006 e-mail: naczelnictwo@zhp.org Company No. 405814 (Registered in England & Wales) Charity No. 292231 (Registered in England & Wales)


MYŚLI O SŁUŻBIE INSTRUKTORSKIE DYSKUSJE

W tej rubryce chcemy dać głos czytelnikom. O czym myślimy wracając do domu po służbie, co nas raduje, nad czym się zastanawiamy, co nas czasem niepokoi? Jeżeli chcecie się podzielić myślami zapraszamy do dyskusji.

O SYSTEMIE ZASTĘPOWYM Kiedyś rozmawiałem z instruktorem skautingu brytyjskiego. Opowiedział mi, jak namawiano go do służby z młodzieżą. Zastanawiał się, ile czasu zajęłaby mu praca w skautingu gdyby ją podjął. Powiedziano mu: „tylko jedną godzinę tygodniowo”. Zgodził się, zaczął działać, ale teraz mówi „tylko jedną godzinę? Tak, tylko jedna godzina mi teraz została wolna w tygodniu!” Wszyscy, którzy pełnimy służbę harcerską rozumiemy to. Służba harcerska może stać się bardzo czasochłonna. Wszyscy mamy wiele obowiązków: rodzinne, w pracy, na studiach, w szkole itp. Każdemu brakuje czasu. W wielu jednostkach organizacyjnych brakuje instruktorów lub instruktorek aby obsadzić wszystkie konieczne funkcje. Często pełnimy więcej niż jedną funkcję – nie jest to pożądane, ale czasami po prostu nie ma wyboru i właśnie tak znajdujemy się w sytuacji, że zostaje tylko ta jedna godzina w tygodniu! Skoro sednem pracy harcerskiej jest wychowanie i kształcenie, to ona zawsze będzie się rozwijać i nie można ograniczyć jej zasięgu. Zawsze są nowe pomysły, nowe przedsięwzięcia i zawsze chcemy poprawiać i doskonalić to, co robimy – mamy ambicje. Nigdy nie stoimy długo w jednym miejscu. Przychodzą nowe pokolenia i na nowo odkrywają harcerstwo, budują na tym co myśmy osiągnęli – tak, jak my budowaliśmy na tym co osiągnęli nasi poprzednicy. 62


A więc, jak pogodzić brak czasu, różne obowiązki i stały marsz naprzód? Czasami, jak pisał Adam Mickiewicz trzeba wrócić do przeszłości: „Gotując się do przyszłości, potrzeba wracać się myślą w przeszłość, ale o tyle tylko, o ile człowiek gotujący się do przeskoczenia rowu, wraca się w tył, aby się tem lepiej rozpędzić.” Skauting i harcerstwo opierają się na systemie zastępowym. Jest to system, który został wprowadzony przez samego Roberta BadenPowella na podstawie doświadczeń wojskowych. Wszyscy wiemy, jak powinien działać system zastępowy w teorii, ale stale mamy problemy z wprowadzaniem go w życie w jednostkach, czy to w drużynach, komendach hufców czy komendach chorągwi. I może właśnie to powodowuje, że nam się wydaje, że wszyscy musimy wszystko samemu robić? Współpracownik Badena-Powella, Roland Phillips (zginął w pierwszej wojnie światowej) tak pisał w 1915r. w swojej książce „System Zastępowy” o trudnościach w pracy skautowej: „Nie wykluczone, że ........niejeden drużynowy pomyśli sobie: ”Zgadzam się w zupełności¸że system zastępowy jest idealną metodą zorganizowania i prowadzenia drużyny i jestem całkowicie przekonany, że najlepsze drużyny w kraju pracują według jego zasad, ale wyjątkowe warunki, w których ja się znajduję, uniemożliwiają mi wprowadzenie tego systemu do mojej drużyny”. Jeden drużynowy wysunie tu szczególnie cechy swoich chłopców – ich niezwykłą lekkomyślność lub zdumiewającą solidarność; drugi powie o tym, jak daleko chłopcy mieszkają od izby drużyny i jak daleko muszą iść w ciemne zimowe wieczory. Jeden drużynowy doszuka się szczególnych trudności ze starszymi chłopakami, inny będzie dowodził swojego wyjątkowego położenia właśnie gdy 63


