Issuu on Google+

Dzisiaj z „Gazetą Aleksandrowską” MIESIĘCZNIK INFORMACYJNO-PUBLICYSTYCZNY czerwiec 2012 nr 63 (V rok) CENA 0 zł ISSN 1897-8908

www.kujawy.media.pl

mapa gminy Aleksandrów Kujawski z planem miasta

MIASTA: Aleksandrów Kujawski, Ciechocinek, Nieszawa GMINY: Aleksandrów Kuj., Bądkowo, Koneck, Raciążek, Waganiec, Zakrzewo

Paraliż w radzie

Polaków w EURO nie ma, ale piłka nadal w grze

Przerwa w sesji bez terminu jej zakończenia Mylili się ci, którzy wierzyli, że po kwietniowym przesileniu w Radzie Powiatu Aleksandrowskiego zapanuje spokój do końca kadencji.

reklama

Na orliku w Przybranowie

W gimnazjum „Lotników” od lewej: dyrektor Krzysztof Wdowczyk, z-ca dyr. Andrzej Sygit, burmistrz Andrzej Cieśla, przewodnicząca rady miejskiej Urszula Paprocka

Przewodniczący rady powiatu Jan Kościerzyński na ostaniej sesji Rady Powiatu powtórzył manewr zastosowany w grudniu ubiegłego roku. Ogłosił przerwę w sesji, nie podając terminu jej zakończenia. Potem natychmiast ze swoimi kolegami-radnymi opuścił salę obrad, paraliżując pracę rady.

Czytaj str. 4


I 2 I GAZETA nrALEKSANDROWSKA 63, czerwiec 2012

Fot. Stanisław Białowąs

Na ulicy Szerokiej grasuje podpalacz

Osiem tysięcy złotych grzywny ma zapłacić kierowniczka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Aleksandrowie Kujawskim. Była oskarżona o podrabianie podpisów na dokumentach i wpisywania na nich wstecznych dat. Sąd powołał biegłego grafologa, przesłuchał świadków. Zmian dokonano na sześciu dokumentach. Ogłaszając wyrok, sędzi Lilianna Ratajczak z Sądu Rejonowego w Aleksandrowie Kuj. zwróciła uwagę, że kierownik w urzędzie jest osobą wysokiego zaufania publicznego. Małgorzata W. na ogłoszeniu wyroku nie była. Od początku rozprawy nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów i zapowiada apelację. Wyrok nie jest więc prawomocny.

Spraw do omówienia było sporo

Przedsiębiorcy spotkali się z samorządowcami miast i gmin

Dom przy ulicy Szerokiej 4 po pożarach nie nadaje się do zamieszkania Komuś najprawdopodobniej bardzo zależy, aby z ulicy Szerokiej 4 w Aleksandrowie Kujawskim zniknął drewniany dom, w którym mieszkało pięć rodzin. Ulica Szeroka znajduje się w centrum miasta, to boczna od ul. Chopina. W ostatnim czasie wybuchło w tej posesji aż pięć pożarów. Nikt w przypadek nie

wierzy, bo takich cudów nie ma, aby wybuchały jeden po drugim w tym samym miejscu. Policja otrzymała zadanie przeprowadzenia dochodzenia, celem wykrycia podpalacza. Trzy z pożarów były na tyle niszczące, że dom obecnie nie nadaje się do zamieszkania. Dla niektórych rodzin to wielka tragedia. Budynek pamięta jeszcze czasy przedwojen-

Razem raźniej - zakończenie Wójt gminy Aleksandrów Kujawski oraz Towarzystwo Przyjaciół Niziny Ciechocińskiej serdecznie zapraszają 20 lipca (piątek) o godz. 16.00 do świetlicy wiejskiej w Wołuszewie na uroczyste zakończenie projektu „Razem raźniej – II edycja” współfi-

nansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach działania 7.3 Inicjatywy lokalne na rzecz aktywnej integracji. W programie: * wystawa prac fotograficznych uczestników projektu * rozstrzygnięcie konkursu fotograficznego

Panu Redaktorowi „Gazety Aleksandrowskiej” Stanisławowi Białowąsowi wyrazy głebokiego współczucia z powodu śmierci

ne. Ekspert budowlany nie wydał ostatecznej decyzji na piśmie, ale wiadomo, że dom nie nadaje się do remontu. Podczas gaszenia pożarów woda zniszczyła konstrukcje stropów, gdyż zbudowane są z trzciny. Miasto ma teraz wielki problem, gdzie ulokować rodziny. Burmistrz wolnymi mieszkaniami komunalnymi nie dysponuje. (bis)

pn. „Gmina Aleksandrów Kujawski XXI wieku w obiektywie” * impreza integracyjna współfinansowana z budżetu gminy Aleksandrów Kujawski w ramach dotacji, podczas której zaprezentuje swój repertuar gminny zespół „To i Owo”. Dla wszystkich przybyłych poczęstunek, a dla dzieci atrakcje w postaci dmuchanych urządzeń i inne.

Po doświadczenia z Niemana Ostatnio w Aleksandrowie Kujawskim przebywała kilkuosobowa grupa osób niepełnosprawnych z Niemana w obwodzie kaliningradzkim w Rosji. Z miastem tym nawiązana jest partnerska umowa o współpracy. Goście zainteresowani byli formami pomocy osobom dotkniętym różnym

kalectwem. Wizyta była rezultatem ostatniej wyjazdu burmistrza Andrzeja Cieśli i delegacji w Rosji. Jednym z tematów rozmów były kwestie związane z formami pomocy osobom niepełnosprawnym. Przewidziana jest rewizyta. (mp)

CENTRUM ODCHUDZANIA

Poradnia Zdrowego Odżywiania ul. Słowackiego 61 (I piętro) Aleksandrów Kujawski poniedziałek-piątek godz. 9.00-20.00 sobota godz. 8.00-17.00

Z głębokim żalem pożegnaliśmy

Jacka Krzyżyńskiego Radnego Rady Gminy Aleksandrów Kujawski

Ojca

Rodzinie i Bliskim

składają

składamy wyrazy współczucia

Burmistrz Miasta, Rada Miejska oraz pracownicy Urzędu Miejskiego w Aleksandrowie Kujawskim

Przewodniczący Rady Przedsiębiorczości Powiatu Aleksandrowskiego, Krzysztof Wojciechowski zaprosił przedsiębiorców i samorządowców z powiatu na kolejne spotkanie rady celem wymiany doświadczeń, integracji, zawarcia kontaktów biznesowych i podzielenia się swoimi obserwacjami. Przedsiębiorcy mieli możliwość zadawania pytań przedstawicielom samorządów gminnych, ale nie wszystkie gminy przysłały swoich reprezentantów i część spraw musiała pozostać bez odpowiedzi. Podczas spotkania wystąpili Piotr Rybiński i Piotr Mazur z Kujawsko-Pomorskiego Funduszu Pożyczkowego, informując o udzielaniu pożyczek dla małych i średnich firm. Warto przypomnieć, że spółka ta, nie komercyjna, organizuje 28 czerwca (godz. 9.00) w sali nr 121 Urzędu Miejskiego w Aleksandrowie Kuj. (ul. Słowackiego 8) bezpłatne szkolenie na temat „Finansowanie działalności i zabezpieczenie ryzyka przedsiębiorców w okresie spowolnienia gospodarczego”. (ms)

Wojt Gminy Radni i sołtysi Gminy Pracownicy Urzędu Gminy w Aleksandrowie Kujawskim

reklama

W publikacji z pracy Rady Miejskiej („GA” maj br.) napisaliśmy, że uczniowski klub sportowy „Jedynka” dostał na działalność 30 tys. zł. Faktyczna kwota burmistrzowskiej dotacji wyniosła 10 tys. zł. Przepraszamy.

www.kujawy.media.pl

Pięć pożarów w kilka tygodni

Grzywna za podrobione dokumenty

Dla ścisłości

Wydarzenia


www.kujawy.media.pl

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

Aktualności

nr 63, czerwiec 2012

3

Prezes Wiśniewski ratuje taryfy w Aleksandrowie Kuj.

Woda i ścieki poszybowały w górę Na ostatniej sesji Rady Miejskiej (6 czerwca) najwięcej emocji wzbudził projekt uchwały dotyczący podwyżki cen za wodę i ścieki. Historia powtarza się co roku, bo co roku Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Wodociągowej musi występować do burmistrza, a potem do Rady Miejskiej, aby zgodzili się na zmianę taryfy za wodę i ścieki. Stawki obowiązują bowiem tylko przez ten okres. W minionym roku burmistrz negatywnie zaopiniował wniosek spółki, ale tym razem uznał argumentację za podwyżkami za uzasadnioną.

Co do tego nie byli przekonani radni i powody podwyżki w dyskusji kwestionowali. PGKiW zaproponowało cenę wody na 2,49 zł plus 8 proc., VAT, co daje 2,69 zł za metr sześcienny dla gospodarstw domowych, a za tę samą ilość ścieków aż 6,48 zł. (dla odbiorców przemysłowych i usługowych 7,39 zł). - Komisje techniczno-inwestycyjna rady i budżetowa w sprawie podwyżek nie wypracowały stanowiska – oświadczył radny Jan Urbański, szef tej pierwszej. - Ceny wody są do przyjęcia, ale ścieków w porównaniu z innymi miastami

absolutnie nie – stwierdził Zbigniew Sołtysiński. Zarządzono przerwę w obradach na dalsze konsultacje. Poproszono dyrektora Adama Karbowniczka o wyjaśnienia, poza salą obrad, ale rezultat rozmów był mierny. Z tego co później mówili radni także na tym spotkaniu nie przedstawił przekonywających argumentów. Po powrocie Karbowniczek mówił jedynie, że od czterech lat nie miał podwyżki pensji. Na pytanie Stanisława Olejnika, co będzie gdy rada nowych stawek nie zaakceptuje, radni usłyszeli od radcy prawnego, że jeśli organ

nadzoru wojewody stwierdzi po analizie, że propozycje spółki były ekonomicznie uzasadnione to stawki wejdą w życie. - Dziś nie przyjmiemy podwyżek, a za trzy miesiące zapytamy spółkę, co z kanalizacją – mówił Stefan Aleksiuk. Gdy wyglądało na to, że radni taryf nie zatwierdzą głos zabrał Jan Wiśniewski, prezes PEC, członek rady nadzorczej w komunalce, który sprowadził niektórych radnych na ziemię. - Spółka musi być rentowna, bo w przeciwnym razie nie będzie miała szans na pozyskanie środków z zewnątrz na budowę kana-

lizacji - przekonywał. - Nikt nie jest za podwyżkami, ale jeśli chcemy mieć kanalizację to ktoś musi za nią zapłacić. Miasto na inwestycje nie daje pieniędzy. - Martwimy się o mieszkańców, ale martwy się także o spółkę, bo jeśli jej nie będzie to miasto nie będzie miało kanalizacji. Tym samym zostanie włączony wsteczny bieg – mówił

Tomasz Skibiński. Ostatecznie podwyżki zostały zaakceptowane. „Za” było ośmiu radnych, czterech przeciw, a dwoje wstrzymało się. Nowe ceny zaczną obowiązywać od 9 lipca. Po sesji grupa radnych wydała oświadczenie, które drukujemy poniżej.

Oświadczenie radnych w sprawie cen Na ostatniej sesji Rady Miejskiej Aleksandrowa Kujawskiego 6 czerwca została podjęta uchwała w sprawie taryf za wodę i ścieki. My niżej podpisani oświadczamy, że nie zgadzamy się z wysokością cen wody i ścieków, ponieważ podczas prac komisji budżetowej i techniczno-inwestycyjnej oraz w czasie sesji rady nie przedstawiono nam szczegółowej kalkulacji (kwotowo-rzeczowej) cen i stawek opłat za wodę i ścieki, która wpływa na ustalenie ich wysokości. W uzasadnieniu wzrostu cen nie przedstawiono kosztów przypadających na gospodarkę wodno-ściekową, co jest niezbędnym warunkiem prawidłowej kalkulacji cen wody i ścieków. Nie

przyporządkowano również kwoty wynagrodzeń związanych z tym działem, choć stanowią one poważną pozycję w kosztach. Naszym zdaniem poziom cen za wodę i ścieki nie jest adekwatny do nakładów na zadania remontowe i inwestycyjne spółki w mieście. W związku z powyższym uważamy, że decyzja burmistrza akceptująca zaproponowane przez spółkę stawki cen za wodę i ścieki jest sprzeczna z interesem społecznym. Radni Rady Miejskiej Aleksandrowa Kujawskiego: Anna Dębicka Elżbieta Gapińska Małgorzata Gronet Zbigniew Sołtysiński Grzegorz Szelągowski Jan Urbański

Drodzy Uczniowie Szanowni Rodzice i Nauczyciele Pracownicy Oświaty W związku ze zbliżającym się zakończeniem roku szkolnego 2011/2012 składamy na Państwa ręce szczere podziękowania za trud oraz wielkie zaangażowanie w realizację procesu dydaktyczno-wychowawczego w aleksandrowskich placówkach oświatowych. Wykształcenie oraz wychowanie młodego pokolenia Polaków to rzecz niezwykle ważna, wymagająca ścisłej współpracy rodziców, uczniów oraz wszystkich osób pracujących w szkołach i przedszkolach. Szybko zmieniająca się rzeczywistość, pojawiające się w związku z tym problemy bardzo często nie są Państwa sprzymierzeńcem. Wymagają wielkiej kreatywności, cierpliwości oraz podejmowania nowych wyzwań w celu przekazania uczniom i przedszkolakom, w jak najciekawszy i jak najbardziej przystępny sposób, wiedzy o otaczającym nas świecie. Kończący się rok szkolny pokazuje, że potrafią Państwo doskonale reagować na zachodzące zmiany, nawiązywać coraz lepszy kontakt z rodzicami oraz Państwa wychowankami. Jeszcze raz dziękujemy Nauczycielom, Rodzicom, Dzieciom oraz innym pracownikom aleksandrowskiej oświaty za doskonałą współpracę i osiągnięte wyniki w mijającym roku szkolnym. Życzymy całej społeczności szkolnej wspaniałych, zdrowych i pełnych wrażeń wakacji oraz wszelkiej pomyślności. Przewodnicząca Rady Miejskiej Aleksandrowa Kujawskiego

Burmistrz Aleksandrowa Kujawskiego

mgr Urszula Paprocka

dr Andrzej Cieśla


ALEKSANDROWSKA I 4 I GAZETAnr 63, czerwiec 2012

Na 29 czerwca (godz. 12.00) zwołana została przez przewodniczącą rady miejskiej Urszulę Paprocką XVIII sesja Rady Miejskiej Aleksandrowa Kujawskiego. Porządek obrad przewiduje zajęcie się absolutorium burmistrzowi za realizację ubiegłorocznego budżetu. Zgodnie ze statutem i przyjętą praktyką materiały wraz z zawiadomieniem radni otrzymali 14 dni przed sesją.

Na ostatni moment Starostwo Powiatowe potrzebowało aż trzech miesięcy na wydanie pozwolenia na rozbudowę oczyszczalni ścieków w Aleksandrowie Kujawskim. Sprawa była o tyle pilna, że od wydania uzyskania tego dokumentu zależało złożenie wniosku o dotację. Dopiero po interwencjach niemal w ostatnim dniu pozwolenie zostało wydane. W mieście mówią, że to normalka.

Święto szkoły Gimnazjum nr 1 im. Lotników Polskich 6 czerwca obchodziło doroczne święto. Po okolicznościowym programie artystycznym przygotowanym przez uczniów odbyły się zawody sportowe, gry, zabawy. Nie zabrakło posiłku, przygotowali go m.in. rodzice. W pierwszej, oficjalnej części uczestniczyli gospodarze miasta, m.in. burmistrz Andrzej Cieśla i Urszula Paprocka, przewodnicząca rady miejskiej. Podobna impreza odbyła się w Zespole Szkół w Stawkach.

Poczta dłużej Od 1 czerwca zostały wydłużone godziny pracy Urzędu Pocztowego Aleksandrów Kujawski. Placówka czynna jest od poniedziałku do piątku od 8.00 do 18.00. Niestety, w soboty poczta jest nieczynna.

Kompromitująca przerwa przewodniczącego rady powiatu Przewodniczący rady powiatu Jan Kościerzyński na ostatniej sesji Rady Powiatu powtórzył manewr zastosowany w grudniu ubiegłego roku. Ogłosił przerwę w sesji, nie podając terminu jej zakończenia. Potem natychmiast ze swoimi kolegami-radnymi opuścił salę obrad, paraliżując pracę rady. Mylili się ci, którzy wierzyli, że po kwietniowym przesileniu w Radzie Powiatu Aleksandrowskiego zapanuje spokój do końca kadencji.

W trybie nagłym Druga co do ważności sesja, na której podejmuje się decyzję o udzieleniu zarządowi powiatu absolutorium, nie została zwołana przez przewodniczącego rady Jana Kościerzyńskiego w przewidzianym w statucie terminie, lecz w trybie „nagłej konieczności”. Statut taką możliwość zorganizowania sesji przewiduje, ale jest ona zarezerwowana dla spraw nadzwyczajnych. Ocena wykonania planu finansowego za miniony rok do takich na pewno nie należy. Na początku roku wiadomo, że tak zwana absolutoryjna musi być przeprowadzona do 30 czerwca. Obwieszczenie o sesji pojawiło się w internecie 12 czerwca, na cztery dni przed sesją. Pod wnioskiem do przewodniczącego rady o taką sesję podpisali się: starosta Wioletta Wiśniewska, Józef Łyczak, Grzegorz Niemczyk, Arkadiusz Żak i... Jan Kościerzyński. Kilku radnych odmówiło, uważając że powinna być zwołana w zwykłym trybie. Sposobowi zwołania sesji poświęcamy tyle uwagi, bo tryb „nagłej konieczności” zwalnia przewodniczącego z dochowania terminu przesłania zawiadomienia o terminie sesji oraz wypełnienia obowiązku terminowego doręczenia materiałów. W przypadku sesji tzw. budżetowej i absolutoryjnej to 14 dni. Organizowanie sesji z punktem absolutoryjnym w trybie przewidzianym dla sytuacji wyjątkowych, w sposób ewidentny łamie przyjęte w samorządzie zasady pracy. Podczas takiej sesji pozostali radni, bez zgody

Kierowanie radą powiatu nie jest sprawą łatwą wnioskodawców, nie mogą wprowadzić jakichkolwiek zmian w ustalonym przez przewodniczącego rady porządku obrad.

Sposób na zachowanie władzy Czego obawia się Jan Kościerzyński? Wprowadzenia punktu „odwołanie przewodniczącego”. Poprzednia, XIII sesja w kwietniu zwołana była również w „trybie nagłym”, choć porządek obrad składał się z kilkunastu pozycji. Zapewne przewodniczącemu Kościerzyńskiemu wydaje się, że „sesje na wniosek” i to swoich, jest najlepszym sposobem, aby nie oddać władzy w powiecie. Przypomnijmy, że do odwołania przewodniczącego wystarczy 9 radnych. Siedmiu ma opozycyjny PSL, a co najmniej dwóch z PO czeka na głosowanie. Wróćmy jednak na salę XIV sesji. Po jej otwarciu o zmianę porządku obrad wystąpiła...starosta Wioletta Wiśniewska. Wniosła o zdjęcie punktu dotyczącego odwołania członka zarządu powiatu. W projekcie uchwały w tej sprawie nie podano wprawdzie ani nazwiska radnego, którego chce się odwołać, ani uzasadnienia. Wszystkim jednak było wiadome, że chodzi o radnego Arkadiusza Świątkowskiego, którego Kujawska Inicjatywa Samorządowa chce zamienić na swojego człowieka.

Na giełdzie padały nazwiska Żaka i Niemczyka. Wniosek pani starosty zaskoczył nie tylko Kościerzyńskiego. Z obowiązku musiał zapytać radnychwnioskodawców (wspomniana piątka) o zgodę. Wiśniewska oczywiście nadal była „za”, o dziwo tego samego zdania był Niemczyk z KiS, przeciwni - Kościerzyński, Żak, Łyczak. W tym momencie w prezydium sesji, stanowiący tandem Kościerzyński-Żak, nastąpiła konsternacja. Przewodniczący ogłasza 15 minutową przerwę. Na sali trwają ożywione dyskusje m.in. z radcą prawnym, wreszcie Kościerzyński zarządza głosowanie porządku obrad przez całą radę.

głosowaniu nad wybranymi projektami uchwał. Wreszcie czwórka radnych wraca na salę obrad. Przewodniczący Kościerzyński wznawia obrady i ku zaskoczeniu wszystkich ogłasza... przerwę nie podając terminu jej zakończenia. Po tej informacji chwyta za teczkę i wychodzi z sali, a za nim: Żak, Łyczak, Niemczyk. Nikt inny nie opuszcza sali konferencyjnej. Głosowanie i wyjście radnych z sali oznacza rozpad dotychczasowej koalicji PO z radnymi KiS i PiS. Sytuacja z ogłoszeniem bezterminowej przerwy w obradach wypisz wymaluj przypomina tę sprzed pół roku, z 30 grudnia 2011 roku. Wtedy to Kościerzyński przekazał całą swoją władzę Żakowi, swojemu zastępcy, a ten także ogłosił bezterminową przerwę. Doszło do kilkumiesięcznego paraliżu rady. Nie uchwalono budżetu, musiała za radnych zrobić to Regionalna Izba Obrachunkowa, nie załatwiono kilka ważnych spraw.

Wniosek o odwołanie Radni PO i PSL spotkali się we własnym gronie. Zobowiązali starostę do powiadomienia wojewody o niedopełnieniu obowiązków przez przewodniczącego rady. Podpisano też wniosek o zwołanie sesji w trybie pilnym. Porządek obrad przewiduje rozpatrzenie wniosku o ...odwołanie przewodniczącego Jana Kościerzyńskiego.

Warto przypomnieć, że w sprawie ogłoszenia bezterminowej przerwy w obradach wojewoda wypowiadał się, gdy ogłosił ją 30 grudnia ubr. Arkadiusz Żak. Wojewoda przypomniał, że przewodniczący rady nie ma prawa ogłaszania przerwy sesji (nawet, gdyby określił termin jej wznowienia), bez zapytania o zgodę radnych. Tego podstawowego obowiązku Żak wtedy nie dopełnił. 15 czerwca ten sam scenariusz powtórzył Kościerzyński. *** Decyzję przewodniczącego rady Jana Kościerzyńskiego o przerwie w sesji bez podawania terminu i opuszczenie obrad uznaję za kompromitującą. Mając w pamięci niedawne doświadczenia, można przewidzieć, że w obawie przed odwołaniem znowu będzie blokował normalne funkcjonowanie rady, przedłużając przerwę do granic możliwości. Zapewne radny Józef Łyczak, tracąc władzę, ponownie powie, że potrzebne są przyspieszone wybory. Nie zdziwiłbym się, gdyby grano na wprowadzenie do powiatu komisarza. A to może stać się pod koniec roku. Do tego czasu dieta w wysokości urzędniczej pensji regularnie będzie wpływała na konto.