chodzi o chłopców młodszych. Ktoś nie może pracować zastępami z braku przybocznego, ktoś inny dlatego że ma żonę i troje dzieci, a urzęduje w biurze do późnej godziny. [...] Często słyszy się takie słowa drużynowego: „Mianowałem zastępowych według wskazówek BadenPowella, ale w praktyce muszę całą robotę w drużynie prowadzić sam”. Jak mało się zmieniło od roku 1915! Napewno słyszeliśmy podobne argumenty i uwagi. A więc – jak można poprawić sytuację, jak można stworzyć warunki aby praca harcerska i służba dla naszej organizacji była efektywna i zgodna z naszym systemem wychowawczym, to znaczy zastępami? Wymaga to trochę planowania i wkładu pracy – specjalnie na początku będzie trudno – ale z czasem będą piękne wyniki i skuteczna praca harcerska. Po pierwsze, prowadząc drużynę należy odzwyczaić się od tego (jak czasami się zdarza) że drużynowy sam wszystko przygotowuje i robi. Jako instruktorzy i instruktorki nie możemy wszystkiego robić sami, ale musimy stwarzać w drużynie takie warunki i atmosferę, aby umożliwić młodzieży wykazanie się własną inicjatywą i pomysłami, aby zastępowi się kształcili i tym samym kształcili i przygotowywali do stopni i sprawnosci swoich chłopców czy dziewczęta. Tu kluczowym elementem jest zastęp zastępowych – kwintesencja Baden-Powellowskiego systemu zastępowych. Drużynowy i przyboczni prowadzą zastęp, który składa się z zastępowych i może podzastępowych. Prowadzą program zbiórek i wycieczek, mogą nawet zorganizować biwak, podczas którego pogłębiają wiedzę zastępowych i swoim przykładem pokazują, jak się przeprowadza zbiórkę zastępu. Zastępowi wynoszą z tego i pomysły i przykład (żywy) jak przeprowadzać zbiórki ze swoim zastępem. 64


Aby drużyna dobrze funkcjonowała konieczne są zbiórki zastępów nawet jeżeli te muszą się odbyć jako częsć zbiórki drużyny. Chodzi o to, aby młodzież w zastępie współpracowała – a zastępowy uczył się, jak prowadzić zespół, jak wydawać rozkazy i jak stać się z czasem kandydatem na drużynowego. Kolejny przykład – na obozie. Lepszy wynik osiągnie oboźny gdy powie zastępowemu na boku, że w jego namiocie jest bałagan i że on – druh zastępowy – jest odpowiedzialny za utrzymanie porządku, aniżeli miałby krzyczeć na poszczególnych harcerzy w zastępie że mają bałagan. Jeżeli zastępowy weźmie na siebie tę odpowiedzialność i porozmawia z chłopcami to jego autorytet u chłopców będzie wzrastał. Natomiast jeżeli oboźny pokrzykuje na chłopców w zastępie i to w obecności zastępowego to podkopuje jego funkcję i na pewno chłopcy będą inaczej patrzeć na zastępowego. Oczywiscie jest to na początku trudniej niż samemu wszystko robić. Wymaga samodyscipliny i stałego przypominania sobie dlaczego działamy systemem zastępowym, ale z czasem to ułatwia pracę bo inni biorą odpowiedzialność za swoje obowiązki i można więcej osiągnąć na dłuższą metę. Tak samo jest w komendach hufców. Na przykład, namiestnik harcerzy ma swój zastęp drużynowych i powinien realizować program kształcenia dla nich, a oni powinni pomagać mu w prowadzeniu np. kursu zastępowych w hufcu. Nie musi wszystkiego robić sam. I my nie musimy robić wszystkiego samemu – stwórzmy sytuacje i warunki, aby ten stary, dobrze nam znany system zastępowy nam pomagał. Na pewno zostanie nam w tygodniu więcej niż jedna wolna godzina! Marek Szablewski hm.

65


BYŁAM, SŁYSZAŁAM, WIDZIAŁAM W czerwcu w Londynie odbyły się dwa ciekawe wydarzenia związane z wojennymi losami naszych rodzin, w tym wielu harcerek i harcerzy. Oratorium „Polska Odyseja” W niedzielę 16 czerwca bieżącego roku z okazji rocznicy zbrodni katyńskiej odbył się koncert, podczas którego wysłuchaliśmy Oratorium „Polska Odyseja” na sopran, baryton, chór i orkiestrę. To muzyczna opowieść o losie tysięcy Polaków w czasie II wojny światowej, wywiezionych do Rosji sowieckiej. Każda część opowiada o kolejnych etapach odysei i poprzedzona jest recitativo, które ma formę mowy raczej niż typowego śpiewu. Oratorium rozpoczyna i kończy Gloria Domine et in Terra Pax. Kolejne części dzieła to Oficerowie z Katynia, Zesłańcy Syberyjscy, Matka Boska Kozielska, Ballada o Andrzeju Boboli, Duch Wolności i Refleksja o Człowieczym Losie. Przed rozpoczęciem utworu kompozytor poprosił o powstanie obecnych na koncercie byłych zesłańców. Kilkanaście osób, których udziałem była Odyseja uczczono brawami. Obraz Matki Boskiej Zwycięskiej, Kozielskiej wyrzeźbiono w obozie sowieckim w Kozielsku, gdzie w tajemnicy odprawiano Msze Święte. Obraz przebył szlak bojowy z II Korpusem. Obecnie znajduję się w Kościele św. Andrzeja Boboli w Londynie. Niestety, utwór nie jest obecnie dostępny w postaci nagrania elektronicznego. Jest jednak nadzieja, że wkrótce trafi do szerszego grona słuchaczy. 66