Stanisław Białowąs

Porządek sesji odrzucony Wynik głosowania jest zaskakujący: „za” - rękę podnosi tylko czterech radnych, „przeciw” - aż dziewięciu (jest wśród nich starosta Wiśniewska), a trzech „wstrzymuje się od głosu”. Oznacza to, że zdecydowaną większością głosów porządek obrad XIV sesji został odrzucony! Kościerzyński ogłasza półgodzinną przerwę. Radni KiS (Kościerzyński, Żak, Niemczyk) i PiS (Łyczak) wychodzą naradzić się. Pozostali radni: PO i PSL zostają na sali. W rozmowach mówi się o zrobieniu reasumpcji głosowania, konieczności zakończeniu sesji, nowym

Fot. Stanisław Białowąs

Zawiadomienie 14 dni przed sesją

Znowu paraliż

Fot. Stanisław Białowąs

29 czerwca

www.kujawy.media.pl

Samorząd

Po ogłoszeniu przerwy w sesji Rady Powiatu bez podania terminu jej zakończenia radni: Jan Kościerzyński, Józef Łyczak, Grzegorz Niemczyk, Arkadiusz Żak natychmiast opuścili budynek, w którym odbywało się posiedzenie


www.kujawy.media.pl

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

Promocja

nr 63, czerwiec 2012

5

%H %H]SäDWQHVWXGLD LQĔ\Q LQĔ\QLHUVNLHLOLFHQFMDFNLH Z7ZRLPUHJLRQLH Z t,QI t,QIRUPDW\ND t$GPLQLVWUDFMD t$G t3H t3HGDJRJLND

ZVSLH ZVSLHUDQLHLSLHOöJQDFMDRVÑE QLHSHä QLHSHäQRVSUDZQ\FKLVWDUV]\FKQRZRĈè

t=D t=DU]ñG]DQLH

]DU]ñG]DQLHORJLVW\F]QHQRZRĈè ]DU]ñG

VW\SHQGLXPQDZHW GR]ä PLHVLöF]QLH

t)LOR t )LORORJLDDQJLHOVND LJ LJHUPDþVND

reklama

DWUDNF\MQH VWXGLDSRG\SORPRZH

ZZZSZV]ZORFODZHNSO W Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Konecku odbyło się doroczne walne zgromadzenie delegatów, podczas którego pozytywnie oceniono wyniki minionego roku i jednogłośnie udzielono zarządowi absolutorium. Zarząd Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Konecku pracował w minionym roku (w tym także) w trzyosobowym składzie: Władysław Wochna – prezes, Renata Petrykowska i Mariola Gralak – członkowie zarządu. Spółdzielnia posiada 95 członków. W minionym roku do spółdzielni wstąpiły cztery osoby. Jak co roku, na specjalnym walnym zgromadzeniu zebrali się delegaci, którzy wysłuchali sprawozdań przedstawionych przez prezesa zarządu Władysława Wochnę i przewodniczącą rady nadzorczej Teresę Dąbrowiecką.

Ponad pół miliona unijnej dotacji za silosy

To był udany rok wiatą eksploatacyjną. Inwestycja kosztowała 1.648.460 zł. W minionym roku zmodernizowany został wystrój wnętrza sali bankietowej restauracji „U Prezesa”. Obiekt, w którym mieści się lokal został ocieplony i otrzymał nową elewację. Sklep Lewiatan po wymianie wyposażenia przemianowany został na placówkę samoobsługową. Zmienił się wygląd budynku administracyjnego i piekarni. Na obu położone zostały tynki szlachetne. Drastycznie spadł w minionym roku skup rzepaku. Przez lata przechowywanie ziarna rzepaku na potrzeby przemysłu tłuszczowego

było znaczącym źródłem dochodu spółdzielni. O ile na przykład w 2010 roku kupiono 3.420 ton rzepaku to w roku 2011 tylko 518 ton i to bardzo złej jakości. W tym roku będzie jeszcze gorzej. W rejonie obsługiwanym przez spółdzielnię, gdzie prowadzona jest od lat kontraktacja, niektóre plantacje całkowicie wymarzły. Spółdzielnia szybko zareagowała na sytuację i zaczęła kupować kukurydzę, której w okolicy coraz więcej. W sumie kupiono jej 1300 ton, a dzięki nowym silosom wprowadzono usługę suszenia. Korzystne były wyniki uzyskane w innych działach spółdzielni. Pie-

Bilans osiągnięć - Miniony rok zaliczamy do udanych – mówił prezes Władysław Wochna. - Nie tylko dlatego, ze oddaliśmy do użytku największą inwestycję w historii spółdzielni. Tym przedsięwzięciem było wybudowanie silosów do przechowywania ziarna. Obchodziliśmy 65-lecie istnienia, co było okazją do podziękowania zasłużonym spółdzielcom, a grono ich jest nadal liczne. Mamy wreszcie warunki do nowoczesnego przechowywania rzepaku, zboża i kukurydzy. Kompleks silosów wyposażony jest w nowoczesne urządzenia z suszarnią i stacją gazu, wywrotnicą i

Walne zgromadzenie delegatów Gminnej Spółdzielni w Konecku

karnia zanotowała wzrost sprzedaży o 36,5 proc., restauracja o 13,1 proc., a sprzedaż towarów masowych wzrosła o 11,5 proc. Nawet uwzględniając inflację i wzrost cen, wyniki były zadowalające. Zmniejszyły się natomiast nieznacznie obroty w sklepach detalicznych. Powodem tego była likwidacja handlu obwoźnego, który był zbyt kosztowany ze względu na coraz droższe paliwo i remonty samochodów. Duża konkurencja - Spółdzielnia działa w warunkach bardzo silnej konkurencji, jeśli chodzi o sprzedaż nawozów, węgla, w handlu detalicznym i skupie zboża, a przecież głównie tym się zajmujemy - mówi prezes Wochna. - To wymaga od pracowników, a mamy ich w sumie 45, z jednej strony sprawności, profesjonalizmu, wiedzy i kultury obsługi, a z drugiej wyczucia rynku i menadżerskiego podejścia do każdej sprawy. Za priorytet uznajemy terminowe płatności za dostarczane przez rolników płody oraz osiąganie przez nich maksymalnie wysokiej ceny skupu. Nasz klient musi być z nas zadowolony. Budowa silosów finansowana była ze środków własnych, ale spółdzielnia bardzo liczyła na dotację unijną o jaką się jeszcze przed

jej rozpoczęciem starała. Wniosek przeszedł wszystkie szczeble kontroli, spełniał najwyższe rygory. Na początku roku z Warszawy nadeszła radosna wiadomość, że wniosek został zakwalifikowany do realizacji. Dla spółdzielni oznaczało to zwrot 520 tys. zł. Taka kwota ostatnio została przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wpłacona na konto spółdzielni. Rolnik skorzysta - Na jakie cele GS zamierza przeznaczyć te pieniądze? - Unijna dotacja pozwala nam spokojniej patrzeć w przyszłość – mówi prezes Władysław Wochna. - 150 tys. zł zamierzamy zainwestować w zakup urządzeń do czyszczenia ziarna rzepaku i włączenia ich w proces technologiczny ciągu magazynowego. Przed skierowaniem ziarna do silosu rzepak będzie oczyszczony, na czym skorzystają rolnicy. Obecnie cena skupu uzależniona jest od stopnia zanieczyszczenia. Po oczyszczeniu ziarna, co odbywać się będzie na nasz koszt, będziemy płacili dostawcom maksymalne stawki stosowane w przemyśle tłuszczowym. Spółdzielnia zamierza kupować zboże, co z kolei wymaga doposażenia laboratorium w urządzenia do badania jakości zboża konsumpcyjnego. Skup będzie prowadzony przez cały rok. Na ten cel wykorzysta się magazyny dotąd zajmowane przez rzepak. Pozostała kwota unijnej dotacji zasili fundusz zasobowy spółdzielni. (bis)


6

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

Niezależnie od kontraktu

Zapytaj o zdrowie w szpitalnym laboratorium Laboratorium w Szpitalu Powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim pracuje nie tylko na potrzeby pacjentów oddziałów szpitalnych oraz niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. Świadczy także usługi dla osób na prywatne zlecenia. Trudno wyobrazić sobie postawienie prawidłowej diagnozy przez nawet najlepszego lekarza specjalistę bez dysponowania aktualnymi badaniami krwi, moczu pacjenta. Potrzebne są one także na każdym etapie leczenia chorego. Dają bowiem podstawową wiedzę o stanie zdrowia. W aleksandrowskim szpitalu, jak w każdej tego typu placówce, jedną z ważnych komórek organizacyjnych jest oczywiście laboratorium analityczne. - Pracujemy na trzy zmiany przez siedem dni w tygodniu, jak szpital – mówi Danuta Baranowska, długoletni kierownik laboratorium. - Kadra składa się z trzech diagnostów i siedmiu techników analityki. Na każdej zmianie pracuje technik, którego prace autoryzuje diagnosta. Laboratorium prowadzi codzienną kontrolę oceny przez analizatory oraz uczestniczymy w kontroli zewnętrznej ogólnopolskiej, na co mamy odpowiednie certyfikaty. Sposoby analiz uległy na przestrzeni lat ogromnej zmianie. Obrazek analityka nad mikroskopem z pipetą w ręku to daleka przeszłość.

www.kujawy.media.pl

Zdrowie

nr 63, czerwiec 2012

- Dzisiaj wszystkie badania wykonywane są automatycznie – wyjaśnia Danuta Baranowska. - Rolą człowieka jest zadanie maszynie pracy, podanie np. krwi, moczu, aby miała co analizować. Automat nie tylko dokona oceny danego materiału pod żądanym kątem, ale także monitoruje błędy, robi wydruk wyników i to określając pra-

wotworowe, do drobnych badań zaliczana jest analiza moczu. Zlecenia wykonywane są dla pacjentów oddziałów szpitalnych oraz niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej, z jakimi szpital ma umowy. Drzwi laboratorium otwarte są także dla osób prywatnych, które chcą znać stan swojego zdrowia.

Szpital musi ratować Na 20 czerwca zwołane zostało Zwyczajne Zgromadzenie Wspólników Powiatowego Szpitala w Aleksandrowie Kujawskim. Rozpatrzone ma być sprawozdanie finansowe za 2011 rok, zajęte stanowisko w sprawie absolutorium dla zarządu. Sprawą finansów w minionym roku zajmowała się już Rada Nadzorcza. Rada pozytywnie zaopiniowała sprawozdanie zarządu i rekomendowała udzielenie absolutorium zarówno byłemu dyrektorowi Zbigniewowi Jankowskiemu, który kierował szpitalem w pierwszym półroczu ubr., jak i obecnemu dyrektorowi. Miniony rok zamknięty został deficytem w kwocie około 600 tys. zł. Zostanie on pokryty ze środków kapitału zapasowego. W tym czasie wykonano usługi ratujące życie, czyli te nieodzowne na kwotę 700 tys. zł. Za te świadczenia najprawdopodobniej NFZ nie zapłaci, jak to robiono jeszcze do 2010 roku. Ale negocjacje jeszcze nie zostały zakończone. Warto dodać, że szpital ma na swoim koncie inne tzw. nadwykonania, czyli świadczenia, które wykonano poza przyznanymi limitami, bo chodziło o ratowanie zdrowia ludzi. - Szpital jest specyficznym zakła-

widłowość w stosunku do norm. Do badań biochemicznych mamy dwa nowoczesne aparaty, aby w razie zatrzymania pracy jednego bezkolizyjnie pracować na drugim. Niemal cały sprzęt jakim dysponuje nasze laboratorium jest znanych światowych marek. W szpitalnym laboratorium wykonuje się także badania hormonalne (tarczycy TSH) i markery no-

Pacjenci przyjmowani są od godz. 7 do 9.30, ale w nagłych przypadkach analizy wykonywane są poza tymi godzinami. Miesięcznie tylko dla osób prywatnych wykonuje się 500-600 badań. Jak zapewniają w szpitalu ceny są konkurencyjne i co ważne, usługi wykonywane niemal od ręki. (bis)

CENY badań laboratoryjnych wykonywanych w aleksandrowskim szpitalu na zlecenie prywatne: * morfologia z pełnym rozmazem krwi – 5,50 zł * badanie moczu – 5 zł * cholesterolu – 4 zł * TSH – hormon tarczycy – 16 zł * glukoza – 4 zł * wykonanie OB – 3 zł.

Czy baśń prawdę powie? „Słowik”- przepiękna baśń. Śpiew słowika piękny i jako taki wzruszający dla cesarza i służącego. Prawdziwe piękno wzrusza, ale nie tylko, wypełniając serce człowieka, czyni go lepszym. Nie wszyscy jednak poddają się jego wpływowi. W miejsce natury, dobra i piękna wstawiają sztuczną namiastkę, przy tym budując swoją karierę.

Puentą jest jednak zwycięstwo tego co szlachetne i nie znoszące tylko i wyłącznie tworu zastępczego. Dwie ważne postaci w tym przedstawieniu - Cesarz i Słowik kapitalnie zagrane przez nasze koleżanki w otoczeniu dworu, w pięknych szatach, przy oświetleniu nasycającym ciepłą aurą, sugestywnie sugerującą, iż klimat tego co

obok nas i w nas jest zależny od natury i pochodzenia piękna. Mamy nadzieję, że ten wyraz zachwytu na twarzach oglądających zostanie zapisany w ich wyobraźni i stanie się bodźcem do dostrzegania piękna także w innych kulturach, a starszym widzom przypomni o tym i ustawi świat orientu w perspektywie wspólnego chronienia przed zniszczeniem słowiczego śpiewu.

Beata Malko nauczycielka Zespołu Szkół nr 3 w Aleksandrowie Kuj.

Fragment spektaklu „Słowik” Krzemińską-Perez i Marzenną Pruszyńską zaprezentować w formie teatralnej baśń H.Ch. Andersena „Słowik”. Praca nad przygotowaniem inscenizacji wymagała wiele wysiłku w gromadzeniu strojów i wszelkich akcesoriów powiązanych z orientalną kulturą, która jest kontekstem, kanwą baśni. Kiedy już wszystko było dopracowane, scenografia, obsada, oświetlenie, akustyka - przyszedł moment „przedstawienie czas zacząć”.

WTZ KARCZEMKA

II Rajd Motocyklowy 6 lipca (piątek) 15.00 – 17.00 – przyjazd motocyklistów, 18.00 – ognisko 20.00- koncert zespołu BUTELKA z Torunia 7 lipca (sobota) 11.00 – integracyjna msza św. z poświęceniem maszyn 12.00 – pokaz wozu strażackiego 14.30 – rajd po okolicy Ciechocinka i Aleksandrowa lub prezentacja maszyn z możliwością przejazdu 15.30 – konkursy i zabawy integracyjne 17.30 – koncert grupy disco polo i dyskoteka, czas na posiłek i napoje 18.30 – druga seria konkursów 21.00 – koncert zespołu REDIAL , ognisko, zabawa 8 lipca (niedziela) 11.00 – oficjalne zakończenie rajdu 12.00 –15.00 - pożegnanie motocyklistów Na uczestników rajdu czekają ciekawe nagrody rzeczowe. Kontakt tel. 531-418-778, Anna Skarżyńska

Fot. Nadeslane

W ramach przez nas pomyślanym i realizowanym od kilku lat cyklu „Nauczyciele - uczniom” w Zespole Szkół nr 3 w Aleksandrowie Kujawskim postanowiłyśmy razem z koleżankami: Renatą

(bis)

Danuta Baranowska obsługuje analizator do oznaczania hormonów i markerów nowotworowych

„Nauczyciele - uczniom” w Zespole Szkół nr 3 w Aleksandrowie Kujawskim

Szkoła w swojej pedagogii również stawia problem szukania tego co ważne, nie tylko w podręcznikowej dydaktyce, lecz również w innej formie transmisji wiedzy o rzeczywistości.

dem pracy – mówi dyrektor Mariusz Trojanowski. - Jego misją jest leczenie i ratowanie życia, a nie zarabianie pieniędzy. Bo gdybyśmy to zrobili, to odbyłoby się to kosztem zmniejszenia usług i ograniczenia ich dostępności. Już teraz do niektórych specjalistów czeka się zbyt długo, choć lekarzy niekiedy nie brakuje. Koszty leczenia i utrzymania, które są niezależne od nas wzrosły w ciągu ostatnich trzech lat o 40 proc. a wycena za punkt, która jest podstawą dochodu raptem o 2 proc. Jest to widoczny znak, że państwo, które płaci za usługi medyczne, nie radzi sobie z utrzymaniem służby zdrowia. My jednak niezależnie ile dostaniemy z tytułu kontraktu ratować zdrowie i życie nadal musimy. Szpital w szczególnych sytuacjach liczy na wsparcie właściciela, czyli samorządu powiatowego. Takim przypadkiem będzie zakup specjalistycznej karetki pogotowia, na którą się czeka. Warto przypomnieć, że szpital płaci powiatowi za dzierżawę budynków, w których się mieszczą oddziały.

Fantazji nauczycielom z „trójki” nie brakowało


www.kujawy.media.pl

Rozmaitości

Zbigniew Białkowski ponownie prezesem

Wybierali w PSL

Prezes PSL Zbigniew Białkowski (z lewej) w towarzystwie Adama Koca wręcza odznaczenia PSL „Złote Konieczynki) Janowi Mańkowskiemu i Januszowi Drąşkowi. Obok Danuta Sobczak po dekoracji W Aleksandrowie Kujawskim 15 czerwca odbył się zjazd sprawozdawczo-wyborczy Polskiego Stronnictwa Ludowego w powiecie aleksandrowskim. W zjeździe uczestniczyło około 60 delegatów z wszystkich organizacji gminnych i miejskich. Obecny

był dyrektor Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Toruniu Andrzej Gross, radni powiatowi, zasłuşeni działacze ruchu ludowego, sympatycy. Przed obradami nowo wstępujący członkowie otrzymali

legitymacje, wręczono „Złote Koniczynki� dla zasłuşonych działaczy: Danucie Sobczak z gminy Koneck, Janowi Mańkowskiemu z Zakrzewa oraz Januszowi Drąşkowi z gminy Bądkowo. W dyskusji poruszane były sprawy związane z rolnictwem, nową ustawą emerytalną, sytuacją w samorządzie powiatowym. Prezesem Zarządu Powiatowego został ponownie Zbigniew Białkowski. Do 17-osobowego zarządu zostali wybrani w głosowaniu jawnym: Magdalena KiciakKucharska – wiceprezes, Janusz Postrach – wiceprezes, Walerian Rogiewicz – wiceprezes, Marek Kulik – sekretarz, Daniel Mańkowski – skarbnik, członkowie prezydium: Henryk Szczerbiak, Katarzyna Gapska, Adam Koc, Wiesław Mendelewski, Piotr Marciniak, Wiesław Lamparski, pozostali członkowie zarządu to: Mariola Banaszkiewicz, Stanisław Murawski, Jan Lamparski, Alfred Jastrzębowski, Zbigniew Czajkowski i Władysław Koc. Przewodniczącą komisji rewizyjnej została Jolanta Śmieszna. Ponadto wybrano 31 delegatów na zjazd wojewódzki PSL oraz delegata na kongres. W trakcie zjazdu miały miejsce wzruszające, powracające do historii ruchu ludowego wystąpienia doświadczonych ludowców takich jak Zdzisław Stanny oraz Józef Pulczyński. Magdalena Kiciak-Kucharska wiceprezes ZP PSL

Dobrze bronili cywilów W Aleksandrowie Kujawskim odbyły się powiatowe eliminacje Wojewódzkiej Olimpiady Obrony Cywilnej. Uczestniczyli w nich uczniowie szkół ponadgimnazjalnych wyłonieni w eliminacjach szkolnych. Były to zespoły: Natalia Jóźwiak i Angelika Pawłowska z Zespołu Szkół Nr 1; Mateusz Maćkowiak i Piotr Janecki z Zespołu Szkół Nr 2 ; Marietta Magierska i Damian Gralak z Liceum Ogólnokształcącego Towarzystwa

Salezjańskiego; Maja ŝuchowska i Patrycja Wiśniewska z Liceum Ogólnokształcącego w Ciechocinku oraz Daria Szymczak i Magdalena Wiśniewska z Zespołu Szkół w Nieszawie. Konkurs składał się z części teoretycznej i części praktycznej. Najwięcej punktów zdobyły Natalia Jóźwiak i Angelika Pawłowska z Zespołu Szkół Nr 1 CKP. Przewodniczący komisji Marek Kulik wręczył uczestnikom pamiątkowe dyplomy i nagrody.

! "#$ %&'()'(&  *+,./ / *0 

         !                      



 

reklama

Reklamuj się w „Gazecie Aleksandrowskiej� Mamy największy nakład w powiecie. Wszystkie gazety trafiają do mieszkańców miast i gmin

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I nr 63, czerwiec 2012

7

To i owo

Umowa na kolejnego „Orlika� Aleksandrów Kujawski zawarł z Urzędem Marszałkowskim w Toruniu umowę na dofinansowanie miejskiego kompleksu boisk w ramach piątej edycji programu „Moje boisko-Orlik 2012�. Urząd Marszałkowski dofinansuje budowę juş drugiego miejskiego kompleksu „Orlik� w Aleksandrowie Kujawskim na kwotą 330 tysięcy złotych. Dodatkowo Ministerstwo Sportu dołoşy około pół miliona złotych. Boisko powstanie przy Szkole Podstawowej nr 1. Budowa ma trwać do 31 sierpnia br.

„Orlik� to juş drugi miejski kompleks sportowy w Aleksandrowie Kujawskim. Pierwszy powstał w ubiegłym roku i znajduje się przy Szkole Podstawowej nr 3. Istnieje teş trzeci, który został wybudowały przez Starostwo Powiatowe w Aleksandrowie Kujawskim. Boiska cieszą się duşym zainteresowaniem. Nie tylko wśród tych młodszych, ale takşe wśród starszych. Czasami trzeba wcześniej zarezerwować termin, zwłaszcza kiedy sprzyja pogoda.

Bezpieczni w ruchu drogowym W Aleksandrowie Kujawskim odbyły się eliminacje do 35. Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym. Zawody odbyły się w Szkole Podstawowej nr 3. Uczniowie zmagali się z testem wiedzy i zadaniami praktycznymi, podczas której musieli wykazać się precyzyjną jazdą rowerem przy pokonywaniu toru przeszkód. Nad zawodami oraz prawidłowym przebiegiem części praktycznej czuwali policjanci z komendy powiatowej policji. Wśród szkół podstawowych I miejsce zajęła Szkoła Podstawowa w Wołuszewie, II w Brudnowie, III – nr 3 w Aleksandrowie Kujawskim. Gimnazjum w Brudnowie nie miało rywala.

Przedszkole Bim-Bam-Bino nagradzane W Teatrze „Baj Pomorski� w Toruniu, odbył się III Przedszkolny Przegląd Piosenki Aktorskiej o charakterze wojewódzkim. Mali artyści śpiewali piosenki kabaretowe, musicalowe bądź utwory z bajek w zespołach maksymalnie 3-osobowych. Wśród uczestników znalazło się Niepubliczne Przedszkole Bim-Bam-Bino w Aleksandrowie Kujawskim. Dzieci wykonały utwór z bajki muzycznej Wandy Chotomskiej pt. �O Tadku- Niejadku, babci i dziadku�. Do występu przygotowywała ich Wioleta Marszewska, która prowadzi zajęcia muzyczne. Przedstawiciele przedszkola wcielili się w główne role: Alicja Gralak (Tadek),

Martyna Buszka (babcia), Jakub Urbański (dziadek). Przedszkolaki drugi raz z rzędu zajęli pierwsze miejsce. Podczas Przeglądu, odbyło się rozstrzygnięcie Konkursu Plastycznego pt.�Snem ukołysane miasto - inspiracje architekturą Torunia�. Przedszkolaki z Bim-Bam-Bino równieş odnieśli sukces. Alicja Cacko i Dominika Składanowska otrzymały II nagrodę w kategorii wiekowej 3-6 lat , a wyróşnienie Maja Gotowicz. Prace zostały wykonane pod okiem Teresy WarianOstrowskiej, prowadzącej zajęcia plastyczne w placówce. (el)


ALEKSANDROWSKA I 8 I GAZETA nr 63, czerwiec 2012

www.kujawy.media.pl

Mieszkania

Zbudowali mieszkania za preferencyjny kredyt

Radość w czterdziestu rodzinach

W Aleksandrowie Kujawskim TBS ma już dwa budynki. Pierwszy powstał w 2004 roku. Oba znajdują się przy ulicy Słonecznej.

Pod koniec maja Drugi dom oddany został mieszkańcom pod koniec maja. Z tej okazji odbyła się miła uroczystość oficjalnego przecięcia wstęgi przez burmistrza Andrzeja Cieślę oraz wręczenia kluczy do mieszkań. Oczywiście niewielu natychmiast wprowadziło się do bloku, bo wielu po-

Znajdujący się w centrum miasta dom przy ulicy Strażackiej 4 w Aleksandrowie Kujawskim przestał straszyć swoim wyglądem. Dla mieszkańców tej posesji nie wygląd był jednak najważniejszy, lecz fakt, że ściana boczna przemarzała, nieszczelny był dach, dziurawe rynny. Prace polegały więc na ociepleniu tej najzimniejszej ściany, wymienienie rynien, wykonanie obróbki blacharskiej na dachu i co ważne wykonanie prac ziemnych przy fundamentach. Dom należy do wspólnoty mieszkaniowej, co oznacza, że właścicielami poszczególnych lokali są najczęściej prywatne osoby. Trudno byłoby lokatorom nie znającym się na finansach i ekonomii samemu zarządzać posiadłością. W takich sytuacjach przekazuje się wykonywanie wszystkich czynności związanych z zarządzaniem wyspecjalizowanym spółkom. Jedną z liczących się w Aleksandrowie Kujawskim jest spółka miejska Aleksandrowskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. - W sumie zarządzamy dziewiętnastoma wspólnotami – mówi Iwona Szafrańska, prezes Aleksandrowskiego TBS. - W bieżącym roku przybyła nam wspólnota przy ulicy Lipowej 7. Jesteśmy z tego zadowoleni, bo chcemy się rozwijać. Wybór zarządcy przez wspólnoty jest dobrowolny. To wspólnicy – właściciele mieszkań decydują, kto ma zarządzać ich nieruchomością, a z tym oczywiście wiążą się sprawy finansowe. Decyzje dotyczące nieruchomości

stanowiło według własnego gustu i upodobania wyposażać mieszkanie, a zwłaszcza sanitariaty w kafelki itp. Do dziś więc słychać pracę wiertarek, pod blok zajeżdżają samochody z materiałami wykończeniowymi. Do tej inwestycji przygotowywano się dość długo, a najwięcej czasu pochłonęło załatwianie nisko oprocentowanego kredytu z Krajowego Banku Gospodarczego w Warszawie, dzięki czemu członkowie TBS nie będą spłacali horendalnych odsetek, gdyby takiej ulgi nie było.

Najtaniej Wyszło na to, że jeden metr kwadratowy kosztował lokatorów około 2,1 tysięcy złotych. Na rynku wtórnym za mieszkania tego typu płaci się znacznie więcej. Wykonawcą drugiego bloku ATBS była firma budowlana „Przembud” z Włocławka. Jej pracę oceniono bardzo dobrze. Z inwestycją uporała się w rok. Nie było też poważniejszych zastrzeżeń do jakości wykonanych prac, a usterki usuwano szybko. Uroczystość oddania domu mieszkańcom jest okazją do zapytania o plany. - Na pewno przy ulicy Słonecznej jest miejsce, aby powstał tu trzeci dom, więc mielibyśmy takie mini

osiedle – mówi prezes Szafrańska. - Trzeci dom miałby 20 mieszkań. Podjęliśmy już rozmowy w sprawie pozyskania terenu przy ulicy Narutowicza. Przyszłość zależeć będzie jednak od uruchomienia przez państwo funkcjonujących dotąd kredytów preferencyjnych na te inwestycje. Na razie takiej możliwości już nie ma. Moglibyśmy oczywiście zająć się budową domu w formie deweloperskiej, ale to oznaczałoby konieczność wpłacania na budowę przez lokatorów pełnej kwoty przewidzianych kosztów. To powszechna forma pozyskiwania mieszkań w dużych miastach. Oznacza, że to

Budynek od strony drzwi wejściowych

W zarządzie aleksandrowskiego TBS

Wspólnoty dbają o domy

Iwona Szafrańska: - Fundusz remontowy gromadzony jest na osobnym koncie dla każdej wspólnoty. zapadają na walnych zebraniach członków wspólnoty w sposób demokratyczny, czyli większością głosów. Mogę powiedzieć, że ludzie na ogół dogadują się, bo mają wspólny cel. Zarządca musi rozwiązywać różne problemy. Domy przy ulicy Wyspiańskiego 5 i 7, przed laty należały do Starostwa Powiatowego. Powstały one by zaspokoić po-

trzeby szkoły „Ogrodnik”. Przed laty mieszkania zostały sprzedane, powstała wspólnota. Największy problem powstał gdy powiat, zobowiązał dyrektora szkoły do wypowiedzenia umów na dostarczanie ciepła do ogrzewania. Podobno sprzedawanie ciepła było nieopłacalne. Mieszkańcy podjęli jedyną słuszną decyzję o zakupie kotłowni olejowej. Obiekt już pracuje, ale koszty zakupu spłacać muszą mieszkańcy. To dla nich duże obciążenie finansowe, bo do każdego metra kwadratowego trzeba doliczać na ten cel 4,5 zł w przypadku bloku przy Wyspiańskiego 5 i 7 złotych – Wyspiańskiego 7. W przyszłości lokatorów czeka konieczność ocieplenia dachów, a w budynku przy piątce - ściany. - Oba domy włączone zostały do programu rewitalizacji miasta, więc gdy tylko uzyskamy na ten cel środki unijne to być może niektóre potrzebne remonty modernizacyjne zostaną sfinansowane z tego źródła – mówi prezes Szafrańska. Na ocieplanie całego budynku łącznie z dachem zdecydowała się wspólnota przy ul. Piłsudskiego 32. Prace rozpoczęto w minionym roku, zakończono w tym. Zimą na pewno będzie cieplej, poprawił się wygląd domu.

Na pewno aleksandrowski TBS będzie szukał różnych sposobów pozyskania środków na budownictwo mieszkaniowe. Pewne nadzieje wiąże z możliwościami jakie stwarzają środki Unii Europejskiej. Podpisanie umowa w tej sprawie jest w toku postępowania, ale o efektach trudno jeszcze mówić. Aleksandrowski TBS jest członkiem Polskiej Izby Gospodarczej TBS, przystąpił do „Klastra”, co ma wspomóc w pozyskiwaniu środków z Unii Europejskiej na dofinansowanie wykonywanej inwestycji. (bis)

Fot. Mariusz Strzelecki

Później mieszkanie spłacane jest przez wiele lat, w zależności od wielkości raty. W praktyce wychodzi na to, że za jeden metr kwadratowy z tytułu samego kredytu trzeba zapłacić 4,5 zł. Chciałabym mocno podkreślić, że działalność TBS nie jest nastawiona na zysk, więc my na takiej budowie, jak deweloperzy, nie zarabiamy.

Uroczystość oficjalnego oddania budynku mieszkalnego przy ul. Słonecznej

Wkład własny na zakup mieszkania wynosił około 30 proc. kosztów jego budowy. Wynika z tego, że musiała być wpłacona kwota około 40 tys. zł. Budynek posiada 40 mieszkań. Zainteresowanie wynajmem mieszkania było duże, bo w mieście nie ma innego sposobu uzyskania mieszkania. Inwestycja w sumie kosztowała około 4,3 mln zł.

Poważny zakres prac wykonany został w domu przy ul. Pogodnej 4. Ocieplono cały budynek i wymieniono lub wyremontowano instalację centralnego ogrzewania. Wszystkie kaloryfery mają termostaty. Na wejściu ciepła do budynku znajduje się licznik, więc wiadomo ile zużywają go wszyscy mieszkańcy. Podobny zakres wykonano na Hożej 4. Tutaj w minionym roku wymieniono dach, zainstalowano pogodynkę, czyli urządzenie samoczynnie regulujące ilość dostarczanego ciepła. - Inwestycje te wykonywane są z funduszu remontowego, którego wysokość w zależności od potrzeb

określają właściciele mieszkań – przypomina prezes Szafrańska. W przypadku, gdy któreś mieszkanie jest jeszcze komunalne, to koszty przypadające na jego udział ponosi miasto, innymi słowy płaci taką samą stawkę remontową, jak inni członkowie wspólnoty. Fundusz remontowy gromadzony jest na osobnym koncie dla każdej wspólnoty. Od powstania wspólnot minęło wiele lat. Nie ma wątpliwości, że tam gdzie je utworzono, domy są w zdecydowanie lepszym stanie technicznym niż były kiedyś. Po latach dotarło już do lokatorów, że to od nich zależy, czy na klatkach schodowych jest czysto, czy dach nie przecieka, czy w mieszkaniu jest ciepło. Co ważne, o wielkości środków na remonty i sposobie ich wydania decydują mieszkańcy, nawet gdy ktoś zarządza ich nieruchomością. (bis)

Fot. Stanisaw Białowąs

- Z góry powiedzmy, że budynki powstające w ramach TBS-ów są przeznaczone nie dla najbiedniejszych, bo to nie są domy komunalne – mówi Iwona Szafrańska, prezes aleksandrowskiego TBS. - Aby zostać członkiem TBS trzeba mieć zgromadzony odpowiedni wkład własny na początek.

Fot. Mariusz Strzelecki

Aleksandrowskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego powstało uchwałą rady Miejskiej 7 lutego 2001 roku, aby budowało i eksploatowało domy na zasadach najmu. Państwo w tym czasie aktywnie wspierało tę formę rozwiązywania problemów mieszkaniowych gmin, co wyrażało się w dużych możliwościach uzyskiwania na te inwestycje kredytów preferencyjnych.

lokatorzy, a nie TBS zaciągał kredyty na budowę, w przypadku braku własnych środków. A z tym bywa różnie, bo kryteria ich przyznawania przez banki zostały zaostrzone. Słyszymy, że państwo powoli wycofuje się nawet z kredytów dla młodych małżeństw.

Budynek przy ul. Strażackiej 4 otrzymał nową elewację


www.kujawy.media.pl

          

reklama

 

Promocja

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I nr 63, czerwiec 2012

9


I 10 I GAZETAnr ALEKSANDROWSKA 63, czerwiec 2012

www.kujawy.media.pl

gm. Aleksandrów Kuj.

SŁUŻEWO

Sto lat na straży Ochotnicza Straż Pożarna w Służewie obchodziła 100-lecie istnienia. Z tej okazji 2 czerwca odbyły się uroczystości jubileuszowe, podczas których zasłużeni druhowie zostali uhonorowani różnymi odznaczeniami, odsłonięto tablicę upamiętniającą to wydarzenie. Po uroczystej mszy w kościele parafialnym strażacy i przybyłe na uroczystości poczty sztandarowe zaprzyjaźnionych jednostek OSP zebrali się przed remizą. Dowódca uroczystości Krzysztof Krzyżanowski złożył meldunek o gotowości do apelu z okazji 100-lecia OSP. Pod nieobecność prezesa Jana Stolarskiego, który znajdował się w szpitalu, gości powitał Przemysław Skibiński – wiceprezes, po czym głos zabrała Michalina Jakubczak, sekretarz OSP, która zapoznała zebranych z historią OSP. Prezes Zarządu Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP Zdzisław Dąbrowski odczytał akt nadania przez prezydium Zarządu Głównego służewskiej OSP najwyższego odznaczenia związku – Złotego Znaku Związku Ochotniczej Straży Pożarnej. Uchwałą zarządu wojewódzkiego Złote Medale za Zasługi dla Pożarnictwa otrzymali: ks. kapelan Andrzej Zdzienicki, Piotr Janecki i Krzysztof

Krzyżanowski. Dekorował ich prezes Zdzisław Dąbrowski w asyście prezesa oddziału powiatowego Piotra Marciniaka oraz wójta Andrzeja Olszewskiego. Srebrnymi Medalami za Zasługi dla Pożarnictwa przyznanymi przez zarząd oddziału wojewódzkiego odznaczeni zostali druhowie: Janusz Michalski, Remigiusz Michalski, Tomasz Pietrowski, Sławomir Pietrowski, Marcin Chojnacki, Wiesław Pietrowski i Janusz Skibiński. Brązowymi Medalami za Zasługi dla Pożarnictwa udekorowani zostali druhowie: Magdalena Pietrzak, Paulina Rynicka, Przemysław Skibiński i Marzena Staszyńska. Uchwałą zarządu powiatowego OSP odznakami Strażak Wzorowy wyróżniono druhów: Monikę Seraficką, Michalinę Jakubczak, Natalię Frankowską, Klaudię Janecką, Grzegorza Budzińskiego, Tomasza Michalskiego, Kamila Pietrzaka i Pawła Budzińskiego. Odznakami za wysługę lat uhonorowani zostali druhowie: ks. Andrzej Zdzienicki, Leon Michalski, Antoni Chełminiacki, Jerzy Zajączkowski, Antoni Urbański, Wiesław Pietrowski, Janusz Michalski, Andrzej Ryszewski, Piotr Janecki, Janusz Skibiński, Remigiusz Michalski, Krzysztof Krzy-

Druhów wyróżniono odznakami Strażak Wzorowy

Piotr Marciniak dekoruje ks. Andrzeja Zdzienickiego

Tablicę pamiątkową odsłania Mirosława Michalska w asyście Antoniego Chełminiackiego i Leona Michalskiego

Dzień Dziecka połączony z piknikiem rodzinnym odbył się 10 czerwca w Poczałkowie. Dla dzieci zorganizowane były konkursy, w których wszystkie dzieci naszej wsi, a jest ich 63 otrzymały nagrody. Dla dzieci rodzice zafundowali dmuchane zjeżdżalnie, trampolinę. Nikt nie był głodny albowiem zadbano o ciasta, cukierki oraz

Orkiestrze OSP towarzyszyła grupa mażoretek

POCZAŁKOWO

Biesiadowali z atrakcjami pieczone kiełbaski na grillu. Wspólne zabawy, konkursy i biesiadę umilał zespół muzyczny, przy którym bawiono się do późnych godzin wieczor-

Honorowym gościem była poseł Domicela Kopaczewska

nych. Dodatkowych atrakcji dostarczyła wizyta zaproszonych strażaków z Aleksandrowa Kuj., którzy zaprezentowali wozy strażackie oraz ich

żanowski, Tomasz Pietrowski, Sławomir Pietrowski, Magdalena Pietrzak, Grzegorz Budziński, Kamil Pietrzak, Marzena Staszyńska, Przemysław Skibiński, Marcin Chojnacki, Paulina Rynicka, Paweł Budziński, Tomasz Michalski, Klaudia Janecka. Uchwałą zarządu oddziału gminnego Złotymi Odznakami Młodzieżowymi wyróżnieni zostali: Piotr Janecki i Radosław Pietrowski. Dekoracji dokonywali: prezes zarządu oddziału powiatowego Piotr Marciniak w asystencie komendanta oddziału zarządu gminnego Ireneusza Cieślewicza. Zarząd oddziału wojewódzkiego złożył serdeczne podziękowania za wieloletnią, ofiarną społeczną pracę na rzecz ochrony przeciwpożarowej: Janowi Stolarskiemu, Kazimierzowi Śmiesznemu, Zbigniewowi Białkowskiemu, Leonowi Michalskiemu, Antoniemu Chełminiackiemu, Jerzemu Zajączkowskiemu, Antoniemu Urbańskiemu. Podziękowania wręczał prezes Zdzisław Dąbrowski. Po tej części uroczystości odsłonięta została pamiątkowa tablica, która zawisła na ścianie remizy. O dokonanie tej ceremonii poproszono Mirosławę Michalską, w asyście Antoniego Chełminiackiego i Leona Michalskiego. Tablicę poświęcili ksiądz prałat z Włocławka Wojciech Frączak w asyście kapelanów: Andrzeja Zdzienickiego i Henryka Kołodziejczyka. W dalszej części uroczystego spotkania głos zabierali goście: prezes Zdzisław Dąbrowski, poseł na Sejm RP Domicela Kopaczewska, przedstawiciel marszałka województwa - Rafał Sobolewski, członek zarządu powiatu - Arkadiusz Świątkowski, bryg. Dariusz Guźliński z komendy wojewódzkiej państwowej straży, prezes zarządu oddziału powiatowego - Piotr Marciniak, komendant powiatowy PSP - bryg. Tomasz Kubik, przewodniczący rady gminy - Waldemar Bartczak, wójt gminy - Andrzej Olszewski, nadleśniczy Stanisław Sławiński. Były także podziękowania i kwiaty dla pracowników instytucji wiejskich i gminnych ludzi, którzy sercem i czynami wspierają służewską OSP. Przed zakończeniem uroczystości na cmentarz udała się delegacja OSP celem złożenia kwiatów i zapalenia zniczy na grobie księdza Wawrzyńca Waszaka, założyciela jednostki oraz przy tablicy pamiątkowej, ufundowanej w 2006 roku w hołdzie wszystkim strażakom.

Zdjęcia z imprezy w internecie www.kujawy.media.pl

wyposażenie, oraz policjantów z komendy powiatowej, którzy przyjechali na motorach. Za szczególny wkład w organizację dziękujemy sołtysowi Stanisławowi Świątkowskiemu oraz Aleksandrze Roszak i Agnieszce Jóźwiak.

Wioletta Łosiakowska Zdjęcia: Teresa Golec

Kiedyś i ja zostanę policjantem


www.kujawy.media.pl

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

gm. Aleksandrów Kuj.

nr 63, czerwiec 2012

Radni ocenili wykonanie ubiegłoroczengo budżetu

Żywność dla potrzebujących

Absolutorium dla wójta Za udzieleniem wójtowi gminy Aleksandrów Kujawski absolutorium z tytułu wykonania budżetu w 2011 roku głosowali wszyscy radni. Podkreślano, że był to najbardziej inwestycyjny budżet w historii gminy. Sesja Rady Gminy Aleksandrów Kujawski rozpoczęła się od uczczenia minutą ciszy pamięci radnego Jacka Krzyżyńskiego, który zmarł nagle kilka dni wcześniej. - Zmarł wielki idealista, pasjonat, organizator samorządu gminnego, radny od pierwszej kadencji – mówił Waldemar Bartczak, przewodniczący rady gminy. Radny Michał Guślakow przypomniał historyczne pasje zmarłego, związane między innymi z promocją szlaku bursztynowego, tworzenie pracowni komputerowej. Był człowiekiem mającym swoje wizje, zawsze działającym na rzecz lokalnej społeczności. Takim zostanie zapamiętany. Wprawdzie w pracy rady najważniejszym zadaniem jest uchwalenie budżetu, ale jest też ważna roczna ocena jego wykonania. Następuje to wtedy, gdy trzeba podjąć uchwałę o udzieleniu wójtowi (burmistrzowi) absolutorium, czyli stwierdzenia

a zadłużenie choć wynoszące 37,3 proc. budżetu nie stwarza zagrożenia finansom gminy. Przy tej skali prowadzonych inwestycji zaciąganie kredytów jest koniecznością. Warto przypomnieć, że w minionym roku oddano do użytku przedszkole, prowadzono kosztowne inwestycje kanalizacyjne. Wzrasta kwota funduszu sołeckiego, którym gospodarują mieszkańcy wsi.

Radni gminy Aleksandrów Kujawski minutą ciszy uczcili pamięć zmarłego radnego Jacka Krzyżyńskiego czy budżet został należycie wykonany. Oceny dokonuje Regionalna Izba Obrachunkowa oraz radni. Uchwalony przez radę budżet gminy Aleksandrów Kujawski na 2011 rok po uwzględnieniu zmian w ciągu roku przewidywał plan dochodów w wysokości blisko 32,7 mln zł. Został on wykonany w 95,2 procentach. Zaplanowane wydatki w kwocie 37,1 mln zł zrealizowano w 97,1 proc. Stan zobowiązań z tytułu kredytów i pożyczek wyniósł 11,6 mln zł, co stanowi 37,3 proc. dochodów. Zaległości wobec gminy

wynoszą blisko 1,2 mln zł. Wójt przypomniał, że największe zaległości to m.in.: za wodę - 10 tys. zł, czynsze za mieszkania, za lokale i dzierżawy - 69,5 tys. zł, spłaty mieszkania - 10,5 tys. zł, mandaty - 39,5 tys. zł, podatek od osób prawnych - 31,5 tys. zł, fundusz alimentacyjny - 733 tys. zł. Zwrócił uwagę, że dzięki inwestycjom majątek gminy zwiększył się o blisko 12 mln zł. - Na uwagę zasługuje fakt, że priorytetem tego budżetu były inwestycje, a one przecież decydują o rozwoju gminy – przypo-

Biwak w szkole W Szkole Podstawowej w Opokach zorganizowano 25-26 maja biwak dla 30 uczniów z klas III- VI. Pierwszego dnia w godzinach popołudniowych, uczestnicy biwaku mieli możliwość podziwiać sztukę walki Vied-Vo-Dao, umiejętności samoobrony oraz poznać sposoby udzielania pierwszej pomocy zaprezentowane przez uczniów Liceum Towarzystwa Salezjańskiego w Aleksandrowie Kujawskim i ich nauczyciela w-f Marcina Świątkowskiego. Wspaniałą atrakcją, zapewnioną przez księdza proboszcza parafii Grabie, była przejażdżka bryczką. Wieczorem spożywano kolację przygotowaną z przyniesionych przez dzieci produktów oraz pizze ufundowane przez Radosława Latopolskiego, właściciela restauracji-pizzerii „Neapol” w Ciechocinku. Po wielu sobotnich wrażeniach przyszedł najbardziej oczekiwany czas - nocleg w salach lekcyjnych i też niespodzianka - odwiedziny „ducha z przeszłości”, który jednak nikogo nie wystraszył. Następnego dnia czekały kolejne atrakcje. Aleksandra Kińska (historyk sztuki), mama jednej z uczestniczek biwaku, poprowadziła warsztaty plastyczne pt. „Być jak Leonardo”. Dzieci poznały ciekawostki z życia i twórczości Leonadra da Vinci, wykonywały prace plastyczne, rozwiązywały rebu-

Za wykonanie budżetu minionego roku w głosowaniu jawnym radni jednogłośnie udzielili wójtowi absolutorium. Podjęcie uchwały w tej sprawie radni i sołtysi przyjęli oklaskami. Podczas XV sesji uchwalony został „Gminny Program Wspierania Rodziny dla gminy Aleksandrów Kujawski na lata 2012-2014”. Podjęto też uchwały w sprawie zatwierdzenia planów odnowy miejscowości Grabie i Rożno-Parcele. Zajęto się też programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz programem zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie gminy.

(bis)

Do pomocy w formie żywności w gminie Aleksandrów Kujawski uprawnionych jest 351 rodzin (1015 osób). Z uwagi na zmiany jakie zapowiadał od ubiegłego roku Bank Żywności dotyczące zmniejszenia ilości asortymentu, pomoc otrzymują najbardziej potrzebujący, których dochód nie przekracza 351 zł netto na osobę w rodzinie lub 477 zł netto na osobę samotnie gospodarującą. Do tej pory w 2012 roku gmina otrzymała i wydała 18 ton żywności. Na kolejny transport oczekujemy pod koniec czerwca. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z Bankiem Żywności od lipca asortyment zostanie zmieniony i rozszerzony o artykuły spożywcze, jakich w ubiegłym roku nie było w programie, w tym m. in. olej, cukier, konserwy mięsne i rybne, dżem, klopsiki w sosie pomidorowym, marchewka z groszkiem, koncentrat pomidorowy. Poza tym nadal wydawane będą produkty, tj. mąka, makarony, ryż, kasza gryczana, płatki kukurydziane, herbatniki, masło.