Oratorium jest dziełem Andrzeja Matuszewskiego, skrzypka i kompozytora, absolwenta akademii muzycznej im. Fryderyka Chopin’a w Warszawie oraz jako prywatny stypendysta Witolda Lutosławskiego, Londyńskiej Royal Academy of Music. Występował, jako skrzypek w filmie „Purpurowe Skrzypce”. Andrzej Matuszewski mieszka w Londynie. Film „Mój Dom Indie”

W POSKu 27 czerwca wyświetlono film dokumentarny „Mój Dom Indie” w ramach London Indian Film Festival. Film opowiada o Kirze Banasińskiej, żonie polskiego konsula w Indiach i o jej działaniach na rzecz polskich dzieci, które z „nieludzkiej ziemi” trafiły do obozu dla uchodźców w Indiach w Valivade (Maharasztra). Reżyserem filmu jest Anjali Bhushana, filmowiec ze sławnego Bollywood, która pierwotnie zamierzała nakręcić film fabularny, ale zafascynowała się postacią Kiry Banasinskiej. Scenarzystą jest Małgorzata Czausow. Film zawiera bardzo wiele nagrań archiwalnych, w tym czarno-białe nagrania z obozu z lat czterdziestych oraz wywiady z główną bohaterką filmu. Ekipa dotarła do wielu „Indian”, czyli osób, które spędziły kilka lat w Valivade. Jedną z nich to nasza instruktorka hm. Danuta Pniewska. 67


Gromada zuchów w Dziesiątce z wodzem zuchowym T. Juzwą, p. J. Perun i phm. B. Stankiewicz

W Tygodniu Polskim, ukazującym się w Londynie, z dnia 21 czerwca br. jest ciekawy artykuł druhny Danki na temat Kiry Basińskiej, przedstawiający bardzo ciekawy życiorys tej niezwykłej kobiety, która potrafiła zorganizować i zmobilizować pomoc dla polskich sierot.

Valivade 1943-1947 (zdjęcia: Kresy Family)

Po filmie odbyło się spotkanie z reżyserką. Widać jej autentyczne zainteresowanie tematem oraz serdeczny stosunek do naszych „Indian”. Anjali Bhushana nie wyklucza w przyszłości filmu fabularnego na kanwie tej historii. Druhna Powiew 68


W następnym wydaniu

Ogniska Harcerskiego,

nr. 3/55, lipiec-wrzesień 2019 Relacja z obchodów 75. rocznicy Powstania Warszawskiego  Złożenie prochów naszego byłego Naczenika Harcerzy śp. hm. Ryszarda Białousa w Kwaterze Szarych Szeregów na Powązkach  Uroczystości z udziałem władz RP  Msza św w Katedrze Polowej Wojska Polskiego  Harcerska gra miejska Zlot 30-lecia Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej w Rybakach na Warmii Wspomnienia z akcji letniej Stałe rubryki:  Z pracy Głównych Kwater  Duszpasterstwo  Myśli o służbie – instruktorskie dyskusje  Z naszego Archiwum  Odeszli na wieczną wartę  Recenzje


TO ONI TĘDY SZLI słowa: Feliks Konarski - Ref-Ren (1907–1991)

Przechodniu, spójrz na cichy cmentarz, Gdzie włoskie słońce płoszy sen... I już na zawsze zapamiętasz Na całe życie obraz ten... To oni tędy szli, Gdy maki kwitły na zboczach... To oni tedy szli I Polskę mieli w oczach! To oni tędy w bój Szli w noc majowo siną, To oni na Monte Cassino Zatknęli sztandar swój! I odtąd każde polskie dziecię Gdziekolwiek będzie - z dala stąd Niech o tym wie, że w obcym świecie Jest taki cichy polski kąt... To oni... Te lśniące w słońcu mogił rzędy I dzwonów gra z klasztornych wież, To nie jest tylko czar legendy, Ale wolności symbol też! To oni... Jagódce Kaczorowskiej - autor Londyn, lipiec 1969 r. Pieśń napisana dla młodzieży harcerskiej na Zlot Światowy na Monte Cassino

„OGNISKO HARCERSKIE” Kwartalnik Starszyzny Harcerskiej Wydawca: Naczelnictwo ZHP Redaguje hm. Anna Świdlicka z zespołem Druk - CE Print www.ceprint.co.uk

Adres Redakcji: Związek Harcerstwa Polskiego 23-31 Beavor Lane London W6 9AR email: ognisko@zhp.org www.zhp.org

Profile for Polish Scouting Association (Int) Ltd

Ognisko Harcerskie  

Kwiecień - Czerwiec 2019

Ognisko Harcerskie  

Kwiecień - Czerwiec 2019