(mz)

Pomoc w gminie Aleksandrów Kujawski

sy, uzupełniały mapki. Za wykonanie prac zostały nagrodzone ufundowanymi przez panią Aleksandrę nagrodami. Resztę soboty spędziły na wspólnych zabawach i rozgrywkach sportowych. Dwudniowy biwak przygotowały: Bernadeta Adamska, Katarzyna Przybylska, Agata Ciszewska oraz Katarzyna Paczkowska. Przy ogólnej akceptacji dzieci ustalono, że biwak z noclegiem w szkole będzie organizowany co roku.

(bis)

Podziwiano sztuki walki Vied-Vo-Dao

mniał Waldemar Bartczak, przewodniczący rady gminy. - Nie udało się uniknąć błędów, to prawda, ale niektóre były nie do uniknięcia. Problemy z wykonawcami wynikają z procedur przetargowych, które zmuszają do wybierania najtańszych wykonawców, co wcale nie oznacza, że najlepszych. W tej sytuacji większego znaczenia nabiera jakość pracy i fachowość służb nadzorczych. Radni Krzysztof Korzeniewski, Jerzy Sztyler, Edward Widz wyrażali zadowolenie z realizacji ubiegłorocznego budżetu,

11

Pracują, choć nadal są bezrobotni Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Aleksandrowie Kujawskim drugi rok uczestniczy w programie prac społecznie użytecznych na terenie gminy. Są to prace wykonywane przez osoby bezrobotne bez prawa do zasiłku. Czas pracy w ciągu tygodnia nie może przekroczyć 10 godzin. Ośrodek sporządził roczny plan potrzeb w zakresie wykonywania prac społecznie użytecznych. Na podstawie porozumienia zawartego w tym roku między starostą a gminą zostało skierowanych do prac 15 osób. Pomagają one osobom starszym i chorym w czynnościach życia codziennego, wykonują drobne prace remontowe, naprawcze i gospodarcze oraz prace porządkowe na terenie gminy. Osoby wykonujące te prace zachowują nadal status osoby bezrobotnej, dzięki czemu objęte

są ubezpieczeniem zdrowotnym oraz ubezpieczeniem wypadkowym. Trzeba w tym miejscu jednak zaznaczyć, że odmowa podjęcia takiej pracy oznacza utrat�� statusu bezrobotnego. Osoby, skierowane do prac społecznie użytecznych na rzecz społeczności lokalnej otrzymują świadczenie pieniężne, w wysokości 7,30 zł za godzinę. Od czerwca minimalne świadczenie wynosi 7,70 zł za godzinę. Świadczenie przysługujące bezrobotnemu jest refundowane gminie przez starostę ze środków Funduszu Pracy do 60 proc. minimalnej kwoty świadczenia przysługującego bezrobotnemu. W ubiegłym roku skierowanych do prac było pięć osób, natomiast obecnie jest ich15. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej chce, aby z tej formy wsparcia korzystało coraz więcej osób, gdyż daje im to

możliwość uzyskania przynajmniej minimalnych, dodatkowych środków do życia. Poza tym, organizując prace społecznie użyteczne mamy przede wszystkim na celu wsparcie działań na rzecz społeczności lokalnej. Istotne jest też, że praca wpływa na zdyscyplinowanie bezrobotnych i ograniczenie wykonywania przez nich pracy „na czarno”. Chcę ponadto nadmienić, iż stosowana jest zasada, że odmowa pracy na rzecz gminy może się wiązać z odmową udzielania pewnych rodzajów wsparcia. Spośród 15 osób wytypowanych do prac, odmówiła nam jedna osoba. Na zainteresowanie tą formą pracy ze strony naszych podopiecznych, jak na razie nie narzekamy.

Magdalena Zarębska, kierownik GOPS


12

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I nr 63, czerwiec 2012

gm. Aleksandrów Kuj.

www.kujawy.media.pl

Biskup Wiesław Mering otwiera

Poświęcenie kościoła Kościół parafii Matki Bożej Fatimskiej w Odolionie (gmina Aleksandrów Kujawski) od 10 czerwca znajduje się pod opieką błogosławionego Jana Pawła II. Do świątyni wprowadzona została relikwia krwi Papieża Polaka. Parafia rzymskokatolicka Matki Bożej Fatimskiej w Odolionie została erygowana 27 kwietnia 1996 roku przez ówczesnego biskupa włocławskiego Bronisława Dembowskiego. Pierwszym proboszczem został mianowany dotychczasowy wikariusz parafii Ciechocinek ks. Stanisław Dubiel, który pełnił swoją posługę w Odolionie do 30 sierpnia 2003 roku. W tym czasie wybudowano tymczasową kaplicę, plebanię, przygotowano projekt nowego kościoła oraz wylano ławy fundamentowe. Z dniem 30 sierpnia 2003 r. decyzją biskupa włocławskiego Wiesława Alojzego Meringa nowym proboszczem w Odolionie został ks. Henryk Kołodziejczyk. Otrzymał zadanie dokończenia planów budowy do końca. Budowę według architektonicznych planów Jerzego Kociołowicza z Włocławka rozpoczęto 13 kwietnia 2004 roku, miesiąc później w czasie mszy odpustowej ordynariusz diecezji włocławskiej bp. Wiesław Mering dokonał aktu wmurowania kamienia węgielnego. Inwestycja postępowała błyskawicznie. W kilka

miesięcy później, 25 grudnia 2004 r. sprawowano w nim pierwszą mszę św. Wyposażanie kościoła trwało dłużej, przez sześć lat. Wnętrze świątyni i jej wystrój zrealizowano na podstawie projektu artysty plastyka mgra Doroty Żarskiej i artysty grafika Tomasza M. Wiśniewskiego – z Warszawy. Kościół w Odolionie należy do najnowszych w regionie. Uroczystość konsekracji kościoła wraz z dedykacją odbyła się 10 czerwca w obecności licznej rzeszy wiernych i duchowieństwa przybyłego z okolicznych parafii nie tylko diecezji włocławskiej. Akt dedykacji kończy okres wznoszenia świątyni i jej wyposażania, co nieraz jest trudniejsze i kosztowniejsze niż budowa murów. Parafię spotkało z okazji dedykacji kościoła i ołtarza (to określenia kanoniczne) wielkie wyróżnienie, a takim bez wątpienia było przekazanie relikwii patrona – bł. Jana Pawła II. Relikwię krwi Papieża Polaka przekazał osobiście proboszczowi ks. Henrykowi Kołodziejczykowi kardynał Stanisław Dziwisz 30 kwietnia br. Uroczyście wprowadzone zostały one do kościoła przez postulatora w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II, ks. prałata Stanisława Odera z Watykanu. Przekazał je proboszczowi Kołodziejczykowi, który umieścił w przygotowanym miejscu Jest to pierwsza w Diecezji Włocławskiej świątynia, której będzie patronował

bł. Jan Paweł II. Uroczystego aktu dedykacji nowego kościoła i ołtarza dokonał bi skup włocławski Wiesław Alojzy Mering. Podczas mszy odbyła się uroczystość przekazania kościołowi darów przez wsie wchodzące w skład parafii, przyniesiono też dary – w postaci monstrancji i kielicha od m.in. parafii w Nieszawie. Z mikrofonów popłynęły podziękowania zarówno dla proboszcza, jak i wiernych, którzy czynnie uczestniczyli w życiu parafii. Pod koniec uroczystości biskup Mering poinformował wiernych, że proboszczow Kołodziejczykowi nadal tytuł kanonika, co jest wyrazem uznania dotychczasowych osiągnięć nie tylko związanych z budową kościoła. W uroczystościach brała udział liczna grupa duchownych sąsiednich parafii. Wśród gości był wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak z małżonką, gospodarze gminy Aleksandrów Kujawski z wójtem Andrzejem Olszewskim i przewodniczącym rady gminy Waldemarem Bartczakiem. Gościnnie wystąpił chór farny Lutnia w Kole pod dyrekcją Jana Kordylewskiego, grała orkiestra strażacka z Wagańca. Tekst i fot. St.B

Gra orkiestra strażacka OSP Waganiec


www.kujawy.media.pl

drzwi kościoła

gm. Aleksandrów Kuj.

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I nr 63, czerwierc 2012

Wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak (z prawej) z małżonką

i ołtarza w Odolionie

i-

a

wi o

B.

Wniesienie darów w postaci świec. Zostaną zapalone na ołtarzu Ks. prałat Stanisław Oder z Watykanu wprowadza relikwię bł. Jana Pawła II

Monstrancja to dar od parafii w Nieszawie

Galeria zdjęć z uroczystości w internecie na www. kujawy. media.pl

Biskup Wiesław Mering wręcza proboszczowi Henrykowi Kołodziejczykowi dokument potwierdzający dedykowanie kościoła wraz z ołtarzem pw. bł. Jana Pawła II

13


14

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I nr 63, czerwiec 2012

Tegoroczne obchody Dnia Dziecka w przedszkolu w Stawkach rozpoczęły się już 31 maja. Dyrekcja, organizatorki (Kinga Chlebowska i Anna Łoś) oraz rodzice zadbali o to, by dzieci przeżyły niezapomniane chwile. Przygotowania do tej imprezy rozpoczęliśmy już w kwietniu, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Atrakcją imprezy było pojawienie się Goofiego, który poprowadził korowód taneczny i zaprosił dzieci do wspólnych zdjęć. W przerwie między zabawami maluchy mogły posilić się pyszną kiełbaską z grilla i poskakać w dmuchanym zamku. Na zakończenie imprezy każde dziecko otrzymało zabawkę skręconą z balonika. Kolejny dzień rodzice przygotowali dla swoich pociech wielką niespodziankę. Zaraz po śniadaniu zebraliśmy się na stołówce, aby obejrzeć, przygotowane w wielkiej tajemnicy, przedstawienie pt. „Brzydkie Kaczątko”. Aktorami

www.kujawy.media.pl

gm. Aleksandrów Kuj.

byli... rodzice. W jedną z ról wcieliła się dyrektor Małgorzata Wdowczyk. Na koniec tego radosnego święta rodzice zaśpiewali piosenkę Majki Jeżowskiej pt. „Dłonie”, a na sali pojawiły się przepiękne i przepyszne torty przygotowane przez kucharki – Iwonę Modrzejewską i Barbarę Słomczewską. Głęboko wierzymy, że tegoroczne święto, obfitujące w tak wiele wrażeń, na długo zapisze się w pamięci naszych przedszkolaków. Szczególne podziękowania składamy: Magdalenie Zając, Aleksandrze Kaczmarek, Annie Kozłowskiej, Agacie Kurczewskiej, Piotrowi Kurczewskiemu, Dariuszowi Langner, Małgorzacie Dryńskiej, Ilonie Potędze, Karolinie Rynickiej, Bożenie Łyczak, Iwonie Wypij, Karolowi Kaczmarkowi, Katarzynie Obialskiej, Karolinie Śliwińskiej, Beacie Radzikowskiej, Barbarze Kulpie.

Dzień Dziecka w Stawkach

Kinga Chlebowska

Grabie

Piknik wsi trzech gmin W Grabiu odbył się 10 czerwca piknik z okazji Dnia Dziecka. Organizatorem był ks. proboszcz Piotr Rutkowski oraz mieszkańcy także Opoczek i sąsiednich wsi. Słoneczna pogoda oraz wiele zapowiedzianych atrakcji zachęciło rzesze tłumów do udziału w imprezie. Piknik rozpoczął się grą w siatkówkę młodzieżowych drużyn. Dzielnie walczyli także ze sobą dorośli pogrupowani w drużyny. W międzyczasie odbywały się konkursy, gry i zabawy dla dzieci. Tor z przeszkodami, slalomy z piłką, chód na szczudłach, rzut do celu, konkurs piosenki itp. dostarczyły dzieciom dużo wrażeń. Każdy uczestnik zabawy otrzymał nagrodę lub upominek. Najmłodsze dzieci mogły skorzystać z dmuchanej zjeżdżalni, a maluchy poszaleć wśród gumowych piłek w dmuchanym zamku. Niespodzianką był pokaz policyjnych motocykli. Chętne dzieci mogły na nich posiedzieć lub zrobić sobie zdjęcie pamiątkowe z policjantem. Pod czynnym okiem

W szkole w Wołuszewie pod koniec maja miały miejsce dwa ponadlokalne wydarzenia: 10-lecie imprezy środowiskowej z okazji Święta Ziemi i 5-lecie powiatowej imprezy o charakterze proekologcznym, profilaktycznym i prozdrowotnym.

(mr)

WOŁUSZEWO

Ekologia i profilaktyka

fot. Nadesłane

Organizatorkami były nauczycielki: Beata Głowacka we współpracy z Marią Kołodziej (opiekunką koła „PCK”), Małgorzatą Oczachowską (pedagog szkolny) i Katarzyną Banachowską (opiekunką koła „Ekuś”). W imprezie uczestniczyły zespoły z gminy Aleksandrów Kujawski i okolic: Koło Przyrodnicze z PSP Ciechocinek (opiekun Barbara Adamczyk), Koło PCK z Zespołu Szkół w Stawkach (opiekun Sławomir Świeczkowski), koło PCK z SP Ostrowąs (opiekun Ewa Stachowiak), Koło Ekologiczne EKO z PSP Wołuszewo (opiekun Beata Głowacka), Szkolne Koło PCK w PSP Wołuszewo (opiekun Maria Kołodziej), Warsztaty Terapii Zajęciowej Aleksandrów Kujawski (opiekun Dorota Rewers).

opiekunów dzieci i młodzież mogły wybrać się na przejażdżkę do lasu bryczką konną lub „tramwajem”. Mamusie wykazywały się sprytem w obieraniu jabłek, a tatusiowie w rzucie beretem. Wiele radości sprawiło przeciąganie liny pomiędzy dorosłymi poszczególnych miejscowości. Zmęczonym, ale zadowolonym uczestnikom gier i zabaw rozdawano napoje, ciasto, grochówkę i kiełbaski. Niespodziankę dla najbardziej wygłodzonych był pieczony świniak. O ład i porządek dbali strażacy z OSP Opoczki. Na pikniku spotkali się mieszkańcy trzech sąsiednich gmin: Aleksandrowa Kujawskiego, Dąbrowy Biskupiej i Gniewkowa. Cała impreza mogła odbyć się dzięki zaangażowaniu wielu osób i instytucji, a także wsparciu finansowemu wójtów okolicznych gmin i ofiarności indywidualnych sponsorów.

Sprawdzanie wiedzy o pierwszej pomocy przedmedycznej

Gości powitała dyrektor szkoły, Grażyna Łuczyńska-Kochańska. Następnie Beata Głowacka zaprezentowała w formie prezentacji multimedialnej 10-lecie imprez organizowanych z okazji Święta Ziemi. Po tej części dzieci z koła Ekuś (PSP Wołuszewo) przedstawiły bajkę proekologiczną „Jaś i Małgosia”, grupa dziewcząt należących do koła PCK PSP Wołuszewo bajkę profilaktyczną. Podczas festynu ekologicznego odbywały się konkursy. Konkurencje: „Eureka to wiem” (I koło PCK Wołuszewo, II koło przyrodnicze PSP Ciechocinek, III koło EKO Wołuszewo);”Plakat ekologiczny” (I koło ekologiczne PSP Ciechocinek,II koło PCK Wołuszewo,III koło PCK W ZS Stawki); „Niezapominajka Polska” (I PSP Ciechocinek,II ZS Stawki, III Warsztaty Terapii

Zajęciowej Aleksandrów Kujawski); „Woda na wagę złota” (I EKO Wołuszewo,II miejsce koło PCK -PSP Ostrowąs,III ZS Stawki) Rozstrzygnięty został powiatowy konkurs plastyczny „Niezapominajka Polska”. Wyniki: Kategoria klas O-III (I - Karolina Cierpisz kl. III, II - Weronika Boguś kl. 0,III - Zuzanna Trojanowska kl. III – wszyscy z SP Ciechocinek). Wyróżnienia: Adrian Muzyka kl. III - SP Ciechocinek, Konstancja Cichocka kl. III PSP Wołuszewo. Kategoria klasy IV-VI. I - Daria Trojanowska SP Ciechocinku, II - Paulina Świstek kl. V PSP Wołuszewo, III - Natalia Erwińska kl. V SP Ciechocinek Impreza zakończyła się grilowaniem na boisku szkolnym.

Katarzyna Banachowska


www.kujawy.media.pl

gm. Aleksandrów Kuj.

Projekt edukacyjny szkoły w Służewie

Tydzień z Kujawami

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I nr 63, czerwiec 2012

15

Od Łukasza Przeździęka ze Szkoły Podstawowej w Ostrowąsie (gmina Aleksandrów Kujawski) otrzymaliśmy wiadomości o wydarzeniach, które miały miejsce w ostatnim czasie

To był wyjazd pełen wrażeń Z okazji Dnia Dziecka, 31 maja uczniowie szkoły w Ostrowąsie (gmina Aleksandrów Kujawski) pojechali na całodniową wycieczkę do Ciechocinka.

Prezentacja dorobku w sali gimnastycznej

Uczniowie Zespołu Szkół im. Tadeusza Kościuszki w Służewie od 28 maja do 4 czerwca uczestniczyli w projekcie edukacyjnym zatytułowanym „Tydzień z regionem”. Celem projektu było przybliżenie historii i dorobku kultury oraz tradycji ludowych ziemi kujawskiej, a także prezentacja walorów turystycznych regionu. W ramach owego projektu zostały przydzielone poszczególne zadania zarówno dla szkoły podstawowej jak i gimnazjum. Dzieci z klas I-III wykonały prace techniczne eksponujące strój kujawski za pomocą dostępnych materiałów: wycinanek, wełny, skrawków materiału, bibuły, koralików. Na lekcji muzyki uczniowie zostali zapoznani z kujawskim folklorem, a w ramach zajęć z przyrody zostały wykonane przepiękne foldery przybliżające atrakcje turystyczne Kujaw. Dzięki Beacie Chyłkowskiej odbyła się lekcja poświęcona gwarze kujawskiej, a także został

zorganizowany konkurs wiedzy o regionie pod tytułem ”Nasza ziemia to Kujawy”. Z kolei w gimnazjum uczniowie mogli wykazać się zdolnościami pisarskimi, opisując wybitne postaci w dziejach naszego regionu i miejsca z nimi związane. W ramach zajęć z historii i WOSU został zaprezentowany film pt.”Ziemia rodzinna to Kujawy”. Chętnie przystąpiono do konkursu historyczno-geograficznego i fotograficznego. Wspólnymi siłami uczniowie przygotowali ekspozycję prezentującą przedmioty codziennego użytku rodem z kujawskiej chaty. Szkolne korytarze wzbogacono o wystawę prac plastycznych i ekspozycję dorobku piśmienniczego o regionie. W ramach podsumowania projektu zostało przygotowane stoisko regionalne prezentujące tradycyjne potrawy kujawskie, a w tle można było podziwiać plakaty i foldery o regionie, a także w formie multimedialnej – zdjęcia autorskie

uczniów biorących udział w konkursie fotograficznym pt. ”Niezwykłe Kujawy”. Projekt edukacyjny został opracowany przez Martę Oczachowską i Beatę Chyłkowską przy znaczącej pomocy Magdaleny Głowackiej i Pawła Stachurskiego. W ramach wystawy prac plastycznych dzieci z klas I-III nagrody uzyskali: Jakub Nocny - kl. III, Magda Stachowiak – kl. III, Weronika Rynicka – kl. I; w konkursie historycznogeograficznym nagrodzeni zostali: I miejsce - Daniel Sadecki, II - Maciej Kontowicz, III - Zuzanna Stolarska; wyróżnienie za prace plastyczne uzyskała Anna Słowińska (IIIb); w konkursie fotograficznym: I miejsce- Justyna Świątkowska, II - Inez Stolarska, III - Roksana Jagodzińska, wyróżnienia: Anna Adamska, Monika Kasińska, Sylwia Lewandowska, Aleksandra Michalak, Aleksandra Jóźwiak, Mirella Frąk i Natalia Wajer.

W domu kultury w Służewie

Dziękuję ci mamo Z okazji Dnia Matki w Domu Kultury w Służewie odbył się koncert pt. „Dziękuję Ci, Mamo”. Uroczystość poprowadzili uczniowie: Katarzyna Złotnicka i Michał Szymański. Występ rozpoczęła Maja Lewandowska, uczennica klasy I szkoły podstawowej, recytując wiersz pt. „Moja Mama”. Następnie wystąpiły mażoretki w układach choreograficznych. Nie zabrakło też najmłodszych pociech z przedszkola. 4-latki zaśpiewały piosenkę, a 5-latki zatańczyły dla mam. Dzieci z klas I-III SP recytowały wiersze. Były piosenki zaśpiewane przez: Katarzynę Złotnicką, Sandrę Kostecką, Weronikę Dobrzeniecką, Darię Machtelewską, Dominikę Jabłońską i Mateusza Złotnickiego. Nasze szkolne gitarzystki (Aleksandra Michalak, Aleksandra Jończak, Katarzyna Kołowrocka i Oliwia Lewandowska) akompaniowały do śpiewu. Wiersze recytowane przez Filipa Urbańskiego, Kalinę Godziątkowską, Łukasza Skwarę, Dominika Stachowiaka, Karolinę Zasadę, Jakuba

Łyczaka, Magdalenę Maćkowiak, Aleksandrę Jóźwiak wzruszyły wszystkich. Mamy nagrodziły artystów gromkimi brawami. Specjalnie dla gości przygotowano słodki poczęstunek. Na koniec uroczystości dyrektor Elżbieta Stelwach złożyła wszystkim mamom najserdeczniejsze życzenia.

Pierwszym punktem naszej wyprawy była zabytkowa warzelnia soli, miejsce w którym w sposób tradycyjny wytwarza się sól spożywczą. W części nieużywanej do produkcji utworzono muzeum, więc mogliśmy obejrzeć wiele ciekawych eksponatów związanych z warzelnictwem i działalnością uzdrowiskową Ciechocinka, m.in. dawne aparaty do gimnastyki leczniczej. Następnie przeszliśmy urokliwym Parkiem Zdrojowym do Muszli Koncertowej, a potem zatrzymaliśmy się przy najsłynniejszej fontannie uzdrowiska „Pod Grzybkiem”. Przeszliśmy do Parku Tężniowego, podziwialiśmy barwny zegar kwiatowy oraz zabytkową budowlę – znak rozpoznawczy Ciechocinka – tężnie. Z Ciechocinka pojechaliśmy tramwajem konnym na rancho pod Olszyną, gdzie zjedliśmy pyszny, domowy

Autobusem na wycieczkę obiad, a po nim przyszedł czas na kolejne atrakcje. Jeździliśmy konno, strzelaliśmy z wiatrówki i szaleliśmy na placu zabaw. Na koniec naszego pobytu na ranczu czekało nas ognisko z kiełbaskami. Pod wieczór przyjechał po nas autokar, który odwiózł nas do szkoły, gdzie czekali już stęsknieni rodzice. Był to fantastyczny, pełen wrażeń i emocji wyjazd. Dzię-

Serduszko dla mamy

Uczniowie przygotowali dla mam serduszka

kujemy organizatorom za ten prezent na Dzień Dziecka. Wycieczka odbyła się w ramach projektu „Szkoła na 5+” i zorganizowana została przy współpracy Stowarzyszenia „Wspólnie dla Ośna Drugiego”. Pomysłodawcą projektu były: dyrektor PSP Ostrowąs Edyta Zielonka oraz prezes stowarzyszenia Monika Drosik.

Uroczyście obchodziliśmy w naszej szkole Dzień Matki. Uczniowie klas 0 –VI przygotowali na tę okazję własnoręcznie wykonane, piękne zdobione zaproszenia. Każda klasa wraz z wychowawcą przygotowała swój program artystyczny. Były pełne dziecięcej prostoty wiersze, urocze piosenki, wdzięczne tańce, a nawet rap dla mam. Wzruszone mamy otrzymały od swych pociech drobne upominki, laurki, kwiaty. Zadbaliśmy, by tego dnia czuły się wyjątkowo – przygotowaliśmy kawę, herbatę i słodkie smakołyki.

Z koncertem „Tacy sami” 28 maja przyjechali do naszej szkoły wyjątkowi goście. W szkolnych murach przyjęliśmy dotknięte niepełnosprawnością dzieci i młodzież z fundacji „Pro Omnibus” z Ciechocinka. Gdy rozpoczął się koncert, zamarliśmy z wrażenia. Silne, przepiękne głosy, radość w sercach, pozytywna energia i niesamowita wiara w świat i ludzi – oto, co zaoferowali nam młodzi, niezwykle zdolni, wrażliwi i pełni pasji ludzie, których los dotknął niepełnosprawnością. Początkowo oszołomieni, później włączyliśmy się do wspólnej zabawy. Zatarły się wszelkie granice i podziały. Śpiewaliśmy wspól-

nie „Wszyscy chcą kochać” Maryli Rodowicz, „Tacy sami” Lady Pank, „Don`t worry, be happy”, na nowo odczytując sens ich słów. Szaleliśmy wspólnie przy „La bambie” i utworach Majki Jeżowskiej.

Teraz dopiero możemy powiedzieć, że wiemy co to jest integracja. To było wspaniałe, niezwykłe doświadczenie, które na długo zapisze się w naszych sercach i naszej pamięci.

„Pro Omnibus” zawitał do szkoły w Ostrowąsie


16

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

www.kujawy.media.pl

Finanse

nr 63, czerwiec 2012

Spór o dawny budynek liceum

Starosta aleksandrowski idzie na wojnę z Nieszawą?

W umowie darowizny zapisano, że nieruchomość przekazuje się bezpłatnie, jako że będzie użytkowana na cele oświatowe. Miasto po pewnym czasie doszło do wniosku, że korzystniej będzie, jeśli liceum przeniesione zostanie do budynku gimnazjum, gdyż obie szkoły będzie łatwiej utrzymać. Budynek dawnego liceum sprzedano. Były burmistrz Nieszawy mówi, że obiekt miał być przeznaczony na cele pomocy społecznej. Z tych planów nowemu właścicielowi jednak nic nie wyszło. Niedawno powiat upomniał się o darowaną nieruchomość,

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Aleksandrowie Kujawskim, realizując w bieżącym roku po raz piąty projekt systemowy pt.: „Aktywizacja zawodowa i społeczna klientów MOPS Zaufaj Nam” w ramach PO KL 2007-2013 współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego (Działanie 7.1. Rozwój i upowszechnienie aktywnej integracji Poddziałanie 7.1.1. Rozwój i upowszechnianie aktywnej integracji przez ośrodki pomocy społecznej), proponuje swoim podopiecznym skorzystanie z licznych działań aktywizacyjnych. Dotychczas wykorzystanych zostało łącznie 668.449,75 zł (w tym: wkład własny 70.186,92 zł, dofinansowanie z EFS 598.62,83 zł). Na tegoroczny projekt zostało przeznaczonych 232.254,75 zł, w tym wkład własny wynosi 24.386,75 zł. Jest nim bezpłatne użyczenie sali w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie Kuj. oraz zasiłki celowe z pomocy społecznej. W poprzednich latach z szerokiego zakresu szkoleń i warsztatów skorzystało łącznie 116 osób, w tym: w roku 2008 – 15 osób, w roku 2009 – 29 osób, w roku 2010 – 37 osób, w 2011 – 35 osób. W br. z bogatej oferty

bo skoro nie jest użytkowana zgodnie z umową darowizny to powinna wrócić do dawnego właściciela. Burmistrz Nieszawy Marian Tołodziecki odpowiedział staroście, że nie ma możliwości zwrotu nieruchomości, bo została przez miasto sprzedana. Decyzją ówczesnego burmistrza Nieszawy zatwierdzono podział nieruchomości oznaczonej numerem ewidencyjnym 464/5 o powierzchni 4.901 mkw na działki o numerach ewidencyjnych 464/6, 464/7, 464/8, 464/9. Działki nr 464/6, 464/7 i 464/9 zostały zbyte aktem notarialnym osobie trzeciej. We władaniu miasta pozostała działka nr 464/8 o powierzchni 480 mkw i tę nieruchomość miasto może zwrócić. - Musimy dochodzić naszych praw na drodze postępowania sądowego – tłumaczyła Wioletta Wiśniewska, starosta aleksandrowski na posiedzeniu zarządu powiatu. Zapowiada się więc proces sądowy z miastem, o którym mówi

się, że stoi na krawędzi bankructwa. Gra idzie o kilkaset tysięcy złotych, a jeśli uwzględni się odsetki może być tego znacznie więcej. Takich pieniędzy Nieszawa nie ma i zapewne długo mieć nie będzie. Już teraz jest jedynym miastem w regionie, a może i w kraju, które po stronie inwestycje ma zapisane „0” . Zastępca burmistrza Arkadiusz Horonziak mówi, że proces trwałby długo, a ostateczny wynik wcale nie jest pewny.

SUKCES odniosły druhny z OSP Straszewo (gmina Koneck). Drużyna kobieca w eliminacjach wojewódzkich była najlepsza i ona będzie reprezentowała woj. kujawsko-pomoskie na zawodach ogólnopolskich, które odbędą się 7-9 września. Grupą opiekuje się naczelnik OSP Stanisław Lewandowski

Nowe przeliczniki w KRUS

*** Wojna o zwrot darowizny z najbiedniejszą gminą w województwie, a na pewno w powiecie, byłaby najgorszym rozwiązaniem. Sprawa dotyczy bowiem samorządów, a te nie powinny toczyć między sobą wyniszczającej walki. Tym bardziej, że Nieszawa już walczy - o przetrwanie.

Stanisław Białowąs

KAPITAŁ LUDZKI

Od 1 czerwca 2012 r. zmieniły się kwoty przychodu decydujące o zmniejszeniu lub zawieszeniu emerytur i rent. W związku z ogłoszeniem przez prezesa GUS komunikatu o wysokości przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w pierwszym kwartale 2012 r., które wyniosło 3.646 zł 09 groszy, Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego informuje, że od 1 czerwca zmieniły się kwoty przychodu decydujące o zmniejszeniu lub zawieszeniu emerytur i rent. Wynoszą one: * 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia 2.552 zł 30 gr (dotyczy emerytur, rent rolniczych z tytułu niezdolności do pracy oraz rent rodzinnych) * 130 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia 4.740 zł (dotyczy emerytur/rent rolniczych z tytułu niezdolności do pracy oraz rent rodzinnych). Informacja OR KRUS w Bydgoszczy

UNIA EUROPEJSKA

NARODOWA STRATEGIA SPÓJNOŚCI

EUROPEJSKI FUNDUSZ SPOŁECZNY

Zaufaj Nam - program MOPS szkoleniowo – warsztatowej skorzysta łącznie 42 osoby – 29 kobiet i 13 mężczyzn, w tym 34 osoby objęte będą kontraktami socjalnymi, natomiast 8 osób Programem Aktywności Lokalnej. Jak co roku, oferujemy naszym beneficjentom ciekawe i potrzebne na rynku pracy szkolenia, zajęcia aktywizacyjne i inne działania wspierające powrót do pełnego funkcjonowania w lokalnym środowisku. We wrześniu zaprosimy beneficjentów projektu oraz mieszkańców Aleksandrowa Kujawskiego na imprezę rekreacyjno-sportową. Szczegółowo o tym wydarzeniu będziemy informować mieszkańców miasta pod koniec lata. Od czerwca do listopada 2012 roku przeprowadzone zostaną następujące szkolenia zawodowe: * Prawo jazdy kategorii B z uwzględnieniem do pierwszego egzaminu * Sprzedawca z obsługą kasy fiskalnej

Inauguracja projektu w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego

* Opiekun osób starszych, chorych, niepełnosprawnych i dzieci * Kucharz-kelner-barman * Malarz-tapeciarz * Brukarz-monter nawierzchni drogowych * Spawanie elektrodami otulonymi blach i rur – spoiny pachwinowe. Beneficjenci projektu będą również objęci warsztatami psychologicznymi i zawodo-

wymi, które odbędą się w czerwcu. W lipcu zaplanowano wycieczkę integracyjną, a w październiku odbędzie się spotkanie z regionalnymi pracodawcami oraz przedstawicielem Powiatowego Urzędu Pracy. Jedna uczestniczka projektu, w ramach zastosowania instrumentu aktywizacji edukacyjnej, zostanie skierowana na zajęcia związane z podniesieniem

poziomu edukacji – jej nauka będzie kontynuowana również w 2013 roku. Wszystkim uczestnikom projektu zostaną wypłacone zasiłki celowe na pokrycie dodatkowych kosztów związanych z przystąpieniem do jego realizacji. W ramach Programu Aktywności Lokalnej, w okresie od czerwca do października br. dla uczestników zaplanowano wsparcie w zakresie:

poradnictwa psychologicznego, doradztwa zawodowego, warsztatów wspierająco-motywacyjnych, zajęć komputerowych, wyjazdu integracyjnego, treningu gospodarowania, edukacji zdrowotnej. Inauguracja projektu odbyła się w dniu 31 maja 2012 roku w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego w Aleksandrowie Kuj. Zakończenie projektu przewiduje się na listopad br. Projekt ma umożliwić osobom bezrobotnym i nieaktywnym zawodowo, nie posiadającym żadnych lub nieadekwatne do potrzeb rynku pracy kwalifikacje, zdobycie nowych i uzyskanie narzędzi umożliwiających powrót na rynek pracy, świadomą i trwałą rezygnację z korzystania ze świadczeń pomocy społecznych. Działania podejmowane w ramach projektu mają na celu pomóc w zdobyciu umiejętności właściwego podejścia do trudnej sytuacji życiowej, a co za tym idzie zwiększyć aktywność w wychodzeniu z kryzysu. Udział w projekcie umożliwi dostęp do szerokiego wachlarza narzędzi aktywizujących.

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

Kierownik MOPS

Danuta Pawlak

reklama

Przed laty, kiedy powiat planował zamknięcie Liceum Ogólnokształcącego w Nieszawie, bo nie opłacało mu się jego utrzymywanie gospodarze tego miasta stwierdzili, że szkołę przejmą i tak też zrobiono. Powiat chętnie pozbył się kłopotu, przekazując gminie miejskiej wraz z uczniami i nauczycielami także budynek.


www.kujawy.media.pl

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

Promocja

nr 63, czerwiec 2012

W ZARZECZEWIE

Medale za kurhan

Zasłużyli na hita

Kozacy zaporoscy docenili

Marszałek kozactwa Dmitro Sahaydak dekoruje Pawła Krzemińskiego Aleksandrowski BIN od kilkunastu lat opiekuje się Wojskowym Cmentarzem Ukraińskim znajdującym się przy ulicy Narutowicza. Co roku delegacja zakładu w trakcie ekumenicznego spotkania składa wiązanki kwiatów pod kozackim kurhanem. Uczestnicy

uroczystości zapraszani są po nabożeństwie w progi firmy m.in. na poczęstunek. Kozacy doceniają podejmowane działania, a wyrazem podziękowania było w tym roku uhonorowanie trzech przedstawicieli BIN odznaczeniami Kozactwa Zaporoskiego. Obecny na tegorocznych uroczystościach marszałek kozactwa Dmitro Sahaydak, najwyższy ataman Ukrainy i Diaspory, hetman Międzynarodowej Organizacji Społecznej ”Kozactwo Zaporoskie” udekorował medalami zasłużonych dla kozactwa: prezesa BIN - Pawła Krzemińskiego oraz kierownika działu sprzedaży - Leszka Chrzanowskiego. Odznaczenie przyznane zostało też Przemysławowi Bochatowi, ale ze względu na inne ważne zajęcia nie mógł uczestniczyć w spotkanie.

Aktywni w „Agrolidze” Przedstawiciele BIN zostali zaproszeni do Warszawy, gdzie pod patronatem prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Pałacu Prezydenckim odbywało się wręczenie nagród finalistom dorocznego konkursu „Agroligi”. BIN jest jednym z pierwszych, tejgo odbywającego się od 1993 roku największego przedsięwzięcia promującego polskie wyroby dla rolnictwa. Wtedy pamiątkową szablę odbierał Zygmunt Krzemiński, założyciel firmy. Od tego czasu przedstawiciele BIN wchodzą w skład kapituły konkursowej „Agroligi”, są zawsze zapraszani na uroczystości uhonorowania tym wyróżnieniem kolejnych producentów. Dowód to, że firma jest nadal wy-

soko oceniana w kraju, jako ważny producent wyrobów mechanizujących pracę w rolnictwie. Wprawdzie na tego typu imprezach nie ma zwyczaju wręczania prezydentowi upominków, to trzy lata temu, za sprawą doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego – Krzysztofa Ardanowskiego była możliwość przekazania prezydentowi złotego bina, oczywiście w miniaturze i wykonanego nie ze złota. Była to doskonała promocja cieszących się dużym zainteresowaniem silosów do przechowywania zboża. Krzysztof Ardanowski jest obecnie posłem. Nadal utrzymuje żywe kontakty z aleksandrowska firmą.

17

Bezpieczne szafki dla uczniów Do 20 tysięcy szkół w Polsce z BIN-u dotarły foldery pokazujące, że znany w kraju producent silosów zbożowych może także zaoferować szafki i schowki szkolne. Hasłem tej promocyjne akcji jest „Marka BIN zobowiązuje. Nasze wyroby muszą być najlepsze”. Na pewno są estetyczne i bezpieczne, bo drzwiczki są koloru żółtego i zielonego, a narożniki chronią plastikowe nakładki. Każda szafka posiada podwójny wieszak, dwie półki, solidne zamki. Ściany boczne wykonane są z blachy ocynkowanej, zapewniającej trwałość.

Andrzej Muszyński (z prwej) odbiera nagrodę „Hit wystawy” z rąk Sławomira Kowalewskiego Jednym ze stoisk chętnie odwiedzanych przez zwiedzających wystawę sprzętu rolniczego zgromadzonego podczas Dni Drzwi Otwartych w Zarzeczewie pod Włocławkiem należało do aleksandrowskiej firmy BIN. Doceniło to jury, przyznając nagrodę „Hita wystawy”. - W tej najstarszej imprezie rolniczej w naszym regionie uczestniczymy od początku istnienia BIN i przez ten czas nie opuściliśmy ani jednej z nich – mówi Andrzej Muszyński z BIN. - Nie bez powodu. Podczas takich wystaw, kiedy przewijają się tysiące rolników, z których wielu zainteresowanych jest wytwarzanymi przez nas wyrobami, można w bezpośredniej rozmowie dowiedzieć

się, co użytkownicy mają do powiedzenia, na co zwracają uwagę przyszli klienci. Słowem możemy skonfrontować to co robimy z opiniami. Wiadomo przecież, że urządzenia techniczne wykorzystywane w gospodarstwa kupuje się co jakiś czas. Zanim więc ktoś zdecyduje się na taką inwestycję, zasięga o towarze jak najwięcej informacji. My to podczas wystaw zainteresowanym ułatwiamy. Cenne są uwagi tych, którzy już eksploatują produkty. Wiele z nich zostało uwzględnionych w toku dalszej produkcji. Przykładem, że rozmowy rolników pomogły w poprawie funkcjonalności może być zwrócenie uwagi na jakość przechowywanego zboża. Chodziło o wprowadzenie stałego badanie

temperatury zboża. - Za umożliwienie nam bezpośredniego kontaktu i rozmów z rolnikami serdecznie dziękujemy - mówi Muszyński. W tym roku BIN na wszelkich wystawach rolniczych promuje ciąg paszowy z najnowszym jego uzupełnieniem – silosem paszowym do dłuższego przechowywania pasz. Produkcję tych urządzeń rozpoczęto w minionym roku. Podczas Dni Drzwi Otwartych w Zarzeczewie ciąg paszowy zdobył nagrodę „Hit wystawy XXXIII”. Okazały puchar Prezesa Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej wręczył Andrzejowi Muszyńskiemu członek zarządu KPIR Sławomir Kowalewski. Tekst i fot. MP

Pokażą, jak robić własne pasze na własne potrzeby

Ciąg paszowy pokazany w Zarzeczewie

BIN stara się uczestniczyć we wszystkich ważniejszych imprezach rolniczych w Polsce. Traktuje je jako jedną z ważnych form promocji produkowanych wyrobów. Hit – ciąg paszowy z silosem był ostatnio prezentowany na wystawie Opol-Agra, w Kamieniu Śląskim na Opolszczyźnie. Jest to teren Polski o wysokiej kulturze rolnej, więc zainteresowanie nowościami jest duże. W tym roku w planach BIN jest jeszcze kilka wystaw. Na pewno spółka obecna będzie w Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Minikowie, nie powinno jej zabraknąć także w Bednarach pod Poznaniem, gdzie co roku organizowane jest Agro-Show. Co dwa lata jesienią w pawilonach Międzynarodowych Targów Poznańskich odbywają się targi rolnicze. Tegoroczna mają to być jubileuszowe, dziesiąte, więc BIN przygotuje także i tam swoją najlepszą ofertę.

Rok 2012 jest dla BIN-u rokiem promocji ciągu paszowego. Pokazuje się go na wszystkich wystawach rolniczych. Nowy wyrób pozwala na przygotowywanie pasz w małych i średnich gospodarstwach z własnych produktów (kukurydzy, żyta, pszenżyta itp.). Rolnik może sam produkować własne pasze według receptur wcześniej przygotowanych przez specjalistów od żywienia. W skład zestawu wchodzi tak zwana ssawka do zboża, która zastępuje pracę rąk.

Jak działa zestaw? Zboże lub inny produkt roślinny z silosu, przyczepy, magazynu podawany jest do rozdrabniacza, stąd podajnikiem trafia do mieszalnika, gdzie zasypuje się też inne komponenty. Później drogą hermetyczną tak przygotowana pasza trafia do zbiornika lub silosa, który zapewnia przechowywanie jej przez dłuższy czas.


I 18 I GAZETA nrALEKSANDROWSKA 63, czerwiec 2012

www.kujawy.media.pl

Historia

Kartka historii Aleksandrowa Kujawskiego

Spór o rynek Rynek miejski Aleksandrowa to dzisiejszy plac 3 Maja. Jego obecny charakter niczym nie przypomina roli, jaką pełnił ów plac do początku lat 50. XX wieku. Na rynku i w okalających go uliczkach kwitnął handel. To tu odbywały się jarmarki regionalne, na które zjeżdżali sprzedający z całej okolicy. Z rynkiem miejskim związana jest również pewna historia, w której główne role przypadły Edwardowi hr. Mycielskiemu-Trojanowskiemu i urzędnikom magistratu przedwojennego Aleksandrowa Kuj. Rynek stał się w międzywojniu przedmiotem przepychanki pomiędzy dwoma zainteresowanymi stronami. Dochodziło do sytuacji absurdalnych, lecz i groźnych dla miasta, którego władze przez kilka lat nie mogły znaleźć skutecznego remedium na ten niezwykle palący problem. Nie chcąc wyprzedzać faktów, należy zacząć od samego początku. Jak wiadomo, stacja Aleksandrów powstała na gruntach wsi Białe Błota, będącej w posiadaniu rodziny Trojanowskich. Wraz ze stacją powstał szereg budynków państwowych oraz osiedle, w którym zamieszkali ludzie mający nadzieje na dobre życie w sąsiedztwie stacji kolejowej. Tak w bardzo dużym skrócie wyglądały początki Aleksandrowa, któremu przez kolejne dziesięciolecia przybywało mieszkańców oraz budowli.

Tylko w dzierżawie Osada rozlewała się na ziemie sąsiednich majątków ziemskich, których właścicielami byli różni ludzie ze wspólnym pomysłem. Otóż ziemia pod działki budowlane nie była sprzedawana, lecz dzierżawiona. Kiedy więc Aleksandrów powiększył się o część zachodnią (wszystkie ulice po zachodniej stronie ulicy Chopina, ograniczone z jednej strony ulicą Okrężną, z drugiej zaś ulicą Narutowicza), zyski Edwarda hr. Mycielskiego-Trojanowskiego pochodzące z wynajmu znacznie wzrosły. Zachodnia część miasta powstała po 1903 roku, w tym także rynek, przekazany przez hrabiego w ramach darowizny. Był to niezwykle hojny akt i nic nie odbierze hrabiemu Mycielskiemu-Trojanowskiemu statusu zasłużonego obywatela i wielkiego społecznika. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że hrabia musiał również dbać o swoje interesy, a darowizna placu rynkowego wpłynęła znacząco na ceny działek, które go okalały. Wpływy z wynajmu działek w Aleksandrowie stanowiły pokaźną część dochodów hrabiego, który dodatkowo czerpał również korzyści z cegielni, pokaźnego gospodarstwa i rozległych lasów. Wynajem działek w Aleksandrowie doprowadził jednak do specyficznego wyglądu osady, a później miasta. W latach 30. XX wieku, korespondent „Rolnika Nieszawskiego” (aleksandrowskiego tygodnika regionalnego), charakteryzował miasto jako zbiór „pospiesznie kleconych budek, przybudówek” oraz innych „ozdób”, stawianych najczęściej byle jak i z byle czego. Za

Rynek podczas I wojny światowej. Zdjęcie z kolekcji Pawła Krzemińskiego winnego tego stanu autor tych słów uznawał hrabiego i jego sposób zarządzania majątkiem. W pewnym sensie miał rację, lecz należy także wziąć pod uwagę, że nie wszystkich aleksandrowian stać było na pokaźne kamienice czy chociażby murowane domostwa. Stawiając mało imponujące budynki, niektórzy mieszkańcy asekurowali się przed jednym z punktów umowy dzierżawy, jaką zawierali z Zarządem Dóbr Białe Błota. Otóż punkt piąty mówił, że w chwili, gdy dzierżawca odstąpi od umowy był on zobowiązany oddać najmowaną działkę w stanie takim, w jakim ją otrzymał. Wiązało się to oczywiście z wyburzeniem domu i wszystkich budynków gospodarczych. W przypadku domów innych niż owe „klecone budki”, koszt demontażu mógł być bardzo wysoki. Dzierżawa działek w obrębie miasta nastręczała również innych problemów. Wielu właścicieli mniej okazałych domostw było zainteresowanych poprawą jakości swoich siedzib. Niewielu stać było jednak na tak poważną inwestycję ze środków własnych, przez co występowali o kredyty. Wnioski blokowane były jednak przez fakt dzierżawy działki. W związku z takim stanem, zawiązał się w Aleksandrowie Kujawskim na początku lat 30. XX wieku, Związek Właścicieli Nieruchomości, który usilnie starał się doprowadzić do porozumienia między wynajmującymi i dzierżawiącymi. Starano się doprowadzić do ugody między mieszkańcami a właścicielami ziemskimi: hr. Mycielskim-Trojanowskim, właścicielem Halinowa Stanisławem Ehrenreichem oraz właścicielem Aleksandrówka nazwiskiem Wilandt

(na ziemiach dwu ostatnich znajdują się zabudowania dzielnicy Piaski). Działania Związku nie przyniosły większych korzyści, gdyż do wybuchu wojny właściciele majątków nie zgadzali się na wykup działek przez zainteresowanych, bądź stawiali zaporowe ceny wywoławcze. Warto dodać, że chętnych do wykupu ziemi było bardzo wielu, a emocje towarzyszące działaniom Związku często sięgały zenitu. Najpoważniejsze zmagania toczyły się jednak wokół aleksandrowskiego rynku.

Hrabia odbiera darowiznę Jak już wspomniano, rynek powstał w 1903 roku. W czasie I wojny światowej zyski z jarmarków pobierane były przez władze miejskie. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zyski z rynku również wpływały na konto miasta. W 1923 roku hr. Mycielski-Trojanowski wystąpił jednak na drogę sądową o potwierdzenie prawa własności do rynku, który przekazał 20 lat wcześniej jako darowiznę. Zwrócił się również do sądu o przyznanie olbrzymiego odszkodowania z tytułu pobierania opłat targowych przez miasto. W przybliżeniu hrabia wyliczył swoje straty na 25 proc. rocznego budżetu miasta. Sąd przyznał hr. Mycielskiemu-Trojanowskiemu prawa do rynku, a ten najprawdopodobniej pobierał opłaty targowe do 1927 roku. W tymże roku pojawiła się ustawa rządowa, w myśl której tylko samorząd miejski mógł pobierać opłaty targowe. Jednocześnie miasto cały czas chciało wykupić bądź wydzierżawić rynek od hrabiego, na co ten nie chciał się zgodzić, chyba że pod warunkiem czerpania pewnego procentu

dochodów z opłat targowych. Na to samorząd nie mógł przystać, będąc ograniczonym wspomnianą ustawą z 1927 roku. Taki impas trwał do grudnia 1936 roku. 2 grudnia 1936 roku Edward hr. Mycielski-Trojanowski wysłał komornika, który zajął rynek, uniemożliwiając tym samym handel. Następnego dnia, pełnomocnik hrabiego udał się do magistratu, aby zaproponować miastu dzierżawę. Propozycja okazała się jednak tak wysoka, że radni musieli ją odrzucić. Po dostarczeniu informacji o odmowie wynajmu rynku, hrabia nakazał zaorać rynek oraz częściowo go ogrodzić, co też zostało niezwłocznie wykonane przez pracowników majątku w Białych Błotach. Aleksandrów Kujawski przestał posiadać rynek. Radni miejscy musieli podjąć natychmiastową decyzję, gdzie umieścić handlujących dotąd przy ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego (dziś Fryderyka Chopina). Z propozycją przeniesienia rynku na Piaski wyszli mieszkańcy dzielnicy. Proponowali oni plac zajmowany dziś przez Publiczne Gimnazjum nr 1. Miasto niechętnie jednak odniosło się do tego pomysłu, gdyż uważano że większość mieszkańców miała by za daleko, a po drugie już w tym czasie zaplanowano budowę nowej szkoły powszechnej na działce proponowanej przez mieszkańców dzielnicy. Uważano również, że z chwilą przeniesienia rynku z „śródmieścia” na Piaski, centrum miasta czeka ekonomiczny upadek. Wybór radnych padł na plac przy dzisiejszej ulicy Targowej, na którym do dziś organizowane są targi w okresie letnim. Pierwszy raz handlowano tam 4 grudnia 1936 roku. Miasto znalazło się w ciężkim położeniu, zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Frustrację władz Aleksandrowa Kujawskiego pogłębiał fakt, że w tym samym roku zainwestowano duże pieniądze, aby wybrukować ulice okalające rynek, co miało poprawić komunikację w tym rejonie miasta. Inwestycja ta miała odciążyć dzisiejszą ulicę Chopina, która podczas dni targowych korkowała się. Dodatkowo miasto wyłożyło pieniądze na niwelacje terenu w samym rynku. Na 11 grudnia 1936 roku zaplanowano nadzwyczajne spotkanie Rady Miejskiej, mającej debatować jedynie w sprawie rynku.

Kredyt na wykup Po burzliwej dyskusji głosowano, w stosunku 9 głosów „za” i 8 „przeciw”, za pozostawieniem placu rynkowego w dotychczasowym miejscu. Zarząd przystał również na zaciągnięcie kredytów w celu opłacenia dzierżawy. Sprawy powrotu handlujących na rynek nie udało się sprawnie przeprowadzić. 18 grudnia 1936 roku radni wydali pozwolenia handlu na chodnikach, przy dzisiejszych ulicach Piłsudskiego, Traugutta, Sienkiewicza i Szerokiej. Problem aleksandrowskiego rynku skierowano do Sądu Najwyższego. W marcu następnego roku, polityce prowadzonej przez hr. Mycielskiego-Trojanow-

skiego postanowili się sprzeciwić mieszkańcy miasta, poprzez nieuregulowanie należności za dzierżawę działek. Szczególnie poszkodowanymi byli ci, których działki sąsiadowały z rynkiem i których opłaty były z tego tytułu większe. Protest skończył się jednak szybko, gdyż hrabia rozesłał wszystkim (około 200 osobom) zalegającym z opłatami nakazy opuszczenia placów. Dzierżawy zostały opłacone, lecz przez kilka dni wisiało nad miastem pytanie, czy duża jego część będzie musiała zostać zburzona? Zgodnie z tym co przedstawiono powyżej, odstępujący od dzierżawy musiał pozostawić pusty, uporządkowany plac. 4 czerwca 1937 roku Aleksandrów Kujawski wizytował vicewojewoda warszawski Mieczysław Myśliński, którego przywitał w centrum miasta ogrodzony i zaorany rynek. Wizytę vicewojewody starali się wykorzystać mieszkańcy Piasków, którzy domagali się po raz kolejny utworzenia rynku w miejscu przez nich proponowanym. Dopiero pod koniec czerwca Rada Miasta przychyliła się do wyroku Sądu Najwyższego, uzgadniając tym samym wykup placu rynkowego za kwotę 12.000 złotych. Oficjalne wykupienie rynku z rąk hrabiego odbyło się 30 czerwca 1937 roku. Na własność miasta przeszedł plac wraz ze znajdującą się na nim pompą. W celu spłaty hrabiego miasto wystąpiło o pożyczkę do Komunalnego Funduszu Pożyczkowo-Zapomogowego, który przyznał miastu kredyt na okres 20 lat.

Plac reprezentacyjny W 1937 roku skończył się trwający 14 lat spór o rynek, prowadzony pomiędzy Edwardem hr. Mycielskim-Trojanowskim a miastem Aleksandrów Kujawski. Choć sam plac przeszedł na własność miasta, to jeszcze w kolejnych latach poprzedni właściciel zgłaszał pretensje np. do sposobu korzystania z rynku. Mimo tego, miasto postanowiło w końcu zadbać o wizerunek placu, na którym inwestycje odkładano w związku z opisanymi nieporozumieniami. Rynek postanowiono wyłożyć płytami cementowymi, dzieląc go na dwie części. Na jednej miał powstać rynek nabiałowy, drugą część zajmować miał postój dla wozów. Krótko przed wybuchem wojny, postanowiono również zbudować pod rynkiem zbiornik wody, przeznaczony dla Straży Ogniowej. Po zakończeniu wojny rynek pełnił swoją rolę do początku lat 50., kiedy to zmieniono jego rolę, przekształcając go w reprezentacyjny plac miejski, przyozdobiony pomnikiem wdzięczności dla Armii Czerwonej. Pomnik wraz z placem zajął wcześniejszy rynek nabiałowy, dawniejszy postój dla furmanek zmieniono w część parkową. Później pomnik czerwonoarmisty zajął pomnik mający symbolizować niepodległość, lecz funkcja obecnego placu 3 Maja pozostaje taka sama jak wcześniejszego placu 1 Maja. Przy pomnikach odbywały się i odbywają uroczystości obchodów najważniejszych świąt państwowych oraz ważnych rocznic. Handel w tym miejscu organizowany jest okazjonalnie, np. w dniach poprzedzających Wszystkich Świętych.

Piotr Miernik miernik.piotr@wp.pl


www.kujawy.media.pl

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

Polityka kadrowa

nr 63, czerwiec 2012

19

„Podziękowali” za lata kierowania domem dziecka w Aleksandrowie Kujawskim

Dyscyplinarka za...klucze Długoletnia dyrektor domu dziecka w Aleksandrowie Kujawskim Elżbieta Woźniak została na wniosek starosty zwolniona dyscyplinarnie z pracy za to, że podczas zwolnienia lekarskiego nie przekazała kluczy do szafy pancernej. Woźniak odwołała się do sądu pracy.

bowe najpierw do 28 listopada, a później przyniosła zwolnienie do 23 grudnia. Odchodząc na zwolnienie, przekazała swoje uprawnienia wraz z niezbędnymi dokumentami Monice Dąbrowskiej, pracownikowi socjalnemu, która zazwyczaj w takich sytuacjach ją zastępowała. Zarząd upoważnia

Wiadomość o tym, że zarząd powiatu na wniosek starosty Wioletty Wiśniewskiej podjął 14 listopada uchwałę o trzymiesięcznym wypowiedzeniu z pracy spadła na dyrektor Elżbietę Woźniak jak grom z jasnego nieba. Bez uzasadnienia W uzasadnieniu nie podano przyczyn tej nagłej decyzji, a z protokołu posiedzenia zarządu powiatu wynika, że ich wtedy nie przedstawiono. Widocznie dla wszystkich członków zarządu było jasne, że w tej kolejnej placówce kierowanej przez powiat należy zrobić porządki kadrowe po swojemu. - Dyrektorem byłam od 2001 roku, a w sumie mam za sobą 33 lata nienagannej pracy – mówi Elżbieta Woźniak. - Nigdy nie byłam karana, wręcz przeciwnie - nagradzana, otrzymałam Srebrny Krzyż Zasługi, więc uważam że nie zasłużyłam na zwolnienie bez podania mi powodów. Wiem, że dyrektorem się bywa, ale forma pozbycia się mnie z ośrodka była dla mnie szokująca. Woźniak zaniemogła i otrzymała zwolnienie choro-

29 listopada zarząd powiatu podejmuje uchwałę upoważniającą Dąbrowską „do podejmowania czynności organizacyjnych i porządkowych związanych z funkcjonowaniem placówki”. Znak to, że to ona będzie kierowała domem dziecka na czas choroby dyrektor Woźniak. Tymczasem już następnego dnia, 1 grudnia starosta zwołuje pilnie kolejne posiedzenie zarządu. - Było to rozwiązanie krótkotrwałe - tłumaczy Wioletta Wiśniewska. - W związku z tym, proponuję zarządowi powiatu zatrudnienie osoby „na umowę o pracę na zastępstwo na stanowisku dyrektora”. Będzie ona pełniła zastępstwo na czas nieobecności Pani Elżbiety Woźniak. Uważam, że zachodzi konieczność podjęcia takiej uchwały. Kandydat, Dariusz Staliński jest do dyspozycji zarządu. - Jestem mieszkańcem Bydgoszczy - przedstawia się. - Pracowałem w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy w Wydziale Polityki Społecznej i nadzorowałem domy pomocy społecznej. Przez 5 lat kierowałem miejsko – gminnym ośrod-

kiem pomocy społecznej. Tworzyłem ognisko wychowawcze w strukturach tego zakładu. Byłem wyróżniony kapitułą Wojewody. Brałem udział w pracach nad ustawą o pożytku publicznym. Jestem właścicielem firmy szkoleniowej, szkolę bezrobotnych, jeżeli zostanę zatrudniony w Placówce Socjalizacyjnej w Aleksandrowie Kujawskim to zrezygnuję z prowadzenia firmy. Jestem żonaty, mam jedno dziecko. Wcześniej byłem nauczycielem. Oprócz studiów wyższych magisterskich pedagogicznych ukończyłem podyplomowe studia licencjackie z zakresu organizacji pomocy społecznej. Pozytywną opinię wydaje o kandydacie kierowniczka Powiatowego Centrum Pomocy Społecznej, choć w przypadku placówki socjalizacyjnej takiego obowiązku nie ma. Arkadiusz Gralak, będący jeszcze wtedy w zarządzie powiatu zapytał, czy jest to jedyna kandydatura. Okazuje się, że innej starosta nie miała. Przywieziony w teczce Na pewno pan S. nie wziął się na posiedzeniu zarządu przypadkowo. W takich okolicznościach mówi się, że został przywieziony w teczce. Tylko przez kogo i dlaczego? Na pytanie, czyim był protegowanym, starosta Wioletta Wiśniewska odpowiada wymijająco: - Przecież pan wie... Nie wiem, choć z innych rozmówców słyszę, że kierownicze stanowisko

w tej placówce jest w sferze wpływów KiS. To KiS domagał się zmian, tak jak w przypadku domu pomocy w Zakrzewie. Wysyłam pytanie przez internet szefowi KiS, przewodniczącemu rady powiatu Janowi Kościerzyńskiemu, ale odpowiedzi nie dostaję. Okazuje się, że dziś nikt Dariusza S. nie zna. Człowiekowi znikąd powierza się stanowisko dyrektora, choć placówka takowego ma, cóż z tego, że na zwolnieniu lekarskim. Czy trzeba było ściągać kogoś do kierowania domem dziecka z Bydgoszczy? Ciężkie naruszenie pracownicze Wróćmy jednak do sprawy dyrektor Woźniak. - Do pracy chciałam wrócić 7 maja, po skończonym zwolnieniu – mówi. - Tymczasem dowiaduję się, że 30 kwietnia starosta zwolniła mnie z pracy bez wypowiedzenia w trybie artykułu 52 Kodeksu pracy. Mówi on o ciężkim naruszeniu obowiązków pracowniczych. W uzasadnieniu napisano, że owym ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych było nie oddanie kluczy do szafy pancernej i innych urządzeń biurowych. Zarzuca mi się, że dyrektor Staliński zwracał się do mnie wielokrotnie o zwrot kluczy, a ja ignorowałam jego prośby. Prawda jest taka, że ja z nim nigdy nie rozmawiałam. Gdyby chciał, to na pewno znalazł by sposobności, aby spotkać się ze mną. Mam też komórkę, a numer w starostwie był znany. Zarzucono mi, że nie

Gimnazjaliści z Bądkowa zwycięzcami ogólnopolskiego finału

W Warszawie odbył się 14 czerwca finał Ogólnopolskiego Konkursu dla Gimnazjalistów „Dumni z Dziedzictwa”. Uczniowie wzięli udział w konkursie wiedzy o Łazienkach Królewskich oraz musieli przedstawić prace plastyczne, za pomocą których starali się odpowiedzieć przy pomocy multimedialnych prezentacji na konkursowe pytanie „Dlaczego powinniśmy być dumni z dziedzictwa narodowego?”. W tej trudnej roli pięknie spisali się Kinga Krajewska i Grzegorza Wasielewski. W ogólnopolskiej rywalizacji wygrało Gimnazjum im. Władysława Stanisława Reymonta z Bądkowa za pracę zatytułowaną: „Bo widzisz wnusiu, to było tak…”. Na zdjęciu od lewej: opiekunowie: Beata Wesołowska i Józef Nowakowski oraz uczniowie: Andżelika Witkowska, Natalia Kwiatkowska,

Fot. Nadesłana

Dumni z dziedzictwa

Joanna Puchalska, Justyna Wienconek, Alicja Puchalska, Weronika Kotowska,Monika Tomalak, Magdalena Mikołajewska, Iza Erwińska, Kinga Krajewska, Grzegorz Wasielewski i Andżelika Szafrańska. (JN)

odbierałam korespondencji. Być może, ale widocznie nie było mnie w Aleksandrowie Kujawskim. A nawet gdyby taka była, to czy mamy do czynienia w myśl kodeksu pracy i praktyki z ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych? Sprawę dostępu szafy można by w prosty sposób rozwiązać. W takich sytuacjach podejmuje się decyzję o komisyjnym jej otwarciu. Ewentualnymi kosztami i stratami obciąża się pracownika. Czy nie odbieranie korespondencji i nie oddanie klucza do szafy kwalifikują się do dyscyplinarnego zwolnienia, rozstrzygnie sąd pracy, do którego dyrektor Elżbieta Woźniak odwołała się. Radczyni prawna starostwa powiatowego podpisała się pod takim trybem zwolnienia, o czym warto pamiętać. Koniec kariery Nie czekając na rozstrzygnięcie sądu pracy, zarząd powiatu na wniosek starosty zatrudnił 14 maja Dariusza Stalińskiego na pełniącego obowiązki dyrektora . Skąd ten pośpiech? Przecież niebawem miał być ogłoszony konkurs na to stanowisko? Dokumenty złożyły dwie osoby: pan Staliński i długoletnia pracownica placówki, Alina Mikołajska. Komisja konkursowa odrzuciła kandydaturę p.o. dyrektora, bo napisał, że był...karany. Konkurs wygrywa Mikołajska. Pewności, czy zatwierdzi ją zarząd powiatu nie ma. Dyrektor

p.o. wnosi o unieważnienie konkursu. Podobno adnotacja o karaniu znalazła się omyłkowo. Ma poparcie protegowanych. Tymczasem z Bydgoszczy nadchodzi wiadomość, że dyrektor socjalizacyjnej placówki w mieście pod Toruniem 28 maja miał między blokami w Bydgoszczy onanizować się przed napotkaną tam trójką 11-letnich dzieci. Zdarzenie na policję zgłosili rodzice. W późniejszych informacjach, także telewizyjnych, mówi się już konkretniej -o szefie domu dziecka w Aleksandrowie Kujawskim Dariuszu S. Prokurator stawia mu zarzut lubieżnego czynu, za co grozi nawet do 12 lat więzienia. Oskarżony nie przyznaje się do zarzucanych czynów. Tłumaczy, że sytuacja została inaczej zinterpretowana. Jednak za pośrednictwem trzeciej osoby, wycofuje skargę na wynik konkursu, składa rezygnację z pracy. Zarząd powiatu zatwierdza Alinę Mikołajską na stanowisku dyrektora. Ci którzy jeszcze kilka dni wcześniej naciskali na unieważnienie konkursu składają nowej dyrektor gratulacje. Słyszy, że była to ich kandydatura. Zwolniona dyrektor Elżbieta Woźniak czeka na wyrok sądu pracy. - Chodzi mi o honor, który mi zwolnieniem dyscyplinarnym odebrano – mówi Woźniak.

Stanisław Białowąs

Dzień otwarty w „Hubalu” „Hubal” gościł gimnazjalistów ze szkół naszego regionu. Uczniowie z „Hubala” przygotowali dla swoich młodszych kolegów prezentacje związane z nauką różnych zawodów. Tym razem swoje stanowiska z dużą pomocą pracodawców zaprezentowali przyszła fryzjerka – Joanna Perzan z klasy IIIb wielozawodowej z Salonu Fryzjerskiego „RENATA” Renaty Kochanowskiej, cukiernik Sebastian Haberski z kl.Ib z Zakładu Cukierniczego Janusza Stefańskiego, piekarz - Przemysław Józefczak z kl. IIa z piekarni „POLKORN”, mechanik pojazdów samochodowych – Dominik Żbikowski z kl. IIIa i Damian Borowski z kl. IIIb z F.H.U. A’ Bell Marcina Graczyka oraz monter instalacji i urządzeń sanitarnych – Emil Mendel z klasy IIa z I.S.M. Aleksandra Cygańskiego. Można było również dowiedzieć się więcej o zawodach: elektryka, kucharza małej gastronomii, sprzedawcy. Zaprezentowali się ponadto

technik mechanik, technik elektryk, technik handlowiec oraz uczniowie technikum gastronomicznego i kelnerskiego. Dla „spragnionych wiedzy” zorganizowano również liczne konkursy. Dużą atrakcją była możliwość rozwiązania testu predyspozycji zawodowych. Każdy mógł poznać swoje mocne i słabe strony oraz bez problemu obrać właściwy dla siebie kierunek dalszej edukacji. Goście zostali oprowadzeni po różnych klasach i pracowniach. Największym zainteresowaniem cieszyła się oddana w 2011 r. nowoczesna pracownia kelnerska. Na koniec tego owocnego i pełnego wrażeń przedpołudnia, przy dźwiękach muzyki w wykonaniu szkolnego zespołu RoKoYa (zwycięzców tegorocznego Przeglądu Muzycznego) wszyscy przystąpili do degustacji potraw wykonanych przez uczniów z „Hubala”.

Marta Jaroszewska


ALEKSANDROWSKA I 20 I GAZETA nr 63, czerwiec 2012

Historia

www.kujawy.media.pl

KARTKA HISTORII. Ludzie z Aleksandrowa Kujawskiego

Lekarz skazanych na śmierć (cz. 2) i wytłumaczył, że nie posiada kluczy do wszystkich pomieszczeń. Niemcy spojrzeli na siebie porozumiewawczo, a porucznik z sarkastycznym politowaniem powiedział: „Pozwól temu Żydzinie żyć”. I to był kolejny cud w życiu w życiu Dawida.

„Możesz zabrać człowieka z Aleksandrowa, ale nie dasz rady wyrwać Aleksandrowa z człowieka” tak zwykł mawiać Dawid Jakubowski, kiedy przychodziło mu przed rodziną w Ameryce snuć opowieści o mieście w Polsce, w którym przyszedł na świat i gdzie spędził lata dzieciństwa i młodości. Skąd zapamiętał specyficzny klimat prowincjonalnego sztetl i Gimnazjum Towarzystwa Salezjańskiego, którego świadectwo stało się przepustką do wielkiego świata. Jako lekarza z dyplomem Uniwersytetu Jagiellońskiego II wojna światowa porwała Dawida Jakubowskiego w swój wir w mundurze kapitana Wojska Polskiego. Walka zakończyła się totalną klęską i niewolą, najpierw w obozie jenieckim w Łodzi, potem w Ostrzeszowie pod Poznaniem. Stamtąd z racji wykonywanego zawodu został zwolniony, a los zawiódł go w samo centrum ziemskiego piekła, jakim było warszawskie getto.

W potrzasku Już w 1939 roku utworzono Judenrat. Była to sztuczna instytucja ustanowiona na żądanie okupanta, która miała organizować życie społeczności żydowskiej zamiast tradycyjnego kahału. Szefem Judenratu został Adam Czerniakow, sekretarzem Nachum Remba. Judenrat otrzymywał zarządzenia od Niemców i musiał je ściśle wykonywać. W getcie była nawet żydowska policja. Ich dowódcą był człowiek nazwiskiem Szaliński. Drugim po nim był Lejkin, który miał zwyczaj spacerować po ulicach z pałką i okładać nią kogo popadnie. Obaj wątpliwej reputacji, których lepiej byłoby nie spotkać . Szaliński to były oficer Wojska Polskiego, Żyd z pochodzenia, bo jakże mogło być inaczej. Obok niego zawsze kręciły się dwa typy spod ciemnej gwiazdy: Schmerling i Firstenberg. Pogłoski o utworzeniu getta zaczęły krążyć już w 1940 roku. Niemcy przygotowali nawet w tym celu stosowną akcję propagandową przygotowującą społeczeństwo do tego przedsięwzięcia. I tak przedstawiano ludność żydowską jako czynnik aspołeczny, zasobnik robactwa i chorób. I to miało się stać podstawą do odseparowania ich od Aryjczyków, choćby ze względów higienicznych. Na słupach ogłoszeniowych pojawiły się między innymi plakaty z napisami: „Żydzi wszy”. W okoliczności wszechpanującego terroru i złych warunków bytowych ludności nieżydowskiej, informacje te znajdowały jednak wiernych odbiorców. Za tą akcją poszło konkretne działanie, jakim było utworzenie 2 października 1940 getta w Warszawie. Od początku października do 1 listopada przesiedlono z aryjskiej strony do getta sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi, na miejsce osiemdziesięciu tysięcy Polaków. Ci ostatni wyszli z getta z całym swoim dobytkiem, natomiast Żydzi zabrali z sobą tylko to, co potrafili udźwignąć na plecach lub w małych wózkach. Przesiedlenie chociaż ściśle po niemiecku zaplanowane, było pełne przemocy i chaosu. Sceny z tego epizodu na długo pozostały w pamięci Dawida. Krzyk żołnierzy, płacz popychanych i bitych, przygarbionych ze strachu ludzi mieszał się w jeden jazgot nie do zniesienia. Co chwila ktoś zbierał upadły na ziemię dobytek, a tuż nad min ponaglająca kopniakiem lub razem kolby karabinu postać żołnierza. Był styczeń 1941 roku. Jak każdego ranka Dawid udał się do pracy w szpitalu na Czystem. Kiedy jednak dotarł do bramy, którą zwykł zawsze przechodzić na aryjską stronę okazało się, że przejścia już nie ma. Obok stali esesmanii granatowa policja. Niewiele myśląc, zatrzymał rykszę i kazał się zawieźć do drugiego przejścia, ale i ono było zamknięte. Poczuł się wtedy, jak w pułapce, podobnie zresztą jak inni tu zamknięci Żydzi. Tego dnia wielu ludzi w getcie wyległo na ulice, szukając u innych odpowiedzi na pytanie, co się stało. Zrobiło się cicho,

Skierowanie do pracy na Umschlagplatz wszyscy zdali sobie sprawę, że zostali złapani w pułapkę. Teraz, Niemcy mogli z nimi zrobić, co tylko chcieli.

Życie w getcie Każdy mieszkaniec getta został ściśle określony liczbowo, co do norm, jakie mają zapewnić mu minimum przetrwania i użyteczności, jako siła robocza. Do przeżycia jednemu człowiekowi musiały wystarczyć 43 uncje chleba na tydzień, 3 uncje marmolady i 3 uncje masła na miesiąc. To stanowczo za mało by żyć, ale nikt nie chciał umierać. Trzeba więc było sobie jakoś radzić. W odpowiedzi na wprowadzoną reglamentację i głodowe przydziały powstała nieformalna organizacja zwana „Trzynastką”. Nazwa powstała od adresu Leszno 13, gdzie miała swoją siedzibę. Była to grupa na poły przestępcza, która działała wbrew prawu narzuconemu przez Niemców, prawu równie przestępczemu wobec dyskryminowanej ludności. Całością kierował człowiek nazwiskiem Ganzweich. Uruchomił przemyt żywności ze strony aryjskiej. W procederze brali udział sami Niemcy, bo przynosił niezłe zyski, bo Żydzi mieli jeszcze trochę pieniędzy i gotowi byli zapłacić fortunę za dodatkowy kawałek chleba. A już wtedy zaczęło się w getcie masowe wymieranie z głodu i chorób. Każdego dnia już od szóstej rano, kiedy Dawid wychodził do pracy, ulice okupowały żebrzące dzieci, skamlące o chleb słowami: jestem taki głodny, daj mi kawałek chleba. Trzeba było zamykać oczy i nie słyszeć, i przemknąć szybko, czasami zawyć w duszy z niemocy, bo jak spełnić ich prośbę, kiedy samemu miało się tego chleba mniej niż wystarczało na przeżycie. A one ciągle wyciągały błagalnie rączki i krzyczały o swoim głodzie, o litości. To było nie do zniesienia, a głos tych dzieci słychać do dziś. Na ulicach trupy zmarłych, większość to właśnie dzieci. Śmierć przybrała znamiona powszechności, była codziennością, jak praca, jedzenie. Brakowało środków na godny pochówek. Porzucano zmarłych na ulicy. Stamtąd zabierało je towarzystwo pogrzebowe Hewra Kadisza, często bezimienne, nagie lub w skąpych łachmanach i na wózkach po kilkanaście wywoziło na cmentarz. Pewnego dnia Dawid zdecydował się tam iść. Na cmentarzu stosy ciał ułożonych jeden na drugim w masowych grobach, w jakimś piekielnym porządku, dla oszczędności miejsca i pracy.

Umschlagplatz I na ten czas przyszła kolejna plaga. Rozpoczęło się wysiedlanie getta. W lipcu 1942 r. Adam Czerniakow, przewodniczący Judenratu nie zgodził się na podpisanie zgody na wysiedlanie.

Był już wtedy świadomy faktu, że wysiedlanie nie znaczy nic innego, jak wywóz do obozów zagłady. Wobec niemożności przeciwstawienia się Niemcom popełnił samobójstwo, zażywając cyjanek. Na biurku w jego gabinecie znaleziono list pożegnalny, w którym pisze do żony: „Żądają ode mnie bym własnymi rękami zabijał dzieci mego narodu. Nie pozostaje mi nic innego, jak umrzeć”. Nad wszystkim górował do końca wizerunek marszałka Piłsudskiego. Każdego dnia od lipca 1942 roku kolumna sześciu tysięcy Żydów maszerowała spokojnie jak baranki na rzeź na Umschlagplatz. A stamtąd transportem kolejowym wywożono ich w nieznane. Pewnego dnia zebrano wszystkich lekarzy, aby stanęli przed naczelnym lekarzem getta nazwiskiem Genz. Towarzyszył mu wtedy doktor o swojsko brzmiącym nazwisku Milejkowski. Genz po przedstawieniu całokształtu sytuacji w getcie zapytał, czy wśród zgromadzonych znajdą się chętni do pracy na Umschlagplatz, sprawując opiekę medyczną nad wysiedlanymi. Nikt jednak nie odpowiedział na tę propozycję. Nastała niezręczna cisza, wtedy Jakubowski podniósł rękę. Wokół, wśród towarzyszy usłyszał odgłos ulgi. Jemu było wszystko jedno, był sam, bo dotarła do niego już wiadomość, że najbliższa rodzina zginęła w kutnowskim getcie. Wrażenia z ostatnich miesięcy przekraczały zakres tolerancji normalnego człowieka, więc przyjęcie oferty było jakąś możliwością odmiany sytuacji . Dano mu dwa dokumenty zaświadczające o jego funkcji. Jeden po niemiecku, drugi po polsku. A na miejsce pracy wyznaczono dwa małe pomieszczenia w budynku, w którym swego czasu mieścił się szpital zakaźny przy obecnym Umschlagplatz. Do pomocy przeznaczono mu 10 pielęgniarek. Nikt nie płacił za tę pracę, nikt nie śmiał nawet o to zapytać. Rozpoczął się trzy tygodnie trwający wysiłek nad ratowaniem życia tym, którzy zostali skazani na śmierć. Niemcy byli bardzo skrupulatni, nikt nie mógł wymknąć się z ich machiny śmierci. Czasami ich starania charakteryzowała chorobliwa przesada. Pewnego dnia w gabinecie pojawił się esesman i zapytał, kto jest odpowiedzialny za budynek i zażądał kluczy do wszystkich pomieszczeń, podejrzewając, że mogą tu ukrywać się Żydzi przeznaczeni do wywózki. Dawid miał klucze tylko do dwóch pokoi. Informacja o tym spowodowała furię u Niemca. Przystawił lufę automatu do piersi Dawida, domagając się natychmiastowego otwarcia pozostałych pomieszczeń. Wydawało się, że to już koniec. Tymczasem jedna z pielęgniarek wymknęła się i pobiegła czym prędzej do komendanta żydowskiej policji. Po kilku minutach pojawił się Szaliński w towarzystwie porucznika SS. Zapytali, co tu się dzieje. Dawid zdał relację z wydarzeń

Pewnego dnia do ambulatorium przyszedł niemiecki żołnierz i przyprowadził ze sobą kilkuletnie dziecko. Rozkazano udzielić mu pomocy. Położono je na kozetce, podano coś do picia i przystąpiono do rutynowych działań. Nagle wpadł z impetem oficer SS i już u drzwi gromkim głosem zapytał: „A co to dziecko tu robi” i kazał je natychmiast wyprowadzić i umieścić w pociągu. Nie było czasu na zwlekanie. Pielęgniarka zabrała je i zaprowadziła do wagonu. Dawid wyszedł zobaczyć, jak to się wszystko dalej potoczy. A tam płacz, krzyk, przepychanie, coś, co trudno sobie wyobrazić. Dante tak strasznie nie opisywał swojego piekła. Dziecko odebrała prawdopodobnie matka, stojąca w niezatrzaśniętych jeszcze drzwiach wagonu. A w wagonie bydlęcym stłoczonych do granic wytrzymałości było po dwustu ludzi, gdzie miejsca było dla pięćdziesięciu. Dzień ten był bogaty w wydarzenia, które trudno pomieścić w świadomości zdrowego człowieka. Nagle z lewej strony placu pojawiła się grupka czarno ubranych chłopców. Długie kitle, spodnie i białe skarpetki mówiły, że są to uczniowie jesziwy. Biegli. Eskortowali ich esesmani. Około stu metrów od punktu sanitarnego kazano im stanąć twarzą do ściany. Przeciągła seria z pistoletu maszynowego zakończyła ich życie. Padali z wolna, dostojnie. I ani krzty oporu. Dowodzący dobił leżących strzałami z pistoletu. Wydarzenie to doprowadziło Dawida prawie do załamania nerwowego. Pobiegł do Genza, naczelnego lekarza getta. Ten stwierdził tylko, rozkładając ręce w geście niemocy, że nie może nic zrobić.

Powrót do piekła Po tych trzech tygodniach na Umschlagplatz, Dawid powrócił do pracy w szpitalu. Pracował tylko w nocy. Odbierał porody, a było ich czasami kilkanaście. Zdarzały się wypadki, że trzeba było doprowadzać do porodu metodą chirurgiczną. Nie było rękawiczek, nie było mydła, tylko jakiś kamień do szorowania rąk. Ręce obmywano tylko z krwi, a pielęgniarka polewała je jodyną. Praca kończyła się o piątej rano. Można było odpocząć do ósmej. Na sali dla noworodków było dziesięć do dwanaściorga dzieci, ale żadnej matki. Zostawiały je po porodzie i uciekały. Los dzieci był przesądzony. Niemcy zabierali je na Umschlagplatz i gdzieś były dobijane lub umierały w transporcie. W szpitalu i tak nie miałby się kto nimi zająć. Nie było żywności, nie było mleka. Nie można było pozwolić sobie nawet na jakikolwiek akt rozpaczy, bo i tak nie odniósłby żadnego skutku. Trzeba było znosić śmierć bliźnich i czekać na swoją kolej, jeśli nie miało się odwagi, aby zrobić to własnoręcznie.

Życie chleba warte Wysiedlanie wciąż trwało, ale coraz trudniej było zgromadzić sześć tysięcy ludzi do wywózki. Niemcy posłużyli się perfidnym sposobem. Przychodzącym na własną rękę obiecywali chleb, masło i nawet marmoladę. Przy głodzie panującym w getcie byli tacy, którzy przychodzili. Perspektywa zjedzenia kromki chleba zagłuszała rozsądek. Przychodzili skuszeni, a pociągi wiozły ich w nieznane. Polacy pracujący na kolei opowiadali, że wagony z transportami Żydów wyjeżdżające z Warszawy jednego dnia po południu wracały puste już następnego, więc trasa ich nie mogła być daleka.

DOKOŃCZENIE NA STR. 15


www.kujawy.media.pl

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

Historia

Było to 7 września 1942. Wydawało się, że będzie to ostatni dzień wysiedleń. Przewidziano do wywózki dziesięć tysięcy osób. W getcie miało zostać tylko trzy tysiące pracowników Judenratu z rodzinami, takoż policjanci i pracownicy Tabins –Bauer; zakładu produkującego części do sprzętu wojskowego. Było to około trzydziestu tysięcy ludzi, wybrańców losu. Wszyscy zostali wyposażeni w numer i dokument świadczący o przynależności do tej grupy. Dawid takich nie otrzymał. Tego dnia był na drugim piętrze budynku Judenratu. Przez okna widział ortodoksyjnych Żydów modlących się na dziedzińcu. Zastanawiał się, skąd w tych ludziach jeszcze tyle wiary, kiedy z biura wyszła żona Remby, z którą wcześniej pracował w szpitalu. Zapytała, czy ma już przydzielony numer. Odpowiedź negatywna wywołała na jej twarzy wyraz zakłopotania. Po chwili powiedziała: „Nie ruszaj się stąd” i weszła do biura. Z tych samych drzwi wybiegł przerażony Nachum Remba i również kazał czekać. Następna chwila oczekiwania i już miał swój numer i papier na przetrwanie. Przy okazji opowiedziano mu, jak udało się zdobyć ten numer i dokumenty. Nie dostał ich kto inny. Los tej osoby był przesądzony, Dawid otrzymał kolejną szansę od losu. Zmroziła go ta wiadomość, ale wola życia zagłuszyła wyrzuty sumienia. Dołączył do grupy trzech tysięcy pracowników Judenratu. To był trzeci cud w jego życiu.

Miasto umarłych Po tej dacie getto stało się znacznie luźniejsze. Łatwiej było o lokum, bo w końcu sto tysięcy ludzi zmarło z głodu i chorób, a trzysta siedemdziesiąt tysięcy wywieziono w nieznanym kierunku, a wszelki słuch po nich zaginął. W tych okolicznościach nietrudno było Dawidowi znaleźć pięciopokojowe, piękne mieszkanie na Muranowskiej. Obok zamieszkał dobry kolega, więc miał nawet towarzystwo. A na dole, na ulicy wszystko, jak dawniej. Niemcy jeszcze bardziej rozzuchwaleni powodzeniem akcji wysiedleńczej pozwalali sobie na okrutne wybryki wobec ludności żydowskiej. Strzelanie przez esesmanów do przechodniów z jadącego samochodu było dodatkową formą rozrywki. Ale czy można uwierzyć, że coś takiego działo się w środku Europy w dwudziestym wieku? W październiku 1942 roku Jakubowski spotykał młodego, rosłego mężczyznę, który podawał jakoby przebywał w miejscowości Treblinka, gdzie zwożono Żydów. Na pytanie, co to jest Treblinka, otrzymał odpowiedź.

Fragment legitymacja pracownika Judenratu Pociągi, które wyjeżdżały z Warszawy z Żydami trafiały na stację Treblinka. Przybywających witała orkiestra symfoniczna. Oficer SS o anielskiej ponoć twarzy witał słowami: - Skończyło się dla was plugawe życie, będziecie pracować, wasze dzieci pójdą do szkół, dostaniecie mieszkanie, tylko najpierw musicie zostawić swoje ubrania i dobytek, i iść do łaźni. Weszli nadzy do łaźni, a po drugiej stronie po kilkunastu minutach sonderkommando wyciągało ich zwłoki i transportowało do krematorium. Dobytek i ubrania transportowano z powrotem do Warszawy. Ten młody człowiek pracował właśnie przy załadunku i rozładowywaniu dobytku pozostawionego przez Żydów.

Walka o godną śmierć Kiedy w getcie zostały już tylko niedobitki społeczności żydowskiej, do świadomości mieszkańców doszło, co właściwie się stało. Zastanawiano się, dlaczego nie stawiano oporu wobec akcji eksterminacyjnej. Teraz dopiero chciano chwycić za broń, ale wszyscy zdawali sobie sprawę, że nie będzie to walka o życie, tylko o godną śmierć. Z gołymi dłońmi na uzbrojonych po zęby Niemców nie miało sensu się rzucać. Zaczęto skupować broń, ale zakup w tym czasie graniczył z cudem. Pieniądze i złoto nie były jeszcze problemem. Żydzi gotowi byli wydać krocie za pistolet, wszystko za karabin. Broń kupowano od Polaków. Rewolwer można było nabyć za trzy do pięciu tysięcy dolarów, jeden

nr 63, czerwiec 2012

nabój kosztował dziesięć dolarów. Polski rząd w Londynie wspomógł ich pięćdziesięcioma pistoletami z amunicją, granatami i czterema kilogramami materiałów wybuchowych. Zakupiono cztery tysiące litrów benzyny, aby mieć czym podpalać niemieckie czołgi. Gotowano młodych do walki. Ćwiczyli z kijami, bo nie było broni. W każdym domu powstało coś na kształt schronu. W bunkrze Dawida mieściło się około osiemdziesiąt osób. Pierwszej akcji bojowej dokonano około dwudziestego stycznia 1943 roku. Dla Niemców było kompletnym zaskoczeniem, że Żydzi podjęli walkę. Efekt tego oporu to przerwanie akcji deportacyjnej. Ale Żydzi, jak to Żydzi, zawsze ze sobą poróżnieni. Mówią, że tam gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania, ale tam gdzie dwóch Żydów było w sporze, to tak jakby cały świat się spierał. Mimo wspólnego wroga, wśród Żydów wciąż panował podział na syjonistów prawicę i lewicę, rewizjonistów, a ile by jeszcze wymieniać, to lepiej nie zaczynać. Każda opcja utworzyła własną grupę bojową. Najliczniejszą była Żydowska Organizacja Bojowa. Było ich razem może z tysiąc pięćset. Mieli nawet swój wywiad po aryjskiej stronie. Donoszono, że Niemcy spodziewają się jakiś ruchów w getcie i byli dobrze do tego przygotowani.

Chwila tryumfu Rankiem 19 kwietnia 1943 roku Dawid obserwował niemiecki oddział maszerujący ulicą Muranowską. Maszerowali ze śpiewem, jak zawsze butni i pewni siebie. Ale na Muranowskiej budynki przyozdobiono już polskimi i żydowskimi flagami. Żydzi mieli rozkaz, każda kula musi zabić, ani jedna nie może chybić celu. Kiedy niemiecki oddział zatrzymał się na widok flag, rozpętało się piekło. Ze wszystkich zakamarków, ciemnych otworów okien i drzwi posypał się na nich grad kul. W takich warunkach Niemcy nie potrafili zorganizować obrony. Padali zabici, ranni, inni uciekali, porzucając broń. To było pierwsze z zwycięstwo i jaka wielka satysfakcja z pomsty na oprawcach. Zebrano całą broń, z martwych żołnierzy zdarto mundury. Na Zamenhofa wjechały dwa czołgi, a oni czekali już z koktajlami mołotowa. Oba spłonęły. To się jeszcze Niemcom nie zdarzyło. Wycofali się z getta, ale rozpoczęli ostrzał artyleryjski. A potem powoli zaczęli odzyskiwać utraconą na chwilę kontrolę getta. Bojownicy żydowscy nie mogli liczyć na traktowanie zgodnie z konwencjami międzynarodowymi. Dla Niemców byli zwykłymi bandytami. W obliczu przegranej

niektórzy popełniali samobójstwo. Tak zginął w swoim bunkrze dowódca powstania Mordechaj Anielewicz, wraz ze swą narzeczoną i towarzyszami. Wszyscy mieli świadomość, że powstanie nie mogło się inaczej skończyć, jak klęską, ale choćby klęską, oby tylko z bronią w ręku. Oficjalnie walki trwały do 16 maja, ale odosobnione akty oporu miały miejsce jeszcze w czerwcu.

Koniec nadziei i podróż w nieznane Rozpoczęła się pacyfikacja getta. Spalono dom po domu, wielu ludzi zginęło w płomieniach, popełniło samobójstwo. Teren getta stał się powoli wielkim gruzowiskiem. Spłonął i dom na Muranowskiej, ale i tym razem Dawid uszedł z życiem. Przyszedł 29 kwietnia. Na ulicy pod każdym domem stała grupka ludzi. Naprzeciw, co trzy metry żołnierze z wycelowaną bronią. Obok Dawida w jednym rzędzie stał Żyd, który został rozpoznany jako uczestnik walk. Powiadomiony oficer natychmiast wydał rozkaz rozstrzelania, co też wykonano przy ścianie najbliższego budynku, strzelając skazańcowi w tył głowy. Wszystkich zabrano na Umschlagplatz. Wartę przy jeńcach pełnili tym razem Ukraińcy. Nie ustawał krzyk żołnierzy i płacz, i jęk więźniów. Co chwila słychać było strzały. W takiej atmosferze trwało kilkugodzinne oczekiwanie na załadunek do pociągu. Do bydlęcych wagonów wpychano po dwieście osób. Nie było sposobu, aby się obrócić. Potrzeby fizjologiczne załatwiano w miejscu, gdzie się stało. Po kilkugodzinnym postoju pociąg ruszył wieczorem. Podróż trwała całą noc. W tym czasie zmarło wiele osób. Pociąg zatrzymywał się na trasie kilka razy. Wtedy podchodzili Polacy. Czasami podali trochę wody, czasami za tę wodę trzeba było zapłacić. Rano około piątej nad ranem pociąg zatrzymał się na nieznanej stacji. Otwarto drzwi. Podano więźniom wodę. Nikt nie doświadczył jeszcze w życiu, że woda może tak wspaniale smakować. Z dwustu osób stłoczonych w wagonie nie przeżyła nawet połowa. Na stacji pracowało kilku Polaków. Zapytani o miejsce, gdzie zatrzymał się transport powiedzieli, że to Lublin. I dalej wszyscy będą transportowani do Majdanka. I ci wszyscy wiedzieli już, co znaczy to słowo.

Cdn.

Zbigniew Sołtysiński puszczyk.sowa@interia.eu

ALEKSANDRÓW KUJAWSKI

Śladami przodków

Równość w samorządzie Urząd Miejski w Aleksandrowie Kujawskim podpisał porozumienie o współpracy w ramach projektu „Równość standardem dobrego samorządu”. Fot. Stanisław Białowąs

Do Aleksandrowa Kujawskiego co jakiś czas przyjeżdżają dawni mieszkańcy miasta, którzy jako dzieci musieli stąd wyjechać, a także potomkowie tych, których losy rzuciły w inne strony świata. Ostatnio do miasta zawitały córki Józefa Zakrzewskiego, urodzonego w Aleksandrowie Kujawskim w 1904 roku. Mieszkał tutaj do 16 roku życia, kiedy wyjechał do Gdańska, aby zostać fryzjerem, a nie jak chciała rodzina – krawcem. Po latach z Gdańska różnymi drogami trafił do Australii. Córki Wika i Ewelina – mieszkają w Sydney. Przyjechały do Polski specjalnie, aby odbyć podróż po rodzinnych stronach, w których mieszkał ojciec. Dziadkowie Zakrzewscy mieszkali w Aleksandrowie Kujawskim do 1939 roku. Wojny nie przeżyli. Zostali, jak wielu Żydów, wywiezieni i stracili życie w warszawskim getcie. Po Aleksandrowie Kujawskim gości wraz z tłumaczem oprowadzał Zbigniew Sołtysiński. - Byli miastem zauroczeni. Podobały im się wszystkie miejsca, które zwiedzili, a chłonęli wszyst-

21

Współpraca będzie trwała od maja do grudnia 2012 roku i polegać będzie na pilotażowym wdrożeniu narzędzi doskonalenia realizacji polityki równościowej na poziomie samorządowym. Pilotażowe wdrożenie tych narzędzi polegać ma na zbadaniu obecnego stanu realizacji polityki przeciwdziałania

dyskryminacji w Urzędzie oraz podjęciu działań mających na celu jej udoskonaleniu. Projekt ma na celu wsparcie urzędów administracji samorządowej w Polsce w realizacji konstytucyjnej i unijnej zasady równości i polityki równego traktowania, w tym przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religie, wyznanie i poglądy, wiek, orientację seksualną, niepełnosprawność oraz płeć. (mp)

Maria Polaszek pokazuje fragment wystawy gościom z Australii ko – mówi Sołtysiński i zapowiada spisanie historii rodziny Zakrzewskich. Goście z Australii w towarzystwei tłumacza przybyli do Urzędu Miejskiego, skąd w towarzystwie Marii Polaszek zwiedzili Aleksandrowską Izbę Historyczną. Znajduje sie w niej wystawa otwarta z

okazji pięciolecia tej placówki. Na jednej z plansz znajdują się nazwiska osób narodowości żydowskiej, którzy zostali z miasta w czasie II wojny światowej wywiezieni i zginęli. Wzbudziło to żywe zianteresowanie gości. (bis)

„GAZETA ALEKSANDROWSKA” Wydawca: Wydawnictwo Kujawy, Szpetal Górny, ul. Lipowa 48, www.kujawy.media.pl Adres kontakt.: ul. Słowackiego 8, 87-870 Aleksandrów Kuj., Redaktor naczelny Stanisław Białowąs tel. 600-15-68-05, 54 237-05-05, e-mail: stanislaw.bialowas@wp.pl

Przyjmowanie reklam: 608-45-56-58, 600-15-68-05 nakład: 6.000 egz.


ALEKSANDROWSKA I 22 I GAZETAnr 63, czerwiec 2012

Ocalić od zapomnienia Uroczystym wręczeniem nagród zakończyła się trzecia edycja powiatowego konkursu im. Ryszarda Kapuścińskiego pn. „Ocalić od zapomnienia”. Uczniowie gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych z terenu powiatu aleksandrowskiego nadesłali łącznie 32 prace, w których zmierzyli się z trudną sztuką pisania reportażu. Laureaci i wyróżnieni odebrali nagrody rzeczowe i dyplomy z rąk wdowy po Ryszardzie Kapuścińskim, Alicji Kapuścińskiej. Jury przyznało GRAND PRIX Justynie Lasocie, uczennicy III klasy gimnazjum w Brudnowie za pracę pt. „Śmierć nie jest dla mnie”. Uroczystość wręczenia nagród odbyła się 27 maja w Galerii Pod Dachem Nieba w Ciechocinku. Konkurs zorganizowało Towarzystwo Przyjaciół Ciechocinka we współpracy z Przedsiębiorstwem Uzdrowisko Ciechocinek S.A. i Zarządem Powiatu w Aleksandrowie Kuj. Na zaproszenie udziału w konkursie odpowiedziało sześć szkół: Liceum Ogólnokształcące w Ciechocinku i pięć gimnazjów: z Ciechocinka, Nieszawy, Stawek, Bądkowa i Brudnowa. I miejsce : Aleksandra Kowalska z LO w Ciechocinku za pracę „Inność drażni jednakowość” i Emilia Przybysz z Publicznego z gimnazjum w Stawkach za pracę pt. „Zapomniany przez Boga i ludzi”. II : Anna Czyżewska z Bądkowa za pracę pt. „Z bądkowskiego stadionu na Foro Olimpico”; Marta Dawidowicz i Agnieszka Jarzyna ze Stawek za pracę pt. „Na ratunek zapomnianym miejscom”; Paulina Królikowska ze Stawek za pracę pt. „99 lat jak parę chwil…”. III: Joanna Litwin z gimnazjum w Ciechocinku za pracę o niszczejącym ciechocińskim basenie termalno – solankowym; Aleksandra Ochocińska z Nieszawy za pracę pt. „Tradycje myśliwskie w mojej rodzinie”; Katarzyna Ulaszewska z gimnazjum w Ciechocinku za pracę pt. „Ocalić od zapomnienia, czyli ciechocińskie cztery „Łazienki” okiem młodego mieszkańca” oraz Maja Żuchowska z LO w Ciechocinku za pracę „Koza”. IV: Roksana Drążkowska, Brudnowo za pracę pt. „Kościół w Przypuście”. V :. Anna Pietrzyk z Nieszawy za pracę pt. „Tradycje strażackie w mojej rodzinie” oraz Natalia Pluskota z Nieszawy za pracę pt. „Zwyczaj chodzenia z „kozą” na Kujawach”. Wyróżnienia: Krystian Kujawa z Nieszawy za pracę pt. „Siostry serafitki w Nieszawie – kult s. Małgorzaty Łucji Szewczyk”; Katarzyna Majewska ze Stawek za pracę pt. „Aspirant z listy wywozowej”; Joanna Piasecka ze Stawek za pracę pt. „Maria Danilewicz – Zielińska – patronka z pasją”; Adam Strzelewicz z Nieszawy za pracę pt. „Liceum Ogólnokształcące w Nieszawie – dawniej i dziś”; Monika Szudzik z Nieszawy za pracę pt. „Zwyczaje wielkanocne w mojej rodzinie i na Kujawach”; Dominika Urbańska ze Stawek za pracę pt. „On widział początki Aleksandrowa”. Ponadto jury postanowiło uhonorować dyplomami nauczycielki, które sprawowały opiekę nad uczestnikami konkursu. Nauczycielki, których podopieczni zdobyli najwyższe nagrody: mgr Anna Stanek, mgr Dorota Kaszuba, mgr Dorota Matynia, mgr Halina Dondalska, mgr Agnieszka Racka, mgr Wiesława Wiśniewska, mgr Beata Belter.

Historia

www.kujawy.media.pl

Jak co roku, w pierwszą sobotę czerwca w Aleksandrowie Kuj.

Pod kozackim kurhanem Pierwsza sobota czerwca to tradycyjny w Aleksandrowie Kujawskim dzień, kiedy pod odnowionym 19 lat temu kozackim kurhanem odbywa się msza ekumeniczna, z udziałem duchownych różnych wyznań. Oddawany jest hołd pamięci ukraińskim żołnierzom, którzy walcząc podczas I wojny światowej „za wolność naszą i waszą” znaleźli się na polskiej ziemi już na zawsze. Uroczystości rozpoczęły się mszą w Kaplicy Prawosławnej znajdującej się opodal dworca. W tym roku z okazji XIX rocznicy odnowienia Ukraińskiego Cmentarza Wojskowego do Aleksandrowa Kujawskiego przybyli: konsul generalny Ukrainy w Gdańsku – Myron Jankiw, posłowie Jan Ardanowski i Domicela Kopaczewska, przedstawiciel wojewody - Mirosław Suski, gospodarze miasta z burmistrzem z Andrzejem Cieślą i przewodniczącą rady miejskiej Urszulą Paprocką, liczne delegacje, mieszkańcy. Mimo trudności z wcześniejszym uzyskaniem wizy rano do Aleksandrowa Kujawskiego przyjechała delegacja kozactwa zaporoskiego: Dmitro Sahajdak – marszałek, najwyższy ataman Ukrainy i Diaspory; generał kozactwa, Banczuk Jarosław Arsenijowicz - generalny sędzia kozactwa oraz ataman koszowy, zastępca generalnego sędziego – Igor Aleksandrowicz Simanko. Duchowieństwo różnych wyznań reprezentowali m.in.: ks. Jerzy Molina – proboszcz parafii ewangielicko-augsburskiej pw. św. Szczepana w Toruniu, ks. płk Mikołaj Hajduczenia – proboszcz wojskowej parafii prawosławnej

Po tej części spotkania delegacje różnych środowisk złożyły przy dźwiękach strażackiej orkiestry wiązanki kwiatów pod kozackim kurhanem. Na zakończenie uczestnicy uroczystości zaproszeni zostali, jak zwykle, na poczęstunek do firmy BIN, od lat opiekującej się cmentarzem. Tekst i fot. St.B.

Pod kozacką mogiłą w Aleksandrowie Kuj. odbyły się uroczystości ekumeniczne z udziałem duchownych i licznych gości w Ciechocinku, ks. Jarosław Dmitruk – dziekan okręgu bydgoskiego prawosławnej diecezji łódzko-poznańskiej, proboszcz parafii w Bydgoszczy; ks. płk Daniel Popowicz – proboszcz parafii prawosławnej w Gdańsku; ks. ppor. Bogdan Sytczyk – dziekan duszpasterstwa wojskowego kościoła grecko-katolickiego; ks. Zbigniew Adamiak – proboszcz aleksandrowskiej parafii Wspomożenia Wiernych. Jak co roku, na uroczystości aleksandrowskie przyjechały delegacje środowisk ukraińskich w Polsce: z Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Tarasa Szewczenki w Białym Borze, Związku Ukraińców z Białego Boru, Gdańska i Bielic; Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Bartoszycach. Byli też przedstawiciele firmy BIN, która opiekuje się ukraińskim kurhanem. Historię wojskowego cmentarza w Alek-

Kozacka delegacja składa kwiaty pod kurhanem

Druga tama na Wiśle ma powstać do 2018 roku w miejscowości Siarzewo pod Ciechocinkiem (gmina Raciążek), na wysokości wyspy zwanej Zieloną Kępą. Siarzewo na wysokości Kępy na 708 km Wisły zostało wybrane jako najlepsze miejsce do budowy drugiego stopnia z elektrownią wodną. Eksperci pracujący na zlecenie inwestora wskazali je jako najlepiej spełniające cele programu inwestycyjnego ENERGA Wisła. Miejsce to uznane zostało za najlepsze spośród 20 analizowanych. W końcowym etapie brane były pod

sandrowie Kujawskim i jego odnowienia przypomniał burmistrz Andrzej Cieśla. Po odprawieniu modlitwy ekumenicznej przez duchownych odbyła się część mniej oficjalna. Przemawiali zaproszeni goście, którzy mówili o przyjacielskich związkach między Polską a Ukrainą. Marszałek Dmitro Sahajdak udekorował kozackimi odznaczeniami Ryszarda Świeczkowskiego, Leszka Chrzanowskiego, Pawła Krzemińskiego, Urszulę Paprocką, kom. Henryka Kalinowskiego, Ryszarda Żukowskiego. Z kolei wiceprezes Henryk Kalinowski z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Misja Pojednania” udekorował krzyżem stowarzyszenia członków kozackiej delegacji: marszałka Dmitra Sahajdaka, generała Banczuka Jarosława Arsenijowicza i atamana Igora Aleksandrowicza Simanko. Krzyżem uhonorowany został też burmistrz Andrzej Cieśla.

Cel programu ENERGA Wisła zakłada nie tylko produkcję energii ze źródeł odnawialnych, ale też poprawę warunków społecznych, stanu środowiska oraz bezpieczeństwa publicznego w rejonie stopnia we Włocławku. Projekt ENERGA Wisła poprzedzony został intensywnymi pracami analitycz-

Marszałek Dmitro Sahajdak udekorował kozackim odznaczeniem Urszulę Paprocką

Na uroczystość licznie przybyli mieszkańcy miasta

Drugi stopień na Wiśle w Siarzewie uwagę trzy: Przypust, Nieszawa, Siarzewo przed Kępą oraz Siarzewo II na wysokości Kępy.

Wiceprezes Henryk Kalinowski z „Misji Pojednania” dekoruje burmistrza Andrzeja Cieślę krzyżem stowarzyszenia

nymi i badaniami w terenie – między innymi inwentaryzacji środowiskowej, gdyż zlokalizowany będzie na obszarze chronionym Natura 2000. Intencją Grupy ENERGA jest, by projekt nie tylko w jak najmniejszym stopniu oddziaływał na środowisko, ale również zwiększał jego potencjał. Dlatego projekt musi umożliwić wędrówkę ryb, zapobiec erozji wgłębnej w rzece oraz zapewnić kompensację wpływu inwestycji na środowisko.

Prace studialne, w tym szczegółowa inwentaryzacja przyrodnicza Doliny Wisły, trwały od 2010 roku. Prace określające warunki środowiskowe dla realizacji projektu potrwają do końca 2012 r. i zakończą się złożeniem do RDOŚ Raportu Oddziaływania na Środowisko.

Budowa drugiego stopnia na Wiśle z elektrownią wodną o mocy ok. 80 MW jest jedną z głównych hydroenergetycznych inwestycji Grupy ENERGA. (inf. energa)


www.kujawy.media.pl

I GAZETA ALEKSANDROWSKA I

Sport

nr 63, czerwiec 2012

23

Stanisław Olejnik wręcza zaproszenie Piotrowi Wrzecionie na wyjazd do Brukseli Przed publicznością na miejskim stadionie w Aleksandrowie Kujawskim Aleksandrowskie „Orlęta” przebojem weszły do piątej ligi piłki nożnej. Zwycięstwo wywalczyli w pięknym stylu, nie przegrywając w ciągu sezonu zimowego i letniego ani jednego meczu. Taki wynik nie udał się w Polsce ani jednemu zespołowi. Kibice cieszą się z zasłużonego awansu, tymczasem prezes zarządu klubu Paweł Nowak zapowiada rezygnację z pełnionej od czterech lat funkcji. Tego w historii „Orląt” nie było. Drużyna piłki nożnej nie przegrała nie jednego meczu, czego nie udało się żadnemu zespołowi w Polsce. Ostatni mecz przed własną publicznością z GKS Skórzno zespół Sławomira Gawrońskiego wygrał 6:0, od początku kontrolując grę. Setnego gola strzelił Arkadiusz Czajkowski. Na trybunie było, jak zwykle sporo kibiców. Europoseł zaprosił Przed meczem odbyła się miła chwila, kiedy Stanisław Olejnik, szef powiatowego SLD w towarzystwie Pauliny Zatorskiej wręczył zawodnikowi Piotrowi Wrzecionie zaproszenie od europosła Janusza Zemke na bezpłatny wyjazd do Brukseli, gdzie będzie mógł zwiedzić Europarlament i oczywiście stolicę Belgii. - Europoseł bardzo interesuje się tym wszystkim co się w Aleksandrowie Kujawskim dzieje – mówi Stanisław Olejnik. Na pytanie, jaki moment w minionym sezonie był najgorszy, napastnik „Orląt”, Arkadiusz Czajkowski mówi przekornie, że wtedy gdy nie grał, a było to w Kowalu. - W mojej opinii najbardziej

Po awansie piłkarzy aleksandrowskich „Orląt” do V ligi

Radość i niepokój zacięty był mecz z Raciążkiem, który walczył o przetrwanie – dodaje Czajkowski. - Naszą siłą była gra do końca. W Brześciu do 60 minuty przegrywaliśmy 1:0, aby później cały mecz wygrać 5:1. Podobnie nerwowo było w Skrwilnie, gdzie do 70 minuty przegrywaliśmy 2:1, aby doprowadzić do szczęśliwego końca 4:2. To wynik dobrego kondycyjnego przygotowania całego zespołu. Awans do wyższej ligi piłkarskiej przyjęty został przez kibiców z wielką radością. W końcu o to przez cały rok walczono. A jednak wielkiej radości z tak dobrze zakończonych rozgrywek wśród osób, które doprowadziły do tego sukcesu nie widać. Prezes w desperacji zapowiada rezygnację - Kiedy zawodnicy pytają mnie co dalej, bezradnie rozkładam ręce, bo nie mogę im niczego obiecać, coś konkretnego powiedzieć, jak wyobrażam sobie ligowe rozgrywki – mówi Paweł Nowak, od czterech lat kierujący zarządem klubu. - Od czternastu lat jestem w zarządzie klubu, a pracę wykonuję społecznie. I nie narzekam, bo ją lubię, ale przecież nie mogę przez cały czas być żebrakiem, aby tylko w mieście coś się działo, aby mogły istnieć

Ponad sto goli strzelili piłkarze w zakończonym sezonie

drużyny piłkarskie, prowadzone były rozgrywki Prezes Paweł Nowak zapowiada rezygnację z funkcji prezesa klubu. Na początek lipca zwołany zostanie nadzwyczajny zjazdu członków klubu „Orlęta”, aby zastanowić się co dalej. Poprzeczka wyżej Stadion należy już do miasta. Kiedy podpisywano umowę na przekazanie obiektu samorządowi, co należy uznać za właściwą decyzję, burmistrz podpisał z klubem umowę, w myśl której klub „Orlęta” będzie głównym gospodarzem. Umowa się niebawem kończy. - Co dalej – pytał na ostatniej sesji Rady Miejskiej radny Tomasz Skibiński. Burmistrz Andrzej Cieśla zapewnił, że umowa zostanie przedłużona. Najbliższą przyszłość czarno widzi trener zwycięskiego zespołu seniorów, Sławomir Gawroński. - Stan boiska na naszym stadionie jest tragiczny - mówi. Zrobiło się klepisko. Do sanitariatu wstyd kogoś skierować. Służyć ma zawodnikom, sędziom, a także kibicom, a ubikacja jest tylko jedna. Świetlica wciąż zamknięta, niby trwa w niej remont, choć nic się tam nie robi. Wejście do V ligi oznacza pod-

Atmosfera Euro dotarła do Aleksandrowa Kujawskiego niesienie poprzeczki wymagań pod każdym względem. Wzrastają koszty transportu, opłaty sędziowskie, stadion musi spełniać wyższe wymagania. Potrzebne są pieniądze. - Na cały rok od miasta otrzymaliśmy 20 tys. zł, na organizację turniejów piłkarskich dodatkowo kilka tysięcy – mówi radny Tomasz Skibiński. - W każdej gminie na klub sportowy wydaje się więcej, bo rozumie, jaką rolę one odgrywają. Po zapłaceniu wszystkich rachunków kasa klubu przed nowym sezonem rozgrywek będzie pusta. Chcę przypomnieć, że klub prowadzi cztery drużyny piłkarskie, a młodzicy są w czołówce swojej

grupy. Mamy więc sukcesy. - Jedyną osobą, której zależy na klubie sportowym, widzimy ją często na stadionie, jest burmistrz Andrzej Cieśla, czego nie mogę powiedzieć o radnych – dodaje prezes Paweł Nowak. - Im się wydaje, że są tylko od rozliczania i stawiania wymagań. Tymczasem po to wybraliśmy najlepszych, aby załatwiali trudne sprawy, tworzyli warunki do rozwoju i zaspakajania potrzeb mieszkańców. Wykorzystajmy sukces seniorów, bo pobudzają oni młodych do działania. Tekst i fot. St.B.

„Orlęta” mają liczne grono wiernych kibiców


I 24 I GAZETA nrALEKSANDROWSKA 63, czerwiec 2012

www.kujawy.media.pl

Wydarzenia

23 i 24 czerwca w Aleksandrowie Kujawskim

Kulturalne przesilenie z dukatem szczęścia

Na stadionie w Aleksandrowie Kujawskim spotkały się drużyny piłkarskie, które awansowały do następnej ligi: aleksandrowskich „Orląt” i służewskiego „Orła”. Oba zespoły zagrały między sobą, zmierzyli się też młodzicy. Burmistrz Andrzej Cieśla i wójt gminy Andrzej Olszewski wręczyli upominki. Był też puchar okręgu PZPN dla „Orląt”. Kibi ce dziękują.

Czytaj też str. 23

Arkadiusz Gralak

ZAPRASZAMY

WAGANIEC

Podziękowali za awanse

* BUDUJESZ, * REMONTUJESZ, * URZĄDZASZ OGRÓD

VIII Festiwal orkiestr dętych

– ROZSĄDNE CENY MAMY

Młodzieżowa Orkiestra Dęta działająca przy Zarządzie Gminnym OSP w Wagańcu przyjechała z Ostromecka, gdzie odbywał się wojewódzki konkurs szczęśliwa, bo zdobyła tam puchar marszałka województwa za zajęcie I miejsca. Najbliższej niedzieli, 24 czerwca w Zbrachlinie (gmina Waganiec) odbędzie się doroczny, już ósmy Waganiecki Festiwal Orkiest Dętych. Przyjazd zadeklarowało sześć zespołów. Przy okazji na stadionie odbędzie się wiele imprez towarzyszących. Początekj spotkania o godz. 13.00.

Znany satyryk przegrał z piłkarzami Jacek Fedorowicz przegrał z kibicami rozgrywanego mniej więcej w tym samym czasie meczu Francja:Anglia, bo na spotkanie w Miejskim Centrum Kultury przyszło niewielu mieszkańców. Ci jednak z autorskiej wizyty z taką osobowością polskiej telewizji, publicystyki i satyry byli bardzo zadowoleni. Pan Jacek znakomicie opowiada, relacjonuje i z właściwą sobie przekorą przedstawia rzeczywistość. Uczestnicy spotkania mogli nabyć jedną z książek Jacka Fedorowicza na specjalnie na tę okazję zorganizowanym stoisku, które obsługiwała Księgarnia „MiŚ” z Aleksandrowa Kujawskiego.

W Aleksandrowie Kujawskim polisy OC i AC mogą być tańsze turystyczną. Bogata oferta umożliwia elastyczne tworzenie pakietów ubezpieczeń i dostosowywanie ich do indywidualnych potrzeb i możliwości finansowych każdego klienta. Oddział w Aleksandrowie Kuj. można znaleźć w centralnej części miasta,obok kościoła w dogodnej lokalizacji, gdzie można bez problemów i za darmo zaparkować swoje auto.

Przed zakupem ubezpieczenia OC i AC warto porównać ceny polis dostępnych na rynku. Może się okazać, że do tej pory przepłacaliśmy, i to słono, za nasze ubezpieczenie. Szybko i w prosty sposób wybrać i kupić najkorzystniejszą polisę możemy w CUK – Centrum Ubezpieczeń Komunikacyjnych. W zaledwie kilka minut, na miejscu w oddziale lub telefonicznie, otrzymamy symulację cen polis OC i AC z 20 wiodących towarzystw ubezpieczeniowych.

Jacek Federowicz podpisuje dedykację na swojej książce Krystynie Pieniążek-Bołotowicz

SUCHATÓWKA 61D KOM. 661-958-873 TEL.(52) 3510-098 FAX (52) 3510-100 e-mail - tartakpama@wp.pl

reklama

placu 3 Maja wraz z pokazem tanecznym. O godz. 13.00 gramy w kapsle przy Miejskim Centrum Kultury. A potem dużo muzyki, pokazów plastycznych i fotogra-

ficznych. Zaplanowaliśmy aukcja przedmiotów, a są wśród nich dukaty szczęścia. W programie przegląd kapel weselnych. Mamy nadzieję na podniebną niespodziankę. Obowiązkowo będą pieczenie kiełbasy i dobra zabawa. Wydarzenie patronatem honorowym objął marszałek województwa kujawskopomorskiego Piotr Całbecki i burmistrz Aleksandrowa Kujawskiego Andrzej Cieśla.”

od 1990 roku WPPH „PAMA” A. MACIEJCZYK SUCHATÓWKA 61D 88-140 GNIEWKOWO

CUK posiada autorski system informatyczny, dzięki któremu możliwe jest szybkie i precyzyjne wyliczanie składek ubezpieczeń OC, AC oraz całych pakietów ubezpieczeniowych. Polega on na tym, że po wpisaniu podstawowych informacji, np. na temat kierowcy i jego pojaz-

Centrum Ubezpieczeń Komunikacyjnych w Aleksandrowie Kujawskim du, program jest w stanie przeprowadzić precyzyjną symulację cen oraz dobrać zakres polisy, który interesuje klienta. Po chwili otrzymamy gotowy, bezpłatny wydruk, który zawiera aktualne ceny polis z 20 towarzystw ubezpieczeniowych. Już nie będziemy musieli poświęcać kilku godzin czy nawet dni, poszukując najtańszej polisy w wielu Towarzystwach. A różnica

w cenach może wynosić nawet kilkaset złotych! W jednym miejscu, w oddziale CUK możemy znaleźć, wybrać i zakupić polisę. Dzięki systemowi CUK dobór ubezpieczenia staje się prosty i przyjemny, a co najważniejsze – tańszy! CUK to nie tylko ubezpieczenia samochodowe. W multiagencji kupić możemy polisę na życie, ubezpieczenie mieszkania lub domu, a także polisę

Specjalnie dla tych, którzy nie mają czasu w tygodniu, są zapracowani i zabiegani, oddział CUK otwarty jest także w soboty w godzinach 9.00-12.00. W tygodniu CUK działa w godzinach 8.30-16.30.

Adres oddziału: CUK Centrum Ubezpieczeń Komunikacyjnych, Aleksandrów Kujawski, ul.Dworcowa 15a (róg Kościelna) tel. 54 282-49-99 www.cuk.pl

reklama

Najdłuższa noc w roku jest doskonałym pretekstem do wspólnej zabawy. W MCK powstał pomysł na zorganizowanie kulturalnego przesilenia, co oznacza ciekawe propozycje dla mieszkańców miasta i powiatu. Dyrektor MCK Arkadiusz Gralak zachęca do czynnego udziału. „Zaczynamy 23 czerwca (sobota) o godz. 17.00 koncertem Fundacji Pro Omnibus. Następnego dnia 24 czerwca od godz. 12.00 hip-hop’owe rytmy na

TARTAK


Gazeta Aleksandrowska nr 63 (2012)